Deutsche Welle | Gazeta.PL_news CopyPaste

INSTRUKCJA (dla firefoxa) korzystania z artykułów DW przez redaktorów Gazeta.Pl: Do tekstu dodatkowo wklejamy Analytics pixel z niniejszego kanału rss oraz kod generujący wideoplayer DW: http://vdt.dw.de/index.php?v=pl&w=620&d=1&lg=pl Dozwolone jest wykorzystanie zdjęć (wraz z artykułami DW).
http://www.gazeta.pl
Item 1
Id 79791411
Date 2026-10-29
Title „Eisenkot powinien wziąć odpowiedzialność za Izrael”. Niemiecka prasa po wyborach
Short title „Powinni wziąć odpowiedzialność”. Niemiecka prasa o opozycji w Izraelu
Teaser Dominującym tematem komentarzy w niemieckiej prasie są dziś wyniki wyborów parlamentarnych w Izraelu.

W Izraelu trwa liczenie głosów, które ma zakończyć się w czwartek. W środę (28.10) przeliczono ponad 88 proc. głosów, a wyniki potwierdzają prognozę exit poll: choć Likud Benjamina Netanjahu uzyskał największe poparcie, to ani jemu, ani rywalowi Gadiemu Eisenkotowi nie udało się zdobyć większości. Eisenkot może sformować rząd dzięki koalicji z partiami arabskimi, które zdobyły najpewniej 19 miejsc – czyli najwięcej w historii.

Z partiami arabskimi koalicja Eisenkota mogłaby liczyć na 47 miejsc w Knesecie, a do większości potrzebuje 61. Problemem jest niechęć Eisenkota i jego bloku do koalicji z Arabami, a tylko taka koalicja może – wg wyników podanych w środę – odsunąć od władzy Likud Netanjahu i religijną prawicę oraz pozwolić rozliczyć ich z odpowiedzialności za wojnę w Strefie Gazy.

„Również w Izraelu sondaże nie zawsze odzwierciedlają nastroje społeczeństwa” – zauważa „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Jeśli utrzyma się trend widoczny podczas liczenia głosów w środowe popołudnie, Likud pozostanie najsilniejszym ugrupowaniem w Knesecie. (…) Strategia, w ramach której jego rywal, Eisenkot, prezentował się przede wszystkim jako uczciwa i umiarkowana alternatywa, najwyraźniej nie przyniosła oczekiwanego zwycięstwa wyborczego”.

„Fakt, że zarówno Netanjahu, jak i Eisenkot zgłosili pretensje do sformowania rządu, również nie zapowiada szybkiego rozwiązania sytuacji. Tymczasem pilnie wymagają rozstrzygnięcia kluczowe kwestie: Strefa Gazy, Liban, Iran oraz Zachodni Brzeg – nigdzie nie ma prawdziwej stabilności ani nawet perspektyw na nią. Faza politycznej niepewności w Izraelu nie powinna zatem trwać zbyt długo, nawet jeśli jego wrogowie są dziś znacznie słabsi niż 7 października 2023 roku” – czytamy.

„Powinni wziąć odpowiedzialność”

„Gadi Eisenkot i jego obóz opozycyjny powinni teraz poważnie potraktować własne postulaty wyborcze. Powinni wziąć odpowiedzialność za Izrael, w którym Netanjahu i jego skrajnie prawicowi partnerzy nie dysponują już większością. Koalicja z partiami arabskimi napotkałaby opór w społeczeństwie, które coraz bardziej przesuwa się na prawo. Stałoby się to niewygodne i podważyłoby twarde stanowisko partii opozycyjnych w kwestiach bezpieczeństwa. Jednak nowy rząd, oparty na kompromisie z arabskimi współobywatelami, mógłby otworzyć dla Izraela nowy, bardziej pokojowy rozdział” – analizuje „Süddeutsche Zeitung”.

„Jeśli Netanjahu zdoła utrzymać się u władzy – choćby jako szef rządu tymczasowego – jego polityka przemocy i deprecjonowania innych będzie kontynuowana. A to ta polityka od czterech lat wstrząsa fundamentami demokracji. Byłaby to przyszłość, której naprawdę należy się bać” – ostrzega dziennik z Monachium.

„Kluczową rolę mogą teraz odegrać partie arabskie – wielcy zwycięzcy tych wyborów. Opozycja musi porzucić swój sprzeciw wobec współpracy. W przeciwnym razie to właśnie ona może nieumyślnie utrzymać Netanjahu u władzy. Ci, którzy obarczają Netanjahu odpowiedzialnością za porażkę z 7 października 2023 roku – dnia masakry dokonanej przez Hamas – nie powinni blokować drogi do jego odsunięcia od władzy, kierując się jedynie sztywnym trzymaniem się zasad” – ocenia „Kölner Stadt-Anzeiger”.

„Obywatele arabscy ​​to około jedna piąta społeczeństwa Izraela i zasługują oni na większe wpływy polityczne. Według dotychczasowych wyników, obóz Eisenkota oraz partie arabskie dysponują łącznie większością mandatów w Knesecie. Mogliby tym samym przypieczętować długo wyczekiwany koniec ery Netanjahu” – pisze dziennik z Kolonii.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Dominującym tematem komentarzy w niemieckiej prasie są dziś wyniki wyborów parlamentarnych w Izraelu.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::%E2%80%9EEisenkot%20powinien%20wzi%C4%85%C4%87%20odpowiedzialno%C5%9B%C4%87%20za%20Izrael%E2%80%9D.%20Niemiecka%20prasa%20po%20wyborach%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79791411&x4=11397&x5=%E2%80%9EEisenkot%20powinien%20wzi%C4%85%C4%87%20odpowiedzialno%C5%9B%C4%87%20za%20Izrael%E2%80%9D.%20Niemiecka%20prasa%20po%20wyborach%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Feisenkot-powinien-wzi%C4%85%C4%87-odpowiedzialno%C5%9B%C4%87-za-izrael-niemiecka-prasa-po-wyborach%2Fa-79791411&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261029&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/eisenkot-powinien-wziąć-odpowiedzialność-za-izrael-niemiecka-prasa-po-wyborach/a-79791411?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79782005_401.jpg
Image caption Gadi Eisenkot po ogłoszeniu we wtorek wyników exit poll
Image source Shir Torem/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79782005_401.jpg&title=%E2%80%9EEisenkot%20powinien%20wzi%C4%85%C4%87%20odpowiedzialno%C5%9B%C4%87%20za%20Izrael%E2%80%9D.%20Niemiecka%20prasa%20po%20wyborach

Item 2
Id 79790341
Date 2026-10-29
Title ST1 Rosja próbuje rozpychać się w Afryce: czego chce i co ugrała?
Short title Rosyjskie wpływy w Afryce: czego szuka tam Kreml i co już ugrał?
Teaser Po inwazji na Ukrainę i późniejszym zerwaniu z Zachodem Rosja zapowiedziała „historyczny powrót” do Afryki. Co ugrała?

Konflikt z Zachodem, wywołany pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę, skłania Kreml do poszukiwania wsparcia w innych regionach świata. Jednym z głównych kierunków stała się Afryka. Częste wizyty rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa w tym regionie jego rzeczniczka Maria Zacharowa określa mianem „historycznego powrotu”. Według niej to, co Rosja zrobiła dla Afryki w XX wieku, jest „nieporównywalne z niczym i nikim”.

Egipt – najważniejszy partner w Afryce

Od 2019 roku w Rosji co trzy lata odbywa się szczyt Rosja–Afryka. Trzecie takie wydarzenie trwa (28-29.10)w Moskwie. Program koncentruje się na współpracy gospodarczej, obejmując również kwestie polityczne, bezpieczeństwa, naukowe oraz kulturalne. Jednak aktywną współpracę Rosja prowadzi tylko z kilkoma państwami – głównie na północy kontynentu – co znajduje odzwierciedlenie w wymianie handlowej.

– Choć RPA pozostaje największą gospodarką Afryki, wolumen handlu Rosji z tym krajem jest niewielki – znacznie niższy niż w przypadku Egiptu czy Algierii – zauważa dr Ivan Kłyszcz z Międzynarodowego Centrum Obrony i Bezpieczeństwa (ICDS) w Tallinnie. Jak dodaje, to właśnie Egipt i Algieria są kluczowymi partnerami Rosji, przy czym Egipt odgrywa tu szczególnie istotną rolę. Rosyjscy dyplomaci i przedstawiciele biznesu starają się rozwijać relacje także z innymi państwami, przede wszystkim z Tanzanią i Etiopią, jednak dotąd bez znaczących rezultatów.

Egipt jest drugą co do wielkości gospodarką na kontynencie. Od 2021 roku dwustronne obroty handlowe wzrosły ponad dwukrotnie, osiągając w 2025 roku – według danych Federalnej Służby Celnej Rosji – poziom 10,5 mld dolarów. Głównym motorem tej wymiany są dostawy rosyjskiego zboża, a także wyroby przemysłu metalurgicznego. Egipt dostarcza do Rosji przede wszystkim owoce i warzywa.

Ponadto realizowane są projekty inwestycyjne. Rosja buduje dużą elektrownię jądrową w egipskim regionie El-Dabaa na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Budowa jest finansowana z rosyjskiego kredytu w wysokości 25 mld dolarów, który ma pokryć około 85 procent kosztów.

Egipt jest jednym z niewielu krajów afrykańskich, z którymi Rosja utrzymuje stabilne relacje biznesowe i ma bogate doświadczenie we współpracy – uważa ekspert ds. Bliskiego Wschodu Nikita Smagin. – W dłuższej perspektywie Egipt mógłby stać się dla Moskwy bramą do Afryki i kolejnych rynków. Kair kieruje się jednak własnymi interesami. Liczenie na to, że Egipt udzieli Rosji wsparcia wyłącznie z pobudek politycznej solidarności, byłoby zbyt optymistyczne – twierdzi.

Rola gospodarcza Rosji w Afryce

Według rosyjskiej służby celnej w 2025 roku na Egipt przypadało około 39 procent rosyjsko-afrykańskiego obrotu handlowego, a łączna wartość wymiany handlowej Rosji ze wszystkimi 54 krajami kontynentu wyniosła około 27 mld dolarów. Udział Afryki w rosyjskim handlu zagranicznym jest zatem niewielki (3,9 procent w 2025 roku) i nieproporcjonalny do uwagi, jaką Moskwa poświęca relacjom z państwami tego kontynentu.

Z drugiej strony Rosja również nie jest dla Afryki znaczącym partnerem handlowym. Dla porównania: wartość wymiany handlowej z Unią Europejską – najważniejszym partnerem krajów afrykańskich – wyniosła w 2025 roku około 385 mld dolarów. Również inni partnerzy, według dostępnych danych, wyraźnie wyprzedzają Rosję: obroty handlowe z Chinami przekroczyły w 2025 roku 348 mld dolarów, z USA osiągnęły niemal 105 mld, a z Indiami – około 103 mld dolarów.

Fidel Owusu zauważa, że ​​obecność gospodarcza Rosji w Afryce jest znacznie mniej odczuwalna niż obecność Chin, USA, Indii czy tradycyjnych graczy europejskich, takich jak Francja i Wielka Brytania. Ten pochodzący z Ghany ekspert z ośrodka analitycznego Geopolitical Intelligence Services podkreśla: – W ostatnich latach w obszarze handlu i inwestycji mocarstwa regionalne – takie jak Turcja czy Zjednoczone Emiraty Arabskie – odniosły w Afryce większy sukces niż Rosja.

Choć podczas szczytu Rosja–Afryka wiele przestrzeni zaplanowano na debaty o gospodarce, konkretne plany nie robią większego wrażenia. Pawieł Kałmyczek, kierujący departamentem współpracy dwustronnej w rosyjskim Ministerstwie Rozwoju Gospodarczego, oświadczył niedawno, że do 2030 roku planowane jest podwojenie wolumenu handlu. Nawet gdyby cel ten udało się osiągnąć, Rosja wciąż pozostawałaby w tyle za innymi graczami, np. Niemcami. Według Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis), wartość wymiany handlowej Niemiec z Afryką wyniosła w 2025 roku około 72 mld dolarów amerykańskich.

– Kraje zachodnie dominują w sektorach o znaczeniu strategicznym, takich jak wydobycie surowców, finanse czy energetyka, nawet jeśli ich obecność polityczna w regionie słabnie – mówi Beverly Ochieng z firmy doradczej Control Risks w Senegalu. – Rosja będzie rywalizować o dostęp do kluczowych surowców mineralnych oraz projektów energetycznych. Widać to choćby w przypadku przedsięwzięć związanych z wydobyciem litu w Mali czy inicjatyw w sektorze energii jądrowej na całym kontynencie – dodaje.

Rosyjscy najemnicy w Afryce

Obecność Rosji w Afryce najwyraźniej zaznacza się w sferze wojskowej – znacznie mocniej niż w obszarze handlu czy inwestycji. Począwszy od działań Grupy Wagnera, rosyjscy najemnicy wspierają przede wszystkim reżimy w niestabilnych państwach regionu Sahelu. W zamian za to powiązane z nimi struktury zyskują dostęp do surowców naturalnych. Po śmierci założyciela Grupy Wagnera Jewgienija Prigożyna większość tych operacji przeszła pod kontrolę Korpusu Afrykańskiego – formacji najemniczej utworzonej przez rosyjskie Ministerstwo Obrony.

Według Congressional Research Service, zaplecza analitycznego Kongresu USA, największe rosyjskie kontyngenty wojskowe stacjonują w Republice Środkowoafrykańskiej, Mali oraz Libii. W każdym z tych krajów przebywa po kilka tysięcy najemników. Korpus Afrykański planuje ponadto rozszerzyć swoją obecność w Burkina Faso i Nigrze. Rosyjscy najemnicy byli również widywani w Gwinei Równikowej.

Prof. Irina Filatova z Uniwersytetu w Kapsztadzie podkreśla, że ​​obecność wojskowa w Afryce jest dla Rosji istotna z kilku powodów. – Kraje te dysponują znacznymi zasobami surowców naturalnych, takich jak złoto czy uran. Pozwalają one również wywierać wpływ na południowe granice Europy – między innymi w kwestiach migracji oraz bezpieczeństwa regionalnego. Jeśli chodzi o Libię, kraj ten stanowi ważny węzeł logistyczny, łączący z regionem Sahelu i Afryką Środkową. Poprzez Libię można sprawnie realizować dostawy do państw niemających dostępu do morza – wyjaśnia ekspertka.

Co więcej, Rosja pozostaje jednym z największych dostawców broni dla państw afrykańskich, choć z powodu wojny w Ukrainie wolumen rosyjskiego eksportu w tym zakresie uległ zmniejszeniu. Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem (SIPRI) szacuje udział Moskwy w afrykańskim rynku broni w latach 2021–2025 na 15 procent – ​​daje to jej trzecie miejsce, za USA (19 procent) i Chinami (17 procent). W okresie 2020–2024 udział Rosji był jeszcze wyższy: z wynikiem 21 procent zajmowała ona pierwsze miejsce, wyprzedzając Chiny (18 procent) oraz USA (16 procent).

Cele dyplomatyczne Rosji? Poparcie

Choć Rosja nie jest dla Afryki znaczącym partnerem gospodarczym, to – dzięki dostawom żywności i nawozów oraz obecności wojskowej – w niektórych krajach wpływy Moskwy na tym kontynencie są znacznie większe, niż można by sądzić, patrząc wyłącznie na wolumen handlu i inwestycji – twierdzi dr Ivan Klyszcz z ICDS.

– Rosja przywiązuje dużą wagę do znaczenia dyplomatycznego Afryki – kontynentu, na którym znajduje się najwięcej państw. Dla Moskwy kluczowe jest przede wszystkim poparcie krajów afrykańskich podczas głosowań w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. W ostatnim czasie Rosji coraz częściej udaje się takie poparcie zapewnić – mówi Fidel Owusu.

Podobnego zdania jest prof. Irina Filatowa: – Relacje z Afryką są dla Rosji niezwykle istotne jako dowód, że kraj ten nie jest izolowany na arenie międzynarodowej. Rosyjskie władze chcą pokazać, że mogą liczyć na wsparcie znacznej części świata, a państwa afrykańskie odgrywają w tym ważną rolę.

Postrzeganie Rosji w Afryce

W ostatnich latach Rosja pozycjonuje się na arenie międzynarodowej jako rzecznik interesów Globalnego Południa, przeciwstawiając je Zachodowi i odwołując się m.in. do dziedzictwa kolonialnego.

– Chcemy współpracować z Afryką – współpracujemy i będziemy współpracować dalej, ale nie tak, jak robili to kolonialni władcy, którzy dążyli do zarobku na Afryce czy okradania kontynentu. Naszym celem jest wspólny rozwój – stwierdził niedawno prezydent Rosji Władimir Putin podczas spotkania klubu dyskusyjnego Wałdaj.

W niektórych krajach odniesienia do kolonialnej przeszłości spotykają się z pozytywnym odbiorem, w innych zaś nie – zauważa Irina Filatowa: – Afryka to nie kraj, lecz kontynent. Istnieją różnice zarówno w postrzeganiu Rosji, jak i w sposobie, w jaki Rosja sama siebie pozycjonuje. Co więcej, poglądy elit politycznych często znacząco odbiegają od opinii zwykłych obywateli. Na przykład w Republice Południowej Afryki rosyjska narracja jest odbierana całkiem pozytywnie. W innych państwach narracja antykolonialna jest wprawdzie również popularna, ale niekoniecznie kojarzy się z Rosją.

Według Beverly Ochieng Rosja wykorzystuje także „miękką siłę” (soft power), np. poprzez centra kultury czy „programy szkoleniowe dla dziennikarzy”, które obejmują również indoktrynację. Ochieng podkreśla jednak, że w relacjach z Rosją państwa afrykańskie kierują się przede wszystkim własnymi interesami strategicznymi.

Jeśli spojrzeć na dokumenty Unii Afrykańskiej – największej organizacji zrzeszającej państwa na tym kontynencie – można zauważyć, że za główne cele uznaje ona rozwój gospodarczy, handel i inwestycje, a nie konfrontację z Zachodem. Jak zauważa dr Kłyszcz, w tych obszarach Rosja nie oferuje krajom afrykańskim możliwości porównywalnych z tymi, jakie zapewniają inni gracze.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Po inwazji na Ukrainę i późniejszym zerwaniu z Zachodem Rosja zapowiedziała „historyczny powrót” do Afryki. Co ugrała?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::ST1%20Rosja%20pr%C3%B3buje%20rozpycha%C4%87%20si%C4%99%20w%20Afryce%3A%20czego%20chce%20i%20co%20ugra%C5%82a%3F%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79790341&x4=11395&x5=ST1%20Rosja%20pr%C3%B3buje%20rozpycha%C4%87%20si%C4%99%20w%20Afryce%3A%20czego%20chce%20i%20co%20ugra%C5%82a%3F%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fst1-rosja-pr%C3%B3buje-rozpycha%C4%87-si%C4%99-w-afryce-czego-chce-i-co-ugra%C5%82a%2Fa-79790341&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261029&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/st1-rosja-próbuje-rozpychać-się-w-afryce-czego-chce-i-co-ugrała/a-79790341?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/71403682_401.jpg
Image caption Prezydent Burkiny Faso Ibrahim Traoré i Władimir Putin na promującym Rosję plakacie na przedmieściach stolicy kraju Wagadugu
Image source Christina Peters/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/71403682_401.jpg&title=ST1%20Rosja%20pr%C3%B3buje%20rozpycha%C4%87%20si%C4%99%20w%20Afryce%3A%20czego%20chce%20i%20co%20ugra%C5%82a%3F

Item 3
Id 79790749
Date 2026-10-28
Title Spór w niemieckiej CDU. Posłowie mieli przysiąc, że nie głosowali na AfD
Short title Niemcy. Posłowie CDU mieli przysiąc, że nie poparli kandydatów AfD
Teaser Czy głosy poparcia dla kandydatów AfD w parlamencie Saksonii-Anhaltu pochodziły od posłów CDU? Politycy chadecji mieli składać w tej sprawie oświadczenia pod przysięgą.

We frakcji CDU w Saksonii-Anhalcie trwają spory związane z wyborem posła populistyczno-prawicowej AfD na przewodniczącego parlamentu landu. Jak potwierdziło niemieckiej agencji prasowej DPA kilku posłów CDU, podczas posiedzenia frakcji posłowie tej partii mieli podpisać oświadczenie pod przysięgą, że nie głosowali na kandydata AfD. Jako pierwszy poinformował o tym portal informacyjny „Nius”.

Zgodnie z tymi informacjami posłom CDU podczas wewnętrznego posiedzenia frakcji przedstawiono oświadczenie pod przysięgą, w którym mieli oni oświadczyć, że nie poparli oni ani polityka AfD Tobiasa Rauscha w głosowaniu na przewodniczącego landtagu, ani Hansa-Thomasa Tillschneidera – w głosowaniu na wiceprzewodniczącego.

Obaj zostali wybrani na początku października większością głosów przewyższającą liczbę mandatów, jakie AfD i BSW posiadają w nowym parlamencieSaksonii-Anhaltu.

Od tego czasu trwa dyskusja, czy głosy te mogły pochodzić z szeregów CDU. Frakcja konsekwentnie zaprzeczała tym doniesieniom.

Schulze: propozycja nie pochodziła od nas

Szef CDU w Saksonii-Anhalcie Sven Schulze odrzucił zarzuty, jakoby to on przedstawił posłom oświadczenie pod przysięgą. Ani on, ani zarząd klubu nie podjęli takich działań – powiedział Schulze DPA.

I dodał: – Propozycja została zgłoszona przez członków frakcji na posiedzeniu, omówiona i odrzucona.

Wezwania do dymisji

Pełniący obowiązki premiera Schulze jest krytykowany także przez polityków chadecji. Były poseł CDU do parlamentu krajowego Alexander Räuscher powiedział gazecie „Die Welt”, że jeśli to prawda, to jest to powód, dla którego Schulze musi zrezygnować.

– Żądanie takiego oświadczenia świadczy o absurdalnym rozumieniu demokracji. Stanowi to pogwałcenie praw posłów i jest nie do przyjęcia – mówił.

Również frakcja BSW wezwała lidera chadecji a landzie do ustąpienia ze wszystkich sprawowanych przez niego funkcji. – Nie można go dłużej tolerować w naszym kraju. Swoim zachowaniem przyczynia się on do podważania demokracji i konstytucji – powiedział przewodniczący frakcji BSW, Thomas Schulze.

Jednak na sobotnim zjeździe bawarskiej partii chadeckiej CSU kanclerz Friedrich Merz powtórzył, że izolacja skrajnej prawicy od współpracy nadal obowiazuje, a kto w CDU tego nie akceptuje, powinien odejść. – Każdy, kto uważa, że ​​musi oddać głos na tych ludzi, nie ma miejsca w chadeckiej Unii. Nie ma dla niego miejsca wśród nas – oświadczył Merz w Monachium.

(DPA/przy)

Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Czy głosy poparcia dla kandydatów AfD w parlamencie Saksonii-Anhaltu pochodziły od posłów CDU?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Sp%C3%B3r%20w%20niemieckiej%20CDU.%20Pos%C5%82owie%20mieli%20przysi%C4%85c%2C%20%C5%BCe%20nie%20g%C5%82osowali%20na%20AfD&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79790749&x4=11395&x5=Sp%C3%B3r%20w%20niemieckiej%20CDU.%20Pos%C5%82owie%20mieli%20przysi%C4%85c%2C%20%C5%BCe%20nie%20g%C5%82osowali%20na%20AfD&x6=1&x7=%2Fpl%2Fsp%C3%B3r-w-niemieckiej-cdu-pos%C5%82owie-mieli-przysi%C4%85c-%C5%BCe-nie-g%C5%82osowali-na-afd%2Fa-79790749&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261028&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/spór-w-niemieckiej-cdu-posłowie-mieli-przysiąc-że-nie-głosowali-na-afd/a-79790749?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79565148_401.jpg
Image caption Polityk AfD Tobias Rausch jest przewodniczącym landtagu Saksonii-Anhaltu. To pierwszy taki przypadek w Niemczech
Image source Jan Woitas/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79565148_401.jpg&title=Sp%C3%B3r%20w%20niemieckiej%20CDU.%20Pos%C5%82owie%20mieli%20przysi%C4%85c%2C%20%C5%BCe%20nie%20g%C5%82osowali%20na%20AfD

Item 4
Id 79789805
Date 2026-10-28
Title Der Spiegel: Podejrzani o sabotaż dla Rosji zatrzymani w Niemczech
Short title Spiegel: Podejrzani o sabotaż na zlecenie Rosji zatrzymani w Bawarii
Teaser W Bawarii na początku miesiąca zatrzymano podejrzanych o atak na rumuńską firmę zbrojeniową. Jak informuje „Der Spiegel”, mieli oni planować akty sabotażu również w Niemczech.

Prokuratura Generalna w Monachium prowadzi śledztwo przeciwko dwóm obywatelom Białorusi, którzy mieli planować atak sabotażowy w okolicach Norymbergi. Jak dowiedział się magazyn „Der Spiegel” ze źródeł w organach bezpieczeństwa, podejrzani zamierzali najprawdopodobniej podłożyć ogień w pobliżu linii kolejowej oraz trakcji elektroenergetycznej.

Z informacji niemieckiego magazynu wynika, że mężczyźni – w wieku 39 i 50 lat – przebywają w areszcie już od początku października. Równolegle dochodzenie przeciwko Białorusinom prowadzą rumuńskie służby bezpieczeństwa.

Mężczyźni są podejrzani o udział w podpalenia parku przemysłowego w Braszowie w Rumunii w nocy z 13 na 14 września. Zakłady produkcyjne ma tam firma zbrojeniowa, która – jak wynika z jej strony internetowej – wytwarza m.in. granatniki oraz amunicję wojskową.

Należą do sieci szpiegowsko-sabotażowej

Według ustaleń rumuńskiego wywiadu SRI, podejrzani należą do sterowanej przez Moskwę sieci szpiegowsko-sabotażowej.

Po stronie niemieckiej śledztwo prowadzą specjaliści z bawarskiej Centrali ds. Walki z Ekstremizmem i Terroryzmem (ZET), która odpowiada m.in. za sprawy o szczególnym znaczeniu ponadregionalnym dla bezpieczeństwa państwa. Białorusinom zarzuca się m.in. „działalność agenturalną w celach sabotażowych” oraz zmowę w celu dokonania podpalenia.

Rumuńskie służby bezpieczeństwa opublikowały nagrania z kamer monitoringu, które mają przedstawiać moment wrześniowego ataku w Braszowie. Widać na nich m.in. mężczyznę, który w nocy wspina się po drabinie ewakuacyjnej na dach budynku. Chwilę później spod dachu wybuchają płomienie.

Kolejny mężczyzna, który miał brać udział w zamachu w Braszowie, został zatrzymany w Polsce.

Seria aktów sabotażu

Sprawa ta wpisuje się w całą serię aktów sabotażu w Europie, sterowanych przez Rosję.

Zaledwie dwa tygodnie temu w Nürtingen (Badenia-Wirtembergia) zatrzymano dwóch obywateli Turcji. Są oni podejrzani o udział w podpaleniu terminala Starlink w Polsce doszło 23 września. Satelitarny system internetowy odgrywa kluczową rolę w walce obronnej Ukrainy przeciwko Rosji.

Polski rząd nazwał to celową akcją sabotażową i obarczył odpowiedzialnością Moskwę. Z informacji niemieckiego magazynu wynika, że obaj mężczyźni mogą mieć powiązania z turecko-kurdyjską grupą przestępczą o nazwie „Daltonowie”. Członkowie tego gangu mogli dokonać ataku na zlecenie rosyjskich służb specjalnych.

(DerSpiegel/przy)

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Short teaser W Bawarii na początku października zatrzymano podejrzanych o atak na rumuńską firmę zbrojeniową – pisze „Der Spiegel”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Der%20Spiegel%3A%20Podejrzani%20o%20sabota%C5%BC%20dla%20Rosji%20zatrzymani%20w%20Niemczech%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79789805&x4=11400&x5=Der%20Spiegel%3A%20Podejrzani%20o%20sabota%C5%BC%20dla%20Rosji%20zatrzymani%20w%20Niemczech%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fder-spiegel-podejrzani-o-sabota%C5%BC-dla-rosji-zatrzymani-w-niemczech%2Fa-79789805&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261028&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/der-spiegel-podejrzani-o-sabotaż-dla-rosji-zatrzymani-w-niemczech/a-79789805?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79038230_401.jpg
Image caption Policyjna akcja przeciwko osobom podejrzanym o sabotaż
Image source Daniel Evers/WupperVideo/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79038230_401.jpg&title=Der%20Spiegel%3A%20Podejrzani%20o%20sabota%C5%BC%20dla%20Rosji%20zatrzymani%20w%20Niemczech

Item 5
Id 79789837
Date 2026-10-28
Title Prezes Audi obrywa po występie u Trumpa. „Więcej niż niesmaczne”
Short title Prezes Audi obrywa po występie u Trumpa. „Więcej niż niesmaczne”
Teaser Prezes Audi wystąpił na wiecu Donalda Trumpa, czym wywołał falę krytyki.

Szef Audi Gernot Döllner spotkał się z ostrą krytyką po wystąpieniu u boku prezydenta USA. W sobotę Donald Trump nieoczekiwanie ogłosił budowę fabryki Audi w Perry w stanie Georgia. Ma ona zapewnić 4,5 tys.miejsc pracy. Decyzję o inwestycji w USA muszą zatwierdzić jeszcze władze koncernu Volkswagen, do którego należy Audi.

Döllner pojawił się następnie na scenie i podziękował prezydentowi USA za wsparcie. 3 listopada w Stanach Zjednoczonych odbędą się wybory uzupełniające (tzw. wybory śródokresowe).

Do krytyki ze strony prasy czy związków zawodowych dołączył przedstawiciel rządu Niemiec. Minister środowiska Carsten Schneider z SPD w rozmowie z dziennikiem „Kölner Stadt-Anzeiger” określił okoliczności, w jakich ogłoszono inwestycję Audi – podczas wiecu wyborczego Trumpa – jako „więcej niż niesmaczne”. Ponad 100 tys. osób podpisało petycję internetową, domagając się dymisji Döllnera.

Ekspert krytykuje szefa Audi

Według ekonomisty i eksperta ds. ładu korporacyjnego Christiana Strengera, obowiązki prezesów wykraczają poza dbanie o interesy akcjonariuszy i zysk firmy. – Zasada jest taka, że ​​należy budować trwałe i stabilne relacje ze wszystkimi interesariuszami – akcjonariuszami, pracownikami, środowiskiem naturalnym oraz sferą polityki – powiedział Strenger w rozmowie z agencją prasową DPA. Skupianie się wyłącznie na akcjonariuszach jest „niedopuszczalne”.

Ekspert ds. ładu korporacyjnego ocenił wystąpienie Döllnera jako niestosowne: – Dał się wykorzystać w bardzo niefortunnym momencie.

Zdaniem Strengera występ u boku Trumpa był „całkowicie błędnym krokiem w niewłaściwym czasie”. Tym bardziej że wewnętrzne zasady koncernu nakazują zachowanie neutralności politycznej w okresie przedwyborczym, a istnieją sposoby na adekwatne do sytuacji wsparcie polityczne: – To, że Döllner osobiście się tam pojawił, było czymś znacznie więcej niż tylko przejawem złego gustu.

Audi stawia na dobrego konia?

Minister środowiska Schneider skrytykował również strategię niemieckiego producenta samochodów: „Podczas gdy znaczna część świata zmierza w stronę technicznie lepszej elektromobilności, Audi stawia na paliwa kopalne, a tym samym na złego konia” – powiedział Schneider w rozmowie z dziennikiem „Kölner Stadt-Anzeiger”. „Pomijając już wysoce niesmaczne okoliczności tego ogłoszenia, należy również wątpić, czy taka decyzja ma przyszłość”.

Z kolei rzecznik rządu odmówił komentarza do sprawy. Jak stwierdził, to decyzja o charakterze biznesowym.

W Georgii Audi planuje produkcję SUV-ów – w tym nowego, wyjątkowo dużego modelu Q9, zaprojektowanego z myślą o rynku amerykańskim, a także modeli Q7 i Q8. Audi nie podaje informacji na temat rodzaju napędów. W USA samochody elektryczne mają jednak bardzo niewielki udział w rynku: według danych firmy doradczej PwC w pierwszych dziewięciu miesiącach roku wyniósł on zaledwie 6 procent – ​​co, mimo wysokich cen paliw, stanowi wynik niższy niż w całym 2025 roku. Nawet jeśli uwzględnić pojazdy hybrydowe, udział samochodów zelektryfikowanych w sprzedaży pozostaje znacznie poniżej jednej czwartej. To znacznie mniej niż na innych dużych rynkach.

Decyzję Audi poprzedziły wieloletnie analizy nt. m.in. popytu na auta tej marki (duże i o napędach spalinowych), ale jej katalizatorem były cła nałożone przez Donalda Trumpa na europejskie produkty, co uderzyło przede wszystkim właśnie w niemieckich producentów aut, i tak borykających się już z wyższymi kosztami i coraz bardziej agresywną, wspieraną przez reżim konkurencją podmiotów z Chin. Dotyczy to także Audi, które zapowiedziało na początku zeszłego roku zwolnienia.

Fala krytyki po wystąpieniu u Trumpa

Od czasu wystąpienia u Trumpa Döllner mierzy się z krytyką z różnych stron. Partia Lewica (Die Linke) zażądała już jego dymisji – podobnego zdania jest ponad 100 tys. internautów, którzy podpisali petycję zorganizowaną przez lewicową i proklimatyczną organizację Campact. W petycji czytamy, że weekendowe wystąpienie było „hipokrytyczne, służalcze, a politycznie stanowiło ukłon w stronę prób szantażu ze strony Trumpa”. Sygnatariusze domagają się ustąpienia menedżera.

Organizacja Campact, finansowana z darowizn, stawia sobie za cel wzmacnianie demokracji, walkę o sprawiedliwość społeczną oraz działania na rzecz ochrony środowiska i klimatu.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Short teaser Prezes Audi wystąpił na wiecu Donalda Trumpa, czym wywołał falę krytyki.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Prezes%20Audi%20obrywa%20po%20wyst%C4%99pie%20u%20Trumpa.%20%E2%80%9EWi%C4%99cej%20ni%C5%BC%20niesmaczne%E2%80%9D%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79789837&x4=11398&x5=Prezes%20Audi%20obrywa%20po%20wyst%C4%99pie%20u%20Trumpa.%20%E2%80%9EWi%C4%99cej%20ni%C5%BC%20niesmaczne%E2%80%9D%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprezes-audi-obrywa-po-wyst%C4%99pie-u-trumpa-wi%C4%99cej-ni%C5%BC-niesmaczne%2Fa-79789837&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261028&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/prezes-audi-obrywa-po-występie-u-trumpa-więcej-niż-niesmaczne/a-79789837?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79774623_401.jpg
Image caption Donald Trump i szef Audi Gernot Dollner na wiecu w Perry w Georgii
Image source Mark Schiefelbein/AP Photo/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79774623_401.jpg&title=Prezes%20Audi%20obrywa%20po%20wyst%C4%99pie%20u%20Trumpa.%20%E2%80%9EWi%C4%99cej%20ni%C5%BC%20niesmaczne%E2%80%9D

Item 6
Id 79788675
Date 2026-10-28
Title Friedrich Merz w Tokio: Niemcy i Japonię łączą wspólne wartości
Short title Friedrich Merz: Niemcy i Japonię łączą wspólne wartości
Teaser Kanclerz Niemiec chce globalnego sojuszu handlowego i dąży do bliskiego partnerstwa z Japonią.

Friedrich Merz zaproponował stworzenie „globalnego sojuszu politycznego na rzecz handlu opartego na jasnych regułach”. Ma on bronić, wzmocnić oraz unowocześnić wolny handel, „w tym w ramach Światowej Organizacji Handlu” – wynika z przemówienia, które kanclerz Niemiec wygłosił w Tokio.

Już podczas wcześniejszej wizyty w Singapurze Merz opowiedział się za umową o wolnym handlu między Unią Europejską a ASEAN (Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej) oraz za zbliżeniem UE do transpacyficznej umowy CPTPP .

Japonię i Niemcy łączą wartości

Podczas spotkania z premier Japonii Sanae Takaichi Merz podkreślił, że mimo odległości geograficznej postrzega Japonię jako „sąsiada” i partnera podzielającego te same wartości. Takaichi określiła relacje obu krajów mianem „partnerstwa premium”.

Wcześniej w Singapurze, który był pierwszym przystankiem na trasie jego wizyty, Merz apelował o nową azjatycko-europejską inicjatywę handlową. W Tokio doprecyzował, że nowy sojusz miałby dawać impulsy polityczne i pozwalać na wspólną reakcję, „gdyby międzynarodowy ład handlowy znalazł się w niebezpieczeństwie”.

W ramach koalicji zaufanych partnerów możliwe byłoby przeprowadzenie pilnej reformy Światowej Organizacji Handlu (WTO) oraz potwierdzenie zasady rezygnacji z nielegalnych ceł czy nacisków ekonomicznych – dodał Merz, nawiązując do działań USA i Chin. – Moglibyśmy porozumieć się w kwestii rozwiązywania sporów i uznać decyzje za wiążące, pomimo obecnego paraliżu organu apelacyjnego WTO. Gdyby inni łamali zasady światowego systemu handlowego lub stosowali przymus ekonomiczny, moglibyśmy koordynować działania w ramach sojuszu i występować pod wspólnym szyldem – zaznaczył kanclerz.

Potrzeba ścisłej współpracy

Merz wezwał do ściślejszej współpracy Niemiec, Japonii oraz innych państw. – Niezależnie od tego, czy jesteśmy dużymi, małymi, czy średnimi potęgami – jeśli pójdziemy razem, nie będziemy musieli pytać, czy „jesteśmy w menu”, czy „siedzimy przy stole’. Bo wtedy to restauracja będzie należeć do nas – powiedział kanclerz. Było to nawiązanie do wypowiedzi premiera Kanady Marka Carneya, który również zaproponował sojusz średnich państw w odpowiedzi na politykę USA i Chin

Berlin i Tokio stawiają na partnerstwo przemysłowe

W swoim wystąpieniu Merz zaproponował Japonii zacieśnienie współpracy przemysłowej oraz wspólne działania na rynkach trzecich. Ponadto oba kraje miałyby ściślej kooperować w dziedzinie sztucznej inteligencji, sektora obronnego oraz redukcji zależności w zakresie kluczowych surowców. Działania te wynikają z obaw, że Chiny mogą ograniczyć eksport surowców niezbędnych do produkcji zaawansowanych technologii.

W świecie zachodnim Japonia uchodzi za wzór pod względem uniezależniania się od Pekinu. Merz ponowił jednak w Tokio ostrzeżenie przed całkowitym odcięciem się od chińskiej gospodarki, podkreślając, że chodzi o minimalizowanie ryzyka (derisking). Oba kraje podpisały m.in. umowę o partnerstwie surowcowym.

Podczas wspólnej konferencji z premier Japonii kanclerz Niemiec ostrzegł przed eskalacją napięć wokół Tajwanu, który Pekin uznaje za swoją zbuntowaną prowincję. – Wszystkie strony muszą działać z najwyższą rozwagą – apelował Merz, odnosząc się zarówno do chińskich gróźb militarnych, jak i niepodległościowych dążeń władz w Tajpej. Jednocześnie szef niemieckiego rządu zapewnił, że Berlin niezmiennie popiera politykę „jednych Chin”.

(DPA/przy)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Kanclerz Niemiec chce globalnego sojuszu handlowego i dąży do zacieśnienia partnerstwa z Japonią.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Friedrich%20Merz%20w%20Tokio%3A%20Niemcy%20i%20Japoni%C4%99%20%C5%82%C4%85cz%C4%85%20wsp%C3%B3lne%20warto%C5%9Bci&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79788675&x4=11398&x5=Friedrich%20Merz%20w%20Tokio%3A%20Niemcy%20i%20Japoni%C4%99%20%C5%82%C4%85cz%C4%85%20wsp%C3%B3lne%20warto%C5%9Bci&x6=1&x7=%2Fpl%2Ffriedrich-merz-w-tokio-niemcy-i-japoni%C4%99-%C5%82%C4%85cz%C4%85-wsp%C3%B3lne-warto%C5%9Bci%2Fa-79788675&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261028&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/friedrich-merz-w-tokio-niemcy-i-japonię-łączą-wspólne-wartości/a-79788675?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79786704_401.jpg
Image caption Friedrich Merz podczas spotkania z premier Japonii Sanae Takaichi
Image source Kay Nietfeld/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79786704_401.jpg&title=Friedrich%20Merz%20w%20Tokio%3A%20Niemcy%20i%20Japoni%C4%99%20%C5%82%C4%85cz%C4%85%20wsp%C3%B3lne%20warto%C5%9Bci

Item 7
Id 79787018
Date 2026-10-28
Title Plan UE „Made in Europe” niepokoi światową branżę motoryzacyjną
Short title Plan UE „Made in Europe” dla motoryzacji: kto zyska, a kto straci?
Teaser UE chce chronić europejskich producentów samochodów przed chińską konkurencją, ale jej plan może zaszkodzić bliskim partnerom Unii. Stawką są miliardy w handlu i setki tysięcy europejskich miejsc pracy.

Zaproponowana w marcu przez Unię Europejską ustawa o przyspieszeniu przemysłowym (Industrial Accelerator Act – IAA) zakłada modernizację europejskich fabryk samochodów oraz przyznawanie dotacji wyłącznie pojazdom produkowanym w Europie. Ma to na celuochronę europejskiego przemysłu motoryzacyjnego przed nieuczciwymi praktykami handlowymi ze strony Chin.

Jednak unijny plan „Made in Europe” budzi poważny niepokój wśród innych zaprzyjaźnionych krajów o rozwiniętym przemyśle motoryzacyjnym – takich jak Turcja, Maroko, Japonia czy Korea Południowa – które są głęboko zintegrowane z europejskimi łańcuchami dostaw.

Po miesiącach impasu dotyczącego potencjalnego wpływu IAA na własną produkcję pojazdów, Niemcy i Francja osiągnęły na początku października kluczowy kompromis. Pozwala on dostawcom z krajów spoza UE, takich jak Wielka Brytania czy Norwegia, na uzyskanie statusu podmiotów o „europejskim pochodzeniu”.

Blisko Europy, ale niewystarczająco blisko

Inni istotni gracze w sektorze motoryzacyjnym pozostaną jednak wykluczeni – w tym Turcja, która od połowy lat 90. cieszyła się niezakłóconym dostępem do rynku UE.

Choć propozycje te muszą jeszcze pokonać poważne przeszkody legislacyjne w Brukseli, zanim staną się obowiązującym prawem, Ayhan Zeytinoglu, przewodniczący Fundacji Rozwoju Gospodarczego (IKV), uważa, że ​​francusko-niemieckie porozumienie może okazać się katastrofalne dla tureckiego sektora motoryzacyjnego.

- 73 proc. całkowitego tureckiego eksportu produktów motoryzacyjnych trafia do UE – powiedział Zeytinoglu w rozmowie z DW. - Jeśli na unijnym rynku napotkamy barierę „Made in Europe”, wyrządzi to ogromne szkody naszemu handlowi z UE oraz naszemu eksportowi”.

Dodał, że wykluczenie Turcji zaszkodziłoby europejskiemu przemysłowi motoryzacyjnemu, zamiast wzmacniać jego konkurencyjność wobec Chin.

Tureckie stowarzyszenie eksporterów branży motoryzacyjnej (OIB) wyliczyło, że w ubiegłym roku wartość tureckiego eksportu samochodów i części do UE wyniosła 30,1 mld dolarów (26,8 mld euro).

Ochrona części produkowanych w Europie

Zgodnie z założeniami IAA, 70 proc. całkowitej wartości komponentów pojazdu – z wyłączeniem akumulatora – powinno pochodzić z produkcji europejskiej.

Wstępna propozycja dotyczy jednak wyłącznie pojazdów w pełni elektrycznych (EV), hybryd typu plug-in oraz modeli z ogniwami paliwowymi; w ubiegłym roku stanowiły one zaledwie 27 proc. wszystkich nowych rejestracji samochodów w UE.

Tommaso Pardi, dyrektor międzynarodowej sieci badawczej sektora motoryzacyjnego GERPISA oraz starszy pracownik naukowy we francuskim Narodowym Centrum Badań Naukowych (CNRS), zauważa, że ​​próg 70 proc. jest wyjątkowo łagodny.

- Jeśli weźmiemy przeciętny samochód elektryczny wyprodukowany w Europie i wyłączymy z rachunku akumulator, okaże się, że około 83 proc. (części) pochodzi z Europy – powiedział Pardi w rozmowie z DW.

W myśl zaktualizowanego planu niemiecko-francuskiego, niektóre hybrydy (ładowane podczas jazdy) oraz pojazdy z silnikami benzynowymi i wysokoprężnymi mogłyby być sprzedawane również po 2035 roku – i one także podlegałyby wymogom dotyczącym europejskiego pochodzenia części.

W przypadku takich samochodów udział komponentów europejskich jest znacznie niższy. Większość z blisko 800 tys. pojazdów wyeksportowanych w ubiegłym roku z Turcji do UE mieściłaby się w tej znacznie szerszej kategorii.

Chiny szukają „tylnego wejścia”

Kolejnym istotnym powodem wykluczenia Turcji jest fakt, że chińscy producenci samochodów zwiększają w tym kraju swoją obecność, licząc na uzyskanie „tylnego wejścia” na rynek UE, napotykają jednak poważne przeszkody.

Przykładem jest firma SWM Motors, której fabryka w mieście Eskişehir w północno-zachodniej części Turcji została zamknięta w niespełna rok, ponieważ wytwarzane tam pojazdy nie spełniały unijnych norm bezpieczeństwa.

Plany koncernu BYD, zakładające budowę fabryki o wartości 1 miliarda dolarów w Manisie – dużym ośrodku przemysłowym niedaleko wybrzeża Morza Egejskiego – zostały wstrzymane.

Tymczasem Maroko – jak podaje firma doradcza AlixPartners – od czasu pandemii koronawirusa przyciągnęło chińskie inwestycje o wartości ponad 10 miliardów euro (11 miliardów dolarów), głównie w sektorze akumulatorów i części samochodowych.

Kto może ponieść straty?

Dla Francji ten północnoafrykański kraj pełni rolę analogiczną do tej, jaką dla niemieckiego sektora motoryzacyjnego odgrywają Chiny: stanowi niskokosztowe zaplecze produkcyjne, dzięki któremu francuscy producenci aut mogą zachować konkurencyjność. Gdyby Maroko zostało wykluczone, przystępne cenowo francuskie modele prawdopodobnie stałyby się droższe.

Straty mogą ponieść również japońscy producenci, którzy wytwarzają część swoich modeli w europejskich fabrykach. Samochody importowane z Japonii nie kwalifikowałyby się do unijnych dotacji, a modele produkowane we Francji, Portugalii czy Europie Wschodniej mogłyby z nich skorzystać tylko pod warunkiem, że odpowiednio duża część ich komponentów pochodzi z Europy.

Negatywne skutki mogą odczuć także południowokoreańscy producenci. Hyundai i Kia wytwarzają samochody w Czechach i na Słowacji, ale jednocześnie sprowadzają modele z Azji – te ostatnie nie spełniałyby wymogów. Z kolei koreańskie zakłady produkujące akumulatory w Polsce i na Węgrzech byłyby traktowane jako europejskie.

Producenci samochodów walczą o utrzymanie taniego importu

Pardi zauważa, że ​​europejscy giganci motoryzacyjni aktywnie lobbują na rzecz złagodzenia przepisów IAA, aby chronić swoje wysokie marże zysku.

- Chcą ograniczyć zakres IAA, aby zachować jak największą swobodę w pozyskiwaniu komponentów z zagranicy, zwłaszcza z Chin – stwierdził.

Producenci samochodów z siedzibą w UE ostrzegają, że wyższe koszty części postawiłyby ich w jeszcze trudniejszej sytuacji w rywalizacji z chińskimi konkurentami, zwłaszcza że europejskie dostawy akumulatorów prawdopodobnie nie zaspokoją popytu w najbliższym czasie.

Ankara również prowadzi w Brukseli lobbing, aby zostać włączoną do systemu „Made in Europe”, podczas gdy producenci samochodów poszukują kompromisu, który umożliwiłby Turcji dołączenie do niego na późniejszym etapie.

Według Pardiego rozwiązanie to dotyczyłoby „wyłącznie europejskich firm prowadzących tam (w Turcji i Maroku) swoją działalność… przy jednoczesnym wykluczeniu wszelkich niedawnych inwestycji z udziałem chińskiego kapitału (w tych krajach)”.

Krytyka dostawców części samochodowych

Europejscy dostawcy części samochodowych zajmują jednak odmienne stanowisko, domagając się dalszego wzmocnienia instrumentu IAA. Ostrzegają, że jeśli ich członkowie nie zostaną objęci lepszą ochroną, do 2035 roku w regionie może zniknąć nawet 650 tysięcy miejsc pracy w sektorze motoryzacyjnym.

- Utracone miejsce pracy w przemyśle bardzo trudno odzyskać, a negatywne skutki wykraczają daleko poza samych dużych dostawców – powiedział w rozmowie z DW Benjamin Krieger, sekretarz generalny Europejskiego Stowarzyszenia Dostawców Motoryzacyjnych (CLEPA).

Zdaniem Kriegera, instrument IAA pomaga europejskiemu przemysłowi wyrównać szanse w obliczu nieuczciwej konkurencji ze strony Chin. – Musimy zatamować krwawienie – podkreśla.

Biorąc pod uwagę szerokie poparcie społeczne dla działań zapewniających, by unijne środki publiczne „sprzyjały tworzeniu wartości w Europie”, Krieger z CLEPA uważa, że ​​partnerzy tacy jak Turcja, Maroko, Korea Południowa czy Japonia wcale nie muszą na tym stracić – pod warunkiem, że spełnią kryteria określone przez UE.

- UE powinna umożliwić dostęp do IAA za pośrednictwem mechanizmu dobrowolnego przystąpienia, opartego na obiektywnych kryteriach: dostosowaniu regulacyjnym, przestrzeganiu standardów społecznych i środowiskowych, braku zakłóceń na rynku, poszanowaniu praworządności oraz zasadzie wzajemności – a wszystko to przy wsparciu mechanizmów zapobiegjących obchodzeniu przepisów. Partnerzy, którzy spełnią te wymogi, są mile widziani” – stwierdził Krieger.

Short teaser UE chce chronić europejskich producentów samochodów przed chińską konkurencją, ale jej plan może zaszkodzić partnerom.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Plan%20UE%20%E2%80%9EMade%20in%20Europe%E2%80%9D%20niepokoi%20%C5%9Bwiatow%C4%85%20bran%C5%BC%C4%99%20motoryzacyjn%C4%85&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79787018&x4=11398&x5=Plan%20UE%20%E2%80%9EMade%20in%20Europe%E2%80%9D%20niepokoi%20%C5%9Bwiatow%C4%85%20bran%C5%BC%C4%99%20motoryzacyjn%C4%85&x6=1&x7=%2Fpl%2Fplan-ue-made-in-europe-niepokoi-%C5%9Bwiatow%C4%85-bran%C5%BC%C4%99-motoryzacyjn%C4%85%2Fa-79787018&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261028&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/plan-ue-made-in-europe-niepokoi-światową-branżę-motoryzacyjną/a-79787018?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/67704629_401.jpg
Image caption W grę wchodzą miliardy w handlu i setki tysięcy europejskich miejsc pracy
Image source Renault/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/67704629_401.jpg&title=Plan%20UE%20%E2%80%9EMade%20in%20Europe%E2%80%9D%20niepokoi%20%C5%9Bwiatow%C4%85%20bran%C5%BC%C4%99%20motoryzacyjn%C4%85

Item 8
Id 79788345
Date 2026-10-28
Title Brandenburgia. Wilk pogryzł dziewczynkę
Short title Brandenburgia. Wilk pogryzł dziewczynkę
Teaser W parku dzikich zwierząt Johannismühle w Brandenburgii wilk zaatakował dziewczynkę. Dziecko zostało ciężko ranne.

W parku dzikich zwierząt Johannismühle w Brandenburgii ośmioletnia dziewczynka została ciężko ranna w wyniku ataku jednego lub większej liczby zwierząt – poinformowała policja. Według informacji dziennika „Bild” dziecko zaatakował wilk.

Policja przekazała, że ​​w chwili zdarzenia dziewczynka przebywała na wybiegu dla zwierząt – w parku położonym niedaleko miejscowości Baruth/Mark – wraz z dwójką innych dzieci oraz pracownicą placówki. Ciężko ranna ośmiolatka została przetransportowana do szpitala śmigłowcem ratunkowym. Pozostałym osobom obecnym na miejscu nic się nie stało.

Na stronie internetowej parku widnieje informacja, że obiekt pozostaje zamknięty. Przyczyn takiej decyzji nie podano. Z informacji zamieszczonych w internecie wynika, że ​​w parku żyją m.in. niedźwiedzie brunatne, rysie oraz wilki szare i polarne.

(AFP, Bild/stef)

Short teaser W parku dzikich zwierząt Johannismühle w Brandenburgii wilk zaatakował dziewczynkę. Dziecko zostało ciężko ranne.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Brandenburgia.%20Wilk%20pogryz%C5%82%20dziewczynk%C4%99&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79788345&x4=11400&x5=Brandenburgia.%20Wilk%20pogryz%C5%82%20dziewczynk%C4%99&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbrandenburgia-wilk-pogryz%C5%82-dziewczynk%C4%99%2Fa-79788345&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261028&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/brandenburgia-wilk-pogryzł-dziewczynkę/a-79788345?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79788436_401.jpg
Image caption Park dzikich zwierząt Johannismühle został zamknięty po ataku drapieżnika na dziecko
Image source Carsten Koall/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79788436_401.jpg&title=Brandenburgia.%20Wilk%20pogryz%C5%82%20dziewczynk%C4%99

Item 9
Id 79785565
Date 2026-10-28
Title Nagły wydatek rzędu 3 tysięcy euro? Ponad jedna trzecia Niemców ma z tym problem
Short title Niemcy bez oszczędności. Żyją od pierwszego do pierwszego?
Teaser Zepsuta pralka czy nagła wizyta u mechanika mogą zrujnować budżet domowy niemal co drugiego mieszkańca Niemiec. Problem dotyczy szczególnie młodych ludzi oraz rodzin z dziećmi.

W przypadku utraty stałych dochodów, oszczędności wielu mieszkańców Niemiec skończyłyby się już po kilku tygodniach. Z reprezentatywnego badania instytutu Civey, przeprowadzonego na zlecenie firmy ubezpieczeniowej Debeka wynika, że 51 procent dorosłych byłoby w stanie pokrywać bieżące opłaty najwyżej przez trzy miesiące.

Kolejne 22 procent utrzymałoby się z oszczędności zaledwie przez miesiąc – problem ten dotyczy dwukrotnie częściej kobiet niż mężczyzn. Z kolei niespełna jedna czwarta ankietowanych (23 procent) mogłaby przetrwać pół roku. W badaniu nie uwzględniono emerytów.

Mało kto może wydać 3 tysiące euro

Z analizy wynika również, że dla wielu rodzin barierą są nawet pojedyncze rachunki. Aż 37 procent ankietowanych deklaruje, że nie byłoby w stanie nagle wydać trzech tysięcy euro bez popadnięcia w kłopoty finansowe.

Kluczową rolę odgrywają wiek oraz struktura rodziny. W grupie młodych osób (od 18 do 29 lat) aż 63 procent badanych przyznaje, że taki wydatek przerósłby ich możliwości. Problem ten dotyka także 46 procent gospodarstw domowych z dziećmi, podczas gdy wśród osób bezdzietnych wynosi 34 procent.

Zaciskanie pasa i ograniczenie wydatków

W warunkach kryzysowych większość osób (54 procent) decyduje się w pierwszej kolejności na zaciskanie pasa i redukcję wydatków, nie naruszając długoterminowych polis. Jedynie 14 procent badanych pod wpływem silnej presji finansowej zdecydowałoby się na naruszenie oszczędności lub zmniejszenie składek na ubezpieczenia emerytalne.

Badanie przeprowadzono metodą online na grupie tysiąca dorosłych obywateli Niemiec (z wyłączeniem emerytów) oraz na grupie tysiąca osób prywatnie odkładających na przyszłość.

(DPA/KNA/przy)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Zepsuta pralka czy nagła wizyta u mechanika mogą zrujnować budżet domowy niemal co drugiego mieszkańca Niemiec.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Nag%C5%82y%20wydatek%20rz%C4%99du%203%20tysi%C4%99cy%20euro%3F%20Ponad%20jedna%20trzecia%20Niemc%C3%B3w%20ma%20z%20tym%20problem&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79785565&x4=11400&x5=Nag%C5%82y%20wydatek%20rz%C4%99du%203%20tysi%C4%99cy%20euro%3F%20Ponad%20jedna%20trzecia%20Niemc%C3%B3w%20ma%20z%20tym%20problem&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnag%C5%82y-wydatek-rz%C4%99du-3-tysi%C4%99cy-euro-ponad-jedna-trzecia-niemc%C3%B3w-ma-z-tym-problem%2Fa-79785565&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261028&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nagły-wydatek-rzędu-3-tysięcy-euro-ponad-jedna-trzecia-niemców-ma-z-tym-problem/a-79785565?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79628297_401.jpg
Image caption Dla 37 procent Niemców nagły wydatek rzędu 3000 euro stanowiłby poważny problem
Image source Anja Uhlemeyer-Wrona/imageBROKER/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2019/bpol190525_003_kasa_01f_sd.mp4&image=https://static.dw.com/image/79628297_401.jpg&title=Nag%C5%82y%20wydatek%20rz%C4%99du%203%20tysi%C4%99cy%20euro%3F%20Ponad%20jedna%20trzecia%20Niemc%C3%B3w%20ma%20z%20tym%20problem

Item 10
Id 79785270
Date 2026-10-28
Title Szukasz pracy? Nie daj się odstraszyć wymaganiom
Short title Niemcy. Oferty pracy odstraszają kandydatów. Firmy wymagają zbyt wiele
Teaser 44 proc. poszukujących pracy rezygnuje z ubiegania się o nią, jeśli nie spełnia wszystkich wymagań z ogłoszenia. Aż 71 proc. rekruterów uważa, że pracodawcy często żądają zbyt wiele. Tak wynika z danych firmy Stepstone.

Niemal połowa osób szukających pracy w Niemczech rezygnuje ze składania aplikacji, jeśli nie spełnia wszystkich wymagań wymienionych w ogłoszeniu. Tymczasem 71 proc. rekruterów uważa, że pracodawcy często oczekują od kandydatów więcej, niż rzeczywiście wymaga dane stanowisko. Wynika to z danych przedstawionych przez portal pośrednictwa pracy Stepstone.

Paradoks kwalifikacji

Według Stepstone 44 proc. poszukujących zatrudnienia nie aplikuje na stanowisko, jeśli nie spełnia wszystkich formalnych kryteriów. Jednocześnie 87 proc. specjalistów ds. rekrutacji ma trudności ze znalezieniem kandydatów o odpowiednich kompetencjach.

Ponad połowa rekruterów nie dysponuje też wiarygodnymi danymi pozwalającymi ocenić, jakie kwalifikacje są rzeczywiście potrzebne na podobnych stanowiskach. W rezultacie firmy tworzą rozbudowane listy oczekiwań, które mogą odstraszać również dobrze przygotowanych kandydatów.

– Im dłuższa lista wymagań, tym większe ryzyko, że ogłoszenie nie opisuje jednego stanowiska, lecz profil kilku specjalistów jednocześnie – wyjaśnia dr Anna Wittich, badaczka rynku pracy w The Stepstone Group.

Marketing z najdłuższą listą wymagań

Stepstone we współpracy z Wyższą Szkołą Techniki i Ekonomii w Berlinie (HTW Berlin) przeanalizował za pomocą sztucznej inteligencji ponad 100 tys. ogłoszeń o pracę. Badanie „Skills Map” wykazało wyraźne różnice w oczekiwaniach pracodawców w zależności od branży.

Najbardziej wygórowane wymagania widać w marketingu. Przeciętne ogłoszenie dotyczące pracy w tej dziedzinie wymienia 15 kompetencji – najwięcej spośród analizowanych grup zawodowych. Oprócz tradycyjnych umiejętności komunikacyjnych i organizacyjnych pracodawcy oczekują zdolności analitycznych, w tym analizy danych, oraz znajomości platform cyfrowych.

W działach HR, czyli zarządzania zasobami ludzkimi, obok kompetencji administracyjnych istotną rolę odgrywają umiejętności interpersonalne: empatia, inicjatywa i nastawienie na potrzeby pracowników. Znaczenie ma bowiem nie tylko obsługa procesów kadrowych, ale również budowanie relacji i zatrzymywanie talentów w firmie.

Z kolei w branży IT wymagania są bardziej wyspecjalizowane. Obejmują przede wszystkim programowanie, technologie chmurowe, zarządzanie infrastrukturą informatyczną oraz bezpieczeństwem i ryzykiem.

Nie trzeba spełniać wszystkich kryteriów

Zdaniem autorów analizy pracodawcy powinni regularnie weryfikować swoje oczekiwania i wyraźnie oddzielać kwalifikacje niezbędne od tych, które są jedynie dodatkowym atutem. Pozwoliłoby to uniknąć sytuacji, w której odpowiedni kandydaci rezygnują z ubiegania się o pracę już na etapie przeglądania ofert.

Anna Wittich radzi również osobom poszukującym zatrudnienia, by nie zniechęcały się długimi listami wymagań, jeśli mają kluczowe kompetencje potrzebne na danym stanowisku.

– Ogłoszenia często przedstawiają idealny obraz kandydata, a nie rzeczywiste minimalne wymagania – tłumaczy ekspertka.

W ramach badania „Skills Map” zidentyfikowano 955 295 wzmianek o umiejętnościach, które przy użyciu modeli językowych sztucznej inteligencji przyporządkowano do 231 szerszych kategorii kompetencji. Za kodowanie i analizę danych odpowiadał prof. Hendrik Send z HTW Berlin.

(EQS/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser 44 proc. szukających pracy nie składa aplikacji, jeśli nie spełnia wszystkich wymagań. Tak wynika z danych Stepstone.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Szukasz%20pracy%3F%20Nie%20daj%20si%C4%99%20odstraszy%C4%87%20wymaganiom&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79785270&x4=11400&x5=Szukasz%20pracy%3F%20Nie%20daj%20si%C4%99%20odstraszy%C4%87%20wymaganiom&x6=1&x7=%2Fpl%2Fszukasz-pracy-nie-daj-si%C4%99-odstraszy%C4%87-wymaganiom%2Fa-79785270&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261028&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/szukasz-pracy-nie-daj-się-odstraszyć-wymaganiom/a-79785270?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/75412767_401.jpg
Image caption Niemal połowa szukających pracy w Niemczech rezygnuje ze składania aplikacji, jeśli nie spełnia wszystkich wymagań
Image source Michael Bihlmayer/CHROMORANGE/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/75412767_401.jpg&title=Szukasz%20pracy%3F%20Nie%20daj%20si%C4%99%20odstraszy%C4%87%20wymaganiom

Item 11
Id 79785279
Date 2026-10-28
Title Europa zostaje w tyle. USA i Chiny wygrywają cyfrowy wyścig
Short title Europa coraz bardziej zależna od zagranicznych technologii
Teaser Europa zwiększyła zależność od zagranicznych technologii, podczas gdy USA i Chiny ją ograniczyły – wynika z badania Uniwersytetu w Bonn. Największą słabością są platformy cyfrowe. Niemcy plasują się na 25. miejscu.

Europa staje się coraz bardziej zależna od zagranicznych technologii cyfrowych, podczas gdy Stany Zjednoczone i Chiny systematycznie zwiększają swoją samodzielność w tej dziedzinie. Wynika to z opublikowanego w środę (28.10.2026) badania Uniwersytetu w Bonn, przeprowadzonego we współpracy z Instytutem Vodafone.

Naukowcy z ośrodka badawczego CASSIS Uniwersytetu w Bonn opracowali wskaźnik zależności cyfrowej Digital Dependence Index (DDI). Przeanalizowali sytuację 51 państw uprzemysłowionych i rozwijających się w latach 2010–2023, uwzględniając cztery obszary: handel sprzętem informatycznym, usługi IT, platformy cyfrowe oraz patenty technologiczne.

Niemcy w środku światowego rankingu

Wskaźnik przyjmuje wartości od 0, oznaczającego pełną niezależność, do 1, czyli całkowitej zależności od zagranicznych technologii. W badanym okresie średni poziom zależności cyfrowej państw europejskich wzrósł o 0,5 punktu procentowego, osiągając 0,69. Tymczasem Chiny zmniejszyły swoją zależność o 10,8 punktu procentowego, do poziomu 0,43, a Stany Zjednoczone o 6 punktów procentowych, do 0,38. USA pozostają tym samym najbardziej samodzielnym technologicznie państwem w zestawieniu.

Niemcy zajęły 25. miejsce na świecie ze wskaźnikiem DDI wynoszącym 0,73. To wynik zbliżony do Austrii i Tajlandii. Od 2010 do 2023 roku zależność cyfrowa Niemiec wzrosła o 2,4 punktu procentowego, przede wszystkim z powodu rosnącego uzależnienia od zagranicznego oprogramowania i usług informatycznych.

Niemiecka gospodarka ma jednak również mocne strony. Spośród analizowanych państw europejskich Niemcy wykazują najmniejszą zależność od zagranicznych patentów w dziedzinie technologii informacyjno-komunikacyjnych.

Nie oznacza to jednak, że mogą one konkurować na równych zasadach ze światowymi liderami. W analizowanym okresie przeciętny dystans Niemiec w tej kategorii do USA wynosił 26 proc., do Chin 20 proc., a do Korei Południowej 12 proc.

Dla porównania Polska uzyskała w zestawieniu ogólny wskaźnik zależności cyfrowej na poziomie 0,65.

Europa niemal całkowicie zależna

Największą słabością Europy pozostają platformy cyfrowe, takie jak systemy operacyjne, wyszukiwarki internetowe czy media społecznościowe. W tym obszarze europejskie państwa są niemal całkowicie uzależnione od zagranicznych dostawców.

Średni europejski wskaźnik zależności od platform wynosi aż 0,98, a w przypadku patentów technologicznych sięga 0,99. Znacznie lepiej Europa wypada w usługach informatycznych, gdzie wskaźnik wynosi 0,42, oraz w handlu sprzętem cyfrowym – 0,59.

Niemcy, podobnie jak Francja, Włochy i Wielka Brytania, należą do grupy państw postindustrialnych, które dysponują silnym zapleczem przemysłowym i badawczym, ale mają poważne braki w rozwoju własnych ekosystemów platform cyfrowych.

Efekt Irlandii zniekształca statystyki

Autorzy badania zwracają także uwagę na tzw. efekt Irlandii, który może tworzyć mylący obraz europejskiej niezależności technologicznej.

Irlandia osiąga wyjątkowo korzystny wskaźnik zależności cyfrowej, wynoszący około 0,40. Wynika to jednak w dużej mierze z obecności amerykańskich koncernów technologicznych, które ze względów podatkowych ulokowały w tym kraju swoje europejskie siedziby. Działalność tych przedsiębiorstw poprawia statystyki europejskiego handlu usługami cyfrowymi, choć nie oznacza, że technologie pozostają pod kontrolą europejskich firm.

Według autorów analizy po wyłączeniu Irlandii pozorna nadwyżka handlowa UE w sektorze technologii informacyjno-komunikacyjnych zamienia się w znaczny deficyt. W latach 2022–2024 łączne ujemne saldo handlu sprzętem i usługami cyfrowymi wyniosłoby około 350 mld dolarów.

Zdaniem badaczy wyniki pokazują, że mimo silnego zaplecza przemysłowego i naukowego Europa pozostaje w kluczowych obszarach technologii cyfrowych zależna od zagranicznych dostawców, a dystans do USA i Chin w badanym okresie jeszcze się zwiększył.

(DPA/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Europa coraz bardziej zależy od zagranicznych technologii. Niemcy zajęły 25. miejsce w rankingu cyfrowej autonomii.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Europa%20zostaje%20w%20tyle.%20USA%20i%20Chiny%20wygrywaj%C4%85%20cyfrowy%20wy%C5%9Bcig&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79785279&x4=12095&x5=Europa%20zostaje%20w%20tyle.%20USA%20i%20Chiny%20wygrywaj%C4%85%20cyfrowy%20wy%C5%9Bcig&x6=1&x7=%2Fpl%2Feuropa-zostaje-w-tyle-usa-i-chiny-wygrywaj%C4%85-cyfrowy-wy%C5%9Bcig%2Fa-79785279&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261028&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/europa-zostaje-w-tyle-usa-i-chiny-wygrywają-cyfrowy-wyścig/a-79785279?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Europa%20zostaje%20w%20tyle.%20USA%20i%20Chiny%20wygrywaj%C4%85%20cyfrowy%20wy%C5%9Bcig

Item 12
Id 79781442
Date 2026-10-28
Title Prasa o wzmocnieniu Frontexu: agencja od brudnej roboty
Short title Prasa o wzmocnieniu Frontexu: agencja od brudnej roboty
Teaser Bruksela zamierza potroić liczbę funkcjonariuszy agencji ochrony granic. Prasa obawia się łamania praw człowieka.

„Badische Zeitung” zarzuca Komisji Europejskiej, że przedstawiając plan wzmocnienia unijnej agencji ochrony granic i zwiększenia liczby jej funkcjonariuszy do 30 tysięcy, nie przedstawiła „zrozumiałej analizy potrzeb”. W ocenie dziennika „Frontex będzie nadal działał przede wszystkim tam, gdzie państwa członkowskie nie chcą same brudzić sobie rąk: w operacjach na granicy legalności, niosących ze sobą ryzyko naruszeń praw człowieka. Krótko mówiąc: Europa zleca wykonanie brudnej roboty na zewnątrz”. Teraz kluczowe znaczenie ma to, jakie obowiązki w zakresie przejrzystości i rozliczalności nałożą na Frontex Parlament Europejski i państwa członkowskie: kto kontroluje operacje? Kto bada naruszenia? – podkreśla dziennik i konkluduje: „Większe uprawnienia wymagają większej kontroli. Kto wzmacnia Frontex, nie może osłabiać nadzoru”.

Brutalność Brukseli wobec uchodźców

Skrajnie lewicowy dziennik „Junge Welt” pisze o planowanym wzroście liczby funkcjonariuszy Frontexu i o „radykalnej” rozbudowie infrastruktury cyfrowej służb granicznych. „Na 87 stronach Komisja przedstawia plany dotyczące dalszej cyfryzacji i automatyzacji deportacji, nadzoru oraz zwalczania migrantów w przyszłości. W przypadku współczesnych okrucieństw, takich jak wojny przeciwko ludności w Strefie Gazy i w Ukrainie, kluczowe decyzje są już dziś podejmowane przez tak zwaną sztuczną inteligencję. Również wojny UE na Morzu Śródziemnym, w Sahelu i gdziekolwiek indziej na świecie mają być nadal prowadzone przy pomocy oprogramowania skrajnie prawicowych „techbros”. Brutalność Brukseli wobec uchodźców znika w ten sposób nie tylko za wysokimi ogrodzeniami i anonimową armią biurokratów, ale w coraz większym stopniu również za sterylną ścianą zer i jedynek” – alarmuje gazeta z Berlina.

Frontex jako „paramilitarna jednostka obronna"

W ocenie „Frankfurter Rundschau”, siły szybkiego reagowania Frontexu, które w przyszłości mają być gotowe do działania w sytuacjach takich jak ta na Ceucie, gdy dziesiątki tysięcy ludzi chciały przedostać się do Europy, należy „raczej postrzegać jako paramilitarną jednostkę obronną niż jako agencję, której pracownicy poważnie sprawdzają, kto z tych ludzi może mieć podstawy do ubiegania się o azyl, ucieka przed wojną, represjami lub prześladowaniami, jest chory, niepełnoletni lub w inny sposób bezbronny”. A przecież właśnie tego wymaga prawo międzynarodowe – dodaje dziennik. „Jednak nie; celem sił szybkiego reagowania, a także przyszłego rozszerzonego mandatu Frontexu w zakresie deportacji, jest to, by osoby te w ogóle nie dotarły do obszaru objętego europejskimi zobowiązaniami wynikającymi z prawa międzynarodowego. Proces militaryzacji europejskiej polityki uchodźczej postępuje, a wraz z nim pozbawianie uchodźców praw” – ocenia gazeta.

Obawa o naruszenia praw człowieka

W „Kölner Stadt-Anzeiger” czytamy: „Frontex, który początkowo pełnił funkcję straży granicznej i przybrzeżnej, staje się obecnie narzędziem symbolicznej politycznej ofensywy deportacyjnej. Już dziś trudno jest zweryfikować, czy na zewnętrznych granicach UE przestrzegane są prawa podstawowe. Jeśli w przyszłości Frontex będzie działał na innych kontynentach w oparciu o tajne porozumienia z państwami trzecimi, skuteczna kontrola stanie się jeszcze trudniejsza. To rozszerzenie zakresu zadań nie ma nic wspólnego z pierwotną misją zabezpieczania granic. Zamiast tego Frontexowi grozi, że poprzez współpracę z autokratami i despotami stanie się współwinnym poważnych naruszeń praw człowieka – z dala od Europy i poza zasięgiem wzroku opinii publicznej”.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Short teaser Bruksela zamierza potroić liczbę funkcjonariuszy agencji ochrony granic. Prasa obawia się łamania praw człowieka.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Prasa%20o%20wzmocnieniu%20Frontexu%3A%20agencja%20od%20brudnej%20roboty%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79781442&x4=11397&x5=Prasa%20o%20wzmocnieniu%20Frontexu%3A%20agencja%20od%20brudnej%20roboty%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprasa-o-wzmocnieniu-frontexu-agencja-od-brudnej-roboty%2Fa-79781442&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261028&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/prasa-o-wzmocnieniu-frontexu-agencja-od-brudnej-roboty/a-79781442?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/76436835_401.jpg
Image caption Funkcjonariusze Frontexu podczas akcji deportowania grupy ludzi do Pakistanu
Image source Boris Roessler/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/76436835_401.jpg&title=Prasa%20o%20wzmocnieniu%20Frontexu%3A%20agencja%20od%20brudnej%20roboty

Item 13
Id 79778998
Date 2026-10-28
Title Batalia o polski napis „Nigdy więcej”. Dlaczego nie ma go w Dachau?
Short title Batalia o polski napis „Nigdy więcej”. Dlaczego nie ma go w Dachau?
Teaser Polski napis „Nigdy więcej” raczej nie trafi na pomnik w Dachau. Zamiast tego ma powstać osobna aranżacja artystyczna.

Pomnik Narodów w Dachau prawdopodobnie nie zostanie uzupełniony o polski napis – dowiedziała się Deutsche Welle. Zamiast tego ma powstać uzupełniająca aranżacja artystyczna poza główną częścią instalacji.

Pomnik Narodów stanął w 1968 roku na dawnym placu apelowym obozu. Zaprojektował go jugosłowiański rzeźbiarz o żydowskim pochodzeniu Nandor Glid, którego rodzina zginęła w Auschwitz. Monument powstał z inicjatywy Międzynarodowego Komitetu Dachau, stowarzyszenia byłych więźniów obozu. Centralnym elementem pomnika jest rozciągnięta na kilkanaście metrów rzeźba z brązu, przedstawiająca splecione ludzkie ciała na drutach kolczastych.

Na murze przy końcu szlaku pomnikowego, za grobem z prochami nieznanego więźnia, widnieje napis „Nigdy więcej” w pięciu językach: niemieckim, angielskim, francuskim, rosyjskim oraz jidysz, który dodano na początku lat dziewięćdziesiątych. Od dziesięcioleci strona polska stara się o uzupełnienie instalacji o napis w języku polskim. Polacy byli największą grupą narodowościową wśród blisko 41 tys. więźniów obozu.

Zabytku nie wolno ruszać

Jak przekazała DW dr Gabriele Hammermann, dyrektorka Muzeum-Miejsca Pamięci Dachau, pomnik z 1968 roku w swojej historycznej, oryginalnej postaci jest objęty ochroną konserwatora zabytków. „Bezpośrednia ingerencja w istniejący obiekt jest praktycznie niemożliwa zarówno pod względem prawnym, jak i koncepcyjnym” – zaznaczyła. „Aby jednak – jak dodała Hammermann – stworzyć przestrzeń dla grup ofiar, które dotychczas nie były wystarczająco widoczne, gremium planuje uzupełniającą aranżację artystyczną poza główną częścią instalacji”.

Status zabytkowy pomnika potwierdził na zapytanie DW Bawarski Urząd Ochrony Zabytków (BLfD). Referentka prasowa urzędu Nadine Pflaum poinformowała, że teren byłego obozu koncentracyjnego Dachau jest wpisany do rejestru zabytków od 1974 roku. Sam Pomnik Narodów jest chroniony jako część kompleksu dawnego obozu oraz jako samodzielny zabytek.

Urząd – dopytywany przez DW, jaka forma uzupełnienia o polski napis byłaby dopuszczalna – odpowiedział, że „w oryginalną substancję pomnika, zgodnie z uzgodnionym stanowiskiem gremium, nie należy ingerować”. Jak stwierdziła rzeczniczka BLfD Katharina Schmid, konkretne stanowisko konserwatorskie urząd sformułuje dopiero wobec pierwszych propozycji projektowych.

Hammermann poinformowała, że treść i forma uzupełnienia mają zostać wyłonione w przyszłym roku w ograniczonym konkursie projektowym. „Celem jest znalezienie rozwiązania, które pogodzi uzasadnione oczekiwania osób zainteresowanych z poszanowaniem historycznej integralności pomnika” – zaznaczyła.

Specjalne gremium

Muzeum-Miejsce Pamięci Dachau przekazało DW, że ukonstytuowane w październiku 2025 r. specjalne gremium doradcze spotkało się po raz drugi w lipcu tego roku. Zasiadają w nim m. in. synowie Nandora Glida, członkowie Międzynarodowego Komitetu Dachau, przedstawiciele ofiar oraz eksperci od ochrony zabytków, nauki oraz politycy.

Jeszcze w czerwcu wicedyrektor Muzeum-Miejsca Pamięci Dachau dr Christoph Thonfeld, przekazał DW, że celem pracy gremium jest ogłoszenie konkursu na „skomentowanie i uzupełnienie Pomnika Narodów”. „Jury ma następnie ocenić nadesłane prace i wybrać najlepszy projekt” – dodał Thonfeld. Jak wskazał, należy przy tym uwzględnić „zarówno dzieło sztuki jako artefakt swojej epoki, jak i oczekiwania różnych przedstawicieli grup ofiar, z poszanowaniem praw do dzieła przysługujących potomkom artysty Nandora Glida”.

Z kolei Hammermann przekazała w październiku DW, że „intensywnie i z szacunkiem” omawiane są ważne kwestie zainteresowanych oraz stowarzyszeń ocalałych, takie jak zgłoszona przez stronę polską prośba o uzupełnienie napisu »Nigdy więcej«”.

Rodzina twórcy nie ma zastrzeżeń do polskiego napisu

Jakakolwiek ewentualna ingerencja w pomnik wymagałaby nie tylko zgody Bawarskiego Urzędu Ochrony Zabytków, lecz także m. in. spadkobierców praw autorskich do dzieła, czyli synów Nandora Glida.

DW zapytała Gabriela i Daniela Glidów o ich stosunek do pomysłu dodania polskiego napisu „Nigdy więcej” do stworzonego przez ich ojca pomnika. „Jako właściciele praw autorskich do Pomnika Narodów w Dachau stworzonego przez naszego ojca, mój brat Gabriel i ja nie mamy zastrzeżeń do dodania polskiego napisu »Nigdy więcej«” – przekazał w korespondencji e-mailowej Daniel Glid.

Zaznaczyli jednocześnie, że „ich rekomendacje dotyczące sposobu prezentacji napisu zostały jasno i publicznie przedstawione przed jury”. Jak podkreślili, mają one na celu zachowanie autentyczności pomnika zgodnie z zamysłem jego autora.

Dopytywani, czy ich rekomendacje dotyczą dodania polskiego napisu do istniejącego pomnika, czy raczej stworzenia nowego, odrębnego elementu artystycznego w jego pobliżu, Glidowie odpowiedzieli, że dopóki trwa ocena jury, nie chcą na tym etapie omawiać swoich propozycji. „Inni uczestnicy również złożyli propozycje i wierzymy, że uda się znaleźć rozwiązanie akceptowalne dla wszystkich” – wskazali.

Nie nowy pomnik, a szósty język

Konsul generalny RP w Monachium Rafał Wolski podkreślił w rozmowie z DW, że polskim postulatem nie jest wznoszenie kolejnego pomnika na terenie Muzeum-Miejsca Pamięci Dachau, lecz umieszczenie na steli Pomnika Narodów napisu w szóstym języku – polskim. – Brak właściwego upamiętnienia polskich ofiar niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego w Dachau jest jedną z centralnych i bolesnych spraw w realizacji polskiej polityki pamięci na terenie Niemiec – dodał.

Według Wolskiego brakuje upamiętnienia Polaków, którzy byli największą grupą narodowościową ofiar Dachau i jego podobozów. – Podejmowane jeszcze od lat dziewięćdziesiątych przez polskie władze i przedstawicielstwa oraz różne instytucje z Polski starania, żeby ten stan zmienić, pozostały bez rezultatu – zaznaczył.

Pamięć o polskich duchownych

Konsul zwrócił też uwagę na drugie oczekiwanie polskiej strony: bardziej wyraziste uwzględnienie polskiego wątku w edukacji muzealnej na terenie byłego obozu. – Chodzi o przekazanie w wystarczająco wyrazisty sposób, jak wielką częścią ofiar obozu Dachau byli Polacy – powiedział Wolski, wskazując na wysoki odsetek Polaków wśród więzionych duchownych uwięzionych w Dachau. – Do tej pory polskie ofiary Dachau upamiętnia na terenie obozu głównie tablica, którą w latach siedemdziesiątych ufundowali byli więźniowie, duchowni rzymskokatoliccy, oraz kilka indywidualnych tabliczek w Sali Pamięci – podkreślił konsul.

Wolski zwrócił uwagę, że szersze upamiętnienie polskich więźniów obozu w Dachau nie jest tylko oczekiwaniem ze strony państwa polskiego, ale także postulatem rodzin byłych więźniów, byłych ofiar obozu, które oczekują, by ofiara ich przodków została we właściwy sposób upamiętniona.

Polacy w obozie w Dachau

Obóz w Dachau powstał w marcu 1933 roku z rozkazu Heinricha Himmlera w celu izolowania politycznych przeciwników reżimu nazistowskiego, duchownych i Żydów. Był pierwszym stałym obozem koncentracyjnym nazistowskich Niemiec i stał się „wzorem” dla kolejnych.

W obozie i jego podobozach przetrzymywano ponad 200 tys. więźniów z ponad czterdziestu krajów. Polacy, blisko 41 tys. osób, byli wśród nich największą grupą narodowościową. Dachau stało się też głównym miejscem uwięzienia duchownych. Spośród 2720 księży osadzonych w obozie 1780 pochodziło z Polski, a 868 z nich zginęło. Pierwsze deportacje Polaków do Dachau ruszyły we wrześniu 1939 roku, tuż po wybuchu II wojny światowej.

Do Dachau trafiali masowo więźniowie z okupowanej Europy, w tym Polacy kierowani do pracy przymusowej. Obóz był też miejscem zbrodniczych eksperymentów medycznych. Na więźniach przeprowadzano eksperymenty z malarią, komorą ciśnieniową, wyziębianiem i piciem wody morskiej.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Polski napis „Nigdy więcej” raczej nie trafi na pomnik w Dachau. Zamiast tego ma powstać osobna aranżacja artystyczna.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Batalia%20o%20polski%20napis%20%E2%80%9ENigdy%20wi%C4%99cej%E2%80%9D.%20Dlaczego%20nie%20ma%20go%20w%20Dachau%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79778998&x4=11400&x5=Batalia%20o%20polski%20napis%20%E2%80%9ENigdy%20wi%C4%99cej%E2%80%9D.%20Dlaczego%20nie%20ma%20go%20w%20Dachau%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbatalia-o-polski-napis-nigdy-wi%C4%99cej-dlaczego-nie-ma-go-w-dachau%2Fa-79778998&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261028&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/batalia-o-polski-napis-nigdy-więcej-dlaczego-nie-ma-go-w-dachau/a-79778998?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/65467809_401.jpg
Image caption W Dachau nie ma polskiego napisu „Nigdy więcej”
Image source Revierfoto/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2019/bpol191218_001_schuetz_01v_1_sd.mp4&image=https://static.dw.com/image/65467809_401.jpg&title=Batalia%20o%20polski%20napis%20%E2%80%9ENigdy%20wi%C4%99cej%E2%80%9D.%20Dlaczego%20nie%20ma%20go%20w%20Dachau%3F

Item 14
Id 79780718
Date 2026-10-27
Title Wyłudziła ćwierć miliona euro przez 17 lat na L4. Jest akt oskarżenia
Short title Niemcy. Nauczycielka 17 lat była na L4. Teraz oskarżono ją o oszustwo
Teaser Od 2009 roku nie uczyła, lecz wciąż otrzymywała pensję. Nauczycielkę z Nadrenii Północnej-Westfalii oskarżono o oszustwo i fałszowanie dokumentów. Prokuratura zarzuca jej wyłudzenie 248 tys. euro w latach 2021-2025.

Nauczycielka z Wesel w Nadrenii Północnej-Westfalii, która od blisko 17 lat przebywała na zwolnieniach lekarskich i nadal pobierała wynagrodzenie, została oskarżona o oszustwo i fałszowanie dokumentów. Prokuratura w Duisburgu zarzuca jej bezprawne uzyskanie około 248 tys. euro. Kobiecie grozi nawet kilkuletnia kara więzienia.

Lewe zaświadczenia

Jak poinformowała we wtorek (27.10.2026) prokuratura, akt oskarżenia obejmuje okres od marca 2021 do marca 2025 roku. Wcześniejsze ewentualne przestępstwa uległy już przedawnieniu.

Według śledczych nauczycielka przedłożyła w tym czasie swojej szkole dziesięć niezgodnych z prawdą zaświadczeń o niezdolności do pracy, chociaż miała świadomość, że jest zdolna do wykonywania obowiązków zawodowych.

Prokuratura zarzuca jej także fałszowanie dokumentów związanych z nurkowaniem. Kobieta, która aktywnie uprawiała ten sport, miała samodzielnie wystawić dwa zaświadczenia lekarskie potwierdzające zdolność do nurkowania, posługując się nazwiskiem nieistniejącej lekarki.

Przez 17 lat dostawała pensję

Sprawa nauczycielki, zatrudnionej wcześniej w szkole zawodowej w Wesel, wywołała duże zainteresowanie mediów i polityków Nadrenii Północnej-Westfalii już w ubiegłym roku.

Kobieta od 2009 roku nie prowadziła zajęć, regularnie przedstawiając kolejne zwolnienia lekarskie. Mimo tak długiej nieobecności władze landu nie zażądały przeprowadzenia badania przez lekarza urzędowego, które pozwoliłoby ocenić jej zdolność do dalszego wykonywania zawodu.

W związku z zaniedbaniami wszczęto postępowanie dyscyplinarne zarówno wobec nauczycielki, jak i pracownika odpowiedzialnego za nadzór urzędu okręgowego w Düsseldorfie. Postępowanie to zostało jednak zawieszone do czasu rozstrzygnięcia sprawy karnej.

Władze landu przeniosły nauczycielkę na emeryturę, lecz kobieta zaskarżyła tę decyzję do sądu.

Podejrzenia o dodatkową pracę

W marcu tego roku prokuratura w Duisburgu poinformowała o przeszukaniu mieszkania nauczycielki. Śledczy znaleźli wówczas przesłanki wskazujące, że kobieta mogła świadomie przekazywać nieprawdziwe informacje władzom landu jako swojemu pracodawcy.

Sprawdzano również doniesienia, że podczas wieloletniej nieobecności w szkole nauczycielka pracowała jako Heilpraktikerin, czyli osoba zajmująca się medycyną niekonwencjonalną, oraz uczestniczyła w konkursie dla osób zakładających działalność gospodarczą. Jak poinformowała prokuratura, nie znaleziono jednak konkretnych dowodów potwierdzających te podejrzenia.

Nauczycielka dotychczas nie odniosła się do postawionych jej zarzutów. Do czasu prawomocnego wyroku obowiązuje domniemanie niewinności. O sprawie informował wcześniej dziennik „Rheinische Post”.

(DPA/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Nauczycielka z NRW od 2009 roku nie prowadziła lekcji. Teraz oskarżono ją o wyłudzenie 248 tys. euro.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Wy%C5%82udzi%C5%82a%20%C4%87wier%C4%87%20miliona%20euro%20przez%2017%20lat%20na%20L4.%20Jest%20akt%20oskar%C5%BCenia&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79780718&x4=11400&x5=Wy%C5%82udzi%C5%82a%20%C4%87wier%C4%87%20miliona%20euro%20przez%2017%20lat%20na%20L4.%20Jest%20akt%20oskar%C5%BCenia&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwy%C5%82udzi%C5%82a-%C4%87wier%C4%87-miliona-euro-przez-17-lat-na-l4-jest-akt-oskar%C5%BCenia%2Fa-79780718&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261027&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/wyłudziła-ćwierć-miliona-euro-przez-17-lat-na-l4-jest-akt-oskarżenia/a-79780718?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/77821645_401.jpg
Image caption Nauczycielce z Nadrenii Północnej-Westfalii udało się oszukiwać niemiecki ZUS przez 17 lat
Image source Sina Schuldt/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77821645_401.jpg&title=Wy%C5%82udzi%C5%82a%20%C4%87wier%C4%87%20miliona%20euro%20przez%2017%20lat%20na%20L4.%20Jest%20akt%20oskar%C5%BCenia

Item 15
Id 79780487
Date 2026-10-27
Title Niemcy mistrzami oszczędzania w UE. Szwajcarzy jeszcze lepsi
Short title Niemcy mistrzami oszczędzania w UE. Szwajcarzy jeszcze lepsi
Teaser W oszczędzaniu trudno doścignąć Niemców. Jednak to nie oni przodują w osiąganiu najlepszego zwrotu ze swojego kapitału.

Niemcy nadal oszczędzają niemal jak mistrzowie świata – nawet jeśli wskaźnik oszczędności brutto ostatnio nieco spadł. W ubiegłym roku niemieckie gospodarstwa domowe odkładały na czarną godzinę 18,9 procent swoich dochodów rozporządzalnych, jak podał Federalny Urząd Statystyczny. Było to znacznie więcej niż średnia unijna, wynosząca 14,3 procent. W 2024 roku wskaźnik oszczędności brutto w Niemczech wynosił jednak jeszcze 19,6 procent.

Szwajcarzy mistrzami Europy

W ubiegłym roku Niemców w Europie wyprzedzili jedynie Szwajcarzy, którzy osiągnęli wskaźnik oszczędności brutto na poziomie 27,4 procent. Tam jednak prywatne zabezpieczenie emerytalne ma znacznie większe znaczenie niż w Niemczech. Według danych, w 2025 r. w Unii Europejskiej szczególnie mało oszczędzały gospodarstwa domowe we Włoszech, gdzie wskaźnik oszczędności wyniósł 10,8 procent. Tym samym znalazły się one niemal na poziomie skłonnych do konsumpcji Amerykanów, którzy odkładali na przyszłość zaledwie 10,7 procent swoich dochodów.

Pandemia sprzyjała oszczędzaniu

Statystycy wykorzystują do porównań międzynarodowych wskaźnik oszczędności brutto, ponieważ tylko w tym przypadku dostępne są porównywalne dane, jak wyjaśnia Federalny Urząd Statystyczny. Uwzględnia się przy tym zarówno środki, które gospodarstwa domowe z dochodu rozporządzalnego odkładają na przykład na książeczkę oszczędnościową lub inwestują na giełdzie, jak i nowo nabyte uprawnienia w ramach zakładowego systemu emerytalnego. W przypadku wskaźnika oszczędności brutto nie odlicza się ponadto amortyzacji, zwłaszcza dotyczącej nieruchomości. Chodzi tu o tzw. zużycie majątku, czyli stopniową utratę wartości mieszkania wykorzystywanego na własne potrzeby lub wynajmowanego w wyniku zużycia i starzenia się.

Wskaźnik oszczędności brutto w Niemczech osiągnął najwyższy poziom w 2020 roku, wynoszący 22,9 procent: Podczas pandemii koronawirusa wiele osób miało do dyspozycji więcej pieniędzy niż w normalnych okolicznościach, ponieważ na przykład odwołano wyjazdy wakacyjne, a obiekty rekreacyjne były czasowo zamknięte.

Obawy przed giełdą

Wskaźnik oszczędności netto oscyluje natomiast zazwyczaj między 10 a 11 procent, co oznacza, że: na każde 100 euro dochodu rozporządzalnego oszczędza się średnio co najmniej 10 euro. W 2025 roku wskaźnik ten wynosił w Niemczech, zgodnie z najnowszą publikacją Federalnego Urzędu Statystycznego, 10,1 procent, a według wstępnych obliczeń za pierwsze półrocze 2026 roku wynosi on 11,1 procent.

Analizy pokazały już jednak wielokrotnie, że inwestorzy w innych krajach osiągają większy zwrot z zainwestowanych środków, a powód jest jeden: w mniejszym stopniu polegają na lokatach dziennych i terminowych, które często przynoszą jedynie niewielkie odsetki, a w większym stopniu inwestują na giełdzie.

Niemcy: oszczędzanie ważne, ale często bez planu

Najnowszy „Barometr majątkowy” Niemieckiego Związku Kas Oszczędnościowych i Banków Giro (DSGV) potwierdza: W zakresie długoterminowego gromadzenia majątku wiele osób w Niemczech dotychczas w niewielkim stopniu korzystało z możliwości oferowanych przez rynki kapitałowe.

Co prawda trzy czwarte (75 procent) spośród ponad 4 800 ankietowanych uważa regularne oszczędzanie za ważne lub bardzo ważne. Jednak tylko jedna trzecia (35 procent) realizuje konkretny plan oszczędnościowy lub inwestycyjny. 28 procent stwierdziło, że obecnie posiada akcje lub inne papiery wartościowe. Osoby, które unikają giełdy, jako główny powód podają obawę, że nie potrafią ocenić ryzyka (37 procent).

Nowy depozyt emerytalny w Niemczech

Dzięki nowemu depozytowi emerytalnemu państwo zamierza od stycznia zachęcić więcej osób w Niemczech do wejścia na rynek kapitałowy. Oszczędzający będą mogli wówczas inwestować, korzystając ze wsparcia państwowego, w fundusze ETF, fundusze akcyjne i obligacje. Chodzi o to, aby dzięki inwestycjom na giełdzie ludzie mieli większe szanse na zabezpieczenie się na starość.

dpa/sier

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser W oszczędzaniu trudno doścignąć Niemców. Jednak to nie oni przodują w osiąganiu najlepszego zwrotu ze swojego kapitału.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Niemcy%20mistrzami%20oszcz%C4%99dzania%20w%20UE.%20Szwajcarzy%20jeszcze%20lepsi&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79780487&x4=11398&x5=Niemcy%20mistrzami%20oszcz%C4%99dzania%20w%20UE.%20Szwajcarzy%20jeszcze%20lepsi&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-mistrzami-oszcz%C4%99dzania-w-ue-szwajcarzy-jeszcze-lepsi%2Fa-79780487&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261027&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-mistrzami-oszczędzania-w-ue-szwajcarzy-jeszcze-lepsi/a-79780487?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Niemcy%20mistrzami%20oszcz%C4%99dzania%20w%20UE.%20Szwajcarzy%20jeszcze%20lepsi

Item 16
Id 79780124
Date 2026-10-27
Title Nord Stream. Postępowanie nie zostanie umorzone
Short title Nord Stream. Postępowanie nie zostanie umorzone
Teaser W procesie dotyczącym wysadzenia rurociągów „Nord Stream” obrona bezskutecznie wnioskowała o umorzenie postępowania.

Sąd Apelacyjny w Hamburgu odrzucił wniosek obrony o umorzenie postępowania jako bezzasadny. W postępowaniu tym były oficer ukraińskich sił zbrojnych jest oskarżony między innymi o zbrodnię wojenną. Miał on rzekomo współplanować wysadzenie rurociągu i należeć do grupy sabotażowej. Sąd wyznaczył terminy rozpraw do końca stycznia.

Brak możliwości „rzetelnej obrony”

Adwokaci 50-letniego oskarżonego Serhija K. uzasadnili swój wniosek istnieniem niemożliwej do usunięcia przeszkody proceduralnej wynikającej z zasad państwa prawa, która uniemożliwia rzetelną obronę. Obrona argumentowała, że K. musi przestrzegać daleko idących wojskowych przepisów dotyczących tajemnicy, które uniemożliwiają mu również wypowiedzenie się na temat faktów i okoliczności mogących go uniewinnić. Rzetelny proces jest nie do pomyślenia.

Sąd nie podzielił tej argumentacji. Prawa oskarżonego do rzetelnego procesu nie zostały naruszone – stwierdziła przewodnicząca składu sędziowskiego Anne Meier-Göring. Istnieją bowiem „wątpliwości” co do tego, czy oświadczenia pod przysięgą byłych rzekomych przełożonych oskarżonego, przedstawione przez obronę, dotyczące obowiązku zachowania tajemnicy, są oficjalnymi dokumentami.

Sąd odrzuca wniosek o umorzenie

Meier-Göring stwierdziła, że oskarżony nie ma w Niemczech żadnych ograniczeń w zakresie możliwości obrony. Podkreśliła, że w Niemczech nie jest możliwe ściganie karne na podstawie prawa służbowego innych państw.

Rurociągi Nord Stream 1 i 2, przebiegające przez Morze Bałtyckie, są przeznaczone do transportu rosyjskiego gazu ziemnego do Niemiec i do UE. Zostały one wysadzone i poważnie uszkodzone kilka miesięcy po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę we wrześniu 2022 roku. W tym czasie nie były one jeszcze eksploatowane.

Zgodnie z aktem oskarżenia oskarżony w procesie w Hamburgu miał planować wysadzenie rurociągów wraz z innymi żołnierzami, a następnie kierować zespołem sabotażowym, który umieścił ładunki wybuchowe na rurociągach. Według niemieckiej prokuratury sabotaż gazociągów miał zostać przeprowadzony na zlecenie ukraińskich organów państwowych. Rząd w Kijowie zaprzecza oficjalnemu udziałowi w operacjach przeciwko gazociągom.

(AFP/sier)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser W procesie dotyczącym wysadzenia rurociągów „Nord Stream” obrona bezskutecznie wnioskowała o umorzenie postępowania.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Nord%20Stream.%20Post%C4%99powanie%20nie%20zostanie%20umorzone%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79780124&x4=11395&x5=Nord%20Stream.%20Post%C4%99powanie%20nie%20zostanie%20umorzone%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnord-stream-post%C4%99powanie-nie-zostanie-umorzone%2Fa-79780124&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261027&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nord-stream-postępowanie-nie-zostanie-umorzone/a-79780124?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Nord%20Stream.%20Post%C4%99powanie%20nie%20zostanie%20umorzone

Item 17
Id 79780170
Date 2026-10-27
Title Frontex ma potroić siły. UE stawia na deportacje
Short title UE chce rozbudować Frontex. Więcej funkcjonariuszy i nowe uprawnienia
Teaser Komisja Europejska chce zwiększyć siły dostępne agencji Frontex do 30 tys. osób i rozszerzyć jej rolę w deportacjach, także między krajami spoza UE. Plan przewiduje też siły szybkiego reagowania na kryzysy graniczne.

Komisja Europejska chce znacząco rozbudować unijną agencję ochrony granic Frontex i uczynić z niej główny filar operacyjny polityki deportacyjnej UE. Przedstawiony we wtorek (27.10.) w Brukseli projekt przewiduje zwiększenie liczby dostępnych funkcjonariuszy do 30 tys., rozszerzenie uprawnień agencji oraz utworzenie specjalnych sił szybkiego reagowania na kryzysy migracyjne.

– Rozpoczyna się nowa era Fronteksu – oświadczyła unijna komisarz ds. bezpieczeństwa Henna Virkkunen.

Nowa europejska rezerwa

Zgodnie z propozycją Komisji Europejskiej do 2041 roku liczba funkcjonariuszy pozostających w dyspozycji agencji ma wzrosnąć do 30 tys. Liczba osób zatrudnionych bezpośrednio przez Frontex ma się podwoić, z obecnych 3 tys. do 6 tys. Kolejne 7 tys. funkcjonariuszy mają oddelegować państwa członkowskie. Powstanie ponadto nowa europejska rezerwa graniczna i deportacyjna, licząca 17 tys. osób, które w razie potrzeby będą mogły zostać skierowane do działań przez poszczególne państwa.

– Frontex musi działać szybciej, być bardziej elastyczny i lepiej przygotowany – przekonywał unijny komisarz ds. wewnętrznych Magnus Brunner.

Komisja proponuje również podwojenie środków przeznaczonych na agencję w kolejnych wieloletnich ramach finansowych UE – z obecnych około 6 mld do 12 mld euro.

Frontex z większą rolą w deportacjach

Jedną z najważniejszych zmian ma być znaczne rozszerzenie kompetencji agencji w zakresie deportacji. Obecnie Frontex zajmuje się przede wszystkim ochroną zewnętrznych granic UE. Wspiera także państwa członkowskie w organizowaniu deportacji, jednak odpowiedzialność za ich przeprowadzanie spoczywa zasadniczo na władzach krajowych.

Komisja chce, aby agencja stała się centralnym ośrodkiem koordynującym operacje deportacyjne. W tym celu ma powstać specjalne centrum koordynacji powrotów.

Frontex miałby uczestniczyć we wszystkich etapach procedury – od wczesnej identyfikacji osób podlegających deportacji i doradztwa w zakresie dobrowolnego powrotu, przez organizację i realizację deportacji, po pomoc w reintegracji osób powracających do swoich krajów.

Nowością byłoby także umożliwienie agencji wspierania deportacji z jednego państwa spoza UE do innego. Otworzyłoby to drogę do udziału funkcjonariuszy Fronteksu w operacjach związanych z planowanymi przez niektóre państwa członkowskie ośrodkami deportacyjnymi w krajach trzecich.

Szybka reakcja na kryzysy graniczne

Drugim istotnym elementem reformy jest zwiększenie zdolności reagowania na nagłe kryzysy migracyjne. Komisja proponuje utworzenie specjalnych sił szybkiego reagowania, które mogłyby zostać skierowane na zewnętrzną granicę UE w bardzo krótkim czasie. Decyzję o ich użyciu miałoby podejmować kierownictwo Fronteksu na wniosek zainteresowanego państwa członkowskiego.

Bezpośrednim impulsem do zmian były m.in. wydarzenia w hiszpańskiej eksklawie Ceuta w Afryce Północnej. Pod koniec lipca w krótkim czasie przedostało się tam z Maroka ponad 70 tys. osób, podczas gdy sama Ceuta liczy około 84 tys. mieszkańców. Kryzys pochłonął również ofiary śmiertelne.

Aby wcześniej wykrywać podobne zagrożenia, Komisja proponuje rozszerzenie monitorowania sytuacji na granicach, w tym obserwacji aktywności w internecie. Ma to umożliwić szybszą identyfikację potencjalnych kryzysów i podjęcie działań zapobiegawczych.

Bruksela wielokrotnie ostrzegała również przed celowym wykorzystywaniem migracji jako narzędzia nacisku politycznego. Dotyczy to zwłaszcza granic UE z Rosją i Białorusią. Państwa europejskie podejrzewają Moskwę o wykorzystywanie presji migracyjnej do destabilizowania krajów wspierających Ukrainę.

Zaostrzanie polityki migracyjnej

Projekt reformy Fronteksu trafi teraz do Parlamentu Europejskiego i Rady UE, reprezentującej państwa członkowskie. Dopiero po uzgodnieniu i przyjęciu nowych przepisów rozszerzone uprawnienia agencji będą mogły wejść w życie.

Propozycja wpisuje się w szerszy proces zaostrzania unijnej polityki migracyjnej. W czerwcu weszła w życie reforma wspólnego europejskiego systemu azylowego (GEAS), a w połowie października zaczęło obowiązywać dodatkowe rozporządzenie mające usprawnić deportacje osób, które nie mają prawa pobytu w UE.

Rozbudowa Fronteksu ma być kolejnym instrumentem zwiększającym skuteczność ochrony granic i ograniczającym nieuregulowaną migrację do Unii Europejskiej.

(AFP/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Komisja Europejska chce potroić siły agencji Frontex do 30 tys. funkcjonariuszy i zwiększyć jej rolę w deportacjach.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Frontex%20ma%20potroi%C4%87%20si%C5%82y.%20UE%20stawia%20na%20deportacje&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79780170&x4=12095&x5=Frontex%20ma%20potroi%C4%87%20si%C5%82y.%20UE%20stawia%20na%20deportacje&x6=1&x7=%2Fpl%2Ffrontex-ma-potroi%C4%87-si%C5%82y-ue-stawia-na-deportacje%2Fa-79780170&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261027&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/frontex-ma-potroić-siły-ue-stawia-na-deportacje/a-79780170?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/74414754_401.jpg
Image caption Urzędnik agencji Frontex nadzoruje odprawę pasażerów na pokład samolotu deportacyjnego lecącego do Pakistanu
Image source Boris Roessler/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/74414754_401.jpg&title=Frontex%20ma%20potroi%C4%87%20si%C5%82y.%20UE%20stawia%20na%20deportacje

Item 18
Id 79776579
Date 2026-10-27
Title Dowódca sił kosmicznych Bundeswehry wierzy w istnienie obcych form życia
Short title Dowódca sił kosmicznych Bundeswehry wierzy w życie pozaziemskie
Teaser Obrona Niemiec przez Bundeswehrę obejmuje również ochronę przed zagrożeniami płynącymi z przestrzeni kosmicznej. Szef Dowództwa Kosmicznego Bundeswehry jest „całkowicie pewny”, że w kosmosie istnieją inne formy życia.

Zadaniem Bundeswehry jest obrona Niemiec. W tym celu specjalne dowództwo wypatruje również ewentualnych zagrożeń w przestrzeni kosmicznej.

Szef Dowództwa Kosmicznego Bundeswehry, Michael Traut, jest głęboko przekonany o istnieniu pozaziemskiego życia. W rozmowie z magazynem „Stern” generał dywizji sił powietrznych stwierdził: „Jestem całkowicie pewny, że tam, w kosmosie, istnieją inne formy życia”.

Nie dostrzega on jednak zagrożenia ze strony obcych, przed którym Niemcy musiałyby się bronić. „Musimy przede wszystkim przygotować się na zagrożenia stworzone przez człowieka. A tych jest już wystarczająco dużo” – powiedział Traut. Dodał, że ze względu na ogromne rozmiary wszechświata jest mało prawdopodobne, aby Bundeswehra kiedykolwiek nawiązała kontakt z obcymi formami życia.

Zagrożenie ze strony Rosji

Jako konkretne zagrożenie dowódca wskazał natomiast Rosję, która już teraz jest w stanie niszczyć obce satelity w przestrzeni kosmicznej.

Z poziomu swojego dowództwa w Uedem (Nadrenia Północna-Westfalia), istniejącego od 2021 roku, Traut monitoruje wydarzenia w przestrzeni kosmicznej i sprawdza, czy stanowią one zagrożenie dla bezpieczeństwa Niemiec. Do głównych zadań jednostki należy monitorowanie obrazu sytuacji w kosmosie oraz ochrona własnych satelitów.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Szef Dowództwa Kosmicznego Bundeswehry jest „całkowicie pewny”, że w kosmosie istnieją inne formy życia.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Dow%C3%B3dca%20si%C5%82%20kosmicznych%20Bundeswehry%20wierzy%20w%20istnienie%20obcych%20form%20%C5%BCycia&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79776579&x4=11400&x5=Dow%C3%B3dca%20si%C5%82%20kosmicznych%20Bundeswehry%20wierzy%20w%20istnienie%20obcych%20form%20%C5%BCycia&x6=1&x7=%2Fpl%2Fdow%C3%B3dca-si%C5%82-kosmicznych-bundeswehry-wierzy-w-istnienie-obcych-form-%C5%BCycia%2Fa-79776579&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261027&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/dowódca-sił-kosmicznych-bundeswehry-wierzy-w-istnienie-obcych-form-życia/a-79776579?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/78797058_401.jpg
Image caption Do głównych zadań Dowództwa Kosmicznego Bundeswehry należy monitorowanie obrazu sytuacji w kosmosie oraz ochrona własnych satelitów
Image source Evgenii Puzanov/Zoonar/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78797058_401.jpg&title=Dow%C3%B3dca%20si%C5%82%20kosmicznych%20Bundeswehry%20wierzy%20w%20istnienie%20obcych%20form%20%C5%BCycia

Item 19
Id 79775828
Date 2026-10-27
Title Młodzi wychodzą na ulice. Policjanci ostrzegają
Short title Niemcy: Policja ostrzega. Przemoc na protestach młodzieży
Teaser W sobotę młodzi ludzie zamierzają demonstrować w 23 niemieckich miastach. Związek policjantów DPolG żąda stanowczej reakcji na ewentualną przemoc i ostrzega przed ekstremistami. Politycy różnią się w ocenie protestów.

Przed zaplanowanymi na sobotę (31.10.2026) ogólnoniemieckimi protestami młodzieży Niemiecki Związek Zawodowy Policjantów (DPolG) wezwał do zdecydowanej reakcji na ewentualne ataki na funkcjonariuszy. Związek liczy na pokojowy przebieg demonstracji, ale podkreśla, że zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim uczestnikom i ochrona konstytucyjnego prawa do zgromadzeń wymagają konsekwentnego działania służb.

Do demonstracji w 23 niemieckich miastach wzywa inicjatywa „GenZ regelt!”. Wzorując się na protestach we Francji i innych krajach europejskich, młodzi ludzie chcą domagać się m.in. lepszej edukacji i opieki zdrowotnej, skuteczniejszej ochrony klimatu oraz obniżenia kosztów życia. Sprzeciwiają się także obowiązkowej służbie wojskowej i polityce oszczędnościowej prowadzonej kosztem młodego pokolenia.

DPolG obawia się, że demonstracje mogą zostać wykorzystane przez skrajnie lewicowe lub islamistyczne ugrupowania skłonne do przemocy. Dodatkowym wyzwaniem dla służb jest mobilizacja uczestników za pośrednictwem mediów społecznościowych oraz zbieg terminu protestów z Halloween. Według związku, bezpieczeństwa demonstracji i prawa do zgromadzeń mają strzec tysiące policjantów.

Surowe kary i dodatkowe środki

Przewodniczący DPolG Heiko Teggatz podkreślił we wtorek, że wolność słowa nie daje przyzwolenia na przemoc. Przypomniał, że podczas zamieszek towarzyszących protestom uczniowskim we Francji oraz Włoszech rannych zostało, według przytoczonych przez niego danych, ponad tysiąc funkcjonariuszy.

Teggatz ostrzegł, że jeśli skrajnie lewicowi ekstremiści lub islamiści wykorzystają Halloween do popełniania przestępstw w maskach, policja zareaguje z całą stanowczością.

Szef DPolG zaapelował również o rozważenie dodatkowych środków działania na wypadek poważnej eskalacji przemocy, gdyby standardowe wyposażenie policji, w tym armatki wodne, okazało się niewystarczające. Jego zdaniem kraje związkowe powinny odpowiednio wyposażyć i przygotować funkcjonariuszy na rosnące zagrożenia. Ochrona policjantów musi być najwyższym priorytetem – podkreślił.

Teggatz zażądał ponadto zapewnienia na weekend odpowiedniej liczby dyżurujących prokuratorów i sędziów, aby w razie brutalnych ataków na funkcjonariuszy możliwe było szybkie wymierzanie surowych kar.

Politycy ostrzegają przed powtórką z Francji

Obawy przed eskalacją przemocy wyrażali już w poniedziałek politycy CDU/CSU i SPD. Wskazywali przede wszystkim na wydarzenia we Francji, gdzie podczas weekendowych, w większości pokojowych demonstracji doszło do zamieszek i licznych zatrzymań.

– Za wszelką cenę trzeba zapobiec sytuacji takiej jak we Francji – powiedział dziennikowi „Handelsblatt” rzecznik frakcji CDU/CSU ds. polityki wewnętrznej w Bundestagu Alexander Throm (CDU). Jego zdaniem istnieje ryzyko, że protesty zostaną przejęte przez skrajnie lewicowe środowiska oraz przestępców wywodzących się ze środowisk migranckich. Szczególnie niepokojącą sytuację dostrzega w Berlinie.

Podobne zastrzeżenia zgłosił minister spraw wewnętrznych Hesji Roman Poseck (CDU). Ostrzegł przed naśladowaniem zamieszek we Francji i próbami wykorzystania demonstracji przez lewicowych ekstremistów.

Z kolei Marc Henrichmann (CDU), przewodniczący parlamentarnego gremium kontrolującego niemieckie służby wywiadowcze, zwrócił uwagę na międzynarodowe powiązania środowisk skrajnej lewicy. Według niego osoby skłonne do przemocy przekraczają dziś granice państw, aby uczestniczyć w zamieszkach, grabieżach i innych aktach przemocy.

Sebastian Fiedler, rzecznik klubu SPD ds. polityki wewnętrznej, podkreślił w rozmowie z „Rheinische Post”, że dla brutalnych protestów nie ma żadnego usprawiedliwienia. Ocenił jednocześnie, że niemieckie służby bezpieczeństwa odpowiednio wcześnie i profesjonalnie przygotowały się na możliwe zagrożenia. Zaapelował także o uważne obserwowanie osób podsycających napięcia w internecie.

Bardziej uspokajający ton przyjął minister spraw wewnętrznych Turyngii Georg Maier (SPD). W rozmowie z „Handelsblatt” ocenił, że w Niemczech nie należy spodziewać się sytuacji podobnej do francuskiej. Wskazał przy tym na stosowane przez niemiecką policję metody nastawione przede wszystkim na deeskalację konfliktów.

Zieloni i Lewica: zrozumienie dla postulatów

Zrozumienie dla przyczyn protestów wyraziła współprzewodnicząca Zielonych Franziska Brantner. Jej zdaniem zarówno w Niemczech, jak i w innych krajach europejskich przestała działać obietnica awansu społecznego dzięki wykształceniu. Młodzi ludzie obawiają się również, czy system edukacji odpowiednio przygotowuje ich do życia w epoce sztucznej inteligencji. Brantner podkreśliła, że rozumie młodych ludzi, którzy chcą sami zabrać głos i walczyć o lepszą przyszłość. Zastrzegła jednak, że protesty muszą przebiegać bez przemocy, a ich organizatorzy powinni działać w sposób przejrzysty.

Współprzewodnicząca klubu Zielonych w Bundestagu Britta Hasselmann przestrzegła z kolei przed instrumentalnym wykorzystywaniem postulatów młodzieży do celów politycznych.

Rzeczniczka klubu Lewicy ds. polityki wewnętrznej Clara Bünger zarzuciła federalnemu ministrowi spraw wewnętrznych Alexandrowi Dobrindtowi (CSU), że stawia młodych ludzi pod ogólnym podejrzeniem i traktuje ich jak potencjalnych przestępców, choć chcą jedynie skorzystać z demokratycznego prawa do protestu.

Bünger zaznaczyła jednocześnie, że konkretne zagrożenia dla bezpieczeństwa należy oczywiście traktować poważnie.

(AFP/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Niemcy: Przed protestami młodych w 23 miastach związek policjantów ostrzega przed przemocą i żąda surowych kar.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::M%C5%82odzi%20wychodz%C4%85%20na%20ulice.%20Policjanci%20ostrzegaj%C4%85&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79775828&x4=11395&x5=M%C5%82odzi%20wychodz%C4%85%20na%20ulice.%20Policjanci%20ostrzegaj%C4%85&x6=1&x7=%2Fpl%2Fm%C5%82odzi-wychodz%C4%85-na-ulice-policjanci-ostrzegaj%C4%85%2Fa-79775828&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261027&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/młodzi-wychodzą-na-ulice-policjanci-ostrzegają/a-79775828?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=M%C5%82odzi%20wychodz%C4%85%20na%20ulice.%20Policjanci%20ostrzegaj%C4%85

Item 20
Id 79775408
Date 2026-10-27
Title Co się w Niemczech bardziej opłaca: życie za płacę minimalną czy z zasiłku?
Short title Co się bardziej opłaca: życie za płacę minimalną czy z zasiłku?
Teaser Kwestia czy praca się opłaca, od lat stanowi przedmiot sporów politycznych. Nowe badanie pokazuje różnice między wynagrodzeniem minimalnym a świadczeniami zabezpieczenia podstawowego tzw. Grundsicherung.

Osoba pracująca na pełny etat za ustawową płacę minimalną dysponuje średnio o 623 euro miesięcznie większymi środkami niż osoba samotna korzystająca z podstawowego zabezpieczenia społecznego (tzw. Grundsicherung). Wynika to z nowego badania przeprowadzonego przez Instytut Nauk Ekonomicznych i Społecznych (WSI), działający przy powiązanej ze związkami zawodowymi Fundacji im. Hansa Böcklera. W obliczeniach uwzględniono również świadczenia socjalne, takie jak dodatek mieszkaniowy oraz dodatek na dzieci.

Według badania, w przypadku rodzin różnica ta jest jeszcze większa: osoba samotnie wychowująca jedno dziecko, pracując na pełny etat, dysponuje kwotą wyższą o 757 euro, natomiast rodzina z dwójką dzieci, w której pracuje tylko jeden z rodziców – o 749 euro. Różnica ta wzrosła, ponieważ płaca minimalna została w 2026 roku podniesiona do 13,90 euro za godzinę, podczas gdy stawki podstawowego zabezpieczenia społecznego pozostały na niezmienionym poziomie.

Dyskusja na temat opłacalności pracy

W polityce od lat toczy się dyskusja czy praca zawodowa przynosi wystarczająco większe korzyści finansowe w porównaniu z pobieraniem świadczeń państwowych. W ramach reformy państwa socjalnego rząd Niemiec zamierza wzmocnić zachęty finansowe do podejmowania pracy i zwiększania wymiaru zatrudnienia. W tym celu planowane jest lepsze skoordynowanie podstawowego zabezpieczenia społecznego, dodatku mieszkaniowego i dodatku na dzieci, a także zmiana zasad uwzględniania dodatkowych dochodów z pracy. Konkretna koncepcja jest obecnie opracowywana.

Wysokie czynsze niwelują różnicę

- Dane z naszego nowego badania ponownie pokazują, że osoby korzystające z zasiłku podstawowego mają do dyspozycji znacznie mniej pieniędzy niż osoby pracujące w pełnym wymiarze godzin za płacę minimalną – mówi dyrektor WSI Bettina Kohlrausch.

Problemem są jednak wysokie czynsze w niektórych regionach Niemiec. Z tego powodu różnica w dochodach osób samotnych w powiecie monachijskim wynosi 404 euro i jest najniższa w całym kraju, natomiast w Nordhausen w Turyngii wynosi 755 euro i jest najwyższa w skali Niemiec.

Kohlrausch skrytykowała planowane przez rząd cięcia w zakresie dodatków mieszkaniowych oraz zaliczek na poczet alimentów. W jej ocenie działania te doprowadziłyby do zmniejszenia przewagi dochodowej, zwłaszcza w przypadku rodzin.

Również monachijski instytut Ifo stwierdził istnienie wyraźnej różnicy w dochodach z pracy, zwracając jednocześnie uwagę na to, że dodatkowe godziny pracy przynoszą niekiedy jedynie niewielkie korzyści finansowe.

(RTR/stef)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Nowe badanie pokazuje różnice między wynagrodzeniem minimalnym a świadczeniami zabezpieczenia podstawowego.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Co%20si%C4%99%20w%20Niemczech%20bardziej%20op%C5%82aca%3A%20%C5%BCycie%20za%20p%C5%82ac%C4%99%20minimaln%C4%85%20czy%20z%20zasi%C5%82ku%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79775408&x4=11400&x5=Co%20si%C4%99%20w%20Niemczech%20bardziej%20op%C5%82aca%3A%20%C5%BCycie%20za%20p%C5%82ac%C4%99%20minimaln%C4%85%20czy%20z%20zasi%C5%82ku%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fco-si%C4%99-w-niemczech-bardziej-op%C5%82aca-%C5%BCycie-za-p%C5%82ac%C4%99-minimaln%C4%85-czy-z-zasi%C5%82ku%2Fa-79775408&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261027&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/co-się-w-niemczech-bardziej-opłaca-życie-za-płacę-minimalną-czy-z-zasiłku/a-79775408?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/71248063_401.jpg
Image caption Pracownicy otrzymujący płacę minimalną za swoją pracę mają więcej pieniędzy do dyspozycji niż osoby pobierające zasiłek podstawowy
Image source stockfotos-mg/Zoonar/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/71248063_401.jpg&title=Co%20si%C4%99%20w%20Niemczech%20bardziej%20op%C5%82aca%3A%20%C5%BCycie%20za%20p%C5%82ac%C4%99%20minimaln%C4%85%20czy%20z%20zasi%C5%82ku%3F

Item 21
Id 79774785
Date 2026-10-27
Title Zburzyć czy zachować? W Niemczech trwa spór o pozostałości bunkra z czasów Hitlera
Short title Niemiecka prasa: zburzyć bunkier Hitlera
Teaser Pozostałości bunkra Kancelarii Rzeszy w Berlinie należy wyburzyć. Są nieistotne, a w stolicy Niemiec nie brakuje miejsc dokumentujących nazistowskie zbrodnie – twierdzi dziennik „Die Welt”.

Autor komentarza Alan Posener odnosi się do sporu o przyszłość ostatnich pozostałości Kancelarii Rzeszy w Berlinie: czy miejsce to, zwane potocznie bunkrem Hitlera, należy rozebrać i zabudować czy przekształcić w miejsce pamięci. Posener nie pozostawia wątpliwości co do swojego stanowiska: „Te nazistowskie ruiny nikomu nie są potrzebne” – pisze w tytule artykułu.

Posener przypomina, że Nowa Kancelaria Rzeszy w Berlinie, wzniesiona w 1939 roku, była pełnym przepychu centrum władzy Adolfa Hitlera, zbudowanym na gruncie odebranym Żydom. Po upadku Trzeciej Rzeszy obiekt rozbierano „kamień po kamieniu, marmurowa płyta po marmurowej płycie”, a w schyłkowym okresie NRD teren zabudowano blokami.

Architekci: bunkier należy zachować

Od lat istnieją plany, by zabudować również pustą działkę przy ul. Voßstraße kompleksem biurowo-mieszkalnym. Inwestorzy są gotowi, jednak podczas prac koparką natrafiono na pozostałości zespołu bunkrów. „Nie chodzi, rzecz jasna, o „bunkier Führera”, który – co znamienne – spoczywa zamknięty pod placem zabaw dla dzieci. Odkryto schron przeciwlotniczy przeznaczony dla mniej ważnych pracowników Kancelarii Rzeszy” – czytamy w „Die Welt”.

Chociaż nie ma tam zbyt wiele poza pustym piwnicznym pomieszczeniem i metalowymi drzwiami, różne berlińskie stowarzyszenia opowiadają się za zachowaniem tego obiektu. Wśród nich jest również Stowarzyszenie Architektów i Inżynierów w Berlinie-Brandenburgii. Autor „Die Welt” cytuje stanowisko stowarzyszenia: „Bunkier to ostatni zachowany materialny ślad dawnego centrum władzy reżimu narodowosocjalistycznego. Należy zachować ten historycznie znaczący obiekt i przekształcić go w ośrodek dokumentacyjny poświęcony dawnej dzielnicy rządowej nazistowskich Niemiec”.

Pozostałości po Trzeciej Rzeszy to nie relikwie

Alan Posener jest odmiennego zdania. Jak pisze, bunkier nie jest „historycznie znaczący”, a pod względem architektonicznym jego pomieszczenia są „zupełnie nieistotne”. Berlinowi zaś nie brakuje ośrodków dokumentujących historię reżimu nazistowskiego – „od Domu Konferencji w Wannsee na zachodzie po kasyno oficerskie w Karlshorst na wschodzie, gdzie Wehrmacht skapitulował. Pomiędzy nimi znajdują się między innymi Topografia Terroru, Pomnik Pomordowanych Żydów Europy, Miejsce Pamięci Niemieckiego Ruchu Oporu i wiele innych” – pisze autor.

Jak zaznacza, dobrze, że tak jest, ale to nie znaczy, że trzeba udostępniać publiczności każdą pozostałość po Trzeciej Rzeszy – uważa. „Niemiecka stolica została zaśmiecona architekturą dwóch dyktatur. Należałoby zburzyć znacznie więcej takich budowli. Tego chcieliby przeciwnicy nazistów i komunistów – nie tego, byśmy z nabożną czcią zachowywali każde „świadectwo epoki”, jak gdyby chodziło o relikwię świętego” – pisze Alan Posener w „Die Welt”.

(Die Welt/wis)

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na Facebooku! >>

Short teaser Pozostałości bunkra Kancelarii Rzeszy w Berlinie należy wyburzyć – twierdzi dziennik „Die Welt”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3AHistoria%20Najnowsza::Zburzy%C4%87%20czy%20zachowa%C4%87%3F%20W%20Niemczech%20trwa%20sp%C3%B3r%20o%20pozosta%C5%82o%C5%9Bci%20bunkra%20z%20czas%C3%B3w%20Hitlera&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79774785&x4=12349&x5=Zburzy%C4%87%20czy%20zachowa%C4%87%3F%20W%20Niemczech%20trwa%20sp%C3%B3r%20o%20pozosta%C5%82o%C5%9Bci%20bunkra%20z%20czas%C3%B3w%20Hitlera&x6=1&x7=%2Fpl%2Fzburzy%C4%87-czy-zachowa%C4%87-w-niemczech-trwa-sp%C3%B3r-o-pozosta%C5%82o%C5%9Bci-bunkra-z-czas%C3%B3w-hitlera%2Fa-79774785&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261027&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3AHistoria%20Najnowsza" />
Item URL https://www.dw.com/pl/zburzyć-czy-zachować-w-niemczech-trwa-spór-o-pozostałości-bunkra-z-czasów-hitlera/a-79774785?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/74739979_401.jpg
Image caption Amerykański żołnierz w dawnym bunkrze HItlera, październik 1945 r.
Image source akg-images/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2018/bpol180803_001_bunkerfinal_01g_sd.mp4&image=https://static.dw.com/image/74739979_401.jpg&title=Zburzy%C4%87%20czy%20zachowa%C4%87%3F%20W%20Niemczech%20trwa%20sp%C3%B3r%20o%20pozosta%C5%82o%C5%9Bci%20bunkra%20z%20czas%C3%B3w%20Hitlera

Item 22
Id 79773181
Date 2026-10-27
Title Auto wjechało w grupę ludzi. Niemiecka policja: to nie był zamach
Short title Auto wjechało w grupę ludzi. Policja: to nie był zamach
Teaser W miejscowości Neustadt am Rübenberge w Dolnej Saksonii samochód wjechał w grupę ludzi. Według policji nie był to jednak zamach.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek (26.10.) późnym wieczorem. Jak przekazała policja w Hanowerze samochód BMW, w którym znajdowała się nieznana jeszcze liczba pasażerów, celowo wjechał w grupę ludzi. Funkcjonariusze policji, którzy w bezpośrednim sąsiedztwie przeprowadzali kontrolę drogową, oddali strzały w kierunku samochodu, by zatrzymać auto.

Według informacji policji można przypuszczać, że sprawca lub sprawcy znali osoby z grupy, w którą wjechał samochód. W wyniku zdarzenia cztery do pięciu osób odniosło lekkie i ciężkie obrażenia i trafiło do szpitali. Nie ma zagrożenia ich życia.

Sprawcy i ofiary prawdopodobnie się znali

Podejrzany lub podejrzani prawdopodobnie celowo wybrali tę grupę ludzi, a nie działali przypadkowo – powiedziała rozgłośni NDR rzeczniczka policji. Okoliczności zdarzenia są nadal niejasne. – Przebieg zdarzenia i dokładny udział poszczególnych osób są nadal przedmiotem dochodzenia – przekazała rzeczniczka.

Mimo interwencji policji sprawca lub sprawcy opuścili pojazd i uciekli. Obecnie trwają ich poszukiwania.

(AFP, NDR/stef)

Short teaser W Neustadt am Rübenberge w Dolnej Saksonii samochód wjechał w grupę ludzi. Według policji nie był to jednak zamach.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Auto%20wjecha%C5%82o%20w%20grup%C4%99%20ludzi.%20Niemiecka%20policja%3A%20to%20nie%20by%C5%82%20zamach&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79773181&x4=11400&x5=Auto%20wjecha%C5%82o%20w%20grup%C4%99%20ludzi.%20Niemiecka%20policja%3A%20to%20nie%20by%C5%82%20zamach&x6=1&x7=%2Fpl%2Fauto-wjecha%C5%82o-w-grup%C4%99-ludzi-niemiecka-policja-to-nie-by%C5%82-zamach%2Fa-79773181&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261027&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/auto-wjechało-w-grupę-ludzi-niemiecka-policja-to-nie-był-zamach/a-79773181?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79772564_401.jpg
Image caption Sprawcy zbiegli pozostawiając samochód BMW na miejscu zdarzenia
Image source Moritz Frankenberg/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79772564_401.jpg&title=Auto%20wjecha%C5%82o%20w%20grup%C4%99%20ludzi.%20Niemiecka%20policja%3A%20to%20nie%20by%C5%82%20zamach

Item 23
Id 79769885
Date 2026-10-27
Title Prasa o szefie Audi w USA: na kolanach przed Trumpem
Short title Prasa o szefie Audi w USA: na kolanach przed Trumpem
Teaser Szef Audi, Gernot Döllner, pojawił się na wiecu u boku prezydenta USA Trumpa tydzień przed wyborami. Prasa komentuje.

Audi, koncern motoryzacyjny należący do Volkswagena, planuje miliardowe inwestycje w stanie Georgia, co szef koncernu ogłosił w obecności prezydenta USA na wiecu Republikanów przed wyborami uzupełniającymi do Senatu, które odbędą się 3 listopada. Po fali krytyki w Niemczech Gernot Döllner tłumaczył się ze swojego wystąpienia u boku Donalda Trumpa, podkreślając, że działał jedynie w interesie firmy. Przyznał też jednak, że to wystąpienie wywołało „pytania, a także niezrozumienie”.

Uniżoność niewiele pomaga

Oczywiście występy na scenie politycznej to dla menedżerów chodzenie po linie. Jednak uległość rzadko prowadzi do celu – pisze komentator „Frankfurter Allgemeine Zeitung” Sven Astheimer, nazywając szefa Audi „statystą w show Trumpa” w komentarzu zatytułowanym „Uklęknięcie w Georgii”. „Nikt nie chce zrażać do siebie wciąż najpotężniejszego polityka świata, jeśli chce nadal prowadzić interesy w jego kraju. Jak szybko ta lekcja została przyswojona, pokazują zdjęcia z bankietu przedstawiające Trumpa i szefów firm technologicznych, którzy wyglądali przy tym jak uczniowie walczący o uwagę nauczyciela. (…) Menedżerowie nie są jednak bezsilni. Z dala od blasku reflektorów mogą wywierać wpływ, jasno przedstawiać swoje stanowiska i wspierać projekty. Może to być chodzenie po linie, ale jasne słowa wypowiedziane odpowiednim tonem zostaną usłyszane również w Waszyngtonie i Pekinie i nie doprowadzą od razu do zerwania wszelkich relacji biznesowych” – pisze FAZ. Dodaje, że całkowita uległość rzadko prowadzi do celu, przytaczając przykład byłego prezesa zarządu Daimlera, Dietera Zetschego, który w 2018 roku wielokrotnie przepraszał chińskie władze za zdjęcie Mercedesa opublikowane na Instagramie, na którym wykorzystano cytat Dalajlamy. To uniżenie niewiele pomogło: „Obecnie chińscy producenci są liderami technologicznymi w dziedzinie elektromobilności, a Mercedes od lat zmaga się w Państwie Środka ze spadkiem sprzedaży i udziału w rynku”.

Czy szef Audi posiada „moralny kompas”?

„Süddeutsche Zeitung” podkreśla, że producent samochodów „ulega naciskom Trumpa, by budować fabryki w USA” – w momencie, gdy „dla Niemiec i Europy nadszedł najwyższy czas, by sprzeciwić się szantażom ze strony Waszyngtonu”. „Szczególnie poważnym zarzutem jest to, że Döllner wyszedł na scenę, by wesprzeć Trumpa w kampanii wyborczej tuż przed wyborami uzupełniającymi. Kilka minut wcześniej Trump obraził rasistowsko kandydata Demokratów i pochwalił swoją agencję imigracyjną, która prowadzi polowanie na nielegalnych imigrantów. Döllner nie poparł byle jakiego prezydenta, ale właśnie tego – demagoga, który atakuje demokratyczne instytucje. W ten sposób w opinii publicznej stawia Audi i swoich pracowników po stronie Trumpa. Powinien się zastanowić, czy posiada moralny kompas niezbędny do pełnienia tej funkcji” – uważa monachijski dziennik.

Budowa fabryki w USA „strategicznym" błędem

Wystąpienie Döllnera u boku Trumpa to nie tylko faux pas. Jego plan budowy w USA fabryki SUV-ów z silnikami spalinowymi jest strategiczną pomyłką – komentuje tygodnik „Spiegel”. „SUV-y, które Audi zamierza produkować w Georgii, trafią na rynek dopiero na początku lat 30. XXI wieku. Trump będzie wtedy już historią, a być może po nim nastąpi prezydent, który przyłączy się do napędzanej przez Chiny elektryfikacji transportu i przemysłu. Rozwój technologiczny będzie miał większy wpływ na przyszły popyt niż zmiany rządów. Niemal wszędzie na świecie samochody elektryczne zdobywają udziały w rynku, ponieważ przewyższają pojazdy spalinowe pod względem technicznym, a w coraz większym stopniu także kosztowym. Również BMW zainwestowało ostatnio znaczne środki w Stanach Zjednoczonych; monachijska firma zamierza zdobyć tam udziały w rynku przede wszystkim dzięki swoim nowym samochodom elektrycznym. Być może ta strategia nie przyniesie natychmiastowych efektów. Jednak w takim przypadku BMW mogłoby nadal sprzedawać silniki spalinowe, które i tak są już produkowane w USA. Döllner natomiast idzie „na całość”. Zasiada na tylnym siedzeniu samochodu, którego kierowcą jest Donald Trump, jadący pod prąd” – konstatuje tygodnik.

„Dno” w relacjach z USA

Wystąpienie Gernota Döllnera w towarzystwie Trumpa to „dno w transatlantyckich stosunkach gospodarczych” – podkreśla tygodnik „Stern”. Nigdy wcześniej w najnowszej historii niemiecki menedżer nie dał się tak ewidentnie wykorzystać w kampanii wyborczej prezydenta USA. Döllner zbytnio upraszcza sprawę, usprawiedliwiając swoje przemówienie na wiecu wyborczym Trumpa tym, że nie mógł odrzucić zaproszenia prezydenta USA. Szef Audi powinien był odrzucić to zaproszenie, powołując się na polityczną neutralność menedżera zatrudnionego na etacie. Tymczasem Audi poświęciło swoją niezależność polityczną na rzecz celów kampanii wyborczej prezydenta, który jest co najmniej autokratą. Dla Audi, zarządu i rady nadzorczej powinno być jasne, że ogłoszenie miliardowych inwestycji w Ameryce jest możliwe dopiero po wyborach uzupełniających” – upomina tygodnik.

„Prezent wyborczy” dla Trumpa

Sprawą zajmują się także dzienniki regionalne, w tym„Nürnberger Nachrichten”. „To fakt, że BMW i Mercedes już od dłuższego czasu prowadzą produkcję w USA, a wszyscy trzej niemieccy producenci samochodów klasy premium intensywnie inwestują – przy aplauzie komunistycznych funkcjonariuszy – w pozbawionych demokracji Chinach. Konkurentowi, firmie Audi, brak produkcji w Stanach Zjednoczonych przynosił dotychczas straty. Budowa fabryki Audi po drugiej stronie Atlantyku jest ekonomicznie uzasadniona. Zupełnie nie do przyjęcia jest jednak otwarte przedstawianie tej decyzji jako prezentu wyborczego dla prezydenta wrogiego Europie, który dzięki temu może czuć się utwierdzony w swoich protekcjonistycznych orgiach celnych. Ma to szkodliwy wpływ na wizerunek tej marki premium w Europie. Co właściwie stało się z zasadami etycznymi, którym koncern kiedyś się poświęcił?” – zastanawia się dziennik z Norymbergii.

Short teaser Szef Audi, Gernot Döllner, pojawił się na wiecu u boku prezydenta USA Trumpa tydzień przed wyborami. Prasa komentuje.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Prasa%20o%20szefie%20Audi%20w%20USA%3A%20na%20kolanach%20przed%20Trumpem%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79769885&x4=11397&x5=Prasa%20o%20szefie%20Audi%20w%20USA%3A%20na%20kolanach%20przed%20Trumpem%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprasa-o-szefie-audi-w-usa-na-kolanach-przed-trumpem%2Fa-79769885&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261027&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/prasa-o-szefie-audi-w-usa-na-kolanach-przed-trumpem/a-79769885?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79754483_401.jpg
Image caption Gernot Döllner na wiecu przedwyborczym razem z Donaldem Trumpem
Image source Mark Schiefelbein/AP Photo/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79754483_401.jpg&title=Prasa%20o%20szefie%20Audi%20w%20USA%3A%20na%20kolanach%20przed%20Trumpem

Item 24
Id 79770531
Date 2026-10-27
Title Rosja buduje potężny radar w obwodzie królewieckim. Ekspert: może obserwować niemal całą Europę
Short title Potężny radar w obwodzie królewieckim. Ekspert: może obserwować Europę
Teaser „Rosja przygotowuje się na możliwość wojny z NATO” – mówi płk Vaidotas Malinionis, litewski ekspert ds. bezpieczeństwa w wywiadzie dla DW.

DW: W mediach pojawiły się doniesienia, poparte zdjęciami satelitarnymi, o budowie ogromnego radaru w obwodzie królewieckim, niedaleko granic Polski i Litwy. Czy może pan potwierdzić, że taka instalacja rzeczywiście powstaje?

Płk Vaidotas Malinionis*: Informacja o tym radarze pojawiła się już w raporcie litewskiego wywiadu opublikowanym, jak sądzę, na początku lata. Nie jest to więc nic nowego. Dopiero teraz kraje zachodnie zaczęły zwracać na niego większą uwagę. Tak, radar jest budowany.

Widzimy, że Rosja zwiększa w obwodzie królewieckim swoje możliwości rozpoznawcze, wczesnego ostrzegania, a prawdopodobnie również walki radioelektronicznej. Nie wiemy jeszcze, czy system jest już operacyjny. Trzeba jednak patrzeć nie tylko na ten konkretny radar, ale na cały kompleks systemów rozwijanych przez Rosję w tym regionie.

Do czego Rosja może go wykorzystywać?

– Ten radar może służyć zarówno działaniom defensywnym, jak i ofensywnym. Może na przykład zapewnić wcześniejsze ostrzeżenie o ruchach wojsk NATO w przypadku konfliktu na wschodniej flance Sojuszu. Dałoby to Rosji więcej czasu na podejmowanie decyzji.

W działaniach ofensywnych radar może natomiast dostarczać informacji o konkretnych celach. Może również zwiększać rosyjskie możliwości przeciwdziałania w sferze elektromagnetycznej.

Trzeba przy tym pamiętać o ograniczeniach tego systemu. Nie jest on przeznaczony do obserwowania najbliższego otoczenia. Mimo że znajduje się blisko Litwy i Polski, jego głównym zadaniem jest obserwacja dużo bardziej oddalonych obszarów. Mówimy na przykład o Niemczech, ale zasięg może sięgać nawet około 3000 kilometrów, a więc obejmować również Francję.

Jak właściwie wygląda ten radar i w jaki sposób może obserwować obiekty znajdujące się tak daleko?

– To radar pozahoryzontalny, OTH. Wykorzystuje fale radiowe umożliwiające pozyskiwanie informacji z bardzo dużych odległości. Ponieważ Ziemia jest zakrzywiona, wykorzystuje właściwości propagacji fal w jonosferze, co pozwala wykrywać cele znajdujące się daleko poza klasycznym horyzontem radarowym.

Jego zasięg może wynosić od około 1000 do nawet 3000 kilometrów. Jednocześnie taki radar nie jest przeznaczony do obserwowania najbliższego otoczenia. Dlatego z punktu widzenia Polski czy Litwy jego położenie tuż przy granicy może być paradoksalne: ten konkretny radar ma przede wszystkim patrzeć znacznie dalej.

Poszczególne elementy instalacji mogą mieć długość kilkuset metrów. Jest to system przeznaczony przede wszystkim do dalekiego rozpoznania i wczesnego ostrzegania.

Trzeba jednak raz jeszcze zaznaczyć: wiemy, że radar jest budowany, ale nie mamy dowodu, że osiągnął już pełną gotowość operacyjną.

Czy oznacza to, że radar może obserwować praktycznie całą Europę?

– Tak, w jego zasięgu mogą znajdować się także kraje skandynawskie i Finlandia. Jednocześnie radar ma istotną słabość. To ogromna instalacja, a więc łatwy do zlokalizowania cel. Obwód królewiecki jest niewielkim terytorium i w przypadku konwencjonalnego konfliktu z Rosją jego zdolności operacyjne byłyby bardzo narażone.

Nie mówię tutaj o obecnych działaniach w szarej strefie, lecz o otwartym konflikcie konwencjonalnym.

„Cele o wysokim priorytecie”

W jakim scenariuszu NATO mogłoby uznać, że taki radar trzeba zneutralizować?

– Nie znam planów obronnych NATO, ale w mojej ocenie takie instalacje byłyby w przypadku konwencjonalnego konfliktu celami o wysokim priorytecie. NATO nie chciałoby, aby jego działania, zamiary i ruchy wojsk były widoczne i przewidywalne dla przeciwnika.

Radar jest przy tym bardzo podatny na atak, właśnie dlatego, że jest duży, łatwy do wykrycia i znajduje się blisko terytorium państw NATO.

Jak ten system wypada w porównaniu z radarami NATO? Czy Rosja dysponuje czymś zupełnie nowym?

– Nie. Sama technologia nie jest nowa. Podobne systemy zostały już opracowane w państwach NATO. Na przykład Francja dysponuje podobnymi rozwiązaniami. Nie mamy więc do czynienia z przełomem technologicznym.

Na czym polega więc znaczenie tego radaru, zwłaszcza w kontekście wojny Rosji przeciwko Ukrainie?

– Jego znaczenie polega przede wszystkim na tym, że Rosja rozwija swoje zdolności i, moim zdaniem, przygotowuje się na możliwość wojny z NATO. Umieszczenie w obwodzie królewieckim tak potężnego systemu radarowego, którego zasięg obejmuje znaczną część Europy, trzeba analizować właśnie w tym kontekście.

Rosja prowadzi już działania w szarej strefie przeciwko państwom NATO w Europie. Szczególnie interesują ją przedsiębiorstwa i węzły logistyczne wspierające Ukrainę.

Taki system może być wykorzystywany do zbierania danych wywiadowczych, a także wspierać inne działania przeciwko określonym celom, w tym przedsiębiorstwom przemysłu obronnego czy centrom logistycznym.

W przypadku otwartego konfliktu z NATO jego bardzo ważną funkcją byłoby natomiast wczesne ostrzeganie.

Jaką przewagę mógłby dać Rosji w obecnej wojnie przeciwko Ukrainie?

– Jeżeli jego zasięg rzeczywiście wynosi około 3000 kilometrów, obejmuje on także część Ukrainy. Bez dokładnego sprawdzenia mapy nie chcę przesądzać, jak daleko sięga, ale być może do Kijowa, a nawet dalej.

Oznacza to możliwość wykrywania określonych ruchów na Ukrainie, w tym ruchów wojsk i sił powietrznych. Byłoby to oczywiście użyteczne narzędzie w prowadzeniu wojny.

A jakie znaczenie może mieć w działaniach hybrydowych?

– Rosja już zakłóca sygnał GPS i powoduje w ten sposób problemy między innymi dla lotnictwa cywilnego. Nowe zdolności mogą zwiększyć skuteczność takich działań.

Radar może również dostarczać informacji o ruchu jednostek na Morzu Bałtyckim, choć jego podstawowym zadaniem jest, moim zdaniem, obserwowanie samolotów i innych celów powietrznych.

Rosjanie twierdzą, że system może jednocześnie śledzić nawet 10 tys. obiektów powietrznych. Czy jest to realne?

– Trzeba rozróżnić dwie rzeczy. Zdolność wykrywania i śledzenia celów to jedno, a możliwość ich zwalczania to coś zupełnie innego.

Sam radar nie oznacza, że Rosja może precyzyjnie razić wszystkie wykryte obiekty. Do tego potrzebne są dodatkowe radary i inne systemy. Jeżeli jednak zostanie zintegrowany z szerszym systemem, będzie oczywiście użyteczny.

Nie mam dostępu do dokładnej specyfikacji technicznej tego radaru, dlatego rosyjskie deklaracje dotyczące jego możliwości należałoby weryfikować na podstawie niezależnych źródeł. Do rosyjskich komunikatów trzeba podchodzić z dużą ostrożnością.

Broń jądrowa w obwodzie królewieckim?

Jakie inne systemy Rosja rozmieszcza w obwodzie królewieckim? Czy mają tam również zdolności nuklearne?

– Według niektórych źródeł Rosja ma możliwość rozmieszczenia w obwodzie królewieckim nawet 100 głowic jądrowych. Pojawiają się także twierdzenia, że pewne rodzaje uzbrojenia jądrowego już tam rozmieszczono, ale wymaga to potwierdzenia. Ja takich informacji nie posiadam.

Sam potencjał rozmieszczenia broni jądrowej w tym regionie należy jednak traktować bardzo poważnie. Moim zdaniem NATO powinno odpowiednio rozwijać odstraszanie nuklearne, uwzględniając nie tylko potencjał Stanów Zjednoczonych, lecz także Wielkiej Brytanii i Francji.

Kilka niezależnych warstw odstraszania zwiększa strategiczną nieprzewidywalność z rosyjskiego punktu widzenia. To może utrudnić kalkulacje dotyczące ewentualnej eskalacji.

Jakie znaczenie strategiczne ma obwód królewiecki?

– Jest rosyjską wysuniętą placówką, z której mogą być prowadzone działania przeciwko NATO. Rosja rozmieściła tam systemy antydostępowe A2/AD, systemy rakietowe i radarowe oraz posiada możliwości związane z bronią jądrową.

Znajdują się tam również siły, które w razie potrzeby mogą zostać wzmocnione. Jednocześnie Rosja wykorzystuje obecnie bardzo dużo swoich zasobów wojskowych w Ukrainie. Dlatego uważam, że rosyjski kontyngent w obwodzie królewieckim jest dziś słabszy niż przed 2022 rokiem.

Obwód jest geograficznie oddzielony od reszty Rosji. Czy w przypadku konfliktu NATO mogłoby go odizolować?

– Tak, NATO ma takie możliwości. To niewielkie terytorium, na którym wiele instalacji wojskowych jest skoncentrowanych na stosunkowo małym obszarze. Ruchy wojsk są więc trudne do ukrycia.

W razie otwartego konfliktu obwód królewiecki mógłby zostać odcięty od Rosji. Moskwa właśnie dlatego posługuje się groźbami użycia broni jądrowej. Tego rodzaju retoryka nie jest zresztą czymś nowym.

„Europa musi uznać, że Rosja prowadzi przeciwko nam wojnę”

Jak Europa powinna zareagować na rozbudowę rosyjskich zdolności w obwodzie królewieckim?

– Europa musi nie tylko zrozumieć, ale także przyjąć do wiadomości, że Rosja prowadzi przeciwko nam wojnę. Na razie jest to przede wszystkim wojna w szarej strefie, ale jesteśmy atakowani.

Największym wyzwaniem jest dostosowanie się do zagrożeń. Rosja od 2022 roku bardzo się zmieniła. Jej gospodarka została podporządkowana potrzebom wojennym, społeczeństwo jest mobilizowane, a państwo wykorzystuje bardzo różne narzędzia nacisku.

Rosja próbuje również wpływać na europejską politykę i sposób myślenia naszych społeczeństw. Możemy więc przegrać tę konfrontację nawet bez otwartego konfliktu zbrojnego.

Europa jest, niestety, spóźniona. Nie zwiększyliśmy jeszcze produkcji przemysłu obronnego w wystarczającej skali i zbyt wolno wdrażamy innowacje.

Co uważa pan obecnie za najważniejsze dla Europy?

– Adaptację. Musimy zastanowić się, jak dostosować poszczególne państwa i całą Europę do nowej sytuacji bezpieczeństwa. Powinniśmy myśleć bardziej regionalnie, a nie tylko w granicach własnych państw.

Widzimy już pewne oznaki zmiany tego sposobu myślenia. Litwa wraz z Polską planuje na przykład rozwiązania dotyczące ewakuacji naszych obywateli do Polski w przypadku zagrożenia. Litwa jest niewielkim państwem, dlatego musimy brać pod uwagę także rozwiązania transgraniczne.

To jednak dopiero początek. Powinniśmy działać znacznie szybciej niż obecnie.

*Vaidotas Malinionis – emerytowany pułkownik litewskich sił zbrojnych, ekspert ds. bezpieczeństwa i obronności. Założyciel i dyrektor litewskiej National Defence Foundation oraz dyrektor Lithuanian Security and Defense Industries Association. Specjalizuje się m.in. w planowaniu strategicznym i wojskowym.

Short teaser „Rosja przygotowuje się na możliwość wojny z NATO” – mówi płk Vaidotas Malinionis, litewski ekspert ds. bezpieczeństwa.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Rosja%20buduje%20pot%C4%99%C5%BCny%20radar%20w%20obwodzie%20kr%C3%B3lewieckim.%20Ekspert%3A%20mo%C5%BCe%20obserwowa%C4%87%20niemal%20ca%C5%82%C4%85%20Europ%C4%99&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79770531&x4=11395&x5=Rosja%20buduje%20pot%C4%99%C5%BCny%20radar%20w%20obwodzie%20kr%C3%B3lewieckim.%20Ekspert%3A%20mo%C5%BCe%20obserwowa%C4%87%20niemal%20ca%C5%82%C4%85%20Europ%C4%99&x6=1&x7=%2Fpl%2Frosja-buduje-pot%C4%99%C5%BCny-radar-w-obwodzie-kr%C3%B3lewieckim-ekspert-mo%C5%BCe-obserwowa%C4%87-niemal-ca%C5%82%C4%85-europ%C4%99%2Fa-79770531&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261027&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/rosja-buduje-potężny-radar-w-obwodzie-królewieckim-ekspert-może-obserwować-niemal-całą-europę/a-79770531?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/16975402_401.jpg
Image caption Radary to oczy i uszy armii - na zdjęciu urządzenia armii USA w Aibling (archiwum)
Image source picture alliance/AP Images
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/16975402_401.jpg&title=Rosja%20buduje%20pot%C4%99%C5%BCny%20radar%20w%20obwodzie%20kr%C3%B3lewieckim.%20Ekspert%3A%20mo%C5%BCe%20obserwowa%C4%87%20niemal%20ca%C5%82%C4%85%20Europ%C4%99

Item 25
Id 79770152
Date 2026-10-26
Title Szef Audi złamał zasady firmy? Fala krytyki po występie z Trumpem
Short title Szef Audi w tarapatach. Wystąpił u boku Donalda Trumpa
Teaser Nie ustaje krytyka pod adresem prezesa Audi Gernota Döllnera po jego występie u boku prezydenta USA Donalda Trumpa. Prezesa Audi skrytykowali politycy CDU, SPD, Zielonych i Lewicy.

Nie ustaje krytyka pod adresem prezesa Audi Gernota Döllnera po jego występie u boku prezydenta USA Donalda Trumpa. Prezesa Audi skrytykowali zarówno politycy jak i związkowcy.

Szefowa związku zawodowego IG Metall Christiane Benner określiła w poniedziałek jego zachowanie jako „politycznie nieakceptowalne”. Jej zdaniem Döllner w rażący sposób naruszył wewnętrzne zasady firmy, które przed wyborami nakazują zachowanie politycznej neutralności.

Döllner pojawił się w sobotę u boku Trumpa podczas wiecu wyborczego rządzącej Partii Republikańskiej w amerykańskim stanie Georgia. Należące do koncernu Volkswagen Audi zamierza wybudować tam swoją pierwszą fabrykę w USA. Wartość inwestycji ma wynieść 4,2 mld dolarów, czyli 3,6 mld euro. Według firmy zakład stworzy około 4500 miejsc pracy.

– Sposób, w jaki Döllner zaprezentował siebie i Audi w USA, jest żenujący i niegodny pracownic i pracowników Audi – oświadczyła Christiane Benner. Szefowa rady zakładowej koncernu Volkswagen Daniela Cavallo zarzuciła z kolei zarządowi, że pozwolił „wysoce wątpliwej postaci politycznej, która sprzeciwia się niemal wszystkim wartościom naszej firmy, zrobić z siebie marionetkę w jego propagandowym show”. Cavallo również uznała występ za „wyraźne naruszenie” wewnętrznych zasad firmy.

Zasada politycznej neutralności

Daniela Cavallo powołała się na zapisy „Booklet of Policies” Audi. Zgodnie z nimi pracownicy firmy mają zachowywać neutralność w kontaktach z partiami i grupami interesu oraz utrzymywać kontakty z partiami demokratycznymi. Dokument przewiduje także, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy przed wyborami nie powinny odbywać się publiczne spotkania z partiami i politykami startującymi w wyborach ani sponsorowanie związanych z nimi wydarzeń.

Audi początkowo nie odpowiedziało na pytanie agencji AFP, dlaczego szef firmy zdecydował się na taki występ na krótko przed wyborami do Kongresu USA.

Szefowa IG Metall podkreśliła ponadto, że decyzja w sprawie ewentualnej budowy fabryki w Stanach Zjednoczonych wymaga jeszcze zgody odpowiednich gremiów. – Ostateczne głosowanie odbędzie się w radzie nadzorczej Volkswagen AG z uwzględnieniem całościowej sytuacji – powiedziała Christiane Benner.

Obawy o miejsca pracy w niemieckich fabrykach

Szef pracowniczego skrzydła chadeckiej CDU Dennis Radtke ocenił, że polityka Trumpa „poważnie szkodzi niemieckiemu przemysłowi, w tym branży motoryzacyjnej”. W wypowiedzi dla „Handelsblatt” wezwał władze Volkswagena do zajęcia jednoznacznego stanowiska. Jak stwierdził, jeśli zasady etyki i compliance obowiązujące zarząd i radę nadzorczą mają znaczyć coś więcej niż „mieszanka haseł z menedżerskich kalendarzy i napisów na ścianach”, koncern powinien teraz jasno zareagować.

Ekspert branży samochodowej Frank Schwope z Fachhochschule des Mittelstands (FHM) w Berlinie powiedział gazecie „Bild”, że budowa nowej fabryki Audi w USA może „potencjalnie zagrozić miejscom pracy w Niemczech”. Jego zdaniem Volkswagen już dysponuje nadmiernymi mocami produkcyjnymi. Schwope obawia się przeniesienia modeli i miejsc pracy, wskutek czego „niemieckie fabryki staną się zbędne”. Za szczególnie zagrożony uważa zakład w Neckarsulm, zatrudniający około 15 tys. osób.

Europoseł Zielonych Anton Hofreiter określił plany budowy fabryki w Georgii jako „krótkowzroczne ograniczanie szkód”. – W dziedzinie elektromobilności koncern stracił cenny czas. Teraz rynek amerykański ma uratować to, czego dotychczas nie przyniosła własna strategia – powiedział gazecie „Kölner Stadt-Anzeiger”.

Audi: inwestycja w USA nie jest decyzją przeciwko Niemcom

Audi przekazało gazecie „Bild”, że inwestycja w USA „nie jest decyzją przeciwko Niemcom”. Zdaniem firmy sukces na rynku amerykańskim może przynieść dodatkową produkcję europejskim fabrykom i poprawić wykorzystanie mocy niemieckich zakładów. Plany inwestycyjne dotyczące Niemiec pozostają bez zmian. – Każdy zakład musi wnosić swój wkład w konkurencyjność i długoterminową siłę Audi – oświadczyła rzeczniczka firmy.

Szef partii "Lewica" Luigi Pantisano zażądał ustąpienia Döllnera ze stanowiska. – Szczególnie w przypadku Volkswagena, gdzie kraj związkowy Dolna Saksonia współponosi odpowiedzialność, musi to mieć konsekwencje – powiedział portalowi t-online.

Posłanka socjaldemokratycznej SPD Isabell Cademartori już w niedzielę napisała w serwisie X, że fakt, iż Volkswagen nie waha się udzielać „bezpośredniego wsparcia wyborczego skorumpowanemu autokracie i faszyście, jakim jest Trump, to kompletne dno”. Jej zdaniem koncern „niczego nie nauczył się z historii”.

Premier Dolnej Saksonii krytykuje polityczną inscenizację

Premier Dolnej Saksonii Olaf Lies (SPD) uznał w poniedziałek, że z punktu widzenia strategii słuszne jest, by Audi mocniej weszło na rynek amerykański, o ile miejsca pracy w Niemczech zostaną zabezpieczone, a nie przeniesione za granicę. Jednocześnie skrytykował sposób ogłoszenia inwestycji. – Wiec wyborczy nie może być właściwym miejscem do zapowiadania takiej inwestycji. W tym przypadku przedstawiciel przedsiębiorstwa stał się częścią politycznej inscenizacji – powiedział Lies.

Niemiecki rząd nie chciał komentować występu Döllnera. Zastępca rzecznika rządu, Sebastian Hille, wskazał, że była to decyzja biznesowa przedsiębiorstwa.

(AFP/du)

Short teaser Nie ustaje krytyka pod adresem prezesa Audi Gernota Döllnera po jego występie u boku prezydenta USA Donalda Trumpa
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Szef%20Audi%20z%C5%82ama%C5%82%20zasady%20firmy%3F%20Fala%20krytyki%20po%20wyst%C4%99pie%20z%20Trumpem&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79770152&x4=11395&x5=Szef%20Audi%20z%C5%82ama%C5%82%20zasady%20firmy%3F%20Fala%20krytyki%20po%20wyst%C4%99pie%20z%20Trumpem&x6=1&x7=%2Fpl%2Fszef-audi-z%C5%82ama%C5%82-zasady-firmy-fala-krytyki-po-wyst%C4%99pie-z-trumpem%2Fa-79770152&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261026&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/szef-audi-złamał-zasady-firmy-fala-krytyki-po-występie-z-trumpem/a-79770152?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79754514_401.jpg
Image caption Prezes zarządu Audi Gernot Döllner na wiecu wyborczym w Perry w stanie Georgia (24.10.2026)
Image source Edgar Su/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79754514_401.jpg&title=Szef%20Audi%20z%C5%82ama%C5%82%20zasady%20firmy%3F%20Fala%20krytyki%20po%20wyst%C4%99pie%20z%20Trumpem

Item 26
Id 79768742
Date 2026-10-26
Title Deepfejki, boty, dezinformacja: sztuczna inteligencja w izraelskiej kampanii wyborczej
Short title Izrael. Jaką rolę AI odgrywa w kampanii wyborczej?
Teaser Jeszcze nigdy w izraelskich wyborach AI nie odgrywała tak wielkiej roli. Tym razem może mieć poważny wpływ na wyniki.

Klip wyborczy opublikowany na platformie X trwa dziewiętnaście sekund i przedstawia izraelskiego kandydata na prezydenta Gadi Eisenkota z wyciągniętymi ramionami i szerokim uśmiechem na twarzy. W zwolnionym tempie idzie przez łąkę i zbliża się do mężczyzny przypominającego jego syna. Na jego koszulce widnieje napis „Israeli Unity” (jedność izraelska). Jednak Eisenkot mija go i zamiast niego obejmuje Mansura Abbasa, znanego arabskiego posła i przewodniczącego partii Ra’am (Zjednoczona Lista Arabska), który 27 października zamierza ubiegać się o reelekcję.

Film został opublikowany na koncie premiera Benjamina Netanjahu. W sondażach opinii publicznej Netanjahu i Eisenkot, były szef sztabu Sił Obronnych Izraela, toczą wyrównaną walkę. Film wygenerowany przez sztuczną inteligencję (AI) ma prawdopodobnie podsycać nastroje antyarabskie – temat, który zajmuje znaczną część kampanii wyborczej Netanjahu. Film odtworzono ponad milion razy. Wywołał on ogromne oburzenie, ponieważ syn Eisenkota zginął w 2023 roku podczas wojny między Izraelem a Hamasem.

Pierwsze wybory z AI na tak dużą skalę

ZebeAI to projekt badawczy prowadzony przez Open University of Israel, który śledzi wykorzystanie treści generowanych przez sztuczną inteligencję w tej kampanii wyborczej. Naukowcy zliczyli ponad 2000 kolejnych przedwyborczych wpisów opublikowanych do 23 października przez partię premiera Netanjahu, Likud. Zawierały one treści wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Stanowi to około jednej czwartej materiałów Likudu w mediach społecznościowych, które zostały przeanalizowane przez ZebeAI.

We wtorkowych wyborach parlamentarnych Netanjahu może albo zostać odsunięty od władzy, albo umocnić swoją pozycję na najbliższe lata. Politolodzy mówią o pierwszych wyborach w Izraelu, na które duży wpływ ma sztuczna inteligencja. Partie wykorzystują ją we wszystkich obszarach kampanii wyborczej: od produkcji prowokacyjnych filmów mających na celu podsycanie kontrowersji, po zautomatyzowane połączenia telefoniczne z wyborcami i wykorzystanie botów w Internecie.

– Sztuczna inteligencja może zostać wykorzystana w strategicznym momencie tuż przed wyborami w taki sposób, aby podsycić kontrowersje, które wpłyną na wynik wyborów – mówi Anat Ben-David, kierująca projektem ZebeAI.

Filmy oparte na AI częścią głównego nurtu kampanii

Od końca lipca Ben-David i jej zespół śledzą wszystkie posty publikowane przez polityków w mediach społecznościowych. Do 23 października zebrali ponad 52 000 postów na Facebooku, Instagramie, X i TikToku i stwierdzili, że w ponad 14 procentach z nich wykorzystano sztuczną inteligencję. Obserwuje się tu głównie podejście hybrydowe: sztuczna inteligencja jest wykorzystywana w częściach lub fragmentach materiałów wyborczych, w obrazach, muzyce, napisach i logo. Tworzono jednak również kompletne deepfejki.

Proporcjonalnie najwyższy odsetek treści wygenerowanych przez sztuczną inteligencję odnotowano w przypadku niektórych mniejszych partii. W wartościach bezwzględnych naukowcy znaleźli jednak najwięcej postów wspieranych przez AI w partii Likud. Za partią premiera, ze znacznym dystansem, plasują się rywale z lewicowej opozycji: partia Jaszar kierowana przez Eisenkota oraz Demokraci.

W lipcu Centralna Komisja Wyborcza Izraela opublikowała nowe rozporządzenie, zgodnie z którym wszystkie treści wygenerowane lub zmodyfikowane przez sztuczną inteligencję, wykorzystywane w kampanii wyborczej, muszą być odpowiednio oznaczone. Poza tym obowiązuje jednak niewiele ograniczeń. – Nie ma ustawy o sztucznej inteligencji ani ustawy o usługach cyfrowych. Również ustawa o ochronie danych jest dość przestarzała – wyjaśnia Ben-David. – Można więc zaobserwować takie wykorzystanie sztucznej inteligencji, które w Europie byłoby niemożliwe – dodaje.

Jair Golan, przewodniczący partii Demokratów, wykorzystuje popularne trendy internetowe. Film oznaczony jako treść wygenerowana przez sztuczną inteligencję pokazuje go siedzącego pod wentylatorem sufitowym. Z każdym obrotem wentylatora zmienia się jego strój: od munduru wojskowego przez koszulkę z napisem „bring them home now” (hasło odnoszące się do izraelskich zakładników w Strefie Gazy) po garnitur z krawatem.

Niemiecki MSZ krytykuje

W realistycznie wyglądającym filmie wygenerowanym przez sztuczną inteligencję, udostępnionym we wrześniu przez ministra finansów Bezalela Smotricha, pokazano scenę zatrzymania krytycznej wobec rządu prokurator generalnej Gali Baharav-Miary oraz kilku sędziów Sądu Najwyższego podczas antyrządowej demonstracji.

Z kolei Itamar Ben-Gvir, minister bezpieczeństwa publicznego, udostępnił film wygenerowany przez sztuczną inteligencję, na którym widać, jak Palestyńczycy są transportowani na taśmociągu do miejsca przypominającego obóz koncentracyjny. Post spotkał się z szeroką krytyką. Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych określiło go jako „całkowicie niedopuszczalny” i „odrażający”.

W przypadku niektórych z tych filmów interweniowała komisja wyborcza. Jej przewodniczący nakazał w lipcu Smotrichowi usunięcie filmu, który nie został oznaczony jako film wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Film ten uznano za wprowadzający w błąd.

Zaskakująco realistyczne: rozmowa z botem

Nie chodzi jednak tylko o deepfejki w materiałach publikowanych przez polityków i ich sztaby – sztuczna inteligencja znajduje również zastosowanie w bezpośrednim kontakcie z wyborcami. Niektórzy wyborcy otrzymują nowy rodzaj automatycznych połączeń telefonicznych. Brzmią one znacznie bardziej autentycznie niż te znane dotychczas.

Nitsan Yasur, badacz zajmujący się dezinformacją w Izraelskim Stowarzyszeniu Internetowym, odtworzył dla DW nagranie czterominutowej rozmowy telefonicznej. W rozmowie głos przedstawia się jako Danielle, ankieterka z izraelskiego instytutu badawczego, która pyta o preferencje wyborcze. Kiedy Yasur próbuje ustalić, czy głos należy do człowieka, przyznaje ona, że po drugiej stronie linii nie ma żadnej osoby, a następnie pyta: „Czy chce pan kontynuować tę krótką ankietę?”.

Bot kilkakrotnie unika odpowiedzi na pytania Yasura i ciągle wraca do tematu, na kogo Yasur oddałby swój głos. Yasur pięć razy pyta, kto zlecił tę ankietę, ale nie otrzymuje odpowiedzi. Nie jest więc jasne, czy rozmowa była częścią ankiety, czy kampanii wyborczej. Wyraźnie widać jednak, jak bardzo zaawansowana jest obecnie technologia automatycznych połączeń telefonicznych. – Nie potrzeba już prawdziwych ludzi, którzy wykonują prawdziwe połączenia, co, jak wiadomo, pochłania dużo czasu i zasobów – mówi Tehilla Shwartz Altshuler z Izraelskiego Instytutu Demokracji w rozmowie z DW.

Jednak również wyborcy korzystają ze sztucznej inteligencji. Niektórzy zwracają się do niej, aby uzyskać poradę przy podejmowaniu decyzji wyborczej. Jak wykazało badanie przeprowadzone przez Izraelskie Stowarzyszenie Internetowe, około jedna czwarta Izraelczyków jest gotowa rozważyć skorzystanie z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji lub z innych usług internetowych przy wyborze swojego kandydata. Rodzi to pytania dotyczące generatywnej optymalizacji wyszukiwarek (GEO). Chodzi tu o tworzenie treści internetowych zaprojektowanych w taki sposób, aby były one wychwytywane przez chatboty oparte na sztucznej inteligencji i wpływały na ich odpowiedzi.

Rząd izraelski już działa w tej dziedzinie. Według dokumentów przechowywanych na mocy amerykańskiej ustawy o rejestracji przedstawicieli zagranicznych, rząd izraelski zapłacił amerykańskiej firmie za stworzenie stron internetowych, których celem było dostarczanie dużym modelom językowym (LLM) treści przychylnych rządowi, a tym samym uczynienie chatbotów opartych na sztucznej inteligencji bardziej przychylnymi Izraelowi. – Te same metody są obecnie wykorzystywane w polityce wewnętrznej w celu wywierania wpływu na wybory – wyjaśnia Shwartz Altshuler.

Boty jako „obserwujący”

Jednak nie chodzi tylko o fałszywe treści, ale także o fałszywe grupy docelowe. Scooper to izraelska firma specjalizująca się w monitorowaniu mediów. Z jej informacji przekazanych DW wynika, że odkryła ona sieć fałszywych kont, za pomocą których sztucznie zawyżana jest liczba obserwujących premiera Netanjahu w mediach społecznościowych. Na platformie X codziennie tworzonych jest ponad 1000 nowych kont, które natychmiast zaczynają obserwować izraelskiego premiera. Również liczba jego obserwujących na Instagramie gwałtownie wzrosła w ostatnich tygodniach.

Około 70 procent kont, które udostępniają treści publikowane przez Netanjahu na platformie X, znajduje się poza Izraelem i wykazuje cechy charakterystyczne dla botów – powiedział Gil Feldman z firmy Scooper w rozmowie z DW. Firma zidentyfikowała te konta, szukając nietypowych zachowań, takich jak niedawna data utworzenia, publikowanie postów przez całą dobę lub brak zdjęć profilowych.

Nie chodzi jednak tylko o Netanjahu. Izraelska platforma FakeReporter ujawniła kampanię botów powiązaną z kampanią wyborczą ministra Itamara Ben-Gvira. Jego biuro zaprzecza istnieniu takiego powiązania. Według FakeReporter istnieje sieć ponad 100 kont, z których część wykorzystuje generowane przez sztuczną inteligencję zdjęcia i tożsamości, aby atakować Smotricha i inne osoby.

Chociaż sieci botów nie są niczym nowym, dzięki sztucznej inteligencji można je prowadzić łatwiej i taniej. Izraelczycy zawsze byli otwarci na nowe technologie i stosowali je wcześnie oraz często. Shwartz Altshuler postrzega zatem ten kraj jako przypadek testowy pokazujący, jak sztuczna inteligencja zmienia wybory na całym świecie. – Cała machina propagandy politycznej ulega obecnie gruntownej przemianie – przekonuje.

Short teaser Jeszcze nigdy w izraelskich wyborach AI nie odgrywała tak wielkiej roli. Tym razem może mieć poważny wpływ na wyniki.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Deepfejki%2C%20boty%2C%20dezinformacja%3A%20sztuczna%20inteligencja%20w%20izraelskiej%20kampanii%20wyborczej%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79768742&x4=11395&x5=Deepfejki%2C%20boty%2C%20dezinformacja%3A%20sztuczna%20inteligencja%20w%20izraelskiej%20kampanii%20wyborczej%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fdeepfejki-boty-dezinformacja-sztuczna-inteligencja-w-izraelskiej-kampanii-wyborczej%2Fa-79768742&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261026&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/deepfejki-boty-dezinformacja-sztuczna-inteligencja-w-izraelskiej-kampanii-wyborczej/a-79768742?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/78426381_401.jpg
Image caption Partia Likud Netanjahu wykorzystuje sztuczną inteligencję w swojej kampanii bardziej niż jakakolwiek inna duża partia
Image source Ohad Zwigenberg/UPI Photo/Newscom/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2023/bpol230508_001_gpsw_01r_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/78426381_401.jpg&title=Deepfejki%2C%20boty%2C%20dezinformacja%3A%20sztuczna%20inteligencja%20w%20izraelskiej%20kampanii%20wyborczej

Item 27
Id 79766832
Date 2026-10-26
Title Ukarany w Bawarii uiścił grzywnę. Banknot był fałszywy
Short title Uiścił grzywnę fałszywką. Został zatrzymany
Teaser W sądzie w Bawarii mężczyzna zapłacił karę za pomocą sfałszowanego banknotu. Prędko tego pożałował.

Jak poinformowała w poniedziałek komenda policji w Bayreuth, 55-latek uregulował w zeszłym tygodniu w sądzie rejonowym w Hof (Bawaria) brakującą część nałożonej na niego grzywny, przekazując fałszywy banknot o nominale 50 euro. Pracownik sądu powiadomił o tym policję.

Patrol udał się do mieszkania 55-latka, ale nie zastał go tam. Mężczyzna wrócił w międzyczasie do sądu rejonowego, aby uzyskać pokwitowanie wpłaty. Funkcjonariusze zatrzymali go jeszcze na terenie sądu.

Po nitce do kłębka

Podczas rewizji w mieszkaniu policjanci odkryli wysoką, trzycyfrową kwotę gotówki w podrobionych banknotach. Fałszywe pieniądze zostały skonfiskowane. Mężczyźnie postawiono zarzuty.

(AFP/sier)

Short teaser W sądzie w Bawarii mężczyzna zapłacił karę za pomocą sfałszowanego banknotu. Prędko tego pożałował.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Ukarany%20w%20Bawarii%20ui%C5%9Bci%C5%82%20grzywn%C4%99.%20Banknot%20by%C5%82%20fa%C5%82szywy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79766832&x4=11400&x5=Ukarany%20w%20Bawarii%20ui%C5%9Bci%C5%82%20grzywn%C4%99.%20Banknot%20by%C5%82%20fa%C5%82szywy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fukarany-w-bawarii-ui%C5%9Bci%C5%82-grzywn%C4%99-banknot-by%C5%82-fa%C5%82szywy%2Fa-79766832&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261026&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ukarany-w-bawarii-uiścił-grzywnę-banknot-był-fałszywy/a-79766832?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/70914600_401.jpg
Image source Burkhard Schubert/Geisler-Fotopress/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/70914600_401.jpg&title=Ukarany%20w%20Bawarii%20ui%C5%9Bci%C5%82%20grzywn%C4%99.%20Banknot%20by%C5%82%20fa%C5%82szywy

Item 28
Id 79765554
Date 2026-10-26
Title Niemiecka ministra gospodarki: Polska przykładem wielkiego sukcesu
Short title Niemiecka ministra gospodarki: Polska przykładem wielkiego sukcesu
Teaser Polska jest „przykładem wielkiego sukcesu” i może być dla innych krajów wzorem, jeśli chodzi o dynamikę gospodarczą i przedsiębiorczość – uważa niemiecka ministra gospodarki i energii Katherina Reiche.

- Od momentu wstąpienia do UE polska gospodarka rośnie w tempie 3,8 proc. rocznie – dwa razy szybciej niż średnia unijna – powiedziała Reiche w poniedziałek w Warszawie. Szefowa niemieckiego resortu gospodarki otworzyła wspólnie z polskim ministrem finansów i gospodarki Andrzejem Domańskim IV Polsko-Niemieckie Forum Gospodarcze.

- W roku 1990 siła polskiej gospodarki wynosiła 38 proc. średniej unijnej, obecnie 85 proc., co plasuje Polskę w gronie 20 największych gospodarek na świecie – kontynuowała swoją „mowę pochwalną” Reiche. Jak podkreśliła, szybki rozwój Polski jest korzystny dla Niemiec. – Coraz więcej polskich firm inwestuje w Niemczech tworząc miejsca pracy – mówiła niemiecka ministra zaznaczając, że obroty handlowe między Polską a Niemcami przekroczyły w 2025 r. po raz pierwszy 180 mld euro.

Domański przypomniał, że tegoroczne Forum odbywa się w 35 rocznicę Polsko-Niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, który po zakończeniu zimnej wojny stał się fundamentem relacji między obu państwami i narodami.

Europa musi się pozbyć „gospodarczej naiwności”

- Spotykamy się w momencie wyjątkowym. Świat zmienia się szybciej niż kiedykolwiek, a my stajemy przed nowymi wyzwaniami geopolitycznymi, strategicznymi i o charakterze technologicznym. Europa musi być gotowa do tego, aby tym wyzwaniom stawić czoła – podkreślił minister.

Warunkiem jest jego zdaniem „silna europejska gospodarka”. Konieczne jest pozbycie się „gospodarczej naiwności”. - Musimy twardo postawić na wzrost gospodarczy, na walkę z niepotrzebną biurokracją, na budowanie konkurencyjnych rynków energii i na odpowiedzialne podejście do technologii – stwierdził Domański.

Polski minister przypomniał o słowach Reiche sprzed roku, że „Bruksela potrzebuje więcej Warszawy”. – Bruksela potrzebuje więcej polsko-niemieckiej współpracy gospodarczej. Potrzebuje, aby (nasz) silny głos w obronie europejskiego przemysłu był jeszcze lepiej słyszalny – mówił Domański.

Najważniejszym wyzwaniem dla obu krajów są zdaniem Domańskiego ceny energii. Wysokie ceny energii wpływają niekorzystnie na konkurencyjność firm europejskich w porównaniu do przedsiębiorstw z USA czy Chin. Polski minister ocenił wysoko współpracę z Niemcami w dziedzinie ochrony sektorów chemicznego i motoryzacyjnego.

Nie ma powrotu do handlu z Rosją

Domański zwrócił uwagę na narastające zjawisko wykorzystywania surowców energetycznych do „bardzo twardej, niebezpiecznej geopolitycznej gry”. - Chciałbym tutaj, zwracając się do naszych niemieckich przyjaciół, powiedzieć też bardzo wyraźnie, Europa musi wyciągać lekcje z przeszłości. Nigdy, w żadnym scenariuszu nie ma powrotu do business as usual z Rosją. Na to Polska nigdy się nie zgodzi – podkreślił Domański. Jak dodał, chodzi przede wszystkim o powrót do wykorzystywania rosyjskich surowców, szczególnie rosyjskiego gazu. Jak dodał, Europa „doświadczyła bardzo bolesnej lekcji i musi z tej lekcji wyciągnąć wnioski”. Europa będzie bezpieczna dopiero wtedy, gdy uniezależni się od zewnętrznych, niestabilnych dostawców surowców.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

W kontekście relacji z Rosją, Reiche odniosła się do kwestii zaufania między Polakami a Niemcami. – Musi być całkowicie jasne, że Niemcy nie wysyłają żadnych błędnych sygnałów. Znajdujemy się nadal w absolutnie napiętej sytuacji geopolitycznej. To się nie zmieni. Trwa wojna. Rosja atakuje Ukrainę w barbarzyński sposób co noc, codziennie. Putin nie przestanie” – mówiła niemiecka ministra.

Jej zdaniem „nie należy kupować niczego, co trafia do wojennej kasy Putina, w tym rosyjskiego gazu”. – Chciałam to jasno zadeklarować w imieniu mojego kraju – podkreśliła Reiche. - Niemcy i Polacy powinni nie przeciwko sobie, ani obok siebie lecz ze sobą pracować, wzrastać i inwestować – powiedziała w konkluzji niemiecka ministra gospodarki.

IV Polsko-Niemieckie Forum Gospodarcze organizowane jest przez Polską Agencję Inwestycji i Handlu oraz Polsko-Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową.

Short teaser Polska jest „przykładem wielkiego sukcesu” i może być dla innych krajów wzorem jeśli chodzi o dynamikę gospodarczą.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Niemiecka%20ministra%20gospodarki%3A%20Polska%20przyk%C5%82adem%20wielkiego%20sukcesu%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79765554&x4=11398&x5=Niemiecka%20ministra%20gospodarki%3A%20Polska%20przyk%C5%82adem%20wielkiego%20sukcesu%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-ministra-gospodarki-polska-przyk%C5%82adem-wielkiego-sukcesu%2Fa-79765554&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261026&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-ministra-gospodarki-polska-przykładem-wielkiego-sukcesu/a-79765554?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79765444_401.jpg
Image caption IV Polsko-Niemieckie Forum Gospodarcze w Warszawie, Katherina Reiche i Andrzej Domański
Image source Jacek Lepiarz/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79765444_401.jpg&title=Niemiecka%20ministra%20gospodarki%3A%20Polska%20przyk%C5%82adem%20wielkiego%20sukcesu

Item 29
Id 79760905
Date 2026-10-26
Title Polacy ufają USA znacznie bardziej niż Niemcy. Nowe badanie pokazuje różnicę w podejściu do Ameryki
Short title Badanie: Polacy ufają USA ponad dwa razy bardziej niż Niemcy
Teaser Tylko co trzeci mieszkaniec Europy uważa Stany Zjednoczone za godnego zaufania partnera. USA ufa 25 proc. Niemców, ale prawie 60 proc. Polaków – wynika z badania Fundacji Bertelsmanna.

Na nieco ponad tydzień przed wyborami śródokresowymi do Kongresu w USA nowe badanie ujawnia głęboki rozdźwięk w relacjach zaufania między Europejczykami a Amerykanami. Jak wynika z sondażu Fundacji Bertelsmanna, tylko 36 proc. Europejczyków uważa Stany Zjednoczone za godne zaufania. Po drugiej strony Atlantyku prawie trzech na czterech obywateli USA (72 proc.) powiedziało to samo o krajach Europy. Badanie pokazuje również znaczne różnice między poszczególnymi krajami europejskimi w poziomie zaufania do USA.

W badaniu zatytułowanym „Nierówne zaufanie, wspólne interesy. Europejskie i amerykańskie spojrzenie na przyszłość relacji transatlantyckich” wzięło udział 18 514 osób w UE i 5294 osoby w Stanach Zjednoczonych. Wyniki raportu omawia tygodnik „Die Zeit”.

Co dziesiąty Polak za partnerstwem z Rosją

Z badań wynika, że w Niemczech jedynie co czwarty ankietowany (25 proc.) uważa sojusznika zza Oceanu za godnego zaufania. We Francji odsetek ten wynosi 30 proc. Z kolei w kilku krajach Europy Środkowo-Wschodniej wyraźna większość respondentów darzy Stany Zjednoczone zaufaniem. W Rumunii USA za wiarygodne uważa 60 proc. badanych, w Polsce 58 proc., a na Litwie 57 proc.

Autorzy badania upatrują przyczyn tych wyników w odmiennym postrzeganiu zagrożenia ze strony Rosji. Na pytanie, z którym krajem Unia Europejska powinna rozwijać ściślejsze partnerstwo, 10 proc. respondentów w Polsce wskazało na Rosję. Na Litwie takiej odpowiedzi udzieliło 14 proc., w Niemczech 19 proc., a w Rumunii 25 proc. ankietowanych.

Zwolennicy AfD preferują Rosję

Jak powiedział „Die Zeit” Brandon Bohrn, ekspert ds. relacji transatlantyckich w programie europejskim Fundacji Bertelsmanna, również zwolennicy prawicowych partii różnią się pod względem preferencji dotyczących krajów, z którymi UE powinna zacieśniać współpracę. W Niemczech sympatycy AfD najczęściej wskazywali na Rosję, natomiast zwolennicy polskiej, jak to określa „Die Zeit”, prawicowo-populistycznej partii PiS – na Stany Zjednoczone.

Według Bohrna gwałtowny spadek zaufania Europejczyków do USA wynika przede wszystkim z działań amerykańskiej administracji pod rządami prezydenta Donalda Trumpa w ciągu ostatnich dwóch lat. Ucierpiał na tym również wizerunek Stanów Zjednoczonych. Jeszcze dwa lata temu 51 proc. Europejczyków, zapytanych o to, kogo uważają za najważniejszego partnera Unii Europejskiej, wskazywało na USA. Obecnie odsetek ten spadł o 22 punkty procentowe.

Europa chce większej niezależności

Jak wynika z badania, większość respondentów po obu stronach Atlantyku opowiada się za większą niezależnością Europy od Stanów Zjednoczonych. Na pytanie, czy po dziesięcioleciach ścisłej współpracy z USA Europejczycy powinni teraz pójść własną drogą, twierdząco odpowiedziało 73 proc. ankietowanych w Europie. W Niemczech takiego zdania jest 80 proc. respondentów, a w Polsce 62 proc. W Stanach Zjednoczonych za większą samodzielnością Europy opowiada się nieznaczna większość, wynosząca 52 proc.

Spośród Europejczyków (średnia UE: 18 proc.) największy odsetek respondentów twierdzących, że Stany Zjednoczone powinny zwiększyć swoją obecność militarną w Europie, jest w Polsce – 34 proc. Wśród Niemców tego zdania jest zaledwie 19 proc. respondentów.

Niezależność nie wyklucza ściślejszego partnerstwa

Jednocześnie 63 proc. respondentów w Niemczech poparłoby pogłębienie partnerstwa między UE a USA w wybranych obszarach – niezależnie od tego, kto sprawuje władzę w Stanach Zjednoczonych. To blisko średniej unijnej, która wynosi 62 proc, ale wśród Polaków ten odsetek wynosi aż 77 proc. Za wzmocnieniem partnerstwa opowiada się 73 proc. ankietowanych Amerykanów. Wspólnym celem Amerykanów i Europejczyków jest również ograniczenie zależności gospodarczej od Chin.

Bohrn nie dostrzega sprzeczności między dążeniem Europejczyków do większej samodzielności a jednoczesnym zacieśnianiem współpracy z USA. – Z naszej perspektywy cele te nie wykluczają się wzajemnie. Wręcz przeciwnie – wzajemnie się wzmacniają – powiedział „Die Zeit”. Jak wyjaśnił, Europa nie chce całkowicie odwrócić się od Stanów Zjednoczonych, lecz dąży do nowego ukształtowania wzajemnych relacji. Europejczycy wyraźnie chcą, aby partnerstwo opierało się na równych zasadach.

Kanada - lepszym partnerem UE od USA?

Zarówno Amerykanie, jak i Europejczycy są ponadto zainteresowani pogłębianiem stosunków z innymi partnerami, takimi jak Wielka Brytania i Kanada. We wrześniu przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zasugerowała, że Kanada mogłaby zostać pierwszym państwem stowarzyszonym z Unią Europejską. Tłem tej propozycji jest konflikt handlowy między USA a Kanadą, zaostrzony przez Trumpa poprzez wprowadzenie nowych ograniczeń importowych i ceł. Dochodzą do tego powtarzające się wypowiedzi amerykańskiego prezydenta, że Kanada mogłaby stać się 51. stanem USA.

Bohrn powiedział, że podczas wizyty premiera Kanady Marka Carneya w Parlamencie Europejskim w Strasburgu von der Leyen wygłosiła słowa, które szczególnie zapadły mu w pamięć jako Amerykaninowi. Przytoczył jej wypowiedź, w której przewodnicząca Komisji Europejskiej podkreśliła, że Europę i Kanadę łączą „ocean, wspólne wartości i wspólna wizja przyszłości”. – Jeszcze 10 czy 15 lat temu mogła tak mówić o Stanach Zjednoczonych – stwierdził Bohrn. Jak ocenił, Kanada wydaje się więc dla Unii Europejskiej tym partnerem transatlantyckim, któremu nadal można ufać.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Short teaser Tylko co trzeci mieszkaniec Europy uważa Stany Zjednoczone za godnego zaufania partnera - wynika z nowego badania.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Polacy%20ufaj%C4%85%20USA%20znacznie%20bardziej%20ni%C5%BC%20Niemcy.%20Nowe%20badanie%20pokazuje%20r%C3%B3%C5%BCnic%C4%99%20w%20podej%C5%9Bciu%20do%20Ameryki&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79760905&x4=11395&x5=Polacy%20ufaj%C4%85%20USA%20znacznie%20bardziej%20ni%C5%BC%20Niemcy.%20Nowe%20badanie%20pokazuje%20r%C3%B3%C5%BCnic%C4%99%20w%20podej%C5%9Bciu%20do%20Ameryki&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpolacy-ufaj%C4%85-usa-znacznie-bardziej-ni%C5%BC-niemcy-nowe-badanie-pokazuje-r%C3%B3%C5%BCnic%C4%99-w-podej%C5%9Bciu-do-ameryki%2Fa-79760905&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261026&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/polacy-ufają-usa-znacznie-bardziej-niż-niemcy-nowe-badanie-pokazuje-różnicę-w-podejściu-do-ameryki/a-79760905?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/43839777_401.jpg
Image caption Zaledwie co trzeci Europejczyk ufa Stanom Zjednoczonym - wynika z badania Fundacji Bertelsmanna
Image source picture-alliance/dpa/J. Kalaene
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/43839777_401.jpg&title=Polacy%20ufaj%C4%85%20USA%20znacznie%20bardziej%20ni%C5%BC%20Niemcy.%20Nowe%20badanie%20pokazuje%20r%C3%B3%C5%BCnic%C4%99%20w%20podej%C5%9Bciu%20do%20Ameryki

Item 30
Id 79760807
Date 2026-10-26
Title Serbia. Triumf studentów i koniec ery Vučicia
Short title Serbia. Triumf studentów i koniec ery Vučicia
Teaser Po dwóch latach protestów lista studencka zdobywa bezwzględną większość w wyborach parlamentarnych w Serbii. Kraj świętuje odsunięcie od władzy systemu Vučicia i historyczną zmianę rządów.

W niedzielę o godzinie 21:42 setki młodych mężczyzn opuszczają Park Pionierów, położony w centrum Belgradu, pomiędzy pałacem prezydenckim a budynkiem parlamentu. Na głowach mają kaptury, na twarzach maski – niczym w czasach pandemii. Ci ubrani na ciemno mężczyźni odchodzą w nieznanym kierunku. Z otaczającego ich euforycznego tłumu ktoś woła za nimi: „Dokąd idziecie? Przecież impreza właśnie trwa!”.

Zaledwie dwanaście minut wcześniej Aleksandar Vučić, dotychczasowy przywódca Serbii, przyznał się do wyborczej porażki. Człowiek, który przez ponad 14 lat rządził krajem twardą ręką, stracił władzę.

I to w jakim stylu! „Lista Studencka – Studenci Zwyciężają", wspierana przez ruch protestacyjny, który od dwóch lat wstrząsa krajem, zdobyła około 53 procent głosów. Sojusz skupiony wokół Serbskiej Partii Postępowej (SNS) Vučicia – przyzwyczajony do zdecydowanych zwycięstw – uzyskał około 39 procent.

Żadna inna lista nie przekroczyła trzyprocentowego progu wyborczego. Do parlamentu weszli jedynie przedstawiciele mniejszości narodowych, których ten próg nie dotyczy.

Napięta atmosfera w dniu wyborów

Podczas kampanii wyborczej, a także w sam dzień głosowania, wielokrotnie pojawiały się doniesienia o kupowaniu głosów oraz wywieraniu presji na pracowników sektora publicznego, by oddali głos na SNS Vučicia. Krytycy od lat zarzucają mu korupcję, przyznawanie wielkich zamówień publicznych przedsiębiorcom powiązanym z jego partią oraz sprawowanie niemal całkowitej kontroli nad mediami.

W studiu telewizji Informer – od lat nieoficjalnej tuby propagandowej Vučicia – aż do ostatniej chwili panował podniosły nastrój. Potem jednak odsunięty od władzy przywódca przyznał się do przegranej.

W nocy z niedzieli na poniedziałek wszystko to przestało mieć znaczenie. Na ulice Belgradu i innych miast wyszli szczęśliwi ludzie. - Czuję się wspaniale. To jednocześnie najkrótsze i najdłuższe, co mogę na ten temat powiedzieć – mówi Aleksa, czterdziestokilkuletni mężczyzna, przebywający w pobliżu parlamentu. Para młodych ludzi przyznaje, że liczyli na zwycięstwo, ale nie spodziewali się, że będzie ono aż tak wyraźne.

Czy ludzie spodziewali się, że Vučić przyzna się do porażki w taki sposób? Pewna niezwykle szczęśliwa kobieta odpowiada: - Tego się nie spodziewałam. Muszę przyznać, że z jego strony to chyba dobry gest – dzięki niemu unikniemy starć i niepokojów, a zasłużone zwycięstwo będzie można odpowiednio świętować.

A przecież w dniu wyborów w powietrzu czuć było napięcie. Doszło do kilku incydentów, w których zaatakowano motocyklistów wspierających studentów oraz innych obywateli. Już od wieczora park przy parlamencie zaczął wypełniać się mężczyznami ubranymi na czarno. Od blisko dwóch lat miejsce to służy jako swoisty obóz dla zwolenników Vučicia; to właśnie stamtąd wielokrotnie atakowali oni osoby popierające listę studencką.

Ostatecznie Vučić – choć wyraźnie skwaszony – gratuluje liście studenckiej. Jednocześnie powtarza swoje oskarżenia: twierdzi, że jej przedstawiciele niszczą państwo i są jedynie „wykonawcami brudnej roboty wymyślonej przez kogoś innego”. Vučić zachowuje się tak, jakby w przyszłości miał stanąć na czele partii opozycyjnej.

„Korupcja zabija!”

Na zwycięskiej liście studenckiej, obok aktywistów, znaleźli się również szanowani profesorowie. Według nich Vučić wcale nie powinien stać się „zwykłym” politykiem opozycyjnym – jego miejsce powinno być raczej na ławie oskarżonych.

Studencki bunt wybuchł po tym, jak pod koniec 2024 roku zawalił się dach nad wejściem do niedawno wyremontowanego dworca kolejowego w Nowym Sadzie – drugim co do wielkości mieście w kraju. W katastrofie zginęło 16 osób. Szybko okazało się, że w procesie renowacji dworca najwyraźniej doszło do korupcji politycznej – sposób przyznawania zleceń budowlanych oraz rola podwykonawców wzbudziły wątpliwości co do przejrzystości działań i ewentualnych powiązań z aparatem władzy. Co więcej, władze prawdopodobnie świadomie zignorowały ostrzeżenia dotyczące braków w zabezpieczeniach.

„Korupcja zabija!” – głosiło jedno z haseł studenckich protestów. Przez dwa lata studenci przemierzali Serbię pieszo, rozmawiali z ludźmi i zorganizowali jedne z największych protestów w historii kraju.

Różnorodna lista

Ich lista wyborcza jest ideologicznie bardzo zróżnicowana. Znajdują się na niej osoby, które chcą wprowadzić Serbię do Unii Europejskiej, oraz takie, którym bliżej do Rosji. Są tam ludzie lewicy i prawicy, zwolennicy postępu społecznego oraz konserwatyści. Łączy ich jedno: pragnienie przywrócenia w Serbii rządów prawa.

Wielu obserwatorów jest przekonanych, że tylko taki sojusz, wykraczający poza podziały ideologiczne, mógł w ogóle pokonać Vučicia. Zdaniem filozofa i komentatora politycznego Ivana Milenkovicia, to, czego studenci dokonali w trakcie swojego dwuletniego ruchu, jest politycznym majstersztykiem. - Rzadko zdarza się, by w Serbii powstało coś, co warto byłoby analizować na całym świecie. Polityczna zręczność i wytrwałość łączą się tu z tak zwyczajnymi ludzkimi cnotami, jak uczciwość i honor. To właśnie one nieustannie napędzają tych młodych ludzi – mówi Milenković w rozmowie z DW.

Milenković dodaje: - Wymaga to pewnej dozy determinacji. Utrzymanie władzy jest bowiem trudniejsze niż jej zdobycie. Trzeba odciąć wszystkie macki ośmiornicy, przestrzegając przy tym prawa. Tylko prawo gwarantuje, że Serbia będzie miała szansę.

Czy lista studencka przetrwa?

W nocy z niedzieli na poniedziałek mało kto zdaje się myśleć o tym, co przyniesie jutro. A przecież przed Serbią stoi szereg otwartych pytań. Jak długo lista studencka, skupiająca różne nurty polityczne, zdoła utrzymać jedność? I ile uda jej się w tym czasie osiągnąć? Jaki kurs obierze wobec Unii Europejskiej, Rosji i Kosowa? W jakim stopniu obecny aparat władzy będzie ją hamował? Jakie ma pole manewru, skoro miasta i gminy pozostają w rękach SNS?

Nie wiadomo jeszcze, kto stanie na czele nowego serbskiego rządu. Często jednak pada nazwisko byłego szefa banku centralnego i profesora ekonomii Dejana Soskicia. Do końca roku musi zostać wybrany również nowy prezydent. Vučić niedawno zrezygnował z tego urzędu, aby wystartować w wyborach parlamentarnych i objąć stanowisko premiera.

Po tych wyborach parlamentarnych nikt już nie ma wątpliwości: studenci wygrają również wybory prezydenckie.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Po dwóch latach protestów lista studencka zdobywa bezwzględną większość w wyborach parlamentarnych w Serbii.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Serbia.%20Triumf%20student%C3%B3w%20i%20koniec%20ery%20Vu%C4%8Dicia&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79760807&x4=11395&x5=Serbia.%20Triumf%20student%C3%B3w%20i%20koniec%20ery%20Vu%C4%8Dicia&x6=1&x7=%2Fpl%2Fserbia-triumf-student%C3%B3w-i-koniec-ery-vu%C4%8Dicia%2Fa-79760807&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261026&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/serbia-triumf-studentów-i-koniec-ery-vučicia/a-79760807?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79758771_401.jpg
Image caption Radość na ulicach Belgradu po odsunięciu od władzy Aleksandra Vučicia
Image source Armin Durgut/AP Photo/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79758771_401.jpg&title=Serbia.%20Triumf%20student%C3%B3w%20i%20koniec%20ery%20Vu%C4%8Dicia

Item 31
Id 79760125
Date 2026-10-26
Title Prawo wyborcze dla obcokrajowców? W Berlinie chcą zmian
Short title Prawo wyborcze dla obcokrajowców? W Berlinie chcą zmian
Teaser W Berlinie potencjalni koalicjanci z partii Lewicy, Zielonych i SPD chcą rozszerzenia prawa wyborczego dla cudzoziemców. Pełnomocniczka senatu ds. integracji, Katarina Niewiedzial, widzi w tym wiele korzyści.

Berlińska pełnomocniczka ds. integracji, migracji i partycypacji Katarina Niewiedzial z zadowoleniem przyjęła plany partii Lewicy, Zielonych i SPD dotyczące rozszerzenia prawa wyborczego dla cudzoziemców w mieście w przypadku zawarcia koalicji przez te partie. – Wzmacnia to spójność społeczną w naszym mieście – powiedziała Niewiedzial w rozmowie z Ewangelicką Agencją Prasową (EPD). Zdaniem pełnomocniczki obecnie istnieje „ogromna luka demokratyczna”.

W Berlinie mieszka ponad milion osób bez niemieckiego paszportu, „z czego ponad 600 tysięcy przebywa tu od ponad pięciu lat”. Oznacza to, że około 20 procent berlińskiej ludności w wieku uprawniającym do głosowania jest wykluczonych z udziału w życiu politycznym – podkreśliła pełnomocniczka berlińskiego Senatu ds. partycypacji, integracji i migracji.

Ostrzeżenie przed sytuacją jak we Francji

W opublikowanym 18 października dokumencie wstępnym partia Lewicy, Zieloni i SPD w Berlinie uzgodnili, jeszcze przed rozpoczęciem rozmów koalicyjnych, przyznanie prawa do głosowania w wyborach samorządowych i na szczeblu landowym wszystkim osobom nieposiadającym niemieckiego paszportu po pięciu latach pobytu w Niemczech. Dotychczas podstawowym warunkiem udziału w wyborach w Berlinie było posiadanie niemieckiego obywatelstwa. Istnieje jednak jeden wyjątek: obywatele państw UE mogą brać udział w wyborach do berlińskich rad dzielnicowych.

Niewiedzial odniosła się również do niedawnych zamieszek we Francji. Jej zdaniem aktualne obrazy dobitnie pokazują, co się dzieje, gdy część społeczeństwa nie czuje się już częścią całości i traci zaufanie do państwa. Pełnomocniczka wezwała do debaty, jak wzmocnić poczucie przynależności osób o pochodzeniu migracyjnym i umożliwić im współdecydowanie.

Prawo do głosowania w wyborach samorządowych stworzyłoby zachęty do celowego zwracania się do tych osób, przyznała Niewiedział. – Rady doradcze są dobre – bezpośrednie zaangażowanie demokratyczne jest lepsze – skomentowała w wypowiedzi dla EPD. Jasne jest jednak również to, że: - Naturalizacja, a tym samym niemiecki paszport, pozostają najlepszym sposobem na pełne uczestnictwo w życiu demokratycznym – dodała.

Przeszkody nie powinny zniechęcać

- Jeśli w niektórych berlińskich dzielnicach połowa mieszkańców nie ma prawa głosu, szkodzi to naszej demokracji podwójnie – ostrzega Niewiedzial. Rozszerzone prawo wyborcze na szczeblu gminnym wzmacnia akceptację decyzji politycznych i buduje poczucie: „Należę do tej społeczności i jestem dostrzegany”.

Co prawda przeszkody prawne i polityczne związane ze zmianą prawa wyborczego są wysokie, ale nie powinny one zniechęcać. – Potrzebowalibyśmy większości dwóch trzecich głosów do zmian w konstytucji, a także prawnego wyjaśnienia pojęcia „narodu” w Ustawie Zasadniczej – powiedziała Niewiedzial.

(EPD/stef)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser W Berlinie potencjalni koalicjanci z partii Lewicy, Zielonych i SPD chcą rozszerzenia prawa wyborczego dla cudzoziemców.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Prawo%20wyborcze%20dla%20obcokrajowc%C3%B3w%3F%20W%20Berlinie%20chc%C4%85%20zmian%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79760125&x4=11395&x5=Prawo%20wyborcze%20dla%20obcokrajowc%C3%B3w%3F%20W%20Berlinie%20chc%C4%85%20zmian%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprawo-wyborcze-dla-obcokrajowc%C3%B3w-w-berlinie-chc%C4%85-zmian%2Fa-79760125&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261026&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/prawo-wyborcze-dla-obcokrajowców-w-berlinie-chcą-zmian/a-79760125?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/65711115_401.jpg
Image caption Czy obcokrajowcy zyskają wkrótce w Berlinie prawa wyborcze?
Image source Wolfgang Kumm/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/65711115_401.jpg&title=Prawo%20wyborcze%20dla%20obcokrajowc%C3%B3w%3F%20W%20Berlinie%20chc%C4%85%20zmian

Item 32
Id 79760007
Date 2026-10-26
Title Niemiecka prasa ostrzega Polskę. „Teraz jest właściwy moment”, by zapobiec przemocy
Short title Niemiecka prasa: czy Polska nadal jest bezpiecznym krajem?
Teaser Polska powinna poważnie rozważyć zmianę zbyt liberalnego podejścia do korzystania ze smartfonów w szkołach i postawić na zapobieganie przemocy, aby pozostać bezpiecznym krajem – pisze dziennik „Die Welt”.

„Czy Polska nadal jest jednym z najbezpieczniejszych krajów?” – zastanawia się w tytule artykułu warszawski korespondent gazety Philipp Fritz. Autor zaznacza, że Polska, największy kraj na wschodniej flance NATO, jest szczególnie narażona na rosyjską wojnę hybrydową.

„Mimo to polskiej polityce udało się wykreować wizerunek Polski jako jednego z najbezpieczniejszych krajów Europy. Było to możliwe dzięki wyraźnemu rozdzieleniu zagrożenia zewnętrznego, czyli Rosji, od kwestii bezpieczeństwa wewnętrznego” – pisze Fritz.

Komentator „Die Welt” argumentuje, że wskaźnik przestępczości w Polsce jest niski, a mieszkańcy czują się bezpiecznie. Jego zdaniem, jest to rezultat długotrwałego procesu, w wyniku którego z biegiem lat Polska stała się wyraźnie bezpieczniejsza. W tym czasie w innych krajach europejskich, takich jak Niemcy czy Francja, poczucie bezpieczeństwa się pogorszyło.

Polska przeciwieństwem Francji

Jak czytamy na łamach „Die Welt”, w Polsce bezpiecznie czują się zarówno Polacy, jak i odwiedzający kraj turyści. „Coraz częściej publikują oni w mediach społecznościowych nagrania przedstawiające zadbane, czyste polskie miasta i opisują poczucie bezpieczeństwa, które w ich oczach przemawia za wyborem Polski jako celu podróży. Jest to swego rodzaju przeciwieństwo obrazów chaosu, jakie docierają obecnie z Francji” – ocenia Philipp Fritz.

Dziennikarz pisze, że politycy różnych polskich partii tłumaczą tę różnicę restrykcyjną polityką migracyjną Polski. Jego zdaniem jednak, „publiczne wskazywanie palcem innych krajów europejskich i piętnowanie ich za błędną politykę migracyjną mija się z istotą problemu”.

Mowa nienawiści wychodzi na ulice

Fritz pisze, że świadczą o tym niedawne ataki nożowników w polskich szkołach i zapowiedzi kolejnych w mediach społecznościowych. Jego zdaniem, jest mało prawdopodobne, by te wydarzenia na trwałe zaszkodziły reputacji Polski jako jednego z najbezpieczniejszych krajów Europy. Ale, jak twierdzi, Polska również będzie musiała zmierzyć się z własnym potencjałem przemocy.

„Dotychczas często twierdzono, że pełna nienawiści retoryka w internecie oraz ostre spory medialne i polityczne w Polsce nie znajdują odzwierciedlenia na ulicach. Polskie ataki nożowników pokazują jednak, że awatar czy internetowa osobowość może w końcu wyjść na ulicę i stać się realnym zagrożeniem” – ostrzega autor komentarza.

Jego zdaniem, Polska powinna rozważyć zmianę zbyt liberalnego podejścia do korzystania ze smartfonów w szkołach i postawić na zapobieganie przemocy – poprzez debatę, działania pedagogiczne, ale także zdecydowane środki, takie jak zabezpieczenia w postaci słupków czy kontrole w przestrzeni publicznej. „Teraz jest na to właściwy moment. Po to, by Polska pozostała bezpiecznym krajem” – konkluduje Philipp Fritz na łamach „Die Welt”.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na Facebooku! >>

Short teaser Polska powinna postawić na zapobieganie przemocy, aby pozostać bezpiecznym krajem – pisze dziennik „Die Welt”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%20ostrzega%20Polsk%C4%99.%20%E2%80%9ETeraz%20jest%20w%C5%82a%C5%9Bciwy%20moment%E2%80%9D%2C%20by%20zapobiec%20przemocy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79760007&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%20ostrzega%20Polsk%C4%99.%20%E2%80%9ETeraz%20jest%20w%C5%82a%C5%9Bciwy%20moment%E2%80%9D%2C%20by%20zapobiec%20przemocy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-ostrzega-polsk%C4%99-teraz-jest-w%C5%82a%C5%9Bciwy-moment-by-zapobiec-przemocy%2Fa-79760007&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261026&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-ostrzega-polskę-teraz-jest-właściwy-moment-by-zapobiec-przemocy/a-79760007?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79609215_401.jpg
Image caption Czy Polska nadal jest jednym z najbezpieczniejszych krajów Europy?
Image source Kacper Pempel/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79609215_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%20ostrzega%20Polsk%C4%99.%20%E2%80%9ETeraz%20jest%20w%C5%82a%C5%9Bciwy%20moment%E2%80%9D%2C%20by%20zapobiec%20przemocy

Item 33
Id 79757667
Date 2026-10-26
Title Kto po Steinmeierze? Niemiecka prasa o Merzu pod presją CSU
Short title Niemiecka prasa: Merz pod presją CSU
Teaser Niemiecka prasa komentuje rosnącą presję wokół kandydatury Ilse Aigner na urząd prezydenta. Dzienniki zastanawiają się, czy Friedrich Merz poprze kandydatkę CSU i co ten spór mówi o układzie sił w CDU/CSU.

Zjazd CSU w Monachium zamienił dyskusję o następcy Franka-Waltera Steinmeiera w test sił wewnątrz chadecji. Ilse Aigner, przewodnicząca bawarskiego landtagu i kandydatka promowana przez Markusa Södera, zyskała entuzjastyczne poparcie delegatów. Niemiecka prasa zastanawia się, jak długo Friedrich Merz może jeszcze zwlekać z decyzją i kto faktycznie nadaje dziś ton w unii CDU/CSU.

Aigner staje się testem dla Merza

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” zwraca uwagę, że wystarczyło, by Merz wymienił podczas przemówienia nazwisko Aigner, aby sala wybuchła entuzjazmem. Zdaniem dziennika była to właściwie „nieoficjalna nominacja kandydatki CSU na urząd prezydenta”. Nazwisko Aigner staje się, jak pisze gazeta, „nie tylko testem dla Unii, lecz także testem tego, czy czarno-czerwona koalicja ma jeszcze przyszłość”. SPD po prezydenturze Franka-Waltera Steinmeiera nie ma, zdaniem komentatora, realnych szans na przeforsowanie kolejnego własnego kandydata.

Dziennik wskazuje przy tym na rolę Zielonych: mogą zarówno podtrzymać dla SPD możliwość przyszłej koalicji SPD, Lewicy i Zielonych, jak i pozostawić CDUi CSU drogę do koalicji czarno-zielonej.

Także „Frankfurter Rundschau” uważa, że wybór kandydata na najwyższy urząd w państwie powinien być dla Merza okazją do pokazania politycznego przywództwa. Tymczasem – zdaniem gazety – kanclerz tę szansę przegrywa: „Z każdym tygodniem rośnie wrażenie, że kanclerzowi Friedrichowi Merzowi i jego partii brakuje przekonującego pomysłu i że nie jest on w stanie profesjonalnie i bez hałasu zorganizować tego procesu”.

Według dziennika Merz nie kieruje już dyskusją, lecz sam jest przez nią „popychany”, przede wszystkim przez CSU. Na zjeździe zyskał trochę czasu, wykonując życzliwy gest wobec Aigner, ale unikając jednoznacznego poparcia jej kandydatury. Problem nie zniknął, a Söder – podkreśla gazeta – zdążył już zdobyć punkt zarówno dla CSU, jak i dla siebie.

„Najlepsze rozwiązanie” czy kłopot dla CDU?

„Münchner Merkur” patrzy na sprawę nieco przychylniej dla kanclerza. Przypomina, że ostatnie decyzje personalne Merza często kończyły się niepowodzeniem: kandydaci rezygnowali albo pojawiali się przed kamerami z wyraźnym brakiem entuzjazmu.

Tym razem, zdaniem gazety, kanclerz „dotąd nie zrobił niczego źle”. Nie prowadził zakulisowych uzgodnień z Aigner, mimo bliskiej znajomości, i nie rzucał publicznie nazwisk kolejnych kandydatów. Ale „Münchner Merkur” uważa, że czas zaczyna się kończyć. Aigner określa wręcz mianem „najlepszego rozwiązania”. Wyciągnięcie teraz „jakiegoś bezbarwnego technokraty CDU z któregoś gabinetu” byłoby, zdaniem gazety, porażką dla Södera, żadnym sukcesem dla osłabionego Merza i „stratą dla Niemiec”.

Jeszcze wyraźniej za Aigner opowiada się „Neue Osnabrücker Zeitung” (NOZ). Dziennik przypomina, że istnieje szerokie przekonanie, iż po raz pierwszy urząd prezydenta federalnego powinna objąć kobieta. CDU zwleka jednak z poparciem kandydatki CSU. NOZ przyznaje, że polityczne kalkulacje Södera są oczywiste. Aigner przez lata była jego wewnątrzpartyjną konkurentką, więc podejrzenie, że premier Bawarii chętnie widziałby ją poza lokalną polityką przed kolejnymi wyborami landowymi, „nie jest pozbawione podstaw”.

Jednocześnie jednak gazeta uważa Aigner za odpowiednią kandydatkę. Jako przewodnicząca landtagu i była federalna minister rolnictwa ma doświadczenie pozwalające jej działać ponad podziałami partyjnymi. „CDU powinna ją poprzeć” – stwierdza NOZ. Szeroka większość wokół jej kandydatury byłaby, zdaniem gazety, „sygnałem jedności politycznego centrum”.

Söder wykorzystuje słabość Merza

Podobny problem dostrzega „Saarbrücker Zeitung”. Gazeta ostrzega, że przeciągająca się debata może zaszkodzić zarówno samej Unii, jak i potencjalnym kandydatom.

CSU wyraźnie opowiada się za Aigner, podczas gdy CDU nie przedstawiła dotąd nikogo, kto mógłby przekonać zarówno własną partię, jak i inne ugrupowania. „Kanclerz zbyt długo pozwalał, by sprawa personalna toczyła się własnym biegiem” – ocenia dziennik. Zdaniem „Saarbrücker Zeitung” Söder wykorzystuje tę sytuację bardzo świadomie. W czasie wcześniejszego kryzysu kanclerskiego zachowywał lojalność wobec Merza, a z perspektywy CSU kanclerz nie odpłaca teraz za tę solidarność. Gazeta ostrzega, że może to wrócić do Merza przy kolejnym kryzysie.

„Nürnberger Nachrichten” patrzą jeszcze szerzej na samego Södera. Zdaniem dziennika lider CSU „zrozumiał sygnały”, wrócił do bardziej poważnego stylu i ograniczył koncentrację na własnej osobie. To – według gazety – zaczyna przynosić polityczne efekty.

Komentator zwraca uwagę, że CSU utrzymuje się w sondażach na stabilnym poziomie, podczas gdy sytuacja części polityków CDU jest znacznie trudniejsza. Szczególnie Hendrik Wüst, wymieniany jako jeden z potencjalnych następców Merza, zmaga się ze spadkiem notowań CDU w Nadrenii Północnej-Westfalii. „Söder, ze swoim wyczuciem słabości innych, widzi w tym szansę. Dla siebie” – podsumowują „Nürnberger Nachrichten”.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Short teaser Niemiecka prasa uważa, że kandydatura Ilse Aigner staje się testem dla Merza, CSU i przyszłości całej unii CDU/CSU.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Kto%20po%20Steinmeierze%3F%20Niemiecka%20prasa%20o%20Merzu%20pod%20presj%C4%85%20CSU&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79757667&x4=11397&x5=Kto%20po%20Steinmeierze%3F%20Niemiecka%20prasa%20o%20Merzu%20pod%20presj%C4%85%20CSU&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkto-po-steinmeierze-niemiecka-prasa-o-merzu-pod-presj%C4%85-csu%2Fa-79757667&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261026&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/kto-po-steinmeierze-niemiecka-prasa-o-merzu-pod-presją-csu/a-79757667?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Kto%20po%20Steinmeierze%3F%20Niemiecka%20prasa%20o%20Merzu%20pod%20presj%C4%85%20CSU

Item 34
Id 79757589
Date 2026-10-26
Title Czy Niemcy ożywią gospodarkę, zanim AfD jeszcze bardziej zyska na popularności?
Short title Niemcy: czy gospodarka odżyje, zanim umocni się AfD?
Teaser Konflikty, rosnące koszty i chińska konkurencja wystawiają niemiecki model gospodarczy na bezprecedensową próbę. Czy nowe sektory gospodarki będą w stanie powstrzymać wzrost popularności skrajnie prawicowej AfD?

Niemiecki model gospodarczy oparty na eksporcie zmaga się z bezprecedensowymi trudnościami w momencie, gdy poparcie dla skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD) osiąga rekordowy poziom. Chińscy konkurenci stopniowo odbierają udziały rynkowe największym niemieckim przedsiębiorstwom przemysłowym. Jednocześnie utrzymujące się wysokie ceny energii, wysokie koszty pracy i nadmierna biurokracja pogłębiają kryzys strukturalny.

Skromne prognozy

Według Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis) po dwóch latach kurczenia się gospodarki realny PKB Niemiec wzrósł w 2025 roku zaledwie o 0,2 proc. Eksport do Chin spadł o 9,7 proc., a wartość dostaw niemieckich pojazdów i części samochodowych zmniejszyła się o jedną trzecią. Choć pojawiają się oznaki, że niemiecka gospodarka zaczyna wychodzić z kryzysu, najnowsza rządowa prognoza wzrostu o 1,3 proc. w 2026 roku pozostaje skromna w porównaniu z okresem dobrej koniunktury przed pandemią COVID-19.

AfD wyprzedza obecnie w sondażach wszystkie pozostałe partie polityczne w Niemczech. Liczne problemy gospodarcze kraju są jednym z głównych czynników wzrostu popularności prawicowych populistów.

Niemiecki Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) dostrzega wiarygodne przesłanki wskazujące na skrajnie prawicowy charakter całej AfD. Partia zapowiada przywrócenie niemieckiej gospodarki na ścieżkę wzrostu poprzez zakończenie transformacji w kierunku odnawialnych źródeł energii, obniżenie podatków i renegocjację traktatów Unii Europejskiej. Chce również zreformować system świadczeń socjalnych i zdecydowanie ograniczyć imigrację.

Merz stawia na zaawansowane technologie

Koalicja kanclerza Friedricha Merza poszukuje nowej strategii wzrostu gospodarczego, która pomogłaby powstrzymać wzrost popularności ugrupowań populistycznych. Rząd przedstawił w związku z tym program rozwoju zaawansowanych technologii, koncentrujący się na sześciu priorytetowych obszarach.

Są to sztuczna inteligencja (AI), informatyka kwantowa, mikroelektronika, biotechnologia, czysta energia, w tym synteza jądrowa, oraz mobilność neutralna klimatycznie.

Irene Bertschek, kierująca działem gospodarki cyfrowej w Centrum Europejskich Badań Gospodarczych im. Leibniza (ZEW), uważa, że niemieckie badania nad tymi „kluczowymi technologiami stoją na bardzo wysokim poziomie, zwłaszcza w dziedzinie technologii neutralnych klimatycznie”.

Jednak, jak powiedziała Bertschek w rozmowie z DW, wyniki tych badań są często komercjalizowane za granicą. W dziedzinie sztucznej inteligencji przodują Stany Zjednoczone, a Chiny szybko nadrabiają dystans.

Biliony euro potencjalnych inwestycji

Raport opublikowany w poniedziałek przez inicjatywę „Made for Germany”, zrzeszającą 147 przedsiębiorstw i inwestorów, nawiązuje do rządowego programu. Według jego autorów te oraz inne nowe technologie mogą przyciągnąć do 2035 roku inwestycje o wartości nawet 4,1 biliona euro (4,6 biliona dolarów).

Wykorzystanie tego potencjału będzie jednak zależało nie tyle od dzisiejszych gigantów przemysłowych, takich jak Volkswagen, Siemens czy BASF. – To nie przede wszystkim przedsiębiorstwa o ugruntowanej pozycji będą zdobywać te nowe obszary, lecz innowacyjni nowi gracze, czyli startupy – powiedział DW Oliver Falck, dyrektor Centrum Ekonomii Innowacji i Transformacji Cyfrowej instytutu ifo.

Zdaniem Falcka zadaniem państwa jest stworzenie odpowiednich warunków do powstawania startupów. Oznacza to między innymi bliskość czołowych uniwersytetów, dostęp do kapitału prywatnego i wystarczającą swobodę eksperymentowania.

Ekspert opowiada się za finansowaniem ze środków publicznych na wczesnym etapie rozwoju przedsiębiorstw, w okresie tzw. „doliny śmierci”. To ryzykowna faza między prowadzeniem badań a możliwością komercyjnego wykorzystania ich wyników, kiedy dostęp do prywatnego finansowania jest często ograniczony.

Inwestorzy w branżach przyszłości

Wiele wskazuje na to, że zmiana już następuje. Według danych Deutsche Banku i startupdetector, niemieckiej bazy danych startupów i platformy analiz rynkowych, w pierwszej połowie 2026 roku w Niemczech powstało ponad 3000 startupów. To o 88 proc. więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Jedna trzecia nowych przedsięwzięć koncentruje się na sztucznej inteligencji.

W pierwszym półroczu 2026 roku inwestycje kapitału wysokiego ryzyka (venture capital) wzrosły o 44 proc., do 5,8 mld euro. Z napływu kapitału skorzystały między innymi Neura Robotics oraz producenci dronów Stark i Quantum Systems. Tymczasem amerykańscy inwestorzy coraz częściej przejmują przedsiębiorstwa należące do słynnego niemieckiego sektora Mittelstand, obejmującego tradycyjne małe i średnie firmy. Przyciągają ich specjalistyczne technologie tych przedsiębiorstw.

– Niemieckie małe i średnie przedsiębiorstwa są bardzo innowacyjne. Kluczowe znaczenie ma teraz inwestowanie w nowe technologie, takie jak sztuczna inteligencja, oraz wykorzystywanie potencjału, jaki powstaje na styku tych technologii z już istniejącymi rozwiązaniami – podkreśliła Bertschek.

Ekspertka, która jest również przewodniczącą Komisji Ekspertów ds. Badań i Innowacji (EFI), doradzającej niemieckiemu rządowi, uważa, że małe i średnie przedsiębiorstwa powinny lepiej wykorzystywać swoje ogromne zasoby danych produkcyjnych i współpracować ze startupami rozwijającymi sztuczną inteligencję, pomagając im w ten sposób się rozwijać.

Specjalne strefy ekonomiczne?

Kolejny pomysł na przyspieszenie rozwoju nowych sektorów zaawansowanych technologii przedstawia Sven Gabor Janszky, prezes instytutu badań nad przyszłością 2b AHEAD z siedzibą w Lipsku. Jego zdaniem Niemcy potrzebują specjalnych stref ekonomicznych, aby wykorzystać kolejną falę wzrostu gospodarczego.

– W przypadku kilku wybranych technologii należy złagodzić regulacje, pozyskać ambitnych pracowników i skierować do tych stref duże środki finansowe – powiedział Janszky w rozmowie z DW.

Jak dodał, rozwiązanie takie nawiązywałoby do przykładów Doliny Krzemowej oraz chińskiego Shenzhen i dzielnicy Pudong w Szanghaju, a także do warunków, które pomogły odbudować niemiecką gospodarkę po II wojnie światowej.

Zdaniem Janszky'ego strefy te pozwoliłyby Niemcom zająć pozycję pioniera w nowych dziedzinach, zamiast pozostawać uzależnionymi od swoich dotychczasowych atutów przemysłowych: „Regulacje UE mogą stanąć temu na przeszkodzie, ale Niemcy będą musiały je przezwyciężyć, abyśmy mogli ponownie pobudzić gospodarkę”.

Wydatki na obronność a rozwój technologii

Gwałtowny wzrost niemieckich wydatków na obronność również pomoże w rozwoju kilku sektorów zaawansowanych technologii, które rząd uznał za priorytetowe.

Według Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS) budżet obronny Niemiec ma osiągnąć w 2026 roku około 120 mld euro, co odpowiada mniej więcej 2,6 proc. PKB. Rząd chce, aby do 2029 roku udział wydatków na obronność wzrósł do 3,5 proc. PKB.

Związane z tym zamówienia wojskowe dadzą silny impuls do produkcji dronów, czujników, systemów łączności i innych technologii podwójnego zastosowania (*dual-use*), które mogą służyć zarówno celom cywilnym, jak i wojskowym.

Przewaga kosztowa Chin nie musi być decydująca

Jednak Chiny, główny konkurent Niemiec, korzystają ze znacznie niższych kosztów energii i pracy oraz ogromnych dotacji państwowych. Dlatego także przy eksporcie nowych, zaawansowanych technologii Niemcy nadal będą znajdować się w niekorzystnej sytuacji pod względem kosztów. Nie musi to jednak oznaczać porażki – uważa Falck z instytutu ifo.

- Weźmy na przykład przemysł półprzewodników. Dążenie do pozycji lidera w całym łańcuchu wartości jest prawdopodobnie nierealistyczne. Wystarczy jednak być liderem w poszczególnych kluczowych ogniwach tego łańcucha – zaznaczył: - I właśnie w tym Niemcy są mocne: jako dostawca wyposażenia dla najnowocześniejszych fabryk chipów oraz jako dostawca półprzewodników mocy dla gigafabryk sztucznej inteligencji na całym świecie.

Innymi słowy, dzięki przewadze wynikającej z bycia pionierem, wysokiej jakości danym produkcyjnym gromadzonym przez dziesięciolecia oraz koncentracji na wyspecjalizowanych niszach Niemcy mogą pozostać znaczącą siłą w dziedzinie zaawansowanych technologii przemysłowych i inżynieryjnych.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Angielskiej DW.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemcy walczą z zastojem gospodarczym i rosnącym poparciem dla AfD. Ratunkiem mają być nowe technologie i startupy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Czy%20Niemcy%20o%C5%BCywi%C4%85%20gospodark%C4%99%2C%20zanim%20AfD%20jeszcze%20bardziej%20zyska%20na%20popularno%C5%9Bci%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79757589&x4=11395&x5=Czy%20Niemcy%20o%C5%BCywi%C4%85%20gospodark%C4%99%2C%20zanim%20AfD%20jeszcze%20bardziej%20zyska%20na%20popularno%C5%9Bci%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fczy-niemcy-o%C5%BCywi%C4%85-gospodark%C4%99-zanim-afd-jeszcze-bardziej-zyska-na-popularno%C5%9Bci%2Fa-79757589&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261026&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/czy-niemcy-ożywią-gospodarkę-zanim-afd-jeszcze-bardziej-zyska-na-popularności/a-79757589?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Czy%20Niemcy%20o%C5%BCywi%C4%85%20gospodark%C4%99%2C%20zanim%20AfD%20jeszcze%20bardziej%20zyska%20na%20popularno%C5%9Bci%3F

Item 35
Id 79756124
Date 2026-10-25
Title Policja notuje więcej przypadków użycia broni palnej w Berlinie
Short title Policja notuje więcej przypadków użycia broni palnej w Berlinie
Teaser Strzały w kierunku baru, fasady budynku i kawiarni: w Berlinie mnożą się przypadki użycia broni palnej.

W pierwszej połowie 2026 roku berlińska policja odnotowała łącznie 585 przestępstw z użyciem broni palnej. Jak podała gazeta „Welt am Sonntag”, wśród nich znalazły się 324 przypadki groźby użycia broni oraz 261 przypadków oddania strzałów. Policja potwierdziła te dane.

W analogicznym okresie ubiegłego roku, według „Welt am Sonntag”, odnotowano 561 przypadków. Statystyka obejmuje również broń alarmową, broń z gazem łzawiącym oraz broń sygnalizacyjną. Łącznie w pierwszej połowie 2026 r. oddano 65 strzałów z broni palnej. Jak podano w raporcie, w 62 przypadkach policja zakłada popełnienie przestępstwa. Jako poszkodowanych odnotowano 118 osób, w tym 2 ofiary śmiertelne.

Kolejne strzelaniny

Specjalna jednostka „Ferrum” berlińskiej policji od momentu powstania wszczęła 708 postępowań przygotowawczych, uzyskała 77 nakazów aresztowania i zabezpieczyła 73 sztuki broni palnej. Jednostka ta, utworzona w listopadzie 2025 r., prowadzi ukierunkowane działania przeciwko użyciu broni palnej w środowisku przestępczości zorganizowanej. W berlińskiej prokuraturze za te postępowania odpowiada grupa śledcza „Telum” (z łaciny „broń szturmowa”).

Zaledwie w sobotę (24.10.) rano doszło do strzelaniny w barze w dzielnicy Charlottenburg-Wilmersdorf. Podczas gdy w barze przebywali ludzie, oddano kilka strzałów w stronę witryny. Nikt nie został ranny. „Ferrum” prowadzi między innymi śledztwo w sprawie eksplozji na Stuttgarter Platz, do której doszło niecałe dwa tygodnie temu, oraz strzałów oddanych w dzielnicy Neukölln w kierunku fasady budynku i kawiarni.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Strzały w kierunku baru, fasady budynku i kawiarni: w Berlinie mnożą się przypadki użycia broni palnej.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Policja%20notuje%20wi%C4%99cej%20przypadk%C3%B3w%20u%C5%BCycia%20broni%20palnej%20w%20Berlinie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79756124&x4=11400&x5=Policja%20notuje%20wi%C4%99cej%20przypadk%C3%B3w%20u%C5%BCycia%20broni%20palnej%20w%20Berlinie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpolicja-notuje-wi%C4%99cej-przypadk%C3%B3w-u%C5%BCycia-broni-palnej-w-berlinie%2Fa-79756124&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261025&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/policja-notuje-więcej-przypadków-użycia-broni-palnej-w-berlinie/a-79756124?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79743482_401.jpg
Image caption W stolicy Niemiec rośnie liczba przestępstw z użyciem broni palnej
Image source Jens Kalaene/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79743482_401.jpg&title=Policja%20notuje%20wi%C4%99cej%20przypadk%C3%B3w%20u%C5%BCycia%20broni%20palnej%20w%20Berlinie

Item 36
Id 79756192
Date 2026-10-25
Title Badanie w Niemczech: co piąty nastolatek używa jednorazowych e-papierosów. DAK chce zakazu aromatów przyciągających młodzież
Short title Niemiecka młodzież wybiera jednorazowe e-papierosy
Teaser Jednorazowe e-papierosy to najpopularniejsze produkty nikotynowe wśród niemieckiej młodzieży. Niemal co piąty nastolatek w wieku 15-17 lat używał ich w ostatnim miesiącu. Jedna z kas chorych chce zakazu aromatów.

Wśród uczniów i uczennic w Niemczech jednorazowe e-papierosy są najczęściej używanymi produktami nikotynowymi. Jedna z kas chorych domaga się podjęcia bardziej zdecydowanych działań na rzecz ograniczenia atrakcyjności tych urządzeń.

Według wyników ankiety jednorazowe e-papierosy są zdecydowanie najpopularniejszym produktem nikotynowym wśród młodzieży w Niemczech. Jak wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie DAK-Gesundheit, do którego dotarła Niemiecka Agencja Prasowa (dpa), prawie co piąty uczeń w wieku od 15 do 17 lat przyznał, że w ciągu ostatnich 30 dni przynajmniej raz używał jednorazowych e-papierosów.

Kasa chorych z zadowoleniem przyjęła ostatnią podwyżkę podatku od wyrobów tytoniowych, która podrożyła również korzystanie z e-papierosów. Szef DAK Andreas Storm wezwał jednak do wprowadzenia wyższych podatków od substancji aromatyzujących, które zwiększają atrakcyjność wapowania.

Vape'y wyprzedzają tradycyjne papierosy

Według ankiety około 19 proc. osób w wieku od 15 do 17 lat przyznało, że w omawianym okresie używało jednorazowych e-papierosów. W przypadku e-papierosów wielokrotnego użytku lub z możliwością ponownego napełniania odsetek ten wyniósł około 16 proc., a w przypadku tradycyjnych papierosów tytoniowych 17 proc.

W grupie wiekowej od 11 do 17 lat niemal 9 proc. sięga po jednorazowe e-papierosy co najmniej raz w miesiącu. Ponad 7 proc. używa modeli wielokrotnego użytku lub pali tradycyjne papierosy.

E-papierosy, zwane także vape'ami, to urządzenia umożliwiające inhalowanie nikotyny lub innych substancji w postaci aerozolu. Wśród młodzieży w wieku od 11 do 14 lat 4,9 proc. przyznało, że w ciągu poprzedniego miesiąca używało jednorazowych e-papierosów. Około 4 proc. korzystało z e-papierosów wielokrotnego użytku lub paliło tradycyjne papierosy.

W badaniu przeprowadzonym od listopada 2025 r. do lutego 2026 r. uczestniczyło 28 554 nastolatków z 1 916 klas w 141 szkołach. Instytut Badań nad Terapią i Zdrowiem (IFT-Nord) z Kilonii przeprowadził ankietę internetową wśród całych klas. Średni wiek uczestników wynosił 13,3 roku. Badanie jest częścią projektu „Präventionsradar”, realizowanego od ponad dziesięciu lat.

Wielu młodych używa kilku produktów nikotynowych

Według ankiety większość użytkowników korzysta jednocześnie z kilku produktów nikotynowych. Badanie pokazuje, że większość młodzieży używającej jednorazowych e-papierosów równolegle korzysta także z e-papierosów wielokrotnego użytku lub pali tradycyjne papierosy.

Dyrektor instytutu Reiner Hanewinkel ostrzegł przed związanym z tym większym przyjmowaniem nikotyny oraz podwyższonym ryzykiem uzależnienia.

Wraz z niedawno uchwaloną podwyżką podatku od wyrobów tytoniowych drożeje również wapowanie. W 2027 r. podatek od „substytutów wyrobów tytoniowych”, czyli płynów do e-papierosów, wyniesie 0,38 euro za mililitr, czyli o sześć centów więcej niż obecnie. W 2028 r. stawka wzrośnie do 0,40 euro za mililitr, w 2029 r. do 0,42 euro, a od 1 stycznia 2030 r. do 0,44 euro.

Początkowo ministerstwo finansów planowało podwyżkę jedynie o jeden cent, jednak stawki zostały zwiększone podczas prac parlamentarnych.

DAK domaga się zakazu aromatów

Storm uznał podwyżkę za „ważny pierwszy krok na rzecz lepszej ochrony dzieci i młodzieży”. Skrytykował jednak fakt, że aromaty takie jak mango czy mentol nadal zwiększają atrakcyjność e-papierosów dla dzieci i nastolatków.

Szef DAK zażądał zakazu stosowania takich substancji aromatyzujących. Według kasy chorych projekt rozporządzenia ministerstwa rolnictwa przewiduje jedynie limity maksymalnych stężeń.

Zdaniem Instytutu Badań nad Terapią i Zdrowiem wartości graniczne zostały ustalone wyłącznie na podstawie kryteriów toksykologicznych. Pomija się natomiast fakt, że słodkie, owocowe i chłodzące aromaty często dopiero czynią produkty nikotynowe atrakcyjnymi dla dzieci i młodzieży.

W ramach programu „Präventionsradar” regularnie bada się zachowania zdrowotne uczniów od piątej klasy szkoły podstawowej wzwyż. DAK-Gesundheit, mająca 5,4 mln ubezpieczonych, jest trzecią największą kasą chorych w Niemczech.

(DPA/jak)

Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Jednorazowe e-papierosy dominują wśród niemieckiej młodzieży. Jedna z kas chorych chce zakazu aromatów.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Badanie%20w%20Niemczech%3A%20co%20pi%C4%85ty%20nastolatek%20u%C5%BCywa%20jednorazowych%20e-papieros%C3%B3w.%20DAK%20chce%20zakazu%20aromat%C3%B3w%20przyci%C4%85gaj%C4%85cych%20m%C5%82odzie%C5%BC&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79756192&x4=11400&x5=Badanie%20w%20Niemczech%3A%20co%20pi%C4%85ty%20nastolatek%20u%C5%BCywa%20jednorazowych%20e-papieros%C3%B3w.%20DAK%20chce%20zakazu%20aromat%C3%B3w%20przyci%C4%85gaj%C4%85cych%20m%C5%82odzie%C5%BC&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbadanie-w-niemczech-co-pi%C4%85ty-nastolatek-u%C5%BCywa-jednorazowych-e-papieros%C3%B3w-dak-chce-zakazu-aromat%C3%B3w-przyci%C4%85gaj%C4%85cych-m%C5%82odzie%C5%BC%2Fa-79756192&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261025&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/badanie-w-niemczech-co-piąty-nastolatek-używa-jednorazowych-e-papierosów-dak-chce-zakazu-aromatów-przyciągających-młodzież/a-79756192?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/vps/stills/webvideos/POL/2026/FOEU/FOEUPOL260410_Gen-Z-i-alkohol_DW_Grafika_V2_01IMW.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/vps/webvideos/POL/2026/FOEU/FOEUPOL260410_Gen-Z-i-alkohol_DW_Grafika_V2_01IMW_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/vps/stills/webvideos/POL/2026/FOEU/FOEUPOL260410_Gen-Z-i-alkohol_DW_Grafika_V2_01IMW.jpg&title=Badanie%20w%20Niemczech%3A%20co%20pi%C4%85ty%20nastolatek%20u%C5%BCywa%20jednorazowych%20e-papieros%C3%B3w.%20DAK%20chce%20zakazu%20aromat%C3%B3w%20przyci%C4%85gaj%C4%85cych%20m%C5%82odzie%C5%BC

Item 37
Id 79756207
Date 2026-10-25
Title „Tagesspiegel”: nad granicą z Polską powstaje rosyjski megaradar
Short title „Tagesspiegel”: nad granicą z Polską powstaje rosyjski megaradar
Teaser W obwodzie królewieckim, zaledwie 30 km od granicy z Polską, powstaje ogromny rosyjski system radarowy zdolny do kontrolowania znacznych obszarów Europy, w tym Polski i Niemiec – pisze „Tagesspiegel”.

Redakcja powołuje się na niepublikowane zdjęcia satelitarne fińsko-polskiego systemu obserwacyjnego „Iceye”, o których jako pierwszy napisał dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Zdjęcia satelitarne pokazują otoczoną podwójnym płotem instalację w Gwardejsku koło Królewca składającą się z trzech rzędów radarów, z których każdy liczy 500 m długości.

Z fragmentów raportu „Iceye”, do których dotarł "FAZ”, wynika, że powstająca na terytorium Rosji instalacja radarowa ma być tzw. systemem Over-The-Horizon (OTH) pozwalającym na wykrywanie celów, które są niewidzialne dla innych instalacji radarowych.

Nowy rosyjski radar będzie kontrolował Polskę i Niemcy

Dzięki tej technologii radar może przechwytywać komunikację satelitarną oraz wykrywać loty samolotów i rakiet balistycznych, a także ruchy okrętów w odległości od 900 do 3000 km. Instalacja w Gwardejsku pozwoli Rosji na obserwację obiektów na terytorium Polski, Niemiec i Wielkiej Brytanii – czytamy w „Tagesspieglu”.

W ocenie „Iceye” budowa systemu radarowego OTH w tym miejscu jest dowodem na to, że Rosja przekształca Królewiec w „ośrodek wojny elektronicznej”.

W odległości ok. 50 km na zachód od Gwardejska, w pobliżu Czerniachowska, znajduje się kolejna duża stacja radarowa. W obwodzie królewieckim znajduje się ponad 20 stanowisk służących do rozpoznaniu sygnałów i wojny elektronicznej.

Na zdjęciach lotniska wojskowego w Królewcu-Czkałowsku widoczne są nowe stanowiska dla samolotów wojskowych. Eksperci przypuszczają, że Rosja chce w ten sposób chronić swoje maszyny przed atakami ukraińskich dronów. Z innych zdjęć wynika, że w porcie Bałtyjsk powstały rampy do mobilnych systemów antyrakietowych S-400, co świadczy o gotowości do ich użycia.

W okręgu królewieckim miejsce dla 100 głowic atomowych

Analitycy wojskowi uważają, że w obwodzie królewieckim Rosja posiada magazyny i systemy przenoszenia dla co najmniej stu głowic atomowych. „The Times” twierdzi, że Rosja rozpoczęła już stacjonowanie głowic atomowych w Królewcu. Rosyjska armia rozbudowuje infrastrukturę wojskową wzdłuż całej flanki wschodniej NATO – powstają nowe koszary, magazyny i ośrodki szkoleniowe.

Łotewski magazyn śledczy „The Insider” podał, że w ubiegłym tygodniu w Bałtyjsku zlokalizowano co najmniej trzy okręty załadowane pojazdami wojskowymi i uzbrojeniem.

„Tagesspiegel” przypomniał, że władze Litwy w lipcu zablokowały czasowo tranzyt towarów objętych sankcjami UE pomiędzy Rosją a eksklawą Królewcem. Decyzja władz w Wilnie doprowadziła do wzrostu napięcia między Moskwą a krajami NATO. Prezydent Rosji Władimir Putin zagroził w październiku użyciem broni atomowej w przypadku bezpośredniego ataku na Królewiec i dalszej izolacji okręgu. Szef MSW Litwy Martynas Katelynas zapowiedział 8 października wysłanie dodatkowych stu żołnierzy do ochrony granicy Litwy z okręgiem królewieckim – czytamy w „Tagesspieglu”.

Short teaser Zaledwie 30 km od granicy z Polską, powstaje ogromny rosyjski system radarowy zdolny do kontrolowania Polski i Niemiec.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::%E2%80%9ETagesspiegel%E2%80%9D%3A%20nad%20granic%C4%85%20z%20Polsk%C4%85%20powstaje%20rosyjski%20megaradar&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79756207&x4=11397&x5=%E2%80%9ETagesspiegel%E2%80%9D%3A%20nad%20granic%C4%85%20z%20Polsk%C4%85%20powstaje%20rosyjski%20megaradar&x6=1&x7=%2Fpl%2Ftagesspiegel-nad-granic%C4%85-z-polsk%C4%85-powstaje-rosyjski-megaradar%2Fa-79756207&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261025&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/tagesspiegel-nad-granicą-z-polską-powstaje-rosyjski-megaradar/a-79756207?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/71691178_401.jpg
Image caption Władimir Putin podczas odwiedzin firmy produkującej radary, zdjęcie ilustracyjne
Image source Alexander Kazakov/AP Photo/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2023/bpol231010_001_przesmykwide1_01r_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/71691178_401.jpg&title=%E2%80%9ETagesspiegel%E2%80%9D%3A%20nad%20granic%C4%85%20z%20Polsk%C4%85%20powstaje%20rosyjski%20megaradar

Item 38
Id 79755479
Date 2026-10-25
Title Niemcy dołączą do manewrów „Koalicji Chętnych” w Polsce
Short title Niemcy dołączą do manewrów „Koalicji Chętnych” w Polsce
Teaser Sojusznicy Ukrainy tworzą siły wojskowe, aby zabezpieczyć ewentualne zawieszenie broni z Rosją. Wkrótce, m.in. w Polsce, odbędą się wspólne manewry, a Berlin zapowiada szczyt „Koalicji Chętnych”.

Podczas pierwszych manewrów wojskowych „Koalicji Chętnych”, mających na celu wsparcie Ukrainy, Bundeswehra będzie reprezentowana przez ok. dziesięciu oficerów sztabowych, samoloty tankujące oraz wsparcie logistyczne. Ćwiczenia odbędą się w listopadzie w Polsce, w przestrzeni powietrznej nad Rumunią oraz w zachodniej części Morza Czarnego – poinformował na zapytanie niemieckiej agencji prasowej DPA rzecznik ministerstwa obrony w Berlinie. Jak dodał, Niemcy wezmą udział w tych ćwiczeniach jako „wyraz jedności z partnerami”.

Podczas manewrów po raz pierwszy zostanie przetestowana gotowość bojowa wielonarodowych sił sojuszników Ukrainy, które są obecnie tworzone pod przewodnictwem Francji i Wielkiej Brytanii w celu zabezpieczenia ewentualnego zawieszenia broni z Rosją. Łącznie do „Koalicji Chętnych” należy około 35 państw.

Według informacji niemieckiego ministerstwa obrony Bundeswehra udostępni na potrzeby ćwiczeń o nazwie „Koalicja 2026” – oprócz oficerów sztabowych – „do dwóch” samolotów transportowych typu A400M do tankowania w powietrzu. Będą one operować z terytorium Niemiec. Ponadto wsparte zostanie „usługami logistycznymi”, przemieszczanie się oddziałów przez terytorium Niemiec na obszar manewrów.

Macron: „Gotowi, zdeterminowani i wiarygodni”

Decyzja o utworzeniu tej formacji zapadła w grudniu 2025 roku podczas berlińskiego szczytu poświęconego Ukrainie. Prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił w połowie lipca, że formacja jest gotowa do działania, a jednocześnie niespodziewanie zapowiedział pierwsze manewry w krajach sąsiadujących z atakowaną przez Rosję Ukrainą już na jesień br. Mają one pokazać, „że jesteśmy gotowi, zdeterminowani i wiarygodni – na lądzie, w powietrzu i na morzu”, jak wówczas powiedział Macron.

Niemcy, po początkowych wahaniach, zgodziły się na udział. Nie mówi to jednak nic o tym, jak ostatecznie będzie wyglądał niemiecki udział w tej wielonarodowej formacji. – O charakterze i zakresie niemieckiego wkładu zdecyduje również rząd federalny i niemiecki Bundestag – powiedział w lipcu kanclerz Merz.

Zakres manewrów wciąż niejasny

Nie jest jeszcze jasne, ilu żołnierzy weźmie udział w manewrach. W połowie października brytyjski minister obrony Wes Streeting podczas wizyty w Waszyngtonie mówił o „tysiącach żołnierzy”.

Kilka dni temu brytyjski „Times” podał liczbę 1 500 żołnierzy francuskich, brytyjskich i niemieckich, którzy mieliby uczestniczyć w manewrach wspólnie z oddziałami polskimi. Jak dotąd nie ma jednak na to potwierdzenia.

Negocjacje w Abu Zabi również w listopadzie

Termin ćwiczeń, które Moskwa prawdopodobnie uzna za demonstrację siły, jest delikatną kwestią. W listopadzie, równolegle do manewrów, Stany Zjednoczone zamierzają ponownie zaprosić Rosję i Ukrainę do stołu negocjacyjnego w Abu Zabi, aby omówić sposoby zakończenia wojny. Perspektywa tego trójstronnego spotkania pojawiła się w ubiegły wtorek (20.10.) po wizycie w Moskwie amerykańskiego negocjatora Steve’a Witkoffa u Władimira Putina.

Jako termin podano okres po 10 listopada. Byłoby to po wyborach do Kongresu w USA, które odbędą się 3 listopada, ale przed ewentualnym spotkaniem Putina z prezydentem USA Donaldem Trumpem i przywódcą Chin Xi Jinpingiem podczas szczytu Azji i Pacyfiku w dniach 18–19 listopada.

Europejczycy chcą miejsca przy stole negocjacyjnym

Przewiduje się, że w Abu Zabi najpierw spotkają się doradcy ds. polityki zagranicznej. Europejczycy nalegają, by wziąć w tym udział. – Wszyscy uczestnicy wiedzą, że Europa musi zasiąść przy stole. Bez Europy nie będzie trwałego pokoju na Ukrainie – podkreślił w czwartek (22.10.) kanclerz Niemiec Friedrich Merz przy okazji szczytu poświęconego Bałkanom Zachodnim w Czarnogórze.

W ostatnich dwóch tygodniach przedstawiciele Europy – w tym z Niemiec – uczestniczyli we wstępnych rozmowach między USA a Ukrainą w Miami i Oslo. W piątek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow ostudził jednak oczekiwania Europejczyków. Powiedział, że miejsce przy stole negocjacyjnym powinni otrzymać dopiero w późniejszym terminie.

Szczyt koalicji w Berlinie

Jeszcze przed końcem roku Friedrich Merz zamierza zorganizować w Berlinie szczyt „Koalicji Chętnych”. Niemiecki kanclerz poinformował o tym na początku października podczas wizyty inauguracyjnej brytyjskiego premiera Andy’ego Burnhama. Dotąd nie ustalono terminu spotkania.

(DPA/stef)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Sojusznicy Ukrainy tworzą siły wojskowe, aby zabezpieczyć ewentualne zawieszenie broni z Rosją i planują manewry.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%20do%C5%82%C4%85cz%C4%85%20do%20manewr%C3%B3w%20%E2%80%9EKoalicji%20Ch%C4%99tnych%E2%80%9D%20w%20Polsce&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79755479&x4=11395&x5=Niemcy%20do%C5%82%C4%85cz%C4%85%20do%20manewr%C3%B3w%20%E2%80%9EKoalicji%20Ch%C4%99tnych%E2%80%9D%20w%20Polsce&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-do%C5%82%C4%85cz%C4%85-do-manewr%C3%B3w-koalicji-ch%C4%99tnych-w-polsce%2Fa-79755479&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261025&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-dołączą-do-manewrów-koalicji-chętnych-w-polsce/a-79755479?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79510481_401.jpg
Image caption Niemiecka armia dołączy do manewrów "Koalicji Chętnych" w Polsce
Image source Michael Matthey/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79510481_401.jpg&title=Niemcy%20do%C5%82%C4%85cz%C4%85%20do%20manewr%C3%B3w%20%E2%80%9EKoalicji%20Ch%C4%99tnych%E2%80%9D%20w%20Polsce

Item 39
Id 79754442
Date 2026-10-25
Title Niemieckie MSW szykuje odpowiedź na „lewicowy fetysz” upaństwawiania przedsiębiorstw
Short title MSW szykuje odpowiedź na „lewicowy fetysz” upaństwawiania koncernów
Teaser Niemiecki minister spraw wewnętrznych chce utrudnić proces przejmowania przedsiębiorstw przez państwo. To odpowiedź na plany berlińskiej lewicy, która zamierza upaństwowić koncerny mieszkaniowe.

Poprzez nową ustawę o ochronie inwestycji niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt zamierza precyzyjnie uregulować warunki przejmowania przedsiębiorstw przez państwo, a tym samym utrudnić ten proces. Jak stwierdził Dobrindt w wypowiedzi dla niedzielnego (25.10.2026) wydania gazety „Bild”, ustawa ta ma jasno pokazać, „że arbitralny, lewicowy fetysz przejmowania przedsiębiorstw przez państwo jest niezgodny z Ustawą Zasadniczą”.

Impulsem do opracowania projektu ustawy są plany ewentualnego rządu koalicji partii Lewica, SPD i Zielonych w Berlinie, dotyczące upaństwowienia dużych przedsiębiorstw budownictwa mieszkaniowego posiadających ponad 10 tysięcy mieszkań. Na cel ten ma zostać przeznaczone w ramach odszkodowań dla koncernów do 16 miliardów euro. Partia Lewicy, Zieloni i SPD uzgodnili również budowę 100 tysięcy nowych mieszkań oraz wprowadzenie ograniczenia wysokości czynszów w nieruchomościach należących do kraju związkowego, jakim jest stolica Niemiec.

Kluczowe założenia ustawy

Według informacji Dobrindta planowana ustawa o ochronie inwestycji ma zawierać trzy kluczowe założenia: po pierwsze, w przypadku nacjonalizacji odszkodowania mają być możliwe wyłącznie w wysokości wartości rynkowej. Musi ona zostać ustalona na podstawie ekspertyzy wyceny. Po drugie, odszkodowanie ma być wypłacane bezpośrednio w gotówce.

Po trzecie, zgodnie z planami szefa MSW, upaństwowienie ma być możliwe tylko wtedy, gdy wyraźnie wykazano jego konieczność. Wcześniej należy w pełni wyczerpać inne środki, takie jak inwestycje w budownictwo mieszkaniowe lub jego wspieranie. Rząd Niemiec uzgodnił taki zamiar ustawodawczy, aby utrudnić upaństwowienia i wywłaszczenia na szczeblu krajów związkowych.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Niemiecki minister spraw wewnętrznych chce utrudnić proces przejmowania przedsiębiorstw przez państwo.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemieckie%20MSW%20szykuje%20odpowied%C5%BA%20na%20%E2%80%9Elewicowy%20fetysz%E2%80%9D%20upa%C5%84stwawiania%20przedsi%C4%99biorstw&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79754442&x4=11395&x5=Niemieckie%20MSW%20szykuje%20odpowied%C5%BA%20na%20%E2%80%9Elewicowy%20fetysz%E2%80%9D%20upa%C5%84stwawiania%20przedsi%C4%99biorstw&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemieckie-msw-szykuje-odpowied%C5%BA-na-lewicowy-fetysz-upa%C5%84stwawiania-przedsi%C4%99biorstw%2Fa-79754442&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261025&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemieckie-msw-szykuje-odpowiedź-na-lewicowy-fetysz-upaństwawiania-przedsiębiorstw/a-79754442?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79210113_401.jpg
Image caption Minister spraw wewnętrznych Niemiec Alexander Dobrindt
Image source Michael Kappeler/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79210113_401.jpg&title=Niemieckie%20MSW%20szykuje%20odpowied%C5%BA%20na%20%E2%80%9Elewicowy%20fetysz%E2%80%9D%20upa%C5%84stwawiania%20przedsi%C4%99biorstw

Item 40
Id 79754142
Date 2026-10-25
Title „Die Zeit”: brak pieniędzy dla ofiar wojny to podłość
Short title „Die Zeit”: brak pieniędzy dla ofiar wojny to podłość
Teaser Polskie ofiary III Rzeszy chcą od Niemiec miesięcznego wsparcia w wysokości 170 euro. Czy to za dużo? – pyta niemiecki tygodnik „Die Zeit”. Odkładanie decyzji w tej sprawie na później byłoby podłością.

„Die Zeit” jest kolejną niemiecką gazetą, która krytykuje niemiecki rząd za brak w budżecie na 2027 r. środków na „humanitarny gest” dla polskich ofiar wojny i okupacji. W ostatnim czasie podobne komentarze ukazały się w „Die Welt” i „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

„Sprawcy zbrodni, dzięki aliantom i Planowi Marshalla, po 1945 roku przeżyli wzrost gospodarczy, dobrobyt i demokrację. A ofiary? Polska dostała się pod obce panowanie i zniknęła za żelazną kurtyną. Przeżyła kierowaną na sowiecką modłę dyktaturę, biedę i niedostatek” – pisze Alice Bota i dodaje: - „Polska była pierwszą ofiarą II wojny światowej, a potem stała się ofiarą powojennej historii”.

Odpowiedzialność za zbrodnie to także pieniądze dla ofiar

„Winy się nie dziedziczy. Od winy nie można się wykupić. Odpowiedzialność jest jednak przekazywana kolejnym pokoleniom, a wywiązanie się z niej związane jest także z pieniędzmi. To fundament niemieckiej polityki zadośćuczynienia, która co prawda niczego nie wynagrodziła, ale przynajmniej złagodziła ból” – kontynuuje Bota. Po wojnie RFN uzgodniła z kilkunastoma krajami wypłatę odszkodowań, w 1991 r. także z Polską.

„Spór o pieniądze nie został rozstrzygnięty” – podkreśliła autorka. W Polsce do dziś panuje przekonanie, że Niemcy nie uczynili wystarczająco dużo. W najnowszych sondażach 68 proc. Polaków uważa, że Niemcy nie rozliczyli się za zbrodnie wojenne. Szczególnie polska prawica „podgrzewa temat reparacji wojennych”.

W budżecie na rok 2027 nie przewidziano żadnych środków

„Die Zeit” przypomniał, że PiS wyliczyło szkody wojenne na prawie półtora biliona euro. Autorka zaznaczyła, że obecnie przedmiotem rozmów rządu niemieckiego ze stroną polską jest „humanitarny gest” – dobrowolna wypłata. Strona polska myśli o kwocie w wysokości ok. 10 tys. zł rocznie czyli ponad 2 tys. euro, co oznacza niecałe 170 euro miesięcznie na osobę. Dotychczas nic nie zostało postanowione, a w budżecie na rok przyszły nie zaplanowano żadnych środków na ten cel.

Kanclerz Friedrich Merz, do którego w końcu należy decyzja, „jeszcze się zastanawia” – pisze Bota. Jak podkreśliła, w kręgach politycznych nie można uzyskać odpowiedzi na pytanie, dlaczego Merz zwleka.

Czy chodzi o dziurę w budżecie? Czy o obawę, że żadna suma przekazana przez Niemców nie wystarczy? Czy o to, że jeszcze więcej ludzi z innych krajów będzie się domagało odszkodowania? Czy może chodzi o nadzieję, że historia kiedyś się kończy? – czytamy w „Die Zeit”.

Niemiecki rząd ma jeszcze czas

„Historia jest częścią polskiej tożsamości. Jest żywa i jest ważnym argumentem w politycznych sporach” – podkreśliła Bota przypominając, za rok w Polsce odbędą się wybory parlamentarne, a polska prawica jest silna.

Niemiecki rząd ma jej zdaniem jeszcze czas na wydanie zgody na pieniądze dla ofiar. Przełożenie tej decyzji na przyszły rok oznaczałoby, że dla bardzo wielu ludzi pieniądze przyjdą za późno. „ To byłoby rozwiązanie najbardziej podłe. Czas ureguluje kiedyś kwestię odszkodowań. Byłby to symboliczny gest, którego nie da się już nigdy naprawić” – czytamy w konkluzji komentarza w „Die Zeit”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Odkładanie na później decyzji ws. wsparcia dla polskich ofiar III Rzeszy byłoby podłością – pisze tygodnik „Die Zeit”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::%E2%80%9EDie%20Zeit%E2%80%9D%3A%20brak%20pieni%C4%99dzy%20dla%20ofiar%20wojny%20to%20pod%C5%82o%C5%9B%C4%87&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79754142&x4=11397&x5=%E2%80%9EDie%20Zeit%E2%80%9D%3A%20brak%20pieni%C4%99dzy%20dla%20ofiar%20wojny%20to%20pod%C5%82o%C5%9B%C4%87&x6=1&x7=%2Fpl%2Fdie-zeit-brak-pieni%C4%99dzy-dla-ofiar-wojny-to-pod%C5%82o%C5%9B%C4%87%2Fa-79754142&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261025&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/die-zeit-brak-pieniędzy-dla-ofiar-wojny-to-podłość/a-79754142?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/72232422_401.jpg
Image caption „Polska była pierwszą ofiarą II wojny światowej, a potem stała się ofiarą powojennej historii” - pisze dziennikarka "Die Zeit" Alice Bota
Image source PAP/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/72232422_401.jpg&title=%E2%80%9EDie%20Zeit%E2%80%9D%3A%20brak%20pieni%C4%99dzy%20dla%20ofiar%20wojny%20to%20pod%C5%82o%C5%9B%C4%87

Item 41
Id 79747692
Date 2026-10-25
Title Lipsk, Polska, Morze Czarne. Czy UE ma skuteczną ripostę na hybrydową wojnę Rosji?
Short title Lipsk, Polska, Morze Czarne. UE odpowie Rosji? Gen. Toveri ma radę
Teaser Winny: Rosja. Reakcja? Rezolucje, przemówienia, długofalowe programy obronne. Czy odpowiedź UE na rosyjską wojnę hybrydową jest wystarczająca? Europosłowie apelują o pieniądze i programy wojskowe.

Sześć ataków w dziesięć dni, zabici i zaginieni członkowie załóg, utracone ładunki – to wszystko „groźna i nieakceptowalna eskalacja”. Tak Unia Europejska ustami szefowej dyplomacji Kai Kallas oceniła falę rosyjskich ataków na statki handlowe na Morzu Czarnym.

Na debacie o bezpieczeństwie w Parlamencie Europejskim Kallas wskazała, że Rosja „destabilizuje globalne bezpieczeństwo żywnościowe”. Przypomniała, że Ukraina proponowała uregulowanie sytuacji szlaków żeglugowych, ale Rosja odrzuciła tę ofertę.

Zaledwie dwa dni po tych słowach nastąpił kolejny, siódmy już atak. W piątek, 23 października, 13 mil morskich od rumuńskiego portu w Konstancy „Khoryv”, 120-metrowy statek typu OBO do przewozu rudy i produktów naftowych, miał zostać trafiony przez drona. Jednostka zatonęła, jedna osoba zginęła, dziewięć uratowano, trzy są poszukiwane.

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zareagowała słowami o „kolejnej eskalacji działań Rosji”, typowo dla unijnej administracji wyraziła też „głębokie zaniepokojenie”.

Czy z zaniepokojenia Unii coś wynika?

Kallas w PE podkreślała, że UE „wzywa do natychmiastowego przywrócenia bezpiecznej żeglugi cywilnej oraz statków handlowych” na Morzu Czarnym. Wzywa, ale czy jest w stanie sama to wyegzekwować?

– Rosja rozumie tylko siłę. A skoro nie jesteśmy jako Unia Europejska wojskową potęgą, powinniśmy użyć siły, którą mamy, czyli gospodarki. Za każdym razem, kiedy dochodzi do ataku dronowego czy naruszenia przestrzeni powietrznej – powinniśmy dać Ukrainie miliard euro z zamrożonych rosyjskich aktywów. Albo zaostrzyć sankcje błyskawicznie, a nie dopiero za dwa miesiące – mówi DW europoseł Pekka Toveri, niegdyś żołnierz wojsk pancernych, później generał i były szef (w latach 2019–2020) fińskiego wywiadu wojskowego.

– Na Morzu Czarnym natomiast moglibyśmy wykorzystać wojsko. Prowadzimy operacje morskie na Oceanie Indyjskim i w Zatoce Adeńskiej (EUNAVFOR ATALANTA i EUNAVFOR ASPIDES – red.). Dlaczego nie mielibyśmy wysłać unijnej morskiej grupy zadaniowej na Morze Czarne, by bronić żeglugi w strefie ekonomicznej członków UE, jednocześnie chroniąc dzięki temu żeglugę ukraińską? – pyta w rozmowie z DW Toveri.

Posłowie o misji na Morzu Czarnym i sankcjach

Podczas debaty europosłowie istotnie wzywali do wzmocnienia europejskiej obecności wojskowej na Morzu Czarnym i – jak ujął to niemiecki europoseł Zielonych Sergey Lagodinsky – wsparcia Ukrainy w jej wojnie obronnej z Rosją, „podczas gdy Ameryka zajmuje się umowami o dieslu i wyborami połówkowymi”.

Jak argumentował, Rosja już dawno przekroczyła kolejną granicę. – Nie ma nic hybrydowego w płonącym statku, nic niejednoznacznego w działaniach tych, którzy wysłali drony z ładunkami wybuchowymi na nasze lotniska. Znajdujemy się z Rosją w sytuacji przedwojennej. A Rosja już nas atakuje – alarmował Lagodinsky. Zaapelował do Komisji państw członkowskich o realizację unijnych programów obronnych – Europejskiej Inicjatywy Obrony Dronowej (EDDI), Europejskiej Tarczy Kosmicznej – oraz misji na Morzu Czarnym.

EDDI ma na celu budowę połączonego europejskiego systemu wykrywania, śledzenia i neutralizowania wrogich dronów. Europejska Tarcza Kosmiczna ma zapewnić wojskom i rządom państw UE nawigację satelitarną, łączność i rozpoznania w warunkach konfliktu oraz uniezależnienie od pozaunijnej infrastruktury.

Jak postawić Rosji granice tak, by zrozumiała

Niemiecki socjademokrata Tobias Kremer i rumuński liberał Dan Barna wzywali do jak najszybszego uruchomienia europejskiego Centrum Bezpieczeństwa Morskiego na Morzu Czarnym, na którego stworzenie UE dała Rumunii i Bułgarii zielone światło w lipcu 2026 r.

Black Sea Maritime Security Hub nie wyśle okrętów wojennych państw UE na Morze Czarne. Z jego pomocą kraje mają skuteczniej wspólnie monitorować ruch statków, śledzić rosyjską flotę cieni, wykrywać i usuwać miny, chronić kable podmorskie i instalacje energetyczne i reagować na zagrożenia hybrydowe.

Skuteczna koordynacja i obrona przed takimi wrogimi aktami jest możliwa. Pekka Toveri przypomina akty sabotażu w Zatoce Fińskiej, które zaczęły się już w 2024 r.: statki floty cieni przecięły tam podmorskie kable.

– Po tym, jak my i Szwedzi dokonaliśmy abordażu tych statków, a kapitanów postawiliśmy przed sądem, to się skończyło – mówi i podkreśla, że brak konsekwencji oznacza dla Rosjan tylko zachętę do dalszych działań.

PE apeluje o misję na Morzu Czarnym

W czwartkowe popołudnie europarlament stosunkiem głosów 432 za do 52 przeciw przy 88 wstrzymujących się przyjął rezolucję. Europosłowie wzywają w niej do rozważenia „rozmieszczenia morskiej operacji UE na Morzu Czarnym”. PE obwinił Rosję za ataki na statki cywilne i eskalację wojny przeciw Ukrainie na obszar zachodniego Morza Czarnego, zwrócił się też do NATO, aby „rozważyło inicjatywę na Morzu Czarnym”.

Parlament podkreślił znaczenie regionalnej współpracy Bułgarii, Rumunii i Turcji i wezwał do uruchomienia centrum bezpieczeństwa morskiego. Europarlamentarzyści zaproponowali też użycie niewykorzystanych środków z puli SAFE na pomoc Bułgarii i Rumunii – unijnych „oknach” na Morze Czarne.

Czy taka odpowiedź UE na to, co działo się w ostatnich miesiącach – drony w Polsce, w Niemczech i w innych państwach UE, czy teraz ataki na Morzu Czarnym – jest wystarczająca?

15 „domów rosyjskich” w krajach UE

– Jest lepsza niż wcześniej, bo pamiętam podobne wydarzenia bez reakcji. Tym razem Niemcy szybko i jasno wskazały, kto jest odpowiedzialny. Wcześniej wiele krajów się wahało, żeby „nie eskalować”. Ale Rosja eskaluje. I jeśli nie damy jej odpowiedzi, to Putin krok po kroku będzie sprawdzał naszą polityczną wolę do odpowiedzi – mówi Rasa Juknevičienė, była ministra obrony Litwy, od lat zajmująca się polityką bezpieczeństwa i kontaktami z NATO.

W rozmowie z DW podkreśla drugą reakcję Niemiec na akty sabotażu – zamknięcie Domu Rosyjskiego w Berlinie.

– Naliczyłam potem jeszcze 15 takich domów w krajach UE – podkreśla. Tę liczbę podawał też niemiecki portal RND. Z kolei serwis RFI powołał się na dane Rossotrudniczestwa – podległej rosyjskiemu MSZ agencji zarządzającej siecią „rosyjskich domów”.

– I to jest też część odpowiedzi na pana pytanie: czy my serio zajmujemy się działaniami podejmowanymi przeciwko nam, skoro wciąż mamy w UE miejsca, gdzie operują rosyjskie służby specjalne? – pyta Rasa Juknevičienė.

„UE nie ma strategii, jak zakończyć tę wojnę”

Reakcja Rosji na rezolucję PE? Brak. Wcześniej, m.in. 2 października, rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow twierdził, że Rosja jedynie „odpowiada na te uderzenia, które Ukraina zaczęła przeprowadzać”. Atak na „Khoryv” wskazuje jednak, że Kreml nie zmienia strategii.

Dopytywany, czy wsparcie UE dla Ukrainy jest wystarczające, europoseł Pekka Toveri twierdzi, że nie. Według niego „UE nie ma strategii, jak zakończyć tę wojnę”.

– Przekraczanie czerwonych linii na przekazywanie Ukrainie czołgów czy rakiet zajmowało miesiące. Teraz koszty rosną, a wielu obywateli UE ich nie chce i narzeka, że choć to nie im bomby spadają na głowy, to i tak są zmęczeni – mówi były fiński wojskowy.

I dodaje: – Gdyby sankcje wdrożone przez 4,5 roku zostały przyjęte w roku 2022, wojna dawno by się już skończyła. To my ją zmieniliśmy w tak długotrwałą.

Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Winny wskazany: Rosja. Ale czy reakcja UE na wojnę hybrydową wystarczy? PE apeluje o misję wojskową na Morzu Czarnym.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Lipsk%2C%20Polska%2C%20Morze%20Czarne.%20Czy%20UE%20ma%20skuteczn%C4%85%20ripost%C4%99%20na%20hybrydow%C4%85%20wojn%C4%99%20Rosji%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79747692&x4=11395&x5=Lipsk%2C%20Polska%2C%20Morze%20Czarne.%20Czy%20UE%20ma%20skuteczn%C4%85%20ripost%C4%99%20na%20hybrydow%C4%85%20wojn%C4%99%20Rosji%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Flipsk-polska-morze-czarne-czy-ue-ma-skuteczn%C4%85-ripost%C4%99-na-hybrydow%C4%85-wojn%C4%99-rosji%2Fa-79747692&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261025&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/lipsk-polska-morze-czarne-czy-ue-ma-skuteczną-ripostę-na-hybrydową-wojnę-rosji/a-79747692?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79665658_401.jpg
Image caption Czarny dym unosi się ze statku handlowego po ataku Rosji. Morze Czarne, region Odessy, czerwiec 2026 r.
Image source Nina Liashonok/Ukrinform/Avalon/Photoshot/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79665658_401.jpg&title=Lipsk%2C%20Polska%2C%20Morze%20Czarne.%20Czy%20UE%20ma%20skuteczn%C4%85%20ripost%C4%99%20na%20hybrydow%C4%85%20wojn%C4%99%20Rosji%3F

Item 42
Id 79746531
Date 2026-10-24
Title Robert Żurek: Musimy wrócić do dialogu polsko-niemieckiego. Nieprzepracowana historia prędzej czy później daje o sobie znać
Short title Robert Żurek: Musimy wrócić do dialogu polsko-niemieckiego
Teaser Relacje polsko-niemieckie ponownie wymagają większej uwagi i zaangażowania. Nieprzepracowana historia prędzej czy później daje o sobie znać – mówi DW Robert Żurek, nowy dyrektor Fundacji i Dzieła Maksymiliana Kolbego.

DW: Po dziesięciu latach pracy w Fundacji „Krzyżowa” dla Porozumienia Europejskiego obejmuje Pan kierownictwo Dzieła Maksymiliana Kolbego (Maximilian-Kolbe-Werk) i Fundacji Maksymiliana Kolbego (Maximilian-Kolbe-Stiftung). Czy traktuje Pan tę zmianę jako kontynuację dotychczasowej drogi czy początek zupełnie nowego etapu?

Robert Żurek*: To na pewno kontynuacja, ale również większa koncentracja na tym, co jest mi najbliższe, czyli budowaniu przestrzeni dialogu polsko-niemieckiego i europejskiego oraz porozumienia opartego na wartościach, również chrześcijańskich. Tu musi paść słowo pojednanie.

Dlaczego doszło do tej zmiany? Po dziesięciu latach w Krzyżowej – we wspaniałym miejscu, przy wspaniałej pracy, w świetnym otoczeniu – stwierdziłem jednak, że nadszedł moment, w którym powinienem dokonać jakiejś zmiany. Nie jest dobrze zbyt długo pozostawać w jednym miejscu, ani dla organizacji, ani dla danej osoby. Tym bardziej, że właśnie wtedy pojawiła się oferta ze strony organizacji, które są mi bardzo bliskie ideowo.

Krzyżowa jest symbolem polsko-niemieckiego pojednania, związanym z Kręgiem z Krzyżowej i Mszą Pojednania z 1989 roku. Jakie doświadczenia z pracy w tym miejscu będą dla Pana najważniejsze w nowej funkcji?

Najważniejszym doświadczeniem, które zabieram z Krzyżowej i które może mi pomóc w nowej pracy, jest perspektywa młodego pokolenia. Główną grupą docelową Fundacji „Krzyżowa” jest młodzież z Polski i Niemiec, ale również innych krajów europejskich. Wiemy, że to młodzież jest przyszłością, a tymczasem większość dyskusji toczących się w gronach eksperckich to debaty osób nieco starszych. Perspektywa młodych ludzi jest niezwykle cenna i wydaje mi się, że będę mógł czerpać z niej inspirację w mojej nowej pracy.

Czy zamierza Pan również bardziej otworzyć inicjatywy związane z Maksymilianem Kolbe na młodzież?

Dzieło Kolbego dość intensywnie pracuje z młodzieżą. Działalność tej instytucji nie ogranicza się do wspierania ofiar niemieckich zbrodni z czasów II wojny światowej, ale obejmuje również działania edukacyjne i spotkania międzypokoleniowe. Są one prowadzone na dość szeroką skalę, głównie w niemieckich szkołach.

Fundacja Kolbego nie określa natomiast jednoznacznie swoich grup docelowych. W jej działalności chodzi przede wszystkim o krzewienie idei pojednania i tworzenie przestrzeni dialogu oraz porozumienia tam, gdzie jest to szczególnie potrzebne. Fundacja zwraca się do takich grup, które mogą mieć istotne znaczenie dla tych procesów, na przykład do młodych liderów czy osób kształtujących życie społeczne i polityczne w poszczególnych regionach. Perspektywa młodzieży będzie więc istotna, ale działalność zarówno Dzieła, jak i Fundacji Kolbego nie będzie ograniczać się wyłącznie do młodych ludzi.

Pana zadaniem będzie połączenie Maximilian-Kolbe-Werk i Maximilian-Kolbe-Stiftung. Dlaczego podjęto taką decyzję i jak ma wyglądać przyszły model funkcjonowania obu inicjatyw?

Dzieło Kolbego powstało w latach 70. jako projekt niemieckiego Kościoła katolickiego, którego celem było wsparcie ofiar zbrodni hitlerowskich w Polsce, ale również w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej i Wschodniej. Fundacja Kolbego powstała natomiast w 2007 roku jako wspólny projekt Kościoła niemieckiego i polskiego.

Już w momencie tworzenia Fundacji osoby zarządzające tym procesem zakładały, że z biegiem czasu działalność Dzieła Kolbego będzie stopniowo wygaszana, ponieważ jego grupa docelowa, czyli wciąż żyjące ofiary wojny i okupacji, będzie się zmniejszać. Nie oznacza to, że wsparcie dla tych osób zostanie z dnia na dzień wstrzymane. Widzimy jednak wyraźnie, że działalność Fundacji powinna stopniowo wysuwać się na pierwszy plan. Tak przynajmniej uznali członkowie gremiów obu organizacji i teraz rozpocznie się ten proces. One już dziś mają wspólne gremia - radę nadzorczą i radę fundacji, a wkrótce będą miały również wspólne biuro w Berlinie.

Obecnie siedziba Fundacji Maksymiliana Kolbego mieści się w Bonn, a dzieła Kolbego – we Fryburgu. Dlaczego zdecydowano się na przeniesienie do Berlina? Chodzi przede wszystkim o względy organizacyjne i finansowe czy również o symboliczne znaczenie Berlina jako miejsca dialogu polsko-niemieckiego?

Wszystkie te czynniki odgrywały rolę. Z praktycznego i organizacyjnego punktu widzenia z Berlina znacznie łatwiej prowadzić taką działalność niż z Fryburga czy Bonn, które są mniejszymi i bardziej peryferyjnymi ośrodkami. Znaczenie ma również bliskość niemieckich ośrodków politycznych, ponieważ działalność Fundacji ma także wymiar polityczny.

Fundacja nie jest jedynie inicjatywą oddolną, której działania są adresowane do społeczeństwa obywatelskiego. Ważne są także kontakty z elitami politycznymi, pozyskiwanie ich wsparcia i kierowanie do nich określonej oferty. Tego rodzaju działania również należą do zadań Fundacji.

Nakreślił Pan już główne zadania zarówno Fundacji, jak i Dzieła Maksymiliana Kolbego. Jak połączyć te dwa obszary, nie zaniedbując żadnego z nich?

Moim głównym zadaniem w najbliższych miesiącach będzie opracowanie optymalnego planu działania. Będzie się to odbywało w dialogu z moimi poprzednikami, dyrektorami Fundacji i Dzieła, oraz z członkami gremiów decyzyjnych obu organizacji i z partnerami.

Trzeba będzie bardzo rozsądnie zarządzać tym procesem, tak aby zrezygnować z tego, co zbędne, i skoncentrować się na tym, co najważniejsze, również z punktu widzenia przyszłych wyzwań, a jednocześnie nie utracić niczego cennego. Zapoznając się z działalnością Fundacji i Dzieła, widzę, jak wiele wartościowych inicjatyw powstało i jak wiele osób, w tym wolontariuszy, jest w nie zaangażowanych.

Będziemy więc musieli bardzo dokładnie przeanalizować, z czego można zrezygnować. Wiemy na pewno, że obszarem, w którym z biegiem czasu będzie się działo coraz mniej, są działania adresowane do ofiar. To już bardzo wiekowa grupa, której liczebność stale się zmniejsza.

Czy należy to rozumieć jako faktyczne zaprzestanie wsparcia ze strony Maximilian-Kolbe-Werk dla tych ofiar, które jeszcze żyją?

Nie. Dopóki te osoby będą żyły, będą również otrzymywały wsparcie. Na pewno nie pozostawimy ich samym sobie. Siłą rzeczy jednak ta grupa będzie się kurczyć. W perspektywie kilku, najdalej kilkunastu lat po prostu przestanie istnieć.

Na czym polega obecnie konkretne wsparcie polskich żyjących ofiar wojny ze strony Dzieła Kolbego?

Jest ono bardzo zróżnicowane i obejmuje zarówno pomoc finansową, dopłaty do leczenia i pobytów sanatoryjnych, dożywianie, organizację pomocy wolontariuszy, którzy budują z nimi więzi międzyludzkie. Do niedawna ważną rolę odgrywały również organizowane dla ofiar podróże do Niemiec. Tego rodzaju działania stają się jednak coraz trudniejsze ze względu na podeszły wiek tych osób.

W ubiegłym roku do polskich ofiar II wojny światowej trafiła kwota ok. pół miliona euro. Kolejne 250 tys. euro przeznaczono na wsparcie osób w innych krajach. Bo warto wspomnieć, że dzieło Kolbego pomaga nie tylko osobom w Polsce, ale również w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, na przykład na Białorusi i w Ukrainie. Wojna w Ukrainie stworzyła nowe potrzeby, na które Dzieło również próbuje reagować. Pomoc dociera także do innych krajów regionu – wszędzie tam, gdzie żyją ofiary niemieckich zbrodni i potrzebują wsparcia.

Skoro rozmawiamy o polskich ofiarach, chciałbym poruszyć kwestię dyskusji na temat sposobu upamiętnienia polskich ofiar wojny, która toczy się w Niemczech. Jak ocenia Pan jej dotychczasowy przebieg i efekty? Czy Pana zdaniem Niemcy dostatecznie rozumieją, dlaczego dla Polaków nie jest to wyłącznie kwestia pomnika polskich ofiar (choć jest on ważny), lecz także uznania ich miejsca w niemieckiej kulturze pamięci?

Myślę, że to zrozumienie jest wciąż zbyt małe, bo gdyby było większe, przełożyłoby się zapewne na bardziej konkretne działania. Wiemy, że wśród niemieckich elit politycznych, osób mających wpływ na opinię publiczną, dziennikarzy i przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego jest sporo ludzi, którzy doskonale rozumieją wagę tego problemu. Nie ma jednak wystarczająco dużej masy krytycznej, by przyspieszyć wszystkie te procesy.

Mamy tymczasowy pomnik – to już coś. Pamiętam, że dyskusje na jego temat toczyły się od bardzo dawna. To, że wreszcie powstał, jest świetną wiadomością. Teraz czekamy, aż przestanie być tymczasowy i pojawi się pomnik docelowy. To, że znajduje się w eksponowanym miejscu w centrum Berlina, z pewnością zasługuje na uznanie, ale pomnik rozwiązuje jednak tylko część problemu, tę symboliczną,

Wiemy jednak, że kwestia pamięci i upamiętnienia, a także zaspokojenia polskich potrzeb, o których Pan mówi, obejmuje również podręczniki, programy szkolne i obecność tej tematyki w mediach. W tych obszarach powinno dziać się znacznie więcej niż obecnie. To wciąż tematy, którymi będziemy musieli się zajmować. Świetnym pomysłem był polsko-niemiecki podręcznik. Niestety, pozostał on jednak w dużej mierze w sferze teorii, ponieważ szkoły korzystają z niego w bardzo ograniczonym zakresie.

Jeszcze trudniejszą kwestią niż pamięć i świadomość historyczna jest sprawa gestu humanitarnego. Nie mówimy już o odszkodowaniu, ale o geście, który pokazałby, że Niemcy poważnie traktują swoją odpowiedzialność moralną za to, co się wydarzyło, i podchodzą z szacunkiem do tych nielicznych już ofiar, które wciąż żyją. To, że w przyszłorocznym budżecie nie zarezerwowano środków na ten cel, jest bardzo złym sygnałem. Mam wielką nadzieję, że to się jeszcze zmieni.

Od razu uprzedzę możliwe pytanie: Dzieło Kolbego jest zbyt małą organizacją, by wypełnić lukę powstałą w wyniku braku działań rządu federalnego. Oczywiście, w miarę swoich możliwości nadal będzie wspierać ofiary i apelować do niemieckich katolików oraz całego niemieckiego społeczeństwa, by w tej sytuacji ich ofiarność nie malała, lecz jeszcze wzrosła.

A jaką rolę może odegrać Fundacja Kolbego? Na ile ona i podobne organizacje działające na rzecz pojednania mogą przyczynić się do przyspieszenia procesu upamiętnienia? Czy Fundacja nie powinna aktywniej zabierać głosu w kluczowych dyskusjach polsko-niemieckich dotyczących obszarów, którymi się zajmuje, jak polityka pamięci? Sam Pan powiedział, że jej działalność ma również wymiar polityczny.

To bardzo dobre pytanie. Kiedy powstawała Fundacja w 2007 r., relacje polsko-niemieckie były jeszcze bardzo dobre. Wydawało się, że proces pojednania polsko-niemieckiego może nie jest jeszcze zakończony, ale z pewnością zmierza w dobrym kierunku. Oczywiście, już wtedy pojawiały się różne problemy. Pamiętamy kontrowersje związane z Eriką Steinbach, z Nord Streamem i inne kwestie. Nie były to jednak perturbacje tak silne jak te, które pojawiły się później.

W tej sytuacji polscy i niemieccy biskupi, tworząc Fundację Kolbego, nie myśleli o niej jako o narzędziu, które miałoby przede wszystkim służyć relacjom polsko-niemieckim. Pomysł polegał na tym, by w oparciu o doświadczenia budowania pojednania Polacy i Niemcy, polscy i niemieccy chrześcijanie, wspólnie wspierali innych, którym to doświadczenie mogłoby się przydać, a którzy zmagają się z próbami przezwyciężania skutków przemocy i konfliktów – zarówno w wymiarze międzynarodowym, jak i wewnętrznym. Fundacja rozumiała więc swoje zadanie jako wspieranie ludzi oraz dialogu i procesu pojednania zwłaszcza w takich krajach jak państwa byłej Jugosławii, Albania czy Ukraina. Relacje polsko-niemieckie nie znajdowały się w centrum jej zainteresowania.

Natomiast dzisiaj wiemy, że relacje polsko-niemieckie ponownie wymagają większej uwagi i zaangażowania. Pytanie o to, czy Fundacja nie powinna aktywniej włączyć się w ich budowanie, jest więc jak najbardziej zasadne. Będziemy je sobie stawiać.

Osobiście uważam, że musimy wrócić do dialogu polsko-niemieckiego, a także do dialogu chrześcijan, katolików. W przypadku takiej organizacji jak Fundacja im. Maksymiliana Kolbego to naturalny kierunek działania. Musimy szukać i tworzyć pola do dialogu, pamiętając o tym, jak ważną rolę polscy i niemieccy chrześcijanie odegrali w procesie pojednania przed 1989 rokiem. Niestety ich kontakty nie są dziś szczególnie intensywne, a wspólnych inicjatyw mogłoby być więcej. Nie oznacza to, że nie ma ich wcale, ale z pewnością istnieje ogromna przestrzeń do pogłębiania relacji i podejmowania wspólnych działań.

Wydaje mi się, że jeśli chcemy wiarygodnie opowiadać innym o doświadczeniu polsko-niemieckiego pojednania, sami musimy zadbać o poprawę naszych relacji. Musimy również dopilnować, by problemy, które się w nich pojawiają, były rozwiązywane. Kwestie historyczne koniecznie muszą być przedmiotem naszej troski, ponieważ widzimy, że co jakiś czas pojawiają się kolejne tematy zatruwające wzajemne relacje. Historia, której nie przepracowaliśmy, prędzej czy później daje o sobie znać.

Pojawiają się także siły polityczne, które chcą wykorzystywać kulturę pamięci do mobilizacji swojego elektoratu, a niekiedy wręcz do całkowitej zmiany polityki historycznej. W Polsce mamy PiS i obie Konfederacje, w Niemczech AfD. Czy dorobek polsko-niemieckiego pojednania jest, Pana zdaniem, wystarczająco mocny, by stawić czoła tego rodzaju nacjonalizmom?

Czas pokaże. Rzeczywiście jednak dorobek ten jest dziś zagrożony. Jeśli na polskiej scenie politycznej partie nastawione sceptycznie do pojednania zdobywają łącznie około połowy głosów, to stoimy przed ogromnym wyzwaniem. Są to ugrupowania kwestionujące osiągnięcia pojednania i akcentujące raczej potrzebę egoistycznego dbania o własne interesy narodowe niż korzyści płynące z międzynarodowej solidarności i współpracy, chociażby w ramach Unii Europejskiej.

Musimy zastanowić się, jak dalej budować na tym, co udało się dotychczas stworzyć. Wyzwania pojawiające się w relacjach polsko-niemieckich powinniśmy traktować jako kolejne zadania do rozwiązania, tak aby nasze stosunki stawały się jeszcze lepsze. Nie powinny być one pretekstem do ponownego kształtowania tych relacji w duchu rywalizacji, wrogości i braku zaufania.

Trochę dziwię się siłom, które kwestionują dorobek pojednania i podchodzą w sposób konfrontacyjny do relacji między Polską a Niemcami. Nie wyciągają one wniosków z historii. Wielokrotnie widzieliśmy, jak niszczycielskie skutki dla Polski miała wroga polityka niemiecka. W interesie Polski powinno być więc to, by polityka Niemiec nie była wroga. Powinniśmy dbać o dialog i dobrą współpracę z Niemcami. Z drugiej strony wroga wobec Polski polityka niemiecka również za każdym razem ostatecznie obracała się przeciwko samym Niemcom. To ważna lekcja, którą powinny odrobić także nacjonalistyczne siły w Niemczech.

Słusznie zwraca Pan uwagę na to, że przypominanie o tych doświadczeniach jest zadaniem Fundacji Kolbego oraz innych organizacji działających na rzecz porozumienia i dobrych relacji. Powinniśmy o tym mówić, apelować o zmianę i przede wszystkim poszerzać oraz pogłębiać przestrzeń dialogu i współpracy.

*Robert Żurek (ur. 1970 r.) studiował historię i teologię katolicką na Wolnym Uniwersytecie w Berlinie, uzyskał doktorat z historii na Uniwersytecie im. Marcina Lutra w Halle oraz habilitację z nauk humanistycznych na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Był wykładowcą uniwersyteckim i uczestniczył w międzynarodowych projektach badawczych. Był zastępcą dyrektora Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie oraz dyrektorem oddziału IPN we Wrocławiu, jest m.in. współprzewodniczącym Polsko-Niemieckiej Grupy Kopernika i członkiem Prezydium Wspólnej Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej Przez 10 lat kierował Fundacją „Krzyżowa” dla Porozumienia Europejskiego. 16 października 2026 r. objął funkcję dyrektora zarządzającego Fundacji Maksymiliana Kolbego i Dzieła Maksymiliana Kolbego.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Relacje polsko-niemieckie ponownie wymagają większej uwagi i zaangażowania – mówi DW Robert Żurek.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Robert%20%C5%BBurek%3A%20Musimy%20wr%C3%B3ci%C4%87%20do%20dialogu%20polsko-niemieckiego.%20Nieprzepracowana%20historia%20pr%C4%99dzej%20czy%20p%C3%B3%C5%BAniej%20daje%20o%20sobie%20zna%C4%87&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79746531&x4=11395&x5=Robert%20%C5%BBurek%3A%20Musimy%20wr%C3%B3ci%C4%87%20do%20dialogu%20polsko-niemieckiego.%20Nieprzepracowana%20historia%20pr%C4%99dzej%20czy%20p%C3%B3%C5%BAniej%20daje%20o%20sobie%20zna%C4%87&x6=1&x7=%2Fpl%2Frobert-%C5%BCurek-musimy-wr%C3%B3ci%C4%87-do-dialogu-polsko-niemieckiego-nieprzepracowana-historia-pr%C4%99dzej-czy-p%C3%B3%C5%BAniej-daje-o-sobie-zna%C4%87%2Fa-79746531&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261024&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/robert-żurek-musimy-wrócić-do-dialogu-polsko-niemieckiego-nieprzepracowana-historia-prędzej-czy-później-daje-o-sobie-znać/a-79746531?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79746313_401.jpg
Image caption Robert Żurek - nowy dyrektor Fundacji Maksymiliana Kolbego i Dzieła Maksymiliana Kolbego
Image source Maciej Wisniewski/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79746313_401.jpg&title=Robert%20%C5%BBurek%3A%20Musimy%20wr%C3%B3ci%C4%87%20do%20dialogu%20polsko-niemieckiego.%20Nieprzepracowana%20historia%20pr%C4%99dzej%20czy%20p%C3%B3%C5%BAniej%20daje%20o%20sobie%20zna%C4%87

Item 43
Id 79751533
Date 2026-10-24
Title Są za zniesieniem granic. W całych Niemczech protesty przeciw deportacjom
Short title Chcą zniesienia granic. Protestowali na lotniskach przeciw deportacjom
Teaser Na lotniskach w całych Niemczech setki osób protestowały przeciwko deportacjom oraz aresztowaniu cudzoziemców.

W ramach ogólnokrajowego dnia protestu setki osób demonstrowały na kilku lotniskach przeciwko deportacjom oraz aresztom i ośrodkom deportacyjnym. Według szacunków policji, w Lipsku w proteście wzięło udział około 400 osób, we Frankfurcie – około 300, a w Berlinie – około 150. Na lotniskach Kolonia/Bonn oraz Düsseldorf policja odnotowała po około 50 demonstrantów. Organizator protestów, czyli sieć We'll Come United, podaje wyższe liczby.

Jak podano, protesty wymierzone są w deportacje osób, których wnioski o azyl zostały odrzucone, w stosowanie aresztów deportacyjnych oraz w rozbudowę infrastruktury służącej do tego celu. Protesty zapowiadano również na lotniskach w Monachium i Hanowerze. W Lipsku sprzeciwiano się także czarterowym lotom deportacyjnym do Afganistanu.

– Domagamy się natychmiastowego wstrzymania deportacji, ponieważ osoby szukające ochrony mają prawo do azylu – powiedziała agencji DPA rzeczniczka sojuszu We'll Come United, organizującego protesty. Sieć ta i grupy ją tworzące opowiadają się za zniesieniem granic i niekontrolowaną przez państwa migracją, sama sieć zrzesza grupy migrantów i wspierających ich aktywistów lewicowych.

Sieć szczególnie krytykuje współpracę niemieckiego rządu z talibami w zakresie deportacji obywateli Afganistanu.

Deportacje do Afganistanu

Z lotniska Lipsk/Halle w tym roku już kilkakrotnie odlatywały samoloty z osobami deportowanymi do Afganistanu. Według informacji władz, na pokładach znajdowały się głównie osoby, które dopuściły się przestępstw.

We Frankfurcie protesty – jak podaje sieć We'll Come United – skierowane są również przeciwko planowanemu „terminalowi deportacyjnemu”.

Wg działaczy, pieniądze wydawane na deportacje powinny zostać zainwestowane w działania na rzecz integracji uchodźców – stwierdziła rzeczniczka tej sieci, dodając: – Sprzeciwiamy się wszelkim strukturom służącym deportacjom i domagamy się swobody przemieszczania się dla wszystkich ludzi.

Deportacje z Niemiec – dane

Z danych rządu Niemiec wynika, że państwo już teraz nie realizuje wymaganych prawem deportacji: nakaz wyjazdu z Niemiec miało w czerwcu 2026 r. ok. ćwierć miliona osób. Nie obejmuje to wszystkich nielegalnych migrantów, ale tych, którzy z różnych powodów – złamania prawa – mają urzędowy nakaz wyjazdu.

Z danych niemieckiego MSW wynika, że w pierwszych sześciu miesiącach 2026 deportowano z Niemiec 9 663 osoby. Dla porównania: w pierwszej połowie 2025 roku było to ponad 11 800 osób. Co jednak też istotne, w 2026 spadła również liczba wniosków azylowych.

W całym 2025 roku deportowano około 22 800 osób, w 2024 – 20 000, w 2023 – około 16 400, w 2022 – niespełna 13 tysięcy.

W okresie od maja 2025 roku do maja 2026 roku włącznie deportowano 22 682 osoby.

Poza deportacjami w pierwszej połowie bieżącego roku 9 276 osób opuściło Niemcy dobrowolnie, korzystając ze wsparcia w ramach wspólnego programu rządu federalnego i landów – REAG/GARP. Miejsce miały również wyjazdy w ramach programów poszczególnych landów.

(DPA/mar)

Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Na lotniskach w całych Niemczech setki osób protestowały przeciwko deportacjom oraz aresztowaniu cudzoziemców.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::S%C4%85%20za%20zniesieniem%20granic.%20W%20ca%C5%82ych%20Niemczech%20protesty%20przeciw%20deportacjom%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79751533&x4=11400&x5=S%C4%85%20za%20zniesieniem%20granic.%20W%20ca%C5%82ych%20Niemczech%20protesty%20przeciw%20deportacjom%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fs%C4%85-za-zniesieniem-granic-w-ca%C5%82ych-niemczech-protesty-przeciw-deportacjom%2Fa-79751533&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261024&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/są-za-zniesieniem-granic-w-całych-niemczech-protesty-przeciw-deportacjom/a-79751533?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79751235_401.jpg
Image caption Lotnisko we Frankfurcie: protest przeciw deportacjom, 24 października 2026
Image source Hannes P. Albert/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79751235_401.jpg&title=S%C4%85%20za%20zniesieniem%20granic.%20W%20ca%C5%82ych%20Niemczech%20protesty%20przeciw%20deportacjom

Item 44
Id 79751126
Date 2026-10-24
Title Niemcy: Atak w hamburskiej kolei miejskiej. Napastnik pobił pracownika ochrony
Short title Niemcy: Atak w hamburskiej kolei miejskiej. Napastnik pobił strażnika
Teaser Funkcjonariusz ochrony kolei DB został ranny w głowę po tym, jak zaatakował go agresywny pasażer w kolei miejskiej S-Bahn w Hamburgu – podała policja.

Jak poinformowała w sobotę (24.10.2026) niemiecka policja, do zdarzenia doszło w miniony czwartek w kolejce S-Bahn w Hamburgu. Mężczyzna zwrócił na siebie uwagę, bo w trakcie jazdy zaczepiał i wyzywał podróżnych, w tym dzieci, które w obawie przed nim uciekły. Na stacji Elbbrücken dwaj pracownicy ochrony DB Sicherheit w wieku 38 i 23 lat nakazali agresorowi opuszczenie wagonu.

32-latek zaczął wyzywać i grozić mundurowym, po czym zadał 23-letniemu strażnikowi kilka ciosów pięścią w twarz. Funkcjonariusze zdołali obezwładnić napastnika i przytrzymali go do czasu przybycia patrolu policji.

Zatrzymany nie uspokoił się również w obecności policjantów – obrażał ich, groził oraz pluł w ich stronę. Podejrzany został przewieziony na komisariat policji na dworcu głównym w Hamburgu.

23-letni strażnik otrzymał pomoc medyczną. Jego stan nie wymagał hospitalizacji.

Częste ataki na pracowników kolei

Szeroką debatę na temat bezpieczeństwa na kolei w Niemczech wywołał atak na konduktora w lutym w Nadrenii-Palatynacie. Do tragedii doszło podczas kontroli biletów, kiedy pasażer uderzył funkcjonariusza w głowę. Konduktor stracił przytomność i zmarł dwa dni później.

Według ustaleń śledczych napastnik uderzył konduktora z taką siłą, że ten doznał krwotoku, który doprowadził do jego śmierci.

(DPA/przy)

Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Funkcjonariusz ochrony DB został ranny w głowę po tym, jak zaatakował go pasażer w kolejce w Hamburgu – podała policja.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy%3A%20Atak%20w%20hamburskiej%20kolei%20miejskiej.%20Napastnik%20pobi%C5%82%20pracownika%20ochrony&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79751126&x4=11400&x5=Niemcy%3A%20Atak%20w%20hamburskiej%20kolei%20miejskiej.%20Napastnik%20pobi%C5%82%20pracownika%20ochrony&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-atak-w-hamburskiej-kolei-miejskiej-napastnik-pobi%C5%82-pracownika-ochrony%2Fa-79751126&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261024&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-atak-w-hamburskiej-kolei-miejskiej-napastnik-pobił-pracownika-ochrony/a-79751126?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/5722190_401.jpg
Image caption Pasażer zaatakował pracownika DB Sicherheit w Hamburgu
Image source picture-alliance/dpa
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/5722190_401.jpg&title=Niemcy%3A%20Atak%20w%20hamburskiej%20kolei%20miejskiej.%20Napastnik%20pobi%C5%82%20pracownika%20ochrony

Item 45
Id 79750726
Date 2026-10-24
Title Merz: Rosja każdego dnia chce destabilizować Niemcy
Short title Merz: Rosja każdego dnia chce destabilizować Niemcy
Teaser Rosja to ogromne zagrożenie dla Niemiec i Europy – powiedział Friedrich Merz na zjeździe bawarskiej chadecji.

W Monachium trwa zjazd CSU, bawarskiej partii-siostry CDU niemieckiego kanclerza. Friedrich Merz wystąpił na nim z przemówieniem, na którym wezwał do jedności w obliczu spadających notowań chadecji i „podgryzania” jej przez skrajnie prawicową AfD.

Kanclerz został przywitany raczej ciepło i na początku przemówienia podziękował za współpracę i wsparcie Markusowi Söderowi, przewodniczącemu CSU, a później – swojemu ministrowi spraw wewnętrznych Alexandrowi Dobrindtowi – twarzy zaostrzenia polityki migracyjnej i wzmocnienia służb: – Jesteś jednym z najlepszych ministrów spraw wewnętrznych, jakich RFN miała.

„Rosja chce destabilizować Niemcy”

– Jesteśmy zwalczani przez ekstremistów z lewa i prawa, dlatego chadecja musi być dziś bardziej zjednoczona niż kiedykolwiek wcześniej – zaczął. – Nie oddamy naszego kraju tym siłom.

– Chodzi o Niemcy i Europę. Nie mniej i nie więcej. Chodzi o przyszłość naszego kraju i naszego europejskiego kontynentu – dodał.

Wspomniał o radykalizmie partii Lewica, która przejmuje właśnie władzę w Berlinie, a jest partią nieprzyjazną służbom państwowym (które w Berlinie są w szczególnie trudnej sytuacji), wspierającą siły proislamistyczne i posądzaną o antysemityzm. Mówił także o radykalizmie AfD: jej prorosyjskości i antyukraińskości, które zagrażają Niemcom.

Jak dodał Friedrich Merz, Niemcy same nie rozwiążą problemów, które dzielą z resztą Europy, przede wszystkim kwestii bezpieczeństwa. – Powiedzmy, jak jest: stoimy w obliczu ogromnego zagrożenia ze Wschodu. Agresja Rosji na Ukrainę głęboko wstrząsnęła europejskim ładem pokojowym. Widzimy również, że Rosja każdego dnia chce destabilizować Niemcy. Ostatecznie chodzi o to, czy w Europie liczyć się będą rządy prawa, czy rządy silniejszego. Nie chcę powrotu do najmroczniejszych czasów naszego kontynentu – podsumował. Odpowiedziały mu głośne brawa z sali.

– To zagrożenie nie ogranicza się do Ukrainy. Wszędzie w Europie przeżywamy cyberataki, akty sabotażu, próby ataków na infrastrukturę krytyczną – 4 lipca na lotnisku w Lipsku – i próby destabilizacji naszego społeczeństwa obywatelskiego. Wszystko to zagraża naszej wolności, dlatego inwestujemy w ochronę naszej wolności: w policję, w służby w ratownicze, w Bundeswehrę. Proszę mi z tego miejsca pozwolić: (…) wielkie podziękowania dla żołnierek i żołnierzy Bundeswehry za to, że w razie potrzeby gotowi są bronić naszej wolności także z bronią w ręku – mówił, na co zebrani odpowiedzieli brawami. – Jesteśmy z Was dumni.

Jak podkreślił, bezpieczeństwo to wspólny problem Europy i środkiem do jego osiągnięcia jest integracja europejska, a niemiecka chadecja jej nie odpuści.

Kordon wokół AfD zostaje

Merz ponownie wyraził też sprzeciw wobec jakichkolwiek zmian w polityce „zapory ogniowej”, polegającej na izolowaniu skrajnie prawicowej partii AfD. To odpowiedź na pojawiające się w jego własnym ugrupowaniu głosy nawołujące do współpracy z tą formacją. A także na poruszenie po wyborze polityka AfD na przewodniczącego landtagu Saksonii-Anhaltu, gdy okazało się, że dostał on dodatkowe pojedyncze głosy wsparcia – najpewniej od chadeków.

– Każdy, kto uważa, że ​​musi oddać głos na tych ludzi, nie ma miejsca w chadeckiej Unii. Nie ma dla niego miejsca wśród nas – oświadczył Merz w Monachium.

Podkreślił tu różnice między chadecją a mainstreamowymi partiami lewicowymi, jeśli chodzi o tolerancję dla radykalizmu i przemocy w polityce. Jak wspomniał, choć między chadecją a Zielonymi i SPD są różnice, obie te partie mają zasługi dla Niemiec i „byłaby szkoda”, gdyby współrządząc w Berlinie ze skrajną lewicą, legitymizowały radykałów.

Ostrzegł, że Niemcy są pod presją właśnie partii ekstremistycznych oraz zagranicznych wrogów – w tym Rosji, która stanowi „ogromne zagrożenie” i dąży do destabilizacji kraju.

Kanclerz podkreślił, że to właśnie na partiach chadeckich spoczywa odpowiedzialność za przeforsowanie reform gospodarczych, które wzmocnią stabilność społeczną Niemiec i przypomniał o tych wprowadzanych właśnie w obszarze emerytur, ochrony zdrowia oraz opieki długoterminowej. – Musimy przywrócić naszą gospodarkę na ścieżkę wzrostu. Potrzebujemy przedsiębiorstw, które inwestują. Potrzebujemy konkurencyjnego przemysłu. I nie zmęczę się powtarzaniem: Niemcy muszą pozostać krajem przemysłowym – stwierdził Merz.

Merz za obniżeniem podatku od prądu

Jednym z kluczowych elementów wywołujących niezadowolenie zarówno przemysłu, jak i indywidualnych odbiorców (co wpływa zwłaszcza na wschodzie kraju na popularność radykałów) są ceny energii. Merz w Monachium zapowiedział obniżenie podatku od energii elektrycznej. – Jeśli tylko jest to wykonalne – a uważam, że jest – to w przyszłym roku podatek od energii elektrycznej musi zostać obniżony – powiedział. Dzięki temu mieszkańcy Niemiec mieliby więcej pieniędzy w portfelach.

Już w umowie koalicyjnej chadecja (CDU/CSU) oraz SPD uzgodniły, że podatek od energii elektrycznej dla wszystkich odbiorców zostanie jak najszybciej obniżony do unijnego poziomu minimalnego. Dotąd rząd zdecydował jedynie o jego obniżeniu dla przemysłu oraz rolnictwa i leśnictwa. W czwartek, po przedstawieniu prognoz podatkowych, minister finansów Lars Klingbeil (SPD) stwierdził – mimo przewidywanych wyższych wpływów do budżetu – że nie ma przestrzeni finansowej na takie rozwiązanie.

Rzecznik rządu przekazał w piątek, że rząd podtrzymuje cel obniżenia podatku od energii elektrycznej, zaznaczając jednocześnie, iż jest to uzależnione od finansów. Zapewnił też, że rozmowy w tej sprawie między Merzem a Klingbeilem trwają.

Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Rosja to ogromne zagrożenie dla Niemiec i Europy – powiedział Friedrich Merz na zjeździe bawarskiej chadecji.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Merz%3A%20Rosja%20ka%C5%BCdego%20dnia%20chce%20destabilizowa%C4%87%20Niemcy%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79750726&x4=11395&x5=Merz%3A%20Rosja%20ka%C5%BCdego%20dnia%20chce%20destabilizowa%C4%87%20Niemcy%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmerz-rosja-ka%C5%BCdego-dnia-chce-destabilizowa%C4%87-niemcy%2Fa-79750726&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261024&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/merz-rosja-każdego-dnia-chce-destabilizować-niemcy/a-79750726?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Merz%3A%20Rosja%20ka%C5%BCdego%20dnia%20chce%20destabilizowa%C4%87%20Niemcy

Item 46
Id 79750456
Date 2026-10-24
Title Wichury na zachodzie Niemiec. Są ranni, paraliż na kolei
Short title Potężne wichury nad Niemcami. Są ranni, a nadchodzi orkan
Teaser Ranni i poważne zniszczenia na zachodzie kraju – to bilans wichur, jakie przeszły nad Niemcami.

W wielu miejscach w zachodnich i południowo-zachodnich Niemczech od rana trwa sprzątanie po nawałnicy. Niż sztormowy „Luise” przeszedł nad tym regionem w piątek, paraliżując ruch kolejowy. Straż pożarna i policja interweniowały w kilku krajach związkowych głównie przy usuwaniu powalonych drzew i połamanych konarów.

W niektórych miejscowościach mieszkańcy zostali odcięci od prądu. Wichura uszkodziła też wiele samochodów i budynków.

Rusztowanie runęło na teren festynu

Najpoważniejsze skutki sztorm przyniósł w miejscowości Nastätten na północy Nadrenii-Palatynatu. W piątkowe popołudnie silny podmuch wiatru przewrócił tam duże rusztowanie w pobliżu odbywającego się jarmarku. Jak podała policja, dwie osoby odniosły ciężkie obrażenia. Życie jednej z nich jest zagrożone – ranny został przetransportowany do szpitala śmigłowcem ratunkowym.

W Seligenstadt (na południowy wschód od Frankfurtu nad Menem) spadająca gałąź przygniotła rowerzystę – poszkodowanego musieli uwalniać strażacy. Z kolei w Lebach w Kraju Saary spadający szyld reklamowy lekko ranił pieszego.

Paraliż w Karlsruhe, awaria pociągu ICE

Sztorm mocno uderzył w kolej. Na dworcu głównym w Karlsruhe na trakcję elektryczną spadł porwany przez wiatr przedmiot. Świadkowie relacjonowali, że na stacji doszło do niebezpiecznego, silnego iskrzenia. W okolicach Pforzheim na skraju Schwarzwaldu pociąg regionalny z setkami pasażerów na pokładzie uderzył w leżący na torach konar i utknął na trasie.

Niedaleko Akwizgranu, z powodu zerwania sieci trakcyjnej, stanął pociąg ekspresowy ICE z 280 pasażerami – skład musiał zostać odholowany do stacji Stolberg przez lokomotywę spalinową. Powalone drzewa zablokowały torowiska również w okolicach Neuss oraz w Stuttgarcie.

W samym Kraju Saary policja interweniowała do wieczora 59 razy. Z kolei park rozrywki Europa-Park w Rust zdecydował o czasowym zamknięciu dużych, zewnętrznych kolejek górskich.

Powalone drzewa w Duisburgu i Remscheid

W Duisburgu porywisty wiatr wyrywał drzewa z korzeniami w całym mieście. Jedno z nich runęło na kiosk, w innych miejscach gałęzie zrywały linie energetyczne – podała straż pożarna. Służby na bieżąco udrażniały zablokowane drogi. Jedna z kobiet kierujących samochodem uderzyła w leżący na jezdni pień, ale według dotychczasowych ustaleń nic jej się nie stało. Straż pożarna w Duisburgu wyjeżdżała do zgłoszeń okołó 40 razy.

Również w Remscheid strażacy usuwali powalone drzewa. Przy autostradzie A1 duże drzewo oparło się o ekrany akustyczne, przez co jezdnia w kierunku Kolonii została tymczasowo zamknięta.

Krótka chwila wytchnienia w sobotę

Jak podaje Niemiecka Służba Meteorologiczna (DWD), w ciągu soboty „Luise” przesunie się nad Morze Bałtyckie i Danię. W ciągu dnia wiatr chwilowo osłabnie, choć na wybrzeżu nadal mogą występować silne porywy. Od wieczora od zachodu zacznie jednak napływać kolejny front – „Manja”. W nocy z soboty na niedzielę spodziewane są ulewne opady deszczu i gwałtowny wiatr z południowego zachodu. DWD ostrzega, że do niedzielnego poranka lokalnie mogą spaść wręcz ekstremalne ilości wody.

Hamburgowi grozi powódź

Niedziela w niemal całych Niemczech (poza południowym wschodem) upłynie pod znakiem wichur. Nad Morzem Północnym oraz na szczycie Feldberg w Schwarzwaldzie porywy wiatru mogą osiągać 100 km/h, lokalnie przybierając siłę orkanu.

Federalny Urząd Żeglugi Morskiej i Hydrografii (BSH) ostrzega przed gwałtownym wzrostem poziomu wód od niedzieli do poniedziałku (26.10.2926). Hamburgowi grozi powódź sztormowa, która może zalać niżej położone części słynnego targu rybnego. W miejscowości Wyk na wyspie Föhr zamknięto już wrota sztormowe w porcie.

W weekend zawieszono też kursy szybkich promów na Helgoland, a w niedzielę i poniedziałek odcięte od świata będą małe wyspy (Halligen). Władze Kolonii i Akwizgranu apelują o unikanie lasów, parków, cmentarzy i alei drzew. W Erfurcie cmentarze pozostaną zamknięte przez cały weekend. Sytuacja pogodowa powinna uspokoić się w poniedziałek

(DPA/przy)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Ranni i poważne zniszczenia na zachodzie kraju – to bilans wichury, jaka przeszły nad Niemcami.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Wichury%20na%20zachodzie%20Niemiec.%20S%C4%85%20ranni%2C%20parali%C5%BC%20na%20kolei&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79750456&x4=11400&x5=Wichury%20na%20zachodzie%20Niemiec.%20S%C4%85%20ranni%2C%20parali%C5%BC%20na%20kolei&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwichury-na-zachodzie-niemiec-s%C4%85-ranni-parali%C5%BC-na-kolei%2Fa-79750456&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261024&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/wichury-na-zachodzie-niemiec-są-ranni-paraliż-na-kolei/a-79750456?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2023/bpol230818_001_findwvgpol230_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2023/bpol230818_001_findwvgpol230_01r_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2023/bpol230818_001_findwvgpol230_01r.jpg&title=Wichury%20na%20zachodzie%20Niemiec.%20S%C4%85%20ranni%2C%20parali%C5%BC%20na%20kolei

Item 47
Id 79750168
Date 2026-10-24
Title Większość Niemców ma dość zmiany czasu. Badania pokazują, jak reaguje organizm
Short title Czas zimowy wraca w niedzielę! Niemcy są przeciwni
Teaser W niedzielę pośpimy dłużej, bo przestawiamy wskazówki zegara z 3.00 na 2.00. Mimo to Niemcy nie są zwolennikami zmiany czasu.

W nocy z soboty na niedzielę (24/25.10.2026) zmiana czasu na zimowy, a Niemców ta procedura wciąż głównie irytuje. 44 procent ankietowanych odpowiedziało ośrodkowi YouGov, że „całkowicie sprzeciwia się” zmianie czasu, a kolejne 27 procent „raczej jej nie popiera”.

Kto za, a kto przeciw?

Gdyby jednak ostatecznie z niej zrezygnowano, zdania na temat dalszych kroków są mocno podzielone. 40 procent Niemców chciałoby na stałe wprowadzić czas letni. Oznaczałoby to dłuższe wieczory kosztem ciemniejszych poranków.

Przeciwnego zdania jest 36 procent badanych, którzy wolą stały czas zimowy. Wtedy rano szybciej robiłoby się widno, ale wieczorem wcześniej zapadałby zmrok.

Zmiana czasu? Długa adaptacja

Kiedy nadchodzi zmiana czasu, ponad połowa mieszkańców Niemiec potrzebuje kilku dni, by przyzwyczaić się do nowych godzin. Jak wynika z badania, co dziesiątej osobie przestawienie się zajmuje ponad tydzień. Około 26 procent potrzebuje od trzech dni do tygodnia, a kolejne 27 procent – jednego lub dwóch dni.

Z kolei 29 procent Niemców nie ma z tym najmniejszego problemu i deklaruje, że nie odczuwa zmiany.

Zmiana czasu – wieczne spory

W niedzielę (25 października) wskazówki zegarów w Niemczech i większości innych europejskich krajów zostaną przesunięte z godziny 3:00 na 2:00. Czas standardowy, zwany potocznie zimowym, będzie obowiązywał do 28 marca 2027 roku.

Zmianę czasu wprowadzono w 1980 roku, aby efektywniej wykorzystywać światło dzienne. Liczne badania naukowe potwierdzają, że słońce ma zbawienny wpływ na nasze samopoczucie.

Nie brakuje jednak głosów krytyki: w internetowej ankiecie Komisji Europejskiej z 2018 roku aż 80 procent uczestników opowiedziało się za rezygnacjąz tego rozwiązania. Spośród 4,6 miliona odpowiedzi około 3 miliony pochodziły wtedy z Niemiec. Na rewolucję w skali całej Wspólnoty jednak się nie zanosi, ponieważ kraje członkowskie UE od lat nie potrafią wypracować wspólnego stanowiska.

Pracownia YouGov przeprowadziła badanie w dniach 22–23 października 2026 r. na reprezentatywnej próbie 3473 dorosłych mieszkańców Niemiec.

(DPA/przy)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser W niedzielę pośpimy dłużej, przestawiamy wskazówki zegara z 3.00 na 2.00. Niemcy nie są jednak zwolennikami tej zmiany.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Wi%C4%99kszo%C5%9B%C4%87%20Niemc%C3%B3w%20ma%20do%C5%9B%C4%87%20zmiany%20czasu.%20Badania%20pokazuj%C4%85%2C%20jak%20reaguje%20organizm&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79750168&x4=11400&x5=Wi%C4%99kszo%C5%9B%C4%87%20Niemc%C3%B3w%20ma%20do%C5%9B%C4%87%20zmiany%20czasu.%20Badania%20pokazuj%C4%85%2C%20jak%20reaguje%20organizm&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwi%C4%99kszo%C5%9B%C4%87-niemc%C3%B3w-ma-do%C5%9B%C4%87-zmiany-czasu-badania-pokazuj%C4%85-jak-reaguje-organizm%2Fa-79750168&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261024&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/większość-niemców-ma-dość-zmiany-czasu-badania-pokazują-jak-reaguje-organizm/a-79750168?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/65124090_401.jpg
Image caption Większość Niemców nie chce zmiany czasu
Image source Christophe Gateau/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/65124090_401.jpg&title=Wi%C4%99kszo%C5%9B%C4%87%20Niemc%C3%B3w%20ma%20do%C5%9B%C4%87%20zmiany%20czasu.%20Badania%20pokazuj%C4%85%2C%20jak%20reaguje%20organizm

Item 48
Id 79749265
Date 2026-10-24
Title Orle Gniazdo Hitlera spalone. Policja zatrzymała jedną osobę
Short title Orle Gniazdo Hitlera spalone. Policja zatrzymała jedną osobę
Teaser Pożar zniszczył Kehlsteinhaus w Bawarii. To wzniesiony w czasach III Rzeszy obiekt znany jako Orle Gniazdo Hitlera. Prawdopodobnie go podpalono.

Ogień w znanym obiekcie w Berchtesgaden na górze Obersalzberg wybuchł w piątek wieczorem i rozprzestrzenił się w nocy z piątku na sobotę (24.10). W sobotę o 7:00 akcja gaśnicza wciąż trwała.

Policja bierze pod uwagę, że było to podpalenie, potwierdzili to śledczy w rozmowie z DPA. Zatrzymano jedną osobę. Śledczy ustalają, czy ma ona związek z pożarem. Według tabloidu „Bild”, zatrzymany to motocyklista, na którego natrafiono w drodze na miejsce zdarzenia. Potwierdza to DPA i jak dodaje, ma on związek z podpaleniem.

Dochodzenie prowadzi policja z pobliskiego Traunstein.

Kehlsteinhaus został zbudowany przez nazistów w latach 30. XX wieku jako część kompleksu na Obersalzbergu. Z obiektu sporadycznie i krótko korzystał Adolf Hitler, a jego znane historyczne fotografie (m.in. z psem) pochodzą z pobliskiej, ale położonej znaczniej niżej kwatery górskiej Berghof. Berghof już nie istnieje: zostało zniszczone przez aliantów i SS, a w latach 50. ruiny obiektu zrównano z ziemią. Z kolei Kehlsteinhaus do pożaru działało jako ogólnodostępna restauracja górska. Opinii międzynarodowej miejsce to znane jest pod nazwą „Eagles Nest” (Orle Gniazdo).

Ogień zniszczył większość domu. Bawarski minister spraw wewnętrznych Joachim Herrmann (CSU) już zapowiedział, że ​​budynek zostanie odbudowany. – Z pewnością nie możemy pozwolić, by pozostała tam ruina – powiedział w rozmowie z agencją DPA poczas zjazdu partii CSU w Monachium. Obiekt należy do Bawaria i zarządza nim resort Herrmanna. Prawo do jego użytkowania posiada fundacja Berchtesgadener Landesstiftung.

Pożar Orlego Gniazda: jak przebiegała akcja

W piątek lokal był nieczynny. Według wstępnych ustaleń policji i straży pożarnej, w pożarze nikt nie ucierpiał. Dostęp do terenu był jednak utrudniony nawet rano – wejście do środka wymagało użycia ciężkiego sprzętu ochrony dróg oddechowych, co komplikowało przeszukiwanie obiektu.

Akcja gaśnicza, rozpoczęta już w piątkowy wieczór, była kontynuowana w sobotę rano. Jak podała policji, pierwsze służby dotarły na miejsce w piątek o godz. 21:52 i zastały pożar o dużych rozmiarach.

Obiekt na Obersalzbergu, położony na wysokości 1838 metrów, jest trudno dostępny – zazwyczaj dojeżdża się do niego autobusami kursującymi na trasie Kehlsteinline. Według Deutsche Bahn przejazd trwa 20 minut i prowadzi przez pięć tuneli.

Orle Gniazdo zbudowane przez nazistów

Od 1952 roku budynek funkcjonował jako restauracja górska, mieściła się tam też wystawa poświęcona historii obiektu. Budynek ukończono w 1938 roku. Znajdował się na terenie – wówczas odizolowanym i zamkniętym dla osób postronnych – który służył jako strefa mieszkalno-rządowa dla nazistowskich liderów.

Stowarzyszenie Bergerlebnis Berchtesgaden pisze na swojej stronie internetowej: „Wzniesiony w latach 1937–1938 obiekt – określany w czasach narodowego socjalizmu mianem herbaciarni (Teehaus) – miał pełnić funkcję miejsca reprezentacji politycznej, odizolowanego od opinii publicznej. W rzeczywistości jednak znaczenie Kehlsteinhausu było niewielkie”.

Obiekt był często wykorzystywany przez otoczenie nazistowskich dygnitarzy do celów rekreacyjnych oraz podczas prywatnych uroczystości, choć sam Hitler odwiedzał go rzadko.

Wzniesiony z kamienia i granitu zapewnia wyjątkowy widok na malowniczy krajobraz Alp Bawarskich. Zaprojektowano go tak, by sam dom i widok z niego wywierały wrażenie na zagranicznych dyplomatach. Hitler bywał tam rzadko i za każdym razem krótko, bo – jak podano w oficjalnym serwisie tego miejsa – źle znosił duże wysokości, wysokogórskie powietrze i obawiał się zmian pogody.

(DPA, AFP/mar)

Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Pożar zniszczył Kehlsteinhaus w Bawarii. To obiekt znany jako Orle Gniazdo Hitlera. Prawdopodobnie go podpalono.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Orle%20Gniazdo%20Hitlera%20spalone.%20Policja%20zatrzyma%C5%82a%20jedn%C4%85%20osob%C4%99%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79749265&x4=11400&x5=Orle%20Gniazdo%20Hitlera%20spalone.%20Policja%20zatrzyma%C5%82a%20jedn%C4%85%20osob%C4%99%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Forle-gniazdo-hitlera-spalone-policja-zatrzyma%C5%82a-jedn%C4%85-osob%C4%99%2Fa-79749265&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261024&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/orle-gniazdo-hitlera-spalone-policja-zatrzymała-jedną-osobę/a-79749265?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79747868_401.jpg
Image caption Pożar Orlego Gniazda Hitlera na Obersalzbergu, 24 października
Image source Florian Scherer/Bavarian Red Cross/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79747868_401.jpg&title=Orle%20Gniazdo%20Hitlera%20spalone.%20Policja%20zatrzyma%C5%82a%20jedn%C4%85%20osob%C4%99

Item 49
Id 79749594
Date 2026-10-24
Title „Der Spiegel”: kobiety wzywają Tuska do spełnienia obietnic
Short title „Der Spiegel”: kobiety wzywają Tuska do spełnienia obietnic
Teaser Polski parlament uchwalił częściową dekryminalizację aborcji, ale wiele działaczek domagających się liberalizacji prawa uważa wprowadzone przez Sejm zmiany za „politykę symboliczną”.

Niemiecki tygodnik „Der Spiegel” pisze, że demonstracje zorganizowane w czwartek (22.10.2026) w wielu polskich miastach nawiązywały do protestów, jakie odbyły się w całej Polsce 3 października 2016 r. - w reakcji na plany prawicowo-narodowego rządu PiS zaostrzenia prawa aborcyjnego. W obu przypadkach głównym rekwizytem protestujących były parasole.

Niemiecki tygodnik przypomina, jak 10 lat temu PiS nie zdołało przeforsować projektu ustawy. Jednak w 2020 r. kontrolowany przez tę partię Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis ustawy z 1993 roku umożliwiający dokonanie aborcji z powodu ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niekonstytucyjny. Od tamtej pory legalne przerwanie ciąży możliwe jest tylko w przypadku gwałtu, kazirodztwa oraz gdy zagrożone jest życie lub zdrowie kobiety.

Niespełniona obietnica Tuska

Uczestnicy protestów zarzucają rządowi Donalda Tuska, że – mimo swoich obietnic w kampanii wyborczej w 2023 r. – "właściwie nie posunął sprawy legalnej aborcji ani o krok naprzód”. Domagają się legalnej aborcji do 12. tygodnia ciąży oraz łatwiejszego dostępu do środków medycznych – tak jak zapowiadał to premier.

Tusk obiecał złagodzenie prawa aborcyjnego w ciągu pierwszych stu dni swojego rządu – przypomina „Der Spiegel”. Koalicja rządowa przez lata nie zdołała porozumieć się w tej sprawie ze względu na sprzeciw partnerów konserwatywnych. Uchwalone w tym tygodniu dwie nowe ustawy mają zliberalizować prawo aborcyjne, jednak jest mało prawdopodobne, czy rzeczywiście okażą się skuteczne – ocenia niemiecki tygodnik. Jak pisze „Der Spiegel”, uczestniczki protestów uważają, że nowe przepisy są jedynie „polityką symboliczną”.

Tym bardziej, że – o czym już niemiecki tygodnik nie wspomina – ustawy trafią teraz na biurko prezydenta i jest niemal pewne, że Karol Nawrocki – polityk ultrakatolicki, który już przez wyborem na urząd zapowiadał, że nie poprze praw kobiet – zmian nie podpisze i nie wejdą one w życie.

Short teaser Polski parlament uchwalił częściową dekryminalizację aborcji, ale wiele działaczek uważa to za „politykę symboliczną”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::%E2%80%9EDer%20Spiegel%E2%80%9D%3A%20kobiety%20wzywaj%C4%85%20Tuska%20do%20spe%C5%82nienia%20obietnic%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79749594&x4=11397&x5=%E2%80%9EDer%20Spiegel%E2%80%9D%3A%20kobiety%20wzywaj%C4%85%20Tuska%20do%20spe%C5%82nienia%20obietnic%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fder-spiegel-kobiety-wzywaj%C4%85-tuska-do-spe%C5%82nienia-obietnic%2Fa-79749594&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261024&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/der-spiegel-kobiety-wzywają-tuska-do-spełnienia-obietnic/a-79749594?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79743354_401.jpg
Image caption Warszawa, 23.10, demonstracja w obronie praw kobiet
Image source Beata Zawrzel/AP Photo/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79743354_401.jpg&title=%E2%80%9EDer%20Spiegel%E2%80%9D%3A%20kobiety%20wzywaj%C4%85%20Tuska%20do%20spe%C5%82nienia%20obietnic

Item 50
Id 79747648
Date 2026-10-24
Title Szef CSU chce „klauzuli ekstremistycznej”. Prasa komentuje
Short title Szef CSU chce „klauzuli ekstremistycznej”. Prasa komentuje
Teaser Szef bawarskiej chadecji chce ograniczyć środki dla landów rządzonych przez radykałów. Nastroje w CSU komentują gazety.

Premier Bawarii, Markus Söder, ponownie zagroził Berlinowi i Saksonii-Anhalt wykluczeniem z systemu wyrównawczego między landami, jeśli w Berlinie powstanie koalicja pod przewodnictwem Lewicy z udziałem Zielonych i SPD lub jeśli w Magdeburgu do władzy dojdzie AfD. „Żadnych pieniędzy dla ekstremistów” – ogłosił jako hasło na zjeździe bawarskiej chadecji (CSU). Zapowiedział, że wraz z Badenią-Wirtembergią i Hesją będzie zabiegał o wprowadzenie „klauzuli ekstremistycznej”, aby wykluczyć przepływ środków finansowych do landów rządzonych przez ekstremistów.

Kolejna zasłona dymna

„Neue Osnabrücker Zeitung" komentuje: „Markus Söder chce odciąć fundusze niepożądanym rządom. Również Cem Özdemir (polityk Zielonych, premier Badenii-Wirtembergii – red.) wykazuje otwartość na ten pomysł. Jest to posunięcie populistyczne, wątpliwe pod względem prawnym i szkodliwe dla demokracji. Ekstremiści nie powinni przejmować odpowiedzialności rządowej, ani z lewicy, ani z prawicy. Nie można jednak stawiać na równi AfD i partii Lewica. Odcięcie funduszy nie rozwiązuje żadnego z problemów. Uderzyłoby to w lokalną społeczność, w tym również w tych, którzy głosowali na inne partie. AfD mogłaby to wykorzystać jako dowód, że ‘tradycyjne partie’ chcą ją wykluczyć. Również Lewica mogłaby przedstawiać się jako ofiara. Kto chce osłabić ekstremistów, nie powinien dostarczać im pretekstów. Dobra polityka, która przyciąga więcej ludzi do centrum, byłaby sensowniejsza niż kolejna zasłona dymna Södera”.

Inicjatywa Södera jako „dowód słabości”

W skrajnie lewicowym berlińskim dzienniku „Junge Welt” czytamy: „Choć manewr ten jest tak oczywisty w świetle zwycięstwa wyborczego partii lewicowej w Berlinie – która teraz naprawdę dokłada wszelkich starań, by przy każdej nadarzającej się okazji pokazać, jak mocno opiera się na zasadach konstytucji – to cała ta zagrywka wydaje się problematyczna z punktu widzenia demokracji. Oznacza to bowiem, że pieniądze będą przyznawane tylko w zamian za pożądane zachowanie podczas głosowań. I podobnie jak w przypadku postulatu Młodej Unii (chadecka młodzieżówka – red.), by w razie powstania rządu kierowanego przez Lewicę wykluczyć Berlin z dostępu do informacji Urzędu Ochrony Konstytucji i Federalnego Urzędu Kryminalnego, inicjatywa Södera nie świadczy bynajmniej o sile, lecz o słabości: państwo, które Söder i spółka rzekomo chcą chronić i zachować, ulega dezintegracji w wyniku takich kroków”. Zdaniem gazety są to problemy kurczącego się „centrum”.

Konflikt w chadecji

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) skupia się na kolejnym konflikcie między przywódcami chadecji – szefem bawarskiej CSU i szefem CDU, kanclerzem Friedrichem Merzem. Tym razem spór dotyczy kandydata na kolejnego prezydenta Niemiec, którego 30 stycznia 2027 roku na kolejną kadencję wybierze Zgromadzenie Federalne.

Zdaniem FAZ, w kwestii wyboru prezydenta federalnego dwaj premierzy krajów związkowych „biorą teraz kanclerza w kleszcze”: Söder – premier Bawarii i Wüst – premier Nadrenii Północnej-Westfalii. „W Monachium mówi się: Ilse! (Ilse Aigner, CSU – red.). W Düsseldorfie, ale nie tylko tam: CDU musi sama być w stanie przedstawić kandydata, niezależnie od tego, czy będzie to kobieta, czy mężczyzna! W rzeczywistości Merz zinterpretowałby to raczej jako kolejny przejaw słabości niż jako przejaw suwerennej wielkoduszności, gdyby bez wahania ustąpił pierwszeństwa CSU. Kanclerz wyjdzie z tej opresji tylko wtedy, gdy jak najszybciej przedstawi kandydata, który przyćmi Aigner. W przeciwnym razie na ten własnoręcznie stworzony problem, który jest tak zbędny jak wole, można zaproponować tylko sarkastyczne rozwiązanie: niech Söder nominuje Merza na prezydenta” – ocenia FAZ.

CSU przyciąga lewicę?

W sarkastycznym tonie sytuację bawarskiej chadecji analizuje z kolei „Süddeutsche Zeitung” (SZ). W dzienniku czytamy, że „ostatnio coraz częściej zdarza się, że ludzie, których wcześniej klasyfikowano jako w pewnym sensie lewicowych, wyrażają sympatię wobec CSU, wypowiadając zdania w stylu: ‘W sumie można się cieszyć, że oni w ogóle jeszcze istnieją’. Albo: ‘Jeśli tak dalej pójdzie, to chyba też będę musiał zagłosować na CSU’. (…) Partia najwyraźniej przechodzi obecnie zmianę wizerunku, choć nie jest jasne, czy fakt, że zaczynają ją popierać typowi zwolennicy Zielonych lub SPD (socjaldemokraci – red.), można interpretować jako oznakę jej upadku”.

Zdaniem SZ powodem rosnących sympatii lewicowych wyborców do CSU może być fakt, że „w końcu CSU nadal daje się rozpoznać gołym okiem jako partia szerokiego nurtu (ludowa), nawet jeśli jej poparcie spadło już do około 30 procent. Natomiast resztek SPD trzeba już szukać za pomocą skaningowego mikroskopu elektronowego”. Z kolei bawarscy Zieloni chcieliby ostatnio być trochę tacy jak CSU, „dlatego postanowili mniej działać ludziom na nerwy i w przyszłości bardziej subtelnie dawkować moralizowanie”. Jak zauważa SZ, przypomina to nieco próby nawiązania przez Kościół katolicki nici porozumienia po 1968 roku – „niestety bezskutecznie”.

„Tak, to dziwne czasy. Wszystko się pomieszało. Trudno powiedzieć, gdzie jest lewo, prawo, góra i dół. CSU pewnie to nie obchodzi. Partia ta jest zadowolona, że w ogóle jeszcze istnieje” – pisze autor i zauważa ironicznie: „Tym, co obecnie wyróżnia CSU, jest jej przyjemny brak ambicji”.

Short teaser Szef bawarskiej chadecji chce ograniczyć środki dla landów rządzonych przez radykałów. Nastroje w CSU komentują gazety.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Szef%20CSU%20chce%20%E2%80%9Eklauzuli%20ekstremistycznej%E2%80%9D.%20Prasa%20komentuje%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79747648&x4=11397&x5=Szef%20CSU%20chce%20%E2%80%9Eklauzuli%20ekstremistycznej%E2%80%9D.%20Prasa%20komentuje%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fszef-csu-chce-klauzuli-ekstremistycznej-prasa-komentuje%2Fa-79747648&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261024&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/szef-csu-chce-klauzuli-ekstremistycznej-prasa-komentuje/a-79747648?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79741175_401.jpg
Image caption Szef CSU Markus Söder
Image source Christoph Reichwein/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79741175_401.jpg&title=Szef%20CSU%20chce%20%E2%80%9Eklauzuli%20ekstremistycznej%E2%80%9D.%20Prasa%20komentuje

Item 51
Id 79747433
Date 2026-10-24
Title Kazachstan. Niemieccy Rosjanie i sowiecka spuścizna
Short title Niemieccy Rosjanie o piekle gułagu. „Moi przodkowie przeżyli”
Teaser Kazachstan zmaga się z dziedzictwem ZSRR. 85 lat temu Stalin nakazał deportację setek tysięcy ludzi. Około 400 000 Rosjan niemieckiego pochodzenia zostało wywiezionych do Kazachstanu.

Chce utrzymać historię przy życiu. – Z narodowości jestem Niemką. Ale czuję się również Kazaszką, ponieważ żyję zgodnie z tradycjami mojej rodziny i wyznaję tę mentalność – mówi w rozmowie z DW. Junna jest jedną z 223 000 Niemców, którzy obecnie mieszkają w środkowoazjatyckiej republice Kazachstanu.

Studentka angażuje się w działalność Republikańskiego Związku Niemców Kazachstanu – Odrodzenie w grupie młodzieżowej Diament. Niedawno jako aktorka w teatrze młodzieżowym przedstawiła na scenie losy swoich przodków. Losy Niemców rosyjskich, którzy początkowo zostali zwabieni do tego kraju, a od 28 sierpnia 1941 r. pod rządami dyktatora Józefa Stalina tysiącami deportowano ich pod przymusem z ich rodzimych terenów w Związku Radzieckim na Syberię lub do Kazachstanu.

Co najmniej 200 000 spośród ponad miliona osób straciło życie w wyniku wysiedleń, głodu i pracy przymusowej. Dokładnie 85 lat temu cierpienie to rozpoczęło się od dekretu Prezydium Rady Najwyższej ZSRR. Była to bezpośrednia reakcja na inwazję nazistowskich Niemiec na Związek Radziecki 22 czerwca 1941 roku.

Ludzie, którzy nie mieli nic wspólnego z terrorem wojsk hitlerowskich, zostali zbiorowo uznani za współwinnych; oskarżano ich o szpiegostwo i kolaborację.

– Moja rodzina jest częścią tej historii, tych ciężkich czasów. Zostali wysiedleni z ukraińskiej wsi Kleinwärter, osady zamieszkanej przez osoby pochodzenia niemieckiego w Ukrainie – mówi Junna. Losy, które ona i jej przyjaciółki przedstawiają na scenie, bardzo ją poruszają: – Nie jest to dla mnie łatwe, ponieważ wszystko to odczuwam głęboko w sercu. Właściwie chciałabym płakać. Muszę jednak być silna, kiedy stoję na scenie w Niemieckim Domu.

Kultura i pamięć pod jednym dachem

Nowocześnie wyposażony Dom Odrodzenia w stolicy Astanie jest centrum kultury niemieckiej. Jest finansowany głównie ze środków rządu Niemiec. Prowadzone są tu kursy językowe, realizowana jest praca socjalna oraz promowana jest kultura pamięci. W centrum uwagi znajdują się tematy deportacji i represji w czasach radzieckich.

Junna Kinereisz nie tylko występuje na scenie, ale także dokumentuje tę historię na ekranie. W zeszłym roku nakręciła film o niemieckich kobietach uwięzionych w obozie AŁŻIR. Był to jeden z najbardziej znanych obozów radzieckiego systemu gułagu.

W Kazachstanie, podczas czystek stalinowskich od 1937 roku, powstał prawdopodobnie największy system obozowy w Związku Radzieckim. Przez sam obóz AŁŻIR przeszło 18 000 kobiet. Zostały tam uwięzione tylko dlatego, że ich mężowie zostali skazani jako wrogowie ludu lub zdrajcy. Wśród nich było 167 kobiet pochodzenia niemieckiego, których losy pokazuje w filmie grupa Diament.

Miejsce pamięci poświęcone obozowi dla kobiet znajduje się tuż u bram nowej stolicy – Astany. To liczące 1,7 miliona mieszkańców miasto powstało na desce kreślarskiej i dopiero od 1997 roku jest stolicą największego kraju Azji Środkowej. Kazachstan można określić jako państwo prezydenckie rządzone w sposób autorytarny.

Na ulicach Astany panują ciągłe korki. Prawie nie widać pieszych, a rowerzystów w ogóle nie ma. Astana się rozwija. Na obrzeżach miasta wszędzie widać nowe budynki. Za nimi rozciąga się jałowy step, aż po około godzinie jazdy samochodem dociera się do wsi Akmol.

Zanim zwiedzający wejdzie do właściwego muzeum, przejdzie przez „Łuk Żałoby” – ogromną stalową konstrukcję, która ma przypominać o cierpieniach kobiet i pracy przymusowej. W samym muzeum znajdują się: przedmioty osobiste uwięzionych kobiet, makiety prymitywnych kwater, oryginalne dokumenty i zdjęcia.

Pamięć o tragicznym losie kobiet

Wśród zdjęć znajduje się również zdjęcie Gertrud Platais, kobiety o niemieckich korzeniach, która przez długi czas była więziona w obozie AŁŻIR. Platais pochodziła z Dolnego Śląska, czyli terenów należących dziś do Polski. Ta pracownica drukarni wyszła za mąż za Karla Eduarda Plataisa i przyjęła obywatelstwo radzieckie. W 1938 roku, podczas wielkiego terroru w Związku Radzieckim, jej mąż został aresztowany. Również Gertrud Platais została skazana jako „członkini rodziny zdrajcy ojczyzny”.

Została przeniesiona do Ałżiru i musiała tam do 1946 roku wykonywać przymusową pracę jako hafciarka, w regionie, gdzie latem panują upały sięgające 40 stopni, a zimą temperatury spadają do minus 40 stopni. Następnie skazano ją na dożywotnie wygnanie do wielkiego obozu w Karagandzie. Dopiero w 1956 roku Gertrud Platais została zrehabilitowana. Indywidualny los, który dokumentuje terror systemu radzieckiego na ziemi kazachskiej.

Zdecydowanie największym systemem obozowym był jednak tak zwany Karlag (Karagandzki Obóz Poprawczy). Cały kompleks jest tak duży jak niemiecki landTuryngia. Karlag był nie tylko obozem dla więźniów, ale także ogromnym kompleksem gospodarczym i rolniczym, przez który w latach 1931–1959 przeszło prawie milion osób.

Tylko w latach 1940–1950 zginęło tu podobno około 10 000 więźniów: z głodu, zimna, chorób oraz w wyniku przymusowej pracy.

Między pamięcią a inscenizacją

Muzeum położone jest w samym sercu kazachskiego stepu, w pobliżu miasta Karaganda, około 250 kilometrów na południowy wschód od Astany. Miejsce pamięci mieści się w dawnym budynku administracyjnym obozowego systemu. W tym budynku nie torturowano ani nie znęcano się nad więźniami – tutaj zajmowano się administracją. Jednak można tu zobaczyć rekonstrukcje cel przesłuchań i tortur. Całość uzupełnia melodramatyczna muzyka, która rozbrzmiewa z głośników. Jednym słowem: inscenizacja zamiast autentyczności. Podobnie jak miejsce pamięci w Ałżirze, Muzeum Karlag nie ma wielu odwiedzających. Nawet młodzi i wykształceni ludzie niekoniecznie wiedzą o istnieniu tego miejsca.

– W Kazachstanie wśród wielu ludzi i części środowisk politycznych prawie zupełnie nie interesuje się rozliczeniem z – częściowo okrutną – historią kraju – mówi Katherine M. Erdmann. Od około dziesięciu lat ta amerykańska antropolożka i archeolożka zajmuje się systemem gułagów na Uniwersytecie Nazarbajewa w Astanie. Jej celem jest dokładna lokalizacja obozów i to, „jak można je dziś rozpoznać”.

Praca przymusowa „ukształtowała krajobraz”

Erdmann wraz ze swoimi studentami i studentkami wykorzystuje nowoczesną technologię, taką jak loty dronami. Jednak część pracy stanowią również wywiady i badania terenowe. – Praca przymusowa ukształtowała krajobraz w znacznej części kraju – mówi Erdmann. Obok prymitywnych baraków często powstawały zakłady produkcyjne. Budowano domy z cegieł wyprodukowanych w ramach pracy przymusowej. Swoje ustalenia badacze przekazują sąsiadom i lokalnym władzom.

– Często spotykamy się jedynie z apatią lub zwykłą odmową – relacjonuje Erdmann. Szeroka opinia publiczna nie jest prawie w ogóle zainteresowana rozliczeniem się z przeszłością. Wiele osób nie chce, by przypominano im o niechlubnej przeszłości w czasach gospodarczego i społecznego rozkwitu – ubolewa Erdmann.

Dodaje, że wprawdzie na arenie międzynarodowej Kazachstan próbuje pokazać, że rozprawia się z mrocznymi stronami historii, jednak ona jako badaczka na ogół spotyka się z obojętnością, a nawet odrzuceniem. Mówi, że choć pracuje w Kazachstanie od dziesięciu lat, to kolejne zlecenia dydaktyczne stoją pod znakiem zapytania, gdyż brakuje na nie państwowych funduszy.

Junna Kinereisz należy do grona tych młodych ludzi w Kazachstanie, którzy nie chcą, by przeszłość popadła w zapomnienie. Na pożegnanie mówi w rozmowie z DW: – Moi przodkowie przeżyli system gułagów w Kazachstanie. Dlatego dla mnie ważne jest, by nie zapominać o korzeniach i przekazywać dalej to, czego doświadczyli i co wycierpieli”.

Tekst ten powstał w ramach wyjazdu studyjnego zorganizowanego przez Federalną Fundację na rzecz Rozliczenia Dyktatury SED. Fundacja ta, finansowana z podatków, od 1998 roku zajmuje się analizą dyktatury komunistycznej w Niemczech, NRD i innych krajach.

Short teaser Kazachstan zmaga się ze swoją historią – 85 lat temu masowo deportowano tam również Rosjan niemieckiego pochodzenia.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Kazachstan.%20Niemieccy%20Rosjanie%20i%20sowiecka%20spu%C5%9Bcizna%20%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79747433&x4=11400&x5=Kazachstan.%20Niemieccy%20Rosjanie%20i%20sowiecka%20spu%C5%9Bcizna%20%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkazachstan-niemieccy-rosjanie-i-sowiecka-spu%C5%9Bcizna%2Fa-79747433&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261024&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/kazachstan-niemieccy-rosjanie-i-sowiecka-spuścizna/a-79747433?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79713357_401.jpg
Image caption Inszenowana scena przesłuchania w miejscu pamięci Ałżir, kobiecym obozie gułagowym położonym w pobliżu Astany, stolicy Kazachstanu
Image source Volker Witting/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79713357_401.jpg&title=Kazachstan.%20Niemieccy%20Rosjanie%20i%20sowiecka%20spu%C5%9Bcizna

Item 52
Id 79746895
Date 2026-10-23
Title Wojenne dokumenty uratowano z aukcji. Teraz trafią do miejsc pamięci
Short title Wojenne dokumenty uratowane z aukcji trafią do miejsc pamięci
Teaser Więzień Pawiaka pisał do matki, że „jest zdrowy, czuje się dobrze”. Setki cennych dokumentów uratowano przed licytacją.

Dokumenty należące do ofiar wojny i okupacji pozyskane przez Fundację Auschwitz-Birkenau dzięki wsparciu władz Nadrenii Północnej-Westfalii, trafiły po rocznej batalii do miejsc pamięci w Polsce i innych krajów europejskich.

– Niespełna rok temu listy więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych, dokumenty z gett, osobiste pamiątki ofiar Zagłady i innych zbrodni II wojny światowej znalazły się w katalogu domu aukcyjnego w Neuss. Kilkaset historycznych świadectw miało trafić do tych, którzy zaoferują największą cenę – powiedziała ministra kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska w piątek, w Warszawie podczas uroczystego przekazania cennej kolekcji.

– Dzisiaj przekazujemy je do muzeów, archiwów i miejsc pamięci – tam, gdzie będą chronione, badane i udostępniane kolejnym pokoleniom – podkreśliła szefowa resortu zaznaczając, że jest to wydarzenie o historycznym znaczeniu.

– Udało się zapobiec rozproszeniu bezcennych dokumentów, a przede wszystkim ocalić historię ludzi, których głosy mogłyby na zawsze pozostać nieusłyszane – dodała Cienkowska.

Ocalić historię ofiar wojny i okupacji

Ministra zwróciła uwagę na jedną z odzyskanych pamiątek – kartkę pocztową napisaną 20 stycznia 1942 r. przez więźnia Pawiaka Jana Perkowskiego do matki Marii. Aresztowany dziękuje za listy, choinkę i opłatek, które otrzymał od rodziców. Pisze, że jest zdrowy i czuje się dobrze. Pyta, jak rodzina znosi mrozy. – Kilka prostych zdań. Zwyczajna troska syna o najbliższych, zapisana w rzeczywistości, w której nic nie było zwyczajne – mówiła Cienkowska dodając, że kiedy czyta tę kartkę, to myśli przede wszystkim „o matce, która na nią czekała”.

Zaznaczyła, że trudno zaakceptować fakt, iż list syna do matki napisany w więzieniu może być traktowany jak przedmiot kolekcjonerski. – Nie wszystko, co można sprzedać, powinno być przedmiotem handlu – podkreśliła ministra kultury.

Cienkowska podziękowała władzom niemieckiego landu Północna Nadrenia-Westfalia oraz Fundacji Auschwitz-Birkenau za zaangażowanie w odzyskanie kolekcji wystawionej na aukcji w Niemczech blisko rok temu.

Niemiecki minister: historia nie jest towarem

Nathanael Liminski, minister do spraw federalnych, europejskich, międzynarodowych i mediów Nadrenii Północnej-Westfalii (NRW) powiedział, że „historia nie jest towarem, lecz jest dla nas zobowiązaniem”. – Kiedy pamięć staje się towarem, cierpi ludzka godność – zaznaczył polityk CDU. Przypomniał, że gdy w listopadzie ubiegłego roku pojawiła się informacja, iż setki przedmiotów związanych z Zagładą mają zostać sprzedane na aukcji, doszło do fali oburzenia w Polsce, ale także w Niemczech.

Pod naciskiem opinii publicznej w Polsce i Niemczech oraz zaangażowania władz NRW aukcja została odwołana – podkreślił Liminski.

Dzięki porozumieniu z władzami NRW oraz wsparciu prywatnych darczyńców, Fundacja Auschwitz-Birkenau kupiła na początku roku od domu aukcyjnego całą kolekcję. Jej część została w lipcu przekazana do niemieckich muzeów i miejsc pamięci. 289 pozostałych dokumentów Fundacja przekazała w piątek instytucjom w Polsce, Czechach, Litwie, Holandii i Danii oraz na Węgrzech.

Niemieckie społeczeństwo obywatelskie daje pieniądze

Dyrektor Fundacji Auschwitz-Birkenau Wojciech Soczewica w rozmowie z Deutsche Welle zwrócił uwagę na ogromne zaangażowanie niemieckiego społeczeństwa w zbiórkę środków potrzebnych na wykup kolekcji. – Wpłaciło na konto kilkaset osób, a rozpiętość kwot była ogromna – od 15 do 10 tysięcy euro. W sumie uzbierało się 140 tysięcy euro. Zbiórka trwa, pieniądze nadal wpływają – powiedział Soczewica, zapowiadając kontynuację akcji skupu artefaktów.

W swoim wystąpieniu Liminski przypomniał, że z inicjatywy rządu NRW, Rada Federacji (Bundesrat) uchwaliła w czerwcu zakaz handlu przedmiotami należącymi do ofiar dyktatury nazistowskiej. Karze pozbawienia wolności do lat trzech lub karze grzywny podlega handel przedmiotami, które mają bezpośredni związek z ofiarami nazistowskiej tyranii i ich prześladowaniami. Obecnie projektem ustawy ma zająć się Bundestag. – Jestem przekonany, że dojdzie do tego w niedalekiej przyszłości – powiedział minister.

Czy Polska i Niemcy wystąpią ze wspólną inicjatywą?

Zdaniem Liminskiego Niemcy i Polska mogłyby wspólnie wystąpić z inicjatywą wprowadzenia zakazu handlu dokumentami związanymi z ofiarami nazizmu na szczeblu europejskim. Cienkowska uznała wspólną polsko-niemiecką inicjatywę w tej kwestii za „bardzo możliwą”. – Ta propozycja padła dopiero teraz z mównicy. Jesteśmy przed rozmowami – powiedziała ministra kultury w rozmowie z DW. – Planujemy podczas Rady Europejskiej w listopadzie spotkanie z ministrem Wolframem Weimerem (minister stanu ds. kultury i mediów – red.) Zobaczymy, jestem bardzo dobrej myśli – oceniła ministra.

Dom aukcyjny w niemieckim Neuss (Nadrenia Północna-Westfalia) wystawił w listopadzie 2025 r. na licytacji ponad 600 dokumentów z lat 1933-1945, w tym pocztówki i listy pisane przez więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych, przedmioty związane z represjami wobec Żydów oraz dokumenty wytworzone przez niemieckich sprawców zbrodni, w tym kartoteki Gestapo. Po protestach aukcję odwołano.

Listy więźniów i zapiski komendanta Auschwitz

Wśród pokazanych w ministerstwie kultury dokumentów znajdowały się własnoręczne zapiski komendanta obozu Auschwitz Arthura Liebehenschela, karty z kartoteki Gestapo, karty pocztowe z getta warszawskiego i Theresienstadt, projekty waluty dla getta Litzmannstadt przygotowane przez Bank Rzeszy, list więźnia z obozu koncentracyjnego Stutthof, zawiadomienie o świątecznej paczce dla więźnia Auschwitz oraz korespondencja więźnia sowieckiego obozu Starobielsk.

Dokumenty przejęte przez Fundację Auschwitz-Birkenau przekazano 18 instytucjom, w tym Państwowemu Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, ambasadom Czech, Danii i Litwy, Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy, Muzeum Getta Warszawskiego, Muzeum Stutthof w Sztutowie oraz Holocaust Memorial Center w Budapeszcie.

Short teaser Więzień Pawiaka pisał do matki, że „jest zdrowy, czuje się dobrze”. Setki cennych dokumentów uratowano przed licytacją.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3AHistoria%20Najnowsza::Wojenne%20dokumenty%20uratowano%20z%20aukcji.%20Teraz%20trafi%C4%85%20do%20miejsc%20pami%C4%99ci%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79746895&x4=12349&x5=Wojenne%20dokumenty%20uratowano%20z%20aukcji.%20Teraz%20trafi%C4%85%20do%20miejsc%20pami%C4%99ci%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwojenne-dokumenty-uratowano-z-aukcji-teraz-trafi%C4%85-do-miejsc-pami%C4%99ci%2Fa-79746895&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261023&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3AHistoria%20Najnowsza" />
Item URL https://www.dw.com/pl/wojenne-dokumenty-uratowano-z-aukcji-teraz-trafią-do-miejsc-pamięci/a-79746895?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79746285_401.jpg
Image caption Minister ds. Europy, Nathanael Liminski (Nadrenia Północna-Westfalia) i minister kultury, Marta Cienkowska w Warszawie 23.10.2026
Image source Jacek Lepiarz/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79746285_401.jpg&title=Wojenne%20dokumenty%20uratowano%20z%20aukcji.%20Teraz%20trafi%C4%85%20do%20miejsc%20pami%C4%99ci

Item 53
Id 79747151
Date 2026-10-23
Title Buchenwald był „wszędzie”: filie w ponad stu miejscowościach
Short title Buchenwald. Aktywiści obawiają się o los miejsc pamięci
Teaser Po zwycięstwie AfD w Saksonii-Anhalt aktywiści obawiają się o los miejsc pamięci. Czy władze nadal będą je wspierać?

Stowarzyszenie wspierające Miejsce Pamięci Buchenwald z niepokojem obserwuje sytuację miejsc pamięci i inicjatyw upamiętniających, które są uzależnione od środków publicznych. Sytuacja jest szczególnie niepewna w przypadku tych miejsc w Saksonii-Anhalcie po zwycięstwie AfD w wyborach do parlamentu krajowego – powiedział w piątek (23.10.) w Weimarze prezes stowarzyszenia Janos Varga podczas prezentacji nowej strony internetowej poświęconej podobozom obozu koncentracyjnego Buchenwald. Podkreślił, że również te miejsca pamięci, które są uzależnione od decyzji politycznych na szczeblu powiatowym lub gminnym, mogą w przyszłości znaleźć się pod presją.

Niemiecki obóz koncentracyjny Buchenwald otoczony był systemem podobozów, czyli tak zwanych obozów zewnętrznych (Aussenlager). W ponad 140 lokalizacjach do pracy przymusowej zmuszano tysiące mężczyzn i kobiet.

Coraz więcej gróźb i wandalizmu

Zdaniem Vargi, w ostatnich latach w miejscach pamięci wzrosła liczba gróźb wobec personelu oraz aktów wandalizmu, stwierdził Varga. Podkreślił, że podczas gdy profesjonalnie zarządzane Miejsce Pamięci Buchenwald jest w stanie odpowiednio reagować na takie incydenty, to zwłaszcza na obszarach wiejskich inicjatywy i osoby prywatne często pozostają zdane wyłącznie na siebie. Jako przykład utrudniania takich działań w mniejszych miejscowościach Varga podał decyzję rady miejskiej w saksońskim Heidenau, która postanowiła nie układać kolejnych kamieni pamięci (Stolpersteine) poświęconym osobom, które dawniej mieszkały w danym miejscu i stały się ofiarami nazistów.

Sytuacja tych inicjatyw jest tematem tegorocznej konferencji, która potrwa do niedzieli w Weimarze. Pod hasłem „(Nie)widoczne miejsca? Podobóz w centrum społeczności” omówiona zostanie rola filii obozów koncentracyjnych w nazistowskiej gospodarce wojennej i pracy przymusowej, która odbywała się w samym sercu miast i wsi, na oczach mieszkańców. Uczestnicy konferencji zastanawiają się przy tym, w jaki sposób upamiętnienie może zostać zakorzenione w społeczeństwie, a często niewidoczne dziś miejsca dawnych podobozów mogą zostać trwale przekształcone w miejsca pamięci.

Buchenwald w małych wioskach

Często więźniowie musieli tam wykonywać pracę przymusową dla przemysłu zbrojeniowego w najgorszych warunkach. – W prawie wszystkich przypadkach to przedsiębiorstwa zwracały się do SS, a nie odwrotnie – powiedział prezes stowarzyszenia, Janos Varga. Tym samym system podobozów Buchenwaldu stanowi dowód na to, że okropności nazistowskich obozów nie mogły pozostać ukryte przed niemieckim społeczeństwem w tamtym okresie.

Więźniowie byli zazwyczaj kwaterowani w bezpośrednim sąsiedztwie zakładów, w których musieli pracować – mówi Varga. Czasami spali nawet na terenie samych fabryk. – Zdarzały się jednak również przypadki, w których SS wynajmowało na przykład lokalną salę gimnastyczną – dodał.

System podobozów sięgał aż do Francji i Polski

W obozie koncentracyjnym Buchenwald niemieccy naziści przetrzymywali w latach 1937–1945 prawie 280 000 osób. Według danych Miejsca Pamięci Buchenwald, 56 000 osób zostało tam zamordowanych przez SS lub zmarło z głodu, na skutek chorób, w wyniku przymusowej pracy lub eksperymentów medycznych. Według danych Fundacji Miejsc Pamięci Buchenwald i Mittelbau-Dora liczby te obejmują również więźniów, którzy byli przetrzymywani nie tylko w obozie głównym na Ettersbergu koło Weimaru, ale również w jednym z obozów zewnętrznych.

Liczba podobozów Buchenwaldu znacznie wzrosła w drugiej połowie II wojny światowej. System podobozów Buchenwaldu rozciągał się nie tylko m.in. na terytorium dzisiejszych krajów związkowych Dolnej Saksonii, Nadrenii Północnej-Westfalii i Nadrenii-Palatynatu, ale sięgał nawet aż do Francji, Belgii i Polski.

11 kwietnia 1945 r. wojska amerykańskie wyzwoliły pozostałych około 21 000 więźniów obozów koncentracyjnych.

„Buchenwald był wszędzie”

Nowa platforma internetowa poświęcona obozom zewnętrznym Buchenwaldu ma na celu zebranie informacji historycznych oraz uwidocznienie pracy inicjatyw i instytucji, które na miejscu angażują się w upamiętnianie zbrodni nazistowskich. Według Vargi strona internetowa obejmuje 142 strony szczegółowe, w tym obóz główny w Buchenwaldzie. W 82 lokalizacjach działają podmioty zajmujące się upamiętnianiem. W 60 lokalizacjach takich podmiotów brakuje. Stowarzyszenie pragnie zarówno uwidocznić rozległą sieć działającą na rzecz godnego upamiętnienia, jak i zwrócić uwagę na to, że miejsca zbrodni znikają, jeśli pamięć o zbrodniach nie zostanie trwale zabezpieczona.

Prowadzona przez Stowarzyszenie wspierające Miejsce Pamięci Buchenwald strona internetowa „Buchenwald był wszędzie” (buchenwald-war-ueberall.de) została przebudowana w ten sposób, by położyć nacisk na pamięć o podobozach, bo „miejsca zbrodni znikają, są zabudowywane i skazane na zapomnienie” – jak mówi Kolja Lohf, który na nowo zaprojektował tę stronę.

Znajduje się na niej interaktywna mapa, a słowa kluczowe mają ułatwić wyszukiwanie informacji. Miejsca pamięci, stowarzyszenia i inicjatywy wolontariackie będą mogły w przyszłości samodzielnie dodawać informacje, terminy wydarzeń oraz dane dotyczące swojej działalności.

(epd,dpa/sier)

Short teaser Po zwycięstwie AfD w Saksonii-Anhalt aktywiści obawiają się o los miejsc pamięci. Czy władze nadal będą je wspierać?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Buchenwald%20by%C5%82%20%E2%80%9Ewsz%C4%99dzie%E2%80%9D%3A%20filie%20w%20ponad%20stu%20miejscowo%C5%9Bciach%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79747151&x4=11400&x5=Buchenwald%20by%C5%82%20%E2%80%9Ewsz%C4%99dzie%E2%80%9D%3A%20filie%20w%20ponad%20stu%20miejscowo%C5%9Bciach%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbuchenwald-by%C5%82-wsz%C4%99dzie-filie-w-ponad-stu-miejscowo%C5%9Bciach%2Fa-79747151&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261023&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/buchenwald-był-wszędzie-filie-w-ponad-stu-miejscowościach/a-79747151?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/72193105_401.jpg
Image caption Niemieccy mieszkańcy Weimaru zostali zmuszeni przez aliantów do przyjścia do obozu, by na własne oczy przekonać się o zbrodniach
Image source AP Photo/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/72193105_401.jpg&title=Buchenwald%20by%C5%82%20%E2%80%9Ewsz%C4%99dzie%E2%80%9D%3A%20filie%20w%20ponad%20stu%20miejscowo%C5%9Bciach

Item 54
Id 79746859
Date 2026-10-23
Title Nowa terapia czerniaka. Szczepionka mRNA zmniejszyła ryzyko nawrotu
Short title Przełom w leczeniu czerniaka? Obiecujące zastosowanie szczepionki mRNA
Teaser Spersonalizowana szczepionka mRNA może zmniejszać ryzyko nawrotu czerniaka o 42 proc. Eksperci studzą jednak emocje. Nie wiadomo jeszcze, czy wydłuża życie.

Spersonalizowana szczepionka mRNA, podawana chorym na czerniaka po usunięciu guza wraz ze standardową terapią, zmniejszyła w ciągu około dwóch lat ryzyko nawrotu choroby o 42 proc. Ryzyko pojawienia się przerzutów odległych spadło w tym czasie o 38 proc.

To długo oczekiwane wyniki pośrednie tzw. trzeciej fazy badań klinicznych. Nie zostały one jednak dotąd opublikowane w żadnym czasopiśmie naukowym. Poinformowały o nich firmy farmaceutyczne Moderna i MSD, równolegle z kongresem onkologicznym w Madrycie (Hiszpania).

MSD zapowiedziała, że na podstawie tych danych rozpocznie rozmowy z organami regulacyjnymi. Nie sprecyzowano jednak, co dokładnie miałoby z nich wynikać. Ewentualna zgoda oznaczałaby pierwsze w USA lub Unii Europejskiej dopuszczenie do stosowania szczepionki przeciwnowotworowej opartej na spersonalizowanej technologii mRNA.

Nie wiadomo jeszcze, czy pacjenci żyją dłużej

Kluczowe dane wciąż jednak nie są dostępne. Po okresie obserwacji wynoszącym dotychczas niespełna 25 miesięcy nie wykazano jednoznacznej korzyści w zakresie całkowitego przeżycia pacjentów.

Niels Halama z Niemieckiego Centrum Badań nad Rakiem (DKFZ) powiedział niemieckiej agencji prasowej DPA, że w przypadku oceny całkowitego przeżycia typowym okresem obserwacji jest pięć lat. Ekspert, który uczestniczył w kongresie w Madrycie, podkreślił również, że nie jest przesądzone, czy obecne wyniki wystarczą, aby przekonać organy regulacyjne.

– Ostatecznie dane dotyczące przeżycia pokażą, czy szczepienie trwale zapobiega nawrotom, czy tylko je opóźnia – skomentował Thomas Eigentler z berlińskiej kliniki Charité.

Podobną ostrożność zachowuje Lennard Lee z Uniwersytetu Oksfordzkiego. – Główne ograniczenie polega na tym, że wciąż nie wiemy, czy szczepionka pomaga pacjentom żyć dłużej – podkreślił ekspert.

Ponad 1100 pacjentów uczestniczy w badaniu

Trwające nadal badanie zasadniczo potwierdza wyniki wcześniejszej, mniejszej próby. W obecnym, podwójnie zaślepionym badaniu uczestniczy 1137 osób, u których czerniak został skutecznie usunięty. Wszyscy otrzymali standardowe leczenie pembrolizumabem, inhibitorem punktów kontrolnych układu odpornościowego sprzedawanym pod nazwą Keytruda.

Około dwie trzecie uczestników, czyli 757 losowo wybranych pacjentów, otrzymało dodatkowo dziewięć domięśniowych dawek szczepionki mRNA intismeran. Pozostałych 380 pacjentów otrzymało placebo.

Po nieco ponad dwóch latach 82,2 proc. pacjentów, którzy otrzymali dodatkowo terapię mRNA, żyło bez nawrotu nowotworu. W grupie placebo odsetek ten wynosił 70 proc. Odpowiada to zmniejszeniu ryzyka nawrotu o 42 proc.

Bez przerzutów odległych pozostawało 88,5 proc. pacjentów w grupie otrzymującej intismeran, wobec 80,2 proc. w grupie kontrolnej. Oznacza to redukcję ryzyka wystąpienia takich przerzutów o 38 proc. Ciężkie działania niepożądane występowały z podobną częstością w obu grupach.

Spersonalizowana szczepionka dla pacjenta

Pembrolizumab ma pobudzać układ odpornościowy do atakowania komórek nowotworowych. Szczepionka mRNA ma dodatkowo ukierunkować odpowiedź immunologiczną na charakterystyczne cechy nowotworu konkretnego pacjenta.

W tym celu za każdym razem analizowano tkankę guza usuniętą uczestnikom badania. Spersonalizowana szczepionka zawierała informacje dotyczące nawet 34 charakterystycznych cech danego nowotworu, tzw. antygenów nowotworowych.

W Niemczech czerniak należy do najczęstszych nowotworów. Każdego roku diagnozuje się znacznie ponad 20 tys. nowych przypadków, a liczba zachorowań rośnie. Nawet w przypadku dopuszczenia nowej terapii do stosowania kwalifikowałoby się do niej jednak tylko kilka tysięcy pacjentów. Mówił o tym latem Thomas Eigentler, kierujący Centrum Nowotworów Skóry w berlińskiej Charité i uczestniczący również w obecnym badaniu.

(DPA/du)

Short teaser Spersonalizowana szczepionka mRNA może zmniejszać ryzyko nawrotu czerniaka o 42 proc. Eksperci studzą jednak emocje.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Nowa%20terapia%20czerniaka.%20Szczepionka%20mRNA%20zmniejszy%C5%82a%20ryzyko%20nawrotu&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79746859&x4=11400&x5=Nowa%20terapia%20czerniaka.%20Szczepionka%20mRNA%20zmniejszy%C5%82a%20ryzyko%20nawrotu&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnowa-terapia-czerniaka-szczepionka-mrna-zmniejszy%C5%82a-ryzyko-nawrotu%2Fa-79746859&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261023&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nowa-terapia-czerniaka-szczepionka-mrna-zmniejszyła-ryzyko-nawrotu/a-79746859?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Nowa%20terapia%20czerniaka.%20Szczepionka%20mRNA%20zmniejszy%C5%82a%20ryzyko%20nawrotu

Item 55
Id 79746812
Date 2026-10-23
Title Szefowa AfD w tarapatach. Wyciekły maile
Short title Kłopoty Alice Weidel. Wyciekły e-maile dotyczące darowizny dla AfD
Teaser W aferze wokół nielegalnych datków na partię szefowa AfD Alice Weidel raczej nie mówiła prawdy – twierdzi tygodnik "Der Spiegel".

Jak informuje tygodnik „Der Spiegel”, ujawnione przez hakerów wewnętrzne e-maile partii mogą wskazywać, że Alice Weidel jako czołowa kandydatka AfD w wyborach do Bundestagu w 2017 r. wiedziała o planowanych wpłatach znacznie wcześniej, niż dotychczas twierdziła.

W listopadzie 2018 r. NDR, WDR i „Süddeutsche Zeitung” ujawniły, że przed wyborami parlamentarnymi w 2017 r. struktury AfD w powiecie Jeziora Bodeńskiego otrzymały od szwajcarskiej firmy ponad 132 tys. euro. Darowizny dla niemieckich partii politycznych pochodzące spoza państw Unii Europejskiej są co do zasady nielegalne. Pieniądze zostały zwrócone, ale dopiero kilka miesięcy po ich wpłynięciu na konto.

W 2023 r. Wyższy Sąd Administracyjny Berlina-Brandenburgii orzekł, że przyjęcie darowizny było nielegalne. AfD musiała zapłacić Bundestagowi około 396 tys. euro kary.

E-maile dotyczące kampanii Alice Weidel

We wtorek poinformowano, że w wyniku ataku hakerskiego na usługodawcę AfD przejęte zostały dane z kilku skrzynek e-mailowych. Według partii wyciekły „duże ilości danych”. „Bild” informował, że wśród nich mogła znajdować się także korespondencja Alice Weidel i byłego przewodniczącego AfD, Alexandra Gaulanda.

„Spiegel” i inne media przeanalizowały ujawnione e-maile. Jak podaje tygodnik, 10 lipca 2017 r. Weidel poprosiła ówczesną skarbniczkę swojego okręgu AfD, aby zwracała uwagę na „ewentualne wpływy z darowizn”, które miały posłużyć do sfinansowania jej kampanii w mediach społecznościowych.

Cztery dni później, według „Spiegla”, na konto AfD w powiecie Jeziora Bodeńskiego wpłynęła pierwsza z 17 transz darowizny o łącznej wartości około 132 tys. euro. Jako cel przelewu podano: „darowizna na kampanię wyborczą Alice Weidel Social Media”.

Skąd pochodziły pieniądze?

Oficjalnymi nadawcami pieniędzy były wówczas dwie firmy z Zurychu. Późniejsze dochodzenia wykazały, że w rzeczywistości środki najprawdopodobniej pochodziły od kontrowersyjnego miliardera z branży nieruchomości, który podobnie jak Weidel ma miejsce zamieszkania w Szwajcarii.

Po ujawnieniu afery Weidel zapewniała, że o „nieproszonej darowiźnie” po raz pierwszy dowiedziała się we wrześniu 2017 r. Później miała opowiedzieć się za zwrotem pieniędzy ze względu na „wątpliwości co do legalności” wpłat.

Według „Spiegla” ujawniona korespondencja może jednak wskazywać, że Weidel wcześniej wiedziała o planowanych wpłatach na kampanię. Także pochodzenie pieniędzy miało być stosunkowo wcześnie znane w jej otoczeniu.

Z e-maili wynika, że w sierpniu 2017 r. skarbniczka lokalnych struktur AfD zwróciła się do skarbnika partii na szczeblu krajowym. Pisała, że „darczyńca ze Szwajcarii” wspiera Weidel „co tydzień kwotą kilku tysięcy” franków szwajcarskich.

Alice Weidel nie zmienia stanowiska

Rzecznik Weidel przekazał agencji AFP, że współprzewodnicząca AfD nie zmienia swoich wcześniejszych wypowiedzi w tej sprawie. Jak wyjaśnił, prowadziła wówczas „wiele rozmów z potencjalnymi zwolennikami, którzy interesowali się możliwością przekazania darowizny”.

– Ani pani Weidel nie oczekiwała konkretnych kwot, ani nie miała pewności, że poszczególne osoby rzeczywiście dokonają wpłat – przekazał jej rzecznik. Dodał, że Weidel nie spodziewała się płatności ze Szwajcarii.

(AFP/du)

Short teaser W aferze wokół nielegalnych datków na partię szefowa AfD Alice Weidel nie mówiła prawdy – twierdzi "Der Spiegel".
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Szefowa%20AfD%20w%20tarapatach.%20Wyciek%C5%82y%20maile&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79746812&x4=11395&x5=Szefowa%20AfD%20w%20tarapatach.%20Wyciek%C5%82y%20maile&x6=1&x7=%2Fpl%2Fszefowa-afd-w-tarapatach-wyciek%C5%82y-maile%2Fa-79746812&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261023&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/szefowa-afd-w-tarapatach-wyciekły-maile/a-79746812?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Szefowa%20AfD%20w%20tarapatach.%20Wyciek%C5%82y%20maile

Item 56
Id 79746227
Date 2026-10-23
Title Niemcy: coraz więcej ekstremistów ma pozwolenie na broń
Short title Niemcy: rośnie liczba ekstremistów z pozwoleniem na broń
Teaser Mimo zaostrzenia prawa w Niemczech wzrosła liczba ekstremistów posiadających pozwolenie na broń. Pod koniec 2025 roku było ich ponad 1600 – wynika z danych NDR.

Mimo zaostrzenia niemieckiego prawa dotyczącego dostępu ekstremistów do broni ich liczba wśród posiadaczy zezwoleń nadal rośnie. Jak podała w piątek publiczna stacja NDR, powołując się na informacje uzyskane od ministerstw spraw wewnętrznych wszystkich krajów związkowych, pod koniec 2025 roku ponad 1600 ekstremistów posiadało pozwolenie na broń. Rok wcześniej było ich co najmniej 1500.

Ponad 1300 osób mających takie zezwolenie należało do środowisk skrajnie prawicowych lub ruchu tzw. "Obywateli Rzeszy" (Reichsbürger). W statystykach władz znaleźli się również lewicowi ekstremiści, islamiści, radykalni przedstawiciele ruchu Querdenker oraz osoby przypisane do innych środowisk ekstremistycznych.

NDR zastrzega, że są to dane minimalne, ponieważ nie wszystkie kraje związkowe przekazały kompletne informacje. Rzeczywista liczba ekstremistów posiadających pozwolenie na broń może więc być wyższa.

Ponad 3000 sztuk broni palnej w rękach ekstremistów

Nie jest również znana dokładna liczba sztuk broni palnej znajdującej się w rękach ekstremistów, ponieważ odpowiednie dane przekazało tylko 11 z 16 krajów związkowych. Z dostępnych informacji wynika jednak, że jest ich ponad 3000. Najwięcej broni posiadają osoby związane ze skrajną prawicą, w tym ze środowiskiem "Obywateli Rzeszy".

W 2024 roku ponad 4000 sztuk broni palnej znajdowało się w rękach przedstawicieli określonych środowisk prawicowych i antypaństwowych. Skrajni prawicowcy posiadali 2996 sztuk, "Obywatele Rzeszy" i tzw. Selbstverwalter, czyli osoby odrzucające zwierzchnictwo państwa, 932, a osoby zaliczane do środowiska dążącego do delegitymizacji państwa – 124. Dane te pochodzą z odpowiedzi niemieckiego rządu z grudnia 2025 roku na zapytanie partii Zielonych.

NDR: skomplikowana procedura

Według NDR w 2025 roku ekstremistom odebrano pozwolenia na broń około 250 razy. Także ta liczba może być wyższa, ponieważ dwa kraje związkowe nie przekazały danych lub przesłały informacje, których nie można było wykorzystać. Rok wcześniej cofnięto natomiast 360 zezwoleń na broń należących do neonazistów, "Obywateli Rzeszy" i tzw. Selbstverwalter. Jak wskazuje NDR, procedura odbierania zezwoleń jest skomplikowana, a decyzje władz są wielokrotnie zaskarżane przed sądami.

W 2024 roku rząd koalicji SPD, Zielonych i FDP zaostrzył przepisy dotyczące dostępu ekstremistów do broni. Rozszerzono m.in. katalog przestępstw przeciwko państwu i o charakterze ekstremistycznym, które mogą być podstawą odmowy wydania pozwolenia. Zwiększono też liczbę instytucji, do których kierowane są rutynowe zapytania podczas sprawdzania wiarygodności osób ubiegających się o dostęp do broni.

(AFP/du)

Short teaser Mimo zaostrzenia prawa w Niemczech wzrosła liczba ekstremistów posiadających pozwolenie na broń.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy%3A%20coraz%20wi%C4%99cej%20ekstremist%C3%B3w%20ma%20pozwolenie%20na%20bro%C5%84&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79746227&x4=11400&x5=Niemcy%3A%20coraz%20wi%C4%99cej%20ekstremist%C3%B3w%20ma%20pozwolenie%20na%20bro%C5%84&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-coraz-wi%C4%99cej-ekstremist%C3%B3w-ma-pozwolenie-na-bro%C5%84%2Fa-79746227&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261023&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-coraz-więcej-ekstremistów-ma-pozwolenie-na-broń/a-79746227?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/64880439_401.jpg
Image caption Broń znaleziona przy rewizji u tzw. Obywateli Rzeszy (marzec 2021)
Image source picture alliance/dpa/Polizeipräsidium Nordhessen
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2024/wostpol240521_finreichbultr-wide_1_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/64880439_401.jpg&title=Niemcy%3A%20coraz%20wi%C4%99cej%20ekstremist%C3%B3w%20ma%20pozwolenie%20na%20bro%C5%84

Item 57
Id 79741158
Date 2026-10-23
Title Sondaż: AfD traci poparcie, chadecja Merza odrabia straty
Short title Sondaż: AfD traci poparcie. Zmniejsza się dystans do chadecji
Teaser Dwa punkty procentowe mniej dla AfD, dwa więcej dla chadecji. Różnica między partiami się zmniejsza – wynika z sondażu.

Przewaga AfD nad niemiecką chadecją CDU/CSU wyraźnie topnieje – wynika z najnowszego sondaż „Politbarometer” przygotowanego dla telewizji ZDF.

Gdyby wybory do Bundestagu odbyły się w najbliższą niedzielę, AfD (partia częściowo skrajnie prawicowa) straciłaby dwa punkty procentowe i mogłaby liczyć na 26 proc. głosów. Z kolei chadecja CDU/CSU zyskałaby dwa punkty procentowe i osiągnęła wynik 23 proc.

Problem dla koalicji Merza

Socjaldemokratyczna SPD poprawiłaby swój rezultat o jeden punkt procentowy do 14 proc. – wynika z sondażu. Zieloni straciliby dwa punkty i uzyskaliby 13 proc. poparcia. Partia Lewica spadłaby o jeden punkt do 11 proc., a liberałowie z FDP z wynikiem 3 proc. nie przekroczyliby progu wyborczego umożliwiającego wejście do parlamentu.

Wszystkie pozostałe partie zdobyłyby łącznie 10 proc. głosów (wzrost o dwa punkty procentowe). W tej grupie nie ma jednak żadnego ugrupowania, które mogłoby liczyć na co najmniej 3 proc. poparcia.

Według sondażu obecna koalicja rządowa CDU/CSU i SPD pod przewodnictwem kanclerza Friedricha Merza nadal nie dysponowałaby większością parlamentarną.

Drugi taki sondaż

Zmniejszenie dystansu między AfD a CDU/CSU było widoczne także w innym sondażu przeprowadzonym przez Instytut Demoskopii Allensbach i opublikowanym w czwartek, 22 października. Według tego sondażu na AfD głosowałoby obecnie 27 proc. Niemców, a na chadecję – 23 proc. We wcześniejszych sondażach różnica między partiami była większa.

Na potrzeby sondażu „Politbarometer” ośrodek badania opinii publicznej Forschungsgruppe Wahlen przeprowadził między 20 a 22 października telefoniczne i internetowe wywiady z 1225 losowo wybranymi osobami uprawnionymi do głosowania. Badanie jest reprezentatywne dla elektoratu w Niemczech.

(AFP, DPA/dom)

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>

Short teaser Dwa punkty procentowe mniej dla AfD, dwa więcej dla chadecji. Różnica między partiami się zmniejsza – wynika z sondażu.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Sonda%C5%BC%3A%20AfD%20traci%20poparcie%2C%20chadecja%20Merza%20odrabia%20straty&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79741158&x4=11395&x5=Sonda%C5%BC%3A%20AfD%20traci%20poparcie%2C%20chadecja%20Merza%20odrabia%20straty&x6=1&x7=%2Fpl%2Fsonda%C5%BC-afd-traci-poparcie-chadecja-merza-odrabia-straty%2Fa-79741158&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261023&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/sondaż-afd-traci-poparcie-chadecja-merza-odrabia-straty/a-79741158?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Sonda%C5%BC%3A%20AfD%20traci%20poparcie%2C%20chadecja%20Merza%20odrabia%20straty

Item 58
Id 79741520
Date 2026-10-23
Title Niemiecka prasa: krytycy zarzucają Polsce, że ukrywa homoseksualność Chopina
Short title Niemiecka prasa: Polacy nie mają odwagi przyznać, że Chopin był gejem
Teaser Fryderyk Chopin prawdopodobnie kochał mężczyzn, a Polska wciąż nie chce tego przyjąć do wiadomości – pisze „Die Welt” po niemieckiej premierze filmu „Chopin, Chopin!”.

Manuel Brug na łamach „Die Welt” narzeka, że najnowszy film po raz kolejny przedstawia „polskiego bohatera narodowego Fryderyka Chopina” jako osobę heteroseksualną, choć zdaniem autora artykułu, przeczą temu listy samego kompozytora. Brug pisze, że reżyser Michał Kwieciński przedstawił Chopina w sposób daleki od podręcznikowego – jako „próżnego, nerwowego, dowcipnego, a chwilami dość nieznośnego młodego człowieka”.

„Tego jednak film nie pokazuje i nie ma odwagi pokazać, choć czasy powinny już do tego dojrzeć: Chopin, którego imię nosi warszawskie lotnisko i który jest często pierwszą osobą, z którą symbolicznie spotykamy się po przybyciu do Polski, kochał mężczyzn - bez wzajemnego spełnienia, tęsknie i niespełnioną miłością” – czytamy w „Die Welt”.

„Chopin gejem? Nie w ultrakatolickiej Polsce”

Brug powołuje się na wydaną niedawno książkę „Mężczyźni Chopina”, w której szwajcarski dziennikarz i krytyk muzyczny Moritz Weber twierdzi, że relacje erotyczne z mężczyznami miały ważny wpływ na twórczość Chopina. Zdaniem dziennikarza „Die Welt”, fakt, że Chopin był gejem powinien czynić go jeszcze bardziej interesującym jako obiekt dzisiejszych fascynacji. „Problem w tym, że nie w ultrakatolickiej Polsce” – pisze Brug.

„Michał Kwieciński miał okazję uwzględnić ten wątek, choćby jako emocjonalną możliwość, w swoim chaotycznym, przewidywalnym i przez to nużącym filmie biograficznym. Zmarnował ją z hukiem” – ocenia autor. „Pruderyjna biografistyka XIX wieku do dziś nie chce zaakceptować bardzo prawdopodobnej homoseksualności najsłynniejszego polskiego artysty” – czytamy w „Die Welt”.

Polacy nie chcą oglądać Chopina jako geja

Film „Chopin, Chopin!” wszedł wczoraj (22.10.2026) do niemieckich kin pod tytułem „Chopin. Sonata w Paryżu”.

Wątek możliwej homoseksualności kompozytora pojawia się także w recenzji stołecznego dziennika „Berliner Morgenpost”. Gazeta również powołuje się na książkę Webera, pytając: Czy muzykologia uprawiała „straightwashing”, czyli przedstawiała Chopina jako osobę heteroseksualną, pomijając możliwe związki jednopłciowe?

„Film również trzyma się tej konwencji i po raz kolejny wyolbrzymia romans ze starszą od Chopina pisarką (George Sand – red.), która później przedstawiała ich relację raczej jako platoniczną. Zapewne nie będzie to ostatni film o Chopinie. Ale najwyraźniej Polacy nie chcą oglądać swojego bohatera w takim ujęciu” – czytamy w „Berliner Morgenpost”. Recenzent Peter Zander ocenia, że film przedstawia Chopina jako „gwiazdę pop swoich czasów”, ale przy tym serwuje widzom stereotyp niezrozumianego geniusza.

„Chopin, Chopin!” jak „Amadeusz” Formana

Życzliwiej obraz „Chopin, Chopin!” ocenia na łamach „Die Zeit” Wolfram Goertz, twierdząc, że twórcom filmu udała się rzadka sztuka: w spektakularny sposób pokazać, jak pracują kompozytorzy. Zdaniem recenzenta reżyser Michał Kwieciński umiejętnie przemienił Chopina – „polską narodową świętość” – w wiarygodnego człowieka, w czym zasługa również grającego tytułową rolę Eryka Kulma.

„Kulm wciela się w Chopina z niezwykłą charyzmą: jest pełen życia, próżny, czarujący, wrażliwy, a czasem również zagadkowo zamknięty w sobie. Nie gra poety przy fortepianie, lecz młodą gwiazdę swoich czasów, która potrzebuje aplauzu, a jednocześnie czuje się wyczerpana towarzyskim zgiełkiem. Pod tym względem film przypomina „Amadeusza” Miloša Formana” – czytamy w „Die Zeit”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Fryderyk Chopin kochał mężczyzn, a Polska wciąż nie chce tego przyznać – pisze „Die Welt” po premierze filmu o Chopinie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura::Niemiecka%20prasa%3A%20krytycy%20zarzucaj%C4%85%20Polsce%2C%20%C5%BCe%20ukrywa%20homoseksualno%C5%9B%C4%87%20Chopina&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79741520&x4=11399&x5=Niemiecka%20prasa%3A%20krytycy%20zarzucaj%C4%85%20Polsce%2C%20%C5%BCe%20ukrywa%20homoseksualno%C5%9B%C4%87%20Chopina&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-krytycy-zarzucaj%C4%85-polsce-%C5%BCe-ukrywa-homoseksualno%C5%9B%C4%87-chopina%2Fa-79741520&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261023&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-krytycy-zarzucają-polsce-że-ukrywa-homoseksualność-chopina/a-79741520?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Niemiecka%20prasa%3A%20krytycy%20zarzucaj%C4%85%20Polsce%2C%20%C5%BCe%20ukrywa%20homoseksualno%C5%9B%C4%87%20Chopina

Item 59
Id 79741594
Date 2026-10-23
Title Brutalne zabójstwo w Niemczech. Ślad prowadzi do Polski
Short title Brutalne zabójstwo w Niemczech. Ślad prowadzi do Polski
Teaser W Polsce aresztowano mężczyznę podejrzanego o brutalne zabicie kobiety w Niemczech. Zatrzymany to obywatel Polski.

W sprawie śmierci 35-letniej kobiety z Hesji, która została zabita 19 ciosami noża, śledczy zatrzymali podejrzanego w Polsce.

Jak poinformowały w piątek (23.10.2026) policja w Giessen oraz prokuratura w Marburgu, jest nim 42-letni mężczyzna, obywatel Polski. Jest podejrzany o zadanie kobiecie 19 śmiertelnych ciosów nożem. Następnie miał zbiec do Polski.

Byli w przeszłości związani

Według ustaleń śledczych sprawca i ofiara byli w przeszłości związani. Przed śmiercią 35-latka przebywała w schronisku dla kobiet z powodu problemów związanych z innym byłym partnerem.

W środę, 21 października, miała się spotkać z 42-letnim Polakiem w Marburgu na zachodzie Niemiec. Następnie, jak podejrzewają śledczy, mężczyzna ją zabił. Następnego dnia został zatrzymany w Polsce.

Prokuratura wystąpiła o ekstradycję Polaka

Motyw zbrodni i jej okoliczności pozostają niejasne. Prokuratura w Marburgu zapowiedziała wystąpienie o ekstradycję Polaka do Niemiec.

Ofiarę widziano ostatni raz we wtorek, 20 października, jak wychodziła z centrum handlowego w Marburgu. Po jej zaginięciu rozpoczęto poszukiwania. W środę śledczy odnaleźli jej ciało w zaroślach, kilka ulic od centrum handlowego.

Dziennik "Bild" podaje, że kobieta nazywała się Dejana P.

(AFP,

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser W Polsce aresztowano mężczyznę podejrzanego o brutalne zabicie kobiety w Niemczech. Zatrzymany to obywatel Polski.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Brutalne%20zab%C3%B3jstwo%20w%20Niemczech.%20%C5%9Alad%20prowadzi%20do%20Polski&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79741594&x4=11400&x5=Brutalne%20zab%C3%B3jstwo%20w%20Niemczech.%20%C5%9Alad%20prowadzi%20do%20Polski&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbrutalne-zab%C3%B3jstwo-w-niemczech-%C5%9Blad-prowadzi-do-polski%2Fa-79741594&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261023&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/brutalne-zabójstwo-w-niemczech-ślad-prowadzi-do-polski/a-79741594?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Brutalne%20zab%C3%B3jstwo%20w%20Niemczech.%20%C5%9Alad%20prowadzi%20do%20Polski

Item 60
Id 79739330
Date 2026-10-23
Title Niemiecka prasa: Ukraina upamiętni UPA, w Polsce rośnie sprzeciw wobec pomocy dla Kijowa
Short title Prasa: Polska i Ukraina nadal nie rozliczyły się z krwawą przeszłością
Teaser Obwód lwowski planuje rok pamięci Ukraińskiej Powstańczej Armii, prowokując kolejny konflikt z Polską, w której narasta sprzeciw wobec wspierania Ukrainy – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”cytuje reakcje polskich i ukraińskich polityków oraz przedstawia historyczne tło sporu między oboma krajami, który ponownie rozgorzał po decyzji rady obwodu lwowskiego. Ta ogłosiła rok 2027 rokiem pamięci Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).

Dziennik tłumaczy też powody tej decyzji. „W zachodniej Ukrainie, inaczej niż w pozostałych częściach kraju, niemało osób identyfikuje się z UPA. Istnieje tam wiele pomników i nazw ulic upamiętniających tę formację oraz jej przedstawicieli” – pisze na łamach „FAZ” Stefan Locke.

Autor artykułu przypomina, że do otwartego polsko-ukraińskiego sporu doszło wiosną, gdy prezydent Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek ukraińskich sił specjalnych tytuł „Bohaterów UPA”. W odpowiedzi prezydent Karol Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego – najwyższe polskie odznaczenie państwowe. Zełenski i inni ukraińscy politycy, w tym trzej byli prezydenci, odesłali swoje odznaczenia do Warszawy.

Przygaszony konflikt wybucha na nowo

„Od tego czasu konflikt jedynie powierzchownie przycichł. Na polskiej prawicowej i konserwatywnej scenie politycznej, także w związku z przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi, narasta sprzeciw wobec wspierania Ukrainy przez Polskę” – czytamy w „FAZ”.

Dziennik pisze, że na początku wojny Polska udzieliła Ukrainie ogromnej pomocy wojskowej i przyjęła ponad milion ukraińskich uchodźców. Dziś już przestała znajdować się w czołówce państw udzielających pomocy, a Ukraińcy spotykają się w Polsce z niechęcią i narażeni są na ataki. „Im dłużej trwa wojna, tym częściej w Warszawie pojawia się pytanie, jak długo kraj będzie jeszcze w stanie ponosić takie koszty” – pisze frankfurcki dziennik.

Nowa pewność siebie Ukrainy

„Ukraina natomiast, dzięki niemal pięciu latom obrony przed Rosją, nabiera nowej pewności siebie i domaga się prawa do samodzielnego wybierania własnych bohaterów” – kontynuuje „FAZ”. Wyjaśnia, że w Ukrainie UPA postrzegana jest przede wszystkim jako armia, która walczyła z niemieckimi i sowieckimi okupantami o niepodległą Ukrainę i która dziś ma stanowić wzór w ponownej walce obronnej przeciwko Moskwie. W Polsce UPA uchodzi natomiast za organizację zbrodniczą ze względu na dokonane przez nią masakry.

Stefan Locke twierdzi, że kolejny polsko-ukraiński konflikt może zostać wykorzystany przez polską prawicę do mobilizowania elektoratu przed wyborami. „Incydent może zwiększyć poparcie dla planu prawicowych i skrajnie prawicowych polskich posłów z PiS, Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej. W Sejmie wezwali oni rząd do zorganizowania 11 listopada, w Święto Niepodległości Polski, marszu niepodległości we Lwowie” – pisze autor „FAZ”, dodając, że przedstawiciele koalicji rządzącej określili pomysł jako „kompletną głupotę” i „szaleństwo”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Lwów planuje rok pamięci UPA, w Polsce narasta sprzeciw wobec wspierania Ukrainy – pisze niemiecki dziennik.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%3A%20Ukraina%20upami%C4%99tni%20UPA%2C%20w%20Polsce%20ro%C5%9Bnie%20sprzeciw%20wobec%20pomocy%20dla%20Kijowa&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79739330&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%3A%20Ukraina%20upami%C4%99tni%20UPA%2C%20w%20Polsce%20ro%C5%9Bnie%20sprzeciw%20wobec%20pomocy%20dla%20Kijowa&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-ukraina-upami%C4%99tni-upa-w-polsce-ro%C5%9Bnie-sprzeciw-wobec-pomocy-dla-kijowa%2Fa-79739330&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261023&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-ukraina-upamiętni-upa-w-polsce-rośnie-sprzeciw-wobec-pomocy-dla-kijowa/a-79739330?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/77918704_401.jpg
Image caption Polsko-ukraińska nieprzepracowana historia. Marsz pamięci ofiar rzezi wołyńskiej w Warszawie 2024 r.
Image source Aleksander Kalka/NurPhoto/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77918704_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%3A%20Ukraina%20upami%C4%99tni%20UPA%2C%20w%20Polsce%20ro%C5%9Bnie%20sprzeciw%20wobec%20pomocy%20dla%20Kijowa

Item 61
Id 79738065
Date 2026-10-23
Title Demontaż UE i gaz z Rosji. AfD w Parlamencie Europejskim ujawnia plan na Europę
Short title Demontaż potęgi UE i gaz z Rosji. AfD ujawnia plan na Europę
Teaser Rewizja traktatów, Komisja Europejska służebna wobec państw, wyjście Niemiec z Schengen, jeśli UE „nie da rady chronić granic”. Liderka AfD Alice Weidel zaproponowała w PE zmiany, które oznaczałyby demontaż potęgi Unii.

„Unia Europejska nie jest już grupą suwerennych państw”. Czym zatem jest, tego Alice Weidel już nie tłumaczy. W deszczowy strasburski wieczór liderka Alternatywy dla Niemiec - partii klasyfikowanej jako częściowo skrajnie prawicowa - i dwaj niemieccy europosłowie AfD prezentują za to wypełnionej dziennikarzami sali konferencyjnej Parlamentu Europejskiego wizję tego, czym UE według nich powinna się stać.

Wizję Unii z wybitymi zębami, okrojonej z pieniędzy struktury podległej państwom narodowym, pozbawionej kompetencji ustawodawczych i wpływu na politykę globalną.

Towarzyszący Weidel na konferencji politycy AfD z frakcji Europa Suwerennych Narodów (ESN), René Aust i Alexander Sell, krytykują ustrój Unii i jej instytucje. Podkreślają, że „miną czasy, w których my, Niemcy, jesteśmy kasjerem Europy”. I chcą, aby „stosunki między szczeblem europejskim a krajowym zostały ponownie przywrócone do właściwej równowagi”.

Jak ją rozumieją? Cytujemy: „Nie może być tak, że przewodnicząca Komisji Europejskiej uważa, iż ma prawo dyktować szefowi państwa, w jaki sposób ma on kierować swoim krajem. Komisja i szczebel europejski muszą służyć narodom Europy”.

„UE nie jest już grupą suwerennych państw”

Sama Weidel zastrzega, że chce pozostania Niemiec w UE, ale postuluje odebranie europejskim organom wspólnotowych kompetencji. Jej zdaniem „UE nie jest już grupą suwerennych państw”, zaś „podejmowanie decyzji na poziomie suwerennym powinno odbywać się w parlamentach krajowych”.

Dla Komisji Europejskiej przewiduje rolę „pomocniczą” wobec państw i kwestionuje jej inicjatywę ustawodawczą. Jej zdaniem „proces podejmowania decyzji w UE powinien zostać oddany rządom krajowym”.

Weidel domaga się też reformy traktatów europejskich. W tym miejscu mówi, że chodzi jej m.in. o zaprzestanie finansowania zadłużonych państw i reformy Europejskiego Banku Centralnego. Wcześniej wylicza gospodarcze bolączki UE: jej zdaniem „Europejczycy biednieją”, trwa spadek siły nabywczej, waluta jest „dotknięta inflacją”, unijne granice są „otwarte”, wielu krajom, w tym Niemcom, grozi kryzys zadłużenia, a Zielony Ład to „ideologiczna gorączka”, która rzekomo niszczy europejski przemysł i prowadzi do problemów z zaopatrzeniem w energię.

Podkreśla też, że jeśli Unia „nie będzie w stanie chronić granic”, to decyzja o ich ochronie powinna należeć do „suwerennych państw”, a jeśli Schengen nie działa, to Niemcy „powinny wyjść z Schengen i bronić swoich granic”.

„Nowy Ład”

Dziennikarze mają szansę zadać liderce AfD dosłownie kilka pytań, po czym tłum polityków i pracowników mediów rusza przez cały Parlament do jednego z jego bocznych budynków, imienia Salvadora de Madariagi (nota bene wielkiego propagatora zjednoczonej Europy), gdzie AfD zorganizowała polityczne spotkanie. Plakaty zapowiadające „Nasz Nowy Ład dla Europy”, opatrzone wizerunkiem Alice Weidel, wiszą od początku sesji plenarnej na tablicach w PE.

Słyszę od jednego z asystentów, że spotkanie jest otwarte dla mediów, choć liderka „raczej na kolejne pytania już nie odpowie”. Dziennikarze czekają przed salą, Weidel przechodzi przed szpalerem kamer i nagle słyszymy, że więcej ludzi wpuścić się już nie da, bo sala pełna. W chaosie i wśród protestów udaje mi się wcisnąć do środka, drzwi zamykają się tuż za mną.

Na stolikach kawa, sok, woda i program „Nowy Ład”. Już w drugim akapicie mowa o „fundamentalnej przebudowie europejskiej współpracy”. Dalej jest o cięciu unijnego budżetu, powiązaniu siły głosu w radzie zarządzającej Europejskim Bankiem Centralnym z gospodarczą i finansową siłą danego państwa, oraz o „oddaniu niemieckiemu społeczeństwu decyzji o tym, jaką drogą Niemcy powinny iść w polityce europejskiej”, jeśli pomimo zdobycia przez AfD władzy w 2029 roku nie uda się osiągnąć „zmian w UE leżących w niemieckim interesie”.

Rosyjski gaz

Wśród „swoich” Weidel, Aust i Sell są swobodniejsi, rozwijają wątki z konferencji, żartują z ideologicznymi przyjaciółmi z prawicowych frakcji PE. Unijna instytucja – Parlament – zapewnia tłumaczenie symultaniczne na wszystkie języki, których potrzebuje to w dużej części eurosceptyczne zgromadzenie.

Na sali są m.in. polscy europosłowie PiS z konserwatywno-prawicowej frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów: Jacek Ozdoba, Arkadiusz Mularczyk, Ryszard Czarnecki i Tobiasz Bocheński, który zadaje Alice Weidel kluczowe z punktu widzenia Europy Środkowo-Wschodniej pytanie.

Poprzedziwszy wstępem o tym, że jego środowisko polityczne i frakcję ESN (Europa Suwerennych Narodów) łączy krytyka obecnego funkcjonowania UE, Bocheński podkreśla, że z polskiej i środkowoeuropejskiej perspektywy Rosja jest największym zagrożeniem bezpieczeństwa i dobrobytu regionu. I choć wiadomym jest, że niemiecka gospodarka potrzebuje gazu, to Polska jest największym partnerem gospodarczym Niemiec. Jaką AfD ma tu więc propozycję?

W odpowiedzi Weidel odkrywa karty: – Chciałabym wyrazić się jasno: nasza partia stawia na pierwszym miejscu interes Niemiec – mówi i dodaje od razu, że w tej chwili niemiecki przemysł, uzależniony od rosyjskiego gazu i ropy, odcięty od nich – umiera.

O Polsce: „Za dużo myśli o przeszłości”

Szefowa AfD wylicza, że w interesie Niemiec jest mieć dobre stosunki z Rosją, USA, Chinami, Polską i Ukrainą.

Po czym podkreśla, że „całkowicie rozumie punkt widzenia” Bocheńskiego, ale relacje między Polską a Niemcami powinny „wejść na nowy poziom – bo teraz jest czasem za dużo myślenia o przeszłości – oparty na zaufaniu i partnerstwie”, ale też „dający drugiemu narodowi żyć i szanujący go – z wzajemnością”.

– A obecnie potrzebujemy zrównoważonego, niezawodnego i taniego źródła energii, którego dostawy Rosja gwarantowała przez ostatnie cztery dekady - kwituje Weidel, dodając, że „zresztą nie tylko Niemcy tę energię importowały, ale wszystkie kraje Europy” i taki był niemiecki model biznesowy, zniszczony – jej zdaniem – przez „unijne sankcje i atak terrorystyczny na rurociąg Nord Stream”.

„Jak Polska chce, proszę bardzo”

Po spotkaniu Weidel umyka przed reporterami do windy. Europoseł Bocheński ocenia w rozmowie z DW, że liderka AfD na część jego pytania nie odpowiedziała, a to, co odpowiedziała, nie jest zgodne z interesem Polski.

Dopytuję też europosła Alexandra Sella, czy plan dywersyfikacji źródeł energii, uwzględniający powrót do dostaw z Rosji, nie kłóci się dla AfD z suwerennością Niemiec. Europoseł problemu nie widzi: receptą jest dywersyfikacja, Niemcy handlują z USA, Chinami, Polską – i chcą wrócić do handlu z Rosją.

Gdy pytam o postulowane przez AfD zakończenie finansowania przez Niemcy wspierania Ukrainy, Sell ripostuje, że „Niemcy finansują wojnę w Ukrainie bardziej niż Polska”, natomiast AfD widzi wzrost biedy w Niemczech i dlatego chce przestać wydawać pieniądze na wojnę.

Sell nie sądzi też, że takie odpuszczenie sprawy Rosja potraktuje jako słabość Niemiec, zaś „jeśli Polska chce dalej finansować wojnę, to proszę bardzo”. Gdy zwracam uwagę, że Niemcy są silniejszym krajem od Polski, europoseł AfD zaprzecza. – Nie są. Polscy imigranci wracają do Polski, bo tam można więcej zarobić. Polska gospodarka świetnie sobie radzi. Więc wspierajcie Ukrainę, jeśli to takie dla was ważne – kończy.

Short teaser Osłabienie i przebudowa UE zgodnie z „interesem Niemiec”, powrót do gazu z Rosji. AfD w PE ujawniła plan na Europę.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Demonta%C5%BC%20UE%20i%20gaz%20z%20Rosji.%20AfD%20w%20Parlamencie%20Europejskim%20ujawnia%20plan%20na%20Europ%C4%99&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79738065&x4=12095&x5=Demonta%C5%BC%20UE%20i%20gaz%20z%20Rosji.%20AfD%20w%20Parlamencie%20Europejskim%20ujawnia%20plan%20na%20Europ%C4%99&x6=1&x7=%2Fpl%2Fdemonta%C5%BC-ue-i-gaz-z-rosji-afd-w-parlamencie-europejskim-ujawnia-plan-na-europ%C4%99%2Fa-79738065&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261023&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/demontaż-ue-i-gaz-z-rosji-afd-w-parlamencie-europejskim-ujawnia-plan-na-europę/a-79738065?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79726327_401.jpg
Image caption Alice Weidel (w środku), współprzewodnicząca AfD, oraz europosłowie AfD René Aust (z prawej) i Alexander Sell podczas konferencji "Nowy Ład dla Europy" w Parlamencie Europejskim
Image source Ann-Krisitn Wenzel/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79726327_401.jpg&title=Demonta%C5%BC%20UE%20i%20gaz%20z%20Rosji.%20AfD%20w%20Parlamencie%20Europejskim%20ujawnia%20plan%20na%20Europ%C4%99

Item 62
Id 79739272
Date 2026-10-23
Title Upały zabiły 50 tys. osób w Europie. Rekord w 2026 roku
Short title Upały zabiły 50 tys. osób w Europie. Rekord w 2026 roku
Teaser Nigdy wcześniej w Europie nie odnotowano tylu zgonów z powodu upałów, co latem 2026 roku. Naukowcy alarmują: skutki ocieplenia klimatu coraz bardziej widoczne.

Według szacunków brytyjskich naukowców letnia fala upałów w tym roku kosztowała życie około 50 tys. mieszkańców europejskich miast. To więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Badacze przypisują niemal dwie trzecie (65 proc.) tych zgonów bezpośrednio zmianom klimatycznym spowodowanym działalnością człowieka.

Analizie poddano dane z ponad 850 obszarów miejskich w krajach UE, Wielkiej Brytanii, Norwegii i Szwajcarii, zamieszkanych przez około 40 proc. ludności tych państw. Dla porównania: w 2022 roku w tym regionie odnotowano około 29 tys. zgonów związanych z upałami. Wówczas 59 proc. tych przypadków przypisano zmianom klimatu.

Naukowcy z londyńskiego Imperial College oraz Londyńskiej Szkoły Higieny i Medycyny Tropikalnej opracowali metodę szacowania liczby ofiar upałów na podstawie danych historycznych od 2000 roku i porównali wyniki z oficjalnymi statystykami. Następnie, stosując tę samą metodę, obliczyli hipotetyczną liczbę zgonów związanych z upałem, do których doszłoby bez skutków antropogenicznych zmian klimatu. Różnica między tymi wartościami pokazuje nadwyżkę śmiertelności spowodowaną ociepleniem wywołanym emisją gazów cieplarnianych.

W czerwcu szczególnie wiele ofiar

Według badaczy szczególnie dramatyczne skutki przyniósł czerwiec 2026 roku. Niemal jedna trzecia wszystkich zgonów związanych z upałami przypadła na okres od 17 czerwca do 1 lipca. W tym czasie temperatury były średnio o pięć stopni Celsjusza wyższe od średniej z lat 1991-2020.

– Możemy z dużą pewnością stwierdzić, że lato 2026 roku było najgorszym od początku pomiarów pod względem śmiertelności związanej z upałami na rozległych obszarach Europy – powiedziała Clair Barnes, badaczka z Imperial College, specjalizująca się w ekstremalnych zjawiskach pogodowych i zmianach klimatu. – Za tymi statystykami kryją się prawdziwi ludzie, którzy stracili życie, oraz rodziny pogrążone w żałobie – dodała.

Miasta źle przystosowane

Naukowcy podkreślają, że skutki upałów dotknęły nie tylko osoby starsze. Szacuje się, że około 6 tys. spośród 50 tys. ofiar miało mniej niż 65 lat.

– Coraz wyraźniej widać, że nasze miasta są źle przystosowane do rosnących temperatur. Kluczowe jest więc wzmocnienie działań adaptacyjnych – podkreślił epidemiolog Pierre Masselot z Londyńskiej Szkoły Higieny i Medycyny Tropikalnej.

– Oznacza to między innymi ochładzanie miast poprzez zwiększanie liczby terenów zielonych i ograniczanie zanieczyszczenia środowiska, a także zapewnienie mieszkańcom odpowiedniej opieki medycznej – dodał.

(DPA/dom)

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>

Short teaser Nigdy wcześniej w Europie nie odnotowano tylu zgonów z powodu upałów, co latem 2026 roku. To też skutki zmian klimatu.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Upa%C5%82y%20zabi%C5%82y%2050%20tys.%20os%C3%B3b%20w%20Europie.%20Rekord%20w%202026%20roku&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79739272&x4=11400&x5=Upa%C5%82y%20zabi%C5%82y%2050%20tys.%20os%C3%B3b%20w%20Europie.%20Rekord%20w%202026%20roku&x6=1&x7=%2Fpl%2Fupa%C5%82y-zabi%C5%82y-50-tys-os%C3%B3b-w-europie-rekord-w-2026-roku%2Fa-79739272&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261023&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/upały-zabiły-50-tys-osób-w-europie-rekord-w-2026-roku/a-79739272?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Upa%C5%82y%20zabi%C5%82y%2050%20tys.%20os%C3%B3b%20w%20Europie.%20Rekord%20w%202026%20roku

Item 63
Id 79737928
Date 2026-10-23
Title Nowy rodzaj zagrożenia. Prasa o krytycznych lukach w zabezpieczeniach PHP
Short title AI otwiera puszkę Pandory. Prasa o lukach w zabezpieczeniach PHP
Teaser Wykryte dzięki sztucznej inteligencji poważne luki w popularnym języku programowania PHP wywołały panikę w internecie. Mogą umożliwić hakerom przejęcie kontroli nad podatnymi serwerami. Gazety komentują.

Według „Frankfurter Allgemeine Zeitung” sama idea etycznych hakerów, którzy ujawniają luki w zabezpieczeniach i informują o nich rządy, nie jest niczym nowym. „Nowe są natomiast narzędzia, którymi dysponują. Najpotężniejsze modele sztucznej inteligencji potrafią już wykonywać zadania, z którymi człowiek nie jest w stanie sobie poradzić. Na szczęście – chyba można tak powiedzieć – te wyjątkowo zaawansowane modele nie są na ogół dostępne dla wszystkich. Jak pokazuje przykład modelu AI Claude Mythos Preview modele te są najpierw poddawane ograniczeniom i są odpowiednio modyfikowane, tak długo, aż uda się w dużej mierze zagwarantować, że zwykli użytkownicy nie będą mogli wykorzystywać ich do włamywania się do systemów infrastruktury krytycznej” – czytamy.

Jakie są tego konsekwencje, pokazuje właśnie luka w zabezpieczeniach PHP. „Bezpieczeństwo całych państw, rządów i urzędów zależy od dobrej woli amerykańskich gigantów technologicznych, którzy muszą w odpowiednim momencie udostępnić właściwym instytucjom swoje najpotężniejsze modele AI lub przynajmniej informacje uzyskane za ich pomocą”– wskazuje opiniotwórczy dziennik.

AI otwiera puszkę Pandory

„Frankfurter Rundschau” komentuje: „Przypadek PHP pokazuje dylemat współczesnego świata. Bez zaawansowanych narzędzi AI potencjalnie niebezpieczne luki w zabezpieczeniach powszechnie używanych systemów prawdopodobnie pozostałyby niewykryte lub niezauważone. Skutki ataku mogłyby zagrozić zarówno operatorom stron internetowych, jak i przede wszystkim ich użytkownikom. Istnieje ryzyko utraty wrażliwych informacji, w tym danych finansowych. Sztuczna inteligencja otwiera puszkę Pandory.

Gdy na rynek trafia jakiś model, tracimy kontrolę nad tym, kto wykorzysta tę technologię i do czego. Możliwe są dwa scenariusze, które dobrze pokazują ten dylemat. W pierwszym sztuczna inteligencja wykrywa i usuwa wszystkie luki w oprogramowaniu. Efektem byłby okres cyfrowej stabilności. W drugim tylko nieliczne państwa i podmioty zyskują przewagę technologiczną i wykorzystują ją jako narzędzie nacisku. Wówczas pytanie o to, kto dysponuje najpotężniejszą AI, staje się kwestią bezpieczeństwa narodowego. Pozostaje mieć nadzieję, że świat zjednoczy się w solidarności i w przyszłości będzie wspólnie walczył z tym nowym rodzajem zagrożenia”.

Dziennik ekonomiczny „Handelsblatt” jest zdania, że dla gospodarki oznacza to zaostrzenie i tak już poważnego problemu. Firmy korzystające z systemów muszą zabezpieczać je przed lawiną luk w zabezpieczeniach, o których właśnie się dowiadują, a jednocześnie przygotowywać się na niezauważalne dotychczas zagrożenia. Same aktualizacje i kontrole bezpieczeństwa już nie wystarczają.

„W dziedzinie bezpieczeństwa IT sytuacja wygląda podobnie jak w wojsku: gdy jedna strona modernizuje swoje wyposażenie techniczne, druga musi podążać za nią. W przyszłości przedsiębiorstwa nie będą już w stanie bronić się przed zagrożeniami wyłącznie za pomocą ręcznych kontroli i analityków – będą musiały również zautomatyzować systemy obronne. Dla wielu firm może to stanowić spore wyzwanie” – zauważa dziennik, podkreślając, że szczególnie narażone są małe i średnie przedsiębiorstwa. „Jak ostrzega Federalny Urząd ds. Bezpieczeństwa Informatycznego (BSI), około 80 procent zgłoszonych ataków z wykorzystaniem oprogramowania złośliwego jest skierowanych właśnie przeciwko nim – ponieważ sprawcy wybierają przede wszystkim cele łatwe do zaatakowania” – czytamy.

„Grozi nam walka agentów”

„Luka w zabezpieczeniach języka programowania PHP sprawiła, że systemy na całym świecie były narażone na ataki. To, że została ona wykryta, nie jest zasługą informatyków, lecz modeli językowych” – komentuje „Neue Osnabrücker Zeitung”.

Jak podkreśla, ręczna weryfikacja kodu odeszła do historii. Ale problem polega na tym, że sztuczna inteligencja wykrywa luki również dla przestępców. Po ostrzeżeniu ze strony BSI niemieckie władze i firmy odcięły dostęp do swoich systemów – i uciekły w analogową przeszłość. Problem można rozwiązać poprzez aktualizację. Jednak modele językowe przewyższają możliwości człowieka. „Grozi nam walka agentów: systemy sztucznej inteligencji, które chronią, przeciwko tym, które atakują. Człowiekowi często pozostaje jedynie rola widza, który w razie potrzeby wyciąga wtyczkę” – konstatuje regionalny dziennik.

Według lokalnego dziennika z Norymbergi „Nürnberger Nachrichten” bezpieczeństwo cyfrowe i obrona muszą stać się integralną częścią polityki. „Trzeba też ograniczyć zależność od amerykańskich firm – przecież mogą one odciąć Europejczyków, od swoich usług, jeśli zażąda tego autokrata zasiadający w Białym Domu. I jeszcze jedno: musimy zachować większą ostrożność. Internet tylko z pozoru jest rajem. W rzeczywistości to również pole bitwy” – czytamy.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Wykryte dzięki AI poważne luki w popularnym języku programowania PHP wywołały panikę w internecie. Gazety komentują.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Nowy%20rodzaj%20zagro%C5%BCenia.%20Prasa%20o%20krytycznych%20lukach%20w%20zabezpieczeniach%20PHP&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79737928&x4=11397&x5=Nowy%20rodzaj%20zagro%C5%BCenia.%20Prasa%20o%20krytycznych%20lukach%20w%20zabezpieczeniach%20PHP&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnowy-rodzaj-zagro%C5%BCenia-prasa-o-krytycznych-lukach-w-zabezpieczeniach-php%2Fa-79737928&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261023&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nowy-rodzaj-zagrożenia-prasa-o-krytycznych-lukach-w-zabezpieczeniach-php/a-79737928?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79730816_401.jpg
Image caption Luka w zabezpieczeniach języka programowania PHP sprawiła, że systemy na całym świecie były narażone na ataki
Image source Rob Engelaar/ANP/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79730816_401.jpg&title=Nowy%20rodzaj%20zagro%C5%BCenia.%20Prasa%20o%20krytycznych%20lukach%20w%20zabezpieczeniach%20PHP

Item 64
Id 79736519
Date 2026-10-23
Title Węgry: 70 lat od krwawego powstania. Peter Magyar ma jasny cel
Short title Węgry upamiętniają rewolucję 1956 roku. Szykują się wielkie obchody
Teaser Przed 70 laty Związek Radziecki krwawo stłumił węgierską rewolucję. Obecny premier Peter Magyar chce sprostować groteskowo wypaczony przez Orbana obraz historii i rozliczyć się z jego skorumpowaną autokracją.

Węgierski premier Peter Magyar – z wykształcenia prawnik – przywiązuje dużą wagę do znajomości historii i kultury pamięci. Podczas wystąpień często przybliża historyczne konteksty, dobierając je do miejsca i okazji. Przywołuje postaci z dziejów Węgier, których nazwiska wielu jego rodaków musi najpierw sprawdzić w encyklopedii. Zdarza się też, że celowo przenosi posiedzenia rządu do miejsc o szczególnym znaczeniu historycznym.

W piątek, 23 października, Magyar organizuje największe jak dotąd w ciągu niespełna sześciu miesięcy jego urzędowania wydarzenie upamiętniające – uroczystości z okazji 70. rocznicy węgierskiej rewolucji z 1956 roku, skierowanej przeciw komunizmowi i dominacji ZSRR. Powstanie to zostało krwawo stłumione przez wojska radzieckie. Oprócz kilkudziesięciu wydarzeń upamiętniających, które odbędą się w Budapeszcie, rocznica będzie obchodzona także w wielu innych miejscach w całym kraju, gdzie wspominane są przełomowe tygodnie 1956 roku.

Udział w uroczystości zapowiedziało wielu zagranicznych gości, w tym przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Po południu Magyar wygłosi przemówienie na placu Kossutha przed parlamentem. Będą to jedne z największych obchodów tego rodzaju od 1990 roku, kiedy 23 października – dzień rozpoczęcia węgierskiej rewolucji w 1956 roku – ustanowiono świętem państwowym.

Rzadki moment narodowej jedności

Chociaż tegoroczna uroczystość bez kogoś takiego jak Peter Magyar miałaby skromniejszy charakter, nie jest to bynajmniej przesadne widowisko historyczne.

Temat węgierskiego powstania narodowego jest na Węgrzech, po odwołaniu reżimu Orbana w kwietniu 2026 roku, raczej niezwykle aktualny i bolesny. Rewolucja 1956 roku była jednym z nielicznych momentów jedności narodowej we współczesnej historii kraju. Studenci, naukowcy i robotnicy wspólnie wystąpili wówczas przeciwko sowieckiemu totalitaryzmowi i politycznym represjom. Pamięć o rewolucji oraz żądanie godnego ponownego pochówku premiera Imre Nagya, straconego za rolę, jaką odegrał podczas powstania, stały się z kolei w 1989 roku jednym z czynników, które doprowadziły do upadku dyktatury i zmiany systemu politycznego.

Viktor Orban rozpoczął wielką karierę polityczną 16 czerwca 1989 roku, wygłaszając słynne przemówienie na placu Bohaterów w Budapeszcie. Tego dnia odbył się ponowny pochówek Imre Nagya i jego współpracowników. Orban zażądał wówczas wycofania wojsk radzieckich z Węgier. Wbrew uporczywie powtarzanej legendzie nie był jednak tego dnia pierwszym, który wysunął takie żądanie. Kilka minut przed nim głos zabrał Sandor Racz, przewodniczący Centralnej Rady Robotniczej Budapesztu z 1956 roku. Wezwał on, by „pomóc Związkowi Radzieckiemu wycofać jego wojska z terytorium naszej węgierskiej ojczyzny tak szybko, jak to możliwe”.

Jak Orban zmieniał historyczną narrację

Po tym jak Viktor Orban po raz drugi objął urząd premiera w 2010 roku, zarówno on sam jak i propagandyści jego obozu zaczęli naginać pamięć o 1956 roku do własnych potrzeb, posługując się przy tym niejednokrotnie absurdalnymi kłamstwami.

Prawdopodobnie po to, by nie drażnić Moskwy, Orban z każdym rokiem coraz bardziej pomijał w rocznicowych przemówieniach 23 października krwawą rolę radzieckiego imperializmu. W końcu niemal całkowicie zniknęła ona z jego wystąpień. Były to sceny rodem z książek Georga Orwella, w których fałszowano historię.

Portal Telex policzył, że w rocznicowym przemówieniu Orbana z 23 października 2025 roku słowo „Bruksela” padło aż 21 razy. O Moskwie premier nie wspomniał ani razu. Przymiotnika „rosyjski” użył dwa razy, a „sowiecki” – tylko raz.

Nieco wcześniej bliski współpracownik Orbana, szef jego kampanii wyborczej oraz imiennik, Balazs Orban, posunął się nawet do stwierdzenia, że ze względu na własne doświadczenia Węgier z 1956 roku kraj ten nie zalecałby Ukrainie stawiania oporu podczas rosyjskiej inwazji sprzed czterech lat. „Mając na uwadze doświadczenia z 1956 roku, nie zrobilibyśmy tego, co zrobił Zełenski, ponieważ byłoby to nieodpowiedzialne” – powiedział.

Sześć i pół miesiąca po odsunięciu Orbana od władzy Peter Magyar chce nie tylko skorygować obraz wydarzeń z 1956 roku i przywrócić właściwe miejsce pamięci o rewolucji. Zamierza także stworzyć nowy moment narodowej jedności w węgierskim społeczeństwie, głęboko podzielonym po 16 latach rządów Orbana. Magyar idzie jeszcze dalej: odsunięcie w 2026 roku systemu Orbana od władzy postrzega jako dopełnienie rewolucji 1956 roku – pokojową rewolucję i początek kolejnej zmiany systemowej. Obchody rocznicy chce również wykorzystać do rozliczenia rządów poprzednika.

Dopełnienie rewolucji z 1956 roku

Już 16 czerwca 2026 roku Magyar mówił na forum węgierskiego parlamentu: „Po 70 latach widzimy, że naród węgierski dotarł tam, dokąd zmierzali rewolucjoniści z 1956 roku. Z własnej woli nasza ojczyzna stała się częścią wolnego świata. Zmyła z siebie hańbę dyktatury i okupacji. Otworzyła nowy rozdział w swojej historii. Będziemy to wspólnie świętować 23 października”.

W swoim przemówieniu Magyar powiedział również, że swój słynny występ na placu Bohaterów w 1989 roku Orban „zamienił na drobne” Aż trzykrotnie podkreślił, że rewolucjoniści z 1956 roku „wybrali ojczyznę zamiast partii”, kierując te słowa w stronę posłów Fideszu, ugrupowania Orbana.

Pamięć, która dzieliła

Pamięć o rewolucji 1956 roku od połowy lat 90. regularnie staje się źródłem głębokich podziałów w węgierskim społeczeństwie i debacie publicznej. W 1994 roku premierem Węgier został socjalistyczny polityk Gyula Horn. W latach 1989-1990 pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych w komunistycznym rządzie reform, ale w 1956 roku służył również w specjalnych oddziałach wojskowych, tzw. brygadach w kufajkach, które pomagały wojskom radzieckim tłumić rewolucję. Horn zaprzeczał, jakoby sam dopuszczał się zabójstw, ale swoją służbę w tych oddziałach skomentował słowami: „No i co z tego?”.

Także po 2000 roku Węgry miały jeszcze dwóch premierów z komunistyczną przeszłością. Jednym z nich był Pater Medgyessy, który przez wiele lat pracował jako oficer kontrwywiadu pod pseudonimem „D-209”.

Przemówienie jego następcy, Ferenca Gyurcsanya, byłego działacza komunistycznej organizacji młodzieżowej w związku z obchodami 50. rocznicy rewolucji, 23 października 2006 roku, doprowadziło do największych w okresie postkomunistycznym zamieszek. Towarzyszyła im niezwykle brutalna interwencja policji. Bezpośrednią przyczyną było ujawnienie nagrania z wewnętrznego przemówienia, w którym Gyurcsany przyznał, że jego Partia Socjalistyczna przed wyborami wiosną 2006 roku świadomie oszukiwała społeczeństwo w sprawie sytuacji gospodarczej i planowanych oszczędności.

Ujawnienie akt agentów

Zamieszki z października 2006 roku wpłynęły także na kształtowanie się poglądów politycznych Petera Magyara,obecnego premiera Węgier. Pochodzący z konserwatywnej rodziny inteligenckiej Magyar był wówczas młodym prawnikiem i pomagał ofiarom policyjnej przemocy podczas zamieszek.

Magyar chce dziś nie tylko rozliczyć się z rządami Orbana, lecz także ponownie otworzyć dawno zamknięty rozdział historii Węgier: komunistyczną przeszłość służb bezpieczeństwa państwa. Ujawnienie akt agentów – wykazów nazwisk funkcjonariuszy, agentów i informatorów węgierskiej bezpieki – pierwotnie planowano na 23 października. Z przyczyn technicznych termin przesunięto na 4 listopada, czyli dzień, w którym w 1956 roku rozpoczęła się wielka ofensywa wojsk radzieckich mająca stłumić węgierską rewolucję.

Choć były premier Viktor Orban niedawno wezwał do „narodowego oporu” przeciwko rządowi Petera Magyara, a jego niejednoznaczna wypowiedź nie wykluczała nawet użycia przemocy, ponowne wybuchy zamieszek 23 października wydają się mało prawdopodobne. Premier Peter Magyar i jego partia Tisza cieszą się bezprecedensowym poparciem społecznym. Dlatego tegoroczne obchody 23 października mogą rzeczywiście stać się świętem jedności narodowej.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Short teaser 70 lat po krwawym stłumieniu węgierskiej rewolucji Peter Magyar chce odkłamać historię i rozliczyć rządy Orbana.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::W%C4%99gry%3A%2070%20lat%20od%20krwawego%20powstania.%20Peter%20Magyar%20ma%20jasny%20cel&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79736519&x4=12095&x5=W%C4%99gry%3A%2070%20lat%20od%20krwawego%20powstania.%20Peter%20Magyar%20ma%20jasny%20cel&x6=1&x7=%2Fpl%2Fw%C4%99gry-70-lat-od-krwawego-powstania-peter-magyar-ma-jasny-cel%2Fa-79736519&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261023&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/węgry-70-lat-od-krwawego-powstania-peter-magyar-ma-jasny-cel/a-79736519?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79714503_401.jpg
Image caption 2 listopada 1956 r. węgierscy powstańcy machają węgierską flagą na zdobytym przez siebie radzieckim czołgu
Image source AP Photo/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79714503_401.jpg&title=W%C4%99gry%3A%2070%20lat%20od%20krwawego%20powstania.%20Peter%20Magyar%20ma%20jasny%20cel

Item 65
Id 79735047
Date 2026-10-22
Title Benzyna wyraźnie tańsza w Niemczech. Z dieslem jest inaczej
Short title Ulga paliwowa: kierowcy tankujący benzynę bardziej uprzywilejowani
Teaser Kierowcy tankujący benzynę korzystają z obniżki podatku paliwowego bardziej niż użytkownicy diesla. Pokazuje to analiza monachijskiego instytutu Ifo. Powodów może być kilka.

Nowa obniżka podatku paliwowego od 1 października w Niemczech niemal w całości przekłada się na niższe ceny benzyny, ale tylko częściowo na ceny diesla. Potwierdzają to dane monachijskiego instytutu Ifo.

W przypadku benzyny E10 obniżka przełożyła się na spadek ceny o 16 centów na litrze, a w przypadku E5 – o pełne 17 centów. Inaczej stało się w przypadku oleju napędowego, gdzie obniżka podatku nie przełożyła się w pełni na ceny na stacjach – powiedział Florian Neumeier, zastępca dyrektora Centrum Badań nad Finansami Publicznymi w instytucie Ifo.

Ceny wyższe niż oczekiwano

Neumeier wyjaśnił, że podobna sytuacja miała już miejsce wiosną, podczas pierwszej obniżki podatku paliwowego. Wówczas ceny diesla również spadły mniej, niż oczekiwano. – Większość oleju napędowego importujemy – zaznaczył ekspert. – Przy imporcie łańcuch dostaw jest dłuższy, a to oznacza więcej etapów, na których korzyści z obniżki podatku mogą się rozmywać – dodał. Ponadto olej napędowy tankują osoby pokonujące duże odległości, w tym często użytkownicy samochodów służbowych. – Z reguły są oni mniej wrażliwi na zmiany cen – wyjaśnił ekspert.

Obecnie ceny paliw idą w dół, przy czym wyraźniej tanieje benzyna niż olej napędowy. Jak podał niemiecki automobilklub ADAC, w środę 21 października litr benzyny E10 kosztował średnio w całym kraju 2,088 euro, czyli o 5,8 centa mniej niż tydzień wcześniej. Była to zarazem najniższa średnia cena dzienna od połowy lipca. W tym samym czasie cena oleju napędowego spadła w ciągu tygodnia zaledwie o 0,9 centa, do 2,246 euro za litr. Również w ocenie ADAC większość obniżki podatku na benzynę znajduje odzwierciedlenie w cenach na stacjach. W przypadku oleju napędowego na wyższe ceny może obecnie wpływać także sezonowy wzrost popytu na podobny do niego olej opałowy.

W odpowiedzi na gwałtowny wzrost cen paliw wywołany wojną z Iranem rząd Niemiec ponownie wprowadził od 1 października obniżkę podatku paliwowego. Ulga paliwowa obowiązuje do końca roku.

Wzrost inflacji

We wrześniu konflikt na Bliskim Wschodzie doprowadził do rekordowo wysokich cen na niemieckich stacjach paliw. Spowodowało to wzrost inflacji do 3,3 proc.– osiągając najwyższy poziom od prawie trzech lat. Według prognoz Bundesbanku opublikowanych w najnowszym miesięcznym raporcie, mimo że obniżka podatku paliwowego łagodzi presję na wzrost cen: „Obecnie należy zakładać, że inflacja w Niemczech pozostanie wyraźnie podwyższona także w przyszłym roku”. Presja inflacyjna wywołana szokiem cenowym na rynkach surowców ustępuje jedynie powoli.

Na potrzeby swojego wskaźnika monitorującego skutki ulgi paliwowej instytut Ifo porównuje ceny benzyny w Niemczech z cenami we Francji, gdzie nie wprowadzono takiej obniżki podatku. Dane te pochodzą z Urzędu ds. Przejrzystości Rynku Paliw przy Federalnym Urzędzie Antymonopolowym oraz z francuskiego resortu gospodarki. Dla porównania przyjęto trzy tygodnie poprzedzające wprowadzenie zniżki na paliwo. Po raz pierwszy takie obliczenia instytut z Monachium przeprowadził w 2022 roku.

(DPA/RTR/jar)

Short teaser Rabat na paliwo bardziej pomaga kierowcom tankującym benzynę niż użytkownikom Diesla – wynika z analizy instytutu Ifo.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Benzyna%20wyra%C5%BAnie%20ta%C5%84sza%20w%20Niemczech.%20Z%20dieslem%20jest%20inaczej&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79735047&x4=11398&x5=Benzyna%20wyra%C5%BAnie%20ta%C5%84sza%20w%20Niemczech.%20Z%20dieslem%20jest%20inaczej&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbenzyna-wyra%C5%BAnie-ta%C5%84sza-w-niemczech-z-dieslem-jest-inaczej%2Fa-79735047&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261022&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/benzyna-wyraźnie-tańsza-w-niemczech-z-dieslem-jest-inaczej/a-79735047?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79496660_401.jpg
Image caption Tablica z cenami paliwa na jednej ze stacji w Dreźnie 1 października po wprowadzeniu ulgi paliwowej
Image source Robert Michael/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79496660_401.jpg&title=Benzyna%20wyra%C5%BAnie%20ta%C5%84sza%20w%20Niemczech.%20Z%20dieslem%20jest%20inaczej

Item 66
Id 79736634
Date 2026-10-22
Title Nielegalnie wywozili odpady z Niemiec do Polski. Zapadł wyrok
Short title Nielegalnie wywozili odpady z Niemiec do Polski. Zapadł wyrok
Teaser Dwóch mężczyzn skazano w Bawarii za nielegalny wywóz odpadów do Czech i Polski. Za granicę trafiło łącznie ok. 760 ton śmieci, w tym niebezpieczne odpady.

Sąd Krajowy w Weiden in der Oberpfalz w Bawarii skazał dwóch mężczyzn za nielegalny transport odpadów do Czech i Polski. Główny oskarżony ma trafić do więzienia na cztery i pół roku, a jego współoskarżony otrzymał karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Jak poinformował w czwartek sąd, 43-letni główny oskarżony był dyrektorem zarządzającym przedsiębiorstwa zajmującego się utylizacją odpadów. Sąd uznał, że od 2024 roku na jego polecenie świadomie i nielegalnie wywożono za granicę zarówno odpady niebezpieczne, jak i inne śmieci.

W procederze pomagał mu 57-letni współoskarżony, który organizował transporty. Odpady trafiały do Czech i Polski.

Setki ton odpadów wywiezionych za granicę

W okresie objętym postępowaniem za granicę przewieziono około 620 ton odpadów innych niż niebezpieczne oraz około 140 ton odpadów niebezpiecznych. Te ostatnie składały się głównie z baterii oraz powstających z nich odpadów. Według sądu 43-latek działał z chęci zysku.

Wyrok nie jest prawomocny.

(AFP/du)

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Short teaser Dwóch mężczyzn skazano w Bawarii za nielegalny wywóz odpadów do Czech i Polski.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Nielegalnie%20wywozili%20odpady%20z%20Niemiec%20do%20Polski.%20Zapad%C5%82%20wyrok&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79736634&x4=11400&x5=Nielegalnie%20wywozili%20odpady%20z%20Niemiec%20do%20Polski.%20Zapad%C5%82%20wyrok&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnielegalnie-wywozili-odpady-z-niemiec-do-polski-zapad%C5%82-wyrok%2Fa-79736634&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261022&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nielegalnie-wywozili-odpady-z-niemiec-do-polski-zapadł-wyrok/a-79736634?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/55960921_401.jpg
Image caption Nielegalna hałda śmieci w okolicach Szczecina (2006)
Image source Police_Handout/dpa/picture-alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/55960921_401.jpg&title=Nielegalnie%20wywozili%20odpady%20z%20Niemiec%20do%20Polski.%20Zapad%C5%82%20wyrok

Item 67
Id 79735908
Date 2026-10-22
Title Niemcy odmawiają rozmów o zadośćuczynieniu, ale poprą Polskę w G20 - mówił w Berlinie prezydencki minister Marcin Przydacz.
Short title Marcin Przydacz: Niemcy nie chcą rozmawiać o zadośćuczynieniu
Teaser Prezydencki minister Marcin Przydacz podczas wizyty w Berlinie skrytykował władze Niemiec za brak gotowości do rozmowy na temat finansowego wsparcia wschodniej flanki NATO.

Szef Biura Polityki Międzynarodowej kancelarii prezydenta Karola Nawrockiego zapowiedział, że kwestia zadośćuczynienia Niemiec za nazistowskie zbrodnie będzie jednym z tematów rozmów prezydentów Polski i Niemiec podczas wizyty Franka-Waltera Steinmeiera w Warszawie w listopadzie. Prezydent Nawrocki ma zamiar powrócić do swojej zeszłorocznej propozycji, aby jednym z elementów niemieckiego zadośćuczynienia były inwestycje Niemiec w siły zbrojne na wschodniej flance NATO.

Niemieckie wsparcie finansowe odciążyłoby Polskę w zakresie tych wydatków – mówił Przydacz na spotkaniu z dziennikarzami w Berlinie. – Z drugiej strony zakupy zbrojeniowe, które mogły być najpierw przekazane Polsce, a później rozlokowane na wschodniej flance NATO, w naturalny sposób wpływałyby także na wyższe poczucie bezpieczeństwa obywateli Republiki Federalnej Niemiec – tłumaczył.

Zadośćuczynienie? Niemcy zamykają oczy i uszy

Marcin Przydacz podkreślił jednocześnie, że jego partnerzy w Niemczech nie chcą rozmawiać na temat tej propozycji. – Na ten moment nie widać jakiejkolwiek gotowości strony niemieckiej do konstruktywnej rozmowy w tym zakresie, a szkoda, bo jest to temat, który nie przebrzmi i nie zniknie tylko dlatego, że ktoś zamyka oczy czy uszy, nie chcąc słyszeć o odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez nazistowskie Niemcy w czasie II wojny światowej – powiedział Przydacz.

Kwestię zadośćuczynienia ze strony Niemiec nazwał „konieczną do realizacji”. – Jeśli się mówi o odpowiedzialności za zbrodnie, to nie jest to tylko odpowiedzialność polityczna czy moralna, ale również odpowiedzialność w zakresie zadośćuczynienia – ocenił prezydencki minister.

Sekretarz Stanu w kancelarii prezydenta Nawrockiego rozmawiał w Berlinie z Wolfgangiem Silbermannem, dyrektorem Departamentu Polityki Zagranicznej w biurze prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera. Steinmeier złoży w Warszawie wizytę 15 i 16 listopada. Wśród tematów planowanego spotkania z prezydentem Karolem Nawrockim oprócz kwestii polityki historycznej znajdzie się również współpraca w zakresie obronności i bezpieczeństwa – zapowiedział Marcin Przydacz.

Polska w G20 z poparciem Niemiec

Prezydencki minister uczestniczył w stolicy Niemiec również w konferencji Berlin Global Dialogue, gdzie zabiegał o poparcie dla stałej obecności Polski w grupie G20. Podczas grudniowego szczytu G20 w Miami Polska będzie gościem specjalnym, stara się natomiast o stałe uczestnictwo w grupie największych gospodarek świata. Marcin Przydacz rozmawiał o poparciu dla Polski z kilkoma tzw. szerpami, czyli głównymi negocjatorami szefów państw lub rządów w sprawie G20. Spotkał się z przedstawicielami Niemiec, Wielkiej Brytanii, Korei Południowej, Unii Afrykańskiej i RPA. – Mam zapewnienie ze strony niemieckiej, że Niemcy będą pomagać Polsce, będą głosować za przystąpieniem Polski do grupy G 20 i wspierać Polskę w przekonywaniu innych państw – powiedział Przydacz.

Dopytywany o zaproszenie prezydenta Rosji Władimira Putina na szczyt G20 Przydacz określił to jako „sytuację wysoce nieodpowiednią z perspektywy konieczności utrzymywania Rosji w izolacji politycznej”. Odnosząc się do kontaktów zachodnich polityków z przedstawicielami rosyjskich władz, w tym do spotkania ministrów spraw zagranicznych Niemiec i Rosji na marginesie sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku, Przydacz zapewnił, że prezydent Nawrocki nie planuje żadnego spotkania z żadnym przedstawicielem rosyjskiej delegacji.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Marcin Przydacz skrytykował Niemcy za brak gotowości do rozmowy na temat finansowego wsparcia wschodniej flanki NATO.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%20odmawiaj%C4%85%20rozm%C3%B3w%20o%20zado%C5%9B%C4%87uczynieniu%2C%20ale%20popr%C4%85%20Polsk%C4%99%20w%20G20%20-%20m%C3%B3wi%C5%82%20w%20Berlinie%20prezydencki%20minister%20Marcin%20Przydacz.%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79735908&x4=11395&x5=Niemcy%20odmawiaj%C4%85%20rozm%C3%B3w%20o%20zado%C5%9B%C4%87uczynieniu%2C%20ale%20popr%C4%85%20Polsk%C4%99%20w%20G20%20-%20m%C3%B3wi%C5%82%20w%20Berlinie%20prezydencki%20minister%20Marcin%20Przydacz.%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-odmawiaj%C4%85-rozm%C3%B3w-o-zado%C5%9B%C4%87uczynieniu-ale-popr%C4%85-polsk%C4%99-w-g20-m%C3%B3wi%C5%82-w-berlinie-prezydencki-minister-marcin-przydacz%2Fa-79735908&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261022&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-odmawiają-rozmów-o-zadośćuczynieniu-ale-poprą-polskę-w-g20-mówił-w-berlinie-prezydencki-minister-marcin-przydacz/a-79735908?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79736090_401.jpg
Image caption Marcin Przydacz: Niemcy nie chcą rozmawiać o zadośćuczynieniu
Image source Maciej Wisniewski/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2025/foeupol250915_nawrocki-ltr-wide_01imw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79736090_401.jpg&title=Niemcy%20odmawiaj%C4%85%20rozm%C3%B3w%20o%20zado%C5%9B%C4%87uczynieniu%2C%20ale%20popr%C4%85%20Polsk%C4%99%20w%20G20%20-%20m%C3%B3wi%C5%82%20w%20Berlinie%20prezydencki%20minister%20Marcin%20Przydacz.

Item 68
Id 79735647
Date 2026-10-22
Title Ukrainiec zatrzymany w Niemczech. Jest podejrzany o szpiegostwo dla Rosji
Short title Niemcy: Ukrainiec podejrzany o szpiegostwo dla rosyjskiego wywiadu
Teaser Niemiecka Prokuratura Generalna zatrzymała Ukraińca podejrzanego o szpiegostwo dla Rosji. Miał zbierać informacje o przemyśle zbrojeniowym i wschodniej flance NATO.

Federalna Prokuratura Generalna Niemiec poinformowała o zatrzymaniu w czwartek w Brandenburgii obywatela Ukrainy Vadyma Y. Mężczyzna jest podejrzany o działalność agenturalną na rzecz rosyjskiego wywiadu. Według śledczych gromadził między innymi informacje dotyczące produkcji czołgów, amunicji i materiałów wybuchowych.

Podejrzanego miały również interesować informacje o personelu oraz obiektach wojskowych w miejscach związanych z zabezpieczeniem wschodniej flanki NATO. Prokuratura nie ujawniła bliższych szczegółów dotyczących tych zarzutów.

Wschodnia flanka NATO obejmuje granicę terytorium Sojuszu z Rosją i Białorusią. W jej zabezpieczaniu uczestniczą także niemieckie siły zbrojne. Bundeswehra jest między innymi obecna na Litwie, gdzie do końca 2027 roku pełną gotowość operacyjną ma osiągnąć tzw. Brygada Litewska.

Kontakty z rosyjskim wywiadem

Latem Niemiecko-Holenderski Korpus w Münster przejął jako dowództwo taktyczne rolę w planowaniu obronnym NATO dotyczącym Estonii i Łotwy. Ma dowodzić jednostkami NATO oraz narodowymi wojskami lądowymi stacjonującymi w obu państwach bałtyckich.

Według Federalnej Prokuratury Generalnej Vadym Y. najpóźniej od lipca 2025 roku miał za pośrednictwem innej osoby utrzymywać kontakt z rosyjskim wywiadem. Część zebranych przez niego informacji była publicznie dostępna. Inne miał pozyskiwać, celowo wykorzystując kontakty z osobami związanymi z europejskim przemysłem zbrojeniowym.

Mężczyznę zatrzymali funkcjonariusze Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) w sąsiadującym z województwem Lubuskim powiecie Oder-Spree. W piątek ma zostać doprowadzony przed sędziego śledczego Federalnego Trybunału Sprawiedliwości, który zdecyduje o ewentualnym zastosowaniu aresztu tymczasowego. Na Vadyma Y. jako pierwszy zwrócił uwagę niemiecki Urząd Ochrony Konstytucji.

Szpiedzy na celowniku służb

W ostatnich miesiącach w Niemczech wielokrotnie zatrzymywano osoby podejrzewane o szpiegostwo na rzecz Rosji. We wrześniu Federalna Prokuratura Generalna oskarżyła między innymi obywatelkę Niemiec i Ukrainy Ilonę W. Według aktu oskarżenia miała utrzymywać kontakty wywiadowcze z osobami w rosyjskiej ambasadzie. W Berlinie prowadziła agencję marketingową i stała na czele stowarzyszenia lobbingowego, dzięki czemu miała rozległe kontakty w środowiskach wojskowych i politycznych.

W kwietniu w Berlinie ujawniono działalność obywatela Kazachstanu, który miał przekazywać rosyjskiemu wywiadowi informacje o niemieckim przemyśle zbrojeniowym, przede wszystkim o firmach rozwijających drony i roboty. W marcu w Nadrenii Północnej-Westfalii zatrzymano natomiast obywatelkę Rumunii. Wraz z ukraińskim wspólnikiem miała na zlecenie Rosji prowadzić rozpoznanie dotyczące przedsiębiorcy w Niemczech. Jej domniemany wspólnik wyjechał do Hiszpanii, gdzie został zatrzymany.

(AFP/du)

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>

Short teaser Niemiecka Prokuratura Generalna zatrzymała Ukraińca podejrzanego o szpiegostwo dla Rosji.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Ukrainiec%20zatrzymany%20w%20Niemczech.%20Jest%20podejrzany%20o%20szpiegostwo%20dla%20Rosji&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79735647&x4=11400&x5=Ukrainiec%20zatrzymany%20w%20Niemczech.%20Jest%20podejrzany%20o%20szpiegostwo%20dla%20Rosji&x6=1&x7=%2Fpl%2Fukrainiec-zatrzymany-w-niemczech-jest-podejrzany-o-szpiegostwo-dla-rosji%2Fa-79735647&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261022&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ukrainiec-zatrzymany-w-niemczech-jest-podejrzany-o-szpiegostwo-dla-rosji/a-79735647?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/38169549_401.jpg
Image source Kai Remmers/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/38169549_401.jpg&title=Ukrainiec%20zatrzymany%20w%20Niemczech.%20Jest%20podejrzany%20o%20szpiegostwo%20dla%20Rosji

Item 69
Id 79732217
Date 2026-10-22
Title Rosyjskie lotniska na celowniku ukraińskich dronów. Coraz częściej wstrzymują loty
Short title Wojna w Ukrainie uderza w cywilny ruch lotniczy w Rosji
Teaser W obliczu zagrożenia ze strony ukraińskich dronów moskiewskie lotniska coraz częściej wstrzymują działalność. Czy Rosja będzie w stanie na dłuższą metę utrzymać regularny ruch lotniczy?

Od miesięcy na moskiewskich lotniskach coraz częściej dochodzi do zakłóceń w funkcjonowaniu z powodu ukraińskich ataków dronowych. Jak informuje niezależny rosyjski portal śledczy działający na emigracji, „Agentstwo”, w październiku lotniska Domodiedowo, Szeremietiewo, Żukowski i Wnukowo musiały niemal codziennie wstrzymywać operacje lotnicze. W niektóre dni lotniska były zamknięte nawet przez dziewięć godzin.

Na początku września prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapowiedział, że zamierza doprowadzić do zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Rosją. – Chcemy dziś ostrzec każdą linię lotniczą korzystającą z rosyjskiej przestrzeni powietrznej, każdego ubezpieczyciela i wszystkich, którzy nadal korzystają z najważniejszych rosyjskich lotnisk: rosyjska przestrzeń powietrzna stanie się całkowicie niebezpieczna – ostrzegł Zełenski.

Następnego dnia Kijów skierował odpowiednie powiadomienie do Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego. Ukraińska przestrzeń powietrzna pozostaje zamknięta od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku.

Czy Ukraina może sparaliżować rosyjskie lotniska?

Tak zwany plan „Dywan” („Kowior”) to specjalna procedura awaryjna rosyjskiej Federalnej Agencji Transportu Lotniczego. Służy do natychmiastowego zamknięcia przestrzeni powietrznej nad określonym regionem lub w rejonie zagrożonych lotnisk. Po ogłoszeniu planu wprowadzane są daleko idące ograniczenia w całym ruchu lotniczym. Procedurę uruchamia się między innymi wtedy, gdy samolot narusza rosyjską przestrzeń powietrzną, używana jest broń lub w powietrzu pojawiają się niezidentyfikowane obiekty.

– Jeśli istnieje zagrożenie militarne, określony odcinek przestrzeni powietrznej zostaje zamknięty i ogłasza się właśnie „Dywan”. Zasadniczo każdy dron stanowi zagrożenie militarne – mówi DW ekspert lotniczy Ołeksandr Łanecki.

Przypomina on, jak jemeńskim islamistycznym rebeliantom Huti udało się sparaliżować działalność Arabii Saudyjskiej. – Uważam, że możliwości militarne Ukrainy znacznie przewyższają możliwości Huti – twierdzi Łanecki. Jego zdaniem, jeśli wojna będzie się dalej rozszerzać, Ukraińcom nie powinno sprawić większych trudności poważne zakłócenie, a nawet całkowite sparaliżowanie moskiewskiego węzła lotniczego.

Podobnego zdania jest niezależny ekspert wojskowy Jan Matwiejew. Choć zapowiedź Zełenskiego dotycząca całkowitego zamknięcia lotnisk jak dotąd nie sprawdziła się, ukraińskie siły zbrojne nadal realizują tę koncepcję. – Aby zamknąć przestrzeń powietrzną i uruchomić plan „Dywan”, wystarczą proste drony, które nie muszą mieć ani głowicy bojowej, ani dużego zasięgu – wyjaśnia ekspert.

Ukraiński przemysł zbrojeniowy produkuje dziennie dziesiątki, a nawet setki dronów dalekiego zasięgu zdolnych do prowadzenia działań bojowych. Ukraina może więc dysponować zasobami niezbędnymi do sparaliżowania lotnisk. 15 października Simon Shuster z amerykańskiego magazynu „The Atlantic”, powołując się na poinformowane źródła, napisał, że ukraińska operacja mająca na celu sparaliżowanie rosyjskiej przestrzeni powietrznej „dopiero się zaczyna”.

Czy Rosja może odeprzeć zagrożenie?

Ekspert wojskowy Matwiejew zauważa, że rosyjska obrona przeciwlotnicza nie radzi sobie w pełni z ukraińskimi dronamiprzedostającymi się do regionu stołecznego. – Gdyby można je było zestrzelić, już teraz by to robiono – mówi. Gdyby rosyjskie siły zbrojne dysponowały dodatkowymi rezerwami pozwalającymi wzmocnić obronę przeciwlotniczą, zostałyby one już dawno wykorzystane.

Ekspert lotniczy Łanecki nie wyklucza, że Rosja mogłaby złagodzić kryteria uruchamiania planu „Dywan”. Ostrzega jednak, że wiązałoby się to z dodatkowymi zagrożeniami. Wzrosłoby między innymi ryzyko powtórzenia się katastrofy podobnej do tej z udziałem samolotu azerskich linii lotniczych AZAL. W grudniu 2024 roku maszyna ta została najprawdopodobniej przypadkowo trafiona przez rosyjski pocisk obrony przeciwlotniczej użyty do zwalczania dronów.

Jakie zagrożenia dotyczą lotnictwa?

Jan Matwiejew zwraca również uwagę na ryzyko, że obrona przeciwlotnicza może wziąć samolot cywilny za cel wojskowy. Jak mówi, od czasu zestrzelenia samolotu AZAL pod koniec 2024 roku w funkcjonowaniu rosyjskiej obrony przeciwlotniczej zasadniczo nic się nie zmieniło.

Podczas zwalczania drona lecącego na małej wysokości cel jest wykrywany wzrokowo, a następnie ostrzeliwany z karabinu maszynowego. Ryzyko dla samolotów jest w takim przypadku bardzo niewielkie, chyba że przypadkowo znajdą się w bezpośrednim sąsiedztwie.

Jeśli jednak do zwalczania dronów wykorzystuje się pociski przeciwlotnicze, zagrożenie dla lotnictwa cywilnego znacząco wzrasta – wyjaśnia ekspert wojskowy. Pocisk może mieć wadę, co przy produkcji masowej jest praktycznie nieuniknione, i zmienić kierunek lotu w stronę znajdującego się w pobliżu samolotu.

Matwiejew przypomina, że na całym świecie w przypadku zagrożeń w przestrzeni powietrznej stosuje się środki bezpieczeństwa, takie jak plan „Dywan”. Wynika to z faktu, że podczas prowadzenia działań obrona przeciwlotnicza nie jest w stanie zagwarantować bezpieczeństwa cywilnych statków powietrznych.

Ponadto, jak zauważa ekspert, drony zakłócające ruch lotniczy nie muszą być wyposażone w materiały wybuchowe. Już sama kolizja z samolotem może mieć poważne konsekwencje. – Dron, który z Ukrainy dociera do Moskwy, musi być dość duży. Waży dziesiątki kilogramów – wyjaśnia Matwiejew.

Latem 2023 roku ukraińskie siły zbrojne zaatakowały lotnisko w rosyjskim Pskowie, na którym stacjonowały zarówno samoloty wojskowe, jak i cywilne. W połowie października tego roku szczątki drona spadły na teren lotniska w Soczi nad Morzem Czarnym. Rosyjskie siły zbrojne również atakują ukraińskie lotniska. Na początku września Zełenski potwierdził ataki na lotniska w Kijowie i Boryspolu, położonym w pobliżu stolicy Ukrainy.

Co z zagranicznymi liniami lotniczymi?

Ekspert lotniczy Łanecki uzależnia ewentualną decyzję zagranicznych przewoźników o zawieszeniu lotów do Rosji od trzech czynników: rzeczywistego poziomu zagrożenia militarnego, wielkości popytu oraz kosztów ubezpieczenia. Problemy mogą pojawić się przede wszystkim w kwestii ubezpieczeń. Jak wyjaśnia Łanecki, firmy ubezpieczeniowe mogą uznać ryzyko za tak wysokie, że znacznie podniosą stawki za ubezpieczenie lotów do Rosji. W konsekwencji ceny biletów gwałtownie wzrosną.

Konkurencja na rosyjskim rynku lotniczym już wcześniej osłabła, ponieważ wiele linii lotniczych wycofało się z tego rynku. Zdaniem eksperta doprowadziło to do wzrostu popytu na bilety u zagranicznych przewoźników, którzy pozostali w Rosji. – To, czy pozostaną na tym rynku, zależy od ceny, jaką będą musiały zapłacić za rzeczywiste zagrożenie – podsumowuje Łanecki.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W obliczu zagrożenia ze strony ukraińskich dronów moskiewskie lotniska coraz częściej wstrzymują działalność.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Rosyjskie%20lotniska%20na%20celowniku%20ukrai%C5%84skich%20dron%C3%B3w.%20Coraz%20cz%C4%99%C5%9Bciej%20wstrzymuj%C4%85%20loty&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79732217&x4=11395&x5=Rosyjskie%20lotniska%20na%20celowniku%20ukrai%C5%84skich%20dron%C3%B3w.%20Coraz%20cz%C4%99%C5%9Bciej%20wstrzymuj%C4%85%20loty&x6=1&x7=%2Fpl%2Frosyjskie-lotniska-na-celowniku-ukrai%C5%84skich-dron%C3%B3w-coraz-cz%C4%99%C5%9Bciej-wstrzymuj%C4%85-loty%2Fa-79732217&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261022&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/rosyjskie-lotniska-na-celowniku-ukraińskich-dronów-coraz-częściej-wstrzymują-loty/a-79732217?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/75460805_401.jpg
Image caption Czy ataki ukraińskich dronów sparaliżują komunikację lotniczą w Rosji?
Image source Alexey Belkin/Russian Look/news.ru/press.media/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/75460805_401.jpg&title=Rosyjskie%20lotniska%20na%20celowniku%20ukrai%C5%84skich%20dron%C3%B3w.%20Coraz%20cz%C4%99%C5%9Bciej%20wstrzymuj%C4%85%20loty

Item 70
Id 79732706
Date 2026-10-22
Title Niemiecki dziennik o przepisach aborcyjnych w Polsce: „Lepiej późno niż wcale”
Short title Niemiecka prasa o prawie aborcyjnym w Polsce: „Lepiej późno niż wcale”
Teaser Niemiecka prasa komentuje złagodzenie prawa aborcyjnego w Polsce. Niewykluczone, że i tym razem będą protesty – czytamy.

„Lepiej późno niż wcale” – pisze niemiecki dziennik „Tageszeitung” („TAZ”), komentując uchwalenie przez Sejm projektów mających złagodzić przepisy o aborcji w Polsce. Była to zresztą jedna z kluczowych obietnic wyborczych Donalda Tuska z jesieni 2023 roku – zauważa autorka Barbara Oertel.

„Spóźniony krok”

Jak relacjonuje, zmiany dotyczą częściowej depenalizacji przerywania ciąży oraz osób udzielających pomocy w zabiegu. Ponadto ciężka wada płodu może w przyszłości ponownie stanowić legalną przesłankę do aborcji – inaczej niż orzekł polski Trybunał Konstytucyjny w 2020 roku za rządów PiS.

„Obecny krok jest spóźniony”, bo przypadki Polek, które za ciążę płacą zdrowiem, a nawet życiem, nie są odosobnione. Poza tym kobiety zdecydowane na przerwanie ciąży i tak znajdą sposób, by to zrobić – czytamy.

Będą w Polsce protesty?

„Jednak choć najnowsza zmiana prawa jest słuszna, ulga zainteresowanych kobiet prawdopodobnie będzie ograniczona” – pisze „TAZ”, wskazując na grożące weto prezydenta Karola Nawrockiego. „Trudno pojąć, w jaki sposób takie postępowanie miałoby być zgodne z zasadami praworządności” – stwierdza, nawiązując do orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Niewykluczone zatem, że i tym razem tłumy wyjdą na ulice – kończy niemiecki dziennik.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>

Short teaser Niemiecka prasa komentuje złagodzenie prawa aborcyjnego w Polsce. Niewykluczone, że i tym razem będą protesty – czytamy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecki%20dziennik%20o%20przepisach%20aborcyjnych%20w%20Polsce%3A%20%E2%80%9ELepiej%20p%C3%B3%C5%BAno%20ni%C5%BC%20wcale%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79732706&x4=11397&x5=Niemiecki%20dziennik%20o%20przepisach%20aborcyjnych%20w%20Polsce%3A%20%E2%80%9ELepiej%20p%C3%B3%C5%BAno%20ni%C5%BC%20wcale%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecki-dziennik-o-przepisach-aborcyjnych-w-polsce-lepiej-p%C3%B3%C5%BAno-ni%C5%BC-wcale%2Fa-79732706&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261022&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecki-dziennik-o-przepisach-aborcyjnych-w-polsce-lepiej-późno-niż-wcale/a-79732706?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79647359_401.jpg
Image caption Złagodzenie przepisów o aborcji było jedną z kluczowych obietnic wyborczych Donalda Tuska przed wyborami w 2023 roku
Image source Dominika Zarzycka/SOPA Images/ZUMA/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79647359_401.jpg&title=Niemiecki%20dziennik%20o%20przepisach%20aborcyjnych%20w%20Polsce%3A%20%E2%80%9ELepiej%20p%C3%B3%C5%BAno%20ni%C5%BC%20wcale%E2%80%9D

Item 71
Id 79731136
Date 2026-10-22
Title Media w Niemczech czeka głęboka zmiana. Oto powód
Short title Media w Niemczech: do 2035 r. połowa dziennikarzy może stracić pracę
Teaser W ciągu dekady w Niemczech może pozostać jedynie połowa dziennikarzy i dziennikarek. Jak sztuczna inteligencja i wielkie koncerny technologiczne zmieniają świat mediów, pokazuje nowe badanie.

Jak będzie wyglądał świat mediów w Niemczech za niespełna dziesięć lat? W jednym z czterech scenariuszy przedstawionych w raporcie „Niemiecki rynek mediów 2035” liczba zawodowych dziennikarzy i dziennikarek może do 2035 roku zmniejszyć się o połowę. Wynika to z ekspertyzy przygotowanej na zlecenie ARD, ZDF i Deutschlandradio przez badaczy mediów Christiana Zabela z Wyższej Szkoły Technicznej w Kolonii oraz Ulrike Rohn z Uniwersytetu w Tallinnie. Wyniki zaprezentowano podczas Dni Mediów w Monachium.

Przychody przedsiębiorstw medialnych również mogą znacząco spaść. Branża zmaga się przede wszystkim z wyzwaniami związanymi ze sztuczną inteligencją oraz rosnącą potęgą wielkich firm technologicznych.

Zdaniem badaczy to, jak rzeczywiście będzie wyglądał świat mediów w 2035 roku, zależy również od tego, w jakim stopniu politycy będą regulować działalność wielkich koncernów technologicznych oraz czy firmy medialne podejmą ściślejszą współpracę. Wśród zaleceń badania znalazło się między innymi zapewnienie długoterminowego i stabilnego finansowania mediów publicznych, które mają pełnić funkcję stabilizującą w całej branży.

Mniej odbiorców, mniejsze przychody

W zależności od przyjętego scenariusza liczba dziennikarzy i dziennikarek może do 2035 roku zmniejszyć się o 12–50 procent. Dla porównania: według danych zawartych w ekspertyzie w 2023 roku w Niemczech pracowało około 40 tysięcy zawodowych dziennikarzy. W najgorszym scenariuszu w 2035 roku pozostałoby ich już tylko około 20 tysięcy.

Odbiorców mogą stracić również niemieckie media. Według badania ich udział w konsumpcji mediów może do 2035 roku zmniejszyć się o 18–47 procent.

Nie najlepiej przedstawiają się także perspektywy finansowe. W najgorszym scenariuszu przedsiębiorstwa medialne mogłyby zarabiać na reklamach i sprzedaży swoich treści nawet o 43 procent mniej niż obecnie. Z kolei w najbardziej optymistycznym wariancie przychody spadłyby, według obliczeń badaczy, jedynie o około 10 procent. W swoich szacunkach naukowcy przyjęli obecny poziom przychodów jako punkt odniesienia.

Wielkie koncerny technologiczne nadal zyskują na znaczeniu

We wszystkich przedstawionych scenariuszach wielkie firmy technologiczne i dostawcy rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji odgrywają coraz ważniejszą rolę. W przyszłości mogą mieć jeszcze większy wpływ na to, jakie wiadomości, filmy i inne treści trafiają do odbiorców. W rezultacie gazetom, stacjom telewizyjnym i innym przedsiębiorstwom medialnym coraz trudniej będzie docierać bezpośrednio do swoich odbiorców oraz zarabiać na publikowanych materiałach.

Szczególnie niekorzystny jest scenariusz nazwany przez badaczy „Big Tech Takeover” („Przejęcie przez wielkie koncerny technologiczne”). W tym wariancie największe firmy technologiczne w dużej mierze przejmują kontrolę nad rynkiem mediów. Tradycyjne media dostarczają wówczas przede wszystkim treści na potrzeby ich platform.

Pozostałe scenariusze są częściowo mniej pesymistyczne. Branża medialna również się w nich kurczy, ale nie na tak dużą skalę. Zdaniem badaczy wymagałoby to jednak między innymi działań politycznych zapobiegających dalszemu umacnianiu się największych platform. Same przedsiębiorstwa medialne musiałyby także ściślej współpracować, rozwijać nowe usługi i poszukiwać innych źródeł przychodów.

Jak powstało badanie?

Przygotowując ekspertyzę, naukowcy przeanalizowali najpierw 57 badań i raportów. Na tej podstawie wyodrębnili 51 trendów i zmian, które mogą mieć istotne znaczenie dla przyszłości branży medialnej. Następnie przeprowadzili konsultacje z 34 ekspertami, między innymi z ARD, RTL i Netflixa, a także ze środowisk naukowych oraz branż reklamy, produkcji i polityki medialnej. Eksperci mieli ocenić prawdopodobieństwo wystąpienia poszczególnych zmian oraz ich potencjalne konsekwencje dla sektora mediów.

Na podstawie zebranych opinii badacze opracowali cztery scenariusze. W kolejnej rundzie zapytali 13 ekspertów, ilu dziennikarzy ich zdaniem będzie pracować w 2035 roku oraz jak mogą zmienić się sposób korzystania z mediów i przychody branży. Respondenci nie znali wówczas jeszcze czterech opracowanych scenariuszy. Naukowcy wykorzystali ich szacunki, aby opisać możliwe kierunki rozwoju również za pomocą danych liczbowych.

Badanie nie przewiduje zatem, jak świat mediów będzie rzeczywiście wyglądał w 2035 roku. Pokazuje raczej, co może się wydarzyć oraz jaką rolę mogą odegrać w tym procesie polityka i same przedsiębiorstwa medialne.

AI: nie taki diabeł straszny?

Z prognoz opracowania „Niemiecki rynek mediów 2035” wynika, że zawód dziennikarza jest szczególnie narażony na wpływ sztucznej inteligencji. Według raportu OECD z 2024 r. jedna trzecia pracowników w Niemczech wykonuje zawody, w których co najmniej 20 proc. zadań można potencjalnie realizować dwa razy szybciej dzięki AI. Nie oznacza to, że 33 proc. miejsc pracy zniknie – zaznaczono w dokumencie OECD.

Z kolei w najnowszego raportu niemieckiego Instytutu Badań nad Rynkiem Pracy i Zawodami (IAB), którego wyniki opublikowano 13 października, badacze przeanalizowali dane administracyjne dotyczące około 22,3 mln pracowników zatrudnionych w pełnym wymiarze godzin i nie stwierdzili ogólnego załamania zatrudnienia w zawodach szczególnie podatnych na wpływ AI. Zaliczono do nich m.in. pracowników administracyjnych, osoby przygotowujące raporty i dokumentację, księgowych, asystentów prawnych, informatyków, analityków, ale również dziennikarzy.

Wśród młodych osób w wieku 20 – 29 lat, które badał instytut IAB, zatrudnienie w tych zawodach rozwijało się słabiej niż w zawodach mniej podatnych na wpływ sztucznej inteligencji, ale różnica wyniosła zaledwie 1,2 punktu procentowego w 2025 r. Badacze zaznaczyli, że wpływ AI na młodych pracowników nie był statystycznie istotny w analizie ogólnej, a dla spadku zatrudnienia większe znaczenie miała słaba koniunktura.

(DPA/wis)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W ciągu dekady w Niemczech może pozostać jedynie połowa dziennikarzy i dziennikarek - ostrzega nowe badanie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Media%20w%20Niemczech%20czeka%20g%C5%82%C4%99boka%20zmiana.%20Oto%20pow%C3%B3d&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79731136&x4=11398&x5=Media%20w%20Niemczech%20czeka%20g%C5%82%C4%99boka%20zmiana.%20Oto%20pow%C3%B3d&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmedia-w-niemczech-czeka-g%C5%82%C4%99boka-zmiana-oto-pow%C3%B3d%2Fa-79731136&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261022&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/media-w-niemczech-czeka-głęboka-zmiana-oto-powód/a-79731136?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220731_001_jubileusz_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2022/bpol220731_001_jubileusz_01r_sd.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220731_001_jubileusz_01r.jpg&title=Media%20w%20Niemczech%20czeka%20g%C5%82%C4%99boka%20zmiana.%20Oto%20pow%C3%B3d

Item 72
Id 79731063
Date 2026-10-22
Title Niemiecka młodzież przygotowuje się do protestów. Policja alarmuje
Short title Niemiecka młodzież przygotowuje się do protestów. Policja alarmuje
Teaser Również w Niemczech młodzi mobilizują się do protestów. Demonstracje mają się odbyć 31 października w całym kraju. Służby bezpieczeństwa alarmują przed zamieszkami jak we Francji.

Niemieckie służby bezpieczeństwa i politycy z niepokojem obserwują kierowane do młodzieży apele o udział w demonstracjach zaplanowanych na 31 października. Jak poinformował rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Niemiec, władze federalne i krajów związkowych pozostają w ścisłym kontakcie, chociażby w ramach wspólnego centrum ds. zwalczania ekstremizmu i terroryzmu. – Na bieżąco przeprowadzane są oceny zagrożeń, również w ścisłej współpracy z naszymi partnerami, na przykład z Francją i Włochami – powiedział rzecznik.

Dodał, że niemiecki kontrwywiad zintensyfikował monitoring stron internetowych i kanałów w mediach społecznościowych, na których mogą pojawiać się wezwania do gwałtownych protestów.

Policja federalna może z kolei wspierać policje krajów związkowych. W razie potrzeby funkcjonariusze będą również zawracać na granicy osoby, które chciałyby przyjechać do Niemiec, aby uczestniczyć w brutalnych zamieszkach – zaznaczył rzecznik MSW.

Mówił też o konieczności odróżnienia pokojowych protestów od aktów przemocy. – Z jednej strony mamy pokojowe protesty uczniów, z drugiej – ekstremistyczne środowiska skłonne do przemocy, które mogą próbować wykorzystać takie demonstracje do szerzenia agresji – zaznaczył.

Organizatorzy odcinają się od przemocy

W sieci do udziału w demonstracjach zachęca inicjatywa działająca pod nazwą „GenZ regelt” („Pokolenie Z bierze sprawy w swoje ręce”) lub „GenZ steht auf” („Pokolenie Z powstaje”). Organizacja domaga się m.in. większej ochrony klimatu, działań przeciwko rosnącym kosztom życia oraz sprzeciwia się przywróceniu obowiązkowej służby wojskowej. Jednoznacznie odrzuca przemoc.

Trudno jednak ocenić, jak duża będzie rzeczywista mobilizacja na 31 października. Według danych zamieszczonych na stronie internetowej inicjatywy do udziału w demonstracjach zarejestrowało się już prawie 34 tys. osób w 21 miastach.

Związek policjantów ostrzega przed zamieszkami

Na ten dzień przygotowują się odpowiednio niemieckie służby i policja. Minister spraw wewnętrznych Hesji Roman Poseck oświadczył, że służby bezpieczeństwa mają ten dzień „pod szczególną obserwacją”. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Dolnej Saksonii poinformowało natomiast, że policja została odpowiednio przygotowana i uważnie śledzi rozwój sytuacji. – Musimy bardzo uważać, aby radykalne środowiska nie zawłaszczyły demokratycznych protestów, tak jak miało to miejsce we Francji, wykorzystując je do realizacji swoich fantazji o przemocy, nadużywania wolności zgromadzeń i podsycania narracji o policji działającej przeciw obywatelom – powiedział szef berlińskiego oddziału Związku Zawodowego Policji (GdP) Stephan Weh. Zwrócił uwagę, że protesty przypadają na noc Halloween, kiedy na ulicach często używana jest pirotechnika.

Przewodniczący GdP ds. policji federalnej Andreas Rosskopf zapowiedział zdecydowaną reakcję w przypadku wybuchu zamieszek. „Policje krajów związkowych i policja federalna będą działać stanowczo i bezkompromisowo - powiedział w rozmowie z „Rheinische Post”. Ostrzegł też, że wśród demonstrantów mogą pojawić się radykałowie i ekstremiści, którzy będą chcieli atakować policjantów „z użyciem przemocy i brutalności” oraz po prostu niszczyć mienie.

Protesty zapoczątkowane we Francji przez uczniów, początkowo skierowane przeciw problemom w systemie edukacji, w ostatnich tygodniach rozszerzyły się na inne kwestie społeczne. W miniony weekend na ulice wyszły w całym kraju setki tysięcy osób, a demonstracjom towarzyszyły również poważne zamieszki.

(DPA, AFP/dom)

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Short teaser Również w Niemczech młodzi mobilizują się do protestów. Demonstracje mają się odbyć 31 października w całym kraju.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemiecka%20m%C5%82odzie%C5%BC%20przygotowuje%20si%C4%99%20do%20protest%C3%B3w.%20Policja%20alarmuje&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79731063&x4=11395&x5=Niemiecka%20m%C5%82odzie%C5%BC%20przygotowuje%20si%C4%99%20do%20protest%C3%B3w.%20Policja%20alarmuje&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-m%C5%82odzie%C5%BC-przygotowuje-si%C4%99-do-protest%C3%B3w-policja-alarmuje%2Fa-79731063&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261022&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-młodzież-przygotowuje-się-do-protestów-policja-alarmuje/a-79731063?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79709764_401.jpg
Image caption Również w Niemczech młodzi mobilizują się do protestów. Służby bezpieczeństwa alarmują przed zamieszkami jak we Francji
Image source Jack Taylor/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79709764_401.jpg&title=Niemiecka%20m%C5%82odzie%C5%BC%20przygotowuje%20si%C4%99%20do%20protest%C3%B3w.%20Policja%20alarmuje

Item 73
Id 79729515
Date 2026-10-22
Title Polska liderem wzrostu w unijnych krajach Europy Środkowej
Short title Polska liderem wzrostu w unijnych krajach Europy Środkowej
Teaser Prognoza wiedeńskich analityków mówi jasno: liderem gospodarczego wzrostu w gronie jedenastu unijnych państw Europy Środkowej i Wschodniej jest Polska.

Prognoza Wiedeńskiego Instytutu Międzynarodowych Porównań Gospodarczych (WIIW) nie pozostawia cienia wątpliwości, że liderem gospodarczego wzrostu w gronie jedenastu unijnych państw Europy Środkowej i Wschodniej jest Polska. Oczekiwane 3,7 proc. wzrostu produktu krajowego brutto (PKB) w tym roku i równe 3 proc. w przyszłym zapewnia nadal pierwsze miejsce na podium – głosi opublikowany w środę, 21 października, raport.

Analitycy z Wiednia chwalą niemal cały region, zarówno kraje członkowskie Unii, jak i leżące poza jej granicami: „Pomimo gwałtownego wzrostu cen energii spowodowanego wojną w Iranie oraz obecnych zawirowań geopolitycznych koniunktura w Europie Środkowej, Wschodniej i Południowo-Wschodniej wykazuje się zadziwiającą odpornością” – napisali.

Prognoza jesienna WIIW „Trwały wzrost gospodarczy w coraz bardziej niebezpiecznym świecie” obejmuje 23 kraje: jedenaście państw unijnych, osiem ubiegających się o członkostwo w UE (sześć bałkańskich, Mołdawię i Ukrainę), a także Turcję, Białoruś, Rosję i Kazachstan. Gospodarka na całym tym obszarze ma w tym roku wzrosnąć o 1,8 proc., w przyszłym o 2,3 proc. Gdyby to porównanie nie obejmowało Rosji i napadniętej przez nią Ukrainy, różnica byłaby jeszcze większa. Niestety takich liczb autorzy raportu nie przedstawili.

Polska pokazuje, jak się to robi

Odporność wschodnich państw Unii na zawirowania w ich otoczeniu jest zdaniem autorów prognozy skutkiem dokonującej się w nich „zasadniczej zmiany modelu wzrostu gospodarczego”, wskutek której przestają one być tanimi montowniami dla zachodnich koncernów. Wzrost ich gospodarek w tym roku ma osiągnąć 2,2 proc., a w przyszłym 2,5 proc. I ma być wyraźnie ponad dwa razy szybszy niż w strefie euro, gdzie jest oczekiwany na poziomie odpowiednio 0,9 i 1,0 proc. W coraz większym stopniu jest on generowany przez produkty i usługi o wyższej wartości dodanej, przez silną konsumpcję prywatną oraz przez inwestycje publiczne.

To jest przede wszystkim przypadek Polski.

– Kraje, które stawiają na technologię i wzrost wydajności, na przykład poprzez automatyzację i cyfryzację, nadal mają duże szanse na osiągnięcie sukcesu gospodarczego. Polska i w pewnym stopniu także Czechy pokazują, jak to robić – twierdzi główny autor raportu, wiceprezes WIIW Richard Grieveson.

Lepiej wiedzie się także Węgrom, których gospodarka pod rządami nowego premiera Pétera Magyara zaczyna się rozpędzać. Na uwagę zdaniem WIIW zasługuje „ogromne zaufanie”, jakim inwestorzy obdarzyli jego rząd, „co znajduje odzwierciedlenie w silnym umocnieniu waluty krajowej – forinta – oraz w znacznym spadku rentowności węgierskich obligacji skarbowych”.

Po recesji w 2023 roku i dwóch latach niemalże stagnacji w tym roku węgierska gospodarka ma urosnąć o 1,7 proc., a za rok o 2,6. Byłby to już wynik bliski do prognozowanego dla pozostałych unijnych państw regionu z wyjątkiem Rumunii i Słowacji.

Mniejszy wpływ Niemiec

Eksperci WIIW oczekują mianowicie w tym roku lekkiej recesji na poziomie -0,4 proc. w Rumunii i słabego wzrostu o 0,5 proc. w Słowacji. Gospodarki obu tych państw są bowiem według nich mocno uzależnione od tego, jak się wiedzie Niemcom.

Nie należy jednak oczekiwać ich zdaniem, że powolne ożywienie gospodarcze w Niemczech przyniesie znaczniejsze korzyści w regionie, jak miało to miejsce w przeszłości, ponieważ jego motorami napędowymi będą sektory zbrojeniowe i infrastruktury. W tych dziedzinach integracja gospodarek Europy Środkowej i Wschodniej jest zaś znacznie słabsza, niż w sektorze motoryzacyjnym i maszynowym. Z drugiej strony inwestycje zbrojeniowe i napływ unijnych pieniędzy wpłyną pozytywnie na sam wzrost gospodarczy tych państw.

Nie bez znaczenia jest również bardziej zdecydowane stanowisko Unii w sporze handlowym z Chinami. Dzięki temu chwilę wytchnienia może zyskać ściśle powiązany z Niemcami przemysł samochodowy. Z drugiej strony chińskie inwestycje bezpośrednie oraz import chińskich półproduktów mogą stać się trudniejsze i droższe.

Putin stawia na terror

Zaostrza się natomiast według analityków wiedeńskiego think tanku ekonomicznego sytuacja gospodarki napadniętej przez Rosję Ukrainy, która znalazła się według nich pod ścianą. Zniszczenia obiektów energetycznych, infrastruktury krytycznej i urządzeń przeładunkowych nad Morzem Czarnym wywołane przez rosyjskie naloty, a także blokada portów coraz bardziej odbijają się na gospodarce. Zniszczenia w infrastrukturze eksportowej najbardziej dotknęły ukraińskie rolnictwo. W sierpniu wywóz zboża z kraju zmalał aż o 70 proc. w porównaniu z lipcem. Cierpi też metalurgia. Niektóre stalownie musiały wstrzymywać na jakiś czas produkcję.

Dlatego WIIW obniżył prognozy wzrostu dla Ukrainy w stosunku do poprzedniej prognozy do 0,6 proc. w tym roku i 2,1 proc. w 2027 roku, podkreślając jednocześnie, że przyszłoroczny wynik będzie bardzo mocno uzależniony od utrzymania obecnego wsparcia zarówno finansowego, jak i militarnego dla Kijowa. A to według autorów prognozy „wydaje się jednak coraz bardziej niepewne”.

Zdaniem Olgi Pindiuk, ekspertki do spraw Ukrainy wiedeńskiego instytutu, piąta zima w tej wojnie będzie zapewne ciężką próbą dla tego kraju, który z powodu braku pocisków przeciwlotniczych ma coraz większy problem z obroną przed atakami liczniejszych rosyjskich rakiet balistycznych i dronów. – W obliczu niewielkich sukcesów militarnych na froncie Putin stawia teraz przede wszystkim na terroryzowanie ukraińskiej ludności cywilnej – podkreśla analityczka.

Rosja ma dość pieniędzy na wojnę

Wojna ma również coraz większy wpływ na gospodarkę agresora, która także niemal się zatrzymała. PKB Rosji wzrośnie bowiem w tym roku według prognozy wiedeńskiego instytutu zaledwie o 0,6 proc., w przyszłym o 1,3.

W tym kontekście WIIW podkreśla znaczenie ukraińskich ataków na rosyjskie rafinerie, które doprowadziły do „prawdziwego kryzysu paliwowego w całym kraju” i podniosły inflację o 1,5 punktu procentowego w stosunku rocznym. Innym skutkiem tych ataków był zakaz eksportu benzyny, oleju napędowego i paliwa lotniczego, co spowodowało, że Moskwa znacznie mniej skorzystała na wzroście cen paliw kopalnych na światowych rynkach wywołanym wojną w Iranie. – Trzeba zatem poczekać, aby zobaczyć, ile oleju napędowego Rosja będzie w stanie wprowadzić na rynek światowy dzięki porozumieniu zawartemu między prezydentem USA Donaldem Trumpem a prezydentem Putinem – uważa Wasil Astrow, ekspert WIIW do spraw Rosji.

Sankcje mają negatywny wpływ na rosyjską gospodarkę, bo ograniczają możliwości inwestycyjne i potencjał wzrostu. Niskie nakłady inwestycyjne na nowe moce produkcyjne stanowią zaś zdaniem Astrowa jeden z największych problemów rosyjskiej gospodarki.

Wydatki wojenne spowodują z kolei, że w tym roku deficyt budżetowy przekroczy 3 proc. Ale w kwestii najważniejszej niczego to nie zmienia: – Również w przyszłym roku prezydent Putin nie będzie miał żadnych problemów z finansowaniem wojny przeciw Ukrainie, ponieważ rosyjski dług publiczny jest bardzo niski w porównaniu z innymi krajami, i nadal będzie mógł pożyczać pieniądze od krajowych banków – twierdzi analityk Wiedeńskiego Instytutu Międzynarodowych Porównań Gospodarczych.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Short teaser Prognoza wiedeńskich analityków mówi jasno: Polska jest liderem gospodarczego wzrostu w gronie jedenastu państw regionu.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Polska%20liderem%20wzrostu%20w%20unijnych%20krajach%20Europy%20%C5%9Arodkowej&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79729515&x4=11398&x5=Polska%20liderem%20wzrostu%20w%20unijnych%20krajach%20Europy%20%C5%9Arodkowej&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpolska-liderem-wzrostu-w-unijnych-krajach-europy-%C5%9Brodkowej%2Fa-79729515&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261022&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/polska-liderem-wzrostu-w-unijnych-krajach-europy-środkowej/a-79729515?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/73719483_401.jpg
Image caption Polska wyprzedza region. Wiedeńscy analitycy prognozują najwyższy wzrost gospodarczy
Image source Markus Mainka/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/73719483_401.jpg&title=Polska%20liderem%20wzrostu%20w%20unijnych%20krajach%20Europy%20%C5%9Arodkowej

Item 74
Id 79728928
Date 2026-10-22
Title Poważna luka w PHP. W Niemczech wyłączano strony urzędów, szpitali i policji
Short title Cyberalarm w Niemczech. Luka w PHP uderzyła w urzędy
Teaser Krytyczna luka w PHP zmusiła wiele instytucji w Niemczech do wyłączenia stron internetowych. Część już wróciła do sieci.

Po informacji o globalnej luce bezpieczeństwa wciąż wiele stron internetowych w Niemczech działa z ograniczeniami. Problemy występowały m.in. na oficjalnym portalu stolicy Berlin.de. Ograniczona była również dostępność części szpitali w regionie oraz uniwersytetów. Berlińska kolej miejska S-Bahn Berlin poinformowała natomiast w nocy, że jej strony internetowe znów działają bez ograniczeń.

Z powodu krytycznej luki bezpieczeństwa w szeroko stosowanym języku programowania PHP w wielu krajach związkowych Niemiec profilaktycznie odłączono od sieci liczne strony internetowe. W czwartek rano, 22 października, część serwisów została ponownie uruchomiona, w tym niektóre witryny rządów niemieckich krajów związkowych, policji i ministerstw.

Poważna luka w PHP

Przyczyną jest wykryta poważna luka w zabezpieczeniu, która zachwiała podstawą wielu stron internetowych i usług online na całym świecie. Ostrzega się, że przestępcy mogą ją wykorzystać.

Problem dotyczy powszechnie używanego języka programowania PHP, na którym opiera się znaczna część internetu – od prostych blogów, przez duże portale informacyjne, po sklepy internetowe i systemy zarządzania treścią, takie jak WordPress.

Także niemiecki Federalny Urząd ds. Bezpieczeństwa Informacji (BSI) wydał oficjalne ostrzeżenie dotyczące cyberbezpieczeństwa. Podkreślono konieczność jak najszybszego zainstalowania aktualizacji zabezpieczeń. Wykryte luki stwarzają poważne zagrożenie – alarmuje BSI.

To muszą wiedzieć internauci

Dla zwykłych użytkowników internetu korzystających ze smartfonów lub komputerów nie ma na razie potrzeby podejmowania bezpośrednich działań, ponieważ luka nie znajduje się na urządzeniach końcowych użytkowników, lecz na serwerach obsługujących strony internetowe.

Problem może jednak dotyczyć internautów pośrednio, na przykład przez awarie ważnych usług online lub potencjalne wycieki danych ze stron, które nie zostały odpowiednio szybko zabezpieczone.

(DPA/dom)

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Short teaser Krytyczna luka w PHP zmusiła wiele instytucji w Niemczech do wyłączenia stron internetowych. Część już wróciła do sieci.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Powa%C5%BCna%20luka%20w%20PHP.%20W%20Niemczech%20wy%C5%82%C4%85czano%20strony%20urz%C4%99d%C3%B3w%2C%20szpitali%20i%20policji&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79728928&x4=11400&x5=Powa%C5%BCna%20luka%20w%20PHP.%20W%20Niemczech%20wy%C5%82%C4%85czano%20strony%20urz%C4%99d%C3%B3w%2C%20szpitali%20i%20policji&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpowa%C5%BCna-luka-w-php-w-niemczech-wy%C5%82%C4%85czano-strony-urz%C4%99d%C3%B3w-szpitali-i-policji%2Fa-79728928&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261022&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/poważna-luka-w-php-w-niemczech-wyłączano-strony-urzędów-szpitali-i-policji/a-79728928?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79728996_401.jpg
Image caption Poważna luka w PHP. W Niemczech wyłączano strony urzędów, szpitali i policji
Image source Volodymyr Sindieiev/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2024/foeupol240124_robopies_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79728996_401.jpg&title=Powa%C5%BCna%20luka%20w%20PHP.%20W%20Niemczech%20wy%C5%82%C4%85czano%20strony%20urz%C4%99d%C3%B3w%2C%20szpitali%20i%20policji

Item 75
Id 79726633
Date 2026-10-22
Title „Fatalne w skutkach”. Niemiecka prasa o geście Witkoffa
Short title „Fatalne w skutkach”. Niemiecka prasa o geście Witkoffa
Teaser Niemiecka prasa komentuje wizytę Steve’a Witkoffa u Putina i stan relacji USA z Rosją.

Steve Witkoff, specjalny wysłannik prezydenta USA Donalda Trumpa, spotkał się w Petersburgu z Władimirem Putinem. Rosyjski dyktator usłyszał od niego, że jest „humanitarnym człowiekiem” – wywołało to poruszenie światowej opinii publicznej. Kreml po zakończeniu tego spotkania zapowiedział, że gotów jest wrócić do rozmów trójstronnych z USA i Ukrainą w Abu Zabi i zgodził się uwolnić przetrzymywanego w Rosji amerykańskiego obywatela. Niemieckie media z obawą komentują obecny stan relacji USA z Rosją i Ukrainą oraz perspektywy na pokój.

„Putin nawet nie mrugnął”

„Wzajemne wyrazy wdzięczności na początku spotkania Władimira Putina z amerykańskim negocjatorem Steve'em Witkoffem w Petersburgu były bardzo wymowne” – zauważa „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Putin nawet nie mrugnął, gdy ogłoszono go dobroczyńcą, a następnie zaoferował cierpiącym Amerykanom kolejną porcję rosyjskiej pomocy”.

„Prezydent Rosji ma szczególny talent do inscenizowania spotkań politycznych w taki sposób, by ukazywały one symboliczną przewagę sił na jego korzyść. To, że Trump i jego otoczenie dają się wciągać w takie gierki – które stawiają na głowie rzeczywisty układ sił gospodarczych i militarnych między Rosją a USA – jest fatalne w skutkach. Konsekwencje nie są bowiem jedynie symboliczne, lecz całkiem realne” – pisze gazeta z Frankfurtu. „W rezultacie zawieszenie broni, a tym bardziej pokój w Ukrainie, oddaliły się jeszcze bardziej”.

„Humory Trumpa mogą zwrócić się przeciw Moskwie”

„W końcu na Kremlu wiedzą, że poprzez dieseldeal Trump reaguje przede wszystkim na presję wewnętrzną. Moskwa oczywiście korzysta na tym, że Waszyngton zawiesza sankcje. Ale czy po wyborach połówkowych wszystko się znów nie zmieni? Na Kremlu już dawno zrozumieli też, że jeśli Trump po raz kolejny wyładowuje swoją frustrację na Wołodymyrze Zełenskim, nie oznacza to automatycznie końca ukraińskiego przywódcy. Putin będzie w pełni zadowolony dopiero wtedy, gdy USA wstrzymają wsparcie dla Kijowa i zniosą sankcje na Moskwę” – zauważa „Süddeutsche Zeitung”.

„Do tego czasu humory Trumpa mogą w każdej chwili znów zwrócić się przeciwko Moskwie. Wystarczyłoby, by ponownie zażądał zawieszenia broni, na co Putin przed zimą z pewnością się nie zgodzi. Donbas należy bowiem do kwestii, w których Kreml nie zamierza iść na żadne ustępstwa. Dopóki Trump nie zmusi Ukrainy do odwrotu, Putin zda się na własną armię (…). W międzyczasie Kreml chętnie odwraca uwagę Trumpa od własnej nieustępliwości, proponując deale ws. gospodarki czy wymiany więźniów” – pisze gazeta z Monachium.

Co z sankcjami?

Lokalny dziennik z Norymbergi „Nürnberger Zeitung” pisze, że „najwyraźniej prezydent USA, w obliczu gwałtownie spadających notowań tuż przed wyborami połówkowymi, chce pokazać, że kwestia sankcji wobec agresora jest dla niego całkowicie nieistotna, jeśli w grę wchodzi dobro amerykańskiego kierowcy”.

„Choć fakt, że w Niemczech partie demokratyczne nie dopuszczają do żadnych sporów wokół pomocy dla Ukrainy, jest z perspektywy Moskwy korzystny, niesie ze sobą również pewne zagrożenia. W społeczeństwie może bowiem powstać wrażenie, że przekazywane środki trafiają do studni bez dna. Jeśli chcemy zapobiec sytuacji, w której radykałowie będą dalej czerpać z tego tematu polityczne korzyści, musimy wreszcie lepiej wyjaśniać sens pomocy dla Ukrainy albo wyznaczyć dla niej konkretne cele” - czytamy.

Short teaser Niemiecka prasa komentuje wizytę Steve’a Witkoffa u Putina i stan relacji USA z Rosją.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::%E2%80%9EFatalne%20w%20skutkach%E2%80%9D.%20Niemiecka%20prasa%20o%20ge%C5%9Bcie%20Witkoffa%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79726633&x4=11395&x5=%E2%80%9EFatalne%20w%20skutkach%E2%80%9D.%20Niemiecka%20prasa%20o%20ge%C5%9Bcie%20Witkoffa%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Ffatalne-w-skutkach-niemiecka-prasa-o-ge%C5%9Bcie-witkoffa%2Fa-79726633&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261022&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/fatalne-w-skutkach-niemiecka-prasa-o-geście-witkoffa/a-79726633?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79722995_401.jpg
Image caption Steve Witkoff u Władimira Putina
Image source Gavriil Grigorov/Sputnik/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79722995_401.jpg&title=%E2%80%9EFatalne%20w%20skutkach%E2%80%9D.%20Niemiecka%20prasa%20o%20ge%C5%9Bcie%20Witkoffa

Item 76
Id 79726069
Date 2026-10-22
Title „Nie chcemy wyjeżdżać, ale chyba musimy”. Dramat mieszkańców Słowiańska
Short title „Nie chcemy wyjeżdżać, ale chyba musimy”. Dramat ludności Słowiańska
Teaser Słowiańsk, podobnie jak sąsiedni Kramatorsk, to dziś teren walk. Każdego dnia dziesiątki ludzi opuszczają miasto. Ci, którzy w nim pozostają, żyją w obliczu ciągłego zagrożenia rosyjskimi atakami.

Na otoczonym zbombardowanymi wieżowcami podwórzu, na metalowej konstrukcji huśtawki wisi zakurzony dywan. Emerytka Tetiana wyniosła go ze swojego zasypanego gruzem mieszkania i zaczęła czyścić.

Kilka dni temu w tej dzielnicy, położonej na zachodnich obrzeżach Słowiańska, spadły trzy rosyjskie bomby lotnicze. Jedna z nich zniszczyła część pięciopiętrowego bloku. Rannych zostało siedem osób.

Tetiana, która mieszka w budynku naprzeciwko, przygotowywała właśnie w swojej kuchni posiłek, gdy rozległa się eksplozja. – Okna przeleciały tuż obok mnie, ale nie trafiły we mnie, nawet nie drasnęły – wspomina kobieta. – Bomby uderzyły w drugie piętro, a na czwartym mieszkała pewna kobieta – krzyczała głośno. Udało się ją uratować, zanim zawaliła się cała ta część bloku.

– Na drugim piętrze mieszkali lokatorzy. Przez swoje okno widziałam, kiedy paliło się u nich światło. W tej chwili najwyraźniej nie było ich w domu – kontynuuje Tetiana. Mimo oferty ewakuacji nie opuściła jeszcze Słowiańska. Od lata miasto znajduje się na liście terenów objętych działaniami wojennymi.

– Nie wiem, dokąd miałabym się udać. Moja emerytura wynosi 3400 hrywien (ok. 293 zł). Nawet gdybym otrzymała dodatek na przeprowadzkę w wysokości 2000 hrywien (ok. 172,5 zł), nie byłabym w stanie przeżyć za te 5000 hrywien miesięcznie. Nigdzie! Wynajem mieszkania kosztuje dziś na miesiąc nawet 20 000 hrywien (ok. 1725 zł) – mówi.

W jej dzielnicy prąd i woda wciąż są, ale gaz został odłączony. – Przetrwamy to – ma nadzieję Tetiana. – Wszystko będzie dobrze, tak wszystkim mówię. Bardzo tego pragnę.

„Samoloty bojowe na niebie!”

Nawet kilka dni po ataku nieliczni mieszkańcy uszkodzonych budynków wciąż porządkują swoje mieszkania. Jakiś mężczyzna pracuje przy oknie obok zniszczonej części bloku. Wygląda na to, że jest tam zupełnie sam.

Podjeżdża samochód. W środku siedzi starsze małżeństwo, właściciele mieszkania w sąsiednim bloku. Ewakuowali się w rejon Kijowa, ale usłyszeli o nalotach i przyjechali, by zabrać swoje rzeczy i zabezpieczyć okna płytami wiórowymi.

W trakcie prac porządkowych Rosjanie znów atakują. Tym razem bomby uderzają w budynek, w którym mieści się państwowy punkt pomocy w sytuacjach kryzysowych oraz siedziba Czerwonego Krzyża. Podczas gdy straż pożarna gasi pożar, ratownicy i wolontariusze wynoszą z budynku ocalałe przedmioty i usuwają odłamki szkła. W wyniku ataku osiem osób zostaje rannych.

– Samoloty bojowe na niebie! – krzyczy nagle jeden z ratowników, a wszyscy obecni opuszczają budynek. Mieszkańcy są przerażeni, ale wahają się, czy schronić się w piwnicach. Wolą czekać na ławkach w pobliżu bloków, aż sytuacja zostanie uznana za bezpieczną.

Byłam właśnie na balkonie, kiedy rozległ się głośny huk. – Poczułam się, jakby ktoś uderzył mnie w głowę. To był ogłuszający hałas – opowiada o jednym z ostatnich ataków Natalia, emerytka. Przyjeżdża do tej dzielnicy, aby opiekować się swoją siostrą bliźniaczką. – Ona nie może się już poruszać. Dzisiaj nie udało mi się kupić dla niej chleba, więc przyniosłam jej sucharki – mówi. Choć na terenie spalonego targowiska wciąż działają sklepy i kilka stoisk, chleb nie jest tam sprzedawany codziennie.

– Próbowałam namówić siostrę, żebyśmy wyjechały. Ja trafiłabym do domu opieki, a ona do szpitala. Jej pies jest chory, ja też mam swojego – mówi Natalia, krytykując fakt, że podczas ewakuacji nie wolno zabierać ze sobą zwierząt domowych. – Muszę tu zostać, bo nie mogę zostawić siostry z jej psem. Ona się martwi, jest na mnie zła – tak, jakbym to ja była za wszystko odpowiedzialna. Po prostu nie mam już siły – żali się.

Natalia powoli rusza w drogę powrotną do domu, w stronę centrum miasta. – Muszę dotrzeć na miejsce, zanim zapadnie zmrok – podkreśla. To prawie cztery kilometry pieszo. Komunikacja miejska przestała kursować po tym, jak w wyniku ataku na dwa autobusy w sąsiednim Kramatorsku zginęło 30 osób.

„Przywykliśmy do życia pod ostrzałem”

Centrum Słowiańska jest poważnie zniszczone. Gdzieniegdzie wciąż jeszcze działają sklepy. Na ulicach widać niewielu ludzi. Spośród dawnych 100 tys. mieszkańców miasta pozostało około 20 tys. To głównie osoby starsze, które nie mają możliwości wyjazdu.

Wasyl też jest emerytem. Pochodzi ze wsi Majaky na północ od Słowiańska. Sąsiad podwiózł go do centrum miasta, gdzie Wasyl właśnie je obiad w kawiarni. – Przyzwyczailiśmy się już do życia pod ostrzałem – mówi. – To jednak złe przyzwyczajenie, którego dawno powinniśmy się pozbyć.

Wasyl słabo słyszy i najwyraźniej nie zauważa dronów krążących na niebie, do których strzelają żołnierze. Dla ojczyzny chce pokoju. Sprzeciwia się jednak oddaniu Moskwie kontrolowanej przez Kijów części obwodu donieckiego, czego domaga się Władimir Putin.

Dwie starsze kobiety rozmawiają przy ulicy, nad którą rozpięto siatki chroniące przed dronami. – Nie pamiętam, kiedy ostatni raz przespałam całą noc – żali się Iryna. – Biorę walerianę, ale niewiele pomaga. Jest strasznie, jednak nie mam dokąd pójść. Mam dwa koty – nie mogę ich zabrać, musiałabym je zostawić. A tak bardzo je kocham – to wszystko, co mam – mówi.

– Pozostaje tylko się ukryć, drżeć ze strachu i modlić do Boga, żeby wszystko dobrze się skończyło. Kiedy idę na targ, nie wiem, czy dotrę tam żywa. Cały czas patrzę w niebo, sprawdzając, czy coś tam lata – kontynuuje emerytka.

Główny bazar, na który zmierza kobieta, został kilka tygodni temu zaatakowany przez rosyjskie drony. Co najmniej trzy osoby zostały ranne. Od tamtej pory jest tam mniej sprzedawców i klientów.

„Marzymy, by tu zostać”

Walerija, sprzedawczyni bielizny, przyprowadziła do pracy swoją pięcioletnią córkę Sofiję, ponieważ przedszkola w Słowiańsku są zamknięte. Ulica, przy której mieszkają, nie jest jeszcze objęta nakazem przymusowej ewakuacji rodzin z dziećmi.

– Przywykłyśmy już do takiego życia. W 2022 roku zostałyśmy ewakuowane, ale później wróciłyśmy. A teraz znów czekamy na ewakuację – opowiada Walerija.

Pięciolatka biega po alejkach targowiska wraz ze swoją o rok starszą koleżanką Anią. Matka Ani jest żołnierką i broni rodzinnego miasta. Obok Ani siedzi jej babcia Tetiana, która sprzedaje odzież męską i również musiała zabrać wnuczkę do pracy.

Tetiana spakowała już swoje rzeczy i – póki jeszcze działa poczta – wysyła je do obwodu dniepropetrowskiego, gdzie będzie jej nowy dom. – Bardzo nam przykro, że nasza Ukraina jest niszczona – mówi seniorka, powstrzymując łzy. – Kto odbuduje nasze miasta? – pyta. – Mam nadzieję, że wrócimy. Ale kiedy myślę o Bachmucie… Tam nie ma już domów, do których ludzie mogliby wrócić. Liczę na naszych chłopaków, że utrzymają nam miasta, choć zdaję sobie sprawę, że będzie to bardzo trudne.

– Marzymy o tym, by tu zostać – mówi Marija, która również pracuje na targowisku. – Nie chcemy wyjeżdżać, ale chyba musimy. Sytuacja jest krytyczna – dodaje.

Czeka na swojego męża, który służy na froncie. Jej siostra również jest żołnierką, a brat poległ, przez co pięciu siostrzeńców zostało bez taty.

Kobiety nie mają nadziei na zawieszenie broni. – Putin tego nie będzie chciał, a nasze młode pokolenie zapyta nas potem, o co właściwie walczyliśmy – mówi Tetjana. Podkreśla, że to Rosjanie powinni wycofać się z ukraińskiego terytorium. Nad targowiskiem słychać drony i strzały. – Naszym chłopakom trudno jest je zestrzelić, ale naprawdę bardzo się starają – mówi Tetjana.

Short teaser Słowiańsk, podobnie jak sąsiedni Kramatorsk, to dziś teren walk. Mieszkańcy żyją w obliczu ciągłego zagrożenia.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::%E2%80%9ENie%20chcemy%20wyje%C5%BCd%C5%BCa%C4%87%2C%20ale%20chyba%20musimy%E2%80%9D.%20Dramat%20mieszka%C5%84c%C3%B3w%20S%C5%82owia%C5%84ska%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79726069&x4=11395&x5=%E2%80%9ENie%20chcemy%20wyje%C5%BCd%C5%BCa%C4%87%2C%20ale%20chyba%20musimy%E2%80%9D.%20Dramat%20mieszka%C5%84c%C3%B3w%20S%C5%82owia%C5%84ska%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnie-chcemy-wyje%C5%BCd%C5%BCa%C4%87-ale-chyba-musimy-dramat-mieszka%C5%84c%C3%B3w-s%C5%82owia%C5%84ska%2Fa-79726069&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261022&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nie-chcemy-wyjeżdżać-ale-chyba-musimy-dramat-mieszkańców-słowiańska/a-79726069?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79680190_401.jpg
Image caption Tetiana trzepie dywan po rosyjskim ataku na blok w Słowiańsku
Image source Hanna Sokolova-Stekh/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79680190_401.jpg&title=%E2%80%9ENie%20chcemy%20wyje%C5%BCd%C5%BCa%C4%87%2C%20ale%20chyba%20musimy%E2%80%9D.%20Dramat%20mieszka%C5%84c%C3%B3w%20S%C5%82owia%C5%84ska

Item 77
Id 79726155
Date 2026-10-21
Title Booking.com pod lupą Komisji Europejskiej. Chodzi o oszustwa i ochronę danych
Short title Booking.com pod lupą UE. Bruksela bada falę oszustw
Teaser Komisja Europejska wszczęła postępowanie wobec Booking.com. Sprawdzi, czy serwis wystarczająco chroni klientów przed oszustwami i właściwie oznacza reklamy.

Komisja Europejska bada, czy popularna także w Polsce platforma Booking.com naruszyła unijne przepisy dotyczące usług cyfrowych. Wątpliwości dotyczą m.in. fałszywych ofert noclegów, kradzieży tożsamości i innych form oszustw wymierzonych w konsumentów. Bruksela chce ustalić, czy portal z siedzibą w Holandii podejmuje wystarczające działania, by usuwać takie oferty.

Booking.com zapewnił, że w pełni współpracuje z Komisją Europejską. Firma podkreśliła, że nadal zamierza wspólnie z właściwymi organami zwalczać oszustwa internetowe oraz chronić podróżnych i swoich partnerów.

Postępowanie wszczęto w sytuacji, gdy organizacje konsumenckie ostrzegają przed rosnącą skalą oszustw w internecie. Według urzędników Komisji sam Booking.com informował o wzroście liczby prób oszustwa na swojej platformie o 500 proc. na całym świecie.

Ponad tysiąc zgłoszeń oszustw

W pierwszej połowie 2026 roku odnotowano 1072 zgłoszenia dotyczące oszustw, które spowodowały straty w wysokości 82 tys. euro. Jak podała Komisja Europejska, oznacza to dziesięciokrotny wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem.

Jednym z tematów postępowania są próby phishingu na platformie. To jedna z najczęstszych metod oszustwa w internecie. Cyberprzestępcy za pomocą fałszywych wiadomości próbują wyłudzić od użytkowników poufne informacje, takie jak hasła czy dane bankowe.

Komisja sprawdzi ochronę danych użytkowników

Komisja sprawdzi również sposób, w jaki Booking.com przekazuje operatorom obiektów noclegowych dane dotyczące rezerwacji i gości oraz jak działa system wiadomości na platformie. Urzędnicy chcą w szczególności ustalić, czy firma wdrożyła wystarczające zabezpieczenia przed niewłaściwym wykorzystaniem danych użytkowników.

Samo wszczęcie postępowania nie oznacza, że Booking.com naruszył unijne przepisy, zastrzegła Komisja Europejska. – Europejczycy powinni móc rezerwować wakacje bez obaw, że padną ofiarą oszustwa – powiedziała unijna komisarz ds. technologii Henna Virkkunen.

Płatne oferty Booking.com też pod lupą

Bruksela zamierza ponadto zbadać, jak Booking.com informuje użytkowników o płatnej promocji ofert. Chodzi o wyniki wyszukiwania, które w zamian za dodatkową opłatę mogą być wyświetlane na wyższych pozycjach, oraz o to, czy są one jednoznacznie oznaczone jako reklama.

Według Komisji Europejskiej właściciele obiektów noclegowych mogą zwiększać widoczność swoich ofert w wynikach wyszukiwania Booking.com, płacąc wyższą prowizję. Konsument powinien móc jasno rozpoznać, że takie wyróżnione propozycje są reklamą. Zdaniem Brukseli użytkownicy powinni również otrzymywać wystarczające informacje o możliwości zmiany ustawień dotyczących reklam.

Podstawą postępowania jest unijny akt o usługach cyfrowych (Digital Services Act, DSA), który w pełnym zakresie obowiązuje od lutego 2024 roku. Przepisy mają zwiększyć odpowiedzialność dużych platform internetowych.

Na podstawie DSA Komisja Europejska wszczęła już postępowania m.in. wobec TikToka, Facebooka, Instagrama, Snapchata oraz dużych platform oferujących treści pornograficzne. W przypadku należącego do Elona Muska serwisu X oraz platform handlowych Temu i AliExpress Komisja nakładała już milionowe kary za naruszenia unijnych przepisów.

(DPA/du)

Short teaser Bruksela wszczęła postępowanie wobec Booking.com. Sprawdzi, czy serwis wystarczająco chroni klientów przed oszustwami.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Booking.com%20pod%20lup%C4%85%20Komisji%20Europejskiej.%20Chodzi%20o%20oszustwa%20i%20ochron%C4%99%20danych%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79726155&x4=11398&x5=Booking.com%20pod%20lup%C4%85%20Komisji%20Europejskiej.%20Chodzi%20o%20oszustwa%20i%20ochron%C4%99%20danych%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbooking-com-pod-lup%C4%85-komisji-europejskiej-chodzi-o-oszustwa-i-ochron%C4%99-danych%2Fa-79726155&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261021&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/booking-com-pod-lupą-komisji-europejskiej-chodzi-o-oszustwa-i-ochronę-danych/a-79726155?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/73525484_401.jpg
Image caption Booking.com to popularna platforma do rezerwacji hoteli
Image source Thibaut Durand/PHOTOPQR/LE DAUPHINE/MAXPPP/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/73525484_401.jpg&title=Booking.com%20pod%20lup%C4%85%20Komisji%20Europejskiej.%20Chodzi%20o%20oszustwa%20i%20ochron%C4%99%20danych

Item 78
Id 79724907
Date 2026-10-21
Title Uspołecznienie mieszkań w Berlinie? Kontrowersyjne plany
Short title Uspołecznienie mieszkań w Berlinie? Eksperci przestrzegają
Teaser Około 160 tys. mieszkań inwestycyjnych w Berlinie ma przejść na własność miasta. Ekonomiści ostrzegają jednak przed skutkami.

Uspołecznienie zasobów koncernów mieszkaniowych to jedna z głównych obietnic wyborczych partii Lewica (Die Linke), która wygrała wybory regionalne w Berlinie. Miała być odpowiedzią na kryzys mieszkaniowy w mieście, dotyczący zwłaszcza najemców. Jeśli powstanie rząd Lewicy, Zielonych oraz SPD – a wszystko na to wskazuje (SPD i Zieloni zgodzili się na formalne rozmowy) – prawdopodobnie uda się ją spełnić. Obaj potencjalni koalicjanci zadeklarowali poparcie dla tego przedsięwzięcia we wspólnym dokumencie podsumowującym wstępne rozmowy koalicyjne.

Byłoby to rozwiązanie dotychczas niespotykane w Niemczech.

Na co umówili się Lewica, Zieloni i SPD?

W dokumencie kończącym wstępne rozmowy koalicyjne trzy partie uzgodniły, że około 160 tys. mieszkań należących do pięciu firm z branży nieruchomości zostanie przejętych przez Berlin jako land. Kwota odszkodowania dla koncernów ma zostać ograniczona do 16 mld euro, a środki na ten cel mają pochodzić z kredytów spłacanych potem z wpływów z czynszów. Rozwiązanie to miałoby objąć prywatne przedsiębiorstwa posiadające w Berlinie ponad 10 tys. mieszkań. Podmioty takie mogłyby zachować do 10 tys. lokali.

Z tego rozwiązania wyłączone byłyby spółdzielnie oraz przedsiębiorstwa działające w interesie publicznym. Planowane uspołecznienie nie obejmuje również mieszkań wybudowanych po 2021 roku ani tych, które są obecnie w budowie.

W praktyce regulacja ta dotyczyłaby przede wszystkim koncernu nieruchomościowego Vonovia: posiada on w Berlinie 130 tys. mieszkań.

Realizacja tego planu może jednak potrwać: jeśli w Berlinie powstanie senat (rząd) koalicyjny, trzy partie zamierzają przedstawić projekt ustawy w połowie 2028 roku, a sama ustawa miałaby wejść w życie dopiero rok po jej przyjęciu. W międzyczasie prawdopodobnie zajmie się nią Trybunał Konstytucyjny. Trzeba się również spodziewać pozwów ze strony firm, które mogą być objęte regulacjami.

Uspołecznienie mieszkań: co ma dać?

Poprzez uspołecznienie mieszkań potencjalna koalicja chce powiększyć zasób mieszkań komunalnych, a tym samym zyskać większy wpływ na wysokość czynszów w mieście. Partia Lewica od dawna argumentuje, że niskie czynsze w lokalach należących do miasta wywierałyby efekt hamujący na cały rynek.

Wpływałyby one bowiem na tzw. lustro czynszowe (Mietspiegel): zestawienie odzwierciedlające przeciętne stawki czynszów w Berlinie, które stanowi podstawę przy określaniu wymogów prawnych ws. podwyżek czynszów.

Ekonomiści ostrzegają przed skutkami

Eksperci przedstawiają szereg argumentów przeciwko takiemu rozwiązaniu: nie tworzy ono nowych zasobów mieszkaniowych, zniechęca inwestorów do budowy nowych mieszkań, a ponadto jest nieprzystępne finansowo i niezgodne z konstytucją.

– To niszczy zaufanie. Inwestorzy będą się wycofywać – stwierdził w rozmowie z agencją DPA Jens Tockmitt, dyrektor generalny Związku Niemieckich Banków Hipotecznych (Verband Deutscher Pfandbriefbanken). Jak mówi, uspołecznienie mieszkań byłoby precedensem, którego skutki wykraczałyby daleko poza rynek mieszkaniowy – „aż po inne segmenty rynku nieruchomości oraz finansowanie infrastruktury”.

Ekonomista Konstantin Kholodilin z Niemieckiego Instytutu Badań Gospodarczych (DIW) przewiduje z kolei, że przy aktualnych założeniach projektu czynsze w przejętych przez Berlin lokalach musiałyby znacząco wzrosnąć, aby dały radę sfinansować to przedsięwzięcie bez udziału dotacji państwowych.

„Przy stopie procentowej na poziomie 4 proc. udziale kapitału własnego wynoszącym 80 proc. oraz 30-letnim okresie kredytowania roczne płatności z tytułu odsetek i spłaty kapitału wyniosłyby 740 mln euro” – pisze ekspert w odpowiedzi na pytania DPA.

„Jeśli doliczyć do tego koszty zarządzania i eksploatacji w wysokości 3,73 euro za metr kwadratowy miesięcznie (457 mln euro rocznie), to aby pokryć te wydatki bez dotacji ze strony landu, konieczny byłby czynsz netto (bez opłat za media) na poziomie 9,78 euro za metr kwadratowy” – wylicza.

Wg Kholodilina, po uwzględnieniu kosztów utrzymania technicznego w wysokości 17,18 euro za metr kwadratowy rocznie, czynsz musiałby wzrosnąć nawet do 11,21 euro za metr kwadratowy.

Natomiast obecnie – wg danych firmy Vonovia – średni czynsz netto (bez opłat za media) w objętych planami mieszkaniach wynosi 8,26 euro za metr kwadratowy.

Co jeszcze planują potencjalni koalicjanci?

Zgodnie z dokumentem trzech partii, proces uspołecznienia ma być wsparty dodatkowymi działaniami w celu walki z wyzyskiem na rynku najmu oraz egzekwowania już obowiązujących przepisów.

„Inicjujemy zmianę paradygmatu i odtąd czynimy ochronę przed niezgodnymi z prawem praktykami wynajmu aktywnym zadaniem publicznym” – piszą partie w dokumencie. Przewidują utworzenie nowego organu nadzoru nad czynszami oraz specjalnego wydziału w berlińskiej prokuraturze.

Partie chcą również przyspieszyć budowę nowych mieszkań: „W latach 2026–2031 zamierzamy uzyskać 100 tys. pozwoleń na budowę, co powinno przełożyć się na powstanie 100 tys. nowych mieszkań” – deklarują.

Co planowała Lewica?

Obecny harmonogram znacząco odbiega od założeń, które Lewica prezentowała w trakcie kampanii wyborczej. Według tamtych propozycji, uspołecznieniem miały zostać objęte koncerny posiadające w Berlinie już od 3 tys. mieszkań. Rozwiązanie objęłoby wtedy około 240 tys. lokali.

Lewica zakładała powołanie w tym celu nowej jednostki prawa publicznego, która zaciągałaby niezbędne kredyty, nabywała zasoby mieszkaniowe, a następnie zajmowała się ich zarządzaniem. W dokumencie sondażowym partii mowa jest natomiast o „podmiocie odpowiedzialnym za uspołecznienie”.

W lipcu – w reakcji na program Lewicy – rząd Friedricha Merza podjął decyzję, że zamierza zapobiec procesom uspołecznienia nieruchomości. Wciąż jednak nie przedstawił projektu ustawy – istnieje jedynie uchwała komitetu koalicyjnego. Ministra budownictwa Verena Hubertz (SPD) podkreśliła niedawno, że rząd pracuje nad ustawą o ochronie inwestycji: – Jako rząd federalny obieramy inną drogę. Potrzebujemy więcej inwestycji i chcemy te inwestycje chronić.

(DPA/mar)

Short teaser Ok. 160 tys. mieszkań inwestycyjnych w Berlinie ma przejść na własność miasta. Eksperci ostrzegają przed skutkami.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Uspo%C5%82ecznienie%20mieszka%C5%84%20w%20Berlinie%3F%20Kontrowersyjne%20plany%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79724907&x4=11395&x5=Uspo%C5%82ecznienie%20mieszka%C5%84%20w%20Berlinie%3F%20Kontrowersyjne%20plany%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fuspo%C5%82ecznienie-mieszka%C5%84-w-berlinie-kontrowersyjne-plany%2Fa-79724907&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261021&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/uspołecznienie-mieszkań-w-berlinie-kontrowersyjne-plany/a-79724907?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79689956_401.jpg
Image caption Rozmowy ws. koalicji z Berlinie: Steffen Krach SPD), Elif Eralp (Lewica) i Werner Graf (Zieloni)
Image source Fabian Sommer/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79689956_401.jpg&title=Uspo%C5%82ecznienie%20mieszka%C5%84%20w%20Berlinie%3F%20Kontrowersyjne%20plany

Item 79
Id 79724614
Date 2026-10-21
Title Niemcy. Ustawa weszła w życie. Przez pomyłkę
Short title Niemcy. Ustawa weszła w życie. Przez pomyłkę
Teaser Podatek od wyrobów tytoniowych w Niemczech miał wzrosnąć od 2027 r. Przez błąd resortu finansów ustawa formalnie weszła jednak w życie wcześniej.

Od przyszłego roku podatek od wyrobów tytoniowych w Niemczech ma stopniowo wzrastać. Stosowna ustawa została opublikowana we wtorek (20.10.26) w Federalnym Dzienniku Ustaw. Problem w tym, że znalazł się w niej zapis, zgodnie z którym weszła ona w życie znacznie wcześniej, niż planowano. "Niniejsza ustawa wchodzi w życie następnego dnia po ogłoszeniu" – głosi opublikowany tekst.

Ministerstwo: to błąd

Niemieckie Ministerstwo Finansów potwierdziło pomyłkę. Rzecznik resortu wyjaśnił, że doszło do „technicznego błędu dotyczącego daty wejścia ustawy w życie. Generalna Dyrekcja Celna, która odpowiada za pobieranie podatku od wyrobów tytoniowych, została już poinformowana. Jak podało ministerstwo, błędny zapis znajdował się już w projekcie przygotowanym przez resort, ale podczas dalszych prac w rządzie i parlamencie „nie został zauważony” i dlatego nie został poprawiony.

Rząd rozważa teraz, w jaki sposób rozwiązać problem. Resort finansów wskazuje, że z uzasadnienia ustawy jednoznacznie wynika zamiar ustawodawcy, aby podwyżka zaczęła obowiązywać w 2027 r. Według rzecznika możliwe jest wyjaśnienie sprawy „w drodze wykładni ustawy”. Pozwoliłoby to na szybką korektę bez konieczności ponownej legislacji.

Branża tytoniowa: to dyletanctwo

Związek Niemieckiego Przemysłu Tytoniowego (VdR) z ulgą przyjął informację, że uda się uniknąć ograniczeń w produkcji. Jednocześnie bardzo ostro skrytykował błąd ministerstwa. – Zdumiewające jest, że tak absurdalny błąd przydarza się federalnemu ministerstwu. Ministerstwo pisze ustawę, a następnego dnia mówi: „Oj, przecież mieliśmy na myśli coś zupełnie innego!”. To dyletanctwo, które wprawia mnie w osłupienie – powiedział Maximilian van Ackeren z VdR.

Także Jan Mücke z Federalnego Związku Przemysłu Tytoniowego i Nowatorskich Wyrobów (BVTE) zaapelował o jak najszybsze zapewnienie jasności prawnej. – Jako branża tytoniowa na wiele tygodni trafiamy do szarej strefy, która ma być tolerowana przez władze – ostrzegł Mücke.

Reforma podatku od produktów tytoniowych

Bundestag niedawno zatwierdził reformę podatku od produktów tytoniowych. Zgodnie z przyjętymi założeniami akcyza ma być stopniowo podnoszona do 2030 r. W efekcie cena paczki 20 papierosów może wzrosnąć o około 4 euro, do 11,78 euro. Tytoń drobno krojony, używany m.in. do samodzielnego skręcania papierosów, może natomiast podrożeć z obecnych 6,75 euro za 30 gramów do ponad 10 euro.

Podwyżka podatku ma w przyszłym roku przynieść budżetowi około 1,5 mld euro dodatkowych wpływów, a jednocześnie zniechęcać do palenia. W 2025 r. niemiecki budżet federalny uzyskał z tytułu akcyzy od wyrobów tytoniowych 17,6 mld euro.

(AFPD/du)

Short teaser Podatek od wyrobów tytoniowych miał wzrosnąć w Niemczech od 2027 r. Jednak błąd w opublikowanej ustawie wywołał chaos.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Niemcy.%20Ustawa%20wesz%C5%82a%20w%20%C5%BCycie.%20Przez%20pomy%C5%82k%C4%99&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79724614&x4=11398&x5=Niemcy.%20Ustawa%20wesz%C5%82a%20w%20%C5%BCycie.%20Przez%20pomy%C5%82k%C4%99&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-ustawa-wesz%C5%82a-w-%C5%BCycie-przez-pomy%C5%82k%C4%99%2Fa-79724614&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261021&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-ustawa-weszła-w-życie-przez-pomyłkę/a-79724614?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79719233_401.jpg
Image caption Wzrost akcyzy ma przynieść budżetowi dodatkowe dochody
Image source Jürgen Schott/CHROMORANGE/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2019/bpol190521_001_europeo2119_01s_sd.mp4&image=https://static.dw.com/image/79719233_401.jpg&title=Niemcy.%20Ustawa%20wesz%C5%82a%20w%20%C5%BCycie.%20Przez%20pomy%C5%82k%C4%99

Item 80
Id 79724646
Date 2026-10-21
Title Merz: UE nie chce wojny handlowej z Chinami
Short title Merz: Z Chinami chcemy uczciwego handlu, nie wojny
Teaser UE chce wzmocnić ochronę przed nieuczciwymi praktykami handlowymi Chin. Kanclerz Friedrich Merz zapewnia jednak, że nie chodzi o wojnę handlową, lecz o bardziej wyrównane zasady wymiany gospodarczej.

Unia Europejska zamierza wzmocnić narzędzia obrony przed nieuczciwymi praktykami handlowymi takich państw jak Chiny. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz podkreśla jednak, że nie oznacza to konfliktu, a tym bardziej „wojny handlowej”.

„Szukamy pokojowych rozwiązań”

Podczas konferencji „Berlin Global Dialogue” Merz powiedział, że Unia Europejska mierzy się z nieuczciwymi praktykami handlowymi: „I musimy o tym rozmawiać”. Nie oznacza to jednak początku „wojny handlowej” z Chinami": „Szukamy pokojowych rozwiązań, ale podstawowym warunkiem jest uczciwy handel”.

– Celem jest osiągnięcie „nowej równowagi” w wymianie handlowej z Chinami – podkreślił kanclerz. Chiny mają ogromne znaczenie dla wielu przedsiębiorstw w Niemczech. UE chce jednak chronić swoje interesy.

Nie zamierza przy tym za wszelką cenę korzystać z dostępnego „zestawu narzędzi”. – Jesteśmy jednak gotowi bronić się przed nieuczciwymi praktykami – zaznaczył Merz. W odniesieniu do Chin wymienił nadmierne moce produkcyjne, wysokie dotacje państwowe w sektorze motoryzacyjnym i innych branżach oraz sztucznie zaniżony kurs waluty.

Nowe narzędzia ochrony handlu

W ubiegłym tygodniu przywódcy Unii Europejskiej postanowili zaostrzyć działania przeciwko nieuczciwym praktykom handlowym państw takich jak Chiny.

Podczas szczytu szefowie państw i rządów UE wezwali Komisję Europejską do pilnego opracowania nowych instrumentów przeciwdziałania nierównowadze w handlu. Jednocześnie Komisja kierowana przez Ursulę von der Leyen ma skutecznie wykorzystywać już istniejące narzędzia unijne i kontynuować dialog.Za takim rozwiązaniem opowiadali się wcześniej przede wszystkim kanclerz Merz i prezydent Francji Emmanuel Macron.

Obaj politycy popierają wprowadzenie nowego instrumentu, który umożliwiałby zdecydowaną reakcję, gdy państwa spoza UE, za pomocą środków politycznych lub gospodarczych, powodują poważne i systemowe zakłócenia na unijnym rynku wewnętrznym.

W takich przypadkach Komisja Europejska miałaby możliwość regulowania dostępu do wspólnego rynku UE. Chiny zareagowały na te propozycje powściągliwie.

Merz podkreślił w Berlinie, że Unia Europejska jest otwartym rynkiem i chce nim pozostać. Jak stwierdził, na tym polega różnica między Europą a Stanami Zjednoczonymi. Rynek amerykański jest bowiem, wg niego, zamknięty dla większości chińskich przedsiębiorstw i podmiotów kontrolowanych przez państwo.

UE chce zmniejszyć zależność od Chin

Przed dwoma tygodniami Chiny zgodziły się na ograniczenie eksportu chińskich samochodów hybrydowych do Europy.

Jak poinformował unijny komisarz ds. handlu Maroš Šefčovič po rozmowach z chińskim ministrem handlu Wang Wentao w Pekinie, dostawy do UE mogłyby dzięki temu spaść o ponad połowę. Porozumienie może nieco zmniejszyć presję chińskiej konkurencji na niemieckich producentów samochodów.

Unijny komisarz ds. gospodarki Valdis Dombrovskis ocenił w rozmowie z dziennikarzami na marginesie berlińskiej konferencji, że jest to pierwszy pozytywny krok. – UE musi jednak nadal pracować nad osiągnięciem bardziej kompleksowej równowagi w stosunkach gospodarczych z Chinami – podkreślił.

Dombrovskis wskazał przy tym na wysoki deficyt handlowy Unii Europejskiej w wymianie z Chinami. Zaznaczył również, że konieczne jest zmniejszenie zależności od Pekinu w zakresie surowców krytycznych poprzez większą dywersyfikację źródeł dostaw.

(DPA/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Merz nie chce wojny handlowej z Chinami. UE szykuje jednak nowe narzędzia przeciw nieuczciwym praktykom handlowym.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Merz%3A%20UE%20nie%20chce%20wojny%20handlowej%20z%20Chinami&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79724646&x4=12095&x5=Merz%3A%20UE%20nie%20chce%20wojny%20handlowej%20z%20Chinami&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmerz-ue-nie-chce-wojny-handlowej-z-chinami%2Fa-79724646&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261021&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/merz-ue-nie-chce-wojny-handlowej-z-chinami/a-79724646?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79721844_401.jpg
Image caption Podczas konferencji „Berlin Global Dialogue” Merz mówił, że UE mierzy się z nieuczciwymi praktykami handlowymi
Image source Fabian Sommer/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79721844_401.jpg&title=Merz%3A%20UE%20nie%20chce%20wojny%20handlowej%20z%20Chinami

Item 81
Id 79724155
Date 2026-10-21
Title Nowe przepisy o aborcji w Polsce. Niemieckie media: kosztowne fiasko?
Short title Nowe przepisy o aborcji w Polsce. Niemieckie media: kosztowne fiasko?
Teaser Czy kolejna próba reformy zakończy się kosztownym fiaskiem? – pytają niemieckie media, informując o nowelizacji przepisów aborcyjnych w Polsce.

Niemieckie media odnotowują przyjęcie przez Sejm dwóch projektów ustaw mających złagodzić niemal całkowity zakaz aborcji w Polsce. „Prezydent może zawetować zmiany” – czytamy.

Nowela dotyczy częściowej dekryminalizacji aborcji za zgodą kobiety z naruszeniem przepisów ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży oraz dekryminalizacji pomocy w samodzielnej aborcji. Sejm uchwalił również ustawę dopuszczającą aborcję w przypadku ciężkiej wady płodu. Trybunał Konstytucyjny w 2020 roku uznał tę przesłankę za niekonstytucyjną. Oba projekty trafią teraz do Senatu.

„Jeśli izba wyższa zatwierdzi je bez zmian, można się spodziewać, że prawicowo-konserwatywny prezydent Karol Nawrocki skorzysta z prawa weta” – informuje niemiecka katolicka agencja informacyjna KNA. I dodaje, że koalicja centrolewicowa Tuska uznała głosowanie za duży sukces.

Najbardziej restrykcyjne przepisy

Jak przypomina KNA, Polska ma jedno z najbardziej restrykcyjnych praw aborcyjnych w Europie. Premier Donald Tusk zapowiadał liberalizację tego prawa jeszcze przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku. Pierwsza próba przyjęcia zmian zakończyła się niepowodzeniem w lipcu 2024 roku, a przeciwko głosował wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz i posłowie z jego ugrupowania PSL.

„Choć w Polsce regularnie odbywają się demonstracje przeciwników aborcji i zwolenników ochrony życia, ich skala jest znacznie mniejsza niż masowe protesty, które wybuchły po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w październiku 2020 roku” – czytamy.

Skończy się kosztownym fiaskiem?

Dziennik „Frankfurter Rundschau" zwraca uwagę, że po „ledwo wystarczającym ‚tak' w Sejmie, grozi weto” prezydenta. I pyta: „Czy kolejna próba reformy zakończy się kosztownym fiaskiem, także w dosłownym sensie?”.

Od objęcia urzędu w sierpniu 2025 roku „pan weto” Karol Nawrocki zawetował już 45 ustaw, a rząd wyliczył, że weta prezydenckie kosztowały państwo już około 8 mld złotych – czytamy.

„Czy sytuacja kobiet może się teraz poprawić? Koalicja rządowa nie dysponuje w parlamencie większością wystarczającą do odrzucenia ewentualnego weta prezydenta, dlatego reforma może po raz kolejny utknąć na etapie legislacyjnym” – stwierdza dziennik.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>

Short teaser Trwają prace nad prawem do aborcji. Kolejna próba reformy zakończy się kosztownym fiaskiem? – pytają niemieckie media.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Nowe%20przepisy%20o%20aborcji%20w%20Polsce.%20Niemieckie%20media%3A%20kosztowne%20fiasko%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79724155&x4=11397&x5=Nowe%20przepisy%20o%20aborcji%20w%20Polsce.%20Niemieckie%20media%3A%20kosztowne%20fiasko%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnowe-przepisy-o-aborcji-w-polsce-niemieckie-media-kosztowne-fiasko%2Fa-79724155&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261021&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nowe-przepisy-o-aborcji-w-polsce-niemieckie-media-kosztowne-fiasko/a-79724155?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2020/bpol201031_001_demow_01v.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2020/bpol201031_001_demow_01v_sd.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2020/bpol201031_001_demow_01v.jpg&title=Nowe%20przepisy%20o%20aborcji%20w%20Polsce.%20Niemieckie%20media%3A%20kosztowne%20fiasko%3F

Item 82
Id 79721517
Date 2026-10-21
Title Amerykanie kupują niemieckie firmy
Short title Deszcz dolarów za niemieckie firmy. Amerykanie na zakupach
Teaser Amerykańscy inwestorzy lokują coraz większe pieniądze w niemieckich przedsiębiorstwach z wieloletnią tradycją, takich jak Birkenstock. Przejęciom sprzyjają trudności ze znalezieniem następców w firmach rodzinnych.

Co łączy niemieckie przedsiębiorstwa z wieloletnią tradycją, takie jak Birkenstock, Viessmann, Linde i EBM-Papst? Krótka odpowiedź: wszystkie zostały wykupione przez amerykańskich inwestorów.

Tradycyjne niemieckie firmy rodzinne oraz małe i średnie przedsiębiorstwa wydają się szczególnie atrakcyjne dla amerykańskich firm i inwestorów. Według analizy przeprowadzonej przez dostawcę danych finansowych PitchBook w ubiegłym roku odnotowano łącznie 76 transakcji przejęcia lub nabycia udziałów w niemieckich przedsiębiorstwach przemysłowych i produkcyjnych z udziałem inwestorów z USA.

Łączna wartość transakcji w 2025 roku wyniosła około 29,5 miliarda dolarów. To niemal dwa razy więcej niż w 2022 roku. Od początku 2026 roku do 19 sierpnia wartość takich transakcji sięgnęła już 23,9 miliarda dolarów.

Nie ma następcy? Znajdzie się inwestor

– Zainteresowanie amerykańskich inwestorów zdecydowanie nie słabnie – wyjaśnia w odpowiedzi na pytanie DW Samar-Ahmad Albrecht-Mahmood z firmy Veracity Capital Investments z Frankfurtu nad Menem. Firma doradza przedsiębiorstwom, które chcą inwestować w Niemczech.

Niemieckie przedsiębiorstwa są szczególnie atrakcyjne w sektorze przemysłowym i produkcyjnym, „ponieważ wiele z nich jest wysoce wyspecjalizowanych, utrzymuje trwałe relacje z klientami i dysponuje doskonałą wiedzą techniczną”.

Ponadto wielu niemieckich przedsiębiorców osiąga wiek, w którym zaczyna rozważać sprzedaż firmy. – Ponieważ często brakuje następcy w rodzinie, na rynek trafiają przedsiębiorstwa, które jeszcze kilka lat temu być może w ogóle nie byłyby wystawione na sprzedaż – mówi Samar-Ahmad Albrecht-Mahmood.

Do najbardziej znanych przykładów tegorocznych przejęć należy specjalizująca się w produkcji wentylatorów firma EBM-Papst z Mulfingen, za którą amerykańskie przedsiębiorstwo Madison Air zapłaciło w sierpniu 5,4 miliarda dolarów.

Z kolei w czerwcu 2026 roku przedsiębiorstwo z wieloletnią tradycją Everllence z Augsburga, dawniej MAN Energy Solutions, zostało sprzedane firmie Bain Capital. Amerykańska spółka inwestycyjna nabyła 51 procent udziałów.

Mniej przejęć, ale większa wartość transakcji

Według danych serwisu branżowego Die deutsche Wirtschaft żaden inny kraj nie posiada tak wielu niemieckich przedsiębiorstw jak podmioty ze Stanów Zjednoczonych. Spośród 7861 firm ujętych w bazie danych Deutsche Unternehmen in Auslandsbesitz (Niemieckie przedsiębiorstwa w rękach zagranicznych właścicieli) aż 1750 znajduje się w rękach amerykańskich.

Również firma audytorsko-doradcza PricewaterhouseCoopers (PwC) dostrzega rosnącą atrakcyjność Niemiec jako miejsca inwestowania. Jak wynika z jej raportu „Destination Deutschland”, nie wzrosła wprawdzie liczba przejęć i transakcji nabycia udziałów, zwiększyła się jednak ich łączna wartość (patrz wykres).

W raporcie PwC zwrócono szczególną uwagę na inwestycję o wartości 7,7 miliarda euro, zrealizowaną przez amerykańską firmę inwestycyjną Carlyle we współpracy z Qatar Investment Authority (QIA) przy zakupie BASF Coatings.

Transakcję dotyczącą tego przedsiębiorstwa z wieloletnią tradycją, specjalizującego się w lakierach samochodowych i technologiach obróbki powierzchni, uzgodniono 26 października 2025 roku, a sfinalizowano 30 czerwca bieżącego roku.

Według najnowszego badania przeprowadzonego przez Amerykańską Izbę Handlową w Niemczech większość ankietowanych amerykańskich przedsiębiorstw planuje rozszerzenie działalności w tym kraju.

62 procent respondentów spodziewa się poprawy warunków w ciągu najbliższych trzech–czterech lat. Ponad połowa (52 procent) ankietowanych firm z USA zamierza w tym okresie zwiększyć skalę działalności w Niemczech. To niewielki wzrost w porównaniu z 49 procentami w 2024 roku.

Rosnąca wartość amerykańskich przejęć i transakcji nabycia udziałów na pierwszy rzut oka wydaje się jednak sprzeczna ze spadkiem amerykańskich inwestycji zagranicznych w Niemczech w ubiegłym roku. Według Bundesbanku w 2025 roku do Niemiec napłynęło bowiem znacznie mniej kapitału inwestycyjnego ze Stanów Zjednoczonych niż rok wcześniej.

Wprawdzie łączna wartość inwestycji zagranicznych w Niemczech wzrosła z 57,4 miliarda euro w 2024 roku do 86,1 miliarda euro w 2025 roku, jednak z USA napłynęło już tylko 11,8 miliarda euro, czyli o prawie 44 procent mniej niż rok wcześniej. Z kolei inwestycje z Wielkiej Brytanii wzrosły do około 26 miliardów euro.

Ekspert Samar-Ahmad Albrecht-Mahmood próbuje wyjaśnić tę pozorną sprzeczność: – Trend się utrzymuje, choć nie oznacza to po prostu, że z roku na rok zawieranych jest coraz więcej transakcji.

Ogólne zainteresowanie dobrymi niemieckimi przedsiębiorstwami przemysłowymi, zwłaszcza silnymi firmami średniej wielkości, pozostaje wysokie.

Kolejnym czynnikiem jest, zdaniem Albrechta-Mahmooda, wycena przedsiębiorstw: – W porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi nadal obserwujemy przypadki, w których niemieckie firmy są wyceniane bardziej umiarkowanie, zwłaszcza w segmencie małych i średnich przedsiębiorstw. Może to sprawiać, że ich przejęcia są bardzo atrakcyjne dla międzynarodowych nabywców.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Więcej transakcji z Niemcami: inwestorzy z USA interesują się tradycyjnymi niemieckimi firmami rodzinnymi.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Amerykanie%20kupuj%C4%85%20niemieckie%20firmy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79721517&x4=11398&x5=Amerykanie%20kupuj%C4%85%20niemieckie%20firmy&x6=1&x7=%2Fpl%2Famerykanie-kupuj%C4%85-niemieckie-firmy%2Fa-79721517&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261021&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/amerykanie-kupują-niemieckie-firmy/a-79721517?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/65990279_401.jpg
Image caption Niemiecka jakość wykonania, amerykański kapitał: producent wentylatorów EBM-Papst z Mulfingen został przejęty w 2026 roku przez inwestora z USA
Image source Philipp Reinhard/ebm-papst
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/65990279_401.jpg&title=Amerykanie%20kupuj%C4%85%20niemieckie%20firmy

Item 83
Id 79721368
Date 2026-10-21
Title Były żołnierz Bundeswehry, snajper i dezerter? FSB pokazuje nagranie zatrzymanego Niemca
Short title Rosja: FSB donosi o zatrzymaniu byłego żołnierza Bundeswehry
Teaser Rosyjska FSB poinformowała o zatrzymaniu Niemca, który miał wcześniej służyć w Bundeswehrze i walczyć po stronie Ukrainy. Według rosyjskich służb miał zdezerterować z powodu braku zapłaty. Doniesień nie zweryfikowano.

W szeregach ukraińskich sił zbrojnych przeciwko rosyjskiej agresji walczą również cudzoziemcy. Teraz rosyjskie służby specjalne informują o zatrzymaniu niemieckiego snajpera. Informacje te nie zostały zweryfikowane przez Deutsche Welle, a wiele przekazów rosyjskich mediów i służb państwowych to elementy propagandy,które są częścią wojny informacyjnej Kremla przeciwko Europie.

Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) poinformowała o zatrzymaniu obywatela Niemiec, który miał zdezerterować z ukraińskich sił zbrojnych. Jak podała rosyjska państwowa agencja TASS, powołując się na FSB, mężczyzna, który miał służyć jako zagraniczny najemnik i snajper, zdezerterował, ponieważ nie otrzymał obiecanych pieniędzy. Rozważane jest wszczęcie postępowania karnego w sprawie najemnictwa.

Były żołnierz Bundeswehry i snajper

Według rosyjskich służb zatrzymany urodził się w 1976 roku i służył w Bundeswehrze w latach 1996–2010.

Informacji rosyjskich służb specjalnych nie można niezależnie zweryfikować. FSB nie podała, gdzie i w jakich okolicznościach zatrzymano podejrzanego. Nie ujawniono również jego nazwiska ani powodu, dla którego przebywał w Rosji.

Jak informuje agencja AFP, FSB opublikowała nagranie, na którym mężczyzna podczas zatrzymania wypowiada się po niemiecku.

Według rosyjskich służb jako żołnierz Bundeswehry miał w latach 2004–2010 uczestniczyć również w misjach w Afganistanie i Somalii, a po odejściu z niemieckiej armii walczyć jako najemnik w Syrii.

W latach 2016–2018 obywatel Niemiec miał służyć jako snajper w jednej z jednostek obrony terytorialnej ukraińskich sił zbrojnych. Miał działać na linii frontu w obwodzie donieckim, który wówczas był częściowo kontrolowany przez prorosyjskich separatystów. Według FSB w listopadzie 2025 roku ponownie przyjechał do Ukrainy w celach zarobkowych i podpisał trzyletni kontrakt na służbę wojskową.

FSB regularnie informuje o zatrzymaniach

W ubiegłym tygodniu FSB poinformowała również o zatrzymaniu obywatela Szwecji, który rzekomo walczył po stronie Ukrainy. Mężczyzna miał być dowódcą jednostki dronów i walczyć u boku ukraińskich wojsk.

Według FSB został zatrzymany podczas nielegalnego przekraczania granicy w obwodzie pskowskim na zachodzie Rosji. Jest podejrzany o planowanie aktów sabotażu i zamachów terrorystycznych na obiekty wojskowe w Rosji.

FSB regularnie informuje o zatrzymaniach osób podejrzanych o przeprowadzanie lub planowanie zamachów i aktów sabotażu na zlecenie ukraińskich bądź zachodnich służb wywiadowczych. Rosyjska służba regularnie ostrzega również swoich obywateli, aby nie dali się werbować do popełniania przestępstw przeciwko państwu rosyjskiemu.

Jak podaje AFP, w ciągu ostatnich czterech lat rosyjskie sądy skazały setki osób na długoletnie kary więzienia, między innymi za zdradę stanu, sabotaż lub szpiegostwo. Skazano i uwięziono również kilku cudzoziemców, którym zarzucano między innymi działalność najemniczą na rzecz Ukrainy.

(DPA, AFP/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser FSB podała, że zatrzymała byłego żołnierza Bundeswehry, który miał walczyć w Ukrainie. Doniesień nie potwierdzono.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::By%C5%82y%20%C5%BCo%C5%82nierz%20Bundeswehry%2C%20snajper%20i%20dezerter%3F%20FSB%20pokazuje%20nagranie%20zatrzymanego%20Niemca&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79721368&x4=11395&x5=By%C5%82y%20%C5%BCo%C5%82nierz%20Bundeswehry%2C%20snajper%20i%20dezerter%3F%20FSB%20pokazuje%20nagranie%20zatrzymanego%20Niemca&x6=1&x7=%2Fpl%2Fby%C5%82y-%C5%BCo%C5%82nierz-bundeswehry-snajper-i-dezerter-fsb-pokazuje-nagranie-zatrzymanego-niemca%2Fa-79721368&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261021&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/były-żołnierz-bundeswehry-snajper-i-dezerter-fsb-pokazuje-nagranie-zatrzymanego-niemca/a-79721368?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=By%C5%82y%20%C5%BCo%C5%82nierz%20Bundeswehry%2C%20snajper%20i%20dezerter%3F%20FSB%20pokazuje%20nagranie%20zatrzymanego%20Niemca

Item 84
Id 79721894
Date 2026-10-21
Title Niemcy: Bundeswehra na celowniku Rosji
Short title Bundeswehra na celowniku Rosji. Spodziewana eskalacja
Teaser Wewnętrzny raport Bundeswehry ostrzega: Rosja gotowa do bezpośredniego ataku na niemieckie siły zbrojne.

Niemiecka armia Bundeswehra jest bezpośrednio zagrożona rosyjskimi aktami sabotażu. Mówi o tym wewnętrzny dokument, który cytuje w środowym wydaniu (21.10.2026) dziennik „Süddeutsche Zeitung”.

W dokumencie, do którego dotarła także stacja WDR, zagrożenie to po raz pierwszy zostało sklasyfikowane jako „znaczne”. To tym samym drugi najwyższy stopień zagrożenia obowiązujący w siłach zbrojnych.

„Zaostrzona ocena sytuacji zagrożenia wiąże się też z rozszerzeniem środków bezpieczeństwa i działań ochronnych. Dotyczy to również obiektów Bundeswehry, mających na celu ochronę jej własnych placówek i personelu” – pisze niemiecki dziennik, cytując rzecznika Bundeswehry.

Incydenty z dronami

Raport wskazuje na kilka niedawnych incydentów z udziałem dronów. Wymienia się m.in. próbę zamachu na lotnisku Lipsk/Halle w sierpniu br. oraz odnalezienie kolejnego drona w pobliżu bazy lotnictwa wojskowego w Wunstorfie w Dolnej Saksonii. Dron – raczej przypadkowo znaleziony przez rolnika – miał być prawdopodobnie użyty przeciwko samolotom Bundeswehry. W przypadku Lipska zakłada się, że celem ataku, za którym niemiecki rząd obwinia Rosję, były stojące tam ukraińskie samoloty transportowe.

„Incydenty te pokazują, że Rosja już od pewnego czasu niemal na pewno dysponuje zdolnością, a obecnie bardzo prawdopodobnie także zwiększonym zamiarem działania na terytorium Niemiec przeciwko siłom i obiektom Bundeswehry, jak również partnerom, takim jak Ukraina” – cytuje „Süddeutsche Zeitung” z raportu. Celem takich działań ma być „bardzo prawdopodobnie destabilizacja, skoncentrowana obecnie na politycznym i społecznym osłabieniu niemieckiego wsparcia dla Ukrainy” – czytamy.

„Operacyjnie Moskwa dąży do tego, by uniemożliwić Ukrainie wszelkie wsparcie w postaci sprzętu i szkolenia, a tym samym osłabić zdolności obronne samej Ukrainy” – głosi raport Bundeswehry.

Wykorzystując drony, Rosja „przekroczyła dotychczas zakładaną czerwoną linię działań szkodzących Niemcom i Bundeswehrze z użyciem środków kinetycznych i/lub śmiercionośnych”. Szczególnie w przypadku incydentu w Wunstorfie „bardzo prawdopodobne jest, że bezpośrednim celem była Bundeswehra”.

Spodziewana eskalacja

Jak przypomina dziennik, od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku w Niemczech dochodzi do coraz większej liczby przypadków podejrzewanych działań sabotażowych i szpiegowskich, wymierzonych m.in. w obiekty wojskowe, stocznie oraz strategiczne lokalizacje Bundeswehry. Służby bezpieczeństwa wiążą te incydenty z Rosją. Szczególne obawy budzą liczne przeloty niezidentyfikowanych dronów nad ważnymi bazami wojskowymi, w tym ośrodkami związanymi z systemami obrony przeciwlotniczej.

Jeszcze niedawno za najbardziej zagrożone uznawano miejsca szkolenia ukraińskich żołnierzy, jednak niemieckie władze i Bundeswehra oceniają obecnie, że rosyjskie zagrożenie ma znacznie szerszy charakter. Do końca sierpnia br. zarejestrowano już ponad 165 przypadków podejrzeń sabotażu. Szefowie niemieckich służb ostrzegają przed długotrwałą rosyjską wojną hybrydową i możliwością eskalacji działań. Bundeswehra prognozuje, że zagrożenie nie ogranicza się już do pojedynczych lokalizacji, a w najbliższym czasie można spodziewać się dalszego pogorszenia sytuacji i nowych incydentów.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Wewnętrzny raport Bundeswehry ostrzega: Rosja gotowa do bezpośredniego ataku na niemieckie siły zbrojne.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%3A%20Bundeswehra%20na%20celowniku%20Rosji&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79721894&x4=11395&x5=Niemcy%3A%20Bundeswehra%20na%20celowniku%20Rosji&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-bundeswehra-na-celowniku-rosji%2Fa-79721894&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261021&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-bundeswehra-na-celowniku-rosji/a-79721894?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Niemcy%3A%20Bundeswehra%20na%20celowniku%20Rosji

Item 85
Id 79717803
Date 2026-10-21
Title Niemiecka prasa o Trumpie. „Żyje w odwróconej rzeczywistości. Nie obchodzi go Ukraina ani Europa”
Short title Niemiecka prasa o Trumpie: Nie obchodzi go ani Ukraina ani Europa
Teaser Donald Trump wyraził gotowość udziału w trójstronnym spotkaniu z Xi Jinpingiem i Władimirem Putinem. Niemiecka prasa komentuje.

Dziennik „Süddeutsche Zeitung” obszerny artykuł na pierwszej stronie poświęca rozmowom o zakończeniu wojny, jakie prezydent Zełenski prowadził z wysłannikami USA w Oslo. Jednocześnie w redakcyjnym komentarzu gazeta stwierdza gorzko, że „administracja Donalda Trumpa pomaga Rosji w zabijaniu”.

„Wszystko mu jedno”

„Polityka Donalda Trumpa wobec Ukrainy przypomina medyczną diagnozę zaburzenia afektywnego dwubiegunowego, a Europa musi natychmiast przejąć inicjatywę” – pisze Hubert Wetzel na łamach dziennika. Publicysta oskarża prezydenta USA o cynizm i realizację własnych interesów kosztem Kijowa.

Odnosząc się do umowy, jaką Trump zawarł z Putinem w sprawie oleju napędowego z Rosji, a także do odcięcia Kijowa od kluczowych danych wywiadowczych o nadlatujących rosyjskich rakietach, komentator stwierdza: „Mówiąc wprost, administracja Donalda Trumpa pomaga obecnie Rosji w zabijaniu ukraińskich mężczyzn, kobiet i dzieci”.

Jak zauważa, Trump nie potrafi pokonać irańskiego reżimu, więc chce przynajmniej zmusić Ukrainę do kapitulacji. „Robi to, osłabiając militarnie Zełenskiego, ubijając interesy naftowe z Władimirem Putinem i planując prawdopodobnie szczyt w stylu „podzielmy się światem” z udziałem rosyjskiego prezydenta oraz chińskiego przywódcy Xi Jinpinga” – pisze publicysta.

Jak dodaje, Trumpa nie obchodzi przetrwanie Ukrainy ani bezpieczeństwo Europy w obliczu zagrożenia ze strony Putina. Interesuje go wyłącznie to, czy da się na tym zarobić. „Lekcja z tego roku jest jasna: jeśli Europa chce, by Ukraina obroniła się przed Rosją, musi sama zadbać o to, by Kijów miał do tego fundusze i broń. Samozwańczy lider wolnego świata – niestety – z powodów „zdrowotnych” całkowicie zawodzi” – puentuje komentator „Süddeutsche Zeitung”.

Trump bierze stronę autokratycznego mocarstwa

Inna opiniotwórcza gazeta „Frankfurter Allgemeine Zeitung” komentuje ostatnią wypowiedź Trumpa, który powiedział, że „Rosja zachowuje się w porządku wobec Ukrainy”. Zdaniem dziennika prezydent USA pokazał po raz kolejny dobitnie, jak bardzo odkleił się od rzeczywistości.

„Czy najazd na sąsiedni kraj, nieustanny terror z powietrza i żądanie bezwarunkowej kapitulacji to zachowanie „w porządku”? – pyta retorycznie gazeta. Na dodatek, podkreśla, Trump chce odsunąć od rozmów prezydenta napadniętego państwa, które walczy o przetrwanie, podczas gdy sam chętnie debatuje o losach Ukrainy z Władimirem Putinem i Xi Jinpingiem.

Dziennik zauważa, że Trump bierze stronę autokratycznego mocarstwa, wspiera je gospodarczo i dociska naród, który przelewa krew za wolność i integrację z Zachodem.

„Dla topniejącego centrum niemieckiej sceny politycznej to kolejna bolesna lekcja: na Stanach Zjednoczonych nie można już budować bezpieczeństwa. Istnieje poważne ryzyko, że Ameryka całkowicie nas zawiedzie – nie tylko jako kluczowy sojusznik, ale też jako dostawca technologii czy uzbrojenia. Odpowiedzią Europy nie może być jednak kapitulacja przed Rosją, czego domaga się AfD, ale budowanie własnej, europejskiej niezależności” – pisze dziennik.

Trump przynajmniej próbuje

Regionalny dziennik „Rhein-Neckar-Zeitung” krytykuje zamysł spotkanie Trumpa, Xi i Putina. Według gazety najbardziej bulwersuje w nim fakt, że ani Ukraińcy, ani Europejczycy nie zostaną dopuszczeni do głosu. „A przecież wojna za naszą wschodnią granicą to przede wszystkim sprawa Europy” – zauważa.

Z drugiej strony gazeta docenia, że Trump przejmuje inicjatywę. „Można potępiać jego motywacje, można go całkowicie odrzucać, ale fakt pozostaje faktem: on próbuje dobić targu. Europa tymczasem uparcie twierdzi, że Putin nie chce negocjować, podczas gdy duża część świata po prostu z Rosją rozmawia. To drugie wcale nie zasługuje na potępienie – to po prostu realizacja polityki zagranicznej” – puentuje dziennik.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Short teaser Donald Trump wyraził chęć udziału w trójstronnym spotkaniu z Xi Jinpingiem i Putinem. Niemiecka prasa komentuje.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%20o%20Trumpie.%20%E2%80%9E%C5%BByje%20w%20odwr%C3%B3conej%20rzeczywisto%C5%9Bci.%20Nie%20obchodzi%20go%20Ukraina%20ani%20Europa%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79717803&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%20o%20Trumpie.%20%E2%80%9E%C5%BByje%20w%20odwr%C3%B3conej%20rzeczywisto%C5%9Bci.%20Nie%20obchodzi%20go%20Ukraina%20ani%20Europa%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-o-trumpie-%C5%BCyje-w-odwr%C3%B3conej-rzeczywisto%C5%9Bci-nie-obchodzi-go-ukraina-ani-europa%2Fa-79717803&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261021&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-o-trumpie-żyje-w-odwróconej-rzeczywistości-nie-obchodzi-go-ukraina-ani-europa/a-79717803?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79687147_401.jpg
Image caption Władimir Putin i Donald Trump podczas spotkania w 2025 roku
Image source Dmitry Azarov/Kommersant Photo/Sipa USA/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79687147_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%20o%20Trumpie.%20%E2%80%9E%C5%BByje%20w%20odwr%C3%B3conej%20rzeczywisto%C5%9Bci.%20Nie%20obchodzi%20go%20Ukraina%20ani%20Europa%E2%80%9D

Item 86
Id 79715607
Date 2026-10-21
Title Protesty i godziny policyjne. Dlaczego młodzi Europejczycy wyszli na ulice?
Short title Zamieszki i protesty. Dlaczego w Europie młodzi wychodzą na ulice?
Teaser Drożejące paliwo i żywność, wysokie czynsze – w Europie rośnie sprzeciw wobec rosnących kosztów utrzymania i cięć budżetowych w szkołach i na uczelniach. W wielu miejscach protesty przerodziły się w gwałtowne zamieszki.

Fala protestów zalewa Francję, Belgię, Włochy, Portugalię, Hiszpanię, Grecję oraz Austrię i dociera aż do Albanii. Opór – choć na mniejszą skalę – zaczyna się tlić również w Niemczech, Holandii i Irlandii. Poniżej przedstawiamy przegląd miejsc, w których trwają demonstracje oraz przyczyny wyjścia ludzi na ulice.

Francja: Nauczyciele idą na barykady

Wszystko zaczęło się w liceum im. Antoine'a de Saint-Exupéry'ego w Créteil, na południowy wschód od Paryża. Już w połowie września tamtejsi nauczyciele rozpoczęli strajk przeciwko redukcji etatów i brakom finansowym. Do protestu szybko przyłączyli się uczniowie.

Manifestacje rozlały się najpierw na resztę Paryża, a następnie na cały kraj. W sobotę (17.10.2026) – według szefa francuskiego MSW, Laurenta Nuñeza – na ulice w całym kraju wyszło co najmniej 550 tysięcy osób.

Początkowo pokojowe zgromadzenia w kilku miastach przerodziły się w brutalne zamieszki. Plądrowano sklepy, a także podpalano samochody i kosze na śmieci. W Limoges zniszczony został zabytkowy ratusz z 1883 roku. Według oficjalnych danych zatrzymano 1800 osób, a ponad 500 policjantów i strażaków zostało rannych.

Belgia: Wzrost czesnego na uczelniach

Protesty z Francji przeniosły się do Belgii. Po blokadach szkół, do których doszło 1 października w Liège, 9 października w Brukseli odbyły się wielkie demonstracje organizowane przez związki zawodowe.

Kolejne manifestacje w obu tych miastach odbyły się 12 i 17 października. To wtedy doszło do gwałtownych starć młodzieży z siłami policji. Protestujący sprzeciwiają się programom oszczędnościowym belgijskiego rządu, który zapowiedział cięcia budżetowe na kwotę około 10 miliardów euro.

Plany te obejmują mniejszy o 500 milionów euro budżet na francuskojęzyczną edukację do 2029 roku. Przepisy przewidują również podwyżki czesnego za studia oraz likwidację tanich biletów autobusowych dla młodzieży.

Włochy – plądrowanie sklepów i płonące barykady

W sobotę (17.10.2026) w Mediolanie, podczas manifestacji przeciwko wojnom i inflacji, doszło do starć z policją. Zamaskowani demonstranci plądrowali sklepy, rzucali w funkcjonariuszy kostką brukową oraz innymi przedmiotami, a także podpalali wzniesione przez siebie barykady, do których budowy użyli kawiarnianych stolików.

Giuseppe Sala, centrolewicowy burmistrz Mediolanu, oświadczył w rozmowie z lokalną prasą: – Powody tych protestów są zrozumiałe. Jednak przemoc wobec policji i poważne zniszczenia, jakich dokonano w mieście, są nie do przyjęcia – mówił.

Portugalia – drastyczny wzrost cen nieruchomości

Również w Portugalii dziesiątki tysięcy osób wyszły na ulice, by zaprotestować przeciwko rosnącym kosztom utrzymania oraz kryzysowi mieszkaniowemu. Wielu mieszkańców nie jest już w stanie udźwignąć stale rosnących czynszów.

Z czerwcowego raportu Komisji Europejskiej wynika, że od 2013 roku nominalne ceny nieruchomości w tym kraju wzrosły aż o 130 procent. Jednocześnie Krajowy Urząd Statystyczny Portugalii poinformował, że stawki czynszów w nowo zawieranych umowach wzrosły o 10,2 procent w skali roku.

Hiszpania – protesty na placu Puerta del Sol

Kryzys na rynku nieruchomości dotknął również Hiszpanię, gdzie przybrał dramatyczny obrót. Falę społecznego oburzenia wywołaną wygórowanymi czynszami spotęgowała śmierć 87-letniej emerytki na początku października.

María del Carmen Abascal, po wieloletniej batalii sądowej, musiała 23 września opuścić swoje madryckie mieszkanie, w którym spędziła 70 lat. Z powodu niskiej emerytury nie była w stanie opłacić podwyższonego czynszu.

Choć kilka dni później udało się wypracować porozumienie, zgodnie z którym kobieta miała wrócić do lokalu, a jej czynsz nie miał przekraczać 30 procent jej dochodów, emerytka zmarła 7 października – krótko po przeprowadzonej eksmisji.

Od tamtego czasu setki osób okupują madrycki plac Puerta del Sol, protestując przeciwko rosnącym kosztom wynajmu. Hiszpańska agencja prasowa EFE podała, że w piątek, ze względu na pogarszające się warunki sanitarne w miasteczku namiotowym, konieczne było zamknięcie stacji metra Sol.

Albania – opór wobec luksusowej turystyki

Od miesięcy na ulicach stolicy kraju, Tirany, protestują tysiące ludzi. Ruch ten narodził się pod nazwą „Flamingo” jako wyraz sprzeciwu wobec ogromnego projektu luksusowej turystyki, który ma powstać na południowym wybrzeżu Albanii.

Z czasem demonstracje przekształciły się w ruch antyrządowy, domagający się dymisji socjalistycznego premiera Ediego Ramy. W sobotę protestujący rzucali w stronę policji kamieniami, koktajlami Mołotowa, racami oraz petardami. Służby porządkowe odpowiedziały użyciem gazu łzawiącego, armatek wodnych oraz pałek policyjnych.

Grecja – miasteczko namiotowe przed parlamentem

W Grecji protesty mają mniejszą skalę. 13 października studenci kilku ateńskich uczelni rozbili namioty na placu przed budynkiem parlamentu. Według doniesień medialnych organizatorzy akcji wprost powołują się na demonstracje trwające we Francji i Hiszpanii.

Z kolei na 21 października związki zawodowe nauczycieli, studenci, pracownicy administracji oraz stowarzyszenia rodziców zapowiedzieli ogólnokrajowy strajk i manifestacje w kilkudziesięciu miastach.

Austria – stop cięciom na uczelniach

W Austrii mobilizują się wyższe uczelnie. Według danych Austriackiego Związku Studentów (ÖH), 13 października około 6 tysięcy studentów, wykładowców oraz pracowników naukowych wyszło na ulice, aby zaprotestować przeciwko planowanym cięciom w budżecie szkolnictwa wyższego. Zgromadzeni ostrzegali przed przepełnionymi salami wykładowymi, redukcją etatów dla kadry akademickiej, selekcją społeczną oraz ograniczeniem funduszy na badania i infrastrukturę.

Wcześniej organizacja ÖH zebrała 60 tysięcy podpisów pod petycją internetową zatytułowaną „Ratujmy uniwersytety – stop cięciom na uczelniach”. Protesty są reakcją na zapowiedzi oszczędności w kolejnym trzyletnim budżecie akademickim, które mogą sięgnąć około miliarda euro.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Rosnące koszty utrzymania (paliwo, żywność, czynsze) oraz cięcia budżetowe w edukacji wywołały w Europie falę protestów,
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Protesty%20i%20godziny%20policyjne.%20Dlaczego%20m%C5%82odzi%20Europejczycy%20wyszli%20na%20ulice%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79715607&x4=11395&x5=Protesty%20i%20godziny%20policyjne.%20Dlaczego%20m%C5%82odzi%20Europejczycy%20wyszli%20na%20ulice%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprotesty-i-godziny-policyjne-dlaczego-m%C5%82odzi-europejczycy-wyszli-na-ulice%2Fa-79715607&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261021&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/protesty-i-godziny-policyjne-dlaczego-młodzi-europejczycy-wyszli-na-ulice/a-79715607?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79701703_401.jpg
Image caption Uczniowie i studenci protestują w centrum Paryża.
Image source Camilla Baronetto/LiveMedia/ipa-agency/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79701703_401.jpg&title=Protesty%20i%20godziny%20policyjne.%20Dlaczego%20m%C5%82odzi%20Europejczycy%20wyszli%20na%20ulice%3F

Item 87
Id 79717193
Date 2026-10-20
Title Aborcja w Niemczech: obowiązkowe konsultacje, wyjątki od kar i ponad 105 tys. zabiegów rocznie
Short title Aborcja w Niemczech jest czynem karalnym. Z wyjątkami
Teaser W Niemczech przerwanie ciąży jest czynem karalnym, ale w niektórych przypadkach państwo odstępuje od ścigania i wymierzania kary.

Aborcja jest w Niemczech czynem karalnym, ale w kilku przypadkach państwo odstępuje od wymierzania kary.

Przepisy te reguluje paragraf 218a niemieckiego Kodeksu karnego. Zgodnie z nimi aborcja nie podlega karze, jeśli nastąpi w ciągu pierwszych dwunastu tygodni ciąży, a kobieta skorzysta wcześniej z konsultacji w specjalnej poradni. Usunięcie ciąży nie jest przestępstwem również wtedy, kiedy istnieją przesłanki medyczne lub jeśli ciąża jest wynikiem przestępstwa.

Wskazanie medyczne zachodzi wtedy, gdy ciąża stwarza zagrożenie dla życia kobiety lub grozi poważnym pogorszeniem jej stanu fizycznego albo psychicznego. W takim przypadku przerwanie ciąży pozostaje niekaralne również po 14. tygodniu ciąży.

Wskazanie kryminologiczne występuje wtedy, gdy ciąża jest skutkiem przestępstwa na tle seksualnym, na przykład gwałtu. W takim przypadku zabieg jest niekaralny, jeśli zostanie przeprowadzony w ciągu dwunastu tygodni od poczęcia.

Obowiązkowa konsultacja

Jeżeli kobieta zajdzie w niechcianą ciążę i chce ją usunąć, musi co najmniej trzy dni przed zabiegiem odbyć konsultację w państwowo uznanej poradni. W Niemczech są to tzw. poradnie ds. konfliktu w ciąży.

Kobieta musi przedstawić lekarzowi wykonującemu zabieg zaświadczenie potwierdzające odbycie takich konsultacji. Zabieg musi zostać przeprowadzony przez lekarza w ciągu dwunastu tygodni od poczęcia. Zabiegu nie może przeprowadzić ta sama osoba, która prowadziła konsultację.

Poradnictwo w konflikcie ciążowym

Rozmowa w poradni ds. konfliktu w ciąży powinna być neutralna i opierać się na odpowiedzialności kobiety ciężarnej. Jej celem jest wsparcie i okazanie zrozumienia, a nie pouczanie czy wywieranie presji – informuje niemieckie ministerstwo ds. rodziny.

„Poradnictwo służy ochronie nienarodzonego życia. Powinno zachęcać do kontynuowania ciąży oraz pokazywać perspektywy życia z dzieckiem” – czytamy. Poradnia może również przekazać informacje o wsparciu finansowym, możliwościach opieki nad dzieckiem, oddaniu dziecka do adopcji czy porodzie anonimowym. Z drugiej strony kobieta może otrzymać także informacje o placówkach wykonujących zabiegi przerwania ciąży oraz o stosowanych metodach.

Poradnictwo jest bezpłatne. Doradcy są zobowiązani do zachowania tajemnicy zawodowej. Na życzenie konsultacja może odbyć się anonimowo.

Dodatkowe przypadki niekaralności kobiety

Niemcy przewidzieli w prawie także inne przypadki niekaralności za aborcję. Dotyczą one jednak tylko kobiety. Lekarze oraz inne osoby uczestniczące mogą ponosić odpowiedzialność karną.

Kobieta nie podlega karze, jeśli przerwanie ciąży po obowiązkowej konsultacji zostało przeprowadzone przez lekarza, a od poczęcia nie minęły więcej niż 22 tygodnie.

Sąd może też odstąpić od ukarania kobiety, jeśli w momencie zabiegu znajdowała się ona w „szczególnie trudnym położeniu”.

Gdzie wykonywane są zabiegi?

Na swojej stronie internetowej Ministerstwo Edukacji, Rodziny, Seniorów, Kobiet i Młodzieży (BMBFSFJ) publikuje link do strony Familienplanung.de, która gromadzi adresy lekarzy i klinik wykonujących zabieg przerwania ciąży. Są tam dane kontaktowe oraz informacje o sposobie przeprowadzenia zabiegu i językach, w których można się porozumieć z personelem.

Nie oznacza to jednak, że lista jest kompletna. Mogą jeszcze istnieć inne placówki, a poradnia udzielająca konsultacji może poinformować o gabinetach w okolicy.

Kto pokrywa koszty zabiegu?

W przypadku wskazań medycznych lub kryminologicznych koszty zabiegu dla osób objętych ustawowym ubezpieczeniem zdrowotnym pokrywa kasa chorych. W przypadku prywatnego ubezpieczenia kasy chorych refundują koszty zazwyczaj jedynie przy wskazaniach medycznych. W przypadku wskazań kryminologicznych zależy to od ubezpieczyciela.

W innych przypadkach przerwania ciąży – po obowiązkowej konsultacji w poradni – koszty zabiegu zwykle nie są pokrywane przez kasę chorych. Ubezpieczenie zdrowotne finansuje jednak opiekę lekarską przed zabiegiem i po zabiegu oraz leczenie ewentualnych powikłań. Zwrot kosztów samego zabiegu jest możliwy jedynie wtedy, gdy kobieta znajduje się w trudnej sytuacji finansowej.

Ochrona przed tzw. nękaniem na chodniku

Niemcy mają też przepisy, które chronią kobietę przed „nękaniem na chodniku”. Ustawa o konflikcie ciążowym zakazuje nękania kobiet przed poradniami oraz placówkami wykonującymi zabiegi przerwania ciąży.

Według danych niemieckiego Urzędu Statystycznego w 2025 roku przeprowadzono w Niemczech 105 710 aborcji. To o 0,7 proc. mniej niż rok wcześniej. W ponad 96 proc. przypadków (101 685) podstawą prawną była obowiązkowa konsultacja. W 3940 przypadkach podstawą prawną było wskazówki medyczne, a w 85 popełnienie przestępstwa.

Kary, które przewiduje niemiecki Kodeks karny za przerwanie ciąży (paragraf 218), wahają się od kary grzywny do pięciu lat pozbawienia wolności. Samej ciężarnej grozi kara pozbawienia wolności do jednego roku lub grzywna.

Short teaser W Niemczech przerwanie ciąży jest czynem karalnym, ale w kilku przypadkach państwo odstępuje od wymierzania kary.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Aborcja%20w%20Niemczech%3A%20obowi%C4%85zkowe%20konsultacje%2C%20wyj%C4%85tki%20od%20kar%20i%20ponad%20105%20tys.%20zabieg%C3%B3w%20rocznie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79717193&x4=11400&x5=Aborcja%20w%20Niemczech%3A%20obowi%C4%85zkowe%20konsultacje%2C%20wyj%C4%85tki%20od%20kar%20i%20ponad%20105%20tys.%20zabieg%C3%B3w%20rocznie&x6=1&x7=%2Fpl%2Faborcja-w-niemczech-obowi%C4%85zkowe-konsultacje-wyj%C4%85tki-od-kar-i-ponad-105-tys-zabieg%C3%B3w-rocznie%2Fa-79717193&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261020&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/aborcja-w-niemczech-obowiązkowe-konsultacje-wyjątki-od-kar-i-ponad-105-tys-zabiegów-rocznie/a-79717193?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/42360401_401.jpg
Image caption Aborcja w Niemczech jest czynem karalnym. Z wyjątkami
Image source picture-alliance/Keystone/C. Beutler
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2020/bpol201031_001_demow_01v_sd.mp4&image=https://static.dw.com/image/42360401_401.jpg&title=Aborcja%20w%20Niemczech%3A%20obowi%C4%85zkowe%20konsultacje%2C%20wyj%C4%85tki%20od%20kar%20i%20ponad%20105%20tys.%20zabieg%C3%B3w%20rocznie

Item 88
Id 79712563
Date 2026-10-20
Title Choroby jako broń? Sztuczna inteligencja budzi nowe obawy
Short title Broń biologiczna: gdy choroby stają się bronią
Teaser Broń biologiczna jest na arenie międzynarodowej potępiana. Jednak nowe osiągnięcia w dziedzinie biotechnologii i sztucznej inteligencji rodzą pytania. Oto najważniejsze informacje dotyczące historii, zagrożeń i kontroli.

W przyszłości sztuczna inteligencja (AI) mogłaby być wykorzystywana również do opracowywania broni biologicznej. Brzmi to jak science fiction, ale dziś kwestia ta zaprząta uwagę naukowców, służb bezpieczeństwa i organizacji międzynarodowych.

Postępy w biotechnologii umożliwiają bowiem coraz dokładniejsze analizowanie i modyfikowanie czynników chorobotwórczych. Dzięki AI można szybciej analizować ogromne ilości danych. Eksperci zwracają dlatego uwagę, że nowoczesne technologie w dłuższej perspektywie mogą być wykorzystywane również do opracowywania broni biologicznej.

Także służby bezpieczeństwa z niepokojem obserwują te zmiany. Szef brytyjskiej służby bezpieczeństwa wewnętrznego MI5 Ken McCallum ostrzegł w październiku 2026 roku, że sztuczna inteligencja może w przyszłości zwiększyć zagrożenie ze strony istniejącej, a nawet nowej broni biologicznej – również w rękach tzw. podmiotów niepaństwowych.

Broń biologiczna: na granicy nauki

O aktualności tej debaty świadczy raport amerykańskiej firmy zajmującej się sztuczną inteligencją Anthropic z września 2026 roku. Według firmy wykryto i zablokowano kilka prób wykorzystania AI Claude przez naukowców w związku z potencjalnymi badaniami nad bronią biologiczną.

Zgodnie z raportem chodziło między innymi o wnioski o finansowanie badań typu *gain-of-function* oraz projekty dotyczące wariantów wirusa ptasiej grypy, które mogłyby łatwiej przenosić się na ssaki.

Anthropic podkreśliło jednocześnie, że takie badania mogą służyć zarówno profilaktyce medycznej, jak i celom wojskowym. Właśnie trudność w rozróżnieniu między uzasadnionymi badaniami naukowymi a ich potencjalnym niewłaściwym wykorzystaniem jest uznawana za jeden z największych problemów związanych z kontrolą nowoczesnych biotechnologii.

Czym jest broń biologiczna?

Obawy związane z bronią biologiczną nie są jednak niczym nowym. Jako biologiczne środki bojowe mogą być wykorzystywane liczne czynniki chorobotwórcze, w tym bakterie, wirusy i grzyby, a także niektóre toksyny biologiczne.

Znane przykłady to wąglik (antraks), dżuma, ospa prawdziwa czy toksyna botulinowa. Wąglik należy do najbardziej znanych biologicznych środków bojowych. Odporne przetrwalniki bakterii wąglika mogą przez długi czas utrzymywać się w środowisku. Były również badane w ramach państwowych programów rozwoju broni biologicznej.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oraz Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ), w tym jej Biuro ds. Rozbrojenia (UNODA), definiują broń biologiczną jako celowe uwalnianie takich czynników biologicznych w celu wyrządzenia szkody ludziom, zwierzętom lub roślinom.

Broń biologiczna składa się zazwyczaj z dwóch elementów: samego czynnika biologicznego oraz systemu służącego do jego rozprzestrzeniania. Specjaliści mówią o „czynniku” ('agens'), takim jak wirusy czy bakterie, oraz „systemie przenoszenia” ('delivery mechanism'). Do tego ostatniego zaliczają się między innymi rakiety, systemy rozpylające czy skażona żywność.

Broń biologiczna, wraz z bronią atomową i chemiczną, należy do grupy tzw. broni ABC. Często zalicza się ją również do broni masowego rażenia.

Czym różni się od broni chemicznej?

Różnica między bronią biologiczną a chemiczną polega na sposobie działania. Broń chemiczna szkodzi ludziom poprzez toksyczne działanie substancji chemicznych, takich jak sarin czy iperyt, zwany gazem musztardowym. Jej działanie często następuje w ciągu kilku sekund lub minut.

Przykładami są ataki z użyciem chloru, a później iperytu podczas I wojny światowej, a także zastosowanie sarinu, środka paralityczno-drgawkowego, podczas wojny domowej w Syrii.

Broń biologiczna natomiast wywołuje choroby zakaźne. Jej działanie może ujawnić się dopiero po kilku godzinach, dniach lub tygodniach. Niektóre patogeny mogą ponadto przenosić się z człowieka na człowieka, co sprawia, że trudno przewidzieć skutki ich użycia.

Mówiąc prościej, broń chemiczna działa poprzez bezpośrednią toksyczność substancji, natomiast broń biologiczna wywołuje choroby. Właśnie możliwość przenoszenia się zakażeń między ludźmi sprawia, że skutki użycia broni biologicznej są szczególnie trudne do przewidzenia.

Gdzie jest zakazana?

Tak, broń biologiczna jest zakazana na mocy prawa międzynarodowego. W 1975 roku weszła w życie Konwencja o zakazie broni biologicznej (BWC, Biological Weapons Convention). Zakazuje ona opracowywania, produkcji, magazynowania, przekazywania i używania broni biologicznej oraz broni opartej na toksynach.

Konwencję można uznać za rozwinięcie protokołu genewskiego z 1925 roku, który zakazywał jedynie stosowania biologicznych środków bojowych jako metody prowadzenia wojny.

Do konwencji przystąpiło 189 państw. Niektóre kraje, takie jak Egipt, Syria czy Izrael, nie podpisały jej lub jej nie ratyfikowały. Państwa, które ratyfikowały konwencję, zobowiązują się również do zniszczenia wszystkich zapasów broni biologicznej, instalacji produkcyjnych i środków jej przenoszenia.

Broń chemiczna także jest zakazana na mocy prawa międzynarodowego. System jej kontroli jest jednak znacznie bardziej rozwinięty. Nadzór nad przestrzeganiem Konwencji o zakazie broni chemicznej sprawuje Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW). Może ona przeprowadzać inspekcje i kontrolować niszczenie zapasów broni chemicznej.

Porównywalny system kontroli broni biologicznej do dziś nie istnieje. Państwa obawiają się, że inspekcje mogłyby ujawnić wrażliwe dane dotyczące badań medycznych, przemysłu farmaceutycznego czy biotechnologii. Dlatego kontrola broni biologicznej opiera się w dużej mierze na przejrzystości, dobrowolnym przekazywaniu informacji i międzynarodowym zaufaniu.

O tym, że sam zakaz nie wystarcza, by zapobiec użyciu broni biologicznej, świadczy jeden z najbardziej znanych przypadków, do którego doszło w 2001 roku w Stanach Zjednoczonych. Kilka tygodni po zamachach z 11 września rozesłano listy zawierające przetrwalniki bakterii wąglika. Zakażeniu uległy 22 osoby, z których pięć zmarło.

Dlaczego trudno ją wykryć?

Wykrywanie programów rozwoju broni biologicznej jest znacznie trudniejsze niż kontrolowanie broni jądrowej czy chemicznej. Wiele technologii, które mogą być wykorzystywane do opracowywania broni biologicznej, znajduje również zastosowanie cywilne.

Te same urządzenia laboratoryjne, które służą do opracowywania szczepionek lub leków, mogłyby teoretycznie być wykorzystywane również do badań wojskowych. Eksperci mówią o problemie podwójnego zastosowania ('dual-use'): badania mogą służyć zarówno celom pokojowym, w tym medycznym, jak i wojskowym.

Do tego dochodzi fakt, że atak biologiczny może początkowo wyglądać jak naturalny wybuch epidemii. Ustalenie, czy czynnik chorobotwórczy został celowo uwolniony, czy pojawił się w wyniku naturalnego procesu, często jest możliwe dopiero po przeprowadzeniu szczegółowych badań.

Być może również dlatego broń biologiczna była wielokrotnie wykorzystywana w historii. Źródła historyczne wspominają o zatruwaniu studni czy wykorzystywaniu zwłok ofiar epidemii podczas oblężeń. To, na ile takie metody były rzeczywiście skuteczne, pozostaje jednak przedmiotem sporów.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Broń biologiczna jest potępiana na arenie międzynarodowej. Jednak nowe osiągnięcia w biotechnologii oraz AI budzą obawy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Choroby%20jako%20bro%C5%84%3F%20Sztuczna%20inteligencja%20budzi%20nowe%20obawy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79712563&x4=11395&x5=Choroby%20jako%20bro%C5%84%3F%20Sztuczna%20inteligencja%20budzi%20nowe%20obawy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fchoroby-jako-bro%C5%84-sztuczna-inteligencja-budzi-nowe-obawy%2Fa-79712563&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261020&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/choroby-jako-broń-sztuczna-inteligencja-budzi-nowe-obawy/a-79712563?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/61666731_401.jpg
Image caption Wąglik (Anthrax) jest uważany za jedną z najniebezpieczniejszych broni biologicznych ze względu na niezwykle odporne zarodniki i wysoką śmiertelność
Image source Heikki Saukkomaa/dpa/picture-alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/61666731_401.jpg&title=Choroby%20jako%20bro%C5%84%3F%20Sztuczna%20inteligencja%20budzi%20nowe%20obawy

Item 89
Id 79716151
Date 2026-10-20
Title Ryanair: Takiego wzrostu cen biletów jeszcze nie było
Short title Bilety lotnicze: takiego wzrostu cen jeszcze nie było!
Teaser Szef linii lotniczych Ryanair spodziewa się, że w przyszłym roku ceny biletów lotniczych w Europie horrendalnie wzrosną.

Szef linii lotniczych Ryanair, Michael O'Leary, spodziewa się, że w przyszłym roku ceny biletów lotniczych w Europie wzrosną najsilniej w historii.

Z powodu wyższych kosztów paliwa lotniczego oraz ograniczonej podaży miejsc w samolotach ceny biletów mogą podrożeć o 10-20 proc. – powiedział we wtorek (20.10.2026) podczas konferencji prasowej w Brukseli.

Winny wzrost cen paliwa

Według szefa Ryanaira wojna z Iranem doprowadziła do gwałtownego wzrostu cen paliwa. O ile linie lotnicze są jeszcze zabezpieczone przed skutkami tych podwyżek w bieżącym roku, to od kwietnia 2027 roku większość zabezpieczeń wygaśnie.

Sam Ryanair – jak przyznał O'Leary – zabezpieczył na przyszły rok 15 proc. swojego zapotrzebowania na paliwo po cenie 85 dolarów za baryłkę, podczas gdy obecna cena rynkowa jest już dwukrotnie wyższa. Dodatkowo bankructwa i przejęcia w branży mogą ograniczyć liczbę dostępnych połączeń lotniczych.

Ryanair tnie loty w Europie

O'Leary zapowiedział również znaczące ograniczenie oferty linii lotniczych Ryanair w Belgii. W zimowym rozkładzie lotów przewoźnik zlikwiduje 20 połączeń, co oznacza redukcję o ponad milion miejsc pasażerskich.

Powodem jest planowane od stycznia przyszłego roku podniesienie belgijskiego podatku lotniczego z 2 do 7 euro. Ze względu na wysokie koszty działalności tani przewoźnik ograniczył już wcześniej swoją ofertę także w Niemczech i Austrii.

(Reuters/dom)

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Szef linii lotniczych Ryanair spodziewa się, że w przyszłym roku ceny biletów lotniczych w Europie horrendalnie wzrosną.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Ryanair%3A%20Takiego%20wzrostu%20cen%20bilet%C3%B3w%20jeszcze%20nie%20by%C5%82o&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79716151&x4=11398&x5=Ryanair%3A%20Takiego%20wzrostu%20cen%20bilet%C3%B3w%20jeszcze%20nie%20by%C5%82o&x6=1&x7=%2Fpl%2Fryanair-takiego-wzrostu-cen-bilet%C3%B3w-jeszcze-nie-by%C5%82o%2Fa-79716151&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261020&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ryanair-takiego-wzrostu-cen-biletów-jeszcze-nie-było/a-79716151?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Ryanair%3A%20Takiego%20wzrostu%20cen%20bilet%C3%B3w%20jeszcze%20nie%20by%C5%82o

Item 90
Id 79715925
Date 2026-10-20
Title UE wzmacnia prawa milionów pasażerów. Parlament zdecydował
Short title Decyzja UE ważna dla milionów ludzi. Wzmocnione prawa pasażerów
Teaser Wspólny formularz wniosków o zwrot kosztów i odszkodowanie oraz jaśniejsze zasady kupna biletów u pośredników – to kluczowe zmiany unijnego prawa, które właśnie poparł Parlament Europejski.

Przytłaczającą i ponadpartyjną większością głosów większością głosów: 652 za, dwóch przeciw i ośmiu wstrzymujących się Parlament Europejski zatwierdził rozporządzenie, które wzmocni ochronę praw pasażerów w Unii Europejskiej. Dotyczy ono wszystkich rodzajów transportu i zostało przyjęte niedługo po tym, jak PE zatwierdził znaczące wzmocnienie praw pasażerów linii lotniczych.

Negocjacje w sprawie przedstawionego przez Komisję Europejską w 2023 roku pakietu zmian prawa dotyczącego pasażerów linii lotniczych, pociągów, autobusów oraz transportu wodnego i morskiego trwały trzy lata. Rada i Parlament porozumiały się co do treści nowych przepisów w czerwcu 2026 r, a teraz przyszedł czas na ich zatwierdzenie.

Co się zmieni?

Zmiany prawa precyzują m.in. zasady zwrotu kosztów w transporcie lotniczym. Jeśli lot został odwołany, a bilet był rezerwowany przez pośrednika (biuro podróży czy platformę rezerwacyjną), zwrot kosztów ma być pełny, łącznie z opłatami pobranymi przez pośrednika i nastąpić w ciągu 14 dni. Przewoźnik ma siedem dni na transfer pieniędzy do pośrednika, a pośrednik drugie siedem na zwrot pasażerowi.

Pasażerowie będą lepiej informowani

Nowe prawo nakłada też na pośredników obowiązek informowania pasażerów o zasadach zwrotów już podczas rezerwacji. Zwieńczeniem zmian ma być jednolity europejski formularz wniosków o zwrot kosztów i odszkodowanie, dostępny i u przewoźnika, i na stronach Komisji Europejskiej. W razie gdyby przewoźnik nie zapewnił podróżnemu formularza, wspólny unijny formularz ma być dla niego pomocą. Będzie on też łatwy do złożenia – zarówno elektronicznie, jak i pocztą.

Nowe prawo dotyczy ogromnej rzeszy ludzi

Według szacunków podanych na stronie unijnego parlamentu unijne prawo może rocznie dotyczyć nawet 13 miliardów podróży. A do 2050 roku – nawet 20 miliardów w całej wielojęzycznej Europie. Dlatego formularze wniosków o zwrot kosztów i odszkodowanie będą napisane we wszystkich językach i dotyczyć będą wszystkich rodzajów transportu.

Nowe przepisy są też inkluzywne – otaczają szczególną opieką pasażerów z niepełnosprawnościami i ograniczeniami mobilności. W przypadku podróży samolotem z taką osobą będzie mogła – jeśli jest to niezbędne – polecieć bezpłatnie osoba towarzysząca.

Kraje UE będą mogły skuteczniej kontrolować przewoźników

Kolejna zmiana wzmacnia organy państw członkowskich zajmujące się rozpatrywaniem skarg i egzekucją przepisów. Unijne prawo daje im możliwość rozpoczynania audytów i kontroli oraz kontaktu z przewoźnikami nie tylko w formie reakcji na skargi wnoszone przez pasażerów, ale także z własnej inicjatywy takiego organu.

Nowe prawo pilotował w Parlamencie Europejskim socjaldemokrata z Włoch, Matteo Ricci. Cytowany przez PE, podkreślił, że „PE stawia prawa obywateli ponad zyski przewoźników”, a wśród najważniejszych skutków wprowadzonych zmian wymienił poprawę ochrony podróżnych i wzmocnienie uprawnień kontrolnych organów państw UE.

Został już tylko ostatni krok w unijnej procedurze – formalne zatwierdzenie nowych przepisów przez Radę. Potem UE opublikuje je w Dzienniku Urzędowym. Wejdą one w życie 23 października 2027 r., tego samego dnia co wcześniej przegłosowane rozporządzenie ws. praw pasażerów linii lotniczych .

Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Wspólny formularz wniosków o zwrot pieniędzy i jasne zasady kupna biletów – PE wzmocnił prawa pasażerów w UE.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ANRS-Import::UE%20wzmacnia%20prawa%20milion%C3%B3w%20pasa%C5%BCer%C3%B3w.%20Parlament%20zdecydowa%C5%82&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79715925&x4=11418&x5=UE%20wzmacnia%20prawa%20milion%C3%B3w%20pasa%C5%BCer%C3%B3w.%20Parlament%20zdecydowa%C5%82&x6=0&x7=%2Fpl%2Fue-wzmacnia-prawa-milion%C3%B3w-pasa%C5%BCer%C3%B3w-parlament-zdecydowa%C5%82%2Fa-79715925&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261020&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ANRS-Import" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ue-wzmacnia-prawa-milionów-pasażerów-parlament-zdecydował/a-79715925?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/75607151_401.jpg
Image caption Parlament Europejski w Strasburgu, sala plenarna
Image source Yves Herman/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/75607151_401.jpg&title=UE%20wzmacnia%20prawa%20milion%C3%B3w%20pasa%C5%BCer%C3%B3w.%20Parlament%20zdecydowa%C5%82

Item 91
Id 79714608
Date 2026-10-20
Title Niemiecka armia testuje robota kuchennego. Zamiast tradycyjnego schabowego – penne z truflami.
Short title Niemcy. Robot gotuje dla żołnierzy Bundeswehry
Teaser Zamiast schabowego penne z truflami, chili con carne lub omlet cesarski. W jednej z jednostek Bundeswehry dla żołnierzy gotuje robot.

Około 900 żołnierzy z jednostki wojskowej w Alt Duvenstedt na północy Niemiec nie musi już pilnować godzin otwarcia stołówki. Posiłki zamawiają u sterowanego sztuczną inteligencją robota CA-1, stworzonego przez monachijską firmę Circus Group.

– Można to sobie wyobrazić jako stołówkę skompresowaną do zaledwie siedmiu metrów kwadratowych, działającą w pełni automatycznie. Gotujemy wewnątrz wielkiej lodówki. W środku panuje temperatura sześciu stopni, dzięki czemu łańcuch chłodniczy ani na chwilę nie zostaje przerwany – wyjaśnia założyciel i szef firmy, Nikolas Bullwinkel.

Czujniki zastąpią zmysły

Robot-kucharz jest gabarytów niewielkiej przyczepy kempingowej. W jego wnętrzu pracują dwa obrotowe ramiona robotyczne. Pobierają one makaron oraz inne składniki z kilkudziesięciu pojemników i wrzucają je do obracających się garnków.

Ludzkie zmysły kucharza zastępują zaawansowane czujniki. Klient może obserwować cały proces, a gotowe danie trafia do jednej z ośmiu szuflad wydawczych w zaledwie kilka minut. Człowiek jest potrzebny tej zautomatyzowanej kuchni wyłącznie do uzupełniania składników oraz do jej czyszczenia.

Jest też robot od szejków

Program pilotażowy w jednostce potrwa do końca roku. Bullwinkel szacuje, że od kwietnia maszyna przygotowała dla wojska już kilka tysięcy posiłków. Do końca 2026 roku firma zamierza uruchomić około 50 takich robotów – między innymi w przedsiębiorstwach, supermarketach i szpitalach. Ponadto trwają testy wykorzystania tego rozwiązania przez wojska lądowe w Ukrainie.

W koszarach w Szlezwiku-Holsztynie, na północy Niemiec, stoi także mniejszy model, który przygotowuje zupy, koktajle i szejki. Duży model CA-1 to wydatek rzędu 265 tys. euro, do czego dochodzi do 8 tys. euro miesięcznie za serwis – wylicza Bullwinkel. Maszyna potrzebuje jedynie dostępu do wody oraz tyle prądu, ile zużywa kilka dużych lodówek.

Co na to Bundeswehra?

Komendantka koszar, Romy Petersen, przyznaje, że niektóre potrawy, jak choćby penne z truflami, są doskonałe. – To oczywiście kwestia gustu, ale jedno wiem na pewno: największym hitem jest omlet cesarski – mówi. Petersen podkreśla jednak, że jej ogólna ocena serwowanych dań jest na razie mieszana.

Dowództwo Bundeswehry nie podjęło jeszcze decyzji o zakupie tych urządzeń. – To dodatkowa opcja uzupełniająca standardowe zbiorowe żywienie – mówi odpowiedzialny za zaopatrzenie kapitan Ryl. Zapewnia, że pierwsze opinie są pozytywne. – Żołnierze chętnie z tego korzystają, bo to świetna alternatywa dla tradycyjnego schabowego – mówi.

Niemiecka firma Circus Group nie jest jedynym graczem na rynku komercyjnych robotów-kucharzy. Podobne modele rozwija także inne rodzime przedsiębiorstwo – Goodbytz. Od września robot tej firmy przygotowuje posiłki na stacji paliw w południowo-wschodniej części Monachium.

Bullwinkel zaznacza, że ich maszyny odwzorowują pełny cykl gotowania i mają stanowić uzupełnienie oferty klasycznych stołówek. Poza burgerami i pizzą robot jest w stanie przyrządzić wszystko, co wymaga gotowania w garnku. Przedsiębiorca widzi ogromny potencjał w automatyzacji produkcji żywności za pomocą robotyki i AI, również w kontekście modernizacji niemieckiej armii.

Co na to branża gastronomiczna?

Dyrektor zrzeszenia hotelarzy i restauratorów Dehoga w Szlezwiku-Holsztynie, Andreas Tedsen, w rozmowie z niemiecką agencją informacyjną DPA studzi jednak emocje. – W naszej branży nie widzimy przyszłości dla robotów jako zastępstwa dla szefów kuchni. Gotowanie to rzemiosło, pasja i kreatywność. Opiera się na doświadczeniu, wyczuciu składników i umiejętności reagowania na indywidualne życzenia gości. To właśnie tacy ludzie tworzą różnorodność kulinarną naszego regionu – podkreśla.

Tedsen dodaje, że technologia może być przydatnym wsparciem w codziennej pracy i odciążyć personel w rutynowych czynnościach. Przyszłość branży zależy jednak od specjalistów, czyli prawdziwych kucharzy. – Robot potrafi jedynie odtworzyć przepis. Nasi kucharze nadają potrawom swój własny, niepowtarzalny charakter – zapewnia.

(DPA/przy)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Penne z truflami zamiast tradycyjnego schabowego? W jednej z jednostek Bundeswehry dla armii gotuje robot.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemiecka%20armia%20testuje%20robota%20kuchennego.%20Zamiast%20tradycyjnego%20schabowego%20%E2%80%93%20penne%20z%20truflami.%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79714608&x4=11400&x5=Niemiecka%20armia%20testuje%20robota%20kuchennego.%20Zamiast%20tradycyjnego%20schabowego%20%E2%80%93%20penne%20z%20truflami.%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-armia-testuje-robota-kuchennego-zamiast-tradycyjnego-schabowego-penne-z-truflami%2Fa-79714608&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261020&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-armia-testuje-robota-kuchennego-zamiast-tradycyjnego-schabowego-penne-z-truflami/a-79714608?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79715004_401.jpg
Image caption Sterowany przez AI robot gotuje makaron dla żołnierzy Bundeswehry
Image source Frank Molter/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79715004_401.jpg&title=Niemiecka%20armia%20testuje%20robota%20kuchennego.%20Zamiast%20tradycyjnego%20schabowego%20%E2%80%93%20penne%20z%20truflami.

Item 92
Id 79711610
Date 2026-10-20
Title Niemiecka prasa: Dla Polski i Węgier zamieszki we Francji to dowód na słuszność ostrej polityki migracyjnej
Short title Prasa: Dla Polski Francja jest argumentem za ostrą polityką migracyjną
Teaser Rządy Polski i Węgier traktują płonące miasta we Francji jako potwierdzenie słuszności ostrego kursu swojej polityki migracyjnej - pisze „Berliner Zeitung”.

Tytuł komentarza w stołecznym dzienniku „Nie powtarzać błędów innych – i nie płacić za nie” nawiązuje do reakcji premiera Donalda Tuska na wydarzenia we Francji. „Polska nie będzie powtarzać błędów innych państw europejskich ani za nie płacić” – napisał Tusk na platformie X. Jak zaznacza „Berliner Zeitung”, Tusk nie wspomniał wprawdzie wprost o Francji, ale moment publikacji i ton wypowiedzi nie pozostawiały większych wątpliwości, do czego nawiązywał.

Dziennik cytuje również premiera Węgier Pétera Magyara, który jeszcze przed szefem polskiego rządu napisał, że wobec, jak to określił, „bezsensownych zniszczeń i nieuzasadnionej przemocy” wszyscy powinni zrozumieć, dlaczego Węgry zajmują w kwestii migracji możliwie najbardziej zdecydowane stanowisko”.

Tusk i Magyar prowadzą politykę migracyjną swoich poprzedników

„Ani Magyar, ani Tusk nie są w Brukseli postrzegani jako prawicowi populiści. Obaj należą do Europejskiej Partii Ludowej, a na Zachodzie obu witano jako nadzieję na proeuropejską zmianę, która miała wyprowadzić ich kraje z konfrontacji z UE. Jednak kwestia migracji pokazuje, że zmiany władzy w Warszawie i Budapeszcie niewiele zmieniły w zasadniczym podejściu do tego problemu” – ocenia Nicolas Butylin na łamach „Berliner Zeitung”.

Autor dodaje, że dla Magyara zamieszki we Francji mają również wymiar wewnątrzpolityczny. Wczesnym latem sam bowiem znalazł się w kraju na celowniku krytyków z powodu unijnego paktu migracyjnego. Przeciwko jego poparciu dla unijnych regulacji na ulicach węgierskich miast demonstrowali latem przeciwnicy premiera. „Obrazy z Francji dają mu teraz okazję do odparcia zarzutów, że złagodniał w kwestii migracji” – pisze berliński dziennik.

Za kulisami w Brukseli narastają napięcia

Jak stwierdza komentator gazety, wpisy przywódców Polski i Węgier przeniosły do przestrzeni publicznej spór, który już w ubiegłym tygodniu zaostrzył się za zamkniętymi drzwiami podczas szczytu Unii Europejskiej. „Linia podziału nie przebiega już według tradycyjnego dla Unii podziału na Wschód i Zachód czy Północ i Południe. Jak informował portal Politico, Dania, Włochy i Polska próbowały zaostrzyć zapisy dotyczące migracji w konkluzjach szczytu. Ponad tuzin państw miało poprzeć tę inicjatywę, w tym Węgry” – czytamy w „Berliner Zeitung”.

Inicjatywę zablokowały Francja, Hiszpania i Luksemburg, a prezydent Macron ostrzegał przed „stygmatyzowaniem” imigrantów. Późniejsza debata miała przebiegać w „gorącej, brzydkiej, a nawet strasznej atmosferze, niegodnej Rady Europejskiej” – pisze „Berliner Zeitung”, powołując się na źródła portalu Politico.

„Dla Brukseli obrazy z Francji pojawiają się w wyjątkowo niekorzystnym momencie. W nadchodzących miesiącach państwa UE muszą uzgodnić kolejny długoterminowy budżet oraz dalsze finansowanie Ukrainy. Ponadto w kilku krajach Unii w przyszłym roku odbędą się ważne wybory – między innymi we Francji” – konkluduje berliński dziennik.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Short teaser Dla Polski i Węgier walki we Francji to potwierdzenie słuszności ostrego kursu migracyjnego - pisze „Berliner Zeitung”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemiecka%20prasa%3A%20Dla%20Polski%20i%20W%C4%99gier%20zamieszki%20we%20Francji%20to%20dow%C3%B3d%20na%20s%C5%82uszno%C5%9B%C4%87%20ostrej%20polityki%20migracyjnej&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79711610&x4=11395&x5=Niemiecka%20prasa%3A%20Dla%20Polski%20i%20W%C4%99gier%20zamieszki%20we%20Francji%20to%20dow%C3%B3d%20na%20s%C5%82uszno%C5%9B%C4%87%20ostrej%20polityki%20migracyjnej&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-dla-polski-i-w%C4%99gier-zamieszki-we-francji-to-dow%C3%B3d-na-s%C5%82uszno%C5%9B%C4%87-ostrej-polityki-migracyjnej%2Fa-79711610&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261020&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-dla-polski-i-węgier-zamieszki-we-francji-to-dowód-na-słuszność-ostrej-polityki-migracyjnej/a-79711610?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79709764_401.jpg
Image caption Dla przywódców Polski Węgier zamieszki we Francji to potwierdzenie słuszności ostrego kursu w polityce migracyjnej
Image source Jack Taylor/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79709764_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%3A%20Dla%20Polski%20i%20W%C4%99gier%20zamieszki%20we%20Francji%20to%20dow%C3%B3d%20na%20s%C5%82uszno%C5%9B%C4%87%20ostrej%20polityki%20migracyjnej

Item 93
Id 79710863
Date 2026-10-20
Title Coraz więcej Niemców ogranicza pracę, by opiekować się bliskimi. Tyle traci na tym gospodarka
Short title Coraz więcej Niemców ogranicza pracę, by opiekować się bliskimi
Teaser W 2023 roku w Niemczech 4,6 mln osób opiekowało się bliskimi. Według Fundacji Bertelsmanna związane z opieką ograniczenie aktywności zawodowej może do 2045 roku odpowiadać 229 tys. pełnych etatów.

Dzieci są już dorosłe, ale rodzice potrzebują pomocy. Jeśli opieka nad nimi odbywa się w domu, oznacza to dodatkowe obciążenie – nie tylko dla rodziny, lecz także dla rynku pracy. Tak wynika z najnowszej prognozy.

Według Fundacji Bertelsmanna trudności w godzeniu opieki nad bliskimi z pracą zawodową prowadzą do znacznego ograniczenia łącznego wymiaru wykonywanej pracy. Jak poinformowała fundacja w Gütersloh, w nadchodzących latach problem prawdopodobnie będzie się nasilał: rynek pracy będzie tracił doświadczonych, wykwalifikowanych pracowników, którzy nie będą mogli kontynuować rozwoju zawodowego.

Niemal 9 proc. osób w wieku produkcyjnym

Fundacja szacuje, że w Niemczech około sześciu milionów osób wymaga opieki, a trzema czwartymi z nich zajmują się w domu członkowie rodzin. W 2023 roku 4,6 miliona osób, czyli 8,7 procent ludności w wieku produkcyjnym, opiekowało się bliskimi.

Zmiany demograficzne jeszcze bardziej utrudniają godzenie opieki nad bliskimi z pracą zawodową. Według prognozy za niespełna 20 lat już 13,3 procent ludności w wieku produkcyjnym będzie opiekować się członkami rodziny.

Prawie 230 tys. pełnych etatów

Według obliczeń Fundacji Bertelsmanna i firmy Prognos AG ograniczenie aktywności zawodowej związane z opieką nad bliskimi odpowiada w 2026 roku równowartości 184 tys. pełnych etatów. Do 2045 roku wartość ta może wzrosnąć do 229 tys.

Kobiety stanowią obecnie dwie trzecie osób opiekujących się bliskimi. W 2045 roku około 580 tys. kobiet może z tego powodu pracować w ograniczonym wymiarze lub całkowicie zrezygnować z pracy zawodowej.

– Rosnące zapotrzebowanie na opiekę nie może prowadzić do regresu w równouprawnieniu – ostrzegła Alexandra Hermann, ekspertka ds. rynku pracy z Fundacji Bertelsmanna.

Eksperci ds. rynku pracy zaapelowali do polityków i przedsiębiorstw, by poświęcali więcej uwagi nieformalnej opiece nad bliskimi. Oprócz zapowiedzianego w umowie koalicyjnej świadczenia dla osób opiekujących się członkami rodziny należy ułatwić dostęp do opieki dziennej i krótkoterminowej.

Fundacja informuje, że podstawą badania była analiza ilościowa danych Niemieckiego Panelu Społeczno-Ekonomicznego (SOEP) i Federalnego Urzędu Statystycznego oraz analiza jakościowa literatury empirycznej.

(EPD/jak)

Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Opieka nad bliskimi ogranicza pracę w Niemczech. Do 2045 roku straty mogą sięgnąć równowartości 229 tys. etatów.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Coraz%20wi%C4%99cej%20Niemc%C3%B3w%20ogranicza%20prac%C4%99%2C%20by%20opiekowa%C4%87%20si%C4%99%20bliskimi.%20Tyle%20traci%20na%20tym%20gospodarka%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79710863&x4=11398&x5=Coraz%20wi%C4%99cej%20Niemc%C3%B3w%20ogranicza%20prac%C4%99%2C%20by%20opiekowa%C4%87%20si%C4%99%20bliskimi.%20Tyle%20traci%20na%20tym%20gospodarka%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fcoraz-wi%C4%99cej-niemc%C3%B3w-ogranicza-prac%C4%99-by-opiekowa%C4%87-si%C4%99-bliskimi-tyle-traci-na-tym-gospodarka%2Fa-79710863&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261020&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/coraz-więcej-niemców-ogranicza-pracę-by-opiekować-się-bliskimi-tyle-traci-na-tym-gospodarka/a-79710863?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/77136643_401.jpg
Image caption Trudności w godzeniu opieki nad bliskimi z pracą zawodową powodują ograniczenia na rynku pracy
Image source Daniel Reinhardt/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2024/foeupol240402_pl_samotnosc-w-srod-niemcow_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/77136643_401.jpg&title=Coraz%20wi%C4%99cej%20Niemc%C3%B3w%20ogranicza%20prac%C4%99%2C%20by%20opiekowa%C4%87%20si%C4%99%20bliskimi.%20Tyle%20traci%20na%20tym%20gospodarka

Item 94
Id 79710891
Date 2026-10-20
Title Setki tysięcy e-maili AfD w sieci? Partia potwierdza atak hakerski
Short title AfD potwierdza atak hakerski. Wyciekły setki tysięcy e-maili?
Teaser AfD potwierdziła wrześniowy atak na dostawcę usług hostingowych. Nieznane osoby twierdzą, że opublikowały około 421 tys. e-maili partii.

Nieznane osoby chwalą się w internecie, że opublikowały około 421 tys. e-maili AfD. Nie wiadomo, czy pliki są autentyczne. Partia potwierdza jednak, że doszło do ataku hakerskiego.

Skrzynki od lat nieużywane

Według AfD podczas ataku hakerskiego prawdopodobnie wykradziono dane ze skrzynek e-mailowych partii.

„We wrześniu 2026 roku doszło do ataku hakerskiego na dostawcę usług hostingowych naszej partii. Najwyraźniej bezprawnie skopiowano wówczas część zawartości kilku zaledwie skrzynek e-mailowych, z których większość od lat nie była używana” – poinformowała AfD w odpowiedzi na zapytanie.

Wcześniej o sprawie doniósł dziennik „Bild”. Według partii aktualnie używane skrzynki e-mailowe ogólnokrajowych struktur AfD nie zostały objęte atakiem.

Autentyczność niepotwierdzona

Anonimowe osoby twierdzą, że opublikowały w internecie dane obejmujące około 421 tys. wiadomości e-mail AfD. Według tych osób dane pochodzą z dziesięciu skrzynek pocztowych, w tym konta na nazwisko byłego przewodniczącego AfD Alexandra Gaulanda oraz konta, które partia podawała wcześniej jako adres kontaktowy swojej centrali.

W internecie krąży link do strony zawierającej wykaz rzekomych e-maili AfD. Jak wynika z ustaleń agencji DPA, anonimowa strona została zarejestrowana dopiero w połowie października. Nie podaje ona żadnych informacji o pochodzeniu danych ani nie publikuje treści wiadomości. Te mają być dostępne na innym serwerze, z którego można je pobrać. Nie udało się na razie niezależnie potwierdzić autentyczności informacji dotyczących tych e-maili.

AfD oświadczyła ponadto, że atak został szybko wykryty i powstrzymany, a wszyscy użytkownicy zostali odpowiednio poinformowani.„Trwa weryfikacja publikacji w internecie prawdopodobnie części tych danych” – przekazała partia. Wstępna ocena będzie możliwa dopiero po zakończeniu tej weryfikacji.

(DPA/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser AfD potwierdza atak hakerski. Nieznani sprawcy twierdzą, że ujawnili 421 tys. e-maili partii. Dane są niezweryfikowane.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Setki%20tysi%C4%99cy%20e-maili%20AfD%20w%20sieci%3F%20Partia%20potwierdza%20atak%20hakerski&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79710891&x4=11395&x5=Setki%20tysi%C4%99cy%20e-maili%20AfD%20w%20sieci%3F%20Partia%20potwierdza%20atak%20hakerski&x6=1&x7=%2Fpl%2Fsetki-tysi%C4%99cy-e-maili-afd-w-sieci-partia-potwierdza-atak-hakerski%2Fa-79710891&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261020&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/setki-tysięcy-e-maili-afd-w-sieci-partia-potwierdza-atak-hakerski/a-79710891?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79123738_401.jpg
Image caption AfD potwierdza cyberatak. Nieznane osoby twierdzą, że opublikowały 421 tys. e-maili partii
Image source Philip Dulian/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79123738_401.jpg&title=Setki%20tysi%C4%99cy%20e-maili%20AfD%20w%20sieci%3F%20Partia%20potwierdza%20atak%20hakerski

Item 95
Id 79709975
Date 2026-10-20
Title Niemiecka prasa o Polsce: Tusk przed niewykonalnym zadaniem. Spór o praworządność ostrzeżeniem dla Europy
Short title Niemiecka prasa o Polsce: Tusk przed niewykonalnym zadaniem
Teaser PiS doprowadził do uznania Trybunału Konstytucyjnego w Polsce za nielegalny. Rząd Donalda Tuska musi to naprawić, działając zgodnie z prawem. To trudne zadanie i ostrzeżenie dla innych – pisze „Süddeutsche Zeitung”.

Monachijski dziennik przypomina na wstępie słowa polskiego premiera, który powiedział, że nie może grać w szachy, jeśli jego przeciwnik rzuca się na niego z kijem bejsbolowym. Oznacza to, że nie zawsze może przestrzegać reguł, jeśli chce się przywrócić praworządność. Autorka komentarza Viktoria Grossmann tłumaczy, że konkretnie chodzi o polski Trybunał Konstytucyjny, który według Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości nie jest ani niezależny, ani bezstronny.

„Poprzedni rząd, kierowany przez prawicowo-nacjonalistyczną partię PiS, zdegradował Trybunał Konstytucyjny do roli swojego politycznego organu wykonawczego. Pozornie niewykonalne zadanie rządu Tuska polega na zakończeniu nielegalnego stanu rzeczy za pomocą legalnych środków” – pisze Grossmann.

Dylemat Tuska – ostrzeżenie dla demokratów w Europie

Komentatorka przypomina genezę i rozwój sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego, który doprowadził do protestów przeciwników premiera przed siedzibą tej instytucji. O wyborze Macieja Berka – jak to określa, bliskiego współpracownika Tuska – na nowego sędziego Trybunału, który zaognił konflikt, autorka pisze, że „można podawać w wątpliwość moralną stronę takiego postępowania, jednak jego wybór odbył się zgodnie z prawem".

„Tusk stoi przed dylematem, który powinien być ostrzeżeniem dla wszystkich demokratów w Europie. Kto nie broni się na czas, wykorzystując wszelkie dostępne środki prawne, przed wrogami demokracji i konstytucji, ten w końcu staje przed twierdzą z podniesionymi mostami zwodzonymi” – pisze „Süddeutsche Zeitung”.

Zdaniem dziennika, Donald Tusk spierający się z prezydentem Nawrockim i tak nie ma szans na uzyskanie akceptacji opozycji, o której Grossmann pisze, że „ma częściowo skrajnie prawicowy charakter i która nie interesuje się ani bezstronnością, ani prawem Unii Europejskiej, a już najmniej prawdą. Premier może już tylko zapobiec temu, by również druga część społeczeństwa nie straciła zaufania do demokracji. Ale ona chce grać w szachy” – konkluduje komentatorka „Süddeutsche Zeitung”.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na Facebooku! >>

Short teaser Rząd Donalda Tuska musi naprawić nielegalne działania PiS, działając zgodnie z prawem – pisze „Süddeutsche Zeitung”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%20o%20Polsce%3A%20Tusk%20przed%20niewykonalnym%20zadaniem.%20Sp%C3%B3r%20o%20praworz%C4%85dno%C5%9B%C4%87%20ostrze%C5%BCeniem%20dla%20Europy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79709975&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%20o%20Polsce%3A%20Tusk%20przed%20niewykonalnym%20zadaniem.%20Sp%C3%B3r%20o%20praworz%C4%85dno%C5%9B%C4%87%20ostrze%C5%BCeniem%20dla%20Europy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-o-polsce-tusk-przed-niewykonalnym-zadaniem-sp%C3%B3r-o-praworz%C4%85dno%C5%9B%C4%87-ostrze%C5%BCeniem-dla-europy%2Fa-79709975&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261020&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-o-polsce-tusk-przed-niewykonalnym-zadaniem-spór-o-praworządność-ostrzeżeniem-dla-europy/a-79709975?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79632936_401.jpg
Image caption "SZ":„Donald Tusk stoi przed dylematem, który powinien być ostrzeżeniem dla wszystkich demokratów w Europie"
Image source Albert Zawada/PAP/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2024/foeupol240912_m100-media-award-pl_01imw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79632936_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%20o%20Polsce%3A%20Tusk%20przed%20niewykonalnym%20zadaniem.%20Sp%C3%B3r%20o%20praworz%C4%85dno%C5%9B%C4%87%20ostrze%C5%BCeniem%20dla%20Europy

Item 96
Id 79707260
Date 2026-10-20
Title Niemiecka prasa ostrzega: Los Francji grozi całemu światu
Short title Niemiecka prasa: Zamieszki we Francji to przestroga dla reszty świata
Teaser Niemiecka prasa ostrzega, że gwałtowne zamieszki we Francji to atak na zachodnią cywilizację, który z powodu błędów polityki migracyjnej może stać się codziennością także w innych krajach Europy.

Opiniotwórczy dziennik „Die Welt” przestrzega, że to, co dzieje się we Francji, zagraża całemu światu. „Jeśli Zachód nie zacznie zdecydowanie bronić się przed swoimi wrogami, sceny z Francji staną się w przyszłości codziennością również u nas” – pisze.

Autor komentarza ocenia, że zamieszki nad Sekwaną to nie przypadkowy bunt młodzieży, ale zorganizowane uderzenie w zachodnią cywilizację. Jak stwierdza, niszczenie zabytków (ratusz w Limoges), ataki na synagogi i plądrowanie luksusowych butików przez ludzi zapatrzonych w Instagrama to barbarzyński atak na tradycje oświeceniowe.

Publicysta zarzuca prezydentowi Macronowi „kapitulanctwo”. Uważa, że państwo przestaje mieć rację bytu, jeśli boi się użyć siły. Jego zdaniem francuska policja była zbyt pobłażliwa, a nie zbyt brutalna.

Według autora komentarza za zamieszkami we Francji stoi Jean-Luc Mélenchon, „polityczny strateg – cyniczny i błyskotliwy”.

Wolność albo barbarzyństwo

„To on wyznacza nowej lewicy kierunek, którym podąża ona we Francji, w Wielkiej Brytanii, a wkrótce także w Berlinie. Zradykalizowani życiowi rozbitkowie, skłonne do przemocy środowiska i imigracyjne społeczności równoległe są scalane w jeden nowy sojusz. Całość sprzedaje się jako walkę o sprawiedliwość społeczną, choć w rzeczywistości chodzi o zachwianie wolnościowym porządkiem Zachodu” – czytamy w „Die Welt”.

Gazeta ocenia, że „proimigracyjna polityka, która w Niemczech zyskała pełny mandat za czasów Angeli Merkel, stworzyła fakty dokonane, które z każdym dniem coraz trudniej odkręcić”.

„Obrazy z Francji stawiają przed Zachodem proste pytanie: czy zamierza się na to wszystko godzić? Czy jest wreszcie gotów zareagować z determinacją i całą surowością państwa prawa, dając jasno do zrozumienia, że wolność jednostki, nietykalność cielesna oraz własność obywateli to prawa nienegocjowalne? Wolność albo barbarzyństwo – oto o co toczy się stawka” – pisze niemiecka gazeta.

Nieudana integracja

Tak tytułuje komentarz na pierwszej stronie dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Według gazety francuski model integracji poniósł klęskę, a potężnie zadłużonego państwa nie stać na ratowanie oświaty, ponieważ społeczeństwo i politycy odmawiają rezygnacji z przywilejów socjalnych, takich jak wczesne emerytury. W efekcie bezradna demokracja prezydencka okazuje się zbyt słaba, by powstrzymać postępujący rozłam wielokulturowego społeczeństwa.

Rozłam postępuje

„Prezydent Emmanuel Macron zareagował porażającą bezradnością na najpoważniejsze zamieszki we Francji od czasu buntu na przedmieściach jesienią 2005 roku. (...) Plądrujący, podpalacze i wandale, którzy skrzykiwali się w małe, mobilne grupy, mają wprawdzie francuskie paszporty. Nie ma jednak nic wspólnego z rasizmem stwierdzenie, że nie poczuwają się oni do najmniejszej odpowiedzialności wobec francuskiego społeczeństwa i państwa” – stwierdza gazeta, pisząc, że „większość chuliganów urodziła się już jako obywatele Francji, lecz są oni głęboko zakorzenieni w nihilistycznej kontrkulturze, która wręcz kultowo traktuje przemoc"

Dziennik konkluduje, że rozłam we Francji postępuje, a demokracja prezydencka okazuje się zbyt słaba, by rozładować napięcia.

„Dziś żyjemy jeszcze obok siebie... obawiam się, że jutro staniemy naprzeciw siebie w otwartym konflikcie” – cytuje „Frankfurter Allgemeine Zeitung” słowa zmarłego socjalisty Gérarda Collomba.

Władze tracą kontrole

Dziennik „Frankfurter Rundschau” ocenia, że brutalność policji na masową skalę i zatrzymania wcale nie świadczą o panowaniu nad sytuacją. Zdaniem gazety to raczej dowód na utratę kontroli przez władze.

Komentator niemieckiego dziennika zaznacza, że również zapowiedzi Emmanuela Macrona o zakazie kolejnych demonstracji nie są właściwą odpowiedzią na kryzys, lecz oznaczają kapitulację liberalnej demokracji i obnażają bezradność rządu.

„Francja musi oczywiście uporać się z ogromną dziurą budżetową. Jednak próba załatania deficytu rzędu 50 miliardów euro wyłącznie za pomocą cięć, w obliczu tak wielkich problemów społecznych, jest skrajną nieodpowiedzialnością. W arsenale rozwiązań Macrona na próżno szukać innych dróg wyjścia z zadłużenia – choćby podatku dla najbogatszych, o który postuluje francuski ekonomista Gabriel Zucman” – ocenia „Frankfurter Rundschau”.

Młodzi są wściekli

Odnosząc się do zamieszek we Francji regionalny dziennik „Badische Zeitung” zwraca uwagę na narastający gniew wśród młodego pokolenia. Choć większość protestów ma spokojny przebieg, to młodzi ludzie – również w Niemczech – są wściekli, że ich szanse na dobrą edukację czy stabilną pracę drastycznie maleją.

Młodzież ma pełną świadomość, że nie osiągnie poziomu zamożności swoich rodziców, ponieważ – jak zauważa publicysta – „nie każdy będzie w przyszłości bogatym spadkobiercą”. Co gorsza, ich głos jest ignorowany w debacie publicznej. W obliczu kumulacji kryzysów, takich jak wojny, zmiany klimatyczne, recesja i zagrożenia na rynku pracy związane ze sztuczną inteligencją, wyzwania stają się tak przytłaczające, że mogą budzić prawdziwy lęk.

„Dlatego kluczowe jest, aby wysłuchać głosu młodych. Ich perspektywa i potrzeby muszą zacząć się liczyć w polityce edukacyjnej, obronnej oraz socjalnej. (...) W Niemczech protesty z reguły nie przybierają tak agresywnej formy jak we Francji. Pod powierzchnią jednak wrze – coraz więcej młodych ludzi zaczynają pociągać radykalne idee. Najwyższy czas, abyśmy zaczęli ze sobą rozmawiać” – puentuje dziennik.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na Facebooku! >>

Short teaser Niemiecka prasa ostrzega, że zamieszki we Francji to skutek błędów migracyjnych, które mogą dotknąć całą Europę.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%20ostrzega%3A%20Los%20Francji%20grozi%20ca%C5%82emu%20%C5%9Bwiatu&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79707260&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%20ostrzega%3A%20Los%20Francji%20grozi%20ca%C5%82emu%20%C5%9Bwiatu&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-ostrzega-los-francji-grozi-ca%C5%82emu-%C5%9Bwiatu%2Fa-79707260&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261020&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-ostrzega-los-francji-grozi-całemu-światu/a-79707260?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79706049_401.jpg
Image caption Starcia między demonstrantami a policją przy Placu Republiki w Paryżu
Image source Leo Malon/abaca/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79706049_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%20ostrzega%3A%20Los%20Francji%20grozi%20ca%C5%82emu%20%C5%9Bwiatu

Item 97
Id 79706266
Date 2026-10-20
Title Kolonialna przeszłość Niemiec. Gdzie kończy się pamięć, a zaczyna unikanie?
Short title Niemiecki kolonializm. Czy Berlin rozliczy się z przeszłością?
Teaser Bundestag zajął się sprawą ludobójstwa Herero i Nama po naciskach ze strony opozycji. DW sprawdza, czy w kwestii rozliczenia niemieckich win nastąpi wreszcie wyczekiwany przełom.

W pierwszym rzędzie trybuny dla gości w Bundestagu siedzi ubrany w garnitur i kapelusz Gaob D. Timotheus Frederick. Przyjechał tu z Namibii. Jego rodzina od prawie 120 lat czeka na zwrot szczątków przodka: Cornelius Frederick stawił opór niemieckim władzom kolonialnym w imieniu ludu Nama. Zginął na Shark Island w Namibii – w pierwszym w historii niemieckim obozie koncentracyjnym. Dziś jego prawnuk, jako członek Stowarzyszenia Tradycyjnych Przywódców Nama (NTLA), żąda od Niemiec „bezwzględnych przeprosin”.

Tuż obok niego, w mundurze i białych rękawiczkach, wspierając się na lasce z rzeźbioną rączką w kształcie lwa, siedzi Mutjinde Katjiua, przywódca Tradycyjnych Władz ludu Herero. Przed rozpoczęciem debaty mówi wprost: „Wzywamy Bundestag do pełnego uznania ludobójstwa Herero i Nama”.

Dlaczego niemiecki rząd nie przeprosił?

Jak to możliwe, że niemiecki parlament nie zrobił tego już dawno temu? Dlaczego żaden niemiecki rząd nie zdobył się jeszcze na oficjalne przeprosiny? Dotychczas powstał jedynie projekt „Wspólnej deklaracji” z Namibią, w którym Berlin uznaje te wydarzenia za „ludobójstwo z dzisiejszej perspektywy”. Niemiecko-namibijskie porozumienie pojednawcze wciąż jednak czeka na podpis.

Fakty są porażające: w latach 1904–1908 Niemiecka Rzesza (1871–1945) prowadziła wojnę eksterminacyjną przeciwko ludom Herero, Nama, Damara i San. Zginęło wtedy co najmniej 100 tysięcy ludzi, a drugie tyle zmuszono do ucieczki. Symbolem tamtych czasów stały się praca przymusowa i zmuszanie do prostytucji. Zagrabienie ziemi i wywłaszczenia do dziś kładą się cieniem na życiu ich potomków.

Zdaniem Jürgena Zimmerera, historyka z Uniwersytetu w Hamburgu, parlamentowi i rządowi brakuje gotowości do rzetelnego rozliczenia się z własną przeszłością. – Bundestag już przyjmował rezolucje w sprawie ludobójstwa Ormian, Wielkiego Głodu w Ukrainie czy ludobójstwa Jazydów. Jednak wciąż nie uznał oficjalnie ludobójstwa ludów Herero i Nama. Gdyby tylko była taka wola, sprawę udałoby się załatwić błyskawicznie – mówi Zimmerer w rozmowie z DW.

Pomoc rozwojowa nie zastąpi reparacji

Debatę zapoczątkowała partia Lewicy (Die Linke). Swój wniosek, zawierający żądanie „pełnego uznania” i zadośćuczynienia, sformułowała wspólnie z przedstawicielami potomków ofiar. Cel to „sprawiedliwość naprawcza”. Paramount Chief Katjiua odrzuca dotychczasowe ustalenia między rządami w Windhuku i Berlinie. – Pomoc rozwojowa nie zastąpi reparacji – podkreśla. Własny wniosek złożyli także Zieloni, domagając się m.in. „większego włączenia grup ofiar” w cały proces.

Od 2021 roku Windhuk i Berlin negocjują treść „Wspólnej deklaracji”, która zakłada wypłatę Namibii 1,1 miliarda euro na pomoc w odbudowie kraju w ciągu 30 lat. Oficjalne przeprosiny z ust niemieckiej głowy państwa mają nastąpić dopiero po podpisaniu tej umowy. – Uznanie ludobójstwa nie rodzi żadnych skutków prawnych w postaci roszczeń odszkodowawczych – ucina niemieckie MSZ. Resort dodaje jednak: „Prowadzone negocjacje są unikalne w skali globalnej. Namibia i Niemcy przecierają szlaki i stają się pionierami w rozliczaniu kolonialnej przeszłości”.

Inaczej widzi to politolog Andreas Mehler, dyrektor Instytutu Badań Kulturoznawczych im. Antona Bergstraessera. Według niego plan Berlina przypomina raczej „dyplomację książeczki czekowej”.

Historyk Jürgen Zimmerer uważa, że u podłoża takich działań leżą kalkulacje finansowe. „Wiele lat temu powiedziano mi wprost: gdybyśmy uznali nasz prawny obowiązek zadośćuczynienia za odebrane ludzkie życie – pamiętając o milionach ofiar skrzywdzonych przez Niemców w czasie II wojny światowej – poszlibyśmy z torbami”.

Obietnice w umowie koalicyjnej

– Niemiecki rząd spycha temat rozliczeń kolonialnych na dalszy plan – krytykuje w rozmowie z DW Jamila Schäfer, posłanka Bundestagu z ramienia Zielonych. Jej zdaniem kanclerz Merz poświęca zbyt mało uwagi współpracy z krajami Globalnego Południa oraz kwestii tego, „jak na fundamencie trudnej, wspólnej historii – w której Niemcy dopuścili się zbrodni – inicjować proces pojednania i budować wiarygodne, partnerskie relacje z Globalnym Południem, by wspólnie stawiać czoła światowym kryzysom”.

Deklarację rządu chadecji (CDU/CSU) i socjaldemokratów (SPD) streszczają zaledwie cztery linijki w liczącej 144 strony umowie koalicyjnej: „Zintensyfikujemy rozliczanie kolonializmu. Elementem tych działań będzie międzynarodowe badanie pochodzenia eksponatów oraz zwrot dóbr kultury w dialogu z krajami pochodzenia. Szczególną wagę przywiązujemy do stworzenia godnych miejsc pamięci oraz zwrotu ludzkich szczątków”.

Z kolei politolog Alexander Stroh-Steckelberg z Uniwersytetu w Bayreuth zauważa, że w porównaniu z działaniami poprzedniego rządu, „temat rozliczeń kolonialnych stracił na widoczności”.

Jürgen Zimmerer ocenia sytuację jeszcze surowiej: – Nie nazwałbym tego nawet przestojem. Uważam, że obecny rząd cofa nas i niweczy to, co do tej pory udało się osiągnąć w sferze budowania świadomości o kolonialnych krzywdach – krytykuje.

Zwrot dóbr kultury i szczątków ludzkich

W samej kwestii restytucji pozostało mnóstwo do zrobienia – szacuje się, że w Niemczech wciąż znajdują się dziesiątki tysięcy ludzkich szczątków. Bezpośredni potomkowie ofiar, w tym Gaob D. Timotheus Frederick, od pokoleń walczą o zagojenie głębokich ran.

W marcu niemiecki rząd powołał Radę Koordynacyjną pod przewodnictwem MSZ. Resort deklaruje, że nie zamierza „narzucać państwom i społecznościom pochodzenia, jakich dóbr kultury czy szczątków ludzkich mają się domagać, jakie mają przyjąć priorytety ani jak powinien wyglądać sam proces zwrotu”.

Andreas Mehler zwraca jednak uwagę, że w krajach takich jak Tanzania może to oznaczać poważne trudności dla potomków ofiar kolonialnych zbrodni w dochodzeniu ich praw.

Pracami Rady Koordynacyjnej kieruje Serap Güler, ministra stanu w MSZ. Polityczka powołuje się na swoje dyplomatyczne podróże: w maju odwiedziła Togo, a w najbliższym tygodniu udaje się do Rwandy i Burundi. W odpowiedzi na pytanie DW stwierdza: „Wszędzie spotykam się z uznaniem dla naszego szczerego i opartego na zaufaniu podejścia do historii, a także dla naszego zaangażowania w budowanie przyszłości opartej na wolności, bezpieczeństwie i dobrobycie”.

Czy powstanie godne miejsce pamięci?

Historyk Jürgen Zimmerer potwierdza, że Niemcy „wypracowały sobie opinię kraju, który krytycznie ocenia własną historię i potrafi wyciągać wnioski z błędów”. Uważa to za „ogromny kapitał kulturowy” na arenie międzynarodowej. Obawia się jednak, że ten kapitał jest właśnie trwoniony.

W federalnej koncepcji miejsc pamięci narodowej w ogóle zabrakło miejsca dla kolonializmu. Nawet w najnowszej propozycji ministra kultury Wolframa Weimera, by to Brema stała się głównym miejscem pamięci, historyk dostrzega próbę „marginalizacji niemieckich zbrodni kolonialnych”. Zwraca uwagę, że przy tworzeniu tego projektu pominięto grupy ofiar, a przecież to dawne kolonialne metropolie Niemieckiej Rzeszy – Berlin i Hamburg – powinny stać się centralnymi punktami pamięci.

To właśnie z portu Baakenhafen w Hamburgu wypłynęło 95 procent kolonialnych oddziałów wojskowych, w tym dowódca Lothar von Trotha, który wydał rozkaz eksterminacji ludów Herero i Nama. Fakt, że w Baakenhafen zamiast miejsca pamięci powstaje nowa gmach opery, Zimmerer nazywa bezczelnym wybielaniem przeszłości za pomocą sztuki. Andreas Mehler ma mimo wszystko nadzieję na merytoryczną dyskusję o miejscach pamięci i liczy na to, że „coraz więcej miast i instytucji zacznie otwarcie mierzyć się z kolonialną przeszłością”.

Nadzieję na zmianę budzi drobny, ale znaczący gest na trybunie dla gości w Bundestagu. Mutjinde Katjiua bojowym ruchem uniósł w górę laskę zwieńczoną głową lwa. Z kolei Gaob D. Timotheus Frederick wyraził nadzieję na wspólne rozliczenie się z przeszłością: „Włączcie w te rozmowy poszkodowane społeczności, które reprezentujemy, i pozwólcie nam współdecydować o wszystkim aż do samego końca”.

Autorka: Tina Gerhäusser

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Bundestag debatuje nad dokonanym ludobójstwem w Afryce. Czy Berlin rozliczy się z kolonialnej przeszłości?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Kolonialna%20przesz%C5%82o%C5%9B%C4%87%20Niemiec.%20Gdzie%20ko%C5%84czy%20si%C4%99%20pami%C4%99%C4%87%2C%20a%20zaczyna%20unikanie%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79706266&x4=11395&x5=Kolonialna%20przesz%C5%82o%C5%9B%C4%87%20Niemiec.%20Gdzie%20ko%C5%84czy%20si%C4%99%20pami%C4%99%C4%87%2C%20a%20zaczyna%20unikanie%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkolonialna-przesz%C5%82o%C5%9B%C4%87-niemiec-gdzie-ko%C5%84czy-si%C4%99-pami%C4%99%C4%87-a-zaczyna-unikanie%2Fa-79706266&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261020&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/kolonialna-przeszłość-niemiec-gdzie-kończy-się-pamięć-a-zaczyna-unikanie/a-79706266?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79673761_401.jpg
Image caption Potomkowie Herero i Nama śledzę debatę w Bundestagu dotyczącą rozliczenia z niemieckim kolonializmem.
Image source Tina Gerhäusser/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2021/bpol210607_003_kolonializm_01f_sd.mp4&image=https://static.dw.com/image/79673761_401.jpg&title=Kolonialna%20przesz%C5%82o%C5%9B%C4%87%20Niemiec.%20Gdzie%20ko%C5%84czy%20si%C4%99%20pami%C4%99%C4%87%2C%20a%20zaczyna%20unikanie%3F

Item 98
Id 79706533
Date 2026-10-19
Title Dolna Saksonia chce więcej lekcji religii islamskiej. Dziś chodzi na nie zaledwie 3,8 proc. muzułmańskich uczniów. Brakuje nauczycieli
Short title Dolna Saksonia chce więcej lekcji religii islamskiej
Teaser Dolna Saksonia chce rozszerzyć nauczanie religii islamskiej. W roku szkolnym 2025/2026 na zajęcia chodziło tylko 3,8 proc. muzułmańskich uczniów. Przeszkodą są braki nauczycieli i trudności organizacyjne.

Dolna Saksonia zamierza rozszerzyć ofertę lekcji religii islamskiej pomimo istniejących przeszkód. Dotychczas w zajęciach uczestniczy jedynie niewielka część muzułmańskich uczniów.

– Kto chce dać młodym ludziom oparcie i przygotować ich do życia we wzajemnym szacunku w naszym różnorodnym społeczeństwie, musi stworzyć im przestrzeń do poszukiwania orientacji, refleksji i dialogu – zaznaczyła minister edukacji Dolnej Saksonii w rozmowie z Ewangelicką Agencją Prasową (epd). Julia Willie Hamburg dodała, że przedmiot ten pomaga dzieciom i młodzieży świadomie kształtować swoją tożsamość religijną oraz krytycznie rozważać kwestie wiary.

Według danych ministerstwa edukacji z oferty korzysta dotychczas jedynie mniejszość muzułmańskich uczniów. W roku szkolnym 2025/2026 w zajęciach uczestniczyło 3693 uczniów szkół ogólnokształcących. Stanowiło to około 3,8 procent spośród około 95 tysięcy muzułmańskich uczniów w Dolnej Saksonii.

Za mało nauczycieli

Jak wyjaśniło ministerstwo edukacji, wprowadzenie nauczania religii islamskiej we wszystkich szkołach utrudniają przede wszystkim braki kadrowe i przeszkody organizacyjne.

Często nie udaje się zebrać wymaganej minimalnej liczby 12 uczniów w grupie. Niedobór nauczycieli jest szczególnie odczuwalny na obszarach wiejskich.

Aby zapewnić realizację konstytucyjnego prawa do edukacji religijnej, władze kraju związkowego planują obecnie rozszerzenie nauczania tego przedmiotu na szkoły zawodowe. Jak poinformowano, pierwsi nauczyciele przechodzą już w tym celu dodatkowe szkolenia.

Władze zachęcają do wyboru zawodu

Aby pozyskać nowych nauczycieli religii, ministerstwo edukacji wraz z organizacjami islamskimi prowadzi ukierunkowane działania zachęcające młodych ludzi do wyboru tego zawodu na uczelniach i w szkołach.

Oprócz standardowego przygotowania zawodowego w placówkach kształcenia nauczycieli Dolna Saksonia oferuje również dodatkowe szkolenia osobom, które już pracują w zawodzie nauczyciela.

(EPD/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Zaledwie 3,8 proc. muzułmańskich uczniów Dolnej Saksonii chodzi na religię islamską. Władze chcą rozszerzyć nauczanie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Dolna%20Saksonia%20chce%20wi%C4%99cej%20lekcji%20religii%20islamskiej.%20Dzi%C5%9B%20chodzi%20na%20nie%20zaledwie%203%2C8%20proc.%20muzu%C5%82ma%C5%84skich%20uczni%C3%B3w.%20Brakuje%20nauczycieli&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79706533&x4=11400&x5=Dolna%20Saksonia%20chce%20wi%C4%99cej%20lekcji%20religii%20islamskiej.%20Dzi%C5%9B%20chodzi%20na%20nie%20zaledwie%203%2C8%20proc.%20muzu%C5%82ma%C5%84skich%20uczni%C3%B3w.%20Brakuje%20nauczycieli&x6=1&x7=%2Fpl%2Fdolna-saksonia-chce-wi%C4%99cej-lekcji-religii-islamskiej-dzi%C5%9B-chodzi-na-nie-zaledwie-3-8-proc-muzu%C5%82ma%C5%84skich-uczni%C3%B3w-brakuje-nauczycieli%2Fa-79706533&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261019&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/dolna-saksonia-chce-więcej-lekcji-religii-islamskiej-dziś-chodzi-na-nie-zaledwie-3-8-proc-muzułmańskich-uczniów-brakuje-nauczycieli/a-79706533?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/69652922_401.jpg
Image caption Zajęcia z religii islamskiej w szkole podstawowej
Image source Oliver Berg/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/69652922_401.jpg&title=Dolna%20Saksonia%20chce%20wi%C4%99cej%20lekcji%20religii%20islamskiej.%20Dzi%C5%9B%20chodzi%20na%20nie%20zaledwie%203%2C8%20proc.%20muzu%C5%82ma%C5%84skich%20uczni%C3%B3w.%20Brakuje%20nauczycieli

Item 99
Id 79702079
Date 2026-10-19
Title Kryzysy zahamowały inwestycje w Niemczech. Firmy wydały o 470 mld euro mniej, niż wynikałoby z wcześniejszego trendu. Państwo nie zasypało luki.
Short title Niemcy: kryzysy uszczupliły inwestycje o 420 mld euro
Teaser Od 2020 roku niemieckie firmy zainwestowały o 470 mld euro mniej, niż wynikałoby z historycznego trendu. Dodatkowe inwestycje państwa zmniejszyły lukę do około 420 mld euro – wynika z analizy instytutu IW.

Od 2020 roku niemieckie przedsiębiorstwa inwestowały znacznie mniej, niż można by oczekiwać na podstawie historycznego trendu. Inwestycje państwowe wzrosły, ale nie zdołały zrekompensować tego niedoboru.

Poniżej poziomu sprzed pandemii

Z powodu kryzysów, takich jak pandemia COVID-19 i konflikty międzynarodowe, niemiecka gospodarka straciła od 2020 roku inwestycje warte setki miliardów euro. Jak wynika z obliczeń Instytutu Gospodarki Niemieckiej (IW) w Kolonii, związanego ze środowiskiem pracodawców, przedsiębiorstwa zainwestowały w tym okresie około 470 miliardów euro mniej, niż można by oczekiwać na podstawie historycznego trendu.

Stanowi to niemal 12 procent ich inwestycji od 2020 roku. Państwo zainwestowało natomiast o około 50 miliardów euro więcej. Łącznie daje to szacowaną lukę inwestycyjną w wysokości około 420 miliardów euro, po uwzględnieniu zmian cen – wynika z badania.

Według analizy inwestycje prywatne nawet w 2026 roku nie powróciły do poziomu sprzed pandemii. W drugim kwartale tego roku były o ponad 10 procent niższe od średniej rocznej z 2019 roku.

Inaczej wygląda sytuacja w przypadku inwestycji publicznych. Według IW są one o 20 procent wyższe niż w 2019 roku. Przyczyniły się do tego ostatnio specjalny fundusz infrastrukturalny oraz wyjątek od zasad hamulca zadłużenia dotyczący wydatków na obronność.

Potrzebne lepsze warunki do inwestowania

Autorzy badania IW podkreślają, że wydatki publiczne nie mogą zastąpić inwestycji prywatnych, jeśli gospodarka ma rozwijać się w sposób trwały.

To, że rząd zamierza przyciągnąć prywatny kapitał podczas szczytu „Invest in Germany”, jest krokiem we właściwym kierunku. Przede wszystkim konieczna jest jednak poprawa warunków prowadzenia działalności gospodarczej w Niemczech. Wysokie koszty energii i pracy oraz biurokracja zniechęcają przedsiębiorstwa do inwestowania w tym kraju.

Na potrzeby obliczeń IW porównał nakłady brutto na środki trwałe od pierwszego kwartału 2020 roku do drugiego kwartału 2026 roku z hipotetycznym scenariuszem rozwoju bez pandemii, kryzysów geopolitycznych i problemów strukturalnych w Niemczech.

Punktem odniesienia był historyczny trend koniunkturalny z lat 1991–2019.

(DPA/jak)

Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser W Niemczech luka inwestycyjna od 2020 roku sięga 420 mld euro. Większe wydatki państwa jej nie zniwelowały.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Kryzysy%20zahamowa%C5%82y%20inwestycje%20w%20Niemczech.%20Firmy%20wyda%C5%82y%20o%20470%20mld%20euro%20mniej%2C%20ni%C5%BC%20wynika%C5%82oby%20z%20wcze%C5%9Bniejszego%20trendu.%20Pa%C5%84stwo%20nie%20zasypa%C5%82o%20luki.&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79702079&x4=11398&x5=Kryzysy%20zahamowa%C5%82y%20inwestycje%20w%20Niemczech.%20Firmy%20wyda%C5%82y%20o%20470%20mld%20euro%20mniej%2C%20ni%C5%BC%20wynika%C5%82oby%20z%20wcze%C5%9Bniejszego%20trendu.%20Pa%C5%84stwo%20nie%20zasypa%C5%82o%20luki.&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkryzysy-zahamowa%C5%82y-inwestycje-w-niemczech-firmy-wyda%C5%82y-o-470-mld-euro-mniej-ni%C5%BC-wynika%C5%82oby-z-wcze%C5%9Bniejszego-trendu-pa%C5%84stwo-nie-zasypa%C5%82o-luki%2Fa-79702079&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261019&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/kryzysy-zahamowały-inwestycje-w-niemczech-firmy-wydały-o-470-mld-euro-mniej-niż-wynikałoby-z-wcześniejszego-trendu-państwo-nie-zasypało-luki/a-79702079?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Kryzysy%20zahamowa%C5%82y%20inwestycje%20w%20Niemczech.%20Firmy%20wyda%C5%82y%20o%20470%20mld%20euro%20mniej%2C%20ni%C5%BC%20wynika%C5%82oby%20z%20wcze%C5%9Bniejszego%20trendu.%20Pa%C5%84stwo%20nie%20zasypa%C5%82o%20luki.

Item 100
Id 79703623
Date 2026-10-19
Title Niemcy: Od jakich zarobków zaczyna się bogactwo?
Short title Niemcy: Wielu jest bogatszych, niż im się wydaje
Teaser Większość Niemców uważa się za klasę średnią, choć wielu ma już stosunkowo wysokie dochody. Nowe badanie Instytutu Gospodarki Niemieckiej pokazuje, gdzie przebiegają granice ubóstwa i zamożności.

Wielu Niemców jest zamożniejszych, niż im się wydaje. Choć większość społeczeństwa zalicza się do klasy średniej, część jej przedstawicieli należy już do grupy osób o najwyższych dochodach. Tak wynika z opublikowanego w poniedziałek (19.10.2026) badania Instytutu Gospodarki Niemieckiej (IW) w Kolonii, związanego ze środowiskiem pracodawców.

Z analizy wynika, że osoba mieszkająca samotnie, która w 2024 roku dysponowała miesięcznym dochodem netto przekraczającym 6050 euro, należała już do czterech procent osób o najwyższych dochodach w Niemczech. Tymczasem do klasy średniej w ścisłym znaczeniu zaliczano osoby samotne z dochodem netto od 1940 do 3630 euro.

To inni są zawsze bogaci?

Badanie pokazuje, że wielu Niemców nieprawidłowo ocenia swoją pozycję na tle reszty społeczeństwa. Zdaniem autorów wynika to między innymi z tego, że ludzie porównują swoje dochody przede wszystkim z zarobkami osób z najbliższego otoczenia, o podobnym wykształceniu i statusie społecznym.

– Bogaci to przede wszystkim inni. Takie wrażenie jest zrozumiałe, ale może być mylące – mówi ekonomistka IW i autorka badania Judith Niehues.

Przykładowo, wśród osób z wyższym wykształceniem mediana miesięcznego dochodu, po uwzględnieniu wielkości i składu gospodarstwa domowego, wynosiła 3140 euro. Taki poziom plasował je już w jednej trzeciej społeczeństwa o najwyższych dochodach.

Szczególnie duży odsetek osób zamożnych występuje wśród bezdzietnych par, w których oboje partnerzy pracują. Niemal 12 procent takich gospodarstw domowych przekraczało próg zamożności wynoszący 9070 euro netto miesięcznie.

Ile zarabia klasa średnia?

Instytut Gospodarki Niemieckiej wyznaczył granice poszczególnych grup dochodowych w zależności od wielkości i składu gospodarstwa domowego. Wszystkie kwoty oznaczają miesięczny dochód netto całego gospodarstwa domowego.

Osoby mieszkające samotnie: Za względnie ubogie uznaje się osoby dysponujące dochodem poniżej 1450 euro miesięcznie. Dochody od 1450 do 1940 euro oznaczają przynależność do dolnej klasy średniej, a od 1940 do 3630 euro – do klasy średniej w ścisłym znaczeniu. Górna klasa średnia obejmuje dochody do 6050 euro. Powyżej tej kwoty zaczyna się grupa osób stosunkowo zamożnych.

Samotni rodzice z dzieckiem poniżej 14 lat: Próg względnego ubóstwa wynosi 1890 euro netto miesięcznie. Dolna klasa średnia obejmuje dochody do 2520 euro, klasa średnia w ścisłym znaczeniu – do 4720 euro, a górna klasa średnia – do 7860 euro. Dochody przekraczające tę kwotę oznaczają przynależność do grupy stosunkowo zamożnych.

Pary bez dzieci: W przypadku bezdzietnych par granica względnego ubóstwa wynosi 2180 euro miesięcznie. Dolna klasa średnia sięga 2900 euro, klasa średnia w ścisłym znaczeniu – 5440 euro, a górna klasa średnia – 9070 euro. Pary dysponujące wyższym wspólnym dochodem netto zaliczane są do grupy zamożnych.

Pary z jednym dzieckiem poniżej 14 lat: Za względnie ubogie uznaje się gospodarstwa domowe z dochodem poniżej 2610 euro. Dolna klasa średnia obejmuje dochody do 3480 euro, klasa średnia w ścisłym znaczeniu – do 6530 euro, a górna klasa średnia – do 10 890 euro. Powyżej tej kwoty rodzina zalicza się do grupy stosunkowo zamożnych.

Pary z dwojgiem dzieci poniżej 14 lat: W czteroosobowej rodzinie granica względnego ubóstwa wynosi 3050 euro miesięcznie. Dolna klasa średnia sięga 4060 euro, klasa średnia w ścisłym znaczeniu – 7620 euro, a górna klasa średnia – 12 700 euro. Dopiero po przekroczeniu tej kwoty gospodarstwo domowe jest klasyfikowane jako stosunkowo zamożne.

Mediana dochodów: 2419 euro

Podstawą analizy IW są najnowsze dostępne dane Unii Europejskiej dotyczące dochodów i warunków życia za 2024 rok i udostępnione w lipcu. Mediana miesięcznego dochodu netto, po uwzględnieniu wielkości i składu gospodarstwa domowego, wynosiła 2419 euro. Oznacza to, że połowa społeczeństwa dysponowała dochodem niższym, a połowa wyższym od tej kwoty.

Za względnie ubogie uznaje się osoby osiągające nie więcej niż 60 procent mediany, a za stosunkowo zamożne – osoby, których dochody wynoszą co najmniej 250 procent tej wartości.

Autorzy badania zastrzegają, że analiza dotyczy wyłącznie dochodów. Nie uwzględnia zgromadzonego majątku, posiadanych nieruchomości ani regionalnych różnic w kosztach życia. Oznacza to, że zakwalifikowanie do grupy zamożnych nie musi być równoznaczne z posiadaniem dużego majątku.

IW udostępnił również interaktywny kalkulator dochodów, który pozwala sprawdzić swoją pozycję na tle całego społeczeństwa oraz ustalić, jaki odsetek mieszkańców Niemiec dysponuje niższymi lub wyższymi dochodami.

– Kto pracuje i ma wyższe wykształcenie, ma w Niemczech duże szanse na osiąganie stosunkowo wysokich dochodów – podkreśla Judith Niehues.

Płace rosną, ale inflacja przyspiesza

Z najnowszych danych Federalnego Urzędu Statystycznego wynika, że wynagrodzenia w Niemczech nadal rosną szybciej niż ceny konsumpcyjne. W drugim kwartale 2026 roku płace realne były o 1,5 procent wyższe niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. W pierwszym kwartale wzrost ten wyniósł 1,8 procent.

Nie wiadomo jednak, czy tendencja ta się utrzyma. Rosnące ceny energii ponownie przyspieszyły inflację, która po raz pierwszy od końca 2023 roku przekroczyła poziom trzech procent.

(RTR, DPA/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Ponad 6050 euro netto miesięcznie wystarcza, by znaleźć się wśród 4 proc. osób o najwyższych dochodach w Niemczech.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Niemcy%3A%20Od%20jakich%20zarobk%C3%B3w%20zaczyna%20si%C4%99%20bogactwo%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79703623&x4=11398&x5=Niemcy%3A%20Od%20jakich%20zarobk%C3%B3w%20zaczyna%20si%C4%99%20bogactwo%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-od-jakich-zarobk%C3%B3w-zaczyna-si%C4%99-bogactwo%2Fa-79703623&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261019&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-od-jakich-zarobków-zaczyna-się-bogactwo/a-79703623?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79628270_401.jpg
Image source imageBROKER/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2024/foeupol240326_biedawideok_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79628270_401.jpg&title=Niemcy%3A%20Od%20jakich%20zarobk%C3%B3w%20zaczyna%20si%C4%99%20bogactwo%3F

Item 101
Id 79701875
Date 2026-10-19
Title Ponad jedna czwarta rodziców w Niemczech regularnie pali. Eksperci mówią o niszczeniu wzorców
Short title Niemcy. Jedna czwarta rodziców regularnie pali. Eksperci alarmują
Teaser Z sondażu wynika, że 27 procent rodziców w Niemczech pali tytoń. Eksperci mówią o niszczeniu wzorców.

Jak wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie kasy chorych KKH, wiele dzieci w Niemczech wychowuje się w rodzinach, w których regularnie pije się alkohol lub pali wyroby tytoniowe. Spośród około tysiąca ankietowanych rodziców blisko 27 procent przyznało, że pali papierosy, cygaretki lub fajkę. 17 procent uczestników badania zadeklarowało, że pali codziennie.

Według danych kasy chorych po alkohol sięga ponad trzy czwarte rodziców (76,5 procent). Mniej więcej co dziesiąty z nich pije piwo, wino, szampana lub mocne alkohole codziennie lub kilka razy w tygodniu.

Pali ojciec, pali syn

KKH ostrzega, że stosunek rodziców do używek może rzutować na przyszłe zachowania ich dzieci. Franziska Klemm, psycholog pracująca dla KKH, wyjaśnia, że dzieci, które od najmłodszych lat widzą palących lub pijących rodziców, mogą postrzegać nałogi jako normalne zachowanie dorosłych.

Uzależnienie rodziców obciąża dzieci

Jak wskazuje psycholog, dotknięte tym problemem dzieci często czują się opuszczone lub biorą na siebie obowiązki i odpowiedzialność, które nie są odpowiednie do ich wieku. Może to negatywnie wpływać na wyniki w nauce oraz relacje z rówieśnikami.

Eksperci kasy chorych radzi rodzicom, by ustalili jasne zasady dotyczące sięgania po alkohol i tytoń oraz otwarcie rozmawiali z dziećmi o nałogach.

(KNA/przy)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser 27 procent rodziców w Niemczech pali tytoń. Eksperci mówią o niszczeniu wzorców.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Ponad%20jedna%20czwarta%20rodzic%C3%B3w%20w%20Niemczech%20regularnie%20pali.%20Eksperci%20m%C3%B3wi%C4%85%20o%20niszczeniu%20wzorc%C3%B3w&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79701875&x4=11400&x5=Ponad%20jedna%20czwarta%20rodzic%C3%B3w%20w%20Niemczech%20regularnie%20pali.%20Eksperci%20m%C3%B3wi%C4%85%20o%20niszczeniu%20wzorc%C3%B3w&x6=1&x7=%2Fpl%2Fponad-jedna-czwarta-rodzic%C3%B3w-w-niemczech-regularnie-pali-eksperci-m%C3%B3wi%C4%85-o-niszczeniu-wzorc%C3%B3w%2Fa-79701875&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261019&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ponad-jedna-czwarta-rodziców-w-niemczech-regularnie-pali-eksperci-mówią-o-niszczeniu-wzorców/a-79701875?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/77928695_401.jpg
Image caption Ponad jedna czwarta rodziców w Niemczech pali
Image source Jens Kalaene/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2019/bpol190521_001_europeo2119_01s_sd.mp4&image=https://static.dw.com/image/77928695_401.jpg&title=Ponad%20jedna%20czwarta%20rodzic%C3%B3w%20w%20Niemczech%20regularnie%20pali.%20Eksperci%20m%C3%B3wi%C4%85%20o%20niszczeniu%20wzorc%C3%B3w

Item 102
Id 79701630
Date 2026-10-19
Title Kobiety wciąż rzadko szefują w Niemczech. Polska w unijnej czołówce
Short title Kobiety wciąż rzadko szefują w Niemczech. Polska w unijnej czołówce
Teaser Niemcy poniżej średniej UE, Polska w czołówce. Chodzi o kobiety na kierowniczych stanowiskach.

Mniej niż co trzecie stanowisko kierownicze w Niemczech zajmuje kobieta.

Niemiecki Urząd Statystyczny w Wiesbaden poinformował w poniedziałek (19.10.2026), powołując się na dane Europejskiego Urzędu Statystycznego Eurostat, że udział kobiet na stanowiskach kierowniczych wynosi w Niemczech 30,3 proc. To o 1 punkt procentowy więcej niż dziesięć lat temu.

Dla porównania, średnia dla całej Unii Europejskiej wzrosła w tym samym okresie o 4 punkty procentowe.

Polska w czołówce

W całej UE odsetek kobiet na stanowiskach kierowniczych wynosi obecnie 35,9 proc. Najwięcej kobiet pełniących funkcje kierownicze jest w Szwecji (44,4 proc.), Łotwie (43,8 proc.), Estonii (43,1 proc.) i Polsce (42,5 proc.).

Najniższy udział kobiet na stanowiskach kierowniczych odnotowano na Cyprze (25,9), we Włoszech (28,6) i w Holandii (30 proc.). Największe wzrosty w ostatnich latach zanotowano na Malcie, w Estonii i Austrii.

Taki sam udział

„Niski udział kobiet na stanowiskach kierowniczych w Niemczech jest szczególnie widoczny, ponieważ pracuje tu zawodowo niemal tyle samo kobiet co mężczyzn” – zauważają statystycy. Wskazują, że we Włoszech udział kobiet na stanowiskach kierowniczych jest tylko nieznacznie niższy niż w Niemczech, mimo że wskaźnik zatrudnienia kobiet jest tam wyraźnie niższy.

Austria natomiast ma podobny odsetek aktywnych zawodowo kobiet, jak Niemcy, ale wyraźnie wyższy udział kobiet (37,2 proc.) na stanowiskach kierowniczych.

(AFP/dom)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemcy poniżej średniej UE, Polska w czołówce. Chodzi o kobiety na kierowniczych stanowiskach.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Kobiety%20wci%C4%85%C5%BC%20rzadko%20szefuj%C4%85%20w%20Niemczech.%20Polska%20w%20unijnej%20czo%C5%82%C3%B3wce&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79701630&x4=11400&x5=Kobiety%20wci%C4%85%C5%BC%20rzadko%20szefuj%C4%85%20w%20Niemczech.%20Polska%20w%20unijnej%20czo%C5%82%C3%B3wce&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkobiety-wci%C4%85%C5%BC-rzadko-szefuj%C4%85-w-niemczech-polska-w-unijnej-czo%C5%82%C3%B3wce%2Fa-79701630&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261019&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/kobiety-wciąż-rzadko-szefują-w-niemczech-polska-w-unijnej-czołówce/a-79701630?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/71200953_401.jpg
Image caption Kobiety wciąż rzadko szefują w Niemczech. Polska w unijnej czołówce
Image source Thomas Koehler/photothek.de/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/71200953_401.jpg&title=Kobiety%20wci%C4%85%C5%BC%20rzadko%20szefuj%C4%85%20w%20Niemczech.%20Polska%20w%20unijnej%20czo%C5%82%C3%B3wce

Item 103
Id 79699866
Date 2026-10-19
Title Sparaliżował strategiczne lotnisko w Lipsku. Myśleli, że to zamach, a on tylko ćwiczył przed egzaminem
Short title Niemcy: Ćwiczył jazdę na lotnisku w Lipsku i wywołał alarm
Teaser Ogrodzenie na lotnisku w Lipsku miał staranować 20-latek, który uczył się jeździć i stracił panowanie nad kierownicą – pisze „Bild”. Sytuacja wywołała alarm antyterrorystyczny i sparaliżowała ruch na lotnisku.

– Po uszkodzeniu ogrodzenia na lotnisku w Lipsku 20-latek zgłosił się na policję jako domniemany sprawca. Mężczyzna miał stracić panowanie nad samochodem w rejonie lotniska i przebić nim płot – poinformowała w poniedziałek policja.

Według tych informacji 20-latek uciekł z miejsca zdarzenia po sobotnim (17.10.2026) wypadku. Samochód miał zostać następnie odholowany „na prywatne zlecenie”. Jak podaje policja, mężczyzna nie miał prawa jazdy.

Sprawca sam zgłosił się na policję

W niedzielę późnym wieczorem 20-latek zgłosił się na policję wraz z 32-letnim właścicielem samochodu oraz prawnikami. Służby przeszukały jego mieszkanie. Samochód, który prawdopodobnie brał udział w wypadku, został znaleziony i zabezpieczony na terenie komisu samochodowego.

Przeciwko 20-latkowi prowadzone jest dochodzenie w związku z podejrzeniem jazdy bez uprawnień oraz ucieczki z miejsca wypadku. 32-latkowi zarzuca się umożliwienie jazdy osobie bez prawa jazdy. Dochodzenie trwa i jest prowadzone we wszystkich kierunkach. Według dziennika „Bild”, 20-latek siedzący za kierownicą miał ćwiczyć na lotnisku wraz z 32-latkiem przed nadchodzącym egzaminem na prawo jazdy.

Wywołał alarm na lotnisku

Uszkodzenie ogrodzenia bezpieczeństwa stwierdzono w sobotę (17.10) późnym wieczorem. Po tym incydencie północny pas startowy lotniska został zamknięty, a ruch lotniczy wstrzymane. Policja przez wiele godzin przeszukiwała teren lotniska.Funkcjonariusze nie znaleźli jednak ani nieuprawnionych osób ani podejrzanych przedmiotów.

Lotnisko jest uważane za punkt przeładunkowy wojskowych dostaw pomocy dla Ukrainy. Na jego terenie stoją rosyjskie i ukraińskie samoloty. Rosyjskie maszyny transportowe nie mogą latać z powodu sankcji UE i nie można ich przemieszczać.

Na początku sierpnia na lotnisku udaremniono próbę zamachu z użyciem drona z ładunkiem wybuchowym. Został on znaleziony w pobliżu ukraińskich samolotów transportowych. Niemiecki rząd obarczył odpowiedzialnością Rosję. Moskwa odrzuca oskarżenia. Śledztwo w sprawie sierpniowego incydentu przejęła Prokuratura Generalna w Karlsruhe.

(AFP/przy)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Sprawcą zniszczenia ogrodzenia lotniska w Lipsku był 20-latek, który uczył się jeździć. Sam zgłosił się na policję.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Sparali%C5%BCowa%C5%82%20strategiczne%20lotnisko%20w%20Lipsku.%20My%C5%9Bleli%2C%20%C5%BCe%20to%20zamach%2C%20a%20on%20tylko%20%C4%87wiczy%C5%82%20przed%20egzaminem&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79699866&x4=11400&x5=Sparali%C5%BCowa%C5%82%20strategiczne%20lotnisko%20w%20Lipsku.%20My%C5%9Bleli%2C%20%C5%BCe%20to%20zamach%2C%20a%20on%20tylko%20%C4%87wiczy%C5%82%20przed%20egzaminem&x6=1&x7=%2Fpl%2Fsparali%C5%BCowa%C5%82-strategiczne-lotnisko-w-lipsku-my%C5%9Bleli-%C5%BCe-to-zamach-a-on-tylko-%C4%87wiczy%C5%82-przed-egzaminem%2Fa-79699866&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261019&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/sparaliżował-strategiczne-lotnisko-w-lipsku-myśleli-że-to-zamach-a-on-tylko-ćwiczył-przed-egzaminem/a-79699866?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79691230_401.jpg
Image caption Uszkodzone ogrodzenie lotniska w Lipsku zaalarmowało służby bezpieczeństwa
Image source Tobias Junghannß/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79691230_401.jpg&title=Sparali%C5%BCowa%C5%82%20strategiczne%20lotnisko%20w%20Lipsku.%20My%C5%9Bleli%2C%20%C5%BCe%20to%20zamach%2C%20a%20on%20tylko%20%C4%87wiczy%C5%82%20przed%20egzaminem

Item 104
Id 79698404
Date 2026-10-19
Title Kaliningrad coraz ważniejszy dla rosyjskiej armii. Moskwa rozbudowuje potencjał wojskowy
Short title Niemiecki dziennik: Rosja zbroi się na Bałtyku
Teaser Rosja odbudowuje swoje zdolności militarne w rejonie Bałtyku, a jednocześnie wzmacnia możliwości walki radioelektronicznej – informuje „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, powołując się na dane fińskiej firmy satelitarnej.

Według raportu firmy Iceye, który cytuje niemiecki dziennik, niebezpieczne działania Rosji koncentrują się w obwodzie kaliningradzkim.

Kaliningrad ma dla Rosji kluczowe znaczenie militarne, ponieważ z tego obszaru może ona zagrozić połączeniu lądowemu między Polską a państwami bałtyckimi, czyli korytarzowi suwalskiemu. Znaczenie tego regionu wynika również z rozmieszczenia tam rakiet i systemów obrony powietrznej, bazy Floty Bałtyckiej, a ostatnio również jako „rosyjskiego ośrodka w dziedzinie sensorów i walki radioelektronicznej, czyli rozpoznawania i zakłócania sygnałów elektronicznych”, jak informuje „FAZ”.

Rosja ma tam ponad 20 nowoczesnych radarów

Autor Julian Staib opisuje ogromną instalację radarową, którą Rosja buduje w Gwardiejsku. Jej anteny tworzą radar pozahoryzontalny, który potrafi wykrywać samoloty i rakiety z odległości około 900-3000 kilometrów. Obejmuje to między innymi terytorium Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii. W obwodzie kaliningradzkim znajduje się ponad 20 takich obiektów i nadal powstają kolejne. „Łącznie zapewniają one Rosji liczne możliwości monitorowania aktywności w całym regionie – od przechwytywania łączności satelitarnej po wykrywanie ruchu lotniczego i rakiet balistycznych” – napisano w dotychczas niepublikowanym raporcie firmy Iceye dotyczącym rozwoju sytuacji w zakresie bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego.

Iceye ma siedzibę w fińskim Espoo. Firma eksploatuje mikrosatelity wyposażone w superczuły radar z syntetyczną aperturą (SAR), dzięki któremu tworzone są szczegółowe obrazy 2D i 3D powierzchni Ziemi. Start-up założony został w 2014 r. przez Polaka Rafała Modrzewskiego i Fina Pekkę Laurilę, którzy zamierzali obserwować z dużej wysokości zmiany w masach lodu – stąd nazwa firmy. Obecnie jest jednym z najważniejszych filarów europejskich starań o uzyskanie niezależności w przestrzeni kosmicznej. Z jego satelitów korzysta kilka państw NATO oraz krajów zaprzyjaźnionych. Mają one również ogromne znaczenie dla ukraińskich sił zbrojnych.

Iceye: Rosja odbudowuje potęgę wojskową nad Bałtykiem

Raport Iceye udostępniony redakcji „Frankfurter Allgemeine Zeitung" podsumowuje rosyjską aktywność w rejonie Morza Bałtyckiego. O ile część działań Rosji jest już dobrze znana (przeloty dronów, uszkodzenia kabli, celowe zakłócenia nawigacji satelitarnej i cyberataki), to raport wskazuje na to, że Rosja stara się odbudować potęgę wojskową nad Bałtykiem, wzmacniając jednocześnie możliwości rozpoznania i walki radioelektronicznej.

„Zdjęcia z satelitów Iceye pokazują, że Rosja zbroi się z myślą o długiej perspektywie, budując nowe koszary, magazyny i obiekty szkoleniowe m. in. w Karelii oraz w Leningradzkim Okręgu Wojskowym” – czytamy w „FAZ”. Dzięki automatycznemu rozpoznawaniu obrazów Iceye potrafi na przykład ustalić, że na mobilnym stanowisku systemu rakietowego ziemia-powietrze S-400 w pobliżu Bałtijska w obwodzie kaliningradzkim podniesiono wyrzutnie. Wskazuje to, że przygotowywano je do użycia.

Stale monitorowana jest aktywność morska Rosji. Ruch statków i samolotów można odtworzyć niemal bez luk. Dzięki sztucznej inteligencji okręty wojenne są odróżniane od statków handlowych. Dzięki AI można też wykryć, że statek odbiega od typowych wzorców ruchu jednostek handlowych. W razie zagrożenia pozwala to szybko powiązać jego działania z potencjalnym atakiem na infrastrukturę krytyczną. Właśnie takiego powiązania sprawca stara się uniknąć podczas operacji hybrydowych.

„Rosja ma obecnie na Bałtyku strategiczną słabość: jest w ogromnym stopniu uzależniona od eksportu towarów, przede wszystkim ropy naftowej, przez ten akwen, a jednocześnie – w przeciwieństwie do sytuacji z przeszłości – jest otoczona wyłącznie przez państwa NATO. Dzięki temu działania Rosji w tym regionie można stosunkowo łatwo śledzić” – pisze dziennik z Frankfurtu.

Flota cieni i konwoje pod wojskową eskortą

Śledzenie rosyjskiej aktywności utrudnia jednak fakt, że Rosja przewozi obecnie znaczną część eksportowanej ropy za pomocą tak zwanej floty cieni. Tworzą ją często stare, częściowo mocno wyeksploatowane tankowce, których nazwy, państwa bandery, operatorzy i właściciele szybko się zmieniają.

„Coraz częściej obserwowane są również konwoje statków przewożących ładunki wojskowe pod eskortą okrętów marynarki wojennej. Jednostki te podają fałszywe porty docelowe, a z automatycznego systemu identyfikacji (AIS) korzystają jedynie sporadycznie. Najwyraźniej próbują w ten sposób ukryć trasę rejsu. Mimo to są lokalizowane za pomocą satelitów” – czytamy w „FAZ”.

Gazeta opisuje rejs objętego sankcjami statku towarowego „Sparta”, pływającego pod rosyjską banderą, który od 16 sierpnia do 5 października płynął z portu w Bałtijsku do syryjskiego Tartusu i z powrotem pod eskortą rosyjskiego niszczyciela. Prawdopodobnie przewoził pojazdy wojskowe. Statek zmieniał trasę, znikając z radarów po wyłączeniu systemu AIS; potrafiły go jednak namierzyć zdjęcia satelitarne oraz automatyczne rozpoznawanie obrazów Iceye.

Według raportu firmy cytowanego przez „FAZ” w tym roku przeprowadzono dotychczas cztery zakończone transporty morskie tego rodzaju do Syrii lub Libii. Obecnie, jak podaje Iceye, w drodze znajduje się kolejny konwój tego typu.

„Iceye odgrywa obecnie kluczową rolę w dążeniu do uniezależnienia się od Stanów Zjednoczonych w kwestiach bezpieczeństwa. Firma utworzyła spółkę joint venture z niemieckim koncernem zbrojeniowym Rheinmetall. Wspólnie budują w Neuss satelity dla Bundeswehry” – informuje „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Rosja odbudowuje swoje zdolności militarne w rejonie Bałtyku – informuje „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Kaliningrad%20coraz%20wa%C5%BCniejszy%20dla%20rosyjskiej%20armii.%20Moskwa%20rozbudowuje%20potencja%C5%82%20wojskowy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79698404&x4=11395&x5=Kaliningrad%20coraz%20wa%C5%BCniejszy%20dla%20rosyjskiej%20armii.%20Moskwa%20rozbudowuje%20potencja%C5%82%20wojskowy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkaliningrad-coraz-wa%C5%BCniejszy-dla-rosyjskiej-armii-moskwa-rozbudowuje-potencja%C5%82-wojskowy%2Fa-79698404&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261019&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/kaliningrad-coraz-ważniejszy-dla-rosyjskiej-armii-moskwa-rozbudowuje-potencjał-wojskowy/a-79698404?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/77149749_401.jpg
Image caption Ćwiczenia armii rosyjskiej z użyciem rakiet Iskander w obwodzie kaliningradzkim
Image source Russian Defense Ministry Press Service/AP Photo/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77149749_401.jpg&title=Kaliningrad%20coraz%20wa%C5%BCniejszy%20dla%20rosyjskiej%20armii.%20Moskwa%20rozbudowuje%20potencja%C5%82%20wojskowy

Item 105
Id 79698001
Date 2026-10-19
Title Burza wokół koalicji Lewicy w Berlinie. Merz: „Przestańcie iść tą drogą”
Short title Polityczne trzęsienie ziemi w Berlinie: Merz: „Przestańcie”
Teaser W Berlinie ma powstać rząd Lewicy, socjaldemokracji i Zielonych. Wywołuje to wielkie obawy, także o bezpieczeństwo.

Decyzja Lewicy, socjaldemokratycznej SPD i Zielonych w Berlinie o rozpoczęciu rozmów koalicyjnych wywołuje w Niemczech gwałtowną debatę polityczną.

Szef bawarskiej chadecji CSU Markus Söder zażądał w niedzielę (18.10.2026) podczas kongresu chadeckiej młodzieżówki nałożenia sankcji finansowych na ewentualną koalicję z udziałem Lewicy w stolicy Niemiec. – To jest stolica Niemiec! To ma siłę oddziaływania na cały świat! – mówił wzburzony.

Kanclerz Niemiec i przewodniczący chadeckiej CDU Friedrich Merz zaapelował do SPD i Zielonych: – Przestańcie iść tą drogą – powiedział podczas kongresu młodzieżówki. – Kto chce wzmocnić polityczny środek, nie może prowadzić rozmów z radykalną lewicą – zaapelował na krótko przed osiągnięciem porozumienia w sprawie negocjacji koalicyjnych w Berlinie.

Współprzewodnicząca Zielonych Franziska Brantner ostrzegła natomiast, że niestabilny rząd może obciążyć politycznie Lewicę, Zielonych i SPD.

Rozmowy o rządzie w Berlinie

W sobotę, 17 października, trzy partie zakończyły w Berlinie na szczeblu landowym rozmowy sondujące. Uzgodniły m.in. uspołecznienie dużych koncernów mieszkaniowych, na co mocno zadłużony Berlin miałby przeznaczyć nawet 16 mld euro. W czasie kampanii przez wyborami regionalnymi w Berlinie socjaldemokraci odrzucali takie rozwiązanie na płaszczyźnie landu, ale i całego kraju. Chadecka młodzieżówka Junge Union wezwała rząd Friedricha Merza do niezwłocznego wdrożenia uzgodnionego już przez jego rząd zakazu nacjonalizacji przedsiębiorstw mieszkaniowych.

Wobec polityków Lewicy wysuwano ponadto zarzuty dotyczące antysemityzmu oraz powiązań ze zorganizowaną przestępczością. Trzy partie, które chcą utworzyć przyszły rząd w Berlinie na płaszczyźnie landowej – przyjęły oświadczenia, w których zobowiązały się przeciwdziałać obu zjawiskom. W Berlinie możliwe byłoby także utworzenie koalicji chadecji, Zielonych i socjaldemokratów.

Apele o sankcje

Jeżeli jednak rząd utworzą Lewica, SPD i Zieloni premier Bawarii i szef CSU Marcus Söder zażądał, aby oprócz zmian w systemie wyrównywania finansowego między krajami związkowymi oraz w umowie dotyczącej statusu stolicy, wyciągnięto również konsekwencje w obszarze bezpieczeństwa.

Ministrowie spraw wewnętrznych dyskutowali już o sankcjach wobec ewentualnego rządu krajowego kierowanego przez AfD w Saksonii-Anhalcie, takich jak wyłączenie z przekazywania tajnych informacji. Zdaniem Södera podobne zasady powinny obowiązywać także w Berlinie w przypadku, gdy resortem spraw wewnętrznych będzie kierował ktoś z Lewicy.

Zdolna do rządzenia?

W telewizji ARD socjaldemokrata Hubertus Heil, wymieniany jako możliwy nowy przewodniczący SPD, nie krył sceptycyzmu. „Biorąc pod uwagę sposób, w jaki partia Lewica zachowuje się tutaj, w Berlinie, pojawiają się wątpliwości, czy jest zdolna do sprawowania rządów” – powiedział były minister pracy. Dodał, że berlińska Lewica wyraźnie różni się od tej w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie również ma powstać koalicja SPD, Zielonych i Lewicy.

Szefowa Zielonych Franziska Brantner pochwaliła przyjęte oświadczenie przeciwko antysemityzmowi, podkreślając, że musi ono zostać konsekwentnie wdrożone w życie. „W przeciwnym razie nie uda się stworzyć stabilnego rządu” – powiedziała na antenie ARD.

Współprzewodnicząca Lewicy Ines Schwerdtner z kolei zarzuciła kanclerzowi Merzowi, że ingeruje w politykę na szczeblu kraju związkowego.

(RTR/dom)

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Short teaser W Berlinie ma powstać rząd Lewicy, socjaldemokracji i Zielonych. Wywołuje to wielkie obawy, także o bezpieczeństwo.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Burza%20wok%C3%B3%C5%82%20koalicji%20Lewicy%20w%20Berlinie.%20Merz%3A%20%E2%80%9EPrzesta%C5%84cie%20i%C5%9B%C4%87%20t%C4%85%20drog%C4%85%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79698001&x4=11395&x5=Burza%20wok%C3%B3%C5%82%20koalicji%20Lewicy%20w%20Berlinie.%20Merz%3A%20%E2%80%9EPrzesta%C5%84cie%20i%C5%9B%C4%87%20t%C4%85%20drog%C4%85%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fburza-wok%C3%B3%C5%82-koalicji-lewicy-w-berlinie-merz-przesta%C5%84cie-i%C5%9B%C4%87-t%C4%85-drog%C4%85%2Fa-79698001&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261019&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/burza-wokół-koalicji-lewicy-w-berlinie-merz-przestańcie-iść-tą-drogą/a-79698001?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79654850_401.jpg
Image caption Kandydatka na burmistrzynię Berlinia Elif Eralp z partii Lewica
Image source Soeren Stache/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79654850_401.jpg&title=Burza%20wok%C3%B3%C5%82%20koalicji%20Lewicy%20w%20Berlinie.%20Merz%3A%20%E2%80%9EPrzesta%C5%84cie%20i%C5%9B%C4%87%20t%C4%85%20drog%C4%85%E2%80%9D

Item 106
Id 79696582
Date 2026-10-19
Title Niemiecki dziennik o przemocy w Polsce: ataki w szkołach mogą zmienić wizerunek kraju
Short title Niemiecki dziennik: Ataki w szkołach zmieniają obraz Polski
Teaser Po serii ataków nożowników w szkołach Polska może już nie być postrzegana jako jeden z najbezpieczniejszych krajów Europy – pisze dziennik „Die Welt”.

Autorzy artykułu, warszawski korespondent gazety Philipp Fritz i Zuzanna Czachowska, przypominają, że niedawno podczas trzech ataków w szkołach w aglomeracji warszawskiej zginęła jedna osoba, a kilka zostało rannych. Polska policja zaś zatrzymała wielu nastolatków, którzy publikowali zdjęcia broni lub nagrania w maskach, zapowiadając w internecie zamiar dokonania kolejnych ataków.

„Potencjał przemocy w polskim społeczeństwie”

„Wydarzenia ujawniły potencjał przemocy w polskim społeczeństwie, którego istnienia wielu ludzi nie brało pod uwagę” – czytamy w „Die Welt” – „Polska uchodzi za jeden z najbezpieczniejszych krajów Europy – poważne przestępstwa z użyciem przemocy, takie jak ataki nożowników, zdarzają się niezwykle rzadko”.

Dziennik pisze, że zwłaszcza politycy partii prawicowych i prawicowo-nacjonalistycznych regularnie podkreślają, jak bezpieczna jest Polska w porównaniu z krajami Europy Zachodniej. Niekiedy również umiarkowani polscy politycy wskazują, że bezpieczeństwo Polski jest rezultatem restrykcyjnej polityki migracyjnej.

Obraz bezpiecznej Polski może się zmienić

Jednak zdaniem autorów „Die Welt” te twierdzenia nie są pozbawione sprzeczności. Z jednej strony Polska opowiada się za zaostrzeniem unijnej polityki azylowej i migracyjnej, z drugiej zaś w ostatnich latach sama stała się krajem imigracyjnym. Ponadto niewiele państw UE wydaje tak wiele wiz pracowniczych obywatelom spoza Europy, jak Polska.

„Obraz Polski jako jednego z najbezpieczniejszych krajów Europy może teraz ucierpieć w wyniku nagromadzenia w krótkim czasie ataków nożowników i gróźb użycia przemocy, za którymi w większości stoją młodzi ludzie” – pisze „Die Welt”. Dziennik zaznacza, że podobnie jak w innych krajach, również w Polsce dochodziło w przeszłości do ataków w szkołach, choć nie występowały one tak licznie w krótkim okresie. „Także profil sprawców nie odbiega od obserwowanego w innych państwach: podobnie jak w analogicznych przypadkach za granicą, są to przeważnie mężczyźni” – dodaje dziennik.

„Die Welt” przedstawia również polityczne tło ataków w szkołach. Pisze, że rząd szybko uruchomił procedury kryzysowe, a służby, biorąc pod uwagę ogromną liczbę gróźb, działały skutecznie. Przypomina jednocześnie, że prezydent Karol Nawrocki zawetował przygotowany przez rząd projekt ustawy mającej na celu ochronę młodzieży w internecie. „Ataki pokazują (…), że nawet w sytuacjach kryzysowych polskie obozy polityczne nie potrafią odsunąć na bok partyjnych sporów” – czytamy na łamach „Die Welt”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Czy po atakach w szkołach Polska nadal jest jednym z najbezpieczniejszych krajów Europy? – pyta dziennik „Die Welt”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecki%20dziennik%20o%20przemocy%20w%20Polsce%3A%20ataki%20w%20szko%C5%82ach%20mog%C4%85%20zmieni%C4%87%20wizerunek%20kraju&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79696582&x4=11397&x5=Niemiecki%20dziennik%20o%20przemocy%20w%20Polsce%3A%20ataki%20w%20szko%C5%82ach%20mog%C4%85%20zmieni%C4%87%20wizerunek%20kraju&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecki-dziennik-o-przemocy-w-polsce-ataki-w-szko%C5%82ach-mog%C4%85-zmieni%C4%87-wizerunek-kraju%2Fa-79696582&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261019&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecki-dziennik-o-przemocy-w-polsce-ataki-w-szkołach-mogą-zmienić-wizerunek-kraju/a-79696582?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79610048_401.jpg
Image caption "Die Welt": Ataki w szkołach ujawniły potencjał przemocy w polskim społeczeństwie
Image source Wojtek Radwanski/AFP
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79610048_401.jpg&title=Niemiecki%20dziennik%20o%20przemocy%20w%20Polsce%3A%20ataki%20w%20szko%C5%82ach%20mog%C4%85%20zmieni%C4%87%20wizerunek%20kraju

Item 107
Id 79696568
Date 2026-10-19
Title Berlin ostrzega przed podróżami do Francji. Chodzi o protesty
Short title Berlin ostrzega przed podróżami do Francji. Chodzi o protesty
Teaser Po zamieszkach, do których doszło podczas protestów we Francji, niemieckie MSZ apeluje do podróżnych o zachowanie szczególnej ostrożności.

Po weekendowych protestach i zamieszkach we Francji niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaktualizowało zalecenia dla osób udających się do tego kraju.

Na stronie internetowej ministerstwo apeluje do podróżnych o rozwagę i unikanie zgromadzeń publicznych. „Proszę zachować ostrożność i, jeśli to możliwe, unikać demonstracji” – głosi komunikat. Resort podkreśla, że w nadchodzących dniach może dojść we Francji do kolejnych protestów, którym mogą towarzyszyć zamieszki.

Uwaga na nowe przepisy

Ministerstwo przypomniało także o konieczności stosowania się do poleceń francuskich służb bezpieczeństwa. „Należy pamiętać, że w związku ze zmianami w przepisach grożą grzywny i roszczenia odszkodowawcze, jeśli po wezwaniu nie opuści się demonstracji, na które nie wydano zgody i które przerodziły się w akty przemocy” – podkreśla niemieckie MSZ.

W weekend w kilku francuskich miastach doszło do aktów przemocy i grabieży podczas masowych protestów przeciwko wysokim kosztom utrzymania. W demonstracjach wzięło udział około pół miliona osób.

(DPA/dom)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Po zamieszkach we Francji niemieckie MSZ apeluje do podróżnych o zachowanie szczeglen ostrożności.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Berlin%20ostrzega%20przed%20podr%C3%B3%C5%BCami%20do%20Francji.%20Chodzi%20o%20protesty&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79696568&x4=11395&x5=Berlin%20ostrzega%20przed%20podr%C3%B3%C5%BCami%20do%20Francji.%20Chodzi%20o%20protesty&x6=1&x7=%2Fpl%2Fberlin-ostrzega-przed-podr%C3%B3%C5%BCami-do-francji-chodzi-o-protesty%2Fa-79696568&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261019&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/berlin-ostrzega-przed-podróżami-do-francji-chodzi-o-protesty/a-79696568?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Berlin%20ostrzega%20przed%20podr%C3%B3%C5%BCami%20do%20Francji.%20Chodzi%20o%20protesty

Item 108
Id 79696185
Date 2026-10-19
Title Alarm bombowy na pokładzie Austrian Airlines. Linie lotnicze: nie ma zagrożenia
Short title Alarm bombowy na pokładzie samolotu. Linie lotnicze: nie ma zagrożenia
Teaser Po groźbie bombowej i awaryjnym lądowaniu w Sofii samolot Austrian Airlines lecący z Tel Awiwu do Wiednia wznowił podróż. Kontrola nie wykazała zagrożenia.

Po alarmie bombowym na pokładzie samolotu z Tel Awiwu do Wiednia linie lotnicze Austrian Airlines poinformowały o zakończeniu alarmu. Jak przekazała firma w poniedziałek (19.10.2026) podczas kontroli samolotu, pasażerów i załogi nie stwierdzono zagrożenia.

Lot o numerze OS82 jeszcze tej samej nocy, po ponownym wejściu pasażerów na pokład, bezpiecznie dotarł do Wiednia. Na pokładzie znajdowało się 51 pasażerów oraz sześciu członków załogi. Jak podkreśliły linie lotnicze, bezpieczeństwo pasażerów i załogi pozostaje najwyższym priorytetem.

Alarm na pokładzie samolotu

W niedzielę wieczorem, 18 października, groźba zmusiła samolot Austrian Airlines do awaryjnego lądowania w stolicy Bułgarii, Sofii. Maszyna typu Airbus A320 wylądowała tam bezpiecznie o godz. 19:42 czasu lokalnego. Według stacji Sky News, powołującej się na bułgarskie ministerstwo transportu, samolot był eskortowany do lądowania przez myśliwiec sił powietrznych. Wcześniej izraelski dziennik „Haaretz” informował o anonimowym zgłoszeniu dotyczącym podejrzanego przedmiotu na pokładzie.

To kolejne podobne zdarzenie w serii gróźb dotyczących lotów związanych z Izraelem. Według gazety „Jerusalem Post” w poprzednim tygodniu dwa loty amerykańskich linii Delta również były objęte groźbami bombowymi, które ostatecznie okazały się fałszywymi alarmami.

Dramatyczny lot do Tel Awiwu

Do dramatycznego incydentu doszło 30 września podczas lotu z Dubaju do Tel Awiwu. Drugi pilot miał zaatakować kapitana siekierą. Indyjski pilot, mimo ciężkich obrażeń, zdołał otworzyć drzwi do kokpitu. Następnie pasażerowie obezwładnili napastnika.

Druga załoga przejęła kontrolę nad samolotem, który w trakcie ataku gwałtownie stracił wysokość, i bezpiecznie wylądowała w saudyjskim mieście Tabuk.

Według ustaleń śledczych ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich pochodzący z Omanu drugi pilot samolotu linii Flydubai miał planować zamach samobójczy i rozważać rozbicie maszyny na lotnisku Ben Guriona pod Tel Awiwem.

(RTR, DPA/dom)

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>

Short teaser Po alarmie i awaryjnym lądowaniu w Sofii samolot Austrian Airlines wznowił podróż. Kontrola nie wykazała zagrożenia.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Alarm%20bombowy%20na%20pok%C5%82adzie%20Austrian%20Airlines.%20Linie%20lotnicze%3A%20nie%20ma%20zagro%C5%BCenia&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79696185&x4=11400&x5=Alarm%20bombowy%20na%20pok%C5%82adzie%20Austrian%20Airlines.%20Linie%20lotnicze%3A%20nie%20ma%20zagro%C5%BCenia&x6=1&x7=%2Fpl%2Falarm-bombowy-na-pok%C5%82adzie-austrian-airlines-linie-lotnicze-nie-ma-zagro%C5%BCenia%2Fa-79696185&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261019&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/alarm-bombowy-na-pokładzie-austrian-airlines-linie-lotnicze-nie-ma-zagrożenia/a-79696185?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79695036_401.jpg
Image caption Alarm bombowy na pokładzie Austrian Airlines. Linie lotnicze: nie ma zagrożenia (zdjęcie ilustracyjne)
Image source Daniel Kessler/imageBROKER/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79695036_401.jpg&title=Alarm%20bombowy%20na%20pok%C5%82adzie%20Austrian%20Airlines.%20Linie%20lotnicze%3A%20nie%20ma%20zagro%C5%BCenia

Item 109
Id 79694202
Date 2026-10-19
Title Berlin skręca w lewo? Niemiecka prasa podzielona
Short title Niemiecka prasa: Berlin skręca mocno w lewo?
Teaser Niemiecka prasa ostro spiera się o planowaną koalicję Lewicy, SPD i Zielonych w Berlinie. Jedni ostrzegają przed radykalizacją, inni bronią wyniku wyborów lub krytykują kompromisy z lewej strony.

Lewica, SPD i Zieloni zakończyli rozmowy sondażowe w Berlinie i chcą rozpocząć negocjacje koalicyjne. Wspólny dokument przewiduje m.in. uspołecznienie około 160 tys. mieszkań należących do największych prywatnych koncernów. Rozmowom od początku towarzyszył również spór o zarzuty antysemityzmuwobec części berlińskiej Lewicy.

Czy Berlin przesuwa się ku skrajnościom?

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” ocenia, że ustalenia Lewicy, SPD i Zielonych uzasadniają obawy przed przesunięciem politycznych współrzędnych Berlina „w kierunku skrajności”. Dziennik przyznaje w tym punkcie rację szefowi berlińskiej CDU Stefanowi Eversowi i szczególne znaczenie przypisuje sporowi o antysemityzm. Zdaniem gazety nie można go sprowadzać do kwestii drugorzędnej, jak – według komentatora – chciałaby to przedstawiać liderka Lewicy i kandydatka na burmistrza Berlina, Elif Eralp.

Dziennik zaznacza jednocześnie, że CDU nie może z samego wyniku wyborów wywodzić „oczywistego prawa” do rządzenia. Jednak wydarzenia po wyborach pokazują, że Berlin potrzebuje dziś „umiaru i politycznego centrum”.

Znacznie ostrzej pisze o tym „Münchner Merkur”. Monachijska gazeta zarzuca socjaldemokratycznej SPD i Zielonym, że partie tak chętnie mówiące o „politycznej postawie” świadomie dążą w stolicy do sojuszu z „ekstremistami i antysemitami”.

Zdaniem komentatora części berlińskiej Lewicy „nie można już umiejscowić w demokratycznym spektrum”. „Münchner Merkur” podkreśla, że SPD i Zieloni ignorują ostrzeżenia płynące także z własnych szeregów, w tym od polityków takich jak Cem Özdemir. Gazeta określa planowany sojusz jako dotychczas najbardziej radykalną odmianę czerwono-zielono-czerwonej koalicji i ostrzega, że problemem są nie tylko polityczne sygnały wysyłane z Berlina, lecz także część uzgodnionego programu.

Wynik wyborów też trzeba respektować

Inne kwestie porusza „Volksstimme”. Dziennik odnosi się do stanowiska chadeckiej młodzieżówki Junge Union, która uznała ewentualny czerwono-zielono-czerwony rząd Berlina za „przełom kulturowy” i domaga się konsekwencji dla stolicy.

Jednym z rozważanych postulatów miałoby być wyłączenie berlińskiego Urzędu Ochrony Konstytucji oraz Krajowego Urzędu Kryminalnego z ogólnoniemieckich systemów wymiany informacji. „Volksstimme” przypomina, że podobne postulaty pojawiały się po sukcesie skrajnie prawicowej AfD w Saksonii-Anhalt. Zdaniem gazety wybory na wschodzie Niemiec pokazały, jak bardzo rozdrobniony stał się niemiecki krajobraz polityczny.

Dziennik przestrzega jednak przed podważaniem podstawowej zasady demokracji: wyniki wyborów trzeba respektować niezależnie od tego, czy komuś się podobają. CDU i CSU, jeśli chcą w przyszłości rościć sobie prawo do politycznego przywództwa, muszą je sobie zdobyć – argumentuje „Volksstimme”.

Plan uspołecznienia mieszkań

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych punktów uzgodnień jest plan uspołecznienia około 160 tys. mieszkań największych prywatnych właścicieli. Według dokumentu chodzi o zasoby koncernów posiadających w Berlinie ponad 10 tys. lokali; rekompensaty mają wynieść maksymalnie 16 mld euro.

„Neue Osnabrücker Zeitung” przyznaje, że takie rozwiązanie może być zgodne z niemiecką konstytucją, ale wskazuje na wysokie bariery prawne, ryzyko procesów sądowych i ogromne koszty. Przede wszystkim jednak uspołecznienie mieszkań nie rozwiązuje przyczyn kryzysu mieszkaniowego. „Nie obniża kosztów budowy, nie zmniejsza liczby regulacji i nie ogranicza kosztów dodatkowych” – wylicza dziennik.

Gazeta przestrzega jednak przeciwników projektu przed ograniczaniem się do krytyki. Lewica zdobyła poparcie między innymi dlatego, że uczyniła mieszkania jednym z głównych tematów politycznych, podczas gdy inne partie uchodziły za bezczynne. „Kto chce zapobiec wywłaszczeniom, potrzebuje własnej koncepcji” – argumentuje gazeta. W przeciwnym razie zwolennicy takich rozwiązań mogą zdobywać poparcie także poza Berlinem.

Z innej strony kompromis krytykuje lewicowa „Junge Welt”. Gazeta uważa, że prawdziwie socjalistyczna partia powinna domagać się wywłaszczenia wielkich koncernów bez odszkodowania. „Die Linke nie jest jednak taką partią” – stwierdza dziennik.

Według „Junge Welt” uzgodniony wariant z rekompensatą pozostaje daleko w tyle za postulatem, który w berlińskim referendum poparło około 58 proc. głosujących. Gazeta krytykuje więc Lewicę nie za nadmierny radykalizm, lecz przeciwnie – za ustępstwa wobec SPD i Zielonych. W podobnym tonie odnosi się do kompromisu w sporze o antysemityzm. Według dziennika sygnał płynący z rozmów brzmi: „wystarczy na krótko pozbyć się radykałów i już można uprawiać realpolitik”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Niemiecka prasa spiera się o koalicję Lewicy, SPD i Zielonych w Berlinie oraz granice politycznego centrum.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Berlin%20skr%C4%99ca%20w%20lewo%3F%20Niemiecka%20prasa%20podzielona&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79694202&x4=11397&x5=Berlin%20skr%C4%99ca%20w%20lewo%3F%20Niemiecka%20prasa%20podzielona&x6=1&x7=%2Fpl%2Fberlin-skr%C4%99ca-w-lewo-niemiecka-prasa-podzielona%2Fa-79694202&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261019&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/berlin-skręca-w-lewo-niemiecka-prasa-podzielona/a-79694202?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79689956_401.jpg
Image caption Steffen Krach (SPD, od lewej), Elif Eralp (Lewica) i Werner Graf (Zieloni) na konferencji prasowej po rozmowach sondażowych
Image source Fabian Sommer/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79689956_401.jpg&title=Berlin%20skr%C4%99ca%20w%20lewo%3F%20Niemiecka%20prasa%20podzielona

Item 110
Id 79692838
Date 2026-10-19
Title Jak duże zagrożenie stanowi Rosja dla Niemiec? Eksperci ostrzegają przed atakami hybrydowymi, ryzykiem eskalacji i brakiem przygotowania kraju
Short title Jak duże zagrożenie stanowi Rosja dla Niemiec?
Teaser Zdaniem ekspertów Niemcy są wciąż słabo przygotowane na rosyjskie prowokacje. Ostrzegają też przed przekonaniem, że zakończenie wsparcia dla Ukrainy zwiększyłoby bezpieczeństwo Niemiec.

Coraz częściej pojawiają się ostrzeżenia przed zagrożeniem, jakie Rosja stanowi również dla Niemiec. Szef Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji Sinan Selen przyznał, że skryte ataki i działania destabilizacyjne Rosji wymierzone w Niemcy oraz inne państwa europejskie to „nie przejściowe zjawisko, lecz długofalowy atak hybrydowy”.

Według Selena rosyjskie zagrożenie nie zniknie nawet po zakończeniu wojny w Ukrainie. – Rosji chodzi o całkowite przerysowanie mapy Europy oraz przedefiniowanie własnej roli w Europie i polityce światowej. Z rosyjską agresją będziemy mieli nadal do czynienia nie tylko w Ukrainie, ale także w krajach bałtyckich, Polsce, a przede wszystkim w Niemczech – powiedział.

Rosja wciąż na wojnie – na razie

Minister spraw wewnętrznych Niemiec Alexander Dobrindt podkreśla, że Niemcy „nie są w stanie wojny, ale codziennie są celem wojny hybrydowej”. Celem Rosji nie jest pokonanie Niemiec militarnie, „lecz podporządkowanie nas sobie politycznie i społecznie” - zaznacza.

Eksperci ds. bezpieczeństwa nie są jednak pewni, czy Rosji rzeczywiście chodzi wyłącznie o wpływy polityczne i społeczne. Już w ubiegłym roku politolog Carlo Masala powiedział w telewizji ARD: „Rosja przygotowuje się do wielkiej wojny”. Nie miał przy tym na myśli wyłącznie cyberwojny. Z tą oceną zgadza się inspektor generalny Bundeswehry Carsten Breuer, najwyższy rangą niemiecki wojskowy.

Na razie znaczna część rosyjskich sił jest związana wojną w Ukrainie. Również zdaniem sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego nie ma obecnie bezpośredniego zagrożenia militarnego dla terytorium Sojuszu.

Jednak według zgodnych ocen ekspertów wojskowych, europejskich służb wywiadowczych oraz niemieckiego Ministerstwa Obrony Rosja najpóźniej w 2029 roku będzie dysponowała zasobami kadrowymi i materialnymi umożliwiającymi prowadzenie wojny konwencjonalnej przeciwko NATO. Rosyjski przemysł zbrojeniowy pracuje na pełnych obrotach, a Moskwa planuje zwiększenie liczebności sił zbrojnych do 1,5 miliona żołnierzy.

Przypadkowa konfrontacja militarna?

– Obecnie chodzi jednak o coś innego – uważa Stefan Meister, ekspert ds. Europy Wschodniej z Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej. – Uważam, że Rosja nie jest obecnie zainteresowana bezpośrednim konfliktem zbrojnym z NATO. Chce wystawić NATO na próbę, a także obnażyć jego słabość – zaznacza w rozmowie z DW.

Przykładem jest nieudany atak dronem z ładunkiem wybuchowym na ukraińskie samoloty transportowe na lotnisku Lipsk/Halle w sierpniu br. Przez Lipsk przechodzi znaczna część pomocy wojskowej dla Ukrainy. Niedługo później rząd uznał, że za atakiem stoi Rosja.

Ekspert ds. bezpieczeństwa Nico Lange powiedział wówczas DW, że Niemcy miały ogromne szczęście, iż ładunek wybuchowy nie eksplodował: – Szczerze mówiąc, był to czysty przypadek, a nie wynik niemieckich działań obronnych – stwierdził.

Dlaczego celem stały się właśnie Niemcy?

– Niemcy zawsze były jednym z głównych celów rosyjskich działań mających na celu wywieranie wpływu oraz wojny hybrydowej. Rosja uważa, że Niemcy są kluczem do podejmowania decyzji w Europie. Niemcy odgrywają obecnie wiodącą rolę we wspieraniu Ukrainy – powiedział Lange.

Na oskarżenia niemieckiego rządu Moskwa zareagowała gwałtownym zaprzeczeniem. Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow stwierdził, że jest to „początek prawdziwej wojny”. Nie doszło jednak do dalszej eskalacji.

– Mimo to zawsze istnieje ryzyko, że po rosyjskiej prowokacji i działaniach podjętych w odpowiedzi sytuacja wymknie się spod kontroli – uważa Stefan Meister. – Można przez pomyłkę zestrzelić samolot, który zamierzano jedynie zmusić do zmiany kursu, i wtedy następuje reakcja drugiej strony. Nie sądzę jednak, by Rosja dążyła obecnie do bezpośredniej wojny, lecz raczej do prowokacji, wywoływania podziałów i poczucia niepewności wśród społeczeństwa.

AfD: „pieniądze niemieckich podatników”

Nie wszyscy podzielają ocenę, że Niemcy są zagrożone przez Rosję. Niektórzy wierzą też, że zagrożeniu temu można zapobiec.

Politycy, zwłaszcza z AfD, której część struktur uznawana jest za skrajnie prawicowe, oraz lewicowo-populistycznego BSW, chcą poprawić stosunki z Rosją mimo wojny w Ukrainie, wznowić dostawy rosyjskich surowców energetycznych i zakończyć wsparcie dla Ukrainy.

Współprzewodniczący AfD Tino Chrupalla powiedział na początku września podczas kampanii przed wyborami do parlamentów krajowych: - Ludzie mają już dość tej eskalacji, także wobec Rosji, tych miliardów marnowanych tam na system, choć są to przecież pieniądze niemieckich podatników.

Przesłanie dotarło do wyborców. AfD odnotowała znaczne wzrosty poparcia we wszystkich trzech wyborach do parlamentów krajowych. W Saksonii-Anhalt została zdecydowanie najsilniejszą siłą polityczną i mogłaby w przyszłości stanąć na czele rządu tego landu. Byłaby to pierwsza taka sytuacja w Niemczech.

Polityk CDU zajmujący się bezpieczeństwem Roderich Kiesewetter zakwestionował jednak w rozmowie z DW twierdzenie AfD i BSW, że zakończenie pomocy dla Ukrainy przyniosłoby Niemcom większe bezpieczeństwo i więcej pieniędzy na politykę społeczną. - Wydatki na edukację, politykę społeczną i infrastrukturę są możliwe tylko wtedy, gdy żyjemy w wolności i demokracji, a przede wszystkim w bezpieczeństwie. Kto wierzy, że będziemy mieli więcej pieniędzy na cele społeczne, jeśli zakończymy wsparcie dla Ukrainy i pozwolimy Rosji działać bez przeszkód, ten bardzo się myli albo staje się narzędziem rosyjskiej propagandy - powiedział.

Dziesięciolecia pacyfistycznej mentalności

W związku z oceną zagrożeń trwa obecnie szeroko zakrojona modernizacja Bundeswehry, na którą przeznaczane są znaczne środki. Armia ma jednak trudności z pozyskaniem wystarczającej liczby rekrutów do planowanego zwiększenia jej liczebności.

Uczniowie protestują przeciwko obowiązkowej służbie wojskowej, podobnie jak jeszcze do niedawna demonstrowali na rzecz większej ochrony klimatu.

Minister obrony Niemiec Boris Pistorius spotkał się z krytyką nawet ze strony członków własnej partii, gdy powiedział, że Niemcy muszą stać się „zdolne do prowadzenia wojny”. Dla wielu brzmiało to zbyt wojowniczo.

Czy Niemcy są przygotowane?

Stefan Meister uważa, że nie: – W ogóle nie są dobrze przygotowane. Ani pod względem wojskowym, ani cywilnym, a społeczeństwo nie jest na to przygotowane psychicznie. Widać przecież demonstracje przeciwko obowiązkowej służbie wojskowej i wojsku, które nadal się odbywają, mimo że Niemcy potrzebują obowiązkowej służby wojskowej – mówi ekspert. – Przez dziesięciolecia byliśmy wychowywani w duchu pacyfizmu i żyliśmy w strefie komfortu. Uważam, że odporność społeczna jest bardzo ograniczona, ale przede wszystkim nie jesteśmy w ogóle psychicznie przygotowani na wojnę ani do niej gotowi – dodaje.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz i jego chadecka CDU znajdują się pod coraz większą presją polityczną, zwłaszcza ze strony prawicy, by ograniczyć wsparcie dla Ukrainy. Merz nieustannie jednak podkreśla, że podczas jego kadencji Ukraina będzie nadal otrzymywać pomoc. Chodzi bowiem również o bezpieczeństwo Niemiec.

Niedawno ponownie odwiedził Kijów i wraz z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim na własne oczy zobaczył zniszczenia spowodowane przez Rosję.

– Oznacza to jednak również, że zagrożenie ze strony Rosji nie zniknie, a nawet się nasili – twierdzi Stefan Meister z Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej. – Będziemy obserwować ogromny wzrost liczby takich ataków jak w Lipsku oraz prowokacji z wykorzystaniem dronów. Będziemy świadkami zamachów na infrastrukturę, a być może także na konkretne osoby związane z kompleksem wojskowo-przemysłowym. To właśnie stanowi obecnie rzeczywiste, konkretne zagrożenie dla Niemiec w nadchodzących miesiącach.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Eksperci uważają, że Niemcy są słabo przygotowane pod względem wojskowym, społecznym i mentalnym na prowokacje Rosji.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Jak%20du%C5%BCe%20zagro%C5%BCenie%20stanowi%20Rosja%20dla%20Niemiec%3F%20Eksperci%20ostrzegaj%C4%85%20przed%20atakami%20hybrydowymi%2C%20ryzykiem%20eskalacji%20i%20brakiem%20przygotowania%20kraju&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79692838&x4=11395&x5=Jak%20du%C5%BCe%20zagro%C5%BCenie%20stanowi%20Rosja%20dla%20Niemiec%3F%20Eksperci%20ostrzegaj%C4%85%20przed%20atakami%20hybrydowymi%2C%20ryzykiem%20eskalacji%20i%20brakiem%20przygotowania%20kraju&x6=1&x7=%2Fpl%2Fjak-du%C5%BCe-zagro%C5%BCenie-stanowi-rosja-dla-niemiec-eksperci-ostrzegaj%C4%85-przed-atakami-hybrydowymi-ryzykiem-eskalacji-i-brakiem-przygotowania-kraju%2Fa-79692838&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261019&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/jak-duże-zagrożenie-stanowi-rosja-dla-niemiec-eksperci-ostrzegają-przed-atakami-hybrydowymi-ryzykiem-eskalacji-i-brakiem-przygotowania-kraju/a-79692838?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/78987593_401.jpg
Image caption Znalezienie drona z ładunkiem wybuchowym na lotnisku w Lipsku. Za próbę zamachu rząd Niemiec obarcza Rosję
Image source Hendrik Schmidt/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78987593_401.jpg&title=Jak%20du%C5%BCe%20zagro%C5%BCenie%20stanowi%20Rosja%20dla%20Niemiec%3F%20Eksperci%20ostrzegaj%C4%85%20przed%20atakami%20hybrydowymi%2C%20ryzykiem%20eskalacji%20i%20brakiem%20przygotowania%20kraju

Item 111
Id 79692871
Date 2026-10-18
Title Pierwszego dnia zepsuł maszynę wartą 20 tys. marek. Dziś jego makarony podbijają Berlin
Short title Tomasz Sokołowski: Polak robi najlepsze makarony w Berlinie
Teaser Ani rodowici Włosi ani Niemcy. To Polak jest właścicielem lokalu, który serwuje najlepszą pastę w stolicy Niemiec. Tomasz Sokołowski opowiada DW, jak zdobył nagrodę True Italian Award i co zmieniła w jego życiu i pracy.

Swoją pierwszą pracę w Berlinie Tomek dostał w restauracji. Renomowany lokal „Schwarzenraben” szukał pomocy do kuchni i przypadkiem trafił na zarejestrowanego na liście bezrobotnych 17-latka z Polski. W pierwszym dniu kazano mu umyć maszynę do wyrabiania makaronu. Coś poszło nie tak. Chłopak zepsuł szablony w maszynie wartej 20 tys. marek. Zawstydzony wymknął się tylnymi drzwiami z przekonaniem, że praca w „Schwarzenraben” skończyła się dla niego po jednym dniu.

– Nazajutrz szef zadzwonił z restauracji. Powiedział, że nic się nie stało i żebym wrócił, bo mam talent do makaronów. Tak zaczęła się moja kariera w gastronomii – wspomina Tomasz Sokołowski. W „Schwarzenraben” przepracował osiem lat, od dziesięciu prowadzi własną restaurację. Na barze w „Bruderherz” stoi Złote Peperoncino. Statuetka, złota z nazwy, ale w rzeczywistości czerwona jak pikantna papryczka, zaświadcza, że Tomasz robi najlepsze makarony w Berlinie.

"Makarony przykleiły mi się do rąk"

W dzieciństwie nie rwał się do gotowania, nawet makaronów. W domu w Gdyni kuchnia był żywiołem mamy, babci i ciotek. – Faceci byli raczej od jedzenia – uśmiecha się Tomasz. W 1986 r. jako siedmiolatek razem z rodzicami i bratem trafił do Berlina. W „Schwarzenraben”, który w Berlinie słynął ze świetnej kuchni włoskiej, zdobywał szlify jako kucharz i specjalista od makaronów.

– Tam nikt nie chciał robić makaronów. Kucharze mieli większe ambicje: mięsa, ryby, owoce morza. A mi szef powiedział: ”Tomek, ty zrób makaron”. Od razu poczułem, że te makarony są dla mnie. Jakoś przykleiły mi się do rąk – opowiada Tomasz.

Praca w „Schwarzenraben” była również szkołą życia. Tym bardziej, że jego szefem był impulsywny Włoch. – Potrafił przyjść do kuchni i jak uznał, że coś jest niedobre, to rzucał talerzem o ścianę. Na szczęście na tych talerzach nie było moich makaronów. To już się zmieniło; dzisiaj bardziej szanuje się pracowników. Gdybym ja rzucał talerzami o ścianę to pewnie bym w kuchni został sam – mówi restaurator.

Tomasz odpowiadał za makarony w „Schwarzenraben”, a później w kilku innych miejscach w Berlinie. W popularnej restauracji „Schoenbrunn” Polak kierował w kuchni ekipą składającą się z samych Włochów.

Dolce vita w kuchni

Przyciąga go nie tylko kuchnia włoska, ale i sam kraj. W latach 90. dwa lata mieszkał na Sycylii, gdzie pomagał znajomym prowadzącym gospodarstwo agroturystyczne. – Wtedy zrozumiałem, że siła włoskiej kuchni leży w jej prostocie, że jej składniki są proste, ale wysokiej jakości: makarony, pomidory, zioła. A do tego podoba mi się, że Włosi traktują kuchnię jako miejsce spotkań i towarzyskich pogaduszek. Zafascynowało mnie to połączenie kuchni i lifestyle’u, lekkość, luz, po prostu dolce vita – mówi Sokołowski.

Do Włoch regularnie podróżuje do dziś, ale inspiracji szuka nie tylko na śródziemnomorskiej wyspie. Ostatnio, jak mówi, chętnie jeździ do Południowego Tyrolu. Odwiedza małe winnice, sprowadza wino i ceramikę. Już do swojej restauracji.

– Chyba każdy kucharz, który ukończy szkołę gastronomiczną, ma marzenie, żeby otworzyć swój biznes. U mnie długo dojrzewała ta myśl, ale w końcu wiedziałem, że chciałbym otworzyć własny lokal – opowiada Tomasz.

"Bruderherz", czyli wszystko w rodzinie

W powstanie restauracji od początku zaangażowana była cała rodzina. Brat Michał znalazł miejsce, ojciec przez dziewięć miesięcy pomagał odgruzowywać zniszczone pomieszczenie. We wrześniu 2016 r. pierwszych gości powitała restauracja „Bruderherz”.

– Od początku wiedzieliśmy, że nie chcemy udawać Włochów i nazwać się: ristorante albo trattoria coś tam. A „Bruderherz” (braterskie serce – red.) miało podkreślić naszą braterską i rodzinną bliskość i zaangażowanie w restaurację – mówi Tomasz.

Bracia Sokołowscy dzielą między siebie obowiązki. Brat Michał odpowiada za zarządzanie, organizację pracy i kwestie finansowe. Po pięciu latach odchodzi i wraca do swojej branży – nieruchomości. Jego obowiązki przejmuje żona Tomasza, Agnieszka. Wszystko zostaje w rodzinie.

"Jesteśmy wielokulturowi jak Berlin"

Żywiołem Tomasza od zawsze jest kuchnia. Oczywiście oparta na makaronach. Ale tradycyjne potrawy domowej włoskiej kuchni szef „Bruderherz” traktuje jako punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. – Po 10 latach we własnej restauracji dalej się uczę. No i nie chcę zanudzić tymi samymi smakami siebie i moich gości – mówi.

Sekretem jego sosu bolognese w lazanii jest dodatek chimichurri - tradycyjnego, orzeźwiającego ziołowego sosu pochodzącego z Argentyny. Ravioli z kurkami podawane jest z borówkami. Do ragu z dziczyzny Tomasz dodaje śliwki – to ukłon w kierunku polskich korzeni i myśliwskiej pasji.

Kulinarna baza pochodzi z Włoch, ale konkretnych produktów Tomasz szuka też na miejscu. Mąkę i jaja do produkcji swoich makaronów sprowadza od lokalnych producentów z Berlina i Brandenburgii. Z właścicielem z jednej z małych rzemieślniczych berlińskich masarni szef „Bruderherz” opracowuje własną recepturę włoskiej kiełbasy salsiccia. Na stoły w restauracji trafia ona jako dodatek do sosów i farsz do ravioli.

– Początki nie były łatwe. Ludzie nie wiedzieli, o co chodzi: włoska restauracja, niemiecka nazwa, a właściciele to Polacy. Czasami do tej pory klienci wchodzą i krzyczą od progu: „Buongiorno”. Ale w międzyczasie przyzwyczaili się, że nikogo nie udajemy. „Bruderherz” prowadzę ja, Polak, zatrudniam osiem osób – z Niemiec, Francji, Ghany i Wenezueli; jesteśmy wielokulturowi jak Berlin. Ale najważniejsze, że robimy po prostu dobre makarony – mówi Sokołowski.

Berlińskie Oskary dla włoskiej gastronomii

Dobre to mało powiedziane. Przed rokiem „Bruderherz” zdobyła nagrodę True Italian Award dla najlepszej restauracji serwującej makarony w Berlinie. – Najpierw to był szok – opowiada Tomasz – A potem duma i ogromna motywacja, bo to takie Oskary dla włoskiej gastronomii.

True Italian Awards to nagrody wyróżniające berlińskie lokale z kuchnią włoską i miejsca z nią związane. Przyznawane są w różnych kategoriach – m.in. pizzeriom, restauracjom specjalizującym się w makaronach i kuchni regionalnej, lodziarniom, włoskim supermarketom.

Organizatorem konkursu jest agencja Berlin Italian Communication specjalizująca się w promocji włoskiej kultury i gastronomii w Berlinie. W pierwszej edycji konkursu w ub. roku laureatów wybierało jury złożone z ekspertów berlińskiej gastronomii, dziennikarzy i osób zajmujących się tematyką kulinarną.

– Wiedzieliśmy o nominacji, ale nie mieliśmy pojęcia, kto z jury kiedy przyjdzie przetestować naszą restaurację. To zresztą nie było aż tak ważne. Zawsze gotujemy tak samo dla wszystkich; obojętne, czy jest to zwykły klient, czy krytyk kulinarny, czy jakaś znana osoba – tłumaczy Sokołowski.

Merkel ani Merza jeszcze nie było

A znane osoby również pojawiają się w „Bruderherz” zwabione nagrodą, rekomendacją na stronie True Italian Awards („Tutaj doświadczysz prawdziwej włoskiej kuchni, świeżo przygotowanej i serwowanej z pasją”) i entuzjastycznymi recenzjami w berlińskich mediach. – To są naprawdę znane osoby ze świata biznesu, sportu, polityki, ale przychodzą tutaj, by mieć trochę prywatności. Dlatego nie chcę wymieniać nazwisk. W każdym razie pani Merkel ani pana Merza u nas nie było – mówi Tomasz. I zaraz dodaje z uśmiechem: „Jeszcze nie”.

– Przez pierwsze dwa, trzy tygodnie po zdobyciu True Italian Award, telefony się urywały, mieliśmy pełny lokal, nie nadążaliśmy z rezerwacjami – kontynuuje Tomasz. Nagroda, przyznana jesienią ub. roku, jest formalnie wyróżnieniem na ten rok. W tym roku „Bruderherz” ponownie była nominowana, ale makaronową restauracją roku został lokal „Mani in Pasta”. – W Berlinie konkurencja jest ogromna. Trudno było oczekiwać, że rok po roku nagrodę dostanie ta sama restauracja – mówi Sokołowski.

Polski restaurator podkreśla, że woda sodowa nigdy nie uderzyła mu do głowy, więc po krótkiej euforii po otrzymaniu nagrody powrót do rzeczywistości nie był dla niego bolesny. „Praca w gastronomii to jest na co dzień ciężki biznes. Pracuje się w piątki, w weekendy, w nocy, w święta, w Sylwestra. Otwieramy lokal po południu, a znajomi w tym czasie kończą pracę, a to ogranicza kontakty. I nikt za to żadnej nagrody nie daje. Pracę w gastronomii po prostu trzeba lubić – mówi.

Berlin – niebezpiecznie i brudno

Tomasz widzi swoją przyszłość w gastronomii, ale niekoniecznie w Berlinie. – Ludzie nie mają pieniędzy. Jeżeli rodzina z dwojgiem dzieci ma iść na kolację i wydać sto euro, prędzej kupią paczkę makaronu i puszkę pomidorów w sklepie albo kebab w budce. Berlin już nie jest dla biednych – mówi Tomasz.

„Biedny, ale sexy” – takim bon motem rozsławił przed laty Berlin były burmistrz miasta Klaus Wowereit. Ale Tomasz Sokołowski dołącza do chóru wielu Polaków, dla których stolica Niemiec straciła swój sex appeal. – Berlin z roku na rok jest coraz mniej atrakcyjny. Jest coraz gorzej. Jest … - Tomasz długo szuka słowa, aż w końcu wypala – No, jest po prostu syf. Brudno i niebezpiecznie. Często jeździmy do Polski. Tam nawet w wioskach wszystko jest zadbane. Kobiety mogą spokojnie chodzić po parkach wieczorem. A tu córkę na wszelki wypadek zawożę i odwożę wieczorem z treningu. Przez najbliższe cztery lata, dopóki dzieci nie ukończą szkoły, planujemy zostać w Berlinie. Ale w przyszłości zamierzamy wrócić do Polski – mówi Tomasz.

Na razie jednak pora wrócić do kuchni. „Bruderherz” otwiera się o 17.00, ale około południa w restauracji zaczyna się ruch. Tomasz już podczas rozmowy wyrabia ciasto na makaron, tnie je na płaty i przepuszcza je przez maszynę, z której wychodzą sprężyste wstążki papardelle. Jego żona Agnieszka krząta się na zapleczu, przysłuchuje rozmowie i tylko raz wtrąca się, gdy pytam, kto gotuje w domu. – Żona. I to bardzo dobrze. Ale makarony gotuję ja – mówi Tomasz. – Za to dzieci mówią, że sos pomidorowy robię lepszy niż tata – śmieje się Agnieszka.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Tomasz Sokołowski serwuje najlepsze makarony w Berlinie. Jak zdobył nagrodę True Italian i co zmieniła ona w jego życiu?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Pierwszego%20dnia%20zepsu%C5%82%20maszyn%C4%99%20wart%C4%85%2020%20tys.%20marek.%20Dzi%C5%9B%20jego%20makarony%20podbijaj%C4%85%20Berlin&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79692871&x4=11400&x5=Pierwszego%20dnia%20zepsu%C5%82%20maszyn%C4%99%20wart%C4%85%2020%20tys.%20marek.%20Dzi%C5%9B%20jego%20makarony%20podbijaj%C4%85%20Berlin&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpierwszego-dnia-zepsu%C5%82-maszyn%C4%99-wart%C4%85-20-tys-marek-dzi%C5%9B-jego-makarony-podbijaj%C4%85-berlin%2Fa-79692871&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261018&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/pierwszego-dnia-zepsuł-maszynę-wartą-20-tys-marek-dziś-jego-makarony-podbijają-berlin/a-79692871?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79691883_401.jpg
Image caption Tomasz Sokołowski prezentuje True Italian Award - nagrodę za najlepsze makarony w Berlinie
Image source Maciej Wisniewski/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2024/dwvgpol240305_bpol240229_ezb482-pastawide_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79691883_401.jpg&title=Pierwszego%20dnia%20zepsu%C5%82%20maszyn%C4%99%20wart%C4%85%2020%20tys.%20marek.%20Dzi%C5%9B%20jego%20makarony%20podbijaj%C4%85%20Berlin

Item 112
Id 79692955
Date 2026-10-18
Title Długie psy, krótkie łapy, wielkie emocje! Wyścig jamników w Monachium wygrała Giulietta Beretta, a niektórzy zawodnicy rzucili sport dla zabawy
Short title Wyścigi jamników w Monachium. Wygrywa najdłuższe imię
Teaser W Monachium do wyścigów zgłoszono 127 jamników. W kategorii do pięciu kilogramów wygrała Giulietta Beretta vom Rothsee aka Bazooka z czasem 6,14 sekundy. Nie wszystkim uczestnikom zależało jednak na dotarciu do mety.

Najszybszy okazał się jamnik o najdłuższym imieniu. W czwartej edycji monachijskich wyścigów jamników w najmniejszej kategorii wagowej, do pięciu kilogramów, zwyciężyła Giulietta Beretta vom Rothsee aka Bazooka z czasem 6,14 sekundy.

Impreza, która odbyła się po raz czwarty w monachijskim Motorworld, przyciągnęła w weekend, według szacunków organizatorów, nieco ponad 30 tys. gości. Wyścigom towarzyszą targi „Dog World” oraz program występów scenicznych.

Do zawodów zgłoszono 127 jamników, o trzy więcej niż przed rokiem. Wielu długich uczestników miało nie tylko krótkie nogi, ale i krótkie imiona, takie jak Luna, Trudi czy Frieda.

Nie każdy dociera do mety

Zawody odbywają się w kilku kategoriach wagowych na torze o długości 40 metrów i szerokości ośmiu metrów. W każdym biegu rywalizują jednocześnie trzy jamniki.

Choć właściciele czekają na mecie i dopingują swoje psy z całych sił, nie wszyscy zawodnicy rozumieją, że powinni biec. Niektóre jamniki w ogóle nie docierają do mety, ponieważ wolą się bawić.

– Nie muszą biegać. Mogą, jeśli chcą – powiedziała organizatorka Désirée Rohrer.

Przed startem wszystkie psy są ważone i przechodzą badanie weterynaryjne. Z numerem pierwszym wystartowała Adelheid aus Planegg, która w swojej kategorii dotarła aż do ćwierćfinału.

– Ćwierćfinał, proszę państwa! Samo dotarcie tak daleko to już coś! – powiedziała zadowolona właścicielka Manuela Lerch.

Wyścigi jamników w dawnej stolicy jamników

Organizatorka Désirée Rohrer wpadła przed laty na pomysł urządzenia wyścigów jamników, ponieważ Monachium było niegdyś miastem właścicieli psów tej rasy.

Zgodnie z miejscową tradycją typowy monachijski zrzęda jest właścicielem jamnika. Taki wizerunek utrwaliła między innymi karykaturzystka Franziska Bilek, która na łamach „Abendzeitung” spopularyzowała postacie pana Hirnbeißa i jego psa.

W wyścigach nie chodzi jednak o narzekanie i zrzędzenie, lecz o dobrą zabawę.

Koronną konkurencją wyścigów jamników jest kategoria wagowa od ośmiu kilogramów wzwyż. W poprzednich latach zawsze zwyciężał w niej Luitpold z Eching, który według organizatorów jest również rekordzistą świata.

(DPA/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Do wyścigów jamników w Monachium zgłoszono 127 psów. Nie wszystkie dotarły do mety, niektóre wolały się bawić.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::D%C5%82ugie%20psy%2C%20kr%C3%B3tkie%20%C5%82apy%2C%20wielkie%20emocje%21%20Wy%C5%9Bcig%20jamnik%C3%B3w%20w%20Monachium%20wygra%C5%82a%20Giulietta%20Beretta%2C%20a%20niekt%C3%B3rzy%20zawodnicy%20rzucili%20sport%20dla%20zabawy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79692955&x4=11400&x5=D%C5%82ugie%20psy%2C%20kr%C3%B3tkie%20%C5%82apy%2C%20wielkie%20emocje%21%20Wy%C5%9Bcig%20jamnik%C3%B3w%20w%20Monachium%20wygra%C5%82a%20Giulietta%20Beretta%2C%20a%20niekt%C3%B3rzy%20zawodnicy%20rzucili%20sport%20dla%20zabawy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fd%C5%82ugie-psy-kr%C3%B3tkie-%C5%82apy-wielkie-emocje-wy%C5%9Bcig-jamnik%C3%B3w-w-monachium-wygra%C5%82a-giulietta-beretta-a-niekt%C3%B3rzy-zawodnicy-rzucili-sport-dla-zabawy%2Fa-79692955&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261018&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/długie-psy-krótkie-łapy-wielkie-emocje-wyścig-jamników-w-monachium-wygrała-giulietta-beretta-a-niektórzy-zawodnicy-rzucili-sport-dla-zabawy/a-79692955?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/74322917_401.jpg
Image caption Wyścig jamników w Monachium wygrała jamniczka o imieniu równie długim jak jego właścielka
Image source Dominik Bartl/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2023/bpol230825_001_jamniki5_05s_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/74322917_401.jpg&title=D%C5%82ugie%20psy%2C%20kr%C3%B3tkie%20%C5%82apy%2C%20wielkie%20emocje%21%20Wy%C5%9Bcig%20jamnik%C3%B3w%20w%20Monachium%20wygra%C5%82a%20Giulietta%20Beretta%2C%20a%20niekt%C3%B3rzy%20zawodnicy%20rzucili%20sport%20dla%20zabawy

Item 113
Id 79692762
Date 2026-10-18
Title Era taniej elektroniki: Kupujemy tanio, wyrzucamy szybko. I tracimy miliony
Short title Tania elektronika. Kupujemy tanio, wyrzucamy szybko, tracimy miliony
Teaser Rynek taniej elektroniki (tzw. fast-tech) przeżywa boom. Co dzieje się jednak z surowcami zawartymi w tanich e-papierosach, miniwentylatorach i innych jednorazowych urządzeniach, kiedy przestają być potrzebne?

Mini-wentylatory, podejrzanie tanie ładowarki czy smartwatch, który miał pomóc w dotrzymaniu noworocznych postanowień – w Europie około 44 procent mieszkańców ma co najmniej sześć urządzeń typu „fast-tech”. Niestety ponad połowa z nich leży bezużytecznie w szufladach, jest zepsuta lub ląduje w zwykłych koszach na śmieci zamiast trafić do recyklingu.

Takie wnioski płyną z analizy WEEE Forum, europejskiego stowarzyszenia z siedzibą w Brukseli zajmującego się zbieraniem zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Rynek urządzeń typu fast-tech – czyli elektroniki o wyjątkowo krótkim cyklu życia – przeżywa boom. Organizacja zalicza do tej kategorii m.in. ładowarki i żarówki kosztujące mniej niż 10 euro (ok. 43 zł), powerbanki, monitory aktywności fizycznej, budżetowe blendery, a także jednorazowe e-papierosy.

– Te urządzenia są trochę jak fast-fashion w świecie mody – tłumaczy w rozmowie z DW Magdalena Charytanowicz, odpowiedzialna za relacje z mediami w WEEE Forum.

Niemal 40 procent nabywców tego typu elektroniki przyznaje, że wyrzuciło produkty zupełnie nieużywane lub pozbyło się ich w ciągu miesiąca od zakupu. Blisko 60 procent badanych korzystało z danego urządzenia nie dłużej niż pół roku. Co ciekawe, pomimo tak krótkiej żywotności, zdecydowana większość konsumentów była ogólnie zadowolona z zakupu.

Wygląda na to, że kupujący w pełni akceptują fakt, iż „fast-techowe okazje” są gorszej jakości – mają po prostu spełnić swoje zadanie przez krótki czas, a potem można je łatwo i tanio zastąpić nowym modelem.

Tracimy cenne surowce

Na całym świecie każdego roku wyrzuca się około 62 milionów ton sprzętu elektronicznego. – To tak, jakbyśmy co roku wyrzucali równowartość masy Wielkiego Muru Chińskiego – obrazuje Charytanowicz i ostrzega, że do 2030 roku liczba ta wzrośnie do 82 milionów ton.

Podczas gdy w Europie przetwarza się około 40 procent elektrośmieci, w skali globalnej wskaźnik ten wynosi zaledwie 17 procent. W efekcie bezpowrotnie tracimy cenne surowce, a zalegające odpady zatruwają środowisko. Tylko w 2022 roku w 10,7 miliona ton elektrośmieci wytworzonych w Europie „drzemały” miliony ton krytycznych surowców, w tym mangan, złoto, miedź i aluminium.

Materiały te znajdują się dziś „w samym centrum napięć geopolitycznych” – zauważa Magdalena Charytanowicz, zwracając uwagę na narastające konflikty o dostęp do metali ziem rzadkich i innych kluczowych minerałów. – Nawet najmniejsze urządzenia, które zawierają choćby płytkę drukowaną lub baterię, są warte wysiłku, jaki wkłada się w ich recykling – podkreśla.

Organizacje takie jak WEEE Forum apelują, by pilnie zwiększyć świadomość na temat tego, jak prawidłowo pozbywać się taniej elektroniki, a sam proces zwrotu sprzętu powinien być maksymalnie prosty. Eksperci zaznaczają jednak, że najlepszym sposobem na zmniejszenie obciążenia środowiska jest wydłużenie życia produktów poprzez lepsze projektowanie i ułatwienie ich naprawy – recykling surowców sam w sobie pochłania bowiem ogromne ilości energii.

Charytanowicz ma nadzieję, że w zbiórce elektroodpadów pomogą jaśniejsze, ujednolicone w całej UE przepisy, nad którymi trwają obecnie prace. Jej zdaniem unijna dyrektywa sprzed 20 lat przestała już przystawać do dzisiejszej, dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości.

Cyfryzacja zdrowia generuje tony śmieci

Kolejną przyczyną rosnącej góry elektrośmieci jest cyfryzacja sektora medycznego. Urządzenia takie jak sensory dla diabetyków czy cyfrowe ciśnieniomierze rewolucjonizują opiekę nad pacjentami, ale wiele z nich to produkty... jednorazowego użytku.

Z badań opublikowanych pod koniec 2025 roku w prestiżowym czasopiśmie Nature wynika, że globalna sprzedaż medycznej elektroniki noszonej (tzw. wearables) może do 2050 roku wzrosnąć do dwóch miliardów urządzeń rocznie. To przełoży się na kolejne miliony ton trudnych do przetworzenia odpadów.

Jeremy Faludi, wykładowca zrównoważonego projektowania inżynieryjnego na Politechnice w Delft (Holandia), przyznaje, że przystosowanie sprzętu medycznego do recyklingu lub ponownego użycia to znacznie większe wyzwanie niż w przypadku zwykłych gadżetów. Dotyczy to zwłaszcza urządzeń cyfrowych stosowanych bezpośrednio w szpitalach.

Wynika to w dużej mierze z konieczności ochrony pacjentów przed zakażeniami – zwłaszcza gdy mowa o cyfrowych instrumentach chirurgicznych, które mają kontakt z krwią lub płynami ustrojowymi. – Często projektuje się je jako jednorazowe, ponieważ ze względu na wbudowaną elektronikę ich sterylizacja jest niezwykle trudna lub wręcz niemożliwa – tłumaczy Faludi.

Ratunkiem jest budowa modułowa

Faludi brał udział w finansowanym przez UE projekcie Digital Health in Circular Economy (DiCE). Inicjatywa ta ma pomóc w takim projektowaniu cyfrowego sprzętu medycznego, by możliwe było odzyskiwanie z niego cennych surowców bez jakiegokolwiek narażania bezpieczeństwa pacjentów.

Rozwiązaniem może być tzw. projektowanie modułowe. Pozwala ono na łatwe oddzielenie komponentów elektronicznych od tych części urządzenia, które muszą być wymieniane przy każdym pacjencie. Dzięki temu bazowy, drogi sprzęt elektroniczny mógłby być używany wielokrotnie.

Czteroletni projekt – w który zaangażowano mieszkańców, szpitale i producentów z dziewięciu krajów UE – przyniósł obiecujące wnioski. Okazało się na przykład, że wprowadzenie wielorazowych kabli do EKG (które standardowo wyrzuca się po jednym użyciu) zmniejsza obciążenie środowiska o 81 do nawet 94 procent.

Wdrożenie zmian utrudniają jednak restrykcyjne i niejednolite przepisy dotyczące utylizacji odpadów medycznych, które często opierają się na domniemanych, a nie faktycznych zagrożeniach biologicznych. Szacuje się, że około 85 procent odpadów szpitalnych w ogóle nie jest zakaźnych, a mimo to trafiają one do tych samych czerwonych pojemników co odpady niebezpieczne. Lepsza segregacja oraz unijne standardy dla niezakaźnych odpadów szpitalnych mogłyby całkowicie zmienić tę sytuację.

„Zielone zachęty”, czyli jak przekonać nas do recyklingu

Urządzenia medyczne używane w domach, jak aparaty do mierzenia ciśnienia czy glukometry, dzielą los zwykłej elektroniki – często lądują zapomniane w szufladach, bo pacjenci po prostu nie wiedzą, gdzie powinni je wyrzucić – przyznaje Magdalena Charytanowicz z WEEE Forum, która również wspierała projekt DiCE.

Projekty pilotażowe przeprowadzone w Belgii, Hiszpanii i Słowenii pokazały jednak światełko w tunelu. Kiedy zaoferowano ludziom opcję darmowego odesłania sprzętu pocztą oraz ustawiono specjalne punkty zbiórki w miejscach publicznych, aż 60 procent badanych chętnie oddało niepotrzebne urządzenia. Warunek był jeden: proces musiał być prosty.

– Kluczem do sukcesu jest włączenie recyklingu w nasze codzienne nawyki – podsumowuje Charytanowicz. Dodaje też, że świetnie sprawdzają się odpowiednie motywacje społeczno-psychologiczne – np. świadomość, że oddając urządzenie do przetworzenia, pomagasz zadbać o zdrowie innej osoby.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Angielskiej DW.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Rynek taniej elektroniki (fast-tech) przeżywa boom.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Era%20taniej%20elektroniki%3A%20Kupujemy%20tanio%2C%20wyrzucamy%20szybko.%20I%20tracimy%20miliony&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79692762&x4=11398&x5=Era%20taniej%20elektroniki%3A%20Kupujemy%20tanio%2C%20wyrzucamy%20szybko.%20I%20tracimy%20miliony&x6=1&x7=%2Fpl%2Fera-taniej-elektroniki-kupujemy-tanio-wyrzucamy-szybko-i-tracimy-miliony%2Fa-79692762&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261018&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/era-taniej-elektroniki-kupujemy-tanio-wyrzucamy-szybko-i-tracimy-miliony/a-79692762?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2023/bpol231117_001_metaleziemltrwide_2_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2023/bpol231117_001_metaleziemltrwide_2_01r_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2023/bpol231117_001_metaleziemltrwide_2_01r.jpg&title=Era%20taniej%20elektroniki%3A%20Kupujemy%20tanio%2C%20wyrzucamy%20szybko.%20I%20tracimy%20miliony

Item 114
Id 79692323
Date 2026-10-18
Title Finał sezonu na grzybobranie. Niemiecki raport ujawnia liczbę zatrucia grzybami
Short title Zatrucia grzybami w Niemczech. Nawet kilkaset hospitalizacji rocznie
Teaser W ciągu ostatniej dekady w Niemczech z powodu zatrucia grzybami do szpitali trafiało średnio od 280 do 680 osób rocznie – wynika z danych, na które powołuje się Federalny Instytut Oceny Ryzyka.

Jak podkreśla Federalny Instytut Oceny Ryzyka, mimo dużej liczby hospitalizacji do zgonów wskutek tragicznej pomyłki dochodzi sporadycznie – w analogicznym okresie oficjalne raporty rejestrowały od zera do siedmiu śmiertelnych przypadków rocznie.

Więcej grzybów, większe zagrożenie

Eksperci z BfR zwracają uwagę, że statystyki mocno wahają się z roku na rok, a spore znaczenie mogą mieć też konkretne regiony. Poszczególne grzyby trujące potrzebują bowiem określonych warunków do wzrostu. Ryzyko zatrucia gwałtownie rośnie w tzw. latach grzybowych, gdy aura wyjątkowo sprzyja wysypowi w lasach

Trzeba też pamiętać o szarej strefie – nie każdy poszkodowany trafia na oddział ratunkowy lub dzwoni po pomoc.

Eksperci ostrzegają: łatwo o pomyłkę

– W Niemczech rosną silnie toksyczne gatunki, które są łudząco podobne do tych jadalnych. Taka pułapka bywa groźna nawet dla doświadczonych zbieraczy – ostrzega Yuri Bruinen de Bruin, szef Krajowego Rejestru Zatruć w instytucie BfR.

Jak wyjaśnia ekspert, amatorzy leśnych zbiorów w Niemczech najczęściej szukają popularnych gatunków, takich jak pieczarka łąkowa czy gołąbek zielonawy. To właśnie one są nagminnie mylone ze śmiertelnie trującym muchomorem sromotnikowym. Zawarte w nim toksyny prowadzą do nieodwracalnego uszkodzenia wątroby, przez co nawet zjedzenie niewielkiego fragmentu kapelusza może skończyć się tragicznie.

Jak podaje agencja, szczególnie narażone są dzieci oraz osoby starsze. Nawet znikoma ilość trujących grzybów może doprowadzić do poważnego uszczerbku na zdrowiu. Objawy zatrucia to m.in. nudności, ból brzucha i wymioty.

(DPA/przy)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W Niemczech z powodu zatrucia grzybami do szpitali trafia 280–680 osób rocznie – podaje Federalny Instytut Oceny Ryzyka.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Fina%C5%82%20sezonu%20na%20grzybobranie.%20Niemiecki%20raport%20ujawnia%20liczb%C4%99%20zatrucia%20grzybami&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79692323&x4=11400&x5=Fina%C5%82%20sezonu%20na%20grzybobranie.%20Niemiecki%20raport%20ujawnia%20liczb%C4%99%20zatrucia%20grzybami&x6=1&x7=%2Fpl%2Ffina%C5%82-sezonu-na-grzybobranie-niemiecki-raport-ujawnia-liczb%C4%99-zatrucia-grzybami%2Fa-79692323&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261018&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/finał-sezonu-na-grzybobranie-niemiecki-raport-ujawnia-liczbę-zatrucia-grzybami/a-79692323?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/59453231_401.jpg
Image caption W Niemczech rosną silnie toksyczne gatunki, które są łudząco podobne do tych jadalnych
Image source D. Maehrmann/blickwinkel/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/59453231_401.jpg&title=Fina%C5%82%20sezonu%20na%20grzybobranie.%20Niemiecki%20raport%20ujawnia%20liczb%C4%99%20zatrucia%20grzybami

Item 115
Id 79691718
Date 2026-10-18
Title Apel „Die Welt” do rządu w Berlinie. Chodzi o wsparcie dla polskich ofiar wojny
Short title „Die Welt” apeluje o „humanitarny gest” wobec Polaków
Teaser Brak finansowej pomocy dla polskich ofiar niemieckiej okupacji jest „moralnym bankructwem” niemieckiego rządu – pisze dziennik „Die Welt”, wzywając do szybkiego podjęcia decyzji.

Niemiecki dziennik „Die Welt” w niedzielę (18.10.2026) na swoim portalu wezwał rząd w Berlinie do podjęcia szybkiej decyzji w sprawie zadośćuczynienia podkreślając, że jest to „ostatnia okazja” do załatwienia tego problemu.

W aktualnym projekcie budżetu nie ma pieniędzy dla ofiar

Autor, warszawski korespondent „Die Welt” Philipp Fritz wspomniał o wypowiedzi zastępcy rzecznika niemieckiego MSZ Josefa Hintersehera, który pod koniec września powiedział, że „nie ma decyzji (w sprawie humanitarnego gestu), czego odbiciem jest aktualny projekt budżetu”.

Hinterseher potwierdził tym samym to, co wielu obserwatorów przeczuwało – byli więźniowie obozów koncentracyjnych i gett, osoby, które przeżyły marsze śmierci, byli robotnicy przymusowi i powstańcy, którzy jeszcze żyją w Polsce, nie dostaną żadnego odszkodowania, żadnej jednorazowej wypłaty bądź wypłacanej co miesiąc emerytury – czytamy w „Die Welt”. Fritz pisze o „moralnym bankructwie”.

Autor przypomniał, że rozmowy o odszkodowaniach dla ostatnich żyjących ofiar niemieckiej okupacji w Polsce toczą się od lat. „Chodzi o grupę od 30 tysięcy do 50 tysięcy osób, które mają ponad 90 lat, są często samotne i chore. Ich liczba co roku zmniejsza się. Brak wyników w rozmowach przyjmowany jest w Polsce z żalem i gniewem” – podkreślił Fritz.

Czy Niemcy czekają, aż ofiary umrą?

Jego zdaniem trudno oprzeć się wrażeniu, że Niemcom „udaje się stawianie głazów pamięci, ale nie potrafią pomóc konkretnym ofiarom, gdy jest to konieczne”. Niemała liczba Polaków uważa, że potomkowie sprawców w Berlinie "po prostu czekają, aż ofiary umrą i niewygodny temat sam się rozwiąże” – zaznacza „Die Welt”. Rodziny ofiar nie zapomną tego Niemcom – ostrzega Fritz.

Autor podkreślił, że polski rząd nie domaga się od Niemiec reparacji lecz „zadośćuczynienia”. W ten sposób premier Donald Tusk „wrzucił piłkę na boisko rządu Niemiec, umożliwiając mu podjęcie działań i udzielenia ofiarom konkretnej pomocy za pomocą gestu uznania dla cierpień i stosunkowo niewielkiej sumy pieniędzy, a tym samym przysłużenia się pojednaniu i relacjom niemiecko-polskim”.

Fritz zwraca uwagę na krążące pogłoski, że urzędnicy niemieckiego MSZ w zamian za odszkodowania domagają się gwarancji ze strony Polski, że w przyszłości nie będą wysuwane kolejne roszczenia. „Jeżeli to prawda, to byłoby to wysoce nieprzyzwoite” – ocenił autor.

Kanclerz Merz może uzupełnić budżet o pieniądze dla poszkodowanych

„Kanclerz Friedrich Merz, w porozumieniu z odpowiedzialnymi ministerstwami – spraw zagranicznych i finansów, powinien uzupełnić projekt budżetu o kwotę przeznaczoną dla ofiar. Byłby to późny, ale wielki i moralnie słuszny gest” – pisze Fritz.

W przypadku dalszych opieszałych działań rządu, sprawę zadośćuczynienia powinno wziąć w swoje ręce niemieckie społeczeństwo obywatelskie poprzez zbiórkę pieniędzy dla ofiar. Do takiej akcji powinny włączyć się także niemieckie koncerny, które w czasie wojny wykorzystywały polskich robotników przymusowych.

Niemcy, a przede wszystkim niemiecki rząd, mają okazję, żeby pokazać, że za hasłami o odpowiedzialności wobec ofiar kryje się coś konkretnego. Że postępują zgodnie z moralnym kompasem wbrew przeciwnym nastrojom. Konieczny jest pośpiech" - pisze w konkluzji Philipp Fritz w „Die Welt” podkreślając, że jest to "ostatnia szansa Niemiec".

„Die Welt” poruszał w ostatnim czasie kilkakrotnie kwestię pomocy finansowej dla polskich ofiar niemieckiej okupacji. W tym tygodniu o tym problemie pisał też dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na Facebooku! >>

Short teaser „Die Welt” wzywa niemiecki rząd do szybkiego podjęcia decyzji w sprawie finansowej pomocy dla polskich ofiar okupacji.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Apel%20%E2%80%9EDie%20Welt%E2%80%9D%20do%20rz%C4%85du%20w%20Berlinie.%20Chodzi%20o%20wsparcie%20dla%20polskich%20ofiar%20wojny&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79691718&x4=11397&x5=Apel%20%E2%80%9EDie%20Welt%E2%80%9D%20do%20rz%C4%85du%20w%20Berlinie.%20Chodzi%20o%20wsparcie%20dla%20polskich%20ofiar%20wojny&x6=1&x7=%2Fpl%2Fapel-die-welt-do-rz%C4%85du-w-berlinie-chodzi-o-wsparcie-dla-polskich-ofiar-wojny%2Fa-79691718&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261018&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/apel-die-welt-do-rządu-w-berlinie-chodzi-o-wsparcie-dla-polskich-ofiar-wojny/a-79691718?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/72232464_401.jpg
Image caption Polscy robotnicy przymusowi nadzorowani przez niemieckich żołnierzy
Image source picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/72232464_401.jpg&title=Apel%20%E2%80%9EDie%20Welt%E2%80%9D%20do%20rz%C4%85du%20w%20Berlinie.%20Chodzi%20o%20wsparcie%20dla%20polskich%20ofiar%20wojny

Item 116
Id 79691341
Date 2026-10-18
Title Nocny incydent na strategicznym lotnisku w Niemczech. Ktoś zniszczył ogrodzenie?
Short title Lotnisko w Lipsku: Służby podejrzewają taranowanie ogrodzenia
Teaser Na lotnisku w Lipsku ogrodzenie zostało najprawdopodobniej uszkodzone przez pojazd – informuje policja. Ruch lotniczy jest ograniczony.

Jak poinformowała lokalna policja, choć ślady na lotnisku w Lipsku wskazują na taranowanie, na miejscu nie znaleziono ani podejrzanych osób ani porzuconego auta.

Uszkodzenie konstrukcji zauważono późnym wieczorem w sobotę (17.10). Zamknięto północny pas startowy i wstrzymano na nim ruch lotniczy. Bez zakłóceń działa natomiast pas południowy – policja precyzuje, że samoloty mogą tam normalnie startować i lądować.

Teren portu lotniczego przeszukały policja federalna oraz landowa. Służby zapowiedziały zaintensyfikowanie działań poszukiwawczych przy wsparciu dodatkowych jednostek, które mają pomóc w wyjaśnieniu przyczyn zdarzenia.

Próba zamachu w sierpniu

O lotnisku w Lipsku było głośno na początku sierpnia, gdy w pobliżu ukraińskich samolotów transportowych wykryto drona z ładunkiem wybuchowym. Port ten stanowi główny węzeł przeładunkowy dla pomocy wojskowej trafiającej do Ukrainy.

Rząd federalny jednoznacznie obarczył Rosję odpowiedzialnością za tamtą próbę zamachu i zapowiedział wprowadzenie nowych sankcji. Moskwa odpiera te zarzuty.

(AFP/przy)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Na lotnisku w Lipsku ogrodzenie zostało najprawdopodobniej uszkodzone przez pojazd – informuje policja.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Nocny%20incydent%20na%20strategicznym%20lotnisku%20w%20Niemczech.%20Kto%C5%9B%20zniszczy%C5%82%20ogrodzenie%3F%0A&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79691341&x4=11400&x5=Nocny%20incydent%20na%20strategicznym%20lotnisku%20w%20Niemczech.%20Kto%C5%9B%20zniszczy%C5%82%20ogrodzenie%3F%0A&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnocny-incydent-na-strategicznym-lotnisku-w-niemczech-kto%C5%9B-zniszczy%C5%82-ogrodzenie%2Fa-79691341&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261018&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nocny-incydent-na-strategicznym-lotnisku-w-niemczech-ktoś-zniszczył-ogrodzenie/a-79691341?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79691218_401.jpg
Image caption Uszkodzone ogrodzenie na lotnisku w Lipsku
Image source Erik-Holm Langhof/EHL Media/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79691218_401.jpg&title=Nocny%20incydent%20na%20strategicznym%20lotnisku%20w%20Niemczech.%20Kto%C5%9B%20zniszczy%C5%82%20ogrodzenie%3F

Item 117
Id 79689063
Date 2026-10-18
Title Dlaczego Starlink jest tak ważny dla Ukrainy?
Short title Starlink na wojnie. Jak bardzo Ukraina zależy od Muska
Teaser Starlink jest kluczowy dla łączności i dronów Ukrainy. Jego ograniczenie mogłoby poważnie utrudnić działania na froncie. Jak duże jest uzależnienie kraju od tego systemu i jakie konsekwencje miałaby jego awaria?

Mało który system techniczny odegrał w wojnie w Ukrainie tak ważną rolę jak Starlink. System ma kluczowe znaczenie dla komunikacji, rozpoznania i operacji dronowych ukraińskich sił zbrojnych. Są poważne obawy, że satelitarny internet Elona Muska może zostać ograniczony lub spowolniony, a nawet całkowicie wyłączony. Ostatnio Kijów ponownie informował o zakłóceniach i ograniczeniach w korzystaniu z sieci.

Jak Starlink ratuje łączność

Od początku rosyjskiej inwazji na pełną skalę w 2022 roku Ukraina szeroko korzysta z internetu satelitarnego amerykańskiej firmy SpaceX. Tam, gdzie infrastruktura została zniszczona lub nie działają sieci komórkowe, żołnierze mogą nadal wymieniać dane i komunikować się za pośrednictwem Starlinka.

Według Centrum Polityki Bezpieczeństwa (CSS) przy Politechnice Federalnej ETH w Zurychu w Ukrainie działa obecnie około 50 tys. terminali Starlink, według stanu z 2025 roku. Terminale to specjalne urządzenia nadawczo-odbiorcze systemu, które umożliwiają komunikację na polu walki. Za ich pośrednictwem przekazywane są również rozkazy między szczeblami dowodzenia i odbierane obrazy z dronów.

Duże znaczenie systemu wynika także z wydarzeń z początku wojny. Według analizy CSS system satelitarny KA-SAT, z którego korzystała Ukraina, stał się celem cyberataku na kilka godzin przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji. W tej sytuacji Starlink szybko zyskał duże znaczenie jako alternatywna infrastruktura komunikacyjna.

Starlink i Starshield: system cywilny i wojskowy

Pojęcia Starlink i Starshield są często mylone.

Starlink to komercyjna usługa internetu satelitarnego oferowana przez SpaceX. Starshield jest natomiast przeznaczony specjalnie dla instytucji państwowych i wojska. System wykorzystuje tę samą infrastrukturę techniczną, ale został zaprojektowany z myślą o zastosowaniach związanych z bezpieczeństwem i obronnością.

Rozróżnienie jest istotne, ponieważ najnowsze doniesienia o ograniczeniach dotyczą najwyraźniej przede wszystkim systemów wykorzystywanych do celów wojskowych. Elon Musk oświadczył, że systemy Starshield są kontrolowane przez rząd USA, podczas gdy Starlink pozostaje komercyjną usługą SpaceX.

Starlink i wojna dronów

Oprócz komunikacji Starlink jest wykorzystywany przede wszystkim w operacjach z użyciem dronów. System zapewnia połączenie z internetem także łodziom oraz dronom morskim i powietrznym.

Dzięki temu obraz wideo może być przesyłany niemal w czasie rzeczywistym, a drony mogą być sterowane na dużych odległościach. Ukraina wykorzystuje takie systemy zarówno podczas misji rozpoznawczych, jak i ataków daleko za linią frontu.

Według ETH w Zurychu tymi kanałami komunikacyjnymi przekazywane są również obrazy oraz współrzędne GPS rosyjskich pozycji jednostkom artylerii w celu koordynowania operacji.

Co oznaczałoby ograniczenie Starlinka

Według doniesień ukraińskich mediów SpaceX tymczasowo wprowadził limit prędkości przemieszczania się terminali Starlink. Miał on wynosić od 110 do 160 kilometrów na godzinę.

Gdyby takie ograniczenie rzeczywiście obowiązywało, miałoby bezpośrednie konsekwencje dla szybko latających ukraińskich dronów, z których część osiąga prędkość do 300 kilometrów na godzinę.

Po zerwaniu połączenia niemożliwe byłoby przesyłanie aktualnego obrazu wideo, a systemami nie można byłoby dłużej sterować w czasie rzeczywistym. Drony musiałyby więc część misji kontynuować „na ślepo”.

Ograniczenie lub całkowite wyłączenie Starlinka nie tylko utrudniłoby zatem komunikację, ale wpłynęłoby również na ukraińskie operacje dronowe i inne działania wojskowe.

Więcej niż internet satelitarny

Starlink i wojskowy Starshield są jednak tylko jednym z istotnych elementów ukraińskiej obrony. Ukraina otrzymuje od zachodnich partnerów również dane rozpoznawcze dotyczące m.in. rosyjskich nalotów, startów rakiet, ruchów wojsk czy pozycji obrony przeciwlotniczej, a tym samym możliwych tras pozwalających ominąć obronę.

Informacje te pomagają zarówno w obronie powietrznej, jak i podczas własnych ataków. Ukraińskie operacje dronowe dalekiego zasięgu przeciwko celom na terytorium Rosji byłyby bez tych informacji znacznie trudniejsze.

Oba elementy są szczególnie skuteczne, gdy działają razem. Dane rozpoznawcze dostarczają informacji o możliwych celach i trasach, a Starlink pozwala szybko przekazywać je jednostkom i z nich korzystać.

Dlatego doniesienia o ograniczonej dostępności amerykańskich danych rozpoznawczych budzą równie duże zaniepokojenie jak możliwość ograniczenia Starlinka. Inne państwa NATO, takie jak Wielka Brytania czy Francja, również mogą dostarczać dane rozpoznawcze, jednak jak dotąd nie są w stanie całkowicie zastąpić Stanów Zjednoczonych.

Strategiczna zależność współczesnych armii

W Europie istnieje kilka alternatyw dla Starlinka, m.in. Eutelsat/OneWeb. Nie wiadomo jednak, czy w warunkach wojennych mogą dorównać możliwościom Starlinka, ponieważ dotychczas nie zostało to przetestowane na dużą skalę.

Powracające obawy dotyczące możliwych ograniczeń pokazują, że łączność satelitarna stała się kluczowym elementem ukraińskiej obrony.

Korzystanie z usług jednego dostawcy ułatwia wprawdzie funkcjonowanie systemu, ale pokazuje również, jak bardzo współczesne siły zbrojne stały się zależne od prywatnych firm technologicznych. Eksperci dostrzegają w tym zasadniczą zmianę sposobu prowadzenia wojny.

Z drugiej strony skuteczne wykorzystanie Starlinka w Ukrainie przyniosło systemowi światową rozpoznawalność.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Starlink jest kluczowy dla łączności i dronów Ukrainy. Jego ograniczenie mogłoby poważnie utrudnić działania na froncie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Dlaczego%20Starlink%20jest%20tak%20wa%C5%BCny%20dla%20Ukrainy%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79689063&x4=11395&x5=Dlaczego%20Starlink%20jest%20tak%20wa%C5%BCny%20dla%20Ukrainy%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fdlaczego-starlink-jest-tak-wa%C5%BCny-dla-ukrainy%2Fa-79689063&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261018&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/dlaczego-starlink-jest-tak-ważny-dla-ukrainy/a-79689063?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Dlaczego%20Starlink%20jest%20tak%20wa%C5%BCny%20dla%20Ukrainy%3F

Item 118
Id 79688354
Date 2026-10-17
Title E20 coraz bliżej stacji. Nowe auta spalinowe także po 2035?
Short title Niemcy chcą więcej biopaliw. E20 na stacjach?
Teaser Niemcy chcą zwiększenia domieszki biopaliw, co mogłoby otworzyć drogę paliwu E20. Pomysł wiąże się z niemiecko-francuską inicjatywą na rzecz złagodzenia unijnych przepisów dotyczących nowych aut spalinowych po 2035 roku.

Około 15 lat po wprowadzeniu paliwa E10 w całych Niemczech wkrótce może nastąpić kolejny krok w kierunku E20, przynajmniej jeśli zależy to od ministra transportu Steffena Bilgera.

„Obecnie wraz z moim francuskim odpowiednikiem zabiegamy o zwiększenie domieszki biopaliw” – powiedział polityk CDU gazecie „Augsburger Allgemeine”, odpowiadając na pytanie, w jaki sposób zamierza w zamian uwzględnić kwestię ochrony klimatu: „Na przykład na stacjach można byłoby tankować E20”.

Oznaczenia E5 i E10 wskazują maksymalny udział bioetanolu w benzynie. W przypadku E20 maksymalna domieszka wynosiłaby 20 procent.

Inicjatywa Bilgera wiąże się z najnowszym niemiecko-francuskim wystąpieniem przeciwko rygorystycznemu odejściu od nowych samochodów spalinowych od 2035 roku. Kanclerz Friedrich Merz (CDU) podsumował porozumienie z Paryżem słowami: „Odejście od samochodów spalinowych przejdzie tym samym do historii”.

E20 jest już testowane

E20 nie jest całkowitą nowością. Według wcześniejszych informacji ADAC paliwo jest już testowane w Mannheim.

„Paliwo z domieszką bioetanolu wynoszącą do 20 procent jest jednak na razie testowane wyłącznie w ramach zamkniętego testu flotowego” – informował latem automobilklub.

Aby kierowcy mogli tankować benzynę z maksymalnie 20-procentową domieszką bioetanolu, czyli Super E20, konieczna jest zmiana normy jakości benzyn DIN EN 228, która obecnie dopuszcza maksymalnie 10-procentową zawartość etanolu – podał ADAC.

Według automobilklubu AvD kierowcy nie muszą obawiać się o swoje samochody przy stosowaniu E20. „W przypadku pojazdów, które zostały już bez ograniczeń dopuszczone przez producenta do stosowania paliwa E10 i są wyposażone w nowoczesne układy paliwowe, stosowanie E20 jest z technicznego punktu widzenia bezpieczne” – podał AvD w komunikacie opublikowanym wiosną.

Niemcy chcą złagodzenia przepisów

Przedstawiciele państw UE i Parlamentu Europejskiego uzgodnili w 2022 roku, że od 2035 roku nowe samochody w UE nie będą mogły podczas eksploatacji emitować szkodliwego dla klimatu dwutlenku węgla (CO2). W przeciwnym razie grożą kary finansowe.

W grudniu Komisja Europejska zaproponowała, by nadal można było rejestrować nowe samochody z silnikami spalinowymi. Propozycja jest obecnie przedmiotem obrad Parlamentu Europejskiego i państw UE. Bez ich zgody plan nie wejdzie w życie.

Niemcy i branża motoryzacyjna od dawna opowiadały się za złagodzeniem uzgodnionych wcześniej zasad dotyczących aut spalinowych. Berlin i Paryż porozumiały się teraz w sprawie wspólnych propozycji dotyczących przyszłości samochodów spalinowych i elektrycznych.

Według planów producenci mogliby także po 2035 roku sprzedawać nowe samochody spalinowe i hybrydowe bez ryzyka kar finansowych. Niemiecko-francuskie porozumienie mogłoby umożliwić zdobycie większości w Radzie UE.

Bilger uznał zakaz dotyczący samochodów spalinowych w jego dotychczasowej formie za błąd. „Rząd realizuje to, co obiecał: korektę dotychczasowego kursu i większą otwartość technologiczną” – powiedział, jak podano w komunikacie jego ministerstwa.

„Również po 2035 roku pojazdy z silnikami spalinowymi będą mogły być rejestrowane i użytkowane, jeśli będą korzystać z paliw odnawialnych. Paliwa odnawialne mogą bowiem także w przyszłości wnieść istotny wkład w ochronę klimatu” – dodał.

Branża motoryzacyjna podzielona

Największy niemiecki producent samochodów Volkswagen określił wspólne stanowisko Niemiec i Francji jako silny sygnał dla Europy i jej zdolności do działania.

– Propozycja Berlina i Paryża to duży krok naprzód – oświadczył rzecznik koncernu VW: „Francja i Niemcy proponują kilka sensownych elastycznych rozwiązań w zakresie regulacji emisji CO2 dla flot samochodowych”.

Prezes niemieckiego stowarzyszenia branży motoryzacyjnej VDA Hildegard Müller oceniła natomiast, że niemiecko-francuskie porozumienie w istotnych punktach nadal nie idzie wystarczająco daleko w stosunku do koniecznych zmian.

„W negocjacjach w Radzie i Parlamencie istnieje zatem dalsza potrzeba rozmów i dostosowań” – cytuje ją komunikat VDA. Jako przykład wskazała „specyficzne uwarunkowania sektora pojazdów użytkowych”, których nie uwzględniono ani w propozycji Komisji Europejskiej, ani w niemiecko-francuskim dokumencie.

Premier Dolnej Saksonii Olaf Lies (SPD), który zasiada w radzie nadzorczej Volkswagena, zapewnił w Deutschlandfunk, że nikt nie ma wątpliwości, iż droga prowadzi w kierunku elektromobilności. Przemysł motoryzacyjny musi jednak zarabiać pieniądze, by móc finansować transformację. Potrzebna jest również stabilność zatrudnienia.

Zaległości w sieci ładowania

Zdaniem Bilgera możliwości ładowania samochodów elektrycznych nie wszędzie w Europie są dostatecznie rozwinięte.

– Nie każdy ma możliwość ładowania w domu lub w pracy – powiedział minister: „W Niemczech jesteśmy bardzo dobrze przygotowani pod względem publicznej sieci ładowania. Ale inne kraje w Europie, których również mają dotyczyć regulacje dotyczące aut spalinowych, mają jeszcze bardzo dużo do nadrobienia w rozbudowie infrastruktury ładowania”.

W wielu krajach świata przejście na samochody elektryczne potrwa dłużej. Bilger uważa jednak, że niemieccy producenci samochodów powinni także w przyszłości eksportować swoje pojazdy na te rynki.

(DPA/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Niemcy chcą zwiększyć udział biopaliw. E20 może trafić na stacje w związku ze zmianami dotyczącymi aut spalinowych.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::E20%20coraz%20bli%C5%BCej%20stacji.%20Nowe%20auta%20spalinowe%20tak%C5%BCe%20po%202035%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79688354&x4=11398&x5=E20%20coraz%20bli%C5%BCej%20stacji.%20Nowe%20auta%20spalinowe%20tak%C5%BCe%20po%202035%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fe20-coraz-bli%C5%BCej-stacji-nowe-auta-spalinowe-tak%C5%BCe-po-2035%2Fa-79688354&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261017&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/e20-coraz-bliżej-stacji-nowe-auta-spalinowe-także-po-2035/a-79688354?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=E20%20coraz%20bli%C5%BCej%20stacji.%20Nowe%20auta%20spalinowe%20tak%C5%BCe%20po%202035%3F

Item 119
Id 79687944
Date 2026-10-17
Title „FAS”: zatrzymany pod zarzutem szpiegostwa były szef BND August Hanning przez lata miał kontakty z bliskim współpracownikiem Putina
Short title „FAS”: były szef wywiadu RFN miał kontakty z Kremlem
Teaser Zatrzymany pod zarzutem szpiegostwa były szef niemieckiego wywiadu zagranicznego BND August Hanning utrzymywał kontakty z kręgiem osób związanych z prezydentem Rosji Władimirem Putinem – pisze niemiecka gazeta.

„Nic jeszcze nie jest udowodnione, ale jeśli wierzyć śledczym, Hanning miał co najmniej dwóch klientów. Pierwszym mógł być Azerbejdżan. Federalna Prokuratura nie wymieniła co prawda żadnego konkretnego kraju, ale źródła w aparacie bezpieczeństwa potwierdziły, że (prokuratura) ma na oku właśnie ten kraj” – czytamy we „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” (FAS).

Materiał jest od soboty dostępny na portalu „FAS”, papierowe wydanie ukaże się w niedzielę. Hanning kierował niemieckim wywiadem w latach 1998 – 2005, a następnie, do 2009 r. zajmował stanowisko sekretarza stanu w MSW. Po przejściu na emeryturę zajmował się doradztwem w sprawach dotyczących bezpieczeństwa.

Nie wiadomo, kto był drugim klientem – zaznacza redakcja. Prokuratura Federalna podała, że Hanning utrzymywał „intensywne kontakty” z członkiem „innej” służby wywiadowczej. Ze źródeł pochodzących z kręgów władz bezpieczeństwa słychać, że raczej nie chodzi o Rosję.

Kontakty Hanninga z doradcą Putina

„FAS” podkreśla, że po przejściu na emeryturę w 2009 r. Hanning utrzymywał stałe kontakty z Nikołajem Patruszewem, bliskim współpracownikiem Putina. Patruszew jest od dekad związany z prezydentem i jest „jego echem”, gdy chodzi o oczernianie Ukraińców, Polaków, Finów czy ogólnie Zachodu.

Niemiecka gazeta opisuje obszernie powiązania między obu Rosjanami, którzy są niemal rówieśnikami, pochodzą z Petersburga i zaczynali kariery w KGB.

„FAS” przypuszcza, że Hanning nawiązał kontakt z Patruszewem jeszcze w czasach, kiedy kierował BND. W 2000 r. odwiedził zniszczone czeczeńskie miasta Grozny i Gudermes. Wizytę krytykowała partia Zieloni oraz organizacje broniące praw człowieka.

Po przejściu na emeryturę, Hanning kontynuował kontakty z Patruszewem, co – jak zastrzega „FAS” – nie oznacza, że zdradzał stronie rosyjskiej tajemnice. W 2014 r., krótko po aneksji Krymu, Hanning znów rozmawiał z Patruszewem. Źródło przychylnie nastawione do Hanninga twierdzi, że były szef BND chciał ostrzec stronę rosyjską przed konsekwencjami.

W 2016 r. Hanning uczestniczył w konferencji bezpieczeństwa w Moskwie. Opowiedział się za współpracą z Rosją w walce z terroryzmem i krytykował nałożone na Rosję sankcje. Uważał, że „problem” ukraiński należy rozwiązać wspólnie z Rosją.

Kontakty były kontynuowane?

Do kolejnego spotkania doszło w 2019 r. przy okazji posiedzenia „Rady Arktycznej”. Na zdjęciu z tego spotkania, w samym środku znajduje się Patruszew, a „obok niego, na miejscu honorowym uśmiechnięty emeryt – Hanning” – czytamy w „FAS”.

Adwokat Hanninga nie odpowiedział na pytanie, czy po ataku Rosji na Ukrainę w 2022 r. doszło do kolejnych spotkań z Patruszewem.

„FAS” zaznacza, że pomimo spotkań, Patruszew nie musi być przedstawicielem „innej” służby, zaliczanej przez Prokuraturę Federalną do odbiorców tajnych informacji od Hanninga. Kontakty pozwalają jednak poznać osobowość i sposób myślenia byłego szefa BND.

Według Hansa-Georga Maassena, zwolnionego przez Angelę Merkel w 2018 r. byłego szefa Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji, Hanning uważa, że chociaż Rosja prowadzi wojnę napastniczą, to w Moskwie istnieją „ludzie rozumiejący Niemcy”, z którymi nie należy zrywać kontaktu. Putin nie jest jego zdaniem najgorszy, po nim przyjdzie zapewne ktoś gorszy.

Azerbejdżan i bezpieczeństwo energetyczne

Przechodząc do Azerbejdżanu, „FAS” podkreśla znaczenie tego kraju dla energetycznego bezpieczeństwa UE i Niemiec. Prezydent kraju Ilham Alijew zabiega o poparcie Niemiec – nie zawsze uczciwymi metodami. W minionych latach dwaj posłowie do Bundestagu otrzymali kary więzienia w zawieszeniu za przyjęcie łapówek od azerbejdżańskiego reżimu. Od 2022 r. Alijew był sześć razy w Niemczech. Hanning należał długo do zarządu Niemiecko-Azerbejdżańskiego Forum, w którym ważną rolę odgrywają koncerny paliwowe.

„Takie kontakty mogą być pożyteczne, ponieważ ropa naftowa i gaz z Azerbejdżanu są w dobie rosnących cen energii ważne dla Europy. Z drugiej strony kontakty są problematyczne, ponieważ Azerbejdżan podejrzewany jest o udzielanie Putinowi pomocy w obchodzeniu zachodnich sankcji” – czytamy w „FAS”. Informacje, którymi dysponował Hanning, były dla Alijewa z pewnością interesujące – pisze w podsumowaniu „FAS” zaznaczając, że w przypadku byłego szefa BND też obowiązuje domniemanie niewinności.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Zatrzymany za szpiegostwo były szef wywiadu utrzymywał kontakty z kręgiem osób związanych z Putinem – pisze „FAS”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::%E2%80%9EFAS%E2%80%9D%3A%20zatrzymany%20pod%20zarzutem%20szpiegostwa%20by%C5%82y%20szef%20BND%20August%20Hanning%20przez%20lata%20mia%C5%82%20kontakty%20z%20bliskim%20wsp%C3%B3%C5%82pracownikiem%20Putina&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79687944&x4=11397&x5=%E2%80%9EFAS%E2%80%9D%3A%20zatrzymany%20pod%20zarzutem%20szpiegostwa%20by%C5%82y%20szef%20BND%20August%20Hanning%20przez%20lata%20mia%C5%82%20kontakty%20z%20bliskim%20wsp%C3%B3%C5%82pracownikiem%20Putina&x6=1&x7=%2Fpl%2Ffas-zatrzymany-pod-zarzutem-szpiegostwa-by%C5%82y-szef-bnd-august-hanning-przez-lata-mia%C5%82-kontakty-z-bliskim-wsp%C3%B3%C5%82pracownikiem-putina%2Fa-79687944&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261017&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/fas-zatrzymany-pod-zarzutem-szpiegostwa-były-szef-bnd-august-hanning-przez-lata-miał-kontakty-z-bliskim-współpracownikiem-putina/a-79687944?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79565366_401.jpg
Image caption August Hanning
Image source Michael Kappeler/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79565366_401.jpg&title=%E2%80%9EFAS%E2%80%9D%3A%20zatrzymany%20pod%20zarzutem%20szpiegostwa%20by%C5%82y%20szef%20BND%20August%20Hanning%20przez%20lata%20mia%C5%82%20kontakty%20z%20bliskim%20wsp%C3%B3%C5%82pracownikiem%20Putina

Item 120
Id 79687550
Date 2026-10-17
Title Merz zaostrza kurs wobec AfD i Partii Lewicy. Grozi wykluczeniem z CDU i ostrzega SPD, że koalicja nie będzie trwać za wszelką cenę
Short title Merz grozi wykluczeniem z CDU za głosowanie na AfD
Teaser Kanclerz Friedrich Merz zagroził wykluczeniem z CDU politykom głosującym na kandydatów AfD. Jednocześnie ostrzegł SPD, że dalsze trwanie koalicji nie jest dla niego celem za wszelką cenę i zażądał realizacji ustaleń.

Szef CDU Friedrich Merz ostro odciął się od AfD i Partii Lewicy. W kontekście sytuacji w Saksonii-Anhalt kanclerz zagroził w sobotę (17.10.2026) wykluczeniem z partii w przypadku współpracy z AfD.

– Kto z naszych szeregów uważa, że należy wybierać takich ludzi na stanowiska państwowe, ten absolutnie nie ma co szukać w niemieckiej CDU – podkreślał w wystąpieniu podczas zjazdu Młodej Unii „Deutschlandtag” w Bonn.

Merz przeciw współpracy z Partią Lewicy

Merz odniósł się w ten sposób do podejrzeń, że w nowym parlamencie regionalnym w Magdeburgu posłowie CDU mogli potajemnie poprzeć Tobiasa Rauscha z AfD na stanowisko przewodniczącego landtagu.

W grudniu przewodniczący AfD w tym kraju związkowym Ulrich Siegmund zamierza ponadto ubiegać się o stanowisko premiera.

– Tam, gdzie porządek oparty na wolności w naszym kraju jest celowo atakowany, musimy zająć jasne stanowisko. Musimy opowiedzieć się po stronie wolności, a nie ekstremizmu – podkreślił szef CDU.

Jednocześnie Merz ponowił apel do SPD i Zielonych, by nie dążyli do utworzenia w Berlinie rządu landowego z Partią Lewicy: „Kto chce wzmocnić polityczne centrum i chce, by demokracja w naszym kraju była nadal chroniona, nie może prowadzić rozmów z lewicowymi radykałami, a już na pewno nie może wchodzić z nimi w koalicję”.

– Dla ochrony naszej demokracji nie można na to pozwolić. Skończcie z tym, co próbujecie zainicjować w Berlinie – powiedział, zwracając się do SPD i Zielonych. Politykom tamtejszej Partii Lewicy zarzuca się antysemickie poglądy i kontakty z przestępczością zorganizowaną.

Koalicja z SPD nie za wszelką cenę

Merz odniósł się też do przyszłości rządowej koalicji z SPD. Podkreślił, że chce jej powodzenia, ale nie zamierza zabiegać o jej utrzymanie za wszelką cenę.

„Chciałbym, aby ta koalicja odniosła sukces” – powiedział Merz podczas zjazdu Młodej Unii „Deutschlandtag” w Bonn. „Nie stawiam jednak sukcesu koalicji, czy inaczej mówiąc jej dalszego trwania, ponad politycznymi zadaniami, które musimy wspólnie zrealizować” – podkreślił przewodniczący CDU: „Również dla mnie istnieją granice”.

Kanclerz przypomniał SPD, że unia CDU/CSU jest większym partnerem koalicyjnym w Berlinie. – Musimy sprawić, by w koalicji był wyraźniej widoczny charakter polityki chadeckiej unii” – powiedział. Zapowiedział, że będzie do tego dążył: „Musi być również jasne, kto w tej koalicji jest większym partnerem, a kto mniejszym”.

Merz domaga się realizacji umowy koalicyjnej

Kanclerz podkreślił, że ustalenia między chadecją a socjaldemokracją zapisane w umowie koalicyjnej muszą być przestrzegane przez obie strony.

„Umowa koalicyjna nie stanowi punktu wyjścia do dalszych kompromisów na naszą niekorzyść, lecz jest absolutnym minimum tego, co uzgodniliśmy z SPD i co jest konieczne, aby ponownie poprowadzić nasz kraj do przodu” – powiedział.

Odnosząc się do harmonogramu prac nad pakietem emerytalnym, Merz powiedział, że chadecka unia chce, by jeszcze w tym roku rząd podjął decyzję w sprawie reformy emerytalnej. Pierwsze czytanie w Bundestagu ma się odbyć jeszcze przed końcem roku. Ostateczne głosowanie ma nastąpić na początku przyszłego roku. – To już dawno powinno było nastąpić – podkreślił kanclerz.

(rtr, dpa/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Friedrich Merz grozi wykluczeniem z CDU za głosowanie na kandydatów AfD i stawia SPD warunki dalszego trwania koalicji.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Merz%20zaostrza%20kurs%20wobec%20AfD%20i%20Partii%20Lewicy.%20Grozi%20wykluczeniem%20z%20CDU%20i%20ostrzega%20SPD%2C%20%C5%BCe%20koalicja%20nie%20b%C4%99dzie%20trwa%C4%87%20za%20wszelk%C4%85%20cen%C4%99&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79687550&x4=11395&x5=Merz%20zaostrza%20kurs%20wobec%20AfD%20i%20Partii%20Lewicy.%20Grozi%20wykluczeniem%20z%20CDU%20i%20ostrzega%20SPD%2C%20%C5%BCe%20koalicja%20nie%20b%C4%99dzie%20trwa%C4%87%20za%20wszelk%C4%85%20cen%C4%99&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmerz-zaostrza-kurs-wobec-afd-i-partii-lewicy-grozi-wykluczeniem-z-cdu-i-ostrzega-spd-%C5%BCe-koalicja-nie-b%C4%99dzie-trwa%C4%87-za-wszelk%C4%85-cen%C4%99%2Fa-79687550&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261017&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/merz-zaostrza-kurs-wobec-afd-i-partii-lewicy-grozi-wykluczeniem-z-cdu-i-ostrzega-spd-że-koalicja-nie-będzie-trwać-za-wszelką-cenę/a-79687550?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79686733_401.jpg
Image source Henning Kaiser/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79686733_401.jpg&title=Merz%20zaostrza%20kurs%20wobec%20AfD%20i%20Partii%20Lewicy.%20Grozi%20wykluczeniem%20z%20CDU%20i%20ostrzega%20SPD%2C%20%C5%BCe%20koalicja%20nie%20b%C4%99dzie%20trwa%C4%87%20za%20wszelk%C4%85%20cen%C4%99

Item 121
Id 79687567
Date 2026-10-17
Title Pierwsze takie mistrzostwa w historii. Reprezentacja Niemiec 80+ ze złotym medalem.
Short title Niemcy: Mają ponad 80 lat i właśnie zostali mistrzami świata!
Teaser Reprezentacja Niemiec w kategorii powyżej 80 lat sięgnęła w Australii po historyczny, pierwszy tytuł mistrzów świata w piłce nożnej. Jak przyznają seniorzy, ich sukces to coś więcej niż zwykłe kopanie piłki.

– Musimy zrobić wszystko, by wyciągnąć starszych ludzi z domów i zachęcić ich do uprawiania sportu – podkreśla w rozmowie z niemiecką agencją prasową DPA Michael Rätsch, na co dzień zawodnik Herthy Berlin.

Niemieccy seniorzy wywalczyli złoto w Australii, w Cleveland (stan Queensland), pokonując w wielkim finale reprezentację USA. Choć zasady były nieco ułatwione – grano po ośmiu na małym boisku, a mecze trwały 2x30 minut – to warunki atmosferyczne dały się uczestnikom we znaki.

– Wszyscy mamy twarze spieczone od słońca i schodzi nam skóra. Ale to nie psuje naszej radości – relacjonuje Rätsch.

Mistrzowie mają 75 i 80 lat

W półfinale Niemcy ograli Japonię 3:1, z którą mierzyli się już w fazie grupowej (wtedy wygrali 2:1). To właśnie Rätsch zdobył zwycięską bramkę w grupowym starciu. Jak sam przyznaje, Azjaci zawiesili poprzeczkę wysoko. – W Japonii seniorzy mają własną, profesjonalną ligę. Żeby ich ograć, musieliśmy sięgnąć po sztuczki taktyczne – mówi piłkarz.

To nie jedyny sukces niemieckich seniorów na antypodach. Reprezentacja Niemiec zdominowała także turniej w kategorii powyżej 75 lat, gdzie w finale zagrały... dwie niemieckie drużyny. Walijczycy odebrali jednak Niemcom szansę na absolutny triumf we wszystkich trzech turniejach – w kategorii powyżej 70 lat wyeliminowali jedną niemiecką drużynę w półfinale, a drugą pokonali 1:0 w finale.

(DPA/przy)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Reprezentacja Niemiec w kategorii powyżej 80 lat sięgnęła w Australii po historyczny, pierwszy tytuł mistrzów świata.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Pierwsze%20takie%20mistrzostwa%20w%20historii.%20Reprezentacja%20Niemiec%2080%2B%20ze%20z%C5%82otym%20medalem.&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79687567&x4=11400&x5=Pierwsze%20takie%20mistrzostwa%20w%20historii.%20Reprezentacja%20Niemiec%2080%2B%20ze%20z%C5%82otym%20medalem.&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpierwsze-takie-mistrzostwa-w-historii-reprezentacja-niemiec-80-ze-z%C5%82otym-medalem%2Fa-79687567&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261017&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/pierwsze-takie-mistrzostwa-w-historii-reprezentacja-niemiec-80-ze-złotym-medalem/a-79687567?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79687667_401.jpg
Image caption Reprezentacja Niemiec 80 plus przed mistrzostwami w Australii
Image source Günter Christmann/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2024/foeupol240402_pl_samotnosc-w-srod-niemcow_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79687667_401.jpg&title=Pierwsze%20takie%20mistrzostwa%20w%20historii.%20Reprezentacja%20Niemiec%2080%2B%20ze%20z%C5%82otym%20medalem.

Item 122
Id 79686841
Date 2026-10-17
Title Niemcy: Śmiertelny atak nożownika w domu seniora w Olfen
Short title Niemcy: atak nożownika w domu seniora
Teaser W ataku nożownika w domu seniora w zachodnich Niemczech zginęła jedna osoba, a dwie są ciężko ranne. Sprawca miał „czuć się prześladowany”.

Do ataku doszło w piątek (16.10.2026) wieczorem w domu opieki w Olfen w Nadrenii Północnej-Westfalii, kiedy 72-letni mieszkaniec ośrodka zaatakował nożem kilka kobiet w tamtejszej kawiarni.

Policja informuje, że 86-letnia seniorka zginęła na miejscu. Dwie pozostałe ofiary – w wieku 81 i 83 lat – z poważnymi obrażeniami trafiły do szpitala.

Stan starszej z nich był krytyczny, jednak lekarzom udało się go na razie ustabilizować. Rzecznik zaznaczył jednak, że jej życie wciąż może być zagrożone.

Jak poinformował rano rzecznik policji, śledztwo trwa, a sprawą zajmuje się już specjalna sekcja zabójstw.

Czuł się prześladowany?

Gazeta „Bild” podała, że podejrzany oświadczył funkcjonariuszom, iż czuł się prześladowany. I chciał zemścić się na swoich współlokatorkach. Policja i prokuratura nie udzieliły jednak na razie żadnych informacji w tej sprawie.

Nie poinformowano również, skąd starszy mężczyzna wziął nóż. Wiadomo, że poruszał się na wózku inwalidzkim.

Napastnik nie stawiał oporu

Zmarła kobieta zginęła bezpośrednio na miejscu zdarzenia. Obie ranne seniorki zostały hospitalizowane. Policja potwierdziła, że wszystkie trzy kobiety na stałe mieszkały w tym domu opieki. Ze wstępnych relacji wynika, że napastnik próbował zaatakować nożem także innych pensjonariuszy. Podejrzany – obywatel Niemiec – podczas zatrzymania nie stawiał żadnego oporu.

Do tragedii doszło w kompleksie opiekuńczym „St. Vitus-Stift” w Olfen. Wieczorem na terenie ośrodka lądowały dwa śmigłowce ratunkowe, a na miejsce skierowano siły policji.

Jak podają władze placówki w ośrodku mieszka 77 osób, które ze względu na stan zdrowia wymagają stałego wsparcia i opieki.

Policja nie potrafiła jeszcze określić, kiedy podejrzany zostanie doprowadzony do sądu, który zdecyduje o jego tymczasowym aresztowaniu.

(DPA/przy)

Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser W ataku nożownika w domu seniora w zachodnich Niemczech zginęła jedna osoba, a dwie są ciężko ranne.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy%3A%20%C5%9Amiertelny%20atak%20no%C5%BCownika%20w%20domu%20seniora%20w%20Olfen&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79686841&x4=11400&x5=Niemcy%3A%20%C5%9Amiertelny%20atak%20no%C5%BCownika%20w%20domu%20seniora%20w%20Olfen&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-%C5%9Bmiertelny-atak-no%C5%BCownika-w-domu-seniora-w-olfen%2Fa-79686841&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261017&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-śmiertelny-atak-nożownika-w-domu-seniora-w-olfen/a-79686841?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/78108534_401.jpg
Image caption Pensjonariuszki zaatakował nożem mieszkaniec domu opieki
Image source Manon Cruz/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2021/bpol210512_002_bieda_01i_sd.mp4&image=https://static.dw.com/image/78108534_401.jpg&title=Niemcy%3A%20%C5%9Amiertelny%20atak%20no%C5%BCownika%20w%20domu%20seniora%20w%20Olfen

Item 123
Id 79686233
Date 2026-10-17
Title Sondaż INSA w Niemczech: Spadek poparcia dla AfD i chadecji, zyskują mniejsze partie
Short title Niemcy: AfD nadal na czele, ale traci
Teaser W Niemczech spadło poparcie dla AfD i chadecji, a wzrosło dla Lewicy oraz sojuszu BSW. Tak wynika z nowego sondażu.

Z badania „Sonntagstrend” instytutu badawczego INSA wynika, że poparcie dla prawicowo-populistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD) i chadecji (CDU/CSU) kanclerza Merza spadło, natomiast Lewica oraz sojusz BSW odnotowały wzrost poparcia.

Jak poinformował w sobotę (17.10.2026) dziennik „Bild am Sonntag”, AfD straciła jeden punkt procentowy i ma obecnie 29 procent poparcia. Tym samym ugrupowanie to wciąż utrzymuje wyraźną przewagę nad zajmującym drugie miejsce blokiem CDU/CSU kanclerza Friedricha Merza, który uzyskał 18 procent (spadek o jeden punkt). We wcześniejszym badaniu INSA Alternatywa dla Niemiec po raz pierwszy przekroczyła próg 30 procent w skali całego kraju.

Trzecią pozycję zajmują Zieloni, którzy utrzymali wynik 14 procent, wyprzedzając socjaldemokratów z SPD (13 procent, bez zmian). Po jednym punkcie procentowym zyskały natomiast Lewica (obecnie 11 procent) oraz BSW (4 procent). Wolni Demokraci z FDP uzyskali w badaniu niezmienione 4 procent poparcia.

Chadecja i SPD straciły jedną trzecią głosów

Szef instytutu INSA, Hermann Binkert, podkreślił, że obie dawne partie głównego nurtu – chadecja i SPD – są obecnie bardzo dalekie od uzyskania większości parlamentarnej. Od wyborów parlamentarnych w 2025 roku straciły one „prawie jedną trzecią głosów”.

Zgodnie z badaniem koalicja chadeków i socjaldemokratów (tzw. czarno-czerwona) mogłaby obecnie liczyć na zaledwie 31 procent poparcia. Ponieważ chadecja wyklucza współpracę zarówno z AfD, jak i z Lewicą, według Binkerta najbardziej prawdopodobnym wariantem rządowym byłaby tzw. koalicja kenijska, składająca się z chadecji, SPD i Zielonych.

Taki układ zdobyłby 45 procent głosów, co – z racji odrzucenia głosów oddanych na partie poniżej progu wyborczego – wystarczyłoby do uzyskania większości w parlamencie.

Sondaż INSA przeprowadzono w dniach 12–16 października na grupie 1206 osób uprawnionych do głosowania.

(AFP/przy)

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na Facebooku! >>

Short teaser Spada poparcie dla AfD i chadecji, a rośnie dla Lewicy i BSW. Tak wynika z nowego sondażu.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Sonda%C5%BC%20INSA%20w%20Niemczech%3A%20Spadek%20poparcia%20dla%20AfD%20i%20chadecji%2C%20zyskuj%C4%85%20mniejsze%20partie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79686233&x4=11400&x5=Sonda%C5%BC%20INSA%20w%20Niemczech%3A%20Spadek%20poparcia%20dla%20AfD%20i%20chadecji%2C%20zyskuj%C4%85%20mniejsze%20partie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fsonda%C5%BC-insa-w-niemczech-spadek-poparcia-dla-afd-i-chadecji-zyskuj%C4%85-mniejsze-partie%2Fa-79686233&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261017&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/sondaż-insa-w-niemczech-spadek-poparcia-dla-afd-i-chadecji-zyskują-mniejsze-partie/a-79686233?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/49283938_401.jpg
Image caption AfD i chadecja tracą w najnowszym sondażu
Image source picture-alliance/dpa/ZB
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/49283938_401.jpg&title=Sonda%C5%BC%20INSA%20w%20Niemczech%3A%20Spadek%20poparcia%20dla%20AfD%20i%20chadecji%2C%20zyskuj%C4%85%20mniejsze%20partie

Item 124
Id 79686518
Date 2026-10-17
Title „Der Spiegel”: turecka mafia stoi za atakiem na bazę Starlink w Polsce
Short title „Der Spiegel”: turecka mafia stoi za atakiem na bazę Starlink w Polsce
Teaser Podpalenia bazy Starlink w Polsce mogła dokonać turecka grupa przestępcza „Daltonowie”, działając na zlecenie rosyjskich tajnych służb – podał niemiecki tygodnik „Der Spiegel”.

W portalu tygodnika „Der Spiegel” czytamy, że ślady prowadzą do tureckiej grupy przestępczej „Daltonowie”, która działa także na terenie Niemiec. Redakcja zaznacza, że informację potwierdziły niezależne od siebie źródła w kilku krajach. Członkowie bandy mogli przeprowadzić akcję sabotażową na zlecenie tajnych służb z Rosji.

23 września w naziemnej stacji Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu wybuchł pożar. Prokuratura Krajowa wdrożyła śledztwo w kierunku aktu sabotażu i przestępstwa o charakterze terrorystycznym na rzecz obcego wywiadu. Stacja, obsługiwana przez firmę Exatel, pełni funkcję ważnego węzła internetowego i jest jednym z obiektów dostarczających internet przez Polskę do Ukrainy.

Polska wskazuje na Rosję jako sprawcę podpalenia

Wicepremier minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski ocenił, że wiele wskazuje na to, iż ten pożar był celową próbą zakłócenia działania stacji, która jest „hubem internetowym, też zapewniającym bezpieczeństwo działania internetu na Ukrainie".

Gawkowski doprecyzował, że nie można obecnie powiedzieć, czy na pewno za pożarem stacji stoją Rosjanie, ale wiele wskazuje na to, że działanie to wpisuje się „w rosyjską, nową doktrynę ataku". Tomasz Siemoniak, koordynator służb specjalnych, podkreślił, że „nie ma żadnych wątpliwości, iż za tym aktem sabotażu stoją rosyjskie służby wywiadowcze”. Zauważył, że służby te coraz częściej korzystają z usług osób powiązanych ze światem przestępczym.

Zatrzymania obywateli Turcji podejrzewanych o udział w zamachu

W poniedziałek na dworcu kolejowym w Neurtingen w Badenii-Wirtembergii niemiecka policja zatrzymała dwóch mężczyzn podejrzewanych o udział w podpaleniu. Są to obywatele Turcji – 34-letni Muesluem T. oraz 38-letni Uemit E. W Berlinie zatrzymano trzecią osobę, mężczyznę podejrzewanego o pomoc sprawcom. Według dziennika „Bild” mężczyzna ten miał być kierowcą obu sabotażystów.

Jak pisze „Der Spiegel”, z kilku źródeł związanych z władzami bezpieczeństwa wiadomo, że mężczyźni mogli należeć do „Daltonów”, bądź dostali polecenie dokonania zamachu od zwolenników tej bandy. „Daltonowie” mogli otrzymać zadanie dokonania podpalenia od rosyjskich służb specjalnych.

„Daltonowie” – haracze, zabójstwa i handel bronią

„Daltonowie” uważani są za najgroźniejszą bandę zorganizowanej przestępczości działającą w Europie. Członkowie tej organizacji działają nie tylko w Turcji, lecz także w Niemczech i innych krajach europejskich, gdzie wymuszają haracze, dokonują zabójstw na zlecenie oraz handlują bronią.

Domniemany przywódca bandy, Beratcan Goekdemir został aresztowany w 2024 r. w Rosji. Turcja domagała się jego ekstradycji, jednak Rosja pozwoliła przestępcy na kontynuację działalności, a nawet go protegowała – czytamy w „Spieglu”. Zdaniem ekspertów, w zamian Rosja oczekuje przysług. Nie wiadomo, czy Goekdemir nadal przebywa w Rosji.

Niemiecki rząd kilka miesięcy temu ostrzegał przed wykorzystywaniem przez Rosję do sabotażu grup zorganizowanej przestępczości. Niemiecki MSW, w odpowiedzi na interpelację Zielonych w parlamencie, wskazał na możliwość wykorzystania band przestępczych do akcji sabotażu i zabijania przeciwników.

Czy Rosja zmienia strategię?

Dotychczas Rosja posługiwała się oprócz etatowych pracowników „agentami niskobudżetowymi”, drobnymi przestępcami, którzy za niewielkie pieniądze i bez wiedzy o mocodawcach dokonywali mniejszych zamachów.

Jeżeli potwierdzą się informacje o udziale członków „Daltonów” w zamachu na stację Starlink, będzie to oznaczało zdaniem „Spiegla” zmianę strategii rosyjskich służb.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Short teaser Podpalenia bazy Starlink w Polsce mogła dokonać turecka grupa przestępcza „Daltonowie”, działając na zlecenie rosyjs
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::%E2%80%9EDer%20Spiegel%E2%80%9D%3A%20turecka%20mafia%20stoi%20za%20atakiem%20na%20baz%C4%99%20Starlink%20w%20Polsce&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79686518&x4=11395&x5=%E2%80%9EDer%20Spiegel%E2%80%9D%3A%20turecka%20mafia%20stoi%20za%20atakiem%20na%20baz%C4%99%20Starlink%20w%20Polsce&x6=1&x7=%2Fpl%2Fder-spiegel-turecka-mafia-stoi-za-atakiem-na-baz%C4%99-starlink-w-polsce%2Fa-79686518&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261017&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/der-spiegel-turecka-mafia-stoi-za-atakiem-na-bazę-starlink-w-polsce/a-79686518?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=%E2%80%9EDer%20Spiegel%E2%80%9D%3A%20turecka%20mafia%20stoi%20za%20atakiem%20na%20baz%C4%99%20Starlink%20w%20Polsce

Item 125
Id 79684852
Date 2026-10-17
Title Niemiecka „emerytura na start”: szansa dla dzieci czy prezent dla banków?
Short title Nowa emerytura na start: szansa dla dzieci czy prezent dla banków?
Teaser Nowa niemiecka „emerytura na start” ma pomóc dzieciom gromadzić oszczędności na starość. Prasa podzielona w ocenie.

Niemiecki parlament uchwalił ustawę o programie „emerytura na start”, która tworzy system państwowych wpłat na przyszłe oszczędności emerytalne dzieci.

Zakłada ona, że państwo będzie co miesiąc wpłacać 10 euro na konto emerytalne każdego dziecka, począwszy od ukończenia przez nie sześciu lat aż do osiągnięcia 18. roku życia. Ma to być kapitał początkowy na prywatne zabezpieczenie emerytalne. Od stycznia 2027 roku program ma obowiązywać dzieci urodzone od 2020 roku.

„Dobra decyzja, ale...”

„Emerytura na start” ma poważną wadę konstrukcyjną – komentuje dziennik ekonomiczny „Handelsblatt”. „Sama decyzja jest słuszna, ale sposób jej wdrożenia już nie. O tym, czy dzieci rzeczywiście skorzystają, zadecyduje jeden kluczowy element, który politycy pozostawili nierozstrzygnięty” – czytamy.

Tym kluczowym elementem jest edukacja finansowa. Rodzice dzieci objętych programem staną przed wyborem: mogą otworzyć certyfikowany standardowy rachunek inwestycyjny u wybranego dostawcy usług finansowych albo pozostawić środki w specjalnym funduszu zarządzanym przez Bundesbank. Państwowe rozwiązanie może wydawać się atrakcyjne dla wielu rodziców, również strategia inwestycyjna, oparta na globalnie zdywersyfikowanym portfelu akcji, jest rozsądna – pisze „Handelsblatt”. Mimo to gubi się tutaj podstawowa idea „emerytury na start”.

„Eksperci gospodarczy chcieli bowiem nie tylko odkładać pieniądze dla dzieci, ale także oswajać je z inwestowaniem i funkcjonowaniem rynku kapitałowego. Niewielki rachunek inwestycyjny miał służyć zdobywaniu wiedzy, dzięki której przyszli obywatele będą potrafili podejmować świadome decyzje finansowe” – czytamy. „Jeśli dzieci nie zdobędą wiedzy finansowej z własnej inicjatywy albo dzięki rodzicom, istnieje ryzyko, że po ukończeniu 18. roku życia źle zagospodarują zgromadzony kapitał”.

„Dodatkowy bonus”

Dziennik „Süddeutsche Zeitung” pisze z kolei, że „emerytura na start” to „przede wszystkim bardzo dobry pomysł na częściowe zmniejszenie luki emerytalnej”.

Nawet same państwowe wpłaty mogą przełożyć się – wg szacunków – na dodatkową emeryturę w wysokości ponad 220 euro miesięcznie. „Doświadczenia z przeszłości pokazują, że w długim okresie inwestycje na rynku kapitałowym przynoszą stabilne zyski”, a prywatne oszczędności emerytalne to jedynie uzupełnienie emerytury państwowej i zakładowej. „Są więc dodatkowym bonusem, na który dotąd nie każdy mógł sobie pozwolić”.

Prezent dla banków i ubezpieczycieli

Koloński dziennik „Kölner Stadt-Anzeiger” stwierdza, że „emerytura na start” to „państwowy program wsparcia dla banków i firm ubezpieczeniowych”. „Co prawda dopuszczalne koszty zarządzania ograniczono do maksymalnie 1 proc., jednak odpowiednie fundusze indeksowe kosztują jedynie ułamek tej kwoty. Ze względu na bardzo długi okres oszczędzania w ramach emerytury na start tak wysoki limit opłat oznacza znaczną utratę potencjalnych zysków. Należy to jak najszybciej skorygować" – czytamy.

A lokalna gazeta „Badische Zeitung” wylicza trzy słabe punkty programu. Po pierwsze: to świadczenie przyznawane wszystkim bez wyjątku, na co zadłużone państwo nie może sobie pozwolić. Pieniądze otrzymają nawet dzieci, które w przyszłości odziedziczą milionowe majątki.

Po drugie: istnieje ryzyko przekazania dzieciom wątpliwego przesłania, iż oszczędzanie polega na tym, że państwo daruje pieniądze. Rodzice mogą co prawda przeciwdziałać takiemu wrażeniu, dopłacając własne środki do państwowej składki, ale stać na to tylko niektórych.

Po trzecie: taka emerytura jest w praktyce państwowym programem wspierania banków i towarzystw ubezpieczeniowych. Biorąc pod uwagę długi okres funkcjonowania programu, wysokie opłaty prowadzą do znaczącego obniżenia stopy zwrotu z inwestycji.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Nowa niemiecka „emerytura na start” ma pomóc dzieciom gromadzić oszczędności na starość. Prasa podzielona.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20%E2%80%9Eemerytura%20na%20start%E2%80%9D%3A%20szansa%20dla%20dzieci%20czy%20prezent%20dla%20bank%C3%B3w%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79684852&x4=11397&x5=Niemiecka%20%E2%80%9Eemerytura%20na%20start%E2%80%9D%3A%20szansa%20dla%20dzieci%20czy%20prezent%20dla%20bank%C3%B3w%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-emerytura-na-start-szansa-dla-dzieci-czy-prezent-dla-bank%C3%B3w%2Fa-79684852&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261017&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-emerytura-na-start-szansa-dla-dzieci-czy-prezent-dla-banków/a-79684852?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/17001478_401.jpg
Image caption Nowa niemiecka „emerytura na start” ma pomóc dzieciom gromadzić oszczędności na starość
Image source picture-alliance/dpa
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2022/bpol220114_001_lukasw_01r_sd.mp4&image=https://static.dw.com/image/17001478_401.jpg&title=Niemiecka%20%E2%80%9Eemerytura%20na%20start%E2%80%9D%3A%20szansa%20dla%20dzieci%20czy%20prezent%20dla%20bank%C3%B3w%3F

Item 126
Id 79678485
Date 2026-10-17
Title Rosyjskie ataki na elektrownie: jaka zima czeka Ukrainę?
Short title Rosyjskie ataki na elektrownie: co czeka Ukrainę zimą?
Teaser W obliczu zmasowanych rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną ukraińskie miasta przygotowują się do nadchodzącej zimy. Z jakimi problemami będą się mierzyć Ukraińcy?

Tuż przed rozpoczęciem sezonu grzewczego Rosja ponownie atakuje infrastrukturę energetyczną Ukrainy. Jak poinformował na Telegramie prezydent Wołodymyr Zełenski, w połowie tego tygodnia obiekty w Kijowie zostały trafione rakietami balistycznymi. Celem miała być elektrociepłownia nr 4 – „jeden z najważniejszych obiektów energetycznych Kijowa”. Według premiera Serhija Koreckiego, Rosja zaatakowała wszystkie trzy elektrociepłownie w stolicy Ukrainy.

Jakie są skutki ostatnich ataków?

Ekspert ds. energetyki Hennadij Riabcew uważa, że ​​jest za wcześnie, by ocenić skutki tych ataków. - Oficjalnie sezon grzewczy rozpoczyna się 1 listopada. W praktyce jednak dopiero wtedy, gdy temperatura powietrza przez trzy kolejne dni utrzymuje się poniżej ośmiu stopni Celsjusza. Nie można więc jeszcze stwierdzić, że przetrwanie sezonu grzewczego jest z góry skazane na niepowodzenie – powiedział ekspert w rozmowie z ukraińską agencją informacyjną UNIAN.

- Są zniszczenia, ale trudno ocenić zaledwie kilka godzin po atakach, jak poważne one są. Fakt, że prąd wciąż płynie – choć z przerwami – sugeruje jednak, że obiekty energetyczne nie doznały krytycznych uszkodzeń – uważa Riabcew.

Naprawy i plany awaryjne w Kijowie

W Kijowie elektrociepłownie, które w dużej mierze zaopatrują miasto w ciepło z miejskiej sieci, zostały poważnie uszkodzone przez rosyjskie ataki już minionej zimy. Przykładowo, zniszczenia infrastruktury do produkcji energii elektrycznej w elektrociepłowniach nr 5 i nr 6 są tak rozległe, że ich naprawa uznana zostala za ekonomicznie nieopłacalną. W prywatnej elektrociepłowni Darnycia przeprowadzono naprawy urządzeń służących do wytwarzania ciepła – poinformował Petro Pantelejew, zastępca przewodniczącego kijowskiej administracji miejskiej. Jednocześnie trwa budowa pięciu nowych jednostek wytwórczych średniej mocy, które mają zastąpić elektrociepłownię nr 4. – Prace mogą zostać ukończone do końca roku. Szacuję, że projekty są obecnie zrealizowane w 50–60 procentach – przekazał Pantelejew.

Oprócz dużych elektrociepłowni w Kijowie znajduje się około 150 średniej wielkości kotłowni, które zaopatrują w ciepło niemal połowę miasta. Według władz przygotowania do sezonu grzewczego są zaawansowane w 80 procentach. Pantelejew dodał, że trwają również naprawy sieci przesyłowych.

Równocześnie władze przygotowują się na najgorsze scenariusze. Na wypadek długotrwałej przerwy w dostawach ciepła sporządzane są listy mieszkańców o ograniczonej mobilności. Ma to umożliwić szybkie udzielenie im pomocy oraz zapewnienie schronienia w sytuacjach krytycznych.

Przygotowania na linii frontu

W skali kraju nie ustalono jednolitego terminu rozpoczęcia sezonu grzewczego. Na Ukrainie sezon rusza, gdy tylko wymagają tego warunki pogodowe. O dokładnym terminie decydują władze lokalne poszczególnych miast i gmin.

Najtrudniejsza sytuacja panuje w pobliżu linii frontu. Charków – liczące ponad milion mieszkańców miasto położone 30 kilometrów od granicy z Rosją – od kilku lat rozwija zdecentralizowany system ogrzewania, oparty na modułowych kotłowniach. - Nie da się przekształcić całego systemu grzewczego w rok, dwa czy trzy lata, ponieważ istnieje silne uzależnienie od dużych elektrociepłowni – wyjaśnił niedawno mer miasta Ihor Terechow w rozmowie z portalem RBC-Ukraina.

Ostrzegł on, że mimo wszelkich przygotowań, obecna zima może okazać się trudniejsza niż poprzednia. – Trudno przewidzieć wszystkie skutki ewentualnych ataków. Nasze służby komunalne będą jednak przez całą dobę usuwać wszelkie uszkodzenia – zapewnił Terechow na antenie ukraińskiej telewizji.

Na zimę przygotowuje się również Kramatorsk, położony zaledwie osiem kilometrów od linii frontu. – Codziennie dochodzi do nowych zniszczeń. Mimo to elektrociepłownia – główne źródło ciepła w mieście – jest już niemal gotowa na sezon grzewczy. Kluczowe elementy infrastruktury zostały zabezpieczone za pomocą gabionów i siatek – relacjonuje Roman Poliszczuk, dyrektor przedsiębiorstwa Kramatorskteploenergo.

Mizerne finansowanie

Jednocześnie zwraca on uwagę na niewystarczające finansowanie. – Na rozpoczęcie sezonu grzewczego mieliśmy otrzymać od rządu 50 milionów hrywien (w przeliczeniu około miliona euro) z przeznaczeniem na naprawy i środki ochronne. Cel wykorzystania tych środków został jednak zmieniony i ostatecznie nie otrzymaliśmy z tej puli ani grosza na przygotowania do zimy. Do sezonu zimowego zdołaliśmy się przygotować wyłącznie dzięki wsparciu UNICEF-u, który dostarczył nam rury, odczynniki chemiczne oraz inny niezbędny sprzęt – mówi.

Według Poliszczuka brakuje również ekip remontowych oraz rezerw sprzętowych. - W zeszłym roku odnotowaliśmy 32 awarie spowodowane ostrzałem. Płonęły stacje transformatorowe, uszkodzone zostały kotłownia, turbinownia oraz dział chemiczny. Wtedy dysponowaliśmy jeszcze rezerwami, ale nadchodzący sezon będzie zdecydowanie trudniejszy – obawia się szef przedsiębiorstwa Kramatorskteploenergo.

Ostrzeżenie dla mieszkańców Chersonia

Najbardziej krytyczna sytuacja panuje w Chersoniu, który jest nieustannie atakowany. Pod koniec lata Rosja przeprowadziła atak na tamtejszą elektrociepłownię, powodując – jak podają władze – „bardzo poważne zniszczenia”. „Tej zimy elektrociepłownia nie będzie funkcjonować w normalnym trybie” – napisał na Telegramie szef administracji obwodowej Ołeksandr Prokudin. Mieszkańcy muszą liczyć się z tym, że przerwy w dostawach prądu i ciepła mogą potrwać nie godziny czy dni, lecz znacznie dłuższy czas.

Władze apelują zatem do mieszkańców, aby przenieśli się do bezpieczniejszych regionów. – W tym roku używana jest broń o dużej sile rażenia, na przykład bomby szybujące. W związku z tym nie może być mowy o fizycznej ochronie infrastruktury krytycznej. Trudno jest zabezpieczyć obiekt o wysokości pięciopiętrowego budynku przed rakietami balistycznymi czy bombami – mówi zastępca mera Chersonia, Serhij Orechow.

Dodaje, że miasto mimo wszystko realizuje projekty związane z zaopatrzeniem w ciepło. Przeszkodami są jednak brak finansowania oraz trudna sytuacja w zakresie bezpieczeństwa. – Wiele firm budowlanych nie chce przyjeżdżać do strefy działań wojennych. Nie chcą też narażać swojego sprzętu. Do tego dochodzą braki kadrowe – w przedsiębiorstwach obsadzonych jest zaledwie 40–60 procent stanowisk – wyjaśnia w rozmowie z DW.

Co czeka Ukraińców zimą?

Według ukraińskiego rządu na przygotowania do zimy przeznaczono już blisko 70 miliardów hrywien (około 1,4 miliarda euro), z czego prawie 44 miliardy hrywien (ok. 880 milionów euro) mają zostać wykorzystane na ochronę infrastruktury krytycznej.

Mykoła Kołomyjczenko, ekspert ds. energetyki i były członek zarządu Państwowej Agencji Efektywności Energetycznej, zwraca uwagę w rozmowie z DW, że mimo wszystko może dojść do przerw w dostawach gazu, co stanowiłoby najpoważniejszy problem w okresie grzewczym. – Rosjanie mogliby zaatakować kilka punktów dystrybucyjnych, aby przerwać centralne dostawy. Już teraz atakują magazyny gazu – ostrzega. Kołomyjczenko podchodzi pesymistycznie do kwestii zaopatrzenia w ciepło tej zimy i doradza gospodarstwom domowym, aby polegały przede wszystkim na własnych źródłach energii, zamiast liczyć na scentralizowane rozwiązania państwowe.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >>

Z kolei Ołeksandr Charczenko z kijowskiego Centrum Badań Energetycznych uważa, że ​​przygotowania do zimy przebiegają lepiej niż w ubiegłym roku. Jest optymistą w kwestii dostaw gazu. – Ukraiński system gazociągów jest obecnie dwu-, a nawet trzykrotnie bardziej rozbudowany. Nawet jeśli jakiś węzeł zostanie uszkodzony, można go naprawić w ciągu kilku godzin. Powody do optymizmu dają również rezerwy gazu. Dlatego nie spodziewam się problemów z jego dostawami – twierdzi ekspert.

Jego zdaniem większości miast grożą ataki na elektrociepłownie i instalacje grzewcze. -Takie ataki już mają miejsce; trzeba pamiętać, że zapewnienie alternatywnych źródeł ciepła jest znacznie trudniejsze niż w przypadku energii elektrycznej – mówi Charczenko, podkreślając konieczność stworzenia zapasu części zamiennych, aby umożliwić szybkie naprawy elektrociepłowni. – Kotły grzewcze składają się z rur o różnych średnicach. Jeśli dysponuje się odpowiednimi częściami zamiennymi i rurami, można przeprowadzić naprawę – zaznacza.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW

Short teaser W obliczu rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną ukraińskie miasta przygotowują się do zimy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Rosyjskie%20ataki%20na%20elektrownie%3A%20jaka%20zima%20czeka%20Ukrain%C4%99%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79678485&x4=11400&x5=Rosyjskie%20ataki%20na%20elektrownie%3A%20jaka%20zima%20czeka%20Ukrain%C4%99%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Frosyjskie-ataki-na-elektrownie-jaka-zima-czeka-ukrain%C4%99%2Fa-79678485&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261017&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/rosyjskie-ataki-na-elektrownie-jaka-zima-czeka-ukrainę/a-79678485?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79592326_401.jpg
Image caption Rosja nieustannie bombarduje ukraińską infrastrukturę krytyczną
Image source Anna Voitenko/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79592326_401.jpg&title=Rosyjskie%20ataki%20na%20elektrownie%3A%20jaka%20zima%20czeka%20Ukrain%C4%99%3F

Item 127
Id 79684263
Date 2026-10-16
Title Ceny papierosów w Niemczech ostro w górę. Tyle będzie kosztować paczka
Short title Ceny papierosów w Niemczech ostro w górę. Tyle będzie kosztować paczka
Teaser Palenie w Niemczech będzie coraz droższe. Cena paczki papierosów ma mocno wzrosnąć.

Niemiecki parlament – Bundestag – przyjął w czwartek późnym wieczorem podwyżkę podatku od wyrobów tytoniowych. Za ustawą głosowały kluby koalicji rządzącej CDU/CSU oraz SPD. W piątek (16.10.2026) ustawę zaakceptowała także izba krajów związkowych –Bundesrat.

Zmiany oznaczają wyraźny wzrost cen papierosów w kolejnych latach. Paczka zawierająca 20 sztuk ma kosztować od początku 2027 roku średnio 8,77 euro. W 2028 roku ma to być 9,56 euro, w 2029 roku 10,42 euro, a w 2030 roku już 11,36 euro.

Wyższe podatki obejmą również tytoń cięty oraz płyny do e-papierosów. Podwyżki dotyczyć będą także cygar, cygaretek oraz tytoniu fajkowego i do fajek wodnych. W przypadku tych produktów nowe stawki zaczną jednak obowiązywać dopiero od marca 2027 roku.

Niemcy liczą na dodatkowe miliardy z podatków

Według projektu ustawy w latach 2027-2030 podwyżki mają przynieść państwu ponad 12 mld euro dodatkowych wpływów podatkowych. Pieniądze w całości trafią do budżetu federalnego.

Wicekanclerz i minister finansów Lars Klingbeil powiedział przy okazji jesiennego posiedzenia Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Bangkoku, że dodatkowe dochody mają pomóc w załataniu dziur w budżecie. Podkreślił jednak, że chodzi również o ochronę zdrowia.

Bundestag poszedł przy tym znacznie dalej niż przewidywał pierwotny projekt rządu. Zdecydowano o zmianach, które mają zapewnić budżetowi dodatkowo ponad 3,3 mld euro. W 2027 roku ma to być 750 mln euro, a kwota ta ma stopniowo rosnąć, osiągając 872 mln euro w 2030 roku.

Efekt prozdrowotny

Koalicja CDU/CSU i SPD liczy również na efekt prozdrowotny, podobnie jak w przypadku planowanego podatku cukrowego od napojów. Wyższe ceny mają skłaniać mieszkańców do zdrowszego trybu życia. Opozycja krytykuje natomiast dodatkowe obciążenie finansowe konsumentów. Pojawiają się również obawy, że wysokie ceny mogą sprzyjać rozwojowi czarnego rynku.

Według Niemieckiego Centrum Badań nad Rakiem z powodu następstw palenia umiera w Niemczech około 130 tys. osób rocznie. Koszty gospodarcze palenia oraz związane z nim obciążenia dla systemów zabezpieczenia społecznego szacowane są na około 100 mld euro rocznie.

(Reuters/du)

Short teaser Palenie w Niemczech będzie coraz droższe. Cena paczki papierosów ma mocno wzrosnąć.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Ceny%20papieros%C3%B3w%20w%20Niemczech%20ostro%20w%20g%C3%B3r%C4%99.%20Tyle%20b%C4%99dzie%20kosztowa%C4%87%20paczka&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79684263&x4=11400&x5=Ceny%20papieros%C3%B3w%20w%20Niemczech%20ostro%20w%20g%C3%B3r%C4%99.%20Tyle%20b%C4%99dzie%20kosztowa%C4%87%20paczka&x6=1&x7=%2Fpl%2Fceny-papieros%C3%B3w-w-niemczech-ostro-w-g%C3%B3r%C4%99-tyle-b%C4%99dzie-kosztowa%C4%87-paczka%2Fa-79684263&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261016&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ceny-papierosów-w-niemczech-ostro-w-górę-tyle-będzie-kosztować-paczka/a-79684263?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/77351652_401.jpg
Image caption Co roku w Niemczech wskutek chorób związanych z paleniem umiera ok 130 tys. osób
Image source Faruq Azam/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2019/bpol190521_001_europeo2119_01s_sd.mp4&image=https://static.dw.com/image/77351652_401.jpg&title=Ceny%20papieros%C3%B3w%20w%20Niemczech%20ostro%20w%20g%C3%B3r%C4%99.%20Tyle%20b%C4%99dzie%20kosztowa%C4%87%20paczka

Item 128
Id 79683795
Date 2026-10-16
Title Wymowny gest Zełenskiego po pytaniu o Trumpa. Śmiech na szczycie UE
Short title Riposta UE na deal Trumpa z Rosją? Wsparcie Ukrainy i Zełenskiego
Teaser Demonstracja wsparcia dla Ukrainy na szczycie UE – oto reakcja Europy na zaostrzenie stosunków Kijowa z Waszyngtonem i czasowe zawieszenie przez USA sankcji na rosyjski olej napędowy.

Jeżeli europejscy liderzy, zgodnie z informacjami „Financial Times”, mieli plan podczas szczytu Rady UE w Brukseli wpływać na Wołodymyra Zełenskiego, aby stonował krytykę Donalda Trumpa, to odbyło się w to w zaciszu gabinetów.

Ale sam przebieg szczytu, publiczne deklaracje przywódców i to, co sam prezydent Ukrainy pokazał na konferencji w wypełnionym do ostatniego miejsca centrum prasowym, wskazuje na coś zupełnie przeciwnego.

Tusk do Zełenskiego o Ukraińcach: „Jesteśmy przyjaciółmi”

Zaczął pierwszego dnia szczytu Donald Tusk. Najpierw napisał do Ukraińców po rozmowach z innymi liderami: „nie jesteście sami”. Potem w serdecznej atmosferze spotkał się z Zełenskim, podkreślając, że „nie ma absolutnie żadnego powodu”, dla którego UE miałaby „osłabić sankcje wobec Rosji albo pozwolić na finansowanie rosyjskiej machiny wojennej”.

– Nie jesteśmy tylko sąsiadami. Jesteśmy przyjaciółmi, którzy mogą na siebie liczyć w trudnych chwilach. I nikt nigdy tego nie zmieni – mówił. Od unijnego dyplomaty Deutsche Welle usłyszała potem w kuluarach szczytu, w części rozmowy, która odbyła się bez udziału mediów, że obaj premierzy „naprawdę ustalili konkrety”.

Nikt nie próbował „temperować” Zełenskiego ws. Trumpa

Rankiem drugiego dnia szczytu pytana o Zełenskiego premierka Danii Mette Frederiksen stwierdziła krótko: nie słyszała, by ktoś coś takiego mówił. Nikt nawet tego nie zasugerował. – A gdyby ktokolwiek tak zrobił, sprzeciwiłabym się – stwierdziła, dodając, że nie wyobraża sobie prób ograniczania tego, co demokratycznie wybrany prezydent europejskiego kraju ma prawo mówić.

Sam Wołodymyr Zełenski, o którym Donald Trump stwierdził, że „trudniej się z nim dogadać niż z Putinem”, mówił po rozmowach, że usłyszał od UE „wsparcie i tylko wsparcie”. Na szczyt wszedł w asyście najwyższych urzędników Unii – przewodniczącego Rady Antonia Costy i szefowej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen, która wykluczyła łagodzenie sankcji na Rosję i zapowiedziała prace nad kolejnym ich pakietem.

Jedność w UE wobec działań Donalda Trumpa

W sali posiedzeń Rady Ukraińca powitały brawa i koleżeńskie uściski – choć sam Zełenski pominął jednak w uściskach słowackiego premiera Roberta Ficę, który ociepla relacje z Rosją. Poza tym jednak, jak DW usłyszała w kuluarach od unijnego dyplomaty, nawet Polacy byli pozytywnie zaskoczeni jednością reakcji UE na słowa i działania amerykańskiego prezydenta.

Który, przypomnijmy, niedawno czasowo zawiesiłsankcje na import diesla z Rosji, a falę ataków Kijowa na rosyjskie rafinerie określił jako „hańbę”.

Nic dziwnego, że w co drugim pytaniu do Zełenskiego w Brukseli dziennikarze wracali do Trumpa. Przywódca Ukrainy kilka razy taktownie skupił się na innych wątkach. Był pytany m.in. o to, co usłyszał w sprawie zamrożonych rosyjskich aktywów i opisywanych przez media pomysłów amerykańskiej administracji, żeby Europa je odmroziła. – Najważniejsze, żeby Rosja nie miała możliwości ich przejęcia – stwierdził, dodając, że oczywiście Ukraina wolałaby otrzymać te środki zanim uda się to Rosji.

Pytany o to, czy Ukraina ma jeszcze do dyspozycji rakiety Patriot, oraz o doniesienia o ograniczeniach w wykorzystywaniu satelitów Starlink do zestrzeliwania rosyjskich rakiet i dronów, ukraiński prezydent potwierdził, że rakiety dostaje, ale dodał, że większość dostaw tego uzbrojenia idzie teraz na Bliski Wschód i nie jest tajemnicą, że Ukraina nie jest priorytetowym odbiorcą.

Zełenski: Putin testuje Europę

Wyjaśniał też szeroko, że Ukraina używa Starlinków nie do ataków dalekiego zasięgu na terytorium Rosji, ale do obrony ludności cywilnej przed rosyjskimi pociskami. Limit prędkości sprawił, że Ukraina nie była w stanie zestrzeliwać pocisków, poruszających się powyżej określonej prędkości. Dodał, że USA jeszcze nie przywróciły Ukrainie dostępu do pełnej funkcjonalności, ale limity prędkości „rosną”.

Dopytywany o to, czy Ukraina wznowi lub wznowiła uderzenia w rosyjskie rafinerie, ukraiński prezydent odparł, że nie zdradza szczegółów działań operacyjnych. – Naczelną zasadą naszych działań jest reagowanie. Resztę zobaczycie sami – dodał.

Gdy dziennikarze wracali jednak do relacji na linii Zełenski-Trump i słowa Amerykanina o tym, że „trudniej się z nim dogadać niż z Putinem”, przywódca Ukrainy pokazał wreszcie odrobinę emocji. Podkreślił, że musi bronić interesów Ukrainy, a jego kraj ma prawo się bronić i będzie to robić, bo „Putin nie chce kończyć tej wojny”. Dodał, że takie umowy, jak amerykańsko-rosyjska ws. diesla, są nieakceptowalne, „bo potem zdejmie się sankcje z gazu, z banków, potem z konkretnych osób, potem z przemysłu chemicznego, a na koniec z zamrożonych aktywów”.

Zełenski podkreślił, że Władimir Putin testuje kraje NATO atakami hybrydowymi, takimi jak w Polsce czy niedawno na lotnisku w Niemczech – sprawdza, jak daleko może się posunąć.

„Jeśli upadniemy, 20 mln Ukraińców ruszy do Europy"

– Putin chce nas zniszczyć. Nie uważa nas (Ukraińców) za naród. Nie szanuje naszej suwerenności. Wschodnia część naszego kraju mu nie wystarczy. Jeśli my upadniemy, 20 mln Ukraińców przybędzie do Europy – ostrzegł.

Dociśnięty na sam koniec pytaniem, czy czuje się kozłem ofiarnym wewnętrznych problemów Donalda Trumpa w USA, ukraiński prezydent przypomniał wszystkim, że kiedyś był aktorem i wie, na czym polega relacja z publicznością.

Najpierw wymownie zamilkł, potem złośliwie się uśmiechnął, rozłożył ręce. Dziennikarze na sali parsknęli śmiechem. „Oto moja odpowiedź” – skwitował Zełenski i opuścił salę.

Niedługo później liderzy UE zakończyli rozmowy ws. Ukrainy. Co znalazło się w konkluzjach szczytu? Zapowiedź kontynuacji wsparcia – finansowego, wojskowego, gospodarczego i politycznego, potępienie rosyjskich ataków, wezwanie do pomocy Ukrainie w przygotowaniach do kolejnej wojennej zimy – czyli przede wszystkim wsparcia we wzmocnieniu obrony przeciwlotniczej i ochrony energetycznej infrastruktury krytycznej, ale też wezwanie do udrożnienia bezpiecznych szlaków morskich dla cywilnej żeglugi przez Morze Czarne. Rada Europejska wyraziła też „ubolewanie z powodu decyzji Stanów Zjednoczonych o tymczasowym zniesieniu sankcji dotyczących rosyjskiego oleju napędowego”.

UE zamierza grać „kluczową rolę” w przyszłych rozmowach pokojowych i „będzie bronić swoich interesów”. Rada potwierdziła też konsekwentne zobowiązanie do wspierania potrzeb finansowych i wojskowych Ukrainy oraz zamiar kontynuowania nacisków na Rosję, aby ta zakończyła wojnę.

Na szczycie nie zapadły żadne nowe decyzje dotyczące konkretnych nowych środków finansowych dla Ukrainy, można się jednak spodziewać, że UE do tego tematu wróci. Sam Zełenski podał zresztą dokładną sumę, o którą poprosił UE: 70 miliardów euro.

Short teaser Demonstracja wsparcia dla Ukrainy na szczycie UE – oto reakcja Europy na paliwowy deal Trumpa z Putinem.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Wymowny%20gest%20Ze%C5%82enskiego%20po%20pytaniu%20o%20Trumpa.%20%C5%9Amiech%20na%20szczycie%20UE&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79683795&x4=12095&x5=Wymowny%20gest%20Ze%C5%82enskiego%20po%20pytaniu%20o%20Trumpa.%20%C5%9Amiech%20na%20szczycie%20UE&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwymowny-gest-ze%C5%82enskiego-po-pytaniu-o-trumpa-%C5%9Bmiech-na-szczycie-ue%2Fa-79683795&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261016&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/wymowny-gest-zełenskiego-po-pytaniu-o-trumpa-śmiech-na-szczycie-ue/a-79683795?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79677311_401.jpg
Image caption Wołodymyr Zełenski na szczycie UE
Image source Olivier Hoslet/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79677311_401.jpg&title=Wymowny%20gest%20Ze%C5%82enskiego%20po%20pytaniu%20o%20Trumpa.%20%C5%9Amiech%20na%20szczycie%20UE

Item 129
Id 79683814
Date 2026-10-16
Title Niemcy i Francja porozumiały się ws. aut spalinowych. Merz: zakaz przechodzi do historii
Short title Zakaz silników spalinowych w UE. Niemcy i Francja chcą zmian
Teaser Niemcy i Francja uzgodniły wspólne stanowisko w sprawie polityki motoryzacyjnej UE. Friedrich Merz ogłosił, że oznacza ono odejście od zakazu silników spalinowych od 2035 r.

Niemcy i Francja osiągnęły porozumienie w sprawie przyszłości europejskiej motoryzacji. Oba kraje opowiadają się za umożliwieniem rejestracji nowych samochodów z silnikami spalinowymi także po 2035 roku. – Powiem to bardzo prosto: zakaz silników spalinowych przechodzi tym samym do historii – powiedział w piątek (16.10.2026) w Brukseli kanclerz Niemiec Friedrich Merz.

Francja długo sprzeciwiała się takiemu rozwiązaniu. W zamian za zmianę stanowiska przeforsowała jednak korzystniejsze traktowanie samochodów i części samochodowych produkowanych w Europie.

Rozmowy prowadzone w ostatnich tygodniach były – jak podkreślił Merz po zakończeniu dwudniowego szczytu UE – bardzo intensywne. Kanclerz jest jednak optymistą co do dalszego procesu legislacyjnego. – Mamy dla tego duże poparcie – powiedział. W serwisie X ocenił, że to dobry dzień dla kierowców oraz miejsc pracy w Niemczech, Francji i Europie.

Co z zakazem silników spalinowych od 2035 roku?

Merz przekazał, że wspólnie z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem uzgodnił pakiet dotyczący swobody wyboru, otwartości technologicznej i zachowania celów klimatycznych. Nazwał porozumienie sygnałem inwestycyjnym dla przemysłu.

Odejście od tzw. zakazu silników spalinowych było głównym postulatem niemieckiego rządu. Chodzi o unijne limity emisji dla flot nowych samochodów. Określają one, ile dwutlenku węgla mogą średnio emitować w ciągu roku nowe auta danego producenta. Według obecnych regulacji w 2035 roku limit ma spaść do zera.

Komisja Europejska zaproponowała już złagodzenie tego wymogu. Zamiast całkowitego wyeliminowania emisji CO2 limit miałby zostać obniżony o 90 proc. względem poziomu z 2021 roku, a pozostałe emisje miałyby zostać zrekompensowane w inny sposób.

Berlin chce dalszego złagodzenia przepisów

Niemiecki rząd, a szczególnie unia chadecka CDU/CSU, domaga się rezygnacji również z obowiązku takiej kompensacji. Francja długo się temu sprzeciwiała, ale ostatecznie zaakceptowała ten postulat.

Prezydent Francji Emmanuel Macron naciskał z kolei na bardziej rygorystyczne stosowanie zasady „Made in Europe”. Firmy działające w sektorach uznanych za strategiczne miałyby, w przypadku korzystania ze środków publicznych, zaopatrywać się w komponenty produkowane w Unii Europejskiej lub wybranych krajach partnerskich.

Niemcy chciały wcześniej, aby do systemu „Made in Europe” można było włączyć znacznie większą grupę państw partnerskich. Teraz z tego postulatu zrezygnowały.

„Kompleksowy pakiet"

Berlin i Paryż określiły kompromis we wspólnym oświadczeniu jako „kompleksowy pakiet” służący „zabezpieczeniu przyszłości europejskiego przemysłu motoryzacyjnego”. Porozumienie może umożliwić Brukseli wznowienie prac nad dwoma aktami prawnymi, które były blokowane z powodu różnic między Niemcami i Francją.

Państwa członkowskie UE mogłyby uzgodnić wspólne stanowisko do grudnia. Następnie rozpoczęłyby się negocjacje z Parlamentem Europejskim.

Mieszane reakcje

Premier Dolnej Saksonii Olaf Lies z socjaldemokratycznej SPD nazwał porozumienie „silnym sygnałem dla przemysłu motoryzacyjnego w Europie”.

Z kolei minister finansów Niemiec Lars Klingbeil (SPD) podkreślił znaczenie utrzymania produkcji kluczowych podzespołów w Europie. – Nie chcemy, aby w Niemczech montowano już tylko komponenty z Azji. Chcemy, żeby kluczowe części były tutaj projektowane i tutaj produkowane – powiedział.

Niemiecki minister środowiska Carsten Schneider (również SPD) nadal krytycznie ocenia odejście od zakazu silników spalinowych. – Samochody elektryczne i tak się przebiją, ponieważ są technologicznie lepsze – oświadczył. Jednocześnie wyraźnie poparł wynegocjowane przez Francję regulacje dotyczące konkurencyjności.

Krytyka i pochwały

Inaczej porozumienie ocenia Rada Gospodarcza CDU. Jej przewodniczący Wolfgang Steiger ostrzegł, że złagodzenie przepisów dotyczących silników spalinowych nie powinno zostać okupione nowymi protekcjonistycznymi regulacjami, które mogą wywołać konflikty handlowe. Jego zdaniem zasady „Made in Europe” zmierzają w kierunku „izolacjonizmu gospodarczego”.

Jednocześnie Steiger uważa, że poluzowanie regulacji dotyczących silników spalinowych nie idzie wystarczająco daleko. Jego zdaniem przepisy powinny zostać dodatkowo złagodzone, aby umożliwić rzeczywistą konkurencję między różnymi technologiami napędowymi.

Krytycznie zareagowała również organizacja Transport & Environment (T&E). Susanne Goetz z T&E Deutschland uznała porozumienie niemiecko-francuskie przede wszystkim za ustępstwo wobec szefów koncernów motoryzacyjnych. Jej zdaniem wspólne stanowisko Berlina i Paryża znacząco osłabi popyt na europejskie technologie przyszłości.

Porozumienie pozytywnie ocenił natomiast związek zawodowy IG Metall. Według niego firmy zyskały teraz większą pewność planowania, która powinna przełożyć się na zabezpieczenie zatrudnienia w niemieckich zakładach.

(AFP/du)

Short teaser Niemcy i Francja uzgodniły wspólne stanowisko w sprawie polityki motoryzacyjnej UE.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%20i%20Francja%20porozumia%C5%82y%20si%C4%99%20ws.%20aut%20spalinowych.%20Merz%3A%20zakaz%20przechodzi%20do%20historii&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79683814&x4=11395&x5=Niemcy%20i%20Francja%20porozumia%C5%82y%20si%C4%99%20ws.%20aut%20spalinowych.%20Merz%3A%20zakaz%20przechodzi%20do%20historii&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-i-francja-porozumia%C5%82y-si%C4%99-ws-aut-spalinowych-merz-zakaz-przechodzi-do-historii%2Fa-79683814&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261016&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-i-francja-porozumiały-się-ws-aut-spalinowych-merz-zakaz-przechodzi-do-historii/a-79683814?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79555316_401.jpg
Image caption Friedrich Merz i Emmanuel Macron chcą ratować przemysł motoryzacyjny
Image source Oliver Berg/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79555316_401.jpg&title=Niemcy%20i%20Francja%20porozumia%C5%82y%20si%C4%99%20ws.%20aut%20spalinowych.%20Merz%3A%20zakaz%20przechodzi%20do%20historii

Item 130
Id 79684050
Date 2026-10-16
Title Pokonali raka, ale choroba nadal im ciąży. Niemcy chcą zmienić przepisy
Short title Pokonali raka, ale choroba nadal ciąży. Niemcy chcą zmienić przepisy
Teaser Niemiecki rząd ma opracować prawo do zatarcia danych dla osób po przebytej chorobie nowotworowej.

Osoby, które pokonały raka, nie powinny być zmuszane do ujawniania przebytej choroby po upływie medycznie uzasadnionego okresu. Tego właśnie domaga się Bundesrat, czyli izba reprezentująca kraje związkowe Niemiec.

W przyjętej rezolucji Bundesrat apeluje o wprowadzenie „prawa do bycia zapomnianym” po chorobie nowotworowej. Dzięki temu przebyta choroba nie miałaby w przyszłości działać na niekorzyść pacjentów, na przykład przy zawieraniu umów ubezpieczeniowych, zaciąganiu kredytów czy podczas procedur adopcyjnych.

Premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego Manuela Schwesig, która sama pokonała raka, powiedziała przed posiedzeniem Bundesratu, że ten wniosek jest dla niej szczególnie ważny. – W Niemczech każdego roku wiele osób choruje na raka. To druga najpowszechniejsza choroba w społeczeństwie – podkreśliła.

Projekt rezolucji został złożony wspólnie przez cztery kraje związkowe – Meklemburgię-Pomorze Przednie, Bremę, Dolną Saksonię i Turyngię.

Nie ujawniać przebytej choroby

Prawo do bycia zapomnianym oznacza zasadniczo, że dane osobowe dostępne w przestrzeni cyfrowej nie powinny być przechowywane bezterminowo. Kraje związkowe chcą, aby rząd Friedricha Merza przygotował odpowiednie przepisy.

Chodzi przede wszystkim o zawieranie umów ubezpieczeniowych i kredytowych, przy których osoby po chorobie nowotworowej nadal mogą być niekorzystnie traktowane. Przebyty nowotwór może mieć również znaczenie w postępowaniach adopcyjnych, ponieważ stan zdrowia kandydatów jest jednym z elementów branych pod uwagę przy wyborze rodziców adopcyjnych.

Medycznie uzasadnione terminy

Rezolucja zakłada, że istniejące dane dotyczące choroby powinny zostać usunięte po upływie okresu uzasadnionego medycznie. Przy ustalaniu takich okresów należy uwzględniać m.in. ryzyko nawrotu choroby, długoterminowe zagrożenia zdrowotne oraz kryteria świadczące o wyleczeniu lub trwałej poprawie stanu zdrowia.

Bundesrat chce również sprawdzić, czy podobne prawo mogłoby zostać rozszerzone na inne choroby.

„Wiem, co to znaczy”

Manuela Schwesig ujawniła w 2019 roku, że choruje na raka piersi. Podczas debaty w Bundesracie powiedziała: – Sama doświadczyłam, co to znaczy usłyszeć diagnozę raka, jak wygląda walka z chorobą i że rak rakowi nierówny i że często można wrócić do zdrowia.

Właśnie dlatego – jak podkreśliła – ważne jest, aby ludzie nie musieli przez całe życie ujawniać faktu przebycia choroby. Szczególnie cierpią z tego powodu młodzi ludzie, którzy zachorowali na raka jako dzieci lub nastolatkowie, a później przez całe życie muszą o tym informować. – Dlatego opowiadam się za prawem do zatarcia danych o chorobie nowotworowej – powiedziała Schwesig.

(DPA/dom)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Niemiecki rząd ma opracować prawo do zatarcia danych po przebytej chorobie nowotworowej.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Pokonali%20raka%2C%20ale%20choroba%20nadal%20im%20ci%C4%85%C5%BCy.%20Niemcy%20chc%C4%85%20zmieni%C4%87%20przepisy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79684050&x4=11395&x5=Pokonali%20raka%2C%20ale%20choroba%20nadal%20im%20ci%C4%85%C5%BCy.%20Niemcy%20chc%C4%85%20zmieni%C4%87%20przepisy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpokonali-raka-ale-choroba-nadal-im-ci%C4%85%C5%BCy-niemcy-chc%C4%85-zmieni%C4%87-przepisy%2Fa-79684050&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261016&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/pokonali-raka-ale-choroba-nadal-im-ciąży-niemcy-chcą-zmienić-przepisy/a-79684050?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/15581320_401.jpg
Image caption Nowotwory są drugą najczęstszą przyczyną śmierci w Niemczech
Image source picture-alliance/dpa
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/15581320_401.jpg&title=Pokonali%20raka%2C%20ale%20choroba%20nadal%20im%20ci%C4%85%C5%BCy.%20Niemcy%20chc%C4%85%20zmieni%C4%87%20przepisy

Item 131
Id 79678033
Date 2026-10-16
Title Niemcy skręcają na prawo? Spór o politykę pamięci
Short title Niemcy cofają zegar historii? Debata w Bundestagu
Teaser AfD kwestionuje hitlerowskie zbrodnie, chadecja zmienia ustawę o muzeum wysiedleń, a rada miasta Heidenau decyduje o zaprzestaniu układania kamieni pamięci. Czy Niemcy rewidują swoją politykę historyczną?

W Bundestagu odbyło się w czwartek (15.10.2026) pierwsze czytanie projektu ustawy o zmianie statusu fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie”. Skierowano go do dalszych prac w komisjach. Przygotowany przez rząd projekt nadaje fundacji samodzielność prawną i organizacyjną. Dotychczas działała ona w strukturze Niemieckiego Muzeum Historycznego.

Ustawa w nowym brzmieniu zakłada, że fundacja ma działać pod egidą Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, zmienia również skład rady fundacji dając dodatkowy głos pełnomocnikowi rządu ds. przesiedleńców i niemieckich mniejszości. To może wzmocnić wpływ środowisk wypędzonych na decyzje rady. Środowiska te nie kryją, że chciałyby zmiany stałej wystawy w prowadzonym przez fundację centrum dokumentacyjnym tak, by bardziej koncentrowała się ona na krzywdach niemieckich wypędzonych.

Krzywdy wypędzonych w centrum uwagi?

Projekt „wyraźnie skupia działania fundacji na cierpieniu Niemców i zastępuje historyczne ujęcie ucieczki i wysiedlenia narracją koncentrująca się na własnym narodzie” – ostrzegał w wydanym w maju oświadczeniu Niemiecki Związek Historyków.

– Ze strony CDU/CSU podejmowana jest próba wywierania wpływu na tematykę i kierunek działalności centrum dokumentacyjnego. To próba ponownego unarodowienia narracji historycznej i zawężenia jej do doświadczeń etnicznych Niemców podczas II wojny światowej, przy jednoczesnym pomijaniu doświadczeń innych ludzi. Uważam to za problematyczne, nawet jeśli nie jest to bezpośrednio polityka kulturalna AfD – mówi w rozmowie z DW prof. Felix Ackermann.

Historyk z uniwersytetu w Hagen pisał wcześniej na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, że poprzez zmiany w fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie” „politycy chadecji chcą cofnąć zegar polityki historycznej o trzy dekady.”

Niemcy – mistrzowie w rozliczaniu historii?

Nie jest to jedyny przykład zawracania kursu niemieckiej polityki pamięci, która pozwoliła Niemcom na rozliczenie z przeszłością. Zdaniem części obserwatorów proces ten był na tyle na tyle udany, by nazywać Niemców „mistrzami świata w rozliczaniu historii” (Weltmeister der Aufarbeitung).

Katrin Steffen, historyczka z Instytutu Północno-Wschodniego w Lüneburgu, kwestionuje jednak takie przekonanie. – Oczywiście dokonała się pewna przemiana: od całkowitego wypierania winy po 1945 roku aż po uznanie tej winy. Była to bardzo mozolnie wywalczona postawa moralna Republiki Federalnej Niemiec. Nie oznacza to jednak, że rzeczywiście zakorzeniła się ona w społeczeństwie w takim stopniu, jakiego wszyscy byśmy sobie życzyli – mówi Steffen.

Jak dodaje, wbrew częstemu przekonaniu niemiecka polityka historyczna nie była spójnym i ukierunkowanym państwowym projektem, który prowadził od milczenia na temat własnej winy do roli moralnego wzoru do naśladowania. – Samokrytyczna polityka pamięci w Niemczech była bowiem najczęściej wdrażana oddolnie - przez pojedyncze osoby i wbrew znacznemu oporowi ze strony państwa, wymiaru sprawiedliwości i społeczeństwa. Państwo często włączało się dopiero na późniejszym etapie, instytucjonalizując to, o co inni wcześniej musieli walczyć – podkreśla badaczka.

Przykłady można mnożyć: od Akcji Znak Pokuty (Aktion Sühnezeichen) w latach 60. aż po powstający obecnie pomnik ofiar niemieckiej okupacji w Polsce. O potrzebie utworzenia w Berlinie miejsca pamięci poświęconego polskim ofiarom mówił już w 2010 r. Władysław Bartoszewski, ale to apel Floriana Mausbacha i grupy niemieckich intelektualistów z 2017 r. nadał inicjatywie konkretny kształt i doprowadził do szerokiej debaty publicznej w Niemczech.

„Niemiecka polityka kulturalna jest niewiarygodnie słaba”

Zdaniem Felixa Ackermanna to zaangażowanie niemieckiego społeczeństwa obywatelskiego wynika m.in. z faktu, że, jak mówi, „niemiecka polityka kulturalna jest niewiarygodnie słaba”.

– Przed 1945 rokiem za sprawy kultury odpowiadało ministerstwo Josepha Goebbelsa, zajmujące się propagandą i „oświeceniem narodowym". To właśnie dlatego w Niemczech nie ma federalnego ministerstwa kultury – tłumaczy historyk. Sprawy kultury pozostają w gestii krajów związkowych, zaś na szczeblu federalnym za kulturę odpowiada pełnomocnik rządu ds. kultury i mediów. – To w hierarchii rządowej postać bardzo słaba. Instytucja pełnomocnika ds. kultury nie jest w stanie zainicjować praktycznie żadnych większych przedsięwzięć – ocenia Ackermann.

– Nie trzeba zgadzać się z programami polityki historycznej polskich rządów. Jednak to, co na przykład podczas dwóch kadencji rządów Jarosława Kaczyńskiego zainicjowało w Polsce Ministerstwo Kultury – nowe inicjatywy, instytucje i muzea upamiętniające niemiecką okupację Polski – jest wręcz nieporównywalne z tym, co w tym samym czasie podjęto w Republice Federalnej Niemiec – podkreśla niemiecki historyk.

Niemiecka polityka pamięci – konsensus się chwieje

Prof. Marek Cichocki, historyk i politolog, twierdzi, że w Polsce i w Niemczech zachodzą dwa przeciwstawne procesy. Polska polityka historyczna wobec Niemiec się konsoliduje – przedstawiciele różnych stron polskiej sceny politycznej, nadal inaczej rozkładając akcenty, zgodnie mówią np. o konieczności wypłaty przez Niemcy odszkodowań polskim ofiarom drugiej wojny światowej.

Tymczasem, zdaniem Cichockiego, wypracowany przez dziesięciolecia niemiecki model konsensusu zaczyna podlegać coraz większym naciskom. – Dochodzimy do momentu, kiedy skonsolidowany obraz niemieckiej polityki historycznej jest coraz częściej kontestowany i staje się przedmiotem sporu – mówił Cichocki podczas debaty polskich i niemieckich historyków w czwartek (15.10.2026) w berlińskim oddziale Instytutu Pileckiego poświęconej niemieckiej polityce pamięci.

– Mamy w tej chwili w Niemczech przełom polityczny, który wywiera wpływ również na politykę pamięci. Myślę, że fundament tej polityki w Niemczech nadal jest solidny, ale z drugiej strony są siły, które go kwestionują – przyznaje w rozmowie z DW Felix Ackermann.

Niemieckie zbrodnie to „ptasi kleks” w historii?

Fundament niemieckiej polityki historycznej najmocniej podkopują politycy Alternatywy dla Niemiec. AfD domaga się wręcz przeorania niemieckiej kultury pamięci, w której tworzenie pozytywnego obrazu niemieckiej tożsamości narodowej ma wyprzeć pamięć o nazistowskich zbrodniach i poczucie odpowiedzialności za nie. Retoryka polityków AfD, w której pojawiają się stwierdzenia, że „nie wszyscy członkowie SS byli zbrodniarzami wojennymi”, a „Hitler i naziści to tylko ptasi kleks w ponad tysiącletniej, naznaczonej sukcesami historii Niemiec”, wzmacniają ten przekaz.

– AfD chce dokonać zwrotu w polityce pamięci. Nie tylko zmienić jej kierunek, ale przeprowadzić zwrot o 180 stopni: uznać narodowy socjalizm – jak powiedział kiedyś Alexander Gauland (były przewodniczący AfD – red.) – za „ptasi kleks w niemieckiej historii”, od której należy odwrócić uwagę i skupić się na pozostałej części dziejów Niemiec. I to jest bardzo realne zagrożenie – mówi DW Katrin Steffen.

Czy powstanie Dom Polsko-Niemiecki?

Jej zdaniem polityczny sukces rosnącej w siłę AfD i wzrost popularności nacjonalistycznych narracji w Niemczech mogą stać się poważnym wyzwaniem dla relacji polsko-niemieckich. Steffen z zadowoleniem odnotowuje postęp prac nad pomnikiem polskich ofiar, który ma zastąpić prowizoryczny kamień pamięci w centrum Berlina. Przypomina jednak, że częścią koncepcji jest również budowa Domu Polsko-Niemieckiego – centrum edukacji historycznej poświęconego polskim ofiarom wojny, przyszłym miejscem dialogu i spotkań Niemców i Polaków.

Dla tej instytucji o centralnym znaczeniu dla niemieckiej polityki pamięci na ten moment nadal nie ma nieruchomości, w której mogłaby się mieścić. Istnieje więc ryzyko, że realizacja tego projektu będzie zagrożona. – Uważam, że wiedza niemieckiego społeczeństwa o tym, co wydarzyło się w Polsce w 1939 roku i w okresie późniejszej okupacji, jest nadal bardzo ograniczona. A Dom Polsko-Niemiecki ma być miejscem, w którym historia będzie wyjaśniana i opowiadana, gdzie będą mogły odbywać się spotkania i gdzie będzie można zdobywać wiedzę. To wiedza jest, moim zdaniem, najważniejsza. Dlatego gdyby Dom Niemiecko-Polski jednak nie powstał, byłby to fatalny sygnał – podkreśla Steffen.

Polityki pamięci – relacja, a nie konkurencja

Fatalny zarówno z punktu widzenia polityki historycznej jak i dialogu społeczeństw obywatelskich w Polsce i w Niemczech. – Jesteśmy obecnie w sytuacji, w której nie tylko w Niemczech ubolewa się nad tym, że wiedza o Polsce maleje, lecz także w Polsce narzeka się na spadek wiedzy o Niemczech. Coraz mniej osób uczy się również języka niemieckiego w Polsce, a o nauce języka polskiego w Niemczech nawet nie ma co mówić – ubolewa historyczka.

Jej zdaniem nie ma łatwego sposobu przeciwdziałania tym tendencjom. Jak mówi, pomóc mogą przede wszystkim wiedza, edukacja i bezpośrednie spotkania Polaków i Niemców: wyjazdy studyjne, wycieczki edukacyjne ze studentami, rozwijanie programu Erasmus. Ale nie bez znaczenia jest również sposób realizacji polityki historycznej, jak podkreśla, w dialogu a nie w konkurencji.

– Polityka historyczna nie powinna być polem rywalizacji czy współzawodnictwa, a takie podejście pojawia się również w relacjach polsko-niemieckich. Powinniśmy dążyć do tego, aby nie tworzyć konkurencji ani między ofiarami, ani między poszczególnymi wydarzeniami historycznymi. Wydarzenia takie jak okupacja Polski, Holocaust, ale również wypędzenie niemieckiej ludności – wszystkie te doświadczenia są ze sobą powiązane. Dlatego trzeba umieszczać je we wspólnym kontekście, a nie wykorzystywać jedne przeciwko drugim w walce o miejsce w pamięci historycznej. Sądzę, że właśnie w ten sposób powinniśmy w przyszłości mierzyć się z różnymi doświadczeniami historycznymi – mówi Katrin Steffen.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na Facebooku! >>

Short teaser Kultura pamięci pod presją AfD i chadecji. Czy Niemcy rewidują swoją politykę historyczną?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%20skr%C4%99caj%C4%85%20na%20prawo%3F%20Sp%C3%B3r%20o%20polityk%C4%99%20pami%C4%99ci%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79678033&x4=11395&x5=Niemcy%20skr%C4%99caj%C4%85%20na%20prawo%3F%20Sp%C3%B3r%20o%20polityk%C4%99%20pami%C4%99ci%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-skr%C4%99caj%C4%85-na-prawo-sp%C3%B3r-o-polityk%C4%99-pami%C4%99ci%2Fa-79678033&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261016&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-skręcają-na-prawo-spór-o-politykę-pamięci/a-79678033?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/72232464_401.jpg
Image caption Czy w niemieckiej polityce pamięci dokonuje się zwrot w prawo?
Image source picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/72232464_401.jpg&title=Niemcy%20skr%C4%99caj%C4%85%20na%20prawo%3F%20Sp%C3%B3r%20o%20polityk%C4%99%20pami%C4%99ci

Item 132
Id 79680625
Date 2026-10-16
Title Messner kontra Kukuczka. 40 lat od zakończenia wielkiego himalajskiego wyścigu. "Jesteś wielki"
Short title Messner pokonał Kukuczkę. 40 lat temu zakończył się himalajski wyścig
Teaser To był jeden z najsłynniejszych pojedynków w historii himalaizmu. Gdy w połowie lat 80. Reinhold Messner kończył zdobywanie wszystkich ośmiotysięczników świata, tuż za nim podążał Jerzy Kukuczka.

16 października 1986 roku, Reinhold Messner stanął na szczycie Lhotse (8516 m n.p.m.), swojego czternastego i ostatniego ośmiotysięcznika. Wraz z Hansem Kammerlanderem dotarł na wierzchołek o godz. 13.45, stając się pierwszym człowiekiem, który zdobył wszystkie najwyższe góry świata.

Nie było jednak czasu na świętowanie. Nad szczytem szalała burza, która niemal natychmiast zmusiła wspinaczy do odwrotu. Z historycznej chwili pozostały jedynie uścisk dłoni i dwa zdjęcia. Na fotografiach Messner jest tak szczelnie opatulony, że trudno go rozpoznać. Wspinał się bez dodatkowego tlenu, choć wielu ekspertów uważało wtedy takie wyczyny za niemożliwe.

„Szczęście na szczycie” to mit

W dzienniku z wyprawy Messner zapisał, że wokół panowało „piekło”: wiatr, mróz i przepaść. I dodał, że romantyczne wyobrażenia o euforii na szczycie są często udziałem tych, którzy zostają na dole.

Na ten moment pracował przez 16 lat. Pierwszy ośmiotysięcznik, Nanga Parbat, zdobył w 1970 roku. Sukces miał jednak gorzki smak, bo podczas tej samej wyprawy zginął jego brat Günther. W kolejnych latach Messner przesuwał granice himalaizmu, m.in. zdobywając Mount Everest bez dodatkowego tlenu.

Wyścig z Kukuczką

Jesienią 1986 roku stawką było już nie tylko kolejne wejście na szczyt. Świat śledził wyścig o to, kto jako pierwszy zdobędzie Koronę Himalajów i Karakorum, czyli wszystkie 14 ośmiotysięczników.

Najgroźniejszym rywalem Messnera był Jerzy Kukuczka. Polak swój pierwszy ośmiotysięcznik, Lhotse, zdobył dopiero w 1979 roku, gdy Messner miał już na koncie jedenaście szczytów Korony Himalajów. Szybko jednak odrabiał straty do Włocha. W lipcu 1986 roku wszedł na K2, swój jedenasty ośmiotysięcznik.

W gronie faworytów był także Szwajcar Marcel Ruedi. Cała trójka cieszyła się sławą porównywaną wówczas do popularności gwiazd popkultury.

Presja była ogromna. Ruedi wspinał się w błyskawicznym tempie, jednak we wrześniu 1986 roku zginął podczas zejścia z Makalu. Messner, który zdobywał tę samą górę, minął jego ciało na wysokości około 8200 metrów.

Jerzy Kukuczka ukończył tamten himalajski maraton niespełna rok później. We wrześniu 1987 roku wszedł na Sziszapangmę, swój 14. ośmiotysięcznik. Reinhold Messner wysłał mu wtedy telegram z gratulacjami pisząc: „Nie jesteś drugi. Jesteś wielki”.

Messner: media zrobiły z tego rywalizację

Dziś 82-letni Messner przekonuje, że to nie była żadna rywalizacja czy wyścig. – To media wszystko wyolbrzymiły. Zrobiły z tego zawody. My tego nie chcieliśmy – powiedział agencji DPA.

Inaczej wspomina te wydarzenia Hans Kammerlander. Jego zdaniem konkurencja była bardzo realna. – Wyraźnie czułem, że to była zacięta rywalizacja. Reinhold był przed wszystkimi, ale kilku wspinaczy deptało mu po piętach. Liczyło się już tylko jedno: wejść na Lhotse – wspominał.

Po zejściu ze szczytu Messner poczuł przede wszystkim ulgę. – Kiedy wróciłem, poczułem się uwolniony od tego ciężaru i presji, by dalej zdobywać te wielkie góry – mówi. Od tamtej pory nigdy więcej nie stanął na żadnym ośmiotysięczniku i – jak twierdzi – dziś już go to nie interesuje. – Wraz zejściem z ostatniego ośmiotysięcznika zacząłem nowe życie. Dzisiejsza turystyka górska z jej przesadną komercjalizacją nie ma już absolutnie nic wspólnego z tym, co my robiliśmy – ubolewa.

Powrót do Księgi Rekordów

Mimo to jakiś czas temu znów zrobiło się głośno o wyczynie Messnera. Pewien statystyk zajmujący się alpinizmem twierdził, że w 1985 roku Messner nie zdobył najwyższego punktu jednego z ośmiotysięczników, Annapurny, i dlatego wcale nie był pierwszym, który zdobył Korone Himalajów. W rezultacie „Księga Guinnessa” skreśliła go z listy rekordzistów. Ale później wpis przywrócono.

Do dziś co najmniej 39 alpinistów zdobyło wszystkie najwyższe szczyty Ziemi, w tym 15 kobiet.

Jerzy Kukuczka, inaczej niż jego dawny rywal z Południowego Tyrolu, nie przestał wspinać się na ośmiotysięczniki. W październiku 1989 roku, podczas próby pierwszego wejścia na Lhotse od południowej ściany, pękła mu lina. Spadł z wysokości 2 000 metrów. Jego ciała do dziś nie odnaleziono.

(DPA/ widz)

Short teaser Gdy w połowie lat 80. Reinhold Messner kończył zdobywanie Korony Himalajów, tuż za nim podążał Jerzy Kukuczka.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Messner%20kontra%20Kukuczka.%2040%20lat%20od%20zako%C5%84czenia%20wielkiego%20himalajskiego%20wy%C5%9Bcigu.%20%22Jeste%C5%9B%20wielki%22&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79680625&x4=11400&x5=Messner%20kontra%20Kukuczka.%2040%20lat%20od%20zako%C5%84czenia%20wielkiego%20himalajskiego%20wy%C5%9Bcigu.%20%22Jeste%C5%9B%20wielki%22&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmessner-kontra-kukuczka-40-lat-od-zako%C5%84czenia-wielkiego-himalajskiego-wy%C5%9Bcigu-jeste%C5%9B-wielki%2Fa-79680625&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261016&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/messner-kontra-kukuczka-40-lat-od-zakończenia-wielkiego-himalajskiego-wyścigu-jesteś-wielki/a-79680625?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/54565842_401.jpg
Image caption Himalaista Reinhold Messner na szczycie Mount Everest
Image source picture-alliance/dpa/R. Messner
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2023/bpol230905_001_findwvgpol230_01r_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/54565842_401.jpg&title=Messner%20kontra%20Kukuczka.%2040%20lat%20od%20zako%C5%84czenia%20wielkiego%20himalajskiego%20wy%C5%9Bcigu.%20%22Jeste%C5%9B%20wielki%22

Item 133
Id 79682913
Date 2026-10-16
Title Brutalne pobicie ucznia w Niemczech. Wśród podejrzanych Polacy
Short title Kopali i bili ucznia. Wśród podejrzanych nastolatków są Polacy
Teaser We Frankfurcie nad Odrą grupa nastolatków brutalnie pobiła ucznia. Podejrzani mają obywatelstwo niemieckie, polskie, rosyjskie i syryjskie.

Kopnięcia w twarz, ciosy pięściami i ludzie nagrywający wszystko telefonami. Po ujawnieniu brutalnego ataku grupy nastolatków na ucznia we Frankfurcie nad Odrą miastem wstrząsnęło oburzenie. „To, co spotkało tego młodego człowieka we Frankfurcie nad Odrą, wprawia mnie w osłupienie” – napisał na Instagramie burmistrz miasta Axel Strasser. Dodał, że oglądanie takiej przemocy jest bolesne. „Myślę przy tym również o jego rodzicach. O strachu, bezradności i trosce o własne dziecko. Nikt nie powinien przechodzić przez coś takiego” – dodał.

Do ataku doszło już w środę, 14 października, przed jedną ze szkół ponadpodstawowych w graniczącym ze Słubicami Frankfurcie nad Odrą. Grupa nastolatków kopała i biła ucznia. – Chłopiec doznał obrażeń twarzy – poinformował rzecznik miejscowej policji.

Policja prowadzi postępowanie przeciwko dziesięciu podejrzanym. To dzieci i młodzież w wieku 13-15 lat, posiadające obywatelstwo niemieckie, polskie, rosyjskie i syryjskie. Zarzuca się im uszkodzenie ciała oraz rozbój.

Wstrząsające nagranie

Na nagraniu, którym dysponuje policja i które ma przedstawiać atak, widać około dziesięciu nastolatków. Najpierw otaczają oni chłopca, a następnie zaczynają go bić i kopać, także po głowie. Nawet gdy bezbronna ofiara leży na ziemi, napastnicy nie przestają. Według policji nagranie jest autentyczne. Policja apeluje w mediach społecznościowych, by nie rozpowszechniać tego nagrania.

– Tak zorganizowanej przemocy ze strony młodzieży na taką skalę dotąd we Frankfurcie nad Odrą nie mieliśmy – powiedział burmistrz Axel Strasser. Poinformował, że pozostaje w intensywnym kontakcie z ministrem spraw wewnętrznych Brandenburgii i policją. Miasto planuje wspólnie z policją, prokuraturą, urzędem ds. cudzoziemców, szkołami i pracownikami socjalnymi przeanalizować okoliczności napaści. Pierwsze spotkanie zaplanowano na 27 października.

Co grozi podejrzanym?

Brandenburski minister spraw społecznych i były burmistrz Frankfurtu nad Odrą René Wilke zapowiedział surowe konsekwencje wobec sprawców. „Kto przyczynia się do poczucia zagrożenia w naszym kraju, nie może powoływać się na niebezpieczeństwo w swoim kraju pochodzenia” – napisał na Instagramie. Zapowiedział, że jest gotów konsekwentnie wykorzystywać nowe „możliwości odebrania statusu ochronnego lub zakończenia prawa pobytu”.

Każdy przypadek trzeba będzie dokładnie przeanalizować – dodał Wilke. Zaznaczył, że wobec nieletnich również mogą zapadać wyroki sądowe. Jeśli po osiągnięciu pełnoletności nadal będą obowiązywały odpowiednie przesłanki, mogą one prowadzić do deportacji.

Dodał, że jeśli chodzi o rodzinę, której warunki życia nie świadczą o szczególnej integracji i mogą sprzyjać zachowaniu młodego sprawcy, także może to stanowić punkt wyjścia do dalszych działań. Wilke przyznał, że nagrania z ataku „głęboko nim wstrząsnęły”.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>

Short teaser Grupa nastolatków brutalnie pobiła ucznia. Podejrzani mają obywatelstwo niemieckie, polskie, rosyjskie i syryjskie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Brutalne%20pobicie%20ucznia%20w%20Niemczech.%20W%C5%9Br%C3%B3d%20podejrzanych%20Polacy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79682913&x4=11400&x5=Brutalne%20pobicie%20ucznia%20w%20Niemczech.%20W%C5%9Br%C3%B3d%20podejrzanych%20Polacy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbrutalne-pobicie-ucznia-w-niemczech-w%C5%9Br%C3%B3d-podejrzanych-polacy%2Fa-79682913&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261016&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/brutalne-pobicie-ucznia-w-niemczech-wśród-podejrzanych-polacy/a-79682913?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/53797314_401.jpg
Image caption Brutalny atak nastolatków w Niemczech. Wśród podejrzanych Polacy
Image source DW/W. Szymański
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/53797314_401.jpg&title=Brutalne%20pobicie%20ucznia%20w%20Niemczech.%20W%C5%9Br%C3%B3d%20podejrzanych%20Polacy

Item 134
Id 79679922
Date 2026-10-16
Title Niemcy. Symulował chorobę, by otrzymać dach nad głową
Short title Niemcy. Symulował chorobę, by otrzymać dach nad głową
Teaser Bezdomny z Dolnej Saksonii wielokrotnie udawał chorobę, by w ten sposób zapewnić sobie w szpitalach dach nad głową i wyżywienie.

Jak informuje policja w Aurich w Dolnej Saksonii, 48-letni bezdomny wielokrotnie korzystał z pomocy medycznej w różnych szpitalach, symulując nagłe stany zagrożenia zdrowia, aby w ten sposób zapewnić sobie zakwaterowanie i wyżywienie.

Według ustaleń w środowy (14.10.) wieczór 48-latek przebywał na stacji kolejowej w dzielnicy Norddeich w Norden i stamtąd wezwał pomoc, twierdząc, że cierpi na problemy z krążeniem oraz duszności. Mężczyzna został przewieziony karetką do miejscowego szpitala, gdzie udzielono mu pomocy. Jak informuje policja, twierdził on, że posiada prywatne ubezpieczenie zdrowotne, a także podał nieprawdziwe informacje na temat swojego stanu zdrowia oraz danych osobowych.

Celowo wprowadzał w błąd

Personel szpitala nabrał podejrzeń i następnego dnia powiadomił policję. W rozmowie z funkcjonariuszami 48-latek przyznał, że celowo wprowadził szpital w błąd. Według policji spowodowane przez niego straty finansowe sięgają kilku tysięcy euro.

Mężczyzna odpowie teraz za oszustwo oraz nadużycie numerów alarmowych. Jak wykazało policyjne dochodzenie, w ostatnich miesiącach mężczyzna prawdopodobnie w podobny sposób oszukał również inne placówki, m.in. w mieście Goslar (Dolna Saksonia). Organy ścigania zaapelowały do ​​innych szpitali, które mogły paść ofiarą podobnych działań, o zgłaszanie się do odpowiednich służb.

(AFP/stef)

Short teaser Bezdomny z Dolnej Saksonii wielokrotnie udawał chorobę, by w ten sposób zapewnić sobie w szpitalach dach nad głową i
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy.%20Symulowa%C5%82%20chorob%C4%99%2C%20by%20otrzyma%C4%87%20dach%20nad%20g%C5%82ow%C4%85&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79679922&x4=11400&x5=Niemcy.%20Symulowa%C5%82%20chorob%C4%99%2C%20by%20otrzyma%C4%87%20dach%20nad%20g%C5%82ow%C4%85&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-symulowa%C5%82-chorob%C4%99-by-otrzyma%C4%87-dach-nad-g%C5%82ow%C4%85%2Fa-79679922&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261016&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-symulował-chorobę-by-otrzymać-dach-nad-głową/a-79679922?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/76597185_401.jpg
Image caption Bezdomność dotyka w Niemczech coraz więcej osób. Zdjęcie ilustracyjne
Image source Joko/Joko/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2024/dwvgpol240311_wostpol240311_bezdomnosc-ltr-wide_1_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/76597185_401.jpg&title=Niemcy.%20Symulowa%C5%82%20chorob%C4%99%2C%20by%20otrzyma%C4%87%20dach%20nad%20g%C5%82ow%C4%85

Item 135
Id 79678669
Date 2026-10-16
Title Niemcy. Już sześciolatki będą oszczędzać na emeryturę. Państwo da im 10 euro co miesiąc
Short title Sześciolatki mają odkładać na emeryturę. Rząd da im 10 euro co miesiąc
Teaser Dzieci w Niemczech urodzone od 2020 roku dostaną od państwa po 10 euro miesięcznie, które będą odkładać na przyszłą emeryturę. Ustawę w tej sprawie przyjął Bundestag.

Politycy niemieckiej koalicji mówią o historycznej decyzji. Bundestag uchwalił w piątek (16.10.2026) ustawę o programie „emerytura na start” (niem. Frühstartrente), która tworzy system państwowych wpłat na przyszłe oszczędności emerytalne dzieci. Zakłada ona, że państwo będzie co miesiąc wpłacać 10 euro na konto emerytalne każdego dziecka, począwszy od ukończenia przez nie sześć lat, aż do osiągnięcia 18. roku życia. Ma to być kapitał początkowy na prywatne zabezpieczenie emerytalne.

– To pomoże wielu ludziom zbudować przyzwoite zabezpieczenie na starość – przekonywał socjaldemokratyczny polityk Michael Thews.

Nie wszystkie dzieci skorzystają

Ustawa ma wejść w życie w styczniu 2027 roku. Program „emerytura na start” obejmie jednak dzieci urodzone dopiero w 2020 roku i późniejszych latach.

Od 2027 roku co roku do programu będą dołączane roczniki urodzeniowe dzieci, które w danym roku kalendarzowym skończą sześć lat. Wszystkie dzieci, które mają już dziś siedem lat lub więcej, nie dostaną więc nic.

Zgodnie z ustawą konto dziecka, na które mają płynąć pieniądze na „emeryturę na start”, może być wybrane przez rodziców albo założone automatycznie jako tzw. inwestycja zbiorowa zarządzana przez Bundesbank.

Rodzice i dziadkowie mogą też zasilić ten depozyt dobrowolnymi wpłatami – dozwolone będą wpłaty do 6840 euro rocznie.

Wypłaty po wielu latach

Do momentu osiągnięcia pełnoletności nie będą pobierane żadne opłaty za zawarcie umowy ani za obsługę depozytu. Środki będą mogły być inwestowane wyłącznie w szeroko zdywersyfikowane globalne akcje lub fundusze akcyjne.

Po osiągnięciu pełnoletności przez beneficjenta depozyt przejdzie do prywatnego programu emerytalnego objętego ulgami podatkowymi.

Zgodnie z informacjami Ministerstwa Finansów dofinansowany kapitał zasadniczo nie będzie wypłacany przed ukończeniem 65. roku życia.

Czas największą zaletą

Największą zaletą programu ma być czas: im dłużej kapitał będzie gromadzony i inwestowany, tym większy może być wzrost.

Według wyliczeń resortu same państwowe wpłaty do ukończenia przez dziecko 18. roku życia pozwolą zgromadzić około 2200 euro. Jeśli środki pozostaną zainwestowane bez dodatkowych wpłat, do 65. roku życia ich wartość mogłaby wzrosnąć do około 53 tys. euro.

Jeżeli rodzice będą odkładać dodatkowo 10 euro miesięcznie, wartość zgromadzonego kapitału mogłaby według ministerstwa sięgnąć około 107 tys. euro. Przy miesięcznej dopłacie w wysokości 50 euro byłoby to nawet około 320 tys. euro – przy założeniu średniej rocznej stopy zwrotu na poziomie 7 proc.

Ministerstwo Finansów podkreśla jednak, że rzeczywiste zyski mogą być zarówno wyższe, jak i niższe. Projekt ustawy przewiduje też, że w przypadku strat spowodowanych niekorzystną sytuacją na rynkach finansowych państwo nie będzie rekompensować poniesionych strat.

Zachęta do odkładania na emeryturę

Koszty programu dla budżetu państwa mają początkowo wynieść około 198 mln euro rocznie. Do 2030 roku wydatki mają wzrosnąć do około 411 mln euro.

Niemiecki rząd liczy, że „emerytura na start” zwiększy zainteresowanie młodych ludzi inwestowaniem na rynku kapitałowym. Uczestnicy programu będą mogli obserwować, jak zmienia się wartość zgromadzonych środków, a także przekonać się, że krótkoterminowe spadki często są kompensowane przez długoterminowe wzrosty.

W założeniu ma to zachęcić ich do samodzielnego oszczędzania na emeryturę również w dorosłym życiu. Zdaniem rządu w obliczu zmian demograficznych i presji na system emerytalny, prywatne zabezpieczenie będzie w przyszłości odgrywało coraz większą rolę.

Program ma swoich zwolenników, jak i krytyków. Niemieckie Stowarzyszenie Bankowe podkreśla na przykład, że projekt pomaga edukować młodych ludzi w dziedzinie inwestowania na rynku kapitałowym. Z kolei zdaniem krytyków największe korzyści odniosą dzieci z rodzin, które będą mogły dokładać własne środki. Poseł Zielonych Stefan Schmidt mówił w Bundestagu o ryzyku powstania „systemu dwóch prędkości”. Jak argumentował, osoby, które wygrały „loterię rodzicielską”, będą mogły dzięki dodatkowym wpłatom zgromadzić znacznie większy kapitał niż pozostali uczestnicy programu. Zastrzeżenia zgłasza także Lewica, według której projekt nie gwarantuje wszystkim równych szans.

Aby ustawa weszła w życie, zgodę musi wyrazić jeszcze Bundesrat, w którym zasiadają przedstawiciele krajów związkowych Niemiec.

(DPA/widz)

Short teaser Dzieci w Niemczech dostaną od państwa po 10 euro miesięcznie, które bedą odkładać na przyszłą emeryturę.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy.%20Ju%C5%BC%20sze%C5%9Bciolatki%20b%C4%99d%C4%85%20oszcz%C4%99dza%C4%87%20na%20emerytur%C4%99.%20Pa%C5%84stwo%20da%20im%2010%20euro%20co%20miesi%C4%85c%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79678669&x4=11400&x5=Niemcy.%20Ju%C5%BC%20sze%C5%9Bciolatki%20b%C4%99d%C4%85%20oszcz%C4%99dza%C4%87%20na%20emerytur%C4%99.%20Pa%C5%84stwo%20da%20im%2010%20euro%20co%20miesi%C4%85c%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-ju%C5%BC-sze%C5%9Bciolatki-b%C4%99d%C4%85-oszcz%C4%99dza%C4%87-na-emerytur%C4%99-pa%C5%84stwo-da-im-10-euro-co-miesi%C4%85c%2Fa-79678669&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261016&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-już-sześciolatki-będą-oszczędzać-na-emeryturę-państwo-da-im-10-euro-co-miesiąc/a-79678669?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/57656598_401.jpg
Image caption Od szóstego roku życia niemieckie dzieci będą dostawać od państwa po 10 euro miesięcznie na przyszłą emeryturę
Image source Silvia Marks/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/57656598_401.jpg&title=Niemcy.%20Ju%C5%BC%20sze%C5%9Bciolatki%20b%C4%99d%C4%85%20oszcz%C4%99dza%C4%87%20na%20emerytur%C4%99.%20Pa%C5%84stwo%20da%20im%2010%20euro%20co%20miesi%C4%85c

Item 136
Id 79676975
Date 2026-10-16
Title Niemcy krytykują ograniczenie Starlinka dla Ukrainy. „Skoro płacimy, system musi działać”
Short title Niemcy krytykują ograniczenie Starlinka dla Ukrainy
Teaser Niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul chce wyjaśnień od USA ws. ograniczenia dostępu Ukrainy do systemu Starlink. Według mediów decyzja o spowolnieniu usługi Starshield miała wyjść z Białego Domu.

W rozmowie z programem telewizji ZDF „Maybrit Illner” szef niemieckiej dyplomacji podkreślił, że część wykorzystywanego przez Ukrainę sprzętu satelitarnego systemu łączności Starlink jest finansowana przez Niemcy.

– Skoro za to płacimy, to oczywiście oczekujemy, że wszystko będzie działać – powiedział polityk. Dodał, że Ukraina musi nadal otrzymywać pełne wsparcie.

Johann Wadephul zaznaczył jednak, że Berlin nie dysponuje jeszcze pełnym obrazem sytuacji i chce uzyskać wyjaśnienia od władz USA. Jak powiedział, Niemcy mają w tej sprawie pytania do Waszyngtonu.

Problemy na froncie

Sieć satelitarna Starlink, obsługiwana przez należącą do Elona Muska firmę SpaceX, odgrywa kluczową rolę w komunikacji ukraińskich sił zbrojnych. Jest wykorzystywana również do sterowania dronami oraz obrony przed nimi. System składa się z cywilnej usługi Starlink i przeznaczonego dla zastosowań wojskowych Starshield.

Według informacji przekazanych przez ukraińskie źródła, w nocy z wtorku na środę (13-14.10.2026) dostęp do usług satelitarnych został znacząco ograniczony. Kijów twierdzi, że utrudniło to przeprowadzanie ataków na rosyjskie cele oraz zwalczanie rosyjskich dronów Shahed.

Z informacji dwóch osób zaznajomionych ze sprawą wynika, że kierownictwo amerykańskiego resortu obrony miało otrzymać polecenie spowolnienia działania usługi Starshield wykorzystywanej przez ukraińską armię. Źródła w administracji USA oraz zachodni urzędnik, na których powołują się media, nie potrafiły jednak wskazać, kto konkretnie w Białym Domu podjął taką decyzję.

Przedstawiciel ukraińskiego Ministerstwa Obrony poinformował w czwartek, że odbiorniki ponownie działają podczas lotu, ale tylko do prędkości 160 km/h. Ograniczenie szczególnie dotknęło szybko poruszające się drony używane przez Ukrainę.

Biały Dom zaprzecza

Media zauważają, że czasowe ograniczenie działania Starshield zbiegło się z naciskami prezydenta Donalda Trumpa na Kijów, by zaprzestał ataków na rosyjskie rafinerie. Trump miał argumentować, że ataki wpływają one na wzrost cen energii. To zaś niekorzystne dla Republikanom przed listopadowymi wyborami uzupełniającymi w USA.

Jeden z wysokich rangą przedstawicieli administracji USA zaprzeczył jednak, by prezydent wydał polecenie ograniczenia działania systemu. Biały Dom nie odpowiedział natomiast na pytanie, czy podobną decyzję mogli podjąć inni przedstawiciele rządu.

Po interwencji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego u Elona Muska ukraińskie władze poinformowały o poprawie jakości połączeń.

Sam Musk podkreślił tymczasem, że za wojskowy system Starshield odpowiada rząd USA. Jak napisał w serwisie X, wszelkie ograniczenia dotyczące szybkości działania lub sposobu wykorzystania systemu są ustalane przez amerykańskie siły zbrojne, a ostatecznie przez prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Trump: „łatwiej rozmawiać z Putinem niż z Zełenskim”

Tymczasem prezydent USA Donald Trump ponownie publicznie skrytykował Wołodymyra Zełenskiego. W wywiadzie dla stacji Newsmax przyznał, że „nie jest wielkim fanem” ukraińskiego przywódcy i ocenił, że choć zarówno Zełenski, jak i Władimir Putin chcą zakończenia wojny, wzajemna wrogość między nimi utrudnia osiągnięcie pokoju.

Trump stwierdził również, że łatwiej jest mu porozumieć się z Putinem niż z prezydentem Ukrainy. Jednocześnie skrytykował wznowienie przez Ukrainę ataków na rosyjskie rafinerie ropy naftowej. W rozmowie z Newsmax nazwał je „hańbą”, argumentując, że prowadzą do wzrostu światowych cen energii.

Po niedawnej rozmowie z Putinem prezydent USA Donald Trump ogłosił „energetyczne zawieszenie broni”, czyli wstrzymanie ataków na obiekty energetyczne przez Rosję i Ukrainę. Kijów czasowo zawiesił wówczas uderzenia na rosyjskie rafinerie, ale później je wznowił, wskazując na trwające rosyjskie ataki na ukraińską infrastrukturę.

RTR, DPA/ widz

Short teaser Szef niemieckiej dyplomacji Johann Wadephul chce wyjaśnień od USA ws. ograniczenia dostępu Ukrainy do systemu Starlink.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%20krytykuj%C4%85%20ograniczenie%20Starlinka%20dla%20Ukrainy.%20%E2%80%9ESkoro%20p%C5%82acimy%2C%20system%20musi%20dzia%C5%82a%C4%87%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79676975&x4=11395&x5=Niemcy%20krytykuj%C4%85%20ograniczenie%20Starlinka%20dla%20Ukrainy.%20%E2%80%9ESkoro%20p%C5%82acimy%2C%20system%20musi%20dzia%C5%82a%C4%87%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-krytykuj%C4%85-ograniczenie-starlinka-dla-ukrainy-skoro-p%C5%82acimy-system-musi-dzia%C5%82a%C4%87%2Fa-79676975&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261016&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-krytykują-ograniczenie-starlinka-dla-ukrainy-skoro-płacimy-system-musi-działać/a-79676975?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Niemcy%20krytykuj%C4%85%20ograniczenie%20Starlinka%20dla%20Ukrainy.%20%E2%80%9ESkoro%20p%C5%82acimy%2C%20system%20musi%20dzia%C5%82a%C4%87%E2%80%9D

Item 137
Id 79673889
Date 2026-10-16
Title Szczyt UE. Polska i Niemcy w przeciwnych obozach w sprawie budżetu
Short title W UE podział ws. budżetu. Rozbieżne interesy Polski i Niemiec
Teaser Kanclerz Niemiec Friedrich Merz jechał na szczyt UE z jasnym przekazem: budżet Unii musi być mniejszy. Ale co najmniej siedemnaście państw Unii, w tym Polska, ma inne zdanie.

„Nie spodziewajcie się decyzji, ten szczyt ma wytyczyć do nich drogę” – w Brukseli nie było złudzeń przed spotkaniem szefów rządów państw UE. Ta zapowiedź dyplomatów dotyczyła między innymi kluczowej dla Unii kwestii – budżetu na lata 2028-2034, czyli Wieloletnich Ram Finansowych (WRF).

To nie przypadek, tylko sygnał niezgody. Kierująca obecnie pracami UE irlandzka prezydencja zaproponowała redukcję projektowanego budżetu o 141 mld euro (to o ok. 8 proc. mniej w stosunku do pierwotnej propozycji Komisji Europejskiej). Od dyplomatów w Brukseli usłyszeliśmy jeszcze przed szczytem, że irlandzki plan „uczynił wszystkich jednakowo nieszczęśliwymi” i że dyskusja na szczycie sprowadzi się do dwóch rzeczy: nowych środków i cięć.

„Oszczędni” kontra „przyjaciele polityki spójności”

Liderzy jechali do Brukseli podzieleni na dwa plemiona. Pierwsze z nich to państwa oszczędne, czyli tzw. frugals, którym zależało na cięciach w budżecie: Niemcy, Holandia, Austria, Szwecja, Finlandia i Dania. To także państwa, które proporcjonalnie najwięcej do tego budżetu wpłacają.

Drugie plemię to tak zwana grupa przyjaciół spójności – 17 państw, m.in. Włochy, Polska i Rumunia, które wolałyby raczej widzieć wzrost unijnego budżetu, choć nie za cenę zwiększenia składek członkowskich. Ta siedemnastka, po porannym spotkaniu w Brukseli, oświadczyła, że po zaproponowanych cięciach budżet UE zmniejszyłby się do 1,02 dochodu narodowego brutto UE.

Tymczasem budżet według „przyjaciół spójności” ma być na tyle duży, aby pozwolić UE osiągać wyznaczone cele oraz zapewnić pieniądze zarówno na tradycyjne priorytety, czyli politykę spójności i politykę rolną, jak i nowe, w tym obronność.

Stanowisko oszczędnościowe zaprezentował, wchodząc na szczyt, kanclerz Niemiec Friedrich Merz. Irlandzką propozycję uznał za „zmierzającą we właściwym kierunku”, ale wciąż daleką „od tego, gdzie powinniśmy być”. Zdaniem kanclerza budżet musi zostać „znacznie zmniejszony w stosunku do propozycji Komisji Europejskiej”.

Według „Politico” w trakcie negocjacji Merz miał przestrzegać przed cięciami w nowych priorytetach UE, czyli bezpieczeństwie czy konkurencyjności. Miał za to wskazać na politykę spójności jako potencjalne pole do takich cięć.

Pytany o to unijny urzędnik znający przebieg rozmów podkreśla, że „nie byłby pewien, czy Niemcy popierają cięcia w polityce spójności”. – I jeśli popatrzymy, gdzie można ciąć, to nikt nie mówi, żeby ciąć wydatki na obronę czy konkurencyjność, cięcia polityki spójności są niemożliwe, cięcia polityki rolnej też nie – więc gdzie właściwie mielibyśmy ciąć? – dodaje.

Skąd zatem wziąć pieniądze?

Tu od lat padają słowa „nowe środki” – czyli potencjalne źródła przychodów budżetu UE inne niż składki członkowskie, których nikt nie zamierza zwiększać, nawet te państwa, które najbardziej chcą zwiększenia samego budżetu.

Polski rząd zgadza się, że budżet UE potrzebuje nowych źródeł finansowania. Ale jest jeden pomysł dla Warszawy niewygodny – przekazywanie części dochodów z systemu handlu emisjami (ETS) do budżetu unijnego. Dyplomaci w Brukseli przypominają, że w Polsce, przechodzącej obecnie transformację energetyczną, koszt tego systemu jako pozycja zawarta w cenie energii jest najwyższy w Europie.

Jak usłyszał reporter DW, polski premier Donald Tusk wysłał sygnał: „nie” dla nowych środków do budżetu UE z pieniędzy z ETS. Natomiast Polska jest otwarta na inne pomysły pozyskiwania nowych środków, bo wobec wielkich zagrożeń bezpieczeństwa, które stoją przed Unią, przekaz z Brukseli dla świata nie powinien brzmieć „zmniejszamy budżet”, a wręcz odwrotnie.

Wobec takiej rozbieżności stanowisk nic dziwnego, że kanclerz Merz oczekiwał przed szczytem „bardzo, bardzo trudnych negocjacji” i nie spodziewał się porozumienia w najbliższych dniach.

– Potrzebujemy jednomyślności w Radzie, a jesteśmy od niej daleko. Nie oznacza to, że nie uda nam się znaleźć rozwiązań w listopadzie i grudniu, ale na grudniowe posiedzenie Rady powinniśmy spakować kilka koszul więcej niż zwykle - podkreślił.

PE niecierpliwi się tempem prac nad budżetem

Tymczasem Parlament Europejski, który na koniec będzie głosował nad nowym budżetem, wykazuje zniecierpliwienie tempem prac nad budżetem w Radzie. Przewodnicząca PE Roberta Metsola wprost wyraziła w Brukseli „duże zaskoczenie” brakiem „ruchów” w kwestii nowych środków.

– Nie możemy zrobić więcej za mniej. A jeśli nic nie zrobimy w kwestii nowych środków i po prostu wprowadzimy cięcia, to nasi obywatele nie odczują zmian – mówiła Metsola, podkreślając, że na koniec ustalenia państw członkowskich będą musiały znaleźć większość w Parlamencie.

Sprawozdawca Parlamentu ds. budżetu, Siegfried Muresan, wskazuje w rozmowie z DW, że Unię gonią terminy, a podziały w Radzie „niepokoją”.

Muresan: Jeśli oczekujemy od Europy więcej, to nie możemy ciąć

– Najwyższy czas, żeby Rada zaczęła działać i osiągnęła wspólną pozycję w sprawie WRF. Naszym wspólnym celem powinno być osiągnięcie porozumienia przed końcem tego roku, aby budżet mógł zostać wdrożony bez opóźnień – mówi DW rumuński europoseł.

Dopytywany, co w sytuacji, gdy największe kraje UE (Niemcy, Włochy i Polska, bo Francja, płatnik netto, ale z potężnym sektorem rolnym, pozycjonuje się jako mediator, choć bliżej jej do „przyjaciół spójności”) znalazły się w przeciwnych obozach, Muresan przypomina, że UE ma konkretne polityczne cele, w ramach których musi inwestować więcej m.in. w bezpieczeństwo, obronę i konkurencyjność gospodarki, ale nie kosztem rolnictwa i wsparcia regionów.

– A skoro oczekujemy od Europy, by robiła więcej, nie możemy ciąć budżetu. Osłabilibyśmy Europę i potem musielibyśmy ponosić koszty, ale na szczeblu krajowym – kwituje. I podkreśla, że jedynym sposobem na to, aby UE sprostała wyzwaniom bez zwiększania obciążeń budżetów krajowych, są nowe środki.

– Cieszę się, że rozumie to przewodniczący Rady Antonio Costa i że jest gotów nadać priorytet tej kwestii w nadchodzących tygodniach – kończy Muresan.

Jego słowa potwierdza unijny urzędnik, zaznajomiony z przebiegiem negocjacji, odbywających się – według tego, co usłyszeliśmy - w bardzo spokojnej atmosferze. Ponieważ na liderach nie ciążyła presja zakończenia akurat tego szczytu decyzjami, był czas na merytoryczne wyłożenie spornych stanowisk. Jak usłyszało DW, prace nad nowymi źródłami dochodów unijnego budżetu będą „kluczowe”. W ciągu kilku tygodni przewodniczący Costa ma przedstawić nowy pakiet negocjacyjny, który stanie się podstawą do dalszych prac.

Short teaser Dwa obozy na szczycie UE. Polska w jednym, Niemcy w drugim. Budżet UE zagrożony opóźnieniem?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Szczyt%20UE.%20Polska%20i%20Niemcy%20w%20przeciwnych%20obozach%20w%20sprawie%20bud%C5%BCetu&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79673889&x4=12095&x5=Szczyt%20UE.%20Polska%20i%20Niemcy%20w%20przeciwnych%20obozach%20w%20sprawie%20bud%C5%BCetu&x6=1&x7=%2Fpl%2Fszczyt-ue-polska-i-niemcy-w-przeciwnych-obozach-w-sprawie-bud%C5%BCetu%2Fa-79673889&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261016&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/szczyt-ue-polska-i-niemcy-w-przeciwnych-obozach-w-sprawie-budżetu/a-79673889?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79672355_401.jpg
Image caption Kanclerz Niemiec Friedrich Merz przed szczytem UE w Brukseli
Image source Michael Kappeler/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79672355_401.jpg&title=Szczyt%20UE.%20Polska%20i%20Niemcy%20w%20przeciwnych%20obozach%20w%20sprawie%20bud%C5%BCetu

Item 138
Id 79674461
Date 2026-10-16
Title Przepełnione SOR-y w Niemczech. Prasa: reforma pogotowia to konieczność, ale nie rozwiąże kryzysu
Short title Przepełnione SOR-y w Niemczech. Prasa: reforma pogotowia nie wystarczy
Teaser Niemiecka prasa pozytywnie ocenia reformę pogotowia i SOR-ów. Ma ona lepiej kierować pacjentów i odciążyć oddziały ratunkowe. Komentatorzy ostrzegają jednak, że sama reorganizacja nie rozwiąże problemów.

Niemiecka prasa zgodnie ocenia, że reforma pogotowia i SOR-ów była od dawna potrzebna. Ma poprawić współpracę między pogotowiem ratunkowym, szpitalnymi oddziałami ratunkowymi a lekarzami świadczącymi pomoc poza standardowymi godzinami pracy przychodni. Jak wskazywał w Bundestagu minister zdrowia Carsten Linnemann, wielu pacjentów nie wie dziś, gdzie powinno szukać pomocy; w efekcie niemal co trzecia osoba zgłasza się na SOR, choć jej stan tego nie wymaga.

Pacjent ma trafić do właściwej placówki

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” wskazuje, że SOR-y są przepełnione między innymi dlatego, że dostęp do nich jest zbyt łatwy. Centrale ratunkowe, pogotowie, szpitale i lekarze świadczący pomoc ambulatoryjną często działają obok siebie, zamiast tworzyć jeden sprawny system.

FAZ zwraca też uwagę na duże różnice regionalne. Czas, w jakim pacjent powinien otrzymać pomoc, różni się między landami, a w Nadrenii Północnej-Westfalii nawet między miastem a terenami wiejskimi. Reformę dziennik nazywa „dużym krokiem w kierunku równoważnych warunków życia”. Obecny, rozdrobniony system „pochłania zbyt dużo pieniędzy”, nie zapewniając opieki odpowiadającej możliwościom dobrze wyszkolonych ratowników i lekarzy.

Jednym z głównych założeń reformy jest właśnie lepsze kierowanie pacjentów. Numery 112 i 116 117, pod którym działa lekarska pomoc dyżurna, mają zostać ze sobą połączone. Jeżeli po telefonie pod 112 okaże się, że przypadek nie wymaga pilnej interwencji ratowników, zgłoszenie będzie mogło zostać przekazane do 116 117. Przy wybranych szpitalach mają natomiast powstać całodobowe zintegrowane centra ratunkowe (INZ), skupiające SOR, placówkę lekarskiej pomocy dyżurnej oraz punkt wstępnej oceny pacjenta.

„Badische Zeitung” uważa nowe rozwiązania za „poprawę – z korzyścią dla pacjentów”. Kliniki i przychodnie zostaną zmuszone do współpracy, a chory będzie kierowany tam, gdzie zgodnie z oceną medyczną powinien otrzymać pomoc. Dla samych pacjentów oznacza to jednak konieczność zaakceptowania ścieżki leczenia wynikającej z oceny specjalistów, a nie z własnego przekonania o pilności przypadku. „To było dawno konieczne, ale będzie również źródłem frustracji” – przewiduje „Badische Zeitung”. Alternatywą byłoby jednak, jej zdaniem, dalsze przeciążanie systemu, prowadzące do jego załamania.

Zbyt skomplikowany system

„Süddeutsche Zeitung” pokazuje problem na przykładach z praktyki ratowników. Pogotowie zostaje wezwane do rzekomej amputacji, a na miejscu okazuje się, że pacjent skaleczył palec przy krojeniu cebuli. Inni z kaszlem, katarem i bólem głowy jadą bezpośrednio na SOR kliniki uniwersyteckiej.

„Wszyscy ci ludzie są w potrzebie, a jednak nie są przypadkami dla pomocy doraźnej” – pisze SZ. Odpowiedzialności nie można jednak, zdaniem gazety, zrzucać wyłącznie na pacjentów. Niemiecki system został „z niemiecką dokładnością kompletnie spartaczony”.
Numery 112 i 116 117, lekarska pomoc dyżurna, SOR-y, różne formy pogotowia i karetek tworzą strukturę, w której trudno się zorientować. „To, że nikt już się w tym nie orientuje, nie jest winą pacjentów” – podkreśla dziennik.

SZ popiera więc zasadę szybkiej, fachowej oceny stanu chorego i skierowania go do odpowiedniej formy pomocy. „Obrany kierunek jest właściwy” – ocenia, choć wskazuje na nierozstrzygnięte kwestie finansowania, standardów jakości i czasu udzielenia pomocy.
Również „Augsburger Allgemeine” chwali reformę, z którą przed dekadą bezskutecznie zmagał się już rząd Angeli Merkel. Nowy model ma od pierwszego telefonu pomagać pacjentowi znaleźć właściwą drogę w „gąszczu opieki zdrowotnej”.

Gazeta podkreśla, że rozwiązanie leży zarówno w interesie chorych, jak i przeciążonego systemu. Uchwalenie przepisów to jednak dopiero początek. Teraz wszystkie zainteresowane strony muszą doprowadzić do tego, by „teoria sprawdziła się również w praktyce”. „Tu czeka jeszcze dużo pracy” – zaznacza dziennik.

Reforma to dopiero pierwszy krok

Najwięcej zastrzeżeń zgłasza „Frankfurter Neue Presse”. Dziennik także uważa, że reforma „zmierza w dobrym kierunku”, bo ma lepiej kierować pacjentów. Przypomina jednak, że pogotowie bywa dziś wzywane również przez ludzi, którzy nie zdołali dostać terminu u lekarza.

Problem polega na tym, że lekarzy rodzinnych i specjalistów, do których nowy system ma kierować takich pacjentów, w wielu miejscach nadal brakuje. FNP zwraca również uwagę na sprzeczność między obowiązkiem udostępniania terminów a restrykcyjnymi limitami finansowania przez ustawowe kasy chorych.

Dlatego reorganizacja systemu „może być tylko pierwszym krokiem”. Zdaniem gazety niemiecka ochrona zdrowia wymaga prawdziwej reformy strukturalnej, a nie tylko kolejnych cięć. „W przeciwnym razie problemy zostaną jedynie przesunięte, a nie rozwiązane.”

Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Niemiecka prasa chwali reformę pogotowia i SOR-ów, ale ostrzega: sama reorganizacja systemu nie wystarczy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Przepe%C5%82nione%20SOR-y%20w%20Niemczech.%20Prasa%3A%20reforma%20pogotowia%20to%20konieczno%C5%9B%C4%87%2C%20ale%20nie%20rozwi%C4%85%C5%BCe%20kryzysu&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79674461&x4=11397&x5=Przepe%C5%82nione%20SOR-y%20w%20Niemczech.%20Prasa%3A%20reforma%20pogotowia%20to%20konieczno%C5%9B%C4%87%2C%20ale%20nie%20rozwi%C4%85%C5%BCe%20kryzysu&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprzepe%C5%82nione-sor-y-w-niemczech-prasa-reforma-pogotowia-to-konieczno%C5%9B%C4%87-ale-nie-rozwi%C4%85%C5%BCe-kryzysu%2Fa-79674461&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261016&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/przepełnione-sor-y-w-niemczech-prasa-reforma-pogotowia-to-konieczność-ale-nie-rozwiąże-kryzysu/a-79674461?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/77662133_401.jpg
Image caption Niemiecka prasa zgodnie ocenia, że reforma pogotowia i SOR-ów była od dawna potrzebna
Image source Stefan Puchner/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/vps/webvideos/POL/2026/FOEU/FOEUPOL260211_Offline-Club-LTR_01IMW_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/77662133_401.jpg&title=Przepe%C5%82nione%20SOR-y%20w%20Niemczech.%20Prasa%3A%20reforma%20pogotowia%20to%20konieczno%C5%9B%C4%87%2C%20ale%20nie%20rozwi%C4%85%C5%BCe%20kryzysu

Item 139
Id 79673656
Date 2026-10-16
Title Świat bez głodu to coraz bardziej odległa perspektywa. Raporty wskazują na konflikty, kryzys klimatyczny i cięcia pomocy humanitarnej
Short title Świat bez głodu to coraz bardziej odległa perspektywa
Teaser Wojny i kryzys klimatyczny dotykają coraz więcej ludzi, zwłaszcza w Afryce. Skutkiem są ucieczki, przymusowe wysiedlenia i głód. Dwa najnowsze raporty przedstawiają fakty i zalecenia dla społeczności międzynarodowej.

Termin publikacji Światowego Indeksu Głodu oraz Raportu o Głodzie nie jest przypadkowy. W połowie października, a dokładnie 16 października 1945 roku, powstała Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO). Jej celem jest zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego na całym świecie.

Jednak według niemieckich organizacji pomocowych Welthungerhilfe i Aktion gegen den Hunger świat jest daleki od realizacji tego celu. Obie organizacje pozarządowe alarmują w swoich raportach o znacznym pogorszeniu sytuacji.

Obszary szczególnie dotknięte

– Bezpieczeństwo żywnościowe jest warunkiem pokoju i stabilności – mówi prezeska Welthungerhilfe Marlehn Thieme.

Jej kolega, sekretarz generalny Mathias Mogge, podaje w rozmowie z DW konkretne przykłady: Somalię, Sudan, Kongo i region Sahelu: „Tam problem głodu się nasila. Często są to kraje i regiony, w których skutki zmian klimatycznych są szczególnie dotkliwe. Widzimy tu bardzo wyraźny związek”.

Światowy Indeks Głodu opiera się na czterech mierzalnych wskaźnikach: niedożywieniu w całej populacji oraz trzech wskaźnikach dotyczących dzieci – zahamowaniu wzrostu, wychudzeniu i umieralności.

Na podstawie tych danych 122 kraje, dla których dostępne były wiarygodne informacje, podzielono na cztery grupy według poziomu głodu: niski, umiarkowany, poważny i bardzo poważny. Ogólny wynik jest alarmujący: w 32 krajach problem głodu się pogłębił.

Więcej na zbrojenia, mniej na pomoc

Po niemal dwóch dekadach wyraźnych postępów prezeska Welthungerhilfe Marlehn Thieme mówi o alarmującym odwróceniu trendu. Jej zdaniem bezpieczeństwo zbyt często postrzegane jest wyłącznie w kategoriach militarnych.

Podczas gdy budżety niemieckiego Ministerstwa Obrony rosną o 20 procent lub więcej, środki przeznaczone na współpracę rozwojową i pomoc humanitarną zmniejszają się w niektórych przypadkach nawet o połowę.

– W ten sposób traci się z oczu kluczowe pytanie: jak bezpiecznie mogą żyć ludzie, jeśli nie wiedzą, czy jutro będą mieli co jeść? – pyta Marlehn Thieme.

Pomimo wszystkich niepowodzeń w Światowym Indeksie Głodu pojawiają się jednak również pozytywne przykłady. Sekretarz generalny Welthungerhilfe Mathias Mogge wymienia Ugandę, Kenię i Sierra Leone.

– Poprawę obserwujemy zwłaszcza tam, gdzie mamy do czynienia ze stabilnym rządem, gdzie nie ma konfliktów lub jest ich bardzo niewiele. A także tam, gdzie istnieje jasna polityka przeciwdziałania skutkom zmian klimatycznych.

Inwestycje na obszarach wiejskich

W tych krajach nie zapomina się o najuboższych – mówi Mathias Mogge, który podczas licznych podróży do krajów i regionów dotkniętych kryzysami osobiście zapoznaje się z sytuacją na miejscu.

Sukcesy odnotowuje się przede wszystkim wtedy, gdy inwestuje się na obszarach wiejskich: „w rolnictwo, opiekę zdrowotną, edukację, ale także w systemy zabezpieczenia społecznego”.

W Strefie Gazy, z której sekretarz generalny Welthungerhilfe niedawno powrócił po pięciodniowym pobycie, według jego obserwacji nie ma o tym mowy. Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) stwierdziła w 2025 roku występowanie klęski głodu na tym obszarze, w znacznym stopniu zniszczonym przez wojnę między Izraelem a islamistycznym Hamasem.

Gaza: „Niewiele nadziei na poprawę”

Według Mathiasa Moggego sytuacja związana z głodem nie jest już tam tak katastrofalna, ponieważ do Strefy Gazy dotarło więcej pomocy humanitarnej. Jednak ludzie są stłoczeni na bardzo małej przestrzeni, a 90 procent z nich musi mieszkać w obozach namiotowych.

– Warunki higieniczne są bardzo złe, co powoduje, że zwłaszcza dzieci cierpią na choroby skóry i biegunki. Niestety, ludzie nie widzą obecnie większej nadziei na poprawę sytuacji.

Jego najnowsze obserwacje pokrywają się z oficjalną oceną rządu: sytuacja humanitarna w Strefie Gazy pozostaje „katastrofalna” – zaznaczono w opublikowanej niedawno odpowiedzi na zapytanie parlamentarne Partii Lewicy w niemieckim Bundestagu.

Rząd stawia również na dyplomację

Jako jeden z największych darczyńców bilateralnych Niemcy przeznaczyły od czasu ataku terrorystycznego Hamasu 7 października 2023 roku do 420 milionów euro na pomoc humanitarną. Ponadto na drodze dyplomatycznej „nieustannie zabiegają w rozmowach z Izraelem o poprawę dostępu do pomocy humanitarnej”.

Również w raporcie organizacji Aktion gegen den Hunger sytuacja w Strefie Gazy została opisana jako katastrofalna: „87 procent terenów rolniczych zostało uszkodzonych, 81 procent infrastruktury szklarniowej zniszczono, a około 90 procent wody nie nadaje się do picia”.

Także w pozostałych kwestiach przeważają złe wiadomości.

„Kryzysy wzajemnie się wzmacniają”

– Głód coraz bardziej koncentruje się w niewielkiej liczbie krajów, które jednocześnie zmagają się z konfliktami, wysiedleniami, gwałtownymi zjawiskami klimatycznymi i załamaniem podstawowej infrastruktury – podsumowuje dyrektor zarządzający organizacji Aktion gegen den Hunger Jan Sebastian Friedrich-Rust. Jak mówi, „kryzysy te wzajemnie się wzmacniają i pogrążają miliony ludzi w nędzy”.

Jego organizacja, podobnie jak Welthungerhilfe, szacuje łączną liczbę osób cierpiących z powodu przewlekłego głodu na 645 milionów.

Podstawą opublikowanego po raz pierwszy w języku niemieckim Raportu o Głodzie są dane zawarte w „Global Report on Food Crises” (GRFC), analizy Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) oraz Światowego Programu Żywnościowego (WFP), a także informacje zebrane bezpośrednio na miejscu przez Aktion gegen den Hunger.

„Często możemy pomóc tylko doraźnie”

Również ta organizacja pomocowa, działająca w 54 krajach, krytykuje znaczne cięcia budżetowe w zakresie współpracy rozwojowej i pomocy humanitarnej, które następują od 2023 roku.

– Jesteśmy coraz częściej zmuszeni do zaprzestania realizacji programów o kluczowym znaczeniu, podczas gdy zapotrzebowanie na wsparcie jednocześnie rośnie – ubolewa dyrektor zarządzający Friedrich-Rust.

– Często możemy zapewnić jedynie pomoc doraźną ratującą życie, podczas gdy musimy kończyć długoterminowe projekty, które pomagają ludziom zwiększać odporność na kryzysy i samodzielnie się utrzymywać – mówi dyrektor zarządzający Aktion gegen den Hunger, opisując mechanizm, który określa mianem „błędnego koła”.

Kraje afrykańskie cierpią najbardziej

W rankingu dziesięciu krajów o największej bezwzględnej liczbie osób dotkniętych wysokim poziomem ostrego braku bezpieczeństwa żywnościowego dominują państwa afrykańskie.

Na czele znajdują się Nigeria, Kongo i Sudan. Po raz pierwszy w zestawieniu pojawił się Sudan Południowy. Obecnie ponad 80 procent ludności tego kraju potrzebuje pomocy humanitarnej.

Friedrich-Rust ostrzega jednocześnie przed błędną interpretacją spadku łącznej liczby osób dotkniętych poważnym kryzysem żywnościowym w krajach uwzględnionych w rankingu – ze 197 do 177 milionów.

Z powodu braków w danych tym razem nie można było uwzględnić ważnych krajów dotkniętych kryzysem, takich jak Etiopia. Tylko w tym kraju Afryki Wschodniej w ubiegłym roku około 22 miliony ludzi zmagały się z wysokim poziomem ostrego braku bezpieczeństwa żywnościowego.

„Pomoc to nie tylko moralny obowiązek”

Zdaniem organizacji Aktion gegen den Hunger nie ma wątpliwości, jakie działania należy podjąć: społeczność międzynarodowa musi zająć się przyczynami kryzysów i stworzyć warunki, które pozwolą ludziom w dłuższej perspektywie żyć bez głodu.

– Pomoc to nie tylko moralny obowiązek – podkreśla Friedrich-Rust.

Wełg niego, kto ogranicza środki na współpracę rozwojową i pomoc humanitarną, postępuje krótkowzrocznie: „Kto dziś oszczędza, jedynie odkłada rachunek na jutro, a ostatecznie sprawia, że będzie on znacznie wyższy”.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Wojny i kryzys klimatyczny dotykają coraz więcej ludzi, zwłaszcza w Afryce. Skutki: ucieczki, wysiedlenia i głód.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::%C5%9Awiat%20bez%20g%C5%82odu%20to%20coraz%20bardziej%20odleg%C5%82a%20perspektywa.%20Raporty%20wskazuj%C4%85%20na%20konflikty%2C%20kryzys%20klimatyczny%20i%20ci%C4%99cia%20pomocy%20humanitarnej&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79673656&x4=11400&x5=%C5%9Awiat%20bez%20g%C5%82odu%20to%20coraz%20bardziej%20odleg%C5%82a%20perspektywa.%20Raporty%20wskazuj%C4%85%20na%20konflikty%2C%20kryzys%20klimatyczny%20i%20ci%C4%99cia%20pomocy%20humanitarnej&x6=1&x7=%2Fpl%2F%C5%9Bwiat-bez-g%C5%82odu-to-coraz-bardziej-odleg%C5%82a-perspektywa-raporty-wskazuj%C4%85-na-konflikty-kryzys-klimatyczny-i-ci%C4%99cia-pomocy-humanitarnej%2Fa-79673656&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261016&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/świat-bez-głodu-to-coraz-bardziej-odległa-perspektywa-raporty-wskazują-na-konflikty-kryzys-klimatyczny-i-cięcia-pomocy-humanitarnej/a-79673656?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=%C5%9Awiat%20bez%20g%C5%82odu%20to%20coraz%20bardziej%20odleg%C5%82a%20perspektywa.%20Raporty%20wskazuj%C4%85%20na%20konflikty%2C%20kryzys%20klimatyczny%20i%20ci%C4%99cia%20pomocy%20humanitarnej

Item 140
Id 79673493
Date 2026-10-15
Title Koniec z alkoholem na dworcach w Niemczech
Short title Niemcy: zakaz alkoholu na dworcach
Teaser Koniec z piwem na peronie. Na około 5,7 tys. dworców Deutsche Bahn w całych Niemczech obowiązuje od dziś zakaz spożywania alkoholu. Ma poprawić bezpieczeństwo.

Piwo po pracy na peronie albo alkohol wypity w drodze na mecz? Od północy na wszystkich dworcach Deutsche Bahn (DB) w Niemczech jest to zabronione. Zakaz obejmuje około 5,7 tys. stacji, w tym perony.

Są jednak wyjątki. Alkohol nadal można spożywać w lokalach gastronomicznych na dworcach. Z reguły wolno go także pić w pociągach. W bistrach pokładowych składów dalekobieżnych Deutsche Bahn sama nadal sprzedaje napoje alkoholowe.

Wyjątki mogą obowiązywać również tam, gdzie budynki dworcowe nie należą do DB. Nowe zasady są częścią regulaminu porządkowego Deutsche Bahn. Dzięki temu ochrona przewoźnika może reagować na przypadki łamania zakazu. Jak zapowiada DB, osoby pijące alkohol będą upominane z uwzględnieniem konkretnej sytuacji. W skrajnym przypadku może zostać wydany zakaz wstępu na dworzec.

Mecze Bundesligi nie będą wyjątkiem

Zakaz obowiązuje także w czasie dużych imprez. Dotyczy to m.in. spotkań piłkarskiej Bundesligi, kiedy na niemieckich dworcach pojawiają się kibice zmierzający na mecze.– Zakaz spożywania alkoholu na dworcach obowiązuje każdego dnia, również w dni dużych imprez – podkreśliła rzeczniczka Deutsche Bahn Anja Bröker.

To właśnie podczas takich wydarzeń nowe przepisy mogą zostać poddane najpoważniejszej próbie. Deutsche Bahn zapowiada, że również wtedy jej służby mają działać z wyczuciem i adekwatnie do sytuacji.

Decyzję przewoźnika popiera pełnomocnik niemieckiego rządu ds. uzależnień Hendrik Streeck z Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU). „Alkohol nie jest przyczyną każdej konfrontacji, ale może zaostrzać konflikty i obniżać próg zahamowań” – powiedział Streeck w rozmowie z dzienikiem „Rheinische Post".

(KNA, ARD/ du)

Short teaser Koniec z piwem na peronie. Na około 5,7 tys. dworców Deutsche Bahn w całych Niemczech obowiązuje od dziś zakaz alkoholu.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Koniec%20z%20alkoholem%20na%20dworcach%20w%20Niemczech&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79673493&x4=11400&x5=Koniec%20z%20alkoholem%20na%20dworcach%20w%20Niemczech&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkoniec-z-alkoholem-na-dworcach-w-niemczech%2Fa-79673493&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261015&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/koniec-z-alkoholem-na-dworcach-w-niemczech/a-79673493?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79667218_401.jpg
Image caption Zakaz spożywania alkoholu na dworcach obowiązuje w Niemczech od 15 października 2026
Image source Heiko Rebsch/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79667218_401.jpg&title=Koniec%20z%20alkoholem%20na%20dworcach%20w%20Niemczech

Item 141
Id 79672521
Date 2026-10-15
Title Niemcy chcą zwiększyć liczebność armii. Reforma budzi kontrowersje
Short title Reforma rezerw Bundeswehry. W tle protesty i skandale
Teaser Niemcy planują rozbudowanie rezerwy. Reformie towarzyszą protesty społeczne, sprzeciw części pracodawców oraz pytania o bezpieczeństwo w świetle ostatnich skandali seksualnych.

Celem reformy, nad którą obraduje Bundestag, jest zwiększenie liczby rezerwistów do 200 000 do 2033 roku. Niemcy mają ambicję stać się największą i najważniejszą siłą wojskową w UE pod względem potencjału konwencjonalnego.

Cel ten stał się wiążącym elementem oficjalnej polityki obronnej Niemiec od wiosny 2026 roku, kiedy Ministerstwo Obrony opublikowało nową strategię wojskową pod nazwą „Strategia Nowej Rezerwy”. Zapisano tam docelową strukturę armii: 260 000 aktywnych żołnierzy oraz 200 000 rezerwistów (łącznie 460 000 personelu). Obecna liczba żołnierzy zawodowych i kontraktowych wynosi 186,7 tys. Twarzą reform jest minister obrony, Boris Pistorius.

Projekt przewiduje obowiązek szkolenia dla osób do 45. roku życia (jeśli służyli w wojsku minimum 6 miesięcy) oraz aż do 65. roku życia dla byłych żołnierzy zawodowych.

Bezterminowy przydział do rezerwy

Projekt wprowadza też automatyczny bezterminowy przydział do rezerwy. Każdy żołnierz odchodzący ze służby zawodowej lub kończący min. 6 miesięcy służby ochotniczej automatycznie trafia do aktywnej rezerwy i otrzymuje konkretny przydział. Do tej pory przydział obowiązywał tylko na okres 6 lat. Po upływie tego czasu kontakt z wojskiem wygasał, a rezerwista znikał z aktywnego systemu planowania. Teraz status rezerwisty będzie utrzymywany do ukończenia 45. lub 65. roku życia, w zależności od stopnia wojskowego i wcześniejszej historii służby.

Najważniejszą zmianą w nowym projekcie jest likwidacja tzw. "podwójnej dobrowolności". Do tej pory na ćwiczenia musiał zgodzić się zarówno rezerwista, jak i jego pracodawca. Po wejściu w życie nowych przepisów ćwiczenia wojskowe staną się obowiązkowe i ani pracodawca, ani rezerwista nie będą mogli już tak łatwo odmówić w nich udziału. Pracodawcy będą mieli prawny obowiązek zwolnienia pracownika na czas manewrów, za wypłatą rekompensaty od państwa i będą mogli sprzeciwić się powołaniu swoich pracowników na ćwiczenia lub szkolenie tylko w ściśle określonych okolicznościach. Czas wysłania oficjalnego powołania wydłuża się z 4 do co najmniej 8 tygodni przed ćwiczeniami, co ułatwi firmom planowanie zastępstw.

To już kolejna wizja modernizacji Bundeswehry. Wczesne plany Pistoriusa, jeszcze z 2024 zakładały, że nowa struktura rezerwy ma powstać w ciągu zaledwie 5 lat, osiągając wyżej wymieniony rozmiar do końca 2029 roku. Szybko uznano to jednak za nierealne z powodu braku infrastruktury szkoleniowej. Procedowana właśnie ustawa przewiduje rok 2033.

Reforma w cieniu protestów ...

Reformy armii przebiegają jednak w cieniu skandali oraz sprzeciwu różnych grup społecznych. Chociaż pełny powszechny pobór wojskowy nadal pozostaje zawieszony, kolejne reformy wywołują w Niemczech falę głośnych protestów.

Najbardziej widoczne są masowe manifestacje pod hasłem „Schulstreik gegen Wehrpflicht” (Strajk Szkolny przeciwko Poborowi). Tysiące uczniów i studentów regularnie wychodzi na ulice największych miast, w tym Berlina, Hamburga i Kolonii. Iskrą zapalną stały się przepisy nakładające na wszystkich 18-letnich mężczyzn bezwzględny obowiązek wypełnienia kwestionariusza wojskowego oraz stawienia się na komisje lekarskie. Młodzież zarzuca rządowi wprowadzanie poboru „tylnymi drzwiami” metodą małych kroków. Protestujący domagają się inwestycji w edukację zamiast w zbrojenia i sprzeciwiają się militaryzacji społeczeństwa. Pod koniec września w całych Niemczech protestowano w tej sprawie w około 100 miastach równocześnie.

Równolegle odnotowano potrójny wzrost liczby oficjalnych odmów służby wojskowej z powodów sumienia (Kriegsdienstverweigerer). Do urzędów wpłynęło ponad 12 tysięcy takich wniosków. Składają je nie tylko rezerwiści, ale też młodzi obywatele obawiający się tzw. Bedarfswehrpflicht czyli przymusowego poboru, uruchamianego w odpowiedzi na potrzeby armii. Ponadto przeciwko planowanym, obowiązkowym szkoleniom rezerwistów protestują organizacje zrzeszające pracodawców (np. DIHK), podnosząc, że przymusowe odbieranie pracowników uderzy w niemiecką gospodarkę.

… i przemocy seksualnej

Równolegle w połowie października 2026 roku mediami w Niemczech wstrząsnął ogromny skandal wewnątrz Bundeswehry. Ujawniono, że w Weissenfels (Saksonia-Anhalt), w 1. Pułku Sanitarnym, grupa dziesięciu żołnierzy i podoficerów miała brać udział w handlu narkotykami oraz szeregu nadużyć seksualnych. Bundeswehra poinformowała parlament o podejrzeniach, pięć spraw zostało skierowanych do prokuratury. Ponadto wydano wstępne zakazy wstępu do koszar i zawieszono podejrzanych w obowiązkach na czas postępowania. To już kolejny taki przypadek w ostatnim czasie. Dotychczas głośno było o oskarżeniach o przemoc seksualną w koszarach w Zweibrücken z przełomu 2025 i 2026, gdzie podejrzanych liczono w dziesiątkach.

Generalny Inspektor Bundeswehry gen. Carsten Breuer alarmuje, że liczba wewnętrznych zgłoszeń dotyczących wykroczeń na tle seksualnym w niemieckim wojsku zmierza w 2026 roku do historycznego rekordu. Zdarzenia te są wprost powiązane; jak zauważył w swoim tekście w RedaktionsNetzwerk Deutschland Marcus Decker, osiągnięcie planowanego rozmiaru armii będzie tylko możliwe wtedy, gdy więcej kobiet (które stanowią teraz około 13% wszystkich żołnierzy) zgłosi się do służby. Zwiększenie udziału kobiet w służbie będzie wymagało skutecznej ochrony przed molestowaniem i konsekwentnego pociągania sprawców do odpowiedzialności. Choć dostępne dane nie pozwalają jeszcze określić, jak bardzo ujawnione afery wpływają na decyzje kandydatek, wiarygodność armii jako bezpiecznego miejsca pracy na pewno będzie mieć istotne znaczenie dla realizacji planowanej reformy.

(ARD/je)

Short teaser Niemcy planują rozbudowę armii i zmianę zasad w rezerwie. Reforma budzi sprzeciw części społeczeństwa i pracodawców.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%20chc%C4%85%20zwi%C4%99kszy%C4%87%20liczebno%C5%9B%C4%87%20armii.%20Reforma%20budzi%20kontrowersje&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79672521&x4=11395&x5=Niemcy%20chc%C4%85%20zwi%C4%99kszy%C4%87%20liczebno%C5%9B%C4%87%20armii.%20Reforma%20budzi%20kontrowersje&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-chc%C4%85-zwi%C4%99kszy%C4%87-liczebno%C5%9B%C4%87-armii-reforma-budzi-kontrowersje%2Fa-79672521&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261015&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-chcą-zwiększyć-liczebność-armii-reforma-budzi-kontrowersje/a-79672521?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Niemcy%20chc%C4%85%20zwi%C4%99kszy%C4%87%20liczebno%C5%9B%C4%87%20armii.%20Reforma%20budzi%20kontrowersje

Item 142
Id 79671153
Date 2026-10-15
Title Cebula, cytrusy i gryka w walce z rakiem płuc? Naukowcy zbadali ich wspólny składnik
Short title Czy cebula może pomóc w walce z rakiem płuc?
Teaser Kwercetyna obecna np. w cytrusach, cebuli i gryce hamowała podział oraz migrację komórek raka płuc w badaniach laboratoryjnych. Naukowcy z Erlangen podkreślają, że nie wiadomo jeszcze, czy wyniki potwierdzą się u ludzi.

Papieżowi Leonowi XIV usunięto guz z płuca. Naukowcy nie wykluczają, że jemu i innym pacjentom w walce z rakiem mogłaby pomóc specjalna dieta. Kwercetyna, naturalny związek roślinny, hamuje podział komórek raka płuc i niemal całkowicie powstrzymuje ich przemieszczanie się. Ustalili to badacze specjalizujący się w pneumologii molekularnej.

Obiecujące wyniki badań

Naukowcy zbadali działanie kwercetyny, występującej przede wszystkim w owocach cytrusowych, cebuli i gryce, na komórki raka płuc w warunkach laboratoryjnych oraz w eksperymentach na myszach.

Nie wiadomo jeszcze, czy wyniki te znajdą potwierdzenie u ludzi. Zdaniem profesor Susetty Finotto ze Szpitala Uniwersyteckiego w Erlangen sugerują one jednak, „że dieta bogata w kwercetynę może wspomagać leczenie raka płuc”.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) rak płuc jest najczęściej występującym nowotworem na świecie i powoduje najwięcej zgonów z powodu chorób nowotworowych. We wtorek guza z płuca usunięto także papieżowi Leonowi XIV. Jak podkreślono w komunikacie uczelni, dostępne metody leczenia nie są skuteczne u wszystkich chorych.

Kwercetyna działa na kilka mechanizmów

– Wiele leków stosowanych w leczeniu raka płuc działa na jeden określony cel molekularny – wyjaśniła profesor Susetta Finotto: „Natomiast w naszych eksperymentach kwercetyna oddziaływała jednocześnie na kilka mechanizmów”.

Pod jej wpływem komórki nowotworowe dzieliły się wolniej. Szczególnie wyraźny wpływ kwercetyny zaobserwowano jednak na ich migrację, czyli zdolność przemieszczania się, która odgrywa istotną rolę w powstawaniu przerzutów. Najwyższa zastosowana dawka niemal całkowicie zahamowała ten proces.

Wyniki badań opublikowano w międzynarodowym czasopiśmie naukowym „Cell Death Discovery”.

Niewykluczone, że kwercetyna może również zapobiegać rozwojowi raka płuc. Naukowcy z Erlangen zamierzają zbadać tę możliwość w kolejnym etapie prac.

(KNA/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Short teaser Badacze z Erlangen odkryli, że kwercetyna hamuje komórki raka płuc. Skuteczności u ludzi jeszcze nie potwierdzono.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Cebula%2C%20cytrusy%20i%20gryka%20w%20walce%20z%20rakiem%20p%C5%82uc%3F%20Naukowcy%20zbadali%20ich%20wsp%C3%B3lny%20sk%C5%82adnik&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79671153&x4=11400&x5=Cebula%2C%20cytrusy%20i%20gryka%20w%20walce%20z%20rakiem%20p%C5%82uc%3F%20Naukowcy%20zbadali%20ich%20wsp%C3%B3lny%20sk%C5%82adnik&x6=1&x7=%2Fpl%2Fcebula-cytrusy-i-gryka-w-walce-z-rakiem-p%C5%82uc-naukowcy-zbadali-ich-wsp%C3%B3lny-sk%C5%82adnik%2Fa-79671153&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261015&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/cebula-cytrusy-i-gryka-w-walce-z-rakiem-płuc-naukowcy-zbadali-ich-wspólny-składnik/a-79671153?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/6302010_401.jpg
Image source Fotolia/Olga Lyubkin
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2024/foeupol240219_ezb480_otwa_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/6302010_401.jpg&title=Cebula%2C%20cytrusy%20i%20gryka%20w%20walce%20z%20rakiem%20p%C5%82uc%3F%20Naukowcy%20zbadali%20ich%20wsp%C3%B3lny%20sk%C5%82adnik

Item 143
Id 79669454
Date 2026-10-15
Title Merz chce znacznych cięć w projekcie budżetu UE. „Żadnego kraju na to nie stać”
Short title Merz chce cięć w projekcie budżetu UE. „Nikogo na to nie stać”
Teaser Kanclerz Niemiec powtórzył, że zaproponowany przez Komisje Europejską nowy wieloletni budżet UE jest dla niego nie do przyjęcia. Domaga się znaczących cięć.

– Prowadzimy bardzo, bardzo trudne negocjacje budżetowe. Jesteśmy daleko od jednomyślności – powiedział niemiecki kanclerz Friedrich Merz dziennikarzom przed rozpoczętym w czwartek (15.10.2026) w Brukseli dwudniowym szczytem UE. Projekt wieloletnich ram finansowych dla Unii na lata 2028–2034 jest z głównych tematów obrad przywódców państw członkowskich.

Merz powtórzył, że jego rząd odrzuca projekt nowego budżetu przedstawiony przez Komisję Europejską, który opiewa na blisko 2 biliony euro. – Musimy znacznie zredukować budżet wobec projektu Komisji Europejskiej – powiedział. – Żadnego kraju członkowskiego nie stać na płacenie składek do UE w takim wymiarze.

Wskazał, że projekt ten opiewa na kwotę o 50 procent większą niż aktualnie obowiązujące ramy finansowe UE do roku 2027.

Zmiana priorytetów

Część krajów UE, w tym Polska, chce jednak większych pieniędzy w unijnej kasie. Kanclerz Niemiec „absolutnie nie widzi” potrzeby dodatkowych środków finansowych „zwłaszcza na politykę spójności i wspólną politykę rolną”.

Ponownej dyskusji, jak dodał, wymagają priorytety Unii, które powinny zostać odzwierciedlone w nowym wieloletnim budżecie. Powinny nimi być konkurencyjność gospodarcza i obronność.

Według Merza kompromisowa propozycja kierującej obecnie pracami UE Irlandii idzie w dobrym kierunku, „ale nie jesteśmy jeszcze tam, gdzie powinnismy być”. Irlandzki pomysł przewiduje cięcia w porównaniu z projektem KE w wysokości około 140 miliardów euro.

Porozumienie przed rokiem „superwyborczym”

Państwa UE chcą uzgodnić nowe wieloletnie ramy finansowe do końca tego roku – aby uniknąć decydujących negocjacji w przyszłym, 2027 roku, kiedy to w kilku krajach Unii odbędą się ważne wybory, które wpłyną na politykę europejską. Dotyczy to na przykład Francji i wyborów prezydenckich w tym kraju, gdzie szanse na zwycięstwo ma skrajnie prawicowa Marine Le Pen. Wybory czekają też m.in. Polskę, Hiszpanię i Włochy.

– Chciałbym, byśmy jeszcze do końca roku osiągnęli porozumienie, choć stanowiska w UE w tej sprawie są jeszcze bardzo rozbieżne – powiedział Merz. – Na szczyt UE w grudniu powinnismy spakować więcej czystych koszul, niż zwykle – dodał kanclerz, sugerując, że ostatnie planowane w tym roku posiedzenie Rady Europejskiej w połowie grudnia może przeciągnąć się znacznie ze względu na negocjacje budżetowe.

Oprócz Niemiec, głównego płatnika netto do unijnej kasy, do grona tzw. oszczędnych należą też Austria, Szwecja, Dania, Holandia i Finlandia.

DPA, wł./ widz

Short teaser Kanclerz Niemiec powtórzył, że odrzuca zaproponowany przez Komisje Europejską nowy wieloletni budżet UE.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Merz%20chce%20znacznych%20ci%C4%99%C4%87%20w%20projekcie%20bud%C5%BCetu%20UE.%20%E2%80%9E%C5%BBadnego%20kraju%20na%20to%20nie%20sta%C4%87%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79669454&x4=12095&x5=Merz%20chce%20znacznych%20ci%C4%99%C4%87%20w%20projekcie%20bud%C5%BCetu%20UE.%20%E2%80%9E%C5%BBadnego%20kraju%20na%20to%20nie%20sta%C4%87%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmerz-chce-znacznych-ci%C4%99%C4%87-w-projekcie-bud%C5%BCetu-ue-%C5%BCadnego-kraju-na-to-nie-sta%C4%87%2Fa-79669454&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261015&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/merz-chce-znacznych-cięć-w-projekcie-budżetu-ue-żadnego-kraju-na-to-nie-stać/a-79669454?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79471016_401.jpg
Image caption Kanclerz Niemiec Friedrich Merz z przywódcami tzw. oszczędnych krajów UE
Image source Sebastian Gollnow/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79471016_401.jpg&title=Merz%20chce%20znacznych%20ci%C4%99%C4%87%20w%20projekcie%20bud%C5%BCetu%20UE.%20%E2%80%9E%C5%BBadnego%20kraju%20na%20to%20nie%20sta%C4%87%E2%80%9D

Item 144
Id 79669809
Date 2026-10-15
Title NDR: Bliskość granicy z Polską wpływa na dużą liczbę kradzieży
Short title NDR: Bliskość granicy z Polską wpływa na dużą liczbę kradzieży
Teaser Wskaźnik kradzieży rowerów elektrycznych na Uznamie jest wysoki. Polsko-niemiecki zespół policji ma przeciwdziałać takim zdarzeniom na pograniczu – informuje regionalna rozgłośnia NDR.

Sześcioosobowy zespół policjantów z Polski i Niemiec stacjonuje przy przejściu granicznym na wyspie Uznam. Dwa do pięciu razy w tygodniu dwuosobowe patrole wyruszają w teren. „Pilnują porządku na wyspach Uznam i Wolin, a w szczególności na odcinku między Ahlbeckiem a Świnoujściem” – informuje publiczna rozgłośnia NDR. Jako język komunikacji między funkcjonariuszami służą niemiecki i polski, a gdy brakuje słownictwa policjanci przechodzą na angielski.

W reportażu z pogranicza stacja opisuje codzienną pracę zespołu. Często jest to zwracanie uwagi rowerzystom, którzy jeżdżą po chodnikach dla pieszych czy przypominanie, że w Polsce panuje zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych. Bywa też, że policjanci udzielają informacji turystom.

Pogranicze przoduje w statystykach kradzieży

„Ta spokojna atmosfera stoi w sprzeczności z danymi statystyk kryminalnych. Region przygraniczny okazuje się pod tym względem ‘gorącym punktem'” – czytamy na stronach NDR. Stacja podaje, że graniczący z Polską powiat Vorpommern-Greifswald przoduje w skali całego kraju związkowego Meklemburgia-Pomorze Przednie pod względem liczby kradzieży rowerów.

„W pierwszych sześciu miesiącach bieżącego roku odnotowano tu 105 takich przypadków. Dla porównania: w (oddalonym od granicy – red.) powiecie Ludwigslust-Parchim było ich zaledwie 15” – informuje NDR. Z cytowanych przez stację statystyk wynika, że najwięcej kradzieży rowerów (81) odnotowano na wyspie Uznam, przez którą przebiega polsko-niemiecka granica. W skali całego landu straty spowodowane kradzieżami rowerów sięgają rocznie 2,5 miliona euro.

Ścisła współpraca policji

Według regionalnej rozgłośni nie jest jasne, ile ze skradzionych rowerów trafia za granicę. „Policja wskazuje jednak bliskość granicy jako czynnik sprzyjający tak dużej liczbie przestępstw. Duża liczba turystów oznacza bowiem obecność wielu drogich rowerów na stosunkowo niewielkim obszarze – co stwarza sprawcom liczne okazje do kradzieży” – czytamy. Inne kradzieże dotyczą opon samochodowych, kabli czy nawozów. „Niektóre z nich udało się wyjaśnić dzięki ścisłej współpracy śledczych z obu krajów” – podkreśla NDR. Od 2018 roku przy komendzie policji w Neubrandenburgu działa punkt, który zajmuje się współpracą między niemiecką a polską policją.

Oprócz codziennej pracy policjanci z obu krajów spotykają się na wspólnych warsztatach, na których wymieniają się wiedzą. Ważnym punktem jest wzajemna komunikacja. „Współpraca międzynarodowa nie opiera się na e-mailach, lecz na tym, że ludzie znają się nawzajem i wiedzą, do kogo najlepiej zadzwonić” – mówi stacji Agnieszka Lüdicke, z Komendy Policji w Neubrandenburgu, pracująca przy polsko-niemieckim projekcie.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Na Uznamie wyjątkowo często kradzione są rowery elektryczne. Polsko-niemiecki zespół policji ma temu przeciwdziałać.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::NDR%3A%20Blisko%C5%9B%C4%87%20granicy%20z%20Polsk%C4%85%20wp%C5%82ywa%20na%20du%C5%BC%C4%85%20liczb%C4%99%20kradzie%C5%BCy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79669809&x4=11397&x5=NDR%3A%20Blisko%C5%9B%C4%87%20granicy%20z%20Polsk%C4%85%20wp%C5%82ywa%20na%20du%C5%BC%C4%85%20liczb%C4%99%20kradzie%C5%BCy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fndr-blisko%C5%9B%C4%87-granicy-z-polsk%C4%85-wp%C5%82ywa-na-du%C5%BC%C4%85-liczb%C4%99-kradzie%C5%BCy%2Fa-79669809&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261015&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ndr-bliskość-granicy-z-polską-wpływa-na-dużą-liczbę-kradzieży/a-79669809?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=NDR%3A%20Blisko%C5%9B%C4%87%20granicy%20z%20Polsk%C4%85%20wp%C5%82ywa%20na%20du%C5%BC%C4%85%20liczb%C4%99%20kradzie%C5%BCy

Item 145
Id 79668985
Date 2026-10-15
Title Reforma pogotowia i SOR-ów w Niemczech
Short title Wielka reforma pogotowia i SOR-ów w Niemczech
Teaser Niemcy reformują system pomocy medycznej w nagłych przypadkach. Bundestag przyjął reformę, która ma odciążyć przepełnione oddziały ratunkowe.

Reforma ma przede wszystkim poprawić współpracę pomiędzy pogotowiem ratunkowym, szpitalnymi oddziałami ratunkowymi a lekarzami świadczącymi pomoc poza standardowymi godzinami pracy przychodni.

Minister zdrowia Carsten Linnemann przekonywał na forum Bundestagu, że zmiany są od dawna potrzebne. Jak wskazywał, wielu pacjentów nie wie dziś, gdzie powinni szukać pomocy. W efekcie niemal co trzecia osoba zgłasza się na szpitalny oddział ratunkowy, choć jej stan tego nie wymaga.

Zdalna pomoc lekarska?

Jednym z najważniejszych elementów reformy będzie połączenie dwóch funkcjonujących już numerów: alarmowego 112 oraz 116 117, pod którym działa lekarska pomoc dyżurna.

Stan osoby dzwoniącej będzie oceniany według ujednoliconej procedury. Jeżeli pacjent zadzwoni pod 112, ale okaże się, że jego przypadek nie wymaga pilnej interwencji ratowników, zgłoszenie będzie mogło zostać bezpośrednio przekazane do 116 117. Dyżurujący tam lekarze mają za zadanie pomóc zdalnie pacjentowi.

W rzeczywistych sytuacjach zagrożenia zdrowia i życia podstawowym numerem alarmowym nadal pozostanie 112.

Nowe centra ratunkowe przy szpitalach

Kolejnym filarem reformy mają być zintegrowane centra ratunkowe (INZ) działające przez całą dobę przy wybranych szpitalach.

W jednym miejscu mają funkcjonować szpitalny oddział ratunkowy (SOR), placówka lekarskiej pomocy dyżurnej oraz punkt przeprowadzający wstępną ocenę pacjenta. Oznacza to ściślejszą i obowiązkową współpracę szpitali z kasami chorych i zrzeszeniami lekarzy działających w systemie publicznym.

Osobne centra pomocy doraźnej przewidziano dla dzieci i młodzieży.

Likwidacja dopłat dla pacjentów

Istotną zmianą jest również uznanie ratownictwa medycznego za świadczenie rzeczowe ustawowego ubezpieczenia zdrowotnego. Rozwiązanie ma zapobiegać sytuacjom, w których ubezpieczony musiałby samodzielnie pokrywać część kosztów interwencji medycznej.

Reforma zakłada też modernizację techniczną i cyfryzację systemu. Zespoły ratownictwa medycznego mają przekazywać szpitalom i placówkom lekarskim w ustandaryzowanej formie najważniejsze informacje o stanie przewożonego pacjenta.

Zmiany również w psychoterapii i finansowaniu szpitali

Wraz z reformą systemu ratownictwa medycznego Bundestag zdecydował o korektach dotyczących finansowania ustawowego ubezpieczenia zdrowotnego (GKV).

Psychoterapia dzieci i młodzieży, osób z ciężkimi zaburzeniami psychicznymi oraz pacjentów wymagających pilnej pomocy nadal będzie rozliczana jako świadczenie pozabudżetowe.

Duże emocje wywołuje planowane odejście od tzw. Hybrid-DRG. Chodzi o jednolite ryczałty za określone zabiegi, niezależnie od tego, czy wykonywano je ambulatoryjnie, czy w ramach pobytu w szpitalu. System miał zachęcić placówki do wykonywania większej liczby zabiegów w trybie ambulatoryjnym, a tym samym ograniczyć liczbę hospitalizacji.

Lekarze i kasy chorych krytycznie oceniają jego likwidację. Ministerstwo argumentuje jednak, że system Hybrid-DRG generuje zbyt wysokie koszty. Rezygnacja z tego mechanizmu ma przynieść służbie zdrowia milionowe oszczędności.

(KNA, du)

Short teaser Niemcy reformują pogotowie ratunkowe. Bundestag przyjął reformę, która ma odciążyć przepełnione SOR-y.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Reforma%20pogotowia%20i%20SOR-%C3%B3w%20w%20Niemczech&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79668985&x4=11395&x5=Reforma%20pogotowia%20i%20SOR-%C3%B3w%20w%20Niemczech&x6=1&x7=%2Fpl%2Freforma-pogotowia-i-sor-%C3%B3w-w-niemczech%2Fa-79668985&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261015&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/reforma-pogotowia-i-sor-ów-w-niemczech/a-79668985?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/77980415_401.jpg
Image source Caro Kadatz/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77980415_401.jpg&title=Reforma%20pogotowia%20i%20SOR-%C3%B3w%20w%20Niemczech

Item 146
Id 79667780
Date 2026-10-15
Title Frankfurter Allgemeine Zeitung o fali przemocy w polskich szkołach i konflikcie między premierem a prezydentem
Short title „FAZ” o przemocy w szkołach: Tusk i Nawrocki na kursie kolizyjnym
Teaser Podczas gdy Polską wstrząsa fala przemocy w szkołach, przywódcy wciąż się spierają – pisze dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

„Rząd Donalda Tuska i prezydent Karol Nawrocki nie grają w jednej drużynie” – komentuje dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”), pisząc o ubiegłotygodniowych przypadkach przemocy w polskich szkołach. Gazeta uważa, że także w przypadku tego zjawiska, polski premier i prezydent odmiennie oceniają sytuację i kontynuują wzajemny spór.

„FAZ” przypomina, że Donald Tusk skrytykował prezydenta Karola Nawrockiego, który zawetował na początku br. ustawę dotyczącą moderacji treści w internecie. Ustawa, oparta o unijne rozporządzenie, miała zobowiązywać platformy internetowe do usuwania treści nielegalnych i gloryfikujących przemoc. „(Nawrocki) sprzeciwił się zapisom, które pozwalałyby organom regulacyjnym – w przypadku podejrzenia przestępstw takich jak groźby karalne, wykorzystywanie dzieci czy naruszenia praw autorskich – na blokowanie treści bez nakazu sądowego” – pisze „FAZ”. Gazeta przypomina też, że prezydent Polski zarzucił rządowi wprowadzanie „cenzury” i „orwellowską kontrolę”.

Wzajemne zarzuty

„Prezydent Polski i rząd wywodzą się z całkowicie odmiennych obozów politycznych i darzą się głęboką niechęcią” – ocenia „FAZ”. Jak pisze dziennik, w odpowiedzi na ataki w szkołach, Nawrocki zarzucił rządowi, że „narusza podstawowy obowiązek państwa, jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim Polakom oraz próbuje instrumentalnie wykorzystać tragedię”. Ze strony rządu krytycznie z kolei wobec Nawrockiego odniosła się ministra edukacji Barbara Nowacka, zarzucając mu m. in. blokowanie ustawy dotyczącej praw i obowiązków uczniów, która ułatwiłaby konfiskatę niebezpiecznych przedmiotów na terenie szkół.

Gazeta przypomina również, że prezydent Polski jest orędownikiem szerszego dostępu do broni palnej w Polsce. Jako argument Nawrocki użył stwierdzenia, że odsetek posiadaczy broni w Polsce jest na tle innych państw europejskich bardzo niski. „Zaledwie jeden procent Polaków ma dostęp do broni palnej i wie, jak się nią posługiwać – a on sam, ‘na szczęście', należy do tego grona – stwierdził z dumą Nawrocki” – pisze „FAZ”. Gazeta dodaje jednak, że według sondaży za szerszym dostępem do broni opowiada się tylko jedna piąta Polaków.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Podczas gdy Polską wstrząsa fala przemocy w szkołach, przywódcy wciąż się spierają – pisze dziennik „FAZ”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Frankfurter%20Allgemeine%20Zeitung%20o%20fali%20przemocy%20w%20polskich%20szko%C5%82ach%20i%20konflikcie%20mi%C4%99dzy%20premierem%20a%20prezydentem&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79667780&x4=11397&x5=Frankfurter%20Allgemeine%20Zeitung%20o%20fali%20przemocy%20w%20polskich%20szko%C5%82ach%20i%20konflikcie%20mi%C4%99dzy%20premierem%20a%20prezydentem&x6=1&x7=%2Fpl%2Ffrankfurter-allgemeine-zeitung-o-fali-przemocy-w-polskich-szko%C5%82ach-i-konflikcie-mi%C4%99dzy-premierem-a-prezydentem%2Fa-79667780&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261015&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/frankfurter-allgemeine-zeitung-o-fali-przemocy-w-polskich-szkołach-i-konflikcie-między-premierem-a-prezydentem/a-79667780?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79609451_401.jpg
Image caption Jeden z ataków nożem miał miejsce w szkole w Ostrołęce
Image source Moja Ostroleka/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79609451_401.jpg&title=Frankfurter%20Allgemeine%20Zeitung%20o%20fali%20przemocy%20w%20polskich%20szko%C5%82ach%20i%20konflikcie%20mi%C4%99dzy%20premierem%20a%20prezydentem

Item 147
Id 79667108
Date 2026-10-15
Title Spiegel: Gerhard Schröder omija międzynarodowe sankcje. Wypłata nie płynie z Rosji, ale z Niemiec
Short title Spiegel: Jak Gerhard Schröder omija sankcje wobec Rosji
Teaser Były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder zasiada w radzie nadzorczej rosyjskiej sieci handlowej Hyperglobus. Jednak nie otrzymuje żadnych bezpośrednich płatności z Rosji – twierdzi „Der Spiegel”.

Według informacji niemieckiego tygodnika Gerhard Schröder omija międzynarodowe sankcje wobec Rosji, nałożone w związku z agresją na Ukrainę. 82-letni były kanclerz Niemiec zasiada w radzie nadzorczej rosyjskiej sieci handlowej Hyperglobus, filii niemieckiej spółki Globus, jednak nie otrzymuje żadnych bezpośrednich płatności od firmy w Rosji.

Zawarł on natomiast „umowę doradczą” z TMB Holding z siedzibą w St. Wendel w Kraju Saary w Niemczech, którą kontrolują dyrektorzy rodzinnej firmy Globus. Od 2025 roku do TMB Holding należy także sieć handlowa Hyperglobus z 23 sklepami w Rosji – podaje „Der Spiegel” w internetowym wydaniu.

TMB Holding potwierdza umowę doradczą

„Zostało to sprawdzone pod kątem prawnym i pod względem ewentualnych konsekwencji sankcyjnych” – powiedziała „Spieglowi” osoba znająca sprawę. Według niej sankcje UE i USA wobec Rosji nie zostały naruszone. TMB Holding potwierdza w odpowiedzi na pytanie, że zawarła umowę doradczą ze Schröderem, ale nie komentuje jego udziału w radzie nadzorczej.

Jak stwierdzono, Schröder ma doświadczenie w doradzaniu firmom rodzinnym. Dotyczy to też „kwestii strategicznych na rynkach zagranicznych, w tym firm rosyjskich lub działających w Rosji”. Sam były kanclerz nie odpowiedział na pytanie tygodnika dotyczące możliwego omijania sankcji wobec Rosji.

Od czasu swojej podróży do Moskwy w zeszłym tygodniu były socjaldemokratyczny kanclerz Niemiec znów jest ostro krytykowany. Po służbowej wizycie inauguracyjnej w sklepie Hyperglobus niespodziewanie pojawił się wraz z żoną Soyeon Schröder-Kim na 74. urodzinach prezydenta Rosji Władimira Putina w jego domu. Łączy go z przywódcą Kremla łączy wieloletnia przyjaźń, której nie zakłóciła nawet inwazja Rosji Putina na Ukrainę w 2022 roku.

Sparkasse zablokowała płatności z Gazprombanku dla Schrödera

Bezpośrednie przepływy pieniężne za członkostwo w radach nadzorczych firm z siedzibą w Rosji stały się niemożliwe z powodu zaostrzonych sankcji ze strony USA i UE. Europejskie banki obawiają się negatywnych konsekwencji w razie naruszenia sankcji amerykańskich.

W maju 2025 roku bank Sparkasse Hannover zablokował płatności od spółki Nord Stream 2 AG na rzecz Schrödera, który jako przewodniczący komitetu akcjonariuszy tej szwajcarskiej spółki otrzymywał 400 000 euro rocznie. Blokadę wprowadzono, bo spółka finansowana była z Rosji. Sparkasse przelała wypłacone Schröderowi pieniądze z powrotem do oddziału Gazprombanku w Luksemburgu.

W maju 2022 roku, po rosyjskiej napaści na Ukrainę, były kanclerz zrezygnował z funkcji w radach nadzorczych Rosnieftu i Gazpromu. Zachował jednak stanowisko w Nord Stream 2 AG, choć podobno obecnie nie dostaje za to żadnego wynagrodzenia. Dochody z pracy w Hyperglobusie określił w rozmowie z przyjacielem jako „mały dodatkowy zarobek”.

spiegel.de/ widz

Short teaser Były kanclerz Niemiec nie dostaje płatności z Rosji za udział w radzie nadzorczej rosyjskiej sieci handlowej.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Spiegel%3A%20Gerhard%20Schr%C3%B6der%20omija%20mi%C4%99dzynarodowe%20sankcje.%20Wyp%C5%82ata%20nie%20p%C5%82ynie%20z%20Rosji%2C%20ale%20z%20Niemiec&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79667108&x4=11397&x5=Spiegel%3A%20Gerhard%20Schr%C3%B6der%20omija%20mi%C4%99dzynarodowe%20sankcje.%20Wyp%C5%82ata%20nie%20p%C5%82ynie%20z%20Rosji%2C%20ale%20z%20Niemiec&x6=1&x7=%2Fpl%2Fspiegel-gerhard-schr%C3%B6der-omija-mi%C4%99dzynarodowe-sankcje-wyp%C5%82ata-nie-p%C5%82ynie-z-rosji-ale-z-niemiec%2Fa-79667108&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261015&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/spiegel-gerhard-schröder-omija-międzynarodowe-sankcje-wypłata-nie-płynie-z-rosji-ale-z-niemiec/a-79667108?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79583402_401.jpg
Image caption Były kanclerz Gerhard Schröder odwiedził w ub. tygodniu jeden z rosyjskich supermarketów sieci Hyperglobus
Image source RBC/Handout/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79583402_401.jpg&title=Spiegel%3A%20Gerhard%20Schr%C3%B6der%20omija%20mi%C4%99dzynarodowe%20sankcje.%20Wyp%C5%82ata%20nie%20p%C5%82ynie%20z%20Rosji%2C%20ale%20z%20Niemiec

Item 148
Id 79666279
Date 2026-10-15
Title Niemcy ograniczą dzieciom social media. Zakaz poniżej 13. roku życia i koniec ze scorllowaniem bez końca
Short title Niemcy ograniczą dzieciom social media. Zakaz poniżej 13 lat
Teaser Niemiecki rząd poparł zakaz mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 13. roku życia. Planowane przepisy mają też ograniczyć szkodliwe algorytmy.

Niemiecki rząd przyjął główne założenia dotyczące regulacji dostępu dzieci i młodzieży do mediów społecznościowych. Berlin chce wprawdzie unijnych rozwiązań w tej sprawie, w tym ogólnego zakazu dostępu do mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 13. roku życia. Jednak do czasu przyjęcia europejskich regulacji Niemcy wdrożą własne przepisy przejściowe – w oparciu o przyjęte w środę, 14 października, założenia opracowane przez złożoną z ekspertów komisję ds. ochrony dzieci i młodzieży w świecie cyfrowym.

Planowany jest generalny zakaz dostępu do mediów społecznościowych dla dzieci i młodzieży poniżej 13. roku życia. Wyjątkiem mogłyby być jedynie dedykowane, zweryfikowane platformy adresowane do młodzieży.

Młodzież w wieku od 13 do 17 lat także nie będzie mogła korzystać z portali społecznościowych bez ograniczeń. Mowa jest o „stopniowych ograniczeniach”, jednak w dokumencie ramowym nie sprecyzowano jeszcze, na czym będą one polegać. Mogą być wzorowane na projekcie unijnych regulacji EU Kids Act. Jednym z przykładów są „mini konta”, czyli profile o ograniczonych funkcjach i zakresie, podlegające nadzorowi rodzicielskiemu oraz objęte proponowanym dziennym limitem aktywności wynoszącym od godziny do kilku godzin dziennie.

Jednym z wymogów wobec platform ma też być wprowadzenie skutecznych narzędzi weryfikacji wieku użytkowników sieci – na przykład za pomocą dokumentu cyfrowego EUDI Wallet.

Koniec ze scrollowaniem bez końca

Według planów niemieckiego rządu twórcy aplikacji cyfrowych już na etapie projektowania będą musieli wdrażać rozwiązania przeciwdziałające uzależnieniu odbiorcy. Rekomendacje oparte na algorytmach czy „nieskończone przewijanie” („infinite scrolling”) powinny być domyślnie wyłączone, co ma m.in. zwolnić rodziców z konieczności kompleksowego zmieniania ustawień w urządzeniach swoich dzieci lub ryzykowania wystawienia ich na szkodliwe treści.

Na poziomie europejskim Niemcy mają zabiegać o to, by dochody z kar finansowych za naruszenia dotyczące ochrony dzieci i młodzieży w mediach były przeznaczane na działania edukacyjne związane z mediami. Środki te mają bezpośrednio służyć ochronie zdrowia dzieci i młodzieży, tak jak w przypadku ugody zawartej z firmą Meta w USA.

W Niemczech rząd planuje utworzenie „internetowych”, dedykowanych dzieciom i młodzieży, posterunków policji w krajach związkowych. Ma to ułatwić zgłaszanie cyberprzestępstw i nadużyć. Kontynuowana i rozwijana ma być trwająca kampania edukacyjna pod hasłem „Ins Netz gehen” („Wejść do sieci”), która zajmuje się edukacją medialną i zapobieganiem uzależnieniom od mediów społecznościowych.

Dorastanie w świecie z AI

Ponieważ, jak przyznaje niemiecki rząd, dorastanie w świecie sztucznej inteligencji (AI) jest nieuniknione, od najmłodszych lat powinny być rozwijane kompetencje umożliwiające rozpoznawanie i odpowiedzialne wykorzystywanie AI. W tym celu opracowany zostanie specjalny program uczący korzystania z AI, dedykowany dla dzieci w wieku szkoły podstawowej.

„Internet od dawna jest częścią codziennego życia, zwłaszcza młodych ludzi – dlatego nie chcemy ich wykluczać z cyfrowego świata, lecz uczynić ich odpornymi i bezpiecznymi – oświadczyła niemiecka minister Karin Prien, cytowana w komunikacie swojego resortu. "Koniec z cyberprzemocą, koniec z nieustannym przewijaniem! Konsekwentnie pociągamy operatorów platform do odpowiedzialności i wspieramy rodziców – to oni wychowują swoje dzieci; nie pozostawimy tego algorytmom korporacji” – dodała.

Niemieckie związki nauczycielskie i organizacje społeczne od lat opowiadają się za skuteczniejszą ochroną nieletnich w internecie, ale krytycznie odnoszą się do szerokich zakazów korzystania z mediów społecznościowych. Postulują przede wszystkim rozwijanie edukacji w dziedzinie mediów społecznościowych, a także nałożenie większej odpowiedzialności na twórców i właścicieli tych platform.

Short teaser Niemiecki rząd poparł zakaz mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 13. roku życia. Nie chce czekać na regulacje UE.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy%20ogranicz%C4%85%20dzieciom%20social%20media.%20Zakaz%20poni%C5%BCej%2013.%20roku%20%C5%BCycia%20i%20koniec%20ze%20scorllowaniem%20bez%20ko%C5%84ca&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79666279&x4=11400&x5=Niemcy%20ogranicz%C4%85%20dzieciom%20social%20media.%20Zakaz%20poni%C5%BCej%2013.%20roku%20%C5%BCycia%20i%20koniec%20ze%20scorllowaniem%20bez%20ko%C5%84ca&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-ogranicz%C4%85-dzieciom-social-media-zakaz-poni%C5%BCej-13-roku-%C5%BCycia-i-koniec-ze-scorllowaniem-bez-ko%C5%84ca%2Fa-79666279&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261015&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-ograniczą-dzieciom-social-media-zakaz-poniżej-13-roku-życia-i-koniec-ze-scorllowaniem-bez-końca/a-79666279?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/79301168_401.jpg
Image caption Tik Tok, Facebook i inne media społecznościowe nie dla dzieci poniżej 13. roku życia - postuluje niemiecki rząd
Image source Matteo Della Torre/NurPhoto/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79301168_401.jpg&title=Niemcy%20ogranicz%C4%85%20dzieciom%20social%20media.%20Zakaz%20poni%C5%BCej%2013.%20roku%20%C5%BCycia%20i%20koniec%20ze%20scorllowaniem%20bez%20ko%C5%84ca

Item 149
Id 79664223
Date 2026-10-15
Title Niemiecki rząd zamierza wprowadzić podatek cukrowy. Prasa: To pilnie potrzebne
Short title „To pilnie potrzebne”. Prasa o podatku cukrowym
Teaser Prasa komentuje porozumienie ws. podatku cukrowego. Część tytułów je chwali, ale nie wszystkie.

Rząd Niemiec porozumiał się co do wprowadzenia podatku cukrowego, który obowiązuje już w wielu innych krajach, w tym w Polsce. Ma on obowiązywać od drugiej połowy przyszłego roku, a koalicjanci – po debacie publicznej – zdecydowali się na łagodniejszą wersję: podatek nie obejmie napojów typu „zero”, czyli słodzonych słodzikami, nie cukrem, a także piwa bezalkoholowego i win, napojów mlecznych, owsianyc i ryżowych, czystych soków owocowych lub warzywnych.

Od napojów o zawartości cukru od 5 gr na 100 ml będzie pobierana stawka podatku w wysokości 26 centów za litr; a od 8 gr – 32 centy.

Po prostu logiczny krok

„Wprowadzenie podatku od cukru to po prostu logiczny krok. Eksperci ds. zdrowia domagają się tego od dawna. Nadmierne spożycie cukru prowadzi do nadwagi, cukrzycy i problemów z uzębieniem – i to już u dzieci. Podatek ten nie obciąża typowych, codziennych zakupów. Woda, mleko, soki, a nawet kontrowersyjne napoje typu 'zero' nie będą przez to ani centa droższe” – pisze tygodnik „Stern”.

„Nawet dla hardcorowych konsumentów koszty ostatecznie prawdopodobnie nie wzrosną aż tak bardzo: w Wielkiej Brytanii, gdzie podatek od cukru obowiązuje od 2018 roku, producenci napojów gazowanych po jego wprowadzeniu po prostu nieco obniżyli zawartość cukru w wielu produktach, aby zmieścić się poniżej progów podatkowych. Wszystkim fanom coli i osobom narzekającym na „drogi podatek” chciałoby się zatem powiedzieć: proszę lamentować ciszej. Kto uważa, że musi codziennie wypijać litr słodzonego napoju, ten w przyszłości zapłaci po prostu od 95 do 117 euro podatku od cukru rocznie. To wciąż niedrogi sposób na zrujnowanie sobie zdrowia” – podsumowuje tygodnik.

To pilnie potrzebne

„Po sporach m.in. o to, czy należy opodatkować również napoje słodzone bez dodatku cukru, dano teraz wyraz rozsądku. Ustawa ta służy zdrowiu dzieci i młodzieży. To pilnie potrzebne, gdyż skutki nadmiernego spożycia cukru widać na każdym szkolnym boisku i w każdym gabinecie pediatrycznym. Mniejsza ilość cukru oznacza mniejsze obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej, a dzieci żyją dłużej i w lepszym zdrowiu” – zauważa „Nürnberger Zeitung”.

Państwo i tak pobiera dużo podatków

„Partie chadecji (CDU/CSU) oraz SPD porozumiały się ws. wprowadzenia podatku od napojów słodzonych cukrem. Kwestią otwartą pozostaje, czy konsumenci faktycznie zmienią swoje nawyki, czy też po prostu pogodzą się z wyższymi cenami. Do tego dochodzi obciążenie biurokratyczne związane ze ściąganiem podatku dla przemysłu, handlu oraz państwa” – pisze „Neue Osnabrücker Zeitung”.

„Można odnieść wrażenie, że głównym celem tego podatku jest zwiększenie wpływów do budżetu państwa. Pomijając fakt, że państwo i tak pobiera już wystarczająco dużo podatków, na uwagę zasługuje pewien istotny szczegół: wpływy te mają zasilić ustawowe ubezpieczenie zdrowotne, rekompensując cięcia w standardowej subwencji federalnej dla funduszu zdrowia. Innymi słowy: państwo wprowadza nowy podatek, dzięki któremu może odciążyć własny budżet” – ocenia gazeta z Dolnej Saksonii.

Podatek od cukru jest sprawiedliwy

„Zabiegający o uwagę populiści, tacy jak Boris Rhein (CDU) czy Heidi Reichinnek (Die Linke), głoszą, że podatek od cukru podnosi koszty utrzymania i stanowi szczególne obciążenie dla rodzin o niskich dochodach. To jednak podejście powierzchowne. Wręcz przeciwnie: podatek od cukru jest sprawiedliwy” – komentuje „Wiesbadener Kurier” z Hesji.

„Osoby generujące wysokie koszty opieki zdrowotnej wskutek nadmiernego spożycia cukru będą w większym stopniu obciążane finansowo. Skorzysta na tym ogół społeczeństwa. Podatek to bodziec ekonomiczny skłaniający do zdrowszych wyborów. W końcu z punktu widzenia fizjologii żywienia nikt nie jest zmuszony do picia coli czy innych napojów gazowanych. Istnieje wiele alternatyw” – czytamy.

Short teaser Prasa komentuje porozumienie ws. podatku cukrowego. Część tytułów je chwali, ale nie wszystkie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecki%20rz%C4%85d%20zamierza%20wprowadzi%C4%87%20podatek%20cukrowy.%20Prasa%3A%20To%20pilnie%20potrzebne&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=79664223&x4=11397&x5=Niemiecki%20rz%C4%85d%20zamierza%20wprowadzi%C4%87%20podatek%20cukrowy.%20Prasa%3A%20To%20pilnie%20potrzebne&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecki-rz%C4%85d-zamierza-wprowadzi%C4%87-podatek-cukrowy-prasa-to-pilnie-potrzebne%2Fa-79664223&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20261015&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecki-rząd-zamierza-wprowadzić-podatek-cukrowy-prasa-to-pilnie-potrzebne/a-79664223?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/69416496_401.jpg
Image caption Szklanka napoju gazowanego to ok. 4-6 łyżeczek cukru
Image source Anthony Devlin/empics/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/69416496_401.jpg&title=Niemiecki%20rz%C4%85d%20zamierza%20wprowadzi%C4%87%20podatek%20cukrowy.%20Prasa%3A%20To%20pilnie%20potrzebne