Deutsche Welle | Gazeta.PL_news CopyPaste

INSTRUKCJA (dla firefoxa) korzystania z artykułów DW przez redaktorów Gazeta.Pl: Do tekstu dodatkowo wklejamy Analytics pixel z niniejszego kanału rss oraz kod generujący wideoplayer DW: http://vdt.dw.de/index.php?v=pl&w=620&d=1&lg=pl Dozwolone jest wykorzystanie zdjęć (wraz z artykułami DW).
http://www.gazeta.pl
Item 1
Id 64005628
Date 2022-12-06
Title Tylko co drugi Polak korzysta z urzędów online
Short title Tylko co drugi Polak korzysta z urzędów online
Teaser Jedynie 55 proc. Polaków ma dostęp do urzędów online. Gorzej w UE wypadają Cypr, Grecja i Rumunia. Zgodnie z planem UE do 2030 r. wszyscy obywatele i firmy mają mieć możliwość załatwienia formalności w sieci.

Unia Europejska od lat podkreśla znaczenie rozwoju usług cyfrowych w państwach członkowskich, w tym konieczność umożliwienia obywatelom załatwiania spraw urzędowych w sieci.

Jeszcze w 2016 r. Komisja przyjęła plan działania na rzecz administracji elektronicznej na lata 2016-2020, w ramach którego w unijnych funduszach przeznaczono na rozwój cyfrowy UE ponad 5 mld euro. Także w nowym budżecie (2021-2027) Unia sfinansuje szereg inicjatyw wspierających transformację cyfrową z naciskiem na działania w zakresie administracji publicznej. I tak np. w ramach Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności 46 mld euro w całej UE przeznaczone zostanie na cyfryzację usług publicznych, a w ramach programu Cyfrowa Europa z całkowitym budżetem 7,5 mld euro, ponad 1,1 mld euro trafi na unowocześnienie urzędów w sieci. Konieczność inwestycji w cyfryzację unaoczniła zwłaszcza pandemia COVID-19, kiedy wiele aktywności życia codziennego, jak praca, edukacja, dostęp do urzędów, a nawet lekarzy, w dużej mierze przeniosło się do internetu.

Polska i Niemcy poniżej średniej UE

Zgodnie z unijną koncepcją dotyczącą rozwoju e-urzędów, do 2030 r. obywatele Unii i przedsiębiorstwa mają mieć możliwość załatwienia online najważniejszych usług publicznych. Ponadto wszyscy obywatele Unii mają mieć dostęp w sieci do swojej dokumentacji medycznej, a co najmniej 80 proc. możliwość korzystania z rozwiązań w zakresie identyfikacji elektronicznej, np. posiadać podpis elektroniczny.

Do realizacji tych celów zostało siedem lat tymczasem dzisiaj sytuacja cyfrowa w Unii, zwłaszcza jeśli chodzi o e-urzędy, wygląda różnie. Tegoroczny raport porównujący administrację elektroniczną w państwach UE (E-Government Benchmark 2022) ujawnił, że średnio w UE 71 proc. mieszkańców ma dostęp do urzędów online. Wciąż jednak istnieją znaczące różnice pomiędzy poszczególnymi krajami członkowskimi.

Do Europejskich liderów zdecydowanie należą Malta (gdzie 96 proc. obywateli ma możliwość załatwienia spraw urzędowych w sieci) oraz Estonia (90 proc.). Na górze listy są także Luksemburg, Islandia, Holandia, Finlandia, Dania, Litwa, Łotwa, Hiszpania i Portugalia.

Polska i Niemcy znalazły się natomiast poniżej unijnej średniej. Według statystyk dostęp do urzędów online ma tylko 63 proc. Niemców i 55 proc. Polaków, a zaledwie co drugi Polak i Niemiec w ubiegłym roku załatwili choć jedną sprawę urzędową przez internet. Sytuacja wygląda lepiej, jeśli chodzi o usługi publiczne dla przedsiębiorstw – w Polsce 74 proc., a w Niemczech 76 proc. firm może załatwić sprawy urzędowe online; mowa tu m.in. o takich usługach jak rozpoczęcie działalności gospodarczej, rejestracja firmy, zgłoszenie pracowników czy regularne operacje biznesowe, jak składanie deklaracji podatkowej online i płatności. Odzwierciedla to ogólną tendencję w UE, gdzie usługi administracji elektronicznej dla przedsiębiorstw są lepiej rozwinięte niż te oferowane obywatelom. – Większość organów administracji w UE zdołała usprawnić usługi cyfrowe dla przedsiębiorstw, a pandemia COVID-19 przyspieszyła ten proces – mówią unijni urzędnicy.

Szybszy i tańszy kontakt w urzędami

Postępowi w zakresie rozwoju cyfrowych usług publicznych w UE przyjrzeli się unijni audytorzy. Kontrola przeprowadzona została w pięciu krajach członkowskich, w tym w Polsce i Niemczech. Z opublikowanego we wtorek (06.12.2022) raportu wynika, że chociaż Komisja Europejska zrealizowała unijny plan działania odnośnie udostępnienia obywatelom i przedsiębiorstwom usług publicznych przez internet, to zawiodły państwa członkowskie. Wciąż nie wszystkie nowo wdrożone cyfrowe usługi publiczne są dostępne w całej UE, ponieważ część państw członkowskich ma opóźnienia w ich wprowadzaniu.

– Postępy we wdrażaniu administracji elektronicznej w UE zależą nie tylko od Komisji, ale również od woli politycznej i ambicji państw członkowskich. Jeżeli rządy nie będą stale traktować administracji elektronicznej jako głównego priorytetu w programie politycznym, starania w tym obszarze będą daremne – oceniają autorzy raportu.

Zdaniem kontrolerów Komisja Europejska popełniła błąd, ponieważ nie nałożyła na państwa UE żadnych wiążących zobowiązań w zakresie wprowadzania e-administracji, a zamiast tego pozwoliła im na dobrowolne realizowanie planu. Co ciekawe – przypominają audytorzy – taki sam błąd został popełniony już wcześniej, przy okazji poprzedniego planu na rzecz cyfryzacji urzędów. – To poważne niedociągnięcie, które było jednym z powodów trudności we wdrażaniu e-usług – piszą kontrolerzy.

Teraz to ma się zmienić, bo w ramach nowej polityki cyfrowej KE zapowiedziała utworzenie systemu monitorowania, który będzie wymagał od państw członkowskich informowania w odpowiednim terminie o poczynionych postępach. Aby przyspieszyć transformację, państwa członkowskie powinny też lepiej promować cyfrowe usługi publiczne zarówno wśród mieszkańców UE, jak i przedsiębiorców. – Cyfrowe usługi publiczne zmniejszają obciążenia administracyjne dla obywateli i przedsiębiorstw i pozwalają na szybsze, prostsze i tańsze kontaktowanie się z urzędami – przypomina Ivana Maletic z Europjskiego Trybunału Obrachunkowego odpowiedzialna za tę kontrolę.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Jedynie 55 proc. Polaków ma dostęp do urzędów online. Gorzej w UE wypadają Cypr, Grecja i Rumunia.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Tylko%20co%20drugi%20Polak%20korzysta%20z%20urz%C4%99d%C3%B3w%20online&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64005628&x4=12095&x5=Tylko%20co%20drugi%20Polak%20korzysta%20z%20urz%C4%99d%C3%B3w%20online&x6=1&x7=%2Fpl%2Ftylko-co-drugi-polak-korzysta-z-urz%C4%99d%C3%B3w-online%2Fa-64005628&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/tylko-co-drugi-polak-korzysta-z-urzędów-online/a-64005628?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/52870637_401.jpg
Image caption Plan UE: do 2030 r. wszyscy obywatele i firmy mają mieć możliwość załatwienia formalności w sieci
Image source picture-alliance/A. Franke
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/52870637_401.jpg&title=Tylko%20co%20drugi%20Polak%20korzysta%20z%20urz%C4%99d%C3%B3w%20online

Item 2
Id 64005721
Date 2022-12-06
Title Mularczyk w Berlinie: Pojednanie można budować tylko na prawdzie
Short title Mularczyk w Berlinie: Budować pojednanie tylko na prawdzie
Teaser Raport o stratach wojennych jest bardzo konserwatywny. Zakładamy osiągnięcie kompromisu we wszystkich punktach – mówi Arkadiusz Mularczyk, wiceszef MSZ. Zapowiada też powstanie podobnego raportu wobec Rosji.

– Państwo niemieckie chce być traktowane jako praworządne, przestrzegające praw człowieka i prawa międzynarodowego, dlatego musi być skonfrontowane z sytuacją, jaka dotknęła Polskę i polskie społeczeństwo – mówi Arkadiusz Mularczyk, wiceminister spraw zagranicznych, który dzisiaj (6 grudnia) rozpoczął dwudniową wizytę w Berlinie. Jak zapowiedział, celem jego pobytu jest „podjęcie trudnych tematów, które wymagają rozwiązania”. Do takich spraw zalicza żądanie przez Polskę odszkodowania za straty wojenne.

Mularczyk, który kierował pracami nad raportem o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie drugiej wojny światowej, długo przekonywał podczas spotkania w Instytucie Polskim w Berlinie, dlaczego temat odszkodowań nie jest zamknięty dla polskiego rządu. Jego zdaniem dwubiegunowy podział świata po wojnie uniemożliwił uregulowanie spraw między oboma krajami, a Polska do dziś odczuwa skutki niemieckich działań, zarówno ekonomiczne, jak i demograficzne. Według raportu straty oszacowano na ok. 1,3 mld euro.

Zdaniem Mularczyka na rozpoczęcie rozmów nie jest za późno, ponieważ zbrodnie wojenne nie ulegają przedawnieniu, prawdziwe pojednanie i porozumienie między oboma państwami może zaś zostać zbudowane tylko na prawdzie.

Raport po niemiecku

Jak przyznał wiceszef MSZ, strona niemiecka nie odpowiedziała dotąd na przekazaną przez polski rząd 3 października notę dyplomatyczną zawierającą żądanie odszkodowania. Mularczyk wierzy jednak, że sprawę uda się załatwić w drodze dialogu i negocjacji. Najbliższym krokiem ma być opublikowanie w języku niemieckim raportu o stratach wojennych i rozesłanie go do najważniejszych osób w państwie. Ma to nastąpić do końca roku, ewentualnie na początku 2023 r. Wiceszef MSZ liczy, że po zapoznaniu się ze szczegółami dokumentu będzie możliwe rozpoczęcie rozmów.

– Poczekamy kilka tygodni, jeśli nie będzie reakcji, podejmiemy działania międzynarodowe – powiedział Arkadiusz Mularczyk. Wśród instytucji, do których strona polska chce się zwrócić, wymienił ONZ, Unię Europejską, Radę Europy, OECD, UNESCO. Wiceminister spraw zagranicznych przyznał jednak, że jest mało prawdopodobne, aby polskie żądania rozpatrywał arbitraż międzynarodowy czy Trybunał w Hadze – Niemcy musiałyby najpierw wyrazić zgodę na poddanie się jurysdykcji.

– Nie możemy się zgodzić z postawą niemieckiego rządu, który mówi, że czuje się moralnie odpowiedzialny za skutki drugiej wojny światowej, ale nie czuje się odpowiedzialny politycznie i ekonomicznie – stwierdził Arkadiusz Mularczyk.

Podobny raport wobec Rosji

Zapytany o ewentualne ustępstwa Polski wobec wysuniętych żądań, wiceminister przyznał, że przygotowana wersja raportu jest wersją konserwatywną i że Polska chce uzyskania kompromisu we wszystkich punktach. Mularczyk zapowiedział również powstanie raportu opisującego straty, jakie Polska poniosła w wyniku działań Rosji. Bez tego – powiedział – nie można podjąć żadnych działań.

Spór o obraz Kandinskiego

Podczas spotkania w Instytucie Polskim Arkadiusz Mularczyk odniósł się do wystawienia w ubiegłym tygodniu na sprzedaż przez berliński dom aukcyjny akwareli Wassilego Kandinskiego. Obraz ten został skradziony w 1984 roku z Muzeum Narodowego w Warszawie. Dopiero po interwencji polskiego konsula sprzedaż wstrzymano do czasu wyjaśnienia sprawy przez sąd.

– Niepokoi nas sytuacja, w której legalnie można sprzedać skradziony obraz, jeśli przez 30 lat znajdował się on w rękach prywatnych. Dziwi nas, że prawo niemieckie na to pozwala – stwierdził Mularczyk i zaapelował do Niemiec o przegląd ustawodawstwa. – Może to oznaczać, że celem tego ustawodawstwa jest ochrona rzeczy zrabowanych innym krajom, przede wszystkim Polsce.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Zakładamy osiągnięcie kompromisu we wszystkich punktach – mówi Arkadiusz Mularczyk o odszkodowaniach za straty wojenne.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Mularczyk%20w%20Berlinie%3A%20Pojednanie%20mo%C5%BCna%20budowa%C4%87%20tylko%20na%20prawdzie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64005721&x4=11395&x5=Mularczyk%20w%20Berlinie%3A%20Pojednanie%20mo%C5%BCna%20budowa%C4%87%20tylko%20na%20prawdzie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmularczyk-w-berlinie-pojednanie-mo%C5%BCna-budowa%C4%87-tylko-na-prawdzie%2Fa-64005721&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/mularczyk-w-berlinie-pojednanie-można-budować-tylko-na-prawdzie/a-64005721?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63576505_401.jpg
Image caption Wkroczenie żołnierzy Wehrmachtu do Polski
Image source dpa/picture-alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63576505_401.jpg&title=Mularczyk%20w%20Berlinie%3A%20Pojednanie%20mo%C5%BCna%20budowa%C4%87%20tylko%20na%20prawdzie

Item 3
Id 64005047
Date 2022-12-06
Title Łańcuchy dostaw. Kwestia większej przejrzystości
Short title Łańcuchy dostaw. Kwestia większej przejrzystości
Teaser Od 1 stycznia 2023 wejdzie w życie niemiecka ustawa federalna o nadzorze nad łańcuchami dostaw. Wiele firm skarży się, że obciążenia są za wysokie.

Głosy krytyki dotyczące nowej niemieckiej ustawy o należytej staranności w łańcuchu dostaw, w skrócie Supply Chain Act, pochodzą z wielu środowisk. Według Stowarzyszenia Niemieckich Inżynierów Mechaników (VDMA) konsekwencji dla firm „nie da się już obliczyć”. Christoph Kannengiesser ze Stowarzyszenia Afrykańskiego Gospodarki Niemieckiej (Afrikaverein der deutschen Wirtschaft) uważa, że z powodu ustawy powstaną niekorzystne warunki dla konkurencji.

– W trudnej sytuacji państwo nie powinno nakładać na przedsiębiorstwa jeszcze większych obciążeń, jak ustawa o nadzorze nad łańcuchami dostaw – podkreśla Hans Peter Wollseifer, prezydent Centralnego Związku Rzemiosła Niemieckiego (ZDH).

Christoph Kannengiesser zwraca uwagę, że konsekwencją wprowadzenia ustawy może być spadek zaangażowania niemieckich firm w państwach afrykańskich. Groziłoby to redukcją miejsc pracy i utratą szans np. na wydostanie się z pracy dzieci.

Pod koniec listopada tego roku koncern budowlany Strabag ogłosił, że nie będzie już ubiegał się o nowe przetargi w Afryce. – Kończymy tylko rozpoczęte projekty – powiedział w rozmowie z „Frankfurter Allgemeine Zeitung” dyrektor zarządzający Jörg Wellmeyer. Powodem są m.in. ograniczenia wynikające z ustawy.

Od 2023 żadnych uników

Niezależnie od tego, czy branża narzeka, czy nie: 1 stycznia 2023 wejdzie w życie w Niemczech ustawa dotycząca nadzoru nad łańcuchem dostaw. Od tego momentu firmy zatrudniające ponad 3000 pracowników muszą zapewnić przestrzeganie praw człowieka i określonych środków ochrony środowiska oraz standardów socjalnych przez swoich dostawców, a także przez dostawców dostawców. Rok później ustawa będzie dotyczyła także przedsiębiorstw zatrudniających 1000 lub więcej pracowników.

W praktyce jednak ustawa może już od samego początku dotyczyć nawet małych firm, w których pracuje zaledwie kilka osób, a mianowicie wtedy, gdy sprzedają swoje produkty dużym firmom, które muszą kontrolować swój łańcuch dostaw.

Czy kontrola tysięcy dostawców jest możliwa?

Środowiska biznesowe podkreślają, że kontrolowanie dostawców to bardzo złożone zadanie. I tak Telekom ma ponad 20 tys. dostawców i usługodawców, Volkswagen około 40 tys., a największe przedsiębiorstwo chemiczne na świecie BASF posiada nawet 70 tys. bezpośrednich dostawców.

Także rodzinna firma średniej wielkości Uvex musi od 1 stycznia sprawdzać dużą liczbę dostawców. – Mamy 30 tys. bezpośrednich dostawców i usługodawców w 79 krajach – mówi Susann Schubert, odpowiedzialna w firmie za zrównoważony rozwój.

– Jednak są też nieaktywni dostawcy. Gdyby uwzględnić podwykonawców dostawców, suma wzrosłaby od pięciu do dziesięciu razy.

Uvex już wcześniej odrobił lekcje

Zdaniem Susann Schubert Uvex nie musi dokonywać żadnych większych zmian w kontrolowaniu łańcucha dostaw. – Od 2008 roku mamy wypracowane standardy socjalne dla naszych dostawców – podkreśla.

Ponieważ firma już od dawna przestrzega Krajowego Planu Działania na rzecz realizacji agendy ONZ, od lat funkcjonują więc ustalone procesy. Za pomocą Krajowego Planu Działania rząd federalny wdraża wytyczne ONZ dotyczące gospodarki i praw człowieka, które zostały jednogłośnie przyjęte przez Radę Praw Człowieka ONZ w roku 2011.

– Ponadto, wybierając dostawców, Uvex zwraca bardzo dużą uwagę na to, z kim faktycznie prowadzi interesy – mówi Susann Schubert.

– Już przed wprowadzeniem ustawy dotyczącej łańcucha dostaw byliśmy w Uveksie dobrze przygotowani na potrzeby, których wymaga od nas prawo – podkreśla Claus-Jürgen Lurz z Safety Group, spółki Uvex. Trzeba jeszcze uzupełnić odpowiednią dokumentację i zaostrzyć ocenę ryzyka. – Tak więc dostosowujemy się, a nie wdrażamy na nowo – dodaje.

– Uvex kontroluje swój łańcuch dostaw na kilku etapach – mówi Claus-Jürgen Lurz. – Po pierwsze, bezpośredni dostawcy podlegają regularnym audytom przeprowadzanym przez wyspecjalizowaną firmę. Ponadto nasi pracownicy regularnie pojawiają się u bezpośrednich dostawców, czasami nawet kilka razy w miesiącu, i zwracają uwagę na kwestię ochrony środowiska i odpowiedzialności społecznej. Oceniają sytuację produkcyjną, zlecają przeprowadzenie testów produktów, np. na obecność szkodliwych substancji, a także przyglądają się warunkom pracy – wyjaśnia Claus-Jürgen Lurz.

Nie każdego dostawcę da się sprawdzić

Kontrolowanie bezpośrednich dostawców jest trudniejsze.

– Próbowaliśmy znacznie zmniejszyć ilość skóry używanej na przykład w obuwiu ochronnym. Tam, gdzie to było możliwe, zastąpiliśmy ją materiałami syntetycznymi, ponieważ łańcuch dostaw jest łatwiejszy do kontrolowania – mówi Claus-Jürgen Lurz. – Ale nie uzyskamy dostępu do firm zajmujących się ubojem zwierząt. Po prostu dlatego, że jest to rynek spotowy.

– Ponadto Uvex na ogół kupuje skórę w Europie, gdzie ryzyko jest niższe, choćby ze względu na kraj pochodzenia – wyjaśnia Susann Schubert.

Kraje pochodzenia dostawców są podzielone na różne grupy ryzyka, w zależności od prawdopodobieństwa naruszenia praw człowieka albo zanieczyszczenia środowiska. Oprócz tego Schubert zwraca uwagę, że oceniani są również poszczególni dostawcy. – W zależności od kategorii ryzyka Uvex podejmuje konieczne środki zapobiegawcze – wyjaśnia.

Istotne jest również, aby dostawcy byli chętni do współpracy, wypełniania ankiet i tym podobnych rzeczy. – Można zauważyć, że chęć wspierania nas tutaj we wdrażaniu zasad dotyczących łańcucha dostaw jest większa w Azji niż w Europie – podkreśla Claus-Jürgen Lurz. – Pozyskujemy też z dużego europejskiego przemysłu, np. chemicznego, tworzywa sztuczne. Tej gałęzi przemysłu nie uda się nam jednak doprowadzić do wspierania nas w UE we wdrażaniu przepisów dotyczących łańcucha dostaw, bo jesteśmy dla nich przedsiębiorstwem marginalnym – konkluduje.

Europa pójdzie w ślady Azji

To się jednak wkrótce zmieni, bo Komisja Europejska zamierza również zobowiązać europejskie przedsiębiorstwa do sprawdzania całego łańcucha dostaw pod kątem łamania przez dostawców norm środowiskowych i klimatycznych oraz praw człowieka. W lutym 2022 roku Komisja Europejska przedstawiła propozycje dotyczące ogólnoeuropejskiej ustawy dotyczącej nadzorowania łańcucha dostaw. Na początku grudnia wszystkie państwa członkowskie zgodziły się co do zasady na wprowadzenie takiego prawa. I wygląda na to, że wersja europejska może okazać się jeszcze bardziej restrykcyjna niż niemiecka.

Na razie propozycja przewiduje m.in., że poszkodowani mają prawo pozwać firmy, a przedsiębiorstwa z krajów trzecich również muszą przestrzegać przepisów, jeśli generują określony obrót w UE. Jeżeli rzeczywiście okaże się, że unijne prawo jest surowsze niż niemieckie, to rząd federalny będzie musiał dostosować własne przepisy do unijnych, a więc je zaostrzyć.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Od 1 stycznia wejdzie w życie ustawa federalna o nadzorze nad łańcuchami dostaw. Wiele firm skarży się na obciążenia.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::%C5%81a%C5%84cuchy%20dostaw.%20Kwestia%20wi%C4%99kszej%20przejrzysto%C5%9Bci&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64005047&x4=11398&x5=%C5%81a%C5%84cuchy%20dostaw.%20Kwestia%20wi%C4%99kszej%20przejrzysto%C5%9Bci&x6=1&x7=%2Fpl%2F%C5%82a%C5%84cuchy-dostaw-kwestia-wi%C4%99kszej-przejrzysto%C5%9Bci%2Fa-64005047&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/łańcuchy-dostaw-kwestia-większej-przejrzystości/a-64005047?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=%C5%81a%C5%84cuchy%20dostaw.%20Kwestia%20wi%C4%99kszej%20przejrzysto%C5%9Bci

Item 4
Id 64004902
Date 2022-12-06
Title Ambasadorka Niemiec w USA o niemieckiej polityce wobec Rosji: „Zignorowaliśmy znaki ostrzegawcze”
Short title Ambasadorka Niemiec w USA: Zignorowaliśmy znaki ostrzegawcze
Teaser Niemcy popełniły w ostatnich latach błędy w swoich kontaktach z Rosją – przyznała ambasadorka Niemiec w USA Emily Haber.

Ambasadorka Niemiec w USA Emily Haber przyznała, że w ostatnich latach Niemcy popełniły błędy w swoich kontaktach z Rosją. Poprawa stosunków z Moskwą przez kilka dekad umacniała po stronie niemieckiej założenie, że uzależnienie się od siebie prowadzi do stabilności, transparencji i w końcu do zmian systemowych – napisała Haber w opublikowanym w poniedziałek artykule gościnnym dla dziennika „Washington Post”.

To, jak się okazało, było błędem – napisała Emily Haber. „Zignorowaliśmy znaki ostrzegawcze i nie potraktowaliśmy krytyki ze strony naszych sojuszników i partnerów tak poważnie, jak powinniśmy – szczególnie w odniesieniu do geopolitycznych implikacji gazociągu Nord Stream” – czytamy.

Nowy kurs Berlina

Haber podkreśliła, że „z tym wszystkim już koniec”. Po wybuchu wojny w Ukrainie Niemcy zdecydowały się obrać radykalnie nowy kurs w wielu obszarach, takich jak m.in. zwiększenie niezależności od rosyjskiej energii, eksport broni do Ukrainy i znaczne zwiększenie wydatków na obronność. „Trzeba dostrzec, jak daleko zaszły Niemcy w tak krótkim czasie”. Ta zmiana jest „prawdziwa i trwała” – zaznaczyła ambasadorka. Dodała także, że zmiana wzmacnia już i tak bliskie relacje z sojusznikami Niemiec, przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi.

Spory o Nord Stream 2

W ostatnich latach rząd USA krytykował zaangażowanie Niemiec w budowę gazociągu Nord Stream 2, łączącego Rosję i Niemcy po dnie Bałtyku.

Waszyngton usilnie ostrzegał Niemcy przed zbyt dużym uzależnieniem się od rosyjskiego gazu. Rząd w Berlinie wstrzymał ostatecznie na krótko przed atakiem Rosji na Ukrainę proces certyfikacji ukończonego gazociągu.

(DPA/dom)

Short teaser Niemcy popełniły w ostatnich latach błędy w swoich kontaktach z Rosją – przyznała ambasadorka Niemiec w USA Emily Haber.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Ambasadorka%20Niemiec%20w%20USA%20o%20niemieckiej%20polityce%20wobec%20Rosji%3A%20%E2%80%9EZignorowali%C5%9Bmy%20znaki%20ostrzegawcze%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64004902&x4=11395&x5=Ambasadorka%20Niemiec%20w%20USA%20o%20niemieckiej%20polityce%20wobec%20Rosji%3A%20%E2%80%9EZignorowali%C5%9Bmy%20znaki%20ostrzegawcze%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fambasadorka-niemiec-w-usa-o-niemieckiej-polityce-wobec-rosji-zignorowali%C5%9Bmy-znaki-ostrzegawcze%2Fa-64004902&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ambasadorka-niemiec-w-usa-o-niemieckiej-polityce-wobec-rosji-zignorowaliśmy-znaki-ostrzegawcze/a-64004902?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/61327641_401.jpg
Image caption Ambasadorka Niemiec w USA Emily Haber
Image source Britta Pedersen/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221129_001_kliczkow_01r&image=https://static.dw.com/image/61327641_401.jpg&title=Ambasadorka%20Niemiec%20w%20USA%20o%20niemieckiej%20polityce%20wobec%20Rosji%3A%20%E2%80%9EZignorowali%C5%9Bmy%20znaki%20ostrzegawcze%E2%80%9D

Item 5
Id 64001030
Date 2022-12-06
Title UE i Bałkany Zachodnie. Coraz bliżej siebie
Short title UE i Bałkany Zachodnie. Coraz bliżej siebie
Teaser Dawniej zabunkrowana, teraz w drodze do UE: Albania zaprasza na spotkanie na szczycie państw z Bałkanów Zachodnich aspirujących do Unii. Zbliżenie jest jednak trudne, dla niektórych trwa zbyt długo.

Zaledwie kilka metrów od centrum sportowo-kongresowego, w którym odbywa się szczyt UE i państw Bałkanów Zachodnich, w małym parku stoi szary betonowy bunkier przypominający zakopany grzyb. Bunkier ten jest jednym z prawie 200 tysięcy podobnych, wybudowanych w Albanii w czasie komunistycznej dyktatury. Dziś ten betonowy kloc w centrum miasta jest częścią miejsca pamięci ofiar dyktatury. Nad bulwarem, przy którym stoi bunkier, powiewają unijne flagi.

Ten kontrast pokazuje, jak daleko Albania, kiedyś całkowicie odizolowana i zubożała, zaszła w ciągu ostatnich 30 lat. W nowoczesnej Tiranie odbywa się spotkanie na szczycie 27 państw UE z sześcioma państwami Bałkanów Zachodnich: Bośnią i Hercegowiną, Kosowem, Serbią, Czarnogórą, Macedonią Północną i Albanią; po raz pierwszy w tym regionie kandydującym do UE.

– To ważny sygnał polityczny – powiedział przed rozpoczęciem szczytu wysoki rangą pewien unijny dyplomata. Spotkanie powinno pokazać, że UE naprawdę poważnie myśli o zbliżeniu i przyjęciu państw Bałkanów Zachodnich do Unii.

Nieustające obietnice

Podobne deklaracje i zapewnienia zostaną powtórzone w „Deklaracji z Tirany”, którą uchwali szczyt. Unia Europejska od lata tego roku formalnie negocjuje traktat akcesyjny z Albanią i Macedonią Północną. Oba państwa od lat czekały na rozpoczęcie negocjacji w tej sprawie.

Rozmowy z Serbią i Czarnogórą trwają już od paru lat. Bośnia i Hercegowina oraz Kosowo są nadal na wczesnym etapie formalnego procesu przystąpienia. Żaden z tych sześciu krajów nie ma jeszcze w perspektywie konkretnej daty przystąpienia do UE.

Albania nigdy nie była częścią byłej Jugosławii, jak pozostałe pięć państw Bałkanów Zachodnich i dlatego odgrywa szczególną rolę, ponieważ nie była bezpośrednio zaangażowana w konflikty i wojny po rozpadzie Jugosławii. Z kolei niektóre republiki byłej Jugosławii mają problemy i konflikty z Serbią, która kiedyś stanowiła jej rdzeń.

Obecnie w centrum uwagi ponownie znajduje się konflikt między Serbią a Kosowem, które jest traktowane przez Serbię jako prowincja separatystyczna i jest uznawane za samodzielne państwo tylko przez 22 z 27 członków UE. Prezydent Serbii Aleksandar Vučić zagroził, że nie weźmie udziału w szczycie w Tiranie z powodu sporu o serbskie tablice rejestracyjne samochodów w Kosowie. Teraz prezydent Vučić wydaje się być na to gotowy, po tym jak specjalny wysłannik UE nad nim pracował i błagał go o to ponownie w Belgradzie w poniedziałek.

Wojna na Ukrainie a rozmowy w Tiranie

– To jest oczywiście bardzo ważne wydarzenie polityczne dla Albanii – powiedziała w rozmowie DW Klodiana Beshku, politolog z Uniwersytetu w Tiranie.

Jak dodała, UE ma zupełnie nowe spojrzenie na Bałkany Zachodnie. – Wojna w Ukrainie skłania UE do podjęcia nowych działań i wysiłków. Zrozumiała bowiem, jak ważne pod względem geopolitycznym są Bałkany Zachodnie. Nie można ich pozostawić rosyjskim agresorom czy chińskim inwestorom. Niestety, UE potrzebowała dopiero wojny na progu swoich drzwi, aby to sobie uświadomić – skonstatowała Klodiana Beshku.

Bałkany mają duże znaczenie strategiczne chociażby dlatego, że przyszłe szlaki transportowe z Morza Czarnego do Włoch mają przebiegać po drogach, koleją i rurociągami przez Bułgarię, Północną Macedonię i Albanię. Dotyczy to zarówno energii, jak i towarów oraz broni. UE chce ominąć cieśninę Bosfor i rosyjskie wody terytorialne na Morzu Czarnym.

„Deklaracja z Tirany” ma podkreślać związki Bałkanów Zachodnich z Zachodem i zawierać potępienie rosyjskiej wojny napastniczej z Ukrainą. Unijni dyplomaci zakładają, że do tej deklaracji dołączy także Serbia.

Aleksandar Vučić prowadzi kurs wahający się stale między Brukselą a Moskwą. Serbia nie przyłączyła się do unijnych sankcji nałożonych na jej tradycyjnego sojusznika, Rosję. W Serbii wyrażanie sympatii wobec Rosji przez tamtejszych nacjonalistów jest normą. Dlatego Serbia będzie „zachęcana” do przyłączenia się do sankcji, jak uczyniła to większość innych państw Bałkanów Zachodnich, powiedział wysoki urzędnik UE.

„Spójność” zamiast przystąpienia do UE?

– Wojna pokazała nam, że tam, gdzie jest wola polityczna, tam znajdzie się także sposób na jej realizację – powiedział w rozmowie z DW w Tiranie Ardian Hackaj. Jego zdaniem UE może uczynić Mołdawię i Ukrainę kandydatami do wstąpienia do Unii w ciągu kilku tygodni, ponieważ jest to politycznie pożądane. Dlatego też, przy odpowiedniej woli, musi być również możliwe przyspieszenie integracji Bałkanów Zachodnich z UE.

Ardian Hackaj jest dyrektorem Instytutu Współpracy i Rozwoju, think tanku zajmującego się polityką europejską w Albanii. – UE wie teraz, jak ważne są Bałkany Zachodnie pod względem geopolitycznym. Nie powinny dłużej stanowić czarnej dziury na mapie – stwierdził.

Przed szczytem w Tiranie UE starała się podkreślić sukcesy kończącego się roku. Pojawiły się pierwsze oznaki lepszej współpracy w sprawie dostępu Bałkanów do jednolitego rynku wewnętrznego UE, opłaty za roaming danych zostaną stopniowo zniesione do roku 2027, a obywatele Kosowa prawdopodobnie będą mogli podróżować do państw UE bez wizy od 2024 roku, jak powiedział wysoki rangą urzędnik UE.

„Ludzie już wstępują do UE, jeden po drugim”

Dotychczasowe rozmowy i sposób ich prowadzenia są niewystarczające i posuwają się zbyt wolno dla Ardiana Hackaja z think tanku w Tiranie. Zgodnie z postanowieniami poszczególnych rozdziałów Traktatu o UE, Unia wciąż domaga się od państw Bałkanów Zachodnich kolejnych reform w zamian za pomoc finansową. Tymczasem, zdaniem eksperta, bardziej potrzebna jest spójność, czyli wyrównanie warunków i standardów życia wszędzie tam, gdzie jest to już możliwe. Ludzie i tak nie czekają na formalne przyjęcie do UE na mocy odpowiedniego traktatu.

– Ludzie już wstępują do UE, jeden po drugim. Wsiadają do samolotów i szukają pracy w UE, by stworzyć dla siebie przyszłość, która jest już możliwa – wyjaśnia ekspert.

– Rządy wciąż negocjują i negocjują, a kiedy wreszcie zakończą negocjacje okaże się, że nie będą mieli już żadnych obywateli, bo ci są już w Berlinie, Brukseli, Rzymie czy Kopenhadze. Oni nie czekają, tylko po prostu wyjeżdżają. I nie chodzi tu tylko o młodzież – zauważył Ardian Hackaj: rodziny z klasy średniej też są zainteresowane emigracja, jako sposobem na lepsze życie.

UE też oczywiście dostrzegła problem drenażu mózgów, czyli emigracji osób wykształconych. Dodatkowa pomoc gospodarcza i programy inwestycyjne mają na celu zwiększenie możliwości gospodarczych i kariery osobistej w państwach Bałkanów Zachodnich. Jak na razie bez powodzenia.

Politolog Klodiana Beshku mówi, że jej studenci są rozczarowani żmudnymi, przedłużającymi się i częściowo nieprzejrzystymi negocjacjami akcesyjnymi. – Istnieje pewien rodzaj politycznego wyczerpania – mówi. Dlatego jej studenci „po prostu idą na skróty i wyjeżdżają, najczęściej do UE”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W drodze do UE: Albania zaprasza na spotkanie na szczycie państw z Bałkanów Zachodnich aspirujących do Unii.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::UE%20i%20Ba%C5%82kany%20Zachodnie.%20Coraz%20bli%C5%BCej%20siebie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64001030&x4=12095&x5=UE%20i%20Ba%C5%82kany%20Zachodnie.%20Coraz%20bli%C5%BCej%20siebie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fue-i-ba%C5%82kany-zachodnie-coraz-bli%C5%BCej-siebie%2Fa-64001030&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ue-i-bałkany-zachodnie-coraz-bliżej-siebie/a-64001030?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63989894_401.jpg
Image caption Ogromny czerwony dywan: jest rozwijany przed Stadionem Lotniczym w Tiranie dla uczestników szczytu.
Image source Bernd Riegert/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63989894_401.jpg&title=UE%20i%20Ba%C5%82kany%20Zachodnie.%20Coraz%20bli%C5%BCej%20siebie

Item 6
Id 64001064
Date 2022-12-06
Title Jina Mahsa Amini. Twarz protestów w Iranie
Short title Jina Mahsa Amini. Twarz protestów w Iranie
Teaser Gwałtowna śmierć Jiny Mahsy Amini wywołała w Iranie największą od dziesięcioleci falę protestów. Z pomocą rodziny DW Farsi oraz tygodnik „Der Spiegel” rekonstruują jej życie.

„Nie mieliśmy pojęcia, że nadejdzie dzień, gdy nasza matka będzie zasypiać, płacząc na twoim łóżku, nasz ojciec zaszyje się w kącie, aby ukryć przed nami swe łzy, a ja nie będę w stanie otworzyć schowka w samochodzie, by nie patrzeć na twoją chustę, która tam została… Mam jedno jedyne życzenie, żeby przytulić cię jeszcze raz…” – napisał 11 października na Instagramie Ashkan Amini, brat Jiny Mahsy.

Jest wtorek, koniec października – 39 dni po jej śmierci – gdy jej kuzyn Diako Aili, w norweskiej wiosce niedaleko Bergen, siada na sofie i otwiera czarno oprawiony album z fotografiami wetkniętymi za przezroczystą folię. Wskazuje na jedną z nich. – Tutaj – mówi – to ona. Jina.

Mała dziewczynka w kwiecistych spodniach, czarne włosy opadają gęsto i lśniąco na kark. Wyciąga drugie zdjęcie. Jina siedzi boso na dywanie w rodzinnym domu w Saghes, drobna, długie rzęsy, biały T-shirt z napisem „Flower” z małych kryształków. Patrzy przez ramię, prosto w aparat.

Kurdyjska tożsamość

– Mahsa – mówi Diako Aili – nikt nigdy jej tak nie nazywał. Ani rodzina, ani przyjaciele, ani ona sama. Musiała otrzymać perskie imię ze względu na dokumenty, kurdyjskie imiona często nie są tutaj akceptowane. Ale mieszkała w Saghes, kurdyjskim mieście na zachodzie Iranu, liczącym 140 tys. mieszkańców, niedaleko granicy z Irakiem.

W domu rozmawiała po kurdyjsku, wszyscy tutaj nazywali ją jej prawdziwym imieniem – Jina. Ta, która kochała śpiewać, tańczyć i podróżować. Jina. Która 13 września została aresztowana przez irańską Policję Moralności i przewieziona na komisariat, gdzie chwilę później zasłabła. Dwa i pół dnia leżała w śpiączce, z urazami głowy, i była wentylowana przez rurkę tracheostomijną.

Jej krewnym trudno jest rozmawiać z dziennikarzami. Telefony są na podsłuchu, a w krótce po śmierci Amini pojawiły się pierwsze groźby. W ich rozmowach ze „Spieglem” i DW wyczuwa się dużą dozę ostrożności.

Marzenia i plany

Przed sklepem Jiny Amini w Saghes wisi teraz duża srebrna kłódka. Podczas gdy gdzieś indziej dalej toczy się życie, ludzie kupują torebki, komórki i biżuterię, w butiku Jiny nie świeci się światło.

Chciała, by ojciec, emerytowany urzędnik firmy ubezpieczeniowej, otworzył dla niej ten sklep. – Czekała na miejsce na uczelni i szukała zajęcia – mówi przez telefon. Kilka miesięcy przed jej śmiercią, latem tego roku, spełnił jej marzenie. „Best Boutique”, tak go nazwała.

Według jej krewnych z Norwegii albo ojciec, albo jej brat odwiózł ją rano do sklepu i odebrał po pracy wieczorem. Jina Amini w wieku 22 lat jeszcze mieszkała z rodzicami w ich okazałym domu, który znajduje się w Shahrak Daneshgah, dzielnicy Saghes, zamieszkanej przez klasę średnią. Mimo że już od dawna miała prawo jazdy i mogła sama jeździć do pracy, jako młoda i niezamężna kobieta prawdopodobnie nie brała tej opcji pod uwagę.

Ostrożność i strach

Aliya Aili, ciotka Jiny Amini, wybrała się latem 2022 do Saghes. Opowiada, jak Jina wielokrotnie zwracała jej uwagę, że powinna się zakrywać, pokazywała, jak nosić hidżab. – Są bardzo surowi – mówiła. Wyczuwało się wyraźny strach przed Policją Moralności.

Aili dobiega czterdziestki. Wyjechała z Iranu w latach 90., mając 18 lat. Jej dzieci urodziły się w Norwegii. Gdyby jej siostra, matka Jiny, pojechała wtedy razem z nią, czy Jina mogłaby żyć?

Czasami – mówią Diako Aili i jego matka – czuliśmy się winni z powodu tych wszystkich swobód, które dla nas są oczywiste. – Moja młodsza siostra jest w tym samym wieku co Jina – dodaje Diako. Urodziły się w odstępie zaledwie kilku tygodni, jedna w zachodniej demokracji, druga w islamistycznym reżimie. – Moja siostra może mówić, co chce, nosić, co chce, być tym, kim chce.

Jinę obowiązywały inne reguły: włosy i szyja zakryte chustą, kobiece kształty ukryte pod płaszczem, ani kawałek skóry od nadgarstków po kostki nie powinien być widoczny.

Zdrowa, spokojna dziewczyna

Jina urodziła się 21 września 1999 roku i od tego czasu nie było dnia, by się nie widzieli bądź przynajmniej nie rozmawiali, jak opowiada jej dziadek Rahman Aili. Gdy była niemowlęciem, nazwał ją „Shne”, „łagodny wiatr”, i zawsze tak się do niej zwracał, nawet gdy była dorosła. Była spokojną i opanowaną dziewczyną.

Gdy chodziła do szkoły podstawowej, wykryto u niej łagodnego guza mózgu, którego udało się usunąć. Od tego czasu nigdy nie było żadnych problemów z jej zdrowiem. Rahman Aili wyraźnie to podkreśla, ponieważ według oficjalnych ekspertyz to nie brutalność policji spowodowała jej śmierć, lecz operacja z dzieciństwa.

Dzień śmierci

Ostatnia podróż Jiny miała dotyczyć jej przyszłości. Razem z rodziną wybrała się do Urmii, miasta w północno-zachodnim Iranie, aby immatrykulować się na tamtejszym uniwersytecie, na który została przyjęta, by studiować biologię.

– Po południu 13 września, gdy aresztowano Jinę Amini, młodzi spacerowali po mieście – opowiada wujek Jiny. Jina, jej brat Ashkan Amini i dwie kuzynki. Między godziną 18:00 a 18:30 wysiedli na stacji metra Haghani. Tam Jina i jej kuzynki zostały aresztowane przez Gasht-e Ershad (Patrol Przywódczy), rzekomo z powodu „nieislamskiego ubrania”. Ale ostatecznie zabrali tylko Jinę.

Jedna z kuzynek, której nie zabrano, później opowiedziała swojej ciotce z Norwegii, co się wydarzyło: Jina próbowała stawiać opór podczas aresztowania, ale policjanci siłą wepchnęli ją do samochodu. Kuzynka opowiedziała także, że wraz innymi udała się na komisariat, na który odwieziono Jinę. I że jakieś dwie godziny po zaaresztowaniu Jiny kilka młodych kobiet wdarło się na komisariat, krzycząc: „Zabiliście ją!”.

Po tym przyjechała karetka i zabrała Jinę do szpitala Kasra. – Jestem przekonany, że zrobiono jej krzywdę – mówi dziadek Jiny. Jej ojciec wyraził w rozmowie z DW nadzieję, że odpowiedzialni za śmierć dziewczyny poniosą karę. – Dzisiaj to była Mahsa, a jutro będzie inna – dodaje wujek.

Ciotka Jiny mieszkająca w Norwegii mówi, że Jina kilka razy zwierzała się jej, iż po studiach zamierza wyjechać z Iranu. To marzenie wielu młodych Iranek i Irańczyków. Jednak marzenie Jiny zostało pogrzebane wraz z nią. Na jej nagrobku widnieje napis: „Droga Jino, nie jesteś martwa. Twoje imię stanie się symbolem”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Materiał powstał we współpracy tygodnika „Der Spiegel” i Deutsche Welle.

Autorzy: Youhanna Najdi, Omid Barin, Niloofar Gholami, Dialika Neufeld (Der Spiegel)

Short teaser Śmierć Jiny Mahsy Amini wywołała w Iranie protesty. DW oraz „Der Spiegel”, z pomocą rodziny, rekonstruują jej życie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Jina%20Mahsa%20Amini.%20Twarz%20protest%C3%B3w%20w%20Iranie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64001064&x4=11400&x5=Jina%20Mahsa%20Amini.%20Twarz%20protest%C3%B3w%20w%20Iranie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fjina-mahsa-amini-twarz-protest%C3%B3w-w-iranie%2Fa-64001064&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/jina-mahsa-amini-twarz-protestów-w-iranie/a-64001064?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63989712_401.jpg
Image caption Jina Mahsa Amini jest twarzą protestów w Iranie
Image source Peter Dejong/AP Photo/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2017/bpol171027_007_neshatwystawa_01i&image=https://static.dw.com/image/63989712_401.jpg&title=Jina%20Mahsa%20Amini.%20Twarz%20protest%C3%B3w%20w%20Iranie

Item 7
Id 64000837
Date 2022-12-06
Title Unia odwleka decyzję o zamrożeniu funduszy dla Węgier
Short title Unia odwleka decyzję o zamrożeniu funduszy dla Węgier
Teaser Niemcy i Francja naciskały, by Komisja Europejska zaktualizowała ocenę reform na Węgrzech przed rozstrzygnięciem co do mrożenia funduszy. Budapeszt na razie bez KPO. I wciąż blokuje unijną pomoc do Ukrainy.

Unijni ministrowie finansów w Radzie UE zgodnie początkowymi planami powinni byli dziś (06.12.2022) zdecydować w sprawie wniosku Komisji Europejskiej o zamrożenie 7,5 mld euro funduszy spójności dla Węgier na podstawie przepisów „pieniądze za praworządność” oraz w kwestii węgierskiego Krajowego Planu Odbudowy (5,8 mld euro dotacji), który dostał już zielone światło od Komisji.

Jednak ten sądny dzień rządu Viktora Orbana w Brukseli został odwleczony w sporej mierze – jak nieoficjalnie przyznają unijni dyplomaci – z obaw o brak wymaganej większości kwalifikowanej dla zatwierdzenia decyzji o „pieniądzach za praworządność”. Dla jej zatwierdzenia trzeba głosów 15 z 27 krajów Unii obejmujących co najmniej 65 proc. ludności Unii.

Obawy przed polityczną instrumentalizacją

Podczas obrad ambasadorów krajów Unii, które poprzedzały posiedzenie rady UE, przedstawiciel Węgier przekonywał, że ocena Komisji w sprawie stanu reform praworządnościowych i antykorupcyjnych nie uwzględnia zmian wprowadzonych po 19 listopada. A ponadto węgierski parlament jeszcze w najbliższą środę (07.12.2022) zamierza głosować nad kolejnymi reformami.

Wprawdzie uzgodniony między Komisją i Budapesztem termin końcowy w sprawie reform to był właśnie 19 listopada, ale Niemcy, Francja i Włochy podjęły ten węgierski argument i zażyczyły sobie od Komisji zaktualizowania oceny Węgier przed głosowaniem Rady UE, które musi odbyć się najpóźniej 18 grudnia. Ten postulat poparły m.in. Hiszpania, Portugalia, Bułgaria i Austria.

– Rządy prawa nie podlegają dyskusji, to jasne, to kamień węgielny Unii Europejskiej i Węgry muszą tego przestrzegać – jednak zastrzegał dziś austriacki minister Magnus Brunner.

Przedstawiciel Polski podczas obrad ambasadorów – według naszych rozmówców w Brukseli – ostrzegał przed polityczną instrumentalizacją „pieniędzy za praworządność”. Ale jednocześnie Polska unikała podczas brukselskich debat deklaracji, jak zagłosuje w sprawie Węgier, tłumacząc się niedokończeniem swej analizy argumentów Komisji Europejskiej na rzecz zamrożenia funduszy spójności dla Budapesztu.

Europarlament niewysłuchany

Już pierwsze przecieki, że Rada UE może odwlec decyzję wobec Węgier wywołały ostrą krytykę ze strony Parlamentu Europejskiego. Nawet jeśli Budapeszt rzetelnie wdroży teraz dodatkowe reformy, to – jak przekonują europosłowie – zgodnie z przepisami „pieniądze za praworządność” Rada UE powinna najpierw zawiesić fundusze, a potem ewentualnie je odwiesić po ponownej ocenie stanu praworządności. – Teraz do Rady UE należy stanięcie w obronie wartości europejskich i zapewnienie, że propozycja Komisji zostanie przyjęty. I nie chodzi tu tylko o Węgry. Chodzi o zdolność UE do utrzymania podstawowych standardów demokratycznych i praworządności we wszystkich państwach członkowskich i poza nimi. Chodzi również o ochronę pieniędzy podatników przed funduszami – apelowali przedwczoraj szefowie pięciu frakcji Parlamentu Europejskiego do unijnych ministrów finansów.

Rada UE nie posłuchała dziś ponagleń Parlamentu Europejskiego. A jeśli zaktualizowana ocena Węgier wskaże na rzeczywiste dodatkowe reformy przyjęte w ostatnich dniach, to w Brukseli zacznie się gra o co najmniej zmniejszenie zamrażanych funduszy spójności. Celem byłoby pozyskanie dodatkowych krajów z Europy Środkowo-Wschodniej dla większości kwalifikowanej na rzecz zawieszenia nawet znacznie mniej niż 7,5 mld euro dla Węgier.

– Jeśli ten wniosek Komisji całkowicie by upadł, byłby to cios w nowy system ochrony praworządności w Unii – tłumaczy jeden z zachodnich dyplomatów. Obecnie uzyskanie większości w Radzie UE na rzecz mrożenia funduszy „nie jest pewne m.in. ze względu na solidarność części krajów-beneficjentów polityki spójności z Budapesztem”.

Komisja Europejska podtrzymała przed tygodniem swój wniosek o zamrożenie 7,5 mld euro, bo krytycznie odnosi się do nowego węgierskiego Urzędu ds. Etyki, który – zgodnie z uzgodnieniami z Budapesztem – powinien mieć prawo do zawieszania przetargów publicznych, a także występować do sądu ze skargą na bezczynność innych instytucji, w tym prokuratury. Jednak w ocenie Komisji ten urząd ma niejasno ustalone uprawnienia i wątpliwą niezależność. Ponadto zastrzeżenia Komisji budzą zapisy o weryfikacji decyzji prokuratury, która często na Węgrzech pozostaje bezczynna w śledztwach antykorupcyjnych.

Węgry nadal przeciw pomocy dla Kijowa

Odwleczenie decyzji co do „pieniędzy za praworządność” sprawiło, że jednocześnie Rada UE zdecydowała o odsunięciu głosowania w sprawie węgierskiego nacisku na premiera Orbana, bo Węgry stracą 70 proc. swego KPO w razie jego niezatwierdzenia do końca tego roku. Natomiast Budapeszt dziś ponownie sięgnął po swoją kartę ukraińską w grze o pieniądze z Brukselą, a zatem podtrzymał swój sprzeciw wobec – finansowanych ze wspólnego unijnego długu – 18 mld euro unijnej pomocy dla Ukrainy w 2023 roku.

– Naszą ambicją pozostaje rozpoczęcie wypłat pomocy dla Ukrainy na początku stycznia – powiedział dziś minister finansów Zbynek Stanjura, który prowadził obrady ministrów z ramienia czeskiej prezydencji w Radzie UE. Zwrócił się do unijnych urzędników o „zbadanie alternatywnych rozwiązań wspieranych przez 26 krajów Unii”. Spora część unijnej Brukseli nadal liczy, że Budapeszt rychło odblokuje pomoc dla Ukrainy po zatwierdzeniu KPO. Ale jeśli Orban nie ustąpi w sprawie Ukrainy, Komisja Europejska – w ramach już przygotowywanego „planu B” – zamierza zaproponować Unii zebranie tych pieniędzy bez udziału Węgrów.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemcy i Francja naciskały, by Komisja Europejska zaktualizowała ocenę reform na Węgrzech przed decyzją ws. funduszy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Unia%20odwleka%20decyzj%C4%99%20o%20zamro%C5%BCeniu%20funduszy%20dla%20W%C4%99gier&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64000837&x4=12095&x5=Unia%20odwleka%20decyzj%C4%99%20o%20zamro%C5%BCeniu%20funduszy%20dla%20W%C4%99gier&x6=1&x7=%2Fpl%2Funia-odwleka-decyzj%C4%99-o-zamro%C5%BCeniu-funduszy-dla-w%C4%99gier%2Fa-64000837&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/unia-odwleka-decyzję-o-zamrożeniu-funduszy-dla-węgier/a-64000837?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63939192_401.jpg
Image caption Premier Węgier Viktor Orban
Image source Geert Vanden Wijngaert/AP/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63939192_401.jpg&title=Unia%20odwleka%20decyzj%C4%99%20o%20zamro%C5%BCeniu%20funduszy%20dla%20W%C4%99gier

Item 8
Id 63999850
Date 2022-12-06
Title Niemcy: maseczki w transporcie publicznym. Są wyjątki
Short title Niemcy: maseczki w transporcie publicznym. Są wyjątki
Teaser Czy w Niemczech w transporcie publicznym obowiązują maseczki? Już nie wszędzie.

W Bawarii nie trzeba będzie nosić maseczki w środkach transportu publicznego. Tak zdecydowały władze tego kraju związkowego, argumentując stabilnym wskaźnikiem infekcji. Od 10 grudnia noszenie maseczki nie będzie już obowiązkowe, tylko zalecane.

Bawaria jest tym samym pierwszym krajem związkowym, który zrezygnował z wymogu maseczki. Na razie nie osiągnięto kompromisu co do jednolitych przepisów w całych Niemczech. Na poniedziałkowej (05.12.2022) konferencji ministrowie zdrowia – federalny i krajów związkowych – nie porozumieli się co do wspólnego stanowiska w sprawie maseczek w autobusach, metrach czy pociągach.

Sporne zakrywanie ust i nosa

W Bawarii liczba zakażeń koronawirusem jest od dłuższego czasu najniższa w Niemczech, a bawarskie władze opierają się na przykładzie Austrii, podkreślając, że w przyszłości ważniejsza będzie odpowiedzialność osobista. Maseczki w miejscach publicznych obowiązywały w Bawarii od kwietnia 2020 roku, ostatnio jednak stopniowo znoszono ten obowiązek. Transport publiczny był ostatnim, w którym trzeba było jeszcze zasłaniać usta i nos.

Obowiązkowe noszenie masek w transporcie publicznym zawsze było punktem spornym w debatach publicznych i polityce. Eksperci medyczni są zdania, że maski powinny dalej obowiązywać, bo zakrywanie ust i nosa nie tylko chroni przed przenoszeniem koronawirusa, ale także przed innymi chorobami wirusowym, takimi jak grypa czy wirus RSV u dzieci.

Inaczej w pociągach dalekobieżnych

Niemieckie kraje związkowe mogą same decydować o maseczkach w transporcie lokalnym, za transport dalekobieżny jest jednak odpowiedzialny rząd federalny.

Dlatego – zgodnie z obowiązującą federalną ustawą o ochronie przed infekcjami – maseczki trzeba nosić w pociągach dalekobieżnych jeszcze do kwietnia 2023 roku. Takiego obowiązku nie ma jednak w ruchu lotniczym, co wielokrotnie krytykowały władze Bawarii.

(DPA/dom)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Czy w Niemczech w transporcie publicznym obowiązują maseczki? Już nie wszędzie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy%3A%20maseczki%20w%20transporcie%20publicznym.%20S%C4%85%20wyj%C4%85tki%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63999850&x4=11400&x5=Niemcy%3A%20maseczki%20w%20transporcie%20publicznym.%20S%C4%85%20wyj%C4%85tki%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-maseczki-w-transporcie-publicznym-s%C4%85-wyj%C4%85tki%2Fa-63999850&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-maseczki-w-transporcie-publicznym-są-wyjątki/a-63999850?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/56331651_401.jpg
Image caption Niemcy: maseczki w transporcie publicznym. Są wyjątki
Image source Tobias Steinmaurer/picturedesk.com/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2021/bpol210521_003_maseczki_01i&image=https://static.dw.com/image/56331651_401.jpg&title=Niemcy%3A%20maseczki%20w%20transporcie%20publicznym.%20S%C4%85%20wyj%C4%85tki

Item 9
Id 63998463
Date 2022-12-06
Title Handelsblatt: Rekordowy import LNG z Rosji
Short title Handelsblatt: Rekordowy import LNG z Rosji
Teaser W tym roku UE i Wielka Brytania kupiły od Rosji o 21 proc. więcej LNG niż przed wojną w Ukrainie – informuje „Handelsblatt”.

Według danych firmy badań rynkowych ICIS Europa importuje rekordową ilość skroplonego gazu ziemnego z Rosji, informuje we wtorek (06.12.2022) niemiecki dziennik gospodarczy „Handelsblatt”. „13 procent europejskiego importu LNG pochodzi obecnie z Rosji, a ilość ta mocno rośnie” – mówi gazecie ekspert ICIS Andreas Schroeder.

W porównaniu do ubiegłego roku UE oraz Wielka Brytania kupiły od Rosji o około 21 procent więcej LNG niż przed rosyjską inwazją na Ukrainę.

Jak pisze „Handelsblatt”, rosyjski skroplony gaz ziemny prawdopodobnie trafia też do Niemiec, które jeszcze nie posiadają czynnego terminalu LNG i kupują gaz skroplony od sąsiadów: Francji, Belgii i Holandii.

Szacuje się, że od stycznia do listopada kraje europejskie zapłaciły Moskwie za LNG prawie 27 mld euro, informuje gazeta. „Nawet jeśli przez Nord Stream nie popłynie już gaz z Rosji, Europa jest daleka od niezależności. Nadal zaopatruje się w rosyjski gaz ziemny gazociągiem przez Ukrainę oraz poprzez gwałtowny wzrost importu LNG” – dodaje.

„Po wprowadzeniu embarga UE na gaz ziemny z Rosji, kraje europejskie utraciłyby znaczną cześć zaopatrzenia” – zauważa ekspert ICIS Andreas Schroeder.

Nowi dostawcy poszukiwani

„Handelsblatt” zwraca jednak uwagę, że ilość gazu, wysyłanego przez Rosję do Europy przez terminale LNG jest „względnie niewielka”. Przez jedenaście miesięcy bieżącego roku Europa sprowadziła z Rosji około 18 mld metrów sześciennych skroplonego gazu ziemnego, zaś gazociągami sprowadzono 60 mld metrów sześciennych błękitnego paliwa. Dla porównania: od stycznia do listopada 2021 roku Rosja wysłała na zachód Europy tylko 15 mld metrów sześciennych LNG, zaś gazociągami – 133 mld metrów sześciennych.

Eksperci ICIS szacują, że w przyszłym roku na globalnym rynku LNG brakować będzie około 10 mld metrów sześciennych surowca. W tym roku Chiny miały znacznie niższe zużycie gazu ze względu na obostrzenia, związane z polityką „no covid”. Jednak w nadchodzącym roku eksperci spodziewają się, że zużycie w tym kraju znów wzrośnie do normalnego poziomu.

Obecnie kraje UE importują skroplony gaz ziemny przede wszystkim z USA, a także – oprócz Rosji – z Kataru, Nigerii i Algierii. Intensywnie poszukiwani są nowi dostawcy, przede wszystkim w Niemczech – zauważa „Handelsblatt”. I dodaje, że już w najbliższych dniach do pierwszego w Niemczech pływającego terminalu LNG w Wilhelmshaven dotrzeć ma pierwszy transport gazu skroplonego.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W tym roku UE i Wielka Brytania kupiły od Rosji o 21 proc. więcej LNG niż przed wojną w Ukrainie – pisze „Handelsblatt".
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Handelsblatt%3A%20Rekordowy%20import%20LNG%20z%20Rosji&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63998463&x4=11397&x5=Handelsblatt%3A%20Rekordowy%20import%20LNG%20z%20Rosji&x6=1&x7=%2Fpl%2Fhandelsblatt-rekordowy-import-lng-z-rosji%2Fa-63998463&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/handelsblatt-rekordowy-import-lng-z-rosji/a-63998463?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/60618630_401.jpg
Image caption Gazowiec zacumowany przy fabryce skraplania gazu ziemnego w Prigorodnoje na Sachalinie
Image source Sergei Krasnoukhov/TASS/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/60618630_401.jpg&title=Handelsblatt%3A%20Rekordowy%20import%20LNG%20z%20Rosji

Item 10
Id 63996976
Date 2022-12-06
Title Mularczyk dla DPA: Niemcy nie mogą przeczekać sprawy reparacji do wyborów
Short title Mularczyk: Niemcy nie mogą przeczekać sprawy reparacji
Teaser Brak dialogu na temat reparacji będzie zły dla sąsiedztwa Polski i Niemiec – ocenia w rozmowie z DPA wiceminister spraw zagranicznych Arkadiusz Mularczyk.

We wtorek (06.12.2022) wiceminister Arkadiusz Mularczyk rozpoczyna dwudniową wizytę w Berlinie. W rozmowie z agencją prasową DPA podkreśla, że kwestia niemieckich reparacji wojennych „ma dla Polski fundamentalne znaczenie”.

„Nie chodzi tu tylko o kwestię polityczną, ale o godność Polski” – mówi Mularczyk, cytowany przez DPA. „Teraz Niemcy mają wybór: Albo usiądą z Polską do stołu negocjacji, albo poruszymy ten temat na wszystkich międzynarodowych forach – w ONZ, w Radzie Europy i w Unii Europejskiej” – dodaje.

Według wiceministra polski rząd dopiero rozpoczął działania w tej sprawie. Oprócz rozmów dwustronnych, odbyć się ma także międzynarodowa konferencja na ten temat, ponieważ dotyczy to także innych krajów. Także Grecja od dawna domaga się reparacji od Niemiec.

„Przemilczanie, przedawnienie, zapomnienie”

Jak ocenia Mularczyk, niemiecki rząd nie może próbować „przeczekać sprawy” do najbliższych wyborów. „Musi mieć miejsce dialog na ten temat, w przeciwnym razie będzie to złe dla naszego sąsiedztwa” – ostrzega. DPA przypomina, że już dwa tygodnie temu Polska wystosowała oficjalne noty do 51 państw, należących do UE, NATO i Rady Europy, prosząc o zrozumienie dla swoich postulatów.

„Między Niemcami a Polską nie powinno być spraw zamiatanych pod dywan” – ocenił wiceminister. Zarzucił Niemcom, że od lat 50. XX wieku prowadzą politykę „przemilczania, przedawnienia i zapomnienia”.

„Znam osobiście starszych ludzi, którzy zostali ciężko ranni w czasie wojny i od tego czasu są niepełnosprawni fizycznie. Przez całe życie szukali sprawiedliwości, ale jej nie znaleźli. Niemcy nie dostrzegają tych ludzi i zachowują się tak, jakby ci nie istnieli” – powiedział Mularczyk.

Rozmowy w Berlinie

„Jednocześnie wypłaca się emerytury byłym żołnierzom Wehrmachtu i członkom SS. Trzeba pokazać światu tę politykę Niemiec” – dodał minister. I podkreślił, że jest to „wielka niesprawiedliwość dziejowa”.

Mularczyk, który pełni także funkcję pełnomocnika rządu do spraw odszkodowań za szkody wyrządzone agresją i okupacją niemiecką w latach 1939-1945, spotka się w czasie wizyty w Berlinie z niemiecką sekretarz stanu ds. europejskich Anną Luehrmann.

3 października polski rząd wystosował do Niemiec zapowiadaną od dawna notę dyplomatyczną z żądaniem wypłacenia Polsce reparacji wojennych. Opublikowany 1 września raport oszacował polskie straty wojenne na około 1,3 biliona euro.

(widz)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Brak dialogu na temat reparacji będzie zły dla sąsiedztwa Polski i Niemiec – mówi DPA wiceszef MSZ Arkadiusz Mularczyk.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Mularczyk%20dla%20DPA%3A%20Niemcy%20nie%20mog%C4%85%20przeczeka%C4%87%20sprawy%20reparacji%20do%20wybor%C3%B3w&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63996976&x4=11395&x5=Mularczyk%20dla%20DPA%3A%20Niemcy%20nie%20mog%C4%85%20przeczeka%C4%87%20sprawy%20reparacji%20do%20wybor%C3%B3w&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmularczyk-dla-dpa-niemcy-nie-mog%C4%85-przeczeka%C4%87-sprawy-reparacji-do-wybor%C3%B3w%2Fa-63996976&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/mularczyk-dla-dpa-niemcy-nie-mogą-przeczekać-sprawy-reparacji-do-wyborów/a-63996976?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol221014_001_reakcniempol_01f.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221014_001_reakcniempol_01f_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol221014_001_reakcniempol_01f.jpg&title=Mularczyk%20dla%20DPA%3A%20Niemcy%20nie%20mog%C4%85%20przeczeka%C4%87%20sprawy%20reparacji%20do%20wybor%C3%B3w

Item 11
Id 63996604
Date 2022-12-06
Title Zagrożone dziedzictwo. Na ratunek ukraińskim archiwom
Short title Zagrożone dziedzictwo. Na ratunek ukraińskim archiwom
Teaser Niszczycielska działalność Rosjan w Ukrainie nie oszczędza dóbr kultury i archiwów. By je ocalić, Instytut Pileckiego w Berlinie prowadzi akcję, w którą zaangażowały się m.in. niemieckie archiwa.

O tym, że obok pomocy humanitarnej, medycznej czy wojskowej istnieje potrzeba ochrony ukraińskich dóbr kultury, szefowa berlińskiej filii Instytutu Pileckiego (IP) zaczęła myśleć krótko po rozpoczęciu wojny.

– Sercem naszej działalności jest archiwum Pileckiego, a dostęp do archiwów jest jednym z filarów demokratycznych społeczeństw – tłumaczy Hanna Radziejowska, kierowniczka berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego. – Dlatego jasne było, że musimy pomóc ratować ukraińskie archiwa.

Ocalić przed zniszczeniem

Zabezpieczanie archiwów w Ukrainie oznacza nie tylko ich ewakuację z miejsc, w których mogą w wyniku działań wojennych ulec zniszczeniu. Równie ważne jest sprawne digitalizowanie zbiorów, aby w przypadku fizycznego zniszczenia pozostały one w formie cyfrowej.

– Bestialstwo tej wojny pokazało, że nie ma na terytorium Ukrainy obecnie żadnego bezpiecznego miejsca. Dlatego do ewakuacji trzeba podchodzić kompleksowo – mówiła podczas debaty online zorganizowanej przez IP w Dniu Archiwisty Ołesia Stefanyk, dyrektor Centralnego Państwowego Archiwum Historycznego we Lwowie, najstarszej tego typu placówki w Ukrainie. Od pierwszego dnia wojny archiwum stara się zabezpieczyć swoje zbiory. Najcenniejsze obiekty trafiły do specjalnych ogniotrwałych szaf, inne przeniesiono na niższe kondygnacje.

Przed podobnymi problemami stoją dziś wszystkie placówki archiwalne w Ukrainie. Te, które znajdują się w regionach oddalonych od frontu, przejmują zasoby archiwów z terenów ogarniętych wojną. Już samo ich pomieszczenie jest wyzwaniem. W magazynach nie zawsze jest wystarczająco dużo miejsca na dodatkowe zbiory, bywa, że w pomieszczeniach panuje nieodpowiednia temperatura czy wilgotność. Istnieje również ryzyko zalania lub zniszczenia przez gryzonie.

Zapisy sowieckich zbrodni

Na apel Instytutu Pileckiego szybko odpowiedziało niemieckie Archiwum Federalne (Bundesarchiv), które pomogło nagłośnić inicjatywę i jako pierwsze przekazało pomoc rzeczową. Były to m.in. skanery oraz specjalne skrzynki i pudełka do pakowania przeznaczonych do ewakuacji dokumentów.

– W archiwach, które pomagamy ratować, znajdują się dokumenty ważne dla tożsamości ukraińskiej, w tym również zapisy sowieckich zbrodni – mówi Hanna Radziejowska. – Wielkim wstrząsem dla nas było uświadomienie sobie, że Rosja stosuje dzisiaj te same metody niszczenia narodu ukraińskiego, jakie stosowano w czasach stalinowskich.

Do akcji ratowania archiwów w Ukrainie przyłączyło się również archiwum kraju związkowego Nadrenia-Północna Westfalia (Landesarchiv NRW).

– Archiwum z Nadrenii przekazało profesjonalny, niezwykle przydatny sprzęt, m.in. skrzynie aluminiowe do transportu dokumentów, pudła bezkwasowe, żelazka do restauracji papieru czy ruchome regały – informuje Natalia Latecka, koordynująca zbiórkę w Instytucie Pileckiego w Berlinie. Regały przydały się szczególnie w archiwum w Tarnopolu, które przejęło akta z Donbasu.

Za organizowaną z Berlina pomocą stoi cała sieć partnerów, np. konto do zbiórki finansowej użyczyła białoruska organizacja RAZAM, a transporty do Ukrainy wsparła m.in. ukraińska parafia prawosławna z Berlina. Dużego wsparcia udziela też niemiecka organizacja Ukraine Art Aid Center, która współfinansuje transporty i zakup sprzętu dla archiwów.

– To ogromny łańcuch ludzi i organizacji, bez których ta akcja nie byłaby możliwa – zapewnia Latecka.

Zima wymusiła zmianę sytuacji

Odzew na apel o ratowanie ukraińskich archiwów jest spory, ale potrzeb jest nieporównywalnie więcej. W dodatku zmieniają się one wraz z rozwojem sytuacji na wojnie.

– Wraz z początkiem zimy i celowym niszczeniem infrastruktury energetycznej przez Rosjan nastąpił zwrot w sytuacji – mówi Natalia Latecka. – Teraz najważniejszy stał się zakup agregatów prądotwórczych. Bez prądu nie działa np. ogrzewanie w archiwum w Tarnopolu, nie mówiąc o używaniu komputerów czy skanowaniu dokumentów.

Placówka w Tarnopolu zaapelowała już do organizatorów zbiórki o trójfazowy agregat o wydajności min. 6 kW, wczoraj (05.12.2022) podobna prośba przyszła z archiwum w Iwano-Frankiwsku.

– Ceny agregatów w Ukrainie są obecnie dużo wyższe niż w Polsce czy Niemczech, a niektórych modeli w ogóle nie można już kupić – przyznaje koordynatorka akcji z Instytutu Pileckiego w Berlinie.

Do zbiórki na agregaty prądotwórcze dołączyć może każdy, wpłacając datki na konto, którego numer zamieszczono na stronie internetowej Instytutu. Z prowadzonej wcześniej zbiórki udało się sfinansować zakup ośmiu skanerów. Do siedziby IP w sąsiedztwie Bramy Brandenburskiej można też przywieźć sprawne agregaty.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Rosjanie nie oszczędzają w Ukrainie dóbr kultury i archiwów. Z pomocą pośpieszyły im polskie i niemieckie organizacje.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura::Zagro%C5%BCone%20dziedzictwo.%20Na%20ratunek%20ukrai%C5%84skim%20archiwom%20%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63996604&x4=11399&x5=Zagro%C5%BCone%20dziedzictwo.%20Na%20ratunek%20ukrai%C5%84skim%20archiwom%20%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fzagro%C5%BCone-dziedzictwo-na-ratunek-ukrai%C5%84skim-archiwom%2Fa-63996604&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura" />
Item URL https://www.dw.com/pl/zagrożone-dziedzictwo-na-ratunek-ukraińskim-archiwom/a-63996604?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/42501588_401.jpg
Image caption Kijów, gablota z historycznymi dokumentami
Image source DW/L. Rzheutska
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/42501588_401.jpg&title=Zagro%C5%BCone%20dziedzictwo.%20Na%20ratunek%20ukrai%C5%84skim%20archiwom

Item 12
Id 63993370
Date 2022-12-06
Title Niemiecka prasa o słabnącej solidarności z Ukrainą: „Niemcy czeka test”
Short title Niemiecka prasa o solidarności z Ukrainą: „Czeka nas test”
Teaser Niemiecka prasa we wtorek (6.12.22) komentuje sondaże, wg których w Niemczech, ale i w innych krajach UE, słabnie solidarność z Ukrainą.

Frankfurter Rundschau” podkreśla: „To otrzeźwiająco równoległy bieg zdarzeń: doniesienia z terenów objętych wojną w Ukrainie stają się w tych dniach coraz gorsze. Rosja wykorzystuje nadejście zimy i temperatury poniżej zera w swoim byłym ‘bratnim kraju’, aby nadal celowo niszczyć tam dostawy energii elektrycznej i cieplnej, drogi oraz inną infrastrukturę. Jednocześnie – i to jest ta poważna tendencja wsteczna – badania w Europie, także w Niemczech, pokazują, że solidarność z Ukrainą słabnie. Socjologowie już teraz ostrzegają, że w najbliższych miesiącach Niemcy czeka test warunków skrajnych na solidarność z Ukrainą. Wiele wskazuje jednak na to, że sobie z nim poradzimy. Można mieć tylko nadzieję, że odpowiada to życzeniom samych Ukraińców i że się nie poddadzą, odkąd doniesienia o torturach i gwałtach uświadomiły im, czego muszą się obawiać pod rosyjską okupacją”.

Koelner Stadt-Anzeiger” pisze w podobnym tonie: „Doniesienia z Ukrainy są coraz gorsze. Jednocześnie sondaże w Unii Europejskiej pokazują, że solidarność z Ukrainą słabnie, również w Niemczech. Zwłaszcza we wschodniej części Niemiec, w Czechach i na Węgrzech większość ludzi uważa, że wsparcie dla Ukrainy powinno być ograniczone ze względu na jego konsekwencje gospodarcze i społeczne. Jeśli tak dalej pójdzie, w najbliższych miesiącach nadejdzie chwila próby dla solidarności z Ukrainą. Jest fuzją jakże ludzkiej chęci do stawiania własnych interesów na pierwszym planie, wyparcia i zmęczenia wojną wśród nas, którzy w istocie rzeczy nie dźwigają jej prawdziwego ciężaru. Ale to właśnie o tym musimy stale przypominać wciąż na nowo”.

Leipziger Volkszeitung” zaznacza: „Nie jest tak, że zabraknie nam odwagi; chęć przyjęcia ukraińskich uchodźców wojennych, przede wszystkim ich, jest wciąż bardzo duża. Aż 40 procent Europejczyków, opowiada się za zaakceptowaniem negatywnych konsekwencji pomocy udzielanej Ukrainie. Można zatem zrozumieć, że wydaje się to trudne dla tych, którzy mają mniej zapasów i rezerw, na przykład dla mieszkańców wschodniej części Niemiec”.

Zdaniem „Neue Presse” z Koburga: „Pułap cenowy na rosyjską ropę to eksperyment o niepewnym wyniku. Podjęte środki mocno uderzą finansowo w Rosję i mogą znacząco wpłynąć na przebieg wojny w Ukrainie i, miejmy nadzieję, ją skrócą. Z drugiej strony ten krok jest również testem dla Unii Europejskiej. Zrzędzenie jej obywateli jest już coraz głośniejsze wskutek stale rosnących kosztów utrzymania”.

Allgemeine Zeitung” z Moguncji zastanawia się: „Co przyniesie Niemcom pierwszy etap embarga na ropę? To, że od tego poniedziałku rosyjska ropa nie może już być dostarczana do UE drogą morską, prawdopodobnie nie będzie miało większego wpływu na sytuację zaopatrzeniową w naszym kraju. Wynika to z tego, że stowarzyszenie przemysłu paliwowo-energetycznego założyło niedawno, że rosyjska ropa z tankowców może być w pełni zastąpiona dostawami z innych miejsc do chwili wprowadzenia całkowitego zakazu jej importu. Nie wiadomo jeszcze, jaki będzie efekt drugiego środka, czyli wprowadzenia limitu cenowego, za pomocą którego UE i siedem dużych gospodarek zachodnich chce dyktować Rosji ceny ropy. W każdym razie jej ceny w poniedziałek wyraźnie wzrosły".

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemiecka prasa komentuje sondaże, wg których w Niemczech, ale i w innych krajach UE, słabnie solidarność z Ukrainą.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%20o%20s%C5%82abn%C4%85cej%20solidarno%C5%9Bci%20z%20Ukrain%C4%85%3A%20%E2%80%9ENiemcy%20czeka%20test%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63993370&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%20o%20s%C5%82abn%C4%85cej%20solidarno%C5%9Bci%20z%20Ukrain%C4%85%3A%20%E2%80%9ENiemcy%20czeka%20test%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-o-s%C5%82abn%C4%85cej-solidarno%C5%9Bci-z-ukrain%C4%85-niemcy-czeka-test%2Fa-63993370&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-o-słabnącej-solidarności-z-ukrainą-niemcy-czeka-test/a-63993370?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63577867_401.jpg
Image source Christin Klose/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221202_001_ukraina_01r&image=https://static.dw.com/image/63577867_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%20o%20s%C5%82abn%C4%85cej%20solidarno%C5%9Bci%20z%20Ukrain%C4%85%3A%20%E2%80%9ENiemcy%20czeka%20test%E2%80%9D

Item 13
Id 63993779
Date 2022-12-06
Title Niemcy: Czy Bundeswehra jest zdolna do działania?
Short title Niemcy: Czy Bundeswehra jest zdolna do działania?
Teaser Po ataku Rosji na Ukrainę rząd niemiecki chciał zmodernizować Bundeswehrę za sto miliardów euro. Ale niewiele z tych pieniędzy, jak się zdaje, dotarło już do celu.

Tylko na dwa dni intensywnych walk. Tyle amunicji rzekomo ma Bundeswehra. Alarmujące nagłówki, które w ostatnich dniach pojawiły się w niemieckich mediach, dotyczyły stanu tamtejszego wojska. Liczba ta najwyraźniej wyciekła z nienazwanych źródeł w kręgach obronnych.

Jeśli to się zgadza (a tego nie da się potwierdzić, gdyż jest to tajemnica państwowa), niemieckie zapasy amunicji są znacznie mniejsze od standardów oczekiwanych przez NATO, które wymaga od każdego kraju członkowskiego posiadania 30-dniowego zapasu amunicji. Jedynie po to, żeby wyrównać te braki, Niemcy musiałyby zainwestować 20 do 30 miliardów euro, jak twierdzą wojskowi eksperci.

Innych wąskich gardeł też nie brak. Stan wyposażenia Bundeswehry to temat, który od dawna budzi niepokój. Historie o wymagających naprawy czołgach i śmigłowcach, o karabinach, które nie strzelają prawidłowo, i o żołnierzach, którzy bez bielizny termicznej muszą trenować na mrozie, wypełniają media od lat.

Po rosyjskim ataku na Ukrainę kanclerz Olaf Scholz zapowiedział „historyczny przełom” („Zeitenwende”), który przez wielu w kraju i za granicą został okrzyknięty zmianą polityki zagranicznej i strategii wojskowej kraju. Aby udowodnić, że mówi poważnie, Scholz zapowiedział zwiększenie rocznego budżetu obronnego do najwyższego poziomu w Europie, oraz jednorazowy fundusz specjalny w wysokości 100 miliardów euro na modernizację wojska.

Wzajemne obwinienia

Dziewięć miesięcy później niektórzy pytają, gdzie spadł ten złoty deszcz. Spór o amunicję wywołał niesmaczną dysputę między rządem a niemieckim przemysłem zbrojeniowym o to, kto powinien był przejąć inicjatywę. Czy było to zadanie dla przemysłu, którego zadaniem powinno być zwiększenie mocy produkcyjnych? Czy też rząd miał szybciej zacząć składać zamówienia?

– Tym, czego teraz oczekuję od przemysłu zbrojeniowego, jest budowanie zdolności produkcyjnych – powiedział na początku tygodnia w telewizji ARD Lars Klingbeil, przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD).

– Ale oczekiwanie i tłumaczenie, że „najpierw zobaczymy, co nam zaoferuje polityka”, to nie jest postawa, dzięki której teraz skutecznie zlikwidujemy te niedostatki. Jeśli niemiecki przemysł zbrojeniowy nie może sobie z tym poradzić... to musimy zobaczyć, co możemy kupić za granicą, na przykład w innych krajach NATO – dorzucił jeszcze.

Szybko zareagował Hans Christoph Atzpodien, szef Stowarzyszenia Niemieckiego Przemysłu Bezpieczeństwa i Obronnego (Bundesverband der Deutschen Sicherheits- und Verteidigungsindustrie, BDSV), którego zdaniem Lars Klingbeil „jest w wielkim błędzie”. Agencji informacyjnej DPA powiedział, że duże niemieckie firmy zbrojeniowe podwoiły swoje moce produkcyjne już w pierwszych tygodniach po rozpoczęciu wojny na Ukrainie.

– To śmieszne, jaki spektakl rozgrywa się między przemysłem zbrojeniowym a rządem – mówi w rozmowie z DW Rafael Loss, analityk do spraw obronności w Europejskiej Radzie Stosunków Zagranicznych (European Council on Foreign Relations, ECFR) i wskazuje na przepisy, które uniemożliwiały firmom zbrojeniowym proaktywną (przewidującą, wyprzedzającą) produkcję broni lub zwracanie się do banków o pożyczki bez mandatu państwa.

Niemcom brakuje poczucia, obawia się Loss, że reagowanie na geopolityczne implikacje agresywnej wojny Rosji przeciw Ukrainie jest sprawą niecierpiącą zwłoki. – Inne kraje, zwłaszcza w Europie Wschodniej, znacznie szybciej utworzyły odpowiednie grupy robocze działający między rządem a przemysłem – mówi ekspert.

Już teraz natowscy partnerzy w północno-wschodniej Europie wyrażają obawy, że nie mogą dłużej liczyć na Niemcy jako partnera wojskowego. – My jesteśmy gotowi umierać. Wy też? – pytał minister obrony Łotwy Artis Pabriks swoich europejskich kolegów na konferencji w Berlinie pod koniec października. Zwracając się bezpośrednio do Niemców, powiedział zaś: – Wiele będzie zależało od militarnej potęgi waszego kraju, ale, proszę wybaczyć, wasza potęga militarna w tej chwili nie istnieje.

– Aby pozostać wobec Scholza sprawiedliwym, trzeba powiedzieć, że jego przemówienie o historycznym przełomie wskazywało, że jest pośrednio świadomy tego istotnego wyzwania – mówi Loss. – Wygląda jednak na to, że ministerstwo obrony i inne instytucje nie bardzo radzą sobie z utrzymaniem tych wszystkich piłek we grze.

Posiłki właśnie nadchodzą

Już za Scholza zostały złożone ważne zamówienia. Niemcy podpisały umowę na zakup 35 amerykańskich myśliwców F-35, które zastąpią starzejącą się flotę Tornado. Każdy z nich będzie kosztować 200 milionów euro. Do boju będą jednak gotowe dopiero w roku 2027.

Pozyskiwanie sprzętu wojskowego jest zawsze procesem długotrwałym i inne kraje Europy Zachodniej mają podobne problemy z odnowieniem swoich struktur z czasów pokoju. Czy skarpetki, czy samoloty bojowe, prawie wszystko, czego potrzebuje wojsko, musi być najpierw zamówione, a potem wyprodukowane.

– Pewnych systemów nie da się po prostu wziąć z półki w magazynie budowlanym – powiedziała minister obrony Christine Lambrecht podczas debaty budżetowej w Bundestagu w ubiegłym tygodniu.

– Aby zapewnić trwałe dostawy amunicji do broni dostarczonej do Ukrainy, a jednocześnie odbudować Bundeswehrę na wymaganą skalę potrzebujemy około 15 razy więcej amunicji – mówi analityk do spraw obronności w Europejskiej Radzie Stosunków Zagranicznych Rafael Loss.

Ale istnieją też liczne długoterminowe problemy. W ostatnich dekadach Bundeswehra sprzedała wiele swoich bunkrów-magazynów z czasów zimnej wojny. Oznacza to, że gdyby wojsko nawet dysponowało wymaganym przez NATO 30-dniowym zapasem amunicji, miałoby problem ze znalezieniem miejsca, w którym mogłoby ją umieścić.

Historia niedociągnięć

Dla eksperta do spraw obronności krytyka ze strony opozycyjnej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) to czcze słowa.

– W ciągu ostatnich 16 lat, gdy CDU była u władzy, sprawy nie wyglądały wcale inaczej. To zabawne, że SPD i CDU wzajemnie zrzucają na siebie winę za smutny stan Bundeswehry, ale myślę, że odpowiedzialność za to obu tych partii jest mniej więcej taka sama – uważa analityk.

Zasadnicze problemy z zaopatrzeniem są tematem już od dłuższego czasu. Pełnomocniczka Bundestagu do spraw sił zbrojnych Eva Högl powiedziała niedawno tygodnikowi „Die Zeit”, że niemieccy żołnierze wciąż muszą trenować bez niezbędnej odzieży ochronnej, bielizny termicznej i innych ważnych utensyliów.

Eva Högl mówiła o kombinacji logistycznej niewydolności, post-pandemicznego niżu i biurokratycznej inercji. – Niestety, także wśród odpowiedzialnych urzędników w biurach Bundeswehry panuje czasem obojętność i brak zainteresowania. 'Nie mamy tego, bądźcie cierpliwi, to nie będzie takie ważne, wyślemy to później' to odpowiedzi, które żołnierze wciąż słyszą.

Niektóre przeszkody biurokratyczne zostaną teraz usunięte. Wytyczne mają zostać tak zmienione, żeby mniejsze zamówienia nie musiały już być przedmiotem przetargów na obszarze całej Europy, a dowódcy mają mieć możliwość wydania do pięciu tysięcy euro bez konieczności przechodzenia przez formalną procedurę zamówień publicznych.

A rząd niemiecki zapewnił, że podstawowy sprzęt będzie dostarczony do końca roku. Przy odrobinie szczęścia niemieccy żołnierze jeszcze przed świętami dostaną zatem nowe skarpetki.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Po ataku Rosji na Ukrainę rząd niemiecki chciał zmodernizować Bundeswehrę. Ale niewiele z tych pieniędzy dotarło do celu
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%3A%20Czy%20Bundeswehra%20jest%20zdolna%20do%20dzia%C5%82ania%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63993779&x4=11395&x5=Niemcy%3A%20Czy%20Bundeswehra%20jest%20zdolna%20do%20dzia%C5%82ania%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-czy-bundeswehra-jest-zdolna-do-dzia%C5%82ania%2Fa-63993779&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-czy-bundeswehra-jest-zdolna-do-działania/a-63993779?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63955771_401.jpg
Image caption Żołnierze Bundeswehry często borykają się z brakami wyposażenia i napiętym budżetem
Image source Philipp Schulze/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63955771_401.jpg&title=Niemcy%3A%20Czy%20Bundeswehra%20jest%20zdolna%20do%20dzia%C5%82ania%3F

Item 14
Id 63992883
Date 2022-12-05
Title Niemcy. Pierwszy pływający terminal gazowy w połowie grudnia
Short title Niemcy. Pierwszy pływający terminal gazowy w połowie grudnia
Teaser W połowie grudnia zacznie działać pierwszy niemiecki terminal z płynnym gazem LNG.

W połowie grudnia do Wilhelmshaven na północy Niemiec dotrze specjalna jednostka „Hoegh Esperanza” do obsługi terminalu z płynnym gazem LNG. Informację tę podał importer gazu – firma Uniper z Duesseldorfu. Rzecznik firmy zdementował informacje, że tankowiec spodziewany był w Wilhelmshaven już w najbliższą sobotę, 10 grudnia.

Pływający terminal

294-metrowy „Hoegh Esperanza” ma być wykorzystywany w Wilhelmshaven jako pływająca jednostka magazynowania i regazyfikacji (tzw. FRSU). Na pokładzie statku dostarczany skroplony gaz ziemny LNG będzie z powrotem przekształcany w gaz i przepompowywany na ląd.

Surowiec z dostarczonego przez statek pierwszego ładunku może jeszcze przed końcem tego roku trafić do niemieckiej sieci – zapowiedział Uniper.

Uniezależnić się od Rosji

Pierwszy frachtowiec, który będzie przewoził wyłącznie LNG, ma zawinąć do Wilhelmshaven w połowie stycznia.

Terminal w Wilhelmshaven jest częścią rządowego planu uniezależnienia się od rosyjskiego gazu. Koncern z Duesseldorfu buduje go i będzie go obsługiwać z poparciem niemieckiego rządu.

Podczas oficjalnego otwarcia portu 17 grudnia br. w Wilhelmshaven obecny będzie m.in. kanclerz Niemiec Olaf Scholz oraz minister gospodarki Robert Habeck.

(DPA/dom)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W połowie grudnia zacznie działać pierwszy niemiecki terminal z płynnym gazem LNG.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Niemcy.%20Pierwszy%20p%C5%82ywaj%C4%85cy%20terminal%20gazowy%20w%20po%C5%82owie%20grudnia%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63992883&x4=11398&x5=Niemcy.%20Pierwszy%20p%C5%82ywaj%C4%85cy%20terminal%20gazowy%20w%20po%C5%82owie%20grudnia%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-pierwszy-p%C5%82ywaj%C4%85cy-terminal-gazowy-w-po%C5%82owie-grudnia%2Fa-63992883&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-pierwszy-pływający-terminal-gazowy-w-połowie-grudnia/a-63992883?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol221129_001_energiaw_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221129_001_energiaw_01r&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol221129_001_energiaw_01r.jpg&title=Niemcy.%20Pierwszy%20p%C5%82ywaj%C4%85cy%20terminal%20gazowy%20w%20po%C5%82owie%20grudnia

Item 15
Id 63991824
Date 2022-12-05
Title Embargo na ropę. Skutki dla rosyjskiej machiny wojennej
Short title Embargo na ropę. Skutki dla rosyjskiej machiny wojennej
Teaser Unia Europejska przestała kupować rosyjską ropę przewożoną drogą morską. Ma to pozbawić Moskwę dochodów kluczowych dla jej wojny w Ukrainie. To zaboli Rosję, ale nie aż tak mocno, jak by tego chciała Bruksela.

W poniedziałek (05.12.2022) weszła w życie pierwsza faza embarga Unii Europejskiej na rosyjską ropę naftową i produkty naftowe. Kraje europejskie przestały kupować ropę naftową z Rosji transportowaną zbiornikowcami, w ten sposób pozbawiając Moskwę dochodów potrzebnych jej do podtrzymywania działań wojennych w Ukrainie.

Embargo przychodzi równocześnie z pułapem cenowym na rosyjską ropę popieranym przez grupę siedmiu najbardziej rozwiniętych gospodarek świata (G7), który również ma zaszkodzić rosyjskim dochodom z ropy, a jednocześnie zapewnić, że ceny tego surowca na świecie nie poszybują w górę.

Ponieważ w ciągu ostatnich sześciu miesięcy Unia Europejska zrezygnowała już z większości ropy, którą miała zakupić w Rosji, a Rosja już teraz sprzedaje większość swej ropy z dużym upustem, nie wiadomo, jak mocno wprowadzenie embarga i pułapu cenowego uderzy w zbrojną pierś Kremla.

Jak będzie działać unijne embargo na ropę?

Unia Europejska ogłosiła w czerwcu, że w ramach szóstego pakietu sankcji wobec Rosji zakaże od 5 grudnia importu rosyjskiej ropy przewożonej drogą morską, a od 5 lutego – produktów rafinacji ropy naftowej. Zakaz obejmuje 90 procent unijnego importu ropy naftowej z Rosji, jako że w ramach wyjątku ropa przesyłana ropociągami tymczasowo nie została objęta embargiem.

Celem jest zaszkodzenie rosyjskiemu przemysłowi naftowemu, którego ogromne zyski Moskwa wykorzystuje do finansowania swej wojny w Ukrainie. W ubiegłym roku Unia Europejska kupiła w Rosji ropę naftową i produkty rafinacji ropy o łącznej wartości około 70 miliardów euro (około 320 miliardów złotych).

Embargo zabrania również europejskim firmom spedytorskim ubezpieczania i finansowania przewozów rosyjskiej ropy do krajów trzecich, jeśli zostanie kupiona za cenę powyżej ustanowionego pułapu.

Celem tego kroku jest podwyższenie kosztów transportu rosyjskiej ropy, ponieważ w razie nieobecności na rynku firm europejskich, które są dominującymi graczami w dziedzinie spedycji i innych usług morskich, rosyjskie zbiornikowce musiałyby być ubezpieczane na mniej efektywnych rynkach.

Czym jest pułap cen ropy naftowej G7?

Perspektywy embarga na import rosyjskiej ropy transportowanej drogą morską wprowadzanego przez jej największego odbiorcę (czyli Unię Europejską) oraz zakazu świadczenia usług morskich wzbudziła niepokój władz USA, które obawiały się, że embargo doprowadzi do ogromnego skoku cen ropy. Zaproponowały więc ograniczenie ceny rosyjskiej ropy morskiej. To pozwoliłoby europejskim firmom na dalsze świadczenia usług ubezpieczeniowych i finansowych dla spedytorów przewożących rosyjską ropę do krajów trzecich dopóty, dopóki ropa będzie kupowana za cenę na poziomie uzgodnionego pułapu lub niższą.

„To oznacza w gruncie rzeczy zmuszanie świata do tworzenia kartelu kupujących” – podsumował ten pomysł w lipcu brukselski think tank Bruegel.

Po wielu sporach między członkami Unii Europejskiej, G7 i Australia zgodziły się w piątek na ograniczenie cen rosyjskiej ropy transportowanej zbiornikowcami do 60 dolarów za baryłkę.

Podczas gdy pułap cenowy został wymyślony po to, by godząc w zyski Moskwy z ropy ukarać prezydenta Rosji Władimira Putina za konflikt na Ukrainie, jego celem jest też zapewnienie ciągłego dopływu rosyjskiej ropy na światowe rynki, by zapobiec gwałtownemu wzrostowi jej cen. Kraje unijne nie będą jednak mogły kupować ropy rosyjskiej przewożonej drogą morską, nawet jeśli jej ceny będą wynosiły 60 dolarów za baryłkę lub mniej, ponieważ unijne embargo na ropę jest nadrzędne wobec mechanizmu pułapu cen.

Jak embargo i pułap cen na ropę wpłyną na Rosję?

Ten ruch raczej nie powinien spowodować poważniejszego uszczerbku w finansach Rosji, ponieważ Moskwa już teraz sprzedaje większość swej ropy po około 60 dolarów za baryłkę. Jednak mógłby ograniczyć zyski kraju z ropy w wypadku, gdyby jej światowe ceny zaczęły gwałtownie rosnąć.

Ponieważ Unia, która przed wojną w Ukrainie pokrywała z Rosji około 30 procent swojego zapotrzebowania na ropę, już w ostatnich miesiącach drastycznie ograniczyła import ropy z Rosji drogą morską, Rosja została zmuszona do sprzedawania swej ropy ze znacznymi rabatami takim krajom jak Chiny, Indie i Turcja.

Cenowy pułap na poziomie 60 dolarów za baryłkę utrzymuje motywację Rosji do sprzedaży ropy, ponieważ jest to wciąż więcej niż koszty produkcji, które wynoszą od 30 do 40 dolarów za baryłkę. Chociaż Chiny, Indie i Turcja raczej nie przyłączą się do działań Zachodu, istnienie pułapu może zwiększyć ich siłę przetargową, zmuszając Moskwę do oferowania większych rabatów, co byłoby ciosem wymierzonym w jej zyski.

Embargo nałożone przez Unię Europejską oznacza, że Rosja będzie musiała przekierować kolejny milion baryłek ropy dziennie, a liczba ta prawdopodobnie wzrośnie, gdy Niemcy i Polska od 2023 roku przestaną kupować rosyjską ropę pompowaną przez ropociąg „Przyjaźń”, który jest wyłączony z obecnego zakazu. Jednak takie przekierowywanie będzie dla Moskwy wyzwaniem ze względu na ograniczone możliwości eksportowe rosyjskich portów, zbyt mało zbiornikowców i szybujące w górę koszty transportu rosyjskiej ropy, a także brak alternatywy dla ropociągu „Przyjaźń”, ponieważ ropociąg ESPO (East Siberia Pacific Ocean) do Chin już teraz pracuje na pełnych obrotach.

Co więcej, Indie i Chiny mogą mieć trudności z wchłonięciem większych ilości rosyjskiej ropy, niezależnie od głębokich zniżek, ponieważ mają długoterminowe kontrakty na dostawy z bliskowschodnimi producentami ropy, w tym z Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Niezdolność Moskwy do przekierowywania ropy, z której rezygnuje Unia Europejska, może spowodować wzrost napięcia na światowych rynkach naftowych, podnosząc ceny i zwiększając dochody Rosji z tego tytułu. Eksperci nie wykluczają, że takie ryzyko istnieje.

Oczekuje się, że w przyszłym roku, po wejściu w życie unijnego embarga, rosyjskie wydobycie ropy naftowej spadnie o 1,4 miliona baryłek dziennie – podała w ubiegłym miesiącu Międzynarodowa Agencja Energii IEA.

Jak Rosja mogłaby zareagować?

Wicepremier Rosji Aleksander Nowak powiedział w niedzielę, że Moskwa nie będzie sprzedawać ropy krajom, które stosują pułap cenowy i że jest gotowa zmniejszyć produkcję, by zrekompensować utratę eksportu.

– Pracujemy nad mechanizmami zakazującymi stosowania instrumentu pułapu cenowego, niezależnie od tego, na jakim poziom zostanie ustalony, ponieważ taka ingerencja mogłaby dodatkowo zdestabilizować rynek – powiedział Aleksander Nowak.

Georg Zachmann, ekspert do spraw energii w brukselskim think tanku Bruegel, twierdzi, że Rosja nie zgodzi się na sprzedaż ropy w warunkach działania pułapu cenowego, aby „zademonstrować niezależność, wywrzeć presję na globalne rynki i Zachód, oraz żeby uniknąć sytuacji, w której takie pułapki cenowe staną się standardowym instrumentem.”

Rosja, która w dużej mierze jest zależna od zbiornikowców pływających pod obcą banderą, może uciec się wzorem Wenezueli i Iranu, na które nałożono silne sankcje, do „floty statków-cieni”, aby ominąć zachodnie restrykcje na swoją ropę. W tym roku Moskwa miała zgromadzić flotę ponad stu starzejących się zbiornikowców. Mogłaby ona wprawdzie złagodzić część bólu Moskwy, ale nie wystarczyłaby do jego wyleczenia.

Jaki wpływ na rynki ropy?

Według oczekiwań wprowadzenie embarga na ropę i pułapu jej cen spowoduje jedynie większą niepewność na rynkach ropy, które już teraz muszą zmagać się ze słabym popytem w związku z obawami o recesję i ograniczeniami związanymi z COVID-19 w Chinach. Ceny ropy Brent obniżyły się do około 85 dolarów za baryłkę, co oznacza spadek o prawie 40 procent w stosunku do wieloletniego maksimum z marca, zaledwie kilka dni po inwazji Rosji na Ukrainę.

„Uważamy, że ryzyko dotyczące podaży ropy, a związane z wprowadzeniem unijnego embarga i pułapu cen, jest umiarkowane, ponieważ interesy azjatyckich nabywców są zbieżne z potrzebami fiskalnymi Rosji. A to ogranicza ryzyko celowego wycofania się Moskwy z dostaw” – napisali analitycy Deutsche Bank w nocie do klientów.

Rynki ropy szykują się na znacznie większe zakłócenia, gdy 5 lutego wejdzie w życie unijny zakaz importu rosyjskich produktów rafinacji ropy, takich jak olej napędowy. Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) twierdzi, że zachodnie ograniczenia zwiększą presję na globalny bilans ropy, szczególnie na wyjątkowo napiętych rynkach oleju napędowego: „Rywalizacja o nierosyjskie baryłki oleju napędowego będzie zacięta, a kraje Unii Europejskiej będą musiały walczyć o dostawy z USA, Bliskiego Wschodu i Indii, przebijając oferty ich tradycyjnych kontrahentów”.

Europa zbudowała swoje zapasy oleju napędowego przed 5 lutego poprzez zapewnienie sobie wyższego importu z reszty świata w ostatnich miesiącach. Z danych norweskiej firmy doradztwa energetycznego Rystad Energy wynika, że europejskie dowozy oleju napędowego z Rosji w ciągu ostatnich dwóch miesięcy były wyższe niż powojenne minimum 450 tysięcy baryłek dziennie zarejestrowane pewnego dnia we wrześniu. Tymczasem import z reszty świata urósł w tym roku ponad dwukrotnie.

– Jeśli chodzi o olej napędowy, Unia Europejska znalazła się między młotem a kowadłem – mówi Mukesh Sahdev z Rystad Energy. – Europa ani nie ma zdolności rafinacyjnych do produkcji oleju napędowego, ani nie może go importować, żeby załatać dziurę, która powstanie po 5 lutego.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

*Ashutosh Pandey – dziennikarz ekonomiczny koncentrujący się na handlu międzynarodowym, rynkach finansowych i sektorze energetycznym

Short teaser UE nie kupuje rosyjskiej ropy przewożoną drogą morską. Ma to pozbawić Moskwę dochodów kluczowych dla wojny w Ukrainie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Embargo%20na%20rop%C4%99.%20Skutki%20dla%20rosyjskiej%20machiny%20wojennej&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63991824&x4=11398&x5=Embargo%20na%20rop%C4%99.%20Skutki%20dla%20rosyjskiej%20machiny%20wojennej&x6=1&x7=%2Fpl%2Fembargo-na-rop%C4%99-skutki-dla-rosyjskiej-machiny-wojennej%2Fa-63991824&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/embargo-na-ropę-skutki-dla-rosyjskiej-machiny-wojennej/a-63991824?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/61226622_401.jpg
Image caption 22.03.2022: Protest przed szczytem UE i NATO w Brukseli
Image source Geert Vanden Wijngaert/AP Photo/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221011_001_ezb409grecja_02f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/61226622_401.jpg&title=Embargo%20na%20rop%C4%99.%20Skutki%20dla%20rosyjskiej%20machiny%20wojennej

Item 16
Id 63991955
Date 2022-12-05
Title Protesty Ostatniego Pokolenia. Znowu blokady dróg w Berlinie i Monachium
Short title Ostatnie Pokolenie. Znowu blokady dróg w Niemczech
Teaser Aktywiści klimatyczną nie dają za wygraną. Znowu zablokowali drogi w Berlinie i Monachium. Dla niektórych polityków to przekroczenie dozwolonych granic.

Na początku nowego tygodnia aktywiści klimatyczni z grupy Ostatnie Pokolenie po raz kolejny sparaliżowali ruch drogowy, ściągając na siebie gniew kierowców i polityków.

Przez protestujących w Berlinie w kilku miejscach utworzyły się korki, a niektóre odcinki dróg były nieprzejezdne. Jak informowała stołeczna policja, aktywiści najpierw przykleili się do drogi przed głównym dworcem kolejowym, a kilka minut później podobne akcje nastąpiły w innych miejscach miasta.

Protest na autostradzie

W Bawarii policja musiała zamknąć obwodnicę na autostradzie A9. Aktywiści klimatyczni protestowali również przy instalacjach z drogowskazami na autostradzie A96 i zablokowali ruch drogowy w centrum Monachium.

O akcjach w obu miastach grupa Ostatnie Pokolenie poinformowała wcześniej na Twitterze. „W tym samym czasie w Monachium ludzie będą wspinać się na suwnice drogowe, a inni blokować ulice w Berlinie” – napisano.

Jak poinformowała grupa, wśród uczestników protestu było wielu, którzy za podobne akcje spędzili już miesiąc w więzieniu i zostali skazani na wysokie grzywny. „Perspektywa aresztu prewencyjnego lub grzywny nie odstraszają tych ludzi” – czytamy na profilu grupy.

Miara się przebrała

W ocenie ministra spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herberta Reula państwo musi być bardzo czujne wobec aktywistów klimatycznych Ostatniego Pokolenia i po dokładnym zbadaniu akcji protestacyjnych zająć ostrzejsze stanowisko. „Państwo nie może się tylko przyglądać i pozwalać na kontynuację” – powiedział Reul radiu Deutschlandfunk. Porównał aktywistów z Ostatniego Pokolenia i tych z popularnego w Niemczech ruchu klimatycznego Fridays for Future. Ci pierwsi – jak stwierdził – przekraczają dozwolone prawem granice.

Na spotkaniu federalnych i landowych ministrów spraw wewnętrznych w Monachium w piątek, 2 grudnia, postawiono bliżej obserwować grupę.

Ostatnie Pokolenie domaga się od niemieckiego rządu podjęcia działań na rzecz ochrony klimatu, m.in. ograniczenia prędkości do 100 kilometrów na godzinę na autostradach i wprowadzenia w całych Niemczech biletu kolejowego za 9 euro miesięcznie. W ostatnich miesiącach grupa wielokrotnie blokowała drogi, obrzucała jedzeniem dzieła sztuki i sparaliżowała lotnisko w Berlinie.

(DPA/dom)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Aktywiści klimatyczną nie dają za wygraną. Znowu zablokowali drogi w Berlinie i Monachium.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Protesty%20Ostatniego%20Pokolenia.%20Znowu%20blokady%20dr%C3%B3g%20w%20Berlinie%20i%20Monachium%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63991955&x4=11400&x5=Protesty%20Ostatniego%20Pokolenia.%20Znowu%20blokady%20dr%C3%B3g%20w%20Berlinie%20i%20Monachium%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprotesty-ostatniego-pokolenia-znowu-blokady-dr%C3%B3g-w-berlinie-i-monachium%2Fa-63991955&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/protesty-ostatniego-pokolenia-znowu-blokady-dróg-w-berlinie-i-monachium/a-63991955?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63992197_401.jpg
Image caption Ostatnie Pokolenie. Znowu blokady dróg w Niemczech
Image source Matthias Balk/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221115_001_strajkw_01r&image=https://static.dw.com/image/63992197_401.jpg&title=Protesty%20Ostatniego%20Pokolenia.%20Znowu%20blokady%20dr%C3%B3g%20w%20Berlinie%20i%20Monachium

Item 17
Id 63989616
Date 2022-12-05
Title Niemcy 2070: Więcej seniorów, więcej osób wymagających opieki
Short title Niemcy 2070: Więcej seniorów, więcej wymagających opieki
Teaser Za kilkanaście lat co piąty obywatel Niemiec będzie seniorem. Ale dzięki imigracji liczba mieszkańców kraju jednak nie musi spadać.

Kto chce wiedzieć, jak wyglądają Niemcy w liczbach, sięga po dane Federalnego Urzędu Statystycznego. Czy to gospodarka, transport, energia czy edukacja, urząd dysponuje regularnie aktualizowanymi ankietami i obliczeniami dotyczącymi niemal wszystkich dziedzin życia.

Obszar rozwoju demograficznego przez lata nie krył w sobie zbyt wielu niespodzianek. Wskaźnik urodzeń w Niemczech był niski, przewidywana długość życia rosła. Nic więc dziwnego, że społeczeństwo stawało się coraz starsze. Średni wiek wynosił w 2021 roku nieco mniej niż 45 lat, czyli był o dobre pięć lat wyższy niż w 1990 roku – roku zjednoczenia Niemiec.

Decydująca staje się imigracja

Jeśli chodzi o starzenie się, w najbliższych latach zmieni się niewiele. Ale wbrew wcześniejszym założeniom, według których liczba ludności w Niemczech miałaby już spadać, utrzymywała się ona jak dotąd na niezmienionym poziomie, a nawet rosła. W 2021 roku Niemcy miały ponad 83 miliony mieszkańców, obecnie ich liczba przekroczyła już 84 miliony.

Jest to efektem imigracji, zwłaszcza z lat 2015 i 2016, a także spowodowanej przez rosyjską napaść na Ukrainę. – Bez napływu imigrantów spadek liczby ludności byłby nieunikniony, ponieważ więcej osób zmarło niż się urodziło – wyjaśnia Karsten Lummer, kierownik wydziału „Ludność” w Federalnym Urzędzie Statystycznym.

Koronawirus i wojna w Ukrainie

Urząd właśnie przedstawił aktualne prognozy dotyczące rozwoju demograficznego w najbliższych latach. Ta statystyka jest jednak naznaczona dużą niepewnością, wielką jak nigdy dotąd. Pandemia pochłonęła wiele ofiar, śmiertelność była znacznie wyższa niż w poprzednich latach. Wojna w Ukrainie powoduje jednak, że wielu jej mieszkańców ucieka ze swojego kraju, a jednym ze tego skutków jest wzrost liczby ludności Niemiec w tym roku.

Ilu uchodźców wojennych jednak zostanie, a ilu wróci do domu? Jak wysoka będzie imigracja z innych krajów w najbliższych latach? Federalny Urząd Statystyczny obliczył kilka scenariuszy, z których wszystkie zakładają umiarkowany rozwój liczby urodzeń i przewidywanej długości życia. Na oba wskaźniki będzie mieć wpływ liczba imigrantów.

Niemcy potrzebują wielu imigrantów

Przy średnim napływie 290 tysięcy ludzi rocznie, liczba ludności Niemiec wzrosłaby do 85 milionów w 2031 roku, a następnie zmniejszyłaby się do 83 milionów w 2070 roku. Przy przeciętnej imigracji 180 tysięcy ludzi rocznie, liczba mieszkańców spadłaby do 75 milionów w 2070 roku. Gdyby rok w rok imigracja utrzymywała się na wysokim poziomie około 400 tysięcy ludzi, do 2017 roku liczba ludności wzrosłaby do 90 milionów.

Nawet gdyby imigracja pozostała wysoka, nie zmieniłaby się prognoza wzrostu liczby ludzi starych. Federalny Urząd Statystyczny wyliczył, że do połowy lat trzydziestych liczba emerytów, czyli ludzi w wieku 67 lat i starszych, wzrośnie o około cztery miliony do co najmniej 20 milionów. Ten wzrost byłby tym samym nieco wyższy niż obecna liczba mieszkańców Berlina.

Co piąty obywatel to senior

Szczególnie wymowną ilustracją tych zmian jest starzenie się ludzi urodzonych w latach 1955-1970, czyli pokolenia wyżu demograficznego. Ta wciąż najliczniejsza grupa wiekowa w najbliższych latach zakończy karierę zawodową i przejdzie na emeryturę. Ten rozwój potrwa do końca lat trzydziestych.

Wtedy zaś już co piąty obywatel w Niemczech będzie seniorem. Liczba ludzi w wieku co najmniej 80 lat pozostanie względnie stabilna do połowy lat trzydziestych i wyniesie od 5,8 do 6,7 miliona. Później liczba ludzi w bardzo zaawansowanym wieku wzrośnie bardzo mocno, a wraz z nią prawdopodobnie zapotrzebowanie na opiekę nad nimi.

– W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych będzie żyło w Niemczech od siedmiu do dziesięciu milionów bardzo starych ludzi – ocenia Karsten Lummer. – A my będziemy musieli sobie poradzić z tym procesem starzenia się i związanymi z nim wyzwaniami dla społeczeństwa – podkreśla.

Na Wschodzie jest już wielu seniorów

Federalny Urząd Statystyczny również przedstawił prognozy rozwoju demograficznego w poszczególnych regionach Niemiec. Generalnie można powiedzieć, że prawdopodobnie w zachodnich landach dojdzie do stagnacji, w landach wschodnich będzie nadal spadać, natomiast wzrośnie w miastach mających jednocześnie status landów, czyli w Berlinie, Hamburgu i Bremie.

Starzenie się rozkłada się nierównomiernie. Oczekuje się, że liczba ludzi w wieku co najmniej 67 lat wzrośnie szczególnie silnie w landach zachodnioniemieckich, a mianowicie o 28 do 35 procent do 2040 roku, a następnie ustabilizuje się. Landy wschodnie mają już dziś znacznie starsze społeczeństwo. Tutaj liczba ludzi mających 67 lat i więcej wzrośnie do końca lat trzydziestych tylko o dziesięć do 17 procent, a potem zacznie się obniżać do poziomu z 2021 roku.

Coraz mniej ludzi będzie pracować

Natomiast w Berlinie, Hamburgu i Bremie liczba seniorów będzie rosła niemal nieprzerwanie do 2070 roku i osiągnie prawdopodobnie poziom o 57 do 65 procent wyższy niż w 2021 roku. Podczas gdy największym wyzwaniem dla landów zachodnich i miast-landów będzie wzrost liczby seniorów, w landach wschodnich stanie się nim kurczący się potencjał ludzi zdolnych do pracy.

Dla całych Niemiec rysuje się już prognoza, według której w najbliższych latach zmniejszy się liczba ludzi w wieku produkcyjnym, czyli od 20 do 66 lat. Obecnie w Niemczech do tej grupy wiekowej należy 51,4 miliona osób. Nawet gdyby napływ imigrantów był wysoki, ta liczba zmniejszyłaby się według Federalnego Urzędu Statystycznego do połowy lat trzydziestych o 1,6 miliona ludzi. Przy niskiej imigracji ten spadek mógłby sięgnąć nawet 4,8 miliona ludzi.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Za kilkanaście lat co piąty obywatel Niemiec będzie seniorem. Ale dzięki imigracji liczba mieszkańców nie musi spadać.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy%202070%3A%20Wi%C4%99cej%20senior%C3%B3w%2C%20wi%C4%99cej%20os%C3%B3b%20wymagaj%C4%85cych%20opieki&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63989616&x4=11400&x5=Niemcy%202070%3A%20Wi%C4%99cej%20senior%C3%B3w%2C%20wi%C4%99cej%20os%C3%B3b%20wymagaj%C4%85cych%20opieki&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-2070-wi%C4%99cej-senior%C3%B3w-wi%C4%99cej-os%C3%B3b-wymagaj%C4%85cych-opieki%2Fa-63989616&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-2070-więcej-seniorów-więcej-osób-wymagających-opieki/a-63989616?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220520_001_imigranci_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220520_001_imigranci_01r&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220520_001_imigranci_01r.jpg&title=Niemcy%202070%3A%20Wi%C4%99cej%20senior%C3%B3w%2C%20wi%C4%99cej%20os%C3%B3b%20wymagaj%C4%85cych%20opieki

Item 18
Id 63990999
Date 2022-12-05
Title Niemcy: 2 proc. PKB na obronność to wciąż odległy cel
Short title Niemcy: 2 proc. PKB na obronność to wciąż odległy cel
Teaser Pomimo 100-miliardowego specjalnego funduszu dla Bundeswehry, Niemcy nie osiągną celu NATO w postaci 2 proc. PKB na obronność w 2023 i od 2026 roku. Tak wynika z analizy Instytutu Gospodarki Niemieckiej.

Wniosek z badania: cel 2 proc. PKB na obronność przesuwa się w odległą przyszłość, a zamówienia, (nawet te niezbędne) nie posuwają się naprzód.

Jako przyczyny tego stanu rzeczy Instytut Gospodarki Niemieckiej (IW) podał duży wzrost cen, opóźnienia w realizacji zamówień na uzbrojenie oraz niedofinansowanie Bundeswehry w planach budżetowych rządu. Dopiero w latach 2024 i 2025, z uwzględnieniem specjalnego funduszu dla Bundeswehry, można oczekiwać spełnienia tego celu. Ale już w 2026 roku IW spodziewa się luki w wysokości 9,7 mld euro, która w kolejnych latach będzie się powiększać.

Miliardowa luka

W odpowiedzi na atak Rosji na Ukrainę kanclerz Olaf Scholz obiecał zwiększenie wydatków na obronność do dwóch procent niemieckiego PKB. Zdaniem analityków z IW, aby osiągnąć ten cel regularny budżet obronny musiałby być zwiększany o co najmniej pięć procent rocznie bez dodawania do niego środków specjalnych.

Według IW przyczyną rosnących potrzeb finansowych jest z jednej strony to, że produkt krajowy brutto w najbliższych latach prawdopodobnie nieznacznie wzrośnie wskutek inflacji. Wzrosną jednak także koszty zakupu uzbrojenia i innego sprzętu, a także koszty utrzymania personelu. Instytut Gospodarki Niemieckiej zakłada roczny wzrost kosztów osobowych o pięć procent, w oparciu o przewidywane rozliczenia płacowe w sektorze publicznym.

IW zwraca uwagę, że w 2023 roku, pomimo planowanych wydatków ze specjalnego funduszu dla Bundeswehry w wysokości 8,5 mld euro, nadal będzie brakowało około 18,9 mld euro do normalnego budżetu w wysokości ok. 50 mld euro, koniecznych do osiągnięcia granicy dwóch procent.

Na rok 2027, na podstawie planów finansowych rządu w Berlinie, zakłada się nawet lukę w wysokości 39 mld euro.

„Silna determinacja”

Rzecznik prasowy rządu powiedział w Berlinie, że szacunki zawarte w rządowym średnioterminowym planowaniu finansowym dla budżetu obronnego są „w dużym stopniu konserwatywne”. Zwrócił uwagę, że w poprzednich latach na Bundeswehrę zawsze przeznaczano więcej środków niż było to przewidziane wcześniej w planie finansowym.

– Rząd Niemiec i kanclerz Olaf Scholz są silnie zdeterminowani, aby najpierw jak najbardziej zbliżyć się do granicy dwóch procent, a następnie osiągnąć ten cel w dalszym okresie legislacyjnym – kontynuował Steffen Hebestreit. Później powinno to już „nastąpić na stałe”.

Rzecznik rządu ponownie uzasadnił, że cel NATO, w postaci przeznaczenia 2 procent PKB jego krajów członkowskich na obronność, nie będzie na razie w Niemczech realizowany wskutek zachowania niezbędnego czasu realizacji wcześniejszych zamówień. Ponadto niemiecki przemysł zbrojeniowy pracuje obecnie na pełnych obrotach ze względu na liczne zamówienia z różnych stron. Prowadzi to do wyższych cen, ale także do wydłużenia czasu dostaw.

(AFP/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemcy nie osiągną celu NATO w postaci 2 proc. PKB na obronność w 2023 i od 2026 roku. To wynik analizy Instytutu IW.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%3A%202%20proc.%20PKB%20na%20obronno%C5%9B%C4%87%20to%20wci%C4%85%C5%BC%20odleg%C5%82y%20cel&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63990999&x4=11395&x5=Niemcy%3A%202%20proc.%20PKB%20na%20obronno%C5%9B%C4%87%20to%20wci%C4%85%C5%BC%20odleg%C5%82y%20cel&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-2-proc-pkb-na-obronno%C5%9B%C4%87-to-wci%C4%85%C5%BC-odleg%C5%82y-cel%2Fa-63990999&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-2-proc-pkb-na-obronność-to-wciąż-odległy-cel/a-63990999?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Niemcy%3A%202%20proc.%20PKB%20na%20obronno%C5%9B%C4%87%20to%20wci%C4%85%C5%BC%20odleg%C5%82y%20cel

Item 19
Id 63988353
Date 2022-12-05
Title Niemcy. Problemy z zakupem myśliwców F-35
Short title Niemcy. Problemy z zakupem myśliwców F-35
Teaser Z niemieckiego ministerstwa obrony wyciekł dokument, który wskazuje na problemy z zakupem amerykańskich myśliwców F-35.

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz potwierdził, że niemiecki rząd zamówi amerykańskie myśliwce F-35 dla Bundeswehry. „Niemcy trzymają się swojego zobowiązania w ramach porozumienia o udostępnianiu broni jądrowej w ramach NATO, także poprzez zakup myśliwców F-35 z możliwością wykonywania podwójnych misji” – napisał Olaf Scholz w artykule dla amerykańskiego magazynu „Foreign Affairs”.

F-35 mają zastąpić Tornada

Od dziesięcioleci Niemcy uczestniczą przy pomocy swoich odrzutowców w programie odstraszania nuklearnego NATO. Samoloty te stacjonują w bazie lotniczej Buechel w

w Nadrenii-Palatynacie, aby – w razie konieczności – transportować magazynowane tam amerykańskie bomby atomowe. Przewidziane do tego celu Tornada mają być teraz zastąpione przez nowocześniejsze amerykańskie odrzutowce F-35.

Opóźnienia i koszty

Jednak członkowie komisji budżetowej w Bundestagu wskazują na możliwe zagrożenia w planowanym zakupie amerykańskich samolotów. Dziennik „Bild am Sonntag” poinformował w weekend o tajnym dokumencie, w którym niemieckie ministerstwo obrony ostrzega o znaczących ryzykach związanych z transakcją.

Nie wiadomo też, czy Bundeswehra będzie w stanie do 2026 roku przebudować lotnisko w Buechel, tak aby mogły na nim lądować F-35. „W związku z tym do momentu uruchomienia ruchu lotniczego możliwe są opóźnienia w czasie i dodatkowe koszty” – cytuje gazeta z projektu. Ponadto istnieje ryzyko, że krajowa licencja na wykonywanie operacji lotniczych może nadejść z opóźnieniem.

Opozycja: poważne błędy

Po ujawnieniu problemów z zamówieniem F-35 opozycyjna chadecja oskarża rząd Olafa Scholza o poważne błędy. – Chaos w zamówieniach publicznych przybiera coraz bardziej groteskowe formy – powiedział Christian Haase, rzecznik CDU ds. budżetowych. – Projekt ustawy o takim znaczeniu, który pozostawia bez odpowiedzi pytania o realizację, jest niedopuszczalny. Otwarte kwestie miały być już załatwione dawno – podkreślił. W marcu br. zapadła decyzja o zakupie F-35.

Ekspert CDU ds. polityki zagranicznej Roderich Kiesewetter zakwestionował decyzję o zakupie nowych myśliwców. – W przypadku F-35 nie chodzi tylko o lotnisko i certyfikację – powiedział. – Zupełnie nie wiadomo, dlaczego F-35 mają zastąpić Tornada – dodał, wskazując, że do dziś minister obrony Christine Lambrecht (z SPD) nie wyjaśniła tego. Zdaniem chadeka „mądrzej i rozsądniej byłoby” zamówić w USA odrzutowce F-18 zamiast F-35 – jak przewidywała poprzedniczka Lambrecht na stanowisku minister obrony – Annegret Kramp-Karrenbauer z CDU. To rozwiązanie byłoby znacznie tańsze i odpowiadałoby profilowi misji – podkreślił Kiesewetter.

(DPA, AFP/dom)

Short teaser Z niemieckiego ministerstwa obrony wyciekł dokument, który wskazuje na problemy z zakupem amerykańskich myśliwców F-35.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy.%20Problemy%20z%20zakupem%20my%C5%9Bliwc%C3%B3w%20F-35&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63988353&x4=11395&x5=Niemcy.%20Problemy%20z%20zakupem%20my%C5%9Bliwc%C3%B3w%20F-35&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-problemy-z-zakupem-my%C5%9Bliwc%C3%B3w-f-35%2Fa-63988353&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-problemy-z-zakupem-myśliwców-f-35/a-63988353?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220928_001_litwa_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220928_001_litwa_01r&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220928_001_litwa_01r.jpg&title=Niemcy.%20Problemy%20z%20zakupem%20my%C5%9Bliwc%C3%B3w%20F-35

Item 20
Id 63987082
Date 2022-12-05
Title Polska minister finansów: jesteśmy bliscy porozumienia z Brukselą
Short title Polska minister finansów: jesteśmy bliscy porozumienia z KE
Teaser W rozmowie z gazetą „Handelsblatt” minister Magdalena Rzeczkowska przekonuje, że Polska zrobiła wszystko, co jest konieczne, by otrzymać zamrożone środki z UE.

Według minister finansów Magdaleny Rzeczkowskiej polski rząd i Komisja Europejska są bliskie porozumienia w sprawie odblokowania środków z Funduszu Odbudowy. „W budżecie na 2023 rok uwzględniliśmy już pieniądze z UE, ponieważ powinniśmy je otrzymać. Podejmujemy wszelkie konieczne kroki, aby osiągnąć rozwiązanie z Komisją Europejską. Jesteśmy bliscy porozumienia” – powiedziała Rzeczkowska w opublikowanym w poniedziałek (5.12.2022) wywiadzie z niemieckim dziennikiem „Handelsblatt.

„Nie czekamy na pieniądze, ale realizujemy teraz projekty, które uważamy za pilne. W tym celu stworzyliśmy Polski Fundusz Rozwoju, wpływają pieniądze od firm, które spłacają wcześniej otrzymaną pomoc w związku z pandemią koronawirusa. Te projekty są dla Polski bardzo ważne, bo większość z nich służy zielonej transformacji i cyfryzacji. Obie te dziedziny są jeszcze ważniejsze od czasu wybuchu wojny w Ukrainie i kryzysu energetycznego. Finansujemy to na razie ze środków Funduszu Rozwoju i pracujemy nad tym, aby dojść do porozumienia w dialogu z Komisją Europejską” – wyjaśniła polska minister.

Według niej Polska „odrobiła pracę domową”, dlatego pieniądze z UE wpłyną. Na uwagę, ze wielu w UE, w tym w Parlamencie Europejskim ma inne zdanie na ten temat, Rzeczkowska odparła: „To polityka. Nie mam lekarstwa na politykę”.

Platforma na rzecz odbudowy Ukrainy

Polska minister opowiada się też za stworzeniem międzynarodowej platformy współpracy, w ramach której koordynowane byłoby wsparcie na rzez odbudowy Ukrainy. Wiodącą rolę powinny tu odgrywać UE i Ukraina. „Jeżeli chodzi o odbudowę Ukrainy, to już myślimy o Ukrainie jak o członku UE. Nie chodzi więc o zwykłą odbudowę, ale o zasadę ‚build-back-better', czyli odbudowę zgodnie z nowoczesnymi standardami europejskimi, działaniami dla ochrony klimatu, efektywnością energetyczną i tak dalej” – podkreśliła Rzeczkowska.

Dla sfinansowania tych działań należałoby wykorzystać, jej zdaniem, także zamrożony na Zachodzie rosyjski majątek, który powinien zostać skonfiskowany. „Kwota, o której niedawno w tej sprawie słyszałam, opiewa na około 350 mld dolarów. Chodzi zatem o całkiem dużo pieniędzy. Oczywiście są pewne prawne problemy, ale myślę, że mogą zostać rozwiązane” – dodała.

Według Rzeczkowskiej Polska będzie odgrywać dużą rolę zarówno w pomocy w odbudowie Ukrainy, jak i uzyskaniu przez ten kraj członkostwa w UE. „Polska zawsze pomagała Ukrainie w jej transformacji, a teraz również możemy być dobrym przykładem w dziedzinie niezbędnych reform administracji publicznej, funkcjonowania systemu finansowego i stawania się częścią nowoczesnej Europy. Polskie firmy są gotowe do odbudowy dróg, mostów, dzielnic mieszkaniowych i sieci energetycznych. Nasze firmy wiedzą jak prowadzić biznes w Ukrainie. I są gotowe do powrotu. Nawet teraz są otwarte na inwestowanie tam, choć wciąż istnieje ryzyko. Dlatego ważne jest, aby znaleźć środki zabezpieczające inwestorów” – podkreśla Rzeczkowska.

Koordynować walkę z kryzysem

Opowiada się ona także za wypracowaniem europejskiego rozwiązania w obliczu kryzysu energetycznego i inflacji. „Najważniejsze jest, byśmy po pierwsze koordynowali nasze krajowe działania, aby nie były nieuczciwe dla konkurencji na rynku wewnętrznym. Szeroko zakrojony program europejski, jak w czasie koronakryzysu, nie jest rozwiązaniem. Musimy wziąć pod uwagę różną sytuację państw członkowskich, jak miks energetyczny, jeżeli chcemy stworzyć europejski instrument wsparcia gospodarek narodowych” – ocenia.

Dodaje, że nie krytykuje niemieckiego programu pomocowego o wartości 200 mld euro, bo rozumie, że „wszyscy próbujemy pomagać, jak umiemy”. „Ale powinniśmy mieć na uwadze wartości UE: rynek wewnętrzny, równe warunki konkurencji. „Dlatego naprawdę ważne jest, abyśmy jako państwa członkowskie byli koordynowani przez UE, uzgadniali wspólne ramy i decydowali o dalszych środkach” – ocenia polska minister finansów.

Short teaser W rozmowie z gazetą „Handelsblatt” minister Magdalena Rzeczkowska przekonuje, że Polska powinna otrzymać środki z KPO.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::Polska%20minister%20finans%C3%B3w%3A%20jeste%C5%9Bmy%20bliscy%20porozumienia%20z%20Bruksel%C4%85%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63987082&x4=30855&x5=Polska%20minister%20finans%C3%B3w%3A%20jeste%C5%9Bmy%20bliscy%20porozumienia%20z%20Bruksel%C4%85%20&x6=0&x7=%2Fpl%2Fpolska-minister-finans%C3%B3w-jeste%C5%9Bmy-bliscy-porozumienia-z-bruksel%C4%85%2Fa-63987082&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/polska-minister-finansów-jesteśmy-bliscy-porozumienia-z-brukselą/a-63987082?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63987359_401.jpg
Image caption Minister finansów Magdalena Rzeczkowska
Image source Radek Pietruszka/PAP/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221025_001_scholzw_01r&image=https://static.dw.com/image/63987359_401.jpg&title=Polska%20minister%20finans%C3%B3w%3A%20jeste%C5%9Bmy%20bliscy%20porozumienia%20z%20Bruksel%C4%85

Item 21
Id 63986565
Date 2022-12-05
Title Ukraińskie władze: coraz więcej ofiar rosyjskich gwałtów
Short title Ukraińskie władze: coraz więcej ofiar rosyjskich gwałtów
Teaser Kijów oskarża rosyjskie wojska o celowe stosowanie przemocy seksualnej wobec mieszkańców Ukrainy. „To metoda prowadzenia wojny”.

Prokurator generalny Ukrainy Andriej Kostin widzi dramatyczny wzrost liczby przypadków przemocy seksualnej ze strony rosyjskich żołnierzy okupujących jego kraj. Ofiarami padają przedstawiciele wszystkich płci, z wszystkich grup wiekowych, nawet osoby starsze i dzieci - powiedział w poniedziałek (5.12.2022) w wywiadzie dla gazet niemieckiej grupy medialnej Funke.

Zdaniem Kostina rosyjscy żołnierze używają gwałtu jako metody prowadzenia wojny, by upokorzyć Ukrainki i Ukraińców. Jak przyznał, nie jest łatwo prześledzić proces przekazywania rozkazów. „Ale wykryliśmy wiele przypadków, w których rosyjscy dowódcy nakazywali albo przynajmniej wspierali gwałty”.

Wiele niezgłoszonych przypadków

Ukraiński prokurator powiedział, że cztery miesiące temu zarejestrowano oficjalnie 40 przypadków przemocy seksualnej ze strony rosyjskich żołnierzy. Obecnie to 110 przypadków, a ich liczba szybko rośnie. Z pewnością znacznie większa jest za to liczba niezgłoszonych gwałtów.

„W wielu przypadkach ludzie są gwałceni przez rosyjskich żołnierzy, torturowani a potem zabijani. Gwałty często zdarzają się na oczach bliskich i dzieci” - powiedział Kostin. Jak dodał, dotknięte są przede wszystkim tereny okupowane.

Zbrodnie wojenne w Ukrainie

Ukraiński prokurator generalny zażądał utworzenia międzynarodowego trybunału ds. rosyjskich zbrodni wojennych w Ukrainie, wzorowanego na tym, który działał po drugiej wojnie światowej w Norymberdze. „Ten specjalny trybunał powinien opierać się na wielostronnym, międzynarodowym traktacie” - powiedział. Jak dodał, już osiem krajów wspiera ten pomysł. „Rozmawiamy także z przedstawicielami Niemiec i Francji”.

Kostin zauważył, że wsparcie dla utworzenia trybunału przyszło ze strony Parlamentu Europejskiego oraz Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. „Teraz pracujemy nad poparciem ze strony Zgromadzenia Ogólnego ONZ”.

Prokurator przyznał, że w sprawie ścigania rosyjskich zbrodni wojennych w Ukrainie dopiero zawiązuje się międzynarodowa współpraca. Jak dotąd istnieje jedynie wspólna grupa dochodzeniowa, w skład której wchodzą, obok Ukrainy, kraje bałtyckie, Polska, Słowacja i Rumunia.

(AFP, DPA/szym)

Short teaser Kijów oskarża wojska Rosji o stosowanie przemocy seksualnej wobec mieszkańców Ukrainy. „To metoda prowadzenia wojny”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Ukrai%C5%84skie%20w%C5%82adze%3A%20coraz%20wi%C4%99cej%20ofiar%20rosyjskich%20gwa%C5%82t%C3%B3w%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63986565&x4=11395&x5=Ukrai%C5%84skie%20w%C5%82adze%3A%20coraz%20wi%C4%99cej%20ofiar%20rosyjskich%20gwa%C5%82t%C3%B3w%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fukrai%C5%84skie-w%C5%82adze-coraz-wi%C4%99cej-ofiar-rosyjskich-gwa%C5%82t%C3%B3w%2Fa-63986565&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ukraińskie-władze-coraz-więcej-ofiar-rosyjskich-gwałtów/a-63986565?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/61360233_401.jpg
Image source Sergei Malgavko/TASS/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221202_001_ukraina_01r&image=https://static.dw.com/image/61360233_401.jpg&title=Ukrai%C5%84skie%20w%C5%82adze%3A%20coraz%20wi%C4%99cej%20ofiar%20rosyjskich%20gwa%C5%82t%C3%B3w

Item 22
Id 63985915
Date 2022-12-05
Title Weser-Kurier: Kaczyński na drodze do politycznego końca
Short title Weser-Kurier: Kaczyński na drodze do politycznego końca
Teaser Berlin dobrze robi, że w miarę możliwości ignoruje wystąpienia Kaczyńskiego - ocenia lokalna gazeta „Weser-Kurier”.

Wydawany w Bremie dziennik „Weser-Kurier” komentuje w poniedziałek (5.12.2022) najnowsze krytyczne wobec Niemiec wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego. „Niemieccy politycy dobrze robią, że tak dalece, jak jest to możliwe ignorują przewodniczącego polskiej partii rządzącej Jarosława Kaczyńskiego. Jego antyniemieckie tyrady mają tylko jeden cel: wygrać wybory parlamentarne następnej jesieni” – ocenia autor komentarza Markus Peters.

W jego opinii w nadchodzących miesiącach Berlin będzie musiał nastawić się na kolejne „manewry przeszkadzające”, jak w sprawie oferty dotyczącej rozmieszczenia rakiet Patriot w Polsce. „I dobrze zrobi, jeżeli w przypadku podobnych projektów będzie podchodził z odpowiednim dystansem do tych polskich ‚partnerów” – dodaje Peters.

„O tym, jak mało obiecujący jest obrany przez Kaczyńskiego kurs na konfrontację, świadczą wyniki najnowszego sondażu wśród polskich wyborców. Według niego ponad 50 procent społeczeństwa nie zgadza się z antyniemiecką retoryką partii rządzącej, a tyli 18,7 procent popiera ten kurs” – wskazuje komentator „Weser-Kurier”.

„Kaczyński najwyraźniej jest na bezpośredniej drodze do politycznego końca. Nie ma powodu, by go powstrzymywać” – konkluduje Markus Peters.

Walka o wyborców

Wystąpienie szefa PiS w Legnicy relacjonowała w miniony weekend agencja prasowa DPA. „Gdy chodzi o Niemcy, Jarosław Kaczyński robi się szczególnie złośliwy” – napisała autorka depeszy Doris Heimann. Przytacza słowa Kaczyńskiego, który ostrzegł publiczność, że Niemcy dążą do dominacji w Europie i chcą osiągnąć pokojowymi metodami to, do czego kiedyś zmierzali za pomocą metod militarnych.

„Aluzja do nazistowskich Niemiec jest typowa dla Kaczyńskiego. Od miesięcy co weekend jeździ on po kraju i krytykuje Niemcy. Za tym kryje się przede wszystkim kalkulacja wewnątrzpolityczna: notowania PiS w sondażach spadają, a Kaczyński ma nadzieję, że antyniemiecka retoryka przysporzy partii wyborców” – ocenia dziennikarka DPA.

Dodaje, że choć Kaczyński nie sprawuje żadnej funkcji w rządzie, to uchodzi za „silnego człowieka w polskiej polityce” i – według mediów – „steruje z tylnego siedzenia” zarówno szefem rządu Mateuszem Morawieckim, jak i prezydentem Andrzejem Dudą. „O tym, jak wygląda to ‚sterowanie z tylnego siedzenia', mógł się ostatnio przekonać minister obrony Mariusz Błaszczak. Początkowo przystał on na ofertę niemieckiej minister obrony Christine Lambrecht w sprawie wsparcia obrony przeciwlotniczej Polski poprzez rozmieszczenie niemieckich rakiet Patriot. Dzień później głos zabrał Kaczyński. Zaproponował, że niemieckie systemy obrony przeciwlotniczej powinny raczej zostać rozmieszczone w Ukrainie” – przypomina DPA.

Dziwaczne formy antyniemieckiej obsesji

Dodaje, że za rządów największego rywala Kaczyńskiego, lidera PO Donalda Tuska, „między Warszawą a Berlinem układało się dobrze”. „To wystarczający powód dla Kaczyńskiego, aby także Tuskowi przypiąć łatkę złego Niemca” – dodaje DPA. „Obsesja, z jaką Kaczyński i jego zwolennicy podburzają przeciwko Niemcom i rzekomo zdominowanej przez Niemcy opozycji, przybiera dziwne formy. Gdy w zeszły czwartek na Mistrzostwach Świata w Katarze niemiecka reprezentacja grała z Kostaryką, wiceminister środowiska Jacek Ozdoba poprosił w polskim parlamencie o przerwę w obradach – aby posłowie partii Tuska ‚mogli obejrzeć mecz swojej niemieckiej drużyny'” – odnotowuje DPA.

Short teaser Berlin dobrze robi, że w miarę możliwości ignoruje wystąpienia Kaczyńskiego - ocenia lokalna gazeta „Weser-Kurier”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::Weser-Kurier%3A%20Kaczy%C5%84ski%20na%20drodze%20do%20politycznego%20ko%C5%84ca&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63985915&x4=30855&x5=Weser-Kurier%3A%20Kaczy%C5%84ski%20na%20drodze%20do%20politycznego%20ko%C5%84ca&x6=0&x7=%2Fpl%2Fweser-kurier-kaczy%C5%84ski-na-drodze-do-politycznego-ko%C5%84ca%2Fa-63985915&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/weser-kurier-kaczyński-na-drodze-do-politycznego-końca/a-63985915?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/62994238_401.jpg
Image caption Szef PiS Jarosław Kaczyński
Image source Hubert Mathis/ZUMA/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/62994238_401.jpg&title=Weser-Kurier%3A%20Kaczy%C5%84ski%20na%20drodze%20do%20politycznego%20ko%C5%84ca

Item 23
Id 63982795
Date 2022-12-05
Title Niemiecka prasa: kryzysowy rok Scholza
Short title Niemiecka prasa: kryzysowy rok Scholza
Teaser Zbliża się pierwsza rocznica objęcia funkcji kanclerza przez Olafa Scholza. Niemieccy komentatorzy zaczynają podsumowywać pierwszy rok nowego rządu.

„Można odnieść wrażenie, że jeden rok z Scholzem, to niczym dziesięć lat z Merkel. Nie dlatego, że ten rok tak się ciągnął, tylko dlatego, że świat kręcił się w tym roku tak szybko, jak nie miało to miejsca w poprzednich dziesięciu” - czytamy w poniedziałek (5.12.22) w dzienniku „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Komentator gazety pisze, że po rosyjskim ataku na Ukrainię i słowach kanclerza Olafa Scholza o „przełomie czasów” (Zeitenwende) koalicja SPD/Zielonych/FDP wie co znaczy rządzić. „Nie oznacza to odhaczania punktów w umowie koalicyjnej, tylko kierowanie w nową epokę. Kryzys stał się normalnością”. Jak czytamy, koalicja wychodzi naprzeciw tym nowym czasom. „Bo w połowie składa się na nie polityka energetyczna. (…) Drugą połowę tego przełomu – politykę bezpieczeństwa – rząd już chyba zawsze będzie traktował z dystansem. Wciąż, także wobec Ukrainy, moralność przeważa tu nad zmysłem realizmu”. Zdaniem komentatora gazety, Scholz musi solidnie wstrząsnąć czerwoną częścią swojego rządu, aby przestać traktować Bundeswehrę jak pacjenta albo kulę u nogi.

„W Berlinie rządzi, jeśli chcemy tak powiedzieć, rząd kryzysowy” – pisze komentator dziennika „Muenchner Merkur”. „Ma pełne ręce roboty, aby uprzątnąć rumowisko pozostawione przez Putina. Bo w czasach kryzysu potrzeba dwóch rzeczy: przywództwa i pragmatyzmu”. Zdaniem autora tekstu rządowej koalicji brakuje jednak jednego i drugiego. „Najbrutalniej było to widać podczas kłótni o przedłużenie okresu korzystania z elektrowni atomowych. Kanclerz zbyt długo milczał, na końcu antyatomowi ideolodzy wygrali nad pragmatykami. Trudna sytuacja także w kwestii migracji. Podczas gdy rakietowy terror Putina wygania Ukraińców z ich kraju, koalicja nie robi nic, by chociaż zredukować znowu narastającą bieda-migrację poprzez Bałkany. Zdesperowani burmistrzowie i starości znowu muszą, jak w 2015 roku, konfiskować sale gimnastyczne” - czytamy.

„Uczestnicy sondaży wydający koalicji złe oceny, najwyraźniej nie uznają okoliczności łagodzących” - czytamy w komentarzu w dzienniku „Suedwest Presse”. Gazeta zauważa, że w momencie rosyjskiego ataku na Ukrainę traktat koalicyjny stał się w dużej części makulaturą. „Z podniosłego celu 'odważyć się na więcej postępu' pozostało tylko 'jakoś przetrwać zimę'. To akurat w dużej mierze się jednak udało, nawet jeśli za bardzo wysoką cenę, przy czym jakość warsztatu przy pisaniu projektów ustaw w niektórych ministerstwach pozostawia wiele do życzenia. Przesadne pochwały pod swoim adresem są dlatego tak samo nie miejscu jak gruntowna krytyka” - czytamy.

Short teaser Zbliża się pierwsza rocznica objęcia funkcji kanclerza przez Olafa Scholza. W gazetach pojawiają się podsumowania.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%3A%20kryzysowy%20rok%20Scholza%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63982795&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%3A%20kryzysowy%20rok%20Scholza%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-kryzysowy-rok-scholza%2Fa-63982795&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-kryzysowy-rok-scholza/a-63982795?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63744744_401.jpg
Image caption Kanclerz Niemiec Olaf Scholz
Image source Kay Nietfeld/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63744744_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%3A%20kryzysowy%20rok%20Scholza

Item 24
Id 63980427
Date 2022-12-05
Title Mimo kryzysu. Miliardowe obroty koncernów zbrojeniowych
Short title Mimo kryzysu. Miliardowe obroty koncernów zbrojeniowych
Teaser Sprzedaż broni przez największych światowych producentów wzrosła siódmy rok z rzędu, choć gospodarki cierpiały z powodu pandemii. Na czele wzrostów pozostają USA, ale rosną także inne regiony.

Ubiegły 2021 rok nie był dobrym rokiem dla gospodarki. Brak rąk do pracy, przerwane łańcuchy dostaw, brak towarów. Powodem była, tak jak i rok wcześniej, głównie pandemia koronawirusa.

Najnowszy raport Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI) pokazuje jednak, że mimo tych niesprzyjających okoliczności setka największych producentów broni na świecie zdołała zwiększyć swoje obroty o dwa procent w porównaniu do roku 2020, wypracowując 592 miliardy dolarów.

Lwia część przypada wciąż na firmy z USA, które generują niemal połowę obrotów w globalnej sprzedaży uzbrojenia. Amerykańscy producenci zajmują pierwsze miejsce na tej liście od jej powstania w 2015 roku. W ubiegłym roku obroty na rynku północnoamerykańskim lekko jednak spadły.

Zdaniem Xiao Lianga, jednego z autorów raportu Siprina 2021 rok, powodem tego spowolnienia jest coś w rodzaju „długiego covidu” gospodarki, która nadal odczuwa skutki pandemii. – Problemy wywołane przez zerwanie łańcuchów dostaw najmocniej odczuły firmy amerykańskie – tłumaczy w rozmowie z DW. – Do tego dochodzi wysoka inflacja w USA w ubiegłym roku.

Europa dalej się zbroi

Obroty zwiększyły się za to w ubiegłym roku w Europie – o 4,2 procenta. Dane te dotyczą jeszcze okresu przed rosyjską inwazją na Ukrainę 24 lutego 2022. Raport potwierdza, że atak na Ukrainę doprowadził do szybkiego wzrostu popytu na uzbrojenie w Europie i USA. – Jeśli chodzi o uzbrojenie przekazywane Ukrainie to USA i Europa zużyły sporo swoich zapasów. Teraz trzeba je uzupełnić – dodaje Liang. – Jesteśmy pewni, że przełoży się to na większą liczbę zamówień, ale jest jeszcze za wcześnie, aby stwierdzić, czy będzie to oznaczało większe zyski już w 2022 roku.

Sam tylko niemiecki koncern Rheinmetall spodziewa się, że w przyszłym roku liczba zamówień zbrojeniowych wzrośnie o 30-40 procent. To ze względu na potrzebę uzupełnienia rezerw pojazdów pancernych uszczuplonych o te przekazane Ukrainie. Jak słyszymy, zamówień nie brakuje, problemem jest coś innego.

Czas – towar deficytowy

Najlepiej pokazuje to złożone przez USA zamówienie na wyrzutnie przeciwpancerne Javelin. Stany Zjednoczone przekazały Ukrainie ok. 8,5 tys. zestawów tego typu. Na wyprodukowanie takiej liczby Javelinów potrzeba zazwyczaj od trzech do czterech lat.

– To spore wyzwanie dla producentów. Dostają bowiem zamówienia, ale czy są w stanie je zrealizować? – pyta Liang. Dlatego im dłużej trwać będzie wojna, tym częściej pojawiać się będzie pytanie, ile jeszcze broni można przekazać Ukrainie. – Już widać, że niektóre kraje starają się zachować w tej sprawie równowagę. Chodzi o rozważanie między własnym zapotrzebowaniem a wsparciem dla Ukrainy, ale wiemy, że zapasy się kończą – dodaje.

W odpowiedzi na rosyjska agresję niektóre państwa Unii Europejskiej zaczęły zbroić się na potęgę. Polska chce w ciągu pięciu lat podwoić liczbę swoich żołnierzy, Finlandia wzmacnia obronę powietrzną. Grecja, Francja i Włochy kupują za miliardy euro nowe rodzaje broni. Kanclerz Niemiec zapowiedział 100 miliardów euro na specjalny fundusz na rzecz Bundeswehry.

Rosyjskie koncerny w stagnacji

A sama Rosja? Rosyjski przemysł zbrojeniowy wzrósł w 2021 roku tylko minimalnie. Zdaniem Lianga nie jest to nowe zjawisko. W raporcie Sipri czytamy, że ma to związek z zarządzeniem rosyjskich władz z 2016 roku skierowanym do sektora zbrojeniowego, aby zwiększać produkcję w sektorze cywilnym.

Rosyjski atak na Ukrainę zapewne odwróci ten trend, bo firmy zbrojeniowe będą musiały wesprzeć działania wojenne. Aktualnie Rosji brakuje głównie części do produkcji broni. Zachodnie sankcje gospodarcze powodują, że Rosja ma utrudniony dostęp do chipów i półprzewodników, bez których nie da się budować nowoczesnych pocisków rakietowych czy czołgów.

Chiny i Bliski Wschód narzucają tempo

Spoglądając na Azję i Bliski Wschód, rzuca się w oczy, że to właśnie na Bliskim Wschodzie występuje największy wzrost sprzedaży uzbrojenia. Pochodzące z tego regionu pięć firm zbrojeniowych zanotowało w 2021 roku największy wzrost obrotów w rankingu.

Inny widoczny trend w Azji to nadawanie tempa przez Chiny. W ostatnich latach kraj ten wyrósł na drugiego na świecie (po USA) producenta broni. Wzrost sprzedaży odzwierciedla skalę modernizacji chińskiego uzbrojenia i cel Pekinu, aby osiągnąć niezależność przy produkcji najważniejszych rodzajów broni. W latach 2017-2021 Chiny, tak jak Indie, Egipt i Algieria, kupowały swoją broń głównie w Rosji.

Jest jeszcze za wcześnie, aby ocenić, jak dokładnie zmieni się cały rynek po rosyjskim ataku na Ukrainę. Dynamika wzrostu obrotów z pewnością będzie jednak wyczuwalna w nadchodzących latach.

Short teaser Sprzedaż broni przez największych światowych producentów wzrosła siódmy rok z rzędu. Na czele wzrostów pozostają USA.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Mimo%20kryzysu.%20Miliardowe%20obroty%20koncern%C3%B3w%20zbrojeniowych&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63980427&x4=11395&x5=Mimo%20kryzysu.%20Miliardowe%20obroty%20koncern%C3%B3w%20zbrojeniowych&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmimo-kryzysu-miliardowe-obroty-koncern%C3%B3w-zbrojeniowych%2Fa-63980427&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/mimo-kryzysu-miliardowe-obroty-koncernów-zbrojeniowych/a-63980427?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63931868_401.jpg
Image caption Myśliwce F-35 amerykańskiej armii
Image source Jose Miguel Tamondong/U.S Ai/Planet Pix/ZUMAPRESS/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63931868_401.jpg&title=Mimo%20kryzysu.%20Miliardowe%20obroty%20koncern%C3%B3w%20zbrojeniowych

Item 25
Id 63981851
Date 2022-12-04
Title UE kłóci się z USA. Spór o dotacje do e-samochodów
Short title UE kłóci się z USA. Spór o dotacje do e-samochodów
Teaser W Waszygntonie spotkają się w poniedziałek, 5 grudnia, przedstawiciele UE i USA, aby rozmawiać o uczciwej konkurencji. Chodzi o dotacje dla amerykańskiej branży e-samochodów.

Po raz trzeci od jej powołania w 2021 roku, w Waszyngtonie odbędą się w poniedziałek, 5 grudnia, obrady na najwyższym szczeblu wspólnej amerykańsko-unijnej rady ds. handlu i technologii. Europejscy komisarze gospodarki i konkurencji – Valdis Dombrovskis oraz Margrethe Vestager będą rozmawiać z amerykańskim sekretarzem stanu Anthonym Blinkenem oraz minister gospodarki Giną Raimondo, a także pełnomocniczką ds. handlu Katherine Tai. Najważniejszy punkt sporny to z europejskiego punktu widzenia subwencje dla amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego, w ramach ustawy o redukcji inflacji – Inflation Reduction Act (IRA)

W czym problem?

Ustawa, która ma wejść w życie już 1 stycznia, przewiduje, że kupujący nowy samochód w USA będą mogli liczyć nawet na 7,5 tys. dolarów ulg podatkowych, jeśli zdecydują się na pojazd elektryczny, którego istotne części (jak baterie) pochodzą z amerykańskiej produkcji. Samochody muszą też mieć końcowy montaż w USA. Waszyngton chce w ten sposób wspomóc krajowy przemysł samochodowy i zwabić do kraju producentów ekologicznych pojazdów. Ma też zostać ograniczona zależność od półproduktów z Chin. W sumie rząd USA chce wesprzeć produkcję przyjazną klimatowi kwotą 370 miliardów dolarów w ciągu dekady, choć nie wszystkie te środki mają zostać wykorzystane jako subwencje dla branży samochodowej.

Dlaczego Europejczycy są przeciw?

Podczas wizyty w Waszyngtonie w ubiegłym tygodniu prezydent Francji Emmanuel Macron nazwał politykę dopłat USA bardzo agresywną i ostrzegł przed rozłamem w stosunkach transatlantyckich. Macron i wielu innych przedstawicieli UE ostrzegają przed konfliktem handlowym, a nawet wojną handlową, ponieważ USA, wprowadzając nowe przepisy w życie, wyłączyłyby z dotacji zagranicznych producentów pojazdów, którzy nie produkują wyłącznie w USA.

Komisarz UE ds. gospodarczych Valdis Dombrovskis uważa protekcjonistyczne zapisy w ustawie antyinflacyjnej za dyskryminację. – IRA wyraźnie zawiera elementy dyskryminacyjne, które uniemożliwiłyby firmom z UE eksport do USA i uczciwą konkurencję z produktami amerykańskimi w krajach trzecich. Chcemy sprawiedliwości i oczekujemy, że europejskie firmy będą traktowane tak samo, jak amerykańscy producenci i ich eksport w Europie – mówił Dombrovskis przed podróżą do Waszyngtonu.

Szef niemieckiego producenta samochodów BMW Oliver Zipse, który produkuje na rynek amerykański w Spartanburgu w Południowej Karolinie, otwarcie narzeka na protekcjonizm rządu USA. Samochody elektryczne nie mogą być produkowane wyłącznie z części amerykańskich, niezależnie od wszystkich innych regionów świata – skrytykował Zipse na łamach „Handelsblatt”.

Co na to Amerykanie?

Prezydent USA Joe Biden odrzucił w zeszłym tygodniu krytykę ustawy przez swojego francuskiego gościa. – Stany Zjednoczone nie przepraszają. I ja nie przepraszam – powiedział Biden. Jednocześnie jednak przyznał, że zasady przyznawania dotacji mogą zawierać pewne błędy, które można usunąć, aby ułatwić państwom europejskim uczestnictwo.

Z kolei Ron Wyden, przewodniczący senackiej komisji finansów, wykazał niewielką skłonność do kompromisu. – Kongres uchwalił ustawę, aby promować amerykański przemysł samochodowy, tworzyć dobrze płatne miejsca pracy w Ameryce i jednocześnie walczyć ze zmianami klimatu. Nie mam zamiaru otwierać sprawy na nowo – powiedział Wyden, który należy do Partii Demokratycznej prezydenta Bidena.

Jak można rozwiązać spór?

Przedstawiciele UE zaproponują w Waszyngtonie przyznanie europejskim producentom takich samych wyjątków, jak dostawcom z Kanady, Meksyku, Japonii czy Korei Południowej. Kraje te są zwolnione z niektórych przepisów jako preferowani partnerzy handlowi USA. Francja wielokrotnie podnosiła pomysł „ustawy o inwestycjach europejskich”, która zapewniałaby dotacje dla europejskich producentów, jeśli przeniosą oni swoje zakłady produkcyjne i łańcuchy dostaw do Europy. Ten ewentualny wyścig po dotacje poszedł jednak jak na razie za daleko dla Niemiec, Holandii i innych niechętnych Europejczyków.

Europoseł Bernd Lange, przewodniczący Komisji Handlu w Parlamencie Europejskim, wzywa UE do ochrony swoich interesów gospodarczych, bez natychmiastowych obaw o wspólne wartości Zachodu. „USA nie są naiwne. Egzekwują swoje interesy z zimną krwią” – pisze socjaldemokrata na swojej stronie internetowej.

Czy Europa może się bronić?

Unia Europejska mogłaby pozwać USA w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO) za faworyzowanie produktów krajowych w stosunku do zagranicznych i nieprzyznawanie wszystkim krajom tak samo korzystnych warunków handlowych. To, co dotyczy na przykład Kanady, musi dotyczyć także UE – skarżą się urzędnicy Komisji Europejskiej w Brukseli. Skarga do WTO jest jednak procesem długotrwałym i może ciągnąć się latami. Skarga nie byłaby jednak czymś niezwykłym; przed WTO toczy się cała seria podobnych spraw. Najbardziej znany jest chyba kilkudziesięcioletni spór o dotacje dla producentów samolotów – Boeinga w USA i Airbusa w Europie.

Co może się stać w Waszyngtonie?

Strona europejska nie oczekuje ostatecznego rozwiązania konfliktu. Sukcesem byłoby już porozumienie w sprawie okresów przejściowych dla europejskich producentów samochodów lub czasowe zawieszenie regulacji, aby stworzyć więcej czasu na negocjacje. – W obecnej sytuacji geopolitycznej i mając na uwadze nasze wspólne cele w zakresie polityki klimatycznej, powinniśmy skupić się na zawieraniu sojuszy w ważnych obszarach, czy to w zakresie baterii, energii odnawialnej czy recyklingu. Nie powinniśmy tworzyć niepotrzebnych barier ani potencjalnych konfliktów handlowych – ostrzegał unijny komisarz Valdis Dombrovskis na spotkaniu z przedstawicielami europejskiego biznesu i rządu w ramach przygotowań do szczytu handlowego w Waszyngtonie. – Nie będzie to łatwe do naprawienia, ale musimy to naprawić – mówił na szczycie UE w październiku.

Short teaser W Waszygntonie spotkają się w poniedziałek, 5 grudnia, przedstawiciele UE i USA, aby rozmawiać o uczciwej konkurencji.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::UE%20k%C5%82%C3%B3ci%20si%C4%99%20z%20USA.%20Sp%C3%B3r%20o%20dotacje%20do%20e-samochod%C3%B3w%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63981851&x4=11398&x5=UE%20k%C5%82%C3%B3ci%20si%C4%99%20z%20USA.%20Sp%C3%B3r%20o%20dotacje%20do%20e-samochod%C3%B3w%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fue-k%C5%82%C3%B3ci-si%C4%99-z-usa-sp%C3%B3r-o-dotacje-do-e-samochod%C3%B3w%2Fa-63981851&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ue-kłóci-się-z-usa-spór-o-dotacje-do-e-samochodów/a-63981851?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/50521347_401.jpg
Image caption Autostrada w Kalifornii w USA
Image source picture-alliance/AP/R. Pedroncelli
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221129_001_energiaw_01r&image=https://static.dw.com/image/50521347_401.jpg&title=UE%20k%C5%82%C3%B3ci%20si%C4%99%20z%20USA.%20Sp%C3%B3r%20o%20dotacje%20do%20e-samochod%C3%B3w

Item 26
Id 63981537
Date 2022-12-04
Title Bild am Sonntag: Niemiecka minister wygadała się w sprawie Patriotów
Short title Bild am Sonntag: Lambrecht wygadała się ws. Patriotów
Teaser Niemiecka minister obrony Christine Lambrecht złamała poufność negocjacji z Warszawą w sprawie rozlokowania w Polsce niemieckich baterii rakiet Patriot. To „podły faul” pani minister – pisze „Bild am Sonntag”.

Po zdarzeniu w Przewodowie na wschodzie Polski rząd niemiecki chciał wesprzeć swojego wschodniego sąsiada – Polskę. Minister obrony Christine Lambrecht otrzymała zadanie zaoferowania Polsce niemieckich baterii obrony przeciwlotniczej Patriot – czytamy w niedzielnym wydaniu „Bilda”.

Niemiecka propozycja doprowadziła do ostrego sporu z sojusznikiem z NATO, ponieważ Lambrecht dla własnego PR (wizerunku) zerwała poufność negocjacji – podkreśla Angelika Hallemann. „To absolutne no-go (niedopuszczalne)” – dodaje dziennikarka „BamS”.

Rekonstruując wydarzenia sprzed trzech tygodni, autorka informuje, że niemieckie ministerstwo obrony przedstawiło 17 listopada stronie polskiej pomysł z rozmieszczeniem Patriotów. Ze względu na napięte relacje z Polską, resort poinformował o tym współpracowników Lambrecht i zaznaczył, że należy poinformować samą Panią minister.

Polska prośba o poufność

Dzień później, 18 listopada zareagował polski MON. Piotr Pacholski (dyrektor departamentu polityki bezpieczeństwa międzynarodowego – red.) w mailu napisał – „Propozycja Państwa jest przez nas wnikliwie badana”. Zapowiedział, że w poniedziałek 21 listopada nadejdzie prawdopodobnie pierwsza odpowiedź. „Jednocześnie chcielibyśmy prosić i zalecamy rezygnację z ujawnienia informacji” – cytuje „BamS” polskiego maila.

Mówiąc prosto – Polska wezwała Berlin do utrzymania oferty w tajemnicy – zaznacza autorka. Jasper Wieck, rzecznik niemieckiego MON i równocześnie szef kierownictwa sztabu, przekazał polską sugestię wszystkim zaufanym współpracownikom pani minister.

„BamS” pisze, że wola autoreklamy była dla Lambrecht najwidoczniej ważniejsza od prośby o poufne potraktowanie sprawy. „W poniedziałek rano (21.11.2022) pani minister wytrąbiła ofertę ws. Patriotów w wywiadzie dla ‘Rheinische Post’”.

Wojskowy z niemieckiego ministerstwa obrony powiedział "BamS" - „To było nieprofesjonalne. Nie wolno w ten sposób traktować sojuszników z NATO. To szkodzi i Niemcom i Bundeswehrze".

Postępowanie Lambrecht ocenił krytycznie polityk FDP Marcus Faber. „Z partnerami z NATO, takimi jak Polska, musimy komunikować się w sposób nacechowany szacunkiem. Zalecam pani minister, aby w wywiadach nie ujawniała wbrew woli sojuszników informacji. W przeciwnym razie zniszczeniu ulegają podstawy opartej na zaufaniu współpracy".

Short teaser Niemiecka minister obrony złamała poufność negocjacji z Polską ws. Patriotów - pisze „Bild am Sonntag”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Bild%20am%20Sonntag%3A%20Niemiecka%20minister%20wygada%C5%82a%20si%C4%99%20w%20sprawie%20Patriot%C3%B3w&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63981537&x4=11397&x5=Bild%20am%20Sonntag%3A%20Niemiecka%20minister%20wygada%C5%82a%20si%C4%99%20w%20sprawie%20Patriot%C3%B3w&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbild-am-sonntag-niemiecka-minister-wygada%C5%82a-si%C4%99-w-sprawie-patriot%C3%B3w%2Fa-63981537&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/bild-am-sonntag-niemiecka-minister-wygadała-się-w-sprawie-patriotów/a-63981537?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63878193_401.jpg
Image caption Amerykańskie Patrioty na lotnisku w Rzeszowie
Image source Simon Jankowski/NurPhoto/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63878193_401.jpg&title=Bild%20am%20Sonntag%3A%20Niemiecka%20minister%20wygada%C5%82a%20si%C4%99%20w%20sprawie%20Patriot%C3%B3w

Item 27
Id 63980182
Date 2022-12-04
Title Branża opiekuńcza w Niemczech. Jakie zarobki?
Short title Branża opiekuńcza w Niemczech. Jakie zarobki?
Teaser W tym roku wynagrodzenie w niemieckich placówkach opiekuńczych nieznacznie wzrosło – wynika z wyliczeń kasy chorych.

Średnia płaca za godzinę w niemieckich domach opieki objętych układami zbiorowymi wzrosła w tym roku o około 2,7 proc. do 20,37 euro – wynika z analizy kasy chorych AOK, o której informuje sieć redakcji RND. Średnia płaca godzinowa to jednocześnie dolna granica płacowa dla całej branży.

Między 17 a 23 euro

Konkretnie, średnia płaca za godzinę dla personelu pomocniczego wynosi obecnie 17,03 euro. To o 2,53 proc. więcej niż w 2021 roku. Asystenci opiekuńczy z co najmniej rocznym stażem otrzymują średnio 19,05 euro za godzinę (wzrost o 1,98 proc.). Dla wykwalifikowanych pracowników z co najmniej trzyletnim stażem stawka godzinowa wynosi obecnie 23,38 euro (wzrost o 2,86 proc.).

W landach różne płace

Istnieją jednak duże różnice między poszczególnymi landami. Podczas gdy średnia płaca w Meklemburgii-Pomorzu Przednim wynosi 18,79 euro za godzinę, w Nadrenii Północnej-Westfalii jest to 21,05 euro.

Wszystkie placówki opiekuńcze, które podlegają zbiorowym układom pracy lub są związane z Kościołem i podlegają kościelnemu prawu pracy, musiały do końca września przekazać związkom kas chorych dane o wynagrodzeniach swoich pracowników. Ustalony na tej podstawie poziom płac jest uważany za dolną granicę wynagrodzeń, która musi być przestrzegana także przez zakłady opiekuńcze bez układu zbiorowego. W przeciwnym razie placówki te nie będą mogły już rozliczać się z ustawowymi funduszami ubezpieczenia opiekuńczego.

(RND/dom)

Short teaser W tym roku wynagrodzenie w niemieckich placówkach opiekuńczych nieznacznie wzrosło – wynika z wyliczeń kasy chorych.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Bran%C5%BCa%20opieku%C5%84cza%20w%20Niemczech.%20Jakie%20zarobki%3F%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63980182&x4=11398&x5=Bran%C5%BCa%20opieku%C5%84cza%20w%20Niemczech.%20Jakie%20zarobki%3F%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbran%C5%BCa-opieku%C5%84cza-w-niemczech-jakie-zarobki%2Fa-63980182&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/branża-opiekuńcza-w-niemczech-jakie-zarobki/a-63980182?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220520_001_imigranci_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220520_001_imigranci_01r&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220520_001_imigranci_01r.jpg&title=Bran%C5%BCa%20opieku%C5%84cza%20w%20Niemczech.%20Jakie%20zarobki%3F

Item 28
Id 63980065
Date 2022-12-04
Title Andriej Kurkow: „Putina stworzyło rosyjskie społeczeństwo”
Short title Andriej Kurkow: „Putina stworzyło rosyjskie społeczeństwo”
Teaser „Przez 20 lat Rosja była przygotowywana na bombardowanie Kijowa i zabijanie Ukraińców” – mówi w wywiadzie dla DW pisarz Andriej Kurkow.

DW: Pod koniec listopada otrzymał pan w Monachium Nagrodę Rodzeństwa Schollów za swój pamiętnik. Nadal pan go pisze?

Andriej Kurkow*: Piszę dalej – historie moich przyjaciół, kolegów i osób, o które się dziś martwię. Teraz, w czasie wojny, wszystko co materialne straciło na znaczeniu, a wszystko, co emocjonalne i ludzkie, jest pięćset razy ważniejsze niż wcześniej. Najważniejsze jest zachowanie kraju i niepodległości Ukrainy, uratowanie narodu ukraińskiego, aby inne kraje go nie anektowały. Bo Ukraińcy, ze swoim duchem inicjatywy i umiłowaniem wolności, mogą wzbogacić każdy naród. Ważne jest, aby robili to dla Ukrainy, a nie dla innych krajów.

Na początku swojego dziennika zastanawia się pan, czy będzie wojna. Zakończenie jest zdeterminowane realnymi wydarzeniami. Gdyby mógł pan opisać zakończenie tej nieludzkiej historii, jak by ono wyglądało?

– Ta wojna trwa właściwie od 313 lat. Teraz jesteśmy tylko świadkami kontynuacji bitwy pod Połtawą z 1709 roku, kiedy to car Rosji Piotr I pokonał ukraińskiego kapitana kozackiego Iwana Mazepę i popierającego go króla szwedzkiego Karola XII. Dlatego mówimy tylko o 30-, 50- lub 70-letnich przerwach. Będziemy mogli mówić o zakończeniu wojny, gdy Rosja się zmieni, gdy nie będzie już aspirować do statusu imperium i zrezygnuje ze swojej arogancji wobec wszystkich narodów, które kiedyś żyły w tym imperium.

Mówi pan w swojej książce o „wojnie Putina”, ale oczywiście nie chodzi tylko o Władimira Putina.

– Nie chodzi tylko o Putina. Putin został stworzony przez rosyjskie społeczeństwo. Na tę wojnę pracowało zarówno społeczeństwo rosyjskie, jak i sam Putin. I razem osiągnęli sukces, jednak sukces warunkowy – w tym sensie, że potrafili tę wojnę rozpocząć. Przez 20 lat Rosja była przygotowywana na bombardowanie Kijowa i zabijanie Ukraińców. Na razie nie widzę oznak zmian w Rosji. Najpierw wyjechali z kraju dysydenci, co zwiększyło odsetek tych, którzy popierają Putina. Teraz z Rosji wyjechali ci, którzy popierają Putina, ale nie chcą umierać za jego idee. Tym samym odsetek tych, którzy w Rosji popierają Putina, nie maleje.

Dopóki sytuacja jest taka, jak teraz, trzeba wiedzieć, że nie tylko Ukraina jest zagrożona. Rosja wstrzyma wojnę, by uzupełnić swój arsenał rakietowy. Zagrożona jest również Republika Mołdawii. Dla Białorusi to zagrożenie nie ma większego znaczenia, bo kraj ten nie jest już niepodległy. Polska, Litwa, Łotwa i Estonia będą mogły spać spokojnie tylko wtedy, gdy Rosja stanie się demokratycznym, normalnym państwem, szanującym międzynarodowe zasady i granice oraz suwerenność państw powstałych z dawnego Układu Warszawskiego.

Czy Rosjanie i Ukraińcy są wrogami na dziesięciolecia, a nawet wieki?

– Nie, nie na zawsze. Myślę, że mówimy o jednym lub dwóch pokoleniach. Pod względem skutków dla stosunków między zaangażowanymi stronami wojnę tę można porównać do tego, co w Rosji nazywa się Wielką Wojną Ojczyźnianą. W 1972 roku miałem jedenaście lat. Kiedy w czwartej klasie zapytano mnie, jakiego języka obcego chciałbym się uczyć, angielskiego czy niemieckiego, powiedziałem, że nigdy nie nauczę się niemieckiego, bo Niemcy zabili mojego dziadka.

Zacząłem uczyć się niemieckiego w wieku 36 lat. A teraz dostaję niemiecką nagrodę literacką. Właśnie spotkałem się z niemieckimi przyjaciółmi. Dziś przyjmują ukraińskich uchodźców i cieszą się z tej możliwości, która być może jest próbą odpokutowania win przodków.

Obawiam się tylko, że Rosja nie będzie miała takiej możliwości, że nie będzie pokolenia, które będzie chciało odpokutować winy. W tym celu Rosjanie muszą najpierw pokonać imperializm w sobie. Muszą przyznać się do swoich grzechów i uznać zbiorową odpowiedzialność za masakry na Ukraińcach w Mariupolu, Buczy i Hostomelu, w Czernihowie itd. Rosjanie nigdy nie potrafili za nic przeprosić. To stara sztuka pisać historię na nowo i przekuwać porażki w zwycięstwa; w Rosji opanowana od dawna, począwszy od księcia Aleksandra Newskiego (bohatera narodowego Rosji z XIII wieku – red.).

*Andriej Kurkow jest jednym z najbardziej znanych ukraińskich autorów i intelektualistów pochodzenia rosyjskiego. Przyznana mu nagroda upamiętnia rodzeństwo Hansa i Sophie Scholl, którzy jako członkowie organizacji Biała Róża zbuntowali się przeciwko dyktaturze nazistowskiej. Jego „Dziennik Inwazji” ukazał się w październiku 2022 r. po niemiecku nakładem wydawnictwa Haymon.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser „Przez 20 lat Rosja była przygotowywana na bombardowanie Kijowa i zabijanie Ukraińców” – mówi DW pisarz Andriej Kurkow.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura::Andriej%20Kurkow%3A%20%E2%80%9EPutina%20stworzy%C5%82o%20rosyjskie%20spo%C5%82ecze%C5%84stwo%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63980065&x4=11399&x5=Andriej%20Kurkow%3A%20%E2%80%9EPutina%20stworzy%C5%82o%20rosyjskie%20spo%C5%82ecze%C5%84stwo%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fandriej-kurkow-putina-stworzy%C5%82o-rosyjskie-spo%C5%82ecze%C5%84stwo%2Fa-63980065&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura" />
Item URL https://www.dw.com/pl/andriej-kurkow-putina-stworzyło-rosyjskie-społeczeństwo/a-63980065?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/60890400_401.jpg
Image caption Andriej Kurkow
Image source Frank May/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221014_001_rosjamob_01r&image=https://static.dw.com/image/60890400_401.jpg&title=Andriej%20Kurkow%3A%20%E2%80%9EPutina%20stworzy%C5%82o%20rosyjskie%20spo%C5%82ecze%C5%84stwo%E2%80%9D

Item 29
Id 63979816
Date 2022-12-04
Title Nowa publikacja o niemieckich zbrodniach 1939-1945
Short title Nowa publikacja o niemieckich zbrodniach 1939-1945
Teaser Punktem granicznym między klasyczną przemocą a ludobójstwem była napaść na Polskę w 1939 roku, a nie atak na Związek Sowiecki w 1941 roku – pisze Dieter Pohl w najnowszej publikacji o niemieckich zbrodniach.

„To nie napaść na Związek Sowiecki w czerwcu 1941 roku i rozpoczęcie systematycznej zagłady, lecz atak na Polskę we wrześniu 1939 roku stanowi według Pohla rzeczywistą cezurę w przekroczeniu granicy od przemocy do masowego mordu” – pisze Rene Schlott w recenzji najnowszej publikacji historyka Dietera Pohla* opublikowanej w weekendowym wydaniu „Sueddeutsche Zeitung”.

Cezurą napaść na Polskę w 1939 r.

Początek II wojny światowej oznaczał – zaznacza autor recenzji – „eksport i radykalizację” polityki prześladowania praktykowanej dotychczas na terenie Trzeciej Rzeszy. „Elementy, praktyka i formy organizacyjne późniejszej polityki zagłady, która doprowadziła do kulminacji liczby ofiar w drugiej połowie 1942 roku, została ukształtowana do połowy 1941 roku. Współpraca Wehrmachtu, SS, policji, cywilnych urzędów okupacyjnych i miejscowej administracji oraz ekspertów naukowych funkcjonowała już wtedy bez zarzutu” – czytamy w omówieniu książki.

Pohl nazywa po imieniu warunki, które umożliwiły bezkarne dokonywanie morderstw w Trzeciej Rzeszy – specyficzny nazistowski rasizm, który przyswoił sobie elementy biologiczne, religijne, narodowe, kulturowe i ekonomiczne, praktykę wykluczenia, upowszechnienie przemocy po I wojnie światowej, ograniczenie praworządności, które doprowadziło do powstania obszarów wyłączonych spod prawa i umożliwiło bezkarne mordowanie.

Europejska perspektywa

Mocną stroną publikacji Pohla jest – zdaniem recenzenta – europejska perspektywa wykraczająca poza historię narodową. Pohl uwzględnia wszystkie grupy będące przedmiotem prześladowań – „Żydów”, „cyganów”, ludzi „aspołecznych” i „niewartych życia” jak też świadków Jehowy i homoseksualistów.

„Bezprawie stosowane wobec Polaków podczas okupacji i wysiedleń odgrywa równie ważną rolę, jak zbrodnie medyczne i sądowe, los robotników przymusowych i śmierć milionów jeńców wojennych, przede wszystkim ze Związku Sowieckiego i Włoch” – czytamy w „SZ”.

Równocześnie Pohl nie pozostawia cienia wątpliwości, że w centrum nazistowskich zbrodni znajduje się mord popełniony na europejskich Żydach. „Holokaustowi autor poświęca liczący ponad sto stron najbardziej obszerny rozdział, zajmując się nawet losem Żydów w Libii i na Wyspach Normandzkich” – pisze Schlott.

Suche fakty

Recenzent podkreślił, że Pohl zrezygnował całkowicie z elementów narracji, jak choćby osobistych wspomnień ocalałych, a skoncentrował się całkowicie na chronologii faktów – miejscach, danych, nazwiskach sprawców. Jego „sprawiające czasami biurokratyczne wrażenie” podejście nie jest zdaniem „SZ” deficytem, lecz wynika z wymogów stawianych podręcznikowi.

„SZ” przypomina, że po 1945 roku niemiecka historiografia zajmowała się przede wszystkim strukturami władzy Trzeciej Rzeszy, traktując Holokaust i inne aspekty masowych mordów jako problem marginesowy. Dopiero w ostatnich czterech dekadach zbrodnie nazistowskie znalazły się w centrum badań.

*Dieter Pohl: Gebhardt: Handbuch der deutschen Geschichte. Tom 20: Nationalsozialistische Verbrechen 1939-1945. Klett-Cotta, Stuttgart 2022.

Short teaser Punktem granicznym między klasyczną przemocą a ludobójstwem była napaść na Polskę w 1939 roku, a nie atak na ZSRR.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Nowa%20publikacja%20o%20niemieckich%20zbrodniach%201939-1945&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63979816&x4=11397&x5=Nowa%20publikacja%20o%20niemieckich%20zbrodniach%201939-1945&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnowa-publikacja-o-niemieckich-zbrodniach-1939-1945%2Fa-63979816&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nowa-publikacja-o-niemieckich-zbrodniach-1939-1945/a-63979816?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/49312654_401.jpg
Image caption Selekcja na rampie obozu zagłady Auschwitz
Image source picture-alliance/dpa/Mary Evans Picture Library
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/49312654_401.jpg&title=Nowa%20publikacja%20o%20niemieckich%20zbrodniach%201939-1945

Item 30
Id 63979810
Date 2022-12-04
Title Ostatnie Pokolenie. Zbawcy świata albo klimatyczni radykałowie
Short title Ostatnie Pokolenie. Zbawcy świata albo radykałowie
Teaser Blokady ulic, ataki na dzieła sztuki, unieruchomione lotniska – tak protestuje Ostatnie Pokolenie i zapowiada w najbliższych dniach kolejne akcje w Berlinie i Monachium. Czy aktywiści posuwają się za daleko?

Być może za kilkadziesiąt lat w podręcznikach historii można będzie przeczytać, że niewielka grupa aktywistów nie była skuteczna ze swoimi akcjami protestacyjnymi. Że tłuczone ziemniaki i zupa pomidorowa na dziełach sztuki, przyklejanie się do płyty lotniska w Berlinie czy blokady dróg były czynami karalnymi, które zagrażały ludzkiemu życiu.

Ale być może zamiast tego w podręcznikach będzie napisane, jak aktywiści klimatyczni bronili się przed sądem w Monachium: „Panie sędzio, nie sądzę, żeby ludzie za 30 lat zrozumieli, dlaczego siedzimy tu w sądzie, a nie w rządzie w Berlinie”.

Lars Werner jest jednym z tych, którzy na początku listopada dwukrotnie przykleili się do asfaltu na ruchliwej obwodnicy w Monachium. I został skazany przez sąd nie tylko na grzywnę w wysokości 525 euro za dwa zarzuty stosowania przymusu, ale także odsiedział 23 dni w największym monachijskim więzieniu. Nie powstrzyma to jednak Larsa, psychologa klinicznego z Getyngi, przed kontynuowaniem protestów. – Powiedziałem sędziemu i prokuraturze, że wyrok niczego nie zmieni i nie wpłynie na to, żebym dalej szedł tą drogą, bo przecież jestem zobowiązany wobec swojego sumienia, choć faktycznie szanuję i chronię praworządność – mówi w rozmowie z Deutsche Welle. – I że musimy powstać wśród ludzi, bo inaczej przegramy w sprawie klimatu. Będziemy tak długo działać, aż ludzie zainteresują się meritum naszej krytyki.

Czego chce Ostatnie Pokolenie?

Dla 31-letniego Larsa oznacza to, że po jego obywatelskim nieposłuszeństwie we Frankfurcie, Hamburgu i Berlinie, mogą nastąpić kolejne akcje. W tym roku prawie co miesiąc przyklejał się gdzieś na ulicach niemieckich miast. On i inni z organizacji Ostatnie Pokolenie domagają się, aby niemiecki rząd trzymał się celów klimatycznych z Paryża, a konkretnie ograniczenia prędkości do 100 kilometrów na godzinę na niemieckich autostradach i wprowadzenia miesięcznego biletu za dziewięć euro w transporcie publicznym. Charakter protestów, które wywołują ostrą krytykę w całych Niemczech, jest zamierzony.

– Akcji nie można zignorować, bo to przecież zakłócenie rzeczywistości. Życie codzienne zostaje przerwane. Oczywiście to nie jest normalne, że ludzie przyklejają się do ulicy, rzucają masą ziemniaczaną w obrazy czy przykuwają się do słupka na boisku piłkarskim – mówi Lars. Ale nie jest też normalne, że żyje się dalej jakby nigdy nic, mimo „egzystencjalnego zagrożenia”.

Gniew i zastraszanie

Lars Werner akceptuje wiele w imię swojej walki o klimat. Na początku roku rzucił bezpieczną pracę w gabinecie terapeuty i od tego czasu utrzymuje się z oszczędności, których nie ma zbyt wiele. Jego przyjaciele i rodzina nie popiera jego akcji. Tak naprawdę nie potrafi już niczego zaplanować na dłuższą metę, tylko żyje z miesiąca na miesiąc. I przede wszystkim spotyka się z odrzuceniem i nieraz z czystą nienawiścią.

– W Monachium opluwano mnie na ulicy. Kiedy się na nas krzyczy, my nie podnosimy głosu. Kiedy jesteśmy bici, nie oddajemy – mówi. Nie wini ludzi za to, że nachodzi ich gniew. – Ale nie prowadzimy też kampanii, by ludzie udzielali nam rozgrzeszenia. Chcemy uniknąć załamania klimatycznego, więc nie musimy być tymi dobrymi czy kochanymi.

Miara się przebrała

Na pewno nie są takimi dla posła do Bundestagu Christopha Plossa. Po blokadzie berlińskiego lotniska pod koniec listopada dla chadeka miara się przebrała. Napisał na Twitterze, że akcja stanowi zagrożenie dla ochrony klimatu i demokratycznego społeczeństwa. Ploss, który opowiada się za większą innowacyjnością w celu osiągnięcia celów klimatycznych, a przy tym za stosowaniem technologii, takich jak e-paliwa, domaga się jasnej odpowiedzi od państwa konstytucyjnego.

– W demokracji nie może być tak, że dla małej mniejszości panują inne reguły gry niż dla wszystkich innych – niezależnie od tego, jak bardzo są przekonani o swojej racji. W demokracji te same zasady muszą obowiązywać wszystkich – mówi w rozmowie z DW.

Mało zrozumienia dla protestów

Ploss nie jest odosobniony w swojej krytyce. Prawie wszystkie partie polityczne zdecydowanie potępiły blokadę na lotnisku. Niemiecka minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser (SPD) mówiła o niedopuszczalnej eskalacji, sekretarz generalny FDP Bijan Djir-Sarai apelował o surowość państwa prawa, a wiceszef klubu poselskiego Zielonych w Bundestagu Konstantin von Notz skrytykował akcję jako „kontrproduktywną, arogancką i potencjalnie niebezpieczną”. Lider populistycznej AFD Tino Chrupalla wezwał nawet niemiecki kontrwywiad do podjęcia działań.

Konferencja ministrów spraw wewnętrznych zgodziła się teraz na sporządzenie raportu sytuacyjnego do początku przyszłego roku. – Błędem byłoby robienie ze sprawców ofiar lub trywializowanie przestępstw tylko dlatego, że można mieć sympatię dla domniemanych motywów tych radykałów. Tzw. Ostatnie Pokolenie dopuszcza się przestępstw. Państwo musi dać jasną odpowiedź. Potrzebujemy w polityce jasnego języka, gdy radykalna mniejszość myśli, że może być ponad prawem – mówi Christoph Ploss.

„Jak Frakcja Czerwonej Armii”

Lider grupy parlamentarnej CSU Andreas Dobrindt idzie nawet o krok dalej i nazywa Ostatnie Pokolenie „klimatycznym RAF” – w nawiązaniu do lewicowo-ekstremistycznej organizacji terrorystycznej Frakcji Czerwonej Armii. W latach 1971-1993 RAF była odpowiedzialna za ponad 30 morderstw w Niemczech.

Czy Dobrindt ma rację ze swoim drastycznym doborem słów? – To, co robią aktywiści, to w zasadzie łagodne przekroczenie prawa. Blokują drogi, rzucają jedzeniem na obrazy, które są dobrze chronione. Ryzykują własną nietykalność fizyczną i wolność. Ale niszczą rzeczy na małą skalę i nie zagrażają ludziom. Pod tym względem nie ma to nic wspólnego z grupami zbrojnymi, takimi jak RAF – mówi prof. Sebastian Haunss z Uniwersytetu w Bremie, który zajmuje się badaniem ruchów protestacyjnych.

Krytycy Ostatniego Pokolenia podkreślają jednak, że protesty zagrażają ludziom i wskazują na śmierć rowerzystki w Berlinie, potrąconej przez betoniarkę. Jej ratunek mogła utrudnić blokada klimatyczna. Śledztwo trwa.

Społeczeństwo przeciwne protestom

Również duża część społeczeństwa odrzuca protesty Ostatniego Pokolenia. Jednym z zarzutów jest to, że działania nie są skierowane przeciwko prawdziwym sprawcom zmian klimatycznych. Tylko, że fakt, iż Lars Werner i jego towarzysze broni odłączyli w tym roku dziesiątki rurociągów transportujących ropę, nie spotkał się z prawie żadnym zainteresowaniem mediów. W najbliższy poniedziałek, 5 grudnia, planowane są kolejne akcje, zwłaszcza w Berlinie i Monachium.

Należy się spodziewać ostrych reakcji. – W końcu demonstranci domagają się wdrożenia międzynarodowego i uchwalonego porozumienia, to żądanie realno-polityczne i powściągliwe. Wymaga to fundamentalnych zmian w dzisiejszym społeczeństwie, zarówno na poziomie indywidualnym, jak i zbiorowym. I jest wielu, którzy nie chcą tych zmian – wyjaśnia prof. Haunss. To, że Ostatnie Pokolenie spotyka się z tak dużą krytyką i złością, ma właśnie związek z tym, że ludzie nie chcą, by im przeszkadzano.

Jak ruch antynuklearny

Badacz protestu porównuje Ostatnie Pokolenie do ruchu antynuklearnego. Wtedy też chodziło o środowisko i długofalowe konsekwencje działań człowieka. Była to ważna kwestia społeczna, która wymagała od protestujących wiele cierpliwości. Dzisiejszy ruch przypomina inicjatywę z lat 70. i 80. ubiegłego stulecia także w swojej bardzo lokalnej strukturze organizacyjnej – mówi Haunss.

Uważa on, że w interakcji z ruchem Fridays for Future (Piątki dla Klimatu) Ostatnie Pokolenie jeszcze bardzo długo będzie działać Niemcom na nerwy. – Właściwie wszystkie wielkie ruchy zawsze składały się zarówno z konfrontacyjnych form działania, jak i pokojowych masowych protestów. Tak było w ruchu kobiet, ruchu antynuklearnym czy w amerykańskim ruchu na rzecz praw obywatelskich – mówi badacz z Bremy.

Nawiasem mówiąc, sędzia okręgowy w Monachium Alexander Fichtl oświadczył w swoim wyroku, że Lars Werner i jego towarzysze mają rację we wszystkim, co mówią o zmianach klimatu i niezdolności polityki do skutecznej walki z nimi. – Mylą się tylko w jednym punkcie – doborze środków – powiedział. Powinni realizować swój cel na drodze politycznej, w przeciwnym razie podważają demokratyczne państwo prawa.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Ostatnie Pokolenie znowu zapowiada blokady dróg i ataki na dzieła sztuki. Czy aktywiści posuwają się za daleko?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Ostatnie%20Pokolenie.%20Zbawcy%20%C5%9Bwiata%20albo%20klimatyczni%20radyka%C5%82owie%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63979810&x4=11400&x5=Ostatnie%20Pokolenie.%20Zbawcy%20%C5%9Bwiata%20albo%20klimatyczni%20radyka%C5%82owie%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fostatnie-pokolenie-zbawcy-%C5%9Bwiata-albo-klimatyczni-radyka%C5%82owie%2Fa-63979810&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ostatnie-pokolenie-zbawcy-świata-albo-klimatyczni-radykałowie/a-63979810?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63624357_401.jpg
Image caption Ostatnie Pokolenie blokuje drogę w Berlinie
Image source Emily Sherwin/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221115_001_strajkw_01r&image=https://static.dw.com/image/63624357_401.jpg&title=Ostatnie%20Pokolenie.%20Zbawcy%20%C5%9Bwiata%20albo%20klimatyczni%20radyka%C5%82owie

Item 31
Id 63977151
Date 2022-12-04
Title Nowy Jork poszukuje szczurołapa. Wymagany instynkt killera
Short title Nowy Jork poszukuje szczurołapa. Wymagany instynkt killera
Teaser Nowy Jork poszukuje doświadczonego specjalisty do walki z plagą gryzoni. Oferuje 170 tys. dolarów rocznego wynagrodzenia.

Nowy Jork poniósł ostatnio niechlubną porażkę. Plaga gryzoni w tym mieście jest jednak tak ogromna, że obecnie władze miasta gorączkowo poszukują profesjonalnego szczurołapa. „Czy posiadasz to, czego potrzeba, aby dokonać rzeczy niemożliwych” - tak rozpoczyna się ogłoszenie, w którym poszukuje się odpowiedniego kandydata do walki z dokuczliwymi gryzoniami. Musi mieć „instynkt killera”, aby walczyć z „prawdziwym wrogiem - nieograniczoną populacją szczurów”.

Wysokie wynagrodzenie

„Szczury znienawidzą tę ofertę pracy” - czytamy dalej w ogłoszeniu. Poszukiwana jest osoba z tytułem licencjackim i kilkuletnim doświadczeniem zawodowym między innymi w planowaniu przestrzennym. Wymagana jest także umiejętność obsługi kilku programów komputerowych i „zawziętość”.
Wybrana na szczurołapa osoba otrzymywałaby 170 tysięcy dolarów rocznego wynagrodzenia.

„Przebiegłe i żarłoczne”

Plaga szczurów w Nowym Jorku dawno już urosła do poważnego problemu. „Gryzonie roznoszą choroby, uszkadzają domy i instalacje” - informuje administracja miasta. Starają się nawet obserwować ruchy pracowników kuchni.

Jednak władze słynnej metropolii decydują się podjąć walkę. Jak podają: „nowojorskie szczury są przebiegłe, żarłoczne i płodne oraz słynną z wręcz legendarnej umiejętności przetrwania. Ale to nie one rządzą miastem, tylko my”.

(DPA/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Nowy Jork poszukuje specjalisty do walki z plagą gryzoni. Oferuje 170 tys. dolarów rocznego wynagrodzenia.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Nowy%20Jork%20poszukuje%20szczuro%C5%82apa.%20Wymagany%20instynkt%20killera&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63977151&x4=11400&x5=Nowy%20Jork%20poszukuje%20szczuro%C5%82apa.%20Wymagany%20instynkt%20killera&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnowy-jork-poszukuje-szczuro%C5%82apa-wymagany-instynkt-killera%2Fa-63977151&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nowy-jork-poszukuje-szczurołapa-wymagany-instynkt-killera/a-63977151?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Nowy%20Jork%20poszukuje%20szczuro%C5%82apa.%20Wymagany%20instynkt%20killera

Item 32
Id 63978204
Date 2022-12-04
Title Tagesspiegel: Do kogo należy obraz Kandinskiego?
Short title Tagesspiegel: Do kogo należy obraz Kandinskiego?
Teaser Niemiecki dziennik „Tagesspiegel” informuje o polskich zarzutach wobec domu aukcyjnego Villa Grisebach i wstrzymaniu sprzedaży akwareli Kandinskiego do czasu decyzji sądu. Redakcja nie komentuje sprawy.

Powodem rzadko spotykanego zainteresowania aukcją sztuki w domu aukcyjnym Villa Grisebach jest mała akwarela Wassilego Kandinskiego, bez tytułu, datowana na rok 1928. Ładna, ale raczej nie spektakularna praca sprzedana została za 310 tys. euro – czytamy w niedzielnym wydaniu największej stołecznej gazety.

Poruszenie wywołały zarzuty ze strony polskiej ambasady, że obraz Kandinskiego pochodzi z włamania i został skradziony w 1984 roku z Muzeum w Warszawie, co było znane Grisebachowi.

Interwencja policji

„Podczas licytacji przed domem aukcyjnym zjawiły się – jak twierdzą naoczni świadkowie – dwa policyjne samochody. Funkcjonariusze zażądali spotkania z dyrektorem zarządzającym Grisebacha” – pisze „Tagesspiegel”. Gazeta przytacza stanowisko polskiego konsula Marcina Króla, który napisał, że „podana przez dom aukcyjny proweniencja obrazu wskazuje jednoznacznie, że obraz znajdował się w publicznych polskich zbiorach, a co więcej posiada oznaczenia własności wskazujące na pochodzenie z Muzeum Narodowego w Warszawie”.

„To, że w 1984 roku obraz znajdował się w Polsce, rzeczywiście nie jest sporne” – podkreśla „Tagesspiegel”. Redakcja zwraca jednak uwagę, że istnieją różne wersje relacji o tym, w jaki sposób obraz znalazł się w kolekcji amerykańskiej, a potem stał się, za pośrednictwem monachijskiej galerii Thomas, własnością kolekcjonerki Maren Otto.

Zakup w dobrej wierze?

Jak twierdzi Grisebach, Otto kupiła obraz w „dobrej wierze”. Rzeczniczka domu aukcyjnego oświadczyła, że „Grisebach dowiedział się o ewentualnej kradzieży z polskiego muzeum na krótko przed aukcją z oświadczenia polskiego ministerstwa kultury. W reakcji na to oświadczenie wdrożono prawną kontrolę, która jednoznacznie wykazała, że nie ma prawnych zastrzeżeń wobec aukcji”.

„Tagesspiegel” zastrzegł, że trudno się dziwić, iż polski rząd widzi tę kwestię inaczej. Gazeta przypomniała, że polski minister kultury Piotr Gliński zarzucił Griesbachowi paserstwo. Konsul Król twierdzi, że praca Kandinskiego była zgłoszona jako dzieło skradzione przez Interpol. „Nie jest jeszcze jasne, czy to się zgadza” – pisze „Tagesspiegel”.

Kto zabierze obraz do domu?

„Odpowiedź na pytanie, kto ma rację, będzie miała wpływ na to, kto będzie mógł na koniec zabrać obraz do domu” – czytamy w „Tagesspieglu”. Zdaniem redakcji konieczne będą dalsze prawne badania, które powinny wykazać, czy Maren Otto kupiła w 1988 roku obraz rzeczywiście w „dobrej wierze”. Jeśli tak, to zgodnie z niemieckim prawem obraz mógł być dopuszczony na rynek, nawet jeśli chodzi o łup pochodzący z kradzieży. Grisebach poinformował, że dąży do prawnej kontroli. Do tego czasu realizacja sprzedaży została zawieszona.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser „Tagesspiegel” informuje o polskich zarzutach wobec domu aukcyjnego i wstrzymaniu sprzedaży akwareli Kandinskiego.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::Tagesspiegel%3A%20Do%20kogo%20nale%C5%BCy%20obraz%20Kandinskiego%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63978204&x4=30855&x5=Tagesspiegel%3A%20Do%20kogo%20nale%C5%BCy%20obraz%20Kandinskiego%3F&x6=0&x7=%2Fpl%2Ftagesspiegel-do-kogo-nale%C5%BCy-obraz-kandinskiego%2Fa-63978204&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/tagesspiegel-do-kogo-należy-obraz-kandinskiego/a-63978204?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63964350_401.jpg
Image caption Akwarela Wassilego Kandinskiego, bez tytułu, datowana na rok 1928
Image source Grzegorz Szymanowski/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63964350_401.jpg&title=Tagesspiegel%3A%20Do%20kogo%20nale%C5%BCy%20obraz%20Kandinskiego%3F

Item 33
Id 63961295
Date 2022-12-04
Title Żona byłego ambasadora RFN w Polsce: Polska jest częścią mojego życia i chcę, żeby tak pozostało
Short title Olivia Nikel: Chcę, by Polska pozostała częścią mojego życia
Teaser Przez sześć lat wraz z mężem, byłym ambasadorem Niemiec, żyła w Warszawie. Dziś w Berlinie można zobaczyć jej fotografie. Na wielu – Polskę. DW mówi o tym, czego brakuje jej w Niemczech i za czym tęskniła w Polsce.

DW: Nazwała pani wystawę swoich fotografii „Niemandsland” („ziemia niczyja”). Wśród zdjęć, obok fotografii ukazujących Berlin czy Francję, wiele jest także z Polski. Nie zadomowiła się pani w Polsce czy nie jej dotyczy ten tytuł?

Olivia Nikel*: „Niemandsland” odnosi się przede wszystkim do techniki fotografii, które są w pewnym sensie rozmazane, ale jednocześnie ukazują rzeczywistość. Mają w sobie coś ze „świata pomiędzy”, „ziemi niczyjej” właśnie.

Co to za technika?

– Ta technika nazywa się ICM (Intentional Camera Movement) i zakłada celowy ruch aparatem podczas wykonywania fotografii. Sprawia to, że rzeczywistość nieco się zmienia. Fotografie nawiązują do impresjonizmu, są rozmazane, poruszone. Ważne dla mnie jest też to, że ludzie na tych fotografiach, często przypadkowi, są anonimowi, że ich sfera prywatna nie została naruszona.

Porusza pani aparatem w przypadkowych czy konkretnych momentach?

– Z czasem nabywa się doświadczenie i ma lepsze wyczucie, co da dobry efekt, a co nie. Ale na początku musiałam zrobić kilkanaście zdjęć, zanim było wśród nich udane. Bardzo duży wpływ ma światło. W południe chociażby trudno o dobre zdjęcie bez filtra, a spośród tych, które zostały wystawione, wszystkie są bez filtra. Uważam, że daje to najlepszy efekt. Najbardziej lubię fotografować o świcie i późnym popołudniem.

Czy ta fascynacja fotografią zrodziła się, kiedy była pani w Polsce z mężem, ówczesnym ambasadorem Niemiec?

– Od dawna chciałam fotografować. Kiedy pracowałam w USA jako korespondentka „Berliner Zeitung” często robiłam zdjęcia do swoich tekstów. Podobnie było, kiedy pojechałam do Iraku i Afganistanu. Ale wtedy w pierwszej kolejności byłam dziennikarką. Kiedy przyjechałam do Warszawy, pomyślałam, że muszę wypróbować coś nowego, bo przecież nie mogłam, jako żona ambasadora Niemiec, pisać o Polsce w niemieckich mediach, choć oczywiście o wielu sprawach wiedziałam więcej, niż gdybym była w Polsce jako dziennikarka. Zapisałam się więc na kurs fotografii.

Czy do którejś z nich ma pani szczególny sentyment?

– Tak, do tej, na której widać bulwar nad Wisłą w Warszawie. Kocham to miejsce. Pamiętam piękny wiersz amerykańskiej autorki, w którym jest mowa o mostach i parkach w Warszawie, które przypominają jej Paryż. Ta fotografia przypomina mi o tym wierszu.

Polska jest pełna kontrastów. Z jednej strony to kraj, który jest niesamowicie gościnny i otwarty, a z drugiej – na niwie politycznej – ma skłonności do odcinania i zamykania się, czy sięgania po antyniemieckie akcenty. Jak pani to interpretuje?

– To jedno, to niejako „osobowość” Polski, a to drugie, to czysta polityka. Uwielbiam ciepło i serdeczność, której zaznałam. Pokochałam też talent improwizacyjny Polaków. To, że nie patrzy się sztywno na schematy, ma się odwagę, by wypróbowywać różne rzeczy. Niektóre moje pomysły w Niemczech zostałyby uznane za szalone lub zbyt spontaniczne, a w Polsce wszystko jest możliwe.

Wielu moich przyjaciół w Polsce nie utożsamia się z wizerunkiem Polski, który kreowany jest przez polityków. Nie czują się reprezentowani tak, jakby tego chcieli. Mówiąc to, próbuję być dyplomatyczna, bo uważam, że zawsze trzeba szukać porozumienia, ale wielu moich znajomych jest znacznie mniej dyplomatycznych. Nie godzą się na upolitycznienie ich życia. Na szczęście dziś już nie muszę na co dzień obcować z tego rodzaju polityką.

Dziś może pani być dyplomatyczna, ale nie musi. Przez sześć lat pobytu w Warszawie musiała pani ważyć słowa, uśmiechać się pewnie i wtedy, kiedy niekoniecznie miała na to ochotę. To trudne?

– W Polsce nie tak bardzo, bo z większością osób, nawet bardzo krytycznych wobec Niemiec, można rozmawiać na takie tematy, które obie strony interesują – sztuka, tradycja, historia. Ze względu na to, że jestem Niemką, uważam, co oczywiste, krzywdy wyrządzone Polakom przez Niemców za okrutne i haniebne. Mogę o tym dziś rozmawiać z Polakami, bo towarzyszą mi takie same emocje jak im. Jestem pełna podziwu dla odwagi Polaków, woli walki, siły przetrwania.

Czy właśnie ze względu na okrutną historię i krzywdy wyrządzone Polakom przez hitlerowskie Niemcy często miała pani w Polsce poczucie, że czegoś nie może lub nie powinna mówić?

– Tak, często. Pamiętam, co wydarzyło się w przeszłości i z tego powodu czasem trzeba się powstrzymać. Inaczej jest pewnie w przypadku Anglika czy Francuza. Oni pewnie prosto z mostu powiedzą, co myślą. W przypadku Niemców jest inaczej. Jako żona niemieckiego ambasadora nie uważałam, że krytykowanie Polski jest stosowne.

A czy miała pani jakikolwiek wpływ na bieg spraw, czy też świat dyplomacji nie dopuszcza takiej możliwości?

– Generalnie nie dopuszcza. Ambasada pracuje zgodnie ze swoimi zasadami, wspólnie z niemieckim Ministerstwem Spraw Zagranicznych i nie ma się na tę pracę wpływu. Oczywiście mogłam rozmawiać z mężem czy wychodzić z różnymi inicjatywami, jak chociażby świątecznym bazarem, podczas którego były zbierane pieniądze. Było dla mnie wspaniałe, że miałam bardzo dobre, przyjacielskie relacje z pierwszą damą Polski, Agatą Kornhauser-Dudą, która jest germanistką, pozytywnie nastawioną do Niemiec, zna kulturę Niemiec. Miałyśmy wiele tematów do rozmów. Poprosiłam ją, żeby patronowała naszemu bazarowi. To też forma dyplomacji.

Ale czy w takich relacjach pomija się zupełnie antyniemieckie tony w polityce?

– Tak, o tym się nie mówi. To inna płaszczyzna. Relacje polsko-niemieckie w bardzo wielu sferach są bardzo dobre. Oczywiście można szukać punktów zapalnych, ale nie chciałam w tym uczestniczyć. Wolałam skupić się na rozwoju tego, co dobrze już funkcjonuje.

Teraz żyje pani w Berlinie. Czy często jest pani pytana o Polskę?

– Tak, bardzo. Ludzie często słyszą tylko to, co mówią politycy.

I wielu mieszkańców Berlina wciąż nie było jeszcze w Polsce…

– To taki absurd. Dokonałam takiego podziału: podzieliłam znajomych i przyjaciół na tych, którzy mnie odwiedzili w Polsce (to są ci mądrzy) i na tych, którzy tego nie zrobili. Ci pierwsi szukają informacji, są ciekawi świata i kiedy przyjechali, byli zachwyceni. Ci drudzy wolą Malediwy. Z tymi pierwszymi mam teraz głębszą więź, bo wspólnie poznawaliśmy Polskę.

Czy wciąż śledzi pani wydarzenia w Polsce?

– Oczywiście. Spędziliśmy w Polsce sześć lat i była to nasza jedyna zagraniczna placówka, co sprawiło, że był to wyjątkowy czas. Wcześniej miałam już związki z Polską. Mój wujek też był ambasadorem w Polsce, moja mama w latach osiemdziesiątych wspierała transport z darami dla Polaków (Joachim Schoeller – był ambasadorem RFN w Polsce w latach 1987-1989 – red.), po zmianie systemu miałam zawsze dużo kontaktu z Polakami, również poprzez dużą polską społeczność w Monachium. Ale przyznaję, że mimo to o wiele za mało wiedziałam o Polsce, zanim pojechaliśmy do Warszawy.

Ale teraz pewnie zna ją pani lepiej niż niejeden Polak, bo przecież dużo podróżowała pani z mężem po kraju. Zastanawiam się, czy po powrocie do Niemiec inaczej postrzega pani swój kraj?

– Tak, rzeczywiście tak jest. Bardzo brakuje mi tu duchowej „elastyczności” Polaków. W Polsce wszystko jest możliwe. Polacy nie znają stwierdzenia: „to jest niemożliwe”. Polacy sprawiają, że rzeczy stają się możliwe. Zawsze znajdują wyjście.

A odwrotnie: kiedy była pani w Polsce, tęskniła za czymś, co niemieckie?

– Trochę brakowało mi planowania, choć w ambasadzie miało ono oczywiście miejsce. Ale poza ambasadą musiałam najpierw przyzwyczaić się do tego, że na końcu wszystko się udaje, choć nie jest planowane. Planowanie jest bardzo niemieckie, choć oczywiście i tu są ludzie, którzy mówią po prostu: „damy radę”. Ale jednak większość powołuje się na reguły i biurokrację.

A pani jest bardziej polska czy niemiecka?

– Jestem chyba mieszanką jednego i drugiego, ale podoba mi się takie podejście, kiedy ludzie wierzą, że sobie poradzą. Pochodzę z Bawarii, która oczywiście też jest niemiecka, ale chyba bliższa mentalnie Polsce.

Czy często rozmawia pani z mężem o Polsce?

– Tak. Mąż właśnie pisze książkę o Polsce, która niedługo się ukaże. Przez wiele lat zajmował się Polską, to był niejako „jego kraj” jako dyplomaty. Doświadczyliśmy tam tyle ciepła i gościnności. Odczuwa się to dopiero, kiedy wyjedzie się z Polski. Będąc w Polsce, pełniliśmy określoną funkcję. Ale prawda wychodzi na jaw, kiedy wyjeżdżasz. Wtedy widać jak na dłoni, kto przy tobie zostaje. A zostało na szczęście wiele osób, z którymi jesteśmy w stałym kontakcie. Polska jest częścią mojego życia i chcę, żeby tak pozostało.

* Olivia Nikel – pochodzi z Monachium, studiowała politologię w Nowym Jorku. Przez wiele lat pracowała jako dziennikarka, była m.in. korespondentką „Berliner Zeitung” w USA. Przez sześć lat przebywała wraz z mężem na placówce dyplomatycznej w Warszawie. Rolf Nikel był ambasadorem Niemiec w Polsce w latach 2014-2020. Obecnie mieszkają w Berlinie.

Short teaser Przez sześć lat z mężem, byłym ambasadorem Niemiec, żyła w Warszawie. Dziś w Berlinie wystawiane są jej fotografie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura::%C5%BBona%20by%C5%82ego%20ambasadora%20RFN%20w%20Polsce%3A%20Polska%20jest%20cz%C4%99%C5%9Bci%C4%85%20mojego%20%C5%BCycia%20i%20chc%C4%99%2C%20%C5%BCeby%20tak%20pozosta%C5%82o&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63961295&x4=11399&x5=%C5%BBona%20by%C5%82ego%20ambasadora%20RFN%20w%20Polsce%3A%20Polska%20jest%20cz%C4%99%C5%9Bci%C4%85%20mojego%20%C5%BCycia%20i%20chc%C4%99%2C%20%C5%BCeby%20tak%20pozosta%C5%82o&x6=1&x7=%2Fpl%2F%C5%BCona-by%C5%82ego-ambasadora-rfn-w-polsce-polska-jest-cz%C4%99%C5%9Bci%C4%85-mojego-%C5%BCycia-i-chc%C4%99-%C5%BCeby-tak-pozosta%C5%82o%2Fa-63961295&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura" />
Item URL https://www.dw.com/pl/żona-byłego-ambasadora-rfn-w-polsce-polska-jest-częścią-mojego-życia-i-chcę-żeby-tak-pozostało/a-63961295?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63899212_401.jpg
Image source M. Gwozdz-Pallokat/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63899212_401.jpg&title=%C5%BBona%20by%C5%82ego%20ambasadora%20RFN%20w%20Polsce%3A%20Polska%20jest%20cz%C4%99%C5%9Bci%C4%85%20mojego%20%C5%BCycia%20i%20chc%C4%99%2C%20%C5%BCeby%20tak%20pozosta%C5%82o

Item 34
Id 63976623
Date 2022-12-03
Title Bankomaty w Niemczech: Rekordowa liczba eksplozji
Short title Bankomaty w Niemczech: Rekordowa liczba eksplozji
Teaser 450 bankomatów wysadzono w tym roku w Niemczech – to nowy rekord. Coraz częściej wykorzystywano do tego materiały wybuchowe groźne również dla mieszkańców.

Jak informuje gazeta „Welt am Sonntag”, w poprzednich latach odnotowywano w Niemczech mniej tego typu przestępstw. W 2020 roku wysadzono 414 bankomatów, w 2021 przypadków takich było 381. Gazeta powołuje się na informacje, jakie uzyskała od uczestników konferencji ministrów spraw wewnętrznych niemieckich landów, którzy obradowali w tym tygodniu w Monachium.

W ostatnim czasie zmienił się sposób postępowania przestępców stojących za eksplozjami bankomatów. Zamiast mieszanek gazowych używają oni coraz częściej materiałów wybuchowych. Stwarza to duże niebezpieczeństwo dla mieszkających i przemieszczających się w pobliżu osób. „Mieliśmy już rannych pieszych, metalowe części wpadały do dziecięcych pokoi, a domy nie nadawały się do zamieszkania” – powiedział Oliver Huth, przewodniczący Stowarzyszenia Niemieckich Śledczych Kryminalnych w Nadrenii-Północnej Westfalii.

Według Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych obecny wzrost liczby eksplozji bankomatów w Niemczech ma związek z działaniami prewencyjnymi, jakie wprowadzono w Holandii. Niemal dwie trzecie podejrzanych figurujących w statystykach Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) pochodzi właśnie z tego kraju.

Podczas konferencji w Monachium ministrowie spraw wewnętrznych nie ustalili jednak wiążących wymogów dotyczących ochrony pieniędzy przez banki. Mają one nadal polegać na dobrowolnych działaniach. Według bawarskiego ministra spraw wewnętrznych Joachima Herrmanna najważniejsza jest współpraca śledczych – zarówno w skali kraju, jak i z państwami sąsiednimi.

(dpa/ stef)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser 450 bankomatów wysadzono w tym roku w Niemczech. Coraz częściej wykorzystywano do tego materiały wybuchowe.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Bankomaty%20w%20Niemczech%3A%20Rekordowa%20liczba%20eksplozji&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63976623&x4=11400&x5=Bankomaty%20w%20Niemczech%3A%20Rekordowa%20liczba%20eksplozji&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbankomaty-w-niemczech-rekordowa-liczba-eksplozji%2Fa-63976623&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/bankomaty-w-niemczech-rekordowa-liczba-eksplozji/a-63976623?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220308_001_hiszpania_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220308_001_hiszpania_01r&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220308_001_hiszpania_01r.jpg&title=Bankomaty%20w%20Niemczech%3A%20Rekordowa%20liczba%20eksplozji

Item 35
Id 63976380
Date 2022-12-03
Title Niemcy. Kryzys energetyczny i świąteczne iluminacje trudne do pogodzenia
Short title Niemcy. Świąteczne iluminacje i kryzys energetyczny
Teaser W 2022 roku energia kojarzy się z wojną, kryzysem i wydawaniem dużych pieniędzy. Czy świąteczne dekoracje świetlne w okresie przedświątecznym są nie na miejscu, czy może są ważniejsze niż kiedykolwiek?

W tym roku początek sezonu przedświątecznego w Niemczech i pogoda tworzą wręcz idealną parę – pierwsze płatki śniegu spadły z nieba już pod koniec listopada. Grzane wino, prażone migdały, migoczące ozdoby świąteczne w ogrodzie przed domem i świątecznie oświetlone deptaki w mieście tak bardzo pasują do przedświątecznego nastroju. Gdyby nie problem z energią. Nie dość, że jest droga, to jeszcze ściśle związana z wojną w Ukrainie.

Na długo przed rozpoczęciem sezonu świątecznego w Niemczech toczyła się debata o tym, czy i w jakiej formie prywatne ogródki przed domem powinny być oświetlone, czy Święty Mikołaj zjeżdżający z balkonu i migoczące renifery są naprawdę niezbędne. Pojawiły się i pojawiają się nadal głosy wzywające do większej rezygnacji z tego typu dekoracji w tym roku. Są tacy, którzy interpretują takie kroki jako politykę symboliczną, inni zwracają uwagę, że w czasach kryzysu szczególnie ważne jest dodawanie ludziom otuchy i budowanie dobrego nastroju.

Kryzys i oszczędzanie energii

Juergen Resch, dyrektor zarządzający niemieckiej organizacji ekologicznej Umwelthilfe, zwrócił uwagę na dodatkowe zużycie energii elektrycznej podczas adwentu. Jego zdaniem szczególnie w tym roku oświetlenie powinno zostać znacznie ograniczone. – Nie chodzi o to, by w Niemczech w okresie Bożego Narodzenia było ciemno, ale zamiast rażąco jasnych ulic handlowych, które zużywają dużo energii elektrycznej, moglibyśmy skupić się na rzeczach podstawowych. Po pięciu tysiącach świątecznych gwiazdek symbolika świąteczna może się po prostu rozmyć – mówi Resch w rozmowie z DW.

Niektóre miasta odpowiedziały na apel i skróciły godziny otwarcia jarmarków świątecznych lub, jak Fulda, zamykają je nawet na jeden dzień w tygodniu. Niemieckie Stowarzyszenie Wystawców nie widzi tu realnego efektu oszczędnościowego i wskazuje również na znaczenie jarmarków świątecznych jako miejsc spotkań, zwłaszcza w trudnych czasach.

Oświetlone centra miast

We wrześniu 2022 roku senat Berlina zapowiedział, że nie będzie finansował oświetlenia świątecznego ze środków publicznych. W obliczu kryzysu energetycznego i wezwania do ogólnych oszczędności nie można było tego uzasadnić. Świąteczna iluminacja z 140 000 lampek LED wzdłuż słynnego bulwaru Kurfuerstendamm jest jednak na miejscu – dzięki prywatnym funduszom. Z kolei reprezentacyjna ulica Unter den Linden w 2022 roku pozostanie ciemna. Tutaj nie udało się pozyskać żadnych środków prywatnych.

Jarmarki i turystyka

Cała dyskusja o oszczędzaniu energii nie wydaje się przygnębiać tłumu przed „Gorącą Chatą”, czyli jednym z wielu stoisk na jarmarku świątecznym na berlińskim Bebelplatz. Nastrój jest radosny. W przeciwieństwie do wielu innych jarmarków, ten jest dyskretnie oświetlony, a duża choinka stanowi jedyny akcent świetlny na środku. Między straganami tłoczą się goście z całego świata – różnorodność języków jest ogromna.

Niemieckie jarmarki – z grzanym winem, grillowaną kiełbasą i wszystkimi migoczącymi lampkami – są znane daleko poza granicami kraju.

- Okres świąteczny, tak jak jest on u nas obchodzony, jest częścią naszej kultury i tradycji oraz szczególnie ważny dla turystyki międzynarodowej – wyjaśnia Christian Taenzler z biura Visit Berlin. Dotyczy to również świątecznie oświetlonych ulic, takich jak Kurfuerstendamm. – Żyjemy w epoce mediów społecznościowych i świątecznie oświetlony Kurfuerstendamm przekazuje światu inny obraz niż ten ciemny – stwierdza.

Wracamy na jarmark świąteczny na Bebelplatz. Nicole i Andrew z USA są zachwyceni, że udało im się załapać na sezon jarmarków. Dla Jessiki i Tillmanna z Berlina zarówno jarmarki, jak i oświetlenie są ważne dla świątecznego nastroju i samopoczucia w ciemnej porze roku. – Wszystko jest wspaniałe i przede wszystkim bardzo niemieckie – uważa pewna para ze Szwecji. – I o ile ten jarmark jest świetny, to uważam, że powinien on zostać skrócony. Zamiast miesiąca, wystarczyłyby 14 dni – żeby zaoszczędzić na prądzie – mówi mężczyzna.

Oszczędzać i wciąż świętować

Alexander Wieneke, przedsiębiorca zarządzający stoiskami z grzanym winem „Gorąca Chata”, aby zaoszczędzić energię już przed rozpoczęciem sezonu zoptymalizował wszystkie urządzenia. – Oszczędzanie energii było dla nas problemem dużo wcześniej. Już lata temu przestawiliśmy wszystko na LED-y, a w tym roku wszyscy pracownicy są zachęcani do jak największej energooszczędności – wyjaśnia.

Diody LED są znacznie bardziej energooszczędne niż żarówki, to pewne. Juergen Resch z organizacji ochrony środowiska Umwelthilfe podkreśla jednak, że chodzi mu o redukcję w ogóle, a przejście na LED-y nie ma sensu, jeśli ma się dwa razy więcej elementów świetlnych.

Okres przedświąteczny w Niemczech ze wszystkimi jarmarkami i iluminacją świetlną to hit eksportowy i magnes dla turystów z całego świata. Bez wątpienia, jest to czynnik ekonomiczny – ale jednocześnie pochłaniacz energii, jeśli się przesadzi. Ale można też zachować prostotę i wykorzystać światło w sposób subtelny, jak na Bebelplatz w Berlinie. Wtedy tworząc adwentową atmosferę można też zaoszczędzić energię.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Migoczące światła okresu przedświątecznego napotykają w tym roku na kryzys energetyczny.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Niemcy.%20Kryzys%20energetyczny%20i%20%C5%9Bwi%C4%85teczne%20iluminacje%20trudne%20do%20pogodzenia&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63976380&x4=11398&x5=Niemcy.%20Kryzys%20energetyczny%20i%20%C5%9Bwi%C4%85teczne%20iluminacje%20trudne%20do%20pogodzenia&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-kryzys-energetyczny-i-%C5%9Bwi%C4%85teczne-iluminacje-trudne-do-pogodzenia%2Fa-63976380&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-kryzys-energetyczny-i-świąteczne-iluminacje-trudne-do-pogodzenia/a-63976380?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63870763_401.jpg
Image caption Świąteczne oświetlenie bulwaru Kurfürstendamm w Berlinie
Image source Lisa Stüve/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221129_001_energiaw_01r&image=https://static.dw.com/image/63870763_401.jpg&title=Niemcy.%20Kryzys%20energetyczny%20i%20%C5%9Bwi%C4%85teczne%20iluminacje%20trudne%20do%20pogodzenia

Item 36
Id 63976421
Date 2022-12-03
Title Bruksela grozi Twitterowi: kary i zamknięcie
Short title Bruksela grozi Twitterowi: kary i zamknięcie
Teaser W sporze o postępowanie z dezinformacją na Twitterze eurokomisarz Thierry Breton grozi karami i zamknięciem serwisu Elona Muska.

Jeśli Twitter nie dostosuje się do europejskich przepisów, grożą mu kary pieniężne, powiedział dziennikom grupy medialnej „Funke” oraz francuskiej gazecie „Quest-France” komisarz unijny ds. przemysłu Thierry Breton. – A jeśli naruszenia przepisów będą postępować, możemy zamknąć platformę w Europie – dodał europolityk. Jak zaznaczył, nikt nie powinien mieć złudzeń, „zrobimy to, jeśli będzie to konieczne”. Thierry Breton pokreślił jednocześnie: „bardzo uważnie śledzimy to, co dzieje się na Twitterze od momentu przejęcia go przez Elona Muska”. Zapowiedział również, że jeszcze przed świętami dojdzie do spotkania z miliarderem.

Komisarz odniósł się także do unijnych przepisów dotyczących rynków cyfrowych i usług cyfrowych, które mają wejść w życie w przyszłym roku. Według Bretona przepisy te oferują „potężne narzędzia pozwalające ograniczyć rozprzestrzenianie się kłamstw i przejawów nienawiści”. Twitter, aby móc nadal działać na rynku europejskim musiałby spełnić te kryteria.

Ustawa o usługach cyfrowych została uchwalona przez Parlament Europejski w ubiegłym roku i ma za zadanie mocniej regulować działania szczególnie dużych firm internetowych w UE.

Już wkrótce ostrzejsze przepisy

Unijna ustawa o usługach cyfrowych ma między innymi zapewnić szybsze usuwanie z stron serwisów internetowych nielegalnych treści. Wymogi te będą obowiązywać w całej UE od połowy lutego 2024 roku. Wcześniej dotyczyć będą przede wszystkim dużych platform internetowych. Na początku 2023 roku pracownicy KE mają przeprowadzić „testy wytrzymałościowe (stres-testy) w siedzibie Twittera.

Tymczasem prezydent Francji Emmanuel Macron poinformował, że podczas podróży po USA w piątek (czasu lokalnego) odbył on w Nowym Orleanie „jasną i szczerą” rozmowę z Elonem Muskiem. Macron dał wyraz swoim obawom dotyczącym moderowania treści na Twitterze. Domagał się „przejrzystych wytycznych dla użytkowników, wyraźnego wzmocnienia moderacji treści i ochrony wolności słowa. Twitter musi dążyć do przestrzegania europejskich regulacji” – sugerował Emmanuel Macron.

Elon Musk stale podkreślał, że chce usunąć z platformy to, co uważa za zbyt poważne ograniczenie wolności słowa. Krytycy obawiają się jednak, że może on w ten sposób zachęcić do mowy nienawiści i podżegania.

Musk uznając siebie za orędownika wolnego słowa, od czasu przejęcia Twittera zwolnił licznych pracowników, których zadaniem było moderowanie treści oraz kontakt z Brukselą. Ponadto zaczął też ponownie dopuszczać użytkowników serwisu, którzy zostali wcześniej zablokowani z powodu szerzenia dezinformacji. Jednym z nich jest były prezydent USA Donald Trump.

(AfP/DPA/EPD/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W sporze o postępowanie z dezinformacją na Twitterze eurokomisarz Thierry Breton grozi karami i zamknięciem serwisu.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Bruksela%20grozi%20Twitterowi%3A%20kary%20i%20zamkni%C4%99cie%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63976421&x4=11395&x5=Bruksela%20grozi%20Twitterowi%3A%20kary%20i%20zamkni%C4%99cie%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbruksela-grozi-twitterowi-kary-i-zamkni%C4%99cie%2Fa-63976421&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/bruksela-grozi-twitterowi-kary-i-zamknięcie/a-63976421?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Bruksela%20grozi%20Twitterowi%3A%20kary%20i%20zamkni%C4%99cie

Item 37
Id 63976159
Date 2022-12-03
Title Charles Michel: UE musi samodzielnie rozmawiać z Chinami
Short title Charles Michel: UE musi samodzielnie rozmawiać z Chinami
Teaser – Węgry są członkiem UE, więc nadal trzeba szukać jednomyślności z premierem Orbanem. Przecież zgodził się już na osiem pakietów sankcji – mówi Charles Michel. Unia „nie może stać się uboczną ofiarą” napięć USA-Chiny.

Były belgijski premier Charles Michel jest od 2019 roku przewodniczącym – obradującej podczas regularnych „szczytów UE” – Rady Europejskiej, w której zasiadają przywódcy 27 krajów Unii, jak również Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej.

Michel przed paru dniami wrócił z rozmów z przewodniczącym Xi Jinpingiem w Chinach. Niektórzy z krytyków Michela podnosili, że czas oraz format tej wizyty (bez von der Leyen) nie był najszczęśliwszy, ale szef Rady Europejskiej odrzuca te zastrzeżenia. – Trwa wojna w Ukrainie, jest zagrożenie atakami atomowymi. A Chiny są graczem globalnym i UE ma znaczące interesy gospodarcze związane z Chinami. Jeśli Europa ma być bardziej ambitna i suwerenna, że powinna być bardziej aktywna na arenie międzynarodowej. UE musi bronić swoich interesów i swoich wartości. Dlatego uważam, że powinienem był tam pojechać – tłumaczy nam Michel*.

Przewodniczący Xi podczas rozmów z Michelem powtórzył chińskie potępienie gróźb nuklearnych, a także „formalnie podkreślił, że nieprawdą jest, by Chiny dostarczały broń Rosji do wojny w Ukrainie”. – To pokazuje, że Chiny nie zamierzają zajmować stanowiska polegającego na ślepym wsparciu dla Rosji. Co nie znaczy, że popierają stanowisko UE – mówi Michel.

Problem amerykańskich subsydiów

Michel od początku swego szefowania Radzie Europejskiej podkreśla, że Unia powinna zapobiegać sytuacji, w której będzie tracić na napięciach między USA oraz Chinami, jednocześnie nie mając w sprawie tych relacji prawa do głosu czy uwzględniania swych interesów.

– Unia Europejska nie może być poboczną ofiarą napięć i rywalizacji między Chinami oraz Stanami Zjednoczonymi. Wojna rozpętana przez Rosję przyczyniła się do wzmocnienia więzi między UE oraz USA, jeśli chodzi o sprawy zasadnicze, bezpieczeństwo i pokój. Mamy do czynienia z bezprecedensową koordynacją. Ale wpływ konfliktu na USA nie jest taki sam jak na Europę. Stany Zjednoczone eksportują surowce energetyczne. UE ma ciężkie rachunki do płacenia, grozi nam recesja – wyjaśnia Michel.

Ponadto w kontekście relacji transatlantyckich Michel wskazuje na problem amerykańskiego Inflation Reduction Act („IRA”), czyli 369 mld dol. subsydiów w zielone technologie w USA. Zdaniem wielu publicystów to może doprowadzić – choć Michel w naszym wywiadzie nie wchodzi w takie oceny – do najcięższego konfliktu handlowego między UE i USA od czasów prezydentury Donalda Trumpa. Przykładowo, protekcjonistyczne dotacje „IRA” do zakupu samochodów elektrycznych tylko zmontowanych w większości z części wyprodukowanych wAmeryce ograniczą wolny handel i uderzą w konkurencyjność Europejczyków.

– Na niedawnym szczycie G20 na Bali jednym z punktów była koordynacja polityki gospodarczej w celu poradzenia sobie ze skutkami wojny – mówi Michel. Czy europejską reakcją na „IRA” powinien być unijny program subsydiów dla firm w Europie, który niejako zrównoważyłby rychłe działania Amerykanów w ramach „IRA”?

Michel odpowiada, że jego rolą jako szefa Rady Europejskiej jest bezstronne moderowanie debaty przywódców 27 krajów Unii w tej kwestii. – Na ostatnim szczycie UE poprosiliśmy Komisję Europejską o przedstawienie nowych propozycji strategicznych w reakcji na kryzys energetyczny. Po pierwsze, trzeba wykorzystać dotychczasowe narzędzia finansowe dostępne Unii, ale zdaniemniektórych przywódców to za mało. I uważają, że trzeba pomyśleć o dodatkowych narzędziach finansowych – przypomina Michel.

Szef Rady Europejskiej od września publicznie krytykuje Komisję Europejską za zbyt słabe tempo prac nad projektami związanymi z kryzysem energetycznym (w tym na limitem hurtowej ceny gazu), które są stają się potem podstawą do dalszych dyskusji i decyzji krajów Unii. Teraz ponagla Komisję także w kwestii reakcji na wyzwania „IRA”.

Co z Orbanem?

– Unijni ministrowie w Radzie UE przeprowadzą rzetelną debatę w oparciu o propozycje przedstawione przez Komisję Europejską. To możliwe, że sprawa trafi na grudniowy szczyt UE, ale teraz nie mogę tego przesądzać – odpowiada Michel na pytanie, czy kwestia procedury „pieniądze za praworządność” trafi pod obrady przywódców UE. Wniosek Komisji o zamrożenie 7,5 mld euro funduszy spójności dla Węgier musi być w grudniu poddany głosowaniu przez ministrów w Radzie UE. Jednak premier Węgier ma prawo podjęcia tego tematu także na najwyższym unijnym poziomie, czyli na szczycie UE.

– Pamiętam bardzo dobrze briefingi prasowe w lipcu 2020 roku po porozumieniu co do wprowadzenia przepisów o warunkowości budżetowej („pieniądze za praworządność). Były wątpliwości, czy to będzie rzeczywisty, działający mechanizm. A teraz możemy zaobserwować, że on działa, bo Komisja Europejska go wykorzystuje – mówi Michel. Pytany, co myśli o licznych krytycznych wypowiedziach Orbana o polityce sankcyjnej UE przeciw Rosji, szef Rady Europejskiej odpowiada, że „Unia przyjęła dotychczas już osiem pakietów sankcyjnych jednomyślnie, czyli także z poparciem Węgier”.

Jednak Węgry blokują unijną decyzję co do globalnej reformy podatku CIT. Sprzeciwiają się unijnemu planowi 18 mld euro pomocy dla Ukrainy. Orban powtarza, że sankcje nie przybliżyły nas do zakończenia wojny ani o milimetr. Czy Węgry to nadal wiarygodny kraj członkowski dla UE? – Węgry są państwem członkowskim. I musimy pracować z 27 krajami, bo Unia w wielu kwestach jest oparta na jednomyślności. Ponadto można znaleźć wiele innych przykładów, kiedy decyzje UE są blokowane przez inne państwa członkowskie – przekonuje Michel.

*wywiad dla grupy korespondentów w Brukseli

Short teaser – Węgry są członkiem UE, więc nadal trzeba szukać jednomyślności z premierem Orbanem – mówi Charles Michel.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Charles%20Michel%3A%20UE%20musi%20samodzielnie%20rozmawia%C4%87%20z%20Chinami&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63976159&x4=11395&x5=Charles%20Michel%3A%20UE%20musi%20samodzielnie%20rozmawia%C4%87%20z%20Chinami&x6=1&x7=%2Fpl%2Fcharles-michel-ue-musi-samodzielnie-rozmawia%C4%87-z-chinami%2Fa-63976159&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/charles-michel-ue-musi-samodzielnie-rozmawiać-z-chinami/a-63976159?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63952338_401.jpg
Image caption Charles Michel i przywódca Chin Xi Jinping
Image source Ding Lin/Xinhua/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63952338_401.jpg&title=Charles%20Michel%3A%20UE%20musi%20samodzielnie%20rozmawia%C4%87%20z%20Chinami

Item 38
Id 63976005
Date 2022-12-03
Title Rok kanclerstwa. Scholz wystawia sobie dobre świadectwo
Short title Rok kanclerstwa. Scholz wystawia sobie dobrą ocenę
Teaser 8 grudnia 2021 roku Olaf Scholz został kanclerzem. Mimo, że rok później świat mocno się zmienił, Scholz jest zadowolony ze swojego przywództwa.

Po roku urzędowania jako kanclerz Olaf Scholz pozytywnie ocenił pracę swojego rządu. Jak zaznaczył w przesłaniu wideo: „Ten rok oczywiście został naznaczony w pierwszym rzędzie brutalną wojną Rosji przeciwko Ukrainie”. – Nie zaniedbaliśmy jednak zadań, które są kluczowe dla spójności naszego społeczeństwa – stwierdził socjaldemokrata.

Przypomniał także, że pakiety pomocowe rządu wyniosły w sumie prawie 100 mld euro. – Uruchomiliśmy 200 mld euro, aby zapobiec gwałtownemu wzrostowi cen energii elektrycznej, gazu i ogrzewania komunalnego w bieżącym i przyszłym roku – powiedział Olaf Scholz. I dodał, że jego celem jest, utrzymanie „stabilnej gospodarki” oraz to, aby „obywatele i kraj mogli wspólnie przebrnąć przez ten kryzys”.

Żadnych słów krytyki

W przesłaniu wideo kanclerz wymienił także szereg innowacji, które wprowadził jego rząd. Między innymi 100-miliardowy fundusz specjalny na Bundeswehrę, podwyższenie płacy minimalnej do 12 euro, a także zwiększenie zasiłku na dzieci oraz dodatku mieszkaniowego. Wspomniał też o rozbudowie odnawialnych źródeł energii i budowie terminali gazu skroplonego.

Jednocześnie w wystąpieniu kanclerza nie padły żadne słowa krytyki pod adresem pracy rządu.

Rząd koalicyjny SPD, Zieloni i FDP rozpoczął pracę rok temu pod hasłem: „Odważ się na większy postęp”, a Olaf Scholz złożył 8 grudnia przysięgę kanclerską.

Po początkowym entuzjazmie między trzema partiami zaczęło dochodzić do zgrzytów. Szczególnie FDP, po słabych wynikach wyborów landowych, krytycznie odniosła się wobec współpracy koalicji rządowej. Aby rozstrzygnąć spór o dalszą eksploatację pozostałych elektrowni atomowych Olaf Scholz oficjalnie skorzystał jako kanclerz ze swoich uprawnień do wydawania dyrektyw.

(AfP/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser 8 grudnia 2021 roku Olaf Scholz został kanclerzem. Rok później świat się zmienił, ale Scholz jest z siebie zadowolony.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Rok%20kanclerstwa.%20Scholz%20wystawia%20sobie%20dobre%20%C5%9Bwiadectwo&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63976005&x4=11395&x5=Rok%20kanclerstwa.%20Scholz%20wystawia%20sobie%20dobre%20%C5%9Bwiadectwo&x6=1&x7=%2Fpl%2Frok-kanclerstwa-scholz-wystawia-sobie-dobre-%C5%9Bwiadectwo%2Fa-63976005&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/rok-kanclerstwa-scholz-wystawia-sobie-dobre-świadectwo/a-63976005?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Rok%20kanclerstwa.%20Scholz%20wystawia%20sobie%20dobre%20%C5%9Bwiadectwo

Item 39
Id 63975959
Date 2022-12-03
Title Niemcy. Będzie więcej pieniędzy na kliniki pediatryczne
Short title Niemcy. Będzie więcej pieniędzy na kliniki pediatryczne
Teaser Fala zachorowań na choroby układu oddechowego i braki kadrowe doprowadzają wiele niemieckich szpitali dziecięcych do granic możliwości. Jest reakcja polityki.

W odpowiedzi na dramatyczny brak miejsc w szpitalach dziecięcych Niemiecki Związek Ochrony Dzieci (Kinderschutzbund) wezwał do jak najszybszego stworzenia finansowego programu ratunkowego. Zdaniem prezesa organizacji, Heinza Hilgersa, mamy obecnie do czynienia z „wielkim kryzysem”, który jest wynikiem „dziesięcioleci zaniedbań”ze strony polityków. Z powodu braków kadrowych sytuacji nie można jednak szybko zaradzić – przyznał Hilgers w rozmowie z Redaktionsnetzwerk Deutschland (RND).

Zdaniem szefa organizacji Kinderschutzbund niezbędne jest stałe utrzymywanie liczby łóżek zarówno na oddziałach dziecięcych, jak i intensywnej terapii tak, aby w razie potrzeby można było z nich korzystać. O przeciążeniu szpitali oraz gabinetów lekarskich Hilgers ostrzegał od lat, nie wdrożono jednak żadnych działań „z powodu ekonomicznej orientacji systemu, która jest nastawiona na pełne obłożenie” – stwierdził Heinz Hilgers.

Więcej pieniędzy dla pediatrii

W sprawie krytycznej sytuacji niemieckich szpitali dziecięcych wypowiedział się ekspert ds. zdrowia koalicyjnej partii Zielonych, Janosch Dahme. Jak przyznał dla Niemieckiej Agencji Prasowej (DPA), potrzebne są działania, które w krótkim czasie poprawią opiekę nad dziećmi. Zaproponował, by rozszerzyć koordynację wolnych łóżek szpitalnych. Zdaniem Dahme na oddziałach dziecięcych specjaliści z innych obszarów medycznych mogliby przejąć część prostych zadań. Polityk opowiedział się również za rozszerzeniem zakresu usług ambulatoryjnych w gabinetach pełniących tzw. ostry dyżur.

Niemiecki minister zdrowia Karl Lauterbach zapowiedział już pierwsze działania pomocowe. Na oddziały dziecięce ma zostać przeniesiony personel z oddziałów dla dorosłych. Polityk zaapelował też do rodziców i pediatrów o odkładanie na później badań profilaktycznych, których wykonanie nie jest natychmiast konieczne.

W piątek niemiecki parlament uchwalił pakiet ustaw o szpitalach, który ma przynieść więcej pieniędzy dla szpitali dziecięcych i odciążyć personel pielęgniarski. W 2023 i 2024 roku na szpitale dziecięce przeznaczonych zostanie dodatkowych 300 mln euro.

Brak miejsc

Lekarze medycyny ratunkowej w Niemczech ostrzegali już kilka dni temu, że masowa fala infekcji u dzieci i ciągły brak personelu doprowadziły dziecięcą intensywną terapię do granic możliwości. „Spośród 110 szpitali dziecięcych 43 placówki nie miały ostatnio ani jednego wolnego łóżka na normalnym oddziale” – poinformowało Niemieckie Interdyscyplinarne Stowarzyszenie Medycyny Intensywnej i Ratunkowej (DIVI) w Berlinie. Na oddziałach intensywnej terapii dziecięcej w całych Niemczech były tylko 83 wolne łóżka.

(DPA/EPD/stef)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Fala zachorowań i braki kadrowe doprowadzają wiele niemieckich szpitali dziecięcych do granic możliwości.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy.%20B%C4%99dzie%20wi%C4%99cej%20pieni%C4%99dzy%20na%20kliniki%20pediatryczne&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63975959&x4=11400&x5=Niemcy.%20B%C4%99dzie%20wi%C4%99cej%20pieni%C4%99dzy%20na%20kliniki%20pediatryczne&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-b%C4%99dzie-wi%C4%99cej-pieni%C4%99dzy-na-kliniki-pediatryczne%2Fa-63975959&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-będzie-więcej-pieniędzy-na-kliniki-pediatryczne/a-63975959?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/53592841_401.jpg
Image caption Oddziały dziecięce nie radzą sobie z przyjmowaniem pacjentów
Image source picture-alliance/SvenSimon
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/53592841_401.jpg&title=Niemcy.%20B%C4%99dzie%20wi%C4%99cej%20pieni%C4%99dzy%20na%20kliniki%20pediatryczne

Item 40
Id 63971573
Date 2022-12-03
Title Wuppertal: Wstrząsająca wystawa Anisha Kapoora
Short title Wuppertal: Wstrząsająca wystawa Anisha Kapoora
Teaser Anish Kapoor to jeden z najbardziej wpływowych współczesnych artystów. Jego rzeźby od zawsze drażnią zmysły widza, ale wystawa w Wuppertalu pokazuje obiekty igrające z emocjami. Bardzo mocnymi.

Ekspozycja Anisha Kapoora w Parku Rzeźby (Skulpturenpark Waldfrieden) w Wuppertalu to niezwykłe doświadczenie. Pokazuje jego twórczość od innej, mniej znanej strony, ale przede wszystkim wywołuje niezwykłe emocje, a u niektórych może i szok. Dodatkową wartością jest samo miejsce, gdzie odbywa się wystawa.

Na granicy złudzenia

Anish Kapoor to laureat najbardziej prestiżowych nagród w świecie sztuki, jak Nagroda Turnera, Premio Duemila czy Praemium Imperiale. Jego prace są w muzeach na całym świecie, zaś na aukcjach osiągają milionowe sumy. Pochodzący z Bombaju Anish Kapoor (ojciec był Hindusem, matka Żydówką pochodzącą z Iraku) od 1973 roku mieszka w Londynie, gdzie przeniósł się w latach 70., by studiować sztukę.

Od tego czasu w swoich pracach Anish Kapoor koncentruje się wokół idei „nie-przedmiotu” („non-object”), opierając się na złudzeniu optycznym, a nawet balansując na granicy zaburzeń percepcji. Jego obiekty, często monumentalne i pokryte lśniącą powierzchnią, są niczym pośrednicy między światem rzeczywistym i niefizycznym, odbijając i tajemniczo deformując obraz tego, co dookoła.

Do najbardziej spektakularnych przykładów jego sztuki należy słynna „Cloud Gate” („Brama Chmur”) w Chicago; wielka biomorficzna forma ze stali wypolerowanej do gładkości lustra. Porównywana do wielkiej kropli rtęci lub ziarna fasoli przywodzi na myśl monolit z „2001: Odysei Kosmicznej”, czyli niewiadomego pochodzenia i przeznaczenia obiekt nie z tej ziemi.

Lecz obiekty Anisha Kapoora nie tylko odbijają świat i światło, lecz także je całkowicie pochłaniają. To właśnie on bowiem nabył wyłączne prawa do najczarniejszej czerni świata, Vantablack, którą stosuje w swoich pracach, przyprawiając odbiorców o niepokój, bowiem pokryta tym pigmentem powierzchnia zdaje się nie istnieć, jest niczym czarna dziura bezlitośnie wsysająca najmniejszą cząstkę światła. Niesamowite wrażenie.

„Sztuka jest w oku patrzącego”

Tymczasem wystawa w Skulpturenpark Waldfrieden w Wuppertalu przekracza to, z czym zwykle kojarzony jest artysta. To już nie są eleganckie, lśniące, organiczne formy. To rzeźby, które zamiast pochłaniać lub zakrzywiać rzeczywistość, odwołują się do jej „mniej pięknej”, nawet przerażającej strony.

Ekspozycja w pierwszej chwili przypomina krwawą łaźnię, krajobraz po bitwie, a obiekty – przeskalowane wnętrzności lub zakrwawione prześcieradła. Obiektów jest tam pięć: „Robe” (2012), „Shade” (2016), „Treshold Door” (2019), „Dumped” (2020) oraz “Table of Law” (2020-21).

Myśli oczywiście natychmiast biegną do wojny w Ukrainie. Sam artysta jednak zastrzegł podczas wystąpienia online z okazji otwarcia wystawy, że sztuka jest kwestią absolutnie indywidualną, a „jej interpretacja jest w oku patrzącego”. Taka jest bowiem jej rola: pobudzać do myślenia, do osobistego jej przetwarzania, każdy widz ma opuszczać wystawę z bagażem własnych przemyśleń.

Wrażenie potęguje samo miejsce ekspozycji. Obiekty – ustawione w całkowicie przeszklonym, niemal niewidzialnym pawilonie, głęboko wtopionym w okalający go park – budują bardzo mocny kontrast; łagodząca zmysły zieleń dramatycznie zderza się ze wstrząsającą, cielistą czerwienią. Dwie strony rzeczywistości.

Podróż do wnętrza

Ale ta wyprawa trwa nawet po wyjściu z pawilonu. Nieopodal bowiem, również między drzewami, stanęła monumentalna, budząca niepokój, ale i fascynację czerwono-czarna konstrukcja z PCV i stali „Sectional Body preparing for Monadic Singularity” z 2015 roku.

Ten ogromny sześcian ma niezwykłą siłę przyciągania, niemal przywołuje widza, a co więcej – dosłownie go wciąga. Do konstrukcji bowiem można wejść, ale jest to niczym przekroczenie progu innego świata. W środku panuje czerwony półmrok, a sama przestrzeń jest poprzecinana tunelami. To jak splot wielkich żył lub przejść do innych rzeczywistości. Gra koloru, światła i zmysłów, dosłowne pochłonięcie widza. W tym miejscu rozumie się geniusz Anisha Kapoora.

Zewnętrzne, czarne ściany konstrukcji mają otwory o czerwonych wnętrzach i różnych kształtach: to lej, a może tuba, prowadzący do wnętrza, to pionowe rozcięcie, niczym wielka rana, to okrągłe okno, prowadzące wzrok do nieba. Ponownie – „sztuka i jej interpretacja są w oku patrzącego”.

Magiczne miejsce

Kontemplacji sprzyja wszechogarniająca cisza, szum drzew, słońce, które przenika liście, igrające na powierzchni rzeźb, czasem sprawiając wrażenie, że żyją. To bez wątpienia magiczne miejsce.

Skulpturenpark Waldfrieden w malowniczo położonym Wuppertalu (Nadrenia Północna-Westfalia) to teren należący do uznanego rzeźbiarza Tony’ego Cragga, a dokładnie Sir Anthony’ego Douglasa Cragga. Ten brytyjski artysta przyjaźni się z Anishem Kapoorem od czasów studiów w Londynie.

Od 1977 roku zaprezentował swoje prace na niezliczonych wystawach w renomowanych muzeach na całym świecie. Kilkakrotnie uczestniczył między innymi w weneckim Biennale oraz Documenta w Kassel, zaś w roku 1988 otrzymał nagrodę Turnera. W 2003 roku został mianowany Komandorem Imperium Brytyjskiego, a w roku 2007 otrzymał Praemium Imperiale jako jeden z najważniejszych rzeźbiarzy naszych czasów.

W roku 2006 kupił opuszczoną posiadłość Waldfrieden, przebudował park i zmodernizował tamtejsze zabudowania, zachowując historyczny charakter miejsca. Dwa lata później Park Rzeźby został otwarty pod patronatem fundacji charytatywnej rodziny Craggów. Mieści się w nim stale rosnąca kolekcja rzeźb, w tym wybrane elementy z bogatego dorobku Tony'ego Cragga. Na towarzyszących wystawach czasowych – w dwóch szklanych pawilonach wtopionych w otoczenie – prezentowane są dzieła artystów o znaczeniu międzynarodowym, organizowane są wykłady z zakresu kulturoznawstwa oraz koncerty.

Wizyta w tym miejscu przypomina poszukiwanie skarbów. Dzieła są ukryte między drzewami, wyłaniają się nagle przy drodze, pojawiają znikąd. Przy wejściu wprawdzie dostaje się mapę z dokładnie zaznaczoną lokalizacją poszczególnych obiektów, ale co tam mapa! Najważniejsze to samemu szukać sztuki i ją odnaleźć. A tam jest to zapewnione.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Rzeźby Anisha Kapoora drażnią zmysły, ale wystawa w Wuppertalu pokazuje obiekty igrające z emocjami. Bardzo mocnymi.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura::Wuppertal%3A%20Wstrz%C4%85saj%C4%85ca%20wystawa%20Anisha%20Kapoora&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63971573&x4=11399&x5=Wuppertal%3A%20Wstrz%C4%85saj%C4%85ca%20wystawa%20Anisha%20Kapoora&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwuppertal-wstrz%C4%85saj%C4%85ca-wystawa-anisha-kapoora%2Fa-63971573&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura" />
Item URL https://www.dw.com/pl/wuppertal-wstrząsająca-wystawa-anisha-kapoora/a-63971573?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63959333_401.jpeg
Image caption Pawilon z wystawą Anisha Kapoora, wtopiony w okoliczny Park Rzeźby / VG Bild-Kunst Bonn
Image source VG Bild-Kunst Bonn, Anish Kapoor, Foto: Dagmara Jakubczak
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63959333_401.jpeg&title=Wuppertal%3A%20Wstrz%C4%85saj%C4%85ca%20wystawa%20Anisha%20Kapoora

Item 41
Id 63975338
Date 2022-12-03
Title FAZ: Obalenie Putina przestało być celem Zachodu
Short title FAZ: Obalenie Putina przestało być celem Zachodu
Teaser Prezydent USA Joe Biden po raz pierwszy tak otwarcie wypowiedział się o ewentualnych negocjacjach z Rosją. Pominął przy tym Ukrainę. Czy obalenie prezydenta Władimira Putina przestało być celem Zachodu?

To, co amerykański prezydent powiedział teraz o ewentualnych negocjacjach z Putinem jest z dwóch powodów godne odnotowania. Biden nigdy wcześniej nie okazywał takiej otwartości dla negocjacji o Ukrainie. Zwraca uwagę także to, że w przypadku rozmów zapowiedział konsultacje tylko z sojusznikami z NATO. Rządu Ukrainy nie wymienił” – pisze Nikolas Busse w komentarzu „Sygnał Bidena w kierunku Putina” opublikowanym w sobotnim wydaniu „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ).

Zdaniem komentatora, ze słów Bidena nie można jeszcze wysnuć wniosku, że prezydent USA zmienia politykę wobec Ukrainy. Podczas konferencji prasowej z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, Biden potwierdził swoje poparcie dla Ukrainy. Ale jego wypowiedź, nie pierwszy w ostatnim czasie tego rodzaju sygnał, świadczy o tym, że Biały Dom nie chce wykluczać rozwiązania konfliktu na drodze negocjacji.

„Putin, który zawsze był taktykiem, szybko zrozumiał, jaka szansa być może się przed nim otwiera. Od razu zgłosił swoje warunki podjęcia rozmów: uznanie rosyjskich zdobyczy w Ukrainie” – czytamy w „FAZ”.

Zmiana sytuacji na korzyść Rosji

Zdaniem Bussego zgoda Bidena na taki „deal” jest nieprawdopodobna, szczególnie obecnie. Zachód zbyt jednoznacznie potępił rosyjski zabór ziemi. Jednak już fakt, że Biden występuje z ofertą bilateralnych rozmów zmienia konflikt na korzyść Rosji – ocenia komentator przypominając, że Putin od zawsze chciał rozwiązać kwestię Ukrainy między Rosją a Ameryką, bez udziału Ukrainy, który uważał za „obiekt, którego interesów nie trzeba brać poważnie”.

„Wpływy Europejczyków są znikome“ – ocenia Busse. Macron podtrzymał dawne europejskie stanowisko, zgodnie z którym to Ukraina musi rozstrzygnąć, kiedy nadejdzie czas na rokowania. Jednak Macron też chce nadal rozmawiać z Putinem, podobnie jak kanclerz Niemiec Olaf Scholz, który w piątek przeprowadził rozmowę telefoniczną z prezydentem Rosji.

„Obalenie Putina, zapowiedziane publicznie przez Bidena, do czego miały przyczynić się zachodnie sankcje, przestało być widocznie zachodnim celem” – konstatuje w konkluzji Busse.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Prezydent USA po raz pierwszy tak otwarcie wspomniał o ewentualnych negocjacjach z Rosją. Pominął przy tym Ukrainę.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::FAZ%3A%20Obalenie%20Putina%20przesta%C5%82o%20by%C4%87%20celem%20Zachodu%20%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63975338&x4=11397&x5=FAZ%3A%20Obalenie%20Putina%20przesta%C5%82o%20by%C4%87%20celem%20Zachodu%20%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Ffaz-obalenie-putina-przesta%C5%82o-by%C4%87-celem-zachodu%2Fa-63975338&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/faz-obalenie-putina-przestało-być-celem-zachodu/a-63975338?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63606300_401.jpg
Image caption Prezydent Rosji Władimir Putin
Image source Ramil Sitdikov/AP/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221013_001_scholzkrucjat_02f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/63606300_401.jpg&title=FAZ%3A%20Obalenie%20Putina%20przesta%C5%82o%20by%C4%87%20celem%20Zachodu

Item 42
Id 63974847
Date 2022-12-03
Title TAZ: Kaczyński jak Jagiełło, niemieckie Patrioty jak krzyżackie miecze
Short title TAZ: Kaczyński jak Jagiełło, Patrioty jak krzyżackie miecze
Teaser Postawa PiS wobec niemieckich rakiet Patriot wywołuje skojarzenia z epizodem spod Grunwaldu. Anegdota o dwóch mieczach była długo symbolem uprzedzeń wobec Niemców. Kaczyńskiemu też potrzebny jest wróg.

Autorzy Karolina Wigura i Jarosław Kuisz nawiązują w komentarzu opublikowanym w sobotnim wydaniu „Tageszeitung” (TAZ) do opisanej przez Henryka Sienkiewicza w powieści „Krzyżacy” sceny przed bitwą pod Grunwaldem. Król Polski Władysław Jagiełło miał otrzymać od emisariuszy Zakonu Krzyżackiego dwa miecze jako zachętę do rozpoczęcia walki. Jak wynika z przekazów, król nie dał się sprowokować. Odpowiedział: „Mieczów ci u nas dostatek, ale i te przyjmuję jako wróżbę zwycięstwa” – czytamy w „TAZ”. Sprawą dyskusyjną jest to, czy gest Krzyżaków miał być wyrazem szacunku czy raczej podstępem – zaznaczają autorzy.

Od tego czasu upłynęło wiele wody w Wiśle. Polska, Litwa i Niemcy są w jednym sojuszu wojskowym. Oferta przekazania sojusznikowi broni jest wyrazem przyjaźni. Dlatego odpowiedź polskiego rządu na propozycję rozmieszczenia w Polsce rakiet przeciwlotniczych Patriot musi dziwić – kontynuują Wigura i Kuisz.

Autorzy opisują sprzeczne sygnały z Polski na niemiecką propozycję – początkową zgodę szefa MON, zastrzeżenia prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i propozycję przesunięcia systemu na Ukrainę. Ich zdaniem skojarzenia z sytuacją sprzed bitwy pod Grunwaldem wcale nie są przesadzone.

Patrioty jak dwa nagie miecze spod Grunwaldu

„Anegdota z gestem wykonanym przez Ulricha von Jungingena była przez długie lata symbolem polskich uprzedzeń wobec Niemców. Podstępność, dwulicowość i równocześnie prowadząca do upadku pycha są najważniejszymi elementami tego stereotypu” – piszą Wigura i Kuisz podkreślając, że postawa Kaczyńskiego odnosi się dokładnie do tego punktu.

Polska stała się państwem frontowym, dlatego dodatkowe rakiety byłyby jej bardzo potrzebne. Kaczyński nie podchodzi jednak do kwestii niemieckich patriotów z geopolitycznego punktu widzenia. „Dużo ważniejszym celem są dla niego wybory parlamentarne w 2023 roku. Antyniemieckie paliwo, uruchomione już przez kwestię reparacji, napędza jego najwierniejszych wyborców. Trauma z przeszłości ciągle działa” – piszą autorzy.

Kaczyńskiemu potrzebny jest zewnętrzny wróg

Polscy publicyści przypominają, że pamięć o zbrodniach nazistów była jednym z najważniejszych elementów służących legitymizacji komunistycznych i niedemokratycznych reżimów.

„Przyjmując rakiety Patriot, PiS zasygnalizowałby, że Niemcy są zupełnie normalnym sąsiadem, partnerem i sojusznikiem. Kaczyńskiemu potrzebny jest jednak przed wyborami wygodny zewnętrzny wróg. Racjonalność i polityka strategiczna przegrywają z doraźnym interesem partii” – piszą w konkluzji Wigura i Kuisz – publicyści związani z „Kulturą Liberalną”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Postawa PiS wobec niemieckich rakiet Patriot wywołuje skojarzenia z epizodem spod Grunwaldu.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::TAZ%3A%20Kaczy%C5%84ski%20jak%20Jagie%C5%82%C5%82o%2C%20niemieckie%20Patrioty%20jak%20krzy%C5%BCackie%20miecze&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63974847&x4=30855&x5=TAZ%3A%20Kaczy%C5%84ski%20jak%20Jagie%C5%82%C5%82o%2C%20niemieckie%20Patrioty%20jak%20krzy%C5%BCackie%20miecze&x6=0&x7=%2Fpl%2Ftaz-kaczy%C5%84ski-jak-jagie%C5%82%C5%82o-niemieckie-patrioty-jak-krzy%C5%BCackie-miecze%2Fa-63974847&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/taz-kaczyński-jak-jagiełło-niemieckie-patrioty-jak-krzyżackie-miecze/a-63974847?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63838284_401.jpg
Image caption Niemieckie systemy przeciwrakietowe Patriot
Image source Axel Heimken/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221128_001_steinmeierdw_01f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/63838284_401.jpg&title=TAZ%3A%20Kaczy%C5%84ski%20jak%20Jagie%C5%82%C5%82o%2C%20niemieckie%20Patrioty%20jak%20krzy%C5%BCackie%20miecze

Item 43
Id 63973180
Date 2022-12-03
Title Niemiecka prasa o drużynie narodowej: Potrzebuje odnowy
Short title Niemiecka prasa o drużynie narodowej: Potrzebuje odnowy
Teaser Sobotnie wydania gazet komentują przedwczesny powrót niemieckich piłkarzy z mundialu w Katarze.

„Piłkarska reprezentacja była kiedyś ulubieńcem Niemców” – wskazuje „Stuttgarter Zeitung”. I stwierdza, że to już przeszłość, głównie dlatego, że wyselekcjonowane elity oddaliły się od bazy. Jest to proces, który postępował od mistrzostw Europy w 2016 roku i trwa do dziś, mimo, że Niemiecka Federacja Piłkarska stara się temu przeciwdziałać. Według dziennika „zainteresowanie drużyną narodową spada z roku na rok. Podobnie jak wsparcie, co dobrze widać po oglądalności oraz trybunach stadionów”. Wszystko to nie umknęło graczom, którzy odczuwali nieufność, zastrzeżenia, a nawet niechęć wielu osób wobec nich i reprezentacji. „Sprawy miały się zupełnie inaczej podczas MŚ w 2006, 2010 i 2014 roku. Piłkarzy niosła wtedy fala sympatii i życzliwości” – czytamy.

Z kolei „Koelner Stadt-Anzeiger” jest zdania, że drużyna narodowa potrzebuje odnowy na wszystkich poziomach. Zarówno na poziomie zarządzania, na poziomie szkoleniowym oraz w drużynie. „Proces ten musi zainicjować prezes DFB Bernd Neuendorf, któremu w ostatnich dniach zabrakło stanowczości i który nie ma opinii człowieka czynu” – wskazuje dziennik. Do mistrzostw Europy pozostało niewiele czasu. Potrzebne są precyzyjne, szybkie decyzje odgórne z DFB. Tylko wtedy może dojść do zmian.

„W Katarze i w relacjach z tym krajem wielu Niemców wystrychnęło się na dudka” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”. Ich skłonność do wyczerpującego analizowania pod kątem moralnym dowolnego tematu prowadzi do dwóch różnych rzeczy. Do mierzenia wszystkiego własną miarą i niedoszukiwania się różnic. „Jeśli w Niemczech było jakiekolwiek zainteresowanie Katarem jako gospodarzem to wyłącznie pod kątem rzeczy zasługujących na krytykę” – uważa komentator. Ale wygasło ono najpóźniej w momencie, kiedy nastawiony wrogo do osób odmiennej orientacji seksualnej ambasador mundialu w Katarze oświadczył na antenie ZDF, że każda forma homoseksualności jest ze „szkodą dla ducha”. „Jeśli dyskredytacja tego człowieka doprowadzi do tego, że piłkarze Bundesligi o innej orientacji seksualnej będą mogli od teraz bezpiecznie ją ujawniać, to przynajmniej na coś się to zda” – konstatuje dziennik.

Natomiast „Nordwest-Zeitung” z Oldenburga krytykuje nie tylko niemieckich piłkarzy, lecz także polityków. I stwierdza, że „Niemcy w Katarze zostali mistrzami świata”. Mistrzami świata w moralizowaniu, w chełpieniu się swoją przyzwoitością, mistrzami świata, jeśli chodzi o polityczną hipokryzję. „W piłce nożnej, czyli w tym, co naprawdę się liczyło, wszystko poszło nie tak. Podobnie sytuacja wygląda w polityce”- wskazuje dziennik regionalny. Minister gospodarki Robert Habeck błaga szejków o gaz, podczas gdy jego koleżanka Nancy Faeser (minister spraw wewnętrznych) jeździ po świecie jako najwyższa „kapłanka praw człowieka i politycznej poprawności”. Dzięki miłosierdziu Katarczyków jednak jest gaz dla Niemiec – mistrza świata wszelkich cnót. „Można sobie jedynie życzyć, by rząd oszczędził światu pouczanek, kiedy sam nie wyciąga konsekwencji z własnych kazań moralnych, i czego nie uczynili również piłkarze w Katarze” – kończy komentator.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Sobotnie wydania gazet komentują przedwczesny powrót niemieckich piłkarzy z mundialu w Katarze.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%20o%20dru%C5%BCynie%20narodowej%3A%20Potrzebuje%20odnowy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63973180&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%20o%20dru%C5%BCynie%20narodowej%3A%20Potrzebuje%20odnowy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-o-dru%C5%BCynie-narodowej-potrzebuje-odnowy%2Fa-63973180&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-o-drużynie-narodowej-potrzebuje-odnowy/a-63973180?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63965535_401.jpg
Image caption Piłkarska kadra Niemiec nie przeszła do 1/8 mundialu w Katarze
Image source Nigel Keene/firo Sportphoto/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221203_001_wmwdw_01r&image=https://static.dw.com/image/63965535_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%20o%20dru%C5%BCynie%20narodowej%3A%20Potrzebuje%20odnowy

Item 44
Id 63971528
Date 2022-12-03
Title Dwie trzecie Niemców krytycznie ocenia pracę rządu Olafa Scholza
Short title Większość Niemców źle ocenia pracę rządu Olafa Scholza
Teaser Koalicja rządząca traci, chadecja zyskuje. Wyniki badania ARD Deutschlandtrend wskazują także, że Niemcy nie tolerują radykalnych działań aktywistów klimatycznych.

W grudniu minie rok od ustąpienia Angeli Merkel z funkcji kanclerza Niemiec. Mimo że obecnie coraz częściej krytykuje się jej spuściznę, zwłaszcza jeśli chodzi o jej politykę wobec Rosji i kwestie energetyczne, to Niemcy dalej darzą byłą kanclerz sympatią. 62 proc. jest zadowolonych lub bardzo zadowolonych z jej pracy na stanowisku kanclerza – wynika z badania ARD-Deutschlandtrend, które przeprowadził instytut infratest-dimap.

Na tak duże poparcie nie ma co liczyć obecny kanclerz Olaf Scholz. Trzeba jednak pamiętać, że jeszcze żaden niemiecki rząd nie miał na głowie tak wielu kryzysów naraz. Wojna w Ukrainie, kryzys energetyczny, zmiany klimatyczne, a także inflacja – wszystko to ma poważne konsekwencje i prowadzi do pogłębiającego się niezadowolenia w społeczeństwie. Obecnie 68 proc. uprawnionych do głosowania krytycznie ocenia koalicję Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), Zielonych i Wolnej Partii Demokratycznej (FDP).

Spór o nadawanie obywatelstwa

W koalicji złożonej z aż trzech partii regularnie dochodzi do sporów. Tak jest również w przypadku uzgodnionej na poziomie umowy koalicyjnej reformy przepisów w sprawie nadawania obywatelstwa. Kierowany przez SPD resort spraw wewnętrznych zaproponował, by w przyszłości niemiecki paszport można było uzyskać już po pięciu, a nie po ośmiu latach pobytu w Niemczech, jak ma to miejsce obecnie. W przypadku dobrych wyników w nauce, pracy zawodowej albo dobrej znajomości niemieckiego, o obywatelstwo będzie można starać się już nawet po trzech latach.

Plany te są obecnie hamowane przez liberałów z FDP. Kontrowersje wokół planowanej reformy widać też w wynikach badania ARD-Deutschlandtrend. 49 proc. popiera te plany, a 45 proc. jest przeciwko. Za zmianami są przede wszystkim wyborcy partii lewicowych (SPD, Zieloni i Lewica).

Chadecy zyskują poparcie

Kłótnie wewnątrz koalicji rządowej mają negatywny wpływ na wyniki sondażowe. Wszyscy trzej koalicjanci utracili część wyborców. Gdyby wybory odbywały się w najbliższą niedzielę, to SPD (z poparciem 18 proc.), Zieloni (18 proc.) i FDP (5 proc.) nie uzyskaliby potrzebnej do rządzenia większości. Z największego, bo 30-proc. poparcia mogą cieszyć się politycy Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) i siostrzanej, działającej tylko w Bawarii Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU).

Brak zrozumienia dla eko-radykałów

82 proc. Niemców widzi bardzo dużą lub dużą potrzebę działania na rzecz ochrony klimatu, a tylko 15 proc. wskazuje na niewielką potrzebę lub nie widzi jej wcale. W tej sprawie w Niemczech panuje konsensus obejmujący ludzi w różnym wieku, o różnych zarobkach oraz głosujących na różne partie. Przeciwko angażowaniu się na rzecz klimatu są niemal tylko wyborcy populistycznej Alternatywy dla Niemiec AfD.

Nie zmienia to faktu, że Niemcy nie popierają radykalnych form protestu, takich jak blokowanie dróg czy ataki na dzieła sztuki aktywistów z grupy „Ostatnie pokolenie”. Z badań wynika, że aktywiści nie mają co liczyć na większe poparcie nawet wśród elektoratu Zielonych.

Mundial szkodzi organizatorom

Około połowa badanych w ramach ARD-Deutschlandtrend stwierdziła, że ich ocena Kataru jest równie zła, jak przed rozpoczęciem mundialu. Co czwarty pytany ocenia organizatorów piłkarskiego turnieju nawet gorzej, niż przed rozpoczęciem imprezy. Również wizerunek FIFA pogorszył się w oczach ponad połowy respondentów. Jedna trzecia pytanych uznała, że także Niemiecki Związek Piłki Nożnej (DFB) stracił w ich oczach w związku z tym, w jaki sposób reaguje na nieprzestrzeganie praw człowieka przez państwo organizujące tegoroczne mistrzostwa w piłce nożnej.

Na koniec zapytano także o potencjalnego zwycięzcę mundialu w Katarze. Zdecydowanego faworyta brak, ale najwięcej, bo 16 proc. Niemców, stawia na Hiszpanię. 14 proc. uważa, że wygra Brazylia.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Koalicja rządząca traci, chadecja zyskuje - wynika badań ARD Deutschlandtrend.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Dwie%20trzecie%20Niemc%C3%B3w%20krytycznie%20ocenia%20prac%C4%99%20rz%C4%85du%20Olafa%20Scholza&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63971528&x4=11400&x5=Dwie%20trzecie%20Niemc%C3%B3w%20krytycznie%20ocenia%20prac%C4%99%20rz%C4%85du%20Olafa%20Scholza&x6=1&x7=%2Fpl%2Fdwie-trzecie-niemc%C3%B3w-krytycznie-ocenia-prac%C4%99-rz%C4%85du-olafa-scholza%2Fa-63971528&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/dwie-trzecie-niemców-krytycznie-ocenia-pracę-rządu-olafa-scholza/a-63971528?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63938418_401.jpg
Image caption Niemcy coraz mniej zadowoleni są z działań swojego rządu
Image source Winfried Rothermel/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63938418_401.jpg&title=Dwie%20trzecie%20Niemc%C3%B3w%20krytycznie%20ocenia%20prac%C4%99%20rz%C4%85du%20Olafa%20Scholza

Item 45
Id 63971976
Date 2022-12-02
Title UE uzgodniła limit 60 dolarów za baryłkę ropy z Rosji
Short title UE uzgodniła limit 60 dolarów za baryłkę ropy z Rosji
Teaser Polska odblokowała decyzję UE o pułapie cenowym na ropę z Rosji. Wraz z krajami bałtyckimi, a także w koordynacji z USA i Kanadą, Warszawa zbiła ją do 60 dolarów.

Sankcyjne limitowanie ceny ropy, po jakiej Rosja będzie mogła ją sprzedawać od najbliższego poniedziałku (5.12.22), to wspólna decyzja grupy G7. Jednak negocjacyjny ciężar ustalenia dokładnej kwoty ciążył na Unii Europejskiej, która potrzebowała konsensusu wszystkich 27 państw UE. Komisja Europejska początkowo proponowała limit 65-70 dolarów za baryłkę, a jeszcze na początku tego tygodnia: 63-65 dolarów. Polska, wspierana przez Litwę i Estonię, wetowała te propozycje przy cichym poparciu Amerykanów i Kanadyjczyków. Celem było bowiem ustalenie limitu na poziomie niższym od obecnej uśrednionej ceny ropy na rynkach światowych (tego wymogu nie spełniała propozycja 65 dolarów), by pułap oznaczał rzeczywistą utratę dochodów Rosji, a zatem uszczuplenie zasobów używanych do prowadzenia wojny w Ukrainie.

Ponadto w rokowaniach udało się wprowadzić mechanizm rewizji wysokości pułapu co dwa miesiące, czego nie było w projekcie Komisji. Celem jest utrzymanie sankcyjnego pułapu na poziomie niższym o 5 proc. (lub bardziej) od rynkowych cen ropy. Międzynarodowy komitet odpowiedziany za dostosowywanie wysokości pułapu będzie oparty na grupie G7, której członkiem jest Unia jako całość. Rząd Mateusza Morawieckiego liczy, że Polska będzie włączona w ten komitet w ramach reprezentacji krajów unijnych. – Teraz czekamy na reakcję Kremla – mówi polski dyplomata w Brukseli.

Postulat zbicia ceny rosyjskiej ropy o tylko około 5 proc. (obecna cena jej produkcji to wedle różnych szacunków 20-30 dolarów za baryłkę) to pomysł forsowany przez Amerykanów (a także przez Kanadyjczyków), bo większa redukcja – jak przekonują – mogłaby mocniej zachęcać Rosję oraz jej kupców do omijania sankcji i tworzenia równoległego rynku poza limitem G7. – A przy redukcji o 5 proc. ryzyko obchodzenia sankcji może się nie opłacać – tłumaczy jeden z brukselskich ekspertów.

Kraje Unii od przyszłego tygodnia przestają w ogóle kupować ropę z Rosji (poza tą sprowadzaną rurociągiem) na mocy sankcji przyjętych jeszcze w maju. Ale pułap G7 będzie egzekwowany za pomocą sankcji unijnych (i współpracy z Londynem), bo unijne i brytyjskie firmy nie będą mogły świadczyć usług finansowych (ubezpieczenia, kredytowanie) oraz transportowych dla przewozu ropy rosyjskiej np. do Azji lub Afryki po cenie wyższej niż ustalona przez G7. Unia i Wlk. Brytania dominują zwłaszcza na rynku usług finansowych, więc omijanie ich przy handlu rosyjską ropą mnożyłoby koszty m.in. poprzez korzystanie z mniej wiarygodnych wierzycieli i kredytodawców.

Wprowadzenie cenowego pułapu G7 wymaga zmian w dotychczasowym systemie sankcji Unii (dotąd w ogóle zabraniały usług transportowych dla ropy z Rosji), więc Polska i kraje bałtyckie domagały się, by przy okazji wprowadzić nowe restrykcje. – Dziewiąty pakiet sankcyjny to element naszej ugody w ramach UE – tłumaczy polski dyplomata. Polska oczekuje jego zatwierdzenia w najbliższych kilkunastu dniach, a sankcyjne konsultacje Komisji Europejskiej z krajami UE mają zacząć się w najbliższą niedzielę.

Co z rurociągiem Drużba

Bardzo możliwe, że elementem tego nowego pakietu restrykcji będzie rozwiązanie problemu północnej odnogi ropociągu Drużba (Przyjaźń) prowadzącej do Polski oraz Niemiec. Kiedy UE wiosną uzgadniała sankcję na ropę (wchodzące w życie od przyszłego tygodnia), Węgry wspierane przez Słowację i Czechy uzyskały wyjątek dla Drużby. Premier Mateusz Morawiecki i kanclerz Olaf Scholz publicznie wówczas deklarowali, że wyjątek dotyczy tylko odnogi południowej, a Polska i Niemcy będą dążyć do zamknięcia importu odnogą północną. Jednak dla przerwania długoterminowych kontraktów tą odnogą bez narażania się na żądania odszkodowawcze, Polska i Niemcy potrzebują zapisów sankcyjnych dotyczących odnogi północnej. Szef resortu gospodarki Niemiec Robert Habeck i minister środowiska Anna Moskwa podpisali wczoraj (1.12.2022) wspólną deklarację, że zabezpieczą dostawy surowca dla rafinerii w Schwedt w Niemczech, która dotąd ciągnie ropę z Drużby.

Nowy pakiet sankcji powinien – wedle przecieków – dotyczyć m.in. substancji chemicznych, dronów, technologii podwójnego zastosowania (cywilnego i wojskowego). A także wydłużać czarną listę firm oraz osób z zamrożonym majątkiem i zakazem wjazdu na teren Unii.

Komisja Europejska zaproponowała dziś projekt upodobnienia systemu 27 krajów Unii w sprawie kar za naruszanie sankcji UE. Nowe wspólne przepisy UE mają ułatwić prowadzenie dochodzeń, ściganie i karanie naruszeń restrykcji. W zależności od skali przestępstwa osoba fizyczna mogłaby podlegać maksymalnej karze co najmniej pięciu lat więzienia, a przedsiębiorstwa – podlegać karom w wysokości nie mniejszej niż 5 proc. całkowitego rocznego światowego obrotu. Ten wniosek Komisji musi być zatwierdzony przez Parlament Europejski i Radę UE (kraje Unii).

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Polska odblokowała decyzję UE o pułapie cenowym na ropę z Rosji. Wraz z krajami bałtyckim i USA zbiła ją do 60 dolarów.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::UE%20uzgodni%C5%82a%20limit%2060%20dolar%C3%B3w%20za%20bary%C5%82k%C4%99%20ropy%20z%20Rosji&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63971976&x4=11395&x5=UE%20uzgodni%C5%82a%20limit%2060%20dolar%C3%B3w%20za%20bary%C5%82k%C4%99%20ropy%20z%20Rosji&x6=1&x7=%2Fpl%2Fue-uzgodni%C5%82a-limit-60-dolar%C3%B3w-za-bary%C5%82k%C4%99-ropy-z-rosji%2Fa-63971976&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ue-uzgodniła-limit-60-dolarów-za-baryłkę-ropy-z-rosji/a-63971976?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/62938851_401.jpg
Image caption Rafineria PCK w Schwedt będzie zasilana ropą z portu w Gdańsku
Image source Patrick Pleul/dpa-Zentralbild/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221011_001_ezb409grecja_02f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/62938851_401.jpg&title=UE%20uzgodni%C5%82a%20limit%2060%20dolar%C3%B3w%20za%20bary%C5%82k%C4%99%20ropy%20z%20Rosji

Item 46
Id 63970508
Date 2022-12-02
Title Niemcy. Weganizm coraz popularniejszy
Short title Niemcy. Weganizm coraz popularniejszy
Teaser Cierpienie zwierząt, wycinka lasów czy troska o własne zdrowie. Powodów dla których przechodzi się na dietę czysto roślinną jest wiele. To więcej niż krótkotrwały trend.

Szacuje się, że na świecie jest około miliarda wegan. Tylko w Niemczech, jak podaje organizacja Vegan Society, jest ich około 1,3 mln (około 2 proc.), a tendencja jest wzrostowa. Zwłaszcza osoby poniżej 30. roku życia chętnie przechodzą na dietę rośliną, wynika z „Atlasu mięsa”, opublikowanego w 2021 roku przez Fundację Heinricha Boella. I wygląda na to, że rezygnacja z produktów pochodzenia zwierzęcego jest czymś więcej niż tylko krótkotrwałym trendem. W opinii ekspertów mamy do czynienia ze „zwrotem w sposobie odżywiania”. Oznaką tego jest zauważalna od dawna rosnąca oferta wegańskiego jedzenia i produktów w supermarketach i dyskontach.

Koncerny mięsne idą z duchem czasu

Nawet klasyczne koncerny mięsne prześcigają się w coraz to nowych wegańskich propozycjach. Przykładem jest firma Rugenwalder Muhle, która ostatnio reklamuje się hasłem: „Najlepiej smakuje, gdy smakuje wszystkim”. Produkty wegańskie są obecne w asortymencie firmy od 2014 roku, a w międzyczasie pojawiły się 24 produkty czysto roślinne. Według rzeczniczki firmy Claudii Hauschild w 2021 roku po raz pierwszy firma sprzedała więcej produktów wegańskich i wegetariańskich niż mięsnych. Jeszcze trzy lata temu stanowiły one 27 procent sprzedaży.

Jak zapewnia firma Rugenwalder Muhle, była ona pierwszą, która odważyła się na taki krok w 2014 roku. Wtedy było to przez wielu wyśmiewane i krytykowane. Sukces udowodnił, że był to właściwy wybór i firma słusznie uważa siebie za lidera rynku w tej dziedzinie. Zdaniem Claudii Hauschild przechodzenie na żywność opartą na roślinach to „fundamentalny i długoterminowy trend rozwoju społecznego”.

Szansa dla rolników

Joachim Rukwied, szef związku branżowego rolników (DBV) dostrzega w popularności wegańskiego jedzenia szansę dla lokalnych rolników. – Przecież to my, rolnicy uprawiamy surowce dla produktów zastępujących mięso – wskazał Joachim Rukwied. Na przykład na substytuty mięsa przetwarzana jest ciecierzyca. Wielu rolników rozpoczęło już uprawę lub ją planuje. – Dostarczamy zrównoważone krajowe surowce, które są przetwarzane na modną żywność – dodał szef DBV.

Przemysł mięsny pracuje pełną parą nad produktami zastępującymi mięso, których smak nie ustępuje pierwowzorowi. Kraby produkowane są z wodorostów, hamburgery z fasoli, ser z orzechów nerkowca. Niemiecki Związek Wegetarian VEBU od kilku lat nadaje produktom wegańskim i wegetariańskim międzynarodowo chroniony znak jakości V-Label. Gwarantuje on, że dany produkt jest całkowicie wolny od składników pochodzenia zwierzęcego: nie zawiera mięsa, ryb, jaj, produktów mlecznych ani miodu.

Mleko owsiane zamiast krowiego

Rosnąca liczba wegańskich barów z przekąskami oraz restauracji sprawia, że ludzie poznają smak wegańskiego jedzenia. W odkrywaniu nieznanych wegańskich potraw pomagają książki, kursy gotowania i poradniki internetowe. Jednak wiele osób ma wciąż trudności z przejściem na dietę czysto roślinną, ponieważ nie chce rezygnować z mleka w kawie czy ulubionego sera.

Anna-Lena Klapp, ekspertka ds. żywienia z organizacji pozarządowej Proveg, zachęca do stopniowej zmiany diety i sięgnięcia po mleko owsiane zamiast krowiego, spaghetti bolognese z mięsem sojowym czy kanapkę z humusem i pomidorami. Dzięki ofertom takim, jak 30-dniowe „Veggi Challenge” organizacja Proveg ułatwia takie przejście. Do tej darmowej oferty online zapisało się obecnie ponad 500 tysięcy uczestników.

Anna-Lena Klapp zachęca do zmiany diety bez rygorystycznego myślenia typu: „wszystko, albo nic”. Zamiast tego zaleca wypróbowanie różnorodnych produktów roślinnych „bez presji” - jako zamiennika czy uzupełnienia w jadłospisie. Ponieważ jednak smakuje nam to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, to dostawcy zbiorowego żywienia, tacy jak stołówki i jadłodajnie, mogliby bardzo pomóc w przechodzeniu na dania roślinne, czyniąc je standardem – uważa ekspertka. Sektor publiczny mógłby dać tu dobry przykład.

Kościół „ma władzę nad stołówkami”

Dotyczy to także Kościoła. Ale właśnie wśród jego przedstawicieli teolog i założyciel Instytutu Zoologii Teologicznej z Münster Rainer Hagencord napotyka „największy opór” - nawet wtedy, gdy chodzi o menu na grill podczas festynu parafialnego. W 2015 roku papież Franciszek w encyklice „Laudato si”, poświęconej trosce o wspólny dom odniósł się do integralnej wartości zwierząt i wezwał do zmiany paradygmatu. Apel ten przeszedł jednak „bez echa w Kościele, a już na pewno w jego władzach”. – Do struktur kościelnych nie dociera nawet papieski list dydaktyczny – skarży się Rainer Hagencord. Według niego etyka ochrony zwierząt i zrównoważone żywienie powinny być tematem przygotowań do pierwszej komunii i bierzmowania oraz lekcji religii. Ponadto Kościół „ma władzę nad stołówkami - od świetlic po domy starców”. Najpóźniej od publikacji „Laudato si” zmiana diety jest bardzo na czasie.

(KNA/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Powodów, dla których coraz wiecej osób przechodzi na dietę roślinną, jest wiele. To więcej niż krótkotrwały trend.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy.%20Weganizm%20coraz%20popularniejszy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63970508&x4=11400&x5=Niemcy.%20Weganizm%20coraz%20popularniejszy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-weganizm-coraz-popularniejszy%2Fa-63970508&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-weganizm-coraz-popularniejszy/a-63970508?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/55477417_401.jpg
Image caption Wegańskie jedzenie zdobywa w Niemczech coraz więcej zwolenników
Image source Sarah Mischke/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2021/bpol211111_002_sery_01r&image=https://static.dw.com/image/55477417_401.jpg&title=Niemcy.%20Weganizm%20coraz%20popularniejszy

Item 47
Id 63970819
Date 2022-12-02
Title Unia chce lepiej chronić biorących kredyty
Short title Unia chce lepiej chronić biorących kredyty
Teaser Instytucje unijne porozumiały się ws. przepisów o kredytach konsumenckich. Nowe regulacje mają chronić mieszkańców UE przed nadmiernym zadłużaniem się, zwłaszcza w ramach tzw. chwilówek i przez internet.

Jak mówią unijni legislatorzy, nowe unijne przepisy o kredytach konsumenckich dostosowane będą do tzw. ery cyfrowej i obejmować będą także pożyczki zaciągane przez obywateli UE przez internet. Chodzi tu zwłaszcza o nowe formy kredytów, jak programy „kup teraz, zapłać później”, coraz częściej stosowane przez sklepy internetowe, oraz wysokooprocentowane pożyczki krótkoterminowe. Ma to pomóc chronić konsumentów przed ryzykiem, jakie tego typu kredyty często za sobą pociągają, w tym nadmiernym zadłużaniem się.

– Rosnące koszty życia oraz kryzy wywołany przez wojnę w Ukrainie postawiły miliony konsumentów w trudnej sytuacji finansowej. Coraz większa liczba Europejczyków zaciąga kredyty, żeby sfinansować swoje potrzeby. Ważne jest, aby unijni konsumenci byli odpowiednio chronieni przez nieuczciwymi praktykami, niezależnie czy zaciągają kredyt online czy offline – powiedziała w piątek wiceprzewodnicząca KE Vera Jourova.

Konsument pod lupą

Zgodnie z nowymi regulacjami kredytodawca przed udzieleniem pożyczki będzie miał obowiązek dokładnego sprawdzenia zdolności kredytowej pożyczkobiorcy. Pomoże to zapobiegać nieodpowiedzialnym praktykom kredytowym i pozwoli uniknąć sytuacji udzielania kredytów osobomnadmiernie zadłużonym lub takim, co do których istnieje ryzyko, że nie będą w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań kredytowych. Dzisiaj bywa, że konsumenci są przekonywani przez niektórych sprzedawców do zaciągnięcia pożyczki na zakup określonych produktów, w tym sprzętu domowego, jak garnki czy pościel, i udziela się im pożyczki, nawet jeśli ich sytuacja finansowa jest niestabilna, a czasem także gdy nie mają konta w banku. To może doprowadzić do spirali długów, bo nierzadko pożyczkobiorca bierze kolejny kredyt, żeby spłacić poprzedni.

Teraz w przypadku negatywnej oceny, pożyczkodawca będzie zobowiązany odmówić udzielenia kredytu. Z drugiej strony – jak podkreślają ustawodawcy – ocena zdolności kredytowej starającej się o pożyczkę osoby będzie musiała być dokonywana na podstawie danych istotnych z punktu widzenia finansów, np. informacji o dochodach i zatrudnieniu, nie może obejmować wrażliwych informacji osobistych, takich jak dane dotyczące zdrowia. Wcześniej bywało, że np. osoby, które przeszły chorobę nowotworową, a które ubiegały się o kredyt, w przypadku którego wymagane było ubezpieczenie, musiały płacić znacznie wyższe stawki niż osoby zdrowe. Teraz, po upływie odpowiedniego czasu osoby takie będą miały „prawo do bycia zapomnianym”, tak aby ich dawna choroba nie miała wpływu na stawki ubezpieczeniowe. – Po raz pierwszy w historii udało nam się wyegzekwować w przepisach unijnych gwarancję prawa do bycia zapomnianym dla pacjentów nowotworowych – mówi czeska europosłanka Lewicy Katerina Konecna, która negocjowała przepisy z ramienia Parlamentu Europejskiego.

Reklamy pod specjalnym nadzorem

Parabanki i pośrednicy kredytowi będą podlegać procesowi rejestracji i dopuszczania do rynku oraz nadzorowi ze strony niezależnych organów krajowych. Kredytodawcy będą musieli udzielać swoim klientom jasnych i wyraźnych informacji dotyczących pożyczki, również o tym, ile wyniesie całkowity koszt kredytu. Także reklamy kredytów będą musiały zawsze zawierać jasne i wyraźne ostrzeżenia o tym, że pożyczanie pieniędzy generuje dodatkowe koszty. Reklamy nie powinny zachęcać konsumentów do korzystania z kredytu, sugerując, że poprawi to ich sytuację finansową, pomoże im się wzbogacić, zaoszczędzić lub podnieść standard życia. – Reklamy pożyczek będą teraz musiały zawierać ostrzeżenie podobne do tego, które znajduje się na opakowaniach papierosów. Niektóre ryzykowne rodzaje reklam zostaną nawet zakazane w krajach członkowskich – dodaje Konecna.

Żeby zapobiec nadużyciom i nadmiernemu obciążaniu kredytobiorców kosztami pożyczki, legislator ustalił dodatkowe środki, jak ograniczenie stóp procentowych, rocznej stopy oprocentowania lub całkowitego kosztu kredytu. W przypadku, kiedy klient będzie miał problemy ze spłatą, pożyczkodawca będzie zobowiązany mu pomóc np. udzielając usług doradczych, rozkładając zaległości na raty oraz nie nakładając na niego dodatkowych opłat niż te, które są niezbędne do zrekompensowania kosztów wynikających z zaległości w spłacie Chodzi o to, żeby już zadłużonych konsumentów nie obciążać dodatkowymi karami finansowymi.

Dwa tygodnie na rezygnację

Nowością jest to, że osoba, która zaciągnęła kredyt będzie się mogła z niego wycofać w ciągu 14 dni bez podania przyczyn. Konsumenci będą też mieli prawo do wcześniejszej spłaty i obniżenia całkowitego kosztu kredytu. Informacja na ten temat powinna zostać udzielona pożyczkobiorcy przed zawarciem umowy kredytowej, powinien on również uzyskać wyraźną instrukcję co do sposobów obliczania kredytu w przypadku wcześniejszej spłaty.

Decyzja instytucji UE została przyjęta z zadowoleniem przez unijne organizacje konsumenckie. – To porozumienie to dobra wiadomość dla konsumentów, którzy zostaną objęci dodatkową ochroną, zwłaszcza w przypadku „chwilówek” i małych pożyczek, w tym typu „kup teraz, zapłać później”. To szczególnie ważne dla osób, które borykają się z trudnościami finansowymi, bo pomoże powstrzymać je przed wpadnięciem w spiralę długów – mówi Monique Goyens, dyrektor generalna unijnej organizacji konsumentów BEUC.

Przepisy dotyczą kredytów do 100 tys. euro.

Short teaser Nowe regulacje mają chronić mieszkańców UE przed nadmiernym zadłużaniem się, w tym przez internet.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Unia%20chce%20lepiej%20chroni%C4%87%20bior%C4%85cych%20kredyty&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63970819&x4=11398&x5=Unia%20chce%20lepiej%20chroni%C4%87%20bior%C4%85cych%20kredyty&x6=1&x7=%2Fpl%2Funia-chce-lepiej-chroni%C4%87-bior%C4%85cych-kredyty%2Fa-63970819&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/unia-chce-lepiej-chronić-biorących-kredyty/a-63970819?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/57234054_401.jpg
Image caption Nowe unijne przepisy mają chronić obywateli przed popadnięciem w spiralę zadłużenia
Image source Caroline Seidel/Themendienst/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/57234054_401.jpg&title=Unia%20chce%20lepiej%20chroni%C4%87%20bior%C4%85cych%20kredyty

Item 48
Id 63968018
Date 2022-12-02
Title Der Spiegel: kontrwywiad ostrzega przed aktami sabotażu w Niemczech
Short title Der Spiegel: kontrwywiad ostrzega przed aktami sabotażu
Teaser Niemiecki kontrwywiad apeluje do firm o wzmożoną czujność i przestrzega przed aktami sabotażu, wymierzonymi w infrastrukturę krytyczną – podaje „Spiegel”.

„Akty sabotażu ze strony obcych państw albo ze strony ekstremistów mogą mieć daleko idące skutki i prowadzić do poważnych szkód” – ostrzega niemiecki Federalny Urząd Ochrony Konstytucji, czyli kontrwywiad, w swych aktualnych wskazówkach, dotyczących bezpieczeństwa. Do dokumentu dotarł tygodnik „Der Spiegel”. Jak pisze, kontrwywiad apeluje o wzmożoną czujność niemieckich przedsiębiorstw – przede wszystkim tych, które działają w sektorach powiązanych z infrastrukturą krytyczną, jak energetyka, wodociągi, telekomunikacja czy transport osób i towarów.

W październiku nieznani dotąd sprawcy przecięli ważne kable komunikacyjne Deutsche Bahn, powodując wielogodzinną awarię ruchu pociągów w północnych Niemczech. Prokuratura federalna w Karlsruhe prowadzi śledztwo w tej sprawie i wstępnie podejrzewa, że był to „sabotaż antykonstytucyjny”. Jak zauważa „Spiegel”, zdarzenie to wywołało pytania o to, w jakim stopniu sprawcy sabotażu wykorzystali szczegółowe informacje o infrastrukturze kolejowej, które spółka sama umieściła w sieci.

Nietypowe incydenty

Dlatego kontrwywiad ostrzega wprost niemieckie firmy przed publikowaniem wrażliwych danych w internecie. Poprzez „publicznie dostępne dokumenty wewnętrzne”, takie jak podręczniki, przewodniki czy szczegółowe mapy, potencjalni sprawcy mogą „zidentyfikować słabe punkty” i wykorzystać tę wiedzę do fizycznych i cybernetycznych akcji sabotażowych.

Ponadto służby radzą też ostrożność przy publikowaniu danych kontaktowych pracowników lub rozpowszechnianiu danych wewnętrznych firmy w ogłoszeniach o pracę lub na portalach społecznościowych.

Z kolei pracownicy powinni zwracać większą uwagę na sygnały, mogące świadczyć o sabotażu i natychmiast zgłaszać nietypowe incydenty, jak przeloty dronów czy inne próby pozyskania informacji czy szpiegowania, informuje „Spiegel”.

(widz)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemiecki kontrwywiad apeluje do firm o wzmożoną czujność i przestrzega przed aktami sabotażu podaje „Spiegel”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Der%20Spiegel%3A%20kontrwywiad%20ostrzega%20przed%20aktami%20sabota%C5%BCu%20w%20Niemczech&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63968018&x4=11395&x5=Der%20Spiegel%3A%20kontrwywiad%20ostrzega%20przed%20aktami%20sabota%C5%BCu%20w%20Niemczech&x6=1&x7=%2Fpl%2Fder-spiegel-kontrwywiad-ostrzega-przed-aktami-sabota%C5%BCu-w-niemczech%2Fa-63968018&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/der-spiegel-kontrwywiad-ostrzega-przed-aktami-sabotażu-w-niemczech/a-63968018?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63255469_401.jpg
Image caption Wyciek z gazociągu Nord Stream był wynikiem aktu sabotażu
Image source Danish Defence Command via REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220930_001_nswybuchw_01r&image=https://static.dw.com/image/63255469_401.jpg&title=Der%20Spiegel%3A%20kontrwywiad%20ostrzega%20przed%20aktami%20sabota%C5%BCu%20w%20Niemczech

Item 49
Id 63968186
Date 2022-12-02
Title Polityka. Polonia ma pomóc w uzyskaniu odszkodowań wojennych
Short title Polityka. Polonia ma pomóc w uzyskaniu odszkodowań wojennych
Teaser Polska chce przeznaczyć 5 mln złotych na projekty organizacji polonijnych, które mają wesprzeć uzyskanie od Niemiec odszkodowań za drugą wojnę światową.

O konkursie na „Pomoc Polonii i Polakom za granicą” informuje na swojej stronie internetowej Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Podobne nabory wniosków ogłaszane przez pełnomocnika rządu ds. Polonii i Polaków za granicą odbywają się cyklicznie. Można tu otrzymać środki m.in. na rozwijanie struktur organizacji polonijnych na świecie, media polonijne, organizację wydarzeń kulturalnych czy budowanie dobrego wizerunku Polski za granicą.

Tym razem do wymienionych obszarów doszedł nowy punkt: „Wsparcie Polonii dla uzyskania odszkodowań wojennych przez Polskę”. Jak czytamy w regulaminie konkursu, wsparcie to ma służyć „intensyfikacji działań na rzecz uzyskania odszkodowań wojennych od Niemiec za okres II wojny światowej 1939 – 1945. Celem powinno być wspieranie środowisk polonijnych w podejmowaniu inicjatyw na rzecz propagowania prawdy historycznej w zakresie zbrodni niemieckich na Obywatelach RP”. W regulaminie ani razu nie pada słowo reparacje.

„Polaryzacja Polonii”

Polska chce przeznaczyć na ten cel 5 milionów złotych. Mają one być wydane m.in. na kampanie świadomościowe, publikacje czy artykuły eksperckie. Wśród organizacji polonijnych w Niemczech zawrzało.

– Dystansuję się od tego pomysłu całkowicie – komentuje w rozmowie z DW Wiesław Lewicki, przewodniczący Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech. – Jeśli są takie przesłanki, żeby starać się o odszkodowanie wojenne, to państwo polskie powinno to zrobić na drodze prawnej, a nie wykorzystywać do tego Polonię.

Według Lewickiego rozpisany konkurs to „wystawianie Polaków żyjących za granicą na próbę”, co w rezultacie może szkodzić samej Polonii.

– Ten temat bardzo polaryzuje. Jedni będą za tym, żeby się włączyć w taką kampanię, inni będą przeciw – mówi. – Poza tym wszystkie organizacje mają swoje statuty działalności. Mamy w nich zapisane cele kulturalne, społeczne, integracyjne, a nie włączanie się w sprawy polityczne.

ZPN chwali

Innego zdania jest Józef Malinowski, prezes Związku Polaków w Niemczech (ZPN), organizacji obchodzącej w tym roku stulecie istnienia. Związek ma za sobą trudną historię w czasach nazizmu, łącznie z prześladowaniami działaczy, konfiskatą majątku, w tym aktywów bankowych i nieruchomości. Ostatecznie ZPN został zdelegalizowany przez władze III Rzeszy. Część członków rozstrzelano, inni trafili do obozów koncentracyjnych. Związek mógł wznowić działalność dopiero po zakończeniu wojny.

– To bardzo dobry krok – mówi DW Józef Malinowski. Prawda historyczna jest w Niemczech bardzo mało znana lub popada w zapomnienie. Mówiąc o ofiarach drugiej wojny światowej zapomina się często o Polakach, którzy stracili życie lub cierpieli podczas niemieckiej okupacji.

Zdaniem Józefa Malinowskiego temat odszkodowań jest wciąż aktualny. Uzyskanie zadośćuczynienia uważa jednak za proces długotrwały.

– Każdy polityk w Niemczech, bez względu na to z jakiej jest partii, neguje polskie roszczenia – stwierdza szef ZPN. – Cieszę się, że doczekaliśmy się publikacji raportu o stratach wojennych Polski i że uwzględniono w nim także dążenie do odzyskania skonfiskowanego nam przed wojną majątku. Trzeba przypominać, że nie wszystko zostało załatwione.

Potrzeby są inne

Marzena Nowak ze stowarzyszenia Polki w Berlinie, wspierającego polskie kobiety i rodziny żyjące w stolicy Niemiec, przyznaje, że jej organizacja nie zajmuje się polityką. Suma 5 mln złotych, którą Polska chce przeznaczyć na inicjatywy Polonii w zakresie uzyskania wojennych odszkodowań, robi na niej jednak duże wrażenie.

– Są pilniejsze potrzeby, choćby wsparcie psychologiczne rodzin, które przyjechały do Niemiec z mężem czy partnerem na kilka lat i nie potrafią odnaleźć się na miejscu – stwierdza Marzena Nowak. – Powiedziałam kiedyś polskiemu konsulowi, że jeśli takim osobom nie pomoże się na emigracji, to wrócą do kraju jako „wraki” i trzeba będzie im pomagać w Polsce.

O tym, jak duże jest zapotrzebowanie na tego typu pomoc, świadczy ogromne zainteresowanie telefonem zaufania w języku polskim, pod którym przez dwie godziny w tygodniu dyżurują psychologowie. Mogłyby dyżurować więcej, ale nie ma na to pieniędzy. Stowarzyszenie Polki w Berlinie od niedawna prowadzi zbiórkę na tzw. „Dom Polski” (nazwa umowna), w którym odbywałyby się m.in. różnego rodzaju szkolenia, warsztaty czy porady, i który byłby miejscem także dla innych inicjatyw niemających obecnie stałej siedziby.

Marzena Nowak zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię.

– Udział w tego typu kampanii o podłożu politycznym, może zaszkodzić polonijnym stowarzyszeniom przy ubieganiu się w przyszłości od strony niemieckiej o dofinansowanie różnych projektów – przyznaje szefowa Polek w Berlinie. – Politycy kiedyś się zmienią, a my tu będziemy dalej żyć. Nie można o tym zapominać.

„Pojednania nie można kupić”

Podobne przemyślenia ma Kamila Schoell-Mazurek z Polskiej Rady Społecznej w Berlinie. Przyznaje, że informacja o 5 mln złotych na wsparcie uzyskania odszkodowań ją zszokowała i rozczarowała.

– Swego czasu polski rząd powiedział, że nie ma zbyt wiele pieniędzy na Polonię, ucięto wtedy środki na wsparcie psychologiczne. A my wiemy, jak wielu Polaków za granicą potrzebuje takiej pomocy – mówi Schoell-Mazurek. – Te 5 mln złotych to bardzo duża suma, mogłaby nam pomóc rozwijać nasze struktury i potencjał Polonii.

Według przedstawicielki Polskiej Rady Społecznej wysuwane przez Polskę roszczenia nie są w pierwszej linii ważne dla przeciętnego przedstawiciela Polonii.

– Myślę, że jest to próba przepracowania historii za pieniądze podatnika. Tymi metodami, które się nie sprawdzają. Bo nie kupi się zrozumienia czy pojednania ani za 5 mln ani za 100 mln zł zabranych mniejszości niemieckiej, dopóki nie siądzie się razem do stołu – uważa Kamila Schoell-Mazurek. – Apeluję więc, żeby przynajmniej część tych środków przenieść na pomoc psychologiczną i socjalną dla Polaków poza granicami kraju, co pozwoli rozwiązywać realne problemy.

Short teaser Polska chce przeznaczyć 5 mln zł na projekty Polonii, które mają wesprzeć uzyskanie odszkodowań wojennych od Niemiec.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Polityka.%20Polonia%20ma%20pom%C3%B3c%20w%20uzyskaniu%20odszkodowa%C5%84%20wojennych&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63968186&x4=11395&x5=Polityka.%20Polonia%20ma%20pom%C3%B3c%20w%20uzyskaniu%20odszkodowa%C5%84%20wojennych&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpolityka-polonia-ma-pom%C3%B3c-w-uzyskaniu-odszkodowa%C5%84-wojennych%2Fa-63968186&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/polityka-polonia-ma-pomóc-w-uzyskaniu-odszkodowań-wojennych/a-63968186?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/62995638_401.jpg
Image caption Zniszczenia wojenne w Warszawie
Image source akg-images/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221014_001_reakcniempol_01f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/62995638_401.jpg&title=Polityka.%20Polonia%20ma%20pom%C3%B3c%20w%20uzyskaniu%20odszkodowa%C5%84%20wojennych

Item 50
Id 63968577
Date 2022-12-02
Title Akwarela Kandinskiego. Dom aukcyjny wstrzymuje sprzedaż do wyjaśnienia
Short title Akwarela Kandinskiego. Sprzedaż wstrzymana do wyjaśnienia
Teaser Dom aukcyjny Grisebach zapowiada wstrzymanie sprzedaży skradzionej w Polsce akwareli Wassilego Kandinskiego do czasu sądowego wyjaśnienia sprawy. Wcześniej zignorował protesty z Polski i prośby o wstrzymanie aukcji.

Po tym, jak dom aukcyjny Grisebach w Berlinie ściągnął na siebie falę krytyki z Polski za sprzedaż na aukcji skradzionej z Warszawy akwareli Wassilego Kandinskiego, zapowiada on dodatkowe sprawdzenie sądowe transakcji i do tego czasu wstrzymał jej przeprowadzenie. Podczas licytacji, do której doszło w czwartek wieczorem, 1 grudnia, mimo protestów polskiego rządu, cena akwareli osiągnęła 310 tys. euro.

„Grisebach skontaktował się ze sprzedającymi oraz kupującymi i dołoży wszelkich starań, aby przeprowadzić dodatkową kontrolę sądową w celu uzyskania wiążących wyjaśnień. Do tego czasu dalsza realizacja tej transakcji przez Grisebach zostanie wstrzymana” – poinformowała Deutsche Welle rzeczniczka domu aukcyjnego Sarah Buschor.

Grisebach potwierdził, że o „możliwej kradzieży z polskiego muzeum” dowiedział się od polskiego ministerstwa kultury. „Powiadomienie to zostało natychmiast potraktowane jako okazja do wszczęcia przeglądu prawnego. Doprowadziło ono do jednoznacznego wyniku, że nie było żadnych zastrzeżeń prawnych do licytacji” – dodała rzeczniczka. Nie podała jednak prawnego uzasadnienia dla sprzedaży dzieła, które – jak przypomina Polska – zostało skradzione.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” donosi ponadto, że w wieczór przeprowadzenia aukcji „przed domem aukcyjnym na Fasanenstrasse zatrzymały się dwa wozy policyjne i zażądano rozmowy z kierownictwem” w sprawie dzieła Kandinskiego.

Wcześniej sprzedana w Sotheby's

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego poinformowało DW, że praca została skradziona z Muzeum Narodowego w Warszawie 14 czerwca 1984 r. „Z zachowanych materiałów archiwalnych wiemy nawet, że kradzież nastąpiła w godzinach 12:30-13:00, kiedy opiekunowie ekspozycji zmieniali się na stanowiskach. Wtedy też odcięte zostały dwa metalowe druciki, na których zawieszona była skradziona akwarela” – poinformowała rzeczniczka resortu Anna Turowska. Jeszcze tego samego dnia zawiadomiono organy ścigania.

Więcej wiemy też o okolicznościach, w których skradzione dzieło sztuki weszło na rynek. Jak potwierdził resort kultury, jeszcze w tym samym roku, 5 grudnia 1984 r., skradziona akwarela Kandinskiego została wystawiona na sprzedaż w domu aukcyjnym Sotheby's w Londynie. Prawdopodobnie stamtąd obiekt wyjechał do USA.

Na licytację w Londynie powołuje się także Grisebach. Dotychczasowe badanie proweniencji miało wskazać, że „obraz był w posiadaniu sprzedawców od kilkudziesięciu lat i już w pierwszej połowie lat 80. został wystawiony na publiczną aukcję w domu aukcyjnym Sotheby's w Londynie” - poinformował niemiecki dom aukcyjny. Zapewnia, że poważnie traktuje kwestię autentyczności, pochodzenia i własności, a badanie akwareli przeprowadzono „z największą starannością”.

Skradzione dzieła sztuki

W Niemczech kwestię „nabycia w dobrej wierze od osoby nieupoważnionej” regulują paragrafy 932-935 niemieckiego kodeksu cywilnego. Zgodnie z przepisami nie można nabyć w dobrej wierze dzieła, które zostało skradzione, chyba że zakupione zostało podczas aukcji. Poza tym w dyskusjach o skradzionej sztuce przywoływany jest też paragraf 852 kodeksu cywilnego który stanowi, że roszczenie o zwrot upływa po 30 latach od wystąpienia szkody. Nie wiadomo jednak na razie które przepisy mogą mieć w tej sprawie zastosowanie. Polskie ministerstwo kultury zapowiada podjęcie „wszelkich możliwych kroków prawnych w celu odzyskania dzieła”.

Jak informowała wcześniej Deutsche Welle, Grisebach zignorował prośby ze strony ministerstwa kultury o wstrzymanie aukcji. Kierownictwo domu aukcyjnego miało też odmówić spotkania z polskim konsulem w Berlinie, który kilka godzin przed licytacją osobiście interweniował w domu aukcyjnym.

Short teaser Dom aukcyjny wstrzymuje sprzedaż skradzionej w Polsce akwareli Kandinskiego do czasu sądowego wyjaśnienia sprawy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Akwarela%20Kandinskiego.%20Dom%20aukcyjny%20wstrzymuje%20sprzeda%C5%BC%20do%20wyja%C5%9Bnienia&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63968577&x4=11400&x5=Akwarela%20Kandinskiego.%20Dom%20aukcyjny%20wstrzymuje%20sprzeda%C5%BC%20do%20wyja%C5%9Bnienia&x6=1&x7=%2Fpl%2Fakwarela-kandinskiego-dom-aukcyjny-wstrzymuje-sprzeda%C5%BC-do-wyja%C5%9Bnienia%2Fa-63968577&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/akwarela-kandinskiego-dom-aukcyjny-wstrzymuje-sprzedaż-do-wyjaśnienia/a-63968577?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63968072_401.jpg
Image caption Kierownictwo domu aukcyjnego Grisebach podczas aukcji
Image source Britta Pedersen/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63968072_401.jpg&title=Akwarela%20Kandinskiego.%20Dom%20aukcyjny%20wstrzymuje%20sprzeda%C5%BC%20do%20wyja%C5%9Bnienia

Item 51
Id 63967197
Date 2022-12-02
Title Operatorzy ostrzegają przed zimowym niedoborem węgla w Polsce i Niemczech
Short title Operatorzy ostrzegają przed zimowym niedoborem węgla
Teaser Zwiększone zapotrzebowanie węgla może jeszcze tej zimy prowadzić do niedoborów surowca. Wiele krajów w Europie będzie miało problemy ze stabilnością sieci – przewidują operatorzy sieci.

Brak węgla będzie zagrażać Polsce przede wszystkim pod koniec sezonu zimowego – alarmuje w najnowszej prognozie zimowej Europejska Sieć Operatorów Elektroenergetycznych Systemów Przesyłowych (ENTSO-E), o czym informuje agencja Bloomberg. ENTSO-E zrzesza 39 operatorów systemów przesyłowych energii elektrycznej z 35 krajów w Europie. W jej skład wchodzą także Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE).

Większe potrzeby, mniejszy eksport

ENTSO-E w związku z napiętą sytuacją zaleca ciągłe monitorowanie stanu surowca w Polsce. Przestrzega też, że Polska będzie mogła w sezonie zimowym przeznaczyć mniej energii na eksport niż w ubiegłych latach.

Prognoza wskazuje również na zagrożenia, które mogą wystąpić w Niemczech. Ten kraj wytwarza obecnie więcej energii z węgla z powodu mniejszych ilości generowanych przez farmy wiatrowe. Węgiel zacznie wkrótce odgrywać jeszcze istotniejszą rolę w niemieckim miksie energetycznym. W kwietniu 2023 r., zgodnie z planami Berlina, ma dojść do wyłączenia ostatnich elektrowni atomowych. ENTSO-E zaznacza, że jeszcze przed zamknięciem, reaktory będą generować coraz mniej energii, a to ze względu na wyczerpywanie się paliwa.

W przypadku obu krajów operatorzy przewidują zwiększenie się roli elektrowni gazowych w zapewnieniu stabilności dostaw.

Problem także z atomem

ENTSO-E zwraca uwagę, że jeszcze większe problemy z zaopatrzeniem w energię mogą wystąpić m.in. we Francji, Szwecji oraz Finlandii. W tych przypadkach źródłem niepokoju nie jest węgiel, tylko stan reaktorów atomowych. Na przestrzeni ostatnich miesięcy wszystkie te kraje borykały się z awariami reaktorów, które prowadziły do ich czasowego wyłączenia. Choć szczególnie Francji udało się w ostatnim czasie zwiększyć moc generowaną z atomu, to ENTSO-E przewiduje pojawienie się problemów ze stabilnością dostaw energii, szczególnie w styczniu i lutym 2023 r.

Short teaser Zwiększone zapotrzebowanie węgla może jeszcze tej zimy prowadzić do niedoborów surowca.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Operatorzy%20ostrzegaj%C4%85%20przed%20zimowym%20niedoborem%20w%C4%99gla%20w%20Polsce%20i%20Niemczech&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63967197&x4=11398&x5=Operatorzy%20ostrzegaj%C4%85%20przed%20zimowym%20niedoborem%20w%C4%99gla%20w%20Polsce%20i%20Niemczech&x6=1&x7=%2Fpl%2Foperatorzy-ostrzegaj%C4%85-przed-zimowym-niedoborem-w%C4%99gla-w-polsce-i-niemczech%2Fa-63967197&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/operatorzy-ostrzegają-przed-zimowym-niedoborem-węgla-w-polsce-i-niemczech/a-63967197?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/60114654_401.jpg
Image caption Operatorzy ostrzegają przed zimowym niedoborem węgla w Polsce i Niemczech
Image source Florian Gaertner/photothek/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220919_001_turnbinyw_01r&image=https://static.dw.com/image/60114654_401.jpg&title=Operatorzy%20ostrzegaj%C4%85%20przed%20zimowym%20niedoborem%20w%C4%99gla%20w%20Polsce%20i%20Niemczech

Item 52
Id 63966716
Date 2022-12-02
Title Niemcy. Setki ton emisji CO2 przez podróże na szczyt klimatyczny
Short title Niemcy. Setki ton emisji CO2 przez podróże na COP27
Teaser Niemcy wyliczyli, jak bardzo szkodliwe dla klimatu były przeloty ministrów i urzędników na listopadowy szczyt klimatyczny w COP27 w Egipcie.

Około 308 ton CO2 wyemitowano w trakcie przelotów członków niemieckiego rządu i urzędników na światowy szczyt klimatyczny COP27 w egipskim kurorcie Szarm el-Szejk i z powrotem. Takie wyliczenia podało niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w odpowiedzi na interpelację byłej posłanki AfD Joany Cotar. Do treści odpowiedzi dotarła agencja DPA.

Konferencja klimatyczna COP27 odbywała się od 6 do 18 listopada. jak podaje MSZ, obliczona wielkość emisji obejmuje wszystkie loty, które odbyły się w tym okresie w związku z udziałem członków rządu w konferencji. Chodzi zarówno o loty trzech maszyn floty rządowej, jak również przeloty ministrów i ich współpracowników samolotami rejsowymi. Wyliczenia uwzględniają także emisje, które powstały wskutek wykonywania dalszych przelotów do innych krajów, np. w celu zaparkowania maszyny.

„Absurd i marnotrawstwo”

Samolotami rządowymi do Egiptu udali się kanclerz Olaf Scholz, szefowa dyplomacji Annalena Baerbock oraz minister rozwoju Svenja Schulze wraz ze współpracownikami. Pozostali przedstawiciele niemieckiego rządu podróżowali na COP27 maszynami rejsowymi.

MSZ podkreśla też, że „wszystkie emisje CO2 wytworzone w związku z podróżami służbowymi członków rządu” są kompensowane za pośrednictwem Federalnego Urzędu ds. Środowiska. Taką politykę niemiecki rząd stosuje od 2014 roku; na przykład za 2020 rok niemiecki rząd zrekompensował emisję 175 tysięcy ton CO2 w związku z podróżami służbowymi.

Posłanka Joana Cotar, która niedawno wystąpiła z AfD, zarzuciła niemieckiemu rządowi „efekciarstwo”. „Lotami na konferencję klimatyczną rząd federalny spowodował tyle emisji CO2, ile przeciętny Niemiec wytworzyłby jeżdżąc samochodem przez 150 lat” – oświadczyła Cotar, cytowana przez DPA. „W czasach wideokonferencji jest to absurd i ogromne marnotrawstwo pieniędzy polityków” – dodała.

DPA/ widz

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemcy wyliczyli, jak bardzo szkodliwe dla klimatu były przeloty ministrów na listopadowy szczyt klimatyczny.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Niemcy.%20Setki%20ton%20emisji%20CO2%20przez%20podr%C3%B3%C5%BCe%20na%20szczyt%20klimatyczny&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63966716&x4=11398&x5=Niemcy.%20Setki%20ton%20emisji%20CO2%20przez%20podr%C3%B3%C5%BCe%20na%20szczyt%20klimatyczny&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-setki-ton-emisji-co2-przez-podr%C3%B3%C5%BCe-na-szczyt-klimatyczny%2Fa-63966716&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-setki-ton-emisji-co2-przez-podróże-na-szczyt-klimatyczny/a-63966716?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63796240_401.jpg
Image caption Szefowa niemieckiej dyplomacji Annalena Baerbock na szczycie klimatycznym COP 27 w Egipcie
Image source Christophe Gateau/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63796240_401.jpg&title=Niemcy.%20Setki%20ton%20emisji%20CO2%20przez%20podr%C3%B3%C5%BCe%20na%20szczyt%20klimatyczny

Item 53
Id 63966012
Date 2022-12-02
Title Putin rozmawiał z kanclerzem Niemiec: „destrukcyjna polityka Zachodu”
Short title Putin do kanclerza Niemiec: „destrukcyjna polityka Zachodu”
Teaser Prezydent Rosji w rozmowie telefonicznej z kanclerzem Niemiec potępił militarne wsparcie Zachodu dla Ukrainy jako „destrukcyjne”.

Prezydent Rosji Władimir Putin w rozmowie telefonicznej z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem potępił militarne wsparcie Zachodu dla Ukrainy jako „destrukcyjne”. Putin nazwał też rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną na Ukrainie „koniecznymi i nieuniknionymi” – podał w piątek, 2 grudnia, Kreml.

Była to pierwsza rozmowa telefoniczna Putina z kanclerzem Scholzem od połowy września. Rzecznik rządu w Berlinie potwierdził, że obaj politycy rozmawiali ze sobą telefonicznie.

Odnosząc się do rosyjskich ataków na infrastrukturę Ukrainy, Kreml powielił w oficjalnym oświadczeniu wypowiedź Putina: „Podkreślono, że rosyjskie siły zbrojne od dawna unikają ataków rakietowych o wysokiej precyzji na niektóre cele w Ukrainie, ale w obliczu prowokacyjnych ataków Kijowa takie środki stały się konieczne i nieuniknione”. Putin miał także „zwrócić uwagę na destrukcyjną politykę państw zachodnich, w tym Niemiec, które wspierają reżim w Kijowie dostawami broni i szkolą ukraińskich żołnierzy”.

(AFP/dom)

Short teaser Prezydent Rosji w rozmowie telefonicznej z kanclerzem Niemiec potępił militarne wsparcie Zachodu dla Ukrainy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Putin%20rozmawia%C5%82%20z%20kanclerzem%20Niemiec%3A%20%E2%80%9Edestrukcyjna%20polityka%20Zachodu%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63966012&x4=11395&x5=Putin%20rozmawia%C5%82%20z%20kanclerzem%20Niemiec%3A%20%E2%80%9Edestrukcyjna%20polityka%20Zachodu%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fputin-rozmawia%C5%82-z-kanclerzem-niemiec-destrukcyjna-polityka-zachodu%2Fa-63966012&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/putin-rozmawiał-z-kanclerzem-niemiec-destrukcyjna-polityka-zachodu/a-63966012?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63158758_401.jpg
Image caption Prezydent Rosji Władimir Putin (l.) i kanclerz Niemeic Olaf Scholz
Image source Kay Nietfeld/Sputnik/AP/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221129_001_kliczkow_01r&image=https://static.dw.com/image/63158758_401.jpg&title=Putin%20rozmawia%C5%82%20z%20kanclerzem%20Niemiec%3A%20%E2%80%9Edestrukcyjna%20polityka%20Zachodu%E2%80%9D

Item 54
Id 63964945
Date 2022-12-02
Title Niemcy. Ostatnie Gepardy dla Ukrainy
Short title Niemcy. Ostatnie Gepardy dla Ukrainy
Teaser Berlin dostarczy Ukrainie siedem kolejnych dział przeciwlotniczych Gepard. Według tygodnika „Der Spiegel” chodzi o modele przeznaczone wcześniej na złom, które teraz są remontowane.

Ukraina otrzymała już od Niemiec 30 samobieżnych dział przeciwlotniczych typu Gepard. Teraz rząd w Berlinie „z wielkim trudem” przygotował dostawę siedmiu kolejnych Gepardów, które trafią do Ukrainy wiosną – informuje w piątek (2.12.2022) tygodnik „Der Spiegel”. I dodaje, że chodzi o ostatnie modele z zapasów przemysłu zbrojeniowego, które właściwie przeznaczono już na złom; mają jednak zostać wyremontowane przez monachijski koncern zbrojeniowy Krauss-Maffei Wegmann (KMW).

„Poprzez nową dostawę Gepardów Berlin chce pomóc Ukrainie chronić miasta i infrastrukturę przed rosyjskimi ostrzałami. Według ukraińskich źródeł te Gepardy, które już służą Ukrainie, okazały się bardzo skuteczne i niezawodne w walkach z rosyjską armią” – pisze „Spiegel”.

Jak dodaje, niemiecki rząd ma też nadzieję, że możliwe będzie dostarczenie większej ilości amunicji do systemów obrony przeciwlotniczej. W tej chwili 35-milimetrowe pociski są „towarem deficytowym”. „Choć na całym świecie są jeszcze ich zapasy, to większość została wyprodukowana w Szwajcarii. Rząd Szwajcarii chce jednak zachować neutralność i z tego powodu nie zezwala na eksport” – przypomina tygodnik.

System wycofany z użycia

Rzecznik niemieckiego rządu już pod koniec listopada zapowiedział, że Ukraina otrzyma kolejne Gepardy. Jak pisze agencja Reuters, możliwe jest, że rząd w Berlinie „będzie sondował władze Kataru i Brazylii, czy byłyby gotowe przekazać Ukrainie swoje Gepardy, zakupione przed laty w celu ochrony wydarzeń masowych. Bundeswehra już ponad 10 lat temu wycofała ten system broni z użycia, ponieważ obrona przeciwlotnicza nie była już uważana za priorytet wojskowy.

Informacje o tym, że dostawa kolejnych Gepardów dla Ukrainy jest przygotowywana, potwierdził w piątek niemiecki rząd, publikując listę dostaw broni, które zostały zrealizowane, są w toku, bądź są planowane. Wynika z niej także, że w zeszłym tygodniu Niemcy dostarczyły Ukrainie m.in. trzy mosty czołgowe typu Biber, osiem kolejnych dronów nawodnych, 12 kolejnych pojazdów ochrony granicznej, 30 karetek oraz części zamienne dla śmigłowców Mi-24.

RTR/widz

Short teaser Berlin dostarczy Ukrainie siedem kolejnych dział przeciwlotniczych Gepard, które miały trafić na złom – pisze „Spiegel”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy.%20Ostatnie%20Gepardy%20dla%20Ukrainy%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63964945&x4=11395&x5=Niemcy.%20Ostatnie%20Gepardy%20dla%20Ukrainy%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-ostatnie-gepardy-dla-ukrainy%2Fa-63964945&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-ostatnie-gepardy-dla-ukrainy/a-63964945?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/62926108_401.jpg
Image caption Kanclerz Olaf Scholz na samobieżnym dziale przeciwlotniczym Gepard
Image source Marcus Brandt/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/62926108_401.jpg&title=Niemcy.%20Ostatnie%20Gepardy%20dla%20Ukrainy

Item 55
Id 63964759
Date 2022-12-02
Title Na aukcji w Niemczech padł rekord. Obraz za 20 mln euro
Short title Na aukcji w Niemczech padł rekord. Obraz za 20 mln euro
Teaser Namalowany w 1943 roku „Autoportret żółto-różowy” niemieckiego ekspresjonisty Maxa Beckmanna jest najdroższym obrazem sprzedanym kiedykolwiek na aukcji w Niemczech.

„Autoportret żółto-różowy” niemieckiego artysty Maxa Beckmanna (1884-1950) ustanowił w czwartek wieczorem (1.12.2022) nowy rekord. Na aukcji w Berlinie, zorganizowanej przez dom aukcyjny Villa Grisebach obraz osiągnął cenę 20 mln euro.

Autoportret powstał w latach 1943-1944 po ucieczce Beckmanna z nazistowskich Niemiec do Amsterdamu.

Przed aukcją wartość obrazu szacowano na 20-30 milionów euro. Nigdy wcześniej nie zapłacono w Niemczech więcej za dzieło sztuki. – Okazja do kupienia autoportretu Beckmanna tej jakości już się nie powtórzy. Jest to więc coś bardzo wyjątkowego – powiedziała Micaela Kapitzky, dyrektorka domu aukcyjnego Villa Grisebach. Jej zdaniem sprzedaż ta może pobudzić niemiecki rynek sztuki, który pozostaje w tyle za Nowym Jorkiem, Londynem i Paryżem.

Wcześniej najwyższą w historii cenę aukcyjną za obraz w Niemczech osiągnięto w 2018 roku, kiedy to sprzedano „Egipcjankę” Maxa Beckmanna za 5,5 mln euro.

Światem Beckmanna była scena

Beckmann znany jest ze swojej pasji do teatru, która rozpoczęła się na początku jego kariery artystycznej w latach 20. ubiegłego stulecia i trwała do końca życia. Malował portrety aktorów, a przede wszystkim przedstawiał sceny z życia za kulisami i na scenie. Często malował obrazy i postacie z przedstawień wodewilowych, cyrków i jarmarków. Jego motywy obejmowały zarówno linoskoczków, artystów na trapezie, jak i zwierzęta cyrkowe. Niejednokrotnie artysta malował siebie w środku akcji.

W wystawionym na sprzedaż portrecie Beckmann odszedł od typowych dla siebie ciemnych barw i namalował siebie owiniętego w żółtą tkaninę. Jego odległe spojrzenie, medytacyjna poza i prawie łysa głowa przypominają buddyjskiego mnicha.

Prezent dla żony

Po tym jak naziści uznali jego obrazy za „sztukę zdegenerowaną”, Beckmann i jego żona Mathilde (znana jako „Quappi”) uciekli w 1937 roku do Holandii. W Amsterdamie Beckmann przez lata czekał na wizę do Stanów Zjednoczonych i pracował w trudnych warunkach.

Swój „Autoportret żółto-różowy” artysta podarował swojej żonie, która nigdy go nie sprzedała. Uwielbiała go i trzymała aż do swojej śmierci w 1986 roku. Ostatecznie obraz nabyła prywatna kolekcja ze Szwajcarii, a potem powierzyła go domu aukcyjnemu Villa Grisebach.

Podczas tej samej aukcji sprzedano akwarelę Wassilego Kandinskiego za 310 tys. euro. Do sprzedaży doszło mimo protestów polskiego ministerstwa kultury oraz polskiego konsula w Berlinie. Akwarela – jak podkreśla strona polska – została skradziona z Muzeum Narodowego w Warszawie w 1984 roku.

(RTR, DW/dom)

Short teaser „Autoportret żółto-różowy” Maxa Beckmanna z 1943 roku jest najdroższym obrazem sprzedanym na aukcji w Niemczech.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura::Na%20aukcji%20w%20Niemczech%20pad%C5%82%20rekord.%20Obraz%20za%2020%20mln%20euro&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63964759&x4=11399&x5=Na%20aukcji%20w%20Niemczech%20pad%C5%82%20rekord.%20Obraz%20za%2020%20mln%20euro&x6=1&x7=%2Fpl%2Fna-aukcji-w-niemczech-pad%C5%82-rekord-obraz-za-20-mln-euro%2Fa-63964759&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura" />
Item URL https://www.dw.com/pl/na-aukcji-w-niemczech-padł-rekord-obraz-za-20-mln-euro/a-63964759?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63958410_401.jpg
Image caption „Autoportret żółto-różowy” Maxa Beckmanna z 1943 roku
Image source Britta Pedersen/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63958410_401.jpg&title=Na%20aukcji%20w%20Niemczech%20pad%C5%82%20rekord.%20Obraz%20za%2020%20mln%20euro

Item 56
Id 63963420
Date 2022-12-02
Title Spór o obraz Kandinskiego. Dom aukcyjny: sprzedaż jest legalna
Short title Spór o Kandinskiego. Dom aukcyjny: sprzedaż jest legalna
Teaser Berliński dom aukcyjny Grisebach sprzedał za 310 tys. euro akwarelę Wassilego Kandinskiego, skradzioną z Muzeum Narodowego w Warszawie. Zignorowano protesty polskiego rządu. Grisebach twierdzi, że sprzedaż jest legalna.

Akwarela Wassilego Kandinskiego została sprzedana w Berlinie w czwartek wieczorem, 1 grudnia, za 310 tys. euro. Aukcję zorganizował dom aukcyjny Grisebach. Do sprzedaży doszło mimo protestów polskiego ministerstwa kultury oraz polskiego konsula w Berlinie. Akwarela – jak podkreśla strona polska – została skradziona z Muzeum Narodowego w Warszawie w 1984 roku.

– Stało się bardzo źle. Akwarela jest ewidentnie skradziona, ale dom aukcyjny nie chciał z nami współpracować. Widać, że determinacja do sprzedaży była duża, bo obraz poszedł w końcu za duże pieniądze – powiedział DW na miejscu tuż po aukcji konsul RP w Berlinie Marcin Król. Kilka godzin przed rozpoczęciem licytacji osobiście interweniował on w domu aukcyjnym, ale kierownictwo Grisebach odmówiło mu spotkania. Ostatecznie konsul pozostawił na miejscu oświadczenie, w którym informował, że akwarela została skradziona.

Przedstawiciele domu aukcyjnego twierdzą, że nie mają wątpliwości co do sprzedaży. – Zleciliśmy sprawdzenie tego dzieła i nie mamy żadnej wątpliwości co do aspektów prawnych. Mamy obowiązek sprzedaży wobec właściciela – powiedziała Deutsche Welle dyrektorka Grisebach Micaela Kapitzky. Nie chciała odpowiedzieć na dalsze pytania i nie wyjaśniła, jakie jest prawne uzasadnienie dla transakcji.

Interwencja z Polski

Polskie ministerstwo kultury podjęło kontakt z domem aukcyjnym na tydzień przed aukcją. – Początkowo dom aukcyjny Grisebach przekazał zarówno fotografie, jak i informacje o proweniencji obiektu, jednak nie odpowiadał na prośbę o wycofanie akwareli z aukcji aż do dnia licytacji. Wtedy to poinformowano MKiDN, że obraz został zakupiony w 1988 r. w Niemczech w dobrej wierze przez sprzedającego i nie zostanie wycofany z aukcji – przekazała DW rzeczniczka resortu.

Po odnalezieniu obrazu na aukcji ministerstwo skierowało wniosek o rejestrację obrazu w bazie danych skradzionych dzieł sztuki Interpolu oraz wysłało informacje „do strony niemieckiej za pośrednictwem systemu wymiany informacji na rynku wewnętrznym IMI” – informuje resort.

Skradzione dobra kultury

Dyskusja o sprzedaży skradzionych dóbr kultury pojawia się w Niemczech co kilka lat, gdy na aukcjach wypływają skradzione dzieła sztuki. Kwestię „nabycia w dobrej wierze od osoby nieupoważnionej” regulują paragrafy 932-935 niemieckiego kodeksu cywilnego. Zgodnie z przepisami nie można nabyć w dobrej wierze dzieła, które zostało skradzione, chyba że zakupione zostało podczas aukcji. Poza tym w dyskusjach przywoływany jest też paragraf 852 kodeksu cywilnego który stanowi, że roszczenie o zwrot upływa po 30 latach od wystąpienia szkody.

Nie wiemy na razie, w jakich warunkach doszło do zakupu akwareli w 1988 roku i które przepisy mogą mieć w tej sprawie zastosowanie. Polskie ministerstwo kultury zapowiada podjęcie „wszelkich możliwych kroków prawnych w celu odzyskania dzieła”.

Niemieckie media skąpo informują o polskim proteście wobec sprzedaży akwareli Kandinskiego. O sprawie napisał dziennik „Berliner Zeitung” i kilka internetowych mediów lokalnych. Niemieckie gazety skupiają się na innym obrazie sprzedanym podczas tej samej aukcji – autoportrecie Maxa Beckmanna z 1943 roku, który osiągnął rekordową sumę 20 milionów euro. To najdroższe dzieło sztuki sprzedane kiedykolwiek w Niemczech. Zlicytowane zostało kilkanaście minut przed skradzioną w Warszawie akwarelą Kandinskiego.

Short teaser Mimo protestów Polski dom aukcyjny Grisebach sprzedał za 310 tys. euro akwarelę Kandinskiego skradzioną w Warszawie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Sp%C3%B3r%20o%20obraz%20Kandinskiego.%20Dom%20aukcyjny%3A%20sprzeda%C5%BC%20jest%20legalna&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63963420&x4=11400&x5=Sp%C3%B3r%20o%20obraz%20Kandinskiego.%20Dom%20aukcyjny%3A%20sprzeda%C5%BC%20jest%20legalna&x6=1&x7=%2Fpl%2Fsp%C3%B3r-o-obraz-kandinskiego-dom-aukcyjny-sprzeda%C5%BC-jest-legalna%2Fa-63963420&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/spór-o-obraz-kandinskiego-dom-aukcyjny-sprzedaż-jest-legalna/a-63963420?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63964350_401.jpg
Image caption Zdjęcie akwareli Kandinskiego w albumie domu aukcyjnego Grisebach
Image source Grzegorz Szymanowski/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63964350_401.jpg&title=Sp%C3%B3r%20o%20obraz%20Kandinskiego.%20Dom%20aukcyjny%3A%20sprzeda%C5%BC%20jest%20legalna

Item 57
Id 63962930
Date 2022-12-02
Title Komentarz: Niemcy nie należą już do piłkarskiej elity
Short title Komentarz: Niemcy nie należą już do piłkarskiej elity
Teaser Reprezentacji Niemiec po raz kolejny nie udało się wyjść z mundialowej grupy. Nie są już tak dobrą drużyną, jak kiedyś.

Historyczne odpadnięcie z turnieju w Katarze to najnowszy burzliwy zwrot w trwającej od czterech lat złej passie niemieckiej drużyny. Także podczas mundialu w Rosji w 2018 r. Niemcom nie udało się awansować. Tym razem nie pomogło nawet zwycięstwo 4:2 z Kostaryką w ostatnim meczu grupowym. Przegrywając w pierwszym meczu z Japonią, podopieczni Hansiego Flicka swoje być albo nie być uzależnili od wyniku grupowych rywali. A Japonia sprawiła niespodziankę i wygrała z Hiszpanią.

Zakończenie rywalizacji na poziomie grupowym na ostatnich dwóch mundialach i odpadnięcie już w 1/8 finału na Euro w 2020 roku wskazuje na jedno: Niemcy nie są już drużyną zdolną do wygrywania najważniejszych imprez piłkarskich.

Pomimo najlepszych starań Niclasa Fuellkruga, Niemcom brakuje klasycznej „dziewiątki”. W obronie tylko Antonio Ruediger prezentuje poziom Matsa Hummelsa i innych byłych obrońców reprezentacji. Dodajmy do tego bałagan, jaki powstał po przesunięciu Joshuy Kimmicha na środek pola i poważne kłopoty na skrzydłach.

Problemy leżą głębiej

Wszystkie te problemy są częściowo związane ze szkoleniem piłkarskiej młodzieży. W latach dwutysięcznych zbudowano w Niemczech system akademii, dzięki któremu krajowy futbol doczekał się wielu graczy uzdolnionych technicznie i posiadających taktyczny zmysł na boisku. To stało za wygraną Mistrzostw Świata w Brazylii w 2014 roku. Od tego momentu Niemcy ociągały się z wprowadzaniem zmian szkoleniowych. Czasu nie marnowała natomiast światowa konkurencja. Obecnie reforma niemieckiego futbolu jest już wdrażana, ale minie jeszcze dużo czasu, zanim zacznie przynosić konkretne efekty.

Problemów należy szukać także w kadrze trenerskiej. Poprzedni selekcjoner Joachim Loew miał problem z utrzymaniem równowagi, a w ostatnich latach raczej na siłę ciągnął drużynę przez dwa nieudane turnieje, zamiast przygotować ją na nowe czasy.

Z pojawieniem się Hansiego Flicka wiązano duże nadzieje. W końcu w krótkim czasie zrobił z piłkarzy Bayernu Monachium maszynę, która potrafiła ryzykować i zwyciężać. Tylko, że już w reprezentacji pomysł na grę pojawiał się, by za chwilę zniknąć. W kolejnych meczach brakowało chęci bezwzględnego dociśnięcia rywali. Niemiecki selekcjoner nigdy nie znalazł sposobu na wyeliminowanie problemów. Dlatego część winy za porażkę w Katarze spoczywa na jego barkach. Flick musi też usłyszeć głosy krytyków, którzy wytykają mu, że reprezentacja to nie Bayern.

To już nie ten poziom

Wniosek jest jeden: Niemcy wypadły ze światowej czołówki. Są już tylko jedną z wielu drużyn. Wystarczy spojrzeć na statystyki. W ostatnich dziesięciu meczach podopieczni Flicka odnieśli tylko trzy zwycięstwa. Z pomeczowych wypowiedzi Ilkaya Guendogana, czy Manuela Neuera wypływa ich świadomość tego stanu rzeczy. Dobry mecz z Hiszpanią był raczej wyjątkiem od reguły. Najwyraźniej Niemcy nie należą już do piłkarskiej elity.

Flick prawdopodobnie utrzyma się na stanowisku selekcjonera, a Mistrzostwa Europy w 2024 r. będą jego ostatnią szansą na rehabilitację. W trudniejszej sytuacji może znaleźć się Oliver Bierhoff, menedżer niemieckiego zespołu.

Widać, że starzejące się fundamenty drużyny czekają zmiany. Thomas Mueller po meczu z Kostaryką zasugerował odejście z reprezentacji. Nie byłoby wielkim zaskoczeniem, gdyby w jego ślady poszli także Ilkay Guendogan, Mario Goetze, a może nawet Manuel Neuer. Tryby radykalnych zmian już ruszyły i nic ich nie zatrzyma.

Prawda, która długo majaczyła gdzieś w tle, dziś stała się brutalnie wyraźna: Niemcy nie są już czołowym zespołem światowej piłki.

Short teaser Reprezentacji Niemiec po raz kolejny nie udało się wyjść z mundialowej grupy. Nie są już tak dobrą drużyną, jak kiedyś.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Komentarz%3A%20Niemcy%20nie%20nale%C5%BC%C4%85%20ju%C5%BC%20do%20pi%C5%82karskiej%20elity&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63962930&x4=11400&x5=Komentarz%3A%20Niemcy%20nie%20nale%C5%BC%C4%85%20ju%C5%BC%20do%20pi%C5%82karskiej%20elity&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkomentarz-niemcy-nie-nale%C5%BC%C4%85-ju%C5%BC-do-pi%C5%82karskiej-elity%2Fa-63962930&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/komentarz-niemcy-nie-należą-już-do-piłkarskiej-elity/a-63962930?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63963087_401.jpg
Image caption Wygrana reprezentacji Niemiec nad Kostaryką nie wystarczyła do wyjścia z grupy
Image source Markus Gilliar/GES/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221124_001_fifaw_01r&image=https://static.dw.com/image/63963087_401.jpg&title=Komentarz%3A%20Niemcy%20nie%20nale%C5%BC%C4%85%20ju%C5%BC%20do%20pi%C5%82karskiej%20elity

Item 58
Id 63962053
Date 2022-12-02
Title Współczesne niewolnictwo: 50 milionów ofiar
Short title Współczesne niewolnictwo: 50 milionów ofiar
Teaser Nowe formy niewolnictwa istnieją prawie wszędzie na świecie. Ich ofiarami jest obecnie prawie 50 milionów kobiet, mężczyzn i dzieci.

Według działaczy na rzecz praw człowieka prawie 50 milionów kobiet, mężczyzn i dzieci żyje obecnie w niewoli. Nowe formy niewolnictwa istnieją „prawie wszędzie na świecie”. Ten rodzaj wyzysku jest najbardziej rozpowszechniony w Azji – informuje Towarzystwo na Rzecz Ludów Zagrożonych. 2 grudnia przypada Międzynarodowy Dzień Pamięci o Handlu Niewolnikami i jego Zniesieniu.

Nowe formy niewolnictwa

Również w krajach Afryki Zachodniej – jak wynika z danych ONZ – odnotowuje się wiele przypadków handlu ludźmi. Nowoczesne formy niewolnictwa istnieją także w krajach zachodnich, a ich ofiary cierpią z powodu przymusowej pracy, wykorzystywania seksualnego, a nawet kradzieży organów.

Według Międzynarodowej Organizacji Pracy zjawisko współczesnego niewolnictwa przybiera na sile. Z najnowszych szacunków wynika, że w ciągu ostatnich pięciu lat znacznie wzrosła liczba przypadków pracy przymusowej i przymusowych małżeństw. W 2021 roku współczesnymi niewolnikami było o dziesięć milionów osób więcej w porównaniu do roku 2016.

Koniec z bezkarnością

Prawo międzynarodowe, które zakazuje niewolnictwa, wydaje się zawodzić – mówi Nadja Grossenbacher z Towarzystwo na Rzecz Ludów Zagrożonych z siedzibą w Getyndze. – Naszym obowiązkiem jako społeczeństwa jest ujawnianie i powstrzymanie niewolnictwa wszędzie na świecie – dodaje. Przede wszystkim musi się skończyć bezkarność. Odpowiedzialne osoby muszą zostać pociągnięte do odpowiedzialności – podkreśliła.

Organizacja Narodów Zjednoczonych przyjęła 2 grudnia 1949 roku konwencję w sprawie zwalczania handlu ludźmi i eksploatacji prostytucji. Jednocześnie 2 grudnia został ogłoszony Międzynarodowym Dniem Pamięci o Handlu Niewolnikami i jego Zniesieniu.

(EPD/dom)

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Nowe formy niewolnictwa istnieją prawie wszędzie na świecie. Ich ofiarami jest obecnie prawie 50 milionów osób.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Wsp%C3%B3%C5%82czesne%20niewolnictwo%3A%2050%20milion%C3%B3w%20ofiar%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63962053&x4=11400&x5=Wsp%C3%B3%C5%82czesne%20niewolnictwo%3A%2050%20milion%C3%B3w%20ofiar%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwsp%C3%B3%C5%82czesne-niewolnictwo-50-milion%C3%B3w-ofiar%2Fa-63962053&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/współczesne-niewolnictwo-50-milionów-ofiar/a-63962053?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2021/bpol210708_001_handelludzmi_01i.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2021/bpol210708_001_handelludzmi_01i&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2021/bpol210708_001_handelludzmi_01i.jpg&title=Wsp%C3%B3%C5%82czesne%20niewolnictwo%3A%2050%20milion%C3%B3w%20ofiar

Item 59
Id 63961140
Date 2022-12-02
Title Niemcy. Szybsze odejście od węgla brunatnego
Short title Niemcy. Szybsze odejście od węgla brunatnego
Teaser Niemiecki parlament zdecydował o wcześniejszym końcu wydobycia węgla brunatnego w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Bundestag opowiedział się za wcześniejszym wycofaniem z węgla brunatnego w Nadrenii Północnej-Westfalii. W nocy z czwartku na piątek (2.12.2022) posłowie przyjęli rządowy projekt ustawy większością 525 głosów. Przeciwko głosowało 92 posłów, a dwie osoby wstrzymały się od głosu.

O osiem lat wcześniej

Rząd Olafa Scholza podjął decyzję na początku listopada. Ustawa przewiduje przyspieszenie odejścia od węgla brunatnego nad Renem o osiem lat – czyli do 2030 roku. Ostatnie elektrownie RWE opalane węglem brunatnym zostaną wyłączone 31 marca 2030 roku. Pierwotnie miały pracować do 31 grudnia 2038 roku.

Jednocześnie jednak dwie elektrownie na węgiel brunatny, które miały zostać wyłączone z końcem bieżącego roku, będą podłączone do sieci do końca marca 2024 roku.

Zrównana z ziemią

W sprawie wcześniejszego odejścia od węgla niemieckie ministerstwo gospodarki osiągnęło porozumienie z koncernem energetycznym RWE. Przewiduje ono między innymi, że – wbrew pierwotnym planom – szereg miejscowości nie padnie ofiarą kopalni odkrywkowej Garzweiler.

Nie dotyczy to jednak szczególnie kontrowersyjnej miejscowości Luetzerath, „okupowanej” przez aktywistów klimatycznych. Węgiel pod miejscowością jest „potrzebny do eksploatacji wysoko wydajnej floty węgla brunatnego w warunkach kryzysu energetycznego” – zaznaczono w porozumieniu. Decyzję ostro krytykują aktywiści klimatyczni.

W skali całego kraju wycofanie z węgla brunatnego nastąpi w 2038 roku. Do tego czasu będą nadal pracować elektrownie węglowe na terenach wydobywczych we wschodnich Niemczech.

(AFP/dom)

Short teaser Niemiecki parlament zdecydował o wcześniejszym końcu wydobycia węgla brunatnego w Nadrenii Północnej-Westfalii.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy.%20Szybsze%20odej%C5%9Bcie%20od%20w%C4%99gla%20brunatnego&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63961140&x4=11395&x5=Niemcy.%20Szybsze%20odej%C5%9Bcie%20od%20w%C4%99gla%20brunatnego&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-szybsze-odej%C5%9Bcie-od-w%C4%99gla-brunatnego%2Fa-63961140&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-szybsze-odejście-od-węgla-brunatnego/a-63961140?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63747897_401.jpg
Image caption Kopalnia odkrywkowa Garzweiler
Image source picture alliance / Jochen Tack
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2020/bpol200914_001_coal_01f&image=https://static.dw.com/image/63747897_401.jpg&title=Niemcy.%20Szybsze%20odej%C5%9Bcie%20od%20w%C4%99gla%20brunatnego

Item 60
Id 63959422
Date 2022-12-02
Title Prasa o fatalnej sytuacji w szpitalach dziecięcych: „Żadna niespodzianka”
Short title Fatalna sytuacja w klinikach dla dzieci: Żadna niespodzianka
Teaser Niemieckie szpitale dziecięce są u kresu wytrzymałości; drastycznie brakuje personelu, a liczba pacjentów rośnie. Prasa w Niemczech komentuje.

„Berliner Morgenpost” pisze: „Eksperci ostrzegają od lat, że kolejna ciężka fala zakażeń doprowadzi szpitale dziecięce do zapaści. Tak właśnie się stało. Już teraz na wielu oddziałach dziecięcych nie ma ani jednego wolnego łóżka. A będzie jeszcze gorzej - uważają lekarze pediatrzy. (...) Niedobór personelu w pediatrii jest jeszcze bardziej dotkliwy niż w innych obszarach opieki zdrowotnej. Nadzieja, której trzymają się teraz politycy zajmujący się tą sprawą w rządzie, jest taka, że wraz z lepszym dofinansowaniem klinik pediatrycznych zmniejszy się poziom stresu ich personelu i że zawód pediatry stanie się ogólnie atrakcyjniejszy. Wszystko to jednak wymaga czasu. Aby obecne przeciążenie szpitali dziecięcych nie skończyło się katastrofą, potrzebne są inne rozwiązania. W nagłych przypadkach personel pielęgniarski z innych oddziałów ma teraz w krótkim czasie wesprzeć swoich kolegów na oddziale pediatrycznym. Oznacza to jednak także, iż oprócz ciężko chorych dzieci i ich zrozpaczonych rodziców właśnie personel pielęgniarski po raz kolejny bierze na siebie winę za dziesięciolecia zaniedbań w polityce zdrowotnej”.

„Rhein-Zeitung” z Koblencji uważa: „To, że przychodnie muszą wybierać, które dzieci będą leczone natychmiast, a które muszą czekać godzinami na izbie przyjęć, jest wynikiem błędnych decyzji politycznych. Cierpią na tym dzieci, a wraz z nimi ich rodzice, ponieważ brakuje środków dla wszystkich. Winę za to ponosi system ochrony zdrowia, który na pierwszy plan wysunął rentowność poszczególnych oddziałów w szpitalach i klinikach. Minister zdrowia Karl Lauterbach z SPD chce to zmienić i planuje zastrzyki finansowe dla szpitali dziecięcych, ale to przychodzi zbyt późno i nie pomaga zbytnio w obecnym kryzysie”.

„Neue Osnabruecker Zeitung” krytykuje: „W bogatych Niemczech szpitale dziecięce są dramatycznie przeciążone. Nawet w poważnych nagłych przypadkach niemowlęta i maluchy są zawracane i muszą być przewożone do innych placówek, a niektóre z nich są daleko. Są trzy powody tej nadzwyczajnej sytuacji. Po pierwsze, szaleje wirus RSV, będący główną przyczyną chorób układu oddechowego i wiele dzieci musi być podłączonych do sztucznego płuca. Po drugie, z powodu pandemii często brakuje personelu. Trzeci powód to niewłaściwy system. Od lat obcina się dotacje na kliniki pediatryczne i liczbę łóżek, bo leczenie dzieci nie jest opłacalne dla koncernów medycznych. Na tym właśnie polega największe wyzwanie dla polityków i społeczeństwa, ponieważ dobra opieka medyczna dla najmłodszych nie może być obowiązującym modelem biznesowym. Jest ważnym elementem świadczenia przez państwo usług w interesie ogółu”.

„Pforzheimer Zeitung” pisze w podobnym tonie: „Całkiem niedawno Niemiecka Rada Etyki skarżyła się, że zarządzanie kryzysowe w pandemii odbyło się kosztem dzieci, nastolatków i młodych dorosłych, a ich potrzeby nie zostały w wystarczającym stopniu uwzględnione. Teraz znów stają się ofiarami: muszą płacić za kryzys w sektorze opiekuńczym i pielęgnacyjnym, który narastał od lat, ale z którym nie walczono z należytą energią. Pogorszył się nawet wskutek pandemii, ponieważ wielu pracowników tego sektora nie mogło sobie poradzić z obciążeniem. Należy się obawiać, że liczba takich pracowników opieki wzrośnie jeszcze bardziej”.

Zdaniem „OM-Medien” z Vechty/Cloppenburga: „System opieki zdrowotnej w Niemczech jest w szokująco złej sytuacji. Powód jest wszędzie taki sam: brakuje pielęgniarzy i opiekunów. Można to było zauważyć już podczas szczytowego nasilenia pandemii i wtedy za przyczynę tego stanu rzeczy uznano brak należytego prestiżu personelu zatrudnionego w sektorze opiekuńczym i zbyt niskie płace. Oba te czynniki odgrywają pewną rolę, ale główną przyczyną obecnych trudności jest wprowadzony w 2004 roku system rozliczeń ryczałtowych. Pod płaszczykiem zdrowej konkurencji doprowadzono do ekonomizacji systemu ochrony zdrowia, przy czym termin ‘ekonomizacja’ oznacza tu przede wszystkim ‘oszczędzanie, gdzie się tylko da’. Opieka medyczna jest zadaniem państwa w zakresie świadczenia przez nie usług publicznych i nie ma w niej miejsca na konkurencję gospodarczą”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemieckie szpitale dziecięce są u kresu wytrzymałości; drastycznie brakuje personelu, a liczba pacjentów rośnie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Prasa%20o%20fatalnej%20sytuacji%20w%20szpitalach%20dzieci%C4%99cych%3A%20%E2%80%9E%C5%BBadna%20niespodzianka%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63959422&x4=11397&x5=Prasa%20o%20fatalnej%20sytuacji%20w%20szpitalach%20dzieci%C4%99cych%3A%20%E2%80%9E%C5%BBadna%20niespodzianka%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprasa-o-fatalnej-sytuacji-w-szpitalach-dzieci%C4%99cych-%C5%BCadna-niespodzianka%2Fa-63959422&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/prasa-o-fatalnej-sytuacji-w-szpitalach-dziecięcych-żadna-niespodzianka/a-63959422?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63634693_401.jpg
Image caption Klinika medycyny neonatalnej w Moguncji
Image source Fredrik von Erichsen/dpa/picture-alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220609_001_pielegniarkif_01r&image=https://static.dw.com/image/63634693_401.jpg&title=Prasa%20o%20fatalnej%20sytuacji%20w%20szpitalach%20dzieci%C4%99cych%3A%20%E2%80%9E%C5%BBadna%20niespodzianka%E2%80%9D

Item 61
Id 63959132
Date 2022-12-02
Title Pieniądze są. Co dalej z nauczaniem języka polskiego w Niemczech?
Short title Pieniądze są. Co dalej z nauczaniem polskiego w Niemczech?
Teaser W niemieckim budżecie znalazły się środki na wspieranie nauki języka polskiego. Teraz trzeba opracować plan, jak je wydać. Chętnych na dotacje nie brakuje.

Po wielu miesiącach dyplomatycznych sporów i nacisków ze strony władz w Warszawie w budżecie Niemiec znalazły się w końcu środki na wsparcie nauczania polskiego w Niemczech jako języka ojczystego. W 2023 roku będzie to milion euro, w kolejnych latach po dwa miliony euro rocznie.

Środki te trafią do Centrum Kompetencji i Koordynacji Języka Polskiego KoKoPol w Saksonii. Ta stosunkowo nowa, bo istniejąca od 2020 roku instytucja, wyrasta tym samym na jeden z kluczowych ośrodków mających wpływ na to, jak osoby polskiego pochodzenia w Niemczech będą mogły uczyć się swojego języka ojczystego za publiczne niemieckie pieniądze.

Sprawdzić na czym stoimy

Minie jeszcze jednak zapewne trochę czasu zanim dzieci z polskich rodzin faktycznie odczują skutki dotacji, która znalazła się w budżecie federalnym. Sam KoKoPol musi najpierw zorientować się w sytuacji, a ta wcale nie jest przejrzysta. W Niemczech jest 16 landów i to one samodzielnie odpowiadają za szkolnictwo, także za naukę w szkołach polskiego jako ojczystego. W każdym landzie wygląda to nieco inaczej. Niektóre rzeczywiście angażują siły i środki aby uczyć polskiego. Inne nie robią prawie nic. Równolegle istnieje też cała sieć inicjatyw pozaszkolnych prowadzonych przez środowiska polonijne. Bez nich nauka polskiego byłaby czysto symboliczna.

– Po pierwsze, i w tej sprawie dużo już zrobiliśmy, trzeba zebrać i przeanalizować dane i zalecenia dotyczące nauczania polskiego w Niemczech. To podstawa abyśmy mogli odpowiednio kierować i wyskalować nasze działania. Potrzebujemy aktualnego obrazu sytuacji – mówi Deutsche Welle dyrektor KoKoPol Gunnar Hille.

Centrum chce wspierać zarówno naukę polskiego jako języka pochodzenia w szkołach, czyli mobilizować do działania landy, jak i w systemie pozaszkolnym, czyli wspierać inicjatywy prowadzone przez organizacje polonijne. Prawdopodobnie będą one mogły liczyć na wsparcie finansowe, choć szczegóły nie zostały jeszcze ustalone.

To nie jest zwykły rynek

Hille jest zdania, że w sprawie nauczania polskiego jako języka ojczystego działał dotychczas w Niemczech mechanizm rynkowy, popyt określał podaż, to znaczy oferta nauki polskiego była taka jak sygnalizowane zapotrzebowanie. – Ale to nie jest zwykły rynek, należało robić więcej. Jedno jest jasne, w całej Europie Zachodniej za mało wie się o Polsce, o polskiej historii, kulturze i języku. Teraz coś zrobiono, ale można zrobić jeszcze zdecydowanie więcej. I w tym kierunku zmierzamy.

Zdaniem Gunnara Hillego przeznaczenia środków na szczeblu federalnym na wspieranie polskiego to w pewnym stopniu środek nacisku na landy, aby te rozwijały u siebie ofertę nauki tego języka. Ale KoKoPol chce, aby także sami rodzice aktywniej upominali się w szkołach o przysługujące im przywileje, czyli właśnie o lekcje polskiego. Dlatego Centrum planuje akcje promującą język polski w Niemczech. Mają w nią zostać zaangażowane niemieckie osobistości o polskich korzeniach ze świata kultury, polityki czy sportu. Rozmowy w tej sprawie trwają.

– Musi przebić się, że polski jest 'fajny', a polskie pochodzenie to coś szczególnego, że to kapitał, który można potem wykorzystać w czasie nauki czy kariery zawodowej – mówi Hille. Jak podkreśla, szkoły w Niemczech już w momencie zapisywania dzieci z innymi niż niemieckie korzeniami powinny zwrócić uwagę na możliwość zajęć z języka pochodzenia. – A jeśli rodzice nie dowiedzą się tego w szkołach, to powinni usłyszeć to od nas, i właśnie po to ta kampania informacyjna.

„Krok we właściwym kierunku”

Znalezienie w budżecie federalnym środków na nauczanie języka polskiego w Niemczech z satysfakcją przyjęła kierowniczka Biura Polonii w Berlinie Klaudyna Droske. „Jestem dumna z nas wszystkich: osób, organizacji i stowarzyszeń, że jednym głosem, wspólnie przekazaliśmy nasze stanowisko w sprawie nauki języka polskiego rządowi RFN. Nasz głos został wysłuchany! To sukces i pierwszy krok we właściwym kierunku!” - czytamy w oświadczeniu przekazanym DW.

Nieco mniej spójny obraz wyłania się jednak z rozmów z polonijnymi organizacjami nauczycielskimi. Niektóre z nich z mieszanymi uczuciami podchodzą do faktu, że to właśnie KoKoPol stanie się czymś w rodzaju ogólnoniemieckiego centrum dowodzenia w sprawach nauczania polskiego. Cześć działaczy aktywnych na polu polonijnej oświaty od wielu lat odnosi się z rezerwą do istniejącego zaledwie od dwóch lat i zlokalizowanego w peryferyjnym Ostritz ośrodka.

Ale nie brakuje też pozytywnych głosów. Przewodniczący działającego w Berlinie Polskiego Towarzystwa Szkolnego Oświata Jakub Nowak ubolewa co prawda nad tym, że środki na wsparcie polskiego w Niemczech znalazły się dopiero po zabraniu przez Polskę dotacji dla dzieci z mniejszości niemieckiej. Cieszy się jednak z dodatkowych pieniędzy i ma nadzieję na poprawę sytuacji instytucji podobnych do tej, którą reprezentuje.

– Bardzo się cieszę i liczę na to, że rzeczywiście zostanie dofinansowane nie tylko nauczanie w systemie szkolnym, ale też pozaszkolnym. Bardzo bym sobie życzył, żebyśmy jako Towarzystwo Szkolne Oświata mieli jakiś stały budżet i mogli pozyskiwać nowych nauczycieli – mówi Nowak w rozmowie z DW.

Towarzystwo Oświata zapewnia obecnie nauczanie polskiego dla blisko 300 dzieci w Berlinie i Poczdamie. Nowak skarży się jednak, że z powodu kiepskiej sytuacji finansowej nie jest w stanie zatrzymać u siebie wykwalifikowanych pedagogów. – Niestety za te pieniądze, które teraz płacimy, niewiele osób chce pracować. W innych miejscach mogą dostać nawet trzy razy więcej, więc odchodzą – mówi. Problemem jest także brak pomieszczeń do prowadzenia zajęć.

Polsko-niemiecka awantura

Przeznaczenie przez Niemcy dodatkowych, i to pochodzących z budżetu centralnego, a nie budżetów landowych, środków na nauczanie polskiego, było jednym ze sztandarowych żądań polskiego rządu pod adresem Berlina. Władze w Warszawie postawiły wręcz sprawę na ostrzu noża, odbierając w ubiegłym roku część środków na nauczanie języka niemieckiego dla dzieci z mniejszości niemieckiej w Polsce.

W niedawnej rozmowie z DW minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek przyznawał, że była to forma nacisku na Berlin. – Czy gdybyśmy tego ruchu nie zrobili i nie zmniejszyli środków na nauczanie języka niemieckiego (...), to czy strona niemiecka w ogóle dzisiaj podnosiłaby ten temat? Wydaje się, że było to konieczne, aby w Niemczech w końcu zaczęto myśleć o tym, jak zacząć wykonywać swoje zobowiązania – mówił w październiku Czarnek.

Deklarował również, że jeśli Niemcy zaczną finansować na poziomie federacji nauczanie języka polskiego jako ojczystego w takim wymiarze, jak robi to Polska, to jego rząd wróci do pełnego finansowania języka niemieckiego mniejszości niemieckiej.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser W niemieckim budżecie znalazły się środki na wspieranie nauki polskiego. Teraz trzeba opracować plan, jak je wydać.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3APolska%20i%20Niemcy::Pieni%C4%85dze%20s%C4%85.%20Co%20dalej%20z%20nauczaniem%20j%C4%99zyka%20polskiego%20w%20Niemczech%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63959132&x4=100218&x5=Pieni%C4%85dze%20s%C4%85.%20Co%20dalej%20z%20nauczaniem%20j%C4%99zyka%20polskiego%20w%20Niemczech%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpieni%C4%85dze-s%C4%85-co-dalej-z-nauczaniem-j%C4%99zyka-polskiego-w-niemczech%2Fa-63959132&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3APolska%20i%20Niemcy" />
Item URL https://www.dw.com/pl/pieniądze-są-co-dalej-z-nauczaniem-języka-polskiego-w-niemczech/a-63959132?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/19225061_401.jpg
Image source picture-alliance/dpa/I. Kjer
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/19225061_401.jpg&title=Pieni%C4%85dze%20s%C4%85.%20Co%20dalej%20z%20nauczaniem%20j%C4%99zyka%20polskiego%20w%20Niemczech%3F

Item 62
Id 63958428
Date 2022-12-01
Title Niemcy i Polska zabezpieczą dostawy dla rafinerii w Schwedt
Short title Niemcy i Polska zabezpieczą dostawy dla rafinerii w Schwedt
Teaser Polska obiecała dostawy ropy naftowej przez Gdańsk do rafinerii w Schwedt w Brandenburgii. Zastąpi ropę z rosyjskiego rurociągu „Przyjaźń”.

Po rezygnacji z rosyjskiej ropy Niemcy i Polska chcą zabezpieczyć dostawy surowca dla rafinerii w Schwedt w Niemczech Wschodnich. Szef resortu gospodarki Niemiec Robert Habeck (Zielon) oraz polska minister środowiska Anna Moskwa podpisali w czwartek (01.12.2022) wspólną deklarację.

Wyjaśnili, że obie strony chciały zapewnić funkcjonowanie polskich rafinerii w Gdańsku i Płocku oraz rafinerii w Schwedti Leunie oraz wezwali do współpracy niemieckie i polskie koncerny naftowe.

Jak podkreślił Robert Habeck: „Wycofanie się z rosyjskiej ropy jest wyzwaniem dla rafinerii w obu krajach”, a „deklaracja wzmacnia bezpieczeństwo energetyczne Polski i Niemiec”.

W podobnym tonie mówiła Anna Moskwa dodając, że „deklaracja będzie sygnałem dla rozwoju wspólnych projektów i inwestycji polskich i niemieckich firm”.

Droga zaopatrzenia w ropę przez Polskę ma dla Schwedt i wschodnich Niemiec ogromne znaczenie. Do tej pory rafineria PCK Schwedt zaopatrywana była w rosyjską ropę z rurociągu „Przyjaźń”. Schwedt znajduje się obecnie pod niemieckim zarządem powierniczym, ale nadal należy do rosyjskiej spółki państwowej Rosnieft. Berlin chce jednak to zakończyć od 1 stycznia i pilnie szuka innych rozwiązań. Ponieważ pojemność rurociągu z Rostocku do Schwedt nie jest wystarczająca, potrzebne są dodatkowe ilości ropy. Rząd Niemiec od miesięcy starał się przekonać Polskę do dostaw ropy przez polski port w Gdańsku i tamtejszy system rurociągów do Schwedt.

(DPA, RTR/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Polska obiecała dostawy ropy naftowej przez Gdańsk do rafinerii w Schwedt w Brandenburgii. Zastąpi ropę z Rosji.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%20i%20Polska%20zabezpiecz%C4%85%20dostawy%20dla%20rafinerii%20w%20Schwedt&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63958428&x4=11395&x5=Niemcy%20i%20Polska%20zabezpiecz%C4%85%20dostawy%20dla%20rafinerii%20w%20Schwedt&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-i-polska-zabezpiecz%C4%85-dostawy-dla-rafinerii-w-schwedt%2Fa-63958428&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-i-polska-zabezpieczą-dostawy-dla-rafinerii-w-schwedt/a-63958428?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63148143_401.jpg
Image caption Rafineria PCK w Schwedt
Image source HANNIBAL HANSCHKE/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63148143_401.jpg&title=Niemcy%20i%20Polska%20zabezpiecz%C4%85%20dostawy%20dla%20rafinerii%20w%20Schwedt

Item 63
Id 63957140
Date 2022-12-01
Title Maryja Kalesnikawa w szpitalu: co wiedzą jej bliscy?
Short title Maryja Kalesnikawa w szpitalu: co wiedzą jej bliscy?
Teaser Znana białoruska opozycjonistka Maryja Kalesnikawa przebywa w szpitalu. Co wydarzyło się w areszcie? Co wiedzą jej krewni i towarzysze broni?

Jak poinformował w czwartek (01.12.2022) na Forum Mińskim w Berlinie poseł SPD Nils Schmidt białoruską liderkę opozycji Maryję Kalesnikawą przeniesiono z intensywnej terapii na odział chirurgii ogólnej. Wiadomość tę potwierdziło biuro Wiktara Babaryki, byłego kandydata na prezydenta Białorusi, z którym Maryja Kalesnikawa wcześniej współpracowała. Ambasada Niemiec na Białorusi zainteresowała się losem opozycjonistki i według zapewnień Nilsa Schmidta Niemcy są gotowe udzielić jej wszelkiej pomocy.

Dopiero we wtorek (29.11.2022) okazało się, że Maryja Kalesnikawa przebywa na oddziale intensywnej terapii, gdzie przewieziono ją dzień wcześniej z więzienia w białoruskim Homlu.

– Według lekarzy stan Maryji był ciężki. Nie wiadomo jednak, gdy poczuła się źle. Od 17 listopada prawnik opozycjonistki nie mógł się z nią zobaczyć – powiedziała DW siostra Kalesnikawej Tatiana Chomicz.

Latem 2020 roku 40-letnia Maryja Kalesnikowa była jedną z trzech przywódczyń protestów przeciwko prezydentowi Białorusi Aleksandrowi Łukaszence, który wcześniej doprowadził do sfałszowania wyborów prezydenckich.

Białoruski reżim brutalnie stłumił demonstracje opozycji, a współtowarzyszki Kalesnikowej: Wieranika Cepkała oraz Swiatłana Cichanouska wyjechały z kraju. Kalesnikawa została. Łukaszenka nakazał ją wprawdzie deportować do granicy Ukrainy i wyrzucić z kraju, ale opozycjonistka podarła swój paszport i trafiła do aresztu. W 2021 roku sąd skazał ją na 11 lat więzienia.

Odmowa wizyty w szpitalu

Adwokatowi opozycjonistki, który usiłował odwiedzić ją 29 listopada w więzieniu, odmówiono wizyty. Nie poinformowano go również, że Maryji Kalesnikawej już nie ma w celi. – Krótko po tym otrzymałam nieoficjalną informację, że znajduje się ona na oddziale chirurgii szpitala w Homlu – mówi siostra Marii.

Do dziś nic więcej nie wiadomo. W tym dniu dotarła jedynie informacja, że Maryję przewieziono do szpitala i natychmiast przeprowadzono u niej operację. Dzień później odmówiono wizyty zarówno prawnikowi jak i ojcu opozycjonistki. Udało mu się jednak porozmawiać z lekarzem prowadzącym.

– Rozmowa odbyła się w obecności pracowników MSW. Według lekarzy operacja się udała, Maryja odzyskała świadomość, ale jej stan jest nadal poważny. Chora miała mieć zapewnioną odpowiednią opieką i lekarstwa. Ojciec nie uzyskał jednak żadnej informacji na temat diagnozy. Rzekomo potrzebna byłaby pisemna zgoda Maryji na ujawnienie danych. Nie mamy też potwierdzonych informacji, dlaczego operacja była konieczna. Słyszałam z kilku źródeł, że miało dojść do pęknięcia wrzodu – powiedziała Tatiana Chomicz. Według niej siostra nigdy nie skarżyła się na tego typu dolegliwości.

Co wydarzyło się w odosobnieniu?

Już 22 listopada wiadomo było, że Maryja musiała spędzić dziesięć dni w odosobnieniu. – Więźniowie polityczni na Białorusi znajdują się obecnie pod szczególną presją. Nie mają w celi ani szczoteczki do zębów, nie mają pościeli, zamiast łóżka mają przymocowaną do ściany deskę. Praktycznie cały dzień muszą stać. Nie otrzymują książek i nie mogą korzystać z telefonu. Z kolei adwokatowi powiedziano, że wcale nie domagała się jego wizyty. A przecież nie miała ani papieru, ani pióra, żeby złożyć taką prośbę –tłumaczy Tatiana, opisując sposoby reżimu traktowania członków opozycji.

Choć adwokat Maryji w korespondencji do prokuratury i władz więzienia wyrażał zaniepokojenie stanem zdrowia swojej klientki, nie doczekł się żadnej reakcji.

Teraz najbliżsi opozycjonistki próbują dowiedzieć się, co się stało i jaki w ostatnim czasie był stan jej zdrowia w areszcie. – Chcemy oficjalnej informacji od lekarzy. Zdajemy sobie sprawę, że znajdują się teraz pod wielką presją, ale ważne jest, aby poświęcili jej jak najwięcej uwagi – tłumaczy Tatiana.

Franciszak Wiaczorka, zaufany człowiek przebywającej na wygnaniu na Litwie Swiatłany Cichanouskiej, podkreśla: „Żądamy, aby krewni Maryji, prawnicy i zagraniczni dyplomaci mieli do niej dostęp, aby mogli się przekonać, że Maryja żyje i ma zapewnioną odpowiednią opiekę medyczną”. Jak twierdzi, istnieją relacje świadków, którzy byli obecni przy torturowaniu więźniów politycznych na Białorusi. Są trzymani w nieogrzewanych pomieszczeniach i często padają ofiarą pobicia. Według Wiaczorki „w białoruskich więzieniach zamiast prawa rządzi całkowita samowolka”.

Wsparcie dla Marii od innych działaczek

Wiadomość o sytuacji Maryji Kalesnikawej ukazała się na pierwszych stronach licznych gazet oraz portali internetowych. Na stan zdrowia aktywistki zareagował Parlament Europejski, Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy, Departament Stanu USA oraz niemiecki MSZ.

W międzyczasie zareagowały również białoruskie działaczki: Swiatłana Cichanouska i Wieranika Cepkała. – Mamy straszne wieści. Nasza droga Maszo, mamy nadzieję, że wszystko będzie z Tobą w porządku – pisze Cichanouska. Jednocześnie apeluje do Białorusinów o przekazywanie informacji ze szpitala w Homlu, aby uniemożliwić reżimowi rządzącego Aleksandra Łukaszenki zatuszowanie sprawy.

– Droga Maryjo, słowa nie są w stanie oddać tego, co się czuje po usłyszeniu wiadomości o Tobie. Co musiało się stać w izolatce, żeby prosto stamtąd trafić na intensywną terapię – pisze w mediach społecznościowych Wieranika Cepkała. Jednocześnie zwraca się też do społeczności międzynarodowej o „odizolowanie Łukaszenki od Białorusinów”. – Co jeszcze musi się wydarzyć na Białorusi, żeby przyszła pomoc? Masza, naprawdę mam nadzieję, że wkrótce wyzdrowiejesz i wszystko będzie dobrze. Jestem z tobą – napisała Wieranika Cepkała.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Znana białoruska opozycjonistka Maryja Kalesnikawa przebywa w szpitalu. Co wydarzyło się w areszcie?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Maryja%20Kalesnikawa%20w%20szpitalu%3A%20co%20wiedz%C4%85%20jej%20bliscy%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63957140&x4=11395&x5=Maryja%20Kalesnikawa%20w%20szpitalu%3A%20co%20wiedz%C4%85%20jej%20bliscy%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmaryja-kalesnikawa-w-szpitalu-co-wiedz%C4%85-jej-bliscy%2Fa-63957140&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/maryja-kalesnikawa-w-szpitalu-co-wiedzą-jej-bliscy/a-63957140?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol221007_001_cichanouska1_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221007_001_cichanouska1_01r&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol221007_001_cichanouska1_01r.jpg&title=Maryja%20Kalesnikawa%20w%20szpitalu%3A%20co%20wiedz%C4%85%20jej%20bliscy%3F

Item 64
Id 63957961
Date 2022-12-01
Title Scholz: Jesteśmy gotowi wzmocnić bezpieczeństwo Polski
Short title Scholz: Jesteśmy gotowi wzmocnić bezpieczeństwo Polski
Teaser Berlin nadal czeka na decyzję Polski w sprawie rozmieszczenia na jej terytorium niemieckich systemów Patriot. Szef NATO radzi zaś, by oddzielić ten temat od kwestii wsparcia obrony przeciwlotniczej Ukrainy.

– Nasza oferta dla Polski pozostaje bez zmian. Jesteśmy gotowi wzmocnić bezpieczeństwo Polski, rozmieszczając tam Patrioty – powiedział w czwartek (01.12.2022) w Berlinie kanclerz Niemiec Olaf Scholz. I dodał, że „dyskusja na ten temat w Polsce nie jest jeszcze zakończona”.

Niemcy zaoferowały Polsce rozmieszczenie systemów antyrakietowych Patriot po przypadkowym uderzeniu rakiety w Przewodowie przy granicy z Ukrainą, gdzie zginęły dwie osoby. Po początkowo pozytywnej reakcji, polski minister obrony Mariusz Błaszczak zasugerował, aby Niemcy przekazały systemy Patriot bezpośrednio Ukrainie. Niemiecki rząd wprawdzie nie wykluczył takiej opcji, ale wskazał, iż należy to omówić z sojusznikami w ramach NATO. Sprawa ta była w czwartek jednym z tematów wspólnej konferencji prasowej Scholza i sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga.

Szef Sojuszu pochwalił Niemcy za ofertę wzmocnienia obrony przeciwlotniczej Polski. – To jeszcze jeden przykład niemieckiego przywództwa w naszym Sojuszu i zaangażowania we wzmocnienie odstraszania i obrony NATO. – W Polsce toczy się dyskusja na ten temat i jest zbyt wcześnie, by wyciągnąć wnioski – zaznaczył.

NATO wzmocni ochronę podmorskich gazociągów

Zdaniem Stoltenberga należy oddzielić sprawy trzech systemów Patriot, które Niemcy zaoferowały, by pomóc chronić polską przestrzeń powietrzną, od o wiele szerszego tematu wsparcia obrony przeciwlotniczej Ukrainy.

– Wszyscy zgadzamy się co do pilnej potrzeby pomocy Ukrainie, w tym poprzez systemy obrony przeciwlotniczej. Niemcy już dostarczyły nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej o krytycznym znaczeniu, w tym Iris-T. Sojusznicy planują zwiększyć to wsparcie – powiedział szef NATO.

– Trzeba jednak zrozumieć, że nie chodzi tylko o dostarczanie nowych systemów, ale także o zapewnienie, by systemu, które już przekazaliśmy, mogły funkcjonować. Potrzeba zatem amunicji dla tych systemów, części zamiennych i serwisowania.

Szef Sojuszu poparł także niemiecko-norweską inicjatywę w sprawie utworzenia Centrum NATO ds. Infrastruktury Podmorskiej. – Rurociągi i kable, znajdujące się na dnie mórz i transportujące energię oraz dane, to arterie naszych gospodarek – powiedział. I dodał, że niedawny sabotaż wymierzony w gazociągi Nord Stream przypomniały, jak bardzo narażona jest ta infrastruktura.

Proponowane przez Niemcy i Norwegię nowe NATO-wskie centrum „umożliwi członkom Sojuszu na lepsze rozeznanie w sytuacji, określi słabe punkty i pomoże w odstraszaniu oraz usuwaniu następstw wszelkich zakłóceń dotyczących tej infrastruktury”, powiedział Stoltenberg.

„Nie lekceważyć Rosji”

W czwartek w Berlinie szef NATO wziął udział w międzynarodowej konferencji na temat bezpieczeństwa. W swym wystąpieniu przestrzegł, by „nie lekceważyć Rosji”.

– Rosyjskie rakiety i drony nadal spadają na ukraińskie miasta, ludność cywilną oraz infrastrukturę krytyczną, powodując wielkie ludzkie cierpienie. A zima już się zaczyna – mówił Stoltenberg. Chwalił Niemcy za udzielaną Ukrainie pomoc finansową, humanitarną i militarną. Znaczenie tego wsparcia „widać codziennie na polu walki”, przekonywał.

Wezwał także niemieckie władze do dalszych inwestycji w obronność. – Potrzebujemy silnej i gotowej do działania Bundeswehry – mówił. – To ważne dla bezpieczeństwa Niemiec, ale także Europy i bezpieczeństwa globalnego.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Berlin potwierdza ofertę ws. Patriotów dla Polski. Szef NATO radzi zaś, by oddzielić tę sprawę od wsparcia dla Ukrainy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Scholz%3A%20Jeste%C5%9Bmy%20gotowi%20wzmocni%C4%87%20bezpiecze%C5%84stwo%20Polski&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63957961&x4=11395&x5=Scholz%3A%20Jeste%C5%9Bmy%20gotowi%20wzmocni%C4%87%20bezpiecze%C5%84stwo%20Polski&x6=1&x7=%2Fpl%2Fscholz-jeste%C5%9Bmy-gotowi-wzmocni%C4%87-bezpiecze%C5%84stwo-polski%2Fa-63957961&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/scholz-jesteśmy-gotowi-wzmocnić-bezpieczeństwo-polski/a-63957961?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63957067_401.jpg
Image caption Kanclerz Olaf Scholz i sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg
Image source Kay Nietfeld/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63957067_401.jpg&title=Scholz%3A%20Jeste%C5%9Bmy%20gotowi%20wzmocni%C4%87%20bezpiecze%C5%84stwo%20Polski

Item 65
Id 63956489
Date 2022-12-01
Title Ukraina: zimowe opcje militarne
Short title Ukraina: zimowe opcje militarne
Teaser Armia rosyjska w zasadzie potrzebowałaby teraz przerwy na froncie. To z kolei stanowi szansę dla armii ukraińskiej; tylko że Kijów potrzebuje więcej amunicji.

Zalane deszczem pola uprawne, ślady opon wypełnione wodą: takie właśnie obrazy dominują w doniesieniach z frontu od czasu odzyskania przez Ukraińców miasta Chersoń w pierwszej połowie listopada; zarówno na południu kraju, jak i na wschodzie. Jednocześnie, według burmistrza Kijowa Witalija Kliczko, Rosja swoimi bombardowaniami sprowadza na mieszkańców „najgorszą zimę od czasów drugiej wojny światowej”. Prawie w całej Ukrainie energia elektryczna jest dostępna tylko przez kilka godzin dziennie.

Władze Kijowa usiłują pomóc ludziom namiotami grzewczymi i generatorami prądu. – Rosja spowodowała już bardzo poważne zniszczenia infrastruktury, których nie da się szybko naprawić – powiedział w rozmowie z DW ekspert ds. Ukrainy i Rosji Nico Lange z Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.

Do Ukrainy dostarczane są części zamienne do zniszczonych podstacji i innej infrastruktury energetycznej, ale według Nico Langego już sama wymiana „pojedynczych transformatorów lub niektórych części” zajmuje dużo czasu.

Unia Europejska musi przygotować się na nową falę uchodźców z Ukrainy. – Nie powinniśmy rozpoczynać tej pomocy dopiero wtedy, gdy zobaczymy zdjęcia zamarzniętych ludzi z Ukrainy. Kolejna fala uchodźców jest częścią planu Putina – mówi Margarete Klein z Stiftung Wissenschaft und Politik (SWP), która doradza niemieckiemu rządowi w Berlinie. Jak dodaje, Kreml próbuje wbić klin między członków UE, a w niektórych krajach Unii już spada gotowość do przyjmowania kolejnych uchodźców.

Ciężkie straty wojsk rosyjskich

Ale rosyjskie bombardowania mają najwyraźniej także inny cel. Według analityczki SWP armia rosyjska pilnie potrzebuje przerwy w walkach na Ukrainie.

– Poniosła ogromne straty materialne i osobowe. Wygląda na to, że żołnierze, którzy zostali zmobilizowani dopiero jesienią, niezbyt wzmacniają rosyjskie siły zbrojne. Aby zwiększyć skuteczność bojową oddziałów, nie wystarczy wysłać na front słabo wyszkolonych i źle wyposażonych rezerwistów. Służą głównie jako mięso armatnie. Kreml potrzebuje czasu, aby lepiej wyszkolić nową falę rezerwistów, ponieważ wielu instruktorów bierze udział w walkach.

Najważniejszym celem strategicznym ukraińskich sił zbrojnych tej zimy wydaje się być uniemożliwienie armii rosyjskiej zrobienia jakiejkolwiek przerwy w walkach. Temperatury poniżej zera mogą wkrótce dać Ukrainie przewagę militarną, ale jednoczenie spowodować katastrofę humanitarną wśród cywilów.

Czekając na zamarzniętą ziemię

Na wschodzie kraju, gdzie armia rosyjska okupuje znaczną część obwodu ługańskiego, postępy ukraińskich sił zbrojnych są „uzależnione od zamarzniętego gruntu”, jak mówi ekspert ds. Ukrainy Nico Lange. Zwłaszcza w północno-wschodniej części kraju wojsko dysponuje wieloma pojazdami na kołach. Aby armia ukraińska mogła wykorzystać swoją siłę i mobilność, drogi nie mogą być rozmokłe.

Na wschodzie kraju armia rosyjska uzyskuje bowiem przewagę atakując wyrzutniami rakietowymi Grad, pochodzącymi jeszcze z czasów Związku Radzieckiego. Rosjanie w ten sposób codziennie masowo ostrzeliwują ukraińskie pozycje, Rosja bowiem jest w stanie stale produkować tę amunicję. Natomiast Ukraina jest uzależniona od zachodniego typu artylerii na kołach, takiego jak francuskie samobieżne haubicoarmaty Caesar, które umożliwiają uderzenia w trasy zaopatrzeniowe wroga. Właśnie dlatego potrzebna jest zamarznięta, twarda ziemia zamiast błotnistych dróg.

Obecnie, według prognoz pogody, w północno-wschodniej Ukrainie zaczynają się mrozy. – Gdy tylko ziemia zamarznie, po stronie ukraińskiej pojawią się większe możliwości działania. Wydaje się, że na to właśnie Ukraińcy czekają jeżeli chodzi o dokonanie ataku w obwodzie ługańskim – wyjaśnia Nico Lange.

W najbliższych tygodniach powinien zostać rozwiązany inny problem armii ukraińskiej. Intensywne użytkowanie zachodnich systemów artyleryjskich powoduje znaczne ich zużycie. Centrum naprawy tych broni, takich jak niemiecka samobieżna haubicoarmata PzH 2000, powinno być gotowe do połowy grudnia na Słowacji, przy granicy z Ukrainą, jak powiedziała niemiecka minister obrony Christine Lambrecht w rozmowie z „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

– Niemiecki przemysł zajmuje się teraz, na nasze zlecenie, budową centrum serwisowego. W tym celu przewidziano duży pakiet części zamiennych obejmujący około 14 000 sztuk – zapowiedziała minister Lambrecht.

Brak amunicji

– Kijów nie chce teraz stracić rozpędu. Armia ukraińska pokazała, że potrafi bardzo zręcznie wykorzystywać słabości strony rosyjskiej – jak mówi analityk SWP Margarete Klein.

Nico Lange z Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa dodaje, że siłom ukraińskim jednak brakuje amunicji. – Ukraina zużywa na przykład rakiety do systemów obrony powietrznej szybciej niż mogą być one produkowane. Dotyczy to również zwykłej amunicji artyleryjskiej, którą z kolei Rosja może dysponować właściwie bez ograniczeń, w przeciwieństwie do sterowanych częściowo przez chipy pocisków średniego zasięgu.

Stąd też wojna ta powoli staje się wyścigiem o amunicję. Putin od dawna liczy na to, że ukraińskiemu systemowi obrony przeciwlotniczej zabraknie amunicji. Jednocześnie 50 państw, które wspierają ukraińską grupę kontaktową pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych, dostarcza dodatkowe systemy przeciwlotnicze.

– Obrona powietrzna Ukrainy jest coraz lepsza – mówi Nico Lange. Rosja reaguje na to wystrzeliwując jeszcze więcej pocisków średniego zasięgu i dronów na infrastrukturę cywilną.

Taka taktyka staje się jednak coraz trudniejsza dla Kremla. Opublikowano liczne zdjęcia używanych przez Rosję pocisków, które w rzeczywistości należą do rezerwy strategicznej. A z powodu sankcji technologicznych Moskwa nie może po prostu odtworzyć tych pocisków, ponieważ nie ma do tego chipów i odpowiedniej technologii.

Zimowa faza wojny Rosji przeciwko Ukrainie to przeciąganie liny. Wynik zależy oczywiście od tego, czy Kijów, dzięki pomocy Zachodu, będzie w stanie uniknąć katastrofy humanitarnej, czy ukraińska obrona powietrzna zostanie wzmocniona, i czy armia ukraińska będzie w stanie nękać, punktowymi atakami wzdłuż linii frontu, oddziały Kremla na zamrożonej ziemi tak, aby nie dać im chwili wytchnienia. Jednak w obliczu ludzkich cierpień w Ukrainie, niewielu ekspertów dostrzega szanse na szybki pokój. Wręcz przeciwnie.

– Nie widzę w tej chwili gotowości ze strony rosyjskiej do poważnych negocjacji – mówi Margarete Klein, ekspertka SWP ds. Europy Wschodniej.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Armia rosyjska w zasadzie potrzebowałaby teraz przerwy na froncie. To z kolei stanowi szansę dla armii ukraińskiej.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Ukraina%3A%20zimowe%20opcje%20militarne&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63956489&x4=11395&x5=Ukraina%3A%20zimowe%20opcje%20militarne&x6=1&x7=%2Fpl%2Fukraina-zimowe-opcje-militarne%2Fa-63956489&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ukraina-zimowe-opcje-militarne/a-63956489?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Ukraina%3A%20zimowe%20opcje%20militarne

Item 66
Id 63957163
Date 2022-12-01
Title Niemcy: Historyczny rekord apostazji
Short title Niemcy: Historyczny rekord apostazji
Teaser Rok 2022 jest w Niemczech przełomowy pod względem apostazji, szczególnie dla Kościoła katolickiego. Liczba chrześcijan w kraju po raz pierwszy spadła poniżej 50 procent; to kamień milowy w jego historii.

Nie będzie przesadą mówienie o kamieniu milowym w historii Niemiec. Po raz pierwszy mniej niż połowa Niemców należy do jednego z dwóch głównych Kościołów chrześcijańskich. Tylko 21,6 mln pozostaje katolikami. Mówi się nawet o końcu „Kościoła powszechnego”.

Rekord wszech czasów

Szczególnie dla Kościoła katolickiego w Niemczech statystyki pokazują trend negatywny. Masowy exodus trwa; w 2021 roku 359 338 katolików w Niemczech odwróciło się od Kościoła. To rekord.

Odsetek osób uczestniczących w nabożeństwach religijnych spadł do 4 procent. Do tego dochodzą skutki zmian demograficznych. Liczba chrztów i nowych wiernych jest znacznie niższa od liczby pogrzebów w obu Kościołach.

Wiele wskazuje na to, że zmniejsza się także wpływ Kościołów na społeczeństwo. Na tegorocznych Dniach Niemieckich Katolików w maju w Stuttgarcie obecni byli prezydent i kanclerz, ale członkowie gabinetu rządowego byli, inaczej niż zwykle, słabo reprezentowani.

Nie było prawie żadnych prominentnych polityków z unii z CDU/CSU. A podczas tradycyjnego przyjęcia Konferencji Episkopatu Niemiec w Berlinie w październiku, jedna rzecz szczególnie rzucała się w oczy: brak czołowych polityków.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec, Georg Baetzing, uważa, że rozwój sytuacji jest dramatyczny. 360.000 osób rozstało się z Kościołem jako instytucją. – To mnie boli i wewnętrznie obciąża – mówił biskup Limburga.

Georg Baetzing apeluje o nowe zaufanie. – Nadal warto być członkiem Kościoła – mówi i zwraca uwagę na wielu zaangażowanych chrześcijan, którzy działają w stowarzyszeniach, w Caritasie i innych inicjatywach na rzecz innych i spójności społeczeństwa.

Zmęczenie nadużyciami

Nierozwiązana sytuacja w Archidiecezji Kolońskiej ciąży na niemieckim Kościele katolickim niczym ołów. Ciągle odkrywane są nowe punkty zapalne: na przykład pytanie, czy kardynał Rainer Maria Woelki nie tolerował przestępstw popełnianych przez bliskich mu księży; rewelacje na temat strategii PR-owych archidiecezji; spór o kosztowne Kolońskie Kolegium Teologii Katolickiej (KHKT). Biskup Baetzing określił obecną sytuację archidiecezji i samego kardynała jako „coraz bardziej nie do zniesienia”.

Pytanie, jak papież Franciszek postąpi z jego ofertą rezygnacji z urzędu, dawno już przesłoniło inne gorące tematy ostatnich miesięcy. Pojawiły się doniesienia o nadużyciach w Muenster, Trewirze i Osnabrueck, a w lutym raport o nadużyciach seksualnych w archidiecezji Monachium i Freising zwrócił uwagę także na papieża emeryta Benedykta XVI.

Joseph Ratzinger zaprzeczył w gruncie rzeczy, że ponosi jakąkolwiek odpowiedzialność za to, że oskarżony o molestowanie seksualne ksiądz został przywrócony do pracy duszpasterskiej. Z drugiej strony musiał potem sprostować swoje oświadczenie, według którego nie był obecny na decydującym spotkaniu w sprawie tego księdza.

Wszystko to sprawia wrażenie, że niemieckie społeczeństwo jest zmęczone nie mającym końca pasmem nadużyć. A to, że rozpalone emocje z czasem wygasają, nie wróży dobrze niemieckiemu Kościołowi katolickiemu.

Brak jedności w reformach

Mimo to niemieckim biskupom udało się zreformować prawo pracy. W nowym kodeksie, przyjętym w listopadzie w Wuerzburgu, zmniejszono wymagania dotyczące przede wszystkim stylu życia pracowników zatrudnianych przez Kościół. W przyszłości ich życie prywatne, a zwłaszcza życie w związku i sfera intymna, nie powinny być już podstawą do zwolnienia z pracy. Jedyną podstawą do takiego zwolnienia będzie „zachowanie wrogie wobec Kościoła” i wystąpienie z niego.

Nadal nie wiadomo, czy proces reform, znany jako „Droga Synodalna”, może poprawić sytuację niemieckiego Kościoła katolickiego. Na obradach czwartego zgromadzenia „Drogi Synodalnej” we wrześniu we Frankfurcie nad Menem stało się jasne, że nawet w łonie Konferencji Episkopatu Niemiec nie ma jedności, ponieważ mniejszość jej członków odrzuciła dokument dotyczący reformy moralności seksualnej.

Biskup Stefan Oster z Pasawy oświadczył, że uważa różnice zdań między biskupami za „trudne do przezwyciężenia”.

Mało optymistyczna okazała się też wizyta ad limina niemieckich biskupów, gdy w połowie listopada przedstawili Watykanowi swoje wątpliwości. I, według części obserwatorów, natrafili na mur nie do pokonania. Biskup Baetzing mówił wówczas z niepokojem o „niecierpliwości ludu Bożego”.

W parafiach i stowarzyszeniach katolickich, a także na wydziałach teologicznych coraz mniej osób okazuje zrozumienie dla stanowiska Stolicy Apostolskiej w sprawach kobiet czy moralności seksualnej. Również Irme Stetter-Karp, przewodnicząca Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich, powiedziała po tej wizycie, że w Niemczech nie ma już „cierpliwego ludu Bożego”.

Kwestią otwartą pozostaje, jak papież i Kuria Rzymska zareagują na pragnienie reform coraz bardziej niespokojnej społeczności niemieckich katolików. Jeśli Stolica Apostolska kategorycznie się im przeciwstawi i pozwoli, by coraz słabsza nadzieja na zmiany wygasła całkowicie, exodus wiernych będzie trwał.

(KNA/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Liczba chrześcijan w Niemczech po raz pierwszy spadła poniżej 50 procent ludności. To kamień milowy w historii.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy%3A%20Historyczny%20rekord%20apostazji&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63957163&x4=11400&x5=Niemcy%3A%20Historyczny%20rekord%20apostazji&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-historyczny-rekord-apostazji%2Fa-63957163&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-historyczny-rekord-apostazji/a-63957163?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2020/bpol201007_005_parafie_01i.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2020/bpol201007_005_parafie_01i&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2020/bpol201007_005_parafie_01i.jpg&title=Niemcy%3A%20Historyczny%20rekord%20apostazji

Item 67
Id 63955389
Date 2022-12-01
Title Handelsblatt: Wizerunek Niemiec w Europie mocno ucierpiał
Short title Handelsblatt: Wizerunek Niemiec w Europie mocno ucierpiał
Teaser Niemiecki rząd rozwścieczył partnerów w UE nieskoordynowanym podejściem do kryzysu energetycznego. Dziennik „Handelsblatt” wini za to m. in. Olafa Scholza.

„Wizerunek Niemiec nie jest obecnie w dobrej kondycji” – pisze w czwartek (01.12.2022) ekonomiczny dziennik „Handelsblatt”. Gazeta analizuje, jak doszło do sytuacji, w której decyzje podejmowane przez Niemcy budzą opór europejskich partnerów.

„Pakiet 200 mld euro w kryzysie energetycznym czy opór wobec limitu cen gazu były postrzegane przez wielu europejskich sojuszników jako polityka Berlina ‘Niemcy przede wszystkim'. O ile Niemcy lubią być postrzegani jako podobno wzorowi Europejczycy, o tyle ich wizerunek ucierpiał wśród sąsiadów. W UE szerzy się niepokój, że najpotężniejszy członek może w coraz większym stopniu realizować własne interesy” – czytamy.

Niechęć wśród sąsiadów

„Handelsblatt” zauważa, że niemieckie decyzje wywołały zgrzyty w uchodzących za zazwyczaj dobre stosunkach z Francją. Ale nie tylko. Również na wschodzie Europy niezadowolenie jest duże.

„Wschodni sąsiedzi Niemiec też czują niechęć – zwłaszcza, że to oni od lat ostrzegali Berlin o zagrożeniach wynikających z uzależnienia od rosyjskiego gazu” – pisze dziennik z Duesseldorfu. Przypomina wypowiedź, jakiej udzieliła gazecie polska minister finansów, Magdalena Rzeczkowska, która przyznała, że „niemiecki pakiet 200 miliardów euro zakłóca wewnętrzny rynek (europejski).”

Nie tylko niemieckie pomysły na wyjście z kryzysu wywołały irytację partnerów. Zdaniem gazety wina leży również w sposobie, w jaki Olaf Scholz ogłasza swoje stanowisko. Tak było np. przed szczytem UE w Pradze, kiedy to kanclerz jasno dał do zrozumienia, że europejskiego limitu cen gazu nie da się wprowadzić razem z Niemcami.

„W ten sposób obraził nie tylko 15 państw, które wzywały do wprowadzenia limitu, ale także przewodniczącego Rady UE Charlesa Michela, który umieścił tę kwestię w porządku obrad” – ocenia gazeta.

Merkel jako wzór

Dziennik zauważa jednocześnie, że zdaniem ekspertów Scholz ma rację, odrzucając limit cen gazu, a Komisja Europejska zrobiła wszystko, by zapobiec takiej interwencji rynkowej.

„Jednak komunikat z Berlina brzmiał zbyt szorstko dla partnerów” – pisze „Handelsblatt”. Gazeta podkreśla, że Angela Merkel potrafiła łagodzić sprzeczne interesy w Europie i kierować je w pożądanym kierunku. Cytuje słowa jednego z unijnych urzędników, który stwierdza, że „Scholz musi się jeszcze tego nauczyć”.

Jednocześnie nawet pod rządami Merkel wizerunek Niemiec w UE nie zawsze był dobry. „Kanclerz była znienawidzona na południu Europy w czasie kryzysu euro. Samotna decyzja Niemiec o otwarciu granic w kryzysie uchodźczym w 2015 roku rozgniewała członków UE zwłaszcza w Europie Wschodniej” – wymienia „Handelsblatt”. Problemem, którego Angela Merkel jednak nie miała, są siły odśrodkowe w obecnej koalicji rządzącej. Dziennik uważa, że Scholz ma ograniczoną możliwość działania, ponieważ musi w wielu kwestiach liczyć się z FDP i Zielonymi.

Dodatkowo wojna w Ukrainie uderza w Niemcy mocniej niż w inne kraje UE ze względu na uzależnienie gospodarki od taniego rosyjskiego gazu. Jak mówi Pascal Canfin, francuski eurodeputowany i zaufany Emmanuela Macrona, w tej sytuacji w Berlinie nastąpił nawrót do narodowych wzorców myślenia.

Zawiedzione Południe

Sceptycyzm wobec niemieckich działań panuje również na południu Europy. Grecki rząd jest wprawdzie powściągliwy w krytykowaniu Berlina, ale przedsiębiorcy, jak szef jednego z największych w kraju holdingów przemysłowych, Evangelos Mytilineos, nie przebierają w słowach: „Czuję się nieswojo, ponieważ zbyt wiele problemów Europy pochodzi z Niemiec. Niemcy rozwiązują pewne problemy, ale tworzą kolejne” – cytuje słowa Mytilineosa „Handelsblat”. Zdaniem greckiego przedsiębiorcy, Niemcy powołują się na solidarność w UE, ale „wyrzucają ją do kosza na śmieci, gdy im nie pasuje”, a „kryzys energetyczny jest w dużej mierze spowodowany złymi decyzjami Niemiec”.

Wtóruje mu Enzo Moavero, włoski polityk, minister finansów w latach 2018-2019. Jego zdaniem rozwiązania z Berlina przynoszą korzyści głównie Niemcom. Jeśli chodzi zaś o propozycje innych krajów, jak np. pomysł ograniczenia cen gazu, to z Berlina jest „więcej ciszy niż alternatywy”. Według Moavero w przeszłości było inaczej: „Merkel zawsze potrafiła sprawiać wrażenie, że myśli nie tylko po niemiecku, ale i po europejsku” – czytamy.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemiecki rząd rozwścieczył partnerów w UE nieskoordynowanym podejściem do kryzysu energetycznego – pisze „Handelsblat”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Handelsblatt%3A%20Wizerunek%20Niemiec%20w%20Europie%20mocno%20ucierpia%C5%82%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63955389&x4=11397&x5=Handelsblatt%3A%20Wizerunek%20Niemiec%20w%20Europie%20mocno%20ucierpia%C5%82%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fhandelsblatt-wizerunek-niemiec-w-europie-mocno-ucierpia%C5%82%2Fa-63955389&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/handelsblatt-wizerunek-niemiec-w-europie-mocno-ucierpiał/a-63955389?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63372172_401.jpg
Image caption Olaf Scholz podczas szczytu UE w Pradze w październiku 2022 r.
Image source Kay Nietfeld/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220608_001_merkelwide_01r&image=https://static.dw.com/image/63372172_401.jpg&title=Handelsblatt%3A%20Wizerunek%20Niemiec%20w%20Europie%20mocno%20ucierpia%C5%82

Item 68
Id 63955163
Date 2022-12-01
Title Niemieckie wsparcie dla konserwatorek z Ukrainy w muzeum Auschwitz
Short title Niemiecka dotacja dla konserwatorek z Ukrainy w Oświęcimiu
Teaser Dzięki niemieckiej dotacji, ukraińskie konserwatorki zabytków, które uciekły przed rosyjską agresją do Polski, mogą pracować i szkolić się w muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

Ambasador RFN w Polsce Thomas Bagger i dyrektor generalny Fundacji Auschwitz-Birkenau Wojciech Soczewica podpisali w czwartek (01.12.2022) w Warszawie umowę o przekazaniu przez stronę niemiecką na ten cel 180 tys. euro. Pieniądze z tegorocznego budżetu są przeznaczone na stworzenie miejsc pracy i stypendia dla Ukrainek z branży konserwatorskiej, które z powodu wojny musiały opuścić swój kraj.

– W chwilę po wybuchu wojny nasza fundacja razem z muzeum Auschwitz-Birkenau wyszły z inicjatywą, żeby zrobić coś dobrego dla uchodźców. Zapowiedzieliśmy, że jesteśmy gotowi stworzyć program stypendialny skierowany do konserwatorów i konserwatorek z Ukrainy – powiedział Wojciech Soczewica w rozmowie z Deutsche Welle .

Konserwatorki na wagę złota

Jak zaznaczył, muzeum co prawda dysponuje kompetentnym, liczącym około 30 specjalistów zespołem własnych konserwatorów, ale potrzeby Miejsca Pamięci są olbrzymie, ponieważ na jego terenie znajdują się dziesiątki tysięcy przedmiotów osobistych, ruin oraz obiektów infrastruktury obozowej. – A naszym zadaniem jest ratowanie wszystkiego, co pozostało w miejscu pamięci – podkreślił.

– Ponieważ mężczyźni nie mogą opuszczać terytorium Ukrainy, skończyło się na konserwatorkach. Częściowo były to studentki i absolwentki, które kończyły studia w Polsce, ale w większości były to konserwatorki z Ukrainy, które musiały uciekać i odpowiedziały na nasz apel – tłumaczy Wojciech Soczewica.

W programie uczestniczy obecnie osiem kobiet. – Ponieważ trwa wojna, sytuacja zmienia się. Jesteśmy gotowi na przyjęcie kolejnych kandydatek. Mamy 15 miejsc – tłumaczy dyrektor.

Berlin wspiera projekt

– Ukraińskie konserwatorki nie tylko mają zapewniony byt, ale mogą też dokształcać się w swoim zawodzie. Uznaliśmy ten pomysł za dobry i zasługujący na wsparcie przez rząd niemiecki. Cieszymy się, że udało się zrealizować ten projekt jeszcze przed końcem tego roku – powiedział ambasador Niemiec.

Thomas Bagger przypomniał o niemieckim wsparciu dla Fundacji Auschwitz-Birkenau. Berlin przekazał dotychczas na Fundusz Wieczysty Fundacji 120 mln euro. Odsetki od tego kapitału umożliwiają planowe i systematyczne realizowanie prac konserwatorskich.

– Ukraińscy konserwatorzy uczą się, jak obchodzić się z artefaktami, obiektami, jak je przygotowywać dla potrzeb muzeów, jak zachować je dla pamięci przyszłych pokoleń. To jest ważne dla mieszkańców Ukrainy, którzy zastanawiają się, jak zachować ślady po agresji Rosji, po tych zniszczeniach dokonywanych przez Rosjan, jak je zabezpieczyć i przekazać przyszłym pokoleniom – wyjaśnił niemiecki dyplomata.

Ambasador RFN podkreślił, że niemieckie zobowiązanie do zachowania (Miejsca Pamięci) Auschwitz jako „lekcji dostępnej dla całej ludzkości” pozostaje aktualne. Ważne jest jednak, aby refleksja skierowana była nie tylko w przeszłość, lecz dotyczyła także teraźniejszości i przyszłości. – W tym sensie ten projekt jest szczególnie udanym zastosowaniem – ocenił Thomas Bagger.

Zapewnić Ukrainkom poczucie bezpieczeństwa

Wojciech Soczewica podkreślił, że program stypendialny nie ogranicza się tylko do kwestii zatrudnienia. – To jest program humanitarny. Stworzyliśmy dla stypendystów dom; skromny, ale dom. Poza przygotowaniem zawodowym stworzyliśmy im warunki bytowe, stypendystki mieszkają w pokojach gościnnych muzeum. Teraz chcemy podnieść ich kwalifikacje językowe z polskiego i angielskiego – zapowiedział. Jak dodał, twórcom projektu zależy na tym, by kobiety miały poczucie bezpieczeństwa i stabilności psychologicznej.

Fundacja Auschwitz-Birkenau powstała w 2009 roku z inicjatywy Władysława Bartoszewskiego (1922-2015), byłego więźnia niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Ówczesny premier Donald Tusk zaapelował przy tej okazji do przywódców państw o finansowe wsparcie dla projektu.

Inicjatywa Władysława Bartoszewskiego

Do największych darczyńców, oprócz Niemiec, należą Stany Zjednoczone (17 mln dolarów), Polska (10 mln euro), Francja (5 mln euro) i Austria (4 mln euro). Izrael i Rosja wpłaciły po 1 mln dolarów.

Wcześniej, w 1992 roku rząd niemiecki przyznał 10 mln DM na prace inwestycyjne i remontowe na terenie muzeum Auschwitz-Birkenau.

Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu utworzone zostało w 1947 roku staraniem byłych więźniów, w celu zachowania pozostałości po niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady.

KL Auschwitz powstał w połowie 1940 roku jako niemiecki obóz dla Polaków. Od 1942 roku stał się jednym z głównych miejsc masowej zagłady Żydów. Do wyzwolenia obozu w styczniu 1945 roku, Niemcy zamordowali tam co najmniej 1,1 mln osób, głównie Żydów.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Dzięki niemieckiej dotacji, ukraińskie konserwatorki zabytków mogą pracować i szkolić się w muzeum Auschwitz-Birkenau.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemieckie%20wsparcie%20dla%20konserwatorek%20z%20Ukrainy%20w%20muzeum%20Auschwitz&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63955163&x4=11395&x5=Niemieckie%20wsparcie%20dla%20konserwatorek%20z%20Ukrainy%20w%20muzeum%20Auschwitz&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemieckie-wsparcie-dla-konserwatorek-z-ukrainy-w-muzeum-auschwitz%2Fa-63955163&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemieckie-wsparcie-dla-konserwatorek-z-ukrainy-w-muzeum-auschwitz/a-63955163?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/60546808_401.jpg
Image source Alex Pantcykov/Sputnik/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/60546808_401.jpg&title=Niemieckie%20wsparcie%20dla%20konserwatorek%20z%20Ukrainy%20w%20muzeum%20Auschwitz

Item 69
Id 63950727
Date 2022-12-01
Title Podwójne obywatelstwo w Europie. Jedne kraje pozwalają, inne nie
Short title Podwójne obywatelstwo. Jedne kraje pozwalają, inne nie
Teaser Wraz z planowaną reformą w Niemczech ponownie rozgorzała debata na temat podwójnych paszportów. Jak w innych krajach Europy wygląda ta kwestia?

Dwa paszporty, szybkie przyznawanie obywatelstwa i złote wizy: według analizy DW podwójne lub wielokrotne obywatelstwo jest już czymś oczywistym w większości krajów europejskich. Obecnie Niemcy, planując reformę prawa o obywatelstwie, dołączają do tych państw.

Tylko niewiele krajów nadal zakazuje podwójnego obywatelstwa. Poza Niemcami do grupy państw z restrykcyjnymi procedurami należą: Ukraina, Holandia, Austria, Estonia, Bułgaria, Hiszpania, Norwegia, Łotwa i Litwa.

Natomiast w niektórych krajach możliwość uzyskania dodatkowego obywatelstwa może stanowić nawet rodzaj umowy biznesowej. Tak zwane złote wizy oferują m.in. Grecja, Turcja, Portugalia czy Malta. Oznaczają one przyznanie obywatelstwa osobom, które inwestują w nieruchomości, lokują kapitał lub zakładają firmy w takim kraju.

Przeszkody na drodze do paszportu

Procedura otrzymania obywatelstwa jest w Europie uregulowana bardzo różnorodnie. Od początku nowego tysiąclecia wiele krajów europejskich zmieniło swoje przepisy dotyczące obywatelstwa ze względu na rosnącą migrację i przepływy uchodźców na całym świecie, wzrost liczby małżeństw dwunarodowych oraz powszechny brak wykwalifikowanych pracowników.

Podczas gdy w przypadku dzieci o obywatelstwie decydują zarówno pochodzenie, jak i miejsce urodzenia, to przepisy dotyczące dorosłych imigrantów mają różny kształt. Stosunkowo liberalne prawa dotyczące uzyskania obywatelstw istnieją na przykład we Francji, Wielkiej Brytanii, Portugalii, Polsce, Szwecji, Finlandii i Belgii.

W tych państwach imigranci mogą ubiegać się o obywatelstwo po pięciu latach legalnego i nieprzerwanego pobytu. Jeżeli w kraju takim żyją razem ze współmałżonkiem, okres ten skraca się do trzech lat. Po otrzymaniu nowego obywatelstwa mogą zachować to pierwotne.

W takich państwach jak Szwajcaria, Austria, Włochy, Hiszpania, Bułgaria, Czechy i Słowenia imigranci, aby móc ubiegać się o obywatelstwo, muszą przebywać w kraju nieprzerwanie i legalnie przez co najmniej dziesięć lat. W innych krajach ten okres jest nieco krótszy: Irlandia, Węgry, Rumunia i Słowacja wymagają ośmiu lat. W Danii jest to dziewięć lat.

„Umożliwić wielokrotne obywatelstwo”

Wraz z planowaną reformą prawa do obywatelstwa Niemcy dołączą do grona krajów opowiadających się za ułatwioną procedurą. Według informacji niemieckiego ministerstwa spraw wewnętrznych nowa ustawa powinna „umożliwić wielokrotne obywatelstwo i upraszczać nabywanie niemieckiego”.

Oznaczałoby to również, że obywatele niemieccy, którzy ubiegają się o drugie obywatelstwo z powodów osobistych lub zawodowych, na przykład mieszkając za granicą, nie musieliby już rezygnować z obywatelstwa niemieckiego, ani składać wniosku o możliwość jego zatrzymania. Obywatele tureccy, którzy uzyskali obywatelstwo niemieckie, mogliby również ponownie ubiegać się o turecki paszport.

Spóźniona reforma

Zdaniem prawnika i eksperta ds. migracji, Ünala Zerana, reforma jest jednak spóźniona. – Według mnie wprowadzenie wielu obywatelstw jest wręcz konieczne ze względu na zasadę równego traktowania – powiedział w rozmowie z DW. – Sporo tureckich rodzin, które mieszkają i pracują tu od 40 lat, czuje się dyskryminowanych, ponieważ opcja z drugim obywatelstwem jest już otwarta dla wielu ludzi, ale nie dla nich.

W Niemczech istnieje już kilka możliwości posiadania dodatkowego obywatelstwa obok niemieckiego. Obywatele Unii Europejskiej mogą zachować swoje obywatelstwo. Dzieci rodziców cudzoziemców, które urodziły się w Niemczech, nie muszą już decydować o rodzaju paszportu kiedy skończą 22 lata. Wielu naturalizowanych Niemców może także zachować swój paszport, ponieważ ich kraj pochodzenia nie odbiera im obywatelstwa, dotyczy to także wielu uchodźców.

Według informacji niemieckiego MSW projekt ustawy o reformie niemieckiego prawa o obywatelstwie przedstawiony przez minister Nancy Faeser jest nadal w fazie wewnętrznych uzgodnień. Nie wiadomo jeszcze, kiedy ostateczny projekt trafi do Bundestagu pod głosowanie.

Short teaser Wraz z planowaną reformą w Niemczech rozgorzała debata o podwójnych paszportach. Jak jest w innych krajach Europy?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Podw%C3%B3jne%20obywatelstwo%20w%20Europie.%20Jedne%20kraje%20pozwalaj%C4%85%2C%20inne%20nie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63950727&x4=11400&x5=Podw%C3%B3jne%20obywatelstwo%20w%20Europie.%20Jedne%20kraje%20pozwalaj%C4%85%2C%20inne%20nie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpodw%C3%B3jne-obywatelstwo-w-europie-jedne-kraje-pozwalaj%C4%85-inne-nie%2Fa-63950727&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/podwójne-obywatelstwo-w-europie-jedne-kraje-pozwalają-inne-nie/a-63950727?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/38172076_401.jpg
Image caption Czy niedługo i taka kombinacja będzie możliwa? Paszport niemiecki i turecki
Image source picture-alliance/blickwinkel/McPHOTO
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/38172076_401.jpg&title=Podw%C3%B3jne%20obywatelstwo%20w%20Europie.%20Jedne%20kraje%20pozwalaj%C4%85%2C%20inne%20nie

Item 70
Id 63954933
Date 2022-12-01
Title Niemcy uwielbiają gotówkę. Bez niej ani rusz
Short title Niemcy uwielbiają gotówkę. Bez niej ani rusz
Teaser Ponad połowa niemieckich konsumentów preferuje płacić za zakupy gotówką – wynika z sondażu.

Gotówka jest nadal bardziej popularna wśród niemieckich konsumentów niż konsumentów w innych krajów Europy – wynika z analizy firmy doradczej Strategy&. Opublikowana w czwartek (1.12.2022) w Monachium analiza objęła 15 krajów.

Gotówka jest ulubionym środkiem płatniczym dla ponad połowy niemieckich konsumentów (54 proc.). Dla wszystkich 15 krajów średnia ta wynosiła tylko 37 procent. Na samym końcu skali znalazła się Dania – gdzie tylko 17 procent konsumentów woli płacić gotówką. W Polsce taką formę preferuje 32 proc. ankietowanych.

Również w porównaniu z sąsiadami z Austrii i Szwajcarii przywiązanie Niemców do gotówki jest znacznie większe. W Austrii płacić gotówką woli 47 proc. konsumentów, a w Szwajcarii już tylko 35 procent.

Zakupy bez portfela

Dla zwolenników elektronicznych płatności jest jednak dobra wiadomość – nawet w Niemczech gotówka traci stopniowo na znaczeniu. W poprzednim sondażu z 2018 roku jeszcze 61 proc. konsumentów w Niemczech preferowało gotówkę jako środek płatniczy.

Tymczasem, jak wynika z tegorocznego badania, w Europie już spory odsetek konsementów robi zakupy bez portfela i woli płacić telefonem komórkowym. Średnio w 15 krajach był to co piąty pytany (21 proc.). Taki też wynik odnotowuje się w Polsce, ale w Niemczech tylko co dziesiąty konsument (9 proc.) płaci za zakupy smartfonem.

Sektor Fintech

Niemcy na razie nie kwapią się też do założenia konta bankowego w jakimś startupie obsługującym technologie finansowe (tzw. Fintech) lub korzystania z technologii płatniczych takich firm jak Apple czy Google. W Niemczech korzystanie z tego może sobie wyobrazić tylko 27 procent pytanych (w Polsce 59 procent).

Strategy& jest częścią międzynarodowej firmy audytorskiej PwC. Na potrzeby sondażu firma przepytała we wrześniu i październiku br. łącznie 5750 osób w 15 krajach. Chodziło o konsumentów w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech, Hiszpanii, Polsce, na Węgrzech, w Holandii, Belgii, Szwecji, Austrii, Szwajcarii, Danii, Finlandii, Irlandii i Turcji.

(DPA/dom)

Short teaser Ponad połowa niemieckich konsumentów preferuje płacić za zakupy gotówką – wynika z sondażu.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Niemcy%20uwielbiaj%C4%85%20got%C3%B3wk%C4%99.%20Bez%20niej%20ani%20rusz&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63954933&x4=11398&x5=Niemcy%20uwielbiaj%C4%85%20got%C3%B3wk%C4%99.%20Bez%20niej%20ani%20rusz&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-uwielbiaj%C4%85-got%C3%B3wk%C4%99-bez-niej-ani-rusz%2Fa-63954933&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-uwielbiają-gotówkę-bez-niej-ani-rusz/a-63954933?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/42000547_401.jpg
Image caption Niemcy uwielbiają gotówkę
Image source picture-alliance/dpa/A. Weigel
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2019/bpol190525_003_kasa_01f&image=https://static.dw.com/image/42000547_401.jpg&title=Niemcy%20uwielbiaj%C4%85%20got%C3%B3wk%C4%99.%20Bez%20niej%20ani%20rusz

Item 71
Id 63952791
Date 2022-12-01
Title Kronika zapomnienia. „Powinniśmy byli wiedzieć o Hołodomorze”
Short title „Powinniśmy byli wiedzieć o Hołodomorze”
Teaser Niemiecki parlament uznał klęskę głodu w Ukrainie za ludobójstwo. W Związku Radzieckim przez całe lata nie wolno było mówić o Hołodomorze. Ale dlaczego Zachód tak długo odwracał wzrok? Kronika zapomnienia.

Przez pół stulecia na temat jednej z największych katastrof humanitarnych XX wieku panowało milczenie. Od 1932 do 1933 roku w Związku Radzieckim zmarło z głodu około ośmiu milionów ludzi, w tym około czterech milionów w samej Ukrainie, ówczesnym „spichlerzu Europy”. Dyktator Józef Stalin i jego reżim celowo głodzili chłopów w Ukrainie, ponieważ obawiali się buntu przeciwko reżimowi komunistycznemu i przymusowej kolektywizacji gospodarstw.

W późniejszych latach zaprzeczano, aby taka klęska głodu kiedykolwiek się wydarzyła. Wyniki przeprowadzonego w tamtym czasie spisu ludności zatuszowano, a organizatorów rozstrzelano. Ponad dwa miliony ludzi zmarło z głodu także w Kazachstanie, na Północnym Kaukazie, nad Wołgą i w zachodniej Syberii. Do dziś reżim rosyjski zaprzecza jakiejkolwiek odpowiedzialności za tamte wydarzenia.

Historyk Gerhard Simon określa to mianem „ostatniego aktu zbrodni”: nie było cmentarza, pamięci, oficjalnego uznania. – Nikt o tym nie mówił, nikt o tym nie pisał.

Sowiecka propaganda: „niedobory żywności”

O „Hołodomorze” – po ukraińsku „śmierć głodowa” – mówiono na Zachodzie już wtedy. Brytyjski dziennikarz Gareth Jones w latach trzydziestych XX wieku pojechał do Związku Radzieckiego i na dotknięte głodem obszary Ukrainy. Urodzony w 1905 roku w Walii Jones był doradcą politycznym ówczesnego premiera Davida Lloyda George'a, uczył się rosyjskiego i z wielkim zainteresowaniem zajmował się Związkiem Radzieckim, chcąc dowiedzieć się więcej o komunizmie i jego utopijnych obietnicach.

Swoje ustalenia przedstawił w marcu 1933 roku na konferencji prasowej w Berlinie. Tam po raz pierwszy mówił nie o „brakach żywności”, jak nazywała to stalinowska propaganda, ale o „klęsce głodu”.

– Gareth Jones był jedynym zachodnim dziennikarzem, który podróżował na tereny Ukrainy dotknięte Hołodomorem – wyjaśnia André Erlen, członek zespołu teatralnego „Futur3”. – Mimo to nie uwierzono mu, a jego doniesienia kontrowano, pełnymi sowieckiej propagandy, artykułami z Moskwy pisanymi przez zachodnich korespondentów.

Niezależny zespół teatralny „Futur3” od lat wspiera artystów z Ukrainy i jest założycielem inicjatywy „Art Against War”.

Zachodnia lewica chciała wierzyć ZSRR

Erlen zwraca uwagę, że nawet historycy na Zachodzie zajmujący się Hołodomorem byli dyskredytowani. Ten artysta tworzy, wraz ze swoim kolegą Stefanem Kraftem, kierownictwo artystyczne sztuki teatralnej „Rewolucja głodzi swoje dzieci”, która traktuje o Hołodomorze w Ukrainie i pokazuje na scenie Garetha Jonesa jako jednego z czterech świadków tamtych wydarzeń. Spektakl miał premierę w listopadzie w teatrze w Kolonii.

– Europejska lewica chciała poprzeć sowiecki projekt – wyjaśnia Stefan Kraft. Stąd też zaprzeczała wielkiemu głodowi. – Już wtedy powinniśmy byli wiedzieć o Hołodomorze, pisano o tym przecież w gazetach. Ale nie chciano podważać utopijnego projektu socjalizmu – mówi Kraft.

Dostrzega on w tym, paralelę do polityki zagranicznej Republiki Federalnej Niemiec po 1945 roku, w szczególności do tzw. Ostpolitik, którą charakteryzowały „wyrzuty sumienia” w stosunku do Związku Radzieckiego i jego następczyni, Rosji. Agresja nazistowskich Niemiec wywołała tam terror i ludobójstwo. Po wojnie Ukraina i inne republiki sowieckie, takie jak Kazachstan, zostały po prostu pominięte jako państwa w Ostpolitik i padły ofiarą zachodnioniemieckiego dążenia do zadośćuczynienia.

Historyczne badania na Zachodzie koncentrowały się przez dziesięciolecia głównie na Moskwie, a nie na Ukrainie, Kaukazie Północnym czy Kazachstanie, co znany historyk Europy Wschodniej, Karl Schloegel, określił niedawno jako wielkie zaniedbanie.

Długa historia przemocy w Ukrainie

Dopiero po rosyjskiej inwazji na Ukrainę niemiecki Bundestag podjął decyzję o uznaniu Hołodomoru za ludobójstwo.

Amerykańska historyk Anne Applebaum nie ma co do tego wątpliwości: – To był zaplanowany i zlecony masowy mord – powiedziała w niemieckim radiu Deutschlandfunk.

Zdaniem André Erlena debata na ten temat powinna pójść jeszcze dalej. – Hołodomor powinien być postrzegany jako część długiej historii przemocy wobec Ukrainy. To inny rodzaj metod kolonialnych, których doświadczyła Ukraina za czasów Imperium Rosyjskiego, Związku Radzieckiego i współczesnej Rosji – podkreślił Erlen.

Dla Ukraińców jest oczywiste, że ten ​​ucisk trwa już od trzystu lat – dodaje. W każdej epoce pojawiają się wypędzenia, ucisk, zakaz używania ojczystego języka lub wykonywania pewnych pieśni. – To jest właśnie tematem tej sztuki, w której biorą także udział ukraińscy performerzy będący teraz uchodźcami. Chodzi o „ogrom” doświadczenia przemocy w Ukrainie, który przez długi czas był ignorowany na Zachodzie – ale od czasu rosyjskiej agresji nie może już być pomijany.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Bundestag uznał klęskę głodu w Ukrainie za ludobójstwo. Dlaczego Zachód tak długo odwracał wzrok? Kronika zapomnienia.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3AHistoria%20Najnowsza::Kronika%20zapomnienia.%20%E2%80%9EPowinni%C5%9Bmy%20byli%20wiedzie%C4%87%20o%20Ho%C5%82odomorze%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63952791&x4=12349&x5=Kronika%20zapomnienia.%20%E2%80%9EPowinni%C5%9Bmy%20byli%20wiedzie%C4%87%20o%20Ho%C5%82odomorze%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkronika-zapomnienia-powinni%C5%9Bmy-byli-wiedzie%C4%87-o-ho%C5%82odomorze%2Fa-63952791&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3AHistoria%20Najnowsza" />
Item URL https://www.dw.com/pl/kronika-zapomnienia-powinniśmy-byli-wiedzieć-o-hołodomorze/a-63952791?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63930803_401.jpg
Image caption Kijów. Monument upamiętniający ofiary Hołodomoru w Ukrainie
Image source Andre Luis Alves/AA/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63930803_401.jpg&title=Kronika%20zapomnienia.%20%E2%80%9EPowinni%C5%9Bmy%20byli%20wiedzie%C4%87%20o%20Ho%C5%82odomorze%E2%80%9D

Item 72
Id 63952394
Date 2022-12-01
Title Niemcy. „Katastrofalna sytuacja” w szpitalach dziecięcych
Short title Niemcy. „Katastrofalna sytuacja” w szpitalach dziecięcych
Teaser Coraz więcej dzieci w Niemczech trafia do szpitali z ostrymi infekcjami dróg oddechowych. Tymczasem w klinikach dziecięcych brakuje miejsc i personelu.

Niemieccy pediatrzy biją na alarm: w zastraszającym tempie narasta fala infekcji dróg oddechowych u dzieci, wywołanych przede wszystkim wirusem RSV (syncytialny wirus oddechowy). Coraz więcej małych dzieci z ostrym przebiegiem infekcji trafia do szpitali, które już pracują ponad swoje możliwości. Brakuje miejsc i personelu.

– W szpitalach dziecięcych mamy w tej chwili katastrofalną sytuację – mówił profesor Florian Hoffmann, ordynator szpitala dziecięcego w Monachium i sekretarz generalny Niemieckiego Interdyscyplinarnego Stowarzyszenia Medycyny Intensywnej i Ratunkowej (DIVI). Jak dodał, kulminacja fali zachorowań dopiero nastąpi.

– Nie będziemy już w stanie zapewnić odpowiedniego leczenia wszystkim dzieciom – przestrzegł Hoffmann, cytowany przez gazety grupy medialnej Funke.

W jeszcze bardziej dramatycznych słowach sytuację podsumował szef oddziału intensywnej terapii dziecięcej w Wyższej Szkole Medycznej w Hanowerze Michael Sasse. – Warunki są do tego stopnia krytyczne, że można powiedzieć, iż dzieci będą umierały, bo nie będziemy mogli zapewnić im opieki – mówił na konferencji prasowej.

Sytuacja gorsza z roku na rok

Według danych, które zebrało DIVI, na 110 zapytanych szpitali pediatrycznych 43 placówki nie dysponowały w ostatnim czasie ani jednym wolnym łóżkiem na normalnym oddziale. W całych Niemczech były tylko 83 wolne łóżka na oddziałach intensywnej terapii dziecięcej. Jak podaje portal tagesschau.de, dane te odzwierciedlają stan na 24 listopada, czyli sprzed tygodnia.

Co drugi z uczestniczących w ankiecie szpitali poinformował, że w ciągu ostatniej doby zmuszony był odmówić przyjęcia co najmniej jednego dziecka na oddział intensywnej terapii dziecięcej z powodu braku miejsc. Powodem niewystarczającej liczby miejsc jest z kolei przede wszystkim brak personelu. – Ta sytuacja zaostrza się z roku na rok, a płacą za to przede wszystkim ciężko chore dzieci – mówił szef DIVI Florian Hoffmann.

Według niego przeciążone szpitale muszą szukać wolnych miejsc dla nowych pacjentów w innych placówkach, odległych nawet o ponad 100 kilometrów. Zdarzało się, że dzieci dwa dni leżą pod tlenem na izbie przyjęć, czekając na łóżko na oddziale. W wielu szpitalach dziecięcych przesuwa się zabiegi, które nie są pilne, jak endoskopie. – Ale były też przypadki, że musieliśmy odwołać operację dziecka, u którego trzeba usunąć przerzuty do płuc, bo nie było wolnego łóżka. Teraz robimy tylko to, co jest niezbędne dla utrzymania pacjenta przy życiu – przyznał Hoffmann.

Wirus nadrabia zaległości

Niemieccy lekarze przestrzegają, że w nadchodzących dniach coraz więcej dzieci będzie chorować na infekcje układu oddechowego. „Musimy liczyć się z tym, że fala RSV będzie rosła jeszcze przez kilka dni – powiedział prezes Niemieckiej Federacji Szpitali (DKG) Gerald Gass, cytowany przez agencję Redaktionsnetzwerk Deutschland (RND). Dodał, że we Francji właśnie minął punkt kulminacyjny fali zachorowań, a w Niemczech może to nastąpić w ciągu najbliższego tygodnia.

Wprawdzie wirus RSV grasuje każdego roku. „Ale w tym roku fala jest szczególnie silna” – przyznał Gass. Jego zdaniem może mieć to związek z tym, że w poprzednich dwóch latach wiele dzieci było w mniejszym stopniu narażonych na kontakt z wirusem dzięki obostrzeniom koronawirusowym – jak zamknięte szkoły i przedszkola. Teraz wirus RSV „nadrabia zaległości”, dodał.

Infekcje wirusem RSV są u małych dzieci powszechne. Stanowią one najczęstszą przyczynę pobytu dzieci w szpitalu z powodu zakażeń układu oddechowego. Zazwyczaj objawy infekcji przypominają zwykłe przeziębienie, ale wirus jest szczególnie groźny dla niemowląt, noworodków z niską masą urodzeniową czy dzieci z wadami układu oddechowego, serca oraz niedoborami układu odpornościowego.

(AFP/ widz

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W szpitalach dziecięcych w Niemczech brakuje wolnych miejsc i personelu. „Dzieci będą umierać” – przestrzegają lekarze.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy.%20%E2%80%9EKatastrofalna%20sytuacja%E2%80%9D%20w%20szpitalach%20dzieci%C4%99cych&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63952394&x4=11400&x5=Niemcy.%20%E2%80%9EKatastrofalna%20sytuacja%E2%80%9D%20w%20szpitalach%20dzieci%C4%99cych&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-katastrofalna-sytuacja-w-szpitalach-dzieci%C4%99cych%2Fa-63952394&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-katastrofalna-sytuacja-w-szpitalach-dziecięcych/a-63952394?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63563997_401.jpg
Image caption Szpitale dziecięce w Niemczech są coraz bardziej przeciążone
Image source Matej Kastelic/Zoonar/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63563997_401.jpg&title=Niemcy.%20%E2%80%9EKatastrofalna%20sytuacja%E2%80%9D%20w%20szpitalach%20dzieci%C4%99cych

Item 73
Id 63951227
Date 2022-12-01
Title Niemiecki dziennik: Po katastrofie na Odrze UE szykuje nowe przepisy
Short title MOZ: Po katastrofie na Odrze UE szykuje nowe przepisy
Teaser Minister środowiska Brandenburgii wzywa UE, by ta wpłynęła na Polskę w celu ujawnienia zrzutów soli do Odry. Bruksela szykuje też nowe regulacje prawne.

Brandenburski dziennik „Maerkische Oderzeitung” (MOZ) informuje w czwartek, 1 grudnia, o zmianach, jakie Unia Europejska chce wprowadzić w związku z sierpniową katastrofą na Odrze. „Bruksela chce zaostrzyć przepisy dotyczące ostrzegania mieszkańców sąsiednich krajów w przypadku szkód w środowisku. W przyszłości państwa będą zobowiązane do informowania położonych w dole rzeki państw sąsiadujących oraz UE o wystąpieniu katastrofy ekologicznej” – pisze „MOZ”.

Gazeta informuje, że obecnie w przypadku wystąpienia zanieczyszczenia rzeki np. na wysokości Wrocławia trzeba poinformować o tym jedynie województwo lubuskie, ale nie Brandenburgię. Po katastrofie na Odrze w lecie br., która przyczyniła się do masowego śnięcia ryb i innych organizmów rzecznych, Polska była krytykowana przez Niemcy za brak natychmiastowego przekazania informacji o skażeniu. Teraz regulujące to przepisy mają być zmienione – pisze „MOZ”.

Alarmujący stan Odry

Wcześniej, w rozmowie ze stacją RBB minister środowiska Brandenburgii przyznał, że stan Odry nadal jest alarmujący. Vogel wezwał stronę polską do ujawnienia, kto stoi za zrzutami soli, które przyczyniły się do rozwoju toksycznych alg i w rezultacie do masowego śnięcia ryb. Zaapelował też do UE, aby ta wpłynęła w tej sprawie na Polskę.

Zdaniem ministra zrzuty soli do Odry trwają nadal. „Wiemy, że pochodzą one z Polski” – powiedział Axel Vogel w RBB. Dodał, że strona polska nie przedstawiła dotąd rejestru zrzutów. „Polacy są bardzo skąpi, jeśli chodzi o ujawnianie, kto dokonuje dozwolonych zrzutów i ile ich jest. Tego, kto odprowadza nielegalnie, polskie władze też pewnie nie wiedzą” – stwierdził minister.

Będzie kolejna katastrofa?

Vogel obawia się, że w przyszłości może dojść ponownie do masowego śnięcia ryb w rzece, jeśli wystąpi kombinacja dużej ilości zrzutów soli, wysokich temperatur i toksycznych gatunków alg. „Wtedy następnego lata będziemy mieli znowu katastrofę ekologiczną i każdego następnego lata też” – dodał. Aby do tego nie doszło, kluczowe jest ograniczenie zrzutów soli do Odry.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Minister środowiska Brandenburgii wzywa UE, by ta wpłynęła na Polskę w celu ujawnienia zrzutów soli do Odry.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::Niemiecki%20dziennik%3A%20Po%20katastrofie%20na%20Odrze%20UE%20szykuje%20nowe%20przepisy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63951227&x4=30855&x5=Niemiecki%20dziennik%3A%20Po%20katastrofie%20na%20Odrze%20UE%20szykuje%20nowe%20przepisy&x6=0&x7=%2Fpl%2Fniemiecki-dziennik-po-katastrofie-na-odrze-ue-szykuje-nowe-przepisy%2Fa-63951227&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecki-dziennik-po-katastrofie-na-odrze-ue-szykuje-nowe-przepisy/a-63951227?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/62779831_401.jpg
Image caption Katastrofa na Odrze spowodowała masowe śnięcie ryb
Image source Frank Hammerschmidt/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221107_001_indieplastik_01f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/62779831_401.jpg&title=Niemiecki%20dziennik%3A%20Po%20katastrofie%20na%20Odrze%20UE%20szykuje%20nowe%20przepisy

Item 74
Id 63950158
Date 2022-12-01
Title Niemcy: Symboliczne odszkodowanie dla zrabowanych dzieci
Short title Niemcy: Symboliczne odszkodowanie dla zrabowanych dzieci
Teaser Rząd Badenii-Wirtembergii wypłaci zrabowanym i zgermanizowanym w czasie II wojny światowej dzieciom symboliczne odszkodowanie.

W czasie II wojny światowej Niemcy wywieźli i poddali germanizacji dziesiątki, a nawet setki tysięcy dzieci z okupowanych terenów wschodnich. Wiele z nich trafiło do Badenii-Wirtembergii. Rząd tego niemieckiego kraju związkowego postanowił teraz zadośćuczynić wyrządzonym przez Trzecią Rzeszę krzywdom. Rząd w Stuttgarcie przyjął program „Zrabowane dzieci na południowym zachodzie”. – Nasz kraj związkowy dostrzega trwające niejednokrotnie latami cierpienie ofiar (rabunku) i pragnie tym gestem uwidocznić i docenić ich losy – powiedział sekretarz stanu ds. politycznych i Europy w rządzie Badenii-Wirtembergii, Florian Hassler. – Naszym celem jest teraz w możliwie bezpośredni i niebiurokratyczny sposób wysłać ofiarom znak współczucia i zadośćuczynienia – dodał.

Symboliczna kwota

Proponowana jednorazowa suma dla każdej ofiary to 5 tys. euro na osobę – poinformował Thomas Marwein, przewodniczący komisji ds. petycji, który jest inicjatorem wypłaty symbolicznego zadośćuczynienia. Jak zaznaczył, komisja i rząd Badenii-Wirtembergii zgodnie podkreślają, że wyrządzonej przez reżim nazistowski dzieciom krzywdy nie są w stanie naprawić żadne środki finansowe.

Ofiary rabunku dzieci mogą teraz złożyć wniosek w urzędzie premiera Badenii-Wirtembergii (Staatsministerium). Muszą udowodnić, że należą do grupy dzieci, które zostały „przez reżim nazistowski wywiezione na teren dzisiejszej Badenii-Wirtembergii, przekazane rodzinie z tego obszaru lub takiej rodzinie, której miejsce zamieszkania znajduje się w Badenii-Wirtembergii” – czytamy w opublikowanej przez rząd w Stuttgarcie informacji. Wnioskami zrabowanych dzieci zajmie się specjalnie powołana z wolontariuszy komisja.

Wywiezione i zgermanizowane

Na początku lat 40. ubiegłego stulecia Niemcy wywieźli dziesiątki, a nawet setki tysięcy dzieci z okupowanych terenów wschodnich. Wybierali te, które najlepiej reprezentowały „aryjską rasę” – niebieskookie i jasnowłose. Celem było zasilanie „aryjskiej rasy” i realizacja poleceń szefa SS Heinricha Himmlera, który postanowił „ściągać germańską krew ze wszystkich zakątków świata, rabować ją i kraść, gdzie to tylko będzie możliwe”. Chodziło o to, by siłą zmuszać dzieci do nauki niemieckiego i wcielając do niemieckich rodzin, robić z nich Niemców. Germanizacją zrabowanych dzieci zajmowały się ośrodki Lebensborn. Liczbę ofiar szacuje się nawet na 200 tysięcy.

Zapomniane ofiary

W 2017 roku Deutsche Welle i Interia zapoczątkowały akcję „Zrabowane dzieci”, docierając do żyjących jeszcze ofiar i przypominając ich losy. Owocem tej akcji jest książka pt. „Teraz jesteście Niemcami”, która ukazała się w 2018 r. w krakowskim wydawnictwie M oraz w lutym 2020 po niemiecku w wydawnictwie Herder („Als wäre ich allein auf der Welt"). Na bazie projektu zrealizowano film dokumentalny ukazujący losy zrabowanych dzieci. Jego premiera miała miejsce w kwietniu 2020 roku w programie niemieckiej telewizji ARD.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Rząd Badenii-Wirtembergii wypłaci zrabowanym w czasie II wojny światowej dzieciom symboliczne odszkodowanie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%3A%20Symboliczne%20odszkodowanie%20dla%20zrabowanych%20dzieci&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63950158&x4=11395&x5=Niemcy%3A%20Symboliczne%20odszkodowanie%20dla%20zrabowanych%20dzieci&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-symboliczne-odszkodowanie-dla-zrabowanych-dzieci%2Fa-63950158&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-symboliczne-odszkodowanie-dla-zrabowanych-dzieci/a-63950158?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Niemcy%3A%20Symboliczne%20odszkodowanie%20dla%20zrabowanych%20dzieci

Item 75
Id 63949738
Date 2022-12-01
Title Sondaż: W krajach UE spada poparcie dla Ukrainy
Short title Sondaż: W krajach UE spada poparcie dla Ukrainy
Teaser Większość obywateli UE w dalszym ciągu jest za przyjęciem Ukrainy do UE i dostawami broni do tego kraju, ale poparcie po kilku miesiącach wojny nieco spadło – wynika z sondażu niemieckiej Fundacji Bertelsmanna.

Większość obywateli Unii Europejskiej w dalszym ciągu jest za przyjęciem Ukrainy do UE i dostawami broni do tego kraju, ale poparcie po kilku miesiącach wojny nieco spadło. To wniosek z opublikowanego w czwartek (1.12.2022) sondażu Fundacji Bertelsmanna.

Na potrzeby sondażu przepytano ponad 13 tys. obywateli UE w marcu, czerwcu i wrześniu tego roku. Badanie jest reprezentatywne dla UE, Niemiec i sześciu innych krajów członkowskich, w tym Polski.

Dostawy broni do Ukrainy

W Niemczech tylko 48 proc. ankietowanych opowiedziało się we wrześniu br. za dostawami broni do Ukrainy. W marcu było to jeszcze 57 proc. Również w całej UE poparcie nieznacznie spadło do 50 proc. Największe poparcie dla dostaw broni wyrazili Polacy (76 proc.), najmniejsze zaś Włosi (36 proc.). I tylko w Polsce poparcie dla dostaw utrzymuje się od marca na wysokim poziomie 75-77 proc.

Niezależność energetyczna i ceny

W marcu jeszcze 72 procent Niemców zgadzało się, że UE – nawet kosztem wzrostu cen – powinna stać się bardziej niezależna pod względem energetycznym. We wrześniu zgodziło się z tym już tylko 62 proc. pytanych. W całej UE średnia spadła z 74 do 67 procent – Można się było tego spodziewać w związku z utrzymującą się bardzo wysoką inflacją i rozpoczęciem sezonu grzewczego. Trzeba ten rozwój nadal obserwować, bo może być on źródłem potencjalnego konfliktu politycznego – ocenia Isabell Hoffmann, ekspertka Fundacji Bertelsmanna zajmująca się sprawami Europy.

W Polsce poparcie dla niezależności energetycznej jest najwyższe i wynosiło we wrześniu 80 proc. W porównaniu z marcem spadło jednak o sześć punktów procentowych.

Uchodźcy z Ukrainy

Według sondażu ponad trzy czwarte Europejczyków (77 proc.) nadal chce, by w ich kraju byli przyjmowani ukraińscy uchodźcy. Najbardziej otwarta jest Hiszpania – 89 proc. ankietowanych było „za”. W Niemczech gotowość do przyjmowania uchodźców spadła z 86 proc. w marcu do 74 proc. we wrześniu, w Polsce zaś z 83 do 73 proc.

W Niemczech, ale i całej UE spadło również poparcie dla przyjęcia Ukrainy do UE w najbliższych latach. W marcu opowiadało się za tym jeszcze 69 proc. obywateli UE i 61 proc. Niemców, ale we wrześniu już odpowiednio tylko 63 i 55 proc.

Z kolei w Polsce poparcie dla przyjęcia Ukrainy do Unii spadło z 87 do 82 procent – wynika z sondażu Fundacji Bertelsmanna.

(DPA/dom)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Większość obywateli UE jest za przyjmowaniem ukraińskich uchodźców i dostawami broni, ale poparcie to nieco spadło.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Sonda%C5%BC%3A%20W%20krajach%20UE%20spada%20poparcie%20dla%20Ukrainy%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63949738&x4=12095&x5=Sonda%C5%BC%3A%20W%20krajach%20UE%20spada%20poparcie%20dla%20Ukrainy%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fsonda%C5%BC-w-krajach-ue-spada-poparcie-dla-ukrainy%2Fa-63949738&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/sondaż-w-krajach-ue-spada-poparcie-dla-ukrainy/a-63949738?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/61131459_401.jpg
Image caption Ukraińska flaga w Dreźnie
Image source Rober Michael/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221129_001_kliczkow_01r&image=https://static.dw.com/image/61131459_401.jpg&title=Sonda%C5%BC%3A%20W%20krajach%20UE%20spada%20poparcie%20dla%20Ukrainy

Item 76
Id 63947368
Date 2022-12-01
Title „Jesteśmy pilnie skazani na imigrację”. Niemiecka prasa o projekcie rządu
Short title „Jesteśmy skazani na imigrację”. Prasa o projekcie rządu
Teaser Niemieckie gazety komentują projekt rządu Olafa Scholza dotyczący zmian w prawie imigracyjnym. Zgadzają się, że są one konieczne, ale różnią się co do szczegółów.

Plan przyjęty w środę (30.11.2022) przez rząd w Berlinie zakłada różne ułatwienia dla specjalistów spoza UE, którzy chcą pracować w Niemczech. To m.in. przyciąganie wykwalifikowanych imigrantów systemem punktowym i ułatwienia w uzyskiwaniu obywatelstwa.

„Nie można obwiniać Niemiec za jedną rzecz: to nieprawda, że ​​są tak mało atrakcyjne dla migrantów. (...) Niemcy są atrakcyjne, jednak nie dlatego, że szukają wykwalifikowanych pracowników, ale dlatego, że żyje się tu dobrze tym, którzy nie mają wiele” – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Zatwierdzona przez rząd walka z niedoborem wykwalifikowanych pracowników (...) jest zatem równie znacząca, co sprzeczna. (...) A kraj przyjmujący jest nim tylko wtedy, gdy tę sprzeczność pokonuje i jasno definiuje, jakiej imigracji u siebie chce. Dopiero to stwarza możliwości selektywnego otwarcia, kształcenia i określania kwalifikacji. Koalicja stawia teraz krok w dobrym kierunku. Istnieje jednak zagrożenie, że – ponieważ jest ślepa na drugie migracyjne oko – znów cofnie się wkrótce o dwa” – czytamy.

„Wskaźniki urodzeń w Niemczech były i są niskie, odsetek seniorów w populacji rośnie i rośnie. Imigracja to wentylacja demograficzna, której potrzebujemy. Jedynie nieliczni 'bio-Niemcy' podchodzą do tego czasem ze strachem” – pisze „Suedwest Presse” z Ulm. „Czy imigranci i ich potomkowie tak bardzo zmieniają ten kraj, że częściowo się go już nie poznaje? Odpowiedź oczywiście brzmi: tak. Czy przez to Niemcy są mniej warte, by tu mieszkać i je kochać? Nie, bo dlaczego miałoby tak być? Zmiany muszą się tylko spotkać z szeroką akceptacją. W tym względzie należy się zgodzić z (przewodniczącym CDU - red.) Friedrichem Merzem, który uważa za brak wrażliwości, gdy w samym środku ostrej sytuacji kryzysowej przekonuje się zaniepokojoną ludność do reformy prawa o obywatelstwie” – przestrzega gazeta.

Niemcy „pilnie skazani na imigrację”

„W Niemczech mieszka obecnie ponad 12 mln obcokrajowców. Pięć milionów pracowników nie ma niemieckiego paszportu. Potrzebujemy jeszcze więcej imigracji? To nie jest pytanie czysto ideologiczne ani humanitarne, ale także konieczność ekonomiczna. Nieobsadzone jest obecnie 1,8 mln miejsc pracy – o milion więcej od średniej wieloletniej. Gdzie i jak to szwankuje, dobrze widać w życiu codziennym: w piekarni i w restauracjach, w przychodniach i opiece, na budowach i w fabrykach – wszędzie brakuje personelu. Do 2035 roku gospodarka narodowa zgubi kolejne 7 mln pracowników. Tego nie da się zrekompensować – mimo możliwie najlepszej polityki rodzinnej – własnym przyrostem naturalnym. Wniosek brzmi zatem: tak, jesteśmy pilnie skazani na imigrację” – podkreśla „Stuttgarter Zeitung”.

„Rząd obiecuje ‚najnowocześniejsze prawo imigracyjne w Europie'. Jest jeszcze wiele do zrobienia, ponieważ rzeczywistość całkowicie temu przeczy: żaden inny kraj imigracyjny nie przyjmuje tak dużo imigrantów do systemów socjalnych i jest jednocześnie tak zbiurokratyzowany w rekrutacji wykwalifikowanych pracowników” – zauważa „Muenchner Merkur”. „To musi się zmienić. Planowane prawo imigracyjne – wraz z jego kwalifikacją, punktami przyznawanymi imigrantom z krajów trzecich za znajomość języków, doświadczenie zawodowe, związek z Niemcami i wiek – to dobre podejście. Każdy, kto może coś zrobić, nie powinien już się czuć jak petent, ale jak poszukiwane wsparcie. Za długo Niemcy wstrzymywały się z wyszukiwaniem wykwalifikowanych ludzi na całym świecie. To, że z atrakcyjnym krajem przyjmującym mniej wiąże się wysoki standard moralny lub szybko przyznany paszport, a przede wszystkim atrakcyjne stawki podatkowe, wyraźnie się jeszcze nie rozniosło”.

„Imigracją można sterować w sposób celowy”

„To prawda, Niemcy starzeją się szybciej i silniej niż większość innych krajów UE. Ale i tam zachodzą zmiany demograficzne, co oznacza, że ​​migracja wewnątrz UE się zmniejszy się i coraz większego znaczenia nabierze imigracja pracowników z krajów spoza UE. A to wymaga reguł, prawnych. Aby ta imigracja nie była obsługiwana tylko administracyjnie, ale by można było nią sterować (...). Już dawno pokazały to inne państwa” – zauważa dziennik „Nuernberger Nachrichten”.

„Rząd ma teraz na celu wspomaganie imigracji wykwalifikowanych pracowników z zagranicy. Ma ruszyć inicjatywa rekrutacyjna, zmniejszyć się biurokracja, a uznawanie zagranicznych dyplomów obcokrajowców ma być prostsze. Rząd też – wzorem kanadyjskim – chce sterować imigracją cudzoziemców spoza UE za pośrednictwem systemu punktowego. Wszystkie te kroki są jednak spóźnione, jeśli chcemy zapobiec utracie dobrobytu i upadkowi opieki społecznej. Błędne jest przekonanie, że 'imigracja do systemów socjalnych' to coś złego. Odwrotnie: powinniśmy się cieszyć z każdego imigranta, który tu pracuje, płaci podatki i składki na ubezpieczenie społeczne. Zdecydowana większość przybywa właśnie po to” – pisze „Leipziger Volkszeitung”.

Short teaser Niemieckie gazety komentują projekt rządu Olafa Scholza dotyczący zmian w prawie imigracyjnym.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::%E2%80%9EJeste%C5%9Bmy%20pilnie%20skazani%20na%20imigracj%C4%99%E2%80%9D.%20Niemiecka%20prasa%20o%20projekcie%20rz%C4%85du&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63947368&x4=11397&x5=%E2%80%9EJeste%C5%9Bmy%20pilnie%20skazani%20na%20imigracj%C4%99%E2%80%9D.%20Niemiecka%20prasa%20o%20projekcie%20rz%C4%85du&x6=1&x7=%2Fpl%2Fjeste%C5%9Bmy-pilnie-skazani-na-imigracj%C4%99-niemiecka-prasa-o-projekcie-rz%C4%85du%2Fa-63947368&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/jesteśmy-pilnie-skazani-na-imigrację-niemiecka-prasa-o-projekcie-rządu/a-63947368?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/59392065_401.jpg
Image caption W Niemczech brakuje wykwalifikowanych pracowników
Image source Monika Skolimowska/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220520_001_imigranci_01r&image=https://static.dw.com/image/59392065_401.jpg&title=%E2%80%9EJeste%C5%9Bmy%20pilnie%20skazani%20na%20imigracj%C4%99%E2%80%9D.%20Niemiecka%20prasa%20o%20projekcie%20rz%C4%85du

Item 77
Id 63946787
Date 2022-12-01
Title Premier Mołdawii: „Bezpieczeństwo energetyczne to poważne ryzyko”
Short title Premier Mołdawii: „Musimy utrzymać pokój i stabilność”
Teaser „Udaje nam się utrzymać stabilność nawet w tych bardzo trudnych warunkach” – mówi w wywiadzie dla DW premier Mołdawii Natalia Gavrilita.

DW: Jakie są trzy główne zagrożenia dla Republiki Mołdawii w kontekście rosyjskiej wojny napastniczej w Ukrainie?

Natalia Gavrilita: Przede wszystkim ataki na infrastrukturę energetyczną w Ukrainie. Z powodu tych ataków mieliśmy już dwie przerwy w dostawie prądu w całym kraju: 15 listopada i tydzień temu. Dziś usłyszeliśmy o nowych potencjalnych atakach, w tym na cele w pobliskim regionie Odessy. Myślę, że zagrożenia związane z bezpieczeństwem energetycznym są głównymi zagrożeniami, przed którymi stoimy – także ze względu na połączenie przez Ukrainę, bo nie mamy linii wysokiego napięcia, którą można by połączyć z systemem rumuńskim. Pracujemy nad tym i miejmy nadzieję, że w 2024 roku będziemy mieli wspólną linię wysokiego napięcia. Do tego czasu jesteśmy bardzo narażeni.

Projekty tego typu są opóźnione od lat. Skąd nadzieja, że teraz zostaną wdrożone?

– Nie było woli politycznej. Gazociąg Jassy-Kiszyniów z Rumunii do Mołdawii został uruchomiony dopiero w październiku ubiegłego roku, po przejęciu przez nas władzy. To było po pierwszym szantażu energetycznym (ze strony Rosji – red.) w 2021 roku, ale ten gazociąg pomaga nam teraz także w dostępie do alternatywnych źródeł gazu. Choć w 2019 roku podpisaliśmy umowę o podłączeniu się do rumuńskiej sieci energetycznej przez linię Vulcanesti-Isaccea, to niestety dopiero teraz rozpoczęto finansowanie odcinka wysokiego napięcia do Kiszyniowa (do czasu jego ukończenia linia będzie przebiegać przez separatystyczny region Naddniestrza – red.). Jesteśmy pewni, że wszystkie te projekty będą teraz realizowane, ponieważ jest wola polityczna i rozumiemy, że dywersyfikacja źródeł energii jest bezpośrednio związana z naszym bezpieczeństwem.

Jak bardzo niepokoje społeczne mogą zdestabilizować sytuację w Mołdawii?

– Jesteśmy w środku wojny hybrydowej z dużą ilością dezinformacji, z finansującymi protesty oligarchami, którzy zostali umieszczeni na międzynarodowych listach sankcyjnych. Nie możemy powiedzieć, że nie ma niezadowolenia na tle rosnących cen i spadającej siły nabywczej. Jednak to, co się w ostatnich tygodniach działo na ulicach Kiszyniowa, to prowokacje przeprowadzane przy wsparciu zagranicznych służb.

Uważa pani, że Rosja nadal ma silne wpływy, by destabilizować Mołdawię, czy też jest wystarczająco dużo sił wspierających kurs rządu w Kiszyniowie?

– Po pierwsze, mamy silną większość parlamentarną – 63 ze 100 mandatów w parlamencie. Bardzo dobra współpraca łączy rząd, prezydentkę i parlament. Wszyscy koncentrujemy się na tej samej polityce integracji europejskiej, na tym samym pragnieniu zakotwiczenia Mołdawii w wolnym świecie. Mamy mandat i legitymację daną nam przez obywateli, zostaliśmy wybrani na cztery lata i krok po kroku porządkujemy sprawy – co widać. Udaje nam się utrzymać stabilność nawet w tych bardzo trudnych warunkach.

Czy ma pani dane o cyberatakach i atakach innego rodzaju pochodzących z Rosji na Republikę Mołdawii, których nie widzimy, ale które są odczuwalne?

– W tym roku mieliśmy około 300 alarmów bombowych. Właśnie dziś rano, gdy mieliśmy lecieć do Bukaresztu, w naszym samolocie ogłoszono alarm bombowy. Mamy nowe zasady postępowania w takich sytuacjach kryzysowych. Mieliśmy też 200 cyberataków, ten w sierpniu był największy. Wraz z naszymi partnerami pracujemy nad zwiększeniem naszych zdolności obronnych w celu przeciwdziałania wojnie hybrydowej. Mamy do czynienia z wrogim środowiskiem informacyjnym: wiele dezinformacji, wiele kanałów na Telegramie lub stron internetowych, które są trudne do kontrolowania nawet przez kraje o większych możliwościach niż Republika Mołdawii.

W Mołdawii debatę inicjuje Anatol Salaru, były minister obrony, który mówi o zjednoczeniu z Rumunią w przypadku ataku na Republikę Mołdawii. Czy dyskusje na ten temat są w tej chwili przydatne, czy są raczej prowokacją?

– W tej chwili musimy utrzymać pokój i stabilność. Musimy uznać, że mamy społeczeństwo wieloetniczne. Dlatego należy przyjąć w tym czasie wyważone podejście i zapewnić spójność społeczną. Nawet jeśli konieczne jest, by dyskutować o sprawach w kontekście zachodzących zmian globalnych i tego, co one dla nas oznaczają, musimy zadbać o stabilność i spójność społeczeństwa.

Jakie byłyby trzy bardzo ważne rzeczy, których Mołdawia nadal potrzebuje od Rumunii?

– Potrzebujemy wsparcia w dostępie do alternatywnych źródeł energii, potrzebujemy wsparcia w radzeniu sobie z kryzysem logistycznym, co oznacza zwiększenie możliwości odpraw na granicy, i – oczywiście – pomocy finansowej. Wiemy, że Rumunia już wiele robi dla Republiki Mołdawii. Również na konferencji szefów państw i rządów MLM* widzieliśmy wysiłki Rumunii, by zwrócić uwagę społeczności międzynarodowej na Mołdawię. Będziemy nadal współpracować z rządem rumuńskim – i razem odniesiemy sukces.

*Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa (MSC) urządziła w Bukareszcie drugie w tym roku Monachijskie Spotkanie Liderów (MLM). We współpracy z rumuńskim ministerstwem spraw zagranicznych i w ramach przygotowań do spotkania ministrów spraw zagranicznych NATO w stolicy Rumunii w dniach 27-29 listopada 2022 r. w MLM uczestniczyło około 75 liderek i liderów. Głównymi tematami były skutki rosyjskiej napaści na Ukrainę oraz wyzwania związane z bezpieczeństwa w regionie. W kuluarach spotkania DW rozmawiała z premier Mołdawii Natalią Gavrilitą.

Short teaser „Udaje nam się utrzymać stabilność nawet w tych bardzo trudnych warunkach” – mówi w wywiadzie dla DW premier Mołdawii.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Premier%20Mo%C5%82dawii%3A%20%E2%80%9EBezpiecze%C5%84stwo%20energetyczne%20to%20powa%C5%BCne%20ryzyko%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63946787&x4=11395&x5=Premier%20Mo%C5%82dawii%3A%20%E2%80%9EBezpiecze%C5%84stwo%20energetyczne%20to%20powa%C5%BCne%20ryzyko%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpremier-mo%C5%82dawii-bezpiecze%C5%84stwo-energetyczne-to-powa%C5%BCne-ryzyko%2Fa-63946787&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/premier-mołdawii-bezpieczeństwo-energetyczne-to-poważne-ryzyko/a-63946787?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/62634695_401.jpg
Image caption Premier Mołdawii Natalia Gavrilita
Image source Manuel Balce Ceneta/AP Photo/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221028_001_ukrainaw_01r&image=https://static.dw.com/image/62634695_401.jpg&title=Premier%20Mo%C5%82dawii%3A%20%E2%80%9EBezpiecze%C5%84stwo%20energetyczne%20to%20powa%C5%BCne%20ryzyko%E2%80%9D

Item 78
Id 63946123
Date 2022-11-30
Title Szef Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa: Ukraińcy mają prawo odzyskać Krym
Short title Christoph Heusgen: Ukraińcy mają prawo odzyskać Krym
Teaser Krym to część Ukrainy i Ukraina ma pełne prawo do odzyskania swojego terytorium – mówi przewodniczący Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Christoph Heusgen*.

DW: W swoim przemówieniu otwierającym spotkanie przywódców MLM w Bukareszcie prezydent Rumunii Klaus Iohannis zwrócił uwagę, że region Morza Czarnego od dawna jest głównym celem agresywnych zachowań Rosji. Co z wojskowego punktu widzenia powinno zrobić NATO w regionie, aby zniechęcić Rosję?

Christoph Heusgen: Rumuński prezydent ma rację. W ostatnich latach NATO nie koncentrowało się wystarczająco na Morzu Czarnym. Cała nasza uwaga był skierowana na Morze Bałtyckie, gdzie również obserwujemy rosyjską agresję. Ale wojna Rosji przeciw Ukrainie sprawiła, że Morze Czarne jest teraz znów w jej centrum. Tak, musimy być znacznie bardziej aktywni w regionie. Ale myślę, że takim sygnałem jest właśnie to, że w Bukareszcie odbywa się spotkanie ministrów spraw zagranicznych NATO, a Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa po raz pierwszy organizuje tu spotkanie przywódców. Myślę, że życzenie prezydenta, by zwrócić większą uwagę na ten region, jest obecnie słyszane przez partnerów.

Czy Ukraina powinna spróbować odzyskać anektowany w 2014 r. Krym?

- Krym to oczywiście część Ukrainy i Ukraina ma pełne prawo do odzyskania swojego terytorium, więc decyzja należy do niej. Niemcy bardzo się starały za pomocą środków dyplomatycznych sprostać wyzwaniom, które mieliśmy z Rosją podczas jej pierwszej inwazji w 2014 i 2015 roku. Poprzez porozumienie mińskie próbowaliśmy uzyskać rozwiązanie dyplomatyczne. Teraz Rosja odrzuciła wszystkie te wysiłki – Rosja była bardzo agresywna i jest odpowiedzialna za śmierć dziesiątek tysięcy ludzi.

Kiedy się spojrzy na Mariupol, na to, jak go zniszczyli, a zniszczyli go tak, jak Grozny (stolica Czeczenii została na przełomie 1999 i 2000 roku na polecenie prezydenta Putina prawie zmieciona z powierzchni ziemi - red.). Patrząc z tej perspektywy musimy w pełni wspierać Ukraińców i jeśli Ukraińcy są w stanie odzyskać Krym, powinniśmy ich wesprzeć.

Co NATO ma do zaoferowania Mołdawii, południowo-zachodniemu sąsiadowi Ukrainy?

- Na tym etapie musimy wspierać Mołdawię. To, co się dzieje z Mołdawią, jest bardzo przykre. Oni też są ofiarami rosyjskiej agresji. Są ofiarami, ponieważ tak wielu ludzi z Ukrainy opuściło kraj i szukało schronienia w Mołdawii, która była bardzo pomocna. To jeden z najbiedniejszych krajów w Europie. Co najważniejsze, Rosja wszędzie prowadzi gierki, ale i podbija ceny gazu, co utrudnia Mołdawianom życie. Próbuje szantażować, próbuje znów wciągnąć ten kraj w swoją strefę wpływów i dlatego musimy wspierać Mołdawię wszelkimi sposobami, ale szczególnie środkami ekonomicznymi. Potrzebują wsparcia finansowego, a my musimy im je zapewnić.

Czy w Europie można osłabić lub całkowicie zatrzymać wojnę hybrydową, np. rosyjską propagandę i szantaż gazem?

- W ciągu ostatnich kilku lat widzieliśmy, że zwłaszcza Rosja stosuje wojnę hybrydową, aby realizować swoje interesy. Widzieliśmy to i rozmawialiśmy z Amerykanami. Mówią, że wybór Donalda Trumpa (na prezydenta USA w 2016 r. - red.) również był przynajmniej częściowo wynikiem rosyjskiej ingerencji. Widzimy to wszędzie i musimy być bardziej czujni. Czasami byliśmy zbyt naiwni. Jeżeli chodzi o wolność mediów, wszyscy za nią jesteśmy. Ale jeśli propagandę stosuje się w stopniu, w którym nie ma obiektywizmu, a jest jedynie wspieranie interesów dyktatora, kogoś, kto popełnia zbrodnie wojenne i przeciwko ludzkości, musimy to powstrzymać.

To możliwe?

- Myślę, że można zrobić dużo. Po pierwsze, nie należy pozwalać na propagandę, trzeba z nią walczyć. Potem musimy wzmocnić odporność, a to zaczyna się od edukacji. W dzisiejszym świecie musimy w szkołach uczyć dzieci, jak radzić sobie z serwisami społecznościowymi, jak odróżnić fałszywe wiadomości od tych, które są dobrze wyważone i sprawdzone. Musimy wprowadzić dużo edukacji.

Co należy zrobić przeciwko Rosji na Bałkanach, gdzie Serbia jest jej historycznym sojusznikiem? Ale także w innych krajach Europy Wschodniej, gdzie Rosja jest obecna i ma wpływy dzięki propagandzie i Cerkwi?

- Widzimy to i musimy być tam dużo bardziej aktywni, dużo bardziej obecni. Czasami naprawdę boli, gdy ludzie chwalą Rosję, a nawet demonstrują na jej korzyść w krajach, w których najważniejszym inwestorem i partnerem handlowym jest UE. Myślę, że musimy stać się znacznie lepsi w publicznym eksponowaniu tego, co robi Europa. W krajach, w których Rosja jest popularna i nie jest potępiana za to, co robi w Ukrainie, musimy być bardziej aktywni. Musimy to robić także poza Europą. Jednym z wielkich wyzwań, przed którymi stoimy, jest to, że w wielu krajach tzw. globalnego Południa, patrzy się na konflikt między Ukrainą a Rosją z takim samym dystansem.

I myślę, że musimy bardzo jasno powiedzieć, że to, co Rosja robi w Ukrainie, nie jest kontynuacją konfliktu Wschód-Zachód, ale że mamy do czynienia z rażącym naruszeniem prawa międzynarodowego. Zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych Rosja dopuszcza się pogwałcenia zasad cywilizacji i musimy to jasno powiedzieć. Ale możemy to zrobić tylko wtedy, gdy jako Unia Europejska, jako poszczególne państwa, będziemy znacznie bardziej aktywni w krajach od Bałkanów Zachodnich po Azję, Afrykę i Amerykę Łacińską.

Jako dyplomata z ogromnym doświadczeniem jak pan ocenia: czy jest najlepszy czas na rozpoczęcie negocjacji i zakończenie wojny?

- Jak powiedziałem wcześniej, próbowaliśmy z Rosją wszystkiego, aby rozwiązać kryzys w Ukrainie środkami dyplomatycznymi. Putin zdecydował się na działania militarne. I rozumiem Ukraińców, którzy mówią: „Nie możemy podpisać umowy z Rosją, ponieważ Rosja nie przestrzega żadnej umowy, którą podpisała w przeszłości”. To Rosja podpisała memorandum budapeszteńskie w 1994 r. i zapowiedziała: „Jeśli Ukraina zrezygnuje z broni jądrowej na swoim terytorium, my, Rosja, gwarantujemy Ukrainie integralność terytorialną, suwerenność”.

W tym czasie rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow był ambasadorem Rosji przy ONZ i nalegał, aby memorandum budapeszteńskie stało się dokumentem Rady Bezpieczeństwa. Trzeba więc zrozumieć, że nie możemy prosić Ukraińców o podpisanie umowy z Siergiejem Ławrowem, bo wiemy, że jest kłamcą. To, czego przede wszystkim potrzebujemy, to żeby Ukraińcy przejęli inicjatywę, aby sami decydowali, kiedy należy zawrzeć porozumienie. A kiedy proszą o gwarancje bezpieczeństwa, to myślę, że musimy je Ukrainie zapewnić.

*Christoph Heusgen, przewodniczący Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa i były ambasador Niemiec przy ONZ. Wywiad przeprowadzono na dwudniowym Monachijskim Spotkaniu Liderów (MLM) w Rumunii.

Short teaser Krym to część Ukrainy i Ukraina ma pełne prawo do odzyskania swojego terytorium – mówi szef MSC Christoph Heusgen*.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Szef%20Monachijskiej%20Konferencji%20Bezpiecze%C5%84stwa%3A%20Ukrai%C5%84cy%20maj%C4%85%20prawo%20odzyska%C4%87%20Krym&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63946123&x4=11395&x5=Szef%20Monachijskiej%20Konferencji%20Bezpiecze%C5%84stwa%3A%20Ukrai%C5%84cy%20maj%C4%85%20prawo%20odzyska%C4%87%20Krym&x6=1&x7=%2Fpl%2Fszef-monachijskiej-konferencji-bezpiecze%C5%84stwa-ukrai%C5%84cy-maj%C4%85-prawo-odzyska%C4%87-krym%2Fa-63946123&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221130&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/szef-monachijskiej-konferencji-bezpieczeństwa-ukraińcy-mają-prawo-odzyskać-krym/a-63946123?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63928187_401.jpg
Image caption Christoph Heusgen w rozmowie z DW
Image source Adelheid Feilcke/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220401_001_mariupol_01r&image=https://static.dw.com/image/63928187_401.jpg&title=Szef%20Monachijskiej%20Konferencji%20Bezpiecze%C5%84stwa%3A%20Ukrai%C5%84cy%20maj%C4%85%20prawo%20odzyska%C4%87%20Krym

Item 79
Id 63943560
Date 2022-11-30
Title Tak Niemcy chcą od nowa uregulować imigrację. Chodzi o pracowników spoza Unii Europejskiej
Short title Niemcy szukają pracowników. Chodzi o osoby spoza UE
Teaser W Niemczech brakuje rąk do pracy. Koalicja chce ułatwić dostep do rynku pracy osobom spoza Unii Europejskiej. Rząd RFN porozumiał się w sprawie nowych zasad.

„We need you" – „Potrzebujemy was" – apeluje do cudzoziemców niemiecki minister gospodarki Robert Habeck na rządowym portalu „Make it in Germany” („Zrób to w Niemczech”). Niemcy są różnorodnym krajem imigracyjnym, podkreśla z kolei minister spraw wewnętrznych, a rząd „chce dokonać restartu w zakresie polityki imigracyjnej”. Cudzoziemcy, którzy przybyli do Niemiec, „przyczynili się do tego, że niemiecka gospodarka jest dziś tak mocna” – powiedział kanclerz Niemiec Olaf Scholz w najnowszym nagraniu i zaapelował o ułatwienie procedury przyznawania niemieckiego obywatelstwa imigrantom.

W Niemczech brakuje coraz więcej pracowników wyspecjalizowanych i niewyspecjalizowanych, zwłaszcza w branżach technicznych, rzemieślniczych, gastronomii, logistyce, opiece nad dziećmi czy opiece medycznej. Kiedy wiek emerytalny osiągnie pokolenie wyżu demograficznego, sytuacja się jeszcze bardziej zaostrzy. – Dla wielu przedsiębiorstw brak wyspecjalizowanych pracowników to kwestia egzystencjalna, zwłaszcza w obliczu cyfryzacji i ochrony klimatu – ostrzegł Hubertus Heil, niemiecki minister pracy podczas specjalnego szczytu rządu poświęconego wykwalifikowanym pracownikom.

Szanse dla imigrantów i dla Niemiec

Koalicja rządowa socjaldemokratów (SPD), Zielonych i liberalnej FDP zapowiedziała już w umowie koalicyjnej zmiany w prawie imigracyjnym. Imigracja miałaby stać się łatwiejsza. Wypracowane zostały trzy pakiety ustaw dotyczących migracji: zmiany w prawie azylowym i szans dla osób mających status pobytu tolerowanego, ułatwienia dotyczące imigracji pracowników wyspecjalizowanych i ułatwienia procesu przyznawania obywatelstwa. Mowa jest o szansach dla imigrantów, ale chodzi też w równym stopniu o szanse dla Niemiec.

Szanse na prawo pobytu dla „tolerowanych”

Pod koniec zeszłego roku w Niemczech przebywało ponad 240 tys. osób z tzw. pobytem tolerowanym. To osoby, których wnioski azylowe zostały odrzucone, ale decyzja o ich wydaleniu została wstrzymana, np. z powodu potencjalnego zagrożenia w kraju pochodzenia, poważnej choroby czy brakujących dokumentów. Mimo wieloletniego pobytu w Niemczech osoby te mogą zostać w każdym momencie wydalone, również w przypadku, jeżeli się zintegrowały, pracują, a ich dzieci chodzą do niemieckich szkół.

Koalicja rządowa chce to teraz zmienić: kto do 1 października 2022 r. mieszkał w Niemczech od pięciu lat w ramach pobytu tolerowanego, ma dostać rodzaj „prawa pobytu na próbę” na okres półtora roku. Osoby, które nie popełniły przestępstw, mogłyby w tym czasie zdobyć zwykłe prawo do pobytu. Procedura ta miałaby objąć ok. 136 tys. cudzoziemców.

Wymogiem przyznania prawa do pobytu jest – jak wyjaśnia minister spaw wewnętrznych – to że „dana osoba sama się utrzymuje, zna niemiecki i może w sposób przekonujący udowodnić swoją tożsamość”. Jeżeli cudzoziemiec spełni te wymagania, dostanie prawo stałego pobytu w Niemczech. Dla niego, ale i dla pracodawcy, oznacza to bezpieczeństwo. Również urzędy dla obcokrajowców byłyby odciążone.

Szybsze prawo do stałego pobytu

Zintegrowana młodzież i młodzi dorośli do 27. roku życia mieliby dostać prawo stałego pobytu już po trzech latach zamieszkiwania w Niemczech. W przypadku starszych osób ze statusem pobytu tolerowanego, które mogą się wykazać dowodami integracji, okres umożliwiający ubieganie się o pobyt stały zostanie skrócony o dwa lata – do odpowiednio sześciu albo czterech lat, jeżeli chodzi o cudzoziemców z małoletnimi dziećmi.

Kursy integracyjne dla wszystkich

Wszystkie osoby ubiegające się o azyl powinny mieć możliwość uczestniczenia w kursach integracyjnych i językowych niezależnie od szans na otrzymanie prawa pobytu. W ten sposób rząd chce wspierać integrację i spójność społeczną. Ponadto ma być zapewnione niezależne doradztwo w zakresie procedury azylowej.

Szybsza procedura azylowa?

Niemiecki rząd planuje przyspieszyć procedury azylowe przez np. szybsze przekazywanie konkretnych przypadków do Federalnego Sądu Administracyjnego. Decyzje sądu mogłyby być później stosowane automatycznie w analogicznych przypadkach.

Deportacje

Deportacje osób, które nie dostały prawa pobytu w Niemczech, powinny być przeprowadzane konsekwentniej niż dotąd – zapowiedziało ministerstwo spraw wewnętrznych Niemiec. Dotyczyć to ma zwłaszcza przestępców i osób uznanych za niebezpieczne. W ich przypadku ułatwione ma być wydalenie i zatrzymanie w oczekiwaniu na deportację.

Łatwiejsze łączenie rodzin dla wykwalifikowanych pracowników

W celu zwiększenia atrakcyjności Niemiec dla wykwalifikowanych pracowników z krajów trzecich, tj. państw spoza UE, ułatwione zostanie łączenie rodzin. Krewni nie będą już musieli przedstawiać dowodu znajomości języka niemieckiego przed wjazdem do Niemiec.

Drugi pakiet dotyczący imigracji odnosi się do imigracji wykwalifikowanych pracowników. Pięć ministerstw uzgodniło kluczowe punkty w tej sprawie.

Imigracja wykwalifikowanych pracowników

„Niemcy pilnie potrzebują wykwalifikowanych pracowników w wielu branżach. Dlatego należy wykorzystać wszelkie możliwości w kraju i za granica" – to pierwsze zdania z dokumentu dotyczącego imigracji wykwalifikowanych pracowników z krajów trzecich, który otrzymała DW. Urząd pracy zakłada, że Niemcy potrzebują co roku napływu 400 tys. pracowników z zagranicy. Dotychczas wielu przybyło do Niemiec z innych krajów Unii Europejskiej, ale i tutaj dają się odczuć zmiany demograficzne.

Od 2020 r. istnieje ustawa o imigracji wykwalifikowanych pracowników, ale napływ z krajów spoza UE do Niemiec jest ograniczony - i skurczył się jeszcze w czasie pandemii COVID-19: w 2019 r. ponad 39 tys. osób z krajów trzecich przybyło do pracy w Niemczech, co stanowi zaledwie 0,1 proc. całkowitej liczby pracowników w Niemczech. W 2020 roku przybyło już tylko ok. 29 tysięcy cudzoziemców.

Krytycy i przedsiębiorcy skarżą sie na utrudnienia biurokratyczne, wolno pracujące urzędy i niewystarczająca cyfryzację. Przede wszystkim wydawanie wiz pracownikom z zagranicy przez niemieckie ambasady przebiega zbyt wolno. Koalicja planuje zmienić pewne zasady.

Unijna Blue Card dla absolwentów

Ogólnounijna Blue Card (niebieska karta) – analogiczna do amerykańskiej „zielonej karty” – została wprowadzona w Niemczech dziesięć lat temu. Absolwenci uczelni wyższych mogą dzięki niej emigrować do Niemiec z umową pracy od niemieckiego pracodawcy, bez procedury sprawdzającej, czy na dane miejsce pracy aplikują obywatele Niemiec czy innego kraju UE, i bez znajomości języka niemieckiego. Muszą tylko mieć zapewnione odpowiednie zarobki, by wykluczyć ryzyko dumpingu.

Koalicja rządowa chce obniżyć dolną granicę dochodu uprawniająca do otrzymania „niebieskiej karty“. Obecnie wynosi ona ponad 50 tys. euro rocznie. Tymczasem niższe zarobki dominują w wielu branżach, w których brakuje pracowników, m.in. w branży medycznej, IT czy wśród inżynierów. Obniżenie granicy umożliwi otrzymanie karty również młodym, początkującym pracownikom, którzy zarabiają mniej.

Specjaliści z wykształceniem zawodowym

Pracownicy sektora usług, kucharze, budowlańcy, energetycy, kierowcy ciężarówek, wychowawcy i opiekunowie medyczni – lista zawodów, w których brakuje chętnych do pracy, robi się coraz dłuższa. Koalicjanci chcą z tego powodu zwiększyć grono uprawnionych do otrzymania „niebieskiej karty” również o osoby, które nie ukończyły studiów wyższych.

Już obecnie istnieje – uzupełniająco do „niebieskiej karty” – specjalne zezwolenie na pobyt dla specjalistów z niemieckim lub uznanym w Niemczech tytułem zawodowym. Tacy specjaliści będą w stanie w przyszłości wykonywać inne zawody wymagające kwalifikacji: mechanik będzie w stanie pracować również w logistyce. Pracodawcy będą mogli decydować, kto jest dla nich najbardziej odpowiednim pracownikiem. Uznanie tytułu powinno być zarchiwizowane cyfrowo, mają być również nowe możliwości, by uznawać dokumenty w języku angielskim.

Nowa „karta szansy” na znalezienie pracy

Nowa „karta szansy“, oparta na systemie punktowym, ma umożliwić cudzoziemcom wjazd do Niemiec, by na miejscu poszukiwać pracy czy kształcenia zawodowego. Karta ma być wydawana na podstawie „kwalifikacji, znajomości języka, doświadczenia zawodowego, związku z Niemcami i wieku”.

Specjalista ds. rynku pracy, naukowiec Holger Bonin, jest krytyczny wobec nowego rozwiązania. – Taka karta szans stworzy nowe utrudnienia – powiedział DW szef Instytutu Badań nad Pracą (IZA). – Zanim ktoś otrzyma umowę o pracę, musi dostarczyć dowody, których w innych krajach dostarczyć by nie musiał.

Boni widzi lepsze rozwiązanie: – Ludzie powinni móc przyjechać, samemu znaleźć tu pracę i dopiero po podpisaniu przez nich umowy moglibyśmy sprawdzać, czy warunki umowy są zgodne z prawem.

Werbowanie studentów i uczniów zawodu

Rząd chciałby, by więcej cudzoziemców przyjeżdżało do Niemiec na studia czy po naukę zawodu i by ostatecznie decydowali się tu później pracować. Uczniów zawodu nie powinna obowiązywać tzw. zasada pierwszeństwa (czyli pierwszeństwo obywateli Niemiec i innych krajów UE przy otrzymaniu miejsca pracy lub nauki zawodu). Studentom powinno ułatwić się możliwość pracy podczas studiów.

Uczniowie spoza UE, którzy wystarczająco dobrze posługują się niemieckim, powinni móc robić krótkie praktyki do sześciu tygodni bez konieczności zgody Federalnej Agencji Pracy.

Regulacja dla Zachodnich Bałkanów

Regulacja dla Zachodnich Bałkanów pozwala obywatelom Albanii, Bośni i Hercegowiny, Kosowa, Republiki Północnej Macedonii, Czarnogóry i Serbii na pracę w Niemczech, jeżeli mają zaproszenie od niemieckiego pracodawcy. Przed ostateczną zgodą konieczne jest sprawdzenie, czy na dane miejsce pracy nie ma chętnych obywateli Niemiec czy innego państwa unijnego.

Ta zasada obowiązywać ma do końca 2023 roku. W przyszłości ma obowiązywać bez ograniczenia czasowego. Obecnie zasada dotyczy kontyngentu do 25 tys. osób rocznie. Rząd chciałby tę liczbę zwiększyć i zasadę rozszerzyć na inne państwa. Stowarzyszenie pracodawców BDA żąda, by w ogóle zlikwidować ograniczenia liczbowe.

Imigracja osób z doświadczeniem zawodowym

Rząd planuje też wprowadzenie możliwości imigracji osób, których tytuły zawodowe nie są uznane w Niemczech. Wymogiem byłoby przynajmniej dwuletnie doświadczenie w danym zawodzie i tytuł zawodowy, który uznany jest oficjalnie w kraju pochodzenia. Do pracodawcy należałoby sprawdzenie kwalifikacji językowych kandydata. To ułatwienie nie dotyczyłoby jednak zawodów reglamentowanych, np. w branży medycznej czy opieki.

Obniżona zostałaby również byłaby dolna granica zarobków dla cudzoziemców ubiegających się o pozwolenia na pracę w branży IT. Pracodawca i w tej branży decydowałby sam o wystarczającej dla niego znajomości języka. Szeroka oferta doradztwa dla wszystkich kandydatów do pracy ma zapobiec wyzyskowi cudzoziemców.

W trzecim pakiecie reform uregulowana od nowa ma być kwestia przyznawania obywatelstwa niemieckiego cudzoziemcom.

Obywatelstwo

– Kto w Niemczech chce zostać na stałe i tu pracować, powinien mieć również prawo wyborcze, wybierać i być wybieranym. Ten ma prawo być częścią naszego społeczeństwa, z wszystkimi prawami i obowiązkami, które są z tym związane – zapowiedział kanclerz Olaf Scholz na konferencji „Niemcy, kraj imigracji. Dialog udziału i szacunku”. Minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser chce ułatwić drogę do uzyskania niemieckiego obywatelstwa. Cudzoziemiec z prawem pobytu w Niemczech ma mieć prawo do złożenia wniosku o obywatelstwo już po pięciu latach, a nie – po ośmiu, jak dotąd: – A ci, którzy udowodnią wyjątkową integrację, mogą złożyć wniosek już po trzech latach – cudzoziemcy, którzy świetnie opanowali język niemiecki, osiągają wybitne sukcesy w szkole i w pracy i angażują się społecznie. Osiągnięcia powinny się opłacać”.

Test wiedzy obywatelskiej miałby nie obowiązywać w przyszłości osób powyżej 67. roku życia.

Nowi obywatele nie będą musieli zrzekać się dotychczasowego obywatelstwa. – Nigdy nie rozumiałem, dlaczego tego żądamy – powiedział Scholz. Dotąd możliwość posiadania podwójnego obywatelstwa była w Niemczech wyjątkiem. Podwójne obywatelstwo mogli zachować m.in. obywatele krajów unijnych, Norwegii czy Szwajcarii. Projekt ten krytykuje opozycyjna CDU/CSU, która ostrzega przed „utratą wartości” niemieckiego obywatelstwa. Zaskoczeniem jest krytyka z niektórych kręgów koalicyjnej partii FDP, która w umowie koalicyjnej zgodziła się na zmiany.

Dużo bardziej pozytywne reakcje docierają od średnich i małych przedsiębiorców. Monika Schnitzer, przewodnicząca Niemieckiej Rady Ekspertów Gospodarczych, powiedziała w wywiadzie dla grupy medialnej Funke: – W obliczu zmian demograficznych i rosnącego niedoboru wykwalifikowanej siły roboczej należy te reformy przyjąć z zadowoleniem.

Short teaser W Niemczech brakuje rąk do pracy, dlatego osoby spoza UE mają mieć łatwiejszy dostęp do rynku. Rząd RFN ma plan.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Tak%20Niemcy%20chc%C4%85%20od%20nowa%20uregulowa%C4%87%20imigracj%C4%99.%20Chodzi%20o%20pracownik%C3%B3w%20spoza%20Unii%20Europejskiej&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63943560&x4=11398&x5=Tak%20Niemcy%20chc%C4%85%20od%20nowa%20uregulowa%C4%87%20imigracj%C4%99.%20Chodzi%20o%20pracownik%C3%B3w%20spoza%20Unii%20Europejskiej&x6=1&x7=%2Fpl%2Ftak-niemcy-chc%C4%85-od-nowa-uregulowa%C4%87-imigracj%C4%99-chodzi-o-pracownik%C3%B3w-spoza-unii-europejskiej%2Fa-63943560&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221130&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/tak-niemcy-chcą-od-nowa-uregulować-imigrację-chodzi-o-pracowników-spoza-unii-europejskiej/a-63943560?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Tak%20Niemcy%20chc%C4%85%20od%20nowa%20uregulowa%C4%87%20imigracj%C4%99.%20Chodzi%20o%20pracownik%C3%B3w%20spoza%20Unii%20Europejskiej

Item 80
Id 63944864
Date 2022-11-30
Title NATO szykuje Ukrainę na ciężką zimę
Short title NATO szykuje Ukrainę na ciężką zimę
Teaser Najbardziej potrzebujemy teraz Patriotów i transformatorów – powiedział szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułeba podczas obrad NATO. UE zaproponowała kształt trybunału ds. rosyjskich zbrodni.

Dwudniowe posiedzenie szefów dyplomacji krajów NATO zakończyło się w środę [30.11.22] w Bukareszcie. To tam przed 14 laty przywódcy Sojuszu – bardzo ogólnikowo i bez żadnej określonej perspektywy czasowej – otwarli dla Ukrainy i Gruzji drzwi do członkostwa w NATO ku protestom obecnego tam wówczas Władimira Putina przekonującego George'a W. Busha, że Ukraina nie jest nawet prawdziwym państwem.

– Zdecydowanie podtrzymujemy nasze zaangażowanie w politykę „Otwartych Drzwi Sojuszu”. Potwierdzamy decyzje, które podjęliśmy na szczycie w Bukareszcie w 2008 roku oraz wszystkie późniejsze decyzje w odniesieniu do Gruzji i Ukrainy – wspólnie potwierdzili teraz ministrowie wszystkich państw Sojuszu.

Tym zapewnieniom towarzyszy jednak przeświadczenie, że nie dotyczą przewidywalnej przyszłości. – Teraz najpilniejszym zadaniem jest zapewnienie Ukrainie przewagi jako suwerennemu, niezależnemu demokratycznemu krajowi w Europie. W tym celu musimy nadal mobilizować wsparcie militarne, ekonomiczne, finansowe, humanitarne dla Ukrainy. Jeśli Ukraina nie zwycięży, to kwestia członkostwa w ogóle nie będzie na stole – powiedział dziś po obradach Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO.

Sojusz zamierza, jak zapowiedział Stoltenberg, zwiększyć dostawy generatorów prądu, innych elementów infrastruktury energetycznej, ale też odzieży dla Ukrainy, by pomóc jej przetrzymać ataki Rosji na jej sieci energetyczne i wodociągowe. – Musimy zapobiec zabiegom Putina, by uczynić z zimy skuteczną broń w jego wojnie – powiedział Stoltenberg.

NATO-wskie spotkanie w Bukareszcie poprzedza zaplanowaną na 13 grudnia i skoncentrowaną na pomocy humanitarnej konferencję darczyńców w Paryżu, której gospodarzem jest francuski prezydent Emmanuel Macron. Także instytucje UE obecnie zwiększają wysiłki na rzecz przetransportowania sprzętów dla choćby doraźnej odbudowy sieci energetycznej w Ukrainie. Unia wkrótce dostarczy Ukrainie 200 transformatorów, 40 wielkich generatorów i utworzy nowy hub w Polsce, by koordynować przyszłe dostawy sprzętu energetycznego.

Jednak w Bukareszcie padały ostrzeżenia, by nie zaprzestawać, a właściwie – by nadal zwiększać dostawy nowoczesnej broni dla Ukraińców. – Choć dostawy humanitarne są ważne, to sojusznicy nie powinni tracić z oczu, czego Ukraina potrzebuje najbardziej – podkreślił szef MSZ Litwy Gabrielius Landsbergis. – A podstawą nadal jest ciężka broń. Owszem, powinniśmy dostarczać generatory i odzież. Ale nie zamiast broni, bo Ukraińcy muszą przecież wygrać wojnę – podkreślał Landsbergis.

Patrioty na stole NATO

– W skrócie: Patrioty i transformatory są tym, czego Ukraina potrzebuje najbardziej. I rozmawiamy o tym tutaj w Bukareszcie – powiedział wczoraj w Bukareszcie minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kuleba. Tematem wspólnych obrad ministrów NATO nie było zamieszanie wokół niemieckiej oferty rozmieszczenia baterii Patriot w Polsce oraz polskich propozycji, by ta niemiecka bateria trafiła do Ukrainy. Jednak potrzeba wzmacniania obrony przed rakietami z Rosji, które niszczą cywilną infrastrukturę, uporczywie wracały podczas rozmów z Bukareszcie.

Stoltenberg nie odpowiadał dziś jednoznacznie na pytania o Patrioty, ale przedstawiciele władz USA nie wykluczali takiej opcji w rozmowach z dziennikarzami. – Patrioty jest jedną z możliwości w co do obrony powietrznej, które są rozważane – odpowiadał wysoki urzędnik USA na pytanie, czy na stole leży teraz opcja dostarczenia Ukraińcom tego systemu, w tym – z jednego z krajów europejskich (wedle zapisu briefingu na stronie departamentu obrony USA).

Turcja nadal hamuje

W NATO-wskich obradach w Bukareszcie uczestniczyli ministrowie z Szwecji i Finlandii, czyli kandydatów do NATO. Czekają na ratyfikowanie decyzji już tylko przez Węgry i Turcję.

Turecki szef dyplomacji Mevlut Cavusoglu powiedział, że oba kraje nadal muszą podjąć „konkretne kroki”, by uzyskać zgodę Turcji na ich członkostwo w NATO. – Potrzeba dalszych postępów w sprawie ekstradycja podejrzanych poszukiwanych przez Turcję oraz zamrożenie aktywów terrorystów – przekonywał Cavusoglu. Chodzi głównie o Kurdów w Szwecji.

Również dzisiaj Komisja Europejska zaczęła naciskać na przyspieszenie prac nad wykorzystaniem rosyjskiego mienia do odbudowy Ukrainy oraz nad powołaniem trybunału sądzącego zbrodnie wojenne oraz samą bezprawną napaść Rosji na Ukrainę.

– Szacuje się, że do tej pory zginęło ponad 20 tys. cywilów i 100 tys. ukraińskich wojskowych. Po pierwsze, Rosja musi zapłacić za swoje przerażające zbrodnie, w tym za zbrodnię napaści na suwerenne państwo. Po drugie, Rosja musi również zapłacić finansowo za spowodowane przez siebie zniszczenia. Szkody poniesione przez Ukrainę szacuje się na 600 miliardów euro. Rosja i jej oligarchowie muszą zrekompensować Ukrainie szkody i pokryć koszty odbudowy kraju – powiedziała Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej.

Jednak roboczy dokument, który Komisja przedstawiła dziś państwom UE, podkreśla, że obecnie nie ma podstaw prawnych do konfiskaty i przekazania objętych sankcjami aktywów (prywatnych, państwowych) czy też zamrożonych rezerw rosyjskiego banku centralnego na odbudowę Ukrainy. Zachód czekają zatem skomplikowane debaty prawne, by w miarę bliskiej przyszłości przynajmniej zyski z obrotu zamrożonym majątkiem Rosjan i Rosji móc przekierować na fundusz pomocowy.

Trybunał dla osądzenia wojny w Ukrainie

– Proponujemy utworzenie wyspecjalizowanego sądu, wspieranego przez ONZ, w celu zbadania i ścigania zbrodni agresji Rosji. Jesteśmy gotowi rozpocząć współpracę ze społecznością międzynarodową w celu uzyskania jak najszerszego międzynarodowego poparcia dla tego wyspecjalizowanego sądu – powiedziała von der Leyen.

I rzeczywiście z kolejnego roboczego dokumentu z analizami prawnymi, który przekazano dziś państwom Unii, wynika, że – skoro Rosja nie uznaje i nie uzna jurysdykcji Międzynarodowego Trybunału Karnego i zawetuje w Radzie Bezpieczeństwa powołanie klasycznego trybunału ONZ-owskiego – najdostępniejszym rozwiązaniem wydaje się „opcja hybrydowa”. Chodziłoby o sąd powołany np. na bazie prawa ukraińskiego, ale umiędzynarodowiony przez udział nieukraińskich sędziów i wsparty przez Zgromadzenie Ogólne ONZ.

Tomasz Bielecki, Bruksela

Short teaser Podczas obrad NATO zdecydowano o zwiększeniu dostaw dla Ukrainy. UE zaproponowała kształt trybunału ds. zbrodni Rosji.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::NATO%20szykuje%20Ukrain%C4%99%20na%20ci%C4%99%C5%BCk%C4%85%20zim%C4%99&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63944864&x4=11395&x5=NATO%20szykuje%20Ukrain%C4%99%20na%20ci%C4%99%C5%BCk%C4%85%20zim%C4%99&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnato-szykuje-ukrain%C4%99-na-ci%C4%99%C5%BCk%C4%85-zim%C4%99%2Fa-63944864&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221130&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nato-szykuje-ukrainę-na-ciężką-zimę/a-63944864?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63938310_401.jpg
Image source Andreea Alexandru/AP/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63938310_401.jpg&title=NATO%20szykuje%20Ukrain%C4%99%20na%20ci%C4%99%C5%BCk%C4%85%20zim%C4%99

Item 81
Id 63944557
Date 2022-11-30
Title Koniec z miniszamponami w hotelach i kawą w jednorazowych kubkach. Zmiany w UE
Short title Koniec z miniszamponami i kawą w jednorazowych kubkach
Teaser Już za kilka lat większość kawy na wynos w UE serwowana będzie w wielorazowych lub własnych kubkach. Komisja Europejska właśnie przedstawiła nowe unijne przepisy o opakowaniach i odpadach po nich.

Komisja Europejska przedstawiła w środę (30.11.22) drugi pakiet przepisów o gospodarce w obiegu zamkniętym, a w jego ramach m.in. nowe ogólnounijne regulacje ws. opakowań i odpadów opakowaniowych. To – jak zauważają specjaliści – znacząca zmiana, bo dotychczas kwestie opakowań regulowała dyrektywa ws. odpadów, teraz zaś opakowania doczekały się własnych przepisów.

Co prawda to nie pierwszy raz, kiedy KE zabiera się za opakowania, bo UE już wcześniej zakazała jednorazowych plastikowych słomek, sztućców i talerzy (zakaz o kilku lat obowiązuje w wielu państwach członkowskich, Polska przygotowuje się do jego wprowadzenia). – Teraz jednak chcemy uregulować cały sektor i włączyć opakowania do obiegu zamkniętego – powiedział podczas środowej konferencji prasowej wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans.

180 kg odpadów na głowę

Z danych KE wynika, że przeciętny Europejczyk wytwarza średnio prawie 180 kg odpadów opakowaniowych rocznie. Dzisiaj 40 proc. tworzyw sztucznych, jak plastik, i 50 proc. papieru wykorzystywane w UE przeznaczane jest na opakowania. Szacuje się, że w ciągu ostatnich 10 lat ilość odpadów opakowaniowych w UE wzrosła o ponad 20 proc. – Liczba śmieci rośnie szybciej niż PKB niektórych państw – przyznają unijni urzędnicy. A ma być jeszcze gorzej.

– Jeśli nie podejmiemy odpowiednich działań do 2030 r. w UE ilość odpadów po opakowaniach wzrośnie przynajmniej o 19 proc., a w przypadku opakowań z tworzyw sztucznych nawet dwukrotnie – ostrzega w rozmowie z DW wyższy rangą urzędnik Komisji. Nowe przepisy mają zatrzymać ten trend.

Talerz zamiast tacki

Głównym celem nowych regulacji jest ograniczenie ilości zbędnych opakowań, zwłaszcza jednorazowego użytku, na rzecz tych wielorazowego użytku lub umożliwiających wielokrotne napełnianie. Aby to osiągnąć producenci i przedsiębiorcy będą musieli oferować konsumentom pewien odsetek swoich produktów w opakowaniach wielorazowych, dotyczyć do ma także napojów i posiłków kupowanych na wynos.

W praktyce oznacza to, że restauracje, bary i kawiarnie będą musiały w ogóle zrezygnować z serwowania klientom posiłków i napojów spożywanych w lokalu w jednorazowych opakowaniach i drastycznie obniżyć liczbę jednorazowych opakowań na wynos. Klient będzie miał też możliwość przyjść po odbiór z własnym pojemnikiem.

Jak mówią urzędnicy w 2030 r. 30 proc., a do 2040 r. większość kawy na wynos serwowana będzie w wielorazowych lub własnych kubkach.

– Chodzi o to, żeby zwiększyć w tych sektorach, w których ma to największy sens, wielokrotne wykorzystywanie opakowań. Wszyscy zapewne byliśmy w sytuacji, że zamówiony w restauracji posiłek dostaliśmy w jednorazowym opakowaniu zamiast na talerzu i zostawiliśmy po sobie górę śmieci. Albo zamówiliśmy w sieci produkt, który przyszedł w ogromnym, do połowy pustym pudle, wypełnionym dodatkowo folią lub papierem. To przykre – mówił komisarz Timmermans.

Żeby zmniejszyć ilość zbędnych odpadków, niektóre formy opakowań mają zostać w UE zakazane w ogóle. Chodzi tu np. o jednorazowe opakowania na owoce i warzywa czy miniaturowe butelki na szampony i inne miniaturowe opakowania w hotelach. Te – jak przekonują unijni urzędnicy – nie są niezbędne i można je łatwo zastąpić, zwiększają natomiast niepotrzebnie ilość produkowanych w UE śmieci.

Kaucja za puszkę

Nowe regulacje mają doprowadzić także do tego, aby do 2030 r. wszystkie opakowania na rynku w UE mogły być poddawane recyklingowi. Żeby to osiągnąć, państwa członkowskie będą musiały stworzyć m.in. obowiązkowe systemy zwrotu kaucji za plastikowe butelki i aluminiowe puszki. Podobne już zresztą funkcjonują w UE, jak w Niemczech, gdzie klienci kupując napoje w szklanych i plastikowych butelkach oraz puszkach płacą tzw. Pfand, czyli kaucję, która jest im zwracana po oddaniu butelek i puszek do sklepu.

Eksperci szacują, że szklana butelka może być bez problemu wykorzystywana nawet 50 razy, a plastikowa – 25 razy. Aby ułatwić recycling producenci będą musieli obowiązkowo umieszczać na opakowaniach z tworzyw sztucznych wyraźną informację o ich składzie, w tym jasno określać, które rodzaje opakowań są kompostowalne – tak żeby konsumenci mogli je wyrzucać do bioodpadów.

Wprowadzone też zostaną nowe etykiety na opakowania, które będą wyraźnie informować konsumentów, z czego opakowanie jest wykonane i do którego pojemnika na odpady powinno trafić. I tak np. opakowania wielokrotnego użytku oznaczane będą innymi piktogramami niż te, które powinny trafić do recyclingu lub na kompost. Takie same etykiety będą umieszczane na pojemnikach na śmieci. Te same symbole będą obowiązywały wszędzie w UE. – To ułatwi życie konsumentom i pomoże im w dokonywaniu świadomych wyborów – mówią urzędnicy.

Biznes niezadowolony

Komisja Europejska zapewnia, że nowe regulacje przyniosą UE same korzyści, w tym doprowadzą do zmniejszenia emisji z gazów cieplarnianych pochodzących z opakowań do 43 mln ton z prognozowanych 66 ton w 2030 r.

– Redukcja ta wynosi mniej więcej tyle, co roczne emisje Chorwacji – mówi DW wyższy rangą urzędnik KE. I dodaje, że przedsiębiorstwa produkujące opakowania jednorazowe, będą co prawda musiały zainwestować w przejście na system ponownego użycia, ale zmiana ta będzie się też wiązała ze stworzeniem w UE nawet 600 tys. nowych miejsc pracy.

Mniej entuzjastycznie do unijnych przepisów podchodzi natomiast sam biznes. Producenci, sklepy i restauratorzy obawiają się dodatkowych kosztów, ostrzegają też przed ryzykiem dotyczącym braku wystarczającej higieny. Zaznaczają, że kilkukrotne wykorzystywanie tych samych opakowań będzie musiało wiązać się z bardzo surowymi wymogami odnośnie sterylizacji użytych pojemników, zwłaszcza jeśli serwowane było w nich jedzenie.

Short teaser Już za kilka lat większość kawy na wynos w UE serwowana będzie w wielorazowych lub własnych kubkach. Komisja przedstawił
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Koniec%20z%20miniszamponami%20w%20hotelach%20i%20kaw%C4%85%20w%20jednorazowych%20kubkach.%20Zmiany%20w%20UE&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63944557&x4=12095&x5=Koniec%20z%20miniszamponami%20w%20hotelach%20i%20kaw%C4%85%20w%20jednorazowych%20kubkach.%20Zmiany%20w%20UE&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkoniec-z-miniszamponami-w-hotelach-i-kaw%C4%85-w-jednorazowych-kubkach-zmiany-w-ue%2Fa-63944557&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221130&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/koniec-z-miniszamponami-w-hotelach-i-kawą-w-jednorazowych-kubkach-zmiany-w-ue/a-63944557?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/56339372_401.jpg
Image caption W UE mają być zakazane jednorazowe kubki
Image source Christoph Schmidt/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2021/bpol210527_001_a392fteraz_wiesz_plastikowe_butelki_zanie&image=https://static.dw.com/image/56339372_401.jpg&title=Koniec%20z%20miniszamponami%20w%20hotelach%20i%20kaw%C4%85%20w%20jednorazowych%20kubkach.%20Zmiany%20w%20UE

Item 82
Id 63943782
Date 2022-11-30
Title Dożywocie dla mordercy policjantów
Short title Dożywocie dla mordercy policjantów
Teaser Zabójstwo dwojga policjantów w Nadrenii-Palatynacie wywołało szok. Zastrzelił ich kłusownik, którego usiłowali zatrzymać podczas patrolu. Właśnie zapadł wyrok.

Oskarżony został skazany na dożywocie za zabójstwo dwóch policjantów w Kusel w Nadrenii-Palatynacie pod koniec stycznia tego roku. Sąd krajowy w Kaiserslautern dodatkowo podkreślił szczególną wagę tej zbrodni. Tym samym skazany nie ma szans na przedterminowe zwolnienie z więzienia po odbyciu 15 lat kary. Wyrok nie jest prawomocny.

Ofiarami komisarz i policyjna stażystka

29-letni komisarz i jego 24-letnia koleżanka, stażystka policyjna, zostali zabici strzałem w głowę podczas nocnego patrolu na odludnej drodze powiatowej w regionie Westpfalz w południowozachodniej części landu Nadrenia-Palatynat, przy granicy z Francją. Do mordu doszło podczas rutynowej kontroli samochodu, którym – jak się okazało – podróżował kłusownik. Przestępstwo wstrząsnęło krajem. Prokuratura wychodzi z założenia, że główny oskarżony chciał mordem zatuszować kłusownictwo. W samochodzie, którym podróżowało dwóch mężczyzn, znajdowały się w chwili kontroli 22 zastrzelone jelenie i sarny. Kłusownicy zostali zatrzymani krótko po morderstwie w sąsiednim landzie, Kraju Saary.

Sąd okręgowy uznał drugiego oskarżonego za winnego współudziału w kłusownictwie, ale odstąpił od wymierzenia mu kary, ponieważ jeszcze przed rozpoczęciem procesu 33-latek złożył obszerne zeznania. W ten sposób przyczynił się do wyjaśnienia przestępstwa – uzasadnił sąd. Mężczyzna uczestniczył w usuwaniu śladów, ale sam nie strzelił do policjantów, o co był początkowo podejrzewany.

Prokuratura: Zabójstwo wyglądało jak egzekucja

29-letni główny oskarżony zeznał w procesie, że policjanci zaskoczyli jego i drugiego kłusownika. Wtedy, według wersji oskarżonego, jego kompan miał „nagle” zastrzelić ze śrutówki najpierw policjantkę, a potem strzelić do policjanta, który odpowiedział strzałami. Dopiero wtedy główny oskarżony miał strzelić z broni myśliwskiej do policjanta, w samoobronie. Sąd nie uwierzył w tę wersję.

Jak wykazało śledztwo, komisarz oddał 15 strzałów, ale w nie trafił ani razu ze względu na złą widoczność podczas deszczu w styczniową noc.

Sąd swoim orzeczeniem przychylił się do wniosku prokuratury. Zarzut dotyczył morderstwa, które wg prokuratury miało wręcz „charakter egzekucji”. Obrona wnosiła o „uczciwy wyrok”, bez konkretnego jego określenia. W ocenie obrony, zdarzenie nie było morderstwem, a „maksymalnie uszkodzeniem ciała ze skutkiem śmiertelnym”.

sti/qu (dpa, afp)

Short teaser Zabójstwo dwojga policjantów w Nadrenii-Palatynacie wywołało szok. Właśnie zapadł wyrok ws. głównego oskarżonego.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Do%C5%BCywocie%20dla%20mordercy%20policjant%C3%B3w&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63943782&x4=11400&x5=Do%C5%BCywocie%20dla%20mordercy%20policjant%C3%B3w&x6=1&x7=%2Fpl%2Fdo%C5%BCywocie-dla-mordercy-policjant%C3%B3w%2Fa-63943782&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221130&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/dożywocie-dla-mordercy-policjantów/a-63943782?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63940728_401.jpg
Image caption Główny oskarżony w procesie o zabójstwo policjantów ze swoim adwokatem w sądzie krajowym Kaiserslautern
Image source Harald Tittel/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63940728_401.jpg&title=Do%C5%BCywocie%20dla%20mordercy%20policjant%C3%B3w

Item 83
Id 63942106
Date 2022-11-30
Title Nowe praworządnościowe warunki UE dla Orbana
Short title Nowe praworządnościowe warunki UE dla Orbana
Teaser Komisja Europejska dała zielone światło dla węgierskiego KPO. Jednak nadal wnioskuje o zamrożenie dostępu do około 30 proc. funduszy spójności dla Węgier. Teraz decyzja w rękach państw Unii.

Unijni ministrowie finansów w Radzie UE już przyszłym tygodniu powinni zdecydować, a co najmniej rozpocząć debatę o losach węgierskiego Krajowego Planu Odbudowy (KPO) oraz o zablokowaniu części funduszy ze zwykłego siedmioletniego budżetu UE, które postuluje Komisja Europejska.

Węgierski KPO to 5,8 mld euro dotacji, z których 70 proc. przepadłoby w razie niezatwierdzenia KPO do końca tego roku. A w podtrzymanym w środę (30.11.22) wniosku Komisji Europejskiej o zamrożenie funduszy na podstawie przepisów „pieniądze za praworządność” chodzi o 7,5 mld euro, czyli o jedną trzecią polityki spójności dla Węgier w tej siedmiolatce budżetowej 2021-27. Premier Viktor Orban gra zatem o dostęp do unijnych pieniędzy łącznie wartych około 10 proc. rocznego węgierskiego PKB. Długo lekceważonym naciskom politycznym ze strony Komisji Europejskiej towarzyszą presja rynków finansowych, inflacja oraz kursu forinta, które od września pchały Orban do dużych ustępstw wobec Brukseli. Już pierwsze wrześniowe przecieki, że Komisja zamierza sięgnąć po „pieniądze za praworządność”, natychmiast zachwiały kursem węgierskiej waluty i kosztami obsługi węgierskiego długu.

Władze Węgier we wrześniu uzgodniły z Komisją Europejską plan reform antykorupcyjnych oraz praworządnościowych rozpisanych na 17 punków, których wypełnienie do 19 listopada miało zatrzymać procedurę „pieniądze za praworządność”. – Węgierski parlament nieprzerwanie pracuje od końca września. I każdy wniosek legislacyjny oraz kolejne poprawki, tekst po tekście, są koordynowane ze służbami Komisji Europejskiej – zapewniała niedawno w Brukseli węgierska minister sprawiedliwości Judit Varga. Jednak Komisja Europejska już w zeszłym tygodniu wstępnie oceniła, że Orban nie wywiązał się w pełni ze złożonych we wrześniu obietnic. A dziś komisarze UE oficjalnie potwierdzili tę diagnozę.

– Węgry wykonały wiele kroków w dobrym kierunku, ale nie wprowadziły w życie wszystkich zobowiązań z września – powiedział Johannes Hahn, komisarz UE ds. budżetu. Komisja Europejska krytycznie odnosi się do nowego węgierskiego Urzędu ds. Etyki, który powinien mieć prawo do zawieszania przetargów publicznych, a także występować do sądu ze skargą na bezczynność innych instytucji, w tym prokuratury. Jednak w ocenie Komisji ten urząd ma niejasno ustalone uprawnienia i wątpliwą niezależność. Ponadto zastrzeżenia Komisji budzą zapisy o weryfikacji decyzji prokuratury, która często na Węgrzech pozostaje bezczynna w śledztwach antykorupcyjnych.

Tak dla KPO z „superkamieniami”

Wszystkie 17 reformatorskich punktów z „pieniędzy za praworządność” zostało wpisane do zatwierdzonego dziś przez Komisję Europejską węgierskiego KPO jako kamienie milowe, do czego dodano jeszcze – uzgodnione z rządem Węgier – warunki związane z niezależnością sądownictwa. – Chodzi o wzmocnienie uprawnień krajowej rady sądownictwa, która składa się z sędziów wybranych przez sędziów. O wzmocnienie niezależności sądu najwyższego m.in. przez jednokadencyjność jego prezesa. O nieskrępowane prawo węgierskich sędziów do zadawania pytań prejudycjalnych do TSUE. I o gwarancje ostateczności wyroków węgierskich sądów, które teraz mogą być podważane w sądzie konstytucyjnym – tłumaczył Didier Reynders, komisarz UE ds. sprawiedliwości.

Ten cały pakiet warunków stanowi – jak to jest ujmowane w brukselskim żargonie – „superkamienie” milowe, bez których osiągnięcia Węgry nie dostaną z KPO ani jednego euro. A przyszłe odkręcenie reform z „superkamieni” pozwoliłoby Brukseli na żądanie zwrotu uprzednio wypłaconych rat oraz wstrzymanie kolejnych. W przypadku Polski takimi „superkamieniami” są ustalenia praworządnościowe, łącznie z zapewnieniem prawa do testu niezależności sędziego, co blokuje teraz wypłaty z KPO.

Co zrobi Budapeszt

Unijni ministrowie w Radzie UE prawdopodobnie zatwierdzą KPO, bo chodzi – jak przy zatwierdzaniu polskiego KPO przez Radę UE w czerwcu –nie o zgodę na wypłaty, lecz na harmonogram reform i inwestycji, od których wypłaty będą uzależnione. Do zatwierdzenia KPO trzeba większości kwalifikowanej, czyli co najmniej 15 z 27 krajów Unii obejmujących 65 proc. ludności UE. Również większości kwalifikowanej trzeba do zatwierdzenia wniosku Komisji o zamrożenie funduszy w ramach „pieniędzy za praworządność”. W tej kwestii wynik nie jest pewny, ale głosy przeciw (lub nawet wstrzymujące się) Polski i ewentualnie Włoch pod rządami Giorgi Meloni mogłyby stanowić dla Orbana niezły punkt wyjścia do prób zbudowania mniejszości blokującej wniosek Komisji. Budapeszt mógłby próbować alians oparty niektórych krajach beneficjentach polityki spójności bojących się precedensu z odcinaniem funduszy.

– Jestem optymistą, wiele widziałem – odpowiadał w tym tygodniu Tibor Navracsics, węgierski minister odpowiedzialny za fundusze, gdy pytano go o szanse na uniknięcia negatywnej dla Orbana decyzji w ramach „pieniędzy za praworządność”. Jednak z drugiej strony władze Węgier ostatnio próbowały, również w przekazach wewnątrz kraju, umniejszać znaczenie możliwego zablokowania funduszy. Dlatego nie jest pewne, czy Budapeszt podejmie teraz poważne próby budowania koalicji przeciw zamrożeniu, a konkretnie – tak Węgrom przedstawia to rząd Orbana – przeciw ewentualnemu odroczeniu wypłat z polityki spójności.

Jeśli zostanie zatwierdzony KPO, to Budapeszt będzie mógł zwrócić się o pierwszą ratę najwcześniej pod koniec pierwszego kwartału 2023 roku. Wtedy Komisja Europejska przystąpi do oceny „superkamieni” milowych (pokrywających się z 17 wrześniowymi warunkami z umowy z Budapesztem), których osiągnięcie oznaczałoby, że Komisja rekomendowałaby Radzie UE również odmrożenie funduszy. Ponadto obecnie nie chodzi o blokowanie już gotowych płatności dla Węgier, lecz o mrożenie prawa do – opartych na budżecie UE – finansowych zobowiązań w ramach polityki spójności. W rezultacie Budapeszt mógłby w drugim kwartale przyszłego roku sięgnąć zarówno po pierwsze pieniądze z KPO, jak i po odmrożone fundusze spójnościowe.

Orban przesadził z szantażem?

– Węgry nigdy nie łączyły i nie będą łączyć żadnej innej kwestii ze sprawą funduszy unijnych. Dotyczy to również m.in. przystąpienia Finlandii do NATO. Węgierski rząd to popiera, a parlament umieści ratyfikację tej decyzji w porządku obrad, gdy tylko rozpocznie się sesja w 2023 roku – zapewniał wczoraj premier Viktor Orban na Twitterze. Jednak węgierski sprzeciw wobec udziału Unii w reformie podatkowej OECD, a także wobec wartego 18 mld euro planu pomocy UE dla Ukrainy w 2023 roku jest w Brukseli powszechnie uznawany jako szantaż wobec Komisji Europejskiej oraz Rady UE, by podjęła przychylne wobec Orbana decyzje w sprawie KPO oraz funduszy spójności. – Tyle, że efekt szantażu okazał się przeciwny. Zwłaszcza sprzeciw wobec 18 mld dla Ukrainy rozsierdził nawet zwolenników zgniłych kompromisów z Orbanem w Komisji Europejskiej – tłumaczy jeden z naszych rozmówców w instytucjach UE.

Jeśli Orban nie ustąpi w sprawie Ukrainy, Komisja – w ramach już przygotowywanego „planu B” – zamierza zaproponować Unii zebranie tych pieniędzy bez udziału Budapesztu. Ursula von der Leyen, szefowa Komisji, nie wybiera się na Węgry, by zaprezentować tam zaakceptowany KPO, choć robiła tak w przypadku wszystkich pozostałych 26 państw Unii.

Short teaser KE dała zielone światło dla węgierskiego KPO. Wnioskuje o zamrożenie dostępu do części funduszy spójności dla Węgier.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Nowe%20praworz%C4%85dno%C5%9Bciowe%20warunki%20UE%20dla%20Orbana&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63942106&x4=11395&x5=Nowe%20praworz%C4%85dno%C5%9Bciowe%20warunki%20UE%20dla%20Orbana&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnowe-praworz%C4%85dno%C5%9Bciowe-warunki-ue-dla-orbana%2Fa-63942106&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221130&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nowe-praworządnościowe-warunki-ue-dla-orbana/a-63942106?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63939206_401.jpg
Image source BART-GRÖSSE/ANP/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63939206_401.jpg&title=Nowe%20praworz%C4%85dno%C5%9Bciowe%20warunki%20UE%20dla%20Orbana

Item 84
Id 63942211
Date 2022-11-30
Title Niemcy. Pierwsza narodowa strategia walki z antysemityzmem
Short title Niemcy. Pierwsza narodowa strategia walki z antysemityzmem
Teaser Przy pomocy narodowej strategii niemiecki rząd chce podjąć działania przeciwko antysemityzmowi i wesprzeć Żydów w Niemczech.

Przyjęta w środę (30.11.2022) przez niemiecki rząd „strategia narodowa” ma stworzyć optymalne warunki do zapobiegania i zwalczania antysemityzmu, a z drugiej strony – jak najlepiej wspierać życie żydowskie w Niemczech. Przewiduje ona m.in. ewaluację i dostosowanie bieżących środków i programów – wyjaśnił pełnomocnik rządu RFN ds. walki z antysemityzmem Felix Klein.

Kary dla antysemitów

Jak głosi przyjęta przez rząd „narodowa strategia”, aby podjąć działania przeciwko nienawiści do Żydów, należy zamknąć luki prawne i konsekwentnie wykorzystywać „możliwości represyjne”, takie jak postępowanie karne czy zakazy stowarzyszeń. Należy wzmocnić ochronę ofiar i obszernie informować o ofertach wsparcia. Wykluczono jakiekolwiek wsparcie finansowe dla organizacji kwestionujących prawo Izraela do istnienia, a także wsparcie dla projektów wzywających do bojkotu tego państwa.

Strategia wskazuje również, że Żydzi mają konstytucyjne prawo „do swobodnego rozwoju zgodnie ze swoją tożsamością kulturową i religijną, na przykład w odniesieniu do elementów żydowskiej praktyki religijnej”. Przekazywana ma być wiedza o życiu żydowskim i świadomość, że życie to jest różnorodne.

Żywa kultura pamięci

Strategia obejmuje także gromadzenie danych, badania i edukację jako środki zwalczania wrogości wobec Żydów w formie wymiany młodzieży, w sporcie i w kulturze. Celem jest również wspieranie „żywej kultury pamięci” w społeczeństwie, w którym żyją migranci, m.in. przeróżnych miejsc pamięci.

We wszystkich tych działaniach ma być uwzględniona żydowska ekspertyza i rozwój empatii dla osób dotkniętych antysemityzmem. Strategia skupia się również na internecie i odnosi do nienawiści, podżegania i teorii spiskowych. Aby je rozpoznać, należy w społeczeństwie wzmocnić kompetencje komunikacyjne i promować programy edukacyjne.

Przyjęta przez niemiecki rząd strategia w walce z nienawiścią do Żydów to realizacja zobowiązania, które Niemcy podjęły wspólnie z innymi państwami Unii Europejskiej. Kraje UE zobowiązały się do końca tego roku przedstawić krajowe programy walki z antysemityzmem.

(KNA/dom)

Short teaser Przy pomocy narodowej strategii rząd RFN chce podjąć działania przeciwko antysemityzmowi i wesprzeć Żydów.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy.%20Pierwsza%20narodowa%20strategia%20walki%20z%20antysemityzmem%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63942211&x4=11395&x5=Niemcy.%20Pierwsza%20narodowa%20strategia%20walki%20z%20antysemityzmem%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-pierwsza-narodowa-strategia-walki-z-antysemityzmem%2Fa-63942211&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221130&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-pierwsza-narodowa-strategia-walki-z-antysemityzmem/a-63942211?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/57581675_401.jpg
Image caption Chanuka przed Bramą Brandenburską w Berlinie
Image source Peter Kneffel/dpa/picture-alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221108_001_antysemityzmo_01r&image=https://static.dw.com/image/57581675_401.jpg&title=Niemcy.%20Pierwsza%20narodowa%20strategia%20walki%20z%20antysemityzmem

Item 85
Id 63940472
Date 2022-11-30
Title Premier Norwegii: sami nie chcemy tych wysokich i niestabilnych cen gazu
Short title Premier Norwegii: sami nie chcemy tych wysokich cen gazu
Teaser Norwegowie wcale nie korzystają na wysokich cenach gazu kosztem innych krajów – przekonuje norweski premier w rozmowie z „Sueddeutsche Zeitung”.

„My sami nie chcemy tych wysokich, niestabilnych, eskalujących cen. To nie jest dla nas dobre” – przekonuje premier Norwegii Jonas Gahr Store w opublikowanym w środę (30.11.2022) wywiadzie z niemieckim dziennikiem „Sueddeutsche Zeitung”. Odpowiada on na krytykę ze strony niektórych europejskich przywódców, że Norwegia żąda wygórowanych cen za błękitne paliwo. Polski premier Mateusz Morawiecki zarzucił wręcz Norwegom, że pośrednio „żerują” na wywołanej przez Putina wojnie i apelował o podzielenie się nadmiarowymi zyskami.

„Rząd nie widzi nic z tych gazowych miliardów. Wpływają one do naszego funduszu państwowego, który ma zabezpieczyć przyszłe pokolenia. Mądrym pomysłem było to, by wpływy z niestałego źródła, jak energia, przekazywać nie do budżetu ale do funduszu. W ten sposób chroniliśmy norweską gospodarkę przed dużymi wahaniami w ciągu minionych dziesięcioleci” – wyjaśnia Store.

Rekordowe ceny prądu

Dodaje, że rząd może wybrać z tego funduszu do budżetu państwa tylko 3 procent rocznie, czyli zakładany zysk. „W budżecie na przyszły rok proponuję by było to tylko 2,5 procent, aby przeciwdziałać galopującej inflacji” – mówi.

Norweski premier przekonuje, że jego kraj wcale nie korzysta na obecnej sytuacji na rynku gazu, wywołanej przez rosyjską inwazję na Ukrainę. Jak mówi, na południu Norwegii „ceny prądu poszybowały w górę”. Tymczasem norweska rodzina „zużywa trzy razy tyle prądu co przeciętna europejska rodzina”, bo energia elektryczna wykorzystywana jest także do ogrzewania. „Gdy zatem europejskie ceny prądu rosną, to norweskich obywateli dotyka to bardzo mocno, co dla mnie jest politycznym wyzwaniem, podobnie jak dla innych rządów w Europie” – mówi.

Przestroga dla UE

Store przyznaje też, że „bardzo dobrze rozumie frustrację” europejskich przywódców z powodu wysokich cen norweskiego gazu. „Ale to nie ja, jako norweski premier, sprzedaję gaz. Udzielamy licencji na norweskim szelfie formom norweskim i zagranicznym. Płacą one za te licencje wysokie podatki Norwegii i są odpowiedzialne za wydobycie, wprowadzenie na rynek i sprzedaż. Unia Europejska rozważa środki przeciwko tej eksplozji cen. Ale przestrzegam przed działaniami, które mogą mieć skutki odwrotne od zamierzonych. Działania, które zwiększą zapotrzebowanie na produkt przy niewystarczającej podaży, prowadzą do dalszego wzrostu cen i osłabiają bezpieczeństwo energetyczne” – tłumaczy Store.

Według niego firmy prowadzące wydobycie i eksport gazu z szelfu norweskiego zwiększyły sprzedaż o 8 do 10 procent, co oznacza dodatkowe 100 terawatogodzin dla europejskiego rynku. „Bez tego wzrostu Niemcy i inne kraje miałyby trudności z zapełnieniem swoich magazynów. Ze strony władz i we współpracy z firmami zrobiliśmy wszystko, aby zwiększyć eksport. Teraz jednak osiągnęliśmy maksimum i mamy nadzieję, że uda nam się utrzymać ten poziom w 2023 roku” – zapowiada norweski premier.

Short teaser Norwegowie wcale nie korzystają na wysokich cenach gazu – twierdzi norweski premier w rozmowie z „Sueddeutsche Zeitung”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Premier%20Norwegii%3A%20sami%20nie%20chcemy%20tych%20wysokich%20i%20niestabilnych%20cen%20gazu&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63940472&x4=11397&x5=Premier%20Norwegii%3A%20sami%20nie%20chcemy%20tych%20wysokich%20i%20niestabilnych%20cen%20gazu&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpremier-norwegii-sami-nie-chcemy-tych-wysokich-i-niestabilnych-cen-gazu%2Fa-63940472&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221130&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/premier-norwegii-sami-nie-chcemy-tych-wysokich-i-niestabilnych-cen-gazu/a-63940472?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/59510342_401.jpg
Image caption Premier Norwegii Jonas Gahr Store
Image source Hakon Mosvold Larsen/NTB/AP/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/59510342_401.jpg&title=Premier%20Norwegii%3A%20sami%20nie%20chcemy%20tych%20wysokich%20i%20niestabilnych%20cen%20gazu

Item 86
Id 63939994
Date 2022-11-30
Title Dostawy ropy do rafinerii w Schwedt. Wkrótce embargo
Short title Dostawy ropy do rafinerii w Schwedt. Wkrótce embargo
Teaser We wschodnich Niemczech rosną zniecierpliwienie o przyszłe dostawy ropy do rafinerii w Schwedt i obawy o wyższe ceny paliw na stacjach benzynowych.

Na krótko przed planowanym wstrzymaniem importu ropy z Rosji niemiecki rząd poszukuje nowych źródeł zaopatrzenia dla rafinerii PCK w Schwedt w Brandenburgii. Prowadzone są konstruktywne rozmowy z Polską i Kazachstanem – powiedział sekretarz stanu ds. gospodarczych w niemieckim rządzie, Michael Kellner. Na razie jednak nie podjęto wiążących zobowiązań.

Embargo na ropę z Rosji

W graniczącej z Polską Brandenburgii rośnie zniecierpliwienie o przyszłe dostawy, a także rosną obawy o wyższe ceny paliw na stacjach benzynowych.

Od 5 grudnia zacznie obowiązywać w Unii Europejskiej embargo na rosyjską ropę dostarczaną tankowcami. Dodatkowo od 1 stycznia 2023 roku Niemcy chcą zrezygnować z rosyjskiej ropy płynącej rurociągami. Szczególnie dotknięta jest tym rafineria PCK w Schwedt, która jest uzależniona od surowca z Rosji dostarczanego rurociągiem „Przyjaźń”.

Część ropy ma być zastąpiona dostawami przez Rostock, ale nie gwarantuje to pełnego wykorzystania mocy produkcyjnych. – W kwestii alternatywnych dostaw nie posunęliśmy się ani kroku do przodu – krytykuje Jan Redmann, szef klubu poselskiego chadecji w parlamencie Brandenburgii. Możliwe, że po wprowadzeniu embarga na ropę rafineria PCK będzie pracować tylko w połowie swoich możliwości. Może to wpłynąć na ceny paliw we wschodnich Niemczech.

Schwedt ważne dla Polski

Starosta powiatu Uckermark, do którego należy Schwedt, Karina Doerk, powiedziała, że ma nadzieję, iż po 1 stycznia rurociągiem „Przyjaźń” dalej będzie płynąć ropa. Tymczasem „wstrzymanie importu jest zobowiązaniem kanclerza Olafa Scholza z ramienia niemieckiego rządu” – podkreśla sekretarz stanu Michael Kellner. – Naszym zadaniem jest realizacja krok po kroku poszczególnych zobowiązań, tak aby dodatkowe dostawy ropy dla Schwedt odbywały się przez Polskę i Kazachstan. Pracujemy nad tym ze wszystkich sił – zaznaczył.

Komentując stan rozmów z Polską, polityk Zielonych powiedział: – Pierwsza próbna dostawa z Gdańska do Schwedt to ważny sygnał. Polska ma również swój interes w produkcji w Schwedt, ponieważ tamtejsza rafineria w znacznym stopniu przyczynia się do bezpieczeństwa dostaw w zachodniej Polsce.

We wrześniu br. rząd Niemiec przejął kontrolę nad rafinerią PCK, wprowadzając tymczasowy zarząd powierniczy. W świetle prawa rosyjska spółka Rosnieft pozostaje jednak nadal większościowym udziałowcem rafinerii. Media spekulują od pewnego czasu na temat wejścia polskiej grupy Orlen do akcjonariatu rafinerii.

W grudniu w Berlinie spodziewana jest delegacja rządowa z Kazachstanu, która będzie kontynuować rozmowy o dostawach ropy do Niemiec.

(DPA/dom)

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>

Short teaser W Brandenburgii rosną zniecierpliwienie o przyszłe dostawy ropy do rafinerii w Schwedt i obawy o wyższe ceny paliw.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Dostawy%20ropy%20do%20rafinerii%20w%20Schwedt.%20Wkr%C3%B3tce%20embargo&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63939994&x4=11398&x5=Dostawy%20ropy%20do%20rafinerii%20w%20Schwedt.%20Wkr%C3%B3tce%20embargo&x6=1&x7=%2Fpl%2Fdostawy-ropy-do-rafinerii-w-schwedt-wkr%C3%B3tce-embargo%2Fa-63939994&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221130&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/dostawy-ropy-do-rafinerii-w-schwedt-wkrótce-embargo/a-63939994?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63157584_401.jpg
Image caption Rafineria PCK w Schwedt w Brandenburgii
Image source Annette Riedl/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221011_001_ezb409grecja_02f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/63157584_401.jpg&title=Dostawy%20ropy%20do%20rafinerii%20w%20Schwedt.%20Wkr%C3%B3tce%20embargo

Item 87
Id 63940344
Date 2022-11-30
Title Komisja Europejska: wykorzystać zamrożone majątki Rosjan do odbudowy Ukrainy
Short title KE: wykorzystać zamrożone majątki Rosjan do odbudowy Ukrainy
Teaser Komisja Europejska szuka możliwości, by skorzystać ze skonfiskowanych rosyjskich majątków podczas odbudowy Ukrainy.

– Zamroziliśmy 300 mld euro rezerw rosyjskiego banku centralnego i 19 mld euro rosyjskich oligarchów – wyjaśniła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w środę (30.11.2022) w Brukseli. Unia Europejska i jej partnerzy mogliby zainwestować te pieniądze i przekazać zyski Ukrainie, by ta mogła usunąć szkody wyrządzone przez Rosję. Von der Leyen przekazała, że Komisja Europejska pracuje nad międzynarodowym porozumieniem, które umożliwiłoby takie rozwiązanie.

– Wspólnie możemy znaleźć sposoby bezpieczne z prawnego punktu widzenia – wyjaśniła europejska polityk. Dodała także, że UE popiera także utworzenie Trybunału ONZ, który miałby osądzić rosyjskie zbrodnie wojenne w Ukrainie.

Rosja odpiera zarzuty

W opinii Rosji zamrożenie aktywów jej banku centralnego oraz majątków zamożnych Rosjan jest nielegalne. Rząd w Moskwie odpiera również zarzut, że rosyjskie wojska dopuściły się w Ukrainie zbrodni wojennych. Podobnie odrzuca oskarżenie, że napastnicza wojna w Ukrainie jest sprzeczna z międzynarodowym prawem.

(RTR/ gwo)

Short teaser Komisja Europejska szuka możliwości, by skorzystać ze skonfiskowanych rosyjskich majątków podczas odbudowy Ukrainy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Komisja%20Europejska%3A%20wykorzysta%C4%87%20zamro%C5%BCone%20maj%C4%85tki%20Rosjan%20do%20odbudowy%20Ukrainy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63940344&x4=11395&x5=Komisja%20Europejska%3A%20wykorzysta%C4%87%20zamro%C5%BCone%20maj%C4%85tki%20Rosjan%20do%20odbudowy%20Ukrainy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkomisja-europejska-wykorzysta%C4%87-zamro%C5%BCone-maj%C4%85tki-rosjan-do-odbudowy-ukrainy%2Fa-63940344&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221130&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/komisja-europejska-wykorzystać-zamrożone-majątki-rosjan-do-odbudowy-ukrainy/a-63940344?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63460818_401.jpg
Image source Victor Tschezkij/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220315_001_londoncash_01r&image=https://static.dw.com/image/63460818_401.jpg&title=Komisja%20Europejska%3A%20wykorzysta%C4%87%20zamro%C5%BCone%20maj%C4%85tki%20Rosjan%20do%20odbudowy%20Ukrainy

Item 88
Id 63939033
Date 2022-11-30
Title Niemiecka minister obrony: Podtrzymujemy propozycję ws. Patriotów dla Polski
Short title Niemiecka minister obrony: Chcemy wspierać Polskę
Teaser Chcemy wspierać Polskę jako dobrego sąsiada i bliskiego sojusznika w tych trudnych czasach – mówi „FAZ” szefowa resortu obrony Niemiec Christine Lambrecht.

Oferta Berlina dotycząca rozmieszczenia w Polsce systemów Patriot z niemiecką załogą jest wciąż aktualna, potwierdziła minister obrony Christine Lambrecht w opublikowanym w środę (30.11.2022) wywiadzie dla dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Propozycję tę Niemcy złożyły Warszawie po uderzeniu rakiety w Przewodowie przy granicy z Ukrainą. Minister obrony Mariusz Błaszczak zaproponował jednak, by systemy Patriot Niemcy przekazały Ukrainie.

„Polska jest szczególnie narażona – to stało się jasne wraz z tragicznym uderzeniem rakiety z dwiema ofiarami śmiertelnymi. Dla mnie ważne było i jest wspieranie Polski jako dobrego sąsiada i bliskiego sojusznika w tych trudnych czasach. Stąd ta oferta: patrolowanie przestrzeni powietrznej i obrona przeciwlotnicza za pomocą Eurofighterów i Patriotów” – powiedziała Lambrecht.

„Otrzymałam bardzo pozytywną odpowiedź w tej sprawie od mojego polskiego kolegi, a nasze zespoły natychmiast zaczęły planować działania. Potem, w połowie ubiegłego tygodnia, nastąpił zupełnie nieoczekiwany zwrot akcji i od tego czasu śledzimy bardzo żywą debatę w Polsce. Podtrzymujemy naszą ofertę” – powiedziała Lambrecht.

Hełmy też ratowały ludzkie życie

Odrzuca także krytykę pod adresem Berlina dotyczącą niemieckich dostaw broni dla Ukrainy. Jak mówi, przekazane ukraińskiej armii armatohaubice są „bardzo intensywnie wykorzystywane w walce, ponieważ są bardzo precyzyjne i skuteczne”. „To prowadzi do dużego zużycia. Dlatego też od samego początku zadbaliśmy o to, aby dostarczyć części zamienne. Jeśli chodzi o amunicję, to nie tylko sami dostarczyliśmy jej dużo, ale także zapewniliśmy, że haubice mogą wykorzystywać granaty 155 mm, które inne państwa dostarczyły Ukrainie” – wskazuje Lambrecht.

Ubolewa, że zbyt mało informowano o dostarczonym przez Niemcy „najnowocześniejszym szpitalu polowym”. „I także hełmy były wsparciem, które ratowało ludzkie życie. To ważne dla mnie osobiście. W sumie dostarczyliśmy ostatecznie 28 tysięcy hełmów” – argumentuje Lambrecht.

„Nie jesteśmy stroną wojny. I nie staniemy się nią także poprzez NATO. Ale oczywiście wspieramy Ukrainę bardzo intensywnie, także dostawami broni” – podkreśla.

Więcej pieniędzy na amunicję

Lambrecht odnosi się też do doniesień o brakach w wyposażeniu Bundeswehry, w tym w amunicję. „O trudnej sytuacji jeśli chodzi o amunicję wiadomo od lat, bo nie uzupełniano jej w wystarczającej ilości. A oddanie Ukrainie amunicji z naszych zasobów tylko zaostrzyło tę sytuację. Teraz szybko wyznaczamy nowy kurs. W tym celu przemysł musi zwiększyć produkcję, aby możliwe były szybkie dostawy i oczywiście potrzebujemy też środków finansowych” – tłumaczy. I dodaje, że w budżecie na 2023 roku środki na zakup amunicji dla wojska zwiększono do około 1,125 mld euro. W 2015 roku, rok po aneksji Krymu przez Rosję, było to jedynie 300 mln euro, wskazuje Lambrecht.

Przyznała, że ani w tym ani prawdopodobnie w przyszłym roku Niemcy nie osiągną celu wydatków NATO na obronność na poziomie 2 proc. PKB. Najpierw należy rozbudować zdolności przemysłowe. Także F-35 nie są niestety dostępne od ręki” – tłumaczy. Dlatego, jak dodaje, w ustawie dotyczącej stworzenia funduszu specjalnego na obronność zapisano, iż „cel 2 procent zostanie osiągnięty, ale w ciągu pięciu lat”.

Short teaser Szefowa resortu obrony Niemiec Christine Lambrecht podtrzymuje w rozmowie z „FAZ” propozycję ws. Patriotów dla Polski.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20minister%20obrony%3A%20Podtrzymujemy%20propozycj%C4%99%20ws.%20Patriot%C3%B3w%20dla%20Polski&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63939033&x4=11397&x5=Niemiecka%20minister%20obrony%3A%20Podtrzymujemy%20propozycj%C4%99%20ws.%20Patriot%C3%B3w%20dla%20Polski&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-minister-obrony-podtrzymujemy-propozycj%C4%99-ws-patriot%C3%B3w-dla-polski%2Fa-63939033&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221130&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-minister-obrony-podtrzymujemy-propozycję-ws-patriotów-dla-polski/a-63939033?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63379431_401.jpg
Image caption Niemiecka minister obrony Christine Lambrecht podczas wizyty w Wilnie
Image source Mindaugas Kulbis/AP Photo/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221128_001_steinmeierdw_01f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/63379431_401.jpg&title=Niemiecka%20minister%20obrony%3A%20Podtrzymujemy%20propozycj%C4%99%20ws.%20Patriot%C3%B3w%20dla%20Polski

Item 89
Id 63936767
Date 2022-11-30
Title Kanclerz Niemiec: Oferta dla Polski leży na stole
Short title Kanclerz Niemiec: Oferta dla Polski leży na stole
Teaser Olaf Scholz podkreślił, że Niemcy podtrzymują ofertę złożoną Polsce i nadal są gotowe rozmieścić niemieckie systemy obrony powietrznej Patriot.

„Nasze propozycja dla polskiego rządu dotycząca obrony jego własnego kraju wciąż jest aktualna” – zapewnił szef niemieckiego rządu. Warszawa zaproponowała, by Niemcy ulokowały Patrioty w Ukrainie.

W rozmowie telefonicznej z kanclerzem Niemiec prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podziękował za dotychczasowe dostawy broni, o czym poinformował we wtorek wieczorem (29.11.22) w Berlinie Olaf Scholz. Nie odniósł się jednak do propozycji polskiego rządu. Zapowiedział za to dostarczenie Ukrainie kolejnych samobieżnych dział przeciwlotniczych typu Gepard. „Właśnie, po raz kolejny, przygotowaliśmy nowe możliwości dostaw Gepardów i będziemy kontynuować prace nad tym, by udostępnić bardzo skuteczny (system antyrakietowy – przyp. red.) Iris-T” – powiedział Scholz, nie podając jednak żadnych szczegółów.

(RTR/gwo)

Short teaser Olaf Scholz podkreślił, że Niemcy podtrzymują ofertę złożoną Polsce i nadal są gotowe rozmieścić Patrioty.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Kanclerz%20Niemiec%3A%20Oferta%20dla%20Polski%20le%C5%BCy%20na%20stole&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63936767&x4=11395&x5=Kanclerz%20Niemiec%3A%20Oferta%20dla%20Polski%20le%C5%BCy%20na%20stole&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkanclerz-niemiec-oferta-dla-polski-le%C5%BCy-na-stole%2Fa-63936767&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221130&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/kanclerz-niemiec-oferta-dla-polski-leży-na-stole/a-63936767?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63935374_401.jpg
Image source Michael Sohn/AP Photo/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63935374_401.jpg&title=Kanclerz%20Niemiec%3A%20Oferta%20dla%20Polski%20le%C5%BCy%20na%20stole

Item 90
Id 63935159
Date 2022-11-30
Title Niemiecka prasa o LNG z Kataru: „To trochę żenujące”
Short title Niemiecka prasa o LNG z Kataru: „To trochę żenujące”
Teaser Skroplony gaz ziemny z Kataru od roku 2026 będzie dostarczany do RFN. Niemieckie dzienniki wytykają rządowi podwójną moralność.

„Berliner Zeitung” zastanawia się: „To zrozumiałe: Niemcy muszą znaleźć sposoby na uwolnienie się od zależności od rosyjskiego gazu. Ale jaki sygnał wysyłamy światu, jeśli dla uzyskania paliw kopalnych po raz kolejny wiążemy się z autorytarnym reżimem? To właśnie takie kontrakty wnoszą do kasy Kataru tyle pieniędzy, że może on sobie pozwolić na poprawienie swojego wizerunku nieopłacalnym mundialem, a przynajmniej tego próbować. Emirat Kataru jest jednym z ostatnich jedenastu państw na świecie, w których homoseksualizm wciąż może być karany śmiercią. I siedzi na gazie przynoszącym mu bilionowe zyski. To trochę żenujące, gdy z jednej strony niemieccy politycy prezentują się w Katarze z tęczowymi opaskami na ramieniu, a z drugiej finansujemy tamtejszą monarchię absolutystyczną długoterminowymi umowami na paliwa kopalne. Czy zatem reszta świata ma myśleć, że Niemcy są zainteresowane tylko symboliczną polityką? Że prawa homoseksualistów i kobiet interesują nas tylko wtedy, gdy nie czerpiemy zysków ze współpracy z tymi, którzy je lekceważą? Może mają rację ci, którzy tak właśnie myślą, a my już dawno się z tym pogodziliśmy”.

Zdaniem „Mitteldeutsche Zeitung” z Halle: „Swojego prawdziwego znaczenia umowa gazowa z Katarem nabiera głównie jako komentarz do dyskusji o bojkotach i prawach człowieka: w istocie rzeczy Niemcy są teraz mistrzem świata w podwójnej moralności. Jako sprzedawca gazu Katar jest dla nas w sam raz, zwłaszcza wtedy, gdy tak bardzo go potrzebujemy, ale jako gospodarz Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej jest krytykowany przy każdej okazji. Jest to sprzeczność, którą rzeczywiście trudno rozwiązać. Także nie poprzez wskazanie, że w jednym przypadku chodzi o potrzeby egzystencjalne, w drugim – tylko o dyscyplinę sportową. To my sami zamieniamy piłkę nożną w salę sądową dla polityki międzynarodowej i uniwersalnych norm. A z drugiej strony, chodzi tu zaledwie o trzy procent rocznego zapotrzebowania Niemiec na gaz”.

„Stuttgarter Zeitung” analizuje: „Czy zawieranie umów gazowych z Katarem jest moralnie uzasadnione? I tak i nie. W przeciwieństwie do Rosji ten emirat nie jest państwem, które poprzez wojnę napastniczą podważyłoby europejski ład pokojowy, a tym samym stanowiłoby bezpośrednie zagrożenie dla Niemiec i ich sojuszników. Ale prawda jest też taka, że dopóki Republika Federalna i inne państwa europejskie są uzależnione od paliw kopalnych jak narkomani od heroiny, nie mogą być zbyt wybredne w swoich zamówieniach. Byłoby wspaniale, gdyby Niemcy mogły natychmiast pokryć swoje zapotrzebowanie na gaz wyłącznie od nieskazitelnych demokracji, takich jak Norwegia, Holandia czy Kanada, najlepiej bez stosowania szkodliwego dla środowiska szczelinowania. Niestety, jest to złudne marzenie. Ci, którzy się tym denerwują, powinni pamiętać, gdy będą siedzieć następnym razem w samochodzie, że paliwo w jego baku zostało być może wyprodukowane z libijskiej lub kazachskiej ropy naftowej”.

„Suedwest-Presse” z Ulm zaznacza: „Zanim ktoś zdążyłby pomyśleć, że nasza republika tonie w sztywnym kanapowym moralizatorstwie, wyżywając się na Katarze, piłkarskiej jedenastce i opasce na ramieniu będącej namiastką protestu, pojawiły się dwie zaskakujące wiadomości. „Ten ohydny Katar” będzie dostarczał nam od 2026 roku skroplony gaz, a Bundestag wkrótce uchwali długo negocjowaną Kompleksową Umowę Gospodarczo-Handlową o wolnym handlu między UE i Kanadą (CETA). Dla przypomnienia: również w tym przypadku szeroki sojusz prawicowo-lewicowy miał poważne obawy, że dodatkowy handel z zagranicą zabrudzi obraz Republiki Federalnej i zarazi czymś niedobrym jej obywateli. Co prawda dotyczyły one głównie umowy z USA, za to CETA została lekką rączką wrzucona do tego samego kotła, w którym jest już Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP). Kampania Rosji przeciwko Ukrainie najwyraźniej wstrząsnęła sumieniami i wzbudziła powszechne oburzenie w tym obozie politycznym. Na pewno poglądy i praktyki Katarczyków są nadal niepokojące, ale tu chodzi przecież o gaz do ogrzewania i o biznes, a nie o piłkę nożną”.

„Augsburger Allgemeine” punktuje: „A więc, stało się: Katar będzie dostarczał skroplony gaz do Niemiec. Tak jest, chodzi tu o właśnie ten emirat w Zatoce Perskiej, w którym Niemcy z okazji mundialu lokują swoje moralizatorskie zapędy, zrzucając mu wyzyskiwanie zagranicznych pracowników, dyskryminowanie homoseksualistów i odbieranie nam radości z oglądania futbolu skażonego chciwością i żądzą zysku. Całkiem niedawno minister gospodarki Robert Habeck doradził kapitanowi niemieckiej jedenastki narodowej Manuelowi Neuerowi noszenie opaski One Love. (...) Z jednej strony pouczamy zatem Katarczyków o właściwych wartościach, z drugiej zaś pragniemy ich gazu; to typowy przypadek niemieckiej podwójnej moralności. Żadna partia nie symbolizuje tego bardziej niż Zieloni, ponieważ moralizowanie jest częścią ich istoty”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Skroplony gaz ziemny z Kataru od roku 2026 będzie dostarczany do Niemiec. Media wytykają rządowi podwójną moralność.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%20o%20LNG%20z%20Kataru%3A%20%E2%80%9ETo%20troch%C4%99%20%C5%BCenuj%C4%85ce%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63935159&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%20o%20LNG%20z%20Kataru%3A%20%E2%80%9ETo%20troch%C4%99%20%C5%BCenuj%C4%85ce%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-o-lng-z-kataru-to-troch%C4%99-%C5%BCenuj%C4%85ce%2Fa-63935159&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221130&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-o-lng-z-kataru-to-trochę-żenujące/a-63935159?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/60799763_401.jpg
Image source picture-alliance/dpa/Tim Brakemeier
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/60799763_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%20o%20LNG%20z%20Kataru%3A%20%E2%80%9ETo%20troch%C4%99%20%C5%BCenuj%C4%85ce%E2%80%9D

Item 91
Id 63933725
Date 2022-11-30
Title Ocalała z Hołodomoru: „Chcę dożyć zwycięstwa Ukrainy”
Short title Ocalała z Hołodomoru: „Chcę dożyć zwycięstwa Ukrainy”
Teaser Lubow Jarosz przeżyła wywłaszczenia, Hołodomor i II wojnę światową. Dziś ma 102 lata. Teraz w Ukrainie znów jest wojna i związane z nią cierpienie. Ale Lubow nie przygląda się bezczynnie atakowi Rosji.

Siedzi na kanapie w swoim domu i cierpliwie rozplątuje jedną nitkę po drugiej. Ma problemy ze wzrokiem i słuchem, ale jest pełna zapału i niestrudzenie tka siatki maskujące dla ukraińskiego wojska, które walczy z atakiem Rosji na Ukrainę. 102-letnia Lubow Jarosz mieszka we wsi Chodorkiw. Urodziła się w odległym roku 1920 w sąsiedniej wsi Pustelniki w obwodzie żytomierskim.

Hołodomor w Bundestagu

Rodzina Lubow uchodziła za dość zamożną, gdyż posiadała kury, świnie, krowy i konie. Ale potem inwentarz żywy i wszystkie sprzęty domowe zostały skonfiskowane przez komunistyczny reżim Związku Radzieckiego i wywiezione do utworzonego wówczas kołchozu. Taką nazwę nadano dużym spółdzielniom rolnym w Związku Radzieckim, które miały być zarządzane przez „socjalistyczny kolektyw” ich członków.

Gdy rozpoczął się Hołodomor, czyli wielki głód w Ukrainie, Lubow miała zaledwie 13 lat. Sztuczny masowy głód został zorganizowany w latach 1932-33 przez kierownictwo sowieckie dla zmuszenia ukraińskich chłopów do wstąpienia do kołchozów i jednocześnie ostatecznego złamania narodowego ruchu oporu.

Już w roku 1931 na Syberię wywieziono dziesiątki tysięcy intelektualistów, w tym najważniejszych ukraińskich poetów, pisarzy i artystów. Otwarta debata o tych prześladowaniach i Hołodomorze mogła się rozpocząć w Ukrainie dopiero po upadku Związku Radzieckiego na początku lat 90. ubiegłego wieku. W 2006 roku parlament ukraiński uznał Hołodomor za ludobójstwo popełnione na narodzie ukraińskim.

Dziś (30.11.2022) cztery kluby poselskie w niemieckim Bundestagu chcą, by uznał on Hołodomor za zbrodnię ludobójstwa. Według ukraińskich historyków w wyniku Hołodomoru w Ukrainie w latach 30. XX wieku życie straciło prawie cztery miliony ludzi.

„Nie było nic do jedzenia”

– Starego chleba nie wystarczało i brakowało świeżego. Ci, którzy mieli ziemniaki, obierali je tak, że na skórkach zostawały kiełki. Te skórki były potem sadzone, żeby były z nich ziemniaki. Tak próbowaliśmy je uprawiać – wspomina ze smutkiem Lubow Jarosz, mówiąc: „Nie było co jeść”.

Aby przeżyć, ludzie zbierali kwiaty lipy i pokrzywy, mielili je i wypiekali z nich ciasteczka. A herbatę robiono z rzepy. – Rozcieraliśmy trochę pszenicy i gotowaliśmy na niej cienką zupę, popijaliśmy ją tylko po to, żeby mieć coś do jedzenia, i kładliśmy się ponownie do snu – mówi.

Stałe niedożywienie spowodowało, że ręce i stopy Lubow puchły. – Miałam bolesne odleżyny i nie mogłam chodzić. Ojciec wyniósł mnie na zewnątrz – opowiada 102-letnia kobieta. W nocy, jak mówi, miała urojenia i jej rodzice myśleli, że nie przeżyje.

„Wiele dzieci umarło z głodu”

Lubow Jarosz relacjonuje, że w tym czasie wiele dzieci umierało z głodu. – Dzieci umierały w domach. Mężczyźni, którzy mieli jeszcze trochę sił, chodzili od domu do domu i widzieli, że niektóre z nich leżą na piecu, inne – gdzieś indziej. Zebrali je, włożyli na wóz, a następnie wykopali duży dół. Dzieci było dziesięcioro, a nawet więcej. Wszystkie zostały tak pochowane.

Lubow Jarosz wychowywała się z pięciorgiem rodzeństwa. Jej starszy brat Mychajło został złapany przez sowiecki patrol i pobity na śmierć, gdy poszedł do innej wioski szukać rzepy dla swojej rodziny. A jej młodsza siostra Ola zmarła z głodu. Ojciec Lubow sam musiał pochować swoje dzieci.

– Mieliśmy cmentarz bardzo blisko domu. Ojciec zaniósł tam najstarszego syna i pochował go – opowiada Lubow, dodając ze łzami w oczach, że jej brat i czteroletnia siostra zostali pochowani nago i bez trumny. – Moja mama znalazła jeszcze jakąś chustę, w którą mogła owinąć Olę – wspomina Lubow.

Według niej wszystkie krowy w kołchozach zdychały w tym czasie, bo nie można było wyprowadzić ich na pastwiska i nakarmić. Nie wolno też było brać mięsa padłych zwierząt. Było ono nawet celowo zatrute przez komunistów, jak mówi Lubow. – Był taki płyn w butelkach, nazywał się kreolin. Rozcinali krowy i je nim oblewali.

Przez dziesiątki lat ludzie w Ukrainie nie mieli odwagi mówić o tych wszystkich okropnościach w obawie, że – jak mówi Lubow – trafią za kratki.

Hołodomor, druga wojna światowa i wojna z Rosją

Lubow przeżyła Hołodomor, a także drugą wojnę światową. Naziści dwukrotnie próbowali wywieźć ją na roboty przymusowe do Niemiec. Młoda kobieta za każdym razem zdołała im uciec.

– Zabierali mnie do Niemiec, ale uciekłam. Gdy znów chcieli mnie zabrać z domu, wzięłam nóż, pocięłam sobie ręce i klatkę piersiową, a do ran wsypałam sól. Sama sobie zadawałam takie rany – opowiada Lubow.

Gdy rozpoczęła się druga wojna światowa, była młodą kobietą. Pracowała w kołchozie, w tartaku, a nawet nauczyła się uprawiać pole traktorem, ponieważ w tym czasie mężczyźni w Związku Radzieckim byli powoływani na wojnę z nazistowskimi Niemcami. Teraz, w bardzo podeszłym wieku, Lubow musi ponownie doświadczyć okropności wojny, totalnej wojny Rosji przeciwko Ukrainie.

– To jest najgorsza wojna. Uchowaj Boże, takiej wojny nie życzę nikomu – mówi Lubow.

Trzech wnuków na linii frontu

Obecnie na froncie przebywa trzech wnuków Lubow Jarosz. Wszyscy zgłosili się na ochotnika. A ich babcia tymczasem tka siatki maskujące. Wraz z córką przekazała ich już dziewięć ukraińskim żołnierzom. – Chłopcy mogą się pod nimi chować, żeby nikt w nich nie trafił – mówi.

Każdego dnia ta 102-latka słucha wiadomości i ma nadzieję, że wszyscy żołnierze wrócą do domu. Ma też nadzieję, że doczeka się ukraińskiego zwycięstwa.

– Tak wiele już przeszliśmy, głód i zimno. A my wciąż musimy cierpieć. Wciąż czekamy na zwycięstwo, a ja chcę go jeszcze dożyć – mówi Lubow.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Lubow Jarosz przeżyła wywłaszczenia, Hołodomor i II wojnę światową. Teraz nie przygląda się bezczynnie atakowi Rosji.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3AHistoria%20Najnowsza::Ocala%C5%82a%20z%20Ho%C5%82odomoru%3A%20%E2%80%9EChc%C4%99%20do%C5%BCy%C4%87%20zwyci%C4%99stwa%20Ukrainy%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63933725&x4=12349&x5=Ocala%C5%82a%20z%20Ho%C5%82odomoru%3A%20%E2%80%9EChc%C4%99%20do%C5%BCy%C4%87%20zwyci%C4%99stwa%20Ukrainy%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Focala%C5%82a-z-ho%C5%82odomoru-chc%C4%99-do%C5%BCy%C4%87-zwyci%C4%99stwa-ukrainy%2Fa-63933725&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221130&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3AHistoria%20Najnowsza" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ocalała-z-hołodomoru-chcę-dożyć-zwycięstwa-ukrainy/a-63933725?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63876816_401.jpeg
Image source DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63876816_401.jpeg&title=Ocala%C5%82a%20z%20Ho%C5%82odomoru%3A%20%E2%80%9EChc%C4%99%20do%C5%BCy%C4%87%20zwyci%C4%99stwa%20Ukrainy%E2%80%9D

Item 92
Id 63933053
Date 2022-11-29
Title Niemcy. Zagadkowo wysoka liczba zgonów
Short title Niemcy. Zagadkowo wysoka liczba zgonów
Teaser W tym roku Niemcy mają do czynienia z wysoką nadumieralnością. W październiku zmarło aż o 19 proc. więcej osób niż w poprzednich latach. Zdaniem ekspertów nie da się tego wytłumaczyć samym koronawirusem.

Ponad 90 tysięcy osób zmarło w Niemczech w październiku tego roku. Według Federalnego Urzędu Statystycznego to o 19 procent więcej niż mediana na lata 2018-2021. To czyni październik jak dotąd szczytem trendu, który można zaobserwować również w poprzednich miesiącach w Niemczech: wysoka nadumieralność w 2022 roku.

Jak piszą na portalu „Tagesschau” Pascal Siggelkow (ze stacji NDR) i Alexander Steininger (ARD), to trend, którego nie mogą wyjaśnić nawet eksperci. W internecie zaczynają krążyć teorie spiskowe, że powodem były szczepionki na koronawirusa. Tymczasem eksperci twierdzą, że za wcześnie jeszcze na ostateczne stwierdzenia.

– W pierwszych latach pandemii mogliśmy być względnie pewni, że za nadmierną śmiertelność odpowiadały infekcje koronawirusa – mówi „Tagesschau” Sebastian Kluesener, dyrektor ds. badań w Federalnym Instytucie Badań Ludnościowych (BiB). – Był to silny sygnał statystyczny wysłany przez fale koronawirusa w odniesieniu do śmiertelności. W tej chwili jest to znacznie trudniejsze.

Przyczyną choroby układu oddechowego?

Liczbę zgonów w październiku można częściowo wytłumaczyć zgonami z powodu koronawirusa, ale nie tylko. Według Instytutu Roberta Kocha w październiku w Niemczech zmarły z powodu infekcji koronawirusem łącznie 4334 osoby, znacznie więcej niż w poprzednich latach (2021: 2493 osoby; 2020: 1482). Również latem, gdy też występowała nadmierna umieralność, w tym roku zmarło na koronę znacznie więcej osób niż w latach poprzednich.

– Jednak sam wzrost liczby zgonów z powodu koronawirusa nie wystarczy, aby wyjaśnić ogólnie wysoką liczbę za październik. Śmierć z powodu koronawirusa wyjaśnia tylko około połowy tego, co widzieliśmy w październiku – mówi Jonas Schoeley, pracownik naukowy Instytucie Maxa Plancka ds. Badań Demograficznych w Rostoku. Dla drugiej połowy jest kilka możliwych powodów.

– Myślę, że najbardziej oczywistym wyjaśnieniem jest to, że w tym roku obserwujemy stosunkowo wczesną falę chorób zakaźnych – mówi Jonas Schoeley. W porównaniu z poprzednimi latami, w październiku była już duża liczba chorób układu oddechowego, takich jak grypa. – To, co widzimy, to dwa wydarzenia zbiegające się w czasie: z jednej strony zgony koronawirusowe, które nasiliły się wczesną jesienią. Z drugiej strony infekcje układu oddechowego, które również gwałtownie wzrosły – ocenia.

Jonas Schoeley jednak zwraca uwagę, że dane dotyczące zgonów mogą służyć jedynie do ustalenia związków, a nie zależności przyczynowo-skutkowych. Bowiem ostatecznie prawdziwą przyczynę śmierci mogli ustalić tylko lekarze konkretnego pacjenta.

– Dla mnie jest to jednak oczywista korelacja, bo to jest to, co widzieliśmy również przed pandemią. Przed pandemią, gdy widzieliśmy nadmierną śmiertelność w zimie, przypisywaliśmy ją głównie chorobom zakaźnym – mówi. Zaskakujące jest jednak, że fala chorób zakaźnych przyszła w tym roku tak wcześnie.

„Lato bardziej niejasne niż październik”

Po miesiącach z wysokimi wskaźnikami śmiertelności zwykle przychodzą miesiące z niższą śmiertelnością. Dzieje się tak dlatego, że wydarzenia powodujące więcej zgonów, takie jak epidemia grypy, dotykają zazwyczaj osób z problemami zdrowotnymi.

Obecnie zmienia się także sezonowość umieralności. – To, co widzimy teraz coraz częściej, to fakt, że inne miesiące również mają wysoką śmiertelność" – mówi Sebastian Kluesener z Federalnego Instytutu Badań Ludnościowych (BiB). Na przykład tego lata też zmarło więcej osób niż w poprzednich latach. Utrudnia to prognozy dotyczące spodziewanych zgonów, ponieważ całe wzorce sezonowe ulegają przesunięciu.

– Lato jest dla mnie bardziej niejasne niż to, co stało się w październiku – mówi Jonas Schoeley z Instytutu Maxa Plancka. Część z nich, jak twierdzi, można wyjaśnić falami upałów.

– Upały i nadmierna śmiertelność korelują bardzo, bardzo wyraźnie – mówi. Inna część może być tłumaczona koronawirusem. Ale i to nie wystarczy. – Możliwe, że wyraźniej widzimy pośrednie skutki pandemii.

Chodzi m.in. o przeciążony system opieki zdrowotnej w wyniku stresującego okresu pandemii. Jonas Schoeley uważa jednak, że korelacja między szczepionką na koronawirusa a nadmierną śmiertelnością jest prawie niemożliwa. – Jako naukowiec chcę mieć otwarte wszystkie możliwości, ale po prostu nie widzę związku – mówi. Gdyby szczepionki prowadziły do zwiększonej liczby zgonów, to już dawno zostałoby to udowodnione w badaniach medycznych i epidemiologicznych.

Zdaniem ekspertów, bardziej wiarygodne informacje na temat przyczyn zgonów można uzyskać tylko wtedy, gdy znane będą przyczyny śmierci. Dane te są jednak dostępne dopiero z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Dopiero wtedy, zdaniem ekspertów, można wyjaśnić, jak w danym miesiącu mogła wystąpić nadwyżka umieralności.

– Byłoby bardzo pomocne dla rzeczowej debaty bez teorii spiskowych, gdyby te dane były dostępne wcześniej. Wtedy moglibyśmy szybko dostarczyć dobrze uzasadnione wyjaśnienia dla obecnych trendów śmiertelności – mówi Sebastian Kluesener.

Skąd biorą się liczby na temat śmiertelności?

Dane nt. ponadprzeciętnej śmiertelności w Niemczech są publikowane przez Federalny Urząd Statystyczny dla poszczególnych tygodni i miesięcy dopiero od pandemii koronawirusa. Urząd korzysta z raportów o zgonach pochodzących z urzędów stanu cywilnego.

Kolejnym krokiem jest porównanie bezwzględnej liczby zgonów w danym miesiącu z medianą z czterech poprzednich lat dla tego miesiąca. Jeśli wartość jest powyżej mediany, mówimy o nadumieralności.

Według statystyków okres czterech poprzednich lat został wybrany tak, aby uwzględnić zróżnicowany zakres sezonowo powtarzających się wydarzeń, takich jak grypa czy fale upałów. Im dłuższy okres porównawczy, tym jednak większy wpływ innych czynników, takich jak starzenie się czy wzrost średniej długości życia, na kształtowanie się współczynników zgonów. Cztery lata to kompromis, mający zrekompensować różne czynniki.

(Tagesschau/gsz)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W tym roku Niemcy obserwują dużą nadumieralność. W październiku zmarło o 19 proc. więcej osób niż zwykle. Dlaczego?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy.%20Zagadkowo%20wysoka%20liczba%20zgon%C3%B3w&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63933053&x4=11400&x5=Niemcy.%20Zagadkowo%20wysoka%20liczba%20zgon%C3%B3w&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-zagadkowo-wysoka-liczba-zgon%C3%B3w%2Fa-63933053&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221129&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-zagadkowo-wysoka-liczba-zgonów/a-63933053?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63933400_401.jpg
Image caption Chłodnia w kostnicy
Image source Fabian Sommer/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2021/bpol210126_001_krema_01f&image=https://static.dw.com/image/63933400_401.jpg&title=Niemcy.%20Zagadkowo%20wysoka%20liczba%20zgon%C3%B3w

Item 93
Id 63933156
Date 2022-11-29
Title Teatr z Polski w Duesseldorfie. „Wycieczka we wspaniały świat”
Short title Teatr z Polski w Duesseldorfie. „Wspaniały świat”
Teaser Od 10 lat w Duesseldorfie goszczą gwiazdy polskiej sceny teatralnej. Dla niemieckiej Polonii to unikalna okazja do kontaktu z polskim teatrem.

„Teatr przyjechał“ – ta wiadomość niczym staropolskie „wici” rozchodzi się od 10 lat błyskawicznie wśród Polonii w zachodnich Niemczech, a nawet Holandii. Najnowsze spektakle, które grane są obecnie w Polsce, z popularnymi aktorami, znanymi reżyserami i komediową tematyką pojawiają się w Duesseldorfie dwa razy do roku. Spektakle są wyprzedane a licząca ponad 500 miejsc widownia w Teatrze Savoy wypełniona jest po brzegi dwa razy w ciągu dnia. Przezorni kupują „w ciemno” zaraz po przedstawieniu bilety na następny spektakl. W ostatni weekend listopada, po spowodowanej koroną dwuletniej przerwie, w Duesseldorfie gościł polski spektakl o wieloznacznym tytule „Zacznijmy jeszcze raz”.

Ogromne zainteresowanie spektaklami to wielki sukces pochodzącej z Poznania pomysłodawczyni i organizatorki spotkań z polskim teatrem Agnieszki Wojtkowiak-Buczyńskiej, która dba o bezpośredni kontakt widzami, organizuje konkursy z nagrodami i spotkania z aktorami. – Wbrew pozorom, nie jest to ani łatwe ani bezstresowe zajęcie – mówi z uśmiechem.

Zaangażowana Polonia

W ekipie wspomagającej Agnieszkę Wojtkowiak-Buczyńską są ludzie najrozmaitszych profesji: od tłumaczy, przedsiębiorców, właścicieli restauracji, poprzez kierowców, pracowników hoteli po działaczy polonijnych. – W ten sposób dbamy także o nasze tu urodzone dzieci, o ich kontakt z korzeniami i polską kulturą. Wierzymy, że przekażą potem pałeczkę swoim dzieciom i chociaż żyją tu, to utrzymają więź ze swoimi korzeniami – zaznacza Małgorzata Sypuła, założycielka polskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Marysieńka” w Wuppertalu a także organizatorka największej polonijnej imprezy sylwestrowej w Niemczech. – To wyjątkowa okazja do spotkania z polskim językiem, polskimi aktorami, a przede wszystkim chwila relaksu i uśmiechu. Taka wycieczka we wspaniały świat, oddalenie od codzienności – zauważa doktor Georg Twardzik z Essen, stały bywalec na polskich spektaklach. – Odczuwam niesamowity głód polskiego teatru i tak chętnie tu przychodzę, wtóruje mu Jola Wolters, polonijna artystka z Duisburga, która przed wyjazdem z Polski sama grała w teatrze.

– Z powodu rosnącego zainteresowania musiałam zwiększyć ilość spektakli. Przyjeżdżają ludzie nie tylko z całej Nadrenii Północnej-Westfalii, ale i z miejsc oddalonych o 300 km od Duesseldorfu a także z Holandii – wyjaśnia Agnieszka Wojtkowiak-Buczyńska. Na pytanie o największą wpadkę opowiada o tym, jak aktorka, Anna Oberc, grająca główną rolę z powodu mgły nie mogła wylecieć z Warszawy do Duesseldorfu w dniu spektaklu. Aktorka zdążyła dosłownie w ostatniej chwili.

Gwiazdy w Duesseldorfie

W Duesseldorfie były już wielkie sławy: Karol Strasburger, Agata Kulesza, Piotr Polk, Zbigniew Zamachowski, Hanna Sleszyńska, Anna Mucha, Paweł Wawrzecki, Paweł Królikowski, Jerzy Bończak. – Nie wiedziałem ani zbyt dużo o Duesseldorfie ani o tutejszej Polonii. Jestem bardzo przyjemnie zaskoczony i zauroczony zarówno miastem jak i Polonią, jej otwarciem, ciepłem, życzliwością i chęcią pomocy - mówi Paweł Wawrzecki, znany aktor komediowy. – Kiedy wyszłam na scenę poczułam niesamowitą energię od publiczności. Aktor czuje dla jakiej publiczności gra. Nastawienia widzów w Duesseldorfie na pewno długo nie zapomnę - mówi Hanna Sleszyńska.

„Zacznijmy jeszcze raz”

Sztuka „Zacznijmy jeszcze raz” w reżyserii i główną rolą Tomasza Sapryka, który gra z Aldoną Jankowską, została napisana specjalnie dla niego. To przezabawny spektakl na dwie postaci – bardzo dobrze zagrany, poruszający i z zaskakującą kompletnie puentą. Tomasz Sapryk gościł w Duesseldorfie już po raz drugi. – Niemiecka Polonia sprawia inne wrażenie, niż na przykład Polonia w Chicago. Mam wrażenie takiej stabilności. Lubię, kiedy ludziom uda się zorganizować swoje życie, w tym wypadku na obczyźnie – mówi Tomasz Sapryk.

W kwietniu 2023 do Duesseldorfu przyjedzie następny spektakl pt. „Ostra Jazda”, na który wiele biletów zostało już sprzedanych. – Dla publiczności w Duesseldorfie staram sią wybierać absolutne „perełki” z polskiej komediowej sceny, sama jeżdżę po całej Polsce i oglądam przedstawienia, pokazuję je w Poznaniu a potem decyduję. Nie ma nic piękniejszego niż radość widowni, cytowanie tekstów po przedstawieniu, ta niesamowita i bliżej nieokreślona energia na spektaklu – zaznacza Agnieszka Wojtkowiak-Buczyńska.

Short teaser Od 10 lat w Duesseldorfie goszczą gwiazdy polskiej sceny teatralnej. Dla niemieckiej Polonii to unikalna okazja.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura::Teatr%20z%20Polski%20w%20Duesseldorfie.%20%E2%80%9EWycieczka%20we%20wspania%C5%82y%20%C5%9Bwiat%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63933156&x4=11399&x5=Teatr%20z%20Polski%20w%20Duesseldorfie.%20%E2%80%9EWycieczka%20we%20wspania%C5%82y%20%C5%9Bwiat%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fteatr-z-polski-w-duesseldorfie-wycieczka-we-wspania%C5%82y-%C5%9Bwiat%2Fa-63933156&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221129&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura" />
Item URL https://www.dw.com/pl/teatr-z-polski-w-duesseldorfie-wycieczka-we-wspaniały-świat/a-63933156?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2017/bpol170609_004_fluchfinalcut_01g.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2017/bpol170609_004_fluchfinalcut_01g&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2017/bpol170609_004_fluchfinalcut_01g.jpg&title=Teatr%20z%20Polski%20w%20Duesseldorfie.%20%E2%80%9EWycieczka%20we%20wspania%C5%82y%20%C5%9Bwiat%E2%80%9D

Item 94
Id 63932758
Date 2022-11-29
Title Plastik z mórz. Recykling czy ekościema
Short title Plastik z mórz. Recykling czy ekościema
Teaser Plastikowe śmieci przerabianie na odzież to wizja, którą karmią nas koncerny modowe. Niestety produkty z recyklingu nie rozwiązują problemów. Rodzą tylko nowe.

Bawełna czy może wełna merino – to pytanie niczym z odległej przeszłości. Ubrania, które nosimy na co dzień, coraz częściej wykonane są z plastiku. Według Greenpeace ponad połowa wszystkich tekstyliów zawiera poliester. To włókno syntetyczne, które wytwarza się głównie z ropy. Dodatkowo, ubrania kupujemy coraz częściej. W latach 2000-2016 ilość produkowanych na świecie ubrań uległa podwojeniu. Do roku 2030 produkcja ma wzrosnąć o kolejne 60 proc.

Coraz więcej ubrań, które coraz częściej zawierają tworzywa sztuczne – to sprawia, że branża tekstylna coraz bardziej obciąża środowisko. Według różnych wyliczeń przemysł modowy odpowiada za nawet 10 proc. globalnej emisji CO2. To więcej niż emisje sektora lotniczego i morskiego łącznie.

Zmieniać stare w nowe

Bilans ekologiczny branży byłby trochę lepszy, gdyby znoszone ubrania były poddawane recyklingowi. Ale większość z tych rzeczy i tak nie jest przetwarzana. Ponad połowa zużytych ubrań poddawana jest „recyklingowi termicznemu”. Ten elegancki termin oznacza po prostu spalanie śmieci.

Z drugiej połowy tylko jeden procent wykorzystywany jest do produkcji nowej odzieżym, jak informuje Parlament Europejski. Wynika to również z faktu, że technologie niezbędne do prawdziwego recyklingu, wciąż są w powijakach.

To proces niezmiernie trudny ze względu na różnorodność używanych materiałów. – W ubraniach znajdują się setki rodzajów tworzyw sztucznych. Są to mieszanki materiałów z różnymi rozmiękczaczami, z pokryciem i kombinacjami z różnych materiałów. Posortowanie, a przede wszystkim oddzielenie tych materiałów od siebie, jest praktycznie niemożliwe – twierdzi ekspertka, Kai Nebel z Uniwersytu w Reutlingen, gdzie kordynuje projekt badawczy Sustainability & Recycling.

Pomimo to wiele firm odzieżowych przekonuje, że używa lub chce używać materiałów z recyklingu. Reklamowane jest zwłaszcza wykorzystywanie plastiku pochodzącego z mórz, który zbierany jest przez organizacje takie jak Parley for the Oceans. I dopiero po dokładniejszym przeczytaniu etykiet okazuje się, że produkty wcale nie są wytwarzane ze śmieci wyławianych z oceanów.

– Gdy mówi się obecnie o recyklingu tekstyliów, chodzi głównie o wytwarzanie nowych włókien ze starych butelek PET – mówi Kai Nebel.

Z butelek najlepiej robić butelki, a nie buty

Na plastik wyłowiony z wód bowiem składają się właśnie przede wszystkim butelki PET. – Dużo łatwiej przetworzyć jest taką butelkę niż np. but, który nie jest wykonany z jednego, tylko z wielu materiałów – wyjaśnia prof. Gilian Gerke, która na Uniwersytecie w Magdeburgu zajmuje się recyklingiem.

Oczywiście można pomyśleć, że lepiej wytwarzać ubrania ze starych butelek niż z ropy. Tylko że dla butelek PET istnieje już sprawny proces recyklingu, w efekcie którego ze starych powstają nowe.

– Jeśli z tych butelek powstaną ubrania, skończą one na wysypiskach lub w morzu. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę – tłumaczy Kai Nebel.

– Jeśli będę wykorzystywać plastikowe butelki do produkcji nowych ubrań, w konsekwencji będę musiałą produkować o wiele więcej butelek, żeby przemysł modowy miał wystarczającą dużo ekologicznego surowca. To paradoks – podkreśla.

Ekomanipulacje koncernów

– Za tym, że firma wspiera Parley for the Oceans, z pewnością stoi argument sprzedażowy – krytykuje takie praktyki Gillian Gerke. Wystarczy spędzić trochę czasu na stronach koncernów modowych, aby dojść do bardziej szczegółowych informacji, że butelki PET są w rzeczywistości zbierane na lądzie, żeby nie trafiły do wód.

– Jednak konsument, który nie do końca jest w temacie, pomyśli, że jeśli kupi te buty, będzie ratował ocean. Ja to nazywam „częściowo zaplanowanym dezinformowaniem konsumentów” – tłumaczy ekspertka.

Zwłaszcza sformułowania koncernów modowych potrafią wprowadzić w błąd. – Zauważyliśmy to w przypadku ubrań H&M, ale i innych firm – krytykuje Kai Nebel. Oficjalnie odzież ma w 100 proc. pochodzić z recyklingu. W rzeczywistości tylko 10 proc. składu to materiały z recyklingu i to ta część poddawana jest w 100 proc. przetworzeniu – tłumaczy.

Inną częstą praktyką jest informowanie, że buty są wykonane z plastiku pochodzącego z mórz. A faktycznie tylko wybrany element buta zawiera 20 proc. odzyskanego surowca.

Wiele pytań, żadnych odpowiedzi

O samej organizacji Parley for the Ocean ciężko znaleć jakiekolwiek dokładne informacje. Możliwy jest tylko kontakt elektroniczny. Organizacja nie odpowiedziała na wysłane przez DW pytania.

Na stronie można zobaczyć profesjonalne zdjęcia i filmy, na których widać głównie młodych, atrakcyjnych i uśmiechniętych ludzi, którzy zbierają na plażach butelki. Są też zdjęcia pływających w morzu wielorybów. Odwiedzających zaprasza się do włączenia w zbiórkę lub przekazania darowizny. To, czego natomiast brakuje, to informacji o tym, ile plastiku organizacja już zebrała, ile faktycznie stanowi plastik pochodzący z morza, gdzie jest poddawany recyklingowi i czy organizacja zarabia na swoich działaniach.

– Widać dużo reklamy i PR-u, ale mało dokładnych faktów – zauważa Kai Nebel. – Skąd się bierze ten plastik? Czy przypadkiem nie z luksusowych kurortów na Malediwach, gdzie gościom rozdawane są plastikowe butelki? Jeśli Parley robi tak dużo dobrego, dlaczego o tym nie poinformuje? A tak, wszystko to przypomina nieco czarną dziurę i wydaje mi się bardzo mało wiarygodne – zastanawia się ekspertka.

Jako komsumenci pozostajemy więc bez odpowiedzi na pytanie, dlaczego ta organizacja zbiera plastik, dla którego istnieje już proces recyklingu? I dlaczego przetworzony plastik jest następnie sprzedawany firmom odzieżowym, zamiast być wykorzystywany do produkcji nowych butelek PET?

– W plastiku pochodzącym z mórz jest bardzo wiele różnych materiałów. A do tego trzeba jeszcze dodać zanieczyszczenia, jak muszle lub piasek. Tego się nie da po prostu przetopić – mówi Kai Nebel.

Najpierw trzeba oddzielić od siebie składniki, ponieważ pod względem chemicznym opakowania, butelki, resztki ubrań czy sieci rybackich, to zupełnie różne produkty. W zasadzie wszystko można poddać recyklingowi chemicznemu, ale stanowi to ogromne wyzwanie.

– Zakładam, że koszt buta naprawdę wykonanego z plastiku pochodzącego z mórz oscylowałby w granicy kilku tys. euro, a na plaży musiałaby powstać elektrownia atomowa, żeby wytworzyć potrzebną do produkcji energię. Nie mówiąc już o niezbędnych chemikaliach – tłumaczy ekspertka.

Świadoma konsumpcja ważniejsza niż recykling

Zdaniem Kai Nebel istnieje element, którą mógłby bardzo szybko wpłynąć na poprawę równowagi ekologicznej w przemyśle tekstylnym.

– Produkujemy ogromne ilości tekstyliów, z których prawdopodobnie nawet 40 proc. nie udaje się sprzedać – tłumaczy. To prowadzi do ogromnego marnotrawstwa zasobów, do zanieczyszczenia wód i generuje wielką ilość CO2, i to wszystko dla rzeczy, które nie trafiają do użytku.

– Właściwie to jest największy grzech. Tutaj najpierw musiałoby dojść do zmiany, aby następnie myśleć o jakimkolwiek recyklingu – przekonuje.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Nowe ubrania z plastikowych odpadów w morzu: To co proponują firmy modowe w ramach recyklingu może zwiększyć problem.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Plastik%20z%20m%C3%B3rz.%20Recykling%20czy%20eko%C5%9Bciema%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63932758&x4=11398&x5=Plastik%20z%20m%C3%B3rz.%20Recykling%20czy%20eko%C5%9Bciema%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fplastik-z-m%C3%B3rz-recykling-czy-eko%C5%9Bciema%2Fa-63932758&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221129&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/plastik-z-mórz-recykling-czy-ekościema/a-63932758?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2021/bpol210527_001_a392fteraz_wiesz_plastikowe_butelki_zanie.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2021/bpol210527_001_a392fteraz_wiesz_plastikowe_butelki_zanie&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2021/bpol210527_001_a392fteraz_wiesz_plastikowe_butelki_zanie.jpg&title=Plastik%20z%20m%C3%B3rz.%20Recykling%20czy%20eko%C5%9Bciema

Item 95
Id 63931923
Date 2022-11-29
Title Ukraina. Lekarze za darmo usuwają blizny
Short title Ukraina. Lekarze za darmo usuwają blizny
Teaser Ukraińscy chirurdzy usuwają za darmo wojenne blizny, ślady po kulach, wybuchach i oparzeniach. Inicjatywa NoScar otrzymała już ponad 300 zgłoszeń. Wśród pacjentów jest 19-letnia Tatiana, której wybuch uszkodził twarz.

W niedzielę 28 lutego o godz. 7:00 rano rosyjska bomba zniszczyła Tatianie Chomenko twarz. Wojna zaczęła się cztery dni wcześniej, po tym jak Władimir Putin w orędziu do narodu zapowiedział „operację specjalną” w celu m.in. denazyfikacji Ukrainy.

Ostatnia noc w domu

Noc przed atakiem 19-letnia studentka psychologii spędziła w domu. Po raz ostatni, jak miało się później miało okazać. Nad ranem uciekła razem z siostrą, szwagrem i ich dwuletnim synem do pobliskiego schronu. Rosyjska armia była już 500 metrów od ich rodzinnej wsi Nebelica pod Kijowem. – U nas stacjonowało ukraińskie wojsko, Rosjanie chcieli ich ostrzelać, zamiast tego zaczęli ostrzeliwać cywilów – mówi. Tatiana pamięta, że było głośno, ale przed świtem ostrzał ustał, a na zewnątrz zapadła cisza. Bratanek był głodny, zaczął marudzić.

– Postanowiliśmy wyjść na zewnątrz, chcieliśmy pójść do domu, przygotować śniadanie. Staliśmy na podwórku przed domem. Chciałam powiedzieć rodzinie, że chyba lepiej będzie, jeśli jednak wrócimy do schronu, ale nie zdążyłam – mówi.

– Wszystko wydarzyło się tak szybko – dodaje.

Bomba wylądowała w ogródku w rodzinnym domu Tatiany. Wybuch doszczętnie zniszczył budynek, podobnie zresztą jak dom sąsiadów. Fala uderzeniowa wysadziła okna, odłamki szkła z okien wbiły się głęboko w skórę Tatiany i przecięły całą lewą stronę jej twarzy. Raniły także pozostałych członków rodziny.

– Mojemu bratankowi lekarze musieli założyć ponad 40 szwów, do dzisiaj, a ma tylko trzy lata, wskazuje na główkę i mówi, że tu miał ranę, bo w jego dom uderzyła bomba – mówi Tatiana.

Siostra doznała urazu głowy, szwagier został ranny w nogę po tym, jak osunęła się na niego ściana budynku. Tatiana ucierpiała najbardziej. – Byłam zakrwawiona, ale nie czułam bólu – wspomina.

Mówi, że nie straciła przytomności, że pamięta ten dzień tak wyraźnie, jakby to było wczoraj. Zaraz po wybuchu wyjęła z kieszeni telefon i zdążyła sobie jeszcze zrobić zdjęcie. Chciała – jak wyjaśnia – udokumentować to, co się stało.

Jesteś piękna, będziesz piękna

Wokół trwały walki, nie było możliwości, żeby na miejsce dotarła karetka. Pierwsi wśród ruin zjawili się ukraińscy żołnierze. To oni zawieźli Tatianę i jej bliskich do najbliższego szpitala w oddalonym o 20 km Brusiłowie. Na miejscu Tatianą zajęli się lokalny lekarz Aleksander Kruchiński i chirurg plastyczny z Kijowa Andrij Wasyliew, który przyjechał do tutejszego szpitala jako wolontariusz. Wyjęli odłamki, zszyli rany. Diagnoza: przecięty nerw w okolicy lewego oka, który do dziś się nie zregenerował, głębokie rany cięte lewej strony twarzy.

– Jesteś piękna i będziesz piękna. Wszystko będzie dobrze – usłyszała od lekarzy.

– Najgorsza była zmiana opatrunków. Bardzo bolesna i nikt nie wiedział, jak moja twarz będzie się goić. Mama zabraniała mi patrzeć w lustro, ale ja nie słuchałam. Chciałam patrzeć i wiedzieć, jak wyglądam – opowiada dzisiaj.

Po kilku miesiącach Tatiana trafiła pod opiekę dr Siergieja Koroliuka, specjalisty w zakresie chirurgii plastycznej i rekonstrukcyjnej.

– Andrij Wasyliew jest moim asystentem, akurat wolontaryjnie pracował w szpitalu pod Kijowem. Razem z miejscowym lekarzem zajęli się Tatianą, zatamowali krwawienie i zszyli każdy milimetr jej twarzy szwami kosmetycznymi. Trwało to ponad godzinę, bo Tatiana miała wiele cięć – opowiada chirurg.

Dr Siergiej Koroliuk co dzień operuje w prywatnych klinikach w Kijowie i w Warszawie. Głównie nosy, biusty, opadające powieki; poprawia ciała i twarze, dziś usuwa z nich także wojenne blizny. Jak tę z ciała mężczyzny, któremu pocisk zdeformował plecy.

Szansa na zapomnienie

Po wybuchu wojny 40 ukraińskich chirurgów plastycznych z całego kraju, w tym dr Koroliuk, zaangażowało się w inicjatywę NoScar. W jej ramach za darmo usuwają z ciał ofiar ślady po wojnie, blizny po kulach i eksplozjach. W akcji bierze udział 40 lekarzy z całego kraju.

– Chirurgia plastyczna i estetyczna nie jest objęta ubezpieczeniem, ponieważ uważa się, że blizny nie zagrażają życiu pacjenta. Mają jednak ogromny wpływ na zdrowie psychiczne. W Ukrainie są setki tysięcy ludzi, którzy zostali ranni podczas tej wojny, i mówię tu tylko o cywilach, mężczyznach, kobietach i dzieciach z ranami po wybuchach, skaleczeniach i oparzeniach. I wiem, że te blizny przypominają im o najstraszniejszych momentach ich życia, gdy przemocą zmuszeni byli być świadkami śmierci i cierpienia. Usunięcie ich oznacza danie im szansy na zapomnienie, na życie bez traumy – tłumaczy dr Koroliuk.

Dodaje, że z jakiegoś powodu nadal wiele osób wierzy, że blizny „są na zawsze” i że nie da się z nimi już nic zrobić. – To nieprawda. Dzisiaj dzięki osiągnięciom chirurgii plastycznej i estetycznej w zasadzie każdą bliznę można całkiem lub prawie całkiem usunąć.

NoScar otrzymało już ponad 300 zgłoszeń, a ich liczba rośnie. Jak dotąd lekarze przeprowadzili ponad 30 operacji. – Pamiętajmy, że wielu pacjentów, zanim trafi do chirurgów plastycznych, musi najpierw przejść ogólny proces leczenia. A to może potrwać i to nawet od 6 do 12 miesięcy – mówi dr Siergiej Koroliuk.

– Czy wyobrażał Pan sobie kiedyś, że będzie operował rany wojenne? – pytam.

– Od wybuchu wojny w 2014 roku, gdy do lekarzy w Ukrainie zaczęli trafiać pierwsi ranni, każdy student medycyny musi zaakceptować fakt, że tak się może zdarzyć. Ale każdy oczywiście ma nadzieję, że nigdy nie będzie musiał wykorzystywać tych umiejętności – odpowiada.

Do ostatniej blizny

Rany Tatiany goiły się prawie pół roku. Dzisiaj po bliznach na jej twarzy nie ma już niemal śladu. – Fakt, że nie będę miała trwałych i głębokich blizn na pewno poprawia samopoczucie i sprawia, że moje życie jest łatwiejsze. Ale te małe blizny, które mi zostały, przypominają mi też o tym, co mi się przydarzyło i o tym, że przeżyłam. I jestem z siebie dumna – mówi.

Lekarze skupieni wokół inicjatywy NoScar zapowiadają, że będą pomagać rannym w czasie wojny Ukraińcom tak długo, jak długo będzie to potrzebne.

– Aż usuniemy ostatnią bliznę, oparzenie i deformację – mówi mi dr Siergiej Koroliuk.

Tatiana Chomenko kończy rozmowę. Mówi, że w jej wsi właśnie wyłączono prąd.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Ukraińscy chirurdzy usuwają za darmo ślady po kulach, wybuchach i oparzeniach. Zgłosiło się już ponad 300 osób.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Ukraina.%20Lekarze%20za%20darmo%20usuwaj%C4%85%20blizny&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63931923&x4=11400&x5=Ukraina.%20Lekarze%20za%20darmo%20usuwaj%C4%85%20blizny&x6=1&x7=%2Fpl%2Fukraina-lekarze-za-darmo-usuwaj%C4%85-blizny%2Fa-63931923&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221129&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ukraina-lekarze-za-darmo-usuwają-blizny/a-63931923?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol221117_001_ukraina_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221117_001_ukraina_01r&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol221117_001_ukraina_01r.jpg&title=Ukraina.%20Lekarze%20za%20darmo%20usuwaj%C4%85%20blizny

Item 96
Id 63931935
Date 2022-11-29
Title Niemiecki minister: przyczyniliśmy się do wybuchu wojny w Ukrainie
Short title Niemiecki minister: przyczyniliśmy się do wojny w Ukrainie
Teaser Upieranie się przy Nordstream 2 przez Niemcy przyczyniło się do wybuchu wojny w Ukrainie – ocenił minister sprawiedliwości RFN Marco Buschmann.

Polityk niemieckich liberałów (FDP) oświadczył na Twitterze, że Niemcy są solidarne z Ukrainą, „ale musimy też wyraźnie powiedzieć: upieranie się przy Nord Stream 2 jako reakcja na aneksję Krymu było z dzisiejszego punktu widzenia niemieckim wkładem do wybuchu tej wojny”.

Marco Buschmann był w Berlinie gospodarzem dwudniowego spotkania ministrów sprawiedliwości grupy G7, demokratycznych potęg gospodarczych. W deklaracji końcowej spotkania jego uczestnicy zobowiązali się do postawienia przed sądem winnych zbrodni wojennych w Ukrainie.

„Ściganie głównych zbrodni prawa międzynarodowego ma dla nas najwyższy priorytet” – napisali ministrowie w „Deklaracji Berlińskiej”. Ukraińskie władzy udokumentowały w ostatnich miesiącach tysiące domniemanych rosyjskich zbrodni.

„Historyczne spotkanie”

Marco Buschmann, jako gospodarz, mówił o „historycznym spotkaniu”. Jak podkreślił, „zbrodniarze wojenni nie powinni i nie mogą czuć się bezpiecznie gdziekolwiek, gdzie możemy ich ująć”. Dodał, że zostaną postawieni przed sądem, bo „żadna zbrodnia wojenna nie może pozostać bez kary”.

Minister sprawiedliwości zaznaczył, że dotyczy to także politycznego kierownictwa. Niemcy w ściganiu zbrodni wojennych w Ukrainie chcą współpracować z Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości (MTS) w Hadze.

Niemcy sprawują obecnie turnusową prezydencję grupy G7. W jej skład wchodzą Francja, Japonia, Kanada, Niemcy, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Włochy.

(AFPD/du)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Upieranie się przy Nordstream 2 przyczyniło się do wybuchu wojny w Ukrainie – ocenił Marco Buschmann.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemiecki%20minister%3A%20przyczynili%C5%9Bmy%20si%C4%99%20do%20wybuchu%20wojny%20w%20Ukrainie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63931935&x4=11395&x5=Niemiecki%20minister%3A%20przyczynili%C5%9Bmy%20si%C4%99%20do%20wybuchu%20wojny%20w%20Ukrainie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecki-minister-przyczynili%C5%9Bmy-si%C4%99-do-wybuchu-wojny-w-ukrainie%2Fa-63931935&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221129&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecki-minister-przyczyniliśmy-się-do-wybuchu-wojny-w-ukrainie/a-63931935?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220615_001_putinok_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220615_001_putinok_01r&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220615_001_putinok_01r.jpg&title=Niemiecki%20minister%3A%20przyczynili%C5%9Bmy%20si%C4%99%20do%20wybuchu%20wojny%20w%20Ukrainie

Item 97
Id 63931341
Date 2022-11-29
Title Inflacja w Niemczech lekko spowolniła. „Promyk nadziei”
Short title Inflacja w Niemczech lekko spowolniła. „Promyk nadziei”
Teaser W listopadzie inflacja w Niemczech wstępnie wyniosła 10,0 proc. Eksperci oceniają, że największe wzrosty cen mogą być już za nami. Na razie jednak inflacja pozostanie na wysokim poziomie, a realne płace silnie spadają.

Wzrost cen konsumpcyjnych w Niemczech w listopadzie nieco osłabł. Inflacja wyniosła wstępnie 10,0 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku, jak podał Federalny Urząd Statystyczny. To mniej niż w październiku, gdy ceny wzrosły o 10,4 proc. Analityk DZ Banku Christoph Swonke nazwał niewielki spadek „promykiem nadziei w jesiennej mgle”.

Głównym powodem osłabienia jest niewielki spadek cen energii. Wprawdzie w listopadzie wzrosły o 38,4 procent rok do roku, ale był to słabszy wzrost niż we wrześniu (43,9 proc.) i w październiku (43,0 proc.).

Sebastian Dullien, badający koniunkturę i politykę makroekonomiczną w Fundacji Hansa Boecklera ocenia, że inflacja w grudniu powinna spaść już znacznie poniżej 10 procent, ponieważ rząd federalny przejmie płatności za gaz i ogrzewanie. W styczniu i lutym należy spodziewać się przejściowego wyżu, ale „gdy w marcu wejdzie w życie hamulec cen gazu, dwucyfrowe wskaźniki inflacji przejdą wreszcie do historii”.

Główna ekonomistka banku KfW, Fritzi Koehler-Geib, była bardziej pesymistyczna. Na odprężenie jest jej zdaniem wyraźnie zbyt wcześnie: – Uspokojenia spodziewam się dopiero na koniec okresu grzewczego i gdy rządowe środki pomocy wejdą w życie.

Według urzędu statystycznego ceny żywności wzrosły w listopadzie o 21,0 procent, czyli więcej niż we wrześniu (18,7 proc.) i w październiku (20,3 proc.). Analityk Swonke z DZ Banku spodziewa się, że presja cenowa na żywność pozostanie bardzo wysoka.

Usługi zdrożały w listopadzie tylko o 3,7 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. Fritzi Köhler-Geib powiedziała, że inflacja cen usług będzie nadal rosła w górę w nadchodzącym roku.

Realne płace w Niemczech spadają

W 2023 roku inflacja będzie jednak „znacznie niższa” niż w 2022 roku, ocenia Sebastian Dullien z Fundacji Hansa Boecklera. Wzrost wynagrodzeń nie będzie jednak w stanie nadążyć za inflacją także w przyszłym roku - ostrzegł.

W letnim kwartale tego roku od lipca do września realne płace spadły o 5,7 procent – podał także Federalny Urząd Statystyczny. Jest to najsilniejszy i najdłużej trwający spadek płac realnych od rozpoczęcia pomiarów w 2008 roku. Po kilku latach wzrostu realne płace skurczyły się już zarówno w 2020 roku (o 1,1 proc.), jak i 2021 roku (o 0,1 proc.).

(afp/gsz)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W listopadzie inflacja w Niemczech wstępnie wyniosła 10,0 proc. Eksperci mówią, że szczyt inflacji może być już za nami.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Inflacja%20w%20Niemczech%20lekko%20spowolni%C5%82a.%20%E2%80%9EPromyk%20nadziei%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63931341&x4=11398&x5=Inflacja%20w%20Niemczech%20lekko%20spowolni%C5%82a.%20%E2%80%9EPromyk%20nadziei%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Finflacja-w-niemczech-lekko-spowolni%C5%82a-promyk-nadziei%2Fa-63931341&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221129&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/inflacja-w-niemczech-lekko-spowolniła-promyk-nadziei/a-63931341?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63862329_401.jpg
Image caption Ceny żywności nadal rosną szybko, ale spowolniły ceny energii
Image source Moritz Frankenberg/dpa/picture-alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220827_001_ceny_01r&image=https://static.dw.com/image/63862329_401.jpg&title=Inflacja%20w%20Niemczech%20lekko%20spowolni%C5%82a.%20%E2%80%9EPromyk%20nadziei%E2%80%9D

Item 98
Id 63931383
Date 2022-11-29
Title Monachium. Niezwykle wysoki pasażer zablokował lotnisko
Short title Monachium. Niezwykle wysoki pasażer zablokował lotnisko
Teaser Niezwykle wysoki pasażer uruchomił procedurę alarmową i pościg na lotnisku w stolicy Bawarii. Wykorzystał bowiem swój słuszny wzrost, by ominąć kontrolę bezpieczeństwa.

Incydent podczas kontroli bezpieczeństwa na lotnisku w Monachium spowodował wstrzymanie na godzinę działalności terminalu 2 monachijskiego lotniska. Ponadto odwołano sześć lotów.

Do wydarzeń doszło w niedzielę, czyli dzień, gdy ruch na lotniskach jest z reguły dość duży. Akcja rozegrała się przy bramce bezpieczeństwa w drodze do przejścia wiodącego do poszczególnych poczekalni dla pasażerów.

Wysoki i zwinny

Pasażer, który wywołał zamieszanie, spieszył się na lot do Barcelony. Mężczyzna był tak wysoki, że mógł sięgnąć ponad barierką i zabrać swój bagaż podręczny przed kontrolą. Nie wiadomo, czy miał za sobą karierę koszykarza, ale na pewno był bardzo zwinny i szybki.

– Niezwykle duży wzrost pasażera umożliwił mu szybko i niepostrzeżenie sięgnąć po bagaż ponad barierką, jeszcze przed ostatecznym zakończeniem procesu kontroli – wyjaśnił rzecznik rządu Górnej Bawarii, przy którym działa urząd odpowiedzialny za kontrolę ruchu lotniczego.

– Ten obszar pasa kontrolnego znajduje się za barierą z pleksiglasu, więc pasażerowie zwykle nie mają w tym miejscu dostępu do swojego bagażu – dodał urzędnik.

Złap mnie, jeśli potrafisz!

Mężczyzna, który wybierał się do Barcelony, pobiegł w kierunku swojej bramki odlotów. Do samolotu jednak nie wsiadł, ponieważ został dogoniony przez funkcjonariuszy. Policja federalna zatrzymała go i sprawdziła. Jej rzecznik przyznał, że nie jest w stanie wyjaśnić, dlaczego ów niecierpliwy pasażer zabrał swój bagaż bez kontroli.

Rozgłośnia Bayerischer Rundfunk informuje, że w związku z tym incydentem w punktach kontrolnych na lotnisku w Monachium zostaną wkrótce zainstalowane wyższe przegrody. Według rządu Górnej Bawarii było to już zaplanowane wcześniej, w związku z uruchomieniem nowych pasów kontrolnych w nadchodzącym roku.

(DPA/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Bardzo wysoki pasażer uruchomił procedurę alarmową na lotnisku w Monachium. Wykorzystał swój wzrost, by ominąć kontrolę.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Monachium.%20Niezwykle%20wysoki%20pasa%C5%BCer%20zablokowa%C5%82%20lotnisko&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63931383&x4=11400&x5=Monachium.%20Niezwykle%20wysoki%20pasa%C5%BCer%20zablokowa%C5%82%20lotnisko&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmonachium-niezwykle-wysoki-pasa%C5%BCer-zablokowa%C5%82-lotnisko%2Fa-63931383&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221129&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/monachium-niezwykle-wysoki-pasażer-zablokował-lotnisko/a-63931383?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Monachium.%20Niezwykle%20wysoki%20pasa%C5%BCer%20zablokowa%C5%82%20lotnisko

Item 99
Id 63928708
Date 2022-11-29
Title Mimo sankcji. Niemiecki instytut współpracował z Koreą Północną
Short title Mimo sankcji. Niemiecki instytut współpracował z Koreą Płn.
Teaser Dyktator Kim Dzong Un chce zmodernizować swój arsenał nuklearny. Dlatego ONZ wezwała do zaprzestania współpracy naukowej z Koreą Północną. Jednak jeden instytut naukowy w Berlinie nie przerwał współpracy.

Korea Północna przeprowadziła w 2022 roku bezprecedensową serię testów rakiet balistycznych. Ich skala budzi obawy, że reżim przygotowuje się do swojej siódmej próby broni jądrowej. Dyktator Kim Dzong Un chce mieć więcej broni masowego rażenia, a możliwości jego armii szybko rosną.

To nie byłoby możliwe bez rozwoju nauki i technologii. Dlatego Rada Bezpieczeństwa ONZ objęła sankcjami wymianę akademicką i transfer technologii z Koreą Północną. W sumie istnieje aż dziewięć pakietów sankcji przeciwko temu krajowi.

W listopadzie 2016 roku, po piątej próbie nuklearnej komunistycznego reżimu, ONZ zwróciła się do państw członkowskich o wstrzymanie wszelkiej współpracy naukowej z Koreą Północną, poza rzadkimi przypadkami za specjalnym pozwoleniem.

– Sankcje zostały wprowadzone przez ONZ w oparciu o logikę, zgodnie z którą Korea Północna może zdobyć wiedzę i informacje o broni masowego rażenia poprzez prowadzenie podstawowych badań lub badań w sektorze cywilnym – powiedział DW japoński ekspert ds. rozbrojenia Katsuhisa Furukawa. W latach 2011-2016 służył w panelu ekspertów ONZ ds. Korei Północnej. Zadaniem tego organu jest monitorowanie sankcji.

Wspólne badania z Uniwersytetem Kim Il-sunga

Wiadomość o sankcjach przeszła jednak niezauważona w berlińskim Instytucie Maxa Borna (MBI), który specjalizuje się w cywilnych badaniach nad laserami. Instytut mimo sankcji kontynuował współpracę, głównie z grupą naukowców z Uniwersytetu im. Kim Ir Sena w Pjongjangu.

To elitarna uczelnia Korei Północnej. Jej badania są kluczowe dla programów nuklearnych i balistycznych tego kraju. Uczelnia była pod kontrolą w sprawie „wielokrotnego naruszania sankcji”, jak przypomina Katsuhisa Furukawa.

Berliński instytut jednak kontynuował wspólne badania z pjongjańskim uniwersytetem. Nie tylko po zaostrzeniu sankcji w 2016 roku, ale także po szóstej, i jak dotąd ostatniej, północnokoreańskiej próbie jądrowej w 2017 roku.

„Naruszenie sankcji przez Niemcy”

Pracownik MBI dr Joachim Herrmann opublikował dziewięć wspólnych prac z północnokoreańskimi naukowcami w latach 2017-2020. Furukawa sugeruje, że ta współpraca „bardzo prawdopodobnie stanowi naruszenie przez Niemcy sankcji ONZ”.

Wszystkie dziewięć publikacji dotyczy podstawowych badań technologii laserowej, których praktyczne zastosowanie nie jest od razu jasne. Ale eksperci wojskowi są zgodni: lasery w dużym stopniu zdeterminują przyszłość konfliktów zbrojnych.

Joachim Herrmann współpracował szczególnie blisko z północnokoreańskim fizykiem, Im Song Dzinem, który wcześniej spędził prawie dwa lata w MBI jako badacz gościnny. Obaj panowie polubili się, a po powrocie Ima do Pjongjangu w roku 2010 pozostawali w kontakcie mailowym i kontynuowali pracę na odległość.

Zagrożenie jest „niebezpiecznie realne”

DW omówiło ich ostatnią wspólną publikację kolejno z dziesięcioma niezależnymi ekspertami: sześcioma fizykami i czterema ekspertami od nierozprzestrzeniania broni jądrowej.

Zdania sześciu fizyków były podzielone. Połowa nie widziała żadnego zagrożenia. Pozostali mogli sobie wyobrazić potencjalne militarne zastosowanie tych badań w przyszłości.

Jednak wszyscy czterej eksperci ds. nierozprzestrzeniania broni jądrowej byli zaniepokojeni z powodu ryzyka podwójnego zastosowania. Oznacza to, że badania mogą mieć użycie zarówno cywilne, jak i wojskowe.

– Możliwe wojskowe zastosowanie zaawansowanych badań jest bardzo trudne do udowodnienia, a niezwykle proste do zaprzeczenia lub ukrycia. Ale zagrożenie takim transferem wiedzy jest niebezpiecznie realne – powiedziało DW anonimowe źródło w ONZ.

Kto jest winien?

Dr Joachim Herrmann odmówił nam udzielenia wywiadu. Szefowie MBI poinformowali DW pisemnie, że instytut „nie prowadzi żadnych badań wojskowych, a wyłącznie cywilne badania podstawowe z laserami”. Twierdzą też, że nie wiedzieli o zaostrzonych sankcjach ONZ: „W żadnym momencie nie otrzymaliśmy na przykład od ministerstwa edukacji prośby o zawieszenie kontaktów naukowych z Koreą Północną”.

Czy zatem winni są niemieccy politycy?

DW skonfrontowała z wynikami śledztwa Kaia Gehringa z Partii Zielonych. Stoi on na czele parlamentarnej komisji ds. edukacji i badań naukowych.

– Obowiązki są po obu stronach: badaczy i polityków – powiedział. – Ale wobec tych naukowców, którzy nie zauważyli, że istnieje kompleksowy reżim sankcji wobec Korei Północnej, naprawdę miałbym kilka pytań, jak to możliwe – dodał.

Brak konsultacji z władzami

Wolność nauki jest chroniona przez niemiecką konstytucję. Ponieważ rząd powstrzymuje się od wyznaczania czerwonych linii, odpowiedzialność za ocenę zagrożeń spoczywa na naukowcach. Jeśli mają wątpliwości, czy istnieje potencjał tzw. podwójnego zastosowania, czyli wykorzystania cywilnych badań w celach militarnych, proszeni są o kontakt z organami kontroli eksportu w celu przeglądu współpracy.

Nie miało to miejsca w przypadku MBI. Badacz najwyraźniej nie widział żadnego zagrożenia, a jego przełożeni późno dowiedzieli się o współpracy. Nie doszło więc do przeglądu. Sankcje przeszły niezauważone.

Ostatnia wspólna publikacja MBI z północnokoreańskimi naukowcami została opublikowana w 2020 roku, ponieważ MBI ostatecznie zaprzestało współpracy.

Przyciśnięta o powody tej decyzji, MBI przekazała Deutsche Welle: „Powodem były rosnące obawy w dyrekcji dotyczące roli Korei Północnej w polityce międzynarodowej. MBI nie współpracuje z przedstawicielami reżimu w Korei Północnej i chciałoby uniknąć nawet pozorów takiej współpracy”.

Czy współpraca naukowa wymaga „czerwonych linii”?

Sankcje ONZ działają tylko wtedy, gdy kraje członkowskie wprowadzą je do swojego prawa, będą o nich informować i je egzekwować. W tym przypadku Unia Europejska wydała odpowiednie rozporządzenie, które jest wiążące dla Niemiec.

Mimo to nikt w Niemczech nie zakwestionował współpracy MBI. Zawiodła naukowa samokontrola. Komunikacja wszystkich zaangażowanych stron była niewystarczająca, chociaż MBI jako instytucja korzysta z państwowego finansowania.

Jeśli takie porażki są możliwe przez cztery lata nawet w tak rażącym przypadku jak Korea Północna, należy założyć, że cały system ma słabe punkty. Były pracownik ONZ, japoński ekspert ds. rozbrojenia Katsuhisa Furukawa sugeruje „znacznie bliższą współpracę między środowiskiem naukowym a organami bezpieczeństwa narodowego”.

Niemieccy ustawodawcy wciąż niechętnie wyznaczają czerwone linie naukowcom, choć problem sprowadza się do kluczowego pytania: Gdzie kończą się niemieckie badania, jeśli autokratyczne państwa takie jak Korea Północna, Chiny czy Rosja mogą je wykorzystać?

Z powodu ataku na Ukrainę zawieszona została cała niemiecka współpraca badawcza z Rosją. Współpraca naukowa z Chinami też jest przedmiotem gorącej debaty. Niemcy jeszcze nie znalazły równowagi między liberalnymi wartościami a interesami bezpieczeństwa państwa w nauce.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W 2016 r. ONZ wezwała do zerwania współpracy naukowej z Koreą Płn. Berliński instytut badań laserowych tego nie zrobił.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Mimo%20sankcji.%20Niemiecki%20instytut%20wsp%C3%B3%C5%82pracowa%C5%82%20z%20Kore%C4%85%20P%C3%B3%C5%82nocn%C4%85&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63928708&x4=11395&x5=Mimo%20sankcji.%20Niemiecki%20instytut%20wsp%C3%B3%C5%82pracowa%C5%82%20z%20Kore%C4%85%20P%C3%B3%C5%82nocn%C4%85&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmimo-sankcji-niemiecki-instytut-wsp%C3%B3%C5%82pracowa%C5%82-z-kore%C4%85-p%C3%B3%C5%82nocn%C4%85%2Fa-63928708&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221129&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/mimo-sankcji-niemiecki-instytut-współpracował-z-koreą-północną/a-63928708?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63847572_401.jpg
Image caption Północnokoreański dyktator Kim Jong-un odwiedza fabrykę farmaceutyków w 2015 r.
Image source Rodong Sinmun/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63847572_401.jpg&title=Mimo%20sankcji.%20Niemiecki%20instytut%20wsp%C3%B3%C5%82pracowa%C5%82%20z%20Kore%C4%85%20P%C3%B3%C5%82nocn%C4%85

Item 100
Id 63929520
Date 2022-11-29
Title Niemiecki rynek pracy potrzebuje 400 tys. dodatkowych pracowników rocznie
Short title Niemcy potrzebują więcej rąk do pracy
Teaser Niemcy notują w tym roku rekordową migrację. Wśród urzędników, ekspertów i przedsiębiorstw istnieje jednak przekonanie, że krajowa gospodarka potrzebuje jeszcze więcej pracowników z zagranicy.

Andrea Nahles, szefowa Federalnej Agencji Pracy (BA), wezwała do działań na rzecz znacznego zwiększenia migracji do Niemiec. „W obliczu zmian demograficznych nie istnieje scenariusz, w którym obejdziemy się bez zwiększenia migracji” – powiedziała w rozmowie z dziennikiem „Sueddeutsche Zeitung”. „Niemcy są krajem migracyjnym” – zaznaczyła i dodała, że RFN potrzebuje 400 tys. zagranicznych pracowników rocznie.

Kłody pod nogami chętnych do przyjazdu

Ten, kto zechce przyjechać do Niemiec do pracy, wciąż musi liczyć się z wieloma barierami. Niemieckie urzędy ds. cudzoziemców same borykają się z brakami personalnymi, co powoduje wydłużenie procedur, np. uznawania dyplomów. Kolejnym problemem jest bariera językowa. „Dlatego politycy muszą chwycić byka za rogi” – stwierdziła Nahles. Jej zdaniem największym wyzwaniem jest pozyskanie wykwalifikowanych specjalistów. „Tylko niewielka ich część może zostać zastąpiona poprzez automatyzację”.

Szefowa BA zaapelowała również o lepsze wykorzystanie krajowego potencjału. „75 proc. kobiet pracuje, ale wiele z nich jest zatrudnionych w niepełnym wymiarze godzin. Młodzi migranci powinni otrzymać większe wsparcie, niż dotychczas – powiedziała i podkreśliła, że w szczególności kobiety o pochodzeniu migranckim są dyskryminowane na niemieckim rynku pracy. „Starszym czy bezrobotnym również nie dano dotychczas dostatecznych szans”.

Uprościć drogę do obywatelstwa

Monika Schnitzer, przewodnicząca Niemieckiej Rady Ekspertów Ekonomicznych, poparła w tym kontekście reformę ustawy o obywatelstwie, nad którą pracuje rząd w Berlinie. Łatwiejsze nabycie niemieckiego obywatelstwa wzmocniłoby integrację obcokrajowców, którzy już mieszkają i pracują w Niemczech – powiedziała w rozmowie z grupą medialną Funke. „Jest to propozycja zdecydowanie warta poparcia w obliczu zmian demograficznych i coraz większego niedoboru pracowników i specjalistów”.

Federalne Stowarzyszenie Małych i Średnich Przedsiębiorstw (BVMW) również popiera rządowe plany. Markus Jerger, dyrektor stowarzyszenia, powiedział w rozmowie z siecią redakcyjną Redaktionsnetzwerk Deutschland, że zlikwidowanie przeszkód biurokratycznych dla specjalistów IT i personelu opiekuńczego w procesie starania się o obywatelstwo, mogłoby w dłuższej perspektywie stać się mocnym argumentem za pozostaniem w Niemczech.

Rząd w Berlinie chce ułatwić starania o niemieckie obywatelstwo. W przyszłości miałoby być ono przyznawane już po pięciu latach pobytu w Niemczech, zamiast ośmiu, jak ma to miejsce obecnie. W przypadku „szczególnych osiągnięć integracyjnych”, ubieganie się o obywatelstwo będzie możliwe już po trzech latach. CDU, największa partia opozycyjna, sprzeciwia się tym planom. Zastrzeżenia mają też liberałowie z FDP.

Tymczasem Federalny Urząd Statystyczny poinformował, że w pierwszej połowie 2022 r. do Niemiec przybyło ponad 1 mln cudzoziemców. Saldo migracyjne od stycznia do czerwca br. wyniosło 1 mln 46 tys. osób. Jest to najwyższy półroczny wynik od zjednoczenia kraju w 1990 r.

Liczba ludności w Republice Federalnej wzrosła od końca 2014 r. do połowy 2022 r. o 2,9 mln. W tym samym czasie spadła natomiast liczba osób, które posiadają niemieckie obywatelstwo – wynika z danych urzędu. Wzrost wynika głównie z powodu napływu uchodźców z Syrii, Afganistanu i Iraku w latach 2015/16 oraz tegorocznej inwazji Rosji na Ukrainę. Do Niemiec przybywają również licznie obywatele krajów unijnych, głównie Rumunii, Bułgarii i Polski.

(AFP, DPA, EPD, KNA/ graj)

Short teaser Niemcy notują rekordową migrację. Potrzeby krajowej gospodarki są jednak ogromne.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Niemiecki%20rynek%20pracy%20potrzebuje%20400%20tys.%20dodatkowych%20pracownik%C3%B3w%20rocznie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63929520&x4=11398&x5=Niemiecki%20rynek%20pracy%20potrzebuje%20400%20tys.%20dodatkowych%20pracownik%C3%B3w%20rocznie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecki-rynek-pracy-potrzebuje-400-tys-dodatkowych-pracownik%C3%B3w-rocznie%2Fa-63929520&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221129&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecki-rynek-pracy-potrzebuje-400-tys-dodatkowych-pracowników-rocznie/a-63929520?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Niemiecki%20rynek%20pracy%20potrzebuje%20400%20tys.%20dodatkowych%20pracownik%C3%B3w%20rocznie

Item 101
Id 63925487
Date 2022-11-29
Title Sueddeutsche Zeitung: Polska stawia na atom zamiast wiatraków
Short title Sueddeutsche Zeitung: Atom zamiast wiatraków
Teaser Zamiast wspierać energię ze źródeł odnawialnych, Polska stawia na elektrownie jądrowe – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.

W 2033 roku w Lubiatowie-Kopalinie nad Bałtykiem stanąć ma pierwsza polska elektrownia jądrowa – donosi we wtorek (29.11.2022) niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung”. „Oczywiście grzać będzie się także węglem. Ale tego surowca jest mało, w zależności od obliczeń wydobycie opłaca się jeszcze przez 20 albo 30 lat. Poza tym węgiel jest drogi także dlatego, że Polska musi płacić za każdą tonę emisji CO2” – wyjaśnia dziennikarka gazety Viktoria Grossmann. I dodaje, że do 2049 roku Polska ma całkowicie odejść od węgla kamiennego i brunatnego, a w 2040 roku ponad połowa produkcji energii ma być bezemisyjna.

„Tak jest już w Niemczech, które także są krajem węgla. W Czechach z węgla pochodzi około jednej trzeciej energii elektrycznej” – dodaje.

Sposobem na uniknięcie niedoboru energii jest dla polskiego prądu „niewątpliwie bezemisyjna energia jądrowa” – pisze gazeta. „Także Czechy stawiają na rozbudowę istniejących elektrowni jądrowych. Według oficjalnego stanowiska politycznego, w kraju tym niemal nie ma możliwości rozwijania odnawialnych źródeł energii” – dodaje „Sueddeutsche Zeitung”.

Eksperci mają wątpliwości

Gazeta przypomina, że na początku lat 80. ubiegłego wieku w Polsce rozpoczęto budowę elektrowni jądrowej w Żarnowcu, jednak po upadku bloku wschodniego inwestycja „wydawała się już niepotrzebna i nieopłacalna”. Eksperci mają wątpliwości, czy dziś jest inaczej, pisze „Sueddeutsche Zeitung”.

„Budowa będzie kosztować wiele miliardów euro, a wydajność reaktorów nie zdoła zastąpić elektrowni węglowych. Do tego potrzeba dużo więcej” – pisze niemiecki dziennik, powołując się na ekspertkę Aleksandrę Gawlikowską-Fyk z think tanku Forum Energii. Ocenia ona, że „najszybciej i najkorzystniej jest rozwijać odnawialne źródła energii”. Jej zdaniem w tej dziedzinie dzieje się jednak zbyt mało. „Obecny rząd nigdy nie interesował się szczególnie energią odnawialną” – ocenia rozmówczyni niemieckiej gazety.

Jak pisze „Sueddeutsche Zeitung”, w Polsce, podobnie jak w niemieckiej Bawarii, obowiązuje „zasada 10 H” dotycząca budowy farm wiatrowych. Oznacza ona, że odległość elektrowni wiatrowej od zabudowy mieszkalnej ma wynosić co najmniej 10-krotność wysokości wiatraka. „Zainicjowana wiosną dyskusja polityczna na ten temat znów utknęła w martwym punkcie” – pisze niemiecki dziennik.

Polacy nie spierają się o atom

Zauważa, że ani wśród partii politycznych ani w społeczeństwie energia jądrowa nie wywołuje szczególnych kontrowersji; już w 2009 roku rząd Donalda Tuska, obecnego lidera opozycji, podjął pierwszą kierunkową decyzję co do rozwoju energetyki jądrowej. Tusk „także dziś jest przekonany o tym, że energia jądrowa jest potrzebna, by zmniejszyć emisje CO2 w produkcji prądu. Inni politycy opozycji akceptują energię jądrową przynajmniej na okres przejściowy” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”. I dodaje, że decyzja w sprawie budowy elektrowni atomowej nie zmieni się nawet w przypadku zmiany rząd po wyborach w Polsce w 2023 roku.

Jak pisze niemiecki dziennik, inwestycja ma też ważne „komponenty dotyczące polityki zagranicznej”. Po ogłoszeniu, że pierwszą polską elektrownię atomową wybuduje amerykański koncern Westinghouse, wiceprezydent USA Kamala Harris napisała na Twitterze, że „partnerstwo w tym projekcie jest korzystne dla wszystkich: reagujemy na kryzys klimatyczny, wzmacniamy europejskie bezpieczeństwo energetyczne i pogłębiamy strategiczne relacje Polski i USA”.

Short teaser Zamiast wspierać energię ze źródeł odnawialnych, Polska stawia na elektrownie jądrowe – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::Sueddeutsche%20Zeitung%3A%20Polska%20stawia%20na%20atom%20zamiast%20wiatrak%C3%B3w&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63925487&x4=30855&x5=Sueddeutsche%20Zeitung%3A%20Polska%20stawia%20na%20atom%20zamiast%20wiatrak%C3%B3w&x6=0&x7=%2Fpl%2Fsueddeutsche-zeitung-polska-stawia-na-atom-zamiast-wiatrak%C3%B3w%2Fa-63925487&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221129&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/sueddeutsche-zeitung-polska-stawia-na-atom-zamiast-wiatraków/a-63925487?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/62380419_401.jpg
Image caption Elektrownia atomowa w Grundremmingen w Bawarii
Image source Michael Bihlmayer/CHROMORANGE/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/62380419_401.jpg&title=Sueddeutsche%20Zeitung%3A%20Polska%20stawia%20na%20atom%20zamiast%20wiatrak%C3%B3w

Item 102
Id 63925210
Date 2022-11-29
Title Niemcy przykręcają grzejniki i marzną w pracy
Short title Niemcy przykręcają grzejniki i marzną w pracy
Teaser Rząd w Berlinie ustawowo obniżył minimalną temperaturę w biurach do 19 stopni. Czy aby nie za szybko? Już teraz widać, że wielu pracodawców i pracowników będzie musiało zwiększyć ogrzewanie.

W Ludwigsburgu, 90-tysięcznym mieście blisko Stuttgartu, termometr pokazuje zaledwie sześć stopni Celsjusza. W lokalnym oddziale kas oszczędnościowych Sparkasse również nie ma co liczyć na upał. W środku pracownicy obsługują klientów przy zaledwie 19 stopniach. Taka temperatura od kilku tygodni dominuje w niemieckich biurach.

Od 1 września br. do 28 lutego 2023 r., w całym kraju masowo przykręca się grzejniki. Zakłady pracy muszą teraz sięgać po niestandardowe środki, aby ich zespoły nie musiały marznąć. Szefostwo Sparkasse w Ludwigsburgu wyposażyło wszystkich 500 pracowników w szarawe kurtki z polaru i dopasowane do nich czarne szydełkowe rękawiczki. Pracownicy banków opatuleni w swetry i kurtki? Witamy w nowej niemieckiej epoce lodowcowej.

Niemcy ograniczają temperatury w budynkach publicznych

Enigmatyczne „EnSikuMaV” to nic innego, jak tylko skrót od rządowego „rozporządzenia o zabezpieczeniu zaopatrzenia w energię za pomocą krótkookresowych środków”. Nowe ustawodawstwo to oczywiście konsekwencja rosyjskiej inwazji na Ukrainę i zakręcenie kurka z gazem przez Gazprom. Zadanie przygotowania kraju do tej kryzysowej zimy spadło na barki wicekanclerza i ministra gospodarki Roberta Habecka.

Jego resort przygotował przepisy, które m.in. ustalają maksymalną temperaturę 19 stopni dla pomieszczeń biurowych w budynkach instytucji publicznych. Wyjątkiem są szpitale, domy opieki, szkoły, przedszkola oraz placówki zajmujące się niepełnosprawnymi. Przepisy nie dotyczą również pomieszczeń, w których pracują osoby mogące ucierpieć zdrowotnie na skutek niskich temperatur.

Rośnie ryzyko infekcji, chorób układu oddechowego i astmy

Doktor Anette Wahl-Wachendorf jest wiceprzewodniczącą Związku Niemieckich Lekarzy Medycyny Pracy. Jej berlińskie biuro znajduje się na piątym piętrze. Zamiast windy wybrała godne pochwały wejście po schodach. Z drugiej strony lekarka na rozmowę z DW ubrała się w raczej cienką bluzkę i żakiet, co przy obecnych realiach trudno polecić i co sama odradza.

– Bardzo dobrze rozumiem aspekt polityczny rządowej decyzji. Jednak nadal uważam, że zbytnio się pośpieszono. Lepiej byłoby wcześniej pochylić się nad problemem wraz ze specjalistami i lekarzami medycyny pracy. Wtedy zaoszczędzilibyśmy sobie tych wszystkich dyskusji, które teraz toczą się w Niemczech – uważa ekspertka.

A fakty są takie, że temperatura biurowa na poziomie 19 stopni może być na dłuższą metę zagrożeniem dla zdrowia pracowników. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzega, że takie warunki zwiększają podatność na infekcje, choroby układu oddechowego i astmę, zwłaszcza u starszych, osób z niskim ciśnieniem krwi i tych, którzy się mało ruszają. WHO wskazuje również, że niskie temperatury prowadzą do zwężenia naczyń krwionośnych, co przekłada się na większe ryzyko udaru lub zawału serca.

19 stopni to za mało również dla osób z chorobami sercowo-naczyniowymi lub z niedoczynnością tarczycy, a przynajmniej w wybranych branżach – przekonuje Wahl-Wachendorf. – Dotyczy to zwłaszcza kontrolerów ruchu lotniczego czy ochroniarzy, którzy muszą przez wiele godzin w skupieniu wpatrywać się w monitor, a szerzej wszystkich zawodów, w których dominuje sztywna postawa fizyczna i gdzie brakuje możliwości, aby od czasu do czasu się rozruszać – mówi.

Kobiety lepiej pracują w cieplejszych pomieszczeniach

Wymarznięci niemieccy pracownicy już szturmują gabinety lekarskie. Rozchwytywane są zaświadczenia stwierdzające, że pacjenci z powodów zdrowotnych potrzebują w biurze wyższych temperatur. Ustawowe 19 stopni prowadzi również do szkód gospodarczych, których nie należy lekceważyć. Niska temperatura biurowa ma udowodniony negatywny wpływ na produktywność i wydajność dla ok. połowy zatrudnionych w Niemczech. Chodzi o kobiety.

„Wojna o termostat?” to nazwa badania z 2019 r., którego celem było wskazanie optymalnej temperatury w pomieszczeniach. Wnioski były jasne: temperatura pomieszczenia ma istotny wpływ na sprawność kognitywną płci. Ponad 500 osób, w temperaturach od 16 do 33 stopni, rozwiązywało skomplikowane testy matematyczne i językowe. Z badania wynika, że kobiety lepiej radzą sobie z zadaniami umysłowymi i są bardziej produktywne w wyższych temperaturach. Bieżąca narodowa akcja oszczędzania energii jest więc dla nich, a szerzej dla całych Niemiec, przeszkodą w wykonywaniu pracy.

– Także myśląc o produktywności, pracodawca musi dostrzegać interes w tym, żeby jego pracownicy nie marzli – mówi Anette Wahl-Wachendorf. – Trzeba zadbać o dobre samopoczucie przynajmniej większości z nich. Niech to będą chociażby koce, czy ciepłe maty podłogowe. A pracownikom polecam gorącą herbatę owocową, spacer w trakcie przerwy obiadowej oraz ciepłe ubrania, swetry czy dwie pary skarpet – stwierdza ekspertka.

Short teaser Temperatura w niemieckich biurach nie powinna przekraczać 19 stopni. Dla wielu może oznaczać to problemy zdrowotne.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy%20przykr%C4%99caj%C4%85%20grzejniki%20i%20marzn%C4%85%20w%20pracy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63925210&x4=11400&x5=Niemcy%20przykr%C4%99caj%C4%85%20grzejniki%20i%20marzn%C4%85%20w%20pracy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-przykr%C4%99caj%C4%85-grzejniki-i-marzn%C4%85-w-pracy%2Fa-63925210&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221129&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-przykręcają-grzejniki-i-marzną-w-pracy/a-63925210?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63857008_401.jpg
Image source Monique Wuestenhagen/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63857008_401.jpg&title=Niemcy%20przykr%C4%99caj%C4%85%20grzejniki%20i%20marzn%C4%85%20w%20pracy

Item 103
Id 63924075
Date 2022-11-29
Title Die Welt: Władza PiS zaczyna się chwiać
Short title Die Welt: Władza PiS zaczyna się chwiać
Teaser PiS zmaga się z konsekwencjami błędnych kalkulacji w dwóch sprawach: praw kobiet i sporu z KE o praworządność – ocenia „Die Welt”.

„Szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego czekają najtrudniejsze wybory od 2015 roku” – pisze we wtorek (29.11.2022) niemiecki dziennik „Die Welt”. Korespondent gazety Philipp Fritz ocenia, że „władza PiS zaczyna się chwiać”, a przyczyny tej sytuacji widzi w „błędnych kalkulacjach” PiS w sprawie polityki dotyczącej praw kobiet oraz sporu z Brukselą o praworządność.

Zauważa, że w żadnym kraju UE nie rodzi się obecnie mni

ej dzieci niż w Polsce. „Pomimo dużej imigracji, przede wszystkim z Ukrainy, ale także z Białorusi i Gruzji, statystycy przewidują, że liczba ludności Polski spadnie o cztery do pięciu milionów do 2050 roku. Tym samym Polska stoi w obliczu jeszcze potężniejszych problemów w systemach socjalnym i ochrony zdrowia niż Niemcy” – pisze „Die Welt”. I dodaje, że również popularny program „500 plus” wprowadzony przez rządzące od 2015 roku Prawo i Sprawiedliwość nie zmienił tej niekorzystnej tendencji.

Oburzenie wywodami Kaczyńskiego

„Jarosław Kaczyński, 73-letni kawaler i potężny przewodniczący PiS, twierdzi, że znalazł tego powód” – pisze Philipp Fritz, cytując niedawną wypowiedź Kaczyńskiego, który zasugerował, że przyczyną niskiej dzietności jest picie alkoholu przez młode kobiety. „Komentarze Kaczyńskiego wywołały wielkie oburzenie. Dezaprobatę wyrazili nie tylko politycy opozycji, ale także polscy celebryci, którzy zazwyczaj niechętnie wypowiadają się publicznie na temat polityki” – zauważa Fritz. I dodaje, że według sondażu dziennika „Rzeczpospolita” 72 proc. kobiet poczuło się obrażonych słowami szefa PiS.

„Ten epizod nie jest odosobnionym przypadkiem. Jest symptomem tego, że partia, która przez lata udowadniała, iż przeważnie wie, czego chcą wyborcy, straciła swój kompas” – ocenia niemiecki dziennikarz. Jak pisze, „PiS zmaga się obecnie z konsekwencjami dwóch błędnych kalkulacji”. Pierwsza dotyczy polityki w sprawach kobiet, a jej wyrazem są „mizoginistyczne komentarze i niemal całkowity zakaz aborcji”. Druga kwestia to spór z Komisją Europejską o praworządność, który „dla Polski stał się w międzyczasie zawrotnie kosztowny”.

Jak pisze „Die Welt”, te dwa wielkie tematy są problemem dla PiS w nadchodzącej kampanii przed wyborami w 2023 roku. Gazeta przytacza sondaż ośrodka Ibris, według którego PiS może liczyć na 33,8 proc. poparcia i wciąż jest przed Koalicją Obywatelską. „Ta jednak ma 27,6 proc. – i mogłaby z pomocą partnera koalicyjnego odsunąć PiS” – pisze niemiecki dziennikarz.

Wrogość wobec Niemiec

Ocenia też, że swą polityką Kaczyński postępuje wbrew własnej partii. W sprawie reformy sadownictwa i spotu z KE „Kaczyński jest w rozterce. Demontaż sądownictwa jest uważany za rdzeń polityki programowej jego partii. Żelazny elektorat nie pochwalałby ustępstw. Jednocześnie w obliczu rosnących cen coraz więcej Polaków obawia się, że kraj nie dostanie pieniędzy z Funduszu Odbudowy i budżetu UE. Wielu odpowiedzialnością za to obarcza PiS” – pisze Fritz.

Dodaje, że politycy PiS nie docenili także konsekwencji zakazu aborcji. Choć nie ma obecnie masowych protestów, to o sprawie mówi się coraz więcej. Gazeta cytuje ekspertkę Instytutu Spraw Publicznych Małgorzatę Kopkę-Piątek, według której ujawniane przypadki ciężarnych kobiet, które zmarły wskutek zakazu, wywołują dyskusje w rodzinach i kręgach przyjaciół. „Dotyczy to wszystkich kobiet. Także babcia, które głosowałaby na PiS, martwi się teraz o życie swojej córki czy wnuczki” – mówi ekspertka.

„PiS ma kłopoty i szuka tematów” – ocenia dziennikarz „Die Welt”. I dodaje, że przynajmniej jeden temat już znalazł: wrogość wobec Niemiec.

Short teaser PiS zmaga się z konsekwencjami błędnych kalkulacji w sprawie praw kobiet i sporu o praworządność – ocenia „Die Welt".
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::Die%20Welt%3A%20W%C5%82adza%20PiS%20zaczyna%20si%C4%99%20chwia%C4%87&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63924075&x4=30855&x5=Die%20Welt%3A%20W%C5%82adza%20PiS%20zaczyna%20si%C4%99%20chwia%C4%87&x6=0&x7=%2Fpl%2Fdie-welt-w%C5%82adza-pis-zaczyna-si%C4%99-chwia%C4%87%2Fa-63924075&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221129&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/die-welt-władza-pis-zaczyna-się-chwiać/a-63924075?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63921739_401.jpg
Image caption Protest przeciwko polityce PiS w sprawach kobiet przed domem Jarosława Kaczyńskiego w Warszawie
Image source Michal Dyjuk/AP/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63921739_401.jpg&title=Die%20Welt%3A%20W%C5%82adza%20PiS%20zaczyna%20si%C4%99%20chwia%C4%87

Item 104
Id 63922743
Date 2022-11-29
Title Katar i amerykański koncern dostarczą LNG do Niemiec
Short title Katar i amerykański koncern dostarczą LNG do Niemiec
Teaser Energetyczny gigant QatarEnergy zawarł umowę ws. dostaw skroplonego gazu ziemnego (LNG) do Niemiec – podał katarski minister energii.

Według informacji przekazanych we wtorek (29.11.22) przez ministra energii Kataru Saada Szeridę al-Kaabiego gaz ma zostać sprzedany amerykańskiemu koncernowi Conoco Phillips, który następnie dostarczy go do planowanego w niemieckim Brunsbuettel terminalu LNG. Dostawy mają rozpocząć się w 2026 roku i trwać co najmniej 15 lat. Każdego roku w ten sposób do Niemiec ma trafiać do 2 milionów ton skroplonego gazu ziemnego. Nie podano kwoty, na którą opiewa umowa, ale zaznaczono, że prowadzone są rozmowy z niemieckimi przedsiębiorstwami na temat kolejnych dostaw LNG. „Mamy dobre relacje z niemieckimi firmami i z rządem Niemiec” – powiedział katarski polityk podczas konferencji prasowej w Dosze. Gaz, który ma zostać dostarczony do Niemiec, pochodzi z dwóch katarskich pól gazowych North Field East i North Field South.

Minister gospodarki Niemiec, pytany we wtorek na konferencji branżowej (Industriekonferenz 2022) o doniesienia napływające z Kataru powiedział, że rozmowy polityczne prowadzone z Katarem, były jedynie „ramowe", a potem były one kontynuowane przez przedsiębiorstwa, w których kompetencji leży zawieranie umów. – Dlatego niewiele konkretnego mogę na ten temat powiedzieć. To zadanie koncernów – stwierdził Robert Habeck, który jednocześnie przyznał, że jest zadowolony z umowy.

Pierwsze terminale LNG w Niemczech o krok od uruchomienia

W ubiegłym tygodniu kanclerz Niemiec Olaf Scholz tłumaczył, że zakup skroplonego gazu ziemnego (LNG) od Kataru nie jest wykluczony. „Niemieckie koncerny prowadzą właśnie bardzo konkretne rozmowy, o których mógłbym powiedzieć więcej niż powiem” – stwierdził szef niemieckiego rządu w rozmowie z magazynem „Focus”.

Niemcy potrzebują gazu, by zastąpić brak dostaw tego surowca z Rosji. Dla dostaw LNG powstaje obecnie kilka terminali. Katar jest jednym z największych na świecie eksporterów skroplonego gazu ziemnego. Po Rosji i Iranie, kraj ten dysponuje największymi zasobami gazu. Katar dzieli z Iranem największe na świecie pole gazowe, które leży u jego wybrzeży. Największa część eksportu trafia do Azji, głównie do Japonii, Korei Południowej i Indii. Ostatnio Katar podpisał umowę gazową z Chinami.

Pierwsze niemieckie terminale LNG już wkrótce mają zacząć działać. Mimo że magazyny gazu w Niemczech są wypełnione, to LNG ma być dodatkowym ogniwem. Minister gospodarki Robert Habeck mówi o „głównym elemencie zabezpieczającym nasze dostawy energii podczas nadchodzącej zimy”. Dotychczas Niemcy i inne europejskie kraje otrzymują LNG głównie z USA.

(DPA, RTR/ gwo)

Short teaser QatarEnergy zawarł umowę ws. dostaw skroplonego gazu ziemnego (LNG) do Niemiec – podał katarski minister energii.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Katar%20i%20ameryka%C5%84ski%20koncern%20dostarcz%C4%85%20LNG%20do%20Niemiec&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63922743&x4=11398&x5=Katar%20i%20ameryka%C5%84ski%20koncern%20dostarcz%C4%85%20LNG%20do%20Niemiec&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkatar-i-ameryka%C5%84ski-koncern-dostarcz%C4%85-lng-do-niemiec%2Fa-63922743&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221129&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/katar-i-amerykański-koncern-dostarczą-lng-do-niemiec/a-63922743?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Katar%20i%20ameryka%C5%84ski%20koncern%20dostarcz%C4%85%20LNG%20do%20Niemiec

Item 105
Id 63921052
Date 2022-11-29
Title Niemiecka prasa o debacie ws. obywatelstwa: igranie z ogniem
Short title Niemiecka prasa o debacie ws. obywatelstwa: igranie z ogniem
Teaser Wtorkowe gazety komentują proponowany przez minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser (SPD) plan szybszego nadawania obcokrajowcom niemieckiego obywatelstwa.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” wskazuje, że „FDP sprzeciwiła się propozycji ministerstwa spraw wewnętrznych, którą zawiera umowa koalicyjna rządu i którą FDP sama podpisała. O co w tym wszystkim chodzi? Można wyjaśnić to jedynie tym, że liberałowie, zgadzający się zwykle w tych kwestiach z Zielonymi, odczuwają niezadowolenie swojego elektoratu z powodu polityki azylowej i imigracyjnej. „W praktyce kluczowe jest nie to, co głosi traktat nt. liczby lat, po których imigrant może otrzymać obywatelstwo, ale to, co potrafi i czego chce” – stwierdza dziennik. „I insynuacją jest rozgłaszanie, że niemieckie obywatelstwo będzie sprzedawane za bezcen” – dodaje. Jednak rzecz w tym, że ktoś, kto chce zostać Niemcem, powinien dostrzegać w tym wartość, która wykracza daleko poza współuczestnictwo. „Przynajmniej tyle trzeba mieć pewności siebie”– czytamy.

Zdaniem „Freie Presse” z Chemnitz debaty dotyczące imigracji i nadawania obywatelstwa zawsze niosą ze sobą wysoki potencjał politycznego urabiania opinii publicznej. „Alternatywa dla Niemiec (AfD) nie potraktuje tego tematu w sposób odpowiedzialny, a unia chadecka powinna dać sobie spokój z populistycznymi zagrywkami. „Każdy, kto chce, aby Niemcy pozostały światowym liderem gospodarczym, aby nie musiały czekać trzy miesiące na rzemieślników i aby nawet na starość otoczone były dobrą opieką, powinny opowiedzieć się za nowoczesnym prawem regulującym kwestie obywatelstwa i imigracji” – stwierdza dziennik regionalny.

Z kolei „Koelner Stadt-Anzeiger” uważa, że Niemcy jako kraj imigracyjny wcale nie są tak atrakcyjne, jak wskazywałyby na to niektóre z debat. „Jeśli spojrzeć pod kątem czynników decydujących o sukcesie kraju imigracyjnego, takich jak napływ wykwalifikowanej siły roboczej, integracja i nadawanie obywatelstwa, Niemcy nie wypadają tutaj najlepiej” – wskazuje dziennik. Rekrutacja personelu opiekuńczego za granicą prowadzona jest wyłączenie w niewielkim stopniu, uznawanie zagranicznych stopni naukowych jest co najmniej tak skomplikowane jak niemiecka gramatyka, a jeśli chodzi o nadawanie obywatelstwa, Niemcy w europejskim rankingu plasują się w jego dolnej części. Sprawą zaległą jest to, że rząd koalicyjny postanowił ułatwić napływ wykwalifikowanej siły roboczej, proces integracji i nadawania obywatelstwa. „Przecież leży to w interesie narodowym”.

Inaczej ocenia sytuację „Munchener Merkur”, według którego plan minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser z SPD dotyczący nowego prawa regulującego nadawanie obywatelstwa jest fałszywym sygnałem wysłanym w nieodpowiednim momencie. „Niemcy ogrania właśnie druga wielka fala niekontrolowanej migracji, rząd koalicyjny SPD, Zielonych i FDP ma ogromne problemy z opanowaniem imigracji szlakiem bałkańskim, nie mówiąc już o obiecanej organizacji powrotu dopuszczających się przestępstw nielegalnych imigrantów” – uważa dziennik regionalny. I dodaje, że zamiast uporządkować ten chaos, „SPD i Zieloni poprzez ułatwienia w otrzymywaniu niemieckiego paszportu chcą wysłać nowy zapraszający sygnał w świat, który podobnie jak swego czasu kultura powitania Angeli Merkel, nie zostanie zignorowany”. Zdaniem komentatora, jest to igranie z ogniem, także dlatego, że prowadzi do ograniczenia akceptacji w społeczeństwie dla potrzebnej imigracji siły roboczej, jak również dla uchodźców wojennych. „Rząd, który nie zwraca uwagi na to, kto przyjeżdża do kraju i kto dostanie paszport, rezygnuje z centralnych elementów państwowości” – pisze dziennikarz.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>