| Item 1 | |||
| Id | 79525264 | ||
| Date | 2026-10-02 | ||
| Title | Kryzys koalicji w Niemczech? Prezydent interweniuje u ministrów | ||
| Short title | Kryzys koalicyjny? Niecodzienny ruch prezydenta Niemiec | ||
| Teaser |
Prezydent Niemiec miał kontaktować się z czołowymi politykami rządu w związku z obawami o rozpad koalicji - podaje magazyn "Spiegel". Prezydent Niemiec miał włączyć się w niedawny spór koalicyjny dotyczący reform świadczeń socjalnych. Jak podał „Spiegel”, Frank-Walter Steinmeier zadzwonił we wtorek do wicekanclerza i ministra finansów Larsa Klingbeila oraz ministra spraw wewnętrznych Alexandra Dobrindta najwyraźniej z obawy o dalsze funkcjonowanie koalicji. W Niemczech prezydent pełni głównie funkcję reprezentacyjną i z reguły nie ingeruje w bieżącą politykę. Łamanie tej reguły może być oznaką poważnego kryzysu politycznego. Magazyn „Der Spiegel” napisał, że wrażenie, iż sytuacja jest wyjątkowo poważna i że koalicja może nawet się rozpaść, mogło powstać podczas rozmowy Steinmeiera z kanclerzem Friedrichem Merzem na marginesie uroczystości z okazji 75-lecia Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe. Według „Spiegla” prezydent miał wrócić do Berlina z przekonaniem, że Niemcom może grozić kryzys państwowy. Rząd: partie koalicji dobrze współpracująZastępca rzecznika rządu Sebastian Hille potwierdził w piątek, że Merz i Steinmeier krótko rozmawiali w Karlsruhe. Nie chciał jednak ujawnić treści tej rozmowy. Rzecznicy resortów finansów i spraw wewnętrznych nie wypowiedzieli się na temat konkretnych rozmów telefonicznych ministrów z prezydentem. Rzecznik Klingbeila stwierdził jedynie, że wicekanclerz pozostaje z prezydentem federalnym „w regularnym kontakcie”. Wicerzecznik rządu odrzucił zarzuty, jakoby koalicja była niezdolna do działania. Jak zaznaczył, dowodem jest również przyjęcie przez rząd w środę uchwały dotyczącej reformy opieki. Hille podkreślił, że koalicja CDU, CSU i SPD współpracuje „dobrze, konstruktywnie i niezawodnie”. Dodał, że nie ma nic nadzwyczajnego w tym, iż trzy partie tworzące koalicję patrzą na niektóre kwestie „z różnych perspektyw”. Zastępca rzecznika rządu skrytykował także fakt, że różnice stanowisk są w mediach przedstawiane tak, jakby znajdowały się „na samym szczycie skali eskalacji sporów”. Jego zdaniem jest to „niezgodne z rzeczywistością i zniekształca obraz sytuacji”. Zaapelował, by „nie dostrzegać wyłącznie rzekomych negatywnych aspektów, lecz zauważyć, że wiele spraw posuwa się naprzód”. (AFP/du) |
||
| Short teaser | Prezydent Niemiec miał kontaktować się z ministrami w związku z obawami o rozpad koalicji - podaje magazyn "Spiegel". | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/kryzys-koalicji-w-niemczech-prezydent-interweniuje-u-ministrów/a-79525264?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78159394_401.jpg
|
||
| Image caption | Interwencje prezydenta Niemiec w bieżącą politykę są bardzo rzadkie | ||
| Image source | Markus Schreiber/AP Photo/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78159394_401.jpg&title=Kryzys%20koalicji%20w%20Niemczech%3F%20Prezydent%20interweniuje%20u%20ministr%C3%B3w | ||
| Item 2 | |||
| Id | 79524814 | ||
| Date | 2026-10-02 | ||
| Title | Ulga paliwowa. Niższe ceny na niemieckich stacjach benzynowych | ||
| Short title | Ulga paliwowa. Obniżka cen benzyny i diesla w Niemczech | ||
| Teaser |
Średnie ceny benzyny i diesla w Niemczech były już w pierwszym dniu obowiązywania nowej ulgi paliwowej niższe niż dzień wcześniej. Według danych Ogólnoniemieckiego Klubu Samochodowego (ADAC) ceny na stacjach benzynowych były zauważalnie niższe już w pierwszym dniu obowiązywania nowej ulgi na paliwo. „W porównaniu z poprzednim dniem średnie dobowe ceny w pierwszym dniu obecnego rabatu paliwowego spadły o około 13 centów” – poinformował w piątek ADAC. W skali całych Niemiec litr benzyny Super E10 kosztował w czwartek średnio 2,114 euro, a oleju napędowego 2,262 euro. ADAC wielokrotnie apelował do koncernów paliwowych o szybkie przekazanie kierowcom pełnej korzyści wynikającej z obniżki podatku energetycznego, wynoszącej około 17 centów na litr. Do przedsiębiorstw zwrócił się również prezes Federalnego Urzędu Antymonopolowego Andreas Mundt, apelując o takie działanie, choć firmy nie są do tego prawnie zobowiązane. Państwowo subsydiowana ulga obowiązuje od początku października do końca grudnia i ma obniżyć ceny benzyny i oleju napędowego, które ponownie znacząco wzrosły w związku z wojną na Bliskim Wschodzie, o niespełna 17 centów za litr. Kontrowersyjny rabat paliwowy będzie kosztował około 2,5 mld euro, przy czym koszty zostaną po połowie pokryte przez rząd federalny i kraje związkowe. Czternaście centów na litr wynika z obniżki podatku energetycznego, a dodatkowe trzy centy są efektem niższego podatku VAT. Oprócz rabatu paliwowego od przyszłego roku mają zostać wprowadzone także formy wsparcia w postaci bezpośrednich przelewów. Ponadto Ministerstwo Gospodarki ma przygotować projekt ustawy dotyczącej limitu cen paliw na wzór rozwiązań stosowanych w Luksemburgu lub Belgii. Regulacja miałaby wejść w życie najpóźniej na początku 2027 roku. Urząd antymonopolowy ostrzega– Z punktu widzenia konkurencji państwowy limit cen jest złożoną ingerencją w rynek – ostrzegł szef Federalnego Urzędu Antymonopolowego. Kluczowe znaczenie będzie miało ustalenie sposobu wyznaczania maksymalnej ceny oraz uwzględniania kosztów zakupu i produkcji – podkreślił Mundt. – Jeśli zostanie ona ustalona zbyt wysoko, istnieje ryzyko, że sama stanie się punktem odniesienia dla rynku, a dostawcy będą dostosowywać swoje ceny do tego pułapu zamiast konkurować ze sobą poprzez ich obniżanie – dodał. Z kolei zbyt niski limit może prowadzić do błędnych bodźców ekonomicznych, na przykład kosztem produkcji lub zaopatrzenia rynku niemieckiego. Jak zaznaczył Mundt, proces kształtowania cen paliw jest bardzo złożony. W zakończonym kwartale letnim średnie ceny benzyny E10 wzrosły według urzędu antymonopolowego o ponad 18 centów, do 2,17 euro za litr, a oleju napędowego o 21 centów, do 2,234 euro za litr. Apele o bardziej ukierunkowane wsparcieWiceszef socjaldemokratycznej SPD Alexander Schweitzer zaapelował do rządu Niemiec o dalsze działania osłonowe dla obywateli. Koalicja rządowa CDU/CSU i SPD musi „dopilnować, aby ulga paliwowa została utrzymana – także w przyszłym roku” – powiedział były premier Nadrenii-Palatynatu w rozmowie z tygodnikiem „Zeit”. Ekonomiści, opozycja i organizacje konsumenckie krytykują rabat paliwowy jako kosztowny, nieefektywny i niewystarczająco precyzyjny. – Tych pieniędzy brakuje w innych obszarach, a istnieje ryzyko, że stanie się to rabatem dla koncernów, ponieważ widzimy, że korzyści nie są w rzeczywistości przekazywane konsumentom w stosunku jeden do jednego – powiedziała w rozmowie z Reuters TV przewodnicząca Federacji Niemieckich Organizacji Konsumenckich Ramona Pop. Jej zdaniem pomoc przyznawana jest „metodą kosiarki”, obejmując również osoby, które mogłyby sobie pozwolić na wyższe ceny paliw. Lepszym rozwiązaniem byłyby celowane świadczenia w formie bezpośrednich wypłat dla gospodarstw domowych o niskich dochodach. (Reuter/du) |
||
| Short teaser | Średnie ceny benzyny i diesla w Niemczech spadły już w pierwszym dniu obowiązywania nowej ulgi paliwowej. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/ulga-paliwowa-niższe-ceny-na-niemieckich-stacjach-benzynowych/a-79524814?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/76645511_401.jpg
|
||
| Image caption | Kierowcy w Niemczech wreszcie widzą niższe ceny na stacjach benzynowych | ||
| Image source | Michael Gründel/Fotostand/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/76645511_401.jpg&title=Ulga%20paliwowa.%20Ni%C5%BCsze%20ceny%20na%20niemieckich%20stacjach%20benzynowych | ||
| Item 3 | |||
| Id | 79523800 | ||
| Date | 2026-10-02 | ||
| Title | Wkrótce rusza proces ws. wysadzenia Nord Stream. Sąd odrzuca żądania rosyjskich spółek | ||
| Short title | Proces ws. Nord Stream. Sąd odmawia rosyjskim spółkom | ||
| Teaser |
Sąd w Hamburgu odmówił dopuszczenia rosyjskich spółek Nord Stream jako oskarżycieli posiłkowych w procesie dotyczącym ataków na gazociągi. Pierwsza rozprawa już wkrótce. Jak poinformował w piątek Hanzeatycki Wyższy Sąd Krajowy w Hamburgu, 3. Senat Karny odmówił dopuszczenia dwóch rosyjskich spółek do udziału w postępowaniu w roli oskarżycieli posiłkowych. Zdaniem sądu nie występuje szczególna potrzeba ochrony procesowej wynikająca z poważnych skutków gospodarczych przestępstwa. Proces rozpocznie się w połowie październikaOd 14 października przed Hanzeatyckim Wyższym Sądem Krajowym sądzony będzie obywatel Ukrainy Serhij K., oskarżony o udział w atakach na gazociągi Nord Stream. Prokuratura zarzuca mu współsprawstwo w: zbrodni wojennej polegającej na zastosowaniu zakazanych metod prowadzenia wojny poprzez atak na obiekty cywilne, spowodowaniu eksplozji materiałów wybuchowych, zniszczeniu obiektów budowlanych, zakłóceniu funkcjonowania przedsiębiorstw użyteczności publicznej. We wrześniu 2022 roku eksplozje w pobliżu duńskiej wyspy Bornholm uszkodziły oba gazociągi do tego stopnia, że przesył gazu nimi stał się niemożliwy. Przed zamachami gazociągiem Nord Stream 1 transportowano rosyjski gaz ziemny do Niemiec. Nord Stream 2 nie był jeszcze oddany do użytku. Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę Rosja wielokrotnie ograniczała lub całkowicie wstrzymywała przesył gazu przez Nord Stream 1. Sąd odrzuca „egzystencjalne szkody”Sąd nie podzielił argumentacji rosyjskich spółek, które twierdziły, że zamach spowodował „egzystencjalne szkody”, co miałoby uzasadniać ich udział w procesie jako oskarżycieli posiłkowych. Wprawdzie naprawa obu gazociągów może kosztować po kilkaset milionów euro za każdy, jednak nakłady inwestycyjne na ich budowę wynosiły odpowiednio 7,4 mld euro i 9,5 mld euro. W ocenie sądu, według powszechnie przyjętych standardów, nie można zatem mówić o całkowitej katastrofie ekonomicznej ani o szkodzie prowadzącej do upadku przedsiębiorstw. Sąd uznał również, że nic nie wskazuje na to, by podczas rozprawy oskarżony próbował obarczać odpowiedzialnością same spółki w sposób, który wymagałby ich aktywnej obrony z wykorzystaniem uprawnień przysługujących oskarżycielowi posiłkowemu. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> W uzasadnieniu podkreślono też, że celem procesu karnego nie jest pełne wyjaśnienie wszystkich okoliczności zdarzenia wykraczających poza ocenę czynu i winy oskarżonego ani identyfikowanie ewentualnych kolejnych podmiotów, wobec których mogłyby zostać skierowane roszczenia odszkodowawcze. Oskarżony zatrzymany podczas urlopuSerhij K. został zatrzymany w sierpniu 2025 roku podczas pobytu na włoskim wybrzeżu Adriatyku. W listopadzie przekazano go niemieckim władzom. Od tego czasu przebywa w areszcie śledczym. Według ustaleń śledczych w zamachu miało uczestniczyć łącznie siedem osób. Jedna z nich znajduje się obecnie w areszcie śledczym w Chorwacji. (DPA/stef) |
||
| Short teaser | Sąd w Hamburgu odmówił dopuszczenia rosyjskich spółek jako oskarżycieli posiłkowych w procesie o wysadzenie Nord Stream. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wkrótce-rusza-proces-ws-wysadzenia-nord-stream-sąd-odrzuca-żądania-rosyjskich-spółek/a-79523800?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77798401_401.jpg
|
||
| Image caption | Wkrótce rozpocznie się proces Serhija K. oskarżonego o współudział w wysadzeniu gazociągów Nord Stream | ||
| Image source | Uli Deck/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2024/wostpol240606_bpolb240605_stocznia-ltr-wide__01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/77798401_401.jpg&title=Wkr%C3%B3tce%20rusza%20proces%20ws.%20wysadzenia%20Nord%20Stream.%20S%C4%85d%20odrzuca%20%C5%BC%C4%85dania%20rosyjskich%20sp%C3%B3%C5%82ek | ||
| Item 4 | |||
| Id | 79522797 | ||
| Date | 2026-10-02 | ||
| Title | Niemcy. Ratowali humbaka, teraz kłócą się o koszty | ||
| Short title | Ratowali humbaka, teraz kłócą się o koszty | ||
| Teaser |
Koszty transportu humbaka, który wiosną utknął u wybrzeży niemieckiego Bałtyku, stały się przedmiotem sporu. Do sądu w Schwerinie wpłynął pozew. Przedsiębiorca Fred Babbel, który odegrał kluczową rolę w operacji ratowania humbaka, złożył pozew przeciwko głównej sponsorce przedsięwzięcia Karin Walter-Mommert. Jak potwierdził Sąd Krajowy w Schwerinie, Babbel domaga się od niej około 1,35 mln euro. Pozew wpłynął do sądu na początku września. O sprawie jako pierwsza poinformowała gazeta „Ostsee-Zeitung”. Firma nurkowa Franka Babbela zajmuje się między innymi budową i obsługą pomostów, pracami podwodnymi oraz infrastrukturą portową. W ramach akcji wydobycia z mielizny wieloryba przedsiębiorca zapewnił sprzęt i skierował na miejsce własnych pracowników. Jak powiedział agencji DPA, opracował również kluczowe koncepcje techniczne operacji oraz zaangażował inne firmy, między innymi w celu organizacji niezbędnych jednostek pływających. Twierdzi, że częściowo wyłożył środki z własnej kieszeni na rzecz innych przedsiębiorstw i kilka miesięcy po zakończeniu akcji nadal ponosi związane z nią koszty. Sponsorka niezadowolona z przebiegu akcjiZ kolei Karin Walter-Mommert powiedziała agencji DPA, że ufa wymiarowi sprawiedliwości. Podkreśliła, że zależy jej przede wszystkim na wyjaśnieniu całej sprawy. Wskazała także na stronę internetową, na której opublikowano pismo adwokackie. Wynika z niego, że zarzuca ona organizatorom uchybienia podczas akcji ratunkowej. Babbel stwierdził, że Walter-Mommert wpłaciła jeszcze w trakcie operacji 400 tys. euro, jednak środki te zostały natychmiast przekazane dalej, między innymi właścicielom statków i barki. Wieloryb był bowiem transportowany właśnie na barce. Według Sądu Krajowego w Schwerinie Babbel uiścił zaliczkę na koszty sądowe w wysokości około 23 tys. euro. Teraz rozpocznie się pisemne postępowanie przygotowawcze. Walter-Mommert otrzyma pozew i możliwość zajęcia stanowiska. Następnie strona powodowa będzie mogła odpowiedzieć na jej argumenty. Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, sąd wyznaczy termin rozprawy. Kolejne nieporozumienia dotyczące kosztówInnym sponsorem kontrowersyjnej akcji był przedsiębiorca Walter Gunz. Jak poinformował jego adwokat, dobrowolnie przekazał on 300 tys. euro na realizację przedsięwzięcia. Jednocześnie zaznaczył, że istnieją dalsze roszczenia ze strony Walter-Mommert, których Gunz nie zamierza regulować. Według niego znaczne wydatki zostały poniesione bez wcześniejszych konsultacji, uzgodnień ani zgody jego klienta. Walter-Mommert zaprzeczyła tym twierdzeniom, oświadczając, że nie wysuwa już wobec Gunza żadnych roszczeń finansowych i uważa sprawę za zamkniętą. Ministerstwo również domaga się pieniędzyMinisterstwo Środowiska kraju związkowego Meklemburgia-Pomorze Przednie nadal żąda zwrotu kosztów, których wysokość wynosi około 140 tys. euro. Chodzi przede wszystkim o koszty personelu związane z nadzorowaniem akcji transportu wieloryba. Walter-Mommert twierdzi jednak, że odrzuciła te roszczenia jako pozbawione podstaw prawnych. Jak zaznaczyła, do tej pory nie otrzymała żadnej faktury. Ministerstwo powołuje się na oświadczenie, w którym inicjatywa zajmująca się humbakiem zobowiązała się do pokrycia wszystkich kosztów, w tym wydatków związanych z działaniami władz. Z kolei adwokat Gunza podkreślił, że jego klient nie wiedział o deklaracji pokrycia kosztów przesłanej ministerstwu przez jedną z prawniczek, nie widział jej treści i nigdy jej nie zatwierdził. Humbak „Timmy”, którego eksperci oceniali jako bardzo ciężko chorego, został wiosną br. przetransportowany przez prywatną inicjatywę na Morze Północne i tam wypuszczony do wody. Wkrótce potem jego zwłoki zostały wyrzucone na brzeg duńskiej wyspy Anholt. Specjaliści od samego początku byli zgodni, że zwierzę należało pozostawić w spokoju i pozwolić mu spokojnie umrzeć. (DPA/stef) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Koszty transportu humbaka, który wiosną utknął u wybrzeży niemieckiego Bałtyku, stały się przedmiotem sporu. Jest pozew. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-ratowali-humbaka-teraz-kłócą-się-o-koszty/a-79522797?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/76975896_401.jpg
|
||
| Image caption | Humbaka przetransportowano przy pomocy specjalnej barki na Morze Północne. Niedługo później zwierzę odnaleziono martwe | ||
| Image source | Stefan Sauer/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/76975896_401.jpg&title=Niemcy.%20Ratowali%20humbaka%2C%20teraz%20k%C5%82%C3%B3c%C4%85%20si%C4%99%20o%20koszty | ||
| Item 5 | |||
| Id | 79518581 | ||
| Date | 2026-10-02 | ||
| Title | Kultowy niemiecki dom towarowy upada. Po raz czwarty | ||
| Short title | Niemcy: kultowa sieć domów towarowych upada. Po raz czwarty | ||
| Teaser |
Ostatnia duża sieć domów towarowych w Niemczech znów bankrutuje. Niepewna jest przyszłość 12 tys. pracowników. Ostatnia sieć dużych niemieckich domów towarowych, Galeria, ponownie złożyła wniosek o wszczęcie postępowania upadłościowego. To już czwarta upadłość firmy w ciągu sześciu lat. Nie wiadomo, jaka przyszłość czeka około 12 tys. pracowników zatrudnionych w 83 domach towarowych. Borykająca się z problemami sieć Galeria zwróciła się do sądu rejonowego w Düsseldorfie o otwarcie postępowania upadłościowego. Firma poinformowała w komunikacie, że działalność wszystkich 83 placówek będzie na razie kontynuowana. Jak podkreśla Galeria, wniosek ma stworzyć ramy prawne do uporządkowania obecnej sytuacji, ustabilizowania przedsiębiorstwa oraz przygotowania warunków dla jego przyszłości. Związek zawodowy: „Karygodne błędy”Około 12 tys. pracowników musi teraz obawiać się o swoje miejsca pracy. Nie wiadomo jeszcze, czy otrzymają świadczenia z tytułu niewypłacalności pracodawcy oraz czy i które placówki zostaną zamknięte. Związek zawodowy Verdi ocenia sytuację zatrudnionych jako „całkowicie niepewną”. Zdaniem Silke Zimmer, szefowej branży handlowej w Verdi, do kolejnej upadłości doprowadziły „karygodne błędy kadry menadżerskiej”. Według związku w ostatnich latach właściciele nie zapewnili firmie niezbędnych długofalowych inwestycji. Potrzebne jest szybkie wyjaśnienie, jaka przyszłość czeka pracowników. – Pracownicy potrzebują teraz planu na przyszłość, a nie zasłony dymnej – podkreśla przedstawicielka związku zawodowego. Wiele domów towarowych już zamkniętoDla Galerii jest to już czwarty wniosek o upadłość po latach 2020, 2022 i 2024. W wyniku poprzednich postępowań zamknięto liczne domy towarowe. Wierzyciele zrezygnowali z wielomiliardowych roszczeń, aby umożliwić sieci wyjście z kryzysu. Około dwa i pół roku temu przedsiębiorstwo, działające wtedy jeszcze pod nazwą Galeria Karstadt Kaufhof, złożyło poprzedni wniosek o upadłość. Było to następstwem problemów finansowych ówczesnej spółki-matki Signa. W efekcie tamtego postępowania zamknięto dziewięć z 92 domów towarowych. Od lata 2024 roku właścicielami Galerii są amerykańska firma inwestycyjna NRDC oraz spółka inwestycyjna przedsiębiorcy Bernda Beetza. Z nazwy firmy zniknęły marki Kaufhof i Karstadt. W lipcu Galeria zapowiedziała analizę rentowności 33 domów towarowych oraz negocjacje z właścicielami nieruchomości dotyczące warunków najmu. Firma ostrzegła, że bez trwałych rozwiązań dalsze funkcjonowanie części placówek może być zagrożone. Podkreślono, że wszystkie sklepy muszą w sposób trwały generować zyski. Handel detaliczny w kryzysieZnaczenie domów towarowych wniemieckim handlu detalicznym w ostatnich latach wyraźnie spadło. Według instytutu badawczego EHI ich udział w rynku zmniejszył się od 2020 roku z 4,2 proc. do zaledwie 1,2 proc. Dane te obejmują nie tylko Galerię, lecz także sieci handlowe, takie jak Müller i Woolworth. Na rynku nadal działają mniejsi gracze, m.in. Breuninger, grupa KaDeWe oraz Kaufhaus Stolz. Jednak ewentualny upadek Galerii oznaczałby jednocześnie definitywny koniec epoki klasycznych domów towarowych w Niemczech. (AFP, DPA/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! |
||
| Short teaser | Ostatnia duża sieć domów towarowych w Niemczech znów bankrutuje. Niepewna jest przyszłość 12 tys. pracowników. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/kultowy-niemiecki-dom-towarowy-upada-po-raz-czwarty/a-79518581?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79521149_401.jpg
|
||
| Image caption | Galeria, a kiedyś Kaufhof i Karstadt - kultowa niemiecka sieć domów towarowych upada. Zagrożone są tysiące miejsc pracy | ||
| Image source | Winfried Rothermel/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79521149_401.jpg&title=Kultowy%20niemiecki%20dom%20towarowy%20upada.%20Po%20raz%20czwarty | ||
| Item 6 | |||
| Id | 79516673 | ||
| Date | 2026-10-02 | ||
| Title | Niemiecki dziennik: „Lalkomania” w Polsce. Renesansowi zainteresowania powieścią Prusa towarzyszą gorące spory o ekranizację | ||
| Short title | Niemiecki dziennik: Polskę ogarnęła „lalkomania” | ||
| Teaser |
Cała Polska ogląda i spiera się o „Lalkę” – relacjonuje „Sueddeutsche Zeitung”. Zaledwie rok temu ukazał się nowy niemiecki przekład powieści Prusa. „Polskę ogarnęła lalkomania” – pisze niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” w internetowym wydaniu. Korespondentka gazety Viktoria Grossmann pisze o ogromnym zainteresowaniu powieścią Bolesława Prusa z drugiej połowy XIX wieku w związku z niemal równoczesnym ukazaniem się serialu Netflixa na jej podstawie, a także pełnometrażowego filmu. „‚Lalka' bez cienia przesady uchodzi za jedną z najważniejszych i najbardziej znanych powieści w historii polskiej literatury. Powstała w czasach, gdy Polska nie istniała jako państwo, ale za to w większym stopniu jako przestrzeń kultury. To właśnie sprawia, że ta książka jest tak ważna do dziś. Wszyscy ją czytali – to lektura obowiązkowa w szkołach – więc każdy może się wypowiedzieć. A nawet niemieccy sąsiedzi: akurat rok temu ukazał się nowy niemiecki przekład powieści nakładem szwajcarskiego wydawnictwa Kampa” – zauważa Grossmann. „Narodowa świętość”Według niej powieść ta jest nie tylko historią miłosną i portretem społecznym epoki, lecz także „czymś w rodzaju narodowej świętości, w której, być może jak w niewielu innych dziełach, zawiera się polska dusza”. To właśnie – zdaniem autorki – tłumaczy gorące spory wokół nowych ekranizacji. Wypowiedział się nawet premier Donald Tusk, który na X zaapelował: „Każdy ma prawo do swojej oceny, tylko błagam: nie pozabijajmy się przy tej okazji”. W opinii niemieckiej dziennikarki „Lalka” jest „czymś znacznie więcej niż historią niespełnionej miłości”. „Nawet określenie jej mianem powieści obyczajowej nie oddaje w pełni bogactwa tego dzieła. Bohaterowie są zbyt złożeni i wielowymiarowi, by zamknąć ich w prostych interpretacjach. To właśnie oni od pokoleń prowokują kolejne odczytania, spory i reinterpretacje” – czytamy. „Prus kreśli panoramiczny obraz warszawskiego społeczeństwa: biednych i bogatych, ludzi pobożnych i hulaków. Realistyczny opis rzeczywistości niejednokrotnie przechodzi przy tym w ostrą satyrę” – dodaje Grossmann. Jej zdaniem powieść jest fascynująca także z perspektywy historycznej: „Łęcka czyta Zolę, a przyjaciel Wokulskiego, Ignacy Rzecki, śledzi najnowsze polityczne plany Bismarcka”. Lektura na niepewne czasyByć może – jak ocenia – powrót zainteresowania „Lalką” wiąże się ze współczesnym poczuciem niepewności i gwałtownymi zmianami. „W takich czasach ucieczka w obszerną powieść i świat minionej epoki, z jej dawnymi troskami i nadziejami, wydaje się szczególnie kusząca. Kto chce, może dostrzec w 'Lalce' opowieść o przełomie, niepewności i kształtowaniu się nowego porządku społecznego. Można jednak równie dobrze pominąć te konteksty i po prostu zanurzyć się w niezwykłej historii miłosnej” – dodaje. Jak pisze, dla niemieckiego czytelnika część ukrytych znaczeń powieści może pozostać niewidoczna. Taką obawę wyraziła tłumaczka Lisa Palmes podczas dyskusji poświęconej książce w Ambasadzie Niemiec w Warszawie. „Lalka” opowiada bowiem także o doświadczeniu życia narodu podzielonego między trzy mocarstwa zaborcze. „Dla polskich czytelników do dziś istotne pozostaje pytanie o patriotyczną postawę bohaterów. Czy można usprawiedliwić fakt, że Wokulski prowadzi interesy również z Rosjanami? Jak widać, jest to temat, który nie traci na aktualności” – pisze Grossmann. Lisa Palmes przełożyła „Lalkę” wspólnie z Lotharem Quinkensteinem. To pierwszy nowy niemiecki przekład powieści od siedmiu dekad. Wydanie uzupełnia esej polskiej noblistki Olgi Tokarczuk, która próbuje odpowiedzieć na pytanie: „Dlaczego ta książka mnie porusza? Dlaczego mnie fascynuje?”. „To pytanie, które w Polsce wciąż wywołuje żywe dyskusje” – ocenia Grossmann. |
||
| Short teaser | Cała Polska ogląda i spiera się o „Lalkę” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”. Nowy niemiecki przekład ukazał się w ub roku. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemiecki-dziennik-lalkomania-w-polsce-renesansowi-zainteresowania-powieścią-prusa-towarzyszą-gorące-spory-o-ekranizację/a-79516673?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78197228_401.jpg
|
||
| Image caption | Okładka najnowszego niemieckiego przekładu "Lalki" Bolesława Prusa | ||
| Image source | Aureliusz M. Pędziwol/DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78197228_401.jpg&title=Niemiecki%20dziennik%3A%20%E2%80%9ELalkomania%E2%80%9D%20w%20Polsce.%20Renesansowi%20zainteresowania%20powie%C5%9Bci%C4%85%20Prusa%20towarzysz%C4%85%20gor%C4%85ce%20spory%20o%20ekranizacj%C4%99 | ||
| Item 7 | |||
| Id | 79512892 | ||
| Date | 2026-10-02 | ||
| Title | Berliński dziennik: czego wschodnie Niemcy mogą zazdrościć Polsce? | ||
| Short title | Gazeta: czego Niemcy na wschodzie zazdroszczą Polsce? | ||
| Teaser |
Polska, Czechy czy Litwa przeprowadziły transformację bez pomocy „bogatego brata” – w przeciwieństwie do wschodnich Niemiec. Czego uczy ich przykład? – pyta „Berliner Zeitung”. Przed przypadającą w sobotę, 3 października, 36. rocznicą zjednoczenia Niemiec berliński dziennik „Berliner Zeitung” porównuje doświadczenia transformacji ustrojowej i gospodarczej we wschodnich Niemczech, czyli dawnej NRD, oraz w Polsce, w Czechach i na Litwie. Jak zauważa autor, Nicolas Butylin, wschodnie Niemcy przyciągają dziś uwagę przede wszystkim w związku z wynikami wyborów do parlamentów regionalnych, „które trafiły na pierwsze strony gazet nawet za granicą”. W Saksonii-Anhalcie częściowo skrajnie prawicowa AfD zdobyła prawie 44 procent głosów, a w Meklemburgii-Pomorzu Przednim chadecka CDU, która rządzi w Niemczech, nie dostała się do parlamentu regionalnego. „Powody są różne. Wiele osób na wschodzie czuje się porzuconych przez politykę prowadzoną z perspektywy stolicy państwa. Za tym poczuciem niezadowolenia ze statusu quo kryją się też wcześniejsze doświadczenia, które oddziałują do dzisiaj: poczucie, że od 1990 roku o losach wschodu decydowano przede wszystkim z zewnątrz” – pisze Butylin. „Ktoś inny decyduje o nas”I dodaje, że w tym właśnie tkwi „mała, ale istotna różnica” w porównaniu z Polską, Czechami i Litwą. „Bowiem ponad 36 lat temu wschodnie Niemcy miały coś, czego Polacy, Czesi i Litwini nie mieli: bogatego brata, który przyniósł nowy system prawny, nową administrację, kadrę i pieniądze” – pisze dziennikarz „Berliner Zeitung”. Według niego dominacja zachodnioniemieckich firm i elit doprowadziła do trwałych różnic i do powszechnego poczucia, że „ktoś inny o nas decyduje”. Jako przykład podaje instytucję Treuhandanstalt (Urząd Powierniczy), czyli powołana w 1990 roku agencję zajmująca się prywatyzacją bądź likwidacją majątku państwowego dawnej NRD. „Po 1990 roku agencja ta sprzedawała przedsiębiorstwa NRD, co spowodowało utratę 2,6 z 4,1 miliona miejsc pracy. Nabywcy prawie zawsze pochodzili z zewnątrz. 80 procent firm trafiło w ręce mieszkańców zachodnich Niemiec, a tylko 6 procent do mieszkańców wschodnich Niemiec. Wielu młodych ludzi się wyprowadziło” – czytamy. Polska „gruba kreska”Jak wskazuje Butylin, po wprowadzeniu unii walutowej między RFN i NRD w lipcu 1990 roku „z dnia na dzień przedsiębiorstwa NRD zaczęły wypłacać pensje w markach niemieckich, po kursie jeden do jednego, i nagle musiały sprzedawać swoje produkty po zachodnich cenach”. Tymczasem Polska i Czechy mogły zdewaluować swoje waluty, dzięki czemu towary stały się tańsze. Za „odważny krok” autor uważa politykę „grubej kreski” pierwszego niekomunistycznego premiera Tadeusza Mazowieckiego. „Chodziło o to, że jego rząd nie zamierzał mścić się, tylko patrzeć w przyszłość. Później Mazowiecki wyjaśniał, że trzeba było zaoferować demokrację wszystkim – nawet ponad dwóm milionom byłych członków partii komunistycznej” – opisuje dziennikarz. „Dla wielu Polska to ogólnoeuropejska historia sukcesu. Na przykład około 1990 roku cukier był jeszcze na kartki, a Polak zarabiał dziesiątą część tego, co Niemiec z Zachodu. Dzisiaj polska gospodarka zajmuje dwudzieste miejsce na świecie, wyprzedzając nawet Szwajcarię. Od przystąpienia do UE w 2004 roku kraj ten rozwija się dwa razy szybciej niż reszta Unii. Bezrobocie jest niższe niż w Niemczech” – pisze Butylin. Chwali też wykształcenie młodych Polaków. Jak pisze, wzrosła też ich pewność siebie, a duma narodowa zawsze była tu obecna. Całkowita przemianaW Czechach, jak czytamy, płace są dziś 14 razy wyższe niż w czasach socjalizmu, a ceny tylko siedem razy. „Stolica, Praga, jest prawie tak bogata jak Hamburg, biorąc pod uwagę siłę gospodarczą na mieszkańca. Mało które państwo wUE ma tak mało bezrobotnych (…) Czechy należą do krajów Europy o najmniejszych różnicach w dochodach” – wylicza autor. Przyznaje, że idealnie jednak nie jest: Tylko nieco ponad połowa Czechów odpowiada w ankietach, że ludziom żyje się dziś lepiej niż przed 1989 rokiem – podobnie, jak na wschodzie Niemiec. Z kolei Litwa, która najpierw musiała odzyskać niepodległość od Związku Radzieckiego, zmieniła się całkowicie pod względem gospodarczym. „Kiedyś kraj ten utrzymywał się z rolnictwa i prostego przemysłu. Dziś ten kraj członkowski UE i NATO zarabia na IT, finansach i usługach. Stolica, Wilno, jest teraz bogatsza niż średnia w UE” – pisze Butylin. „Reżyserię przejęli inni”I zaznacza, że Polacy, Czesu i Litwini „też nie byli całkiem sami” w czasie transformacji. „Dostali sporo pieniędzy z Brukseli. Różnica polega na tym, że w Warszawie, Pradze i Wilnie sukces należy do ludzi, którzy na niego zapracowali. Sami popełnili swoje błędy i dlatego mogą sami świętować swoje sukcesy” – pisze. „Również mieszkańcy wschodnich Niemiec po 1990 roku ciężko pracowali, przekwalifikowali się i zaczęli od nowa. Ale reżyserię przejęli inni. Kto nie mógł sam kierować przemianami, ten nie świętuje sukcesu jako swojego własnego. To mówi więcej o rocznicy 3 października, niże jakiekolwiek statystyki” – konkluduje dziennikarz „Berliner Zeitung”. |
||
| Short teaser | Polska, Czechy czy Litwa przeszły transformację bez pomocy „bogatego brata” – w przeciwieństwie do wschodnich Niemiec. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/berliński-dziennik-czego-wschodnie-niemcy-mogą-zazdrościć-polsce/a-79512892?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/57420051_401.jpg
|
||
| Image caption | Centrum Warszawy | ||
| Image source | Marc Rasmus/ImageBroker/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/57420051_401.jpg&title=Berli%C5%84ski%20dziennik%3A%20czego%20wschodnie%20Niemcy%20mog%C4%85%20zazdro%C5%9Bci%C4%87%20Polsce%3F | ||
| Item 8 | |||
| Id | 79513689 | ||
| Date | 2026-10-02 | ||
| Title | Gerhard Schröder ma nową posadę w Rosji. Były kanclerz Niemiec trafił do sieci Globus | ||
| Short title | Nowa posada dla byłego kanclerza Gerharda Schrödera. W Rosji | ||
| Teaser |
Były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder ma nowe stanowisko w Rosji – donoszą media. Były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder został członkiem rady nadzorczej spółki zarządzającej rosyjską siecią supermarketów Globus. Poinformował o tym w piątek (02.10.2026) rosyjski portal RBK. Jak podano, powołując się na informacje spółki Hyperglobus, Schröder ma wspierać strategiczny rozwój przedsiębiorstwa. Samodzielna spółkaRosyjska działalność spółki została w 2025 roku wydzielona z niemieckiej grupy Globus Holding i należy obecnie do byłego szefa Globusa Thomasa Brucha. Sieć nadal korzysta jednak ze znanej marki Globus. Niemiecki Globus Holding oświadczył, że rosyjskie sklepy są obecnie całkowicie niezależne pod względem prawnym i operacyjnym. Nie skomentował nowej funkcji Schrödera. Komentarza nie ma na razie także od samego byłego kanclerza Niemiec. Schröder – przyjaciel PutinaSchröder utrzymuje bliskie relacje z prezydentem Rosji Władimirem Putinem jeszcze od czasów, gdy był kanclerzem Niemiec w latach 1998-2005. Po zakończeniu kariery politycznej pracował także dla kilku rosyjskich przedsiębiorstw państwowych. Na początku roku Putin stwierdził, że Schröder jest jego preferowanym partnerem do rozmów na temat nowej europejskiej architektury bezpieczeństwa. Informacja o nowej funkcji byłego kanclerza pojawiła się zaledwie cztery dni po decyzji rosyjskich władz o objęciu zarządem państwowym aktywów niemieckiego koncernu handlowego Metro. Rosja przejęła również m.in. aktywa francuskiej sieci handlowej Auchan. (RTR/dom) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder ma nowe stanowisko w Rosji – donoszą media. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/gerhard-schröder-ma-nową-posadę-w-rosji-były-kanclerz-niemiec-trafił-do-sieci-globus/a-79513689?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77439021_401.jpg
|
||
| Image caption | Gerhard Schröder ma nową posadę w Rosji. Były kanclerz trafił do sieci Globus | ||
| Image source | Julian Stratenschulte/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77439021_401.jpg&title=Gerhard%20Schr%C3%B6der%20ma%20now%C4%85%20posad%C4%99%20w%20Rosji.%20By%C5%82y%20kanclerz%20Niemiec%20trafi%C5%82%20do%20sieci%20Globus | ||
| Item 9 | |||
| Id | 79511980 | ||
| Date | 2026-10-02 | ||
| Title | Co jeszcze w Niemczech działa dobrze? Znamy odpowiedzi Niemców | ||
| Short title | Co jeszcze w Niemczech działa dobrze? Znamy odpowiedzi | ||
| Teaser |
Tylko 10 proc. Niemców jest zadowolonych z rządu Friedricha Merza – wynika z sondażu. Zapytano też, co w Niemczech jeszcze działa dobrze. We wrześniu w Niemczech odbyły się aż trzy wybory do regionalnych parlamentów. Były one ważnym testem nastrojów społecznych wobec polityki rządu Friedricha Merza. Szczególnie dotkliwe okazały się wyniki dla chadeckiej CDU – partii kanclerza. W Saksonii-Anhalcie CDU straciła połowę poparcia i władzę, podobnie jak w Berlinie. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim partia nie przekroczyła progu wyborczego i wypadła z parlamentu. Takiej sytuacji nie było jeszcze w powojennej historii Niemiec. Już wcześniej niepopularny kanclerz po wyborach stracił jeszcze bardziej na znaczeniu. Także kierowana przez niego koalicja chadecji CDU/CSU i socjaldemokratycznej SPD otrzymuje bardzo słabe oceny. Z pracy rządu zadowolony jest jedynie co dziesiąty Niemiec. Tyle samo osób pozytywnie ocenia działalność kanclerza. Oba wskaźniki są rekordowo niskie. Nawet wśród wyborców CDU tylko 40 proc. deklaruje zadowolenie z pracy Merza. Takie wyniki przynosi najnowszy sondaż Deutschlandtrend przeprowadzony przez instytut Infratest dimap od 28 do 30 września na reprezentatywnej próbie 1303 uprawnionych do głosowania Niemców. AfD na prowadzeniu, CDU daleko w tyleNa niezadowoleniu społecznym nadal korzysta Alternatywa dla Niemiec (AfD) – partia częściowo prawicowo-ekstremistyczna. Gdyby wybory do Bundestagu odbyły się w najbliższą niedzielę, blok chadecji CDU/CSU uzyskałby zaledwie 20 proc. głosów. To jeden z najgorszych wyników w historii ugrupowania. SPD utrzymuje się na poziomie 13 proc. Razem trzy partie rządzące nie zdobyłyby nawet jednej trzeciej głosów, co oznaczałoby utratę większości parlamentarnej. Najsilniejszą partią byłaby AfD z poparciem na poziomie 27 proc. Zieloni zyskują jeden punkt procentowy i osiągają 16 proc., podczas gdy Lewica traci jeden punkt i spada do 11 proc. Liberalna FDP pozostaje na poziomie 4 proc. i ponownie nie weszłaby do Bundestagu. Taki układ sił oznaczałby bardzo trudne negocjacje koalicyjne. Lęk przed AI a obawy związane z TrumpemAktualne kryzysy i sposób reagowania na nie przez polityków wywołują dużą niepewność społeczną. Obecna sytuacja w Niemczech napawa optymizmem jedynie co ósmego mieszkańca, podczas gdy niemal dziewięć na dziesięć osób deklaruje niepokój. Szczególnie pesymistyczni są wyborcy AfD i Lewicy – wynika z sondażu. Dwie trzecie Niemców obawia się utraty kontroli nad sztuczną inteligencją. Tyle samo osób martwi się skutkami polityki prezydenta USA Donalda Trumpa dla Niemiec. Sześciu na dziesięciu respondentów wskazuje na zmiany klimatyczne, a ponad połowa boi się, że Rosja mogłaby zaatakować kolejne państwa Europy. Mniej więcej co drugi obywatel obawia się pogorszenia własnego poziomu życia. Podobny odsetek wskazuje na migrację do Niemiec jako źródło niepokoju. Najczęściej jednak respondenci wyrażają obawę, że partie polityczne nie będą w stanie wypracować wspólnych odpowiedzi na najważniejsze wyzwania. Reformy społeczne i poczucie sprawiedliwościBrak zaufania szczególnie widoczny jest w przypadku planowanych reform społecznych. Niemcy szybko się starzeją. Coraz mniej osób pracujących musi utrzymywać rosnącą liczbę emerytów. Starzenie się społeczeństwa obciąża także system ochrony zdrowia. Od 2015 roku liczba osób wymagających opieki wzrosła z około 2,8 mln do 6,5 mln i nadal rośnie. Według sondażu tylko co szósty wyborca wierzy, że rządowi uda się dostosować system zabezpieczeń społecznych do przyszłych wyzwań. Interesujące są jednak oczekiwania obywateli wobec kosztów reform. Wyborcy partii bardziej lewicowych częściej akceptowaliby wyższe składki na ubezpieczenia społeczne niż ograniczenie świadczeń. Wśród wyborców AfD oraz CDU/CSU dominuje odwrotne stanowisko. Dodatkowym problemem jest fakt, że trzy czwarte społeczeństwa uważa zapowiadane reformy za sprzeczne z wcześniejszymi obietnicami rządu. Respondenci twierdzą, że odczuwają coraz większe obciążenia finansowe, mimo zapowiedzi ulg. 61 proc. uważa, że ewentualne cięcia powinny być uzależnione od możliwości finansowych obywateli, nawet jeśli oznaczałoby to większe obciążenia dla jednostek. Co drugi Niemiec deklaruje też gotowość zaakceptowania niepopularnych zmian, jeśli ich konieczność zostałaby jasno i przekonująco wyjaśniona. Co w Niemczech jeszcze działa dobrze?Paradoksalnie największym wyzwaniem dla polityków jest to, że właśnie niemiecki model państwa socjalnego i system ochrony zdrowia są uznawane za największe osiągnięcia kraju. Respondenci pytani o to, co działa w Niemczech szczególnie dobrze na tle innych państw, najczęściej wskazywali na państwo socjalne, świadczenia społeczne i opiekę zdrowotną. Na ostatnim miejscu znalazły się edukacja, szkoły, szkolnictwo zawodowe i wyższe. Tak Niemcy oceniają politykę energetycznąNiemiecka polityka mierzy się obecnie z wieloma kryzysami jednocześnie. Jednym z największych problemów dla obywateli i przedsiębiorstw pozostają wysokie ceny energii. Przedłużający się kryzys w regionie Zatoki Perskiej utrzymuje wysokie ceny ropy. Skutki widać szczególnie na stacjach paliw i przy kupnie oleju opałowego. Wysokie pozostają także ceny gazu i energii elektrycznej. Obecnie średnia cena jednej kilowatogodziny prądu wynosi około 37 eurocentów. Zdaniem obywateli rząd robi zbyt mało, aby obniżyć koszty energii. W sondażu trzy czwarte ankietowanych uznało działania władz za niewystarczające. Ulga paliwowa dzieli NiemcówOd 1 października w Niemczech obowiązuje ponownie ulga paliwowa, która ma złagodzić skutki wysokich cen na stacjach benzynowych. Do końca roku rząd obniża podatek energetyczny od benzyny i oleju napędowego o około 17 centów za litr. Podobne rozwiązanie obowiązywało już od maja do końca czerwca i kosztowało budżet państwa 3,4 mld euro. Część tych środków trafiła jednak do koncernów paliwowych i właścicieli stacji benzynowych, ponieważ ulga nie została w pełni przeniesiona na klientów. Ulga paliwowa jest krytykowana także z innych powodów. Prezes instytutu ekonomicznego Ifo Clemens Fuest określił ją prezentem podatkowym dla lepiej zarabiających, ponieważ największe korzyści odnoszą kierowcy pokonujący duże odległości samochodami o wysokim zużyciu paliwa. Krytycy wskazują również, że obniżanie cen paliw kopalnych stoi w sprzeczności z celami polityki klimatycznej. Społeczeństwo jest podzielone: niemal co drugi uczestnik sondażu uważa nową zniżkę paliwową za błędne rozwiązanie. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. |
||
| Short teaser | Tylko 10 proc. Niemców jest zadowolonych z rządu Merza – wynika z sondażu. A co jeszcze w Niemczech działa dobrze? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/co-jeszcze-w-niemczech-działa-dobrze-znamy-odpowiedzi-niemców/a-79511980?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77903665_401.jpg
|
||
| Image caption | Tylko 10 proc. Niemców popiera rząd Merza. Co mieszkańcy oceniają pozytywnie? | ||
| Image source | Robin Utrecht/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77903665_401.jpg&title=Co%20jeszcze%20w%20Niemczech%20dzia%C5%82a%20dobrze%3F%20Znamy%20odpowiedzi%20Niemc%C3%B3w | ||
| Item 10 | |||
| Id | 79508710 | ||
| Date | 2026-10-02 | ||
| Title | Prasa o nagrodzie pokojowej dla NATO: zasłużona czy nie? | ||
| Short title | Prasa o nagrodzie pokojowej dla NATO: zasłużona czy nie? | ||
| Teaser |
Tegoroczna Międzynarodowa Nagroda Pokoju Westfalskiego przypadła NATO i wzbudziła wiele kontrowersji. Prasa zastanawia się, czy militarny sojusz może zasłużyć na takie wyróżnienie. Według dziennika „Handelsblatt” sprawa jest jasna: „Przyznanie NATO nagrody pokojowej w Münster jest nie tylko uzasadnione, ale wręcz spóźnione. Być może ceremonia ta przyczyni się do skorygowania błędnego przekonania – wciąż powszechnego zwłaszcza w Niemczech – jakoby istniała kategoryczna sprzeczność między wojskiem a pokojem” – pisze gazeta. Według niej, niesłusznie krytykowano niemieckiego ministra obrony Borisa Pistoriusa, gdy wyznaczył on cel uczynienia Bundeswehry siłą „zdolną do prowadzenia wojny”. „Tylko armia przygotowana do działań bojowych skutecznie odstrasza. Rosyjska propaganda podsyca mit, jakoby ze strony NATO płynęło zagrożenie. Tymczasem Sojusz (Północnoatlantycki) – w przeciwieństwie do Rosji – nie dąży do imperialnej ekspansji, lecz do zapewnienia bezpieczeństwa zbiorowego” – podkreśla „Handelsblatt”. „Volksstimme”: błędna decyzjaInnego zdania jest regionalny dziennik „Volksstimme” z Magdeburga. Gazeta przypomina, że wprawdzie oficjalnie NATO ma charakter obronny, jednak w historii dochodziło do operacji wojskowych poza granicami Sojuszu. Niekiedy, jak np. w Kosowie w 1999 roku – nie było na to zgody Organizacji Narodów Zjednoczonych. „ONZ wyraziła natomiast zgodę na najdłuższą misję NATO: wojnę w Afganistanie. Zakończyła się ona fiaskiem. Odkąd rządy w Berlinie sprawuje koalicja CDU/CSU i SPD, w obliczu rosyjskiego zagrożenia prowadzi ona politykę intensywnego zbrojenia – zarówno pod względem finansowym, jak i materialnym. Aby zyskać społeczną akceptację, stosuje się działania o charakterze propagandowym. W ten sposób dochodzi do przyznania nagrody pokojowej sojuszowi, który bez swojego komponentu militarnego w ogóle nie miałby racji bytu. To ewidentnie błędna decyzja” – komentuje „Volksstimme”. Według dziennika „Die Glocke” w historii nagrody nie było dotąd bardziej kontrowersyjnego laureata. Jak podkreśla dziennik, sojusz transatlantycki jest czymś znacznie więcej niż tylko przymierzem obronnym – NATO jest przede wszystkim wspólnotą wartości. „Taki fundament wartości w pełni zasługuje na nagrodę pokojową, zwłaszcza w czasach narastających tendencji autokratycznych. Co przerażające, zjawisko to dotyczy również USA – kraju będącego członkiem-założycielem NATO” – pisze gazeta. „Wiele państw zastanawia się, czy Niemcy pozostaną w przyszłości wiarygodnym partnerem w ramach NATO i czy nadal będą wspierać Ukrainę w obliczu rosyjskiej agresji. Stowarzyszenie Gospodarcze Westfalii i Lippe odważnie zdecydowało się uhonorować laureata, który budzi kontrowersje, lecz zasługuje na najwyższy szacunek” – ocenia „Die Glocke”. „MOZ”: Jasność przekazu Merza ws. RosjiZ kolei wychodzący we wschodniej Brandenburgii dziennik „Maerkische Oderzeitung” („MOZ”) komentuje laudację wygłoszoną na cześć laureata przez kanclerza Friedricha Merza. „To właściwy sygnał, że kanclerz Friedrich Merz podczas ceremonii wręczenia Westfalskiej Nagrody Pokojowej nie tylko honoruje laureata – NATO – ale także wypowiada się w sposób niezwykle jednoznaczny na temat Ukrainy i Rosji” – czytamy. Zdaniem gazety Merz wysyła tym samym podwójny sygnał: do wewnątrz kraju i na zewnątrz. „Jeden z nich skierowany jest do całego świata: Niemcy nadal traktują wsparcie dla Ukrainy bardzo poważnie. Ta jasność przekazu jest istotna, ponieważ zagranicy nie umknęło zwycięstwo wyborcze AfD wSaksonii-Anhalcie ani jej dobry wynik w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Choć o niemieckiej polityce zagranicznej nie decyduje się w parlamentach krajowych, ludzie w Ukrainie, w Rosji i w innych miejscach zadają sobie pytanie: czy Niemcy stoją twardo, czy też się chwieją? Odpowiedź Merza brzmi: stoją twardo” – ocenia „MOZ”. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Tegoroczna Międzynarodowa Nagroda Pokoju Westfalskiego przypadła NATO i wzbudziła kontrowersje. Prasa komentuje. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/prasa-o-nagrodzie-pokojowej-dla-nato-zasłużona-czy-nie/a-79508710?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79507526_401.jpg
|
||
| Image caption | Sekretarz generalny NATO Mark Rutte (w środku) odbiera Westfalską Nagrodę Pokojową dla Sojuszu Północnoatlantyckiego z rąk kanclerza Niemiec Friedricha Merza | ||
| Image source | Fabian Strauch/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79507526_401.jpg&title=Prasa%20o%20nagrodzie%20pokojowej%20dla%20NATO%3A%20zas%C5%82u%C5%BCona%20czy%20nie%3F | ||
| Item 11 | |||
| Id | 79502758 | ||
| Date | 2026-10-02 | ||
| Title | Niemcy: mniej religijne, ale bardziej zróżnicowane | ||
| Short title | Niemcy: mniej religijne, ale bardziej zróżnicowane | ||
| Teaser |
Osoby religijne przyczyniają się do spójności społecznej. Tak jest u chrześcijan, wśród muzułmanów – na odwrót. Różnice między poszczególnymi wspólnotami religijnymi w Niemczech pokazuje najnowsze badanie „Monitor religii”. Wśród muzułmanów – w przeciwieństwie do wyznawców innych religii – silna religijność wiąże się wręcz ze znacznym spadkiem poczucia więzi ze wspólnotą społeczną i państwem. „Monitor religii” („Religionsmonitor”) Fundacji Bertelsmanna ukazuje się od niespełna 20 lat. Koncentruje się przede wszystkim na różnych aspektach religijności oraz jej wpływie na życie społeczne. W tym czasie zmieniła się struktura wyznaniowa mieszkańców Niemiec. Niemcy mniej religijne, ale bardziej zróżnicowaneWedług danych dwóch największych Kościołów w ub. roku niespełna 44 proc. Niemców nadal należało do Kościoła katolickiego lub ewangelickiego. Ponad jedna trzecia mieszkańców Niemiec nie deklaruje żadnej przynależności wyznaniowej – wynika z raportu Fundacji Bertelsmanna. Muzułmanie stanowią do 8 proc. społeczeństwa. W ciągu ostatnich dziesięciu lat wzrosła w Niemczech liczba prawosławnych oraz chrześcijan należących do wolnych Kościołów; w obu przypadkach chodzi o kilka milionów osób. Mniejsze grupy stanowią żydzi, hinduiści i buddyści. Niemcy są dziś mniej religijne niż dziesięć czy dwadzieścia lat temu, ale zarazem pod względem religijnym stały się bardziej zróżnicowane. Więcej relacji społecznych, mniej zaufania do rządu„Monitor religii” najpierw analizuje ogólny poziom spójności społecznej w Niemczech, niezależnie od przynależności religijnej. Pod uwagę brane są przede wszystkim trzy kwestie: znaczenie więzi społecznych, orientacja na dobro wspólne – na przykład poprzez osobiste zaangażowanie – oraz poczucie więzi ze wspólnotą i państwem. Na potrzeby reprezentatywnego badania w marcu tego roku przepytano ponad 5200 osób w wieku od 18 do 94 lat. Lata pandemii koronawirusa pokazały, że poziom spójności społecznej nie jest wartością stałą. Według badania do 2023 roku wskaźniki te wyraźnie się pogorszyły. Od tego czasu sytuacja ponownie się poprawia i obecnie poziom spójności jest zbliżony do wartości odnotowywanych przed 2020 rokiem. Jednocześnie zwraca uwagę fakt, że w całym społeczeństwie wyraźnie poprawiły się jedynie wskaźniki dotyczące relacji społecznych oraz orientacji na dobro wspólne. Natomiast poczucie więzi ze wspólnotą i państwem pozostaje bez większych zmian. W raporcie czytamy: „Szczególnie słabe są zaufanie do niemieckiego rządu oraz poczucie sprawiedliwości”. Autorzy wskazują na utrzymujący się kryzys zaufania do polityków odpowiedzialnych za sprawowanie władzy. Towarzyszy mu również „obecnie szczególnie silne poczucie niesprawiedliwości”. Eksperci: religia jako potencjalne źródło spójnościW szerszej analizie eksperci przyglądają się następnie roli religii i dochodzą do dość zaskakującego wniosku: religia okazuje się „istotnym zasobem” wzmacniającym spójność społeczną. Jej potencjał nie ujawnia się jednak w takim samym stopniu we wszystkich wspólnotach religijnych. Wśród katolików i protestantów poszczególne wskaźniki spójności społecznej rosły wraz ze wzrostem religijności. Wśród muzułmanów natomiast poczucie więzi ze wspólnotą i państwem okazało się szczególnie niskie w grupie osób bardzo religijnych. Muzułmanie słabo lub wcale niereligijni uzyskali pod względem poczucia więzi ze wspólnotą i państwem 46 punktów, a osoby o umiarkowanej religijności – 42 punkty. Wśród muzułmanów bardzo religijnych było to już tylko 28 punktów. Badanie wskazuje jako możliwe wyjaśnienia dyskryminację, brak społecznego uznania oraz ograniczoną reprezentację instytucjonalną. Nie chodzi przy tym o wycofywanie się ze społeczeństwa, lecz o osłabienie zaufania do instytucji państwowych. Państwo wrogie wobec islamu?Mouhanad Khorchide, dziekan Wydziału Teologii Islamskiej Uniwersytetu w Münster, w rozmowie z DW ocenia, że wynik ten należy traktować poważnie. Jednocześnie krytykuje sposób, w jaki badanie wyjaśnia to zjawisko. Jego zdaniem autorzy wskazują w zasadzie „tylko jedną przyczynę”: dyskryminację i brak uznania. To, jak uważa, zbyt jednostronne ujęcie problemu. Oczywiście dyskryminacja istnieje i ma znaczenie. Zdaniem dziekana pominięto jednak „co najmniej równie istotną przyczynę”: „wpływ religijno-ideologicznych, często inspirowanych islamizmem narracji”. Przedstawiają one państwo, demokrację i większość społeczeństwa jako obce lub wrogie wobec „prawdziwego” islamu. Takie narracje podkopują zaufanie do instytucji. Narracja o byciu ofiarą rodzi nieufnośćKhorchide mówi o utrwalonej narracji „muzułmanina-ofiary”, która z czasem zaczęła funkcjonować niemal niezależnie od rzeczywistych doświadczeń. Wielu ludzi przyjmuje ten sposób postrzegania rzeczywistości nawet wtedy, gdy sami nie doświadczyli konkretnej dyskryminacji. – Kiedy narracja o byciu ofiarą zastępuje rzeczywistość, wywołuje dokładnie tę nieufność, którą rzekomo tylko opisuje – uważa Khorchide. Jego zdaniem badanie pomija ten aspekt. Khorchide odwołuje się do podejścia stosowanego w teologii islamskiej wykładanej w Münster. Jego zdaniem należy pokazywać, że wiara i funkcjonowanie we wspólnocie społecznej nie stoją ze sobą w sprzeczności. Chodzi o to, by postawie „ofiary” przeciwstawić poczucie odpowiedzialności oraz gotowość do aktywnego kształtowania rzeczywistości. Według islamoznawcy takie podejście może być skuteczniejsze niż koncentrowanie się wyłącznie na – skądinąd koniecznej – debacie o społecznym uznaniu i akceptacji. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Osoby religijne przyczyniają się do spójności społecznej. Tak jest u chrześcijan, wśród muzułmanów – na odwrót. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-mniej-religijne-ale-bardziej-zróżnicowane/a-79502758?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (1280 x 720) |
https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2025/foeupol250313_foeupol250313_post-ltr-wide_01imw.jpg
|
||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2025/foeupol250313_foeupol250313_post-ltr-wide_01imw_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2025/foeupol250313_foeupol250313_post-ltr-wide_01imw.jpg&title=Niemcy%3A%20mniej%20religijne%2C%20ale%20bardziej%20zr%C3%B3%C5%BCnicowane | ||
| Item 12 | |||
| Id | 79506998 | ||
| Date | 2026-10-01 | ||
| Title | Pracownicy z UE na niemieckim rynku | ||
| Short title | Pracownicy z UE: równe prawa, nierówne szanse | ||
| Teaser |
Niemcy potrzebują pracowników z importu – na budowach, w szpitalach i domach opieki. Ponad pięć milionów obywateli UE mieszka tu na stałe. W pracy doświadczają dyskryminacji. – Nie mogłam znieść, że moi rodacy są wykorzystywani. Choć tu pracowali, byli praktycznie niewidoczni, żyli w cieniu – mówi DW Daniela Reim, doradczyni w poradni „Praca i życie” (Arbeit und Leben) w Oldenburgu. Pochodzi z Rumunii i mieszka w Dolnej Saksonii, gdzie w dużych gospodarstwach rolnych i zakładach mięsnych pracują setki Rumunów i Polaków. Zwłaszcza epidemia koronawirusa pokazała, jak bardzo Niemcy są uzależnione choćby od sezonowych zbieraczy szparagów. I obnażyła system wyzysku. – To był Dziki Zachód. Wielu robotników nie miało umowy o pracę ani rozliczeń – opowiada Reim. – Nie mieli ubezpieczenia, nocowali w masowych kwaterach. W 2015 r. wprowadzono powszechne minimalne wynagrodzenie, a potem także zakaz zatrudniania podwykonawców w zakładach mięsnych. – Dziś pracownicy mobilni lepiej znają swoje prawa. Mogą o nie walczyć przed sądem albo zwrócić się do związków zawodowych – mówi Reim. Ale reformy nie objęły wszystkich branż. – Ciężki los mają kurierzy, rozwożący np. paczki Amazona, zatrudnieni przez podwykonawców. Jeszcze gorzej jest w stoczniach, gdzie firmy z Bułgarii czy Rumunii delegują pracowników – wyjaśnia doradczyni. Do tego koszty życia są wysokie. Pracownicy z Rumuni nie mogą nic zaoszczędzić i to za cenę życia w obcym kraju. Dlatego wracają z saksów, jak wielu obywateli UE. Zwłaszcza, że zmagają się z barierami na rynku pracy, z biurokracją, utrudnionym dostępem do informacji, awansu społecznego i zawodowego. Równe prawa, nierówne szanseDlaczego Niemcy tracą na atrakcyjności, dyskutowali w Berlinie, w czwartek (1 października) eksperci na konferencji „Od swobodnego przepływu pracowników do demokratycznego uczestnictwa” z inicjatywy Polskiej Rady Społecznej. Takie organizacje to wyjątek potwierdzający regułę -migranci nie mają silnego lobbingu. Obywatele UE mogą bez ograniczeń pracować na niemieckim rynku. Ale nie mają równych szans. – Swobodny przepływ pracowników to podstawowe prawo w UE, ale często tylko na papierze. Niemcy powinni jednakowo traktować obywateli swoich i UE. Ale np. Polacy zarabiają o wiele mniej i pracują poniżej swoich kwalifikacji. Ponieważ mają słabą reprezentację, nie widać, że są wyzyskiwani. To miliony niewidzialnych pracowników, którzy tworzą niemiecki PKB i są częścią społeczeństwa. To dramat dla demokracji – mówi dyrektorka Rady dr Kamila Schöll-Mazurek, która domaga się zmiany politycznego kursu w traktowaniu tej grupy. W odpowiedzi na ogłoszony przez gabinet Friedricha Merza plan zwalczania nadużyć świadczeń socjalnych Polska Rada wystosowała list otwarty do rządu Niemiec i posłów Bundestagu. Niemiecka Agencja Pracy szacuje straty z wyłudzeń świadczeń socjalnych na 250 mln euro. Według ekspertów takie ustawienie priorytetów stygmatyzuje migrantów. – To frontalny atak na fundamentalne wolności UE. Uderza nie tyle w przestępczość zorganizowaną, co głównie w miliony ludzi, którzy w Niemczech pracują i płacą podatki. To policzek dla całej społeczności pracowników mobilnych – napisała w liście przewodnicząca Rady dr Marta Neüff. Polityka bez kompasuRównouprawnienie staje się fikcją, gdy demontowane są prawa socjalne. – Nasza polityka, nasz rząd w kwestiach migracji i mobilności zgubił kompas. Zamiast powielać retorykę prawicowych populistów, rząd powinien przeanalizować liczby. Bo migracja wewnętrzna w UE już się załamała – apelowała w dyskusji Katarina Niewiedzial, pełnomocniczka Berlina na ds. partycypacji, integracji i migracji oraz Polonii. Saldo migracji z Polski do Niemiec jest ujemne – po raz pierwszy od 25 lat. – Swobodny przepływ osób nie jest jednostronną uliczką. Także Polska jest dziś atrakcyjna – mówi Neüff. – Nie wiadomo, czy to już trend. Ale wiadomo, że nie ma równouprawnienia na rynku pracy. Mamy luki prawne, a niektóre grupy nie są dostatecznie chronione – twierdzi profesor Magdalena Nowicka z Uniwersytetu Humboldtów w Berlinie. – Ciągle zbyt mały krąg osób polskiego pochodzenia ma w Niemczech prawa wyborcze. A 33 proc. z nich deklaruje, że głosuje na Alternatywę dla Niemiec (AfD) – mówi Nowicka. Migranci bez reprezentacjiDlaczego Polacy nie działają we własnym interesie? Wielu brakuje dostępu do rzetelnej informacji, zasobów czy szkoleń. – Trzeba inwestować w ludzi, a nie szykanować tych, którzy najbardziej potrzebują wsparcia – podkreśliła w dyskusji Niewiedzial. I że organizacje migrantów działające społecznie, jak Polska Rada Społeczna, dają orientację. Także organizacje bliskie związkom zawodowym doradzają pracownikom mobilnym. Wielu z nich pracuje poniżej swoich kwalifikacji. – Wykształcone Polki pracujące jako sprzątaczki to nadal nie są odosobnione przypadki – twierdzi Natalia Bugaj-Wolfram z organizacji Paritätische Gesamtverband. W poradnictwie powracają też sprawy decyzji urzędowych, prawdopodobnie sprzecznych z prawem pracy. – Nie wiadomo, na jakiej podstawie urzędy pracy odmówiły tej czy innej osobie przyznania świadczeń podstawowych – mówi Bugaj-Wolfram. Prowadzi to do dyskryminacji i wykluczenia. Nie chodzi tu tylko o odmowę przyznania zasiłku obywatelskiego, ale też np. o odmowę finansowania kursu językowego. Są tacy, którzy tracą dach nad głową i lądują na ulicy. PseudodelegowanieNagminne nadużycia mają miejsce w delegowania pracowników, np. na budowy czy opiekunek. Naginanie prawa to nowa „branża kreatywna”. – Oszuści zawsze są o krok od instytucji kontrolnych – wyjaśnia DW doradczyni „Arbeit und Leben" z Hamburga Aldona Kucharczuk. Kiedyś były firmy krzaki, teraz pracodawcy przenieśli się za granicę. W całym tym łańcuchu organom ścigania trudno jest namierzyć, kto za tym stoi. Pracownicy często są na fikcyjnym samozatrudnieniu i z reguły to obywatele państw trzecich. I brakuje współpracy między organami ścigania z różnych państw UE. Trzeba jednak od czegoś zacząć - od reprezentacji interesów. Polska Rada ogłosiła na konferencji założenie struktury dachowej. Konferencję „Od swobodnego przepływu pracowników do demokratycznego uczestnictwa – migracja obywateli UE jako przejaw spójności społecznej”, zorganizowala w Berlinie Polska Rada Społeczna. Patronat objęły: wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego Katarina Barley oraz pełnomocniczka Berlina ds. partycypacji, integracji i Polonii Katarina Niewiedzial. |
||
| Short teaser | W Niemczech mieszka i pracuje ponad pięć mln obywateli innych krajów UE. Mają te same prawa, nie mają równych szans. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/pracownicy-z-ue-na-niemieckim-rynku/a-79506998?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Pracownicy%20z%20UE%20na%20niemieckim%20rynku | ||
| Item 13 | |||
| Id | 79507132 | ||
| Date | 2026-10-01 | ||
| Title | Wyrok dla anestezjologa. Sąd to było za morderstwo | ||
| Short title | Dziewczynka zmarła u dentysty. Jest wyrok dla anestezjologa | ||
| Teaser |
Wizyta u dentysty stała się koszmarem dla rodziny małej dziewczynki. Dziecko zmarło po podaniu zanieczyszczonego środka znieczulającego. Anestezjolog został ponownie skazany – tym razem za morderstwo. Sprawa ta od lat budzi poruszenie i zajmuje wymiar sprawiedliwości. W 2021 roku anestezjolog w Kronbergu w Hesji podał zanieczyszczony środek znieczulający kilkorgu dzieciom w gabinecie stomatologicznym. W wyniku tego działania zmarła czteroletnia dziewczynka. Sprawa została ponownie rozpatrzona przez Sąd Krajowy we Frankfurcie, a mężczyznę skazano w czwartek (01.10.) na karę 13,5 roku pozbawienia wolności. Sędzia przewodniczący Alexander El Duwaik orzekł, że mężczyzna dopuścił się morderstwa oraz usiłowania morderstwa w trzech przypadkach. 69-letni anestezjolog próbował także ukryć przestępstwo. Było to „szczególne postępowanie”, które wymagało od sądu wiele wysiłku. – W przypadku wielu świadków emocje brały górę – stwierdził sędzia. Dziewczynka zmarła na fotelu dentystycznymWe wrześniu 2021 roku lekarz, specjalizujący się w znieczuleniach ambulatoryjnych w gabinetach stomatologicznych, w placówce w Kronbergu podał propofol – pobierany z tej samej butelki – najpierw dorosłej kobiecie, a następnie czworgu dzieciom. Wielokrotnie używał środka znieczulającego, przez co uległ on znacznemu zanieczyszczeniu i wywołał zatrucie krwi. Środek znieczulający był zanieczyszczony już w przypadku pierwszego dziecka. Niemiecki lekarz dopuścił się ponadto rażących uchybień w zakresie higieny i pracował bez wymaganego personelu pomocniczego. Mimo fatalnego stanu zdrowia dzieci, odesłał troje z nich do domu. Czteroletnia dziewczynka, która tego dnia była przyjmowana jako ostatnia, zmarła w nocy w gabinecie, na fotelu zabiegowym. Chłopiec i kolejna dziewczynka wymagali podłączenia pod respirator w klinice uniwersyteckiej we Frankfurcie i cudem przeżyli. Anestezjolog miał między innymi przez wiele godzin uspokajać matkę i babcię czteroletniej dziewczynki, wielokrotnie powtarzając, że skierowanie do szpitala nie jest konieczne – aż do momentu, gdy było już za późno. Podobnie miał się zachować, gdy w dniach po jej śmierci objawy sepsy wystąpiły również u pozostałych dzieci. „Co pan sobie, u licha, myślał?”Sędzia zwrócił się bezpośrednio do oskarżonego: „Co pan sobie, u licha, myślał?”. Dopytywał, dlaczego jako lekarz z wieloletnim doświadczeniem nie wezwał karetki? I dlaczego dzień po tym „strasznym wieczorze” po prostu kontynuował pracę w gabinecie w Bensheim? Sędzia El Duwaik wskazał również na inne przypadki z przeszłości. Już w 2019 roku odnotowano zgon pacjentki tego lekarza. Ponadto w trakcie pierwszego procesu przed sądem krajowym zgłosili się kolejni byli pacjenci. Jedna z kobiet doznała w listopadzie 2020 roku m.in. niewydolności wielonarządowej po znieczuleniu przeprowadzonym przez tego lekarza. Ponowny procesPo śmierci dziewczynki w gabinecie w Kronbergu, w 2024 roku mężczyzna został w pierwszej instancji skazany przez inny skład orzekający sądu krajowego we Frankfurcie na karę dziesięciu i pół roku pozbawienia wolności, m.in. za zabójstwo. Dla prokuratury wyrok ten był niewystarczający: skutecznie złożyła ona skargę kasacyjną do Federalnego Trybunału Sprawiedliwości (BGH). - To był dziś ważny i słuszny wyrok – powiedziała w czwartek prokurator Constanze Jung po ogłoszeniu nowego orzeczenia. Przede wszystkim – jak podkreśliła – po pięciu latach wreszcie uzyskano odpowiedź na kluczowe pytanie: dlaczego oskarżony zaniechał przetransportowania dzieci do szpitala. – Odpowiedź brzmi: ponieważ chciał ukryć swoje wcześniejsze błędy w leczeniu – stwierdziła prokurator. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> W mowach końcowych prokuratura domagała się kary dożywotniego pozbawienia wolności. Obrona zakwestionowała ten punkt widzenia, tłumacząc zachowanie oskarżonego m.in. przemęczeniem i przepracowaniem. Dlaczego nie dożywocie?Dlaczego jednak 69-latek nie został skazany na dożywocie, co w przypadku morderstwa jest zazwyczaj regułą? Zamiast tego sąd skorzystał z możliwości złagodzenia kary. Wskazano m.in., że oskarżony częściowo przyznał się do winy, a ponadto nie był związany ze środowiskiem przestępczym. Sędzia zwrócił również uwagę na zaawansowany wiek lekarza – orzeczona kara może bowiem w praktyce oznaczać dla niego dożywotnie pozbawienie wolności. Wyrok nie jest prawomocny. (DPA/stef) |
||
| Short teaser | W gabinecie dentystycznym 4-latka zmarła po podaniu znieczulenia. Sąd skazał lekarza za morderstwo. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wyrok-dla-anestezjologa-sąd-to-było-za-morderstwo/a-79507132?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/59027963_401.jpg
|
||
| Image caption | Wizyta u dentysty małej pacjentki skończyła się tragicznie - zdjęcie ilustracyjne | ||
| Image source | Patrick Pleul/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/59027963_401.jpg&title=Wyrok%20dla%20anestezjologa.%20S%C4%85d%20to%20by%C5%82o%20za%20morderstwo | ||
| Item 14 | |||
| Id | 79506027 | ||
| Date | 2026-10-01 | ||
| Title | Ludzi nie stać na zdrową dietę. Więcej w Niemczech niż w Polsce | ||
| Short title | Ludzi nie stać na zdrową dietę. Polska lepsza niż Niemcy | ||
| Teaser |
Do zdrowej diety należą m.in. owoce, warzywa i produkty pochodzenia zwierzęcego. Jednak wiele osób na świecie nie stać na to, by kupować ich wystarczająco dużo – wynika z najnowszego badania. W ubiegłym roku aż 2,79 mld ludzi na świecie nie mogło pozwolić sobie na zdrowe odżywianie. Oznacza to, że liczba osób dotkniętych ubóstwem żywnościowym zmniejszyła się o 78 mln w porównaniu z rokiem poprzednim – wynika z opublikowanego w czwartek (1.10.2026) w Berlinie raportu katolickiej organizacji pomocowej Misereor pt. „Luka żywnościowa na świecie 2026”. Najgorzej jest w MozambikuMimo to dla co trzeciej osoby na świecie zdrowa dieta nadal pozostaje poza zasięgiem finansowym. Każdej z tych osób brakuje średnio 2,74 dolara dziennie (około 2,42 euro), aby móc odpowiednio się odżywiać. Według raportu ta tzw. luka dochodowa wyniosła w ub. roku łącznie 2,79 bln dolarów. To zaledwie 1,31 proc. światowej produkcji gospodarczej. – Świat w rzeczywistości wytwarza wystarczająco dużo dobrobytu, ale miliardy ludzi nie mają do niego dostępu – mówi Lutz Depenbusch, ekspert Misereor ds. światowego bezpieczeństwa żywnościowego. Najtrudniejsza sytuacja panuje w Afryce Wschodniej, a szczególnie w Mozambiku. Jak wynika z danych, mieszkańcom tego kraju brakuje średnio 62 proc. dochodów potrzebnych do zapewnienia sobie zdrowej diety. Według badania aż 92 proc. mieszkańców Mozambiku nie stać na zdrowe odżywianie. Dla porównania: w Niemczech odsetek ten wynosi 13, a w Polsce – 10 proc. Eksperci za pozytywny sygnał uznali poprawę sytuacji w Afryce Subsaharyjskiej oraz na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Największą poprawę odnotowano jednak w Azji Południowej. „Oznacza to, że region ten zaczyna wychodzić z kryzysu i odrabia straty spowodowane pandemią koronawirusa” – czytamy w raporcie. Zdrowa dieta coraz droższaAutorzy badania z niepokojem obserwują ograniczanie pomocy humanitarnej przez największe państwa uprzemysłowione, trwające wojny i konflikty, skutki zmian klimatycznych oraz wzrost cen żywności. W latach 2017–2025 koszt zdrowej diety wzrósł o 46 proc., przy czym skala podwyżek była bardzo różna w zależności od regionu i rodzaju produktów. W Niemczech konsumenci płacili w 2025 roku za warzywa o 39 proc. więcej niż w 2017 roku. W Pakistanie cena ryżu wzrosła w tym samym okresie aż o 304 proc. „Kiedy ludzie muszą oszczędzać na jedzeniu, często z konieczności sięgają po tanie i sycące produkty, takie jak chleb czy ryż. Na bogate w składniki odżywcze, ale stosunkowo drogie produkty, takie jak owoce, warzywa czy żywność pochodzenia zwierzęcego, po prostu brakuje pieniędzy” – piszą autorzy badania. Ubóstwo żywnościowe hamuje tym samym rozwój fizyczny, poznawczy i motoryczny dzieci, a u dorosłych również prowadzi do problemów zdrowotnych i ograniczenia sprawności. Do przygotowania czwartej edycji badania Misereor oraz naukowcy z Uniwersytetu w Getyndze wykorzystali m.in. dane Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) oraz Banku Światowego. (KNA/wis) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Miliardów ludzi na świecie nie stać na to, by kupować wystarczająco dużo zdrowych produktów, jak owoce i warzywa. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/ludzi-nie-stać-na-zdrową-dietę-więcej-w-niemczech-niż-w-polsce/a-79506027?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (1280 x 720) |
https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2024/foeupol240326_biedawideok_01icw.jpg
|
||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2024/foeupol240326_biedawideok_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2024/foeupol240326_biedawideok_01icw.jpg&title=Ludzi%20nie%20sta%C4%87%20na%20zdrow%C4%85%20diet%C4%99.%20Wi%C4%99cej%20w%20Niemczech%20ni%C5%BC%20w%20Polsce | ||
| Item 15 | |||
| Id | 79505592 | ||
| Date | 2026-10-01 | ||
| Title | Nagroda Pokojowa dla NATO. Merz krytykuje Rosję: uprawia „agresywny rewizjonizm” | ||
| Short title | Merz ostro o Rosji: uprawia „agresywny rewizjonizm” | ||
| Teaser |
Kanclerz Niemiec ostro skrytykował Rosję za rozpętanie „morderczej wojny” w Ukrainie, natomiast sekretarz generalny NATO Mark Rutte wezwał sojuszników do zachowania czujności. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zarzucił Rosji, że stanowi ona zagrożenie dla Europy. – Dzisiaj nasz kontynentalny ład pokojowy jest wystawiony na próbę przez agresywny rewizjonizm ze strony Rosji – stwierdził Merz w czwartek (01.10.) w Münster podczas odwiedzin korpusu niemiecko-holenderskiego. Dodał, że Moskwa rozpętała „morderczą wojnę” w Ukrainie oraz gardzi prawem i porządkiem. – W Ukrainie waży się również bezpieczeństwo tej części Europy, w której żyjemy – podkreślił kanclerz. Dlatego też istnieje gotowość do znalezienia rozwiązania dyplomatycznego, nawet jeśli Moskwa nie chce zasiąść do stołu negocjacyjnego. Merz dodał, że Niemcy i Europejczycy będą nadal wspierać Ukrainę „z całej siły”. Jednocześnie sojusznicy w NATO i Unii Europejskiej „pod ogromną presją” dbają o to, „aby wiarygodnie odstraszyć Rosję”. Korpus niemiecko-holenderski stanowi dobry przykład tych wysiłków w ramach międzynarodowej współpracy – zauważył Merz. Od lipca br. zapewnia on bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO w Estonii i na Łotwie, wnosząc tym samym „niezwykle ważny wkład w bezpieczeństwo w Europie”. Rutte o bezpośrednim zagrożeniu atakiem na NATOMerz odwiedził korpus w Münster wspólnie z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem i premierem Holandii Robem Jettenem. - Nie widzimy bezpośredniego zagrożenia atakiem na NATO – powiedział Rutte. Sojusznicy muszą jednak być przygotowani na to, „że rosyjska kampania wrogich działań przeciwko sojusznikom będzie trwała” – ostrzegł. - Wszyscy musimy zachować czujność. Wszyscy musimy pozostać uważni – napomniał Rutte. Dotyczy to „rządów, naszego społeczeństwa i przemysłu”. Więcej wsparcia dla UkrainySekretarz generalny NATO chwalił Holandię i Niemcy za zwiększenie wydatków na obronę oraz wsparcie dla Ukrainy. – Naszą odpowiedzią na bezlitosne działania Rosji jest udzielenie Ukrainie jeszcze większego wsparcia, aby mogła się bronić – stwierdził. Rutte wyraził nadzieję, że prezydent Rosji Władimir Putin „zrozumie to przesłanie”. Sekretarz generalny NATO podkreślił, że również Rosja płaci wysoką cenę za wojnę. – Putin co miesiąc wysyła na śmierć dziesiątki tysięcy młodych Rosjan – i to na próżno. Ponosi porażkę na polu bitwy i nie udaje mu się nas zastraszyć – powiedział Rutte. Pokojowa nagroda dla NATORutte odbierze w czwartek po południu w Münster Międzynarodową Nagrodę Pokoju Westfalskiego przyznaną w tym roku NATO. Sekretarz generalny podkreślił, że zaszczyt ten należy się „wszystkim siłom zbrojnym służącym pod flagą NATO oraz wszystkim członkom Sojuszu – zarówno wojskowym, jak i cywilnym – którzy każdego dnia walczą o wolność i demokrację”. – Bez tych ludzi po prostu nie ma NATO, a z nimi jesteśmy niepokonani - stwierdził. Uroczystości towarzyszyły protesty przeciwników przyznania pokojowej nagrody sojuszowi militarnemu. W swoim przemówieniu inauguracyjnym premier Nadrenii Północnej-Westfalii Hendrik Wüst bronił kontrowersyjnej decyzji o przyznaniu tego prestiżowego wyróżnienia NATO. Stwierdził, że Sojusz od ponad 75 lat dowodzi, iż siła może zapewnić pokój, i określił NATO mianem najskuteczniejszego sojuszu obronnego w historii. (RTR, DPA, AFP/stef) |
||
| Short teaser | Kanclerz Niemiec ostro skrytykował Rosję za rozpętanie „morderczej wojny” w Ukrainie. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/nagroda-pokojowa-dla-nato-merz-krytykuje-rosję-uprawia-agresywny-rewizjonizm/a-79505592?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79506309_401.jpg
|
||
| Image caption | Rob Jetten, Friedrich Merz i Mark Rutte (od lewej) podczas wizyty w korpusie niemiecko-holenderskim w Münster | ||
| Image source | Sem van der Wal/ANP/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79506309_401.jpg&title=Nagroda%20Pokojowa%20dla%20NATO.%20Merz%20krytykuje%20Rosj%C4%99%3A%20uprawia%20%E2%80%9Eagresywny%20rewizjonizm%E2%80%9D | ||
| Item 16 | |||
| Id | 79504903 | ||
| Date | 2026-10-01 | ||
| Title | Co z zakazem AfD? Były szef kontrwywiadu poszedł na obiad z jej radykalnym liderem | ||
| Short title | Co z zakazem AfD? Były szef kontrwywiadu zaczął od obiadu | ||
| Teaser |
W Turyngii AfD jest pod lupą służb. Były szef niemieckiego kontrwywiadu umówił się jednak na obiad z jej radykalnym liderem. Hans-Georg Maassen, były szef niemieckiego kontrwywiadu – Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji – przyznał, że spotkał się na lunchu z liderem AfD w Turyngii Björnem Höckem. Jak wyjaśnił w parlamencie Turyngii, chciał wyrobić sobie własną opinię na temat polityka. Höcke jest szefem landowej AfD i przewodniczącym jej klubu poselskiego w regionalnym parlamencie. W 2020 roku sąd w Meiningen uznał, że nazywanie go faszystą nie jest pomówieniem. Zakazać AfD?Maassen został zaproszony do parlamentu Turyngii jako ekspert w debacie poświęconej argumentom za i przeciw ewentualnemu wszczęciu procedury delegalizacji AfD. Podczas obrad zaskoczył uczestników swoim wyznaniem. Były szef niemieckiego kontrwywiadu potwierdził, że spotkał się z Höckem na lunchu w landtagu. Odpowiedział w ten sposób na pytanie posłanki Lewicy Kathariny König-Preuss. – Jestem głęboko przekonany, że trzeba rozmawiać z każdym – powiedział Maassen. Dodał, że byłby gotów pójść na lunch również z König-Preuss. Posłanka odrzuciła jednak później tę propozycję. Skrajnie prawicowa i pod lupą służbAfD w Turyngii jest klasyfikowana przez krajowy urząd ochrony konstytucji jako organizacja o potwierdzonych tendencjach skrajnie prawicowych i pozostaje pod obserwacją służb. Höcke uchodzi za przedstawiciela najbardziej radykalnego skrzydła partii. Maassen był niegdyś członkiem chadeckiej CDU, a następnie współzałożył partię Werteunion (Unia Wartości). Obecnie nie należy już także do tej partii. W ostatnim czasie był widywany na kilku wydarzeniach wyborczych AfD. Zapewnia jednak, że nie jest członkiem tego ugrupowania. W landtagu występował jako ekspert. Były szef kontrwywiadu broni AfDMaassen argumentował, że fakt, iż AfD domaga się zmiany kursu politycznego w określonych obszarach, nie powinien sam w sobie prowadzić do delegalizacji partii. – Obawiam się jednak, że procedura delegalizacji może zostać wykorzystana do zablokowania tej zasadniczej zmiany kursu, a także do usunięcia ze sceny politycznej niewygodnego konkurenta – powiedział. Zdaniem byłego szefa kontrwywiadu kluczowe pytanie brzmi, czy AfD realizuje ukrytą, drugą agendę polityczną. Według niego analiza programu partii prowadzi do wniosku, że opowiada się ona za wolnościowo-demokratycznym porządkiem konstytucyjnym. – Z mojej perspektywy nie są spełnione przesłanki do wszczęcia procedury delegalizacji partii – stwierdził. Dodał, że w pierwszej kolejności należałoby dyskutować o zakazie działalności Lewicy. Niemiecki TK a partieMaassen skrytykował także Federalny Trybunał Konstytucyjny, twierdząc, że po części jest on stronniczy. Argumentował, że sędziowie są wybierani przez partie polityczne, a wielu z nich jest związanych z partiami. Zgodnie z prawem wniosek o delegalizację partii może złożyć w Niemczech parlament – Bundestag, izba krajów związkowych – Bundesrat lub rząd Niemiec. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmuje Federalny Trybunał Konstytucyjny. (DPA/dom) Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | W Turyngii AfD jest pod lupą służb, ale były szef kontrwywiadu umówił się na obiad z jej radykalnym liderem. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/co-z-zakazem-afd-były-szef-kontrwywiadu-poszedł-na-obiad-z-jej-radykalnym-liderem/a-79504903?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Co%20z%20zakazem%20AfD%3F%20By%C5%82y%20szef%20kontrwywiadu%20poszed%C5%82%20na%20obiad%20z%20jej%20radykalnym%20liderem | ||
| Item 17 | |||
| Id | 79502645 | ||
| Date | 2026-10-01 | ||
| Title | Kontrole graniczne Polska-Niemcy. O pół roku dłużej | ||
| Short title | Kontrole graniczne Polska-Niemcy. O pół roku dłużej | ||
| Teaser |
Polska przedłuża kontrole na granicach z Niemcami i Litwą o kolejne sześć miesięcy. Wcześniej swoje kontrole przedłużyły Niemcy. Polska przedłuża kontrole na granicach z państwami UE – Niemcami i Litwą – o kolejne sześć miesięcy do 30 marca 2027 r. Poinformowało o tym w czwartek, 1 października, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. „Decyzja ma na celu dalsze ograniczanie nielegalnej migracji oraz wzmocnienie bezpieczeństwa Polski” – czytamy w komunikacie MSWiA. „Ograniczyć nielegalną migracjꔄKontrole na granicach są skutecznym narzędziem w ograniczeniu nielegalnej migracji” – podkreślono. Polskie ministerstwo podaje, że podczas obowiązujących od 7 lipca 2025 roku kontroli na granicy z Niemcami i Litwą sprawdzono ponad 4,5 mln osób oraz niemal 2,3 mln pojazdów. Niemcy też przedłużyli kontrole graniczneWprowadzając tymczasowe kontrole, Polska podążyła śladem innych państw Unii Europejskiej. Od momentu ich przywrócenia odmówiono wjazdu ok. 1300 osobom na granicy z Litwą i blisko 1200 osobom na granicy z Niemcami – poinformowało ministerstwo. Również niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przedłużyło kontrole na granicach Niemiec o kolejne pół roku. Będą obowiązywać do połowy marca 2027 roku. (RTR/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Polska przedłuża kontrole na granicach z Niemcami i Litwą o pół roku. Wcześniej swoje kontrole przedłużyły też Niemcy. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/kontrole-graniczne-polska-niemcy-o-pół-roku-dłużej/a-79502645?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77500794_401.jpg
|
||
| Image caption | Kontrole na granicach Polski z Niemcami i Litwą zostają na kolejne pół roku | ||
| Image source | Stefan Sauer/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77500794_401.jpg&title=Kontrole%20graniczne%20Polska-Niemcy.%20O%20p%C3%B3%C5%82%20roku%20d%C5%82u%C5%BCej | ||
| Item 18 | |||
| Id | 79499156 | ||
| Date | 2026-10-01 | ||
| Title | Rosnące koszty życia to największa obawa Niemców. Na dalszych miejscach: podwyżki podatków, napływ uchodźców i pogorszenie sytuacji gospodarczej. | ||
| Short title | Rosnące koszty życia – największa obawa Niemców | ||
| Teaser |
Nie uchodźcy, stagnacja gospodarcza ani polityka Trumpa. Mieszkańców Niemiec najbardziej niepokoją wzrastające koszty życia. Pokazują to badania firmy ubezpieczeniowej R+V. Mieszkańcy Niemiec są dziś tak zainteresowani polityką jak od dawna nie byli. Widać to również po wysokiej frekwencji w ostatnich wyborach do parlamentów krajowych. Ożywione dyskusje dotyczą migracji, nadchodzących reform emerytalnych, zmian w ochronie zdrowia i opiece, a także demokracji i praworządności. Zdecydowanie największą obawą jest jednak to, że życie w Niemczech staje się coraz droższe. Taki wniosek płynie z badania „Obawy Niemców”, które firma ubezpieczeniowa R+V przedstawiła właśnie w Berlinie. Badanie przeprowadzono już po raz 35. Jest ono realizowane co roku od początku lat 90. Życie staje się coraz droższeOd początku maja do końca lipca tego roku w ramach badania przepytano około 2400 reprezentatywnie dobranych niemieckojęzycznych mieszkańców Niemiec w wieku od 14 lat. Największym zmartwieniem pozostaje kwestia, która od wielu lat zajmuje czołowe miejsce w tym corocznym sondażu: obawa przed rosnącymi kosztami życia. W ubiegłym roku 52 proc. badanych wskazywało rosnące koszty codziennego życia jako swoje największe zmartwienie. W tym roku odsetek ten wzrósł już do 59 proc. – Ludzie na co dzień doświadczają tego, jak bardzo wzrosły koszty zwykłego życia. Łącznie 59 proc. społeczeństwa obawia się, że w dłuższej perspektywie ich pieniędzy nie będzie wystarczało na życie – mówi Grischa Brower-Rabinowitsch, który współpracował przy badaniu. – Ceny energii, mieszkań i żywności, czyli kluczowe wydatki, wyraźnie wzrosły. W rezultacie ludziom zostaje mniej pieniędzy na wypoczynek, urlopy i zakupy. Na coraz mniej mogą sobie pozwolić – dodaje politolożka z Marburga Isabelle Borucki. Obawy przed wyższymi podatkami i składkamiBadanie pokazuje również, że Niemcy doskonale zdają sobie sprawę z poważnego kryzysu, w jakim znalazły się systemy zabezpieczenia społecznego. Zarówno państwowy system emerytalny, jak i ubezpieczenie pielęgnacyjne od lat notują deficyty. Wydaje się też, że większość ludzi jest świadoma, iż podatki i składki będą rosły. Dlatego obawa przed ich podwyżkami jest obecnie większa niż w poprzednich latach. – Za obawą przed wyższymi podatkami i ograniczeniem świadczeń kryje się pytanie o sprawiedliwość z punktu widzenia każdego człowieka: kto poniesie koszty modernizacji i czy nadal będę mógł liczyć na obiecane świadczenia? – mówi Borucki. A co z tematami, które również dominują w niemieckich mediach? Z migracją, postępującą polaryzacją społeczeństwa czy globalnymi przemianami? Nieco ponad połowa, 52 proc. ankietowanych, obawia się, że liczba uchodźców może doprowadzić państwo do przeciążenia. Ta obawa zajmuje więc trzecie miejsce wśród wszystkich wymienianych zagrożeń. Kiedy jednak media informują o globalnych kryzysach i zawirowaniach, Niemcy reagują na nie zaskakująco spokojnie. Mniejsza obawa przed Donaldem TrumpemGrischa Brower-Rabinowitsch podkreśla, że 45 proc. ankietowanych obawia się, że polityka prezydenta USA Donalda Trumpa czyni świat bardziej niebezpiecznym. – To wyraźnie mniej niż podczas jego pierwszej kadencji – ocenia badacz. W 2018 roku, czyli w czasie pierwszej kadencji prezydenta USA, na to samo pytanie 69 proc. Niemców odpowiedziało, że bardzo się tego obawiało. – Po latach nieustannego bombardowania informacjami o zagrożeniach geopolitycznych pojawia się tu efekt przyzwyczajenia – tłumaczy Isabelle Borucki. Mieszkańcy Niemiec bardziej spokojniWidać to również, gdy spojrzymy na poziom obaw ogółem. Średnia wszystkich zagrożeń uwzględnionych w badaniu wynosi w tym roku 38 proc. To drugi najniższy wynik od początku prowadzenia badania, czyli od 1991 roku. Dla porównania w badaniu R+V z 2016 roku, rok po przybyciu do Niemiec dużej liczby uchodźców, średnia ta wynosiła 52 proc. Również w przypadku kilku innych obaw potwierdza się, że Niemcy patrzą w przyszłość znacznie spokojniej, niż można by się spodziewać. Zaledwie 34 proc. obawia się wojny z udziałem Niemiec – w ubiegłym roku było to jeszcze 41 proc. Od 1992 roku badanie zawiera również pytanie o obawę przed utratą pracy. Obecnie tylko 20 proc. osób pracujących odpowiada na nie twierdząco. To najniższy wynik, jaki kiedykolwiek odnotowano. Politycy dostają słabe ocenyRozczarowująco wypada natomiast ocena polityków, zarówno tych z rządu, jak i z opozycji. Ankietowani mogli wystawić politykom oceny szkolne. Średnia wyniosła 4,1, czyli ledwie ocenę dostateczną. Politolożka Borucki odpowiedzialnością za ten stan rzeczy obarcza przede wszystkim obecny rząd konserwatystów i socjaldemokratów pod kierownictwem kanclerza Friedricha Merza, który w maju 2025 roku zastąpił koalicję SPD, Zielonych i FDP. – Po zakończeniu rządów poprzedniej koalicji wiele osób wiązało z rządem chadeków i socjaldemokratów nadzieję na silniejsze przywództwo, mniej sporów i szybką poprawę sytuacji gospodarczej. Tak się jednak nie stało. Między wielkimi zapowiedziami a odczuwalnymi rezultatami powstała wyraźna luka. Ludzie są rozczarowani i tracą zaufanie – mówi politolożka. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronie Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Nie uchodźcy, stagnacja gospodarcza ani polityka Trumpa. Niemców najbardziej niepokoją wzrastające koszty życia. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/rosnące-koszty-życia-to-największa-obawa-niemców-na-dalszych-miejscach-podwyżki-podatków-napływ-uchodźców-i-pogorszenie-sytuacji-gospodarczej/a-79499156?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/64273597_401.jpg
|
||
| Image caption | Największa obawa Niemców: coraz wyższe koszty życia | ||
| Image source | Matthias Stolt/CHROMORANGE/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/64273597_401.jpg&title=Rosn%C4%85ce%20koszty%20%C5%BCycia%20to%20najwi%C4%99ksza%20obawa%20Niemc%C3%B3w.%20Na%20dalszych%20miejscach%3A%20podwy%C5%BCki%20podatk%C3%B3w%2C%20nap%C5%82yw%20uchod%C5%BAc%C3%B3w%20i%20pogorszenie%20sytuacji%20gospodarczej. | ||
| Item 19 | |||
| Id | 79500253 | ||
| Date | 2026-10-01 | ||
| Title | Niemiecka gazeta: co kryje się za najnowszymi groźbami Putina wobec NATO? | ||
| Short title | Niemiecka gazeta: dlaczego Rosja znów grozi bronią jądrową? | ||
| Teaser |
Rosja ostrzega NATO przed „odcięciem” Królewca i grozi użyciem broni jądrowej. Znów chodzi o zasianie strachu na Zachodzie – ocenia niemiecki dziennik. „Królewiec, rosyjska eksklawa nad Morzem Bałtyckim, znalazł się w centrum ostatnich napięć między Moskwą a NATO” – pisze w czwartek (1.01.2026) niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ). Ambasady Rosji w Belgii, gdzie mieści się Kwatera Główna NATO, a także w Irlandii, która nie jest członkiem Sojuszu i – jak zauważa „FAZ” – „wydaje na obronę zaledwie 0,2 procent swojego PKB” grożą Zachodowi „w stanowczy i skoordynowany sposób”. Chodzi o pisemne oświadczenia Rosji, o których informowała także w środę (30.09.2026) m.in. agencja Reuters. Rosyjska placówka w Brukseli skarżyła się na „bezprecedensowy wzrost” działań NATO wzdłuż zachodnich granic Rosji. Twierdziła, że sojusz opracowuje ponoć „konkretne scenariusze mające na celu odcięcie obwodu królewieckiego”. Według cytowanego przez „FAZ” oświadczenia rosyjskich dyplomatów NATO „propaguje mit o »rosyjskim zagrożeniu«” i rozpowszechnia „fałszywe informacje”, że Moskwa chce zaatakować „jedno z państw bałtyckich najpóźniej w 2029 roku”. Przeczące temu zapewnienia rosyjskich władz są „całkowicie ignorowane”. „Ostrzegliśmy (NATO i belgijskie ministerstwo spraw zagranicznych - red.), że ryzyko bezpośredniego konfliktu zbrojnego z naszym krajem znacznie wzrosło” – cytuje „FAZ”. Rosja twierdzi dalej, że jest gotowa „wykorzystać cały swój arsenał, gdyby kraje NATO próbowały odizolować obwód królewiecki od reszty kraju”. Moskwa skarży się na ćwiczenia NATOZ kolei ambasada Rosji w Dublinie ubolewała, że tylko od czerwca do września miały miejsce „prawie nieprzerwane ćwiczenia wojskowe NATO ze scenariuszami antyrosyjskimi w Polsce, na Łotwie, na Litwie, w Norwegii, w Finlandii i na Morzu Bałtyckim”. Ze szczególną krytyką Moskwy spotkały manewry „Gallant Boar” („Dzielny Dzik”) – wspólne ćwiczenia litewsko-polsko-francuskie, podczas których w czerwcu ćwiczono obronę tzw. przesmyku suwalskiego. Miały być one – zdaniem rosyjskiej placówki – skierowane przeciwko Królewcowi. Tutaj również pojawiła się groźba, że w przypadku prób odcięcia Królewca Rosja może użyć całego swojego arsenału, w tym broni jądrowej, i przeprowadzić „uderzenia prewencyjne przeciwko centrom decyzyjnym w krajach sojuszu”. Jak wskazuje „FAZ”, „to, że NATO coraz częściej przeprowadza ćwiczenia na swojej wschodniej flance, opierając się na realistycznych scenariuszach operacyjnych, wiąże się z nowymi planami obronnymi sojuszu”. „Chodzi o to, by za wczasu powstrzymać i odstraszyć rosyjskie wojska” – dodaje. Szczególna rola Królewca„Królewiec odgrywa szczególną rolę w planie działania Sojuszu – bo właśnie tam Rosja jest najbardziej podatna na atak – dodaje „FAZ”. – Wraz z przystąpieniem Szwecji i Finlandii do NATO Morze Bałtyckie stało się w dużej mierze morzem wewnętrznym Sojuszu. Dzięki temu w razie konfliktu znacznie łatwiej będzie mu odizolować tę eksklawę i stacjonującą tam Flotę Bałtycką od strony morza”. W lipcu zeszłego roku dowódca sił amerykańskich w Europie Christopher T. Donahue mówił, że wojska USA i sojusznicze są obecnie zdolne do pokonania Królewca szybciej niż było to możliwe kiedykolwiek wcześniej. Strach społeczeństw Zachodu„Takie wypowiedzi są w Rosji bacznie obserwowane, zawsze z perspektywy ‚odbicia lustrzanego', w którym to nie Moskwa zagraża sąsiadom, ale Zachód zagraża Rosji” – zauważa FAZ”. Zdaniem gazety rosyjskie oświadczenia pokazują, że Kreml martwi się o swoją eksklawę mimo rozmieszczenia tam broni jądrowej. „Jednak rosyjskie ostrzeżenia, rozpowszechniane w języku angielskim, są też skierowane bezpośrednio do społeczeństw krajów zachodnich” – podkreśla niemiecki dziennik. Przykładem są twierdzenia, że mówienie o rosyjskim zagrożeniu ma służyć uzasadnieniu „militaryzacji Europu” i „dalszego wsparcia” dla Kijowa. „Żeby osłabić wrogów, Putin stawia na partie takie jak AfD, które przekazują narrację Kremla swoim wyborcom. A strach przed eskalacją działa na korzyść jego i jego zachodnich rzeczników” – konkluduje „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Rosja ostrzega NATO przed „odcięciem” Królewca i grozi bronia jądrową. Znów chodzi o zasianie strachu – czytamy. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemiecka-gazeta-co-kryje-się-za-najnowszymi-groźbami-putina-wobec-nato/a-79500253?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77149749_401.jpg
|
||
| Image caption | Manewry rosyjsko-białoruskie w obwodzie królewieckim w 2025 r. | ||
| Image source | Russian Defense Ministry Press Service/AP Photo/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77149749_401.jpg&title=Niemiecka%20gazeta%3A%20co%20kryje%20si%C4%99%20za%20najnowszymi%20gro%C5%BAbami%20Putina%20wobec%20NATO%3F | ||
| Item 20 | |||
| Id | 79497964 | ||
| Date | 2026-10-01 | ||
| Title | Niemiecki dziennik: Polska importuje więcej z Chin niż od sąsiada zza Odry. Firmy z Niemiec w trudnej sytuacji | ||
| Short title | Prasa: Chińczycy wypierają niemieckich eksporterów z Polski | ||
| Teaser |
Wzrost gospodarczy Polski przyciąga chińskich eksporterów. Niemieckim firmom jest coraz trudniej na tym rynku – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Przez 35 lat, niemal od upadku żelaznej kurtyny, Niemcy były największym dostawcą towarów do Polski. W lipcu tego roku to się zmieniło” – pisze w czwartkowym (01.10.2026) wydaniu niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”). Autor, Andreas Mihm, wskazuje, że po raz pierwszy największa gospodarka w Europie Środkowej i Wschodniej sprowadziła więcej dóbr z dalekich Chin, niż od sąsiada zza Odry. Głównym powodem tego przesunięcia jest, według NBP, wzrost importu sprzętu komputerowego, samochodów osobowych i dóbr trwałych. „To wiele mówi o konkurencyjności Chin i ich ogromnym potencjale eksportowym – ale też o dużej zdolności absorpcyjnej szybko rozwijającego się polskiego rynku” – czytamy. Mihm wskazuje, że błędem byłoby sądzić, iż niemiecki eksport do Polski załamał się – przeciwnie w pierwszej połowie roku wzrósł o 9,2 proc., do 53,8 mld euro, jak wynika z danych Komisji Wschodniej Niemieckiej Gospodarki. To znacznie więcej niż niemiecki eksport do Chin (36,3 mld euro i spadek o 12,2 proc.). Kontakty z TajwanemNawet jeżeli ekonomiści sądzą, że lipcowa zmiana na czele listu głównych eksporterów do Polski wynikała z jednorazowych czynników, to – zdaniem dziennikarza „FAZ” – i tak jest to sygnał „powolnego, ale stałego wzrostu znaczenia Chin w deficytowym polskim handlu zagranicznym”. A przecież władze w Pekinie utrzymujące współpracę z Rosją „nie mają w Polsce zbyt dobrych kart politycznych. Polski rząd czuje się zagrożony przez Rosję i stawia bezpieczeństwo na pierwszym miejscu. Dlatego chińska technologia komunikacyjna została wykluczona z kraju („Lex Huawei”), a samochody chińskich producentów nie mogą wjeżdżać do polskich baz wojskowych” – czytamy. Cytowany w artykule Konrad Szatters z praskiej międzynarodowej grupy ekspertów China Observers in Central and Eastern Europe (Choice) zauważa w najnowszym raporcie, że Polska rozwija kontakty z Tajwanem, w tym w dziedzinie handlu dronami, produkcji półprzewodników i samochodów elektrycznych. Dwutorowa polityka Polski wobec Chin„Z drugiej strony 90 proc. kolejowego transportu towarowego z Chin do UE przechodzi przez Polskę. Pociągi, z których wiele kończy trasę w Duisburgu, przyjeżdżają przez Rosję i Białoruś. Według Szattersa to biznes wart 25 miliardów euro rocznie. Ale Polska nie ma większych skrupułów, by go wstrzymać, jeśli wymaga tego sytuacja polityczna” – pisze niemiecki dziennik, przypominając, że jesienią ubiegłego roku Warszawa zamknęła ruch do Białorusi na prawie dwa tygodnie w odpowiedzi na manewry wojskowe w pobliżu swojej granicy. Zdaniem Szattersa „w stosunkach z Pekinem Warszawa prowadzi politykę dwutorową, ale z wyraźnym priorytetem dla bezpieczeństwa”. „Handel z Chinami stale rośnie, a Warszawa nie ma zamiaru go ograniczać. Jednak czysta logika ekonomiczna nie dyktuje już tonu polityki” – ocenia. „Polska może sobie na to pozwolić, bo rząd działa z pozycji gospodarczej siły” – ocenia „FAZ”, wskazując na wysoki wzrost polskiego PKB na poziomie 3,9 proc. w pierwszej połowie roku. Po mocnym drugim kwartale widać jednak oznaki spowolnienia – dodaje. „Tempo wzrostu w przemyśle, budownictwie i płacach w lipcu i sierpniu było poniżej oczekiwań, za to wzrosły ceny producentów. Inflacja w sierpniu wyniosła 3,4 proc., głównie z powodu wysokich cen energii. To znacznie powyżej celu banku centralnego” – czytamy. Groźne zadłużenie państwa„FAZ” wskazuje też, że słabnie popyt konsumpcyjny, który w ostatnich latach napędzał gospodarkę. „Konsumenci zgromadzili jednak spore oszczędności. Wyższy wskaźnik oszczędności daje pole manewru na przyszłe zakupy” – mówi niemieckiej gazecie Adam Antoniak z banku ING. Pewnym impulsem dla konsumpcji może być – jak czytamy – planowana przez polski rząd reforma podatkowa – która jednak niezbyt podoba się firmom ze względu na planowane podwyższenie podatku od osób prawnych. „Większe zagrożenia dla polskiej gospodarki mogą jednak wynikać z luźnej polityki wydatkowej i niezdyscyplinowanego zadłużania się państwa. Właśnie przedstawiony budżet na rok 2027, podobnie jak w latach 2025 i 2026, opiera się na deficycie przekraczającym 7 proc. szybko rosnącego PKB” – pisze „FAZ”, dodając, że agencja ratingowa Moody's już obniżyła rating Polski do A3. Analitykom finansowym to się nie podoba: mimo wysokich wpływów z podatków gospodarka nie jest w stanie „wyrosnąć” z rosnącego zadłużenia, a dług rośnie w samym środku ożywienia gospodarczego – krytykują eksperci z Erste Group. Agencja ratingowa Moody's już wyciągnęła wnioski i obniżyła rating do „A3”. „Ostrzeżenia przed ciężkim kacem”„Niektórzy analitycy spekulują, że najpóźniej od 2028 roku (kolejny) rząd będzie musiał skonsolidować budżet. Wtedy bowiem przekroczone zostaną nie tylko wszystkie limity zadłużenia ustalone przez UE, ale także zapisany w konstytucji (i obliczany inaczej) limit 55 proc. Oznaczałoby to drastyczną redukcję zadłużenia najpóźniej od 2029 roku, czyli żadnych nowych kredytów. To według ekonomistów doprowadziłoby do ograniczenia aktywności gospodarczej” – pisze „FAZ”. „Impreza w Warszawie wprawdzie trwa, ale ostrzeżenia przed ciężkim kacem stają się coraz głośniejsze” – konkluduje niemiecki dziennik. |
||
| Short teaser | Wzrost gospodarczy Polski przyciąga chińskich eksporterów. Niemieckim firmom jest coraz trudniej na tym rynku. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemiecki-dziennik-polska-importuje-więcej-z-chin-niż-od-sąsiada-zza-odry-firmy-z-niemiec-w-trudnej-sytuacji/a-79497964?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/63694860_401.jpg
|
||
| Image caption | Od upadku żelaznej kurtyny Niemcy były głównym partnerem handlowym Polski | ||
| Image source | Patrick Pleul/dpa ZB/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/63694860_401.jpg&title=Niemiecki%20dziennik%3A%20Polska%20importuje%20wi%C4%99cej%20z%20Chin%20ni%C5%BC%20od%20s%C4%85siada%20zza%20Odry.%20Firmy%20z%20Niemiec%20w%20trudnej%20sytuacji | ||
| Item 21 | |||
| Id | 79498735 | ||
| Date | 2026-10-01 | ||
| Title | Od 1 października tańsze paliwo w Niemczech. Wraca ulga paliwowa | ||
| Short title | Niemcy ponownie obniżają ceny paliw. Wraca ulga paliwowa | ||
| Teaser |
W Niemczech wraca ulga paliwowa. Kierowcy mogą zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt euro. W Niemczech od 1 października obowiązuje znowu ulga paliwowa. Ceny paliw na wielu stacjach benzynowych spadły już poniżej 2 euro. Co powinni wiedzieć kierowcy? Kiedy najlepiej tankowaćDo południa cena nie powinna rosnąć ze względu na tzw. zasadę godziny dwunastej. Najtańsze tankowanie zwykle przypada na późny poranek. Nie warto jednak odkładać wizyty na stacji do ostatniej chwili przed południem, ponieważ przy dużym ruchu można utknąć w kolejce, a po godzinie dwunastej ceny zazwyczaj gwałtownie rosną. Warto też porównywać ceny na różnych stacjach. Brak paliwaPopyt 1 października przed południem – w pierwszy dzień obowiązywania ulgi paliwowej – może być wysoki. Wielu kierowców czekało bowiem z tankowaniem na wejście zniżki w życie. Dodatkowo stacje benzynowe nie chciały przed rozpoczęciem programu zapełniać swoich magazynów. Ulga podatkowa w wysokości 16,7 centa za litr dotyczy bowiem tylko paliwa, które 1 października po północy opuściło magazyny lub rafinerie. Klub automobilowy ADAC nie spodziewa się jednak istotnych problemów z dostępnością paliwa. Ulga paliwowa do końca rokuDruga już ulga paliwowa, o której zdecydował rząd Friedricha Merza, ma obowiązywać do końca roku. Rząd zakłada, że z powodu obniżki podatków do budżetu wpłynie o 2,485 mld euro mniej. Tym razem połowę kosztów mają jednak ponieść niemieckie kraje związkowe. W zamian rząd federalny przekaże im mniejszą część wpływów z podatku VAT. To dość nietypowe rozwiązanie, ponieważ landy często niechętnie współfinansują decyzje podejmowane na szczeblu federalnym. Czy zyskają kierowcy?Stacje paliw nie mają obowiązku przenosić obniżki podatku w pełnej wysokości na klientów. Mimo to pierwszego dnia obowiązywania ulgi ceny paliw znacząco spadły. Już w poprzednich dniach paliwo wyraźnie taniało – prawdopodobnie w oczekiwaniu na zniżkę. Fakt, że ceny spadają już teraz, wynika przede wszystkim z oczekiwań klientów. Zanim na wszystkich stacjach znajdzie się wyłącznie paliwo objęte niższym podatkiem, może minąć kilka dni. Ceny jak przed wojną z Iranem?Czy ceny spadną do poziomu sprzed wojny z Iranem? Raczej nie. Według danych ADAC w ostatnim dniu przed rozpoczęciem wojny pod koniec lutego br. litr benzyny E10 kosztował w Niemczech średnio 1,78 euro, a litr oleju napędowego 1,75 euro. Obecne ceny pozostają więc znacznie wyższe, a różnica jest większa niż sama ulga paliwowa. Tyle można zaoszczędzićZ danych Federalnego Urzędu Transportu Samochodowego wynika, że przeciętny samochód w Niemczech pokonuje około 900 km miesięcznie. Przy zużyciu 7-8 litrów paliwa na 100 km, przeciętny kierowca zaoszczędzi dzięki trzymiesięcznej obniżce około 32-36 euro. Rzeczywista kwota może jednak znacząco różnić się w zależności od przebiegu, spalania oraz momentu tankowania. Eksperci o uldze paliwowejWiększość ekonomistów ocenia ten środek krytycznie. Ich zdaniem program jest kosztowny i mało precyzyjny, a do tego wspiera również osoby, które nie potrzebują pomocy. Nie przynosi też korzyści osobom bez samochodu, choć i one odczuwają skutki wysokich cen energii. Poza tym ulga paliwowa osłabia sygnał cenowy, ponieważ sztucznie obniża cenę ograniczonego zasobu, jakim jest paliwo. Nie ma ponadto gwarancji, że ulga trafi do konsumentów. Pojawiają się jednak też głosy poparcia. Ekonomista Manuel Frondel z instytutu RWI powiedział niedawno magazynowi „Der Spiegel”: „Oczywiście byłoby lepiej, gdyby państwo kierowało pomoc bezpośrednio do potrzebujących gospodarstw domowych. Ponieważ jednak wciąż nie potrafi łatwo wdrożyć takich bezpośrednich wypłat, uważam rabat paliwowy za pragmatyczne i sprawiedliwe rozwiązanie”. Również ADAC uważa ulgę za „odpowiedni środek do szybkiego odciążenia kierowców”, choć organizacja przyznaje, że sensowniejszym instrumentem byłyby bezpośrednie transfery. (DPA/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | W Niemczech wraca ulga paliwowa. Kierowcy mogą zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt euro. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/od-1-października-tańsze-paliwo-w-niemczech-wraca-ulga-paliwowa/a-79498735?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79496660_401.jpg
|
||
| Image caption | Tankowanie w Niemczech znów tańsze. Kierowcy mogą zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt euro | ||
| Image source | Robert Michael/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79496660_401.jpg&title=Od%201%20pa%C5%BAdziernika%20ta%C5%84sze%20paliwo%20w%20Niemczech.%20Wraca%20ulga%20paliwowa | ||
| Item 22 | |||
| Id | 79494456 | ||
| Date | 2026-10-01 | ||
| Title | Dlaczego był masowym mordercą? Syn Hansa Franka o ojcu i procesie norymberskim | ||
| Short title | W Norymberdze usiadł na miejscu Hansa Franka. „Złość, gniew” | ||
| Teaser |
W pierwszym procesie norymberskim oskarżono głównych niemieckich zbrodniarzy wojennych. Wśród nich „rzeźnika Polski”. W sali numer 600 Niklas Frank był kilka razy. Zawsze z ekipą telewizyjną. Wracał tam i rozliczał ojca. Proszono go, by wszedł do sali sądowej, w której toczył się pierwszy proces norymberski, a wśród oskarżonych siedział jego ojciec. Hans Frank, podczas II wojny światowej generalny gubernator okupowanych ziem polskich, był jednym z głównych zbrodniarzy hitlerowskich. Za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości „rzeźnik Polski” został skazany na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok zapadł 1 października 1946 roku. Kiedy Niklas Frank pierwszy raz wszedł do historycznej sali sądowej, od razu usiadł na miejscu zajmowanym przez ojca. Czuł złość. – Zawsze złość i gniew. Pytałem: Dlaczego to robiłeś? Przecież mogłeś wieść spokojne życie z rodziną. Z powodu mnie nawet jako członek NSDAP, ale przecież nie musiałeś być masowym mordercą! – wspomina w rozmowie z Deutsche Welle 87-letni Niklas Frank. Najpierw Wawel, potem NorymbergaJest najmłodszym z pięciorga dzieci Hansa Franka i jego żony Brigitte. Kiedy przyszedł na świat, w marcu 1939 roku, Trzecia Rzesza pod wodzą Hitlera szykowała się do wyniszczającej wojny. Tę Frankowie spędzili w okupowanej Polsce, w której zakres władzy generalnego gubernatora był tak wielki, że nazywał siebie „niemieckim królem Polski”. Na rodzinnych fotografiach mały Niklas pozuje u boku rodziców na Wawelu i w Pałacu Potockich w Krzeszowicach. Na innej fotografii – z 1946 roku – Brigitte Frank siedzi z dziećmi przed bawarskim domem. Mają poważne miny. Do kamery uśmiecha się tylko siedmioletni Niklas i starszy od niego o dwa lata Michael. – Panowała smutna atmosfera – opowiada Niklas Frank. W oddalonej o ponad dwieście kilometrów Norymberdze toczył się wtedy proces Hansa Franka. Niklas pamięta ten okres: – Co rusz przychodzili jacyś dziennikarze, robili nam zdjęcia i przeprowadzali wywiady z mamą. Nigdy z nami, dziećmi, choć dwoje było już dorosłych. Wieczorami Brigitte siadała przy odbiorniku radiowym i słuchała relacji z Norymbergi. – O dziewiętnastej musiał być spokój, nigdy nie wchodziłem do tego pokoju, ale wiedziałem, że chodzi o ojca – opowiada syn Franka. „Dlaczego nie płaczesz?”O tym, że zawiśnie na szubienicy, Niklas wiedział już latem 1946 roku. – Przyszedł wtedy dr Seidl, adwokat ojca i powiedział: „Pani Frank, dowody przeciwko pani mężowi są tak przytłaczające, że musi się pani liczyć z wyrokiem śmierci” – wspomina Niklas Frank. Z tą świadomością jechał też na swoją jedyną wizytę w Norymberdze podczas procesu. Wyrok śmierci wykonano 16 października 1946 roku. Niklas i dwójka młodszego rodzeństwa byli wtedy od kilku tygodni w ośrodku oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów od domu. Matka chciała im „zaoszczędzić wytykania palcami”. – Przyjechała po nas trzy, cztery dni po powieszeniu ojca. Był chłodny, słoneczny dzień, druga połowa października, a ona była ubrana w kwiecistą wiosenną sukienkę – opowiada Niklas Frank. – Zabrała nas na spacer. Szedłem obok niej po prawej stronie, a Michael i Gitti po drugiej. Powiedziała wesołym głosem, że tata nie żyje, jest w niebie i jest bardzo szczęśliwy. „Spójrzcie! Ja mam się dobrze. Jestem w wiosennej sukience”. Moje rodzeństwo zaczęło strasznie płakać, a ja nie. „Popatrzcie na Niklasa. On też nie płacze” – powiedziała do Michaela i Gitti, ale jednocześnie bardzo mocno ścisnęła mi rękę, pytając dlaczego nie płaczę – wspomina. Skrucha przed sądem?W swoim dorosłym życiu Niklas – dziennikarz i autor książek – często wracał do procesu norymberskiego i zbrodni popełnionych przez ojca w okupowanej Polsce. Czytał zeznania ojca, analizując zdanie po zdaniu. – I zawsze ogarniała mnie złość, bo on od rana do wieczora kłamał! – przyznaje. Kiedy 18 kwietnia 1946 roku obrońca pyta Franka, czy brał udział w zagładzie Żydów, to ten – po chwili ciszy – odpowie, że tak. Potem pada kilka uwag o Hitlerze i „zwaleniu przez niego winy na swój naród”, zapewnienie, że on sam, jako generalny gubernator, nie domagał się tworzenia obozów zagłady. – A na koniec przyznania się do winy, mówi: „Tysiąc lat przeminie, zanim zatarta zostanie ta wina Niemiec”. A przecież pytano go o jego osobistą winę! Do dziś mnie to oburza! – mówi syn Niklas. Jeszcze bardziej oburza go sprostowanie wypowiedziane w ostatnim słowie przed ogłoszeniem wyroku. Frank powiedział wtedy: „Muszę jeszcze sprostować jedno swoje słowo. Mówiłem jako świadek, że tysiąc lat nie zdoła zmazać winy naszego narodu za postępowanie Hitlera w tej wojnie. Nie tylko jednak zachowanie naszych wojennych przeciwników wobec naszego narodu i jego żołnierzy, starannie pomijane w tym procesie, lecz także ogromne zbrodnie masowe najstraszniejszego rodzaju, które, jak się teraz dowiedziałem, zostały popełnione i są nadal popełniane przede wszystkim w Prusach Wschodnich, na Śląsku, Pomorzu i w Kraju Sudetów przez Rosjan, Polaków i Czechów na Niemcach, już dziś całkowicie zatarły wszelką możliwą winę naszego narodu”. – Tyle zostało z jego chwilowego przyznania się do winy… – kwituje Niklas Frank. Prawie nie rzucał się w oczySpośród oskarżonych w pierwszym procesie norymberskim Hans Frank „prawie nie rzucał się w oczy” – stwierdza historyk Kim Christian Priemel z Uniwersytetu w Oslo, który w swojej pracy badawczej zajmuje się procesami norymberskimi. – Hans Frank, wysoko wykwalifikowany prawnik, ale w swojej funkcji generalnego gubernatora oprawca i morderca odpowiedzialny za śmierć milionów ludzi cofa się do swojej profesjonalnej roli, prezentuje jako część niemieckiej elity funkcjonariuszy. I robi to stosunkowo rzeczowo. Zupełnie inaczej niż Göring, który próbuje w pełni uosabiać ten reżim, albo postacie, takie jak von Ribbentrop, które twierdzą, że tak naprawdę nie miały z tym zbyt wiele wspólnego – mówi prof. Priemel w rozmowie z DW. W trakcie procesu Frank jest niemal niezauważalny. Na ławie oskarżonych wydaje się być postacią drugoplanową. – Jeśli zestawić skalę odpowiedzialności, jaką faktycznie ponosił, z jego obecnością i rozpoznawalnością podczas procesu, to jest on zaskakująco mało wyrazistą postacią – ocenia historyk. Nieprzypadkowe miejsceW pierwszym procesie norymberskim, który toczył się od 20 listopada 1945 do 1 października 1946 roku, oskarżono dwudziestu dwóch głównych niemieckich zbrodniarzy wojennych. Na ławie oskarżonych zasiadło jedynie dwudziestu jeden. Sprawa Martina Bormanna, szefa Kancelarii Rzeszy, była rozpatrywana zaocznie. Wśród oskarżonych znaleźli się: marszałek Rzeszy i głównodowodzący niemieckich sił powietrznych Hermann Göring, zastępca Hitlera Rudolf Hess, szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Ernst Kaltenbrunner czy minister spraw zagranicznych Joachim von Ribbentrop. Akt oskarżenia obejmował cztery punkty: podżeganie i przygotowanie wojny, zbrodnie przeciwko pokojowi, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. Symboliczne było to, że na miejsce procesu wybrano Pałac Sprawiedliwości w Norymberdze. Od 1927 roku NSDAP regularnie organizowała w tym mieście swoje zjazdy partyjne, a miasto było uważane za kolebkę i stolicę ruchu nazistowskiego. Pierwszy taki procesDo osądzenia niemieckich zbrodniarzy alianci powołali Międzynarodowy Trybunał Wojskowy. Składał się on z czterech sędziów i ich zastępców desygnowanych przez zwycięskie mocarstwa: USA, Związek Radziecki, Wielką Brytanię i Francję. Nie przewidziano udziału w nim przedstawicieli innych państw. Polska delegacja przekazywała swój materiał dowodowy stronie sowieckiej. – Proces był pod względem prawnym i historycznym wydarzeniem bez precedensu – podkreśla Kim Christian Priemel. Jak mówi, był to pierwszy raz, kiedy w ciasnej przestrzeni gromadzi się głównych zbrodniarzy i stosuje nowe prawo dotyczące zbrodni. Po raz pierwszy najwyżsi politycy zostali osobiście pociągnięci do odpowiedzialności za zbrodnie przeciwko prawu międzynarodowemu. – W ciągu zaledwie jednego roku Międzynarodowemu Trybunałowi Wojskowemu udało się zebrać ogromną ilość faktów i wiedzy na temat zbrodni nazistowskich – dodaje. Choć – jak zaznacza – podstawą były głównie zeznania sprawców, a w mniejszym stopniu ofiar zbrodni. Pierwszy proces norymberski i dwanaście następujących po nim procesów historyk określa „kamieniem milowym w historii wymiaru sprawiedliwości”. – To tam powstają nowe kategorie przestępstw i również przywódcom państw grożą konsekwencje karne, jeśli naruszają prawo międzynarodowe – podkreśla Priemel. Proces był novum także pod względem organizacyjnym. Po nim standardem stało się tłumaczenie symultaniczne. Proces główny zakończył się dwunastoma wyrokami śmierci, siedmioma wyrokami pozbawienia wolności i trzema wyrokami uniewinniającymi. W kolejnych dwunastu procesach skazano na śmierć jeszcze dwadzieścia cztery osoby. Znów żywa ideologiaNiklas Frank też jest przekonany o wielkiej spuściźnie procesów norymberskich. – Jedyną pożyteczną rzeczą, dla której żył mój ojciec, były te cztery punkty, które wówczas wymyślili międzynarodowi prawnicy na potrzeby Trybunału – mówi, nawiązując do czterech punktów z aktu oskarżenia. – I to dobrze, że one obowiązują do dziś i są realizowane w Hadze. Dzięki temu można ścigać przestępców na arenie międzynarodowej. Przed Norymbergą było to niemożliwe – podkreśla. W kieszeni marynarki nosi fotografię swojego ojca. Martwy Hans Frank leży na noszach, tuż po zdjęciu z szubienicy. – Co rusz spoglądam na niego, by przekonać się, że nie żyje – mówi Niklas Frank. Zamieścił ją także na okładce swojej nowej książki. Na – tym razem zmanipulowanym – zdjęciu Hans Frank szeroko się uśmiecha. – Bo dla mnie to on jest zwycięzcą. Cała ta przeklęta, mordercza, pogardzająca ludźmi ideologia znów rozprzestrzeniła się w Niemczech – mówi, odnosząc się do triumfu AfD. Partia ma coraz więcej zwolenników, wygrywa kolejne wybory regionalne i prowadzi w ogólnoniemieckich sondażach. – Dla mnie jest jasne, że Niemcy nie mają już ochoty na demokrację. Nasze społeczeństwo zmierza w kierunku dyktatury i całkowicie zmienimy nasz obraz historii, bo w nas wciąż drzemie idea rasy panów – mówi ostro. I dodaje, że naprawdę chciałby się mylić. |
||
| Short teaser | W pierwszym procesie norymberskim oskarżono głównych niemieckich zbrodniarzy wojennych. Wśród nich „rzeźnika Polski”. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/dlaczego-był-masowym-mordercą-syn-hansa-franka-o-ojcu-i-procesie-norymberskim/a-79494456?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79475109_401.jpg
|
||
| Image caption | Pierwszy proces norymberski (1945-1946). Na ławie oskarżonych w pierwszym rzędzie od lewej: Alfred Rosenberg, Hans Frank, Wilhelm Frick. U góry od lewej: Alfred Jodl, Franz von Papen, Arthur Seyss-Inquart | ||
| Image source | Votava/brandstaetter images/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79475109_401.jpg&title=Dlaczego%20by%C5%82%20masowym%20morderc%C4%85%3F%20Syn%20Hansa%20Franka%20o%20ojcu%20i%20procesie%20norymberskim | ||
| Item 23 | |||
| Id | 79494534 | ||
| Date | 2026-10-01 | ||
| Title | „Szok dopiero nadejdzie”. Prasa o reformie opieki | ||
| Short title | „Szok dopiero nadejdzie”. Prasa o reformie opieki | ||
| Teaser |
Niemieckie dzienniki komentują przyjętą przez rząd i niepewną do ostatnich chwil reformę systemu pielęgnacyjnego. Niemiecki rząd przyjął w środę (30.09.2026), po rozmowach do ostatnich chwil, projekt reformy ubezpieczenia pielęgnacyjnego. Jej celem jest ustabilizowanie finansów systemu i niedopuszczenie do kolejnej podwyżki składek dla pracowników, gdy deficyt w systemie się zwiększa, a społeczeństwo szybko się starzeje. Przyjęty przez gabinet projekt ministra zdrowia Carstena Linnemanna został w dużej części przygotowany jeszcze przez jego poprzedniczkę Ninę Warken. Zakłada oszczędności w kilku obszarach. Jednym z nich są dopłaty dla mieszkańców domów opieki, które mają łagodzić coraz wyższe koszty ponoszone przez samych pensjonariuszy. Według wcześniejszych planów wzrost tych dopłat miałby zostać rozłożony w czasie, co pozwoliłoby zaoszczędzić część wydatków ubezpieczenia. Do proponowanych oszczędności należało także zaostrzenie zasad kwalifikowania do poszczególnych stopni opieki, ograniczenia bezpłatnego współubezpieczenia małżonków i zwiększenie składki pielęgnacyjnej dla osób bezdzietnych. Wynosi ona obecnie 3,6 proc. dochodów podlegających oskładkowaniu, ale dla bezdzietnych – 4,2 proc. Różnica w składce dla osób bezdzietnych wzrośnie od 2027 r. do 0,9 pkt. proc. Prasa pisze o powierzchowności reformy, która sprowadza się do zmian wysokości obciążeń, a nie w strukturze systemu. Zauważa też, że to dopiero preludium do najważniejszej z szeregu wprowadzanych przez rząd Friedricha Merza reform, czyli emerytalnej. „Prawdziwy szok dopiero nadejdzie”„Decyzja podjęta w środę przez rząd stanowi w równym stopniu odciążenie dla koalicji, co dla systemu ubezpieczeń pielęgnacyjnych. Sojusz rządowy jest bowiem w takim samym stopniu zagrożony niewypłacalnością, jak system opieki. Partie CDU/CSU i SPD uzgodniły projekt, który wprawdzie niewiele odbiega od propozycji Niny Warken, ale jest daleki od rzeczywistej reformy opieki” – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Podobnie jak w przypadku ubezpieczeń zdrowotnych, także w ubezpieczeniach pielęgnacyjnych podniesiono górną granicę podstawy wymiaru składek, choć nie tak drastycznie, jak planowała Warken. CDU unika w ten sposób nadmiernego zrażania do siebie osób dobrze zarabiających” – ocenia dziennik z Frankfurtu. „A przecież prawdziwy szok dopiero nadejdzie – po spojrzeniu na pasek z wynagrodzeniem. I to nie koniec, bo ta koalicja po prostu nie potrafi uporać się ze swoimi zadaniami”. „Nie wróży to dobrze”Dziennik ekonomiczny „Handelsblatt” zauważa z kolei, że nawet ten kompromis do ostatniej chwili nie był pewny. „Zaledwie kilka minut przed rozpoczęciem posiedzenia rządu chadecji udało się skierować postulaty socjaldemokratów do prac komisji. Był to jednak efekt ogromnego wysiłku, co można było dostrzec na zmęczonej twarzy ministra zdrowia Carstena Linnemanna tuż po zakończeniu spotkania”. „Nie wróży to dobrze na nadchodzące miesiące. A przecież przed koalicją stoi jeszcze znacznie trudniejsze wyzwanie: reforma emerytalna. Jeśli do przeprowadzenia dawno omówionych reform konieczne będą za każdym razem negocjacje do ostatniej minuty, to tylko kwestia czasu, zanim koalicja ta straci impet. Tym samym każda kolejna reforma stanie się pośrednim sprawdzianem zaufania dla rządu, a także dla Friedricha Merza” – czytamy. „To ma być ta sprawiedliwość?”O płytkości nowej reformy pisze też regionalny dziennik „Rheinpfalz” z Nadrenii-Palatynatu. „Oczywiście nie da się załatać luki finansowej w ustawowym ubezpieczeniu pielęgnacyjnym bez wprowadzania oszczędności. Słuszne jest założenie, że nie powinny one obciążać wyłącznie osób wymagających opieki oraz ich bliskich. W systemie opieki konieczne są również zmiany strukturalne, aby zapewnić jego trwałą stabilność – zwłaszcza że w ciągu najbliższych 10 czy 15 lat liczba osób wymagających opieki prawdopodobnie znacząco wzrośnie” - czytamy. „To więc ma być ta sprawiedliwość, o której tak wiele mówiono i pisano w ostatnich dniach? Po wielodniowych sporach i negocjacjach, zakończonych tuż przed rozpoczęciem posiedzenia rządu, ta koalicja sprawiedliwości CDU/CSU i SPD przyjęła pakiet oszczędnościowy w opiece długoterminowej. Nowością jest to, że osoby wymagające opieki oraz ich bliscy będą płacić mniej za pobyt w domu opieki, a koszty te pokryją osoby bezdzietne. Te ostatnie z pewnością nie poczują się potraktowane sprawiedliwie, zwłaszcza że z okresu ochronnego korzystają nie tylko najubożsi” – pisze łużycki dziennik „Lausitzer Rundschau”. „Osłabiony szef SPD i minister finansów Lars Klingbeil nie potrafił lub nie chciał się temu przeciwstawić. Friedrich Merz wprawdzie zdołał jeszcze zdusić w zarodku bunt we własnych szeregach, ale przeforsować może w starciu z koalicjantem już niewiele” – dodaje dziennik z Brandenburgii. |
||
| Short teaser | Niemieckie dzienniki komentują przyjętą przez rząd i niepewną do ostatnich chwil reformę systemu pielęgnacyjnego. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/szok-dopiero-nadejdzie-prasa-o-reformie-opieki/a-79494534?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/6487447_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemiecki rząd przyjął reformę systemu pielęgnacyjnego | ||
| Image source | AP | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/6487447_401.jpg&title=%E2%80%9ESzok%20dopiero%20nadejdzie%E2%80%9D.%20Prasa%20o%20reformie%20opieki | ||
| Item 24 | |||
| Id | 79492455 | ||
| Date | 2026-10-01 | ||
| Title | Ośrodek deportacyjny poza UE. Pięć państw Unii realizuje plan | ||
| Short title | Ośrodek deportacyjny poza UE. Pięć państw realizuje plan | ||
| Teaser |
Grupa pięciu państw UE, w tym Niemcy, pracuje nad projektem ośrodków dla osób podlegających procedurze powrotu poza granicami Unii. Są doniesienia o wstępnej zgodzie państwa partnerskiego w Afryce. Są kosztowne i budzą kontrowersje – zarówno polityczne, jak i prawne. W Brukseli od lat toczą się dyskusje na temat utworzenia poza granicami UE ośrodków dla osób, których wnioski o azyl zostały odrzucone. Dotychczasowe próby kończyły się niepowodzeniami ze względu na przeszkody prawne. Obecnie jednak tzw. grupa pięciu – Grecja, Niemcy, Austria, Dania i Holandia – najwyraźniej uważa, że udało się te bariery pokonać. W wywiadzie dla greckiej stacji telewizyjnej ANT1 grecki minister ds. migracji Thanos Plevris zapowiedział, że pierwszy z takich ośrodków powrotowych ma rozpocząć działalność w drugiej połowie 2027 roku – w czasie, gdy Grecja obejmie prezydencję w Radzie UE. Minister dysponuje już wstępną zgodą jednego z afrykańskich państw partnerskich na realizację tego przedsięwzięcia. Plevris nie ujawnił jednak, o który kraj chodzi. Źródła dyplomatyczne i media jako potencjalne lokalizacje takich ośrodków wielokrotnie wskazywały Rwandę lub Ugandę, a także położony w Azji Środkowej Uzbekistan. Nadzór „grupy pięciu” i organizacjiPlevris podkreślił, że nie chodzi tu o zamknięte ośrodki recepcyjne, w których rozpatrywane są wnioski o azyl, lecz o typowe centra powrotowe dla osób, których wnioski o azyl już zostały odrzucone. Planowane są „placówki otwarte”, w których osoby te będą przebywać do czasu zorganizowania ich ostatecznego powrotu do kraju pochodzenia. Aby uniknąć pozwów sądowych dotyczących naruszeń praw człowieka, odpowiedzialność za migrantów nie zostanie przekazana afrykańskiemu państwu partnerskiemu, lecz pozostanie po stronie pięciu zaangażowanych państw UE. Ponadto unijna „grupa pięciu” w całości sfinansuje ten projekt we własnym zakresie. Przewidziano również nadzór nad funkcjonowaniem ośrodków ze strony organizacji międzynarodowych, takich jak Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) czy Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) – tak aby zagwarantować przestrzeganie międzynarodowych standardów praw człowieka oraz prawa międzynarodowego. Kilka nieudanych próbW ostatnich latach wielokrotnie podejmowano próby przeniesienia procedur azylowych lub procesu deportacji do państw spoza UE. Żaden z tych modeli nie zadziałał zgodnie z planem: kończyły się niepowodzeniem z powodu przeszkód prawnych, zmian rządów czy astronomicznych kosztów. Chodzi o modele byrtyjski, włoski i duński. Brytyjski „model rwandyjski” (2022–2024)Za rządów konserwatystów – najpierw pod kierownictwem Borisa Johnsona, a następnie Rishiego Sunaka – Wielka Brytania zamierzała trwale przenosić drogą lotniczą do Rwandy migrantów, którzy nielegalnie przedostali się przez kanał La Manche, aby mogli tam przejść procedurę azylową. Brytyjski Sąd Najwyższy uznał jednak to przedsięwzięcie za niezgodne z prawem, argumentując, że Rwanda nie jest krajem trzecim o potwierdzonym statusie państwa bezpiecznego i że istnieje ryzyko, iż migranci mogliby zostać deportowani do swoich ojczyzn, gdzie groziłyby im prześladowania. Po zwycięstwie Partii Pracy w wyborach w lipcu 2024 roku premier Keir Starmer oficjalnie uznał ten projekt za „martwy i pogrzebany”. Wcześniej brytyjski rząd wydał na porozumienie z Rwandą około 700 mln funtów z pieniędzy podatników – a w jego ramach dobrowolnie przesiedlono do Rwandy łącznie cztery osoby. Włoski model współpracy z Albanią (od 2024)Już za rządów prawicowo-nacjonalistycznej premier Giorgii Meloni Włochy zawarły z Albanią porozumienie, którego celem było kierowanie migrantów przechwyconych na Morzu Śródziemnym bezpośrednio do utworzonych tam ośrodków zarządzanych przez stronę włoską. Miały być w nich przeprowadzane przyspieszone procedury azylowe. Jednak tuż po otwarciu obozów włoskie sądy wstrzymały proces umieszczania w nich migrantów. Sędziowie argumentowali, że krajów pochodzenia, takich jak Bangladesz czy Egipt, nie można automatycznie uznawać za „bezpieczne”, jeśli określonym grupom społecznym grożą w nich prześladowania. Pierwszych migrantów trzeba było niezwłocznie przetransportować z powrotem do Włoch. Obecnie Włochy wykorzystują jeden z tych obiektów wyłącznie jako ośrodek deportacyjny dla mężczyzn, których wnioski o azyl zostały prawomocnie odrzucone. Dotychczasowy bilans przedstawia się następująco: od momentu przekształcenia ośrodka w marcu 2025 roku trafiło do niego zaledwie około 500 osób. Kwota ta kontrastuje z szacowanymi kosztami całkowitymi, które do 2028 roku mają przekroczyć 670 mln euro. Samodzielne działania Danii (2021–2023)W 2021 roku Dania przyjęła ustawę, która miała umożliwić transport osób ubiegających się o azyl do państw trzecich spoza UE. Kopenhaga prowadziła intensywne negocjacje z Rwandą w sprawie utworzenia tam własnego ośrodka dla migrantów. Inicjatywa ta spotkała się jednak z ostrą krytyką ze strony Komisji Europejskiej oraz organizacji praw człowieka. Na początku 2023 roku rząd Danii zawiesił negocjacje z Rwandą, uznając, że samodzielna realizacja takiego planu jest trudna do przeprowadzenia zarówno pod względem prawnym, jak i logistycznym. Od tego czasu Dania stara się realizować tę koncepcję wyłącznie we współpracy z innymi państwami UE, jak ma to miejsce w przypadku obecnej „grupy pięciu”. Nowe ramy prawneW świetle wcześniejszych przepisów unijnych deportacje do państw trzecich często kończyły się niepowodzeniem, ponieważ sądy wymagały, aby migrant posiadał osobisty związek z danym państwem trzecim, np. poprzez znajomość języka, obecność tam krewnych lub wcześniejszy pobyt. Z kolei nowe regulacje unijnego prawa azylowego umożliwiają deportację osób zobowiązanych do opuszczenia terytorium UE do krajów, w których nigdy wcześniej nie przebywały – pod warunkiem istnienia odpowiedniej umowy z danym państwem trzecim. Kolejną podstawą tej nowej, wspólnej inicjatywy jest unijne rozporządzenie ws. procedur powrotowych, uzgodnione politycznie w czerwcu 2026 r. i zatwierdzone przez Parlament Europejski. Musi ono jednak jeszcze zostać formalnie przyjęte przez Radę. W przeciwieństwie do wcześniejszych rozwiązań, nowe przepisy mają formę rozporządzenia unijnego, a nie jedynie dyrektywy. Dzięki temu są one bezpośrednio stosowane we wszystkich państwach członkowskich UE. Rozporządzenie to tworzy tym samym – po raz pierwszy – jednolite w całej Unii ramy prawne dla takich ośrodków powrotowych. Ponadto, zgodnie z nowymi planami, nie przewiduje się już przenoszenia całej procedury azylowej do państw spoza UE – nie powiodły się bowiem wcześniej takie próby podejmowane zarówno przez Wielką Brytanię, jak i Włochy. Zamiast tego centra powrotowe mają pełnić jedynie funkcję punktów tranzytowych dla osób, których wnioski o azyl zostały już prawomocnie odrzucone, a ich funkcjonowanie ma być finansowane i nadzorowane przez państwa członkowskie UE. Brak kontroli i ogromne koszty?Zwolennicy liczą na to, że rozwiązanie to pozbawi podstaw do skarg ws. praw człowieka w kontekście stałej ochrony azylowej. Z kolei krytycy – tacy jak Lekarze bez Granic czy Amnesty International – dostrzegają poważne zagrożenia. Powątpiewają, czy w ośrodkach tych uda się zapewnić pełną i skuteczną kontrolę niezależnych podmiotów, pomoc prawną oraz opiekę medyczną, a także obawiają się, że państwa trzecie mogą mimo wszystko deportować ludzi do niebezpiecznych krajów pochodzenia bez przeprowadzenia należytej weryfikacji. Ponadto dotychczasowe doświadczenia wskazują, że budowa i ochrona takich ośrodków oraz transport osób, których one dotyczą, pochłaniają często setki milionów euro, podczas gdy faktycznej repatriacji poddawana jest jedynie niewielka liczba osób. |
||
| Short teaser | Grupa pięciu państw UE, w tym Niemcy, pracuje nad projektem ośrodków dla podlegających procedurze powrotu poza UE. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/ośrodek-deportacyjny-poza-ue-pięć-państw-unii-realizuje-plan/a-79492455?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/73399917_401.jpg
|
||
| Image caption | Grecja to jednen z najbardziej obciążonych migracją krajów UE, na zdjęciu: ośrodek tymczasowego zakwaterowania na Krecie | ||
| Image source | Gene Medi/NurPhoto/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/73399917_401.jpg&title=O%C5%9Brodek%20deportacyjny%20poza%20UE.%20Pi%C4%99%C4%87%20pa%C5%84stw%20Unii%20realizuje%20plan | ||
| Item 25 | |||
| Id | 79471793 | ||
| Date | 2026-09-30 | ||
| Title | „Nobelitis”. Gdy laureaci Nagrody Nobla zaczynają głosić naukowe bzdury na każdy temat | ||
| Short title | „Nobelitis”. Gdy Nagroda Nobla uderza do głowy | ||
| Teaser |
Zdarza się, że laureaci Nagrody Nobla po otrzymaniu wyróżnienia tracą kontakt z rzeczywistością i nagle zaczynają głosić naukowe bzdury. Niektórzy mówią o zjawisku „nobelitis”. Linus Pauling był wśród nielicznych naukowców, którzy zdobyli nie jedną, lecz dwie Nagrody Nobla. W 1954 roku otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii za badania nad naturą wiązań chemicznych, a osiem lat później został uhonorowany Pokojową Nagrodą Nobla za zaangażowanie w walkę przeciwko wyścigowi zbrojeń nuklearnych. Co więcej, oba wyróżnienia otrzymał samodzielnie, bez współlaureatów. Dla naukowca trudno wyobrazić sobie większe osiągnięcie. Laureaci Nagrody Nobla niemal z dnia na dzień stają się autorytetami, których głos odbija się szerokim echem nie tylko w świecie nauki, ale także w debacie publicznej. Groźny autorytetI właśnie w tym tkwi pewne niebezpieczeństwo. Jak zauważa Nils Hansson, historyk medycyny z Instytutu Historii, Teorii i Etyki Medycyny Uniwersytetu Heinricha Heinego w Düsseldorfie, problem pojawia się wtedy, gdy laureaci zaczynają promować niepotwierdzone lub wręcz błędne teorie. Ich status sprawia bowiem, że mają ogromny wpływ na opinię publiczną. Tak było w przypadku Paulinga. Od połowy lat 60. zaczął on przekonywać, że witamina C może być uniwersalnym środkiem pomagającym między innymi w walce z nowotworami, chorobami układu krążenia czy schorzeniami zwyrodnieniowymi. Naukowiec stał się jednym z twórców tzw. medycyny ortomolekularnej, polegającej na leczeniu chorób za pomocą odpowiednio dobranych witamin i składników mineralnych. Do dziś jednak skuteczność tej metody nie została potwierdzona wystarczającymi dowodami naukowymi. „Choroba Nobla”Przypadek Paulinga bywa wskazywany jako klasyczny przykład zjawiska określanego mianem „nobelitis”, czyli „choroby Nobla”. Nie jest to oczywiście oficjalna diagnoza medyczna, lecz termin opisujący charakterystyczne zachowanie części laureatów Nagrody Nobla, którzy po zdobyciu najwyższego naukowego wyróżnienia zaczynają przeceniać własną nieomylność. Pojęcie to spopularyzował Paul Nurse, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i były prezes Royal Society, brytyjskiej akademii nauk. Kiedy autorytet wychodzi poza swoją dziedzinę„Bądź sceptyczny wobec wszystkiego, nawet wobec samego siebie i własnych pomysłów” – podkreśla Nurse, pytany o cechy dobrego naukowca. Jednak właśnie ten sceptycyzm często zanika, gdy pojawia się „nobelitis”. Podobny proces można było zaobserwować u Luca Montagniera. W 1983 roku francuski wirusolog był współodkrywcą wirusa HIV, za co w 2008 roku, wraz z Françoise Barré-Sinoussi, otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny. W kolejnych latach Montagnier zaczął jednak publicznie wspierać homeopatię. Twierdził także, że rozprzestrzenianie się HIV w Afryce można ograniczyć głównie dzięki poprawie odżywiania i higieny. Jeszcze większe kontrowersje wzbudziły jego wypowiedzi podczas pandemii COVID-19. Naukowiec przekonywał wówczas, że wirus SARS-CoV-2 został zmodyfikowany w laboratorium i zawiera fragmenty HIV. Tezy te spotkały się z ostrą krytyką środowiska naukowego. Christian Drosten, jeden z najbardziej znanych niemieckich wirusologów, komentował w swoim podcaście: „Trudno aktywnemu wirusologowi powiedzieć, że laureat Nagrody Nobla opowiada bzdury. Ale to kompletna bzdura”. Nagroda Nobla nie gwarantuje nieomylnościRównież James Watson, współodkrywca struktury DNA, stał się przykładem tego, że wybitne osiągnięcia naukowe nie chronią przed podatnością na kontrowersyjne poglądy. W 1962 roku Watson, wraz z Francisem Crickiem i Mauricem Wilkinsem, otrzymał Nagrodę Nobla za odkrycie podwójnej helisy DNA. W późniejszych latach wielokrotnie wywoływał jednak oburzenie rasistowskimi wypowiedziami, w których sugerował, że osoby czarnoskóre są mniej inteligentne od białych. Zdaniem Nilsa Hanssona pokazuje to, że Nagroda Nobla nie trafia automatycznie do osób, które można uznać za wzór do naśladowania we wszystkich dziedzinach życia. – Dokonałeś wielkiego odkrycia, ale to jeszcze nie czyni cię wszechstronnym geniuszem – podkreśla badacz. Nawet noblistów trzeba oceniać krytycznieNiewykluczone jednak, że za rozwój „nobelitis” częściowo odpowiadają także oczekiwania opinii publicznej. Paul Nurse wspomina, że po otrzymaniu Nagrody Nobla w 2001 roku niemal codziennie był proszony przez media o komentarze dotyczące najróżniejszych tematów. Jak mówił w rozmowie z DW, wyglądało to tak, jakby wraz z nagrodą automatycznie zyskał wiedzę o wszystkich problemach świata. Dlatego radzi naukowcom, by wypowiadali się przede wszystkim na temat zagadnień, na których rzeczywiście się znają, a w własnym obszarem kompetencji. Osoby dotknięte „nobelitis” są bez wątpienia wybitnymi ekspertami w swoich dziedzinach. To właśnie za te osiągnięcia otrzymały Nagrodę Nobla. Pozostają jednak zwykłymi ludźmi, podatnymi na błędy, pychę i złudne poczucie nieomylności. Dlatego homeopatia, medycyna ortomolekularna czy inne pseudonaukowe koncepcje nie stają się bardziej wiarygodne tylko dlatego, że popiera je laureat Nagrody Nobla. Autorytet naukowca nie zastępuje bowiem dowodów naukowych. Artykuł ukazał się na stronie Redakcji Niemieckiej DW. Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Zdarza się, że laureaci Nagrody Nobla po otrzymaniu wyróżnienia tracą kontakt z rzeczywistością. Dlaczego to problem? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/nobelitis-gdy-laureaci-nagrody-nobla-zaczynają-głosić-naukowe-bzdury-na-każdy-temat/a-79471793?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79457604_401.jpg
|
||
| Image caption | Nagroda Nobla | ||
| Image source | Angela Weiss/AP Photo/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79457604_401.jpg&title=%E2%80%9ENobelitis%E2%80%9D.%20Gdy%20laureaci%20Nagrody%20Nobla%20zaczynaj%C4%85%20g%C5%82osi%C4%87%20naukowe%20bzdury%20na%20ka%C5%BCdy%20temat | ||
| Item 26 | |||
| Id | 79493843 | ||
| Date | 2026-09-30 | ||
| Title | Europa inwestuje w centra danych, by zmniejszyć zależność od USA. Rosną jednak obawy o zużycie prądu i wody | ||
| Short title | Centra danych: trudna droga Europy do cyfrowej suwerenności | ||
| Teaser |
W budowie dużych centrów danych Europa pozostaje w tyle za USA. Nowe serwery mają zmniejszyć tę zależność. Energochłonne obiekty budzą jednak coraz głośniejszą krytykę. Niekiedy spór wokół nich się zaostrza. Z centrami danych jest podobnie jak z elektrowniami węglowymi czy wiatrowymi: większość ludzi chce korzystać z tego, co zapewniają, ale niewielu chce mieć je tuż pod nosem. Dlatego obok globalnej debaty na temat zagrożeń związanych ze sztuczną inteligencją często toczy się również lokalna, gdy gdzieś ma powstać fizyczna infrastruktura potrzebna do jej działania. Cyfrowa suwerenność ma cenęW Europie obawy są szczególnie duże. Na kontynencie powstaje obecnie wiele centrów danych, ponieważ liczne rządy i przedsiębiorstwa wolą przechowywać swoje dane w Europie niż w Stanach Zjednoczonych – światowym liderze pod względem mocy obliczeniowej. Cyfrowa suwerenność ma jednak swoją cenę: oznacza większe zużycie zasobów w Europie. Jak duże emocje budzi ten temat, pokazała sytuacja sprzed kilku dni w Londynie, gdy australijski dostawca usług projektowych Canva zaprezentował nowe narzędzie oparte na sztucznej inteligencji. W sieci błyskawicznie rozeszło się nagranie z prezentacji, które nie pokazuje nowych produktów AI, lecz aktywistkę wołającą w kierunku sceny: „Mówicie, że wasze produkty są dla ludzi, ale ludzie się ich boją. Boją się, gdy dwie trzecie kraju jest zagrożone suszą z powodu 500 centrów danych przyłączonych do sieci”. Zarzut ten odnosi się prawdopodobnie do analizy opublikowanej przez „Guardiana”, zgodnie z którą większość planowanych centrów danych AI w USA ma powstać na obszarach o wysokim ryzyku suszy, mimo ich zużycia wody. Na nagraniu aktywistka wypowiada jeszcze kilka zdań, zanim pracownica ochrony wyprowadza ją z sali. Poważne obawy o prąd i wodęWedług analizy DW temat ten od kilku miesięcy cieszy się coraz większym zainteresowaniem w mediach społecznościowych. W lipcu filmy dotyczące centrów danych obejrzano na całym świecie ponad 70 milionów razy. Ostatnio około 40 procent globalnych wyświetleń pochodziło z Europy, choć mieszka tu zaledwie około dziewięciu procent światowej populacji. Podczas upalnego i suchego lata w Europie zużycie zasobów znalazło się w centrum debaty. W Niemczech, zgodnie z danymi z rejestru Ministerstwa Gospodarki, na każdą zużytą kilowatogodzinę energii elektrycznej przypada średnio od 0,4 do 4,4 litra wody. Woda ta wyparowuje podczas chłodzenia instalacji albo po podgrzaniu jest odprowadzana z powrotem do wód powierzchniowych. Właśnie zakończone lato w Europie było najgorętsze w historii. Lokalnie konieczne było ograniczenie poboru wody przez mieszkańców, rolnictwo, a nawet elektrownie jądrowe. Wiele osób w Europie obawia się również wysokiego zużycia energii elektrycznej przez centra danych. Fiński operator sieci Finngrid opublikował niedawno prognozę, według której zużycie prądu w tym skandynawskim kraju mogłoby wzrosnąć o prawie 40 procent w porównaniu z 2025 rokiem, gdyby zrealizowano wszystkie obecnie zatwierdzone nowe przyłącza sieciowe dla centrów danych. Ponieważ samą moc obliczeniową trudno porównywać, wielkość centrów danych określa się często na podstawie maksymalnej mocy pobieranej z sieci, podawanej w kilowatach lub megawatach. Rzeczywiste zużycie energii zależy od stopnia wykorzystania infrastruktury. W tym tygodniu Komisja Europejska poinformowała, w jaki sposób w przyszłości ma być ujawniane zużycie wody i energii. Centra danych o mocy powyżej 500 kW mają otrzymywać oznaczenie uwzględniające również rozwiązania zwiększające efektywność energetyczną, takie jak zamknięte obiegi chłodnicze czy wykorzystanie ciepła odpadowego. „Jeśli potroimy naszą moc obliczeniową, nie może to oznaczać, że potroimy również presję na nasze sieci energetyczne, zaopatrzenie w wodę i rachunki za energię” – powiedziała wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Teresa Ribera. Protesty w Austrii i Irlandii, dymisje we FrancjiW przeszłości najwydajniejsze centra danych w Europie powstawały przede wszystkim w pobliżu dużych węzłów, w których zbiegają się główne połączenia fizycznej infrastruktury internetowej. Takie węzły znajdują się między innymi w okolicach Frankfurtu, Londynu, Amsterdamu, Paryża i Dublina – stąd używany w branży skrót FLAP-D. Według analizy grupy inwestycyjnej CBRE sytuacja ta jednak się zmienia. W drugim kwartale 2026 roku 55 procent nowo zakontraktowanej mocy centrów danych przypadało na lokalizacje poza obszarem FLAP-D, między innymi Groningen w Holandii, Brukselę i Barcelonę. Centra danych coraz częściej powstają także z dala od dużych aglomeracji, a zarówno w internecie, jak i poza nim regularnie formują się ruchy protestu. Zaawansowane już plany Google dotyczące budowy centrum danych w niewielkiej austriackiej miejscowości Kronstorf wywołały protest kilkuset osób. W Irlandii autorka bestsellerów Sally Rooney tak długo mobilizowała przeciwko planowanemu centrum danych w miejscowości Killala, aż krajowe władze cofnęły zezwolenie, powołując się na irlandzkie cele klimatyczne. Tymczasem w Etrechet w środkowej Francji trwają przygotowania do dużego projektu Google o mocy znamionowej od 800 MW do 1,1 GW. Przy pełnym obciążeniu odpowiada to mniej więcej produkcji energii elektrycznej przez elektrownię jądrową. Z tego powodu w ciągu zaledwie kilku dni z funkcji zrezygnowali niedawno wybrana burmistrz, trzech jej zastępców oraz jedna radna gminna. Burmistrz Florence Laurent skarżyła się, że jest bezsilna wobec planów dotyczących jej własnej gminy. Jak centra danych mogą oszczędzać zasobyW Europie powstają jednak również centra danych, które dzięki oszczędnemu gospodarowaniu zasobami mogą stać się wzorem dla innych. W pobliżu ważnego węzła internetowego w Marsylii budowane jest obecnie duże centrum danych AI, które do chłodzenia wykorzystuje zamknięty obieg wody. Rozwiązanie to ma jednocześnie zmniejszyć zapotrzebowanie na energię potrzebną do chłodzenia o 30 procent. Inne projekty idą jeszcze dalej. Zwłaszcza w Skandynawii, ale także w Dublinie, Frankfurcie i Berlinie ciepło odpadowe z serwerów trafia do lokalnych lub miejskich sieci ciepłowniczych. W ten sposób centra danych ogrzewają setki mieszkań, a jednocześnie poprawiają swój bilans energetyczny. Niemiecki koncern energetyczny Eon opublikował wiosną wyniki badania, według którego prawie trzy czwarte respondentów raczej przychylnie odnosiłoby się do centrów danych w pobliżu obszarów mieszkalnych, gdyby ich ciepło odpadowe trafiało do sieci ciepłowniczej. Istnieją również inne możliwości, by centra danych działały w sposób bardziej przyjazny dla klimatu, a jednocześnie przynosiły korzyści społeczeństwu. W szwedzkim Stackbo oraz w Dublinie dwa centra danych Microsoftu wyposażono w wydajne magazyny energii w postaci akumulatorów, przeznaczone na wypadek awarii zasilania lub okresów szczytowego zapotrzebowania. W normalnych warunkach pomagają one również stabilizować sieć energetyczną. Takie instalacje nie tylko przyczyniają się więc do cyfrowej suwerenności Europy, lecz także wzmacniają niezależność energetyczną. Podobne synergie mogłyby sprawić, że przynajmniej część licznych nowych centrów danych, które obecnie budzą obawy w Europie, stałaby się nieco bardziej atrakcyjna. Współpraca: Monir Ghaedi Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | W budowie dużych centrów danych Europa pozostaje w tyle za USA. Nowe serwery jednak budzą coraz głośniejszą krytykę. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/europa-inwestuje-w-centra-danych-by-zmniejszyć-zależność-od-usa-rosną-jednak-obawy-o-zużycie-prądu-i-wody/a-79493843?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79414803_401.jpg
|
||
| Image caption | W Austrii rośnie sceptycyzm wielu Europejczyków wobec dużych centrów danych. Napis „OÖ” na tablicy oznacza Górną Austrię | ||
| Image source | APA-Images/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79414803_401.jpg&title=Europa%20inwestuje%20w%20centra%20danych%2C%20by%20zmniejszy%C4%87%20zale%C5%BCno%C5%9B%C4%87%20od%20USA.%20Rosn%C4%85%20jednak%20obawy%20o%20zu%C5%BCycie%20pr%C4%85du%20i%20wody | ||
| Item 27 | |||
| Id | 79493616 | ||
| Date | 2026-09-30 | ||
| Title | Niemcy pracują głównie dla pieniędzy – nowe badanie | ||
| Short title | Niemcy pracują głównie dla pieniędzy – nowe badanie | ||
| Teaser |
Coraz więcej Niemców pracuje głównie dla pieniędzy – wynika z badania YouGov. Niemcy pracują dla pieniędzy – wskazują dane z sondażu przeprowadzonego przez instytut YouGov na potrzeby nowej edycji badania o sytuacji zawodowej Niemców, realizowanego przez towarzystwo ubezpieczeniowe HDI. Z raportu HDI wynika, że 59 procent ankietowanych pracuje wyłącznie lub głównie dla pieniędzy. To o 17 punktów proc. więcej niż rok temu i niemal dwa razy więcej niż przed pandemią koronawirusa w 2019 roku. Szczególnie wyraźnie zmieniło się to u osób zbliżających się do wieku emerytalnego. Według badania niemal dwie trzecie pracujących w wieku od 55 do 64 lat zgodziło się ze stwierdzeniem, że zrezygnowaliby z pracy jak najszybciej, gdyby nie byli uzależnieni od otrzymywanego wynagrodzenia. Rok wcześnie było to 42 procent; żadna inna grupa nie odnotowała tak dużego wzrostu. Praca w Niemczech: nadciąga reforma emeryturTymczasem rząd Niemiec pracuje nad reformą emerytalną, która ogólnie ma skutkować dłuższym czasem aktywości zawodowej i objąć ma stopniowe podniesienie wieku emerytalnego i ograniczenie opcji przejścia na wcześniejszą emeryturę. Z kolei w grupie wiekowej do 54. roku życia większość – 54 procent – zadeklarowała, że nie wyobraża sobie życia bez pracy i odsetek ten od ubiegłego roku wzrósł. Jak podaje HDI, badanie przeprowadziła w dniach 10 czerwca do 3 lipca pracownia YouGo. Wzięły w nim udział 3844 osoby aktywne zawodowo, próba reprezentatywna zarówno dla całych Niemiec, jak i dla poszczególnych landów. Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Coraz więcej Niemców pracuje głównie dla pieniędzy – wynika z badania YouGov. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-pracują-głównie-dla-pieniędzy-nowe-badanie/a-79493616?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79408262_401.jpg
|
||
| Image caption | Robotnik przy pracy w zakładzie Rheinmetall w Kassel | ||
| Image source | Florian Gaertner/photothek.de/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79408262_401.jpg&title=Niemcy%20pracuj%C4%85%20g%C5%82%C3%B3wnie%20dla%20pieni%C4%99dzy%20%E2%80%93%20nowe%20badanie | ||
| Item 28 | |||
| Id | 79492215 | ||
| Date | 2026-09-30 | ||
| Title | Inflacja w Niemczech wzrosła do 3,3 proc. Wojna w Iranie i rekordowe ceny paliw podbijają koszty życia, a ulga paliwowa ma działać tylko krótko | ||
| Short title | Niemcy: Inflacja wzrosła do 3,3 proc. | ||
| Teaser |
Inflacja w Niemczech wzrosła we wrześniu do 3,3 proc. – najmocniej od prawie trzech lat. Powodem są przede wszystkim droższa energia i rekordowe ceny paliw związane z wojną w Iranie. Rekordowe ceny na stacjach benzynowych spowodowały we wrześniu najsilniejszy od prawie trzech lat wzrost kosztów życia w Niemczech. Napędzana wysokimi cenami energii inflacja wzrosła do 3,3 proc. – podał Federalny Urząd Statystyczny na podstawie wstępnych danych. Ostatnio ceny konsumpcyjne rosły mocniej w grudniu 2023 roku, kiedy inflacja wyniosła 3,7 proc. Od sierpnia do września bieżącego roku ceny konsumpcyjne wzrosły o 0,6 proc. Wojna w Iranie drastycznie podnosi cenyW związku z trwającą wojną w Iranie oraz postępami ofensywy milicji Huti w Jemenie w rejonie cieśniny Bab al-Mandab ponownie wzrosły obawy o globalne dostawy ropy. Cena ropy Brent przejściowo przekroczyła 100 dolarów za baryłkę (159 litrów), a ceny benzyny E10 i oleju napędowego na niemieckich stacjach osiągnęły rekordowe poziomy. We wrześniu mieszkańcy Niemiec musieli płacić za paliwa i energię dla gospodarstw domowych o 14,9 procent więcej niż rok wcześniej – wynika z obliczeń statystyków. Tym samym tempo wzrostu cen przyspieszyło po już wysokich wzrostach w poprzednich miesiącach. Żywność była natomiast tylko o 0,4 procent droższa niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku, choć tempo wzrostu cen ponownie nieznacznie przyspieszyło. Usługi, w tym zorganizowane wyjazdy turystyczne i wizyty w restauracjach, podrożały o 2,7 procent, a więc ponownie mniej niż w poprzednich miesiącach. Firmy mogą przenosić wyższe koszty na klientówOd początku wojny w Iranie pod koniec lutego wysokie ceny energii, w tym oleju opałowego, znacząco napędzają inflację. W sierpniu ogólna stopa inflacji w Niemczech wynosiła już 2,9 procent. Im dłużej ceny energii pozostają wysokie, tym większe jest ryzyko wzrostu także innych cen – na przykład dlatego, że drożeją transport i chłodzenie żywności. Ceny importu, które z opóźnieniem wpływają na ceny konsumpcyjne, wzrosły w sierpniu o ponad 8 procent, najmocniej od końca 2022 roku. Na wzrost cen wpływają również skutki upałów i suszy, które ograniczają plony, oraz niski poziom wody w Renie, zwiększający koszty dostaw. Instytut Ifo spodziewa się, że przedsiębiorstwa będą coraz częściej przenosić wyższe ceny energii na klientów. – Ceny paliw i oleju opałowego już wyraźnie wzrosły, a zimą dostawcy energii prawdopodobnie podniosą ceny prądu i gazu – mówi Timo Wollmershäuser, dyrektor ds. koniunktury w Ifo. Co przyniesie ulga paliwowa od października?Rząd chce ponownie odciążyć kierowców. Od 1 października do końca roku znów będzie obowiązywać ulga paliwowa, dzięki której podatki od paliw spadną o około 17 centów za litr. Powinno to ograniczyć inflację do końca roku, podobnie jak poprzednia ulga, która obowiązywała w maju i czerwcu. Po jej wygaśnięciu ceny paliw ponownie jednak wzrosły. W perspektywie średnioterminowej inflacja w Niemczech prawdopodobnie pozostanie podwyższona. Wiodące instytuty badań gospodarczych przewidują, że wzrośnie z 2,8 procent w tym roku do 3,2 procent w 2027 roku. Wyższe stopy w walce z inflacjąEuropejski Bank Centralny (EBC) również spodziewa się, że w strefie euro inflacja przez dłuższy czas pozostanie wyraźnie powyżej celu wynoszącego 2,0 procent. Przy takim poziomie EBC uznaje swój nadrzędny cel za osiągnięty: stabilność euro i zachowanie siły nabywczej mieszkańców strefy euro. Ze względu na wzrost inflacji ekonomiści zakładają, że EBC jeszcze w tym roku po raz trzeci podniesie stopę depozytową – ważną dla banków i oszczędzających – do 2,75 procent. Wyższe stopy procentowe podnoszą koszty kredytów, co może ograniczać popyt, a tym samym hamować inflację. Oszczędzający skorzystają, jeśli banki przełożą wyższe stopy na lepsze oprocentowanie depozytów. Rosnące stopy są jednak obciążeniem dla wszystkich, którzy chcą inwestować – od gospodarstw domowych po przedsiębiorstwa. Jeśli EBC podniesie je zbyt mocno, może zahamować koniunkturę gospodarczą. (DPA/jak) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Inflacja w Niemczech wzrosła do 3,3 proc. Droższa energia i rekordowe ceny paliw najmocniej podbijają koszty życia. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/inflacja-w-niemczech-wzrosła-do-3-3-proc-wojna-w-iranie-i-rekordowe-ceny-paliw-podbijają-koszty-życia-a-ulga-paliwowa-ma-działać-tylko-krótko/a-79492215?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79397265_401.jpg
|
||
| Image caption | Instytut Ifo spodziewa się, że przedsiębiorstwa będą coraz częściej przenosić wyższe ceny energii na klientów | ||
| Image source | Frank Hoermann/SvenSimon/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79397265_401.jpg&title=Inflacja%20w%20Niemczech%20wzros%C5%82a%20do%203%2C3%20proc.%20Wojna%20w%20Iranie%20i%20rekordowe%20ceny%20paliw%20podbijaj%C4%85%20koszty%20%C5%BCycia%2C%20a%20ulga%20paliwowa%20ma%20dzia%C5%82a%C4%87%20tylko%20kr%C3%B3tko | ||
| Item 29 | |||
| Id | 79492413 | ||
| Date | 2026-09-30 | ||
| Title | Der Spiegel o Ukraińcach w Polsce: „wzorowi imigranci” | ||
| Short title | Der Spiegel o Ukraińcach w Polsce: „wzorowi imigranci” | ||
| Teaser |
Ukraińcy są wzorowymi imigrantami w Polsce, a teraz im się grozi – pisze niemiecki magazyn „Der Spiegel”. „Ukraińcy są wzorowymi imigrantami w Polsce. Teraz grozi im się symbolami szubienic” – pisze niemiecki magazyn „Der Spiegel”. „Po tym, jak chory psychicznie Ukrainiec zaatakował nożem w polskim kościele, zabijając duchownego, kraj zmaga się z trudnym pytaniem: czy uchodźcy z napadniętego sąsiedniego państwa staną się głównym tematem prawicy?” – czytamy w artykule Patricii Friedek i Jana Puhla. Mowa o ataku 31-letniego Ihora M. w klasztorze w Jarosławiu, w którym zginął jeden z zakonników, a cztery osoby zostały ranne. Narasta wrogość„Der Spiegel” przypomina, że jeszcze przed rosyjską inwazją na Ukrainę w lutym 2022 roku w Polsce pracowały setki tysięcy Ukraińców, a po rosyjskiej inwazji „Polska okazała Ukrainie i uciekającym przed wojną ludziom bezprecedensową solidarność”. „Strach przed Rosją jest dla Polaków uczuciem dobrze znanym z historii” – czytamy. Jednak początkowo pozytywne nastawienie do Ukraińców wyraźnie się zmieniło. W 2022 roku 92 proc. Polaków popierało przyjmowanie uchodźców z Ukrainy, obecnie 52 proc. uważa, że Warszawa nie powinna już przyjmować kolejnych Ukraińców. Od początku roku ukraińscy uchodźcy i pracownicy zgłosili o jedną trzecią więcej przestępstw z nienawiści – wylicza „Der Spiegel”. Pisze też, że w Ukraińskim Domu w Warszawie – instytucji integracyjnej dla nowo przybyłych z Ukrainy – drzwi są dziś stale zamknięte. Przybysze muszą zadzwonić na domofon i ktoś zdalnie otwiera. Pracownicy ustalili hasło alarmowe, opracowali procedury na wypadek zagrożenia, zamontowali kamerę monitorującą wejście. „Miało to być miejsce, w którym Ukraińcy poczują się jak w domu. Dawniej każdy mógł po prostu wejść do środka. Dziś nie jest to już możliwe. W 2024 roku elewacja budynku była wielokrotnie pokrywana symbolami szubienic i prorosyjskimi hasłami. Zimą 2025 roku placówka otrzymała nawet e-mail z groźbą podłożenia ładunku wybuchowego” – relacjonuje niemiecki magazyn. Wzorowi imigranciTymczasem Ukraińcy w Polsce (a większość to kobiety i dzieci) są uznawani za wzorowych imigrantów – pod kątem znajomości języka, zatrudnienia – na czym korzysta też polska gospodarka. Jak więc mogła narodzić się niechęć? – pyta „Der Spiegel”. „Polska skorzystała na globalizacji jak niewiele innych państw. Oznacza to jednak również, że społeczeństwo nie żyje już wyłącznie we własnym, jednolitym środowisku. W ciągu kilku lat Polska stała się krajem imigracyjnym, podczas gdy państwa Europy Zachodniej miały na taki proces dziesięciolecia” – odpowiada magazyn i cytuje polskiego socjologa Rafała Pankowskiego, założyciela organizacji antydyskryminacyjnej „Nigdy więcej”. Do tego dochodzi spór historyczny między Polską a Ukrainą, kiedy podczas II wojny światowej ukraińscy nacjonaliści zamordowali ponad 100 tys. Polaków. Spór rozegrał się ostatnio także na najwyższym szczeblu państwowym. Nie tylko skrajna prawicaA politycy prawicy, tacy jak europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik z Konfederacji, regularnie krytykują Ukraińców. Ich zdaniem są oni „niewdzięczni”, korzystają z systemu socjalnego i zamiast wracać do kraju, by go bronić, chcą zwiększać wpływy w Polsce – relacjonuje „Der Spiegel”. Po ataku w Jarosławiu polityczka napisała, że sprawca posiadał polski numer ubezpieczenia społecznego. Przekaz był jasny: skorzystał z polskiej gościnności, by potem „wbić nam nóż w plecy”. Taka propaganda z czasem zaczyna działać – mówi magazynowi Pankowski. „Antyukraińskie nastroje nie są już domeną wyłącznie skrajnej prawicy. Także konserwatywno-narodowe PiS z Jarosławem Kaczyńskim zaczęło flirtować z antyukraińskimi motywami. Mimo że po rosyjskiej inwazji było jednym z najaktywniejszych zwolenników pomocy Ukrainie” – pisze „Der Spiegel”. W przyszłorocznych wyborach parlamentarnych startują cztery prawicowe partie. Choć w wielu sprawach trudno im znaleźć wspólny język, polityka migracyjna pozostaje obszarem zgody. Wszystkie odrzucają imigrację, a uchodźcy z Ukrainy przestali być wyjątkiem od tej reguły. Łącznie ugrupowania te mogą obecnie liczyć na niemal 50 proc. poparcia – zaznacza „Der Spiegel”. Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Ukraińcy są wzorowymi imigrantami w Polsce, a teraz im się grozi – pisze niemiecki magazyn „Der Spiegel”. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/der-spiegel-o-ukraińcach-w-polsce-wzorowi-imigranci/a-79492413?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/66890586_401.jpg
|
||
| Image caption | Der Spiegel o Ukraińcach w Polsce: „wzorowi imigranci” | ||
| Image source | Jakub Porzycki/NurPhoto/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/66890586_401.jpg&title=Der%20Spiegel%20o%20Ukrai%C5%84cach%20w%20Polsce%3A%20%E2%80%9Ewzorowi%20imigranci%E2%80%9D | ||
| Item 30 | |||
| Id | 79488329 | ||
| Date | 2026-09-30 | ||
| Title | Oktoberfest, czyli Wiesn. Polacy przyjeżdżają tu tłumnie, ale czy odkryli święto bawarskiej kultury? | ||
| Short title | Polacy odkrywają Oktoberfest. Nie tylko namioty i piwo | ||
| Teaser |
Oktoberfest to nie tylko namioty i piwo, ale święto bawarskiej kultury oraz część festynu w wersji retro. Choć Polacy są w czołówce gości, rzadko poznają coś innego. Na Theresienwiese jadę metrem z dworca głównego w Monachium, jedną stację. Pierwsze, co rzuca się w oczy w drodze na Oktoberfest, to służby pilnujące bezpieczeństwa. Rozstawione są przy wyjściach i na peronach. Obraz zmienia się dopiero w wagonie. Wypełniają go stroje ludowe, noszone z monachijskim szykiem. Na powierzchni czeka kolejka do głównego wejścia, która ciągnie się aż na koniec ulicy. Bramy otwierają się o dziesiątej, ale tłumy stoją tu na długo przed tą godziną. 191. Oktoberfest trwa od 19 września, a zainaugurował go nowy nadburmistrz Monachium Dominik Krause z Zielonych, któremu do otwarcia pierwszej beczki wystarczyły dwa uderzenia. Zresztą, w Monachium prawie nikt nie mówi Oktoberfest. – Mu tu mówimy Wiesn, bardzo mało osób używa nazwy Oktoberfest. Jest po prostu za długa, a Bawarczycy lubią krótkie słowa - przyznaje w rozmowie z DW Anna Wilhelm-Stempin, licencjonowana przewodniczka po Monachium i Bawarii, która oprowadza od siedemnastu lat. Cały świat i BawarczycyBramy wreszcie się otwierają i na teren wchodzą pierwsi goście. Z każdą minutą jest ich więcej. W tłumie słychać wiele języków, nie tylko angielski, ale bardzo często hiszpański. Sześciu mężczyzn wyglądających na turystów, w koszulkach z napisem „Oktoberfest 2026”, robi sobie zdjęcia. Za rok te koszulki nie będą już aktualne. Młoda para z Kolonii jest tu po raz pierwszy. Zamówili stolik w jednym z namiotów, dołączą do nich znajomi. – Będziemy się dzisiaj dobrze bawić – mówią. Festyn podoba im się, choć nie są z Monachium. Kawałek dalej spotykam gości z Argentyny. Dla nich to pierwszy Oktoberfest i zarazem pierwsza wizyta w Europie. – Niemcy bardzo nam się podobają, mili ludzie, dobre piwo – podkreślają. Widać też miejscowych. Starsze małżeństwo z Bawarii wyróżnia się strojem. Ona w ciemnozielonym dirndlu, on w granatowej kamizelce i skórzanych spodniach. Jak przyznają, przez kilkadziesiąt lat festyn zmienił się nie do poznania. – Jest tu tyle atrakcji, tyle osób z nowych krajów. To niesamowite – mówi siedemdziesięcioletnia Frieda. Dodaje, że co roku wraz z mężem odwiedza Oktoberfest. – Oboje jesteśmy z Monachium, Wiesn to nasza tradycja, a te trzeba kultywować – zaznacza. Z minuty na minutę przybywa kolejnych gości. Tłum nie jest złudzeniem. Według bilansu półmetkowego w ciągu pierwszego tygodnia na Theresienwiese przyszło około 3,8 mln osób, o 300 tys. więcej niż rok wcześniej o tej samej porze. Organizatorzy liczą na poprawienie rekordu z 2023 roku, kiedy festyn odwiedziło łącznie 7,2 mln gości. Policzeni telefonamiNa dane o tym, ilu Polaków odwiedziło tegoroczny Oktoberfest, trzeba jeszcze poczekać. Znamy za to liczby z poprzedniej edycji. Według Bawarskiego Urzędu Statystycznego w monachijskich obiektach noclegowych zameldowało się we wrześniu 2025 r. około 6,4 tys. gości z Polski, a w październiku – 5,4 tys. Polska odpowiadała wtedy za około 1,54 proc. wszystkich zagranicznych gości w mieście i zajmowała czternaste miejsce wśród krajów pochodzenia. W tych statystykach nie widać jednak Polaków, którzy nocowali poza Monachium i dojeżdżali na festyn. Pełniejszy obraz daje analiza danych z sieci komórkowych. Podczas Oktoberfestu 2025 zarejestrowano łącznie 120 tys. sygnałów z polskich telefonów. Miasto zastrzega przy tym, że urządzenia te mogą należeć zarówno do gości nocujących w hotelach, jak i do tych, którzy zatrzymali się u rodziny i znajomych. Część sygnałów mogła też pochodzić od telefonów osób pracujących na festynie. W zestawieniu danych komórkowych Polska wypadła wysoko. – Zajęliśmy piąte miejsce. Na pierwszym miejscu znalazła się telekomunikacja niemiecka, potem austriacka, włoska i amerykańska, a zaraz za nimi byliśmy my – wskazuje Wilhelm-Stempin. Jej zdaniem to i tak bardzo dużo. – Nie liczę w tym wszystkim Polaków, którzy przyjeżdżają do Monachium z terenów Niemiec i Austrii – zaznacza. Jedną z tych niewidocznych w statystyce jest trzydziestodwuletnia Anna, którą zagaduję w tłumie, kiedy nagrywa wiadomość głosową po polsku. – Mieszkam w Dachau i co roku z moimi znajomymi z Polski staramy się przychodzić na Oktoberfest. Lubię ten festyn i oczywiście bawarskie piwo – mówi. Nie tylko namioty i piwoWilhelm-Stempin zauważa w tym roku spadek liczby polskich klientów, którzy przylatują do Monachium. – Zostało wyłącznie połączenie bezpośrednie z Warszawy, natomiast Poznań, Gdańsk, Katowice i Rzeszów zostały wycięte – podkreśla. Jak dodaje, grupy nadal przyjeżdżają, ubyło natomiast klientów biznesowych, którzy skracają wyjazdy. Z jej opowieści wyłaniają się dwie grupy polskich gości. – Wśród tych, którzy wracają, widać wyraźnie, że podnoszą poziom. Widzą już różnicę w strojach, chcą ubrać się bardziej tradycyjnie, zainwestować w strój ludowy. Wypytują też, który namiot i które miejsce jest bardziej dla Monachijczyków - wyjaśnia. Debiutanci zachowują się inaczej. – Myślą, że każdy namiot jest taki sam. A to nieprawda, bo namioty różnią się m. in. smakiem piwa i muzyką – tłumaczy. Zdaniem przewodniczki Polacy wciąż nie odkryli, że Wiesn to nie tylko namioty i piwo, ale przede wszystkim ogromne wesołe miasteczko i święto kultury bawarskiej. Rzadko trafiają na Oide Wiesn, czyli starą część festynu, gdzie pokazuje się jego historyczne i nostalgiczne oblicze. Piwo podaje się tam w ceramicznych, a nie szklanych kuflach, a wstęp kosztuje w tym roku cztery euro. Dwa OktoberfestyZa bramą Oide Wiesn robi się trochę ciszej. Na południowym krańcu Theresienwiese stoją namioty w starym stylu. W środku ćwiczą kapele dęte, a dzieci z grupy przedszkolnej czekają na pokaz teatru marionetek. Karuzele pamiętają dawne czasy, przejażdżka nimi kosztuje 1,50 euro zamiast kilku euro jak po drugiej stronie. Gości jest tu wyraźnie mniej. Nad alejkami w głównej części festynu unosi się zapach prażonych migdałów, przy straganach wiszą lukrowane serca z piernika z wypisanymi wyznaniami, a ze stoisk wydobywa się zapach pieczonych kiełbasek i kapusty. Na straganach z pamiątkami obok drewnianych precli wiszą przypinki z bawarskimi zawołaniami „Habe di Ehre” (Moje uszanowanie), „O'zapft is” (Odszpuntowana! Tradycyjny okrzyk inaugurujący Oktoberfest) i „Prost” (Na zdrowie!). Piwo prawie pięć razy droższeLitrowy kufel piwa kosztuje w tym roku, w zależności od namiotu, od 14,80 do 15,90 euro, średnio o 2,38 proc. więcej niż przed rokiem. Jeszcze w 1985 r. litr piwa na festynie kosztował około 3,20 euro. Przez czterdzieści lat cena wzrosła prawie pięciokrotnie, a ogólny wskaźnik cen konsumpcyjnych w Niemczech zaledwie nieco ponad dwukrotnie. Nieopodal głównego wejścia na Oktoberfest, w jednej z bocznych uliczek, kusi jednak inna oferta. Przed jedną z kawiarni, na wieszakach wystawionych wprost na chodnik, wiszą dirndle last minute, damskie bawarskie stroje ludowe po 29 euro. To prawdopodobnie najtańsza rzecz przed bramami festynu, bo w monachijskich pracowniach ceny liczy się w setkach euro. Te same kawiarnie serwują z kolei litr piwa, dokładnie tak jak w namiotach. Ubrać się, a nie przebraćPrzed takimi okazjami przewodniczka przestrzega. – Widzę, że ludzie coraz bardziej się przebierają, a my nie musimy brać przykładu z Amerykanów i Australijczyków. To nie jest karnawał – podkreśla Wilhelm-Stempin. Odradza kupowanie najtańszych sukienek „a la bawarskich”. Jej zdaniem wystarczy zwykła długa spódnica, bo Bawarczycy bardziej doceniają schludny strój niż przebranie. Część strojów noszona podczas Wiesn może nawet pochodzić z Polski. Jedna z monachijskich marek, Gottseidank, szyje swoje dirndle m. in. w polskich szwalniach. Kosztują one powyżej 700 euro. Kto stawia karuzelePolacy nie tylko odwiedzają Oktoberfest, ale też przy nim pracują. Na pytanie o polską obsługę przewodniczka wskazuje jednak nie namioty, lecz teren wesołego miasteczka i ekipy budowlane. – Jeśli wystawca jeździ z karuzelą albo ze strzelnicą po wszystkich jarmarkach i festynach, to ma stałą ekipę. Znam takie osoby, które są tam zatrudnione i z nimi jeżdżą - mówi Wilhelm-Stempin. Polacy pracują też, jak zaznacza, przy stawianiu namiotów i trybun. W obsłudze kelnerskiej dominują według niej Bawarczycy, a na Oide Wiesn w zeszłym roku pracowało sporo Czechów. Mechanizm jest prosty. – Jeśli dzierżawi Czech, to całą ekipę ma czeską – tłumaczy. Wśród polskich gości przewodniczka widzi za to zmianę. – Wśród Polaków, nawet tych mieszkających w Monachium, jest tendencja, żeby się odważyć i pójść do małych namiotów, tam gdzie nie zaglądają turyści – przyznaje Wilhelm-Stempin. Z Wiesn wracam metrem. Świeci słońce, dwadzieścia pięć stopni, lato wróciło na kilka dni. W wagonie ludzie w strojach ludowych. Świętuje całe miasto. Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Oktoberfest to nie tylko namioty i piwo. Choć Polacy są w czołówce gości, rzadko poznają coś innego. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/oktoberfest-czyli-wiesn-polacy-przyjeżdżają-tu-tłumnie-ale-czy-odkryli-święto-bawarskiej-kultury/a-79488329?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79406293_401.jpg
|
||
| Image caption | W Monachium trwa 191. Oktoberfest. Wśród gości jest wielu Polaków | ||
| Image source | Felix Hörhager/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79406293_401.jpg&title=Oktoberfest%2C%20czyli%20Wiesn.%20Polacy%20przyje%C5%BCd%C5%BCaj%C4%85%20tu%20t%C5%82umnie%2C%20ale%20czy%20odkryli%20%C5%9Bwi%C4%99to%20bawarskiej%20kultury%3F | ||
| Item 31 | |||
| Id | 79488174 | ||
| Date | 2026-09-30 | ||
| Title | Rosja grozi NATO bronią jądrową. Ostrzega przed odizolowaniem Królewca | ||
| Short title | Rosja grozi NATO bronią jądrową. Pisze o Królewcu | ||
| Teaser |
Rosja grozi NATO użyciem broni jądrowej na wypadek, gdyby Sojusz podjął próbę izolacji obwodu królewieckiego – podaje Reuters. Agencja powołuje się treść nieoficjalnego dokumentu dyplomatycznego, który Moskwa przesłała do NATO. Rosja zarzuca w nim Sojuszowi prowadzenie niebezpiecznej i lekkomyślnej polityki, która niesie ze sobą wysokie ryzyko wybuchu bezpośredniego konfliktu zbrojnego. Gdyby NATO w jakikolwiek sposób próbowało odizolować ten region, Rosja byłaby gotowa użyć do jego „obrony” całego swojego arsenału. Obejmuje to możliwość przeprowadzenia przez Rosję ataków na ośrodki decyzyjne w państwach członkowskich NATO już na samym początku konfliktu. Kreml potwierdził, że w związku z obwodem królewieckim Rosja przekazała NATO takie „ostrzeżenie”. Rzecznik Władimira Putina Dmitrij Pieskow oświadczył w środę (30.09), że celem tego kroku było przypomnienie „europejskim gorącym głowom” o zasadniczym stanowisku Rosji w tej sprawie. Rzeczniczka NATO Allison Hart potwierdziła otrzymanie pisma. Sojusz udzielił na nie odpowiedzi, wyjaśniając, że jego działania nie stanowią zagrożenia dla terytorium Rosji. Rzeczniczka stanowczo potępiła groźby użycia siły oraz wszelką nieodpowiedzialną retorykę nuklearną, wzywając Rosję do „zakończenia niesprowokowanej wojny w Ukrainie”. Wysoki rangą przedstawiciel europejskich władz odpowiedzialny za kwestie obronności w rozmowie z Reutersem ocenił tę sytuację jako poważną. Zauważył, że po raz pierwszy od czasów zimnej wojny Rosja wystosowała tego rodzaju groźbę. Dyplomata NATO mówił o rosyjskiej próbie zastraszania. Sojusz nie pozwoli, by skłoniło go to do rezygnacji ze wspierania Ukrainy. Groźby ambasady Rosji w LondynieOprócz nieoficjalnego „ostrzeżenia” skierowanego do NATO, rosyjskie placówki dyplomatyczne w co najmniej trzech krajach europejskich opublikowały w ostatnich dniach podobne oświadczenia. Zarzucają w nich Sojuszowi zaostrzanie napięć poprzez ćwiczenia wojskowe oraz planowanie scenariuszy dotyczących Królewca. Jedną jest ambasada w Wlk. Brytanii, gdzie stacja Sky One wyemitowała miniserial „The Wargame”, w którym pojawia się wątek ataku odwetowego na Królewiec. Także serwis „The i Paper” w tekście sprzed paru dni analizuje możliwości NATO wobec Królewca, w tym jego izolację. Ta silnie zmilitaryzowana rosyjska eksklawa położona jest bowiem nad Bałtykiem, a z pozostałych stron otaczają ją państwa NATO – Polska i Litwa. Ambasada Rosji w Wielkiej Brytanii w oświadczeniu wprost odniosła się do tego tekstu: „Osoby postulujące blokadę Królewca lub uderzenie na to miasto nie powinny mieć złudzeń co do konsekwencji. Wszelkie działania zbrojne Wielkiej Brytanii lub NATO wymierzone w terytorium Rosji spotkałyby się z odpowiedzią z użyciem wszelkich środków, jakimi dysponuje Rosja, w tym broni jądrowej”. Wg ekspertów obwód jest strefą ryzyka dla wschodniej flanki NATO: nie dość, że zmilitaryzowany, to Rosja już prowadzi z jego terytorium wrogie działania, jak zagłuszanie GPS. Polska i Litwa skupiają się teraz na ochronie przesmyku suwalskiego, czyli 100-kilometrowego odcinka wspólnej granicy, który jest kluczowym wrażliwym punktem dla ich wspólnej obrony i potencjalnych działań Rosji. Sytuacja ta uwypukla narastające napięcia między Rosją a państwami europejskimi, przeciw którym Rosja już prowadzi wojnę hybrydową z wykorzystaniem sabotażu i podpaleń. Sam Kreml zaprzecza temu, twierdząc, że nie planuje ataku zbrojnego na żadne z państw NATO. |
||
| Short teaser | Rosja grozi NATO użyciem broni jądrowej, gdyby Sojusz podjął próbę izolacji obwodu królewieckiego – podaje Reuters. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/rosja-grozi-nato-bronią-jądrową-ostrzega-przed-odizolowaniem-królewca/a-79488174?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/73890899_401.jpg
|
||
| Image caption | Dmitrij Pieskow potwierdził groźby Kremla | ||
| Image source | Erik Romanenko/TASS/ZUMA/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/73890899_401.jpg&title=Rosja%20grozi%20NATO%20broni%C4%85%20j%C4%85drow%C4%85.%20Ostrzega%20przed%20odizolowaniem%20Kr%C3%B3lewca | ||
| Item 32 | |||
| Id | 79485667 | ||
| Date | 2026-09-30 | ||
| Title | Alternatywne Noble trafiły do kobiet: badaczka AI, prawniczka, organizacje z Gruzji i Afryki | ||
| Short title | Alternatywne Noble przyznane. W tym roku trafiły do kobiet | ||
| Teaser |
Tegoroczne nagrody Right Livelihood trafiły do badaczki zajmującej się sztuczną inteligencją oraz kobiet walczących z represjami. Wyróżnienie to nazywane jest „alternatywnym Noblem”. Uznana na świecie badaczka zajmująca się sztuczną inteligencją (AI), prawniczka z Pakistanu oraz dwie organizacje praw człowieka kierowane przez kobiety otrzymały tegoroczne nagrody Right Livelihood, przyznawane za działania na rzecz większej sprawiedliwości i pokoju. Wyróżnienie to, ufundowane przez w 1980 roku przez szwedzko-niemieckiego filantropa Jakoba von Uexkulla, nazywane jest także „alternatywnym Noblem”. Jego celem jest docenienie osiągnięć w dziedzinie ochrony środowiska i rozwoju międzynarodowego, za które Nagrody Nobla nie przewidziano. Fundacja Right poinformowała, że tegoroczne laureatki, wybrane spośród 200 nominacji z 72 krajów, zostały uhonorowane za „opór wobec systemów, które spychają ludzi na margines, oraz wspólne dążenie do tego, by ludzie znów znaleźli się w centrum uwagi”. Amerykańska informatyczka Timnit Gebru, założycielka Distributed AI Research Institute, otrzymała nagrodę za badania nad problemami dla społeczeństwa i środowiska, jakie mogą wiązać sie z rozwojem sztucznej inteligencji. Jak podkreślił dyrektor fundacji Ole von Uexküll, Gebru jest „znaną krytyczką stosunków władzy stojących za rozwojem sztucznej inteligencji, którego właśnie jesteśmy świadkami”. Na długo przed innymi wskazywała ona na problemy związane z dużymi modelami językowymi, na przykład niszczenie środowiska, które powodują, oraz uprzedzenia, które powielają. W 2020 roku Gebru, która urodziła się w Etiopii w rodzinie pochodzącej z Erytrei, była jedną z autorek artykułu o ryzyku związanym z uprzedzeniami w tak zwanych dużych modelach językowych (LLM), współkierując jednocześnie zespołem ds. etycznej sztucznej inteligencji w koncernie Google. Według jury została zwolniona po tym, jak odmówiła wycofania artykułu lub usunięcia swojego nazwiska z publikacji. Młodzi prawnicy z GruzjiTegoroczną nagrodę otrzymało również Gruzińskie Stowarzyszenie Młodych Prawników (GYLA). Założona w 1994 roku organizację doceniono za wysiłki na rzecz „budowania i ochrony gruzińskiej demokracji oraz podtrzymywania siły obywatelskiej w obliczu represji ze strony autokratycznych władz”. Jak mówi przewodnicząca stowarzyszenia Tamar Oniani, organizacja wykorzystuje prawo, by chronić wolność, godność i prawo ludzi do zabierania głosu. Według jury prawnicy z GYLA udzielają bezpłatnej pomocy prawnej. W ciągu ostatnich 30 lat wsparli około 1,5 miliona spraw. Obecnie organizacja jest pod ogromną presją. Po wyborach w 2024 roku w Gruzji uchwalono „ustawę o przejrzystości wpływów zagranicznych” wzorowaną na rosyjskim modelu. Jednocześnie rząd coraz ostrzej reaguje na protesty społeczeństwa obywatelskiego. Z powodu nowej ustawy GYLA musiała zamknąć wszystkie swoje dziewięć biur regionalnych do 2026 roku. „Pracownicy GYLA byli zastraszani i nazywani zdrajcami, bo publicznie piętnowali łamanie praw człowieka” – twierdzi Fundacja Right Livelihood. Trzeba mieć odwagę, żeby zostać w kraju i kontynuować pracę mimo ogromnego ryzyka, dodano. W obronie mniejszości i kobiet z PakistanuKolejną laureatką została pakistańska prawniczka Jalila Haider z Pakistanu należąca do mniejszości etnicznej Hazara. Uhonorowano ją za zaangażowanie w walkę o prawa człowieka w Pakistanie. „Walczy z dyskryminacją i uciskiem, z którymi boryka się wiele mniejszości w tym kraju i których sama doświadczyła” – oświadczył von Uexküll. Do dziś jej kancelaria, założona w 2011 roku, przyjęła ponad siedem tysięcy spraw. Według Fundacji Right Livelihood często były to sprawy, „które inni uważali za zbyt niebezpieczne lub nieopłacalne”. Przyczyniła się między innymi do przywrócenia swobody poruszania się ponad 600 działaczom politycznym i obrońcom praw człowieka. Aby zaprotestować przeciwko celowym zabójstwom członków mniejszości Hazara, w 2018 roku Haider rozpoczęła siedmiodniowy strajk głodowy. Akcja ta „zmusiła szefa sił zbrojnych do bezpośrednich negocjacji z kobietami z plemienia Hazara”, co według Fundacji Right Livelihood doprowadziło do trwałego spadku liczby ataków na tę społeczność. Jako członkini-założycielka Women Democratic Front, współorganizowała pierwszy marsz kobiet w regionie Beludżystanu, a jej organizacja „We the Humans” pomaga setkom wdów po ofiarach zamachów terrorystycznych w osiągnięciu niezależności finansowej. Afrykańskie rolniczkiKolejna nagroda trafia do organizacji Rural Women's Assembly (Zgromadzenie Kobiet Wiejskich) – ruchu skupiającego ponad 178 tysięcy drobnych rolniczek z jedenastu krajów południowej Afryki. Jury nagrody Right Livelihood stwierdziło, że grupa ta stworzyła siłę broniącą „ziemi, nasion i autonomii cielesnej przed wywłaszczaniem przez korporacje i patriarchat”. Kobiety wspierają się nawzajem ponad granicami państw i wspólnym głosem angażują się na przykład w walkę z przemocą domową oraz na rzecz równego dostępu kobiet do ziemi. Sieć ta praktykuje „feministyczną agroekologię”. Zamiast wielkich koncernów rolniczych kobiety chcą same zachować kontrolę nad systemami żywnościowymi regionu. Jak podaje Fundacja Right Livelihood, w tym celu udokumentowały setki rodzimych odmian nasion i stworzyły punkty wymiany oraz sprzedaży nasion. „Celem jest system żywnościowy oparty na równości i sprawiedliwości na wszystkich poziomach” – wskazuje jury. DPA, ARD/ widz |
||
| Short teaser | Nagrody Right Livelihood trafiły do badaczki zajmującej się sztuczną inteligencją oraz kobiet walczących z represjami. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/alternatywne-noble-trafiły-do-kobiet-badaczka-ai-prawniczka-organizacje-z-gruzji-i-afryki/a-79485667?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79481278_401.jpg
|
||
| Image caption | Zakithi Sibandze aus Eswatini z organizacji afrykańskich rolniczek Rural Women's Assembly | ||
| Image source | Uhuru Productions/Right Livelihood Award Foundation/AP Photo/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79481278_401.jpg&title=Alternatywne%20Noble%20trafi%C5%82y%20do%20kobiet%3A%20badaczka%20AI%2C%20prawniczka%2C%20organizacje%20z%20Gruzji%20i%20Afryki | ||
| Item 33 | |||
| Id | 79485972 | ||
| Date | 2026-09-30 | ||
| Title | Rząd Niemiec przyjął reformę opieki. System ma miliardowe deficyty, a reforma ma zatrzymać wzrost składek | ||
| Short title | Niemcy zreformują system opieki. Bezdzietni zapłacą więcej | ||
| Teaser |
Rząd Niemiec przyjął reformę systemu opieki po ostrym sporze w koalicji. System ma w tym roku 4,4 mld euro deficytu, a bez dodatkowych środków już od października może mieć problemy z wypłacalnością. Niemiecki rząd przyjął w środę (30.09.2026) projekt reformy ubezpieczenia pielęgnacyjnego. Jej najpilniejszym celem jest ustabilizowanie finansów systemu i niedopuszczenie do kolejnej podwyżki składek dla pracowników. Sytuacja jest poważna: w tym roku spodziewany jest deficyt w wysokości 4,4 mld euro, a w przyszłym luka finansowa ma wynieść około 8 mld euro. Niemiecki system opieki jest pod coraz większą presją w związku ze starzeniem się społeczeństwa. Według związku ustawowych kas chorych i ubezpieczenia pielęgnacyjnego GKV bez dodatkowych środków systemowi już od października może grozić niewypłacalność. Po podwyżce w ubiegłym roku składka na ubezpieczenie pielęgnacyjne wynosi obecnie 3,6 proc. dochodów podlegających oskładkowaniu. Osoby bezdzietne płacą 4,2 proc. Reforma ma przede wszystkim zapobiec kolejnemu wzrostowi tych stawek. Jak jednak podało Ministerstwo Zdrowia, różnica w składce dla osób bezdzietnych ma wzrosnąć o 0,6 pkt procentowego obecnie - do 0,9 pkt. od przyszłego roku. Oszczędności także w świadczeniachPrzyjęty przez gabinet projekt ministra zdrowia Carstena Linnemanna został w dużej części przygotowany jeszcze przez jego poprzedniczkę Ninę Warken, obecnie szefową Urzędu Kanclerskiego. Zakłada oszczędności w kilku obszarach systemu. Jednym z nich są dopłaty dla mieszkańców domów opieki, które mają łagodzić coraz wyższe koszty ponoszone przez samych pensjonariuszy. Według wcześniejszych planów wzrost tych dopłat miałby zostać rozłożony w czasie, co pozwoliłoby zaoszczędzić część wydatków ubezpieczenia. Do proponowanych oszczędności należało także zaostrzenie zasad kwalifikowania do poszczególnych stopni opieki, czyli tzw. Pflegegrade. W planach przygotowanych przez Warken znalazły się ponadto ograniczenia dotyczące bezpłatnego współubezpieczenia małżonków. Z kręgów rządowych przekazano po posiedzeniu gabinetu, że przyjęto „pakiet stabilizacyjny dla opieki”. Nie ujawniono jednak od razu szczegółów kompromisu, który pozwolił CDU/CSU i SPD zakończyć trwający do ostatniej chwili spór. SPD: nie tylko cięciaSocjaldemokraci ostro krytykowali projekt Linnemanna. Ich zdaniem nie rozwiązywał on strukturalnych problemów systemu i był przede wszystkim pakietem oszczędności. SPD domagała się „sprawiedliwszego rozłożenia odpowiedzialności finansowej”. Jednym z głównych punktów sporu był udział prywatnie ubezpieczonych w finansowaniu opieki. SPD chciała, aby również oni w większym stopniu uczestniczyli w kosztach albo aby przynajmniej powstał mechanizm finansowego wyrównania między prywatnym a społecznym ubezpieczeniem pielęgnacyjnym. Socjaldemokraci domagali się również ograniczenia rosnących kosztów, które mieszkańcy domów opieki i ich rodziny muszą pokrywać z własnej kieszeni. SPD chciała wprowadzenia górnego limitu tego udziału, tzw. Pflegedeckel. Minister finansów Lars Klingbeil jeszcze we wtorek (29.09.2026) w Moguncji podkreślał, że reforma nie może być „czystym pakietem oszczędnościowym”. – Potrzebujemy także zmian strukturalnych – mówił. SPD do ostatniej chwili żądała zmian w projekcie, m.in. właśnie w kwestii udziału prywatnego ubezpieczenia oraz ograniczenia własnych kosztów mieszkańców domów opieki. Frakcja socjaldemokratów groziła, że jeśli projekt nie zostanie poprawiony, nie poprze ustawy później w Bundestagu. Jak pisze agencja dpa, SPD – także w reakcji na bardzo słabe dla partii koalicyjnych wyniki ostatnich wyborów landowych – chciała wysłać wyborcom „sygnał sprawiedliwości”. Spór o ponad 5 miliardów euroKonflikt dotyczył również pieniędzy wydanych podczas pandemii. Linnemann wezwał Klingbeila do umożliwienia zwrotu ubezpieczeniu pielęgnacyjnemu ponad 5 mld euro pomocy wykorzystanej w czasie pandemii koronawirusa. Minister finansów znajduje się jednak pod presją związaną z koniecznością zbilansowania budżetu federalnego i domagał się oszczędności od wszystkich resortów. Negocjacje w koalicji trwały do środowego poranka. Jeszcze do początku posiedzenia gabinetu nie było jasne, czy CDU/CSU oraz SPD osiągnęły porozumienie wystarczające do zajęcia się projektem przez rząd. Ze względu na brak decydującego przełomu nie wykluczano nawet przełożenia decyzji gabinetu na późniejszy termin. Ostatecznie do porozumienia doszło. Nie wiadomo jednak na razie, jakie konkretnie ustępstwa umożliwiły jego zawarcie. Linnemann pojawił się na posiedzeniu gabinetu z niewielkim opóźnieniem. To dopiero pierwszy etapPrzyjęty teraz pakiet ma przede wszystkim ustabilizować finanse ubezpieczenia pielęgnacyjnego. Nie kończy jednak prac nad zmianą całego systemu. W przyszłym tygodniu rząd ma przyjąć decyzję o powołaniu komisji, która zajmie się strukturalną reformą ubezpieczenia pielęgnacyjnego. Ma ona przygotować także modele wyrównania finansowego między ustawowym a prywatnym systemem ubezpieczenia. Dopiero ten etap ma odpowiedzieć na zasadnicze pytanie, jak w dłuższej perspektywie finansować niemiecką opiekę, której obecny system już teraz generuje wielomiliardowe niedobory. (DPA, AFP, KNA/jak) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Rząd Niemiec przyjął systemu reformę opieki. Ma ustabilizować system, któremu już od października grozi brak pieniędzy. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/rząd-niemiec-przyjął-reformę-opieki-system-ma-miliardowe-deficyty-a-reforma-ma-zatrzymać-wzrost-składek/a-79485972?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/75299987_401.jpg
|
||
| Image caption | System opieki ma miliardowe deficyty, a reforma ma zatrzymać wzrost składek | ||
| Image source | Frank Hoermann/SvenSimon/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2019/bpol190617_003_donata11_01f_sd.mp4&image=https://static.dw.com/image/75299987_401.jpg&title=Rz%C4%85d%20Niemiec%20przyj%C4%85%C5%82%20reform%C4%99%20opieki.%20System%20ma%20miliardowe%20deficyty%2C%20a%20reforma%20ma%20zatrzyma%C4%87%20wzrost%20sk%C5%82adek | ||
| Item 34 | |||
| Id | 79485591 | ||
| Date | 2026-09-30 | ||
| Title | Niemiecka prasa: Polska szykuje się na zagrożenie. Błyskawiczne zestrzeliwanie, ewakuacja przez przesmyk suwalski | ||
| Short title | Niemiecka prasa: Polska szykuje się na zagrożenie | ||
| Teaser |
Polska zaostrza przepisy o zestrzeliwaniu podejrzanych obiektów latających, a z Litwą opracowuje plany ewakuacji – donoszą niemieckie media. Niemieckie media odnotowują zaostrzenie przez Polskę przepisów o zestrzeliwaniu podejrzanych obiektów latających i opracowywanie z Litwą planów ewakuacji na wypadek zagrożenia. Polska jest pierwszym krajem NATO, który zezwala na zestrzeliwanie podejrzanych obiektów latających także bez kontaktu wzrokowego – pisze niemiecki portal T-online. „Środek ten jest bezpośrednią odpowiedzią na zagrożenie ze strony Rosji” – czytamy. Dotychczas piloci musieli najpierw wzrokowo zidentyfikować cel, zanim mogli otworzyć ogień. W przyszłości wystarczy „pozytywna identyfikacja”, czyli rozpoznanie celu bez kontaktu wzrokowego. Kombinacja danych radarowych, kierunku lotu, prędkości oraz reakcji na sygnały systemu identyfikacji „swój-obcy” będzie mogła stanowić podstawę do wydania zgody na zestrzelenie – wyjaśnia portal. Nowość w NATOPrzypomina, że granica Polski z rosyjską eksklawą Królewiec jest już zabezpieczona przeszkodami przeciwpancernymi, teraz zaostrzone zostaną zasady obowiązujące w przestrzeni powietrznej. To reakcja na doświadczenia z wojny w Ukrainie oraz rosnącą liczbę dronów i pocisków manewrujących, które pozostawiają bardzo mało czasu na reakcję. „Rozszerzenie uprawnień jest uznawane za nowość w ramach NATO i dotychczas było stosowane jedynie w czasie wojny lub stanu wojennego” – czytamy. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk zapewnia, że nowe przepisy zostały opracowane tak, aby uniknąć pomyłek, takich jak błędne uznanie samolotu cywilnego za wojskowy. „Mimo to obserwatorzy ostrzegają przed możliwymi zagrożeniami: nietypowa trasa lotu lub brak odpowiedzi transpondera nie będą same w sobie wystarczające do uznania statku powietrznego za wrogi” – zaznacza T-online. Pięta achillesowa NATODziennik „Frankfurter Rundschau” pisze z kolei, że Polska i Litwa przygotowują ewakuację przez przesmyk suwalski w obawie przed Rosją. Gazeta nawiązuje do trwających do 2 października manewrów na Litwie i ćwiczeń przy graniczy polsko-litewskiej. Plany ewakuacyjne na wypadek rosyjskiego ataku obejmują procedury, rozwiązania logistyczne oraz infrastrukturę, w tym trasy ewakuacyjne przez przesmyk suwalski – czytamy. Dzięki nowym działaniom państwa NATO chcą przygotować się na ewentualną eskalację sytuacji na wschodniej flance i zapewnić bezpieczeństwo ludności cywilnej. „Frankfurter Rundschau” przypomina, że przesmyk suwalski jest określany mianem „pięty achillesowej” NATO i gdyby rosyjskie wojska ruszyły z Białorusi przez przesmyk w kierunku Królewca, mogłyby odciąć Estonię, Łotwę i Litwę od sojuszników w Europie Środkowej i Zachodniej. Jak informuje rząd w Wilnie, zainteresowane państwa pracują nad dwustronnym porozumieniem, które ma określić wspólne standardy działań na wypadek sytuacji nadzwyczajnych. Rozważane jest także przywrócenie kontroli granicznych w przypadku zagrożenia, aby zapewnić sprawną mobilizację i „zapobiec opuszczaniu kraju przez osoby pełniące określone kluczowe funkcje” – donosi frankfurcki dziennik. Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Polska zaostrza przepisy o zestrzeliwaniu obiektów latających, a z Litwą opracowuje plany ewakuacji – pisze prasa. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-polska-szykuje-się-na-zagrożenie-błyskawiczne-zestrzeliwanie-ewakuacja-przez-przesmyk-suwalski/a-79485591?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77528630_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemieckie media: Polska szykuje się na zagrożenie. Nowe zasady zestrzeliwania i plany ewakuacji z Litwą | ||
| Image source | Wojtek Radwanski/AFP | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77528630_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%3A%20Polska%20szykuje%20si%C4%99%20na%20zagro%C5%BCenie.%20B%C5%82yskawiczne%20zestrzeliwanie%2C%20ewakuacja%20przez%20przesmyk%20suwalski | ||
| Item 35 | |||
| Id | 79482005 | ||
| Date | 2026-09-30 | ||
| Title | Policyjna obława w Niemczech i kilku krajach. Na celowniku gang Hells Angels i siatka prania pieniędzy | ||
| Short title | Wielka obława policji. Na celowniku gang Hells Angels | ||
| Teaser |
Czternaście nakazów aresztowania i konfiskata 50 mln euro – to pierwszy bilans policyjnej akcji wymierzonej w sieć prania brudnych pieniędzy, powiązaną z gangiem motocyklowym Hells Angels. To „największe od lat uderzenie w przestępczość zorganizowaną” – powiedział minister spraw wewnętrznych niemieckiego landu Nadrenia Północna-Westfalia Herbert Reul, informując o przeprowadzonej dziś (30 września) policyjnej obławie na sieć prania brudnych pieniędzy w Niemczech i kilku innych krajach europejskich. Według mediów sieć powiązana ma być z gangiem motocyklowym Hells Angels. W akcji uczestniczyło ponad 1000 funkcjonariuszy policji, w tym jednostek specjalnych. Przeszukano obiekty w Nadrenii Północnej-Westfalii na zachodzie Niemiec, kilku innych krajach związkowych, a także w Belgii, Holandii i Bułgarii. Akcja wymierzona była w 71 podejrzanych. Wydano 14 nakazów aresztowania i zabezpieczono około 50 mln euro, jak poinformowała prokuratura w Duisburgu. „Dotrzeć do pieniędzy”Wśród podejrzanych są „wysokiej rangi członkowie grupy motocyklowej”. Zarzuca się im „w szczególności utworzenie zorganizowanej grupy przestępczej, rozbój i wymuszenia na skalę przemysłową, oszustwa w ramach zorganizowanej grupy oraz pranie brudnych pieniędzy na skalę przemysłową” – podano w komunikacie. Chodzi także o przestępstwa związane z bronią, uszkodzenie ciała i uchylanie się od płacenia podatków. Jak powiedział minister Reul agencji DPA, „przestępczość zorganizowana to nie tylko faceci w kombinezonach na ulicy” . Za tym kryje się sieć firm i nieruchomości, „która sprawia, że brudne pieniądze wyglądają na czyste. Właśnie ten system rozbijamy” – oświadczył. Jak mówił, kto chce uderzyć w przestępczość zorganizowaną, musi dotrzeć do pieniędzy. – Bo pieniądze są ich motorem napędowym i ich piętą achillesową. Gdy państwo odzyskuje łup, boli to bardziej niż jakakolwiek rewizja domowa – dodał Reul. Według niego środowa akcja to „wynik wieloletniej, sumiennej pracy policji”. Według gazety „Bild” śledztwo trwa już od ponad czterech lat. Punktem wyjścia miała być spektakularna bójka i strzelanina w jednej z dzielnic Duisburga w maju 2022 roku z udziałem ponad 100 osób. Doszło wówczas do starcia między członkami gangu motocyklowego a członkami dużej rodziny turecko-libańskiej. (DPA, AFP/ widz) |
||
| Short teaser | Czternaście aresztowań i konfiskata 50 mln euro – to pierwszy bilans obławy na sieć prania pieniędzy wokół Hells Angels. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/policyjna-obława-w-niemczech-i-kilku-krajach-na-celowniku-gang-hells-angels-i-siatka-prania-pieniędzy/a-79482005?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/76959311_401.jpg
|
||
| Image caption | Czternaście osób aresztowano w trakcie obławy na sieć prania pieniędzy, powiązaną z Hells Angels | ||
| Image source | Christoph Reichwein/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/76959311_401.jpg&title=Policyjna%20ob%C5%82awa%20w%20Niemczech%20i%20kilku%20krajach.%20Na%20celowniku%20gang%20Hells%20Angels%20i%20siatka%20prania%20pieni%C4%99dzy | ||
| Item 36 | |||
| Id | 79480324 | ||
| Date | 2026-09-30 | ||
| Title | Prasa o zachowaniu posłów: chcą dotrzeć do odbiorców | ||
| Short title | Posłowie AfD i Lewicy zakłócają sesje parlamentu. „Na pokaz” | ||
| Teaser |
Głośne zachowanie posłów AfD i partii Lewica w Bundestagu oraz przerywanie przemówień innym to coraz częstsze incydenty w niemieckim parlamencie. Prasa komentuje. Julia Klöckner, przewodnicząca Bundestagu, ostro skrytykowała zachowanie posłów AfD i partii Lewica podczas debat plenarnych. „Sytuacja bardzo się zaostrza” – powiedziała w podcaście Funke Medien „Moja najtrudniejsza decyzja”. Jak przyznała szefowa Bundestagu partia AfD ma najwięcej upomnień dotyczących porządku, ale Lewica nie pozostaje w tyle. Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” („SZ”) tak pisze o sprawie: „Przewodnicząca Bundestagu narzeka, że niektóre przemówienia w sali plenarnej są jak inscenizowane pod TikToka. Ale co w tym złego, że politycy chcą dotrzeć do odbiorców?” – pyta komentator Ronen Steinke. Zdaniem publicysty sala plenarna niemieckiego Bundestagu nie jest najważniejszym miejscem w parlamencie, podobnie jak wygłaszanie przemówień nie jest najważniejszą czynnością posłów. „Zadaniem Bundestagu jest stanowienie prawa; odbywa się to głównie w komisjach. Przemówienia wygłaszane w sali plenarnej teoretycznie służą do uzasadniania własnych poglądów, a może nawet do wpływania na opozycyjne frakcje. W praktyce jednak niewielu daje się przekonać. W rzeczywistości robi się to na pokaz. To znaczy, dla ludzi z zewnątrz. Dla opinii publicznej” – komentuje „SZ”. Według gazety nie jest bez znaczenia to, że posłowie zastanawiają się, jak powinni przemawiać, by faktycznie dotrzeć do ludzi. Jak zauważa „SZ”, nie tylko od czasu upowszechnienia mediów społecznościowych posłowie „w najlepszym razie” cytowani są w 30-sekundowym klipie. Dlatego zależy im, żeby byli widziani przez osoby spoza plenum – uzasadnia gazeta. Przekroczenie granicyInaczej sprawę widzi prasa regionalna. Zdaniem dziennika „Ludwigsburger Kreiszeitung” przewodnicząca Bundestagu Julia Klöckner ma rację. „Każdy, kto zakłóca obrady parlamentu do tego stopnia, że inni nie mogą być wysłuchani, przekracza granicę między debatą polityczną a utrudnianiem pracy parlamentu. To, że polityczka CDU (czyli Klöckner – red.) rozważa teraz również wykluczenie całej frakcji parlamentarnej w przypadku systematycznych zakłóceń, jest stwierdzeniem surowym, ale zrozumiałym” – czytamy. W podobnym tonie komentuje „Straubinger Tageblatt”: „Debata demokratyczna opiera się na umiejętności słuchania drugiej strony, tolerowania jej argumentów i opinii, nawet gdy są trudne, oraz angażowania się w nią. Utrata tej umiejętności zatruwa spójność społeczną” – czytamy. Zdaniem gazety Bundestag musi dawać dobry przykład. „Jeśli posłowie nieustannie zachowują się niewłaściwie, a ich frakcja nie przywraca ich do porządku, a nawet popiera takie zachowanie, nie może być tabu wyrzucenie tej frakcji za drzwi. I odebranie w ten sposób sceny tym, którzy zakłócają porządek” - komentuje dziennik. |
||
| Short teaser | Głośne zachowanie posłów AfD i partii Lewica w Bundestagu innym to coraz częstsze incydenty w niemieckim parlamencie. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/prasa-o-zachowaniu-posłów-chcą-dotrzeć-do-odbiorców/a-79480324?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79197747_401.jpg
|
||
| Image caption | Sala plenarna Bundestagu | ||
| Image source | Annegret Hilse/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79197747_401.jpg&title=Prasa%20o%20zachowaniu%20pos%C5%82%C3%B3w%3A%20chc%C4%85%20dotrze%C4%87%20do%20odbiorc%C3%B3w | ||
| Item 37 | |||
| Id | 79479582 | ||
| Date | 2026-09-30 | ||
| Title | Węgry: Rozrachunek z korupcyjnym systemem Orbana | ||
| Short title | Węgry: Rozrachunek z korupcyjnym systemem Orbana | ||
| Teaser |
Peter Magyar obiecał oczyścić skorumpowany system Orbana. Doszło już do licznych aresztowań. Wielu Węgrów chce szybkiego rozliczenia – jednak praworządność działa powoli. To jedna z najważniejszych obietnic wyborczych i rządowych nowych przywódców Węgier: zbadanie przypadków korupcji w systemie Viktora Orbana, odzyskanie zdefraudowanych aktywów i pociągnięcie winnych do odpowiedzialności. Jak dosadnie ujął to premier Peter Magyar: „likwidacja mafijnego państwa Orbana”. Magyar ogłosił już „program drogi do więzienia” w trakcie kampanii wyborczej. Jako szef rządu ogłosił „Operację Czyściec” pod koniec czerwca 2026 roku. Biorąc pod uwagę tę wojowniczą retorykę, jak dotąd niewiele się wydarzyło. Nie doszło do zakrojonych na szeroką skalę czystek w aparacie państwowym. Wstrzymano jedynie część państwowych środków finansowych kierowanych do przedsiębiorców powiązanych z Orbanem. Policja i prokuratura wezwały na przesłuchanie kilka raczej mało znanych osób, a jeszcze mniej osób zostało aresztowanych. Ponadto większość rządowa powołała urząd ds. odzyskiwania mienia. Nie rozpoczął on jednak jeszcze swojej działalności. Na początku tego tygodnia Węgrzy byli świadkami pierwszego znaczącego wydarzenia w rozliczeniu z systemem Orbana. Dwóch prominentnych parlamentarzystów i byłych ministrów zostało aresztowanych pod zarzutem korupcji. Częściowo kuriozalne wydarzenia związane z aresztowaniami w węgierskim parlamencie były transmitowane na żywo w mediach społecznościowych. Teraz pojawia się pytanie, w jakim stopniu „Operacja Czyściec” będzie kontynuowana jako wielka akcja i czy wymiar sprawiedliwości będzie niezależnie i zgodnie z zasadami praworządności badał przypadki korupcji. Nielegalne finansowanie partii, przekupstwoCo się stało? W poniedziałek frakcja parlamentarna partii Magyara Tisza, większością dwóch trzecich głosów, uchyliła immunitet dwóm posłom z opozycyjnego obozu Orbana: Balazsowi Hanko, byłemu ministrowi kultury i innowacji oraz posłowi partii Fidesz, oraz Miklósowi Sesztakowi, byłemu ministrowi rozwoju, a obecnie posłowi niewielkiej Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP), która od 2010 roku była odłamem Fideszu. Obaj są objęci śledztwem korupcyjnym. Balasz Hanko nie należał do tych w systemie Orbana, którzy wzbogacili się na wielką skalę. Jest jednak przykładem praktyki systematycznego wykorzystywania środków publicznych do finansowania własnej partii, klienteli, kampanii wyborczych i działań propagandowych. W szczególności, jako minister, Hanko miał nielegalnie przeznaczyć równowartość około 50 milionów euro z Narodowego Funduszu Kultury (NKA), który nadzorował, w latach 2025-2026, m.in. na cele kampanii wyborczej. Przypadek Miklosa Sesztaka, jednego z najbogatszych członków węgierskiego parlamentu, jest inny. Od ponad dekady trafia on na pierwsze strony gazet z powodu skandali korupcyjnych na tle osobistym – skandali typowych również dla systemu Orbana. Jako minister, Sesztak wraz ze wspólnikiem miał przyjąć łapówki o wartości około 30 milionów euro w latach 2015–2018. Łapówki te były związane z kontraktami dotyczącymi węgierskiej państwowej spółki autobusowej Volánbusz oraz sektorem budowlanym. Żona i dzieci zabarykadowane w parlamencieW poniedziałek po uchyleniu immunitetu Sesztak udał się bezpośrednio do prokuratury, gdzie został aresztowany. Balazs Hanko natomiast pojawił się w parlamencie w poniedziałek rano z żoną i czwórką nastoletnich dzieci i po uchyleniu immunitetu oświadczył, że oczekuje na decyzję władz. W efekcie wyglądało to tak, jakby zabarykadował się w środku. Dopiero wieczorem, gdy przewodnicząca parlamentu Agnes Forsthoffer wysłała Hance pisemne żądanie opuszczenia parlamentu, a Hanko otrzymał wezwanie do prokuratury, opuścił parlament w towarzystwie rodziny i członków klubu parlamentarnego Fidesz, protestując przeciwko „tyranii” Węgier. Całe wydarzenie było transmitowane na żywo na profilu Viktora Orbana na Facebooku. Gdy na ulicy Hanko żegnał się z rodziną, doszło do nieporozumienia. Kierowca jego SUV-a odjechał, sądząc, że polityk już siedzi w samochodzie. Hanko pobiegł za pojazdem, po czym transmisja na żywo na profilu Orbana została przerwana. Późnym wieczorem węgierskie media poinformowały, że Hanko został tymczasowo aresztowany. Uchylono również immunitet szefa rząduJuż wczesnym popołudniem premier Peter Magyar wygłosił w parlamencie ostre przemówienie, w którym odniósł się do obu spraw. Wcześniej uchylono również jego własny immunitet – w związku ze zdarzeniem, które w aktach sprawy zakwalifikowano jako kradzież. W czerwcu 2024 roku Magyar odebrał telefon mężczyźnie, który bez pozwolenia nagrywał go w klubie nocnym, a następnie wrzucił urządzenie do Dunaju (później je odnaleziono). Magyar sam wyraźnie wnioskował o uchylenie mu immunitetu w tej sprawie. To zręczny ruch PR-owy, mający pokazać, że wobec wszystkich stosowane są te same standardy. Jest to jednak również posunięcie ryzykowne – w przypadku skazania Magyar mógłby stracić mandat poselski. W swoim wystąpieniu w parlamencie przedstawił klubom parlamentarnym Fideszu i KDNP wymowne porównanie: - Ile setek tysięcy telefonów trzeba by wrzucić do Dunaju, aby choćby zbliżyć się do wartości tysięcy miliardów skradzionych przez mafię Fideszu i KDNP?”. Spór o prokuratora generalnegoPoza takimi obrazowymi porównaniami Magyar wypowiadał się również bardzo ostro na temat węgierskiego wymiaru sprawiedliwości. Chwalił szeregowych pracowników sądów i prokuratury, natomiast kierownictwo Prokuratury Generalnej oskarżył o to, że jako „kolaboranci systemu Orbana” wielokrotnie tuszowało przypadki korupcji. W tle tych wydarzeń toczy się spór o nominację nowego prokuratora generalnego. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> Frakcja partii Tisza odrzuciła kandydaturę Zoltána Szathmáry'ego, wysuniętą przez przewodniczącego Sądu Najwyższego Andrása Bakę, ponieważ brat kandydata jest funkcjonariuszem Urzędu Ochrony Konstytucji i w związku z tym występuje w charakterze podejrzanego w toczącym się postępowaniu politycznym – tzw. sprawie „złotego konwoju”. Przypomnijmy, że w marcu 2026 roku Viktor Orbán nakazał zatrzymanie legalnego ukraińskiego transportu gotówki. Osoby towarzyszące transportowi aresztowano w sposób przypominający sceny z filmu, a pieniądze i sztabki złota skonfiskowano. Orbán i inni politycy Fideszu sugerowali wówczas pośrednio, że partia Tisza Pétera Magyara jest finansowana z Ukrainy. Obecnie przeciwko niektórym uczestnikom tej akcji toczy się dochodzenie w sprawie nadużycia władzy. Sam Orbán nie jest jeszcze objęty postępowaniem, choć może się to zmienić. Węgrzy oczekują szybkiego rozliczeniaChoć Magyar formalnie podkreśla niezależność wymiaru sprawiedliwości, w bieżących debatach niekiedy sprawia wrażenie, jakby uprzedzał decyzje sądów lub zbytnio w nie ingerował. Z drugiej strony, większość Węgrów wiąże z rozliczeniem władzy ogromne nadzieje – wielu chciałoby usłyszeć „brzęk kajdanek”, co jest częstym motywem w debacie publicznej. Z najnowszego sondażu wynika, że znaczna większość Węgrów uważa dawny porządek wprowadzony przez Orbana za systemowo skorumpowany i określają oni państwo z tamtego okresu mianem „państwa mafijnego”. Podsumowując, Magyar i jego rząd stają przed dylematem: muszą lawirować między zasadami praworządności a oczekiwaniami społecznymi. W tej sytuacji nawet wielu dawnych krytyków Orbana opowiada się obecnie za tym, by do rozliczenia systemu byłego premiera Węgier podejść w sposób prawidłowy i zgodny z procedurami. Na przykład znany prawnik György Magyar, który za rządów Orbana prowadził wiele spraw dotyczących praw człowieka i praworządności, w programie portalu Hirklikk apelował o „rozwagę, cierpliwość, spokój, dyscyplinę i profesjonalizm”. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW |
||
| Short teaser | Peter Magyar obiecał oczyścić skorumpowany system Orbana. Doszło do aresztowań, ale wielu Węgrów chce szybszych działań. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/węgry-rozrachunek-z-korupcyjnym-systemem-orbana/a-79479582?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79458735_401.jpg
|
||
| Image caption | Premier Węgier Peter Magyar wielokrotnie zapowiadał szybkie rozliczenie z systemem Orbana | ||
| Image source | Zsolt Szigetvary/MTI/AP Photo/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2023/bpol230912_001_wegrywmp4_01r_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79458735_401.jpg&title=W%C4%99gry%3A%20Rozrachunek%20z%20korupcyjnym%20systemem%20Orbana | ||
| Item 38 | |||
| Id | 79478170 | ||
| Date | 2026-09-29 | ||
| Title | Berlin. Liderka Lewicy była członkinią radykalnej grupy | ||
| Short title | Berlin. Liderka Lewicy była członkinią radykalnej grupy | ||
| Teaser |
Kandydatka na burmistrzynię Berlina Elif Eralp z partii Lewica była do niedawna członkinią radykalnej lewicowej organizacji „Czerwona Pomoc”. Zajmuje się ona „wspieraniem radykalnie lewicowych przestępców” – pisze „FAZ”. O sprawie pisze we wtorek, 29.09.2026, dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”). Według informacji gazety Elif Eralp z partii Lewica, zwyciężczyni wyborów w Berlinie, do ubiegłego roku była członkinią organizacji „Rote Hilfe” (Czerwona Pomoc). Urząd Ochrony Konstytucji, czyli niemiecki kontrwywiad, klasyfikuje ją jako „największą i jedną z najważniejszych grup niemieckiego ekstremizmu lewicowego”. Pomoc lewicowym sprawcomJak podaje „FAZ”, powołując się na aktualny raport Urzędu Ochrony Konstytucji, „główną działalnością” organizacji „Rote Hilfe” jest „wspieranie radykalnie lewicowych sprawców”. Organizacja zapewnia „ramy dla legitymizacji popełniania przestępstw i aktów przemocy” – wynika z raportu. Gazeta opisuje, że skazani przestępcy o poglądach skrajnie lewicowych mogą ubiegać się od „Czerwonej Pomocy” o zwrot grzywien i kar pieniężnych. „Płatności organizacji mają na celu zachęcenie przestępców do niewspółpracowania z policją i sądami: regulamin „Czerwonej Pomocy” stanowi, że organizacja może odrzucić wniosek o wsparcie, jeśli wnioskodawca złoży oświadczenie lub przeprosi w postępowaniu karnym” – czytamy w „FAZ”. Kontrwywiad: wsparcie przemocyDziennik pisze także, że według niemieckiego kontrwywiadu dobór i uzasadnienie przypadków udzielonego wsparcia wskazują, iż organizacja „Rote Hilfe” „nie tylko popiera stosowanie przemocy jako środka sporu politycznego, ale także ją wspiera”. Z odpowiedzi uzyskanej przez „FAZ” z berlińskiego biura Lewicy wynika, że Eralp wstąpiła do organizacji jeszcze jako studentka prawa, ponieważ „chciała wspierać udzielanie pomocy prawnej osobom angażującym się w sprawy lewicowe i społeczne, nawet jeśli same nie dysponowały niezbędnymi środkami finansowymi”. Według partii Eralp była przez kolejne lata „biernym członkiem”. Wkrótce rozmowy koalicyjneW ubiegłym roku Elif Eralp wystąpiła natomiast z organizacji „z powodu częściowo odmiennych poglądów politycznych”. W październiku 2025 r. została czołową kandydatką partii Lewica w wyborach do berlińskiej Izby Deputowanych, które odbyły się 20 września br. Jej partia zdecydowanie zwyciężyła w wyborach, zdobywając blisko 26 proc. głosów. Eralp zamierza teraz utworzyć rząd w Berlinie z partią Zielonych i SPD. Rozmowy w sprawie możliwej koalicji mają rozpocząć się 1 października. W swoim programie partia Lewica postuluje likwidację berlińskiego kontrwywiadu, a także redukcję środków na policję. (FAZ/stef) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Kandydatka na burmistrzynię Berlina Elif Eralp z partii Lewica była do niedawna członkinią radykalnej organizacji. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/berlin-liderka-lewicy-była-członkinią-radykalnej-grupy/a-79478170?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79355956_401.jpg
|
||
| Image caption | Elif Eralp, kandydatka na stanowisko burmistrza Berlina | ||
| Image source | Britta Pedersen/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79355956_401.jpg&title=Berlin.%20Liderka%20Lewicy%20by%C5%82a%20cz%C5%82onkini%C4%85%20radykalnej%20grupy | ||
| Item 39 | |||
| Id | 79478060 | ||
| Date | 2026-09-29 | ||
| Title | Te wirusy i bakterie odpowiadają za 2,3 mln przypadków raka | ||
| Short title | Te wirusy i bakterie odpowiadają za 2,3 mln przypadków raka | ||
| Teaser |
Co ósmy przypadek raka jest wywoływany przez infekcje, którym można zapobiec. Pięć patogenów szczególnie groźnych. Około 2,3 mln nowych zachorowań na raka na świecie, czyli co ósmy przypadek, jest wywoływanych przez infekcje, którym często można zapobiec – wynika z badania opublikowanego we wtorek (29.09.2026) w czasopiśmie naukowym „Lancet Oncology”. Analizę przeprowadziła Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC), działająca przy Światowej Organizacji Zdrowia. Naukowcy oszacowali odsetek nowych przypadków nowotworów w 2024 roku, które można przypisać dwunastu czynnikom zakaźnym, w tym wirusom, bakteriom i pasożytom. Tak bakteria pojawia się najczęściejJak ustalili badacze, bakteria Helicobacter pylori odpowiada za około 760 tys. zachorowań, co stanowi największy udział w grupie nowotworów związanych z infekcjami. Wirus brodawczaka ludzkiego (HPV) były przyczyną około 750 tys. przypadków raka. Badanie wykazało również, że wirus zapalenia wątroby typu B odpowiadał za około 360 tys. przypadków nowotworów, wirus Epsteina-Barr za około 260 tys., a wirus zapalenia wątroby typu C – za około 160 tys. zachorowań. Jak podkreśla IARC, te pięć patogenów jest odpowiedzialnych za niemal wszystkie nowotwory pochodzenia infekcyjnego. „Obraz nowotworów związanych z infekcjami wciąż się zmienia wraz z postępem wiedzy naukowej” – powiedział, cytowany w komunikacie IARC, dr Gary Clifford, jeden z autorów badania. Dostarcza ono m.in. nowych informacji na temat roli szeroko rozpowszechnionego wirusa Epsteina-Barr, należącego do rodziny herpeswirusów, w rozwoju różnych nowotworów, takich jak rak jamy nosowo-gardłowej, nosogardła, chłoniaki czy niektóre rodzaje raka żołądka. Różnice geograficzneAnaliza wykazała także znaczne różnice geograficzne. Aż 42 proc. nowotworów wywoływanych infekcjami przypada na Azję Wschodnią. Są to głównie nowotwory związane z bakterią Helicobacter pylori oraz wirusem zapalenia wątroby typu B. Silnie dotknięte są także kraje Afryki Subsaharyjskiej, na które przypada 28,5 proc. nowotworów związanych z infekcjami. W regionie tym szczególnie często występują nowotwory wywoływane przez wirusa brodawczaka ludzkiego oraz herpeswirusy odpowiedzialne za rozwój mięsaka Kaposiego. Ponad trzy czwarte wszystkich nowotworów wywołanych infekcjami dotyczyło w 2024 roku krajów o niskich i średnich dochodach, gdzie dostęp do profilaktyki i leczenia jest nierównomierny. Według IARC istnieje kilka naukowo potwierdzonych strategii pozwalających zapobiec większości nowotworów wywołanych przez infekcje. Należą do nich m.in. szczepienia, badania profilaktyczne odpowiednie leczenie oraz dostęp do prezerwatyw. W wielu regionach świata wdrażanie tych działań utrudniają jednak bariery finansowe, polityczne lub związane z funkcjonowaniem systemów ochrony zdrowia. (AFP/dom) Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Co ósmy przypadek raka jest wywoływany przez infekcje, którym można zapobiec. Pięć patogenów szczególnie groźnych. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/te-wirusy-i-bakterie-odpowiadają-za-2-3-mln-przypadków-raka/a-79478060?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/17343843_401.jpg
|
||
| Image caption | Bakteria Helicobacter pylori | ||
| Image source | picture-alliance/dpa | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/17343843_401.jpg&title=Te%20wirusy%20i%20bakterie%20odpowiadaj%C4%85%20za%202%2C3%20mln%20przypadk%C3%B3w%20raka | ||
| Item 40 | |||
| Id | 79476706 | ||
| Date | 2026-09-29 | ||
| Title | Saksonia-Anhalt. Polityk AfD zamierza zostać premierem | ||
| Short title | Saksonia-Anhalt. Polityk AfD zamierza zostać premierem | ||
| Teaser |
To, co Ulrich Siegmund wykluczał w kampanii wyborczej, ma teraz stać się rzeczywistością – polityk AfD chce zostać premierem Saksonii-Anhaltu nawet bez większości w parlamencie. Polityk Alternatywy dla Niemiec (AfD) Ulrich Siegmund zapowiedział, że podczas grudniowej sesji parlamentu Saksonii-Anhaltu podda się głosowaniu na stanowisko premiera. – Nadal prowadzimy konstruktywne rozmowy z innym klubem parlamentarnym oraz z poszczególnymi posłami z innych klubów – powiedział Siegmund. – Dlatego chciałbym tu i teraz ogłosić, że – według stanu na chwilę obecną – wystartuję jako kandydat na premiera Saksonii-Anhaltu podczas grudniowej sesji parlamentu tego kraju związkowego. Jednak mniejszościowy rząd?W wyborach, które miały miejsce w Saksonii-Anhalcie 6 września br., AfD – z Siegmundem jako głównym kandydatem – uzyskała 43,8 proc. głosów, stając się najsilniejszą siłą polityczną. Wyprzedziła ona CDU, która zdobyła 17,2 proc. Obecnie skrajnie prawicowa AfD prowadzi rozmowy z populistyczno-lewicową partią BSW w sprawie utworzenia rządu. BSW wyklucza jednak zawiązanie koalicji. Rozmowy dotyczą kwestii merytorycznych, które miałby realizować rząd mniejszościowy pod kierownictwem AfD. Jak dotąd nie osiągnięto żadnych konkretnych ustaleń. Przed wyborami do parlamentu krajowego Siegmund wielokrotnie wykluczał możliwość rządzenia bez posiadania własnej większości bezwzględnej. Polityk AfD podkreślał, że zgodzi się na wybór na premiera tylko wtedy, gdy jego partia będzie mogła rządzić samodzielnie. „Stabilne rozwiązanie”Dotąd Siegmund nie wypowiedział się na temat dokładnej konstrukcji przyszłego gabinetu. Zaznaczył jednak, że jego celem zawsze było powołanie stabilnego rządu. – Nie przystępowałbym do wyborów na premiera, gdybym nie miał pewności co do stabilności (takiego rozwiązania) – stwierdził. Jak dodał, jeśli wszystko potoczy się zgodnie z obecnymi planami, nie będzie to klasyczny rząd mniejszościowy, lecz rozwiązanie zapewniające stabilność. Siegmund zastrzegł, że na razie nie może zdradzić żadnych szczegółów. Mowa o formule wykraczającej poza ramy rządu mniejszościowego, która jest obecnie przedmiotem wstępnych rozmów – dodał. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> Kwestia objęcia urzędu przez Siegmunda pozostaje otwarta. AfD dysponuje w parlamencie 39 mandatami. CDU, Lewica, Zieloni i socjaldemokratyczna SPD łącznie również mają 39 miejsc, a BSW reprezentuje pięcioro posłów. Do uzyskania większości w parlamencie potrzeba 42 głosów. BSW zapowiedziało jednak, że wstrzyma się od głosu podczas wyboru premiera. W Saksonii-Anhalcie w trzeciej turze głosowania wystarczy uzyskanie większości oddanych głosów; głosy wstrzymujące się nie są wliczane do wyniku. Możliwość powołania bezpartyjnego premieraRównolegle do rozmów AfD i BSW, we wtorek (29.09.2026) w Magdeburgu odbyło się również pierwsze spotkanie przedstawicieli SPD, Zielonych, Lewicy i BSW. Rozmawiano m.in. o możliwości powołania bezpartyjnego premiera. Partie te zamierzają kontynuować rozmowy po posiedzeniu inauguracyjnym parlamentu krajowego, zaplanowanym na 6 października. Cztery wspomniane frakcje nie dysponują większością w parlamencie w Magdeburgu; taką większość mogłyby uzyskać jedynie we współpracy z CDU. Chadecy odrzucili jednak wcześniej zaproszenie ze strony SPD, deklarując, że pozostaną w opozycji. (DPA, stef) |
||
| Short teaser | Ulrich Siegmund z AfD zapowiedział, że podda się głosowaniu na stanowisko premiera Saksonii-Anhaltu. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/saksonia-anhalt-polityk-afd-zamierza-zostać-premierem/a-79476706?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79475280_401.jpg
|
||
| Image caption | Ulrich Siegmund zapowiedział, że będzie ubiegał się o stanowisko premiera, mimo że jego partia AfD nie zdobyła absolutnej większości w parlamencie Saksonii-Anhaltu | ||
| Image source | Philip Dulian/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79475280_401.jpg&title=Saksonia-Anhalt.%20Polityk%20AfD%20zamierza%20zosta%C4%87%20premierem | ||
| Item 41 | |||
| Id | 79473472 | ||
| Date | 2026-09-29 | ||
| Title | Budżet UE. Niemcy i inne oszczędne państwa nasilają presję | ||
| Short title | Budżet UE. Niemcy i inne oszczędne państwa nasilają presję | ||
| Teaser |
Niemcy i inne oszczędne państwa nasilają presję na irlandzką prezydencję. Chcą obniżenia budżetu UE. Po drugiej stronie Polska. Na początku decydującej fazy negocjacji nad kolejnym budżetem Unii Europejskiej Niemcy oraz pięć innych państw członkowskich zaapelowały do irlandzkiej prezydencji w Radzie UE do przedstawienia „realistycznego projektu”. Zaproponowane przez Komisję Europejską nominalne zwiększenie budżetu o około 60 proc. jest – ich zdaniem – „po prostu nierealne, zarówno z gospodarczego, jak i politycznego punktu widzenia”. Dziury w budżetach krajowychAutorzy listu zwracają uwagę, że w wielu krajach UE już teraz istnieją poważne obawy związane z wysokim poziomem zadłużenia budżetów krajowych. „Zwiększanie zatrudnienia w instytucjach UE w czasie, gdy we własnych administracjach redukujemy liczbę etatów, również nie przystaje do obecnych realiów” – napisali w liście do premiera Irlandii Micheala Martina szefowie rządów Danii, Niemiec, Holandii, Austrii, Finlandii i Szwecji. W najbliższych dniach projekt budżetu musi zostać „zmniejszony o kilkaset miliardów euro w porównaniu z propozycją Komisji Europejskiej” – nalegają. „Niemal każde państwo członkowskie UE podejmuje bolesne wysiłki na rzecz konsolidacji finansów publicznych. Bez solidnych finansów publicznych nie będzie europejskiej suwerenności” – napisali szefowie rządów. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz i pozostali sygnatariusze podkreślili, że ich kraje pokrywają niemal 40 proc. wszystkich składek wpłacanych przez państwa członkowskie UE. W liście zaznaczono, że wobec trudnej sytuacji budżetowej niemal wszystkich krajów Unii irlandzka propozycja kolejnych wieloletnich ram finansowych musi zakładać „całkowity wolumen wydatków, który będzie możliwy do udźwignięcia przez państwa ponoszące główny ciężar finansowania”. Autorzy pisma podkreślili, że już sam wzrost budżetu UE w porównaniu z obecnym budżetem stanowi „znaczące zobowiązanie”. Sześć „oszczędnych” krajówKomisja Europejska przedstawiła latem ubiegłego roku propozycję wieloletnich ram finansowych na lata 2028-2034 o wartości blisko 2 bln euro. Później Cypr, sprawując prezydencję w Radzie UE, zaproponował zmodyfikowaną wersję, która była nieco niższa od propozycji Komisji, ale wciąż wyraźnie przewyższała obecny budżet. Irlandia, która przejęła rotacyjną prezydencję w Radzie UE w lipcu br., ma do spotkania ministrów ds. europejskich za dwa tygodnie przedstawić nową propozycję budżetu. Najpóźniej podczas grudniowego szczytu państwa członkowskie powinny osiągnąć porozumienie w sprawie budżetu. Niemcy są największym płatnikiem netto do budżetu UE. Niemiecki rząd wielokrotnie opowiadał się za „przystępnym cenowo i zmodernizowanym” budżetem. Państwom określanym w Brukseli mianem „oszczędnych” przeciwstawia się grupa krajów domagających się większego budżetu i utrzymania dotychczasowej struktury wydatków. Do najbardziej znaczących przedstawicieli tego obozu należą Włochy, Hiszpania i Polska. (AFP, RTR/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Niemcy i inne oszczędne państwa nasilają presję na irlandzką prezydencję. Chcą obniżenia budżetu UE. Ale nie Polska. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/budżet-ue-niemcy-i-inne-oszczędne-państwa-nasilają-presję/a-79473472?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/75184421_401.jpg
|
||
| Image source | Michael Bihlmayer/CHROMORANGE/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/75184421_401.jpg&title=Bud%C5%BCet%20UE.%20Niemcy%20i%20inne%20oszcz%C4%99dne%20pa%C5%84stwa%20nasilaj%C4%85%20presj%C4%99 | ||
| Item 42 | |||
| Id | 79471189 | ||
| Date | 2026-09-29 | ||
| Title | Filmy z kobietami na diabelskim kole zdobywają miliony odsłon. Kto na nich zarabia i dlaczego prawo nie wystarcza? | ||
| Short title | Media: biznes na nagraniach kobiet z Oktoberfestu | ||
| Teaser |
Filmy z kobietami na diabelskim kole z Oktoberfestu zdobywają miliony odsłon. Kto na tym zarabia? Tysiące filmów z popularnej atrakcji „Teufelsrad”, czyli „Diabelskie koło”, na monachijskim Oktoberfeście trafiają do internetu z tytułami w rodzaju „Sexy Drunk Girls” czy „Hot Ride at Oktoberfest”. Jak pokazuje śledztwo Bayerischer Rundfunk (BR) opisane przez „Tagesschau”, za częścią nagrań stoją osoby z Bawarii oraz profesjonaliści od YouTube’a z Ukrainy, którzy wykorzystują takie materiały do budowania zasięgów i zarabiania w internecie. Setki milionów odsłon„Diabelskie koło” to obracająca się platforma, na której uczestnicy próbują utrzymać się jak najdłużej. W przypadku kobiet w dirndlach podczas upadków i zsuwania się z platformy często widoczna jest bielizna. To właśnie takie momenty są następnie eksponowane w filmach i miniaturach. BR dotarł do kobiety widocznej w jednym z wiralowych nagrań, które osiągnęło ponad 74 mln wyświetleń. Widać na nim jej nagie nogi i bieliznę. Pod filmem pojawiły się liczne poniżające komentarze. „W pewnym momencie byłam po prostu zrozpaczona” – mówi kobieta. Jak opowiada, mężczyźni rozpoznawali ją później i zaczepiali z powodu filmu. Według ustaleń BR za tym nagraniem prawdopodobnie stoi mężczyzna z Bawarii, którego można powiązać z ponad tuzinem kont na różnych platformach. Najpopularniejsze, dziś już usunięte filmy z „Teufelsrad” na tych kontach zebrały łącznie kilkaset milionów odsłon. Po pytaniach BR część nagrań została skasowana. Inny twórca z Bawarii zapowiedział z kolei, że nie będzie już publikował takich materiałów. Nagrania na sprzedażŚledztwo prowadzi również do kanałów kobiety z Górnej Bawarii. Jak opisuje „Tagesschau”, w jej filmach kamera wielokrotnie kierowana jest między nogi kobiet zsuwających się z obracającej platformy. Kobieta pisała w 2024 roku na platformie X: „Byłam codziennie na Oktoberfeście i zrobiłam ponad 600 filmów w 18 dni”. Na swojej stronie internetowej oferowała również materiał na sprzedaż. Za kilkaset euro można było kupić ponad 500 niepublikowanych wcześniej nagrań. Po pytaniach BR także w tym przypadku część filmów zniknęła, a dwa konta prawdopodobnie prowadzone przez kobietę zostały całkowicie usunięte. Jak wynika z ustaleń BR, podobne materiały są wykorzystywane także do systematycznego zwiększania zasięgów kanałów. Grupa specjalistów od YouTube’a z Ukrainy stworzyła społeczność liczącą tysiące osób. Powiązane z nią konta promowały filmy z „Teufelsrad” miniaturami, do których doklejano obrazy zaczerpnięte z pornografii. W jednej z ukraińskich grup na Telegramie oferowano również nagrania na sprzedaż. Minuta filmu pokazującego wyłącznie kobiety miała kosztować sześć euro. Jeśli pojawiali się na nim także mężczyźni, cena spadała do 1,50 euro. Prawo często nie wystarczaGoogle, Meta i TikTok poinformowały BR, że po otrzymaniu pytań usunęły część filmów i kont. Operatorzy „Teufelsrad” zapewniają natomiast, że od 2024 roku starają się przeciwdziałać tzw. upskirtingowi. Na terenie atrakcji pojawiły się ostrzeżenia, a w przypadku podejrzeń wzywana jest policja. Problem polega na tym, że obowiązujący od 2021 roku paragraf 184k niemieckiego kodeksu karnego nie obejmuje wszystkich przypadków. Intymne nagrania wykonywane pod spódnicą lub w dekolcie mogą być karane nawet dwoma latami więzienia. Jak zaznacza jednak „Tagesschau”, przepis często nie znajduje zastosowania, jeśli kamera obejmuje całe „Teufelsrad”, intymna część ciała nie jest głównym motywem nagrania albo kobieta ma na sobie krótkie spodnie. Oktoberfest jest ponadto wydarzeniem publicznym, gdzie filmowanie innych osób w pewnych sytuacjach jest dozwolone. Josephine Ballon z organizacji HateAid mówi BR o „znacznej utracie kontroli” i poważnym obciążeniu psychicznym dla osób, których takie materiały dotyczą. Jej zdaniem ofiary seksualizującej przemocy z wykorzystaniem wizerunku często mają również poczucie, że organy ścigania nie traktują ich spraw wystarczająco poważnie. Deepfake’i także w luce prawnejBR natrafił również na seksualizujące obrazy kobiet z „Teufelsrad” wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Jedna z kobiet opowiada, że celowo zawsze wchodziła na atrakcję w spodniach. Mimo to przygotowane przy użyciu AI obrazy przedstawiają ją topless i bez bielizny. Jak podkreśla „Tagesschau”, takie seksualizujące deepfake’i nie są obecnie w Niemczech wprost objęte odpowiedzialnością karną. Posłanka Zielonych Lena Gumnior mówi o „luce w karalności” zarówno w odniesieniu do deepfake’ów, jak i części klasycznych nagrań. „To szczególnie dotkliwe dla osób poszkodowanych, gdy idą na policję, a ta w razie wątpliwości musi powiedzieć: nic nie możemy zrobić, bo to zachowanie nie jest karalne” – zaznacza. Rząd planuje zmianę przepisów. Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało BR, że karalne mają być w przyszłości także voyeurystyczne nagrania ubranych części intymnych oraz seksualizujące deepfake’i. Projekt ustawy jest obecnie uzgadniany w rządzie i ma trafić pod obrady gabinetu. Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | Seksualizujące filmy z kobietami z Oktoberfestu generują miliony odsłon, a prawo często nie chroni ofiar. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/filmy-z-kobietami-na-diabelskim-kole-zdobywają-miliony-odsłon-kto-na-nich-zarabia-i-dlaczego-prawo-nie-wystarcza/a-79471189?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79470720_401.jpg
|
||
| Image caption | Tysiące filmów z „Teufelsrad” na monachijskim Oktoberfeście trafiają do internetu z seksistowskimi tytułami | ||
| Image source | Stephan Rumpf/SZ Photo/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2023/bpol231206_001_deepfejk_01r_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79470720_401.jpg&title=Filmy%20z%20kobietami%20na%20diabelskim%20kole%20zdobywaj%C4%85%20miliony%20ods%C5%82on.%20Kto%20na%20nich%20zarabia%20i%20dlaczego%20prawo%20nie%20wystarcza%3F | ||
| Item 43 | |||
| Id | 79472638 | ||
| Date | 2026-09-29 | ||
| Title | Niemcy postawili rekordowy wiatrak. Przy granicy z Polską | ||
| Short title | Niemcy postawili rekordowy wiatrak. Przy granicy z Polską | ||
| Teaser |
Na Łużycach niedaleko granicy z Polską stanęła rekordowa turbina wiatrowa. Wyższa w Niemczech jest tylko berlińska wieża telewizyjna. W Schipkau w Brandenburgii, około 60 km od granicy z Polską, stanęła rekordowa turbina wiatrowa. Wraz z łopatami wirnika konstrukcja osiąga wysokość 365 metrów. Jak poinformowała firma Gicon, wirnik znajduje się na wysokości 300 metrów, co czyni brandenburską turbinę najwyższą elektrownią wiatrową na świecie oraz drugim najwyższym obiektem budowlanym w Niemczech – po berlińskiej wieży telewizyjnej, która mierzy 368 metrów. Rekord potwierdza także Niemieckie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej. Światowy rekordPrace zostały w ostatnich dniach wstrzymane przez silne porywy wiatru, a ogłoszenie światowego rekordu przełożono ze względów bezpieczeństwa. Ostatnim etapem niezbędnym do osiągnięcia docelowej wysokości było wysunięcie wewnętrznej części wieży za pomocą mechanizmu teleskopowego. Końcowe prace przy wieży potrwają jeszcze kilka dni. Oficjalne uruchomienie planowane jest na listopad – informuje Gicon. Dotychczas najwyższa seryjnie produkowana turbina wiatrowa na świecie znajdowała się w bawarskiej miejscowości Winnberg. Turbina sięga 285 metrów. Prąd dla 7,5 tys. gospodarstwGigantyczna turbina wykorzystuje silniejsze i bardziej stabilne warunki wietrzne występujące na większych wysokościach. Dzięki temu przy tej samej średnicy wirnika może produkować około dwa razy więcej energii niż konwencjonalna turbina wiatrowa – podaje Gicon. Planowana moc znamionowa instalacji wynosi 3,8 MW. Wieża ma w przyszłości dostarczać energię elektryczną dla nawet 7,5 tys. gospodarstw domowych. Kolos ma zaletyGrupa Gicon z siedzibą w Dreźnie buduje kolosa w Schipkau na zlecenie utworzonej w 2019 roku Federalnej Agencji ds. Innowacji Przełomowych. Menedżer ds. innowacji w Agencji Martin Chaumet wskazuje na kilka korzyści z projektu: – Mamy możliwość znacznie bardziej równomiernego rozmieszczenia energii wiatrowej na terenie kraju – powiedział Chaumet. Dodatkowym efektem może być ograniczenie konieczności rozbudowy sieci w niektórych regionach, „co w rezultacie może sprawić, że energia elektryczna będzie tańsza dla wszystkich”. (DPA, AFP/dom) Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | Na Łużycach przy granicy z Polską stanęła rekordowa turbina wiatrowa. Wyższa w Niemczech jest tylko berlińska wieża. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-postawili-rekordowy-wiatrak-przy-granicy-z-polską/a-79472638?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79466827_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemcy mają najwyższy wiatrak świata. Gigant stanął blisko granicy z Polską | ||
| Image source | Frank Hammerschmidt/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79466827_401.jpg&title=Niemcy%20postawili%20rekordowy%20wiatrak.%20Przy%20granicy%20z%20Polsk%C4%85 | ||
| Item 44 | |||
| Id | 79470122 | ||
| Date | 2026-09-29 | ||
| Title | NDR: Polska planuje wydobycie ropy koło Wolina. Po niemieckiej stronie Uznamu rosną obawy o środowisko i turystykę | ||
| Short title | NDR: Polska planuje wydobycie ropy koło Wolina | ||
| Teaser |
Portal NDR opisuje polskie plany wydobycia ropy u wybrzeży Wolina. Projekt ma ograniczyć import surowca, ale po niemieckiej stronie Uznamu budzi obawy o środowisko, turystykę i obszary Natura 2000. Polska przygotowuje transgraniczną ocenę oddziaływania na środowisko dla planowanego wydobycia ropy ze złoża „Wolin East” na Bałtyku. Jak opisuje NDR, projekt po polskiej stronie jest postrzegany jako szansa na zwiększenie własnego wydobycia surowca, natomiast na niemieckim Uznamie wywołuje sprzeciw organizacji ekologicznych i obawy o przyszłość turystyki. Złoże „Wolin East” leży na Bałtyku, po polskiej stronie, ale bardzo blisko Świnoujścia i niemieckiej części wyspy Uznam. Dlatego ewentualne skutki wydobycia mogą dotyczyć także niemieckich kurortów i wspólnego ekosystemu Zatoki Pomorskiej. Duże złoże i sztuczna wyspaWedług dokumentacji cytowanej przez NDR złoże położone około sześciu kilometrów od wybrzeża zawiera około 22 mln ton ropy. Na Bałtyku miałaby powstać sztuczna wyspa wiertnicza zajmująca około dziesięciu hektarów, wraz z portem i falochronem. Projekt przewiduje również budowę toru podejściowego o szerokości 200 metrów i głębokości 12 metrów. Instalacja miałaby umożliwić wykonanie do 30 odwiertów i wydobycie maksymalnie 8100 ton ropy dziennie. NDR podkreśla, że w Polsce odkrycie budzi duże nadzieje. Główny geolog kraju Krzysztof Galos szacuje, że złoże mogłoby przez kilka lat pokrywać około 4–5 proc. rocznego zapotrzebowania Polski na ropę. Kanadyjska firma Central European Petroleum określa je jako największe odkrycie ropy w Polsce od II wojny światowej. Niemiecka strona ostrzega przed ryzykiemInaczej projekt oceniany jest po niemieckiej stronie Uznamu. Jak pisze NDR, ministerstwo środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego analizuje możliwe skutki wydobycia i przygotowuje stanowisko landu. Organizacja BUND domaga się szczegółowego zbadania wpływu inwestycji na morświny, foki, ptaki morskie i dno Bałtyku. Jej przedstawicielka Corinna Cwielag zwraca uwagę również na ryzyko związane z ingerencją w warstwy geologiczne. „Trzeba zbadać, co się stanie, gy przewiercimy warstwy geologiczne, bo podczas tych odwiertów naruszane będą także warstwy wodonośne” – mówi cytowana przez NDR. Corinna Cwielag zaznacza, że część z tych zasobów może w przyszłości mieć znaczenie również dla zaopatrzenia Uznamu w wodę. BUND domaga się całkowitego zakazu nowych projektów wydobycia ropy i gazu na Bałtyku. Petycja w tej sprawie, podpisana przez blisko 90 tys. osób, ma zostać przekazana Komisji Europejskiej. Obawy o turystykę i obszary chronioneNDR zwraca uwagę, że planowana instalacja znajdzie się w pobliżu europejskich obszarów ochrony przyrody. Według inicjatywy „Lebensraum Vorpommern” część projektu sięga obszaru Natura 2000, istotnego m.in. dla ptaków wędrownych, fok szarych i morświnów. Zastrzeżenia ma także gmina Heringsdorf. Jej przedstawiciele ostrzegają, że ewentualna awaria mogłaby zagrozić zarówno środowisku, jak i turystyce, od której w dużej mierze zależy gospodarka niemieckiej części wyspy. NDR cytuje prawnika reprezentującego gminę, według którego w scenariuszu awarii z instalacji mogłoby wyciekać nawet do 3300 litrów ropy dziennie do czasu usunięcia uszkodzenia. Polska uruchomiła procedurę środowiskowąBudowa platformy wymaga jeszcze zgody. Ze względu na położenie projektu blisko granicy w procedurze muszą uczestniczyć również niemieckie gminy na Uznamie, kraj związkowy Meklemburgia-Pomorze Przednie oraz organizacje ekologiczne. Jak informuje NDR, obecnie trwa ustalanie zakresu przyszłej transgranicznej oceny oddziaływania na środowisko. W procedurze uczestniczy także Heringsdorf. Jeżeli Polska wyda zgodę na inwestycję, budowa mogłaby rozpocząć się najwcześniej w 2028 roku. Tymczasem po niemieckiej stronie trwają przygotowania do spotkań informacyjnych dla mieszkańców zainteresowanych skutkami planowanego wydobycia. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | NDR: polskie plany wydobycia ropy koło Wolina budzą w Niemczech obawy o środowisko, turystykę i obszary Natura 2000. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/ndr-polska-planuje-wydobycie-ropy-koło-wolina-po-niemieckiej-stronie-uznamu-rosną-obawy-o-środowisko-i-turystykę/a-79470122?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79219109_401.jpg
|
||
| Image caption | Polskie plany wydobycia ropy u wybrzeży Wolina budzą po niemieckiej stronie Uznamu obawy o środowisko, turystykę i obszary Natura 2000 | ||
| Image source | Gunter Kirsch/Visually/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2024/bpol240208_ezb479nor-ltr-wide_2_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79219109_401.jpg&title=NDR%3A%20Polska%20planuje%20wydobycie%20ropy%20ko%C5%82o%20Wolina.%20Po%20niemieckiej%20stronie%20Uznamu%20rosn%C4%85%20obawy%20o%20%C5%9Brodowisko%20i%20turystyk%C4%99 | ||
| Item 45 | |||
| Id | 79469045 | ||
| Date | 2026-09-29 | ||
| Title | FAZ: heska TransMIT chce zbudować europejską sieć innowacji. Oxford jest zainteresowany, rozmowy planowane są także z uczelniami w Polsce | ||
| Short title | FAZ: Hesja szuka partnerów technologicznych w Polsce | ||
| Teaser |
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze o planach heskiej spółki TransMIT, która chce stworzyć europejską sieć transferu technologii i rozmawiać także z uczelniami w Polsce. Oxford już wyraził zainteresowanie projektem. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” opisuje plany heskiej spółki TransMIT, która po 30 latach łączenia nauki z gospodarką chce rozszerzyć działalność na Europę. Wśród krajów, w których szuka potencjalnych partnerów, jest także Polska. Pierwsze rozmowy odbyły się już z Uniwersytetem Oksfordzkim, a kontakty planowane są również z polskimi uczelniami oraz partnerami we Francji. Od badań do firmTransMIT powstała w 1996 roku z inicjatywy trzech regionalnych uczelni, instytucji finansowych oraz Izby Przemysłowo-Handlowej Gießen-Friedberg. Jak pisze FAZ, u podstaw jej powstania leżało przekonanie, że niemieccy naukowcy są zbyt daleko od gospodarki, a wyniki badań zbyt rzadko przekładają się na konkretne zastosowania. Dziś w ramach TransMIT działa 185 centrów, w których naukowcy oferują wiedzę i technologie przedsiębiorstwom oraz instytucjom publicznym. Zakres obejmuje m.in. gospodarkę odpadami, architekturę, badania materiałowe, komunikację IP, komputery kwantowe czy ochronę przed hałasem. FAZ zaznacza, że przez centra TransMIT przeszło w ciągu trzech dekad około 1700 naukowców. Jednym z celów było zatrzymanie młodych badaczy i ich projektów w regionie między Friedbergiem, Marburgiem, Gießen i Wetzlar. „Bez nas z pewnością nie wszyscy zostaliby w regionie” – mówi gazecie dyrektor zarządzający Peter Stumpf. Z centrów TransMIT wyrosło dotychczas 12 samodzielnych spółek. Organizacja zajmuje się również komercjalizacją patentów uczelni. Ich zakres – jak wylicza FAZ – sięga od nowych kandydatów na leki, przez materiały, po silniki elektryczne. „Hesja chce więcej start-upów, możemy wnieść w to duży wkład” – podkreśla Stumpf i określa TransMIT mianem „preinkubatora”. Polska w planowanej sieci europejskiejPo 30 latach działalności TransMIT chce rozszerzyć swój model poza Niemcy. „Chcemy w przyszłości stać się europejscy” – mówi Stumpf. Jak zauważa FAZ, Unia Europejska wspiera tworzenie międzynarodowych sieci innowacji. TransMIT chce wykorzystać ten kierunek do budowy kontaktów z uczelniami i instytucjami w innych krajach. Polska jest jednym z miejsc, w których Stumpf zamierza szukać partnerów. FAZ podkreśla jednak, że rozmowy z polskimi uczelniami są dopiero planowane – nie ma jeszcze konkretnego partnerstwa ani podpisanych porozumień. Bardziej zaawansowany jest kontakt z Uniwersytetem Oksfordzkim, który posiada własną spółkę zajmującą się innowacjami. „Uważają ten pomysł za dobry” – mówi dyrektor TransMIT. Potencjalnych partnerów Stumpf widzi również we Francji, gdzie w ostatnich latach powstało wiele organizacji wspierających transfer technologii z uczelni do gospodarki. Możliwe nowe centrum w MarburguRównolegle TransMIT może rozszerzyć działalność w samej Hesji. Jak pisze FAZ, pracownicy zamykanej stopniowo firmy CSL Innovation w Marburgu zwrócili się do spółki z pytaniem, czy nie przejęłaby budynku i nie stworzyła tam centrum start-upowego. Decyzji jeszcze nie ma, ale według Stumpfa inicjatywa spotkała się z przychylną reakcją Uniwersytetu Filipa w Marburgu oraz władz miasta. Jednocześnie przyszła struktura samej TransMIT jest obecnie analizowana. Uniwersytety w Marburgu i Gießen podkreślają znaczenie spółki dla rozwoju transferu wiedzy, ale sprawdzają, jak najlepiej włączyć ją w przyszły regionalny system innowacji. FAZ zauważa, że TransMIT była jedną z pierwszych tego typu organizacji w Niemczech. Po 30 latach jej ambicją nie jest już tylko transfer technologii w Hesji, lecz budowa sieci łączącej uczelnie i innowacyjne firmy w kilku krajach Europy – w tym, jeśli planowane rozmowy przyniosą efekt, także w Polsce. Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | FAZ: heska TransMIT chce stworzyć europejską sieć innowacji i planuje rozmowy także z uczelniami w Polsce. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/faz-heska-transmit-chce-zbudować-europejską-sieć-innowacji-oxford-jest-zainteresowany-rozmowy-planowane-są-także-z-uczelniami-w-polsce/a-79469045?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79267226_401.jpg
|
||
| Image caption | Heska spółka TransMIT, łącząca naukę z gospodarką, chce współpracować z Polską | ||
| Image source | Matthias Bein/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79267226_401.jpg&title=FAZ%3A%20heska%20TransMIT%20chce%20zbudowa%C4%87%20europejsk%C4%85%20sie%C4%87%20innowacji.%20Oxford%20jest%20zainteresowany%2C%20rozmowy%20planowane%20s%C4%85%20tak%C5%BCe%20z%20uczelniami%20w%20Polsce | ||
| Item 46 | |||
| Id | 79465289 | ||
| Date | 2026-09-29 | ||
| Title | Cena oleju napędowego wciąż rośnie. Jakie są skutki dla Europy? | ||
| Short title | Cena oleju napędowego wciąż rośnie. Co to oznacza dla Europy | ||
| Teaser |
Transport ciężarowy, rolnictwo, przemysł – bez oleju napędowego nic nie ruszy. Ceny rosną już od dłuższego czasu. Ewentualny zakaz eksportu z USA mógłby jeszcze bardziej pogorszyć sytuację w Europie. Konsekwencje rosnących cen odczuwają nawet ci, którzy sami nigdy nie tankują oleju napędowego. Benzyna to przede wszystkim paliwo dla kierowców. Natomiast olej napędowy napędza gospodarkę, zasila ciężarówki, maszyny rolnicze, pojazdy budowlane i zakłady przemysłowe. Dlatego niedobór oleju napędowego często uderza w gospodarkę mocniej niż rosnące ceny benzyny. Koszty transportu rosną. Maszyny są coraz droższe w eksploatacji. Firmy przerzucają te koszty na konsumentów. Skutek: wyższa inflacja, większy wzrost kosztów życia. Ale co stoi za wzrostem cen na całym świecie? Trump obwinia UkrainęUSA i Chiny należą do największych producentów oleju napędowego na świecie. Chiny w dużej mierze korzystają z własnego oleju napędowego. Największym eksporterem są Stany Zjednoczone. Także tam rośnie cena oleju napędowego. Według amerykańskiej agencji EIA (Agencja Informacji o Energii) średnia tygodniowa wynosi obecnie 6,52 dolara (5,73 euro) za galon (3,8 litra). Rok temu było to 3,74 dolara, dwa lata temu 3,53 dolara. Prezydent USA Donald Trump obwinia za to Ukrainę. Niedawno zażądał, aby zaprzestała ataków na rosyjskie rafinerie, „ponieważ to powoduje niedobór oleju napędowego”. Obok USA to właśnie Rosja jest jednym z największych dostawców oleju napędowego na świecie. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) od 2022 roku rosyjskie rafinerie zostały zaatakowane 15 razy. Wynik: produkcja oleju napędowego w Rosji jest o około 30 procent niższa od poziomu z 2025 roku. Moskwa odpowiedziała ograniczeniami eksportowymi, aby zabezpieczyć własne dostawy. USA próbowały wypełnić tę lukę, jednak bez powodzenia. 22 września Trump zapowiedział, że rozważy również wprowadzenie własnego zakazu eksportu. Podłoże tej decyzji jest polityczne: przed listopadowymi wyborami do Kongresu Stany Zjednoczone chcą obniżyć ceny na rynku krajowym. Ceny energii już dawno stały się tematem kampanii wyborczej. Potężne organizacje lobbingowe z sektora energetycznego ostro sprzeciwiają się tym planom. Wielu ekspertów ostrzega, że zakaz eksportu nie przyniósłby szybkich efektów. Co gorsza, mógłby skłonić amerykańskie rafinerie do ograniczenia produkcji, co w rezultacie mogłoby doprowadzić do dalszego wzrostu cen. Europa jest szczególnie narażonaDla Europy skutki amerykańskiego zakazu eksportu byłyby dramatyczne. – Obowiązujące od dziesięcioleci ulgi podatkowe sprawiły, że europejska flota pojazdów jest znacznie bardziej uzależniona od oleju napędowego niż na przykład flota w USA – mówi Georg Zachmann, ekspert ds. energii w brukselskim think tanku Bruegel. - Dlatego Unia Europejska dysponuje nadwyżką benzyny, którą eksportuje. W przypadku oleju napędowego sytuacja jest odwrotna: UE musi go importować – wyjaśnia Zachmann. Potwierdzają to dane: w UE ponad 38 procent wszystkich samochodów osobowych to pojazdy z silnikiem Diesla. Transport drogowy – w tym przewóz towarów – odpowiada za 77 procent całkowitego zużycia oleju napędowego i olejów opałowych. Wynika to z analizy przeprowadzonej przez brukselską organizację Transport & Environment. Milionowe straty każdego dniaTak silne uzależnienie od oleju napędowego „czyni kierowców i przedsiębiorstwa szczególnie podatnymi na szoki cenowe” – pisze autorka badania Juliette Egal. Liczby mówią same za siebie: w porównaniu z okresem sprzed 28 lutego 2026 roku – kiedy to Izrael i USA rozpoczęły wojnę z Iranem – kierowcy w UE płacą dziś średnio o 30 euro więcejza zatankowanie 50 litrów paliwa. Eksploatacja przeciętnej ciężarówki w Niemczech jest droższa o 236 euro tygodniowo. Łącznie wzrost ten kosztuje gospodarkę UE 270 milionów euro dziennie. Z tej kwoty aż 203 miliony euro przypadają na olej napędowy. Od początku wojny dodatkowe koszty związane z olejem napędowym wykorzystywanym w transporcie drogowym osiągnęły sumę 40 miliardów euro. Dlaczego cena oleju napędowego rośnie szybciej niż cena ropy?W krótkiej perspektywie kluczowy jest jeden czynnik – twierdzi Skip York, ekspert ds. energetyki z Rice University w Houston w stanie Teksas: rosyjskie moce przerobowe w zakresie rafinacji ropy naftowej. – Każda kolejna fala ukraińskich ataków znajduje odzwierciedlenie w cenie oleju napędowego w ciągu zaledwie kilku dni – uważa York. Inaczej sytuacja wygląda w cieśninie Ormuz, „gdzie dostawy są wprawdzie ograniczone, ale od miesięcy utrzymują się na względnie stabilnym poziomie”. Wydobycie ropy naftowej, będącej podstawą produkcji benzyny i oleju napędowego, nie stanowi obecnie największego problemu. – Wąskie gardło uległo przesunięciu – wyjaśnia York. – W marcu i kwietniu brakowało ropy naftowej. Od sierpnia brakuje mocy rafineryjnych. Powód: zarówno ukraińskie ataki dronów na Rosję, jak i konflikt wokół cieśniny Ormuz niszczą moce rafineryjne szybciej, niż można je zastąpić. Jednak w perspektywie długoterminowej cieśnina Ormuz pozostaje „większym ryzykiem strukturalnym” dla cen oleju napędowego – twierdzi York. Również Zachmann z brukselskiego think tanku Bruegel potwierdza: na całym świecie moce rafineryjne „znacznie spadły – a problem ten dotyka w szczególności olej napędowy”. Zima może pogorszyć sytuacjęDługa wojna na Bliskim Wschodzie lub w Rosji pogorszyłaby sytuację Europy i innych użytkowników diesla. Zakaz eksportu z USA może jeszcze bardziej pogłębić problem. Jeśli USA rzeczywiście wstrzymają eksport, będzie to szok, ostrzega Zachmann. Ceny oleju napędowego będą nadal rosły. Nie jest jasne, czy UE zareaguje wówczas środkami zaradczymi. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >> Do tej pory transatlantycki handel paliwami wyglądał następująco: USA sprzedają olej napędowy do Europy, a Europejczycy benzynę do USA. Gdyby Europejczycy zareagowali na amerykański zakaz eksportu oleju napędowego, eksportując mniej benzyny do USA, wzrosłyby ceny benzyny w Stanach Zjednoczonych, a w Europie ceny oleju napędowego. Obie strony by przegrały. Poza tym zbliża się zima. Rafinerie muszą wówczas dostarczać jednocześnie olej opałowy i olej napędowy. To jeszcze bardziej pogłębia niedobory. Kolejny czynnik: od 2019 roku w Europie i Stanach Zjednoczonych zamknięto wiele rafinerii. To sprawiło, że rynek oleju napędowego stał się bardziej wrażliwy – twierdzi York z Uniwersytetu Rice'a w Houston w Teksasie. Zmniejszyły się rezerwy produkcyjne, które wcześniej były w stanie amortyzować wstrząsy. – Rynek nie ma już prawie żadnych rezerw – podsumowuje York. – Każdy utracony litr ma dziś znacznie bardziej bezpośredni wpływ na dostawy niż kiedyś. |
||
| Short teaser | Transport ciężarowy, rolnictwo, przemysł – bez oleju napędowego nic nie ruszy. Ceny rosną już od dłuższego czasu. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/cena-oleju-napędowego-wciąż-rośnie-jakie-są-skutki-dla-europy/a-79465289?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79264448_401.jpg
|
||
| Image caption | Ceny paliw rosną od dłuższego czasu. Ma to fatalny wpływ na gospodarkę | ||
| Image source | Marc John/Bonn.digital/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79264448_401.jpg&title=Cena%20oleju%20nap%C4%99dowego%20wci%C4%85%C5%BC%20ro%C5%9Bnie.%20Jakie%20s%C4%85%20skutki%20dla%20Europy%3F | ||
| Item 47 | |||
| Id | 79469048 | ||
| Date | 2026-09-29 | ||
| Title | Pentagon chwali Niemcy za zwiększenie wydatków obronnych | ||
| Short title | Pentagon chwali Niemcy. Chodzi o obronność | ||
| Teaser |
Takie opinie rzadko słychać ostatnio z Waszyngtonu: Zdaniem Pentagonu Niemcy podjęły wiarygodne działania, by zwiększyć wydatki obronne zgodnie z celem NATO. Pochlebne słowa z USA pod adresem Niemiec były w ostatnim czasie rzadkością. Dlatego uwagę niemieckich mediów zwróciła opinia resortu obrony USA, który wprost docenił niemieckie wysiłki na rzecz wzmocnienia zdolności obronnych. Sojusznicy z NATO, tacy jak Niemcy, podjęli wiarygodne kroki, by wywiązać się ze swoich zobowiązań z szczytu Sojuszu w Hadze na długo przed terminem wyznaczonym na rok 2035 – podkreślił podsekretarz stanu w Pentagonie Elbridge Colby w oświadczeniu skierowanym do Komisji Sił Zbrojnych Senatu USA. Niemcy zostały wymienione jako wzór do naśladowania także w w kontekście ściślejszej współpracy przy produkcji zbrojeń. Ministrowie obrony Niemiec i USA, Boris Pistorius i Pete Hegseth podpisali w połowie tego miesiąca protokół ustaleń o zacieśnieniu współpracy. „Historyczna transformacja”Jak wskazuje agencja DPA, Colby nie pierwszy raz pozytywnie wypowiada się o Niemczech. W sierpniu w siedzibie NATO chwalił ten kraj jako swego rodzaju wzór dla innych sojuszników. To, co Republika Federalna Niemiec zapoczątkowała w ciągu ostatnich 18 miesięcy, to „niezwykła zmiana tektoniczna”, „historyczna transformacja” – ocenił wówczas. Jego zdaniem Niemcy przeszły od daleko idącej demilitaryzacji do szybkich ponownych zbrojeń. W następstwie rosyjskiej inwazji na Ukrainę i pod naciskiem prezydenta USA Donalda Trumpa NATO uzgodniło w zeszłym roku podczas szczytu w Hadze, że w przyszłości będzie przeznaczać na obronność co najmniej 3,5 procent produktu krajowego brutto. Do tego ma dojść jeszcze 1,5 procent na wydatki związane z obronnością, na przykład na infrastrukturę. Najpóźniej od 2035 roku kraje Sojuszu mają inwestować rocznie pięć procent PKB w obronność i bezpieczeństwo – najwięcej od czasów zimnej wojny. Niemcy chcą osiągnąć ten cel pięciu procent do 2029 roku. DPA/ widz |
||
| Short teaser | Zdaniem Pentagonu Niemcy podjęły wiarygodne działania, by zwiększyć wydatki obronne zgodnie z celem NATO. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/pentagon-chwali-niemcy-za-zwiększenie-wydatków-obronnych/a-79469048?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78566878_401.jpg
|
||
| Image caption | Kanclerz Niemiec Friedrich Merz w transporterze opancerzonym Bundeswehry | ||
| Image source | Chris Emil Janssen/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78566878_401.jpg&title=Pentagon%20chwali%20Niemcy%20za%20zwi%C4%99kszenie%20wydatk%C3%B3w%20obronnych | ||
| Item 48 | |||
| Id | 79466749 | ||
| Date | 2026-09-29 | ||
| Title | Prasa. Co zyskały Niemcy na rozmowie z Ławrowem? | ||
| Short title | Prasa. Co zyskały Niemcy na rozmowie z Ławrowem? | ||
| Teaser |
Spotkanie szefa niemieckiej dyplomacji z ministrem spraw zagranicznych Rosji nie przyniosło przełomu. Według prasy i ekspertów nie było ono jednak nadaremne. Jak pisze tygodnik „Der Spiegel”, działanie Wadephula mogło być ważniejszym sygnałem dla polityki wewnętrznej Niemiec niż dla polityki zewnętrznej. „(Partie) AfD i BSW krytykowały dostawy broni do Ukrainy podczas kampanii wyborczych w trzech ostatnich wyborach landowych w Niemczech Wschodnich, wzywając do większej dyplomacji. Według sondaży exit poll postulat ten podziela wielu wyborców. Działanie Wadephula prawdopodobnie miało również na celu wysłanie im sygnału; dowodu na to, że Niemcy nie udaremniają wysiłków na rzecz pokoju” – czytamy. Jak powiedział „Spieglowi” Jürgen Hardt, ekspert CDU ds. polityki zagranicznej, „rozmowa naturalnie miała również wpływ na politykę wewnętrzną – w niektórych kręgach pokutuje mit, że Niemcy nie są zainteresowane rozwiązaniem dyplomatycznym”. Według Hardta jest to fundamentalnym kłamstwem: „jesteśmy zainteresowani, ale stoimy po stronie Ukrainy” – stwierdził w rozmowie z tygodnikiem. Jasne odpowiedzi RosjiWychodząca w Norymberdze gazeta „Nürnberger Nachrichten” uważa, że kluczowy wniosek ze spotkania brzmi: Rosja nie chce negocjować. „Zamiast tego Moskwa udziela bardzo jasnych odpowiedzi na pytanie, czy chce zakończyć wojnę: eskaluje ją z coraz większą brutalnością. Ostatnio doszło do masowych ataków, głównie na cele cywilne. W Charkowie, mieście partnerskim Norymbergi, 29 osób zostało rannych w ataku na budynek mieszkalny, w tym 10 nieletnich. Stolica, Kijów, również jest ostrzeliwana. Wygląda na to, że Rosja chce wyrządzić jak największe szkody i zniszczenia przed zimą, aby osłabić ludność” – ocenia dziennik. Słabość ŁawrowaZ kolei „Die Welt” o ocenę spotkania poprosił Wolfganga Ischingera, długoletniego przewodniczącego Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Stwierdził on, że „ścieżka cichej dyplomacji” byłaby bardziej obiecująca, choć i tak uważa, że dobrze, iż doszło do spotkania z Ławrowem. Jego zdaniem pierwsze od 4,5 roku bezpośrednie rozmowy pokazały, że Rosja nie jest zainteresowana negocjacjami pokojowymi. Natomiast krytycznie Ischinger wypowiedział się na temat rosyjskiego ministra spraw zagranicznych. Podkreślił, że długo zna Ławrowa i uważa go za „bardzo, bardzo przebiegłego fachowca”. Zdaniem Ischingera Ławrow wykorzystał rozmowę, by szydzić z roli Niemiec w wojnie w Ukrainie. „W ogóle nie dało się dostrzec, że strona rosyjska przywiązuje wagę do rozmów z nami lub innymi Europejczykami” – stwierdził Ischinger. Według niego Putin liczy na to, że ktoś taki jak Ławrow nie popełni błędów. Jednak: „Jako doświadczony specjalista musi on tutaj reprezentować stanowiska, o których wie, że w rzeczywistości prowadzą Rosję w kompletnie złym kierunku” – powiedział Ischinger. „Dlatego to, co zrobił Siergiej Ławrow, jest w gruncie rzeczy oznaką skrajnej słabości. Ktoś, kto jest pewny swojej sprawy, nie robi czegoś takiego”. Spotkanie ministrów spraw zagranicznych Niemiec i Rosji na marginesie debaty Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku było pierwszym od rozpoczęcia rosyjskiej agresji na Ukrainę ponad cztery i pół roku temu. (RTR, DPA/stef) |
||
| Short teaser | Według niemieckiej prasy i ekspertów spotkanie Johanna Wadephula i Siergieja Ławrowa nie było nadaremne. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/prasa-co-zyskały-niemcy-na-rozmowie-z-ławrowem/a-79466749?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79446042_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemieccy eksperci i prasa oceniają, że spotkanie Johanna Wadephula z Siergiejem Ławrowem choć nie przyniosło przełomu, to nie było nadaremne | ||
| Image source | Michael Kappeler/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79446042_401.jpg&title=Prasa.%20Co%20zyska%C5%82y%20Niemcy%20na%20rozmowie%20z%20%C5%81awrowem%3F | ||
| Item 49 | |||
| Id | 79464117 | ||
| Date | 2026-09-29 | ||
| Title | Sprawcy masakry w Babim Jarze byli bezkarni przez wiele lat | ||
| Short title | Masakra w Babim Jarze. Sprawcy bezkarni przez wiele lat | ||
| Teaser |
Niemieckie plakaty nakazywały kijowskim Żydom stawić się na zachodniej granicy miasta. Zwiastowały największą masakrę, która stała się symbolem „Holokaustu od kul”. Czujność kijowskiej społeczności żydowskiej uśpiono prośbą o zabranie ciepłej odzieży, pieniędzy, dokumentów i przedmiotów wartościowych. 28 września 1941 roku niemieckie plakaty nakazywały kijowskim Żydom stawić się na zachodniej granicy miasta. Dzień później w wyznaczonym miejscu zebrało się ponad 30 tys. osób, często całe rodziny. Tłum eskortowano pieszo w kierunku wąwozu Babi Jar. Na jego progu przejmowano od ludzi bagaże, które rzekomo miały być transportowane koleją. Po wejściu do wąwozu ofiary raptem orientowały się, że czeka je śmierć. Ludzie musieli się rozebrać i podchodzić w grupach na skraj urwiska. Egzekucji dokonywało mobilne sonderkomando 4a, wchodzące w skład Grupy Operacyjnej C Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa. Była to jedna z czterech równorzędnych formacji, powołanych przez nazistowskie Niemcy, aby równolegle do postępującego frontu realizować na wschodzie plan zagłady Żydów oraz zabijać osoby uznawane za przeciwników. W ciągu 36 godzin 29 i 30 września 1941 roku komando SK 4a rozstrzelało w Babim Jarze 33 771 osób. Bezkarni przez 20 latPrzez pierwszych 20 lat po wojnie prawie wszyscy sprawcy zbrodni w Babim Jarze wiedli w RFN niezakłócone mieszczańskie życie. – W procesach norymberskich przeprowadzonych przez aliantów od 1945 roku i kolejnych procesach amerykańskich stanęli przed sądem przede wszystkim główni zbrodniarze wojenni – podkreśla w rozmowie z Deutsche Welle historyk Joscha Döpp, autor książki „Z Babiego Jaru do Darmstadt. Dowódca Sonderkommanda SS Kuno Callsen przed sądem”. – Szczegóły zbrodni popełnionych przez grupy operacyjne policji bezpieczeństwa w procesie dowódców tych grup w 1947 roku pozostawały nieznane. Wprawdzie padało tam już nazwisko Callsena, nie analizowano jednak roli tego esesmana, koncentrując się na jego przełożonym – wskazuje Döpp. Dla szefa SK 4a Paula Blobla proces sądowy zakończył się wówczas uznaniem go za winnego zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Otrzymał wyrok kary śmierci przez powieszenie. „Holokaust od kul”Niżsi rangą od Blobla współsprawcy masakr dokonanych przez jego formację w drugiej połowie 1941 roku na terenie Związku Radzieckiego i Ukrainy, dziś określanych jako „Holokaust od kul”, w tym masakry w Babim Jarze, długo nie byli pociągnięci do odpowiedzialności. Były esesmann Kuno Callsen mógł czuć się bezpiecznie. Przed wojną oparł swą karierę na nazistowskiej partii NSDAP i formacji SS. W 1940 roku wziął udział w szkoleniu przygotowywującym go do pracy w wyższej służbie państwowej nazistowskiej służby bezpieczeństwa, zorganizowanym przez Szkołę Policyjną w Berlinie-Charlottenburgu. Wyjazd z Grupą Operacyjną C Policji Bezpieczeństwa na front wschodni był niejako semestrem praktycznym i możliwością udowodnienia swej lojalności. Po wojnie Callsen wiódł spokojne życie przedstawiciela handlowego w Neu-Isenburgu koło Frankfurtu nad Menem. Był specjalistą od automatów sprzedażowych, wydał nawet książkę o zwiększaniu dochodów dzięki automatom. Aby wejść na tory przeciętnej mieszczańskiej egzystencji Callsen dopuścił się oszustwa podczas procesu denazyfikacji. – Udało mu się zataić swój względnie krótki udział w SK 4a i został zakwalifikowany jako „w mniejszym stopniu obciążony”. – W klimacie społeczno-politycznym młodej RFN, oscylującej w stronę grubej kreski pod nazistowską przeszłością, do końca lat 50-tych Callsen nie musiał obawiać się pociągnięcia do odpowiedzialności – wskazuje historyk Joscha Doepp. Jak mówi, być może to poczucie wzmagał fakt, że Callsen miał osobistych znajomych w najwyższych kręgach zachodnioniemieckiej policji, znanych mu z wojennych kursów w Berlinie. – Absolwentów tamtych kursów nazistowskiej policji bezpieczeństwa w Berlinie w literaturze fachowej określa się jako „Charlottenburczyków”. Historycy dopatrzyli się, że niektórzy z nich zrobili ponowną karierę w RFN, starając się też wzajemnie wspierać – podkreśla Joscha Döpp.. Na tropie zbrodniarzyPrawdopodobnie nie doszłoby w Darmstadt w latach 60-tych do procesu zbrodniarzy z Babiego Jaru, gdyby nie Centrala Badania Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu, która powstała w 1958 roku. – Śledczy z Ludwigsburga podążali śladami każdej możliwej wskazówki, według zasady kuli śnieżnej. Identyfikowali podejrzanych i wskazywali czyny przestępcze, możliwe do ujęcia instrumentami prawa, aby potem konkretne sprawy przekazać odpowiednim prokuratorom – mówi Döpp. W Ludwigsburgu prędko wpadli na trop Kuno Callsena i pozostałych esesmanów z Sk 4a. Niewiele brakowało, aby w 1965 roku, 20 lat po wojnie, masowa zbrodnia w Babim Jarze uległa przedawnieniu. Po kilku debatach Bundestag postanowił jednak, że za początek terminu przedawnień obierać się będzie nie koniec II wojny światowej, lecz utworzenie w 1949 roku Republiki Federalnej Niemiec. W 1969 roku przedłużono ten okres o następnych dziesięć lat, a potem – w 1979 roku – wszedł w życie przepis, że każde morderstwo nie ulega przedawnieniu. Proces w DarmstadtProces przed sądem krajowym w Darmstadt ruszył 2 października 1967 roku. Na ławie oskarżonych zasiadło jedenastu mężczyzn – pracownicy biurowi, emerytowany urzędnik skarbowy, dyrektor banku, dzierżawca stacji paliw. Prawie wszyscy, poza szoferem Callsena – Viktorem Trillem – byli podczas II wojny światowej dowódcami w SK 4a w Grupie Operacynej C Policji Bezpieczeństwa i uczestniczyli w masowych mordach przede wszystkim ludności żydowskiej w Ukrainie. W sądzie w Darmstadt ukrywali twarze. Chowali się za okularami przeciwsłonecznymi i kapeluszami. Podczas przesłuchań Kuno Callsen twierdził, że jego zaangażowanie w SK 4a koncentrowało się na przeciwnikach politycznych, głównie partyzantach. Utrzymywał nawet, że w czasie zbrodni nie było go w Babim Jarze. Zdemaskowały go jednak zeznania 26 świadków, którzy widzieli go jako uczestnika masakr w dziewięciu miejscowościach, w których rozstrzelano około 100 tys. osób. W największej z nich – w Babim Jarze – do strzelania został przydzielony nawet szofer Viktor Trill. Ten ostatni zeznał, że strzelał wtedy pięć, sześć razy po dziesięć minut, zabijając prawdopodobnie 150-250 osób. Ranni wydostawali się z dołówPostępowanie objął nadzorem legendarny prokurator Fritz Bauer z Frankfurtu. Rozprawa została gruntownie przygotowana. – Zaskakująca była dla mnie przede wszystkim rozległa i szczegółowa wiedza, którą pod koniec lat 60-tych prowadzący dochodzenie zebrali na temat zbrodni SK4a z grupy operacyjnej C w Ukrainie. Nikt właściwie z tak dużą precyzją w tamtym czasie nie opisał przebiegu poszczególnych masakr popełnionych przez to sonderkommando – mówi historyk Döpp. Już wówczas śledczy tematyzowali też ścisłą współpracę między Wehrmachtem a specjalnymi grupami operacyjnymi przy masowych mordach na terenie Związku Radzieckiego. Tymczasem legenda o „czystym Wehrmachcie” utrzymywała się w niemieckim społeczeństwie aż do lat 90-tych – zauważa historyk. Z przesłuchania w lutym 1966 roku ukraińskiej historyczki z Monachium Natalii Polonskiej-Morhun dowiedziano się, że w nocy z 29 na 30 września 1941 roku ciężko ranni ludzie wydostawali się z dołów Babiego Jaru. Polonska-Morhun, podczas wojny zamieszkała w Kijowie, dowiedziała się o tym od znajomych. Cudem uniknęły śmierciNa jedną z ocalałych osób i świadkinię śledczy natkną się już wkrótce, dzięki opowiadaniu „Babi Jar” Anatolija Kuzniecowa, opublikowanemu w 1966 roku. Będzie to kijowska lalkarka Dina Proniczewa. W kwietniu 1968 roku 57-letnia Proniczewa opowie w sali sądowej historię własnego ocalenia. Udało jej się w trakcie masakry rzucić na inne ciała w dole o ułamki sekundy przed salwą strzałów. Potem udawała martwą, nawet kiedy esesman ją obrócił i stanął butem na jej klatce piersiowej oraz na dłoni. W nocy zdołała wypełznąć z dołu. Historia drugiej ocalałej, która zezna w Darmstadt, również graniczy z cudem. Vera Bogucka swoje ocalenie z masakry zawdzięczała matce, która uporczywie drugiego dnia masakry w wąwozie twierdziła, że Vera nie jest Żydówką. Udało jej się przekonać esesmanów. Vera otrzymała przepustkę, aby udać się po metrykę urodzenia. Potem uciekła do Polski i pod fałszywym nazwiskiem jako robotnica przymusowa dotarła przez Niemcy do Norwegii. Typowe wyrokiByli dowódcy sonderkommanda Sk 4a usłyszeli wyroki 29 listopada 1968 roku. Otrzymali je nie jako sprawcy, lecz pomocnicy w mordzie 80 tys. osób na trasie przemarszu ich grupy operacyjnej. – Callsen został oskarżony jako sprawca, względnie współsprawca, ale mógł zostać skazany jedynie jako pomocnik w zbrodni – wskazuje w rozmowie z DW Joscha Döpp. – Sprawcę zbrodni od pomocnika odróżnia się poprzez subiektywną motywację oskarżonego. Przed sądem nie mogło zostać udowodnione, że Callsen i jego kameradzi zabijali z własnych pobudek, a nie na rozkaz. Wyrok z Darmstadt był dość typowy dla procesów za zbrodnie nazistowskie – podkreśla historyk. Kuno Callsen, który obok Blobla nadzorował masakrę w Babim Jarze, otrzymał karę piętnastu lat pozbawienia wolności i pozbawienia praw obywatelskich przez dziesięć lat. Pozostali oskarżeni otrzymali wyroki między od czterech do jedenastu lat więzienia. Szofer Trill, mimo że osobiście rozstrzelał setki osób, nie odpowiedział za zbrodnie. Uznano go za zbyt ograniczonego intelektualnie, by móc uchylić się od rozkazu. W 1981 roku Callsen – osadzony w zakładzie karnym dopiero w 1975 roku – został warunkowo zwolniony – po odbyciu dwóch trzecich kary i wliczeniu pobytu w areszcie śledczym. Już wcześniej otrzymywał przepustki na wyjścia. Jako wolny słuchacz uczęszczał bowiem na wykłady prawa na frankfurckim uniwersytecie. Życiem na wolności cieszył się jeszcze przez dwadzieścia lat. Kuno Callsen zmarł w 2001 roku. Miał 90 lat. Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | Niemieckie plakaty nakazywały kijowskim Żydom stawić się na zachodniej granicy miasta. Zwiastowały masakrę. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/sprawcy-masakry-w-babim-jarze-byli-bezkarni-przez-wiele-lat/a-79464117?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79465453_401.jpg
|
||
| Image caption | Masakra w Babim Jarze. Kim byli sprawcy i jak ich ukarano? | ||
| Image source | Martin Fejer/est&ost/JOKER/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79465453_401.jpg&title=Sprawcy%20masakry%20w%20Babim%20Jarze%20byli%20bezkarni%20przez%20wiele%20lat | ||
| Item 50 | |||
| Id | 79464820 | ||
| Date | 2026-09-28 | ||
| Title | Niski poziom wody w Renie. Wody na 40 cm | ||
| Short title | Niski poziom wody w Renie. Wody na 40 cm | ||
| Teaser |
Wyjątkowo niski poziom wody w Renie znowu utrudnia żeglugę śródlądową. W Kolonii odnotowano 40 cm wody. Poziom wody w Renie – najważniejszej rzece transportowej w Niemczech – znowu jest rekordowo niski. Na szczególnie dotkniętym odcinku środkowego Renu między St. Goar a Moguncją kursują już tylko pojedyncze statki towarowe – poinformował Fabian Spiess, zastępca dyrektora Federalnego Związku Niemieckiej Żeglugi Śródlądowej (BDB). W dorzeczu Renu brakuje obfitych opadów. – Żegluga nadal pozostaje do dyspozycji klientów, jednak statki mogą przewozić znacznie mniejsze ładunki – powiedział Spiess. Transport jest możliwy tak długo, jak pozwalają na to warunki bezpieczeństwa, a ostateczną decyzję podejmują kapitanowie jednostek. Wprowadzone w ubiegłym miesiącu działania, takie jak zniesienie zakazów ruchu ciężarówek w niedziele i święta, pomagają częściowo ustabilizować łańcuchy dostaw. Historycznie niski poziomOdcinek między St. Goar a Moguncją uchodzi za „wąskie gardło” żeglugi na Renie. Według BDB tor wodny jest tam gorzej rozbudowany niż na odcinkach położonych wyżej i niżej biegu rzeki. W weekend poziom wody mierzony w Kaub spadł poniżej zera na skali wodowskazu, osiągając historyczne minimum. – W Kaub poziom Renu spadł tak bardzo, że wodowskaz znalazł się poza wodą – wyjaśnił Thomas Puls z Instytutu Gospodarki Niemieckiej (IW) w Kolonii. Jak ocenił, sytuacja jest gorsza niż w sierpniu. W praktyce Ren został ponownie podzielony na dwa odrębne odcinki, ponieważ jedynie nieliczne specjalistyczne jednostki mogą pokonać ten krytyczny fragment z mocno ograniczonym ładunkiem. Środkowy i Górny Ren wraz z dopływami zostały tym samym odcięte od portów w Duisburgu i Rotterdamie. Problemy dla przemysłuOznacza to poważne zakłócenia w kluczowych łańcuchach logistycznych. Szczególnie dotknięty jest transport masowych surowców stałych i płynnych, które trudno przenieść na kolej, a praktycznie niemożliwie jest przenieść je na transport drogowy. Najbardziej cierpią rafinerie, przemysł chemiczny i stalowy. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest zakład koncernu BASF w Ludwigshafen, który około połowy surowców i półproduktów otrzymuje drogą wodną. W Kolonii zmierzono 40 cmW poniedziałek, 28 września, również w Kolonii odnotowano rekordowo niski poziom wody wynoszący zaledwie 40 cm. Według służb odpowiedzialnych za drogi wodne ruch statków znacząco się zmniejszył. Głębokość toru wodnego jest większa niż wskazania wodowskazu na brzegu. W Kolonii różnica ta wynosi około 1,11 metra. Federalny Instytut Hydrologii oraz administracja dróg wodnych spodziewają się, że poziom wody w Kolonii i Kaub wzrośnie do najbliższego weekendu. Skutki kryzysu klimatycznegoJuż w pierwszej połowie sierpnia poziom wody w Renie gwałtownie spadł, co doprowadziło do załamania żeglugi towarowej. Statki mogły pływać jedynie z minimalnym ładunkiem albo w ogóle nie wypływały. Dopiero późniejsze opady poprawiły sytuację. Beatrice Claus z organizacji ekologicznej WWF uważa, że kolejne rekordy niskiego poziomu wody są wyraźnym sygnałem postępującego kryzysu klimatycznego. – Skutki kryzysu klimatycznego stają się coraz bardziej odczuwalne, o czym świadczą powtarzające się rekordowo niskie stany wód, takie jak obecnie na Renie – powiedziała. Aby ograniczyć podobne zjawiska w przyszłości, konieczne jest zatrzymywanie większych ilości wody w krajobrazie i rzekach. Lasy, torfowiska, podmokłe łąki i tereny zalewowe mogą pełnić funkcję naturalnych rezerwuarów i zasilać rzeki także w czasie suszy – wskazała. (DPA/dom) Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Wyjątkowo niski poziom wody w Renie znowu utrudnia żeglugę śródlądową. W Kolonii odnotowano 40 cm wody. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niski-poziom-wody-w-renie-wody-na-40-cm/a-79464820?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79464880_401.jpg
|
||
| Image caption | Niski poziom wody w Renie. Kluczowy szlak transportowy Niemiec ma problem | ||
| Image source | Michael Probst/AP Photo/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79464880_401.jpg&title=Niski%20poziom%20wody%20w%20Renie.%20Wody%20na%2040%20cm | ||
| Item 51 | |||
| Id | 79464196 | ||
| Date | 2026-09-28 | ||
| Title | Rosja uderza w niemiecki koncern handlowy Metro | ||
| Short title | Rosja uderza w niemiecki koncern handlowy Metro | ||
| Teaser |
Rosyjskie władze objęły zarządem działalność niemieckiego koncernu handlowego Metro. To kolejna zachodnia firma, nad którą kontrolę w ostatnim czasie przejęła Moskwa. Zgodnie z dekretem prezydenta Rosji Władimira Putina opublikowanym w poniedziałek, (28.09.2026.) wszelkie aktywa niemieckiego koncernu Metro mają zostać przekazane pod „zarząd tymczasowy” rosyjskiej spółce UK Torg RUS. Według wyników finansowych koncernu Metro, rynek rosyjski – z przychodami na poziomie 2,14 mld euro za pierwszych dziewięć miesięcy bieżącego roku – odpowiada za blisko 8,7 proc. całkowitych obrotów firmy. Rosja stanowi ponadto najbardziej dynamiczny segment działalności koncernu; odnotowano tam wzrost sprzedaży o ponad 10 proc., co przekłada się na jedną trzecią całkowitego wzrostu grupy. Według danych Metro na dzień 30 czerwca 2026 roku środki pieniężne w gotówce i ich ekwiwalenty w rosyjskiej spółce zależnej wynosiły 152 mln euro. Spółka prowadziła ostatnio 91 sklepów w Rosji. „Nieprzyjazne państwa”W ubiegły poniedziałek Kreml przejął kontrolę nad rosyjską działalnością amerykańskiego koncernu Aptar. Wcześniej podobny los spotkał rosyjskie oddziały szwajcarskiego koncernu Nestlé, francuskich firm Auchan i FM Logistic oraz wcześniejszą rosyjską część biznesu Leroy Merlin. Decyzję tę Kreml uzasadnił faktem, że siedziby wspomnianych firm znajdują się w „państwach nieprzyjaznych”, których władze zaangażowały się w udzielanie pomocy Ukrainie. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że pomoc wojskowa z tych państw jest aktywnie wykorzystywana przez Kijów do ataków na rosyjską infrastrukturę cywilną i gospodarczą. Koncern Metro nadal działał w RosjiOd początku rosyjskiej napaści na Ukrainę z Rosji wycofało się wiele zachodnich koncernów. Inne firmy zawiesiły tam swoją działalność lub przekazały ją rosyjskim podmiotom. Niemiecka spółka Metro AG zdecydowała się pozostać w Rosji. „Był to i nadal jest dla nas trudny proces podejmowania decyzji” – poinformowała firma już w 2023 roku. Jako powody podano: „Ponosimy odpowiedzialność za naszych 10 tys. pracowników na miejscu oraz za klientów, którzy zaopatrują się w żywność w Metro Russia. Ponadto Metro Russia to duży biznes, istotny dla całego portfela grupy”. Decyzja ta miała również na celu ochronę wartości firmy dla jej akcjonariuszy. W odpowiedzi na sankcje nałożone przez Zachód – obejmujące m.in. zajęcie rosyjskich aktywów państwowych w UE – Rosja groziła podjęciem działań odwetowych. (AFP, DPA, RTR/stef) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Rosyjskie władze objęły zarządem działalność niemieckiego koncernu handlowego Metro. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/rosja-uderza-w-niemiecki-koncern-handlowy-metro/a-79464196?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/65294612_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemiecki koncern Metro prowadził do tej pory w Rosji 91 sklepów | ||
| Image source | Anton Novoderezhkin/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/65294612_401.jpg&title=Rosja%20uderza%20w%20niemiecki%20koncern%20handlowy%20Metro | ||
| Item 52 | |||
| Id | 79463224 | ||
| Date | 2026-09-28 | ||
| Title | Niemcy. Polityk ostrzega przed specjalnym traktowaniem Rosji | ||
| Short title | Niemcy. Polityk ostrzega przed specjalnym traktowaniem Rosji | ||
| Teaser |
Roderich Kiesewetter, polityk CDU, ostrzegł przed podejmowaniem przez Niemcy na własną rękę działań wobec Rosji z wykluczeniem Polski i państw bałtyckich. Tłem wypowiedzi Kiesewettera jest rozmowa między niemieckim szefem dyplomacji Johannem Wadephulem, a ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem, do której doszło w minioną sobotę, 26 września. - Bardzo wiele zależy od tego, jak kraje położone między Niemcami a Rosją odebrały tę rozmowę – powiedział Kiesewetter w poniedziałek (28.09.2026) w podcaście „Politico Berlin Playbook”, nawiązując do Polski i krajów bałtyckich. Dodał, że Wadephul wysłał jednak właściwy sygnał „w kontekście polityki wewnętrznej”. Spotkanie w Nowym Jorku pokazało, „że nie warto rozmawiać z Rosją o negocjacjach, ponieważ Rosja z całą brutalnością kontynuuje wojnę” – ocenił polityk chadeckiej CDU zajmujący się polityką zagraniczną. Dał to jasno do zrozumienia również Ławrow. – Pozytywnym aspektem jest co najwyżej sygnał w polityce wewnętrznej Niemiec, który ma na celu rozbrojenie wszystkich tych w CDU, SPD i AfD, którzy wciąż uważają, że wystarczy tylko negocjować z Putinem – powiedział Kiesewetter. „Nie może być porozumienia ponad głowami”Dla polityka ważne teraz jest, „aby minister spraw zagranicznych bardzo mądrze rozmawiał z państwami Europy Środkowej i Wschodniej i jasno dał do zrozumienia, że nie dzieje się to ponad ich głowami, że nie ma żadnego specjalnego porozumienia” – podkreślił Kiesewetter. 26 września, kiedy doszło do spotkania między Wadephulem a Ławrowem w Nowym Jorku, to również rocznica zniszczenia gazociągu Nord Stream, przypomniał Kiesewetter. – Nie chodzi więc o znalezienie specjalnej drogi z Rosją, jak to było w przypadku Nord Stream, który wykluczał kraje pośrednie – Polskę, państwa bałtyckie i Ukrainę. Spotkanie bez przełomuSpotkanie ministrów spraw zagranicznych Niemiec i Rosji na marginesie debaty Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku było pierwszym od rozpoczęcia rosyjskiej agresji na Ukrainę ponad cztery i pół roku temu. Nie doszło jednak do przełomu. Wadephul powiedział po spotkaniu, że przebieg rozmowy, „zwłaszcza reakcja mojego rosyjskiego kolegi”, „rzeczywiście pokazał, że to nie wina Europy, że nie możemy dojść do konkretnych negocjacji, tylko, że Rosja po prostu nie jest na to gotowa”. Rzecznik MSZ w Berlinie podkreślił w poniedziałek, że Niemcy są gotowe „podążyć drogą dyplomacji, gdy tylko Rosja zadeklaruje gotowość do poważnych negocjacji w sprawie trwałego zawieszenia broni”. Spotkanie w Nowym Jorku „po raz kolejny jasno pokazało”, że stanowiska są „bardzo odmienne”. „Rosja przekroczyła granicę”W wywiadzie dla telewizji ARD Wadephul bronił swojej decyzji o spotkaniu z Ławrowem, podając dwa powody. – Pierwszym było użycie przez Rosję uzbrojonych w ładunki wybuchowe dronów na lotnisku w Lipsku – przyznał szef niemieckiej dyplomacji. Dodał, że Rosja przekroczyła granicę i „chciałem jasno powiedzieć, żeby Rosja zrozumiała, że jesteśmy gotowi się sprzeciwić i bronić” – powiedział Wadephul. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> Na początku sierpnia w pobliżu ukraińskich samolotów transportowych w Lipsku odkryto drona z ładunkiem wybuchowym. Lotnisko to jest głównym punktem dystrybucji pomocy wojskowej trafiającej do Ukrainy. Rząd Niemiec obarczył Rosję odpowiedzialnością za próbę ataku. Wadephul podkreślił, że wstrzymanie eksportu zboża również wpłynęło na jego decyzję o spotkaniu z Ławrowem. „Kilku kolegów, zwłaszcza z Globalnego Południa” – powiedział – poprosiło go „o rozmowy z Rosją, ponieważ eksport zboża zarówno z Rosji, jak i z Ukrainy do krajów Globalnego Południa jest obecnie niemożliwy”. W obliczu groźby głodu w tym regionie opowiada się on za „zawieszeniem broni na Morzu Czarnym, aby te dostawy zboża mogły się odbyć”. Europa powinna być przy stoleWadephul podkreślił również, że zależy mu na zapewnieniu Europejczykom miejsca przy stole negocjacyjnym. – Oczywiście nie możemy na stałe pozostawić takich kwestii naszym amerykańskim odpowiednikom tutaj w Europie” – powiedział w wywiadzie dla ARD. Odnosząc się do ewentualnego udziału prezydenta Rosji Władimira Putina w szczycie G20 w USA w grudniu, rzecznik rządu w Berlinie stwierdził, że dopóki Rosja nie będzie gotowa zakończyć sprzecznej z prawej międzynarodowym wojny przeciwko Ukrainie i rozmawiać o pokoju, „z naszej perspektywy powrót do normalności zdecydowanie nie wchodzi w grę”. Rząd niemiecki koordynuje działania z partnerami przed szczytem G20, a przygotowania są w toku. (AFP/stef) |
||
| Short teaser | Roderich Kiesewetter ostrzegł przed podejmowaniem przez Niemcy na własną rękę działań wobec Rosji z wykluczeniem Polski. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-polityk-ostrzega-przed-specjalnym-traktowaniem-rosji/a-79463224?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Niemcy.%20Polityk%20ostrzega%20przed%20specjalnym%20traktowaniem%20Rosji | ||
| Item 53 | |||
| Id | 79463328 | ||
| Date | 2026-09-28 | ||
| Title | Niemcy zreformowali ustawę o policji. Mowa w niej o dronach | ||
| Short title | Niemcy zreformowali ustawę o policji. Drony i AI | ||
| Teaser |
Policja otrzyma szereg nowych uprawnień w walce z przestępczością i cyberatakami, będzie mogła również samodzielnie zwalczać i neutralizować drony. Niemcy zreformowali ustawę o policji federalnej. Po ponad pięciu latach prac i zaangażowaniu trzech kolejnych rządów Bundestag i Bundesrat przyjęły pod koniec ubiegłego tygodnia reformę ustawy regulującej zadania i uprawnienia policji federalnej. Policja otrzyma szereg nowych uprawnień w walce z przestępczością i cyberatakami, zwłaszcza w zakresie pozyskiwania danych oraz wykorzystywania dronów do monitoringu i działań rozpoznawczych. Funkcjonariusze będą mogli również samodzielnie zwalczać i neutralizować drony. Drony: więcej uprawnieńNowa ustawa przewiduje, że policja federalna otrzyma więcej uprawnień na terenach przygranicznych oraz przy wykorzystywaniu i zwalczaniu dronów. Policja ma w ten sposób przede wszystkim chronić dworce kolejowe i infrastrukturę kolejowej, ale również dzielnicę rządową w Berlinie oraz Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe. Coraz częściej różnego rodzaju drony pojawiają się nad obiektami infrastruktury krytycznej i bazami wojskowymi. Na początku sierpnia w pobliżu ukraińskich samolotów transportowych na lotnisku w Lipsku znaleziono drona wyposażonego w materiały wybuchowe. Niemiecki rząd obarczył odpowiedzialnością za ten incydent Rosję. W ostatnich latach policja federalna znacznie rozbudowała swoje możliwości techniczne. Sama wykorzystuje drony m.in. do nadzoru granic i dysponuje także systemami służącymi do zwalczania innych dronów. Migracja i deportacjePolicja uzyska też szersze kompetencje w zakresie ścigania przestępstw i zwalczania nielegalnej migracji. Funkcjonariusze będą mogli nie tylko identyfikować sprawców i przekazywać ich policji krajów związkowych, ale także samodzielnie dokonywać zatrzymań, inicjować przeszukania oraz prowadzić działania operacyjne, w tym podsłuchy. Będą mogli również samodzielnie kierować osoby przeznaczone do deportacji do aresztów deportacyjnych, bez konieczności przekazywania ich policji krajów związkowych. Policja federalna będzie mogła w szczególnych sytuacjach zagrożenia stosować automatyczne rozpoznawanie twarzy w czasie rzeczywistym na dworcach i w innych miejscach znajdujących się w jej kompetencjach. W debacie publicznej jako przykład zastosowania podawano poszukiwanie porwanego dziecka. Kontrola komunikacjiW walce z ekstremizmem i przestępczością przemytniczą policja otrzyma uprawnienia do kontroli telekomunikacji, przede wszystkim lokalizowania telefonów komórkowych i monitorowania komunikacji przez komunikatory. Dzięki systemom monitoringu oraz sztucznej inteligencji policja będzie mogła rozpoznawać określone wzorce zachowań mogące wskazywać na przygotowanie lub popełnienie przestępstwa, np. zamachnięcie się pięścią, wyciągnięcie noża czy upadek bezradnej osoby na tory. W piątek, 25 września, izba krajów związkowych – Bundesrat – dała zielone światło na nowelizację ustawy pochodzącej w znacznej części jeszcze z 1994 roku. Wcześniej niemiecki parlament – Bundestag – zatwierdził ustawę o policji federalnej za drugim podejściem i po wcześniejszej pomyłce proceduralnej podczas głosowania. (DPA, RTR/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Policja otrzyma nowe uprawnienia w walce z przestępczością i cyberatakami. Mowa w niej o dronach, AI i monitoringu. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-zreformowali-ustawę-o-policji-mowa-w-niej-o-dronach/a-79463328?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77229167_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemcy zreformowali ustawę o policji. Drony, AI i rozpoznawanie twarzy | ||
| Image source | Sven Hoppe/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77229167_401.jpg&title=Niemcy%20zreformowali%20ustaw%C4%99%20o%20policji.%20Mowa%20w%20niej%20o%20dronach | ||
| Item 54 | |||
| Id | 79458687 | ||
| Date | 2026-09-28 | ||
| Title | Ponad jedna czwarta pracowników w Niemczech ma korzenie migracyjne | ||
| Short title | Ponad jedna czwarta pracowników ma korzenie migracyjne | ||
| Teaser |
Ponad połowa kucharzy i kucharek w Niemczech ma pochodzenie migracyjne. Podobnie jest w produkcji żywności, ale i w innych branżach, gdzie brakuje rąk do pracy. W całej gospodarce Niemiec odsetek pracowników o korzeniach migracyjnych wynosi 27 procent. Jest on jednak znacznie wyższy w zawodach, w których często brakuje rąk do pracy: w produkcji żywności, przetwórstwie mięsnym, budowie rusztowań oraz wśród pracowników obsługi w gastronomii – wynika z danych niemieckiego Federalnego Urzędu Statystycznego. W 2025 roku aż 56 procent kucharzy i kucharek pracujących w Niemczech miało korzenie imigracyjne. To najwyższy odsetek. Nieznacznie mniej, bo 55 procent pracowników o pochodzeniu migracyjnym doliczono się w dziedzinie produkcji żywności. Z kolei w przypadku montażu rusztowań i przetwórstwa mięsnego było to po 51 procent. Transport, gastronomia , opiekaRównież bardzo wielu kierowców autobusów i motorniczych tramwajów oraz personelu obsługi w branży gastronomicznej to osoby o pochodzeniu migracyjnym – po 47 procent. Znacznie wyższy od średniej odsetek ten jest także w takich branżach, jak obsługa hotelowa (40 procent), opieka (33 procent), wśród asystentów stomatologicznych (32 procent) czy w elektryce budowlanej (29 procent). Najniższy udział pracowników z korzeniami imigranckimi występuje zaś w służbach ratowniczych (7 procent), policji (8 procent), w administracji (9 procent) czy w rolnictwie (15 procent). Zgodnie z definicją statystyków „pochodzenie imigracyjne” oznacza, że sami pracownicy lub oboje ich rodzice przybyli do Niemiec po 1950 roku. Integracja zależy od długości pobytuWedług statystyk integracja na rynku pracy zależy od regionu pochodzenia i długości pobytu. Na przykład wśród mężczyzn, którzy przyjechali z innych krajów UE i mieszkali w Niemczech krócej niż pięć lat, 89 procent pracowało. W przypadku kobiet odsetek ten wynosił 73 procent. W przypadku imigrantów z Afryki było to 79 procent wśród mężczyzn i 47 procent wśród kobiet. Z kolei wśród imigrantów z Bliskiego i Środkowego Wschodu odsetek ten wynosił 57 procent wśród mężczyzn i 28 procent wśród kobiet. Wraz z wydłużaniem się czasu pobytu wskaźniki aktywności zawodowej jednak rosną. Po 20–25 latach pobytu w Niemczech około 87 procent mężczyzn i 79 procent kobiet z Bliskiego i Środkowego Wschodu pracowało. Dla porównania: w całej populacji w wieku od 25 do 59 lat wskaźnik aktywności zawodowej wynosił 88 procent wśród mężczyzn i 81 procent wśród kobiet. AFP, KNA, ARD/ widz |
||
| Short teaser | Kucharze, kierowcy, sektor opieki – wiele branż niemieckiej gospodarki polega na pracownikach o pochodzeniu migracyjnym. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/ponad-jedna-czwarta-pracowników-w-niemczech-ma-korzenie-migracyjne/a-79458687?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/70216539_401.jpg
|
||
| Image caption | Wśród kierowców autobusów w Niemczech ok. 40 proc. to osoby o pochodzeniu migracyjnym | ||
| Image source | Axel Heimken/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/70216539_401.jpg&title=Ponad%20jedna%20czwarta%20pracownik%C3%B3w%20w%20Niemczech%20ma%20korzenie%20migracyjne | ||
| Item 55 | |||
| Id | 79458641 | ||
| Date | 2026-09-28 | ||
| Title | Śmierć niemieckiego policjanta. Zatrzymania w Polsce | ||
| Short title | Śmierć niemieckiego policjanta. Zatrzymania w Polsce | ||
| Teaser |
Zatrzymany w Polsce gang samochodowy ma związek ze śmiercią niemieckiego policjanta – podają śledczy. Ponad 20 miesięcy po śmierci niemieckiego policjanta, który został śmiertelnie potrącony przez uciekającego złodzieja samochodów, policja zatrzymała w Polsce domniemanych zleceniodawców kradzieży. Do zatrzymania dziewięciu mężczyzn w wieku od 19 do 54 lat doszło w ubiegłym tygodniu, a w akcji uczestniczyli funkcjonariusze saksońskiego urzędu kryminalnego (LKA) i polskie jednostki specjalne. „Organizatorzy zostali zatrzymani”Według śledczych podejrzani należeli do gangu złodziei samochodów, którego działalność doprowadziła do śmierci drezdeńskiego policjanta Maximiliana Stoppy. Stoppa zginął w styczniu 2025 roku podczas kontroli drogowej w graniczącej z Polską Brandenburgii. Policja ścigała akurat złodziei samochodów. Stoppa miał 32 lata. Organizatorzy grupy zostali ujęci – powiedział szef saksońskiego LKA Dirk Lichtenberg. – To dla mnie bardzo ważne, bo śmierć mojego kolegi głęboko mnie poruszyła. Dzięki temu możemy również ograniczyć zagrożenie dla innych policjantów pełniących służbę na ulicach – podkreślił Lichtenberg. Skazany PolakW związku ze śmiercią policjanta sąd w Chociebużu skazał już 27-letniego Polaka na dziesięć lat i sześć miesięcy pozbawienia wolności. Zarzucono mu udział w nielegalnym wyścigu samochodowym ze skutkiem śmiertelnym. Zarówno oskarżony, jak i prokuratura złożyli jednak apelację, dlatego sprawę analizuje obecnie Federalny Trybunał Sprawiedliwości. Prokuratura domagała się uznania czynu za morderstwo i wymierzenia kary dożywotniego pozbawienia wolności. Obrona wnosiła o znacznie niższy wymiar kary. Kradli luksusowe auta w NiemczechW ubiegłym tygodniu podczas akcji policyjnej w kilku polskich miastach zatrzymano dziewięciu podejrzanych. Przez osiem lat (2017-2025) mieli kraść luksusowe samochody w różnych krajach Europy, w tym w co najmniej 50 miejscowościach w Niemczech. Potem auta były przewożone do Polski – tam sprzedawano je w całości lub po rozebraniu na części. Chodzi przede wszystkim o samochody niemieckich marek Audi, BMW, Mercedes-Benz i Porsche. Gang działał m.in. w Berlinie, Brandenburgii, Nadrenii Północnej-Westfalii, Dolnej Saksonii, Saksonii oraz Badenii-Wirtembergii. Łączne straty oszacowano na ponad 3 mln euro. Zatrzymani przebywają obecnie w areszcie ekstradycyjnym – poinformowała w ubiegłym tygodniu prokuratura w Dreźnie. Strona niemiecka wystąpiła o ich ekstradycję do Niemiec. (DPA/dom) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Zatrzymany w Polsce gang samochodowy ma związek ze śmiercią niemieckiego policjanta – podają śledczy. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/śmierć-niemieckiego-policjanta-zatrzymania-w-polsce/a-79458641?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/71246283_401.jpg
|
||
| Image caption | Śmierć niemieckiego policjanta. Zatrzymanie polskiego gangu | ||
| Image source | Robert Michael/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/71246283_401.jpg&title=%C5%9Amier%C4%87%20niemieckiego%20policjanta.%20Zatrzymania%20w%20Polsce | ||
| Item 56 | |||
| Id | 79457410 | ||
| Date | 2026-09-28 | ||
| Title | „Spiegel”: Polska staje się coraz ważniejszym rynkiem dla niemieckiego eksportu i pomaga amortyzować spadek sprzedaży do Chin | ||
| Short title | „Spiegel”: Polska napędza niemiecki eksport | ||
| Teaser |
„Der Spiegel” pisze o rosnącym znaczeniu Polski dla niemieckiej gospodarki. Popyt z Polski i Europy Środkowo-Wschodniej pomaga eksporterom z Niemiec kompensować straty na rynku chińskim. Jeszcze dwie dekady temu rozszerzenie Unii Europejskiej na wschód budziło w Niemczech obawy przed tanią konkurencją, niskimi płacami i przenoszeniem miejsc pracy. Dziś – jak pisze „Der Spiegel” – właśnie Polska i inni sąsiedzi z Europy Środkowo-Wschodniej stają się coraz ważniejszym wsparciem dla niemieckiej gospodarki, gdy słabnie popyt na kluczowych dotąd rynkach, przede wszystkim w Chinach. Polska kupuje więcej niż ChinyTylko w lipcu Polska sprowadziła z Niemiec towary warte około dziewięciu miliardów euro – o połowę więcej niż Chiny. Jak zauważa „Spiegel”, od czasu pandemii wartość niemieckiego eksportu do Polski wzrosła o około 60 procent. Wzrost ten „znacznie przewyższa to, co w tym samym czasieutracono w eksporcie do Chin”. Magazyn podkreśla, że rosną również dostawy do innych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Ekonomista Gabriel Felbermayr zwraca uwagę, że właśnie eksport odpowiadał za wzrost niemieckiej gospodarki w drugim kwartale. „Wzrost w drugim kwartale wynika wyraźnie z rozwoju eksportu” – mówi. Konsumpcja krajowa i inwestycje pozostają natomiast słabe. Holger Görg z Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii mówi „Spieglowi” o „długofalowym trendzie”. Polska jest jego szczególnie wyraźnym przykładem, także dzięki stałemu wzrostowi własnej gospodarki. W 2025 roku polski PKB zwiększył się o 3,6 proc. Jak zaznacza magazyn, to liczby, „o których niemieccy politycy gospodarczy od lat mogą jedynie marzyć”. Od obaw do gospodarczego wsparcia„Spiegel” przypomina, że kiedy w maju 2004 roku osiem państw Europy Środkowej i Wschodniej przystępowało do UE, w Niemczech dominowały obawy. Sądzono, że „niskie płace i dumping podatkowy w bezpośrednim sąsiedztwie dotkliwie uszczuplą dobrobyt Niemców”. Rozszerzenie popierało wówczas tylko 28 proc. mieszkańców RFN – najmniej spośród wszystkich państw Unii. Dziś, jak pisze magazyn, sytuacja wygląda odwrotnie. Kraje, które długo postrzegano jako zagrożenie dla niemieckiego dobrobytu, stały się jednym z filarów niemieckiego eksportu. Mimo gwałtownego spadku sprzedaży do Chin, w lipcu Niemcy wyeksportowały o 5,4 proc. więcej towarów niż w styczniu. Wzrost napędzał nie tylko popyt z USA, Francji czy Holandii. Jak wylicza „Spiegel”, eksport do Polski wzrósł o 9 proc., do Czech o 13,9 proc., a do Węgier o 6,7 proc. „To ma realny efekt buforowy i amortyzuje znaczną część tego, co tracimy w USA i Chinach” – mówi Samina Sultan z Instytutu Niemieckiej Gospodarki w Kolonii. Magazyn wskazuje przy tym na podstawową zmianę: państwa, które dawniej uchodziły za „biedniejsze peryferia” Europy, same znacznie się wzbogaciły. Od wejścia Polski do UE wielkość jej gospodarki potroiła się, a dochód na mieszkańca wzrósł czterokrotnie. I – jak zauważa „Spiegel” – część tego nowego dobrobytu trafia z powrotem do Niemiec w postaci popytu na niemieckie towary. Wartość niemieckiego eksportu dóbr konsumpcyjnych do Polski wzrosła od 2010 roku z 6,8 do 24,3 mld euro. Już w 2024 roku Polska była czwartym największym odbiorcą niemieckiego eksportu i wyprzedziła pod tym względem Chiny. Polska potrzebuje niemieckich maszynNie chodzi jednak tylko o samochody czy sprzęt gospodarstwa domowego. „Spiegel” podkreśla, że rośnie również eksport dóbr inwestycyjnych, przede wszystkim maszyn przemysłowych. Polskie i czeskie firmy same zaczynają zdobywać nisze na globalnym rynku. „W przeciwieństwie do Niemiec, Europa Wschodnia zwiększyła w ostatnich latach swój udział w światowym handlu” – mówi Oliver Rakau z Oxford Economics. To z kolei pomaga niemieckim producentom maszyn i narzędzi. Jak zauważa magazyn, wyposażają oni przedsiębiorstwa w Polsce i Czechach, a więc zarabiają również na sukcesach eksportowych swoich wschodnich sąsiadów. „Spiegel” zastanawia się, czy za rosnącym eksportem do Europy Środkowo-Wschodniej nie kryje się zarazem osłabienie niemieckiej bazy przemysłowej. Niemieckie koncerny od lat budują bowiem zakłady na wschodzie i przenoszą część produkcji poza RFN. Oliver Rakau nie uważa jednak, by Niemcy zamieniały się w zwykłego dostawcę podzespołów dla przemysłu Europy Środkowo-Wschodniej. Jak tłumaczy, udział półproduktów w niemieckim eksporcie do regionu jest dziś wyraźnie niższy niż dziesięć lat temu, a struktura eksportu na wschód niewiele różni się od struktury sprzedaży do Francji. Nie oznacza to – zaznacza „Spiegel” – że niemieckie miejsca pracy w przemyśle są bezpieczne. Mercedes zwiększa produkcję na Węgrzech, a Volkswagen chce wytwarzać nowy model ID.Polo w Hiszpanii. Oliver Rakau jednak uważa, że dla kraju o wysokich płacach nie jest to zjawisko niezwykłe. Niemcy nadal mogą specjalizować się w produktach wysokiej technologii, na przykład w przemyśle optycznym. Europa Środkowo-Wschodnia pomogła już wcześniejJak przypomina „Spiegel”, państwa Europy Środkowo-Wschodniej odegrały ważną rolę także podczas pierwszego „chińskiego szoku” na początku XXI wieku. Podczas gdy w USA zniknęły wtedy miliony miejsc pracy, Niemcy przeszły przez ten okres stosunkowo łagodnie. Samina Sultan widzi w rozszerzeniu UE jeden z powodów. „Niemieckie firmy skorzystały wtedy na tym, że mogły łatwo sięgać po tańsze lokalizacje w bezpośrednim sąsiedztwie i w ten sposób przeciwstawić się Chinom” – mówi ekonomistka. Jej zdaniem rozszerzenie Unii na wschód było „pod względem gospodarczym, bezpieczeństwa i ludzkim ogromnym wzbogaceniem dla wszystkich stron”. „Spiegel” zastrzega jednak, że nie daje to niemieckiej gospodarce prawa do samozadowolenia. Przez 35 lat Niemcy były najważniejszym dostawcą towarów do Polski. W ostatnim miesiącu po raz pierwszy straciły pierwsze miejsce w polskich statystykach importowych. Kraj, który je wyprzedził, to Chiny. Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Polska coraz mocniej wspiera niemiecki eksport i pomaga kompensować straty na rynku chińskim - pisze „Der Spiegel”. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/spiegel-polska-staje-się-coraz-ważniejszym-rynkiem-dla-niemieckiego-eksportu-i-pomaga-amortyzować-spadek-sprzedaży-do-chin/a-79457410?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/69237524_401.jpg
|
||
| Image caption | Port w Hamburgu. Tylko w lipcu Polska sprowadziła z Niemiec towary warte około dziewięciu miliardów euro, to o połowę więcej niż Chiny | ||
| Image source | Hauke-Christian Dittrich/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/69237524_401.jpg&title=%E2%80%9ESpiegel%E2%80%9D%3A%20Polska%20staje%20si%C4%99%20coraz%20wa%C5%BCniejszym%20rynkiem%20dla%20niemieckiego%20eksportu%20i%20pomaga%20amortyzowa%C4%87%20spadek%20sprzeda%C5%BCy%20do%20Chin | ||
| Item 57 | |||
| Id | 79455855 | ||
| Date | 2026-09-28 | ||
| Title | Raport: luki w zdolnościach obronnych UE. Drony, amunicja, obrona powietrzna | ||
| Short title | Raport: poważne luki w zdolnościach obronnych UE | ||
| Teaser |
Za mało dronów i amunicji, niewystarczająca obrona powietrzna. Nowy raport wskazuje na luki w zdolnościach obronnych UE, które wymagają pilnych działań. W ostatnich latach kraje Unii Europejskiej zrobiły duże postępy w rozwijaniu zdolności obronnych i zwiększyły wydatki na ten cel. Mimo to nadal istnieją tu poważne luki, które wymagają pilnego uzupełnienia, by sprostać zagrożeniu ze strony Rosji – wynika z nowego raportu, który przedstawiła w poniedziałek (28.09.2026) unijna komisarz do spraw zagranicznych Kaja Kallas na posiedzeniu ministrów obrony państw UE w Brukseli. Kallas nie ujawniła szczegółów raportu. Z nieoficjalnych informacji niemieckiej agencji prasowej DPA wynika, że autorzy analizy wskazują przede wszystkim na niedobory w obronie powietrznej, zdolnościach związanych z wykorzystaniem dronów oraz w zapasach amunicji. Dotychczasowe działania w tych obszarach uznano za niewystarczające, by zgodnie z planem znacząco zwiększyć gotowość obronną Europy do 2030 roku. Celem jest osiągnięcie takiego poziomu zdolności militarnych, który skutecznie odstraszy Rosję od potencjalnego ataku na którekolwiek z państw Unii. Berlin wskazuje na postępyNiemiecki sekretarz stanu w resorcie obrony Sebastian Hartmann ocenił, że minęły już czasy, gdy Europa mogła zakładać, iż sprosta nowym zagrożeniom bezpieczeństwa przy niskichnakładach na obronność, ograniczonej innowacyjności i niewystarczającej współpracy między państwami. Wezwał pozostałe kraje UE do zdecydowanego zwiększenia wydatków wojskowych, wzorem Niemiec. – Dlaczego europejski przemysł obronny miałby rozbudowywać moce produkcyjne, jeśli państwa nie dają mu jasnego sygnału, że będą zamawiać jego produkty? – pytał Hartmann, który zastępował w Brukseli niemieckiego ministra obrony Borisa Pistoriusa. Jak zaznaczył, pojawiają się pozytywne sygnały, ale możliwości dalszego przyspieszenia zmian wciąż są duże. Hartmann zwrócił również uwagę, że przyszłoroczny raport pozwoli ocenić postępy w kluczowych obszarach, takich jak zdolności morskie, mobilność wojskowa oraz prowadzenie działań lądowych. Dokument przygotowany przez Europejską Agencję Obrony przy wsparciu Komisji Europejskiej i wysokiej przedstawiciel UE ma zostać omówiony podczas jesiennego szczytu unijnych przywódców. Wspólna reakcja na atak hybrydowyZdaniem Kallas najważniejsze jest teraz przejście od diagnozy do działania i skuteczne uzupełnienie zidentyfikowanych braków w europejskich zdolnościach obronnych. Wypowiadając się tuż przed naradą w Brukseli Kallas ostrzegła, że według informacji wywiadowczych Rosja planuje „kolejne akty sabotażu” oraz „ataki na naszą demokrację, żeby podzielić nasze społeczeństwa i je zastraszyć”. Dlatego też zamierza omówić z ministrami obrony państw UE protokół bezpieczeństwa na wypadek sytuacji kryzysowej, którego stworzenie zaproponowała przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen w swoim niedawnym przemówieniu o stanie Unii w Strasburgu. Chodzi tu o „wszystko, co mieści się poniżej progu zbrojnego ataku, oraz o to, jak możemy działać wspólnie z Komisją Europejską, państwami członkowskimi i Służbą Działań Zewnętrznych, aby „wykorzystać narzędzia, które mamy do dyspozycji na różnych poziomach” – wyjaśniła Kallas. Von der Leyen w swoim przemówieniu wezwała do utworzenia Europejskiej Rady Bezpieczeństwa oraz własnego protokołu bezpieczeństwa na wypadek sytuacji kryzysowych, analogicznego do artykułu 4 Traktatu NATO. – Jeśli któreś państwo członkowskie uruchomi ten protokół, wszystkie pozostałe państwa zbierają się i koordynują europejską reakcję – opisywała swoją propozycję szefowa KE. Ostrzeżenia Tuska i służb wywiaduPrzez działania „hybrydowe” rozumie się ukryte agresywne działania – na przykład cyberataki, ataki z użyciem dronów, sabotaż kabli podmorskich czy celowe wykorzystywanie migracji. Kraje europejskie zakładają, że Moskwa chce w ten sposób zniechęcić zachodnich sojuszników Ukrainy. Duńska służba wywiadu zagranicznego i wojskowego FE stwierdziła w zeszłym tygodniu, że Rosja może w najbliższych miesiącach przeprowadzić więcej ataków hybrydowych na cele na Zachodzie. Również premier Polski Donald Tusk ostrzegł przed „hybrydowymi” zagrożeniami ze strony Rosji – między innymi przed atakami z użyciem dronów i rakiet. Na razie nie jest jasne, jak konkretnie mógłby wyglądać unijny protokół kryzysowy. W zeszłym tygodniu wysoki rangą urzędnik UE powiedział, że chodzi o „wykorzystanie i połączenie istniejących narzędzi”. Jako przykłady podał zespoły operacyjne zajmujące się zagrożeniami hybrydowymi, a także fundusze dla dotkniętych państw członkowskich oraz mechanizmy awaryjne pozwalające na zawieszenie niektórych regulacji. DPA, AFP/ widz |
||
| Short teaser | Za mało dronów i amunicji, niewystarczająca obrona powietrzna. Nowy raport wskazuje na luki w zdolnościach obronnych UE. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/raport-luki-w-zdolnościach-obronnych-ue-drony-amunicja-obrona-powietrzna/a-79455855?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Raport%3A%20luki%20w%20zdolno%C5%9Bciach%20obronnych%20UE.%20Drony%2C%20amunicja%2C%20obrona%20powietrzna | ||
| Item 58 | |||
| Id | 79455858 | ||
| Date | 2026-09-28 | ||
| Title | „Bild” opisuje Polskę jako bastion przeciw Putinowi. Niemieckie media pokazują też szkolenia kryzysowe i obawy przed rosyjską eskalacją | ||
| Short title | Niemieckie media: Polska zbroi się przeciw Rosji | ||
| Teaser |
Niemieckie media opisują Polskę jako kraj, który intensywnie zbroi się przeciw Rosji i przygotowuje na możliwą eskalację. „Bild” pisze o „bastionie przeciw Putinowi”, a agencja DPA o rosnącym poczuciu zagrożenia. Niemieckie media szeroko zajmują się przygotowaniami Polski na rosnące zagrożenie ze strony Rosji. „Bild” koncentruje się na polskich zbrojeniach i strategii odstraszania, natomiast publikowana przez wiele niemieckich tytułów korespondencja Niemieckiej Agencja Prasowej (dpa) opisuje także przygotowania ludności oraz instytucji na możliwy kryzys. Depeszę opublikowały m.in. „Stern”, „Süddeutsche Zeitung”, „Tagesspiegel” i t-online. „Bild”: Polska odstrasza Rosję„Polska zbroi się jako bastion przeciw Putinowi” – pisze „Bild”. Zdaniem gazety, podczas gdy wiele państw Unii Europejskiej wciąż dyskutuje o własnej obronności, Warszawa już wysyła Kremlowi jednoznaczny sygnał: ewentualny atak będzie dla Rosji kosztowny. Dziennik przywołuje wystąpienie Radosława Sikorskiego przed Radą Bezpieczeństwa ONZ. Polski minister spraw zagranicznych zwrócił się bezpośrednio do Siergieja Ławrowa: „Siergiej, wiem, że słuchasz. Powiedz swojemu szefowi: wystarczy”. Sikorski przekonywał też, że Rosja może jeszcze zabić wielu ludzi, „ale nie może wygrać”. Nico Lange, ekspert ds. bezpieczeństwa cytowany przez „Bilda”, ocenia, że Sikorski mówi „językiem, który Rosja rozumie”. Jego zdaniem właśnie przekonanie Moskwy, że Zachód jest silniejszy, stanowi istotę odstraszania. Podobnie wypowiada się politolog Thomas Jäger. Jak zaznacza, przekaz skierowany do Rosji brzmi: Polska jest przygotowana na rozszerzenie wojny, ale w razie takiego scenariusza nie byłaby sama – chodzi o całe NATO. „Bild” przypomina, że Polska planuje przeznaczyć w 2026 roku około 4,8 proc. PKB na obronność, czyli około 45 mld euro. Gazeta wymienia m.in. czołgi Abrams i K2, armatohaubice K9, wyrzutnie HIMARS i Chunmoo, samoloty F-35 oraz systemy Patriot. Wskazuje także na program „Tarcza Wschód”, w ramach którego rozbudowywane są umocnienia i systemy nadzoru na granicy z Białorusią i obwodem kaliningradzkim. Zdaniem Kai-Olafa Langa z berlińskiej Fundacji Nauki i Polityki Polska pozostaje także kluczowym węzłem logistycznym dla pomocy dla Ukrainy oraz ważnym elementem wschodniej flanki NATO. „Jesteśmy czujni i zdecydowani. W razie poważnego zagrożenia jesteśmy zdolni i gotowi do działania” – tak ekspert interpretuje polski przekaz cytowany przez „Bilda”. Przygotowania nie kończą się na armiiInny wymiar polskich przygotowań opisuje korespondencja niemieckiej agencji DPA, szeroko publikowana przez niemieckie media. Jej autorzy odwiedzili m.in. niemiecką ambasadę w Warszawie, której pracownicy uczestniczyli w szkoleniu kryzysowym organizowanym przez polskie Wojska Obrony Terytorialnej. Uczestnicy uczą się m.in., jak filtrować zabrudzoną wodę, rozpalać ogień czy przygotować plecak awaryjny. „Nie chodzi o to, żeby było wygodnie. Chodzi o to, żeby przeżyć” – tłumaczy cytowany przez DPA polski żołnierz. Ambasador Niemiec w Warszawie Miguel Berger mówi agencji, że przygotowanie na możliwą sytuację kryzysową jest w polskim społeczeństwie ważnym tematem. „Także wśród pracowników ambasady istnieje zwiększona potrzeba bezpieczeństwa” – zaznacza. Jak pisze agencja, zainteresowanie oferowanymi w całej Polsce kursami „W gotowości” jest duże. Jednocześnie seria ostatnich incydentów zwiększa poczucie zagrożenia: rosyjskie drony atakowały cele po ukraińskiej stronie w pobliżu granicy, a Polska odnotowywała również inne incydenty związane z rosyjską aktywnością wojskową. Obawy przed działaniami hybrydowymiKorespondencja zwraca też uwagę na ocenę sytuacji w NATO. Według agencji w Sojuszu nie dominuje obecnie przekonanie, że Władimir Putin zdecyduje się na otwarty atak na państwo NATO. Rosną natomiast obawy przed działaniami hybrydowymi: sabotażem, cyberatakami i dezinformacją, które pozostają poniżej progu otwartego konfliktu militarnego. Cytowany przez DPA wysoki rangą przedstawiciel NATO ocenia, że rośnie zarówno liczba takich działań, jak i ich skala oraz gotowość Rosji do podejmowania ryzyka. W Sojuszu istnieje obawa, że jedna z operacji hybrydowych może kiedyś doprowadzić do licznych ofiar i niekontrolowanej eskalacji. Także niemiecki minister obrony Boris Pistorius mówił ostatnio w Bundestagu, że bezpieczeństwo jest zagrożone jak dawno nie było. Jego zdaniem Moskwa próbuje wywoływać strach, a Niemcy muszą możliwie szybko zwiększać własne zdolności obronne. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | „Bild” pisze o Polsce jako „bastionie przeciw Putinowi”, a niemieckie media o zbrojeniach i przygotowaniach kryzysowych. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/bild-opisuje-polskę-jako-bastion-przeciw-putinowi-niemieckie-media-pokazują-też-szkolenia-kryzysowe-i-obawy-przed-rosyjską-eskalacją/a-79455858?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (1280 x 720) |
https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2025/foeupol250910_pistorius-drony-ltr-wide_01imw.jpg
|
||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2025/foeupol250910_pistorius-drony-ltr-wide_01imw_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2025/foeupol250910_pistorius-drony-ltr-wide_01imw.jpg&title=%E2%80%9EBild%E2%80%9D%20opisuje%20Polsk%C4%99%20jako%20bastion%20przeciw%20Putinowi.%20Niemieckie%20media%20pokazuj%C4%85%20te%C5%BC%20szkolenia%20kryzysowe%20i%20obawy%20przed%20rosyjsk%C4%85%20eskalacj%C4%85 | ||
| Item 59 | |||
| Id | 79454765 | ||
| Date | 2026-09-28 | ||
| Title | Niemcy. Rekordowa produkcja energii słonecznej | ||
| Short title | Niemcy. Rekordowa produkcja energii słonecznej | ||
| Teaser |
Przez niespełna dziewięć miesięcy tego roku w Niemczech wyprodukowano już więcej energii słonecznej niż w całym 2025 roku. To nowy rekord. W Niemczech padł rekord w produkcji energii słonecznej. Do niedzieli (27.09.2026) wytworzono już 90,2 terawatogodzin, czyli więcej niż w całym 2025 roku – poinformowało Federalne Stowarzyszenie Przemysłu Słonecznego (BSW-Solar), powołując się na dane z Energy-Charts Instytutu Fraunhofera ds. Systemów Energii Słonecznej (ISE). Według tych danych w całym ubiegłym roku wyprodukowano 90,0 terawatogodzin energii słonecznej. „W tym roku słońce dostarczyło już więcej energii niż w całym ubiegłym roku – i to już we wrześniu” – wskazał Carsten Körnig, dyrektor generalny BSW-Solar. W związku z nowym rekordem organizacja branżowa ogłosiła 27 września „Dniem Energii Słonecznej”. Dużo słonecznych dniDo pobicia rekordu przyczyniła się – jak podano – niezwykle duża liczba godzin słonecznych w tym roku, a także rozbudowa instalacji fotowoltaicznych. Oprócz nowych instalacji na dachach i na otwartych przestrzeniach rośnie też znaczenie akumulatorów, dzięki którym prąd można bardziej elastycznie wykorzystywać na miejscu. W zeszłym roku fotowoltaika stanowiła około jednej piątej krajowej produkcji energii elektrycznej. Energia słoneczna to filar zaopatrzenia w prąd – oświadczył Körnig. Jednocześnie branża przestrzegła przed stawianiem nowych przeszkód dla inwestycji w tym obszarze, które mogą wynikać z planowanej nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii (EEG) z 2027 roku oraz tzw. pakietu sieciowego. „Rekord w produkcji energii słonecznej to powód do radości, ale nie do tego, by spocząć na laurach” – powiedział Körnig. „Szczególnie teraz nie możemy hamować gotowości obywateli i firm do inwestowania” – dodał. Sporne przepisyPoprzez nowelizację ustawy EEG oraz pakiet sieciowy niemiecki rząd zamierza w większym stopniu ukierunkować rozbudowę odnawialnych źródeł energii na efektywność kosztową, bezpieczeństwo dostaw i rzeczywistą przepustowość sieci. Ponadto od 2027 roku małe, przeważnie prywatne instalacje słoneczne o mocy zainstalowanej poniżej 25 kilowatów nie będą już otrzymywać stałego wsparcia. W Niemczech działają instalacje o łącznej mocy około 130 GW. DPA, RTR/ widz |
||
| Short teaser | Przez niespełna dziewięć miesięcy tego roku w Niemczech wyprodukowano już więcej energii słonecznej niż w całym 2025 r. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-rekordowa-produkcja-energii-słonecznej/a-79454765?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/74434789_401.jpg
|
||
| Image caption | W Waldpolenz w Saksonii mieści się największy park fotowoltaiczny w Niemczech | ||
| Image source | picture-alliance/ dpa | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/74434789_401.jpg&title=Niemcy.%20Rekordowa%20produkcja%20energii%20s%C5%82onecznej | ||
| Item 60 | |||
| Id | 79450190 | ||
| Date | 2026-09-28 | ||
| Title | Prasa o spotkaniu szefów dyplomacji Niemiec i Rosji: Skorzystał na nim Ławrow | ||
| Short title | Prasa o spotkaniu szefów MSZ Niemiec i Rosji: Po co to było? | ||
| Teaser |
Dwudziestominutowa rozmowa szefów niemieckiej i rosyjskiej dyplomacji na marginesie sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku nie przyniosła żadnych rezultatów. Gazety komentują. „Reżim Putina powinien być w miarę możliwości izolowany na arenie międzynarodowej – i to w sposób wyraźnie widoczny. Służą temu również sankcje Unii Europejskiej, która nałożyła zakaz wjazdu na członków rosyjskiej elity władzy”– konstatuje „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Jeśli istnieją ku temu dobre powody, warto rozważyć zmianę tej polityki; w przeciwnym razie rzeczywiście można by mówić o zatwardziałości. Ale czy tym razem pojawiły się takie powody, które skłoniły Johanna Wadephula do spotkania w Nowym Jorku z Siergiejem Ławrowem i uściśnięcia mu dłoni? Z tego, co powiedział na ten temat niemiecki minister spraw zagranicznych, nic na to nie wskazuje. Jak pisze dalej dziennik z Frankfurtu, na całym spotkaniu skorzystał jedynie Ławrow, zdobywając zdjęcia z uściskiem dłoni i okazję do drwin z szefa niemieckiej dyplomacji. „Wadephul przekonywał, że 'w którymś momencie' trzeba przecież ze sobą rozmawiać. Ale czy właśnie teraz, kiedy słusznie wskazuje się na Moskwę jako sprawcę niebezpiecznych prób zamachów? To nie jest 'jakiś moment', lecz ten najgorszy z możliwych” – czytamy. Próba przełamania lodówWedług „Süddeutsche Zeitung” po latach dyplomatycznego milczenia niemiecki rząd zdecydował się przełamać lody. W sobotę minister spraw zagranicznych Johann Wadephul przez 20 minut rozmawiał z Siergiejem Ławrowem. Powiedział mu, co Niemcy sądzą o rosyjskiej wojnie napastniczej i zagrożeniu, jakie Rosja stwarza dla europejskich państw. Podkreślił, że ataki hybrydowe, jak ten ostatni z użyciem drona z materiałami wybuchowymi na lotnisko w Lipsku, nie zachwieją niemieckim wsparciem dla Ukrainy. Ławrow po rozmowie powiedział dziennikarzom, że nie przyniosła ona żadnych rezultatów, przedstawiając przy tym Niemcy jako petenta. „Czy zatem spotkanie było błędem? Nie! Pokazało bowiem, że Moskwa nie chce negocjować. Ci, którzy w Niemczech domagają się większej liczby rozmów z Rosją, dostali właśnie na to dowód. Powinno to wreszcie dotrzeć także do AfD: Rosja wykorzystuje każdą wyciągniętą do niej dłoń, by pokazać Zachód jako podzielony i słaby. Kto to ignoruje, nie służy pokojowi, lecz moskiewskiej propagandzie”– wskazuje dziennik z Monachium. Z Moskwy nic nowegoBerliński dziennik „taz” komentuje: „Rozmowa Wadephula z Ławrowem dowodzi, że Rosja nie jest zainteresowana negocjacjami, a minister spraw zagranicznych mógł oszczędzić sobie tego upokorzenia. Na pocieszenie: była to pierwsza bezpośrednia rozmowa szefów dyplomacji obu krajów od stycznia 2022 roku”. „'Z Berlina nie dowiedzieliśmy się niczego nowego, równie dobrze można było porozmawiać przez telefon' – tak złośliwie Ławrow podsumował spotkanie. Przynajmniej w tej kwestii obie strony wydają się mówić jednym głosem. Z Moskwy również od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji na Ukrainę 24 lutego 2022 roku nie słychać nic nowego. Deeskalacja? Po co? Rosja nie ma przecież nic wspólnego z dronami, które pojawiły się nad lotniskiem w Lipsku. Zamiast tego wciąż słychać dobrze znane przesłanie: 'Bombardujemy dalej – negocjować będziemy tylko na naszych warunkach'”. „Dlaczego mimo to Wadephul dostrzega szanse na negocjacje, pozostaje jego tajemnicą. Jedno jest pewne: choć najnowszą inicjatywę można zrozumieć, trudno uznać ją za zachętę do kolejnych”– konstatuje dziennnik. Zachować wpływy ws. Ukrainy„Wadephul musiał wręcz wić się przed czołowymi niemieckimi mediami, próbując uzasadnić fakt, że zasiadł do rozmów z Ławrowem”– czytamy w komentarzu „Junge Welt”. „Jak mówił Wadephul w programie Tagesthemen, zwrócili się do niego z tym 'inni koledzy', prosząc, by podjął rozmowę z Ławrowem. Brzmiało to tak, jakby sama RFN nie była zainteresowana ponownym nawiązaniem dialogu z Rosją. Wadephul dał pośrednio do zrozumienia, o co chodzi: jeśli 'my' nie będziemy rozmawiać z Rosją, sprawa Ukrainy znajdzie się w rękach USA, a Europie pozostanie rola obserwatora. A przecież – jak można było wywnioskować z jego słów – nie po to 'wspieramy Ukrainę', żeby nie mieć wpływu na to, co się tam dzieje” – zauważa lewicowa gazeta. Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Rozmowa szefów niemieckiej i rosyjskiej dyplomacji w Nowym Jorku nie przyniosła żadnych rezultatów. Gazety komentują. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/prasa-o-spotkaniu-szefów-dyplomacji-niemiec-i-rosji-skorzystał-na-nim-ławrow/a-79450190?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79446072_401.jpg
|
||
| Image caption | Szef niemieckiej dyplomacji Johann Wadephul po spotkaniu z Sergiejem Ławrowem w Nowym Jorku | ||
| Image source | Michael Kappeler/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79446072_401.jpg&title=Prasa%20o%20spotkaniu%20szef%C3%B3w%20dyplomacji%20Niemiec%20i%20Rosji%3A%20Skorzysta%C5%82%20na%20nim%20%C5%81awrow | ||
| Item 61 | |||
| Id | 79449435 | ||
| Date | 2026-09-28 | ||
| Title | Mieszkania nie dla zwykłych ludzi? Europejskie miasta szukają recepty na kryzys mieszkaniowy | ||
| Short title | Drogie mieszkania, gniew na ulicach. Europa szuka rozwiązań | ||
| Teaser |
Eksmisja 87-letniej mieszkanki Madrytu wywołała w weekend wielotysięczne protesty przeciwko horrendalnym czynszom. To palący problem wielu europejskich aglomeracji. Jak sobie z tym radzą? „Ni una Maricarmen mas!”, „Żadnej Maricarmen więcej!” – pod tym hasłem mieszkańcy Madrytu protestowali w miniony weekend przeciwko horrendalnie wysokim czynszom i eksmisjom ludzi, którzy nie są w stanie utrzymać swoich mieszkań. Do wyjścia na ulice skłonił ich przypadek 87-letniej Maricarmen Abascal, eksmitowanej z madryckiego mieszkania, w którym spędziła 70 lat. Gdy budynek w dzielnicy Retiro został kupiony przez firme z branży nieruchomości, umowa najmu kobiety, przejęta jeszcze po rodzicach, straciła ważność, co potwierdził sąd. Abascal odmówiła wyprowadzki. Po kilku nieudanych próbach eksmisji w minioną środę (23.09) policja w końcu wyciągnęła ją z mieszkania, przełamując opór obrońców kobiety. Została odwieziona do szpitala. „Nie udało mi się obronić mojego domu, ale walczyłam o to, żeby inni nauczyli się walczyć o swoje” – powiedziała Maricarmen w oświadczeniu opublikowanym przez stowarzyszenie lokatorów. W wywiadzie dla stacji telewizyjnej RTVE apelowała: „Proszę, walczcie dalej”. Emerytka ma ograniczoną sprawność ruchową i 50-procentowy stopień niepełnosprawności. Mimo swojej sytuacji chce dalej walczyć o prawo do mieszkania, zapowiedziała. Rząd pod presjąApelu posłuchało około 25 tysięcy osób, które wyszły na ulice stolicy Hiszpanii w sobotę (26.09.2026). Taką liczbę podają władze miasta, a związek lokatorów mówi nawet o 300 tysiącach demonstrantów. Wielu z nich spędziło noc w soboty na niedzielę w miasteczku namiotowym na centralnym placu Puerta del Sol. W niedzielę miasteczko namiotowe jeszcze się powiększyło. Winą za kryzys mieszkaniowy protestujący obarczają zarówno lewicowy rząd centralny Pedro Sáncheza, jak i konserwatywne władze regionalne. Domagają się między innymi automatycznego przedłużania umów najmu na czas nieokreślony, lepszej ochrony przed eksmisjami, zamrożenia czynszów oraz reformy prawa najmu, która ściślej regulowałaby umowy na czas określony i wynajem pokoi. Wiece i demonstracje odbyły się także w innych miastach Hiszpanii. Pod wpływem protestów rząd zamierza przyjąć we wtorek (29.09.) nowy dekret dotyczący polityki mieszkaniowej. Przewiduje on między innymi środki przeciwko przymusowym eksmisjom. Berlin mówi o wywłaszczeniach koncernów mieszkaniowychBrak mieszkań w przystępnej cenie jest bolączka wielu europejskich aglomeracji, także w Niemczech. W Berlinie, gdzie w ostatnich latach czynsze poszybowały w górę, skrajnie lewicowa partia Lewica wygrała w zeszłym tygodniu wybory lokalne z postulatem wywłaszczenia koncernów mieszkaniowych na sztandarach. Już pięć lat temu pomysł ten poparła większość w referendum w stolicy Niemiec, jednak żadnego kroku w kierunku realizacji tego żądania nie podjęto. Są też poważne wątpliwości, czy taka ingerencja w prawo własności jest w ogóle prawnie możliwa. Tymczasem niektóre inne europejskie miasta wprowadziły już rozwiązania w odpowiedzi na wzrost czynszów. Oto przykłady: Wiedeń: miasto jako wynajmującyModel wiedeński uchodzi za jedno z wzorcowych rozwiązań. Stolica Austrii już po I wojnie światowej przeżywała ogromny kryzys mieszkaniowy – łóżek brakowało tak bardzo, że robotnicy spali na zmiany, a w ciasnych pomieszczeniach rozprzestrzeniały się choroby, takie jak gruźlica. Wprowadzone wówczas rozwiązanie stabilizuje rynek mieszkaniowy do dziś: samo miasto, według własnych danych, wynajmuje około 220 000 mieszkań i utrzymuje kolejne 200 000 jako mieszkania socjalne, dzięki czemu mieszka w nich około 60 procent wiedeńczyków. Ma to również stabilizujący wpływ na ceny na wolnym rynku najmu. Bazylea: grunty publiczne, budynki prywatneTo, że mieszkanie w wielu miastach staje się coraz droższe, wynika między innymi z tego, że atrakcyjność danej lokalizacji przekłada się też na ceny działek. Jedno z rozwiązań w takiej sytuacji polega na tym, że gminne działki nie są sprzedawane, tylko dzierżawione np. spółdzielniom lub inwestorom działającym w interesie publicznym. Gmina na tym zyskuje, bo nie musi ponosić kosztów budowy, a deweloperzy nie muszą uwzględniać w kosztach horrendalnych cen działek, a ostatecznie przerzucać ich na najemców. Jednym z europejskich pionierów jest Bazylea: w tym szwajcarskim mieście około 40 procent wszystkich mieszkań spółdzielczych stoi na gruntach publicznych. Również miasta takie jak Barcelona czy Lizbona od lat podejmują coraz większe wysiłki, by wdrożyć ten model. Paryż: wykup i przekształcenieSytuacja komplikuje się, gdy grunty i zabudowa są już na stałe w rękach prywatnych. Dlatego od 2014 roku gmina w Paryżu ma prawo pierwokupu, dzięki któremu chce zwiększyć odsetek mieszkań socjalnych. Celem jest osiągnięcie 30 procent do 2035 roku. W międzyczasie stolica Francji i gminy sąsiadujące z aglomeracją coraz częściej kupują też budynki komercyjne, żeby je przekształcić w mieszkania. W okolicznym regionie Île-de-France zidentyfikowano 61 projektów, które łącznie mogłyby stworzyć nawet 8200 nowych mieszkań. Praga: mieszkania dla osób kluczowych dla funkcjonowania miastaStolica Czech, Praga, znalazła inny sposób na zatrzymanie w mieście tych, bez których wiele rzeczy nie działałoby: personelu opiekuńczego, policjantów, nauczycieli czy śmieciarzy, którzy często mają mniej pieniędzy na czynsz niż bankierzy czy prawnicy. W Pradze powstało właśnie około 660 mieszkań przeznaczonych specjalnie dla pracowników sektora publicznego. Właścicielem jest spółka zależna czeskiego banku, która dzięki europejskim dotacjom i kalkulacjom opartym na 40-letnim okresie planuje utrzymać czynsz o 20 procent poniżej standardowego poziomu rynkowego. O tym, kto wprowadzi się do tych energooszczędnych mieszkań, nie decyduje bank, tylko na przykład szpitale i urzędy: zawierają one umowy ramowe – i dzięki temu mogą przyciągać nowych pracowników korzystnymi opcjami wynajmu. Kolejne takie mieszkania są już w planach. Dublin: opłacalne bez zyskuRównież stolica Irlandii, Dublin, ma kłopoty z zatrzymaniem ludzi o niskich i średnich dochodach. Po kryzysie finansowym pod koniec pierwszej dekady XXI wieku zagraniczni inwestorzy kupili mnóstwo nieruchomości – a kiedy równoległy rozwój wielkich koncernów technologicznych, które ze względu na korzystne stawki podatkowe wybrały Dublin na swoją europejską siedzibę, spowodował gwałtowny wzrost popytu, czynsze dosłownie poszybowały w górę. W Dublinie są długie listy oczekujących, bo oferta mieszkań socjalnych jest zdecydowanie za mała. Wprowadzony w 2021 roku program Cost Rental Housing skupia się na często pomijanej grupie docelowej: mogą się o niego ubiegać osoby z dochodami poniżej 66 000 euro – czyli takie, które zarabiają za dużo, by dostać mieszkanie socjalne, ale za mało, by pozwolić sobie na mieszkanie na wolnym rynku. W ramach tego programu organizacje pożytku publicznego i podmioty publiczne oferują mieszkania bez zamiaru osiągania zysku. W rezultacie początkowe czynsze są znacznie niższe od rynkowych – według najnowszego badania Instytutu Badań Społecznych ESRI średnio o prawie 30 procent. Rząd irlandzki ma nadzieję, że do końca tej dekady uda się udostępnić 18 000 takich mieszkań. Jak duże jest zapotrzebowanie, widać było w zeszłym roku w Coolevally na południowym wschodzie Dublina: na 104 mieszkania zgłosiło się ponad 4200 chętnych. Potrzeba więc jeszcze wielu nowych mieszkań, żeby podaż i popyt w najbardziej pożądanych miastach Europy znów się zrównoważyły. DW, DPA/ widz Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Madryt protestuje, Berlin chce wywłaszczeń koncernów mieszkaniowych. Jak inni walczą z problemem horrendalnych czynszów? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/mieszkania-nie-dla-zwykłych-ludzi-europejskie-miasta-szukają-recepty-na-kryzys-mieszkaniowy/a-79449435?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (1280 x 720) |
https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2024/foeupol241128_foeupol241128_kryzys-studenci-_01imw.jpg
|
||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2024/foeupol241128_foeupol241128_kryzys-studenci-_01imw_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2024/foeupol241128_foeupol241128_kryzys-studenci-_01imw.jpg&title=Mieszkania%20nie%20dla%20zwyk%C5%82ych%20ludzi%3F%20Europejskie%20miasta%20szukaj%C4%85%20recepty%20na%20kryzys%20mieszkaniowy | ||
| Item 62 | |||
| Id | 79449877 | ||
| Date | 2026-09-27 | ||
| Title | Złodzieje wypompowali tysiące litrów diesla z ciężarówek i dźwigu | ||
| Short title | Ukradli tysiące litrów diesla z zaparkowanych pojazdów | ||
| Teaser |
Policja w Bremie poinformowała o zuchwałej kradzieży: nieznani sprawcy włamali się na teren firmy logistycznej i wypompowali paliwo z kilku ciężarówek i dźwigu. Sześć tysięcy litrów oleju napędowego ukradli złodzieje z zaparkowanych pojazdów na terenie jednej z firm w Bremie na północy Niemiec. Jak poinformowała w niedzielę (27.09.2026) policja w tym hanzeatyckim mieście, sprawcy wypompowali paliwo z kilku zatankowanych do pełna ciężarówek i dźwigu. Straty wynoszą „znacznie” ponad 10 000 euro. Biorąc pod uwagę ilość skradzionego paliwa, funkcjonariusze zakładają, że na razie niezidentyfikowani sprawcy przyjechali na miejsce kradzieży pojazdami ze zbiornikami do transportu paliw. Wyważyli oni bramę wjazdową na teren parkingu firmy logistycznej. Do kradzieży doszło w nocy z piątku na sobotę (25-26.09). Ceny oleju napędowego i innych paliw mocno wzrosły z powodu zawirowań na światowych rynkach ropy związanych z wojną w Iranie. Według ADAC cena oleju napędowego w całym kraju wynosiła ostatnio ponad 2,40 euro za litr. W piątek niemiecki parlament zatwierdził rządową obniżkę podatków od paliw o około 17 centów za litr, co ma pozwolić naobniżenie cen na stacjach benzynowych. AFP/ widz Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Zuchwała kradziez w Bremie: nieznani sprawcy wypompompowali paliwo z kilku zaparkowanych ciężarówek i dźwigu. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/złodzieje-wypompowali-tysiące-litrów-diesla-z-ciężarówek-i-dźwigu/a-79449877?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/61395378_401.jpg
|
||
| Image caption | Sześć tysięcy litrów oleju napędowego padło łupem złodziei w Bremie | ||
| Image source | Thomas Banneyer/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/61395378_401.jpg&title=Z%C5%82odzieje%20wypompowali%20tysi%C4%85ce%20litr%C3%B3w%20diesla%20z%20ci%C4%99%C5%BCar%C3%B3wek%20i%20d%C5%BAwigu | ||
| Item 63 | |||
| Id | 79445362 | ||
| Date | 2026-09-27 | ||
| Title | Nerwica natręctw: „Widzisz, jak popadasz w obłęd, ale nie możesz tego zatrzymać” | ||
| Short title | Nerwica natręctw. „Patrzysz, jak powoli tracisz rozum” | ||
| Teaser |
Czy na pewno wyłączyłem kuchenkę? Czy faktycznie jestem czysty? A może mógłbym zrobić krzywdę własnemu dziecku? Natrętne myśli i kompulsywne zachowania mogą być ogromnym obciążeniem. Terapia daje jednak dobre efekty. U Alex wszystko zaczęło się około 13. roku życia. Zawsze musiała mieć przy sobie dokładnie siedem rzeczy. W telefonie przechowywała dokładnie 400 kontaktów. Alex, której pełnego nazwiska na jej prośbę nie ujawniamy, mówi o sobie, że jest „klasycznym przypadkiem przymusu działania”, albo po prostu „maniaczką kontroli”. Nie kończy się jednak na liczeniu przedmiotów czy kontaktów w telefonie. Z czasem Alex zaczyna bać się dotykać klamek. A potem było coraz gorzej. – Najpierw problemem stały się publiczne toalety, później sytuacje, gdy któryś z kolegów korzystał z mojego stanowiska pracy – opowiada 36-latka. Zakupy, przyjmowanie gości w domu, a nawet seks – wszystko staje się dla niej wyzwaniem nie do pokonania. Po każdej wizycie w toalecie musi brać prysznic, nieustannie myje bardzo długo ręce. Używanych sztućców nie myje – po prostu je wyrzuca. Natrętne zachowania zaczynają rządzić jej życiem. Pojawia się uczucie wstydu: „Patrzysz na siebie i widzisz, jak popadasz w obłęd”. Gdy myśli przejmują kontrolę, pojawiają się natręctwaAlex jest jedną z ponad dwóch milionów osób w Niemczech, które – według Niemieckiego Towarzystwa Zaburzeń Obsesyjno-Kompulsyjnych – cierpią na nerwicę natręctw. Jak wynika z naukowych szacunków problem ten dotyczy od dwóch do trzech procent ludności na świecie. Brytyjski psycholog Paul Salkovskis wyjaśnia mechanizm zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego za pomocą modelu poznawczego. Wszystko zaczyna się od natrętnej myśli, która może przyjść do głowy każdemu z nas: „Nie wyłączyłem kuchenki”. Przez chwilę się zastanawiamy: „Ale przecież jest wyłączona, zresztą nawet jej nie używałem”. Myśl szybko znika. Ale nie u osób z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym. Pozostaje ona w głowie i zostaje odebrana jako zagrożenie: „Jeśli nie wyłączyłem kuchenki, może spłonąć cały dom, mogą zginąć ludzie”. Pojawia się lęk, że można wyrządzić krzywdę innym, a także ogromne napięcie. Jak wyjaśnia dr Katharina Bey, psychoterapeutka kierująca specjalistyczną poradnią leczenia zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych w Szpitalu Uniwersyteckim w Bonn, czynność przymusowa – w tym przypadku wielokrotne sprawdzanie kuchenki – jest próbą neutralizowania tych nieprzyjemnych emocji. – Lęk wprawdzie na krótko słabnie, ale pozostaje przekonanie, że dana myśl jest groźna lub ważna – wyjaśnia ekspertka w rozmowie z DW. To mechanizm, który sam się napędza. Szczególnie przerażające dla osób z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym mogą być natrętne myśli o charakterze agresywnym lub seksualnym – dodaje Katharina Bey. Na przykład wyobrażenie, że można zranić kogoś nożem, zepchnąć własne dziecko ze schodów czy też obawa, że jest się pedofilem. – Choć takie myśli są sprzeczne z ich naturą i osobowością. Właśnie dlatego, że są tak absurdalne i obce, odbierane są jako szczególnie zagrażające – mówi Bey. Skąd się biorą natręctwa?Opublikowane niedawno w czasopiśmie naukowym „Nature Neuroscience” badanie dostarcza nowych wskazówek dotyczących przyczyn zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. Naukowcom udało się zidentyfikować 36 wariantów genetycznych, które zwiększają ryzyko ich występowania. Wyniki tego badania mogą pomóc osobom zmagającym się z natręctwami zmniejszyć poczucie wstydu – uważa Bey. Choroba ma rzeczywiste podłoże biologiczne. Genetyka nie wyjaśnia jednak wszystkiego. – Około 50 procent stanowią czynniki genetyczne, a 50 procent – środowiskowe – mówi psychoterapeutka. Jak wskazuje, z perspektywy czasu można dostrzec związek między komplikacjami przy porodzie a występowaniem zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. Jednocześnie przestrzega przed pochopną interpretacją takich danych. Pewną rolę mogą odgrywać też doświadczenia związane z utratą kontroli. Może to być na przykład śmierć bliskiej osoby albo rozstanie rodziców, którego dziecku nie wyjaśniono w odpowiedni sposób. Natręctwa mogą wówczas być sposobem na odzyskanie poczucia kontroli albo odgrodzenie się od innych ludzi. Stawić czoła lękowi zamiast go kontrolowaćJess mówi, że zupełnie nie interesuje jej , skąd wzięła się u niej nerwica natręctw. Jej zdaniem wcale nie pomaga to w znalezieniu sposobu na radzenie sobie z chorobą. Pomogły jej leki przeciwdepresyjne oraz terapia poznawczo-behawioralna, w której pacjent stopniowo konfrontuje się z sytuacjami wywołującymi lęk, jednocześnie powstrzymując się od wykonywania przymusowych czynności. Ta forma terapii, która polega na celowym konfrontowaniu pacjenta z sytuacjami, które wywołują dyskomfort uchodzi za najskuteczniejszą metodę leczenia tego typu zaburzeń. Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne u Jess zaczęło się w dzieciństwie. Przez wiele lat nikt go nie rozpoznał i nie było leczone – podobnie jak u wielu innych osób zmagających się z tą chorobą. Jej stan pogorszył się do tego stopnia, że jako młoda kobieta nie była już w stanie przebywać wśród ludzi. Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na Facebooku! >> Dopiero dzięki grupie leków przeciwdepresyjnych, które zwiększają poziom serotoniny w mózgu, Jess była w stanie wychodzić z domu i rozpocząć terapię. W ramach terapii poznawczo-behawioralnej musiała stawiać czoła dokładnie tym myślom i sytuacjom, które wywoływały u niej przymusowe zachowania. Jak wyjaśnia psychoterapeutka Bey, należy dopuścić pojawiający się lęk i napięcie i wytrzymać, zamiast tłumić je poprzez wykonywanie czynności przymusowych. W ten sposób pacjenci przekonują się, że potrafią poradzić sobie z nieprzyjemnymi emocjami i że nic złego się nie dzieje, jeśli nie ulegają przymusowi wykonania określonej czynności. – Paradoksalnie, myśli i emocje zaczynają słabnąć właśnie wtedy, gdy pozwalamy im się pojawić – mówi Bey. Tylko w ten sposób osoby zmagające się z natręctwami mogą przekonać się, że myśl czy emocja wcale nie musi prowadzić do konkretnego działania. Powrót do życia bez natręctwAlex i Jess dzięki tej formie terapii odzyskały swoje życie. Natręctwa nie zniknęły całkowicie, ale obie kobiety nauczyły się, jak sobie z nimi radzić. Kiedy pojawia się przymus wykonania określonej czynności, pozwalają tej myśli wybrzmieć i przypominają sobie, co jest dla nich ważne. – Chcę żyć, chcę robić to, na czym mi zależy – i wtedy to mija – mówi Alex. Natręctwa sprawiły, że ma poczucie wdzięczności za to, co ma. Dziś potrafi cieszyć się drobiazgami, choć przez lata jej życie było tak bardzo ograniczone. Jess ukończyła kurs prowadzenia jogi i dziś prowadzi zajęcia dla osób z zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi. Obie kobiety angażują się w działalność Niemieckiego Towarzystwa Zaburzeń Obsesyjno-Kompulsyjnych. Osobom zmagającym się z natrętnymi myślami lub przymusowymi zachowaniami radzą, by jak najszybciej szukały pomocy. – Im dłużej z tym żyjesz, tym trudniej się z tego wydostać i tym dłużej trwa terapia – mówi Jess. I dodaje: „Można z tego wyjść. Trzeba tylko poszukać pomocy”. |
||
| Short teaser | Czy na pewno wyłączyłem kuchenkę? Czy mogę zrobić krzywdę dziecku? Natrętne myśli bardzo obciążają. Pomaga terapia. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/nerwica-natręctw-widzisz-jak-popadasz-w-obłęd-ale-nie-możesz-tego-zatrzymać/a-79445362?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Nerwica%20natr%C4%99ctw%3A%20%E2%80%9EWidzisz%2C%20jak%20popadasz%20w%20ob%C5%82%C4%99d%2C%20ale%20nie%20mo%C5%BCesz%20tego%20zatrzyma%C4%87%E2%80%9D | ||
| Item 64 | |||
| Id | 79449815 | ||
| Date | 2026-09-27 | ||
| Title | 65 lat temu Niemcy otworzyły drzwi dla tureckich gastarbeiterów | ||
| Short title | Niemcy i Turcja 65 lat temu: początek epoki gastarbeiterów | ||
| Teaser |
Przyjechali do pracy i większość z nich planowała wrócić do Turcji. 65 lat po zawarciu umowy werbunkowej z Turcją historia gastarbeiterów stała się historią imigracji, która do dziś kształtuje Niemcy. Związek Rolników Westfalii i Lippe najwyraźniej już wtedy wiedział swoje. „Turek, jeśli odpowiednio się z nim postępuje, potrafi się dostosować i okazuje się przydatny” – napisano w broszurze związku z lat 50. XX wieku. W tym czasie pierwsi rekruterzy niemieckich firm pojawiali się w anatolijskich wioskach, szukając pracowników do dynamicznie rozwijającej się gospodarki RFN. 31 października 1961 roku, 65 lat temu, w Bonn podpisano niemiecko-turecką umowę o werbunku pracowników. Po raz pierwszy otworzyła ona drogę do RFN dużej liczbie osób z kręgu kultury islamskiej. Jak podały landowe kręgi rządowe, w poniedziałek (28.09.2026) do Turcji ma udać się premier Nadrenii Północnej-Westfalii Hendrik Wüst, między innymi po to, by uczcić tę rocznicę. W tym kraju związkowym mieszka niespełna milion osób tureckiego pochodzenia. W całych Niemczech jest ich niemal trzy miliony. Wśród nich są setki tysięcy Kurdów, a około połowa ma niemieckie obywatelstwo. Są symbolem kulturowej różnorodności zmieniających się Niemiec, ale w niektórych trudnych dzielnicach i tzw. społecznościach równoległych nie brakuje również napięć społecznych. Szansa dla TurcjiDziś mało kto o tym wie, że ówczesny rząd RFN wcale nie zamierzał sprowadzać tureckich pracowników. To nie Bonn, lecz Ankara zabiegała o zawarcie umowy werbunkowej. Turcja liczyła na to, że w ten sposób złagodzi problem wysokiego bezrobocia, zyska dewizy dzięki przekazom pieniężnym od pracujących za granicą, a powracający do kraju pracownicy przywiozą ze sobą wiedzę i doświadczenie techniczne. Niemieckie Ministerstwo Pracy nie widziało natomiast potrzeby rekrutowania kolejnych pracowników z zagranicy po Włochach, Hiszpanach i Grekach. Ówczesny szef resortu, polityk CDU Theodor Blank, obawiał się ponadto zbyt dużych różnic religijnych i kulturowych między Niemcami a tureckimi pracownikami. „Pracujcie pilnie...”Decydujące okazały się interesy bezpieczeństwa Zachodu. USA chciały wesprzeć strategicznego, ale niestabilnego politycznie sojusznika w NATO, aby zapobiec umocnieniu się sił komunistycznych nad Bosforem. Niemiecki rynek pracy stał się wentylem bezpieczeństwa w okresie zimnej wojny. Waszyngton wywarł presję na niemieckiego sojusznika, a niemieckie MSZ ostatecznie doprowadziło do zawarcia umowy. Niemieckiej gospodarce było to na rękę. W zarządach firm ceniono Turków jako niewymagających i wytrzymałych pracowników, po których nie spodziewano się większego oporu ze strony związków zawodowych. Często powtarzana teza, że „to Turcy odbudowali Niemcy”, jest jednak zbyt dużym uproszczeniem. Niemcy były już odbudowane, a ich przemysł przeżywał rozkwit. I właśnie dlatego potrzebował gastarbeiterów. Turecka broszura skierowana do osób planujących wyjazd zachęcała: „Pracujcie pilnie, bądźcie czujni i uważni, szybko uczcie się tego, czego jeszcze nie wiecie”. Dalej radzono: „Przychodźcie punktualnie i punktualnie wychodźcie. Nigdy nie bierzcie zwolnienia lekarskiego, chyba że naprawdę nie ma innego wyjścia”. To jednak nie chroniło przed codzienną dyskryminacją. Do dziś wielu Niemców tureckiego pochodzenia nie czuje się w pełni akceptowanych. W kopalniach i przy piecach hutniczych, w fabrykach samochodów, zakładach włókienniczych i firmach zajmujących się utylizacją odpadów „gastarbeiterzy” ciężko pracowali, marząc o powrocie do Turcji jako zamożni ludzie. Początkowo umowa zezwalała na przyjazd wyłącznie osobom stanu wolnego, wśród których było wiele kobiet. Po dwóch latach mieli opuścić Niemcy. Sprowadzanie rodzin było zabronione – przepisy te pod naciskiem gospodarki stopniowo łagodzono. Własna dynamika procesów migracyjnychGdy w 1973 roku, w związku z kryzysem naftowym i recesją, zakończono nabór pracowników, w Niemczech mieszkało około miliona Turków. Utrzymujący się brak perspektyw gospodarczych w ich własnym kraju, ale także zachęty oferowane przez niemieckie państwo socjalne sprawiły, zdaniem bremeńskiego badacza migracji Stefana Lufta, że liczba Turków nadal rosła. W ocenie eksperta „procesy migracyjne, które raz zostały uruchomione, nabierają własnej dynamiki i wymykają się spod kontroli demokratycznych państw prawa”. Jednocześnie zaleca on trzeźwe spojrzenie na historię minionych dekad. Osoby tureckiego pochodzenia, które odniosły ogromny sukces, od dawna zajmują stanowiska w partiach politycznych, pracują w mediach i kierują firmami. Wystarczy wspomnieć założycieli firmy biotechnologicznej BioNTech, Ugura Sahina i Özlem Türeci, czy premiera Badenii-Wirtembergii Cema Özdemira z partii Zielonych. Z drugiej strony nadal widoczne są problemy z integracją, zwłaszcza w części środowisk znajdujących się w trudnej sytuacji społecznej i z niższym poziomem wykształcenia. Historia tureckiej imigracji nie jest więc ani historią wyłącznie sukcesu, ani historią nieudanej integracji. Jednocześnie szczególny niepokój wśród świecko nastawionych Niemców tureckiego pochodzenia budzi fakt, że w części trzeciego i czwartego pokolenia coraz większe wpływy zyskują również poglądy islamistyczne. (KNA/jar) Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Przyjechali do pracy i mieli wrócić. 65 lat później gastarbeiterzy z Turcji to część historii współczesnych Niemiec. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/65-lat-temu-niemcy-otworzyły-drzwi-dla-tureckich-gastarbeiterów/a-79449815?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/15416664_401.jpg
|
||
| Image caption | Zdjęcie z lat 70. przedstawia tureckicego gastarbeitera w zakładach BMW | ||
| Image source | picture alliance/dpa | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/15416664_401.jpg&title=65%20lat%20temu%20Niemcy%20otworzy%C5%82y%20drzwi%20dla%20tureckich%20gastarbeiter%C3%B3w | ||
| Item 65 | |||
| Id | 79449366 | ||
| Date | 2026-09-27 | ||
| Title | Szpiegostwo w służbie gospodarki. NRD czerpała z niego ogromne korzyści | ||
| Short title | Szpiegostwo napędzało gospodarkę NRD. Nowe ustalenia badaczy | ||
| Teaser |
Skradzione innowacje, miliardowe zyski: nowe badanie pokazuje, jak ogromne korzyści gospodarka NRD czerpała ze szpiegostwa Stasi na Zachodzie. Według nowego badania NRD w znacznym stopniu korzystała ze szpiegostwa gospodarczego prowadzonego na Zachodzie. Dzięki temu wydajność gospodarki kraju wzrosła o 7,4 proc. – wynika z analizy fundacji Rockwool Foundation Berlin (RFBerlin). Produkcja przemysłowa była dzięki szpiegostwu aż o 22,3 proc. wyższa. Oznaczało to dodatkową wartość 20,2 mld marek wschodnioniemieckich, czyli równowartość 4,1 mld euro w cenach z 2020 roku. Wszystkie dane dotyczą 1988 roku, ostatniego pełnego roku przed upadkiem muru berlińskiego. – Szpiegostwo Stasi wzmocniło pozycję NRD w bloku państw socjalistycznych. Nie przyczyniło się jednak w znaczący sposób do poprawy jej wyników na rynkach zachodnich – powiedział Albrecht Glitz, kierownik projektu RFBerlin z Uniwersytetu Pompeu Fabra w Barcelonie. – Firmy, które zdobywały w ten sposób cenne informacje, miały natomiast większe szanse na przetrwanie przejścia do gospodarki rynkowej po zjednoczeniu Niemiec – dodał. Przedsiębiorstwa, które dzięki szpiegostwu zdobywały przydatne informacje, szybciej zwiększały swoją produktywność. Więcej inwestowały też w rozwój i modernizację majątku produkcyjnego, w większym stopniu korzystały z półproduktów i usług innych firm oraz mocniej koncentrowały się na swojej podstawowej działalności. Korzyści te przekładały się na sieci dostawców i odbiorców, zwiększając tym samym zyski całej gospodarki. Według Albrechta Glitza, każda kolejna cenna informacja przynosiła szacunkowo około 330 tys. euro rocznie w cenach z 2020 roku, czyli 1,64 mln marek wschodnioniemieckich. Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> Nauka na dziśWedług danych w okresie zimnej wojny NRD prowadziła jeden z największych na świecie programów szpiegostwa gospodarczego. Zbierała informacje naukowe i techniczne od zachodnich przedsiębiorstw i instytucji badawczych. Dzięki dostępowi do wcześniej niedostępnych archiwów służb wywiadowczych oraz nowo zdigitalizowanych dokumentów przedsiębiorstw autorzy badania mogli – jak sami podkreślają – prześledzić drogę zdobytych informacji szpiegowskich: od ich źródła na Zachodzie aż po końcowego odbiorcę w gospodarce NRD. Zdaniem współautora badania Adriana Lerche z Instytutu Badań nad Rynkiem Pracy i Aktywnością Zawodową (IAB) w Norymberdze, wnioski z badania są aktualne także dziś. – Choć w naszym badaniu analizujemy wydarzenia z czasów zimnej wojny, stojące za nimi pytania są także dziś niezwykle istotne – w kontekście kontroli eksportu, polityki przemysłowej, ochrony własności intelektualnej oraz rywalizacji technologicznej – powiedział Lerche. W przeszłości wielokrotnie zarzucano Chinom, że do potęgą technologiczną i gospodarczą stały się częściowo dzięki szpiegostwu przemysłowemu oraz kradzieży własności intelektualnej. (RTR/jar) |
||
| Short teaser | Skradzione innowacje, miliardowe zyski. Nowe badanie pokazuje, jak NRD korzystała ze szpiegostwa Stasi na Zachodzie. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/szpiegostwo-w-służbie-gospodarki-nrd-czerpała-z-niego-ogromne-korzyści/a-79449366?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/57304585_401.jpg
|
||
| Image caption | Dawna siedziba Stasi przy Normannenstraße w Berlinie | ||
| Image source | Hannibal Hanschke/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/57304585_401.jpg&title=Szpiegostwo%20w%20s%C5%82u%C5%BCbie%20gospodarki.%20NRD%20czerpa%C5%82a%20z%20niego%20ogromne%20korzy%C5%9Bci | ||
| Item 66 | |||
| Id | 79448733 | ||
| Date | 2026-09-27 | ||
| Title | Prasa o spotkaniu Wadephula Ławrowem: zmiana polityki Niemiec wobec Rosji? | ||
| Short title | Prasa: zmiana polityki Niemiec wobec Rosji? | ||
| Teaser |
Spotkanie szefa MSZ Niemiec Johanna Wadephula z jego rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem w Nowym Jorku sygnalizuje zmianę niemieckiej polityki wobec Rosji – ocenia niemiecka gazeta. „Podczas tego spotkania, które oznaczało wyraźną zmianę niemieckiej polityki wobec Rosji i miało podbudować ambicje Niemiec w polityce zagranicznej, liczył się każdy gest” – pisze tygodnik „Die Zeit”. Strona rosyjska twierdzi, że spotkanie odbyło się z inicjatywy Niemiec. W Nowym Jorku słychać jednak także inną interpretację – „Rosja zasygnalizowała za pośrednictwem państw trzecich, że jest gotowa do rozmów, a Wadephulzgodził się na spotkanie” – tłumaczy redakcja. Spotkanie w Nowym Jorku bez porozumieniaSpotkanie obu ministrów oraz ich doradców trwało około 20 minut. „To była intensywna rozmowa” – powiedział Wadephul po spotkaniu. Jak dodał w wywiadzie dla telewizji ZDF, obie strony „oczywiście” nie doszły do porozumienia w istotnych sprawach. Szef niemieckiej dyplomacji wezwał Rosję do rozpoczęcia rozmów z Ukrainą oraz do zawarcia porozumienia w sprawie eksportu zboża przez Morze Czarne. W rozmowie z Ławrowem, Wadephul podkreślił, że Niemcy nie akceptują eskalacji wojny, której przejawem był atak za pomocą dronów na lotnisko w Lipsku. To, czy rozmowy będą kontynuowane, zależy od strony rosyjskiej – wyjaśnił niemiecki minister. Po co Trump zaprosił Putina na Florydę?„Die Zeit” zwraca uwagę na zaproszenie wystosowane przez Donalda Trumpa do Władimira Putina do udziału w grudniowym szczycie G20 w Miami. „Inicjatywa, która dla wielu była zaskoczeniem. Nasuwa się pytanie, czy Trump chce w ten sposób zwiększyć presję na Putina, czy też zamierza raczej znów schlebiać mu, jak w zeszłym roku podczas szczytu na Alasce” – zastanawia się autor. Działania Wadephula wynikają z tego, że Europa „stara się utrzymać USA po stronie Ukrainy” – tłumaczy „Die Zeit”. Jak twierdzi szef niemieckiej dyplomacji, wielu kolegów z innych krajów prosiło go o to, by był otwarty na rozmowy z Rosją. Zaproszenie do Miami ma być zdaniem Wadephula „testem gotowości Putina do poważnych negocjacji”. „Jeżeli do tego dojdzie, Niemcy chcą usiąść przy stole jako kraj, który należy do największych pomocników (Ukrainy)” – czytamy w niemieckim tygodniku. Zdaniem „Die Zeit” jest jednak mało prawdopodobne, żeby Putin zmienił istotnie swoje stanowisko przed nadejściem zimy. Rosja spodziewa się, że w tym czasie sytuacja zmieni się na jej korzyść. Rosyjskie wypowiedzi po spotkaniu z Wadephulem zdają się o tym świadczyć – w wystąpieniu na forum ONZ Ławrow zaatakował Niemcy jako kraj idący drogą „militaryzmu i rewanżyzmu”. To nie jest retoryka, jaką Wadephul uważa za warunek konstruktywnych rozmów z Rosją – czytamy w konkluzji artykułu w „Die Zeit”. Małe gesty o dużym znaczeniuO spotkaniu w Nowym Jorku pisze też „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Gazeta zwraca uwagę na „mały gest”- Wadephul i Ławrow podali sobie ręce. „Po zakończeniu spotkania Ławrow wstał i obszedł stół, aby ponownie uściskać Wadephulowi dłoń” – czytamy w „FAZ”. Gazeta nazywa „dobrze znaną zagrywką” wypowiedź rzeczniczki rosyjskiego MSZ, że rozmowa odbyła się na życzenie strony niemieckiej. W rzeczywistości to Ławrow zasygnalizował przez osoby trzecie gotowość do spotkania, a Wadephul zgodził się na to – pisze „FAZ”. Szef niemieckiej dyplomacji od dawna rozważał możliwość takiego spotkania. Europejczycy zabiegają o możliwość „wstawienia stopy w drzwi” podczas rozmów z Ukrainą. Po powrocie Trumpa do Białego Domu, negocjacje całkowicie przeszły na stronę Amerykanów. Ławrow publicznie nie łagodzi tonu„FAZ” zaznacza, że Ławrow zarzucił państwom europejskim „neonazizm”, wskazując szczególnie na Niemcy. „Ławrow miał zapewne na myśli nie prorosyjską AfD, lecz partie demokratycznego centrum, które udzielają Kijowowi wojskowego wsparcia i wzmacniają Bundeswehrę” – zauważył ironicznie autor. Analizując aktualną sytuację, „FAZ” powraca do wizyty CIA Johna Ratcliffe'a w Moskwie pod koniec sierpnia. Powołując się na wysokiego rangą dyplomatę, gazeta pisze, że prawdziwym powodem podróży do stolicy Rosji było przekazanie informacji, że „Rosja przegrywa wojnę”. Nie chodzi przy tym o front w Donbasie czy ukraińskie ataki dronowe na Moskwę. Czy Rosji grozi załamanie gospodarcze?„Z wojskowego punktu widzenia sytuacja zmierza do sytuacji patowej. Rosja jednak nie jest w stanie poradzić sobie z sytuacją gospodarczą. Gospodarka załamie się, tak, jak w Związku Sowieckim pod koniec zimnej wojny” – czytamy w „FAZ”. Szef CIA miał powiedzieć stronie rosyjskiej, że Trump nie porzuci Zełenskiego. Stąd apel USA do Rosji: „negocjujcie”. Jak pisze „FAZ” rząd polski też został poinformowany przez Ratcliffe'a o celu jego misji. Gazeta zwraca uwagę na wypowiedzi szefa MSZ Radosława Sikorskiego, który mówił, że Europa ma 10-krotnie większą siłę gospodarczą, a państwa NATO nawet 25-krotną. Wniosek: „Rosja może zabić jeszcze wiele osób, ale nie wygra wojny”. Zdaniem niemieckich dyplomatów, na których powołuje się „FAZ”, Putin nie pojawi się na szczycie G20 na Florydzie. Władca Kremla liczy na to, że podczas najbliższej zimy osiągnie militarne sukcesy, które zapewnią mu lepszą pozycję wyjściową w przyszłych negocjacjach – podsumowuje „FAZ”. Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Według niemieckiej prasy spotkanie szefów MSZ Niemiec i Rosji sygnalizuję zmiany w polityce Berlina wobec Moskwy. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/prasa-o-spotkaniu-wadephula-ławrowem-zmiana-polityki-niemiec-wobec-rosji/a-79448733?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Prasa%20o%20spotkaniu%20Wadephula%20%20%C5%81awrowem%3A%20zmiana%20polityki%20Niemiec%20wobec%20Rosji%3F | ||
| Item 67 | |||
| Id | 79448369 | ||
| Date | 2026-09-27 | ||
| Title | Media: polska prawica podzielona w ocenie AfD | ||
| Short title | Media: polska prawica podzielona w ocenie AfD | ||
| Teaser |
Polską prawicę i Alternatywę dla Niemiec wiele łączy. Ich przyjaźń rozbija się jednak o stosunek do Rosji oraz kwestię reparacji wojennych – czytamy. Tomasz Kurianowicz, autor tekstu opublikowanego w sobotę na stronie internetowej telewizji N-TV, przypomina na wstępie wpis w mediach społecznościowych Jacka Wilka, polityka Konfederacji Korony Polskiej – „Niemcy się budzą”. Polityk KKP wyraził po wyborach w Saksonii-Anhalcie nadzieję, że jeżeli pewnego dnia AfD wygra wybory do Bundestagu, to UE będzie wreszcie „załatwiona”. Kurianowicz zwraca uwagę, że w zupełnie innym tonie o sukcesach AfD wypowiada się były premier rządu PiS Mateusz Morawiecki, który uważa, że AfD jest „zagrożeniem dla Polski”. Jeszcze bardziej krytyczny wobec AfD jest prezes PiS Jarosław Kaczyński, który wykluczył współpracę z tą partią. Program AfD zawiera zdaniem Kaczyńskiego treści, które są nie do zaakceptowania w cywilizowanej części Europy. Rosja i reparacje dzielą polską prawicę i AfD„Punkty sporne między AfD a polskimi narodowymi konserwatystami są oczywiste” – uważa autor, wskazując na zasadnicze różnice w podejściu do Rosji oraz do problemu roszczeń reparacyjnych za szkody wyrządzone Polsce podczas wojny i okupacji. Sukcesy AfD doprowadziły do ujawnienia podziałów w szeregach polskiej prawicy. „Co łączy nacjonalistów z różnych krajów, jeżeli ich narodowe interesy są sprzeczne?” – pyta Kurianowicz, były redaktor naczelny gazety „Berliner Zeitung”. Autor przypomniał, że jeszcze cztery lata temu politycy o prorosyjskich poglądach stanowili w Polsce absolutny margines, ale w ostatnim czasie, na politycznej prawicy nastąpiły zmiany. Symbolem tych zmian jest zdaniem Kurianowicza ewolucja Grzegorza Brauna. Były reżyser filmowy znany był przedtem jedynie z prowokacji, a obecnie odnosi sukcesy – pisze autor przypominając, że w wyborach prezydenckich Braun zdobył 6,34 proc. głosów, a w aktualnym sondażu IBRiS na jego KKP chce głosować 10,9 proc. ankietowanych. Na prawicy toczy się twarda walka o tych samych wyborców między PiS, Braunem i Konfederacją Wolność i Niepodległość – czytamy na stronie N-TV. AfD politycznym partnerem BraunaJak pisze Kurianowicz, partia Brauna „znalazła w Niemczech politycznego partnera”. Politycy AfD od lat utrzymują kontakty z Braunem i jego środowiskiem. W maju posłowie KKP Roman Fritz i Włodzimierz Skalik zaprosili trzech polityków AfD na konferencję prasową do Sejmu. Wśród nich był także Steffen Kotre, „znany ze swoich prorosyjskich wypowiedzi”. Autor przypomniał, że kierowana przez Brauna delegacja przyjęta została w maju 2020 r. przez posłów AfD w Berlinie. AfD i KKP mają „wiele wspólnych punktów” – Braun domaga się wyjścia Polski z UE, odrzuca politykę klimatyczną i jest przeciwny udziałowi Polski w wojnie w Ukrainie. Jego antysemickie wybryki najwidoczniej nie są przeszkodą w kontaktach z AfD. „To, co łączy Brauna i część AfD, różni je od największej partii na prawicy” – PiS – pisze Kurianowicz. „Czerwona linia” PiSPiS jest co prawda też eurosceptyczny, społecznie konserwatywny i reprezentuje twardą politykę migracyjną, jednak stosunek do Rosji jest dla partii Kaczyńskiego „czerwoną linią”. Dla PiS i prezydenta Karola Nawrockiego zagrożenie ze strony Moskwy należy do fundamentów ich politycznego światopoglądu – ocenił autor. Kurianowicz podkreślił, że obie partie dzieli także stosunek do reparacji. Nawrocki i PiS podtrzymują roszczenia za niemieckie zbrodnie, podczas gdy klub parlamentarny AfD je odrzuca. „Niemiecki i polski nacjonalizm mogą upatrywać w migracji i UE podobnych przeciwników, ale nie oznacza to, że mają wspólne interesy” – pisze Kurianowicz. Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> Konfederacja Wolność i Niepodległość Sławomira Mentzena plasuje się zdaniem N-TV Kurianowicza „pomiędzy tymi stanowiskami”. Jest wobec AfD „bardziej otwarta niż PiS”, a dwóch jej europosłów znajduje się w jednej frakcji z AfD w Parlamencie Europejskim. Różnice między partią Mentzena a AfD uwidoczniły się w ubiegłym roku podczas wiecu w Szczecinie. Zabierając głos, Tomasz Froelich z AfD powiedział: „Najbardziej dzielą nas reparacje”. Tłumaczył, że jest niemieckim politykiem i reprezentuje interesy niemieckiego narodu. Konflikt interesów pomimo politycznej bliskościZdaniem Kurianowicza ta sytuacja pokazuje prawdziwy dylemat: w kwestiach dotyczących migracji, UE i spraw społecznych ludzie Mentzena i AfD „znajdują szybko wspólny język”. Gdy w grę zaczynają wchodzić konkretne narodowe interesy, wtedy "z sojuszników stają się Polakami i Niemcami". „Takie sojusze mogą być kruche, co pokazuje najnowszy spór między Donaldem Trumpem i włoską premier Giorgią Meloni. Polityczna bliskość nie chroni przed konfliktem interesów” – czytamy w konkluzji artykułu opublikowanego na portalu N-TV. |
||
| Short teaser | Polską prawicę i Alternatywę dla Niemiec wiele łączy. Ale dzielą je sprawa reparacji i stosunek do Rosji – czytamy. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/media-polska-prawica-podzielona-w-ocenie-afd/a-79448369?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/67706654_401.jpg
|
||
| Image caption | Grzegorz Braun po incydencie w Sejmie w 2023 r., gdy zgasił gaśnicą świece hanukowe | ||
| Image source | Beata Zawrzel/NurPhoto/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/67706654_401.jpg&title=Media%3A%20polska%20prawica%20podzielona%20%20w%20ocenie%20AfD | ||
| Item 68 | |||
| Id | 79447679 | ||
| Date | 2026-09-27 | ||
| Title | Szef dyplomacji Niemiec spotkał się z Ławrowem. „Trzeba rozmawiać z przeciwnikami” | ||
| Short title | Szef dyplomacji Niemiec spotkał się z Ławrowem | ||
| Teaser |
Po raz pierwszy od rosyjskiej inwazji na Ukrainę doszło do bezpośredniej rozmowy między szefami dyplomacji Niemiec i Rosji. Z przeciwnikami trzeba negocjować – tłumaczył Johann Wadephul. Dwudziestominutowa rozmowa Johanna Wadephula z Siergiejem Ławrowem odbyła się w sobotę (26.09.2026) na marginesie sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Według niemieckiego ministra doszło do niej za pośrednictwem „stron trzecich”. „Zwróciło się do mnie wielu kolegów z innych krajów, którzy mówili, że Rosja jest gotowa na rozmowę” – relacjonował Wadephul w wywiadzie dla programu „Tagesthemen” telewizji ARD. „Wielu radziło, bym przeprowadził tę rozmowę, a nawet o to prosili” – tłumaczył. Chodziło o konsekwencje rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie, a konkretnie, jak informował niemiecki minister, o eksport zboża z Ukrainy i Rosji. „Kraj taki jak Egipt bardzo tego potrzebuje. Grozi tam głód” – wyjaśnił Wadephul, podkreślając, że warto podejmować starania w takiej sprawie. Poruszył jednak także kwestię dotyczącą Niemiec: sierpniowy incydent na lotnisku Lipsk/Halle, gdzie znaleziono dron z ładunkiem wybuchowym. Lotnisko to jest ważnym węzłem komunikacyjnym dla wsparcia Ukrainy. Niemieckie służby są przekonane, że stał za tym rosyjski wywiad. Jak relacjonował Wadephul, podczas spotkania powiedział Ławrowowi, „że tym samym przekroczono granicę”. „Oczekujemy, iż coś takiego się już nie powtórzy, a my jesteśmy gotowi zareagować w każdej chwili” – dodał. Bez zmian w polityce NiemiecNiemiecki minister przekazał też szefowi dyplomacji Rosji, że Niemcy niezmiennie będą wspierać Ukrainę, a Rosja musi teraz zasiąść do stołu negocjacyjnego. „Nie ma żadnego uzasadnienia dla tej wojny, która pochłania niezliczone ofiary – zresztą także wśród Rosjan, ale przede wszystkim wśród cywilów w Ukrainie” – powiedział Wadephul. Według niego Rosja nie jest obecnie gotowa zakończyć wojny. „Mimo to uważam, że dobrze jest, żebyśmy ze sobą rozmawiali. To też zadanie ministerstw spraw zagranicznych i dyplomacji” – tłumaczył. Podkreślił też, że nie uważa, by poprzez podjęcie bezpośredniej rozmowy z Ławrowem miało dojść do jakiejkolwiek zmiany w niemieckiej polityce zagranicznej, która broni prawa międzynarodowego i stoi po stronie Ukrainy. Jednak prowadzenie rozmów, nawet z tymi, z którymi dzielą nas fundamentalne różnice, należy do podstawowych zadań ministra spraw zagranicznych. „Z przyjaciółmi nie trzeba negocjować, z przeciwnikami trzeba negocjować. To jedna z podstawowych zasad polityki zagranicznej, która ma zastosowanie również w tym przypadku” – podkreślił Wadephul w rozmowie z „Tagesthemen”. Ławrow: żadnych postępówWedług Wadephula rozmowa miała sens, nawet jeśli nie przyniosła pozytywnego rezultatu. „Wszystkim, którzy ciągle powtarzają, że Niemcy muszą negocjować, że Niemcy muszą w końcu porozmawiać z Rosją, odpowiadam teraz: właśnie to robimy. A Rosja niestety nie wykazuje obecnie żadnej gotowości do konstruktywnego podejścia do negocjacji” – mówił. Rosyjski minister spraw zagranicznych natychmiast po rozmowie zakwestionował jej sens i nie dostrzegł żadnych postępów. Ławrow powiedział agencji DPA: „Jeśli spojrzeć na codzienne publiczne wypowiedzi Berlina, to nie słyszałem nic innego” – powiedział, dodając, że można było po prostu do niego zadzwonić. Była to pierwsza rozmowa na tym szczeblu od początku rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie w 2022 roku. Ówczesna minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock spotkała się wtedy z Ławrowem w Moskwie. Od tamtej pory przedstawiciele rządów Niemiec i Rosji pojawiali się wprawdzie razem na różnych międzynarodowych spotkaniach, ale nie doszło do bezpośrednich rozmów na szczeblu ministrów spraw zagranicznych. ARD/widz Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Po raz pierwszy od rosyjskiej inwazji na Ukrainę doszło do rozmowy między szefami dyplomacji Niemiec i Rosji. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/szef-dyplomacji-niemiec-spotkał-się-z-ławrowem-trzeba-rozmawiać-z-przeciwnikami/a-79447679?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79446012_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul nieoczekiwanie spotkał się z szefem dyplomacji Rosji Siergiejem Ławrowem | ||
| Image source | Michael Kappeler/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79446012_401.jpg&title=Szef%20dyplomacji%20Niemiec%20spotka%C5%82%20si%C4%99%20z%20%C5%81awrowem.%20%E2%80%9ETrzeba%20rozmawia%C4%87%20z%20przeciwnikami%E2%80%9D | ||
| Item 69 | |||
| Id | 79442085 | ||
| Date | 2026-09-27 | ||
| Title | Po odejściu Orbana miał być nowy początek. Spór o Karpacką Ósemkę i magazyn ropy znów psuje relacje Węgier z Ukrainą | ||
| Short title | Węgry i Ukraina: konflikty zamiast nowego początku | ||
| Teaser |
Nowy premier Węgier Peter Magyar chciał poprawić stosunki z Ukrainą po odsunięciu Orbana od władzy. Teraz jednak regionalna inicjatywa, magazyn ropy i spór na platformie X powodują nowe napięcia. Co się za tym kryje? Pod rządami autokraty Viktora Orbana, odsuniętego od władzy w kwietniu 2026 roku, stosunki Węgier z Ukrainą praktycznie osiągnęły punkt zerowy. W publicznych kampaniach rząd Orbana przedstawiał sąsiedni kraj jako „imperium zła”. Wielokrotnie Orban – odwracając role sprawcy i ofiary – obarczał Kijów i Zachód winą za wojnę Rosji przeciwko Ukrainie. Po zmianie władzy nastąpił wyraźny, choć nie całkowity zwrot o 180 stopni w węgierskiej polityce wobec Ukrainy. Nowy premier Peter Magyar jasno wskazał, kto jest sprawcą, a kto ofiarą, potępił antyukraińskie kampanie prowadzone za rządów Orbana i opowiedział się za poprawą stosunków dwustronnych. Sprawa mniejszości węgierskiejSzybko jednak stało się jasne, jakie są granice tego ocieplenia. Podobnie jak w kampanii wyborczej, Magyar również jako szef rządu stwierdził, że Węgry będą wspierać Ukrainę wyłącznie humanitarnie, ale nie dostawami broni. Peter Magyar uzależnił węgierskie stanowisko w sprawie negocjacji akcesyjnych Ukrainy do UE od poprawy przez państwo ukraińskie sytuacji mniejszości węgierskiej. Twierdził przy tym, że Węgrzy w Ukrainie są „obywatelami drugiej kategorii” i nie mają praw mniejszościowych, takich jak pełne prawo do edukacji w języku ojczystym. Oba te twierdzenia są nieprawdziwe. Już w grudniu 2023 roku ukraiński parlament przegłosował wycofanie planowanych restrykcyjnych przepisów dotyczących nauczania w językach mniejszościowych. Magyar publicznie i bez konsultacji z Kijowem określił także warunki pierwszego spotkania z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Za pośrednictwem Facebooka zaprosił go do położonego na zachodzie Ukrainy miasta Berehowe (Beregszasz), w dużej części zamieszkanego przez Węgrów – tak jakby znajdowało się ono na terytorium Węgier. Spór o magazyn ropyKijów dotychczas uprzejmie przymykał oko na częściowo aroganckie wypowiedzi nowego węgierskiego premiera. Jednak w ostatnich dniach ukraińskiemu ministrowi spraw zagranicznych Andrijowi Sybisze puściły nerwy. Na platformie X napisał: „Wygląda na to, że polityka blokady i izolacjonizmu Viktora Orbana będzie kwitła nawet po jego odejściu”. Powodem jest spór dotyczący regionalnej inicjatywy Ukrainy oraz planowanego węgiersko-ukraińskiego magazynu ropy. Pod koniec ubiegłego tygodnia Wołodymyr Zełenski zainicjował nową regionalną inicjatywę współpracy pod nazwą „Karpacka Ósemka” (C8). Do uzdrowiska Bukowel na zachodzie Ukrainy zaproszono przedstawicieli Polski, Słowacji, Czech, Węgier, Rumunii, Serbii oraz Austrii, a także przedstawiciela UE. Ranga reprezentacji poszczególnych państw znacznie się różniła. Przybyli między innymi prezydenci Rumunii i Serbii, Nicusor Dan i Aleksandar Vucić, oraz premier Polski Donald Tusk. Słowacja wysłała jedynie sekretarza stanu, a Węgry reprezentował tylko chargé d'affaires ambasady w Kijowie. Podczas spotkania dwa wiodące koncerny naftowe Węgier i Ukrainy, MOL i Naftohaz, podpisały list intencyjny, przewidujący między innymi budowę dużego magazynu ropy na terytorium Węgier, w pobliżu granicy z Ukrainą. Miałyby być tam przechowywane ukraińskie rezerwy ropy, chronione w ten sposób przed rosyjskimi atakami. Skandal w parlamencieGłównie z powodu planowanego magazynu ropy, ale także w związku z inicjatywą C8, na początku tygodnia doszło na Węgrzech do skandalu. W parlamencie przedstawiciele opozycyjnego obozu Orbana prowokacyjnie zapytali, czy rząd przeprowadził analizę bezpieczeństwa dotyczącą magazynu. Szef węgierskiego rządu zareagował ostro. Magyar stwierdził, że dopóki jest premierem, na Węgrzech taki magazyn ropy nie powstanie. Jak powiedział, już w niedzielę wieczorem wysłał w tej sprawie krótką wiadomość do prezesa MOL Zsolta Hernadiego. Także w sprawie inicjatywy C8 Magyar wypowiedział się w ostrym, polemicznym tonie. Oświadczył, że Węgry w niej nie uczestniczą. – Chciałbym wszystkich sprostować, ponieważ z ukraińskiej prasy dowiedziałem się, że Węgry są członkiem tej Karpackiej Ósemki – powiedział szef rządu: „Tak nie jest. Zostaliśmy zaproszeni, ale z ważnego powodu nie pojechaliśmy”. Magyar nie wyjaśnił, na czym polegał ten „ważny powód”. Nie rozstrzygnął również, czy obecność chargé d'affaires ambasady oznaczała udział Węgier w inicjatywie, czy też nie. Kilka godzin później ukraiński minister spraw zagranicznych opublikował na X gniewny wpis, w którym nawiązał do polityki Orbana, choć krytyka w takiej formie nie była do końca uzasadniona. Nieco bardziej dyplomatycznie napisał jednak: „Jesteśmy zaskoczeni niepotrzebnie konfrontacyjnymi wypowiedziami węgierskiego premiera pod adresem Ukrainy”. Peter Magyar odpowiedział mu bezpośrednio na X, że Węgier nie konsultowano w sprawie inicjatywy karpackiej, co uznał za „całkowicie nie do przyjęcia”. Premier dodał, że to tak, jakby ktoś powiedział: „Cześć, założyliśmy drużynę piłkarską w sąsiedniej wsi. Co prawda się nie znamy, ale ty jesteś w składzie i musisz przynieść piłkę”. „Dyplomacja komentarzy” MagyaraWęgierski portal Telex nazywa zwyczaj Magyara, polegający na osobistym odpowiadaniu w mediach społecznościowych nawet wysokiej rangi politykom, „dyplomacją komentarzy”. Węgierski politolog Daniel Hegedüs z Instytutu Polityki Europejskiej mówi DW: „Widzimy, że premier Węgier eskaluje kwestie polityki zagranicznej w mediach społecznościowych w takiej formie i w takim momencie, w którym uważa, że najlepiej odpowiada to jego osobistym interesom oraz interesom komunikacyjnym rządu w zakresie polityki wewnętrznej. Nie jest to konstruktywne zachowanie w polityce zagranicznej”. Nie jest jasne, w jakim stopniu Magyar i węgierski rząd byli wcześniej poinformowani o inicjatywie C8 oraz planowanej budowie magazynu ropy. Ogólnie polityka węgierskiego rządu wobec Ukrainy po początkowym ociepleniu wydaje się obecnie nieskoordynowana, impulsywna i pozbawiona celu. Niedawno Magyar zablokował na przykład otwarcie kolejnych rozdziałów negocjacyjnych z Ukrainą w ramach procesu akcesyjnego do UE, argumentując, że kraj ten nie wywiązuje się ze zobowiązań dotyczących poprawy praw mniejszości węgierskiej. Nie potrafił lub nie chciał jednak sprecyzować, co dokładnie miał na myśli. Jednym z motywów postępowania węgierskiego premiera może być obawa, że stanowisko wobec Ukrainy będzie go kosztować popularność i poparcie na Węgrzech. Viktor Orban podsycił antyukraińską histerię w kraju do tego stopnia, że każda choćby nieznacznie konstruktywna wypowiedź na temat Ukrainy pociągała za sobą najpoważniejsze oskarżenia o zdradę stanu. Sondaże wykazały jednak, że większość Węgrów uważa tę antyukraińską histerię za przesadzoną i oderwaną od rzeczywistości. Daniel Hegedüs mówi, że ataki obozu Orbana, według którego rząd Magyara i jego partia Tisza są zbyt przychylne Ukrainie, nie stanowią obecnie „żadnego zagrożenia ani niebezpieczeństwa dla pozycji Tiszy w polityce wewnętrznej”.Istnieje jednak ryzyko, że zaufanie europejskich partnerów do rządu Magyara osłabnie, jeśli powstanie wrażenie, że „kontynuacja destrukcyjnych stanowisk systemu Orbana jest znacznie wyraźniejsza niż odejście od nich”. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Nowy premier Węgier Peter Magyar chciał poprawić stosunki z Ukrainą. Teraz jednak pojawiły się nowe napięcia. Dlaczego? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/po-odejściu-orbana-miał-być-nowy-początek-spór-o-karpacką-ósemkę-i-magazyn-ropy-znów-psuje-relacje-węgier-z-ukrainą/a-79442085?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Po%20odej%C5%9Bciu%20Orbana%20mia%C5%82%20by%C4%87%20nowy%20pocz%C4%85tek.%20Sp%C3%B3r%20o%20Karpack%C4%85%20%C3%93semk%C4%99%20i%20magazyn%20ropy%20zn%C3%B3w%20psuje%20relacje%20W%C4%99gier%20z%20Ukrain%C4%85 | ||
| Item 70 | |||
| Id | 79443240 | ||
| Date | 2026-09-26 | ||
| Title | Wyglądają jak wieże ciśnień albo ruiny fortów. W rzeczywistości były częścią kultu Bismarcka, a dziś opowiadają trudną historię Europy | ||
| Short title | Wieże Bismarcka. Tajemnicze budowle czy pomniki historii? | ||
| Teaser |
Budowano je ku czci Ottona von Bismarcka, a na ich szczytach rozpalano ogień. Dziś wieże w Niemczech i Polsce są ruinami, muzeami i punktami widokowymi – materialną lekcją trudnej europejskiej historii. Te tajemnicze obiekty można znaleźć w Niemczech i Polsce, czasem odnowione, czasem zamknięte, czasem pozostawione własnemu losowi. Jedne przypominają wieże ciśnień, inne średniowieczne baszty albo monumentalne pomniki bez określonego bohatera. Bywają brane za pozostałości fortyfikacji, punkty obserwacyjne lub romantyczne ruiny zamków. I właśnie to zwykle uruchamia domysły: do czego służyły? Po co je budowano? Tymczasem, ich historia wcale nie jest tajemnicza. Jest po prostu w dużej mierze zapomniana. Pomnik, który miał płonąćW różnych częściach Europy i poza nią powstało około 240 takich obiektów, z których około 170 zachowało się do dziś, także w Polsce. Skąd się wzięły? Wieże te powstawały ku czci Ottona von Bismarcka, pierwszego kanclerza zjednoczonego Cesarstwa Niemieckiego. Największa fala budowy ruszyła po jego śmierci w 1898 roku, gdy kult „Żelaznego Kanclerza” osiągnął skalę masową. Niemiecka organizacja studencka chciała stworzyć sieć budowli, na których w określone dni rozpalano by ogień ku jego czci. W 1899 roku konkurs na wzorcowy projekt wygrał zaledwie 26-letni architekt Wilhelm Kreis. Jego „Götterdämmerung” („Zmierzch bogów”) – ciężką, archaiczną bryłę z czterema masywnymi narożnymi półkolumnami i paleniskiem na szczycie, nazwiązującą do grobowców – realizowano powszechnie, zwykle z lokalnymi modyfikacjami. Warto wyjaśnić, dlaczego projekt nazwano „Zmierzch bogów”. Nazwa ta wywodziła się z mitologii nordyckiej oraz nawiązywała do słynnej opery Richarda Wagnera, co idealnie wpisywało się w ówczesny nastrój oraz ideologię w Cesarstwie Niemieckim. Obiekty te były więc jednocześnie pomnikami, znakami w krajobrazie i symbolami określonej pamięci politycznej. Z polskiej perspektywy – pamięci szczególnie trudnej. Bismarck bowiem pozostaje związany nie tylko ze zjednoczeniem Niemiec, lecz także z Kulturkampf oraz brutalną polityką wymierzoną w polską ludność zaboru pruskiego, obejmującą germanizację, politykę osadniczą i masowe wydalenia w latach 80. XIX wieku. „Współczuję im ich sytuacji, ale jeśli chcemy przetrwać, nie możemy zrobić nic innego, jak tylko ich wytępić” – pisał w jednym z listów w roku 1861. Bonn: wzorzec, który nie był pierwowzoremJednym z najbardziej czytelnych przykładów „Götterdämmerung” jest 13-metrowa wieża Bismarcka w Bonn-Gronau, stojąca dziś w parku Rheinaue. Warto tu sprostować często powtarzane twierdzenie: nie była pierwowzorem całej serii. Pierwowzorem był konkursowy projekt Kreisa z 1899 roku. Zbudowana z ciemnej bazaltowej lawy bońska wieża, uroczyście otwarta w styczniu 1901, była jego piątą realizacją, ale pierwszą w Nadrenii. Od strony Renu zachował się relief orła z herbem Bismarcka, na szczycie – wielka prostokątna misa ogniowa. Budowla nie była przeznaczona do podziwiania widoków: to przede wszystkim monumentalna kolumna do oglądania z zewnątrz. Niegdyś bowiem była koronnym punktem widowiska, gdy przychodziły pod nią studenckie pochody z pochodniami, liczące w niektórych latach ponad dwa tysiące uczestników. Płonącą wieżę oglądano również z udekorowanych lampionami łódek na Renie. Ogień na szczycie nie był więc dekoracją, lecz właściwie częścią architektury. Kilka kilometrów dalej, w Bad Godesberg, stoi zupełnie inna wieża Bismarcka, projektu Ernsta Spindlera. Ukończona w 1902 roku, ma 20,4 metra wysokości i znacznie bardziej rzeźbiarską formę. Dziś wieża, zamknięta dla zwiedzających i w fatalnym stanie, ma status zabytku, a w dokumentacji konserwatorskiej podkreślono wpływ idei belgijskiego architekta Henry’ego van de Velde, jednego z głównych twórców secesji i pionierów modernizmu. Polska: najstarsza, najdroższa i najwyżej położonaNa terenach należących dziś do Polski zbudowano wież i kolumn Bismarcka więcej niż w jakimkolwiek innym kraju poza Niemcami – aż 40. Do naszych czasów zachowało się 17, od czynnych punktów widokowych i muzeów po opuszczone ruiny. Co ciekawe, właśnie w Polsce znajdują się obiekty rekordowe dla całego fenomenu wież Bismarcka. Najstarsza stoi w Janówku na Dolnym Śląsku, wzniesiona już w 1869 roku, niemal trzy dekady przed śmiercią Bismarcka i zanim rozpoczęła się właściwa fala budowy poświęconych mu monumentów. 22,5-metrowa neogotycka wieża nie miała paleniska, była przede wszystkim punktem widokowym i pomnikiem kanclerza. Dziś uznawana jest za najstarszą wieżę Bismarcka na świecie. Najwyżej położona z kolei znajduje się na Wielkiej Sowie w Sudetach, na wysokości 1015 m n.p.m. Kamienną, 25-metrową wieżę otwarto w 1906 roku. Po wojnie próbowano nadać jej imię generała Władysława Sikorskiego, później Mieczysława Orłowicza. Dziś po remoncie ponownie służy turystom. Najdroższą ze wszystkich wież Bismarcka – Wieża Gocławska w Szczecinie – kosztowała 200 tys. marek. Na konkurs architektoniczny wpłynęło aż 131 projektów; zwyciężył Wilhelm Kreis, ale zamiast powtórzyć swój seryjny „Zmierzch bogów”, zaprojektował monumentalną 25-metrową rotundę inspirowaną m.in. mauzoleum Teodoryka w Rawennie. Budowę rozpoczęto w 1913 roku, lecz z powodu I wojny światowej obiekt otwarto dopiero w 1921. Po wojnie usunięto jego bismarckowską symbolikę, a wieża przez lata niszczała. Obecnie trwa jej rewitalizacja. Pozostałe polskie wieże pokazują, jak różne mogą być losy takich monumentów. W Srokowie na Mazurach 12,5-metrowa wieża jest dziś malowniczą ruiną na Diablej Górze. Lębork ma z kolei niezwykłą hybrydę pomnika, punktu widokowego i wieży ciśnień, która po renowacji funkcjonuje jako oddział muzeum. Wieża w Zielonej Górze służy dziś do obserwacji lasów i wykrywania pożarów. Zachowane obiekty lub ich pozostałości znajdziemy również m.in. w Szczecinku, Świdwinie, Okonku, Wieleniu, Żaganiu, Świebodzinie. W Żarach budowę rozpoczęto, ale nigdy jej nie ukończono. Spośród pięciu realizacji wzorcowego projektu Kreisa „Götterdämmerung”, które powstały na obecnym terytorium Polski, zachowała się tylko ta pod Sobótką. Ciekawa jest historia wieży w Mrągowie, dawnym Sensburgu. Otwarto ją w 1906 roku jako pierwszą wieżę Bismarcka na Mazurach; dziś pozostaje najlepiej zachowanym obiektem tego typu w województwie warmińsko-mazurskim. Jej 23-metrowa ceglana bryła nie powtarza „Zmierzchu bogów”, lecz przypomina historyzującą basztę. Nad wejściem znajdował się pierwotnie medalion Bismarcka z napisem nazywającym go „budowniczym Rzeszy Niemieckiej”. Po wojnie zastąpił go polski orzeł. Po latach zamknięcia i pogarszającego się stanu technicznego wieża w latach 90. trafiła w prywatne ręce i jest stopniowo odnawiana. Można wejść na taras, z którego widok rozciąga się na trzy jeziora w Mrągowie, sięgając aż po Warmię, a wewnątrz są małe wystawy – historyczna obiektu i regionu oraz artystyczne; na dole działają kawiarnia i sklepik. W latach 60. XX wieku pomnik wykorzystywano jako stację radiowo-telewizyjną. To jeden z najlepszych przykładów adaptacji takiego dziedzictwa bez wymazywania jego pochodzenia. Właśnie dlatego wieże Bismarcka mogą być dobrym celem weekendowych wypraw. Nie trzeba ich podziwiać jako pomników „Żelaznego Kanclerza”, a traktować jako przykłady tego, że historia jest wpleciona w codzienność, a z biegiem czasu obiekty architektoniczne zyskują całkiem nowe znaczenie. Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Wieże Bismarcka stoją w Niemczech i Polsce. Dawne pomniki polityczne stały się ruinami, muzeami i punktami widokowymi. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wyglądają-jak-wieże-ciśnień-albo-ruiny-fortów-w-rzeczywistości-były-częścią-kultu-bismarcka-a-dziś-opowiadają-trudną-historię-europy/a-79443240?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79444814_401.jpg
|
||
| Image caption | Wieża Bismarcka w Mrągowie - niezwykły przykład adaptacji historycznego obiektu do współczesnego użytku | ||
| Image source | Dagmara Jakubczak/DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79444814_401.jpg&title=Wygl%C4%85daj%C4%85%20jak%20wie%C5%BCe%20ci%C5%9Bnie%C5%84%20albo%20ruiny%20fort%C3%B3w.%20W%20rzeczywisto%C5%9Bci%20by%C5%82y%20cz%C4%99%C5%9Bci%C4%85%20kultu%20Bismarcka%2C%20a%20dzi%C5%9B%20opowiadaj%C4%85%20trudn%C4%85%20histori%C4%99%20Europy | ||
| Item 71 | |||
| Id | 79444899 | ||
| Date | 2026-09-26 | ||
| Title | Niemcy wybierają Monachium. Miasto powalczy o organizację letnich igrzysk | ||
| Short title | Wyścig o letnie igrzyska. Niemcy stawiają na Monachium | ||
| Teaser |
Monachium rusza po igrzyska olimpijskie. Niemiecki Związek Olimpijski (DOSB) chce, by miasto ubiegało się o organizację letnich igrzysk w 2036, 2040 lub 2044 roku. Podczas sobotniego (26.09.2026) zgromadzenia członków Niemieckiego Związku Olimpijskiego (DOSB) w Badern-Baden prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier ogłosił zwycięstwo stolicy Bawarii nad konkurencyjną aglomeracją Kolonia-Ren-Ruhr. – Zwyciężyło Monachium – powiedział Steinmeier. Jeszcze przed ogłoszeniem wyników mówił: – Jestem przekonany, że jeśli jako niemiecka drużyna wystartujemy razem, będziemy mieli duże szanse na organizację igrzysk. Berlin wycofał swoją kandydaturę dwa dni przed głosowaniem, po wyborach do Izby Deputowanych. Liczna konkurencjaKandydatura Monachium, która przewiduje wykorzystanie wybudowanego na igrzyska w 1972 roku parku olimpijskiego, cieszy się dużym poparciem mieszkańców. Jednak na arenie międzynarodowej konkurencja w walce o igrzyska w 2036 roku może być szczególnie silna. Według Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) zainteresowanie organizacją imprezy wyraziło już ponad dziesięć miast i państw. Wśród nich są m.in. Indie, Indonezja, Republika Południowej Afryki, chilijskie Santiago, a także Doha w Katarze, Arabia Saudyjska i Turcja. Nie ma jeszcze ustalonego terminu wyboru gospodarza igrzysk. W ostatnich latach MKOl zmienił procedurę – po kilku etapach rozmów i konsultacji wybiera preferowanego kandydata, nad którym następnie odbywa się głosowanie. Zwykle gospodarz igrzysk jest wyłaniany około siedmiu lat przed ich rozpoczęciem. Najbliższe letnie igrzyska odbędą się w 2028 roku w Los Angeles, a w 2032 roku w australijskim Brisbane. Pamiętny rok 1972Ostatni raz Niemcy były gospodarzem letnich igrzysk olimpijskich w 1972 roku – również w Monachium. Igrzyska zostały naznaczone dramatycznymi wydarzeniami, gdy członkowie palestyńskiej organizacji „Czarny Wrzesień” wzięli jako zakładników część izraelskiej reprezentacji olimpijskiej. W wyniku ataku i późniejszej próby odbicia zakładników w wiosce olimpijskiej oraz na pobliskim lotnisku Fürstenfeldbruck zginęło 11 Izraelczyków, niemiecki policjant oraz pięciu palestyńskich napastników. Kolejne próby sprowadzenia do Niemiec letnich lub zimowych igrzysk olimpijskichnajczęściej kończyły się już na pierwszej przeszkodzie – niemieckich referendach lokalnych. Krytycy wskazywali wówczas przede wszystkim na skalę przedsięwzięcia i związane z tym koszty, jak w przypadku kandydatury Hamburga do organizacji igrzysk w 2024 roku. Monachium bez powodzenia ubiegało się także o organizację zimowych igrzysk w 2018 roku. Ostatecznie odbyły się one w południowokoreańskim Pjongczangu. Wielkie sportowe emocjeKanclerz Niemiec Friedrich Merz wyraził nadzieję na organizację igrzysk olimpijskich w Niemczech po tym, jak Monachium zostało wybrane na kandydata kraju. „Igrzyska powinny odbyć się w Niemczech. Monachium jest naszym kandydatem, a za jego kandydaturą stoi cały kraj. Chcemy sprowadzić do nas igrzyska olimpijskie i paraolimpijskie – wielkie sportowe emocje, spektakularne sukcesy, niezapomniane chwile i radość całego kraju, który będzie kibicował swoim reprezentantom” – napisał polityk CDU na platformie X. (RTR/jar) Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Zgodnie z decyzją Niemieckiego Związku Olimpijskiego (DOSB),Monachium rusza po letnie igrzyska olimpijskie w 2036, 2040 | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-wybierają-monachium-miasto-powalczy-o-organizację-letnich-igrzysk/a-79444899?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79443887_401.jpg
|
||
| Image caption | Park olimpijski w Monachium - być może stanie się miejscem letnich igrzysk olimpijskich w 2036, 2040 lub 2044 r. | ||
| Image source | Sven Hoppe/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220905_001_steinmeier72_01f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79443887_401.jpg&title=Niemcy%20wybieraj%C4%85%20Monachium.%20Miasto%20powalczy%20o%20organizacj%C4%99%20letnich%20igrzysk | ||
| Item 72 | |||
| Id | 79443368 | ||
| Date | 2026-09-26 | ||
| Title | Niemcy szykują dużą podwyżkę emerytur. Eksperci przewidują wzrost nawet o 4,7 proc. od lipca 2027 roku | ||
| Short title | Niemcy: Emerytury mogą wzrosnąć nawet o 4,7 proc. | ||
| Teaser |
Emerytury w Niemczech mogą od 1 lipca 2027 roku wzrosnąć nawet o 4,7 proc. – przewidują eksperci cytowani przez dziennik „Bild”. Powodem jest szybki wzrost wynagrodzeń. Emerytury w Niemczech mogą w przyszłym roku wzrosnąć o znacznie ponad cztery procent. Instytut Badań Gospodarczych im. Leibniza w Halle (IWH) przewiduje podwyżkę o 4,7 procent od 1 lipca 2027 roku – podał w sobotę (26.09.2026) dziennik „Bild”. „W naszych obliczeniach zakładamy obecnie wzrost emerytur o 4,7 procent” – powiedział dziennikowi Oliver Holtemöller, dyrektor ds. koniunktury w IWH. Także Deka Bank spodziewa się podwyżki o ponad cztery procent. „Uważam, że omawiany poziom ponad czterech procent jest realistyczny” – powiedział „Bildowi” główny ekonomista banku Ulrich Kater. Wynagrodzenia napędzają waloryzacjęObaj eksperci wskazują na stosunkowo szybki wzrost wynagrodzeń pracowników w tym roku. Stanowią one podstawę waloryzacji emerytur w 2027 roku. Według dziennika „Bild” Niemieckie Ubezpieczenie Emerytalno-Rentowe podtrzymuje dotychczasową prognozę wzrostu emerytur o 4,4 procent. Podwyżka o 4,7 procent byłaby na zachodzie Niemiec najwyższą podwyżką emerytur od 2022 roku. Wówczas świadczenia emerytalne wzrosły tam o 5,35 procent. (AFP/jak) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Emerytury w Niemczech mogą od lipca 2027 roku wzrosnąć nawet o 4,7 proc. – wynika z prognoz ekspertów. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-szykują-dużą-podwyżkę-emerytur-eksperci-przewidują-wzrost-nawet-o-4-7-proc-od-lipca-2027-roku/a-79443368?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/38690795_401.jpg
|
||
| Image caption | Eksperci przewidują wzrost emerytur w Niemczech | ||
| Image source | picture alliance/dpa/Schönberger | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/38690795_401.jpg&title=Niemcy%20szykuj%C4%85%20du%C5%BC%C4%85%20podwy%C5%BCk%C4%99%20emerytur.%20Eksperci%20przewiduj%C4%85%20wzrost%20nawet%20o%204%2C7%20proc.%20od%20lipca%202027%20roku | ||
| Item 73 | |||
| Id | 79443356 | ||
| Date | 2026-09-26 | ||
| Title | Coraz więcej Niemców zgadza się na zostawienie paczki pod drzwiami. To oszczędza czas, ale w razie kradzieży ryzyko ponosi odbiorca | ||
| Short title | Niemcy. Paczki coraz częściej trafiają pod drzwi | ||
| Teaser |
Wystarczy kilka kliknięć, by zamówić paczkę. Ale jak ją odebrać, jeśli nie ma nas w domu? Wielu odbiorców uważa, że kurier powinien po prostu zostawić ją pod drzwiami. Wiąże się to jednak z pewnym ryzykiem. Niemieccy konsumenci coraz częściej zgadzają się, by kurier zostawiał przesyłkę w wyznaczonym miejscu, na przykład przed drzwiami domu. Dzięki temu paczka czeka na nich po powrocie i nie muszą odbierać jej w punkcie odbioru, automacie paczkowym ani u sąsiada. Jak poinformował lider rynku DHL, firma ma w Niemczech ponad dziesięć milionów stałych zgód na pozostawienie przesyłki w wyznaczonym miejscu. To o dziesięć procent więcej niż rok wcześniej. W poprzednich latach wzrost był podobny. Hermes odnotował od sierpnia 2025 roku 30-procentowy wzrost liczby takich zgód, ale nie podał ich łącznej liczby. GLS i DPD również oferują tę możliwość i informują, że udział takich doręczeń pozostaje stabilny. Ryzyko ponosi odbiorcaOdbiorca może z góry zgodzić się, by przesyłkę zostawiono na przykład przed drzwiami wejściowymi, w ogrodzie lub pod wiatą garażową. Od momentu pozostawienia jej przez kuriera nie jest już jednak ubezpieczona. Jeśli zostanie skradziona, ryzyko ponosi odbiorca. Według DHL takie przypadki nie są częstsze niż przy innych formach doręczenia – liczba reklamacji dotyczących paczek pozostawionych w wyznaczonych miejscach nie jest wyższa niż w przypadku pozostałych przesyłek. GLS „wyraźnie zaleca wyznaczanie wyłącznie odpowiednich miejsc, w przypadku których – według oceny odbiorców – nie występuje żadne ryzyko”. Problemy mogą pojawić się, jeśli wybrane miejsce jest ogólnodostępne. Gdzie najlepiej zostawić paczkę?DHL zaleca, aby wyznaczone miejsce znajdowało się na terenie posesji odbiorcy, było chronione przed warunkami atmosferycznymi i niewidoczne z zewnątrz. Amazon, który część przesyłek dostarcza za pośrednictwem własnej firmy kurierskiej, również zaleca, by paczka nie była widoczna dla osób postronnych. Firma nie podaje danych dotyczących liczby takich zgód. Według DHL usługa jest szczególnie popularna w dzielnicach domów jednorodzinnych oraz na obszarach wiejskich. Coraz częściej korzystają z niej jednak również mieszkańcy miast. W budynkach wielorodzinnych odpowiednim miejscem mogą być na przykład wewnętrzne dziedzińce lub schowki na rowery. „Miejsce pozostawienia przesyłki należy do najpopularniejszych sposobów odbioru” – mówi Benjamin Rasch, menedżer DHL. Zgoda może być udzielona na stałe albo jednorazowo dla konkretnej paczki. Według DPD około jedna czwarta przesyłek wysyłanych przez firmy do konsumentów (B2C, Business-to-Consumer) jest obecnie doręczana w ten sposób. Odsetek ten pozostaje stabilny od początku 2025 roku. GLS informuje z kolei, że ma około dwóch milionów stałych zgód, z których 1,5 miliona jest regularnie wykorzystywanych. Około 15 procent całkowitej liczby dostaw w 2025 roku oraz od początku 2026 roku zrealizowano na ich podstawie. Firmy kurierskie oszczędzają czas i pieniądzeTakie rozwiązanie jest korzystne również dla firm logistycznych, ponieważ skraca czas doręczenia jednej paczki. Kurier nie musi czekać, aż ktoś otworzy drzwi i odbierze przesyłkę, ani zabierać jej z powrotem, gdy nikogo nie ma w domu, by ponownie przywieźć ją następnego dnia. Według GLS zgoda na pozostawienie przesyłki upraszcza proces doręczenia, zwiększa odsetek skutecznych dostaw i pozwala uniknąć dodatkowych kursów kurierskich. „Dzięki temu procesy doręczenia mogą być organizowane bardziej efektywnie”. Amazon podkreśla, że wielu klientów ceni możliwość zostawienia paczki w bezpiecznym miejscu i woli to rozwiązanie od „kolejnej próby doręczenia w innym dniu”. Możliwość pozostawienia przesyłki ma jednak swoje ograniczenia. Hermes zwraca uwagę, że sprzedawcy internetowi mogą ją wyłączyć w przypadku towarów szczególnie wartościowych lub wymagających szczególnej ochrony. W przypadku Amazon kurier robi zdjęcie pozostawionej paczki, które odbiorca może zobaczyć w aplikacji. Dzięki temu wie, gdzie znajduje się przesyłka. DPD również stosuje dokumentację fotograficzną, która zwiększa przejrzystość i pozwala sprawdzić miejsce doręczenia. DHL i Hermes nie robią takich zdjęć, natomiast GLS pracuje nad wprowadzeniem tej funkcji. Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Coraz więcej Niemców zgadza się na zostawienie paczki pod drzwiami. W razie kradzieży ryzyko ponosi odbiorca. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/coraz-więcej-niemców-zgadza-się-na-zostawienie-paczki-pod-drzwiami-to-oszczędza-czas-ale-w-razie-kradzieży-ryzyko-ponosi-odbiorca/a-79443356?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (1280 x 720) |
https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2023/bpol230420_wd_deutschepost_dhl_01ic.jpg
|
||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2023/bpol230420_wd_deutschepost_dhl_01ic_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2023/bpol230420_wd_deutschepost_dhl_01ic.jpg&title=Coraz%20wi%C4%99cej%20Niemc%C3%B3w%20zgadza%20si%C4%99%20na%20zostawienie%20paczki%20pod%20drzwiami.%20To%20oszcz%C4%99dza%20czas%2C%20ale%20w%20razie%20kradzie%C5%BCy%20ryzyko%20ponosi%20odbiorca | ||
| Item 74 | |||
| Id | 79444075 | ||
| Date | 2026-09-26 | ||
| Title | „Tagesspiegel”: Brandenburgia nie mówi po polsku. Problem w urzędach | ||
| Short title | „Tagesspiegel”: urzędy w Brandenburgii bez języka polskiego | ||
| Teaser |
Znajomość języka polskiego we władzach Brandenburgii, landu sąsiadującego z Polską, pozostawia dużo do życzenia – pisze „Tagesspiegel”. Z językiem sąsiada najlepiej radzi sobie brandenburska policja. Stołeczny dziennik zwraca uwagę na szybki rozwój kontaktów między Brandenburgią a Polską. „Wspólna granica między Brandenburgią a Polską liczy 460 km. (…) Polacy są jedną z najważniejszych nacji odwiedzających land jako turyści. Przedsiębiorstwa z obu stron Odry od dawna ściśle ze sobą współpracują, a coraz więcej polskich rodzin osiedla się po stronie niemieckiej – czytamy w „Tagesspieglu”. Bliskie kontakty, ale brak znajomości języka polskiegoJak zaznacza gazeta, ścisłe kontakty nie mają jednak przełożenia na stopień znajomości języka polskiego w brandenburskiej administracji. Z odpowiedzi na interpelację deputowanego opozycyjnej partii BSW w parlamencie Brandenburgii, Gunnara Lehmanna wynika, że nawet pełnomocnik rządu Brandenburgii do kontaktów z Polską posiada zaledwie „ustną znajomość polskiego na poziomie porównywalnym z B2”. Taki poziom wymagany od uchodźców przy przyjęciu na kursy kształcące w zawodach pracownik handlu lub ogrodnictwa. Warunkiem przyjęcia na uniwersytet jest poziom C1. Rząd Brandenburgii nie dysponuje dokładnymi liczbami dotyczącymi znajomości języka polskiego wśród pracowników administracji. „Tagesspiegel” pisze, że pozytywnym wyjątkiem są funkcjonariusze oddelegowani do służby we wspólnych niemiecko-polskich zespołach policyjnych w Gubinie/Guben i Frankfurcie/Słubicach. Natomiast członkowie brandenburskiego rządu podczas rozmów z polskimi partnerami muszą korzystać z usług tłumaczy zatrudnionych przez firmy zewnętrzne, gdyż rząd nie dysponuje własnymi tłumaczami. Zerwać z asymetrią – administracja powinna dać dobry przykład„To wstyd, że w rządzie landowym i w administracji brak jest znajomości języka polskiego, chociaż dobre relacje z Polską wpisane są do brandenburskiej konstytucji” – powiedział deputowany BSW Lehmann. „Musimy zerwać z tą arogancką asymetrią, która powoduje, że oczekujemy od naszych sąsiadów znajomości niemieckiego lub angielskiego” – zaznaczył poseł. Jego zdaniem Brandenburgia powinna aktywnie wspierać naukę języka polskiego, a przedstawiciele rządu powinni dać dobry przykład poprzez udział w kursach językowych. „Tylko w taki sposób można pokazać Polakom, że traktujemy ich jak równych partnerów” – wyjaśnił Lehmann. Brandenburgią rządzi obecnie koalicja SPD i CDU. Premierem landu jest socjaldemokrata Dietmar Woidke. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Znajomość języka polskiego we władzach Brandenburgii pozostawia dużo do życzenia – pisze „Tagesspiegel”. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/tagesspiegel-brandenburgia-nie-mówi-po-polsku-problem-w-urzędach/a-79444075?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/75943484_401.jpg
|
||
| Image caption | Brandenburska administracja nie zna języka polskiego | ||
| Image source | Hechtenberg/Caro/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/75943484_401.jpg&title=%E2%80%9ETagesspiegel%E2%80%9D%3A%20Brandenburgia%20nie%20m%C3%B3wi%20po%20polsku.%20Problem%20w%20urz%C4%99dach | ||
| Item 75 | |||
| Id | 79443046 | ||
| Date | 2026-09-26 | ||
| Title | Wojna w Gazie zmienia nastroje. Izrael traci, Palestyńczycy zyskują | ||
| Short title | Wojna w Gazie zmienia nastroje. Niemcy krytyczniej o Izraelu | ||
| Teaser |
Wojna w Gazie zmienia stosunek do Izraela. Nowy sondaż pokazuje duże różnice w ocenie przyczyn narastającego antysemityzmu w Niemczech i innych krajach europejskich. Według najnowszego Barometru HU-EF – sondażu przeprowadzonego przez Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie wojna w Gazie przyczyniła się do dalszej zmiany opinii publicznej w Niemczech i innych ważnych państwach Europy – na niekorzyść Izraela i na rzecz Palestyńczyków. W Niemczech 19 proc. uczestników prowadzonego co dwa lata badania Centrum Studiów nad Niemcami DAAD na wspomnianym uniwersytecie zadeklarowało, że w wyniku konfliktu ich nastawienie stało się „bardziej propalestyńskie”. W 2024 roku odsetek ten wynosił 14 proc. Odsetek osób, które deklarowały, że od 2024 roku ich nastawienie stało się „bardziej proizraelskie”, spadł z 9 do 8 proc. 46 proc. badanych (w 2024 roku – 54 proc.) uznało, że wojna nie zmieniła ich opinii. 23 proc. (20 proc. w 2024 roku) nie udzieliło odpowiedzi, a 5 proc. (4 proc.) zdecydowanie odmówiło odpowiedzi na to pytanie. Jako pierwsza o wynikach poinformował „Welt am Sonntag”. W Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii i Polsce przepytano reprezentatywne grupy liczące po co najmniej 1000 osób. Wzrost propalestyńskich nastrojówSzczególnie w Polsce wyraźnie wzrósł odsetek osób (z 14 do 30 proc.), które deklarują, że od 2024 roku stały się „bardziej propalestyńskie”. We Francji odsetek ten zwiększył się z 13 do 16 proc., a w Wielkiej Brytanii – z 17 do 18 proc. We wszystkich badanych krajach o jeden punkt procentowy spadł natomiast odsetek osób, które deklarują, że stały się „bardziej proizraelskie”. W Polsce zmniejszył się z 5 do 4 proc., we Francji z 7 do 6 proc., a w Wielkiej Brytanii z 11 do 10 proc. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> Antysemityzm w Polsce nie jest problememZ badania wynika także, że w trzech z czterech analizowanych krajów wyraźna większość respondentów uznała, że antysemityzm stał się w ich kraju problemem. W Niemczech było to 56 proc. ankietowanych, w Wielkiej Brytanii – 55 proc., a we Francji – 63 proc. Jedynie w Polsce odsetek osób zgadzających się z tym stwierdzeniem był niższy i wyniósł 29 proc. Że antysemityzm nie jest w ich kraju problemem, odpowiedziało 15 proc. badanych w Niemczech, 12 proc. w Wielkiej Brytanii i tyle samo we Francji oraz 31 proc. w Polsce. Sondaż pokazał także wyraźne różnice w ocenie przyczyn antysemityzmu. W Niemczech za jego główne źródła uznaje się: środowiska prawicowe (41 proc.) i muzułmańskich migrantów (42 proc.). W 2024 roku odsetki te wynosiły odpowiednio 48 i 45 proc. Także w Polsce prawicowe ugrupowania (30 proc.) i muzułmańscy migranci (24 proc.) są wskazywani jako główne źródła antysemityzmu. Natomiast w Wielkiej Brytanii i Francji wpływ prawicowej sceny politycznej na antysemityzm oceniany jest znacznie niżej (odpowiednio 14 i 12 proc.) niż wpływ ogółu społeczeństwa (21 i 23 proc.), a przede wszystkim muzułmańskich migrantów (w obu krajach po 27 proc.). (KNA/jar) |
||
| Short teaser | Wojna w Gazie zmienia stosunek do Izraela. Nowy sondaż pokazuje duże różnice w ocenie przyczyn wzrostu antysemityzmu. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wojna-w-gazie-zmienia-nastroje-izrael-traci-palestyńczycy-zyskują/a-79443046?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77252929_401.jpg
|
||
| Image caption | Według najnowszego sondażu zmienia się nastawienie Niemców do Izraela | ||
| Image source | Christoph Soeder/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77252929_401.jpg&title=Wojna%20w%20Gazie%20zmienia%20nastroje.%20Izrael%20traci%2C%20Palesty%C5%84czycy%20zyskuj%C4%85 | ||
| Item 76 | |||
| Id | 79442916 | ||
| Date | 2026-09-26 | ||
| Title | Sojusz chadecji ze skrajną prawicą w Niemczech. Radni CDU i AfD wspólnie zablokowali upamiętnianie w przestrzeni publicznej ofiar zbrodni III Rzeszy | ||
| Short title | Prasa: niemiecka prawica odrzuca „kult winy” za III Rzeszę | ||
| Teaser |
W Heidenau, w Saksonii, na wniosek radnych AfD i CDU nie będą w przyszłości układane „kamienie pamięci” upamiętniające ofiary III Rzeszy. Prawica realizuje „politykę grubej kreski” – krytykuje dziennik „Tageszeitung”. Decyzja rady miasta Heidenau, żeby zaprzestać układania w miejscach publicznych kostek przypominających o ofiarach narodowo-socjalistycznej dyktatury i ograniczyć upamiętnienia do miejscowego cmentarza, jest „krokiem w kierunku kultury zapomnienia” o zbrodniach – pisze w sobotę niemiecki dziennik „Tageszeitung” (TAZ). Skrajna prawica jest przeciwna przypominaniu w publicznych miejscach o koszmarze III Rzeszy deprecjonując politykę pamięci terminem „kult winy” i bagatelizując zbrodnie nazywając rządy Hitlera „epizodem (dosłownie ptasim kleksem)” w tysiącletniej historii Niemiec. Radni CDU głosują wspólnie z AfD„TAZ” wyjaśnia, że małe tabliczki z mosiądzu wbudowywane są w chodnik przed domami, w których przed deportacją do obozów koncentracyjnych i zagłady mieszkały ofiary. „Przypominają wszystkim żyjącym dziś ludziom, kogo prześladowali naziści – ludzi z sąsiedztwa: Żydów i Żydówki, Romów, politycznych przeciwników, homoseksualistów, transwestytów, niepełnosprawnych. Na kostkach znajdują się ich nazwiska. Są widoczne w codziennym życiu. Pamięć o nich dociera do ludzi, czy chcą tego, czy nie” – czytamy w „TAZ”. Redakcja przypomina, że wniosek złożyli politycy AfD i chadeckiej CDU. Obie partie wraz z inicjatywą „Sojusz Górnej Łaby na rzecz większej demokracji” (BOD) przedstawiły ponadpartyjny projekt uchwały, domagając się odrzucania w przyszłości kamieni pamięci „na publicznych ulicach i chodnikach”. Inicjatorzy wniosku ignorują protestyAutorzy wniosku argumentowali, że wielu mieszkańców, członków rodzin ofiar oraz inicjatyw społecznych uważa tę formę upamiętnienia ofiar narodowego socjalizmu za nieodpowiednią. Zamiast tego pamięć o nich miałaby być kultywowana na miejskim Cmentarzu Północnym – tak aby „nie deptać bezpośrednio po elementach upamiętniających”. „TAZ” zwraca uwagę, że przeciwko decyzji protestowały Międzynarodowy Komitet Oświęcimski, Gmina Żydowska w Saksonii, Stowarzyszenie Osób Prześladowanych przez Reżim Nazistowski i Związek Antyfaszystów. Większość w radzie miasta zlekceważyła protesty. Ofiary wypędzeń i HolokaustuO tym, że inicjatorom wniosku nie zależy na pielęgnowaniu pamięci o ofiarach nazizmu, świadczy zdaniem „TAZ” fakt, że na miejskim cmentarzu ma powstać „kwatera pamięci” poświęcona wszystkim ofiarom „wojny, terroryzmu, dyktatur, wypędzeni i w szczególności narodowego socjalizmu”. „Tak jakby wnioski z zamachów terrorystycznych były takie same jak z Holokaustu” – zauważył komentator. Zdaniem „TAZ” celem decyzji, której inicjatorami byli radni AfD, jest rezygnacja z dotychczasowej polityki pamięci, która wskazuje na podobieństwa między ideologią nazistów a ideologią AfD. „Tym bardziej przerażające jest to, że członkowie CDU otwarcie poparli wniosek” – pisze w konkluzji komentator „TAZ”. Kamienie pamięci to inicjatywa powstała w latach 90. XX wieku. Pomniki tego typu zaczął tworzyć niemiecki artysta Gunter Demnig, który nadał im również nazwę. Te finansowane zazwyczaj z darowizn kostki brukowe z nazwiskami ofiar narodowego socjalizmu są umieszczane przy ostatnim znanym miejscu zamieszkania lub działalności danej osoby. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | W Heidenau na wniosek AfD i CDU nie będzie „kamieni pamięci” ofiar III Rzeszy. „TAZ” krytykuje prawicową politykę. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/sojusz-chadecji-ze-skrajną-prawicą-w-niemczech-radni-cdu-i-afd-wspólnie-zablokowali-upamiętnianie-w-przestrzeni-publicznej-ofiar-zbrodni-iii-rzeszy/a-79442916?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/69234520_401.jpg
|
||
| Image source | Christoph Strack/DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/69234520_401.jpg&title=Sojusz%20chadecji%20ze%20skrajn%C4%85%20prawic%C4%85%20w%20Niemczech.%20Radni%20CDU%20i%20AfD%20wsp%C3%B3lnie%20zablokowali%20upami%C4%99tnianie%20w%20przestrzeni%20publicznej%20ofiar%20zbrodni%20III%20Rzeszy | ||
| Item 77 | |||
| Id | 79439127 | ||
| Date | 2026-09-26 | ||
| Title | Niemiecka prasa o spotkaniu Trump-Xi: To nie jest przyjaźń | ||
| Short title | Niemiecka prasa o spotkaniu Trump-Xi: To nie jest przyjaźń | ||
| Teaser |
Mimo uległości Trumpa wobec Xi, nie ma mowy o sojuszu ani zbliżeniu. Za tą fasadą kryje się potężna rywalizacja między USA a Chinami – pisze niemiecka prasa. Niemieckie dzienniki szeroko komentują wizytę w Waszyngtonie przywódcy Chin Xi Jinpinga, zwracając uwagę, że prezydent USA podjął go z honorami i zabiegał o jego uznanie. „Trump skamle o uznanie” – tytułuje odredakcyjny komentarz dziennik „Sueddeutsche Zeitung”. Gazeta ocenia, że Donald Trump chciał zaimponować Xi Jinpingowi i pokazać potęgę Ameryki, stąd czerwony dywan i widowiskowy przelot bombowca strategicznego B-2. Plan przyniósł jednak odwrotny skutek: gdy bombowiec huknął nad ich głowami, Trump skrzywił się, podczas gdy Xi Jinping nie mrugnął okiem, zachowując absolutny spokój. Zdaniem dziennika, zamiast siły Trump pokazał słabość. Ani słowa o Ukrainie i Tajwanie„Sueddeutsche Zeitung” zwraca uwagę, że podczas spotkania z chińskim przywódcą Trump nie wspomniał ani słowem o dostawach towarów podwójnego zastosowania do Iranu, które mogą być wykorzystywane do produkcji dronów i rakiet. „Nie wspomniał ani słowem o pomocy Pekinu w rosyjskiej wojnie przeciwko Ukrainie. Nie wspomniał ani słowem o groźbach wobec sąsiadów Chin – od Tajwanu po Japonię, którzy już prawie nie wiedzą, czy USA są partnerem, czy zagrożeniem” – wylicza dziennik. Według gazety Ameryka Sojuszu nie będzie„Sueddeutsche Zeitung” ocenia, że mimo zapewnień Trumpa o przyjaźni z chińskim przywódcą, między Chinami a USA nie powstanie ani sojusz, ani zbliżenie. „Jeśli Xi zdoła uśpić czujność osłabionego prezydenta USA, twierdząc, że wzrost potęgi Chin i hasło Donalda Trumpa „Make America Great Again” mogą „iść w parze”, będzie to dla niego sukces. Nie zmienia to jednak rzeczywistości. Chiny i Stany Zjednoczone toczą wyścig o gospodarcze narzędzia tortur – mając na celu obezwładnienie przeciwnika. Dla obu stron większym zagrożeniem nie jest jednak utrata kontroli nad technologią, ale pozostawanie w tyle za przeciwnikiem w wyścigu o dominację” – pisze gazeta. Odroczony konfliktDziennik „Frankurter Allgemeine Zeitung” komentarz na pierwszej stronie sobotniego wydania tytułuje „Konflikt jest jedynie odroczony”. Jak zauważa gazeta, Donald Trump dąży do harmonii w relacjach z Chinami, unikając konfrontacji z Xi Jinpingiem i stawiając na osobiste relacje zamiast twardej rywalizacji. „Prezydent USA postrzega politykę międzynarodową przez narcystyczny pryzmat Jego osobiste relacje z przywódcami mocarstw mają kierować globalną polityką, co Xi, ale i Putin, muszą obserwować z uśmiechem. Oni bowiem realizują swoje strategiczne interesy w sposób chłodno skalkulowany. Grają z Trumpem w „psychologiczne gierki”, aby manipulować liderem dawnego zachodniego mocarstwa” – stwierdza „FAZ”. Według gazety ostateczna konfrontacja między mocarstwami została jedynie odroczona, w obliczu rosnącej potęgi gospodarczej Pekinu oraz rywalizacji technologicznej, zwłaszcza w obszarze sztucznej inteligencji,w której Trump za wszelką cenę chce utrzymać przewagę nad Chinami. Trump podziwia autokratówRegionalny dziennik „Lausitzer Rundschau” przypomina, że od dziesięcioleci prezydent USA grzmi przeciwko państwom komunistycznym. „Co robi więc teraz? Rozwija czerwony dywan przed Xi Jinpingiem – najpotężniejszym komunistą na świecie. Trump od zawsze bowiem podziwiał autokratów z władzą absolutną” – zauważa gazeta. Jak jednak przestrzega, ślepy zachwyt przesłania mu ogromne zagrożenia, bo Xi doskonale wie, jak go rozegrać. „W końcu na agendzie spotkania przywódców obu supermocarstw stanęły kluczowe kwestie bezpieczeństwa: od irańskiego eksportu ropy do Państwa Środka, po wyścig o dominację w dziedzinie sztucznej inteligencji. Wciąż nierozstrzygnięty pozostaje także spór o Tajwan. Ten samobój rzutuje również na politykę krajową Trumpa. Królewskie traktowanie chińskiego prezydenta to kolejny cios dla Republikanów, którym w nadchodzących wyborach do Kongresu grozi sromotna porażka” – konkluduje „Lausitzer Rundschau”. Inny regionalny dziennik „Nordbayerischer Kurier” zauważa z kolei, że Trump i Xi nie mogą się nawzajem wyeliminować, bo są od siebie tak mocno zależni gospodarczo, że szkodząc przeciwnikowi, szkodzą również własnemu krajowi. „Ta świadomość doprowadzi obu przywódców do logicznego z ich perspektywy wniosku: należy podzielić świat na strefy wpływów, w które ten drugi nie będzie się wtrącał. Dla supermocarstw może to być chwilowo dobra taktyka. Dla reszty świata – wręcz przeciwnie” – ocenia gazeta. Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | Mimo uległości Trumpa wobec Xi, nie ma mowy o sojuszu ani zbliżeniu – pisze niemiecka prasa. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-o-spotkaniu-trump-xi-to-nie-jest-przyjaźń/a-79439127?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79404757_401.jpg
|
||
| Image caption | Donald Trump podjął chińskiego przywódcę z najwyższymi honorami | ||
| Image source | Alex Brandon/AP Photo/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79404757_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%20o%20spotkaniu%20Trump-Xi%3A%20To%20nie%20jest%20przyja%C5%BA%C5%84 | ||
| Item 78 | |||
| Id | 79436776 | ||
| Date | 2026-09-26 | ||
| Title | To już nie jest wojna hybrydowa. Rosja coraz zuchwalej atakuje na wschodzie UE i NATO | ||
| Short title | Rosja coraz jawniej atakuje na wschodzie UE i NATO | ||
| Teaser |
Eksplozje dronów, naruszenia przestrzeni powietrznej, podpalenia. Polska, Rumunia i Mołdawia stały się stałym elementem rosyjskich ataków na Ukrainę. Rządy mówią wprost: to nie przypadek, to celowe działanie. Jeszcze kilka miesięcy temu dla większości Europejczyków mieszkających poza Ukrainą wywołana przez Rosję wojna była jedynie abstrakcją. Kiedy rosyjskie drony sporadycznie naruszały przestrzeń powietrzną takich krajów jak Polska czy Rumunia, nawet oficjalne komunikaty brzmiały osobliwie, jakby próbowano bagatelizować problem. Nawet pod koniec maja 2026 roku, gdy rosyjski dron uderzył w wieżowiec w Gałaczu – dużym mieście we wschodniej Rumunii – wielu przedstawicieli UE i NATO wciąż wzbraniało się przed uznaniem tego za celowe działanie Rosji. W najgorszym wypadku mówiono po prostu o wojnie hybrydowej. To już nie jest wojna hybrydowaOd lata 2026 roku sytuacja zmieniła się jednak diametralnie. W niektórych krajach Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej do przelotów lub eksplozji dronów dochodzi niemal codziennie. W czasie rosyjskich uderzeń na Ukrainę mieszkańcy przygranicznych regionów coraz częściej budzą się przy dźwiękach syren alarmowych. Lotniska regularnie wstrzymują pracę, a przestrzeń powietrzna jest zamykana. Rosja bombarduje przejścia graniczne, infrastrukturę i pociągi tuż przy granicach z sąsiednimi państwami. Gwałtownie wzrosła również liczba aktów sabotażu. Dla państw bałtyckich, Polski, Mołdawii i Rumunii ta wojna już dawno przestała być „hybrydowa” – stała się boleśnie namacalna. Nic dziwnego, że przywódcy tych krajów coraz głośniej i wprost mówią o celowych działaniach Moskwy. Bezprecedensowa seria incydentówW czwartek (24 września br.) przybrało to niespotykaną dotąd skalę. Mołdawia odnotowała cztery naruszenia przestrzeni powietrznej przez drony: dwa z nich eksplodowały na terytorium kraju, a szczątki trzeciego odnaleziono niedługo później. Władze były zmuszone czasowo zamknąć niebo nad północną częścią kraju. W tym samym czasie dwa drony wleciały nad Rumunię. Jeden z nich eksplodował na północy kraju w pobliżu miejscowości Solca, zaledwie 30 kilometrów na zachód od Suczawy. W rezultacie zamknięto pobliskie przejście graniczne z Ukrainą. Wcześniej, w reakcji na rosyjski atak w pobliżu rumuńskiej Delty Dunaju, poderwano myśliwce NATO. Z powodu zmasowanego rosyjskiego uderzenia tuż przy granicy dwukrotnie aktywowano również natowskie samoloty bojowe w Polsce. Z kolei z powodu ataków dronów ewakuowano dwa polskie przejścia graniczne z Ukrainą. Ponadto w środę późnym wieczorem (23 września br.) wybuchł pożar w stacji naziemnej Starlinkw pobliżu wsi Wola Krobowska, około 40 kilometrów na południe od Warszawy. Obiekt należy do państwowej spółki Exatel i odpowiada za łączność internetową między Polską a Ukrainą. Polski rząd określił to mianem sabotażu. Również w środę polską przestrzeń powietrzną naruszył rosyjski śmigłowiec Mi-8, który nadleciał z terenu obwodu królewieckiego. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że należąca do rosyjskiej armii maszyna wdarła się w głąb polskiego terytorium na około 300 metrów i przebywała w nim przez 42 sekundy. „Putin chce zamęczyć Europę”Premier Polski Donald Tusk po czwartkowych incydentach nie gryzł się w język. Przebywając w Krakowie, podkreślił, że Rosja nieustannie dopracowuje swoje „ohydne formy nacisku”, na co musimy być przygotowani. „Putin chce wycieńczyć Ukrainę, niszcząc jej infrastrukturę przemysłową i energetyczną, ale jego celem jest także zamęczenie Europy” – ocenił Tusk. Odnosząc się do pożaru stacji Starlink, premier zaznaczył, że śledczy „podejrzewają celowe podpalenie”. Tydzień wcześniej Tusk ostrzegał w Sejmie, że kraje wspierające Ukrainę mogą stać się celem rosyjskich ataków dronowych, a nawet rakietowych. Jeszcze dobitniej sytuację skomentował polski wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. „Wiele wskazuje na to, że pożar stacji Starlink to kolejny element wojny hybrydowej” – powiedział na antenie TVP Info, otwarcie mówiąc o sabotażu. Atak miał na celu odcięcie ukraińskiej armii od dostępu do internetu. Choć minister zastrzegł, że nie ma jeszcze absolutnej pewności co do sprawstwa Rosji, to cały scenariusz idealnie wpisuje się w „nową rosyjską doktrynę agresji”. Mołdawia negocjuje ochronę niebaOstrą reakcją wykazała się także prezydent Mołdawii Maia Sandu. Oświadczyła, że zmasowany rosyjski atak na Ukrainę „ponownie uderzył w Mołdawię”, a wojna wywołana przez Kreml zagraża całej Europie. Jednocześnie zapewniła o niezłomnym wsparciu jej kraju dla Kijowa. Tego samego dnia (czwartek, 24.09) przewodniczący mołdawskiego parlamentu Igor Grosu poinformował, że Kiszyniów wspólnie z Bukaresztem i Kijowem szuka rozwiązań, które pozwoliłyby zabezpieczyć przestrzeń powietrzną Mołdawii. Kraj ten potrafi co prawda monitorować swoje niebo, jednak nie ma narzędzi do zestrzeliwania dronów. Grosu zaznaczył, że szczegóły tych rozmów muszą na razie pozostać niejawne. Strach przed wypowiedzeniem słowa na „R”?Znacznie bardziej powściągliwe nastroje panowały w czwartek w Rumunii. Minister obrony Radu Miruta ograniczył się do stwierdzenia, że konieczne jest złożenie oficjalnego protestu dyplomatycznego wobec Rosji. Dodał jednak, że dron, który rozbił się w miejscowości Solca, charakteryzuje się „nowymi parametrami technicznymi” – co sugeruje, że mógł to być nowszy typ rosyjskiego drona z napędem odrzutowym. Z kolei prezydent Rumunii Nicușor Dan, przemawiając w środę na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku, przypomniał, że świat stoi w obliczu „piątego roku nielegalnej, niesprowokowanej i nieusprawiedliwionej wojny napastniczej, którą stały członek Rady Bezpieczeństwa prowadzi na pełną skalę przeciwko Ukrainie”. Dodał, że Rumunia – jako państwo UE o najdłuższej granicy z Ukrainą – bezpośrednio odczuwa skutki tego konfliktu poprzez powtarzające się naruszenia jej przestrzeni powietrznej. Prezydent zapewnił, że Bukareszt będzie wspierać broniącą się Ukrainę tak długo, jak będzie to konieczne. Postawa władz nie wszystkim się jednak podoba. Część rumuńskich publicystów ostro skrytykowała polityków za zbyt asekuracyjne podejście do rosyjskich prowokacji. „Doszło do tego, że przez drony musimy zamykać szkoły, a politycy boją się głośno wypowiedzieć słowo na literę 'R'” – napisał dziennikarz Gabriel Bejan na portalu HotNews, argumentując, że Rosję trzeba wprost nazywać realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Rumunii. Widmo ataków z Morza ŚródziemnegoTymczasem pojawiają się sygnały, że Rosja może rozszerzyć swoje działania sabotażowe również na Europę Zachodnią. W czwartek hiszpański dziennik El Mundo ujawnił fragmenty raportu CIA, z którego wynika, że Moskwa może przygotowywać ataki dronów na terytorium Włoch, Francji i Hiszpanii. Do transportu i wypuszczania bezzałogowców miałyby posłużyć statki handlowe tzw. „floty cieni”, operujące na wodach międzynarodowych Morza Śródziemnego. Informacje te nie doczekały się dotąd oficjalnego potwierdzenia. We Francji prezydent Emmanuel Macron zaprzeczył doniesieniom prasy, twierdząc, że CIA nie przekazywała francuskim służbom takich ostrzeżeń. Jednocześnie Macron przyznał, że sam scenariusz rosyjskiego uderzenia w Europie staje się „prawdopodobny”. Równie ponure ostrzeżenia napłynęły w czwartek z Danii. Podczas wspólnej konferencji prasowej duńskiego resortu obrony, wywiadu wojskowego oraz sztabu generalnego zapowiedziano, że w najbliższych miesiącach Rosja zintensyfikuje wojnę hybrydową przeciwko Zachodowi i NATO. Ataki mają być „częstsze i dotkliwsze w skutkach niż dotychczas”. Duński minister obrony Jeppe Bruus podsumował krótko: obecna sytuacja jest „najbardziej napięta i poważna od czasów zakończenia zimnej wojny”. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Rosyjskie ataki na Ukrainę regularnie uderzają też w Polskę, Rumunię i Mołdawię. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/to-już-nie-jest-wojna-hybrydowa-rosja-coraz-zuchwalej-atakuje-na-wschodzie-ue-i-nato/a-79436776?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=To%20ju%C5%BC%20nie%20jest%20wojna%20hybrydowa.%20Rosja%20coraz%20zuchwalej%20atakuje%20na%20wschodzie%20UE%20i%20NATO | ||
| Item 79 | |||
| Id | 79438777 | ||
| Date | 2026-09-25 | ||
| Title | Tańsze tankowanie w Niemczech. Rząd przywraca ulgę paliwową od października | ||
| Short title | Niemcy tną ceny paliwa. Już od października | ||
| Teaser |
Miliony kierowców oddychają z ulgą. W Niemczech wraca zniżka paliwowa. Kierowcy w Niemczech i firmy transportowe oddychają z ulgą. Wraca zniżka paliwowa, która ma złagodzić skutki wzrostu cen na stacjach benzynowych wywołanego wojną z Iranem. Niemiecki parlament Bundestag i izba krajów związkowych Bundesrat zatwierdziły miliardowe odciążenie podatkowe. Kto i na czym skorzysta? Co się zmieni i od kiedy?Ustawa przewiduje, że od 1 października podatek energetyczny od benzyny i oleju napędowego zostanie obniżony o 14,04 centa za litr. W przypadku diesla Unia Europejska nie pozwala na większą obniżkę. Aby wszyscy kierowcy byli traktowani jednakowo, taki sam poziom obniżki zastosowano wobec benzyny. Ponieważ od kwoty obniżonego podatku energetycznego nie nalicza się także podatku VAT, całkowita redukcja ceny wyniesie około 16,7 centa na litr, czyli w zaokrągleniu 17 centów. Ulga ma obowiązywać przez trzy miesiące, czyli do końca grudnia. Aby ustawa weszła w życie, potrzeba już tylko podpisu prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera. Jak szybko potanieje paliwo?Stacje paliw nie mają obowiązku przeniesienia obniżki podatku w całości na klientów. Doświadczenia z poprzedniego rabatu paliwowego, który obowiązywał w maju i czerwcu, wskazują jednak, że ceny powinny gwałtownie spaść już w nocy z 30 września na 1 października, często dokładnie o północy. Powodem są oczekiwania klientów. O północy stacje nie będą jeszcze miały w zbiornikach paliwa objętego niższym podatkiem. Ulga dotyczy bowiem tylko paliwa, które opuści rafinerie lub magazyny po północy. Może więc minąć kilka dni, zanim całe paliwo w obiegu będzie objęte niższą stawką podatkową. Mimo to konkurencja między stacjami powinna szybko wymusić obniżki cen. Zatankować już 1 października?Nie ma jednak takiej potrzeby, żeby zatankować już rankiem 1 października. Cena paliwa nie może wzrosnąć przed południem, ponieważ podwyżki są dozwolone tylko raz dziennie o godzinie 12:00. Może więc jedynie spadać. Zwykle późne popołudnie to moment, kiedy ceny danego dnia są najniższe. Doświadczenia z poprzedniej obniżki pokazują, że pełne przeniesienie ulgi podatkowej na ceny detaliczne wymaga pewnego czasu. Kto ma jeszcze wystarczająco dużo paliwa w baku, może uniknąć kolejek pierwszego dnia obowiązywania zniżki. Czy cała ulga trafi do klientów?To kwestia sporna. Po poprzedniej uldze paliwowej instytut Ifo, Komisja Monopolowa oraz Federalny Urząd Kartelowy uznały, że tylko część korzyści została przekazana konsumentom. Branża paliwowa nie zgadza się z taką oceną. Dokładne ustalenie skali przeniesienia obniżek jest trudne, ponieważ ceny paliw podlegają silnym wahaniom pod wpływem czynników zewnętrznych. Szczególnie na początku obowiązywania ulgi różnice cenowe między poszczególnymi stacjami paliwa mogą być znaczne. Dlatego porównywanie cen będzie jeszcze bardziej opłacalne niż zwykle. Powrót do ceny sprzed wojny z Iranem?Raczej nie. Według danych klubu automobilowego ADAC dzień przed wybuchem wojny pod koniec lutego 2026 roku średnia cena litra benzyny E10 wynosiła 1,78 euro, a litra diesla 1,75 euro. Obecne ceny są znacznie wyższe, a planowana obniżka podatku jest zbyt mała, by przywrócić poziomy sprzed wojny. Czy zabraknie paliwa?Ponieważ ulga podatkowa obejmuje tylko paliwo dostarczone po północy 1 października, stacje paliw będą się starały utrzymać minimalne zapasy pod koniec września. Podobnie mogą zachowywać się kierowcy, którzy przed wejściem w życie ulgi nie będą chcieli tankować do pełna. Podczas poprzedniego programu doprowadziło to do większego ruchu na stacjach, ale nie spowodowało poważniejszych problemów z dostępnością paliwa. Ile to będzie kosztować?Rząd Niemiec szacuje, że wpływy podatkowe zmniejszą się o 2,485 mld euro. Tym razem połowę kosztów mają ponieść niemieckie kraje związkowe. Rząd w Berlinie przekaże im nieco mniejszą część wpływów z podatku VAT niż zwykle. To dość nietypowe rozwiązanie, ponieważ kraje związkowe często niechętnie współfinansują decyzje podejmowane przez rząd federalny. Ile zaoszczędzi przeciętny kierowca?Z danych Federalnego Urzędu Transportu Samochodowego wynika, że przeciętny samochód w Niemczech pokonuje około 900 km miesięcznie. Przy zużyciu od 7-8 litrów paliwa na 100 km, przeciętny kierowca zaoszczędzi dzięki trzymiesięcznej obniżce około 32-36 euro. Rzeczywista kwota może jednak znacząco różnić się w zależności od przebiegu, spalania oraz momentu tankowania. Co na to ekonomiści?Większość ekonomistów ocenia ten środek krytycznie. Ich zdaniem program jest kosztowny i mało precyzyjny, a do tego wspiera również osoby, które nie potrzebują pomocy. Nie przynosi też korzyści osobom bez samochodu, choć i one odczuwają skutki wysokich cen energii. Poza tym ulga paliwowa osłabia sygnał cenowy, ponieważ sztucznie obniża cenę ograniczonego zasobu, jakim jest paliwo. Nie ma ponadto gwarancji, że ulga trafi do konsumentów. Pojawiają się jednak też głosy poparcia. Ekonomista Manuel Frondel z instytutu RWI powiedział niedawno magazynowi „Der Spiegel”: „Oczywiście byłoby lepiej, gdyby państwo kierowało pomoc bezpośrednio do potrzebujących gospodarstw domowych. Ponieważ jednak wciąż nie potrafi łatwo wdrożyć takich bezpośrednich wypłat, uważam rabat paliwowy za pragmatyczne i sprawiedliwe rozwiązanie”. (DPA/dom) Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Miliony kierowców oddychają z ulgą. W Niemczech wraca zniżka paliwowa. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/tańsze-tankowanie-w-niemczech-rząd-przywraca-ulgę-paliwową-od-października/a-79438777?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/76323897_401.jpg
|
||
| Image caption | Paliwo w Niemczech będzie tańsze. Kierowcy zaoszczędzą już od października | ||
| Image source | Sebastian Kahnert/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/76323897_401.jpg&title=Ta%C5%84sze%20tankowanie%20w%20Niemczech.%20Rz%C4%85d%20przywraca%20ulg%C4%99%20paliwow%C4%85%20od%20pa%C5%BAdziernika | ||
| Item 80 | |||
| Id | 79435312 | ||
| Date | 2026-09-25 | ||
| Title | Wielka akcja serwisowa: VW i Audi muszą naprawić prawie milion aut w Niemczech. | ||
| Short title | Niemcy: Prawie milion samochodów VW i Audi wraca do serwisów | ||
| Teaser |
Wadliwa śruba może odciąć wspomaganie lub zablokować kierownicę w wielu modelach VW, Audi i Seata. Które auta trafią do serwisu? Koncern Volkswagen oraz należące do niego marki Audi i Seat wzywają do serwisów właścicieli prawie miliona samochodów. Jak wynika z danych Federalnego Urzędu ds. Ruchu Drogowego (KBA), tylko w Niemczech darmowa akcja prewencyjna obejmie co najmniej 950 tys. aut. Rdza niszczy układ kierowniczy– Podczas wewnętrznych testów jakościowych wykryliśmy problem z układem kierowniczym w niektórych modelach Volkswagena – poinformował rzecznik marki. Jak sprecyzował, przy niesprzyjających warunkach pogodowych i po latach jazdy po sypanych solą drogach, śruba mocująca przekładnię kierowniczą może skorodować. Postępująca rdza może w skrajnych przypadkach osłabić mocowanie przekładni i doprowadzić do awarii układu. Akcja serwisowa dotyczy VW Tiguana, Tourana, Golfa Varianta (kombi), Golfa Sportsvana oraz Caddy, które wyjechały z fabryk między wrześniem 2013 a lipcem 2024 roku. KBA podaje, że na całym świecie problem dotyczy prawie 2,16 mln aut. Audi też do naprawyProblem może występować również w modelu Audi Q3, jeśli samochód wyprodukowano między październikiem 2017 a majem 2024 roku. Według danych KBA dotyczy to prawie 700 tys. egzemplarzy, z czego ponad 58,5 tys. jeździ po niemieckich drogach. Liczba wadliwych Seatów wciąż nieznanaAkcją naprawczą w Niemczech objęto ponadto modele Seat Ateca oraz Tarraco, które zjechały z taśm produkcyjnych od kwietnia 2016 do września 2024 roku. Dokładna liczba aut hiszpańskiej spółki-córki koncernu VW, których może dotyczyć problem, nie jest jednak znana. (DPA/przy) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Wadliwa śruba może odciąć wspomaganie lub zablokować kierownicę w wielu modelach VW i Audi. Które trafią do serwisu? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wielka-akcja-serwisowa-vw-i-audi-muszą-naprawić-prawie-milion-aut-w-niemczech/a-79435312?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78493588_401.jpg
|
||
| Image caption | Pęknięcie śruby w niektórych modelach Volkswagena może odebrać kontrolę nad autem | ||
| Image source | Jens Büttner/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2024/wostpol240909_finalewide_vw-ltr-wide_2_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/78493588_401.jpg&title=Wielka%20akcja%20serwisowa%3A%20VW%20i%20Audi%20musz%C4%85%20naprawi%C4%87%20prawie%20milion%20aut%20w%20Niemczech. | ||
| Item 81 | |||
| Id | 79428255 | ||
| Date | 2026-09-25 | ||
| Title | Chiny. Niepokojące zasady przekraczania granicy | ||
| Short title | Chiny wstrzymują odpływ specjalistów. Niepokojące zasady | ||
| Teaser |
Pekin utrudnia przekraczanie granic specjalistom, takim jak eksperci AI. Kraj, któremu od lat zarzuca się kradzież własności intelektualnej na wielką skalę, sam obawia się teraz transferu wiedzy na Zachód. Od dziesięcioleci Stany Zjednoczone i Unia Europejska zarzucają Chinom kradzież zachodnich technologii. Od robotyki i najnowocześniejszych półprzewodników po mechanikę precyzyjną i technologie motoryzacyjne: chińskie przedsiębiorstwa zatrudniały czołowych inżynierów, miały szpiegować zachodnich konkurentów i być zamieszane w cyberataki, których celem było uzyskanie dostępu do cennych tajemnic handlowych. Brzmi więc niemal jak ironia losu, że Pekin podejmuje teraz działania, które mają zapobiec odpływowi za granicę własnych zaawansowanych technologii i najlepszych specjalistów. „Wielki Mur” wokół najlepszych specjalistówW połowie września weszły w życie nowe przepisy dotyczące wjazdu i wyjazdu, które pozwalają chińskim władzom uniemożliwić opuszczenie kraju inżynierom, założycielom firm i innym specjalistom, jeśli ich wiedza w dziedzinie technologii akumulatorów, pierwiastków ziem rzadkich lub sztucznej inteligencji (AI) zostanie uznana za kluczową dla „bezpieczeństwa przemysłowego i technologicznego”. W ostatnim czasie Pekin zaostrzył również przepisy dotyczące inwestycji zagranicznych oraz działania wobec obywateli Chin lokujących majątek za granicą. Ograniczono ponadto delegowanie personelu technicznego do innych państw. Henry Gao, profesor prawa na Singapore Management University (SMU), uważa, że ograniczenia te łącznie „dają rzadki wgląd w rzeczywisty stan chińskiej gospodarki”. – Środki te wskazują, że Pekin jest głęboko zaniepokojony słabością gospodarki i znacznym odpływem kapitału – powiedział w rozmowie z DW. Ekspert dodał, że władze są również zdecydowane „powstrzymać przedsiębiorców i specjalistów przed opuszczeniem kraju”. Problemy chińskiej gospodarki coraz trudniej ukrywać. Popyt na eksport pozostaje wprawdzie silny – zwłaszcza na produkty high-tech – jednak załamanie na rynku nieruchomości znacząco osłabiło konsumpcję wewnętrzną. Latem akcja kredytowa banków spadła do rekordowo niskiego poziomu, a sprzedaż nowych samochodów w sierpniu zmniejszyła się o prawie jedną czwartą w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku. Pekin blokuje przejęciaObawy Pekinu dotyczą obecnie także odpływu specjalistów i kapitału. Najbardziej znanym przykładem z ostatniego czasu jest Manus, start-up AI założony w Pekinie przez dwóch obywateli Chin. W ubiegłym roku firma przeniosła siedzibę do Singapuru, między innymi po to, by uniknąć amerykańskich ograniczeń inwestycyjnych i móc rozwijać działalność na światowych rynkach. Gdy w grudniu ubiegłego roku Meta, właściciel Facebooka, próbowała przejąć Manus za dwa miliardy dolarów (1,74 miliarda euro), Pekin zablokował transakcję i zakazał obu założycielom firmy wyjazdu z kraju. W tym miesiącu w chińskich mediach społecznościowych krążyły również pogłoski, że założyciel i dyrektor generalny Huawei Ren Zhengfei oraz jego córka, dyrektor finansowa Meng Wanzhou, mogli opuścić kraj. Informacje te podchwyciły media tajwańskie i indyjskie, jednak nie potwierdziły ich ani Huawei, ani chińskie władze. Co najmniej jeden członek rodziny miał później pojawić się publicznie w Pekinie. Coraz trudniej wyprowadzać kapitałBloomberg Intelligence szacuje, że w 2025 roku z Chin odpłynął majątek o wartości około biliona dolarów – był to największy odpływ „gorącego kapitału” od rozpoczęcia pomiarów w 2006 roku. Pekin nie zmienił rocznego limitu walutowego wynoszącego 50 000 dolarów, który gospodarstwa domowe mogą transferować za granicę. – Zaostrzono jednak kontrolę nad nieoficjalnymi sposobami obchodzenia tego limitu – mówi Alicia Garcia-Herrero, główna ekonomistka ds. regionu Azji i Pacyfiku we francuskim banku inwestycyjnym Natixis. – Nie zmieniono limitu 50 000 dolarów. Teraz wywiera się presję na osoby i pośredników, przez których zazwyczaj przepływają te pieniądze – wyjaśniła w rozmowie z DW. W Chinach i za granicą powstała cała branża pomagająca ludziom wyjechać z kraju i przenieść majątek za granicę. Agencje emigracyjne zajmują się wizami i przeprowadzkami, a brokerzy offshore i spółki powiernicze pomagają obywatelom Chin lokować majątek poza krajem. Firmy czasami wykorzystują zagraniczne spółki zależne, debiuty giełdowe lub delegowanie pracowników, aby jednocześnie przenosić za granicę kapitał i know-how. Zachęta do „kreatywnych” rozwiązań?Zdaniem profesora prawa Henry’ego Gao z SMU nowe ograniczenia mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Im trudniej bowiem wyprowadzić kapitał lub umożliwić ludziom wyjazd za granicę, tym większa motywacja osób dysponujących odpowiednimi środkami do szukania innych dróg. – W dłuższej perspektywie może to jeszcze bardziej podkopać zaufanie, przyspieszyć ucieczkę kapitału i pogłębić właśnie te problemy gospodarcze, które środki te mają ograniczyć” – powiedział Henry Gao w rozmowie z DW. Alicia Garcia-Herrero uważa natomiast, że ograniczenia dotyczące specjalistów będą miały poważniejsze konsekwencje niż te dotyczące kapitału. – Pieniądze nadal można powoli transferować, jeśli ma się odpowiednie zezwolenia” – wyjaśniła w rozmowie z DW. „Inżyniera procesowego, który nie może wsiąść do samolotu albo nie podejmie pracy za granicą z powodu bezterminowego zakazu wjazdu, nie da się tak łatwo zastąpić”. Eksperci AI potrzebują zgody na wyjazdRyzyko to dotyczy już chińskich firm zajmujących się sztuczną inteligencją, które w wyścigu o opracowanie najbardziej zaawansowanych systemów AI szybko doganiają amerykańskich konkurentów. W maju Bloomberg poinformował, że chińskie władze wymagają obecnie od czołowych badaczy AI, założycieli firm i członków kadry kierowniczej przedsiębiorstw takich jak Alibaba i DeepSeek uzyskania zgody przed wyjazdem za granicę. W ubiegłym roku – jak podał serwis technologiczny The Information – niektórzy pracownicy DeepSeek zostali wezwani do oddania paszportów. Pekin ani nie potwierdził, ani nie zdementował tych informacji. Bloomberg informował w styczniu 2025 roku, że podobnej presji poddawani są także inni specjaliści techniczni, w tym osoby pomagające zagranicznym przedsiębiorstwom zmniejszyć zależność od Chin poprzez budowę fabryk w Wietnamie i Indiach. Władze i prawnicy ostrzegająW przypadku cudzoziemców zarówno chińskie, jak i zagraniczne firmy czasami ukrywają rzeczywisty cel pobytu pracownika w Chinach, aby uniknąć kontroli i opóźnień wizowych. Mogą na przykład podawać, że podróż ma charakter turystyczny, służy spotkaniom biznesowym lub zwiedzaniu zakładu, choć w rzeczywistości chodzi o pracę. Przed wejściem w życie nowych ograniczeń międzynarodowe kancelarie prawne, takie jak DLA Piper, doradzały przedsiębiorstwom, aby wnioski wizowe wypełniać „zgodnie z prawdą” i „w sposób kompletny”. Ostrzegały również, że rozbieżność między dokumentacją a faktyczną działalnością może obecnie skutkować zakazem wjazdu na okres do pięciu lat. Nowe przepisy przewidują, że osoba przyjeżdżająca do Chin powinna co do zasady zostać poinformowana o nałożonym na nią zakazie wjazdu. Chińskie władze mogą jednak wstrzymać takie powiadomienie, jeśli mogłoby ono „zaszkodzić bezpieczeństwu narodowemu lub dochodzeniom w sprawach karnych”. W zaktualizowanych zaleceniach dla podróżujących, opublikowanych na początku tego miesiąca, Departament Stanu USA poszedł jeszcze dalej. Ostrzegł obywateli amerykańskich, aby „zachowali zwiększoną ostrożność w Chinach kontynentalnych, ponieważ (…) zakazy wjazdu są nakładane bez sprawiedliwej i przejrzystej procedury zgodnej z prawem, a ponadto istnieje ryzyko nieuzasadnionego zatrzymania lub pozbawienia wolności”. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Pekin utrudnia przekraczanie granic specjalistom. Kraj, któremu od lat zarzuca się kradzież własności intelektualnej. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/chiny-niepokojące-zasady-przekraczania-granicy/a-79428255?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79270795_401.jpg
|
||
| Image caption | Chiny chcą zatrzymać w kraju swoich najlepszych specjalistów, a jednocześnie zaostrzają kontrole dotyczące zagranicznych ekspertów | ||
| Image source | Wang Yu/Xinhua/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79270795_401.jpg&title=Chiny.%20Niepokoj%C4%85ce%20zasady%20przekraczania%20granicy | ||
| Item 82 | |||
| Id | 79432064 | ||
| Date | 2026-09-25 | ||
| Title | Niemieccy śledczy podejrzewają, że Moskwa stoi za próbą zamachu na koncern zbrojeniowy w Monachium. | ||
| Short title | Prasa: Za próbą zamachu w Monachium może stać Moskwa | ||
| Teaser |
Niemieccy śledczy podejrzewają, że za próbą zamachu na koncern zbrojeniowy Rohde & Schwarz w Monachium stoi Moskwa. Według „FAZ” śledczy obarczają winą służbę wywiadowczą GRU. Według dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”) niemieccy śledczy uważają, że za próbą zamachu w Monachium stoją ci sami sprawcy, co za próbą zamachu dronowego na lotnisku w Lipsku, czyli rosyjskie wojskowe służby wywiadowcze GRU. Do incydentu w Monachium doszło 3 września br., kiedy na plac budowy koło siedzib koncernów technologicznych i zbrojeniowych Rohde & Schwarz oraz Helsing rzucono kilka ładunków zapalających. Producent dronów, firma Helsing, zaopatruje ukraińskie siły zbrojne. Był to drugi atak w Niemczech w ciągu miesiąca po nieudanym ataku dronowym na lotnisko w Lipsku 4 sierpnia. Podejrzani mają należeć do GRUJako podejrzanych zatrzymano mężczyznę i kobietę, oboje posiadających obywatelstwo bułgarskie. Jak dowiedziała się gazeta „FAZ” ze źródeł powiązanych ze służbami bezpieczeństwa, mają oni należeć do zespołu rosyjskiej służby wywiadowczej GRU, który działał ze Słowacji. „FAZ” pisze, że rosyjski wywiad wojskowy uważany jest za szczególnie skuteczną broń w hybrydowej wojnie Moskwy przeciwko zachodnim demokracjom. Służby bezpieczeństwa obarczają je odpowiedzialnością za liczne akty sabotażu w Niemczech, Polsce, krajach bałtyckich i innych państwach UE. Berlin: za incydent w Lipsku odpowiada MoskwaWcześniej winą za próbę ataku dronowego na lotnisku w Lipsku kanclerz Niemiec Friedrich Merz obarczył Moskwę. Jak oświadczył, przypisanie odpowiedzialności Rosji za ten incydent jest „jednoznaczne i prawnie uzasadnione”. 4 sierpnia na lotnisku w Lipsku odkryto załadowanego ładunkami wybuchowymi drona, który znajdował się w pobliżu kilku ukraińskich samolotów transportowych. Śledczy zidentyfikowali dwóch podejrzanych. To Białorusin i Łotysz, którzy są powiązani z Moskwą. (DW, FAZ/przy) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Śledczy podejrzewają, że za próbą podpalenia w Monachium stoi Moskwa. Tak wynika z ustaleń gazety „FAZ”. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemieccy-śledczy-podejrzewają-że-moskwa-stoi-za-próbą-zamachu-na-koncern-zbrojeniowy-w-monachium/a-79432064?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78827874_401.jpg
|
||
| Image caption | Policja odgrodziła teren, gdzie doszło do próby ataku na koncern zbrojeniowy | ||
| Image source | Peter Kneffel/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78827874_401.jpg&title=Niemieccy%20%C5%9Bledczy%20podejrzewaj%C4%85%2C%20%C5%BCe%20Moskwa%20stoi%20za%20pr%C3%B3b%C4%85%20zamachu%20na%20koncern%20zbrojeniowy%20w%20Monachium. | ||
| Item 83 | |||
| Id | 79433053 | ||
| Date | 2026-09-25 | ||
| Title | Nie będzie kamieni pamięci o ofiarach III Rzeszy. Na wniosek AfD i CDU | ||
| Short title | Nie będzie kamieni pamięci o ofiarach III Rzeszy. „Skandal” | ||
| Teaser |
W Heidenau, niedaleko Drezna, nie będą już układane kamienie pamięci – kostki upamiętniające ofiary narodowego socjalizmu. Wnioskowali o to politycy AfD i chadeckiej CDU. We wschodnioniemieckim Heidenau, niedaleko Drezna, nie będą już układane kamienie pamięci – złote kostki przypominające o ofiarach narodowego socjalizmu. Wniosek w tej sprawie złożyli politycy AfD i chadeckiej CDU. Obie partie wraz z inicjatywą „Sojusz Górnej Łaby na rzecz większej demokracji” (BOD) przedstawiły ponadpartyjny projekt uchwały, domagając się odrzucania w przyszłości kamieni pamięci „na publicznych ulicach i chodnikach”. „Nieodpowiednia forma upamiętnienia”Na posiedzeniu rady miasta w czwartek wieczorem, 24 września, wniosek przyjęto większością głosów. Za przyjęciem głosowało 13 osób, przeciwko było sześć, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Autorzy wniosku argumentowali, że wielu mieszkańców, członków rodzin ofiar oraz inicjatyw społecznych uważa tę formę upamiętnienia ofiar narodowego socjalizmu za nieodpowiednią. Zamiast tego pamięć o nich miałaby być kultywowana na miejskim Cmentarzu Północnym – tak aby „nie deptać bezpośrednio po elementach upamiętniających”. Administracja miasta apelowała o odrzucenie wniosku. „To właśnie obecność w przestrzeni publicznej umożliwia postrzeganie na szeroką skalę i bezpośrednią konfrontację z historią” – podkreślono w stanowisku władz. „Pamięć o ofiarach wyparta z przestrzeni publicznej”W Heidenau kamienie pamięci znajdują się obecnie w dwóch lokalizacjach – między innymi ku pamięci byłego burmistrza miasta Paula Grögera. Już w ubiegłym roku Alternatywne Centrum Kultury i Edukacji Szwajcarii Saksońskiej z siedzibą w sąsiedniej Pirnie wystąpiło z wnioskiem o ułożenie kolejnych kamieni. Na swojej stronie internetowej Centrum informuje, że „inicjatywa przeciwko takiej formie upamiętnienia nie jest niczym nowym, podobny wniosek AfD złożyła już w grudniu 2025 roku, ale potem go wycofała”. „Nowością jest sojusz przedstawicieli CDU, AfD i BOD (…) Cel tego wniosku jest oczywisty: pamięć o ofiarach narodowego socjalizmu ma zostać wyparta z przestrzeni publicznej” – czytamy. „Podły sposób”, „skandal”Decyzja z Heidenau wywołuje oburzenie. – To widoczna i haniebna próba ponownego wyrzucenia ofiar narodowego socjalizmu z Heidenau i usunięcia ich tam, gdzie według AfD pamięć o nich powinna już dawno się znaleźć: na cmentarzu – powiedział Christoph Heubner, wiceprezydent Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego. Dodał, że fakt, iż politycy CDU „podają rękę AfD przy tego rodzaju nikczemnych działaniach”, jest skandalem. Kamienie pamięci to inicjatywa powstała w latach 90. XX wieku. Pomniki tego typu zaczął tworzyć niemiecki artysta Gunter Demnig, który nadał im również nazwę. Te finansowane zazwyczaj z darowizn kostki brukowe z nazwiskami ofiar narodowego socjalizmu są umieszczane przy ostatnim znanym miejscu zamieszkania lub działalności danej osoby. „Zagrywka ekstremistów z AfD”Również Charlotte Knobloch, przewodnicząca Gminy Żydowskiej Monachium i Górnej Bawarii, zareagowała z przerażeniem na uchwałę rady miejskiej Heidenau. Usuwanie miejsc pamięci z krajobrazu miejskiego to „całkowicie błędna droga” – powiedziała w rozmowie z gazetami grupy medialnej Funke. „I jestem zbulwersowana, że demokratyczna partia godzi się poprzeć tak przejrzystą zagrywkę ekstremistów z AfD”. Saksoński oddział AfD jest oficjalnie klasyfikowany przez tamtejszy kontrwywiad jako skrajnie prawicowy. Knobloch wyjaśniła, że nie jest „zwolenniczką koncepcji kamieni pamięci”, niemniej jednak „zdecentralizowane upamiętnianie, które nie jest wykluczone z przestrzeni publicznej, lecz właśnie ją przenika i kształtuje”, ma decydujące znaczenie dla prawdziwej kultury pamięci – zaznaczyła. Również m.in. w Monachium nie układa się kamieni pamięci na terenie miejskim, znajdują się one przede wszystkim na terenach prywatnych – a także, za zgodą władz, na działkach należących do Wolnego Państwa Bawarii. Zamiast tego przed budynkami mieszkalnymi umieszczono tablice pamiątkowe ze zdjęciami i zwięzłymi informacjami biograficznymi, które przypominają o tragicznych losach ludzi niegdyś tam mieszkających. (DPA/dom) Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | W Heidenau nie będą już układane kamienie pamięci o ofiarach III Rzeszy. Na wniosek AfD i chadecji. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/nie-będzie-kamieni-pamięci-o-ofiarach-iii-rzeszy-na-wniosek-afd-i-cdu/a-79433053?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Nie%20b%C4%99dzie%20kamieni%20pami%C4%99ci%20o%20ofiarach%20III%20Rzeszy.%20Na%20wniosek%20AfD%20i%20CDU | ||
| Item 84 | |||
| Id | 79430383 | ||
| Date | 2026-09-25 | ||
| Title | E-hulajnogi: więcej wypadków, łatwiejsze odszkodowania | ||
| Short title | E-hulajnogi: więcej wypadków, łatwiejsze odszkodowania | ||
| Teaser |
W Niemczech rośnie liczba wypadków z udziałem e-hulajnóg. Jednocześnie nowe przepisy mają ułatwić ofiarom uzyskanie odszkodowania od operatorów flot i ich ubezpieczycieli. Choć w pierwszym półroczu w Niemczech spadła liczba ofiar śmiertelnych wypadków drogowych, e-hulajnogi wyłamują się z tego trendu. Liczba zabitych użytkowników tych pojazdów wyraźnie wzrosła. Jednocześnie nowe przepisy mają ułatwić poszkodowanym dochodzenie odszkodowań. W pierwszych sześciu miesiącach roku w Niemczech doszło do około 1,26 mln wypadków drogowych – o 2,6 proc. więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Mimo to liczba ofiar śmiertelnych spadła o 122, do 1233, czyli o 9 proc. Liczba rannych zmniejszyła się o 4,2 proc., do około 172 tys. – wynika ze wstępnych danych Federalnego Urzędu Statystycznego. W około 1,12 mln przypadków odnotowano jedynie szkody materialne, co oznacza wzrost o 3,4 proc. W ponad 138 tys. wypadków ludzie zostali ranni lub zginęli – tu statystyki spadły o 3,5 proc. E-hulajnogi wyjątkiem od trenduJedyną grupą pojazdów, w której wzrosła liczba ofiar śmiertelnych, były e-hulajnogi. W pierwszym półroczu zginęło 28 ich użytkowników – o 13 więcej niż rok wcześniej. Wbrew ogólnemu trendowi zwiększyła się również liczba dzieci i młodzieży rannych lub zabitych w wypadkach. Wzrosła o 450 osób, do 14,9 tys. Szczególnie widoczny był wzrost wśród użytkowników e-hulajnóg w wieku od 15 do 17 lat. Liczba poszkodowanych w tej grupie zwiększyła się o 70 proc., do 2076. Dla porównania liczba zabitych kierowców i pasażerów samochodów osobowych spadła do 531, motocyklistów – do 216, pieszych – do 150, a rowerzystów – do 211. Coraz więcej e-hulajnóg i wypadkówRosnące statystyki idą w parze z szybkim wzrostem liczby e-hulajnóg. W latach 2020–2023 ich liczba w Niemczech zwiększyła się z około 180 tys. do 990 tys. W 2020 roku Federalny Urząd Statystyczny odnotował 5860 osób uczestniczących w wypadkach z udziałem tzw. małych pojazdów elektrycznych. W 2024 roku było ich już 12 509. Niemieckie towarzystwa ubezpieczeniowe zwracają szczególną uwagę na wypadki wśród młodzieży. Szefowa działu badań nad wypadkami w Niemieckim Stowarzyszeniu Ubezpieczycieli (GDV) Kirstin Zeidler wskazała na braki w wiedzy młodych ludzi dotyczące bezpiecznego korzystania z e-hulajnóg. Organizacja postuluje więcej działań edukacyjnych, kontroli policyjnych oraz poprawę bezpieczeństwa infrastruktury rowerowej, z której korzystają również e-hulajnogi. Łatwiej o odszkodowanie po wypadkuRównolegle zmieniają się przepisy dotyczące odpowiedzialności za wypadki z udziałem e-hulajnóg. Bundesrat zaakceptował ustawę minister sprawiedliwości Stefanie Hubig, przyjętą wcześniej przez Bundestag. Dotychczas osoba potrącona przez e-hulajnogę albo poszkodowana wskutek potknięcia się o przewrócony pojazd często miała problemy z uzyskaniem zwrotu kosztów leczenia, jeśli nie udało się ustalić sprawcy. Nowe przepisy wprowadzają wobec operatorów flot e-hulajnóg odpowiedzialność niezależną od winy. Oznacza to, że jeśli nie uda się pociągnąć do odpowiedzialności bezpośredniego sprawcy wypadku, koszty będzie musiał pokryć operator pojazdu. Poszkodowany nie będzie również musiał udowadniać, że kierujący niewłaściwie zaparkował e-hulajnogę. Roszczeń wynikających z odpowiedzialności właściciela będzie można dochodzić bezpośrednio od jego ubezpieczyciela. Najmniej ofiar w Berlinie i HamburguStatystyki wypadków wyraźnie różnią się regionalnie. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim odnotowano 22 ofiary śmiertelne na milion mieszkańców, a w Dolnej Saksonii – 21. Wśród krajów związkowych najniższy wskaźnik miała Nadrenia Północna-Westfalia – 12 ofiar na milion mieszkańców. W Szlezwiku-Holsztynie i Hesji było ich po 13. Jeszcze niższe wartości odnotowano w miastach-landach: w Berlinie 5, a w Hamburgu 7 ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców. (DPA/jak) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Więcej wypadków z e-hulajnogami i nowe zasady odpowiedzialności mają ułatwić poszkodowanym uzyskanie odszkodowania. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/e-hulajnogi-więcej-wypadków-łatwiejsze-odszkodowania/a-79430383?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=E-hulajnogi%3A%20wi%C4%99cej%20wypadk%C3%B3w%2C%20%C5%82atwiejsze%20odszkodowania | ||
| Item 85 | |||
| Id | 79430961 | ||
| Date | 2026-09-25 | ||
| Title | „Spiegel”: W Saksonii-Anhalcie powstał Instytut Reemigracji. Propozycja dla AfD | ||
| Short title | „Spiegel”: W Saksonii-Anhalcie powstał Instytut Reemigracji | ||
| Teaser |
Skrajnie prawicowy radykał Martin Sellner założył w Saksonii-Anhalcie „Instytut Reemigracji” – informuje „Der Spiegel”. Pochodzący z Austrii Martin Sellner, czołowa postać skrajnej prawicy, założył w Saksonii-Anhalcie „Instytut Reemigracji”. Świadczy o tym wpis do rejestru handlowego. O sprawie pisze tygodnik „Der Spiegel”. Podkreśla on, że perspektywa utworzenia rządu przez partię AfD, która wygrała wybory w tym landzie, niepokoi migrantów. Jak czytamy, przed planami „reemigracji” ostrzega tamtejsza Rada ds. Uchodźców. Według tygodnika Sellner prowadzi już w Austrii „Instytut Reemigracji”. Mieści się on w Wiedniu. Z wpisu do rejestru handlowego wynika, że 31 sierpnia br. Sellner zarejestrował placówkę o tej samej nazwie w Sądzie Rejonowym w Stendal. Rzeczywisty adres instytutu znajduje się jednak w Chemnitz. „Sellner, który wielokrotnie otrzymywał zakaz wjazdu do różnych krajów z powodu swoich prawicowych poglądów, pełni funkcję dyrektora zarządzającego” – czytamy. „Problematyczni cudzoziemcy”Samozwańczy instytut ma koncentrować się na „analizowaniu, przetwarzaniu, dokumentowaniu i komunikowaniu kontekstów społecznych, demograficznych, migracyjnych, kulturowo-politycznych i ekonomicznych”. Opracowuje też badania i analizy oraz wydaje publikacje. Jak podaje „Der Spiegel”, jeszcze przed wyborami w Saksonii-Anhalcie ukazał się dokument programowy instytutu. „Dokument wymienia grupy docelowe planowanych deportacji: osoby bez pozwoleń na pobyt, ‘problematycznych cudzoziemców' z legalnym pobytem oraz 'społeczeństwa równoległe niezasymilowanych obywateli państwa'” – czytamy w tygodniku. Rząd AfD i „maksymalizacja reemigracji”Mowa jest też o utworzeniu urzędu ds. reemigracji. Instytut przedstawia plan na pierwsze 100 dni nowego rządu Saksonii-Anhaltu pod przewodnictwem AfD. Pierwsze tygodnie mają być poświęcone „przeorientowaniu aparatu państwowego w kierunku maksymalizacji remigracji”. Saksonia-Anhalt ma stać się krajem modelowym dla reemigracji, „polityczną wizytówką” – opisuje „Spiegel”. Według Rady ds. Uchodźców plany Sellnera mogłyby posłużyć jako wzór dla AfD. Tygodnik przypomina, że austriacki prawicowy ekstremista wziął udział w spotkaniu poświęconemu reemigracji w Poczdamie w 2023 roku. Uczestniczyło w nim też wielu członków AfD, w tym główny kandydat tej partii w Saksonii-Anhalt, Ulrich Siegmund. Rada ds. Uchodźców podkreśla, że dokument strategiczny Sellnera „wyraźnie uwzględnia Niemców z doświadczeniem migracyjnym, którzy prawnie nie mogą zostać deportowani. Jak czytamy w „Spieglu”, „niemniej jednak osoby uważane za niewystarczająco ‘zasymilowane' są również wskazywane jako grupa docelowa rasistowskich planów”. Rada zapowiedziała, że będzie monitorować, czy takie koncepcje nie przedostaną się do polityki i administracji. (Spiegel/stef) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Skrajnie prawicowy radykał Martin Sellner założył w Saksonii-Anhalcie „Instytut Reemigracji” – informuje „Der Spiegel”. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/spiegel-w-saksonii-anhalcie-powstał-instytut-reemigracji-propozycja-dla-afd/a-79430961?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/68616962_401.jpg
|
||
| Image caption | Martin Sellner, austriacki prawicowy radykał | ||
| Image source | Georg Hochmuth/APA/picturedesk/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/68616962_401.jpg&title=%E2%80%9ESpiegel%E2%80%9D%3A%20W%20Saksonii-Anhalcie%20powsta%C5%82%20Instytut%20Reemigracji.%20Propozycja%20dla%20AfD | ||
| Item 86 | |||
| Id | 79428647 | ||
| Date | 2026-09-25 | ||
| Title | „FAZ”: Polska przyciąga inwestycje z Tajwanu, Niemcy czekają | ||
| Short title | „FAZ”: Polska przyciąga inwestycje z Tajwanu, Niemcy czekają | ||
| Teaser |
Pod Wrocławiem tajwańscy inwestorzy planują budowę parku technologicznego. Może to poprawić łańcuchy dostaw dla niemieckich firm, choć niektórzy w Niemczech chętniej wiedzieliby taką inwestuję u siebie – pisze „FAZ”. Jak relacjonuje w piątek (25.09.2026) „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”), wycofanie się Intela z inwestycji w Polsce i Niemczech „wywołało szok” w obu tych lokalizacjach. W Magdeburgu planowano budowę fabryki półprzewodników za ok. 30 mld euro, a niedaleko Wrocławia powstać miały zakłady o wartości 5 mld euro. Projekty te zostały jednak wstrzymane, a następnie anulowane ze względu na kiepskie prognozy ekonomiczne Intela – przypomina gazeta. Teraz, jak pisze „FAZ”, konsorcjum pod przewodnictwem tajwańskiej firmy elektronicznej Foxconn planuje budowę wartego wiele miliardów dolarów parku technologicznego w Miękini niedaleko Wrocławia. „Zamiast planowanej fabryki Intela, która miała kosztować prawie pięć miliardów dolarów, w zachodniej Polsce może wkrótce powstać projekt o co najmniej czterokrotnie większym wolumenie inwestycyjnym” – zauważa dziennik. Saksonia-Anhalt w tyleGazeta ocenia, że prace nad pozyskaniem nowego inwestora w miejsce Intela są w Polsce bardziej zaawansowane niż w Niemczech. W Saksonii-Anhalcie, gdzie miała powstać fabryka, rząd odkupił teren, ale nowego inwestora nie widać. „Przed wyborami landowymi na początku września, w trakcie kampanii, dyskutowano o utworzeniu specjalnej strefy ekonomicznej, która miałaby przyciągnąć inwestorów za pomocą zachęt. Jednak po zwycięstwie AfD w wyborach, poszukiwania inwestorów i utworzenie rządu w Magdeburgu utknęły w martwym punkcie” – pisze „FAZ”. Gazeta cytuje Dominika Graua, wiceprezesa ds. Europy w Global Electronics Association, który ocenia, że zaangażowanie tajwańskiego przemysłu elektronicznego w Polsce może przynieść efekt domina w całej Europie i przyciągnąć kolejne firmy. Niemcy też szukają „grubych ryb”„Niemieckie firmy również prawdopodobnie skorzystają na nowych zakładach produkcyjnych w swoim europejskim sąsiedztwie. W przypadku wielu komponentów powinny one zmniejszyć swoją zależność od Chin, a tym samym wzmocnić łańcuchy dostaw” – czytamy. „FAZ” dodaje jednak, że niektórzy w Niemczech woleliby „sami złowić duże ryby”. Gazeta przypomina, że na początku miesiąca minister gospodarki Saksonii przebywał na Tajwanie w ramach inicjatywy Silicon Saxony, w celu przyciągnięcia nowych inwestorów. Pierwsze inwestycje z udziałem tajwańskich firm już zresztą widać – największy tajwański koncern, producent chipów TSMC, buduje swój pierwszy europejski zakład w pobliżu Drezna – zaledwie 250 km od Wrocławia. Nadal nie wiadomo natomiast, co stanie się z terenami w Magdeburgu, gdzie miał powstać Intel. Według „FAZ” może minąć jeszcze kilka lat, zanim zadomowią się tam inne firmy, choć jak informuje ministerstwa gospodarki Saksonii-Anhalt, istnieje już „konkretne zainteresowanie inwestorów”. Park technologiczny miałby przyciągnąć obok firm z branży mikroelektroniki, także przemysł cyfrowy, sztuczną inteligencję i technologię oparte na danych. „Zamiast Intela, władze Magdeburga szukają firmy takiej jak Foxconn” – dodaje „FAZ”. Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Pod Wrocławiem tajwańscy inwestorzy planują budowę parku technologicznego. Może to poprawić łańcuchy dostaw dla Niemiec. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/faz-polska-przyciąga-inwestycje-z-tajwanu-niemcy-czekają/a-79428647?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/63693759_401.jpg
|
||
| Image caption | Konsorcjum pod przewodnictwem tajwańskiej firmy elektronicznej Foxconn planuje budowę parku technologicznego w Miękini niedaleko Wrocławia. | ||
| Image source | David Chang/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2024/foeupol240124_robopies_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/63693759_401.jpg&title=%E2%80%9EFAZ%E2%80%9D%3A%20Polska%20przyci%C4%85ga%20inwestycje%20z%20Tajwanu%2C%20Niemcy%20czekaj%C4%85 | ||
| Item 87 | |||
| Id | 79424504 | ||
| Date | 2026-09-25 | ||
| Title | W Niemczech rekordowa liczba osób sięga po dodatek mieszkaniowy | ||
| Short title | Niemcy. Rekordowy pobór dodatku mieszkaniowego | ||
| Teaser |
Rekordowe 1,3 mln gospodarstw domowych w Niemczech pobierało pod koniec 2025 roku dodatek mieszkaniowy. Wydatki państwa na ten cel wzrosły do niemal 5 mld euro. Pod koniec 2025 roku około 1,3 mln gospodarstw domowych w Niemczech pobierało dodatek mieszkaniowy (Wohngeld). To o około 90 tys. (czyli 7,2 proc.) więcej niż rok wcześniej i najwięcej od rozpoczęcia prowadzenia tych statystyk w 2005 roku – poinformował Federalny Urząd Statystyczny. Rekordowy poziom osiągnęły również wydatki państwa na to świadczenie. W ciągu roku wzrosły o 6,4 proc. – z niespełna 4,7 mld do 4,992 mld euro. Średnio 296 euro miesięcznieWzrost jest przede wszystkim skutkiem przewidzianego prawem okresowego dostosowania świadczenia do zmian cen i czynszów. Średnia miesięczna kwota dodatku mieszkaniowego przypadająca na gospodarstwo wzrosła w 2025 roku o 3,1 proc. - do 296 euro. Dodatek mieszkaniowy przysługuje gospodarstwom o niskich dochodach i ma pomóc im w pokrywaniu kosztów mieszkania. Jego wysokość zależy od dochodów, kosztów mieszkaniowych oraz liczby osób w gospodarstwie domowym. W 682 tys. gospodarstw, czyli w 51 proc. wszystkich korzystających z dodatku, główną osobą uzyskującą dochód był emeryt lub emerytowany urzędnik. Zdecydowana większość z nich – 581 tys., czyli 85 proc. – mieszkała samotnie. 82 proc. beneficjentów było głównymi najemcami mieszkań, a około 10 proc. mieszkało w placówkach zbiorowego zakwaterowania. 7 proc. otrzymywało wsparcie dla osób mieszkających we własnej nieruchomości. Duże różnice między landamiSytuacja różni się wyraźnie w zależności od landu. Największy wzrost liczby gospodarstw pobierających dodatek mieszkaniowy odnotowano w Szlezwiku-Holsztynie – pod koniec 2025 roku było ich o 12,9 proc. więcej niż rok wcześniej. Najmniejszy wzrost zanotowano w Berlinie – o 1,7 proc. Największy udział gospodarstw otrzymujących świadczenie odnotowano natomiast w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie stanowiły one 5,8 proc. wszystkich gospodarstw. To ponad trzy razy więcej niż w Bawarii, gdzie odsetek wyniósł 1,9 proc. – wynika z danych statystycznych. Różniła się także wysokość świadczenia, zależna między innymi od lokalnego poziomu czynszów. Przeciętna miesięczna kwota wynosiła od 217 euro w Meklemburgii-Pomorzu Przednim do 339 euro w Hesji. Widoczne są również różnice w strukturze beneficjentów między wschodnią i zachodnią częścią kraju. We wschodnich Niemczech emeryci i emerytowani urzędnicy stanowili 63 proc. gospodarstw pobierających świadczenie. Na zachodzie ich udział wynosił 47 proc. W zachodnich landach znacznie większą grupę stanowiły natomiast gospodarstwa z dziećmi – odpowiadały za 43 proc. beneficjentów świadczenia. (RTR, EPD, DPA/jak) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Aż 1,3 mln gospodarstw domowych w Niemczech pobierało pod koniec 2025 roku dodatek mieszkaniowy. To rekord. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/w-niemczech-rekordowa-liczba-osób-sięga-po-dodatek-mieszkaniowy/a-79424504?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=W%20Niemczech%20rekordowa%20liczba%20os%C3%B3b%20si%C4%99ga%20po%20dodatek%20mieszkaniowy | ||
| Item 88 | |||
| Id | 79419872 | ||
| Date | 2026-09-25 | ||
| Title | Prasa o ożywieniu gospodarczym: nikt go nie odczuwa | ||
| Short title | Prasa o ożywieniu gospodarczym: nikt go nie odczuwa | ||
| Teaser |
Niemiecka gospodarka wreszcie zaczęła rosnąć, a ekonomiści podnoszą dla kraju prognozy gospodarcze. Według prasy ożywienie nie jest jednak odczuwalne. „Ożywienie – to słowo nie pojawiało się w raportach ekonomicznych od lat, a jeśli już, to jedynie w kontekście zawiedzionych nadziei” – pisze dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”). Według gazety z czysto teoretycznego punktu widzenia oczekiwany wzrost na poziomie 1,3 proc. w tym roku „może być prawdą”. „Irytujące w tym ożywieniu jest jednak to, że nikt go nie odczuwa. Nastroje konsumentów są kiepskie. Każdy dzień, wysokie ceny benzyny i energii, nowe doniesienia o podwyżkach składek na ubezpieczenia społeczne lub podatków oraz wysokie bezrobocie, negatywnie wpływają na zaufanie konsumentów” – opisuje „FAZ”. Według dziennika nawet w firmach prywatnych nastroje poprawiły się jak dotąd jedynie selektywnie. „Ożywienie wspiera popyt zagraniczny i sektor publiczny, który beztrosko akumuluje długi. Ale w tym tkwi słabość. Państwo rozdyma się i nakłada coraz większe obciążenia na obywateli i przedsiębiorstwa. Konkurując o wykwalifikowanych pracowników, winduje płace, a dzięki swojemu nienasyconemu apetytowi na zadłużenie, podnosi stopy procentowe. Rząd stawia przeszkody sektorowi prywatnemu, a potem dziwi się, że gospodarka nie radzi sobie dobrze. To nie jest dobra polityka, która przyciąga więcej prywatnych inwestycji” – ocenia gazeta. Wciąż wiele do zrobieniaO najnowszych prognozach gospodarczych pisze również prasa regionalna. „Neue Presse” z Coburga zauważa, że przedstawianie wszystkiego w negatywnym świetle nie jest już możliwe. „W przyszłości potrzebne jest bardziej zniuansowane spojrzenie na sytuację przedsiębiorstw. Minimalne ożywienie gospodarcze stoi na chwiejnym gruncie. Podczas gdy finansowane długiem wydatki rządowe na infrastrukturę i obronność przynoszą efekty, konkurencyjność wielu firm nadal spada. Główne sektory gospodarki odczuwają skutki ożywienia gospodarczego w bardzo zróżnicowany sposób” – czytamy. Z kolei „Augsburger Allgemeine” uważa, że nowa prognoza gospodarcza nie powinna napawać borykającego się z problemami rządu federalnego wielkim optymizmem. „Zadłużenie publiczne jest wysokie, koszty energii i rosnące ceny mocno obciążają zarówno przedsiębiorstwa, jak i konsumentów, a reformy rządowe istniały dotychczas jedynie na papierze. Co więcej, inwestycje krajowych firm, które stanowią podstawę przyszłego dobrobytu, nie wzrosły. Aby utrzymać wzrost gospodarczy, rząd Niemiec nadal musi wdrożyć kilka kluczowych środków” – uważa dziennik z Augsburga. Niemcy nadal mają wiele atutówUkazująca się w Norymberdze gazeta „Nuernberger Nachrichten” uważa, że powrót Niemiec do dawnych atutów jako lokalizacji dla biznesu jest możliwy. „Należą do nich: cenione produkty eksportowe, lepsze, a zatem droższe niż inne; kluczowa „Przewaga dzięki technice”; dobrze wyszkoleni pracownicy; oraz elastyczna polityka płacowa, zapewniająca spokój społeczny. Pilnie potrzebne jest wykorzystanie tych atutów” – apeluje dziennik. Gazeta odnosi się również do związku zawodowego IG Metall, który przedstawił swoje żądania płacowe: pięcioprocentowy wzrost. „Zbyt wysoki, twierdzą odruchowo związki pracodawców. Ale to nieprawda. To żądanie, a nie wynegocjowane porozumienie – które oczywiście będzie znacznie niższe. Dlatego cel jest dość umiarkowany i adekwatny do obecnej sytuacji – zwłaszcza że akceptowalny wzrost płac pobudza konsumpcję” – podkreśla dziennik. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Niemiecka gospodarka wreszcie zaczęła rosnąć, a ekonomiści podnoszą dla kraju prognozy gospodarcze. Co na to prasa? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/prasa-o-ożywieniu-gospodarczym-nikt-go-nie-odczuwa/a-79419872?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Prasa%20o%20o%C5%BCywieniu%20gospodarczym%3A%20nikt%20go%20nie%20odczuwa | ||
| Item 89 | |||
| Id | 79418214 | ||
| Date | 2026-09-25 | ||
| Title | Propaganda w rosyjskich szkołach: co mówią uczniowie? | ||
| Short title | Propaganda w rosyjskich szkołach: co mówią uczniowie? | ||
| Teaser |
Władze Rosji chcą od najmłodszych lat wpajać dzieciom lojalność. Uczniowie z Nowosybirska opowiedzieli redakcji DW o swoich doświadczeniach z „wychowaniem patriotycznym” na lekcjach i o tym, czy wierzą w tę propagandę. Kilka szkół w Nowosybirsku – mieście liczącym 1,6 miliona mieszkańców na południu Syberii – otrzymało od władz podręcznik poświęcony patriotyzmowi. Autorzy podręcznika wzywają dzieci do gotowości oddania życia za ojczyznę. Zrównują homoseksualizm z pedofilią, a filmy animowane Disneya z pornografią; pouczają też kobiety, jak powinny obchodzić się ze swoimi „wdziękami”, i określają Europejczyków mianem „złodziei, morderców i kłamców”. O podręczniku do patriotyzmu rozmawiają z DW uczniowie, cytowani anonimowo ze względów bezpieczeństwa. „Umrzeć za naród i kraj”Książka – jak piszą jej autorzy – ma stanowić podstawę do „rozmów o tym, co ważne”. Chodzi o cykl lekcji patriotycznych wprowadzony do programu nauczania w 2022 roku. Publikacja nosi tytuł „Horyzont. Podstawy świadomości narodowej” i nie figuruje na oficjalnej liście lektur szkolnych. W lokalnych placówkach wprowadzono ją z inicjatywy władz Nowosybirska, jednak jej treść odzwierciedla politykę Kremla, dążącego do szerzenia propagandy w instytucjach edukacyjnych. Jednym z głównych tematów podręcznika jest wojna Rosji przeciwko Ukrainie. Wielokrotnie pada w nim stwierdzenie, że śmierć za ojczyznę jest błogosławieństwem. „Miłość zawsze oznacza poświęcenie. Ofiarą, jaką składa obrońca ojczyzny, jest jego życie” – pisze jeden z autorów. Inny twierdzi, że o porządności człowieka świadczy gotowość oddania życia „za naród i ojczyznę”. W książce zakrojona na szeroką skalę rosyjska inwazja na Ukrainę z 2022 roku określana jest mianem „wojny wyzwoleńczej”. Stanowi ona według Rosji „karę za rozczłonkowanie” Związku Radzieckiego na początku lat 90. „Wówczas nie chcieliśmy bronić naszego silnego i potężnego kraju. Teraz za naszą tchórzliwą uległość płacimy życiem mężczyzn, kobiet i dzieci” – można przeczytać w podręczniku. Rosja w kontrze do ZachoduAutorzy książki wypowiadają się na temat wszelkich sfer życia, twierdząc, że dzieci są „okaleczane duchowo” przez „gry komputerowe, hollywoodzkie filmy akcji, pornografię i filmy animowane Disneya”. Konsekwentnie utrzymują, że Rosja jest lepsza od krajów zachodnich. Nawet „rosyjscy bohaterowie ludowi” pragną rzekomo „zwyciężać zło i pomagać bliźnim”, podczas gdy europejscy rycerze „łakną bohaterskich czynów jedynie dla sławy”. Według autorówpaństwa europejskie, będące w przeszłości imperiami kolonialnymi, uczyniły z „morderstwa, kłamstwa i grabieży” normę prawną poprzez podbój i ujarzmianie nowych terytoriów. Rosja natomiast rzekomo „nigdy nie wyzyskiwała swoich licznych ludów”, a jedynie poprawiała ich warunki bytowe. W tekście pominięto przy tym zarówno kulturę rdzennych ludów Rosji, jak i wszelkie religie poza chrześcijaństwem oraz „słowiańskim pogaństwem”. Jak uczniowie odbierają ten podręcznik?Idea „śmierci za ojczyznę” jest obca 16-letniemu Ilji (imię zmienione) ze szkoły w Nowosybirsku. Przeczytał on tę książkę. – To dowód na to, że kraj chce więcej mięsa armatniego – podkreśla w rozmowie z DW, dodając, że to wezwanie w rzeczywistości oznacza śmierć nie „za ojczyznę”, lecz „za interesy i ambicje prezydenta”. Kilka lat temu Ilja – jak sam mówi – zaczął oglądać nagrania Aleksieja Nawalnego, krytyka Kremla zmarłego w 2024 roku; robił to „raczej dla rozrywki niż z jakiegokolwiek innego powodu”. O opozycjoniście usłyszał dzięki publikacji śledztwa Nawalnego na temat „pałacu Władimira Putina”. Gdy wybuchła wojna przeciwko Ukrainie, Ilja sądził, że „to wszystko jest tylko tymczasowe i wkrótce minie”. Zdecydowanie negatywny stosunek do polityki państwa zaczął żywić, gdy rosyjskie władze zablokowały serwisy YouTube i Discord, z których często korzystał. „Na przekór” skonfigurował VPN, zaczął śledzić informacje o opozycjonistach i czytać niezależne media. Jak sam twierdzi, wówczas dostrzegł okrucieństwo i bezsens wojny oraz zaczął ostro potępiać działania rządu. „Wychowanie patriotyczne” w rosyjskich szkołachUczeń relacjonuje, że w ciągu ostatnich czterech lat propaganda państwowa stała się stałym elementem nauczania. W poniedziałki, podczas pierwszej lekcji, w szkołach odbywają się zajęcia pod nazwą „Rozmowy o tym, co ważne”. Ponadto wprowadzono inne podobne przedmioty: „Podstawy bezpieczeństwa i obrony ojczyzny” oraz zajęcia zatytułowane „Rosja – moje horyzonty”, które dotyczą wyboru przyszłego zawodu, a jednocześnie służą promowaniu „osiągnięć kraju”. Ilja mówi, że obecnie zaprasza się na nie również uczestników wojny przeciwko Ukrainie. Jednak „wychowanie patriotyczne” w szkołach wykracza poza ramy samych lekcji. Ilja opowiada, jak dyrektorka szkoły upomniała ucznia za sweter z napisem w języku angielskim. „Młody człowieku, czy zdajesz sobie sprawę, że na twoim swetrze widnieją słowa w języku krajów, które nie są do nas przyjaźnie nastawione? Jeden telefon do Federalnej Służby Bezpieczeństwa załatwi sprawę!” – miała powiedzieć uczniowi. Ilja pamięta również apel szkolny zorganizowany z okazji 9 maja – Dnia Zwycięstwa nad nazistowskimi Niemcami. Dyrektorka i jej zastępca porównywali tam „Wielką Wojnę Ojczyźnianą” (jak w Rosji określa się wojnę Związku Radzieckiego z nazistowskimi Niemcami) do wojny przeciwko Ukrainie, twierdząc, że Rosja również teraz wytrwa i zwycięży. Czy uczniowie są świadomi propagandy?Do szkoły w Nowosybirsku uczęszcza również 16-letni Aleksiej (imię zmienione). Mówi on w rozmowie z DW, że wielu jego kolegów i koleżanek unika „wydarzeń patriotycznych”. Na postawę Aleksieja wpłynęłozablokowanie serwisu YouTube, które w 2024 roku zaczęło się od celowego spowolnienia prędkości połączenia z tą platformą. – Zacząłem sprawdzać, dlaczego zablokowano YouTube. Bo nic nie dzieje się przypadkiem. Tak właśnie narodziło się moje zainteresowanie polityką – wspomina uczeń. Zrozumiał wówczas, że władze chcą pozbyć się niewygodnych obywateli i ograniczyć wolność słowa. – Kocham wolność, więc odebrałem to bardzo boleśnie – mówi Aleksiej. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> Zdaniem Ilji większość uczniów nie traktuje propagandy poważnie. – Z jednej strony na lekcjach się z tego śmiejemy – a przynajmniej moi znajomi tak robią. Z drugiej strony jest nam to obojętne. Niektórzy po prostu nie słuchają, żyją własnym życiem. Potrafimy świetnie milczeć i nie rozmawiać o tym zbyt wiele – przyznaje Ilja. Tylko jeden z jego kolegów z klasy poparł państwową propagandę i angażował się w działalność „Ruchu Pierwszych” – organizacji przypominającej postsowieckich pionierów. Na kogo oddziałuje propaganda w szkołach?Dima Zicer jest pedagogiem i autorem rosyjskojęzycznego podcastu „Kochać, nie wychowywać”. Sam Zicer po zaatakowaniu przez Rosję Ukrainy przeniósł się do Estonii. Jego zdaniem „wielu uczniów cieszy się z przynależności do ‘większości popierającej Putina', która nie zaprząta sobie głowy refleksją, kierując się zasadą: Wszystkich pokonamy, jesteśmy silniejsi od innych”. W rozmowie z DW przyznaje, że na ten temat nie ma danych statystycznych. Zicer opiera się jednak na własnym, bogatym doświadczeniu w pracy z dziećmi w Rosji. Utrzymuje kontakt z wieloma zdesperowanymi rodzicami. Zazwyczaj uświadamiają oni sobie powagę sytuacji dopiero wtedy, gdy ich dzieci zaczynają przynosić ze szkoły hasła w rodzaju „Wszystkich załatwimy” czy „Putin jest świetny”, a także utrwalać w sobie obraz wroga, postrzegając Ukraińców jako rzekomych nazistów i faszystów. Aleksiej i Ilja nie postrzegają świata w kategoriach tak wrogich stereotypów. Niepokoi ich niestabilna sytuacja w kraju. Rozmawiając o przyszłości, obaj zgadzają się, że wojna w Ukrainie musi się zakończyć. Żaden z nich nie chce zostać w Rosji po ukończeniu szkoły. Ilja mówi, że marzy o Rosji wolnej od blokad w internecie – kraju pokojowym i otwartym na świat, który nie prowadzi nieustannych wojen. Również Aleksiej pragnie, „by chaos, wojna i wszelkie blokady dobiegły końca”. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Władze Rosji chcą od najmłodszych lat wpajać dzieciom lojalność. DW rozmawiała z uczniami z Nowosybirska. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/propaganda-w-rosyjskich-szkołach-co-mówią-uczniowie/a-79418214?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79281783_401.jpg
|
||
| Image caption | Rosyjska propaganda militarna jest obecna w przestrzeni miast. Także w okupowanym przez Rosję Symferopolu na Krymie - na zdjęciu | ||
| Image source | Alexey Pavlishak/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2023/bpol230522_001_dezi9_01r_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79281783_401.jpg&title=Propaganda%20w%20rosyjskich%20szko%C5%82ach%3A%20co%20m%C3%B3wi%C4%85%20uczniowie%3F | ||
| Item 90 | |||
| Id | 79406173 | ||
| Date | 2026-09-24 | ||
| Title | Niemcy przed zimą: kryzys gazowy czy sianie paniki? | ||
| Short title | Niemcy przed zimą: kryzys gazowy czy sianie paniki? | ||
| Teaser |
Poziom napełnienia magazynów gazu jest bardzo niski – i to jeszcze przed sezonem grzewczym. Niektórzy biją na alarm, inni zachowują spokój i bagatelizują sytuację. Jak bezpieczne są dostawy i ile będzie kosztował gaz? Według stanu na 20 września 2026 r. w magazynach zgromadzono około 141 terawatogodzin gazu, co odpowiada nieco ponad 57 procent ich pojemności. Według Federalnej Agencji ds. Sieci (BNetzA) w ciągu całej ostatniej zimy pobrano z nich niespełna 134 terawatogodziny. Na pierwszy rzut oka brzmi to uspokajająco, zwłaszcza że ostatnia zima była dość mroźna, a zużycie gazu na ogrzewanie było wysokie. W porównaniu z poprzednimi latami poziom napełnienia magazynów jest jednak niski. Już 4 września premier Bawarii Markus Söder domagał się interwencji rządu federalnego. Kilka dni później opozycyjni Zieloni zarzucili minister gospodarki zaniedbania. – Magazyny gazu nie są napełnione. Grozi nam niedobór – powiedziała współprzewodnicząca klubu Britta Haßelmann. Takie wypowiedzi wywołały wrażenie, że zimą w Niemczech może zabraknąć gazu. Niedobór miałby zaszkodzić gospodarce, a wiele gospodarstw domowych nie mogłoby ogrzewać mieszkań. Aby ocenić obecną sytuację, trzeba jednak uwzględnić różne czynniki. Gaz jest importowany również zimą. Ponadto w ostatnich latach zdywersyfikowano zarówno kierunki, jak i źródła importu. Niemcy nie są już tak uzależnione od jednego dostawcy, jak do 2022 roku od Rosji. Czy musimy się ciepło ubierać?Uczestnicy rynku i eksperci, z którymi rozmawiała DW, dość spokojnie podchodzą do pytania, czy zgromadzone zapasy gazu wystarczą na zimę. Charlie Grüneberg, rzecznik Stowarzyszenia Gospodarki Gazowej i Wodorowej, przypomina o kontraktach średnioterminowych: „Kto zabezpieczył w umowie swoje zapotrzebowanie na gaz na zimę u wiarygodnego dostawcy, otrzyma uzgodnione ilości”. Nieco bardziej sceptycznie wypowiada się Sebastian Heinermann. Dyrektor zarządzający inicjatywy energien-speichern.de, niemieckiego stowarzyszenia branży magazynowania gazu i wodoru, podkreśla, że technicznie wciąż możliwe jest „doprowadzenie magazynów gazu w Niemczech do poziomu napełnienia wynoszącego około 77 procent”. Wymagałoby to jednak tempa napełniania, jakiego „w ciągu ostatnich trzech tygodni ani razu nie osiągnięto”. – Jeśli tendencja utrzyma się bez zmian, 1 listopada poziom napełnienia wyniesie zaledwie około 65 procent – mówi Heinermann. Jednoznaczniej wypowiada się BNetzA. Nie widzi ona powodów do niepokoju. – Zaopatrzenie w gaz w Niemczech jest stabilne. Bezpieczeństwo dostaw jest obecnie zagwarantowane. Federalna Agencja ds. Sieci na podstawie aktualnego stanu wiedzy nadal ocenia ryzyko napiętej sytuacji w dostawach gazu jako niewielkie – poinformowała DW rzeczniczka agencji Nadia Affani. Także Ministerstwo Gospodarki i Energii (BMWE) nie obawia się sytuacji kryzysowej. „BMWE bardzo dokładnie obserwuje wszystkie zmiany, aby zapewnić bezpieczeństwo dostaw. Obecnie nie ma żadnych oznak problemów z zaopatrzeniem” – napisała DW rzeczniczka resortu Susanne Ungrad. Nie ma powodu do obawUngrad wymienia czynniki wpływające na cenę gazu: „dostępne zapasy w magazynach, bieżący import rurociągami i przez terminale LNG, rozwój popytu oraz sytuację na europejskich i międzynarodowych rynkach energii. Jesteśmy przygotowani na dalszy rozwój sytuacji”. Szersze spojrzenie przedstawia również Charlie Grüneberg ze Stowarzyszenia Gospodarki Gazowej i Wodorowej: „Decydujące znaczenie ma to, czy pozyskano wystarczającą ilość gazu i czy można go transportować do Niemiec oraz przez terytorium kraju. Umowy dostaw, magazyny, import rurociągowy i LNG wzajemnie się uzupełniają. Po inwestycjach w terminale LNG, nowe szlaki importowe i możliwości odwrócenia kierunku przepływu infrastruktura jest dziś znacznie bardziej odporna niż w 2022 roku”. Rurociąg z odwróconym przepływem to instalacja, której stacje pomp i sprężarek zostały przebudowane tak, aby ropa lub gaz mogły być transportowane także w kierunku przeciwnym do pierwotnego przepływu, na przykład w przypadku zmiany dostawców lub szlaków handlowych. Cena gazu rośnie– Wraz z nadejściem zimy i wzrostem zużycia na ogrzewanie można oczekiwać wzrostu cen gazu. Już teraz można to obserwować – mówi Sebastian Heinermann: „W drugim kwartale cena gazu w różnych kontraktach na rynku terminowym wynosiła około 46 euro za megawatogodzinę. Ostatnio wzrosła do ponad 80 euro”. Olaf Geyer z amerykańskiej firmy konsultingowej Arthur D. Little, który obserwuje niemiecki rynek, również zwraca uwagę na wzrost cen. Nie widzi obecnie problemu z zaopatrzeniem, zastrzega jednak: „Jeśli zima będzie mroźna albo wystąpią zakłócenia po stronie importu, może szybko zrobić się drogo”. Charlie Grüneberg nie uważa jednak, że wzrost cen jest nieunikniony. Jak podkreśla, „wiarygodne prognozy cenowe” są trudne. Niski poziom zapasów może wprawdzie powodować wzrost cen, „jeśli trzeba będzie dokupić dodatkowe ilości na rynku”. Po stronie podaży nie widać jednak oznak niedoboru: „Według obecnego stanu nie ma przesłanek wskazujących na fizyczny niedobór gazu pod koniec zimy. Takiego scenariusza nie sygnalizują obecnie również rynki terminowe”. BMWE zwraca uwagę, że „ceny oferowane obecnie w transakcjach terminowych na zimę są tylko nieznacznie wyższe od cen na rynku spot, czyli w transakcjach natychmiastowych. Nie wystąpił więc typowy spread letnio-zimowy, który sprawiał, że magazynowanie gazu w miesiącach letnich było opłacalne”. Spread letnio-zimowy opiera się na zasadzie kupowania gazu taniej latem i sprzedawania go drożej zimą. Tym razem mechanizm ten nie zadziałał z powodu blokady cieśniny Ormuz – gaz latem nie staniał, lecz podrożał. Skuteczne bodźce rynkoweCo w przyszłości powinno się zmienić w sposobie gromadzenia zapasów? Olaf Geyer, podobnie jak BMWE, wskazuje na spread letnio-zimowy. Magazyny nie były bardziej napełnione, ponieważ nie było to opłacalne ekonomicznie. – W przyszłości potrzebne są lepsze zachęty do napełniania magazynów, a po stronie dostawców takie zarządzanie ryzykiem, które nie uwzględnia wyłącznie ceny zakupu, lecz także to, jak bardzo rzeczywiste zużycie może odbiegać od prognoz. Skutecznych bodźców ekonomicznych do napełniania magazynów domaga się także Sebastian Heinermann. – W perspektywie średnioterminowej Niemcy potrzebują stabilnych ram rynkowych, które poprzez zachęty, obowiązki lub połączenie obu tych instrumentów zapewnią trwale wystarczający poziom napełnienia magazynów, a jednocześnie pozostawią możliwie dużą swobodę działania mechanizmów rynkowych”. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Niektórzy biją na alarm, inni zachowują spokój. Jak bezpieczne są dostawy i ile będzie kosztował gaz? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-przed-zimą-kryzys-gazowy-czy-sianie-paniki/a-79406173?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79153629_401.jpg
|
||
| Image caption | Manometr na terenie podziemnego magazynu gazu w Bad Lauchstädt | ||
| Image source | Jan Woitas/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79153629_401.jpg&title=Niemcy%20przed%20zim%C4%85%3A%20kryzys%20gazowy%20czy%20sianie%20paniki%3F | ||
| Item 91 | |||
| Id | 79417809 | ||
| Date | 2026-09-24 | ||
| Title | Szwajcarski wywiad udostępnił akta dotyczące Mengelego | ||
| Short title | Szwajcarski wywiad udostępnił akta dotyczące Mengelego | ||
| Teaser |
Po protestach historyków udostępniono do wglądu szwajcarskie akta dotyczące Josefa Mengelego. Co można w nich znaleźć na temat „Anioła Śmierci z Auschwitz”? Szwajcarska Służba Wywiadowcza (NDB) udostępniła publicznie liczne materiały dotyczące nazistowskiego zbrodniarza Josefa Mengelego. Obejmują one zarówno artykuły prasowe, jak i dokumenty policyjne. Niektóre fragmenty zostały jednak zaczernione. Dokumenty zawierają między innymi informacje przekazane policji, z których wynika, że Mengele po ucieczce z Niemiec mógł przez pewien czas przebywać w Szwajcarii lub planował wjazd do tego kraju pod fałszywym nazwiskiem. W aktach znajdują się również rozmaite doniesienia o jego rzekomym pobycie w Irlandii, Argentynie czy Chile. Z innego dokumentu wynika, że w 1964 roku w Szwajcarii działał izraelski agent podszywający się pod studenta, którego zadaniem było tropienie śladów Mengelego – informuje agencja DPA. Skarga historyka uwieńczona sukcesemDo tej pory szwajcarski wywiad odrzucał wnioski historyków o dostęp do tych materiałów. Ostatnio miało to miejsce w lutym 2026 roku. Decyzje te uzasadniano obowiązującym okresem ochronnym, który miał trwać do 2071 roku. Historyk Gerard Wettstein, prowadzący badania nad losami Mengelego, zaskarżył tę decyzję do Federalnego Sądu Administracyjnego i wygrał sprawę. Jak poinformowało Ministerstwo Obrony, w aktach „zaczerniono jedynie te informacje, które muszą podlegać ochronie: dane osobowe byłych i obecnych pracowników administracji federalnej związanych z NDB i jego poprzednimi strukturami, informacje objęte ustawową ochroną źródeł oraz dane osobowe osób trzecich, których prawa do ochrony prywatności mają charakter nadrzędny. Ucieczka zbrodniarzaAkta dotyczące Josefa Mengelego zostały sporządzone przez służbę policyjną Prokuratury Generalnej, poprzedniczkę dzisiejszej Szwajcarskiej Służby Wywiadowczej (NDB), a następnie w 2001 roku trafiły do Archiwum Federalnego. Josef Mengele (1911-1979), lekarz SS znany jako „Anioł Śmierci z Auschwitz”, odpowiadał za przeprowadzanie w obozie Auschwitz-Birkenau brutalnych eksperymentów medycznych na więźniach, często kończących się ich śmiercią. Po wojnie zdołał uniknąć odpowiedzialności i uciekł do Ameryki Południowej. W 1979 roku utonął podczas kąpieli w oceanie w Brazylii. DPA/ widz Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Po protestach historyków udostępniono do wglądu szwajcarskie akta ws. Josefa Mengelego, „Anioła Śmierci z Auschwitz”. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/szwajcarski-wywiad-udostępnił-akta-dotyczące-mengelego/a-79417809?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/51268451_401.jpg
|
||
| Image caption | Josef Mengele | ||
| Image source | picture-alliance/dpa/MTI | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/51268451_401.jpg&title=Szwajcarski%20wywiad%20udost%C4%99pni%C5%82%20akta%20dotycz%C4%85ce%20Mengelego | ||
| Item 92 | |||
| Id | 79416081 | ||
| Date | 2026-09-24 | ||
| Title | Czechy ociągają się z wydatkami na obronność. „Nie stać nas” | ||
| Short title | Czechy ociągają się z wydatkami na obronność. „Nie stać nas” | ||
| Teaser |
Stany Zjednoczone i NATO oczekują od Pragi szybszego zwiększania wydatków na obronność. Premier Andrej Babisz twierdzi jednak, że Czech na to nie stać – mimo rosnącego zagrożenia ze strony Rosji. Republika Czeska musi konsekwentnie zwiększać wydatki na obronność – zaapelował w ubiegłym tygodniu w Pradze amerykański ambasador przy NATO Matthew Whitaker. Jak podkreślił, Waszyngton oczekuje od sojuszników większego zaangażowania. Te słowa to nic nowego. W obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji i nacisków Stanów Zjednoczonych, by europejskie państwa NATO brały większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo, Sojusz podniósł docelowy poziom wydatków obronnych z 2 do 3,5 proc. PKB. Jednocześnie rośnie presja na kraje, które pozostają poniżej wyznaczonych celów. Czechy, obok Słowenii i Albanii, nadal nie osiągnęły nawet wcześniejszego progu. Premier Andrej Babisz, którego rząd po przejęciu władzy pod koniec ubiegłego roku obniżył wydatki obronne na 2026 rok do około 1,7 proc. PKB, odrzuca jednak krytykę płynącą z Waszyngtonu. Choć podkreśla strategiczne znaczenie członkostwa swego kraju w NATO, premier otwarcie przyznaje, że Czech nie stać obecnie na szybsze zwiększanie nakładów. Zapowiada osiągnięcie poziomu 2 proc. PKB w 2027 roku, ale na razie nie przewiduje dalszego wzrostu wydatków. Wydaje się, że populistyczny miliarder Babisz liczy na dobre relacje z prezydentem USA Donaldem Trumpem, które mogłyby pomóc Czechom w narastającym sporze z Waszyngtonem. Rosnące zagrożenieNasuwa się jednak inne pytanie: czy osobiste kontakty Babisza z Trumpem wystawczą, by zapewnić Czechom ochronę przed rosyjskimi działaniami hybrydowymi wymierzonymi w państwa NATO w Europie Środkowej. Coraz częstsze incydenty z udziałem niezidentyfikowanych dronów, a także operacje rosyjskich służb wywiadowczych, podejrzewanych o próby zamachów bombowych, akty sabotażu i cyberataki, budzą niepokój w regionie. Niemcy i Polska, kluczowi partnerzy Czech, informowały w ostatnich latach o poważnych incydentach, które wiązano z próbami zastraszania państw wspierających Ukrainę. Czechy mają szczególne powody, by traktować te zagrożenia poważnie. Były bowiem jednym z pierwszych krajów, które padły ofiarą podobnej operacji. Czeska Informacyjna Służba Bezpieczeństwa poinformowała w 2021 roku, że za eksplozję składu amunicji we Vrběticach w 2014 roku odpowiadała rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB). Babisz, także będący wówczas premierem, odpowiedział wydaleniem około stu rosyjskich dyplomatów i pracowników ambasady oraz praktycznym zamrożeniem stosunków z Moskwą. BIS, podobnie jak służby wywiadowcze innych państw regionu, nadal ostrzega przed rosnącym zagrożeniem ze strony Rosji. Mimo to rząd Babisza, podobnie jak jego poprzednicy, nie zwiększa wydatków obronnych w takim tempie jak sąsiedzi. W ubiegłym roku Czechy przeznaczyły na obronność 1,86 proc. PKB. Dla porównania Polska i państwa bałtyckie osiągnęły już nowy cel NATO, a w przyszłym roku zamierzają zwiększyć wydatki do poziomu 5 proc. PKB. Priorytety PragiBabisz jasno daje do zrozumienia, że nie zmieni swojego stanowiska. Jednak jego argument, jakoby Czech nie było stać na zwiększenie wydatków na obronność, wydaje się wątpliwy, biorąc pod uwagę budżet na 2027 rok, który rząd zatwierdził 22 września. Projekt budżetu zakłada znaczący wzrost wydatków publicznych i drugi najwyższy deficyt w historii kraju, wynoszący 386 mld koron czeskich (15,8 mld euro). Tylko część dodatkowych środków zostanie przeznaczona na osiągnięcie dotychczasowego celu NATO w zakresie wydatków obronnych. Większość nowych wydatków ma sfinansować krajowe priorytety polityczne koalicji rządzącej. Budżet wyraźnie odzwierciedla obietnice wyborcze partii ANO Andreja Babisza oraz jej koalicjantów: skrajnie prawicowej Wolności i Demokracji Bezpośredniej (SPD) i radykalnie prawicowej partii Kierowcy dla Siebie. Wszystkie te ugrupowania podkreślają, że zwiększenie nakładów na obronność nie może odbywać się kosztem wydatków na emerytury, edukację, ochronę zdrowia czy infrastrukturę. – Twierdzenie, że państwa nie stać na większe wydatki na obronność, wynika przede wszystkim z uwarunkowań polityki wewnętrznej – powiedział w rozmowie z Deutsche Welle politolog z Uniwersytetu Karola w Pradze Alesz Michal. – Najważniejszym priorytetem pozostają inwestycje w system socjalny. To podoba się wyborcom partii rządzących. Elektorat ten jest przeciętnie starszy i mniej zamożny, a zarazem sceptycznie odnosi się do wsparcia udzielanego około 300 tys. ukraińskich uchodźców. Jak zauważa Michal, żadna z partii tworzących obecny rząd nie obiecywała podczas ubiegłorocznej kampanii wyborczej zwiększenia wydatków na obronność. Zdaniem krytyków wynika to jednak z celowego bagatelizowania zagrożenia ze strony Rosji. Rzecznik rządu nie odpowiedział na prośbę o komentarz. „Nie chcemy III wojny światowej”Niechęć do zwiększania wydatków wojskowych wpisuje się także w narrację rządu na temat wojny w Ukrainie. Dwa dni po krytycznych uwagach Whitakera Babisz opublikował nagranie, w którym wystąpił w koszulce z napisem „No War” zapisanym w barwach Ukrainy. Choć wspomniał o zagrożeniu ze strony Rosji, jednocześnie wezwał do intensywniejszych wysiłków na rzecz pokoju. „Nie chcemy przecież III wojny światowej, prawda?” – powiedział, ponawiając apel, by Europa aktywniej zabiegała o zakończenie wojny. Taka retoryka, charakterystyczna dla przekazu europejskiej radykalnej prawicy, sprawiła, że część zagranicznych mediów uważa czeskiego premiera za polityka prorosyjskiego. Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona. Babisz pozostaje przede wszystkim pragmatykiem. Elektorat ANO jest wprawdzie populistyczny i antyukraiński, ale jednocześnie wyraźnie prozachodni. Sondaże pokazują, że utrzymanie wydatków obronnych na poziomie 2 proc. PKB odpowiada poglądom większości jego wyborców. Jednocześnie silnie polaryzujący styl polityki Babisza sprawia, że do utrzymania większości potrzebuje on poparcia bardziej radykalnych partnerów. Dlatego stara się również przemawiać językiem SPD, ugrupowania o antysystemowym i prorosyjskim profilu, które – chociaż kieruje resortem obrony – opowiada się za dalszym ograniczeniem wydatków wojskowych w budżecie na 2027 rok. Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> – Krytyczne nastawienie do Ukrainy wpływa także na stanowisko rządu w sprawie wydatków – ocenia Michal. Jego zdaniem pokojowa retoryka, umniejszająca znaczenie rosyjskiej agresji, zbliża ANO do europejskiej radykalnej prawicy. Zarazem Babisz „kieruje się sondażami” i próbuje znaleźć „równowagę między dwoma silnie spolaryzowanymi stanowiskami”. Pięta achillesowa rząduZdaniem opozycji właśnie ta niekonsekwencja jest największą słabością rządu. Martin Kupka, lider centroprawicowej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) Martin Kupka z zadowoleniem przyjął kolejną deklarację Babisza o przywiązaniu do NATO, po czym zwrócił się do premiera z pytaniem: – Kiedy pozbędzie się pan z rządu kremlowskiej piątej kolumny, którą sam pan do niego wprowadził i której powierzył nawet kierowanie Ministerstwem Obrony? Krytycy przypominają jednak, że również poprzedni gabinet kierowany przez ODS w latach 2021-2025 udzielił mocnego wsparcia Ukrainie, to również nie zrealizował celu NATO dotyczącego wydatków wojskowych. Jak podkreśla były szef czeskiego wywiadu wojskowego Andor Szándor, problemem nie jest wyłącznie poziom czeskich nakładów na obronność. Jeszcze większym wyzwaniem pozostaje brak długofalowej strategii określającej wielkość armii i jej rolę w systemie bezpieczeństwa państwa. Artykuł ukazał się na stronie Redakcji Angielskiej DW. |
||
| Short teaser | Premier Czech odrzuca apele o szybsze zwiększanie wydatków na obronność. Tymczasem mnożą się ostrzeżenia przed Rosją. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/czechy-ociągają-się-z-wydatkami-na-obronność-nie-stać-nas/a-79416081?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79407091_401.jpg
|
||
| Image caption | Premier Czech Andrej Babisz | ||
| Image source | Michaela Rihova/CTK/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79407091_401.jpg&title=Czechy%20oci%C4%85gaj%C4%85%20si%C4%99%20z%20wydatkami%20na%20obronno%C5%9B%C4%87.%20%E2%80%9ENie%20sta%C4%87%20nas%E2%80%9D | ||
| Item 93 | |||
| Id | 79417215 | ||
| Date | 2026-09-24 | ||
| Title | Sondaż Barometr: Polacy odwiedzają Niemcy, ale nie czują się bezpieczni | ||
| Short title | Polacy odwiedzają Niemcy, ale nie czują się bezpiecznie | ||
| Teaser |
Niemcy chwalą niskie ceny w Polsce, życzliwość mieszkańców i atrakcje turystyczne; Polacy doceniają niemiecką infrastrukturę, ale nie czują się w Niemczech bezpieczni – wynika z sondażu Barometr 2026. 35 lat po podpisaniu polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, Polacy znacznie częściej niż Niemcy odwiedzają kraj sąsiada i utrzymują z jego mieszkańcami bezpośrednie kontakty – wynika z opublikowanego w czwartek sondażu Barometr Polska-Niemcy 2026. Osobiste doświadczenia wynikające z podróży do drugiego kraju mają pozytywny wpływ na wizerunek sąsiada. Po demokratycznym zwrocie w latach 1989/1990 r. co najmniej raz Niemcy odwiedziło 59 proc. Polaków, natomiast w Polsce było w tym czasie 42 proc. Niemców. 20 lat temu przynajmniej jedną wizytę deklarowało 30 proc. Polaków i 29 proc. Niemców. „W obu krajach odsetki te stopniowo rosną, ale różnica między społeczeństwami pozostaje wyraźna” – czytamy w komunikacie inicjatorów sondażu – Instytutu Spraw Publicznych, Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich, Fundacji Konrada Adenauera oraz Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Za główny powód wyjazdów do sąsiedniego kraju zarówno Polacy (59 proc.), jak i Niemcy (74 proc.) podają turystykę, przy czym Niemcy znacznie częściej niż Polacy łączą wypad turystyczny z zakupami lub korzystaniem z usług. Wśród Polaków ważne pozostają także praca (26 proc.) i odwiedziny u rodziny – 23 proc. Asymetria kontaktów„Wyniki pokazują trwałą asymetrię kontaktów. Polska jest Niemcom geograficznie bliska, ale nadal zbyt często pozostaje krajem niepoznanym. Z kolei dla wielu Polaków Niemcy są częścią osobistego doświadczenia – przez podróże, pracę oraz więzi rodzinne i zawodowe” – powiedział prezes ISP Jacek Kucharczyk. Autorzy Barometru po raz pierwszy zwrócili większą uwagę na mieszkańców polsko-niemieckiego pogranicza. Z sondażu wynika, że bliskość granicy sprzyja kontaktom, szczególnie po stronie polskiej. W Niemczech przynajmniej raz było aż trzy czwarte Polaków mieszkających w województwach przygranicznych, natomiast Polskę odwiedził tylko co drugi Niemiec z przygranicznych landów. Pogranicze: regularne kontaktyPolacy mieszkający na pograniczu prawie dwa razy częściej niż pozostali deklarują kilkakrotne pobyty w Niemczech – 53 proc. wobec 28 proc., a regularne wizyty pięć razy częściej – 15 proc. wobec 3 proc. Po stronie niemieckiej mieszkańcy pogranicza trzy razy częściej niż pozostali regularnie jeżdżą do Polski – 7 proc. wobec 2 proc. Osobisty pobyt wiąże się wyraźnie z lepszą oceną sąsiedniego kraju. Dotyczy to zarówno Polaków jak i Niemców. Ogólny obraz sąsiedniego kraju jest pozytywny w obu społeczeństwach, lecz wynika z różnych doświadczeń. Polacy najlepiej oceniają niemiecką infrastrukturę drogową (70 proc.), atrakcyjność turystyczną (58 proc.) i kolej – 54 proc. Niemcy najczęściej wymieniają przystępność cenową w Polsce (55 proc.), życzliwość Polaków (52 proc.) oraz atrakcyjność turystyczną Polski – 52 proc. Bezpieczeństwo w NiemczechProblemem z punktu widzenia Polaków jest stan bezpieczeństwa w Niemczech. Tylko 27 proc. uznaje Niemcy za kraj bezpieczny, a 30 proc. jest przeciwnego zdania. To jedyny badany obszar, w którym negatywne oceny przeważają nad pozytywnymi. 40 proc. Niemców uznało Polskę za kraj bezpieczny. W Polsce wizerunek Niemiec jest mocno uzależniony od preferencji partyjnych. Wyborcy koalicji rządzącej lepiej oceniają Niemcy niż elektoraty partii prawicowych. W Niemczech ta zależność jest znacznie słabsza, chociaż uwagę zwraca stosunkowo dobry obraz Polski wśród wyborców Alternatywy dla Niemiec. Z sondażu wynika, że etykietka „Made in Germany” zachęca 38 proc. Polaków do kupna takiego produktu, a zniechęca 10 proc. W Niemczech 79 proc. badanych deklaruje, że polskie pochodzenie ani nie zachęca ich do zakupu, ani nie zniechęca. Wśród pozostałych trzy razy więcej osób traktuje je jako zachętę niż przeszkodę – 12 proc. wobec 4 proc. W porównaniu z 2013 r. bilans opinii o polskich produktach zmienił się na korzyść. Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej próbie 1000 mieszkańców Polski i 1000 mieszkańców Niemiec w wieku 18-75 lat w dniach 19-27 sierpnia 2026 r. Zastosowano metodę CAWI (Computer-Assisted Web Interview), w której respondent samodzielnie wypełnia ankietę w formie elektronicznej. |
||
| Short teaser | Polacy doceniają niemiecką infrastrukturę, ale nie czują się bezpieczni. Niemcy chwalą za to niskie ceny w Polsce. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/sondaż-barometr-polacy-odwiedzają-niemcy-ale-nie-czują-się-bezpieczni/a-79417215?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77500794_401.jpg
|
||
| Image caption | Bliskość geograficzna sprawia, że mieszkańcy pogranicza są bardziej otwarci na kontakty z sąsiadami zza miedzy | ||
| Image source | Stefan Sauer/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/vps/webvideos/POL/2026/FOEU/FOEUPOL260310_Sonda-Benzyna-LTR-WIDE_01IMW_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/77500794_401.jpg&title=Sonda%C5%BC%20Barometr%3A%20Polacy%20odwiedzaj%C4%85%20Niemcy%2C%20ale%20nie%20czuj%C4%85%20si%C4%99%20bezpieczni | ||
| Item 94 | |||
| Id | 79415149 | ||
| Date | 2026-09-24 | ||
| Title | Berlin. Dron nad lotniskiem sparaliżował ruch | ||
| Short title | Berlin. Dron nad lotniskiem sparaliżował ruch | ||
| Teaser |
Alarm związany z pojawieniem się drona nad berlińskim lotniskiem BER spowodował tymczasowe zamknięcie portu lotniczego. Tylko w tym półroczu drony w tym miejscu widziane były blisko 30 razy. Po tym, jak w środę (23.09.) wieczorem, w pobliżu lotniska BER zauważono drona, policja wszczęła dochodzenie w sprawie niebezpiecznej ingerencji w ruch lotniczy. Okoliczności związane z dronem – który według policji federalnej został dostrzeżony przez pracowników lotniska – pozostają na razie niewyjaśnione. Po zauważeniu obiektu ruch lotniczy na lotnisku wstrzymano na około 45 minut. Dla pasażerów oznaczało to opóźnienia i przekierowania lotów. Niemiecka służba kontroli ruchu lotniczego (DFS) zamknęła kolejno oba pasy startowe. Krótko po godzinie 21:00 ruch lotniczy został wznowiony. Poinformowano, że po zauważeniu obiektu policja prowadziła poszukiwania drona, jednak niczego nie znaleziono. Zagrożenie infrastruktury krytycznejRosnące zagrożenie związane z nielegalnymi lotami dronów od dłuższego czasu wywołuje debatę na temat ochrony infrastruktury krytycznej w Niemczech. W sierpniu na lotnisku Lipsk/Halle doszło do próby ataku z użyciem drona wyposażonego w materiały wybuchowe. Maszynę wykryto pomiędzy ukraińskimi samolotami transportowymi. Prokuratura Federalna prowadzi dochodzenie w sprawie podejrzenia usiłowania spowodowania wybuchu materiałów wybuchowych. Rząd Niemiec obarczył Rosję odpowiedzialnością za ten incydent, czemu Moskwa zaprzecza. Blisko 30 takich zdarzeńW przeszłości berlińskie lotnisko wielokrotnie musiało wstrzymywać ruch lotniczy z powodu pojawienia się dronów. Według służby kontroli ruchu lotniczego, w pierwszej połowie bieżącego roku na żadnym innym niemieckim lotnisku nie odnotowano tak wielu przypadków zauważenia dronów, co na stołecznym BER. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> Jak poinformowała służba DSF, w ciągu pierwszych sześciu miesięcy wieża kontroli lotów w Schönefeld, gdzie znajduje się lotnisko, zarejestrowała 28 obiektów latających tego typu. To więcej niż na największym niemieckim lotnisku we Frankfurcie nad Menem. Z tego powodu na lotnisku w Berlinie siedmiokrotnie wstrzymywano ruch lotniczy. W całym 2025 roku odnotowano zaledwie osiem przypadków z udziałem dronów. W tym roku policja federalna zainstalowała nowy system antydronowy, który ma pozwalać na ich szybsze i skuteczniejsze wykrywanie. (DPA/stef) |
||
| Short teaser | Alarm związany z pojawieniem się drona nad berlińskim lotniskiem BER spowodował tymczasowe zamknięcie portu lotniczego | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/berlin-dron-nad-lotniskiem-sparaliżował-ruch/a-79415149?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78895569_401.jpg
|
||
| Image caption | Nad berlińskim lotniskiem drony zauważono w ciągu ostatnich sześciu miesięcy aż 28 razy. Zdjęcie ilustracyjne | ||
| Image source | Jens Kalaene/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78895569_401.jpg&title=Berlin.%20Dron%20nad%20lotniskiem%20sparali%C5%BCowa%C5%82%20ruch | ||
| Item 95 | |||
| Id | 79414100 | ||
| Date | 2026-09-24 | ||
| Title | Był maskotką z obrożą GPS: łoś Bert nie żyje | ||
| Short title | Był maskotką z obrożą GPS: łoś Bert nie żyje | ||
| Teaser |
Pochodzący z Polski łoś Bert, od prawie dziewięciu lat obserwowany w Brandenburgii dzięki obroży GPS, niespodziewanie zakończył życie. Dzięki niemu naukowcy zgromadzili wyjątkowy zbiór danych o zachowaniu tego gatunku. Łoś Bert od lutego 2018 roku żył w Niemczech i był stale obserwowany przez naukowców, którzy rejestrowali jego zachowanie. Wyjątkowy zbiór danych– Jego śmierć bardzo nas zasmuca – skomentował ekspert ds. dzikich zwierząt Frank-Uwe Michler z Wyższej Szkoły Zrównoważonego Rozwoju w Eberswalde. - Przez prawie dziewięć lat praktycznie każdego dnia wiedzieliśmy, gdzie przebywał. Według badacza dzięki Bertowi powstał wyjątkowy zbiór danych naukowych, który jeszcze długo będzie służył badaniom. W parku przyrodniczym Nuthe-Nieplitz, położonym w powiatach Teltow-Fläming i Potsdam-Mittelmark, łoś znalazł stały dom. W okresie rui przebywał na pastwisku dla bydła, a poza okresem rui prowadził samotniczy tryb życia, co jest typowe dla łosi. Poruszał się po obszarze o powierzchni około 10 tys. hektarów. Z biegiem czasu stał się lubiany i popularny. Tylko cztery łosie w BrandenburgiiNie ustalono ostatecznie, co spowodowało śmierć Berta w minioną sobotę (19.09.2026). Nawet po sekcji zwłok przeprowadzonej w Instytucie Leibniza ds. Badań nad Zwierzętami z Ogrodów Zoologicznych i Dzikimi Zwierzętami w Berlinie pozostały pytania bez odpowiedzi. Jak mówi Frank-Uwe Michler, łoś miał poważne obrażenia boku, „tępy uraz, który spowodował krwiak wielkości piłki nożnej”. Być może miało z tym coś wspólnego bydło przebywające na pastwisku albo drugi samiec łosia, który pojawił się na obszarze, po którym poruszał się Bert, a od tego czasu przeniósł się dalej. Według ekspertów ds. dzikich zwierząt wraz z Bertem w Brandenburgii żyło ostatnio pięć dzikich łosi. Teraz pozostały tylko cztery. – To i tak dużo w porównaniu z poprzednimi latami – zaznacza Frank-Uwe Michler. Bert urodził się w północno-wschodniej Polsce w 2016 roku. Po raz pierwszy zauważono go w południowej Brandenburgiiw lutym 2018 roku. Od tamtej pory był monitorowany przez ekspertów z Wyższej Szkoły Zawodowej w Eberswalde, którzy analizowali dostarczane przez niego dane. Był tym samym jedynym jak dotąd znanym łosiem, który na stałe osiedlił się na określonym terytorium w Niemczech. (DPA/jak) Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Łoś Bert, od lat obserwowany w Brandenburgii, niespodziewanie zakończył życie. Naukowcy stracili wyjątkowy obiekt badań. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/był-maskotką-z-obrożą-gps-łoś-bert-nie-żyje/a-79414100?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/74101248_401.jpg
|
||
| Image caption | Łoś Bert od lutego 2018 roku żył w Niemczech. Przywędrował z Polski. | ||
| Image source | Helmut Fohringer/APA/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/74101248_401.jpg&title=By%C5%82%20maskotk%C4%85%20z%20obro%C5%BC%C4%85%20GPS%3A%20%C5%82o%C5%9B%20Bert%20nie%20%C5%BCyje | ||
| Item 96 | |||
| Id | 79412244 | ||
| Date | 2026-09-24 | ||
| Title | Gospodarka Niemiec wychodzi z dołka. Prognoza PKB w górę | ||
| Short title | Gospodarka Niemiec wychodzi z dołka. Prognoza PKB w górę | ||
| Teaser |
Wiodące niemieckie instytuty ekonomiczne podwoiły swoją prognozę wzrostu PKB dla Niemiec. Aby utrzymać korzystny trend, konieczne są reformy – ostrzegły. Produkt krajowy brutto Niemiec wzrośnie w tym roku o 1,3 proc., a w 2027 roku o 1,1 proc. – oszacowały wiodące niemieckie instytuty ekonomiczne w przedstawionej w czwartek (24.09.2026) jesiennej prognozie gospodarczej. Poprzednia, kwietniowa prognoza zakładała wzrost na poziomie zaledwie o 0,6 proc. PKB w 2026 roku i 0,9 proc. PKB w roku przyszłym roku. W pierwszym półroczu szczególnie wyraźnie, i to bardziej niż oczekiwano, wzrosły eksport oraz wartość dodana w przemyśle. „Sprzyjały temu dobra koniunktura w gospodarce światowej oraz światowy boom na sztuczną inteligencję” – wskazano. Jednocześnie doradzające rządowi Niemiec instytuty podkreśliły, że inwestycje firm i konsumpcja prywatna pozostały słabe. Konsekwentne reformyOżywienie gospodarcze jest wprawdzie mocniejsze niż oczekiwano wiosną, ale „nie jest szczególnie silne” – powiedział Oliver Holtemöller z Instytutu Badań Gospodarczych im. Leibniza w Halle. Według prognozy w 2028 roku wzrost gospodarczy w Niemczech wyniesie już tylko 0,4 proc. – Czynniki napędzające wzrost nadal słabną – stwierdził Stefan Kooths z Instytutu Gospodarki Światowej (IfW) w Kilonii. I dodał, że obecne problemy gospodarcze mają przede wszystkim charakter strukturalny, dlatego konieczne są reformy. – Rząd nie może co kwartał uchwalać reform, by następnie ponownie otwierać dyskusję nad już podjętymi decyzjami – krytykował Kooths. Prowadzi to bowiem do wstrzymywania się inwestorów i sprawia, że brakuje impulsów ze strony sektora prywatnego, ocenił. Zdaniem eksperta niejednoznaczna polityka gospodarcza koalicji chadecji CDU/CSU i socjaldemokracji SPD również przyczynia się do utrzymującej się słabości niemieckiej gospodarki. Niepokojący deficyt– Nastroje są gorsze niż wynikałoby to z rzeczywistej sytuacji – dodał z kolei Holtemöller. Jego zdaniem potrzebne jest większe zaufanie zarówno wśród przedsiębiorstw, jak i konsumentów. Jak zauważył, obecne ożywienie w Niemczech opiera się na „cienkim fundamencie, bo obciążeniem są wysokie ceny energii i problemy strukturalne”. W dobiegającym końca letnim kwartale aktywność gospodarczą hamował dodatkowo niski stan wód w rzekach. – Deficyt sektora finansów publicznych nadal się zwiększa, przez co narasta potrzeba konsolidacji budżetowej – dodał Holtemöller. Ekonomiści obawiają się, że finansowanie inwestycji publicznych w infrastrukturę i obronność poprzez dodatkowe zadłużenie państwa doprowadzi jedynie do krótkotrwałego ożywienia koniunktury, jeśli nie będą mu towarzyszyć trwałe reformy. Jak podkreślił Holtemöller, już z samych względów demograficznych Niemcy będą w średniej i długiej perspektywie notować niższe tempo wzrostu gospodarczego. Prognoza jest opracowywana na zlecenie Ministerstwa Gospodarki przez Instytut Ifo w Monachium, Niemiecki Instytut Badań Gospodarczych (DIW) w Berlinie, Instytut Badań Gospodarczych (RWI) w Essen, Instytut Gospodarki Światowej (IfW) w Kilonii oraz Instytut Badań Gospodarczych im. Leibniza (IWH) w Halle. (rtr/widz) Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Wiodące niemieckie instytuty ekonomiczne podwoiły swoją prognozę wzrostu PKB dla Niemiec. Wzywają do reform. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/gospodarka-niemiec-wychodzi-z-dołka-prognoza-pkb-w-górę/a-79412244?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/69237524_401.jpg
|
||
| Image caption | Port kontenerowy w Hamburgu | ||
| Image source | Hauke-Christian Dittrich/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/69237524_401.jpg&title=Gospodarka%20Niemiec%20wychodzi%20z%20do%C5%82ka.%20Prognoza%20PKB%20w%20g%C3%B3r%C4%99 | ||
| Item 97 | |||
| Id | 79410413 | ||
| Date | 2026-09-24 | ||
| Title | Koszty upałów: europejska gospodarka straciła 113 mld euro | ||
| Short title | Koszty upałów: Europa straciła 113 mld euro | ||
| Teaser |
Tegoroczne upały kosztowały Europę 113 mld euro, w tym Niemcy 25 mld – szacuje Allianz. Osobno ubezpieczyciel wylicza szkody po powodziach, burzach i innych zjawiskach naturalnych. Według szacunków Allianz tegoroczna fala upałów spowodowała w Europie straty gospodarcze sięgające 113 miliardów euro. Niemcy, z szacowanymi stratami w wysokości 25 miliardów euro, zajmują drugie miejsce za Włochami, gdzie wyniosły 28 miliardów euro – poinformował monachijski koncern notowany w indeksie DAX. Na trzecim miejscu znajduje się Francja, gdzie spadek produktu krajowego brutto oszacowano na 20 miliardów euro. Mniejsza wydajność w upałyDo strat gospodarczych zalicza się między innymi straty w produkcji i niższą wartość dodaną, wynikające ze spadku wydajności pracy, dłuższych przerw oraz nieobecności pracowników. Według szacunków straty w całej Europie odpowiadają niecałym 0,5 procent oczekiwanego w tym roku wyniku gospodarczego. W opracowaniu wskaźnika „Climate Risk Tracker”, który obliczono po raz pierwszy, uczestniczyli ekonomiści i eksperci międzynarodowego ubezpieczyciela kredytów handlowych Allianz Trade w Hamburgu oraz niemieckiego ubezpieczyciela majątkowego. Podstawą analizy są z jednej strony dane pogodowe i dotyczące szkód, a z drugiej – modele przewidywanych skutków gospodarczych. Osobną kategorię stanowią rzeczywiste szkody materialne powodowane przez gwałtowne zjawiska pogodowe, powodzie i inne zjawiska naturalne. W Niemczech Allianz oszacował je w ciągu ostatnich pięciu lat na 50 miliardów euro. Niemcy: szkody rosną szybciejWedług danych Allianz roczne szkody były średnio dwukrotnie wyższe niż w porównywalnym okresie lat 2000–2019. W skali świata szkody spowodowane klęskami żywiołowymi wzrosły natomiast jedynie o nieco ponad połowę – 54 procent. – Niemcy są szczególnie mocno dotknięte szkodami związanymi ze zmianami klimatu – powiedział Frank Sommerfeld, szef działu ubezpieczeń majątkowych. Jedną z głównych przyczyn jest to, że położona na północnych szerokościach geograficznych Europa ociepliła się silniej niż inne kontynenty. Na czele najbardziej dotkniętych krajów znajduje się Norwegia. W 2025 roku średnia temperatura w tym skandynawskim kraju była o ponad 3,7 stopnia wyższa niż średnia z lat 1950–1970. Niemcy i Francja, ze wzrostem o ponad 2 stopnie, znalazły się w górnej części zestawienia. O wysokości szkód spowodowanych klęskami żywiołowymi nie decyduje jednak wyłącznie siła zjawisk naturalnych. W gęsto zaludnionych krajach o dużej sile gospodarczej straty są wyższe niż w słabo zaludnionych regionach, gdzie znajduje się mniej fabryk, domów, samochodów oraz innego majątku i infrastruktury. Także El Niño wpływa na PKBEksperci największego europejskiego ubezpieczyciela nie są zbyt optymistyczni również w odniesieniu do przyszłego roku. Powodem jest zjawisko El Niño. Powtarzające się co kilka lat ocieplenie wód we wschodniej części Pacyfiku może wpływać na pogodę na lądzie także w bardzo odległych regionach. Światowa Organizacja Meteorologiczna ONZ przewiduje temperatury powyżej średniej w dużej części Ameryki Południowej, południowej Afryki i Australii. Na subkontynencie indyjskim oraz w południowej części Ameryki Środkowej prawdopodobnie spadnie mniej deszczu niż zwykle. Jeśli rok 2027 ponownie okaże się bardzo ciepły z powodu El Niño, według badania może to zmniejszyć łączny wynik gospodarczy 144 analizowanych krajów na świecie o 392 miliardy euro. Największe straty prawdopodobnie poniosą Chiny. (DPA/jak) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Upały kosztowały Europę 113 mld euro, w tym Niemcy 25 mld. Allianz osobno liczy szkody po klęskach żywiołowych. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/koszty-upałów-europejska-gospodarka-straciła-113-mld-euro/a-79410413?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78364514_401.jpg
|
||
| Image caption | Upały w Niemczech poważnie zakłóciły logistykę i transport rzeczny | ||
| Image source | Christoph Hardt/Panama Pictures/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78364514_401.jpg&title=Koszty%20upa%C5%82%C3%B3w%3A%20europejska%20gospodarka%20straci%C5%82a%20113%20mld%20euro | ||
| Item 98 | |||
| Id | 79411399 | ||
| Date | 2026-09-24 | ||
| Title | Niemiecka prokuratura ściga 105-latka. Miał być strażnikiem w obozie, gdzie przetrzymywano także Polaków | ||
| Short title | Prokuratura ściga 105-latka. Miał być strażnikiem w obozie | ||
| Teaser |
Niemiecka prokuratura prowadzi śledztwo przeciwko 105-latkowi. Miał być strażnikiem w obozie jenieckim, w którym więzieni byli też Polacy. Prokuratura w Dortmundzie prowadzi śledztwo przeciwko 105-latkowi, który miał być strażnikiem niemieckim nazistowskim obozie jenieckim Senne na zachodzie Niemiec. Rzeczniczka prokuratury potwierdziła prowadzenie takiego postępowania. Mężczyźnie zarzuca się współudział w wielu przypadkach morderstwa. Śledztwo trwa. Do jego wszczęcia przyczyniła się Centrala Badania Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu. Wcześniej o dochodzeniu wobec 105-letniego podejrzanego informował dziennik „Bild”. Według gazety Centrala w Ludwigsburgu w lutym br. przekazała prokuraturze w Dortmundzie dwa postępowania wstępne dotyczące byłych strażników obozu jenieckiego Stalag 326 VI K Senne w Nadrenii Północnej-Westfalii. Jeden z dwóch podejrzanych zmarł jednak. Więzieni też PolacyObóz jeniecki Stalag 326 VI K Senne istniał od 1941 roku do zakończenia wojny w 1945 roku. Co trzeci sowiecki jeniec wojenny, który w tym okresie trafił do Niemiec, przechodził przez ten obóz. Jak podaje miejscowe miejsce pamięci, jeńcy byli wykorzystywani do pracy m.in. w zakładach produkcyjnych oraz przy wydobywaniu surowców. Strażnikami byli żołnierze Wehrmachtu, z których większość należała do krajowego batalionu strzelców. Oprócz jeńców sowieckich, w niektórych częściach obozu przetrzymywano także jeńców francuskich, polskich, serbskich, włoskich i belgijskich. Obóz został wyzwolony przez armię amerykańską 2 kwietnia 1945 roku. W całym okresie jego funkcjonowania zarejestrowano tam od 180 tys. do 200 tys. jeńców wojennych. Współodpowiedzialni za zbrodnieJeżeli dojdzie do procesu 105-latka, nie będzie to pierwszy przypadek osądzenia bardzo wiekowego oskarżonego za zbrodnie nazistowskie. W 2022 roku sąd w Itzehoe koło Hamburga skazał byłą sekretarkę niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof. Kobieta, która miała wówczas 97 lat, została uznana winną pomocnictwa w zamordowaniu 10 505 osób i skazana według prawa dla nieletnich na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu. Obecnie już nie żyje. W 2011 roku w Monachium były strażnik obozowy Iwan Demianiuk, mający wówczas 91 lat, został skazany na pięć lat więzienia za współudział w zamordowaniu 28 060 osób w niemieckim obozie zagłady Sobibór. Wyrok ten był znaczący, bo ustanowił nową linię orzecznictwa, zgodnie z którą każda osoba pracująca w takim obozie może zostać uznana za współwinną masowego mordu. Wcześniej dotyczyło to wyłącznie osób, którym udowodniono bezpośredni udział w zabijaniu. (AFP, Bild/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Trwa śledztwo przeciwko 105-latkowi. Miał być strażnikiem w obozie jenieckim, w którym więzieni byli też Polacy. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemiecka-prokuratura-ściga-105-latka-miał-być-strażnikiem-w-obozie-gdzie-przetrzymywano-także-polaków/a-79411399?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79411288_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemiecka prokuratura ściga 105-latka. Miał być strażnikiem w obozie, jenieckim, gdzie przetrzymywano także Polaków | ||
| Image source | Hugo Lill/LWL-Medienzentrum für Westfalen/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79411288_401.jpg&title=Niemiecka%20prokuratura%20%C5%9Bciga%20105-latka.%20Mia%C5%82%20by%C4%87%20stra%C5%BCnikiem%20w%20obozie%2C%20gdzie%20przetrzymywano%20tak%C5%BCe%20Polak%C3%B3w | ||
| Item 99 | |||
| Id | 79411289 | ||
| Date | 2026-09-24 | ||
| Title | Poseł niemieckiej Lewicy: haniebna gra na zwłokę wobec Polski | ||
| Short title | Poseł Lewicy: haniebna gra na zwłokę wobec Polski | ||
| Teaser |
Polityk opozycyjnej niemieckiej Lewicy ostro krytykuje rząd w Berlinie za brak w projekcie budżetu środków na zadośćuczynienie dla polskich ofiar wojny. To haniebna gra na zwłokę – oświadczył. Brak w projekcie budżetu Niemiec środków na zapowiadany „gest humanitarny” wobec jeszcze żyjących polskich ofiar wojny i niemieckiej okupacji to sytuacja „nie do przyjęcia” – oświadczył poseł opozycyjnej niemieckiej partii Lewica, koordynator frakcji parlamentarnej ugrupowania w Komisji Bundestagu ds. Kultury i Mediów. „W obliczu potwornych niemieckich zbrodni, których ofiarą padło pięć i pół miliona Polaków, odmowa spełnienia przez niemiecki rząd polskiego postulatu corocznej wypłaty 2330 euro dla nielicznych jeszcze żyjących ofiar nazizmu stanowi zawstydzające złamanie danego słowa” – dodał David Schliesingw komentarzu dla DW. W środę (23.09.2026) rzecznik MSZ Niemiec potwierdził, że jak dotąd nie zapadła decyzja w sprawie „gestu humanitarnego” wobec polskich ofiar wojny. W rządowym projekcie budżetu nie przewidziano na to środków. Jedna z propozycji strony polskiej, o której informowały media, miała zakładać wypłatę świadczeń w wys. 10 tysięcy euro rocznie dla każdego z około 50 tysięcy jeszcze żyjących poszkodowanych. „Przebaczenie za darmo”Jak przypomniał David Schliesing, zadośćuczynienie w formie „humanitarnego gestu” zapowiadali zarówno poprzedni kanclerz Olaf Scholz, jak i obecny Friedrich Merz. „I przecież chodzi właśnie o gest, nic więcej. Gdyby Niemcy rzeczywiście chciały w pełni naprawić wyrządzone krzywdy, to wobec milionów ofiar śmiertelnych, celowej eksterminacji polskiej inteligencji, pracy przymusowej dwóch milionów deportowanych do Niemiec Polaków oraz ogromnych zniszczeń miast, wsi, zabytków kultury, przemysłu i rolnictwa, musielibyśmy mówić o zupełnie innych kwotach” – zauważył polityk Lewicy. Wprawdzie, jak przyznał, jest jeszcze możliwe, by w toku prac parlamentarnych nad budżetem Niemiec na 2027 roku przewidziano środki na wypłatę wspomnianych świadczeń. Jednak wątpi, czy obecna koalicja rządząca w Niemczech będzie do tego skłonna „bez znaczącej presji ze strony opinii publicznej”. „Nie widzę obecnie żadnych działań zmierzających do zakończenia tej haniebnej polityki gry na zwłokę, która w istocie oczekuje od ofiar przebaczenia za darmo” – ocenił polityk. W jego opinii nie tylko Polacy mają „uzasadnione wrażenie, że niemieckie rządy nieustannie wychwalają same siebie za rzekomo wzorcowe rozliczenie z nazistowską przeszłością, by chwilę później uchylić się od wynikających z niej zobowiązań”. „Z każdym miesiącem zwłoki liczba osób, które mogłyby jeszcze skorzystać z tego gestu, zmniejsza się o ponad tysiąc. Taka gra na zwłokę jest moralnie całkowicie nie do obrony. Ponadto szkodzi relacjom polsko-niemieckim. Obiecany gest humanitarny nie jest wyłącznie kwestią zadośćuczynienia. Chodzi także o partnerskie relacje między sąsiadami. Dlatego powinien zostać zrealizowany szybko i bez zbędnych formalności, aby polityczne szkody nie były jeszcze większe” – oświadczył poseł Lewicy. AfD: nie zamykamy się na rozmowy nt. „gestu humanitarnego”Także przedstawiciel populistyczno-prawicowej AfD, największej opozycyjnej partii w Bundestagu, odniósł się do informacji o braku w projekcie budżetu środków na gest dla polskich ofiar wojny i niemieckiej okupacji. „Chociaż kwestia reparacji (wojennych dla Polski – red.) jest z punktu widzenia prawa międzynarodowego równie definitywnie zamknięta, jak sprawa uznania granicy na Odrze i Nysie, to AfD nie zamyka się na rozmowy o ‘geście humanitarnym' w postaci indywidualnych świadczeń dla żyjących jeszcze dziś polskich ofiar rządów narodowosocjalistycznych” – oświadczył poseł AfD , członek Polsko-Niemieckiej Grupy Parlamentarnej. Jako AfD „dotychczas nie byliśmy jednak włączeni w odpowiednie rozmowy prowadzone między rządem niemieckim a rządem polskim. W związku z tym nie ponosimy odpowiedzialności za przebieg tych rozmów ani za ich powodzenie czy niepowodzenie” – zastrzegł w komentarzu dla DW. „Polityczna odpowiedzialność za to, że zapowiadany ‘gest humanitarny' nie został dotąd zrealizowany i, według dostępnych informacji, nie został również uwzględniony w projekcie budżetu federalnego na 2027 rok, spoczywa na partiach, które w ostatnich latach tworzyły rząd federalny i prowadziły te rozmowy” – dodał. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Poseł niemieckiej Lewicy ostro krytykuje rząd w Berlinie za brak decyzji ws. środków na gest wobec polskich ofiar wojny. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/poseł-niemieckiej-lewicy-haniebna-gra-na-zwłokę-wobec-polski/a-79411289?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/72925463_401.jpg
|
||
| Image caption | Tymczasowy pomnik w Berlinie upamiętniający polskie ofiary wojny i niemieckiej okupacji | ||
| Image source | Wojciech Szymanski/DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/72925463_401.jpg&title=Pose%C5%82%20niemieckiej%20Lewicy%3A%20haniebna%20gra%20na%20zw%C5%82ok%C4%99%20wobec%20Polski | ||
| Item 100 | |||
| Id | 79408351 | ||
| Date | 2026-09-24 | ||
| Title | Kradli samochody nie tylko w Niemczech. Wpadli w Polsce | ||
| Short title | Kradli samochody nie tylko w Niemczech. Wpadli w Polsce | ||
| Teaser |
Działali z Polski, ale auta kradli w innych krajach. Niemiecka prokuratura żąda ekstradycji Polaków. Przez osiem lat mieli kraść luksusowe samochody w różnych krajach Europy, w tym w co najmniej 50 miejscowościach w Niemczech. Potem auta były przewożone do Polski – tam sprzedawano je w całości lub po rozebraniu na części. Chodzi przede wszystkim o samochody niemieckich marek Audi, BMW, Mercedes-Benz i Porsche. Dziewięciu Polaków w areszciePodczas zakrojonej na szeroką skalę akcji polscy i niemieccy śledczy zatrzymali we wtorek (22.09.2026) w Polsce dziewięć osób podejrzanych o przynależność do tej grupy przestępczej. Miała działać w całej Europie i być kierowana z Polski. Prokuratura w Dreźnie w prowadzonym na terenie całych Niemiec śledztwie wydała europejskie nakazy aresztowania wobec dwunastu polskich podejrzanych w wieku od 19 do 54 lat. Śledztwo dotyczy co najmniej 70 przypadków kradzieży w latach 2017-2025. Łączne straty szacowane są na ponad 3 mln euro. Niemiecka prokuratura żąda ekstradycji PolakówW czasie obławy 120 polskich i 60 niemieckich funkcjonariuszy przeszukało również kilka obiektów, m.in. we Wrocławiu i w położonych blisko granicy z Niemcami miejscowościach Dolnego Śląska – Zgorzelcu, Bogatyni i Porajowie. W kilku magazynach zabezpieczono liczne części samochodowe pochodzące z co najmniej 30 skradzionych aut – poinformowała prokuratura w Dreźnie. Opublikowane przez nią zdjęcia pokazują obszerne pomieszczenia na poddaszach i w piwnicach oraz podwórza pełne elementów karoserii, siedzeń samochodowych, kierownic i zderzaków. Jak wynika z komunikatu, zatrzymani przebywają obecnie w areszcie ekstradycyjnym w Polsce. Prokuratura w Dreźnie wystąpiła o ich ekstradycję do Niemiec. |
||
| Short teaser | Działali z Polski, ale auta kradli w innych krajach. Niemiecka prokuratura żąda ekstradycji Polaków. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/kradli-samochody-nie-tylko-w-niemczech-wpadli-w-polsce/a-79408351?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Kradli%20samochody%20nie%20tylko%20w%20Niemczech.%20Wpadli%20w%20Polsce | ||
| Item 101 | |||
| Id | 79403805 | ||
| Date | 2026-09-24 | ||
| Title | „Zadecyduje o przyszłości partii demokratycznych”. Prasa o Berlinie | ||
| Short title | „Mogłyby po prostu odrzucić koalicję”. Prasa o Berlinie | ||
| Teaser |
Niemieckie gazety komentują możliwe efekty wyborów w Berlinie. Po niedzielnych wyborach w Belinie, gdzie wygrała populistyczna partia Lewica (Die Linke) – z postulatem m.in. wywłaszczenia korporacji wykupujących mieszkania na wynajem – niemiecka prasa komentuje możliwe koalicje. Dominującym wątkiem są powiązania polityków i zwolenników Lewicy z islamskimi gangami oraz oskarżenia o antysemityzm. Z tego powodu Zieloni, czyli potencjalni koalicjanci Lewicy, zażądali od polityków tej partii zerwania kontaktów z członkami arabskich klanów i odcięcia od antysemityzmu – inaczej do koalicji ma nie dojść. Większość dzienników komentuje jednak, że i dla Berlina, i dla całych Niemiec lepsza byłaby koalicja CDU, SPD i Zielonych – partii zdecydowanie prodemokratycznych. „Die Welt” zauważa, że zwyciężczyni berlińskich wyborów, czyli Lewica, jest w stolicy bezkonkurencyjna w jednej grupie: wśród muzułmanów, gdzie szacunkowo ma ok. 51 proc. poparcia. „We wszystkich pięciu wschodnioniemieckich landach Lewica odnotowała w ostatnich wyborach regionalnych spadki poparcia. W miastach z liczną społecznością muzułmańską, która dzięki masowym nadaniom obywatelstwa stale rośnie, partia ta ma gwarantowany sukces, natomiast w terenie – problem demograficzny”. „Polaryzacja sceny politycznej sprzyja Lewicy, pozwalając jej kreować się na skrajną przeciwwagę dla AfD. Partii, która przedstawia się jako ostatni bastion oporu przeciwko prawicy, wiele się wybacza. Wyborcy chętnie przymykają oko na pewne sprawy; nawet wtedy, gdy na powyborczej imprezie bawią się szefowie klanów czy zwolennicy Hamasu” – pisze berliński dziennik. „Możliwość większości z CDU”Inne gazety również poruszają wątek proislamskości i antysemityzmu w partii Lewica. „W wypowiedziach przedstawicieli SPD i Zielonych nie widać dotąd większej niechęci do współpracy z partią Lewica w Berlinie. Stanowisko przewodniczących SPD Klingbeila i Bas – zakładające, że dla antysemityzmu nie ma miejsca „nawet na milimetr” – jest oczywiste, lecz jednocześnie mniej stanowcze niż żądanie berlińskich struktur SPD, by każdy poseł tej partii w Berlinie jednoznacznie odciął się od antysemityzmu. Przynajmniej Zieloni wyznaczają czerwone linie i domagają się usunięcia z klubu parlamentarnego Lewicy osoby powiązanej z klanem Remmo. Obie partie mogłyby też po prostu odrzucić możliwość koalicji z tą konkretną, berlińską częścią Lewicy. Miałyby bowiem możliwość utworzenia większości z CDU” – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Podczas gdy wobec lewicy podnoszą się głośne głosy krytyki, brakuje politycznego oburzenia wobec prawicy” – zauważa drugi frankfurcki dziennik „Frankfurter Rundschau”. „Oczywiście konieczne jest, by wymagać teraz od partii Lewica – zwłaszcza w Berlinie – zdecydowanych działań przeciwko antysemickim tendencjom w jej szeregach. Należy też rzeczowo dyskutować o tym, w jakim stopniu lewicowe plany uspołecznienia mieszkań mogą faktycznie złagodzić kryzys mieszkaniowy”. „Przede wszystkim jednak krytyczne pytania o zdolność Lewicy do sprawowania rządów nie mogą ani na chwilę odwracać uwagi od tego, jak bliskie realizacji stają się antykonstytucyjne plany AfD – jak atak na wolność słowa i dostęp do informacji poprzez wypowiedzenie umów medialnych w Saksonii-Anhalcie, nacjonalistyczno-etniczną reinterpretację polityki historycznej i pamięci oraz obsadzanie stanowisk w administracji publicznej osobami o poglądach skrajnie prawicowych” – przestrzega gazeta. „Zdecyduje o przyszłości partii demokratycznych”Bawarska „Nürnberger Zeitung” z kolei przestrzega Zielonych i SPD przed koalicją z postkomunistyczną, prorosyjską Lewicą i ostrzega przed kryzysem prodemokratycznego centrum: „Koalicja czerwono-zielono-czerwona doprowadziłaby właśnie do tego – do dalszego podziału politycznego centrum. Zwłaszcza że możliwe jest również zawiązanie sojuszu między CDU, Zielonymi a SPD – ugrupowaniami, które w wielu kwestiach mają więcej punktów wspólnych. Dlatego też kwestia utworzenia rządu w Berlinie w istotnym stopniu zadecyduje o przyszłości partii demokratycznych: czy pozostaną one zjednoczone, czy też – ku wielkiej radości AfD – pozwolą się dalej dzielić i skłócać?”. Inny bawarski dziennik „Münchner Merkur” ostrzega z kolei przed finansowymi skutkami realizacji programu postulatów Lewicy: „Monachium hucznie świętuje właśnie Oktoberfest. Jednak znacznie bardziej odjazdową imprezę zafundowali sobie berlińczycy – przy urnach wyborczych. Darmowa komunikacja miejska, zamrożenie czynszów, wywłaszczenie 200 tysięcy mieszkań – to wszystko obiecała zwycięska partia Lewica. Prawie połowa wyborców poniżej 25. roku życia oddała głos na tę kontynuatorkę SED. Ponieważ jednak stolica ma pustą kasę i około 70 mld euro długu, rachunek za tę imprezę w rozmiarze XXL mają uregulować inni. Wyborcy w każdym landzie i każdym mieście mają prawo wybrać własny rząd. Muszą jednak również sami ponosić odpowiedzialność za rujnujące skutki swoich komunistycznych eksperymentów”. Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | Niemieckie gazety komentują możliwe efekty wyborów w Berlinie. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/zadecyduje-o-przyszłości-partii-demokratycznych-prasa-o-berlinie/a-79403805?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79371629_401.jpg
|
||
| Image caption | Ferat Koçak to polityk Lewicy znany z prywatnych kontaktów klanem Remmo tworzącym struktury przestępcze | ||
| Image source | Bernd von Jutrczenka/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79371629_401.jpg&title=%E2%80%9EZadecyduje%20o%20przysz%C5%82o%C5%9Bci%20partii%20demokratycznych%E2%80%9D.%20Prasa%20o%20Berlinie | ||
| Item 102 | |||
| Id | 79399221 | ||
| Date | 2026-09-24 | ||
| Title | Rząd Merza ma oręż na AfD. Czym jest przymus federalny? | ||
| Short title | Rząd Merza ma oręż na AfD. Czym jest przymus federalny? | ||
| Teaser |
W Saksonii-Anhalcie władzę może objąć AfD – partia przynajmniej w tym landzie ekstremistyczna. Rząd Merza ma w takim przypadku możliwość wdrożenia tzw. przymusu federalnego. Prawie 44 procent głosów dla partii, którą regionalny Urząd Ochrony Konstytucji klasyfikuje jako „zweryfikowaną prawicową ekstremę” – taki był, nieco ponad dwa tygodnie temu, wynik wyborów do landtagu Saksonii-Anhaltu. Choć AfD nie uzyskała bezwzględnej większości, jej główny kandydat Ulrich Siegmund wciąż może zostać premierem tego landu, jeśli Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW) pomógłby mu w zdobyciu większości. Co by to oznaczało, gdyby AfD chciała zrealizować swoje radykalne postulaty? Zniesienie obowiązku szkolnego? Surową politykę azylową zakładającą „deportacje od pierwszego dnia”, o czym mówił już Ulrich Siegmund? A może to, że tajne informacje – np. te pochodzące z Urzędu Ochrony Konstytucji – byłyby przekazywane do Moskwy przez przedstawicieli AfD, z którzy sympatyzują z Rosją? Czy rząd federalny może lub musi to po prostu aakceptować? Merz: Ustawa Zasadnicza obowiązuje i w landachNie musi. Już krótko po wyborach czołowi politycy w Berlinie wskazywali na możliwość zastosowania tzw. przymusu federalnego (Bundeszwang). Mówił o tym również kanclerz Friedrich Merz (CDU). W poniedziałek po wyborach w Saksonii-Anhalcie oświadczył w Berlinie: – Jeśli zostaną tam przekroczone granice, zapewniam, że z punktu widzenia rządu federalnego zrobimy wszystko, by to skorygować. Ustawa Zasadnicza obowiązuje również w Saksonii-Anhalcie. Podkreślił, że konstytucja nakłada na landy obowiązek lojalności wobec federacji: – Dotyczy to np. całej polityki imigracyjnej i polityki wobec cudzoziemców. Konstytucja rzeczywiście przewiduje możliwość interwencji władz federalnych w landach, których rządy ignorowałyby zapisy Ustawy Zasadniczej. Jednak przepis ten nie został jeszcze nigdy zastosowany. Rządy federalne i landy zawsze znajdowały na różnych szczeblach współpracy rozwiązania, które pozwalały rządom landowym na prowadzenie własnej polityki, a jednocześnie uwzględniały kierunek zasadniczy, wspólny dla wszystkich 16 landów. Prawniczka: „To ostateczność”Anna-Bettina Kaiser jest prawniczką na Uniwersytecie Humboldtów w Berlinie. Wyjaśnia w rozmowie z DW, że artykuł 37 Ustawy Zasadniczej, regulujący kwestię tzw. przymusu federalnego (Bundeszwang), może zostać uruchomiony tylko w sytuacjach naprawdę dramatycznych: – Określenie „dramatyczny” jest tu jak najbardziej trafne. Właśnie dlatego przymus federalny nie został wprowadzony jeszcze nigdy w historii Republiki Federalnej – traktuje się go bowiem jako ostateczność. Choć wielokrotnie dochodziło już do ostrych sporów między rządami federalnymi a landowymi. Jak je rozwiązywano? – Zazwyczaj zakłada się, że w przypadku konkretnego sporu prawnego sprawa trafi do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, a dany land zastosuje się do wydanego przez ten organ wyroku – tłumaczy prawniczka. A jeśli tak się nie stanie, jakie inne rozwiązania wchodzą w grę? Czy może być mowa o użyciu Bundeswehry? Anna-Bettina Kaiser zauważa, że w takim przypadku konieczne byłoby wcześniejsze ogłoszenie stanu wyjątkowego. Zastosowanie tzw. przymusu federalnego (Bundeszwang) mogłoby oznaczać, że rząd federalny wyznaczy osobę (za zgodą izby reprezentującej landy, czyli Bundesratu), która przejmie zarządzanie określonymi obszarami polityki danego landu: – Artykuł 37 faktycznie przewiduje powołanie takiego pełnomocnika, który dysponuje uprawnieniem do wydawania wiążących poleceń. Przewiduje się jednak również inne kroki, np. wstrzymanie transferów finansowych z budżetu federalnego. Rozważania także w szeregach SPDNie tylko CDU – partia kanclerza – publicznie rozważa podjęcie w razie konieczności działań przeciwko rządowi AfD w Magdeburgu. Podobne głosy płyną również ze strony przedstawicieli mniejszego koalicjanta, czyli socjaldemokratów. Dirk Wiese, sekretarz klubu SPD w Bundestagu, powiedział w rozmowie z siecią Redaktionsnetzwerk Deutschland (RND): – Jeśli tamtejsza „koalicja Putina”, złożona z AfD i BSW, doprowadzi do objęcia urzędu premiera landu przez prawicowego ekstremistę, warto wiedzieć, że Ustawa Zasadnicza przewiduje mechanizmy pozwalające – poprzez wydanie wiążącego polecenia – wymusić na kraju związkowym w razie konieczności działanie zgodne z konstytucją. Przykładem tego, jak władza centralna może przeforsować swoje stanowisko wobec regionów prowadzących całkowicie od niej odmienną politykę, jest niedawna sytuacja w Hiszpanii. W trakcie kryzysu katalońskiego w październiku 2017 roku rząd hiszpański odwołał władze regionalne Katalonii, powołując się na artykuł konstytucji. Są one zbliżone do zapisów niemieckiej Ustawy Zasadniczej ws. tzw. przymusu federalnego. Jednakże do momentu, w którym taki mechanizm zostałby zastosowany w Niemczech, musiałoby dojść do wielu istotnych wydarzeń. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | W Saksonii-Anhalcie władzę może objąć ekstremistyczna AfD. Rząd Merza może wtedy wdrożyć tzw. przymus federalny. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/rząd-merza-ma-oręż-na-afd-czym-jest-przymus-federalny/a-79399221?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79079726_401.jpg
|
||
| Image caption | Ulrich Siegmund świętuje zwycięstwo wraz z przewodniczącymi AfD Alice Weidel i Tino Chrupallą | ||
| Image source | Michael Kappeler/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79079726_401.jpg&title=Rz%C4%85d%20Merza%20ma%20or%C4%99%C5%BC%20na%20AfD.%20Czym%20jest%20przymus%20federalny%3F | ||
| Item 103 | |||
| Id | 79402529 | ||
| Date | 2026-09-23 | ||
| Title | Monachium i Kolonia w wyścigu olimpijskim, Berlin odpada | ||
| Short title | Monachium i Kolonia w wyścigu olimpijskim, Berlin odpada | ||
| Teaser |
Niemcy chcą ponownie zorganizować igrzyska olimpijskie - w 2036, 2040 lub 2044 roku. Nie wszystkim mieszkańcom się to podoba. Jedno miasto uchodzi za faworyta, inne już wycofało swoją kandydaturę. Niemcy chcą w niedalekiej przyszłości ponownie zorganizować igrzyska olimpijskie. W sobotę podczas nadzwyczajnego walnego zgromadzenia Niemieckiego Związku Olimpijskiego (DOSB) odbędzie się głosowanie, które rozstrzygnie, z którym miastem lub regionem Niemcy będą ubiegać się o organizację letnich igrzysk olimpijskich w 2036, 2040 lub 2044 roku. W szranki stanęły trzy kandydatury: Monachium, region Kolonia-Ren/Ruhr oraz Berlin. Jednak stolica Niemiec tuż przed posiedzeniem DOSB wycofała się z wyścigu. Monachium: „Igrzyska z sercem i duszą”Hasło monachijskiej kandydatury brzmi „Igrzyska z sercem i duszą”. Koncepcja stawia na zrównoważony rozwój i krótkie odległości, a jej centralnym punktem ma być park olimpijski z 1972 r. Według założeń około 90 proc. obiektów, na których odbywałyby się zawody, znajdowałoby się w promieniu 30 kilometrów od wioski olimpijskiej. Większość obiektów sportowych już istnieje. Poza kilkoma planowanymi inwestycjami nie byłoby potrzeby budowania nowych aren. Uzupełnieniem byłyby tymczasowe obiekty w charakterystycznych miejscach miasta, między innymi na Odeonsplatz, przy pałacu Nymphenburg czy w Ogrodzie Angielskim. Doświadczenie i poparcie władzAtutami Monachium obok istniejącej infrastruktury są również doświadczenie w organizacji wielkich imprez sportowych oraz olimpijskie dziedzictwo igrzysk z 1972 r. Organizatorzy chcą w ten sposób zaproponować alternatywę dla kosztownych projektów olimpijskich z przeszłości. Monachijskie władze popierają kandydaturę. – Monachium ma idealne warunki, by być gospodarzem letnich igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich – mówi cytowany przez oficjalny serwis miasta muenchen.de burmistrz Monachium Dominik Krause. „Organizacja igrzysk olimpijskich w Monachium byłaby inwestycją w przyszłość - nie tylko ze względu na ich ogromną wartość społeczną, lecz także dlatego, że przyspieszyłaby realizację ważnych projektów związanych z rozwojem miasta i infrastruktury. Monachium jest gotowe na igrzyska!” – czytamy na portalu. Również mieszkańcy Monachium wydają się popierać ten pomysł. W referendum wzięło udział nieco ponad 305 tysięcy osób, a 66,4 procent opowiedziało się za ubieganiem się o organizację igrzysk. Kolonia-Ren/Ruhr: igrzyska w całym regionieW przeciwieństwie do kandydatury Monachium ta propozycja obejmuje cały region, z wieloma, niekiedy znacznie oddalonymi od siebie miejscami rozgrywania zawodów. Koncepcja łączy 15 miast w Nadrenii Północnej-Westfalii, z Kolonią jako głównym miastem-gospodarzem. To właśnie tam miałaby powstać wioska olimpijska oraz tymczasowy stadion lekkoatletyczny. Organizatorzy podkreślają, że wszystkie obiekty sportowe już istnieją albo byłyby obiektami tymczasowymi. Wskazują także na ogromne zainteresowanie sportem w regionie oraz poparcie na poziomie 66 procent w referendach przeprowadzonych w zaangażowanych gminach. Premier Nadrenii Północnej-Westfalii Hendrik Wüst mówi o „najbardziej kompaktowych, zrównoważonych i spektakularnych igrzyskach”. Igrzyska zrównoważonego rozwojuAtutem obok dbałości o zrównoważony rozwój jest bardzo dobrze rozwinięta infrastruktura sportowa regionu. Potencjalnym problemem może być natomiast rozproszenie zawodów między wiele miast. W efekcie nie powstałoby jedno wspólne centrum olimpijskie. Podobne rozproszenie było ostatnio krytykowane przez sportowców podczas zimowych igrzysk w Mediolanie i Cortinie. Dodatkowym wyzwaniem byłoby przemieszczanie się zawodników i kibiców po jednym z najbardziej zatłoczonych komunikacyjnie regionów Niemiec. Już dziś autostrady są tam codziennie zakorkowane, a wiele pociągów ma opóźnienia lub w ogóle nie dociera do celu. Berlin – rezygnacja po sprzeciwie politykówO kandydaturze Berlina można mówić już w czasie przeszłym. Na ostatniej prostej organizatorzy kandydatury stolicy zdecydowali się wycofać swoją ofertę. Poinformowały o tym agencja prasowa DPA oraz inne niemieckie media. Senat Berlina początkowo nie odniósł się do tych doniesień, ale zaprosił na konferencję prasową w czwartek (24.09) rano. Berlin uchodził za outsidera w wyścigu o organizację igrzysk. Stolica chciała w ramach koncepcji „Berlin+” wspólnie z Brandenburgią, Saksonią i Meklemburgią-Pomorzem Przednim ubiegać się o organizację letnich igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich w 2036, 2040 lub 2044 roku. Atutem miały być światowa rozpoznawalność Berlina oraz ogólnoniemiecki charakter kandydatury. Igrzyska w Berlinie, czyli kłopotliwe dziedzictwoElif Eralp, berlińska przewodnicząca partii Die Linke, która w niedawnych wyborach do landtagu zdobyła najwięcej głosów i może zostać nową burmistrzynią Berlina, określiła plany organizacji igrzysk jako „marnowanie pieniędzy podatników”. – Nie widzę żadnych korzyści dla Berlina – dodała Eralp. Przeciwko kandydaturze opowiadają się również Zieloni, którzy mogą być potencjalnym partnerem koalicyjnym Lewicy. W przeciwieństwie do Monachium i Nadrenii Północnej-Westfalii stolica zrezygnowała z przeprowadzenia referendum wśród mieszkańców. Izba Deputowanych za rządów dotychczasowej koalicji CDU-SPD większością głosów opowiedziała się za kandydaturą, ale przeciwnicy igrzysk w stolicy chcieli doprowadzić do przeprowadzenia referendum zmierzającego do jej odrzucenia. Dodatkowe kontrowersje budzi ewentualny termin w 2036 roku. Krytycy przypominają, że dokładnie sto lat wcześniej, w 1936 roku, Berlin był gospodarzem igrzysk olimpijskich, które reżim nazistowski pod wodzą Adolfa Hitlera wykorzystywał do celów propagandowych. Monachium faworytem w olimpijskim wyściguWe wtorek również eksperci Niemieckiego Związku Olimpijskiego ocenili starania Berlina gorzej niż kandydatury konkurencji. W raporcie ewaluacyjnym Monachium otrzymało 87 na 100 możliwych punktów, a Kolonia i region Ren-Ruhr – 85. Obie kandydatury otrzymały ocenę „bardzo dobrą”. Berlin uzyskał 74,6 punktu, co wystarczyło na ocenę „dobrą”. W sobotnim głosowaniu do zdobycia są łącznie 144 głosy. Prawo głosu mają 42 niemieckie związki sportowe należące do ruchu olimpijskiego oraz dziesięcioosobowe prezydium DOSB i ośmiu indywidualnych członków organizacji. Wynik głosowania ogłosi następnie prezydent federalny Frank-Walter Steinmeier. Za faworyta uchodzi Monachium. (DW/dpa/wis) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Niemcy chcą ponownie zorganizować igrzyska. Jedno miasto faworyta, inne już wycofało swoją kandydaturę. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/monachium-i-kolonia-w-wyścigu-olimpijskim-berlin-odpada/a-79402529?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79376627_401.jpg
|
||
| Image caption | Stadion Olimpijski w Monachium. Tu odbywałyby się zawody igrzysk | ||
| Image source | Jonas Lohrmann/DZBA/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2023/bpol230609_001_flagaw1_01r_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79376627_401.jpg&title=Monachium%20i%20Kolonia%20w%20wy%C5%9Bcigu%20olimpijskim%2C%20Berlin%20odpada | ||
| Item 104 | |||
| Id | 79399752 | ||
| Date | 2026-09-23 | ||
| Title | Pojechała do Polski zatankować. Potem wezwała ją policja | ||
| Short title | Pojechała do Polski zatankować. Potem wezwała ją policja | ||
| Teaser |
Pewna seniorka z Niemiec zatankowała w Polsce, a potem dostała wezwanie na policję. Teraz ostrzega kierowców. Po zatankowaniu w Polsce pewna seniorka z Niemiec dostała wezwanie na policję – pisze niemiecki dziennik regionalny „Nordkurier”. Gazeta relacjonuje, jak 70-letnia mieszkanka graniczącej z Polską Brandenburgii znalazła się na celowniku polskiej policji. Właściciel stacji benzynowej zgłosił seniorkę za rzekome nieuregulowanie rachunku. Kobieta była zaskoczona – miała nawet odpowiedni paragon i wyciąg z konta. Miała zapłacić ponad 100 euroPojechała na policję, aby wyjaśnić nieporozumienie. Na komisariacie dowiedziała się, że tankowała przy stanowisku numer 3, ale zapłaciła kwotę przypisaną do stanowiska numer 4. Dlatego wszczęto przeciwko niej postępowanie. Kobieta miała nadzieję, że nagrania z monitoringu wykażą pomyłkę. Jednak na nagraniu było widać jedynie, że tankowała przy trójce. „Moimi dokumentami policjantki w ogóle się nie zainteresowały” – relacjonuje kobieta w rozmowie z „Nordkurierem”. Na paragonie nie było zresztą numeru dystrybutora. Jak opisuje niemiecki dziennik, policja poinformowała 70-latkę, że powinna wpłacić 80 euro na rzecz właściciela stacji benzynowej i 25 euro kary na rzecz policji. W ten sposób miała uniknąć postępowania sądowego. Kobieta zdziwiła się, że w tym samym czasie wezwano też innych Niemców, którym przydarzyło się to samo. „Pachnie oszustwem”„Wygląda mi to na wyciąganie pieniędzy i pachnie oszustwem” – powiedziała dziennikarce „Nordkuriera”. Nawet nie zaproponowano jej uregulowania ewentualnej różnicy w płatności. Ostatecznie musiała zapłacić drugi rachunek za paliwo oraz karę – skarżyła się. Po całym zdarzeniu kobieta ponownie pojechała na tę samą stację i tym razem wszystko sfotografowała. Przestrzega też innych kierowców: „Porównujcie cenę przy dystrybutorze z kwotą na paragonie. Na polskich paragonach nie widnieje numer dystrybutora”. |
||
| Short teaser | Pewna seniorka z Niemiec zatankowała w Polsce, a potem dostała wezwanie na policję. Teraz ostrzega kierowców. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/pojechała-do-polski-zatankować-potem-wezwała-ją-policja/a-79399752?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/76639880_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemka zatankowała na polskiej stacji. Teraz ostrzega innych kierowców | ||
| Image source | Michael Gründel/Fotostand/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/vps/webvideos/POL/2026/FOEU/FOEUPOL260310_Sonda-Benzyna-LTR-WIDE_01IMW_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/76639880_401.jpg&title=Pojecha%C5%82a%20do%20Polski%20zatankowa%C4%87.%20Potem%20wezwa%C5%82a%20j%C4%85%20policja | ||
| Item 105 | |||
| Id | 79397930 | ||
| Date | 2026-09-23 | ||
| Title | Turek spowodował śmiertelny wypadek, musi opuścić Niemcy | ||
| Short title | Turek spowodował śmiertelny wypadek, musi opuścić Niemcy | ||
| Teaser |
Urodzony w Niemczech Turek zostanie wydalony po wypadku spowodowanym brawurową jazdą. Sąd nie uwzględnił tłumaczenia sprawcy, że całe życie spędził on w Niemczech. Po śmiertelnym wypadku spowodowanym przez kierowcę pędzącego ulicami miasta Heilbronn Wyższy Sąd Administracyjny Badenii-Wirtembergii utrzymał w mocy decyzję o wydaleniu go do Turcji. Jak poinformował w środę (23.09) sąd w Mannheim, urodzony w Niemczech mężczyzna posiadający tureckie obywatelstwo bezskutecznie odwołał się od wcześniejszego orzeczenia Sądu Administracyjnego w Stuttgarcie. Mężczyzna może zatem zostać wydalony z Niemiec. Otrzyma również ośmioletni zakaz wjazdu i pobytu. Zabił jedną, ciężko ranił trzy osobyW lutym 2023 r.,jadąc z nadmierną prędkością przez centrum Heilbronn, 21-letni wówczas mężczyzna doprowadził do zderzenia swojego auta z samochodem, którym podróżowała czteroosobowa rodzina. Ojciec rodziny zginął, a matka i dwoje dzieci odniosły ciężkie obrażenia. W kwietniu 2024 r. Sąd Krajowy w Heilbronn skazał go za zabójstwo oraz trzy przypadki usiłowania zabójstwa na dziewięć lat pozbawienia wolności. Rok później wyrok się uprawomocnił. W kwietniu tego roku Sąd Administracyjny w Stuttgarcie uznał z kolei, że istnieją podstawy do wydalenia mężczyzny z Niemiec. Poza Niemcami nie będzie mu również wolno wjeżdżać do żadnego z państw Unii Europejskiej. Sąd: ryzyko recydywySkazany podkreślał, że całe życie spędził w Niemczech, jednak sąd odrzucił jego wniosek o możliwość pozostania w kraju. Zdaniem sądu istnieje ryzyko, że ponownie popełni przestępstwo, dlatego interes publiczny przemawiający za jego wydaleniem zdecydowanie przeważa nad jego interesem, by pozostać w Niemczech. Turek odwołał się do wyższej instancji. Jak stwierdził Wyższy Sąd Administracyjny, mężczyzna nie zdołał wykazać, że w postępowaniu przed sądem w Stuttgarcie doszło do uchybień. Z tego powodu sąd podtrzymał decyzję stuttgarckiego sądu administracyjnego. Postanowienie sądu w Mannheim jest prawomocne i nie można się od niego odwołać. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Urodzony w Niemczech Turek zostanie wydalony po śmiertelnym wypadku spowodowanym brawurową jazdą. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/turek-spowodował-śmiertelny-wypadek-musi-opuścić-niemcy/a-79397930?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/66576593_401.jpg
|
||
| Image caption | Siedziba Sądu Krajowego w Heilbronn | ||
| Image source | Marijan Murat/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/66576593_401.jpg&title=Turek%20spowodowa%C5%82%20%C5%9Bmiertelny%20wypadek%2C%20musi%20opu%C5%9Bci%C4%87%20Niemcy | ||
| Item 106 | |||
| Id | 79385691 | ||
| Date | 2026-09-23 | ||
| Title | Merz pod presją. Co z niemiecką polityką unijną? | ||
| Short title | Merz pod presją. Co z niemiecką polityką unijną? | ||
| Teaser |
Wyniki CDU w wyborach landowych z ubiegłego weekendu są, jak powiedział kanclerz Niemiec, „katastrofą”. Czy będą miały również konsekwencje na szczeblu europejskim? Wyniki CDU w wyborach landowych z ubiegłego weekendu są, jak powiedział kanclerz Niemiec, „katastrofą”. Czy będą miały również konsekwencje na szczeblu europejskim? We wrześniu centroprawicowa, konserwatywna CDU poniosła dotkliwe porażki w kilku wyborach landowych. Najpierw straciła prawie 20 punktów procentowych w Saksonii-Anhalcie. Wybory wygrała Alternatywa dla Niemiec (AfD), której część struktur Urząd Ochrony Konstytucji uznaje za skrajnie prawicowe. Dwa tygodnie później partia kanclerza Friedricha Merza zdobyła w Meklemburgii-Pomorzu Przednim 4,9 procent głosów i minimalnie nie przekroczyła progu wyborczego. Również w Berlinie CDU straciła prawie dziesięć punktów procentowych i może utracić urząd burmistrza Berlina. Podczas gdy Niemcy wciąż analizują najnowsze wyniki wyborów, polityczne przesunięcia są uważnie obserwowane także w Brukseli. KE oficjalnie bez komentarzaZapytana o wyniki wyborów w Saksonii-Anhalcie przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen bezpośrednio po głosowaniu powołała się na „złotą zasadę” Komisji Europejskiej: wyników wyborów w państwach członkowskich zasadniczo się nie komentuje. Sama von der Leyen należy do CDU. Znacznie bardziej jednoznacznie wypowiedziała się szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas. Odnosząc się do zwycięstwa AfD w Saksonii-Anhalcie, powiedziała: „Byliśmy świadkami zamachów w Lipsku i aktów sabotażu, a zagrożenie w Europie wyraźnie rośnie. Jednocześnie na znaczeniu zyskują partie, które ignorują to zagrożenie i twierdzą, że nie powinniśmy nic robić, ponieważ nas to nie dotyczy”. Kallas podkreśliła jednocześnie, że podejmowanie demokratycznych decyzji należy wyłącznie do narodu niemieckiego. Estońska polityk, uznawana za zdecydowaną zwolenniczkę konsekwentnej polityki wobec Rosji, wyraziła jednak obawę, że Europa może pewnego dnia dojść do wniosku, iż nie zareagowała wystarczająco zdecydowanie na rosnące zagrożenia. Po sukcesie wyborczym w Saksonii-Anhalcie AfD otrzymała poparcie od kilku europejskich polityków skrajnej prawicy, w tym byłego premiera Węgier Viktora Orbana. Szef polskiego rządu Donald Tusk wyraził natomiast zaniepokojenie. Moskwa pod wrażeniem sukcesów AfDWedług agencji dpa rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że stanowisko AfD „robi wrażenie” w Moskwie. Podczas gdy kanclerz Friedrich Merz jest postrzegany w Rosji jako zdecydowany krytyk Kremla, AfD utrzymuje kontakty z Moskwą – podaje dpa. Stosunek do Rosji oraz kwestia wsparcia dla Ukrainy należą do głównych punktów spornych w prawicowym spektrum politycznym w Parlamencie Europejskim. Dla wielu partii centrowych wsparcie dla Ukrainy jest natomiast kluczowym warunkiem współpracy. Od początku rosyjskiej wojny napastniczej solidarność z Ukrainą stała się jednym z najważniejszych elementów polityki Unii Europejskiej. Niemcy odgrywają w tym kontekście kluczową rolę, między innymi ze względu na swoje zaangażowanie finansowe i wojskowe. Kwestia wiarygodnościW polityce zagranicznej Friedrich Merz odgrywa aktywną rolę, szczególnie jeśli chodzi o wsparcie Ukrainy, między innymi w ramach tzw. „koalicji chętnych”. Zdaniem politologa Jacoba Rossa z Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej problemy wewnętrzne kanclerza mogą jednak coraz silniej przekładać się na politykę zagraniczną. Europejscy partnerzy bacznie obserwują sytuację w Niemczech. Widać to choćby wtedy, gdy podczas międzynarodowych spotkań, takich jak ostatni szczyt arktyczny, Merz jest pytany o sytuację wewnętrzną. Dla wielu państw partnerskich rodzi to pytanie, na ile trwałe i wiążące będą w przyszłości niemieckie zobowiązania i deklaracje polityczne. Jeśli poparcie dla kanclerza będzie nadal słabnąć, może to również budzić zwątpienie w długofalową wiarygodność Niemiec w polityce europejskiej i międzynarodowej. Irlandzki minister ds. europejskich Thomas Byrne podkreślił jednak, że Niemcy są i pozostaną „bardzo ważnym” partnerem negocjacyjnym. Słabnące poparcie, mniejszy wpływ?Im większa presja wewnętrzna na kanclerza, tym trudniej będzie mu odgrywać postulowaną przez siebie „europejską rolę przywódczą” – przynajmniej tego obawiają się politolodzy Jana Puglierin i Jeremy Cliffe z European Council on Foreign Relations. Merz już podczas kampanii wyborczej do Bundestagu zapowiadał, że chce odgrywać taką rolę. Ostatnio chciał przejąć inicjatywę przede wszystkim w negocjacjach dotyczących kolejnego budżetu UE od 2028 roku. Wspólnie z kilkoma innymi państwami członkowskimi domaga się obniżenia proponowanych przez Komisję Europejską ram finansowych w wysokości około dwóch bilionów euro o kilkaset miliardów. Odrzuca również dalsze wspólne zadłużanie się UE. Puglierin i Cliffe spodziewają się jednak, że polityczne osłabienie kanclerza może zmniejszyć jego szanse na przeforsowanie swoich postulatów. Jacob Ross z Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej wypowiada się w rozmowie z DW ostrożniej. Konkretne skutki niemieckiej polityki wewnętrznej dla UE są obecnie trudne do oszacowania. Niewykluczone, że osłabiony na arenie krajowej rząd federalny, chcąc wykazać się konsekwencją, będzie w negocjacjach budżetowych UE tym mocniej obstawał przy twardym stanowisku. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Wyniki CDU w wyborach landowych są, jak powiedział kanclerz, „katastrofą”. Czy wpłyną na niemiecką politykę w UE? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/merz-pod-presją-co-z-niemiecką-polityką-unijną/a-79385691?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Merz%20pod%20presj%C4%85.%20Co%20z%20niemieck%C4%85%20polityk%C4%85%20unijn%C4%85%3F | ||
| Item 107 | |||
| Id | 79397097 | ||
| Date | 2026-09-23 | ||
| Title | „Humanitarny gest” Niemiec wobec polskich ofiar: Brak decyzji, brak środków | ||
| Short title | Berlin: nie ma decyzji ws. gestu wobec polskich ofiar wojny | ||
| Teaser |
Nie ma decyzji ws. „gestu humanitarnego” Niemiec wobec polskich ofiar wojny, dlatego nie przewidziano na to pieniędzy w budżecie – informuje niemieckie MSZ. Niemiecki rząd nie przewidział w projekcie budżetu na przyszły rok środków na tzw. humanitarny gest wobec dla żyjących polskich ofiar wojny i okupacji. Nadzieję na to, że takie środki się znajdą wyraził w czerwcowym wywiadzie da DW i TVP szef niemieckiej dyplomacji Johann Wadephul. – Nie ma decyzji w sprawie „humanitarnego gestu” i projekt budżetu odzwierciedla ten stan rzeczy – powiedział w środę (23.09.2026) wicerzecznik niemieckiego MSZ Josef Hinterseher na rządowej konferencji prasowej w Berlinie. Dopytywany przez DW, czy nie ma szansy, by zmieniło się to w toku prac budżetowych w niemieckim parlamencie, Bundestagu, rzecznik zastrzegł: – Tego nie powiedziałem. – Jednak zarówno kanclerz Niemiec, jak i minister spraw zagranicznych zawsze podkreślają, że odpowiedzialność Niemiec za upamiętnienie, pamięć i pracę na rzecz pojednania nie mają końca – dodał. Napięty budżetO tym, że w projekcie budżetu Niemiec nie ma środków na gest wobec żyjących ofiar wojny i niemieckiej okupacji Polski poinformowała we wtorek (22.09.2026) „Gazeta Wyborcza”, powołując się na koordynatora niemieckiego MSZ ds. współpracy z Polską Knuta Abrahama. W rozmowie z gazetą wskazywał on m.in. na czekające Niemcy duże wydatki na obronę i bezpieczeństwo. W politycznym Berlinie można usłyszeć jednak, że w rządzie jest świadomość tego, iż nie można dłużej zwlekać z zadośćuczynieniem polskim ofiarom wojny i okupacji, których żyje jeszcze około 50 tysięcy. Rychłe znalezienie środków na taki gest wymaga nacisku i decyzji „na najwyższym szczeblu” – stwierdził jeden z rozmówców DW w Berlinie. O decyzje apelował już w grudniu ub. roku premier Donald Tusk. – Pospieszcie się, jeśli chcecie naprawdę wykonać taki gest – mówił na konferencji prasowej z kanclerzem Friedrichem Merzem. – Jeśli nie uzyskamy jakiejś jednoznacznej i szybkiej deklaracji, to będę rozważał w przyszłym roku decyzję, że Polska wypełni tę potrzebę z własnych środków. Zobaczymy. Więcej o tym nie chcę już mówić – dodał. Polska oczekuje „rychłych działań”Na to, że decyzje w końcu zapadną liczą polscy dyplomaci w Berlinie. Jak podkreśla ambasada RP w przesłanym DW oświadczeniu, „decyzje dotyczące budżetu federalnego pozostają w gestii niemieckiego rządu i parlamentu, a procedura budżetowa nie została zakończona”. „Liczymy na to, że wśród niemieckich decydentów, ale też społeczeństwa jest świadomość wagi kwestii historycznych w dialogu polsko-niemieckim, a szczególnie konieczności udzielenia przez rząd niemiecki finansowego wsparcia dla żyjących jeszcze polskich ofiar. Polskie społeczeństwo oczekuje rychłych działań ze strony rządu federalnego w tym zakresie, dlatego ten temat nie zniknie z agendy polsko-niemieckiej. Polska dyplomacja konsekwentnie uwrażliwia niemieckich polityków na los żyjących jeszcze polskich ofiar niemieckiej okupacji i II wojny światowej i ich trudną sytuację materialną i zdrowotną” – podkreśla ambasada. |
||
| Short teaser | Nie ma decyzji ws. „gestu humanitarnego” Niemiec wobec polskich ofiar wojny, nie przewidziano na to środków w budżecie. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/humanitarny-gest-niemiec-wobec-polskich-ofiar-brak-decyzji-brak-środków/a-79397097?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78656688_401.jpg
|
||
| Image caption | Tymczasowy pomnik w Berlinie dla upamiętnienia polskich ofiar wojny i niemieckiej okupacji | ||
| Image source | Agnieszka Hreczuk/DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78656688_401.jpg&title=%E2%80%9EHumanitarny%20gest%E2%80%9D%20Niemiec%20wobec%20polskich%20ofiar%3A%20Brak%20decyzji%2C%20brak%20%C5%9Brodk%C3%B3w | ||
| Item 108 | |||
| Id | 79387040 | ||
| Date | 2026-09-23 | ||
| Title | Kogo zabraknie na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. I dlaczego? | ||
| Short title | Kogo zabraknie na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. I dlaczego? | ||
| Teaser |
Xi Jinping, Władimir Putin, Friedrich Merz, Giorgia Meloni, Mahmud Abbas – ponad 50 przywódców państw i rządów nie pojawi się na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w Nowym Jorku. Powody ich nieobecności są bardzo różne. Takiej sceny nie mogą sobie odpuścić politycy pokroju Donalda Trumpa, Recepa Tayyipa Erdoğana czy Emmanuela Macrona. Podczas 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ przywódcy państw i rządów z całego świata spotykają się w gmachu nad nowojorską East River. Słowa wypowiedziane z mównicy wykonanej z zielonego marmuru natychmiast trafiają na pierwsze strony gazet i są uważnie śledzone na całym świecie. Tym ciekawiej przyjrzeć się tym przywódcom, którzy z tej okazji nie skorzystają – z własnej woli albo z przyczyn od nich niezależnych. Oto przegląd wybranych nieobecności i ich powodów. Niemcy: Friedrich MerzKanclerz Niemiec chętnie odgrywałby na arenie międzynarodowej znacznie większą rolę i budował pozycję „kanclerza spraw zagranicznych”, jednak tym razem plany pokrzyżowała mu polityka wewnętrzna. We wrześniu w trzech krajach związkowych odbyły się wybory do landtagów, a Merz jako kanclerz i przewodniczący CDU znalazł się pod presją większą niż kiedykolwiek wcześniej w czasie swojego urzędowania. W Saksonii-Anhalt i Berlinie CDU poniosła wyraźną porażkę, a w Meklemburgii-Pomorzu Przednim partia w ogóle nie zdobyła mandatów w landtagu. To sytuacja bez precedensu w historii Republiki Federalnej Niemiec. Merz musi więc zajmować się kryzysami na krajowym podwórku. Najwyraźniej nie chce też dawać swoim przeciwnikom okazji do organizowania wewnątrzpartyjnego buntu pod jego nieobecność. Niemcy reprezentuje w Nowym Jorku minister spraw zagranicznych Johann Wadephul. Włochy: Giorgia MeloniPozycja włoskiej premier jest znacznie stabilniejsza niż pozycja Merza. Mimo to Meloni uznała, że w tym tygodniu powinna zająć się sprawami krajowymi. Już po szczycie NATO na początku lipca tłumaczyła, że po udziale w kolejnych międzynarodowych spotkaniach na wysokim szczeblu musi poświęcić czas także problemom we Włoszech. Przypomniała przy tym, że w ub. roku również Merz nie pojawił się na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. W tym roku Włochy reprezentuje więc minister spraw zagranicznych Antonio Tajani. Rosja: Władimir PutinWładimir Putin należy do przywódców, którzy stosunkowo rzadko pojawiali się osobiście na mównicy Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Jego tegoroczna nieobecność nie jest więc zaskoczeniem. Federację Rosyjską reprezentuje w Nowym Jorku minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow. W tym roku Putin formalnie zarządził to nawet specjalnym dekretem. Nie podano przy tym żadnego uzasadnienia. Chiny: Xi JinpingNajwięcej miejsca na domysły daje w tym roku nieobecność prezydenta Chin Xi Jinpinga. Tym bardziej że w czasie, gdy w Nowym Jorku trwa „High Level Week”, Xi również znajduje się po drugiej stronie Pacyfiku, tyle że w Waszyngtonie, oddalonym od Nowego Jorku o około 300 kilometrów. Chiński przywódca odbywa tam pełnoprawną wizytę państwową, obejmującą między innymi uroczystą kolację w Białym Domu i paradę wojskową. Pekin nie przedstawił tego wprost, jednak zbieżność terminów może sugerować, że Xi stawia relacje między mocarstwami ponad multilateralizmem reprezentowanym przez ONZ. Na linii Xi-Trump nie brakuje poważnych tematów spornych: od relacji handlowych i wzajemnej przejrzystości w dziedzinie sztucznej inteligencji po kwestie bezpieczeństwa związane z Tajwanem. Terytoria palestyńskie: Mahmud AbbasMahmud Abbas ma zdecydowanie większe doświadczenie w wystąpieniach na forum ONZ niż wszyscy wymienieni wcześniej przywódcy. Prezydent Palestyńskiej Autonomii, sprawujący urząd od 2005 roku, przez lata był stałym uczestnikiem sesji Zgromadzenia Ogólnego. Zmieniło się to za drugiej kadencji Donalda Trumpa. Administracja USA zarówno w ubiegłym roku, jak i obecnie odmówiła Abbasowi wydania wizy dyplomatycznej. Jest to o tyle istotne, że zgodnie z porozumieniem z 1947 roku dotyczącym siedziby ONZ Stany Zjednoczone zobowiązały się umożliwiać zagranicznym przedstawicielom dostęp do siedziby organizacji. W Nowym Jorku może więc przemawiać również prezydent Iranu Masud Pezeszkian, mimo że USA jeszcze niedawno przeprowadzały ataki na jego kraj. W przypadku Palestyńczyków amerykański Departament Stanu wydał niedawno oświadczenie o przedłużeniu sankcji, w ramach których „członkom Organizacji Wyzwolenia Palestyny oraz Palestyńskiej Autonomii odmawia się wiz”. Podobnie jak rok temu Abbas zamierza więc zwrócić się do zgromadzonych w sali przywódców państw i rządów za pośrednictwem nagranego wystąpienia wideo. Przywódcy Indii i krajów afrykańskichPremier Indii Narendra Modi należy do stosunkowo rzadkich gości Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Ostatni raz przemawiał z nowojorskiej mównicy w 2021 roku. Co ciekawe, indyjskie media informowały wcześniej, że Modi figurował na tegorocznej liście mówców. Z jakiego powodu zmienił plany, nie wiadomo. Prezydent RPA Cyril Ramaphosa niedawno uczestniczył w ważnym międzynarodowym spotkaniu – szczycie BRICS w Indiach. Tym razem jego nieobecność w Nowym Jorku ma jednak przyczynę zdrowotną. Ramaphosa zastosował się do instrukcji lekarzy, którzy zalecili mu odpoczynek i ograniczenie aktywności. Obok największej gospodarki Afryki, czyli RPA, również dwa kolejne pod względem wielkości państwa kontynentu nie wysyłają do Nowego Jorku swoich prezydentów. Prezydenta Egiptu Abdela Fattaha al-Sisiego zastępuje premier Mostafa Madbouly. Kancelaria prezydenta nie podała powodu jego nieobecności. Trzecim ważnym afrykańskim przywódcą, którego w tym roku zabraknie, jest prezydent Nigerii Bola Tinubu. Jego rzecznik przekazał nigeryjskim mediom, że kraj będzie „w pełni i skutecznie reprezentowany” przez wiceprezydenta Kashima Shettimę. Sam Tinubu przebywa natomiast na urlopie. Od końca sierpnia najpierw odpoczywał w Wielkiej Brytanii, a następnie udał się do Francji. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Xi Jinping, Putin, Merz, Meloni, Abbas – dlaczego ponad 50 przywódców nie pojawi się na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/kogo-zabraknie-na-zgromadzeniu-ogólnym-onz-i-dlaczego/a-79387040?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79374038_401.jpg
|
||
| Image caption | Puste miejsca przed rozpoczęciem 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku | ||
| Image source | Shannon Stapleton/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79374038_401.jpg&title=Kogo%20zabraknie%20na%20Zgromadzeniu%20Og%C3%B3lnym%20ONZ.%20I%20dlaczego%3F | ||
| Item 109 | |||
| Id | 79388201 | ||
| Date | 2026-09-23 | ||
| Title | Niemcy: ponad 200 skradzionych krów. Zatrzymano Polaków | ||
| Short title | Niemcy: ponad 200 skradzionych krów. Zatrzymano Polaków | ||
| Teaser |
W graniczącej z Polską Brandenburgii skradziono ponad 200 sztuk bydła. Policja zatrzymała podejrzanych o kradzież Polaków. Po tym jak z pastwisk w graniczącej z Polską Brandenburgii zginęło ponad 200 sztuk bydła policja zatrzymała dwóch podejrzanych. Jak poinformowała rzeczniczka policji w Poczdamie, do zatrzamynia doszło kilka dni temu w Polsce oraz na parkingu przy autostradzie w brandenburskim Berstetal. Zatrzymani mężczyźni to obywatele Polski w wieku 46 i 41 lat. Kradzież na pastwiskachWedług śledczych mężczyźni są podejrzani o kilka przypadków kradzieży zwierząt hodowlanych w Brandenburgii, do których doszło między marcem a majem tego roku. Sprawcy mieli załadować bydło do specjalnych samochodów transportowych i przewieźć je do Polski. Jak podaje policja, obaj mężczyźni przebywają w areszcie śledczym. (DPA/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | W graniczącej z Polską Brandenburgii skradziono ponad 200 sztuk bydła. Policja zatrzymała podejrzanych. To Polacy. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-ponad-200-skradzionych-krów-zatrzymano-polaków/a-79388201?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78222676_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemcy: ponad 200 skradzionych krów. Zatrzymano Polaków | ||
| Image source | Thomas Warnack/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78222676_401.jpg&title=Niemcy%3A%20ponad%20200%20skradzionych%20kr%C3%B3w.%20Zatrzymano%20Polak%C3%B3w | ||
| Item 110 | |||
| Id | 79388212 | ||
| Date | 2026-09-23 | ||
| Title | Dron w Dolnej Saksonii: czy były w nim materiały wybuchowe? | ||
| Short title | Dron w Dolnej Saksonii: czy były w nim materiały wybuchowe? | ||
| Teaser |
Podejrzana substancja po znalezieniu drona w pobliżu bazy Bundeswehry. Śledczy sprawdzają, czy może chodzić o materiały wybuchowe. Po znalezieniu fragmentów drona w pobliżu bazy lotniczej Bundeswehry w Wunstorf w Dolnej Saksonii podczas dalszych poszukiwań natrafiono na podejrzany materiał. Według informacji pochodzących z kręgów związanych ze służbami bezpieczeństwa chodzi o ślady materiału wybuchowego. Śledczy nadal sprawdzają, czy można je powiązać ze znalezionym dronem. Jak wcześniej informowały stacje NDR i WDR oraz dziennik „Süddeutsche Zeitung”, śledczy zakładają, że znaleziony dron mógł być wyposażony w materiały wybuchowe. Podejrzaną substancję znaleziono kilka metrów od szczątków drona. Badania kryminalistyczne materiału nie zostały jeszcze zakończone. Wunstorf - ważna baza lotnicza BundeswehryRzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych w Hanowerze, zapytany o te doniesienia, odesłał do Prokuratury Generalnej. Jej rzeczniczka w Karlsruhe nie udzieliła komentarza. W ubiegłym tygodniu, po znalezieniu drona, śledczy przeszukiwali trudno dostępny teren w regionie Hanoweru. Zakładają, że dron rozbił się w tym miejscu i rozpadł na kilka części. Nie wiadomo na razie, skąd pochodził. Na wschód od tego obszaru, nad jeziorem Steinhuder Meer, znajduje się baza lotnicza w Wunstorf. To ważny obiekt Bundeswehry - stacjonuje tam niemiecka flota samolotów transportowych A400M. Podobieństwa do sprawy z Lipska?Jak informowano wcześniej, śledczy sprawdzają również, czy znalezienie drona w Wunstorf może mieć związek z incydentem na lotnisku w Lipsku. Według informacji z kręgów związanych ze służbami bezpieczeństwa dron znaleziony w Wunstorf nie był urządzeniem dostępnym w handlu lecz obiektem latającym wyposażonym we własnoręcznie wykonane elementy. Jak podano, wykazuje on pewne podobieństwo do drona z materiałami wybuchowymi znalezionego na lotnisku Lipsk/Halle. To podobieństwo oraz miejsce znalezienia drona - około dwóch kilometrów od bazy lotniczej w Wunstorf - wzbudziły podejrzenia, że mógł to być rosyjski rekonesans, jak początkowo informowano. Dron mógł leżeć nawet dwa lataNa początku sierpnia na lotnisku Lipsk/Halle znaleziono drona wyposażonego w materiały wybuchowe. Leżał obok ukraińskich samolotów transportowych. W tej sprawie śledztwo prowadzi Prokuratura Generalna. Niemiecki rząd odpowiedzialnością za próbę ataku obarcza Rosję. Moskwa temu zaprzecza. Dron znaleziony w Wunstorf został odkryty przypadkowo i niewykluczone, że leżał na ziemi już od dłuższego czasu. Jak informują NDR, WDR i „Süddeutsche Zeitung”, urządzenie mogło znajdować się w tym miejscu nawet od dwóch lat. Znalazł je niedawno jeden z rolników. Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Podejrzana substancja po znalezieniu drona w pobliżu bazy Bundeswehry. Czy może chodzić o materiały wybuchowe? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/dron-w-dolnej-saksonii-czy-były-w-nim-materiały-wybuchowe/a-79388212?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79381685_401.jpg
|
||
| Image caption | Policja szuka częśći drona koło bazy Bundeswehry w Wunstorf. Czy były w nim materiały wybuchowe? | ||
| Image source | dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79381685_401.jpg&title=Dron%20w%20Dolnej%20Saksonii%3A%20czy%20by%C5%82y%20w%20nim%20materia%C5%82y%20wybuchowe%3F | ||
| Item 111 | |||
| Id | 79387751 | ||
| Date | 2026-09-23 | ||
| Title | Niemiecki dziennik: Słaby rząd Merza staje się problemem Europy | ||
| Short title | Europa zaniepokojona Merzem. Niemiecki dziennik alarmuje | ||
| Teaser |
W Brukseli zapadają decyzje o strategicznym znaczeniu, a rząd Merza jest osłabiony po wyborczych porażkach. To szczególnie niekorzystny moment – pisze niemiecki „Handelsblatt”. Po porażkach wyborczych chadecji rząd Friedricha Merza jest osłabiony. W bardzo niekorzystnym momencie, gdy w Brukseli zapadają decyzje o strategicznym znaczeniu – pisze w środę (23.09.2026) niemiecki dziennik ekonomiczny „Handelsblatt”. W Niemczech w siłę rosną partie znajdujące się na skraju sceny politycznej, a chadecka CDU – partia pod przewodnictwem Friedricha Merza – doznaje wyborczych porażek. „W Europie rozwój sytuacji obserwowany jest z niepokojem, bo gdy słabnie kanclerz Niemiec, słabną też same Niemcy jako największe i najsilniejsze gospodarczo państwo Unii Europejskiej. Dzieje się to w czasie, gdy UE znajduje się pod ogromną presją zarówno w obszarze bezpieczeństwa, jak i gospodarki” – czytamy. Wybory w Polsce i innych krajachDziennik przypomina, że w przyszłym roku odbędą się wybory w Polsce, Hiszpanii, Grecji i Francji. „Ich skutki mogą być dalekosiężne. Populistyczna prawica prowadzi w sondażach nie tylko we Francji. Tym bardziej wzrasta znaczenie Niemiec” – pisze. I dalej, że we Francji, Polsce, krajach bałtyckich i nordyckich politycy oraz dyplomaci po zwycięstwach AfD w Saksonii-Anhalcie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim zadają sobie pytania: czy na Niemcy można jeszcze w dłuższej perspektywie liczyć, czy Niemcy pozostaną w zachodnim sojuszu, czy będą nadal wspierać Ukrainę i czy byłyby gotowe bronić sojuszników przed Rosją w razie zagrożenia? Osłabia Europę„Handelsblatt” cytuje niemieckiego eurodeputowanego Zielonych Rasmusa Andresena, który podkreśla, że problemy niemieckiego rządu osłabiają całą Unię. Zauważa, że krytyka w Brukseli dotyczy nie tylko partii koalicyjnych, ale coraz częściej odnosi się do samego kanclerza. Według polityków i dyplomatów nie jest jasne, jaką linię Merz właściwie realizuje w polityce gospodarczej i europejskiej, że brakuje w tym wspólnej wizji. „Nikt w Berlinie nie wydaje się zastanawiać, skąd ma pochodzić długoterminowy wzrost gospodarczy ani jak rozwijać branże przyszłości, takie jak gospodarka cyfrowa” – mówi dziennikowi wysoki rangą urzędnik unijny i stwierdza, że taką sytuację można tłumaczyć jedynie politycznym paraliżem. Osłabiony jest także tandem niemiecko-francuski. W przeciwieństwie do Merza prezydent Francji Emmanuel Macron wielokrotnie opowiadał się za ambitnymi wspólnymi projektami europejskimi w zakresie obronności, budżetu UE, polityki przemysłowej i strategicznej niezależności od Chin i USA. Berlin jednak rzadko podejmował te inicjatywy, często je hamował lub nie przedstawiał własnej wielkiej wizji – czytamy. Jeśli Marine Le Pen wygra francuskie wybory prezydenckie, Niemcy nie będą miały w najbliższej przyszłości w Paryżu partnera do dalszego pogłębiania integracji UE. Spór o budżet Unii EuropejskiejSytuację komplikuje dodatkowo spór o budżet UE – zaznacza „Handelsblatt”. Obecnie trwają negocjacje w sprawie wieloletnich ram finansowych Unii na lata 2028-2034 – „proces o fundamentalnym znaczeniu dla UE”. Merz opowiedział się za znacznym ograniczeniem budżetu UE – przy poparciu krajów będących płatnikami netto. „Wydatki na obronność mają w miarę możliwości zostać wyłączone z cięć. Zasadniczo Merz zamierza jednak przesunąć środki z programów wsparcia rolnictwa i polityki regionalnej na obronność, konkurencyjność i innowacje. W ten sposób staje w opozycji do co najmniej 15 państw objętych polityką spójności, które opowiadają się za utrzymaniem silnego wsparcia regionalnego i strukturalnego” - czytamy. A ponieważ wieloletnie ramy finansowe muszą zostać przyjęte jednogłośnie przez państwa członkowskie, Bruksela spodziewa się opóźnienia. W obliczu spolaryzowanej polityki partyjnej i zbliżających się wyborów w 2027 roku osiągnięcie porozumienia może stać się jeszcze trudniejsze. „Im większa presja wywierana na Merza w polityce wewnętrznej, tym mniej ma on swobody na kompromisy w Brukseli” – stwierdza „Handelsblatt”. Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | W Brukseli zapadają decyzje o strategicznym znaczeniu, a rząd Merza jest osłabiony – pisze niemiecki „Handelsblatt”. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemiecki-dziennik-słaby-rząd-merza-staje-się-problemem-europy/a-79387751?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79357348_401.jpg
|
||
| Image caption | Kanclerz Niemiec Friedrich Merz | ||
| Image source | Fabrizio Bensch/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79357348_401.jpg&title=Niemiecki%20dziennik%3A%20S%C5%82aby%20rz%C4%85d%20Merza%20staje%20si%C4%99%20problemem%20Europy | ||
| Item 112 | |||
| Id | 79385196 | ||
| Date | 2026-09-23 | ||
| Title | Morze Północne najcieplejsze w historii. Historyczne zlodzenie wybrzeży | ||
| Short title | Morze Północne najcieplejsze w historii. Odczuwalne skutki | ||
| Teaser |
W ubiegłym roku Morze Północne było najcieplejsze od początku pomiarów. Średnia temperatura wody wyniosła 11,6 st. C, a eksperci ostrzegają przed coraz częstszymi morskimi falami upałów. W ubiegłym roku średnia roczna temperatura wody Morza Północnego wyniosła 11,6 stopnia Celsjusza, czyli najwięcej od początku pomiarów w 1969 roku – poinformował w środę (23.09.2026) Federalny Urząd Żeglugi Morskiej i Hydrografii (BSH) podczas tegorocznego kongresu poświęconego ekstremalnym zjawiskom pogodowym w Hamburgu. Temperatura wody była tym samym o prawie jeden stopień wyższa od wieloletniej średniej z lat 1997–2021. Coraz więcej morskich fal upałówW 2025 roku niemiecka część Bałtyku osiągnęła średnią temperaturę 9,7 stopnia Celsjusza. Był to drugi najcieplejszy rok od początku pomiarów w 1990 roku. Tegoroczne upalne lato również spowodowało znaczny wzrost temperatury wody. W pobliżu wyspy Helgoland na Morzu Północnym stacje pomiarowe odnotowały do 1 września łącznie 66 dni, podczas których występowały morskie fale upałów, czyli okresy wyjątkowo wysokiej temperatury wody. Na przykład 1 lipca temperatura morza w tym miejscu była o prawie cztery stopnie wyższa od wieloletniej średniej. – Im cieplejsze morza, tym częściej i intensywniej występują morskie fale upałów – wyjaśnił ekspert BSH Tim Kruschke. Jego zdaniem, należy spodziewać się dalszego wzrostu liczby takich zjawisk. Zmiana ekosystemów i wyższy poziom morzaW wyniku ocieplenia niektóre gatunki tracą swoje siedliska, inne migrują do chłodniejszych obszarów. Rozprzestrzeniają się także gatunki obce. Wyższe temperatury sprzyjają szkodliwym zakwitom glonów i niedoborowi tlenu. Cieplejsza woda zwiększa swoją objętość, a lodowce i pokrywy lodowe topnieją – w efekcie podnosi się poziom morza. Ponadto cieplejsza woda może pochłaniać mniej dwutlenku węgla, co dodatkowo napędza zmiany klimatu. Według analizy poziom morza na niemieckich wybrzeżach znacznie wzrósł od 1900 roku – na przykład w Cuxhaven o ponad 25 centymetrów, a w Warnemünde o prawie 20 centymetrów. Do 2100 roku może wzrosnąć nawet o kolejny metr. Pomimo długotrwałego ocieplenia może jednak powstawać także lód morski. Według BSH utrzymujące się mrozy i wiatry wschodnie spowodowały minionej zimy największe zlodzenie niemieckich wybrzeży od 15 lat. Lód utrudniał żeglugę zwłaszcza na wschodnim wybrzeżu Rugii oraz w Zatoce Greifswaldzkiej. W porównaniu wieloletnim zlodzenie było jednak umiarkowane. Jak wynika z danych BSH, od 30 lat nie odnotowano bardzo silnego zlodzenia. (AFP/jak) Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Morze Północne było w ubiegłym roku najcieplejsze w historii pomiarów. Eksperci ostrzegają przed falami upałów. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/morze-północne-najcieplejsze-w-historii-historyczne-zlodzenie-wybrzeży/a-79385196?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (1280 x 720) |
https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2024/foeupol240226_ezb481_hiszpania_01icw.jpg
|
||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2024/foeupol240226_ezb481_hiszpania_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2024/foeupol240226_ezb481_hiszpania_01icw.jpg&title=Morze%20P%C3%B3%C5%82nocne%20najcieplejsze%20w%20historii.%20Historyczne%20zlodzenie%20wybrze%C5%BCy | ||
| Item 113 | |||
| Id | 79385026 | ||
| Date | 2026-09-23 | ||
| Title | Drony kamikaze dla Bundeswehry: kontrakty za miliardy | ||
| Short title | Drony kamikaze dla Bundeswehry: kontrakty za miliardy | ||
| Teaser |
Wojna w Ukrainie jest w dużej mierze wojną dronów. Bundeswehra ma w tej dziedzinie spore zaległości. Dlatego zamawia bezzałogowce u trzech producentów za miliardy euro. Producent dronów Stark Defence jest gotowy do realizacji dużego zamówienia Bundeswehry na drony bojowe. – Planujemy wkrótce rozpocząć pierwsze dostawy – powiedział agencji dpa podczas targów zbrojeniowych Euro Defence Expo (Eudex) w Essen Josef Kranawetvogl, wiceprezes berlińskiej firmy. Prawie trzy miliardy euroChodzi o partię o wartości 275 milionów euro. Josef Kranawetvogl nie podał liczby zamówionych dronów. Łącznie Stark Defence otrzymał kontrakt ramowy o wartości 2,9 miliarda euro. Bundestag dał już zielone światło zamówieniom o wartości miliarda euro. Konkurenci – Helsing i Rheinmetall – również otrzymali kontrakty warte miliardy. Dotyczą tzw. loitering munition, czyli amunicji krążącej. Tego rodzaju bezzałogowce nazywane są również dronami kamikaze. Według danych producenta dron Virtus firmy Stark Defence, sprzedany Bundeswehrze, może pozostawać w powietrzu do 75 minut i pokonać do 130 kilometrów. Najpóźniej wtedy ma uderzyć w cel. Jeśli do tego czasu nie wykryje żadnego celu przeciwnika, ma spaść i eksplodować w miejscu, w którym nikogo nie ma. Dron Virtus waży do 33 kilogramów. Dzięki małym śmigłom zamontowanym na czterech skrzydłach może pionowo wystartować, a następnie kontynuować lot. Firma Stark Defence została założona jako start-up w 2024 roku i zatrudnia obecnie 750 osób. Jej centrala znajduje się w Berlinie, a zakłady produkcyjne w Wielkiej Brytanii, Szwecji i Grecji. Drony Virtus są używane także w Ukrainie. W rejonie Kijowa Stark Defence ma dwa kolejne zakłady, a ich dokładna lokalizacja jest tajna. Oprócz Ukrainy i Niemiec klientami firmy są także inne państwa europejskie. Stark Defence nie podaje danych dotyczących obrotów ani zysków czy strat. Atak z wykorzystaniem AIJosef Kranawetvogl postrzega drony jako uzupełnienie, a nie zamiennik ciężkiego sprzętu, takiego jak czołgi i artyleria. Bezzałogowe statki powietrzne mogłyby ponadto pomóc zachodnim armiom łagodzić dotkliwy niedobór personelu: „Jeden operator może za pomocą wspomaganych oprogramowaniem mechanizmów sztucznej inteligencji sterować kilkoma dronami”. Człowiek nadal zachowuje przy tym kontrolę. Dron Virtus, wyposażony w dwie kamery, jest również połączony z dronami rozpoznawczymi, które mogą wskazywać mu cele. – Cena jednego wynosi poniżej 100 000 euro – mówi wiceprezes berlińskiej firmy: „Czołg, który można w ten sposób unieszkodliwić, kosztuje kilka milionów euro. Korzyść finansowa wynikająca z wykorzystania dronów jest więc duża”. W wojnie w Ukrainie udoskonalane są nie tylko drony, lecz także sposoby ochrony czołgów. Rosjanie stosują między innymi osłony klatkowe montowane na pojazdach, które mają ograniczać szkody powodowane przez nadlatujące drony. Roje dronów na niebieDron przeciwpancerny może być wyposażony w głowicę bojową, która po eksplozji wytwarza w bardzo wysokiej temperaturze strumień ciekłej miedzi. Przebija on stal pancerną i razi wnętrze pojazdu. Jeśli wskutek działania osłony klatkowej strumień zostanie uformowany zbyt wcześnie, może nie zdołać przebić pancerza w przewidziany sposób. Josef Kranawetvogl, były oficer Bundeswehry, przyznaje, że taka sytuacja może się zdarzyć. Jak jednak podkreśla, można znaleźć sposób na wykorzystanie słabych punktów osłon klatkowych i mimo wszystko trafić w czołg: „A nawet jeśli to się nie uda: drony zazwyczaj działają w rojach, po dwa, trzy albo cztery. Jeśli jeden z nich zniszczy osłonę, drugi może uderzyć w czołg”. Według niego pierwsza partia dronów Virtus trafi na Litwę do stacjonującej tam niemieckiej brygady. Stark Defence pozostaje w ścisłym kontakcie z Bundeswehrą: „W listopadzie odbędą się na Litwie ćwiczenia NATO, podczas których nasze systemy będą używane”. Podczas ćwiczeń drony Virtus nie mają na pokładzie materiałów wybuchowych i dzięki śmigłom mogą ponownie wylądować. (DPA/jak) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Wojna w Ukrainie jest w dużej mierze wojną dronów. Bundeswehra ma w tej dziedzinie spore zaległości. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/drony-kamikaze-dla-bundeswehry-kontrakty-za-miliardy/a-79385026?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Drony%20kamikaze%20dla%20Bundeswehry%3A%20kontrakty%20za%20miliardy | ||
| Item 114 | |||
| Id | 79380878 | ||
| Date | 2026-09-23 | ||
| Title | Prasa o partii Lewica: Nie może rządzić Berlinem | ||
| Short title | Prasa o partii Lewica: Nie może rządzić Berlinem | ||
| Teaser |
Antysemityzm, niejasne związki z przestępczymi klanami i pomysł wywłaszczenia koncernów mieszkaniowych – według niemieckiej prasy dyskwalifikuje to partię Lewica do rządzenia stolicą Niemiec. Zdaniem „Sueddeutsche Zeitung” („SZ”) partia Lewica (Die Linke), mimo jasnego zwycięstwa w wyborach do Izby Deputowanych w Berlinie, nie powinna rządzić stolicą Niemiec. Dziennik szczególnie krytykuje pomysł wywłaszczenia firm mieszkaniowych. „Zrujnowany berliński rynek nieruchomości nie potrzebuje zmiany właściciela (…) Rynek potrzebuje więcej nowych mieszkań. Jednak sama debata o upaństwowieniu zniechęci inwestorów” – ostrzega „SZ”. Według gazety Niemcy do tej pory uchodziły za kraj, który skutecznie chroni prawa własności. „Oczywiście wywłaszczenia zdarzają się regularnie; rolnicy i inni właściciele ziemscy muszą oddawać ziemię pod nowe drogi lub linie kolejowe, na przykład. Otrzymują jednak za to uczciwe odszkodowanie. Wywłaszczenia są niezbędne w przypadku konkretnego projektu budowlanego. Lewica w Berlinie natomiast chce znacjonalizować cały sektor bez żadnego ważnego powodu” – czytamy. Pozornie proste rozwiązania„Sueddeutsche Zeitung” podkreśla, że takie działanie tylko zaszkodziłoby reputacji Berlina wśród inwestorów nieruchomości, a prawdziwą pomocą w walce z niedoborem mieszkań jest sprawienie, by budownictwo stało się tańsze i łatwiejsze. „Wyniki wyborów w Berlinie pokazują, jak bardzo spóźnione są takie kroki: wiele osób jest zdesperowanych i straciło wiarę w rozsądną politykę gospodarczą. Teraz wybierają lewicowych populistów z ich pozornie prostymi rozwiązaniami” – pisze „SZ”. Gazeta dodaje, że wcale nie jest pewne, czy partia Lewica będzie rzeczywiście rządzić Berlinem. „Zieloni i SPD mogą również zdecydować się na utworzenie koalicji z CDU, partią, która przegrała wybory. Dla dobra berlińskiego rynku mieszkaniowego i całego kraju związkowego powinny właśnie to zrobić” – uważa „Sueddeutsche Zeitung”. Jawna nienawiść do IzraelaW innym kontekście krytykuje partię Lewica regionalny dziennik „Maerkische Oderzeitung” („MOZ”) z Brandenburgii. „Nie można zaprzeczyć, że niektórzy lewicowi aktywiści żywią prawdziwą nienawiść do Izraela, która nie ogranicza się wyłącznie do tamtejszego rządu. A fakt, że obecnie nawet poseł do Bundestagu serdecznie koresponduje z synem nikczemnego przywódcy klanu, pozuje do zdjęć z notorycznym zwolennikiem Hamasu, a także że inni lewicowcy szukają bliskości z osobami wspierającymi terrorystów, może jeszcze mocno odbić się na partii” – pisze gazeta. Według dziennika spotkania z osobami popełniającymi poważne przestępstwa przy jednoczesnym dążeniu do ograniczenia działań policji są co prawda spójne, ale z pewnością nie są tym, czego oczekiwali wyborcy. „Z drugiej strony wielu lewicowców po prostu uważa politykę Izraela w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu za niesprawiedliwą i nieludzką. Prawdą jest również to, że kierownictwo partii, a także Elif Eralp (kandydatka na burmistrzynię Berlina – red.), tolerują antysemitów w swojej partii i ograniczają się jedynie do pustych frazesów” – ocenia „MOZ”. W podobnym tonie komentuje dziennik „Straubinger Tagblatt": Berlińska partia Lewica nie nadaje się do rządzenia. Jej problem z antysemityzmem jest rażący. Elif Eralp, promienna zwyciężczyni wyborów, nie ma najmniejszych szans na opanowanie przeciwników Izraela w szeregach swojej partii. Głęboko niepokojące są również nowe doniesienia, że część członków Partii Lewicy wykazuje powiązania ze środowiskiem klanów przestępczych. Zieloni i SPD nie mogą teraz dać się uśpić jakimkolwiek tanim oświadczeniom o zdystansowaniu się czołowych kandydatów, które już w przeszłości pozostawały bez konsekwencji” – uważa gazeta. Według dziennika partie SPD i Zieloni powinny teraz wykazać się „polityczną przyzwoitością”. Zdaniem gazety istnieje również większość popierająca koalicję z umiarkowanym konserwatystą Stefanem Eversem (CDU). „Taki sojusz mógłby pokazać, zwłaszcza w borykającej się z problemami stolicy Niemiec, na co wciąż stać demokratyczne centrum” – pisze „Straubinger Tagblatt". Antysemickie obciążenieTakże „Badische Zeitung” zauważa, że wcale nie jest pewne, czy Elif Eralp rzeczywiście będzie rządzić Berlinem. „25,7 procent wyborców oddało głos na partię Elif Eralp. Bardziej niż kiedykolwiek czuje się ona powołana do objęcia stanowiska burmistrza stolicy. Aby osiągnąć ten cel, 45-latka potrzebuje jednak poparcia SPD i Zielonych. Nie jest jednak wcale pewne, czy je otrzyma” – czytamy. Jak pisze gazeta wynika to z zamiaru Lewicy dotyczącego wywłaszczenia koncernów mieszkaniowych. Jednak jeszcze większy wpływ mają skandale związane z antysemityzmem w partii. „Podczas piątkowego zjazdu krajowego partii, który ma utorować drogę do rozmów koalicyjnych, Eralp będzie musiała wysłać zdecydowane sygnały zarówno do wewnątrz, jak i na zewnątrz, wykazując się przy tym autorytetem, który i tak jest jej niezbędny jako burmistrzowi stolicy. Jeśli jej się to nie uda, jej potencjalni partnerzy powinni dobrze się zastanowić, czy zawrzeć koalicję z partią Die Linke. Z antysemickim obciążeniem koalicja z trudem znalazłaby spokój” – przewiduje „Badische Zeitung”. „Zagrożenie dla bezpieczeństwa”Dziennik „Augsburger Allgemeine” uważa, że niektóre regionalne oddziały partii Lewica są pragmatyczne i mogłyby zostać nawet partnerami dla chadeckiej CDU. „Jednak berlińska frakcja stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa. Ich szalone obietnice masowych wywłaszczeń mieszkaniowych to tylko część sukcesu wyborczego. Druga część polega na tym, że prawdopodobnie świadomie stała się politycznym ramieniem berlińskiego ruchu pro-palestyńskiego, w którym roi się od problematycznych podmiotów. Retoryka Partii Lewicy, która wszędzie wyczuwa 'rasizm antyislamski' i ma na celu osłabienie, a nawet zniesienie policji i Urzędu Ochrony Konstytucji, spotyka się z bardzo dobrym przyjęciem zarówno wśród islamistów, jak i w środowisku rozgałęzionych, przestępczych klanów stolicy” – podkreśla gazeta. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Niemiecka prasa przestrzega przed rządami partii Lewica w Berlinie. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/prasa-o-partii-lewica-nie-może-rządzić-berlinem/a-79380878?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79298422_401.jpg
|
||
| Image caption | Liderka Lewicy w Berlinie Elif Eralp podczas kampanii wyborczej | ||
| Image source | Christoph Soeder/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79298422_401.jpg&title=Prasa%20o%20partii%20Lewica%3A%20Nie%20mo%C5%BCe%20rz%C4%85dzi%C4%87%20Berlinem | ||
| Item 115 | |||
| Id | 79379239 | ||
| Date | 2026-09-23 | ||
| Title | Głód w Oleszkach. Miasto stało się śmiertelną pułapką | ||
| Short title | Głód w Oleszkach. Miasto stało się śmiertelną pułapką | ||
| Teaser |
Miejscowość Oleszki, położona w okupowanej przez Rosjan części obwodu chersońskiego, od ponad trzech miesięcy jest odcięta od dostaw żywności. Kijów bezskutecznie negocjuje z Moskwą ewakuację ludności cywilnej. Pewien mężczyzna przysłał zdjęcie swojego „oleszczańskiego barszczu”. Tak nazywa zupę, którą przygotował z resztek warzyw – pięciu ziemniaków, jednego buraka, pomidora, jednej cebuli, cukinii i szparagów. Aby zupa była sycąca, dodał do niej jeszcze proso i dwa jajka. „Dzisiaj mamy w barszczu prawdziwy przysmak. Moja mama wymieniła 2,5 kilograma cukru na dziesięć jajek. Nie ma w nim wprawdzie białej kapusty, za to są szparagi” – pisze mieszkaniec okupowanych przez Rosję Oleszek na południu Ukrainy. Jego wiadomość trafiła do Tetjany Hasanenko, szefowej ukraińskiej administracji wojskowej w Oleszkach, która ma swoją siedzibę na terytorium kontrolowanym przez Kijów. – Takie wiadomości otrzymuję codziennie. Ludzie chcą, żeby dać im jakąś nadzieję, ale nie ma żadnej nadziei – mówi urzędniczka. Według niej ostatnia dostawa żywności do miejscowości miała miejsce pod koniec maja. – Sytuacja jest krytyczna. Nie można tego po prostu nazwać głodem, to jest klęska głodu – ostrzega. Wcześniej powódź, teraz głódOleszki leżą w obwodzie chersońskim, na lewym brzegu Dniepru. Miasto jest okupowane od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. W czerwcu 2023 r. zostało niemal całkowicie zalane wodą w wyniku wysadzenia elektrowni izniszczenia tamy w Kachowce. – Sytuacja w Oleszkach pogorszyła się w grudniu 2025 roku, gdy spadł śnieg i nie było już widać min leżących na ulicach. Ciągle dochodziło do wybuchów, a zapasy żywności się wyczerpywały. Ludzie odkopywali zalane błotem z powodzi piwnice i wyjmowali z nich konserwy. Ale teraz wszystko już się skończyło – relacjonuje Tetjana Hasanenko. Według jej danych w gminie Oleszki, do której należy 13 miejscowości, przebywa jeszcze około 6 tysięcy osób, w tym 180 dzieci. Od wiosny Ukraina prowadzi z Rosją negocjacje w sprawie ich ewakuacji. Jednak według pełnomocnika ds. praw człowieka w ukraińskim parlamencie, Dmytro Lubineza, Moskwa jak dotąd nie zgodziła się na udział w operacji humanitarnej. Tymczasem ludzie cierpią głód i przygotowują się na ciężką zimę. W Oleszkach od dawna nie ma ani prądu, ani gazu. Wodę trzeba czerpać ze studni. Kilogram cukinii za 1000 rubli– Szczerze mówiąc, jeszcze nic nie jadłam – mówi Halyna (imię zmienione ze względów bezpieczeństwa), mieszkanka Oleszek, podczas rozmowy telefonicznej z DW przeprowadzonej około południa. – Najlepsze, co mam dzisiaj do jedzenia, to placek z wody i mąki, bo jeszcze trochę go zostało. Smaruję go musem jabłkowym i robię sobie herbatę bez cukru. To wszystko – dodaje kobieta. Próbuje sobie przypomnieć, kiedy ostatnio jadła mięso. – Prawdopodobnie w Nowy Rok – przypuszcza. Halyna mieszka w opuszczonym prywatnym domu, do którego przeprowadziła się ze swojego mieszkania, które zostało zniszczone w wyniku ostrzału. – Przeniosłam się do nienaruszonego domu, ale miesiąc później uderzył tu pocisk, prosto w dach. Dzisiaj padało, dlatego podłoga jest mokra, a na zewnątrz jest 14 stopni – opowiada kobieta. Według niej mieszkańcy wychodzą na ulicę tylko między siódmą a dziewiątą rano. Gromadzą się na rynku, aby dowiedzieć się o nowościach oraz wymienić lub sprzedać żywność z zapasów czy ogrodów. – Dzisiaj było parę cukinii za 1000 rubli (10 euro) za kilogram – mówi i dodaje, że ktoś sprzedał duży worek mąki za 200 tysięcy rubli (czyli 2 tys. euro). Kobieta podejrzewa, że sprzedawca chce opuścić Oleszki. Halyna nie ma ogrodu warzywnego, dlatego sąsiedzi dzielą się z nią swoimi zbiorami. – Poza tym zebrałam kilka słoików po przetworach z piwnic sąsiadów – przyznaje. Jaja kurze są rzadkością, ponieważ nie ma czym karmić drobiu. – 20 kilogramów ziarna pszenicy kosztuje 21 tysięcy rubli (200 euro). Dlatego ludzie zabili nawet te kury, które wiosną były jeszcze pisklętami. Nie ma już też świń. W całej miejscowości pozostała tylko jedna krowa – mówi kobieta. „Można zginąć po drodze”Jeszcze w ubiegłym roku, jak twierdzi Halyna, do Oleszek kursowały minibusy, które za opłatą przewoziły ludzi do Skadowska na południu okupowanego regionu Chersonia, a dalej – na Krym lub do Rosji. Autobusami tymi transportowano również żywność na sprzedaż do Oleszek. Gdy zostały zaatakowane przez drony, zamiast nich zaczęto wykorzystywać dwie karetki pogotowia. – Jednak od półtora miesiąca żadna z tych karetek już nie jeździ, ponieważ jeden z przejazdów zakończył się śmiercią kierowcy – relacjonuje. Mieszkańcy zaopatrują się teraz w żywność w miejscowości Radenśk, położonej 20 kilometrów na południe. Udają się tam pieszo lub na rowerach. A kto chce zostać ewakuowany, musi dotrzeć do wsi Tarasiwka, oddalonej o kolejne 20 kilometrów. Stamtąd można dostać się do Skadowska minibusem lub autostopem. Droga tam jest jednak gęsto zaminowana. – Wyrusza się i można zginąć po drodze – ostrzega Halyna i dodaje, że w ten sposób zginęły dwie kobiety, które chciały zaopatrzyć się w żywność. Według Halyny w Oleszkach jest wiele osób, które odniosły obrażenia w wyniku wybuchu min i ładunków wybuchowych. Nie mogą jednak liczyć na pomoc medyczną. – Jeśli ktoś straci nogę, jest skazany na śmierć. W szpitalu jest co prawda chirurg, ale nie ma anestezjologa ani leków – dodaje kobieta. Warunki życia pogarszają się również dla pacjentów hospitalizowanych. – Zimą rozdawano jeszcze trochę zupy i dwa obwarzanki zamiast chleba. Teraz – półtorej łyżki kaszy manny w ugotowanej na wodzie i herbatę, która już dawno ostygła, bo nie ma jak jej podgrzać. Bez opału na zimęEwakuacja z Oleszek jest trudna nie tylko ze względu na zagrożenie minowe. Wielu mieszkańców nie posiada ani rosyjskiego, ani ukraińskiego paszportu. Według Halyny wiele dokumentów zaginęło podczas powodzi lub pożarów. Ponadto ludziom brakuje gotówki. Co prawda nadal otrzymują zasiłki socjalne, ale nie mogą wypłacić pieniędzy ze swoich kont. Na miejscu, w Oleszkach, nie ma również przedstawicieli rosyjskich sił okupacyjnych i nie ma możliwości nawiązania z nimi kontaktu. Halyna zwraca uwagę, że mieszkańcy Oleszek nie mają możliwości przygotowania się na zimę. – Nasze drewno na opał już się skończyło – mówi i ubolewa, że nie sprzedaje się ani gazu, ani paliwa do generatorów. – Nie wiem, co mamy robić. Ja mogę stąd uciec pieszo albo dzieci mogą wywieźć stąd swoich rodziców na taczce. Ale co mają zrobić osoby samotne, które mają ograniczoną mobilność? – pyta Halyna. Według niej w Oleszkach przebywają obecnie głównie osoby starsze. – Jest tylko jedno wyjście: trzeba utworzyć „zielony korytarz” i ewakuować ludzi. Władze okupacyjne muszą przenieść ludzi głębiej na tymczasowo okupowane terytorium – uważa Tetjana Hasanenko z ukraińskiej administracji wojskowej. Brak gotowości Moskwy do ewakuacji OleszekRozmowy na temat ewakuacji z Oleszek trwają już od wiosny. Wówczas pracownicy władz miejskich, z inicjatywy pełnomocnika ds. praw człowieka ukraińskiego parlamentu Dmytro Lubineza, sporządzili listę mieszkańców, którzy chcą opuścić gminę Oleszki. „358 osób wymaga pilnej ewakuacji” – napisał Lubinez w mediach społecznościowych. „To tylko ci, o których się dowiedzieliśmy” – podkreślił, przypominając, że gmina Oleszki liczy obecnie ponad 6 tysięcy mieszkańców. „Trzeba ratować tych ludzi, ponieważ miasto stało się śmiertelną pułapką” – stwierdził pełnomocnik. Według jego informacji między Kijowem a Moskwą zawarto wstępne porozumienia. Ukraińskie siły zbrojne miały zapewnić zawieszenie broni, a Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża – uczestniczyć w ewakuacji. Jednak Rosja „już od dłuższego czasu nie potwierdza swojej gotowości” do przeprowadzenia ewakuacji – ubolewał Lubinez. – Mieszkańcy Oleszek są tymczasem zrozpaczeni – mówi Tetjana Hasanenko z administracji wojskowej. – Mieli nadzieję, że ewakuacja rozpocznie się lada chwila. Ale co teraz? Nie mogę dać im żadnej nadziei – ubolewa. – Od wiosny nic się nie zmieniło – mówi Halyna. – Sytuacja tylko się pogorszyła; zbliża się zima, a nie ma co jeść. Właściwie nie powinniśmy tu w ogóle być. Zdaję sobie z tego sprawę. Ale po prostu tu jesteśmy – dodaje. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Oleszki, położone w okupowanej części obwodu chersońskiego, od ponad trzech miesięcy są odcięte od dostaw żywności. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/głód-w-oleszkach-miasto-stało-się-śmiertelną-pułapką/a-79379239?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=G%C5%82%C3%B3d%20w%20Oleszkach.%20Miasto%20sta%C5%82o%20si%C4%99%20%C5%9Bmierteln%C4%85%20pu%C5%82apk%C4%85 | ||
| Item 116 | |||
| Id | 79378751 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | Katastrofa amerykańskiego myśliwca w Niemczech | ||
| Short title | Niemcy: rozbił się amerykański myśliwiec. „Kolumna dymu” | ||
| Teaser |
W amerykańskiej bazie w Niemczech doszło do katastrofy lotniczej. Do katastrofy doszło we wtorek (22.09.2026) w rejonie bazy amerykańskich sił powietrznych w na zachodzie Niemiec. Jedna osoba została ranna. Jak poinformowały władze powiatu w Bitburgu, na miejscu zdarzenia była straż pożarna i służby ratownictwa. Rzeczniczka bazy lotniczej mówiła o „incydencie” z udziałem samolotu na płycie lotniska. Baza oficjalnie potwierdziła katastrofę myśliwca. Jak podano w komunikacie prasowym, samolot F-16 Fighting Falcon z 52. Skrzydła Myśliwskiego rozbił się około godziny 14:30 na terenie lotniska Spangdahlem. Pilot bezpiecznie katapultował się z samolotu i otrzymał pomoc medyczną. Trwa dochodzenie w sprawie przyczyn katastrofy. Świadkowie: „kolumna dymu”Mieszkańcy sąsiedniego Binsfeld powiedzieli stacji SWR, że widzieli wielką kolumnę dymu. Domniemane miejsce katastrofy znajduje się bezpośrednio na przedłużeniu pasa startowego, na wysokości pola golfowego. Akcja gaśnicza rozpoczęła się natychmiast, słychać było głośne wycie syren – relacjonowali świadkowie. Niemiecka służba kontroli ruchu lotniczego wyjaśniła na zapytanie SWR, że katastrofa miała miejsce po zakończeniu ćwiczeń. Według tych informacji w ćwiczeniach brały udział cztery samoloty. Dwa z nich wracały do Spangdahlem, pierwszy uległ katastrofie. Pozostałe trzy samoloty skierowały się do pobliskiej amerykańskiej bazy Ramstein. Stacjonuje eskadra myśliwców F-16Baza lotnicza Spangdahlem znajduje się w pobliżu miasteczka o tej samej nazwie. Zajmuje powierzchnię ponad pięciu kilometrów kwadratowych. Mieszka tam około 5 tys. czynnych żołnierzy amerykańskich i 7 tys. członków ich rodzin. W bazie stacjonuje eskadra myśliwców typu F-16. Od miesięcy startują i lądują tam również liczne amerykańskie samoloty transportowe. (AFP, SWR/dom) Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | W amerykańskiej bazie w Niemczech doszło do katastrofy lotniczej. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/katastrofa-amerykańskiego-myśliwca-w-niemczech/a-79378751?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79378547_401.jpg
|
||
| Image caption | Zdjęcie z miejsca wypadku myśliwca F-16 | ||
| Image source | Harald Tittel/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79378547_401.jpg&title=Katastrofa%20ameryka%C5%84skiego%20my%C5%9Bliwca%20w%20Niemczech | ||
| Item 117 | |||
| Id | 79375994 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | Berlin. Politycy z polskim pochodzeniem weszli do parlamentu | ||
| Short title | Berlin. Politycy polskiego pochodzenia weszli do parlamentu | ||
| Teaser |
Czworo kandydatów z polskimi korzeniami zasiądzie w berlińskiej Izbie Deputowanych. Po raz drugi w parlamencie Berlina, czyli Izbie Deputowanych, zasiądzie Aldona Niemczyk z chadeckiej partii CDU. Polityczka otrzymała 24,5 proc. głosów i zdobyła bezpośredni mandat, startując w dzielnicy Charlottenburg. W upływającej kadencji 2023-2026 Niemczyk sprawowała w berlińskim oddziale partii stanowisko rzeczniczki ds. kobiet i równouprawnienia. Niemczyk przyjechała do Niemiec w 1990 roku jako 20-latka. Pochodzi z Katowic, przez wiele lat pracowała w Berlinie jako pedagog socjalny. W swojej pracy poselskiej zajmuje się m.in. problemami mieszkaniowymi i bezdomnością wśród Polaków. Po tym, jak niedzielne wybory do Izby Deputowanych zdecydowanie wygrała partia Lewica (25,7 proc.), współrządząca obecnie w stolicy Niemiec partia CDU prawdopodobnie przejdzie do opozycji. Najbardziej możliwa jest bowiem koalicja Lewicy, Zielonych i SPD. Teoretycznie możliwy jest również sojusz rządowy w składzie CDU-SPD-Zieloni. Taka konstelacja miałaby jednak tylko dwa głosy więcej od wymaganej większości. Z ramienia CDU po raz pierwszy do Izby Deputowanych dostał się Tomasz Klon. W dzielnicy Reinickendorf otrzymał 26,6 proc. głosów. Bezpośredni mandat wygrał, zdecydowanie pokonując przedstawiciela partii AfD. Klon ma 40 lat, w Berlinie mieszka od drugiego roku życia. Z zawodu jest ekonomistą, znany jest również ze swojej działalności na rzecz berlińskiej Polonii. Dotychczas był radnym w radzie dzielnicy Reinickendorf. Jest również rzecznikiem frakcji ds. polityki młodzieżowej oraz gospodarki i turystyki. Czynsze i uznawanie kwalifikacji imigrantówRównież z dzielnicy Reinickendorf, ale z innego okręgu, do Izby Deputowanych dostał się Bogusz Schmidt z Zielonych. 26-letni prawnik już podczas kampanii wyborczej zwracał uwagę na swoje polskie pochodzenie. Urodził się w Berlinie, jego mama jest Polką. Schmidt świetnie mówi też w języku polskim. Wśród zadań, jakimi chciałby zająć się w Izbie Deputowanych, Schmidt wymienia przede wszystkim ułatwienie uznawania kwalifikacji zawodowych imigrantów. To także wynika z jego rodzinnej historii. – Moja mama wychowywała mnie i moją siostrę sama. W Polsce była nauczycielką, miała dobre wykształcenie i doświadczenie w pracy. Ale w Niemczech nic nie zostało jej uznane – mówił niedawno Schmidt w rozmowie z DW. – Miało to ogromny, wręcz egzystencjalny wpływ na naszą rodzinę. Mama musiała wykonywać ciężkie prace, mieliśmy finansowe problemy. Na koniec musieliśmy korzystać z zasiłków socjalnych. Polityk Zielonych zamierza również angażować się na rzecz lepszej dostępności tańszych mieszkań oraz pomocy rodzicom samotnie wychowującym dzieci. Berlin na każdą kieszeńNatomiast w dzielnicy Pankow pierwsze miejsce w swoim okręgu zdobyła Maria Bigos, polityczka partii Lewica. Otrzymała ona 32,4 proc. głosów. Bigos do Niemiec przyjechała w 1989 roku jako czterolatka. W berlińskiej polityce angażuje się na rzecz dzieci i młodzieży, w tym z rodzin imigranckich. W rozmowie z DW przyznała, że jej imigranckie pochodzenie miało duży wpływ na jej życie. W polityce 41-latka chce zająć się m.in. problemem braku mieszkań i wysokich czynszów, aby – jak mówi w swoim spocie wyborczym – Berlin stał się miastem „przystępnym cenowo”. Izba Deputowanych w Berlinie wybierana jest co pięć lat. Ostatnie wybory z 2021 roku trzeba było powtórzyć w 2023 roku, po tym, jak stwierdzono poważne nieprawidłowości w pierwszym głosowaniu. |
||
| Short teaser | Czworo kandydatów z polskimi korzeniami zasiądzie w berlińskiej Izbie Deputowanych. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/berlin-politycy-z-polskim-pochodzeniem-weszli-do-parlamentu/a-79375994?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79345208_401.jpg
|
||
| Image caption | Berlińska Izba Deputowanych (Abgeordnetenhaus) | ||
| Image source | Fabrizio Bensch/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79345208_401.jpg&title=Berlin.%20Politycy%20z%20polskim%20pochodzeniem%20weszli%20do%20parlamentu | ||
| Item 118 | |||
| Id | 79375751 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | Kreml chwali AfD i chce rozmawiać. „Robią na nas wrażenie” | ||
| Short title | Kreml chwali AfD i chce rozmawiać. „Robią na nas wrażenie” | ||
| Teaser |
Kreml jest zachwycony sukcesami wyborczymi niemieckiej AfD i deklaruje gotowość do rozmów z tą partią. Po sukcesach wyborczych niemieckiej AfD Kreml otwarcie deklaruje gotowość do rozmów z tą partią. Wypowiedzi AfD dotyczące wznowienia relacji z Rosją „robią na nas wrażenie” – powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow w rozmowie z rosyjską agencją Interfaks. Jako siła polityczna partia ta cieszy się rosnącą popularnością – wskazał. – Takie wypowiedzi są dla nas oczywiście znacznie bardziej korzystne niż (wypowiedzi) Merza, który w zasadzie zasłynął tylko konfrontacyjnymi uwagami pod adresem Federacji Rosyjskiej – stwierdził Pieskow. Spodziewa się, że popularność AfD wśród niemieckiego społeczeństwa będzie nadal rosła. AfD i Kreml chcą rozmawiaćAfD opowiada się za poprawą stosunków z Rosją i nalega na wznowienie dostaw rosyjskiego gazu ziemnego i ropy naftowej. Partia chciałaby uruchomienia gazociągu Nord Stream. W poniedziałek (21.09.2026) Pieskow zwrócił uwagę, że sukcesy wyborcze AfD wynikają również z wysokich cen energii w Niemczech. Według informacji agencji Reutera przewodniczący AfD, Alice Weidel i Tino Chrupalla, planują na wiosnę spotkanie z wysokim rangą doradcą prezydenta Rosji Władimira Putina. Celem ma być omówienie wznowienia dostaw energii. Merz krytykowany w RosjiKanclerz Niemiec Friedrich Merz jest w Rosji regularnie krytykowany jako „hejter Rosji” i „podżegacz wojenny”. Z kolei AfD, partia częściowo skrajnie prawicowa, od lat utrzymuje kontakty z Moskwą. Już w 2020 roku rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow przyjął w Moskwie współprzewodniczącego AfD Tino Chrupallę. Mimo rosyjskiej inwazji na Ukrainę przedstawiciele partii uczestniczyli w tym roku również w Petersburskim Międzynarodowym Forum Ekonomicznym. Odpowiedzialny na Kremlu za międzynarodową współpracę gospodarczą Kiriłł Dmitrijew zapowiedział ponadto organizację kolejnego forum biznesowego z udziałem polityków AfD w przyszłym roku. Moskwa zarzuca rządowi Friedricha Merza, że poprzez dostawy broni i wielomiliardową pomoc dla Ukrainy jeszcze bardziej podsyca wojnę. Niemcy są obecnie najważniejszym europejskim partnerem wspierającym Ukrainę w obronie przed rosyjską agresją. Sam Merz należy według badań opinii publicznej w Ukrainie do najpopularniejszych zagranicznych polityków. Putin przychylnie o AfDW przeszłości również prezydent Rosji Władimir Putin wielokrotnie wypowiadał się o AfD w pozytywnym tonie. Deklarował, że w przypadku zniesienia zachodnich sankcji Rosja mogłaby ponownie dostarczać Niemcom stosunkowo tani gaz ziemny, pod warunkiem zawarcia długoterminowego i stabilnego porozumienia. Po zwycięstwie AfD w wyborach regionalnych w Saksonii-Anhalcie Putin stwierdził, że wydarzenia w Niemczech są konsekwencją „systematycznych błędów w polityce i gospodarce na Zachodzie”. AfD rośnie w siłęTymczasem w całych Niemczech AfD rośnie w siłę. Partia wygrała nie tylko wybory regionalne w Saksonii-Anhalcie (zdobyła tam prawie 44 proc. głosów) i Meklemburgii-Pomorzu Przednim (ponad 38 proc.), ale więcej niż podwoiła swoje notowania w wyborach do parlamentu Berlina (ponad 16 proc.). Partia nabiera wiatru w żagle w całych Niemczech. Według najnowszego sondażu ośrodka Insa dla dziennika „Bild” AfD może liczyć na prawie 30 proc. głosów, jeżeli teraz odbyłyby się wybory do Bundestagu. Daleko za nią – z poparciem rzędu 20 proc. – jest chadecja CDU/CSU. Socjaldemokratyczna SPD i Zieloni mogą liczyć na ponad 13 proc., a Lewica na 10 proc. (DPA/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Kreml jest zachwycony sukcesami wyborczymi niemieckiej AfD i deklaruje gotowość do rozmów z tą partią. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/kreml-chwali-afd-i-chce-rozmawiać-robią-na-nas-wrażenie/a-79375751?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/73257383_401.jpg
|
||
| Image caption | Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow | ||
| Image source | Pavel Bednyakov/Pool/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/73257383_401.jpg&title=Kreml%20chwali%20AfD%20i%20chce%20rozmawia%C4%87.%20%E2%80%9ERobi%C4%85%20na%20nas%20wra%C5%BCenie%E2%80%9D | ||
| Item 119 | |||
| Id | 79371220 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | Angela Merkel zabrała głos po klęsce CDU: Trzeba budować mosty | ||
| Short title | Angela Merkel zabrała głos po klęsce CDU: budować mosty | ||
| Teaser |
Była kanclerz i przewodnicząca chadeckiej CDU, Angela Merkel, po dotkliwych stratach swojej partii w ostatnich wyborach wskazuje drogę wyjścia. Po dotkliwej porażce chadeckiej CDU w wyborach do parlamentów Meklemburgii-Pomorza Przedniego i Berlina głos zabrała także była kanclerz Niemiec i przewodnicząca CDU Angela Merkel. Podczas otwarcia wystawy w Bundestagu w poniedziałek (21.09.2026) Merkel odwołała się do pierwszego kanclerza Republiki Federalnej Niemiec, chadeka Konrada Adenauera. – Dla niego było jasne, że trzeba budować mosty. A jednocześnie wynikało z tego automatycznie, z kim nie można było tych mostów budować – powiedziała. Klęska CDU w wyborachAngela Merkel nawiązała do niedzielnych wyborów, w których CDU nie pokonała pięcioprocentowego progu wyborczego do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego, a w Berlinie straciła prawie 10 punktów procentowych i zdobyła tylko 18,8 proc. głosów. – W takim dniu, jak dziś i po takim wieczorze, jak wczoraj warto może jeszcze raz zastanowić się, czego możemy nauczyć się od Konrada Adenauera – mówiła. Jej zdaniem Adenauer wyciągnął wnioski z błędów historii i rozumiał, jak ważne jest „zapraszanie ludzi, zwracanie się do wszystkich ludzi oraz świadomość własnych wartości” – powiedziała Merkel. „Liczyły się mosty”Była kanclerz, która rządziła Niemcami w latach 2005-2021, przypomniała, że dla Adenauera było oczywiste, iż CDU czerpie z trzech równorzędnych tradycji – konserwatywnej, liberalnej i chrześcijańsko-społecznej. Dla niego liczyły się mosty między pracodawcami i pracownikami, kobietami i mężczyznami, środowiskiem i gospodarką, miastem i wsią, między różnymi wyznaniami i pokoleniami. – A dzisiaj dodałabym: między ludźmi z historią migracyjną i bez niej – wskazała Merkel. – Myślę, że taki powinien być cel partii ludowej i takie przesłanie nam pozostawił – powiedziała była kanclerz, która przez lata reprezentowała okręg wyborczy w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Podkreśliła, że budowanie mostów nie stało się dziś łatwiejsze, ale pozostaje konieczne. Merkel na niebieskoWystawa w Bundestagu prezentuje dwa dzieła z parlamentarnej kolekcji sztuki. Wśród nich jest portret Konrada Adenauera autorstwa Oskara Kokoschki, który Merkel miała zawieszony w swoim gabinecie zarówno podczas sprawowania urzędu kanclerza, jak i po odejściu z polityki. Drugi to portret byłego kanclerza Willy’ego Brandta z socjaldemokratycznej SPD autorstwa Andy'ego Warhola. Do parlamentarnej galerii kanclerzy trafi także nowy portret Angeli Merkel w niemieckim żakiecie. Jego kolor nie jest przypadkowy. – To była przemyślana decyzja – powiedziała 72-letnia Merkel podczas otwarcia wystawy. – Z czerwonego koloru zrezygnowałam. Zostawiam go pierwszej socjaldemokratycznej kanclerz Niemiec – dodała. Dla Merkel niebieski to kolor, który ma w sobie siłę i wyrazistość. – Można wyobrażać sobie wszystko, od błękitu morskiego po stalowy niebieski, od surowości po łagodność. A ja miałam w zanadrzu bardzo wiele odcieni niebieskiego – tłumaczyła. Wyróżniała się w kręgach przywódcówByła szefowa rządu przyznała, że wybór koloru miał też praktyczne uzasadnienie. Na wielu zdjęciach z międzynarodowych konferencji jej żakiety stanowiły „kolorowy akcent” pośród dominujących ciemnych garniturów mężczyzn. – Zawsze byłam takim kolorowym akcentem w tych nieco ciemniejszych rzędach panów – wspominała Merkel. Odsłonięty pod koniec czerwca portret Merkel autorstwa niemiecko-francuskiego artysty Jérémiego Queyrasa jest obecnie wystawiany w berlińskim Muzeum Bodego. Ze względu na ogromne zainteresowanie wystawa, która miała zakończyć się 4 października, została przedłużona do 3 stycznia 2027 roku. Potem obraz trafi do galerii portretów byłych szefów niemieckiego rządu. (DPA/dom) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Po dotkliwych stratach chadeckiej CDU była szefowa partii i kanclerz Niemiec Angela Merkel wskazuje drogę wyjścia. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/angela-merkel-zabrała-głos-po-klęsce-cdu-trzeba-budować-mosty/a-79371220?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79363338_401.jpg
|
||
| Image caption | Angela Merkel zabrała głos po klęsce CDU: budować mosty | ||
| Image source | Kay Nietfeld/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79363338_401.jpg&title=Angela%20Merkel%20zabra%C5%82a%20g%C5%82os%20po%20kl%C4%99sce%20CDU%3A%20Trzeba%20budowa%C4%87%20mosty | ||
| Item 120 | |||
| Id | 79370985 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | Ciężka próba dla Lewicy w Berlinie. Pomimo zwycięstwa | ||
| Short title | Ciężka próba dla Lewicy w Berlinie. Pomimo zwycięstwa | ||
| Teaser |
Po wygranej w wyborach Lewica chce stanąć na czele nowego rządu Berlina. Jednak potencjalni partnerzy są nieufni. Po zwycięstwie wyborczym partii „Die Linke” w Berlinie jej czołowa kandydatka, Elif Eralp, zamierza zostać burmistrzynią. Jednak dyskusja na temat obecności czołowego członka berlińskiego klanu na imprezie wyborczej partii oraz zarzuty o antysemityzm mogą to znacznie utrudnić. Również dążenie Lewicy do uspołecznienia dużych koncernów mieszkaniowych prawdopodobnie nie ułatwi poszukiwania partnerów koalicyjnych. Niepokojące kontakty ze światem przestępczymPodczas wieczoru wyborczego Lewicy w berlińskiej dzielnicy Neukölln pojawił się czołowy członek znanego berlińskiego klanu przestępczego, Issa Remmo. Członkowie partii z tej dzielnicy podkreślili, że nie istnieją żadne powiązania polityczne między Lewicą a tą osobą: „Nie znaliśmy tej osoby ani nie wiedzieliśmy o jej obecności, nie figuruje ona na naszej liście zaproszonych”. Media ujawniły, iż takie kontakty jednak istniały – choćby w formie rozmowy na czacie posła do Bundestagu z Lewicy, Ferata Kocaka, z synem Issy Remmo. Ten ostatni opublikował na Instagramie zrzut ekranu z tej rozmowy, która odbyła się 17 lutego. Kocak prosi go tam o rozpowszechnienie nagrania z jego wystąpienia w Bundestagu, a ten mu odpowiada: „Chętnie, bracie”. Nagranie nosi tytuł „Histeryczna, niekończąca się debata: KLANY”. Zrzut ekranu pokazuje również wcześniejszą wiadomość z nieznaną datą, w której Kocak przekazuje pozdrowienia ojcu Remmo. Zapytany o tę rozmowę, Kocak oświadczył, że wyraźnie dystansuje się od wizyty Issy Remmo na imprezie wyborczej. – Sam nie byłem obecny podczas jego wizyty – stwierdził i dodał, że impreza wyborcza była wydarzeniem publicznym i zasadniczo otwartym dla wszystkich. Burmistrz Berlina Kai Wegner CDU) napisał na X: „To, że Issa Remmo pojawił się na imprezie wyborczej berlińskiej partii „Die Linke”, jest niepokojącym sygnałem. Właśnie partia, która chce przejąć odpowiedzialność za nasze miasto, musi jednoznacznie dać do zrozumienia, że nie może być mowy o jakichkolwiek powiązaniach ze strukturami należącymi do przestępczości zorganizowanej”. Czołowy kandydat CDU Stefan Evers powiedział magazynowi „Stern”: „Szefowie klanów powinni znaleźć się za kratkami, a nie na imprezach wyborczych”. Późnym wieczorem – krótko po tym, jak wyszło na jaw, że Remmo pojawił się na imprezie wyborczej – reporter agencji DPA nie został wpuszczony na imprezę. Klan z pierwszych stron gazetWielopokoleniowa rodzina Remmo, pochodzenia arabskiego, przybyła do Berlina z Libanu w latach 80. Do tej rodziny, liczącej obecnie kilka pokoleń, ma należeć kilkaset osób. Część z nich policja zalicza do środowiska klanów przestępczych. Przede wszystkim młodzi mężczyźni z tej rodziny niejednokrotnie byli zatrzymywani i skazywani jako podejrzani o liczne przestępstwa i akty przemocy. Często trafiali na pierwsze strony gazet – na przykład po kradzieży ogromnej złotej monety z berlińskiego muzeum. Pojęcie „przestępczości klanowej” jest kontrowersyjne, ponieważ zdaniem krytyków stygmatyzuje i dyskryminuje osoby o pochodzeniu migracyjnym wyłącznie ze względu na ich przynależność rodzinną i pochodzenie. Również Lewica w dużej mierze odrzuca to określenie. Propalestyńscy aktywiści na imprezach partyjnychNa imprezie wyborczej w Neukölln obecny był również propalestyński aktywista, krytykowany za swoje antyizraelskie poglądy. Jest on powiązany z Ludowym Frontem Wyzwolenia Palestyny (PFLP). Berlińska Służba Ochrony Konstytucji wskazuje w swoim najnowszym raporcie, że zarówno UE, jak i USA uznają PFLP za organizację terrorystyczną. Na zdjęciach z wieczoru wyborczego opublikowanych w mediach społecznościowych obok niego widoczny był poseł do Bundestagu Kocak. Zapytany o tę sprawę, Kocak oświadczył, że wyraźnie dystansuje się od wszelkiego rodzaju wypowiedzi gloryfikujących przemoc lub terroryzm. Media opublikowa Berliński oddział partii, a przynajmniej jego część, jest nieustannie krytykowany za swoje stanowisko w sprawie konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz antysemityzmu. Przewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech, Josef Schuster, zarzucił już Lewicy, że w kampanii wyborczej „wielokrotnie wyróżniała się antysemickimi wykroczeniami”. Eralp wielokrotnie podkreślała: „Opowiadam się za ochroną życia żydowskiego tak samo, jak za ochroną każdego innego życia”. Zieloni domagają się jasnego stanowiskaCzołowy kandydat Zielonych, Werner Graf, domaga się, aby przed ewentualnym wejściem do rządu Lewica konsekwentnie zmierzyła się z antysemityzmem w swoich szeregach. – Musi być jasne, w jaki sposób zamierzają oni położyć kres tym problematycznym elementom w swojej partii – powiedział polityk Partii Zielonych w RBB-Inforadio. Jego zdaniem nie może dojść „do zrytualizowanej sytuacji, w której co kilka tygodni będziemy mieli do czynienia z tymi samymi sporami, na przykład z lokalnym oddziałem w Neukölln”. Zielonym chodzi także o wyjaśnienie kwestii możliwych związków z przestępczością zorganizowaną. Berliński europoseł Zielonych Sergey Lagodinsky wezwał z kolei Lewicę do wykluczenia w razie potrzeby członków o antysemickich poglądach. – Jeśli kierownictwo berlińskiej Lewicy poważnie podchodzi do walki z antysemityzmem, musi strukturalnie zdystansować się od antysemitów we własnych szeregach – powiedział w wywiadzie dla magazynu „Der Spiegel”. Czołowy kandydat SPD oczekuje zdystansowania sięCzołowy kandydat berlińskiej SPD, Steffen Krach, oczekuje w przypadku współpracy z Lewicą jasnego opowiedzenia się przeciwko antysemityzmowi. Dotyczy to nie tylko kierownictwa partii, ale wszystkich członków nowej frakcji lewicowej w berlińskiej Izbie Deputowanych – powiedział. Przewodnicząca SPD Bärbel Bas stwierdziła, że współpraca z partią, która w pewnym stopniu, a nawet w znacznej mierze wykazuje tendencje antysemickie, stanowi trudną sytuację. Należy zatem „bardzo dokładnie przemyśleć” taką współpracę. Krach dodał, że Eralp musi jednoznacznie zdystansować się od tych wydarzeń i muszą nastąpić konsekwencje; przedtem nie może być mowy o współpracy. – Oczekuję nie tylko słów, ale konkretnych działań – powiedział Krach, nawiązując do wizyty członka klanu podczas wieczoru wyborczego Lewicy. Lewica musi przekonać partnerówKoalicja rządowa byłaby dla partii Lewica, która w wyborach do Izby Deputowanych zajęła zdecydowane pierwsze miejsce z wynikiem 25,7 procent głosów, realna jedynie we współpracy z Zielonymi (14,3 procent) i SPD (12,1 procent). Podczas piątkowego zjazdu partii ma zapaść decyzja o rozpoczęciu rozmów sondażowych. Matematycznie możliwy jest również sojusz rządowy w składzie CDU-SPD-Zieloni. Lewica stoi przed zadaniem przekonania Zielonych i SPD, dlaczego jako partner koalicyjny byłaby dla nich lepszym wyborem niż chadecy. (DPA/sier) |
||
| Short teaser | Po wygranej w wyborach Lewica chce stanąć na czele nowego rządu Berlina. Jednak potencjalni partnerzy są nieufni. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/ciężka-próba-dla-lewicy-w-berlinie-pomimo-zwycięstwa/a-79370985?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79352724_401.jpg
|
||
| Image caption | Elif Eralp, liderka Lewicy w Berlinie | ||
| Image source | Axel Schmidt/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79352724_401.jpg&title=Ci%C4%99%C5%BCka%20pr%C3%B3ba%20dla%20Lewicy%20w%20Berlinie.%20Pomimo%20zwyci%C4%99stwa | ||
| Item 121 | |||
| Id | 79368895 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | Do Brazylii po dzieci i paszport. Jak rodzą Rosjanki? | ||
| Short title | Do Brazylii po dzieci i paszport. Jak rodzą Rosjanki? | ||
| Teaser |
Coraz więcej rosyjskich par chce, aby ich dziecko przyszło na świat w Brazylii. Dlaczego wybierają właśnie ten kraj i co chcą w ten sposób zapewnić dziecku oraz sobie? Julia i Dmitrij (imiona zmienione ze względów bezpieczeństwa) tego lata polecieli z Rosji do Brazylii, aby tam urodziło się ich dziecko. – Oczywiście na granicy nie powiedzieliśmy, że jestem w ciąży – opowiada Julia w rozmowie z DW. Była wówczas już w 32. tygodniu. Ich córka przyszła później na świat w prywatnej klinice w Santos. Teraz rodzina kompletuje dokumenty potrzebne do uzyskania przez dziecko brazylijskiego paszportu. W Brazylii zasadniczo każde dziecko urodzone na terytorium tego kraju otrzymuje obywatelstwo. – Osiągnęliśmy nasz podstawowy cel. Dzięki brazylijskiemu paszportowi nasza córka może podróżować bez wiz do niemal wszystkich krajów świata. Nie musi ubiegać się o kosztowną i czasochłonną wizę Schengen. Chcemy, żeby w przyszłości sama mogła zdecydować, gdzie chce studiować, pracować czy mieszkać – mówi Dmitrij. Na początku sierpnia jego kolega z pracy również pojechał do Brazylii wraz z ciężarną żoną, żeby tam urodziło się ich dziecko. Jak twierdzi para, w ciągu pierwszych sześciu tygodni wydała równowartość około 10 tys. euro. W tej kwocie uwzględniono również kilkudniowy pobyt córki na oddziale intensywnej terapii. Na czas wyjazdu Dmitrij zrezygnował z pracy w banku. Po powrocie do Moskwy liczy na znalezienie nowego zatrudnienia. Para zamierza jednak wrócić do Rosji dopiero za kilka miesięcy, kiedy będą już gotowe wszystkie dokumenty córki. Inne rosyjskie rodziny decydują się natomiast na stałe zamieszkać w Brazylii. Rosjanie otrzymują brazylijskie paszportyPrzedstawiciele organizacji pomocowych oraz prawnicy wspierający na miejscu rosyjskich obywateli mówią DW o rosnącej liczbie Rosjan przybywających do Brazylii. Kraj ten zyskał na popularności zwłaszcza po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku, kiedy państwa zachodnie zaczęły wprowadzać ograniczenia wjazdu dla rosyjskich obywateli. Trend dodatkowo przyspieszyło zaostrzenie przepisów imigracyjnych w Argentynie, która wcześniej była jednym z najważniejszych kierunków tzw. turystyki porodowej. Od 2025 roku osoby bez stałego prawa pobytu mają tam bardziej ograniczony dostęp do bezpłatnej opieki zdrowotnej. Zaostrzono również kontrole dotyczące rzeczywistego celu podróży. Osoby, które chcą uzyskać argentyńskie obywatelstwo poprzez urodzenie dziecka, muszą obecnie wykazać się co najmniej dwuletnim legalnym pobytem w kraju. Widać to również w statystykach. W 2023 roku Rosjanie złożyli rekordową liczbę ponad 7 tys. wniosków o zezwolenie na pobyt. W połowie 2025 roku było ich już tylko 1821 - wynika z danych rosyjskiego portalu informacyjnego RBC. Jednocześnie rośnie liczba rosyjskich obywateli otrzymujących brazylijskie paszporty. W 2024 roku wydano ich Rosjanom 477, a w 2025 roku już 613. Ponad połowę nowych obywateli stanowiły kobiety. Do końca maja bieżącego roku brazylijskie paszporty otrzymało 166 rosyjskich obywateli, z czego niespełna 60 proc. stanowiły kobiety. Brazylijskie paszporty także dla rodzicówWiele rodzin ma przy tym znacznie szersze plany. Rodzice dziecka urodzonego w Brazylii mogą bowiem ubiegać się o prawo pobytu, a pod pewnymi warunkami już po roku mogą uzyskać brazylijskie obywatelstwo. Tą drogą poszli Jana (imię zmienione) i jej mąż w 2023 roku. – Wydarzenia z 2022 roku miały oczywiście znaczenie, ale myśl o porodzie za granicą pojawiła się u mnie wcześniej – opowiada w rozmowie z DW. – W Rosji wiele może się wydarzyć. Od zawsze chciałam mieć drugi paszport i urodzić dziecko w innym kraju. Kiedy niespodziewanie zaszłam w ciążę, musieliśmy już tylko zdecydować, który kraj będzie odpowiedni – dodaje. Jana urodziła syna w publicznym szpitalu we Florianópolis. Później rodzina mieszkała w Brazylii przez około trzy lata. – Zależało nam na tym, żeby uzyskać paszporty dla siebie i dla naszego dziecka. Bardzo podobało mi się życie w Brazylii, nauczyłam się też portugalskiego – mówi. Jana i jej mąż są przedsiębiorcami i, jak twierdzą, od lat żyją jako „cyfrowi nomadzi”, przemieszczając się między różnymi krajami. Dziś stara się podtrzymywać więź syna z Brazylią. – Czytamy książki po portugalsku i dużo rozmawiamy o Brazylii. Chcę, żeby mógł podróżować bez wiz i pozostał otwarty na świat – mówi. Według danych lokalnych władz sanitarnych w pierwszej połowie tego roku we Florianópolis 119 Rosjanek zgłosiło się na konsultacje związane z ciążą. W całym ub. roku było ich 136. Władze dokładniej kontrolują przyjezdnychPrzyjazd do Brazylii w celu urodzenia dziecka nie jest prawnie ani wyraźnie dozwolony, ani zakazany – wyjaśnia prawnik, który chce zachować anonimowość. Wiele ciężarnych kobiet wjeżdża do kraju jako turystki i nie ujawnia na granicy rzeczywistego celu podróży. Niezależnie od statusu pobytowego mogą następnie korzystać z publicznych szpitali i placówek medycznych bezpłatnie. Wokół tego zjawiska powstał już cały rynek usług. Zakwaterowanie, opiekę medyczną czy pomoc w załatwianiu formalności często organizują Rosjanie, którzy sami dopiero niedawno przyjechali do Brazylii. Ceny wahają się od kilku tysięcy dolarów za przygotowanie dokumentów do ponad 10 tys. dolarów za kompleksowe pakiety obejmujące znalezienie mieszkania, organizację opieki medycznej oraz pomoc tłumaczek lub doul, czyli osób, które zapewniają kobiecie niemedyczne wsparcie w czasie ciąży, porodu i połogu. Usługodawcy, prawnicy i wolontariusze zauważają jednak, że brazylijskie władze zaostrzają kontrole, zwłaszcza w miastach z liczną rosyjską społecznością, takich jak Florianópolis. – Policja dokładniej sprawdza teraz, czy ludzie rzeczywiście mieszkają pod wskazanymi adresami – mówi jeden z prawników. Zdarzały się przypadki podawania fikcyjnych adresów w celu szybszego uzyskania prawa pobytu. W przypadku zarówno czasowych, jak i stałych zezwoleń na pobyt wymaganych jest również coraz więcej dokumentów. Z ustaleń DW wynika jednak, że nie ma dowodów na masowe odmawianie Rosjanom wjazdu do Brazylii. Spór wokół doniesień o rzekomych deportacjachPod koniec lipca rosyjski kanał na Telegramie Baza, a później również inne media, poinformował o rzekomym „wydaleniu” ciężarnych Rosjanek z Brazylii. Mowa była o dziesięciu przypadkach. Brazylijska policja zaprzeczyła tym informacjom w rozmowie z DW. Decyzje o odmowie wjazdu są zawsze podejmowane indywidualnie – wyjaśniły władze. Pod uwagę bierze się konkretne okoliczności danej sprawy oraz obowiązujące przepisy. Ciąża nie jest przy tym czynnikiem decydującym. Kontrolowane są natomiast ważność dokumentów podróży, deklarowany cel wizyty oraz posiadanie wystarczających środków finansowych. DW udało się znaleźć tylko jeden udokumentowany przypadek. Ciężarnej Rosjance początkowo odmówiono wjazdu do Brazylii. Po interwencji prawnika i decyzji sądu kobieta ostatecznie została wpuszczona do kraju. Z dokumentów sądowych wynika, że funkcjonariusze graniczni mieli wątpliwości dotyczące sposobu finansowania jej pobytu. Sama kobieta nie odpowiedziała na pytania DW. DW nie znalazła natomiast żadnych dowodów potwierdzających, że podobnych przypadków było więcej. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Coraz więcej rosyjskich par chce, aby ich dziecko przyszło na świat w Brazylii. Dlaczego wybierają właśnie ten kraj? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/do-brazylii-po-dzieci-i-paszport-jak-rodzą-rosjanki/a-79368895?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78545071_401.jpg
|
||
| Image caption | Coraz więcej Rosjanek wyjeżdża do Brazylii, aby urodzić dziecko | ||
| Image source | Felipe Dana/AP Photo/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2023/bpol230428_001_jugendamtok_01r_sd.mp4&image=https://static.dw.com/image/78545071_401.jpg&title=Do%20Brazylii%20po%20dzieci%20i%20paszport.%20Jak%20rodz%C4%85%20Rosjanki%3F | ||
| Item 122 | |||
| Id | 79367691 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | AfD o możliwym poparciu dla chadeków: „nie za darmo” | ||
| Short title | AfD o możliwym poparciu dla chadeków: „nie za darmo” | ||
| Teaser |
AfD rozważa ewentualną współpracę z chadecją na wypadek rozpadu obecnego rządu. Wewnętrzny dokument wymienia warunki. Zarząd klubu poselskiego AfD w Bundestagu rozważa już warunki ewentualnej współpracy z chadecją na wypadek rozpadu koalicji CDU/CSU i SPD. Według dziennika „Bild”, który powołuje się na źródła z kręgów klubu poselskiego AfD, w tej partii powstają scenariusze na wypadek powstania mniejszościowego rządu pod przewodnictwem chadeków. Zgodnie z informacjami, do których dotarła gazeta, w wewnętrznym dokumencie zarządu klubu omawiane są różne formy ewentualnej współpracy z CDU/CSUoraz warunki takiej współpracy. Dokument ma zawierać trzy scenariusze, w tym punktową współpracę do następnych wyborów do Bundestagu. Podkreśla się też zasadniczą gotowość do współpracy w poszczególnych przypadkach. AfD wyznacza warunkiScenariusz na wypadek zaistnienia rządu mniejszościowego wygląda w dokumencie następująco: „Poparcie AfD dla rządu mniejszościowego nie jest udzielane »za darmo«; nie jesteśmy jedynie podtrzymującym władzę partnerem. Współpraca wymaga równego traktowania”. Jako przykłady wymieniono obsadzenie przez AfD stanowiska wiceprzewodniczącego Bundestagu, przewodnictwo w komisjach, przyznanie sali posiedzeń klubowi poselskiemu dotychczas wykorzystywaną przez SPD oraz większe zaangażowanie w obrady parlamentarne. AfD wymienia pola współpracyJednocześnie w dokumencie cytowanym przez „Bild” wymieniono kilka projektów, w których AfD może sobie wyobrazić współpracę z CDU i CSU. Należą do nich zaostrzenie prawa o obywatelstwie, zniesienie podwójnego obywatelstwa, powrót do energii jądrowej oraz zniesienie zasiłków obywatelskich dla ukraińskich uchodźców. (AFP/sier) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | AfD rozważa ewentualną współpracę z chadecją na wypadek rozpadu obecnego rządu. Wewnętrzny dokument wymienia warunki. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/afd-o-możliwym-poparciu-dla-chadeków-nie-za-darmo/a-79367691?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79351094_401.jpg
|
||
| Image caption | Alice Weidel, współprzewodnicząca AfD | ||
| Image source | Axel Schmidt/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79351094_401.jpg&title=AfD%20o%20mo%C5%BCliwym%20poparciu%20dla%20chadek%C3%B3w%3A%20%E2%80%9Enie%20za%20darmo%E2%80%9D | ||
| Item 123 | |||
| Id | 79366004 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | „Handelsblatt”: Polska giełda zostawia w tyle resztę Europy | ||
| Short title | „Handelsblatt”: Polska giełda zostawia w tyle resztę Europy | ||
| Teaser |
Solidny wzrost gospodarczy i rosnące zainteresowanie zagranicznych inwestorów napędzają polski rynek. Wiele wskazuje na to, że hossa będzie trwać - uważa niemiecki dziennik. „Handelsblatt” cytuje na wstępie swojej analizy Petera Boska, prezesa austriackiego banku Erste Group, który twierdzi, że „Polska to nowe Niemcy”. – Nie chodzi mu oczywiście o to, że polska gospodarka prześcignęła niemiecką. Chodzi raczej o tempo rozwoju, które obecnie jest wyraźnie większe po wschodniej stronie Europy- niezależnie od tego, czy za punkt odniesienia przyjmiemy wzrost gospodarczy, czy sytuację na giełdzie – pisze „Handelsblatt”. Zdaniem dziennika niemieckich kół gospodarczych, wszystko wskazuje na to, że ten trend może się utrzymać. „Polska to nowe Niemcy”Michael Maisch, szef działu finansowego gazety, zaznacza, że od początku roku polski indeks WIG20 zyskał około 26 proc. Dla porównania, niemiecki indeks DAX urósł w tym samym czasie zaledwie o około 3 proc. Najważniejszym motorem wzrostów na polskiej giełdzie jest solidne tempo rozwoju gospodarczego. Na 2026 rok prognozuje się wzrost PKB na poziomie 3,3–3,8 proc. – Polska rozwija się więc znacznie szybciej niż wiele państw Europy Zachodniej. Szczególnie wyraźna jest różnica w porównaniu z Niemcami, dla których prognozy zakładają najwyżej 1,4 proc. wzrostu – czytamy na łamach „Handelsblatt". Dziennik podkreśla, że jednym z powodów dobrej koniunktury w Polsce jest stały napływ funduszy unijnych, które finansują znaczne inwestycje w infrastrukturę, cyfryzację i budownictwo. W tym roku wartość tych środków przekroczyła 40 mld euro. Ponadto rosnące znaczenie polskiego rynku kapitałowego znajduje również odzwierciedlenie w decyzji S&P Dow Jones, jednego z największych dostawców indeksów na świecie, o zakwalifikowaniu Polski dogrona rynków rozwiniętych. „Handelsblatt” zaznacza jednocześnie, że dostawcy indeksów nie są zgodni co do klasyfikacji polskiego rynku, część z nich nadal zalicza Polskę do rynków wschodzących. Coraz więcej zagranicznego kapitału w PolsceNiemiecki dziennik zwraca uwagę, że znaczącą część udziału w indeksie WIG20 mają banki, instytucje finansowe oraz spółki surowcowe i energetyczne, takie jak Orlen. Tego typu tradycyjne sektory charakteryzują się zazwyczaj niskimi wskaźnikami cena/zysk, są również podatne na interwencje polityczne państwa. Dlatego zagraniczni inwestorzy uwzględniają dodatkową premię za ryzyko, a polskie akcje na tle reszty Europy są stosunkowo tanie. Mimo tych czynników specjaliści pozostają optymistycznie nastawieni do polskiego rynku – pisze „Handelsblatt”. Niemiecki dziennik cytuje Mateusza Kacprzaka, eksperta włoskiego banku UniCredit, który twierdzi, że zagraniczne fundusze kierują coraz więcej kapitału do Polski, a część dużych inwestorów po raz pierwszy wchodzi na ten rynek. – Kacprzak za szczególnie atrakcyjne uważa połączenie atrakcyjnych wycen, siły gospodarki i coraz większej głębokości polskiego rynku kapitałowego – konkluduje „Handelsblatt”. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Solidny wzrost gospodarczy i rosnące zainteresowanie zagranicznych inwestorów napędzają polski rynek - uważa dziennik. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/handelsblatt-polska-giełda-zostawia-w-tyle-resztę-europy/a-79366004?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/76046153_401.jpg
|
||
| Image caption | "Handelsblatt": polska giełda zostawia w tyle resztę Europy | ||
| Image source | Marek Antoni Iwanczuk/SOPA Images/ZUMA/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/76046153_401.jpg&title=%E2%80%9EHandelsblatt%E2%80%9D%3A%20Polska%20gie%C5%82da%20zostawia%20w%20tyle%20reszt%C4%99%20Europy | ||
| Item 124 | |||
| Id | 79363421 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | Merz po klęsce CDU. Prasa o przyszłości kanclerza | ||
| Short title | Merz po klęsce CDU. Prasa o przyszłości kanclerza | ||
| Teaser |
Po wyborczych porażkach CDU na wschodzie Niemiec prasa pyta o przyszłość Friedricha Merza. Komentatorzy spierają się, czy kanclerz powinien dokończyć reformy, czy przygotować przekazanie władzy następcy. Niemieckie gazety komentują polityczne skutki wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim oraz Berlinie, które odbyły się dwa tygodnie po zwycięstwie AfD w Saksonii-Anhalcie. W centrum uwagi znalazł się Friedrich Merz: jego autorytet, zdolność do przeprowadzenia reform oraz przyszłość koalicji z SPD. Merz traci autorytet„Stern” ocenia, że wystąpienie kanclerza tuż po pierwszych prognozach wyborczych miało pokazać zdecydowanie, ale przyniosło odwrotny efekt. „Już wyraz twarzy kanclerza zdradzał bezradność, a barwa głosu – nutę rozpaczy” – pisze tygodnik. Zdaniem komentatora Friedrich Merz „nie rządzi już siłą własnego autorytetu”, a jego kanclerstwo zależy od politycznego otoczenia. „Merz jest kanclerzem, na którego unia CDU/CSU w obecnym stanie zasługuje. Ale czy także kraj?” – pyta „Stern”. Jeszcze ostrzej pisze „Volksstimme”. Według dziennika wybory w Saksonii-Anhalcie, Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie były w istocie „głosowaniami nad Friedrichem Merzem z regionalnym akcentem”. Kanclerz jest, zdaniem gazety, „korkiem w butelce” nie tylko rządu i reform, ale także CDU. Jak zaznacza „Volksstimme”, Merz obiecywał „produktywnego ducha reform z bardziej konserwatywną nutą”, lecz dotąd tego nie zrealizował. W Niemczech istnieje, zdaniem dziennika, „wyraźna tęsknota za czystym konserwatyzmem”. Jeśli CDU do niego nie powróci, „w pewnym momencie przestanie być potrzebna”. Reformy jako ostatnia szansa„Handelsblatt” widzi kryzys szerzej. Wieloletni zastój gospodarczy wywołał „tęsknotę za przełomem”, ale zarazem utrudnił reformy konieczne do ponownego uruchomienia wzrostu. Każdy kanclerz miałby z tym problem – zaznacza dziennik – lecz Merz dodatkowo stworzył podczas kampanii „iluzję, że przełom jest możliwy z pozycji centrum”. „Merz oszukał wyborców, zaufanie przepadło” – ocenia komentator. Według „Handelsblatt” utrata władzy przez kanclerza jest „symptomem kryzysu systemowego”, który Merz pogłębił „samodzielnie zawinioną utratą wiarygodności”. Gazeta nie wzywa go jednak do natychmiastowej rezygnacji. Merz powinien najpierw przeprowadzić uzgodnione w koalicji reformy prawa pracy i systemu emerytalnego, a następnie, być może już pod koniec roku, rozpocząć „uporządkowane przekazanie władzy następcy”. Wtedy jego kanclerstwo mogłoby zostać zapamiętane jako „krótkie, burzliwe, ale zasługujące na uznanie”. Także „Frankfurter Allgemeine Zeitung” uważa, że osłabionemu kanclerzowi pozostaje trzymanie się kursu reform. Gdyby SPD obrała zdecydowanie inny kierunek, Merz musiałby, zdaniem gazety, postawić kwestię wotum zaufania albo zdymisjonować ministrów SPD. FAZ zarazem przestrzega socjaldemokratów przed konsekwencjami rozpadu koalicji i politycznego chaosu. Jak zaznacza komentator, nowe wybory mogłyby jeszcze bardziej wzmocnić ugrupowania spoza politycznego centrum. „Kanclerz-reformator” czy następca?„Nürnberger Zeitung” interpretuje sytuację inaczej. Skoro Merz ma obecnie „niewiele do stracenia”, może w dwóch pozostałych latach skoncentrować się na reformach oraz interesie całego społeczeństwa, również osób o niskich i średnich dochodach. Wtedy – pisze gazeta – mógłby przejść do historii jako „kanclerz-reformator”. Musiałby jednak „osuszyć bagna”, w których znikają miliardy wpływów podatkowych, nawet jeśli oznaczałoby to konflikt z częścią własnej partii i koalicjantem. To, czy później zachowałby większość w CDU, „mogłoby mu być właściwie obojętne” – dodaje komentator. „Münchner Merkur” pisze natomiast o „ostatniej misji” kanclerza: albo Merz, podobnie jak niegdyś Gerhard Schröder, przeprowadzi bolesne reformy, albo – jeśli SPD będzie je blokować – powinien zdymisjonować jej ministrów i spróbować rządu mniejszościowego. Zdaniem dziennika po ostatnich wyborach rozpadła się również „iluzja centrum”, które potrafi wspólnie rozwiązywać głębokie problemy Niemiec. Konsekwencje personalneZ zupełnie innej perspektywy komentuje „Junge Welt”. Skrajnie lewicowy dziennik zarzuca Merzowi zamiar popychania SPD „terrorem reform” tak długo, aż socjaldemokraci dla własnego przetrwania przestaną współpracować z CDU. Według gazety taki rozwój sytuacji mógłby w dalszej perspektywie skłonić chadecję do ponownego przemyślenia stosunku do AfD. „Junge Welt” zastrzega jednak, że nie jest pewne, czy do takiego zwrotu mogłoby dojść jeszcze pod przywództwem Merza. Dziennik zwraca szczególną uwagę na wynik CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie partia nie zdołała przekroczyć 5-procentowego progu wyborczego. To, zdaniem komentatora, tak poważny cios, że po okresie przejściowym trudno będzie uniknąć „konsekwencji personalnych”. „Nie jest to dobry czas dla człowieka w urzędzie kanclerskim” – konkluduje „Junge Welt”. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Po porażkach CDU prasa pyta o przyszłość Merza: dokończyć reformy czy przygotować zmianę na stanowisku kanclerza? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/merz-po-klęsce-cdu-prasa-o-przyszłości-kanclerza/a-79363421?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79357403_401.jpg
|
||
| Image caption | Dramatyczny wynik w wyborach regionalnych to ciężki cios dla Friedricha Merza | ||
| Image source | Markus Schreiber/AP Photo/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79357403_401.jpg&title=Merz%20po%20kl%C4%99sce%20CDU.%20Prasa%20o%20przysz%C5%82o%C5%9Bci%20kanclerza | ||
| Item 125 | |||
| Id | 79358751 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | Lewica: Jak radykalna jest ta partia? | ||
| Short title | Lewica: Jak radykalna jest ta partia? | ||
| Teaser |
Antysemityzm we własnych szeregach nieustannie wywołuje poruszenie, również podczas kampanii wyborczej. Jak radzi sobie z tym Lewica? I co na ten temat mówią eksperci? Koniec sierpnia w berlińskiej dzielnicy Neukölln, bastionie Lewicy (Die Linke). Okręgowy oddział partii zorganizował przed wyborami do parlamentu Berlina, które odbyły się 20 września, wiec pod hasłem: „Wściekli na kapitalizm!”. O oprawę muzyczną miał zadbać raper Dahabflex. On również jest wściekły – na Izrael. Dlatego zaprezentował utwór „Stop the Genocide” („Powstrzymajcie ludobójstwo”). „Śmierć izraelskiej armii”Chodzi o działania Izraela podczas wojny, które wiele organizacji broniących praw człowieka oraz komisja ONZ uznają za ludobójstwo Palestyńczyków w Strefie Gazy. W utworze otwarcie gloryfikuje się przemoc: „Death to the IDF” („Śmierć izraelskiej armii”). Struktury Lewicy w Neukölln uzasadniły później zaproszenie kontrowersyjnego rapera jego sprzeciwem wobec wojny i ludobójstwa. Piosenka zawierająca wezwanie do przemocy nie była jednak częścią uzgodnionego programu. Jak poinformowano, sprawa jest obecnie analizowana wewnątrz partii. Elif Eralp, główna kandydatka Die Linke w wyborach w Berlinie, zdystansowała się od antysemickiego występu rapera. – Zawsze bardzo wyraźnie krytykowałam takie incydenty i mówiłam, że są one nie do przyjęcia – powiedziała w rozmowie z DW: „Zdecydowanie opowiadam się za ochroną życia Żydów, tak samo jak za ochroną życia Palestyńczyków i muzułmanów. Chciałabym też wdrożyć programy skierowane do wszystkich tych grup”. Polityczka mogłaby może mieć taką możliwość, jesli zostanie burmistrzynią Berlina. W niedzielę (20.09.2026) Lewica zdecydowanie wygrała wybory do Izby Deputowanych w Berlinie, pokonując rządzącą dotychczas CDU kanclerza Friedricha Merza. Arytmetyka mandatów mogłaby pozwolić na utworzenie koalicji z socjaldemokratami i Zielonymi. Taki sojusz, określany ze względu na barwy partyjne jako czerwono-czerwono-zielony, rządził już Berlinem w latach 2016–2023. Rok później kilkoro deputowanych opuściło Lewicę w geście protestu z powodu dostrzeganych przez nich antysemickich tendencji w partii. Tłem i przyczyną konfliktu był atak terrorystyczny radykalnie islamistycznego Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku. W Die Linke tradycyjnie istnieje silny nurt propalestyński. „Trud opisania rzeczywistości”Także podczas czerwcowego federalnego zjazdu partii w Poczdamie toczyła się kontrowersyjna dyskusja o tym, jak Lewica powinna oficjalnie określać wojnę w Strefie Gazy. Ostatecznie większość opowiedziała się za nazwaniem izraelskiej operacji wojskowej ludobójstwem. – Zmagamy się z tym, jak opisać rzeczywistość, ponieważ nie jest nam obojętne cierpienie Palestynek i głodzenie dziesiątek tysięcy ludzi – tak przewodnicząca partii Ines Schwerdtner uzasadniła tę decyzję. Izrael z kolei powołuje się na prawo do samoobrony po atakach terrorystycznych z 7 października 2023 roku i odrzuca zarzut ludobójstwa. Wysoka liczba ofiar jest, zdaniem Izraela, skutkiem sposobu prowadzenia wojny przez palestyńskie ugrupowania terrorystyczne, a nie zamiaru eksterminacji Palestyńczyków. Przewodnicząca Lewicy Ines Schwerdtner podkreśliła podczas zjazdu: „Chronimy życie Żydów – tutaj i wszędzie”. Jednocześnie potępiła każdą formę antysemityzmu. – Żaden ojciec ani żadna matka nie mogą w tym kraju bać się wysłać swojego dziecka do żydowskiej szkoły – powiedziała. „Nikt w tym kraju nie może bać się pójść do synagogi ani nosić jarmułki na ulicy”. Trzy miesiące przed federalnym zjazdem partii jej struktury w Dolnej Saksonii wywołały kontrowersje uchwałą: „Lewica w Dolnej Saksonii odrzuca istniejący dziś syjonizm”. W ten sposób regionalny oddział partii opowiedział się przeciwko jednej z wielu odmian syjonizmu – ruchu, który powstał pod koniec XIX wieku jako reakcja na antysemityzm i prześladowania. Jego celem było utworzenie państwa, w którym Żydzi mogliby żyć bezpiecznie. Cel ten został osiągnięty w 1948 roku. Antysemityzm: spór o definicjęGdzie przebiega granica między uzasadnioną krytyką polityki Izraela a antysemityzmem? To pytanie często słyszy Stefanie Schüler-Springorum. Jest dyrektorką Centrum Badań nad Antysemityzmem na Uniwersytecie Technicznym w Berlinie i współautorką tzw. Deklaracji Jerozolimskiej w sprawie antysemityzmu (JDA). Opublikowana w 2021 roku deklaracja jest alternatywą dla definicji Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Pamięci o Holokauście (IHRA) z 2016 roku. Międzynarodowa grupa ekspertów odpowiedziała w ten sposób na – jej zdaniem – nieostre rozróżnienie w definicji IHRA między wypowiedziami antysemickimi a uzasadnioną krytyką Izraela i syjonizmu. Stefanie Schüler-Springorum uważa uchwałę Lewicy w Dolnej Saksonii dotyczącą syjonizmu za niejasną, a przez to problematyczną. Jej zdaniem sformułowanie użyte w tytule otwiera drogę do zarzutu, że podważa się w ten sposób prawo Izraela do istnienia. – Dlaczego używa się pojęcia syjonizmu, gdy mowa jest o polityce państwa? – pytała wówczas w rozmowie z DW. Historyczka zarzuciła Die Linke w Dolnej Saksonii, że świadomie porusza się w szarej strefie. Ze swojej krytyki wyraźnie wyłączyła jednak kierownictwo federalne partii. Ówczesne dwuosobowe kierownictwo – Ines Schwerdtner i niepełniący już tej funkcji Jan van Aken – zdecydowanie zdystansowało się od uchwały w sprawie syjonizmu przyjętej w Dolnej Saksonii. – Nie może być kompromisów w przypadku wniosków, które podważają fundamenty naszej partii – oświadczyli oboje. – Uważam to za bardzo wiarygodne – powiedziała Stefanie Schüler-Springorum. Pełnomocnik ds. antysemityzmu opuszcza LewicęW reakcji na uchwałę struktur partii w Dolnej Saksonii pełnomocnik Brandenburgii ds. antysemityzmu Andreas Büttner wystąpił z Lewicy. W rozmowie z DW uzasadnił swoją decyzję tym, że antysyjonizm jest z zasady antysemicki, ponieważ podważa prawo Izraela do istnienia. W berlińskiej kampanii wyborczej temat antysemityzmu przez długi czas nie odgrywał większej roli – aż do występu rapera Dahabflexa w Neukölln. Dla głównego kandydata chrześcijańskich demokratów (CDU) w Berlinie, Stefana Eversa, sprawa jest jasna: „Antysemityzm w berlińskiej Die Linke już dawno przestał być wpadką, lecz stał się częścią jej systemu politycznego”. Swojej konkurentce Elif Eralp zarzuca, że pełni rolę „listka figowego”. Lewica po raz ostatni została wymieniona w raportach Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) w 2020 roku. Uwaga urzędu skupiała się wówczas wyłącznie na antykapitalistycznych nurtach, takich jak Platforma Komunistyczna. Antysemityzm nie był w tym kontekście przedmiotem zainteresowania. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Antysemityzm we własnych szeregach wywołuje poruszenie, także podczas kampanii wyborczej. Jak radzi sobie z tym Lewica? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/lewica-jak-radykalna-jest-ta-partia/a-79358751?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79298518_401.jpg
|
||
| Image caption | 30 sierpnia 2026 r., Berlin: Elif Eralp bierze udział w uroczystościach z okazji 30. rocznicy powstania Gminy Żydowskiej Chabad Berlin | ||
| Image source | Michael Kuenne/ZUMA/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79298518_401.jpg&title=Lewica%3A%20Jak%20radykalna%20jest%20ta%20partia%3F | ||
| Item 126 | |||
| Id | 79361694 | ||
| Date | 2026-09-21 | ||
| Title | Friedrich Merz zaliczył „ciężki cios”, ale zostaje na stanowisku | ||
| Short title | Merz zaliczył „ciężki cios”, ale zostaje na stanowisku | ||
| Teaser |
Dramatyczny wynik w wyborach regionalnych to ciężki cios dla Friedricha Merza. Zostaje jednak na stanowisku. Kanclerz Niemiec i przewodniczący chadeckiej CDU Friedrich Merz określił porażkę swojej partii w wyborach do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego „głębokim przełomem”. – To dla CDU w Niemczech dramatyczny i bezprecedensowy wynik, że nie zdołaliśmy przekroczyć pięcioprocentowego progu wyborczego – powiedział kanclerz w poniedziałek (21.09.2026) po posiedzeniach najwyższych władz partii w Berlinie. – To ciężki cios, którego skutki będziemy odczuwać jeszcze przez długi czas. Będziemy musieli jeszcze długo rozmawiać o konsekwencjach tego wyniku – stwierdził. Historyczna porażkaW niedzielnych wyborach w Meklemburgii-Pomorzu Przednim CDU nie udało się – po raz pierwszy w historii partii – wejść do parlamentu regionalnego. W Berlinie z kolei partia przegrała wybory do Izby Deputowanych z Lewicą. Merz stwierdził, że kandydat CDU na burmistrza Berlina, Stefan Evers, osiągnął w bardzo trudnych warunkach „nadal godny uwagi wynik wyborczy”, mimo że partia nie spełniła własnych oczekiwań i nie wykorzystała swojego potencjału. Teraz to SPD i Zieloni muszą zdecydować, w jakim kierunku chcą pójść podczas rozmów o utworzeniu nowego rządu. Zmiana kursuSzef CDU podkreślił, że w wyborach krajowych dużą rolę odegrała polityka federalna, a także on sam jako kanclerz i lider partii. – Wyniki wyborów i przyczyny tych wyników wykraczają jednak daleko poza moją osobę. Doświadczamy głębokiej zmiany systemu partyjnego w Niemczech, podobnie jak w wielu innych krajach świata – powiedział Merz. Zapowiedział analizę przyczyn porażki oraz korektę kursu politycznego. – Przed CDU stoją teraz fundamentalne i długofalowe pytania – zaznaczył. Chodzi o to, „jak ponownie osiągnąć to, czym byliśmy kiedyś, a czym niestety jesteśmy już tylko w części kraju, mianowicie partią ludową”. Szef CDU zapowiedział przedstawienie własnych konkretnych propozycji. W prezydium CDU uzgodniono, że partia przeprowadzi intensywne konsultacje dotyczące swojej obecnej sytuacji. – Będziemy intensywnie dyskutować o tym, gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy i dlaczego nie możemy pozostać w takim kształcie, w jakim jesteśmy dzisiaj – zapowiedział Merz. Będziemy rozmawiać o pracy i strukturze partii, o naszym programie i profilu CDU – dodał. Jego zdaniem CDU „na zbyt wiele pytań nie ma już satysfakcjonujących odpowiedzi. – Musimy i będziemy to zmieniać – podkreślił. Rząd zostaje, Merz teżJednocześnie kanclerz zaznaczył, że partia chce nadal rządzić w Niemczech w koalicji z socjaldemokratyczną SPD, bo – jak wskazywał Merz – chodzi o demokratyczną przyszłość Niemiec i ich miejsce w Unii Europejskiej. Merz mówił o „historycznym zadaniu”. Podkreślił też, że ma pełne poparcie prezydium i zarządu federalnego CDU. Jego pozycja w partii – jak tłumaczył – nie jest kwestionowana. – Ani wczoraj wieczorem, ani dziś rano nikt nie poruszył żadnej kwestii personalnej, nie mówiąc już o debacie personalnej. Nikt – powiedział Merz. Kanclerz i szef CDU zapowiedział ponadto, że w najbliższym czasie odbędzie rozmowy z chadeckimi premierami krajów związkowych na temat „kursu i procesu w nadchodzącym tygodniu”. Merz chce kontynuować planowane reformy, ale przyznał: – Wiemy, że jesteśmy winni ludziom odpowiedzi na ich troski i obawy. (AFP/dom) Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Dramatyczny wynik w wyborach regionalnych to ciężki cios dla Friedricha Merza. Zostaje jednak na stanowisku. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/friedrich-merz-zaliczył-ciężki-cios-ale-zostaje-na-stanowisku/a-79361694?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Friedrich%20Merz%20zaliczy%C5%82%20%E2%80%9Eci%C4%99%C5%BCki%20cios%E2%80%9D%2C%20ale%20zostaje%20na%20stanowisku | ||
| Item 127 | |||
| Id | 79356549 | ||
| Date | 2026-09-21 | ||
| Title | Wyborcza porażka chadeków. Czy Merz przetrwa? | ||
| Short title | Wyborcza porażka chadeków. Czy Merz przetrwa? | ||
| Teaser |
Niedzielne wybory w dwóch landach były zarazem pośrednim referendum w sprawie kanclerstwa Friedricha Merza. Wynik okazał się dla CDU prawdziwym koszmarem. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim chadecy nie przekroczyli nawet pięcioprocentowego progu wyborczego – to pierwsza taka porażka w historii partii. Wskutek spadku popularności kanclerza również berliński oddział CDU musiał w niedzielę pogodzić się z bolesnymi stratami. Jak bardzo osłabiony jest kanclerz Merz?– Kanclerzowi Merzowi będzie trudno utrzymać się na stanowisku, ponieważ słabe wyniki wyborcze CDU są silnie powiązane z negatywną oceną rządu i pracy kanclerza – powiedział agencji AFP profesor politologii Marc Debus z Uniwersytetu w Mannheim. Badacz partii politycznych dostrzega, że Merz znalazł się w niemal nierozwiązywalnym dylemacie: nie tylko partner koalicyjny, SPD, może wykonać „skręt w lewo” i opóźniać planowane przez Merza reformy socjalne, lecz także część członków CDU mogłaby sprzeciwić się niepopularnym reformom. Prognoza Debusa: „Kanclerzowi Merzowi teraz będzie więc jeszcze trudniej przeforsować w koalicji rządowej reformy, które ponownie zapowiedział w niedzielę wieczorem, co mogłoby jeszcze bardziej osłabić jego pozycję”. Jaką strategię realizuje Merz?Merz jest teraz niejako kanclerzem w zawieszeniu. Już kilka minut po zamknięciu lokali wyborczych dał jasno do zrozumienia: nie zamierza się poddać. Przesłanie to skierowane było również do własnej partii. Merz walczy o utrzymanie władzy i oczekuje wsparcia ze strony własnych szeregów. Przed przedstawicielami mediów Merz jasno stwierdził: pozostaje kanclerzem, pozostaje szefem CDU i zamierza kontynuować politykę reform. Ta retoryka typu „basta” sugeruje, że liczy on na poparcie partii. Powyborcze przesłania kanclerzaOświadczenie kanclerza można scharakteryzować przede wszystkim jako przemowę motywacyjną. – To, co teraz należy zrobić, wymaga kręgosłupa, niezłomności i cierpliwości – powiedział. – Znajdę w sobie te cechy jako przewodniczący CDU, a przede wszystkim jako kanclerz naszego kraju – dodał. Merz zamierza kontynuować reformy pomimo ogromnego niezadowolenia opinii publicznej. To, czego Merz teraz próbuje, to „przywództwo z pozycji defensywnej – oraz próba zapobieżenia pojawieniu się debaty personalnej o nieokreślonym wyniku” – powiedział agencji AFP profesor politologii Oliver Lembcke z Uniwersytetu Ruhry w Bochum. Uważa on za wątpliwe, czy kanclerz będzie w stanie jeszcze naprawić swoją nadszarpniętą reputację wśród elektoratu – odejście CDU z parlamentu krajowego w Schwerinie jest porażką „historyczną”. – CDU była w Meklemburgii-Pomorzu Przednim przez dziesięciolecia partią rządzącą i ludową, a teraz przekształca się w małą partię na skraju parlamentarnej egzystencji – mówi Lembcke. Powstaje „zasadnicze pytanie, czy CDU na wschodzie Republiki jest obecnie w ogóle w stanie wygrać wybory”. W poniedziałek Merz podkreślił, że w organach kierowniczych partii nie toczyła się żadna dyskusja na temat jego przyszłości politycznej. – Ani wczoraj wieczorem, ani dziś rano nikt nie poruszył żadnej kwestii kadrowej, a tym bardziej nie odbyła się żadna debata na ten temat. Nikt – odpowiedział po naradach najwyższych organów partii na pytanie, czy nadal dostrzega w CDU wystarczające poparcie dla siebie jako kanclerza i przewodniczącego partii. Co z reputacją kanclerza?Analitycy sondaży odnotowują bezprecedensowy spadek poparcia dla Merza. Roland Abold, dyrektor zarządzający instytutu badania opinii publicznej Infratest, uważa, że Merz znajduje się w „najgorszym momencie”. – W sondażach przeprowadzonych przez instytut przed wyborami do parlamentów krajowych Merz uzyskał „najgorsze wyniki, jakie kiedykolwiek odnotowaliśmy dla urzędującego kanclerza – powiedział Abold w zeszłym tygodniu agencji informacyjnej AFP. Jak prawdopodobna jest wkrótce zmiana na stanowisku kanclerza?Wydaje się, że po niedzielnych wyborach Merz na razie nieco umocnił swoją pozycję. Żaden z potencjalnych następców – na przykład premier Bawarii Markus Söder czy premier Nadrenii Północnej-Westfalii Hendrik Wüst (CDU) – nie odważył się wyjść z cienia i podjąć z nim rywalizacji o urząd. Nie widać oznak rychłego upadku kanclerza. Na korzyść Merza przemawia fakt, że Ustawa Zasadnicza zapewnia kanclerzowi silną pozycję. Kanclerz sprawuje urząd do momentu, aż Bundestag wybierze następcę – a na horyzoncie nie widać nikogo, kto zyskałby poparcie większości. Niezależnie od tego należy jednak rozważyć kwestię autorytetu politycznego: gdyby w nadchodzących miesiącach Merz trwale stracił poparcie własnej partii, groziłaby mu niemożność działania. Realistycznym rozwiązaniem pozostałaby wówczas jedynie dobrowolna rezygnacja. AFP/sier |
||
| Short teaser | Niedzielne wybory w dwóch landach były zarazem pośrednim referendum w sprawie kanclerstwa Friedricha Merza. Wynik okazał | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wyborcza-porażka-chadeków-czy-merz-przetrwa/a-79356549?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79359047_401.jpg
|
||
| Image caption | Kanclerz Niemiec Friedrich Merz | ||
| Image source | Annegret Hilse/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79359047_401.jpg&title=Wyborcza%20pora%C5%BCka%20chadek%C3%B3w.%20Czy%20Merz%20przetrwa%3F | ||
| Item 128 | |||
| Id | 79356103 | ||
| Date | 2026-09-21 | ||
| Title | AfD idzie po władzę. „Zmietliśmy CDU” | ||
| Short title | AfD idzie po władzę. „Zmietliśmy CDU” | ||
| Teaser |
Po Turyngii i Saksonii-Anhalcie AfD wygrała wybory regionalne w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Chce rządzić w Berlinie. Według kierownictwa AfD wyniki wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie potwierdzają obrany przez partię kierunek działania. Współprzewodnicząca AfD Alice Weidel oświadczyła w powyborczy poniedziałek (21.09.2026) na konferencji prasowej w Berlinie, że zarówno wyniki wyborcze AfD, jak i sondaże ogólnokrajowe przemawiają na korzyść partii. – Dlatego będziemy kontynuować dotychczasowy kurs i obecnie nie widzimy powodów, by cokolwiek zmieniać – dodała. Współprzewodniczącego partii Tino Chrupallę zdziwiły pytania o zdolność AfD do kompromisów. – To tak, jakby zapytać trenera piłkarskiego przy prowadzeniu 2:0, dlaczego nie zmieni obrońców, żeby przeciwnik mógł doprowadzić do remisu 2:2 – skomentował. Jak stwierdził Chrupalla, to CDU powinna odpowiedzieć na pytanie, na jakie kompromisy jest gotowa, bo AfD zamierza prowadzić swoją dotychczasową politykę – „bez korekty kursu”. Chrupalla: Tym lepiej, jeśli CDU przestanie istniećOdnosząc się do katastrofalnego wyniku chadeckiej CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, Chrupalla stwierdził, że AfD zawsze cieszy się, gdy odbiera innym partiom głosy. – A jeśli CDU przestanie istnieć, a jej wyborcy zagłosują na nas, tym lepiej – powiedział. W wyborach regionalnych w Meklemburgii-Pomorzu Przednim CDU – partia kanclerza Friedricha Merza – zdobyła zaledwie 4,9 proc. głosów i nie weszła do tamtejszego landtagu. To historyczna porażka chadecji w wyborach regionalnych. CDU jest sama sobie winna – komentował Tino Chrupalla. Jeśli AfD zbliży się do bezwzględnej większości, rozmowy o koalicjach staną się zbędne – zaznaczył. – To także wyraźnie pokazuje, że zastąpiliśmy CDU w roli partii masowej – dodała Alice Weidel. Jej zdaniem CDU musi zdecydować, jak chce dalej funkcjonować. – Powinniśmy pilnie rozpocząć rozmowy, aby wspólnie wyprowadzić ten kraj z kryzysu – powiedziała. Weidel jest przekonana, że obecny rząd Friedricha Merza, złożony z chadecji CDU/CSU i SPD nie dotrwa do planowanych wyborów do Bundestagu w 2029 roku. „Gigantyczny” sukces AfDWynik w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie AfD zdobyła 38,2 proc. głosów, liderzy AfD określili jako „gigantyczny i fenomenalny”. – Zmietliśmy CDU, która teraz poza parlamentem może sobie jeść bułki ze śledziem w Meklemburgii-Pomorzu Przednim – powiedział Chrupalla. I dodał, że niebieskiej fali nie da się zatrzymać (niebieski to kolor AfD). W wyborach do landtagu w Meklemburgii-Pomorzu Przednim AfD ponad dwukrotnie zwiększyła swoje poparcie – z 16,7 w 2021 roku do 38,2 proc. Dwa tygodnie temu partia uzyskała w Saksonii-Anhalcie prawie 44 proc. głosów, osiągając najlepszy wynik w swojej historii w wyborach regionalnych. Partia była bliska zdobycia bezwzględnej większości. Weidel o Hitlerze: „lewicowy ekstremista”Podczas konferencji prasowej, Weidel – odpowiadając na pytanie holenderskiego dziennikarza – podtrzymała swój pogląd, że przywódca Trzeciej Rzeszy Adolf Hitler był „lewicowym ekstremistą”. – Adolf Hitler prowadził politykę całkowicie lewicową – powiedziała współprzewodnicząca AfD. – Był lewicowym radykałem, lewicowym ekstremistą – dodała. Podobne twierdzenie Weidel przedstawiła już w styczniu 2025 roku podczas internetowej rozmowy z amerykańskim miliarderem technologicznym Elonem Muskiem. – Typ socjalistyczny, komunistyczny – powiedziała wówczas. Odżegnując się od narodowego socjalizmu, Weidel stwierdziła: – My jesteśmy jego całkowitym przeciwieństwem. Jesteśmy libertariańsko-konserwatywną partią – powiedziała o AfD, która przez niemiecki kontrwywiad jest oficjalnie klasyfikowana jako ugrupowanie częściowo skrajnie prawicowe. Dopytywana przez dziennikarza, czy nie dokonuje w ten sposób odwrócenia ról sprawcy i ofiary, nazywając faszystę Adolfa Hitlera antyfaszystą i wprowadzając ludzi w błąd, Weidel odpowiedziała: – Tak, być może jest pan teraz zdezorientowany. Tak, rzeczywiście jest pan zdezorientowany. Tego właśnie się spodziewałam. Zacytowała też włoskiego pisarza Ignazia Silonego, „który powiedział, że jeśli faszyzm kiedyś powróci, nie będzie nazywał się faszyzmem, lecz antyfaszyzmem”. (DPA, AFP/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Po Turyngii i Saksonii-Anhalcie AfD wygrała wybory regionalne w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Chce rządzić w Berlinie. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/afd-idzie-po-władzę-zmietliśmy-cdu/a-79356103?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79351482_401.jpg
|
||
| Image caption | Tino Chrupalla i Alice Weidel na konferencji prasowej w Berlinie (21.09.2026) | ||
| Image source | Britta Pedersen/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79351482_401.jpg&title=AfD%20idzie%20po%20w%C5%82adz%C4%99.%20%E2%80%9EZmietli%C5%9Bmy%20CDU%E2%80%9D | ||
| Item 129 | |||
| Id | 79355088 | ||
| Date | 2026-09-21 | ||
| Title | „Czerwony Berlin” i jego historia. Buntownicy, robotnicy, radykałowie | ||
| Short title | „Czerwony Berlin”. Buntownicy, robotnicy, radykałowie | ||
| Teaser |
Krwawy maj, studenckie okupacje i ruch squatterski: Berlin od dawna jest kolebką ruchów robotniczych i radykalnej lewicy. Berlin od dawna ma opinię miasta niesfornego. Gdy w 1926 roku Joseph Goebbels został mianowany okręgowym przywódcą partii nazistowskiej, określił Berlin mianem „najbardziej czerwonego miasta Europy, zaraz po Moskwie”. Od rewolucji krawieckiej w 1830 roku i barykad roku 1848 po powstanie ogromnej klasy robotniczej w drugiej połowie XIX wieku, rewolucje, protesty i bunty są głęboko wpisane w historię miasta. Gdy przyszły niemiecki filozof i rewolucyjny socjalista Karol Marks uczęszczał jeszcze do gimnazjum w niewielkim Trewirze, położonym w pruskiej Nadrenii, Berlin szybko wyrastał na centrum ruchu robotniczego w Niemczech. To właśnie podczas rewolucji marcowej w 1848 roku – nieudanej próby stworzenia demokratycznego niemieckiego państwa narodowego – powstało Powszechne Bractwo Robotnicze, jedna z pierwszych aktywnych organizacji robotniczych w kraju. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XIX wieku w Berlinie rozwijały się najważniejsze gałęzie przemysłu, od budowy maszyn i kolejnictwa po produkcję gotowej odzieży. Rosnąca liczba robotników zaczęła stopniowo zmieniać kulturę polityczną miasta. – Stała się bardziej populistyczna w pozytywnym znaczeniu tego słowa: odchodziła od tradycyjnej, elitarnej polityki burżuazyjnych liberałów, którzy przez długi czas dominowali w Berlinie, i zmierzała ku większemu udziałowi zwykłych ludzi, ponieważ przynajmniej mężczyźni stali się ważną grupą wyborców – mówi Axel Weipert, historyk i autor książki „Czerwony Berlin” (2019), w rozmowie z Deutsche Welle. Narodziny radykalnego ruchu robotniczegoBerliński ruch robotniczy stawał się coraz bardziej radykalny, częściowo w odpowiedzi na brutalne represje prowadzone przez kanclerza Otto von Bismarcka. Chociaż Bismarck stworzył pierwsze nowoczesne państwo opiekuńcze, próbując osłabić rosnącą popularność ruchu socjalistycznego, równocześnie wprowadził przepisy zakazujące działalności organizacji socjalistycznych i komunistycznych, wydawania ich gazet, organizowania zgromadzeń publicznych oraz funkcjonowania niezależnych związków zawodowych. Po dymisji Bismarcka w 1890 roku ustawy antysocjalistyczne zostały uchylone. Idee Karola Marksa i jego współpracownika, rewolucyjnego socjalisty Fryderyka Engelsa, stały się fundamentem tego, co Weipert określa mianem „prawdziwego ruchu masowego” w Berlinie. Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD), najstarsza partia polityczna w kraju, powstała w 1875 roku z połączenia Ogólnoniemieckiego Stowarzyszenia Robotniczego i Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej. Już przed I wojną światową SPD uzyskiwała w Berlinie znacznie wyższe poparcie wyborcze niż w innych częściach Niemiec. W 1914 roku wiarygodność ruchu robotniczego mocno ucierpiała, gdy kierownictwo SPD i związki zawodowe postanowiły nie sprzeciwiać się wojnie, do której dążył cesarz Wilhelm II. Od 1916 roku Berlin stał się jednak centrum masowych strajków przeciwko wojnie. Jednym z pierwszych był protest przeciwko procesowi antywojennego działacza socjalistycznego Karla Liebknechta. Wraz z Różą Luksemburg i innymi lewicowymi radykałami Liebknecht założył w Berlinie Związek Spartakusa, podziemną organizację, która później przekształciła się w Komunistyczną Partię Niemiec (KPD). Około pół miliona berlińskich robotników, wyczerpanych wojną, cierpiących z powodu niedoborów żywności i ruiny gospodarczej, przyłączyło się do strajku styczniowego w 1918 roku. Ten antywojenny protest, wspierany przez Związek Spartakusa, był kierowany przez Rewolucyjnych Mężów Zaufania (niem. Revolutionäre Obleute), tajną sieć robotników fabrycznych i działaczy związkowych z wielkich zakładów zbrojeniowych i metalurgicznych. Ta sama grupa odegrała kluczową rolę w organizacji wydarzeń, które doprowadziły do obalenia cesarza w Berlinie 9 listopada 1918 roku. Od jedności lewicy do podziałówW pogrążonym w chaosie i wojennych zniszczeniach mieście, ogarniętym gwałtowną rewolucją, w 1919 roku wybuchło Powstanie Spartakusa. Jego celem było obalenie tymczasowego rządu Niemiec i ustanowienie republiki rad robotniczych. Krwawe stłumienie powstania, które pochłonęło wiele ofiar, a także zabójstwo Liebknechta i Luksemburg przez żołnierzy prawicowych formacji paramilitarnych, na trwałe podzieliło niemiecką lewicę. Jako stolica nowo utworzonej Republiki Weimarskiej Berlin pozostał w okresie międzywojennym bastionem radykalnej polityki. Szczególnie dotyczyło to dzielnic o gęstej zabudowie czynszowej, takich jak Wedding, Kreuzberg i Neukölln, gdzie tysiące robotników fabrycznych żyło w skrajnie trudnych warunkach. Obecność licznych dużych zakładów przemysłowych sprzyjała także tworzeniu wspólnot interesów i stanowiła podstawę dla działań zbiorowych. W 1929 roku, podczas tzw. Krwawego Maja (niem. Blutmai) brutalnie stłumiono nielegalne demonstracje pierwszomajowe. Zginęło ponad trzydzieści osób. Szef policji w Berlinie, związany z SPD, zakazał wszelkich publicznych demonstracji z okazji Święta Pracy, czemu KPD sie nie podporządkowała. W odpowiedzi policja otworzyła ogień do protestujących na ulicach oraz strzelała przez okna budynków mieszkalnych, głównie w robotniczych dzielnicach Wedding i Neukölln. W okresie Wielkiego Kryzysu, między 1929 a 1933 rokiem, SPD utraciła znaczną część poparcia. Bezrobocie pustoszyło miasto i zmieniało społeczne fundamenty ruchu robotniczego. – Bezrobocie miało kluczowe znaczenie, ponieważ oznaczało, że mężczyźni nie byli już związani z fabrykami i związkami zawodowymi kierowanymi przez SPD, zrywały się więzi społeczne tworzone przez te miejsca i organizacje – wyjaśnia Pamela Swett, historyczka z Uniwersytetu Rhode Island. – Odcięci od rytmu codziennego życia mężczyźni poszukiwali nowych wspólnot, nowych sposobów odnalezienia poczucia własnej wartości i braterstwa – dodaje. Część z nich zasiliła szeregi KPD, która zyskała przydomek „partii bezrobotnych”. Inni przyłączyli się do skrajnie prawicowych organizacji paramilitarnych, w tym do nazistowskich oddziałów szturmowych. Od okupacji studenckich do kryzysu mieszkaniowegoPo przejęciu władzy przez nazistów w 1933 roku wielu przywódców ruchu robotniczego zostało zamordowanych lub zmuszonych do emigracji. Po II wojnie światowej Berlin podzielono natomiast między dwa odrębne systemy polityczne. Berlin Wschodni stał się stolicą komunistycznej Niemieckiej Republiki Demokratycznej, podczas gdy odizolowany od Republiki Federalnej Niemiec Berlin Zachodni ulegał stopniowej deindustrializacji. Ruch robotniczy słabł, a SPD przesuwała się w stronę politycznego centrum. W okresie zimnej wojny wielu młodych ludzi o lewicowych poglądach przeprowadzało się do Berlina Zachodniego, aby uniknąć obowiązkowej służby wojskowej. Wzmocniło to ruch studencki skupiony wokół Wolnego Uniwersytetu w Berlinie (Freie Universität). To właśnie tam, w zielonej południowo-zachodniej części miasta, młodzi ludzie okupowali budynki uniwersyteckie w proteście przeciwko autorytarnej – jak uważali – polityce państwa oraz obecności byłych nazistowskich urzędników na stanowiskach władzy. Śmiertelne postrzelenie studenta Benno Ohnesorga przez policjanta podczas demonstracji przeciwko wizycie szacha Iranu w 1967 roku zradykalizowało całe pokolenie, które rok później stanęło na czele masowych protestów. Na początku lat siedemdziesiątych niedobór mieszkań sprawił, że część ruchu studenckiego, a także praktykanci i młode rodziny imigranckie zaczęli zajmować opuszczone budynki w Berlinie Zachodnim. – W akcjach tych uczestniczyli zarówno imigranci, jak i młodzi robotnicy, dlatego można je postrzegać jako część buntu klasy robotniczej przeciwko kapitalistycznemu systemowi mieszkaniowemu – mówi Ralf Hoffrogge, historyk ruchu robotniczego związany z Wolnym Uniwersytetem w Berlinie. Dziś, gdy proces gentryfikacji obejmuje kolejne części miasta, Berlin pozostaje siedzibą najsilniejszych i najbardziej radykalnych ruchów lokatorskich w Niemczech. W referendum przeprowadzonym w 2021 roku 59 proc. głosujących opowiedziało się za wywłaszczeniem nieruchomości należących do prywatnych firm deweloperskich. Hoffrogge uczestniczył w tej kampanii, a jego książka „Das laute Berlin” („Głośny Berlin”), wydana w 2025 roku, pokazuje, jak kryzys mieszkaniowy stał się katalizatorem „socjalistycznego odrodzenia” miasta. – To nie jest konflikt między berlińskimi najemcami a berlińskimi właścicielami. To walka najemców z globalnym kapitałem. Myślę, że ludzie zaczęli dostrzegać te sprzeczności i właśnie dlatego koncepcje polityczne oparte na podziałach klasowych ponownie zyskują na popularności – mówi rozmówca DW. W niedzielnych wyborach do parlamentu Berlina, Izby Reprezentantów, po raz pierwszy zwyciężyła partia Lewica. Wywłaszczenie koncernów mieszkaniowych jest jednym z jej głównych postulatów. Artykuł ukazał się na stronie Redakcji Angielskiej DW. |
||
| Short teaser | Krwawy maj, studenckie okupacje i ruch squatterski: Berlin ma długą historię buntu. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/czerwony-berlin-i-jego-historia-buntownicy-robotnicy-radykałowie/a-79355088?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/57924061_401.jpg
|
||
| Image caption | Akcja berlińskiej policji przeciwko demonstrantom w obronie squatu w dzielnicy Friedrichshain w 2021 r. | ||
| Image source | Andreas Rabenstein/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/57924061_401.jpg&title=%E2%80%9ECzerwony%20Berlin%E2%80%9D%20i%20jego%20historia.%20Buntownicy%2C%20robotnicy%2C%20radyka%C5%82owie | ||
| Item 130 | |||
| Id | 79351857 | ||
| Date | 2026-09-21 | ||
| Title | Lewica wygrywa w Berlinie. Czy będą wywłaszczenia koncernów? | ||
| Short title | Lewica wygrywa w Berlinie. Czy będą wywłaszczenia koncernów? | ||
| Teaser |
Po wygranej w wyborach szefowa Lewicy podtrzymuje plany wywłaszczenia wielkich koncernów mieszkaniowych. Przewodnicząca partii Lewica (Die Linke), Ines Schwerdtner, broniła planów wywłaszczeniowych swojej partii w Berlinie. „Chodzi tu o podstawową zasadę: czy mieszkania powinny ponownie znaleźć się w rękach publicznych” – powiedziała Schwerdtner w poniedziałek (21.09.2026) w programie „Morgenmagazin” stacji ARD. Jej zdaniem dyskusja na ten temat „nie jest radykalna w obliczu tak szalonego kryzysu czynszowego, jak ten w Berlinie”. Czołowa kandydatka na stanowisko burmistrzyni Berlina Elif Eralp nie zamierza iść na żadne ustępstwa w kwestii wywłaszczenia dużych koncernów nieruchomościowych podczas zbliżających się negocjacji koalicyjnych. – Zawsze powtarzałam, że jeśli Lewica wejdzie do rządu, nastąpi uspołecznienie – powiedziała w poniedziałek rano w stacji RBB. Wywłaszczenie jest „możliwe z prawnego punktu widzenia, możliwe do sfinansowania i stanowi jeden z najlepszych środków pozwalających utrzymać przystępne ceny mieszkań” – dodała polityk partii Lewica. – W związku z tym przystępuję do rozmów z tym jasnym mandatem – stwierdziła, odnosząc się do ewentualnych rozmów koalicyjnych z SPD i Zielonymi. To właśnie z tymi partiami dostrzega „najwięcej punktów wspólnych”. W niedzielę, 20 września, Lewica zdecydowanie wygrała wybory do Izby Deputowanych w Berlinie, pokonując rządzącą dotychczas CDU kanclerza Friedricha Merza. W przypadku przejęcia władzy w stolicy Niemiec Lewica zamierza wywłaszczyć duże koncerny nieruchomościowe. Schwerdtner zwróciła uwagę, że istnieje ku temu „szeroka większość” wśród społeczeństwa. W 2021 roku w referendum większość głosujących opowiedziała się za tym rozwiązaniem. Podczas gdy Zieloni w Berlinie popierają wywłaszczenie dużych przedsiębiorstw budownictwa mieszkaniowego, socjaldemokraci są temu przeciwni. Zapytana o te „czerwone linie”, Schwerdtner powiedziała w telewizji ARD, że najpierw należy przeprowadzić rozmowy. „I życzyłabym sobie od innych partii odrobiny pokory” – dodała, nawiązując do wyników referendum. Wywłaszczenie „Deutsche Wohnen & Co.”W Berlinie od lat toczy się debata na temat wywłaszczenia dużych spółek mieszkaniowych. W 2021 roku większość głosujących opowiedziała się w referendum pod hasłem „Wywłaszczenie Deutsche Wohnen & Co.” za wywłaszczeniem wszystkich koncernów nieruchomościowych posiadających w Berlinie ponad 3 tys. mieszkań. Ówczesny Senat Berlina w składzie SPD-Zieloni-Lewica) powołał następnie komisję ekspertów, która w 2023 roku doszła do wniosku, że uspołecznienie nieruchomości jest zasadniczo możliwe z prawnego punktu widzenia. Jednak rząd landu Berlin złożony z CDU i SPD, który w niedzielę stracił mandat, nie chciał opracować odpowiedniej ustawy; zamiast tego Izba Deputowanych (parlament landu Berlin) uchwaliła jedynie ustawę ramową dotyczącą uspołecznienia w ujęciu ogólnym. Zarówno inicjatorzy referendum, jak i opozycja mówili o „polityce opóźniającej” i „blokadzie”. Lewica popiera postulatPartia Lewica już na wczesnym etapie opowiedziała się za wprowadzeniem w życie wyniku referendum. W zakończonej właśnie kampanii wyborczej do Izby Deputowanych Lewica skupiała się na wywłaszczeniu dużych koncernów nieruchomościowych. Przewodnicząca partii, Ines Schwerdtner, postawiła plany wywłaszczenia jako warunek ewentualnego udziału jej partii w rządzie. Według sondażu przeprowadzonego przez Infratest dimap w niedzielę wyborczą temat „przystępnych cenowo mieszkań” był najważniejszy dla wyborców Lewicy w Berlinie. Prawie trzy czwarte z nich stwierdziło, że obawia się, iż w przyszłości nie uda im się znaleźć w Berlinie mieszkania w przystępnej cenie. Rząd Niemiec chce zakazać uspołecznieniaRząd Niemiec jest jednak zaniepokojony i zamierza zapobiec wywłaszczeniu nieruchomości na mocy ustawy. Gdyby ewentualny rząd krajowy w Berlinie, kierowany przez Lewicę, przeprowadził wywłaszczenia, mogłoby to doprowadzić do poważnego konfliktu z władzami federalnymi. Już przed wyborami zarysowujący się sukces berlińskiej Lewicy skłonił rząd do podjęcia działań: na początku lipca przywódcy rządzącej Niemcami koalicji CDU/CSU-SPD ogłosili, że zamierzają zakazać uspołecznienia mieszkań na wynajem. Koalicja uchwali ustawę, „która zakazuje wywłaszczania spółdzielni mieszkaniowych” – zapowiedział kanclerz Friedrich Merz. Szef bawarskiej chadecji CSU Markus Söder mówił o „wyraźnym sprzeciwie wobec wszystkiego, co dotyczy socjalizmu i upaństwowienia”. Nie jest jednak jeszcze jasne, jak dokładnie ma to wyglądać. Wątpliwości co do zakazu wywłaszczaniaPierwsze zastrzeżenia wobec zakazu wywłaszczania pojawiły się wkrótce potem ze strony samego rządu. – Powszechny zakaz z pewnością nie jest możliwy – powiedziała pod koniec lipca minister sprawiedliwości Stefanie Hubig w wywiadzie dla dziennika „Handelsblatt”. Wątpliwości mają również eksperci. Christoph Degenhart dostrzega „pewne ryzyko konstytucyjne” związane z planem niemieckiego rządu. Kwestią sporną jest uznanie, że sprawa leży w kompetencji rządu Niemiec, a nie krajów związkowych – powiedział konstytucjonalista agencji informacyjnej AFP. – Jeśli jednak przyznamy mu tę kompetencję, to czysta legislacja negatywna – polegająca na stwierdzeniu, że kraje związkowe nie mogą przeprowadzać upaństwowienia – jest z kolei problematyczna – dodał. Zgadza się z tym konstytucjonalista Joachim Wieland, który za „poważniejszy” problem uważa jednak fakt, „że upaństwowienia są co do zasady dopuszczalne na mocy art. 15 Ustawy Zasadniczej”. W rozmowie z AFP stwierdził: „Aby to zmienić, rząd Niemiec musiałby również zmienić Ustawę Zasadniczą”. Obecnie jednak prawdopodobnie nie ma na to większości politycznej. Ustawa regulacyjna jako możliwośćObaj eksperci uważają, że „najbardziej realną drogą“ byłaby „ustawa regulująca sposób przeprowadzenia uspołecznienia” – w takiej ustawie można by w razie potrzeby określić, czego nie wolno upaństwawiać”. Prawnik zwraca jednak uwagę, że nie ma jeszcze orzecznictwa ani w sprawie takiego uregulowania, ani w sprawie zakazu - zatem jest to „nieznane terytorium”. Ostatecznie decyzję podjąć musiałby prawdopodobnie Federalny Trybunał Konstytucyjny. (AFP, Reuters/sier) |
||
| Short teaser | Po wygranej w wyborach szefowa Lewicy podtrzymuje plany wywłaszczenia wielkich koncernów mieszkaniowych. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/lewica-wygrywa-w-berlinie-czy-będą-wywłaszczenia-koncernów/a-79351857?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79050405_401.jpg
|
||
| Image caption | „Protestonauta” na demonstracji przeciw wysokim czynszom. „Wasze czynsze to ceny z Księżyca”, Berlin 5.09.2026 | ||
| Image source | Fabian Sommer/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79050405_401.jpg&title=Lewica%20wygrywa%20w%20Berlinie.%20Czy%20b%C4%99d%C4%85%20wyw%C5%82aszczenia%20koncern%C3%B3w%3F | ||
| Item 131 | |||
| Id | 79352181 | ||
| Date | 2026-09-21 | ||
| Title | Niemiecka prasa: „brązowa fala” przeciw Ukraińcom w Polsce | ||
| Short title | Niemiecka prasa: „brązowa fala” przeciw Ukraińcom w Polsce | ||
| Teaser |
Niemiecki „Bild” pisze o „polowaniu polskich neonazistów” na Ukraińców. „Die Tageszeitung” donosi, że wielu obywateli Ukrainy opuszcza Polskę. „Polscy neonaziści polują na Ukraińców” – pisze niemiecki dziennik „Bild” o coraz częstszych w ostatnim czasie atakach na obywateli Ukrainy w Polsce. „Sami Polacy nazywają to ‚brązową falą'. Neonaziści, chuligani i skrajna prawica w ich kraju coraz bardziej otwarcie podżegają przeciwko Ukraińcom. Napięta atmosfera coraz częściej przeradza się w przemoc: u naszego sąsiada mnożą się ataki na uchodźców, którzy uciekli przed wojną Putina” – relacjonuje autor artykułu Til Biermann. Według niego szczególnie przerażającym przykładem jest incydent z Wrocławia, gdzie ukraińska para została pobita przez trzech Polaków. Pretekstem ataku był ukraiński akcent kobiety – opisuje autor, rozpowszechnione w sieci wideo. Zaznacza, że nie był to odosobniony przypadek. „W pierwszej połowie 2026 roku policja otrzymała już 180 zgłoszeń dotyczących przestępstw wobec Ukraińców – to wzrost o ponad 30 procent w porównaniu z rokiem poprzednim. A liczba niezgłoszonych przypadków pewnie jest wysoka” – donosi „Bild”. Powołuje się też na stronę stopthehate.me, dokumentującą incydenty wymierzone w Ukraińców. „Lato nienawiści”„Bild” cytuje polskiego pisarza i reżysera Przemysława Wojcieszka, zdaniem którego nasilenie ataków wobec Ukraińców jest związane także z tym, że – jak twierdzi – „w Polsce można mówić i pisać, co się chce. Na TikToku i X bez przerwy produkuje się propagandowe bzdury przeciwko Ukraińcom”. W „lecie nienawiści” nad krajem przetoczyła się „brązowa fala”. Na to reagują sprawcy, często z klasy robotniczej. „Niektórzy ludzie coraz bardziej wariują, atakują dzieci” – mówi Wojcieszek. Jego zdaniem skrajnie prawicowe partie mogą przejąć władzę w Polsce. „Jeśli skrajna prawica dojdzie do władzy, zrobi obrzydliwe rzeczy z Ukraińcami – i wyjdzie z UE” – ocenia, cytowany przez „Bilda”. Utrudnianie życia na wielu płaszczyznachO antyukraińskich nastrojach w Polsce pisze też w poniedziałek (21.09.2026) lewicowy berliński dziennik „Die Tageszeitung” (TAZ). Według gazety w pierwszej połowie roku liczba ataków na obywateli Ukrainy wzrosła niemal o jedną trzecią w porównaniu do poprzedniego roku. Jak zauważa autor Mathias Brüggmann, wielu Ukraińców decyduje się opuścić Polskę. W ciągu roku liczba osób z Ukrainy oficjalnie zarejestrowanych jako uchodźcy spadła z 999 146 we wrześniu 2025 roku do 868 037. Do tego dochodzi około pół miliona osób, które przed lub po pełnej inwazji dostały prawo do stałego pobytu w Polsce. „Polska utrudnia teraz Ukraińcom życie na wielu płaszczyznach: już sam wjazd autobusem, pociągiem czy samochodem wiąże się z czasem oczekiwania na granicach, często sięgającym nawet 16 godzin. Według sondażu instytutu CBOS 52 procent społeczeństwa jest przeciwko dalszemu przyjmowaniu Ukraińców, podczas gdy w 2022 roku 94 procent było za” – relacjonuje dziennikarz „TAZ”. Pieczątka w paszporcieKto przy wjeździe nie upewni się, że w paszporcie wyraźnie wpisano „status ochronny UKR”, wjeżdża jako turysta i „traci przez to status uchodźcy” – mówi Dmytro Dymydyuk, który w Ukraińskim Domu doradza rodakom, a przyjechał do Warszawy w 2018 roku jako student. „A kto nie ma statusu UKR, od marca ma kłopoty z ubezpieczeniem zdrowotnym. Doniesiono o przypadkach osób w podeszłym wieku z Ukrainy, które nie mogą już chodzić na dializy, bo nie są objęte państwowym ubezpieczeniem. Tymczasem państwowy Bank Rozwoju BGK obliczył, że mieszkający w Polsce Ukraińcy wpłacają do krajowego funduszu zdrowia prawie pięć razy więcej, niż z niego otrzymują” – czytamy. Gazeta pisze też o ograniczeniach, dotyczących zasiłku na dzieci: nie przysługuje on np. ukraińskim matkom, które nie pracują, bo maja kilkoro dzieci albo opiekują się niepełnosprawnym dzieckiem. Rozmówczynie „TAZ” mówią o przypadkach przemocy, wymierzonych w obywateli Ukrainy czy nękania ukraińskich dzieci przez polskich uczniów w szkołach. „Zasługa” politykówMirosław Skórka, przewodniczący Stowarzyszenia Ukraińców w Polsce, ocenia w rozmowie z gazetą, że rosnąca agresja to „zasługa wyłącznie polskich polityków”. Jak twierdzi, wybrany w 2025 roku prezydent Karol Nawrocki uważa, że „Polska jest lepsza i silniejsza od Ukrainy”. To wynika z „postkolonialnego poczucia wyższości” – mówi Skórka. Martwi się falą antyukraińskich nastrojów przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. „Z ekonomicznego punktu widzenia antyukraińskie nastroje są nieuzasadnione” – pisze „TAZ”. Cytuje profesora Leszka Balcerowicza, który ocenia: „Gdyby nie było ukraińskich uchodźców, polski PKB byłby o 7 procent niższy”. „78 procent dorosłych Ukraińców w Polsce pracuje, stanowią oni 5 procent wszystkich zatrudnionych. W 2025 roku założyli 12 procent wszystkich nowych firm, a od 2022 roku – łącznie 123 300 przedsiębiorstw” – pisze berliński dziennik. A rozmówczyni gazety, mieszkająca obecnie w Warszawie prawniczka z Charkowa przyznaje, że nie może się doczekać dnia, gdy z rodziną wróci do domu, gdzie wreszcie nie będą czuli się niemile widziani. „I dlatego, że chcę wtedy zobaczyć, co Polacy zrobią, kiedy nas wszystkich już nie będzie” – dodaje. |
||
| Short teaser | Niemiecki „Bild” pisze o „polowaniu polskich neonazistów” na Ukraińców. Według „TAZ” wielu Ukraińców wyjedża z Polski. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-brązowa-fala-przeciw-ukraińcom-w-polsce/a-79352181?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77918704_401.jpg
|
||
| Image caption | Demonstracja w 2024 r. w Warszawie w związku z 81. rocznicą rzezi wołyńskiej | ||
| Image source | Aleksander Kalka/NurPhoto/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77918704_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%3A%20%E2%80%9Ebr%C4%85zowa%20fala%E2%80%9D%20przeciw%20Ukrai%C5%84com%20w%20Polsce | ||
| Item 132 | |||
| Id | 79350088 | ||
| Date | 2026-09-21 | ||
| Title | Dużo głosów, mało władzy: AfD po wyborach regionalnych | ||
| Short title | Dużo głosów, mało władzy: AfD po wyborach regionalnych | ||
| Teaser |
Pomimo znacznego wzrostu poparcia w wyborach do parlamentów krajowych w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim Alternatywa dla Niemiec nadal nie ma możliwości utworzenia rządu. Alternatywa dla Niemiec (AfD), partia, której część uznawana jest za skrajnie prawicową, znacznie zwiększyła liczbę głosów w wyborach w północno-wschodnich Niemczech oraz w Berlinie, jednak najprawdopodobniej pozostanie w opozycji w obu tych krajach związkowych. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim AfD stała się najsilniejszą partią, uzyskując 38,2 procent głosów – wynika ze wstępnych oficjalnych wyników ogłoszonych przez krajowego komisarza wyborczego. Wyprzedziła tym samym nieznacznie socjaldemokratów obecnej premier Manueli Schwesig. Współprzewodniczący AfD Tino Chrupalla powiedział jeszcze przed ogłoszeniem pierwszych prognoz w telewizji ARD: „Mamy tutaj wyraźnie mandat do sprawowania rządów”. AfD zamierza zaproponować rozmowy wszystkim partiom. Szef AfD oczekuje dymisji kanclerza Friedricha Merza. „Byłaby to naprawdę ulga dla tego kraju”. Również w wyborach do Izby Deputowanych w Berlinie, parlamentu krajowego stolicy Niemiec, AfD odnotowała wzrost poparcia, pozostając jednak daleko w tyle za własnymi oczekiwaniami. Uzyskując 16, procent głosów - wstępnych oficjalnych wyników - partia ta nie osiągnęła swojego celu, jakim było stanie się największą siłą polityczną. AfD: „Jesteśmy nową partią ludową!”Ponieważ w obu wyborach chrześcijańscy demokraci odnotowali poważne straty, przewodnicząca AfD Alice Weidel postrzega swoją partię już jako następczynię CDU. – Jesteśmy nową partią ludową w Niemczech – oświadczyła w telewizji ZDF. Weidel zarzuciła chrześcijańskim demokratom pod przewodnictwem ich szefa partii i kanclerza Friedricha Merza ostre odcinanie się od AfD. – Prowadzimy rozmowy, ponieważ my nie stawialiśmy zapory ogniowej oddzielającej nas od innych – stwierdziła. Weidel nie wyjaśniła jednak, jak mogłyby wyglądać konkretne rozmowy z innymi partiami po sukcesach wyborczych AfD. Szczególnie po triumfalnym zwycięstwie wyborczym AfD w kraju związkowym Saksonia-Anhalt 6 września stało się jasne, że tej prawicowej partii trudno jest pozyskać partnerów koalicyjnych na scenie politycznej. W wyborach AfD tylko nieznacznie nie osiągnęła bezwzględnej większości mandatów w parlamencie krajowym Saksonii-Anhaltu, a tym samym straciła możliwość samodzielnego wyłonienia premiera kraju związkowego. W walce o utworzenie większości rządowej żadna partia nie wydaje się obecnie gotowa do zawarcia koalicji z AfD. AfD bez większościCzołowy kandydat AfD w Saksonii-Anhalcie Ulrich Siegmund zadeklarował jednak, że chce stanąć na czele wyłącznie stabilnego rządu AfD. Wykluczył możliwość utworzenia mniejszościowego rządu AfD. W kampanii wyborczej posunął się nawet dalej i wielokrotnie oświadczał, że jako premier landu chce rządzić wyłącznie w ramach samodzielnego rządu AfD. Od tego czasu nie jest jasne, do czego dokładnie dąży AfD. Z oświadczeń jej kierownictwa jasno wynika jednak, że jest mocno zainteresowana stworzeniem rządu. Podkreśliła to przewodnicząca partii Alice Weidel, która po wyborach w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim oświadczyła, że mógłby to być „nawet rząd mniejszościowy”. Samej Weidel przypisuje się ambicje zastąpienia Friedricha Merza na stanowisku kanclerza. Już podczas ostatnich wyborów do Bundestagu była kandydatką swojej partii na to stanowisko. Wielu czołowych działaczy AfD najwyraźniej widzi ją w tej roli w przyszłości. Pomyślne utworzenie rządu w którymś z krajów związkowym pod przewodnictwem AfD mogłoby dać impuls jej kandydaturze. Jednak wzrostowi popularności AfD towarzyszą również nasilające się protesty. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie liczne sojusze zmobilizowały się przeciwko AfD. Skandale związane z AfDPartia ta znalazła się w centrum wielu negatywnych doniesień prasowych również podczas kampanii wyborczej w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim: w tym ostatnim landzie polityk AfD musiał wycofać swoją kandydaturę, gdy wyszło na jaw, że jest skazanym złodziejem bankowym. Inny kandydat zrezygnował z bezpośredniej kandydatury do parlamentu krajowego, ponieważ nie posiadał prawa jazdy z powodu jazdy pod wpływem alkoholu. W Berlinie natomiast na krótko przed wyborami wyszło na jaw, że u pracownika czołowej kandydatki znaleziono narkotyki i pamiątki nazistowskie. AfD w przeszłości wielokrotnie zwracała na siebie uwagę pozytywnymi odniesieniami do narodowego socjalizmu. Jeden z europosłów pozował z ręką na sercu przed tak zwanym „bunkrem Führera”, który był kwaterą Adolfa Hitlera, a poseł do Bundestagu określił się mianem „przyjaznej twarzy narodowego socjalizmu”. Wpływowy przewodniczący AfD w Turyngii Björn Höcke został dwukrotnie skazany na wysokie grzywny za używanie hasła słynnej Sturmabteilung (SA) z partii Adolfa Hitlera – NSDAP. |
||
| Short teaser | Mimo wzrostu poparcia w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim partia AfD nadal nie ma możliwości utworzenia rządu. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/dużo-głosów-mało-władzy-afd-po-wyborach-regionalnych/a-79350088?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Du%C5%BCo%20g%C5%82os%C3%B3w%2C%20ma%C5%82o%20w%C5%82adzy%3A%20AfD%20po%20wyborach%20regionalnych | ||
| Item 133 | |||
| Id | 79348982 | ||
| Date | 2026-09-21 | ||
| Title | Wybory w Niemczech. Mocno poturbowany kanclerz Merz | ||
| Short title | Wybory w Niemczech. Mocno poturbowany kanclerz Merz | ||
| Teaser |
Wybory w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim: chadecja poniosła historyczną porażkę, a AfD ponownie triumfuje. Presja na kanclerza Merza rośnie. Berlin i Meklemburgia-Pomorze Przednie – dwa z 16 krajów związkowych Niemiec – wybrały w niedzielę, 20 września, nowe parlamenty regionalne. Dla kanclerza Niemiec Friedricha Merza wyniki jego chadeckiej CDU stanowią kolejny dotkliwy cios. W graniczącej z Polską Meklemburgii-Pomorzu Przednim jego partia z wynikiem 4,9 proc. nie przekroczyła pięcioprocentowego progu wyborczego i po raz pierwszy wypadła z landtagu – wynika ze wstępnych wyników podanych przez komisję wyborczą. Z kolei w wyborach do parlamentu Berlina – Izby Deputowanych – CDU straciła niemal jedną trzecią poparcia, spadając poniżej 20 proc. Friedrich Merz: „To katastrofa”Merz zareagował już kilka minut po ogłoszeniu pierwszych prognoz – tuż po zamknięciu lokali wyborczych. Wtedy jeszcze CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim była nieco powyżej 5 proc. – Nie możemy upiększać wyniku w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. To katastrofa – powiedział. A odnosząc się do dotkliwych strat w Berlinie, mówił o „przyzwoitym wyniku”. Dla CDU była to już trzecia porażka wyborcza w ciągu dwóch tygodni. Już w wyborach regionalnych w Saksonii-Anhalcie 6 września partia zajęła odległe miejsce za AfD – partii klasyfikowanej w tym landzie przez kontrwywiad jako ugrupowanie skrajnie prawicowe. Po tym fiasku Merz, przewodniczący CDU od 2025 roku, sprawiał wrażenie wyraźnie osłabionego. AfD podwaja wynikNa szczeblu federalnym Merz rządzi w koalicji z socjaldemokratyczną SPD. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim socjaldemokraci z urzędującą od 2017 roku premier Manuelą Schwesig uzyskali 35,5 proc. głosów – plasując się za AfD. Ta ostatnia z wynikiem ponad 38 proc. poprawiła swój wynik z 2021 roku o 21,5 punktów procentowych. W Berlinie natomiast SPD straciła jedną trzecią poparcia i spadła do około 12 proc., podczas gdy AfD z wynikiem ponad 16 proc. (wzrost o 7 punktów procentowych) została trzecią siłą polityczną. Nowym numerem jeden w stolicy Niemiec została Lewica, zdobywając ponad 25 proc. głosów. Udało jej się tym samym dokonać tego samego, co AfD w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, czyli podwoić swój wynik. Wspólnie z SPD i Zielonymi ugrupowanie to – określane przez CDU jako lewicowo-radykalne i antysemickie – mogłoby utworzyć koalicję rządową. Lewicowa burmistrzyni BerlinaW takim scenariuszu liderka Lewicy Elif Eralp zostałaby pierwszą burmistrzynią Berlina wywodzącą się z Lewicy. Jeszcze przed wyborami polityczka o tureckich korzeniach powiedziała w wywiadzie dla DW: – Moja wizja Berlina to przystępny cenowo Berlin, w którym wszyscy ludzie, niezależnie od pochodzenia, religii, języka czy dochodów, mogą prowadzić dobre życie w godności. Również w Meklemburgii-Pomorzu Przednim Lewica może utworzyć koalicję rządową – z SPD i Zielonymi pod przywództwem Manueli Schwesig. Liderka SPD oświadczyła, że jest gotowa stworzyć „stabilny demokratyczny rząd”. Tymczasem współprzewodnicząca AfD Alice Weidel po raz kolejny uznała, że „zapora ogniowa” którą CDU wzniosła wobec jej partii, nie powiodła się. W rozmowie z telewizją ZDF powiedziała: „Naszym celem jest oczywiście w dłuższej perspektywie prowadzenie rozmów koalicyjnych z CDU”. AfD i Lewica silniejsze niż CDU i SPDWyniki wyborów w obu krajach związkowych odzwierciedlają szeroko rozpowszechnione niezadowolenie z kanclerza Merza i kierowanej przez niego koalicji z SPD. W regularnie przeprowadzanym badaniu nastrojów społecznych Deutschlandtrend koalicja rządowa utraciła już większość. Również tam AfD zdecydowanie prowadzi, a SPD wyprzedza Lewicę już tylko nieznacznie. Partie polityczne znajdujące się na skraju sceny politycznej cieszą się obecnie zarówno na poziomie federalnym, jak i krajowym znacznie większym poparciem niż partie rządzące, które nieustannie uwikłane są w konflikty. Spory dotyczą m.in. zapowiedzianej od miesięcy ofensywy reform, mającej opanować gwałtownie rosnące koszty ubezpieczeń zdrowotnych, opiekuńczych i emerytalnych. „Reformy muszą nastąpić”Mimo kolejnych porażek wyborczych Friedrich Merz zamierza trzymać się obranego kursu. – Reformy muszą nastąpić. Naturalnie stawia nas to wszystkich w trudnej sytuacji. Ale bierzemy za to odpowiedzialność. Ja biorę za to odpowiedzialność – mówił w wieczór wyborczy. W sprawie reformy służby zdrowia koalicja zdołała już osiągnąć porozumienie. Podrożeją leki, protezy dentystyczne, a ponadto ograniczone zostanie rodzinne ubezpieczenie zdrowotne. Są to działania, które nie przysporzą sympatii i tak już niepopularnemu rządowi. Podobnie jest z wciąż kontrowersyjną reformą systemu emerytalnego, który ma zostać uzupełniony silniejszym filarem prywatnych oszczędności. „Ja to zapewnię”Merz przyznał, że zmiany te wiążą się dla wielu ludzi z dodatkowymi obciążeniami i niepewnością. Mimo to pozostaje optymistyczny. – Chcę przyczynić się do rozwoju naszego kraju. Jestem również głęboko przekonany, że sukces naszych reform nie tylko poprawi nasze współżycie społeczne, ale także to, jak postrzegamy siebie i jak jesteśmy postrzegani na świecie – zapowiedział szef niemieckiego rządu. Wyniki wyborów w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim zwiększają również presję na Merza i jego rząd w polityce zagranicznej. Szczególnie silna we wschodnich Niemczech AfD sprzeciwia się militarnemu wsparciu Ukrainy w jej obronie przed rosyjską agresją. To dodatkowo utrudnia prace koalicji, czego Merz jest świadomy. – To, co teraz należy zrobić, wymaga niezachwianej pozycji, wytrwałości i cierpliwości. Ja to zapewnię. Jako przewodniczący CDU, a przede wszystkim jako kanclerz naszego kraju – zapowiedział. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. |
||
| Short teaser | Wybory w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim: chadecja poniosła historyczną porażkę, a AfD ponownie triumfuje. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wybory-w-niemczech-mocno-poturbowany-kanclerz-merz/a-79348982?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79347595_401.jpg
|
||
| Image caption | Wybory w Niemczech. Mocno poturbowany kanclerz Merz | ||
| Image source | Michael Kappeler/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79347595_401.jpg&title=Wybory%20w%20Niemczech.%20Mocno%20poturbowany%20kanclerz%20Merz | ||
| Item 134 | |||
| Id | 79348886 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Historyczna porażka partii Merza. Znalazła się poza landtagiem | ||
| Short title | Historyczna porażka partii Merza. Jest poza landtagiem | ||
| Teaser |
Chadecja Friedricha Merza nie weszła do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego. To historyczna porażka. Mimo przegranej z AfD premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego Manuela Schwesig z socjaldemokratycznej SPD najprawdopodobniej będzie mogła utworzyć kolejny rząd w tym kraju związkowym. Powodem jest druzgocąca porażka chadeckiej CDU – partii kierowanej przez kanclerza Friedricha Merza. Pierwszy raz w historii CDU nie przekroczyła pięcioprocentowego progu wyborczego i nie weszła do regionalnego parlamentu – landtagu. Kilka godzin przed ogłoszeniem wstępnych wyników przez komisję wyborczą Merz określił wynik wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim jako „katastrofę”. Według wstępnych wyników wyborów CDU zdobyła zaledwie 4,9 proc. głosów. W landtagu cztery partieAfD uzyskała 38,2 proc. głosów i jest najsilniejszą partią w landzie. Na SPD Manueli Schwesig głosowało 35,5 proc. wyborców, na Lewicę – 6,5 proc., a na Zielonych – 5,7 proc. Do parlamentu nie udało się wejść także Sojuszowi Sahry Wagenknecht (BSW), który uzyskał 4,8 proc., i liberalnej FDP (1 proc.). AfD chce rządzićDotychczasowa koalicja SPD i Lewicy utraciła potrzebną do rządzenia większość. W czteropartyjnym parlamencie będą ją miały przeciwko AfD – SPD, Lewica i Zieloni. AfD, choć wygrała wybory, nie ma obecnie partnerów koalicyjnych. Kandydat AfD na stanowisko premiera landu Leif-Erik Holm zapowiedział rozpoczęcie rozmów ze wszystkimi partiami. – Otrzymaliśmy mandat do rządzenia w Meklemburgii-Pomorzu Przednim – powiedział. Podkreślił, że AfD zaprosi wszystkie ugrupowania do rozmów, ponieważ chodzi o „doprowadzenie kraju znowu do porządku”. Holm zaznaczył, że oczekuje gotowości do rozmów ze strony innych partii i że zadaniem AfD będzie teraz tworzenie większości parlamentarnych. Odrzucił zarzuty dotyczące skrajnie prawicowych tendencji w niektórych strukturach partii, argumentując, że AfD w Meklemburgii-Pomorzu Przednim nie jest obserwowana przez kontrwywiad. Ludzie „chcą demokratycznego rządu”Manuela Schwesig zwróciła uwagę na badania opinii publicznej, zgodnie z którymi ponad 60 proc. mieszkańców landu chciało, aby pozostała na stanowisku premiera. AfD – jak przyznała Schwesig – osiągnęła mocny wynik, ale jednocześnie nie zrealizowała swojego celu, jakim było rządzenie w pojedynkę. – Mieszkańcy naszego kraju związkowego chcą demokratycznego rządu – powiedziała socjaldemokratka. Mimo strat SPD w Meklemburgii-Pomorzu Przednim jej liderka pozytywnie oceniła wynik swojej partii. Jeszcze rok wcześniej socjaldemokraci notowali w sondażach zaledwie 19 proc. poparcia. – Co za nadrobienie strat! – mówiła w wieczór wyborczy. Schwesig zadeklarowała także gotowość do stworzenia „stabilnego demokratycznego rządu”. Odnosząc się do propozycji rozmów ze strony AfD, ironicznie zauważyła, że Holm sam przekona się, jak daleko zajdzie w poszukiwaniu partnerów. Wszystkie partie demokratyczne powinny zastanowić się nad przyczynami tak wysokiego poparcia dla AfD – apelowała Schwesig. CDU mówi o „katastrofie”Lider chadecji CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim Daniel Peters stwierdził, że jego partia osiągnęła „katastrofalny wynik”. Zaznaczył jednak, że wybory odbywały się w wyjątkowo trudnych warunkach oraz w atmosferze silnej polaryzacji. – Nie mieliśmy praktycznie szansy przebić się z własnymi tematami – stwierdził. Tematy regionalne zeszły na dalszy plan – tłumaczył. (AFP/dom) Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | Chadecja Friedricha Merza nie weszła do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego. To historyczna porażka. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/historyczna-porażka-partii-merza-znalazła-się-poza-landtagiem/a-79348886?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79347170_401.jpg
|
||
| Image caption | Historyczna porażka partii Merza. Znalazła się poza landtagiem | ||
| Image source | Christian Mang/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79347170_401.jpg&title=Historyczna%20pora%C5%BCka%20partii%20Merza.%20Znalaz%C5%82a%20si%C4%99%20poza%20landtagiem | ||
| Item 135 | |||
| Id | 79347261 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Chadecja Friedricha Merza poza landtagiem w Meklemburgii-Pomorzu Przednim | ||
| Short title | CDU Friedricha Merza poza landtagiem w Schwerinie | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/chadecja-friedricha-merza-poza-landtagiem-w-meklemburgii-pomorzu-przednim/a-79347261?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Chadecja%20Friedricha%20Merza%20poza%20landtagiem%20w%20Meklemburgii-Pomorzu%20Przednim | ||
| Item 136 | |||
| Id | 79348090 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Prasa o wyborach w Niemczech: Radykałowie zyskują na polityce reform | ||
| Short title | Niemiecka prasa: Radykałowie zyskują na polityce reform | ||
| Teaser |
Według niemieckiej prasy największym przegranym wyborów regionalnych jest Friedrich Merz. Mimo to wzywa rząd do przeprowadzenia odważnych i niepopularnych reform, zamiast skupiania się na personalnych debatach. Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”) tak ocenia wyniki niedzielnych wyborów regionalnych: „W Meklemburgii-Pomorzu Przednim Manuela Schwesig (premier landu – red.) wykorzystała swoją sytuację w najlepszy możliwy sposób. Berlin zaś nie wybrał przyszłości, lecz przeszłość”. Zdaniem gazety po raz kolejny to właśnie skrajne ugrupowania odniosły zdecydowane zwycięstwa w obu wyborach. „Nie tylko czerpią one korzyści z polityki reform, ale potrafią również zaprezentować się jako populistyczni pogromcy wieloletnich, nierozwiązanych problemów” – czytamy. Dziennik tłumaczy, że katastrofalny spadek poparcia dla CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim trudno jest jednak wyjaśnić polityką federalną. „Wystarczy spojrzeć na Berlin, gdzie porażka nie była aż tak dotkliwa” – czytamy. Sukces charyzmatycznych osobowościNatomiast Manuela Schwesig, mimo iż prowadziła politykę budzącą według „FAZ” krytykę, „a wręcz skandaliczną – wystarczy wspomnieć fundację Nord Stream” wykorzystała swoją sytuację jak najlepiej. „Na szczeblu federalnym CDU i SPD pragnęłyby móc spersonalizować swoją politykę tak skutecznie, jak zrobiła to SPD na północnym wschodzie” – pisze dziennik. Uważa, że rządząca Niemcami koalicja obu partii mogłaby to zrobić z sukcesem jedynie wtedy, gdyby potrafiła przedstawiać swój program reform w sposób bardziej zdecydowany niż w ostatnim czasie. „Merz idzie na czele: chce o to walczyć. Reforma emerytalna będzie prawdopodobnie testem tego podejścia i zadecyduje również o karierze kanclerza” – przewiduje „FAZ”. W podobnym tonie wybory komentuje dziennik „Sueddeutsche Zeitung” („SZ”). „Nadrabianie strat (do AfD – red.) przez Schwesig pokazuje, że silne, przystępne osobowości często mają większy wpływ na wynik wyborów niż jakikolwiek program” – czytamy. Według gazety w tym skupieniu się na osobowości głównych kandydatów niemieckie kampanie wyborcze zbliżają się do amerykańskich. „Dla partii demokratycznego centrum ten wynik oznacza, że mogą konkurować z AfD – pozbawioną skrupułów i wciąż niebezpiecznie rosnącą w siłę partią – jeśli wystawią energiczne, empatyczne osobowości” – pisze „SZ”. Podobny mechanizm zadziałał – według dziennika – w Berlinie, gdzie zwyciężyła „wyróżniająca się i charyzmatyczna” przedstawicielka Lewicy Elif Eralp. Upokorzenie CDU„Natomiast brutalny jest werdykt elektoratu wobec tych, którzy nie oferują ani wybitnej osobowości, ani chwytliwego przesłania. Kandydat CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, Daniel Peters, jest co prawda sympatyczny i poważny, ale postawił zasadniczo na przekonanie, że zarówno w polityce, jak i w bułce z rybą, środek jest najlepszy” – komentuje gazeta. Drżenie o pozostanie ponad pięcioprocentowym progiem wyborczym przez CDU, „SZ” nazywa „upokorzeniem, jakiego ta partia, będąca filarem państwa, jeszcze nigdy nie doświadczyła”. Dla magazynu „Der Spiegel” prawdziwym przegranym tych wyborów jest kanclerz Friedrich Merz, co nie pozostanie bez konsekwencji. „Pytanie tylko brzmi: kiedy te konsekwencje go dopadną? A raczej: jak długo jeszcze wytrzyma?” – czytamy. Zdaniem magazynu CDU już od dawna jest partią pogrążoną w kryzysie. „Tuż po godz. 18:00 Merz zapewnił, że teraz liczy się ‘kręgosłup' i ‘nieugiętość', i że wykazuje się obiema tymi cechami ‘jako przewodniczący partii, a przede wszystkim jako kanclerz'. Oznacza to, że Merz chce walczyć” – pisze „Der Spiegel”. Tym, co utrzymuje Merza na stanowisku, jest brak zgody co do tego, kto mógłby go potencjalnie zastąpić. „To może dać mu jeszcze trochę czasu, swego rodzaju okres próbny. Teraz pozostaje mu już tylko pakiet reform. Jeśli poniesie porażkę, nie będzie już miał kontroli nad swoim politycznym losem” – czytamy. Potrzebny jest pragmatyzm i reformyWybory w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i w Berlinie komentuje również prasa regionalna. „Neue Osnabruecker Zeitung” podkreśla, że prawicowi radykałowie wygrywają w Schwerinie, a lewicowi radykałowie w Berlinie. „W ten sposób rządzenie Niemcami nie stanie się łatwiejsze. Oba głosowania pokazują, co się dzieje, gdy centrum nie wyznacza kierunku, nie reaguje na obawy i poucza, zastrasza lub obraża ludzi. Ci, którzy podsycali podziały, ponoszą za to współodpowiedzialność. Pozostaje jednak nadzieja: gdy w centrum zrobi się pusto, być może uda się tam ponownie zjednoczyć” – czytamy. Zdaniem dziennika zamiast moralnych i zorientowanych na władzę skrajnych stanowisk potrzebny jest pragmatyzm. „A co z CDU? Friedrich Merz nie będzie już długo pełnił funkcji przewodniczącego tej partii. Ponieważ Merzowi trudno jest zdystansować się od samego siebie, ktoś inny zajmie się reorganizacją partii” – przewiduje gazeta. Reakcję kanclerza Merza na wyniki wyborów komentuje monachijski dziennik „Muenchner Merkur”: „Merz, który najwyraźniej pozostaje odporny na rady, stracił wielką szansę na przejście do ofensywy poprzez podjęcie niezwykłego kroku. Musiałby wypowiedzieć trzy zdania: rezygnacja z funkcji przewodniczącego CDU; zrezygnowanie z kandydowania na kanclerza w latach 2028/29; oraz teraz – dwa lata pełnego zaangażowania jako kanclerz Niemiec na rzecz krajowego programu reform” – czytamy. Według monachijskiego dziennika Niemcy potrzebują teraz podjęcia trudnych i niepopularnych decyzji. „Kraj potrzebuje reform pilniej niż męczących debat o obaleniu kanclerza. Radykalny manewr Merza mógłby być może odwrócić nastroje w kraju. Są przecież jeszcze wyborcy, którzy uważają, że ma on właściwy konserwatywny kurs i niezbędny autorytet na arenie międzynarodowej. Zamiast tego panuje stęchła atmosfera 'tak dalej'. To ani trochę nie złagodzi lęku o przetrwanie w CDU – tak, właśnie o to chodzi już od dawna!” – komentuje dziennik. |
||
| Short teaser | Według niemieckiej prasy największym przegranym wyborów regionalnych jest Friedrich Merz. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/prasa-o-wyborach-w-niemczech-radykałowie-zyskują-na-polityce-reform/a-79348090?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79347196_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemieckie media zastanawiają się, jak długo jeszcze Friedrich Merz utrzyma się na stanowisku kanclerza | ||
| Image source | Christian Mang/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79347196_401.jpg&title=Prasa%20o%20wyborach%20w%20Niemczech%3A%20Radyka%C5%82owie%20zyskuj%C4%85%20na%20polityce%20reform | ||
| Item 137 | |||
| Id | 79347827 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Wybory na wschodzie Niemiec. AfD chce rządzić | ||
| Short title | Wybory na wschodzie Niemiec. AfD chce rządzić | ||
| Teaser |
AfD wygrała wybory do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego i chce rządzić. „Mamy zdecydowanie mandat”. Alternatywa dla Niemiec (AfD) wygrała wybory do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego – wynika z prognoz po zamknięciu lokali wyborczych. Z wynikiem ok. 37 proc. partia wyprzedziła socjaldemokratyczną SPD z obecną premier landu – Manuelą Schwesig. SPD osiągnęła według prognoz ośrodka Infratest Dimap 35,6 proc. AfD chce rządzićWspółprzewodniczący AfD Tino Chrupalla z entuzjazmem skomentował wyniki swojej partii w wyścigu do parlamentu w Schwerinie. To „rewelacyjny wynik” – powiedział po opublikowaniu pierwszych prognoz. – Mamy zdecydowanie mandat do sprawowania rządów – powiedział Chrupalla w telewizji ARD. Zapowiedział, że jego partia zaproponuje rozmowy wszystkim partiom. Wyraził również nadzieję, że kanclerz Niemiec Friedrich Merz poda się do dymisji po porażkach swojej partii w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Byłaby to dla Niemiec „ulga” – dodał. Słaby wynik chadecji MerzaKandydatem z ramienia AfD na premiera Meklemburgii-Pomorza Przedniego jest Leif-Erik Holm – były prezenter radiowy. Obecna premier Manuela Schwesig rządzi w tym kraju związkowym od 2017 roku. Do landtagu w Schwerinie wejdzie również partia Lewica z wynikiem 7,5 proc. – wynika z prognoz. Na Zielonych głosowało ok. 5,5 proc. wyborców, a na chadecką CDU – partię kanclerza Friedricha Merza – zaledwie 5,3 proc. Pięcioprocentowy próg wyborczy może pokonać także populistyczno-lewicowy Sojusz Sahry Wagenknecht. (DPA, AFP/dom) |
||
| Short teaser | AfD wygrała wybory do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego i chce rządzić. „Mamy zdecydowanie mandat”. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wybory-na-wschodzie-niemiec-afd-chce-rządzić/a-79347827?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79347813_401.jpg
|
||
| Image caption | Wybory na wschodzie Niemiec. AfD chce rządzić | ||
| Image source | Jens Büttner/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79347813_401.jpg&title=Wybory%20na%20wschodzie%20Niemiec.%20AfD%20chce%20rz%C4%85dzi%C4%87 | ||
| Item 138 | |||
| Id | 79347666 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Merz o wynikach wyborów: katastrofa dla CDU | ||
| Short title | Merz o wynikach wyborów: katastrofa dla CDU | ||
| Teaser |
Kanclerz Friedrich Merz nazwał wyniki wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim „katastrofą” dla CDU. Mimo to zamierza pozostać na stanowisku i przeprowadzić zapowiedziane reformy. Krótko po ogłoszeniu pierwszych prognoz w wyborach regionalnych w dwóch niemieckich landach kanclerzFriedrich Merz wygłosił oświadczenie. Poważne straty swojej chadeckiej partii CDU w wyborach do parlamentu krajowego w Meklemburgii-Pomorzu Przednim Merz określił jako „katastrofę”. – Wyniku tego nie da się upiększyć – powiedział kanclerz w siedzibie CDU w Berlinie. – CDU walczyła, ale ostatecznie została zmiażdżona w starciu między SPD a AfD. Według prognoz stacji ARD i ZDF północno-wschodnia CDU znajduje się na progu wyborczym, uzyskując na tę chwilę zaledwie 5,5 procent. To wynik tuż ponad progiem wyborczym, ale rozkład głosów może się jeszcze zmienić. Na prowadzeniu znajduje się partia AfD z ok. 37 proc. głosów, a na drugim miejscu jest SPD z 35,5 proc. „Pozytywny wynik” w BerlinieW Berlinie, gdzie wybierano dziś, 20 września, reprezentantów do Izby Deputowanych, CDU osiągnęła 20 proc. To wynik o ponad 8 proc. słabszy od uzyskanego w 2023 roku. Najwięcej głosów w Berlinie zdobyła Lewica, osiągając według pierwszych prognoz 24,5 proc. CDU znalazła się na drugim miejscu. Odnosząc się do strat CDU w wyborach do Izby Deputowanych, Merz stwierdził, że czołowy kandydat Stefan Evers doprowadził partię do „przyzwoitego wyniku” dzięki pełnemu zaangażowaniu i wielkiej determinacji. Evers przejął pałeczkę w bardzo trudnej sytuacji – powiedział Merz, nawiązując do sprawy urzędującego burmistrza Kaia Wegnera. Wycofał się on niedawno z ponownego kandydowania w wyborach w wyniku skandalu na początku tego roku, gdy w Berlinie miała miejsce awaria zasilania elektrycznego, a Wegner w tym czasie grał w tenisa. Merz pozostaje na stanowiskuKanclerz Merz podkreślił, że zamierza pozostać na stanowisku i kontynuować obraną ścieżkę reform. – Chcę poprowadzić nasz kraj do przodu – powiedział w Berlinie. – Reformy muszą nastąpić. Merz dodał, że „wszyscy wspólnie martwimy się o przyszłość naszego kraju”. Jak dodał, mamy obecnie do czynienia z państwem, które stało się zbyt skomplikowane. Gospodarka znajduje się w samym środku głębokich przemian, ale także ton wzajemnych relacji w społeczeństwie stał się ostrzejszy i bardziej nieprzejednany. „Kraj nowych początków”– Zaufanie do instytucji naszego kraju spada i jest podważane przez radykalne partie zarówno z lewicy, jak i z prawicy – oświadczył Merz. Stwierdził, że chce, „aby nasz kraj znów stał się krajem nowych początków”. Obietnica awansu społecznego i dobrobytu musi dotyczyć również, a nawet przede wszystkim młodego pokolenia. Wymaga to zmian – podkreślił kanclerz. - Zmiany wymagają wysiłku. Nie wszystko spotka się z natychmiastowym aplauzem – przypomniał. Dla wielu ludzi będą to obciążenia i nowa niepewność, a efekty będą widoczne dopiero po pewnym czasie. Nie można jednak odkładać decyzji na później: – Reformy muszą nastąpić – zapowiedział. Jednocześnie Merz podkreślił, że przejmuje tę odpowiedzialność – i jasno dał do zrozumienia, że chce pozostać kanclerzem. – To, co należy teraz zrobić, wymaga kręgosłupa, niezłomności i cierpliwości. Znajdę w sobie te cechy: jako przewodniczący CDU, a przede wszystkim jako kanclerz naszego kraju – powiedział. (DPA, RTR, ARD/stef) |
||
| Short teaser | Kanclerz Merz nazwał wyniki wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim „katastrofą” dla CDU. Nie rezygnuje jednak. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/merz-o-wynikach-wyborów-katastrofa-dla-cdu/a-79347666?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79347196_401.jpg
|
||
| Image caption | Friedrich Merz ogłosił pozostanie na stanowisku kanclerza Niemiec | ||
| Image source | Christian Mang/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79347196_401.jpg&title=Merz%20o%20wynikach%20wybor%C3%B3w%3A%20katastrofa%20dla%20CDU | ||
| Item 139 | |||
| Id | 79346666 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Wybory regionalne w Niemczech. Są pierwsze dane o wygranych | ||
| Short title | Wybory regionalne w Niemczech. Są pierwsze dane o wygranych | ||
| Teaser |
Według pierwszych prognoz partia Lewica wygrała wybory regionalne w Berlinie. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim prowadzi Alternatywa dla Niemiec. Jeszcze nigdy wybory regionalne nie budziły w Niemczech i za granicą tyle emocji, co jesienne wybory do regionalnych parlamentów w trzech krajach związkowych na wschodzie Niemiec. W niedzielę, 20 września, swoich przedstawicieli do regionalnych parlamentów wybierali mieszkańcy Berlina (stolica Niemiec jest jednocześnie krajem związkowym) i Meklemburgii-Pomorza Przedniego – landu graniczącego z Polską. W Berlinie triumf LewicyWedług wstępnych prognoz exit poll instytutu Infratest Dimap wybory regionalne do Izby Deputowanych w Berlinie wygrała partia Lewica z wynikiem ponad 25 proc. Druga jest chadecka CDU z wynikiem ok. 19 proc. Swój wynik sprzed trzech lat poprawiła AfD, na którą głosowało ok. 16 proc. wyborów – w 2023 rok głosowało na nią 9,1 proc. wyborców. Jak wynika ze wstępnych prognoz, do parlamentu wejdą też: Zieloni (14,5 proc.), SPD (ok. 12 proc.). W okolicach progu wyborczego 5 proc. uplasował się Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW). Na razie to jednak prognozy. Meklemburgia-Pomorze Przednie: wygrywa AfDZacięty wyścig o zwycięstwo w Meklemburgii-Pomorzu Przednim wygrywa według pierwszych sondaży partia AfD z wynikiem prawie 38 proc. głosów. Druga jest SPD z 35,7 proc. (dane z godziny 20:00). Na Zielonych głosowało 5,4 proc. wyborców, a na Lewicę - niecałe 7 proc. Chadecka CDU – partia kanclerza Friedricha Merza – zdobyła według prognoz z godziny 20:00 zaledwie 5 proc. głosów i musi drżeć o wejście do landtagu. Według ostatnich prognoz progu wyborczego nie udało się przekroczyć BSW - partia zdobyła niecałe 5 proc. głosów.
|
||
| Short teaser | Wg pierwszych prognoz partia Lewica wygrała wybory regionalne w Berlinie. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim prowadzi AfD. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wybory-regionalne-w-niemczech-są-pierwsze-dane-o-wygranych/a-79346666?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79347408_401.jpg
|
||
| Image caption | Wybory regionalne w Niemczech. Są pierwsze dane o wygranych | ||
| Image source | Katharina Kausche/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79347408_401.jpg&title=Wybory%20regionalne%20w%20Niemczech.%20S%C4%85%20pierwsze%20dane%20o%20wygranych | ||
| Item 140 | |||
| Id | 79346605 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Wybory w Niemczech: są pierwsze dane o wygranych | ||
| Short title | Wybory w Niemczech: są pierwsze dane o wygranych | ||
| Teaser |
Według pierwszych prognoz partia Lewica wygrała wybory regionalne w Berlinie z 24,5 proc. Druga jest CDU z 20 proc. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim prowadzi AfD z wynikiem 37 proc. Tuż za nią jest SPD z 35,5 procentami. Więcej informacji wkrótce. |
||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wybory-w-niemczech-są-pierwsze-dane-o-wygranych/a-79346605?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Wybory%20w%20Niemczech%3A%20s%C4%85%20pierwsze%20dane%20o%20wygranych | ||
| Item 141 | |||
| Id | 79346134 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Niedzielne wybory do landtagów: wysoka frekwencja | ||
| Short title | Niedzielne wybory do landtagów: wysoka frekwencja | ||
| Teaser |
W Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim więcej osób oddaje swój głos niż w poprzednich wyborach. W wyborach do Izby Deputowanych w Berlinie zapowiada się wyższa frekwencja niż trzy i pół roku temu. Jak poinformował krajowy komisarz wyborczy, do niedzielnego popołudnia w lokalach wyborczych głos oddało 27,9 procent uprawnionych do głosowania – to o cztery i pół punktu procentowego więcej niż o tej samej porze w 2023 roku. Sondaże przewidują zaciętą walkę o zwycięstwo wyborcze między rządzącą CDU a opozycyjną partią Lewica. W sumie w Berlinie około 2,5 miliona osób jest uprawnionych do wyboru nowego parlamentu krajowego. To o 55 500 uprawnionych do głosowania więcej niż podczas wyborów w lutym 2023 roku. Według krajowej komisji wyborczej wynika to z faktu, że po raz pierwszy prawo do głosowania mają również 16- i 17-latkowie. Lokale wyborcze zostaną zamknięte o godz. 18.00. Wydaje się również, że odsetek osób głosujących korespondencyjnie będzie wysoki. Jak poinformował w sobotę przewodniczący krajowej komisji wyborczej, okręgowe komisje wyborcze wydały ponad 800 tys. kart do głosowania w wyborach do Izby Deputowanych – dla około jednej trzeciej uprawnionych do głosowania. Wybory w Berlinie „bez zakłóceń”W 2023 roku trzeba było powtórzyć wybory do Izby Deputowanych z 2021 roku z powodu licznych problemów organizacyjnych. W 2021 roku w niektórych lokalach wyborczych zabrakło kart do głosowania, a niektóre z nich zostały tymczasowo zamknięte lub pozostawały otwarte zbyt długo. W tym roku wybory odbywają się ponownie zgodnie z harmonogramem. Według informacji policji niedziela przebiegła „całkowicie bez zakłóceń”. „Jesteśmy bardzo zadowoleni z przebiegu akcji” – powiedział rzecznik policji. Jeszcze przed rozpoczęciem wyborów w niedzielę rano zgłoszono wprawdzie przypadki zniszczenia mienia w niektórych lokalach wyborczych; w jednym przypadku w dzielnicy Schöneberg zamek drzwi lokalu wyborczego został zaklejony. Mimo to lokal mógł zostać otwarty na czas, a komisja wyborcza samodzielnie przywróciła dostęp do środka. Wyścig między chadekami i LewicąW ostatnich sondażach CDU z czołowym kandydatem Stefanem Eversem osiągała 20 procent poparcia, a partia Lewica z czołową kandydatką Elif Eralp – od 20 do 22 procent. Partia Zielonych osiągała w sondażach 15-16 procent, a SPD – 12 procent. Obie partie mogłyby wejść do rządu, gdyby – zgodnie z oczekiwaniami – konieczne okazało się utworzenie trójstronnego sojuszu. Obecnie w Berlinie rządzi koalicja CDU i SPD. Burmistrz Kai Wegner (CDU) nie kandyduje ponownie po krytyce dotyczącej jego komunikacji kryzysowej w związku z trwającą kilka dni poważną awarią zasilania. AfD bez szans na koalicję w BerlinieAfD uzyskała w sondażach 18 procent poparcia. Pozostałe partie wykluczyły jednak koalicję z prawicą. O wejście do Izby Deputowanych musi natomiast obawiać się skrajnie lewicowa BSW (Sojusz Sahry Wagenknecht), która w sondażach osiągała od czterech do pięciu procent poparcia. FDP (liberałowie), która wycofała się z wyborów w 2023 roku, miała maksymalnie trzy procent poparcia. Równolegle z wyborami do Izby Deputowanych w Berlinie odbywają się wybory do rad dzielnicowych – które z kolei wybierają burmistrzów dzielnic. W tym przypadku próg wyborczy uprawniający do wejścia do parlamentów, w przeciwieństwie do szczebla krajowego, wynosi nie pięć, ale trzy procent. Głosować mogą również Berlińczycy posiadający obywatelstwo innych państw UE. Wyborcze emocje w Meklemburgii-Pomorzu PrzednimTego samego dnia odbywają się wybory do parlamentu krajowego w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Także tu zainteresowanie jest większe niż w poprzednich wyborach pięć late temu. Jak poinformowała krajowa komisja wyborcza, do godziny 14.00 40,7 procent uprawnionych do głosowania oddało swoje głosy w wyborach do nowego parlamentu krajowego. Frekwencja wyborcza była zatem znacznie wyższa niż o tej samej porze podczas wyborów w 2021 roku. Wówczas, jak podano, do godziny 14.00 zagłosowało 32,5 procent uprawnionych do głosowania. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim około 1,3 miliona obywateli w wieku powyżej 16 lat jest uprawnionych do decydowania o składzie nowego parlamentu krajowego w Schwerinie. Obecnie land ten jest rządzony przez koalicję socjaldemokratów (SPD) i Lewicę. Sondaże: SPD i AfD na czele, spadek poparcia dla CDUW sondażach rządząca SPD pod przewodnictwem premier Manueli Schwesig i AfD toczyły wyrównaną walkę. W ostatnim badaniu przeprowadzonym przez Forschungsgruppe Wahlen na zlecenie stacji ZDF SPD po raz pierwszy wyprzedziła AfD, uzyskując 37 procent poparcia, podczas gdy AfD osiągnęła 36 procent. Partia Lewica osiągnęła ostatnio 9 procent, a CDU ponownie straciła poparcie i uzyskała 6 procent. W gronie chadeków trwa napięta sytuacja. Zieloni utrzymali się na poziomie 5 procent, a BSW znalazła się poniżej pięcioprocentowego progu wyborczego. Wyniki wyborów w obu krajach związkowych mogą mieć wpływ na politykę na poziomie całego kraju. Jeszcze w niedzielę wieczorem w Berlinie ma się zebrać prezydium CDU pod przewodnictwem kanclerza Friedricha Merza w celu przeprowadzenia konsultacji. AFP/sier |
||
| Short teaser | W Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim więcej osób oddaje swój głos niż w poprzednich wyborach. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niedzielne-wybory-do-landtagów-wysoka-frekwencja/a-79346134?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79341936_401.jpg
|
||
| Image caption | Urna wyborcza w Meklemburgii-Pomorzu Przednim | ||
| Image source | Philip Dulian/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79341936_401.jpg&title=Niedzielne%20wybory%20do%20landtag%C3%B3w%3A%20wysoka%20frekwencja | ||
| Item 142 | |||
| Id | 79345274 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Nowy szef Komitetu Wojskowego NATO. Kim jest Carsten Breuer? | ||
| Short title | Nowy szef Komitetu Wojskowego NATO. Kim jest Carsten Breuer? | ||
| Teaser |
Najwyższy rangą niemiecki żołnierz zostanie szefem Komitetu Wojskowego NATO. Niemcy szukają następcy Breuera. Dotychczasowy inspektor generalny Bundeswehry, Carsten Breuer, zostanie nowym przewodniczącym Komitetu Wojskowego NATO. To jedno z najbardziej wpływowych stanowisk w Sojuszu. Szefowie sztabów generalnych 32 państw członkowskich NATO wybrali go w sobotę jednogłośnie na następcę Włocha Giuseppe Cavo Dragone, jak poinformowało Ministerstwo Obrony w Berlinie. Niemcy przejmują więcej odpowiedzialności w NATORząd Niemiec nominował Breuera na stanowisko przewodniczącego Komitetu Wojskowego NATO w lutym. Po wyborze Breuera minister obrony Pistorius określił to jako „doskonałą wiadomość” dla sojuszu obronnego. Jako inspektor generalny Breuer „wykazał się strategiczną dalekowzrocznością i w decydującym momencie przyczynił się do reorganizacji Bundeswehry”. – Teraz wniesie całą swoją energię i doświadczenie do NATO, które stoi przed wielkimi, historycznymi wyzwaniami – dodał Pistorius. – W Sojuszu bardziej niż kiedykolwiek potrzebny jest jasny kurs: zagrożenie, przede wszystkim ze strony Rosji, wzrasta – podkreślił. Kanclerz Friedrich Merz napisał w serwisie internetowym X, że Niemcy przejmują w ten sposób „odpowiedzialność w Sojuszu w tych trudnych czasach”. „Jesteśmy wdzięczni za zaufanie, jakim obdarzyli nas nasi sojusznicy” – dodał szef rządu. Breuer pokonał kanadyjską szefową sztabu generalnego Jennie Carignan, która w przypadku wyboru stałaby się pierwszą kobietą na czele Komitetu Wojskowego. Breuer zajmie centralną pozycję w NATO61-latek stanie na czele najwyższego gremium wojskowego NATO, a tym samym znajdzie się na styku polityki i wojska – jako bezpośredni doradca wojskowy sekretarza generalnego NATO Marka Rutte. Przewodniczący Komitetu Wojskowego jest uważany, obok Naczelnego Dowódcy Sił Sojuszniczych w Europie (SACEUR), za jednego z najbardziej wpływowych wojskowych w NATO. Pełni on funkcję głównego doradcy wojskowego sekretarza generalnego, a jednocześnie stanowi ogniwo łączące, za pośrednictwem którego wspólne zalecenia szefów sztabów wszystkich państw członkowskich NATO są przekazywane organom decyzyjnym. Ponadto za jego pośrednictwem przekazywane są wytyczne i zalecenia Komitetu Wojskowego do dowódców strategicznych NATO oraz do dyrektora generalnego Międzynarodowego Sztabu Wojskowego. – Wsparcie szefów sztabów naszych sojuszników z NATO wiele dla mnie znaczy. Przed Sojuszem stoją wielkie zadania – dla naszego bezpieczeństwa i pokoju w Europie oraz poza nią – powiedział Breuer niemieckiej agencji prasowej DPA. Do czasu objęcia nowej funkcji Breuer pozostanie inspektorem generalnym, a tym samym najwyższym rangą żołnierzem Bundeswehry. Kto następcą Breuera w Bundeswehrze?W sobotę politycy zajmujący się kwestiami obronności oraz Związek Bundeswehry wezwali ministra obrony Borisa Pistoriusa do szybkiego obsadzenia jego stanowiska w Bundeswehrze. – Minister obrony musi teraz działać szybko – powiedział polityk CDU zajmujący się kwestiami obronności Thomas Röwekamp w wywiadzie dla magazynu „Der Spiegel”. – W obliczu sytuacji w zakresie polityki bezpieczeństwa nie możemy sobie pozwolić na impas na czele Bundeswehry – wyjaśnił. Za potencjalnego kandydata na stanowisko inspektora generalnego uważa się generała broni Christiana Freudinga, inspektora sił lądowych. Jest on motorem modernizacji niemieckich sił lądowych, a wcześniej pełnił funkcję głównego koordynatora niemieckiej pomocy wojskowej dla Ukrainy. W poprzednich latach wymieniano również ówczesnego inspektora sił powietrznych, Ingo Gerhartza, który zasłużył się w znacznym stopniu przy modernizacji sił powietrznych. Od czerwca 2025 r. pełni on jednak funkcję dowódcy operacyjnego dowództwa NATO w holenderskim Brunssum, gdzie odpowiada za wschodnią flankę sojuszu. Zadanie to ma kluczowe znaczenie dla odstraszania Rosji. Breuer i „Zeitenwende” w BundeswehrzeBreuer został mianowany inspektorem generalnym Bundeswehry w 2023 roku, nieco ponad rok po rozpoczęciu rosyjskiej agresji w Ukrainie. Pełniąc tę funkcję, odpowiadał też za wojskową realizację ogłoszonej przez ówczesnego kanclerza Olafa Scholza (SPD) „zmiany epokowej” (Zeitenwende) w polityce obronnej. W lutym 2024 roku wyznaczył cel, zgodnie z którym Bundeswehra ma osiągnąć „gotowość bojową” w ciągu pięciu lat. Wcześnie ostrzegł również, że od 2029 roku Rosja może być w stanie podjąć próbę ataku na terytorium NATO. Przed mianowaniem na stanowisko inspektora generalnego Breuer pełnił funkcję dowódcy Terytorialnego Dowództwa Operacyjnego Bundeswehry, które sam stworzył. Wcześniej był również szefem sztabu kryzysowego ds. koronawirusa w Urzędzie Kanclerza. Breuer wstąpił do Bundeswehry w 1984 roku. Kiedy rozpoczynał służbę w pułku obrony przeciwlotniczej, w Europie panowała konfrontacja między Wschodem a Zachodem – trwała zimna wojna. W młodości Breuer był instruktorem w – rozwiązanej później – wojskowej obronie przeciwlotniczej. W karierze wojskowej Breuera zadania dowódcze przeplatają się z funkcjami politycznymi, takimi jak te pełnione w Ministerstwie Obrony – w latach 2015 i 2016 był on koordynatorem projektu Białej księgi na temat przyszłości Bundeswehry. Kolejny Niemiec szefem Komitetu WojskowegoPrzedtem na tym stanowisku był już Niemiec - generał Harald Kujat. On również pełnił wcześniej funkcję generalnego inspektora Bundeswehry i sprawował urząd przewodniczącego Komitetu Wojskowego od lipca 2002 r. do czerwca 2005 r. Wybór generała Breuera jest postrzegany w Sojuszu jako wyraz uznania za to, że Niemcy w ostatnim czasie w znacznym stopniu przyczyniły się do zwiększenia europejskich zdolności obronnych – podkreśla niemiecka agencja DPA. Według danych NATO Niemcy zajmują obecnie zdecydowane pierwsze miejsce w Europie pod względem wydatków na obronę, wynoszących około 125 miliardów euro, a od tego roku w wojskowej strukturze dowodzenia Sojuszu zajmują więcej najwyższych stanowisk niż Stany Zjednoczone. DPA zaznacza, że dzięki przyjęciu przez Niemcy większej odpowiedzialności w Sojuszu, USA będą miały możliwość wykorzystania uwolnionych środków i sił zbrojnych do znacznego wzmocnienia swojego potencjału odstraszającego w regionie Indo-Pacyfiku – Stany Zjednoczone nie postrzegają już bowiem Rosji, lecz Chiny jako główne wyzwanie dla swoich interesów bezpieczeństwa. (AFP, DPA/ sier) |
||
| Short teaser | Najwyższy rangą niemiecki żołnierz zostanie szefem Komitetu Wojskowego NATO. Niemcy szukają następcy Breuera. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/nowy-szef-komitetu-wojskowego-nato-kim-jest-carsten-breuer/a-79345274?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/75983514_401.jpg
|
||
| Image caption | Generalny inspektor Bundeswehry, gen. Carsten Breuer | ||
| Image source | Soeren Stache/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/75983514_401.jpg&title=Nowy%20szef%20Komitetu%20Wojskowego%20NATO.%20Kim%20jest%20Carsten%20Breuer%3F | ||
| Item 143 | |||
| Id | 79345384 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Wybory w Berlinie: wyrównany wyścig | ||
| Short title | Wybory w Berlinie: wyrównany wyścig | ||
| Teaser |
To, kto wygra wybory w stolicy Niemiec, jest bardziej niepewne niż kiedykolwiek. O pierwsze miejsce walczą dwie partie: Lewica i CDU. Dominujący temat wyborczy: mieszkalnictwo i czynsze. Berlin to miasto i jednocześnie kraj związkowy, liczący prawie cztery miliony mieszkańców. Znane jest ze swojej różnorodności, ale także z rozdrobnienia – to stolica, w której ludzie często nie wychodzą poza granice swojej dzielnicy: swojego „Kiez”, jak berlińczycy chętnie ten obszar nazywają. To rozdrobnienie rozciąga się również na scenę polityczną. Podczas gdy centralne dzielnice Berlina głosowały ostatnio na Zielonych lub Lewicę, obszary poza centrum – gdzie mieszka większość Berlińczyków – są zdominowane przez Unię Chrześcijańsko-Demokratyczną (CDU), a w niektórych, wschodnich dzielnicach miasta, przez częściowo skrajnie prawicową Alternatywę dla Niemiec (AfD). Utrudnia to przewidywanie wyników wyborów, zwłaszcza w ostatnich latach, kiedy to coraz więcej partii walczy o miejsce w Izbie Deputowanych. W przededniu wyborów do berlińskiego parlamentu, które odbywają się w niedzielę, 20 września, wiele partii idzie łeb w łeb. Lewica i CDU osiągają w aktualnym sondażu instytutu INSA po 20 procent, tuż za nimi plasuje się AfD z wynikiem 18 procent oraz Zieloni z 16 procentami. SPD, od dawna rządząca w Berlinie, zajmuje według tego sondażu dopiero piąte miejsce z wynikiem 12 procent. Z kolei według aktualnego i reprezentatywnego sondażu telewizji ZDF Lewica mogłaby nawet wyprzedzić CDU o dwa procent, osiągając wynik 22 procent. CDU nie wystawia obecnego burmistrzaZróżnicowany krajobraz polityczny stolicy sprawia, że prowadzenie kampanii wyborczej w Berlinie nie jest łatwe. – Rzeczywiście, Berlin stanowi w tym zakresie szczególne wyzwanie – mówi DW Lukas Krieger, sekretarz generalny berlińskiej CDU. Krieger rozumie ponadregionalne konsekwencje tych wyborów, w końcu sam jest posłem do Bundestagu. Jednak, jak mówi: „Berlina nie da się porównać z resztą Niemiec”. Dla Kriegera główny przeciwnik jest oczywisty. – W Berlinie wiele partii znajduje się stosunkowo blisko siebie, choć coraz wyraźniej rysuje się, że ostatecznie dojdzie do pojedynku między CDU z jednej strony a Partią Lewicy z drugiej. W Berlinie mamy bardzo radykalną lewicę i właśnie dlatego mówimy: Berlin pozostaje stabilny, Berlin pozostaje w politycznym centrum, a CDU jest jedyną siłą, która gwarantuje, że Berlin pozostanie w politycznym centrum – stwierdza. Kolejnym wyzwaniem dla berlińskiej CDU jest kwestia obecnego burmistrza Kaia Wegnera, który wprawdzie nadal pełni swoją funkcję, ale nie będzie ponownie kandydował. Musiał wycofać się z wyścigu wyborczego po tym, jak w styczniu br. – w samym środku największej od czasów drugiej wojny światowej awarii zasilania elektrycznego w Berlinie – zajmował się grą w tenisa, a potem plątał się w kłamstwach. CDU zmuszona została do pośpiesznego wyłonienia nowego kandydata. Został nim Stefan Evers, senator ds. finansów, który musi teraz obrać kurs pomiędzy dwoma bardzo różnymi biegunami politycznymi: z jednej strony niezwykle pewną siebie partią AfD po zwycięstwie wyborczym w Saksonii-Anhalcie, a z drugiej strony silnie zyskującą na popularności Lewicą, które to ugrupowania powinny znacznie poprawić swoje wyniki w mieście w porównaniu z wynikami wyborczymi z 2023 roku. Nowa twarz LewicyGłówną rywalką Eversa jest również nowa twarz na scenie politycznej: Elif Eralp, adwokatka urodzona w 1980 roku w Monachium, kilka tygodni po tym, jak jej rodzice uciekli przed wojskowym zamachem stanu w Turcji. Jest ona czołową kandydatką Lewicy. - Pytanie brzmi: czy masz własne propozycje polityczne? Czy próbujesz dotrzeć do nowych grup? – analizuje Julia Reuschenbach, politolog z Uniwersytetu w Hamburgu, odnosząc się do słabych wyników CDU i SPD w wyborach do parlamentu krajowego w Saksonii-Anhalcie – i dostrzega to w przypadku Partii Lewicy w Berlinie. Partia ta ugruntowała swoją pozycję w stolicy jako „najbardziej wiarygodna” opozycja wobec częściowo skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD). - Programy te są oczywiście populistyczne. Formułują one skrajne stanowiska: ‘Chcemy nacjonalizować, chcemy wywłaszczać'. Ale są one jednoznaczne. Dlatego powiedziałabym, że tak, z punktu widzenia wielu ludzi partia ta charakteryzuje się większą jednoznacznością i ma bardziej klarowne, własne propozycje – uważa Reuschenbach. Chodzi o czynsze, głupczeNajbardziej radykalnym postulatem Lewicy – pomysłem, który od co najmniej pół dekady znajduje się w centrum berlińskiej polityki – jest obietnica wdrożenia wyniku referendum przeprowadzonego w 2021 roku. Pięć lat temu 59 procent berlińczyków opowiedziało się za wywłaszczeniem tych koncernów mieszkaniowych, które posiadają powyżej 3 tysięcy lokali mieszkalnych, oraz przekształceniem ich we własność publiczną. Od tego czasu kolejne berlińskie rządy, na czele z centrolewicową Socjaldemokratyczną Partią Niemiec (SPD), a następnie z Unią Chrześcijańsko-Demokratyczną (CDU), opóźniały realizację tego postanowienia, powołując komisje zajmujące się tą kwestią. Dla Kerstin Wolter, współprzewodniczącej Lewicy w Berlinie i kandydatki w zbliżających się wyborach do Izby Deputowanych, wywłaszczenie właścicieli nieruchomości nie jest populizmem. W końcu, jak twierdzi, idea ta została uwzględniona w Ustawie Zasadniczej już podczas powstania Republiki Federalnej Niemiec w 1949 roku – nawet jeśli artykuł dotyczący wywłaszczenia nigdy nie został zastosowany. Kwestia mieszkaniowa oraz wysokich czynszów to główne powody, dla których Lewica odnotowała tak duży wzrost poparcia w stolicy. – We wszystkich sondażach, ankietach i rozmowach, które sami prowadzimy, zawsze słyszymy: ‘Sytuacja z czynszami jest katastrofalna'. Ludzie nie mogą znaleźć mieszkania, boją się podwyżek czynszów, tracą mieszkania z powodu wypowiedzeń umów najmu przez właścicieli. Problemy młodych wyborcówWedług najnowszego sondażu przeprowadzonego przez „Berlin Trend” kwestia mieszkaniowa jest rzeczywiście zdecydowanie najważniejszym tematem tych wyborów: dla co trzeciego berlińczyka jest to najważniejszy problem miasta – znacznie wyprzedzający kwestie imigracji, azylu, bezpieczeństwa i przestępczości. Być może również wiek uprawniający do głosowania przyczynia się do tego, że rewolucyjne idee cieszą się obecnie tak dużym poparciem – są to pierwsze wybory w historii Berlina, w których mogą głosować już osoby, które ukończyły 16 lat. – Wielu młodych ludzi zajmuje się kwestiami zmian klimatycznych lub pyta: ‘Czy w ogóle uda mi się znaleźć pracę?' – mówi Wolter. – Nawet temat emerytur pojawia się czasami w głowach młodych ludzi: przy stoisku informacyjnym dziewczyna w wieku około 14 lat zapytała mnie o naszą politykę emerytalną. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Kto wygra niedzielne wybory w stolicy Niemiec, jest bardziej niepewne niż kiedykolwiek. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wybory-w-berlinie-wyrównany-wyścig/a-79345384?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Wybory%20w%20Berlinie%3A%20wyr%C3%B3wnany%20wy%C5%9Bcig | ||
| Item 144 | |||
| Id | 79344989 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Berlin. 16-letnia młodzież z prawem głosu | ||
| Short title | Berlin. 16-letnia młodzież z prawem głosu | ||
| Teaser |
To, co było już możliwe w wyborach do Parlamentu Europejskiego, staje się teraz rzeczywistością również w Berlinie. Ponieważ spodziewany jest wynik bardzo wyrównany, może to mieć decydujące znaczenie. W wyborach do Izby Deputowanych w Berlinie, czyli parlamentu landu Berlin, po raz pierwszy młodzież w wieku od 16 lat może oddać swój głos. Było to już wcześniej możliwe podczas wyborów do rad dzielnicowych oraz podczas wyborów europejskich. Ponieważ spodziewany jest wynik bardzo wyrównany, może to mieć decydujące znaczenie. W wyborach do parlamentu krajowego dotychczas obowiązywał minimalny wiek 18 lat. Prawo do głosowania mają wszyscy urodzeni przed 21 września 2010 r. – wyjaśnił berliński przewodniczący komisji wyborczej Stephan Bröchler. Dotyczy to zatem również wszystkich, którzy w dniu wyborów obchodzą urodziny. Zgodnie z oficjalnymi danymi ewidencji ludności Berlina, w wyborach do Izby Deputowanych może wziąć udział prawie 55 400 młodych ludzi od 16 lat – co stanowi raczej niewielką grupę w porównaniu z łączną liczbą około 2,5 miliona uprawnionych do głosowania. W wyborach do rad dzielnicowych liczba ta jest nieco większa i wynosi około 58 600, ponieważ prawo do głosowania mają w nich również obywatele UE nieposiadający niemieckiego paszportu. Prawo biernego wyboru nadal od 18 roku życiaW grudniu 2023 roku berliński parlament zdecydował znaczną większością głosów o obniżeniu wieku uprawniającego do udziału w wyborach do parlamentu regionalnego z 18 do 16 lat. Zwolennicy z partii CDU, SPD, Zielonych i Lewicy argumentowali, że umożliwi to młodszym ludziom większy udział w życiu politycznym i wzmocni demokrację. Partia AfD odrzuciła ten projekt. W kwestii biernego prawa wyborczego, które pozwala kandydować w wyborach, nic się nie zmieniło. Kandydować do parlamentu kraju związkowego (landu) mogą nadal tylko osoby, które ukończyły 18 lat. Możliwość głosowania w wyborach do parlamentu krajowego dla osób w wieku 16 i 17 lat istnieje tylko w połowie z 16 krajów związkowych. Należą do nich, oprócz Berlina, również Badenia-Wirtembergia, Brandenburgia, Brema, Hamburg, Meklemburgia-Pomorze Przednie, Szlezwik-Holsztyn, a od niedawna także Nadrenia Północna-Westfalia, gdzie wiosną 2027 roku odbędą się wybory. dpa/sier |
||
| Short teaser | To, co było już możliwe w wyborach do Parlamentu Europejskiego, staje się teraz rzeczywistością również w Berlinie. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/berlin-16-letnia-młodzież-z-prawem-głosu/a-79344989?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Berlin.%2016-letnia%20m%C5%82odzie%C5%BC%20z%20prawem%20g%C5%82osu | ||
| Item 145 | |||
| Id | 79342420 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Historyk o podobieństwie kolonializmu do Holokaustu | ||
| Short title | Historyk o podobieństwie kolonializmu do Holokaustu | ||
| Teaser |
„Podobieństwa są niezaprzeczalne, jak chociażby brutalne prześladowanie opozycji w Trzeciej Rzeszy i w koloniach” – twierdzi historyk cytowany przez „Spiegel”. Wystawa w Niemieckim Muzeum Historii zestawia te zbrodnie. Niemiecki historyk Stephan Malinowski jest kuratorem wystawy w Niemieckim Muzeum Historii (DHI), która porównuje zbrodnie niemieckich nazistów ze zbrodniami mocarstw kolonialnych. Zapewnia, że nie relatywizuje Holokaustu. „Podobieństwa są niezaprzeczalne, jak chociażby brutalne prześladowanie opozycji w Trzeciej Rzeszy i w koloniach” – powiedział historyk w wywiadzie dla portalu tygodnika „Der Spiegel” zastrzegając, że porównanie a stawianie na równi to dwie różne sprawy. Malinowski wspomniał o masakrze w północno-indyjskim Amritsarze w 1919 r., gdzie brytyjski generał kazał strzelać do demonstrantów. Zginęło wówczas kilkuset uczestników protestu. „Oczywiście można tutaj dostrzec znaczne różnice w porównaniu z postępowaniem Gestapo czy oddziałów do zadań specjalnych SS. Ale patrząc z perspektywy Delhi czy Karaibów, dostrzega się paralele” – powiedział historyk. Dyskryminacja Żydów i Afrykańczyków to to samoZdaniem Malinowskiego zjawiskiem skłaniającym do porównań jest też rasizm. „Wielu antykolonialnych intelektualistów uważało już w latach 30., że dyskryminacja Żydów jest tym samym co dyskryminacja mieszkańców Afryki przez mocarstwa kolonialne” - powiedział przypominając słowa premiera Indii Nehru z 1937 r. o tym, że kolonialna i faszystowska przemoc są „jak bracia bliźniacy”. Historyk zaznaczył, że zaprojektowana przez niego wystawa zaczyna się od agresji Włoch na Abisynię, dzisiejszą Etiopię. „Atak rozpoczął się w 1935 r. z użyciem gazów bojowych, obozów, wypędzeń, masowych egzekucji i ustaw rasowych. Kilkaset tysięcy z 10 mln Etiopczyków zginęło” - czytamy w „Spieglu”. Holokaust był bez precedensuMalinowski odrzucił jako „czystą propagandę” stanowisko Trzeciej Rzeszy, której przedstawiciele, w tym Hitler, twierdzili, że Niemcy postępują tak, jak postępowały mocarstwa kolonialne. Historyk przyznał, że na początku XX wieku Brytyjczycy w Afryce Północnej, Amerykanie na Filipinach, Niemcy w Afryce Południowo-Zachodniej i Hiszpanie na Kubie tworzyli obozy koncentracyjne jako instrument walki z powstańcami. „Europejski kolonializm jest jedną z największych zbrodni ludzkości” – podkreślił. Malinowski wyjaśnił, że w przypadku wojskowych dowodzących oddziałami kolonialnymi, rozkazy unicestwienia były pojedynczymi przypadkami wydawanymi przez konkretnych oficerów. „W przypadku SS, cały system był nastawiony na zagładę (…) Od końca 1941 r. zaczęły działać obozy zagłady – Chełmno, Sobibór, Treblinka”. „Cały sens tych obozów polegał na jak najszybszym zabiciu zdefiniowanych przedtem grup, szczególnie Żydów. Holokaust był bez precedensu” – podkreślił. Logika kolonialna kontra logika nazistowska„Logika kolonialna” różniła się – zdaniem Malinowskiego – od logiki niemieckich nazistów. Po 1945 r. mocarstwa kolonialne traktowały ludność kolonii jak dzieci, które należało wprowadzić do nowoczesnych społeczeństw poprzez szkoły, a nawet uniwersytety. Afrykańczycy i Azjaci mieli stać się klientami, którzy kupują europejskie towary i pracują w fabrykach jako tania siła robocza, „a więc żyją”. Nehru studiował w Cambridge. Z warszawskiego getta nikt nie wyjechał na studia do Heidelbergu – zaznaczył historyk. Porównanie niemieckiego narodowego socjalizmu z kolonializmem stało się w minionych dwóch dekadach jednym z najważniejszych tematów dyskutowanych przez historyków – powiedział Malinowski. W przestrzeni publicznej też trwa debata o tym, czy Holokaust był zjawiskiem bez precedensu. „Wystawa ma być odtrutką na spory. Jej celem nie jest narzucanie interpretacji, lecz skłonienie do refleksji” – powiedział na zakończenie rozmowy ze „Spieglem” niemiecki historyk Stephan Malinowski. |
||
| Short teaser | Wystawa w Niemieckim Muzeum Historii DHI porównuje zbrodnie niemieckich nazistów ze zbrodniami mocarstw kolonialnych. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/historyk-o-podobieństwie-kolonializmu-do-holokaustu/a-79342420?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79221283_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemcy, Würzburg 1942. Deportacja Żydów | ||
| Image source | akg-images/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79221283_401.jpg&title=Historyk%20o%20podobie%C5%84stwie%20kolonializmu%20do%20Holokaustu | ||
| Item 146 | |||
| Id | 79339891 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Niemiecki generał stanie na czele Komitetu Wojskowego NATO | ||
| Short title | Niemiecki generał stanie na czele Komitetu Wojskowego NATO | ||
| Teaser |
NATO stoi przed kluczowymi decyzjami. Po ponad 20 latach najważniejszym doradcą wojskowym sekretarza generalnego Sojuszu ponownie zostanie Niemiec. Najwyższy rangą niemiecki wojskowy obejmie stanowisko przewodniczącego Komitetu Wojskowego NATO. Jak poinformował Sojusz, podczas posiedzenia tego gremium w Kopenhadze na następcę włoskiego admirała Giuseppe Cavo Dragone wybrano generała Carstena Breuera, generalnego inspektora Bundeswehry. Breuer pokonał w głosowaniu kanadyjską szefową sztabu generalnego Jennie Carignan, która w razie wyboru zostałaby pierwszą kobietą na czele Komitetu Wojskowego NATO. Nowe obowiązki ma objąć w lipcu 2027 roku, zastępując obecnego przewodniczącego. – Dziękuję za okazane mi zaufanie. Poparcie szefów sztabów generalnych naszych sojuszników z NATO wiele dla mnie znaczy. Przed Sojuszem stoją wielkie zadania. Musimy zadbać o nasze bezpieczeństwo oraz pokój w Europie i poza jej granicami – powiedział Breuer niemieckiej agencji DPA. Od połowy przyszłego roku, jako przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO, Carsten Breuer będzie dążył do uzgadniania stanowisk wszystkich państw członkowskich i przedstawiania Sojuszowi konkretnych rekomendacji wojskowych. – Mam pełną świadomość odpowiedzialności, jaka wiąże się z tym zadaniem. Z wielką radością obejmę tę wymagającą i ważną funkcję. Cieszę się, że wspólnie z naszymi sojusznikami będę mógł wziąć odpowiedzialność za pokój i wolność w naszym Sojuszu – powiedział niemiecki generał. Główny doradca sekretarza generalnego NATOPrzewodniczący Komitetu Wojskowego NATO, obok naczelnego dowódcy sojuszniczych sił w Europie (SACEUR), należy do najbardziej wpływowych wojskowych w Sojuszu. Jest głównym doradcą wojskowym sekretarza generalnego, a zarazem łącznikiem, za pośrednictwem którego wspólne rekomendacje szefów sztabów generalnych wszystkich państw członkowskich trafiają do gremiów politycznych NATO. Przekazuje on również wytyczne i zalecenia Komitetu Wojskowego strategicznym dowódcom Sojuszu oraz dyrektorowi generalnemu Międzynarodowego Sztabu Wojskowego. Ostatnim Niemcem na tym stanowisku był od lipca 2002 do czerwca 2005 roku generał Harald Kujat. Podobnie jak Breuer, wcześniej pełnił funkcję generalnego inspektora Bundeswehry. Wybór generała Breuera jest odczytywany w Sojuszu także jako wyraz uznania dla znaczącego wkładu Niemiec we wzmocnienie w ostatnim czasie europejskich zdolności obronnych. Według danych NATO Niemcy zajmują obecnie zdecydowane pierwsze miejsce w Europie pod względem wydatków na obronność – przeznaczają na ten cel około 125 mld euro. Od tego roku w strukturze dowodzenia NATO obsadzają też więcej najwyższych stanowisk niż Stany Zjednoczone. Zwrot w polityce obronnejBreuer od marca 2023 roku pełni funkcję generalnego inspektora Bundeswehry. Odpowiada tym samym za reorganizację i wzmocnienie niemieckich sił zbrojnych, zapoczątkowane po ogłoszeniu przez kanclerza Olafa Scholza tzw. „Zeitenwende” – historycznego przełomu w polityce bezpieczeństwa Niemiec, wywołanego rosyjską napaścią na Ukrainę. Zanim został generalnym inspektorem Bundeswehry, Breuer dowodził Dowództwem Terytorialnym Bundeswehry, które sam od podstaw zorganizował. Wcześniej dał się poznać także jako szef sztabu kryzysowego ds. pandemii koronawirusa w Urzędzie Kanclerskim. Kto stanie na czele Bundeswehry?Po wyborze Breuera minister obrony Niemiec Boris Pistorius będzie musiał w najbliższych miesiącach zdecydować, kto zastąpi generała na stanowisku najwyższego rangą dowódcy Bundeswehry. W poprzednich latach jako potencjalnego następcę Breuera wymieniano ówczesnego inspektora Luftwaffe, Ingo Gerhartza. Od czerwca 2025 roku dowodzi on operacyjną kwaterą główną NATO w holenderskim Brunssum, odpowiadając za kolejne odcinki wschodniej flanki Sojuszu. Po raz pierwszy funkcję tę powierzono niemieckiemu generałowi. Za jednego z potencjalnych kandydatów na stanowisko generalnego inspektora Bundeswehry w przyszłym roku uchodzi generał porucznik Christian Freuding, obecny inspektor wojsk lądowych. Odpowiada on za modernizację niemieckich sił lądowych, a wcześniej koordynował niemiecką pomoc wojskową dla Ukrainy. (DPA/jar) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Po ponad 20 latach najważniejszym doradcą wojskowym sekretarza generalnego NATO ponownie zostanie Niemiec. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemiecki-generał-stanie-na-czele-komitetu-wojskowego-nato/a-79339891?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Niemiecki%20genera%C5%82%20stanie%20na%20czele%20Komitetu%20Wojskowego%20NATO | ||
| Item 147 | |||
| Id | 79339179 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Meklemburgia-Pomorze Przednie: SPD staje do walki z AfD o zwycięstwo | ||
| Short title | Meklemburgia-Pomorze Przednie: SPD staje do walki z AfD | ||
| Teaser |
Od niemal 30 lat w północno-wschodnich Niemczech rządzą socjaldemokraci. Teraz w sondażach prowadzi AfD, której część uznawana jest za skrajnie prawicową. Czy Manuela Schwesig utrzyma władzę? Meklemburgia-Pomorze Przednie: to nie tylko bałtyckie wybrzeże i turystyczne atrakcje wysp Rugia i Uznam. To także jezioro Hiddensee, gdzie znajduje się grób dramaturga Gerharta Hauptmanna. To uniwersytety w Greifswaldzie i Rostocku, należące do najstarszych w Niemczech. To także stocznie oraz gigantyczna elektrownia atomowa w Lubminie, zbudowana w czasach NRD i zamknięta w 1995 roku. Jednocześnie Meklemburgia-Pomorze Przednie jest najsłabiej zaludnionym krajem związkowym Niemiec. Pod koniec 2025 roku liczyła zaledwie 1,57 mln mieszkańców. W tym słabym gospodarczo regionie bezrobocie sięga 8 proc., a odsetek cudzoziemców wynosi około 6 proc. – zdecydowanie najmniej spośród wszystkich 16 landów. To nadmorski region, który wielu byłych obywateli NRD pamięta z długich letnich pobytów na kempingach i w ośrodkach wypoczynkowych. To także kraj związkowy, który ma aż 3 z 16 niemieckich parków narodowych – więcej niż jakikolwiek inny land. To kraina Pojezierza Meklemburskiego z jeziorem Müritz. To jednak również miejsce, gdzie krótko po zjednoczeniu Niemiec dochodziło do pierwszych brutalnych ataków na ośrodki dla osób ubiegających się o azyl. Obrazy płonących budynków w Rostocku-Lichtenhagen w sierpniu 1992 roku obiegły cały świat. Wtedy setki prawicowych ekstremistów zaatakowały ośrodek, w którym przebywało około 100 osób pochodzących z Wietnamu. Budynek stanął w płomieniach, a około 3 tys. mieszkańców przyklaskiwało napastnikom. Cudem obyło się bez ofiar śmiertelnych, ale wiele osób zostało rannych. Były to najpoważniejsze zamieszki na tle rasistowskim w Niemczech po II wojnie światowej. W tym samym roku liczba osób ubiegających się o azyl w Niemczech wyniosła 440 tys. – osiągając tymczasowy rekord. W całym kraju rozgorzała wówczas burzliwa debata na ten temat. Ważny atut Manueli Schwesig. Sprawuje władzęOd około 28 lat Meklemburgią-Pomorzem Przednim rządzą socjaldemokraci, zmieniając tylko koalicjantów. Obecnie na czele rządu stoi popularna Manuela Schwesig, 52-letnia była niemiecka minister ds. rodziny i młodzieży, która kieruje gabinetem z udziałem Lewicy. Ma duże szanse, by utrzymać władzę także po wyborach 20 września. Nie wiadomo jednak, jaki wpływ na wynik wyborów będzie miał rezultat głosowania w Saksonii-Anhalt z 6 września tego roku. AfD, która w tym landzie uznawana jest za skrajnie prawicową, zdobyła tam prawie 44 proc. głosów, zdecydowanie wyprzedzając partie głównego nurtu, ale nie uzyskała bezwzględnej większości. Czy ten sukces doda AfD wiatru w żagle także na dalekiej północy Niemiec, czy może jednak pomoże socjaldemokratycznej szefowej rządu? Przez długi czas Manuela Schwesig wyraźnie przegrywała w sondażach z AfD. Teraz udało jej się jednak zmniejszyć dystans do zaledwie kilku punktów procentowych. Jej wyborcze hasło brzmi: „Kobieta kontra niebieski” – niebieski to kolor AfD. Podczas telewizyjnej debaty z Leifem-Erikiem Holmem, głównym kandydatem AfD, na nieco ponad dziesięć dni przed wyborami szefowa rządu Meklemburgii-Pomorza Przedniego nazwała AfD „najgroźniejszą partią dla naszego kraju, gospodarki, spraw społecznych, a także dla nas, kobiet”. Zwracając się bezpośrednio do Holma, powiedziała: „Oczernia pan nasz kraj”. AfD na czele przedwyborczych sondażyMeklemburgia-Pomorze Przednie to jedyny wschodnioniemiecki kraj związkowy, w którym tamtejszy Urząd Ochrony Konstytucji nie uznał AfD za partię o bezspornie skrajnie prawicowym charakterze. Według sondaży partia może liczyć na około 35 proc. poparcia, co daje jej pierwsze miejsce w wyścigu wyborczym – podobnie zresztą jak w pozostałych wschodnich landach. Jednak SPD Manueli Schwesig utrzymuje stabilne poparcie na poziomie 30 proc., Lewica może liczyć na 11 proc., a CDU, partia kanclerza Friedricha Merza, zdobywa zaledwie 8 proc. – co jest historycznie najsłabszym wynikiem chadecji ze wszystkich krajów związkowych. Słaby rezultat w Meklemburgii-Pomorzu Przednim może jeszcze bardziej zaostrzyć debatę wokół niepopularnego kanclerza. Zieloni muszą walczyć o wejście do parlamentu landowego – w sondażach uzyskują 5 proc. poparcia. Przy takim rozkładzie głosów niskie jest prawdopodobieństwo, że uda się zbudować większość zdolną wybrać na premiera landu głównego kandydata AfD, Leifa-Erika Holma. Wszystkie partie, które mają szansę wejść do parlamentu krajowego, wykluczyły bowiem współpracę z tą partią. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> Były prezenter radiowy kandydatem AfD na premiera landuGłówny kandydat AfD Leif-Erik Holm świadomie kreuje się na polityka bliskiego zwykłym ludziom. Podczas przemówień wykorzystuje doświadczenie zdobyte w pracy prezentera radiowego, m.in. w publicznym Norddeutscher Rundfunk. Od 2017 roku zasiada w Bundestagu z ramienia AfD. W kampanii wyborczej nieustannie odwołuje się do powszechnego niezadowolenia z rządu, stagnacji gospodarczej i trudnej sytuacji społecznej w słabo rozwiniętym gospodarczo, rzadko zaludnionym północno-wschodnim regionie Niemiec. Podczas wiecu wyborczego w Neustadt-Glewe Holm mówił: „To wszystko jest kompletnie absurdalne, tego już nikt nie potrafi wyjaśnić!”. Jak przekonywał, tylko AfD rozumie, jak trudno jest utrzymać rodzinę i jak niewiele z pensji brutto zostaje na koniec miesiąca. – Ci na górze już zupełnie tego nie pojmują. Ludzie idą na barykady, bo zabiera im się coraz więcej – stwierdził. „Oni na górze, my na dole” – to hasło, do którego skrajnie prawicowy polityk często powraca. W bezpośrednim starciu głównych kandydatów Holm nie jest w stanie pokonać popularnej szefowej rządu z SPD, Manueli Schwesig. Poparcie na poziomie około 35 proc. dla AfD pokazuje jednak, że Meklemburgia-Pomorze Przednie pozostaje głęboko podzielonym landem. W najbliższych latach rządzenie nadbałtyckim regionem z pewnością nie będzie łatwiejsze. |
||
| Short teaser | Od niemal 30 lat w północno-wschodnich Niemczech rządzą socjaldemokraci. Teraz w sondażach prowadzi AfD. Co dalej? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/meklemburgia-pomorze-przednie-spd-staje-do-walki-z-afd-o-zwycięstwo/a-79339179?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/69510417_401.jpg
|
||
| Image caption | Mały kraj związkowy z imponującym parlamentem krajowym, który mieści się w pałacu w Schwerinie | ||
| Image source | Jens Büttner/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/69510417_401.jpg&title=Meklemburgia-Pomorze%20Przednie%3A%20SPD%20staje%20do%20walki%20z%20AfD%20o%20zwyci%C4%99stwo | ||
| Item 148 | |||
| Id | 79339050 | ||
| Date | 2026-09-19 | ||
| Title | Boom na e-auta to spadek wpływów z podatków energetycznych | ||
| Short title | Boom na e-auta to spadek wpływów z podatków energetycznych | ||
| Teaser |
Wraz ze wzrostem cen paliw rośnie zainteresowanie samochodami elektrycznymi. Jednak elektromobilność przyczynia się nie tylko do zmniejszenia szkodliwych emisji CO₂, ale także do spadku wpływów z podatków. – Ludzie odchodzą od benzyny i oleju napędowego – stwierdza Jens Boysen-Hogrefe, ekspert ds. podatków i transportu z Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii (KfW), w rozmowie z DW. - Boom na samochody elektryczne, wywołany wysokimi cenami paliw, wyprzedza transformację napędową, która i tak była już zaplanowana – wyjaśnia. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) sprzedaż samochodów elektrycznych w Europie wzrosła w pierwszym kwartale tego roku o prawie 30 procent w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Liderem jest Norwegia, gdzie obecnie 95 procent wszystkich nowo rejestrowanych samochodów osobowych to pojazdy elektryczne (grafika). W krajach regionu Azji i Pacyfiku, z wyłączeniem Chin, wskaźniki wzrostu były jeszcze bardziej imponujące, jak wynika z raportu IEA „Global Outlook 2026”: w 2025 roku sprzedaż wzrosła tam w niektórych regionach nawet o 80 procent, a w Ameryce Łacińskiej o 75 procent. „System oparty na paliwach kopalnych jest dochodowy dla państwa”Boom na elektromobilność nie budzi jednak w Berlinie, a zwłaszcza w Ministerstwie Finansów, wyłącznie entuzjazmu. Ładowanie samochodu elektrycznego nie wiąże się bowiem z podatkami od energii, a jedynie z niewielkimi podatkami od energii elektrycznej. Obecnie litr oleju napędowego w Niemczech jest opodatkowany kwotą 47,04 centów, a litr benzyny – 65,45 centów. Do tego dochodzą jeszcze opłata za emisję CO2 oraz podatek VAT w wysokości 19 procent. Przy cenie benzyny wynoszącej 2,10 euro udział opłat wynosi według ADAC 1,14 euro, czyli ponad połowę ceny. – Dotychczasowy system oparty na paliwach kopalnych, obejmujący podatki energetyczne, opłaty za przejazd ciężarówek i opłatę za emisję CO₂, jest bardzo dochodowy dla państwa – twierdzi ekspert podatkowy Boysen-Hogrefe. – Minister finansów nie zyskuje zbyt wiele na tym, że ludzie jeżdżą samochodami elektrycznymi, wręcz przeciwnie – dodaje. Koniec z podatkiem energetycznymJego prognoza: „Jeśli nastąpi przejście na samochody elektryczne, a system podatkowy nie ulegnie zmianie, system drogowy stanie się dla rządu przedsięwzięciem przynoszącym straty”. Chodzi o straty rzędu miliardów: według danych Federalnego Urzędu Statystycznego dochody z podatku energetycznego od oleju napędowego i benzyny spadły z 37 miliardów euro w 2016 roku do 33 miliardów euro w ubiegłym roku (wykres). Już w 2022 r. badanie przeprowadzone przez Radę Naukową przy niemieckim Ministrze ds. Cyfryzacji i Transportu wskazało na spadek dochodów. Rada prognozuje, że do 2050 r. dochody z podatku energetycznego skurczą się do pięciu miliardów euro. „Czekanie” nie wchodzi w grę„Zmiana napędu ma skutki fiskalne, o których dotychczas prawie się nie dyskutuje” – czytamy w ekspertyzie Rady. „Spodziewane straty podatkowe sumują się z kosztownym wspieraniem pojazdów elektrycznych, na przykład poprzez premie zakupowe, które obecnie są jeszcze niezbędne do przeprowadzenia transformacji napędowej” – konkludują eksperci. W Niemczech premia zakupowa na samochody elektryczne w wysokości kilku tysięcy euro została co prawda zniesiona pod koniec 2023 roku. Jednak do 2035 roku samochody elektryczne są zwolnione z podatku od pojazdów mechanicznych, a ponadto istnieją ulgi podatkowe dla przedsiębiorstw inwestujących w pojazdy elektryczne. Rada naukowców zajmujących się transportem brzmiała: „Odkładanie decyzji o przyszłych działaniach do momentu, w którym deficyt zmusi do działania, ogranicza większość możliwości działania, ponieważ czas ich realizacji rozciąga się na kilka kadencji parlamentarnych”. Ostrzeżenia naukowców pozostają bez echa. Według Boysen-Hogrefe „presja fiskalna” może się teraz zwiększyć. Jeśli nadal będą masowo kupowane samochody elektryczne, „rząd nie będzie mógł na to reagować jedynie wzruszeniem ramion”. Pionierzy: Norwegia i Wielka BrytaniaInne kraje zareagowały już na ten trend wprowadzając nowe opłaty. W Wielkiej Brytanii od kwietnia 2028 r. będzie obowiązywać opłata od samochodów elektrycznych. Tak zwany „Electric Vehicle Excise Duty" (eVED) nakłada opłatę w wysokości 3 pensów (0,35 eurocenta) za milę (1,6 km) na samochody wyłącznie elektryczne oraz 1,5 pensa na hybrydy typu plug-in. W Nowej Zelandii i na Islandii od 2024 r. raz w roku odczytuje się stan licznika w samochodach elektrycznych w celu naliczenia opłat za przejechane kilometry. Z kolei w Szwajcarii kierowcy samochodów elektrycznych będą musieli płacić od 2030 roku: albo opłatę zróżnicowaną w zależności od masy, wynoszącą średnio 5,4 rapenów (5,7 eurocentów) za kilometr, albo podatek w wysokości 22,8 rapenów za kilowatogodzinę energii zużywanej podczas ładowania przy stacji ładowania. Norwegia, kraj będący pionierem w tej dziedzinie, od tego roku ograniczyła zwolnienie z podatku VAT dla samochodów elektrycznych. Ponadto obowiązuje opłata od zakupu lub rejestracji zależna od masy pojazdu oraz opłaty drogowe. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> Opłaty drogowe jako koło ratunkowe?Również w Niemczech wielu ekspertów opowiada się za wprowadzeniem opłat drogowych dla samochodów osobowych, aby zrekompensować utratę dochodów z podatku energetycznego, a jednocześnie w większym stopniu uwzględnić korzystanie z dróg przez pojazdy. „Zalecaną opcją polityczną jest opłata drogowa uzależniona od odległości i natężenia ruchu” – czytamy w opublikowanym niedawno badaniu uniwersytetu w Münsterze zatytułowanym „Zmiana napędu i opłaty drogowe: prognozy i strategie”. Naukowcy zdają sobie sprawę, że ich zalecenia pojawiają się w nieodpowiednim momencie. „Jeśli realistycznie założyć, że politycy będą unikać tego kroku, zaleca się rozwiązanie oparte na winietach” – brzmi ich zalecenie. Kierowcy płacą w tym systemie za korzystanie z dróg, uiszczając ryczałtową opłatę za określony okres i potwierdzając to naklejką (winietą) umieszczoną na przedniej szybie. „Gdyby również to rozwiązanie napotkało nie do pokonania opór polityczny, jedynym rozwiązaniem pozostaje podwyższenie podatku od pojazdów” – zalecają. |
||
| Short teaser | Boom na samochody elektryczne nie tylko zmniejsza szkodliwe emisje CO₂, ale także wpływy z podatków. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/boom-na-e-auta-to-spadek-wpływów-z-podatków-energetycznych/a-79339050?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/76954960_401.jpg
|
||
| Image caption | Od produktu, który nie schodził z półek, do hitu rynkowego: e-auta. Zdjęcie przedstawia roadster brytyjskiej firmy MG z lat 60. Chiński producent samochodów SAIC przejął w międzyczasie tę markę i wykorzystuje ją do produkcji samochodów elektrycznych. | ||
| Image source | DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2024/foeupol240118_indieeuropa_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/76954960_401.jpg&title=Boom%20na%20e-auta%20to%20spadek%20wp%C5%82yw%C3%B3w%20z%20podatk%C3%B3w%20energetycznych | ||
| Item 149 | |||
| Id | 79330724 | ||
| Date | 2026-09-19 | ||
| Title | Polki w Niemczech: Nie chcemy być „pasażerkami polityki” | ||
| Short title | Polki w Niemczech: Nie chcemy być „pasażerkami polityki” | ||
| Teaser |
Działaczki polityczne i społeczne, przedsiębiorczynie. mentorki. Polki w Niemczech opowiadają DW o przełamywaniu barier. Ruchliwa Wilmersdorferstrasse w berlińskiej dzielnicy Charlottenburg. Pochodząca z Katowic posłanka Izby Deputowanych Aldona Niemczyk walczy tu o reelekcję. Abul, młody Afgańczyk, opowiada, że był piłkarzem klubów Hertha i Victoria, ale jego kontrakty wygasły. Jako bezpaństwowiec nie ma paszportu i boi się o przyszłość. – Możemy napisać petycję – proponuje Niemczyk. Abul jest jednym z 850 tys. berlińczyków bez prawa głosu. – To nie ma znaczenia, gdy człowiek jest w potrzebie – mówi Niemczyk. A uczniom lokalnej szkoły tłumaczy, że kocha być posłanką, bo lubi służyć ludziom. Rozdaje kredki i autogramy. Obok starsza kobieta przyznaje, że CDU ją zawiodło i odda głos na AfD. W Berlinie w sondażach przedwyborczych wygrywa Lewica, a skrajna prawica rośnie w siłę. Spotykamy się dzień później w ambasadzie RP na wernisażu otwartej 18.9. wystawy „Od magistratu aż po Bundestag”. Niemczyk jest jedną z 20 sportretowanych Polek. Łączy je odwaga i poczucie misji. – 20 lat temu było łatwiej. Dziś klimat polityczny znacznie się pogorszył. Społeczeństwo jest spolaryzowane. Wymaga to od nas więcej energii i odwagi. Sama miewam nawet pogróżki. Ale nie zamierzam milczeć. Demokracja potrzebuje nas zwłaszcza w trudnych czasach – mówi Katarzyna Werth z Meklemburgii-Pomorza Przedniego, gdzie w ten weekend (20.09.) odbędą się wybory do regionalnego parlamentu. Werth jest radną w przygranicznym Löcknitz – miasteczku, które po wejściu Polski do Unii Europejskiej stało się symbolem dobrego sąsiedztwa Polaków i Niemców. Choć bliżej stąd do Szczecina niż do Berlina, to przed rokiem w wyborach do Bundestagu co drugi mieszkaniec oddał głos na skrajną prawicę. Głos Polek, głos migrantekNa wernisaż zjechały się polityczki, przedstawicielki urzędów, sztuki, nauki i biznesu z całych Niemiec. Wiele z nich działa w stowarzyszeniach, w strukturach Polsko-Niemieckich Towarzystw czy w Polskiej Radzie Społecznej. Inne znają się z mentoringu PolMotion stowarzyszenia agitPolska e.V., z którego skorzystało prawie 600 osób. – Kobiety mają kompetencje, ale potrzebują odwagi i zasobów. Dlatego stawiamy na networking i struktury, które zostaną, jak projekt się skończy – mówi inicjatorka Anna Stahl-Czechowska z Agitu. – PolMotion pokazał, że sieciowanie to nie czarna magia. Trzeba tylko się odważyć, być otwartym na innych i wzajemnie się wspierać – komentuje DW mentorka roku, dr Weronika Priesmeyer-Tkocz. – My, Polki, z reguły staramy się być dopasowane. I zapominamy, że mamy prawo zabierać głos. Sama zostałam przewodniczącą szkoły, choć nie mówiłam wtedy dobrze po niemiecku. Ale zawsze miałam coś do powiedzenia – tak swoje początki w Niemczech wspominała w dyskusji dr Małgorzata Peuker-Minecka. Prawniczka pracuje w sztabie decyzyjnym ministra ochrony środowiska, a wcześniej tworzyła ustawy w Urzędzie Kanclerskim. – Mężczyźni mają potrzebę sięgania po władzę i chętnie zajmują miejsce przy stole decyzyjnym. Ale to nie odzwierciedla różnorodności społecznej – dodaje Peuker-Minecka. Dlatego założyła grupę dyskusyjną dla urzędników z historią migracyjną i stowarzyszenie Administracja dla Demokracji, by postawić tamę skrajnym politykom. Bo – urzędnik państwowy służy konstytucji i obywatelom, a nie partiom – tłumaczy DW. Reprezentacja kobiet i migrantów jest elementarna dla demokracji – skomentowała w dyskusji profesor Magdalena Nowicka z Uniwersytetu Humboldtów. – Sytuacja poprawia się w zarządach, bo są regulacje zabezpieczające parytety. Ale jeśli nie zmienią się struktury, to na parytety będziemy czekać jeszcze setki lat. – dodała. W biznesie jest trochę inaczej. – Nie chodzi o to, by reprezentować kobiecą perspektywę, tylko o decyzyjność - mówiła założycielka startupu mika, Agnieszka Walorska. Według niej „potrzebujemy odwagi do naiwności, żeby działać i robić swoje". Przedsiębiorczyni dr Katarzyna Mol-Wolf dodała, że to „polskie geny” pomogły jej odbić się po porażce bankructwa i odnieść sukces. Takie historie inspirują. – W naszych kompetencjach, nie tylko w kontekście polsko-niemieckim czy tematach migracyjnych, tkwi potencjał. W naszej różnorodności jest siła sprawcza, której potrzebujemy przy obecnych wyzwaniach politycznych – mówi DW Magdalena Ziomek, założycielka Agitu i spółdzielni dla samozatrudnionych SMartDe. Determinacja do zmian– Chciałabym, by było nas więcej, Polek w niemieckiej polityce. Powinnyśmy wyzbyć się wstydu, który najbardziej hamuje. Powinnyśmy budować więzi i odważniej artykułować nasze interesy – komentuje DW działaczka związkowa i zielona radna uniwersyteckiej Getyngi Klaudia Hanisch. – Nie ciągnęło mnie od razu do polityki, bo miałam wrażenie, że nie ma tam osób, z którymi mogłabym się utożsamić. I że panowie w telewizji nie rozumieją, jakie potrzeby może mieć młoda migrantka – przyznaje Hanisch, także sportretowana na wystawie. Wspólnym mianownikiem zaangażowania kobiet jest determinacja do zmian. – Działamy bardziej intuicyjnie niż mężczyźni, a jako migrantki mamy szerszą perspektywę. – mówi DW Joanna Szymańska-Bica. Na wystawę nie przyjechała, bo ma zobowiązania jako wiceburmistrzyni gminy Monschau przy granicy z Belgią. Nie godzi się, by kobiety i migranci byli redukowani do kwestii migracji i integracji. – Jesteśmy przede wszystkim Europejczykami polskiego pochodzenia. W polityce niemieckiej brakuje perspektywy obywateli Europy, wspólnej historii i dyskusji o zabezpieczeniu praw pracowniczych – mówi Szymańska-Bica, która działa także w Polskiej Radzie Społecznej. Kobiety nie mogą być „pasażerkami polityki"To ona przecierała Polkom polityczne szlaki w Nadrenii-Północnej Westfalii, drugim po Berlinie największym skupisku Polonii w Niemczech. W 2020 r. zainicjowała kampanie do rad integracyjnych - samorządowych gremiów doradczych reprezentujących interesy migrantów. – Rady istniały od 20 lat, jednak wśród społeczności polskiej mało kto o nich wiedział. Wsparłam inne Polki, by wspólnie wyjść z cienia – wspomina. Wtedy do rad Kolonii, Düsseldorfu czy w Aachen wybrano pierwsze Polki. – Zaangażowanie polityczne wciąż jest domeną mężczyzn. Trzeba to zmienić. Robię to dla moich trzech córek. Kobiety nie mogą być tylko pasażerkami polityki, ale muszą mieć realny wpływ na kształtowanie codzienności i przyszłości – dodaje. Co wspólnego ma odwaga do zabierania głosu z naiwnością? - pytała dyskutujące kobiety Joanna Stolarek. Z odpowiedzią przyszła Agnieszka Walorska, przywołując pierwszą feminstkę Pippi Langstrumpf: „Nigdy tego nie robiłam, więc na pewno mi się uda”. Wystawę w ambasadzie RP w Berlinie „Od magistratu aż po Bundestag” zainicjowało stowarzyszenie agitPolska e.V. w ramach 35-lecia Traktatu polsko-niemieckiego oraz partnerstwa Berlina i Warszawy. Patronat objęli burmistrz Berlina oraz pełnomocniczka Berlina ds. partycypacji, integracji i migracji oraz Polonii Katarina Niewiedzial. |
||
| Short teaser | Działaczki polityczne i społeczne, przedsiębiorczynie. mentorki. Polki w Niemczech mówią DW o przełamywaniu barier. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/polki-w-niemczech-nie-chcemy-być-pasażerkami-polityki/a-79330724?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79326906_401.jpg
|
||
| Image caption | Aldona Niemczyk walczy o reelekcję do parlamentu Berlina | ||
| Image source | M. Szaniawska-Schwabe/DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2023/bpol231204_001_warsztatyltrwide_01r_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79326906_401.jpg&title=Polki%20w%20Niemczech%3A%20Nie%20chcemy%20by%C4%87%20%E2%80%9Epasa%C5%BCerkami%20polityki%E2%80%9D | ||
| Item 150 | |||
| Id | 79338120 | ||
| Date | 2026-09-19 | ||
| Title | Tuż przed wyborami: kolejna darowizna dla AfD | ||
| Short title | Tuż przed wyborami: kolejna darowizna dla AfD | ||
| Teaser |
Przedsiębiorca z branży IT zameldowany na Cyprze przekazał AfD darowiznę w wysokości pięciocyfrowej kwoty. Tuż przed wyborami w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim skrajnie prawicowa partia AfD otrzymała kolejną znaczną darowiznę z zagranicy. Jak wynika z komunikatu opublikowanego na stronie internetowej niemieckiego Bundestagu, 16 września partia otrzymała 50 000 euro z Cypru. Zgodnie z komunikatem darowiznę przekazał Nicholas Galea z Nikozji, stolicy tej wyspiarskiej republiki. Mężczyzna prowadzi również działalność gospodarczą w Niemczech – i najwyraźniej posiada kilka paszportów. Zgodnie z ustaleniami magazynu „Der Spiegel” Galea jest 58-letnim przedsiębiorcą z branży IT, prowadzącym działalność również w Niemczech. W Dolnej Saksonii Galea pełni funkcję dyrektora zarządzającego hanowerskiej spółki 3CX GmbH, która oferuje między innymi komputerowe systemy komunikacyjne dla przedsiębiorstw. Darczyńca miał przedstawić maltański paszportZgodnie z oficjalnymi dokumentami z rejestru handlowego Galea ma miejsce zamieszkania na Cyprze, a zatem na terenie Unii Europejskiej. Jego obywatelstwo jest jednak w dokumentach określone jako „brytyjskie” – na przykład w poświadczonym notarialnie akcie z listopada 2017 roku. Darowiznę od Brytyjczyka AfD musiałaby jednak odrzucić: zgodnie z prawem niemieckie partie nie mogą bowiem przyjmować darowizn z zagranicy, które pochodzą z majątku obcokrajowców spoza UE i przekraczają limit 1000 euro. Wielka Brytania od czasu brexitu nie należy już do UE. Na pytanie, czy oprócz obywatelstwa brytyjskiego posiada jeszcze inne obywatelstwa, Galea początkowo zareagował z irytacją: najwyraźniej magazyn „Der Spiegel” „nie może się doczekać, by uruchomić swoją machinę propagandową”. Później dodał, że posiada „jeszcze inne paszporty”, między innymi „paszport UE”. Jakie to dokładnie są obywatelstwa, Galea pozostawił bez odpowiedzi do piątku w południe – podobnie jak AfD. Nie pierwsza zagraniczna darowizna dla AfDZgodnie z informacjami tygodnika, administracja Bundestagu zwróciła się również do partii z zapytaniem o obywatelstwo wielkiego darczyńcy z Cypru. AfD oświadczyła w odpowiedzi, że przedsiębiorca w związku ze swoją darowizną przedstawił „paszport maltański”. Ponieważ Malta jest państwem członkowskim UE, przyjęcie kwoty 50 000 euro byłoby w związku z tym dopuszczalne. Darowizny z zagranicy na rzecz AfD wielokrotnie powodowały w przeszłości problemy. Partia ta była krytykowana za nielegalne darowizny i afery finansowe – ostatnio na przykład za ewidentnie błędnie zaksięgowany spadek z Węgier. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Przedsiębiorca z branży IT zameldowany na Cyprze przekazał AfD darowiznę w wysokości pięciocyfrowej kwoty. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/tuż-przed-wyborami-kolejna-darowizna-dla-afd/a-79338120?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79325756_401.jpg
|
||
| Image caption | Uszkodzone plakaty wyborcze AfD i Lewicy w Schwerinie | ||
| Image source | Jens Büttner/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79325756_401.jpg&title=Tu%C5%BC%20przed%20wyborami%3A%20kolejna%20darowizna%20dla%20AfD | ||