| Item 1 | |||
| Id | 79375994 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | Berlin. Politycy z polskimi pochodzeniem weszli do parlamentu | ||
| Short title | Berlin. Politycy polskiego pochodzenia weszli do parlamentu | ||
| Teaser |
Czworo kandydatów z polskimi korzeniami zasiądzie w berlińskiej Izbie Deputowanych. Po raz drugi w parlamencie Berlina, czyli Izbie Deputowanych, zasiądzie Aldona Niemczyk z chadeckiej partii CDU. Polityczka otrzymała 24,5 proc. głosów i zdobyła bezpośredni mandat, startując w dzielnicy Charlottenburg. W upływającej kadencji 2023-2026 Niemczyk sprawowała w berlińskim oddziale partii stanowisko rzeczniczki ds. kobiet i równouprawnienia. Niemczyk przyjechała do Niemiec w 1990 roku jako 20-latka. Pochodzi z Katowic, przez wiele lat pracowała w Berlinie jako pedagog socjalny. W swojej pracy poselskiej zajmuje się m.in. problemami mieszkaniowymi i bezdomnością wśród Polaków. Po tym, jak niedzielne wybory do Izby Deputowanych zdecydowanie wygrała partia Lewica (25,7 proc.), współrządząca obecnie w stolicy Niemiec partia CDU prawdopodobnie przejdzie do opozycji. Najbardziej możliwa jest bowiem koalicja Lewicy, Zielonych i SPD. Teoretycznie możliwy jest również sojusz rządowy w składzie CDU-SPD-Zieloni. Taka konstelacja miałaby jednak tylko dwa głosy więcej od wymaganej większości. Z ramienia CDU po raz pierwszy do Izby Deputowanych dostał się Tomasz Klon. W dzielnicy Reinickendorf otrzymał 26,6 proc. głosów. Bezpośredni mandat wygrał, zdecydowanie pokonując przedstawiciela partii AfD. Klon ma 40 lat, w Berlinie mieszka od drugiego roku życia. Z zawodu jest ekonomistą, znany jest również ze swojej działalności na rzecz berlińskiej Polonii. Dotychczas był radnym w radzie dzielnicy Reinickendorf. Jest również rzecznikiem frakcji ds. polityki młodzieżowej oraz gospodarki i turystyki. Czynsze i uznawanie kwalifikacji imigrantówRównież z dzielnicy Reinickendorf, ale z innego okręgu, do Izby Deputowanych dostał się Bogusz Schmidt z Zielonych. 26-letni prawnik już podczas kampanii wyborczej zwracał uwagę na swoje polskie pochodzenie. Urodził się w Berlinie, jego mama jest Polką. Schmidt świetnie mówi też w języku polskim. Wśród zadań, jakimi chciałby zająć się w Izbie Deputowanych, Schmidt wymienia przede wszystkim ułatwienie uznawania kwalifikacji zawodowych imigrantów. To także wynika z jego rodzinnej historii. – Moja mama wychowywała mnie i moją siostrę sama. W Polsce była nauczycielką, miała dobre wykształcenie i doświadczenie w pracy. Ale w Niemczech nic nie zostało jej uznane – mówił niedawno Schmidt w rozmowie z DW. – Miało to ogromny, wręcz egzystencjalny wpływ na naszą rodzinę. Mama musiała wykonywać ciężkie prace, mieliśmy finansowe problemy. Na koniec musieliśmy korzystać z zasiłków socjalnych. Polityk Zielonych zamierza również angażować się na rzecz lepszej dostępności tańszych mieszkań oraz pomocy rodzicom samotnie wychowującym dzieci. Berlin na każdą kieszeńNatomiast w dzielnicy Pankow pierwsze miejsce w swoim okręgu zdobyła Maria Bigos, polityczka partii Lewica. Otrzymała ona 32,4 proc. głosów. Bigos do Niemiec przyjechała w 1989 roku jako czterolatka. W berlińskiej polityce angażuje się na rzecz dzieci i młodzieży, w tym z rodzin imigranckich. W rozmowie z DW przyznała, że jej imigranckie pochodzenie miało duży wpływ na jej życie. W polityce 41-latka chce zająć się m.in. problemem braku mieszkań i wysokich czynszów, aby – jak mówi w swoim spocie wyborczym – Berlin stał się miastem „przystępnym cenowo”. Izba Deputowanych w Berlinie wybierana jest co pięć lat. Ostatnie wybory z 2021 roku trzeba było powtórzyć w 2023 roku, po tym, jak stwierdzono poważne nieprawidłowości w pierwszym głosowaniu. |
||
| Short teaser | Czworo kandydatów z polskimi korzeniami zasiądzie w berlińskiej Izbie Deputowanych. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/berlin-politycy-z-polskimi-pochodzeniem-weszli-do-parlamentu/a-79375994?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79345208_401.jpg
|
||
| Image caption | Berlińska Izba Deputowanych (Abgeordnetenhaus) | ||
| Image source | Fabrizio Bensch/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79345208_401.jpg&title=Berlin.%20Politycy%20z%20polskimi%20pochodzeniem%20weszli%20do%20parlamentu | ||
| Item 2 | |||
| Id | 79375751 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | Kreml chwali AfD i chce rozmawiać. „Robią na nas wrażenie” | ||
| Short title | Kreml chwali AfD i chce rozmawiać. „Robią na nas wrażenie” | ||
| Teaser |
Kreml jest zachwycony sukcesami wyborczymi niemieckiej AfD i deklaruje gotowość do rozmów z tą partią. Po sukcesach wyborczych niemieckiej AfD Kreml otwarcie deklaruje gotowość do rozmów z tą partią. Wypowiedzi AfD dotyczące wznowienia relacji z Rosją „robią na nas wrażenie” – powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow w rozmowie z rosyjską agencją Interfaks. Jako siła polityczna partia ta cieszy się rosnącą popularnością – wskazał. – Takie wypowiedzi są dla nas oczywiście znacznie bardziej korzystne niż (wypowiedzi) Merza, który w zasadzie zasłynął tylko konfrontacyjnymi uwagami pod adresem Federacji Rosyjskiej – stwierdził Pieskow. Spodziewa się, że popularność AfD wśród niemieckiego społeczeństwa będzie nadal rosła. AfD i Kreml chcą rozmawiaćAfD opowiada się za poprawą stosunków z Rosją i nalega na wznowienie dostaw rosyjskiego gazu ziemnego i ropy naftowej. Partia chciałaby uruchomienia gazociągu Nord Stream. W poniedziałek (21.09.2026) Pieskow zwrócił uwagę, że sukcesy wyborcze AfD wynikają również z wysokich cen energii w Niemczech. Według informacji agencji Reutera przewodniczący AfD, Alice Weidel i Tino Chrupalla, planują na wiosnę spotkanie z wysokim rangą doradcą prezydenta Rosji Władimira Putina. Celem ma być omówienie wznowienia dostaw energii. Merz krytykowany w RosjiKanclerz Niemiec Friedrich Merz jest w Rosji regularnie krytykowany jako „hejter Rosji” i „podżegacz wojenny”. Z kolei AfD, partia częściowo skrajnie prawicowa, od lat utrzymuje kontakty z Moskwą. Już w 2020 roku rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow przyjął w Moskwie współprzewodniczącego AfD Tino Chrupallę. Mimo rosyjskiej inwazji na Ukrainę przedstawiciele partii uczestniczyli w tym roku również w Petersburskim Międzynarodowym Forum Ekonomicznym. Odpowiedzialny na Kremlu za międzynarodową współpracę gospodarczą Kiriłł Dmitrijew zapowiedział ponadto organizację kolejnego forum biznesowego z udziałem polityków AfD w przyszłym roku. Moskwa zarzuca rządowi Friedricha Merza, że poprzez dostawy broni i wielomiliardową pomoc dla Ukrainy jeszcze bardziej podsyca wojnę. Niemcy są obecnie najważniejszym europejskim partnerem wspierającym Ukrainę w obronie przed rosyjską agresją. Sam Merz należy według badań opinii publicznej w Ukrainie do najpopularniejszych zagranicznych polityków. Putin przychylnie o AfDW przeszłości również prezydent Rosji Władimir Putin wielokrotnie wypowiadał się o AfD w pozytywnym tonie. Deklarował, że w przypadku zniesienia zachodnich sankcji Rosja mogłaby ponownie dostarczać Niemcom stosunkowo tani gaz ziemny, pod warunkiem zawarcia długoterminowego i stabilnego porozumienia. Po zwycięstwie AfD w wyborach regionalnych w Saksonii-Anhalcie Putin stwierdził, że wydarzenia w Niemczech są konsekwencją „systematycznych błędów w polityce i gospodarce na Zachodzie”. AfD rośnie w siłęTymczasem w całych Niemczech AfD rośnie w siłę. Partia wygrała nie tylko wybory regionalne w Saksonii-Anhalcie (zdobyła tam prawie 44 proc. głosów) i Meklemburgii-Pomorzu Przednim (ponad 38 proc.), ale więcej niż podwoiła swoje notowania w wyborach do parlamentu Berlina (ponad 16 proc.). Partia nabiera wiatru w żagle w całych Niemczech. Według najnowszego sondażu ośrodka Insa dla dziennika „Bild” AfD może liczyć na prawie 30 proc. głosów, jeżeli teraz odbyłyby się wybory do Bundestagu. Daleko za nią – z poparciem rzędu 20 proc. – jest chadecja CDU/CSU. Socjaldemokratyczna SPD i Zieloni mogą liczyć na ponad 13 proc., a Lewica na 10 proc. (DPA/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Kreml jest zachwycony sukcesami wyborczymi niemieckiej AfD i deklaruje gotowość do rozmów z tą partią. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/kreml-chwali-afd-i-chce-rozmawiać-robią-na-nas-wrażenie/a-79375751?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/73257383_401.jpg
|
||
| Image caption | Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow | ||
| Image source | Pavel Bednyakov/Pool/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/73257383_401.jpg&title=Kreml%20chwali%20AfD%20i%20chce%20rozmawia%C4%87.%20%E2%80%9ERobi%C4%85%20na%20nas%20wra%C5%BCenie%E2%80%9D | ||
| Item 3 | |||
| Id | 79371220 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | Angela Merkel zabrała głos po klęsce CDU: Trzeba budować mosty | ||
| Short title | Angela Merkel zabrała głos po klęsce CDU: budować mosty | ||
| Teaser |
Była kanclerz i przewodnicząca chadeckiej CDU, Angela Merkel, po dotkliwych stratach swojej partii w ostatnich wyborach wskazuje drogę wyjścia. Po dotkliwej porażce chadeckiej CDU w wyborach do parlamentów Meklemburgii-Pomorza Przedniego i Berlina głos zabrała także była kanclerz Niemiec i przewodnicząca CDU Angela Merkel. Podczas otwarcia wystawy w Bundestagu w poniedziałek (21.09.2026) Merkel odwołała się do pierwszego kanclerza Republiki Federalnej Niemiec, chadeka Konrada Adenauera. – Dla niego było jasne, że trzeba budować mosty. A jednocześnie wynikało z tego automatycznie, z kim nie można było tych mostów budować – powiedziała. Klęska CDU w wyborachAngela Merkel nawiązała do niedzielnych wyborów, w których CDU nie pokonała pięcioprocentowego progu wyborczego do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego, a w Berlinie straciła prawie 10 punktów procentowych i zdobyła tylko 18,8 proc. głosów. – W takim dniu, jak dziś i po takim wieczorze, jak wczoraj warto może jeszcze raz zastanowić się, czego możemy nauczyć się od Konrada Adenauera – mówiła. Jej zdaniem Adenauer wyciągnął wnioski z błędów historii i rozumiał, jak ważne jest „zapraszanie ludzi, zwracanie się do wszystkich ludzi oraz świadomość własnych wartości” – powiedziała Merkel. „Liczyły się mosty”Była kanclerz, która rządziła Niemcami w latach 2005-2021, przypomniała, że dla Adenauera było oczywiste, iż CDU czerpie z trzech równorzędnych tradycji – konserwatywnej, liberalnej i chrześcijańsko-społecznej. Dla niego liczyły się mosty między pracodawcami i pracownikami, kobietami i mężczyznami, środowiskiem i gospodarką, miastem i wsią, między różnymi wyznaniami i pokoleniami. – A dzisiaj dodałabym: między ludźmi z historią migracyjną i bez niej – wskazała Merkel. – Myślę, że taki powinien być cel partii ludowej i takie przesłanie nam pozostawił – powiedziała była kanclerz, która przez lata reprezentowała okręg wyborczy w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Podkreśliła, że budowanie mostów nie stało się dziś łatwiejsze, ale pozostaje konieczne. Merkel na niebieskoWystawa w Bundestagu prezentuje dwa dzieła z parlamentarnej kolekcji sztuki. Wśród nich jest portret Konrada Adenauera autorstwa Oskara Kokoschki, który Merkel miała zawieszony w swoim gabinecie zarówno podczas sprawowania urzędu kanclerza, jak i po odejściu z polityki. Drugi to portret byłego kanclerza Willy’ego Brandta z socjaldemokratycznej SPD autorstwa Andy'ego Warhola. Do parlamentarnej galerii kanclerzy trafi także nowy portret Angeli Merkel w niemieckim żakiecie. Jego kolor nie jest przypadkowy. – To była przemyślana decyzja – powiedziała 72-letnia Merkel podczas otwarcia wystawy. – Z czerwonego koloru zrezygnowałam. Zostawiam go pierwszej socjaldemokratycznej kanclerz Niemiec – dodała. Dla Merkel niebieski to kolor, który ma w sobie siłę i wyrazistość. – Można wyobrażać sobie wszystko, od błękitu morskiego po stalowy niebieski, od surowości po łagodność. A ja miałam w zanadrzu bardzo wiele odcieni niebieskiego – tłumaczyła. Wyróżniała się w kręgach przywódcówByła szefowa rządu przyznała, że wybór koloru miał też praktyczne uzasadnienie. Na wielu zdjęciach z międzynarodowych konferencji jej żakiety stanowiły „kolorowy akcent” pośród dominujących ciemnych garniturów mężczyzn. – Zawsze byłam takim kolorowym akcentem w tych nieco ciemniejszych rzędach panów – wspominała Merkel. Odsłonięty pod koniec czerwca portret Merkel autorstwa niemiecko-francuskiego artysty Jérémiego Queyrasa jest obecnie wystawiany w berlińskim Muzeum Bodego. Ze względu na ogromne zainteresowanie wystawa, która miała zakończyć się 4 października, została przedłużona do 3 stycznia 2027 roku. Potem obraz trafi do galerii portretów byłych szefów niemieckiego rządu. (DPA/dom) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Po dotkliwych stratach chadeckiej CDU była szefowa partii i kanclerz Niemiec Angela Merkel wskazuje drogę wyjścia. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/angela-merkel-zabrała-głos-po-klęsce-cdu-trzeba-budować-mosty/a-79371220?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79363338_401.jpg
|
||
| Image caption | Angela Merkel zabrała głos po klęsce CDU: budować mosty | ||
| Image source | Kay Nietfeld/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79363338_401.jpg&title=Angela%20Merkel%20zabra%C5%82a%20g%C5%82os%20po%20kl%C4%99sce%20CDU%3A%20Trzeba%20budowa%C4%87%20mosty | ||
| Item 4 | |||
| Id | 79370985 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | Ciężka próba dla Lewicy w Berlinie. Pomimo zwycięstwa | ||
| Short title | Ciężka próba dla Lewicy w Berlinie. Pomimo zwycięstwa | ||
| Teaser |
Po wygranej w wyborach Lewica chce stanąć na czele nowego rządu Berlina. Jednak potencjalni partnerzy są nieufni. Po zwycięstwie wyborczym partii „Die Linke” w Berlinie jej czołowa kandydatka, Elif Eralp, zamierza zostać burmistrzynią. Jednak dyskusja na temat obecności czołowego członka berlińskiego klanu na imprezie wyborczej partii oraz zarzuty o antysemityzm mogą to znacznie utrudnić. Również dążenie Lewicy do uspołecznienia dużych koncernów mieszkaniowych prawdopodobnie nie ułatwi poszukiwania partnerów koalicyjnych. Niepokojące kontakty ze światem przestępczymPodczas wieczoru wyborczego Lewicy w berlińskiej dzielnicy Neukölln pojawił się czołowy członek znanego berlińskiego klanu przestępczego, Issa Remmo. Członkowie partii z tej dzielnicy podkreślili, że nie istnieją żadne powiązania polityczne między Lewicą a tą osobą: „Nie znaliśmy tej osoby ani nie wiedzieliśmy o jej obecności, nie figuruje ona na naszej liście zaproszonych”. Media ujawniły, iż takie kontakty jednak istniały – choćby w formie rozmowy na czacie posła do Bundestagu z Lewicy, Ferata Kocaka, z synem Issy Remmo. Ten ostatni opublikował na Instagramie zrzut ekranu z tej rozmowy, która odbyła się 17 lutego. Kocak prosi go tam o rozpowszechnienie nagrania z jego wystąpienia w Bundestagu, a ten mu odpowiada: „Chętnie, bracie”. Nagranie nosi tytuł „Histeryczna, niekończąca się debata: KLANY”. Zrzut ekranu pokazuje również wcześniejszą wiadomość z nieznaną datą, w której Kocak przekazuje pozdrowienia ojcu Remmo. Zapytany o tę rozmowę, Kocak oświadczył, że wyraźnie dystansuje się od wizyty Issy Remmo na imprezie wyborczej. – Sam nie byłem obecny podczas jego wizyty – stwierdził i dodał, że impreza wyborcza była wydarzeniem publicznym i zasadniczo otwartym dla wszystkich. Burmistrz Berlina Kai Wegner CDU) napisał na X: „To, że Issa Remmo pojawił się na imprezie wyborczej berlińskiej partii „Die Linke”, jest niepokojącym sygnałem. Właśnie partia, która chce przejąć odpowiedzialność za nasze miasto, musi jednoznacznie dać do zrozumienia, że nie może być mowy o jakichkolwiek powiązaniach ze strukturami należącymi do przestępczości zorganizowanej”. Czołowy kandydat CDU Stefan Evers powiedział magazynowi „Stern”: „Szefowie klanów powinni znaleźć się za kratkami, a nie na imprezach wyborczych”. Późnym wieczorem – krótko po tym, jak wyszło na jaw, że Remmo pojawił się na imprezie wyborczej – reporter agencji DPA nie został wpuszczony na imprezę. Klan z pierwszych stron gazetWielopokoleniowa rodzina Remmo, pochodzenia arabskiego, przybyła do Berlina z Libanu w latach 80. Do tej rodziny, liczącej obecnie kilka pokoleń, ma należeć kilkaset osób. Część z nich policja zalicza do środowiska klanów przestępczych. Przede wszystkim młodzi mężczyźni z tej rodziny niejednokrotnie byli zatrzymywani i skazywani jako podejrzani o liczne przestępstwa i akty przemocy. Często trafiali na pierwsze strony gazet – na przykład po kradzieży ogromnej złotej monety z berlińskiego muzeum. Pojęcie „przestępczości klanowej” jest kontrowersyjne, ponieważ zdaniem krytyków stygmatyzuje i dyskryminuje osoby o pochodzeniu migracyjnym wyłącznie ze względu na ich przynależność rodzinną i pochodzenie. Również Lewica w dużej mierze odrzuca to określenie. Propalestyńscy aktywiści na imprezach partyjnychNa imprezie wyborczej w Neukölln obecny był również propalestyński aktywista, krytykowany za swoje antyizraelskie poglądy. Jest on powiązany z Ludowym Frontem Wyzwolenia Palestyny (PFLP). Berlińska Służba Ochrony Konstytucji wskazuje w swoim najnowszym raporcie, że zarówno UE, jak i USA uznają PFLP za organizację terrorystyczną. Na zdjęciach z wieczoru wyborczego opublikowanych w mediach społecznościowych obok niego widoczny był poseł do Bundestagu Kocak. Zapytany o tę sprawę, Kocak oświadczył, że wyraźnie dystansuje się od wszelkiego rodzaju wypowiedzi gloryfikujących przemoc lub terroryzm. Media opublikowa Berliński oddział partii, a przynajmniej jego część, jest nieustannie krytykowany za swoje stanowisko w sprawie konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz antysemityzmu. Przewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech, Josef Schuster, zarzucił już Lewicy, że w kampanii wyborczej „wielokrotnie wyróżniała się antysemickimi wykroczeniami”. Eralp wielokrotnie podkreślała: „Opowiadam się za ochroną życia żydowskiego tak samo, jak za ochroną każdego innego życia”. Zieloni domagają się jasnego stanowiskaCzołowy kandydat Zielonych, Werner Graf, domaga się, aby przed ewentualnym wejściem do rządu Lewica konsekwentnie zmierzyła się z antysemityzmem w swoich szeregach. – Musi być jasne, w jaki sposób zamierzają oni położyć kres tym problematycznym elementom w swojej partii – powiedział polityk Partii Zielonych w RBB-Inforadio. Jego zdaniem nie może dojść „do zrytualizowanej sytuacji, w której co kilka tygodni będziemy mieli do czynienia z tymi samymi sporami, na przykład z lokalnym oddziałem w Neukölln”. Zielonym chodzi także o wyjaśnienie kwestii możliwych związków z przestępczością zorganizowaną. Berliński europoseł Zielonych Sergey Lagodinsky wezwał z kolei Lewicę do wykluczenia w razie potrzeby członków o antysemickich poglądach. – Jeśli kierownictwo berlińskiej Lewicy poważnie podchodzi do walki z antysemityzmem, musi strukturalnie zdystansować się od antysemitów we własnych szeregach – powiedział w wywiadzie dla magazynu „Der Spiegel”. Czołowy kandydat SPD oczekuje zdystansowania sięCzołowy kandydat berlińskiej SPD, Steffen Krach, oczekuje w przypadku współpracy z Lewicą jasnego opowiedzenia się przeciwko antysemityzmowi. Dotyczy to nie tylko kierownictwa partii, ale wszystkich członków nowej frakcji lewicowej w berlińskiej Izbie Deputowanych – powiedział. Przewodnicząca SPD Bärbel Bas stwierdziła, że współpraca z partią, która w pewnym stopniu, a nawet w znacznej mierze wykazuje tendencje antysemickie, stanowi trudną sytuację. Należy zatem „bardzo dokładnie przemyśleć” taką współpracę. Krach dodał, że Eralp musi jednoznacznie zdystansować się od tych wydarzeń i muszą nastąpić konsekwencje; przedtem nie może być mowy o współpracy. – Oczekuję nie tylko słów, ale konkretnych działań – powiedział Krach, nawiązując do wizyty członka klanu podczas wieczoru wyborczego Lewicy. Lewica musi przekonać partnerówKoalicja rządowa byłaby dla partii Lewica, która w wyborach do Izby Deputowanych zajęła zdecydowane pierwsze miejsce z wynikiem 25,7 procent głosów, realna jedynie we współpracy z Zielonymi (14,3 procent) i SPD (12,1 procent). Podczas piątkowego zjazdu partii ma zapaść decyzja o rozpoczęciu rozmów sondażowych. Matematycznie możliwy jest również sojusz rządowy w składzie CDU-SPD-Zieloni. Lewica stoi przed zadaniem przekonania Zielonych i SPD, dlaczego jako partner koalicyjny byłaby dla nich lepszym wyborem niż chadecy. dpa/sier |
||
| Short teaser | Po wygranej w wyborach Lewica chce stanąć na czele nowego rządu Berlina. Jednak potencjalni partnerzy są nieufni. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/ciężka-próba-dla-lewicy-w-berlinie-pomimo-zwycięstwa/a-79370985?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79352724_401.jpg
|
||
| Image caption | Elif Eralp, liderka Lewicy w Berlinie | ||
| Image source | Axel Schmidt/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79352724_401.jpg&title=Ci%C4%99%C5%BCka%20pr%C3%B3ba%20dla%20Lewicy%20w%20Berlinie.%20Pomimo%20zwyci%C4%99stwa | ||
| Item 5 | |||
| Id | 79368895 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | Do Brazylii po dzieci i paszport. Jak rodzą Rosjanki? | ||
| Short title | Do Brazylii po dzieci i paszport. Jak rodzą Rosjanki? | ||
| Teaser |
Coraz więcej rosyjskich par chce, aby ich dziecko przyszło na świat w Brazylii. Dlaczego wybierają właśnie ten kraj i co chcą w ten sposób zapewnić dziecku oraz sobie? Julia i Dmitrij (imiona zmienione ze względów bezpieczeństwa) tego lata polecieli z Rosji do Brazylii, aby tam urodziło się ich dziecko. – Oczywiście na granicy nie powiedzieliśmy, że jestem w ciąży – opowiada Julia w rozmowie z DW. Była wówczas już w 32. tygodniu. Ich córka przyszła później na świat w prywatnej klinice w Santos. Teraz rodzina kompletuje dokumenty potrzebne do uzyskania przez dziecko brazylijskiego paszportu. W Brazylii zasadniczo każde dziecko urodzone na terytorium tego kraju otrzymuje obywatelstwo. – Osiągnęliśmy nasz podstawowy cel. Dzięki brazylijskiemu paszportowi nasza córka może podróżować bez wiz do niemal wszystkich krajów świata. Nie musi ubiegać się o kosztowną i czasochłonną wizę Schengen. Chcemy, żeby w przyszłości sama mogła zdecydować, gdzie chce studiować, pracować czy mieszkać – mówi Dmitrij. Na początku sierpnia jego kolega z pracy również pojechał do Brazylii wraz z ciężarną żoną, żeby tam urodziło się ich dziecko. Jak twierdzi para, w ciągu pierwszych sześciu tygodni wydała równowartość około 10 tys. euro. W tej kwocie uwzględniono również kilkudniowy pobyt córki na oddziale intensywnej terapii. Na czas wyjazdu Dmitrij zrezygnował z pracy w banku. Po powrocie do Moskwy liczy na znalezienie nowego zatrudnienia. Para zamierza jednak wrócić do Rosji dopiero za kilka miesięcy, kiedy będą już gotowe wszystkie dokumenty córki. Inne rosyjskie rodziny decydują się natomiast na stałe zamieszkać w Brazylii. Rosjanie otrzymują brazylijskie paszportyPrzedstawiciele organizacji pomocowych oraz prawnicy wspierający na miejscu rosyjskich obywateli mówią DW o rosnącej liczbie Rosjan przybywających do Brazylii. Kraj ten zyskał na popularności zwłaszcza po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku, kiedy państwa zachodnie zaczęły wprowadzać ograniczenia wjazdu dla rosyjskich obywateli. Trend dodatkowo przyspieszyło zaostrzenie przepisów imigracyjnych w Argentynie, która wcześniej była jednym z najważniejszych kierunków tzw. turystyki porodowej. Od 2025 roku osoby bez stałego prawa pobytu mają tam bardziej ograniczony dostęp do bezpłatnej opieki zdrowotnej. Zaostrzono również kontrole dotyczące rzeczywistego celu podróży. Osoby, które chcą uzyskać argentyńskie obywatelstwo poprzez urodzenie dziecka, muszą obecnie wykazać się co najmniej dwuletnim legalnym pobytem w kraju. Widać to również w statystykach. W 2023 roku Rosjanie złożyli rekordową liczbę ponad 7 tys. wniosków o zezwolenie na pobyt. W połowie 2025 roku było ich już tylko 1821 - wynika z danych rosyjskiego portalu informacyjnego RBC. Jednocześnie rośnie liczba rosyjskich obywateli otrzymujących brazylijskie paszporty. W 2024 roku wydano ich Rosjanom 477, a w 2025 roku już 613. Ponad połowę nowych obywateli stanowiły kobiety. Do końca maja bieżącego roku brazylijskie paszporty otrzymało 166 rosyjskich obywateli, z czego niespełna 60 proc. stanowiły kobiety. Brazylijskie paszporty także dla rodzicówWiele rodzin ma przy tym znacznie szersze plany. Rodzice dziecka urodzonego w Brazylii mogą bowiem ubiegać się o prawo pobytu, a pod pewnymi warunkami już po roku mogą uzyskać brazylijskie obywatelstwo. Tą drogą poszli Jana (imię zmienione) i jej mąż w 2023 roku. – Wydarzenia z 2022 roku miały oczywiście znaczenie, ale myśl o porodzie za granicą pojawiła się u mnie wcześniej – opowiada w rozmowie z DW. – W Rosji wiele może się wydarzyć. Od zawsze chciałam mieć drugi paszport i urodzić dziecko w innym kraju. Kiedy niespodziewanie zaszłam w ciążę, musieliśmy już tylko zdecydować, który kraj będzie odpowiedni – dodaje. Jana urodziła syna w publicznym szpitalu we Florianópolis. Później rodzina mieszkała w Brazylii przez około trzy lata. – Zależało nam na tym, żeby uzyskać paszporty dla siebie i dla naszego dziecka. Bardzo podobało mi się życie w Brazylii, nauczyłam się też portugalskiego – mówi. Jana i jej mąż są przedsiębiorcami i, jak twierdzą, od lat żyją jako „cyfrowi nomadzi”, przemieszczając się między różnymi krajami. Dziś stara się podtrzymywać więź syna z Brazylią. – Czytamy książki po portugalsku i dużo rozmawiamy o Brazylii. Chcę, żeby mógł podróżować bez wiz i pozostał otwarty na świat – mówi. Według danych lokalnych władz sanitarnych w pierwszej połowie tego roku we Florianópolis 119 Rosjanek zgłosiło się na konsultacje związane z ciążą. W całym ub. roku było ich 136. Władze dokładniej kontrolują przyjezdnychPrzyjazd do Brazylii w celu urodzenia dziecka nie jest prawnie ani wyraźnie dozwolony, ani zakazany – wyjaśnia prawnik, który chce zachować anonimowość. Wiele ciężarnych kobiet wjeżdża do kraju jako turystki i nie ujawnia na granicy rzeczywistego celu podróży. Niezależnie od statusu pobytowego mogą następnie korzystać z publicznych szpitali i placówek medycznych bezpłatnie. Wokół tego zjawiska powstał już cały rynek usług. Zakwaterowanie, opiekę medyczną czy pomoc w załatwianiu formalności często organizują Rosjanie, którzy sami dopiero niedawno przyjechali do Brazylii. Ceny wahają się od kilku tysięcy dolarów za przygotowanie dokumentów do ponad 10 tys. dolarów za kompleksowe pakiety obejmujące znalezienie mieszkania, organizację opieki medycznej oraz pomoc tłumaczek lub doul, czyli osób, które zapewniają kobiecie niemedyczne wsparcie w czasie ciąży, porodu i połogu. Usługodawcy, prawnicy i wolontariusze zauważają jednak, że brazylijskie władze zaostrzają kontrole, zwłaszcza w miastach z liczną rosyjską społecznością, takich jak Florianópolis. – Policja dokładniej sprawdza teraz, czy ludzie rzeczywiście mieszkają pod wskazanymi adresami – mówi jeden z prawników. Zdarzały się przypadki podawania fikcyjnych adresów w celu szybszego uzyskania prawa pobytu. W przypadku zarówno czasowych, jak i stałych zezwoleń na pobyt wymaganych jest również coraz więcej dokumentów. Z ustaleń DW wynika jednak, że nie ma dowodów na masowe odmawianie Rosjanom wjazdu do Brazylii. Spór wokół doniesień o rzekomych deportacjachPod koniec lipca rosyjski kanał na Telegramie Baza, a później również inne media, poinformował o rzekomym „wydaleniu” ciężarnych Rosjanek z Brazylii. Mowa była o dziesięciu przypadkach. Brazylijska policja zaprzeczyła tym informacjom w rozmowie z DW. Decyzje o odmowie wjazdu są zawsze podejmowane indywidualnie – wyjaśniły władze. Pod uwagę bierze się konkretne okoliczności danej sprawy oraz obowiązujące przepisy. Ciąża nie jest przy tym czynnikiem decydującym. Kontrolowane są natomiast ważność dokumentów podróży, deklarowany cel wizyty oraz posiadanie wystarczających środków finansowych. DW udało się znaleźć tylko jeden udokumentowany przypadek. Ciężarnej Rosjance początkowo odmówiono wjazdu do Brazylii. Po interwencji prawnika i decyzji sądu kobieta ostatecznie została wpuszczona do kraju. Z dokumentów sądowych wynika, że funkcjonariusze graniczni mieli wątpliwości dotyczące sposobu finansowania jej pobytu. Sama kobieta nie odpowiedziała na pytania DW. DW nie znalazła natomiast żadnych dowodów potwierdzających, że podobnych przypadków było więcej. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Coraz więcej rosyjskich par chce, aby ich dziecko przyszło na świat w Brazylii. Dlaczego wybierają właśnie ten kraj? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/do-brazylii-po-dzieci-i-paszport-jak-rodzą-rosjanki/a-79368895?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78545071_401.jpg
|
||
| Image caption | Coraz więcej Rosjanek wyjeżdża do Brazylii, aby urodzić dziecko | ||
| Image source | Felipe Dana/AP Photo/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2023/bpol230428_001_jugendamtok_01r_sd.mp4&image=https://static.dw.com/image/78545071_401.jpg&title=Do%20Brazylii%20po%20dzieci%20i%20paszport.%20Jak%20rodz%C4%85%20Rosjanki%3F | ||
| Item 6 | |||
| Id | 79367691 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | AfD o możliwym poparciu dla chadeków: „nie za darmo” | ||
| Short title | AfD o możliwym poparciu dla chadeków: „nie za darmo” | ||
| Teaser |
AfD rozważa ewentualną współpracę z chadecją na wypadek rozpadu obecnego rządu. Wewnętrzny dokument wymienia warunki. Zarząd klubu poselskiego AfD w Bundestagu rozważa już warunki ewentualnej współpracy z chadecją na wypadek rozpadu koalicji CDU/CSU i SPD. Według dziennika „Bild”, który powołuje się na źródła z kręgów klubu poselskiego AfD, w tej partii powstają scenariusze na wypadek powstania mniejszościowego rządu pod przewodnictwem chadeków. Zgodnie z informacjami, do których dotarła gazeta, w wewnętrznym dokumencie zarządu klubu omawiane są różne formy ewentualnej współpracy z CDU/CSUoraz warunki takiej współpracy. Dokument ma zawierać trzy scenariusze, w tym punktową współpracę do następnych wyborów do Bundestagu. Podkreśla się też zasadniczą gotowość do współpracy w poszczególnych przypadkach. AfD wyznacza warunkiScenariusz na wypadek zaistnienia rządu mniejszościowego wygląda w dokumencie następująco: „Poparcie AfD dla rządu mniejszościowego nie jest udzielane »za darmo«; nie jesteśmy jedynie podtrzymującym władzę partnerem. Współpraca wymaga równego traktowania”. Jako przykłady wymieniono obsadzenie przez AfD stanowiska wiceprzewodniczącego Bundestagu, przewodnictwo w komisjach, przyznanie sali posiedzeń klubowi poselskiemu dotychczas wykorzystywaną przez SPD oraz większe zaangażowanie w obrady parlamentarne. AfD wymienia pola współpracyJednocześnie w dokumencie cytowanym przez „Bild” wymieniono kilka projektów, w których AfD może sobie wyobrazić współpracę z CDU i CSU. Należą do nich zaostrzenie prawa o obywatelstwie, zniesienie podwójnego obywatelstwa, powrót do energii jądrowej oraz zniesienie zasiłków obywatelskich dla ukraińskich uchodźców. (AFP/sier) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | AfD rozważa ewentualną współpracę z chadecją na wypadek rozpadu obecnego rządu. Wewnętrzny dokument wymienia warunki. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/afd-o-możliwym-poparciu-dla-chadeków-nie-za-darmo/a-79367691?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79351094_401.jpg
|
||
| Image caption | Alice Weidel, współprzewodnicząca AfD | ||
| Image source | Axel Schmidt/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79351094_401.jpg&title=AfD%20o%20mo%C5%BCliwym%20poparciu%20dla%20chadek%C3%B3w%3A%20%E2%80%9Enie%20za%20darmo%E2%80%9D | ||
| Item 7 | |||
| Id | 79366004 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | „Handelsblatt”: Polska giełda zostawia w tyle resztę Europy | ||
| Short title | „Handelsblatt”: Polska giełda zostawia w tyle resztę Europy | ||
| Teaser |
Solidny wzrost gospodarczy i rosnące zainteresowanie zagranicznych inwestorów napędzają polski rynek. Wiele wskazuje na to, że hossa będzie trwać - uważa niemiecki dziennik. „Handelsblatt” cytuje na wstępie swojej analizy Petera Boska, prezesa austriackiego banku Erste Group, który twierdzi, że „Polska to nowe Niemcy”. – Nie chodzi mu oczywiście o to, że polska gospodarka prześcignęła niemiecką. Chodzi raczej o tempo rozwoju, które obecnie jest wyraźnie większe po wschodniej stronie Europy- niezależnie od tego, czy za punkt odniesienia przyjmiemy wzrost gospodarczy, czy sytuację na giełdzie – pisze „Handelsblatt”. Zdaniem dziennika niemieckich kół gospodarczych, wszystko wskazuje na to, że ten trend może się utrzymać. „Polska to nowe Niemcy”Michael Maisch, szef działu finansowego gazety, zaznacza, że od początku roku polski indeks WIG20 zyskał około 26 proc. Dla porównania, niemiecki indeks DAX urósł w tym samym czasie zaledwie o około 3 proc. Najważniejszym motorem wzrostów na polskiej giełdzie jest solidne tempo rozwoju gospodarczego. Na 2026 rok prognozuje się wzrost PKB na poziomie 3,3–3,8 proc. – Polska rozwija się więc znacznie szybciej niż wiele państw Europy Zachodniej. Szczególnie wyraźna jest różnica w porównaniu z Niemcami, dla których prognozy zakładają najwyżej 1,4 proc. wzrostu – czytamy na łamach „Handelsblatt". Dziennik podkreśla, że jednym z powodów dobrej koniunktury w Polsce jest stały napływ funduszy unijnych, które finansują znaczne inwestycje w infrastrukturę, cyfryzację i budownictwo. W tym roku wartość tych środków przekroczyła 40 mld euro. Ponadto rosnące znaczenie polskiego rynku kapitałowego znajduje również odzwierciedlenie w decyzji S&P Dow Jones, jednego z największych dostawców indeksów na świecie, o zakwalifikowaniu Polski dogrona rynków rozwiniętych. „Handelsblatt” zaznacza jednocześnie, że dostawcy indeksów nie są zgodni co do klasyfikacji polskiego rynku, część z nich nadal zalicza Polskę do rynków wschodzących. Coraz więcej zagranicznego kapitału w PolsceNiemiecki dziennik zwraca uwagę, że znaczącą część udziału w indeksie WIG20 mają banki, instytucje finansowe oraz spółki surowcowe i energetyczne, takie jak Orlen. Tego typu tradycyjne sektory charakteryzują się zazwyczaj niskimi wskaźnikami cena/zysk, są również podatne na interwencje polityczne państwa. Dlatego zagraniczni inwestorzy uwzględniają dodatkową premię za ryzyko, a polskie akcje na tle reszty Europy są stosunkowo tanie. Mimo tych czynników specjaliści pozostają optymistycznie nastawieni do polskiego rynku – pisze „Handelsblatt”. Niemiecki dziennik cytuje Mateusza Kacprzaka, eksperta włoskiego banku UniCredit, który twierdzi, że zagraniczne fundusze kierują coraz więcej kapitału do Polski, a część dużych inwestorów po raz pierwszy wchodzi na ten rynek. – Kacprzak za szczególnie atrakcyjne uważa połączenie atrakcyjnych wycen, siły gospodarki i coraz większej głębokości polskiego rynku kapitałowego – konkluduje „Handelsblatt”. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Solidny wzrost gospodarczy i rosnące zainteresowanie zagranicznych inwestorów napędzają polski rynek - uważa dziennik. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/handelsblatt-polska-giełda-zostawia-w-tyle-resztę-europy/a-79366004?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/76046153_401.jpg
|
||
| Image caption | "Handelsblatt": polska giełda zostawia w tyle resztę Europy | ||
| Image source | Marek Antoni Iwanczuk/SOPA Images/ZUMA/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/76046153_401.jpg&title=%E2%80%9EHandelsblatt%E2%80%9D%3A%20Polska%20gie%C5%82da%20zostawia%20w%20tyle%20reszt%C4%99%20Europy | ||
| Item 8 | |||
| Id | 79363421 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | Merz po klęsce CDU. Prasa o przyszłości kanclerza | ||
| Short title | Merz po klęsce CDU. Prasa o przyszłości kanclerza | ||
| Teaser |
Po wyborczych porażkach CDU na wschodzie Niemiec prasa pyta o przyszłość Friedricha Merza. Komentatorzy spierają się, czy kanclerz powinien dokończyć reformy, czy przygotować przekazanie władzy następcy. Niemieckie gazety komentują polityczne skutki wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim oraz Berlinie, które odbyły się dwa tygodnie po zwycięstwie AfD w Saksonii-Anhalcie. W centrum uwagi znalazł się Friedrich Merz: jego autorytet, zdolność do przeprowadzenia reform oraz przyszłość koalicji z SPD. Merz traci autorytet„Stern” ocenia, że wystąpienie kanclerza tuż po pierwszych prognozach wyborczych miało pokazać zdecydowanie, ale przyniosło odwrotny efekt. „Już wyraz twarzy kanclerza zdradzał bezradność, a barwa głosu – nutę rozpaczy” – pisze tygodnik. Zdaniem komentatora Friedrich Merz „nie rządzi już siłą własnego autorytetu”, a jego kanclerstwo zależy od politycznego otoczenia. „Merz jest kanclerzem, na którego unia CDU/CSU w obecnym stanie zasługuje. Ale czy także kraj?” – pyta „Stern”. Jeszcze ostrzej pisze „Volksstimme”. Według dziennika wybory w Saksonii-Anhalcie, Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie były w istocie „głosowaniami nad Friedrichem Merzem z regionalnym akcentem”. Kanclerz jest, zdaniem gazety, „korkiem w butelce” nie tylko rządu i reform, ale także CDU. Jak zaznacza „Volksstimme”, Merz obiecywał „produktywnego ducha reform z bardziej konserwatywną nutą”, lecz dotąd tego nie zrealizował. W Niemczech istnieje, zdaniem dziennika, „wyraźna tęsknota za czystym konserwatyzmem”. Jeśli CDU do niego nie powróci, „w pewnym momencie przestanie być potrzebna”. Reformy jako ostatnia szansa„Handelsblatt” widzi kryzys szerzej. Wieloletni zastój gospodarczy wywołał „tęsknotę za przełomem”, ale zarazem utrudnił reformy konieczne do ponownego uruchomienia wzrostu. Każdy kanclerz miałby z tym problem – zaznacza dziennik – lecz Merz dodatkowo stworzył podczas kampanii „iluzję, że przełom jest możliwy z pozycji centrum”. „Merz oszukał wyborców, zaufanie przepadło” – ocenia komentator. Według „Handelsblatt” utrata władzy przez kanclerza jest „symptomem kryzysu systemowego”, który Merz pogłębił „samodzielnie zawinioną utratą wiarygodności”. Gazeta nie wzywa go jednak do natychmiastowej rezygnacji. Merz powinien najpierw przeprowadzić uzgodnione w koalicji reformy prawa pracy i systemu emerytalnego, a następnie, być może już pod koniec roku, rozpocząć „uporządkowane przekazanie władzy następcy”. Wtedy jego kanclerstwo mogłoby zostać zapamiętane jako „krótkie, burzliwe, ale zasługujące na uznanie”. Także „Frankfurter Allgemeine Zeitung” uważa, że osłabionemu kanclerzowi pozostaje trzymanie się kursu reform. Gdyby SPD obrała zdecydowanie inny kierunek, Merz musiałby, zdaniem gazety, postawić kwestię wotum zaufania albo zdymisjonować ministrów SPD. FAZ zarazem przestrzega socjaldemokratów przed konsekwencjami rozpadu koalicji i politycznego chaosu. Jak zaznacza komentator, nowe wybory mogłyby jeszcze bardziej wzmocnić ugrupowania spoza politycznego centrum. „Kanclerz-reformator” czy następca?„Nürnberger Zeitung” interpretuje sytuację inaczej. Skoro Merz ma obecnie „niewiele do stracenia”, może w dwóch pozostałych latach skoncentrować się na reformach oraz interesie całego społeczeństwa, również osób o niskich i średnich dochodach. Wtedy – pisze gazeta – mógłby przejść do historii jako „kanclerz-reformator”. Musiałby jednak „osuszyć bagna”, w których znikają miliardy wpływów podatkowych, nawet jeśli oznaczałoby to konflikt z częścią własnej partii i koalicjantem. To, czy później zachowałby większość w CDU, „mogłoby mu być właściwie obojętne” – dodaje komentator. „Münchner Merkur” pisze natomiast o „ostatniej misji” kanclerza: albo Merz, podobnie jak niegdyś Gerhard Schröder, przeprowadzi bolesne reformy, albo – jeśli SPD będzie je blokować – powinien zdymisjonować jej ministrów i spróbować rządu mniejszościowego. Zdaniem dziennika po ostatnich wyborach rozpadła się również „iluzja centrum”, które potrafi wspólnie rozwiązywać głębokie problemy Niemiec. Konsekwencje personalneZ zupełnie innej perspektywy komentuje „Junge Welt”. Skrajnie lewicowy dziennik zarzuca Merzowi zamiar popychania SPD „terrorem reform” tak długo, aż socjaldemokraci dla własnego przetrwania przestaną współpracować z CDU. Według gazety taki rozwój sytuacji mógłby w dalszej perspektywie skłonić chadecję do ponownego przemyślenia stosunku do AfD. „Junge Welt” zastrzega jednak, że nie jest pewne, czy do takiego zwrotu mogłoby dojść jeszcze pod przywództwem Merza. Dziennik zwraca szczególną uwagę na wynik CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie partia nie zdołała przekroczyć 5-procentowego progu wyborczego. To, zdaniem komentatora, tak poważny cios, że po okresie przejściowym trudno będzie uniknąć „konsekwencji personalnych”. „Nie jest to dobry czas dla człowieka w urzędzie kanclerskim” – konkluduje „Junge Welt”. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Po porażkach CDU prasa pyta o przyszłość Merza: dokończyć reformy czy przygotować zmianę na stanowisku kanclerza? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/merz-po-klęsce-cdu-prasa-o-przyszłości-kanclerza/a-79363421?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79357348_401.jpg
|
||
| Image caption | Dramatyczny wynik w wyborach regionalnych to ciężki cios dla Friedricha Merza | ||
| Image source | Fabrizio Bensch/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79357348_401.jpg&title=Merz%20po%20kl%C4%99sce%20CDU.%20Prasa%20o%20przysz%C5%82o%C5%9Bci%20kanclerza | ||
| Item 9 | |||
| Id | 79358751 | ||
| Date | 2026-09-22 | ||
| Title | Lewica: Jak radykalna jest ta partia? | ||
| Short title | Lewica: Jak radykalna jest ta partia? | ||
| Teaser |
Antysemityzm we własnych szeregach nieustannie wywołuje poruszenie, również podczas kampanii wyborczej. Jak radzi sobie z tym Lewica? I co na ten temat mówią eksperci? Koniec sierpnia w berlińskiej dzielnicy Neukölln, bastionie Lewicy (Die Linke). Okręgowy oddział partii zorganizował przed wyborami do parlamentu Berlina, które odbyły się 20 września, wiec pod hasłem: „Wściekli na kapitalizm!”. O oprawę muzyczną miał zadbać raper Dahabflex. On również jest wściekły – na Izrael. Dlatego zaprezentował utwór „Stop the Genocide” („Powstrzymajcie ludobójstwo”). „Śmierć izraelskiej armii”Chodzi o działania Izraela podczas wojny, które wiele organizacji broniących praw człowieka oraz komisja ONZ uznają za ludobójstwo Palestyńczyków w Strefie Gazy. W utworze otwarcie gloryfikuje się przemoc: „Death to the IDF” („Śmierć izraelskiej armii”). Struktury Lewicy w Neukölln uzasadniły później zaproszenie kontrowersyjnego rapera jego sprzeciwem wobec wojny i ludobójstwa. Piosenka zawierająca wezwanie do przemocy nie była jednak częścią uzgodnionego programu. Jak poinformowano, sprawa jest obecnie analizowana wewnątrz partii. Elif Eralp, główna kandydatka Die Linke w wyborach w Berlinie, zdystansowała się od antysemickiego występu rapera. – Zawsze bardzo wyraźnie krytykowałam takie incydenty i mówiłam, że są one nie do przyjęcia – powiedziała w rozmowie z DW: „Zdecydowanie opowiadam się za ochroną życia Żydów, tak samo jak za ochroną życia Palestyńczyków i muzułmanów. Chciałabym też wdrożyć programy skierowane do wszystkich tych grup”. Polityczka mogłaby może mieć taką możliwość, jesli zostanie burmistrzynią Berlina. W niedzielę (20.09.2026) Lewica zdecydowanie wygrała wybory do Izby Deputowanych w Berlinie, pokonując rządzącą dotychczas CDU kanclerza Friedricha Merza. Arytmetyka mandatów mogłaby pozwolić na utworzenie koalicji z socjaldemokratami i Zielonymi. Taki sojusz, określany ze względu na barwy partyjne jako czerwono-czerwono-zielony, rządził już Berlinem w latach 2016–2023. Rok później kilkoro deputowanych opuściło Lewicę w geście protestu z powodu dostrzeganych przez nich antysemickich tendencji w partii. Tłem i przyczyną konfliktu był atak terrorystyczny radykalnie islamistycznego Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku. W Die Linke tradycyjnie istnieje silny nurt propalestyński. „Trud opisania rzeczywistości”Także podczas czerwcowego federalnego zjazdu partii w Poczdamie toczyła się kontrowersyjna dyskusja o tym, jak Lewica powinna oficjalnie określać wojnę w Strefie Gazy. Ostatecznie większość opowiedziała się za nazwaniem izraelskiej operacji wojskowej ludobójstwem. – Zmagamy się z tym, jak opisać rzeczywistość, ponieważ nie jest nam obojętne cierpienie Palestynek i głodzenie dziesiątek tysięcy ludzi – tak przewodnicząca partii Ines Schwerdtner uzasadniła tę decyzję. Izrael z kolei powołuje się na prawo do samoobrony po atakach terrorystycznych z 7 października 2023 roku i odrzuca zarzut ludobójstwa. Wysoka liczba ofiar jest, zdaniem Izraela, skutkiem sposobu prowadzenia wojny przez palestyńskie ugrupowania terrorystyczne, a nie zamiaru eksterminacji Palestyńczyków. Przewodnicząca Lewicy Ines Schwerdtner podkreśliła podczas zjazdu: „Chronimy życie Żydów – tutaj i wszędzie”. Jednocześnie potępiła każdą formę antysemityzmu. – Żaden ojciec ani żadna matka nie mogą w tym kraju bać się wysłać swojego dziecka do żydowskiej szkoły – powiedziała. „Nikt w tym kraju nie może bać się pójść do synagogi ani nosić jarmułki na ulicy”. Trzy miesiące przed federalnym zjazdem partii jej struktury w Dolnej Saksonii wywołały kontrowersje uchwałą: „Lewica w Dolnej Saksonii odrzuca istniejący dziś syjonizm”. W ten sposób regionalny oddział partii opowiedział się przeciwko jednej z wielu odmian syjonizmu – ruchu, który powstał pod koniec XIX wieku jako reakcja na antysemityzm i prześladowania. Jego celem było utworzenie państwa, w którym Żydzi mogliby żyć bezpiecznie. Cel ten został osiągnięty w 1948 roku. Antysemityzm: spór o definicjęGdzie przebiega granica między uzasadnioną krytyką polityki Izraela a antysemityzmem? To pytanie często słyszy Stefanie Schüler-Springorum. Jest dyrektorką Centrum Badań nad Antysemityzmem na Uniwersytecie Technicznym w Berlinie i współautorką tzw. Deklaracji Jerozolimskiej w sprawie antysemityzmu (JDA). Opublikowana w 2021 roku deklaracja jest alternatywą dla definicji Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Pamięci o Holokauście (IHRA) z 2016 roku. Międzynarodowa grupa ekspertów odpowiedziała w ten sposób na – jej zdaniem – nieostre rozróżnienie w definicji IHRA między wypowiedziami antysemickimi a uzasadnioną krytyką Izraela i syjonizmu. Stefanie Schüler-Springorum uważa uchwałę Lewicy w Dolnej Saksonii dotyczącą syjonizmu za niejasną, a przez to problematyczną. Jej zdaniem sformułowanie użyte w tytule otwiera drogę do zarzutu, że podważa się w ten sposób prawo Izraela do istnienia. – Dlaczego używa się pojęcia syjonizmu, gdy mowa jest o polityce państwa? – pytała wówczas w rozmowie z DW. Historyczka zarzuciła Die Linke w Dolnej Saksonii, że świadomie porusza się w szarej strefie. Ze swojej krytyki wyraźnie wyłączyła jednak kierownictwo federalne partii. Ówczesne dwuosobowe kierownictwo – Ines Schwerdtner i niepełniący już tej funkcji Jan van Aken – zdecydowanie zdystansowało się od uchwały w sprawie syjonizmu przyjętej w Dolnej Saksonii. – Nie może być kompromisów w przypadku wniosków, które podważają fundamenty naszej partii – oświadczyli oboje. – Uważam to za bardzo wiarygodne – powiedziała Stefanie Schüler-Springorum. Pełnomocnik ds. antysemityzmu opuszcza LewicęW reakcji na uchwałę struktur partii w Dolnej Saksonii pełnomocnik Brandenburgii ds. antysemityzmu Andreas Büttner wystąpił z Lewicy. W rozmowie z DW uzasadnił swoją decyzję tym, że antysyjonizm jest z zasady antysemicki, ponieważ podważa prawo Izraela do istnienia. W berlińskiej kampanii wyborczej temat antysemityzmu przez długi czas nie odgrywał większej roli – aż do występu rapera Dahabflexa w Neukölln. Dla głównego kandydata chrześcijańskich demokratów (CDU) w Berlinie, Stefana Eversa, sprawa jest jasna: „Antysemityzm w berlińskiej Die Linke już dawno przestał być wpadką, lecz stał się częścią jej systemu politycznego”. Swojej konkurentce Elif Eralp zarzuca, że pełni rolę „listka figowego”. Lewica po raz ostatni została wymieniona w raportach Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) w 2020 roku. Uwaga urzędu skupiała się wówczas wyłącznie na antykapitalistycznych nurtach, takich jak Platforma Komunistyczna. Antysemityzm nie był w tym kontekście przedmiotem zainteresowania. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Antysemityzm we własnych szeregach wywołuje poruszenie, także podczas kampanii wyborczej. Jak radzi sobie z tym Lewica? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/lewica-jak-radykalna-jest-ta-partia/a-79358751?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79298518_401.jpg
|
||
| Image caption | 30 sierpnia 2026 r., Berlin: Elif Eralp bierze udział w uroczystościach z okazji 30. rocznicy powstania Gminy Żydowskiej Chabad Berlin | ||
| Image source | Michael Kuenne/ZUMA/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79298518_401.jpg&title=Lewica%3A%20Jak%20radykalna%20jest%20ta%20partia%3F | ||
| Item 10 | |||
| Id | 79361694 | ||
| Date | 2026-09-21 | ||
| Title | Friedrich Merz zaliczył „ciężki cios”, ale zostaje na stanowisku | ||
| Short title | Merz zaliczył „ciężki cios”, ale zostaje na stanowisku | ||
| Teaser |
Dramatyczny wynik w wyborach regionalnych to ciężki cios dla Friedricha Merza. Zostaje jednak na stanowisku. Kanclerz Niemiec i przewodniczący chadeckiej CDU Friedrich Merz określił porażkę swojej partii w wyborach do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego „głębokim przełomem”. – To dla CDU w Niemczech dramatyczny i bezprecedensowy wynik, że nie zdołaliśmy przekroczyć pięcioprocentowego progu wyborczego – powiedział kanclerz w poniedziałek (21.09.2026) po posiedzeniach najwyższych władz partii w Berlinie. – To ciężki cios, którego skutki będziemy odczuwać jeszcze przez długi czas. Będziemy musieli jeszcze długo rozmawiać o konsekwencjach tego wyniku – stwierdził. Historyczna porażkaW niedzielnych wyborach w Meklemburgii-Pomorzu Przednim CDU nie udało się – po raz pierwszy w historii partii – wejść do parlamentu regionalnego. W Berlinie z kolei partia przegrała wybory do Izby Deputowanych z Lewicą. Merz stwierdził, że kandydat CDU na burmistrza Berlina, Stefan Evers, osiągnął w bardzo trudnych warunkach „nadal godny uwagi wynik wyborczy”, mimo że partia nie spełniła własnych oczekiwań i nie wykorzystała swojego potencjału. Teraz to SPD i Zieloni muszą zdecydować, w jakim kierunku chcą pójść podczas rozmów o utworzeniu nowego rządu. Zmiana kursuSzef CDU podkreślił, że w wyborach krajowych dużą rolę odegrała polityka federalna, a także on sam jako kanclerz i lider partii. – Wyniki wyborów i przyczyny tych wyników wykraczają jednak daleko poza moją osobę. Doświadczamy głębokiej zmiany systemu partyjnego w Niemczech, podobnie jak w wielu innych krajach świata – powiedział Merz. Zapowiedział analizę przyczyn porażki oraz korektę kursu politycznego. – Przed CDU stoją teraz fundamentalne i długofalowe pytania – zaznaczył. Chodzi o to, „jak ponownie osiągnąć to, czym byliśmy kiedyś, a czym niestety jesteśmy już tylko w części kraju, mianowicie partią ludową”. Szef CDU zapowiedział przedstawienie własnych konkretnych propozycji. W prezydium CDU uzgodniono, że partia przeprowadzi intensywne konsultacje dotyczące swojej obecnej sytuacji. – Będziemy intensywnie dyskutować o tym, gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy i dlaczego nie możemy pozostać w takim kształcie, w jakim jesteśmy dzisiaj – zapowiedział Merz. Będziemy rozmawiać o pracy i strukturze partii, o naszym programie i profilu CDU – dodał. Jego zdaniem CDU „na zbyt wiele pytań nie ma już satysfakcjonujących odpowiedzi. – Musimy i będziemy to zmieniać – podkreślił. Rząd zostaje, Merz teżJednocześnie kanclerz zaznaczył, że partia chce nadal rządzić w Niemczech w koalicji z socjaldemokratyczną SPD, bo – jak wskazywał Merz – chodzi o demokratyczną przyszłość Niemiec i ich miejsce w Unii Europejskiej. Merz mówił o „historycznym zadaniu”. Podkreślił też, że ma pełne poparcie prezydium i zarządu federalnego CDU. Jego pozycja w partii – jak tłumaczył – nie jest kwestionowana. – Ani wczoraj wieczorem, ani dziś rano nikt nie poruszył żadnej kwestii personalnej, nie mówiąc już o debacie personalnej. Nikt – powiedział Merz. Kanclerz i szef CDU zapowiedział ponadto, że w najbliższym czasie odbędzie rozmowy z chadeckimi premierami krajów związkowych na temat „kursu i procesu w nadchodzącym tygodniu”. Merz chce kontynuować planowane reformy, ale przyznał: – Wiemy, że jesteśmy winni ludziom odpowiedzi na ich troski i obawy. (AFP/dom) Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Dramatyczny wynik w wyborach regionalnych to ciężki cios dla Friedricha Merza. Zostaje jednak na stanowisku. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/friedrich-merz-zaliczył-ciężki-cios-ale-zostaje-na-stanowisku/a-79361694?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Friedrich%20Merz%20zaliczy%C5%82%20%E2%80%9Eci%C4%99%C5%BCki%20cios%E2%80%9D%2C%20ale%20zostaje%20na%20stanowisku | ||
| Item 11 | |||
| Id | 79356549 | ||
| Date | 2026-09-21 | ||
| Title | Wyborcza porażka chadeków. Czy Merz przetrwa? | ||
| Short title | Wyborcza porażka chadeków. Czy Merz przetrwa? | ||
| Teaser |
Niedzielne wybory w dwóch landach były zarazem pośrednim referendum w sprawie kanclerstwa Friedricha Merza. Wynik okazał się dla CDU prawdziwym koszmarem. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim chadecy nie przekroczyli nawet pięcioprocentowego progu wyborczego – to pierwsza taka porażka w historii partii. Wskutek spadku popularności kanclerza również berliński oddział CDU musiał w niedzielę pogodzić się z bolesnymi stratami. Jak bardzo osłabiony jest kanclerz Merz?– Kanclerzowi Merzowi będzie trudno utrzymać się na stanowisku, ponieważ słabe wyniki wyborcze CDU są silnie powiązane z negatywną oceną rządu i pracy kanclerza – powiedział agencji AFP profesor politologii Marc Debus z Uniwersytetu w Mannheim. Badacz partii politycznych dostrzega, że Merz znalazł się w niemal nierozwiązywalnym dylemacie: nie tylko partner koalicyjny, SPD, może wykonać „skręt w lewo” i opóźniać planowane przez Merza reformy socjalne, lecz także część członków CDU mogłaby sprzeciwić się niepopularnym reformom. Prognoza Debusa: „Kanclerzowi Merzowi teraz będzie więc jeszcze trudniej przeforsować w koalicji rządowej reformy, które ponownie zapowiedział w niedzielę wieczorem, co mogłoby jeszcze bardziej osłabić jego pozycję”. Jaką strategię realizuje Merz?Merz jest teraz niejako kanclerzem w zawieszeniu. Już kilka minut po zamknięciu lokali wyborczych dał jasno do zrozumienia: nie zamierza się poddać. Przesłanie to skierowane było również do własnej partii. Merz walczy o utrzymanie władzy i oczekuje wsparcia ze strony własnych szeregów. Przed przedstawicielami mediów Merz jasno stwierdził: pozostaje kanclerzem, pozostaje szefem CDU i zamierza kontynuować politykę reform. Ta retoryka typu „basta” sugeruje, że liczy on na poparcie partii. Powyborcze przesłania kanclerzaOświadczenie kanclerza można scharakteryzować przede wszystkim jako przemowę motywacyjną. – To, co teraz należy zrobić, wymaga kręgosłupa, niezłomności i cierpliwości – powiedział. – Znajdę w sobie te cechy jako przewodniczący CDU, a przede wszystkim jako kanclerz naszego kraju – dodał. Merz zamierza kontynuować reformy pomimo ogromnego niezadowolenia opinii publicznej. To, czego Merz teraz próbuje, to „przywództwo z pozycji defensywnej – oraz próba zapobieżenia pojawieniu się debaty personalnej o nieokreślonym wyniku” – powiedział agencji AFP profesor politologii Oliver Lembcke z Uniwersytetu Ruhry w Bochum. Uważa on za wątpliwe, czy kanclerz będzie w stanie jeszcze naprawić swoją nadszarpniętą reputację wśród elektoratu – odejście CDU z parlamentu krajowego w Schwerinie jest porażką „historyczną”. – CDU była w Meklemburgii-Pomorzu Przednim przez dziesięciolecia partią rządzącą i ludową, a teraz przekształca się w małą partię na skraju parlamentarnej egzystencji – mówi Lembcke. Powstaje „zasadnicze pytanie, czy CDU na wschodzie Republiki jest obecnie w ogóle w stanie wygrać wybory”. W poniedziałek Merz podkreślił, że w organach kierowniczych partii nie toczyła się żadna dyskusja na temat jego przyszłości politycznej. – Ani wczoraj wieczorem, ani dziś rano nikt nie poruszył żadnej kwestii kadrowej, a tym bardziej nie odbyła się żadna debata na ten temat. Nikt – odpowiedział po naradach najwyższych organów partii na pytanie, czy nadal dostrzega w CDU wystarczające poparcie dla siebie jako kanclerza i przewodniczącego partii. Co z reputacją kanclerza?Analitycy sondaży odnotowują bezprecedensowy spadek poparcia dla Merza. Roland Abold, dyrektor zarządzający instytutu badania opinii publicznej Infratest, uważa, że Merz znajduje się w „najgorszym momencie”. – W sondażach przeprowadzonych przez instytut przed wyborami do parlamentów krajowych Merz uzyskał „najgorsze wyniki, jakie kiedykolwiek odnotowaliśmy dla urzędującego kanclerza – powiedział Abold w zeszłym tygodniu agencji informacyjnej AFP. Jak prawdopodobna jest wkrótce zmiana na stanowisku kanclerza?Wydaje się, że po niedzielnych wyborach Merz na razie nieco umocnił swoją pozycję. Żaden z potencjalnych następców – na przykład premier Bawarii Markus Söder czy premier Nadrenii Północnej-Westfalii Hendrik Wüst (CDU) – nie odważył się wyjść z cienia i podjąć z nim rywalizacji o urząd. Nie widać oznak rychłego upadku kanclerza. Na korzyść Merza przemawia fakt, że Ustawa Zasadnicza zapewnia kanclerzowi silną pozycję. Kanclerz sprawuje urząd do momentu, aż Bundestag wybierze następcę – a na horyzoncie nie widać nikogo, kto zyskałby poparcie większości. Niezależnie od tego należy jednak rozważyć kwestię autorytetu politycznego: gdyby w nadchodzących miesiącach Merz trwale stracił poparcie własnej partii, groziłaby mu niemożność działania. Realistycznym rozwiązaniem pozostałaby wówczas jedynie dobrowolna rezygnacja. AFP/sier |
||
| Short teaser | Niedzielne wybory w dwóch landach były zarazem pośrednim referendum w sprawie kanclerstwa Friedricha Merza. Wynik okazał | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wyborcza-porażka-chadeków-czy-merz-przetrwa/a-79356549?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79359047_401.jpg
|
||
| Image caption | Kanclerz Niemiec Friedrich Merz | ||
| Image source | Annegret Hilse/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79359047_401.jpg&title=Wyborcza%20pora%C5%BCka%20chadek%C3%B3w.%20Czy%20Merz%20przetrwa%3F | ||
| Item 12 | |||
| Id | 79356103 | ||
| Date | 2026-09-21 | ||
| Title | AfD idzie po władzę. „Zmietliśmy CDU” | ||
| Short title | AfD idzie po władzę. „Zmietliśmy CDU” | ||
| Teaser |
Po Turyngii i Saksonii-Anhalcie AfD wygrała wybory regionalne w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Chce rządzić w Berlinie. Według kierownictwa AfD wyniki wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie potwierdzają obrany przez partię kierunek działania. Współprzewodnicząca AfD Alice Weidel oświadczyła w powyborczy poniedziałek (21.09.2026) na konferencji prasowej w Berlinie, że zarówno wyniki wyborcze AfD, jak i sondaże ogólnokrajowe przemawiają na korzyść partii. – Dlatego będziemy kontynuować dotychczasowy kurs i obecnie nie widzimy powodów, by cokolwiek zmieniać – dodała. Współprzewodniczącego partii Tino Chrupallę zdziwiły pytania o zdolność AfD do kompromisów. – To tak, jakby zapytać trenera piłkarskiego przy prowadzeniu 2:0, dlaczego nie zmieni obrońców, żeby przeciwnik mógł doprowadzić do remisu 2:2 – skomentował. Jak stwierdził Chrupalla, to CDU powinna odpowiedzieć na pytanie, na jakie kompromisy jest gotowa, bo AfD zamierza prowadzić swoją dotychczasową politykę – „bez korekty kursu”. Chrupalla: Tym lepiej, jeśli CDU przestanie istniećOdnosząc się do katastrofalnego wyniku chadeckiej CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, Chrupalla stwierdził, że AfD zawsze cieszy się, gdy odbiera innym partiom głosy. – A jeśli CDU przestanie istnieć, a jej wyborcy zagłosują na nas, tym lepiej – powiedział. W wyborach regionalnych w Meklemburgii-Pomorzu Przednim CDU – partia kanclerza Friedricha Merza – zdobyła zaledwie 4,9 proc. głosów i nie weszła do tamtejszego landtagu. To historyczna porażka chadecji w wyborach regionalnych. CDU jest sama sobie winna – komentował Tino Chrupalla. Jeśli AfD zbliży się do bezwzględnej większości, rozmowy o koalicjach staną się zbędne – zaznaczył. – To także wyraźnie pokazuje, że zastąpiliśmy CDU w roli partii masowej – dodała Alice Weidel. Jej zdaniem CDU musi zdecydować, jak chce dalej funkcjonować. – Powinniśmy pilnie rozpocząć rozmowy, aby wspólnie wyprowadzić ten kraj z kryzysu – powiedziała. Weidel jest przekonana, że obecny rząd Friedricha Merza, złożony z chadecji CDU/CSU i SPD nie dotrwa do planowanych wyborów do Bundestagu w 2029 roku. „Gigantyczny” sukces AfDWynik w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie AfD zdobyła 38,2 proc. głosów, liderzy AfD określili jako „gigantyczny i fenomenalny”. – Zmietliśmy CDU, która teraz poza parlamentem może sobie jeść bułki ze śledziem w Meklemburgii-Pomorzu Przednim – powiedział Chrupalla. I dodał, że niebieskiej fali nie da się zatrzymać (niebieski to kolor AfD). W wyborach do landtagu w Meklemburgii-Pomorzu Przednim AfD ponad dwukrotnie zwiększyła swoje poparcie – z 16,7 w 2021 roku do 38,2 proc. Dwa tygodnie temu partia uzyskała w Saksonii-Anhalcie prawie 44 proc. głosów, osiągając najlepszy wynik w swojej historii w wyborach regionalnych. Partia była bliska zdobycia bezwzględnej większości. Weidel o Hitlerze: „lewicowy ekstremista”Podczas konferencji prasowej, Weidel – odpowiadając na pytanie holenderskiego dziennikarza – podtrzymała swój pogląd, że przywódca Trzeciej Rzeszy Adolf Hitler był „lewicowym ekstremistą”. – Adolf Hitler prowadził politykę całkowicie lewicową – powiedziała współprzewodnicząca AfD. – Był lewicowym radykałem, lewicowym ekstremistą – dodała. Podobne twierdzenie Weidel przedstawiła już w styczniu 2025 roku podczas internetowej rozmowy z amerykańskim miliarderem technologicznym Elonem Muskiem. – Typ socjalistyczny, komunistyczny – powiedziała wówczas. Odżegnując się od narodowego socjalizmu, Weidel stwierdziła: – My jesteśmy jego całkowitym przeciwieństwem. Jesteśmy libertariańsko-konserwatywną partią – powiedziała o AfD, która przez niemiecki kontrwywiad jest oficjalnie klasyfikowana jako ugrupowanie częściowo skrajnie prawicowe. Dopytywana przez dziennikarza, czy nie dokonuje w ten sposób odwrócenia ról sprawcy i ofiary, nazywając faszystę Adolfa Hitlera antyfaszystą i wprowadzając ludzi w błąd, Weidel odpowiedziała: – Tak, być może jest pan teraz zdezorientowany. Tak, rzeczywiście jest pan zdezorientowany. Tego właśnie się spodziewałam. Zacytowała też włoskiego pisarza Ignazia Silonego, „który powiedział, że jeśli faszyzm kiedyś powróci, nie będzie nazywał się faszyzmem, lecz antyfaszyzmem”. (DPA, AFP/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Po Turyngii i Saksonii-Anhalcie AfD wygrała wybory regionalne w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Chce rządzić w Berlinie. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/afd-idzie-po-władzę-zmietliśmy-cdu/a-79356103?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79351482_401.jpg
|
||
| Image caption | Tino Chrupalla i Alice Weidel na konferencji prasowej w Berlinie (21.09.2026) | ||
| Image source | Britta Pedersen/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79351482_401.jpg&title=AfD%20idzie%20po%20w%C5%82adz%C4%99.%20%E2%80%9EZmietli%C5%9Bmy%20CDU%E2%80%9D | ||
| Item 13 | |||
| Id | 79355088 | ||
| Date | 2026-09-21 | ||
| Title | „Czerwony Berlin” i jego historia. Buntownicy, robotnicy, radykałowie | ||
| Short title | „Czerwony Berlin”. Buntownicy, robotnicy, radykałowie | ||
| Teaser |
Krwawy maj, studenckie okupacje i ruch squatterski: Berlin od dawna jest kolebką ruchów robotniczych i radykalnej lewicy. Berlin od dawna ma opinię miasta niesfornego. Gdy w 1926 roku Joseph Goebbels został mianowany okręgowym przywódcą partii nazistowskiej, określił Berlin mianem „najbardziej czerwonego miasta Europy, zaraz po Moskwie”. Od rewolucji krawieckiej w 1830 roku i barykad roku 1848 po powstanie ogromnej klasy robotniczej w drugiej połowie XIX wieku, rewolucje, protesty i bunty są głęboko wpisane w historię miasta. Gdy przyszły niemiecki filozof i rewolucyjny socjalista Karol Marks uczęszczał jeszcze do gimnazjum w niewielkim Trewirze, położonym w pruskiej Nadrenii, Berlin szybko wyrastał na centrum ruchu robotniczego w Niemczech. To właśnie podczas rewolucji marcowej w 1848 roku – nieudanej próby stworzenia demokratycznego niemieckiego państwa narodowego – powstało Powszechne Bractwo Robotnicze, jedna z pierwszych aktywnych organizacji robotniczych w kraju. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XIX wieku w Berlinie rozwijały się najważniejsze gałęzie przemysłu, od budowy maszyn i kolejnictwa po produkcję gotowej odzieży. Rosnąca liczba robotników zaczęła stopniowo zmieniać kulturę polityczną miasta. – Stała się bardziej populistyczna w pozytywnym znaczeniu tego słowa: odchodziła od tradycyjnej, elitarnej polityki burżuazyjnych liberałów, którzy przez długi czas dominowali w Berlinie, i zmierzała ku większemu udziałowi zwykłych ludzi, ponieważ przynajmniej mężczyźni stali się ważną grupą wyborców – mówi Axel Weipert, historyk i autor książki „Czerwony Berlin” (2019), w rozmowie z Deutsche Welle. Narodziny radykalnego ruchu robotniczegoBerliński ruch robotniczy stawał się coraz bardziej radykalny, częściowo w odpowiedzi na brutalne represje prowadzone przez kanclerza Otto von Bismarcka. Chociaż Bismarck stworzył pierwsze nowoczesne państwo opiekuńcze, próbując osłabić rosnącą popularność ruchu socjalistycznego, równocześnie wprowadził przepisy zakazujące działalności organizacji socjalistycznych i komunistycznych, wydawania ich gazet, organizowania zgromadzeń publicznych oraz funkcjonowania niezależnych związków zawodowych. Po dymisji Bismarcka w 1890 roku ustawy antysocjalistyczne zostały uchylone. Idee Karola Marksa i jego współpracownika, rewolucyjnego socjalisty Fryderyka Engelsa, stały się fundamentem tego, co Weipert określa mianem „prawdziwego ruchu masowego” w Berlinie. Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD), najstarsza partia polityczna w kraju, powstała w 1875 roku z połączenia Ogólnoniemieckiego Stowarzyszenia Robotniczego i Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej. Już przed I wojną światową SPD uzyskiwała w Berlinie znacznie wyższe poparcie wyborcze niż w innych częściach Niemiec. W 1914 roku wiarygodność ruchu robotniczego mocno ucierpiała, gdy kierownictwo SPD i związki zawodowe postanowiły nie sprzeciwiać się wojnie, do której dążył cesarz Wilhelm II. Od 1916 roku Berlin stał się jednak centrum masowych strajków przeciwko wojnie. Jednym z pierwszych był protest przeciwko procesowi antywojennego działacza socjalistycznego Karla Liebknechta. Wraz z Różą Luksemburg i innymi lewicowymi radykałami Liebknecht założył w Berlinie Związek Spartakusa, podziemną organizację, która później przekształciła się w Komunistyczną Partię Niemiec (KPD). Około pół miliona berlińskich robotników, wyczerpanych wojną, cierpiących z powodu niedoborów żywności i ruiny gospodarczej, przyłączyło się do strajku styczniowego w 1918 roku. Ten antywojenny protest, wspierany przez Związek Spartakusa, był kierowany przez Rewolucyjnych Mężów Zaufania (niem. Revolutionäre Obleute), tajną sieć robotników fabrycznych i działaczy związkowych z wielkich zakładów zbrojeniowych i metalurgicznych. Ta sama grupa odegrała kluczową rolę w organizacji wydarzeń, które doprowadziły do obalenia cesarza w Berlinie 9 listopada 1918 roku. Od jedności lewicy do podziałówW pogrążonym w chaosie i wojennych zniszczeniach mieście, ogarniętym gwałtowną rewolucją, w 1919 roku wybuchło Powstanie Spartakusa. Jego celem było obalenie tymczasowego rządu Niemiec i ustanowienie republiki rad robotniczych. Krwawe stłumienie powstania, które pochłonęło wiele ofiar, a także zabójstwo Liebknechta i Luksemburg przez żołnierzy prawicowych formacji paramilitarnych, na trwałe podzieliło niemiecką lewicę. Jako stolica nowo utworzonej Republiki Weimarskiej Berlin pozostał w okresie międzywojennym bastionem radykalnej polityki. Szczególnie dotyczyło to dzielnic o gęstej zabudowie czynszowej, takich jak Wedding, Kreuzberg i Neukölln, gdzie tysiące robotników fabrycznych żyło w skrajnie trudnych warunkach. Obecność licznych dużych zakładów przemysłowych sprzyjała także tworzeniu wspólnot interesów i stanowiła podstawę dla działań zbiorowych. W 1929 roku, podczas tzw. Krwawego Maja (niem. Blutmai) brutalnie stłumiono nielegalne demonstracje pierwszomajowe. Zginęło ponad trzydzieści osób. Szef policji w Berlinie, związany z SPD, zakazał wszelkich publicznych demonstracji z okazji Święta Pracy, czemu KPD sie nie podporządkowała. W odpowiedzi policja otworzyła ogień do protestujących na ulicach oraz strzelała przez okna budynków mieszkalnych, głównie w robotniczych dzielnicach Wedding i Neukölln. W okresie Wielkiego Kryzysu, między 1929 a 1933 rokiem, SPD utraciła znaczną część poparcia. Bezrobocie pustoszyło miasto i zmieniało społeczne fundamenty ruchu robotniczego. – Bezrobocie miało kluczowe znaczenie, ponieważ oznaczało, że mężczyźni nie byli już związani z fabrykami i związkami zawodowymi kierowanymi przez SPD, zrywały się więzi społeczne tworzone przez te miejsca i organizacje – wyjaśnia Pamela Swett, historyczka z Uniwersytetu Rhode Island. – Odcięci od rytmu codziennego życia mężczyźni poszukiwali nowych wspólnot, nowych sposobów odnalezienia poczucia własnej wartości i braterstwa – dodaje. Część z nich zasiliła szeregi KPD, która zyskała przydomek „partii bezrobotnych”. Inni przyłączyli się do skrajnie prawicowych organizacji paramilitarnych, w tym do nazistowskich oddziałów szturmowych. Od okupacji studenckich do kryzysu mieszkaniowegoPo przejęciu władzy przez nazistów w 1933 roku wielu przywódców ruchu robotniczego zostało zamordowanych lub zmuszonych do emigracji. Po II wojnie światowej Berlin podzielono natomiast między dwa odrębne systemy polityczne. Berlin Wschodni stał się stolicą komunistycznej Niemieckiej Republiki Demokratycznej, podczas gdy odizolowany od Republiki Federalnej Niemiec Berlin Zachodni ulegał stopniowej deindustrializacji. Ruch robotniczy słabł, a SPD przesuwała się w stronę politycznego centrum. W okresie zimnej wojny wielu młodych ludzi o lewicowych poglądach przeprowadzało się do Berlina Zachodniego, aby uniknąć obowiązkowej służby wojskowej. Wzmocniło to ruch studencki skupiony wokół Wolnego Uniwersytetu w Berlinie (Freie Universität). To właśnie tam, w zielonej południowo-zachodniej części miasta, młodzi ludzie okupowali budynki uniwersyteckie w proteście przeciwko autorytarnej – jak uważali – polityce państwa oraz obecności byłych nazistowskich urzędników na stanowiskach władzy. Śmiertelne postrzelenie studenta Benno Ohnesorga przez policjanta podczas demonstracji przeciwko wizycie szacha Iranu w 1967 roku zradykalizowało całe pokolenie, które rok później stanęło na czele masowych protestów. Na początku lat siedemdziesiątych niedobór mieszkań sprawił, że część ruchu studenckiego, a także praktykanci i młode rodziny imigranckie zaczęli zajmować opuszczone budynki w Berlinie Zachodnim. – W akcjach tych uczestniczyli zarówno imigranci, jak i młodzi robotnicy, dlatego można je postrzegać jako część buntu klasy robotniczej przeciwko kapitalistycznemu systemowi mieszkaniowemu – mówi Ralf Hoffrogge, historyk ruchu robotniczego związany z Wolnym Uniwersytetem w Berlinie. Dziś, gdy proces gentryfikacji obejmuje kolejne części miasta, Berlin pozostaje siedzibą najsilniejszych i najbardziej radykalnych ruchów lokatorskich w Niemczech. W referendum przeprowadzonym w 2021 roku 59 proc. głosujących opowiedziało się za wywłaszczeniem nieruchomości należących do prywatnych firm deweloperskich. Hoffrogge uczestniczył w tej kampanii, a jego książka „Das laute Berlin” („Głośny Berlin”), wydana w 2025 roku, pokazuje, jak kryzys mieszkaniowy stał się katalizatorem „socjalistycznego odrodzenia” miasta. – To nie jest konflikt między berlińskimi najemcami a berlińskimi właścicielami. To walka najemców z globalnym kapitałem. Myślę, że ludzie zaczęli dostrzegać te sprzeczności i właśnie dlatego koncepcje polityczne oparte na podziałach klasowych ponownie zyskują na popularności – mówi rozmówca DW. W niedzielnych wyborach do parlamentu Berlina, Izby Reprezentantów, po raz pierwszy zwyciężyła partia Lewica. Wywłaszczenie koncernów mieszkaniowych jest jednym z jej głównych postulatów. Artykuł ukazał się na stronie Redakcji Angielskiej DW. |
||
| Short teaser | Krwawy maj, studenckie okupacje i ruch squatterski: Berlin ma długą historię buntu. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/czerwony-berlin-i-jego-historia-buntownicy-robotnicy-radykałowie/a-79355088?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/57924061_401.jpg
|
||
| Image caption | Akcja berlińskiej policji przeciwko demonstrantom w obronie squatu w dzielnicy Friedrichshain w 2021 r. | ||
| Image source | Andreas Rabenstein/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/57924061_401.jpg&title=%E2%80%9ECzerwony%20Berlin%E2%80%9D%20i%20jego%20historia.%20Buntownicy%2C%20robotnicy%2C%20radyka%C5%82owie | ||
| Item 14 | |||
| Id | 79351857 | ||
| Date | 2026-09-21 | ||
| Title | Lewica wygrywa w Berlinie. Czy będą wywłaszczenia koncernów? | ||
| Short title | Lewica wygrywa w Berlinie. Czy będą wywłaszczenia koncernów? | ||
| Teaser |
Po wygranej w wyborach szefowa Lewicy podtrzymuje plany wywłaszczenia wielkich koncernów mieszkaniowych. Przewodnicząca partii Lewica (Die Linke), Ines Schwerdtner, broniła planów wywłaszczeniowych swojej partii w Berlinie. „Chodzi tu o podstawową zasadę: czy mieszkania powinny ponownie znaleźć się w rękach publicznych” – powiedziała Schwerdtner w poniedziałek (21.09.2026) w programie „Morgenmagazin” stacji ARD. Jej zdaniem dyskusja na ten temat „nie jest radykalna w obliczu tak szalonego kryzysu czynszowego, jak ten w Berlinie”. Czołowa kandydatka na stanowisko burmistrzyni Berlina Elif Eralp nie zamierza iść na żadne ustępstwa w kwestii wywłaszczenia dużych koncernów nieruchomościowych podczas zbliżających się negocjacji koalicyjnych. – Zawsze powtarzałam, że jeśli Lewica wejdzie do rządu, nastąpi uspołecznienie – powiedziała w poniedziałek rano w stacji RBB. Wywłaszczenie jest „możliwe z prawnego punktu widzenia, możliwe do sfinansowania i stanowi jeden z najlepszych środków pozwalających utrzymać przystępne ceny mieszkań” – dodała polityk partii Lewica. – W związku z tym przystępuję do rozmów z tym jasnym mandatem – stwierdziła, odnosząc się do ewentualnych rozmów koalicyjnych z SPD i Zielonymi. To właśnie z tymi partiami dostrzega „najwięcej punktów wspólnych”. W niedzielę, 20 września, Lewica zdecydowanie wygrała wybory do Izby Deputowanych w Berlinie, pokonując rządzącą dotychczas CDU kanclerza Friedricha Merza. W przypadku przejęcia władzy w stolicy Niemiec Lewica zamierza wywłaszczyć duże koncerny nieruchomościowe. Schwerdtner zwróciła uwagę, że istnieje ku temu „szeroka większość” wśród społeczeństwa. W 2021 roku w referendum większość głosujących opowiedziała się za tym rozwiązaniem. Podczas gdy Zieloni w Berlinie popierają wywłaszczenie dużych przedsiębiorstw budownictwa mieszkaniowego, socjaldemokraci są temu przeciwni. Zapytana o te „czerwone linie”, Schwerdtner powiedziała w telewizji ARD, że najpierw należy przeprowadzić rozmowy. „I życzyłabym sobie od innych partii odrobiny pokory” – dodała, nawiązując do wyników referendum. Wywłaszczenie „Deutsche Wohnen & Co.”W Berlinie od lat toczy się debata na temat wywłaszczenia dużych spółek mieszkaniowych. W 2021 roku większość głosujących opowiedziała się w referendum pod hasłem „Wywłaszczenie Deutsche Wohnen & Co.” za wywłaszczeniem wszystkich koncernów nieruchomościowych posiadających w Berlinie ponad 3 tys. mieszkań. Ówczesny Senat Berlina w składzie SPD-Zieloni-Lewica) powołał następnie komisję ekspertów, która w 2023 roku doszła do wniosku, że uspołecznienie nieruchomości jest zasadniczo możliwe z prawnego punktu widzenia. Jednak rząd landu Berlin złożony z CDU i SPD, który w niedzielę stracił mandat, nie chciał opracować odpowiedniej ustawy; zamiast tego Izba Deputowanych (parlament landu Berlin) uchwaliła jedynie ustawę ramową dotyczącą uspołecznienia w ujęciu ogólnym. Zarówno inicjatorzy referendum, jak i opozycja mówili o „polityce opóźniającej” i „blokadzie”. Lewica popiera postulatPartia Lewica już na wczesnym etapie opowiedziała się za wprowadzeniem w życie wyniku referendum. W zakończonej właśnie kampanii wyborczej do Izby Deputowanych Lewica skupiała się na wywłaszczeniu dużych koncernów nieruchomościowych. Przewodnicząca partii, Ines Schwerdtner, postawiła plany wywłaszczenia jako warunek ewentualnego udziału jej partii w rządzie. Według sondażu przeprowadzonego przez Infratest dimap w niedzielę wyborczą temat „przystępnych cenowo mieszkań” był najważniejszy dla wyborców Lewicy w Berlinie. Prawie trzy czwarte z nich stwierdziło, że obawia się, iż w przyszłości nie uda im się znaleźć w Berlinie mieszkania w przystępnej cenie. Rząd Niemiec chce zakazać uspołecznieniaRząd Niemiec jest jednak zaniepokojony i zamierza zapobiec wywłaszczeniu nieruchomości na mocy ustawy. Gdyby ewentualny rząd krajowy w Berlinie, kierowany przez Lewicę, przeprowadził wywłaszczenia, mogłoby to doprowadzić do poważnego konfliktu z władzami federalnymi. Już przed wyborami zarysowujący się sukces berlińskiej Lewicy skłonił rząd do podjęcia działań: na początku lipca przywódcy rządzącej Niemcami koalicji CDU/CSU-SPD ogłosili, że zamierzają zakazać uspołecznienia mieszkań na wynajem. Koalicja uchwali ustawę, „która zakazuje wywłaszczania spółdzielni mieszkaniowych” – zapowiedział kanclerz Friedrich Merz. Szef bawarskiej chadecji CSU Markus Söder mówił o „wyraźnym sprzeciwie wobec wszystkiego, co dotyczy socjalizmu i upaństwowienia”. Nie jest jednak jeszcze jasne, jak dokładnie ma to wyglądać. Wątpliwości co do zakazu wywłaszczaniaPierwsze zastrzeżenia wobec zakazu wywłaszczania pojawiły się wkrótce potem ze strony samego rządu. – Powszechny zakaz z pewnością nie jest możliwy – powiedziała pod koniec lipca minister sprawiedliwości Stefanie Hubig w wywiadzie dla dziennika „Handelsblatt”. Wątpliwości mają również eksperci. Christoph Degenhart dostrzega „pewne ryzyko konstytucyjne” związane z planem niemieckiego rządu. Kwestią sporną jest uznanie, że sprawa leży w kompetencji rządu Niemiec, a nie krajów związkowych – powiedział konstytucjonalista agencji informacyjnej AFP. – Jeśli jednak przyznamy mu tę kompetencję, to czysta legislacja negatywna – polegająca na stwierdzeniu, że kraje związkowe nie mogą przeprowadzać upaństwowienia – jest z kolei problematyczna – dodał. Zgadza się z tym konstytucjonalista Joachim Wieland, który za „poważniejszy” problem uważa jednak fakt, „że upaństwowienia są co do zasady dopuszczalne na mocy art. 15 Ustawy Zasadniczej”. W rozmowie z AFP stwierdził: „Aby to zmienić, rząd Niemiec musiałby również zmienić Ustawę Zasadniczą”. Obecnie jednak prawdopodobnie nie ma na to większości politycznej. Ustawa regulacyjna jako możliwośćObaj eksperci uważają, że „najbardziej realną drogą“ byłaby „ustawa regulująca sposób przeprowadzenia uspołecznienia” – w takiej ustawie można by w razie potrzeby określić, czego nie wolno upaństwawiać”. Prawnik zwraca jednak uwagę, że nie ma jeszcze orzecznictwa ani w sprawie takiego uregulowania, ani w sprawie zakazu - zatem jest to „nieznane terytorium”. Ostatecznie decyzję podjąć musiałby prawdopodobnie Federalny Trybunał Konstytucyjny. (AFP, Reuters/sier) |
||
| Short teaser | Po wygranej w wyborach szefowa Lewicy podtrzymuje plany wywłaszczenia wielkich koncernów mieszkaniowych. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/lewica-wygrywa-w-berlinie-czy-będą-wywłaszczenia-koncernów/a-79351857?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79050405_401.jpg
|
||
| Image caption | „Protestonauta” na demonstracji przeciw wysokim czynszom. „Wasze czynsze to ceny z Księżyca”, Berlin 5.09.2026 | ||
| Image source | Fabian Sommer/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79050405_401.jpg&title=Lewica%20wygrywa%20w%20Berlinie.%20Czy%20b%C4%99d%C4%85%20wyw%C5%82aszczenia%20koncern%C3%B3w%3F | ||
| Item 15 | |||
| Id | 79352181 | ||
| Date | 2026-09-21 | ||
| Title | Niemiecka prasa: „brązowa fala” przeciw Ukraińcom w Polsce | ||
| Short title | Niemiecka prasa: „brązowa fala” przeciw Ukraińcom w Polsce | ||
| Teaser |
Niemiecki „Bild” pisze o „polowaniu polskich neonazistów” na Ukraińców. „Die Tageszeitung” donosi, że wielu obywateli Ukrainy opuszcza Polskę. „Polscy neonaziści polują na Ukraińców” – pisze niemiecki dziennik „Bild” o coraz częstszych w ostatnim czasie atakach na obywateli Ukrainy w Polsce. „Sami Polacy nazywają to ‚brązową falą'. Neonaziści, chuligani i skrajna prawica w ich kraju coraz bardziej otwarcie podżegają przeciwko Ukraińcom. Napięta atmosfera coraz częściej przeradza się w przemoc: u naszego sąsiada mnożą się ataki na uchodźców, którzy uciekli przed wojną Putina” – relacjonuje autor artykułu Til Biermann. Według niego szczególnie przerażającym przykładem jest incydent z Wrocławia, gdzie ukraińska para została pobita przez trzech Polaków. Pretekstem ataku był ukraiński akcent kobiety – opisuje autor, rozpowszechnione w sieci wideo. Zaznacza, że nie był to odosobniony przypadek. „W pierwszej połowie 2026 roku policja otrzymała już 180 zgłoszeń dotyczących przestępstw wobec Ukraińców – to wzrost o ponad 30 procent w porównaniu z rokiem poprzednim. A liczba niezgłoszonych przypadków pewnie jest wysoka” – donosi „Bild”. Powołuje się też na stronę stopthehate.me, dokumentującą incydenty wymierzone w Ukraińców. „Lato nienawiści”„Bild” cytuje polskiego pisarza i reżysera Przemysława Wojcieszka, zdaniem którego nasilenie ataków wobec Ukraińców jest związane także z tym, że – jak twierdzi – „w Polsce można mówić i pisać, co się chce. Na TikToku i X bez przerwy produkuje się propagandowe bzdury przeciwko Ukraińcom”. W „lecie nienawiści” nad krajem przetoczyła się „brązowa fala”. Na to reagują sprawcy, często z klasy robotniczej. „Niektórzy ludzie coraz bardziej wariują, atakują dzieci” – mówi Wojcieszek. Jego zdaniem skrajnie prawicowe partie mogą przejąć władzę w Polsce. „Jeśli skrajna prawica dojdzie do władzy, zrobi obrzydliwe rzeczy z Ukraińcami – i wyjdzie z UE” – ocenia, cytowany przez „Bilda”. Utrudnianie życia na wielu płaszczyznachO antyukraińskich nastrojach w Polsce pisze też w poniedziałek (21.09.2026) lewicowy berliński dziennik „Die Tageszeitung” (TAZ). Według gazety w pierwszej połowie roku liczba ataków na obywateli Ukrainy wzrosła niemal o jedną trzecią w porównaniu do poprzedniego roku. Jak zauważa autor Mathias Brüggmann, wielu Ukraińców decyduje się opuścić Polskę. W ciągu roku liczba osób z Ukrainy oficjalnie zarejestrowanych jako uchodźcy spadła z 999 146 we wrześniu 2025 roku do 868 037. Do tego dochodzi około pół miliona osób, które przed lub po pełnej inwazji dostały prawo do stałego pobytu w Polsce. „Polska utrudnia teraz Ukraińcom życie na wielu płaszczyznach: już sam wjazd autobusem, pociągiem czy samochodem wiąże się z czasem oczekiwania na granicach, często sięgającym nawet 16 godzin. Według sondażu instytutu CBOS 52 procent społeczeństwa jest przeciwko dalszemu przyjmowaniu Ukraińców, podczas gdy w 2022 roku 94 procent było za” – relacjonuje dziennikarz „TAZ”. Pieczątka w paszporcieKto przy wjeździe nie upewni się, że w paszporcie wyraźnie wpisano „status ochronny UKR”, wjeżdża jako turysta i „traci przez to status uchodźcy” – mówi Dmytro Dymydyuk, który w Ukraińskim Domu doradza rodakom, a przyjechał do Warszawy w 2018 roku jako student. „A kto nie ma statusu UKR, od marca ma kłopoty z ubezpieczeniem zdrowotnym. Doniesiono o przypadkach osób w podeszłym wieku z Ukrainy, które nie mogą już chodzić na dializy, bo nie są objęte państwowym ubezpieczeniem. Tymczasem państwowy Bank Rozwoju BGK obliczył, że mieszkający w Polsce Ukraińcy wpłacają do krajowego funduszu zdrowia prawie pięć razy więcej, niż z niego otrzymują” – czytamy. Gazeta pisze też o ograniczeniach, dotyczących zasiłku na dzieci: nie przysługuje on np. ukraińskim matkom, które nie pracują, bo maja kilkoro dzieci albo opiekują się niepełnosprawnym dzieckiem. Rozmówczynie „TAZ” mówią o przypadkach przemocy, wymierzonych w obywateli Ukrainy czy nękania ukraińskich dzieci przez polskich uczniów w szkołach. „Zasługa” politykówMirosław Skórka, przewodniczący Stowarzyszenia Ukraińców w Polsce, ocenia w rozmowie z gazetą, że rosnąca agresja to „zasługa wyłącznie polskich polityków”. Jak twierdzi, wybrany w 2025 roku prezydent Karol Nawrocki uważa, że „Polska jest lepsza i silniejsza od Ukrainy”. To wynika z „postkolonialnego poczucia wyższości” – mówi Skórka. Martwi się falą antyukraińskich nastrojów przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. „Z ekonomicznego punktu widzenia antyukraińskie nastroje są nieuzasadnione” – pisze „TAZ”. Cytuje profesora Leszka Balcerowicza, który ocenia: „Gdyby nie było ukraińskich uchodźców, polski PKB byłby o 7 procent niższy”. „78 procent dorosłych Ukraińców w Polsce pracuje, stanowią oni 5 procent wszystkich zatrudnionych. W 2025 roku założyli 12 procent wszystkich nowych firm, a od 2022 roku – łącznie 123 300 przedsiębiorstw” – pisze berliński dziennik. A rozmówczyni gazety, mieszkająca obecnie w Warszawie prawniczka z Charkowa przyznaje, że nie może się doczekać dnia, gdy z rodziną wróci do domu, gdzie wreszcie nie będą czuli się niemile widziani. „I dlatego, że chcę wtedy zobaczyć, co Polacy zrobią, kiedy nas wszystkich już nie będzie” – dodaje. |
||
| Short teaser | Niemiecki „Bild” pisze o „polowaniu polskich neonazistów” na Ukraińców. Według „TAZ” wielu Ukraińców wyjedża z Polski. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-brązowa-fala-przeciw-ukraińcom-w-polsce/a-79352181?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77918704_401.jpg
|
||
| Image caption | Demonstracja w 2024 r. w Warszawie w związku z 81. rocznicą rzezi wołyńskiej | ||
| Image source | Aleksander Kalka/NurPhoto/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77918704_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%3A%20%E2%80%9Ebr%C4%85zowa%20fala%E2%80%9D%20przeciw%20Ukrai%C5%84com%20w%20Polsce | ||
| Item 16 | |||
| Id | 79350088 | ||
| Date | 2026-09-21 | ||
| Title | Dużo głosów, mało władzy: AfD po wyborach regionalnych | ||
| Short title | Dużo głosów, mało władzy: AfD po wyborach regionalnych | ||
| Teaser |
Pomimo znacznego wzrostu poparcia w wyborach do parlamentów krajowych w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim Alternatywa dla Niemiec nadal nie ma możliwości utworzenia rządu. Alternatywa dla Niemiec (AfD), partia, której część uznawana jest za skrajnie prawicową, znacznie zwiększyła liczbę głosów w wyborach w północno-wschodnich Niemczech oraz w Berlinie, jednak najprawdopodobniej pozostanie w opozycji w obu tych krajach związkowych. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim AfD stała się najsilniejszą partią, uzyskując 38,2 procent głosów – wynika ze wstępnych oficjalnych wyników ogłoszonych przez krajowego komisarza wyborczego. Wyprzedziła tym samym nieznacznie socjaldemokratów obecnej premier Manueli Schwesig. Współprzewodniczący AfD Tino Chrupalla powiedział jeszcze przed ogłoszeniem pierwszych prognoz w telewizji ARD: „Mamy tutaj wyraźnie mandat do sprawowania rządów”. AfD zamierza zaproponować rozmowy wszystkim partiom. Szef AfD oczekuje dymisji kanclerza Friedricha Merza. „Byłaby to naprawdę ulga dla tego kraju”. Również w wyborach do Izby Deputowanych w Berlinie, parlamentu krajowego stolicy Niemiec, AfD odnotowała wzrost poparcia, pozostając jednak daleko w tyle za własnymi oczekiwaniami. Uzyskując 16, procent głosów - wstępnych oficjalnych wyników - partia ta nie osiągnęła swojego celu, jakim było stanie się największą siłą polityczną. AfD: „Jesteśmy nową partią ludową!”Ponieważ w obu wyborach chrześcijańscy demokraci odnotowali poważne straty, przewodnicząca AfD Alice Weidel postrzega swoją partię już jako następczynię CDU. – Jesteśmy nową partią ludową w Niemczech – oświadczyła w telewizji ZDF. Weidel zarzuciła chrześcijańskim demokratom pod przewodnictwem ich szefa partii i kanclerza Friedricha Merza ostre odcinanie się od AfD. – Prowadzimy rozmowy, ponieważ my nie stawialiśmy zapory ogniowej oddzielającej nas od innych – stwierdziła. Weidel nie wyjaśniła jednak, jak mogłyby wyglądać konkretne rozmowy z innymi partiami po sukcesach wyborczych AfD. Szczególnie po triumfalnym zwycięstwie wyborczym AfD w kraju związkowym Saksonia-Anhalt 6 września stało się jasne, że tej prawicowej partii trudno jest pozyskać partnerów koalicyjnych na scenie politycznej. W wyborach AfD tylko nieznacznie nie osiągnęła bezwzględnej większości mandatów w parlamencie krajowym Saksonii-Anhaltu, a tym samym straciła możliwość samodzielnego wyłonienia premiera kraju związkowego. W walce o utworzenie większości rządowej żadna partia nie wydaje się obecnie gotowa do zawarcia koalicji z AfD. AfD bez większościCzołowy kandydat AfD w Saksonii-Anhalcie Ulrich Siegmund zadeklarował jednak, że chce stanąć na czele wyłącznie stabilnego rządu AfD. Wykluczył możliwość utworzenia mniejszościowego rządu AfD. W kampanii wyborczej posunął się nawet dalej i wielokrotnie oświadczał, że jako premier landu chce rządzić wyłącznie w ramach samodzielnego rządu AfD. Od tego czasu nie jest jasne, do czego dokładnie dąży AfD. Z oświadczeń jej kierownictwa jasno wynika jednak, że jest mocno zainteresowana stworzeniem rządu. Podkreśliła to przewodnicząca partii Alice Weidel, która po wyborach w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim oświadczyła, że mógłby to być „nawet rząd mniejszościowy”. Samej Weidel przypisuje się ambicje zastąpienia Friedricha Merza na stanowisku kanclerza. Już podczas ostatnich wyborów do Bundestagu była kandydatką swojej partii na to stanowisko. Wielu czołowych działaczy AfD najwyraźniej widzi ją w tej roli w przyszłości. Pomyślne utworzenie rządu w którymś z krajów związkowym pod przewodnictwem AfD mogłoby dać impuls jej kandydaturze. Jednak wzrostowi popularności AfD towarzyszą również nasilające się protesty. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie liczne sojusze zmobilizowały się przeciwko AfD. Skandale związane z AfDPartia ta znalazła się w centrum wielu negatywnych doniesień prasowych również podczas kampanii wyborczej w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim: w tym ostatnim landzie polityk AfD musiał wycofać swoją kandydaturę, gdy wyszło na jaw, że jest skazanym złodziejem bankowym. Inny kandydat zrezygnował z bezpośredniej kandydatury do parlamentu krajowego, ponieważ nie posiadał prawa jazdy z powodu jazdy pod wpływem alkoholu. W Berlinie natomiast na krótko przed wyborami wyszło na jaw, że u pracownika czołowej kandydatki znaleziono narkotyki i pamiątki nazistowskie. AfD w przeszłości wielokrotnie zwracała na siebie uwagę pozytywnymi odniesieniami do narodowego socjalizmu. Jeden z europosłów pozował z ręką na sercu przed tak zwanym „bunkrem Führera”, który był kwaterą Adolfa Hitlera, a poseł do Bundestagu określił się mianem „przyjaznej twarzy narodowego socjalizmu”. Wpływowy przewodniczący AfD w Turyngii Björn Höcke został dwukrotnie skazany na wysokie grzywny za używanie hasła słynnej Sturmabteilung (SA) z partii Adolfa Hitlera – NSDAP. |
||
| Short teaser | Mimo wzrostu poparcia w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim partia AfD nadal nie ma możliwości utworzenia rządu. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/dużo-głosów-mało-władzy-afd-po-wyborach-regionalnych/a-79350088?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Du%C5%BCo%20g%C5%82os%C3%B3w%2C%20ma%C5%82o%20w%C5%82adzy%3A%20AfD%20po%20wyborach%20regionalnych | ||
| Item 17 | |||
| Id | 79348982 | ||
| Date | 2026-09-21 | ||
| Title | Wybory w Niemczech. Mocno poturbowany kanclerz Merz | ||
| Short title | Wybory w Niemczech. Mocno poturbowany kanclerz Merz | ||
| Teaser |
Wybory w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim: chadecja poniosła historyczną porażkę, a AfD ponownie triumfuje. Presja na kanclerza Merza rośnie. Berlin i Meklemburgia-Pomorze Przednie – dwa z 16 krajów związkowych Niemiec – wybrały w niedzielę, 20 września, nowe parlamenty regionalne. Dla kanclerza Niemiec Friedricha Merza wyniki jego chadeckiej CDU stanowią kolejny dotkliwy cios. W graniczącej z Polską Meklemburgii-Pomorzu Przednim jego partia z wynikiem 4,9 proc. nie przekroczyła pięcioprocentowego progu wyborczego i po raz pierwszy wypadła z landtagu – wynika ze wstępnych wyników podanych przez komisję wyborczą. Z kolei w wyborach do parlamentu Berlina – Izby Deputowanych – CDU straciła niemal jedną trzecią poparcia, spadając poniżej 20 proc. Friedrich Merz: „To katastrofa”Merz zareagował już kilka minut po ogłoszeniu pierwszych prognoz – tuż po zamknięciu lokali wyborczych. Wtedy jeszcze CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim była nieco powyżej 5 proc. – Nie możemy upiększać wyniku w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. To katastrofa – powiedział. A odnosząc się do dotkliwych strat w Berlinie, mówił o „przyzwoitym wyniku”. Dla CDU była to już trzecia porażka wyborcza w ciągu dwóch tygodni. Już w wyborach regionalnych w Saksonii-Anhalcie 6 września partia zajęła odległe miejsce za AfD – partii klasyfikowanej w tym landzie przez kontrwywiad jako ugrupowanie skrajnie prawicowe. Po tym fiasku Merz, przewodniczący CDU od 2025 roku, sprawiał wrażenie wyraźnie osłabionego. AfD podwaja wynikNa szczeblu federalnym Merz rządzi w koalicji z socjaldemokratyczną SPD. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim socjaldemokraci z urzędującą od 2017 roku premier Manuelą Schwesig uzyskali 35,5 proc. głosów – plasując się za AfD. Ta ostatnia z wynikiem ponad 38 proc. poprawiła swój wynik z 2021 roku o 21,5 punktów procentowych. W Berlinie natomiast SPD straciła jedną trzecią poparcia i spadła do około 12 proc., podczas gdy AfD z wynikiem ponad 16 proc. (wzrost o 7 punktów procentowych) została trzecią siłą polityczną. Nowym numerem jeden w stolicy Niemiec została Lewica, zdobywając ponad 25 proc. głosów. Udało jej się tym samym dokonać tego samego, co AfD w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, czyli podwoić swój wynik. Wspólnie z SPD i Zielonymi ugrupowanie to – określane przez CDU jako lewicowo-radykalne i antysemickie – mogłoby utworzyć koalicję rządową. Lewicowa burmistrzyni BerlinaW takim scenariuszu liderka Lewicy Elif Eralp zostałaby pierwszą burmistrzynią Berlina wywodzącą się z Lewicy. Jeszcze przed wyborami polityczka o tureckich korzeniach powiedziała w wywiadzie dla DW: – Moja wizja Berlina to przystępny cenowo Berlin, w którym wszyscy ludzie, niezależnie od pochodzenia, religii, języka czy dochodów, mogą prowadzić dobre życie w godności. Również w Meklemburgii-Pomorzu Przednim Lewica może utworzyć koalicję rządową – z SPD i Zielonymi pod przywództwem Manueli Schwesig. Liderka SPD oświadczyła, że jest gotowa stworzyć „stabilny demokratyczny rząd”. Tymczasem współprzewodnicząca AfD Alice Weidel po raz kolejny uznała, że „zapora ogniowa” którą CDU wzniosła wobec jej partii, nie powiodła się. W rozmowie z telewizją ZDF powiedziała: „Naszym celem jest oczywiście w dłuższej perspektywie prowadzenie rozmów koalicyjnych z CDU”. AfD i Lewica silniejsze niż CDU i SPDWyniki wyborów w obu krajach związkowych odzwierciedlają szeroko rozpowszechnione niezadowolenie z kanclerza Merza i kierowanej przez niego koalicji z SPD. W regularnie przeprowadzanym badaniu nastrojów społecznych Deutschlandtrend koalicja rządowa utraciła już większość. Również tam AfD zdecydowanie prowadzi, a SPD wyprzedza Lewicę już tylko nieznacznie. Partie polityczne znajdujące się na skraju sceny politycznej cieszą się obecnie zarówno na poziomie federalnym, jak i krajowym znacznie większym poparciem niż partie rządzące, które nieustannie uwikłane są w konflikty. Spory dotyczą m.in. zapowiedzianej od miesięcy ofensywy reform, mającej opanować gwałtownie rosnące koszty ubezpieczeń zdrowotnych, opiekuńczych i emerytalnych. „Reformy muszą nastąpić”Mimo kolejnych porażek wyborczych Friedrich Merz zamierza trzymać się obranego kursu. – Reformy muszą nastąpić. Naturalnie stawia nas to wszystkich w trudnej sytuacji. Ale bierzemy za to odpowiedzialność. Ja biorę za to odpowiedzialność – mówił w wieczór wyborczy. W sprawie reformy służby zdrowia koalicja zdołała już osiągnąć porozumienie. Podrożeją leki, protezy dentystyczne, a ponadto ograniczone zostanie rodzinne ubezpieczenie zdrowotne. Są to działania, które nie przysporzą sympatii i tak już niepopularnemu rządowi. Podobnie jest z wciąż kontrowersyjną reformą systemu emerytalnego, który ma zostać uzupełniony silniejszym filarem prywatnych oszczędności. „Ja to zapewnię”Merz przyznał, że zmiany te wiążą się dla wielu ludzi z dodatkowymi obciążeniami i niepewnością. Mimo to pozostaje optymistyczny. – Chcę przyczynić się do rozwoju naszego kraju. Jestem również głęboko przekonany, że sukces naszych reform nie tylko poprawi nasze współżycie społeczne, ale także to, jak postrzegamy siebie i jak jesteśmy postrzegani na świecie – zapowiedział szef niemieckiego rządu. Wyniki wyborów w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim zwiększają również presję na Merza i jego rząd w polityce zagranicznej. Szczególnie silna we wschodnich Niemczech AfD sprzeciwia się militarnemu wsparciu Ukrainy w jej obronie przed rosyjską agresją. To dodatkowo utrudnia prace koalicji, czego Merz jest świadomy. – To, co teraz należy zrobić, wymaga niezachwianej pozycji, wytrwałości i cierpliwości. Ja to zapewnię. Jako przewodniczący CDU, a przede wszystkim jako kanclerz naszego kraju – zapowiedział. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. |
||
| Short teaser | Wybory w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim: chadecja poniosła historyczną porażkę, a AfD ponownie triumfuje. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wybory-w-niemczech-mocno-poturbowany-kanclerz-merz/a-79348982?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79347595_401.jpg
|
||
| Image caption | Wybory w Niemczech. Mocno poturbowany kanclerz Merz | ||
| Image source | Michael Kappeler/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79347595_401.jpg&title=Wybory%20w%20Niemczech.%20Mocno%20poturbowany%20kanclerz%20Merz | ||
| Item 18 | |||
| Id | 79348886 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Historyczna porażka partii Merza. Znalazła się poza landtagiem | ||
| Short title | Historyczna porażka partii Merza. Jest poza landtagiem | ||
| Teaser |
Chadecja Friedricha Merza nie weszła do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego. To historyczna porażka. Mimo przegranej z AfD premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego Manuela Schwesig z socjaldemokratycznej SPD najprawdopodobniej będzie mogła utworzyć kolejny rząd w tym kraju związkowym. Powodem jest druzgocąca porażka chadeckiej CDU – partii kierowanej przez kanclerza Friedricha Merza. Pierwszy raz w historii CDU nie przekroczyła pięcioprocentowego progu wyborczego i nie weszła do regionalnego parlamentu – landtagu. Kilka godzin przed ogłoszeniem wstępnych wyników przez komisję wyborczą Merz określił wynik wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim jako „katastrofę”. Według wstępnych wyników wyborów CDU zdobyła zaledwie 4,9 proc. głosów. W landtagu cztery partieAfD uzyskała 38,2 proc. głosów i jest najsilniejszą partią w landzie. Na SPD Manueli Schwesig głosowało 35,5 proc. wyborców, na Lewicę – 6,5 proc., a na Zielonych – 5,7 proc. Do parlamentu nie udało się wejść także Sojuszowi Sahry Wagenknecht (BSW), który uzyskał 4,8 proc., i liberalnej FDP (1 proc.). AfD chce rządzićDotychczasowa koalicja SPD i Lewicy utraciła potrzebną do rządzenia większość. W czteropartyjnym parlamencie będą ją miały przeciwko AfD – SPD, Lewica i Zieloni. AfD, choć wygrała wybory, nie ma obecnie partnerów koalicyjnych. Kandydat AfD na stanowisko premiera landu Leif-Erik Holm zapowiedział rozpoczęcie rozmów ze wszystkimi partiami. – Otrzymaliśmy mandat do rządzenia w Meklemburgii-Pomorzu Przednim – powiedział. Podkreślił, że AfD zaprosi wszystkie ugrupowania do rozmów, ponieważ chodzi o „doprowadzenie kraju znowu do porządku”. Holm zaznaczył, że oczekuje gotowości do rozmów ze strony innych partii i że zadaniem AfD będzie teraz tworzenie większości parlamentarnych. Odrzucił zarzuty dotyczące skrajnie prawicowych tendencji w niektórych strukturach partii, argumentując, że AfD w Meklemburgii-Pomorzu Przednim nie jest obserwowana przez kontrwywiad. Ludzie „chcą demokratycznego rządu”Manuela Schwesig zwróciła uwagę na badania opinii publicznej, zgodnie z którymi ponad 60 proc. mieszkańców landu chciało, aby pozostała na stanowisku premiera. AfD – jak przyznała Schwesig – osiągnęła mocny wynik, ale jednocześnie nie zrealizowała swojego celu, jakim było rządzenie w pojedynkę. – Mieszkańcy naszego kraju związkowego chcą demokratycznego rządu – powiedziała socjaldemokratka. Mimo strat SPD w Meklemburgii-Pomorzu Przednim jej liderka pozytywnie oceniła wynik swojej partii. Jeszcze rok wcześniej socjaldemokraci notowali w sondażach zaledwie 19 proc. poparcia. – Co za nadrobienie strat! – mówiła w wieczór wyborczy. Schwesig zadeklarowała także gotowość do stworzenia „stabilnego demokratycznego rządu”. Odnosząc się do propozycji rozmów ze strony AfD, ironicznie zauważyła, że Holm sam przekona się, jak daleko zajdzie w poszukiwaniu partnerów. Wszystkie partie demokratyczne powinny zastanowić się nad przyczynami tak wysokiego poparcia dla AfD – apelowała Schwesig. CDU mówi o „katastrofie”Lider chadecji CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim Daniel Peters stwierdził, że jego partia osiągnęła „katastrofalny wynik”. Zaznaczył jednak, że wybory odbywały się w wyjątkowo trudnych warunkach oraz w atmosferze silnej polaryzacji. – Nie mieliśmy praktycznie szansy przebić się z własnymi tematami – stwierdził. Tematy regionalne zeszły na dalszy plan – tłumaczył. (AFP/dom) Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | Chadecja Friedricha Merza nie weszła do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego. To historyczna porażka. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/historyczna-porażka-partii-merza-znalazła-się-poza-landtagiem/a-79348886?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79347170_401.jpg
|
||
| Image caption | Historyczna porażka partii Merza. Znalazła się poza landtagiem | ||
| Image source | Christian Mang/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79347170_401.jpg&title=Historyczna%20pora%C5%BCka%20partii%20Merza.%20Znalaz%C5%82a%20si%C4%99%20poza%20landtagiem | ||
| Item 19 | |||
| Id | 79347261 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Chadecja Friedricha Merza poza landtagiem w Meklemburgii-Pomorzu Przednim | ||
| Short title | CDU Friedricha Merza poza landtagiem w Schwerinie | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/chadecja-friedricha-merza-poza-landtagiem-w-meklemburgii-pomorzu-przednim/a-79347261?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Chadecja%20Friedricha%20Merza%20poza%20landtagiem%20w%20Meklemburgii-Pomorzu%20Przednim | ||
| Item 20 | |||
| Id | 79348090 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Prasa o wyborach w Niemczech: Radykałowie zyskują na polityce reform | ||
| Short title | Niemiecka prasa: Radykałowie zyskują na polityce reform | ||
| Teaser |
Według niemieckiej prasy największym przegranym wyborów regionalnych jest Friedrich Merz. Mimo to wzywa rząd do przeprowadzenia odważnych i niepopularnych reform, zamiast skupiania się na personalnych debatach. Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”) tak ocenia wyniki niedzielnych wyborów regionalnych: „W Meklemburgii-Pomorzu Przednim Manuela Schwesig (premier landu – red.) wykorzystała swoją sytuację w najlepszy możliwy sposób. Berlin zaś nie wybrał przyszłości, lecz przeszłość”. Zdaniem gazety po raz kolejny to właśnie skrajne ugrupowania odniosły zdecydowane zwycięstwa w obu wyborach. „Nie tylko czerpią one korzyści z polityki reform, ale potrafią również zaprezentować się jako populistyczni pogromcy wieloletnich, nierozwiązanych problemów” – czytamy. Dziennik tłumaczy, że katastrofalny spadek poparcia dla CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim trudno jest jednak wyjaśnić polityką federalną. „Wystarczy spojrzeć na Berlin, gdzie porażka nie była aż tak dotkliwa” – czytamy. Sukces charyzmatycznych osobowościNatomiast Manuela Schwesig, mimo iż prowadziła politykę budzącą według „FAZ” krytykę, „a wręcz skandaliczną – wystarczy wspomnieć fundację Nord Stream” wykorzystała swoją sytuację jak najlepiej. „Na szczeblu federalnym CDU i SPD pragnęłyby móc spersonalizować swoją politykę tak skutecznie, jak zrobiła to SPD na północnym wschodzie” – pisze dziennik. Uważa, że rządząca Niemcami koalicja obu partii mogłaby to zrobić z sukcesem jedynie wtedy, gdyby potrafiła przedstawiać swój program reform w sposób bardziej zdecydowany niż w ostatnim czasie. „Merz idzie na czele: chce o to walczyć. Reforma emerytalna będzie prawdopodobnie testem tego podejścia i zadecyduje również o karierze kanclerza” – przewiduje „FAZ”. W podobnym tonie wybory komentuje dziennik „Sueddeutsche Zeitung” („SZ”). „Nadrabianie strat (do AfD – red.) przez Schwesig pokazuje, że silne, przystępne osobowości często mają większy wpływ na wynik wyborów niż jakikolwiek program” – czytamy. Według gazety w tym skupieniu się na osobowości głównych kandydatów niemieckie kampanie wyborcze zbliżają się do amerykańskich. „Dla partii demokratycznego centrum ten wynik oznacza, że mogą konkurować z AfD – pozbawioną skrupułów i wciąż niebezpiecznie rosnącą w siłę partią – jeśli wystawią energiczne, empatyczne osobowości” – pisze „SZ”. Podobny mechanizm zadziałał – według dziennika – w Berlinie, gdzie zwyciężyła „wyróżniająca się i charyzmatyczna” przedstawicielka Lewicy Elif Eralp. Upokorzenie CDU„Natomiast brutalny jest werdykt elektoratu wobec tych, którzy nie oferują ani wybitnej osobowości, ani chwytliwego przesłania. Kandydat CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, Daniel Peters, jest co prawda sympatyczny i poważny, ale postawił zasadniczo na przekonanie, że zarówno w polityce, jak i w bułce z rybą, środek jest najlepszy” – komentuje gazeta. Drżenie o pozostanie ponad pięcioprocentowym progiem wyborczym przez CDU, „SZ” nazywa „upokorzeniem, jakiego ta partia, będąca filarem państwa, jeszcze nigdy nie doświadczyła”. Dla magazynu „Der Spiegel” prawdziwym przegranym tych wyborów jest kanclerz Friedrich Merz, co nie pozostanie bez konsekwencji. „Pytanie tylko brzmi: kiedy te konsekwencje go dopadną? A raczej: jak długo jeszcze wytrzyma?” – czytamy. Zdaniem magazynu CDU już od dawna jest partią pogrążoną w kryzysie. „Tuż po godz. 18:00 Merz zapewnił, że teraz liczy się ‘kręgosłup' i ‘nieugiętość', i że wykazuje się obiema tymi cechami ‘jako przewodniczący partii, a przede wszystkim jako kanclerz'. Oznacza to, że Merz chce walczyć” – pisze „Der Spiegel”. Tym, co utrzymuje Merza na stanowisku, jest brak zgody co do tego, kto mógłby go potencjalnie zastąpić. „To może dać mu jeszcze trochę czasu, swego rodzaju okres próbny. Teraz pozostaje mu już tylko pakiet reform. Jeśli poniesie porażkę, nie będzie już miał kontroli nad swoim politycznym losem” – czytamy. Potrzebny jest pragmatyzm i reformyWybory w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i w Berlinie komentuje również prasa regionalna. „Neue Osnabruecker Zeitung” podkreśla, że prawicowi radykałowie wygrywają w Schwerinie, a lewicowi radykałowie w Berlinie. „W ten sposób rządzenie Niemcami nie stanie się łatwiejsze. Oba głosowania pokazują, co się dzieje, gdy centrum nie wyznacza kierunku, nie reaguje na obawy i poucza, zastrasza lub obraża ludzi. Ci, którzy podsycali podziały, ponoszą za to współodpowiedzialność. Pozostaje jednak nadzieja: gdy w centrum zrobi się pusto, być może uda się tam ponownie zjednoczyć” – czytamy. Zdaniem dziennika zamiast moralnych i zorientowanych na władzę skrajnych stanowisk potrzebny jest pragmatyzm. „A co z CDU? Friedrich Merz nie będzie już długo pełnił funkcji przewodniczącego tej partii. Ponieważ Merzowi trudno jest zdystansować się od samego siebie, ktoś inny zajmie się reorganizacją partii” – przewiduje gazeta. Reakcję kanclerza Merza na wyniki wyborów komentuje monachijski dziennik „Muenchner Merkur”: „Merz, który najwyraźniej pozostaje odporny na rady, stracił wielką szansę na przejście do ofensywy poprzez podjęcie niezwykłego kroku. Musiałby wypowiedzieć trzy zdania: rezygnacja z funkcji przewodniczącego CDU; zrezygnowanie z kandydowania na kanclerza w latach 2028/29; oraz teraz – dwa lata pełnego zaangażowania jako kanclerz Niemiec na rzecz krajowego programu reform” – czytamy. Według monachijskiego dziennika Niemcy potrzebują teraz podjęcia trudnych i niepopularnych decyzji. „Kraj potrzebuje reform pilniej niż męczących debat o obaleniu kanclerza. Radykalny manewr Merza mógłby być może odwrócić nastroje w kraju. Są przecież jeszcze wyborcy, którzy uważają, że ma on właściwy konserwatywny kurs i niezbędny autorytet na arenie międzynarodowej. Zamiast tego panuje stęchła atmosfera 'tak dalej'. To ani trochę nie złagodzi lęku o przetrwanie w CDU – tak, właśnie o to chodzi już od dawna!” – komentuje dziennik. |
||
| Short teaser | Według niemieckiej prasy największym przegranym wyborów regionalnych jest Friedrich Merz. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/prasa-o-wyborach-w-niemczech-radykałowie-zyskują-na-polityce-reform/a-79348090?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79347196_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemieckie media zastanawiają się, jak długo jeszcze Friedrich Merz utrzyma się na stanowisku kanclerza | ||
| Image source | Christian Mang/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79347196_401.jpg&title=Prasa%20o%20wyborach%20w%20Niemczech%3A%20Radyka%C5%82owie%20zyskuj%C4%85%20na%20polityce%20reform | ||
| Item 21 | |||
| Id | 79347827 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Wybory na wschodzie Niemiec. AfD chce rządzić | ||
| Short title | Wybory na wschodzie Niemiec. AfD chce rządzić | ||
| Teaser |
AfD wygrała wybory do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego i chce rządzić. „Mamy zdecydowanie mandat”. Alternatywa dla Niemiec (AfD) wygrała wybory do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego – wynika z prognoz po zamknięciu lokali wyborczych. Z wynikiem ok. 37 proc. partia wyprzedziła socjaldemokratyczną SPD z obecną premier landu – Manuelą Schwesig. SPD osiągnęła według prognoz ośrodka Infratest Dimap 35,6 proc. AfD chce rządzićWspółprzewodniczący AfD Tino Chrupalla z entuzjazmem skomentował wyniki swojej partii w wyścigu do parlamentu w Schwerinie. To „rewelacyjny wynik” – powiedział po opublikowaniu pierwszych prognoz. – Mamy zdecydowanie mandat do sprawowania rządów – powiedział Chrupalla w telewizji ARD. Zapowiedział, że jego partia zaproponuje rozmowy wszystkim partiom. Wyraził również nadzieję, że kanclerz Niemiec Friedrich Merz poda się do dymisji po porażkach swojej partii w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Byłaby to dla Niemiec „ulga” – dodał. Słaby wynik chadecji MerzaKandydatem z ramienia AfD na premiera Meklemburgii-Pomorza Przedniego jest Leif-Erik Holm – były prezenter radiowy. Obecna premier Manuela Schwesig rządzi w tym kraju związkowym od 2017 roku. Do landtagu w Schwerinie wejdzie również partia Lewica z wynikiem 7,5 proc. – wynika z prognoz. Na Zielonych głosowało ok. 5,5 proc. wyborców, a na chadecką CDU – partię kanclerza Friedricha Merza – zaledwie 5,3 proc. Pięcioprocentowy próg wyborczy może pokonać także populistyczno-lewicowy Sojusz Sahry Wagenknecht. (DPA, AFP/dom) |
||
| Short teaser | AfD wygrała wybory do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego i chce rządzić. „Mamy zdecydowanie mandat”. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wybory-na-wschodzie-niemiec-afd-chce-rządzić/a-79347827?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79347813_401.jpg
|
||
| Image caption | Wybory na wschodzie Niemiec. AfD chce rządzić | ||
| Image source | Jens Büttner/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79347813_401.jpg&title=Wybory%20na%20wschodzie%20Niemiec.%20AfD%20chce%20rz%C4%85dzi%C4%87 | ||
| Item 22 | |||
| Id | 79347666 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Merz o wynikach wyborów: katastrofa dla CDU | ||
| Short title | Merz o wynikach wyborów: katastrofa dla CDU | ||
| Teaser |
Kanclerz Friedrich Merz nazwał wyniki wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim „katastrofą” dla CDU. Mimo to zamierza pozostać na stanowisku i przeprowadzić zapowiedziane reformy. Krótko po ogłoszeniu pierwszych prognoz w wyborach regionalnych w dwóch niemieckich landach kanclerzFriedrich Merz wygłosił oświadczenie. Poważne straty swojej chadeckiej partii CDU w wyborach do parlamentu krajowego w Meklemburgii-Pomorzu Przednim Merz określił jako „katastrofę”. – Wyniku tego nie da się upiększyć – powiedział kanclerz w siedzibie CDU w Berlinie. – CDU walczyła, ale ostatecznie została zmiażdżona w starciu między SPD a AfD. Według prognoz stacji ARD i ZDF północno-wschodnia CDU znajduje się na progu wyborczym, uzyskując na tę chwilę zaledwie 5,5 procent. To wynik tuż ponad progiem wyborczym, ale rozkład głosów może się jeszcze zmienić. Na prowadzeniu znajduje się partia AfD z ok. 37 proc. głosów, a na drugim miejscu jest SPD z 35,5 proc. „Pozytywny wynik” w BerlinieW Berlinie, gdzie wybierano dziś, 20 września, reprezentantów do Izby Deputowanych, CDU osiągnęła 20 proc. To wynik o ponad 8 proc. słabszy od uzyskanego w 2023 roku. Najwięcej głosów w Berlinie zdobyła Lewica, osiągając według pierwszych prognoz 24,5 proc. CDU znalazła się na drugim miejscu. Odnosząc się do strat CDU w wyborach do Izby Deputowanych, Merz stwierdził, że czołowy kandydat Stefan Evers doprowadził partię do „przyzwoitego wyniku” dzięki pełnemu zaangażowaniu i wielkiej determinacji. Evers przejął pałeczkę w bardzo trudnej sytuacji – powiedział Merz, nawiązując do sprawy urzędującego burmistrza Kaia Wegnera. Wycofał się on niedawno z ponownego kandydowania w wyborach w wyniku skandalu na początku tego roku, gdy w Berlinie miała miejsce awaria zasilania elektrycznego, a Wegner w tym czasie grał w tenisa. Merz pozostaje na stanowiskuKanclerz Merz podkreślił, że zamierza pozostać na stanowisku i kontynuować obraną ścieżkę reform. – Chcę poprowadzić nasz kraj do przodu – powiedział w Berlinie. – Reformy muszą nastąpić. Merz dodał, że „wszyscy wspólnie martwimy się o przyszłość naszego kraju”. Jak dodał, mamy obecnie do czynienia z państwem, które stało się zbyt skomplikowane. Gospodarka znajduje się w samym środku głębokich przemian, ale także ton wzajemnych relacji w społeczeństwie stał się ostrzejszy i bardziej nieprzejednany. „Kraj nowych początków”– Zaufanie do instytucji naszego kraju spada i jest podważane przez radykalne partie zarówno z lewicy, jak i z prawicy – oświadczył Merz. Stwierdził, że chce, „aby nasz kraj znów stał się krajem nowych początków”. Obietnica awansu społecznego i dobrobytu musi dotyczyć również, a nawet przede wszystkim młodego pokolenia. Wymaga to zmian – podkreślił kanclerz. - Zmiany wymagają wysiłku. Nie wszystko spotka się z natychmiastowym aplauzem – przypomniał. Dla wielu ludzi będą to obciążenia i nowa niepewność, a efekty będą widoczne dopiero po pewnym czasie. Nie można jednak odkładać decyzji na później: – Reformy muszą nastąpić – zapowiedział. Jednocześnie Merz podkreślił, że przejmuje tę odpowiedzialność – i jasno dał do zrozumienia, że chce pozostać kanclerzem. – To, co należy teraz zrobić, wymaga kręgosłupa, niezłomności i cierpliwości. Znajdę w sobie te cechy: jako przewodniczący CDU, a przede wszystkim jako kanclerz naszego kraju – powiedział. (DPA, RTR, ARD/stef) |
||
| Short teaser | Kanclerz Merz nazwał wyniki wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim „katastrofą” dla CDU. Nie rezygnuje jednak. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/merz-o-wynikach-wyborów-katastrofa-dla-cdu/a-79347666?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79347196_401.jpg
|
||
| Image caption | Friedrich Merz ogłosił pozostanie na stanowisku kanclerza Niemiec | ||
| Image source | Christian Mang/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79347196_401.jpg&title=Merz%20o%20wynikach%20wybor%C3%B3w%3A%20katastrofa%20dla%20CDU | ||
| Item 23 | |||
| Id | 79346666 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Wybory regionalne w Niemczech. Są pierwsze dane o wygranych | ||
| Short title | Wybory regionalne w Niemczech. Są pierwsze dane o wygranych | ||
| Teaser |
Według pierwszych prognoz partia Lewica wygrała wybory regionalne w Berlinie. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim prowadzi Alternatywa dla Niemiec. Jeszcze nigdy wybory regionalne nie budziły w Niemczech i za granicą tyle emocji, co jesienne wybory do regionalnych parlamentów w trzech krajach związkowych na wschodzie Niemiec. W niedzielę, 20 września, swoich przedstawicieli do regionalnych parlamentów wybierali mieszkańcy Berlina (stolica Niemiec jest jednocześnie krajem związkowym) i Meklemburgii-Pomorza Przedniego – landu graniczącego z Polską. W Berlinie triumf LewicyWedług wstępnych prognoz exit poll instytutu Infratest Dimap wybory regionalne do Izby Deputowanych w Berlinie wygrała partia Lewica z wynikiem ponad 25 proc. Druga jest chadecka CDU z wynikiem ok. 19 proc. Swój wynik sprzed trzech lat poprawiła AfD, na którą głosowało ok. 16 proc. wyborów – w 2023 rok głosowało na nią 9,1 proc. wyborców. Jak wynika ze wstępnych prognoz, do parlamentu wejdą też: Zieloni (14,5 proc.), SPD (ok. 12 proc.). W okolicach progu wyborczego 5 proc. uplasował się Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW). Na razie to jednak prognozy. Meklemburgia-Pomorze Przednie: wygrywa AfDZacięty wyścig o zwycięstwo w Meklemburgii-Pomorzu Przednim wygrywa według pierwszych sondaży partia AfD z wynikiem prawie 38 proc. głosów. Druga jest SPD z 35,7 proc. (dane z godziny 20:00). Na Zielonych głosowało 5,4 proc. wyborców, a na Lewicę - niecałe 7 proc. Chadecka CDU – partia kanclerza Friedricha Merza – zdobyła według prognoz z godziny 20:00 zaledwie 5 proc. głosów i musi drżeć o wejście do landtagu. Według ostatnich prognoz progu wyborczego nie udało się przekroczyć BSW - partia zdobyła niecałe 5 proc. głosów.
|
||
| Short teaser | Wg pierwszych prognoz partia Lewica wygrała wybory regionalne w Berlinie. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim prowadzi AfD. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wybory-regionalne-w-niemczech-są-pierwsze-dane-o-wygranych/a-79346666?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79347408_401.jpg
|
||
| Image caption | Wybory regionalne w Niemczech. Są pierwsze dane o wygranych | ||
| Image source | Katharina Kausche/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79347408_401.jpg&title=Wybory%20regionalne%20w%20Niemczech.%20S%C4%85%20pierwsze%20dane%20o%20wygranych | ||
| Item 24 | |||
| Id | 79346605 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Wybory w Niemczech: są pierwsze dane o wygranych | ||
| Short title | Wybory w Niemczech: są pierwsze dane o wygranych | ||
| Teaser |
Według pierwszych prognoz partia Lewica wygrała wybory regionalne w Berlinie z 24,5 proc. Druga jest CDU z 20 proc. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim prowadzi AfD z wynikiem 37 proc. Tuż za nią jest SPD z 35,5 procentami. Więcej informacji wkrótce. |
||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wybory-w-niemczech-są-pierwsze-dane-o-wygranych/a-79346605?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Wybory%20w%20Niemczech%3A%20s%C4%85%20pierwsze%20dane%20o%20wygranych | ||
| Item 25 | |||
| Id | 79346134 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Niedzielne wybory do landtagów: wysoka frekwencja | ||
| Short title | Niedzielne wybory do landtagów: wysoka frekwencja | ||
| Teaser |
W Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim więcej osób oddaje swój głos niż w poprzednich wyborach. W wyborach do Izby Deputowanych w Berlinie zapowiada się wyższa frekwencja niż trzy i pół roku temu. Jak poinformował krajowy komisarz wyborczy, do niedzielnego popołudnia w lokalach wyborczych głos oddało 27,9 procent uprawnionych do głosowania – to o cztery i pół punktu procentowego więcej niż o tej samej porze w 2023 roku. Sondaże przewidują zaciętą walkę o zwycięstwo wyborcze między rządzącą CDU a opozycyjną partią Lewica. W sumie w Berlinie około 2,5 miliona osób jest uprawnionych do wyboru nowego parlamentu krajowego. To o 55 500 uprawnionych do głosowania więcej niż podczas wyborów w lutym 2023 roku. Według krajowej komisji wyborczej wynika to z faktu, że po raz pierwszy prawo do głosowania mają również 16- i 17-latkowie. Lokale wyborcze zostaną zamknięte o godz. 18.00. Wydaje się również, że odsetek osób głosujących korespondencyjnie będzie wysoki. Jak poinformował w sobotę przewodniczący krajowej komisji wyborczej, okręgowe komisje wyborcze wydały ponad 800 tys. kart do głosowania w wyborach do Izby Deputowanych – dla około jednej trzeciej uprawnionych do głosowania. Wybory w Berlinie „bez zakłóceń”W 2023 roku trzeba było powtórzyć wybory do Izby Deputowanych z 2021 roku z powodu licznych problemów organizacyjnych. W 2021 roku w niektórych lokalach wyborczych zabrakło kart do głosowania, a niektóre z nich zostały tymczasowo zamknięte lub pozostawały otwarte zbyt długo. W tym roku wybory odbywają się ponownie zgodnie z harmonogramem. Według informacji policji niedziela przebiegła „całkowicie bez zakłóceń”. „Jesteśmy bardzo zadowoleni z przebiegu akcji” – powiedział rzecznik policji. Jeszcze przed rozpoczęciem wyborów w niedzielę rano zgłoszono wprawdzie przypadki zniszczenia mienia w niektórych lokalach wyborczych; w jednym przypadku w dzielnicy Schöneberg zamek drzwi lokalu wyborczego został zaklejony. Mimo to lokal mógł zostać otwarty na czas, a komisja wyborcza samodzielnie przywróciła dostęp do środka. Wyścig między chadekami i LewicąW ostatnich sondażach CDU z czołowym kandydatem Stefanem Eversem osiągała 20 procent poparcia, a partia Lewica z czołową kandydatką Elif Eralp – od 20 do 22 procent. Partia Zielonych osiągała w sondażach 15-16 procent, a SPD – 12 procent. Obie partie mogłyby wejść do rządu, gdyby – zgodnie z oczekiwaniami – konieczne okazało się utworzenie trójstronnego sojuszu. Obecnie w Berlinie rządzi koalicja CDU i SPD. Burmistrz Kai Wegner (CDU) nie kandyduje ponownie po krytyce dotyczącej jego komunikacji kryzysowej w związku z trwającą kilka dni poważną awarią zasilania. AfD bez szans na koalicję w BerlinieAfD uzyskała w sondażach 18 procent poparcia. Pozostałe partie wykluczyły jednak koalicję z prawicą. O wejście do Izby Deputowanych musi natomiast obawiać się skrajnie lewicowa BSW (Sojusz Sahry Wagenknecht), która w sondażach osiągała od czterech do pięciu procent poparcia. FDP (liberałowie), która wycofała się z wyborów w 2023 roku, miała maksymalnie trzy procent poparcia. Równolegle z wyborami do Izby Deputowanych w Berlinie odbywają się wybory do rad dzielnicowych – które z kolei wybierają burmistrzów dzielnic. W tym przypadku próg wyborczy uprawniający do wejścia do parlamentów, w przeciwieństwie do szczebla krajowego, wynosi nie pięć, ale trzy procent. Głosować mogą również Berlińczycy posiadający obywatelstwo innych państw UE. Wyborcze emocje w Meklemburgii-Pomorzu PrzednimTego samego dnia odbywają się wybory do parlamentu krajowego w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Także tu zainteresowanie jest większe niż w poprzednich wyborach pięć late temu. Jak poinformowała krajowa komisja wyborcza, do godziny 14.00 40,7 procent uprawnionych do głosowania oddało swoje głosy w wyborach do nowego parlamentu krajowego. Frekwencja wyborcza była zatem znacznie wyższa niż o tej samej porze podczas wyborów w 2021 roku. Wówczas, jak podano, do godziny 14.00 zagłosowało 32,5 procent uprawnionych do głosowania. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim około 1,3 miliona obywateli w wieku powyżej 16 lat jest uprawnionych do decydowania o składzie nowego parlamentu krajowego w Schwerinie. Obecnie land ten jest rządzony przez koalicję socjaldemokratów (SPD) i Lewicę. Sondaże: SPD i AfD na czele, spadek poparcia dla CDUW sondażach rządząca SPD pod przewodnictwem premier Manueli Schwesig i AfD toczyły wyrównaną walkę. W ostatnim badaniu przeprowadzonym przez Forschungsgruppe Wahlen na zlecenie stacji ZDF SPD po raz pierwszy wyprzedziła AfD, uzyskując 37 procent poparcia, podczas gdy AfD osiągnęła 36 procent. Partia Lewica osiągnęła ostatnio 9 procent, a CDU ponownie straciła poparcie i uzyskała 6 procent. W gronie chadeków trwa napięta sytuacja. Zieloni utrzymali się na poziomie 5 procent, a BSW znalazła się poniżej pięcioprocentowego progu wyborczego. Wyniki wyborów w obu krajach związkowych mogą mieć wpływ na politykę na poziomie całego kraju. Jeszcze w niedzielę wieczorem w Berlinie ma się zebrać prezydium CDU pod przewodnictwem kanclerza Friedricha Merza w celu przeprowadzenia konsultacji. AFP/sier |
||
| Short teaser | W Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim więcej osób oddaje swój głos niż w poprzednich wyborach. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niedzielne-wybory-do-landtagów-wysoka-frekwencja/a-79346134?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79341936_401.jpg
|
||
| Image caption | Urna wyborcza w Meklemburgii-Pomorzu Przednim | ||
| Image source | Philip Dulian/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79341936_401.jpg&title=Niedzielne%20wybory%20do%20landtag%C3%B3w%3A%20wysoka%20frekwencja | ||
| Item 26 | |||
| Id | 79345274 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Nowy szef Komitetu Wojskowego NATO. Kim jest Carsten Breuer? | ||
| Short title | Nowy szef Komitetu Wojskowego NATO. Kim jest Carsten Breuer? | ||
| Teaser |
Najwyższy rangą niemiecki żołnierz zostanie szefem Komitetu Wojskowego NATO. Niemcy szukają następcy Breuera. Dotychczasowy inspektor generalny Bundeswehry, Carsten Breuer, zostanie nowym przewodniczącym Komitetu Wojskowego NATO. To jedno z najbardziej wpływowych stanowisk w Sojuszu. Szefowie sztabów generalnych 32 państw członkowskich NATO wybrali go w sobotę jednogłośnie na następcę Włocha Giuseppe Cavo Dragone, jak poinformowało Ministerstwo Obrony w Berlinie. Niemcy przejmują więcej odpowiedzialności w NATORząd Niemiec nominował Breuera na stanowisko przewodniczącego Komitetu Wojskowego NATO w lutym. Po wyborze Breuera minister obrony Pistorius określił to jako „doskonałą wiadomość” dla sojuszu obronnego. Jako inspektor generalny Breuer „wykazał się strategiczną dalekowzrocznością i w decydującym momencie przyczynił się do reorganizacji Bundeswehry”. – Teraz wniesie całą swoją energię i doświadczenie do NATO, które stoi przed wielkimi, historycznymi wyzwaniami – dodał Pistorius. – W Sojuszu bardziej niż kiedykolwiek potrzebny jest jasny kurs: zagrożenie, przede wszystkim ze strony Rosji, wzrasta – podkreślił. Kanclerz Friedrich Merz napisał w serwisie internetowym X, że Niemcy przejmują w ten sposób „odpowiedzialność w Sojuszu w tych trudnych czasach”. „Jesteśmy wdzięczni za zaufanie, jakim obdarzyli nas nasi sojusznicy” – dodał szef rządu. Breuer pokonał kanadyjską szefową sztabu generalnego Jennie Carignan, która w przypadku wyboru stałaby się pierwszą kobietą na czele Komitetu Wojskowego. Breuer zajmie centralną pozycję w NATO61-latek stanie na czele najwyższego gremium wojskowego NATO, a tym samym znajdzie się na styku polityki i wojska – jako bezpośredni doradca wojskowy sekretarza generalnego NATO Marka Rutte. Przewodniczący Komitetu Wojskowego jest uważany, obok Naczelnego Dowódcy Sił Sojuszniczych w Europie (SACEUR), za jednego z najbardziej wpływowych wojskowych w NATO. Pełni on funkcję głównego doradcy wojskowego sekretarza generalnego, a jednocześnie stanowi ogniwo łączące, za pośrednictwem którego wspólne zalecenia szefów sztabów wszystkich państw członkowskich NATO są przekazywane organom decyzyjnym. Ponadto za jego pośrednictwem przekazywane są wytyczne i zalecenia Komitetu Wojskowego do dowódców strategicznych NATO oraz do dyrektora generalnego Międzynarodowego Sztabu Wojskowego. – Wsparcie szefów sztabów naszych sojuszników z NATO wiele dla mnie znaczy. Przed Sojuszem stoją wielkie zadania – dla naszego bezpieczeństwa i pokoju w Europie oraz poza nią – powiedział Breuer niemieckiej agencji prasowej DPA. Do czasu objęcia nowej funkcji Breuer pozostanie inspektorem generalnym, a tym samym najwyższym rangą żołnierzem Bundeswehry. Kto następcą Breuera w Bundeswehrze?W sobotę politycy zajmujący się kwestiami obronności oraz Związek Bundeswehry wezwali ministra obrony Borisa Pistoriusa do szybkiego obsadzenia jego stanowiska w Bundeswehrze. – Minister obrony musi teraz działać szybko – powiedział polityk CDU zajmujący się kwestiami obronności Thomas Röwekamp w wywiadzie dla magazynu „Der Spiegel”. – W obliczu sytuacji w zakresie polityki bezpieczeństwa nie możemy sobie pozwolić na impas na czele Bundeswehry – wyjaśnił. Za potencjalnego kandydata na stanowisko inspektora generalnego uważa się generała broni Christiana Freudinga, inspektora sił lądowych. Jest on motorem modernizacji niemieckich sił lądowych, a wcześniej pełnił funkcję głównego koordynatora niemieckiej pomocy wojskowej dla Ukrainy. W poprzednich latach wymieniano również ówczesnego inspektora sił powietrznych, Ingo Gerhartza, który zasłużył się w znacznym stopniu przy modernizacji sił powietrznych. Od czerwca 2025 r. pełni on jednak funkcję dowódcy operacyjnego dowództwa NATO w holenderskim Brunssum, gdzie odpowiada za wschodnią flankę sojuszu. Zadanie to ma kluczowe znaczenie dla odstraszania Rosji. Breuer i „Zeitenwende” w BundeswehrzeBreuer został mianowany inspektorem generalnym Bundeswehry w 2023 roku, nieco ponad rok po rozpoczęciu rosyjskiej agresji w Ukrainie. Pełniąc tę funkcję, odpowiadał też za wojskową realizację ogłoszonej przez ówczesnego kanclerza Olafa Scholza (SPD) „zmiany epokowej” (Zeitenwende) w polityce obronnej. W lutym 2024 roku wyznaczył cel, zgodnie z którym Bundeswehra ma osiągnąć „gotowość bojową” w ciągu pięciu lat. Wcześnie ostrzegł również, że od 2029 roku Rosja może być w stanie podjąć próbę ataku na terytorium NATO. Przed mianowaniem na stanowisko inspektora generalnego Breuer pełnił funkcję dowódcy Terytorialnego Dowództwa Operacyjnego Bundeswehry, które sam stworzył. Wcześniej był również szefem sztabu kryzysowego ds. koronawirusa w Urzędzie Kanclerza. Breuer wstąpił do Bundeswehry w 1984 roku. Kiedy rozpoczynał służbę w pułku obrony przeciwlotniczej, w Europie panowała konfrontacja między Wschodem a Zachodem – trwała zimna wojna. W młodości Breuer był instruktorem w – rozwiązanej później – wojskowej obronie przeciwlotniczej. W karierze wojskowej Breuera zadania dowódcze przeplatają się z funkcjami politycznymi, takimi jak te pełnione w Ministerstwie Obrony – w latach 2015 i 2016 był on koordynatorem projektu Białej księgi na temat przyszłości Bundeswehry. Kolejny Niemiec szefem Komitetu WojskowegoPrzedtem na tym stanowisku był już Niemiec - generał Harald Kujat. On również pełnił wcześniej funkcję generalnego inspektora Bundeswehry i sprawował urząd przewodniczącego Komitetu Wojskowego od lipca 2002 r. do czerwca 2005 r. Wybór generała Breuera jest postrzegany w Sojuszu jako wyraz uznania za to, że Niemcy w ostatnim czasie w znacznym stopniu przyczyniły się do zwiększenia europejskich zdolności obronnych – podkreśla niemiecka agencja DPA. Według danych NATO Niemcy zajmują obecnie zdecydowane pierwsze miejsce w Europie pod względem wydatków na obronę, wynoszących około 125 miliardów euro, a od tego roku w wojskowej strukturze dowodzenia Sojuszu zajmują więcej najwyższych stanowisk niż Stany Zjednoczone. DPA zaznacza, że dzięki przyjęciu przez Niemcy większej odpowiedzialności w Sojuszu, USA będą miały możliwość wykorzystania uwolnionych środków i sił zbrojnych do znacznego wzmocnienia swojego potencjału odstraszającego w regionie Indo-Pacyfiku – Stany Zjednoczone nie postrzegają już bowiem Rosji, lecz Chiny jako główne wyzwanie dla swoich interesów bezpieczeństwa. (AFP, DPA/ sier) |
||
| Short teaser | Najwyższy rangą niemiecki żołnierz zostanie szefem Komitetu Wojskowego NATO. Niemcy szukają następcy Breuera. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/nowy-szef-komitetu-wojskowego-nato-kim-jest-carsten-breuer/a-79345274?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/75983514_401.jpg
|
||
| Image caption | Generalny inspektor Bundeswehry, gen. Carsten Breuer | ||
| Image source | Soeren Stache/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/75983514_401.jpg&title=Nowy%20szef%20Komitetu%20Wojskowego%20NATO.%20Kim%20jest%20Carsten%20Breuer%3F | ||
| Item 27 | |||
| Id | 79345384 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Wybory w Berlinie: wyrównany wyścig | ||
| Short title | Wybory w Berlinie: wyrównany wyścig | ||
| Teaser |
To, kto wygra wybory w stolicy Niemiec, jest bardziej niepewne niż kiedykolwiek. O pierwsze miejsce walczą dwie partie: Lewica i CDU. Dominujący temat wyborczy: mieszkalnictwo i czynsze. Berlin to miasto i jednocześnie kraj związkowy, liczący prawie cztery miliony mieszkańców. Znane jest ze swojej różnorodności, ale także z rozdrobnienia – to stolica, w której ludzie często nie wychodzą poza granice swojej dzielnicy: swojego „Kiez”, jak berlińczycy chętnie ten obszar nazywają. To rozdrobnienie rozciąga się również na scenę polityczną. Podczas gdy centralne dzielnice Berlina głosowały ostatnio na Zielonych lub Lewicę, obszary poza centrum – gdzie mieszka większość Berlińczyków – są zdominowane przez Unię Chrześcijańsko-Demokratyczną (CDU), a w niektórych, wschodnich dzielnicach miasta, przez częściowo skrajnie prawicową Alternatywę dla Niemiec (AfD). Utrudnia to przewidywanie wyników wyborów, zwłaszcza w ostatnich latach, kiedy to coraz więcej partii walczy o miejsce w Izbie Deputowanych. W przededniu wyborów do berlińskiego parlamentu, które odbywają się w niedzielę, 20 września, wiele partii idzie łeb w łeb. Lewica i CDU osiągają w aktualnym sondażu instytutu INSA po 20 procent, tuż za nimi plasuje się AfD z wynikiem 18 procent oraz Zieloni z 16 procentami. SPD, od dawna rządząca w Berlinie, zajmuje według tego sondażu dopiero piąte miejsce z wynikiem 12 procent. Z kolei według aktualnego i reprezentatywnego sondażu telewizji ZDF Lewica mogłaby nawet wyprzedzić CDU o dwa procent, osiągając wynik 22 procent. CDU nie wystawia obecnego burmistrzaZróżnicowany krajobraz polityczny stolicy sprawia, że prowadzenie kampanii wyborczej w Berlinie nie jest łatwe. – Rzeczywiście, Berlin stanowi w tym zakresie szczególne wyzwanie – mówi DW Lukas Krieger, sekretarz generalny berlińskiej CDU. Krieger rozumie ponadregionalne konsekwencje tych wyborów, w końcu sam jest posłem do Bundestagu. Jednak, jak mówi: „Berlina nie da się porównać z resztą Niemiec”. Dla Kriegera główny przeciwnik jest oczywisty. – W Berlinie wiele partii znajduje się stosunkowo blisko siebie, choć coraz wyraźniej rysuje się, że ostatecznie dojdzie do pojedynku między CDU z jednej strony a Partią Lewicy z drugiej. W Berlinie mamy bardzo radykalną lewicę i właśnie dlatego mówimy: Berlin pozostaje stabilny, Berlin pozostaje w politycznym centrum, a CDU jest jedyną siłą, która gwarantuje, że Berlin pozostanie w politycznym centrum – stwierdza. Kolejnym wyzwaniem dla berlińskiej CDU jest kwestia obecnego burmistrza Kaia Wegnera, który wprawdzie nadal pełni swoją funkcję, ale nie będzie ponownie kandydował. Musiał wycofać się z wyścigu wyborczego po tym, jak w styczniu br. – w samym środku największej od czasów drugiej wojny światowej awarii zasilania elektrycznego w Berlinie – zajmował się grą w tenisa, a potem plątał się w kłamstwach. CDU zmuszona została do pośpiesznego wyłonienia nowego kandydata. Został nim Stefan Evers, senator ds. finansów, który musi teraz obrać kurs pomiędzy dwoma bardzo różnymi biegunami politycznymi: z jednej strony niezwykle pewną siebie partią AfD po zwycięstwie wyborczym w Saksonii-Anhalcie, a z drugiej strony silnie zyskującą na popularności Lewicą, które to ugrupowania powinny znacznie poprawić swoje wyniki w mieście w porównaniu z wynikami wyborczymi z 2023 roku. Nowa twarz LewicyGłówną rywalką Eversa jest również nowa twarz na scenie politycznej: Elif Eralp, adwokatka urodzona w 1980 roku w Monachium, kilka tygodni po tym, jak jej rodzice uciekli przed wojskowym zamachem stanu w Turcji. Jest ona czołową kandydatką Lewicy. - Pytanie brzmi: czy masz własne propozycje polityczne? Czy próbujesz dotrzeć do nowych grup? – analizuje Julia Reuschenbach, politolog z Uniwersytetu w Hamburgu, odnosząc się do słabych wyników CDU i SPD w wyborach do parlamentu krajowego w Saksonii-Anhalcie – i dostrzega to w przypadku Partii Lewicy w Berlinie. Partia ta ugruntowała swoją pozycję w stolicy jako „najbardziej wiarygodna” opozycja wobec częściowo skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD). - Programy te są oczywiście populistyczne. Formułują one skrajne stanowiska: ‘Chcemy nacjonalizować, chcemy wywłaszczać'. Ale są one jednoznaczne. Dlatego powiedziałabym, że tak, z punktu widzenia wielu ludzi partia ta charakteryzuje się większą jednoznacznością i ma bardziej klarowne, własne propozycje – uważa Reuschenbach. Chodzi o czynsze, głupczeNajbardziej radykalnym postulatem Lewicy – pomysłem, który od co najmniej pół dekady znajduje się w centrum berlińskiej polityki – jest obietnica wdrożenia wyniku referendum przeprowadzonego w 2021 roku. Pięć lat temu 59 procent berlińczyków opowiedziało się za wywłaszczeniem tych koncernów mieszkaniowych, które posiadają powyżej 3 tysięcy lokali mieszkalnych, oraz przekształceniem ich we własność publiczną. Od tego czasu kolejne berlińskie rządy, na czele z centrolewicową Socjaldemokratyczną Partią Niemiec (SPD), a następnie z Unią Chrześcijańsko-Demokratyczną (CDU), opóźniały realizację tego postanowienia, powołując komisje zajmujące się tą kwestią. Dla Kerstin Wolter, współprzewodniczącej Lewicy w Berlinie i kandydatki w zbliżających się wyborach do Izby Deputowanych, wywłaszczenie właścicieli nieruchomości nie jest populizmem. W końcu, jak twierdzi, idea ta została uwzględniona w Ustawie Zasadniczej już podczas powstania Republiki Federalnej Niemiec w 1949 roku – nawet jeśli artykuł dotyczący wywłaszczenia nigdy nie został zastosowany. Kwestia mieszkaniowa oraz wysokich czynszów to główne powody, dla których Lewica odnotowała tak duży wzrost poparcia w stolicy. – We wszystkich sondażach, ankietach i rozmowach, które sami prowadzimy, zawsze słyszymy: ‘Sytuacja z czynszami jest katastrofalna'. Ludzie nie mogą znaleźć mieszkania, boją się podwyżek czynszów, tracą mieszkania z powodu wypowiedzeń umów najmu przez właścicieli. Problemy młodych wyborcówWedług najnowszego sondażu przeprowadzonego przez „Berlin Trend” kwestia mieszkaniowa jest rzeczywiście zdecydowanie najważniejszym tematem tych wyborów: dla co trzeciego berlińczyka jest to najważniejszy problem miasta – znacznie wyprzedzający kwestie imigracji, azylu, bezpieczeństwa i przestępczości. Być może również wiek uprawniający do głosowania przyczynia się do tego, że rewolucyjne idee cieszą się obecnie tak dużym poparciem – są to pierwsze wybory w historii Berlina, w których mogą głosować już osoby, które ukończyły 16 lat. – Wielu młodych ludzi zajmuje się kwestiami zmian klimatycznych lub pyta: ‘Czy w ogóle uda mi się znaleźć pracę?' – mówi Wolter. – Nawet temat emerytur pojawia się czasami w głowach młodych ludzi: przy stoisku informacyjnym dziewczyna w wieku około 14 lat zapytała mnie o naszą politykę emerytalną. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Kto wygra niedzielne wybory w stolicy Niemiec, jest bardziej niepewne niż kiedykolwiek. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wybory-w-berlinie-wyrównany-wyścig/a-79345384?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Wybory%20w%20Berlinie%3A%20wyr%C3%B3wnany%20wy%C5%9Bcig | ||
| Item 28 | |||
| Id | 79344989 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Berlin. 16-letnia młodzież z prawem głosu | ||
| Short title | Berlin. 16-letnia młodzież z prawem głosu | ||
| Teaser |
To, co było już możliwe w wyborach do Parlamentu Europejskiego, staje się teraz rzeczywistością również w Berlinie. Ponieważ spodziewany jest wynik bardzo wyrównany, może to mieć decydujące znaczenie. W wyborach do Izby Deputowanych w Berlinie, czyli parlamentu landu Berlin, po raz pierwszy młodzież w wieku od 16 lat może oddać swój głos. Było to już wcześniej możliwe podczas wyborów do rad dzielnicowych oraz podczas wyborów europejskich. Ponieważ spodziewany jest wynik bardzo wyrównany, może to mieć decydujące znaczenie. W wyborach do parlamentu krajowego dotychczas obowiązywał minimalny wiek 18 lat. Prawo do głosowania mają wszyscy urodzeni przed 21 września 2010 r. – wyjaśnił berliński przewodniczący komisji wyborczej Stephan Bröchler. Dotyczy to zatem również wszystkich, którzy w dniu wyborów obchodzą urodziny. Zgodnie z oficjalnymi danymi ewidencji ludności Berlina, w wyborach do Izby Deputowanych może wziąć udział prawie 55 400 młodych ludzi od 16 lat – co stanowi raczej niewielką grupę w porównaniu z łączną liczbą około 2,5 miliona uprawnionych do głosowania. W wyborach do rad dzielnicowych liczba ta jest nieco większa i wynosi około 58 600, ponieważ prawo do głosowania mają w nich również obywatele UE nieposiadający niemieckiego paszportu. Prawo biernego wyboru nadal od 18 roku życiaW grudniu 2023 roku berliński parlament zdecydował znaczną większością głosów o obniżeniu wieku uprawniającego do udziału w wyborach do parlamentu regionalnego z 18 do 16 lat. Zwolennicy z partii CDU, SPD, Zielonych i Lewicy argumentowali, że umożliwi to młodszym ludziom większy udział w życiu politycznym i wzmocni demokrację. Partia AfD odrzuciła ten projekt. W kwestii biernego prawa wyborczego, które pozwala kandydować w wyborach, nic się nie zmieniło. Kandydować do parlamentu kraju związkowego (landu) mogą nadal tylko osoby, które ukończyły 18 lat. Możliwość głosowania w wyborach do parlamentu krajowego dla osób w wieku 16 i 17 lat istnieje tylko w połowie z 16 krajów związkowych. Należą do nich, oprócz Berlina, również Badenia-Wirtembergia, Brandenburgia, Brema, Hamburg, Meklemburgia-Pomorze Przednie, Szlezwik-Holsztyn, a od niedawna także Nadrenia Północna-Westfalia, gdzie wiosną 2027 roku odbędą się wybory. dpa/sier |
||
| Short teaser | To, co było już możliwe w wyborach do Parlamentu Europejskiego, staje się teraz rzeczywistością również w Berlinie. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/berlin-16-letnia-młodzież-z-prawem-głosu/a-79344989?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Berlin.%2016-letnia%20m%C5%82odzie%C5%BC%20z%20prawem%20g%C5%82osu | ||
| Item 29 | |||
| Id | 79342420 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Historyk o podobieństwie kolonializmu do Holokaustu | ||
| Short title | Historyk o podobieństwie kolonializmu do Holokaustu | ||
| Teaser |
„Podobieństwa są niezaprzeczalne, jak chociażby brutalne prześladowanie opozycji w Trzeciej Rzeszy i w koloniach” – twierdzi historyk cytowany przez „Spiegel”. Wystawa w Niemieckim Muzeum Historii zestawia te zbrodnie. Niemiecki historyk Stephan Malinowski jest kuratorem wystawy w Niemieckim Muzeum Historii (DHI), która porównuje zbrodnie niemieckich nazistów ze zbrodniami mocarstw kolonialnych. Zapewnia, że nie relatywizuje Holokaustu. „Podobieństwa są niezaprzeczalne, jak chociażby brutalne prześladowanie opozycji w Trzeciej Rzeszy i w koloniach” – powiedział historyk w wywiadzie dla portalu tygodnika „Der Spiegel” zastrzegając, że porównanie a stawianie na równi to dwie różne sprawy. Malinowski wspomniał o masakrze w północno-indyjskim Amritsarze w 1919 r., gdzie brytyjski generał kazał strzelać do demonstrantów. Zginęło wówczas kilkuset uczestników protestu. „Oczywiście można tutaj dostrzec znaczne różnice w porównaniu z postępowaniem Gestapo czy oddziałów do zadań specjalnych SS. Ale patrząc z perspektywy Delhi czy Karaibów, dostrzega się paralele” – powiedział historyk. Dyskryminacja Żydów i Afrykańczyków to to samoZdaniem Malinowskiego zjawiskiem skłaniającym do porównań jest też rasizm. „Wielu antykolonialnych intelektualistów uważało już w latach 30., że dyskryminacja Żydów jest tym samym co dyskryminacja mieszkańców Afryki przez mocarstwa kolonialne” - powiedział przypominając słowa premiera Indii Nehru z 1937 r. o tym, że kolonialna i faszystowska przemoc są „jak bracia bliźniacy”. Historyk zaznaczył, że zaprojektowana przez niego wystawa zaczyna się od agresji Włoch na Abisynię, dzisiejszą Etiopię. „Atak rozpoczął się w 1935 r. z użyciem gazów bojowych, obozów, wypędzeń, masowych egzekucji i ustaw rasowych. Kilkaset tysięcy z 10 mln Etiopczyków zginęło” - czytamy w „Spieglu”. Holokaust był bez precedensuMalinowski odrzucił jako „czystą propagandę” stanowisko Trzeciej Rzeszy, której przedstawiciele, w tym Hitler, twierdzili, że Niemcy postępują tak, jak postępowały mocarstwa kolonialne. Historyk przyznał, że na początku XX wieku Brytyjczycy w Afryce Północnej, Amerykanie na Filipinach, Niemcy w Afryce Południowo-Zachodniej i Hiszpanie na Kubie tworzyli obozy koncentracyjne jako instrument walki z powstańcami. „Europejski kolonializm jest jedną z największych zbrodni ludzkości” – podkreślił. Malinowski wyjaśnił, że w przypadku wojskowych dowodzących oddziałami kolonialnymi, rozkazy unicestwienia były pojedynczymi przypadkami wydawanymi przez konkretnych oficerów. „W przypadku SS, cały system był nastawiony na zagładę (…) Od końca 1941 r. zaczęły działać obozy zagłady – Chełmno, Sobibór, Treblinka”. „Cały sens tych obozów polegał na jak najszybszym zabiciu zdefiniowanych przedtem grup, szczególnie Żydów. Holokaust był bez precedensu” – podkreślił. Logika kolonialna kontra logika nazistowska„Logika kolonialna” różniła się – zdaniem Malinowskiego – od logiki niemieckich nazistów. Po 1945 r. mocarstwa kolonialne traktowały ludność kolonii jak dzieci, które należało wprowadzić do nowoczesnych społeczeństw poprzez szkoły, a nawet uniwersytety. Afrykańczycy i Azjaci mieli stać się klientami, którzy kupują europejskie towary i pracują w fabrykach jako tania siła robocza, „a więc żyją”. Nehru studiował w Cambridge. Z warszawskiego getta nikt nie wyjechał na studia do Heidelbergu – zaznaczył historyk. Porównanie niemieckiego narodowego socjalizmu z kolonializmem stało się w minionych dwóch dekadach jednym z najważniejszych tematów dyskutowanych przez historyków – powiedział Malinowski. W przestrzeni publicznej też trwa debata o tym, czy Holokaust był zjawiskiem bez precedensu. „Wystawa ma być odtrutką na spory. Jej celem nie jest narzucanie interpretacji, lecz skłonienie do refleksji” – powiedział na zakończenie rozmowy ze „Spieglem” niemiecki historyk Stephan Malinowski. |
||
| Short teaser | Wystawa w Niemieckim Muzeum Historii DHI porównuje zbrodnie niemieckich nazistów ze zbrodniami mocarstw kolonialnych. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/historyk-o-podobieństwie-kolonializmu-do-holokaustu/a-79342420?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79221283_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemcy, Würzburg 1942. Deportacja Żydów | ||
| Image source | akg-images/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79221283_401.jpg&title=Historyk%20o%20podobie%C5%84stwie%20kolonializmu%20do%20Holokaustu | ||
| Item 30 | |||
| Id | 79339891 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Niemiecki generał stanie na czele Komitetu Wojskowego NATO | ||
| Short title | Niemiecki generał stanie na czele Komitetu Wojskowego NATO | ||
| Teaser |
NATO stoi przed kluczowymi decyzjami. Po ponad 20 latach najważniejszym doradcą wojskowym sekretarza generalnego Sojuszu ponownie zostanie Niemiec. Najwyższy rangą niemiecki wojskowy obejmie stanowisko przewodniczącego Komitetu Wojskowego NATO. Jak poinformował Sojusz, podczas posiedzenia tego gremium w Kopenhadze na następcę włoskiego admirała Giuseppe Cavo Dragone wybrano generała Carstena Breuera, generalnego inspektora Bundeswehry. Breuer pokonał w głosowaniu kanadyjską szefową sztabu generalnego Jennie Carignan, która w razie wyboru zostałaby pierwszą kobietą na czele Komitetu Wojskowego NATO. Nowe obowiązki ma objąć w lipcu 2027 roku, zastępując obecnego przewodniczącego. – Dziękuję za okazane mi zaufanie. Poparcie szefów sztabów generalnych naszych sojuszników z NATO wiele dla mnie znaczy. Przed Sojuszem stoją wielkie zadania. Musimy zadbać o nasze bezpieczeństwo oraz pokój w Europie i poza jej granicami – powiedział Breuer niemieckiej agencji DPA. Od połowy przyszłego roku, jako przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO, Carsten Breuer będzie dążył do uzgadniania stanowisk wszystkich państw członkowskich i przedstawiania Sojuszowi konkretnych rekomendacji wojskowych. – Mam pełną świadomość odpowiedzialności, jaka wiąże się z tym zadaniem. Z wielką radością obejmę tę wymagającą i ważną funkcję. Cieszę się, że wspólnie z naszymi sojusznikami będę mógł wziąć odpowiedzialność za pokój i wolność w naszym Sojuszu – powiedział niemiecki generał. Główny doradca sekretarza generalnego NATOPrzewodniczący Komitetu Wojskowego NATO, obok naczelnego dowódcy sojuszniczych sił w Europie (SACEUR), należy do najbardziej wpływowych wojskowych w Sojuszu. Jest głównym doradcą wojskowym sekretarza generalnego, a zarazem łącznikiem, za pośrednictwem którego wspólne rekomendacje szefów sztabów generalnych wszystkich państw członkowskich trafiają do gremiów politycznych NATO. Przekazuje on również wytyczne i zalecenia Komitetu Wojskowego strategicznym dowódcom Sojuszu oraz dyrektorowi generalnemu Międzynarodowego Sztabu Wojskowego. Ostatnim Niemcem na tym stanowisku był od lipca 2002 do czerwca 2005 roku generał Harald Kujat. Podobnie jak Breuer, wcześniej pełnił funkcję generalnego inspektora Bundeswehry. Wybór generała Breuera jest odczytywany w Sojuszu także jako wyraz uznania dla znaczącego wkładu Niemiec we wzmocnienie w ostatnim czasie europejskich zdolności obronnych. Według danych NATO Niemcy zajmują obecnie zdecydowane pierwsze miejsce w Europie pod względem wydatków na obronność – przeznaczają na ten cel około 125 mld euro. Od tego roku w strukturze dowodzenia NATO obsadzają też więcej najwyższych stanowisk niż Stany Zjednoczone. Zwrot w polityce obronnejBreuer od marca 2023 roku pełni funkcję generalnego inspektora Bundeswehry. Odpowiada tym samym za reorganizację i wzmocnienie niemieckich sił zbrojnych, zapoczątkowane po ogłoszeniu przez kanclerza Olafa Scholza tzw. „Zeitenwende” – historycznego przełomu w polityce bezpieczeństwa Niemiec, wywołanego rosyjską napaścią na Ukrainę. Zanim został generalnym inspektorem Bundeswehry, Breuer dowodził Dowództwem Terytorialnym Bundeswehry, które sam od podstaw zorganizował. Wcześniej dał się poznać także jako szef sztabu kryzysowego ds. pandemii koronawirusa w Urzędzie Kanclerskim. Kto stanie na czele Bundeswehry?Po wyborze Breuera minister obrony Niemiec Boris Pistorius będzie musiał w najbliższych miesiącach zdecydować, kto zastąpi generała na stanowisku najwyższego rangą dowódcy Bundeswehry. W poprzednich latach jako potencjalnego następcę Breuera wymieniano ówczesnego inspektora Luftwaffe, Ingo Gerhartza. Od czerwca 2025 roku dowodzi on operacyjną kwaterą główną NATO w holenderskim Brunssum, odpowiadając za kolejne odcinki wschodniej flanki Sojuszu. Po raz pierwszy funkcję tę powierzono niemieckiemu generałowi. Za jednego z potencjalnych kandydatów na stanowisko generalnego inspektora Bundeswehry w przyszłym roku uchodzi generał porucznik Christian Freuding, obecny inspektor wojsk lądowych. Odpowiada on za modernizację niemieckich sił lądowych, a wcześniej koordynował niemiecką pomoc wojskową dla Ukrainy. (DPA/jar) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Po ponad 20 latach najważniejszym doradcą wojskowym sekretarza generalnego NATO ponownie zostanie Niemiec. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemiecki-generał-stanie-na-czele-komitetu-wojskowego-nato/a-79339891?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Niemiecki%20genera%C5%82%20stanie%20na%20czele%20Komitetu%20Wojskowego%20NATO | ||
| Item 31 | |||
| Id | 79339179 | ||
| Date | 2026-09-20 | ||
| Title | Meklemburgia-Pomorze Przednie: SPD staje do walki z AfD o zwycięstwo | ||
| Short title | Meklemburgia-Pomorze Przednie: SPD staje do walki z AfD | ||
| Teaser |
Od niemal 30 lat w północno-wschodnich Niemczech rządzą socjaldemokraci. Teraz w sondażach prowadzi AfD, której część uznawana jest za skrajnie prawicową. Czy Manuela Schwesig utrzyma władzę? Meklemburgia-Pomorze Przednie: to nie tylko bałtyckie wybrzeże i turystyczne atrakcje wysp Rugia i Uznam. To także jezioro Hiddensee, gdzie znajduje się grób dramaturga Gerharta Hauptmanna. To uniwersytety w Greifswaldzie i Rostocku, należące do najstarszych w Niemczech. To także stocznie oraz gigantyczna elektrownia atomowa w Lubminie, zbudowana w czasach NRD i zamknięta w 1995 roku. Jednocześnie Meklemburgia-Pomorze Przednie jest najsłabiej zaludnionym krajem związkowym Niemiec. Pod koniec 2025 roku liczyła zaledwie 1,57 mln mieszkańców. W tym słabym gospodarczo regionie bezrobocie sięga 8 proc., a odsetek cudzoziemców wynosi około 6 proc. – zdecydowanie najmniej spośród wszystkich 16 landów. To nadmorski region, który wielu byłych obywateli NRD pamięta z długich letnich pobytów na kempingach i w ośrodkach wypoczynkowych. To także kraj związkowy, który ma aż 3 z 16 niemieckich parków narodowych – więcej niż jakikolwiek inny land. To kraina Pojezierza Meklemburskiego z jeziorem Müritz. To jednak również miejsce, gdzie krótko po zjednoczeniu Niemiec dochodziło do pierwszych brutalnych ataków na ośrodki dla osób ubiegających się o azyl. Obrazy płonących budynków w Rostocku-Lichtenhagen w sierpniu 1992 roku obiegły cały świat. Wtedy setki prawicowych ekstremistów zaatakowały ośrodek, w którym przebywało około 100 osób pochodzących z Wietnamu. Budynek stanął w płomieniach, a około 3 tys. mieszkańców przyklaskiwało napastnikom. Cudem obyło się bez ofiar śmiertelnych, ale wiele osób zostało rannych. Były to najpoważniejsze zamieszki na tle rasistowskim w Niemczech po II wojnie światowej. W tym samym roku liczba osób ubiegających się o azyl w Niemczech wyniosła 440 tys. – osiągając tymczasowy rekord. W całym kraju rozgorzała wówczas burzliwa debata na ten temat. Ważny atut Manueli Schwesig. Sprawuje władzęOd około 28 lat Meklemburgią-Pomorzem Przednim rządzą socjaldemokraci, zmieniając tylko koalicjantów. Obecnie na czele rządu stoi popularna Manuela Schwesig, 52-letnia była niemiecka minister ds. rodziny i młodzieży, która kieruje gabinetem z udziałem Lewicy. Ma duże szanse, by utrzymać władzę także po wyborach 20 września. Nie wiadomo jednak, jaki wpływ na wynik wyborów będzie miał rezultat głosowania w Saksonii-Anhalt z 6 września tego roku. AfD, która w tym landzie uznawana jest za skrajnie prawicową, zdobyła tam prawie 44 proc. głosów, zdecydowanie wyprzedzając partie głównego nurtu, ale nie uzyskała bezwzględnej większości. Czy ten sukces doda AfD wiatru w żagle także na dalekiej północy Niemiec, czy może jednak pomoże socjaldemokratycznej szefowej rządu? Przez długi czas Manuela Schwesig wyraźnie przegrywała w sondażach z AfD. Teraz udało jej się jednak zmniejszyć dystans do zaledwie kilku punktów procentowych. Jej wyborcze hasło brzmi: „Kobieta kontra niebieski” – niebieski to kolor AfD. Podczas telewizyjnej debaty z Leifem-Erikiem Holmem, głównym kandydatem AfD, na nieco ponad dziesięć dni przed wyborami szefowa rządu Meklemburgii-Pomorza Przedniego nazwała AfD „najgroźniejszą partią dla naszego kraju, gospodarki, spraw społecznych, a także dla nas, kobiet”. Zwracając się bezpośrednio do Holma, powiedziała: „Oczernia pan nasz kraj”. AfD na czele przedwyborczych sondażyMeklemburgia-Pomorze Przednie to jedyny wschodnioniemiecki kraj związkowy, w którym tamtejszy Urząd Ochrony Konstytucji nie uznał AfD za partię o bezspornie skrajnie prawicowym charakterze. Według sondaży partia może liczyć na około 35 proc. poparcia, co daje jej pierwsze miejsce w wyścigu wyborczym – podobnie zresztą jak w pozostałych wschodnich landach. Jednak SPD Manueli Schwesig utrzymuje stabilne poparcie na poziomie 30 proc., Lewica może liczyć na 11 proc., a CDU, partia kanclerza Friedricha Merza, zdobywa zaledwie 8 proc. – co jest historycznie najsłabszym wynikiem chadecji ze wszystkich krajów związkowych. Słaby rezultat w Meklemburgii-Pomorzu Przednim może jeszcze bardziej zaostrzyć debatę wokół niepopularnego kanclerza. Zieloni muszą walczyć o wejście do parlamentu landowego – w sondażach uzyskują 5 proc. poparcia. Przy takim rozkładzie głosów niskie jest prawdopodobieństwo, że uda się zbudować większość zdolną wybrać na premiera landu głównego kandydata AfD, Leifa-Erika Holma. Wszystkie partie, które mają szansę wejść do parlamentu krajowego, wykluczyły bowiem współpracę z tą partią. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> Były prezenter radiowy kandydatem AfD na premiera landuGłówny kandydat AfD Leif-Erik Holm świadomie kreuje się na polityka bliskiego zwykłym ludziom. Podczas przemówień wykorzystuje doświadczenie zdobyte w pracy prezentera radiowego, m.in. w publicznym Norddeutscher Rundfunk. Od 2017 roku zasiada w Bundestagu z ramienia AfD. W kampanii wyborczej nieustannie odwołuje się do powszechnego niezadowolenia z rządu, stagnacji gospodarczej i trudnej sytuacji społecznej w słabo rozwiniętym gospodarczo, rzadko zaludnionym północno-wschodnim regionie Niemiec. Podczas wiecu wyborczego w Neustadt-Glewe Holm mówił: „To wszystko jest kompletnie absurdalne, tego już nikt nie potrafi wyjaśnić!”. Jak przekonywał, tylko AfD rozumie, jak trudno jest utrzymać rodzinę i jak niewiele z pensji brutto zostaje na koniec miesiąca. – Ci na górze już zupełnie tego nie pojmują. Ludzie idą na barykady, bo zabiera im się coraz więcej – stwierdził. „Oni na górze, my na dole” – to hasło, do którego skrajnie prawicowy polityk często powraca. W bezpośrednim starciu głównych kandydatów Holm nie jest w stanie pokonać popularnej szefowej rządu z SPD, Manueli Schwesig. Poparcie na poziomie około 35 proc. dla AfD pokazuje jednak, że Meklemburgia-Pomorze Przednie pozostaje głęboko podzielonym landem. W najbliższych latach rządzenie nadbałtyckim regionem z pewnością nie będzie łatwiejsze. |
||
| Short teaser | Od niemal 30 lat w północno-wschodnich Niemczech rządzą socjaldemokraci. Teraz w sondażach prowadzi AfD. Co dalej? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/meklemburgia-pomorze-przednie-spd-staje-do-walki-z-afd-o-zwycięstwo/a-79339179?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/69510417_401.jpg
|
||
| Image caption | Mały kraj związkowy z imponującym parlamentem krajowym, który mieści się w pałacu w Schwerinie | ||
| Image source | Jens Büttner/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/69510417_401.jpg&title=Meklemburgia-Pomorze%20Przednie%3A%20SPD%20staje%20do%20walki%20z%20AfD%20o%20zwyci%C4%99stwo | ||
| Item 32 | |||
| Id | 79339050 | ||
| Date | 2026-09-19 | ||
| Title | Boom na e-auta to spadek wpływów z podatków energetycznych | ||
| Short title | Boom na e-auta to spadek wpływów z podatków energetycznych | ||
| Teaser |
Wraz ze wzrostem cen paliw rośnie zainteresowanie samochodami elektrycznymi. Jednak elektromobilność przyczynia się nie tylko do zmniejszenia szkodliwych emisji CO₂, ale także do spadku wpływów z podatków. – Ludzie odchodzą od benzyny i oleju napędowego – stwierdza Jens Boysen-Hogrefe, ekspert ds. podatków i transportu z Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii (KfW), w rozmowie z DW. - Boom na samochody elektryczne, wywołany wysokimi cenami paliw, wyprzedza transformację napędową, która i tak była już zaplanowana – wyjaśnia. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) sprzedaż samochodów elektrycznych w Europie wzrosła w pierwszym kwartale tego roku o prawie 30 procent w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Liderem jest Norwegia, gdzie obecnie 95 procent wszystkich nowo rejestrowanych samochodów osobowych to pojazdy elektryczne (grafika). W krajach regionu Azji i Pacyfiku, z wyłączeniem Chin, wskaźniki wzrostu były jeszcze bardziej imponujące, jak wynika z raportu IEA „Global Outlook 2026”: w 2025 roku sprzedaż wzrosła tam w niektórych regionach nawet o 80 procent, a w Ameryce Łacińskiej o 75 procent. „System oparty na paliwach kopalnych jest dochodowy dla państwa”Boom na elektromobilność nie budzi jednak w Berlinie, a zwłaszcza w Ministerstwie Finansów, wyłącznie entuzjazmu. Ładowanie samochodu elektrycznego nie wiąże się bowiem z podatkami od energii, a jedynie z niewielkimi podatkami od energii elektrycznej. Obecnie litr oleju napędowego w Niemczech jest opodatkowany kwotą 47,04 centów, a litr benzyny – 65,45 centów. Do tego dochodzą jeszcze opłata za emisję CO2 oraz podatek VAT w wysokości 19 procent. Przy cenie benzyny wynoszącej 2,10 euro udział opłat wynosi według ADAC 1,14 euro, czyli ponad połowę ceny. – Dotychczasowy system oparty na paliwach kopalnych, obejmujący podatki energetyczne, opłaty za przejazd ciężarówek i opłatę za emisję CO₂, jest bardzo dochodowy dla państwa – twierdzi ekspert podatkowy Boysen-Hogrefe. – Minister finansów nie zyskuje zbyt wiele na tym, że ludzie jeżdżą samochodami elektrycznymi, wręcz przeciwnie – dodaje. Koniec z podatkiem energetycznymJego prognoza: „Jeśli nastąpi przejście na samochody elektryczne, a system podatkowy nie ulegnie zmianie, system drogowy stanie się dla rządu przedsięwzięciem przynoszącym straty”. Chodzi o straty rzędu miliardów: według danych Federalnego Urzędu Statystycznego dochody z podatku energetycznego od oleju napędowego i benzyny spadły z 37 miliardów euro w 2016 roku do 33 miliardów euro w ubiegłym roku (wykres). Już w 2022 r. badanie przeprowadzone przez Radę Naukową przy niemieckim Ministrze ds. Cyfryzacji i Transportu wskazało na spadek dochodów. Rada prognozuje, że do 2050 r. dochody z podatku energetycznego skurczą się do pięciu miliardów euro. „Czekanie” nie wchodzi w grę„Zmiana napędu ma skutki fiskalne, o których dotychczas prawie się nie dyskutuje” – czytamy w ekspertyzie Rady. „Spodziewane straty podatkowe sumują się z kosztownym wspieraniem pojazdów elektrycznych, na przykład poprzez premie zakupowe, które obecnie są jeszcze niezbędne do przeprowadzenia transformacji napędowej” – konkludują eksperci. W Niemczech premia zakupowa na samochody elektryczne w wysokości kilku tysięcy euro została co prawda zniesiona pod koniec 2023 roku. Jednak do 2035 roku samochody elektryczne są zwolnione z podatku od pojazdów mechanicznych, a ponadto istnieją ulgi podatkowe dla przedsiębiorstw inwestujących w pojazdy elektryczne. Rada naukowców zajmujących się transportem brzmiała: „Odkładanie decyzji o przyszłych działaniach do momentu, w którym deficyt zmusi do działania, ogranicza większość możliwości działania, ponieważ czas ich realizacji rozciąga się na kilka kadencji parlamentarnych”. Ostrzeżenia naukowców pozostają bez echa. Według Boysen-Hogrefe „presja fiskalna” może się teraz zwiększyć. Jeśli nadal będą masowo kupowane samochody elektryczne, „rząd nie będzie mógł na to reagować jedynie wzruszeniem ramion”. Pionierzy: Norwegia i Wielka BrytaniaInne kraje zareagowały już na ten trend wprowadzając nowe opłaty. W Wielkiej Brytanii od kwietnia 2028 r. będzie obowiązywać opłata od samochodów elektrycznych. Tak zwany „Electric Vehicle Excise Duty" (eVED) nakłada opłatę w wysokości 3 pensów (0,35 eurocenta) za milę (1,6 km) na samochody wyłącznie elektryczne oraz 1,5 pensa na hybrydy typu plug-in. W Nowej Zelandii i na Islandii od 2024 r. raz w roku odczytuje się stan licznika w samochodach elektrycznych w celu naliczenia opłat za przejechane kilometry. Z kolei w Szwajcarii kierowcy samochodów elektrycznych będą musieli płacić od 2030 roku: albo opłatę zróżnicowaną w zależności od masy, wynoszącą średnio 5,4 rapenów (5,7 eurocentów) za kilometr, albo podatek w wysokości 22,8 rapenów za kilowatogodzinę energii zużywanej podczas ładowania przy stacji ładowania. Norwegia, kraj będący pionierem w tej dziedzinie, od tego roku ograniczyła zwolnienie z podatku VAT dla samochodów elektrycznych. Ponadto obowiązuje opłata od zakupu lub rejestracji zależna od masy pojazdu oraz opłaty drogowe. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> Opłaty drogowe jako koło ratunkowe?Również w Niemczech wielu ekspertów opowiada się za wprowadzeniem opłat drogowych dla samochodów osobowych, aby zrekompensować utratę dochodów z podatku energetycznego, a jednocześnie w większym stopniu uwzględnić korzystanie z dróg przez pojazdy. „Zalecaną opcją polityczną jest opłata drogowa uzależniona od odległości i natężenia ruchu” – czytamy w opublikowanym niedawno badaniu uniwersytetu w Münsterze zatytułowanym „Zmiana napędu i opłaty drogowe: prognozy i strategie”. Naukowcy zdają sobie sprawę, że ich zalecenia pojawiają się w nieodpowiednim momencie. „Jeśli realistycznie założyć, że politycy będą unikać tego kroku, zaleca się rozwiązanie oparte na winietach” – brzmi ich zalecenie. Kierowcy płacą w tym systemie za korzystanie z dróg, uiszczając ryczałtową opłatę za określony okres i potwierdzając to naklejką (winietą) umieszczoną na przedniej szybie. „Gdyby również to rozwiązanie napotkało nie do pokonania opór polityczny, jedynym rozwiązaniem pozostaje podwyższenie podatku od pojazdów” – zalecają. |
||
| Short teaser | Boom na samochody elektryczne nie tylko zmniejsza szkodliwe emisje CO₂, ale także wpływy z podatków. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/boom-na-e-auta-to-spadek-wpływów-z-podatków-energetycznych/a-79339050?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/76954960_401.jpg
|
||
| Image caption | Od produktu, który nie schodził z półek, do hitu rynkowego: e-auta. Zdjęcie przedstawia roadster brytyjskiej firmy MG z lat 60. Chiński producent samochodów SAIC przejął w międzyczasie tę markę i wykorzystuje ją do produkcji samochodów elektrycznych. | ||
| Image source | DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2024/foeupol240118_indieeuropa_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/76954960_401.jpg&title=Boom%20na%20e-auta%20to%20spadek%20wp%C5%82yw%C3%B3w%20z%20podatk%C3%B3w%20energetycznych | ||
| Item 33 | |||
| Id | 79330724 | ||
| Date | 2026-09-19 | ||
| Title | Polki w Niemczech: Nie chcemy być „pasażerkami polityki” | ||
| Short title | Polki w Niemczech: Nie chcemy być „pasażerkami polityki” | ||
| Teaser |
Działaczki polityczne i społeczne, przedsiębiorczynie. mentorki. Polki w Niemczech opowiadają DW o przełamywaniu barier. Ruchliwa Wilmersdorferstrasse w berlińskiej dzielnicy Charlottenburg. Pochodząca z Katowic posłanka Izby Deputowanych Aldona Niemczyk walczy tu o reelekcję. Abul, młody Afgańczyk, opowiada, że był piłkarzem klubów Hertha i Victoria, ale jego kontrakty wygasły. Jako bezpaństwowiec nie ma paszportu i boi się o przyszłość. – Możemy napisać petycję – proponuje Niemczyk. Abul jest jednym z 850 tys. berlińczyków bez prawa głosu. – To nie ma znaczenia, gdy człowiek jest w potrzebie – mówi Niemczyk. A uczniom lokalnej szkoły tłumaczy, że kocha być posłanką, bo lubi służyć ludziom. Rozdaje kredki i autogramy. Obok starsza kobieta przyznaje, że CDU ją zawiodło i odda głos na AfD. W Berlinie w sondażach przedwyborczych wygrywa Lewica, a skrajna prawica rośnie w siłę. Spotykamy się dzień później w ambasadzie RP na wernisażu otwartej 18.9. wystawy „Od magistratu aż po Bundestag”. Niemczyk jest jedną z 20 sportretowanych Polek. Łączy je odwaga i poczucie misji. – 20 lat temu było łatwiej. Dziś klimat polityczny znacznie się pogorszył. Społeczeństwo jest spolaryzowane. Wymaga to od nas więcej energii i odwagi. Sama miewam nawet pogróżki. Ale nie zamierzam milczeć. Demokracja potrzebuje nas zwłaszcza w trudnych czasach – mówi Katarzyna Werth z Meklemburgii-Pomorza Przedniego, gdzie w ten weekend (20.09.) odbędą się wybory do regionalnego parlamentu. Werth jest radną w przygranicznym Löcknitz – miasteczku, które po wejściu Polski do Unii Europejskiej stało się symbolem dobrego sąsiedztwa Polaków i Niemców. Choć bliżej stąd do Szczecina niż do Berlina, to przed rokiem w wyborach do Bundestagu co drugi mieszkaniec oddał głos na skrajną prawicę. Głos Polek, głos migrantekNa wernisaż zjechały się polityczki, przedstawicielki urzędów, sztuki, nauki i biznesu z całych Niemiec. Wiele z nich działa w stowarzyszeniach, w strukturach Polsko-Niemieckich Towarzystw czy w Polskiej Radzie Społecznej. Inne znają się z mentoringu PolMotion stowarzyszenia agitPolska e.V., z którego skorzystało prawie 600 osób. – Kobiety mają kompetencje, ale potrzebują odwagi i zasobów. Dlatego stawiamy na networking i struktury, które zostaną, jak projekt się skończy – mówi inicjatorka Anna Stahl-Czechowska z Agitu. – PolMotion pokazał, że sieciowanie to nie czarna magia. Trzeba tylko się odważyć, być otwartym na innych i wzajemnie się wspierać – komentuje DW mentorka roku, dr Weronika Priesmeyer-Tkocz. – My, Polki, z reguły staramy się być dopasowane. I zapominamy, że mamy prawo zabierać głos. Sama zostałam przewodniczącą szkoły, choć nie mówiłam wtedy dobrze po niemiecku. Ale zawsze miałam coś do powiedzenia – tak swoje początki w Niemczech wspominała w dyskusji dr Małgorzata Peuker-Minecka. Prawniczka pracuje w sztabie decyzyjnym ministra ochrony środowiska, a wcześniej tworzyła ustawy w Urzędzie Kanclerskim. – Mężczyźni mają potrzebę sięgania po władzę i chętnie zajmują miejsce przy stole decyzyjnym. Ale to nie odzwierciedla różnorodności społecznej – dodaje Peuker-Minecka. Dlatego założyła grupę dyskusyjną dla urzędników z historią migracyjną i stowarzyszenie Administracja dla Demokracji, by postawić tamę skrajnym politykom. Bo – urzędnik państwowy służy konstytucji i obywatelom, a nie partiom – tłumaczy DW. Reprezentacja kobiet i migrantów jest elementarna dla demokracji – skomentowała w dyskusji profesor Magdalena Nowicka z Uniwersytetu Humboldtów. – Sytuacja poprawia się w zarządach, bo są regulacje zabezpieczające parytety. Ale jeśli nie zmienią się struktury, to na parytety będziemy czekać jeszcze setki lat. – dodała. W biznesie jest trochę inaczej. – Nie chodzi o to, by reprezentować kobiecą perspektywę, tylko o decyzyjność - mówiła założycielka startupu mika, Agnieszka Walorska. Według niej „potrzebujemy odwagi do naiwności, żeby działać i robić swoje". Przedsiębiorczyni dr Katarzyna Mol-Wolf dodała, że to „polskie geny” pomogły jej odbić się po porażce bankructwa i odnieść sukces. Takie historie inspirują. – W naszych kompetencjach, nie tylko w kontekście polsko-niemieckim czy tematach migracyjnych, tkwi potencjał. W naszej różnorodności jest siła sprawcza, której potrzebujemy przy obecnych wyzwaniach politycznych – mówi DW Magdalena Ziomek, założycielka Agitu i spółdzielni dla samozatrudnionych SMartDe. Determinacja do zmian– Chciałabym, by było nas więcej, Polek w niemieckiej polityce. Powinnyśmy wyzbyć się wstydu, który najbardziej hamuje. Powinnyśmy budować więzi i odważniej artykułować nasze interesy – komentuje DW działaczka związkowa i zielona radna uniwersyteckiej Getyngi Klaudia Hanisch. – Nie ciągnęło mnie od razu do polityki, bo miałam wrażenie, że nie ma tam osób, z którymi mogłabym się utożsamić. I że panowie w telewizji nie rozumieją, jakie potrzeby może mieć młoda migrantka – przyznaje Hanisch, także sportretowana na wystawie. Wspólnym mianownikiem zaangażowania kobiet jest determinacja do zmian. – Działamy bardziej intuicyjnie niż mężczyźni, a jako migrantki mamy szerszą perspektywę. – mówi DW Joanna Szymańska-Bica. Na wystawę nie przyjechała, bo ma zobowiązania jako wiceburmistrzyni gminy Monschau przy granicy z Belgią. Nie godzi się, by kobiety i migranci byli redukowani do kwestii migracji i integracji. – Jesteśmy przede wszystkim Europejczykami polskiego pochodzenia. W polityce niemieckiej brakuje perspektywy obywateli Europy, wspólnej historii i dyskusji o zabezpieczeniu praw pracowniczych – mówi Szymańska-Bica, która działa także w Polskiej Radzie Społecznej. Kobiety nie mogą być „pasażerkami polityki"To ona przecierała Polkom polityczne szlaki w Nadrenii-Północnej Westfalii, drugim po Berlinie największym skupisku Polonii w Niemczech. W 2020 r. zainicjowała kampanie do rad integracyjnych - samorządowych gremiów doradczych reprezentujących interesy migrantów. – Rady istniały od 20 lat, jednak wśród społeczności polskiej mało kto o nich wiedział. Wsparłam inne Polki, by wspólnie wyjść z cienia – wspomina. Wtedy do rad Kolonii, Düsseldorfu czy w Aachen wybrano pierwsze Polki. – Zaangażowanie polityczne wciąż jest domeną mężczyzn. Trzeba to zmienić. Robię to dla moich trzech córek. Kobiety nie mogą być tylko pasażerkami polityki, ale muszą mieć realny wpływ na kształtowanie codzienności i przyszłości – dodaje. Co wspólnego ma odwaga do zabierania głosu z naiwnością? - pytała dyskutujące kobiety Joanna Stolarek. Z odpowiedzią przyszła Agnieszka Walorska, przywołując pierwszą feminstkę Pippi Langstrumpf: „Nigdy tego nie robiłam, więc na pewno mi się uda”. Wystawę w ambasadzie RP w Berlinie „Od magistratu aż po Bundestag” zainicjowało stowarzyszenie agitPolska e.V. w ramach 35-lecia Traktatu polsko-niemieckiego oraz partnerstwa Berlina i Warszawy. Patronat objęli burmistrz Berlina oraz pełnomocniczka Berlina ds. partycypacji, integracji i migracji oraz Polonii Katarina Niewiedzial. |
||
| Short teaser | Działaczki polityczne i społeczne, przedsiębiorczynie. mentorki. Polki w Niemczech mówią DW o przełamywaniu barier. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/polki-w-niemczech-nie-chcemy-być-pasażerkami-polityki/a-79330724?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79326906_401.jpg
|
||
| Image caption | Aldona Niemczyk walczy o reelekcję do parlamentu Berlina | ||
| Image source | M. Szaniawska-Schwabe/DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2023/bpol231204_001_warsztatyltrwide_01r_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79326906_401.jpg&title=Polki%20w%20Niemczech%3A%20Nie%20chcemy%20by%C4%87%20%E2%80%9Epasa%C5%BCerkami%20polityki%E2%80%9D | ||
| Item 34 | |||
| Id | 79338120 | ||
| Date | 2026-09-19 | ||
| Title | Tuż przed wyborami: kolejna darowizna dla AfD | ||
| Short title | Tuż przed wyborami: kolejna darowizna dla AfD | ||
| Teaser |
Przedsiębiorca z branży IT zameldowany na Cyprze przekazał AfD darowiznę w wysokości pięciocyfrowej kwoty. Tuż przed wyborami w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim skrajnie prawicowa partia AfD otrzymała kolejną znaczną darowiznę z zagranicy. Jak wynika z komunikatu opublikowanego na stronie internetowej niemieckiego Bundestagu, 16 września partia otrzymała 50 000 euro z Cypru. Zgodnie z komunikatem darowiznę przekazał Nicholas Galea z Nikozji, stolicy tej wyspiarskiej republiki. Mężczyzna prowadzi również działalność gospodarczą w Niemczech – i najwyraźniej posiada kilka paszportów. Zgodnie z ustaleniami magazynu „Der Spiegel” Galea jest 58-letnim przedsiębiorcą z branży IT, prowadzącym działalność również w Niemczech. W Dolnej Saksonii Galea pełni funkcję dyrektora zarządzającego hanowerskiej spółki 3CX GmbH, która oferuje między innymi komputerowe systemy komunikacyjne dla przedsiębiorstw. Darczyńca miał przedstawić maltański paszportZgodnie z oficjalnymi dokumentami z rejestru handlowego Galea ma miejsce zamieszkania na Cyprze, a zatem na terenie Unii Europejskiej. Jego obywatelstwo jest jednak w dokumentach określone jako „brytyjskie” – na przykład w poświadczonym notarialnie akcie z listopada 2017 roku. Darowiznę od Brytyjczyka AfD musiałaby jednak odrzucić: zgodnie z prawem niemieckie partie nie mogą bowiem przyjmować darowizn z zagranicy, które pochodzą z majątku obcokrajowców spoza UE i przekraczają limit 1000 euro. Wielka Brytania od czasu brexitu nie należy już do UE. Na pytanie, czy oprócz obywatelstwa brytyjskiego posiada jeszcze inne obywatelstwa, Galea początkowo zareagował z irytacją: najwyraźniej magazyn „Der Spiegel” „nie może się doczekać, by uruchomić swoją machinę propagandową”. Później dodał, że posiada „jeszcze inne paszporty”, między innymi „paszport UE”. Jakie to dokładnie są obywatelstwa, Galea pozostawił bez odpowiedzi do piątku w południe – podobnie jak AfD. Nie pierwsza zagraniczna darowizna dla AfDZgodnie z informacjami tygodnika, administracja Bundestagu zwróciła się również do partii z zapytaniem o obywatelstwo wielkiego darczyńcy z Cypru. AfD oświadczyła w odpowiedzi, że przedsiębiorca w związku ze swoją darowizną przedstawił „paszport maltański”. Ponieważ Malta jest państwem członkowskim UE, przyjęcie kwoty 50 000 euro byłoby w związku z tym dopuszczalne. Darowizny z zagranicy na rzecz AfD wielokrotnie powodowały w przeszłości problemy. Partia ta była krytykowana za nielegalne darowizny i afery finansowe – ostatnio na przykład za ewidentnie błędnie zaksięgowany spadek z Węgier. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Przedsiębiorca z branży IT zameldowany na Cyprze przekazał AfD darowiznę w wysokości pięciocyfrowej kwoty. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/tuż-przed-wyborami-kolejna-darowizna-dla-afd/a-79338120?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79325756_401.jpg
|
||
| Image caption | Uszkodzone plakaty wyborcze AfD i Lewicy w Schwerinie | ||
| Image source | Jens Büttner/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79325756_401.jpg&title=Tu%C5%BC%20przed%20wyborami%3A%20kolejna%20darowizna%20dla%20AfD | ||
| Item 35 | |||
| Id | 79338070 | ||
| Date | 2026-09-19 | ||
| Title | Wybory w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. AfD zyskuje doping z Moskwy | ||
| Short title | Wybory w Meklemburgii. AfD zyskuje doping z Moskwy | ||
| Teaser |
Rosja stale zapewnia, że nie ingeruje w wybory w innych krajach. Tymczasem kremlowski wysłannik Dmitrijew już śle AfD z Moskwy pełne nadziei pozdrowienia. Przed wyborami do parlamentu krajowego Meklemburgii-Pomorza Przedniego AfD otrzymuje znaczące wsparcie z Moskwy. Kirill Dmitrijew, pełnomocnik Władimira Putina ds. międzynarodowej współpracy gospodarczej, otwarcie zadeklarował gotowość do współpracy ekonomicznej z tą partią w przypadku jej ewentualnego zwycięstwa wyborczego. Moskwa nieustannie zapewnia przy tym, że nie ingeruje w wybory w innych krajach. „Meklemburgia-Pomorze Przednie znów rozkwitnie, gdy dzięki wspólnym działaniom z AfD powróci dostęp do taniego i niezawodnego gazu z Nord Stream” – napisał Dmitrijew na platformie X. Rosja wielokrotnie deklarowała, że w przypadku ewentualnego zniesienia sankcji jest gotowa ponownie przesyłać do Niemiec tani gaz przez gazociąg biegnący po dnie Bałtyku. Po wysadzeniu Nord Stream 1 i 2 z czterech pierwotnych nitek pozostała tylko jedna nieuszkodzona, która jednak nie jest wykorzystywana. „Niższe koszty energii, więcej miejsc pracy i szybszy wzrost gospodarczy” – zapowiadał Dmitrijew, odnosząc się do potencjalnych przyszłych dostaw gazu. „Koniec z energetycznym i przemysłowym samobójstwem Niemiec” – napisał Dmitrijew w odpowiedzi na wpis współprzewodniczącej AfD Alice Weidel, która apelowała o zmiany w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Dmitrijew jest również głównym negocjatorem Putina w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymina temat zakończenia rosyjskiej wojny napastniczej przeciwko Ukrainie. W 2027 roku forum gospodarcze z udziałem Niemców AfD, podobnie jak skrajnie lewicowa partia BSW (Sojusz Sahry Wagenknecht), opowiada się za wznowieniem dostaw rosyjskiego gazu z Moskwy, by niemiecka gospodarka mogła ponownie korzystać z taniej energii z Rosji, tak jak przed rosyjską napaścią na Ukrainę. Wybory na szczeblu landowym nie przyniosą jednak żadnych konkretnych rozstrzygnięć w tej sprawie. Rosyjski gaz przesyłany gazociągami jest objęty sankcjami UE. Rosja liczy przede wszystkim na porażkę rządu kanclerza Friedricha Merza, przedterminowe wybory i przyszłe zwycięstwo AfD na szczeblu federalnym. Dmitrijew zapowiedział ostatnio również organizację forum gospodarczego w 2027 roku z udziałem przedstawicieli Niemiec, USA i Rosji. Jak poinformował, napłynęło już ponad 20 zapytań od niemieckich przedsiębiorstw. W tę niedzielę 20 września w Meklemburgii-Pomorzu Przednim odbędą się wybory do parlamentu krajowego. Według ostatnich sondaży socjaldemokratyczna premier landu Manuela Schwesig może mieć nadzieję na zwycięstwo. Przez długi czas AfD wyprzedzała SPD w badaniach opinii publicznej w tym wschodnioniemieckim kraju związkowym. Sam Putin wielokrotnie otwarcie okazywał sympatię dla AfD. (DPA/jar) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Rosja stale zapewnia, że nie ingeruje w wybory w innych krajach. A człowiek Putina Dmitrijew już śle AfD pozdrowienia. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wybory-w-meklemburgii-pomorzu-przednim-afd-zyskuje-doping-z-moskwy/a-79338070?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/74931665_401.jpg
|
||
| Image caption | Kirill Dmitrijew, pełnomocnik Władimira Putina ds. międzynarodowej współpracy gospodarczej oficjalnie deklaruje swoje poparcie dla partii AfD | ||
| Image source | Sergei Karpukhin/TASS Host Photo Agency/ZUMAPRESS/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/74931665_401.jpg&title=Wybory%20w%20Meklemburgii-Pomorzu%20Przednim.%20AfD%20zyskuje%20doping%20z%20Moskwy | ||
| Item 36 | |||
| Id | 79338038 | ||
| Date | 2026-09-19 | ||
| Title | Niemcy. Ulga paliwowa od października, limit cen od stycznia | ||
| Short title | Niemcy. Ulga paliwowa od października, limit cen od stycznia | ||
| Teaser |
W związku z wysokimi cenami paliwa rząd Niemiec i kraje związkowe wprowadzą nową ulgę paliwową. Krytycy ostrzegają. W związku z wysokimi cenami paliw rząd Niemiec i kraje związkowe uzgodniły w piątek 19 września obniżenie podatku energetycznego o 14 centów. Wraz z należnym podatkiem VAT daje to zniżkę na paliwo w wysokości prawie 17 centów za litr oleju napędowego lub benzyny. Koszty ulgi wynoszące łącznie 2,5 miliarda euro zostaną podzielone między rząd federalny a kraje związkowe. Najpóźniej 1 stycznia ma zostać wprowadzony limit cen paliwa wzorowany na rozwiązaniach obowiązujących w Luksemburgu i Belgii. – Każdy, kto codziennie jest uzależniony od samochodu, dochodzi do granicy wytrzymałości – stwierdził kanclerz Friedrich Merz. – Pokazujemy, że jesteśmy odporni na kryzys i pomagamy obywatelom – wyjaśnił. Jednak 2,5 miliarda euro to „w czasach napiętych budżetów nie jest drobna kwota” – dodał. Od początku maja do końca czerwca obowiązywała już zniżka na benzynę i olej napędowy, zapewniająca ulgę w podobnej wysokości. Limit cen paliw i podatek od nadzwyczajnych zyskówRząd Niemiec zamierza teraz rozpocząć rozmowy z branżą paliwową w sprawie wprowadzenia limitu cen paliw. W dokumencie decyzyjnym na temat ograniczenia cen paliw czytamy: „Rząd rozpocznie regularne rozmowy z branżą paliwową i wprowadzi tymczasowe, związane z kryzysem ograniczenie cen paliw na wzór Luksemburga lub Belgii najwcześniej jak to możliwe, najpóźniej jednak 1 stycznia 2027 roku”. Rozmowy wewnątrz koalicji dotyczyły także podatku od nadzwyczajnych zysków, którego domaga się zwłaszcza SPD. „Rząd Niemiec z zadowoleniem przyjmuje rozmowy w Unii Europejskiej dotyczące rozważenia środków wobec branży paliwowej, analogicznych do unijnej składki kryzysowej z 2022 roku” – oświadczył rząd. Wówczas UE, w ramach reakcji na wysokie ceny energii spowodowane wojną na Ukrainie, tymczasowo wprowadziła mechanizm pobierania tzw. nadzwyczajnych zysków od koncernów energetycznych. Minister finansów Lars Klingbeil z SPD od tygodni zabiega w Brukseli o ponowne wprowadzenie tego rozwiązania. Komisja Europejska pozostawała jednak dotychczas powściągliwa. Również kanclerz Merz i minister gospodarki Katherina Reiche – oboje z CDU – wielokrotnie wypowiadali się negatywnie na temat takiego instrumentu. – Nadal pracujemy nad tym, abyśmy mogli zwrócić obywatelom zyski kryzysowe koncernów naftowych – oświadczył teraz Klingbeil. Bezpośrednie wypłaty dla obywateliWedług dostępnych informacji rozważana jest również możliwość wprowadzenia bezpośrednich wypłat dla obywateli w celu zrekompensowania wysokich cen energii. Pomysł ten zaproponowała między innymi Reiche w odniesieniu do gospodarstw domowych o niskich dochodach. – Rząd będzie nadal uważnie obserwował zmiany cen i ewentualne konsekwencje gospodarcze, aby w razie potrzeby zapewnić ukierunkowaną pomoc osobom i przedsiębiorstwom szczególnie dotkniętym kryzysem – czytamy w oświadczeniu rządu. Bezpośrednie wypłaty mają być uzależnione od dochodów. Krytycy: kosztowne i niesprawiedliwePrzewodnicząca frakcji partii Lewica, Heidi Reichinnek, zaapelowała: „Należy wreszcie położyć kres grabieżom wielkich koncernów naftowych przy krajowych stacjach benzynowych”. Rządowi nie przychodzi do głowy nic innego, „jak tylko subsydiowanie tych podłych praktyk poprzez obniżki podatków”. Tylko podatek od nadzwyczajnych zysków pozwoli rozwiązać ten problem u źródła. Organizacja ekologiczna BUND ostro skrytykowała ponowne wprowadzenie ulgi paliwowej. Obniżki podatków są „kosztowne, antyspołeczne i nieekologiczne” – oświadczył w sobotę Jens Hilgenberg, kierownik ds. polityki transportowej w BUND. Zamiast tego opowiedział się za „dodatkiem mobilnościowym lub klimatycznym, wypłacanym na głowę”. Ramona Pop, działaczka na rzecz ochrony konsumentów, skrytykowała rząd za ponowne sięgnięcie po rozdzielanie środków na szeroką skalę. – To kosztowne, krótkowzroczne i mało celowe – powiedziała członkini zarządu Federalnego Związku Centrów Konsumenckich w wywiadzie dla „Rheinische Post”. Potrzebne są ulgi, które dotrą przede wszystkim do gospodarstw domowych o niskich i średnich dochodach oraz uwzględnią okres grzewczy. Należy konsekwentnie zmniejszać zależność od paliw kopalnych. Zieloni w Bundestagu argumentują podobnie. – Zniżka na paliwo to kolejny kosztowny prezent dla koncernów naftowych – powiedziała współprzewodnicząca frakcji Katharina Dröge. Opowiedziała się ona również za podatkiem od nadzwyczajnych zysków. Jako środek ulgowy zażądała bezpośredniej wypłaty dodatku energetycznego. Ludzie mogliby wtedy wydawać te pieniądze według własnego uznania. AFP,dpa/sier Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | W związku z wysokimi cenami paliwa rząd Niemiec i kraje związkowe wprowadzą nową ulgę paliwową. Krytycy ostrzegają. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-ulga-paliwowa-od-października-limit-cen-od-stycznia/a-79338038?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/76666407_401.jpg
|
||
| Image source | Lisi Niesner/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2024/bpol240119_dwvgpol240118_tluszczfin_1_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/76666407_401.jpg&title=Niemcy.%20Ulga%20paliwowa%20od%20pa%C5%BAdziernika%2C%20limit%20cen%20od%20stycznia | ||
| Item 37 | |||
| Id | 79334216 | ||
| Date | 2026-09-19 | ||
| Title | Europejska solidarność z Ukrainą wystawiona na próbę | ||
| Short title | Europejska solidarność z Ukrainą wystawiona na próbę | ||
| Teaser |
Narastająca polaryzacja w Europie oraz spadająca solidarność z Ukrainą były tematem tegorocznego kongresu katolickiej organizacji pomocowej Renovabis w niemieckiej Fryzyndze. Początkowa solidarność Europejczyków z mieszkańcami Ukrainy po rosyjskiej napaści w 2022 roku jest, zdaniem ekspertów, coraz bardziej wystawiana na próbę. Przede wszystkim pogłębiające się podziały w krajach sąsiadujących z Ukrainą oraz rosyjska propaganda osłabiają gotowość społeczeństw do dalszego wspierania – powiedział podczas tegorocznego trzydniowego kongresu Renovabis w bawarskiej Fryzyndze czeski politolog Michał Lebduska. Polska przyjęła największą bezwzględną liczbę ukraińskich uchodźców, a Czechy – najwięcej w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Wielu ludzi otworzyło przed nimi także swoje domy. Jednak zwłaszcza w 2025 roku nastroje zaczęły się zmieniać. W Polsce, gdzie pracuje Michał Lebduska, coraz częściej powracają historyczne konflikty między Polską a Ukrainą.W Czechach natomiast Ukraińcy są coraz częściej łączeni z powszechnymi obawami związanymi z migracją – przestępczością i utratą miejsc pracy. Kraje bałtyckie wciąż solidarneW krajach bałtyckich, gdzie wcześniej niewielu ludzi było gotowych przyjmować migrantów z Bliskiego Wschodu czy Afryki, nadal widać gotowość do niesienia pomocy Ukrainie – stwierdził łotewski ekspert ds. bezpieczeństwa Toms Rostoks. Przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się za dwa tygodnie, migracja jest wprawdzie jednym z tematów debaty, ale wyłącznie w kontekście Białorusi, która wykorzystuje migrantów na granicy jako narzędzie nacisku. Wśród Łotyszy wciąż utrzymuje się także duża solidarność z Ukrainą, m.in. z powodu rosyjskich zbrodni popełnianych na ukraińskich cywilach. Nadzieja rodzi się z działaniaZdaniem dyrektorki ukraińskiego oddziału Caritas Tetiany Stawnychy początkowa solidarność Europy zapobiegła jeszcze większej katastrofie humanitarnej w jej kraju. – Nikt nie umarł z głodu, pragnienia ani z wychłodzenia – mówi kobieta. Jej zdaniem solidarność, która początkowo wynikała przede wszystkim z emocji, teraz musi przerodzić się w trwałą potrzebę działania. Jak dodała, także w samej Ukrainie solidarność na co dzień trzeba budować krok po kroku. Jak podkreśliła, w Ukrainie nadzieję podtrzymują przede wszystkim zwykli ludzie, którzy pytają: „Co możemy zrobić?”. – Nadzieja rodzi się z działania. A wtedy staje się coraz większa – powiedziała Stawnychy. Uczestnicy kongresu we Fryzyndze podkreślali, że w obliczu nasilającej się rosyjskiej infiltracji solidarność i spójność europejskich społeczeństw mają znaczenie także dla ich bezpieczeństwa. Zakończony w piątek 18. września kongres katolickiej organizacji pomocowej Renovabis zajmującej się Europą Wschodnią odbył się pod hasłem: „Poza polaryzacją. Perspektywy budowania spójności społecznej na Wschodzie i Zachodzie”. (KNA/jar) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Narastająca polaryzacja w Europie i spadek solidarności z Ukrainą były tematem tegorocznego kongresu Renovabis. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/europejska-solidarność-z-ukrainą-wystawiona-na-próbę/a-79334216?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Europejska%20solidarno%C5%9B%C4%87%20z%20Ukrain%C4%85%20wystawiona%20na%20pr%C3%B3b%C4%99 | ||
| Item 38 | |||
| Id | 79336240 | ||
| Date | 2026-09-19 | ||
| Title | „Die Welt”: Polska ostrzega Europę przed Putinem | ||
| Short title | „Die Welt”: Polska ostrzega Europę przed Putinem | ||
| Teaser |
Polska coraz głośniej i coraz bardziej konkretnie ostrzega przed rosyjskimi planami eskalacji wojny hybrydowej – pisze niemiecki dziennik „Die Welt”. Podczas gdy Niemcy są powściągliwi, Polska pokazuje siłę. Warszawski korespondent gazety Philipp Fritz nawiązuje do niedawnych wypowiedzi premiera Donalda Tuska, który w nagraniu wideo w dniu rocznicy ataku Rosji Sowieckiej na Polskę 17 września 1939 powiedział, że „historia się nie powtarza, ale się rymuje”, i ostrzegł przed eskalacją agresji ze strony Moskwy, nie tylko przeciwko Ukrainie, ale także przeciwko Polsce. Premier zapewnił, że Polska „nie da się zastraszyć”. „W 1939 r. byliśmy praktycznie sami, dziś jesteśmy w NATO i UE” – cytuje Tuska „Die Welt”. W późniejszym wystąpieniu w Sejmie szef polskiego rządu powiedział coś, co „zaniepokoiło mieszkańców nie tylko Polski”. Zdaniem służb Rosja planuje hybrydowe ataki z wykorzystaniem dronów i rakiet na państwa udzielające pomocy Ukrainie, w tym także na Polskę. Państwa wspierające Ukrainę na celowniku Rosji„Die Welt" zwraca uwagę na fragment wystąpienia, w którym polski premier mówił, że ewentualne rosyjskie uderzenia będą przez Moskwę przedstawiane jako „przypadkowe”, tak, aby paraliżować albo przynajmniej osłabiać motywację państw NATO do zastosowania art. 5 traktatów NATO. Fritz podkreślił, że Polska od miesięcy ostrzega sojuszników o zamiarze Rosji „przetestowania” NATO. Dotychczas inne państwa nie przywiązywały do tych ostrzeżeń większej wagi. „Obecnie ostrzeżenia stały się konkretne, co jest nowością” – ocenia „Die Welt”. Wizyta Tuska w piątek w Kijowie jest dowodem na to, że Polska uważa sytuację za poważną. „Mamy przed sobą trudne tygodnie i miesiące. Dziś, w Ukrainie pokazujemy solidarność” – napisał premier na X. Fritz zwraca uwagę na doniesienia polskich mediów, ż których wynika, że Polska zamierza zwiększyć dostawy broni na Ukrainę, w tym także pociski PAC-3 MSE do systemów przeciwlotniczych Patriot. Polska stawia na sojusz z USA„Die Welt” zwraca uwagę na bliskie relacje Polski ze Stanami Zjednoczonymi i zaznacza, że zdaniem Donalda Trumpa rozmowy o stałej bazie USA w Polsce są „zaawansowane”. Trump – pisze Fritz – chwali Polskę. Powodem jest przekroczenie przez środkowoeuropejski kraj wskaźników dotyczących wydatków na obronność i fakt, że Polska jest największym importerem amerykańskiej broni. Zdaniem „Die Welt”, Polska realizuje strategię odstraszania sygnalizując, że niezależnie od NATO byłaby zdolna na własną rękę do odpowiedzi na atak. Fritz podkreślił, że takie stanowisko pobrzmiewa w wypowiedziach o potencjale, gotowości i wyposażeniu polskiej armii. „Die Welt” chwali odwagę SikorskiegoPolscy politycy występują w sposób bardziej ofensywny niż ich niemieccy koledzy – pisze Fritz zwracając uwagę na wypowiedź szefa MSZ Radosława Sikorskiego na konferencji w Ukrainie. Sikorski – relacjonuje „Die Welt” – powiedział, że gdyby Rosja zaatakowała Polskę i „zdjęlibyśmy rękawice”, to „pokonalibyśmy Rosję dość szybko”. Szef polskiej dyplomacji mówił o ogromnej przewadze w powietrzu, nawet bez udziału USA. O wystąpieniu Tuska w Sejmie i jego ostrzeżeniu przed eskalacją ze strony Rosji poinformowały także inne niemieckie media, w tym gazeta „Bild” i tygodnik „Focus”, a także stacja telewizyjna ZDF. |
||
| Short teaser | Polska coraz głośniej ostrzega przed rosyjskimi planami eskalacji wojny hybrydowej – pisze niemiecki dziennik. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/die-welt-polska-ostrzega-europę-przed-putinem/a-79336240?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/75212056_401.jpg
|
||
| Image caption | Premier Donald Tusk ostrzega przed rosyjskim zagrożeniem | ||
| Image source | Yves Herman/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/75212056_401.jpg&title=%E2%80%9EDie%20Welt%E2%80%9D%3A%20Polska%20ostrzega%20Europ%C4%99%20przed%20Putinem | ||
| Item 39 | |||
| Id | 79334863 | ||
| Date | 2026-09-19 | ||
| Title | Warto zachować wstrzemięźliwość. Prasa o niedzielnych wyborach | ||
| Short title | Warto zachować wstrzemięźliwość. Prasa o wyborach | ||
| Teaser |
20 września swoje parlamenty wybiorą Berlin i Meklemburgia-Pomorze Przednie. Nastroje w koalicji rządzącej nie są najlepsze. Prasa komentuje. Wyborom do landtagów w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim w nadchodzącą niedzielę towarzyszą uzasadnione obawy. Czy dojdzie do powtórki z Saksonii-Anhaltu, gdzie AfD odniosła miażdżące zwycięstwo? Niepokoi również atmosfera wokół kanclerza Friedricha Merza i pogłoski o ewentualnej zmianie na tym stanowisku. „Friedrich Merz zdaje się dziś odpowiadać za wszystko: za zły nastrój w kraju, marne tempo wzrostu gospodarczego, wysokie ceny benzyny. I oczywiście także za wzrost popularności AfD”– pisze „Süddeutsche Zeitung”. Dla wszystkich tych, którzy niegdyś tak bardzo go wyczekiwali, stał się kimś, na kim dziś skupiają się zarówno nadzieje, jak i obawy. Kiedyś były to nadzieje, że pod jego rządami będzie lepiej, dziś są to lęki i niepokój, że sytuacja będzie się nadal pogarszać, włącznie z dalszym wzrostem znaczenia AfD. Jak stwierdza komentator: „Jeszcze 18 miesięcy temu konserwatyści wierzyli, że pod rządami Merza uda się wprowadzić wszystkie reformy, których domagał się przez dziesięciolecia. Merz nie zdołał spełnić tych nadziei. Częściowo sam ponosi za to odpowiedzialność, ale częściowo wynika to również z tego, że oczekiwania wobec niego były zbyt wygórowane”. Do tego dochodzi także styl jego wystąpień publicznych. Polityk, którego niegdyć wysoko ceniono za zdolności oratorskie, najwyraźniej stracił kontakt z odbiorcami. Jako kanclerz nie może już ostro krytykować i stawiać żądań – musi natomiast łączyć różne środowiska i szukać między nimi porozumienia. „Nie można jednak zrzucać wyłącznie na Merza odpowiedzialności za to, że SPD i CDU/CSU, mimo licznych deklaracji lojalności, niejednokrotnie nie potrafią dojść do porozumienia – podobnie jak wcześniej tworzące koalicję rządową partie SPD, Zieloni i FDP. Odpowiada za to wiele osób. Trudna sytuacja na świecie – wojny i kryzysy, Trump i Putin, gwałtownie rosnące ceny energii – to problemy, za które nie odpowiada Urząd Kanclerski i których nie da się rozwiązać jednym posunięciem”– czytamy. Kanclerz nie ma zbyt wiele czasuWedług „Saarbrücker Zeitung” klub poselski CDU/CSU musi w parlamencie popierać i realizować politykę kanclerza oraz jego rządu. Już teraz wśród posłów narasta niezadowolenie: z powodu ustępstw wobec SPD, niespełnionych obietnic wyborczych oraz kursu rządu, który budzi sprzeciw we własnych szeregach. „Dlatego po wyborach Merz będzie musiał nie tylko utrzymać poparcie w partyjnych gremiach, lecz przede wszystkim zdobyć poparcie własnych posłów. Również tam oczekuje się od niego jasnych odpowiedzi: jak zamierza przyspieszyć reformy, zdyscyplinować koalicyjnego partnera, SPD, i powstrzymać wzrost znaczenia AfD? Będzie musiał odpowiedzieć na te pytania nawet wtedy, gdy wyniki wyborów do parlamentów krajowych nie okażą się całkowicie katastrofalne i na razie uda mu się uniknąć poważniejszych problemów. Kanclerz nie ma na to jednak zbyt wiele czasu”– konstatuje dziennik regionalny z Kraju Saary. Warto zachować wstrzemięźliwość„W kampaniach wyborczych wyłania się pewien schemat: zwycięzcy przypisują sukces wyłącznie sobie, przegrani zaś winy szukają w Berlinie. To wygodny sposób tłumaczenia porażki. Każde wybory są dziś traktowane jako głosowanie nad oceną pracy rządu federalnego”– komentuje „Neue Osnabrücker Zeitung”. I dodaje: „Jeśli wyniki wyborów nie są zadowalające, winą obarcza się Friedricha Merza, Larsa Klingbeila, Bärbel Bas albo całą tę trójkę. To zbyt proste wyjaśnienie”. Kampanie wyborcze i ich dynamika różnią się tak bardzo, jak dialekty od Kilonii po Konstancję. Polityka jest twarda i nie zawsze sprawiedliwa. Jednak piękno wyborów polega na tym, że żaden sukces nie jest dany raz na zawsze i stale można się liczyć z niespodziankami. „Zanim jednak wyniki wyborów na północy kraju zaczniemy traktować jako ocenę rządów kanclerza, warto zachować wstrzemięźliwość”– radzi dziennik. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> Rządowi niewiele pomożeZdaniem „Badische Zeitung” z Fryburga rozpada się właśnie coś, co kiedyś stanowiło całość – społeczeństwo, które w 1989 roku było niemal zgodne co do tego, że demokracja jest najlepszą z możliwych form państwa. Jak wskazuje dziennik: „Podział nie przebiega już tylko między Wschodem a Zachodem. CDU/CSU i SPD nie są już partiami głównego nurtu, które mają swoich ludzi w każdym zakątku kraju – ludzi zajmujących się lokalnymi problemami i cieszących się zaufaniem mieszkańców, którzy nawet z daleka dostrzegają ich troski. Pozostawili ludzi samych sobie i nie wyciągnęli wniosków z ostrzegawczych sygnałów, jakie wysyłali wyborcy. Rządowi federalnemu niewiele pomoże nanoszenie poprawek w planowanych reformach czy zapowiadanie obniżek cen paliw”. |
||
| Short teaser | 20 września swoje parlamenty wybiorą Berlin i Meklemburgia-Pomorze Przednie. Nastroje w rządzie nie są najlepsze. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/warto-zachować-wstrzemięźliwość-prasa-o-niedzielnych-wyborach/a-79334863?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79285163_401.jpg
|
||
| Image caption | Kanclerz Friedrich Merz | ||
| Image source | dts-Agentur/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79285163_401.jpg&title=Warto%20zachowa%C4%87%20wstrzemi%C4%99%C5%BAliwo%C5%9B%C4%87.%20Prasa%20o%20niedzielnych%20wyborach | ||
| Item 40 | |||
| Id | 79333078 | ||
| Date | 2026-09-19 | ||
| Title | Polacy w Löcknitz: Z Niemcami nie rozmawiamy o polityce | ||
| Short title | Polacy w Löcknitz: Z Niemcami nie rozmawiamy o polityce | ||
| Teaser |
W Löcknitz w Meklemburgii-Pomorzu Przednim co piąty mieszkaniec to Polak. DW bada nastroje Polaków przed wyborami w miasteczku, w którym ponad połowa wyborców głosuje na AfD. W Löcknitz dobrze się żyje. Tak zaczynają się wszystkie rozmowy z Polakami, którzy tu mieszkają. Cisza, spokój, bliskość natury, jezioro, las. A przy tym infrastruktura, której trzytysięcznej wsi w Meklemburgii-Pomorzu Przednim pozazdrościć może niejedna miejscowość we wschodnich Niemczech. Działają tu trzy supermarkety, szkoły, przedszkola, jest filia banku i posterunek policji. Jest kąpielisko, wkrótce powstanie siłownia. Są restauracje, apteki, gabinety lekarskie, gabinety fizjoterapii, kancelaria prawna. Te prowadzą Polacy. Doktor Sobejko, fizjoterapeuci Wiśniewska i Żeberecki, adwokat Peśla – chodząc po ulicach Löcknitz można poczuć się jak w Polsce. Tylko te ulice noszą nazwy, które w Polsce dziś by nie przeszły: Fryderyka Engelsa, Karla Liebknechta, Róży Luksemburg. Polska jest 10 km stąd, najbliższe duże miasto to Szczecin. Pociągi z Löcknitz jeżdżą tam co dwie godziny. Najbardziej polskie miasto w NiemczechLöcknitz nie bez powodu nazywane jest najbardziej polskim miastem w Niemczech. Ok. 670 Polaków to 20 proc. jego mieszkańców. To Polacy, którzy odkryli Löcknitz po wejściu Polski do Unii Europejskie w 2004 r., zaczęli masowo osiedlać się we wsi i prowadzić własne interesy, kupować domy ratując je przed wyburzeniem, a samo Löcknitz przed degradacją, w którą popadło wiele miast i wsi na wschodzie Niemiec. Chociaż 20 lat temu skrajnie prawicowa partia NPD prowadziła kampanię „Stop polonizacji Löcknitz" i podpalane były polskie samochody, Polacy i Niemcy nauczyli się żyć ze sobą. Są sąsiadami, razem pracują, swoje polskie i niemieckie dzieci posyłają do jednego przedszkola i jednej szkoły. Spotykają się i rozmawiają. Byle nie o polityce. Polityka - temat tabu– Niemcy, którzy są tutaj moimi sąsiadami, to wspaniali ludzie, bardzo pomocni, mogę tylko w samych superlatywach wypowiadać się o takich bezpośrednich kontaktach. Ale wiem też, że 53 proc. mieszkańców Löcknitz głosuje na AfD. Moje poglądy - dalekie od AfD - dla nikogo nie są tajemnicą, więc nie wchodzimy po prostu na te tematy – mówi DW Szymon Dominiak-Górski. Szymon, pedagog, muzykoterapeuta i muzyk, prowadzi klub młodzieżowy w Brüssow odległym o 10 km od Löcknitz. W Löcknitz mieszka od siedmiu lat, ale do Niemiec wyjechał już w 2011 r. – Kiedy w Polsce do władzy doszedł PiS, straciłem swój biznes w Szczecinie. Prowadziłem tam agencję public relations obsługującą projekty Platformy Obywatelskiej. Pomyślałem, że wyjadę do Niemiec. Niemieckie społeczeństwo imponowało mi wtedy otwartością, dojrzałością, tym, jak ceniło demokrację. A teraz dochodzimy do takiej sytuacji, że i tutaj ta demokracja zagrożona jest z konserwatywnej strony – ocenia Dominiak-Górski. Połowa mieszkańców popiera AfD– Na co dzień bardzo dobrze nam się tu żyje razem z Niemcami, ale kiedy przychodzą wybory, narasta polaryzacja, która jest silnie odczuwalna przez naszą polską społeczność. Wydaje mi się, że trochę oddalamy się od siebie – przyznaje w rozmowie z DW Katarzyna Werth. Bez niej nie dzieje się w Löcknitz nic co polskie. W latach 90. chodziła do tutejszego Polsko-Niemieckiego Gimnazjum, działała w wielu organizacjach na rzecz polsko-niemieckiego zbliżenia, jest radną gminy Löcknitz, a dwa lata temu kandydowała na jego burmistrzynię. Wynik ją zszokował. Nie jej, ale AfD. Okazało się, że skrajnie prawicową partię poparła ponad połowa mieszkańców, 53 proc. – My, Polacy i Niemcy, zawsze się różniliśmy jako społeczeństwa. Teraz tą dyskrepancję jeszcze bardziej widać. To nie jest jakaś otwarta niechęć wobec Polaków, ale raczej uwagi, które sprawiają, że czuję się niekomfortowo. O współpracy z Rosją, o innych imigrantach, którzy przyjechali do Niemiec w 2015 i 2016 r. na fali uchodźczej z Syrii, o Ukraińcach. Jakby się spodziewali, że ja muszę wejść w pozycję, w której będę ich bronić. A przecież w Löcknitz nie ma ani Syryjczyków ani Ukraińców, oni wszyscy pojechali do większych miast: Rostocku, Schwerina, Berlina. Nikt nie chciał się tu osiedlić, poza Polakami – mówi Katarzyna Werth. Nacjonalistyczne teksty w pracyZarzuty, które w rozmowach z gminną urzędniczką pojawiają się między wierszami, w prywatnych kontaktach wyrażane są wprost. Pani Anna (imię fikcyjne) na co dzień styka się z nimi w pracy. Mieszkająca i pracująca w Löcknitz polska graficzka i architektka tłumaczy, że nie chce w pracy mieć problemów, dlatego zgadza się na rozmowę anonimowo. – Często spotykam się z nacjonalistycznymi tekstami. Że przyjechało do Niemiec tylu Ukraińców, oni się bawią, a my musimy pracować. Albo że Ukraina powinna się poddać, wtedy były spokój i ceny by spadły. Albo pytają mnie, czy chciałabym, żeby obcokrajowcy przyjeżdżali do Polski i mówili Polakom, że muszą zrobić to czy tamto. To nie są uwagi bezpośrednio pod adresem nas, Polaków w Löcknitz, ale kiedy podejmuję dyskusję, robi się nerwowo – mówi DW pani Anna. Ludzie czują, że mogą głosić skrajne poglądyRosnące napięcie na ulicach wyczuwają też sami Niemcy. Falko Reichardt, prezes stowarzyszenia Grenzland działającego w Löcknitz na rzecz polsko-niemieckiej integracji, mieszka tu od trzech lat i przyznaje, że staje się coraz ostrożniejszy w codziennych kontaktach z rodakami. – Początkowo było inaczej, ale teraz nie mam ochoty na rozmowę z panią w sklepie albo z mechanikiem, który naprawia mi samochód. Jeśli ta rozmowa trwa dłużej niż trzy minuty, to słyszę ostre teksty o cudzoziemcach czy o rządzie i już nie chce mi się dyskutować, tylko myślę: „Ojej, tę panią może będę spotykał na zakupach przez kolejne 20 lat” – opowiada Reichardt. W rozmowie z DW porównuje obecną sytuację w Löcknitz ze Szczecinem, w którym mieszkał przez kilka lat. – Ludzie, którzy mają skrajne poglądy, czują, że mogą je głośno wypowiadać, bo widzą, że są w większości, że stoi za nimi potężna partia, która głosi podobne poglądy. Niemcy nie są jedynym krajem, który ma z tym problem. Kiedy mieszkałem w Szczecinie, a wybory wygrała prawica, w mieście bardzo dużo się zmieniło. Ja zostałem zaatakowany, bo rozmawiałem na ulicy przez komórkę po niemiecku – mówi Reichardt. Dla Alternatywy nie ma alternatywy?Polacy w Löcknitz nie są atakowani. W miasteczku cieszą się specyficznym statusem – są obcy, ale również swoi. – Społeczeństwo Löcknitz od 20 lat tworzą i Niemcy i Polacy. Ci Polacy to nie są tylko hydraulicy i budowlańcy, ale lekarze, nauczyciele, pedagodzy, psychologowie, czyli ludzie wysoko wykształceni, którzy dają z siebie miastu to, co mają najlepszego – mówi Szymon Dominiak-Górski. W odróżnieniu od kampanii skrajnie prawicowej partii NPD, która w 2009 r. straszyła „polską inwazją” i „polonizacją Löcknitz”, Alternatywa dla Niemiec nie kieruje obecnej kampanii przeciwko Polakom. Co więcej, Polaków mogą bardziej niepokoić hasła ultralewicowego Sojuszu Sahry Wagenknecht. O ile AfD obiecuje na plakatach „bezahlbares Land”, czyli kraj przystępny cenowo, to BSW domaga się na posterach: „Odkręcić Nord-Stream!”. Na ulicach Löcknitz wiszą plakaty wyborcze tylko tych dwóch partii, poza tym kampanii nie widać. Ale w oddalonym o 16 km Pasewalku wiec AfD ze współprzewodniczącym Tino Chrupallą zgromadził na początku tygodnia ponad 400 zwolenników tej prawicowej partii. W Meklemburgii AfD prowadziw sondażach z 36-procentowym poparciem, w Löcknitz nikt nie ma wątpliwości, że osiągnie ponad 50 proc., jak w wyborach komunalnych przed dwoma laty. – Przy takim poparciu dla Alternatywy nie ma … alternatywy. Połowa głosuje na AfD, a druga połowa - na ugrupowanie, które ma przeciwko AfD największe szanse. Odkąd tu mieszkam nigdy nie wybrałem partii, którą naprawdę chciałem wybrać – mówi Falko Reichardt. Swoimi antyimigranckimi hasłami AfD uwodzi nie tylko Niemców, ale i Polaków, także w Löcknitz. – To jest przerażające, po prostu nie do zaakceptowania – wzdycha Katarzyna Werth. Inne nacje, których nikt nie chceZuzanna Kropidłowska ma 24 lata, do Löcknitz sprowadziła się w 2015 r., mieszkała tu kilka lat, potem w innych miejscowościach Meklemburgii, by wrócić do Löcknitz na początku tego roku. Ma dwoje małych dzieci i obecnie jest na urlopie macierzyńskim, ale jak podkreśla, ma „normalną” pracę. W odróżnieniu od „innych nacji, które nie pracują i tylko siedzą na zasiłkach”. – Polacy, którzy są tutaj już jakiś czas, nie mają się czego bać. To, co mówi AfD, dotyczy innych narodowości, których Niemcy nie chcą i tak naprawdę to żaden kraj ich nie chce. Bo nie dają nic od siebie i są tylko obciążeniem dla państwa. Z tych, co przyjechali tu w 2015 r., została tylko jedna rodzina, chyba z Egiptu. Mieszka przy Strasse der Republik – mówi Zuzanna. Czy całe miasto wie, gdzie mieszka rodzina z Egiptu? – No bo oni się od nas odróżniają, prawda? – dodaje Polka. Pytana, czy nie obawia się, że kiedy w regionie nie będzie innych imigrantów, to niechęć społeczeństwa może skierować się wobec Polaków, nie widzi takiego zagrożenia. – Tu jest i tak już tylu Polaków, że niedługo będzie ich więcej od Niemców. Tym bardziej, że młodzi Niemcy wyjeżdżają – mówi Zuzanna. Zło pełza pod powierzchniąCi młodzi Niemcy, którzy zostają, nie tylko najczęściej popierają AfD, ale też obracają się w kręgach neonazistowskich. – Problem polega na tym, że skrajna prawica bardzo skutecznie działa w mediach społecznościowych. Łowi młodych ludzi na TikToku i tym podobnych. To taki hype teraz wśród młodzieży, a w tych wyborach będą głosować już 16-latkowie – mówi Falko Reichardt. – Mniej więcej raz na kwartał przypadkowo trafiają do mnie ulotki skrajnie prawicowych organizacji, które kierowane są do młodych. Ludzie, którzy ich werbują, przechodzą szkolenia, sprawiają miłe wrażenie, są uśmiechnięci. Ale całe zło dzieje się podskórnie – dodaje Szymon Dominiak-Górski. Akcje skrajnej prawicy wychodzą jednak również na ulice. – Dwa lata temu odbył się w Löcknitz wiec, na którym symboliczny nóż wbijano w postać człowieka o ciemniejszym kolorze skóry. Do dziś staje mi to przed oczami - młodzi ludzie, którzy się śmieją, wydają się świetnie bawić i robią coś takiego. Bardzo to mnie przeraziło – mówi Szymon. Flagi, rejestracje, swastyki na WhatsAppieW Löcknitz nikt nie wymachuje faszystowskimi flagami, ale flagi są tu ważnym symbolem. Mieszkańcy wywieszają flagi Meklemburgii jako wyraz obrony tożsamości narodowej. Przy domach i na działkach spotkać można też czarno-biało-czerwone flagi Cesarstwa Niemieckiego. Neonazistowskie kody widać też na ulicach Löcknitz. – Bardzo dużo jest tablic rejestracyjnych, na których mamy liczby 18 albo 88. Jak ktoś ma C18, to wiadomo od razu, że chodzi o Combat 18. Wiele innych powiatów tego zabrania, nasz niestety nie – ubolewa Falko Reichardt. Te numeryczne szyfry, nawiązujące do inicjałów Hitlera i faszystowskiego pozdrowienia, służą do publicznego demonstrowania nazistowskich przekonań w sposób, który pozwala uniknąć odpowiedzialności karnej. – Ale zdarzyło się też u mnie w klubie, że ktoś wydrapał na stole swastykę – mówi Szymon Dominiak-Górski. – Kiedyś u mojej córki była koleżanka Niemka i pokazywała nam, że ktoś jej wysłał swastykę na WhatsAppie – dodaje pani Anna. Czarne krzyże w centrum miastaW Löcknitz miało miejsce również kilka antyimigranckich akcji organizowanych przez skrajną prawicę. Dwukrotnie miasteczko było scenerią makabrycznej inscenizacji „Migration tötet” („Migracja zabija”). Przy drogach i na skwerach umieszczano białe manekiny wielkości człowieka, które były ucharakteryzowane na zakrwawione i miały wbite w brzuch noże. Latem tego roku Löcknitz objęła też ogólnoniemiecka akcja „Das letzte Hemd” („Ostatnia koszula”). Na tablicę z nazwą miejscowości nałożono białą koszulę – symbol sprzeciwu wobec polityki rządu, który wydając miliardy na politykę migracyjną, własnych obywateli rzekomo puszcza z torbami (w ostatniej koszuli). W mieście co jakiś czas pojawiają się też antyimigranckie czarne krzyże. Jeden z nich wciąż stoi w centrum. Napis na nim głosi: „Twój następny 'odosobniony przypadek' będzie twoim ostatnim”. To ostrzeżenie pod adresem imigrantów, nawiązujące do oficjalnych wypowiedzi przedstawicieli władz i policji, którzy przestępstwo popełniane przez migrantów określają jako „odosobniony przypadek”, a nie systemowy problem. – Pokazałam zdjęcie tego krzyża sąsiadowi Niemcowi. To bardzo przyjazny człowiek, ale ma w swoim sklepie flagę Cesarstwa. W ogóle się tym nie przejął: „Katarzyna, ale to chodzi o imigrantów”. Mówię mu, że też jestem imigrantką. „No, ale o tych z Afryki” – opowiada Katarzyna Werth. Polacy i Niemcy na ustawkachO migracji uczą się już dzieci w Polsko-Niemieckim Gimnazjum w Löcknitz. – Nauczyciele w szkole uczą nas o tym i pokazują nam różne spojrzenia na świat. Uczą nas też, jakie są partie polityczne w Niemczech, przygotowują różne projekty, w których możemy ocenić, jakie partie najbardziej odpowiadają naszym poglądom. To jest bardzo otwarte podejście – mówi Iga Baraniak. 17-latka mieszka w odległej o 7 km wsi Boock, ale uczy się w gimnazjum w Löcknitz. – Ta polsko-niemiecka szkoła stara się, żeby wszyscy nawzajem dobrze się traktowali – dodaje. Nie do końca się to udaje. W Löcknitz nie jest tajemnicą, że młodzi Polacy i Niemcy z gimnazjum już od czasów pandemii umawiają się na ustawki. Mimo widocznych i podskórnych napięć Polacy pozostają w Löcknitz. Kiedyś kursujący między Polską a Niemcami, zwłaszcza po okresie pandemii, zdecydowali się na dobre osiąść po niemieckiej stronie granicy. Pojawiło się też kilka polskich rodzin, które wcześniej mieszkały w zachodnich Niemczech – z Löcknitz do Polski dużo bliżej. Szymon Dominiak-Górski też nie zamierza wyjeżdżać. Właśnie kupił w Löcknitz nowy dom. – Zapuszczam tu korzenie – śmieje się. Ale zaraz poważnieje. - No, ale zobaczymy, co będzie po wyborach - dodaje. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | DW bada nastroje Polaków przed wyborami w Löcknitz, w którym ponad połowa wyborców głosuje na AfD. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/polacy-w-löcknitz-z-niemcami-nie-rozmawiamy-o-polityce/a-79333078?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79316041_401.jpg
|
||
| Image caption | W Löcknitz większość szyldów jest po polsku i niemiecku | ||
| Image source | Maciej Wisniewski/DW Polish | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2025/foeupol250305_foeupol250305_afd-ltr-wide_01imw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79316041_401.jpg&title=Polacy%20w%20L%C3%B6cknitz%3A%20Z%20Niemcami%20nie%20rozmawiamy%20o%20polityce | ||
| Item 41 | |||
| Id | 79333167 | ||
| Date | 2026-09-18 | ||
| Title | Berlin – Moskwa: relacje bez widoków na odwilż | ||
| Short title | Berlin – Moskwa: relacje bez widoków na odwilż | ||
| Teaser |
Rosyjski atak na Ukrainę położył kres bliskim niegdyś relacjom między Moskwą a Berlinem. Skrajnie prawicowa AfD opowiada się jednak za ich normalizacją. Przez lata Niemcy i Rosję łączył wyjątkowo korzystny układ. Moskwa dostarczała tanią energię, a niemiecki przemysł dzięki niej święcił sukcesy na światowych rynkach. Po stronie niemieckiej od początku lat 2000. najpierw był kanclerz SPD Gerhard Schröder, później szefowa rządu z CDU Angela Merkel. Po rosyjskiej stronie – wtedy i dziś – Władimir Putin. Sytuacja nie uległa zmianie nawet po aneksji Krymu przez Rosję w w 2014 roku i interesy toczyły się dalej. Porozumienie w sprawie budowy gazociągu Nord Stream 2 między Rosją a Niemcami, który miał omijać Ukrainę jako kraj tranzytowy, podpisano dopiero po aneksji Krymu. Już wtedy inne państwa europejskie i Stany Zjednoczone ostrzegały, że gazociąg może stać się dla Rosji potężnym narzędziem nacisku. Formułowane wówczas ostrzeżenia okazały się trafne. 24 lutego 2022 roku rosyjskie czołgi wjechały na Ukrainę. Putin zakwestionował jej prawo do istnienia jako odrębnego państwa. Niemieckie nadzieje na stabilny porządek w Europie, demokratyzację Rosji i kontynuowanie lukratywnego modelu współpracy legły w gruzach. Jak to możliwe, że tylu niemieckich polityków się pomyliło? –Tuż przed inwazją powszechne było przekonanie, że z racjonalnego punktu widzenia Rosja nie ma powodów, by zaatakować Ukrainę, ponieważ koszty rozpoczęcia wojny – gospodarcze, militarne, ale także polityczne – byłyby dla niej zbyt wysokie – wyjaśnia ekspert ds. Rosji Mario Baumann z Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej (DGAP). W ten sposób tłumaczy on ówczesne zaskoczenie i szok w Berlinie. – Przenieśliśmy własne wyobrażenie o racjonalności na Rosję. Nie doceniliśmy imperialnych i rewizjonistycznych ambicji tego reżimu – mówi w rozmowie z DW. Relacje sprowadzone do minimumOd tego momentu nic już nie było takie jak wcześniej w stosunkach między obu krajami. Ówczesny kanclerz Olaf Scholz ogłosił „przełom” w niemieckiej polityce zagranicznej i bezpieczeństwa. Od tego czasu Bundeswehra jest intensywnie rozbudowywana i dozbrajana. Rok później minister obrony Boris Pistorius powiedział: „Musimy stać się zdolni do prowadzenia wojny”. Krytycy do dziś zarzucają mu eskalację. Niemcy zakończyły trwającą od dziesięcioleci zależność energetyczną od Rosji i wstrzymały uruchomienie Nord Stream 2. We wrześniu 2022 roku nieznani sprawcy wysadzili jedną z dwóch nitek gazociągu. Niemiecka Prokuratura Federalna podejrzewa, że za sabotażem stoi grupa z Ukrainy. Cała seria sankcji UE już dawno ograniczyła do minimum wymianę handlową między Rosją a Niemcami. Współpraca państwowa w dziedzinie kultury, nauki i edukacji praktycznie przestała istnieć. Drony pod Lipskiem. Nowy punkt zapalnyO ile na początku rząd Olafa Scholza wahał się przed każdym kolejnym krokiem w sprawie dostaw broni dla Ukrainy, Friedrich Merz w dużej mierze zrezygnował z tej powściągliwości – także w warstwie retorycznej. – Ukraina musi wygrać tę wojnę. Rosja musi ją przegrać – mówił w 2024 roku jako lider opozycyjnej CDU. W 2025 roku, już jako kanclerz, mówił o „gospodarczym wyczerpaniu” Rosji, do którego Zachód powinien „się przyczynić”. Na razie jednak do tego nie doszło. Rosja również dziś nie wykazuje żadnej poważnej gotowości do kompromisu w sprawie pokoju. Tymczasem Niemcy odczuwają konsekwencje swojego militarnego wsparcia dla Ukrainy. Od dawna niemiecki rząd podejrzewa Rosję o przeprowadzanie cyberataków na instytucje państwowe i infrastrukturę krytyczną. Kiedy w sierpniu 2026 roku na lotnisku w Lipsku, przez które transportowana jest znaczna część pomocy wojskowej dla Ukrainy, znaleziono i unieszkodliwiono drona z ładunkiem wybuchowym, który znajdował się między ukraińskimi samolotami transportowymi, Berlin nie miał już wątpliwości. Po raz pierwszy publicznie obarczył odpowiedzialnością władze w Moskwie. W następstwie tego zamknięto Rosyjski Dom w Berlinie, a także konsulat generalny w Bonn. Niemiecki rząd uznał obie placówki za ośrodki szpiegowskie. Moskwa odpowiedziała zamknięciem Instytutów Goethego oraz niemieckiego konsulatu generalnego w Petersburgu. Putin zaprzecza rosyjskiej odpowiedzialności za incydent w Lipsku i mówi o „poważnym błędzie”. A minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow określił te oskarżenia jako „początek prawdziwej wojny”. Mario Baumann z DGAP uważa jednak, że „Nie należy ulegać tym podsycanym obawom, ponieważ są one elementem rosyjskiej strategii mającej na celu osłabienie Niemiec i Europy”. Johannes Peters, ekspert ds. bezpieczeństwa morskiego na Uniwersytecie w Kilonii, podobnie ocenia wahania niemieckiego rządu przed podjęciem bardziej zdecydowanych działań wobec statków należących do rosyjskiej „floty cieni”, którym zarzuca się działalność sabotażową i szpiegowską. – Inne państwa europejskie działają w tej kwestii bardziej zdecydowanie, a wbrew obawom, a przede wszystkim wbrew rosyjskiej retoryce, w rzeczywistości nic się nie dzieje – podkreśla ekspert. Niemcy coraz bardziej zaniepokojeniTymczasem za sprawą wyników wyborczych i wysokiego poparcia w sondażach dla Alternatywy dla Niemiec (AfD), partii, której część struktur ma charakter skrajnie prawicowy, niemiecki rząd znajduje się również pod presją na własnym, krajowym podwórku. AfD najchętniej zakończyłaby wsparcie dla Ukrainy i doprowadziła do normalizacji stosunków z Rosją, w tym wznowienia handlu ropą i gazem. Temat ten ma ogromne znaczenie również ze względu na obecnie bardzo wysokie ceny paliw w Niemczech. – Niemieckie wsparcie dla Ukrainy budzi niepokój wielu ludzi – powiedział po wyborach w Saksonii-Anhalt politolog Sven Leunig z Uniwersytetu w Jenie w Turyngii. Jego zdaniem nie chodzi jednak „o zasadnicze odrzucenie samego wsparcia, lecz raczej o reakcję wywołaną strachem. Ludzie chcą „trzymać się z dala” od konfliktu, by nie zostać wciągniętymi weń jeszcze bardziej. W najnowszym sondażu ARD-Deutschlandtrend już 42 proc. ankietowanych uważa, że pomoc wojskowa dla Ukrainy jest zbyt zaawansowana. – Jeśli w dłuższej perspektywie poparcie społeczne dla wsparcia Ukrainy będzie słabło, rząd będzie musiał w pewnym momencie na to zareagować – uważa Leunig. Trzymać się obranego kursu czy go zmienić?Niemiecki rząd na razie nie zmienia kursu. Merz jasno to podkreślił w Bundestagu po zwycięstwie AfD w landowych wyborach. Jednak nie tylko politycy różnią się w ocenie tego, jak należy postępować wobec Rosji i wojny w Ukrainie. Różne stanowiska prezentują również politolodzy i eksperci. Johannes Varwick z Uniwersytetu w Halle w Saksonii-Anhalcie uważa, że nadszedł już czas na zmianę kursu. Jest on zdania, że „Niemiecka i europejska polityka wobec Ukrainy przypomina mieszankę haseł wzywających do wytrwania i koncertu życzeń”. – Najwyższy czas, by Niemcy zaczęły wywierać presję na Ukrainę, by ta zbliżyła się swoim stanowiskiem do najnowszych amerykańskich propozycji, które zakładają kompromis i mogą tym samym doprowadzić do rozwiązania politycznego – wskazuje ekspert. Mario Baumann z Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej (DGAP) ma jednak odmienne zdanie: „Wsparcie dla Ukrainy jest nadal najlepszą inwestycją w ochronę interesów Niemiec i Europy. Niemiecki rząd to dostrzegł i powinien trzymać się obranego kursu, a także konsekwentnie przedstawiać takie stanowisko opinii publicznej”. Jego zdaniem ważne jest jednak, by Berlin działał wspólnie z europejskimi partnerami. Wojna w Ukrainie trwa już dłużej niż I wojna światowa. I nic nie wskazuje na to, by miała się wkrótce zakończyć. Nadzieje, że stosunki rosyjsko-niemieckie znów będą wyglądać tak jak dawniej, na razie wydają się nierealne. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Niegdyś bliskie relacje Moskwy z Berlinem legły w gruzach po rosyjskiej napaści na Ukrainę. AfD chce ich przywrócenia. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/berlin-moskwa-relacje-bez-widoków-na-odwilż/a-79333167?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/72679755_401.jpg
|
||
| Image caption | Kanclerz Friedrich Merz (po lewej) określił prezydenta Rosji Władimira Putina mianem „być może najpoważniejszego zbrodniarza wojennego obecnych czasów” | ||
| Image source | picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/72679755_401.jpg&title=Berlin%20%E2%80%93%20Moskwa%3A%20relacje%20bez%20widok%C3%B3w%20na%20odwil%C5%BC | ||
| Item 42 | |||
| Id | 79333321 | ||
| Date | 2026-09-18 | ||
| Title | Niemcy. Ulga paliwowa coraz bliżej | ||
| Short title | Niemcy. Ulga paliwowa coraz bliżej | ||
| Teaser |
Trwają negocjacje w sprawie ulgi paliwowej, która ma odciążyć kierowców w związku z wysokimi cenami paliw. Według Niemieckiej Agencji Prasowej DPA, która powołuje się na informacje ze źródeł koalicji rządowej, trwają negocjacje dotyczące wprowadzenia ulgi paliwowej. Według nich podatek energetyczny miałby zostać ponownie obniżony o 17 centów. Rozważane jest również wprowadzenie pułapu cen paliw. Jednocześnie poinformowano, że negocjacje są w toku. Rząd Niemiec prowadził już wczoraj (17.09.) wieczorem rozmowy z krajami związkowymi ws. wprowadzenia środków pomocowych. Również dziennik „Bild” poinformował o pakiecie środków. Pakiet ten obejmuje ulgę paliwową i rządowy pułap cen paliw. Ten ostatni ma być oparty na rzeczywistym rozwoju cen ropy naftowej. Przykładami są modele z Belgii i Luksemburga. Problemem w przypadku ulgi paliwowej jest jej finansowanie; negocjacje z krajami związkowymi wciąż trwają. Tym razem rząd Niemiec chce, aby kraje związkowe brały udział w finansowaniu miliardowych kosztów związanych z obniżką cen paliw. „Dynamiczny limit cenowy”Kanclerz Friedrich Merz zapowiedział we wtorek (15.09.) środki pomocowe w odpowiedzi na wysokie ceny paliw. Od początku maja do końca czerwca obowiązywała już zniżka na benzynę i olej napędowy, a konkretnie obniżka podatku energetycznego od tych paliw. Nie jest jasne, w jakim stopniu obniżka, wynosząca około 17 centów za litr, została przerzucona na konsumentów na stacjach benzynowych. Zniżka na paliwo kosztowała rząd federalny około 1,6 miliarda euro. Socjaldemokratyczna partia SPD od tygodni domaga się wprowadzenia dynamicznego limitu cenowego na paliwo, podobnego do tego stosowanego w Luksemburgu i Belgii. Niemieckie Ministerstwo Gospodarki pod kierownictwem Katheriny Reiche (CDU) odrzucało dotychczas tę propozycję jako problematyczną pod względem prawnym i ekonomicznym. Nakład administracyjny związany z ustaleniem ogólnokrajowego limitu cenowego byłby ponadto ogromny – argumentowano. Również magazyn „Der Spiegel” informuje, że nadal trwają „intensywne rozmowy” między Ministerstwem Finansów pod kierownictwem Larsa Klingbeila a Urzędem Kanclerskim, w które zaangażowane są również kraje związkowe. Według niektórych źródeł do ogłoszenia pakietu środków pomocowych może dojść nawet dzisiaj wieczorem. (DPA, AFP/stef) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Trwają negocjacje w sprawie ulgi paliwowej, która ma odciążyć kierowców w związku z wysokimi cenami paliw. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-ulga-paliwowa-coraz-bliżej/a-79333321?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79264448_401.jpg
|
||
| Image caption | Ceny paliw w Niemczech należą do najwyższych w Europie | ||
| Image source | Marc John/Bonn.digital/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/vps/webvideos/POL/2026/FOEU/FOEUPOL260310_Sonda-Benzyna-LTR-WIDE_01IMW_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79264448_401.jpg&title=Niemcy.%20Ulga%20paliwowa%20coraz%20bli%C5%BCej | ||
| Item 43 | |||
| Id | 79331228 | ||
| Date | 2026-09-18 | ||
| Title | Branża motoryzacyjna w kryzysie. Więcej pracy za tę samą płacę? | ||
| Short title | Kryzys branży motoryzacyjnej. Więcej pracy za tę samą płacę? | ||
| Teaser |
Niemieccy producenci samochodów chcą, aby pracownicy pracowali 40 godzin zamiast obecnych 35, ale bez dodatkowego wynagrodzenia. Miałoby to poprawić konkurencyjność. Związki zawodowe zdecydowanie się temu sprzeciwiają. Niemiecki sektor motoryzacyjny zmaga się z głębokim kryzysem. Wysokie koszty produkcji, dotkliwe amerykańskie cła, rosnąca konkurencja ze strony Chin oraz trudny proces przejścia na pojazdy elektryczne wywierają presję na całą branżę. Motoryzacyjni giganci, tacy jak Volkswagen, Mercedes-Benz i BMW, ogłosili plany ograniczenia produkcji i redukcji kosztów. Sektor ten traci miejsca pracy szybciej niż jakakolwiek inna gałąź przemysłu w Niemczech. Na przykład Volkswagen zamierza do końca dekady zredukować zatrudnienie na całym świecie o około 15 procent, co oznacza likwidację 100 tysięcy miejsc pracy. BMW ogłosiło, że do końca 2027 roku zlikwiduje do 8 tysięcy etatów, czyli około 5 proc. swojej kadry. Utrata konkurencyjnościDostawcy części samochodowych, tacy jak Bosch i ZF Friedrichshafen, również zapowiedzieli redukcję tysięcy miejsc pracy w obliczu trudnych warunków rynkowych i globalnej konkurencji. Niemiecki przemysł motoryzacyjny traci konkurencyjność w miarę wzrostu kosztów i przenoszenia produkcji za granicę – stwierdził Ferdinand Dudenhöffer, dyrektor Center for Automotive Research (CAR) w Bochum. – W 2018 roku branża zatrudniała około 830 tysięcy osób. Obecnieliczba ta spadła poniżej 700 tysięcy – powiedział w rozmowie z DW. – Prognozujemy, że około 2030 roku wyniesie ona 500 tysięcy. Odzyskanie konkurencyjności i utrzymanie miejsc pracy w przyszłości będzie wymagało szeregu działań, w tym obniżenia kosztów produkcji i energii, poprawy infrastruktury logistycznej oraz korzystnych warunków podatkowych – dodał. Czy koszty pracy w Niemczech są zbyt wysokie?Przedstawiciele kierownictwa firm motoryzacyjnych są zgodni, że koszty pracy w Niemczech są zbyt wysokie w porównaniu z zagranicznymi konkurentami. Według raportu opublikowanego przez firmę doradczą Oliver Wyman, koszty pracy w Niemczech kraju wynoszą średnio 3307 dolarów amerykańskich na pojazd, podczas gdy w Japonii jest to 769 USD, a w Chinach – 597 USD. Aby ograniczyć koszty pracy, producenci samochodów chcą, by pracownicy w Niemczech pracowali 40 godzin tygodniowo zamiast obecnych 35 godzin, ale bez podwyżki wynagrodzenia. 35-godzinny tydzień pracy od dawna stanowi standard w znacznej części niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego, będąc efektem układów zbiorowych wynegocjowanych w latach 80. i 90. XX wieku. Odzwierciedla on czasy, gdy Niemcy cechowały się wysoką konkurencyjnością – stwierdził Dudenhöffer, dodając: – Tamte czasy już minęły. Związki zawodowe zdecydowanie sprzeciwiają się jednak wydłużeniu czasu pracy. Christiane Benner, szefowa wpływowego związku zawodowego IG Metall, przypomina, że pracownicy zgodzili się już na obniżki płac i inne ustępstwa o wartości kilku miliardów euro, a mimo to słyszą teraz, że to wciąż za mało. Słaby popyt na niemieckie samochodyZwiązek argumentuje, że niemieccy producenci aut zmagają się ze słabym popytem i niewykorzystanymi mocami produkcyjnymi, a nie z niedoborem godzin pracy. „Nie sprzeda się ani jeden samochód więcej tylko dlatego, że załoga będzie pracować dłużej” – oświadczył związek. W poniedziałek, 21 września, IG Metall organizuje demonstracje w ponad 200 miejscach w całym kraju, sprzeciwiając się redukcji miejsc pracy i innym działaniom wpływającym na warunki zatrudnienia w sektorze motoryzacyjnym. Czy wydłużenie czasu pracy może uratować miejsca pracy?Związek „walczy o relikty sprzed 20 lat, zapominając o dzisiejszych realiach” – stwierdził Dudenhöffer. Ekspert oszacował, że gdyby producenci samochodów przeszli z 35-godzinnego na 40-godzinny tydzień pracy, koszty osobowe spadłyby o 13 proc. – Nie odebralibyśmy pieniędzy pracownikom, lecz tworzyli warunki umożliwiające utrzymanie miejsc pracy w niemieckim przemyśle motoryzacyjnym w przyszłości – podkreślił Dudenhöffer. Stefan Bratzel, szef Center of Automotive Management (CAM) w Bergisch Gladbach, zauważył, że 35-godzinny tydzień pracy to kluczowe osiągnięcie związków zawodowych w historii negocjacji zbiorowych, dlatego „konflikt między kierownictwem a związkami jest nieunikniony”. Z drugiej strony, wydłużenie czasu pracy przy zachowaniu tego samego wynagrodzenia matematycznie obniżyłoby koszty pracy w przeliczeniu na godzinę – dodał. – Ostatecznie rodzi to pytanie o to, jak ciężar obecnej transformacji mają zostać rozłożone między firmy a pracowników – powiedział Bratzel. Jak niemiecki przemysł motoryzacyjny może wyjść z kryzysu? Eksperci twierdzą, że optymalizacja kosztów pracy w niemieckich zakładach produkcyjnych jest konieczna, ale sama w sobie nie rozwiąże głębszych problemów strukturalnych branży. – Samo wydłużenie czasu pracy o pięć godzin tygodniowo nie pozwoli wygrać technologicznego wyścigu z Chinami – stwierdził Bratzel. Podkreślił, że aby odzyskać przewagę konkurencyjną, niemieccy producenci samochodów muszą oferować atrakcyjne i przystępne cenowo pojazdy elektryczne, intensywnie inwestować w oprogramowanie oraz sztuczną inteligencję, a także zwiększać efektywność procesów badawczo-rozwojowych i produkcyjnych. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> – Niemieccy producenci muszą być co najmniej tak innowacyjni i zaawansowani technologicznie, jak wysokie są ich ceny na tle międzynarodowym – podkreśla Bratzel. Jednocześnie – jak wyjaśnił – Niemcy potrzebują konkurencyjnych warunków ramowych w zakresie energetyki, podatków, biurokracji i infrastruktury. Podobne stanowisko zajmuje Dudenhöffer, stwierdzając, że Niemcymuszą przeprowadzić trudne, lecz niezbędne reformy. – Niemcy mogą być postrzegane jako atrakcyjne miejsce dla przemysłu motoryzacyjnego i utrzymania miejsc pracy tylko wtedy, gdy odzyskamy konkurencyjność – powiedział. Dodał, że wymaga to działań na wielu płaszczyznach, w tym obniżenia kosztów pracy i energii oraz podatków, a także usprawnienia infrastruktury logistycznej. – Jednak nadchodzące lata będą bardzo trudne – ostrzegł Dudenhöffer. – A staną się jeszcze trudniejsze, jeśli będziemy trwać przy obecnym stanie rzeczy i wierzyć, że możemy po prostu spocząć na laurach dobrobytu, jakim cieszyliśmy się 20 lat temu. |
||
| Short teaser | Producenci samochodów chcą, aby pracownicy pracowali 40 godzin zamiast obecnych 35, ale bez dodatkowego wynagrodzenia. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/branża-motoryzacyjna-w-kryzysie-więcej-pracy-za-tę-samą-płacę/a-79331228?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78579544_401.jpg
|
||
| Image caption | Czy pracownicy branży motoryzacyjnej będą pracować więcej za to samo wynagrodzenie? | ||
| Image source | Julian Stratenschulte/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78579544_401.jpg&title=Bran%C5%BCa%20motoryzacyjna%20w%20kryzysie.%20Wi%C4%99cej%20pracy%20za%20t%C4%99%20sam%C4%85%20p%C5%82ac%C4%99%3F | ||
| Item 44 | |||
| Id | 79327320 | ||
| Date | 2026-09-18 | ||
| Title | Niemcy. Większość obawia się o przyszłość demokracji | ||
| Short title | Niemcy. Większość obawia się o przyszłość demokracji | ||
| Teaser |
Większość Niemców jest za demokracją. Nie są jednak zadowoleni z jej funkcjonowania w praktyce - zwłaszcza na wschodzie. Znaczna większość obywateli z niepokojem patrzy na przyszłość demokracji. Według opublikowanego w piątek (18.09.) sondażu instytutu Forsa przeprowadzonego na zlecenie stacji telewizyjnych RTL i ntv, 79 procent respondentów odczuwa obecnie duże lub bardzo duże obawy o przyszłość demokracji w Niemczech. Tylko 19 procent nie przejmuje się tym zbytnio lub w ogóle. Kobiety mają większe obawy niż mężczyźniWedług sondażu obawy te są szczególnie wyraźne wśród kobiet i młodych dorosłych. 85 procent kobiet odczuwa w związku z tym duże lub bardzo duże obawy, a wśród mężczyzn odsetek ten wynosi 73 procent. Również wśród osób w wieku od 18 do 29 lat odsetek ten wynosi 85 procent. W grupie wiekowej od 30 do 44 lat wynosi on 73 procent. Obawy o przyszłość demokracji są powszechne również wśród zwolenników wszystkich badanych partii. Wśród zwolenników partii Lewica odsetek ten wynosi 97 procent, wśród zwolenników SPD – 84 procent, wśród Zielonych – 82 procent, a wśród zwolenników CDU i CSU – 78 procent. Wśród zwolenników AfD 70 procent odczuwa duże lub bardzo duże obawy. Funkcjonowanie demokracji - do poprawyWedług innego sondażu instytutu Forsa, również dla RTL i ntv oraz także opublikowanego w piątek, znaczna większość obywateli popiera system demokratyczny – jest jednak niezadowolona z jego praktycznego funkcjonowania. 68 procent respondentów jest bardzo lub raczej zadowolonych z demokracji w Niemczech, czyli z systemu politycznego określonego w konstytucji. 32 procent jest z niego niezadowolonych. Gdy jednak zapytano o to, jak demokracja w Niemczech faktycznie funkcjonuje, obraz ulega odwróceniu: zaledwie 41 procent jest z tego zadowolonych, a 59 procent – niezadowolonych. Różnice między wschodem a zachodem NiemiecSzczególnie duże jest niezadowolenie z praktykowanej demokracji we wschodnich Niemczech. Tam 71 procent respondentów jest z niej niezadowolonych, podczas gdy na zachodzie odsetek ten wynosi 57 procent. Wśród osób w wieku od 18 do 29 lat zadowolenie i niezadowolenie z praktykowanej demokracji są niemal równoważne i wynoszą odpowiednio 49 oraz 50 procent. Wyraźne różnice widać również wśród zwolenników poszczególnych partii. Z systemu politycznego określonego w konstytucji zadowolonych jest 90 procent zwolenników SPD. Wśród zwolenników Partii Zielonych odsetek ten wynosi 89 procent, a wśród zwolenników CDU i CSU – 87 procent, podczas gdy wśród zwolenników Lewicy jest 78 procent zadowolonych. Wśród zwolenników AfD odsetek ten wynosi 41 procent. Z demokracją w jej rzeczywistym funkcjonowaniu niezadowolonych jest 89 procent zwolenników AfD. AFP/sier Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Większość Niemców jest za demokracją. Nie są jednak zadowoleni z jej funkcjonowania w praktyce, zwłaszcza na wschodzie. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-większość-obawia-się-o-przyszłość-demokracji/a-79327320?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79041998_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemcy obawiają się o przyszłość demokracji. Na zdjęciu: kolory poszczególnych partii politycznych | ||
| Image source | Bernd Weissbrod/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79041998_401.jpg&title=Niemcy.%20Wi%C4%99kszo%C5%9B%C4%87%20obawia%20si%C4%99%20o%20przysz%C5%82o%C5%9B%C4%87%20demokracji | ||
| Item 45 | |||
| Id | 79325346 | ||
| Date | 2026-09-18 | ||
| Title | Handelsblatt: coraz więcej Niemców emigruje do Polski | ||
| Short title | Handelsblatt: coraz więcej Niemców emigruje do Polski | ||
| Teaser |
W zeszłym roku blisko pięć tysięcy Niemców wyemigrowało do Polski. Co ciągnie ich za Odrę? – zastanawia się „Handelsblatt”. „Nasz wschodnioeuropejski sąsiad przyciąga teraz więcej Niemców niż kiedykolwiek wcześniej” – pisze w piątek (18.09.2026) niemiecki dziennik gospodarczy „Handelsblatt” w internetowym wydaniu. Według przytaczanych przez gazetę danych Federalnego Urzędu Statystycznego w 2025 roku z Niemiec do Polski wyemigrowało 4941 osób – więcej niż do Wielkiej Brytanii, Włoch i Hiszpanii. To także największa liczba od czasu pandemii koronawirusa. Jednocześnie z Polski wróciło zaledwie 1720 Niemców, co oznacza, że saldo migracji jest ujemne. Autor reportażu Christian Wermke zastanawia się: „Dlaczego coraz więcej Niemców przenosi się za Odrę? Co dokładnie działa w polskiej gospodarce lepiej niż w Niemczech? I czego moglibyśmy się nauczyć od naszego wschodniego sąsiada, żeby nie tracić na stałe wykwalifikowanych pracowników?” Optymizm, zamiast przygnębieniaRozmówca gazety, 33-letni Kevin Wörner, którego matka pochodzi z Polski, przeniósł się w zeszłym roku z Berlina do Warszawy. „Panuje tu niesamowita atmosfera nowego początku, wszyscy są tu bardzo optymistyczni” – mówi Wörner. To mocny kontrast w porównaniu z Niemcami, gdzie od kumpli ciągle słyszy tylko o tym, jak wszystko idzie źle. „To tylko cię przygnębia” – mówi. Wörner prowadzi własną firmę tworząca treści na media społecznościowe dla przedsiębiorstw. Chwali Polskę m.in. za niższe podatki niż w Niemczech, lepszą cyfryzację i mniej biurokracji. „Mam wrażenie, że tutaj wszystko jest trochę prostsze i bardziej sprzyja przedsiębiorczości” – ocenia. Jednak – przyznaje – wraz ze wzrostem gospodarczym rosną też czynsze i ceny nieruchomości. Według autora wielu Niemców nie zdaje sobie sprawy ze wzrostu i rozwoju Polski w minionych latach „W Niemczech wciąż mamy często dość zniekształcony obraz Polski” – mówi gazecie Jens Althoff, szef warszawskiego biura Fundacji im. Heinricha Bölla. „Inwestuje się w infrastrukturę i ją rozbudowuje, poziom cyfryzacji jest wysoki, pociągi jeżdżą punktualnie, a dworce są w świetnym stanie” – wylicza. Ambitni młodzi ludzieOczywiście – dodaje Althoff – wciąż są obszary wiejskie, które pozostają w tyle. Ale ogólnie rzecz biorąc, Niemcy mogą się wiele nauczyć od Polski, jeśli chodzi o dynamikę i realizację projektów, ocenia rozmówca gazety. „Sposób, w jaki ten kraj realizuje swoje zamierzenia, jest godny uwagi” – mówi Althoff. Również młodsze pokolenie jest świetnie wykształcone. „W Niemczech w tym pokoleniu bardzo często od razu pojawia się dyskusja o równowadze między pracą a życiem prywatnym”. Tutaj, w Polsce, młodzi ludzie chcą natomiast coś stworzyć, coś osiągnąć i wkładają w to mnóstwo wysiłku, twierdzi. „To nie jest raj”Steffen Möller, znany w Polsce artysta kabaretowy i aktor, przyznaje, że mimo sukcesu gospodarczego Polska „to nie jest raj, są tu ogromne problemy”. Jego zdaniem społeczeństwo jest głęboko podzielone na konserwatystów i liberałów. „Ta przepaść przebiega przez rodziny i grono pedagogiczne” – mówi Möller. Wspominając czas rządów PiS, nawiązuje też do aktualnych sukcesów populistyczno-prawicowej AfD w Niemczech. „Ale Polska uczy nas też jednego: nadejdzie czas po AfD” – uważa Möller. Kolejna rozmówczyni gazety Christine Schmitt chwali m.in. polskiego Blika i mObywatela. Ocenia także, że Niemcy powinny wziąć przykład z Polski i wykazać się nieco większym pragmatyzmem – zamiast patrzeć na ten kraj z góry. „Powinniśmy w końcu zacząć uczyć się też od naszych sąsiadów” – dodaje Niemka, która od pięciu lat regularnie jest w Polsce i wyobraża sobie przeprowadzkę na stałe. |
||
| Short teaser | W zeszłym roku blisko pięć tysięcy Niemców wyemigrowało do Polski – pisze „Handelsblatt”. Co ciągnie ich za Odrę? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/handelsblatt-coraz-więcej-niemców-emigruje-do-polski/a-79325346?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/73719641_401.jpg
|
||
| Image caption | Coraz więcej Niemców emigruje do Polski - pisze "Handelsblatt" | ||
| Image source | Markus Mainka/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/73719641_401.jpg&title=Handelsblatt%3A%20coraz%20wi%C4%99cej%20Niemc%C3%B3w%20emigruje%20do%20Polski | ||
| Item 46 | |||
| Id | 79323645 | ||
| Date | 2026-09-18 | ||
| Title | Najnowocześniejsze myśliwce teraz także w Bundeswehrze | ||
| Short title | Najnowocześniejsze myśliwce teraz także w Bundeswehrze | ||
| Teaser |
Właściwości maskujące i cyfrowa integracja: koncern Lockheed Martin dostarcza pierwszy z zamówionych przez Niemcy F-35A. W Fort Worth w Teksasie przekazano pierwszy samolot z tzw. technologią stealth, która zmniejsza sygnaturę radiolokacyjną samolotu, co utrudnia jego wykrycie przez radary przeciwnika. Dzięki zdolności do przenoszenia bomb atomowych Niemcy włączają się w system odstraszania nuklearnego. – Dla sił powietrznych (Niemiec) rozpoczyna się teraz nowa era: nowy myśliwiec F-35A jest najnowocześniejszym samolotem bojowym na świecie – powiedział w USA minister obrony Boris Pistorius. Oprócz właściwości maskujących, myśliwiec wyróżnia się ścisłą integracją z innymi platformami oraz wyjątkowo wydajnymi systemami sensorycznymi. – F-35A może gromadzić duże ilości danych i szybko łączyć je w pełny obraz sytuacji – powiedział Pistorius. Współpraca z 19 innymi krajami otwiera wiele możliwości w zakresie szkolenia, ćwiczeń i operacji „i sprawia, że razem jesteśmy silniejsi”. Udział Niemiec w programie jądrowym NATORząd Niemiec zamierza nabyć 35 takich maszyn za dziesięć miliardów euro. Samolot ten ma zastąpić przestarzałą flotę samolotów Tornado, a następnie odegrać ważną rolę w zapewnieniu odstraszania. Jest on bowiem kupowany w ramach udziału Niemiec w programie jądrowym – koncepcji odstraszania NATO, w ramach której sojusznicy mają dostęp do amerykańskich bomb atomowych. Ze względu na specjalny kształt i powłokę zewnętrzną samolot ten jest trudny do wykrycia przez radary przeciwnika. Niemieckie Ministerstwo Obrony wyjaśnia, że maszyna spełnia wszystkie wymagania dotyczące różnych ról operacyjnych, w tym zwalczania obrony powietrznej przeciwnika, precyzyjnych ataków na cele naziemne i morskie, a także precyzyjnych uderzeń głęboko w tyły wroga („Deep Precision Strike”). Pełna dostawa do 2029 rokuW tym roku rozpoczęło się szkolenie niemieckich pilotów i techników w USA. Najpierw odbywają się kursy techniczne, a w ostatnich trzech miesiącach roku rozpocznie się szkolenie lotnicze na własnych niemieckich samolotach w bazie Gwardii Narodowej Ebbing Air w Fort Smith w stanie Arkansas. Do końca roku ma zostać dostarczone pierwsze sześć samolotów. Na razie pierwsze osiem samolotów F-35 pozostanie w USA, gdzie będą wykorzystywane do celów szkoleniowych. Dostawa ostatniego samolotu ma nastąpić w 2029 roku. W produkcji uczestniczy również firma Rheinmetall, współpracując z głównym producentem – amerykańskim koncernem Lockheed Martin. Niemiecki koncern zbrojeniowy produkuje środkowe części kadłuba samolotów w Niemczech. Przebudowa lotniska wojskowego w EifelPierwsze samoloty mają się pojawić pod koniec przyszłego roku w bazie lotniczej Büchel w regionie Eifel. W tym celu lotnisko wojskowe zostanie gruntownie przebudowane za kwotę dwóch miliardów euro. Koszty są zatem wyższe niż początkowo zakładano. Niemieccy projektanci muszą przy tym spełnić wysokie wymagania techniczne USA w zakresie bezpieczeństwa. Są one określane jako szczególne wyzwanie. Specjalna procedura ma umożliwić przeprowadzenie przebudowy w połowie czasu, jaki zwykle jest na to potrzebny. Według doniesień, które nie zostały oficjalnie potwierdzone, na lotnisku mają być przechowywane dziesiątki termonuklearnych bomb grawitacyjnych B61 należących do sił zbrojnych USA, które obecnie mogą być nadal zawieszane pod niemieckimi samolotami typu Tornado i przenoszone przez nie do celu. W ten sposób Niemcy zapewniają w ramach sojuszu zdolności w zakresie odstraszania nuklearnego, nie będąc przy tym mocarstwem atomowym. Niemcy zrzekły się własnej broni jądrowej zgodnie z prawem międzynarodowym. Czy Niemcy kupią więcej samolotów F-35?Ostatnio pojawiły się spekulacje, czy po zakończeniu projektu systemu walki powietrznej FCAS, planowanego wspólnie z Francją i Hiszpanią, Niemcy mogłyby zamówić w USA kolejne samoloty F-35. Około tuzina europejskich sojuszników korzysta z samolotów F-35 lub zdecydowało się na ich zakup, w tym Wielka Brytania, Polska, Holandia i Rumunia. Firma Lockheed Martin oświadczyła ostatnio, że do 2025 r. w Europie będzie prawdopodobnie eksploatowanych około 700 samolotów z technologią stealth. Niemiecka decyzja o wyborze samolotu stealth zapadła w 2022 roku. Wcześniejsze plany Ministerstwa Obrony zakładały jeszcze zakup amerykańskiego samolotu F-18, który musiałby najpierw uzyskać certyfikat do użycia z bronią jądrową. Ponieważ związane z tym obietnice rządu USA nie zostały dotrzymane, alternatywą pozostał F-35. Jednak samolot ten nadal spotyka się z krytyką. Złożoność konstrukcji powoduje wysokie koszty konserwacji i napraw: według doniesień w Stanach Zjednoczonych gotowość operacyjną w ubiegłym roku miało 28 procent maszyn, podczas gdy w pozostałej części floty lotniczej przekraczała ona 60 procent. Burzę wywołały spekulacje, czy maszyny z USA mogą zostać wyłączone zdalnie („kill switch”). Zostało to odrzucone przez biuro Pistoriusa. Jednak również eksperci ostrzegają, że zależność systemu od oprogramowania, wraz z koniecznymi aktualizacjami, może dawać w praktyce możliwość zdalnego wyłączenia. Ponadto nie może być mowy o wyłącznym dysponowaniu danymi rozpoznawczymi. Fakt, że F-35 jest samolotem jednomiejscowym, może utrudniać szkolenia. Może to także ograniczyć w przyszłości swobodę działania w zakresie koordynacji bezzałogowych systemów eskortujących samoloty bojowe. Jednak samolot ten – pomimo swojej złożoności – z dotychczasową liczbą 18 wypadków okazał się jednym z najbezpieczniejszych samolotów na świecie. W przeliczeniu na liczbę godzin lotu myśliwiec F-16 miał około dwukrotnie więcej katastrof. dpa/sier Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Właściwości maskujące i cyfrowa integracja: Lockheed Martin dostarcza pierwszy z zamówionych przez Niemcy F-35A. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/najnowocześniejsze-myśliwce-teraz-także-w-bundeswehrze/a-79323645?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (1280 x 720) |
https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2024/dwvgpol240307_wostpol240304_armia-ltr-wide_2_01icw.jpg
|
||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2024/dwvgpol240307_wostpol240304_armia-ltr-wide_2_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2024/dwvgpol240307_wostpol240304_armia-ltr-wide_2_01icw.jpg&title=Najnowocze%C5%9Bniejsze%20my%C5%9Bliwce%20teraz%20tak%C5%BCe%20w%20Bundeswehrze | ||
| Item 47 | |||
| Id | 79324380 | ||
| Date | 2026-09-18 | ||
| Title | Dron niedaleko bazy Bundeswehry. Związek z atakiem w Lipsku? | ||
| Short title | Dron niedaleko bazy Bundeswehry. Związek z atakiem w Lipsku? | ||
| Teaser |
Niemieccy śledczy badają sprawę znalezienia części drona w pobliżu bazy lotniczej Bundeswehry w Dolnej Saksonii. Czy istnieje związek z głośnym incydentem z udziałem drona w Lipsku? Po znalezieniu części drona w pobliżu bazy lotniczej Bundeswehry w Wunstorf w Dolnej Saksonii Prokuratura Federalna bada ewentualny związek tej sprawy z incydentem, do którego doszło na początku sierpnia na lotnisku w Lipsku. – Jeśli może istnieć jakiś związek, przyjrzymy się temu – powiedziała rzeczniczka tego organu z siedzibą w Karlsruhe. Wcześniej rozgłośnia NDR informowała o podobieństwach w konstrukcji części znalezionych pod Wunstorfem do tych z incydentu w Lipsku. Jeden z elementów miał zostać wykonany w technologii druku 3D i nie jest dostępny w sprzedaży komercyjnej. Rzeczniczka Prokuratury Federalnej oświadczyła, że co do zasady nie komentuje doniesień medialnych. Poszukiwania w regionie HanoweruOd początku tygodnia śledczy przeszukują trudno dostępny teren w regionie Hanoweru. Przypuszczają, że dron rozbił się tam i rozpadł na kilka części. Według rzeczniczki prokuratury, w związku z tą sprawą w Krajowym Urzędzie Kryminalnym (LKA) Dolnej Saksonii prowadzone są działania w zakresie zapobiegania zagrożeniom. Na początku sierpnia na lotnisku Lipsk/Halle, w pobliżu ukraińskich samolotów transportowych, znaleziono drona wyposażonego w ładunek wybuchowy. W tej sprawie śledztwo prowadzi Prokurator Generalny. Rząd Niemiec przypisał odpowiedzialność za próbę ataku Rosji. Moskwa temu zaprzecza. Ważna baza BundeswehryCelem operacji policyjnej w Dolnej Saksonii – jak wcześniej informował LKA – jest odnalezienie kolejnych części drona oraz ewentualnych wskazówek dotyczących jego właściciela lub operatora. Na wschód od obszaru położonego przy jeziorze Steinhuder Meer znajduje się baza lotnicza Wunstorf. Jest to ważny ośrodek Bundeswehry; stacjonuje tam niemiecka flota samolotów transportowych A400M. Dolnosaksoński Urząd Kryminalny (LKA) – zgodnie z wcześniejszymi informacjami – wychodzi z założenia, że ludności nie groziło żadne niebezpieczeństwo. (DPA/stef) |
||
| Short teaser | Niemieccy śledczy zajmują się sprawą znalezienia części drona w pobliżu bazy lotniczej Bundeswehry w Dolnej Saksonii. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/dron-niedaleko-bazy-bundeswehry-związek-z-atakiem-w-lipsku/a-79324380?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77720136_401.jpg
|
||
| Image caption | Lotnisko w Wunstorf jest ważną bazą Bundeswehry | ||
| Image source | Kai Moorschlatt/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77720136_401.jpg&title=Dron%20niedaleko%20bazy%20Bundeswehry.%20Zwi%C4%85zek%20z%20atakiem%20w%20Lipsku%3F | ||
| Item 48 | |||
| Id | 79322537 | ||
| Date | 2026-09-18 | ||
| Title | Niemieckie media: Trump zapowiada bazę USA w Polsce. Wycofa żołnierzy z Niemiec? | ||
| Short title | Media: Trump obiecuje Polsce bazę. Wycofa siły z Niemiec? | ||
| Teaser |
Media w Niemczech informują o ostrzeżeniach premiera Donalda Tuska przed wzmożonymi atakami hybrydowymi Rosji. Spekulują także, że USA mogą przenieść stacjonujące w Niemczech siły do Polski. „Tusk ostrzega przed atakami rosyjskich dronów na sojuszników Ukrainy” – informują w piątek (18.09.2026) portale internetowe niemieckich mediów. Przytaczają wypowiedzi polskiego premiera w Sejmie, że według informacji służb wywiadowczych „rosyjski plan” obejmuje „ataki hybrydowe” na kraje wspierające Ukrainę w obronie przed rosyjską inwazją. Jak ostrzegał Tusk, istnieje „realne ryzyko”, że drony spadną na terytorium jednego lub kilku państw NATO na wschodniej flance Sojuszu. Oficjalna wersja Moskwy będzie brzmiała, „że to wypadek”, dodał Tusk. Celem ma być osłabienie jedności w ramach NATO. Niemieckie media przypominają w tym kontekście o coraz liczniejszych w ostatnich dniach przypadkach uderzenia zbłąkanych rosyjskich dronów w krajach na wschodzie NATO, w tym w Polsce, a także o już nie przypadkowym wykryciu dronów na lotnisku w Lipsku w sierpniu br. Według niemieckich służb za tą próbą sabotażu stał rosyjski wywiad. „Rosja pokazuje, że nie ma już nieprzekraczalnych granic”W rozmowie z dziennikiem „Die Welt” niemiecki politolog Stefan Meister mówi o „nowym stopniu eskalacji” konfliktu z Rosją. „Równolegle z wojną w Ukrainie Rosja rozszerza ataki hybrydowe przeciwko krajom wspierającym Kijów. Aby nas podzielić, osłabić i podkopać wsparcie dla Ukrainy. Kreml chce pokazać, że Rosja nie ma już żadnych nieprzekraczalnych granic, że jest gotowa wysadzać samoloty i tym samym liczy się z ofiarami w ludziach. To nowy wymiar” – ocenia ekspert z Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej (DGAP). W jego opinii w wyniku nasilenia ukraińskich ataków na infrastrukturę w Rosji „Putin jest pod presją”. Dlatego musi pokazać siłę, ale „według własnej logiki”, czyli prowadząc „wojnę zastępczą” z Zachodem. Trump: postęp ws. bazy wojskowej USA w PolsceNiemieckie portale informacyjne odnotowują jednocześnie wczorajszą zapowiedź prezydenta USA Donalda Trumpa w sprawie utworzenia w Polsce bazy wojskowej USA. Spekulują, czy oznacza to także przeniesienie do Polski sił amerykańskich stacjonujących w Niemczech. Na platformie Truth Social Trump ogłosił: „Dzięki odważnemu przywództwu mojego przyjaciela, Karola Nawrockiego, prezydenta Polski, poczyniono znaczne postępy w kierunku utworzenia bazy armii amerykańskiej w Polsce. Jeśli tak się stanie, lokalizacja zostanie wkrótce ogłoszona. Będzie to historyczny krok dla naszego Wielkiego Sojuszu amerykańsko-polskiego”. Niemiecka agencja DPA, wskazuje, że położona na wschodniej flance NATO Polska „w ostatnim czasie mocno zabiegała o większą obecność wojsk amerykańskich”. „Wiosną Trump ogłosił wycofanie 5000 żołnierzy z Niemiec. W rezultacie amerykańskie media doniosły, że wstrzymano też planowane wysłanie 4000 żołnierzy do Polski – Polska temu jednak zaprzeczyła. Trump zapowiedział wówczas wysłanie 5000 amerykańskich żołnierzy do Polski, uzasadniając to swoimi dobrymi relacjami z Nawrockim. Trump wielokrotnie chwalił Polskę i Nawrockiego, bo Warszawa inwestuje stosunkowo dużo pieniędzy we własną obronę” – pisze DPA. Z kolei dziennik „Bild” cytuje doniesienia stacji NBC, według której Pentagon rozważa wycofanie od 25 000 do nawet 40 000 żołnierzy z europejskich krajów NATO – czyli zmniejszenie amerykańskiej obecności wojskowej nawet o połowę. „Ten krok, który podobno nie został jeszcze ostatecznie zatwierdzony, oznaczałby największe ograniczenie amerykańskiej obecności wojskowej od zakończenia zimnej wojny w latach 90. Dotyczyłoby to nie tylko wojsk lądowych, ale także samolotów, okrętów, broni i innych systemów uzbrojenia” – pisze „Bild”. Przede wszystkim NiemcyW największym stopniu plany te miałyby dotyczyć Niemiec, gdzie stacjonuje 36 000 żołnierzy USA, najwięcej w Europie. Także kontyngenty w Hiszpanii i Włoszech mają zostać mocno zredukowane. Plany te nie są jeszcze ostateczne. Naczelny dowódca sił sojuszniczych w Europie generał Alexus Grynkewich ma przedstawić ministrowi wojny Pete'owi Hegsethowi kilka opcji radykalnej restrukturyzacji obecności USA na Starym Kontynencie. Ostateczna rekomendacja ma pojawić się 6 listopada, jak podaje NBC. Według stacji rozważane mają być cztery scenariusze, obejmujące dużą redukcję sił powietrznych, marynarki wojennej i wojsk lądowych, ale także warianty zakładające przeniesienie większych sił na wschodnią flankę NATO, zagrożona w największym stopniu przez rosyjskie działania. Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Media w Niemczech informują o ostrzeżeniach Donalda Tuska przed Rosją. Pytają, czy USA przeniosą siły z RFN do Polski. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemieckie-media-trump-zapowiada-bazę-usa-w-polsce-wycofa-żołnierzy-z-niemiec/a-79322537?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79306991_401.jpg
|
||
| Image caption | Prezydent USA Donald Trump | ||
| Image source | Cathal McNaughton/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79306991_401.jpg&title=Niemieckie%20media%3A%20Trump%20zapowiada%20baz%C4%99%20USA%20w%20Polsce.%20Wycofa%20%C5%BCo%C5%82nierzy%20z%20Niemiec%3F | ||
| Item 49 | |||
| Id | 79315644 | ||
| Date | 2026-09-18 | ||
| Title | Dlaczego Polacy w Niemczech głosują na AfD? „Czujemy się traktowani jak druga kategoria” | ||
| Short title | Dlaczego Polacy w Niemczech głosują na AfD? | ||
| Teaser |
Polacy, którzy przyjechali do Niemiec, coraz częściej głosują na AfD. Dlaczego ta partia zdobywa coraz większe poparcie wśród części niemieckiej Polonii? Karol K. od dwunastu lat mieszka w Hamburgu, prowadzi firmę budowlaną i zatrudnia podwykonawców. Przyjechał, zanim Niemcy przyjęły tysiące uchodźców w 2015 roku. Pamięta, że wtedy za pięćdziesiąt euro mógł sobie pozwolić na pełny koszyk zakupów. Przez wiele miesięcy nie mógł znaleźć mieszkania dla siebie. W tym samym czasie stawiał nowe bloki dla imigrantów. – Straszna nierówność wobec własnych obywateli – mówi w rozmowie z DW. Dodaje, że budynki, które budował, po dwóch, trzech miesiącach użytkowania wyglądały tragicznie. Podkreśla, że nigdy nie pobierał zasiłku. Ani on, ani jego żona. – Rok temu żona wróciła do Polski i się wymeldowała, a mi odebrano Kindergeld. Co miesiąc odprowadzam do kasy chorych kilka tysięcy euro – przyznaje. – A przyjeżdża ktoś obcy bez żadnych praw do zasiłku i dostaje wszystko na tacy bez sprawdzania, a ode mnie chcieli tony papierów – opowiada. – Po prostu mamy dość traktowania własnych obywateli jako drugiej kategorii. A to my najwięcej wnosimy do budżetu. AfD notuje rekordyOd kilkunastu miesięcy prawicowa AfD znajduje się na fali wznoszącej. Według ostatnich sondaży około 30 proc. mieszkańców Niemiec chce głosować na to ugrupowanie, co daje mu zdecydowaną przewagę nad znajdującym się w kryzysie bloku partii chadeckich CDU/CSU. Chadecy są w badaniach na historycznym minimum. W wyborach landowych, także tych w Saksonii-Anhalcie, które zdecydowanie wygrała AfD (43,8 proc.), a również w wyborach do Bundestagu, głosować mogą wyłącznie obywatele Niemiec. Wśród nich są jednak także Polacy, ci z podwójnym obywatelstwem i ci naturalizowani. Osób z polskim pochodzeniem migracyjnym mieszka w Niemczech około dwóch milionów. Prawa wyborcze ma ta część, która posiada również obywatelstwo niemieckie, a szacuje się ją na ponad milion. Z badania Fundacji Konrada Adenauera z 2025 r. wynika, że wśród osób polskiego pochodzenia największym poparciem cieszą się partie prawicowe i konserwatywne. Najwyższy wynik ma AfD (33 proc.), która wyprzedza CDU/CSU (25 proc.). Jeszcze kilka lat temu Polaków popierających AfD było niewielu. Za chlebem, a potem do AfDAdam Gołkontt, przewodniczący stowarzyszenia „Polacy dla Współpracy z AfD” i pracownik biura posła AfD do Bundestagu Götza Frömminga, mówi DW, że „wielu Polaków przyjechało do Niemiec za chlebem, pracuje i widzi, co się dzieje w tym kraju”. Że „przybysze z różnych krajów dostają socjal, ponieważ są uznawani jako uchodźcy. Polacy czują się nierówno traktowani” – wskazuje. Gołkontt wylicza trzy tematy, które słyszy najczęściej w rozmowach z Polakami mieszkającymi w Niemczech. – Mocno przebija się kwestia masowej migracji, Zielony Ład i drożyzna – mówi. Jak dodaje, przywiązanie Polaków do tradycyjnych wartości przekłada się na poparcie dla podobnych partii w innym kraju. Popierający AfD członkowie polonijnych grup na Facebooku wskazują nie tylko na poczucie nierówności, ale też na pogarszające się bezpieczeństwo. – Przestępczość wzrosła do takiego poziomu, że jeśli okradną ci auto, to musisz jechać sam, nawet policja nie przyjeżdża – opowiada Karol K. z Hamburga. Polacy odkryli niemiecką politykęTomasz Froelich, poseł AfD do Parlamentu Europejskiego, który pochodzi z Hamburga i ma polskie obywatelstwo, uważa, że zmiana wśród Polaków zaszła stopniowo. – Widzę, że wcześniej nie byli tak zainteresowani niemiecką polityką jak obecnie. Z czasem Polacy, którzy zazwyczaj mają bardziej prawicowe poglądy, zaczęli coraz bardziej interesować się niemiecką polityką, odczuwać skutki kryzysu gospodarczego i popierać postulaty AfD – mówi w rozmowie z DW. Froelich zaznacza, że Polacy żyjący w Niemczech są dobrze zintegrowani. – Wielu z nich ułożyło sobie tutaj życie, pracuje w sektorze produkcyjnym i dostrzega, co złego dzieje się obecnie w Niemczech – podkreśla. Jak dodaje, oprócz postulatu restrykcyjnej polityki migracyjnej do głosowania na AfD skłania Polaków sprzeciw wobec Zielonego Ładu oraz „wszystkich ideologicznych szaleństw takich jak ideologia gender”. Podobne tony wybrzmiewają w jednej z grup polonijnych na Facebooku. „Wyborcy dostosowują się do Merza i jego CDU. Idą do urny z chęcią wyboru CDU, a jak już przychodzi czas na postawienie krzyżyka, to nagle robią odwrotność tego, co zamierzali, i wybierają AfD” - pisze Łukasz. Krzysztof dodaje krócej: „ludzie widzą, że jest coraz gorzej, a to lepiej nie wygląda w kolejnych wyborach, więc każdy bierze sprawy w swoje ręce”. Historia punktem zapalnymW wypowiedziach polskich sympatyków AfD niemal nie pojawia się to, co partia mówi o samej Polsce. Punktów spornych jest wiele, m. in. podejście do historii. Nie brakuje polityków AfD, którzy relatywizują niemiecką winę za zbrodnie drugiej wojny światowej i kwestionują upamiętnianie jej ofiar. Szef turyngeńskiej AfD Björn Höcke, jeden z najbardziej radykalnych polityków ugrupowania, powiedział, że powojenne odłączenie terytoriów od Niemiec (Śląska, Prus Wschodnich i Pomorza) było „niezgodne z prawem międzynarodowym”. Współzałożyciel partii, poseł do Bundestagu Alexander Gauland, ocenił z kolei, że „Hitler i naziści to zaledwie ptasi kleks w ponadtysiącletniej niemieckiej historii sukcesów”. Frakcja AfD była też jedynym ugrupowaniem w parlamencie, które nie poparło uchwały wzywającej rząd w Berlinie do szybkiego rozpoczęcia prac nad wzniesieniem w stolicy Niemiec stałego pomnika polskich ofiar wojny i niemieckiej okupacji Polski w latach 1939–1945. Podczas drugiej wojny światowej zginęło ponad 5 mln obywateli polskich. Nord Stream czyli testJednym z najostrzejszych punktów spornych między interesami Polski i Niemiec jest postulat AfD, by ponownie uruchomić gazociągi Nord Stream i wznowić dostawy rosyjskiego gazu. Gołkontt przyznaje, że dla Polaków w Niemczech może to być problem. – Kwestia polityki bezpieczeństwa budzi historyczne skojarzenia – mówi. Dodaje jednak, że „powinno się współpracować ze stroną niemiecką i stawiać warunek, że Polska otrzyma gaz w tej samej cenie, co Niemcy”. Froelich mówi bardziej wprost. – Dla części Polaków mieszkających w Niemczech dużo ważniejsza jest ich sytuacja materialna. Z drugiej strony część z nich krytycznie podchodzi do kwestii uruchomienia Nord Streamów – zaznacza. – Większym problemem dla Polaków pozostają jednak wysokie ceny oraz polityka energetyczna ostatnich niemieckich rządów – ocenia. W styczniu tego roku rzecznik ds. finansów frakcji AfD Kay Gottschalk napisał na platformie X, że „1,3 biliona euro powinno wystarczyć jako reparacja za współudział Polski w wysadzeniu Nord Stream”, i zapowiedział, że jako minister finansów wystąpi z takim roszczeniem. Podana kwota to dokładnie ta, której rząd Zjednoczonej Prawicy w 2022 roku zażądał od Niemiec za szkody drugiej wojny światowej. Co więcej, niemiecka prokuratura przypisuje sabotaż grupie ukraińskich dywersantów, a dowodów na udział państwa polskiego nie ma. Polonia podzielonaOficjalne struktury polonijne są wobec AfD krytyczne. Wiesław Lewicki, przewodniczący Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech, mówił wcześniej DW, że postulaty partii są niedopuszczalne, a koncepcję reemigracji nazwał „mrzonką, która nigdy nie zostanie zrealizowana”. Sprzeciw słychać też w samych grupach polonijnych. – Przeczytaj dokładnie plan wyborczy AfD. Wyraźnie tam piszą o powrocie do „czystych” Niemiec – pisze jeden z uczestników. – Na początku będą tylko ci, co nie pracują, są na zasiłkach, nielegalnie. Później zabiorą się za resztę – dodał. Takich głosów jest jednak w tych grupach mniej. Więcej Polaków zapowiada, że w kolejnych wyborach zagłosuje na AfD. |
||
| Short teaser | Polacy, którzy przyjechali do Niemiec, coraz częściej głosują na AfD. Dlaczego? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/dlaczego-polacy-w-niemczech-głosują-na-afd-czujemy-się-traktowani-jak-druga-kategoria/a-79315644?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78183397_401.jpg
|
||
| Image source | dts Nachrichtenagentur GmbH/dts-Agentur/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78183397_401.jpg&title=Dlaczego%20Polacy%20w%20Niemczech%20g%C5%82osuj%C4%85%20na%20AfD%3F%20%E2%80%9ECzujemy%20si%C4%99%20traktowani%20jak%20druga%20kategoria%E2%80%9D | ||
| Item 50 | |||
| Id | 79316186 | ||
| Date | 2026-09-18 | ||
| Title | Prasa o zbliżeniu UE-Kanada: utrzeć nosa Trumpowi | ||
| Short title | Prasa o zbliżeniu UE-Kanada: utrzeć nosa Trumpowi | ||
| Teaser |
Prezydent USA odpowiedział groźbami na plany zacieśnienia partnerstwa UE i Kanady. Niemiecka prasa komentuje. „Nawet Donald Trump wie, że Kanada nie należy do Europy. Już samo położenie geograficzne tego kraju wystarczyłoby, żeby zdusić w zarodku każdą dyskusję o ‚członkostwie stowarzyszonym' (Kanady) w UE” – pisze niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ), komentując propozycję szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, by zaoferować Kanadzie status pierwszego członka stowarzyszonego Unii. Jak zauważa „FAZ”, taki specjalny status, o którym mówiła von der Leyen, „w ogóle jeszcze nie istnieje”. Jednak – dodaje gazeta – von der Leyen ma rację w jednej kwestii: „bliższa współpraca UE z Kanadą jest pilnie potrzebna, niezależnie od tego, czy Kanada jest tylko nieformalnym ‚najlepszym przyjacielem', czy ,członkiem stowarzyszonym' UE”. „I może w tym pochopnym posunięciu von der Leyen jest coś dobrego: to kontrowersyjne sformułowanie mogłoby posłużyć jako środek nacisku w negocjacjach celnych z Trumpem. Jego reakcja na przemówienie przewodniczącej Komisji Europejskiej sugeruje, że wcale nie uważa tego za tak ‚śmieszne', jak twierdzi. Warto by spróbować. W każdym razie wydaje się to o wiele bardziej obiecujące niż dalsze roztrząsanie jednego słowa” – pisze „FAZ”. Decyzja nie należy do TrumpaNa potrzebę bliższej współpracy UE i Kanady wskazuje także komentator „Sueddeutsche Zeitung” (SZ). „Jako prezydent USA Donald Trump może wyrażać swoje zdanie na temat tego, jak Kanada i UE powinny kształtować swoje stosunki. Ale nie może współdecydować w tej sprawie. Jego groźba, że uzna to za ‚wrogi akt', jeśli UE uczyni Kanadę ‚członkiem stowarzyszonym', i ukarze Europę ogromnymi cłami albo całkowitym wstrzymaniem handlu, nie powinna więc robić na adresatach zbyt wielkiego wrażenia. Trump grozi na prawo i lewo” – pisze „SZ”. „Jeśli już, to ten wybuch gniewu wręcz doskonale pokazuje, dlaczego Kanada i UE powinny zacieśnić swoje więzi. Dla obu stron – a dla Kanadyjczyków nawet bardziej niż dla Europejczyków – Stany Zjednoczone były dotychczas punktem odniesienia pod względem politycznym, gospodarczym i kulturowym. Ta gwiazda jednak właśnie przemienia się w gigantyczną, pomarańczową supernową, która imploduje i pozostawi po sobie czarną dziurę. Kanada i UE nie chcą dać się wciągnąć w tę czarną dziurę” – dodaje. Według gazety nie było pomocne jednak to, że von der Leyen zaproponowała Kanadzie status, który nie istnieje i brzmi złowieszczo zarówno dla Waszyngtonu, jak i dla europejskich stolic. Szansa na większą niezależność od USARegionalny dziennik „Neue Osnabruecker Zeitung” zauważa, że „Trump wietrzy wrogi akt”. „I w pewnym sensie tak właśnie jest” – ocenia. „Jeśli UE otworzy Kanadzie drzwi do ‚członkostwa stowarzyszonego', to utrze nos Trumpowi, który niemal codziennie udowadnia, że nie da się na nim polegać jako na partnerze handlowym. Biorąc pod uwagę program Trumpa ‚America First', konieczne jest zorientowanie się na nowe sojusze. To zbliżenie pokazuje, że potrafimy działać i jesteśmy pewni siebie, nawet poza dominacją USA. UE zyskałaby niezawodnego partnera, a Kanada zmniejszyłaby swoją zależność od Stanów. Niech USA sobie radzą jak chcą – brutalna polityka Trumpa coraz bardziej spycha ten kraj na margines.Dla UE i Kanady to szansa na większą niezależność. Powinny z niej skorzystać” – dodaje gazeta. Według gazety „Lausitzer Rundschau” z Chocieburza propozycja Kanady w sprawie zacieśnienia współpracy „to balsam dla zranionej europejskiej duszy”. „Kilka dni temu mieszkańcy Islandii zadali UE potężny cios, stanowczo odrzucając wznowienie rozmów akcesyjnych. Teraz nagle na horyzoncie pojawia się kanadyjski premier Mark Carney niczym jakiś ‚rycerz na białym koniu' i proponuje UE wspólne zbudowanie ‚wyjątkowego sojuszu'. Oczywiście Mark Carney ma dość egoistyczne motywy, rozkładając przed Brukselą czerwony dywan aż po drugą stronę Atlantyku. Jego problem siedzi w Waszyngtonie, w Białym Domu. Ponieważ Kanada nie chce ugiąć się przed absurdalnymi cłowymi dyktatami prezydenta USA Donalda Trumpa, ten narzucił Ottawie w ostatnich dniach wojnę handlową w postaci dodatkowych ceł i bojkotów. W tej sytuacji Kanada, bardziej niż Europa, potrzebuje teraz niezawodnych sojuszników gospodarczych” – czytamy. To może trochę potrwaćW ocenie „Frankfurter Rundschau” aby zacieśnić współpracę, Unia Europejska i Kanada „potrzebują czegoś więcej niż tylko efektownej i mocnej retoryki w mediach o ewentualnym specjalnym członkostwie tego północnoamerykańskiego kraju w UE”. „Nie wystarczy po prostu opisać wspólne wartości i interesy oraz podkreślać, że razem są silniejsi w świecie Trumpów i Putinów. Żeby nie pozostało to tylko przy tych pięknych słowach, Bruksela będzie musiała najpierw cierpliwie przekonać niektóre kraje UE, żeby w końcu zatwierdziły umowę handlową CETA, uzgodnioną już dawno temu z Ottawą. Następnie trzeba będzie ustalić, jak zorganizować ściślejszą współpracę w kluczowych obszarach, tak by obie strony na tym zyskały. To może trochę potrwać. Nie tylko dlatego, że UE raczej powoli zajmuje się szczegółami. Jeśli się to uda, Kanada i Unia będą mogły wzmocnić swoją suwerenność i zmniejszyć zależność od USA” – ocenia gazeta z Frankfurtu nad Menem. „Muenchener Merkur” z Monachium pisze: „Agresywne docinki Donalda Trumpa o Kanadzie jako 51. stanie USA właśnie nabierają zabawnego obrotu. Zamiast ugiąć się pod kaprysami tego nieokrzesanego republikanina, sąsiad szybko zbliża się do UE – można by rzec, że jako 28. członek ‚light'. To nie jest tania zemsta, tylko konieczne i mądre posunięcie. Kanada i UE uzupełniają się na wiele sposobów, mają wspólne interesy i (niestety coraz mniej modne) wartości”. |
||
| Short teaser | Prezydent USA odpowiedział groźbami na plany zacieśnienia partnerstwa UE i Kanady. Niemiecka prasa komentuje. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/prasa-o-zbliżeniu-ue-kanada-utrzeć-nosa-trumpowi/a-79316186?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79309041_401.jpg
|
||
| Image caption | Szefowa KE Ursula von der Leyen i premier Kanady Mark Carney w europarlamencie w Strasburgu | ||
| Image source | Yves Herman/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79309041_401.jpg&title=Prasa%20o%20zbli%C5%BCeniu%20UE-Kanada%3A%20utrze%C4%87%20nosa%20Trumpowi | ||
| Item 51 | |||
| Id | 79311173 | ||
| Date | 2026-09-18 | ||
| Title | Obcokrajowcy dla Berlina. Migranci walczą o prawo głosu | ||
| Short title | Obcokrajowcy dla Berlina. Migranci walczą o prawo głosu | ||
| Teaser |
Ponad 270 tys. obywateli UE w Berlinie nie ma prawa głosu w wyborach do Izby Deputowanych. Mogą jednak wybierać radnych dzielnicowych. Stworzona m.in. przez Polaków inicjatywa chce reprezentować interesy obcokrajowców. „Ausländer rein!” – trudno dziś chyba w Niemczech o bardziej zaczepną nazwę inicjatywy angażującej się na rzecz obcokrajowców. W wolnym tłumaczeniu oznacza to „Cudzoziemcy, wchodźcie!”. To oczywiste nawiązanie do ksenofobicznego sloganu „Ausländer raus!" („Cudzoziemcy, wynocha!”) wykrzykiwanego na demonstracjach przeciwko imigrantom czy śpiewanego na rasistowskich imprezach w ramach przerobionego refrenu pewnej francuskiej piosenki. A jednak właśnie na taką nazwę zdecydowali się pomysłodawcy inicjatywy wyborczej do Rad Dzielnicowych (BVV) Berlina. Za „Ausländer rein!" stoją mieszkający w stolicy Niemiec Polacy, Rumunii i Węgrzy – obywatele Unii Europejskiej bez niemieckiego paszportu, a zatem też bez prawa głosu w odbywających się w niedzielę, 20 września, wyborach landowych. Prowokacyjna nazwa- Nazwa budzi wiele emocji, jest oczywiście prowokacyjna – mówi w rozmowie z DW Joanna Bronowicka, jedna z kandydatek inicjatywy do BVV w dzielnicy Schöneberg-Tempelhof. – Nie chodzi nam o to, żeby otworzyć granice i wpuszczać wszystkich „jak leci", tylko o otwarcie migrantom drzwi do polityki lokalnej. Myślę, że ta nazwa może zagrać na naszą korzyść. Do słuszności nazwy przekonany jest też inny kandydat inicjatywy, Franek Machowski. Na co dzień, podobnie jak Joanna, działa w Partii Razem. W Berlinie oprócz pracy zawodowej angażuje się w Polskiej Radzie Społecznej i na rzecz bezdomnych. Startuje na liście w dzielnicy Neukölln. – Jak dotąd nazwa zebrała dużo serdecznych reakcji – przekonuje Machowski. – Chcemy pokazać, jak ważne jest mówienie o migracji z perspektywy samych migrantów. Myślę, że ta nazwa nie zniechęci do nas ludzi, wręcz przeciwnie. Jawna niesprawiedliwośćJak mówi Joanna Bronowicka, celem inicjatywy jest przede wszystkim zwrócenie uwagi na niesprawiedliwość wynikającą z niemożności pełnego korzystania z praw wyborczych przez obywateli unijnych. - Nie możemy wykorzystać naszego prawa europejskiego do udziału w wyborach lokalnych. Gdybym przeprowadziła się do Madrytu, Paryża czy nawet Drezna, to mogłabym brać udział w wyborach do rady miasta. Ale nie w Berlinie – wyjaśnia kandydatka. Wszystkiemu winna jest zawiła struktura polityczna w Niemczech. W całej UE obywatele innych krajów członkowskich mogą głosować w wyborach samorządowych. Jednak Berlin (podobnie jak Hamburg i Brema) jest jednocześnie krajem związkowym, niedzielne wybory do Izby Deputowanych odbędą się więc na szczeblu landowym. W tym przypadku prawa wyborcze są bardziej ograniczone. Swoich reprezentantów do Izby, czyli berlińskiego parlamentu, mogą wybierać jedynie osoby z niemieckim obywatelstwem. Joanna Bronowicka mieszka w stolicy Niemiec od 12 lat, pracuje na Uniwersytecie Viadrina we Frankfurcie nad Odrą. Ma tylko polskie obywatelstwo i – jak mówi – nie chce wystąpić o niemieckie. - Zmiana prawa wyborczego na pewno jest możliwa, niedawno przecież w Berlinie obniżono wiek wyborczy do 16 lat – argumentuje Bronowicka. – Chciałabym o taką zmianę zawalczyć, przekonywać do niej polityków. Nasza kampania ma zwrócić uwagę na tę niesprawiedliwość. Musimy też działać, żeby nie tylko walczyć ze wzrostem AfD, ale też pewną apatią migrantów. Rozwój wielojęzycznościZ ramienia inicjatywy „Ausländer rein!" startuje pięcioro polskich kandydatów, w dwóch berlińskich dzielnicach: Neukölln i Schöneberg-Tempelhof. Oprócz nich są też przedstawiciele z Rumunii i Węgier. Rozszerzenie prawa wyborczego to nie jedyny postulat inicjatywy. - Postulujemy rozwój wielojęzyczności w mieście – mówi Machowski. – Nie ma naszym zdaniem podstaw, aby upierać się przy języku niemieckim jako jedynym języku administracji. Zwykle podajemy przykład Nowego Jorku, gdzie wybrano kilka najczęściej używanych języków w mieście i wszystkie dokumenty w administracji dostępne są właśnie w tych językach. To samo powinno być wprowadzone w Berlinie. Chcemy też angażować się na rzecz rozwoju wielojęzyczności w szkołach czy przedszkolach. Z uwagi na dotarcie do jak największego grona inicjatywa postawiła w swojej kampanii przede wszystkim na komunikację w języku angielskim. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> Sytuacja obcokrajowców z Unii Europejskiej w zakresie praw wyborczych jest i tak lepsza niż imigrantów z krajów trzecich. Obcokrajowcy spoza UE, nie mający niemieckiego obywatelstwa, nie mogą głosować w żadnych wyborach. Łącznie w Berlinie osób bez niemieckiego paszportu jest niemal milion. Liczba ta podwoiła się od 2011 roku. To jedna czwarta ludności stolicy Niemiec i zarazem historycznie rekordowy wynik. Symboliczne wybory dla imigrantówProblem ten dostrzegają już niektórzy politycy lokalni w Berlinie. Stefanie Remlinger, burmistrzyni dzielnicy Mitte z ramienia Zielonych, zorganizowała niedawno dla mieszkańców dzielnicy bez niemieckiego obywatelstwa symboliczne wybory. – Mitte to niezwykle heterogeniczna dzielnica z bardzo międzynarodową populacją – powiedziała Remlinger w rozmowie z DW. – Mieszkają tu ludzie ze 170 różnych krajów, a wielu z nich nie ma prawa głosu. Ważne jest dla nas, aby zasygnalizować tym ludziom, że cenimy ich opinie i je dostrzegamy. Imigranci bez niemieckiego obywatelstwa na początku września przez dwa tygodnie mogli w Berlinie-Mitte oddawać swój symboliczny głos. Frekwencja była jednak bardzo niska, zagłosowało tylko 197 osób. Jako przyczynę organizatorzy wskazali niewystarczającą kampanię informacyjną, a także ogólny spadek wiary migrantów w realny wpływ na politykę w Niemczech. Dzielnice jak średniej wielkości miastaJoanna Bronowicka uważa, że nie warto odpuszczać głosowania do rad dzielnicowych. Berlińskie dzielnice liczą przeciętnie 300 tysięcy mieszkańców – to jak średniej wielkości miasta. Radni dzielnicowych sejmików mają więc duży wpływ na realne życie mieszkającej tam ludności. Jak pisze strona internetowa voteberlin.eu, zawierająca również informacje w języku polskim, rada dzielnicy odpowiada za wszystkie zadania miejskie, które nie mają znaczenia dla całego miasta. W zakres jej działań wchodzi m.in. planowanie urbanistyczne i terenów zielonych na terenie danej dzielnicy, organizacja ofert społecznych i kulturalnych, planowanie i finansowanie obiektów publicznych, takich jak place zabaw czy baseny. BVV zajmuje się również wspieraniem lokalnej gospodarki. |
||
| Short teaser | Ponad 270 tys. obywateli UE w Berlinie nie ma prawa głosu w wyborach do Izby Deputowanych. Teraz chcą to zmienić. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/obcokrajowcy-dla-berlina-migranci-walczą-o-prawo-głosu/a-79311173?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/71710367_401.jpg
|
||
| Image caption | W najbliższą niedzielę, 20 września, odbędą się wybory do Izby Deputowanych i Rad Dzielnicowych. Zdjęcie archiwalne | ||
| Image source | Alexnader Becher/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/71710367_401.jpg&title=Obcokrajowcy%20dla%20Berlina.%20Migranci%20walcz%C4%85%20o%20prawo%20g%C5%82osu | ||
| Item 52 | |||
| Id | 79307618 | ||
| Date | 2026-09-17 | ||
| Title | Kiedyś mieszkali tu Żydzi. Niemieckie kamienice opowiadają historie | ||
| Short title | Kiedyś mieszkali tu Żydzi. Kamienice opowiadają historie | ||
| Teaser |
Kto mieszkał tu przede mną? Szukając informacji o dawnych lokatorach, mieszkańcy niemieckich kamienic natrafiają na ślady Żydów – i przywracają pamięć o ich tragicznych losach. Wiele osób przekroczyło już próg mieszkania w starej kamienicy przy Rosenheimer Straße 40 w berlińskiej dzielnicy Schoeneberg. Siadali na kanapie lub przy kuchennym stole, spoglądali przez okno, oddawali się marzeniom. Od 2007 roku mieszka tu z rodziną Marie Rolshoven. – Nie mogę wyzbyć się uczucia, że codziennie przekraczam próg, przez który dawni mieszkańcy przeszli po raz ostatni – mówi. Wie, że kiedyś mieszkali tu Żydzi.Żaden z nich nie przeżył czasów nazistowskich. Wypędzeni z własnego domuPo przejęciu władzy przez narodowych socjalistów w styczniu 1933 roku szybko stało się jasne, że w hitlerowskich Niemczech Żydzi byli traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Nawet prawo do mieszkania przestało być oczywistością. „Nie można wymagać od świadomego rasowo współobywatela, by mieszkał pod jednym dachem z Żydem, dlatego wypowiedzenie najmu w trybie natychmiastowym jest prawnie uzasadnione” – pisał 18 września 1938 roku „Völkischer Beobachter”, organ prasowy NSDAP. 30 kwietnia 1939 roku wchodzi w życie odpowiednia ustawa: żydowscy lokatorzy i właściciele mieszkań są zmuszani do ich opuszczenia i przeniesienia się do budynków wyznaczonych przez władze. W nazistowskim żargonie nazywano je „domami żydowskimi” (Judenhäuser). W mieszkaniu Henny i Carla Möllerów przy Rosenheimer Straße 40 przymusowo dokwaterowano kolejne osoby. Ostatecznie mieszkało tam dziewięcioro osób. Jesienią 1941 roku rozpoczynają się deportacje do obozów zagłady. Minister propagandy Hitlera, Joseph Goebbels, notuje w swoim dzienniku: „Najważniejsze, żeby stolica Rzeszy została oczyszczona z Żydów; i nie spocznę, dopóki ten cel nie zostanie w pełni osiągnięty”. Mieszkańcy z Rosenheimer Straße zostają wywiezieni. Pamięć w autentycznym miejscuTo właśnie o tych ludziach i o ich losie chce przypomnieć Marie Rolshoven. Wspólnie ze swoją zmarłą już matką oraz przyjacielem założyła w 2016 roku inicjatywę Denk Mal Am Ort (DMAO – „Pamiętaj o tym miejscu”), zainspirowaną amsterdamskim projektem Open Jewish Homes. Pomysł polega na tym, by zapraszać ludzi do miejsc, w których kiedyś toczyła się codzienność. – Prawdziwe, namacalne miejsce pozwala zbliżyć się do historii tamtych ludzi – mówi Rolshoven. I dodaje, że to zupełnie inne doświadczenie niż wizyta w miejscu pamięci. „Tutaj stało łóżko mojego brata”Podobne doświadczenia mają sąsiedzi Rolshoven z drugiego piętra. Ich mieszkanie wynajmowała żydowska rodzina Katzenellenbogen, która opuściła Niemcy w 1939 roku, w ostatniej chwili. – W 2018 roku, na nasze zaproszenie przyjechał tu 92-letni wówczas Joel Ludwig Katzenellenbogen wraz z córką, zięciem i wnukiem – opowiada Rolshoven w rozmowie z DW. Inicjatywa DMAO odnalazła go przez Facebooka. Rolshoven wspomina, jak ogromne wrażenie na obecnych wywarł moment, gdy dawny mieszkaniec wszedł do środka. – Tak, pamiętam to doskonale. Tutaj stało łóżko mojego brata. Miał dziesięć lat, kiedy musieliśmy opuścić kraj – powiedział. Wkrótce zabraknie świadkówJoel Ludwig Katzenellenbogen już nie żyje. Podobnie jak wielu innych świadków tamtych czasów. Tym ważniejsza – jak podkreśla Rolshoven – staje się międzypokoleniowa pamięć. Ona sama gościła już u siebie potomkinię dawnej lokatorki. Matka Claudii Samter zdołała uciec z Berlina do Argentyny, ale jej ciotce to się nie udało. Claudia poprosiła „Denk Mal Am Ort” o pomoc w odkrywaniu rodzinnych śladów – i okazało się, że jej ciotka mieszkała dawniej właśnie w mieszkaniu Rolshoven. Claudia Samter odwiedziła to miejsce już dwukrotnie. – Nie ma nawet grobu na cmentarzu, na który mogłaby pójść – mówi Rolshoven. „Siedziałyśmy przy kuchennym stole, rozmawiałyśmy o życiu dzisiaj i jutro, dużo się śmiałyśmy i płakałyśmy. To było dobre, by na nowo tchnąć życie w tę przestrzeń”. W 2026 roku organizacja „Denk Mal Am Ort” zorganizowała 90 wydarzeń upamiętniających żydowskich mieszkańców w ośmiu miastach. Według Rolshoven pojawiło się na nich wielu bardzo młodych potomków. Świadomość, że ich bliscy stali na tej samej klatce schodowej i dotykali tej samej klamki, była dla nich bardzo pomocna. W poszukiwaniu żydowskich korzeni19-letni Adam Ethan Klein ze Szwajcarii również chciał dowiedzieć się więcej o historii swoich przodków. – Od zawsze wiedziałem, że w rodzinie była historia ucieczki, ale w domu nigdy się o tym za wiele nie mówiło – opowiada. „Słyszałem tylko: »Tak, twoi pradziadkowie opuścili Niemcy w 1938 roku. W ostatniej chwili. Na szczęście, bo inaczej nie byłoby cię na świecie«”. Adam przyznaje, że zaczął drążyć temat z powodu nasilającego się wokół antysemityzmu oraz wszechobecnego hasła „Never again is now” („Nigdy więcej jest teraz” – red.). Cała rodzina wiedziała, że na strychu leży walizka jego pradziadka ze strony matki, jednak nikt nigdy nie odważył się powiedzieć: Zobaczmy, co jest w środku. Aż w końcu Adam otworzył bagaż. Znalazł w nim dziesiątki dokumentów, w tym pismo z sądu rejonowego w Hanowerze z 12 czerwca 1933 roku, skierowane do jego pradziadka, adwokata Maxa Haasa. Mieli przestać być niemiecką rodzinąW piśmie było napisane: „Na mocy dekretu Ministra Sprawiedliwości zostaje Pan skreślony z listy licencjonowanych adwokatów”. Adam był wstrząśnięty. – To jedno zdanie w dosadny sposób uświadomiło tym rodzinom, że nie są tym, do czego dążyły od pokoleń: zwyczajną niemiecką rodziną. Od tego momentu byli przede wszystkim Żydami – mówi. Dla Adama było to porażające odkrycie. Podobnie jak wiadomość o tym, że ktoś w Zurychu ugodził nożem ortodoksyjnego Żyda, wykrzykując przy tym antysemickie hasła. Do ataku doszło niedaleko synagogi, w której Adam krótko wcześniej świętował bar micwę swojego kuzyna. „W Szwajcarii takie rzeczy się nie dzieją”– Po raz pierwszy w życiu poczułem niepokój, że nie do końca stąd jestem. A przecież Zurych to mój dom, miasto, w którym od urodzenia mieszkam bezpiecznie i beztrosko jako szwajcarski Żyd – zapisał później Adam. – To był dla mnie zupełnie nowy grunt. Zawsze myślałem, że w Szwajcarii takie rzeczy się nie dzieją. Może byłem trochę naiwny – przyznaje. Temat nie dawał mu spokoju. Adam kontynuował poszukiwania, postanowił też napisać pracę dyplomową w gimnazjum o swoich krewnych. Wiosną 2024 roku wyruszył wraz z rodzicami, siostrą, babcią, wujkami, ciociami i siedmiorgiem kuzynów, aby poznać miejsca, z których wywodzili się ich przodkowie. Magiczne spotkanieW pewnym momencie stanęli przed pięciopiętrowym budynkiem przy Hölderlinstraße 55 w Stuttgarcie. Wtedy z bramy podwórka niespodziewanie wyjechał na rowerze mężczyzna. – No i jak, zwiedzają Państwo miasto czy chcą się tu wprowadzić? – zapytał żartobliwie. Był to Thomas Koch, który już wcześniej próbował dowiedzieć się, kto dawniej mieszkał w jego kamienicy. Gdy usłyszał w odpowiedzi: „Nie, patrzymy, gdzie mieszkali nasi przodkowie”, poczuł ogromne emocje. Koch zdążył już ustalić, że dawni właściciele domu, bracia Merzbacher, sprzedali budynek w 1936 roku za 75 tysięcy reichsmarek. Z tej kwoty musieli zapłacić aż 70 tysięcy reichsmarek w ramach podatku od majątku i podatku od ucieczki z Rzeszy. Reszta wystarczyła zaledwie na bilety na statek do Brazylii i USA. Od 1939 roku ślad po nich zaginął, Koch nie znalazł żadnych dalszych dokumentów. Zapytał więc: „Czy Państwo są z rodziny Hirschheimer?”. I rzeczywiście tak było. Koch opisuje to spotkanie jako „magiczne”. On i Adam Klein pozostali w kontakcie. Przy kolejnej wizycie młodego mężczyzny w Stuttgarcie, rodzina Kochów zaprosiła go na kawę i ciasto. Rodzina Hirschheimerów mieszkała w latach 1937–1938 na parterze, zanim została przymusowo przesiedlona do tzw. „domu żydowskiego”. Pradziadek Adama, Max Haas, był żonaty z Ilse – córką Adolfa i Auguste Hirschheimerów, którzy mieszkali w Stuttgarcie. – Ładne mieszkanie. Fascynująco było wyobrażać sobie, że moi przodkowie też kiedyś tam żyli i że prawdopodobnie niewiele się to różniło. Wtedy też pewnie pili kawę i jedli ciasto – ocenia Adam. Adam pokazał mieszkańcowi Stuttgartu zdjęcia swojej babci Ilse, która brała ślub w tamtejszej synagodze, a potem stała w ślubnym stroju w salonie. – Przed drzwiami, które wciąż tutaj mamy – dodaje Koch. – To było naprawdę poruszające – znaleźć nowych współmieszkańców w przesuniętym w czasie kontekście historycznym. Myślę, że takie doświadczenie, takie wczucie się w sytuację, to proces głęboko empatyczny, który po prostu łączy człowieka z tym mieszkaniem – mówi. Tam byliśmy Żydami, tutaj jesteśmy NiemcamiIlse i Max Haas znaleźli schronienie w Anglii, natomiast małżeństwo Hirschheimerów wyjechało w 1939 roku do Szwajcarii. Adolf Hirschheimer zmarł w 1940 roku na chorobę serca, ale „z pewnością także z powodu pękniętego serca” – uważa Adam, jego praprawnuk. Auguste została sprowadzona do Anglii przez swojego zięcia Maxa. Rodzina bardzo tęskniła za ojczyzną: „Tam byliśmy Żydami, tutaj jesteśmy Niemcami. Jak człowiek ma się w tym połapać?” – pisała Ilse Haas do przyjaciółki. To właśnie te słowa Adam wybrał na tytuł swojej pracy dyplomowej. Nawet po utracie ojczyzny jego pradziadkowie nie zaznali spokoju. Z Anglii wyjechali ostatecznie do Izraela, a po jakimś czasie wrócili do Europy, do Szwajcarii. „Pod koniec życia moi pradziadkowie osiedlili się zaledwie dwie godziny jazdy samochodem od dawnej ojczyzny” – pisze w swojej pracy Adam. „Patrząc na ich biografie z dystansu prawnuka, staje się jasne, że po rozstaniu z Niemcami nigdy już nie zdołali nigdzie zapuścić korzeni”. – Pamięć jest ważna, bo ostatecznie musimy czerpać naukę z historii. Uważam, że to nasz wspólny obowiązek. Każdy z nas może sprawić, że pamięć pozostanie żywa i – miejmy nadzieję – przetrwa również wtedy, gdy zabraknie już świadków – mówi DW Adam. Chociażby w murach mieszkania jego przodków. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Kto mieszkał tu przede mną? Mieszkańcy niemieckich kamienic przywracają pamięć o dawnych lokatorach – Żydach. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/kiedyś-mieszkali-tu-żydzi-niemieckie-kamienice-opowiadają-historie/a-79307618?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Kiedy%C5%9B%20mieszkali%20tu%20%C5%BBydzi.%20Niemieckie%20kamienice%20opowiadaj%C4%85%20historie | ||
| Item 53 | |||
| Id | 79315379 | ||
| Date | 2026-09-17 | ||
| Title | Niemcy: Próba podpalenia synagogi w Wuppertalu | ||
| Short title | Niemcy: Próba podpalenia synagogi w Wuppertalu | ||
| Teaser |
Policja w Wuppertalu zatrzymała mężczyznę, która miał próbować podpalić synagogę w tym mieście. Pożar szybko ugaszono. W czwartek po południu doszło do próby podpalenia synagogi należącej do Gminy Żydowskiej w Wuppertalu. Jak poinformował rzecznik policji w rozmowie z Ewangelicką Agencją Prasową (epd), sprawca wzniecił ogień przy bocznym wejściu do budynku. Według doniesień gazety „Jüdische Allgemeine" mężczyzna rzucił w stronę bocznego wejścia do synagogi kilka butelek wypełnionych łatwopalną cieczą i je podpalił, po czym uciekł z miejsca zdarzenia. Pożar udało się szybko ugasić, a straty materialne są niewielkie. Nikt nie odniósł obrażeń. Policja zatrzymała już podejrzanego, a śledztwo w tej sprawie przejął wydział kryminalny. Atak w biały dzieńPrzewodniczący Centralnej Rady Żydów w NiemczechJosef Schuster wyraził głębokie oburzenie zachowaniem sprawcy, który „z pełnym spokojem dokonał tego ataku w biały dzień”. Schuster podkreślił w Berlinie, że takie działanie dowodzi „postępującego przyzwyczajania się opinii publicznej do nienawiści wobec Żydów”. Jego zdaniem moment ataku – tuż przed Jom Kipur, najważniejszym świętem żydowskim – nie był przypadkowy. – Wybieranie dni świątecznych to stały schemat antysemickiej przemocy. Ma to na celu zastraszenie społeczności i systematyczne wypieranie życia żydowskiego z przestrzeni publicznej – powiedział. Schuster wezwał również służby bezpieczeństwa do zapewnienia pełnej ochrony żydowskich nabożeństw. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Policja w Wuppertalu zatrzymała mężczyznę, która miał próbować podpalić synagogę w tym mieście. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-próba-podpalenia-synagogi-w-wuppertalu/a-79315379?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/55801691_401.jpg
|
||
| Image caption | W Wuppertalu próbowano podpalić synagogę | ||
| Image source | Geisler-Fotopress/picture-alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/55801691_401.jpg&title=Niemcy%3A%20Pr%C3%B3ba%20podpalenia%20synagogi%20w%20Wuppertalu | ||
| Item 54 | |||
| Id | 79314686 | ||
| Date | 2026-09-17 | ||
| Title | Ważą się polityczne losy Merza. Czy partia go porzuci? | ||
| Short title | Ważą się polityczne losy Merza. Czy partia go porzuci? | ||
| Teaser |
Półtora roku temu Friedrich Merz obejmował urząd kanclerza z ambicją osłabienia skrajnej prawicy. Dziś jego rząd ma rekordowo niskie poparcie, a AfD rośnie w siłę. Najbliższe dni mogą rozstrzygnąć, czy Merz się utrzyma. Na początku tego tygodnia kanclerz Friedrich Merz był w Rovaniemi na północy Finlandii, prawie 1800 kilometrów na północ od Berlina. Z europejskim przywódcami dyskutował o Arktyce, bezpieczeństwie, surowcach i zmianach klimatu. Ale i tak nie zdołał się uciec od politycznych problemów w Berlinie. Zapytany o debatę dotyczącą swojej przyszłości, podkreślał, że Europa stoi przed znacznie ważniejszymi wyzwaniami, niż przyszłość jego jako kanclerza Niemiec. – Staram się przekonać moich przyjaciół, moją partię i frakcję parlamentarną, że te kwestie są ważniejsze niż niektóre debaty dotyczące polityki wewnętrznej, które obecnie prowadzimy – powiedział Merz. Wina Merza?Mówiąc o „niektórych debatach” miał na myśli zapewne dyskusje, plotki i spekulacje na temat tego, czy Merz nadal jest odpowiednią osobą na stanowisku szefa niemieckiego rządu. Nie minęło nawet półtora roku od momentu, gdy objął urząd w maju 2025 roku, a zadowolenie obywateli z rządu spadło do rekordowo niskiego poziomu. Ostatnio partia kanclerza, chadecka CDU, poniosła druzgocącą porażkę w wyborach do parlamentu krajowego w Saksonii-Anhalcie, gdzie zwyciężyła skrajnie-prawicowa AfD. A za kilka dni partii grozi kolejna dotkliwa porażka – w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Przed wyborami do tamtejszego parlamentu krajowego (landtagu) poparcie dla CDU wynosi zaledwie siedem procent. Nie wydaje się nawet wykluczone, że chadecja nie przekroczy pięcioprocentowego progu wyborczego. W każdym razie będzie to prawdopodobnie najgorszy wynik, jaki CDU kiedykolwiek osiągnęła w wyborach do parlamentu kraju związkowego. Szczególnie tryumf AfD jest dla kanclerza dotkliwym ciosem. Przed objęciem władzy deklarował, że jego celem jest to, aby poparcie dla tego skrajnego ugrupowania spadło o polowe. Tymczasem to CDU traci wyborców. W Berlinie środowisko polityczne zadaje sobie pytanie: czy to wina Merza? Czy chodzi o jego często szorstki sposób komunikacji, czy o to, że nie potrafi dobrze wyjaśnić ważnych reform, takich jak ta dotycząca państwowego systemu emerytalnego? Członkowie rządu otwarcie mówią, że braku zaufania wyborców do gabinetu Merza. Na przykład minister edukacji Karin Prien (również z CDU) powiedziała w rozmowie z telewizją ARD: „Myślę, że powstało wrażenie, iż kanclerz, ale też my jako chadecja nie wykazujemy wobec wielu ludzi niezbędnej empatii. I to musi się zmienić”. Dość często słychać opinię, że Merz łatwo traci panowanie nad sobą. Na przykład planowana reforma emerytalna oznacza dla wielu ludzi poważne cięcia, ale kanclerz czasem sprawia wrażenie niecierpliwego, gdy o tym mówi. Jeszcze w lipcu publicznie narzekał, że stosunek wielu obywateli do pomysłów „czterodniowego tygodnia pracy i równowagi między życiem zawodowym a prywatnym” może zagrozić dobrobytowi kraju. Krytycy wskazują, że w takiej atmosferze trudno jest przeforsować niepopularne reformy. Niepokój koalicjantaKiedy mikrofony i kamery są wyłączone, przedstawiciele rządu wypowiadają się bardziej dosadnie. Utrata zaufania do samego kanclerza jest już prawie nie do naprawienia, potrzebna jest zmiana – tak brzmi ogólny ton wypowiedzi wielu polityków z koalicji. Zaniepokojony jest też mniejszy partner koalicyjny, socjaldemokracja SPD. Sekretarz klubu parlamentarnego SPD Dirk Wiese powiedział stacji „Welt TV”, że odnosi wrażenie, iż „w CDU nerwy są na krawędzi”. Zaapelował jednocześnie do chadeków o skoncentrowanie się na pracy rządu i poprawie sytuacji politycznej. Problem z tymi spekulacjami polega na tym, że jeśli chadecy, czyli CDU i jej siostrzana bawarska partia CSU, dojdą do wniosku, iż Merz nie nadaje się już na kanclerza, to pojawia się pytanie: kto mógłby go zastąpić? W grę wchodzi szef CSU Markus Söder, premier Bawarii. Ale także on lubi prowokować, nawet przeciwko CDU, i dlatego trudno byłoby go zaakceptować. Innym kandydatem byłby Hendrik Wüst, premier w najludniejszym kraju związkowym Niemiec – Nadrenii Północnej-Westfalii. Od ponad czterech lat dość pewnie i bez większego rozgłosu kieruje w tym regionie koalicją z Zielonymi, ale jak dotąd nie wykazywał zbytniej chęci, by przenieść się do Berlina. Co więcej, w kwietniu przyszłego roku Wüst chce się ubiegać o reelekcję w wyborach w swoim landzie. Formalnie zmiana nie byłaby dużym problemem, gdyby odbyła się za zgodą wszystkich: po rezygnacji kanclerza Bundestag może większością głosów mianować następcę. Wbrew woli urzędującego kanclerza jest to możliwe tylko poprzez tzw. konstruktywne wotum nieufności. Wüst albo Söder musieliby otwarcie zmierzyć się z Merzem, a tego scenariusza nikt na razie sobie nie wyobraża. Może właśnie dlatego ośmiu wywodzących się z CDU premierów krajów związkowych oświadczyło w środę (16.09.2026) we wspólnym komunikacie, że nadal popierają Merza. „Ludzie mogą mieć pewność, że zajmiemy się ich problemami. Jako premierzy krajów związkowych chcemy i będziemy wspólnie z kanclerzem wnieść w to swój wkład” – napisali. Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> Decyzje w niedzielę wieczoremFriedrich Merz nie ma zatem żadnego realnego rywala. Nie uchodzi on też za kogoś, kto zbyt szybko się poddaje. Jeśli wierzyć plotkom krążącym w politycznym Berlinie, to Merz chce już w najbliższą niedzielę wieczorem (20.09.2026), kiedy znane będą wyniki wyborów do parlamentu krajowego w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, zwołać w Berlinie prezydium CDU. W jego skład wchodzi 22 czołowych konserwatywnych polityków. Zamierza zadać pytanie, czy wciąż cieszy się zaufaniem w swojej partii. O tym, jak poważnie ocenia on obecną sytuację, świadczy jego harmonogram na nadchodzący tydzień: kanclerz odwołałswoją od dawna zaplanowaną podróż na posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Merz, jak podają kręgi rządowe, „wbrew pierwotnym planom nie pojedzie do Nowego Jorku, bo jego obecność w Berlinie jest niezbędna”. Artykuł ukazał się na stronie Redakcji Niemieckiej DW. |
||
| Short teaser | Rząd Friedricha Merza ma rekordowo niskie poparcie, a AfD tryumfuje. Najbliższe dni mogą zdecydować o losie kanclerza. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/ważą-się-polityczne-losy-merza-czy-partia-go-porzuci/a-79314686?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Wa%C5%BC%C4%85%20si%C4%99%20polityczne%20losy%20Merza.%20Czy%20partia%20go%20porzuci%3F | ||
| Item 55 | |||
| Id | 79313027 | ||
| Date | 2026-09-17 | ||
| Title | Demografia: Co trzecia rodzina w Niemczech ma korzenie migracyjne | ||
| Short title | Niemcy: Co trzecia rodzina ma korzenie migracyjne | ||
| Teaser |
Już co trzecia rodzina w Niemczech to rodzina imigrancka – poinformował Federalny Urząd Statystyczny w Wiesbaden. Z danych Federalnego Urzędu Statystycznego w Wiesbaden wynika, że od 2005 roku odsetek rodzin z pochodzeniem migracyjnym wzrósł w Niemczech z 17 do 31 procent. Jednocześnie napływ ludności w ostatnich latach sprawił, że po latach spadków liczba rodzin w społeczeństwie wreszcie przestała maleć. Obecnie we wspólnym gospodarstwie domowym z dziećmi lub rodzicami mieszka blisko połowa społeczeństwa (49 procent). To wynik niemal identyczny jak w 2015 roku (48 procent), podczas gdy jeszcze w 1996 roku w ten sposób żyło 57 procent mieszkańców Niemiec. – Wieloletni spadek liczby tradycyjnych gospodarstw domowych wynika przede wszystkim ze starzenia się powojennego wyżu demograficznego. Generacja baby boomersów ma już za sobą etap wychowywania dzieci pod jednym dachem – wyjaśnia Thomas Körner, ekspert ds. demografii z Federalnego Urzędu Statystycznego. Demografii pomogła imigracjaSytuację zmieniła dopiero imigracja, która od 2015 roku trwale zahamowała ten trend. Przyjeżdżający do Niemiec ludzie oraz ich dzieci są młodsi i znacznie częściej zakładają tradycyjne rodziny. W ubiegłym roku w takich gospodarstwach mieszkało aż 60 procent osób ze środowisk migracyjnych, podczas gdy wśród rodowitych mieszkańców Niemiec wskaźnik ten wynosił 43 procent. Domy osób o migracyjnych korzeniach są również częściej wielodzietne – w 2025 roku w 21 proc. z nich wychowywało się co najmniej troje dzieci. Dla porównania, w rodzinach bez tła migracyjnego taki wynik odnotowano zaledwie w co dziesiątym domu. Z kolei jedynacy znacznie częściej wychowują się u rodowitych Niemców (54 procent) niż w rodzinach imigranckich (43 procent). Kiedy mówimy o rodzinie imigranckiej?Według oficjalnej definicji rodzina ma korzenie imigranckie, jeśli oboje rodzice (lub rodzic samotnie wychowujący dziecko) przybyli do Niemiec po 1950 roku albo są potomkami takich osób. To głównie dzięki napływowi migrantów ogólna liczba dzieci mieszkających z rodzicami od lat stoi w miejscu. W 2025 roku równo połowa rodzin (50 procent) wychowywała jedynaka, w 37 procentach domów żyło dwoje dzieci, a w 13 procentach – troje lub więcej. Trzy dekady temu te proporcje wyglądały niemal identycznie. (AFP/przy) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Już co trzecia rodzina w Niemczech to rodzina imigrancka – poinformował Federalny Urząd Statystyczny w Wiesbaden. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/demografia-co-trzecia-rodzina-w-niemczech-ma-korzenie-migracyjne/a-79313027?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Demografia%3A%20Co%20trzecia%20rodzina%20w%20Niemczech%20ma%20korzenie%20migracyjne | ||
| Item 56 | |||
| Id | 79312113 | ||
| Date | 2026-09-17 | ||
| Title | UE. Media społecznościowe nie dla dzieci i zakaz uzależniających algorytmów | ||
| Short title | UE. Media społecznościowe nie dla dzieci, algorytmy pod lupą | ||
| Teaser |
Komisja Europejska chce zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci poniżej 13. roku życia. Na cenzurowanym są także algorytmy, które sprzyjają uzależnieniu. Komisja Europejska przedstawiła dziś (17.09.2026) projekt regulacji, mających lepiej chronić dzieci i młodzież przed negatywnymi skutkami korzystania z mediów społecznościowych. Oprócz zakazu korzystania z tego rodzaju platform dla dzieci poniżej 13. roku życia oraz ograniczeń dla trzynasto- i czternastolatków, nowe rozwiązania mają skłonić dostawców usług do zmian. W przyszłości platformy internetowe, serwisy społecznościowe, wybrane platformy gamingowe oraz dostawcy usług opartych na sztucznej inteligencji musieliby najpierw wykazać, że są bezpieczne dla nieletnich, zanim umożliwią im dostęp. – Platformy są zaprojektowane tak, by przyciągać uwagę. Algorytmy uczą się na podstawie naszego zachowania i wykorzystują je, by skłonić nas do klikania, reagowania i dalszego przewijania treści – powiedziała szefowa Komisji Ursula von der Leyen w Parlamencie Europejskim w Strasburgu. Jej zdaniem celem takich mechanizmów jest zatrzymywanie dzieci w sieci i czerpanie zysków z ich uwagi. Tymczasem – według von der Leyen – z intensywnym korzystaniem ze smartfonow i mediów społecznościowych mogą wiązać się takie problemy jak bezsenność, cyberprzemoc czy samookaleczenia. Media społecznościowe od 15. roku życiaJeżeli propozycje Komisji zostaną przyjęte, młodzi ludzie w UE mogliby samodzielnie zakładać konta w mediach społecznościowych i serwisach wideo dopiero po ukończeniu 15 lat. Platformy byłyby zobowiązane do skutecznej weryfikacji wieku użytkowników. Kluczowym elementem planu jest system potwierdzania wieku. Obecnie największe platformy wymagają zwykle ukończenia 13 lat, jednak zdaniem Komisji zasady te nie są egzekwowane wystarczająco skutecznie. Do weryfikacji wieku mogłyby służyć aplikacje unijne lub inne rozwiązania techniczne. Jednym z nich miałby być europejski cyfrowy portfel tożsamości EUDI Wallet; w Niemczech ma być udostępniony na początku 2027 roku. Dzięki niemu użytkownicy mogliby potwierdzać, że osiągnęli określony wiek bez ujawniania platformom danych osobowych takich jak nazwisko czy data urodzenia. Konta dla dzieci pod kontrolą rodzicówZgodnie z koncepcją Komisji dzieci poniżej 13. roku życia nadal mogłyby korzystać z wybranych usług internetowych spełniających szczególnie wysokie standardy bezpieczeństwa, na przykład platform przeznaczonych dla dzieci. Takie konta pozostawałyby jednak pod pełną kontrolą rodziców. Młodzież w wieku od 13 do 15 lat mogłaby korzystać z tzw. mini-kont zakładanych i nadzorowanych przez rodziców. Miałyby one ograniczone funkcje, a czas korzystania z nich byłby limitowany do jednej godziny dziennie. Koniec ze scrollowaniem bez końca?Właściciele platform musieliby wykazać, że nie stosują mechanizmów sprzyjających uzależnieniu od mediów społecznościowych, takich jak niekończące się przewijanie treści czy automatyczne odtwarzanie filmów. Domyślnie miałyby również wdrażać rozwiązania służące ochronie dzieci i młodzieży, w tym limity czasu spędzanego przed ekranem. Byłaby to istotna zmiana w stosunku do obecnych zasad. Dziś to rodzice muszą udowadniać, że dana platforma nie zapewniła ich dziecku odpowiedniej ochrony. Wysokie karyKomisja Europejska miałaby rozpatrywać przypadki naruszeń w ciągu 90 dni. Za złamanie przepisów firmom groziłyby kary sięgające nawet 6 proc. ich rocznego światowego obrotu. Z nowych regulacji wyłączone byłyby m.in. platformy edukacyjne oraz usługi tworzone i prowadzone przez instytucje publiczne. Szczególne zasady dla chatbotów AIProjekt przewiduje także dodatkowe wymogi dla chatbotów opartych na sztucznej inteligencji, które oferują użytkownikom wsparcie emocjonalne. Takie systemy miałyby być projektowane w sposób zapobiegający emocjonalnemu uzależnieniu dzieci oraz minimalizujący ryzyko szkodliwych interakcji. Komisja zwraca uwagę, że w przeszłości odnotowano przypadki, w których chatboty AI nie reagowały właściwie na sygnały świadczące o myślach samobójczych użytkowników. Planowane przepisy dotyczyłyby również dorosłych użytkowników, ponieważ wymóg weryfikacji wieku miałby mieć charakter powszechny. Jeszcze tej jesieni Ursula von der Leyen chce przedstawić kolejną inicjatywę dotyczącą wpływu algorytmów i mechanizmów uzależniających na użytkowników w każdej grupie wiekowej. Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> Na razie nic jednak nie ulegnie zmianie. Projekt Komisji musi zostać zaakceptowany przez Parlament Europejski oraz państwa członkowskie UE. Proces legislacyjny może potrwać miesiące, a nawet lata. Niemiecka minister jest „za”Propozycje KE popiera niemiecka minister oświaty Karin Prien. Plan Komisji Europejskiej „bardzo dokładnie pokrywa się z kierunkiem, który chcemy realizować również w Niemczech” – powiedziała Prien w programie „Morgenmagazin” telewizji ZDF. Potwierdziła także, że w Niemczech zostaną wprowadzone „przepisy przejściowe” do czasu uzgodnienia regulacji europejskich. Jej zdaniem zagrożenie dla dzieci i młodzieży, związane z korzystaniem z mediów społecznościowych, jest zbyt duże, by zwlekać z przyjęciem odpowiednich rozwiązań. DPA/ widz |
||
| Short teaser | Komisja Europejska chce zakazać stosowania przez platformy społecznościowe mechanizmów sprzyjających uzależnieniu. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/ue-media-społecznościowe-nie-dla-dzieci-i-zakaz-uzależniających-algorytmów/a-79312113?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79301168_401.jpg
|
||
| Image caption | Komisja Europejska chce zakazać korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci do 13. roku życia | ||
| Image source | Matteo Della Torre/NurPhoto/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79301168_401.jpg&title=UE.%20Media%20spo%C5%82eczno%C5%9Bciowe%20nie%20dla%20dzieci%20i%20zakaz%20uzale%C5%BCniaj%C4%85cych%20algorytm%C3%B3w | ||
| Item 57 | |||
| Id | 79311275 | ||
| Date | 2026-09-17 | ||
| Title | Władze Monachium: Na Oktoberfeście będzie bezpieczniej | ||
| Short title | Władze Monachium: Na Oktoberfeście będzie bezpieczniej | ||
| Teaser |
Będzie centrum koordynacyjne, sześciuset policjantów i pomoc sztucznej inteligencji. Służby są też przygotowane na ew. zagrożenie dronowe. Tak Monachium szykuje się na Oktoberfest. W sobotę (19.09.2026) w Monachium znów rozbrzmi słynne „O'zapft is!” – co w literackim języku niemieckim oznacza, że pierwsza beczka piwa została odszypułkowana. Symboliczne wybicie szpuntu przez nadburmistrza miasta co roku oficjalnie rozpoczyna Oktoberfest, który w tym roku potrwa do 4 października. Wydarzenie to jest uznawane za największy ludowy festyn na świecie. Nowoczesny system bezpieczeństwaTeren imprezy jest ogromny: Oktoberfest na błoniach Theresienwiese zajmuje aż 34,5 hektara, co odpowiada powierzchni około 48 boisk piłkarskich. Mimo to frekwencja – zwłaszcza w weekendy – bywa tak ogromna, że momentami brakuje miejsca. W ubiegłym roku organizatorzy musieli nawet chwilowo zamykać bramy wejściowe. Powód? W niemal wszystkich 38 namiotach biesiadnych zabawa odbywa się w systemie dwu- lub trzyzmianowych rezerwacji. Podczas wymiany gości przy stołach w 14 największych halach, z których każda mieści kilka tysięcy osób, robi się ogromny tłok – tysiące ludzi próbuje w tym samym momencie wejść do środka lub wyjść na zewnątrz. W zeszłym roku, po południu ruch w pewnym momencie całkowicie zamarł, a napierający tłum wywołał u niektórych osób stany paniki. Pomoże sztuczna inteligencjaAby uniknąć takich sytuacji w przyszłości, władze Monachium unowocześniły tegoroczny plan bezpieczeństwa. Teren festiwalu monitoruje 26 nowych kamer (nie licząc 56 kamer policyjnych), a sztuczna inteligencja na bieżąco analizuje przepływ tłumu i podnosi alarm, gdy robi się zbyt ciasno. Dodatkowo powołano specjalne centrum koordynacyjne, które dba o błyskawiczną wymianę informacji między służbami ratunkowymi, policją a organizatorami. Służby przygotowały się również na ewentualne zagrożenia ze strony dronów, choć szczegółów technicznych nie ujawniono. Bezpieczeństwa na miejscu pilnuje także 600 policjantów. Oktoberfest: Znany na całym świecie, ale najbliższy sercom BawarczykówChoć Oktoberfest to marka globalna i prawdziwy magnes dla zagranicznych turystów, to ubiegłoroczne badania na zlecenie władz miasta pokazują, że impreza zachowała swój lokalny charakter. Aż 41 procent gości w 2025 roku stanowili sami Monachijczycy, 25 procent przyjechało z najbliższych okolic, a 9 procent z pozostałych części Bawarii. Oznacza to, że aż trzy czwarte z 6,5 miliona odwiedzających to mieszkańcy regionu. Jedynie około 4 procent przybyło z innych landów Niemiec. Z zagranicy przyjechało około 21 procent gości, co daje blisko 1,35 miliona osób. Najliczniejszą grupą międzynarodową byli obywatele USA – stanowili oni prawie 20 procent zagranicznych turystów (ponad 270 tysięcy osób). Drugie miejsce zajęli Włosi z wynikiem ponad 13 procent. Piwa tyle, ile się daNa terenie festiwalu obowiązuje bezwzględny zakaz palenia marihuany. Jeśli jednak chodzi o alkohol, każdy może pić tyle, na ile ma ochotę i... ile uniesie jego portfel. Litrowy kufel piwa (tzw. Maß) kosztuje w tym roku od 14,80 do 15,90 euro, co oznacza jedynie minimalną podwyżkę w porównaniu z zeszłym rokiem. Litr wody stołowej to wydatek rzędu aż 11 euro, ale na błoniach rozstawiono darmowe dystrybutory z wodę pitną. Sporym rozsądkiem i trzeźwością powinny wykazać się osoby planujące korzystanie z licznych karuzeli i biesiadnych atrakcji – bilety na nie kosztują od niespełna 5 do 14 euro. Warto też pamiętać, że wiele stoisk i punktów gastronomicznych wciąż przyjmuje wyłącznie gotówkę. Na festiwal w dirndlu czy skórzanych spodniach?Na koniec pozostaje pytanie o odpowiedni ubiór. Rodowici Bawarczycy, którzy szanują lokalne obyczaje, niemal zawsze przychodzą na błonia w tradycyjnych strojach ludowych (Tracht). Dla pozostałych gości skórzane spodnie (Lederhosen) czy tradycyjne suknie (Dirndl) są miłym akcentem, ale nie obowiązkiem. Miejski wydział marketingu turystycznego radzi osobom odwiedzającym festiwal po raz pierwszy, aby strój wypożyczyły, i dzieli się złotą zasadą: „Jeśli chcą Państwo uniknąć kpiących spojrzeń, lepiej zrezygnować z tanich, filcowych kapeluszy, materiałowych imitacji skórzanych spodni czy plastikowych, neonowych mini-sukienek. Klasyczne dżinsy i koszula w kratę będą zawsze znacznie bezpieczniejszym i bardziej gustownym wyborem”. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Będzie centrum koordynacyjne, 600 policjantów i pomoc AI. Tak Monachium szykuje się na Oktoberfest. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/władze-monachium-na-oktoberfeście-będzie-bezpieczniej/a-79311275?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/74215893_401.jpg
|
||
| Image caption | Oktoberfest potrwa w tym roku do 4 października | ||
| Image source | Matthias Balk/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/74215893_401.jpg&title=W%C5%82adze%20Monachium%3A%20Na%20Oktoberfe%C5%9Bcie%20b%C4%99dzie%20bezpieczniej | ||
| Item 58 | |||
| Id | 79309713 | ||
| Date | 2026-09-17 | ||
| Title | Lekcje religii islamskiej w Niemczech. Rośnie liczba uczniów | ||
| Short title | Lekcje religii islamskiej w Niemczech. Rośnie liczba uczniów | ||
| Teaser |
Liczba uczniów uczestniczących w zajęciach dotyczących islamu w niemieckich szkołach podwoiła się w ciągu dekady. W wielu miejscach wciąż jednak brakuje oferty zajęć. W roku szkolnym 2025/2026 około 84 300 uczniów w Niemczech uczęszczało na lekcje religii islamskiej lub zajęcia z wiedzy o islamie – wynika z analizy opublikowanej w czwartek, 17 września, przez serwis Mediendienst Integration. Dla porównania: w roku szkolnym 2015/2016 w zajęciach tych uczestniczyło około 42 600 uczniów. Analiza przeprowadzona przez serwis Mediendienst Integration wykazuje, że na lekcje dotyczące islamu uczęszcza dwa razy więcej uczniów niż dziesięć lat temu, jednak wciąż brakuje oferty obejmującej cały kraj. Znaczne różnice regionalneSerwis zwrócił się z zapytaniem do ministerstw edukacji wszystkich 16 krajów związkowych. W dziewięciu z nich prowadzone są albo lekcje religii islamskiej (nauczanie oparte na konkretnym wyznaniu), albo zajęcia z wiedzy o islamie (nauczanie o religii). Uwagę zwraca różnica między wschodem a zachodem kraju. O ile w Berlinie uczniowie mogą uczęszczać na lekcje religii islamskiej, o tyle w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, Brandenburgii, Saksonii-Anhalt, Saksonii i Turyngii – czyli na terenie byłej NRD– takiej oferty brakuje. W Niemczech mieszka szacunkowo 6,6 miliona muzułmanów, z czego ponad 90 procent żyje w zachodniej części kraju. Nauczanie o islamie zwalcza propagandęMimo że liczba uczniów w całych Niemczech wzrosła dwukrotnie, według ustaleń serwisu wciąż brakuje oferty dostępnej na terenie całego kraju. W Bawarii w roku szkolnym 2025/2026 około 22 800 uczniów uczęszczało na zajęcia z wiedzy o islamie, co stanowi około 15 procent spośród mniej więcej 152 500 muzułmańskich uczniów w tym kraju związkowym. W Nadrenii Północnej-Westfalii na lekcje religii islamskiej uczęszczało 30 260 uczniów. Odpowiada to siedmiu procentom z łącznej liczby 419 204 muzułmańskich uczniów. - Aby rozszerzyć nauczanie o islamie, należy utworzyć więcej etatów dla nauczycieli tego przedmiotu – powiedział serwisowi Mathias Rohe, znawca islamu z Erlangen. Takie rozwiązanie zmotywowałoby również przyszłych nauczycieli do wyboru tej specjalizacji. Rozszerzenie nauczania islamu jest ważne również w obliczu islamistycznej propagandy w internecie – dodał. (EPD/stef) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Liczba uczniów uczestniczących w zajęciach dotyczących islamu w niemieckich szkołach podwoiła się w ciągu dekady. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/lekcje-religii-islamskiej-w-niemczech-rośnie-liczba-uczniów/a-79309713?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/63775209_401.jpg
|
||
| Image caption | W nauczaniu o islamie widać w Niemczech duże różnice między wschodem a zachodem kraju. Zdjęcie ilustracyjne | ||
| Image source | Frank Rumpenhorst/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/63775209_401.jpg&title=Lekcje%20religii%20islamskiej%20w%20Niemczech.%20Ro%C5%9Bnie%20liczba%20uczni%C3%B3w | ||
| Item 59 | |||
| Id | 79309639 | ||
| Date | 2026-09-17 | ||
| Title | Meklemburgia-Pomorze Przednie. Wybory, Nord Stream i flota cieni | ||
| Short title | Meklemburgia-Pomorze Przednie. Wybory, Nord Stream i Rosja | ||
| Teaser |
Kiedyś peryferyjny region Niemiec, teraz Meklemburgia-Pomorze Przednie przyciąga uwagę całego świata. Wyjaśniamy dlaczego. Na wiecu wyborczym premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego – socjaldemokratki Manueli Schwesig – w Rostocku pojawił się tłum zagranicznych dziennikarzy. Reporter Bloomberga robi notatki z jej wystąpienia w porcie, holenderska ekipa telewizyjna pyta o wybory, a fotografowie agencji Getty i Reuters próbują zrobić kilka zdjęć przed namiotem cyrkowym. Organizacja wieczoru wyborczego po zamknięciu lokali wyborczych jest podobno wyjątkowo trudna ze względu na liczbę zgłoszeń od zagranicznych mediów – przyznaje osoba ze sztabu wyborczego socjaldemokratycznej SPD. Duże zainteresowanie mediów odnotowuje także AfD. Zgłoszenie na wieczór wyborczy w siedzibie partii miały złożyć liczne media zagraniczne, w tym ekipy z Korei Południowej i Ukrainy. Skąd to ogromne zainteresowanie wyborami regionalnymi w tym północno-wschodnim kraju związkowym Niemiec? Kijów zaniepokojonyZainteresowanie Ukrainy jest zrozumiałe. Kolejne zwycięstwo AfD po triumfie w Saksonii-Anhalcie mogłoby zachwiać układem sił na szczeblu federalnym. Współprzewodnicząca partii Alice Weidel już teraz mówi o „jednoznacznym mandacie do rządzenia” dla AfD w Niemczech. Taki rozwój wydarzeń mógłby oznaczać osłabienie niemieckiego wsparcia dla Ukrainy w obronie przed rosyjską agresją. Wpływowi politycy AfD, tacy jak współprzewodniczący partii Tino Chrupalla, uchodzą za przychylnych Kremlowi. Sam Chrupalla twierdzi, że Putin nic mu nie zrobił. Podczas kampanii wyborczej prorosyjski kurs znajduje zwolenników także w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Kiedy podczas spotkania wyborczego w Grimmen Chrupalla zarzucił rządowi Friedricha Merza prowadzenie polityki konfrontacyjnej wobec Rosji i domagał się ponownego uruchomienia gazociągu Nord Stream, został nagrodzony brawami. Tam dochodzi Nord StreamTo właśnie Nord Stream po raz pierwszy sprawił, że granicząca z Polską Meklemburgia-Pomorze Przednie znalazła się w centrum międzynarodowej polityki. Decydujące znaczenie miało położenie geograficzne regionu, który stał się atrakcyjnym miejscem dla strategicznej inwestycji. Gazociąg prowadzi do miejscowości Lubmin koło Greifswaldu. Ówczesny kanclerz Niemiec Gerhard Schröder zapewnił w ten sposób Niemcom bezpośredni dostęp do taniego rosyjskiego gazu, a sobie – dobre zabezpieczenie na jesień życia. Niedługo bowiem po odejściu z urzędu objął dobrze płatne stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej spółki Nord Stream AG – do czego przyczynił się jego dobry znajomy – Władimir Putin. Dla samego Putina projekt miał przede wszystkim umożliwić uniezależnienie się od Ukrainy jako kraju tranzytowego. Trump przeciwko gazociągowiWokół Nord Stream przez lata trwały spory polityczne, które sięgnęły także za Atlantyk. Prezydent USA Donald Trump oskarżał niemiecki rząd o uzależnianie się od Rosji i w 2019 roku nałożył sankcje na projekt Nord Stream 2. Wtedy ponownie oczy świata skierowały się na Meklemburgię-Pomorze Przednie, gdzie budowa gazociągu została wstrzymana tuż przed ukończeniem. Krytyka spadła także na Manuelę Schwesig, która za pośrednictwem utworzonej fundacji wspierała realizację projektu. Trump chciał jednocześnie zwiększyć sprzedaż amerykańskiego gazu w Europie, jednak jego ostrzeżenia okazały się trafne. W 2022 roku Rosja zaatakowała Ukrainę. Po wprowadzeniu przez Zachód sankcji Moskwa stopniowo ograniczała dostawy gazu, a następnie całkowicie je wstrzymała. 1 września 2022 roku w Lubminie gazociąg pozostał pusty, a uwaga całego świata ponownie skupiła się na tej niewielkiej miejscowości. Sabotaż Nord Stream i terminale LNGKilka tygodni później nastąpiły eksplozje wokół gazociągu Nord Stream, a Bałtyk stał się nagle sceną międzynarodowego thrillera szpiegowskiego. Uszkodzone zostały trzy z czterech nitek gazociągu. Kreml oskarżał o sabotaż brytyjskie lub amerykańskie służby specjalne. Obecnie w areszcie śledczym przebywa dwóch podejrzanych obywateli Ukrainy. Według śledczych do przeprowadzenia akcji mieli wykorzystać między innymi żaglówkę wynajętą w Rostocku. Meklemburgia-Pomorze Przednie trafiała na czołówki zagranicznych mediów również z powodu innych projektów energetycznych. Planowane terminale płynnego gazu (LNG) w Mukran na Rugii oraz w Lubminie mają istotne znaczenie dla europejskiego rynku gazowego. Dlatego także sąsiednie kraje z dużą uwagą śledziły spory wokół ich budowy. „Flota cieni” przy niemieckim wybrzeżuRosja obchodzi zachodnie sankcje przy pomocy starych tankowców przewożących pod obcą banderą ropę naftową – tzw. floty cieni. I ponownie to położenie nad Bałtykiem i względna bliskość Rosji sprawiły, że Meklemburgia-Pomorze Przednie znalazła się w centrum zainteresowania opinii publicznej. Znaczna część rosyjskiego eksportu ropy odbywa się właśnie przez Morze Bałtyckie, a stare i często wyeksploatowane tankowce przepływają w pobliżu niemieckiego wybrzeża. Zagrożenie katastrofą ekologiczną stało się szczególnie widoczne, gdy trzeba było odholować tankowiec Eventin, płynący z rosyjskiej Ust-Ługi do Kanału Sueskiego z ładunkiem 100 tys. ton ropy. Statek do dziś cumuje w pobliżu wyspy, ku niezadowoleniu branży turystycznej. Trwający spór prawny budzi duże zainteresowanie międzynarodowe, ponieważ ewentualna konfiskata jednostki mogłaby stworzyć ważny precedens. Spór o bazę marynarki wojennej w RostockuNapięcia między Rosją a Zachodem sprawiły również, że Meklemburgia-Pomorze Przednie znalazła się w centrum debat o bezpieczeństwie. Moskwa zarzuca niemieckiemu rządowi utworzenie w Rostocku morskiego dowództwa koordynującego działania państw NATO na Bałtyku. Według Kremla ma to naruszać postanowienia traktatu dwa plus cztery, który regulował warunki zjednoczenia Niemiec. Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew, obecnie wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, posunął się nawet do gróźb, twierdząc, że działania Niemiec mogą doprowadzić do utraty części ich suwerenności. (DPA/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Kiedyś peryferyjny region Niemiec, teraz Meklemburgia-Pomorze Przednie przyciąga uwagę całego świata. Dlaczego? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/meklemburgia-pomorze-przednie-wybory-nord-stream-i-flota-cieni/a-79309639?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79256825_401.jpg
|
||
| Image caption | Plakaty wyborcze w Schwerinie - stolicy Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Wybory regionalne do tamtejszego landtagu odbędą się 20 września 2026 r. | ||
| Image source | DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79256825_401.jpg&title=Meklemburgia-Pomorze%20Przednie.%20Wybory%2C%20Nord%20Stream%20i%20flota%20cieni | ||
| Item 60 | |||
| Id | 79308586 | ||
| Date | 2026-09-17 | ||
| Title | Rekordowe ceny benzyny. Niemcy w europejskiej czołówce | ||
| Short title | Rekordowe ceny benzyny. Niemcy w europejskiej czołówce | ||
| Teaser |
Cena oleju napędowego w Niemczech pobiła dotychczasowy rekord z kwietnia. Spedytorzy apelują do kanclerza Friedricha Merza o udzielenie państwowej pomocy. Po benzynie również olej napędowy w Niemczech osiągnął rekordowo wysoką cenę. Jak wynika z danych niemieckiego automobilklubu ADAC, w środę (16.09.) średnia cena za litr wyniosła 2,453 euro, przewyższając o 0,6 centa dotychczasowy rekord z kwietnia. Ceny benzyny utrzymują się na rekordowym poziomie już od kilku dni. W środę odnotowano piąty z rzędu wzrost, a cena osiągnęła poziom 2,314 euro za litr. Jak informuje portal T-online, powołując się na dane Komisji Europejskiej, Niemcy znajdują się w ścisłej czołówce krajów z najwyższymi cenami paliwa. W Unii Europejskiej drożej za benzynę Super E10 kierowcy płacili jedynie w Danii (2,564 euro za litr) i Holandii (2,434 euro). Niemcy według tego zestawienia musieli zapłacić za litr 2,357 euro – dane pochodzą z 14 września br. Jeśli chodzi o olej napędowy, według danych KE, Niemcy zajęły czwarte miejsce z ceną 2,426 euro za litr według danych z 14 września. Wyższe ceny odnotowano w Finlandii (2,505 euro), Danii (2,502 euro) i Holandii (2,494 euro). Ceny w Niemczech powyżej średniej UEŚrednia dla 27 państw członkowskich UE była znacznie niższa: 2,063 euro za benzynę super i 2,159 euro za olej napędowy. Oznacza to, że kierowcy w Niemczech płacili za benzynę Super E10 około 29 centów, a za olej napędowy niecałe 27 centów więcej za litr niż wynosiła średnia europejska – informuje portal T-online. Ceny paliw utrzymują się na wyjątkowo wysokim poziomie od początku konfliktu w Iranie pod koniec lutego. Od końca sierpnia ponownie znacząco wzrosły, a ostatnio sytuacja uległa zaostrzeniu w związku z nową eskalacją napięcia w Zatoce Perskiej i obawami o dostawy ropy. Łącznie olej napędowy jest obecnie droższy o niespełna 71 centów w porównaniu z dniem poprzedzającym wybuch konfliktu, a benzyna E10 – o niespełna 54 centy. Jak pisze niemiecka agencja prasowa DPA, warto jednak zauważyć, że po uwzględnieniu inflacji paliwa bywały w przeszłości droższe. Dla kierowców wzrost cen paliw oznacza dodatkowe wydatki: w przypadku typowego samochodu benzynowego, przy przebiegu około 800 kilometrów miesięcznie i średnim spalaniu 8 litrów na 100 kilometrów, obecne ceny oznaczają koszt wyższy o 34 euro miesięcznie w porównaniu z okresem sprzed wybuchu konfliktu. Dla typowego kierowcy samochodu z silnikiem Diesla, pokonującego 1400 kilometrów przy spalaniu 7 litrów na 100 kilometrów, wzrost ten wynosi 69 euro. Po paliwo do Polski i CzechDziennik „Bild”, zamieszcza w czwartkowym (17.09.) wydaniu zestawienie cen paliw w krajach sąsiednich Niemiec. Wynika z niego, że szczególnie opłacalna jest turystyka paliwowa do Czech i Polski. Z zestawienia wynika, że przy zatankowaniu na polskiej stacji benzynowej 50-litrowego baku i średnim zużyciu 7 litrów na 100 kilometrów, opłaca się przejechać z Niemiec nawet 125 km w przypadku tankowania benzyny oraz 86 km w przypadku zakupu diesla. W Czechach odległości te wynoszą odpowiednio: 125 km dla benzyny i 93 km dla oleju napędowego. Dziennik dodaje, że podróż do Polski może okazać się w ogólnym rozrachunku jeszcze tańsza, jeśli na miejscu kierowcy zaopatrzą się np. w papierosy czy lokalne specjały, które zwykle są tańsze niż w Niemczech. Apel do kanclerza o wsparcieZ powodu rekordowych cen paliw w Niemczech rozgorzała nowa dyskusja na temat środków mających odciążyć kierowców. Kanclerz Friedrich Merz zapowiedział środki łagodzące skutki wysokich cen paliw, nie przedstawił jednak jeszcze szczegółów. Tymczasem ekonomiści wielokrotnie krytykowali środki prowadzące do odgórnego obniżenia cen na stacjach paliw. Z jednej strony takie rozwiązania przynosiłyby ulgę również tym, którzy jej nie potrzebują, a z drugiej – hamowałyby efekt oszczędniejszego zużycia paliwa, do jakiego skłaniają wysokie ceny. Do krytyki dotyczącej wysokich cen paliw przyłączają się spedytorzy. Federalne Stowarzyszenie Transportu Drogowego, Logistyki i Gospodarki Odpadami (BGL) w liście otwartym do kanclerza Friedricha Merza domaga się wsparcia ze strony państwa. Zdaniem przewoźników sytuacja w sektorze średnich przedsiębiorstw transportowych stała się krytyczna. BGL wylicza, że przy flocie liczącej 50 ciężarówek obecne ceny oleju napędowego oznaczają dodatkowe koszty rzędu ponad miliona euro rocznie. „Przedsiębiorstwa z trudem są w stanie samodzielnie udźwignąć tak wysoki wzrost kosztów” – pisze rzecznik zarządu BGL, Dirk Engelhardt. Często nie ma możliwości przeniesienia tych kosztów na zleceniodawców lub udaje się to jedynie częściowo. „Wysokie ceny oleju napędowego zagrażają zatem wielu średnim firmom i osłabiają konkurencyjność niemieckiej gospodarki”. Kutry utknęły w portachCeny paliw wpływają również na niemieckie rybołówstwo – choć nie chodzi tu o klasyczny olej napędowy, lecz przede wszystkim o olej napędowy do jednostek pływających (tzw. marine gas oil). Jak poinformował rzecznik Niemieckiego Związku Rybołówstwa, kutry pozostają obecnie w portach, ponieważ wypłynięcie w morze jest nieopłacalne. Zapowiedziana przez Ministerstwo Rolnictwa pomoc to zdaniem rybaków „kropla w morzu potrzeb”. (DPA, AFP, T-online, Bild/stef) Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Cena oleju napędowego w Niemczech pobiła dotychczasowy rekord z kwietnia. Spedytorzy apelują do kanclerza o pomoc. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/rekordowe-ceny-benzyny-niemcy-w-europejskiej-czołówce/a-79308586?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79264448_401.jpg
|
||
| Image caption | Ceny paliw rosną z dnia na dzień | ||
| Image source | Marc John/Bonn.digital/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79264448_401.jpg&title=Rekordowe%20ceny%20benzyny.%20Niemcy%20w%20europejskiej%20czo%C5%82%C3%B3wce | ||
| Item 61 | |||
| Id | 79295938 | ||
| Date | 2026-09-17 | ||
| Title | Polacy przed wyborami w Berlinie: obawy i mobilizacja | ||
| Short title | Polacy przed wyborami w Berlinie: obawy i mobilizacja | ||
| Teaser |
Jedni chcą bronić niemieckiej demokracji, inni – Niemiec przed islamizacją. Przed wyborami do władz Berlina Polacy w tym mieście są podzieleni. Polskie organizacje mobilizują wyborców. – Każde wybory są ważne. To nie jest abstrakcyjna polityka, ale decyzje, które dotyczą nas wszystkich – mówi DW Katarzyna Niewiedział, pełnomocniczka berlińskiego Senatu ds. integracji i migracji, ale również ds. Polonii. Polacy, których w Berlinie mieszka ponad 100 tys., są jedną z największych grup imigranckich w stolicy Niemiec. – Polacy współtworzą to miasto – pracują, płacą podatki, wychowują tu swoje dzieci. A w tych wyborach zapadają ważne decyzje, które będą miały wpływ na ich życie – decyzje o dostępie do mieszkań, o wysokości czynszów, o jakości szkół i transportu miejskiego, o bezpieczeństwie – podkreśla Niewiedział. Tryumf AfD - powtórka z historii?Ale stawką wyborów w niedzielę 20 września jest coś więcej. Spektakularne zwycięstwo Alternatywy dla Niemiec w Saksonii-Anhalcie zapaliło lampkę alarmową w niemieckich instytucjach, w polskich organizacjach i wśród samych Polaków w Berlinie. Czy AfD może powtórzyć ten sukces w stolicy? Sondaże na to nie wskazują. CDU i Lewica prowadzą tam z 20-procentowym poparciem. AfD może liczyć na 18 proc. głosów, ale to i tak dwa razy więcej niż podczas poprzednich wyborów do Izby Deputowanych w 2023 roku. Sondaże nie mówią jednak wszystkiego. – Przypominają mi się lekcje historii. Uważam, że początki faszyzmu wyglądały podobnie – pod pozorem obrony Niemców dokonują się czystki etniczne i szerzona jest nienawiść wobec innych nacji. Boli mnie ta nienawiść, która teraz ujrzała światło dzienne. Bardzo bym chciała, żeby historia się nie powtórzyła – mówi DW Aneta, która od pięciu lat mieszka w Berlinie. Polka pracuje w Uni-Assist – organizacji, która zajmuje się weryfikacją dokumentów aplikacyjnych zagranicznych studentów chcących studiować w Niemczech. Teraz Aneta obawia się, jakie konsekwencje może mieć dla młodych ludzi niechęć do cudzoziemców. Polacy też głosują na AfDKontakty z cudzoziemcami ma na co dzień również Katarzyna Niewiedział. – W organizacjach imigranckich te obawy są bardzo żywe. Sytuacja polityczna we wschodnich landach daje wielu ludziom do myślenia. Paradoks polega na tym, że część migrantów, w tym Polaków czy ludzi o polskich korzeniach, skłania się ku głosowaniu na AfD – mówi pełnomocniczka ds. integracji. W badaniach opublikowanych przed rokiem przez Fundację Konrada Adenauera wśród osób polskiego pochodzenia w Niemczech 33 proc. zadeklarowało głos na Alternatywę dla Niemiec, więcej niż na inne partie. Dla porównania: AfD poparło tylko 14 proc. osób pochodzenia rosyjskiego i 8 proc. pochodzenia tureckiego. – Myślę, że dziś, po wyborach w Saksonii-Anhalcie, dla każdego stało się absolutnie jasne, jaki pomysł na Niemcy i Europę ma AfD. W tej wizji nie ma miejsca dla Polaków i innych migrantów w Berlinie – mówi Katarzyna Niewiedział. Stop islamizacji Niemiec i EuropyNie znaczy to jednak, że partia Alice Weidel i Tina Chrupally nie może liczyć na polskie głosy. Michał, 35-latek z kozią bródką i w rozciągniętym swetrze, wyglądem bardziej pasuje do pełnego imigrantów berlińskiego Kreuzbergu, poglądami – wprost przeciwnie. – Całkowicie rozumiem Niemców, czara goryczy musiała się w końcu przelać. Islamizacja Europy to tak naprawdę cicha wojna. Mieliśmy swoją religię i swoje obyczaje, a obca kultura wchodzi z butami do Europy i narzuca nam swoje racje. Oby tylko nie skończyło się to wojną domową – ostrzega Polak w rozmowie z DW. Jednak dopytywany, czy odda swój głos na AfD, na kilka dni przed wyborami ma wątpliwości. Michał od dwóch lat ma w Berlinie firmę budowlaną, a realizacja zapowiedzi AfD mogłaby być dla niego kłopotliwa. – Jeżeli oni chcą wyjść ze strefy Schengen oraz Unii Europejskiej i pozamykać granice, to może to utrudnić interesy takich firm, jak moja w zakresie transportu i logistyki. To byłby prawdziwy problem – ocenia. Jednak zaraz dodaje: –Ale jeśli chodzi o stosunek do islamizacji, to AfD idzie we właściwym kierunku. Najważniejsza jest informacja– Paradoks polega na tym, że część osób nieniemieckiego pochodzenia, w tym również Polaków, głosuje wbrew własnym interesom. I nie chodzi o to, że one popierają program AfD, ale o formę protestu przeciwko tzw. establishmentowi politycznemu oraz wyrażenie frustracji swoimi problemami w życiu codziennym i tym, że inne partie nie zaoferowały im łatwych rozwiązań – mówi w rozmowie z DW Marta Neüff, przewodnicząca zarządu Polskiej Rady Społecznej w Berlinie. Dlatego polskie organizacje i inicjatywy w stolicy Niemiec podkreślają, jak ważna jest informacja – o programach poszczególnych partii, o kandydatach, o prawie do głosowania. W wyborach do Izby Deputowanych w Berlinie mogą głosować tylko osoby z niemieckim paszportem, w wyborach do rad berlińskich dzielnic, które odbędą się równolegle – wszyscy obywatele UE od 16. roku życia bez względu na obywatelstwo. Polacy chcą współdecydowaćW obu wyborach startuje wielu kandydatów polskiego pochodzenia. Aktywna na polu politycznym inicjatywa Polki w Berlinie przedstawia ich sylwetki w formie tablic w postach na Facebooku. – W naszej serii pokazujemy osoby z polskimi korzeniami, które startują w wyborach z różnych partii. Nie chodzi nam o promowanie żadnej partii ani żadnego kandydata, tylko o to, żeby ludzie wiedzieli, kto startuje i mogli sami wyrobić sobie zdanie – mówi DW Marzena Nowak z Polek w Berlinie. – Polacy i osoby polskiego pochodzenia mieszkające w Niemczech mają bardzo różne poglądy polityczne, nie jesteśmy też jednolici w swoich decyzjach wyborczych – dodaje Adrianna Tomczak, kierowniczka Biura Polonii. Jak podkreśla, wśród Polaków w Niemczech dostrzega coraz większą potrzebę rozmowy o tym, co dzieje się z niemiecką demokracją, gospodarką i zaufaniem do rządzących. – Dlatego wyjaśniamy zasady wyborów w poszczególnych landach, zachęcamy do udziału w nich i organizujemy spotkania z kandydatami polskiego pochodzenia – zaznacza Tomczak. Niemieckie partie traktują nas poważnieZ kolei Polska Rada Społeczna zorganizowała przed wyborami cykl spotkań polskich wyborców z niemieckimi kandydatami. Gośćmi Rady byli przedstawiciele CDU, SPD i Zielonych. – Te spotkania pokazały, że partie traktują nas poważnie. Przysłały do nas kandydatów z pierwszych miejsc na listach, przygotowanych i poinformowanych o problemach, z którymi Polacy spotykają się w życiu codziennym w Berlinie – mówi Marta Neüff. – Uczestniczyłam w tych dyskusjach – dodaje Katarzyna Niewiedział – Cieszy mnie, że kandydaci niemieckich partii brali udział w debatach na tematy, które dla Polaków są najważniejsze, jak obecność języka polskiego w szkołach, lepszy transport z Berlina do Polski, niemiecka biurokracja, a przede wszystkim nostryfikacja dyplomów, czyli możliwość pracy w swoim zawodzie – mówi Niewiedział. Jej zdaniem niemieccy politycy stopniowo zaczynają dostrzegać potencjał demograficzny i gospodarczy Polaków w Berlinie i przekonywać się, że warto zabiegać o ich głosy. Z szacunków, które przekazała DW pełnomocniczka ds. integracji, opartych na danych meldunkowych, wynika, że do głosowania w wyborach do Izby Deputowanych Berlina uprawnionych jest ok. 50 tys. osób polskiego pochodzenia – z niemieckim lub podwójnym obywatelstwem. Niemiecka polityka? A co mnie to obchodzi?Nie ulega wątpliwości, że część tych osób do urn nie pójdzie. – Mieszkam w Berlinie od 20 lat, mam tu rodzinę, pracę w Siemensie, dobrze zarabiam. I to mnie interesuje – rodzina i zarobki, a nie polityka. Ani niemiecka, ani polska – mówi Rafał. Magdalena, która pracuje jako opiekunka seniorów, nie jest tak zadowolona ze swojej sytuacji, ale nie widzi możliwości, żeby pójście na wybory mogło ją jakkolwiek zmienić. – Niemiecka polityka mnie nie obchodzi. Koszty mieszkania stale rosną, to jest prawdziwy problem. Dlatego nie wiem, jak długo jeszcze tu zostanę – mówi DW. Na razie Magdalena jest w Berlinie od dziesięciu lat, nigdy nie głosowała w żadnych wyborach. – Dlatego najważniejsza jest informacja i mobilizacja – wzdycha Katarzyna Niewiedział. Mimo iż sama czasem spotyka się ze zniechęceniem do polityki, to, jak ocenia, w polskiej społeczności w Berlinie obserwuje większe niż wcześniej zaangażowanie w życie publiczne. – Zachodzi pewna zmiana pokoleniowa. Polacy w Berlinie przestają być tylko obserwatorami i coraz śmielej występują także w roli kandydatów do gremiów politycznych. Coraz częściej mają świadomość, że Berlin jest ich domem, który budują nie tylko dla siebie, ale też dla swoich dzieci – mówi Niewiedział. Jestem w Berlinie gościem, a nie wrogiemRozmówczynie DW są przekonane, że rosnące poparcie dla AfD na wschodzie Niemiec dodatkowo zmobilizuje jej przeciwników w Berlinie. – Dla mnie wybory w Saksonii-Anhalcie są ważną lekcją przed wyborami w Berlinie. Samo zachęcanie do głosowania nie wystarczy. Ludzie muszą też widzieć, że ich głos ma znaczenie i że mogą mieć wpływ na to, jak wygląda miejsce, w którym żyją – mówi Adrianna Tomczak z Biura Polonii. – Oczywiście, że są obawy przed kolejnym dobrym wynikiem Alternatywy, tym razem w Berlinie. Ale reakcją nie powinien być lęk i apatia, tylko mobilizacja do obrony demokratycznego i otwartego Berlina – dodaje Katarzyna Niewiedział. Aneta z biura Uni-Assist nie pójdzie na wybory, nie ma niemieckiego obywatelstwa. Ale chciałaby, aby Berlin pozostał taki, jak dotąd – otwarty, kolorowy, wielokulturowy. – Jestem Polką, ale zostałam wychowana jako Europejka. Obszar Unii traktuję jak dom. Tak samo jak ja obcych chętnie witam w Polsce, tak samo chciałabym być witana za granicą. Tym bardziej w Niemczech, gdzie mieszkam, szanuję niemiecką kulturę, szanuję ludzi, znam niemiecką historię. Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem tu gościem, ale na pewno nie jestem wrogiem i nie chcę, żeby ktoś mnie tak traktował – mówi. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Polacy przed wyborami w Berlinie: jedni chcą bronić niemieckiej demokracji, inni – Niemiec przed islamizacją. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/polacy-przed-wyborami-w-berlinie-obawy-i-mobilizacja/a-79295938?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Polacy%20przed%20wyborami%20w%20Berlinie%3A%20obawy%20i%20mobilizacja | ||
| Item 62 | |||
| Id | 79301862 | ||
| Date | 2026-09-17 | ||
| Title | Malaria na frankfurckim lotnisku. Urząd alarmuje | ||
| Short title | Malaria na frankfurckim lotnisku. Urząd alarmuje | ||
| Teaser |
Odnotowano kolejne przypadki malarii na lotnisku we Frankfurcie nad Menem. Urząd zdrowia przestrzega mieszkańców. Po wykryciu dwóch kolejnych przypadków malarii na lotnisku we Frankfurcie nad Menem władze miasta zalecają mieszkańcom ochronę przed komarami. „Zalecamy używanie środków odstraszających i noszenie odzieży zakrywającej ciało” – informuje urząd zdrowia we Frankfurcie nad Menem. Chodzi o tzw. repelenty, czyli substancje odstraszające komary za pomocą zapachu, dostępne m.in. w formie sprayów. Dodatkowo ryzyko ukąszenia można ograniczyć, stosując w domach zabezpieczenia, takie jak moskitiery w oknach. Jednocześnie urząd podkreśla, że ryzyko zakażenia malarią dla mieszkańców Frankfurtu pozostaje bardzo niskie. „Warunki klimatyczne w Niemczech są niekorzystne dla cyklu życiowego komarów przenoszących malarię oraz samego pasożyta” – informuje. We wtorek, 15 września, urząd zdrowia poinformował o dwóch nowych przypadkach zachorowania wśród mieszkańców okolic lotniska we Frankfurcie. Według wstępnych ustaleń doszło do zakażenia przez komara, który przyleciał do Niemiec na pokładzie samolotu. Już latem br. na malarię w ten sam sposób zachorowało sześciu pracowników portu lotniczego. Dwie osoby zmarły. Czym jest malaria lotniskowa?Według niemieckiego Instytutu Roberta Kocha (RKI) przypadki tzw. malarii lotniskowej, czyli zakażenia w pobliżu lotniska, należą w Niemczech do bardzo rzadkich. Dane przytoczone w badaniu opublikowanym w 2024 roku w czasopiśmie naukowym „Eurosurveillance” pokazują, że w 2022 roku w Europie odnotowano 6131 przypadków malarii. Ponad 99 proc. z nich zostało przywiezionych z regionów endemicznych, gdzie choroba występuje stale lub regularnie. W latach 1969-2024 w europejskich bazach danych zarejestrowano 145 przypadków malarii, kiedy pacjenci zarazili się na terenie Europy. Spośród nich co najmniej 105 (lub nawet 113) przypadków zakwalifikowano jako malarię lotniskową. Najwięcej zachorowań odnotowano we Francji (52 przypadki), Belgii (19) i Niemczech (9), z czego osiem przypadków we Frankfurcie nad Menem i jeden w Monachium. Wiele z zakażonych osób mieszkało lub pracowało w pobliżu międzynarodowych lotnisk. Odnotowano również 32 przypadki tzw. malarii bagażowej, gdy zakażony komar został przewieziony w bagażu, a miejsce zakażenia znajdowało się daleko od lotniska. Trzy takie przypadki wystąpiły w Niemczech. W ośmiu przypadkach trudno było stwierdzić, czy chodzi o malarię lotniskową czy bagażową. Najwięcej zachorowań latemWiększość przypadków malarii lotniskowej (83 ze 105) odnotowano w miesiącach letnich. Naukowcy wskazują, że kluczowe znaczenie mają warunki środowiskowe: „Zakażony komar może przeżyć po przylocie na lotnisko docelowe, dlatego warunki pogodowe najprawdopodobniej odgrywają decydującą rolę”. Autorzy badania zaznaczają jednak, że nie istnieje centralny system rejestracji takich przypadków, dlatego rzeczywista liczba zachorowań może być nieco inna. Według danych RKI w 2024 roku w Niemczech zgłoszono 934 przypadki malarii, w tym cztery śmiertelne. Malaria we Frankfurcie nad MenemDwóch nowych pacjentów z frankfurckiej dzielnicy Schwanheim, niedaleko lotniska, przebywa obecnie w szpitalu. Nie podano szczegółów dotyczących ich stanu zdrowia. Służby epidemiologiczne badają okoliczności zakażenia, w tym możliwość związku z wcześniejszymi sześcioma przypadkami malarii odnotowanymi na lotnisku. Urząd zdrowia we Frankfurcie nad Menem apeluje do mieszkańców oraz lekarzy, aby w przypadku typowych objawów brali pod uwagę również możliwość wystąpienia malarii lotniskowej. Jednocześnie trwa monitoring populacji komarów, który został rozszerzony na dzielnicę Schwanheim. Malaria jest przenoszona przez ukąszenia zakażonych komarów. Szczególnie u osób z grup ryzyka może prowadzić do ciężkich powikłań, śpiączki, a nawet śmierci. (DPA/dom) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Odnotowano kolejne przypadki malarii na lotnisku we Frankfurcie nad Menem. Urząd zdrowia przestrzega mieszkańców. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/malaria-na-frankfurckim-lotnisku-urząd-alarmuje/a-79301862?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/66306502_401.jpg
|
||
| Image caption | Odnotowano kolejne przypadki malarii na lotnisku we Frankfurcie nad Menem | ||
| Image source | Helmut Fricke/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/66306502_401.jpg&title=Malaria%20na%20frankfurckim%20lotnisku.%20Urz%C4%85d%20alarmuje | ||
| Item 63 | |||
| Id | 79297822 | ||
| Date | 2026-09-17 | ||
| Title | Co dziwi? „Że tak późno”. Prasa o wsparciu dla Merza | ||
| Short title | Co dziwi? „Że tak późno”. Prasa o wsparciu dla Merza | ||
| Teaser |
Prasa komentuje oświadczenie premierów niemieckich krajów związkowych w obronie kanclerza Merza. Prasa chwali ośmiu chadeckich premierów landów, którzy w środę (16.09.2026) wydali oświadczenie, w którym wsparli kanclerza Friedricha Merza i koalicję, a także zapewnili, że chcą utrzymania zapory ogniowej przeciw częściowo skrajnie prawicowej AfD. Oświadczenie to odpowiedź na krytykę Merza – także w samej chadecji, której jest szefem - i obwinianie go o porażkę wyborczą w Saksonii-Anhalcie. Premierzy wykonali ten nietypowy gest na cztery dni przed wyborami do landtagów Berlina i Meklemburgii-Pomorza Przedniego, gdzie według sondaży AfD też jest najsilniejsza. Kanclerz w tarapatach„No wreszcie – tak zapewne zakrzyknęli ci w CDU, którym dotychczasowe milczenie aż boleśnie dudniło w uszach” – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Oświadczenie chadeckich premierów landów stanowi jednak również dowód na to, jak poważnie oceniają oni sytuację, w której znaleźli się kanclerz i jego rząd. (...) A przecież kanclerzem wciąż jest Merz, wybrany na czteroletnią kadencję. (...) Kto doradza Merzowi szukanie ratunku w roli kanclerza mniejszościowego rządu, ten namawia do skoku w polityczny chaos i przedterminowe wybory, z których CDU (a tym bardziej CSU) raczej nie wyszłaby jako najsilniejsze ugrupowanie” – ocenia frankfurcki dziennik. „W nadchodzących latach Niemcy będą musiały w jeszcze większym stopniu brać na siebie rolę lidera. 'Kanclerz od spraw zagranicznych' chce to robić i jest do tego zdolny – pod warunkiem jednak, że CDU i SPD zachowają zimną krew i dadzą mu jeszcze czas, by sprawdził się jako kanclerz zajmujący się sprawami wewnętrznymi i reformator” – czytamy. Co dziwi? „Że tak późno”„Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. W geście bezinteresownego poświęcenia chadeccy premierzy landów zbudowali wokół swojego kanclerza solidny mur ochronny. W chwili największej próby ten dowód poparcia dla Friedricha Merza ma uciszyć wszelkie złowieszcze głosy nt. upadku kanclerza. Taka tarcza ma za zadanie nieco ostudzić gorącą atmosferę przed wyborami w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim” – pisze „Volkstimme” z Magdeburga. „Jeśli do końca tygodnia wydarzy się coś pozytywnego w związku z pospiesznie ogłoszoną obniżką cen paliw, może to nawet przynieść Merzowi i CDU chwilowy wzrost notowań. Jeśli jednak CDU – zgodnie z przewidywaniami – poniesie porażkę (zwłaszcza na wybrzeżu), Merz znów stanie się obiektem krytyki. Żaden bowiem mur ochronny nie zastąpi tego, czego brakuje szefowi rządu: prawdziwej więzi z obywatelami” – czytamy. „W deklaracji poparcia dla Friedricha Merza, złożonej przez ośmiu premierów landów z CDU, zadziwia nie tyle samo udzielenie tego wsparcia, co fakt, że nastąpiło ono tak późno. Wcześniej w szeregach CDU każdy, kto miał na to ochotę, mógł przez całe tygodnie bezkarnie wyładowywać się na kanclerzu. Nawet początkujące polityczki, o których nikt wcześniej nie słyszał, bez trudu trafiały do wieczornych serwisów informacyjnych, o ile go tylko wystarczająco ostro krytykowały. I nikt z kierownictwa partii nie zgłaszał sprzeciwu” – pisze „Münchner Merkur”. „To, czy strata autorytetu kanclerza, do jakiej w międzyczasie doszło, jest jeszcze możliwa do odrobienia, okaże się w dniach po wyborach w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie. W każdym razie Merzowi udało się na razie z góry odeprzeć próbę puczu” – podsumowuje gazeta z Monachium. |
||
| Short teaser | Prasa komentuje oświadczenie premierów niemieckich krajów związkowych w obronie kanclerza Merza. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/co-dziwi-że-tak-późno-prasa-o-wsparciu-dla-merza/a-79297822?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79197773_401.jpg
|
||
| Image caption | Friedrich Merz | ||
| Image source | Annegret Hilse/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79197773_401.jpg&title=Co%20dziwi%3F%20%E2%80%9E%C5%BBe%20tak%20p%C3%B3%C5%BAno%E2%80%9D.%20Prasa%20o%20wsparciu%20dla%20Merza | ||
| Item 64 | |||
| Id | 79294947 | ||
| Date | 2026-09-17 | ||
| Title | Wybory w Berlinie. Polscy imigranci wśród kandydatów | ||
| Short title | Wybory w Berlinie. Polscy imigranci wśród kandydatów | ||
| Teaser |
Brak mieszkań, rosnące czynsze, bezdomność, łatwiejsze uznawanie kwalifikacji zawodowych migrantów – to tematy, którymi chcą zająć się kandydaci z polskimi korzeniami startujący do berlińskiej Izby Deputowanych. W niedzielę, 20 września, Berlińczycy wybiorą swoich reprezentantów do Izby Deputowanych. O miejsce w Abgeordnetenhaus ubiegają się przedstawiciele 17 partii. Ponieważ stolica Niemiec jest jednocześnie krajem związkowym Izba pełni funkcję parlamentu landu. Deputowanych wybiera się na pięć lat, chociaż ostatnie wybory musiały zostać powtórzone w 2023 roku ze względu na nieprawidłowości organizacyjne stwierdzone podczas głosowania w 2021 roku. W tegorocznych wyborach po raz pierwszy udział będą mogły wziąć osoby od 16. roku życia (wcześniej obowiązywala zasada pełnoletności). Na listach kandydatów znajdują się także osoby z polskim pochodzeniem lub Polacy mający obywatelstwo zarówno polskie, jak i niemieckie. DW rozmawiała z niektórymi z nich. Problemy socjalne i mieszkanioweOd 2023 roku w Izbie Deputowanych z ramienia chadeckiej CDU zasiada Aldona Niemczyk, z zawodu pedagog socjalny. 20 września po raz kolejny powalczy o głosy w Berlinie-Charlottenburgu, gdzie znajduje się jej okręg wyborczy. Niemczyk pochodzi z Katowic, do Niemiec przyjechała w 1990 roku jako 20-latka. W berlińskim oddziale partii jest rzeczniczką ds. kobiet i równouprawnienia. Przyznaje, że do jej biura poselskiego często zgłaszają się Polacy zmagający się z problemami, przede wszystkim socjalnymi i mieszkaniowymi. – Zawód, który wybrałam, pomaga mi w wypełnianiu roli poselskiej, ponieważ bardzo dużo ludzi boryka się z różnymi socjalnymi trudnościami. Czasem ludzie czekają miesiącami na zapomogę, mają problemy z urzędami, a w tym czasie spółdzielnia grozi im eksmisją – mówi Aldona Niemczyk w rozmowie z DW. Problem bezdomności wśród PolakówNiemczyk działa również w środowisku polonijnym. Zajmuje się pracą na rzecz kobiet, a także palącym w Berlinie problemem bezdomności. Liczbę Polaków żyjących na berlińskich ulicach szacuje się nawet na pięć tysięcy. – Już w mojej wcześniejszej pracy jako pedagoga socjalnego zgłaszali się do mnie pracownicy budowlani, którzy zostali ściągnięci do Niemiec obietnicą pracy, a potem oszukani. Zabrano im paszporty, nie wypłacono pieniędzy. Nie mieli, jak wrócić do kraju. To są często historie ogromnego wyzysku i wstydu przed powrotem – opowiada polityczka CDU. – Dodaje, że o samym problemie mówi się wiele, ale potrzeba więcej aktywnej pomocy. – Moim zdaniem powinno zmienić się ustawodawstwo. Tu, w Charlottenburgu, działa tzw. housing first (najpierw mieszkanie - red.), dający możliwość bezdomnym zakwaterowania we wspólnym pokoju, zameldowania, zapomogi i możliwości powrotu do społeczeństwa. Wiele osób mimo to nie chce z tego skorzystać i wybiera życie na ulicy. W kolejnej kadencji posłanka chciałaby dalej pełnić funkcję rzeczniczki ds. kobiet i równouprawnienia, a także wykonywać pracę w zakresie pomocy bezdomnym. Chce skupić się również na poprawie czystości miasta oraz bezpieczeństwie – w tym na berlińskich drogach. – Bardzo zależy mi na równouprawnieniu wszystkich uczestników ruchu – podkreśla Niemczyk. Łatwiejsze uznanie kwalifikacji zawodowychO swoich polskich korzeniach w programie wyborczym otwarcie wspomina Bogusz Schmidt, który startuje do Izby Deputowanych z ramienia Zielonych w dzielnicy Reinickendorf. 26-latek urodził się w Berlinie, z wykształcenia jest prawnikiem. Płynnie mówi po polsku, a jego mamą jest Polką. Jak przyznaje Schmidt, wywarło to duży wpływ na jego biografię i pracę polityczną. – Mama bardzo starała się, żebym mówił po polsku. Pomaga mi to nie tylko w kontaktach z rodziną w Polsce, ale też w pracy. Współpracuję m.in. z polskimi organizacjami, np. Polską Radą Społeczną czy Polkami w Berlinie – mówi Bogusz Schmidt w rozmowie z DW. Wśród zadań, jakimi Schmidt chciałby zająć się w Izbie Deputowanych, polityk wymienia przede wszystkim ułatwienie uznawania kwalifikacji zawodowych imigrantów. O tym, jak ważne to jest, przekonał się jeszcze jako dziecko. - Moja mama wychowywała mnie i moją siostrę sama. W Polsce była nauczycielką, miała dobre wykształcenie i doświadczenie w pracy. Ale w Niemczech nic nie zostało jej uznane – opowiada Schmidt. – Miało to ogromny, wręcz egzystencjalny wpływ na naszą rodzinę. Mama musiała wykonywać ciężkie prace, mieliśmy finansowe problemy. Na koniec musieliśmy korzystać z zasiłków socjalnych. Administracja do poprawyPolityk Zielonych nazywa tę sytuację absurdem. – W Niemczech brakuje nauczycieli i pedagogów, którzy mogliby pracować np. w szkolnych świetlicach. Wykształcenie w Polsce jest tak samo dobre, jeśli nawet nie lepsze, a mimo to uznać kwalifikacje jest tak trudno – stwierdza. Bogusz Schmidt zamierza angażować się również na rzecz lepszej dostępności mieszkań i obniżenia rosnących wciąż czynszów. Ważnym obszarem jego działań jest pomoc rodzicom samodzielnie wychowującym dzieci, a także usprawnienie administracji w Berlinie. – Administracja niemiecka znana jest chyba na całym świecie z tego, że nie pracuje dobrze – przyznaje. – Cały ten system jest przestarzały i niezrozumiały. Nawet ci, którzy tutaj się urodzili i wychowali, rzadko rozumieją administracyjny język. A co dopiero ktoś, kto dopiero niedawno się tutaj przeprowadził. Praca na rzecz dzieci i młodzieżyKolejną kandydatką z polskimi korzeniami jest Maria Bigos, startująca w dzielnicy Pankow z listy Lewicy. Polityczka urodziła się w Ustrzykach Dolnych w Bieszczadach. W maju 1989 roku, w wieku czterech lat, wyemigrowała z rodzicami do Niemiec. 41-latka mówi po polsku, choć przyznaje, że nie często ma okazję aktywnie używać tego języka. Uważa, że migranckie pochodzenie miało duży wpływ na jej życie. – Obraz Polski wcześniej nie był pozytywny. Teraz to się zmienia, ale jeszcze nie wszędzie: wiele zależy od środowiska, od doświadczeń danej osoby z Polakami – opowiada. – Kiedy byłam mała, częściowo wstydziłam się swojego pochodzenia. To był czas, kiedy słyszało się wyzwisko „Polacke". Z moimi znajomymi pochodzącymi z Polski nie rozmawialiśmy w szkole po polsku. Moja mama była bardzo zdeterminowana, żebyśmy się całkowicie zintegrowali i nie rzucali się w oczy. Maria Bigos od lat angażuje się na rzecz dzieci i młodzieży, w tym z rodzin imigranckich. Jej celem jest wzmocnienie praw tej grupy wiekowej. Opowiada się za stworzeniem różnorodnych ofert dla młodzieży – także z zakresu edukacji politycznej i ochrony. Jak dodaje, tam gdzie takich ofert nie ma, powstają luki, które wypełniają prawicowi ekstremiści. Polityczka zwraca też uwagę na problemy mieszkaniowe, w tym rosnącą w Berlinie liczbę lokali najmu krótkoterminowego i związane z tym eksmisje lokatorów, którzy zmuszeni są przez właścicieli do wyprowadzki. Transfer dobrych rozwiązań, także z PolskiW wyborach do Izby Deputowanych kandydatkę pochodzącą z Polski wystawiła również partia Volt. Ugrupowanie definuje się jako „paneuropejska, socjalliberalna i postępowa partia" opowiadająca się za silną i zjednoczoną Europą. Podczas wyborów europejskich w 2024 roku z ramienia Volt Deutschland do Parlamentu Europejskiego weszło trzech przedstawicieli. Dodatkowo partia ma swoich przedstawicieli w kilku niemieckich samorządach. W Berlinie Lichtenbergu z listy Volt kandyduje Marta Mendec. 41-letnia Ślązaczka w stolicy Niemiec mieszka od 2023 roku. Na co dzień pracuje w branży finansowej. Niemieckie obywatelstwo, konieczne do startu w wyborach, uzyskała ze względu na pochodzenie rodziny już wiele lat temu. Jak mówi Mendec w rozmowie z DW, partia Volt przede wszystkim opiera się na pragmatycznym podejściu do polityki. – To pragmatyczne podejście oznacza, że sprawdzamy w różnych krajach i miastach, jakie są rozwiązania tych samych problemów. Bo tak naprawdę wszyscy mamy mniej lub bardziej te same problemy – stwierdza. Wśród rozwiązań, które Marta Mendec chciałaby przenieść na grunt berliński, jest rozpowszechniona w Polsce idea budżetu obywatelskiego. To proces partycypacyjny, w którym mieszkańcy miasta lub gminy zgłaszają własne pomysły i wybierają je do realizacji. W ten sposób mogą współdecydować o wykorzystaniu części środków z budżetu. – W poddzielnicy Neu-Lichtenberg istnieje platforma pod nazwą „Kiezfonds", ale jest w tragicznym stanie. Do dyspozycji na projekty jest zaledwie 13 tys. euro – opowiada kandydatka. Dla porównania przyszłoroczny budżet obywatelski dla całej Warszawy wyniesie blisko 138 mln złotych. – Jednocześnie Lichtenberg jest liderem, jeśli chodzi o rezerwy finansowe i ma wielomilionowe oszczędności. Więc finanse są. Niewykorzystane pustostanyInnym problemem, którym chce zająć się Marta Mendec, jest kwestia bezdomności i rozwój koncepcji housing first. – Mamy w dzielnicy spore zasoby w postaci pustostanów, a jednocześnie dużą liczbę bezdomnych, także z Polski – mówi. Wzorem w tym obszarze mają być funkcjonujące już w wybranych miejscowościach w Niemczech tzw. osiedla treningowe, czyli miejsca, w których zakwaterowanie połączone jest z ofertą pomocy w integracji ze społeczeństwem lub wychodzeniem z uzależnień. Najwięcej kandydatów z polskim pochodzeniem na swoich listach ma CDU. Polskich imigrantów nie znaleźliśmy natomiast na listach Alternatywy dla Niemiec (AfD). Uprawnionych do głosowania w stolicy Niemiec jest 2,4 mln osób posiadających niemieckie obywatelstwo i prawa wyborcze. Natomiast w wyborach do rad dzielnicowych, które również odbywają się 20 września, głosować mogą także obywatele Unii Europejskiej nieposiadający niemieckiego paszportu. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | W wyborach do berlińskiej Izby Deputowanych startują kandydaci z polskimi korzeniami. DW sprawdza, czym chcą się zająć. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wybory-w-berlinie-polscy-imigranci-wśród-kandydatów/a-79294947?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79296290_401.jpg
|
||
| Image caption | W berlińskich wyborach kandydują również osoby z imigranckim pochodzeniem | ||
| Image source | Monika Stefanek/DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79296290_401.jpg&title=Wybory%20w%20Berlinie.%20Polscy%20imigranci%20w%C5%9Br%C3%B3d%20kandydat%C3%B3w | ||
| Item 65 | |||
| Id | 79296587 | ||
| Date | 2026-09-16 | ||
| Title | „Der Spiegel”: Europa nie może dać zastraszyć się Putinowi | ||
| Short title | „Der Spiegel”: Europa nie może dać zastraszyć się Putinowi | ||
| Teaser |
Według tygodnika "Der Spiegel" ostatnia eskalacja rosyjskich ataków jest przede wszystkim skutkiem braku sukcesów militarnych Rosji na froncie. Punktem wyjścia komentarza "Spiegla" jest informacja o odparciu przez Ukrainę rosyjskiego ataku na strategicznie ważne miasto Łyman w Donbasie. Jak zauważa autor komentarza Maximilian Popp, „im bardziej Putin spychany jest do defensywy w Ukrainie, im wyraźniej widać, że nawet w piątym roku wojny nie zdoła zdobyć Donbasu, tym bardziej rozszerza zakres ataków”. Zdaniem komentatora szczególnie niepokojącym sygnałem był niedawny rosyjski atak na linię kolejową między Kijowem a Warszawą. Tego samego dnia trasą podróżowali między innymi były brytyjski premier Boris Johnson, były dyrektor CIA David Petraeus oraz doradca kanclerza Niemiec ds. bezpieczeństwa Günter Sautter. Autor uważa jednak, że nie chodziło o próbę fizycznej eliminacji zachodnich polityków, ale „celem Kremla było najprawdopodobniej zastraszenie”. Moskwa chciała pokazać, że politycy odwiedzający Ukrainę muszą się liczyć z coraz większym ryzykiem. Nowa faza wojny hybrydowej„Der Spiegel” ocenia, że Rosja poszerza obecnie zakres swojej wojny hybrydowej przeciw Zachodowi. Dotychczas, przypomina tygodnik, dominowały „miękkie” środki, takie jak dezinformacja i cyberataki. Teraz jednak Kreml idzie o krok dalej atakując terytorium UE lub połączenie kolejowe między Ukrainą a UE. Według komentatora kalkulacja Putina jest w tym przypadku jednoznaczna: chce on doprowadzić do tego, by Zachód ograniczył swoje wsparcie dla Ukrainy. Kreml, zdaniem „Spiegla”, zdaje sobie sprawę, że nie będzie w stanie osiągnąć swoich celów wyłącznie na polu walki i dlatego próbuje wpłynąć na polityczne decyzje państw zachodnich. Nie pozwolić się zastraszyćKomentator odrzuca jednak możliwość ustępstw wobec Rosji i apeluje także o dalsze zwiększanie pomocy wojskowej dla Ukrainy. „Zachód powinien nieprzerwanie kontynuować pomoc dla Ukrainy, a nawet ją zwiększyć” – podkreśla Maximilian Popp. Jego zdaniem szczególnie potrzebne będą systemy obrony przeciwlotniczej, ponieważ Rosja najprawdopodobniej ponownie skoncentruje się zimą na atakach przeciw ukraińskiej infrastrukturze energetycznej. Na zakończenie „Der Spiegel” przywołuje propozycję amerykańskiego think tanku Institute for the Study of War, aby państwa NATO rozważyły ochronę zachodniej części przestrzeni powietrznej Ukrainy. Obecnie Sojusz reaguje dopiero wtedy, gdy rosyjskie pociski naruszą jego własną przestrzeń. Tymczasem, jak konkluduje komentator, „w rzeczywistości wiele przemawia za tym, by niszczyć je wcześniej”. Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Według "Spiegla” ostatnia eskalacja rosyjskich ataków jest przede wszystkim skutkiem braku sukcesów na froncie. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/der-spiegel-europa-nie-może-dać-zastraszyć-się-putinowi/a-79296587?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=%E2%80%9EDer%20Spiegel%E2%80%9D%3A%20Europa%20nie%20mo%C5%BCe%20da%C4%87%20zastraszy%C4%87%20si%C4%99%20Putinowi | ||
| Item 66 | |||
| Id | 79292182 | ||
| Date | 2026-09-16 | ||
| Title | Okupacja Polski oczami urzędnika III Rzeszy. Zło oswojone | ||
| Short title | Okupacja Polski oczami urzędnika III Rzeszy. Zło oswojone | ||
| Teaser |
Kanapka jedzona przy oknie z widokiem na egzekucję Polaków. Getto jako element „modernizacji” Radomia. Wspomnienia niemieckiego urzędnika z Generalnego Gubernatorstwa ukazują życie w cieniu zła bez moralnej refleksji. O spektakularnym znalezisku poinformował niedawno Instytut Pileckiego. Do jego placówki w Berlinie trafiły niepublikowane dotąd wspomnienia niemieckiego urzędnika, który podczas II wojny światowej pracował w administracji cywilnej Generalnego Gubernatorstwa. Jego personalia nie mogą zostać ujawnione – taki warunek postawił darczyńca, który również chce pozostać anonimowy. – To nie umniejsza jednak wartości tego źródła – przekonuje doktor Joanna Nikel z Instytutu Pileckiego, która zajmuje się opracowaniem materiału. Maszynopis liczy 132 stron i 17 rozdziałów. – Cieszy nas to, że wspomnienia te trafiły właśnie do nas. Są bardzo niewygodne dla zarówno historii rodzinnej autora, jak również dla historii jego własnego państwa niemieckiego – mówi w rozmowie z DW. Świadomy wybórWedług badaczki autor należał do pokolenia Niemców urodzonych w czasie I wojny światowej, był wykształcony – studiował ekonomię i prawo, uzyskując w 1942 r. stopień doktora prawa. Przed przybyciem do okupowanej Polski pracował m.in. w dziale prawnym Deutsche Lufthansa. W 1933 r. wstąpił do SS, a od maja 1937 r. był członkiem NSDAP. Należał również do Narodowosocjalistycznego Korpusu Lotniczego (NSFK). Jesienią 1943. r. sam podjął starania o zatrudnienie w niemieckim aparacie okupacyjnym Generalnego Gubernatorstwa. Dopiero drugie podanie zostało rozpatrzone pozytywnie. Autor chciał trafić do Krakowa, jednak skierowano go do Radomia, do okręgowej izby gospodarczej. Był to urzędnik niższego szczebla, jak zauważa Joanna Nikel w rozmowie z DW. – Z perspektywy zwykłego obywatela widzimy, w jaki sposób Niemcy znormalizowali i oswoili przemoc, ten okrutny system i rzeczywistość, którą stworzyli – podkreśla badaczka. „Modernizacja” i getto w jednym zdaniuW swoim opracowaniu Nikel przytacza fragmenty wspomnień, w których próżno szukać refleksji, kwestionowania sensu wojny czy żalu. Jednocześnie, jej zdaniem, stanowią one „niezamierzoną dekonstrukcję” oficjalnego obrazu niemieckiej obecności na Wschodzie jako „nosicieli” rzekomo wyższej kultury i porządku. Autor opisuje: „Gdy Niemcy wkroczyli, Radom był starym, brudnym gniazdem żydowskim, bez kanalizacji i chodników. Tu się porządnie zabraliśmy do dzieła – położono kanalizację i chodniki; Żydzi zostali wszyscy zamknięci w getcie”. Jak wskazuje badaczka w swym opracowaniu, tzw. modernizacja i utworzenie getta radomskiego „opisane są w jednym zdaniu, jako dwa naturalnie powiązane ze sobą elementy tego samego porządkowania miasta – bez śladu świadomości, że mowa o pozbawieniu praw i uwięzieniu kilkudziesięciu tysięcy ludzi”. „Przegramy wojnę”Za najbardziej przejmujące uważa ona fragmenty pokazujące stosunek do przemocy. Spotkany podczas jednej z podróży oficer Wehrmachtu załamany mówi autorowi o przerażających masowych rozstrzeliwaniach ludności żydowskiej w Mińsku na Białorusi: strzałami w tył głosy zabijano całe rodziny. Autor wspomnień notuje swoją ówczesną reakcję: „Jest mi niedobrze. To nie może być prawda! [...] Jeśli to prawda i przegramy wojnę, wszyscy będziemy wisieć!”. Jak zauważa badaczka, „strach autora dotyczy nie zbrodni jako takiej, lecz konsekwencji przegranej wojny”. „Wiedza o zbrodni i normalne życie nie należą tu do dwóch odrębnych światów. Współistnieją” – analizuje. Los Polaków i przemoc wobec polskiej ludności autor wspomnień postrzega przez pryzmat nazistowskiej ideologii rasowej. Przytacza on m.in. rozmowę z wyższym funkcjonariuszem partyjnym, który mówi o „niepełnowartościowej rasie”. Inny fragment opisuje publiczne egzekucje Polaków obserwowane z okna niemieckiego urzędu: „Polaków wcześniej wieszano publicznie na drzewach jako środek zastraszający. Można było to obserwować z okna (urzędu). Robiła to Wölfchen (współpracowniczka autora) ze łzami na twarzy – z powodu biednych Polaków – jedząc przy tym swoją kanapkę”. Bez refleksji nad złemJoanna Nikel opisuje wspomnienia, jako „kronikę zwyczajności w świecie, który zwyczajny nie był”. „Pokazują, w jaki sposób człowiek może oswoić radykalne zło, korzystać z przywilejów wytworzonych przez przemoc, widzieć cierpienie podporządkowanych i wiedzieć o mordowaniu innych, a mimo to zachować poczucie normalności własnego życia” – pisze w opracowaniu przesłanym DW. Autor wspomnień przebywał w Generalnym Gubernatorstwie od października 1943 r. do czerwca 1944 r., a następnie został wcielony do Wehrmachtu. W styczniu 1946 r. powrócił z francuskiej niewoli do Niemiec. Zmarł w 1983 roku. Wspomnienia spisał dopiero po wojnie. Dotyczą tylko czasu spędzonego w okupowanej Polsce. W rozmowie z DW badaczka przyznaje, że najbardziej rozczarowuje to, iż we wspomnieniach nie widać refleksji czy żalu za zbrodnie, choć pisał z perspektywy czasu. – Już będąc w okupowanej Polsce, dokładnie wiedział, co się dzieje w Auschwitz, dokładnie wiedział, jaki spotkał los Żydów – mówi Nikel. Podejrzewa ona, że te sprawy go w ogóle nie interesowały. Zajmował się raczej tym, „gdzie Niemcy mogą spędzić mile czas, gdzie Niemcy mogą zjeść posiłek”. Po opracowaniu materiału zostanie on w przyszłości udostępniony w czytelni Archiwum Instytutu Pileckiego w Warszawie i Berlinie. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Wspomnienia niemieckiego urzędnika z Generalnego Gubernatorstwa ukazują życie w cieniu zła bez moralnej refleksji. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/okupacja-polski-oczami-urzędnika-iii-rzeszy-zło-oswojone/a-79292182?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Okupacja%20Polski%20oczami%20urz%C4%99dnika%20III%20Rzeszy.%20Z%C5%82o%20oswojone | ||
| Item 67 | |||
| Id | 79295431 | ||
| Date | 2026-09-16 | ||
| Title | Jak UE i Kanada mogą się ściślej wspierać? W grze kilka wariantów | ||
| Short title | Jak UE i Kanada mogą się wspierać? W grze kilka wariantów | ||
| Teaser |
Kanadyjski premier Mark Carney znany jest ze zdecydowanego stanowiska ws. USA, a jego celem jest nawiązanie „wyjątkowego sojuszu” z UE. Jak ma on wyglądać? Jeszcze przed podróżą do Europy kanadyjski premier Mark Carney zadeklarował otwarcie na „wyjątkowy sojusz” z UE. Jego wypowiedź była następstwem doniesień „The Wall Street Journal”, według których Kanada rozważa status „członka stowarzyszonego” UE, nie ubiegając się jednak o pełne członkostwo. W czwartek, podczas wystąpienia w Parlamencie Europejskim Carney ma przedstawić swoją wizję relacji między UE a Kanadą. W cześniej, w środę (16.09), jako gość honorowy wysłuchał orędzia o stanie Unii wygłoszonego przez przewodniczacą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen. Jakie formy współpracy są możliwe?Państwa członkowskie Unii Europejskiej są ze sobą silnie powiązane gospodarczo. Istnieje wspólny rynek oraz wspólna polityka handlowa i celna. W relacjach z krajami spoza UE możliwy jest szeroki wachlarz rozwiązań: od zniesienia ceł i barier handlowych w ramach umów o wolnym handlu, przez umowy stowarzyszeniowe obejmujące również aspekty polityczne, aż po udział w rynku europejskim – jak ma to miejsce w przypadku Islandii, Liechtensteinu czy Norwegii. Komisja Europejska odmówiła w poniedziałek komentarza do spekulacji, jakoby Kanada chciała zostać „członkiem stowarzyszonym” UE. Podobne umowy stowarzyszeniowe zawarto m.in. z Turcją, Izraelem czy Ukrainą. Porozumienia te mają różne cele i mogą – choć nie muszą – stanowić wstępny etap na drodze do członkostwa. Ekspert ds. gospodarki Patrick Leblond z Uniwersytetu w Ottawie kwestionuje zasadność używania w tym kontekście terminu „stowarzyszenie”. Uważa on za mało prawdopodobne, by Kanada przyjęła prawo unijne lub przystąpiła do jednolitego rynku UE czy unii celnej, czyli stosowania przez UE i Kanadę wspólnych taryf wobec państw trzecich. Zdaniem eksperta Carneyowi chodzi raczej o sojusz zakładający zacieśnioną współpracę, zwłaszcza w kwestiach bezpieczeństwa gospodarczego i obronności. Ścisła współpraca w dziedzinie obronności?„W pewnym sensie obie strony traktowały amerykański parasol ochronny jako coś oczywistego” – mówi Leblond w wywiadzie dla DW. Dlatego ani UE, ani Kanada nie inwestowały wystarczająco dużo w swoje siły zbrojne – twierdzi ten ekspert ds. międzynarodowych stosunków gospodarczych. Teraz chodzi o zacieśnienie współpracy – na przykład w zakresie produkcji sprzętu wojskowego czy rozwoju nowych technologii. Również ekspert ds. bezpieczeństwa Anand Sunder z organizacji European Council on Foreign Relations (ECFR) dostrzega duży potencjał współpracy europejsko-kanadyjskiej w dziedzinie polityki obronnej. Obecnie Kanadyjczycy przeznaczają około 70 procent swoich wydatków na obronność na zakupy w USA. Carney chce to zmienić – zauważa Sunder. Dla Kanady udział w europejskich projektach zbrojeniowych byłby opłacalny, gdyż pozwoliłby uzyskać „więcej za te same pieniądze”. Kanada przystąpiła do unijnego programu SAFE. W jego ramach państwa członkowskie UE mogą korzystać z pożyczek o łącznej wartości do 150 mld euro na wspólne zakupy sprzętu wojskowego. W przypadku finansowanych w ten sposób zamówień komponenty pochodzące spoza UE, Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG) lub Ukrainy mogą stanowić maksymalnie 35 procent kosztów. Przynajmniej w teorii. Ponieważ jednak Kanada przystąpiła do SAFE, wnosząc stosowną opłatę, dla kanadyjskich firm obowiązują bardziej liberalne zasady. Mimo to – jak zauważa Sunder w rozmowie z DW – kanadyjskie firmy napotykają poważne przeszkody, chcąc wspólnie z przedsiębiorstwami europejskimi produkować i kupować uzbrojenie. Kluczowe pytanie brzmi: na ile UE jest gotowa złagodzić swoje przepisy? Zdaniem Sundera mogłoby to mieć również wpływ na inne kraje spoza UE, takie jak Wielka Brytania czy Norwegia. Kanada: „niedoceniana potęga obronna”Korzyści z takiej współpracy mogłaby odnieść również UE, ponieważ Kanada przeznacza na obronność więcej środków niż 14 najmniejszych państw członkowskich UE łącznie. Sytuacja ta ma miejsce już teraz, gdy Kanada wydaje na ten cel zaledwie 2 procent swojego PKB. Zdaniem Sundara w nadchodzących latach wydatki te będą nadal rosły. Podobnie jak inne kraje NATO, Kanada zobowiązała się do przeznaczenia do 2035 roku na obronność łącznie 5 proc. PKB, z czego 3,5 proc. ma trafić na uzbrojenie, a 1,5 proc. – na inne obszary związane z obronnością. Kolejnym obszarem, w którym omawiana jest współpraca, jest rozbudowa infrastruktury krytycznej, np. wspólna eksploatacja satelitów czy kabli światłowodowych na dnie północnego Atlantyku – wskazuje Leblond. Chodzi tu również o uniezależnienie się od USA i amerykańskich przedsiębiorstw. Kanada dysponuje ponadto zasobami ropy naftowej i gazu ziemnego, którymi mogłaby zaopatrywać UE. Relacje handlowe między UE a Kanadą są już uregulowane na mocy kompleksowej umowy gospodarczo-handlowej, znanej jako CETA. Jest ona tymczasowo stosowana od września 2017 roku. Umowa ta gwarantuje niemal całkowite zniesienie ceł w handlu między Kanadą a UE. Reguluje również kwestie wzajemnego dostępu do rynków w zakresie towarów przemysłowych, produktów rolnych i usług. Umożliwia ona europejskim przedsiębiorstwom udział w kanadyjskich przetargach publicznych. Zdaniem Leblonda potencjał umowy CETA nie został jeszcze w pełni wykorzystany. Wiele kanadyjskich firm tradycyjnie wciąż orientuje się bardziej na rynek amerykański niż europejski. Ekspert uważa, że zadaniem rządu jest informowanie o umowie CETA i płynących z niej możliwościach. Można by również zintensyfikować wymianę przewidzianą w ramach tego porozumienia. Dlaczego Carney zabiega o relacje z Europą?Na początku roku, podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, Mark Carney wygłosił szeroko komentowane przemówienie, w którym mówił o „załamaniu się” starego porządku świata i wzywał państwa średniej wielkości do wspólnego działania, by nie trafić do „menu” mocarstw. Szczególnie w ostatnich tygodniach konflikt handlowy między USA a Kanadą uległ dalszemu zaostrzeniu. Choć jasne jest, że Kanada nie może całkowicie uniezależnić się od USA, w kraju tym zyskuje na znaczeniu przekonanie o konieczności pozyskania innych sojuszników – zauważa Leblond. Europejczycy zaś uchodzą za partnerów godnych zaufania. Kanadzie chodzi jednak przede wszystkim o to, by jakikolwiek „sojusz” przekładał się na konkretne przedsięwzięcia i projekty, dzięki którym obie strony mogłyby sobie wzajemnie pomagać. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Kanadyjski premier Mark Carney chce „wyjątkowego sojuszu” z UE. Jak ma on wyglądać? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/jak-ue-i-kanada-mogą-się-ściślej-wspierać-w-grze-kilka-wariantów/a-79295431?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79286388_401.jpg
|
||
| Image caption | Minister Mark Carney, Ursula von der Leyen i przewodnicząca PE Roberta Metsola podczas powitania premiera w Strasburgu | ||
| Image source | Yves Herman/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79286388_401.jpg&title=Jak%20UE%20i%20Kanada%20mog%C4%85%20si%C4%99%20%C5%9Bci%C5%9Blej%20wspiera%C4%87%3F%20W%20grze%20kilka%20wariant%C3%B3w | ||
| Item 68 | |||
| Id | 79293170 | ||
| Date | 2026-09-16 | ||
| Title | Związkowcy Boscha: Chrońmy przemysł motoryzacyjny UE przed konkurencją z Chin | ||
| Short title | Pracownicy Boscha: Chrońmy motoryzację w UE przed Chinami | ||
| Teaser |
Rada zakładowa Boscha, największego na świecie dostawcy części samochodowych domaga się od niemieckiego rządu i Unii Europejskiej większej ochrony europejskiego przemysłu motoryzacyjnego przed rosnącą konkurencją z Chin. – Apelujemy do polityków, by zrobili wszystko, co możliwe, by chronić nasze miejsca pracy i przemysł motoryzacyjny w Europie – powiedział szef rady zakładowej Boscha Frank Sell. Jak dodał, chińscy producenci samochodów zalewają Europę samochodami elektrycznymi, które są tańsze z powodu subsydiów i polityki walutowej. Jego zdaniem bez podjęcia odpowiednich działań w latach 2030. pracownikom grozi masowa redukcja etatów, po tym jak w 2025 roku zlikwidowano już 50 tysięcy miejsc pracy, a w tym roku znika prawie drugie tyle. „Grozi nam utrata miejsca pracy”Szef rady zakładowej Boscha podkreśla, że tylko w europejskich zakładach Boscha aż 40 tysięcy etatów jest powiązanych z tradycyjną motoryzacją. – Jeśli nie zyskamy przestrzeni do oddechu i szansy na wdrożenie nowych technologii, to dla nas jasne, że te miejsca pracy będą bezpowrotnie utracone – ostrzegł Sell. Jak przypomniał, Bosch zainwestował wprawdzie w napędy wodorowe dla samochodów ciężarowych, jednak z powodu braku popytu linie produkcyjne stoją bezużyteczne. Jego zdaniem w zakładach panuje ogromna frustracja i gniew – a po likwidacji tysięcy etatów pracownicy wciąż nie widzą końca kryzysu. Chrońmy europejską produkcjęReprezentacja pracowników – zrzeszająca około 74 tysiące osób w blisko 40 niemieckich zakładach – domaga się rygorystycznych przepisów dotyczących pochodzenia komponentów, co ma chronić europejską produkcję. Zgodnie z zaprezentowanym w marcu projektem ustawy „Industrial Accelerator Act”, rządowe dopłaty mogą objąć wyłącznie te samochody elektryczne, których komponenty (z wyłączeniem akumulatora) zostały w co najmniej 70 procentach wyprodukowane na miejscu. Rada zakładowa Boscha idzie jednak o krok dalej i żąda, aby wsparcie finansowe trafiało tylko do pojazdów, których wszystkie części pochodzą z Europy. Związkowcy oczekują, że niemiecki rząd jednoznacznie poprze to stanowisko. Związkowcom nie wystarcza też fakt, że Unia Europejska poluzowała limity emisji spalin dla koncernów motoryzacyjnych, co odwleka zapowiadany na 2035 rok zakaz ich sprzedaży. Przedstawiciele pracowników uważają, że Bruksela musi dać znacznie więcej czasu na produkcję hybryd oraz oficjalnie pozwolić, aby tradycyjne silniki mogły jeździć na paliwach alternatywnych. „Pali się grunt pod nogami”Frank Sell otwarcie przyznaje, że te działania nie rozwiążą problemu raz na zawsze i nie pozwolą „odgonić chińskiej konkurencji na kolejne sto lat”, mogą jednak dać europejskiemu przemysłowi bezcenny czas na transformację. – Potrzebujemy tego czasu, w przeciwnym razie w ciągu najbliższych pięciu, sześciu lat zostaniemy całkowicie zalani przez chińskie produkty – ostrzegł Sell. Dodał, że branża motoryzacyjna musi diametralnie przyspieszyć chociażby procesy badawczo-rozwojowe. „Wszystko wymaga głębokiej rewizji. Musimy stworzyć zupełnie nowy model biznesowy dla europejskiej motoryzacji. W przeciwnym razie zagrożony będzie spokój społeczny”. Szef rady zakładowej Boscha podkreślił, że choć politycy jak dotąd deklarują pełne zrozumienie dla problemów branży, to w ślad za tym nie idą żadne czyny. Zaznaczył, że czas skończyć z tą „hipokryzją”, a partie polityczne oraz władze federalne i landowe muszą wreszcie zacząć mówić w tej sprawie jednym głosem. (RTRS/przy) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Związkowcy Boscha apelują o większą ochronę europejskiego przemysłu motoryzacyjnego przed konkurencją z Chin. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/związkowcy-boscha-chrońmy-przemysł-motoryzacyjny-ue-przed-konkurencją-z-chin/a-79293170?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/61177581_401.jpg
|
||
| Image caption | Fabryka półprzewodników Boscha w Dreźnie | ||
| Image source | Robert Michael/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/61177581_401.jpg&title=Zwi%C4%85zkowcy%20Boscha%3A%20Chro%C5%84my%20przemys%C5%82%20motoryzacyjny%20UE%20przed%20konkurencj%C4%85%20z%20Chin | ||
| Item 69 | |||
| Id | 79294300 | ||
| Date | 2026-09-16 | ||
| Title | Erfurt: koniec pracy dla setek Polaków | ||
| Short title | Erfurt: koniec pracy dla setek Polaków | ||
| Teaser |
Jeszcze niedawno wielu pracowników słyszało, że w Zalando można planować przyszłość na lata. Z końcem września centrum logistyczne w Erfurcie zostanie zamknięte. Pracę straci około 2700 osób, w tym około 500 Polaków. Sala była pełna. Ludzie siedzieli w słuchawkach, przez które tłumaczono wystąpienie na kilka języków. Ze sceny przemawiali przedstawiciele zarządu. – Stałam z boku jako sanitariuszka zakładowa, patrzyłam na ludzi – wspomina Katarzyna Mentel. – Zero reakcji, siedzieli i patrzyli przed siebie. Pomyślałam: czy te słuchawki nie działają, czy nikt tego nie tłumaczy? W sali panowała cisza. – Dopiero potem zaczęli dopytywać: „Co on powiedział?”. Niedowierzanie, złość, łzy, a później kolejne etapy: szok, frustracja, pytanie „dlaczego akurat nas zamykają?” – opowiada Katarzyna w rozmowie z DW. Tego styczniowego dnia pracownicy usłyszeli, że centrum logistyczne Zalando w Erfurcie zostanie zamknięte z końcem września 2026 roku. Decyzja objęła około 2700 osób. W tym, jak szacują przedstawiciele rady zakładowej, około 500 Polaków. Przez lata centrum Zalando należało do największych pracodawców w Turyngii. Dla wielu Polaków było też jedną z najłatwiej dostępnych dróg wejścia na niemiecki rynek pracy. Tu miało toczyć się ich życieDo Niemiec Katarzyna Mentel przyjechała dwadzieścia lat temu. W Zalando zaczynała od pracy magazynowej. Później została mentorką nowych pracowników, a następnie sanitariuszką zakładową odpowiedzialną za bezpieczeństwo i pierwszą pomoc. Firma wysyłała ją na szkolenia i finansowała kolejne kursy zawodowe. – Na rozmowie usłyszałam od kierowniczki działu: „Katarzyna, my się możemy tu zestarzeć” – wspomina. Przez lata nie miała powodów, by w to nie wierzyć. Nie była wyjątkiem. – Ludzie zakładali tu rodziny, brali kredyty na mieszkania. Wiązali przyszłość z tym miastem – mówi Dorian Krzysztoń, pracownik Zalando od 2015 roku i członek rady zakładowej. Wśród pracowników były całe rodziny. Małżeństwa, rodzeństwa, rodzice i dzieci często pracowali w tym samym zakładzie, budując życie wokół jednego pracodawcy. Nie przyjechali tu na chwilęCentrum logistyczne działało w Erfurcie od 2012 roku. Przez lata należało do największych zakładów pracy w regionie. Pracowały tu osoby z ponad 70 krajów, a około 60 proc. załogi stanowili pracownicy bez niemieckiego obywatelstwa. Polacy byli jedną z najliczniejszych grup narodowych w zakładzie. Przez lata Erfurt przyciągał Polaków nie tylko pracą. Dla wielu był miejscem, które pozwalało połączyć niemieckie zarobki z poczuciem, że dom wciąż jest niedaleko. Do Polski można było wrócić na święta, długi weekend albo rodzinne spotkanie. Przekrój polskiej załogi przypominał przekrój współczesnej polskiej emigracji zarobkowej. Pracowali tu ludzie, którzy przyjechali „na dwa lata”, małżeństwa budujące wspólne życie w Niemczech, rodzice utrzymujący rodziny po obu stronach granicy i osoby po pięćdziesiątce, które traktowały Zalando jako ostatnie miejsce pracy przed emeryturą. Wielu zostało na dziesięć, piętnaście czy dwadzieścia lat. „Mamy za dużo mocy”Według Zalando zamknięcie centrum w Erfurcie było elementem reorganizacji europejskiej sieci logistycznej. Spółka argumentuje, że obecnie dysponuje większymi zdolnościami logistycznymi, niż potrzebuje, co utrudnia efektywne wykorzystanie całej infrastruktury. W ocenie firmy nawet modernizacja lub zmniejszenie skali działalności erfurckiego zakładu nie usunęłyby problemu nadwyżek mocy operacyjnych. Dla części pracowników te wyjaśnienia brzmią jednak abstrakcyjnie. Wielu z nich jeszcze kilka miesięcy wcześniej uczestniczyło w szkoleniach, awansowało lub planowało dalszą karierę w firmie. Przez wiele miesięcy rada zakładowa negocjowała warunki odejścia pracowników. Rada domagała się utworzenia spółki transferowej mającej pomóc pracownikom zdobyć nowe kwalifikacje i znaleźć zatrudnienie po zamknięciu zakładu. Zalando nie zgodziło się na takie rozwiązanie. Ostatecznie wynegocjowano plan socjalny obejmujący odprawy oraz dodatkowe świadczenia dla rodzin i osób z niepełnosprawnościami. – Gdyby nie było rady zakładowej, każdy poszedłby z niczym – mówi Krzysztoń. – Plan socjalny, przeniesienia, dodatkowe świadczenia. To wszystko wynika z tego, że pracownicy mieli własną reprezentację. Związek zawodowy Verdi ocenia brak spółki transferowej krytycznie. Jak zauważa w rozmowie z DW Diana Lehmann z Verdi, zamknięcie zakładu szczególnie mocno dotyka pracowników migracyjnych, osoby samotnie wychowujące dzieci oraz osoby z niepełnosprawnościami. Równolegle 109 pracowników skierowało sprawy do sądu pracy, kwestionując skuteczność wypowiedzeń. Przenieść się, zostać czy wrócić do PolskiZa liczbą około 500 Polaków zatrudnionych w zakładzie kryją się bardzo różne historie. Dla części odpowiedzią była relokacja. Dariusz Rempała, który wraz z żoną pracował w Erfurcie, zdecydował się przenieść do nowego centrum logistycznego w Giessen na zachodzie Niemiec. – Do relokacji skłoniła mnie przede wszystkim stabilność zatrudnienia, kontynuacja umowy o pracę i stabilny dochód – mówi. Inni wybierają powrót do Polski. Dorian Krzysztoń z żoną planują rozpocząć nowy etap życia we Wrocławiu. Jeszcze inni pozostają w zawieszeniu. – Nic nie wykluczam – mówi 48-letni Miłosz Cebulski. – Chciałbym wreszcie zrobić kurs niemieckiego. Są też tacy, którzy próbują sobie ułożyć życie gdzie indziej w Niemczech. – Młodsi widzą swoją przyszłość w Niemczech. Przeprowadzają się do Hamburga albo innych dużych miast. W mojej grupie wiekowej 50 plus wielu mówi: „chcemy wracać”. Ale szukanie pracy po pięćdziesiątce w Polsce też nie jest łatwe – mówi Katarzyna Mentel. Sylwia Eger, działaczka inicjatywy Aktywny Erfurt i członkini rady ds. cudzoziemców w Erfurcie, zauważa, że po ogłoszeniu zamknięcia centrum zaczęła zmieniać się sytuacja na lokalnym rynku mieszkaniowym: – Teraz był bardzo duży odpływ, szczególnie przed nowym rokiem szkolnym. Dużo osób mówiło, że wraca do Polski. Mieszkania, o które jeszcze niedawno rywalizowały dziesiątki chętnych, częściej pojawiają się w ofertach. Dla Katarzyny Mentel najtrudniejszy okazał się nie sam moment ogłoszenia zamknięcia zakładu, lecz kolejne miesiące. – Nigdy wcześniej nie byłam na bezrobociu. Nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek będę musiała iść do urzędu pracy – mówi. Język, którego zabrakłoPrzez lata znajomość niemieckiego nie była w Zalando koniecznością. Firma tłumaczyła komunikaty, organizowała spotkania w kilku językach, a nowi pracownicy mogli liczyć na wsparcie mentorów i współpracowników. Wielu pracowników mogło przez lata funkcjonować w zakładzie bez swobodnej znajomości niemieckiego. – Firma bardzo mocno stawiała na tłumaczenia. Tak naprawdę język niemiecki w pracy był zbędny. Dlatego niektórzy Polacy po prostu się go nie uczyli – mówi Dorian Krzysztoń. Przez lata nie stanowiło to większego problemu. Sytuacja zmieniła się dopiero po ogłoszeniu zamknięcia centrum. – Można dobrze pracować bez perfekcyjnego niemieckiego, ale kiedy przychodzi kontakt z urzędem pracy albo trzeba pójść na rozmowę kwalifikacyjną, język staje się bardzo ważny – dodaje. Podobnie sytuację ocenia Sylwia Eger. – Największe szanse na znalezienie pracy mają takie osoby, które się przebranżowią, mają jakieś inne wykształcenie, znają język albo są gotowe się go uczyć – mówi. Zdaniem Eger część migrantów przez lata funkcjonowała głównie w swoich środowiskach językowych. Dopiero po ogłoszeniu zamknięcia zakładu wielu z nich zaczęło intensywnie myśleć o kursach językowych, przekwalifikowaniu i szukaniu pracy poza logistyką. Więcej niż problem jednego zakładuZwiązek zawodowy Verdi widzi w historii Erfurtu coś więcej niż zamknięcie jednego zakładu. W wielu firmach handlu wysyłkowego i logistyki udział pracowników migracyjnych przekracza połowę załogi. Dotyczy to zarówno obywateli innych państw Unii Europejskiej, jak i osób, które przyjechały do Niemiec na przykład jako uchodźcy. Historia Erfurtu wpisuje się w szersze zmiany na niemieckim rynku pracy. Eksperci obserwują wzrost liczby restrukturyzacji i zwolnień grupowych. Jednocześnie Turyngia od lat zmaga się z niedoborem pracowników. Prognozy przygotowane dla władz landu wskazują, że do 2035 roku na rynku pracy Turyngii będzie dostępnych około 140 tys. pracowników mniej niż obecnie. Co dalej?– Ja planowałam sobie tam pracować jeszcze dwadzieścia lat, bo tyle mi do emerytury brakuje – mówi Katarzyna Mentel. W Niemczech spędziła dwie dekady, kupiła dom i zbudowała swoje życie. – Nie po to dwadzieścia lat temu podejmowałam tak trudne decyzje, żeby teraz wracać do Polski. To byłby dla mnie krok wstecz – dodaje. Kiedy pod koniec września bramy centrum w Erfurcie zamkną się na dobre, pięć wielkich hal opustoszeje. Część załogi przeniesie się do innych ośrodków, inni spróbują sił na lokalnym rynku pracy lub wrócą do Polski. Wielu z nich było przekonanych, że znaleźli w Niemczech stabilną pracę w międzynarodowej firmie. Dziś znów stoją przed decyzjami, które wydawały się już dawno podjęte. Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | Zalando zamyka centrum logistyczne w Erfurcie. Pracę straci około 2700 osób, w tym setki Polaków. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/erfurt-koniec-pracy-dla-setek-polaków/a-79294300?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79294530_401.jpg
|
||
| Image caption | Zalando zamyka centrum logistyczne w Erfurcie. Pracę straci około 2700 osób, w tym setki Polaków | ||
| Image source | Martin Schutt/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79294530_401.jpg&title=Erfurt%3A%20koniec%20pracy%20dla%20setek%20Polak%C3%B3w | ||
| Item 70 | |||
| Id | 79293725 | ||
| Date | 2026-09-16 | ||
| Title | Chadeccy premierzy landów za Merzem. Jest oświadczenie | ||
| Short title | Chadeccy premierzy landów za Merzem. Jest oświadczenie | ||
| Teaser |
Ośmiu premierów landów z CDU kanclerza Niemiec Friedricha Merza poparło go w specjalnym oświadczeniu oraz potwierdziło zaporę przeciw AfD. Ośmiu premierów z CDU wyraziło w liście poparcie dla obwinianego o porażki sondażowe i wyborcze kanclerza. „Ludzie mogą mieć pewność, że zajmiemy się ich problemami. Jako premierzy chcemy – i będziemy – wspólnie z kanclerzem wnosić w to swój wkład” – czytamy w oświadczeniu opublikowanym na cztery dni przed trudnymi dla CDU wyborami do parlamentów Meklemburgii-Pomorza Przedniego i Berlina. Premierzy odrzucili w oświadczeniu dyskusję o wymianie Friedricha Merza na kogoś innego. Poza tym jednym zdaniem kanclerz nie został w oświadczeniu wspomniany. Ten nietypowy dokument nie zawiera wyrażonego wprost poparcia dla szefa rządu. Główny nacisk położono w nim na stabilizację partii. W tym celu szefowie rządów landów sformułowali trzy „fundamentalne przekonania”: sprzeciw wobec rządu mniejszościowego na szczeblu federalnym, potwierdzenie utrzymania „kordonu sanitarnego” wobec AfD oraz konieczność pracy na rzecz odzyskania wyborców. Przyczyną tej nietypowej interwencji szefów rządów landów – tuż przed wyborami w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie – jest ewidentnie niepokój wewnątrz CDU wywołany historycznie niskimi notowaniami w sondażach. W mediach zauważono, że cieszący się dużymi wpływami w partii premierzy landów nie udzielili Merzowi dotąd wyraźnego wsparcia, sprawiając wrażenie, jakby się wobec niego dystansowali. Pod wspólnym oświadczeniem szefów rządów podpisali się: Daniel Günther (Szlezwik-Holsztyn), Boris Rhein (Hesja), Sven Schulze (Saksonia-Anhalt), Kai Wegner (Berlin), Michael Kretschmer (Saksonia), Gordon Schnieder (Nadrenia-Palatynat), Mario Voigt (Turyngia) oraz Hendrik Wüst (Nadrenia Północna-Westfalia). Co jeszcze piszą? Zapora przeciw AfD zostaje„Niemcy potrzebują teraz stabilności bardziej niż kiedykolwiek” – czytamy w oświadczeniu premierów. „W obecnej sytuacji kluczowe znaczenie mają jedność, zdecydowane działanie i jasny kurs niemieckiej chadecji”. Premierzy odrzucili wszelkie rozważania dotyczące zakończenia – momentami trudnej – współpracy z SPD na szczeblu federalnym i dążenia do utworzenia rządu mniejszościowego: „Nasz kraj również w przyszłości potrzebuje stabilnego i zdolnego do działania rządu federalnego, dysponującego własną większością w Bundestagu”. Jako drugie „fundamentalne przekonanie” szefowie rządów potwierdzili zaporę ogniową przeciw AfD i wyrazili w imieniu CDU gotowość do współpracy „ze wszystkimi siłami demokratycznymi”. W CDU rozumie się przez to wszystkie partie parlamentarne poza AfD i Lewicą (Die Linke). Wcześniej m.in. premier Hesji Boris Rhein, choć też podpisał oświadczenie premierów, poddał w wątpliwość sens bezwzględnego bojkotu AfD i przyznał, że w partii trwa na ten temat wewnętrzna debata. Trzecim „fundamentalnym przekonaniem” jest poczucie odpowiedzialności CDU za „rozwiązywanie problemów i kwestii, którymi ludzie żyją na co dzień”. Premierzy ostrzegli przed zajmowaniem się samymi sobą i zmianą kanclerza: „Droga do odbudowania zaufania obywateli do chadecji wiedzie przez wsłuchiwanie się w ich głos i konkretne działania polityczne, a nie przez dyskusje personalne”. Po oświadczeniu premierów także sekretarz generalna CDU Franziska Hoppermann w wypowiedzi dla DPA wezwała swoją partię do skupienia się na kwestiach merytorycznych. Jak dodała, to możliwe tylko „przy zachowaniu dyscypliny, jasnego kursu i pełnego poparcia dla naszego kanclerza Friedricha Merza” i koncentracji na polityce merytorycznej: – Spoczywa na nas w tej kwestii wspólna odpowiedzialność. Berlin: Merz nie zabiegał o wsparcieWedług informacji z Urzędu Kanclerskiego, kanclerz Friedrich Merz nie zabiegał osobiście o publiczne poparcie ze strony premierów. – Nie wiem, skąd wzięło się to twierdzenie – podkreślił rzecznik rządu Stefan Kornelius. Klęska wyborcza CDU w Saksonii-Anhalcie wywarła na Merza ogromną presję wewnątrz partii. Od kilku dni trwają spekulacje, czy zdoła on utrzymać się na stanowisku kanclerza. Kornelius podkreślił, że słabe notowania nie skłonią Merza do rezygnacji z obranej ścieżki reform. – Wyniki sondaży to jedynie chwilowy obraz sytuacji, który nie wyprowadza go z równowagi – powiedział rzecznik rządu. Rzecznik rządu poddaje w wątpliwość sondażeJednocześnie Kornelius zakwestionował wiarygodność niektórych sondaży. – Żaden z instytutów publikujących sondaże z tak dużą częstotliwością nie dysponuje środkami finansowymi pozwalającymi na ich przeprowadzanie. Dlatego może powinniśmy wszyscy podchodzić do tego narzędzia z dużą ostrożnością – stwierdził. Odnosząc się do uwagi, że wiele sondaży jest zamawianych i opłacanych przez media, Kornelius dodał: – Uważam, że podstawy metodologiczne wielu sondaży – choć nie wszystkich – zasługują na bliższe przyjrzenie się. Nie zawsze można z nich wyciągać miarodajne wnioski. (DPA, AFP/mar) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Ośmiu premierów landów z CDU Friedricha Merza poparło go w specjalnym oświadczeniu oraz potwierdziło zaporę przeciw AfD. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/chadeccy-premierzy-landów-za-merzem-jest-oświadczenie/a-79293725?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Chadeccy%20premierzy%20land%C3%B3w%20za%20Merzem.%20Jest%20o%C5%9Bwiadczenie | ||
| Item 71 | |||
| Id | 79291776 | ||
| Date | 2026-09-16 | ||
| Title | Dzieci z zakazanych związków z Niemcami. Apel o zgłoszenia | ||
| Short title | Dzieci z zakazanych związków z Niemcami. Apel o zgłoszenia | ||
| Teaser |
Wystawa ma opowiadać o dzieciach z zakazanych w III Rzeszy związków między robotnikami przymusowymi, jeńcami a niemieckimi obywatelami. Organizatorzy apelują o zgłoszenia. Centrum Dokumentacji Narodowego Socjalizmu we Fryburgu wystosowało nietypowy apel. Poszukiwane są osoby, których ojciec lub matka byli robotnikami przymusowymi albo jeńcami wojennymi w okresie narodowego socjalizmu. Organizatorzy zapraszają je do współtworzenia wystawy specjalnej planowanej na 2027 rok. Ekspozycja ma opowiadać o losach dzieci pochodzących ze związków między niemieckimi obywatelami a osobami wywiezionymi do Rzeszy na roboty przymusowe albo więzionymi. Takie relacje były prześladowane przez reżim nazistowski. W III Rzeszy zakazana miłośćW III Rzeszy surowo karano za takie relacje i prześladowano narodzone z takich związków dzieci. Rodzice trafiali zwykle do obozów koncentracyjnych, a niektórzy byli nawet skazywani na śmierć – wskazują organizatorki wystawy z kuratorką Caroline Klemm na czele. Wiele dzieci po narodzinach zostało oddzielonych od swoich biologicznych rodziców. Część z nich doświadczała również wykluczenia i dyskryminacji po 1945 roku. „Ich historii poświęcono do tej pory niewiele uwagi zarówno w badaniach naukowych, jak i w pamięci o zbrodniach narodowego socjalizmu” – podkreśla Centrum Dokumentacji. Apel o zgłoszeniaWystawa we Fryburgu bazuje na ekspozycji przygotowanej przez Miejsce Pamięci Sandbostel w Dolnej Saksonii pod tytułem: „Mimo wszystko jesteśmy! Dzieci z zakazanych związków Niemców z jeńcami wojennymi lub robotnikami przymusowymi”. Projekt zostanie poszerzony o historie, dokumenty i świadectwa pochodzące z regionu Fryburga na południu Niemiec. Organizatorzy zachęcają również pokolenie wnuków do zgłaszania się i dzielenia rodzinnymi wspomnieniami. Otwarcie wystawy planowane jest na wrzesień 2027 roku. Jej twórczynie zapewniają, że wszystkie przekazane informacje będą traktowane poufnie, a zdjęcia, dokumenty i inne materiały zostaną opublikowane wyłącznie za zgodą osób, które je przekazały. Można też zgłaszać się anonimowo. Kontakt do Centrum Dokumentacji Narodowego Socjalizmu we Fryburgu: dzns@freiburg.de lub tel. +49 (0)761 201 2754. (KNA/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Powstaje wystawa o dzieciach z zakazanych w III Rzeszy związków, m.in. z Polakami. Organizatorzy apelują o zgłoszenia. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/dzieci-z-zakazanych-związków-z-niemcami-apel-o-zgłoszenia/a-79291776?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Dzieci%20z%20zakazanych%20zwi%C4%85zk%C3%B3w%20z%20Niemcami.%20Apel%20o%20zg%C5%82oszenia | ||
| Item 72 | |||
| Id | 79291205 | ||
| Date | 2026-09-16 | ||
| Title | Powrót do negocjacji z Ukrainą? Co kryje się za sygnałami z Kremla? | ||
| Short title | Powrót do negocjacji z Ukrainą? Sygnały z Kremla | ||
| Teaser |
Amerykańscy negocjatorzy dostrzegają „nową gotowość” Rosji do dialogu, jednak eksperci nie spodziewają się szybkiego zakończenia wojny w Ukrainie. Perspektywa wznowienia negocjacji zmierzających do zakończenia wojny w Ukrainie – po wielomiesięcznym przestoju – znów stała się palącym tematem. W ekskluzywnym wywiadzie dla DW prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że jest gotów spotkać się z Władimirem Putinem podczas grudniowego szczytu G20 w Miami. Kreml odrzucił jednak propozycję. Jednocześnie Dmitrij Pieskow, rzecznik prezydenta Federacji Rosyjskiej, nie wykluczył ewentualnych rozmów pokojowych między Rosją, Ukrainą i USA w październiku. Tydzień wcześniej specjalny wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff oraz zięć Donalda Trumpa Jared Kushner złożyli wizytę w Moskwie, gdzie rozmawiali z Władimirem Putinem. Następnie Witkoff i Kushner udali się do Kijowa, gdzie 6 września spotkali się z prezydentem Ukrainy oraz innymi przedstawicielami ukraińskich władz. W rozmowach uczestniczyli również doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Źródło w Pałacu Elizejskim przekazało dziennikarzom, że Amerykanie poinformowali w Kijowie europejskich partnerów o rezultatach rozmów z Putinem. Zgodnie z tymi doniesieniami negocjatorzy powiadomili Paryż o „nowej gotowości Rosji do podjęcia rozmów” po wyborach do rosyjskiej Dumy i wskazali na potrzebę przygotowania się do „nowego otwarcia” w procesie negocjacyjnym. Dlaczego Waszyngton dąży do rozmów ws. Ukrainy?Bruksela z zadowoleniem przyjęła wizyty amerykańskich wysłanników, jednak do szans na powodzenie negocjacji podchodzi z dystansem. – Potrzebujemy dobrej woli ze strony Rosji, której obecnie wyraźnie nie dostrzegamy – ocenił rzecznik Komisji Europejskiej Christian Wiegand. Podkreślił, że Unia Europejska musi utrzymać presję sankcyjną na Rosję i bezustannie wspierać Ukrainę, by skłonić Moskwę do podjęcia poważnych rozmów i dążenia do sprawiedliwego oraz trwałego pokoju. Wzmożone działania dyplomatyczne nie oznaczają jednak, że strony przybliżyły się do porozumienia. Zdaniem ekspertów, z którymi rozmawiała DW, każdy z zaangażowanych podmiotów ma własne powody, by demonstrować zainteresowanie negocjacjami. Według oceny eksperta ds. bezpieczeństwa Rolanda Freudensteina, współzałożyciela brukselskiego think tanku Brussels Freedom Hub, administracja Trumpa kieruje się w tej kwestii własnym interesem politycznym. – Rząd USA chce osiągnąć porozumienie – lub przynajmniej stworzyć jego realną perspektywę – jeszcze przed wyborami połówkowymi, ponieważ Donald Trump pragnie zaprezentować się opinii publicznej jako skuteczny rozjemca – wyjaśnia ekspert w rozmowie z DW. Z kolei Rosja, zdaniem eksperta, realizuje zupełnie inny cel, który nie ma nic wspólnego z kalendarzem wyborczym. Putin chce doprowadzić do jak największego rozłamu między Waszyngtonem a Kijowem. Ponieważ dotychczas nie udało mu się wstrzymać amerykańskiej pomocy dla Ukrainy, prezydent Rosji podsyca nadzieje administracji Trumpa na potencjalny kompromis. USA wciąż dostarczają Kijowowi dane wywiadowcze i sprzedają broń, za którą płacą Europejcycy. Putin nie pójdzie na ustępstwa– Putin podtrzymuje iluzję, że jest gotów ustąpić w każdej chwili. Jednak od czterech i pół roku nie poszedł na żadne ustępstwa i nie zrobi tego, dopóki uważa, że może wygrać – a w to głęboko wierzy – twierdzi Freudenstein. Kijów w tej „grze trójkątów”, jak nazywa ją ekspert, również realizuje własne interesy. Ukrainie zależy na utrzymaniu dystansu między Trumpem a Putinem. Ponadto pragnie dowieść Waszyngtonowi, że nie stoi na drodze do pokojowego rozwiązania. Według Freudensteina Kijów – w porównaniu ze swoim stanowiskiem negocjacyjnym z 2022 roku – poszedł już na znaczące ustępstwa i chce dać do zrozumienia, że kolejny krok należy teraz do Rosji. Czy Moskwa jest gotowa na kompromis?Wszyscy eksperci ankietowani przez DW wątpią jednak w możliwość przełomu w negocjacjach. Nie widzą sygnałów świadczących o tym, że Moskwa rzeczywiście zamierza zweryfikować swoje stanowisko. – Jestem skrajnym sceptykiem, jeśli chodzi o perspektywy rozmów pokojowych z Ameryką, a jeszcze większym w kwestii udziału w nich Europejczyków – mówi Arkady Moshes z Fińskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (FIIA). Jak zauważa, oficjalna retoryka Rosji pozostaje „wyjątkowo radykalna”. – Putin dobitnie podkreśla, że interesuje go wygranie wojny, a nie tylko dyplomatyczna wymiana ciosów – wskazuje ekspert. Uważa on, że przy ewentualnych negocjacjach Moskwa będzie grać przede wszystkim kartą sukcesów militarnych i eskalacji. – Na ten moment nie dostrzegam żadnych podstaw do poważnych rozmów – podsumowuje Moshes. Zdaniem Iuliana Romanyshyna, starszego analityka w Center for Advanced Security, Strategic and Integration Studies (CASSIS) na Uniwersytecie w Bonn, zakładanie, że po wyborach do rosyjskiej Dumy otworzy się okno negocjacyjne, to jedynie pobożne życzenia. Jego zdaniem wybory te nie zmienią kursu rosyjskiej polityki, ponieważ kluczowe decyzje na Kremlu nie zależą od ich wyniku. Roland Freudenstein dodaje, że w najbliższych miesiącach Putin nie będzie miał powodów do zmiany strategii, choć w dłuższej perspektywie sytuacja może wyglądać inaczej. Dlaczego negocjacje dopiero „po wyborach”?Powody, dla których Kreml uzależnia ewentualne wznowienie rozmów od terminu wyborów do Dumy Państwowej, pozostają niejasne. Iulian Romanyshyn przypuszcza, że gra na zwłokę pod pretekstem oczekiwania na wynik wyborów leży w interesie Moskwy. Rosja chce w ten sposób zapobiec zaostrzeniu sankcji, a w szczególności dalszemu procedowaniu w amerykańskim Kongresie ustawy sankcyjnej autorstwa senatorów Lindseya Grahama i Richarda Blumenthala. Wezwania do tego, by „jeszcze chwilę odczekać” w nadziei na późniejsze, poważne podejście Kremla do rozmów, mogą przyczynić się do zamrożenia tych inicjatyw. „Tej zimy Rosja spróbuje złamać Ukrainę”Roland Freudenstein uważa jednak, że w kalkulacjach Moskwy znacznie ważniejszy jest inny czynnik czasowy: nadchodząca zima. Ekspert jest przekonany, że Putin zamierza sparaliżować ukraińską infrastrukturę energetyczną za pomocą zmasowanych ataków rakietowych i dronowych. Ma to wywołać kryzys energetyczny, doprowadzić do kolejnej fali uchodźców i pociągnąć za sobą kolejne ofiary wśród ludności cywilnej. – Tej zimy Rosja spróbuje złamać Ukrainę – przewiduje Freudenstein. Jeśli jednak ten plan zawiedzie, a Ukraina stawi opór – zwłaszcza jeśli Kijowowi uda się odzyskać część okupowanego terytorium – sytuacja według Freudensteina może ulec zmianie. – Wtedy wiosną Putin być może zweryfikuje swoje stanowisko i ostatecznie wycofa się z części swoich maksymalistycznych żądań – konstatuje ekspert. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Negocjatorzy widzą „nową gotowość” Rosji do dialogu, jednak eksperci nie spodziewają się szybkiego zakończenia wojny. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/powrót-do-negocjacji-z-ukrainą-co-kryje-się-za-sygnałami-z-kremla/a-79291205?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79054809_401.jpg
|
||
| Image caption | Specjalni wysłannicy prezydenta USA Steve Witkoff i Jared Kushner z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim 6 września 2026 roku w Kijowie | ||
| Image source | Valentyn Ogirenko/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2025/foeupol251223_steinmeier-ltr-wd-pl_01imw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79054809_401.jpg&title=Powr%C3%B3t%20do%20negocjacji%20z%20Ukrain%C4%85%3F%20Co%20kryje%20si%C4%99%20za%20sygna%C5%82ami%20z%20Kremla%3F | ||
| Item 73 | |||
| Id | 79288514 | ||
| Date | 2026-09-16 | ||
| Title | Niemcy zaostrzają prawo. Surowe kary za ataki nożem i propagandę IS | ||
| Short title | Niemcy zaostrzają prawo. Surowe kary za ataki nożem | ||
| Teaser |
Niemiecki rząd zaostrza kurs wobec radykalnego islamizmu. To reakcja na islamistyczny zamach w lipcu w Berlinie podczas Parady Równości. Niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt i szefowa resortu sprawiedliwości Stefanie Hubig zaprezentowali dziesięciopunktowy program, który zakłada m.in. podwyższenie kar za ataki z użyciem noża oraz za szerzenie propagandy tzw. Państwa Islamskiego. To reakcja rządu na islamistyczny zamach, do którego doszło 25 lipca w Berlinie podczas parady Christopher Street Day. W zamachu zginęła Polka, a 31 osób zostało rannych, niektóre ciężko. Surowsze kary dla fundamentalistówSurowsze środki powinny dotknąć przede wszystkim znanych policji radykałów. – Chcemy zapewnić lepszą ochronę przed osobami stwarzającymi zagrożenie poprzez częstsze stosowanie monitorujących opasek elektronicznych – powiedział w środę, 16 września, w Berlinie Alexander Dobrindt. Ponadto, żeby zapobieć zagrożeniom, dane o połączeniach IP będą mogły być zapisywane nie tylko przez służby federalne, ale również przez organy poszczególnych krajów związkowych. Co najmniej rok więzienia za atak nożemSame ataki nożem mają być zagrożone karą co najmniej roku pozbawienia wolności, co podniesie ten czyn do rangi zbrodni. Minister sprawiedliwości Hubig zapowiedziała z kolei surowsze kary za rozpowszechnianie materiałów propagandowych tzw. Państwa Islamskiego (IS) oraz za zbiórki pieniędzy na rzecz IS. Ponadto rząd chce na nowo uregulować kwestię tego, w jakich sytuacjach uzasadnione jest stosowanie wyroków w zawieszeniu. – Jeśli skutki potencjalnego lub wcześniejszego czynu mogą być drastyczne dla całego społeczeństwa, musi to w przyszłości jednoznacznie wpływać na decyzję o zawieszeniu kary – wyjaśniła Hubig. 10-punktowy plan uzupełnia zmiany w prawieJak sprecyzowała minister sprawiedliwości, kwestie bezpieczeństwa publicznego muszą być brane pod uwagę zarówno w prawie karnym dla dorosłych, jak i dla młodocianych. Wymiar sprawiedliwości musi także dokładnie wiedzieć, jak duże zagrożenie może stanowić dana osoba. W przypadku przestępstw o charakterze ekstremistycznym prokuratury mają otrzymywać od służb bezpieczeństwa komplet istotnych informacji. Hubig przypomniała, że rząd zainicjował już reformę służb specjalnych i zmiany w prawie karnym dotyczącym terroryzmu. Nowy 10-punktowy plan ma być uzupełnieniem tych działań. (RTR/przy) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Niemiecki rząd zaostrza kurs wobec radykalnego islamizmu. To reakcja na zamach podczas Parady Równości. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-zaostrzają-prawo-surowe-kary-za-ataki-nożem-i-propagandę-is/a-79288514?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Niemcy%20zaostrzaj%C4%85%20prawo.%20Surowe%20kary%20za%20ataki%20no%C5%BCem%20i%20propagand%C4%99%20IS | ||
| Item 74 | |||
| Id | 79289497 | ||
| Date | 2026-09-16 | ||
| Title | Pentagon chwali Niemcy. Zacieśniają współpracę | ||
| Short title | Pentagon chwali Niemcy. Zacieśniają współpracę | ||
| Teaser |
Berlin i Waszyngton pogłębiają współpracę przy produkcji broni i amunicji. Amerykański „minister wojny” Pete Hegseth wyraził uznanie dla Niemiec za ich wiodącą rolę we wzmacnianiu NATO w Europie. We wtorek (15.09.2026) podczas spotkania ze swoim niemieckim odpowiednikiem Borisem Pistoriusem w Pentagonie Hegseth mówił o „ogromnych postępach, które przed powrotem prezydenta Donalda Trumpa do urzędu prawdopodobnie nikomu nie wydawały się możliwe”. Produkcja broni w NiemczechObaj ministrowie podpisali również porozumienie dotyczące współpracy w sektorze zbrojeniowym. Jego celem jest pokrycie rosnącego zapotrzebowania NATO na broń, amunicję i wyposażenie wojskowe, w większym stopniu także dzięki produkcji realizowanej w Niemczech. Według amerykańskiego ministra obrony deklaracja rozszerza możliwości wspólnego rozwoju technologii, produkcji oraz wytwarzania na zasadzie licencji. Rozbudowane mają być także zdolności serwisowe i remontowe. – Dokładnie to, co powinny robić państwa sojusznicze – powiedział Hegseth. Cel jest jasny: – Szybkie dostarczanie na dużą skalę wydajnych systemów dla sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych, Niemiec i sojuszników, aby osiągnąć maksymalną siłę rażenia – dodał. Hegseth chwali NiemcyPete Hegseth podkreślił, że Niemcy zbliżają się do realizacji zobowiązania NATO dotyczącego przeznaczania 5 proc. PKB na obronność i „dają dobry przykład innym państwom”. Dodał jednak: – Wydatki obronne to dopiero pierwszy krok. NATO 3.0 wymaga także wykorzystania bardzo dużej i posiadającej bogate tradycje niemieckiej bazy przemysłowej na rzecz wspólnej obrony. W ubiegłym roku administracja USA jeszcze otwarcie krytykowała niemiecki rząd za niewystarczające – według niej – wydatki na obronność. Od tego czasu wiele się jednak zmieniło. Niemcy znacząco zwiększyły wydatki na obronność i rozszerzyły swoją rolę w wojskowym wspieraniu Ukrainy. Wojna z Iranem uwidacznia graniceJednocześnie wojna z Iranem prowadzona przez USA i Izrael uwidacznia granice siły militarnej. Irańskie władze utrzymują się u władzy i nadal są gotowe do działań odwetowych, a przez działania w cieśninie Ormuz wywierają presję na światowy handel i dostawy ropy naftowej. W konflikcie tym produkowane w USA sterowane pociski rakietowe, zarówno ofensywne, jak i te przeznaczone do obrony przeciwlotniczej, stały się towarem deficytowym. Odczuwają to zarówno europejscy sojusznicy z NATO, jak i Ukraina. Właśnie w tym obszarze pojawiają się nowe możliwości dla niemieckiego przemysłu. – Oferujemy wiedzę i moce produkcyjne do wspólnej produkcji – powiedział Pistorius po spotkaniu w Waszyngtonie. Korzyści dla USA i NiemiecJak podkreślił, współpraca przynosi wiele korzyści: – Uzupełniamy nasze zapasy, wzmacniamy własne zdolności, a przy okazji także możliwości naszych partnerów – powiedział szef niemieckiego ministerstwa obrony. Dodał, że jeśli amerykańskie moce produkcyjne okażą się niewystarczające wobec ogromnego popytu, Niemcy są gotowe przejąć część produkcji. – Zaproponowaliśmy produkcję w Niemczech. Spotkało się to z bardzo pozytywnym odbiorem – powiedział Pistorius. Dla Niemiec szczególnie ważny jest dostęp do technologii i systemów uzbrojenia, które nie są jeszcze produkowane w Europie lub są tam dostępne w ograniczonym zakresie, jak system Patriot. Na wzmocnieniu współpracy może skorzystać także niemiecki koncern zbrojeniowy Rheinmetall, który – oferując swój pojazd Lynx – uczestniczy w przetargu na nowy bojowy wóz piechoty dla armii amerykańskiej. W grę wchodzi zamówienie obejmujące ponad 4 tys. pojazdów opancerzonych. Wycofanie żołnierzy z Niemiec?Niemcy pozostają najważniejszą lokalizacją wojskową USA w Europie. Obecnie stacjonuje tam ok. 38 tys. amerykańskich żołnierzy. Do najważniejszych amerykańskich obiektów wojskowych należą baza lotnicza Ramstein, poligony Grafenwöhr i Hohenfel, szpital wojskowy Landstuhl i regionalne dowództwa w Stuttgarcie oraz Wiesbaden. Stany Zjednoczone wykorzystują te bazy do prowadzenia operacji wojskowych na Bliskim Wschodzie oraz w Afryce. Tematem rozmów w Pentagonie była również trwająca weryfikacja obecności wojsk amerykańskich w Europie w ramach NATO. Minister obrony Niemiec podkreślił, że zarówno Niemcy, jak i Stany Zjednoczone chcą „w obliczu zagrożenia ze strony Rosji (...) zapobiec powstaniu niebezpiecznych luk w zdolnościach” w Europie. Pistorius potwierdził, że amerykańska weryfikacja ma potrwać do końca roku. Wiosną br. Pentagon ogłosił wycofanie pięciu tysięcy amerykańskich żołnierzy z Niemiec. (DPA, AFP/dom) Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | Berlin i Waszyngton pogłębiają współpracę przy produkcji broni i amunicji. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/pentagon-chwali-niemcy-zacieśniają-współpracę/a-79289497?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79276195_401.jpg
|
||
| Image caption | Berlin i Waszyngton pogłębiają współpracę przy produkcji broni i amunicji. Na zdjęciu ministrowie obrony Niemiec i USA - Boris Pistorius i Pete Hegseth | ||
| Image source | Kay Nietfeld/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79276195_401.jpg&title=Pentagon%20chwali%20Niemcy.%20Zacie%C5%9Bniaj%C4%85%20wsp%C3%B3%C5%82prac%C4%99 | ||
| Item 75 | |||
| Id | 79287194 | ||
| Date | 2026-09-16 | ||
| Title | Merz odwołuje podróż do USA. Schwerin ważniejszy niż Nowy Jork | ||
| Short title | Merz odwołuje podróż. Schwerin ważniejszy niż Nowy Jork | ||
| Teaser |
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz odwołał podróż do USA. Z obawy przed wynikiem wyborów regionalnych w Niemczech. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz odwołał planowany na przyszły tydzień wyjazd do Nowego Jorku na debatę generalną Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jak poinformowały źródła rządowe cytowane przez studio ARD w Berlinie, „wbrew pierwotnym planom nie uda się do Nowego Jorku, ponieważ jego obecność w Berlinie jest konieczna”. Merz miał pierwotnie wystąpić z przemówieniem przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ, które zaplanowano na środę, 23 września, po południu czasu lokalnego. Jednak 20 września odbędą się wybory do regionalnych parlamentów Berlina i Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Po historycznie słabym wyniku partii Merza – chadeckiej CDU – w Saksonii-Anhalcie Merz jest pod presją. Także we własnej partii. Schwerin ważniejszy niż Nowy JorkW powyborczy poniedziałek, 21 września, obradować będą najważniejsze gremia CDU, a następnego dnia klub poselski chadecji CDU/CSU w Bundestagu. Wybory w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim uchodzą za kluczowe dla politycznej przyszłości kanclerza. Szczególne obawy budzi sytuacja w graniczącej z Polską Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Według najnowszych sondaży CDU może tam po raz pierwszy od 75 lat uzyskać jednocyfrowy wynik w wyborach regionalnych. W ostatnich sondażach chadecję popiera 7 proc. wyborców. Porażka NiemiecDebata generalna Zgromadzenia Ogólnego ONZ odbywa się co roku we wrześniu. Merz zrezygnował z udziału również w ubiegłym roku, kiedy w jego koalicji rządowej CDU/CSU-SPD trwały spory polityczne. Wówczas Niemcy reprezentował minister spraw zagranicznych Johann Wadephul. Wszystko wskazuje na to, że również w tym roku to on wystąpi w imieniu Niemiec. W czerwcu br. Niemcy poniosły także porażkę w staraniach o miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Krytycy twierdzili, że niemiecki rząd zbyt późno i zbyt słabo zabiegał o głosy 191 państw uprawnionych do głosowania. (DPA/dom) Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Kanclerz Niemiec odwołał podróż do USA. Z obawy przed wynikiem wyborów regionalnych w Niemczech. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/merz-odwołuje-podróż-do-usa-schwerin-ważniejszy-niż-nowy-jork/a-79287194?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79285163_401.jpg
|
||
| Image caption | Kanclerz Niemiec Friedrich Merz odwołał swoją podróż do USA. Z obawy przed wynikiem wyborów regionalnych w Niemczech | ||
| Image source | dts-Agentur/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79285163_401.jpg&title=Merz%20odwo%C5%82uje%20podr%C3%B3%C5%BC%20do%20USA.%20Schwerin%20wa%C5%BCniejszy%20ni%C5%BC%20Nowy%20Jork | ||
| Item 76 | |||
| Id | 79284075 | ||
| Date | 2026-09-16 | ||
| Title | Ceny paliw w Niemczech. Prasa o presji na rząd | ||
| Short title | Ceny paliw w Niemczech. Prasa o presji na rząd | ||
| Teaser |
Rosnące ceny paliw zwiększają presję na niemiecki rząd. Prasa spiera się o dopłaty i limit cen, ostrzegając zarówno przed kosztowną pomocą dla wszystkich, jak i politycznymi skutkami braku reakcji przed wyborami. Niemieckie gazety komentują gwałtowny wzrost cen paliw i propozycje interwencji państwa. Spór dotyczy nie tylko sposobu odciążenia kierowców, lecz także politycznych konsekwencji drożyzny dla kanclerza Friedricha Merza i rządzącej koalicji. Pomoc tak, ale nie dla wszystkich„Handelsblatt” krytykuje pomysł ponownego szerokiego subsydiowania paliwa. Jak pisze dziennik, kierowcom przy tankowaniu pozostaje dziś „ucieczka w sarkazm”, ale politycy wyciągają z tego błędne wnioski. Zdaniem gazety zarówno premier Bawarii Markus Söder, jak i minister finansów Lars Klingbeil oraz inni politycy SPD mylą się, domagając się zdecydowanej interwencji w ceny paliw. Także kanclerz zapowiedział ulgi, nie wyjaśniając jednak, jak miałyby wyglądać. „Potrzebna nie jest teraz polityka z lania jak z konewki, na której korzysta każdy kierowca niezależnie od jego rzeczywistych potrzeb” – podkreśla „Handelsblatt”. Zamiast tego dziennik popiera propozycję minister gospodarki Katheriny Reiche, by pomoc kierować do gospodarstw o niskich dochodach. Pozwoliłoby to, zdaniem gazety, pomagać tym, którzy rzeczywiście tego potrzebują, bez „bezskutecznego marnowania miliardów podatników”. „Nadzwyczajne czasy, nadzwyczajne środki”Inaczej akcenty rozkładają „Nürnberger Nachrichten”. Gazeta przytacza coraz częściej słyszane zdanie: „Oni nie potrafią nam pomóc rozwiązywać codziennych problemów” i uważa, że politycy koalicji powinni potraktować je poważnie. Zdaniem dziennika wyniki wyborów w Saksonii-Anhalcie były wystarczająco wyraźnym „strzałem ostrzegawczym”. Blisko 44 procent głosów zdobyła tam AfD, a wraz z poparciem dla BSW partie protestu dysponują większością mandatów. „Nadzwyczajne czasy wymagają nadzwyczajnych środków” – pisze gazeta. Jej zdaniem obniżenie cen paliw mogłoby nie tylko odciążyć obywateli, ale także „osłabić szanse radykałów i ekstremistów”. „Münchner Merkur” widzi w cenach paliw jeszcze większe zagrożenie polityczne. „W historii wystarczająco wiele rządów upadło przez wysokie ceny chleba. W czasach współczesnych to cena paliwa doprowadza wyborców do wrzenia” – pisze dziennik. Gazeta zwraca uwagę, że przed wyborami w Meklemburgii-Pomorzu Przednim temat wykorzystuje premier landu Manuela Schwesig. Zdaniem komentatora presja może stać się dla kanclerza szczególnie niebezpieczna: jeśli CDU wypadnie z landtagu w Schwerinie, „kanclerz byłby skończony”. Polityczne znaczenie cen paliwTakże „Stuttgarter Zeitung” podkreśla gwałtownie rosnące polityczne znaczenie cen paliw. „Na stacjach benzynowych głos ludu brzmi obecnie szczególnie donośnie” – pisze gazeta. Kierowcy czują się „oskubani” i żądają interwencji państwa. Inflacja cen paliw jest, zdaniem dziennika, „oliwą dolewaną do ognia społecznego gniewu, który i tak już w wielu miejscach płonie”. „Tankowanie staje się kwestią polityczną” – zauważa komentator. Dlatego politycy obawiający się utraty władzy w kolejnych wyborach coraz głośniej domagają się „limitu cen”, niezależnie od barw partyjnych. Zdaniem „Stuttgarter Zeitung” osłabiony Merz ulega tej presji „wbrew wszystkim ekonomicznym radom”. Gazeta przypomina jednak: „Pomoc państwa ma swoją cenę”. Limit cen może przynieść nowe problemy„Märkische Oderzeitung” zwraca uwagę na praktyczne trudności związane z większością rozważanych rozwiązań. Ponowne obniżenie podatku energetycznego kosztowałoby miliardy, na co brakuje pieniędzy. Podatek od nadzwyczajnych zysków nie mógłby zostać szybko wprowadzony, a bezpośrednie wypłaty dla osób o niskich dochodach stworzyłyby, zdaniem gazety, „biurokratycznego potwora”. Dziennik analizuje także możliwość wprowadzenia państwowego limitu cen paliw. Takie rozwiązanie istnieje już w innych krajach, ale – jak zaznacza komentator – ingerencja w rynek ograniczyłaby konkurencję. „Märkische Oderzeitung” przywołuje przykład Węgier, gdzie limit cen w 2022 roku doprowadził do niedoborów paliwa, zakupów panicznych i bankructw wielu stacji benzynowych. Ostatecznie regulację trzeba było „w pośpiechu znieść”. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Ceny paliw stają się politycznym problemem. Niemiecka prasa spiera się o limit cen, dopłaty i skutki dla rządu Merza. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/ceny-paliw-w-niemczech-prasa-o-presji-na-rząd/a-79284075?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79264448_401.jpg
|
||
| Image caption | Rosnące ceny paliw zwiększają presję na niemiecki rząd | ||
| Image source | Marc John/Bonn.digital/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79264448_401.jpg&title=Ceny%20paliw%20w%20Niemczech.%20Prasa%20o%20presji%20na%20rz%C4%85d | ||
| Item 77 | |||
| Id | 79279802 | ||
| Date | 2026-09-16 | ||
| Title | Po pierwsze kolej. Polska w programach niemieckich partii | ||
| Short title | Po pierwsze kolej. Polska w programach niemieckich partii | ||
| Teaser |
Dla Berlina Polska jest przede wszystkim ważnym partnerem europejskim, dla Meklemburgii-Pomorza Przedniego – sąsiadem i częścią wspólnego regionu. DW analizuje programy tych partii przed nadchodzącymi wyborami. Im bliżej granicy z Polską, w tym mniejszym stopniu Polska jest tematem polityki zagranicznej, a bardziej elementem lokalnej polityki gospodarczej, transportowej i społecznej. W centrum zainteresowania niemieckich partii zdają się być połączenia kolejowe z Polską. Tak wynika z porównania oficjalnych programów partii startujących w wyborach do Izby Deputowanych Berlina i parlamentu krajowego Meklemburgii-Pomorza Przedniego, które odbędą się 20 września. CDU: Polska to kluczowy partner BerlinaBezpośrednie odniesienia do Polski można znaleźć w programach obu partii współrządzących obecnie w Berlinie. CDU we fragmencie dotyczącym polityki europejskiej i międzynarodowej podkreśla chęć rozwijania i wzmacniania partnerstw między miastami i regionami. „Polska już dziś jest dla Berlina kluczowym partnerem. Bliska i oparta na zaufaniu współpraca znajduje wyraz w licznych formatach, między innymi w ramach Partnerstwa Odry czy partnerstwa miast z Warszawą” – czytamy w programie CDU. Chadecy dodają, że stanowi to dla Berlina ogromną szansę, by stać się pomostem między Zachodem a Wschodem Europy. SPD w swoim programie traktuje Polskę jako szczególnie ważnego partnera w ramach Unii Europejskiej. Wśród krajów, z którymi Niemcy powinny, zdaniem socjaldemokratów, pogłębić relacje Polska wymieniana jest jako jedyna spośród członków Unii. „Pogłębiamy więzi z Ukrainą oraz w ramach UE w szczególności z Polską” – pisze berlińska SPD. SPD i Zieloni: pociągi mają pierwszeństwoPartia zapowiada również rozwój połączeń kolejowych z Polską, o co od lat zabiegają politycy polskiego i niemieckiego pogranicza. „Berlin potrzebuje silnych międzynarodowych połączeń – zarówno z myślą o mieszkańcach miasta, jak i gospodarce oraz przyjezdnych. Pracujemy nad poprawą komunikacji z portem lotniczym BER i rozwijamy międzynarodowe połączenia kolejowe, szczególnie w kierunku Polski i państw bałtyckich” – głosi program dostępny także w języku polskim. Połączenia kolejowe są w centrum uwagi zawsze silnych w Berlinie Zielonych. Partia jest bardzo konkretna w tym kontekście, pisząc o „rozbudowie do dwóch torów i elektryfikacji na odcinku z Berlina-Lichtenbergu przez Müncheberg do Kostrzyna”. Zieloni widzą również dalszą perspektywę poprawy infrastruktury kolejowej między Polską a Niemcami. „Wspólnie z Polską pracujemy nad poprawą połączeń między Niemcami a Polską, a w perspektywie także nad uruchomieniem połączenia ICE do Warszawy” – napisano w programie. Die Linke: przywrócić na stałe Pociąg do KulturyDość wszechstronnie traktuje współpracę z Polską berlińska Lewica, pisząc w swoim programie nie tylko o Polsce jako państwie, ale również o polskim społeczeństwie. „Chcemy w dalszym ciągu rozwijać dobrą współpracę z polskimi samorządami i polskim społeczeństwem obywatelskim w ramach Partnerstwa Odry. Będziemy również nadal zabiegać o kontynuację Pociągu do Kultury między Berlinem a Polską i dążymy do tego, aby jego kolejnym celem była Warszawa” – czytamy w programie Die Linke. Pociąg do Kultury łączył Berlin i Wrocław od 2016 do 2025 r. (z przerwą w czasie pandemii). Było to nie tylko połączenie kolejowe, w czasie podróży organizowano koncerty, spotkania, dyskusje, wystawy i inne wydarzenia kulturalne, często w dwóch językach. Pociąg powrócił na tory w tym roku, łącząc tym razem Berlin i Warszawę z okazji 35-lecia partnerstwa stolic i polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie. AfD: w programie bez PolskiLewica pisze w swoim programie również o współpracy z Poznaniem oraz współpracy polskich i niemieckich mediów publicznych. To właśnie Lewica jest na czele politycznego wyścigu przed wyborami w Berlinie. Według sondażu pracowni Forschungsgruppe Wahlen z 11 września może ona liczyć na 23 proc. głosów i wyprzedza nieznacznie chadecką CDU z 21 proc. Do berlińskiej Izby Deputowanych weszłyby również AfD (17 proc.), Zieloni (16 proc.) i SPD (10 proc.). Alternatywa dla Niemiec w swoim programie dla Berlina w żaden sposób bezpośrednio nie odnosi się do Polski, współpracy z Polską ani do polskiej społeczności. Realizacja jej zapowiedzi może mieć jednak istotny wpływ na życie polskiej diaspory w stolicy Niemiec. Program AfD obejmuje bowiem m.in. moratorium na trwające i nowe postępowania naturalizacyjne, ograniczenie finansowania przez państwo bezpłatnych kursów niemieckiego do osób, które legalnie i trwale mieszkają w Niemczech czy segregacyjny model edukacji z osobnymi klasami dla dzieci uchodźców. Migranci w Berlinie mile widziani?To rażący kontrast w porównaniu z propozycjami innych czołowych partii w Berlinie, w którym 42 proc. mieszkańców ma pochodzenie migracyjne. Te propozycje obejmują np. rozwinięcie ustawy partycypacyjnej tak, aby stworzyć wiążącą kwotę zatrudnienia osób o pochodzeniu migracyjnym w administracji publicznej (Lewica), wzmocnienie społeczności obywatelskiej osób z historią migracyjną (SPD) czy bezpłatny dostęp do kursów niemieckiego niezależnie od statusu pobytowego (Zieloni, Lewica). Także AfD w Meklemburgii – Pomorzu Przednim, choć to kraj związkowy graniczący z Polską i połączony z nią licznymi więzami gospodarczymi, nie odwołuje się do Polski w swoim programie wyborczym. Jest w nim mowa jedynie o „elektryfikacji głównych linii kolejowych wraz z połączeniami do Szczecina i Lubeki”. AfD z 36,8 proc. prowadzi w sondażach przedwyborczych (badanie Wahltrend z 11 września). Za nią kolejne miejsca zajmują współrządzące obecnie w Meklemburgii SPD (32 proc.) i Lewica (10,6 proc.), a do landtagu w Schwerinie dostałyby się jeszcze CDU (7,1 proc.) i Zieloni (5,2 proc.). SPD: współpraca z Polską sercem stosunków międzynarodowychNajmocniejszą deklarację wobec Polski zamieszczają w swoim programie socjaldemokraci. „Ścisła współpraca z Polską pozostaje sercem naszych stosunków międzynarodowych. Z naszymi województwami partnerskimi – zachodniopomorskim i pomorskim – łączy nas wspólna przestrzeń życia, pracy i gospodarki” – czytamy w dokumencie. Meklemburska SPD, kierowana przez rządzącą od dziewięciu lat premier Manuelę Schwesig, podkreśla, że region metropolitalny Szczecina jest przykładem udanej współpracy transgranicznej i że zamierza wspierać Euroregion Pomerania. Koalicjanci socjaldemokratów z Lewicy wśród swoich celów wymieniają „wzmocnienie Pomorza Przedniego jako regionu pomostowego oraz pogłębienie współpracy z metropolią szczecińską, Polską i regionem Morza Bałtyckiego”. CDU: Polska – najważniejszy sąsiadSporo miejsca Polsce poświęca w swoim programie północnoniemiecka CDU. Chadecy nazywają Polskę „najważniejszym europejskim sąsiadem”i podkreślają rolę korytarza gospodarczego Hamburg–Schwerin–Szczecin. Jest też konkretny zapis o transgranicznej wymianie młodzieży w ramach służb ratunkowych, szczególnie z Polską. „Opowiadamy się za zacieśnieniem stosunków z Polską. W tym celu powołamy sekretarza stanu z Ministerstwa Gospodarki na stanowisko pełnomocnika ds. stosunków landu z Polską” – deklarują chadecy. Ta zapowiedź wyróżnia ich spośród innych partii. Zieloni z Meklemburgii-Pomorza Przedniego nie odnoszą się w swoim programie do Polski, ale myślą o polskojęzycznych wyborcach. Oficjalna strona partii w regionie udostępnia streszczenie programu wyborczego po polsku. Volt: polsko-niemieckie kursy w szkołachW wyborach w Berlinie startuje 17, a w Meklemburgii-Pomorzu Przednim – 19 partii, w tym wiele małych ugrupowań bez szans na przekroczenie pięcioprocentowego progu wyborczego. W ich programach też można znaleźć pomysły, które mogą zwrócić uwagę Polaków. Proeuropejska partia Volt postuluje wprowadzenie w Meklemburgii polsko-niemieckich kursów w szkołach, proekologiczna ÖDP opowiada się za prawem wyborczym dla obywateli Unii Europejskiej, a więc również Polaków. Póki co jednak w najbliższych wyborach zagłosują tylko osoby z niemieckim paszportem. Wybory w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim odbędą się w niedzielę, 20 września. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | DW analizuje programy partii przed nadchodzącymi wyborami w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/po-pierwsze-kolej-polska-w-programach-niemieckich-partii/a-79279802?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Po%20pierwsze%20kolej.%20Polska%20w%20programach%20niemieckich%20partii | ||
| Item 78 | |||
| Id | 79281795 | ||
| Date | 2026-09-15 | ||
| Title | Rekordowe ceny paliw w Niemczech. Merz: odciążymy kierowców | ||
| Short title | Rekordowe ceny paliw w Niemczech. Merz: odciążymy kierowców | ||
| Teaser |
W obliczu rekordowych cen paliw niemiecki rząd planuje działania osłonowe dla kierowców. Podczas wtorkowego (15.09.2026) spotkania organizowanego przez Federalne Stowarzyszenie Handlu Zagranicznego (BGA) w Berlinie kanclerz Friedrich Merz stwierdził, że dla osób uzależnionych od samochodu w codziennym życiu „osiągnięto już granicę wytrzymałości”. – Uważam, że musimy podjąć działania – powiedział kanclerz. Dodał jednak, że rząd nie uzgodnił jeszcze konkretnych instrumentów wsparcia. Jak podkreślił, trwają intensywne rozmowy zarówno w ramach koalicji rządowej, jak i z władzami krajów związkowych. Propozycje mają zostać przedstawione „w bardzo krótkim czasie”. Choć temat nie znalazł się oficjalnie na agendzie obrad środowego posiedzenia niemieckiego rządu, media informują, że kwestie ewentualnych ulg będą omawiane przynajmniej nieformalnie. Rekordowe ceny benzyny i dieslaWedług danych automobilklubu ADAC cena benzyny Super E10 pobiła na początku tygodnia kolejny rekord. W poniedziałek średnia cena litra wyniosła 2,286 euro. Dla porównania, we wrześniu ubiegłego roku kierowcy płacili średnio 1,655 euro za litr. Drożeje również olej napędowy. Średnia cena diesla wzrosła o 0,8 centa i wyniosła 2,412 euro za litr. To zaledwie 3,4 centa mniej od historycznego rekordu z kwietnia, kiedy litr kosztował średnio 2,446 euro. Wojna i problemy rafinerii napędzają wzrost cenEksperci wskazują, że jedną z głównych przyczyn wysokich cen są drożejąca ropa naftowa oraz ograniczone możliwości przerobu surowca. Część rafinerii znajdujących się na terenach objętych konfliktami zbrojnymi została uszkodzona, a wojna w Iranie zakłóciła funkcjonowanie kluczowych szlaków transportowych, ograniczając globalne dostawy ropy i gazu. Zdaniem rzecznika Niemieckiego Związku Paliw i Energii, Alexandra von Gersdorffa, dalszy rozwój sytuacji zależy przede wszystkim od wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Gdyby doszło do zawarcia pokoju, ceny paliw stopniowo zaczęłyby się stabilizować – powiedział w rozmowie z dziennikiem „Rheinische Post”. Nawet w takim scenariuszu pełna normalizacja rynku miałaby jednak potrwać do 2027 roku. Powodem jest utrata znacznej części mocy przerobowych rafinerii. Spór o sposób pomocy obywatelomRosnące ceny paliw ponownie wywołały dyskusję o działaniach osłonowych dla konsumentów. Sebastian Steineke, ekspert chadeckiej CDU ds. ochrony konsumentów, zaapelował na łamach „Handelsblatt” o czasowe obniżenie podatku energetycznego do minimalnego poziomu dopuszczalnego przez Unię Europejską. Podobne rozwiązanie zastosowano już wcześniej podczas dwumiesięcznej obniżki cen paliw. Program kosztował budżet państwa około 1,6 mld euro. Wsparcia dla użytkowników diesla domaga się także Niemiecki Związek Rolników. Jego przewodniczący Joachim Rukwied wezwał do „znaczącej obniżki podatku od oleju napędowego”, argumentując, że pozwoliłoby to rolnikom sfinansować nadchodzące zbiory. Przeciwko kolejnemu rabatowi paliwowemu występują jednak organizacje ekologiczne. Verena Graichen z BUND podkreśla, że największe korzyści odniosłyby osoby pokonujące duże odległości samochodami o wysokim zużyciu paliwa. Jej zdaniem rząd powinien zamiast tego wypłacać bezpośrednie dopłaty mieszkańcom o najniższych dochodach. Podobne stanowisko prezentuje Greenpeace. Lena Donat oceniła, że powszechne obniżki podatków byłyby błędnym rozwiązaniem, ponieważ w największym stopniu skorzystałyby na nich koncerny paliwowe, notujące od miesięcy ponadprzeciętne zyski. SPD chce ograniczenia cen i podatku od nadzwyczajnych zyskówSocjaldemokratyczna SPD proponuje bardziej zdecydowane działania. Sekretarz generalny tej partii Tim Klüssendorf ponownie opowiedział się za wprowadzeniem limitu cen paliw oraz podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów naftowych. Według socjaldemokratów pozwoliłoby to państwu przejąć część wyjątkowo wysokich dochodów branży. Niemiecka minister gospodarki Katherina Reiche (CDU) opowiada się natomiast za bezpośrednimi transferami dla osób o niskich dochodach. Z kolei lider partii Lewica Luigi Pantisano zaapelował o natychmiastowe wprowadzenie tzw. zasiłku klimatycznego. Świadczenie to, pierwotnie planowane przez poprzednią koalicję za kadencji kanclerza Scholza miałoby być finansowane z wpływów pochodzących z opłat za emisję CO2 i wypłacane wszystkim mieszkańcom w formie ryczałtu. (AFP/du) |
||
| Short teaser | W obliczu rekordowych cen paliw niemiecki rząd planuje działania osłonowe dla kierowców. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/rekordowe-ceny-paliw-w-niemczech-merz-odciążymy-kierowców/a-79281795?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79277748_401.jpg
|
||
| Image caption | Kanclerz Friedrich Merz na konferencji Federalnego Stowarzyszenia Handlu Zagranicznego (BGA) w Berlinie (15.09.26) | ||
| Image source | Britta Pedersen/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79277748_401.jpg&title=Rekordowe%20ceny%20paliw%20w%20Niemczech.%20Merz%3A%20odci%C4%85%C5%BCymy%20kierowc%C3%B3w | ||
| Item 79 | |||
| Id | 79280820 | ||
| Date | 2026-09-15 | ||
| Title | Niemcy: Zmiany klimatu niszczą zabytki | ||
| Short title | Niemcy: Zmiany klimatu niszczą zabytki | ||
| Teaser |
Często przetrwały całe stulecia. Jednak upały, susze i ulewne deszcze sprawiają, że wiele zamków i pałaców coraz wyraźniej nosi ślady zniszczeń. Ich utrzymanie i ochrona wymagają coraz większych nakładów. Wizyta w twierdzy Dilsberg jest zdecydowanie przeznaczona wyłącznie dla osób, które nie mają lęku wysokości. Pozostałości muru obwodowego, który pierwotnie otaczał cały główny zamek, wznoszą się na wysokość 16 metrów. Ci, którzy odważą się wejść tak wysoko, mogą podziwiać bajeczny widok na dolinę Neckaru i zalesione szczyty Odenwaldu. Bogate dziedzictwo kulturoweWokół imponujących murów krążą legendy i opowieści. Należy do nich tragiczna historia Rosamundy. Dwaj rycerze, Wolf von Hirschhorn i Ulrich von Steinach, zabiegali o względy córki hrabiego von Lauffen. Rosamunda wybrała Wolfa, jednak w drodze na ślub Ulrich zabił narzeczonego. Wówczas dziewczyna rzuciła się z murów zamku na śmierć. „Róża z Dilsbergu” stała się bohaterką sztuki teatralnej, która do dziś jest regularnie wystawiana na tle twierdzy. Historia ta pokazuje, jak wielkie znaczenie zamki i pałace mają dla tożsamości danego miejsca. Ci kamienni świadkowie średniowiecza i czasów nowożytnych przyciągają jednocześnie rzesze turystów. Świadczą o tym choćby długie kolejki regularnie tworzące się przed zamkiem Neuschwanstein. Ten obiekt światowego dziedzictwa jest jednak stosunkowo młody, został wzniesiony pod koniec XIX wieku przez króla Bawarii Ludwika II. Nie brakuje też „prawdziwych” średniowiecznych siedzib władców – od Szlezwiku na północy po Burghausen na południu. Według szacunków w Niemczech znajduje się nawet 30 000 zamków z okresu od około 500 do 1500 roku. Na ich wielowiekowe mury działa jednak nie tylko upływ czasu. Coraz częściej właściciele zamków, miasta, gminy, historycy i konserwatorzy zabytków zmagają się ze skutkami zmian klimatu. Upały, susza i ulewy niszczą zamki– Susza, upały i ulewne deszcze mają dziś ogromny wpływ na stan zachowania zamków i pałaców – mówi dyrektor Europejskiego Instytutu Zamków Christian Karl Frey. Erozja wzgórz zamkowych postępuje coraz szybciej, co prowadzi do obrywów skalnych i zagraża stabilności budowli. – Inny przykład: podczas ulewnych deszczy obserwujemy uszkodzenia starych dachów łupkowych. Czasami zawalają się całe mury. Świadomość problemu wprawdzie rośnie. – Ale jak dotąd tylko reagujemy – ostrzega historyk: „Tymczasem musimy pilnie zacząć działać z wyprzedzeniem”. Do tego potrzebne byłyby jednak przede wszystkim większe środki finansowe, ponieważ utrzymanie zabytkowej substancji wymaga coraz większych nakładów. Wyschnięta fosa zagraża fundamentomCo to konkretnie oznacza, można zobaczyć podczas wizyty w liczącym 800 lat zamku Lüftelberg. Znajduje się on w pobliżu Bonn i należy do licznych zamków wodnych w regionie. Po rekordowych upałach tego lata w fosie nie było jednak już śladu wody. To tragedia – mówi właściciel Carl-Hubertus von Jordans. Budynek jest posadowiony na gliniastym podłożu. Jeśli warstwy gliny wyschną, „w fundamentach powstaną poważne i trwałe pęknięcia”. Grożą szkody liczone w dziesiątkach milionów euro. Carl-Hubertus von Jordans skarży się, że w kwestii utrzymania zabytku nie ma właściwie żadnego wsparcia: „Wszystkie urzędy, organy ochrony zabytków niższego i wyższego szczebla, kierują się wyłącznie wiedzą z paragrafów i podręczników”. Z jego doświadczenia wynika jedno: „Właściciel musi sam pokryć wszystkie koszty”. Również dyrektor Europejskiego Instytutu Zamków Frey uważa, że jest jeszcze wiele do zrobienia: „Musimy przede wszystkim uświadomić politykom, że ochrona zabytków jest jednym z kluczowych zadań służących zachowaniu dziedzictwa kulturowego”. Zmiany klimatu uderzają w parkiZe skutkami zmian klimatu zmagają się jednak nie tylko prywatni właściciele. W Schwetzingen, około 30 kilometrów na zachód od twierdzy Dilsberg, od dawna trwa przekształcanie tamtejszego parku pałacowego. „Około 80 procent roślin w ogrodzie pałacowym cierpi z powodu stresu cieplnego i suszowego wywołanego zmianami klimatu” – podano. Podobną sytuację opisuje Fundacja Pruskich Pałaców i Ogrodów Berlin-Brandenburgia. W zarządzanych przez nią parkach w Brandenburgii, Poczdamie i Berlinie uszkodzonych jest ponad 50 procent starego drzewostanu. W parku Sanssouci od 2017 roku trzeba było co roku wycinać od 160 do 300 drzew. – Oczywiście ma to również konsekwencje finansowe – mówi rzecznik: „Koszty pielęgnacji drzew i krzewów, w tym koniecznych nowych nasadzeń, podwoiły się i wynoszą obecnie ponad 700 000 euro rocznie”. Miliony na ochronęBrandenburgia przeznacza w ramach programu finansowanego z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego łącznie trzy miliony euro na kilka projektów mających dostosować zabytkowe ogrody i parki do zmian klimatu. Obejmują one między innymi prace w parku Babelsberg w Poczdamie. Sieć ścieżek ma zostać lepiej przystosowana do gwałtownych ulew. – Możliwości działania jest wiele – potwierdza Frey. Można na przykład zabezpieczyć korony murów zamkowych w taki sposób, aby nawet podczas intensywnych opadów woda nie przedostawała się do ich wnętrza. Zamki, choć wydają się niezwykle trwałe, mogą zniknąć szybciej, niż mogłoby się wydawać. W Dilsbergu niemal do tego doszło, choć nie z powodu zmian klimatu. W XIX wieku kompleks zamkowy, który bez szwanku przetrwał wojnę trzydziestoletnią i inne historyczne zawirowania, został przeznaczony do rozbiórki. W ostatniej chwili odpowiedzialni za tę decyzję zmienili jednak zdanie. (KNA/jak) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Upały, susze i ulewne deszcze sprawiają, że wiele zamków i pałaców coraz wyraźniej nosi ślady zniszczeń. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-zmiany-klimatu-niszczą-zabytki/a-79280820?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/74388565_401.jpg
|
||
| Image caption | Zamek Neuschwanstein to obiekt światowego dziedzictwa | ||
| Image source | DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2025/foeupol250711_neuschwanstein-unesco_01imv_vert_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/74388565_401.jpg&title=Niemcy%3A%20Zmiany%20klimatu%20niszcz%C4%85%20zabytki | ||
| Item 80 | |||
| Id | 79280565 | ||
| Date | 2026-09-15 | ||
| Title | Iran: Hasło „Kobieta, życie, wolność” wciąż żyje mimo wojny | ||
| Short title | Iran: Hasło „Kobieta, życie, wolność” wciąż żyje mimo wojny | ||
| Teaser |
Śmierć Żiny Mahsy Amini wywołała w Iranie falę oporu. Cztery lata później irański reżim trwa, ale żywe pozostaje dziedzictwo protestów pod hasłem „Kobieta, życie, wolność”. 22-letnia Kurdyjka Żina Mahsa Amini zmarła 16 września 2022 r. w szpitalu w Teheranie. Do stolicy przyjechała z północno-zachodniego Iranu, gdzie mieszkała. Została zatrzymana przez policję obyczajową, której funkcjonariusze twierdzili, że naruszyła przepisy nakazujące kobietom zakrywanie włosów hidżabem. Trzy dni później stwierdzono jej zgon. Nihil noviDla wielu Irańczyków brutalność służb wobec kobiet, które rzekomo łamią przepisy dotyczące hidżabu, nie jest niczym nowym. A jednak śmierć Amini wywołała bezprecedensową falę gniewu. W całym kraju ludzie wyszli na ulice pod hasłem „Kobieta, życie, wolność”. Demonstracje trwały miesiącami, aż reżim ostatecznie stłumił je brutalnymi represjami. – Z mojej perspektywy „Kobieta, życie, wolność” to największa zmiana społeczna i kulturowa w Iranie od dziesięcioleci – powiedziała pisarka, poetka i aktywistka Pouran Nazemi. Z powodu zaangażowania na rzecz praw kobiet Nazemi była w ostatnich latach kilkakrotnie zatrzymywana. Mimo to nie daje się zastraszyć. W rozmowie z DW podkreśliła, że od początku chodziło o dwa cele: zniesienie obowiązku noszenia hidżabu i położenie kresu przemocy państwa wobec obywateli. Nie udało się ich osiągnąć, ale protesty przyniosły inną istotną zmianę – wiele osób uświadomiło sobie własną siłę społeczną. – Instytucje nadal stosują wobec nas przemoc fizyczną i sporadyczne zatrzymania – zaznaczyła Pouran Nazemi: „Ale coś fundamentalnie się zmieniło”. Ustawa o hidżabie wciąż przedmiotem debatyNawet teraz, podczas trwającej wojny ze Stanami Zjednoczonymi, część irańskich władz nadal koncentruje się na egzekwowaniu obowiązku noszenia hidżabu. Wielu polityków popiera projekt ustawy przewidującej znacznie surowsze kary za niestosowanie się do tego nakazu w miejscach publicznych. Jeden z parlamentarzystów określił brak nakrycia głowy jako „głęboką ranę w ciele społeczeństwa”. Projekt od lat nie może zostać sfinalizowany z powodu sporów między instytucjami państwowymi. Podczas wirtualnego posiedzenia parlamentu 6 września kilku posłów wezwało jednak jego przewodniczącego Mohammada Baghera Ghalibafa do przekazania ustawy prezydentowi do podpisania. Nowa normalność dla młodych Iranek17-letnia uczennica powiedziała DW, że nawet nie zastanawia się nad zakładaniem hidżabu w miejscach publicznych. Podobnie jak wiele jej rówieśniczek publikuje w mediach społecznościowych zdjęcia i filmy w kolorowych spódnicach i letnich ubraniach. Dla niej to nowa norma. – Moja mama też nie nosi hidżabu – powiedziała DW: „Nadal jednak trochę się boi i zawsze ma przy sobie chustę, żeby w razie potrzeby móc zakryć włosy”. Jeszcze kilka lat temu nawet taka swoboda byłaby trudna do wyobrażenia. Dopiero po wydarzeniach z 2022 roku wiele Iranek zaczęło otwarcie ignorować rządowe nakazy i samodzielnie decydować, czy chcą nosić hidżab. Dziesięciolecia kobiecego oporuOpór irańskich kobiet ma znacznie dłuższą historię. Jak mówi działaczka na rzecz praw kobiet i pisarka Mansoureh Shojaee, jednym z jej ważnych etapów była kampania rozpoczęta około 20 lat temu. W 2006 roku Shojaee wraz z innymi irańskimi aktywistkami i feministkami zainicjowała kampanię „Milion podpisów”. Jej celem było zebranie miliona podpisów pod postulatem zmiany przepisów dyskryminujących kobiety. Inicjatywa stała się ważnym punktem odniesienia dla feministycznego aktywizmu i mobilizacji społecznej w Iranie. Jej uczestniczki wychodziły na ulice, odwiedzały uniwersytety, różne dzielnice i prywatne domy. Rozmawiały z ludźmi o rozwodach, opiece nad dziećmi, dziedziczeniu, składaniu zeznań przed sądem i poligamii. Organizowały także warsztaty, grupy studyjne oraz wydarzenia kulturalne i medialne. Represjonowane laureatki pokojowego NoblaOd początku kampania spotykała się z silnymi represjami państwa. Jej uczestniczki były wzywane przez policję, zatrzymywane i ciągane po sądach. Wśród represjonowanych znalazła się laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Shirin Ebadi, a także działaczka na rzecz praw człowieka Narges Mohammadi, wyróżniona tą nagrodą w 2023 roku. Inne, w tym Mansoureh Shojaee, zostały ostatecznie zmuszone do opuszczenia kraju. Shojaee wyjechała z Iranu w 2011 roku i obecnie mieszka w Holandii. Kampanii nigdy nie udało się osiągnąć pierwotnego celu, czyli zebrać miliona podpisów. Mimo to zmieniła sposób, w jaki w Iranie mówi się o prawnej i społecznej sytuacji kobiet. Dlatego Shojaee nie traktuje „Kobieta, życie, wolność” jako całkowitego zerwania z przeszłością, lecz jako kolejny rozdział znacznie dłuższej historii irańskiego oporu. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Cztery lata po śmierci Żiny Mahsy Amini reżim trwa. Dziedzictwo protestów pod hasłem „Kobieta, życie, wolność” również. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/iran-hasło-kobieta-życie-wolność-wciąż-żyje-mimo-wojny/a-79280565?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/70223156_401.jpg
|
||
| Image caption | Protesty związane ze śmiercią Mahsy Amini przyniosły „fundamentalne” zmiany w Iranie – powiedział DW irański aktywista | ||
| Image source | Ying Tang/NurPhoto/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2024/dwvgpol240308_bpol240229_ezb482kichnu-wide_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/70223156_401.jpg&title=Iran%3A%20Has%C5%82o%20%E2%80%9EKobieta%2C%20%C5%BCycie%2C%20wolno%C5%9B%C4%87%E2%80%9D%20wci%C4%85%C5%BC%20%C5%BCyje%20mimo%20wojny | ||
| Item 81 | |||
| Id | 79278346 | ||
| Date | 2026-09-15 | ||
| Title | Demencja kosztuje Europejczyków ponad 200 mld euro rocznie | ||
| Short title | Demencja kosztuje Europejczyków ponad 200 mld euro rocznie | ||
| Teaser |
Każdego dnia u ponad 100 osób diagnozuje się demencję. Choroba ta wiąże się z ogromnymi kosztami. Jest jednak dobra wiadomość: aktywność fizyczna zmniejsza ryzyko zachorowania. Demencja generuje w Europie koszty społeczne sięgające 221,4 mld euro rocznie. Oznacza to średnio 25 218 euro na jednego chorego – wynika z opublikowanego w Essen badania przeprowadzonego przez międzynarodowy zespół naukowców. Jednocześnie różne badania wskazują, że można ograniczyć ryzyko rozwoju choroby, między innymi poprzez regularną aktywność fizyczną. Wysokie koszty opiekiJak wynika z analizy naukowców, koszty związane z demencją wynikają przede wszystkim z dwóch głównych obszarów. Aż 58 proc. wszystkich wydatków stanowi tak zwana opieka nieformalna, czyli pomoc świadczona przez członków rodziny, przyjaciół lub sąsiadów, którzy często przez wiele lat zajmują się chorym. Pozostałe 42 proc. przypada na bezpośrednią opiekę medyczną i pielęgnacyjną, w tym wizyty u lekarzy, leki, pobyty w szpitalach oraz opiekę w domach seniora i placówkach opiekuńczych. Naukowcy podkreślają, że opieka zapewniana przez rodzinę i przyjaciół jest nie tylko dużym obciążeniem emocjonalnym i fizycznym, lecz ma również ogromne znaczenie ekonomiczne. Zespół pod kierunkiem Richarda Dodela, profesora geriatrii z Essen, przeanalizował systematycznie 45 badań przeprowadzonych w różnych krajach Europy. Badanie opublikowane w czasopiśmie „Journal of Alzheimer’s Disease” jest według jego autorów jak dotąd najbardziej kompleksową analizą ekonomicznych i społecznych skutków demencji. Koszty niższe w Europie WschodniejBadanie wykazuje przy tym znaczne różnice między poszczególnymi krajami. Koszty przypadające na jednego chorego są bardzo zróżnicowane – w niektórych krajach Europy Wschodniej wynoszą mniej niż 15 tys. euro, podczas gdy w państwach Europy Zachodniej przekraczają 30 tys. euro. Zdaniem autorów wynikają one przede wszystkim z różnic w poziomie dochodów, organizacji systemu opieki oraz sposobie zapewniania chorym pomocy. Autorzy badania zwracają uwagę, że w przyszłości struktura tych kosztów może się wyraźnie zmienić. Nowe terapie biologiczne, które spowalniają rozwój choroby, wymagają wczesnego rozpoznania, specjalistycznych badań oraz intensywnego monitorowania pacjentów. Początkowo może to prowadzić do wzrostu wydatków. W dłuższej perspektywie postęp medycyny może jednak zmniejszyć zarówno obciążenie opiekunów i rodzin, jak i związane z tym koszty. Ruch może zmniejszać ryzykoRównież badania prowadzone na Uniwersytecie w Rostocku wskazują na pozytywny wpływ profilaktyki. Aktywność fizyczna może znacząco zmniejszać ryzyko zgonu. Ruch może pomagać zachować dłużej zdrowie i sprawność także w starszym wieku, a ponadto łagodzić skutki zaburzeń funkcji poznawczych. Naukowcy podkreślają również, że w przypadku pobytów w szpitalu ważne jest zachowanie odpowiednich proporcji. Zbyt częste hospitalizacje mogą pogarszać stan osób z demencją, natomiast ich unikanie za wszelką cenę może prowadzić do niewystarczającej opieki medycznej. Demencja to postępująca choroba mózgu, która dotyka przede wszystkim osoby starsze. Prowadzi do zaburzeń pamięci, myślenia i mowy oraz utrudnia samodzielne wykonywanie codziennych czynności. Według Niemieckiego Towarzystwa Alzheimerowskiego w Niemczech żyje obecnie około 1,8 mln osób z demencją. Jeśli nie uda się dokonać przełomu w zakresie profilaktyki lub leczenia, według aktualnych prognoz w 2050 roku na demencję może chorować nawet 2,7 mln mieszkańców Niemiec powyżej 65. roku życia. Z kolei według organizacji Alzheimer Europe w 27 państwach Unii Europejskiej z demencją żyje około 9 mln osób. (KNA/wis) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Każdego dnia u ponad 100 osób diagnozuje się demencję. Aktywność fizyczna zmniejsza ryzyko zachorowania. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/demencja-kosztuje-europejczyków-ponad-200-mld-euro-rocznie/a-79278346?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/71238546_401.jpg
|
||
| Image caption | Demencja generuje w Europie koszty rzędu ponad 200 mld euro rocznie | ||
| Image source | Sven Hoppe/dpa/picture-alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/71238546_401.jpg&title=Demencja%20kosztuje%20Europejczyk%C3%B3w%20ponad%20200%20mld%20euro%20rocznie | ||
| Item 82 | |||
| Id | 79278306 | ||
| Date | 2026-09-15 | ||
| Title | Niemcy: dziura w budżecie Agencji Pracy. Będą cięcia zasiłku? | ||
| Short title | Niemcy: dziura w budżecie Agencji Pracy. Cięcia zasiłku? | ||
| Teaser |
Federalnej Agencji Pracy brakuje pieniędzy. Politycy domagają się skrócenia czasu pobierania zasiłku dla bezrobotnych. Starsze osoby bezrobotne powinny mieć prawo do pobierania zasiłku dla bezrobotnych przez krótszy okres. Tego domagają się organizacje gospodarcze i niektóre partie polityczne w Niemczech w celu naprawienia budżetu Federalnej Agencji Pracy. Agencja, która podczas pandemii COVID-19 wykorzystała znaczną część swoich wielomiliardowych rezerw głównie na finansowanie świadczeń z tytułu pracy w skróconym wymiarze, przewiduje na rok 2026 deficyt w wysokości 10 mld euro. Niektóre partie polityczne optują więc za ograniczeniem czasu pobierania zasiłku dla bezrobotnych. Tego chce przede wszystkim częściowo skrajnie prawicowa AfD oraz bliskie przedsiębiorcom skrzydło chadeckich partii CDU/CSU. Także Federalne Zrzeszenie Niemieckich Organizacji Pracodawców (BDA) popiera wprowadzenie maksymalnego okresu 12 miesięcy. Przeciwko takim zmianom są natomiast: socjaldemokratyczna SPD, Zieloni, partia Lewica oraz związki zawodowe. Skrócić czas pobierania zasiłkuObecnie długość pobierania zasiłku dla bezrobotnych w Niemczech zależy od wieku. Osoby poniżej 50. roku życia mogą go otrzymywać maksymalnie przez 12 miesięcy, po czym przechodzą do systemu podstawowego zabezpieczenia socjalnego. Wraz z wiekiem okres ten wydłuża się i dla osób, które ukończyły 58 lat, może wynosić maksymalnie 24 miesiące. Tymczasem analiza Instytutu Badań nad Rynkiem Pracy i Zawodami (IAB) dowodzi, że skrócenie okresu pobierania zasiłku dla bezrobotnych, na przykład dla starszych osób pozostających bez pracy, nie przyniosłoby znaczącej poprawy sytuacji finansowej Federalnej Agencji Pracy. – Ograniczenie maksymalnego okresu pobierania zasiłku niesie ze sobą pewien potencjał oszczędności i może zwiększyć motywację do szybszego znalezienia zatrudnienia. Jednak w obecnej sytuacji gospodarczej byłoby to zdecydowanie niewystarczające, aby zrekompensować deficyt finansowy ubezpieczenia na wypadek bezrobocia – mówi dyrektor IAB Bernd Fitzenberger. Potencjalne oszczędnościWedług modelowych wyliczeń IAB dla okresu od października 2021 roku do września 2022 roku skrócenie maksymalnego okresu pobierania zasiłku do 12 miesięcy dla wszystkich grup wiekowych przyniosłoby oszczędności w wysokości 2,4 mld euro. Ograniczenie do 15 miesięcy pozwoliłoby zaoszczędzić 1,4 mld euro, a ograniczenie do 18 miesięcy dałoby oszczędności rzędu 0,7 mld euro. IAB zwraca również uwagę, że osoby, którym skrócono okres pobierania zasiłku, a które nie znajdą nowej pracy, przejdą do systemu pomocy socjalnej. Oznaczałoby to dodatkowe koszty dla państwa. Ponadto obciążyłoby system emerytalny, ponieważ od świadczeń socjalnych nie są odprowadzane składki emerytalne. W efekcie osłabieniu uległaby także prywatna konsumpcja. (DPA/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Federalnej Agencji Pracy brakuje pieniędzy. Politycy domagają się skrócenia czasu pobierania zasiłku dla bezrobotnych. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-dziura-w-budżecie-agencji-pracy-będą-cięcia-zasiłku/a-79278306?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/73809531_401.jpg
|
||
| Image caption | Federalnej Agencji Pracy brakuje pieniędzy. Politycy domagają się skrócenia czasu pobierania zasiłku dla bezrobotnych | ||
| Image source | Malte Ossowski/Sven Simon/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/73809531_401.jpg&title=Niemcy%3A%20dziura%20w%20bud%C5%BCecie%20Agencji%20Pracy.%20B%C4%99d%C4%85%20ci%C4%99cia%20zasi%C5%82ku%3F | ||
| Item 83 | |||
| Id | 79277367 | ||
| Date | 2026-09-15 | ||
| Title | Odra. Susza zagraża parkowi narodowemu na polsko-niemieckim pograniczu | ||
| Short title | Odra. Susza zagraża parkowi narodowemu | ||
| Teaser |
Położony na polsko-niemieckim pograniczu Park Narodowy Doliny Dolnej Odry wysycha. Jego dyrektor apeluje o wstrzymanie planowanych prac przy rozbudowie Odry. Park Narodowy Doliny Dolnej Odry znajdujący się bezpośrednio przy granicy z Polską to jedyny niemiecki park narodowy położony na terenach zalewowych. Ostatnie, suche lato szczególnie dało się we znaki tamtejszej naturze – przyznaje w berlińskim dzienniku „Die Tageszeitung” („TAZ”) Dirk Treichel, dyrektor parku. Obecnie poziom wody w okolicy Schwedt wynosi 514 cm, to o 19 centymetrów powyżej poziomu morza i znacznie mniej niż wynosi tu wieloletnia średnia minimalna głębokość wody – czytamy. „Nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z taką sytuacją jak w tym roku. Oczywiście zdarzały się już wcześniej okresy niskiego poziomu wody, co jest przecież normalnym zjawiskiem w przypadku rzeki. Jednak po tym lecie wody, cieki wodne i rowy w parku narodowym niemal całkowicie zniknęły: widać już tylko wyschnięte błoto” – mówi Treichelr gazecie. „Arka Noego” na pomoc naturzeW konsekwencji, jak uważa dyrektor parku narodowego, niektóre cenne gatunki roślin i zwierząt mogą zniknąć, ponieważ nie są w stanie przetrwać zbyt długiej suszy. Park realizuje różnego rodzaju projekty mające na celu poprawę retencji wody. Jak mówi Treichel „TAZ”, ma nadzieję, że „mimo wszystko uda nam się stworzyć i utrzymać tutaj ‘Arkę Noego' na obszarze 10 tysięcy hektarów. Trzeba jednak jasno powiedzieć: nawet my nie jesteśmy w stanie całkowicie odizolować się od brutalnego wpływu zmian klimatycznych”. Według dyrektora Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry planowane prace na rzece mogą w znacznym stopniu pogorszyć stan terenów zalewowych. Budowa grobli doprowadzi do zwężenia rzeki. W ten sposób woda będzie płynęła szybciej, transportując więcej osadów i w rezultacie sama będzie się pogłębiać. „Gdy koryto staje się coraz głębsze, z terenów zalewowych wypływa oczywiście jeszcze więcej wody” – wyjaśnia Treichel w gazecie. Plany rozbudowy i zmiany klimatyczne„TAZ” przypomina, że obecnie prace na Odrze są wstrzymane. Jest to wynikiem wygranej przed sądem w Warszawiew postępowaniu przeciwko transgranicznej ocenie oddziaływania na środowisko. Skargę złożyły stowarzyszenia ochrony przyrody i władze Brandenburgii. „Teraz jednak ta transgraniczna ocena jest poprawiana: Polska chce rozbudować rzekę, ponieważ buduje duży port kontenerowy u ujścia Odry do Bałtyku” – mówi Treichel. Dyrektor przyznaje, że również niemieckie ministerstwo transportu popiera tę rozbudowę na mocy bilateralnego porozumienia z 2015 roku. Zdaniem Dirka Treichela rozbudowa Odry i zmiany klimatyczne mogą doprowadzić do zniszczenia jedynego niemieckiego parku narodowego na terenach zalewowych. „Projekty rozbudowy pochodzą z czasów, kiedy zmiany klimatyczne nie były jeszcze widoczne w całej swojej sile. I oczywiście sam krajobraz łęgowy może pomóc w łagodzeniu skutków globalnego ocieplenia. Czasy, w których względy ekonomiczne miały pierwszeństwo przed ochroną przyrody, muszą odejść w przeszłość” – apeluje dyrektor parku w „TAZ”. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Położony na polsko-niemieckim pograniczu Park Narodowy Doliny Dolnej Odry wysycha. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/odra-susza-zagraża-parkowi-narodowemu-na-polsko-niemieckim-pograniczu/a-79277367?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/73023594_401.jpg
|
||
| Image caption | Zmiany klimatyczne i rozbudowa Odry mogą doprowadzić do zniszczenia Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry - przestrzega dyrektor parku | ||
| Image source | Monika Stefanek/DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/73023594_401.jpg&title=Odra.%20Susza%20zagra%C5%BCa%20parkowi%20narodowemu%20na%20polsko-niemieckim%20pograniczu | ||
| Item 84 | |||
| Id | 79275999 | ||
| Date | 2026-09-15 | ||
| Title | Ocalała z Holokaustu o AfD: Powraca myśl o czasach nazistowskich | ||
| Short title | Ocalała z Holokaustu o AfD: Powraca myśl o Trzeciej Rzeszy | ||
| Teaser |
Charlotte Knobloch, jedna z najbardziej znanych przedstawicielek społeczności żydowskiej w Niemczech, jest w szoku po sukcesie wyborczym Alternatywy dla Niemiec. Charlotte Knobloch, przewodnicząca Gminy Żydowskiej w Monachium i Górnej Bawarii, z przerażeniem zareagowała na sukces wyborczy AfD - partii, której część struktur jest uznawana za skrajnie prawicowe - w wyborach do landtagu Saksonii-Anhaltu. W rozmowie z DW Knobloch powiedziała, że po takich wydarzeniach kolejni obywatele pochodzenia żydowskiego zaczynają rozważać opuszczenie Niemiec. Jak podkreśla Knobloch, potrzeba było dziesięcioleci, aby po Holokauście Żydzi w Niemczech ponownie mogli odzyskać zaufanie do kraju. To się udało. Teraz jednak znów pojawił się ogromny strach. – Właśnie to jest dla mnie największym problemem. Z powodzeniem staraliśmy się odbudować po 1945 roku gminy żydowskie, dać Żydom ponownie poczucie, że mają tu swój dom, czego przez długi czas nie mieli i czego przez długi czas nie chcieli – mówi Knobloch. „Pozostałe partie muszą się przeciwstawić”W wyborach do landtagu Saksonii-Anhaltu 6 września AfD, która w tym kraju związkowym jest klasyfikowana przez tamtejszy Urząd Ochrony Konstytucji jako partia „bezsprzecznie skrajnie prawicowa”, zdobyła prawie 44 proc. głosów. Choć kandydat AfD na premiera landu Ulrich Siegmund nie zdobył bezwzględenj większości, ma duże szanse zostać kolejnym premierem Saksonii-Anhaltu, którego stolicą jest Magdeburg. Byłby tym samym pierwszym od czasów wojny szefem rządu landu wywodzącym się ze skrajnie prawicowej partii. Charlotte Knobloch stanowczo przed tym ostrzega. – Nie możemy dopuścić do tego, żeby któryś z tych ludzi został premierem landu. Moim zdaniem sytuacja jest obecnie bardzo niebezpieczna. Mam nadzieję, że pozostałe partie to zrozumieją i będą się temu przeciwstawiać. Przecież mogą to zrobić. Oczywiście potrzeba do tego trochę odwagi – podkreśla działaczka. Jedna z ostatnich żyjących świadkiń dyktatury nazistowskiejPrawie 94-letnia Charlotte Knobloch jest jedną z najbardziej znaczących i najbardziej znanych przedstawicielek życia żydowskiego w Niemczech, a także jedną z ostatnich żyjących świadkiń dyktatury nazistowskiej z lat 1933–1945. Urodziła się w 1932 roku. Początkowo wychowywała ją babcia, która w 1942 roku została deportowana do obozu koncentracyjnego w Theresienstadt, gdzie zginęła. Dziewczynkę uratowała znajoma rodziny, która przyjęła ją do swojego gospodarstwa we Frankonii i przedstawiała jako własne dziecko. Przez długi czas nie dostrzegała zagrożeniaW wywiadzie dla DW dziennikarka Tina Gerhäusser zapytała Knobloch, kiedy i w jaki sposób wspomnienia tamtych strasznych czasów są dziś nadal obecne w jej życiu. – Były okresy, kiedy zdarzało się to tylko bardzo rzadko. Na przykład wtedy, gdy media poruszały ten temat. Ale nie bez przerwy. Dzisiaj budzę się z tą myślą i kładę się z nią spać – mówi Knobloch. W latach 2005–2013 była wiceprzewodniczącą Światowego Kongresu Żydów, a w latach 2006–2010 przewodniczącą Centralnej Rady Żydów w Niemczech. Od dawna ostrzega przed narastającym w Niemczech antysemityzmem. Mimo to sama przez długi czas nie przewidywała, że partie skrajnie prawicowe, takie jak AfD, zdobędą tak silną pozycję: – To zagrożenie, które jest obecne w przestrzeni publicznej, a dziesięć lat temu w takiej formie jeszcze go nie było. Naziści istnieli zawsze, ludzie nienawidzący Żydów istnieli zawsze, ale nie na taką skalę i w takiej formie, jak dzisiaj – ocenia przewodnicząca Gminy Żydowskiej w Monachium. „Więcej rozmawiać z młodymi ludźmi”Zdaniem Knobloch partie głównego nurtu do tej pory nie potrafiły wystarczająco zdecydowanie przeciwstawić się AfD. – Dzisiejsze partie muszą wspólnie, a nie każda z osobna, zająć się tym problemem. Wciąż widzę szansę, że ludzie przynajmniej będą chcieli słuchać i dyskutować. A to jest niezwykle ważne – podkreśla Knobloch. Politycy powinni przede wszystkim znacznie intensywniej rozmawiać z młodymi ludźmi o ich lękach. Jak mówi Knobloch, obecnie nie dzieje się to w wystarczającym stopniu. – Mówi się o tym, ale nie prowadzi się prawdziwej dyskusji, ponieważ młodzi ludzie oczywiście boją się, że to, co powiedzą, przedostanie się do opinii publicznej. Chodzi mi o to, że musimy znaleźć sposób, żeby ponownie przyciągnąć młodych ludzi do siebie – mówi. Knobloch otrzymała groźbę śmierciW ubiegłym tygodniu Knobloch otrzymała groźbę śmierci. Jak poinformowała monachijska policja, 10 września przypadkowy świadek zauważył odręcznie nabazgraną groźbę na ławce w parku oraz na koszu na śmieci w Ogrodzie Angielskim w Monachium i zawiadomił policję. W związku z tym Knobloch odwołała swój udział w jednym z wydarzeń. Wcześniej informowała o tym monachijska „Abendzeitung”. Jak wyjaśniła w rozmowie z agencją DPA rzeczniczka policji, groźba przemocy miała bezpośredni związek ze zwycięstwem AfD w wyborach w Saksonii-Anhalcie. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Charlotte Knobloch, jedna z najbardziej znanych działaczek żydowskich w Niemczech, jest w szoku po sukcesie AfD. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/ocalała-z-holokaustu-o-afd-powraca-myśl-o-czasach-nazistowskich/a-79275999?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79255187_401.jpg
|
||
| Image caption | Charlotte Knobloch: "Jestem przerażona sukcesem AfD" | ||
| Image source | DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79255187_401.jpg&title=Ocala%C5%82a%20z%20Holokaustu%20o%20AfD%3A%20Powraca%20my%C5%9Bl%20o%20czasach%20nazistowskich | ||
| Item 85 | |||
| Id | 79272732 | ||
| Date | 2026-09-15 | ||
| Title | Niemcy: gangi coraz brutalniejsze | ||
| Short title | Niemcy: gangi coraz brutalniejsze | ||
| Teaser |
Przestępcze gangi działające w Niemczech coraz częściej sięgają po brutalną przemoc, aby zastraszać ofiary i umacniać swoją pozycję oraz wpływy w starciach z konkurencyjnymi grupami. Z najnowszego raportu Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) na temat przestępczości zorganizowanej wynika, że w ubiegłym roku odnotowano 20 zabójstw oraz 100 przypadków ciężkiego uszkodzenia ciała. Dla porównania: rok wcześniej w ramach przestępczości zorganizowanej doszło do 13 zabójstw i 77 przypadków uszkodzenia ciała. „Szczególnie w sytuacjach, gdy chodzi o realizację interesów, walkę o wpływy i władzę oraz podczas konfliktów, grupy przestępczości zorganizowanej wykazują większą gotowość do stosowania przemocy i częściej sięgają po przemoc” – czytamy w raporcie, który przedstawia sytuację w ubiegłm roku. Akty przemocy nawet z udziałem 13-latkówJako przykład brutalności, z jaką działają obecnie sprawcy, BKA wskazuje serię eksplozji i strzelanin w aglomeracji kolońskiej, do których dochodziło od lata 2024 roku. Według ustaleń miały one związek z kradzieżą transportu narkotyków. W ostatnim czasie wzrosła również liczba przypadków, w których akty przemocy są zlecane niczym usługa albo wykonywane przez specjalnie do tego celu zwerbowanych nieletnich. BKA zwraca uwagę, że stosunkowo nowe zjawisko werbowania wykonawców za pośrednictwem mediów społecznościowych „rozwija się bardzo dynamicznie”, dlatego konieczna jest stała współpraca z dostawcami usług internetowych. Wśród wynajmowanych do takich działań sprawców zdarzają się nawet 13-latkowie. Zleceniodawca i osoba wykonująca przestępstwo często w ogóle się przy tym nie spotykają. – Takie przestępcze usługi działają według zasady: jeden planuje, jeden płaci, jeden bije – mówi minister spraw wewnętrznych Niemiec Alexander Dobrindt. Coraz więcej broniW ubiegłym roku już trzeci rok z rzędu wzrósł odsetek podejrzanych o przestępstwa, którzy byli uzbrojeni. Wyniósł on 5,8 proc. W 30,3 proc. postępowań dotyczących przestępczości zorganizowanej, zgłoszonych przez służby federalne i krajowe, policja natrafiła na uzbrojonych podejrzanych. Rok wcześniej było tak w 28,4 proc. prowadzonych postępowań. Spośród 556 sztuk broni znalezionych w związku z działalnością przestępczości zorganizowanej trzy czwarte stanowiła broń nielegalna, czyli taka, na którą podejrzani nie mieli wymaganych zezwoleń. Chwalą się w mediach społecznościowych„Choć przez długi czas zamknięcie i izolacja były charakterystycznymi cechami przestępczości zorganizowanej, dziś zwłaszcza młodsi przestępcy - określani mianem »mafii Gen Z« - coraz częściej pokazują w mediach społecznościowych swoją władzę, status i przemoc” – informuje BKA. Według danych urzędu do większej dostępności broni palnej w Niemczech przyczyniają się również podrabiane egzemplarze. Są one przede wszystkim przemycane z Turcji do Niemiec, m.in. do Berlina. Podróbki często są na tyle wierne oryginałom, że na pierwszy rzut oka trudno je odróżnić od prawdziwej broni. Są sprawne i mogą być używane, choć zazwyczaj mają pewne wady techniczne. 258 Polaków wśród podejrzanychW 2025 roku wzrosła również liczba postępowań dotyczących grup przestępczości zorganizowanej. Wszczęto ich łącznie 683 – to najwięcej od 2021 roku. Liczba podejrzanych wzrosła o ponad 13 proc., osiągając najwyższy poziom w ciągu ostatnich pięciu lat. Wśród 7988 osób podejrzanych o przestępstwa, ustalonych w ubiegłym roku, było 2722 obywateli Niemiec, 664 osoby z obywatelstwem tureckim, 402 Syryjczyków, 281 Albańczyków oraz 258 osób posiadających polskie obywatelstwo. Najczęstszym przestępstwem jest handel narkotykamiPrzestępczość narkotykowa po raz kolejny zdecydowanie dominowała wśród postępowań dotyczących przestępczości zorganizowanej. Na kolejnych miejscach znalazły się przestępstwa związane z działalnością gospodarczą, przestępstwa podatkowe i celne, przemyt ludzi, przestępstwa przeciwko mieniu oraz pranie pieniędzy. W 31 postępowaniach głównym przedmiotem śledztwa były przestępstwa z użyciem przemocy. Rok wcześniej takich spraw było 11. Coraz więcej narkotyków sprzedaje się przez internetW ubiegłym roku zarejestrowano 2150 zgonów związanych z narkotykami – mniej więcej tyle samo co rok wcześniej. Według raportu dotyczącego przestępczości narkotykowej wzrosła natomiast liczba zgonów związanych z tzw. nowymi substancjami psychoaktywnymi (NPS). Liczba ofiar tzw. dopalaczy i innych narkotyków syntetycznych wzrosła o niespełna 15 proc., do 177 osób. Duża część NPS jest sprzedawana przez internet. Jak podkreśla BKA, również w przypadku innych narkotyków sprzedaż online staje się coraz ważniejszym kanałem dystrybucji. Bagatelizowanie zagrożeń związanych z kokainąPolicja zwraca uwagę również na inną tendencję: kokaina dostępna na rynku ma coraz wyższą czystość. – Ze względu na jej dużą dostępność cena w ostatnim czasie spadła o 20 proc. – mówi prezes BKA Holger Münch. – Niestety, w części społeczeństwa zażywanie kokainy jest już postrzegane jako coś normalnego, mimo związanych z tym zagrożeń dla zdrowia oraz działalności przestępczych sieci stojących za jej dystrybucją – dodaje pełnomocnik rządu ds. narkotyków Hendrik Streeck. Obecnie za pomocą kodu QR można nawet zamówić tak zwaną „taksówkę z kokainą”, czyli usługę dostarczenia narkotyku. (DPA/wisn) |
||
| Short teaser | Przestępcze gangi w Niemczech coraz częściej sięgają po brutalną przemoc, aby zastraszać ofiary i umacniać pozycję. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-gangi-coraz-brutalniejsze/a-79272732?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/65948479_401.jpg
|
||
| Image caption | Przestępcze gangi w Niemczech stają się coraz brutalniejsze | ||
| Image source | Markus Gayk/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/vps/webvideos/POL/2024/DWVG/DWVGPOL240409_MagdafinLTRWide_01SMW_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/65948479_401.jpg&title=Niemcy%3A%20gangi%20coraz%20brutalniejsze | ||
| Item 86 | |||
| Id | 79273738 | ||
| Date | 2026-09-15 | ||
| Title | „FAZ”: Apel naukowców o zrzeczenie się praw do „Berlinki” | ||
| Short title | „FAZ”: Apel naukowców o zrzeczenie się praw do „Berlinki” | ||
| Teaser |
Ponad 90 niemieckich naukowców wzywa rząd Niemiec do zrzeczenia się praw do dóbr kultury, które w czasie II wojny światowej zostały ewakuowane do Polski. Chodzi m.in. o tzw. „Berlinkę”. Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” opisuje we wtorek, 15 września, w artykule „Do kogo należy Berlinka” list niemieckich naukowców, którzy apelują o ostateczne uregulowanie statusu dóbr kultury przeniesionych do Polski w wyniku działań wojennych. Autorzy wzywają rząd Niemiec oraz Bundestag do zrzeczenia się w rezolucji roszczeń własnościowych wobec tych zbiorów. „Najwyższy czas, aby Bundestag dał Polsce wyraźny sygnał” – cytuje „FAZ” fragment pisma podpisany przez inicjatorów, historyków dziejów Europy Wschodniej: Ricardy Vulpius, Martina Austa i literaturoznawczyni Vanessy de Senarclens. Co dalej z „Berlinką”?Jak czytamy w dzienniku, przedmiotem apelu są dokumenty, które w czasie II wojny światowej zostały przeniesione z Rzeszy Niemieckiej na teren dzisiejszej Polski. Szczególną uwagę poświęcono tzw. „Berlince” – zbiorowi liczącemu kilkaset tysięcy obiektów o ogromnym znaczeniu kulturowym i historycznym. „FAZ” przypomina, że do II wojny światowej zbiory te znajdowały się w Pruskiej Bibliotece Państwowej w Berlinie. Z powodu narastających nalotów alianckich ewakuowano je na tereny należące wówczas do III Rzeszy, dzisiejszy Dolny Śląsk. Obecnie zbiory są przechowywane w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie. W skład „Berlinki” wchodzą m.in. 443 rękopisy utworów muzycznych m.in. Bacha, Mozarta i Beethovena, fragmenty pism należące do Alexandra von Humboldta czy Gustava Freytaga i wiele innych bezcennych dzieł, w tym z okresu średniowiecza. „W uzasadnieniu inicjatorzy podkreślają, że – w przeciwieństwie do innych niemieckich dóbr kultury – Polska nie weszła w posiadanie tych zbiorów w drodze grabieży. Wojna totalna prowadzona przez nazistowskie Niemcy nakłada na ich następców obowiązek ‘stałej odpowiedzialności za pojednanie z Polską’” – czytamy. Autorzy apelu podkreślają też, że Polacy i Polki przyczynili się do ochrony tych zbiorów, zabezpieczając je również przed grabieżą ze strony żołnierzy radzieckich. „Duchowy dziennik Niemców”Odmienne stanowisko wobec inicjatorów apelu zajmuje Fundacja Pruskiego Dziedzictwa Kulturowego (Stiftung Preußischer Kulturbesitz), która podtrzymuje swoje roszczenia własnościowe wobec tych zbiorów – pisze dziennik. „FAZ” przypomina, że mają one długą historię i już w 2007 roku ówczesny prezes Fundacji, Klaus-Dieter Lehmann, nazwał „Berlinkę” mianem „duchowego dziennika Niemców”. Wskazywał on m.in. na fakt, że berlińska kolekcja nie ma związku z dawnymi niemieckimi wschodnimi prowincjami, obecnie należącymi do Polski. Inicjatorzy listu, odpowiadają, że zbiory w Krakowie są dostępne dla naukowców. Zdaniem Vanessy de Senarclens efekt zrzeczenia się przez Niemcy praw własności mógłby „sprzyjać intensyfikacji współpracy naukowej oraz relacjom polsko-niemieckim w ogóle” – czytamy w dzienniku. W związku z niejasnym statusem prawnym w rezolucji mowa jest o „paraliżu współpracy naukowej”. Przywołany został również przykład pomocy finansowej Norwegii w digitalizacji „Berlinki”, podczas gdy Niemcy nie brały udziału w finansowaniu tego przedsięwzięcia. Z kolei, według „FAZ”, Biblioteka Państwowa w Berlinie wskazuje na dobrą współpracę z Biblioteką Jagiellońską, opowiadając się jednak za zwrotem „Berlinki”. Poufne rozmowy z PolskąJak pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung“, kwestią tych zbiorów zajmuje się również niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Celem jest „istotne posunięcie naprzód procesu dotyczącego zwrotu dóbr kultury, przewidzianego w polsko-niemieckim traktacie o dobrym sąsiedztwie z 1991 roku” – wynika z odpowiedzi MSZ dla redakcji. W tym celu powołano grupę roboczą składającą się z niemieckich i polskich ekspertów. Rozmowy z Polską – informuje „FAZ” – mają charakter poufny. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> Zdaniem naukowców od podpisania traktatu minęło 35 lat i nadszedł czas, by poprzez przyjęcie rezolucji zainicjować publiczną debatę na temat kwestii własności. Według dziennika, który powołuje się na informacje z poufnego źródła, w niemieckim MSZ istnieje obawa, że publiczne zrzeczenie się roszczeń mogłoby zostać wykorzystane przez AfD lub PiS do własnych celów politycznych. Dziennik zaznacza, że obawy te mają charakter czysto teoretyczny. „Z kolei w Polsce niemiecka rezygnacja z roszczeń mogłaby zostać odebrana jako ‘koń trojański’, kryjący w sobie niemiecki podstęp” – podsumowuje „FAZ”. |
||
| Short teaser | Naukowcy wzywają rząd Niemiec do zrzeczenia się praw do dóbr kultury, które podczas wojny zostały ewakuowane do Polski. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/faz-apel-naukowców-o-zrzeczenie-się-praw-do-berlinki/a-79273738?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/56310859_401.jpg
|
||
| Image caption | Biblioteka Państwowa w Berlinie, wcześniej Pruska Biblioteka Państwowa, gdzie przechowywano "Berlinkę" | ||
| Image source | Jens Kalaene/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/56310859_401.jpg&title=%E2%80%9EFAZ%E2%80%9D%3A%20Apel%20naukowc%C3%B3w%20o%20zrzeczenie%20si%C4%99%20praw%20do%20%E2%80%9EBerlinki%E2%80%9D | ||
| Item 87 | |||
| Id | 79272235 | ||
| Date | 2026-09-15 | ||
| Title | Berlin: partia pomyliła ratusze. Pokazała ten z Gdańska | ||
| Short title | Berlin: partia pomyliła ratusze. Pokazała ten z Gdańska | ||
| Teaser |
Kandydatka na burmistrzynię Berlina pokazała w spocie reklamowym gdański ratusz. Zamiast Czerwonego Ratusza w Berlinie. W wyborach do Izby Deputowanych w Berlinie 20 września Elif Eralp z partii Lewica zamierza objąć stanowisko burmistrzyni berlińskim Czerwonym Ratuszu. Jednak w spocie wyborczym opublikowanym na Instagramie pokazała niewłaściwy budynek. W opublikowanym niedawno poście Eralp wyjaśnia, jak przebiegają wybory z oddaniem dwóch głosów. W tle pojawia się rzekomo Czerwony Ratusz, ale już po szczycie budynku można rozpoznać, że nie jest to siedziba władz Berlina. Pomylili z GdańskiemW rzeczywistości chodzi o zabytkowy Ratusz Głównego Miasta w Gdańsku, usytuowany na styku ul. Długiej i ul. Długi Targ. Obecnie mieści się w nim Muzeum Gdańska. „Tam, gdzie ludzie od miesięcy pracują w pośpiechu, niestety zdarzają się też irytujące błędy” – poinformowała Lewica w odpowiedzi na zapytanie agencji prasowej DPA, zapewniając, że spot zostanie poprawiony. „Dobrze, że tak wiele osób zwróciło na to uwagę i nas o tym poinformowało” – dodano. (DPA/dom) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Kandydatka na burmistrzynię Berlina pokazała w spocie reklamowym gdański ratusz. Zamiast Czerwonego Ratusza w Berlinie. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/berlin-partia-pomyliła-ratusze-pokazała-ten-z-gdańska/a-79272235?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Berlin%3A%20partia%20pomyli%C5%82a%20ratusze.%20Pokaza%C5%82a%20ten%20z%20Gda%C5%84ska | ||
| Item 88 | |||
| Id | 79270344 | ||
| Date | 2026-09-15 | ||
| Title | Kiedy potanieje paliwo? Ekspert odpowiada | ||
| Short title | Kiedy potanieje paliwo? Ekspert odpowiada | ||
| Teaser |
Ceny paliwa rosną. W Niemczech osiągają rekordowe wartości. Kiedy można spodziewać się normalizacji? Niemiecki związek branżowy Fuels und Energie (En2x), który reprezentuje firmy sektora paliwowego i energetycznego spodziewa się normalizacji rekordowo wysokich cen paliw dopiero w przyszłym roku. „Kluczowe znaczenie będzie miał teraz dalszy rozwój sytuacji, przede wszystkim na Bliskim Wschodzie” – powiedział rzecznik związku, Alexander von Gersdorff, w rozmowie z dziennikiem „Rheinische Post”. „Jeśli dojdzie do zawarcia pokoju, ceny paliw będą się stopniowo uspokajać” – dodał. Jednak nawet w takim przypadku pełna normalizacja rynku nastąpiłaby dopiero „znacznie później, w trakcie 2027 roku” – stwierdził von Gersdorff. Wynika to z faktu, że „utracono znaczną część mocy przerobowych rafinerii”. Rekordowo wysokieW miniony weekend 12-13 września ceny benzyny w Niemczech osiągnęły nowy historyczny rekord, a cena oleju napędowego jest bliska rekordowego poziomu. Jak wynika z danych klubu automobilowego ADAC, w weekend cena litra benzyny typu E10 osiągnęła w Niemczech średnio 2,273 euro. Olej napędowy kosztował 2,404 euro, co oznaczało, że dzieliło go zaledwie 4,3 centa od szczytowego poziomu z kwietnia. W poniedziałek, 14 września, w południe cena paliwa E10 wzrosła do 2,438 euro. Cena oleju napędowego wzrosła do 2,568 euro. Powodem rekordowych cen paliwa jest gwałtowny wzrost cen ropy naftowej w następstwie dalszej eskalacji wojny z Iranem, która rozpoczęła się pod koniec lutego od amerykańsko-izraelskich ataków na Iran. Co z olejem opałowym?W ostatnim czasie znacząco wzrosły także ceny oleju opałowego. „Wynika to z faktu, że olej opałowy jest szczególnie dotknięty globalnym niedoborem ropy i produktów naftowych, ponieważ w procesie rafinacji konkuruje o moce produkcyjne z olejem napędowym, na którego popyt jest równie duży” – powiedział rzecznik En2x. Doradził gospodarstwom domowym, które muszą teraz uzupełnić zapasy oleju opałowego na zimę: „Jeżeli poziom oleju w zbiorniku zbliża się do minimum, klienci mogliby rozważyć zamówienie raczej niewielkich ilości i liczyć na to, że sytuacja na światowym rynku w najbliższym czasie przynajmniej nieco się poprawi”. Jednocześnie zaznaczył, że prognozowanie cen jest obecnie „trudne, a wręcz niemożliwe”. (AFP/dom) Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Ceny paliwa rosną. W Niemczech osiągają rekordowe wartości. Kiedy można spodziewać się normalizacji? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/kiedy-potanieje-paliwo-ekspert-odpowiada/a-79270344?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/76639880_401.jpg
|
||
| Image caption | Ceny paliwa rosną. W Niemczech osiągają rekordowe wartości | ||
| Image source | Michael Gründel/Fotostand/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/76639880_401.jpg&title=Kiedy%20potanieje%20paliwo%3F%20Ekspert%20odpowiada | ||
| Item 89 | |||
| Id | 79266740 | ||
| Date | 2026-09-15 | ||
| Title | Niemiecka prasa: Nawet na kole podbiegunowym Merz walczy o utrzymanie stanowiska | ||
| Short title | Prasa: Nawet w Arktyce Merz walczy o utrzymanie stanowiska | ||
| Teaser |
Niemieckie dzienniki, komentując europejski szczyt arktyczny, zwracają szczególną uwagę na obecność w Arktyce coraz mniej popularnego kanclerza Friedricha Merza. Podczas Europejskiego Szczytu Arktycznego w Rovaniemi w północnej Finlandii przywódcy dwunastu państw europejskich oraz Unii Europejskiej wezwali do radykalnego wzmocnienia strategicznej i wojskowej pozycji UE w Arktyce. Powodem jest rosnące zagrożenie ze strony Rosji, ekspansja gospodarcza Chin oraz presja dyplomatyczna USA dotycząca zwierzchnictwa nad Grenlandią. Dziennik „Sueddeutsche Zeitung" artykuł na ten temat tytułuje „Kanclerz w arktycznej atmosferze”. Według gazety podróżą do Arktyki Friedrich Merz próbuje udowodnić swoją pozycję jako polityk zagraniczny, który wciąż jest Europie potrzebny, choć, jak zauważa, nie wszyscy w jego partii są tego zdania. Świat nie kręci się wokół wyborów w NiemczechGazeta cytuje słowa kanclerza Niemiec: „Tutaj, na dalekiej północy Europy, widać jak na dłoni, jak bardzo zagrożony jest pokój na naszym kontynencie” . Według „Sueddeutsche Zeitung” miały one brzmieć jak sygnał wysłany do kraju: świat nie kręci się wyłącznie wokół wyborów regionalnych w Niemczech. Gazeta przypomina, że Merz przechodzi najgłębszy kryzys z dotychczasowych, a po zwycięstwie częściowo skrajnie prawicowej AfD w Saksonii-Anhalcie i katastrofalnej porażce rządzącej tam dotychczas CDU, wokół niego zrobiło się jeszcze bardziej samotnie niż wcześniej. „Jak słychać w kuluarach, Merz prowadzi obecnie mnóstwo rozmów politycznych. Podobno nawet z Finlandii bez przerwy wisiał na telefonie z partyjnymi kolegami, na co program szczytu pozostawiał stosunkowo dużo wolnego czasu” – pisze uszczypliwie monachijski dziennik. Gazeta podkreśla, że Merz stara się kreować na kanclerza, który niezależnie od wewnętrznych konfliktów nie traci z oczu wielkich wyzwań międzynarodowych. Według dziennika w Rovaniemi zostało to częściowo docenione. – Prezydent Litwy Gitanas Nausėda chwalił niemiecką politykę zagraniczną jako bardzo aktywną, jasną i wyrazistą. Dodał jednak, że obywatele oczekują czegoś więcej: rozwiązania problemów gospodarczych, takich jak bezrobocie i brak wzrostu. „Musimy dowozić rezultaty”, napomniał litewski prezydent, „inaczej zostaniemy ukarani. Na tym polega demokracja” – cytuje „Sueddeutsche Zeitung". Nawet w Arktyce walczy o stanowiskoTakże magazyn „Der Spiegel” uważa, że Friedrich Merz starał się w północnej Finlandii rozwiać spekulacje dotyczące końca jego kadencji jako kanclerza. – Szukał oparcia w roli europejskiego przywódcy – ocenia. „Spotkanie w Finlandii miało znaczenie symboliczne, nie zapadły na nim żadne decyzje. Merz nie musiał tu przylatywać. Wydaje się jednak, że wycieczka na koło podbiegunowe bardzo mu odpowiadała – to mile widziany manewr odwracający uwagę” – zaznacza magazyn. „Der Spiegel” uważa, że Merz wykorzystał, jak to określa, krótką ucieczkę od krajowej ponurości, by przekazać Niemcom, że są sprawy ważniejsze niż wybory do regionalnychparlamentów. Duże znaczenie ArktykiRegionalna gazeta „Lausitzer Rundschau” zwraca uwagę na inny aspekt szczytu w Finlandii. „Fakt, że kanclerz Merz, pomimo zamieszania w swojej partii, osobiście udał się na szczyt UE poświęcony Arktyce w Finlandii, świadczy o tym, jak duże znaczenie przywiązują obecnie Niemcy – jako potęga handlowa i samozwańcza strategiczna siła europejska – do Arktyki” – czytamy. Dziennik zwraca uwagę, że ze strony europejskiej znaczącą rolę odgrywa przede wszystkim Grenlandia jako brama między Arktyką a Atlantykiem. „Problem polega na tym, że UE ma tam niewiele do powiedzenia. Wyspa ta jest wprawdzie częścią Danii, ale ze względu na swoją autonomię nie jest członkiem UE” – pisze dziennik. I ogłasza: Wyścig o przychylność Grenlandii został zatem rozpoczęty. „Pierwszą inwestycją UE było wsparcie Europejczyków przeciwko planom przejęcia wyspy przez Trumpa. Obecnie przygotowywany jest pakiet inwestycyjny o wartości 200 milionów euro. Cel jest jasny: to do Europejczyków należy, by w odpowiednim czasie stać się gwarantem bezpieczeństwa dla Grenlandii, zanim inna potęga po nią sięgnie” – zauważa „Lausitzer Rundschau”. Za mało i za późnoDziennik „Frankfurter Rundschau” pisze natomiast, że podczas szczytu w Arktyce Niemcy i pozostałe państwa UE zaktualizowały swoją strategię arktyczną, kierując się zasadą: lepiej późno niż wcale. Według gazety należy się jednak obawiać, że Stary Kontynent podejmuje zbyt mało działań i robi to zbyt późno. „Podczas gdy Stany Zjednoczone, Rosja i Chiny już prowadzą działania w tym regionie, a przede wszystkim Moskwa rozbudowała swoje zdolności wojskowe, decydenci UE wciąż dyskutują nad niezbędnymi szczegółami swojej nowej strategii” – krytykuje gazeta. I radzi Unii Europejskiej, żeby działała bardziej zdecydowanie. „Przykładem tego jest spór z Donaldem Trumpem dotyczący Grenlandii. Decydenci UE nie tylko skrytykowali prezydenta USA za jego żądanie przyłączenia tej wyspy do Stanów Zjednoczonych. Wzmocnili oni swoje zaangażowanie na rzecz tej arktycznej wyspy, przeznaczając na ten cel pakiet inwestycyjny o wartości 200 milionów euro” – pisze „Frankfurter Rundschau”. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Niemieckie dzienniki, komentując szczyt arktyczny, zwracają szczególną uwagę na obecność w Arktyce Friedricha Merza. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-nawet-na-kole-podbiegunowym-merz-walczy-o-utrzymanie-stanowiska/a-79266740?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79265773_401.jpg
|
||
| Image caption | Kanclerz Merz podczas szczytu arktycznego w Finlandii | ||
| Image source | Michael Kappeler/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79265773_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%3A%20Nawet%20na%20kole%20podbiegunowym%20Merz%20walczy%20o%20utrzymanie%20stanowiska | ||
| Item 90 | |||
| Id | 79263284 | ||
| Date | 2026-09-15 | ||
| Title | Badacze AI ostrzegają przed zagładą ludzkości. „Spowolnić tempo” | ||
| Short title | Badacze AI ostrzegają przed zagładą ludzkości. „Spowolnić” | ||
| Teaser |
Czy sztuczna inteligencja mogłaby w ciągu dekady zgładzić całą ludzkość? Badacze i twórcy AI ostrzegają przed nieregulowanym wyścigiem technologicznym oraz przed fatalnymi zaniedbaniami. Nie, ten scenariusz nie jest całkowicie nowy. Już od lat 40. XX wieku znany naukowiec i autor fantastyki naukowej, Isaac Asimov, dobitnie opisywał zagrożenia, jakie mogą nieść ze sobą inteligentne maszyny – i to, jak mogłyby one omijać nawet najbardziej wyrafinowane zasady bezpieczeństwa. Z kolei w 1991 roku do kin wszedł hollywoodzki hit „Terminator 2”, który już w początkowej sekwencji maluje mroczny obraz. Film zaczyna się w odległej, ciemnej, zniszczonej wojną przyszłości. Roboty-zabójcy i latające maszyny polują na ostatnich ludzi walczących o przetrwanie. Maszynami steruje wyrwana spod kontroli wojskowa sztuczna inteligencja o nazwie „Skynet”. Odległa przyszłość, w której rozgrywa się ta dystopijna wizja, to rok 2029. Żagrożenie ze strony AIJeśli wierzyć ostrzeżeniom części twórców AI, podobny scenariusz mógłby się urzeczywistnić – i to niemal idealnie w wyznaczonym czasie. „Ludzie, którzy zajmują się rozwijaniem sztucznej inteligencji, są głęboko przekonani, że do końca tej dekady może ona doprowadzić do zagłady nas wszystkich” – napisał na platformie X badacz AI, Jacob Coxon. Nie wyjaśnił dokładnie, jak mogłoby do tego dojść. Jednak, jak to ujął, żadna inna ludzka działalność nie niesie ze sobą takiego potencjału zagrożenia. Coxon był pracownikiem Anthropic, amerykańskiej firmy zajmującej się sztuczną inteligencją, finansowanej m.in. przez Google i Amazon. Odszedł z pracy w ramach protestu przeciwko – jego zdaniem – nieodpowiedzialnemu wyścigowi firm technologicznych dążących do stworzenia coraz lepszej, samoregulującej się superinteligencji. Ostrzegał on, że algorytmy mogązacząć samodzielnie analizować i ulepszać własny kod źródłowy, przez co cykle rozwojowe skurczyłyby się z kilku miesięcy do zaledwie kilku minut, co uczyniłoby je niemożliwymi do opanowania. Coxon nie jest w swoich poglądach odosobniony. Uznawany za „ojca chrzestnego AI” Geoffrey Hinton, laureat Nagrody Nobla z fizyki, od lat ostrzega przed poważnymi konsekwencjami powstania sztucznej superinteligencji. W 2023 roku zrezygnował on z pracy w Google, aby publicznie nagłośnić zagrożenia związane z technologią, którą sam współtworzył. Zaniepokojenie obecnymi trendami wyraża również laureat Nagrody Turinga, Yoshua Bengio. Pionier sztucznej inteligencji z Uniwersytetu w Montrealu wielokrotnie apelował o wprowadzenie surowych państwowych regulacji w zakresie rozwoju AI. Zaledwie w lipcu 2026 roku ponad tysiąc pracowników najważniejszych firm z branży AI podpisało list otwarty, ostrzegając przed bliską utratą kontroli, jeśli wyścig o „superinteligencję” nie zostanie objęty surowszymi restrykcjami. Sytuacja może wymknąć się spod kontroliJednak pod rządami Donalda Trumpa stało się coś odwrotnego. USA wyraźnie ukierunkowały swoją politykę wobec AI na minimalizowanie barier regulacyjnych i jak najszybszy postęp technologiczny. W swoim wpisie na platformie X Coxon pośrednio skrytykował skutki tej strategii: „W OpenAI wiele osób nie przyswoiło sobie głęboko zagrożeń dla naszej cywilizacji. W Anthropic te ryzyka są dobrze rozumiane, ale firma jest uwięziona w wyścigu o to, by dotrzeć do celu jako pierwsza – wierzą, że nikt inny nie zachowa się odpowiedzialnie, więc sami muszą to zrobić, mimo ryzyka”. Jacob Coxon dopiero na początku 2026 roku przeszedł z OpenAI do Anthropic, dzięki czemu dobrze zna kultury obu organizacji. W wywiadzie dla „Wall Street Journal” dodał, że według „najbardziej agresywnych scenariuszy” sytuacja może wymknąć się spod kontroli już pod koniec 2027 roku. Dario Amodei, szef Anthropic, postuluje obecnie skoordynowane spowolnienie rozwoju w całej branży. Celem ma być zyskanie na czasie, by móc wypracować rozwiązania chroniące przed zagrożeniami. Ponadto Anthropic zamierza w pierwszej kolejności na stałe dopuścić do firmy niezależnych obserwatorów, którzy będą oceniać bezpieczeństwo modeli AI już na etapie ich trenowania. Nieprzewidywalne ryzyko AIW ostatnich latach liczni eksperci wyrażali obawy z powodu błyskawicznego postępu sztucznej inteligencji. W centrum debaty znajduje się zwłaszcza rozwój tzw. silnej sztucznej inteligencji (AGI). Pod tym pojęciem kryją się systemy, które nie tylko rozwiązują pojedyncze zadania, ale dorównują zdolnościom intelektualnym człowieka lub je przewyższają w niemal każdej dziedzinie. Część badaczy argumentuje, że taka technologia niesie ze sobą nieprzewidywalne ryzyko. Zaawansowane modele AI mogą bowiem dążyć do realizacji celów w sposób sprzeczny z ludzkimi intencjami – badacze zajmujący się bezpieczeństwem AI nazywają to „problemem spójności celów”. Mówiąc najprościej: polecenie „wygraj turniej szachowy” mogłoby w teorii oznaczać również fizyczne wyeliminowanie pozostałych uczestników. Dodatkowym problemem jest fakt, że nawet twórcy AI nie zawsze potrafią w pełni odtworzyć, jak doszło do podjęcia konkretnych decyzji. Nie dziwi więc, że właśnie były współpracownik Coxona, Evan Hubinger, publicznie poparł jego stanowisko. Hubinger sam kieruje w Anthropic zespołem ds. testów obciążeniowych w zakresie spójności celów. Napisał on na platformie X: „Jacob ma rację – my naprawdę, śmiertelnie poważnie uważamy, że AI mogłaby zabić wszystkich ludzi! Osobiście szacuję takie prawdopodobieństwo w ciągu najbliższej dekady na ponad dziesięć procent”. Hubinger doprecyzował przy tym, że Anthropic nie znalazł jeszcze rozwiązania problemu spójności celów. Dodał, że sztuczna inteligencja mogłaby zacząć stawiać opór przed jej wyłączeniem – nie ze złej woli, ale dlatego, że w przeciwnym razie nie mogłaby osiągnąć swojego zaprogramowanego celu. Także Daniel Kokotajlo, znany były badacz OpenAI, określił obecną sytuację w branży jako „niedorzeczną”. Przesadna histeria?Inni eksperci ds. sztucznej inteligencji uważają jednak takie scenariusze zagłady za skrajnie mało prawdopodobne. Debata o tym, czy AI może zagrozić ludzkości, trwa od lat. Do grona najbardziej znanych krytyków czarnowidzów AI należy m.in. główny naukowiec koncernu Meta, Yann LeCun. W październiku 2024 roku nazwał on podobne rozważania „całkowitą bzdurą”. Inni specjaliści zwracają również uwagę na to, że rozwój takich systemów wymaga ogromnych zasobów mocy obliczeniowej, energii, danych i infrastruktury. AI nie może tak po prostu przejąć władzy nad światem „prosto z internetu”. W pierwszej kolejności byłaby zależna od serwerów, sieci elektroenergetycznych, systemów łączności i fizycznych zasobów, które są kontrolowane przez ludzi Prawdziwe zagrożenie leży gdzie indziej?W istocie wielu ekspertów dostrzega krótkoterminowe ryzyka nie tyle w zagładzie ludzkości, ile w licznych, pośrednich skutkach działania już istniejących systemów AI – i to bez udziału „superinteligencji”. Zaliczają się do nich m.in. kampanie dezinformacyjne na niespotykaną dotąd skalę i związana z tym manipulacja procesami demokratycznymi, rozszerzenie masowej inwigilacji, a także utrata miejsc pracy w wielu branżach. Dopiero teraz firma Anthropic poinformowała o kilku próbach nadużycia jej oprogramowania Claude przez użytkowników w celu opracowania broni biologicznej. W ciągu ostatnich miesięcy kilkukrotnie odnotowano podejrzane zapytania w tym zakresie. Anthropic musiał je zablokować. Z kolei w sierpniu 2026 roku głośno zrobiło się wokół firm Meta, Anthropic i OpenAI, gdy te ogłosiły, że ich systemy AI w sposób niezamierzony przeprowadziły samodzielne, zautomatyzowane cyberataki na inne firmy. Otrzymały one od ludzkich użytkowników zadanie uzyskania dostępu do określonych serwerów, po czym autonomicznie połączyły niezbędne kroki, aby osiągnąć ten cel bez dalszych instrukcji ze strony człowieka. Po ujawnieniu kolejnych ataków hakerskich przeprowadzonych przez sztuczną inteligencję, wielkie amerykańskie firmy technologiczne wykazują teraz gotowość do spowolnienia tempa rozwoju tej technologii. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Czy AI mogłaby już wkrótce nas wszystkich zgładzić? Badacze ostrzegają przed nieregulowanym wyścigiem technologicznym. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/badacze-ai-ostrzegają-przed-zagładą-ludzkości-spowolnić-tempo/a-79263284?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (1280 x 720) |
https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2024/foeupol240124_robopies_01icw.jpg
|
||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2024/foeupol240124_robopies_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2024/foeupol240124_robopies_01icw.jpg&title=Badacze%20AI%20ostrzegaj%C4%85%20przed%20zag%C5%82ad%C4%85%20ludzko%C5%9Bci.%20%E2%80%9ESpowolni%C4%87%20tempo%E2%80%9D | ||
| Item 91 | |||
| Id | 79265351 | ||
| Date | 2026-09-14 | ||
| Title | Serce, płuca, udar mózgu. Jak chorują Niemcy? | ||
| Short title | Serce, płuca, udar mózgu. Jak chorują Niemcy? | ||
| Teaser |
Choroba wieńcowa jest główną przyczyną przedwczesnej umieralności w Niemczech. Tak wynika z danych Instytutu im. Roberta Kocha (RKI) dotyczących tzw. obciążenia chorobami. Dla Instytutu im. Roberta Kocha (RKI) wskaźnik obciążenia chorobami w populacji stanowi istotną przesłankę przy podejmowaniu decyzji z zakresu polityki zdrowotnej dotyczących profilaktyki i opieki medycznej. Kluczową rolę odgrywają tu choroby serca. Kolejne miejsca pod względem liczby utraconych lat życia zajmują: rak płuc, udary mózgu, przewlekłe choroby płuc oraz choroba Alzheimera i inne rodzaje demencji. Z kolei główną przyczyną utraty lat życia w zdrowiu są bóle w dolnym odcinku pleców, a po nich plasują się: bóle głowy, zaburzenia lękowe, cukrzyca oraz zaburzenia depresyjne. Ograniczenia zdrowotnePojęcie „obciążenia chorobami” oznacza oparte na danych przedstawienie stanu zdrowia populacji. Wskaźnik ten dzieli się na dwie kategorie: lata życia w zdrowiu utracone z powodu ograniczeń zdrowotnych oraz lata życia utracone w wyniku zgonów. Suma obu tych wartości stanowi całkowite obciążenie chorobami. Odnotowuje się przy tym różnice w zależności od płci. U kobiet bóle w dolnym odcinku pleców powodują znaczne obciążenie chorobami, a w dalszej kolejności wymienia się chorobę wieńcową i bóle głowy; u mężczyzn największe obciążenie chorobami wywołuje choroba wieńcowa, wyprzedzając bóle pleców i raka płuc. W przypadku choroby wieńcowej odnotowano jednak w latach 2017-2022 spadek obciążenia chorobami. Według danych RKI w ostatnim czasie wzrosło natomiast obciążenie związane z zaburzeniami lękowymi oraz upadkami. (KNA/stef) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Choroba wieńcowa jest główną przyczyną umieralności w Niemczech. Tak wynika z danych Instytutu im. Roberta Kocha (RKI). | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/serce-płuca-udar-mózgu-jak-chorują-niemcy/a-79265351?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/75224078_401.jpg
|
||
| Image caption | Szczególnie mężczyźni narażeni są na chorobę wieńcową | ||
| Image source | Evgeniia Gordeeva/Zoonar/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/75224078_401.jpg&title=Serce%2C%20p%C5%82uca%2C%20udar%20m%C3%B3zgu.%20Jak%20choruj%C4%85%20Niemcy%3F | ||
| Item 92 | |||
| Id | 79263642 | ||
| Date | 2026-09-14 | ||
| Title | Niemcy. Zarzuty dla domniemanej agentki Moskwy | ||
| Short title | Niemcy. Zarzuty dla domniemanej agentki Moskwy | ||
| Teaser |
Federalna Prokuratura Generalna postawiła zarzuty Ilonie W., domniemanej rosyjskiej agentce. Podejrzana przebywa w areszcie śledczym. Jak poinformowała w poniedziałek, 14 września, Federalna Prokuratura Generalna w Karlsruhe najpóźniej od października 2023 roku Ilona W. utrzymywała kontakty z rosyjską ambasadą i prowadziła działalność szpiegowską na rzecz Moskwy. Podejrzana została aresztowana w styczniu br. w Berlinie i od tego czasu przebywa w areszcie śledczym. Z punktu widzenia prawa karnego Prokuratura Generalna uznaje kobietę, obywatelkę Niemiec i Ukrainy, za podejrzaną o działalność na rzecz służb specjalnych obcego państwa. Akt oskarżenia skierowano tydzień temu do wydziału ds. ochrony państwa berlińskiego sądu wyższej instancji. Aktywna lobbystkaWedług dostępnych informacji Ilona W. prowadziła w Berlinie agencję marketingową i pełniła funkcję przewodniczącej stowarzyszenia lobbingowego. Dzięki temu dysponowała rozległymi kontaktami, także w kręgach wojskowych i politycznych. Zgodnie z aktem oskarżenia przez lata przekazywała swojej osobie kontaktowej – zawodowemu funkcjonariuszowi służb specjalnych w rosyjskiej ambasadzie – informacje na temat prestiżowych wydarzeń politycznych oraz umożliwiała mu udział w nich, niekiedy pod fałszywym nazwiskiem. Miało to utorować mu drogę do zbudowania własnej sieci kontaktów na potrzeby wywiadowcze. Aby zidentyfikować potencjalne kontakty i osoby będące przedmiotem zainteresowania, W. sama również uczestniczyła w takich wydarzeniach, przebywając m.in. w bliskiej odległości od kanclerza Friedricha Merza i prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, podczas podróży tego polityka do Berlina. Zbrojeniówka w centrum zainteresowańPonadto próbowała pozyskać do swoich celów kontakty w niemieckim Ministerstwie Obrony oraz w przemyśle zbrojeniowym. W kontekście wojny w Ukrainie, na polecenie swojej osoby kontaktowej, zabiegała również o informacje dotyczące niemieckiej polityki obronnej i przemysłu zbrojeniowego. Po jej aresztowaniu w styczniu podawano, że kobieta zbierała m.in. informacje o lokalizacji zakładów przemysłu zbrojeniowego, testach dronów oraz planowanych dostawach dronów na Ukrainę. Rząd Niemiec wezwał wówczas rosyjskiego ambasadora i wydalił z kraju inną osobę podejrzaną w tej sprawie – funkcjonariusza prowadzącego kobietę. W związku z tą sprawą dochodzenie objęło również dwóch byłych żołnierzy Bundeswehry, których domniemana szpieg znała osobiście. Podejrzewano ich o przekazywanie jej informacji służbowych – przy czym początkowo nie było jasne, czy wiedzieli, że miały one trafić do służb wywiadowczych. Szpiegowska ofensywa w NiemczechW ostatnich miesiącach wielokrotnie zatrzymywano domniemanych szpiegów, którzy na zlecenie Rosji mieli prowadzić działania rozpoznawcze wymierzone m.in. w przedsiębiorców czy niemiecki przemysł zbrojeniowy. (AFP/stef) Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Federalna Prokuratura Generalna postawiła zarzuty Ilonie W., domniemanej rosyjskiej agentce. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-zarzuty-dla-domniemanej-agentki-moskwy/a-79263642?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Niemcy.%20Zarzuty%20dla%20domniemanej%20agentki%20Moskwy | ||
| Item 93 | |||
| Id | 79260966 | ||
| Date | 2026-09-14 | ||
| Title | Własne cztery kąty? To luksus w Niemczech | ||
| Short title | Własne cztery kąty? To luksus w Niemczech | ||
| Teaser |
Dlaczego tak mało Niemców mieszka we własnym mieszkaniu lub domu? Najniższy odsetek od 20 lat. W Niemczech coraz mniej osób mieszka we własnym mieszkaniu lub domu – wynika z najnowszego badania. Wskaźnik własności nieruchomości wynosi obecnie 43,5 proc. i jest najniższy od 20 lat – informuje dziennik „Augsburger Allgemeine”, powołując się na analizę Instytutu Pestela. Wskaźniki posiadania nieruchomości są najniższe w dużych miastach i aglomeracjach, zwłaszcza w Zagłębiu Ruhry. Ponadto widoczne są różnice między wschodem a zachodem oraz między północą a południem kraju. Na zachodzie zazwyczaj więcej osób mieszka we własnych mieszkaniach niż na wschodzie, a najwyższe wskaźniki odnotowuje się w południowych Niemczech. W ostatnich latach można jednak zaobserwować wyrównywanie się sytuacji, zwłaszcza między wschodem a zachodem – podaje Instytut Pestela. Odwrotnie w PolsceW porównaniu z innymi krajami europejskimi Niemcy zajmują przedostatnie miejsce. Mniejszy odsetek gospodarstw domowych posiadających własne mieszkania odnotowuje się jedynie w Szwajcarii, która nie jest członkiem UE. Również w Austrii odsetek ten jest raczej niski, ale wyższy niż w Niemczech. Niskie wartości odnotowują ponadto Dania, Francja, Luksemburg i Szwecja. Najwyższe wskaźniki posiadania własnych mieszkań, sięgające w niektórych przypadkach ponad 90 proc., występują na Słowacji, w Rumunii, Chorwacji, na Węgrzech, w Polsce i na Litwie. W Niemczech to luksusDlaczego w Niemczech odsetek jest tak niski? Od 2000 roku koszty budowy mieszkań wzrosły nad Odrą i Renem o 160 proc., podczas gdy ceny konsumpcyjne zwiększyły się jedynie o 64 proc. – wynika z badania. Najbardziej odczuwają to młodzi ludzie – coraz trudniej jest im zrealizować marzenie o własnym lokum. Obecnie prawie trzy czwarte osób w wieku 25-45 lat mieszka w wynajmowanych lokalach. Za niski udział właścicieli nieruchomości w Niemczech jeden z autorów badania Matthias Günther obwinia przede wszystkim politykę rządu. Choć – jak mówił „Augsburger Allgemeine” – niedawna imigracja dodatkowo zaostrzyła problemy na rynku mieszkaniowym, to jeszcze większy wpływ miała likwidacja skutecznych programów wspierających zakup własnego mieszkania. Jako przykład podał zniesienie w 2021 roku programu dopłat dla rodzin z dziećmi kupujących nieruchomości. Konieczne jest wsparcie polityczne dla własności mieszkaniowej jako ważnego elementu zabezpieczenia emerytalnego. Rosnące czynsze sprawiają, że coraz więcej osób starszych popada na emeryturze w ubóstwo – zaznaczył Matthias Günther. Jako środek zaradczy zaproponował stworzenie federalnego planu wspierania własności mieszkaniowej. Jego celem powinno być umożliwienie co najmniej 200 tysiącom gospodarstw domowych rocznie zakupu nieruchomości na własne potrzeby. (AFP/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Dlaczego tak mało Niemców mieszka we własnym mieszkaniu lub domu? Najniższy odsetek od 20 lat. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/własne-cztery-kąty-to-luksus-w-niemczech/a-79260966?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/70493200_401.jpg
|
||
| Image caption | Własne cztery kąty? To luksus w Niemczech | ||
| Image source | Hauke-Christian Dittrich/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/70493200_401.jpg&title=W%C5%82asne%20cztery%20k%C4%85ty%3F%20To%20luksus%20w%20Niemczech | ||
| Item 94 | |||
| Id | 79260605 | ||
| Date | 2026-09-14 | ||
| Title | Przywódcy UE o ataku na pociąg przy polskiej granicy: „Rosja chce nas zastraszyć” | ||
| Short title | Przywódcy UE o ataku na pociąg: „Rosja chce nas zastraszyć” | ||
| Teaser |
Po ataku na pociąg relacji Kijów-Warszawa koło polskiej granicy przywódcy europejscy ostrzegają przed zagrożeniem ze strony Rosji. Podczas Szczytu Arktycznego w fińskim Rovaniemi europejscy przywódcy ostrzegli przed rosnącym zagrożeniem ze strony Rosji.Jak ocenili, Rosja chce podzielić Zachód. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas oceniła, że rosyjski atak na pociąg w pobliżu polskiej granicy to element strategii odstraszania. – Moskwa chce w ten sposób zastraszyć kraje Zachodu i zniechęcić je do wspierania Ukrainy – oświadczyła Kallas przed rozpoczęciem spotkania poświęconego bezpieczeństwu w Arktyce. – Zachód musi w odpowiedzi pokazać, że stoimy murem za Ukrainą i nie damy się zastraszyć – podkreśliła Kallas. Ostrzegła, że w przeciwnym razie Rosja osiągnie swój cel, jakim jest „ujarzmienie Ukrainy”. Rosja chce nas podzielić– Mogę jedynie zaapelować do nas wszystkich, abyśmy potraktowali zagrożenie Rosji poważnie i trzymali się razem w Europie – powiedział kanclerz Friedrich Merz. Jak zaznaczył, swoją obecnością na Szczycie Arktycznym chce pokazać, jak poważnie Niemcy traktują tę sytuację. – Jesteśmy krajem leżącym nad Atlantykiem, jesteśmy krajem leżącym nad Bałtykiem, a tym samym jesteśmy częścią tej strategicznie zagrożonej części Europy – dodał. Szef francuskiego MSZ Jean-Noël Barrot, który również przebywa w Rovaniemi, ocenił, że uderzenia Rosji na infrastrukturę kolejową miały zastraszyć Europejczyków, odebrać im ducha walki, a przede wszystkim ich podzielić. Barrot zwrócił uwagę, że do ataków doszło w momencie, gdy Ukraina była gospodarzem „wielkiego forum wsparcia gospodarczego, w którym uczestniczyło liczne grono dyplomatów oraz przedstawicieli biznesu z całego świata, w szczególności z Europy”. – Atak na pociąg relacji Kijów-Warszawa blisko polskiej granicy pokazał, że Rosja staje się z dnia na dzień coraz bardziej agresywna – oświadczył premier Finlandii Petteri Orpo. Dodał, że Rosja stanowi stałe zagrożenie dla całej Europy i, jak to określił, jest jasne, że po zakończeniu wojny w Ukrainie Moskwa „przebazuje swoje siły zbrojne pod naszą granicę oraz inne granice europejskie”. Trzeba dalej wspierać UkrainęOdpowiedzią na to musi być jeszcze bardziej zdecydowane niż dotychczas wspieranie Ukrainy w jej walce obronnej przeciwko rosyjskiej inwazji – kontynuował fiński szef rządu. Potrzeba ponadto kolejnych działań politycznych i sankcji, aby pokazać Moskwie, że zmierza w złym kierunku. Prezydent Litwy Gitanas Nausėda przestrzegł przed postrzeganiem rosyjskiego zagrożenia wyłącznie przez pryzmat pojedynczych regionów. Jak przypomniał, incydenty związane z wojną hybrydową, za którymi prawdopodobnie stoi Rosja, mają miejsce nie tylko w państwach bałtyckich, ale również w Niemczech i innych miejscach. Agresja Kremla jest wymierzona także w praworządność oraz europejski styl życia. Jesteśmy zbyt przewidywalniPremier Łotwy Andris Kulbergs zwrócił uwagę na fakt, że Rosja wykorzystuje przewidywalność europejskich sojuszników z NATO. – Zawsze gramy według zasad i wytycznych. To jest dokładnie to, czego Rosja od nas oczekuje – powiedział dziennikarzom. Podkreślił, że aby odpierać zagrożenia, należy działać sprytniej i ściślej się koordynować. W niedzielę rano (13.09.2026) Rosja przeprowadziła zmasowane uderzenia na ukraińskie linie kolejowe. Rosyjski dron uderzył w lokomotywę pociągu relacji Kijów-Warszawa na stacji w Jagodzinie w obwodzie wołyńskim, dwa kilometry od granicy Ukrainy z Polską. Wcześniej na stacji znajdował się pociąg specjalny z europejskimi politykami, w tym doradcą kanclerza Niemiec ds. bezpieczeństwa oraz byłym premierem Wielkiej Brytanii Borisem Johnsonem. (AFP/przy) Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Po ataku na pociąg koło polskiej granicy przywódcy europejscy ostrzegają przed zagrożeniem ze strony Rosji. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/przywódcy-ue-o-ataku-na-pociąg-przy-polskiej-granicy-rosja-chce-nas-zastraszyć/a-79260605?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/66758015_401.jpg
|
||
| Image caption | Rosyjski dron uderzył w pociąg relacji Kijów-Warszawa | ||
| Image source | Kay Nietfeld/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/66758015_401.jpg&title=Przyw%C3%B3dcy%20UE%20o%20ataku%20na%20poci%C4%85g%20przy%20polskiej%20granicy%3A%20%E2%80%9ERosja%20chce%20nas%20zastraszy%C4%87%E2%80%9D | ||
| Item 95 | |||
| Id | 79258946 | ||
| Date | 2026-09-14 | ||
| Title | Niemiecka gazeta: Polska staje się bezpieczną przystanią dla Żydów | ||
| Short title | Niemiecka gazeta: Polska jak bezpieczna przystań dla Żydów | ||
| Teaser |
Antysemityzm narasta, skrajnie-prawicowy prowokator zyskuje poparcie, a mimo to wielu Żydów osiedla się w Polsce – pisze „Welt am Sonntag”. O „żydowskim paradoksie Polski” pisze w niedzielnej edycji gazety „Die Welt” jej warszawski korespondent Philipp Fritz. To właśnie w kraju, na którego terytorium Niemcy dopuścili się zbrodni Holokaustu, „który dla wielu jest cmentarzem ofiar Holokaustu”, Żydzi mogą dziś po prostu żyć zgodnie ze swoją tożsamością – zauważa autor. Rozpoczyna on swój esej od Jedwabnego i opisu ubiegłorocznych prób zakłócania przez polskich nacjonalistów uroczystości upamiętnienia ofiar pogromu żydowskich mieszkańców wsi 10 lipca 1941 roku. „Ten pogrom to wyjątkowo okrutny rozdział w historii stosunków polsko-żydowskich i niemiecko-polsko-żydowskich. Dotyka sedna polskiej tożsamości. Bo sami Polacy byli ofiarami nazistów, a wielu z nich pomagało Żydom. Jednak wielu nie chce przyznać, że byli też Polacy, którzy zdradzili Żydów i mają na sumieniu te zbrodnie. Dopiero wydanie w 2000 roku książki 'Sąsiedzi' historyka Jana Tomasza Grossa zapoczątkowało bolesne rozliczenie masakry w Jedwabnem” – pisze dziennikarz, przypominając, że w 2001 roku ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski poprosił w imieniu Polski o przebaczenie. „Od kilku lat jednak coraz głośniej daje o sobie znać ruch, który odrzuca tę refleksję i zaprzecza polskim zbrodniom” – zauważa Fritz. Wśród tych, którzy w minionych latach zakłócali uroczystości upamiętniające w Jedwabnym był także polityk Grzegorz Braun, który upamiętnienie ofiar pogromu uważa za „akt antypolskiej, żydowskiej propagandy”. „Zupełnie inny obraz”Braun to ktoś w rodzaju „naczelnego polskiego antysemity” – pisze Fritz. „Nie ukrywa swojej nienawiści do Żydów za prymitywną krytyką Izraela czy burżuazyjnymi frazesami. Ten eurodeputowany i przewodniczący partii Konfederacja Korony Polskiej (KKP) nie zna wstydu. Jego antysemityzm ma charakter antyjudaistyczny. Jego ton jest wulgarny i prymitywny – nawet jeśli próbuje nawiązać stylem do słownictwa polskiej szlachty. Jego inscenizacja – czy to gaśnica jako symbol jego ‚aktywizmu', czy noszenie opaski na oko – robi wrażenie. W wyborach prezydenckich w 2025 roku 6,34 procent wyborców oddało na niego głos. Jego partia utrzymuje się na dość stabilnym poziomie od ośmiu do dziesięciu procent i może w przyszłym roku, po wyborach parlamentarnych, zadecydować o utworzeniu koalicji prawicowej” – dodaje. Jednak – jak podkreśla – „kto chce wiedzieć, jak dziś wygląda życie żydowskie w Polsce, 81 lat po Holokauście, nie powinien skupiać się wyłącznie na Grzegorzu Braunie czy protestach przeciwko upamiętnieniu w Jedwabnem”. „Bo z dala od tego zgiełku widać zupełnie inny obraz: Polska staje się miejscem schronienia dla Żydów. Nie ma jeszcze wiarygodnych danych, ale gminy donoszą o napływie Żydów z Ukrainy, a coraz częściej także z Zachodu – z Niemiec i Francji. Coraz więcej Izraelczyków ubiega się też o polskie obywatelstwo” – pisze niemiecki dziennikarz. Mniej antysemickich incydentówWedług niego w Polsce odnotowuje się dziś znacznie mniej przypadków antysemickich napaści niż w innych dużych krajach europejskich. Nie dochodzi do okupacji kampusów, wezwań do bojkotu ani wybuchów przemocy wobec Żydów, jakie od ataków Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku obserwuje się gdzie indziej. „Zwłaszcza w polskich metropoliach życie żydowskie znów jest naturalną częścią krajobrazu miejskiego, co dziś gdzie indziej w Europie jest prawie nie do pomyślenia: jest widoczne i nie wymaga ciągłej obecności ochroniarzy” – opisuje Fritz, powołując się na przykład krakowskiej dzielnicy Kazimierz. Jak dodaje, w Polsce prawie nie ma wiarygodnych danych na temat antysemickich ataków. „Organizacja pozarządowa Czulent odnotowała w 2024 roku dwa przypadki napaści i 18 ataków słownych w całym kraju. Nie ma jeszcze danych za kolejne lata. W Niemczech Centrum Badań i Informacji o Antysemityzmie (Rias) odnotowało w 2024 roku łącznie 8627 incydentów antysemickich, a w 2025 roku – 8725. To ponad trzy razy więcej niż w 2022 roku. W obu latach Rias zarejestrowało po prawie 200 ataków fizycznych, w tym przypadki ciężkiego uszkodzenia ciała” – czytamy. „W Polsce jest znacznie mniej ataków na Żydów. Trzeba jednak pamiętać, że gminy są tu mniejsze niż gdzie indziej w Europie” – mówi w rozmowie z gazetą psycholog społeczny Michał Bilewicz, profesor na Uniwersytecie Warszawskim i szef Centrum Badań nad Uprzedzeniami. Inny antysemityzmWicedyrektor Centrum Społeczności Żydowskiej (JCC) w Krakowie Sebastian Rudol przyznaje w rozmowie z gazetą, że jak paradoks brzmi to, że w polskiej polityce furorę robi antysemita, taki jak Grzegorz Braun, a „jednocześnie Polska to chyba najbezpieczniejszy kraj dla Żydów w Europie”. „Polski antysemityzm przejawia się inaczej niż antysemityzm w Niemczech czy we Francji, gdzie dochodzi do ataków na Żydów” – mówi Rudol. Ma to coś wspólnego z atmosferą na uniwersytetach i dużą liczbą Arabów w Europie Zachodniej. Potem dodaje, że ten trend, czyli różnica między Polską a krajami dalej na zachód, „nie wynika wyłącznie z migracji”. Rudol zastrzega, że wśród muzułmanów są radykałowie, ale muzułmanie nie są z natury antysemitami. Żydzi przenoszą się do PolskiPrzenosiny z Berlina do Polski planuje rozmówca gazety, występujący pod zmienionym nazwiskiem Ari Breslauer. Mówi, że „w Niemczech atmosfera jest nie do zniesienia, czuje się tam nieswojo”, a czasem niebezpiecznie. Jego zdaniem to imigracja jest głównym powodem tej sytuacji. Fritz przytacza też wykres rozpowszechniony w mediach społecznościowych przez szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego. Wynika z niego, że od kilku lat Izraelczycy stanowią największą grupę osób ubiegających się o polski paszport. W 2024 roku – na razie nie ma nowszych danych – Izraelczycy złożyli 9173 wnioski. Od lat 2010. było ich łącznie około 50 tysięcy. „Tak, mogę potwierdzić, że ludzie się tu przeprowadzają. Żydzi przyjeżdżają do nas do Polski nie tylko z Ukrainy, ale też z krajów Europy Zachodniej” – mówi wicedyrektor JCC. „Głównym powodem jest bezpieczeństwo, ale też rozwój gospodarczy. Polska to kraj przeżywający boom gospodarczy, co widać już wszędzie”. Zmiana nastrojówPo ataku Hamasu na Izrael i rozpoczęciu przez Izrael wojny w Strefie Gazy także w Polsce doszło do nasilenia antysemityzmu oraz krytyki Izraela. Według rozmówców gazety także polski rząd od niedawna wykazuje nieco większą powściągliwość wobec Izraela, choć nie domaga się sankcji czy nie grozi przeniesieniem polskiej ambasady. „Wydaje się, że Polska stoi przed pewną sprzecznością w stosunku do Żydów. Antysemityzm wyraźnie rośnie, zwłaszcza w polityce. Jednocześnie Żydzi znajdują tu chyba najbezpieczniejszy dom w całej Europie. Mogą tu żyć naturalnie i swobodnie” – pisze „Welt am Sonntag”. A Jacek Stawiski, redaktor naczelny tygodnika „Tygodnik Powszechny” i do 2025 roku dyrektor Muzeum Żydowskiego w Krakowie, podsumowuje: „Tak, antysemityzm istnieje (…) Jednocześnie jednak wiele osób jest dumnych z tego, że Polska ma tak silne żydowskie korzenie”. |
||
| Short teaser | Antysemityzm rośnie, prowokator Grzegorz Braun zyskuje poparcie, a mimo to wielu Żydów osiedla się w Polsce – czytamy. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemiecka-gazeta-polska-staje-się-bezpieczną-przystanią-dla-żydów/a-79258946?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/73451438_401.jpg
|
||
| Image caption | XVIII-wieczna synagoga w Orli w powiecie bielskim | ||
| Image source | Jacek Lepiarz/DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/73451438_401.jpg&title=Niemiecka%20gazeta%3A%20Polska%20staje%20si%C4%99%20bezpieczn%C4%85%20przystani%C4%85%20dla%20%C5%BByd%C3%B3w | ||
| Item 96 | |||
| Id | 79260571 | ||
| Date | 2026-09-14 | ||
| Title | Kubańczyk kierował z Rosji atakami sabotażowymi przeciwko UE | ||
| Short title | Kubańczyk kierował z Rosji atakami sabotażowymi przeciwko UE | ||
| Teaser |
W 2024 roku kubański trener tańca koordynował serię podpaleń w czterech krajach UE, w tym Polsce, działając na zlecenie rosyjskich służb wywiadowczych. Zespół DW Investigations namierzył go w studiu tańca w Rosji. Na platformach społecznościowych mężczyzna przedstawiał się jako „Adrian” lub „Dios”, co po hiszpańsku oznacza „Bóg”. W 2024 roku na kontach na Telegramie powiązanych z mężczyzną ukazały się ogłoszenia o pracy. „Praca jako fotograf” – brzmiało jeden z nich w języku rosyjskim na czacie poświęconym możliwościom zatrudnienia w Polsce. „Osoby zainteresowane aplikowaniem proszone są o przesłanie CV, numeru telefonu i danych paszportowych” – głosiło inne ogłoszenie w grupie dla kubańskich emigrantów w Rosji. „Poszukujemy osób z doświadczeniem wojskowym w zakresie monitoringu, wywiadu, logistyki i manewrów taktycznych” – brzmiał z kolei jeden z anonsów w języku hiszpańskim w grupie dla Latynosów. W ogłoszeniu obiecywano 1,5 tysięcy dolarów zarobku plus premię za każdą zrealizowaną operację. Międzynarodowe śledztwo dziennikarskieJak wykazało śledztwo przeprowadzone przez DW i trzy inne europejskie stacje telewizyjne, Dios namówił wiele osób do przeprowadzenia aktów sabotażu na rzecz Rosji w co najmniej czterech krajach UE. Większość rekrutów pochodziła z krajów hiszpańskojęzycznych. Przez wiele miesięcy DW i jej partnerzy przeprowadzili dziesiątki wywiadów z funkcjonariuszami służb bezpieczeństwa oraz bliskimi podejrzanych. Zebraliśmy poufne dokumenty sądowe, oficjalne oświadczenia, wpisy w mediach społecznościowych oraz ujawnione dane, aby dowiedzieć się, kim jest Dios, i odtworzyć, w jaki sposób zbudował sieć sabotażystów, którzy dokonywali podpaleń w całej Europie. Nie wszyscy z nich wykonali powierzone im zadania. Rekrutacja osób w trudnej sytuacjiJedną z osób zwerbowanych przez Diosa był Luis Alfonso Murillo Diosa, który miał wówczas 34 lata. Pochodzący z Caicedo, miasta w zachodniej Kolumbii znanej z górzystego krajobrazu i upraw, Murillo wychował się w rodzinie plantatorów kawy. Jednak, jak twierdzi osoba bliska rodzinie, kilka lat słabych zbiorów sprawiło, że gospodarstwo popadło w długi. Murillo spędził sześć lat w kolumbijskiej armii. Zgodnie z dokumentami sądowymi opuścił ją w 2015 roku. Następnie, podobnie jak wielu byłych żołnierzy, zmieniał prace, robił kursy parzenia kawy, czasowo pracował jako ochroniarz oraz pomagał w rodzinnym biznesie kawowym. Na początku 2024 roku Murillo postanowił zaciągnąć się do ukraińskiej armii, gdzie – jak wynika z dokumentów sądowych – zagraniczni bojownicy mogą zarabiać kilka tysięcy euro miesięcznie, jeśli trafią na linię frontu. Chciał walczyć w UkrainieSzukając informacji na ten temat, Murillo dołączył do grupy na Facebooku zrzeszającej mieszkańców Ameryki Łacińskiej, którzy chcą walczyć w Ukrainie. Wtedy właśnie skontaktował się z nim Dios. - Często ofiarami takich działań są osoby znajdujące się w trudnej sytuacji – mówi Daniela Richterova, profesor nadzwyczajna na wydziale studiów wywiadowczych w King's College London. – Osoby w trudnej sytuacji, które potrzebują pieniędzy i są gotowe wyjechać za granicę w zamian za wynagrodzenie, a także nie zadają zbyt wielu pytań na temat celu działań, które mają wykonać. Zgodnie z poufnymi dokumentami sądowymi, do których dotarła DW, w prywatnej wiadomości na Facebooku Dios przedstawił się jako członek „specjalnej grupy” i poprosił Murillo, by zamiast wyjeżdżać do Ukrainy, współpracował z nim przy „specjalnych misjach” w Europie. Misja specjalna do wypełnieniaMurillo przyjął ofertę, a Dios zorganizował wszystko zdalnie: bilety lotnicze, zakwaterowanie, transport lądowy. Mężczyźni nigdy nie spotkali się osobiście. Gdy w lipcu 2024 roku Murillo dotarł do Bukaresztu, Dios przesłał mu zdjęcie satelitarne z zaznaczonym zakładem recyklingu i szybem naftowym. Murillo miał wykonać zdjęcia i nagrać filmy z tych miejsc, a następnie podpalić je. Został jednak zatrzymany pewnej nocy, gdy spacerował w pobliżu zakładu recyklingowego po wykonaniu fotografii. Zgodnie z aktami sądowymi Murillo powiedział śledczym, że nigdy nie miał zamiaru popełnić podpalenia. Twierdził, że próbował dostać się do Europy, aby dotrzeć do Ukrainy, i nie wiedział, dla kogo pracował. W 2025 roku Murillo został skazany na sześć lat więzienia za usiłowanie sabotażu. Rosyjscy „agenci jednorazowego użytku”DW i jej partnerzy potwierdzili, że Murillo był jedną z co najmniej tuzina osób zwerbowanych przez Diosa do przeprowadzania aktów sabotażu w całej Europie. Takich rekrutów często określa się mianem „agentów jednorazowego użytku”. Są to osoby często werbowane przez internet, które czasami nie znają nawet tożsamości swoich pracodawców ani prawdziwego celu powierzonych im zadań. Kreml coraz częściej korzysta z agentów jednorazowego użytku po tym, jak rządy państw UE wydaliły dziesiątki rosyjskich dyplomatów podejrzanych o szpiegostwo i dezinformację w następstwie inwazji na Ukrainę w 2022 roku – powiedział DW badacz konfliktów Keir Giles. - To spowodowało lukę w potencjale Rosji i zajęło jej trochę czasu, zanim znalazła nowy sposób rekrutowania osób do przeprowadzania ataków, które czasami wydawały się być dziełem przypadku – mówi Giles, autor kilku książek poświęconych rosyjskiej armii. Tylko w 2024 r. agenci jednorazowego użytku podpalili centrum handlowe w Polsce i sklep Ikea na Litwie oraz dostarczyli paczki z materiałami zapalającymi, które wybuchły w centrach logistycznych w kilku krajach. Władze niemieckie poinformowały, że agenci jednorazowego użytkuskierowali w sierpniu drona z ładunkiem wybuchowym w stronę ukraińskiego samolotu transportowego w Lipsku. Podejrzani o ataki często nie są Rosjanami — nie mają też żadnych znanych wcześniejszych powiązań z rosyjskimi służbami wywiadowczymi. Wiele z osób, przeciwko którym toczy się postępowanie, to ukraińscy uchodźcy, drobni przestępcy lub miejscowa młodzież pragnąca szybko zarobić. - Rosja nie musi szczególnie uważać, by zacierać ślady, ponieważ wykrycie nie niesie żadnych negatywnych konsekwencji – uważa Giles. – I oczywiście wzmacnia to przekonanie, że Rosja chce sprawiać wrażenie wszechmocnej, zdolnej do wyrządzenia szkód gdziekolwiek. Rosyjskie podpalenia m.in. w Polsce i CzechachDW potwierdziło, że w ciągu czterech miesięcy 2024 roku Dios polecił swoim rekrutom podpalenie dwóch firm z branży budowlanej w Polsce, zajezdni autobusowej w Czechach, zakładu recyklingowego w Rumunii oraz sprzętu przeznaczonego dla Ukrainy, wyprodukowanego przez firmę na Litwie. Tylko litewscy prokuratorzy publicznie przypisali tę serię podpaleń rosyjskiej służbie wywiadu wojskowego, znanej jako GRU. Umieścili również mieszkającego w Rosji Kubańczyka na międzynarodowej liście osób poszukiwanych. Po przeanalizowaniu poufnych dokumentów sądowych i dziesiątek ujawnionych plików DW i jej partnerzy byli w stanie potwierdzić, że obywatel Kuby Oemis Romagoza Durruthy jest osobą kryjącą się pod pseudonimem Dios. Urodzony w Camaguey, trzecim co do wielkości mieście Kuby, Romagoza mieszka w Rosji od co najmniej siedmiu lat. Romagoza, nauczyciel tańca latynoamerykańskiego w położonym na północy Rosji mieście Pietrozawodsk, figuruje jako osoba kontaktowa na profilach mediów społecznościowych lokalnego studia tanecznego „Made in Cuba”. W dziesiątkach filmów internetowych z jego zajęć tanecznych prezentuje kroki salsy, bachaty i kizomby. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >> W 2022 roku Romagoza ożenił się z Rosjanką, a później uzyskał rosyjskie obywatelstwo. Seria zdjęć ślubnych, które DW znalazło w mediach społecznościowych, przedstawia parę pozującą obok fortepianu. Na innych zdjęciach widać ich z dwojgiem dzieci. DW nie udało się ustalić, kiedy i w jaki sposób Romagoza zaczął pracować na rzecz rosyjskich służb specjalnych. Z ujawnionych danych wynika, że Romagoza mógł mieć kłopoty finansowe. W 2023 roku pożyczył pieniądze od kilku podmiotów udzielających kredytów. W jednym z wpisów jako pracodawcę podał sieć supermarketów. Kilka miesięcy później Romagoza dołączył do różnych grup na Facebooku zrzeszających Latynosów poszukujących pracy w Polsce lub chcących walczyć na rzecz Ukrainy. Mniej więcej w tym samym czasie Dios zaczął publikować oferty pracy na Telegramie. Sabotaż w UE trwaNie jest jasne, czy po wrześniu 2024 r. organizacja Dios nadal rekrutowała ludzi lub kierowała kolejnymi atakami. Nie ustała jednak nieustanna rosyjska kampania sabotażowa w całej Europie. Tylko w sierpniu Estonia aresztowała dwóch podejrzanych o podpalenie zakładu dostarczającego Ukrainie bezzałogowe pojazdy wojskowe, a Polska zgłosiła pożary w dwóch innych zakładach, w których produkuje się komponenty do dronów i helikopterów. Władze obu krajów podejrzewają, że za tymi zamachami stoi Rosja. - Wygląda na to, że wciąż są ludzie, którzy są albo naiwni, albo naprawdę spragnieni pieniędzy i motywowani finansowymi korzyściami płynącymi z tego rodzaju działań – powiedziała Richterova, której badania koncentrują się na rosyjskich służbach wywiadowczych. Co najmniej dziewięciu spośród jednorazowych agentów zwerbowanych przez Romagozę zostało złapanych. Dwóch z nich odbywa kary od sześciu do ośmiu lat pozbawienia wolności za usiłowanie sabotażu lub terroryzm. Pozostali czekają obecnie na procesy. Poszukiwania RomagozyTymczasem europejskie władze wciąż poszukują Romagozy, który prawdopodobnie nadal przebywa w Rosji. W kwietniu studio „Made in Cuba” opublikowało film, na którym prowadzi on zajęcia z salsy. Widzimy Romagozę stojącego twarzą do lustra, prowadzącego grupę kobiet, które naśladują jego kroki i wykonują jego polecenia. „Bo taki właśnie jestem. W niebie jestem szefem” – słychać w tle słowa kubańskiej piosenki w rytmie salsy. Mniej więcej w tym samym czasie, gdy studio tańca latynoamerykańskiego opublikowało film, Romagoza dołączył do co najmniej dwóch kolejnych grup na Facebooku przeznaczonych dla Latynoamerykanów poszukujących pracy w Polsce. Oemis Romagoza Durruthy nie odpowiedział na prośby o komentarz do opisanych sytuacji. Współpraca przy reaserchu: Andrei Popoviciu i Katarzyna Tuszyńska Materiał powstał we współpracy z Indre Makaraityte (LRT), Adélą Paclikovą (CT) i Pilar Requena (RTVE), pod koordynacją Sieci Dziennikarstwa Śledczego EBU Redakcja: Carolyn Thompson Korekta: Milan Gagnon Weryfikacja faktów: Lewis Sanders Wsparcie prawne: Florian Wagenknecht |
||
| Short teaser | W 2024 roku kubański trener tańca koordynował serię podpaleń w czterech krajach UE, w tym w Polsce. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/kubańczyk-kierował-z-rosji-atakami-sabotażowymi-przeciwko-ue/a-79260571?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Kuba%C5%84czyk%20kierowa%C5%82%20z%20Rosji%20atakami%20sabota%C5%BCowymi%20przeciwko%20UE | ||
| Item 97 | |||
| Id | 79258089 | ||
| Date | 2026-09-14 | ||
| Title | Węgry i Niemcy. „Nowy rozdział” | ||
| Short title | Węgry i Niemcy. „Nowy rozdział” | ||
| Teaser |
Niemcy i Węgry nadrabiają zaległości. Pierwsza wizyta szefa niemieckiej dyplomacji w Budapeszcie po prawie siedmiu latach. Niemcy i Węgry mają w swoich stosunkach dyplomatycznych „bardzo wiele do nadrobienia” – powiedział niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul przed odlotem do Budapesztu w poniedziałek, 14 września. Wadephul jest pierwszym od prawie siedmiu lat niemieckim ministrem spraw zagranicznych, który znowu odwiedza Węgry. – Węgry i Niemcy wspólnie otwierają nowy rozdział – zapowiedział szef niemieckiej dyplomacji. Dodał, że zmiana polityczna na Węgrzech stwarza szansę, aby „z dużą szybkością ponownie oprzeć nasze relacje na fundamencie wzajemnego zaufania i wiarygodności”. Jak podkreślił, nowy rząd węgierski w krótkim czasie zainicjował kluczowe reformy. Powrót do zasad państwa prawa oraz wdrażanie europejskich wytycznych są dobrą wiadomością zarówno dla Europy, jak i dla samych Węgrów – stwierdził Wadephul przed podróżą. Klimat dla inwestycjiSzef niemieckiego MSZ podkreślił, że praworządność i przewidywalne reguły są ważne nie tylko dla zaufania obywateli do własnego państwa, lecz także dla przedsiębiorstw krajowych i zagranicznych gotowych do inwestowania. – Jeżeli dla przedsiębiorstw ze wszystkich państw członkowskich UE będą istnieć ponownie uczciwe i przewidywalne warunki konkurencji, węgierska gospodarka odniesie z tego znaczące korzyści – oświadczył Wadephul. Niemieckie firmy już teraz odpowiadają za około 250 tys. miejsc pracy na Węgrzech. Delegacja niemieckich przedsiębiorców, która towarzyszy szefowi MSZ w podróży do Budapesztu, zamierza omówić, jakie dalsze kroki są obecnie konieczne. Zwrot na WęgrzechW stolicy Węgier, Budapeszcie, Johann Wadephul zostanie najpierw przyjęty przez nowego prezydenta Węgier Andrasa Bakę. Planowane jest także spotkanie z ministrą spraw zagranicznych Anitą Orbán oraz węgierskim ministrem gospodarki Istvánem Kapitánym. W kwietniu br. odsunięta od władzy na Węgrzech została prawicowo-narodowa partia Fidesz ówczesnego premiera Viktora Orbána. Przez lata był on krytykowany w UE za naruszanie zasad demokracji i praworządności. Od maja na czele nowego proeuropejskiego rządu stoi konserwatywny premier Péter Magyar. (AFP/dom) Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Niemcy i Węgry nadrabiają zaległości. Pierwsza wizyta szefa niemieckiego MSZ w Budapeszcie po prawie siedmiu latach. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/węgry-i-niemcy-nowy-rozdział/a-79258089?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79258253_401.jpg
|
||
| Image caption | Szef niemieckiej dyplomacji Johann Wadephul (z lewej) w Budapeszcie. Spotkanie z prezydentem Węgier Andrasem Baką | ||
| Image source | Bernd von Jutrczenka/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79258253_401.jpg&title=W%C4%99gry%20i%20Niemcy.%20%E2%80%9ENowy%20rozdzia%C5%82%E2%80%9D | ||
| Item 98 | |||
| Id | 79256901 | ||
| Date | 2026-09-14 | ||
| Title | Niemieckie media: dyplomaci celem rosyjskiego ataku na pociąg w zachodniej Ukrainie? | ||
| Short title | Media: dyplomaci celem rosyjskiego ataku na pociąg? | ||
| Teaser |
Doradca kanclerza Niemiec i europejscy politycy byli w specjalnym pociągu, częściowo ewakuowanym w czasie ataku Rosji. W niedzielę rano (13.09.2026) rosyjski dron uderzył w lokomotywę pociągu relacji Kijów-Warszawa na stacji w Jagodzinie w obwodzie wołyńskim, dwa kilometry od granicy Ukrainy z Polską. Wcześniej na stacji tej znajdował się pociąg specjalny z europejskimi politykami, w tym doradcą kanclerza Niemiec. ds. bezpieczeństwa – podają media, powołując się na ukraińskiego przewoźnika. Według niemieckiego tygodnika „Der Spiegel” w czasie ataku rosyjskich dronów w regionie zachodniej Ukrainy częściowo ewakuowany został także wyczarterowany prywatnie pociąg specjalny. Incydent na tej samej linii kolejowejPociągiem tym jechał m.in. doradca kanclerza Niemiec ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Günter Sautter. Wracał z Kijowa, gdzie wraz z doradcami rządów Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch rozmawiał z przedstawicielami prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego na temat ewentualnych negocjacji pokojowych z Rosją i wziął udział w międzynarodowej konferencji YES (Jałtańska Strategia Europejska) poświęconej bezpieczeństwu. Pociągiem specjalnym wracali uczestnicy kijowskiej konferencji, w tym były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, a także były szef szwedzkiej dyplomacji Carl Bildt. „To nie był nasz pociąg, tylko ten, który dotarł do przejścia granicznego z Polską zaledwie kilka minut po nas” – napisał Bildt na X, zamieszczając nagranie wideo z ataku na pociąg w Ukrainie. Jak relacjonuje tygodnik, około piątej rano w niedzielę jadący w kierunku Polski pociąg specjalny zatrzymał się niedaleko polskiej granicy. Z powodu ataków dronów w regionie przygranicznym część pasażerów została ewakuowana. Powodem był incydent na tej samej linii kolejowej. Gdy nie wykryto kolejnych nadlatujących dronów, pociąg mógł ruszyć dalej. „Prowokacja wobec sojuszników Ukrainy”Wśród pasażerów był także poseł niemieckich Zielonych do Bundestagu Robin Wagener. W rozmowie ze „Spieglem” polityk ocenił, że ataki te to rosyjska prowokacja wobec sojuszników Ukrainy. „Te ataki dronów to ślepy terror wymierzony w ukraińskich cywilów i niebezpieczna eskalacja wojny przez Putina” – powiedział Wagener „Rosja ma coraz mniej skrupułów i podżega do konfliktu tuż przy granicy z Unią Europejską i NATO – musimy w końcu postawić temu terrorowi jasne granice” – zaapelował Wagener. Dziennik „Der Tagesspiegel” podaje w wydaniu internetowym, powołując się na ukraińskie media społecznościowe, że w innym pociągu, który w momencie ataku stał na stacji, miał się znajdować były szef CIA David Petraeus. „Całkiem możliwe, że celem tego rosyjskiego drona mógł być również pociąg dyplomatyczny, który – w ramach dostosowywania rozkładów jazdy w czasie rzeczywistym z powodu ciągłego zagrożenia atakami rosyjskimi – odjechał ze stacji wcześniej niż pierwotnie planowano” – podał na Telegramieprzewoźnik kolejowy Ukraińskie Linie Kolejowe. W końcu, jak dodano, rozkłady jazdy są ciągle zmieniane z powodu działań wojennych. |
||
| Short teaser | Doradca kanclerza Niemiec i europejscy politycy byli w specjalnym pociągu, częściowo ewakuowanym w czasie ataku Rosji. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemieckie-media-dyplomaci-celem-rosyjskiego-ataku-na-pociąg-w-zachodniej-ukrainie/a-79256901?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/66758015_401.jpg
|
||
| Image caption | Pociąg relacji Kijów-Warszawa został trafiony rosyjskim dronem, nikt nie ucierpiał | ||
| Image source | Kay Nietfeld/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/66758015_401.jpg&title=Niemieckie%20media%3A%20dyplomaci%20celem%20rosyjskiego%20ataku%20na%20poci%C4%85g%20w%20zachodniej%20Ukrainie%3F | ||
| Item 99 | |||
| Id | 79256500 | ||
| Date | 2026-09-14 | ||
| Title | Dobra wiadomość dla Merza. CDU wygrywa w Dolnej Saksonii | ||
| Short title | Dobra wiadomość dla Merza. CDU wygrywa w Dolnej Saksonii | ||
| Teaser |
Chadecka CDU pozostaje najsilniejszą partią w wyborach samorządowych w Dolnej Saksonii. Po przegranej na wschodzie Niemiec jest to dobra wiadomość dla kanclerza Merza. Partia Friedricha Merza – chadecka CDU – pozostaje najsilniejszą partią w wyborach samorządowych w Dolnej Saksonii. Według wstępnych wyników partia uzyskała 27,2 proc. głosów. Za nią uplasowała się socjaldemokratyczna SPD (24,6 proc.). AfD, która w tym kraju związkowym klasyfikowana jest oficjalnie jako partia skrajnie prawicowa, zdobyła 15,9 proc. głosów i uzyskała trzecią pozycję. Zielonych poparło 14,1 proc., a Lewicę – 6 proc. Liberalna FDP nie przekroczyła pięcioprocentrowego progu wyborczego, uzyskując jedynie 3,7 proc. głosów. Znaczny wzrost poparcia dla AfDW poprzednich wyborach powiatowych w 2021 roku CDU zdobyła 31,7 proc. głosów, SPD – 30 proc., a AfD 4,6 proc. – oznacza to, że AfD odnotowała szczególnie duży wzrost poparcia, osiągając najlepszy wynik w historii wyborów samorządowych w Dolnej Saksonii. Z kolei CDU i SPD straciły część swoich wyborców. Wyraźnie wzrosła też frekwencja wyborcza – z 57 do 64,6 proc. Test przed wyborami za rokW niedzielę, 13 września, w Dolnej Saksonii wybierano rady powiatów, rady miast na prawach powiatu oraz członków zgromadzenia regionalnego regionu Hanoweru. Łącznie ponad 29,5 tys. mandatów w 2182 organach samorządowych. Wybory uchodzą za ważny test nastrojów społecznych przed przyszłorocznymi wyborami do parlamentu Dolnej Saksonii oraz za wskaźnik nastrojów politycznych w jednym z największych krajów związkowych zachodnich Niemiec. AfD na topieBacznie obserwuje się także notowania AfD, która w ubiegłym tygodniu odniosła wielki sukces w wyborach regionalnych w Saksonii-Anhalcie na wschodzie Niemiec. Tam partia zdobyła blisko 44 proc. głosów, stając się zdecydowanie najsilniejszą siłą polityczną i ponad dwukrotnie poprawiając swój wynik z 2021 roku. Z kolei CDU straciła w Saksonii-Anhalcie ponad połowę swoich dotychczasowych wyborców i spadła do poziomu około 17 proc. poparcia. Już w najbliższą niedzielę, 20 września, odbędą się wybory do parlamentu Berlina oraz parlamentu kraju związkowego Meklemburgia-Pomorze Przednie. Również tam szczególną uwagę zwraca się na relacje sił między AfD, CDU i SPD. (DPA/dom) Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | Po przegranej na wschodzie Niemiec dobra wiadomość dla kanclerza: CDU wygrywa wybory samorządowe w Dolnej Saksonii. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/dobra-wiadomość-dla-merza-cdu-wygrywa-w-dolnej-saksonii/a-79256500?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79255641_401.jpg
|
||
| Image caption | Dobra wiadomość dla Merza. CDU wygrywa w Dolnej Saksonii | ||
| Image source | Hauke-Christian Dittrich/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79255641_401.jpg&title=Dobra%20wiadomo%C5%9B%C4%87%20dla%20Merza.%20CDU%20wygrywa%20w%20Dolnej%20Saksonii | ||
| Item 100 | |||
| Id | 79253362 | ||
| Date | 2026-09-14 | ||
| Title | Prasa o krytyce Merza w CDU: „A czego oczekiwaliście?” | ||
| Short title | Prasa o krytyce Merza w CDU: „A czego oczekiwaliście?” | ||
| Teaser |
Prasa pisze o ewentualnej zmianie kanclerza. Jednak ten nowy mierzyłyby się z tymi samymi problemami, co Merz – czytamy. Dla koalicji CDU/CSU- SPD, a w szczególności dla kanclerza Niemiec Friedricha Merza (CDU), wyniki sondaży są fatalne: zaledwie 14 procent mieszkańców Niemiec uważa go nadal za odpowiednią osobę na stanowisku szefa rządu, a 78 procent jest przeciwnego zdania – wynika z internetowego sondażu przeprowadzonego przez instytut badania opinii publicznej Insa na zlecenie gazety „Bild”. Nawet większość wyborców chadecji odrzuca Merza. W CDU panuje duże poruszenie po słabym wyniku wyborczym w Saksonii-Anhalcie oraz przed wyborami do parlamentu krajowego w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, które odbędą się 20 września. Tam CDU w ostatnim sondażu osiągnęła zaledwie siedem procent poparcia. Gdyby partia ta nie zdołała wejść do parlamentu krajowego, zapewne dojdzie do debaty w CDU na temat przyszłości Merza. Gazety już teraz nie ustają w rysowaniu scenariuszy. Krytycy nie wskazują rozwiązania„Akurat ci, którzy znajdują sto powodów, by twierdzić, że Friedrich Merz jest winny wszystkiemu, mają obowiązek nie tylko wskazać alternatywę, ale także dokładnie rozważyć konsekwencje takiego scenariusza” – upomina „Frankfurter Allgemeine Zeitung" i stawia pytanie, kto w razie rozłamu w partii chrześcijańskich demokratów wyprowadziłby kraj z kryzysu. „A jeśli tak czy inaczej nikt tak naprawdę nie chce, a nawet nie jest w stanie wystąpić na pierwszy plan, nie mówiąc już o zorganizowaniu nowego początku, to tym samym cały temat się wyczerpuje. Z tego powodu nie trzeba chować głowy w piasek. Byłoby już sukcesem, gdyby większość mogła się zgodzić, by nie działać na rzecz przeciwnika politycznego, lecz konstruktywnie na rzecz koalicji, co do której osiągnięto porozumienie, na rzecz rządu – a przede wszystkim na rzecz kraju” – czytamy. Merz wzbudził zbyt wielkie oczekiwania„Süddeutsche Zeitung” pisze: „W dużej mierze Friedrich Merz sam jest sobie winien. W kampanii wyborczej wzbudził oczekiwania, których nie jest w stanie spełnić. Żeby podać tylko jeden przykład: uchronienie Niemiec przed zagrożeniem ze strony Rosji bez zaciągania ogromnych nowych długów lub podwyżek podatków byłoby równoznaczne z cudem. Merz nie potrafi jednak czynić cudów”. „Drodzy chrześcijańscy demokraci, czego właściwie oczekiwaliście od Merza?”– pyta komentator i konkluduje: „Gorzka ironia polega na tym, że obecnie najostrzej krytykują kanclerza właśnie ci, którzy najchętniej wierzyli, że Merz przywróci konserwatywny charakter CDU po latach liberalnej ery Merkel. A przecież oni również mogli i musieli wiedzieć, że „czysta CDU” nie może istnieć, nie mając bezwzględnej większości w parlamencie. Dzisiaj to przede wszystkim spadkobiercy CDU czasów Merkel nadal w pewnym stopniu wspierają Merza. Doceniają oni fakt, że Merz przynajmniej sprzeciwia się wszelkim gestom otwarcia w kierunku AfD”. Merz musi rozmawiać z ludźmi i mieć wizjęNad przyszłością kanclerza zastanawiają się też gazety regionalne i lokalne. „Reutlinger General-Anzeiger” komentuje: „W tej chwili można niemal współczuć kanclerzowi. Katastrofalne wyniki sondaży wśród społeczeństwa, krytyka ze wszystkich stron sceny politycznej i społecznej oraz problemy – zarówno krajowe, jak i międzynarodowe – nie maleją. Wielu krytykuje go za to, że kieruje partią i Republiką Federalną jak przedsiębiorstwem. Zasadniczo nie musi to być złe. Pytanie brzmi: czy decyduje się on być neoliberalnym menedżerem, skupiającym się wyłącznie na zysku, czy też uważa się za długoletniego właściciela firmy rodzinnej, dla którego dobro pracowników jest sprawą serca? Jeśli Merz chce pozostać kanclerzem, nie może teraz wycofać się do berlińskiej wieży z kości słoniowej. Musi rzucić się w wir tłumów, rozmawiać po partnersku zarówno ze swoimi chadekami jak i innymi, wyciągać z tego właściwe wnioski i przekonać ich do swojej osobistej wizji tego, jak zamierza poprowadzić Niemcy w przyszłość”. Kanclerz może się zmienić, problemy – nieDziennik z Brandenburgii „Märkische Oderzeitung” zauważa, że „krzesło chwieje się tak bardzo również dlatego, że coraz więcej osób wewnątrz partii wydaje się podcinać mu nogi”. W tej sytuacji chciałoby się zapytać polityków chadecji: „Czy naprawdę wierzycie, że zmiana kanclerza doprowadzi do wielkich zmian, sprawi, że reformy nagle zyskają popularność, i z dnia na dzień ponownie katapultuje chadecję do rangi partii ludowej z ponad 30-procentowym poparciem w sondażach?” - czytamy. Gazeta nawiązuje do krążących spekulacji na temat możliwego objęcia stanowiska kanclerza przez premiera Nadrenii Północnej-Westfalii Hendrika Wüsta, który wprawdzie „sprawia może bardziej sympatyczne wrażenie, potrafi wyrażać się w niektórych sytuacjach znacznie bardziej elegancko i nie zniesławia całych grup społecznych”, to i tak musiałby rozpocząć dokładnie w tym punkcie, w którym jest teraz Merz. „Nawet gdyby Markus Söder (premier Bawarii i szef bawarskiej chadecji CSU – red.) nagle zaczął nadawać ton w kraju, potrzeby reform i możliwości działania nie uległyby zmianie – nie mówiąc już o tym, czy reszta kraju naprawdę spojrzałaby na nie inaczej, gdyby ten hałaśliwy Bawarczyk próbował je sprzedać” – dodaje dziennik z Frankfurtu nad Odrą. |
||
| Short teaser | Prasa pisze o ewentualnej zmianie kanclerza. Ale ten nowy mierzyłyby się z tymi samymi problemami, co Merz – czytamy. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/prasa-o-krytyce-merza-w-cdu-a-czego-oczekiwaliście/a-79253362?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79252863_401.jpg
|
||
| Image caption | Kanclerz Niemiec Friedrich Merz | ||
| Image source | Michael Kappeler/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79252863_401.jpg&title=Prasa%20o%20krytyce%20Merza%20w%20CDU%3A%20%E2%80%9EA%20czego%20oczekiwali%C5%9Bcie%3F%E2%80%9D | ||
| Item 101 | |||
| Id | 79253094 | ||
| Date | 2026-09-14 | ||
| Title | AfD wywiera presję: mniej pomocy dla Ukrainy | ||
| Short title | AfD wywiera presję: mniej pomocy dla Ukrainy | ||
| Teaser |
Częściowo skrajnie prawicowa AfD po zwycięstwie w Saksonii-Anhalcie chce zmiany polityki wobec Ukrainy i Rosji. Rząd Niemiec trzyma się dotychczasowego kursu, jednak poparcie dla niego słabnie. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz podtrzymuje pomoc dla Ukrainy w obliczu rosyjskiej agresji. – Wspieramy Ukrainę i będziemy ją nadal wspierać, ponieważ broni ona również naszej wolności – powiedział Merz podczas debaty w Bundestagu w ubiegłym tygodniu. Była to jego reakcja na wypowiedź współprzewodniczącej Alternatywy dla Niemiec) Alice Weidel. – W końcu zaangażujcie się w negocjacje pokojowe, tak jak robią to Stany Zjednoczone – apelowała w trakcie debaty. Jednak krytycy mówią o próbie narzucania pokoju: prezydent Donald Trump dał do zrozumienia, że w ramach takich negocjacji z Rosją poszedłby na znaczne ustępstwa. Odnosząc się do wysokich cen energii w Niemczech, Weidel stwierdziła: – Potrzebujemy taniego gazu ziemnego z Rosji. Będziemy do tego dążyć – zaznaczyła. Pośrednio obarczyła rząd ukraiński odpowiedzialnością za wysadzenie gazociągu Nord Stream między Rosją a Niemcami we wrześniu 2022 roku. – Nadal (niemieckie władze) nagradzają domniemanych sprawców zamachu w Kijowie wypłatami w wysokości miliardów kosztem Niemiec – mówiła. Podejrzewa się, że za zamachem stoi ukraińska grupa sabotażowa. Jak bardzo AfD jest przychylna Rosji pomimo ataku na Ukrainę, jasno pokazał jej poseł Jürgen Koegel podczas debaty. Mówił o „szanowanym prezydencie Władimirze Putinie”, od którego nie wychodzi żadne zagrożenie wojenne dla NATO. Różnice między wschodem a zachodem NiemiecStanowisko AfD w sprawie wojny w Ukrainie nie jest niczym nowym. Jednak od czasu zwycięstwa w wyborach do parlamentu Saksonii-Anhaltu 6 września br., gdzie z wynikiem prawie 44 procent stała się zdecydowanie najsilniejszą partią, reprezentuje je jeszcze bardziej stanowczo. Jeśli zsumować głosy oddane na AfD, Lewicę i populistyczno-lewicowy Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW), to około 60 procent mieszkańców Saksonii-Anhalt zagłosowało na partie, które podchodzą do wsparcia dla Ukrainy sceptycznie lub z odrzuceniem. Według sondażu decydującym czynnikiem wpływającym na wynik wyborów były obawy obywateli o pokój w Europie. Ankietowani uznali tę kwestię za drugą pod względem ważności po bezpieczeństwie społecznym i znacznie przed imigracją czy środowiskiem i klimatem. Do tego dochodzą wyniki sondażu ARD-Deutschlandtrend przeprowadzonego tuż przed wyborami. Wskazują one na podział między wschodem a zachodem w kwestii wojskowego wsparcia dla Ukrainy. Według tych wyników 39 procent mieszkańców zachodnich Niemiec uważa, że pomoc zbrojna idzie za daleko. Na wschodzie, czyli na terenie dawnej NRD, tego zdania jest 54 procent osób. – Linia postępowania rządu Niemiec w sprawie Ukrainy nie cieszy się poparciem większości ludzi na wschodzie – stwierdza Johannes Varwick, politolog z Uniwersytetu w Halle w Saksonii-Anhalcie, w rozmowie z DW. – Nie nazwałbym tego jednak „przyjaznym wobec Rosji” podejściem, lecz raczej chęcią większego postawienia na dyplomację zamiast – poprzez coraz większe dostawy broni – podsycania wojny, której Ukraina nie jest w stanie wygrać – tłumaczy. Strach przed rosyjskim zagrożeniem1 września br. niemiecki rząd obarczył Rosję odpowiedzialnością za nieudany atak uzbrojonym dronem na lotnisko w Lipsku, przez które przechodzi znaczna część pomocy wojskowej dla Ukrainy. Prezydent Rosji Władimir Putin nazwał to „poważnym błędem”, a minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow określił te zarzuty wręcz jako „początek prawdziwej wojny”. Ta wymiana ciosów oznaczała nowy etap eskalacji w i tak już napiętych stosunkach. Według najnowszego sondażu ARD-Deutschlandtrend większość Niemców, bo aż 56 procent, uważa się obecnie za silnie lub bardzo silnie zagrożonych przez Rosję. Również w tym przypadku rzuca się w oczy fakt, że mieszkańcy wschodnich Niemiec oraz wyborcy AfD czują się mniej zagrożeni przez Rosję. Znajdowało to najwyraźniej odzwierciedlenie również w wynikach wyborów w Saksonii-Anhalcie. Politolog Sven Leunig z Uniwersytetu w Jenie w Turyngii tak ocenia reakcję mieszkańców wschodnich Niemiec, zwłaszcza w kontekście niedawnej eskalacji wydarzeń w Lipsku: - Nie chodzi tu tyle o zasadnicze odrzucenie samego wsparcia dla Ukrainy, co o reakcję wynikającą ze strachu. Ludzie chcą się trzymać z dala od konfliktu, aby samemu nie zostać w niego mocniej wciągniętym. A to oczywiście wzmacnia partie, takie jak AfD, BSW i Lewica, które podchwytują te nastroje. Wsparcie dla Ukrainy spotyka się jednak z krytyką również z innego powodu. AfD i BSW twierdzą na przykład, że pieniądze przekazywane Ukrainie powodują, że brakuje na cele socjalne w Niemczech. Poseł AfD Gottfried Curio zarzucił rządowi Merza, że obcina świadczenia socjalne i podnosi podatki, „aby wciąż rozdawać miliardy za granicę” w celu finansowania „obcych wojen”, takich jak ta w Ukrainie. Poparcie dla Ukrainy: słabsze, ale nadal obecneKanclerz Merz nadal dostrzega jednak poparcie dla swojego kursu zarówno w polityce, jak i w społeczeństwie. W debacie w Bundestagu odniósł się do postulatu AfD dotyczącego wznowienia dostaw energii z Rosji i zaprzestania wsparcia dla Ukrainy. - Większość w niemieckim Bundestagu nie popiera tej drogi, którą państwo tutaj wskazują, i nie popiera jej również większość społeczeństwa Republiki Federalnej Niemiec. Również w przyszłości będziemy bronić naszej wolności - mówił. Jednak poparcie dla Ukrainy – co pokazują również badania opinii publicznej ARD-Deutschlandtrend przeprowadzone na przestrzeni lat – staje się coraz mniej popularne wśród społeczeństwa. Odsetek osób, które uważają, że wsparcie wojskowe idzie za daleko, rośnie powoli, ale systematycznie – obecnie wynosi 42 procent. Sven Leunig uważa, że rząd Niemiec nie znajduje się jak dotąd pod przymusem zrewidowania swej polityki wobec Ukrainy; nadal istnieje „wyraźne poparcie” dla niej. – A zagrożenie ze strony Rosji jest przecież doskonale dostrzegane. Oczywiście, gdyby poparcie społeczne w dłuższej perspektywie osłabło, rząd będzie musiał w pewnym momencie na to zareagować – wyjaśnia. Czy Ukraina to drugi Afganistan?Z kolei politolog Johannes Varwick radzi już teraz skorygować kurs – choć nie ze względu na nastroje w Niemczech. – Tak, powinniśmy stać po stronie Ukrainy, ale stanie po jej stronie nie oznacza podsycania beznadziejnej wojny na wyczerpanie bez solidnej strategii politycznej. To wyczerpuje Ukrainę, nawet jeśli przedstawia się to jako działanie „przyjazne dla Ukrainy” – twierdzi. Krytycy dostrzegają podobieństwa do zachodniej interwencji w Afganistanie, która po dwudziestu latach, wielu miliardach dolarów pomocy i około 3500 poległych żołnierzy zachodnich zakończyła się przejęciem władzy przez talibów. Jednak Sven Leunig postrzega to inaczej. – Myślę, że te dwa przypadki nie są identyczne. W Afganistanie miała przecież miejsce bezpośrednia interwencja wojskowa państw zachodnich, z udziałem sił lądowych i powietrznych. W przypadku Ukrainy chodzi jedynie o wsparcie w postaci broni – mówi. Dodaje jednak, że „wśród społeczeństwa panuje obawa, że wojna – i pod tym względem oczywiście istnieje podobieństwo do Afganistanu – będzie się długo ciągnąć, a Ukraina w końcu i tak będzie musiała się poddać”. Jak dotąd rząd Niemiec nie wykazuje jednak żadnych oznak zmiany stanowiska. Minister spraw zagranicznych Johann Wadephul powiedział niedawno podczas wizyty sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego w Berlinie: „Niemcy będą trzymać się obranego kursu w tym okresie”, również w obliczu dyskusji na forum polityki wewnętrznej. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. |
||
| Short teaser | Po zwycięstwie w Saksonii-Anhalcie AfD chce zmiany polityki wobec Ukrainy i Rosji. Rząd trwa przy dotychczasowym kursie. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/afd-wywiera-presję-mniej-pomocy-dla-ukrainy/a-79253094?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79196578_401.jpg
|
||
| Image caption | Debata w Bundestagu. Przemawia Alice Weidel, AfD | ||
| Image source | Annegret Hilse/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79196578_401.jpg&title=AfD%20wywiera%20presj%C4%99%3A%20mniej%20pomocy%20dla%20Ukrainy | ||
| Item 102 | |||
| Id | 79250777 | ||
| Date | 2026-09-13 | ||
| Title | Sztuczna inteligencja ma ciało. Świat widziany przez AI | ||
| Short title | Sztuczna inteligencja ma ciało. Świat widziany przez AI | ||
| Teaser |
AI ma ciało: powstaje z minerałów, energii i infrastruktury, a jej mechanizmy wyrastają z długiej historii liczenia, klasyfikowania i kontroli. Coraz częściej wpływa też na to, jak pamiętamy przeszłość. Układ wystawy „The World Through AI” („Świat przez pryzmat AI”) w SCHIRN Kunsthalle we Frankfurcie przypomina ścieżki na układzie scalonym. Z jednego prostego korytarza odchodzą kolejne sale, każda poświęcona innemu zagadnieniu, wszystkie ułożone w logicznym porządku. Wrażenie jest osobliwe: jakby wchodziło się do wnętrza sztucznej inteligencji i krok po kroku odsłaniało jej kolejne warstwy. Nie tylko modele i algorytmy, ale także minerały, energię, ludzką pracę, historyczne systemy klasyfikacji i archiwa. Około 40 prac blisko 30 artystów i artystek rozmieszczono w 17 częściach tematycznych. Wystawa działa trochę jak palimpsest, jedna historia prześwituje spod drugiej. Pomagają w tym „kapsuły czasu”: gabloty, w których obok współczesnych technologii pojawiają się obiekty oddalone od nich o stulecia i całe kontynenty. AI ma ciałoJuż na początku „chmura” traci swoją lekkość. W „Internet Machine” Timo Arnall zabiera widza do centrum danych: na półkolistej ścianie wyświetlane są obrazy rzędów serwerów, przewodów i systemów chłodzenia, którym towarzyszy jednostajny szum pracujących urządzeń. To właśnie tutaj istnieje coś, co na ekranie telefonu wydaje się całkowicie niematerialne. Centra danych pochłaniają ogromne ilości energii i wody, produkują ciepło i odpady. Za każdym modelem stoją też kable, półprzewodniki oraz wydobywane z ziemi surowce. Chcąc dokładnie im się przyjrzeć, widz zanurza się w świetle ruchomych obrazów z projektora, staje się ich częścią. To bardzo symboliczne. Materialność technologii szczególnie mocno pojawia się w pracach Agnieszki Kurant. Polska artystka każe spojrzeć pod powierzchnię technologii, aż do minerałów oraz nie-ludzkich modeli inteligencji. Szczególnie ciekawa jest granica między tym, co organiczne, a tym, co technologiczne. Obraz „Nonorganic Life 2” wygląda jak fragment nieznanego organizmu albo fantastyczna roślinność, choć tworzą go mikrostruktury kryształów powstałych z soli metali – m.in. miedzi, kobaltu, manganu i chromu – wykorzystywanych również w produkcji współczesnych komputerów. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się niemal biologiczne, okazuje się więc obrazem materialnego zaplecza cyfrowego świata, którego istnienie wiąże się z eksploatacją i degradacją ekosystemów. Podobne odwrócenie perspektywy pojawia się w „A.A.I. (System’s Negative) No. 6”. Artystka wypełniła ciekłym cynkiem opuszczony kopiec termitów na pustyni Namib, tworząc negatyw jego wewnętrznych korytarzy i komór. Powstała rzeźba wygląda jak skamieniała rafa albo trójwymiarowy model sieci neuronowej, ale jest przede wszystkim zapisem działania zbiorowej inteligencji – formą stworzoną bez architekta, planu i jednego centrum dowodzenia. Od kipu do algorytmuKilka kroków dalej w gablocie leży kipu – prekolumbijski system zapisu złożony z wiązanych sznurów. Używano go w Andach m.in. do spisów ludności, ewidencji danin czy obliczeń kalendarzowych. Od współczesnego centrum danych dzieli go niemal wszystko: materiał, skala, technologia. Łączy je potrzeba zapisania i uporządkowania informacji tak, by można było do niej później powrócić. Kipu nie staje się tutaj „przodkiem AI”. Jest raczej jednym z wielu śladów obsesji porządkowania świata. Kolejne kapsuły prowadzą przez ruchomą czcionkę Gutenberga, perspektywiczną siatkę, karty perforowane, kodowanie znaków, OCR i piksele. Historia współczesnej AI zaczyna wyglądać mniej jak nagły technologiczny przełom, a bardziej jak kolejna odsłona wielowiekowego procesu rozbijania rzeczywistości na elementy, które dają się opisać, policzyć i przetworzyć. Kto patrzy na kogo?W części poświęconej machine vision role się odwracają. Obraz nie musi już być przeznaczony dla ludzkiego oka. Kamery i systemy rozpoznawania analizują twarze, ciała, przedmioty i miejsca; także wtedy, gdy żadnego obrazu nie ogląda człowiek. Trevor Paglen w „Faces of ImageNet” ustawia widza przed ekranem. Ukryta kamera rejestruje jego twarz, a system zaczyna przypisywać jej etykiety zaczerpnięte z ImageNet – zbioru danych, który odegrał ogromną rolę w rozwoju komputerowego rozpoznawania obrazów. Część określeń jest stereotypowa, obraźliwa lub dyskryminująca. I właśnie etykieta okazuje się tu ciekawsza od ewentualnej pomyłki maszyny. Za każdym rozpoznaniem kryje się przecież czyjś język i wcześniej ustalona kategoria. Wystarczył poważny wyraz twarzy, by system przypisał fotografowanej osobie określenia w rodzaju „nieprzyjemna”, „obca” czy „dziwna”. Gniewna mina uruchomiła skojarzenie z kimś uciekającym i ukrywającym się przed zatrzymaniem lub ściganiem. Abstrakcyjne pojęcie „biasu” nagle staje się bardzo konkretne: maszyna nie tylko rozpoznaje twarz, lecz osadza ją w gotowej opowieści o tym, kim może być człowiek, na którego patrzy. Tuż obok współczesności pojawia się jej historyczne echo: fizjonomika, frenologia, antropometria, fotografie typologiczne. Przez stulecia próbowano z twarzy wyczytać charakter, pochodzenie, skłonności czy emocje. Dzisiaj podobną obietnicę składają systemy rozpoznawania twarzy i emocji, tyle że pracują na milionach zdjęć i w ułamkach sekund. Inny rodzaj algorytmicznego obrazu pojawia się w „Holy Slop! A Generative Atlas of Slopaganda in Palestine” Occitane Lacurie i Barnabé Sauvage. „Slopaganda” nie musi być perfekcyjnym deepfake’em; jej siłą jest raczej masowa produkcja prostych, wiralowych, syntetycznych obrazów. W instalacji pojawia się m.in. wygenerowana wizja „Gaza Riviera”, w której Elon Musk rozsypuje banknoty. Polityczna fantazja przyjmuje tu formę spektaklu, który może być produkowany szybciej, niż zdążymy sprawdzić, skąd właściwie pochodzi obraz. Jeszcze inaczej do problemu podchodzą Holly Herndon i Mat Dryhurst, którzy od lat eksperymentują z algorytmami i pytają, kto właściwie decyduje o tym, jak sztuczna inteligencja zapamiętuje i odtwarza nasz wygląd. W „xhairymutantx” stworzyli własny model, który celowo wyolbrzymia najbardziej charakterystyczny element wizerunku Herndon – jej rude włosy – i generuje kolejne, coraz bardziej fantastyczne wersje artystki. Ludzie ukryci w maszynieAutomatyzacja ma jeszcze jedno zaplecze, znacznie mniej spektakularne niż serwerownie. Zanim model nauczy się rozpoznawać obraz czy oceniać odpowiedź, ktoś musi oznaczyć dane, moderować treści i sprawdzać wyniki. Miliony takich mikrozadań wykonują pracownicy platform cyfrowych, często anonimowo, za niewielkie wynagrodzenie i bez stabilnej ochrony pracowniczej. W jednej z kapsuł czasu pojawia się XVIII-wieczny „Mechaniczny Turek”, słynny automat szachowy. Publiczność miała wierzyć, że gra sama maszyna; w rzeczywistości wewnątrz konstrukcji ukrywał się szachista. Dziś jego nazwę nosi Amazon Mechanical Turk – platforma, na której ludzie wykonują drobne zadania potrzebne systemom cyfrowym. Zmieniły się maszyny, człowiek nadal potrafi pozostać niewidoczny. Materia i pamięćPolskie nazwiska pojawiają się dokładnie tam, gdzie wystawa dotyka dwóch najbardziej namacalnych wymiarów AI: materii i pamięci. Agnieszka Kurant, której prace prowadzą ku minerałom, eksploatacji surowców i nie-ludzkim formom zbiorowej inteligencji, pokazuje materialne zaplecze technologii. Ania Szczepańska kieruje uwagę w zupełnie inną stronę – ku pamięci, archiwom i pytaniu o to, co właściwie oznacza dziś autentyczny ślad przeszłości. Jej praca szczególnie mocno łączy się z samym miejscem. SCHIRN działa obecnie w dawnej drukarni Dondorfów. Firma, założona przez niemiecko-żydowską rodzinę, zasłynęła z druku kart do gry, pocztówek, papierów wartościowych i banknotów. Po dojściu nazistów do władzy potomkowie rodziny byli prześladowani; część z nich zginęła, inni wyemigrowali. Przejęte prasy drukowały później nazistowską gazetę „Frankfurter Volksblatt”. Specjalnie na tę wystawę Ania Szczepańska stworzyła „Reinscribing the Dondorf”. W 23-minutowym filmie archiwalne dokumenty spotykają się ze współczesnymi zdjęciami, wizualizacjami przestrzeni latentnej (wewnętrznej mapy modelu, porządkującej podobieństwa i związki między informacjami) oraz muzyką chóralną. Motet Brahmsa wykonują również głosy wygenerowane przez model AI wytrenowany na głosach śpiewaków frankfurckiego Cäcilienchor. To szczególny rodzaj obecności. Słyszymy znajomo brzmiący chór, choć część głosów powstała poza ludzkim wykonaniem. Oglądamy historię rodziny zapisaną w dokumentach, ale obok niej pojawia się przestrzeń wytworzona przez model. Materialny ślad przeszłości przechodzi w dane, a dane ponownie stają się obrazem i dźwiękiem. W dawnej drukarni Dondorfów to napięcie brzmi szczególnie mocno. Kiedyś maszyny powielały tu teksty i obrazy. Dziś AI uczestniczy w odtwarzaniu pamięci tego miejsca za pomocą technologii, która potrafi wygenerować coś, czego nigdy nie było. Patrząc i słuchając, coraz trudniej oprzeć się prostemu pytaniu: co z tego jest prawdziwe? Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | AI nie zaczyna się w chmurze. Ma materialne ciało, długą historię i wpływa na to, jak widzimy i pamiętamy świat. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/sztuczna-inteligencja-ma-ciało-świat-widziany-przez-ai/a-79250777?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Sztuczna%20inteligencja%20ma%20cia%C5%82o.%20%C5%9Awiat%20widziany%20przez%20AI | ||
| Item 103 | |||
| Id | 79251614 | ||
| Date | 2026-09-13 | ||
| Title | Chiński rynek testem dla niemieckich firm | ||
| Short title | Chiński rynek testem dla niemieckich firm | ||
| Teaser |
Niemieckie firmy zainwestowały w Chinach około 5,6 miliarda euro w pierwszym półroczu. To poważny wzrost. Według badania Bundesbanku niemieckie przedsiębiorstwa znacznie zwiększyły swoje inwestycje w Chinach w pierwszym półroczu 2026. Zainwestowały one około 5,6 miliarda euro w Chińskiej Republice Ludowej, jak wynika z analizy danych Bundesbanku przeprowadzonej przez powiązany z pracodawcami Instytut Gospodarki Niemieckiej w Kolonii (IW), którą na wyłączność otrzymała agencja informacyjna Reuters. Kwota ta jest o około jedną trzecią wyższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W dłuższej perspektywie mieści się jednak w zwykłym zakresie: średnia wartości półrocznych w latach 2020–2025 również wynosiła 5,6 mld euro. Niemieckie przedsiębiorstwa finansują tę ekspansję w coraz większym stopniu z własnych zysków osiąganych na miejscu. Chiński rynek jako „centrum fitness” dla firm– Niemieckie przedsiębiorstwa nie mają praktycznie innego wyboru, jak tylko dalej inwestować w Chinach – powiedział ekspert IW Jürgen Matthes. – Ten kraj jest ważnym rynkiem zbytu, a niektóre firmy wykorzystują go jako „centrum fitness”. Stoi za tym pewna kalkulacja: kto poradzi sobie z ostrą lokalną konkurencją, ma większe szanse na sukces również na rynku światowym. Dla porównania: w przypadku inwestycji w USA niemieckie przedsiębiorstwa hamują tempo. W pierwszym półroczu ograniczyły swoje zaangażowanie o prawie dwie trzecie, do około 4,3 mld euro. Prezydent USA Donald Trump swoją polityką gospodarczą zraził wielu ważnych partnerów handlowych. Nałożył na nich wysokie cła – dotknięta jest nimi UE, a tym samym Niemcy. Chiński rząd subsydiuje biznesWedług IW utrzymujące się wysokie inwestycje w Chinach wiążą się również z kursem juana. – Produkcja w Chinach jest sztucznie zaniżana – państwo subsydiuje przedsiębiorstwa, a niedowartościowana waluta dodatkowo obniża ceny chińskich towarów – wyjaśnia Matthes. Kto zatem chce przetrwać w ostrej globalnej konkurencji cenowej z chińskimi firmami, musi sam zwiększyć produkcję w tym kraju i wykorzystać te zakłócenia konkurencji na swoją korzyść. – Dla Niemiec oznacza to: produkcja i miejsca pracy przenoszą się do Chin – podkreślił ekspert z IW. – UE powinna położyć kres tej nieuczciwej grze i nałożyć cła wyrównawcze na chiński import – postuluje. Zróżnicowana sytuacja niemieckich inwestorówWedług IW sytuacja niemieckich inwestycji w Chinach jest zróżnicowana: niektóre firmy ograniczają swoją działalność w Chinach, ponieważ warunki tam stały się trudniejsze, a presja konkurencji jest ogromna. Od 2017 r. wartość zlikwidowanych udziałów przewyższa wartość nowych: w latach 2017–2024 niemieckie firmy inwestowały rocznie dwa miliardy euro w nowe udziały. Jednocześnie zlikwidowały istniejące udziały o wartości 3,6 miliarda euro. W sumie z Niemiec wypływało w ten sposób 1,6 miliarda euro rocznie, a w 2025 roku – tyle samo. Podobny obraz przedstawiają kredyty na inwestycje bezpośrednie: od 2023 roku niemieckie koncerny macierzyste pobierają środki od swoich chińskich spółek zależnych; w 2025 roku było to 2,7 miliarda euro. Niemiecka gospodarka za ostrą rozmową z ChinamiNiemiecki przemysł nasilił ostatnio presję na kanclerza Friedricha Merza, by przyjął twardsze stanowisko wobec Chin. W obliczu – jak podkreślają przedsiębiorcy – nieuczciwej konkurencji przedstawiciele gospodarki domagają się ostrzejszych środków. Rosnąca determinacja lobby gospodarczego oznacza zwrot – po tym, jak Niemcy w obawie przed chińskimi środkami odwetowymi, przez długi czas wstrzymywały się przed wprowadzaniem barier handlowych. Rząd federalny zamierza teraz wypracować odpowiedź na nierównowagę handlową. Stanowisko Niemiec prawdopodobnie wpłynie również na postawę całej Unii Europejskiej, której rozmowy z rządem w Pekinie zaplanowano na październik. Nieuczciwa konkurencja rodem z ChinZgodnie z raportem Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) z czerwca chińscy producenci otrzymali w stosunku do swoich obrotów od trzech do ośmiu razy więcej pomocy państwowej niż konkurenci z krajów OECD. Deficyt handlowy Niemiec z Chinami, jako ich największym partnerem handlowym, wzrósł w ubiegłym roku o około 22 miliardy euro do w przybliżeniu 89 miliardów euro. – Musimy porozmawiać z Chinami o tym, co się tam dzieje – mówi Volker Treier, dyrektor ds. handlu zagranicznego Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej (DIHK). – Jeśli potwierdzi się, że wynika to z dotacji lub nieuczciwej konkurencji, to będzie to poważna kwestia – wyjaśnia. (RTR/sier) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Niemieckie firmy zainwestowały w Chinach około 5,6 miliarda euro w pierwszym półroczu. To poważny wzrost. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/chiński-rynek-testem-dla-niemieckich-firm/a-79251614?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/75525950_401.jpg
|
||
| Image caption | Fabryka Volkswagena w Szanghaju | ||
| Image source | Hollemann/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2024/wostpol241021_wiatrak2ezb515-ltr-wide_01icw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/75525950_401.jpg&title=Chi%C5%84ski%20rynek%20testem%20dla%20niemieckich%20firm | ||
| Item 104 | |||
| Id | 79251411 | ||
| Date | 2026-09-13 | ||
| Title | Zmęczeni uczniowie: prawie co drugi ma problemy ze snem | ||
| Short title | Zmęczeni uczniowie: prawie co drugi ma problemy ze snem | ||
| Teaser |
Coroczny raport „Radar profilaktyczny DAK” pokazuje, że coraz więcej dzieci i młodzieży czuje się wyczerpanych. W tej sytuacji słabe wyniki PISA nie dziwią – twierdzi kasa chorych. Prawie połowa uczniów klas od piątej do dziesiątej skarży się na zaburzenia snu. Wynika to z szeroko zakrojonej ankiety przeprowadzonej na zlecenie kasy chorych DAK. 69 procent ankietowanych czuje się wyczerpanych co najmniej raz w tygodniu. 49 procent deklaruje gorsze samopoczucie. Tylko 57 procent pozytywnie patrzy na własną przyszłość. We wszystkich tych obszarach tendencja jest negatywna. Tak zwany „Radar profilaktyczny DAK” jest regularnie opracowywany od 2016 roku przez Instytut Badań nad Terapią i Zdrowiem, a obecna edycja jest już dziesiąta. Uczniowie są pytani o samopoczucie i zachowania związane ze zdrowiem. Według danych DAK w roku szkolnym 2025/2026 w badaniu wzięło udział około 30 000 dzieci i młodzieży ze 141 szkół ogólnokształcących w 15 krajach związkowych – we wszystkich z wyjątkiem Saary. Wyczerpanie utrudnia naukęDAK dostrzega związek między wyczerpaniem i problemami ze snem a słabymi wynikami Niemiec w międzynarodowym badaniu PISA. – Kto już w młodym wieku jest wyczerpany lub nawet cierpi na zaburzenia snu i nie wie, jak radzić sobie z takimi obciążeniami, ma gorsze warunki do skutecznej nauki – stwierdził szef DAK Andreas Storm. Jego zdaniem potrzebne są większe kompetencje zdrowotne. Z danych porównawczych wynika, że problemy ze snem nasiliły się w ostatnich latach. W roku szkolnym 2019/2020 skarżyło się na nie 36 procent uczniów, a w minionym roku szkolnym już 46 procent. Trzy lata temu o wyczerpaniu mówiło 52 procent badanych, obecnie jest to 69 procent. „Pod wpływem algorytmów”?Prezes Stowarzyszenia Lekarzy Dziecięcych i Młodzieżowych Michael Hubmann upatruje możliwego wyjaśnienia w nadmiernym korzystaniu z mediów. – Dzieci i młodzież, które do późnego wieczora korzystają z mediów społecznościowych lub – pod wpływem algorytmów –: oglądają silnie pobudzające emocjonalnie filmy, mają utrudniony zdrowy sen – wyjaśnił Michael Hubmann. W opublikowanym w tym tygodniu badaniu PISA 2025 uczniowie w Niemczech osiągnęli najsłabsze wyniki w historii. Przetestowano około 6 700 piętnastolatków, sprawdzając przede wszystkim kompetencje w zakresie czytania, matematyki i nauk przyrodniczych. Również Federalna Konferencja Uczniów zwróciła uwagę na takie czynniki, jak presja na wyniki, mobbing, media społecznościowe oraz brak poczucia dobrostanu w szkole. (DPA/jak) Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Coroczny raport „Radar profilaktyczny DAK” pokazuje, że coraz więcej dzieci i młodzieży czuje się wyczerpanych. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/zmęczeni-uczniowie-prawie-co-drugi-ma-problemy-ze-snem/a-79251411?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (1280 x 720) |
https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/vps/stills/webvideos/POL/2026/FOEU/FOEUPOL260211_Offline-Club-LTR_01IMW.jpg
|
||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/vps/webvideos/POL/2026/FOEU/FOEUPOL260211_Offline-Club-LTR_01IMW_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/vps/stills/webvideos/POL/2026/FOEU/FOEUPOL260211_Offline-Club-LTR_01IMW.jpg&title=Zm%C4%99czeni%20uczniowie%3A%20prawie%20co%20drugi%20ma%20problemy%20ze%20snem | ||
| Item 105 | |||
| Id | 79251375 | ||
| Date | 2026-09-13 | ||
| Title | Sepsa. Zabija w Niemczech dziesiątki tysięcy osób rocznie | ||
| Short title | Sepsa. Zabija w Niemczech dziesiątki tysięcy osób rocznie | ||
| Teaser |
Sepsa co roku zabija w Niemczech dziesiątki tysięcy osób. Jej objawy są niespecyficzne, dlatego choroba bywa rozpoznawana zbyt późno. Światowy Dzień Sepsy przypomina, że kluczowe są szybka diagnoza i leczenie. Sepsa, potocznie nazywana zazwyczaj „zatruciem krwi”, jest najczęstszą przyczyną zgonów w wyniku infekcji. Każdego roku w Niemczech umierają na nią dziesiątki tysięcy osób, między innymi dlatego, że choroba nie jest rozpoznawana wystarczająco wcześnie. Z okazji Światowego Dnia Sepsy, który przypada w niedzielę, uwaga kierowana jest na tę zagrażającą życiu chorobę. Pytania i odpowiedzi: Jak powstaje sepsa?Sepsa nie jest zatruciem w tradycyjnym znaczeniu tego słowa, lecz powstaje, gdy reakcja obronna organizmu na infekcję uszkadza własne tkanki i narządy. Jest to najcięższa postać przebiegu infekcji. Gdy patogeny rozprzestrzeniają się przez układ limfatyczny i krwionośny, układ odpornościowy zalewa organizm substancjami sygnałowymi uczestniczącymi w odpowiedzi immunologicznej. W wyniku tej nadmiernej reakcji atakowane są nie tylko patogeny, ale także własne komórki organizmu i narządy niezbędne do życia. Co jest przyczyną?Wbrew powszechnemu przekonaniu przyczyną sepsy nie zawsze jest zewnętrzna rana objęta stanem zapalnym, taka jak otarcie lub rozdrapane miejsce po ukąszeniu komara. Infekcja może również rozwinąć się wewnątrz organizmu. Według danych Instytutu Roberta Kocha sepsa najczęściej rozwija się w wyniku infekcji płuc, jamy brzusznej i dróg moczowych. Sepsę mogą wywołać bakterie, takie jak Staphylococcus aureus i Escherichia coli, a także grzyby i wirusy. Jakie są objawy?Sepsa objawia się bardzo niespecyficznie i czasami trudno ją odróżnić od innych chorób, takich jak przeziębienie czy grypa. Do objawów ostrzegawczych należą gorączka, dreszcze, duszności, bardzo szybkie bicie serca, silny ból, bardzo złe samopoczucie oraz splątanie. W świadomości wielu osób funkcjonuje również obraz czerwonej pręgi biegnącej w kierunku serca. Według Fundacji ds. Sepsy wskazuje ona na zapalenie naczynia limfatycznego, które może prowadzić do sepsy. Sama pręga nie musi jednak wystąpić. Wręcz przeciwnie – większość pacjentów z sepsą nie wykazuje tego objawu. Jakie są konsekwencje sepsy?Może dojść do niewydolności układu krążenia z nagłym spadkiem ciśnienia krwi. Taki wstrząs septyczny prowadzi do niewydolności wielonarządowej i często do śmierci, zwłaszcza jeśli objawy nie zostaną wcześnie rozpoznane i leczone. Nawet przy optymalnym leczeniu tylko około połowa pacjentów przeżywa taki wstrząs. W innych przypadkach konieczne są amputacje lub inne zabiegi chirurgiczne. Mogą również wystąpić uszkodzenia i zaburzenia pracy narządów, na przykład serca i nerek. Do możliwych długotrwałych następstw należą również uszkodzenia mózgu i dróg nerwowych. Mogą one objawiać się między innymi znacznie obniżoną wydolnością, trudnościami z koncentracją, pogorszeniem pamięci, zaburzeniami widzenia i mowy, problemami z równowagą oraz przewlekłym bólem. Mogą wystąpić również skutki psychiczne, takie jak depresja i zespół stresu pourazowego. Według badania przeprowadzonego przez Charité i Szpital Uniwersytecki w Jenie trzy na cztery osoby, które przeżyły sepsę, cierpią na nowo powstałe zaburzenia pamięci oraz psychiczne lub fizyczne następstwa choroby. Ile jest zgonów?Sepsa jest trzecią najczęstszą przyczyną zgonów po chorobach układu krążenia i nowotworach. Dane liczbowe są częściowo rozbieżne. Według danych kampanii „Deutschland erkennt Sepsis” co roku co najmniej 230 000 osób zapada na sepsę, a co najmniej 85 000 z nich umiera. Niemiecka Fundacja ds. Sepsy szacuje nawet, że rocznie występuje około 500 000 przypadków sepsy i około 140 000 zgonów. Ponadto, według tych danych, nawet trzy czwarte osób, które przeżyły sepsę, zmaga się z długotrwałymi następstwami. Rocznie w szpitalach odnotowuje się około 320 000 przypadków sepsy, jednak rzeczywista liczba przypadków jest prawdopodobnie jeszcze wyższa. Według Fundacji ds. Sepsy większości zgonów w Niemczech można by uniknąć, gdyby choroba została rozpoznana na czas. Kto należy do grup ryzyka?Najczęściej dotyczy to osób powyżej 65. roku życia, dzieci poniżej pierwszego roku życia, osób z chorobami przewlekłymi, takimi jak choroby płuc i serca, nowotwory, choroby nerek i cukrzyca, a także pacjentów z osłabionym układem odpornościowym. Do profilaktyki przyczyniają się środki higieniczne, takie jak mycie rąk oraz staranne opatrywanie ran i miejsc po ukąszeniach owadów objętych stanem zapalnym, a także szczepienia, na przykład przeciwko grypie i koronawirusowi oraz szczepienie przeciw pneumokokom, które ma chronić przed bakteryjnym zapaleniem płuc. Najważniejsze jest jednak przede wszystkim wczesne rozpoznanie sepsy i szybkie podjęcie działań. (AFP/jak) Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Sepsa zabija w Niemczech dziesiątki tysięcy osób. Niespecyficzne objawy sprawiają, że często wykrywa się ją za późno. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/sepsa-zabija-w-niemczech-dziesiątki-tysięcy-osób-rocznie/a-79251375?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (1280 x 720) |
https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/vps/stills/webvideos/POL/2026/FOEU/FOEUPOL260211_Offline-Club-LTR_01IMW.jpg
|
||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/vps/webvideos/POL/2026/FOEU/FOEUPOL260211_Offline-Club-LTR_01IMW_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/vps/stills/webvideos/POL/2026/FOEU/FOEUPOL260211_Offline-Club-LTR_01IMW.jpg&title=Sepsa.%20Zabija%20w%20Niemczech%20dziesi%C4%85tki%20tysi%C4%99cy%20os%C3%B3b%20rocznie | ||
| Item 106 | |||
| Id | 79251418 | ||
| Date | 2026-09-13 | ||
| Title | Po pogrzebie Mladicia. Serbia w UE? | ||
| Short title | Po pogrzebie Mladicia. Serbia w UE? | ||
| Teaser |
Na papierze Serbia od lat stara się o członkostwo w UE, jednak państwowe honory oddane zbrodniarzowi wojennemu Ratko Mladiciowi pokazują, jak bardzo Serbia oddaliła się od Europy. Oficjalnie wspierane przez państwo uroczystości pożegnalne Ratko Mladicia, które odbyły się w tym tygodniu w Belgradzie, rodzą w Brukseli pilne pytania: czy kraj, który żegna skazanego zbrodniarza wojennego jak bohatera, może ubiegać się o członkostwo w UE? Wydarzenie to uświadomiło wielu, że proces akcesyjny Serbii nie tylko utknął w martwym punkcie, ale w znacznym stopniu utracił swoją dynamikę polityczną. – Zbyt długo UE traktowała Serbię jak zwykłego kandydata do członkostwa – mówi DW Engjellushe Morina z European Council on Foreign Relations. I to mimo regresu Serbii w dziedzinie demokracji i praworządności. Naim Leo Besiri z serbskiego Institute for European Affairs dodaje: „Rządząca większość w Serbii w ciągu ostatnich pięciu lat nie zrealizowała nic z tego, co obiecała w programie reform”. Kandydat, który oddala się od EuropyObaj eksperci zwracają uwagę, że Belgrad odmówił przyłączenia się do sankcji UE wobec Rosji. Pod rządami nacjonalistycznego prezydenta Aleksandara Vučića standardy demokratyczne uległy pogorszeniu, a stosunki z Kosowem pozostają napięte. Mimo że trybunał ONZ skazał go na dożywocie za ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości i zbrodnie wojenne, Ratko Mladić został w poniedziałek pochowany z honorami wojskowymi i w obecności przedstawicieli rządu. Prezydent Vučić nie uczestniczył w ceremonii, jednak poparł i bronił publicznych wyrazów żałoby. Bruksela zareagowała niezwykle ostro. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen określiła te obrazy jako szokujące. Przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa potępił gloryfikowanie zbrodniarzy wojennych. Marta Kos, komisarz ds. rozszerzenia, odwołała wizytę w Serbii. Czy UE była zbyt pobłażliwa?Jednak zarówno Morinie, jak i Besiriemu to nie wystarcza. Uważają, że zbyt długo pozostawiano Vučićowi zbyt dużą swobodę działania. Ich zdaniem traktowano go jak niezastąpionego partnera, który mimo lekceważenia podstawowych wartości europejskich jest w stanie zapewnić stabilność na Bałkanach Zachodnich i utrzymać Serbię w orbicie Zachodu. Besiri twierdzi, że serbskie społeczeństwo obywatelskie od lat zwracało uwagę UE na ataki na wolność prasy, praworządność i instytucje demokratyczne. Jednak UE w dużej mierze ignorowała te ostrzeżenia. Stosunki gospodarcze świadczą o tym, jak silne są powiązania między UE a Serbią. Unia jest najważniejszym partnerem handlowym, inwestorem i źródłem finansowania dla Serbii. Jednak pod względem politycznym Serbia nawiązała ścisłe partnerstwo z Moskwą. Często podnoszonym argumentem przemawiającym za kontynuacją stosunków z Serbią jest to, że większa presja mogłaby jeszcze bardziej popchnąć ten kraj w kierunku Rosji lub Chin. Czy Rosja i Chiny zastąpią Europę?Morina zgadza się z oceną, że izolacja Serbii byłaby niebezpieczna, dostrzega jednak inne możliwości niż polityka ustępstw czy całkowite zerwanie stosunków. UE powinna nadal prowadzić dialog ze społeczeństwem serbskim, ale jednocześnie zmusić Vučića do dokonania jednoznacznych wyborów politycznych – argumentuje. Rosja i Chiny nigdy nie będą w stanie zastąpić rynku europejskiego – twierdzi Besiri. Jego zdaniem Vučić wykorzystuje oba kraje jako środek nacisku, aby powstrzymać Brukselę przed podjęciem bardziej zdecydowanych działań. Obaj eksperci dostrzegają strategię stojącą za obecnym postępowaniem: podczas gdy Vučić czerpie korzyści ze współpracy, nie wdrażając niezbędnych reform, Bruksela może nadal twierdzić, że Serbia pozostaje zakotwiczona w Europie. Ograniczona skuteczność presjiUE nie pozostała całkowicie bierna. Zaczęła wywierać presję finansową. Wypłaty z planu na rzecz wzrostu gospodarczego dla Bałkanów Zachodnich zostały wstrzymane z powodu obaw dotyczących niezależności wymiaru sprawiedliwości. Besiri wątpi jednak, by miało to zmienić kalkulacje Vučića. Twierdzi, że nieukierunkowane cięcia finansowania mogą wyrządzić więcej szkody społeczeństwu niż elicie politycznej. Zamiast tego opowiada się za ukierunkowanymi działaniami wobec osób odpowiedzialnych za demokratyczny regres w kraju i nadużywanie jego instytucji. Szanse na zmiany dzięki wyborom?Przedterminowe wybory parlamentarne 25 października mogą wystawić model rządów Vučića na próbę. Po dwunastu latach sprawowania urzędu prezydenta dąży on teraz do tego, by jako przyszły premier pozostać dominującą postacią polityczną w Serbii. Opozycja polityczna w Serbii pozostaje słaba – twierdzi Besiri. „Niezwykle trudno jest wygrać demokratycznie w niedemokratycznych wyborach”. Ani Besiri, ani Morina nie zakładają, że pojedyncze wybory zasadniczo odnowią serbskie instytucje lub znacząco zmienią stosunki z UE. Pojednanie wciąż w odległej przyszłościPojednanie na Bałkanach Zachodnich nadal wydaje się odległe. Według Besiriego Serbia musiałaby najpierw uznać swoją rolę w wojnach z lat 90. oraz zaakceptować bezsporne fakty dotyczące popełnionych zbrodni wojennych. Zamiast tego narracje przedstawiające Serbów wyłącznie jako ofiary są nadal głęboko zakorzenione w serbskiej polityce, systemie edukacji i mediach. „To, co wydarzyło się w ostatnim czasie, jest w gruncie rzeczy zniweczeniem tego, co budowano przez wiele lat” – podkreśla Morina. Dodaje, że ceremonia pożegnalna Mladicia nie wywołała tej zmiany. Pokazała jedynie po raz kolejny, jak daleko Serbia wciąż jest od regionalnego pojednania i członkostwa w UE. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Państwowe honory oddane zbrodniarzowi wojennemu Ratko Mladiciowi pokazują, jak bardzo Serbia oddaliła się od Europy. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/po-pogrzebie-mladicia-serbia-w-ue/a-79251418?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79151122_401.jpg
|
||
| Image caption | W oczach swoich zwolenników Ratko Mladić jest bohaterem, a nie zbrodniarzem wojennym. Na zdjęciu jego żona Bosiljka Mladić | ||
| Image source | Zorana Jevtic/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2025/foeupol250710_ocalony-z-srebrenicy_01imw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/79151122_401.jpg&title=Po%20pogrzebie%20Mladicia.%20Serbia%20w%20UE%3F | ||
| Item 107 | |||
| Id | 79249936 | ||
| Date | 2026-09-13 | ||
| Title | Słowacka dyplomacja: Krym to nie Rosja | ||
| Short title | Słowacka dyplomacja: Krym to nie Rosja | ||
| Teaser |
Tak jak Słowacja nie uznała dotychczas jednostronnego ogłoszenia niepodległości Kosowa, tak samo nie uznaje rosyjskiej aneksji Krymu i innych obszarów Ukrainy – oznajmił bratysławski MSZ reagując na rosyjską wystawę. Już sam jej tytuł spełnia definicję słowa prowokacja, bo nie pozwala pozostać nań obojętnym: „Krymskie złoto: ‘cywilizowana’ Europa plądruje rosyjskie skarby”. Przygotowało ją Rosyjskie Towarzystwo Wojskowo-Historyczne, pokazuje w swych wnętrzach Rosyjski Ośrodek Nauki i Kultury w Bratysławie, a do zwiedzanie zachęca na platformach społecznościowych ambasada Federacji Rosyjskiej na Słowacji. Złoto KrymuTematem są archeologiczne znaleziska ze złota sprzed około dwóch tysięcy lat, które zostały wypożyczone w 2014 roku przez Muzeum Allarda Piersona w Amsterdamie z czterech muzeów na ukraińskim półwyspie. W czasie, gdy były tam pokazywane na wystawie „Krym – złoto i tajemnice Morza Czarnego”, Rosja anektowała Krym, a potem zaczęła domagać się zwrotu wypożyczonego złota. Nie mając pewności, kto jest prawowitym właścicielem artefaktów, dyrekcja amsterdamskiego muzeum postanowiła nie zwracać ich do muzeów, z których przyjechały. Wątpliwości rozstrzygnął dopiero w 2023 roku holenderski Sąd Najwyższy, odrzucając rosyjskie roszczenia i nakazując zwrot kolekcji Ukrainie. Zaproszenie z rosyjskiej ambasady trafiło także do dziennikarzy ze słowackiego portalu euBrief.sk, znanego wcześniej jako Euroactiv.sk. W piątek rozesłali intrygujące ich pytania do ministerstwa spraw zagranicznych, bratysławskiego magistratu i ambasady Holandii. Jeszcze tego samego dnia zareagował MSZ informacją, że w żaden sposób nie uczestniczył w przygotowywaniu wystawy i sprawdza, o co w niej chodzi. Sprzeczna z prawem propagandaW sobotę resort dyplomacji rozesłał oświadczenie, że uznaje za niedopuszczalną „publiczną propagandę popierającą odbieranie siłą terytorium suwerennego państwa, sprzeczną z podstawowymi zasadami prawa międzynarodowego zapisanymi w Karcie Narodów Zjednoczonych oraz w Akcie Końcowym z Helsinek z 1975 roku”. Zadaniem instytucji kulturalnych powinno być wzajemne zrozumienie i współpraca narodów i kultur, dlatego też podejmowanie przez Rosyjskie Centrum Nauki i Kultury w Bratysławie tematu, „który Słowacja jednoznacznie uznaje za naruszenie prawa międzynarodowego”, słowacki MSZ uważa za „niestosowne”. „Popieramy suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy w jej granicach uznanych na arenie międzynarodowej, które muszą być respektowane i nie mogą być zmieniane siłą. Tak jak Słowacja, jako jedno z pięciu państw członkowskich Unii Europejskiej, nie uznała dotychczas jednostronnego ogłoszenia niepodległości Kosowa, tak samo nie uznaje rosyjskiej aneksji Krymu i innych obszarów na Ukrainie”, podkreśla słowackie ministerstwo spraw zagranicznych. „Można być zaskoczonym”– Tak ostrym oświadczeniem można być zaskoczonym, ponieważ słowacki rząd i słowacka dyplomacja zazwyczaj unikają krytykowania Rosji – przyznaje w rozmowie z DW politolog i socjolog Juraj Marusziak, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych Słowackiej Akademii Nauk. – Słowacja nie przyłączyła się na przykład do wydalania rosyjskich dyplomatów po ujawnieniu przez czeski rząd pięć lat temu, jeszcze przed pełnoskalową wojną Rosji przeciw Ukrainie, że za wybuchem składu amunicji we Vrbieticach na Morawach stał rosyjski wywiad GRU. Wtedy zginęło dwóch obywateli Republiki Czeskiej. Gdy Czesi nie mieli już wątpliwości, kim są sprawcy, nakazali wyjazd z kraju 18 rosyjskim dyplomatom jednoznacznie zidentyfikowanym jako agenci tajnych służb. Słowacja potępia RosjęPortal euBrief.sk zauważa jednak, że rządzący obecnie Słowacją politycy prezentują się jako prorosyjscy, ale oficjalna polityka kraju się nie zmieniła i „nadal obowiązuje zasada, że nasze państwo uznaje integralność terytorialną Ukrainy, w tym okupowanego Krymu”. Taką deklarację złożył sam premier Robert Fico dwa lata temu podczas spotkania z ówczesnym szefem ukraińskiego rządu Denisem Szmyhalem w Michalovcach na wschodzie Słowacji, tuż przy granicy z Ukrainą. Obaj podpisali wówczas dokument nazwany „mapą drogową”, w którym między innymi znalazło się stwierdzenie, że „Słowacja potępia naruszenie prawa międzynarodowego przez Federację Rosyjską poprzez jej bezprawną, nieuzasadnioną i niesprowokowaną agresywną wojnę”. Złote czasy słowackiej zbrojeniówkiInnym przykładem jest wyborcza obietnica Ficy, który obiecywał, że jeśli jego partia Smer-SD (Kierunek Socjaldemokracja) wejdzie do rządu, to Słowacja nie pośle Ukrainie już ani jednego pocisku, bo to tylko przedłuża wojnę. Po dojściu do władzy rząd Ficy faktycznie wstrzymał pomoc militarną dla Ukrainy, utrzymał jedynie humanitarną, ale nie zablokował sprzedaży broni Ukrainie przez słowackie firmy. „W rzeczywistości w okresie jego rządów przemysł zbrojeniowy przeżywa swój złoty okres”, napisał w styczniu tego roku słowacki dziennik „SME”. Cytowany przez gazetę analityk oceniał, że od 2022 roku, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, eksport broni ze Słowacji wzrósł sześcio- do siedmiokrotnie. W tym samym mniej więcej czasie dwaj wiceszefowie słowackiego parlamentu Tibor Gaszpar z partii premiera i szef koalicyjnej Słowackiej Partii Narodowej (SNS) spotykali się w Moskwie z Sergiejem Ławrowem. A trzy miesiące wcześniej Robert Fico gościł na Kremlu u Putina. Z Ławrowem oczywiście też rozmawiał. – A teraz Słowacja nie uczestniczy w kredytach dla Ukrainy, to jest w tej chwili najważniejsze – dodaje Marusziak. Po przegranej Viktora Orbana na Węgrzech w wielu zakątkach Unii Europejskiej zrodziły się podejrzenia, że to Robert Fico może zechcieć teraz przejąć zajmowaną przezeń pozycję i kontynuować osłabianie wspólnoty tym razem z Bratysławy. – Ja oczekiwałem prorosyjskich wystąpień na spotkaniu z nowym premierem Bułgarii Rumenem Radewem. Jednak okazuje się, że po odejściu Orbana Fico raczej nie ma już poważnego sojusznika pod tym względem – konkluduje politolog ze Słowackiej Akademii Nauk. Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Słowacja nie uznaje ani niepodległości Kosowa, ani rosyjskiej aneksji Krymu i innych części Ukrainy – przekazał MSZ. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/słowacka-dyplomacja-krym-to-nie-rosja/a-79249936?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/17899189_401.jpg
|
||
| Image caption | Eksponaty zaprezentowane na wystawie „Krym: złoto i tajemnice Morza Czarnego” w Muzeum Allarda Piersona w Amsterdamie w Holandii, 21 sierpnia 2014 r. Zostały wypożyczone z Krymu przed zajęciem tego ukraińskiego terytorium i przyłączeniem go do Rosji | ||
| Image source | picture-alliance/dpa/B. Maat | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/17899189_401.jpg&title=S%C5%82owacka%20dyplomacja%3A%20Krym%20to%20nie%20Rosja | ||
| Item 108 | |||
| Id | 79247315 | ||
| Date | 2026-09-13 | ||
| Title | Bardzo niskie poparcie dla Merza. Nowe badanie | ||
| Short title | Bardzo niskie poparcie dla Merza. Nowe badanie | ||
| Teaser |
Według najnowszego sondażu przytłaczająca większość nie uważa już Friedricha Merza za właściwą osobę na stanowisku kanclerza. Łącznie 78 procent uczestników badania internetowego*, przeprowadzonego przez instytut Insa na zlecenie dziennika „Bild”, negatywnie odpowiedziało na pytanie: „Czy Friedrich Merz jest (nadal) odpowiednią osobą na stanowisku kanclerza?”. Tylko 14 procent udzieliło odpowiedzi twierdzącej, a 8 procent nie wyraziło opinii. Brak poparcia również wśród wyborców chadecjiMerz nie cieszy się popularnością nawet wśród wyborców CDU i CSU: 58 procent z nich odpowiedziało negatywnie, a tylko 36 procent go poparło. Jak podkreśla „Bild”, od połowy ubiegłego roku notowania Merza wykazują tendencję spadkową. Wcześniej z jego pracy zadowolonych było jeszcze ponad 30 procent badanych. Współprzewodniczący SPD Lars Klingbeil również nie cieszy się sympatią badanych, choć wypada nieco lepiej niż Merz. Na pytanie „Czy Lars Klingbeil jest (nadal) właściwym człowiekiem na stanowisku przewodniczącego SPD?” 51 proc. odpowiedziało przecząco, a 24 proc. twierdząco. 25 procent ankietowanych nie wyraziło opinii. Wielu odrzuca „zaporę ogniową” wobec AfDMimo obaw przed AfD u większości Niemców w tym badaniu w kwestii podejścia do AfD ankietowani wykazali niewielkie zrozumienie dla tzw. zapory ogniowej, czyli zasady, zgodnie z którą inne partie odmawiają współpracy z tym ugrupowaniem. Prawie co drugi badany (46 procent) uważa, że rozwiązanie to nie przystaje już do obecnych realiów, podczas gdy co trzeci (34 procent) nadal je popiera. 20 procent ankietowanych nie zajęło stanowiska w tej sprawie. *Według dziennika „Bild” w sondażu przeprowadzonym online w dniach 10 i 11 września wzięło udział 1003 respondentów, a wyniki mają być reprezentatywne dla dorosłych mieszkańców Niemiec. Margines błędu wynosi +/- 3,1 pkt. proc. |
||
| Short teaser | Wg nowego sondażu przytłaczająca większość nie uważa już Friedricha Merza za właściwą osobę na stanowisku kanclerza. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/bardzo-niskie-poparcie-dla-merza-nowe-badanie/a-79247315?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79210041_401.jpg
|
||
| Image caption | Friedrich Merz | ||
| Image source | Michael Kappeler/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79210041_401.jpg&title=Bardzo%20niskie%20poparcie%20dla%20Merza.%20Nowe%20badanie | ||
| Item 109 | |||
| Id | 79249852 | ||
| Date | 2026-09-13 | ||
| Title | Prasa: ocalała z Auschwitz apeluje o delegalizację AfD | ||
| Short title | Prasa: ocalała z Auschwitz apeluje o delegalizację AfD | ||
| Teaser |
Przewodnicząca Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego Eva Umlauf apeluje do premiera Nadrenii Północnej-Westfalii Hendrika Wuesta o podjęcie kroków w celu delegalizacji partii Alternatywa dla Niemiec. „Piszę do pana jako ocalała z Holokaustu i przewodnicząca Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego, a także matka trzech synów. (…) Proszę, aby za słowami poszły czyny. Niech pan wdroży postępowanie w sprawie zakazu AfD. Teraz, zanim będzie za późno” – apeluje Eva Umlauf w liście otwartym opublikowanym na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Eva Umlauf urodziła się w grudniu 1942 r. w hitlerowskim obozie pracy przymusowej dla Żydów w miejscowości Novaky na Słowacji. W listopadzie 1944 r. została wraz z rodziną deportowana do niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz. Jest lekarzem pediatrii. W ubiegłym roku stanęła na czele MKO zastępując na tym stanowisku zmarłego Mariana Turskiego. Wüst chce ustalić taktykę wobec AfDPremier NRW Hendrick Wüst opowiedział się w tym tygodniu za powołaniem grupy roboczej w celu ustalenia taktyki wobec AfD. Skrajnie prawicowa partia wygrała ostatnio wybory do lokalnego parlamentu w Saksonii-Anhalcie. Jednym z rozważanych wariantów jest wdrożenie postępowania o delegalizację AfD. „AfD zdobyła w Saksonii-Anhalcie blisko 44 proc. głosów. NSDAP swój pierwszy rząd na poziomie landu też utworzyła w ówczesnym wolnym państwie Anhalt. Osiem miesięcy później Hitler stał się kanclerzem. Było to możliwe, ponieważ inni uważali, że będą w stanie go włączyć do systemu. Bo myśleli, że jest to zjawisko przejściowe” – pisze Eva Umlauf. Zamiar deportacji milionów imigrantówAutorka apelu zarzuciła kandydatowi AfD na premiera Saksonii-Anhaltu, Ulrichowi Siegmundowi zamiar deportowania z Niemiec milionów imigrantów. Powołując się na opinię organizacji praw człowieka, Umlauf pisze, że plany AfD są sprzeczne z konstytucją, a partia kieruje się rasistowską ideologią. „Proszę zatroszczyć się o jak najszybsze uchwalenie pierwszego kroku na drodze do wdrożenia postępowania o delegalizację AfD” – pisze. jej zdaniem polityk CDU powinien postarać się o poparcie dla takiego postępowania ze strony Rady Federacji – Bundesratu. Ocalona z Holokaust przypomniała, że Wuest w maju złożył wizytę w miejscu pamięci Auschwitz mówiąc: „Auschwitz nie jest przeszłością, Auschwitz jest odpowiedzialnością – za to, co (ma miejsce) dzisiaj i jutro”. „Czy jest pan gotów do ponoszenia tej historycznej odpowiedzialności?” – pyta Eva Umlauf i kończy słowami: „Proszę wziąć na siebie odpowiedzialność, którą my będziemy musieli wkrótce oddać. Za przyszłość naszego kraju. Za nasze dzieci. Za wszystkich, którzy przyjdą po nas. Wszystko w pańskich rękach. Liczymy na pana, głęboko zaniepokojeni”. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Przewodnicząca Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego apeluje o podjęcie kroków w celu delegalizacji partii AfD. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/prasa-ocalała-z-auschwitz-apeluje-o-delegalizację-afd/a-79249852?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/65302690_401.jpg
|
||
| Image caption | Przewodnicząca Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego Eva Umlauf | ||
| Image source | Beata Zawrzel/NurPhoto/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/65302690_401.jpg&title=Prasa%3A%20ocala%C5%82a%20z%20Auschwitz%20apeluje%20o%20delegalizacj%C4%99%20AfD | ||
| Item 110 | |||
| Id | 79239652 | ||
| Date | 2026-09-13 | ||
| Title | Niemiecka pisarka: „Nie było widać, słychać, że jestem z Polski” | ||
| Short title | Niemiecka pisarka: Nie było słychać, że jestem z Polski | ||
| Teaser |
„Byłam bardzo dobra w adaptacji, nie było widać, słychać, że jestem z Polski, ale już jako dziecko miałam ukrytą tożsamość” – mówi Oliwia Hälterlein, niemiecka pisarka pochodząca z Polski. W tym roku zadebiutowała Pani powieścią „Wir Töchter”, czyli „My, córki”. Dlaczego akurat powieść o córkach? Oliwia Hälterlein*: Ostatnio bardzo dużo pisze się i mówi o macierzyństwie, o sprawach kobiecych, ale jakoś brakowało mi tej córki, także tej dorosłej. Pisanie i mówienie o córce to coś bardzo politycznego, ale i prywatnego. Jak jest traktowana przez rodzica, ale też przez społeczeństwo, jaki wpływ ma polityka? Interesowało mnie też, kiedy kończy się bycie córką i co to znaczy być imigrancką córką, polską córką w Niemczech? A czym wyróżnia się bycie polską córką w Niemczech? – Tym, że rodzina przeżyła migrację. Część rodziny została w Polsce, a część stamtąd wyjechała. I to dużo zmienia między ludźmi, między rodziną. Potem dochodzi język. W Niemczech w kontekście migracji mówi się też o pierwszej córce – pierwszej po migracji, pierwszej, która zdała maturę albo ukończyła studia. Ja też jestem taką córką i migracja miała oznaczać dla mnie lepsze życie. A jeśli córka zdecyduje się, żeby nie być matką albo nie może zostać matką? To wtedy będzie ostatnią córką – i co to dla niej oznacza? W książce trzy najważniejsze córki i matki to Marianna, Róża i Waleria. Co w ich relacjach jest najważniejsze? – One nie są zamkniętym kołem. Taka relacja to znak nieskończoności, ponieważ wszystkie te babcie, prababcie, praprababcie też są równocześnie i matką, i córką. A wpływ na te relacje mają równocześnie społeczeństwo, polityka i rodzina. Również w Pani życiu babcia była kimś ważnym i kochanym. Rozdzieliła was emigracja. Był rok 1989, miała Pani trzy lata, kiedy mama zdecydowała się na wyjazd z Polski. Kiedy pojawiło się uczucie bycia pomiędzy – już w Niemczech, ale sercem jeszcze w Polsce? – Chyba od początku czułam, że coś jest nie tak, że jest jakiś brak, jakieś tęsknienie. Ale bardzo długo trwało, żeby to nazwać. Co to oznacza być imigrantką, czym jest dyskryminacj? Dopiero na studiach znalazłam na to odpowiednie słowa, ale to uczucie było zawsze. Dla mnie w Polsce było lepiej i zawsze chciałam tam zostać. Życie w Polsce wydawało mi się lżejsze, łatwiejsze – dla mojej mamy i dla mnie. No i to życie wnuczki u babci było jak w raju! Nie tylko dlatego, że babcia dla mnie gotowała i spędzałam tam wakacje, ale też język. Ja zawsze mówię, że mój język to nie jest język ojczysty, tylko język babci. Ten język, który mam teraz, którym tak, jak potrafię, mówię – to dzięki babci. W Polsce była rodzina, była ostoja, a w Niemczech byłyście jednak same. – Ja byłam bardzo dobra w adaptacji, szybko nauczyłam się po niemiecku, nie było widać, słychać, że jestem z Polski. I w tych czasach właśnie o to chodziło: wszystko, co jest inne, musi zniknąć. I ja to potrafiłam bardzo dobrze, ale już jako dziecko miałam taką ukrytą tożsamość – prawdziwą tożsamość. W książce jest taka scena w Kauflandzie. Róża kupuje Walerii zabawkę i nie bardzo rozumie, co kasjerka mówi. Jest nerwowa i chce szybko wyjść ze sklepu. Mówi do Walerii: „Tutaj nie mówimy po polsku”. To taka symboliczna scena: ukryć się, nie pokazywać polskości, nie obchodzić się polskością. Tak odbierała to Pani w latach dziewięćdziesiątych? – Tak, jak napisałam w książce, to jest bardzo bliskie mojej historii. Jak ta scena w Kauflandzie. Czy kiedy chodzę z mamą po ulicy i mówię coś po polsku – mówię bardzo szybko i głośno, a mama mówi: „Cicho, nie mówimy po polsku!”. Nie wychowywałam się między Polakami i nie było też tak, że mama czytała mi polskie książki. Ale kiedy jeździłam do Polski, do babci, to ciągle na nowo uczyłam się tego języka i później mówiłam z mamą po polsku – tak po kryjomu, w domu. Zmieniło się teraz coś w widoczności Polaków w Niemczech? – Trudno mi powiedzieć, bo to moje osobiste doświadczenie. Wydaje mi się, że Polacy nadal są nieśmiali, jeżeli chodzi o własny język i mówienie o pochodzeniu. Nieraz na spotkaniach autorskich podchodzą do mnie kobiety, mówiąc: „Ja też jestem Polką”. Jest jakby taki moment pokazania się. Znam też rodziców, którym bardzo zależy na tym, by ich dzieci uczyły się języka polskiego. U mnie tak nie było i wydaje mi się, że miało to wiele powodów. Moja mama sama pochodzi ze wsi i nie przyjechała do Niemiec na przykład na studia. Było jej trudno z językiem niemieckim. Musiała sprzątać, więc była traktowana naprawdę jak gorszy człowiek. Dla niej bycie Polką i mówienie po polsku nie miało nic wspólnego z dumą, tylko ze wstydem. Ja to bardzo dobrze rozumiem i nie mam żadnych wyrzutów. Ciężko jest się przebić z taką książką w Niemczech? – Tak i nie. Pisze się o tej książce, mam dużo spotkań autorskich, ludzi to interesuje. Mimo że to jest książka o migracji, o Polsce, to wydaje mi się, że wiele kobiet może odnaleźć w tym też własną historię. To mnie bardzo cieszy! Jest jednak problem z polskimi słowami w książce i dla niektórych osób może to być bariera. Chciałam po prostu znaleźć język, żeby pokazać, co to znaczy być imigrantką. Ta bariera i być może moment irytacji, kiedy nie znamy znaczenia danego słowa, to też zaproszenie, żebyśmy nareszcie o tym mówili: jakie są związki niemiecko-polskie, dlaczego polskie słowo tak bardzo irytuje w niemieckiej książce. Nawet przez to, że tam są polskie słowa, można powiedzieć, że to jest taki… … aktywizm na rzecz polskiego? – Tak. Chodzi też o reputację polskich słów i o to, że pisarka, taka jak ja, musi pisać w dwóch językach, jeżeli pisze o Polsce. Nie da się inaczej. Powiedzmy jeszcze, jakie to są słowa. – Wszystko zaczęło się od chóru, który jest niemiecko-polski i wypowiada polskie słowa. Takie, które znam z dzieciństwa, z mojej wsi, słowa określające kobiety: babsko, chłopczyca, stare pudło, baba-chłop, baba-jędza, wiedźma… Ale też wyrażenia typu: „kto się pod ławką urodził, to na nią nie wejdzie” czy znane z kościoła: „moja wina, moja wina, moja wielka wina”. Chodziło mi o to, żeby pokazać ten świat i te słowa, które zostały zabrane Walerii. I dlaczego ona zapamiętała te straszne słowa o kobietach, o dziewczynach i jak to tworzy jej tożsamość. Niemieckim czytelnikom przeszkadzają te słowa wtrącone po polsku? Niektóre można znaleźć w słowniczku na końcu książki albo wywnioskować z kontekstu. – Niektórym pewnie bardzo to przeszkadza. Gdyby to był angielski lub francuski, to nikt by mnie nie prosił o słowniczek. Ja nie chciałam słowniczka, to był pomysł wydawnictwa. Ja chciałam, żeby te słowa były takie, jakie są. Jeśli ktoś nie rozumie, to może sobie przetłumaczyć. Nikt nie oczekuje, żeby przetłumaczyć słowo soufflé albo quiche, a ja piszę szarlotka albo bigos – to naraz wszyscy się denerwują, że muszę to przetłumaczyć. I to bardzo dużo mówi o relacjach niemiecko-francuskich i niemiecko-polskich. Dlaczego język polski jest traktowany jako taki niższy? Pani go bardzo dowartościowała w książce! I polską muzykę też. Pojawiają się piosenki, których słucha Róża. To był celowy zabieg? – Nie było innej możliwości, żeby opisać szczególny czas i szczególną socjalizację. Bardzo mi zależało, żeby Różę opisać tak, jak było w czasach PRL. Jakiej muzyki się słuchało, jakie ciuchy kupowało, co się jadło, co można było kupić, a czego nie. To wszystko opisuje ten czas, status, miejscowość, politykę. Jak Pani teraz odbiera Polskę? – Mój stosunek do Polski bardzo się zmienił, ponieważ nie mamy takiego domu rodzinnego. Babcia nie żyje, więc nie mogę wracać do jednego ogródka, do domu. Ja studiowałam w Krakowie i we wrześniu jestem tam w Willi Decjusza na stypendium. Teraz Polska jest dla mnie takim miejscem intelektualnym, bo bardzo lubię polską literaturę i kulturę. Do Polski wracam jako pisarka i ta książka otwiera mi drzwi. Planowane jest polskie wydanie? – Książka jest w trakcie tłumaczenia i pewne wydawnictwo jest nią zainteresowane. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> Oliwia Hälterlein* – niemiecka pisarka, kulturoznawczyni i dramaturg pochodząca z Polski. Urodziła się w Bydgoszczy, w wieku trzech lat wyjechała z mamą do Niemiec. Studiowała slawistykę, literaturoznawstwo porównawcze, kulturoznawstwo, teatrologię i filmoznawstwo w Salzburgu, Krakowie i Berlinie oraz pisarstwo literackie w Niemieckim Instytucie Literatury w Lipsku. W 2020 roku opublikowała esej „Das Jungfernhäutchen gibt es nicht” („Błony dziewiczej nie ma”). Jej debiutancka powieść „Wir Töchter” („My, córki”) ukazała się w Niemczech w 2026 roku nakładem wydawnictwa C.H.Beck. |
||
| Short teaser | „Nie było widać, słychać, że jestem z Polski, ale już jako dziecko miałam ukrytą tożsamość” – mówi Oliwia Hälterlein. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemiecka-pisarka-nie-było-widać-słychać-że-jestem-z-polski/a-79239652?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79243075_401.jpg
|
||
| Image caption | „Byłam bardzo dobra w adaptacji, nie było widać, słychać, że jestem z Polski, ale już jako dziecko miałam ukrytą tożsamość” – mówi Oliwia Hälterlein, niemiecka pisarka pochodząca z Polski. | ||
| Image source | Anna Maciol-Holthausen/DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79243075_401.jpg&title=Niemiecka%20pisarka%3A%20%E2%80%9ENie%20by%C5%82o%20wida%C4%87%2C%20s%C5%82ycha%C4%87%2C%20%C5%BCe%20jestem%20z%20Polski%E2%80%9D | ||
| Item 111 | |||
| Id | 79247083 | ||
| Date | 2026-09-12 | ||
| Title | „Musimy tam pojechać”. Zełenski w rozmowie z DW proponuje spotkanie z Putinem w Miami | ||
| Short title | „Musimy tam pojechać”. Zełenski proponuje Putinowi spotkanie | ||
| Teaser |
– Tak, oczywiście. Musimy tam pojechać. Musimy się spotkać – w rozmowie z DW Wołodymyr Zełenski zapowiada przybycie do Miami, jeśli tylko Władimir Putin będzie gotowy do negocjacji. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w rozmowie z DW w bazie Kanadyjskich Sił Zbrojnych North Bay, że przyjechałby na szczyt G20 do Miami, gdyby Władimir Putin wziął udział w tym zaplanowanym na grudzień spotkaniu. – Tak, oczywiście. Musimy tam pojechać. Musimy się spotkać, porozmawiać i podjąć decyzje – odpowiedział na pytanie DW o taką możliwość. Zełenski dodał, że to, co powiedziałby Putinowi, ma mniejsze znaczenie niż konkretne rezultaty. – Nie chodzi o słowa. To, co mu powiem albo co on będzie chciał powiedzieć mnie, nie ma znaczenia. To nieistotne – stwierdził. – Liczą się efekty. To wszystko. Zełenski i Putin nie spotkali się osobiście, odkąd w lutym 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na swojego sąsiada. Putin, mimo otwartości Zełenskiego, zwodził Amerykanów i odmawiał spotkań z Zełenskim na neutralnym gruncie. W sobotę (12.09.2026), po publikacji rozmowy DW z prezydentem Ukrainy, doradca Kremla Jurij Uszakow powiedział, że Putin jeszcze nie podjął decyzji ws. wyjazdu na szczyt G20. Z kolei minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow zapowiedział podczas szczytu BRICS w New Delhi, że Rosja nie zaprzestanie ataków na Ukrainę, choć codziennie giną w nich ludzie: tylko w ostatni wtorek w Kijowie było to kilkanaście osób: – Nadal jesteśmy gotowi do negocjacji, ale nie wstrzymamy specjalnej operacji wojskowej. Powtórzył też, że Rosja oferuje Zełenskiemu spotkanie w Moskwie – jest to niemożliwe z uwagi na bezpieczeństwo Zełenskiego, którego Rosja próbowała porwać już na początku wojny. Od 2019 r. rosyjski dyktator nie uczestniczył osobiście w szczycie G20. Rosyjski minister finansów Anton Siłuanow jednak w ubiegłym miesiącu otrzymał od USA takie zaproszenie, co wywołało niepokój europejskich sojuszników. Partnerstwo z KanadąNa wstępie Zełenski mówił o porozumieniach podpisanych w czwartek z kanadyjskim premierem Markiem Carneyem, w tym o deklaracji stuletniego partnerstwa. Zełenski podkreślił znaczenie tego porozumienia, obejmującego – jak stwierdził – wiele dziedzin: „od bezpieczeństwa, finansowania i energetyki – niezwykle ważnej energetyki – po politykę wobec weteranów, kulturę, relacje dwustronne oraz kwestie humanitarne”. – To zatem decyzja o szerokim zasięgu, decyzja doprawdy historyczna, i cieszę się, że ją podjęliśmy – powiedział. Zełenski poinformował również o podpisaniu z kanadyjskim przywódcą umowy o współpracy w zakresie produkcji dronów, angażującej szereg ukraińskich firm. Zabiegi o pociski Patriot przed zimąUkraina przygotowuje się do zimy i w związku z grożącymi jej kolejnymi atakami Rosji na infrastrukturę energetyczną może być ona szczególnie trudna. Prezydent Ukrainy przyznał, że jego kraj ma trudności z przeciwdziałaniem odrzutowym dronom, które Rosja wykorzystuje coraz częściej. Tym większe znaczenie ma wsparcie USA i przekazanie broniącej się Ukrainie kolejnych pocisków Patriot. To potężna broń stanowiąca obecnie najskuteczniejszą ochronę przed rosyjskimi atakami z użyciem rakiet balistycznych. Zełenski podkreślił raz jeszcze, że Ukraina liczy na pomoc USA. – Mają wolę polityczną, by sprzedawać i pomagać, ale moce produkcyjne nie są zbyt duże. Oznacza to więc, że w grę wchodzi wykorzystanie istniejących zapasów – mówił. – Czy Amerykanie będą gotowi przekazać nam [systemy Patriot – red.]? Nie wiem. Zobaczymy. Czego Zełenski oczekuje od sojuszników?– Rosja produkuje 140 pocisków balistycznych miesięcznie. Zgodnie z zasadami NATO, aby zniszczyć 140 pocisków, potrzebny jest stosunek 1 do 2, czyli 280 pocisków – zauważył Zełenski w rozmowie z DW. – Nigdy nie będziemy dysponować 280 pociskami miesięcznie. Szczerze mówiąc, pozyskanie nawet 100 pocisków miesięcznie to ogromne wyzwanie. Tego właśnie oczekuję. Chcę mieć 100–120 pocisków na te trudne miesiące, zwłaszcza na okres zimowy – mówił. Wcześniej w tym tygodniu Niemcy zapowiedziały przekazanie pocisków do systemów Patriot z własnych zasobów, nie precyzując jednak ich liczby. Zełenski zaapelował do europejskich sojuszników Kijowa o udzielenie większego wsparcia. – Muszą przekazać tyle, ile to możliwe. Z całym szacunkiem dla nich, muszą wspierać Ukraińców, by ratować ich życie. Potwierdził również zawarcie porozumień z kilkoma europejskimi firmami ws. opracowania ukraińskiego systemu obrony przeciwrakietowej o nazwie Freja. Wyraził nadzieję, że pierwsza faza testów rozpocznie się przed końcem grudnia. Ukraina z „dobrą pozycją negocjacyjną”Zełenski uznał za „dobry sygnał” fakt, że wysłannicy USA, Steve Witkoff i Jared Kushner, odwiedzili w tym tygodniu Kijów, a nie tylko Moskwę. Podkreślił w rozmowie z nimi, że jego kraj znajduje się w korzystnej sytuacji negocjacyjnej w kontekście zakończenia konfliktu, biorąc pod uwagę szacunki, według których Rosja traci miesięcznie ponad 30 tysięcy żołnierzy. Zdaniem Zełenskiego oznacza to, że Moskwa płaci „wysoką cenę” za niewielkie zyski na polu bitwy. – Dlatego uważamy, że mamy teraz dobrą pozycję negocjacyjną – stwierdził, dodając, że Ukraina jest silniejsza niż w zeszłym roku. Priorytetem zboże i energiaKolejną kwestią, która stale powracała tego lata, jest transport zboża przez Morze Czarne. Obecnie Moskwa i Kijów wzajemnie atakują swoje statki i utrudniają sobie eksport. Blokada ukraińskich portów czarnomorskich w obwodzie odeskim, wprowadzona przez Rosję, doprowadziła w sierpniu do spadku ukraińskiego eksportu zboża o 76 proc. rok do roku. Zełenski poinformował, że rozmawiał z dwoma wysłannikami o zawieszeniu broni w zakresie energetyki i handlu zbożem, co mogłoby stanowić punkt wyjścia do pokoju. – Co może doprowadzić nas do jakichkolwiek negocjacji? Kwestie energii i zboża. To krok pierwszy. To, co możemy osiągnąć – powiedział. Rozmawiał: Misza Komadowski, DW Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | W rozmowie z DW Wołodymyr Zełenski zapowiada przybycie do Miami, jeśli tylko Władimir Putin będzie gotów do negocjacji. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/musimy-tam-pojechać-zełenski-w-rozmowie-z-dw-proponuje-spotkanie-z-putinem-w-miami/a-79247083?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79241763_401.jpg
|
||
| Image caption | Wołodymyr Zełenski w rozmowie z DW | ||
| Image source | Misha Komadovsky/DW | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79241763_401.jpg&title=%E2%80%9EMusimy%20tam%20pojecha%C4%87%E2%80%9D.%20Ze%C5%82enski%20w%20rozmowie%20z%20DW%20proponuje%20spotkanie%20z%20Putinem%20w%20Miami | ||
| Item 112 | |||
| Id | 79245129 | ||
| Date | 2026-09-12 | ||
| Title | „To straszne”. Rosjanie o zamknięciu Instytutu Goethego | ||
| Short title | „To straszne”. Rosjanie o zamknięciu Instytutu Goethego | ||
| Teaser |
Odwołane egzaminy, pokrzyżowane plany studiów w Niemczech i utrata więzi kulturowej – odbiorcy DW piszą, jak zamknięcie Instytutu Goethego w Rosji wpływa na ich życie. 13 września Instytut Goethego zamknie wszystkie swoje placówki w Rosji. To efekt jednego z najpoważniejszych kryzysów w historii relacji rosyjsko-niemieckich. Rosyjskie MSZ nakazało zamknięcie niemieckich ośrodków kultury w Moskwie, Petersburgu i Nowosybirsku w odpowiedzi na reakcję Berlina na próbę ataku dronowego na lotnisku w Lipsku na początku sierpnia. Władze niemieckie po wstępnych wynikach śledztwa obarczyły Moskwę odpowiedzialnością za zorganizowanie tego ataku i ogłosiły sankcje. Obejmują one zamknięcie rosyjskiego ośrodka kultury i edukacji w Berlinie (znanego jako Dom Rosyjski) oraz Konsulatu Generalnego Rosji w Bonn, a także zaostrzenie ograniczeń wizowych dla obywateli Rosji. „Wszyscy pracownicy muszą zakończyć pracę w Rosji do 13 września 2026 roku” – poinformowała w oświadczeniu sekretarz generalna Instytutu Goethego Gitte Zschoch. „Nie będzie już można wypożyczać książek z naszych bibliotek ani korzystać z oferty szkoleniowej. Nauczyciele języka niemieckiego tracą ważne źródło szkoleń zawodowych i wsparcia. Dla mieszkańców Rosji oznacza to dalsze ograniczenie dostępu do języka i kultury niemieckiej oraz rzetelnych informacji z Niemiec i o Niemczech”. DW zwróciło się do swoich użytkowników w Rosji z prośbą o opisanie, jak zamknięcie Instytutu Goethego wpłynie na nich osobiście. Uzyskane odpowiedzi nie stanowią reprezentatywnego badania. Wszyscy użytkownicy podzielili się swoimi historiami, zachowując anonimowość. Władze rosyjskie uznały DW za „organizację niepożądaną”, co sprawia, że jakakolwiek współpraca z naszymi redakcjami jest traktowana jako przestępstwo. Muszą jechać za granicę na egzaminWielu czytelników DW obawia się, że po zamknięciu oddziałów Instytutu Goethego oni sami lub ich bliscy nie będą już mogli przystępować w Rosji do egzaminów umożliwiających uzyskanie uznawanych na całym świecie certyfikatów znajomości języka niemieckiego. Niektórzy czytelnicy zwracali uwagę, że zamknięcie Instytutu Goethego w Rosji szczególnie dotkliwie odczują osoby pochodzenia niemieckiego planujące przeprowadzkę do Niemiec oraz tzw. późni przesiedleńcy. „Nie mieszkam już w Rosji, wyemigrowałem jako późny przesiedleniec, ale moi rodzice wciąż tam przebywają i planowali jesienią lub zimą przystąpić do egzaminów w Instytucie Goethego, przed złożeniem dokumentów dotyczących przesiedlenia. Wygląda na to, że będą musieli zdawać egzaminy w innym kraju, co wiąże się dla nich z dodatkowym stresem i kosztami” – napisał jeden z czytelników. Do DW dotarły również wiadomości od rodziców, których dzieci uczą się niemieckiego i planują kontynuować edukację w Niemczech. „Mój syn uczęszcza do szkoły niemieckiej, a teraz nie będziemy mogli przystąpić do egzaminu w Rosji. Będziemy musieli pojechać do innego kraju” – czytamy. Nie jest jasne, czy egzaminy, kursy językowe i programy edukacyjne będą kontynuowane w Rosji w innej formie lub za pośrednictwem organizacji partnerskich. Wielu czytelników wyraziło nadzieję, że przynajmniej część usług pozostanie dostępna online. Zamknięcie dotkliwe dla nauczycieliZamknięcie instytutu dotknie nie tylko osoby planujące przeprowadzkę do Niemiec czy podjęcie studiów na niemieckiej uczelni. Nauczycielka języka niemieckiego z obwodu moskiewskiego powiedziała DW, że jej szkoła współpracowała z Instytutem Goethego od ponad 15 lat. „Partnerstwo to było jednym z najważniejszych filarów naszej pracy. Instytut wspierał nas wysokiej jakości materiałami dydaktycznymi oraz zapewniał nowoczesne książki i publikacje na temat życia w Niemczech, pomagając nam prowadzić ciekawe i aktualne lekcje. Nasi uczniowie uczestniczyli w dodatkowych kursach, a wielu z nich z powodzeniem zdało egzaminy certyfikacyjne Instytutu Goethego” – napisała. „Uczę języka niemieckiego i nie mogę znaleźć pracy w Rosji” – powiedziała DW inna nauczycielka. „To straszne. Jestem nauczycielem niemieckiego i czuję się zawodowo w sytuacji bez wyjścia, jestem zagubiony” – napisał kolejny. Mimo ograniczeń wprowadzonych po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej wojny w Ukrainie w 2022 roku, popyt na usługi instytutu utrzymywał się na wysokim poziomie. Według danych Instytutu Goethego, w 2025 roku około 10 tys. osób uczyło się języka niemieckiego w ramach jego programów i partnerstw. Przed 2023 rokiem liczba ta wynosiła około 16 tys. Instytut przeprowadził około 22 tys. egzaminów, a jego biblioteki odwiedziło w 2025 roku 6700 osób. „Kultura stała się zakładnikiem”Wielu czytelników postrzega obecną sytuację jako kolejny etap niszczenia więzi między Rosją a Niemcami. „Chcielibyśmy, aby relacje kulturalne między Federacją Rosyjską a Niemcami nie zostały zniszczone” – napisał jeden z użytkowników DW: „Smutno uświadamiać sobie, że kultura stała się zakładnikiem decyzji politycznych. Zamknięcie Instytutu Goethego dotknie ludzi, którzy nie mają żadnego wpływu na polityków”. Niektórzy czytelnicy DW z Rosji zwracają szczególną uwagę na odpowiedzialność polityków. Jeden z nich określił decyzję o zamknięciu placówek mianem kolejnego kroku w stronę izolacji Rosji i zastanawiał się, dlaczego jej konsekwencje dotykają zwykłych obywateli, a nie rosyjskich polityków podejmujących takie decyzje. „Dlaczego osoby decydujące o izolacji Rosji od Europy mogą jednocześnie zapewnić swoim dzieciom i bliskim krewnym europejską edukację oraz europejski styl życia?” – pyta czytelnik DW. Sam postuluje zakaz kształcenia dzieci i bliskich krewnych przedstawicieli rosyjskich władz na uczelniach w Niemczech i innych krajach UE. Część odbiorców uważa decyzję Moskwy za przewidywalną „Zamknięcie oddziałów wygląda na logiczną odpowiedź na zamknięcie Domu Rosyjskiego w Niemczech. Czy mogło być inaczej? Szkoda, że więzi kulturowe i humanitarne między tymi krajami stają się zakładnikami polityki” – pisze jeden z czytelników. Niektórzy winią NiemcySą jednak i tacy, którzy uważają zamknięcie oddziałów Instytutu Goethego w Rosji za słuszny krok i przypisują Niemcom winę za niedawną eskalację konfliktu z Rosją. „Władze niemieckie pogrzebały współpracę kulturalną z Rosją, zamykając Dom Rosyjski. Odpowiedzialność spoczywa całkowicie na stronie niemieckiej” – stwierdził jeden z uczestników ankiety. Dwustronna umowa międzyrządowa między Rosją a Niemcami z 2011 roku reguluje działalność Domu Rosyjskiego w Berlinie oraz oddziałów Goethe-Institut w Rosji. Zobowiązuje ona oba kraje – na zasadzie wzajemności – do zapewnienia warunków niezbędnych do funkcjonowania ich ośrodków kultury. Dokument ten nie przewiduje jednak automatycznego zamykania ośrodków kultury jednego kraju w odpowiedzi na podobny krok podjęty przez drugie państwo. Prezes Instytutu Goethego Gesche Joost określiła zamknięcie oddziałów w Rosji mianem „końca pewnej epoki w niemiecko-rosyjskich relacjach kulturalnych”. Instytut Goethego (Goethe-Institut) posiada 154 oddziały w 100 krajach. Liczba ta obejmuje trzy oddziały w Rosji, które są obecnie zamykane. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Odwołane egzaminy, pokrzyżowane plany studiów – zamknięcie Instytutu Goethego wpływa na Rosjan. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/to-straszne-rosjanie-o-zamknięciu-instytutu-goethego/a-79245129?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78815208_401.jpg
|
||
| Image caption | Instytut Goethego w Moskwie to jedna z trzech placówek niemieckiego centrum kultury, które zostaną zamknięte | ||
| Image source | Ramil Sitdikov/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78815208_401.jpg&title=%E2%80%9ETo%20straszne%E2%80%9D.%20Rosjanie%20o%20zamkni%C4%99ciu%20Instytutu%20Goethego | ||
| Item 113 | |||
| Id | 79245963 | ||
| Date | 2026-09-12 | ||
| Title | Banki z UE wycofują swoje złoto z USA. Chodzi nie tylko o Trumpa | ||
| Short title | Banki z UE wycofują złoto z USA. Chodzi nie tylko o Trumpa | ||
| Teaser |
Banki centralne Holandii i Francji wycofały swoje złoto z USA. Wynika to częściowo z obaw o wiarygodność USA, ale nie tylko. Fort Knox – ufortyfikowany kompleks w stanie Kentucky, w którym przechowywana jest mniej więcej połowa rządowych rezerw złota USA – stał się synonimem bezpieczeństwa. Określenie „niczym Fort Knox” oznacza miejsce niezwykle bezpieczne i dobrze strzeżone. Mimo to postrzeganie samych Stanów Zjednoczonych jako bezpiecznego miejsca do przechowywania złota wyraźnie słabnie. Niedawna decyzja holenderskiego banku centralnego o przeniesieniu około 86 ton złota z Nowego Jorku do Londynu uwypukliła rosnące obawy niektórych rządów dotyczące przechowywania strategicznych aktywów w USA oraz obaw, czy w razie kryzysu istniałby do nich łatwy dostęp. Bank centralny Holandii (De Nederlandsche Bank – DNB) wskazał na „niepokoje geopolityczne” i stwierdził, że przeniesienie złota do innych jurysdykcji poprawi jego „gotowość na wypadek kryzysu”. Również Francja wycofała wszystkie pozostałe zasoby złota z nowojorskiego oddziału Rezerwy Federalnej (w okresie od lipca 2025 do stycznia 2026 roku), choć prezes Banku Francji François Villeroy de Galhau zapewniał wówczas, że decyzja ta nie miała podłoża politycznego. Wielu polityków w Niemczech i we Włoszech – krajach dysponujących odpowiednio drugimi i trzecimi co do wielkości rezerwami złota na świecie – domagało się wycofania krajowych zasobów złota z USA. Powodem były obawy związane z nieprzewidywalną polityką administracji Donalda Trumpa oraz jej rosnącą niechęcią wobec UE, w tym groźbami aneksji Grenlandii. Gorączka złotaSebastien Tillett, analityk w firmie Oxford Economics, twierdzi, że dla europejskich banków centralnych ryzyko bezpośredniego przejęcia ich aktywów jest „skrajnie niskie”. Zauważa jednak, że w dobie niepewności geopolitycznej rosną obawy o łatwość dostępu do tych zasobów. – Istotniejszym problemem jest to, że aktywa przechowywane w innej jurysdykcji mogłyby stać się tymczasowo niedostępne w przypadku skrajnych sankcji lub sytuacji o charakterze prawnym bądź geopolitycznym – zaznacza w rozmowie z DW. Krishnan Gopau ze Światowej Rady Złota (World Gold Council) wskazuje, że od czasu światowego kryzysu finansowego w 2008 roku banki centralne na całym świecie kupują więcej złota i coraz większą wagę przykładają do tego, gdzie i w jaki sposób je przechowują. W rezultacie ceny złota osiągnęły rekordowe poziomy. Z badania przeprowadzonego niedawno przez Światową Radę Złota wynika, że w ciągu ostatnich czterech lat banki centralne zgromadziły średnio 1000 ton złota, podczas gdy w poprzedniej dekadzie średnia ta wynosiła 500 ton. Gopau przypomina, że po światowym kryzysie finansowym z 2008 roku nastąpił kryzys zadłużenia w strefie euro, a następnie szereg kryzysów politycznych, pandemia oraz utrzymujące się zawirowania geopolityczne i konflikty. Sprawiło to, że złoto zyskało na znaczeniu jako bezpieczna przystań dla kapitału. – W ciągu ostatnich dwóch dekad wielokrotnie pojawiały się pytania i obawy dotyczące globalnego systemu finansowego oraz sytuacji geopolitycznej – zauważa. Decyzje władz Holandii i Francji o przeniesieniu złota z USA do Europy pokazują, jak dużą wagę przywiązuje się obecnie do miejsca przechowywania kruszcu – tak aby w razie nowego kryzysu można było szybko i łatwo z niego skorzystać. Banki centralne, rządy i państwowe fundusze majątkowe przechowują fizyczne złoto w różnych lokalizacjach. Jego transport może być niezwykle skomplikowany, ryzykowny i kosztowny, a łatwość sprzedaży lub wymiany na waluty bądź inne aktywa zależy od miejsca składowania. – Banki centralne zwracają większą uwagę zarówno na miejsce przechowywania rezerw, jak i na rodzaj posiadanych aktywów, głównie po to, by zmaksymalizować odporność i elastyczność swoich zasobów – mówi Tillett. Gopaul wskazuje z kolei, że zarządzanie rezerwami stało się kwestią „niezwykle istotną”: choć skupienie się na potencjalnym ryzyku związanym z konkretną jurysdykcją – np. USA – może wydawać się oczywiste, jedną z przyczyn takich decyzji jest dążenie do tego, by złoto znajdowało się jak najbliżej kraju macierzystego oraz w dynamicznym centrum obrotu. Podkreśla on, że holenderski bank centralny przeniósł swoje złoto do Londynu, a nie do Holandii, ponieważ Wielka Brytania to „jeden z najbardziej płynnych ośrodków obrotu na rynku złota”. – Chodzi o to, by w razie kryzysu czy napięć można było te zasoby złota uruchomić – wyjaśnia. – Londyn jest w zasadzie sercem rynku złota. Panuje tam ogromny ruch, a rynek jest niezwykle płynny, więc w sytuacji kryzysowej właśnie tam warto mieć swoje złoto. Bank Anglii jest jednym z głównych światowych posiadaczy i depozytariuszy złota. Szacuje się, że w jego posiadaniu znajduje się około 400 tys. sztabek złota o wartości blisko 270 mld dolarów (232 mld euro). Kwestia USA i gróźb TrumpaChoć przeniesienie złota do miejsca takiego jak Londyn jest dla europejskich podmiotów atrakcyjne samo w sobie, jasne jest, że decyzje te są podyktowane wątpliwościami co do wiarygodności USA w erze Trumpa oraz kondycji amerykańskiego systemu finansowego jako całości. W zeszłym tygodniu zarządca norweskiego państwowego funduszu majątkowego – giganta o wartości 2,3 bln dolarów – oświadczył, że fundusz musi znacząco ograniczyć swoje zaangażowanie w amerykańskie obligacje skarbowe. Decyzja ta wydaje się wynikać z obaw o rynek amerykańskich obligacji rządowych: gwałtownie rosnąca inflacja i zadłużenie państwa windują koszty ich finansowania i budzą niepokój inwestorów. Tillett zauważa, że złoto pozostaje wrażliwe na decyzje amerykańskiej Rezerwy Federalnej, a ogólne obawy ws. rynków finansowych USA skłaniają posiadaczy złota do przenoszenia swoich aktywów. Oprócz wspomnianych obaw rynkowych dodatkowym impulsem dla europejskich instytucji, by przemieszczać swoje aktywa, stała się retoryka Trumpa ws. Grenlandii oraz powtarzające się groźby pod adresem UE. Mimo to USA – a w szczególności nowojorski oddział Rezerwy Federalnej na Manhattanie – pozostają kluczowym depozytariuszem znacznej części europejskiego złota, w tym zwłaszcza zasobów niemieckich. Choć w latach 2013–2017 Bundesbank sprowadził z USA do Niemiec około 300 ton złota, wciąż przechowuje tam ponad 1000 ton tego kruszcu. W ubiegłym roku Bundesbank oświadczył: „Nie mamy wątpliwości, że nowojorski Fed jest godnym zaufania i wiarygodnym partnerem w zakresie bezpiecznego przechowywania naszych rezerw złota”. |
||
| Short teaser | Banki centralne Holandii i Francji wycofały swoje złoto z USA. Wynika to w części z gróźb Trumpa, ale nie tylko. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/banki-z-ue-wycofują-swoje-złoto-z-usa-chodzi-nie-tylko-o-trumpa/a-79245963?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77268987_401.jpg
|
||
| Image caption | Donald Trump i szef Fed Kevin Warsh | ||
| Image source | Alex Brandon/AP Photo/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77268987_401.jpg&title=Banki%20z%20UE%20wycofuj%C4%85%20swoje%20z%C5%82oto%20z%20USA.%20Chodzi%20nie%20tylko%20o%20Trumpa | ||
| Item 114 | |||
| Id | 79244990 | ||
| Date | 2026-09-12 | ||
| Title | Niemcy. Większość duchownych korzysta ze sztucznej inteligencji | ||
| Short title | Niemcy. Większość duchownych korzysta z AI | ||
| Teaser |
Ponad 60 proc. księży i pastorów w Niemczech korzysta ze sztucznej inteligencji. Najczęściej używają jej do tworzenia tekstów, wyszukiwania informacji i tłumaczeń. AI pomaga też przy przygotowywaniu kazań. Narzędzia oparte na sztucznej inteligencji (AI) stały się już dla wielu duchownych częścią codziennej pracy. Najczęściej pomagają w tworzeniu tekstów, wyszukiwaniu informacji i tłumaczeniach. W jakim stopniu są wykorzystywane przy przygotowywaniu kazań, pokaże kolejna analiza w przyszłym roku. „Cyfryzacja w przestrzeni kościelnej”Około 62 procent duchownych w Niemczech korzysta ze sztucznej inteligencji. Wynika to ze szczegółowej analizy międzywyznaniowego badania „Cyfryzacja w przestrzeni kościelnej” (DiRK, 2026). Jak powiedział Ewangelickiej Służbie Prasowej (epd) kierownik badania Holger Sievert z Kolonii, 20 procent księży i pastorów deklaruje, że często korzysta z AI, a 42,6 procent – rzadko. Dotychczas nie było dla Niemiec żadnych danych na ten temat. Według badania DiRK co piąty przedstawiciel tej grupy nigdy dotąd nie korzystał ze sztucznej inteligencji. 15,3 procent respondentów miało już za sobą pierwsze próby i eksperymenty z tą technologią. Osiem procent badanych stwierdziło, że nie wyobraża sobie pracy z ChatGPT, Claude, Mistral lub innym systemem AI. Szerokie spektrum zastosowańWśród osób korzystających ze sztucznej inteligencji najczęstszym obszarem zastosowania było tworzenie tekstów – wskazało je 62,3 procent z nich. Na drugim miejscu znalazło się wyszukiwanie informacji (60,9 procent), a na trzecim – przygotowywanie tłumaczeń (35,2 procent). Badani wykorzystywali również narzędzia AI do uzyskiwania informacji faktograficznych, streszczania tekstów, generowania obrazów oraz jako źródło pomysłów. Z obecnych danych nie wynika dokładnie, w jaki sposób i w jakim zakresie sztuczna inteligencja jest wykorzystywana do przygotowywania kazań. – Z otwartych odpowiedzi wiemy jednak, że tworzenie kazań było ważnym obszarem tworzenia tekstów – wyjaśnił profesor uczelni Macromedia. Bardziej szczegółowe analizy dotyczące wykorzystania AI przez księży i pastorów mają pojawić się w 2027 roku. W ramach badania DiRK 2026 ankietowano łącznie 7 178 protestantów i katolików. Nieco ponad połowa całej próby pracowała zawodowo w Kościele. Na pytania dotyczące generatywnej sztucznej inteligencji odpowiedziało 505 duchownych. Pierwsze wyniki badania przeprowadzonego przez Versicherer im Raum der Kirchen (vrk) opublikowano już w kwietniu. (EPD/jak) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Ponad 60 proc. duchownych w Niemczech korzysta z AI. Najczęściej – do tworzenia tekstów, researchu i tłumaczeń. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-większość-duchownych-korzysta-ze-sztucznej-inteligencji/a-79244990?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78405438_401.jpg
|
||
| Image caption | Kaplica w Poznaniu, gdzie drzwi otwiera aplikacja, a sztuczna inteligencja odpowiada na pytania odwiedzających | ||
| Image source | Reuters | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2023/bpol230508_001_gpsw_01r_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/78405438_401.jpg&title=Niemcy.%20Wi%C4%99kszo%C5%9B%C4%87%20duchownych%20korzysta%20ze%20sztucznej%20inteligencji | ||
| Item 115 | |||
| Id | 79244922 | ||
| Date | 2026-09-12 | ||
| Title | FAZ: Szwajcarski krytyk muzyczny o relacjach Chopina z mężczyznami | ||
| Short title | Szwajcarski krytyk o relacjach Chopina z mężczyznami | ||
| Teaser |
Szwajcarski krytyk muzyczny Moritz Weber uważa, że relacje erotyczne z mężczyznami miały ważny wpływ na twórczość Fryderyka Chopina. Jego homoseksualna tożsamość była w Polsce przemilczana. Niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” w sobotę (12.09.2026) omawia niedawno wydaną książkę szwajcarskiego pianisty i dziennikarza muzycznego Moritza Webera „Mężczyźni Chopina”. Autor oparł swoją tezę między innymi na listach Chopina do właściciela ziemskiego Tytusa Woyciechowskiego. Pisane przez około 20-letniego kompozytora listy dostępne są na stronie internetowej Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina w Warszawie. Zdaniem Webera są to „wesołe, czułe, bezpretensjonalne listy miłosne pisane przez mężczyznę do mężczyzny”. Czułe listy do mężczyznyWeber analizuje także relacje Chopina z innymi mężczyznami: wcześnie zmarłym Janem Białobłockim – „prawdopodobnie jego młodzieńczą miłością”, dwa lata starszym lekarzem Janem Matuszyńskim i Julianem Fontaną, „jego sekretarzem i posłańcem”. „FAZ” zaznacza, że „wylewny język” był w czasach romantyzmu czymś zwyczajnym w kontaktach między mężczyznami będącymi serdecznymi przyjaciółmi. Jednak sformułowania używane przez Chopina w listach do Woyciechowskiego „wykraczają poza przyjaźń” i mogłyby być niebezpieczne, gdyby trafiły w niepowołane ręce. Dlatego Chopin prosił adresata o zachowanie ich w tajemnicy. Autor pisze, że rola Woyciechowskiego była dotychczas marginalizowana, chociaż Chopin zadedykował mu swoje sławne opus 2. Zmyślone miłości z kobietamiOpisywane w biografiach Chopina relacje z kobietami są zdaniem Webera zmyślone. Jako przykład podaje rzekomą historię miłosną ze studentką śpiewu Konstancją Gładkowską czy rzekome oświadczyny wobec 16-letniej Marii Wodzińskiej. Zdaniem autora książki relacja kompozytora z George Sand też nie miała charakteru erotycznego. „Sand była dla Chopina pielęgniarką i zastępczą matką, ale nie kochanką” – pisze Weber. Zdaniem „FAZ” Weber poruszył w swojej książce ważny temat – relacje homoseksualne są bagatelizowane jako nieistotne dla twórczości artystycznej, podczas gdy te Roberta do Clary Schumann, Richarda Wagnera do Matyldy Wesendonck czy Ludwiga van Beethovena do Josephine von Brunswick uważane są za kluczowe, ponieważ pozostawiły ślad w ich sztuce. Tożsamość ukryta przez władzeWeber pisze, że przyczyną przemilczenia relacji homoseksualnych Chopina po 1945 r. było stanowisko władz komunistycznych oraz wpływy Kościoła katolickiego. Dla rządzącej długo partii Prawo i Sprawiedliwość homoseksualizm jest „wynaturzony, chory i destruktywny”. „FAZ” zaznacza na zakończenie, że Narodowy Instytut Fryderyka Chopina w 2024 r., po pierwszej publikacji Webera uznał jego tezę o homoerotycznym charakterze związku z Woyciechowskim za nie do utrzymania. „Oceny tego rodzaju są błędne, powierzchowne i obliczone na wywołanie określonego wrażenia w celu zaszokowania czytelników” – czytamy w cytowanym przez Moritza Webera oświadczeniu Instytutu. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Szwajcarski krytyk muzyczny uważa, że relacje erotyczne z mężczyznami miały ważny wpływ na twórczość Fryderyka Chopina. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/faz-szwajcarski-krytyk-muzyczny-o-relacjach-chopina-z-mężczyznami/a-79244922?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/5302249_401.jpg
|
||
| Image caption | „Pokój muzyczny” (Chopin przy fortepianie?) – litografia autorstwa Achille’a Deverii (1800–1857) | ||
| Image source | picture-alliance / akg | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/5302249_401.jpg&title=FAZ%3A%20Szwajcarski%20krytyk%20muzyczny%20o%20relacjach%20Chopina%20z%20m%C4%99%C5%BCczyznami | ||
| Item 116 | |||
| Id | 79244974 | ||
| Date | 2026-09-12 | ||
| Title | Niemcy. Agenci GRU stoją za dronami w Lipsku | ||
| Short title | Niemcy. Agenci GRU stoją za dronami w Lipsku | ||
| Teaser |
Według „Welt am Sonntag” śledztwo w sprawie próby ataku dronem na lotnisko Lipsk/Halle prowadzi do rosyjskiego GRU. Niemieckie służby miały zidentyfikować dwóch podejrzanych. Jeden z nich ma być związany z rosyjskim GRU. Według „Welt am Sonntag” śledztwo niemieckich służb bezpieczeństwa w sprawie próby zamachu na lotnisko Lipsk/Halle ma prowadzić bezpośrednio do rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Gazeta podaje, że tajne akta śledztwa wskazują domniemanego pracownika GRU jako osobę odpowiedzialną za logistykę tej operacji. Ustalenia te mają stanowić podstawę decyzji rządu o obarczeniu Rosji odpowiedzialnością za próbę ataku dronem. Według informacji ze źródeł związanych ze służbami bezpieczeństwa podejrzanymi są Rosjanin Oleg L. oraz Białorusin Andriej K. Przygotowania i logistykę miał zorganizować L. Według „Welt am Sonntag” niemieckie służby bezpieczeństwa wiążą go z GRU. Podejrzany miał związki z GRUJak podaje „Welt am Sonntag”, według ustaleń śledczych L. miał wjechać do Niemiec przez Turcję, a później opuścić kraj przez lotnisko Berlin-Brandenburg, udając się w kierunku Serbii. Śledczy już w momencie jego wjazdu mieli wiedzieć, że Rosjanin jest wiązany ze środowiskiem GRU. Mimo to nie objęto go obserwacją. Obecnie ma on ponownie przebywać w Rosji. Na początku sierpnia na lotnisku w Lipsku wykryto drona załadowanego materiałami wybuchowymi. W pobliżu znajdowały się ukraińskie samoloty transportowe. Lotnisko jest punktem przeładunkowym pomocy wojskowej dla Ukrainy. Ślady DNA i materiały wybuchoweWedług „Welt am Sonntag” na trop podejrzanych miały naprowadzić śledczych między innymi ślady DNA znalezione na konstrukcji antenowej służącej do sterowania dronami. Gazeta podaje również, że według ustaleń władz materiały wybuchowe użyte w Lipsku mogły trafić do Niemiec przez Bułgarię i Serbię. Śledczy mają zakładać, że były transportowane w skrytkach w ciężarówkach, a następnie ukrywane w skrytkach w ziemi. Na początku września rząd oficjalnie obarczył Moskwę odpowiedzialnością za próbę zamachu z użyciem materiałów wybuchowych na lotnisku w Lipsku i zapowiedział nowe sankcje wobec Rosji. Moskwa odrzuca te zarzuty. Gazeta „Bild” poinformowała w sierpniu, że w sprawie ataku dronem w Lipsku istnieje konkretny ślad DNA. Według „Bilda” ma on być identyczny ze śladem zarejestrowanym wcześniej w związku z zamachem podpaleniowym na centrum logistyczne DHL w Lipsku 20 lipca 2024 roku. (AFP/jak) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Śledztwo w sprawie próby ataku dronem na lotnisko Lipsk/Halle ma prowadzić do rosyjskiego GRU. Podejrzane są dwie osoby. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-agenci-gru-stoją-za-dronami-w-lipsku/a-79244974?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78987593_401.jpg
|
||
| Image caption | Po nocnym incydencie z dronem na lotnisku Lipsk/Halle specjaliści z policji federalnej unieszkodliwili drona wyposażonego w ładunek wybuchowy | ||
| Image source | Hendrik Schmidt/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78987593_401.jpg&title=Niemcy.%20Agenci%20GRU%20stoj%C4%85%20za%20dronami%20w%20Lipsku | ||
| Item 117 | |||
| Id | 79244965 | ||
| Date | 2026-09-12 | ||
| Title | Cyfrowe molochy gromadzące dane: nasze profile na sprzedaż | ||
| Short title | Cyfrowe molochy gromadzące dane: nasze profile na sprzedaż | ||
| Teaser |
Amerykańskie koncerny technologiczne gromadzą, łączą i sprzedają coraz więcej informacji o swoich użytkownikach. Najnowszy skandal pokazuje, jak łatwo bardzo wrażliwe dane mogą trafić w niepowołane ręce. Każdy ma swoje sekrety. Rzeczy, o których po prostu nikomu by nie opowiedział. Może z wyjątkiem swojej aplikacji randkowej. Jakiego partnera szuka. Jakie miejsca chętnie odwiedza. Być może także jakie ma preferencje seksualne albo jaki jest jego stan zdrowia. Aplikacja ma wykorzystywać te informacje po to, by pomagać użytkownikom znaleźć osoby o podobnych zainteresowaniach i oczekiwaniach. To, że dane te są również odsprzedawane innym firmom, raczej nie leży jednak w interesie użytkowników. I właśnie do tego miało dojść w przypadku Grindr, aplikacji randkowej skierowanej wyraźnie do społeczności LGBTQ+. Około 12 tys. użytkowników aplikacji w Wielkiej Brytanii wniosło pozew przeciwko firmie, ponieważ miała ona przekazywać reklamodawcom wysoce wrażliwe dane osobowe – w niektórych przypadkach nawet informacje o statusie HIV użytkowników. Spór sądowy zakończył się na początku tego tygodnia ugodą opiewającą łącznie na 26 mln funtów. Jednocześnie Grindr zaprzecza jakiejkolwiek odpowiedzialności; nie doszło ani do oficjalnego przyznania się do winy, ani do wyroku skazującego. Najnowsza sprawa jest tylko jedną z wielu i prowadzi do szerszego pytania: co właściwie dzieje się z informacjami, które codziennie przekazujemy naszym aplikacjom? Zgadzamy się, ale na co?Dla nas, użytkowników, aplikacja to przede wszystkim pomocny produkt. Często jednak stoją za nią również usługi w chmurze, narzędzia analityczne, sieci reklamowe i inni dostawcy usług. Przechowują i przekazują dane, łączą je i analizują, często nie po naszej myśli. Wiele firm z sektora Big Tech, jak wyjaśnia ekspert ds. polityki cyfrowej Jan Penfrat, stara się „jak najbardziej utrudnić użytkownikom i organom nadzorczym zrozumienie, jakie dane są gromadzone na naszych urządzeniach przez poszczególne podmioty oraz w jakim celu”. Jan Penfrat pracuje w European Digital Rights (EDRi), europejskiej sieci organizacji pozarządowych i ekspertów, która angażuje się w obronę praw podstawowych i wolności w przestrzeni cyfrowej. Każdy to zna: aplikację – na przykład komunikator – instaluje się szybko, a gdy pojawia się pytanie, czy można wykorzystywać dane osobowe, użytkownicy często po prostu klikają „Tak”. Kto ma ochotę czytać wielostronicowe polityki prywatności? Zdjęcia z prywatnych czatówDiabeł jednak tkwi w szczegółach. Na przykład WhatsApp podczas instalacji uzyskuje dostęp do kontaktów w smartfonie. W ten sposób na serwery przesyłane są również numery telefonów osób, które same w ogóle nie korzystają z WhatsApp i nigdy nie wyraziły zgody na przekazanie swoich danych kontaktowych. Komunikator Discord gromadzi nawet wszystkie wiadomości tekstowe, zdjęcia i linki wysyłane przez użytkowników – także w prywatnych czatach – o ile nie sprzeciwią się oni aktywnie tej praktyce. Dopiero po latach skarg Discord wprowadził w maju 2026 r. przynajmniej szyfrowanie nagrań głosowych i wideo. Takich przykładów jest mnóstwo. Im większa i bardziej rozbudowana jest firma, tym mniej chodzi o pojedyncze dane, a bardziej o wzorce. Tak jest na przykład w przypadku Google. – Google kontroluje wiele różnych aspektów naszego cyfrowego życia i wprowadziło mechanizmy gromadzenia danych oraz monitorowania praktycznie na każdym poziomie – mówi Penfrat. Dostęp do lokalizacji i kalendarza– Zaczyna się to od sprzętu, czyli od tego, że Google samo produkuje telefony, a następnie obejmuje system operacyjny, czyli Androida, w którym już wbudowany jest stały, indywidualny identyfikator reklamowy, identyfikujący każde urządzenie przez cały okres jego użytkowania. Do tego dochodzą aplikacje, które Google samo obsługuje i które często są już preinstalowane: Gmail, książka adresowa, kontakty, kalendarz, a także Mapy Google, „gdzie lokalizacja użytkowników może być rejestrowana co minutę. A wszystko to trafia do ogromnego profilu”. Na podstawie tych danych firmy takie jak Google oferują usługi targetowania reklam. – Oznacza to, że dowolny producent samochodów lub odzieży może powiedzieć: chcę dotrzeć do takich a takich grup docelowych, a moje reklamy mają być wyświetlane w wyszukiwarce Google, w Gmailu lub na którejkolwiek z setek milionów stron internetowych podmiotów zewnętrznych, na których umieszczane są reklamy Google – wyjaśnia ekspert. Handel profilami danychGoogle jest tylko jednym z wielu dostawców. – To ogromny, globalny rynek wart miliardy, na którym po prostu sprzedaje się profile danych osobowych ludzi. Profile te powstają na podstawie dwóch rodzajów danych. Z jednej strony są to informacje, które użytkownik dobrowolnie ujawnia, wpisując coś do swojego profilu lub przesyłając prywatne zdjęcia. Z drugiej strony wiele wielkich firm technologicznych już wiele lat temu zaczęło na podstawie otrzymywanych danych wyciągać wnioski i tworzyć założenia dotyczące użytkowników. – Jeśli więc mają dostęp do moich danych lokalizacyjnych i wiedzą, gdzie zazwyczaj przebywam w nocy, mogą założyć: to jest mój adres zamieszkania – wyjaśnia Jan Penfrat. – Jeśli adres ten znajduje się na przykład w bardzo zamożnej dzielnicy, mogą od razu wyciągnąć wnioski dotyczące moich zarobków. Jeśli zauważą: „O, ma włączoną geolokalizację i regularnie chodzi do klubu gejowskiego”, to prawdopodobnie należy do społeczności LGBTQ. A wszystko to od razu trafia do profilu. Surowe przepisy w EuropieUE ma już dziś jeden z najsurowszych systemów ochrony danych na świecie. Ogólne rozporządzenie o ochronie danych (RODO) ma chronić dane osobowe i prywatność obywateli. Kolejne unijne przepisy dotyczące sfery cyfrowej, takie jak akt o rynkach cyfrowych (Digital Markets Act) czy akt o usługach cyfrowych (Digital Services Act), mają zapobiegać nadużywaniu przez wielkie koncerny technologiczne swojej pozycji wobec przedsiębiorstw i użytkowników. Przepisów tych muszą przestrzegać również firmy z USA, jeśli oferują swoje usługi mieszkańcom Europy lub monitorują ich zachowania. Komisja Europejska wielokrotnie nakładała też kary za naruszenia unijnych przepisów, na przykład w 2025 roku w wysokości 500 mln euro na Apple oraz kolejnych 200 mln euro na koncern Meta, do którego należy Facebook. Również Google musiało w tym roku zapłacić 890 mln euro kar. Na pierwszy rzut oka wydaje się to sporą kwotą, ale szybko traci ona na znaczeniu, gdy spojrzy się na zysk netto koncernu Alphabet, właściciela Google: w 2025 roku wyniósł on w przeliczeniu około 117 mld euro. – Są to więc kwoty, które przedsiębiorstwo takie jak Google czy Amazon generuje w ciągu zaledwie kilku dni – mówi Jan Penfrat: „Po prostu uwzględniają takie kwoty w swoich budżetach”. Uzależnienie od chmur z USANaprawdę skuteczna kontrola ze strony UE nie jest więc taka prosta. Giganci technologiczni dysponują globalną infrastrukturą, ogromnymi zasobami finansowymi i złożonymi modelami biznesowymi. Europejskie organy muszą najpierw zrozumieć, jak one funkcjonują. Do tego dochodzi własna zależność Europy: usługi w chmurze, systemy operacyjne, platformy, a w coraz większym stopniu także infrastruktura sztucznej inteligencji są – przynajmniej na razie – w dużej mierze dostarczane przez przedsiębiorstwa amerykańskie. Jan Penfrat krytykuje również brak woli politycznej w Brukseli, by podjąć bardziej zdecydowane działania wobec tych koncernów i lepiej wyposażyć europejskie organy ochrony danych. Co zatem można zrobić jako konsument? Ekspert wymienia dwie podstawowe zasady. – Po pierwsze, zawsze należy zadać sobie pytanie: jaki jest model biznesowy? Na czym się tu zarabia? I tu obowiązuje złota zasada: „Jeśli nie płacę, to ja jestem produktem«”. Po drugie, warto zawsze rozglądać się za bardziej godnymi zaufania alternatywami. – Są producenci smartfonów, którzy wytwarzają etyczne telefony dające użytkownikom większą kontrolę nad własnymi danymi, a mimo to kompatybilne z aplikacjami, z których korzystamy na co dzień. Istnieją nawet sieci społecznościowe, które zapewniają większą kontrolę nad danymi osobowymi – mówi ekspert. I dodaje: „Ostatecznie jednak nie da się obejść bez silniejszych regulacji i większej odwagi politycznej w przeciwdziałaniu naruszeniom prawa przez zbyt wiele przedsiębiorstw. Musimy bowiem zmierzyć się z największymi i najpotężniejszymi korporacjami w historii, a one niestety nie są po naszej stronie”. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Najnowszy skandal z aplikacją randkową Grindr pokazuje, jak łatwo bardzo wrażliwe dane mogą trafić w niepowołane ręce. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/cyfrowe-molochy-gromadzące-dane-nasze-profile-na-sprzedaż/a-79244965?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79154075_401.jpg
|
||
| Image caption | Jakie dane gromadzą właściwie aplikacje na naszych smartfonach. I w jakim celu? | ||
| Image source | Jeremy Piper/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79154075_401.jpg&title=Cyfrowe%20molochy%20gromadz%C4%85ce%20dane%3A%20nasze%20profile%20na%20sprzeda%C5%BC | ||
| Item 118 | |||
| Id | 79240914 | ||
| Date | 2026-09-12 | ||
| Title | Niemcy krytykowane w ONZ. Chodzi o cięcia socjalne | ||
| Short title | Niemcy krytykowane w ONZ. Chodzi o cięcia socjalne | ||
| Teaser |
Kobiety zarabiają dużo mniej niż mężczyźni, państwo za mało troszczy się o słabszych – to wnioski z raportu. Specjalny sprawozdawca ONZ dostrzega nierówności w Niemczech i wzywa rząd w Berlinie do podjęcia większych wysiłków w celu ich zwalczania. Australijski profesor prawa Surya Deva w swoim raporcie potępia nierówności społeczno-gospodarcze – zwłaszcza w odniesieniu do osób niepełnosprawnych, imigrantów, uchodźców i kobiet. Deva przedstawił w piątek (11.09.) te wyniki przed Radą Praw Człowieka ONZ. Rząd Niemiec powinien wzmocnić systemy socjalne„Nierówności ekonomiczne stanowią poważny problem w Niemczech” – pisze ekspert i dodaje: „Od 2010 roku wzrosły nierówności w dochodach i majątku, co przyczynia się do niepewności społecznej, zwłaszcza w niższej klasie średniej”. W Niemczech dotyka to w szczególności kobiety, dzieci, imigrantów, mieszkańców wschodnich landów, mieszkańców Zagłębia Ruhry oraz osoby niepełnosprawne. Specjalny sprawozdawca ONZ wzywa do przeznaczenia większych środków na przystępną cenowo opiekę nad dziećmi, schroniska dla kobiet oraz modernizację przestarzałej infrastruktury. Proponuje między innymi, by w tym celu zwiększyć opodatkowanie osób zamożnych poprzez podatek od spadków. W raporcie wyraźnie pochwalono specjalny fundusz w wysokości 500 miliardów euro. Niesprawiedliwe zarobki kobiet w NiemczechKobiety w Niemczech zarabiają średnio o 16 procent mniej niż mężczyźni – pisze dalej Deva w swoim raporcie. Podkreśla, że ta różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn jest nie tylko zbyt duża, ale przede wszystkim większa niż w prawie wszystkich innych zachodnich krajach uprzemysłowionych. Wiele niemieckich przedsiębiorstw działa – zdaniem specjalnego sprawozdawcy ONZ – na rzecz osłabienia „wiążących przepisów dotyczących obowiązku należytej staranności w zakresie praw człowieka na szczeblu krajowym i unijnym”. Berlin ogranicza pomoc rozwojowąRaport analizuje również niemiecką pomoc rozwojową. Niemcy często udzielają wzorowej pomocy w sytuacjach kryzysowych za granicą – jednak rząd w Berlinie obecnie ogranicza środki finansowe. „To z kolei pogłębi ubóstwo, głód, nierówności, zmiany klimatyczne i niestabilność w wielu regionach świata oraz nieproporcjonalnie mocno dotknie osoby wymagające ochrony” – stwierdza Deva w raporcie. Stanowi to naruszenie międzynarodowych porozumień i nie jest korzystne ani dla Niemiec, ani dla reszty świata. Reakcja przedstawicielki Niemiec– Dokładnie przeanalizujemy te propozycje – powiedziała niemiecka przedstawicielka w Radzie Praw Człowieka ONZ. Wyjaśniła, że cięcia odzwierciedlają trudne decyzje budżetowe w okresie silnej presji politycznej. (DPA/sier) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Kobiety zarabiają dużo mniej niż mężczyźni, państwo za mało troszczy się o słabszych – to wnioski z raportu. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-krytykowane-w-onz-chodzi-o-cięcia-socjalne/a-79240914?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/62686408_401.jpg
|
||
| Image caption | Düsseldorf. Bogaci i biedni | ||
| Image source | Rupert Oberhäuser/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2025/foeupol250807_wakacje-ltr-wide_01imw_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/62686408_401.jpg&title=Niemcy%20krytykowane%20w%20ONZ.%20Chodzi%20o%20ci%C4%99cia%20socjalne | ||
| Item 119 | |||
| Id | 79240806 | ||
| Date | 2026-09-12 | ||
| Title | Rosyjska wojna. Drony docierają do Mołdawii i Rumunii | ||
| Short title | Rosyjska wojna. Drony docierają do Mołdawii i Rumunii | ||
| Teaser |
Rosyjskie drony coraz częściej naruszają przestrzeń powietrzną Mołdawii i Rumunii. W zagrożeniu znalazł się nawet samolot prezydenta Ukrainy przed startem w Kiszyniowie. Obserwatorzy mówią o celowym działaniu. Dla Ukraińców rosyjska wojna powietrzna od lat stanowi krwawą, gorzką rzeczywistość – każdego dnia w tym kraju giną ludzie w wyniku ataków rakietowych, bomb lotniczych i dronów. Choć w znacznie mniejszym stopniu, problem ten dotyka również sąsiadów Ukrainy z Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej: rakiety i drony czasem wlatują w ich przestrzeń powietrzną lub tam spadają. Obecnie rosyjska wojna dronowa coraz bardziej zagraża dwóm sąsiadom Ukrainy: Mołdawii i Rumunii. Niemal codziennie dochodzi do incydentów z udziałem dronów na terytoriach obu tych krajów. Często mają miejsce eksplozje, odnotowano też już przypadki rannych osób. Od niedawna dochodzi do ataków na ukraińskie punkty kontroli granicznej z Mołdawią i Rumunią. Ataki te nasiliły się do tego stopnia, że według wielu obserwatorów nie można już mówić o przypadkach. Podejrzewają, że Kreml celowo chce przenieść wojnę na terytorium obu sąsiadów Ukrainy. Duże poruszenie wywołała jedna z ostatnich eksplozji we wtorek (08.09.2026), która spowodowała opóźnienie odlotu samolotu prezydenta Ukrainy z Wołodymyrem Zełenskim na pokładzie ze stolicy Mołdawii, Kiszyniowa. Celowy manewr?Co konkretnie się wydarzyło? Rosyjski dron typu Geran nowej generacji, wyposażony w silnik odrzutowy i zdolny do lotu z prędkością do 500 kilometrów na godzinę, startując z okupowanego przez Rosję Półwyspu Krymskiego i nadlatując z Ukrainy, wleciał późnym popołudniem we wtorek – najpierw do przestrzeni powietrznej Mołdawii, a następnie do przestrzeni powietrznej Rumunii. Tam, po gwałtownym skręcie, powrócił w przestrzeń Mołdawii. Na północy kraju, w pobliżu miejscowości Riscani, dron spadł na pole słoneczników i eksplodował. Trajektoria lotu drona wskazuje na celowy manewr. Samolot Zełenskiego nie został wprawdzie „prawie trafiony”, jak początkowo podawano – dron uderzył około 160 kilometrów na północ od międzynarodowego lotniska w Kiszyniowie. Jednak jego tor lotu przebiegał przez całą Republikę Mołdawii i momentami znajdował się w pobliżu jej stolicy, Kiszyniowa, a później także w pobliżu metropolii Iasi w północno-wschodniej Rumunii. W związku z tym przestrzeń powietrzna Mołdawii została całkowicie zamknięta na około godzinę. Lotnisko w Kiszyniowie oraz lotnisko w rumuńskim mieście Iasi tymczasowo wstrzymały ruch lotniczy. Zełenski, który był w drodze do Oslo, mógł odlecieć dopiero z opóźnieniem. Coraz więcej incydentówNajpoważniejszy aspekt tego zdarzenia: jak się okazało, systemy obrony przeciwlotniczej Republiki Mołdawii mogą chronić przestrzeń powietrzną kraju jedynie w bardzo ograniczonym zakresie. Dron został wykryty i śledzony przez kontrolę ruchu lotniczego, jednak zestrzelenie go nie było już możliwe. Według publicznie dostępnych danych kraj ten dysponuje jedynie niewielką liczbą polskich rakiet przeciwlotniczych typu „Piorun”, które w najlepszym razie mogą chronić określone obiekty. W Rumunii z bazy lotniczej NATO Kogalniceanu, położonej w pobliżu nadmorskiego miasta Konstanca nad Morzem Czarnym, wystartowały wprawdzie dwa samoloty bojowe. Dlaczego nie zestrzelono drona, tak jak miało to miejsce w niektórych przypadkach w ostatnich tygodniach, pozostaje na razie niejasne. Łącznie od początku sierpnia 2026 r. w Mołdawii i Rumunii odnotowano ponad trzydzieści incydentów związanych z dronami, w tym przede wszystkim naruszenia przestrzeni powietrznej, ale także katastrofy, eksplozje, znaleziska szczątków oraz – w Rumunii – kilka przypadków zestrzelenia dronów. Według oficjalnych danych, w samym tylko sierpniu w Republice Mołdawii rozbiło się 17 dronów – tyle samo, ile łącznie w całym poprzednim roku. Ofiary śmiertelne na przejściu granicznymNajnowszy incydent miał miejsce w nocy ze wtorku na środę (09.09.2026 r.) na przejściu granicznym Starokoszacze między Mołdawią a Ukrainą. Zostało uszkodzone w wyniku ataku dronów. Znajduje się około kilometra od terytorium Mołdawii. W wyniku tego zdarzenia zginęły dwie osoby, a dwie kolejne zostały ranne, w tym obywatel Mołdawii. Kiszyniów ostro potępił ataki dronów. Prezydent Maia Sandu stwierdziła w środę, że rosyjska wojna dotarła aż do granicy mołdawskiej. – Trudno zrozumieć, że w obliczu tej rzeczywistości wciąż pojawiają się głosy próbujące przekonać Mołdawian, że Rosja nie jest agresorem lub że wojna w naszym sąsiedztwie nas nie dotyczy – powiedziała Sandu. Przewodniczący mołdawskiego parlamentu Igor Grosu napisał na Facebooku, że chodzi o incydenty, których „nie możemy już postrzegać jako czegoś odległego”. Zagrożenie ze strony Rosji nie jest „widmem” ani propagandą – stwierdził i dodał: „To codzienna rzeczywistość”. Minister obrony Mołdawii Anatolie Nosatii stwierdził, że w przyszłości nie można już wykluczyć ofiar śmiertelnych wśród obywateli Mołdawii. Z kolei minister infrastruktury Władimir Bolea ostrzegł, że mołdawski port nad Dunajem w Giurgiulesti może stać się celem ataku po tym, jak rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych oskarżyło Rumunię i Republikę Mołdawii o wykorzystywanie tego portu jako „węzła tranzytowego” dla dostaw broni. „Zaplanowana operacja”Mołdawski ekspert ds. wojskowości i bezpieczeństwa Rosian Vasiloi, były szef mołdawskiej straży granicznej, napisał na Facebooku w związku z niedawnym upadkiem drona na terenie Mołdawii: „To zaplanowana operacja państwa agresora”. Odniósł się między innymi do nietypowej trajektorii lotu drona, który najpierw leciał nad Mołdawią, potem dotarł do Rumunii, by znów zawrócić w kierunku Mołdawii. Wniosek Vasiloi: „Nie możemy już postrzegać naszej przestrzeni powietrznej w oderwaniu od przestrzeni powietrznej Ukrainy i Rumunii. Ukraina, Mołdawia i Rumunia tworzą już połączoną przestrzeń operacyjną, jeśli chodzi o zagrożenia powietrzne i ich wpływ na łączność regionalną”. W Rumunii władze nie zareagowały dotychczas na ostatnie incydenty. Jednak już w lipcu rząd rumuński zainicjował zwrot polityczno-wojskowy i po długim okresie powściągliwości rozpoczął zestrzeliwanie dronów w rumuńskiej przestrzeni powietrznej. Były rumuński generał Virgil Balaceanu, częsty rozmówca i ekspert w rumuńskich mediach, wezwał rumuńskie władze do przyspieszenia rozbudowy rumuńskiej obrony powietrznej. Balaceanu zakłada również, że wtorkowy incydent z dronem był celowym manewrem. Amerykański Institute for the Study of War (ISW), jeden z wiodących publicznych think tanków zajmujących się analizą rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie, napisał po wtorkowym incydencie z dronem, że choć nie ma dowodów na to, że takie naruszenia przestrzeni powietrznej są zamierzone, to można jednak stwierdzić, że Rosja czerpie korzyści z takich działań. Przede wszystkim wykorzystanie najnowszych, szybkich modeli rosyjskich dronów Geran ma na celu „dalsze testowanie systemów obronnych NATO i Republiki Mołdawii, a także reakcji całego sojuszu”. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronie Redakcji Niemieckiej DW Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Rosyjskie drony coraz częściej naruszają przestrzeń powietrzną Mołdawii i Rumunii. Wygląda to na celowe działanie. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/rosyjska-wojna-drony-docierają-do-mołdawii-i-rumunii/a-79240806?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Rosyjska%20wojna.%20Drony%20docieraj%C4%85%20do%20Mo%C5%82dawii%20i%20Rumunii | ||
| Item 120 | |||
| Id | 79239453 | ||
| Date | 2026-09-11 | ||
| Title | Polka była odurzana i gwałcona. Sprawca milczy przed sądem | ||
| Short title | Polka była odurzana i gwałcona. Sprawca milczy przed sądem | ||
| Teaser |
39-latek z Polski miał wykorzystywać byłą partnerkę seksualnie i udostępniać nagrania. W Hanowerze stanął przed sądem. Na początku rozprawy w sądzie w Hanowerze poszkodowana kobieta – była partnerka oskarżonego Polaka, również pochodząca z Polski – zaapelowała do zgromadzonych, by nie ignorowali jej cierpienia. Oskarżony milczał. „Nie chcę, aby moja sprawa była postrzegana wyłącznie jako spektakularny proces karny” – przekazała poszkodowana kobieta stacji NDR (Norddeutscher Rundfunk) na początku procesu za pośrednictwem swojej adwokatki, podkreślając, że jej prywatność została głęboko naruszona. „Zależy mi na tym, by dostrzec nie tylko sam proces, ale także człowieka, który za nim stoi” – apelowała poszkodowana. Oskarżony o ponad 100 czynówW czwartek (10 września) prokuratorka przez prawie godzinę odczytywała akt oskarżenia dotyczący łącznie 103 przypadków. Śledczy zarzucają 39-latkowi, że w okresie od listopada 2021 r. do marca 2026 r. najpierw odurzał swoją ówczesną partnerkę środkiem nasennym lub ketaminą we wspólnym mieszkaniu w Ronnenbergu (region Hanoweru) oraz w hotelu. Gdy traciła przytomność, miał „dokonywać na niej różnorodnych czynności seksualnych” i filmować je. Jak podaje NDR w relacji z procesu, akt oskarżenia mówi o licznych nagraniach – w niektórych przypadkach nagrał ponad 100 filmów z jednego zdarzenia. Niektóre z tych nagrań miał następnie udostępniać wmediach społecznościowych oraz umieszczać na ogólnodostępnych platformach internetowych. Ponadto miał potajemnie filmować swoją partnerkę podczas kąpieli lub prysznica. Według rzecznika sądu krajowego cytowanego przez portal internetowy publicznego nadawcy NDR, oskarżona dowiedziała się o domniemanych czynach dopiero w wyniku śledztwa. Policja przejrzała ponad 40 tys. nagrańKrajowy Urząd Kryminalny (LKA) Nadrenii Północnej-Westfalii wszczął postępowanie między innymi w wyniku ujawnionych informacji dotyczących sprawy Pelicot we Francji. Śledcza prowadząca dochodzenie w sprawie 39-latka odniosła się do wyników pracy dziennikarzy programu STRG F, które doprowadziły do powstania „Projektu Meduza”. W jego ramach międzynarodowi śledczy podjęli ukierunkowane działania przeciwko sieciom internetowym mężczyzn, którzy odurzają swoje partnerki i wykorzystują je seksualnie. Podczas dochodzenia prowadzonego w Nadrenii Północnej-Westfalii, śledcza z LKA, jak sama twierdzi, zwróciła uwagę na profil obecnego oskarżonego. Po zidentyfikowaniu mężczyzny śledztwo było kontynuowane w Dolnej Saksonii. Równolegle z rozpoczęciem procesu policja opublikowała szczegóły dotyczące śledztwa. Zgodnie z nimi śledczy przejrzeli ponad 42 000 plików wideo. W prawie 1 700 plikach znaleziono treści istotne z punktu widzenia prawa karnego. Zdecydowana większość nagrań została prawdopodobnie wykonana przez podejrzanego. Na tej podstawie prokuratura w Hanowerze – stolicy Dolnej Saksonii – wniosła akt oskarżenia. Kolejna ofiara może być w PolsceŚledczy podkreślili, że zakres śledztwa nie kończy się na akcie oskarżenia w Hanowerze ani na granicy kraju. NDR podaje, że w wyniku śledztwa wszczęto 78 kolejnych postępowań przeciwko osobom mającym kontakt z oskarżonym w Niemczech oraz co najmniej dziesięciu innych państwach w Europie i poza nią. Zidentyfikowano kolejnych podejrzanych: między innymi we Francji wykonano nakaz aresztowania. Grupa śledcza natrafiła ponadto na prawie 100 niezidentyfikowanych jeszcze ofiar, w sprawie których toczą się dalsze dochodzenia. Podczas procesu w Hanowerze jako świadek zeznawał funkcjonariusz, którego zdaniem kolejna ofiara oskarżonego może przebywać w Polsce. Oskarżony zamierza milczećProces przed Sądem Okręgowym w Hanowerze zostanie wznowiony 16 września. Wówczas może zostać przesłuchana była partnerka oskarżonego. Oskarżony zamierza skorzystać z prawa do milczenia, jak poinformował w czwartek jego obrońca Marcin Raminski. Analogie ze sprawą Gisèle PelicotSprawa ta przypomina proces o molestowanie dotyczący Francuzki Gisèle Pelicot. Jej były mąż został w grudniu 2024 roku skazany na 20 lat pozbawienia wolności za to, że przez prawie dziesięć lat odurzał swoją żonę lekami, wykorzystywał ją seksualnie i oferował ją dziesiątkom nieznajomych w celu zgwałcenia. Zostało skazanych również 50 współsprawców, głównie za ciężkie zgwałcenie, na kary pozbawienia wolności od 3 do 15 lat. |
||
| Short teaser | 39-latek z Polski miał wykorzystywać byłą partnerkę seksualnie i udostępniać nagrania. W Hanowerze stanął przed sądem. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/polka-była-odurzana-i-gwałcona-sprawca-milczy-przed-sądem/a-79239453?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78979188_401.jpg
|
||
| Image caption | W Hanowerze rozpoczął się proces oskarżonego Polaka | ||
| Image source | Silas Stein/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78979188_401.jpg&title=Polka%20by%C5%82a%20odurzana%20i%20gwa%C5%82cona.%20Sprawca%20milczy%20przed%20s%C4%85dem | ||
| Item 121 | |||
| Id | 79237696 | ||
| Date | 2026-09-11 | ||
| Title | Chcesz utrzymać wagę? Wysypiaj się | ||
| Short title | Chcesz utrzymać wagę? Wysypiaj się | ||
| Teaser |
Niedobór snu może wyraźnie zwiększać apetyt. Osoby, które śpią zbyt krótko, częściej sięgają również po wysokokaloryczne i tłuste produkty – wynika z badań niemieckiego naukowca. Sprawa wydaje się dość oczywista: im więcej śpimy, tym mniej mamy okazji do jedzenia. Dlatego osoby, które chcą schudnąć, powinny zadbać o odpowiednią ilość snu – mówi badacz snu Markus Dworak. Odpowiednia długość snu sprzyja również spalaniu tkanki tłuszczowej – dodaje naukowiec podczas spotkania zorganizowanego przez IST-Bildungsinstitut, niemieckiej instytucji edukacyjnej z siedzibą w Düsseldorfie. Zmęczony organizm w trybie poszukiwania pożywieniaZbyt krótki sen powoduje natomiast wzrost apetytu. Według Dworaka, osoby niewyspane jedzą więcej i częściej wybierają produkty wysokokaloryczne oraz bogate w tłuszcz. Jak wynika z jego obserwacji, osoby bardzo zmęczone mogą spożywać średnio około 385 kalorii więcej. – Kiedy chce nam się spać, mamy tendencję do wybierania mniej zdrowego jedzenia – zauważył ekspert. Organizm znajduje się wówczas niejako w „trybie poszukiwania pożywienia”. Niedostateczna ilość snu podczas odchudzania ma też dodatkową konsekwencję: utrata masy mięśniowej może być o 60 procent większa. Zdaniem Dworaka optymalna długość snu to siedem, osiem godzin na dobę. Przy takim czasie ryzyko otyłości jest najmniejsze. Skrócenie snu już o godzinę zwiększa je o dziewięć procent. Nie oznacza to jednak, że warto spać jak najdłużej. Ekspert zaleca, by nie przekraczać dziewięciu godzin snu na dobę. Kurczak, ryby i ser na dobry senOsoby, które mają problemy ze snem, powinny zwrócić większą uwagę na produkty zawierające aminokwas L-tryptofan. Należą do nich m.in. soja, orzechy nerkowca, ser edamski, orzeszki ziemne, tuńczyk, kurczak oraz suszona soczewica. Dworak poleca również ryby bogate w witaminę D i kwasy tłuszczowe omega-3. Znaczenie ma także, jak podkreśla ekspert, odpowiednia pora wieczornego posiłku. Powinien on zakończyć się najpóźniej trzy godziny przed pójściem spać i nie być zbyt obfity. Późne, duże posiłki oraz nocne podjadanie obciążają organizm i utrudniają mu wyciszenie się przed snem. (KNA/wis) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Niedobór snu może wyraźnie zwiększać apetyt. Osoby, które śpią zbyt krótko, częściej sięgają również po tłuste produkty. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/chcesz-utrzymać-wagę-wysypiaj-się/a-79237696?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/75058417_401.jpg
|
||
| Image caption | Zbyt krótki sen powoduje wzrost apetytu | ||
| Image source | Dasha Petrenko/Zoonar/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/dwtv_video/flv/vdt_pl/2023/bpol230809_001_kielbasafin_01r_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/75058417_401.jpg&title=Chcesz%20utrzyma%C4%87%20wag%C4%99%3F%20Wysypiaj%20si%C4%99 | ||
| Item 122 | |||
| Id | 79236895 | ||
| Date | 2026-09-11 | ||
| Title | Niemcy. Ponad 50 mld euro na kryzys energetyczny | ||
| Short title | Niemcy. Ponad 50 mld euro na kryzys energetyczny | ||
| Teaser |
Niemcy wydały co najmniej 50,4 mld euro na łagodzenie skutków kryzysu energetycznego po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Najwięcej kosztowały limity cen gazu i prądu oraz dodatki dla konsumentów i firm w 2022 i 2023 r. Niemiecki rząd wydał co najmniej 50,4 mld euro na wsparcie konsumentów i przedsiębiorstw oraz stabilizację rynku podczas kryzysu energetycznego po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Wynika to z zestawienia Ministerstwa Finansów przygotowanego na wniosek polityków Zielonych w Bundestagu. Jako pierwsza o danych poinformowała „Süddeutsche Zeitung”. Największe kwoty pochłonęły mechanizmy ograniczające ceny gazu i energii elektrycznej. Ich łączny koszt, wraz z jednorazową pomocą w opłaceniu rachunków za gaz, przekroczył 39 mld euro. Najwięcej: limity cen prądu i gazuWprowadzony w listopadzie 2022 r. mechanizm ograniczający ceny energii elektrycznej kosztował budżet federalny 16,3 mld euro. Cena prądu dla 80 proc. zużycia została ograniczona do 40 centów za kilowatogodzinę. W 2023 r. podobny mechanizm dla gazu, ustalający cenę na poziomie 12 centów za kilowatogodzinę, kosztował 14,3 mld euro. Dodatkowe 8,5 mld euro pochłonęła pomoc doraźna z grudnia 2022 r., gdy państwo pokryło za gospodarstwa domowe miesięczną zaliczkę za gaz. Ponad 6 mld euro kosztował również jednorazowy dodatek energetyczny w wysokości 300 euro dla emerytów i rencistów. Mniejsze sumy przeznaczono na świadczenia dla innych grup, w tym studentów, pracowników, urzędników oraz osób pobierających BAföG i dodatek mieszkaniowy. Pomoc otrzymały także przedsiębiorstwa energochłonne. Znacznie mniej niż zapowiadane 200 mldRzeczywiste wydatki były znacznie niższe od kwoty, którą zapowiadał ówczesny kanclerz Olaf Scholz. We wrześniu 2022 r., w czasie gwałtownego wzrostu cen energii, przedstawił pakiet pomocowy o wartości do 200 mld euro, określany jako „Doppelwumms”. Zestawienie Ministerstwa Finansów nie obejmuje jednak wszystkich kosztów kryzysowych działań państwa. Nie uwzględniono w nim m.in. czasowej obniżki podatku VAT na gaz z 19 do 7 proc. Rząd szacował związany z tym ubytek wpływów na około 3,3 mld euro. Kolejne niemal 3 mld euro miały stracić kraje związkowe i gminy. Kwota ponad 50 mld euro odpowiada więcej niż jednej dziesiątej wydatków budżetu federalnego z 2022 roku, wynoszących 496 mld euro. Zieloni ostrzegają przed RosjąW związku z opublikowanymi danymi politycy Zielonych ostrzegają przed ponownym zwiększaniem zależności energetycznej od Rosji. – Nie wolno nam nigdy więcej uzależnić się w tak jednostronny i ryzykowny sposób – powiedział agencji dpa poseł Sebastian Schäfer. Jego zdaniem państwo powinno wcześniej identyfikować strategiczne zagrożenia i ograniczać jednostronne zależności. Polityka budżetowa powinna natomiast uwzględniać potencjalne koszty finansowe, gospodarcze i związane z bezpieczeństwem. Poseł Zielonych Robin Wagener ocenił z kolei, że rosyjski gaz tylko pozornie był tani. Jak powiedział, jego rzeczywistą ceną były uzależnienie, podatność na szantaż i zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy. Część działań związanych z pakietem „Doppelwumms” miała być finansowana za pośrednictwem funduszy pozabudżetowych. W 2023 r. Federalny Trybunał Konstytucyjny zakwestionował jednak ten sposób wykorzystywania takich środków przez rząd. (DPA, AFP/jak) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Niemcy wydały co najmniej 50,4 mld euro na walkę ze skutkami kryzysu energetycznego. Najdroższe były limity cen energii. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-ponad-50-mld-euro-na-kryzys-energetyczny/a-79236895?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78117159_401.jpg
|
||
| Image caption | Kryzys energetyczny kosztował Niemcy ponad 50 miliardów euro | ||
| Image source | Jens Kalaene/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78117159_401.jpg&title=Niemcy.%20Ponad%2050%20mld%20euro%20na%20kryzys%20energetyczny | ||
| Item 123 | |||
| Id | 79229875 | ||
| Date | 2026-09-11 | ||
| Title | Magyar kontra Moskwa. Węgry zaostrzają kurs wobec Rosji | ||
| Short title | Magyar kontra Moskwa. Węgry zaostrzają kurs wobec Rosji | ||
| Teaser |
Nowy premier Peter Magyar zdecydowanie zrywa z prorosyjską polityką Viktora Orbana. Budapeszt wydala dziesięciu rosyjskich dyplomatów podejrzewanych o działalność szpiegowską. Za rządów Viktora Orbana żadne inne państwo UE nie było tak prorosyjskie jak Węgry. Pokonanego w wyborach autokratę, który wykazywał daleko idącą uległość wobec rosyjskiego dyktatora, nazywano niekiedy „pudlem Putina” albo „agentem Kremla”. Od lat Węgry uchodziły w UE i NATO za zagrożenie dla bezpieczeństwa, a rosyjscy szpiedzy mogli przez długi czas działać w tym kraju niemal bez przeszkód. Jak wyszło na jaw wiosną tego roku, nawet były minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto osobiście przekazywał swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi Siergiejowi Ławrowowi poufne informacje z posiedzeń UE. Dziesięciu rosyjskich dyplomatrów wraca do domuZ tym wszystkim koniec od początku maja, gdy władzę objął nowy rząd Petera Magyara. W przeciwieństwie do Orbana nowy węgierski premier już wielokrotnie zdecydowanie potępiał rosyjską wojnę przeciwko Ukrainie. Niedawno węgierski rząd uznał Rosję za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Teraz nowy rząd podjął jak dotąd najostrzejszy krok przeciwko rosyjskiej polityce. W tym tygodniu węgierskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydaliło dziesięciu rosyjskich dyplomatów, którzy mieli naruszyć Konwencję Wiedeńską o stosunkach dyplomatycznych. Poinformowała o tym na Facebooku węgierska minister spraw zagranicznych Anita Orban (nie jest spokrewniona z byłym premierem). Minister nie podała dalszych szczegółów. Tego rodzaju sformułowanie zwykle oznacza jednak, że chodzi o szpiegów działających pod przykryciem dyplomatycznym. Orban dodała, że decyzja ma chronić bezpieczeństwo i suwerenność Węgier. – Nie oznacza to jednak zerwania stosunków dyplomatycznych z Rosją. Węgry chcą nadal utrzymywać niezbędny dialog, wzajemny szacunek i przestrzeganie zasad – podkreśliła szefowa węgierskiej dyplomacji. Powrót Węgier do sojuszniczego głównego nurtuChoć węgierska minister spraw zagranicznych ograniczyła się do krótkiego komunikatu, decyzja natychmiast wywołała lawinę nagłówków i komentarzy. Nic dziwnego: nowy węgierski rząd nie tylko zapowiada, ale również w praktyce realizuje zwrot o 180 stopni w polityce wobec Rosji. Jest to zarazem jedna z najostrzejszych sankcji dyplomatycznych wymierzonych w Moskwę od czasu przemian ustrojowych z lat 1989–1990. Ekspert ds. wywiadu Peter Tarjani powiedział w rozmowie z portalem Index, że nie chodzi „o konflikt dyplomatyczny, lecz o poważną sprawę wywiadowczą”. Jego zdaniem dzięki tej decyzji Węgry wracają jednocześnie „do głównego nurtu polityki bezpieczeństwa” swoich sojuszników. András Rácz, politolog, czołowy węgierski ekspert ds. Rosji i zastępca dyrektora Węgierskiego Instytutu Polityki Zagranicznej (MKI), powiedział państwowej agencji MTI, że Węgry są jedynym państwem członkowskim UE i NATO, w którym w ostatnich latach nie doszło do podobnych wydaleń. – Taki krok właściwie powinien był zostać podjęty już cztery i pół roku temu. Teraz Węgry spłacają swój stary dług wobec sojuszników – stwierdził Rácz. Absurdalnie bliskie relacje z RosjąW czasach Viktora Orbana Węgry jako jedyne państwo UE nigdy nie potępiły w pełni i bezwarunkowo rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie. W ostatnich dwóch latach swoich rządów autokrata Orban posunął się nawet do obarczania Ukrainy i Zachodu odpowiedzialnością za rosyjską agresję. Politykę zdecydowanie prorosyjską Viktor Orban prowadził jednak znacznie wcześniej - od przejęcia władzy w 2010 r. Tłumaczył ją między innymi tym, że Węgry, podobnie jak niewiele innych państw regionu, są uzależnione od dostaw rosyjskiej energii. Wielokrotnie powtarzane przez rząd Orbanatwierdzenie, że rosyjski gaz jest tańszy, już dawno zostało podważone. Również rozbudowa elektrowni atomowej w Paksie przy rosyjskim wsparciu będzie przez dziesięciolecia kosztownym przedsięwzięciem dla Węgier. Wiele kwestii związanych z fascynacją Orbana Rosją wciąż pozostaje więc zagadką. Dla Węgier bliskie relacje z Rosją wielokrotnie prowadziły do absurdalnych sytuacji, w których zagrożone było bezpieczeństwo państwa - podczas gdy Orban nieustannie przekonywał swoich krytyków, że to właśnie oni naruszają węgierską suwerenność. Węgry – przyczółek rosyjskich służb specjalnychJeszcze do 2016 r. rosyjscy funkcjonariusze służb specjalnych przez lata bez przeszkód uczestniczyli w ćwiczeniach paramilitarnych organizowanych w węgierskich środowiskach skrajnie prawicowych. Od 2012 r. rosyjskie służby przez lata na masową skalę wykradały dane z węgierskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i innych instytucji państwowych, a rząd nie reagował na to publicznym protestem. W 2019 r. Rosja mogła przenieść do Budapesztu siedzibę Międzynarodowego Banku Inwestycyjnego (IIB), określanego mianem „banku szpiegów”. Dopiero po nałożeniu amerykańskich sankcji bank został w 2023 r. wycofany z Węgier. Dziennikarz śledczy Szabolcs Panyi wielokrotnie ostrzegał w ostatnich latach, że Węgry stały się „centrum logistycznym i przyczółkiem rosyjskich służb specjalnych”, narażając tym samym na niebezpieczeństwo cały region. Rosnący sprzeciw WęgrówPod koniec rządów Orbana jego bezwarunkowo prorosyjski kurs budził coraz większy sprzeciw wielu Węgrów. Wyraźnie proeuropejskie i prozachodnie nastawienie Petera Magyara w dużej mierze przyczyniło się do zwycięstwa jego partii Tisza (Szacunek i Wolność). Podczas kampanii wyborczej wiosną na wiecach często pojawiały się flagi Unii Europejskiej, a spontanicznie skandowano hasło: „Rosjanie, idźcie do domu!”. W przeciwieństwie do byłego premiera Orbana Magyar i czołowi politycy jego partii Tisza są przekonani, że miejsce Węgier jest wyłącznie w Europie, a z Rosją należy utrzymywać jedynie pragmatyczne relacje i to na ograniczonym poziomie. Wielu obserwatorów i ekspertów jest jednak zaskoczonych tym, jak radykalnie rząd Magyara odwraca się teraz od Rosji. András Telkes, były zastępca szefa Urzędu Informacji (IH), czyli węgierskiego wywiadu cywilnego, napisał w dzienniku „Népszava”, że wydalenie dyplomatów pokazuje, iż rosyjska obecność wywiadowcza na Węgrzech jest najwyraźniej „bardzo głęboka”, a państwo ma poważny problem. Zdaniem Telkesa, wydalenie dziesięciu dyplomatów pomoże odbudować zaufanie do Węgier wśród służb specjalnych państw NATO. Jednocześnie zauważa on: „Wydalenie dwóch czy trzech osób byłoby sygnałem. Wydalenie dziesięciu oznacza już wojnę”. Jego zdaniem decyzja ta stwarza dla Węgier poważny problem w dziedzinie bezpieczeństwa. Czy Moskwa zakręci kurek z gazem?Rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wyjątkowo ostro potępiła wydalenie rosyjskich dyplomatów z Węgier. Mówiła o „rusofobicznej lobby w Budapeszcie” i zapowiedziała „twardą i bolesną” odpowiedź. Rosyjski deputowany Andriej Kolesnik, członek Komisji Obrony Dumy Państwowej, stwierdził, że należy również rozważyć wstrzymanie dostaw gazu na Węgry. Węgierska minister spraw zagranicznych Anita Orban zna tego rodzaju próby rosyjskiego szantażu jak mało kto w nowym rządzie. W 2007 r. obroniła doktorat poświęcony rosyjskiej polityce energetycznej w Europie Środkowej. Rok później wydała książkę zatytułowaną „Władza, energia i nowy rosyjski imperializm”. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Nowy premier Peter Magyar zdecydowanie zrywa z prorosyjską polityką Viktora Orbana i wydala rosyjskich dyplomatów. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/magyar-kontra-moskwa-węgry-zaostrzają-kurs-wobec-rosji/a-79229875?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (1280 x 720) |
https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2024/foeupol240712_heusgen-orban-lt_01imw.jpg
|
||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2024/foeupol240712_heusgen-orban-lt_01imw_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2024/foeupol240712_heusgen-orban-lt_01imw.jpg&title=Magyar%20kontra%20Moskwa.%20W%C4%99gry%20zaostrzaj%C4%85%20kurs%20wobec%20Rosji | ||
| Item 124 | |||
| Id | 79227737 | ||
| Date | 2026-09-11 | ||
| Title | Niemcy. Sklepy i gastronomia będą musiały oferować płatności kartą | ||
| Short title | Niemcy. Sklepy i gastronomia będą musiały przyjmować karty | ||
| Teaser |
Ministerstwo Finansów planuje wprowadzenie obowiązku akceptowania płatności kartą, choć gotówka jednak nadal będzie akceptowana. Co nowe przepisy oznaczają dla konsumentów i przedsiębiorstw? Sklepy, restauracje i usługodawcy będą w przyszłości zobowiązani do oferowania, obok płatności gotówką, co najmniej jednej cyfrowej formy płatności. Minister finansów Lars Klingbeil przedstawił w tej sprawie główne założenia, które – według informacji Niemieckiej Agencji Prasowej – są obecnie uzgadniane z innymi ministerstwami. Nowe przepisy mają wejść w życie w 2027 roku. „Chcemy, aby przedsiębiorstwa wszędzie tam, gdzie za towary i usługi płaci się bezpośrednio na miejscu, oferowały cyfrową formę płatności” – brzmią założenia. W ten sposób realizowany jest jeden z zapisów umowy koalicyjnej Unii i SPD. Przedsiębiorstwa mają zasadniczo same decydować, jaką cyfrową formę płatności będą oferować. Muszą jednak akceptować co najmniej jeden europejski system płatniczy. Nie przewiduje się minimalnej kwoty transakcji ani dodatkowych opłat dla klientów. Gotówka nadal akceptowanaJednocześnie nadal będzie można płacić gotówką. Celem jest zapewnienie klientom swobody wyboru. Z obowiązku mają być zwolnione organizacje niekomercyjne, takie jak amatorskie kluby sportowe czy organizacje charytatywne. Ma również zostać sprawdzone, czy potrzebne będą wyjątki w szczególnie trudnych przypadkach. Ministerstwo Finansów zamierza jeszcze w tym roku przedłożyć projekt ustawy rządowi. Uzasadnia te plany również walką z uchylaniem się od płacenia podatków, praniem brudnych pieniędzy i innymi przestępstwami finansowymi. Płatności cyfrowe pozostawiają ślad, dzięki czemu łatwiej je prześledzić. „Dodatkowa biurokracja i koszty”Plany te spotykają się z krytyką ze strony handlu detalicznego. Wymogi ustawowe są całkowicie zbędne i prowadzą jedynie do dodatkowej biurokracji oraz niepewności – powiedział Ulrich Binnebößel z Niemieckiego Związku Handlu (HDE). Jego zdaniem „akceptowanie jednego rodzaju karty oznacza w praktyce konieczność akceptowania całej gamy kart. W przeciwnym razie dochodzi do skomplikowanych rozmów z klientami, które prowadzą do sporów oraz kosztują czas i pieniądze”. Dla sprzedawców oznaczałoby to dodatkowe koszty. Związek domaga się więc możliwości obciążania klientów opłatami związanymi z płatnością kartą. W niemieckim handlu detalicznym coraz częściej płaci się bezgotówkowo. Według danych Instytutu Badań Handlu EHI w ubiegłym roku płatności gotówkowe odpowiadały jeszcze za 32,3 procent obrotów, a płatności kartą za 65,1 procent. Na pozostałą część przypadały między innymi płatności na podstawie faktur, przelewy, zakupy ratalne i bony. Pod względem liczby transakcji gotówka, z udziałem 50,5 procent, nadal nieznacznie wyprzedzała płatności kartą, z których korzystano przy 48,1 procent zakupów. W ostatnich latach różnica ta systematycznie się zmniejszała. Przyczynia się do tego również rosnąca popularność płatności smartfonem lub smartwatchem. Ekspert: Swoboda wyboru ma sensJak mówi Kai Hudetz z Instytutu Badań Handlu IFH w Kolonii, podczas pandemii znaczna część społeczeństwa przyzwyczaiła się do płatności bezgotówkowych. – Płatności bezgotówkowe już dawno przestały być w handlu dodatkowym udogodnieniem. Wielu konsumentów uważa je dziś za standard. Mimo to gotówka nadal pozostaje preferowanym środkiem płatniczym, zwłaszcza wśród osób starszych. – Dlatego możliwość wyboru ma jak najbardziej sens – podkreśla ekspert. (DPA/jak) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Ministerstwo Finansów planuje obowiązek akceptowania płatności kartą. Gotówka jednak nadal będzie akceptowana. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-sklepy-i-gastronomia-będą-musiały-oferować-płatności-kartą/a-79227737?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/69466173_401.jpg
|
||
| Image caption | Sklepy, restauracje i usługodawcy będą zobowiązani do przyjmowania co najmniej jednej cyfrowej formy płatności. | ||
| Image source | Michael Bihlmayer/CHROMORANGE/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/69466173_401.jpg&title=Niemcy.%20Sklepy%20i%20gastronomia%20b%C4%99d%C4%85%20musia%C5%82y%20oferowa%C4%87%20p%C5%82atno%C5%9Bci%20kart%C4%85 | ||
| Item 125 | |||
| Id | 79228868 | ||
| Date | 2026-09-11 | ||
| Title | AfD skarży Merza. Chodzi o „czystki etniczne” | ||
| Short title | AfD skarży Merza. Chodzi o „czystki etniczne” | ||
| Teaser |
Podczas debaty parlamentarnej doszło do ostrej wymiany zdań między kanclerzem Merzem a AfD. Partia złożyła doniesienie. Klub poselski AfD w Bundestagu złożył doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez kanclerza Niemiec Friedricha Merza. Powodem jest jego przemówienie wygłoszone w środę (09.09.2026) w Bundestagu – podano w komunikacie prasowym klubu. Merz mówił o „czystkach etnicznych”W trakcie debaty Merz, po ostrej krytyce swojej polityki ze strony współprzewodniczącej AfD Alice Weidel, przeszedł do kontrataku. Dosłownie powiedział: – W rzemiośle pracują również miliony osób o pochodzeniu migracyjnym. A gdyby spełniło się to, co tu propagujecie, a mianowicie „reemigracja”, co nie jest niczym innym niż czystką etniczną ze względu na kolor skóry i pochodzenie, nic innego…”. Zdanie to zostało przerwane oburzonymi okrzykami ze strony AfD. Merz kontynuował: – Panie i panowie, słowo „reemigracja” to nic innego jak synonim czystki etnicznej ze względu na pochodzenie i kolor skóry. AfD powołuje się na prawo karneSekretarz parlamentarny i radca prawny klubu poselskiego AfD, Stephan Brandner, określił tę wypowiedź jako „istotną z punktu widzenia prawa karnego” i nieobjętą immunitetem. Chodzi bowiem o oszczercze zniewagi. Merz, jako poseł do Bundestagu, korzysta ze szczególnej ochrony. Zgodnie z art. 46 ustawy zasadniczej poseł nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za wypowiedź w parlamencie. Istnieje jednak wyjątek – oszczercze zniewagi. Organy władzy mogą co prawda prowadzić dochodzenie przeciwko posłowi, ale np. w przypadku wniesienia aktu oskarżenia Bundestag musi głosować nad uchyleniem immunitetu danego członka parlamentu. (DPA/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Podczas debaty parlamentarnej doszło do ostrej wymiany zdań między kanclerzem Merzem a AfD. Partia złożyła doniesienie. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/afd-skarży-merza-chodzi-o-czystki-etniczne/a-79228868?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79196501_401.jpg
|
||
| Image caption | Debata w Bundestagu: Alice Weidel z AfD zaatakowała Friedricha Merza. Ten przeszedł potem do kontrataku | ||
| Image source | Michael Kappeler/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79196501_401.jpg&title=AfD%20skar%C5%BCy%20Merza.%20Chodzi%20o%20%E2%80%9Eczystki%20etniczne%E2%80%9D | ||
| Item 126 | |||
| Id | 79227927 | ||
| Date | 2026-09-11 | ||
| Title | AfD potrzebuje broni, by przeprowadzić deportacje? „Ohydne oblicze polityki” | ||
| Short title | Czy AfD potrzebuje broni, by przeprowadzić deportacje? | ||
| Teaser |
Ulrich Siegmund, lider AfD w Saksonii-Anhalt, powiązał produkcję uzbrojenia z planowaną przez jego partię ofensywą deportacyjną. Jego słowa spotkały się z ostrą krytyką. Wypowiedzi Siegmunda wywołały oburzenie. SPD mówi o politycznej groźbie. – Kto w kontekście zapowiadanych masowych deportacji ludzi z Saksonii-Anhalt przywołuje akurat broń i sprzęt wojskowy, ten mówi o przemocy jako narzędziu polityki – powiedziała Katja Pähle, przewodnicząca klubu parlamentarnego SPD w landtagu Saksonii-Anhalt. Ostre stanowisko zajął również Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW), lewicowe ugrupowanie, które jak dotąd deklarowało możliwość współpracy z AfD w konkretnych sprawach. Współprzewodniczący federalny BSW Fabio De Masi napisał, że AfD popiera rozbudowę potencjału militarnego i „usprawiedliwia osiedlenie się izraelskiego koncernu zbrojeniowego Elbit, powołując się na wykorzystanie technologii wojskowej do realizowania reemigracji. To pokazuje, że oni wcale nie chcą rządzić i desperacko szukają wyjścia poprzez prowokacje – dodał polityk BSW. Co powiedział Ulrich Siegmund?Po inauguracyjnym posiedzeniu klubu parlamentarnego AfD w landtagu Saksonii-Anhalt dziennikarz zapytał Siegmunda o planowaną inwestycję izraelskiego koncernu zbrojeniowego Elbit Systems w Sangerhausen w Saksonii-Anhalt. Siegmund odpowiedział: „Nie potępiamy z góry produkcji uzbrojenia, ponieważ podczas późniejszej ofensywy na rzecz reemigracji i deportacji będziemy oczywiście potrzebować odpowiednich środków. Oczywiście także z punktu widzenia bezpieczeństwa wewnętrznego, własnej stabilności oraz obronności kraju”. Siegmund zaznaczył, że każdą sytuację należy rozpatrywać indywidualnie. – Chcemy dokładnie przyjrzeć się temu, co będzie produkowane, na jakich warunkach i czy w ten sposób nie narażamy się na uwikłanie w obce konflikty. Jeśli tak, będziemy bardzo krytycznie oceniać taką działalność – powiedział. Totalitarne wzorce AfDKatja Pähle stwierdziła, że nie można tłumaczyć tych słów nieporozumieniem – jej zdaniem była to jednoznaczna polityczna groźba. – Widać tu ohydne oblicze polityki, której język i sposób myślenia ponownie przypominają totalitarne wzorce – powiedziała. Jednocześnie przewodnicząca klubu SPD zażądała od BSW stanowiska w sprawie wypowiedzi Siegmunda. Regionalny oddział BSW w Saksonii-Anhalt wcześniej informował, że dopuszcza możliwość współpracy z AfD przy konkretnych projektach i w określonych kwestiach. Były sekretarz generalny CDU Ruprecht Polenz napisał z kolei: „Właśnie to nazywamy czystkami etnicznymi”. Nawiązał w ten sposób do wypowiedzi kanclerza Merza, który podczas debaty w Bundestagu zarzucił AfD, że zapowiadana przez tę partię reemigracja to nic innego jak czystki etniczne ze względu na kolor skóry i pochodzenie. (DPA/WELT/wis) Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Ulrich Siegmund z AfD powiązał produkcję uzbrojenia z planowaną przez jego partię ofensywą deportacyjną. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/afd-potrzebuje-broni-by-przeprowadzić-deportacje-ohydne-oblicze-polityki/a-79227927?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79137689_401.jpg
|
||
| Image caption | Ulrich Siegmund - czy AfD chce użyć broni przeprowadzając deportacje? | ||
| Image source | Kay Nietfeld/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79137689_401.jpg&title=AfD%20potrzebuje%20broni%2C%20by%20przeprowadzi%C4%87%20deportacje%3F%20%E2%80%9EOhydne%20oblicze%20polityki%E2%80%9D | ||
| Item 127 | |||
| Id | 79227667 | ||
| Date | 2026-09-11 | ||
| Title | Angela Merkel o sposobie na AfD: Inne partie muszą oferować rozwiązania | ||
| Short title | Angela Merkel o AfD: Inne partie muszą oferować rozwiązania | ||
| Teaser |
Angela Merkel wskazuje na błąd w podejściu do AfD: demokratyczne partie muszą oferować rozwiązania, inaczej poniosą porażkę. Była kanclerz Niemiec Angela Merkel apeluje o aktywne wspieranie wolności i demokracji. – Jak to się mówi: there is no free lunch, czyli nie ma nic za darmo – powiedziała w czwartkowy wieczór (10.09.2026) podczas spotkania autorskiego poświęconego jej autobiografii „Wolność”. Około 1200 osób przyszło na spotkanie w Peenemünde na wyspie Uznam w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Za tydzień odbędą się w tym kraju związkowym wybory do parlamentu regionalnego. W sondażach prowadzi AfD, na którą chce głosować 38 proc. wyborców. Socjaldemokratyczną SPD, która obecnie rządzi w Meklemburgii-Pomorzu Przednim z partią Lewica, popiera 33 proc. wyborców. „Musimy bronić demokracji”Na spotkaniu Merkel przeczytała fragment swojej książki, w którym stwierdza, że obecnie w niespotykanym dotąd stopniu „prawdę nazywa się kłamstwem, a kłamstwo prawdą”, co – także w demokracjach – jest wykorzystywane przez osoby zajmujące wysokie stanowiska. Podkreśliła, że prawdziwa wolność nie polega wyłącznie na dbaniu o własne korzyści, lecz wiąże się także z powściągliwością i skrupułami. – Wolność potrzebuje demokratycznych warunków. Bez demokracji nie ma wolności – zaznaczyła. – Jeżeli chcemy żyć w wolności, musimy bronić naszej demokracji (…) przed tymi, którzy jej zagrażają. Może się to udać, jeśli będziemy współpracować, wspólnie angażować, każdy z osobna i wszyscy dla wszystkich – zaapelowała. Merkel o przyjęciu uchodźcówPodczas półtoragodzinnego spotkania Merkel była wielokrotnie nagradzana brawami, między innymi wtedy, gdy mówiła o kryzysie migracyjnym w 2015 roku oraz o swojej decyzji dotyczącej przyjęcia syryjskich uchodźców przybywających z Węgier. Przyznała, że zarówno ta decyzja, jak i jej polityka podczas kryzysu strefy euro przyczyniły się do wzrostu poparcia dla AfD. Jednocześnie ostrzegła, że nie wolno rezygnować z fundamentalnych zasad tylko po to, by osłabić znaczenie tej partii. Wymieniła m.in. jedność Europy, swobodę podróżowania, poszanowanie godności człowieka. „Poniosą porażkę”Była kanclerz Niemiec skomentowała także rolę partii politycznych i ich podejście do AfD, klasyfikowanej oficjalnie w Niemczech jako partia częściowo skrajnie prawicowa. – Demokratyczne partie mają duży wpływ na to, jak silna może być AfD – powiedziała Angela Merkel. – Jestem przekonana, że jeśli partie uznają, iż mogą ograniczyć AfD poprzez nieustanne mówienie o jej tematach i próbę retorycznego prześcigania jej, nie oferując jednak rzeczywistych rozwiązań istniejących problemów, poniosą porażkę – zaznaczyła. Według niej demokratyczne partie powinny bez taktycznych manewrów i w umiarkowanym tonie przedstawiać rozwiązania. – Umiar i równowaga to podstawa i warunek sukcesu partii demokratycznych – powiedziała Merkel. (DPA/dom) Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >> |
||
| Short teaser | Angela Merkel wskazuje na błąd w podejściu do AfD: demokratyczne partie muszą oferować rozwiązania, inaczej przegrają. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/angela-merkel-o-sposobie-na-afd-inne-partie-muszą-oferować-rozwiązania/a-79227667?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79228418_401.jpg
|
||
| Image caption | Była kanclerz Niemiec Angela Merkel podczas spotkania w Peenemünde na wyspie Uznam | ||
| Image source | Stefan Sauer/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79228418_401.jpg&title=Angela%20Merkel%20o%20sposobie%20na%20AfD%3A%20Inne%20partie%20musz%C4%85%20oferowa%C4%87%20rozwi%C4%85zania | ||
| Item 128 | |||
| Id | 79227338 | ||
| Date | 2026-09-11 | ||
| Title | 25 lat od 11 września: Al-Kaida nie zniknęła | ||
| Short title | 25 lat od 11 września: Al-Kaida nie zniknęła | ||
| Teaser |
25 lat po zamachach z 11 września Al-Kaida nie jest już globalną organizacją jak dawniej. Jej centrum osłabło, ale silne pozostają regionalne odgałęzienia w Afryce i Azji, które stawiają na lokalne wpływy. Abdullah al-Muhaysini nie musi już martwić się sankcjami amerykańskimi. Pod koniec sierpnia 2026 roku Departament Skarbu USA usunął byłego kaznodzieję dżihadystycznego z listy SDN. Lista ta obejmuje osoby i organizacje, których aktywa są zamrożone w Stanach Zjednoczonych i z którymi obywatele USA zasadniczo nie mogą prowadzić żadnych interesów. Abdullah al-Muhaysini pełnił podczas wojny domowej w Syrii między innymi funkcję doradcy religijnego we Froncie Al-Nusra, który wywodzi się z Al-Kaidy, rekrutował bojowników i uczestniczył w tworzeniu struktury władzy kształtowanej przez Al-Nusrę. Usunięcie go z listy wiąże się z nową polityką rządu USA wobec Syrii. Waszyngton jednocześnie cofnął klasyfikację Al-Nusry, a następnie Hajat Tahrir al-Sham, jako organizacji terrorystycznej i usunął HTS z listy SDN. 25 lat po zamachach z 11 września jest to znamienny obraz sytuacji. Al-Kaida bowiem ani nie zniknęła, ani nie jest tą samą organizacją co kiedyś. Jej rdzeń jest osłabiony, natomiast regionalne odgałęzienia w niektórych częściach Afryki i Azji nadal są silne. Centrum i regionalne struktury coraz bardziej się od siebie oddalają. Regionalne odgałęzienia– W gruncie rzeczy musimy porzucić eurocentryczny punkt widzenia – mówi emerytowany islamolog Rüdiger Lohlker. Al-Kaida i inne organizacje dżihadystyczne były poza Europą i Stanami Zjednoczonymi zawsze znacznie bardziej obecne, niż wydawało się to z zachodniej perspektywy. Dzisiaj dotyczy to w szczególności Afryki: w regionie Sahelu powstała potężna sieć powiązana z Al-Kaidą – „Dżamaat Nusrat al-Islam wal-Muslimin” (Wspólnota na rzecz Wspierania Islamu i Muzułmanów, JNIM), w Somalii silną pozycję ma ściśle powiązana z Al-Kaidą grupa Al-Shabaab, a w Jemenie działa Al-Kaida na Półwyspie Arabskim (AQAP). Również Afganistan pozostaje dla organizacji bezpiecznym zapleczem. – Sama Al-Kaida coraz rzadziej działa pod własną nazwą. Wynika to głównie ze skutecznej walki z terroryzmem po 2001 roku – twierdzi Lars Berger, profesor zajmujący się badaniami nad terroryzmem w Federalnej Wyższej Szkole. Działania wojskowe w Afganistanie oraz współpraca służb wywiadowczych i policji znacznie osłabiły tę grupę. – Z tego punktu widzenia zamachy z 11 września były wielką strategiczną porażką Al-Kaidy – mówi Berger. Nie doszło do oczekiwanej radykalizacji świata arabskiego ani do obalenia tamtejszych reżimów. Około dziesięciu lat po zamachach w Nowym Jorku i Waszyngtonie, w maju 2011 roku, zginęła najbardziej znana postać Al-Kaidy, Osama bin Laden. W konsekwencji Al-Kaida przeorganizowała się. – Milicja poszukiwała obszarów, na których mogłaby trwale się zakorzenić, na przykład w niektórych częściach Afryki lub w Jemenie – zaznacza ekspert. Szczególnie sprzyjające są państwa o słabych strukturach państwowych, przeciążonych siłach bezpieczeństwa i nierozwiązanych konfliktach lokalnych. Dotyczy to na przykład regionu Sahelu. Tam grupy dżihadystyczne mogły poszerzyć kontrolowane przez siebie obszary i bezpieczne zaplecze. Analiza think tanku Critical Threats Project pokazuje na przykładzie Nigru, jak JNIM i Prowincja Sahelu Państwa Islamskiego (ISSP) rywalizują o terytorium, bojowników i zasoby. W czerwcu 2026 roku JNIM zaatakowało międzynarodowe lotnisko w Niamey. Ekonomia przemocy– Tych sukcesów nie da się wyjaśnić wyłącznie ideologią dżihadystyczną – twierdzi Rüdiger Lohlker. Znacznie częściej wiążą się one z pewnego rodzaju „ekonomią przemocy”. „Przemoc już od dawna jest dla terroryzmu czynnikiem gospodarczym”. Porwania, przemyt i grabieże tworzą „gospodarkę grabieżową” lub „gospodarkę przemytniczą”. Istnieją swoiste „rynki przemocy”, jak wyjaśnia ekspert: tam, gdzie można zarabiać pieniądze dzięki przemocy, organizacje dżihadystyczne mogą również wiązać ze sobą ludzi i pozyskiwać ich do swoich struktur. Do tego dochodzi słabość państwa. – Jeśli władza państwowa jest stosunkowo słaba lub państwo praktycznie nie istnieje, są to oczywiście sprzyjające warunki działania – podkreśla Rüdiger Lohlker. Al-Kaida może przetrwać tam, gdzie napotyka lokalne konflikty i próżnię władzy. Zaangażowanie regionalneNa przestrzeni lat zmieniła się również jej strategia. Lars Berger dostrzega „strategiczny zwrot”: odejście od bezpośredniego ataku na „odległego wroga” na rzecz budowania lokalnych struktur. – Obecnie obserwujemy próbę działania stopniowego, krok po kroku: nie chodzi o spektakularne akty przemocy nakazane z najwyższego szczebla, lecz o mniejsze działania, raczej z dołu. W regionie Sahelu oznacza to zawieranie lokalnych sojuszy, zdobywanie wpływów w społecznościach i kontrolowanie terytoriów. Critical Threats Project opisuje tę ewolucję jako „lokalne dostosowanie” („localization”). Al-Kaida przetrwała właśnie dzięki zróżnicowaniu swoich struktur i strategii. JNIM wykorzystuje konflikty etniczne i społeczne w regionie Sahelu, a Al-Shabaab – konflikty wewnątrz somalijskich struktur klanowych. Globalny cel dżihadystów pozostaje ideologiczną ramą, jednak konkretna walka toczy się na miejscu. Konkurencja z „Państwem Islamskim”W rywalizacji o uwagę Al-Kaida ma jednak konkurenta, który ją przewyższa: „Państwo Islamskie” (ISIS). – Ostatecznie młodsi dżihadyści czują się bardziej pociągani przez Państwo Islamskie – mówi ekspert ds. terroryzmu Behnam Heidenreuter-Said z Akademii Policyjnej w Hamburgu. – ISIS przeprowadziło „bardziej spektakularne” ataki terrorystyczne, które przyciągały większą uwagę mediów. Jednak Al-Kaida działała w perspektywie długoterminowej – twierdzi Heidenreuter-Said, który kilka lat temu opublikował obszerną historię Al-Kaidy: „ISIS chciało się efektownie pokazać i demonstrować swoją siłę oraz jak najszybciej osiągać sukcesy, aby rozrosnąć się w błyskawicznym tempie”. Po ekspansji nastąpił jednak jego upadek. Al-Kaida natomiast nadal istnieje, choć w zmienionych okolicznościach. – Dzisiaj grupa ta stoi jednak przed pytaniem, czy uda jej się zastąpić starzejące się pokolenie. Jest to co prawda możliwe – twierdzi Heidenreuter-Said – ale wskazuje, że Al-Kaida jako marka coraz bardziej traci na znaczeniu. Szczególnie w Europie bojowy dżihadizm stał się mniej atrakcyjny. Nie oznacza to jednak, że idee dżihadystyczne zniknęły – Al-Kaida utraciła jedynie swoją dawną zdolność do mobilizowania młodych ludzi na dużą skalę. Centrum Al-Kaidy jest słabe, ale jej regionalne odgałęzienia już nie. Szczególnie JNIM, Al-Shabaab i AQAP mogą wywierać znaczny wpływ w państwach niestabilnych. Niewiele informacjiTrudno zatem odpowiedzieć na pytanie, jak niebezpieczna ta organizacja faktycznie nadal jest. Behnam Heidenreuter-Said zwraca uwagę na istotny obszar niewiedzy: „Wszyscy zgodnie podkreślają, że obecnie praktycznie nie ma żadnych informacji na temat Al-Kaidy. Po prostu nie wiadomo, czym się obecnie zajmuje”. Ponadto od czasu ataków Hamasu w Izraelu 7 października 2023 roku rzucało się w oczy, jak mało widoczna była Al-Kaida w wielkich konfliktach regionalnych. Hamas, Hezbollah, Huti oraz Iran zdominowały scenę polityczną i wojskową. 25 lat po 11 września Al-Kaida nie zniknęła, ale nie jest też tą samą organizacją co kiedyś. W znacznym stopniu straciła globalną widoczność i znaczenie. Nauczyła się jednak przetrwać na poziomie lokalnym. Nie można wykluczyć, że w słabych państwach zdoła się zakorzenić na tyle długo, by z organizacji terrorystycznej przekształcić się w trwałą siłę polityczną i militarną. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | 25 lat po 11 września Al-Kaida jest słabsza globalnie, ale jej regionalne odgałęzienia w Afryce i Azji rosną w siłę. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/25-lat-od-11-września-al-kaida-nie-zniknęła/a-79227338?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79222180_401.jpg
|
||
| Image caption | W maju 2011 roku Stany Zjednoczone zabiły najbardziej znaną postać z Al-Kaidy, Osamę bin Ladena | ||
| Image source | Markus Schreiber/AP Photo/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79222180_401.jpg&title=25%20lat%20od%2011%20wrze%C5%9Bnia%3A%20Al-Kaida%20nie%20znikn%C4%99%C5%82a | ||
| Item 129 | |||
| Id | 79221007 | ||
| Date | 2026-09-11 | ||
| Title | Prasa: 25 lat po atakach terroryzm ma się zbyt dobrze | ||
| Short title | Prasa: 25 lat po atakach terroryzm ma się zbyt dobrze | ||
| Teaser |
11 września 2001 roku w ataku na World Trade Center zginęło prawie 3 tys. osób. Skutki ataków odczuwalne są do dziś. Był to dzień, w którym świat stanął w miejscu, a każdy, kto go pamięta, do dziś odczuwa mdłości – pisze „Reutlinger General-Anzeiger” i stwierdza, że w walce z terroryzmem osiągnięto zdecydowanie zbyt mało. „Al-Kaida przekształciła się w 'Państwo Islamskie', a 'Państwo Islamskie' – w rozproszone grupy terrorystyczne. Niektóre z nich uległy osłabieniu, inne zyskały na sile. Wszystkie jednak nadal sieją przerażenie i śmierć, ostatnio ponownie także u nas, w Niemczech” – zauważa dziennik i dodaje, że społeczeństwo obywatelskie musi natomiast nadal żyć w obliczu wielu ograniczeń i w strachu. „Na całym świecie stosunek między bezpieczeństwem a wolnością jednostki przesunął się na korzyść kontroli państwowej. Powrót do przeszłości wydaje się niemożliwy, ponieważ prognozy pozostają ponure. Dawni partnerzy są dziś skłóceni, walczą na różnych frontach wojskowych, a obecnie nawet konkurują ze sobą gospodarczo. Upamiętnienie ofiar powinno stanowić wezwanie do odnowienia spójności“ – apeluje gazeta. „Nordbayerischer Kurier” podkreśla, że „nienawiść pomogła Hamasowi w ponownym rozpalaniu konfliktu na Bliskim Wschodzie po 2006 roku”. Zmęczone wojną Stany Zjednoczone wycofały w 2011 roku większość swoich wojsk z Iraku, po czym organizacja terrorystyczna 'Państwo Islamskie' odnotowała tam bezprecedensowy wzrost znaczenia – czytamy. „Jednocześnie sąsiedni Iran wykorzystał powstałą próżnię władzy do rozszerzenia swojej potęgi i sieci terrorystycznej. W rezultacie islamski terroryzm i walki na Bliskim Wschodzie sprowadziły do Europy coraz więcej migrantów – zarówno niewinnych rodzin, jak i terrorystów. Haniebne wycofanie się z Afganistanu w 2021 roku ostatecznie przypieczętowało porażkę Ameryki i jej sojuszników. Co prawda struktury globalnego terroryzmu zostały dziś zniszczone, ale jakim kosztem?” – pyta retorycznie dziennik z Bayreuth. Skrajnie lewicowy dziennik „Junge Welt” uważa, że Stanom Zjednoczonym ataki z 11 września posłużyły jako „uzasadnienie dla globalnych, nieuregulowanych, niekończących się wojen, okupacji i ucisku, w tym zaostrzonych represji we własnym kraju oraz podważania praw demokratycznych na Zachodzie”. Według „Costs of War Project” wojny prowadzone przez Stany Zjednoczone od 2001 roku pochłonęły około 4,6 miliona ofiar śmiertelnych w wyniku bezpośrednich i pośrednich skutków wojennych; co najmniej 38 milionów osób zostało wysiedlonych – przypomina gazeta. „Zamiast umocnić hegemonię USA, ekonomiczne, polityczne, społeczne i moralne koszty tych wojen jeszcze bardziej przyspieszyły strategiczny upadek imperializmu amerykańskiego” – konkluduje komentator „Junge Welt”. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | 11 września 2001 roku w ataku na World Trade Center zginęło prawie 3 tys. osób. Skutki terroru odczuwalne są do dziś. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/prasa-25-lat-po-atakach-terroryzm-ma-się-zbyt-dobrze/a-79221007?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Prasa%3A%2025%20lat%20po%20atakach%20terroryzm%20ma%20si%C4%99%20zbyt%20dobrze | ||
| Item 130 | |||
| Id | 79219273 | ||
| Date | 2026-09-11 | ||
| Title | 11 września 2001: Eksport terroryzmu z Niemiec | ||
| Short title | 11 września 2001: Eksport terroryzmu z Niemiec | ||
| Teaser |
Ataki terrorystyczne w USA były planowane również w Hamburgu. Miało to skutki dla niemieckiej polityki bezpieczeństwa. „Ten dzień zmienił świat” – mówi prezydent Niemiec Johannes Rau pod wrażeniem płonących i zawalających się bliźniaczych wież World Trade Center w Nowym Jorku. Prawie 3000 osób zginęło 11 września 2001 r., gdy islamscy terroryści przekształcili cztery porwane samoloty pasażerskie w śmiercionośną broń. Jedenaście ofiar z NiemiecNiemiecki prezydent szuka odpowiednich słów: „Nie wiemy, jakie polityczne i społeczne konsekwencje będzie miało to, co się dzisiaj wydarzyło i co śledzimy na ekranach telewizorów, zahipnotyzowani i przerażeni, ledwo zdolni do refleksji”. Wkrótce świat dowiaduje się, że wśród ofiar są ludzie z 92 krajów, w tym jedenastu Niemców. Następnego dnia szybko rozprzestrzeniająca się plotka staje się faktem: trzech z czterech domniemanych pilotów-terrorystów mieszkało ostatnio w Hamburgu. Szefem islamistycznej grupy terrorystycznej miał być pochodzący z Egiptu Mohammed Atta. Przybył na początku lat 90. do tego hanzeatyckiego miasta w północnych Niemczech, aby podjąć studia. Radykalizacja w meczecieW pewnym momencie młody mężczyzna ulega radykalizacji, przede wszystkim w meczecie Al-Quds, który później został zamknięty przez służby bezpieczeństwa. Ostatnie trzy lata życia spędza we wspólnym mieszkaniu z dwoma innymi domniemanymi zamachowcami w dzielnicy Harburg. Do tak zwanej hamburskiej komórki terrorystycznej miało należeć sześciu mężczyzn, w tym Marokańczyk Mounir al-Motassadeq. Został oskarżony o pomocnictwo w pierwszym na świecie procesie dotyczącym ataków terrorystycznych z 11 września 2001 roku. W 2003 roku Hanzeatycki Sąd Apelacyjny skazał go na maksymalną karę 15 lat pozbawienia wolności za pomocnictwo w popełnieniu tysiąca morderstw oraz członkostwo w organizacji terrorystycznej. Po odbyciu kary al-Motassadeq zostaje deportowany do swojego kraju pochodzenia – Maroka. Z Bremy do obozu w GuantanamoKolejnym domniemanym zamachowcem z otoczenia pilota-samobójcy Mohammeda Atty jest urodzony w Jemenie Ramzi Binalshibh, który od 2006 roku jest przetrzymywany bez procesu w amerykańskim obozie dla więźniów w Guantanamo. Stany Zjednoczone przetrzymują w tym niezgodnym z prawem międzynarodowym więzieniu setki podejrzanych, w tym urodzonego w Bremie Murata Kurnaza. Zostaje on zwolniony dopiero po prawie pięciu latach, w sierpniu 2006 roku, mimo że nie udowodniono mu udziału w atakach terrorystycznych. Kurnaz opisuje swój los w książce, na podstawie której w 2013 roku powstaje film. Frank-Walter Steinmeier jako świadek przed komisją śledcząW międzyczasie w niemieckim Bundestagu komisje śledcze próbują wyjaśnić, dlaczego Kurnaz i inni podejrzani zostali niesłusznie wzięci na celownik przez amerykańskie i niemieckie służby wywiadowcze. Jako świadek wezwany jest również ówczesny minister spraw zagranicznych, a obecnie prezydent Frank-Walter Steinmeier. W centrum uwagi znajduje się pytanie, dlaczego niemieckie służby bezpieczeństwa w 2002 roku odrzuciły możliwość powrotu więźnia pochodzenia niemieckiego posiadającego turecki paszport. Uzasadnienie Steinmeiera: „Nikt nie wątpi, ja również nie, że pan Kurnaz przeżył w Guantanamo wiele cierpień. Dlatego też staraliśmy się zapewnić mu traktowanie zgodne z zasadami państwa prawa. Jednak jednocześnie, proszę to zrozumieć, mieliśmy również obowiązek zadbać o bezpieczeństwo w naszym własnym kraju”. Gerhard Schröder obiecuje „nieograniczoną solidarność”Sprawa Kurnaza pokazuje skalę presji, pod jaką znalazła się niemiecka polityka po atakach terrorystycznych w USA. Kanclerz Gerhard Schröder wygłasza następnego dnia oświadczenie rządowe: „Wczorajszy dzień, 11 września 2001 r., przejdzie do historii jako czarny dzień dla nas wszystkich” – mówi socjaldemokrata. Przekazał prezydentowi Stanów Zjednoczonych głębokie kondolencje w imieniu całego narodu niemieckiego. „Zapewniłem go również o nieograniczonej, podkreślam: nieograniczonej, solidarności Niemiec” – mówi Schröder. Obywatelom i władzom USA zaoferowana zostaje wszelka pożądana pomoc. „Oczywiście również w zakresie śledztwa i ścigania sprawców oraz organizatorów tych nikczemnych zamachów” – podkreśla kanclerz. Bundestag uchwala ustawy antyterrorystyczneW ten sposób Schröder wyznacza kierunek i kładzie podwaliny pod szereg zaostrzeń prawnych. Kilka tygodni po zamachach koalicja rządowa złożona z socjaldemokratów i Zielonych przedstawia swój pierwszy pakiet bezpieczeństwa: więcej pieniędzy, więcej personelu i większe uprawnienia dla policji i służb specjalnych. Stowarzyszenia religijne, które dotychczas cieszyły się szczególnym statusem, mogą być teraz zakazane tak samo jak inne stowarzyszenia, jeśli ich działalność jest sprzeczna z Ustawą Zasadniczą, liberalno-demokratycznym porządkiem (FDGO) lub służy innym celom karalnym. Niecałe cztery miesiące po atakach terrorystycznych w USA wchodzi w życie ustawa o zwalczaniu terroryzmu. Kontrowersje wokół prawa do masowego przeszukiwaniaSłużby specjalne uzyskują dostęp do danych osobowych z banków, przedsiębiorstw lotniczych i telekomunikacyjnych. Zaostrzono przepisy dotyczące cudzoziemców. Za pomocą przeszukiwania masowego, polegającego na porównywaniu ogromnych ilości danych bez konkretnego podejrzenia, mają być wykrywani tzw. „śpiący agenci”: osoby takie jak Mohammed Atta z hamburskiej komórki terrorystycznej, których organy bezpieczeństwa nie wykryły na czas. Jednak Federalny Trybunał Konstytucyjny położył kres tej budzącej wątpliwości prawne metodzie. Zgodnie z wyrokiem wydanym w 2006 roku jest ona dopuszczalna tylko w przypadku istnienia konkretnego zagrożenia. Siedem lat później najwyższy sąd Niemiec uznał również bazę danych antyterrorystyczną za częściowo niezgodną z konstytucją. Niemcy w wojnie w AfganistanieRównież w wymiarze militarnym islamistyczne ataki terrorystyczne z 11 września 2001 r. miały daleko idące i długotrwałe konsekwencje. Już w październiku Stany Zjednoczone zaatakowały rządzących w Afganistanie talibów, ponieważ odmówili oni wydania domniemanego organizatora zamachów: Osamy bin Ladena, przywódcy sieci terrorystycznej Al-Kaida. Od grudnia Niemcy uczestniczą w wojnie prowadzonej przez USA, która trwa 20 lat i kończy się w sierpniu 2021 r. wraz z powrotem talibów do władzy. Po stronie sił międzynarodowych ginie około 3600 żołnierzy, w tym 59 z Bundeswehry. Zginęło również trzech niemieckich policjantów. Słowa prezydenta Johannesa Raua, wypowiedziane 11 września 2001 r. po islamistycznych atakach terrorystycznych w USA, rozbrzmiewają echem aż do dziś: „Ten dzień zmienił świat”. Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Ataki terrorystyczne w USA były planowane również w Hamburgu. Miało to skutki dla niemieckiej polityki bezpieczeństwa. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/11-września-2001-eksport-terroryzmu-z-niemiec/a-79219273?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=11%20wrze%C5%9Bnia%202001%3A%20Eksport%20terroryzmu%20z%20Niemiec | ||
| Item 131 | |||
| Id | 79218446 | ||
| Date | 2026-09-10 | ||
| Title | Kariera czy dzieci? Zamrażanie komórek jajowych w kobiecym futbolu | ||
| Short title | Kariera czy dzieci? Zamrażanie komórek w kobiecym futbolu | ||
| Teaser |
Hiszpański Związek Piłki Nożnej chce finansować reprezentantkom kraju zamrażanie komórek jajowych w trakcie ich kariery. Zawodniczki z zadowoleniem przyjmują ten krok, ale pojawiają się obawy dotyczące zdrowia piłkarek. Pogodzenie macierzyństwa z pracą zawodową jest wyzwaniem w wielu branżach. W przypadku piłkarek sytuacja jest jednak szczególnie skomplikowana: lata największych sukcesów sportowych przypadają zazwyczaj na okres największej biologicznej płodności. Decyzja dotycząca kariery i planowania rodziny może więc mieć szczególnie poważne konsekwencje. Kariera piłkarska – ciąża nie wchodzi w grę?– Jeśli kariera zawodniczki na najwyższym poziomie trwa być może dziesięć lat, szybko może pojawić się poczucie, że ciąża nie wchodzi w grę – mówi w rozmowie z Deutsche Welle Larraitz Lucas, była zawodniczka Real Sociedad San Sebastian z Hiszpanii. – Kiedy uprawia się sport wyczynowy na najwyższym poziomie, człowiek koncentruje się przede wszystkim na tym, co dzieje się tu i teraz – dodaje piłkarka. Jeszcze kilka lat temu w trakcie aktywnej kariery w ciążę zachodziło zaledwie około dwóch procent piłkarek. Wiele z nich rezygnowało ze sportu, aby założyć rodzinę. Wraz z postępującą profesjonalizacją kobiecego futbolu kluby i związki coraz częściej zastanawiają się jednak, jak wspierać zawodniczki, które chcą mieć dzieci. Obowiązkowe przepisy dotyczące ochrony macierzyństwa w piłce nożnej wprowadzono dopiero w 2021 roku, a w 2024 roku zostały one rozszerzone. Jednocześnie coraz większą uwagę zwraca się na możliwość zamrażania komórek jajowych przez zawodniczki, które chcą odłożyć ciążę na później. Hiszpania przeciera szlakiAmerykański klub Racing Louisville był w 2021 roku pierwszym zespołem, który zaczął pokrywać koszty takich zabiegów. Angielski potentat Chelsea ogłosił w tym miesiącu, że na życzenie każdej zawodniczki sfinansuje procedurę zamrożenia komórek jajowych. Szczególną uwagę przyciągają jednak działania w Hiszpanii. Według doniesień medialnych, hiszpański związek piłkarski RFEF z inicjatywy reprezentantki kraju Alexii Putellas i innych zawodniczek może stać się pierwszą federacją krajową, która wprowadzi podobny program. Aktywny sport i pobieranie komórek – trudne do pogodzeniaW przypadku Larraitz Lucas taka możliwość nie wchodziła w grę podczas jej kariery. Zawodniczka zakończyła ją ponad dziesięć lat temu. Dopiero potem poddała się pobraniu komórek jajowych, aby zarodek mógł zostać wszczepiony jej partnerce. – Człowiek stara się trenować i grać najlepiej jak potrafi. Ale niezależnie od tego, jak dopasuje się leczenie do dni wolnych od meczów, jest to trudne. Przed pobraniem komórek, w jego trakcie i po nim naprawdę nie było to idealne rozwiązanie – mówi Lucas. Proces zamrażania komórek jajowych trwa zazwyczaj około trzech tygodni. W tym czasie kobiety codziennie przyjmują zastrzyki hormonalne. Następnie w znieczuleniu pobiera się komórki jajowe i poddaje je kriokonserwacji. Jeśli mają zostać wykorzystane w późniejszym terminie, są rozmrażane i zapładniane plemnikami w celu uzyskania zarodków. Pełne informacje o ryzykuJak jednak podkreśla Lamia Zafrani, ginekolożka specjalizująca się w opiece nad sportsmenkami, zabieg ten w żadnym wypadku nie gwarantuje późniejszej ciąży. – Zamrożenie komórek jajowych nie jest polisą ubezpieczeniową, która gwarantuje wypłatę – mówi Zafrani w rozmowie z DW. – Lepiej zamrażać komórki jajowe w młodszym wieku, ponieważ ich jakość jest wówczas wyższa. Nadal jednak nie ma pewności, że po rozmrożeniu uda się z nich skutecznie uzyskać zarodki ani że ostatecznie doprowadzą one do urodzenia dziecka – tłumaczy lekarka. Dlatego tak ważne jest, aby zawodniczki otrzymywały pełne informacje o korzyściach, ograniczeniach i ryzyku związanym z tą procedurą. – Ostatecznie chodzi o to, by decyzja była świadoma – podkreśla Zafrani. Nie zachodźcie w ciążę, dopóki dla nas gracieJak informuje lekarka, liczba sportsmenek, które w jej londyńskim gabinecie pytają o tę procedurę, wyraźnie wzrosła. – Zawodniczki zdecydowanie interesują się tą możliwością. Jednocześnie jest to kwestia, która ma wiele odcieni. Pozytywne jest to, że federacje odpowiadają na potrzeby zawodniczek. Z etycznego punktu widzenia pojawia się jednak pytanie, czy oferowanie zamrażania komórek jajowych nie wysyła pośrednio komunikatu: „Nie zachodźcie w ciążę, dopóki dla nas gracie”. To może być problematyczne – mówi Zafrani. Podobne obawy ma Alexandra Gomez Bruinewoud, dyrektorka działu prawnego międzynarodowego związku zawodniczek FIFPRO. Była ona współautorką przepisów dotyczących ochrony macierzyństwa wprowadzonych przez światową federację piłkarską FIFA. FIFPRO pracuje obecnie nad wytycznymi dotyczącymi metod wspomaganego rozrodu, w tym zamrażania komórek jajowych. Kluczowe jest, aby zawodniczki otrzymywały pełną informację o dostępnych możliwościach. – Nie chcemy, aby zamrażanie komórek jajowych było wykorzystywane jako narzędzie mające zniechęcać zawodniczki do zachodzenia w ciążę w trakcie kariery. Muszą one mieć w każdej chwili prawo do samodzielnego decydowania o tym, kiedy i w jaki sposób chcą zostać matkami – mówi Bruinewoud w rozmowie z DW. Co na to przepisy antydopingowe?Istnieją też inne kwestie na styku płodności i profesjonalnego sportu, w tym potencjalne konflikty z przepisami antydopingowymi. – W przypadku metod wspomaganego rozrodu, a zwłaszcza zamrażania komórek jajowych, niektóre zawodniczki muszą przyjmować hormony. Część tych substancji może być zabroniona przez Światową Agencję Antydopingową WADA – wyjaśnia Bruinewoud. Należy więc zadbać o to, aby zawodniczki nie były karane za przyjmowanie substancji związanych wyłącznie z planowaniem ciąży lub zwiększaniem szans na zajście w ciążę w przyszłości. Możliwość wyboru przede wszystkimBruinewoud podkreśla również, że wprowadzenie jednolitych regulacji na całym świecie byłoby niezwykle trudne. Koszty, procedury medyczne i czas potrzebny na powrót do pełnej sprawności znacznie się różnią. Dlatego decyzje powinny być przede wszystkim podejmowane przy wsparciu specjalistów medycznych. Również warunki funkcjonowania kobiecego futbolu są bardzo różne w poszczególnych krajach. Stopień profesjonalizacji i dostępne środki finansowe znacznie się między nimi różnią. – Moim zdaniem, najlepszym rozwiązaniem są negocjacje zbiorowe prowadzone na poziomie krajowym. Te procedury są bardzo kosztowne i prawdopodobnie większość piłkarek na świecie nie będzie miała do nich dostępu wyłącznie ze względów finansowych – mówi Bruinewoud. Dla Lucas, Zafrani i Bruinewoud najważniejsza pozostaje ta sama zasada: możliwość wyboru, dostęp do rzetelnej informacji i prawo do samostanowienia. Zamrażanie komórek jajowych ma dawać piłkarkom dodatkową możliwość, a nie stawać się nowym standardem planowania rodziny. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Niemieckiej Redakcji DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Hiszpański Związek Piłki Nożnej chce finansować reprezentantkom kraju zamrażanie komórek jajowych w trakcie ich kariery. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/kariera-czy-dzieci-zamrażanie-komórek-jajowych-w-kobiecym-futbolu/a-79218446?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (1280 x 720) |
https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220610_001_pilka_01r.jpg
|
||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2022/bpol220610_001_pilka_01r_sd.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220610_001_pilka_01r.jpg&title=Kariera%20czy%20dzieci%3F%20Zamra%C5%BCanie%20kom%C3%B3rek%20jajowych%20w%20kobiecym%20futbolu | ||
| Item 132 | |||
| Id | 79216858 | ||
| Date | 2026-09-10 | ||
| Title | Zwierzęta cierpią podczas testów medycznych. Jak to zmienić? | ||
| Short title | Zwierzęta cierpią podczas testów medycznych. Jak to zmienić? | ||
| Teaser |
Co roku w celach badawczych uśmierca się miliony zwierząt. Są już jednak inne metody badania szkodliwych substancji. W 2024 roku w Niemczech w eksperymentach na zwierzętach wykorzystano ponad 1,3 miliona zwierząt – przede wszystkim myszy, a następnie szczury, ryby, króliki, ale także świnie, psy i małpy. Do tego doszło prawie 670 000 zwierząt, które uśmiercono w celach naukowych, na przykład w celu zbadania ich narządów. Ponadto oficjalne niemieckie statystyki wymieniają 1,6 miliona zabitych tzw. zwierząt nadwyżkowych. Zostały one początkowo wyhodowane do celów eksperymentalnych lub badawczych, ale ostatecznie nie zostały wykorzystane. Dane za rok 2025 nie są jeszcze dostępne. Liczba zwierząt laboratoryjnych w Niemczech spadła zatem piąty rok z rzędu. Organizacja „Lekarze przeciwko eksperymentom na zwierzętach” oraz inne organizacje domagają się jednak od rządu Niemiec znacznie większych wysiłków. UE zamierza stopniowo wycofywać się z eksperymentów na zwierzętach w jednym obszarze – a mianowicie w zakresie oceny bezpieczeństwa substancji chemicznych. W tym celu Komisja Europejska przedstawiła w czerwcu plan działania. UE chce ograniczyć testy na zwierzętachJak dotąd na poziomie UE w niektórych obszarach eksperymenty na zwierzętach są dozwolone, a nawet obowiązkowe – w ramach oceny bezpieczeństwa substancji chemicznych. UE planuje stopniowe wycofywanie się z wykorzystywania zwierząt w tym zakresie. Już teraz istnieją metody nieoparte na zwierzętach, na przykład do przewidywania ostrych skutków, takich jak podrażnienia skóry i oczu – wynika z wyjaśnień dotyczących planu wycofania. In vitro zamiast in vivo– Istnieją setki tysięcy substancji chemicznych, ale nie wszystkie z nich można kompleksowo przetestować. Dzięki systemom testowym bez wykorzystania zwierząt możemy porównywać nowe substancje z tymi znanymi i w ten sposób klasyfikować ich potencjał zagrożenia – mówi profesor chemii Beate Escher, która od 35 lat prowadzi badania nad tak zwanymi metodami in vitro. Termin „in vitro” (w szkle) oznacza sztuczne środowisko poza organizmem ludzkim. Dotychczas toksyczność, czyli szkodliwość substancji, badano „in vivo”, czyli na żywych organizmach, często na zwierzętach. Postęp technologiczny jest ogromny – twierdzi badaczka z Centrum Badań Środowiskowych im. Helmholtza w Lipsku, która została właśnie uhonorowana nagrodą za badania w dziedzinie ochrony zwierząt za rok 2026, przyznawaną przez ministerstwo rolnictwa i opatrzoną kwotą 100 000 euro. – Jestem bardzo optymistyczna, że dzięki połączeniu historycznych danych dotyczących toksyczności in vivo, nowoczesnych danych pochodzących z wysokoprzepustowych komórkowych systemów testowych oraz modeli komputerowych będziemy w stanie w dłuższej perspektywie zastąpić doświadczenia na zwierzętach – stwierdziła Escher. Wiele cierpienia, małe efektyBadaczka krytykuje, że wiele klasycznych testów toksyczności przeprowadzanych na zwierzętach nie jest już aktualnych. Na przykład zwierzę przez całe życie jest codziennie karmione substancją rakotwórczą, aby następnie sprawdzić, ile nowotworów się rozwinęło. Chodzi tu jednak właściwie o ustalenie, co dzieje się z daną substancją w niskich stężeniach, a nie w wysokich dawkach. Ekspertka podkreśla, że ograniczenie takich badań zmniejszy cierpienie zwierząt. – Kiedy dana substancja zostaje zakazana, na rynek często trafiają dziesiątki produktów zastępczych – wyjaśnia Escher, podając jako przykład zakaz stosowania bisfenolu A w opakowaniach żywności. Dzięki nowym metodom bez wykorzystania zwierząt takie nowe substancje można by badać i oceniać znacznie szybciej. – Obecnie nadal mija 10 do 20 lat, zanim dana substancja zostanie zakazana – dodaje badaczka. Potrzebne są nowe przepisyAby ocenić potencjalne zagrożenia dla środowiska wynikające z substancji chemicznych, eksperymenty na zwierzętach nadal są wymagane. W niektórych z nich zatruwane są na przykład ryby, które następnie przechodzą męczarnie. Gaby Neumann z organizacji „Lekarze przeciwko eksperymentom na zwierzętach” ma nadzieję, że UE wkrótce zezwoli na stosowanie metod alternatywnych, takich jak ta opracowana przez Escher. – Największym czynnikiem wpływającym na tę sytuację byłyby jednak badania podstawowe – podkreśla Neumann. W 2024 roku 57 procent eksperymentów na zwierzętach służyło badaniom podstawowym. – Istnieją tu możliwości pracy z danymi i komórkami ludzkimi, a nie ze zwierzętami, u których sztucznie wywołano chorobę – mówi Neumann. Zdecydowana większość leków opracowanych w oparciu o eksperymenty na zwierzętach i tak nie przechodzi badań klinicznych. Według tej weterynarki inne kraje, takie jak Holandia czy Stany Zjednoczone, tworzą znacznie większe zachęty do badań bez wykorzystania zwierząt. Jak rozpoznać produkty nie testowane na zwierzętach?W przypadku wielu substancji badania na zwierzętach są nadal obowiązkowe. Od 2013 roku w UE obowiązuje jednak zakaz badań na zwierzętach w przypadku kosmetyków, choć nadal istnieje wiele wyjątków. Firmy kosmetyczne mogą na przykład testować substancje na zwierzętach, jeśli substancje te występują również w innych produktach, takich jak środki piorące czy farby ścienne. Niemiecki Związek Ochrony Zwierząt (Deutscher Tierschutzbund) udostępnia w Internecie wskazówki, jak rozpoznać produkty nieprzetestowane na zwierzętach. Zaleca się również wybieranie produktów wegańskich – pamiętając o tym, że na przykład kolagen zapewniający jędrną skórę pozyskuje się z tkanki łącznej ubitych zwierząt. Keratyna wzmacniająca włosy pochodzi z kopyt, rogów lub piór zwierząt. Coraz mniej zwierząt laboratoryjnychOd dziesięciu lat działa Niemieckie Centrum Ochrony Zwierząt Laboratoryjnych w ramach Federalnego Instytutu Badań nad Ryzykiem. Koordynuje ono działania w skali całych Niemiec, mając na celu ograniczenie eksperymentów na zwierzętach do niezbędnego minimum oraz zapewnienie zwierzętom doświadczalnym jak najlepszej ochrony. Niedawno urząd ten wyraził zadowolenie z powodu spadku liczby zwierząt doświadczalnych –świadczy to o wysiłkach Komisji Europejskiej na rzecz ograniczenia eksperymentów na zwierzętach do niezbędnego minimum. Zgodnie z analizą centrum, w badaniach podstawowych w dziedzinie neuronauki i immunologii coraz częściej stosuje się metody in vitro. Tendencji tej nie obserwuje się jednak w onkologii, czyli badaniach nad rakiem. dpa/sier |
||
| Short teaser | Co roku w celach badawczych uśmierca się miliony zwierząt. Są już jednak inne metody badania szkodliwych substancji. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/zwierzęta-cierpią-podczas-testów-medycznych-jak-to-zmienić/a-79216858?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/45853587_401.jpg
|
||
| Image source | picture-alliance/imageBROKER/J. Tack | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2022/bpol220520_001_schroniskozwi_01r_sd.mp4&image=https://static.dw.com/image/45853587_401.jpg&title=Zwierz%C4%99ta%20cierpi%C4%85%20podczas%20test%C3%B3w%20medycznych.%20Jak%20to%20zmieni%C4%87%3F | ||
| Item 133 | |||
| Id | 79213453 | ||
| Date | 2026-09-10 | ||
| Title | Deutsche Bahn do remontu. Modernizacja potrwa kilkanaście lat | ||
| Short title | Deutsche Bahn do remontu. Modernizacja potrwa wiele lat | ||
| Teaser |
Niemieckie Koleje pilnie potrzebują odnowienia infrastruktury. Zaplanowane remonty potrwają jednak dłużej niż zakładano. 40 kompleksowych remontów do 2036 roku zakładał plan Deutsche Bahn. To zadanie przerosło jednak niemieckiego przewoźnika. Szefowa DB Evelyn Palla zapowiedziała, że remonty tras potrwają dłużej, a rocznie będzie ich mniej niż planowano. Cztery remonty rocznie to za dużo– Przegląd koncepcji pokazał, że cztery wielkie remonty rocznie to za dużo – powiedziała Palla dziennikarzom w Berlinie. W przyszłości koncern zakłada dwa kompleksowe remonty rocznie, a w przypadku szczególnych wymagań technicznych – trzy. Deutsche Bahn nie osiąga zakładanych celów dotyczących punktualności, a przyczyną, zdaniem kierownictwa koncernu, jest fatalny stan infrastruktury. DB rozpoczęła kompleksowe remonty w drugiej połowie 2024 r. odcinkiem między Mannheim a Frankfurtem nad Menem, znanym jako „Riedbahn”. Założenie było takie, że trasy będą całkowicie zamykane na kilka miesięcy, aby nie trzeba było prowadzić prac przy jednoczesnym ruchu pociągów. Remonty na niemieckich torach – neverending storyDo kompleksowej modernizacji wytypowano około 40 tras. Początkowo zakładano, że wszystkie remonty uda się zakończyć na początku lat 30. Ostatnio mówiono już o roku 2036. Po rewizji koncepcji może się jednak okazać, że wszystkich prac nie uda się zakończyć nawet w latach 30. Jako powody zmiany planów Palla wskazała zarówno doświadczenia z pierwszych dużych placów budowy, jak i niepewność co do finansowania remontów z federalnego funduszu specjalnego. – Będziemy dostosowywać liczbę modernizowanych korytarzy w ciągu roku do dostępnych środków finansowych – powiedziała Palla. Problemy pozostają nawet po remontachPoza „Riedbahn” kompleksowo zmodernizowano już trasy Emmerich–Oberhausen, Hamburg–Berlin, Hagen–Wuppertal–Kolonia oraz Norymberga–Ratyzbona. Obecnie trwają prace na odcinkach Obertraubling–Pasawa i Troisdorf–Wiesbaden. W październiku rozpoczną się również roboty na trasie Berlin–Hanower. Podczas dotychczasowych prac stało się ostatnio jasne, że prowadzenie jednocześnie czterech dużych remontów zbyt mocno ogranicza przepustowość całej sieci. Po ponownym otwarciu tras występowały też liczne zakłócenia. Na jednym z odcinków w Nadrenii Północnej-Westfalii dopiero po zakończeniu remontu okazało się, że jeden z mostów jest w złym stanie i pociągi nie mogą jeździć po nim przy pełnym obciążeniu. Remonty nie mogą stać się normąZwiązek Prywatnych Przewoźników Towarowych szczególnie krytykuje zbyt długie objazdy, które muszą pokonywać pociągi towarowe. Z kolei organizacja Allianz Pro Schiene zarzuca Deutsche Bahn, że nie dotrzymuje obietnic dotyczących zakresu planowanych prac budowlanych. – Kompleksowe remonty korytarzy połączone z wielomiesięcznym całkowitym zamknięciem tras nie mogą stać się normą. Do końca przyszłej dekady zaległości remontowe muszą zostać nadrobione. Harmonogramu nie można dowolnie rozciągać w czasie – powiedział w związku z nowymi planami DB dyrektor zarządzający Allianz Pro Schiene Dirk Flege. Szefowa Deutsche Bahn: nie wszystko działa jak w zegarkuPalla zapowiedziała, że po zakończeniu kompleksowych modernizacji trasy nie będą od razu uruchamiane z pełną przepustowością. Jak wyjaśniła, remont trasy Hamburg–Berlin pokazał, „że nie ma jednego dnia, w którym otwieramy trasę i od tego momentu wszystko działa jak w zegarku”. Po tak gruntownej modernizacji potrzebna jest tzw. faza rozruchu. Konieczne jest również odpowiednie przygotowanie tras objazdowych jeszcze przed rozpoczęciem kompleksowego remontu. Na czas prac między Berlinem a Hanowerem, których początek zapowiedziano na październik, biegnącej równolegle trasy nie udało się na czas zelektryfikować. W efekcie pasażerowie przez 14 miesięcy będą musieli korzystać z objazdu, który wydłuży podróż między Berlinem a Hanowerem o 80 minut. ICE na nowym poziomiePochodząca z Południowego Tyrolu Palla kieruje koncernem Deutsche Bahn od niespełna roku. Oprócz modernizacji infrastruktury na najbliższe miesiące wyznaczyła jeszcze trzy główne obszary działań: bezpieczeństwo na dworcach i w pociągach, reorganizację koncernu oraz nowe podejście do przewozów dalekobieżnych. – Deutsche Bahn przyglądała się rozwiązaniom stosowanym w innych krajach i zastanawiała się: Co mogłoby się sprawdzić w Niemczech? Co nam się podoba, a co nie? Chcemy wynieść produkt ICE na zupełnie nowy poziom – powiedziała Palla. Szczegółowy plan modernizacji infrastruktury Deutsche Bahn ma zostać przedstawiony w najbliższych tygodniach. (DPA/wis) Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Zaplanowane remonty infrastruktury Deutsche Bahn potrwają dłużej niż zakładano. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/deutsche-bahn-do-remontu-modernizacja-potrwa-kilkanaście-lat/a-79213453?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Deutsche%20Bahn%20do%20remontu.%20Modernizacja%20potrwa%20kilkana%C5%9Bcie%20lat | ||
| Item 134 | |||
| Id | 79212990 | ||
| Date | 2026-09-10 | ||
| Title | Niemiecki dziennik: AfD zyskuje na sile, gdy Niemcy się zbroją | ||
| Short title | Niemiecki dziennik: AfD zyskuje, gdy Niemcy się zbroją | ||
| Teaser |
AfD zyskuje na sile w czasie, gdy Niemcy się zbroją. To niepokoi Polskę i inne kraje – pisze dziennik ekonomiczny „Handelsblatt”. „Niemcy inwestują miliardy w Bundeswehrę i zamierzają stworzyć największą armię konwencjonalną w Europie. Zwycięstwo wyborcze AfD budzi zatem niepokój polskiego ministra spraw zagranicznych” – pisze w czwartkowym (10.09.2026) wydaniu niemiecki dziennik ekonomiczny „Handelsblatt”. „Wzrost znaczenia niemieckich prawicowych nacjonalistów już dawno przestał dotyczyć wyłącznie Niemiec. W Polsce, Francji i innych krajach Europy politycy i dyplomaci zastanawiają się po zwycięstwie wyborczym AfD w Saksonii-Anhalt, czy w dłuższej perspektywie nadal można polegać na największej gospodarce UE, czy też coraz bardziej nacjonalistyczne Niemcy mogą ponownie zagrażać bezpieczeństwu swoich sąsiadów” – czytamy. Niemcy się zbrojąAfD zyskuje na sile w czasie, gdy Niemcy stają się również pod względem militarnym najpotężniejsze od dekad – wyjaśnia gazeta, nawiązując do wielomiliardowych inwestycji w zbrojenia. Niemiecki rząd zamierza przekształcić Bundeswehrę w „najsilniejszą armię konwencjonalną Europy” – przypomina „Handelsblatt”. „U sąsiadów Niemiec pytanie o to, jaki rząd będzie w przyszłości kontrolował tę armię, budzi stare obawy”. „Chcemy, aby Niemcy pod demokratycznym przywództwem i jako największa gospodarka Europy, odgrywały znaczącą rolę w zapewnianiu naszego wspólnego bezpieczeństwa” – powiedział cytowany przez gazetę polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. „Ale zbyt dobrze pamiętamy, dokąd mogą doprowadzić ponownie uzbrojone Niemcy w rękach skrajnie prawicowej, prorosyjskiej partii – a właśnie taką jest AfD” – dodał. Przejmą postulaty AfD?„Handelsblatt” cytuje też Piotra Burasa z warszawskiego think tanku European Council on Foreign Relations, który mówi, że powodem do niepokoju w Warszawie nie jest to, że Alice Weidel i Björn Höcke będą jutro dysponować najsilniejszą armią w Europie, bo AfD jest jeszcze daleka od zdobycia władzy na szczeblu federalnym. „Poważniejszym problemem jest na razie ‘bezprecedensowa niepewność' politycznego centrum w Niemczech” – powiedział Buras. Jak zaznaczył, pojawia się pytanie, w jakim stopniu na przykład chadecka CDU stopniowo przejmie stanowiska AfD, przede wszystkim w polityce wobec Rosji i Ukrainy. Obawy potęguje fakt, że Berlin jak dotąd nie ma zbyt wiele do przeciwstawienia wzrostowi popularności AfD, a partia w niektórych kręgach niemieckiej sceny politycznej jest normalizowana. Alarm podnosi także Paryż. Szef francuskiej dyplomacji Jean-Noël Barrot nazwał AfD partią „neonazistowską, antyeuropejską i proputinowską”. Niemcy a flanka wschodnia„Wraz z sukcesem AfD, która w Europie nie jest postrzegana jedynie jako partia krytyczna wobec migracji, tylko jako skrajnie prawicowe, antyeuropejskie i prorosyjskie zagrożenie, narastają obawy przed militarnie dominującymi Niemcami, które zrezygnują ze swoich powiązań z Europą i Zachodem, zlekceważą kluczowe interesy swoich sąsiadów i w końcu same mogą ponownie stać się zagrożeniem dla bezpieczeństwa” – czytamy w „Handelsblatt”. Czy przyszły niemiecki rząd w razie zagrożenia byłby gotów wysłać niemieckich żołnierzy do obrony wschodniej flanki, skoro coraz większa część elektoratu popiera partie, które chcą zerwać z dotychczasową polityką wobec Rosji? – pyta. I zaznacza, że szczególnie w krajach bałtyckich w przypadku rosyjskiego ataku państwa te byłyby uzależnione od szybkiego wsparcia wojskowego ze strony sojuszników z NATO, a Niemcy odgrywają kluczową rolę w planach obronnych flanki wschodniej. We Francji – jak czytamy – od dłuższego czasu z niepokojem obserwuje się politykę Berlina, który coraz częściej podejmuje samodzielne działania kosztem europejskiej koordynacji. Przykładem jest rezygnacja z niemiecko-francuskiego projektu myśliwca FCAS czy też własna wojskowa konstelacja satelitów. „Wraz z rosnącą popularnością AfD różnice te nabierają dodatkowego wydźwięku politycznego: jak silne mogą stać się Niemcy pod względem militarnym, jeśli ta potęga jest coraz mniej osadzona w kontekście europejskim?” – pyta „Handelsblatt”. Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | AfD zyskuje na sile w czasie, gdy Niemcy się zbroją. To niepokoi Polskę i inne kraje – pisze dziennik „Handelsblatt”. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemiecki-dziennik-afd-zyskuje-na-sile-gdy-niemcy-się-zbroją/a-79212990?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77774351_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemiecki dziennik: AfD zyskuje na sile, gdy Niemcy się zbroją | ||
| Image source | Kay Nietfeld/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77774351_401.jpg&title=Niemiecki%20dziennik%3A%20AfD%20zyskuje%20na%20sile%2C%20gdy%20Niemcy%20si%C4%99%20zbroj%C4%85 | ||
| Item 135 | |||
| Id | 79211913 | ||
| Date | 2026-09-10 | ||
| Title | Po zwycięstwie AfD. Czy fundusze unijne dla Saksonii-Anhalt są zagrożone? | ||
| Short title | Tryumf AfD. Czy Saksonia-Anhalt może stracić pieniądze z UE? | ||
| Teaser |
Czy Unia Europejska mogłaby zamrozić fundusze dla niemieckiej Saksonii-Anhalt? To możliwe – mówią mediom europosłowie, wskazując na przykład Polski i Węgier. 2,95 miliarda euro — tyle Saksonia-Anhalt otrzyma z obecnego budżetu UE na lata 2021–2027. Pieniądze są przeznaczane między innymi na remonty szkół, kompleksowe modernizacje hal sportowych i przedszkoli, a także zakup nowoczesnego sprzętu medycznego dla szpitali. Saksonia-Anhalt jest niemieckim krajem związkowym, który w przeliczeniu na mieszkańca otrzymuje najwięcej pieniędzy z unijnej polityki regionalnej. Zieloni: AfD działa przeciw porządkowi UEWkrótce jednak władzę w Magdeburgu może objąć skrajnie-prawicowa Alternatywa dla Niemiec. Jeśli ewentualny rząd AfD w Saksonii-Anhalt naruszałby podstawowe prawa Unii, landowi mogłoby grozić wstrzymanie finansowania, a w konsekwencji powstałaby potężna luka w budżecie. Zdaniem eurodeputowanego Zielonych Daniela Freunda AfD to partia, która działa przeciwko europejskiemu projektowi i Unii Europejskiej. – Komisja Europejska w razie potrzeby mogłaby wstrzymać wypłatę środków – mówi polityk, cytowany przez portal niemieckiego nadawcy ARD, tagesschau.de. Polska i Węgry już były karaneFreund należał do europosłów, którzy szczególnie zdecydowanie sprzeciwiali się działaniom byłego premiera Węgier Viktora Orbána. Bruksela wstrzymała wypłatę nawet 18 miliardów euro unijnych funduszy dla tego państwa. Z powodu sporu o praworządność KE wstrzymała również środki przeznaczone dla Polski. – W obu krajach widzieliśmy, że po zamrożeniu unijnych funduszy doszło do zmiany rządu, a nowe władze nawiązały znacznie lepsze relacje z europejskimi instytucjami – mówi Daniel Freund. Jego zdaniem, szczególnie dobrze widać to na Węgrzech, „gdzie obserwujemy obecnie naprawdę poważne reformy, przywracanie praworządności i ponowne przestrzeganie unijnych zasad, dzięki czemu pieniądze mogą znów być wypłacane”. Freund uważa, że podobny scenariusz można sobie wyobrazić również w Saksonii-Anhalt, jeśli tamtejszy rząd krajowy nie będzie przestrzegał podstawowych praw UE – na przykład podważał zasadę państwa prawa albo dyskryminował mniejszości. UE może zamrozić fundusze strukturalneUnia Europejska ma prawo wstrzymać wypłaty, jeśli istnieje ryzyko, że środki mogłyby przyczyniać się do korupcji lub naruszania praworządności. W Niemczech mechanizm ten może być stosowany również na poziomie krajów związkowych; dotyczy to tzw. funduszy strukturalnych. Za ich realizację odpowiadają w dużej mierze władze poszczególnych landów. – Obecnie jest to około 500 milionów euro rocznie, czyli mniej więcej 20 procent wydatków inwestycyjnych Saksonii-Anhalt – wyjaśnia Luise Quaritsch z Jacques Delors Centre, berlińskiego ośrodka badawczego i think tanku zajmującego się polityką europejską. – Gdyby te środki zostały zamrożone, mogłoby to poważnie uderzyć w rozwój regionalny i wsparcie gospodarki, a tym samym również negatywnie odbić się na władzach landu – mówi Quaritsch, AfD: śmiejemy się z przeciwnikówAfD nie wydaje się przejmować tą dyskusją. – Śmiejemy się z naszych politycznych przeciwników, którzy teraz również na poziomie UE próbują nas dyskryminować w sposób niedemokratyczny. Świadczy to o tym, że w politycznej rywalizacji od dawna nie mają już wobec nas żadnych argumentów – mówi Bernd Baumann, szef frakcji AfD w Bundestagu. SPD chce podczas negocjacji nad kolejnym budżetem UE na lata 2028–2034 zabiegać o to, aby Saksonia-Anhalt nadal korzystała z unijnych funduszy. Eurodeputowany Matthias Ecke podkreśla jednak, że środki te są uzależnione od przestrzegania podstawowych wartości UE. – Zakładam, że Saksonia-Anhalt nadal będzie tych wartości przestrzegać albo że ich przestrzegania dopilnuje rząd federalny – podkreśla socjaldemokrata. Jak dotąd taki właśnie wydaje się być kierunek działania rządu w Berlinie. Kanclerz Friedrich Merz podkreślił, że w razie konieczności władze federalne mogą dopilnować przestrzegania konstytucji również w Saksonii-Anhalt. ARD/wis Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Czy Saksonia-Anhalt może stracić środki z Unii Europejskiej? Europosłowie wskazują na przykład Polski i Węgier. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/po-zwycięstwie-afd-czy-fundusze-unijne-dla-saksonii-anhalt-są-zagrożone/a-79211913?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79125699_401.jpg
|
||
| Image caption | Czy AfD utworzy rząd, który będzie działał wbrew wartościom UE? | ||
| Image source | Matthias Schrader/AP Photo/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79125699_401.jpg&title=Po%20zwyci%C4%99stwie%20AfD.%20Czy%20fundusze%20unijne%20dla%20Saksonii-Anhalt%20s%C4%85%20zagro%C5%BCone%3F | ||
| Item 136 | |||
| Id | 79212022 | ||
| Date | 2026-09-10 | ||
| Title | „Dywidenda Trumpa”. W Niemczech byłby to temat dla prokuratury | ||
| Short title | „Dywidenda Trumpa”. Czy to możliwe także w Niemczech? | ||
| Teaser |
Prezydent USA obiecuje każdemu po 5 tys. dolarów, jeżeli republikanie wygrają wybory. Czy taka oferta mogłaby paść w Niemczech? Donald Trump zapowiedział wypłatę 5 tys. dolarów wszystkim dorosłym Amerykanom, jeśli Partia Republikańska utrzyma większość w Izbie Reprezentantów i Senacie po zbliżających się wyborach uzupełniających. – Jeśli republikanie wygrają, wygrasz razem z nami i dostaniesz 5 tys. dolarów – powiedział prezydent USA podczas konwencji Partii Republikańskiej przed wyborami w Dallas. – Nazwiemy to „dywidendą Trumpa” – dodał. W ciągu zaledwie godziny wiceprezydent JD Vance zabrał głos, próbując – przynajmniej częściowo – złagodzić propozycję Trumpa. Zasugerował, że dywidendy nie trafią do bogatych oraz że można by to sfinansować z dochodów z amerykańskich ceł. Jednak proponowana kwota znacznie przewyższa to, co Stany Zjednoczone zarobiły dzięki środkom protekcjonistycznym. Jak podaja agencje, Biały Dom na razie nie poinformował o szczegółach obietnicy prezydenta. Tymczasem niemieckie media zastanawiają się, co stałoby sie, gdyby podobna propozycja padła w czasie kampanii wyborczej w Niemczech. Według agencji DPA polityk, który w Niemczech uzależniałby wypłatę pieniędzy od wyniku wyborów, musiałby liczyć się z zainteresowaniem prokuratury. Taka propozycja mogłaby zostać potraktowana jako próba przekupstwa wyborczego. Zakaz kupowania głosówZgodnie z paragrafem 108b niemieckiego kodeksu karnego karze do pięciu lat pozbawienia wolności lub grzywnie podlega każdy, kto oferuje, obiecuje lub przyznaje korzyść majątkową w zamian za oddanie głosu w określony sposób albo za powstrzymanie się od głosowania. Nie chodzi przy tym wyłącznie o pieniądze – przepisy obejmują wszelkie korzyści materialne. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku świadczeń, które partie zapowiadają w swoich programach wyborczych jako element przyszłej polityki państwa. Obietnice takie jak obniżki podatków, podwyżki emerytur, wyższe świadczenia socjalne, jednorazowe wypłaty czy różnego rodzaju programy wsparcia nie są co do zasady zakazane. Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> Z tego powodu za przestępstwo nie zostałoby uznane na przykład zobowiązanie się partii do wprowadzenia powszechnego dochodu podstawowego po wygranych wyborach, pod warunkiem że byłby on elementem programu politycznego skierowanego do wszystkich obywateli. Ostatnie słowo należałoby do sądówNiemieckie prawo można więc w uproszczeniu streścić następująco: partie mogą obiecywać obywatelom określone świadczenia, ale nie mogą kupować ich głosów. To, czy niemiecki odpowiednik propozycji Trumpa zostałby uznany za przekupstwo wyborcze, czy też za dopuszczalną obietnicę polityczną, musiałoby zostać rozstrzygnięte indywidualnie przez organy ścigania i sądy. W Niemczech zdarzały się już pojedyncze postępowania dotyczące podejrzeń o przekupstwo wyborcze. Przed wyborami do Bundestagu w 2017 roku jeden z kandydatów liberalnej partii FDP obiecał wyborcom dwa euro za oddanie na niego głosu. Śledztwo zostało jednak umorzone. Prokuratura powołała się wówczas na orzeczenie Federalnego Trybunału Sprawiedliwości z 1985 roku. Zgodnie z nim, aby można było mówić o przekupstwie wyborczym, musi istnieć konkretna relacja między osobą składającą ofertę a wyborcą, na którego decyzję chce ona wpłynąć. Samo publiczne składanie obietnic wobec szerokiego grona odbiorców nie zawsze spełnia ten warunek. DPA/ widz |
||
| Short teaser | Trump obiecuje każdemu po 5 tys. dolarów, jeżeli republikanie wygrają wybory. Czy taka oferta mogłaby paść w Niemczech? | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/dywidenda-trumpa-w-niemczech-byłby-to-temat-dla-prokuratury/a-79212022?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79208369_401.jpg
|
||
| Image caption | Prezydent USA Donald Trump na konwencji Partii Republikańskiej w Dallas | ||
| Image source | Callaghan O'Hare/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79208369_401.jpg&title=%E2%80%9EDywidenda%20Trumpa%E2%80%9D.%20W%20Niemczech%20by%C5%82by%20to%20temat%20dla%20prokuratury | ||
| Item 137 | |||
| Id | 79210396 | ||
| Date | 2026-09-10 | ||
| Title | Mniej świadczeń dla starających się o azyl w Niemczech. Na czele Syryjczycy i Turcy | ||
| Short title | Mniej świadczeń dla starających się o azyl w Niemczech | ||
| Teaser |
Niemcy wypłacają mniej świadczeń osobom starającym się o azyl. Najcześciej takie wsparcie dostają uchodźcy z Syrii i Turcji. Na koniec 2025 roku około 390 tysięcy osób pobierało świadczenia przysługujące starającym się o azyl w Niemczech – podał w czwartek (10.09.2026) Federalny Urząd Statystyczny w Wiesbaden. Było to o 15 procent albo o 71 400 mniej niż w roku poprzednim. Najcześciej tego rodzaju wsparcie otrzymują osoby pochodzące z Syrii – stanowili oni 17 procent świadczeniobiorców (64 600). Następne w kolejności kraje pochodzenia to Turcja (15 procent świadczeniobiorców), Afganistan (10 procent) oraz Irak (7 procent). Osoby pochodzące z Ukrainy stanowiły zaś 5 procent uprawnionych do takiego wsparcia. Zazwyczaj jednak ukraińscy uchodźcy , którzy potrzebują pomocy, zazwyczaj dostawali zasiłek obywatelski (Buergergeld) albo pomoc społeczną i nie są traktowani jak ubiegający się o azyl. Zdecydowana większość to mężczyźni (61 procent). Kobiety stanowiły 39 procent pobierających takie świadczenia. Osoby małoletnie to 31 proc. ogółu wnioskujących. Różne rodzaje wsparciaNiemiecka ustawa o świadczeniach dla osób ubiegających się o azyl przewiduje różne poziomy wsparcia. Ci, którzy przebywają w Niemczech od co najmniej 36 miesięcy bez większych przerw, mogą więc otrzymać wyższą pomoc. Warunkiem jest to, żeby nie nadużywały one prawa, by przedłużyć swój pobyt w Niemczech – na przykład poprzez zniszczenie dokumentów tożsamości. Świadczenia te są wtedy ustalane na podstawie Kodeksu Socjalnego. Do świadczeń podstawowych zalicza się między innymi pomoc w zaspokojeniu podstawowych potrzeb osobistych, takich jak wyżywienie, zakwaterowanie i odzież. Poza tym dla niektórych grup przewidziano wsparcie w szczególnych przypadkach, na przykład w razie nagłych chorób, ciąży i porodu albo dla dzieci. UE: mniej wniosków o azylTakże w czwartek Agencja UE ds. Azylu (EUAA) opublikowała dane, z których wynika, że w pierwszej połowie 2026 roku o 17 procent spadła liczba pierwotnych wniosków o azyl w państwach UE, Szwajcarii i Norwegii. Według EUAA w 29 krajach złożono łącznie 332 tys. takich wniosków. W 2025 roku w tym samym okresie było to 399 tys. wniosków. Oznacza to, że utrzymuje się trend spadkowy, który trwa od końca 2024 roku. Najwięcej wniosków o azyl złożyli obywatele Afganistanu (39 tys.), a następnie Wenezueli (33 tys.) i Bangladeszu (20 tys.). Według unijnej agencji, spadek ogólnej liczby wniosków związany jest z tym, że o azyl w Unii stara się mniej osób z Syrii, Kolumbii, Ukrainy i Turcji. Francja i Włochy w czołówceW porównaniu poszczególnych krajów najwięcej wniosków o azyl w pierwszym półroczu złożono we Francji (69 tys.), we Włoszech (66 tys.), w Hiszpanii i Niemczech (po 55 tys.). Oznacza to, że około trzy czwarte wszystkich wniosków złożono w tych czterech krajach. Biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców danego kraju, najwięcej wniosków o azyl złożono w Grecji (23 tys.). Według EUAA wskaźnik uznania wniosków w pierwszej połowie 2026 roku wyniósł 31 procent. Łącznie pod koniec czerwca 2026 roku w 27 krajach UE oraz w Szwajcarii i Norwegii toczyło się jeszcze około 1,18 miliona postępowań azylowych. Od kilku lat państwa członkowskie UE prowadzą bardziej rygorystyczną politykę migracyjną. 12 czerwca weszła w życie reforma prawa azylowego Unii, która przewiduje przyspieszone procedury dla osób z określonych krajów pochodzenia, a także procedury azylowe na granicach zewnętrznych. RTR, KNA, AFP/ widz |
||
| Short teaser | Niemcy wypłacają mniej świadczeń dla starających się o azyl. Najcześciej wsparcie to dostają uchodźcy z Syrii i Turcji. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/mniej-świadczeń-dla-starających-się-o-azyl-w-niemczech-na-czele-syryjczycy-i-turcy/a-79210396?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/78524222_401.jpg
|
||
| Image caption | Spada liczba wniosków o azyl oraz świadczeń, wypłacanym starającym się o azyl | ||
| Image source | Wolfgang Filser/CHROMORANGE/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/78524222_401.jpg&title=Mniej%20%C5%9Bwiadcze%C5%84%20dla%20staraj%C4%85cych%20si%C4%99%20o%20azyl%20w%20Niemczech.%20Na%20czele%20Syryjczycy%20i%20Turcy | ||
| Item 138 | |||
| Id | 79210207 | ||
| Date | 2026-09-10 | ||
| Title | Przeprowadzka słoni z Niemiec do Polski. „Lepsze warunki” | ||
| Short title | Przeprowadzka słoni z Niemiec do Polski. „Lepsze warunki” | ||
| Teaser |
Zoo w niemieckim Duisburgu przeprowadziło swoje słonie do Poznania. Mają tam o wiele lepsze warunki. Ogród zoologiczny w Duisburgu na zachodzie Niemiec przeprowadził swoje trzy słonice do Poznania. Daisa, Saiwa i Etosha mają tam mieć znacznie lepsze warunki niż w Duisburgu – informuje regionalna stacja WDR. Według dyrektora zoo Piotra Przyłuckiego przez rok przygotowywano się na przyjęcie słonic i obecnie spełnione są wszystkie wymogi dotyczące ochrony zwierząt. W Poznaniu, do którego słonice dotarły w środę, 9 września, na zwierzęta czekał nowy wybieg. Muszą się przyzwyczaićPrzed przeprowadzką opiekunowie zwierząt intensywnie trenowali ze słoniami, przygotowując je do 800-kilometrowej podróży. Plan zakłada, że niemieccy opiekunowie pozostaną ze zwierzętami w Polsce przez kilka tygodni i pomogą im w aklimatyzacji – relacjonuje WDR. Zwierzęta zamieszkają w jednym z największych i najnowocześniejszych kompleksów dla słoni w Europie, wyposażonym w naturalnie urządzone siedliska, zbiorniki wodne oraz miejsca do odpoczynku i schronienia – informuje duisburskie zoo. PETA: słonie cierpią w niewoliWDR przypomina jednak o krytyce hodowli słoni w zoo. Według organizacji ochrony zwierząt PETA nie da się zapewnić tym zwierzętom warunków odpowiadających ich naturalnym potrzebom, słonie cierpią w niewoli i wykazują zaburzenia zachowania. PETA domaga się stopniowego wycofania hodowli słoni w ogrodach zoologicznych. Choć zoo w Duisburgu zakończyło na razie swoją przygodę ze słoniami, nie oznacza to definitywnego pożegnania z tymi zwierzętami – chce w przyszłości wybudować nowy wybieg dla słoni – informuje ogród zoologiczny. (WDR/dom) |
||
| Short teaser | Zoo w niemieckim Duisburgu przeprowadziło swoje słonie do Poznania. Mają tam o wiele lepsze warunki. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/przeprowadzka-słoni-z-niemiec-do-polski-lepsze-warunki/a-79210207?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&title=Przeprowadzka%20s%C5%82oni%20z%20Niemiec%20do%20Polski.%20%E2%80%9ELepsze%20warunki%E2%80%9D | ||
| Item 139 | |||
| Id | 79209305 | ||
| Date | 2026-09-10 | ||
| Title | Niemcy. Droga energia napędza inflację | ||
| Short title | Niemcy. Droga energia napędza inflację | ||
| Teaser |
W sierpniu br. ceny w Niemczech były niemal o trzy procent wyższe niż przed rokiem. Główny powód to drogie paliwa. Towary i usługi w Niemczech były w sierpniu br. o 2,9 proc. wyższe niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku – podał w czwartek (10.09.2026) niemiecki Federalny Urząd Statystyczny. Wyższą inflację odnotowano ostatnio pod koniec 2023 roku. Jak podkreśliła prezes Federalnego Urzędu Statystycznego Ruth Brand, szczególnie widoczny był wzrost cen energii, zwłaszcza paliw, co było przede wszystkim skutkiem wojny z Iranem. W porównaniu z lipcem ceny w sierpniu wzrosły o 0,2 proc. Skutki wojny z Iranem– Inflacja wróciła do Niemiec – ocenił główny ekonomista ING Carsten Brzeski. Jego zdaniem nic nie wskazuje na rychłą poprawę sytuacji. Wręcz przeciwnie: w tym tygodniu cena ropy po raz pierwszy od połowy lipca ponownie przekroczyła 100 dolarów za baryłkę. Inwestorzy obawiają się bowiem, że ataki na Bliskim Wschodzie mogą zakłócić dostawy surowca z regionu. Przed wybuchem wojny z Iranem baryłka ropy kosztowała około 70 dolarów. Według instytutu ekonomicznego Ifo ceny konsumpcyjne wzrosną w przyszłym roku o 3,0 proc., czyli szybciej niż w roku bieżącym, w którym średnia inflacja wyniosła dotąd 2,7 proc. Żywność drożeje, ale wolniejW sierpniu energia była o 10,5 proc. droższa niż rok wcześniej. W lipcu odnotowano wzrost na poziomie 8,3 proc. Paliwa, takie jak benzyna, podrożały o 27,7 proc., natomiast olej opałowy aż o 49,6 proc. Jednocześnie spadły ceny energii elektrycznej (o 5,5 proc.), gazu ziemnego wraz z kosztami dystrybucji (o 2,9 proc.) oraz ogrzewania miejskiego (o 1,0 proc.). Z kolei ceny żywności wzrosły w sierpniu o 0,1 proc. w skali roku (w lipcu było to 0,4 proc.). Niektóre produkty podrożały jednak znacznie bardziej. Dotyczyło to przede wszystkim jaj (o 15,2 proc.), świeżych warzyw (o 5,2 proc.) oraz ryb, przetworów rybnych i owoców morza (o 4,4 proc.). Z kolei wyraźnie potaniały masło (o 29,9 proc.), świeże owoce (o 5,6 proc.) i produkty mleczne (o 5,5 proc.). Za usługi, takie jak ubezpieczenia czy podróże, konsumenci płacili średnio o 2,8 proc. więcej niż rok wcześniej. Inflacja bazowa, czyli wskaźnik nieuwzględniający cen żywności i energii, ponownie wyniosła 2,4 proc. Stopy procentowe w górę?Także w całej strefie euro inflacja utrzymuje się wyraźnie powyżej celu Europejskiego Banku Centralnego, który wynosi 2 proc. Z tego powodu EBC może już w czwartek, podczas posiedzenia w Berlinie, po raz drugi w tym roku podnieść stopy procentowe z 2,25 do 2,50 proc. Byłby to najwyższy poziom od półtora roku. Bank centralny podniósł stopy w czerwcu po raz pierwszy od niemal trzech lat, natomiast w lipcu wstrzymał się z kolejną podwyżką. (RTR/widz) |
||
| Short teaser | W sierpniu br. ceny w Niemczech były niemal o trzy procent wyższe niż przed rokiem. Główny powód to drogie paliwa. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/niemcy-droga-energia-napędza-inflację/a-79209305?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77228749_401.jpg
|
||
| Image caption | W sierpniu br. ceny w Niemczech wzrosły o prawie trzy procent- podał Federalny Urząd Statystyczny | ||
| Image source | Sebastian Kahnert/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77228749_401.jpg&title=Niemcy.%20Droga%20energia%20nap%C4%99dza%20inflacj%C4%99 | ||
| Item 140 | |||
| Id | 79207046 | ||
| Date | 2026-09-10 | ||
| Title | „Hałaśliwe chamstwo”. Prasa o starciu AfD z Merzem | ||
| Short title | „Hałaśliwe chamstwo”. Prasa o starciu AfD z Merzem | ||
| Teaser |
Niemiecka prasa komentuje debatę w Bundestagu, gdzie kanclerz Merz starł się z szefową AfD. Trzy dni po zwycięskich dla AfD wyborach w Saksonii-Anhalt doszło do bezpośredniego starcia między liderką tej partii a kanclerzem Niemiec. Uskrzydlona sukcesem swojej partii Alice Weidel przypuściła atak na Friedricha Merza, zarzucając mu prowadzenie kraju do bankructwa i upadku przemysłu, przyzwalanie na nadmierną imigrację czy „nagradzanie” Ukrainy, która – jej zdaniem – stoi za zniszczeniem gazociągu Nord Stream. Merz nie pozostał dłużny: zarzucił skrajnej prawicy, że chce „czystki etnicznej” i destabilizuje kraj. „Jakże inaczej brzmią wystąpienia pozostałych”„AfD postrzega wynik wyborczy jako potwierdzenie własnych racji – a także gniewu i nienawiści wymierzonych w instytucje oraz mniejszości. (...) Wystąpienie kanclerza nie jest złe. Broni on swojego dorobku – z pasją, momentami wręcz emocjonalnie. Przyznaje się do błędów i dokonuje samokrytyki, ale jednocześnie jasno daje do zrozumienia, że uważa zasadniczy kurs rządu za słuszny i pozbawiony alternatywy. O tym, jak wielkie zmiany przyniósł wynik w Saksonii-Anhalt, świadczy to, jak wiele miejsca w przemówieniu kanclerza zajmuje postać Alice Weidel” – pisze „Stern”. „Czy to mądre?” – zastanawia się komentator tygodnika. „Posłowie AfD rzucają obelgami – nieustannie, głośno i pełnym nienawiści tonem, zjadliwie” – podsumowuje. „Jakże inaczej brzmią wystąpienia pozostałych mówców. Krytykują oni – niekiedy ostro – i stawiają zarzuty, lecz powstrzymują się od przypisywania drugiej stronie złych intencji”. Podobnie oceniają debatę dzienniki. „Bez pracy nie ma kołaczy (…): ta zależność była znana od zawsze. Również Merz wielokrotnie na nią wskazywał – i zawsze spotykał się z tego powodu z krytyką. Czy tylko z powodu doboru słów? Kanclerz próbował – dostępnymi sobie środkami – wykreować atmosferę przełomu. Dotąd mu się to nie udało. Jednak winą za tę porażkę nie można obarczać wyłącznie jego” – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Można uważać, że nowa narracja wymaga również nowego kanclerza – nieobciążonego przeszłością i cieszącego się niepodważalnym autorytetem. Lecz nawet gdyby Merz ustąpił, a CDU znalazła następcę potrafiącego w emocjonalny sposób roztoczyć wizję świetlanej przyszłości, musiałby on działać w ramach istniejącego układu sił politycznych. Musiałby też mierzyć się ze społeczeństwem, które ma skłonność do tego, by więcej wymagać od państwa i polityków niż od samych siebie” - ocenia dziennik z Frankfurtu. „Hałaśliwe chamstwo”„W Saksonii-Anhalt AfD pod wodzą Ulricha Siegmunda prezentowała swoje przyjazne oblicze. Wczoraj w Bundestagu szefowa AfD Alice Weidel wraz ze swoimi ludźmi pokazała zupełnie inną twarz: wulgarną, wykrzywioną nienawiścią i odpychającą. Rzadko zdarza się, by jakaś partia zachowywała się w wysokiej izbie tak niestosownie, dopuszczając się hałaśliwego chamstwa – a tak właśnie postępowała AfD w trakcie całego przemówienia kanclerza” – zauważa „Münchner Merkur”. „W euforii po zwycięstwie prawicowym radykałom puszczają wszelkie hamulce. „Chcą Państwo zdestabilizować nasz kraj” – grzmiał kanclerz, odpowiadając na ponurą wizję upadku roztaczaną przez Weidel oraz na krzyki jej kolegów. Mimo to szefowej AfD bez trudu udało się uderzyć w najczulszy punkt kanclerza. Wystarczyło do tego jedno jedyne, pełne ironii zdanie: Pański czas dobiegł końca” – podsumowuje dziennik z Monachium. „Jak to już wielokrotnie bywało, debata ogólna w Bundestagu – teoretycznie najważniejsze wydarzenie polityczne roku – okazała się w praktyce przedsięwzięciem dość pustym. Wielu przedstawicieli partii rządzących podczas wystąpień polityków AfD zaglądało do dokumentów lub szeptało między sobą. Ma to swoją tradycję – praktykowali to już Adenauer, Brandt czy Merkel – jednak stwarza fatalne wrażenie, sugerując, że drastyczny spadek poparcia wyborczego nie jest traktowany wystarczająco poważnie” – ocenia „Nürnberger Zeitung”. „Być może w tak złożonej rzeczywistości gospodarczej, społecznej i w zakresie bezpieczeństwa, z jaką mamy obecnie do czynienia, model debaty generalnej wywodzący się z lat 50. ubiegłego wieku po prostu nie przystaje już do realiów. Chwytliwe nagłówki i wybuchy gniewu skrojone pod TikToka nie rozwiązują żadnego z naszych problemów” – czytamy. |
||
| Short teaser | Niemiecka prasa komentuje debatę w Bundestagu, gdzie kanclerz Merz starł się z szefową AfD. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/hałaśliwe-chamstwo-prasa-o-starciu-afd-z-merzem/a-79207046?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79196550_401.jpg
|
||
| Image caption | Alice Weidel i Friedrich Merz, debata w Bundestagu | ||
| Image source | Michael Kappeler/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79196550_401.jpg&title=%E2%80%9EHa%C5%82a%C5%9Bliwe%20chamstwo%E2%80%9D.%20Prasa%20o%20starciu%20AfD%20z%20Merzem | ||
| Item 141 | |||
| Id | 79207730 | ||
| Date | 2026-09-10 | ||
| Title | Rosyjska flota cieni i zagrożenia hybrydowe. Niemcy szykują twardszą odpowiedź | ||
| Short title | Rosyjska flota cieni. Niemcy szykują twardszą odpowiedź | ||
| Teaser |
Rząd Niemiec zamierza zdecydowanie ostrzej występować przeciwko rosyjskiej „flocie cieni”, oskarżanej o omijanie sankcji i działania sabotażowe. Inne kraje UE już to robią Gdy 1 września niemiecki rząd publicznie obarczył Rosję odpowiedzialnością za nieudaną próbę ataku dronowego na lotnisko w Lipsku, zapowiedział szereg działań odwetowych. Wśród nich znalazło się również zaostrzenie działań wobec tzw. rosyjskiej floty cieni. Tworzą ją najczęściej stare, źle utrzymane i niewystarczająco ubezpieczone statki. Często nie jest jasne do kogo należą. Są to przeważnie tankowce, za pomocą których Rosja próbuje omijać nałożone sankcje. Ich zatrzymywanie nie jest jednak wcale takie proste, mówi w rozmowie z DW Julian Pawlak, ekspert ds. bezpieczeństwa morskiego z Fundacji Nauka i Polityka (SWP) w Berlinie. Międzynarodowe prawo morskie zasadniczo chroni bowiem swobodę żeglugi handlowej. – Transport tych towarów po wodach pełnomorskich sam w sobie nie jest nielegalny. Dodatkowo część tej floty cieni jest powiązana z tzw. działaniami hybrydowymi, czyli aktami sabotażu, szpiegostwem, możliwie także wykorzystaniem dronów i związanymi z tym działaniami – wyjaśnia. Zdaniem polityczki partii Zielonych zajmującej się polityką bezpieczeństwa, Sary Nanni, Niemcy dotychczas zrobiły zbyt mało. – Rosjanie finansują swoją wojnę przeciwko Ukrainie oraz agresywne zachowanie wobec Europy dzięki swojej flocie cieni – przekonuje w wywiadzie dla DW. Jej zdaniem należy podjąć zdecydowane działania przeciwko tym jednostkom. – To jedyne, co mogłoby skłonić Rosję do ponownego powrotu do stołu negocjacyjnego – dodaje. Nanni zarzuca niemieckiemu rządowi bezczynność. – Inne państwa reagują na Bałtyku, Niemcy nie. Słyszę od ministra spraw wewnętrznych, że jest to technicznie lub prawnie trudne. Ale uważam, że to decyzja polityczna, by tego nie robić. I sądzę, że to błąd. Z flotą cieni można walczyć inaczej. Przykład FinlandiiMówiąc o „innych państwach”, Nanni ma na myśli między innymi Finlandię. Pod koniec 2024 roku tankowiec „Eagle S.” przeciągnął kotwicę po dnie Zatoki Fińskiej, uszkadzając kabel energetyczny Estlink 2. Fińska straż graniczna zatrzymała statek. Fiński sąd oddalił wprawdzie zarzut poważnego uszkodzenia mienia, jednak ekspert ds. bezpieczeństwa Sönke Marahrens z Uniwersytetu w Kilonii chwali w rozmowie z DW działania Finlandii. – Wysłali drugiej stronie jasny sygnał i powiedzieli: wiemy, co robicie, i was zatrzymamy! Po tym wyraźnym komunikacie było widać, że druga strona zrozumiała przekaz i zmieniła swoje zachowanie – tłumaczy ekspert. Oprócz Finlandii również Wielka Brytania, Francja, a także Szwecja zdecydowanie występują przeciwko podejrzanym jednostkom. Szwedzka straż przybrzeżna celowo zatrzymuje i kontroluje na wodach terytorialnych tankowce oraz statki towarowe podejrzewane o przynależność do floty cieni. Jednostki są konsekwentnie zatrzymywane, jeśli korzystają z fałszywych dokumentów, nie posiadają odpowiedniego ubezpieczenia, stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa morskiego lub naruszają przepisy dotyczące ochrony środowiska. Rosyjskie groźby to tylko blef?Wiele wskazuje na to, że powściągliwość niemieckiego rządu wynika z chęci uniknięcia eskalacji konfliktu z Rosją. Tym bardziej że w wyborach regionalnych w Saksonii-Anhalt zwyciężyła AfD, partia opowiadająca się za poprawą relacji niemiecko-rosyjskich mimo wojny w Ukrainie. Według sondaży istotnym motywem decyzji wyborczych były także obawy przed wojną w Europie. Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow nazwał nawet niemieckie oskarżenia pod adresem Moskwy „początkiem prawdziwej wojny”. Johannes Peters z Instytutu Polityki Bezpieczeństwa w Kilonii uważa jednak te obawy za nieuzasadnione. – Inne państwa europejskie działają w tej kwestii znacznie bardziej stanowczo i, wbrew obawom, a przede wszystkim wbrew rosyjskiej retoryce, właściwie nic się nie dzieje. Rosja nie eskaluje sytuacji, lecz raczej unika konfrontacji. Widzimy, że szczególnie załadowane tankowce, które mają ogromną wartość, obecnie omijają szwedzkie wody, ponieważ Szwedzi zaczęli częściej zatrzymywać statki – przekonuje naukowiec. Po próbie zamachu w Lipsku kanclerz Friedrich Merz zapowiedział, że „sprawcy ataków hybrydowych poniosą koszty swoich działań. Zapłacą za to”. – Jeżeli używa się tak mocnych słów, trzeba w końcu poprzeć je czynami. Kanclerz postawił rząd pod presją działania – podsumowuje Peters. Uzbrojone rosyjskie załogi na pokładachJulian Pawlak uważa z kolei, że kontrole podejrzanych rosyjskich statków nie są jednak pozbawione ryzyka. – Przy takich działaniach trzeba oczywiście brać pod uwagę sytuacje, w których rosyjskie okręty wojenne eskortują takie jednostki albo, co ostatnio obserwujemy coraz częściej, na pokładach znajdują się uzbrojone załogi powiązane z rosyjskimi grupami najemniczymi. Takie ryzyko należy uwzględniać – ostrzega ekspert. Przekonała się o tym Estonia w przypadku tankowca „Jaguar”. W maju 2025 roku jego kapitan zignorował polecenia estońskich władz, gdy znajdował się na ich wodach terytorialnych. Estończycy próbowali zatrzymać i skontrolować podejrzaną jednostkę. Rosja odpowiedziała wysłaniem samolotu bojowego. W efekcie Estonia ustąpiła, a tankowiec mógł kontynuować rejs. – Ważne jest przy tym, aby uwzględniać region, w którym prowadzone są takie działania – mówi Pawlak. – Na Bałtyku Rosja znajduje się oczywiście znacznie bliżej geograficznie i dysponuje innymi możliwościami wykorzystania swoich sił wojskowych do wsparcia takich operacji – zaznacza. W większej odległości, na przykład w Kanale La Manche między Wielką Brytanią a Francją, sytuacja wygląda już inaczej. – Rosja nie jest w stanie eskortować ani chronić każdego statku należącego do floty cieni – ocenia Julian Pawlak. Kontrole zwiększają koszty dla RosjiChoć Johannes Peters uważa działania przeciwko jednostkom floty cieni za uzasadnione, ostrzega jednocześnie przed nadmiernym optymizmem. – Nie uda nam się dzięki takim kontrolom całkowicie zlikwidować tego systemu. Chodzi raczej o to, by obciążyć rosyjską flotę cieni dodatkowymi ryzykami i niepewnością oraz podnieść koszty jej funkcjonowania – twierdzi Peters i podaje też konkretny przykład. – Jeżeli zamiast trzech statków dziennie będzie mogła pływać tylko jedna jednostka, oznacza to spadek przychodów rzędu od kilkudziesięciu do kilkuset milionów dziennie. Jeżeli tranzyt trwa nie x dni, lecz x plus 4 dni, to wszystko uszczupla rosyjskie dochody. A wpływy z eksportu ropy są kluczowe dla funkcjonowania rosyjskiej gospodarki wojennej. |
||
| Short teaser | Rząd Niemiec zamierza zdecydowanie ostrzej występować przeciwko rosyjskiej „flocie cieni”. Inne kraje już to robią. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/rosyjska-flota-cieni-i-zagrożenia-hybrydowe-niemcy-szykują-twardszą-odpowiedź/a-79207730?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77546074_401.jpg
|
||
| Image caption | Brytyjskie wojsko zatrzymuje rosyjski tankowiec (14.06.2026) | ||
| Image source | LPhot Hutchins/Royal Navy/AP Photo/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77546074_401.jpg&title=Rosyjska%20flota%20cieni%20i%20zagro%C5%BCenia%20hybrydowe.%20Niemcy%20szykuj%C4%85%20twardsz%C4%85%20odpowied%C5%BA | ||
| Item 142 | |||
| Id | 79204212 | ||
| Date | 2026-09-09 | ||
| Title | 50 lat „Pszczółki Mai”. Urodziny kultowego serialu dla dzieci | ||
| Short title | 50 lat „Pszczółki Mai”. Urodziny kultowego serialu | ||
| Teaser |
Dokładnie 50 lat temu, 9 września 1976 roku, na antenie telewizji ZDF po raz pierwszy pojawiła się Pszczółka Maja. Trzy lata później sympatyczny owad na trwałe zagościł w polskich domach. W niemiecko-austriacko-japońskiej koprodukcji Maja wraz ze swoim spokojnym przyjacielem Guciem przeżywa w blisko stu odcinkach liczne przygody. Ratuje konika polnego Filipa od mięsożernej rośliny, wpada w sieć pająka Tekli czy pomaga stonodze Hieronimowi wyjść z tarapatów. Pszczółka nie boi się świata. Często wskazuje drogę swojemu przyjacielowi Guciowi. W odcinku „Maja i konik polny” Gucio mówi z niepokojem: „Nie porywa się człowiek na coś, czego nie zna”. Maja nie przyjmuje takiego argumentu. „To zostań tutaj, jeśli jesteś zbyt tchórzliwy”. Gdy rusza sama, Gucio zdobywa się na odwagę. „Nie, nie, nie. Poczekaj na mnie. Nie pozwolę ci tam lecieć samej”. Klasyka gatunkuPoczątkowo wyemitowano 52 odcinki. W latach 1979 i 1980 dodano po 26 nowych epizodów. Powtórki były pokazywane wielokrotnie. Co ciekawe, premierowa emisja serialu odbyła się w Japonii, już od kwietnia 1975 roku na antenie TV Asahi. Gdy serial telewizyjny zadebiutował w Niemczech, ciekawska pszczółka miała już 64 lata. Pisarz Waldemar Bonsels (1880–1952) opublikował książkę „Pszczółka Maja i jej przygody” w 1912 roku. W książce nie występował jednak Gucio. Narodziny w taksówcePomysłodawcą serialu animowanego był Josef Göhlen (1931–2026), wieloletni szef działu programów dziecięcych i młodzieżowych ZDF. Jak wspominał kiedyś Göhlen w rozmowie z agencją DPA, serial początkowo bywał krytykowany jako kicz. – W tamtych czasach chciano wychowywać dzieci za pomocą telewizji, a ja za wszelką cenę nie chciałem tego robić. Chciałem je bawić, ale w dobrym znaczeniu tego słowa – mówił. – Ta postać nie jest wyłącznie miła i sympatyczna, ma też wiele cech, które posiadała również Pippi Pończoszanka – dodał. Słynna piosenkaSerial trudno sobie wyobrazić bez piosenki tytułowej, prawdziwego przeboju. W wersji niemieckiej wykonywał ją swoim charakterystycznym, czystym, a zarazem ciepłym tenorem czeski śpiewak Karel Gott. Według jego relacji, kobieta odpowiedzialna za projekt nie dawała jednak za wygraną: – Ta pani się uparła. To było coś niesamowitego, jakby jej głównym zadaniem było zmuszenie mnie do nagrania tej piosenki. Po latach Wodecki – podobnie jak Karel Gott – mówił też z humorem, że utwór, który początkowo uważał za mało istotny epizod, stał się jednym z najważniejszych symboli jego kariery. „Pszczółka Maja” jest bowiem piosenką, z którą utożsamiają go całe pokolenia Polaków.
|
||
| Short teaser | Dokładnie 50 lat temu, 9 września 1976 roku, na antenie telewizji ZDF po raz pierwszy pojawiła się Pszczółka Maja. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/50-lat-pszczółki-mai-urodziny-kultowego-serialu-dla-dzieci/a-79204212?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79136190_401.jpg
|
||
| Image caption | Pszczółka Maja zadebiutowała w Europie w 1976 roku | ||
| Image source | United Archives/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79136190_401.jpg&title=50%20lat%20%E2%80%9EPszcz%C3%B3%C5%82ki%20Mai%E2%80%9D.%20Urodziny%20kultowego%20serialu%20dla%20dzieci | ||
| Item 143 | |||
| Id | 79204016 | ||
| Date | 2026-09-09 | ||
| Title | Rząd AfD w Saksonii-Anhalt będzie donosił Rosji? Rosną obawy | ||
| Short title | Rząd AfD w Saksonii-Anhalt będzie donosił Rosji? Rosną obawy | ||
| Teaser |
Po wygranej AfD w Saksonii-Anhalt służby obawiają się, czy rząd tej partii – jeśli powstanie – będzie przekazywał tajne informacje Rosji. Po zwycięstwie wyborczym AfD w Saksonii-Anhalt Niemcy wrócili do debaty o tym, jak zapobiegać ewentualnym zagrożeniom stwarzanym przez tę partię, której część struktur uznano za prawicowo-ekstremistyczne. W niedzielę AfD uzyskała w tym wschodnioniemieckim landzie 43,8 proc. głosów, czyli wynik bardzo bliski większości bezwzględnej. W służbach specjalnych istnieją obawy, że gdyby AfD utworzyła tu rząd, mógłby on uzyskać dostęp do wrażliwych danych i przekazywać je do Rosji. Partia ta bowiem od lat jest prorosyjska, część jej polityków jawnie współpracuje z Rosją, a nawet przyjmowała od Rosji pieniądze. AfD chce porozumienia a Kremlem, żąda przywrócenia działania Nord Stream i obcięcia pomocy dla Ukrainy. Obawy o wyciek informacji wyrażano w Niemczech jeszcze przed wyborami. W Niemczech pojawiły się ostrzeżenia, iż z tego powodu służby wywiadowcze państw sojuszniczych mogłyby ograniczyć zakres informacji udostępnianych Niemcom. Policjanci ostrzegają i żądają działańNa podobny problem, ale związany z władzą nad policją, wprost i pod nazwiskami wskazują przedstawiciele związków zawodowych policji. Domagają się zaostrzenia ochrony informacji niejawnych. „Kierowany przez AfD rząd Saksonii-Anhalt może stać się realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego oraz funkcjonowania demokratycznego państwa prawa” – powiedział dziennikowi „Handelsblatt” Dirk Peglow, przewodniczący Związku Niemieckich Funkcjonariuszy Policji Kryminalnej (BDK). Jak wskazuje, landowe ministerstwo spraw wewnętrznych kierowane przez AfD miałoby dostęp do informacji istotnych dla bezpieczeństwa i mogłoby wpływać na kadry, strukturę organizacyjną oraz priorytety polityczne policji i landowego Urzędu Ochrony Konstytucji. Dlatego Peglow zażądał jasnych zasad postępowania z informacjami wrażliwymi. „Objęcie stanowiska politycznego nie może automatycznie dawać przepustki do każdej tajemnicy państwowej” – stwierdził przewodniczący BDK. Władze federalne i landu muszą w sposób wiążący ustalić, jakich informacji członkowie rządu faktycznie potrzebują, w jaki sposób kontrolowany będzie dostęp do nich oraz na jakich warunkach można by wstrzymać przekazywanie ustaleń ws. np. źródeł informacji, trwających działań operacyjnych czy kontrwywiadu. „Potrzebujemy jasnych reguł, zanim dojdzie do sytuacji krytycznej, a nie dopiero po fakcie” – dodał. Również Nancy Emmel, przewodnicząca związku zawodowego policji (GdP) w Saksonii-Anhalt, domagała się weryfikacji mechanizmów ochronnych. Jak powiedziała dziennikowi „Handelsblatt”, członkowie rządu landu nie podlegają standardowej certyfikacji dostępu do informacji niejawnych. Dlatego należy zbadać, czy obowiązujące przepisy są „wystarczające w obliczu wszelkich możliwych konfiguracji rządowych”. Obawy z innych landu i kontrwywiaduPremier Nadrenii Północnej-Westfalii Hendrik Wüst (CDU) zaapelował o powołanie wspólnej grupy roboczej rządu kanclerza Merza i landów w celu ustalenia strategii wobec AfD. Jak podaje Reuters, powołując się na informacje ze służb, przedstawiciele federalnych i landowych organów ochrony konstytucji z pewnością omówią kwestię AfD podczas swojego kolejnego trzydniowego spotkania w Stuttgarcie. Narada ta odbywa się zgodnie z wcześniejszym planem, a nie ze względu na zagrożenia związane z ewentualnym dojściem do władzy w Saksonii-Anhalt polityków AfD. Z kolei ustępujący premier Saksonii-Anhalt Sven Schulze (CDU) wystąpił z wnioskiem, aby jego land nie przejmował – jak planowano – przewodnictwa w Konferencji Premierów Krajów Związkowych w dniu 1 października. W piśmie do premiera Nadrenii-Palatynatu Gordona Schniedera Schulze uzasadnia tę decyzję brakiem ustaleń ws. nowego rządu w Magdeburgu. „W szczególności w tych warunkach nie ma gwarancji prawidłowego przygotowania i przeprowadzenia – pod względem technicznym i merytorycznym – dorocznego posiedzenia MPK” – napisał Schulze w liście, do którego dotarł Reuters. Zwrócił się on do Nadrenii-Palatynatu z prośbą o uzgodnienie dalszych kroków ze współprzewodniczącą MPK Dolną Saksonią i przedstawienie propozycji dalszego postępowania. Służby ograniczą AfD dostęp do informacji?Agencja Reuters dowiedziała się też ze źródeł ze służb specjalnych, że nie ma zamiaru całkowitego odcinania rządu Saksonii-Anhalt, jeśli AfD zdoła go utworzyć, od przepływu informacji. Wymiana danych jest istotna, np. w przypadku otrzymania sygnałów o planowanych zamachach, w tym hybrydowych ze strony Rosji, na terenie landu lub uzyskania z Saksonii-Anhalt informacji o zagrożeniach dla innych miejsc. Należy jednak spodziewać się ograniczeń – np. w zakresie wymiany informacji dotyczących prawicowych ekstremistów – ponieważ sama AfD jest już w kilku landach sklasyfikowana jako ugrupowanie prawicowo-ekstremistyczne. Polityk Zielonych Konstantin von Notz już kilka tygodni temu zwracał uwagę na doświadczenia z Austrii, gdzie dostęp partii FPÖ do wrażliwych danych ze służb doprowadził do poważnych problemów. Kanclerz Friedrich Merz zapowiedział w poniedziałek (7.09), że w przypadku ewentualnych rządów AfD w Saksonii-Anhalt zamierza chronić tamtejsze mniejszości. – Jeśli zostaną tam przekroczone granice... z punktu widzenia rządu federalnego zrobimy wszystko, by to skorygować – powiedział. Przypomniał, że ustawa zasadnicza i lojalność wobec Niemiec jako federacji obowiązują również w Saksonii-Anhalt. Saksonia-Anhalt jest więc zobowiązana do realizacji polityki federalnej także w zakresie „całości polityki imigracyjnej i polityki wobec cudzoziemców”. Jaki rząd w Magdeburgu? Na razie impasUtworzenie nowego rządu w Magdeburgu stoi pod znakiem zapytania. AfD potrzebuje partnera koalicyjnego – do bezwzględnej większości brakuje jej trzech posłów. CDU, SPD, Zieloni i Lewica odrzucają taką współpracę. Z kolei BSW nie chce głosować na premiera ani z AfD, ani z CDU, ale zasygnalizowało gotowość do poparcia rządu mniejszościowego AfD w konkretnych kwestiach. Tę możliwość z kolei – przynajmniej na razie – odrzuca sama AfD. Lider skrajnej prawicy w tym landzie i jej kandydat na premiera Ulrich Siegmund już w kampanii zapowiadał, że zgłosi swoją kandydaturę na premiera tylko wtedy, gdy w landtagu będzie dysponował stabilną większością. Scenariusz „wszyscy przeciw AfD” odrzuca BSW (głosy tej partii są w takim wariancie konieczne). Jest jeszcze możliwe, by AfD pozyskała posłów z innych klubów (w grę wchodzi CDU), którzy chcieliby wbrew woli swoich wyborców dołączyć do skrajnej prawicy. Do czasu rozwiązania tej skomplikowanej sytuacji na stanowisku pozostanie Sven Schulze jako pełniący obowiązki premiera. |
||
| Short teaser | Po wygranej AfD w Saksonii-Anhalt służby boją się, czy jej rząd – jeśli powstanie – będzie przekazywał Rosji informacje. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/rząd-afd-w-saksonii-anhalt-będzie-donosił-rosji-rosną-obawy/a-79204016?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79136703_401.jpg
|
||
| Image caption | Liderzy AfD Alice Weidel i Tino Chrupalla z Ulrichem Siegmundem, kandydatem tej partii na premiera Saksonii-Anhalt | ||
| Image source | Kay Nietfeld/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79136703_401.jpg&title=Rz%C4%85d%20AfD%20w%20Saksonii-Anhalt%20b%C4%99dzie%20donosi%C5%82%20Rosji%3F%20Rosn%C4%85%20obawy | ||
| Item 144 | |||
| Id | 79204087 | ||
| Date | 2026-09-09 | ||
| Title | Wybory na wschodzie Niemiec. Partie chcą „odkręcić Nord Stream” | ||
| Short title | Wybory na wschodzie Niemiec. Chcą „odkręcić Nord Stream” | ||
| Teaser |
Hasło uruchomienia gazociągu Nord Stream pozwala zdobyć sympatie wyborców w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Z propozycją uruchomienia gazociągu Nord Stream występują przede wszystkim partie AfD i BSW. Przed wyborami do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego populistyczno-lewicowa BSW reklamuje się sloganem: „Odkręcić Nord Stream”. Także lider AfD w tym kraju związkowym – Enrico Schult – potwierdził w rozmowie z agencją prasową DPA, że jego partia popiera ponowne uruchomienie Nord Stream 1 i Nord Stream 2 po zakończeniu wojny. Jak stwierdził, mogłoby to pokryć nawet jedną trzecią niemieckiego zapotrzebowania na gaz. Schult twierdzi, że taki postulat odpowiada oczekiwaniom mieszkańców Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Wprawdzie temat ten nie należy do kompetencji władz kraju związkowego, bo rząd w Schwerinie nie ma wpływu na decyzje w sprawie Nord Stream, na północnym wschodzie Niemiec budzi on jednak szczególne emocje. To właśnie tam do 2022 roku docierał tani gaz sprowadzany z Rosji. Temat w kampanii wyborczejDebata o cenach energii dominuje obecną kampanię wyborczą. Mieszkańcy odczuwają znaczące podwyżki niemal wszędzie: na stacjach paliw, w rachunkach za prąd, podczas sezonu grzewczego. Gaz jest też ważnym surowcem dla przemysłu chemicznego. Wysokie ceny gazu w ostatnich latach doprowadziły do poważnego kryzysu w tej branży. Firmy, takie jak BASF czy Evonik, planują redukcje zatrudnienia. Droższe produkty chemiczne, na przykład nawozy, wpływają również na rolnictwo, które odgrywa ważną rolę w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. W konsekwencji przekłada się to także na ceny żywności. Co z dostawami gazu?Z powodu wysokich cen gazu na światowych rynkach niemieckie magazyny gazu są obecnie zapełnione jedynie w 54 procentach. To historycznie niski poziom jak na tę porę roku. Nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu do 1 listopada poziom napełnienia mógłby wzrosnąć jedynie do około 77 procent. W przypadku surowej zimy zapasy mogą okazać się niewystarczające. Niemcy mają jednak możliwość szybkiego zwiększenia dostaw poprzez terminale LNG, które umożliwiają import skroplonego gazu ziemnego. Zamachy na Nord StreamW 2021 roku Niemcy sprowadziły przez Nord Stream 1 prawie 60 mld metrów sześciennych gazu. Z kolei uruchomienie Nord Stream 2 opóźniało się. W lutym 2022 roku niemiecki rząd wstrzymał proces certyfikacji gazociągu w związku z eskalacją napięć między Rosją i Ukrainą i spodziewanym rosyjskim atakiem na Ukrainę. W pierwszych miesiącach wojny Rosja zaczęła ograniczać dostawy przez Nord Stream 1, aby wywierać presję na Niemcy i Europę. 1 września 2022 roku rosyjski koncern Gazprom całkowicie wstrzymał przesył, powołując się na problemy techniczne. Trzy tygodnie później doszło do eksplozji w pobliżu gazociągów na Morzu Bałtyckim. Teraz dwóch mężczyzn pochodzących z Ukrainy przebywa w areszcie pod zarzutem udziału w tym zamachu. Uruchomić gazociągi?W wyniku eksplozji uszkodzone zostały trzy z czterech nitek Nord Stream. Zdaniem ekspertów jedynie jedna nieuszkodzona nitka mogłaby zostać uruchomiona bez większych prac technicznych. Pozostałe wymagałyby naprawy, których kosztów dotychczas nie oszacowano. Z prawnego punktu widzenia wznowienie dostaw gazu jest obecnie wykluczone. Powodem są zarówno rosyjska wojna w Ukrainie i związane z nią sankcje wobec Moskwy, jak i obowiązujące w UE przepisy. Według Enrico Schulta z AfD możliwość uruchomienia Nord Stream mogłaby służyć jako karta przetargowa w rozmowach z Rosją o zakończeniu wojny w Ukrainie. Niewiele jednak wskazuje na to, że taka strategia byłaby skuteczna. To sam prezydent Rosji Władimir Putin wstrzymał dostawy przez Nord Stream, aby wywrzeć presję na Europejczyków. Chociaż sankcje są dla Rosji kosztowne, odbudowa relacji gospodarczych z Europą jest dla Kremla obecnie drugorzędna. Putin wielokrotnie podkreślał, że przed rozmowami pokojowymi domaga się dalszych terytoriów Ukrainy. Na razie brak sygnałów świadczących o zmianie tego stanowiska. Tańszy gaz?Czy uruchomienie Nord Stream przyczyniłoby się do spadku cen gazu? Nie wiadomo. Już w drugiej połowie 2021 roku, jeszcze przed wyłączeniem Nord Stream, ceny gazu gwałtownie wzrosły z powodu silnego popytu po pandemii COVID-19. Zimą 2021 roku hurtowa cena megawatogodziny gazu wynosiła około 90 euro, czyli więcej niż obecnie. W tym samym czasie Rosja wstrzymała przesył gazu gazociągiem Jamał-Europa. Również obecnie główną przyczyną wysokich kosztów energii nie jest brak rosyjskiego gazu. Największy wzrost cen gazu nastąpił po rozpoczęciu wojny z Iranem przez prezydenta USA Donalda Trumpa. (DPA/dom) Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | Hasło uruchomienia gazociągu Nord Stream pozwala zdobyć sympatie wyborców w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wybory-na-wschodzie-niemiec-partie-chcą-odkręcić-nord-stream/a-79204087?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/62427403_401.jpg
|
||
| Image caption | Wybory na wschodzie Niemiec. Partie chcą „odkręcić Nord Stream” | ||
| Image source | Hannibal Hanschke/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/62427403_401.jpg&title=Wybory%20na%20wschodzie%20Niemiec.%20Partie%20chc%C4%85%20%E2%80%9Eodkr%C4%99ci%C4%87%20Nord%20Stream%E2%80%9D | ||
| Item 145 | |||
| Id | 79201683 | ||
| Date | 2026-09-09 | ||
| Title | W Niemczech ma ruszyć produkcja pocisków dalekiego zasięgu | ||
| Short title | W Niemczech ma ruszyć produkcja pocisków dalekiego zasięgu | ||
| Teaser |
Niemcy i ich europejscy sojusznicy pilnie potrzebują uzbrojenia dalekiego zasięgu. Ich produkcję planuje w Niemczech amerykańsko-izraelska firma Covenant. Amerykańsko-izraelska firma zbrojeniowa Covenant planuje uruchomić w Saksonii produkcję pocisków manewrujących dalekiego zasięgu na dużą skalę. – W pierwszym roku wyprodukujemy około tysiąca sztuk, a następnie zwiększymy produkcję do 5 tys. egzemplarzy. Taki jest nasz cel w zakresie rocznej produkcji – powiedziała szefowa firmy Covenant Abigail Denburg. Produkcja pocisku manewrującego Anthem z przeznaczeniem dla klientów europejskich ma ruszyć w przyszłym roku w rejonie Lipska. Firma posiada również zakład w Dallas w Teksasie, zaopatruje on siły zbrojne USA. Anthem może przenosić głowicę bojową o masie 200 kilogramów. Firma nie komentuje doniesień medialnych, według których zasięg pocisku wynosi 1500 kilometrów. Anthem określany jest mianem broni przeznaczonej do precyzyjnych uderzeń w głębi terytorium przeciwnika (tzw. deep strike). Firma zamierza oferować ten system uzbrojenia znacznie taniej niż kosztują systemy już dostępne na rynku. Przedstawiciele Covenant wyjaśniają, że koszt jednego pocisku Anthem zamknie się w kwocie sześciocyfrowej (poniżej miliona), podczas gdy inne systemy tego typu kosztują zazwyczaj kilka milionów dolarów za sztukę. Cel zbrojeń: odstraszyć agresoraProdukcja masowa takiej broni ma znaczenie militarne i cel, by zapewnić klientom zdolność do długotrwałego prowadzenia działań, a przez to odstraszać agresorów. Denburg komentuje to słowami: – Odstraszanie opiera się na kalkulacji przeciwnika, a ta zmienia się, gdy dysponuje się rozbudowanymi arsenałami broni. Możliwość osiągnięcia celu i przeprowadzenia pojedynczego ataku niekoniecznie odstrasza wroga. Według informacji agencji DPA firma Covenant prowadzi rozmowy z Bundeswehrą oraz urzędem ds. zamówień, choć nie zostało to oficjalnie potwierdzone. Denburg stwierdziła – nie odnosząc się bezpośrednio do Niemiec – że istnieje już kontrakt produkcyjny obejmujący dostawy z Niemiec, które mają się rozpocząć w pierwszym kwartale 2027 roku. – Ten europejski klient sam zdecyduje, kiedy chce to ogłosić – powiedziała. Wojskowy jako doradcaFirma Covenant została założona dopiero w 2024 roku, a jej siedziba mieści się w Waszyngtonie. Według własnych danych przedsiębiorstwo pozyskało od inwestorów ponad 250 mln dolarów (215 mln euro) w trzech rundach finansowania. W gronie inwestorów znajduje się m.in. fundusz Founders Fund, którego współzałożycielem jest Peter Thiel. Jest on znany ze swoich poglądów libertariańskich i prawicowo-konserwatywnych, bliskich relacji z prezydentem USA Donaldem Trumpem oraz krytyki demokracji liberalnych. Minister obrony Boris Pistorius (SPD) w przeszłości wyrażał zastrzeżenia wobec Thiela. Publicznie dyskutowano również o tym, czy w razie takich zamówień nie powstaną nowe zależności oraz czy większym zagrożeniem w obecnej sytuacji geopolitycznej nie jest ryzyko braków w magazynach amunicji. Według zapewnień samej firmy, jej doradcą w Niemczech jest generał broni w stanie spoczynku Andreas Marlow. Pełnił on funkcję zastępcy inspektora wojsk lądowych, a od 2022 roku kierował również unijną misją szkoleniową dla ukraińskich sił zbrojnych. Marlow ocenia, że opracowywany w Europie program pocisków dalekiego zasięgu stanowi „brakujący element naszej architektury odstraszania”. Anthem: alternatywa dla Tomahawków?Niemcy oraz ich europejscy sojusznicy z NATO starają się obecnie pozyskać, a także samodzielnie opracować, systemy uzbrojenia o dalekim zasięgu w odpowiedzi na zagrożenie ze strony Rosji. Podczas szczytu NATO w Ankarze rząd Niemiec uzgodnił ze stroną amerykańską zakup pocisków manewrujących typu Tomahawk. Na początku września niemiecka marynarka wojenna z powodzeniem zakończyła – wcześniej utrzymywane w tajemnicy – testy izraelskiego systemu rakietowego Lora (pocisku balistycznego). Same Niemcy dysponują też już pociskami manewrującymi Taurus produkcji koncernu zbrojeniowego MBDA, jednak są dalekie od ich masowej produkcji. Europejskie państwa NATO nie dysponują obecnie własną bronią średniego zasięgu. W perspektywie średnioterminowej kilku sojuszników planuje pozyskanie własnego systemu uzbrojenia do precyzyjnych uderzeń dalekiego zasięgu (tzw. deep precision strike*) wymierzonych w kluczowe cele przeciwnika. W tym celu podczas szczytu NATO w Waszyngtonie w 2024 roku zainicjowano projekt Elsa („European Long-Range Strike Approach”). (DPA/mar) |
||
| Short teaser | Niemcy i ich sojusznicy potrzebują uzbrojenia dalekiego zasięgu. Ich produkcję planuje w Niemczech firma Covenant. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/w-niemczech-ma-ruszyć-produkcja-pocisków-dalekiego-zasięgu/a-79201683?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/77130987_401.jpg
|
||
| Image caption | Pocisk Tomahawk wystrzeliwany z okrętu USS Barry. W Niemczech Anthem mogą być dla nich alternatywą | ||
| Image source | U.S. Navy/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/77130987_401.jpg&title=W%20Niemczech%20ma%20ruszy%C4%87%20produkcja%20pocisk%C3%B3w%20dalekiego%20zasi%C4%99gu | ||
| Item 146 | |||
| Id | 79200540 | ||
| Date | 2026-09-09 | ||
| Title | Wojna w Ukrainie. Berlin: „My też musimy z tego coś mieć” | ||
| Short title | Wojna w Ukrainie. Berlin: „My też musimy z tego coś mieć” | ||
| Teaser |
Szef niemieckiej dyplomacji chce, by Ukraina składała więcej zamówień w niemieckich firmach zbrojeniowych. Minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadephul domaga się od Ukrainy składania większej liczby zamówień w niemieckich firmach zbrojeniowych. „Obecnie nie jesteśmy w pełni zadowoleni z liczby zamówień składanych w Niemczech” – powiedział Wadephul w podcaście „Ronzheimer”. „Dlatego zwróciliśmy się do ukraińskiego rządu o przeanalizowanie tej kwestii i zatroszczenie się o poprawę sytuacji” – dodał. Udział niemieckiego przemysłuW rozmowie z zastępcą redaktora naczelnego dziennika „Bild”Paulem Ronzheimerem szef niemieckiej dyplomacji stwierdził, że Niemcy udzielają Ukrainie największego wsparcia. „I oczywiście musi być tak, że niemiecki przemysł obronny na tym skorzysta” – powiedział minister. Dodał, że przekazał to także podczas swojej ostatniej wizyty prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu. „Jesteśmy po waszej stronie, wspieramy was, ale muszę to również wyjaśnić niemieckim podatnikom. Przynajmniej powinniście zapewnić udział niemieckiego przemysłu obronnego we wszystkich działaniach związanych z zamówieniami” – miał przekazać Johann Wadephul. „My też musimy z tego coś mieć”Według szefa niemieckiej dyplomacji proces ten już rusza. „Mamy interesujące startupy, na przykład w sektorze dronów. My także, jako Niemcy, wiele uczymy się z doświadczeń (Ukrainy) w prowadzeniu wojny” – podkreślił. I zaznaczył, że jest to korzystne również dla Niemiec, ponieważ zwiększa ich bezpieczeństwo. „Uważam jednak, że całkowicie uzasadnione jest, że artykułujemy własne interesy i mówimy: my też musimy z tego coś mieć” – zaznaczył. Ukraina od ponad czterech i pół roku broni się przed rosyjską agresją i otrzymuje w tym celu finansowanie oraz uzbrojenie od swoich zachodnich sojuszników. Po ograniczeniu amerykańskiego wsparcia za prezydentury Donalda Trumpa znaczenie Europy, w tym Niemiec, jako głównego partnera Ukrainy jeszcze bardziej zyskało na znaczeniu. (DPA/dom) Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku! |
||
| Short teaser | Szef niemieckiej dyplomacji chce, by Ukraina składała więcej zamówień w niemieckich firmach zbrojeniowych. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/wojna-w-ukrainie-berlin-my-też-musimy-z-tego-coś-mieć/a-79200540?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79200430_401.jpg
|
||
| Image caption | Szef niemieckiej dyplomacji Johann Wadephul | ||
| Image source | Christoph Soeder/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79200430_401.jpg&title=Wojna%20w%20Ukrainie.%20Berlin%3A%20%E2%80%9EMy%20te%C5%BC%20musimy%20z%20tego%20co%C5%9B%20mie%C4%87%E2%80%9D | ||
| Item 147 | |||
| Id | 79200542 | ||
| Date | 2026-09-09 | ||
| Title | Kanclerz Merz do AfD w Bundestagu: chcecie destabilizacji i „czystki etnicznej” | ||
| Short title | Merz do AfD: chcecie destabilizacji i „czystki etnicznej” | ||
| Teaser |
Trzy dni po zwycięskich dla AfD wyborach w Saksonii-Anhalt doszło do bezpośredniego starcia między liderką tej partii a kanclerzem Niemiec. Według Friedricha Merza AfD dąży do destabilizacji państwa. Do wymiany ciosów pomiędzy współprzewodniczącą niemieckiej AfD Alice Weidel a kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem doszło dziś (09.09.2026) podczas głównej debaty budżetowej w Bundestagu. Uskrzydlona wyborczym sukcesem swojej partii Weidel przypuściła atak na chadeckiego szefa rządu, zarzucając mu prowadzenie kraju do bankructwa i upadku przemysłu, przyzwalanie na nadmierną imigrację czy „nagradzanie” Ukrainy, która – jej zdaniem – stoi za zniszczeniem gazociągu Nord Stream. Merz nie pozostał dłużny: oskarżył częściowo skrajnie-prawicową AfD, że de facto chce „czystki etnicznej” w Niemczech i destabilizuje kraj. Weidel, jako przedstawicielka największej frakcji opozycyjnej rozpoczęła debatę. Odniosła się do miażdżącego zwycięstwa AfD i klęski chadeckiej CDU w wyborach regionalnych w Saksonii-Anhalt. Jej zdaniem te wybory pokazały, że rządząca w Niemczech koalicja chadecji CDU/CSU i socjaldemokracji SPD „się skończyła”. – Ludzie chcą wreszcie zmiany polityki, a nie kontynuacji obecnego stanu rzeczy – powiedziała. Według niej przedłożony przez rząd projekt budżetu na przyszły rok oznacza właśnie kontynuację. – To ogłoszenie kapitulacji przez waszą koalicję – mówiła. – Zamiast oszczędzać, nadmuchujecie budżet do prawie 600 mld euro. Zdaniem Weidel planowane zadłużenie państwa na poziomie biliona euro do 2030 roku jest „bezprecedensowe w historii RFN”. To nie tylko nieodpowiedzialny projekt, ale także „sprzeczny z konstytucją” – oceniła liderka AfD. Deportować migrantów, uruchomić Nord StreamNie zabrakło jednego z flagowych tematów AfD: migracji. – Ogłasza pan, że kryzys migracyjny się skończył. Tymczasem do systemu azylowego tylnymi drzwiami napływa co roku sześciocyfrowa liczba migrantów – a dodatkowo liczba równa populacji dużego miasta w ramach łączenia rodzin. Większość z nich pochodzi z muzułmańskich kultur tradycyjnych – mówiła Weidel. Według niej Niemcy przyjęły 2,7 mln uchodźców, najwięcej na świecie, zaś ponad milion osób, których wniosek o azyl został odrzucony więcej niż raz, nadal mieszka w Niemczech. – Co ci ludzie właściwie wciąż robią w tym kraju? Powinni zostać deportowani – dodała Weidel, unosząc głos i zbierając aplauz ze strony posłów swojej partii. Jej zdaniem skutki masowej imigracji to niebezpieczne ulice, rosnąca przestępczość, w tym na tle seksualnym, codzienne ataki z użyciem noży, przemoc w szkołach. – A wy karmicie jeszcze tych ludzi – mówiła, krytykując też „imigrację do systemu socjalnego”, której koszty są „astronomiczne”. Zdaniem liderki AfD rząd Merza uprawia „propagandę wojenną” i konfrontacyjną politykę wobec Rosji, podczas gdy USA podejmują wysiłki dyplomatyczne, aby zakończyć wojnę w Ukrainę. Mimo groźby kryzysu energetycznego, „rezygnujecie z taniego rosyjskiego gazu” – mówiła Weidel. – Pozwoliliście, by przed nosem wysadzono gazociąg Nord Stream. Zamiast nastawić się na wznowienie dostaw gazu przez nietknięta nitkę gazociągu, nagradzacie domniemanych inspiratorów ataku (na Nord Steram) w Kijowie wypłatami miliardów kosztem Niemiec – oskarżała. – Potrzebujemy przystępnego cenowo gazu z Rosji i do tego będziemy dążyć – oświadczyła. Merz: AfD wspiera rosyjskie próby destabilizacjiMiędzy innymi do tych słów odniósł się bezpośrednio Friedrich Merz, który zabrał głos po liderce AfD. – Wspieramy Ukrainę i będziemy ją dalej wspierać, bo broni także naszej wolności – oświadczył. Zarzucił AfD, że „w sposób groteskowy” myli ofiarę i sprawcę. – Nikt nie zagrażał Rosji : ani NATO, ani UE, ani Niemcy – powiedział. Według niego Rosja czuła się zagrożona przez „promienną siłę demokracji”, a Ukraina była na drodze do europejskiej rodziny demokratycznej. – Wiecie o tym w AfD, a mimo to stoicie po stronie Rosji – dodał. – Dokładnie tu przebiega głęboka przepaść między nami a wami w polityce zagranicznej, europejskiej, społecznej i pokojowej. Merz wskazywał też, że Weidel i AfD „ani słowem” nie odniosła się do niedawnych prób sabotażu na lotnisku w Lipsku, gdzie wykryto drony. – Ten atak był miesiącami planowany w Rosji i był skierowany przeciwko Niemcom – oświadczył. – Ani słowa od was na temat ogromnego zagrożenia dla naszych sieci danych, cyberbezpieczeństwa, kampanii dezinformacji ze strony Rosji. Zdaniem Merza AfD od dawna wspiera próby destabilizacji firm, społeczeństwa i kraju. – Jesteście częścią problemu, który mamy w Niemczech – mówił kanclerz pod adresem AfD. Remigracja oznacza „czystkę etniczną”Odnosząc się do postulatów AfD w sprawie migracji, kanclerz oświadczył, że postulowana przez tę populistyczną partię tzw. remigracja, czyli masowe deportacje imigrantów, to „nic innego jak synonim czystki etnicznej ze względu na pochodzenie i kolor skóry”. Zdaniem Merza, gdyby spełniły się plany AfD i pracownicy w Niemczech z zagranicznymi paszportami musieliby opuścić ten kraj, to „sektor rzemiosła nie mógłby już funkcjonować, nie działałby ani jeden dom opieki, ani szpital, ani żadna restauracja”. – To jest to, co dzieli głęboko nasze społeczeństwo – powiedział, przyznając jednocześnie, że Niemcy mają problem z migracją. W koalicji panuje też zgoda co do tego, że „musimy deportować więcej osób”, które nie mają prawa do pobytu w Niemczech. Ale rząd rozróżnia tych, którzy pracują w Niemczech i przyczyniają się do dobrobytu, od tych, którzy zobowiązani są wyjechać. Według kanclerza pomimo zwycięstwa w Saksonii-Anhalt AfD wcale nie osiągnęła celu. – 56 proc. wyborców na was nie głosowało – wskazał kanclerz. – Nie zdobyliście bezwzględnej większości w Saksonii-Anhalt i nie osiągniecie jej nigdzie w Niemczech z tą polityką. Jesteście destrukcyjną siłą – powiedział. (widz) |
||
| Short teaser | Trzy dni po tryumfie AfD w Saksonii-Anhalt doszło do bezpośredniego starcia między liderką tej partii a kanclerzem. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/kanclerz-merz-do-afd-w-bundestagu-chcecie-destabilizacji-i-czystki-etnicznej/a-79200542?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79196578_401.jpg
|
||
| Image caption | Debata budżetowa w Bundestagu była okazją do pierwszego starcia kanclerza i liderki AfD - Alica Weidel | ||
| Image source | Annegret Hilse/REUTERS | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79196578_401.jpg&title=Kanclerz%20Merz%20do%20AfD%20w%20Bundestagu%3A%20chcecie%20destabilizacji%20i%20%E2%80%9Eczystki%20etnicznej%E2%80%9D | ||
| Item 148 | |||
| Id | 79196709 | ||
| Date | 2026-09-09 | ||
| Title | Trump cieszy się z sukcesu niemieckiej AfD. „Wow!” | ||
| Short title | Trump cieszy się z sukcesu niemieckiej AfD. „Wow!” | ||
| Teaser |
Prezydent USA Donald Trump jest pod wrażeniem zwycięstwa AfD w Saksonii-Anhalt. „Są na fali” – napisał na Truth Social. Dwa dni po wyborach do parlamentu niemieckiego landu Saksonia-Anhalt prezydent USA Donald Trump zareagował na spektakularne zwycięstwo Alternatywy dla Niemiec (AfD). „Wow! Ta populistyczna partia w Niemczech właśnie miała naprawdę wielki wieczór” – napisał na swojej platformie społecznościowej Truth Social we wtorek wieczorem (08.09.2026) miejscowego czasu. Nie wymienił AfD z nazwy, ale aluzja była jasna. Nawiązując do swojego sloganu MAGA („Make America Great Again”), prezydent USA dodał do swojego wpisu akronim „MGGA, co prawdopodobnie ma oznaczać „Make Germany Great Again” („Znów uczyńmy Niemcy wielkimi”). Trump wypowiedział się też na temat przyczyn wysokiego poparcia dla AfD, która w Saksonii-Anhalt jest sklasyfikowana przez kontrwywiad jako skrajnie prawicowe ugrupowanie. AfD i jej zwolennicy „w końcu mieli dość „absolutnie okropnych przepisów imigracyjnych, które tak bardzo zaszkodziły Niemcom” – ocenił Trump. „SĄ NA FALI i nie będą tego dłużej znosić” – napisał. Sympatycy AfD w WaszyngtonieJuż w noc po niedzielnych wyborach w Saksonii-Anhalt Trump udostępnił na Truth Social grafikę przedstawiającą prognozę wyników wyborów krajowych w Saksonii-Anhalt. Nie skomentował jednak wykresu, wskazującego na zwycięstwo AfD w tych wyborach z poparciem na poziomie około 44 proc. Odkąd Trump objął urząd w styczniu 2025 roku, uważa się, że AfD ma bliższe powiązania z Waszyngtonem niż kiedykolwiek wcześniej. Współprzewodnicząca AfD Alice Weidel opisała Trumpa jako wzór do naśladowania, a przedstawiciele AfD pojechali do Waszyngtonu na jego inaugurację. Także wiceprezydent USA JD Vance spotkał się z Weidel przy okazji Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w lutym 2025 roku. Zaś w wystąpieniu na konferencji Vance ostrzegł, że wykluczanie partii populistycznych i budowanie politycznych „zapór ogniowych” grozi zignorowaniem woli milionów wyborców. Jego słowa wywołały wówczas spore poruszenie i spotkały się z krytyką wielu niemieckich polityków. Musk: „Dobra robota!”Miażdżące zwycięstwo AfD wywołało reakcje na całym świecie. W większości stolic wyrażano niepokój, że po raz pierwszy od 1945 roku skrajnie prawicowa partia może przejąć władzę w jednym z landów. Tymczasem w USA znani przedstawiciele ruchu MAGA Trumpa z zadowoleniem przyjęli sukces wyborczy AfD. „Dobra robota!” – skomentował w nocy z niedzieli na poniedziałek, 7 września, amerykański przedsiębiorca z branży technologicznej Elon Musk na swojej platformie X, odpowiadając na wpis Alice Weidel. Były ambasador USA w Niemczech Richard Grenell nazwał wynik wyborów na X „wielkim zwycięstwem” i „nowym dniem w Niemczech”. Społeczeństwo jest „gotowe na zmiany”. Grenell był ambasadorem USA w Berlinie podczas pierwszej kadencji Trumpa i uchodzi za jednego z jego zaufanych współpracowników. (DPA, AFP/widz) |
||
| Short teaser | Prezydent USA Donald Trump jest pod wrażeniem zwycięstwa AfD w Saksonii-Anhalt. „Są na fali” – napisał na Truth Social. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/trump-cieszy-się-z-sukcesu-niemieckiej-afd-wow/a-79196709?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79154053_401.jpg
|
||
| Image caption | Prezydent USA Donald Trump gratuluje AfD | ||
| Image source | Julia Demaree Nikhinson/AP Photo/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79154053_401.jpg&title=Trump%20cieszy%20si%C4%99%20z%20sukcesu%20niemieckiej%20AfD.%20%E2%80%9EWow%21%E2%80%9D | ||
| Item 149 | |||
| Id | 79193793 | ||
| Date | 2026-09-09 | ||
| Title | Prasa o PISA: Kryzys szkoły to kryzys demokracji | ||
| Short title | Prasa o PISA: Kryzys szkoły to kryzys demokracji | ||
| Teaser |
Niemiecka prasa alarmuje po wynikach PISA: uczniowie radzą sobie coraz gorzej, a szkoły nie niwelują nierówności. Komentatorzy żądają reform i ostrzegają, że kryzys edukacji uderza w gospodarkę i demokrację w Niemczech. Niemieckie gazety komentują słabe wyniki najnowszego badania PISA i pytają, dlaczego po 25 latach od pierwszego „szoku PISA” problemy systemu edukacji nadal pozostają nierozwiązane. Komentatorzy wskazują na spadek umiejętności uczniów, silną zależność sukcesu szkolnego od pochodzenia społecznego oraz brak zdecydowanych reform. „Brakuje prawdziwego przełomu”„Handelsblatt” uważa, że wyniki PISA powinny być „sygnałem alarmowym”, który wreszcie doprowadzi do konkretnych zmian w codziennym funkcjonowaniu szkół. Jak wylicza dziennik, czwartoklasiści nie potrafią dobrze czytać, uczniowie szkół podstawowych osiągają jedynie przeciętne wyniki z matematyki i nauk przyrodniczych, a dziewiątoklasiści zawodzą w naukach ścisłych. „To wszystko jest od lat aż nadto dobrze znane” – pisze gazeta. Mimo to rząd federalny i kraje związkowe pozostają w polityce edukacyjnej „zadziwiająco bezsilne”. Zdaniem „Handelsblatt” wciąż „brakuje prawdziwego przełomu, który pozwoliłby przezwyciężyć kryzys”. Ostrzej sytuację ocenia „Frankfurter Rundschau”. „Gdyby Niemcy chodziły do szkoły, groziłoby im niezdanie do następnej klasy” – pisze dziennik. Jak zaznacza, 25 lat po pierwszym szoku związanym z PISA wyniki uczniów są gorsze niż wtedy, a nierówności edukacyjne jeszcze większe. „Jeszcze bardziej kompromitujące” jest według gazety to, że Niemcy wydają na jednego ucznia ponadprzeciętnie dużo pieniędzy, osiągając przy tym wyniki poniżej średniej. Rezultaty badania powinny być więc „sygnałem alarmowym dla wszystkich zainteresowanych”. Pochodzenie nadal decyduje o sukcesie„Stern” zwraca uwagę przede wszystkim na nierówności społeczne. „Po raz kolejny PISA pokazuje: w niemal żadnym bogatym kraju sukces edukacyjny nie zależy tak bardzo od domu rodzinnego jak w Niemczech” – pisze tygodnik. Zdaniem „Sterna” szkoła nie jest w stanie wyrównywać różnic społecznych. Dlatego Niemcy muszą „odrobić lekcje” i gruntownie zreformować system edukacyjny, którego podstawowe założenia pochodzą jeszcze z końca XIX wieku: „Sprawiedliwy system edukacji jest podstawą wszystkiego: dobrze prosperującej gospodarki, spójności naszego społeczeństwa i funkcjonującej demokracji” – podkreśla tygodnik i pyta: „Gdzie jest niemiecka strategia, dzięki której wreszcie wszyscy w tym kraju będą potrafili płynnie czytać?”. Także „Frankfurter Rundschau” wskazuje, że poprawa jakości edukacji leży nie tylko w interesie dzieci i młodzieży. W czasach niedoboru wykwalifikowanych pracowników „po prostu nie możemy sobie pozwolić na pozostawianie części uczniów w tyle”. Gazeta przypomina jednak, że poprawa jest możliwa. Po pierwszym szoku PISA politycy wprowadzili wiele zmian, a do 2015 roku wyniki rosły. Dlatego – zdaniem komentatora – nie trzeba od razu podważać całego systemu szkolnego, lecz sprawdzić „co działa, a co nie”. Szesnaście systemów, nierówne szanse„Augsburger Allgemeine” wskazuje na wiele przyczyn kryzysu: brak pieniędzy, niedobór nauczycieli, media społecznościowe, przemiany społeczne i bariery biurokratyczne. Zdaniem gazety również federalizm edukacyjny musi jednak „zmierzyć się z zarzutem”, że z jednej strony hamuje reformy, a z drugiej wręcz pogłębia nierówności społeczne. „Niemcy gubią się w drobiazgach”, zamiast wprowadzać jednolite w całym kraju standardy i rzeczywistą równość szans – ocenia dziennik. Jeszcze mocniej federalny system krytykuje t-online. Ponieważ edukacja należy do kompetencji krajów związkowych, od dziesięcioleci jest – zdaniem portalu – „piłeczką w partyjnej grze politycznej”. Każdy land „gotuje własną zupę”, co kilka lat wymyśla system na nowo, a uczniów zamienia w „króliki doświadczalne we własnym laboratorium reform”. Efektem jest, jak pisze t-online, „patchwork z 16 systemów szkolnych, 16 programów nauczania i 16 poziomów matury”, który zamienia równość szans w farsę, a przeprowadzkę rodziny z jednego landu do drugiego – w „edukacyjną loterię”. Portal ocenia, że gospodarka, której dobrobyt słabnie, nie może już pozwolić sobie na taki „edukacyjno-polityczny zaścianek” i „wieczne łatanie systemu”. Kryzys szkoły to kryzys demokracji„Nürnberger Nachrichten” podkreślają, że jedynym ponadprzeciętnym wynikiem Niemiec jest poczucie więzi ze szkołą: deklaruje je 75 procent młodych ludzi. Zdaniem gazety szkoły powinny mieć w społeczeństwie rangę podobną do gospodarki. To właśnie szkoła ma bowiem decydujący wpływ na to, czy człowiek stanie się „demokratycznym, gotowym do wysiłku, otwartym na świat, społecznym, (samo)krytycznym i odpowiedzialnym obywatelem”. Albo – dodaje gazeta prowokacyjnie – „czy wybierze AfD”. Jeszcze dalej idą „Stuttgarter Zeitung” i „Badische Zeitung”. Obie gazety zestawiają katastrofalny wynik PISA z wynikiem wyborów landowych w Saksonii-Anhalt. Nie chodzi przede wszystkim o to, „że głupota prowadzi do faszyzmu. Choć także o to” – piszą komentatorzy. Ich zdaniem głębszy problem polega na tym, że demokracja traci legitymizację, kiedy obywatele widzą, że przestaje skutecznie działać: „Inaczej mówiąc: kiedy zawodzi jako system polityczny”. Jako przykłady takiego niewydolnego państwa gazety wymieniają kryzys mieszkaniowy, problemy Deutsche Bahn, „a przede wszystkim system edukacji”. Potrzebne zmiany i polityczna odwaga„Badische Zeitung” szczególnie ostro ocenia sytuację w Badenii-Wirtembergii. Zdaniem dziennika system szkolny podlega tam swoistej „feudalizacji”, która sprawia, że od 20 do 30 procent rocznika opuszcza szkołę w stanie „uniemożliwiającym samodzielne życie”. Gazeta pozytywnie ocenia zamiar nowego ministra edukacji Badenii-Wirtembergii, Andreasa Junga,by rozwijać edukację wczesnodziecięcą. Domaga się jednak również uproszczenia „zagmatwanej mnogości typów szkół” i stworzenia systemu dwutorowego. Do tego potrzeba jednak, jak zaznacza „Badische Zeitung”, cechy, która „w polityce występuje rzadko: odwagi”. Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Po wynikach PISA niemiecka prasa mówi o kryzysie szkół, nierównościach i potrzebie reform systemu edukacji w Niemczech. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/prasa-o-pisa-kryzys-szkoły-to-kryzys-demokracji/a-79193793?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79157866_401.jpg
|
||
| Image caption | Niemiecka prasa alarmuje po wynikach PISA | ||
| Image source | Christoph Soeder/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&f=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/Events/mp4/vdt_pl/2020/bpol201009_001_analfabeta_01i_sd.mp4&image=https://static.dw.com/image/79157866_401.jpg&title=Prasa%20o%20PISA%3A%20Kryzys%20szko%C5%82y%20to%20kryzys%20demokracji | ||
| Item 150 | |||
| Id | 79192653 | ||
| Date | 2026-09-09 | ||
| Title | Tryumf AfD w Saksonii-Anhalt: Rośnie niepokój przedsiębiorców | ||
| Short title | Tryumf AfD w Saksonii-Anhalt: Rosną obawy przedsiębiorców | ||
| Teaser |
AfD wygrała wybory we wschodnioniemieckim landzie z dużą przewagą. Podczas gdy politycy i analitycy wyborczy nadal dyskutują o przyczynach tego wyniku, ekonomiści ostrzegają przed konsekwencjami gospodarczymi. Stało się tak, jak przewidywano: częściowo skrajnie prawicowa AfD wygrała wybory w Saksonii-Anhalt i może teraz wyłonić premiera kraju związkowego oraz przejąć władzę w tym landzie. Wynik nie był więc zaskoczeniem. Zaskoczeniem okazała się jednak skala zwycięstwa. Dotychczas rządząca CDU ma obecnie zaledwie połowę swojej wcześniejszej siły, a pozostałe partie zostały daleko w tyle. Mówienie o zdecydowanym zwycięstwie nie jest przesadą. Część komentatorów mówi nawet o przełomie w powojennej historii Niemiec. Zachować spokój?– Rząd Saksonii-Anhalt pod przewodnictwem AfD z pewnością zostałby przez wielu uznany za punkt zwrotny i jeszcze bardziej nasiliłby dyskusję o właściwym podejściu do tej partii – powiedział agencji Reuters ekonomista Commerzbanku Ralph Solveen. Jednocześnie zaleca on wstrzemięźliwość w ocenach. Jego zdaniem sytuacja może się okazać mniej poważna, niż obecnie się wydaje. Solveen przewiduje, że decyzje AfD mogłyby wpłynąć na gospodarkę dopiero w perspektywie średnio- lub długoterminowej. – Ponadto decyzje dotyczące obszarów polityki istotnych z punktu widzenia rynków finansowych, takich jak większość podatków, regulacje rynku pracy i systemy zabezpieczenia społecznego, podejmowane są na szczeblu federalnym – wskazał Ralph Solveen. Dlatego w wielu swoich zapowiedziach AfD deklarowała jedynie, że będzie zabiegać w Bundesracie o określone rozwiązania. Zdaniem eksperta przy spodziewanej izolacji rządu Saksonii-Anhalt kierowanego przez AfD działania te miałyby niewielkie szanse powodzenia. Pragmatyzm na szczeblu lokalnym?Obawy środowisk gospodarczych były podnoszone już przed wyborami. Jednocześnie w AfD pojawiają się różne stanowiska, które na szczeblu lokalnym mogą prowadzić do decyzji odbiegających od oficjalnej linii partii. Około dwóch miesięcy temu DW informowała, że Hannes Loth z Raguhn-Jessnitz w Saksonii-Anhalt chce doprowadzić między innymi do budowy sześciu nowych turbin wiatrowych. Loth jest członkiem AfD, a jego stanowisko w tej sprawie jest sprzeczne z programem i postulatami własnej partii. Czy jest to oznaka pluralizmu wewnątrzpartyjnego, czy jedynie pragmatyzmu w polityce lokalnej, okaże się w nadchodzącej kadencji. Na razie nie widać jednak, by takie przykłady zmniejszały obawy środowisk gospodarczych. Konsekwencje polityki migracyjnejJednym z postulatów AfD w kampanii była obietnica ograniczenia liczby cudzoziemców. Michael Berlemann, dyrektor Hamburskiego Instytutu Gospodarki Światowej (HWWI), ma jednak wątpliwości, czy partia będzie mogła zrealizować te zapowiedzi. – Znaczna część obiecanych środków nie może zostać w ogóle wdrożona na szczeblu kraju związkowego, ponieważ kompetencje w tym zakresie należą do państwa; kolejna część byłaby niezgodna z prawem i po pewnym czasie zostałaby unieważniona przez sądy – powiedział DW. Dodał, że AfD w Saksonii-Anhalt nie jest w stanie ograniczyć napływu zagranicznych wykwalifikowanych pracowników. Główny ekonomista ING Carsten Brzeski, odpowiadając na pytanie DW, zwrócił uwagę na niedobór wykwalifikowanych pracowników: „Liczba deportacji w Saksonii-Anhalt pozostałaby zapewne ograniczona. Nie można jednak lekceważyć ich symbolicznego znaczenia: podobnie jak w przypadku Trumpa, takie nagłówki w mediach miałyby odstraszający wpływ również na zagranicznych specjalistów”. Podobnie ocenia sytuację Wido Geis-Thöne, ekonomista z Instytutu Gospodarki Niemieckiej (IW) w Kolonii. Napisał w odpowiedzi dla DW, że AfD „zrobi wszystko, co w jej mocy, aby przeforsować swoje cele w zakresie polityki migracyjnej”. Jednocześnie partia może podejmować tylko takie działania, które rzeczywiście należą do kompetencji kraju związkowego, a nie państwa. Możliwe szkody dla Saksonii-AnhaltWido Geis-Thöne uważa, że negatywne skutki takiej polityki odczułaby przede wszystkim sama Saksonia-Anhalt. – Z rządem Saksonii-Anhalt wrogo nastawionym do imigracji kraj związkowy stanie się znacznie mniej atrakcyjnym miejscem dla zagranicznych specjalistów, niezależnie od tego, czy z prawnego punktu widzenia faktycznie coś się dla nich zmieni, czy nie – ocenił. Zdaniem dyrektora HWWI Michaela Berlemanna szczególnie problematyczne mogą być pośrednie skutki zapowiadanej polityki AfD. Jak wskazał, wiele wykwalifikowanych osób potrzebnych zwłaszcza w ochronie zdrowia i opiece, gastronomii i turystyce, przemyśle spożywczym i rolnictwie oraz w branży budowlanej i logistycznej może w przyszłości unikać tego kraju związkowego. Według Berlemanna pogłębiłoby to niedobór wykwalifikowanych pracowników i zapóźnienie gospodarcze Saksonii-Anhalt. Otwartość i różnorodność ważne dla gospodarkiPrezes Federalnego Związku Branży Informatycznej, Telekomunikacyjnej i Nowych Mediów (Bitkom) Ralf Wintergerst podkreśla, że Saksonia-Anhalt powinna pozostać krajem związkowym, w którym ludzie z całego świata chcą mieszkać i pracować, przedsiębiorstwa inwestują, a nowe technologie mogą się rozwijać. – Gospodarka cyfrowa opiera się na otwartości, różnorodności i współpracy międzynarodowej. Przedsiębiorstwa inwestują tam, gdzie panują dobre warunki, a wykwalifikowani pracownicy z kraju i zagranicy są mile widziani – powiedział niemieckiej Katolickiej Agencji Informacyjnej (KNA). Główny ekonomista ING Carsten Brzeski powiedział z kolei agencji Reuters, że wynik wyborów może mieć pewien symboliczny wpływ na zagranicznych inwestorów. Zastrzegł jednak, że Saksonia-Anhalt stanowi tylko część niemieckiej gospodarki. Oczekiwania wobec rządu w BerliniePrezes Niemieckiego Instytutu Badań Gospodarczych (DIW) Marcel Fratzscher ocenia, że niezależnie od składu przyszłego rządu Saksonii-Anhalt kontrowersyjny lub słaby rząd kraju związkowego oraz polaryzacja w kampanii wyborczej mogą przyspieszyć odpływ ludności i przedsiębiorstw z regionu. W rozmowie z agencją Reuters stwierdził, że wynik wyborów jest „przede wszystkim wotum nieufności wobec rządu”. Jego zdaniem konsekwencją powinna być zmiana kursu przez Berlin oraz wdrożenie głębokich reform strukturalnych w zakresie dotacji, biurokracji, podatków, systemu socjalnego i polityki europejskiej. Podobne stanowisko przedstawiła dyrektor generalna Federalnego Związku Przemysłu Niemieckiego (BDI) Tanja Gönner. Po wyborach do parlamentu Saksonii-Anhalt wezwała rząd do zdecydowanej polityki reform. – Odpowiedzią na wynik tych wyborów nie może być polityczny impas na szczeblu federalnym – powiedziała. Jak dodała w rozmowie z Redaktionsnetzwerk Deutschland (RND), rząd powinien konsekwentnie wdrażać i rozwijać program reform na rzecz większych inwestycji, innowacji i wzrostu gospodarczego, ponieważ „recepty radykalnych partii nie nadają się do tego celu”. – Polityczne centrum musi teraz pokazać, że jest zdolne do działania – podkreśliła Tanja Gönner. Jej zdaniem potrzebna jest polityka ukierunkowana na konkurencyjność i wzrost gospodarczy zarówno w Saksonii-Anhalt, jak i na szczeblu federalnym. Wynik wyborów do parlamentu kraju związkowego nie powinien odwracać uwagi od tego celu. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW. Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >> |
||
| Short teaser | Politycy i analitycy dyskutują o przyczynach sukcesu AfD. Ekonomiści zaś ostrzegają przed konsekwencjami gospodarczymi. | ||
| Analytics pixel |
|
||
| Item URL | https://www.dw.com/pl/tryumf-afd-w-saksonii-anhalt-rośnie-niepokój-przedsiębiorców/a-79192653?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste | ||
| Image URL (700 x 394) |
https://static.dw.com/image/79092792_401.jpg
|
||
| Image caption | Doskonała atmosfera na imprezie wyborczej partii AfD z czołowym kandydatem Ulrichem Siegmundem i przewodniczącą partii Alice Weidel | ||
| Image source | Michael Kappeler/dpa/picture alliance | ||
| RSS Player single video URL | https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=abs&image=https://static.dw.com/image/79092792_401.jpg&title=Tryumf%20AfD%20w%20Saksonii-Anhalt%3A%20Ro%C5%9Bnie%20niepok%C3%B3j%20przedsi%C4%99biorc%C3%B3w | ||