Deutsche Welle | Gazeta.PL_news CopyPaste

INSTRUKCJA (dla firefoxa) korzystania z artykułów DW przez redaktorów Gazeta.Pl: Do tekstu dodatkowo wklejamy Analytics pixel z niniejszego kanału rss oraz kod generujący wideoplayer DW: http://vdt.dw.de/index.php?v=pl&w=620&d=1&lg=pl Dozwolone jest wykorzystanie zdjęć (wraz z artykułami DW).
http://www.gazeta.pl
Item 1
Id 58754324
Date 2021-08-04
Title Von der Leyen: Europa gotowa na szczepienia trzecią dawką
Short title Von der Leyen: Europa gotowa na szczepienia trzecią dawką
Teaser Przewodnicząca Komisji Europejskiej poinformowała, że UE zamówiła w firmie Biontech/Pfizer 1,8 miliarda dawek szczepionki do 2023 roku.

Zdaniem szefowej KE Ursuli von der Leyen, Europa jest dobrze przygotowana na podawanie ewentualnej trzeciej dawki szczepionki przeciw koronawirusowi. Do 2023 roku firma Biontech/Pfizer ma dostarczyć 1,8 miliarda dawek – powiedziała von der sieci medialnej „RedaktionsNetzwerk Deutschland” (RND) w środę. – To jest największe na świecie zamówienie uzupełniające, które wystarczy na ewentualne szczepienia przypominające w UE – oświadczyła. W ten sposób UE zabezpiecza się na wypadek pojawienia się „możliwych nowych wariantów wirusa."

Europa liderem szczepień

Dwa dni temu Ursula von der Leyen napisała na Twitterze, że 60 proc. wszystkich dorosłych w UE jest obecnie w pełni zaszczepionych, dodając: „Pełne zaszczepienie chroni nas przed Covid-19 i jego wariantami." Szefowa KE apeluje jednocześnie o czujność i dalsze szczepienie się „dla własnego zdrowia i dla ochrony innych".

Europejska strategia wspólnych zamówień okazała się słuszna, pomimo wszystkich problemów, uważa von der der Leyen: - Wolę sobie nie wyobrażać, jak wyglądałby dzisiejszy wynik (szczepień), gdyby każdy kraj UE zdobywał szczepionkę na własną rękę. Za tymi kilkoma producentami uganiał się cały świat – mówiła. Dziś, jak twierdzi, nie ma chyba na świecie regionu, w którym tak wielu ludzi jest w pełni chronionych przez szczepienia jak Europa z 440 milionami obywateli.

- A my, Europejczycy, ze szczególną dumą mogę to powiedzieć, zawsze pozostawaliśmy otwarci i uczciwi wobec reszty świata – oświadczyła szefowa KE. I dodała: „Równolegle dostarczyliśmy do krajów trzecich ponad 550 milionów dawek szczepionek - prawie tyle, ile dostarczono do UE. Inne państwa, takie jak Wielka Brytania i USA, postawiły na izolację."

Sputnik V nadal bez zezwolenia

Tymczasem zgoda na wprowadzenie do obrotu rosyjskiej szczepionki Sputnik V przez Europejską Agencję Leków (EMA) jest, według von der Leyen, wciąż niepewne. – Jak dotąd producentowi nie udało się zapewnić wystarczającej ilości ważnych danych potwierdzających bezpieczeństwo produktu – powiedziała von der Leyen w rozmowie z RND.

Jak podaje producent, szczepionka Sputnik V w międzyczasie

została już zatwierdzona w 69 krajach na całym świecie. Jest stosowana także w UE, w krajach takich jak Węgry i Słowacja, pomimo braku zgody EMA.

EPD, DPA/sier

Short teaser Szefowa Komisji Europejskiej: UE zamówiła w firmie Biontech/Pfizer 1,8 miliarda dawek szczepionki do 2023 roku.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Von%20der%20Leyen%3A%20Europa%20gotowa%20na%20szczepienia%20trzeci%C4%85%20dawk%C4%85&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58754324&x4=12095&x5=Von%20der%20Leyen%3A%20Europa%20gotowa%20na%20szczepienia%20trzeci%C4%85%20dawk%C4%85&x6=1&x7=%2Fpl%2Fvon-der-leyen-europa-gotowa-na-szczepienia-trzeci%C4%85-dawk%C4%85%2Fa-58754324&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210804&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/von-der-leyen-europa-gotowa-na-szczepienia-trzecią-dawką/a-58754324?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1024 x 576) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2021/bpol210708_005_szczepieniadz_01i_partner.jpg

Item 2
Id 57947945
Date 2021-08-04
Title Niemcy: 3571 nowych zachorowań, 25 zgonów, wskaźnik zapadalności wzrasta do 18,5 (RKI 04.08.21)
Teaser

Die Sieben-Tage-Inzidenz steigt weiter kontinuierlich
an. Nach Angaben des Robert Koch-Instituts (RKI) von Sonntagmorgen
lag sie bei 17,5 - am Vortag hatte der Wert 16,9 und beim jüngsten
Tiefststand am 6. Juli 4,9 betragen. Die Gesundheitsämter in
Deutschland meldeten dem RKI binnen eines Tages 2097
Corona-Neuinfektionen. Das geht aus Zahlen vom Sonntagmorgen hervor,
die den Stand des RKI-Dashboards von 04.19 Uhr wiedergeben. Zum
Vergleich: Vor einer Woche hatte der Wert bei 1548 Ansteckungen
gelegen.

Deutschlandweit wurde den neuen Angaben zufolge binnen 24 Stunden
ein Todesfall verzeichnet.

Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%3A%203571%20nowych%20zachorowa%C5%84%2C%2025%20zgon%C3%B3w%2C%20wska%C5%BAnik%20zapadalno%C5%9Bci%20wzrasta%20do%2018%2C5%20%28RKI%2004.08.21%29&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=57947945&x4=11395&x5=Niemcy%3A%203571%20nowych%20zachorowa%C5%84%2C%2025%20zgon%C3%B3w%2C%20wska%C5%BAnik%20zapadalno%C5%9Bci%20wzrasta%20do%2018%2C5%20%28RKI%2004.08.21%29&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-3571-nowych-zachorowa%C5%84-25-zgon%C3%B3w-wska%C5%BAnik-zapadalno%C5%9Bci-wzrasta-do-18-5-rki-04-08-21%2Fa-57947945&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210804&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-3571-nowych-zachorowań-25-zgonów-wskaźnik-zapadalności-wzrasta-do-18-5-rki-04-08-21/a-57947945?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 3
Id 58749424
Date 2021-08-04
Title Niemiecka prasa: poturbowani kandydaci na kanclerza
Short title Niemiecka prasa: poturbowani kandydaci na kanclerza
Teaser Najpierw pandemia, potem powódź. Niemieccy politycy mieli ostatnio sporo okazji, aby się wykazać. Jak ocenia ich niemiecka prasa?

Jak pisze komentator „Stuttgarter Nachrichten”, wszyscy kandydaci na urząd kanclerza Niemiec maja jedną wspólną cechę. „Większość wyborców uważa, że nikt z nich nie nadaje się do roli następcy Angeli Merkel. Na osiem tygodni przed wyborami partie mają w blokach startowych mocno sfatygowanych kandydatów. W ostatnim czasie każdy z nich na swój sposób zmarnował szansę, jakiej jeszcze w kraju nie było. Po pierwsze, w grze nie ma urzędującego kanclerza, który mógłby wykorzystać swój bonus. Poza tym sytuacje kryzysowe pozwalają czasami na jasne spojrzenie. Pandemia jako superkryzys, a obecnie klęska powodzi pokazują bardzo wyraźnie, gdzie najpilniej potrzebne są reformy, modernizacja i polityczne działanie. Prowadząc merytoryczną dyskusję, kandydaci mogliby przekonać nieprzekonanych, a może też zagarnąć wyborców z innych opcji. Czasu na to jest jednak coraz mniej."

Gazeta „Sueddeutsche Zeitung” skupia się na najpoważniejszym kandydacie na objęcie urzędu kanclerza, czyli szefie chadeckiej CDU Arminie Laschecie. „Jeśli tak dalej pójdzie, to najważniejszy argument Lascheta za głosowaniem właśnie na niego, obróci się przeciwko niemu. Odkąd ubiega się o fotel kanclerza, nazywa swoją aktualną funkcję – czyli kierowanie rządem landu Nadrenia-Północna Westfalia – wstępem do rządzenia w Berlinie, a Nadrenię Niemcami w pigułce. (…) Jak przekonuje, jeśli ktoś potrafi kierować politycznie tym dużym landem, poradzi sobie w kierowaniu całą republiką. Jeśli jednak Laschet nie radzi sobie obecnie ze skutkami powodzi i organizacją pomocy dla poszkodowanych, to szkodzi to nie tylko dotkniętym. W takiej sytuacji Laschet wpadłby w pułapkę swojej własnej logiki: Kto jest w stanie rządzić Nadrenią, może też rządzić całym krajem. I odwrotnie, kto nie radzi sobie tam, nie poradzi sobie tu. Rzekoma najsilniejsza strona Lascheta, stała się jego najsłabszym punktem. Kryzysowy dyletant jako następca kryzysowej kanclerz Merkel? Taki wizerunek może oznaczać dla niego polityczny upadek."

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Dziennik „Augsburger Allgemeine” spogląda szerzej na ostatnie miesiące działania koalicji rządowej w Berlinie złożonej z chadeków i socjaldemokratów i ocenia: „Pandemia dała kres wszelkim spekulacjom o przedterminowym zakończeniu kadencji obecnego rządu. Koalicja się trzyma i, patrząc wstecz, można to uznać za szczęście. Bo spojrzenie na inne kraje pokazuje, że Niemcy stosunkowo dobrze przeszły przez pandemię. Co należy przypisać nie tylko, ale także rządzącej krajem koalicji”.

Komentator gazety „Nürnberger Nachrichten” pisze zaś: „Możliwi następcy Angeli Merkel zauważyli centralne znaczenie powodzi dla kampanii wyborczej. A Zieloni? Zaprezentowali właśnie program dla klimatu, którym pokazali charakter. Ale także Zieloni muszą być świadomi tego, że sama ochrona klimatu nie zapobiegnie powodziom. Potrzebne są także najlepsze systemy ostrzegania. Oraz ludzie, którzy będą na nie reagować”.

Short teaser Najpierw pandemia, potem powódź. Niemieccy politycy mieli ostatnio sporo okazji, aby się wykazać. Jak ocenia ich prasa?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%3A%20poturbowani%20kandydaci%20na%20kanclerza%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58749424&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%3A%20poturbowani%20kandydaci%20na%20kanclerza%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-poturbowani-kandydaci-na-kanclerza%2Fa-58749424&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210804&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-poturbowani-kandydaci-na-kanclerza/a-58749424?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58749359_401.jpg
Image caption Armin Laschet i Olaf Scholz na terenach dotkniętych powodzią
Image source Marius Becker/DPA/AP/picture alliance

Item 4
Id 58744477
Date 2021-08-04
Title Wioska przyszłości: ta niemiecka gmina już żyje z energii odnawialnej
Short title Wioska przyszłości: tu przełom energetyczny jest już faktem
Teaser Dla 260 mieszkańców Sprakebuell przy granicy z Danią transformacja energetyczna od dawna jest codziennością: wiatr, słońce i biogaz zapewniają energię elektryczną i ciepło. No i dają też pracę.

– Jestem dumna ze Sprakebuell. Wspaniale jest tego doświadczać i słyszeć od ludzi z zewnątrz, jak Sprakebuell stało się sławne z powodu zielonej energii – mówi Christina Johannsen. Wraz z mężem prowadzi gospodarstwo ekologiczne i sklep przy gospodarstwie rolnym. Wielu klientów pyta ją o życie w wiosce, położonej w Szlezwiku-Holsztynie, 15 kilometrów od granicy z Danią. Ponieważ w Sprakebuell niemiecka Energiewende jest już faktem.

Naprzeciwko jej sklepu kierowcy mogą naładować swoje samochody elektryczne. Za nim budowane są domy dla młodych rodzin. A nowa remiza strażacka na rogu została sfinansowana z dochodów ze wspólnej farmy wiatrowej, mówi z dumą burmistrz Karl-Richard Nissen, wskazując na sześć szarych turbin wiatrowych oddalonych o około dwa kilometry.

Pieniądze dla gminy i duża akceptacja

– Energia alternatywna przyniosła nam wyłącznie korzyści – mówi Nissen. Dzięki farmom wiatrowym i słonecznym do gminnego budżetu wpływają podatki. – Jako gmina możemy pozwolić sobie na rzeczy, których inaczej nie moglibyśmy zrobić. To trzeba głośno powiedzieć.

Z tych pieniędzy wybudowano tu na przykład ścieżki rowerowe, finansowane są lekcje muzyki dla dzieci, a każdy może bardzo tanio korzystać z elektrycznych samochodów dzięki carsharingowi.

– Najważniejszy jest udział mieszkańców w tych projektach – wyjaśnia Nissen. Bez tego nie byłoby tu na przykład drugiej farmy wiatrowej. Nie wszyscy w gminnej radzie głosowali za, ale wszyscy akceptują wynik. – Najważniejszy był fakt, że nie zostawiliśmy tego pola dużym inwestorom – podkreśla z perspektywy czasu Nissen.

Inwestycje i zwrot z czystej energii

Pierwsza gminna farma wiatrowa ruszyła w 1998 roku. Kilkoro mieszkańców wsi i rolników wspólnie zebrało kapitał zakładowy. Bez tych inwestycji i hipotek na własne domy banki nie sfinansowałyby wówczas pożyczek w wysokości 7,5 miliona euro na pięć turbin wiatrowych, wspomina rolnik Hans-Christian Andresen (73 lata), jeden z ówczesnych inicjatorów.

Dziś banki nie robią problemów z przyznaniem kredytów na takie projekty, a wielu mieszkańców angażuje się w nowe farmy wiatrowe.

Duży był też udział mieszkańców w dwie farmy fotowoltaiczne w Sprakebuell. Wiele osób ma tutaj też panele słoneczne na własnym dachu. Łącznie gminie wytwarza około 50 razy więcej energii elektrycznej niż jej zużywa.

Od dawna nie ogrzewa się też za pomocą oleju opałowego: w 2013 roku wszystkie domy podłączono do własnej, gminnej sieci. Ciepło wytwarzane jest tuż obok warsztatu rolniczego Johannssena, a biogaz doprowadzany jest z gospodarstwa.

Innowacje przeciwko wyludnieniu

W latach 60. Sprakebuell miało 26 gospodarstw rolnych, a dziś zostały tylko trzy, mówi burmistrz Nissen: – Bez energii odnawialnej bylibyśmy bardzo biednym regionem.

Widać to dobrze w sąsiedniej Danii, granica jest tylko 15 kilometrów dalej na północ. – Tam rozwój alternatywnych źródeł energii nie odbywał się w takiej formie jak u nas. Kiedy tam jedziesz, widzisz, jak martwe są wioski. Rolnictwo leży, tak samo jak u nas. Tylko że nie ma nic w zamian – mówi burmistrz.

Bez innowacyjnych pracodawców, takich jak rodzina Andresenów, która zatrudnia 30 osób, prawdopodobnie i tu doszłoby do exodusu. – Mnie by tutaj nie było – potwierdza syn Christian Andresen. Ma 42 lata, jest inżynierem rolnictwa i dołączył do firmy założonej przez ojca w 2007 roku. Andresen buduje fotowoltaikę, opiekuje się lokalnymi farmami wiatrowymi i słonecznymi oraz doradza rolnikom, jak używać maszyn napędzanych energią słoneczną.

Dobre perspektywy na przyszłość

Andresen uważa, że na inwestycjach zyskał cały region. – Mamy tutaj know-how i energię do innowacji, rozwijamy się dalej i szukamy rozwiązań, do których można wykorzystać wytwarzany tutaj prąd.

Dotyczy to również udanego projektu wodorowego w oddalonym o 20 kilometrów Haurup. Tutaj, w procesie elektrolizy, z energii wiatrowej wytwarzany jest wodór, który wprowadzany jest do gazociągu.

– Z technicznego i finansowego punktu widzenia całkowite zaopatrzenie świata w energię odnawialną do 2030 roku nie stanowi problemu – twierdzi Andresen. – Sprawy pójdą znacznie szybciej, niż wielu się to dzisiaj wydaje – mówi. Jego wioska może okazać się dobrym przykładem.

Short teaser Transformacja energetyczna jest codziennością w Sprakebuell: wiatr, słońce i biogaz zapewniają prąd i ciepło.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Wioska%20przysz%C5%82o%C5%9Bci%3A%20ta%20niemiecka%20gmina%20ju%C5%BC%20%C5%BCyje%20z%20energii%20odnawialnej&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58744477&x4=11400&x5=Wioska%20przysz%C5%82o%C5%9Bci%3A%20ta%20niemiecka%20gmina%20ju%C5%BC%20%C5%BCyje%20z%20energii%20odnawialnej&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwioska-przysz%C5%82o%C5%9Bci-ta-niemiecka-gmina-ju%C5%BC-%C5%BCyje-z-energii-odnawialnej%2Fa-58744477&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210804&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/wioska-przyszłości-ta-niemiecka-gmina-już-żyje-z-energii-odnawialnej/a-58744477?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 5
Id 58745238
Date 2021-08-03
Title Niemieccy Zieloni chcą superministerstwa ochrony klimatu
Short title Niemieccy Zieloni chcą superministerstwa ochrony klimatu
Teaser W przyszłym rządzie Niemiec powinno powstać nowe ministerstwo ochrony klimatu z prawem weta wobec innych resortów – proponują Zieloni.

Rewolucyjną propozycję nowej struktury przyszłego rządu Niemiec przedstawiła we wtorek (03.08.21) w Biesenthal w Brandenburgii kandydatka Zielonych na kanclerza Annalena Baerbock. Jej ugrupowanie jest na drugim miejscu w sondażach poparcia dla partii przed wrześniowymi wyborami do Bundestagu i ma szansę współtworzyć przyszły rząd. Jeżeli tak się stanie, to celem nadrzędnym polityki rządu stanie się neutralność klimatyczna, zapowiedziała Baerbock.

Według programu Zielonych powstać miałoby nowe ministerstwo ochrony klimatu, wyposażone w prawo weta, które pozwalałoby blokować projekty ustaw niezgodne z celami paryskiego porozumienia klimatycznego. Nowy superresort kierowałby rządową grupą zadaniowa ds. klimatu, która zbierałaby się co tydzień przez pierwszych 100 dni pracy nowego rządu.

„Kryzys klimatyczny nie jest abstrakcją”

Baerbock podkreśliła, że lipcowe powodzie na zachodzie Niemiec, najgorsze od 60 lat, po raz kolejny pokazały, że zmiany klimatu to palący problem, którym następny rząd musi się pilnie zająć. – Kryzys klimatyczny nie jest czymś abstrakcyjnym, dzieje się to wśród nas i musimy zrobić wszystko, by go opanować – powiedziała liderka Zielonych.

Jeżeli jej ugrupowanie wejdzie do rządu, to przyjmie „największy program ochrony klimatu”, jaki kiedykolwiek istniał, zapowiedziała Baerbock. Zarzuciła obecnie rządzącym w Niemczech chadekom i socjaldemokratom, że w sprawie polityki klimatycznej skupiali się przede wszystkim na tym, „czego się nie da zrobić”. Jej zdaniem taka polityka jest „więcej niż fatalna”, wpływa nie tylko na ocieplanie się klimatu ale i zagraża atrakcyjności Niemiec jako lokalizacji przemysłu opartego na neutralnych klimatycznie technologiach.

Dziesięciopunktowy plan Zielonych przewiduje przyśpieszenie odejścia od węgla, które miałoby nastąpić już w 2030 roku, a nie w 2038, jak zakładają aktualne plany Niemiec, podniesienie cen emisji CO2 do 60 euro za tonę od 2023 roku oraz program inwestycji w energooszczędne remonty budynków.

Nowy zasiłek i wyższa płaca minimalna

Zdaniem Zielonych następny budżet niemieckiego państwa powinien stać się „budżetem ochrony klimatu”, zakładającym o 15 miliardów euro wyższe inwestycje służące ochronie klimatu. W celu złagodzenia społecznych skutków tych działań proponują m.in. roczne zasiłki energetyczne (Energiegeld) ze środków pozyskanych ze sprzedaży pozwoleń na emisje CO2, a także obniżenie opłaty EEG dla odbiorców energii elektrycznej, z które pokrywane są koszty wsparcia dla producentów zielonej energii.

Płaca minimalna miałaby wzrosnąć do 12 euro brutto za godzinę, zakłada plan Zielonych.

Ochrona klimatu jest głównym tematem kampanii wyborczej przed wyborami do Bundestagu dla wszystkich głównych partii politycznych, które zwłaszcza po tragicznej lipcowej powodzi na zachodzie Niemiec prześcigają się w proponowaniu coraz to ambitniejszych programów dla klimatu.

Zdaniem komentatorów wtorkowa inicjatywa Zielonych to próba resetu w ich kampanii wyborczej, której zaszkodziły w ostatnich tygodniach wpadki i oskarżenia pod adresem Annaleny Baerbock. Kandydatka na kanclerza musiała tłumaczyć się m.in. z nieścisłości w oświadczeniach majątkowych i życiorysie, jak również z zarzutów o plagiat w wydanej niedawno książce.

(DPA,AFP/ widz)

Short teaser W przyszłym rządzie Niemiec powinno powstać ministerstwo ochrony klimatu wyposażone w prawo weta – proponują Zieloni.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemieccy%20Zieloni%20chc%C4%85%20superministerstwa%20ochrony%20klimatu&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58745238&x4=11395&x5=Niemieccy%20Zieloni%20chc%C4%85%20superministerstwa%20ochrony%20klimatu&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemieccy-zieloni-chc%C4%85-superministerstwa-ochrony-klimatu%2Fa-58745238&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210803&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemieccy-zieloni-chcą-superministerstwa-ochrony-klimatu/a-58745238?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58745417_401.jpg
Image caption Liderzy niemieckich Zielonych Annalena Baerbock i Robert Habeck
Image source TOBIAS SCHWARZ/AFP/REUTERS

Item 6
Id 58743801
Date 2021-08-03
Title Nadmierna śmiertelność w czasie pandemii. W Polsce dużo wyższa niż w Niemczech
Short title Polska z wysoką nadmierną śmiertelnością w czasie pandemii
Teaser Niemieccy i izraelscy naukowcy porównali liczby tzw. nadmiarowych zgonów w czasie pandemii koronawirusa w różnych krajach.

Miliony ludzi zmarły na całym świecie w wyniku zakażenia koronawirusem. Nie wszędzie jednak pandemia COVID-19 wiązała się z wysoką tzw. nadmierną śmiertelnością, czyli dużo wyższą liczbą zgonów niż w analogicznym okresie w latach wcześniejszych. Dane o nadmiarowych zgonach ze 103 krajów i regionów od początku pandemii w marcu 2020 porównał niemiecko-izraelski zespół naukowców z Uniwersytetu w Tybindze i Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. Wyniki analizy opublikowano na fachowym portalu „eLife”.

Różnice w statystykach

Według zestawienia Polska była jednym z krajów o najwyższej nadmiernej śmiertelności w UE w czasie pandemii. Badacze doliczyli się 310 nadmiarowych zgonów na 100 tysięcy mieszkańców. Oficjalne polskie dane mówią o ponad 75 tysiącach osób zmarłych w związku z COVID-19, tymczasem – według badania – bezwzględna liczba nadmiarowych zgonów w tym okresie to 120 tysięcy.

Więcej takich zgonów było na przykład w Czechach (320 na 100 tys. mieszkańców), na Litwie (350) i w Bułgarii (460).

W Niemczech doliczono się 50 nadmiarowych zgonów na 100 tysięcy mieszkańców, czyli znacznie mniej niż na przykład w sąsiedniej Holandii (110), Belgii (140), we Francji (110) i Austrii (110).

Mniej zgonów dzięki obostrzeniom

Według tych statystyk nadmiernej śmiertelności nie zaobserwowano w Danii, gdzie liczba zgonów w analizowanym okresie była nieznacznie niższa niż zazwyczaj (-10 na 100 tysięcy mieszkańców).

Do najmocniej dotkniętych przez pandemię COVID-19 należą kraje Ameryki Łacińskiej. Peru, Ekwador, Boliwia czy Meksyk odnotowały w czasie pandemii o ponad 50 procent więcej zgonów niż zwykle.

Są jednak kraje, jak wspomniana Dania, Australia oraz Nowa Zelandia, gdzie śmiertelność była niższa. Zdaniem naukowców to efekt rygorystycznego stosowania zasad higieny i dystansu społecznego, które chroniły przed innymi groźnymi infekcjami, jak grypa.

Jak wskazują autorzy badania, oficjalne dane mówią, że do końca lipca na całym świecie 4,2 miliony osób zmarły w związku z zakażeniem SARS-Co-V-2. Jednak rzeczywista liczba zgonów prawdopodobnie jest wyższa. W niektórych krajach systemy sporządzania takich statystyk nie są doskonałe, są też państwa, które nie chcą podawać rzeczywistej liczby ofiar koronawirusa, wskazują badacze. Dlatego naukowcy często porównują całkowitą liczbę zgonów w danym kraju w trakcie takich zjawisk, jak pandemia z liczbą zgonów z poprzednich lat, co pozwala im uzyskać bardziej wiarygodny obraz sytuacji.

(DPA/widz)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Niemieccy i izraelscy naukowcy porównali liczby tzw. nadmiarowych zgonów w czasie pandemii w ponad 100 krajach.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Nadmierna%20%C5%9Bmiertelno%C5%9B%C4%87%20w%20czasie%20pandemii.%20W%20Polsce%20du%C5%BCo%20wy%C5%BCsza%20ni%C5%BC%20w%20Niemczech&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58743801&x4=11400&x5=Nadmierna%20%C5%9Bmiertelno%C5%9B%C4%87%20w%20czasie%20pandemii.%20W%20Polsce%20du%C5%BCo%20wy%C5%BCsza%20ni%C5%BC%20w%20Niemczech&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnadmierna-%C5%9Bmiertelno%C5%9B%C4%87-w-czasie-pandemii-w-polsce-du%C5%BCo-wy%C5%BCsza-ni%C5%BC-w-niemczech%2Fa-58743801&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210803&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nadmierna-śmiertelność-w-czasie-pandemii-w-polsce-dużo-wyższa-niż-w-niemczech/a-58743801?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 7
Id 58741729
Date 2021-08-03
Title Urlop: Dla milionów Europejczyków to luksus
Short title Urlop: Dla milionów Europejczyków to luksus
Teaser Urlop nie powinien być luksusem dla nielicznych - twierdzi Europejska Konfederacja Związków Zawodowych. Z badania wynika, że ponad 35 milionów nisko opłacanych osób w UE nie może sobie pozwolić na wakacje.

W UE wiele rodzin nie może sobie pozwolić na letnie wakacje. Tak wynika z badania przeprowadzonego przez Europejską Konfederację Związków Zawodowych (ETUC). Według konfederacji, która reprezentuje 45 milionów członków związków zawodowych w 38 krajach europejskich, 35 milionów ludzi w UE nie ma wystarczającej ilości pieniędzy na wakacje. Wśród nich jest wielu słabo opłacanych pracowników - stwierdziła ETUC, która w badaniu wykorzystała dane unijnej agencji statystycznej Eurostat.

– Podczas gdy wielu pracowników przebywa poza domem, ciesząc się czasem wolnym z przyjaciółmi i rodziną, miliony pozostają bez środków do życia z powodu niskich płac – dodała. Według ETUC ta rozbieżność pokazuje, że korzyści ze wzrostu gospodarczego w Europie w ostatniej dekadzie nie zostały sprawiedliwie podzielone.

Ponad 4 miliony Niemców bez wakacji

Według badania 28 proc. obywateli UE w wieku 16 lat i starszych nie ma środków finansowych na tygodniowy wyjazd na wakacje. W przypadku osób zagrożonych ubóstwem, czyli zarabiających mniej niż 60 proc. średniego dochodu krajowego lub otrzymujących emeryturę, odsetek ten wzrasta do 59,5 proc.

Sytuacja jest szczególnie zła w Grecji, gdzie 88,9 procent obywateli zagrożonych ubóstwem nie stać na wakacje. Następne w kolejności są Rumunia (86,8%), Chorwacja (84,7%) i Cypr (79,2%).

W Niemczech 4,3 mln osób nie może sobie pozwolić na urlop, co odpowiada 41,1 procentom obywateli zagrożonych ubóstwem. Najniższy odsetek osób zagrożonych ubóstwem ma Finlandia (30%), za nią plasuje się Luksemburg (30,8%) i Dania (31,7%).

(AFP,AP/sier)

Short teaser Z badania wynika, że ponad 35 milionów nisko opłacanych osób w UE nie może sobie pozwolić na wakacje.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Urlop%3A%20Dla%20milion%C3%B3w%20Europejczyk%C3%B3w%20to%20luksus&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58741729&x4=12095&x5=Urlop%3A%20Dla%20milion%C3%B3w%20Europejczyk%C3%B3w%20to%20luksus&x6=1&x7=%2Fpl%2Furlop-dla-milion%C3%B3w-europejczyk%C3%B3w-to-luksus%2Fa-58741729&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210803&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/urlop-dla-milionów-europejczyków-to-luksus/a-58741729?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58585651_401.jpg
Image caption Plaża na Majorce
Image source Marcin Nowak/Zuma/picture alliance

Item 8
Id 58740780
Date 2021-08-03
Title Prasa: międzynarodowa kompromitacja Łukaszenki
Short title Prasa: międzynarodowa kompromitacja Łukaszenki
Teaser Wcale nie jest pewne, czy białoruska sprinterka Kryscina Cimanouska będzie bezpieczna nawet z azylem w Polsce – ocenia „Frankfurter Algemeine Zeitung”.

Niemieckie media obszernie informują we wtorek (03.08.2021) o decyzji białoruskiej olimpijki Krysciny Cimanouskiej, która podczas Igrzysk Olimpijskich w Tokio odmówiła powrotu na Białoruś i poprosiła o azyl w Polsce. Sportsmenka schroniła się w polskiej ambasadzie w Japonii i uzyskała wizę humanitarną.

Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” przypomina we wtorkowym komentarzu, że sportowcy należeli dopierwszych protestujących przed rokiem przeciwko rzekomej reelekcji białoruskiego prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Był to dla niego kłopot, bo to właśnie sportowcy zawsze mieli służyć za wizytówki reżimu. „Na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio doszło do eskalacji” – pisze „FAZ”. I dodaje, że „przestępstwem” Cimanouskiej była, o ile wiadomo, krytyka białoruskich działaczy sportowych.

„Odmówiła wyjazdu i na szczęście dostała wsparcie Międzynarodowego Komitetu Olimpilskiego (MKOl). Przypuszczalnie nie była to dla MKOl trudna decyzja, bo gremium to i tak jest już w sporze z Białorusią o obsadę włądz Narodowego Komitetu Olimpijskiego” – zauważa „FAZ”.

Śmierć białoruskiego aktywisty w Kijowie

„W UE znajdzie się kraj, który przyzna sportsmence azyl, przypuszczalnie będzie to Polska. Jej mąż jest ponoć na Ukrainie. Trzeba mieć nadzieję, że oboje będą faktycznie bezpieczni, ale po doświadczeniach ostatnich miesięcy nie jest to w żadnym razie pewne” – pisze niemiecka gazeta.

„Bądź co bądź Łukaszenka znów został skompromitowany na wielkiej międzynarodowej scenie. A jak coś takiego może się skończyć, wiadomo przynajmniej od uprowadzenia do Mińska samolotu linii Ryanair, wśród pasażerów którego był opozycyjny bloger” – podkreśla „FAZ”.

O tym, że obawy niemieckiego komentatora nie są bezpodstawne, świadczyć może wtorkowa informacja, że w Kijowie znaleziono ciało zaginionego białoruskiego aktywisty Witala Szyszowa, szefa Domu Białoruskiego na Ukrainie, który pomagał Białorusinom prześladowanym przez reżim Łukaszenki. Jego ciało wisiało na drzewie.

Spóźniona reakcja MKOl

Także dziennik „Sueddeutsche Zeitung” pisze we wtorek, że ucieczka olimpijki w trakcie igrzysk to „PR-owa katastrofa dla Łukaszenki”. „Szczególnie chętnie wykorzystuje on sukcesy sportowe w swojej propagandzie. Gdy gwiazdy sportu zwracają się przeciwko Łukaszence, dotyka go to szczególnie mocno” – pisze monachijski dziennik.

Ocenia, że MKOl już dawno powinien dostrzec, że „sportowcy na Białorusi, tak jak wszyscy inni, narażają się na niebezpieczeństwo za każde słowo sprzeciwu”. „Podupadła dyktatura próbuje z wielką brutalnością kontrolować wszystkie sfery życia w kraju, szkołu, media, praktyki lekarskie, także sport” – pisze „SZ”.

„Białoruscy sportowcy od dawna protestują przeciwko przemocy w ich kraju i są za to prześladowani politycznie. Już dawna wzywali MKOl do zawieszenia Narodowego Komitetu Olimpijskiego na Białorusi. Jego szefem jest syn dyktatora Aleksandra Łukaszenki" – przypomina niemiecka gazeta.

Short teaser Bezpieczeństwo białoruskiej sprinterki Krysciny Cimanouskiej nie jest pewne ostrzega "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Prasa%3A%20mi%C4%99dzynarodowa%20kompromitacja%20%C5%81ukaszenki%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58740780&x4=11397&x5=Prasa%3A%20mi%C4%99dzynarodowa%20kompromitacja%20%C5%81ukaszenki%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprasa-mi%C4%99dzynarodowa-kompromitacja-%C5%82ukaszenki%2Fa-58740780&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210803&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/prasa-międzynarodowa-kompromitacja-łukaszenki/a-58740780?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58722045_401.jpg
Image caption Białoruska sprinterka Kryscina Cimanouska
Image source Zheng Huansong/ Photoshot/picture alliance

Item 9
Id 58740736
Date 2021-08-03
Title Niemieccy lekarze: Decyzja o szczepieniach dzieci to „szum kampanii wyborczej”.
Short title Niemcy: Decyzja o szczepieniach dzieci budzi sprzeciw
Teaser Decyzja niemieckich władz o oferowaniu szczepień dzieciom i młodzieży w wieku od 12 do 17 lat wywołuje gorącą debatę. Zdaniem ekspertów szczepienia tej grupy nie przyczyniają się do odporności stadnej.

Niemieckie Stowarzyszenie Lekarzy Rodzinnych skrytykowało pominięcie Stałej Komisji ds. Szczepień (STIKO) w toczącej się dyskusji o szczepieniach dzieci i młodzieży. Lekceważenie STIKO może zasiać niepewność, zamiast pomóc w kampanii szczepień, powiedział w rozmowie z siecią Redaktionsnetzwerk Deutschland przewodniczący Stowarzyszenia Ulrich Weigeldt.

Federalny minister zdrowia Jens Spahn oraz ministrowie zdrowia krajów związkowych zdecydowali w poniedziałek (2.08.), że wszystkie landy będą teraz oferować szczepienia także dla dzieci w wieku od 12 do 17 lat w punktach szczepień lub w inny łatwo dostępny sposób.

Nie czekając na ekspertów

Podejmując tę decyzję, politycy nie uwzględnili zalecenia Stałej Komisji ds. Szczepień (STIKO), by szczepienia w grupie wiekowej 12-17 lat wykonywać tylko w przypadku pewnych wcześniej istniejących schorzeń, takich jak cukrzyca czy otyłość, które wiążą się ze zwiększonym ryzykiem ciężkiego przebiegu Covid-19.

– Dlaczego nie można poczekać na rekomendację STIKO w tej sprawie, która chce się w odpowiednim czasie wypowiedzieć na podstawie ugruntowanych badań, jest dla mnie zagadką. To wszystko brzmi trochę jak szum kampanii wyborczej – stwierdził Weigeldt. Większe ryzyko ponoszą niezaszczepieni dorośli niż dzieci i młodzież, dodał.

Europejska Agencja Leków (EMA) zatwierdziła już w maju szczepionkę Covid-19 firmy BioNTech/Pfizer dla dzieci i młodzieży w wieku 12 lat i starszych, a niedawno zatwierdzono także szczepionkę firmy Moderna.

Szczepienia tylko w gabinetach lekarskich?

Związek Zawodowy Pediatrów i Lekarzy Młodzieżowych wezwał natomiast ekspertów ze STIKO do ponownej oceny zaleceń dotyczących szczepień dla dzieci i młodzieży z zagrożonej grupy wiekowej.

– Już dziś lekarze mogą po gruntownych wyjaśnieniach szczepić dzieci i młodzież od dwunastego roku życia zgodnie z aktualnie obowiązującym zaleceniem STIKO – powiedział „Rheinische Post" prezes Związku Thomas Fischbach, dodając, że jest „osobiście zwolennikiem tych szczepień". Ryzyko wystąpienia skutków ubocznych szczepienia jest bardzo niskie, co potwierdzają wszystkie dane z innych krajów. – Dlatego chciałbym, aby STIKO dokonało szybkiej ponownej oceny. I nie tylko ja, ale także moi pacjenci i ich rodzice – stwierdził Fischbach.

Jego zdaniem nie można dopuścić do tego, by „spór o swobody dla szczepionych i nieszczepionych został przeniesiony do sal lekcyjnych". Nie popiera natomiast oferowania dzieciom i młodzieży szczepień w pierwszej kolejności w punktach szczepień. – Powinniśmy robić to my, pediatrzy i lekarze młodzieżowi. Zazwyczaj znamy naszych pacjentów od lat i możemy najlepiej doradzić im zgodnie z ich indywidualnymi potrzebami – uważa Fischbach.

Spahn: To nie presja

Także aktualny przewodniczący konferencji ministrów zdrowia landów Klaus Holetschek z Bawarii powiedział w wieczornych wiadomościach telewizji ARD, że nie widzi sprzeczności pomiędzy oferowaniem szczepionek grupie 12-17-latków a stanowiskiem STIKO, ponieważ szczepienie tych osób jest w zasadzie możliwe już teraz - po informacji lekarza, zgodzie opiekunów i ocenie ryzyka. – Zdecydowaliśmy o tym już w maju, teraz jest wystarczająco dużo szczepionek – argumentował Holetschek. Podkreślił, że przedstawienie oferty nie jest równoznaczne z obowiązkiem szczepień.

W podobnym tonie przekonywał federalny minister zdrowia Jens Spahn. – Nie chodzi tu o wywieranie presji na ludzi – powiedział w rozmowie z RBB. Jednak ci, którzy chcą się zaszczepić, powinni mieć taką możliwość. Spahn zwrócił uwagę, że ponad 900 000 dziewcząt i chłopców w Niemczech zostało już raz zaszczepionych, co odpowiada około 20 procentom tej grupy wiekowej.

Decyzję ministrów zdrowia poparł Niemiecki Związek Miast. Jego dyrektor Helmut Dedy powiedział gazetom Funke Mediengruppe, że ważne jest, aby gminy poprzez szczepienia zapewniły bezpieczeństwo zajęć stacjonarnych. – Po długich napięciach związanych z pandemią, dzieci i młodzież muszą wreszcie znów być razem w szkole – przekonywał.

STIKO: Szczepienia dzieci nie zwiększają odporności stadnej

Przewodniczący STIKO, Thomas Mertens, powiedział magazynowi „Der Spiegel", że ma nadzieję, iż komisja w najbliższych dniach przedstawi swoje zrewidowane zalecenie w kwestii szczepień dzieci i młodzieży. Nie – To jest decyzja polityczna, to jest wolność polityki, aby zaoferować coś takiego, jeśli chodzi o ogólną opiekę zdrowotną – powiedział. Jednocześnie uważa, że to „dyskusja zastępcza”, „jakby to był jedyny sposób na zwiększenie wskaźnika szczepień".

Podczas wieczornego spotkania online z posłanką CDU Ronją Kemmer w Ulm apelował o szczepienia osób w wieku od 18 do 59 lat. Zwłaszcza nieszczepione 20 procent nauczycieli powinno nadrobić zaległości.

Wskazał też na fakt, że szczepienie dzieci i młodzieży nie przyczynia się do osiągnięcia odporności stanej. To, że w różnych krajach podejmowane są różne decyzje w oparciu o te same dane z międzynarodowych badań, nie jest dla niego zaskakujące. Na przykład fakt, że w USA szczepi się tak wielu nastolatków wynika z wyższego odsetka niedożywienia, otyłości i cukrzycy w tej grupie wiekowej.

(AFP, KNA/sier)

Short teaser Decyzja niemieckich władz o oferowaniu szczepień dzieciom i młodzieży w wieku od 12 do 17 lat wywołuje gorącą debatę.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemieccy%20lekarze%3A%20Decyzja%20o%20szczepieniach%20dzieci%20to%20%E2%80%9Eszum%20kampanii%20wyborczej%E2%80%9D.&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58740736&x4=11395&x5=Niemieccy%20lekarze%3A%20Decyzja%20o%20szczepieniach%20dzieci%20to%20%E2%80%9Eszum%20kampanii%20wyborczej%E2%80%9D.&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemieccy-lekarze-decyzja-o-szczepieniach-dzieci-to-szum-kampanii-wyborczej%2Fa-58740736&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210803&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemieccy-lekarze-decyzja-o-szczepieniach-dzieci-to-szum-kampanii-wyborczej/a-58740736?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/47850572_401.jpg
Image source picture-alliance/AP Photo/S. Wenig

Item 10
Id 58739121
Date 2021-08-03
Title Berliner Zeitung: Polska „kotwicą stabilności” dla Berlina
Short title Berliner Zeitung: Polska „kotwicą stabilności” dla Berlina
Teaser Według berlińskiej Izby Przemysłowo-Handlowej, w roku 2020 znacznie wzrosła wymiana handlowa Berlina z Polską.

„Berliner Zeitung” (BZ) przytacza dane berlińskiej Izby Przemysłowo-Handlowej (IHK), z których wynika, że eksport berlińskich firm do Polski wzrósł o 15 procent do 794 mln euro (o 189 procent w porównaniu z 2004, rokiem przystąpienia Polski do UE). Tylko do Chin, Francji i USA dostarczano z Berlina więcej towarów. Pod względem importu do Berlina, Polska w 2020 roku znalazła się za Chinami z wolumenem 2,1 mld euro, wyprzedzając Włochy, Holandię, Francję i USA. To o 16 procent więcej niż w 2019 roku i o 332 procent więcej niż w roku 2004.

Zmiana wizerunku Polski

Gazeta przypomina, o pogardliwym niegdyś wydźwięku niemieckiego wyrażenia "polnische Wirtschaft", czyli "polska gospodarka". „To była klasyczna drwina: 'polnische Wirtschaft' oznaczało biedę, bałagan, niewydolność. Pierwsze wrażenie, że gospodarka Polski to jednak coś więcej, Berlin odniósł dobre 30 lat temu, kiedy do miasta przyjechało wiele Polskich Fiatów, ludzi handlujących ubraniami, wódką i kiełbasą na nieużytkach przy Placu Poczdamskim. Dzięki złotówce, która była praktycznie bezwartościowa w stosunku do marki niemieckiej, mogli tam szybko zarobić polską miesięczną pensję” – przypomina BZ i dodaje, że dziś Polska jest piątym co do wielkości partnerem handlowym Niemiec, czwartym co do wielkości partnerem Berlina, a Izba Przemysłowo-Handlowa w Berlinie widzi w niej „kotwicę stabilności" dla stołecznej gospodarki w czasie koronakryzysu.

Pod względem niemieckiego eksportu Polska znalazła się w 2020 roku na 6. miejscu z kwotą 64,7 mld euro.

Polska bezpiecznym miejscem dla inwestycji

Gdy komunistyczna władza otworzyła granice, na granicy z Niemcami zaczęły powstawać liczne bazary – czytamy w dzienniku. Wówczas pokazała się w pełnej krasie przedsiębiorcza energia Polaków, uważa ekonomista i ekspert ds. Niemiec z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Sebastian Płóciennik. I podkreśla, że także przygraniczne bazary nie były przypadkiem.

Kolejnym motorem dla rozwoju polsko-niemieckich relacji handlowych było wejście Polski do UE w 2004, a następnie, „paradoksalnie”, kryzys finansowy roku 2008. „Polska prawie nie ucierpiała z tego powodu. Niemcy to widzieli, ich firmy szukały bezpiecznego miejsca na inwestycje i uznały Polskę za o wiele lepsze miejsce od południowej Europy” – wyjaśnił gazecie Płóciennik.

Niemiecka organizacja i polska pomysłowość

Ewa Łabno-Falęcka, szefowa działu komunikacji Mercedes-Benz Polska, podkreśla w rozmowie z BZ, że trzy dekady po upadku komunizmu Polacy są wciąż głodni finansowego sukcesu. Polska potrzebuje inwestycji zagranicznych, a obecny rząd jest „bardzo zorientowany na klienta”, co zdaniem Łabno-Falęckiej pokazuje wsparcie dla budowy fabryki silników Daimlera w dolnośląskim Jaworze.

Była dyplomatka, która 15 lat spędziła w Niemczech, podkreśla, że współpraca układa się doskonale, gdy w firmie uda się połączyć niemiecką organizację pracy z polską pomysłowością.

Trudny niemiecki rynek

Katarzyna Furmaniak, założycielka firmy w branży IT we Wrocławiu, ma za sobą 10 lat pracy współpracy z Niemcami jako szefowa dystrybucji w przemyśle metalowym. W rozmowie z BZ mówi, że niemiecki rynek jest trudny i „potrzeba cierpliwości, by zdobyć zaufanie niemieckich firm”. "Wiele polskich firm w Niemczech ponosi klęskę, bo „z powodu braku kapitału polskie firmy chcą za szybko osiągać wyniki, by prędko zarabiać pieniądze” - ocenia.

Sebastian Płóciennik przytacza dane: podczas gdy niemieckie firmy zainwestowały w Polsce 36 miliardów euro, wartość polskich inwestycji za Odrą to niespełna 1,5 miliarda. Wzajemnym relacjom dobrze zrobiłby jakiś wspólny prestiżowy projekt. Płóciennik ma pomysł: może to być na przykład trasa szybkiej kolei Kijów-Warszawa-Berlin-Paryż.

Short teaser Według berlińskiej Izby Przemysłowo-Handlowej, w roku 2020 znacznie wzrosła wymiana handlowa Berlina z Polską.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Berliner%20Zeitung%3A%20Polska%20%E2%80%9Ekotwic%C4%85%20stabilno%C5%9Bci%E2%80%9D%20dla%20Berlina&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58739121&x4=11398&x5=Berliner%20Zeitung%3A%20Polska%20%E2%80%9Ekotwic%C4%85%20stabilno%C5%9Bci%E2%80%9D%20dla%20Berlina&x6=1&x7=%2Fpl%2Fberliner-zeitung-polska-kotwic%C4%85-stabilno%C5%9Bci-dla-berlina%2Fa-58739121&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210803&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/berliner-zeitung-polska-kotwicą-stabilności-dla-berlina/a-58739121?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/36144227_401.jpg
Image caption Fabryka VW we Wrześni
Image source DW/A.-M. Pędziwol

Item 11
Id 58736188
Date 2021-08-03
Title Prasa: Oferta szczepienia dzieci – tak, przymus – nie
Short title Prasa: Oferta szczepienia dzieci – tak, przymus – nie
Teaser Niemieckie dzienniki komentują we wtorek (3.8.21) decyzję polityków o możliwości szczepienia dzieci powyżej 12 lat i piszą o „ryzyku”, które podjęli.

Zdaniem „Rhein-Zeitung” nawet, jeśli Europejska Agencja Leków (EMA) dała zielone światło na stosowanie szczepionek BioNTech/Pfizer i Moderna u nastolatków w wieku od 12 do 17 lat, powinno się zachować ostrożność w szczepieniu tej grupy wiekowej. „Oferta, tak ale nie przymus” – pisze gazeta z Koblencji. W jej opinii, dopóki nie są dostępne dane, szczepienia powinny być proponowane przede wszystkim tym dzieciom i nastolatkom, które chociażby z powodu istniejących chorób, mogą być narażone na większe ryzyko poważnego przebiegu COVID-19, lub też których rodzice mogliby poważnie zachorować . „Szczepienie oznacza odpowiedzialność – zwłaszcza dla tych, którzy potrzebują ochrony” – kończy dziennik.

„Ludwigsburger Kreiszeitung” ocenia, że jeżeli ministrowie zdrowia krajów związkowych i federalny minister zdrowia teraz „ofensywnie oferuja szczepienia 4,5 milionom dzieci i młodzieży między 12 a 17 rokiem życia, to podejmują ryzyko”. Według dziennika „politycy tworzą fakty, których Stała Komisja ds. Szczepień (STIKO), posiadająca specjalistyczna wiedzę, nie była jak dotąd skłonna wyłożyć na stół, bez wyrażania zastrzeżeń”. Gazeta uważa, że to dobrze, że decyzje, które dotyczą zdrowia całych grup społecznych, nie są podejmowane w szybkim tempie. „Ale w międzyczasie również Stała Komisja ds. Szczepień jest pod presją, aby wydać wiążące zalecenie. Wiele wskazuje na to, że odporność stadna może zostać również osiągnięta wtedy, jeśli zaszczepi się jak najwięcej osób powyżej osiemnastego roku życia”.

Jak pisze „Nuernberger Nachrichten”, nawiązując do ekspertów ze STIKO, Niemcy „pozwalają sobie na „to eksperckie gremium nie bez powodu”. Zdaniem gazety sukces kampanii szczepień zależy w dużej mierze od zaufania, jakim społeczeństwo darzy szczepionki. Zaufanie to, zdaniem dziennika, mogą zbudować jedynie dobrze udokumentowane badania. „Jest to więc wielkie dobro, które polityka może ewentualnie zniweczyć, jeśli zlekceważy zalecenia ekspertów”. Gazeta spekuluje, że owo „niegrzeczne działanie bierze się być może stąd, że niebawem rozpocznie się rok szkolny, a władze landowe wciąż nie mają pomysłu na to, jak uczynić go bezpiecznym i stabilnym”.

Według „Mitteldeutsche Zeitung” oczernianie Stałej Komisji ds. Szczepień do niczego nie doprowadzi, wręcz przeciwnie. „Im większa jest presja, tym bardziej uparci stają się członkowie” STIKO. Gazeta z Halle ocenia, że cała debata dotycząca szczepienia nieletnich niepotrzebnie staje się emocjonalna. „Motto: ingerujący politycy kontra nieugięci medycy. Nawiasem mówiąc, ruch Querdenker („myślący inaczej” - przyp. red.) teraz nagle wychwala naukę. Również to powinno dać STIKO do myślenia” – podsumowuje dziennik.

Short teaser Niemieckie dzienniki komentują we wtorek (3.8.21) decyzję polityków o możliwości szczepienia dzieci powyżej 12 lat.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Prasa%3A%20Oferta%20szczepienia%20dzieci%20%E2%80%93%20tak%2C%20przymus%20%E2%80%93%20nie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58736188&x4=11397&x5=Prasa%3A%20Oferta%20szczepienia%20dzieci%20%E2%80%93%20tak%2C%20przymus%20%E2%80%93%20nie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprasa-oferta-szczepienia-dzieci-tak-przymus-nie%2Fa-58736188&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210803&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/prasa-oferta-szczepienia-dzieci-tak-przymus-nie/a-58736188?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58222289_401.jpg
Image source Robin Utrecht/picture alliance

Item 12
Id 58735177
Date 2021-08-03
Title Izolacja covidowa: Czy nasz układ odpornościowy wyszedł z wprawy?
Short title Izolacja covidowa: Czy układ odpornościowy wyszedł z wprawy?
Teaser Ostatniego sezonu grypowego w Niemczech nie było. Przyczyniły się do tego chociażby lockdown i maski. Ale czy całkowita ochrona naszego układu odpornościowego przed wirusami i bakteriami jest dobra i możliwa?

Sezon grypowy 2020/2021 był niezwykły. Zadziwiająco skromny, jeśli spojrzeć na dane dotyczące infekcji z poprzednich sezonów. Nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież wirus grypy przenosi się również drogą kropelkową. A my wszyscy w ciągu ostatniego półtora roku ograniczyliśmy to ryzyko do minimum. Noszenie masek, zachowywanie dystansu, regularne mycie rąk, dezynfekcja – to wszystko pomaga tak samo w walce z COVID-19, jak i z grypą.

Instytut Roberta Kocha podaje, że w sezonie 2020/21 ani w Niemczech, ani w innych krajach europejskich nie doszło do powstania fali grypy. Tę samą tendencję potwierdza Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), która zaznacza, że aktywność grypy utrzymała się „na całym świecie na niższym poziomie niż oczekiwano o tej porze roku, pomimo kontynuacji, a nawet intensyfikacji badań nad grypą w niektórych krajach".

Inne choroby zakaźne rzadziej (zgłaszane)

Rzadziej występowały też inne choroby zakaźne. Na przykład RKI odnotował 35-procentowy spadek zachorowań na choroby zakaźne w badanym okresie, czyli od marca do sierpnia 2020 roku.

Największy spadek dotyczył patogenów, które rozprzestrzeniają się przez drogi oddechowe. Chociażby w przypadku odry spadek ten wyniósł 85,5 procent. W przypadku krztuśca – 63,7 procent. Liczba zgłoszeń dotyczących patogenów atakujących przewód pokarmowy również spadła, w niektórych przypadkach o podobną wartość. W przypadku chorób wywoływanych przez rotawirusy spadek wyniósł 83,3 procent. Spadek liczby zgłoszeń norowirusowego zapalenia żołądka i jelit w okresie objętym badaniem wyniósł 78,7 procent.

Przyczyna tak silnego spadku jest jednak złożona i „specyficzna dla danego patogenu". Ograniczenie kontaktów i zasady higieny z pewnością odgrywają pewną rolę, zwłaszcza w rozprzestrzenianiu się infekcji żołądkowo-jelitowych, ale nie można też wykluczyć, że w tym okresie odbywało się ogólnie mniej wizyt u lekarza i wykryto też mniej przypadków chorób.

Według najnowszych danych spadła również liczba zgłoszeń zakażeń tzw. zarazkami szpitalnymi. RKI podejrzewa, że ma to związek z ogólnym spadkiem liczby pacjentów w związku z pandemią. Zabiegi, które z medycznego punktu widzenia nie były konieczne, zostały odroczone. Do spadku mogły się również przyczynić zaostrzone środki higieny w czasie kryzysu.

Znacznie spadła również liczba zgłoszeń zakażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową lub poprzez krew. W przypadku wirusa HIV spadek ten wyniósł 22,1 proc. Tutaj jednak RKI podejrzewa związek z ograniczeniami w działalności urzędów zdrowia i poradni w tym zakresie. Zakłada się, że może istnieć duża liczba nieodnotowanych przypadków.

Wzrasta liczba przypadków zakażenia RSV wśród dzieci

W różnych regionach świata jednak coraz więcej dzieci zaraża się wirusem syncytialnym układu oddechowego (RSV).

Według RKI, RSV jest patogenem, który jest szeroko rozpowszechniony na całym świecie i może powodować niewielkie infekcje dróg oddechowych, ale także poważne choroby. W zasadzie wirusem tym mogą zarazić się osoby w każdym wieku, ale szczególnie często zakażane są małe dzieci.

RSV jest wysoce zakaźny i rozprzestrzenia się, gdy osoba zakażona kicha lub kaszle – pod tym względem jest podobny do SARS-CoV-2 wywołującego COVID-19.

Już w marcu w Australii odnotowano wiele przypadków infekcji wirusem RSV. Również w Nowej Zelandii liczby od końca maja stale rosną.

W Europie Środkowej najwięcej zakażeń występuje w okresie od listopada do kwietnia (sezon RSV) – ale tym razem nie było ich wiele. Teraz jednak sytuacja się zmienia. Francja, a także Szwajcaria i Wielka Brytania odnotowują zwiększoną liczbę zakażeń RSV u dzieci.

„Liczba małych dzieci na oddziałach ratunkowych dramatycznie rośnie, ale nie z powodu COVID" – pisze Royal College of Emergency Medicine w swoim oświadczeniu.

Objawy RSV obejmują katar, kaszel, zmniejszony apetyt i gorączkę, aż do ostrego zapalenia oskrzeli lub zapalenia płuc. Zakażenie wirusem RS jest najczęstszą przyczyną leczenia szpitalnego z powodu chorób układu oddechowego u niemowląt i małych dzieci.

Według szacunków RKI, choroby układu oddechowego wywołane przez RSV występują na całym świecie z częstością 48,5 przypadków i 5,6 ciężkich przypadków na 1000 dzieci w pierwszym roku życia. Około 50-70 procent wszystkich dzieci zaraża się RSV przynajmniej raz w ciągu pierwszego roku życia. Po drugim roku życia prawie wszystkie dzieci mają już za sobą infekcję wirusem RS.

„Zima w czerwcu”

Na brytyjskich oddziały ratunkowych przebywa obecnie sporo małych dzieci, bo liczba infekcji, które zwykle występują w zimie, rośnie.

Royal College of Paediatrics and Child Health (RCPCH) donosi, że oddziały ratunkowe są pod szczególną presją, ponieważ coraz więcej zaniepokojonych rodziców przyprowadza swoje dzieci i to nawet z niską gorączką. Jeden z pediatrów opisuje sytuację słowami: „zima w czerwcu".

Nic dziwnego, ponieważ dla wielu rodziców gorączka u dzieci jest czymś nietypowym lub nawet zupełnie nowym, zwłaszcza jeśli dzieci te urodziły się w czasie lockdownu i do tej pory nie miały do czynienia z żadnymi chorobami.

W związku z tym, konkretne wytyczne mają być rodzajem „pierwszej pomocy”, ponieważ w większości przypadków wizyta na pogotowiu nie jest wcale konieczna, a paracetamol lub ibuprofen są całkowicie wystarczające w przypadku wystąpienia lekkiej gorączki, kataru lub kaszlu.

Naturalna równowaga zaburzona

W cyklu „Coronavirus Update" stacji NDR, wirusolog Sandra Ciesek w marcu mówiła w kontekście zwiększonej liczby przypadków RSV w Australii, że równowaga, którą zwykle osiągamy z wirusami wokół nas „została zakłócona przez pandemię i przez podjęte środki". Ograniczenia kontaktów, maski, zamykanie szkół i świetlic, wszystko to doprowadziło do odizolowania dzieci – również od wirusów i innych chorób, z którymi zwykle stykają się w tym wieku.

„To tylko ponownie i wyraźnie pokazuje, jak wygląda interakcja między wirusami i ludźmi. I (pokazuje, że – przyp. red.) poprzez te nienaturalne warunki ograniczenia kontaktu, ma to również wpływ na inne choroby wirusowe i wtedy sztucznie przesuwa się częstotliwość (infekcji- przyp. red.)” – powiedziała Sandra Ciesek. Przewidziała, że sezon na RSV rozpocznie się później.

Układ odpornościowy: czy wyszedł z wprawy?

Brak równowagi nie oznacza jednak, że układ odpornościowy wyszedł z wprawy. Lekarze pediatrzy w Niemczech odnotowali jak dotąd „nieco więcej" przeziębień wywołanych latem przez wirus RS, powiedział Niemieckiej Agencji Prasowej (dpa) Jakob Maske, rzecznik Związku Zawodowego Lekarzy Pediatrów i Młodzieży.

– Ale patrzymy na to stosunkowo spokojnie – stwierdził Maske. Dodał, że dzieci nadrabiają zaległości w infekcjach, które opuściły w okresie pandemii koronawirusa. – Wirus RS jest normalnym wirusem przeziębieniowym, którego normalnie byśmy w ogóle nie szukali. Ryzyko z nim związane nie jest porównywalne do tego wynikającego z koronawirusa czy grypy – stwierdził.

To normalne i pozytywne, że dzieci przechodzą infekcje, powiedział pediatra Maske. – Z pewnością w ciągu najbliższych kilku miesięcy zaobserwujemy nasilenie łagodnych ich form. Główną trudnością będzie rozróżnienie przy katarze, czy to koronawirus, czy zwykłe przeziębienie – ocenił.

„Układ odpornościowy to nie mięsień”

Czy po koronawirusie infekcje dla dzieci będą groźniejsze, bo układ odpornościowy jest mniej wyćwiczony? Sekretarz generalny Niemieckiego Towarzystwa Immunologicznego, Carsten Watzl, powiedział agencji dpa, że spodziewa się większej liczby zachorowań, ale niekoniecznie poważniejszych przebiegów. – Nie należy myśleć o systemie odpornościowym jako o mięśniu, który w czasie pandemii nie pracował – tłumaczył. Nawet po wprowadzeniu środków zapobiegających koronawirusowi, nadal miał dość dużo pracy, chociażby dlatego, że zarazki są nie tylko wchłaniane wraz z powietrzem, którym oddychamy, ale także, na przykład, z jedzeniem, które spożywamy.

W zależności od patogenu, istnieją różne powody, dla których można je złapać, wyjaśnia immunolog. – Rinowirusem można na przykład się zarazić, ponieważ ciągle mutuje i dlatego układ odpornościowy odczytuje go jak coś nowego. Zakażenie nie następuje zatem z powodu braku doświadczenia – tłumaczy.

Strategia versus natura

W przypadku zwykłych koronawirusów przeziębieniowych i wirusa RS po pewnym czasie można się po prostu zarazić kolejny raz. Jeśli chodzi o takie infekcje „więcej osób ma teraz 'zaległości', ponieważ wiele z nich nie nabyło odporności w poprzednim sezonie", wyjaśnia Watzl. – Należy się zatem spodziewać większej liczby przypadków takich infekcji niż zwykle. W przypadku rinowirusów z kolei nie spodziewam się wyższej liczby – zaznaczył.

Instytut Roberta Kocha (RKI) w swojej jesienno-zimowej strategii dla opieki stacjonarnej i ambulatoryjnej niedawno wezwał do wczesnego przygotowania się „na zwiększoną liczbę zachorowań", „również w związku z dodatkowym obciążeniem, którego należy się spodziewać ze strony ostrych infekcji dróg oddechowych", które nie wystąpiły w sezonie 2020/21. Oprócz grypy zaliczają się do nich również RSV i SARS-CoV-2.

Short teaser Ssezonu grypowego w Niemczech ostatnio nie było. Czy ochrona układu odpornościowego przed wirusami i bakteriami ma sens?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Izolacja%20covidowa%3A%20Czy%20nasz%20uk%C5%82ad%20odporno%C5%9Bciowy%20wyszed%C5%82%20z%20wprawy%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58735177&x4=11400&x5=Izolacja%20covidowa%3A%20Czy%20nasz%20uk%C5%82ad%20odporno%C5%9Bciowy%20wyszed%C5%82%20z%20wprawy%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fizolacja-covidowa-czy-nasz-uk%C5%82ad-odporno%C5%9Bciowy-wyszed%C5%82-z-wprawy%2Fa-58735177&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210803&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/izolacja-covidowa-czy-nasz-układ-odpornościowy-wyszedł-z-wprawy/a-58735177?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/53868846_401.jpg
Image caption Na zdrowie! Również tych, którzy sa w pobliżu...
Image source picture-alliance/dpa/PA/Jordan

Item 13
Id 58735009
Date 2021-08-02
Title Niemcy: zielone światło dla szczepień dzieci na COVID-19. Seniorzy dostaną trzecią dawkę
Short title Niemcy: zielone światło dla szczepienia dzieci na COVID-19
Teaser Każdemu dziecku powyżej 12 lat zostanie zaproponowane szczepienie na COVID-19 – zdecydowali ministrowie zdrowia niemieckich landów, nie przejmując się brakiem zalecenia komisji ekspertów tej sprawie.

Im bliżej końca wakacji, tym większe obawy, że wraz z powrotem dzieci do szkół wróci pandemia koronawirusa. Dlatego ministrowie zdrowia niemieckich krajów związkowych postanowili w poniedziałek (2.8.2021), że wszystkim dzieciom i młodzieży w wieku powyżej 12 lat zostanie zaproponowane szczepienie na COVID-19. – Każdy, kto chce może jeszcze latem zostać zaszczepiony. Mamy dość szczepionek dla wszystkich grup wiekowych – oświadczył minister zdrowia Niemiec Jens Spahn. I dodał, że także nastolatkowie w wieku od 12 do 17 lat, którzy po zasięgnięciu porady lekarza zdecydują się na szczepienie, „mogą chronić siebie i innych”.

Jednocześnie zdecydowano, że od września seniorzy i przewlekle chorzy będą mogli przyjąć trzecią, odświeżającą dawkę szczepionki.

Sceptyczni eksperci

Decyzja o szerokich szczepieniach dzieci zapadła wbrew stanowisku ekspertów ze Stałej Komisja ds. Szczepień (STIKO), która nie wydała ogólnego zalecenia w tej sprawie. Jak argumentuje jej szef Thomas Mertens, aktualnie jest zbyt mało danych na temat możliwych skutków szczepień na COVID-19 dla zdrowia osób wieku od 12 do 17 lat.

– Mówimy, że nie możemy wydać ogólnego zalecenia, dopóki nie mamy koniecznej pewności co do danych – powiedział Mertens stacji NDR Info. Komisja zaleca na razie szczepienia dla młodych ludzi cierpiących na określone schorzenia.

Wiele infekcji u młodych ludzi

W poniedziałek szczepienia dzieci na COVID-19 były tematem konferencji ministrów zdrowia niemieckich krajów związkowych. Jednogłośnie poparli oni projekt decyzji, przygotowany przez ministra zdrowia Niemiec Jensa Spahna, by wszystkim dzieciom i młodzieży w wieku powyżej 12 lat zaproponować szczepienie na COVID-19 preparatami BioNTech/Pfizer i Moderny, które są dopuszczone dla tej grupy wiekowej. Wymagane będzie zasięgnięcie porady lekarza przed szczepieniem, które wykonać będzie można w centrach szczepień i gabinetach lekarskich, jak również zgoda rodziców bądź opiekunów prawnych.

Za takim krokiem opowiedział się wcześniej burmistrz Berlina Michael Mueller, który ocenił w rozmowie z telewizją ARD, że szczepienia dla młodzieży „wcale nie są tak ryzykowne, jak wielu się obawia”. I dodał, że uważa za „bardzo właściwe”, iż ministrowie krajów związkowych chcą teraz posunąć naprzód sprawę szczepień dla tej grupy wiekowej. W Berlinie już można zaobserwować, że w grupie osób młodych, w wieku od 15 do 25 lat zachorowalność na COVID-19 jest aktualnie nawet do czterech razy większa niż inne grupy wiekowe.

Także polityk SPD i partyjny ekspert ds. zdrowia Karl Lauterbach namawia, by szczepić nastolatków. – Jeżeli nie zaszczepimy dzieci, grozi im rok z licznymi kwarantannami i w końcu z infekcjami wariantem Delta. Nawet groźniejsze mutacje są możliwe. A COVID stanowi ryzyko także dla dzieci – powiedział Lauterbach, cytowany przez media.

Zdezorientowani rodzice

Teoretycznie już obecnie w Niemczech dzieci powyżej dwunastego roku życia mogą się szczepić na COVID-19 po zasięgnięciu porady lekarskiej, ale w praktyce czasem trudno jest znaleźć miejsce, gdzie takie szczepienia są wykonywane. Brak zalecenia komisji STIKO i presja polityków sprawiają, że rodzice czują się zdezorientowani. – Kto czuje się niepewny, powinien poradzić się lekarza. Nikogo nie wolno zmuszać (do szczepienia) – powiedział w telewizji ARD bawarski minister zdrowia, który przewodniczący konferencji ministrów krajów związkowych Klaus Holetschek. Podkreślił jednocześnie, że w kampanii szczepień „nie ma czasu do stracenia”.

Zgodnie z poniedziałkową decyzją ministrów zdrowia landów RFN od września także zaszczepione już osoby z tzw. grup ryzyka, jak seniorzy i pacjenci o obniżonej odporności będą mogły przyjąć trzecią, odświeżającą dawkę szczepienia na COVID-19.

Od kilku tygodni tempo szczepień w Niemczech wyraźnie spadło. Aktualnie dziennie wykonuje się średnio niespełna 90 tysięcy szczepień pierwszą dawką dziennie, tyle co pod koniec lutego. Według danych Instytutu Roberta Kocha 61,7 procent ludności Niemiec otrzymało co najmniej jedną dawkę szczepionki na COVID-19, zaś 52,3 procent jest w pełni zaszczepionych.

DPA, RTR, AFP/ widz

Short teaser Każdemu dziecku powyżej 12 lat zostanie zaproponowane szczepienie na COVID-19 – zdecydowali ministrowie landów RFN.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy%3A%20zielone%20%C5%9Bwiat%C5%82o%20dla%20szczepie%C5%84%20dzieci%20na%20COVID-19.%20Seniorzy%20dostan%C4%85%20trzeci%C4%85%20dawk%C4%99&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58735009&x4=11400&x5=Niemcy%3A%20zielone%20%C5%9Bwiat%C5%82o%20dla%20szczepie%C5%84%20dzieci%20na%20COVID-19.%20Seniorzy%20dostan%C4%85%20trzeci%C4%85%20dawk%C4%99&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-zielone-%C5%9Bwiat%C5%82o-dla-szczepie%C5%84-dzieci-na-covid-19-seniorzy-dostan%C4%85-trzeci%C4%85-dawk%C4%99%2Fa-58735009&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210802&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-zielone-światło-dla-szczepień-dzieci-na-covid-19-seniorzy-dostaną-trzecią-dawkę/a-58735009?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58730099_401.jpg
Image caption Niemieckie władze chcą powszechnych szczepień dzieci od 12 lat na COVID-19
Image source Sven Hoppe/picture alliance/dpa

Item 14
Id 58734657
Date 2021-08-02
Title Stanisław Stankiewicz: Zapomina się o Holokauście
Short title Stanisław Stankiewicz: Zapomina się o Holokauście
Teaser Stanisław Stankiewicz urodził się w 1943 roku. W Europejskim Dniu Pamięci o Zagładzie Romów opowiada DW o swoim dzieciństwie w niewoli i współczesnym antycyganizmie.

Stanisław Stankiewicz urodził się w 1943 roku w Dominowie-Lublinie. Przeżył ludobójstwo narodowych socjalistów na Romach i Sinti, a od 2004 roku jest prezesem Centralnej Rady Romów w Polsce. Jak mówi w wywiadzie dla DW doświadczenia z dzieciństwa ukształtowały go na resztę życia. – Wszystko to, czego doświadczali moi rodzice i moja rodzina, ciągły strach o to, czy jutro będziemy żyć, zostało zakodowane we mnie na długie lata. Obawa przed obcymi, brak zaufania, świadomość, że jestem kimś „innym” i gorszym, trauma oraz strach towarzyszyły nam w naszym życiu także po drugiej wojnie światowej – zaznacza.

Wspomina, że dla niego naturalnym odruchem było wstrzymywanie oddechu, gdy padało słowo „Niemiec". Słowo to było nakazem dla wszystkich dzieci, aby były spokojne i jak najmniej rzucały się w oczy, by nie ściągać na siebie zagrożenia. – Trauma tamtego okresu była obecna nawet po wojnie. Miałem koszmary i budziłem się z krzykiem. Ciągle prześladowały mnie strach i obawy o życie – tłumaczy.

Kawałek chleba

Spośród 108 członków jego rodziny przeżyło tylko ośmiu. Zostali oni wywiezieni do pracy do majątku w Dominowie, gdzie produkowano żywność rolną dla Niemców.

Jego rodzice, dziadkowie, wujek i ciotka pracowali tam po tym, jak byli przetrzymywani w getcie w Lublinie i kierowani do różnych prac przymusowych. W tamtym czasie małe chwile stanowiły różnicę między życiem a śmiercią.

Bardzo żywe pozostaje dla Stanisława Stankiewicza pewne wspomnienie o ojcu. – W czasie pracy w ogrodzie mój ojciec chciał trochę odpocząć. Usiadł pod drzewem, wyjął schowany kawałeczek chleba i chciał go zjeść. Wtedy niespodziewanie zjawił się przed nim syn niemieckiego zarządcy majątkiem w Dominowie. Mój ojciec w obawie przed tym, by chłopak nie powiedział swojemu ojcu, że Rom robi przerwy w pracy i odpoczywa, przełamał kawałeczek chleba i chciał dać część chłopcu, by ten jadł razem z nim. Ten odmówił i pobiegł do domu – opowiada.

Ojciec Stankiewicza bał się, że zostanie ukarany. Ale chłopiec zlitował się nad nim i pełen wzruszenia powiedział swojemu ojcu, że ten człowiek, który i tak niczego nie ma, chciał się z nim podzielić kawałkiem chleba. Od tej pory chłopiec ten przynosił mężczyźnie chleb i słoninę do jedzenia, a raz w tygodniu także trochę mleka dla rodziny. Stankiewicz uważa, że to zdarzenie sprawiło również, że gospodarz nie dopuścił do wywiezienia rodziny do obozu na Majdanku, gdy domagali się tego hitlerowcy.

Ignorancja i oziębłość

Minęło wiele lat, zanim Stanisław Stankiewicz mógł opowiedzieć o tych wszystkich okrutnych przeżyciach swojej rodziny . – Ofiary narodowego socjalizmu w Polsce zostały dostrzeżone dopiero w latach dziewięćdziesiątych. Do tej pory Romowie nie mieli dostępu do archiwów państwowych. Ogrom cierpień i niesprawiedliwości, jakich doznali Romowie, brak wzajemnego zaufania nie sprzyjały zwierzaniu się innym o swoich przeżyciach i tragedii, jaka spotkała społeczność romską – podkreśla.

Jak dodaje Stankiewicz upokorzenia i niesprawiedliwość towarzyszyły Romom także po wojnie. Przypomina, że dochodziło do ataków na romskie osiedla i do podpaleń romskich domów. Jak mówi, Romowie nadal padali ofiarą agresji. Jego ocena obecnej sytuacji jest pesymistyczna.

– W XXI wieku tragedia Holokaustu odchodzi w zapomnienie. Zapomina się o tym, że poprzez ignorancję i brak wrażliwości na cierpienia innych, ludzkość zmierza do drugiego Holokaustu. Zapomniano, iż poprzez brak zrozumienia dla innego człowieka, ludzkość zgotowała sobie gehennę. Wszystko w imię przeświadczenia wyższości nad innymi – mówi.

I właśnie z tego powodu edukacja jest tak ważna, tłumaczy Stankiewicz i zaznacza, że Romowie powinni być postrzegani jako część całego społeczeństwa, a nie traktowani w sposób odosobniony. – Romowie są przecież obywatelami poszczególnych krajów, a jeżeli większość społeczeństw nie jest zainteresowana sprawami i historią współobywateli, jakimi są Romowie, wtedy obywatele tych krajów stają się egoistyczni i niesolidarni w działaniach i w takich państwach narastają konflikty społeczne, a to utrudnia ich rozwój – wyjaśnia.

Wspólna walka z odchodzeniem w niepamięć

Stankiewicza wspierana w walce z zapomnieniem Międzynarodowy Sojusz na rzecz Pamięci o Holokauście (IHRA). Kathrin Meyer, sekretarz generalna IHRA, podkreśla pilną potrzebę społecznej i politycznej gotowości do działania. – Świadomość ludobójstwa popełnionego na Romach jest wciąż niewystarczająca. Negowanie tego ludobójstwa przyczyniło się do uprzedzeń i dyskryminacji, których wielu Romów doświadcza do dziś – zauważa.

Meyer podkreśla, że rasizm skierowany wyraźnie przeciwko Romom istnieje od wieków i jest głęboko zakorzeniony w społeczeństwie. – Nawet dziś widzimy, jak prowadzi to do skrajnej przemocy i zabójstw. Nie możemy zapominać, że Romowie byli również wśród ofiar zeszłorocznego ataku w Hanau w Niemczech – przypomina.

Jedną z przyczyn przemocy obecnie Meyer dostrzega w strategiach skrajnie prawicowych partii. – Historia nauczyła nas, co może się stać, gdy takie radykalne ideologie trafią do głównego nurtu. Widzimy, jak te partie napędzają negowanie Holokaustu, antysemityzm i wrogość wobec Romów – stwierdza.

W jej ocenie wpływa to na życie ludzi, niszczy istotę naszych demokracji i jest sprzeczne z ideą pluralistycznych społeczeństw. – To dotyczy nas wszystkich i mamy obowiązek temu się przeciwstawić – mówi Meyer.

Sekretarz generalna IHRA jest przekonana, że szkoły mogą wnieść istotny wkład w walkę z zapomnieniem i że ludobójstwo Romów powinno być częścią planów nauczania. – Z tego powodu IHRA opracowała zalecenia dotyczące uczenia się i nauczania o ludobójstwie Romów i Sinti. Mają one służyć jako praktyczne narzędzie dla nauczycieli i wychowawców – podsumowuje.

Short teaser Stanisław Stankiewicz urodził się w 1943 roku. DW o swoim dzieciństwie w niewoli i współczesnym antycyganizmie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3AHistoria%20Najnowsza::Stanis%C5%82aw%20Stankiewicz%3A%20Zapomina%20si%C4%99%20o%20Holokau%C5%9Bcie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58734657&x4=12349&x5=Stanis%C5%82aw%20Stankiewicz%3A%20Zapomina%20si%C4%99%20o%20Holokau%C5%9Bcie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fstanis%C5%82aw-stankiewicz-zapomina-si%C4%99-o-holokau%C5%9Bcie%2Fa-58734657&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210802&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3AHistoria%20Najnowsza" />
Item URL https://www.dw.com/pl/stanisław-stankiewicz-zapomina-się-o-holokauście/a-58734657?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/54001959_401.jpg
Image caption Auschwitz-Birkenau: W nocy z 2 na 3 sierpnia 1944 roku zginęły tu tysiące Sinti i Romów
Image source picture-alliance/dpa/M. Skolimowska

Item 15
Id 58732975
Date 2021-08-02
Title Wino powodziowe. Na ratunek zalanym winnicom
Short title Wino powodziowe. Na ratunek zalanym winnicom
Teaser Lipcowa powódź zrujnowała dorobek wielu winiarzy z doliny rzeki Ahr w Niemczech. Wydobyte ze szlamu, nietknięte butelki trafiły na sprzedaż, a dochód wesprze zalane winnice. Zebrano już milion euro.

Mówią, że to ich najgorszy rocznik i oczywiście trudno temu zaprzeczyć. Mimo to ani cent ze 120 euro, zapłaconych za na przykład sześć brudnych butelek wina z unikatowym stemplem „oryginalnie zabłocone” nie jest zmarnowany. Bowiem pieniądze ze sprzedaży tzw. wina powodziowego pomogą 50 winiarzom z doliny rzeki Ahr, których piwnice zostały zalane. I którym nic nie zostało.

Jednym z nich jest Benno Giller z Marienthal. Powódź dotknęła go najmocniej. Gdy nadeszła woda, schronił się z rodziną oraz gośćmi z jego pensjonatu na strychu i na własne oczy widział, jak wodne masy spłukują jego egzystencję. – Pracuję tu jako winiarz od 40 lat. To firma rodzinna od trzech pokoleń. I w kilka godzin wszystko znikło.

Winnica Gillesa to lubiany przystanek na Szlaku Czerwonego Wina. Można tu skosztować wina, którego Gilles produkuje 25 tysięcy litrów rocznie, a także przenocować w pokojach gościnnych. Ale nawet dwa tygodnie po powodzi Marienthal ciągle przypomina obszar kryzysu, a winnica Benno Gillesa to ruina.

– Szacuję, że 10 tysięcy butelek wina i wszystkie maszyny są do niczego. A także pół hektaru moich upraw – mówi. – Jeśli będę miał szczęście, to w przyszłym roku znów będę mógł produkować, aby uratować zbiory z 2022 roku.

W ogromnych dębowych beczkach w jego piwnicy jest 8 tysięcy litrów, które Gilles chce teraz rozlać do tysięcy brudnych od błota butelek. – Uda nam się, nie poddajemy się! – mówi.

Region uzależniony od upraw wina

Jego sąsiad winiarz Paul Schumacher tylko przez chwilę rozważał, by rzucić wszystko, gdy powódź zniszczyła pół jego winnicy. Gdy woda zalała jego salę degustacyjną, lodówka zawisła na lampie. I wisiała tam jeszcze po ustąpieniu fali powodziowej. – Pierwszego dniach myślałem sobie: Mój Boże, i co teraz? Ale jeśli finansowo będzie to możliwe, to spróbujemy pracować dalej – mówi.

Schumacher zdołał przynajmniej uratować 20 tysięcy butelek wina. Prawie na każdej są jeszcze etykiety. Butelki są myte u producentów owoców w pobliżu. W jego piwnicy są 42 beczki z winem, czekającym na rozlanie do butelek. Przed powodzią sprzedawał swe wino do Danii, Belgii i na Słowację.

Schumacher zawsze chciał produkować swoje własne wino. Zaczął skromnie 20 lat temu. W 2006 roku kupił winnicę w Marienthal. Z pięcioma hektarami powierzchni upraw winorośli nie należy do wielkich winiarzy w dolinie rzeki Ahr, ale to właśnie te małe winnice rodzinne szczególnie ucierpiały w wyniku katastrofy powodziowej.

– Myślę, że 60 procent winiarzy nie ma ubezpieczenia od klęsk żywiołowych – mówi Schumacher. – Ale wino jest tu gospodarczą siłą napędowa dla wszystkiego. Hotele, gastronomia i rzemiosło są zależne od produkcji wina. Jeżeli tego zabraknie, to ze wszystkim będzie krucho – dodaje.

Odbudowa jak maraton

Dokładnie do takiej sytuacji nie chce dopuścić Peter Kriechel, największy producent wina w regionie, a zarazem przewodniczący związku „Ahrwein e.V”, który zajmuje się marketingiem miejscowych win. To on, razem z restauratorką Lindą Kleber jest pomysłodawcą sprzedaży wina powodziowego.

Cały pomysł polega na tym, że darczyńcy mogą kupić w internecie butelki wina, które przetrwały powódź w stanie, w jakim zostały wydobyte z błota. Butelki całkowicie pokryte szlamem mogą stać się symbolem regionu, bo kojarzą się zarówno z katastrofa powodziową, jak i z nastrojem optymizmu. Inicjatywa ruszyła w zaledwie trzy dni i już udało się zebrać ponad milion euro.

– Straciliśmy tu całą infrastrukturę. Nie ma mostów, ulic, wody, prądu, gazu. Tak będzie prawdopodobnie do przyszłego roku – mówi Kriechel. – Zniszczenia całej gospodarki mają niewyobrażalną skalę. Powrót do tego, co było będzie maratonem – dodaje.

Wielka solidarność wśród winiarzy

Kriechel musiał spisać na straty ponad jedną czwartą z 200 tysięcy składowanych butelek, gdy zalało halę z tłoczniami. Przez dwanaście dni nie miał prądu, wszystkie maszyny są zepsute, a 22 pracowników nadal przemierza winnicę z wysokociśnieniową czyszczarką, by usunąć największy szlam. – W porównaniu do innych winiarzy i tak wyszliśmy z tego tylko lekko poobijani. Wielu kolegów straciło wszystko, co do jednej butelki – przyznaje.

Niezwykła solidarność, która widać w regionie, połączyła także producentów wina. I nie jest to tylko inicjatywa wina powodziowego. W winnicach doliny rzeki Ahr codziennie pracuje 60 kolegów znad Mozeli i innych części Niemiec, aby jakoś uratować tegoroczne zbiory. Z konkurentów stali się przyjaciółmi.

Do 1 września będzie można jeszcze kupić wina powodziowe. Peter Kriechel właśnie organizuje wysyłkę. Jest przekonany, że butelki wzbogacą każda piwniczkę z winami nie tylko jako symbol wsparcia dla zniszczonego regionu, bo wino nadaje się do picia. – Właśnie miałem telefon z laboratorium, które pobrało próbki tego wina. Powiedzieli, że zawartość butelek nie ucierpiała i można ją spożywać bez zastrzeżeń – mówi. To ważna wiadomość dla inicjatorów akcji, ale oczywiście przyświeca jej przede wszystkim cel charytatywny.

Short teaser Już milion euro zebrano ze sprzedaży ubłoconych butelek wina ze zniszczonych przez powódź winnic w dolinie rzeki Ahr.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Wino%20powodziowe.%20Na%20ratunek%20zalanym%20winnicom&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58732975&x4=11400&x5=Wino%20powodziowe.%20Na%20ratunek%20zalanym%20winnicom&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwino-powodziowe-na-ratunek-zalanym-winnicom%2Fa-58732975&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210802&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/wino-powodziowe-na-ratunek-zalanym-winnicom/a-58732975?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58675768_401.jpg
Image source Oliver Pieper/DW

Item 16
Id 58732881
Date 2021-08-02
Title Sueddeutsche Zeitung o obronie księdza Oko: Polski wiceminister „kontratakuje”
Short title SZ o obronie księdza Oko: Polski wiceminister „kontratakuje"
Teaser Dziennik zajmuje się wypowiedziami polskiego wiceministra sprawiedliwości, który zarzuca niemieckim sądom karanie „działalności naukowej”. Sąd w Kolonii ukarał księdza Dariusza Oko za podżeganie do nienawiści.

Ksiądz Dariusz Oko został uznany przez sąd w Kolonii za winnego podżegania do nienawiści. W swoim artykule w magazynie „Theologisches” opisał wewnątrzkościelną grupę, której działalność jest związana z praktykami homoseksualnymi i która jest zdaniem autora szkodliwa dla nieletnich i kleryków.

Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” (SZ) przypomina, że homoseksualnych księży nazwano w artykule „plagą”, „pasożytami” i „rakiem”, za co sąd administracyjny w Kolonii nałożył na polskiego duchownego grzywnę w wysokości 4800 euro lub 120 dni aresztu. Słowa księdza Oko zostały uznane za podżeganie do nienawiści. Wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski skrytykował sąd, który „wyznacza kary za „działalność naukową”, co stanowi „zagrożenie dla wartości podstawowych i europejskich standardów” – pisze SZ.

Atak na „rozwiązłość” Zachodu

„Czy polski polityk rzeczywiście ma wątpliwości co do niemieckiego państwa prawa? Raczej nie” – uważa komentatorka Viktoria Grossmann. „W tym miejscu sprawy należy uporządkować. Tu mieszają się antyniemieckie nastroje z populistycznymi atakami na ‘Zachód’, który ze swoją rzekomą rozwiązłością w dziedzinie seksu i ‘ideologią gender’ zagraża prawej z natury, wschodnioeuropejskiej ludności, jak również z aż nadto wyraźnymi próbami odciągnięcia uwagi od własnych porażek. Dotyczy to z jednej strony polskiego wymiaru sprawiedliwości, który nie jest już niezależny, co prowadzi do zaciętych walk wewnątrz polskiego społeczeństwa i do kłótni z Komisją Europejską. Z drugiej strony dotyczy to Kościoła katolickiego w Polsce, który w kwestii zwalczania i wyjaśniania przypadków pedofilii zachowuje generalnie bierność” – czytamy.

Mowa nienawiści w Polsce

Z przytoczoną postawą łączy się – zdaniem komentatorki – fakt, że Kościół w Polsce nie ma problemu z wykorzystywaniem dzieci, lecz z homoseksualistami, którzy dopuścili się przestępstw. „To nic innego jak oszczerstwo, które także na 56 stronach artykułu w czasopiśmie nie staje się nauką, zwłaszcza że Oko używa słownictwa, które jest przepełnione pogardą i nienawiścią.”

Wyrok kolońskiego sądu to także „ważny sygnał dla wielu Polaków, którzy muszą wysłuchiwać nienawiści i podżegania z ust przedstawicieli kościoła i wysokich rangą polityków, w prorządowych mediach lub z ambony – przeciwko osobom należącym do tęczowej społeczności queer, przeciw kobietom angażującym się na rzecz liberalnego prawa aborcyjnego, po prostu przeciw wszystkim ludziom, którzy chcieliby współistnienia wolnego od dyskryminacji. Takie przemowy prowadzą dokładnie do tego, przed czym koloński sąd chce chronić społeczeństwo: podżegają do nienawiści”.

Sygnał dla Watykanu

Zdaniem SZ koloński wyrok to także ważny sygnał w kierunku Watykanu, który także „stale dyskryminuje homoseksualistów”, legitymizując kontrowersyjną ustawę na Węgrzech czy wystąpienia Dariusza Oko.

Najważniejszą reakcją na „prowokacje polskiego wiceministra sprawiedliwości” będzie kolejna decyzja sądu w sprawie księdza Oko – „podjęta przez niezależny niemiecki sąd i wedle prawa, które zna różnicę między nauką a mową nienawiści” – konkluduje autorka, przypominając, że ksiądz Oko odwołał się od wyroku.

Short teaser Dziennik komentuje wypowiedzi polskiego polityka, który zarzuca niemieckim sądom karanie „działalności naukowej”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Sueddeutsche%20Zeitung%20o%20obronie%20ksi%C4%99dza%20Oko%3A%20Polski%20wiceminister%20%E2%80%9Ekontratakuje%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58732881&x4=11400&x5=Sueddeutsche%20Zeitung%20o%20obronie%20ksi%C4%99dza%20Oko%3A%20Polski%20wiceminister%20%E2%80%9Ekontratakuje%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fsueddeutsche-zeitung-o-obronie-ksi%C4%99dza-oko-polski-wiceminister-kontratakuje%2Fa-58732881&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210802&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/sueddeutsche-zeitung-o-obronie-księdza-oko-polski-wiceminister-kontratakuje/a-58732881?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/56956116_401.jpg
Image source Jaap Arriens/NurPhoto/picture alliance

Item 17
Id 58731343
Date 2021-08-02
Title Niemcy: Ponad połowa młodzieży chce powrotu do szkół
Short title Niemcy: Ponad połowa młodzieży chce powrotu do szkół
Teaser 51 procent uczniów w wieku 16-18 lat chciałoby znów spotykać się na zajęciach z nauczycielami i kolegami – wynika z badania. Związek nauczycieli mówi o słabym przygotowaniu szkół do startu.

Z opublikowanego w poniedziałek (2.08.) raportu „Youth Digital Study 2021” wynika, że 51 procent pytanych chciałoby powrotu do stacjonarnej nauki. 35 procent opowiada się za łączeniem nauczania stacjonarnego ze zdalnym, a 14 procent chce głównie kształcenia na odległość.

W maju i czerwcu Postbank przebadał tysiąc młodych ludzi.

Badani w wieku od 16 do 18 lat dostrzegają przede wszystkim problemy z wyposażeniem technicznym szkół i innych placówek oświatowych: oceniają je na 3,1 (w Niemczech obowiązuje skala ocen od 1 do 6, przy czym 1 to ocena najwyższa). Wyposażenie, którym dysponują w domu, ocenili o cały jeden stopień wyżej. Umiejętności techniczne nauczycieli również zostały ocenione jedynie jako zadowalające na 3,0, a ich umiejętności dydaktyczne w zakresie nauczania cyfrowego jeszcze gorzej, bo tylko na 3,1.

Nie wszystkiego można się uczyć zdalnie

Główną zaletą edukacji domowej dla młodych ludzi była oszczędność czasu na dojazdy. 55 procent uznało to za duży plus, zaś 52 procent wymieniło także fakt, że nad zadaniami można pracować bardziej elastycznie i w samodzielnie ustalonym czasie.

Z drugiej strony, zdaniem 43 procent respondentów, nauczanie cyfrowe w przypadku niektórych przedmiotów nie jest możliwe lub nie daje wystarczającej klarowności. 51 procent stwierdziło, że w domu więcej rzeczy im przeszkadza, dla 45 procent poważnym problemem jest izolacja podczas zdalnego nauczania.

Szkoły słabo przygotowane do startu

Przewodniczący Niemieckiego Związku Nauczycieli, Heinz-Peter Meidinger, jest sceptyczny co do stanu przygotowań szkół do rozpoczęcia nowego roku szkolnego po wakacjach. W poniedziałkowym porannym programie ARD oświadczył, że „szczerze mówiąc, nie jest dużo lepiej niż w zeszłym roku”

– Jeśli spojrzymy na filtry powietrza, nie jesteśmy w tak dobrej sytuacji, w jakiej moglibyśmy być. Program federalny pojawił się o wiele za późno – dopiero w lipcu – powiedział Meidinger.

Kolejny problem dotyczy federalnego programu nadrabiania zaległości, na co rząd federalny przeznaczył miliardy euro. W niektórych regionach nie ma obecnie wystarczającej liczby pracowników, którzy mogliby nauczyć dzieci tego, co im umknęło. – Nie mamy tam jeszcze dokładnego przeglądu sytuacji – dodał. Do perspektywy otwarcia szkół należy jego zdaniem podejść z optymizmem. Biorąc pod uwagę obecną liczbę zachorowań na COVID-19, nauczanie w klasach jest możliwe.

Za mało wsparcia polityków

Także sekretarz generalny Federalnej Konferencji Uczniów, Dario Schramm, skrytykował zaniechania polityków w kwestii przygotowania szkół do rozpoczęcia roku szkolnego – w obliczu rosnącej liczby zakażeń koronawirusem. – Teraz zaczynamy ponownie zajęcia w krajach związkowych z credo: Będzie dobrze, „powodzenia, powodzenia” – mówił Schramm w telewizji phoenix, zarzucając politykom brak konkretnego planu.

Czwarta fala pandemii jest już w pełni widoczna. Wiele dzieci i młodych osób nie zostało jeszcze zaszczepionych i dlatego są one w pełni podatne na zakażenie koronawirusem. Schramm wezwał do wyposażenia szkół w przenośne filtry powietrza. Pakiet pomocowy rządu federalnego jest na to o wiele za mały. Trzeba mimo to dopilnować, aby te pieniądze rzeczywiście wpłynęły i filtry powietrza zakupione. Ponadto grupy uczniów w autobusach i pociągach muszą być lepiej od siebie odseparowane.

Schramm przyznał także, że powtarzanie w kółko tych samych zdań jest frustrujące. Uczniowie, rodzice i nauczyciele wciąż domagali się działań, ale nie byli należycie wysłuchiwani. Uczniowie cieszą się wprawdzie z powrotu na lekcje, ale istnieje obawa, że szkoły zostaną ponownie zamknięte – mówił Schramm.

(KNA,AFP/sier)

Short teaser 51 procent uczniów w wieku 16-18 lat chciałoby znów spotykać się na zajęciach z nauczycielami – wynika z badania.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy%3A%20Ponad%20po%C5%82owa%20m%C5%82odzie%C5%BCy%20chce%20powrotu%20do%20szk%C3%B3%C5%82&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58731343&x4=11400&x5=Niemcy%3A%20Ponad%20po%C5%82owa%20m%C5%82odzie%C5%BCy%20chce%20powrotu%20do%20szk%C3%B3%C5%82&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-ponad-po%C5%82owa-m%C5%82odzie%C5%BCy-chce-powrotu-do-szk%C3%B3%C5%82%2Fa-58731343&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210802&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-ponad-połowa-młodzieży-chce-powrotu-do-szkół/a-58731343?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/56803508_401.jpg
Image source ROBIN UTRECHT/picture alliance

Item 18
Id 58730920
Date 2021-08-02
Title Zmarł mężczyzna zatrzymany na demonstracji koronasceptyków w Berlinie
Short title Zmarł mężczyzna zatrzymany na demonstracji w Berlinie
Teaser Według nieoficjalnych informacji 49-latek doznał zawału serca. W trakcie próby zatrzymania szarpał się z policją. Zmarł w szpitalu.

O śmierci jednego z uczestników niedzielnych (01.08.2021) protestów przeciwników obostrzeń pandemicznych poinformowano w poniedziałek rano (02.08.2021). Mężczyzna zatrzymany przez policję miał skarżyć się na mrowienie w ramieniu i klatce piersiowej. Zmarł po przewiezieniu do szpitala.

Tygodnik "Der Spiegel" poinformował o wstępnych ustaleniach śledztwa, według których przyczyną śmierci był zawał serca. Według tygodnika zdarzenie to miało bardziej dramatyczny przebieg, niż wynikało z wcześniejszych informacji.

Szarpanina z policją

"Spiegel" pisze, że uczestniczący w proteście w dzielnicy Kreuzberg mężczyzna próbował przedrzeć się prze kordon policji. Miał popchnąć jednego z policjantów i razem z nim przewrócił się na ziemie. Podczas pierwszej próby zatrzymania uciekł, ale po krótkim pościgu został przewrócony na ziemię i zakuty w kajdanki. Skarżył się już wówczas na ból w ramieniu, który jednak ustąpił. Dopiero po przewiezieniu do aresztu, gdzie ustalano jego tożsamość, ponownie zaczął skarżyć się na ból w klatce piersiowej oraz ramieniu i poprosił o lekarza.

Po krótkim czasie wezwano karetkę. Gdy na miejsce przybył lekarz pogotowia, prowadzono już reanimację. Mężczyzna został przewieziony do berlińskiej kliniki Charite, gdzie zmarł po nieudanej próbie reanimacji.

Setki zatrzymanych deminstrantów

Niedzielne demonstracje zwolenników tzw. ruchu Querdenker (nonkonformistów) w kilku miejscach stolicy Niemiec, zgromadziły około 5000 osób, mimo że władze zakazały ich organizacji. Jak poinformowała policja, ponad 2000 funkcjonariuszy usiłowało rozproszyć protesty.

Niektórzy demonstranci mieli zachowywać się agresywnie. Nie obyło się bez przepychanek z policją. – Miejscami reagowano przemocą na naszą obecność, dlatego funkcjonariusze też musieli użyć przemocy – powiedział rzecznik berlińskiej Thilo Cablitz w regionalnej stacji RBB. Armatki wodne, sprowadzone na miejsce demonstracji w centralnym parku Tiergarten pod Kolumną Zwycięstwa, nie zostały ostatecznie użyte.

- Celem działań policji było ograniczenie do minimum ryzyka infekcji oraz rozproszenie demonstrantów. Potem jednak ludzie spotykali się znowu w innych miejscach – przyznał Cablitz.

Prawie 600 uczestników protestów zostało aresztowanych bądź tymczasowo zatrzymanych. Za udział w nielegalnych zgromadzeniach grozi grzywna do 1000 euro.

Rząd zaniepokojony

W poniedziałek władze Berlina zakazały organizacji trzech kolejnych zaplanowanych na ten dzień protestów przeciwko obostrzeniom pandemicznych. Organizatorzy spodziewali się na nich ponad 10 tysięcy uczestników.

Niemcy złagodziły wiele obostrzeń, związanych z pandemią koronawirusa, ale ciągle obowiązuje m.in. nakaz noszenia maseczek w sklepach, środkach komunikacji zbiorowej i innych miejscach publicznych. Trwa też dyskusja o zwolnieniu z niektórych obostrzeń osób w pełni zaszczepionych na COVID-19.

Zaniepokojenie z powodu zajść podczas demonstracji wyraził niemiecki rząd federalny. Jak oświadczyła jego rzeczniczka Ulrike Demmer, nie może być miejsca na przemoc i prowokacje, tak jak na „skrajnie prawicowe idee, teorie spiskowe, niezależnie z której strony pochodzą”.

W kwietniu niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że niemiecki kontrwywiad weźmie pod obserwację pojedynczych aktywistów i grupy ruchu przeciwników obostrzeń pandemicznych ze względu na ich antykonstytucyjne poglądy. W poniedziałek rzecznik MSW Steve Alter podkreślił, że ruch koronasceptyków jest niejednorodny. I dodał, że w czasie pandemii wytworzyła się nowa forma ekstremizmu, a celem wielu jej przedstawicieli jest „destabilizacja i delegitymizacja państwa i instytucji państwowych”.

DPA, RTR/widz

Short teaser Według nieoficjalnych informacji 49-latek doznał zawału serca. W trakcie próby zatrzymania szarpał się z policją.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Zmar%C5%82%20m%C4%99%C5%BCczyzna%20zatrzymany%20na%20demonstracji%20koronasceptyk%C3%B3w%20w%20Berlinie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58730920&x4=11395&x5=Zmar%C5%82%20m%C4%99%C5%BCczyzna%20zatrzymany%20na%20demonstracji%20koronasceptyk%C3%B3w%20w%20Berlinie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fzmar%C5%82-m%C4%99%C5%BCczyzna-zatrzymany-na-demonstracji-koronasceptyk%C3%B3w-w-berlinie%2Fa-58730920&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210802&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/zmarł-mężczyzna-zatrzymany-na-demonstracji-koronasceptyków-w-berlinie/a-58730920?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58722674_401.jpg
Image caption Ponad 2000 policjantów usiłowało rozproszyć niedzielne protesty koronasceptyków w Berlinie
Image source Fabian Sommer/dpa/picture alliance

Item 19
Id 58729673
Date 2021-08-02
Title Niemiecka prasa o „kanclerskich ćwiczeniach“ w Warszawie
Short title Niemiecka prasa o „kanclerskich ćwiczeniach“ w Warszawie
Teaser Zdaniem komentatorów wizyta Armina Lascheta w Warszawie pokazuje, jaką politykę zagraniczną prowadziłby jako kanclerz Niemiec.

Według „Die Welt” odnotowuje fakt, że podczas wizyty w Warszawie Laschet unikał otwartej krytyki stanu praworządności w Polsce, mimo że „partia rządząca zmieniła skład sędziów” Sądu Najwyższego, a ci „kłócą się właśnie z Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, czy jego wyroki mają obowiązywać także w Polsce”. Powód wizyty: uczestnictwo w obchodach 77. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, „wykluczał ostre niemieckie wystąpienie” – podkreśla dziennik, cytując słowa polityka o „wspólnym poszukiwaniu pragmatycznego rozwiązania”.

Laschet za likwidacją podziałów między Wschodem a Zachodem

Podczas gdy Angela Merkel „brylowała swoją retoryką o prawach człowieka”, Laschet opowiada się za „werbalnym rozbrojeniem”. Polityki zagranicznej uczył się u Helmuta Kohla i to właśnie „stara szkoła Kohla” powoduje, że już podczas kampanii składa „kurtuazyjną wizytę”. Po Kohlu nie robili tego już ani Schroeder ani Merkel. „Ale czy Polacy odwzajemniają się Laschetowi takim samym szacunkiem?” – zastanawia się autor komentarza, podkreślając, że prezydent Andrzej Duda nie wspomniał o nim ani razu w swoim wystąpieniu, a siedzący kilka krzeseł dalej szef PiS Jarosław Kaczyński nie podał mu ręki ani nie szukał z nim rozmowy.

„Die Welt” zauważa, że także podczas tej podróży Laschet powtórzył myśl prezentowaną często podczas swojej kampanii, iż podział między Północą a Południem w UE został zniesiony poprzez utworzenie w zeszłym roku europejskiego Funduszu Odbudowy, a teraz trzeba zlikwidować podział miedzy Wschodem a Zachodem. To „godne uwagi”, bo w programie wyborczym CDU/CSU napisano, że bezpośrednie płatności dla krajów Południa mają pozostać wyjątkiem – tymczasem w ustach Lascheta brzmi to zupełnie inaczej. „I jakie porównywalne środki miałyby spowodować powrót wschodnich Europejczyków do mainstreamu UE? Pieniędzmi nie zlikwiduje się raczej zastrzeżeń – głównie kulturowych – wobec Europy Zachodniej” – konkluduje dziennik.

Coraz ostrzejszy spór o praworządność

Po spotkaniu z szefem rządu Mateuszem Morawieckim Laschet powiedział, że obaj politycy mają wolę wzmocnienia Europy – czytamy we „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ). „Jednak spór między Brukselą a Warszawą o kontrowersyjną tak zwaną reformę sądownictwa w Polsce coraz bardziej się zaostrza” – pisze warszawski korespondent FAZ Gerhard Gnauck i cytuje Lascheta, który zaapelował o „pragmatyczne” rozwiązanie „konfliktu między sądami i instytucjami” w kwestii praworządności. „Tak jak Północ i Południe w różnych kryzysach się wspierały, tak w UE musimy uczynić wszystko, by także Wschód i Zachód trzymały się razem” – przytacza FAZ słowa polityka.

Helmut Kohl wzorem dla Lascheta

„Rheinische Post” pisze, że podczas gdy Jarosław Kaczyński nie okazał zainteresowania Laschetowi. Z niemieckim politykiem rozmawiał 107-letni Kazimierz Klimczak, były uczestnik Powstania Warszawskiego. Zdaniem weterana „hitlerowskie Niemcy były wrogiem”, ale nie są nim współczesne Niemcy. „Poruszony” premier Nadrenii Północnej-Westfalii powiedział: „Wielu ludzi w Niemczech nie wie, co musiało wycierpieć polskie społeczeństwo”. I oświadczył, że w przyszłości temat ten musi odgrywać większą rolę w nauczaniu historii w szkołach.

Gazeta przytacza słowa Lascheta, który uważa, że „bez wsparcia byłego papieża Jana Pawła II, który pochodził z Polski, nie byłby możliwy upadek żelaznej kurtyny, a tym samym wolność dla całej Europy”, zaś fakt, że Helmut Kohl był w Polsce w dniu upadku berlińskiego muru, „pokazuje, jak ściśle związana jest ze sobą historia Polski i Niemcami”.

„W ten sposób robi zręczne nawiązanie do historii, który wpisuje jego wizytę w tradycję Helmuta Kohla, kanclerza niemieckiej jedności. (…) Wielu wyborców interesuje, kto – po Angeli Merkel – będzie stał na międzynarodowej scenie obok Bidena, Putina czy Erdogana. Dlatego spotkania z przywódcami polskiego państwa i rządu są dla Lascheta tak ważne. Jako kanclerz chce spójności nie tylko między Północą i Południem, lecz także między Wschodem a Zachodem. Czy potrafi przejąć dziedzictwo Merkel?” – zastanawia się dziennik.

Short teaser Zdaniem komentatorów wizyta Lascheta w Warszawie pokazuje, jaką politykę zagraniczną prowadziłby jako kanclerz Niemiec.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%20o%20%E2%80%9Ekanclerskich%20%C4%87wiczeniach%E2%80%9C%20w%20Warszawie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58729673&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%20o%20%E2%80%9Ekanclerskich%20%C4%87wiczeniach%E2%80%9C%20w%20Warszawie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-o-kanclerskich-%C4%87wiczeniach-w-warszawie%2Fa-58729673&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210802&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-o-kanclerskich-ćwiczeniach-w-warszawie/a-58729673?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58719207_401.jpg
Image caption Armin Laschet w Warszawie 1 sierpnia 2021
Image source Ralf Sondermann/dpa/Staatskanzlei NRW/picture alliance

Item 20
Id 58725917
Date 2021-08-02
Title Zagłada Sinti i Romów: „zniszczyć dzieci”
Short title Zagłada Sinti i Romów: „zniszczyć dzieci”
Teaser Europejski Dzień Pamięci o Zagładzie Sinti i Romów: 2 sierpnia 1944 r. w niemieckim obozie Auschwitz-Birkenau zamordowano 4300 osób. W głosach ofiar odbija się groza prześladowań, które miały miejsce w całej Europie.

„Kochana Banetla, muszę Cię poinformować, że zmarło dwoje moich najmłodszych dzieci" – pisze Margarete Bamberger do siostry w Berlinie. Jej list zostaje przemycony z tzw. „obozu cygańskiego" w Auschwitz-Birkenau. Margarete Bamberger jest tam z mężem Willim i ich dziećmi. Rodzice przeżywają, wszystkie dzieci umierają.

W 1943 r. matka prosi o paczki z olejem z wątroby dorsza, syropem na kaszel, witaminą C, proszkiem do prania i środkiem na świerzb: „Nawet jeśli to drobiazg, to tutaj nam bardzo pomaga". To, jak straszna jest jej sytuacja, koduje w języku romskim: „Dodatkowo pozdrawiają Baro Nasslepin, Elenta i Marepin" - nawiązanie do „wielkiej choroby, nędzy i morderstwa".

Jej list można przeczytać w oryginale – oraz usłyszeć w języku niemieckim, angielskim i romskim. Jest on jednym z 60 świadectw na portalu „Voices of the Victims". Europejscy badacze – koordynowani przez historyczkę Karolę Fings – zebrali listy i świadectwa prześladowanych mniejszości z 20 krajów.

Tu słychać nie głosy sprawców, lecz ofiar, Sinti i Romów, i to właśnie jest wyjątkowe – podkreśla Fings z Centrum Badań nad Antysemityzmem na Uniwersytecie w Heidelbergu w rozmowie z DW. Teksty te powstawały w czasach prześladowań lub krótko po nich, kiedy osoby nimi dotknięte nimi zeznawały o zbrodniach przeciwko mniejszości, chcąc doprowadzić do procesów sprawców.

Auschwitz-Birkenau: zabójstwo kobiet, dzieci, starców

Podobnie jak dzieci Margarete Bamberger, zdecydowana większość więźniów Auschwitz-Birkenau umiera z głodu, chorób i przemocy. Noc z 2 na 3 sierpnia 1944 roku stała się „przerażającą kulminacją" prześladowań Sinti i Romów, mówi Fings.

Tej nocy esesmani likwidują obóz rodzinny: pędzą na śmierć 4300 krzyczących i płaczących ludzi. Jest to przerażający dzień ludobójstwa Sinti i Romów, Porajmos. Parlament Europejski ustanowił dzień 2 sierpnia Europejskim Dniem Pamięci o Zagładzie Sinti i Romów.

Z katolickiego domu dziecka do Auschwitz

Franziska Kurz traci swoje dzieci: Otto, Sonja, Albert i Thomas najpierw zostają jej zabrani i umieszczeni w domu dziecka, a potem deportowani.

W 1946 r. zrozpaczona matka pisze do przełożonej katolickiego domu dziecka St. Josefspflege, że dostała od policji informację, że wszystkie jej dzieci są w Auschwitz. Na pytanie: „Czego jeszcze chcecie od moich biednych dzieci?”, padła krótka odpowiedź: „Zniszczyć je".

Ze wszystkich 39 dzieci Sinti przebywających w ośrodku St. Josefspflege przeżyje tylko czworo. Kościół katolicki ich nie ochroni.

Nie jest to odosobniony przypadek. W maju 1943 roku, kiedy groziły deportacje do Auschwitz i przymusowe sterylizacje, Oskar Rose pisał do arcybiskupa Wrocławia: „Jeśli nasz Kościół katolicki nie weźmie nas pod swoją opiekę, jesteśmy narażeni na działanie, które moralnie i prawnie jest szyderstwem z całej ludzkości". Podkreśla, że „w grę wchodzi 14 tys. członków Kościoła rzymskokatolickiego".

To i inne wołania o pomoc pozostają bez konsekwencji. Istnieją też zupełnie inne przykłady zachowań – mówi Karola Fings – z okupowanej Jugosławii i okupowanego Związku Radzieckiego, „gdzie społeczności muzułmańskie chroniły Romów, którzy następnie nie byli poddawani ekstradycji".

Węgry: „Zastrzelił dziecko w jej brzuchu"

Angela Lakatos jest w zaawansowanej ciąży i ma skurcze, kiedy w lutym 1945 roku 30-40 żandarmów przychodzi do jej romskiej osady w zachodnich Węgrzech i wypędza ją. Kiedy prosi o pomoc, żandarm odpowiada: „Chcę, żebyś umarła". 120 Romów zostaje zamkniętych w stodole. Błagają o wodę dla dzieci, są bici.

Najpierw zabierani są mężczyźni, potem młodsze kobiety. Inna kobieta, która też jest w zaawansowanej ciąży, nie może już chodzić. Jeden żandarm ją bije, drugi „strzela do dziecka z brzucha z karabinu maszynowego". Lakatos i inni zostają zapędzeni do dołu: „Tam zobaczyłam leżącego martwego ojca i moich dwóch braci. Ja sama na wpół skoczyłem, na wpół wpadłam do dołu".

Naciąga chustę na głowę, „żeby nie widzieć, co nadchodzi". Padają strzały. Zostaje postrzelona osiem razy: w rękę, nogę, brzuch.

Inni padają na nią, godziny później kobieta wydostaje się spod martwych ciał.

Angela Lakatos przeżywa ciężko ranna, traci całą rodzinę i nienarodzone dziecko. Po zakończeniu wojny zeznaje jako świadek przeciwko dowódcy Józsefowi Pintérowi i podkreśla celowe działanie. Pintér zostaje skazany jako zbrodniarz wojenny i stracony we wrześniu 1948 roku – jest jednym z niewielu sprawców, którzy zostali pociągnięci do odpowiedzialności za zbrodnie przeciwko Romom.

Więcej niż Auschwitz

Sinti i Romowie byli prześladowani i walczyli o przetrwanie w wielu miejscach Europy. Byli rozstrzeliwani, ginęli w niemieckich obozach zagłady.

Według Karoli Fings, w okupowanej przez Niemców Polsce było około 180 miejsc kaźni – nie licząc obozów zagłady. Również w przypadku Związku Radzieckiego czy Jugosławii „większość ofiar nie została zamordowana w obozach, lecz rozstrzelana na miejscu".

W okupowanych Czechach i Morawach Sinti i Romowie zostali zamknięci w obozach Lety i Hodonin, a następnie deportowani do Auschwitz. W Chorwacji Jasenovac był „szczególnie okrutnym obozem, w którym wielu zostało pobitych na śmierć".

– W wielu krajach wciąż zbyt mała jest świadomość, że Sinti i Romowie byli ofiarami systematycznego ludobójstwa – mówi Karola Fings i dodaje, że dopiero „perspektywa europejska” pokazuje skalę przemocy i zabijania.

Badaczka kieruje pracami nad encyklopedią niemieckiego ludobójstwa. Federalne Ministerstwo Spraw Zagranicznych finansuje ten projekt kwotą 1,2 mln euro.

Wykluczeni z odszkodowań

W Niemczech przez dziesięciolecia zaprzeczano zagładzie Sinti i Romów. Dawni sprawcy, po wojnie w policji kryminalnej, dalej prowadzili rasistowskie kartoteki na bazie nazistowskich akt. Uniemożliwiali uznanie prześladowań. – To kolejna trauma dla ocalałych, która obciąża także drugie i trzecie pokolenie – mówi Karola Fings.

Historyczka była członkinią Niezależnej Komisji do spraw Antycyganizmu (UKA). Uważa, że oprócz jasnego uznania ludobójstwa i wyjaśnienia przez komisję prawdy, musi nastąpić także odszkodowanie materialne, nie tylko w Niemczech. – Dotyczy to osób żyjących w innych krajach, zwłaszcza w Europie Wschodniej, które po 1945 roku zostały całkowicie wykluczone z odszkodowań – podkreśla.

Ponadto komisja domaga się, aby Niemcy – podobnie jak w przypadku prześladowanych Żydów i ich potomków – wzięły na siebie odpowiedzialność za to, by Romowie zostali uznani za „grupę wymagającą szczególnej ochrony".

Short teaser Dzień Pamięci o Zagładzie Sinti i Romów: 2.08.1944 r. w niemieckim obozie Auschwitz-Birkenau zamordowano 4300 osób.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3AHistoria%20Najnowsza::Zag%C5%82ada%20Sinti%20i%20Rom%C3%B3w%3A%20%E2%80%9Ezniszczy%C4%87%20dzieci%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58725917&x4=12349&x5=Zag%C5%82ada%20Sinti%20i%20Rom%C3%B3w%3A%20%E2%80%9Ezniszczy%C4%87%20dzieci%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fzag%C5%82ada-sinti-i-rom%C3%B3w-zniszczy%C4%87-dzieci%2Fa-58725917&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210802&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3AHistoria%20Najnowsza" />
Item URL https://www.dw.com/pl/zagłada-sinti-i-romów-zniszczyć-dzieci/a-58725917?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 21
Id 58726221
Date 2021-08-02
Title Niemiecka prasa: „Wojownicze” demonstracje
Short title Niemiecka prasa: „Wojownicze” demonstracje
Teaser Gazety komentują wielotysięczne protesty negacjonistów koronakryzysu, do których doszło w niedzielę w Berlinie. Zdaniem komentatorów, policja wciąż daje się zaskakiwać i nie potrafi oszacować ryzyka.

„Sueddeutsche Zeitung” podkreśla, że „prewencyjne zakazywanie zgromadzeń jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy opiera się na bardzo konkretnej prognozie zagrożeń”. Zakazy oparte o mgliste sformułowanie, że „coś mogłoby się wydarzyć”, były podważane przez sądy. „Koronasceptycy z ruchu Querdenker dostarczają jednak sędziom od miesięcy materiału poglądowego do przewidywania ryzyka. Wprost proszą się o zakazy. Łamanie obowiązku noszenia maseczek jest zapowiadane, nieprzestrzeganie dystansu to część konceptu. Protestują przeciwko przepisom nie tylko po to, by domagać się ich zniesienia. Demonstrują, by łamać zasady. W łamaniu prawa jest system” – pisze dziennik.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” uważa, że „w Niemczech, gdzie obowiązek szczepień został uznany przez czołowych polityków za tabu, ale gdzie mimo wszystko mógłby się on pojawić”, protesty były dotychczas „umiarkowane”. Nie musi tak pozostać, jak pokazują marsze koronasceptyków z ruchu Querdenker w Berlinie – zaznacza dziennik. „Może być jeszcze gorzej, jeśli – jak to jest we Francji – miliony ludzi, którzy nie zaszczepili się z przekonania, zostaną dotknięte ograniczeniami w życiu społecznym. W tej debacie kandydat CDU/CSU na kanclerza, Laschet, stawia na przeczekanie; pośredni nacisk na niechętnych szczepieniom uważa za niewłaściwy. Ale nie tylko Zieloni i SPD widzą to inaczej, lecz także ten, który ratuje Lascheta w walce o fotel kanclerza: Niezaszczepieni muszą liczyć się z ograniczeniami – mówi Wolfgang Schäuble” – czytamy.

„Stuttgarter Zeitung" przypomina, że wkrótce minie rok od wielkich protestów w Berlinie, gdy „pewna grupa próbowała szturmować budynek Reichstagu”, dodając, że od tego czasu Niemcy widziały wiele takich „wojowniczych” demonstracji. „Można było przy tym zaobserwować dwie stałe cechy: graniczącą z pogardą nieufność wobec państwa oraz policję, która wciąż była zaskakiwana przez agresję i opór pojawiające się wśród pokojowych demonstrantów”.

„Badische Zeitung” komentuje: „Najwyraźniej policja nie spodziewała się takiego tłumu. To błąd, który wskazuje na niebezpieczny problem: nawet po roku, organy bezpieczeństwa nie są w stanie prawidłowo oszacować sytuacji zagrożenia, jakie stwarza ruch samozwańczych ‘myślących na przekór' (Querdenker)”.

Short teaser Gazety komentują wielotysięczne protesty negacjonistów koronakryzysu, do których doszło w niedzielę w Berlinie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%3A%20%E2%80%9EWojownicze%E2%80%9D%20demonstracje&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58726221&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%3A%20%E2%80%9EWojownicze%E2%80%9D%20demonstracje&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-wojownicze-demonstracje%2Fa-58726221&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210802&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-wojownicze-demonstracje/a-58726221?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58722771_401.jpg
Image caption Protesty w Berlinie 1 sierpnia 2021
Image source Christian Mang/REUTERS

Item 22
Id 58724780
Date 2021-08-01
Title Laschet w Warszawie: Powstanie Warszawskie to część europejskiej historii
Short title Laschet: Powstanie to część europejskiej historii
Teaser Oddając hołd ofiarom Powstania Warszawskiego, kandydat CDU/CSU na kanclerza RFN Armin Laschet wyraził zrozumienie dla historycznej wrażliwości Polaków. Nie unikał tematu praworządności, ale starał się łagodzić spory    

- To szczególne miejsce w szczególnym dniu, w którym ze zgrozą stoi się przed okrucieństwami popełnionymi przez Niemców, którzy obrócili to miasto w gruzy i sprowadzili na setki tysięcy ludzi cierpienie, śmierć, mord i przemoc – powiedział Laschet w niedzielę (1.08.) w Warszawie po zwiedzeniu Muzeum Powstania Warszawskiego.

1 sierpnia 1944 roku na rozkaz Armii Krajowej (AK) w Warszawie wybuchło powstanie przeciwko niemieckim władzom okupacyjnym. Po 63 dniach walki powstańcy skapitulowali.

Laschet przyjechał w sobotę z dwudniową wizytą do Warszawy. Jest pierwszym kandydatem ubiegającym się w wyborach parlamentarnych 26 września o fotel kanclerski, który podczas kampanii wyborczej odwiedził Polskę. Niemiecki chadek ma duże szanse na zastąpienie Angeli Merkel na stanowisku szefa rządu.

Przekazać wiedzę młodemu pokoleniu

- Ważne jest przekazanie młodemu pokoleniu wiedzy (o Powstaniu). Z historii należy się uczyć, aby nie dopuścić do tego, by ta historia kiedykolwiek się powtórzyła – oświadczył polityk CDU, obecnie premier kraju związkowego Północna Nadrenia-Westfalia.

Laschet wskazał na szczególne znaczenie hasła „Nigdy więcej”. – Należy uczynić wszystko, aby nigdy więcej nie doszło do wojny między Niemcami a Polską, w środku Europy, aby mordowanie ludzi nigdy więcej nie stało się polityką państwową – mówił. Jego zdaniem należy szybko reagować na negatywne wydarzenia. – Każdy kto wznieca nacjonalizm i nienawiść wobec innych, najpierw za pomocą słów, a potem także czynami, musi wiedzieć, że może się to skończyć taką wojną – ostrzegł.

Muzeum Powstania Warszawskiego jest „europejskim miejscem kultury pamięci” – zaznaczył Laschet. Powstanie „jest częścią historii europejskiej, a nie tylko historii Polski”.

Laschet i Morawiecki chcą wzmocnić Europę

Przed południem Laschet spotkał się z premierem Mateuszem Morawieckim. – Kieruje nami wola wzmocnienia Europy – powiedział polityk CDU. Przyznał, że podczas rozmowy pojawiły się różnice zdań.

– Chcemy, aby Europa była obszarem wspólnego prawa, które obowiązuje wszystkich – oświadczył Laschet. Kandydat na kanclerza opowiedział się za „pragmatycznym rozwiązaniem” sporów o praworządność. Ważniejszym zadaniem jest jego zdaniem współpraca Polski i Niemiec przy przezwyciężaniu „nowego rozdarcia świata i geopolitycznych wyzwań”. O praworządności Laschet rozmawiał też w sobotę z prezydentem Andrzejem Dudą.

Więcej języka polskiego

Premier landu z liczną Polonią zadeklarował gotowość do wyjścia naprzeciw polskim postulatom rozszerzenia oferty nauki języka polskiego w Niemczech. Północna Nadrenia-Westfalia może być w tej sprawie wzorem. W tamtejszych szkołach języka polskiego uczy się ponad 5 tys. dzieci.

W sobotę Laschet uczestniczył w obchodach 77. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Brał udział we mszy polowej na Placu Krasińskich oraz w Apelu Poległych. Niemiecka delegacja złożyła wieniec pod Pomnikiem Powstania Warszawskiego.

Student podziwia „Solidarność”

Wyjaśniając motywy przyjazdu do Polski podczas wchodzącej w decydującą fazę kampanii wyborczej, Laschet powiedział, że gdy miał „18-19 lat", w jego pokoju wisiała flaga „Solidarności". − Byłem wówczas pod wielkim wrażeniem odważnych ludzi, którzy w Stoczni im. Lenina powstali przeciwko komunizmowi. Gdy samemu zaczyna się polityczną karierę, podziwia się ludzi, którzy mają odwagę sprzeciwić się dyktaturze i walczą o wolność. Dlatego uważnie śledziłem drogę, którą podążała Polska − tłumaczył. I dodał, że „Wolna Europa nie byłaby możliwa bez Polski i bez papieża Jana Pawła II".

− Jako kandydat na kanclerza nie mam w planach zbyt wielu podróży zagranicznych. Ale do Polski, naszego wschodniego sąsiada, z którą łączy nas tak trudna, straszna przeszłość, ale i wiele wspólnego, chciałem przyjechać i dlatego tutaj jestem − podkreślił. − Bez Polski nie da się kształtować przyszłości Unii Europejskiej − zaznaczył.

Po południu Laschet uczestniczył w uroczystościach rocznicowych pod pomnikiem Polegli - Niepokonani upamiętniającym „Rzeź Woli". W pierwszych dniach Powstania Warszawskiego niemieckie oddziały pod dowództwem oficera SS Heinza Reinefartha zamordowały na Woli od 40 do 60 tys. osób. W programie jest też spotkanie z marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim.

Short teaser W rocznicę Powstania Warszawskiego, kandydat na kanclerza RFN wyraził zrozumienie dla historycznej wrażliwości Polaków.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3APolska%20i%20Niemcy::Laschet%20w%20Warszawie%3A%20Powstanie%20Warszawskie%20to%20cz%C4%99%C5%9B%C4%87%20europejskiej%20historii%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58724780&x4=100218&x5=Laschet%20w%20Warszawie%3A%20Powstanie%20Warszawskie%20to%20cz%C4%99%C5%9B%C4%87%20europejskiej%20historii%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Flaschet-w-warszawie-powstanie-warszawskie-to-cz%C4%99%C5%9B%C4%87-europejskiej-historii%2Fa-58724780&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210801&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3APolska%20i%20Niemcy" />
Item URL https://www.dw.com/pl/laschet-w-warszawie-powstanie-warszawskie-to-część-europejskiej-historii/a-58724780?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58719183_401.jpg
Image caption Armin Laschet przy Pomniku Powstania Warszawskiego
Image source Ralf Sondermann/dpa/Staatskanzlei NRW/picture alliance

Item 23
Id 58721755
Date 2021-08-01
Title Kampania wyborcza w Niemczech. Słabną notowania Lascheta
Short title Kampania wyborcza w Niemczech. Słabną notowania Lascheta
Teaser Armin Laschet chce zostać nowym kanclerzem, ale nowe wyniki sondaży świadczą o słabnącym poparciu. Zostały mu dwa miesiące na zmianę tego trendu.

Osiem tygodni przed wyborami do Bundestagu kandydat CDU i CSU na kanclerza, Armin Laschet, został skonfrontowany ze słabnącym poparciem wyborców. Wynika to z najnowszego sondażu instytutu Insa.

Z sondażu instytutu YouGov wynika ponadto, że premier Nadrenii Północnej-Westfalii i przewodniczący CDU nie sprawdził się należycie w roli menedżera kryzysowego podczas ostatniej, katastrofalnej powodzi w Niemczech. W tej chwili gotowych jest głosować na niego tylko 13 procent wyborców, czyli o dwa punkty procentowe mniej niż przed tygodniem. Wcześniej Laschet stracił już pięć punktów procentowych.

Jego rywal z partii SPD, federalny minister finansów Olaf Scholz, zyskał tymczasem jeden punkt procentowy i obecnie gotowych jest głosować na niego 22 procent wyborców.

Kandydatka Zielonych, Annalena Baerbock, podobnie jak Laschet, może liczyć na głosy 13 procent wyborców. Także ona straciła w ciągu ostatniego tygodnia jeden punkt procentowy.

Zgodne wyniki sondaży

O przewadze Scholza nad Laschetem świadczą także wyniki najnowszych sondaży dwóch innych instytutów badania opinii publicznej.

Gdyby wybory do Bundestagu odbyły się w najbliższą niedzielę, zgodnie z badaniami instytutu Insa na unię CDU/CSU głosowałoby 27 procent Niemców, na SPD 17 procent, na Zielonych 18 procent, na FDP 13 procent, a na AfD 11 procent. Takie same wyniki przyniósł sondaż tego instytutu sprzed tygodnia. Jedyna zmiana dotyczy partii Lewica, która utraciła jeden punkt procentowy i może obecnie liczyć na poparcie 6 procent wyborców.

Wyniki sondaży nie muszą ściśle oddawać nastawienia wyborców wobec poszczególnych kandydatów i partii. Wynika to między innym ze słabszego niż dawniej ich przywiązania do poszczególnych partii, jak również z tego, że coraz więcej osób podejmuje decyzję o tym, na kogo będą głosować, w ostatniej chwili i pod wpływem aktualnych wydarzeń. Oznacza to, że odzwierciedlają one głównie bieżące nastroje elektoratu i nie należy w nich widzieć zapowiedzi ostatecznych wyników wyborów.

Wahania pod wpływem bieżących wydarzeń

Armin Laschet stracił w oczach wyborców swoim zachowaniem podczas niedawnej, wielkiej powodzi w zachodniej części Niemiec. Prawie 46 procent uczestników sondażu agencji YouGov przeprowadzonego na zlecenie Niemieckiej Agencji Prasowej (DPA) powiedziało, że zaszkodzi mu to w walce wyborczej. Tylko 7 procent respondentów było odmiennego zdania, a 29 procent uczestników sondażu uznało, że jego postawa podczas powodzi nie wpłynie na jego szanse w wyborach. 18 procent ankietowanych nie miało żadnego zdania w tej sprawie.

W przypadku Olafa Scholza sytuacja wygląda inaczej. Prawie 47 procent uczestników tej ankiety uznało, że jego zachowanie podczas powodzi ani mu nie pomoże, ani nie zaszkodzi w kampanii. Warto jednak podkreślić, że 18 procent ankietowanych wyraziło opinię, że jego postawa w powodzi mu pomoże, a tylko 11 procent, że mu zaszkodzi.

Gorzej wypadła kandydatka Zielonych Annalena Baerbock. 21 procent uczestników ankiety agencji YouGov jest zdania, że powódź jej zaszkodzi, a tylko 10 procent, że zwiększy jej szanse w walce o fotel kanclerza. Uderza fakt, że aż 45 procent respondentów uznało, że jej zachowanie podczas powodzi nie będzie miało żadnego wpływu na przebieg i wyniki jej kampanii.

W odróżnieniu od kandydatów SPD i Zielonych, Armin Laschet jako premier Nadrenii Północnej-Westfalii był bezpośrednio odpowiedzialny za wyniki walki z powodzią i przebieg akcji ratunkowej. W zbiorowej pamięci negatywnie zapisała się jego wizyta na teranach ogarniętych katastrofą w towarzystwie prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera, podczas której Laschet pozwolił sobie na żarty i uśmiech w odróżnieniu od Steinmeiera, który w tym samym momencie wyrażał współczucie w związku z wieloma ofiarami śmiertelnymi tej katastrofy. Laschet przeprosił później za swoje niestosowne zachowanie.

Przewidywania polityków

Pomimo słabszych notowań Lascheta, federalny minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer z CSU wierzy w jego zwycięstwo w wyborach. W wywiadzie dla "Bild am Sonntag" powiedział: "Moje 50-letnie doświadczenie w polityce mówi mi, że Laschet zostanie kanclerzem. Wnosi to, co w trudnym zawodzie polityka jest najważniejsze, czyli pogodne opanowanie. Ponadto dowiódł już, że cechują go wytrwałość i stabilność".

Zdaniem premiera Turyngii Bodo Ramelowa z partii Lewica, Laschetowi trudno będzie przekonać do siebie wyborców ze wschodniej części kraju. Ramelow podkreślił, że nie mówi tego dlatego, że życzy mu niepowodzenia w wyborach, tylko uważa, że Laschet nie do końca rozumie odmienną sytuację i mentalność ludzi zamieszkujących wschodnią część Niemiec.

(DPA/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Armin Laschet chce zostać nowym kanclerzem, ale sondaże świadczą o słabnącym poparciu. Zostały dwa miesiące na zmianę.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Kampania%20wyborcza%20w%20Niemczech.%20S%C5%82abn%C4%85%20notowania%20Lascheta&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58721755&x4=11395&x5=Kampania%20wyborcza%20w%20Niemczech.%20S%C5%82abn%C4%85%20notowania%20Lascheta&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkampania-wyborcza-w-niemczech-s%C5%82abn%C4%85-notowania-lascheta%2Fa-58721755&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210801&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/kampania-wyborcza-w-niemczech-słabną-notowania-lascheta/a-58721755?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58578773_401.jpg
Image caption Kandydaci na kanclerza: Olaf Scholz (SPD), Armin Laschet (CDU/CSU) oraz Annalena Baerbock (Zieloni)
Image source dpa/picture alliance

Item 24
Id 58722105
Date 2021-08-01
Title Naukowcy ostrzegają: Grenlandia topnieje
Short title Naukowcy ostrzegają: Grenlandia topnieje
Teaser Zdaniem duńskich naukowców, wskutek nadzwyczaj wysokich temperatur topi się lądolód grenlandzki. Tempo jest niepokojące.

Od minionej środy (28.07.2021) codziennie topi się około ośmiu mld ton lądolodu. Poinformowała o tym strona internetowa Polar Portal, zajmująca się monitorowaniem klimatu Arktyki.

Dwa razy wyższa średnia temperatura letnia

Osiem mld ton dziennie to dwa razy więcej niż wynosi średnia wartość topnienia grenlandzkiego lądolodu w lecie. Jak z kolei informuje duńska służba meteorologiczna DMI, na północy Grenlandii obecnie panują temperatury przekraczające w ciągu dnia 20 stopni Celsjusza. Jest to ponad dwa razy więcej od średniej temperatury w lecie w tym regionie.

Na niewielkim lotnisku Nerlerit Inaat w północno-wschodniej części Grenlandii w miniony czwartek zanotowano temperaturę 23,4 stopnia Celsjusza. Było to najwyższe wskazanie w tym regionie od czasu prowadzenia takich pomiarów. Tego dnia stopniało tyle lądolodu grenlandzkiego, że powstała z niego woda mogłaby zalać cały stan Floryda w USA na głebokość pięciu centymetrów, podkreślają duńscy naukowcy.

W lecie 2019 roku odnotowano na Grenlandii rekordowy wynik w topnieniu lądolodu. W tym roku nie został on jeszcze powtórzony, ale obszar topnienia tamtejszego lądolodu jest znacznie większy - czytamy na stronie Polar Portal.

Temperatury w Arktyce rosną najszybciej

Grenlandzki lądolód jest drugą co do wielkości pokrywa lodową na Ziemi, po lądolodzie Antarktydy. Obejmuje obszar prawie 1,8 mln kilometrów kwadratowych i budzi niepokój naukowców, ponieważ wzrost temperatury w Arktyce przebiega w tempie trzykrotnie szybszym niż w innych regionach świata. Topnienie lądolodu grenlandzkiego zaczęło się w roku 1990 i ulega stałemu przyspieszeniu od roku 2000. W latach ubiegłych utracił on prawie cztery razy więcej swojej masy niż przed rokiem 2000.

Z opublikowanej w styczniu tego roku europejskiej analizy wynika, że - jeżeli topnienie lądolodu grenlandzkiego będzie przebiegać w obecnym tempie - poziom mórz do roku 2100 podniesie się o 18 centymeterów, czyli o 60 procent szybciej niż do tej pory zakładano. Gdyby ten lądolód stopił się całkowicie, poziom mórz podniósłby się o sześć do siedmiu metrów.

Dzięki stosunkowo chłodnemu początkowi tegorocznego lata na Grenlandii, z opadami śniegu i deszczu, utrata jego pokrywy lodowej mieści się na poziomie historycznej średniej - informuje strona Polar Portal. Topnienie lądolodu grenlandzkiego trwa od czerwca do początku września.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Zdaniem duńskich naukowców, wskutek nadzwyczaj wysokich temperatur topi się lądolód grenlandzki. Tempo jest niepokojące.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Naukowcy%20ostrzegaj%C4%85%3A%20Grenlandia%20topnieje&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58722105&x4=11400&x5=Naukowcy%20ostrzegaj%C4%85%3A%20Grenlandia%20topnieje&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnaukowcy-ostrzegaj%C4%85-grenlandia-topnieje%2Fa-58722105&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210801&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/naukowcy-ostrzegają-grenlandia-topnieje/a-58722105?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/49757506_401.jpg
Image caption Grenlandzki lądolód topnieje coraz szybciej
Image source picture-alliance/dpa/M. Kappeler

Item 25
Id 58721284
Date 2021-08-01
Title Seehofer: Od 1 sierpnia kontrole przy wjeździe do Niemiec
Short title Seehofer: Od 1 sierpnia kontrole przy wjeździe do Niemiec
Teaser Aby zdławić pandemię koronawirusa, Niemcy wprowadzają nowe przepisy dla powracających z zagranicy. Szef MSW Horst Seehofer zapowiada kontrole.

"Kto wjeżdża do Niemiec, musi liczyć się z tym, że zostanie skontrolowany. Policja federalna i landowa pracują tu ramię w ramię" - powiedział minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer w wywiadzie dla "Bild am Sonntag".

"Dotkliwa kara grzywny"

Na granicach wewnętrzynych UE będą przeprowadzane wyrywkowe kontrole, aby zapobiec powstaniu tam kilometrowych korków w ruchu urlopowym. "W przypadku osób wjeżdżających do Niemiec spoza UE, na lotniskach i w portach morskich kontroli będzie poddawany każdy, bez żadnych wyjątków" - oświadczył Horst Seehofer.

Kto nie wylegitymuje się negatywnym wynikiem testu na koronawirusa, ten będzie ewentualnie musiał udać się na kwarantannę, a w razie niezastosowania się do przepisów grozi mu "dotkliwa kara grzywny".

Wszyscy od 12 roku życia

Nowe przepisy dla powracających z zagranicy obowiązują od dzisiejszej niedzieli (01.08.2021). Dzięki nim ma zostać powstrzymane dalsze rozprzestrzenianie się koronowairusa do końca letnich wakacji.

Wszystkie osoby powyżej 12 roku życia muszą podczas wjazdu do Niemiec udowodnić, że nie są zagrożeniem dla innych poprzez zaświadczenie o zaszczepieniu się na koronawirusa, zaświadczenie o tym, że są ozdrowieńcami, albo przedstawiając negatywny wynik testu na SARS-CoV-2.

Do tej pory był to wymóg obowiązujący wszystkich przybywających do Niemiec samolotem. Od dziś został on rozszerzony na wszystkie środki lokomocji, a więc także na samochody i pociągi.

W przypadku osób, które przebywały na obszarze, gdzie grasują nowe, groźne warianty koronawirusa, należy przedstawić ważny, negatywny wynik testu. Zaświadczenia o zaszczepieniu lub lub przebyciu choroby nie wystarczą.

Poza tym teraz obowiązują tylko dwie, zamiast trzech, kategorie obszarów zwiększonego ryzyka zarażenia się koronawirusem: obszar wysokiego ryzyka i obszar, w którym grasuje któraś z nowych, groźnych odmian koronawirusa.

"Od fali do fali"

Minister Seehofer wyjaśnił, w jaki sposób można zwiększyć w Niemczech odsetek osób zaszczepionych na koronawirusa. Sprzeciwił się wprowadzeniu jakiejkolwiek formy nacisków natury administracyjnej: "Mamy do tej pory dobrze funkcjonujące zasady dotyczące osób zaszczepionych, ozdrowieńców i osób mogących wylegitymować się negatywnym wynikiem testu na koronawirusa i tego powinniśmy się trzymać. Nie uważam za słuszne wywierania jakichkolwiek bezpośrednich lub pośrednich nacisków w sprawie szczepień".

Horst Seehofer opowiedział się jednak za rozszerzeniem reklamowania akcji szczepień. Jak stwierdził: "Jest ona jedyną drogą, która może nas wyprowadzić z pandemii. Bez wystarczającej liczby osób zaszczepionych będziemy tylko kołysać się od jednej do drugiej fali pandemii".

Instytut Roberta Kocha poinformował tymczasem o 2097 przypadkach nowych zakażeń koronawirusem. Jest ich o 710 więcej niż w ubiegłą niedzielę. Tygodniowy wskaźnik incydencji w Niemczech zwiększył się w ten sposób z 16,9 wczoraj do 17,5 dziś. Informuje on o tym, ile osób na 100 tysięcy mieszkańców kraju zaraziło się koronawirusem w ciągu ostatnich siedmiu dni.

(DPA/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Aby zdławić pandemię koronawirusa, Niemcy wprowadzają nowe przepisy dla powracających z zagranicy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Seehofer%3A%20Od%201%20sierpnia%20kontrole%20przy%20wje%C5%BAdzie%20do%20Niemiec%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58721284&x4=11395&x5=Seehofer%3A%20Od%201%20sierpnia%20kontrole%20przy%20wje%C5%BAdzie%20do%20Niemiec%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fseehofer-od-1-sierpnia-kontrole-przy-wje%C5%BAdzie-do-niemiec%2Fa-58721284&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210801&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/seehofer-od-1-sierpnia-kontrole-przy-wjeździe-do-niemiec/a-58721284?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/57583863_401.jpg
Image caption Od dziś należy się spodziewać kontroli przy wjeździe do Niemiec
Image source Zumapress/picture alliance

Item 26
Id 58707593
Date 2021-08-01
Title Reguła 50+1. Bundesliga bez dyktatu korporacji
Short title Reguła 50+1. Bundesliga bez dyktatu korporacji
Teaser Nowy sezon ligowy przynosi nowe i stare pytania. Oprócz obostrzeń pandemicznych nadal trwa spór o sens ograniczania inwestorów w Bundeslidze. 

Zasada 50+1 zakłada, że większość udziałów w spółce (minimum 51 procent) musi należeć do klubu. Warunek ten jest obowiązkowy do uzyskania licencji na grę w pierwszej i drugiej Bundeslidze. Od reguły obowiązującej od 1998 roku nie brakuje jednak wyjątków. Dotyczy to koncernów Bayer w Leverkusen, Volkswagen w Wolfsburgu oraz patrona Hoffenheim biznesmena Dietmara Hoppa.

Bundeskartellamt (Federalny Urząd Antymonopolowy) zwraca uwagę na zagrożenia ze strony tych klubów. DFL (Niemiecka Liga Piłki Nożnej) dopuszcza wyjątki na podstawie „wsparcia ze strony inwestora trwającego dłużej niż 20 lat”.

– Wydaliśmy wstępną ocenę antymonopolową, ale w DFL trwają dyskusje. Nasza uwaga skupia się głównie na trzech zespołach, które stanowią wyjątek – mówi DW Jonas Severin Frank z Federalnego Urzędu Antymonopolowego.

– Ograniczenie 50+1 samo w sobie zapewnia stabilność. W Niemczech nikt nie może sobie po prostu kupić klubu. Wspomniane wyjątki prowadzą jednak do nierówności szans w Bundeslidze. Gdy VfL Wolfsburg poniósł ogromne straty finansowe, koncern VW natychmiast je zrekompensował. Inne drużyny nie mają takiej możliwości – mówi DW przewodnicząca stowarzyszenia kibiców Unsere Kurve (Nasza Trybuna) Helen Breit.

W żadnej z najlepszych lig w Europie kibice nie mają takiego wpływu na funkcjonowanie klubów jak w Niemczech. Wiedzą o tym nawet w Monachium, gdzie w trakcie walnych zgromadzeń Bayernu bierze się pod uwagę głos fanów. Bawarczycy należą jednak do przeciwników 50+1.

Pomaga czy szkodzi?

Według prezydenta Bayernu Herberta Hainera „kluby powinny same decydować, czy przyznać inwestorom prawo głosu”. W rozmowie z telewizją ZDF przyznał, że „trzeba zwrócić uwagę na to, że niektórym klubom ta zasada nie pomaga”.

Za najgłośniejszego przeciwnika reguły uchodzi prezydent Hannover 96 Martin Kind. W klubie ze stolicy Dolnej Saksonii stara się o wyłączne prawo głosu. Przedmiot sporu między nim a DFL odbija się także w znaczny sposób na jego opinii wśród kibiców.

DFL musi zagwarantować jednolite stosowanie i egzekwowanie dla wszystkich klubów. Nie bez powodu przepisy prawa antymonopolowego dotyczą również sportu zawodowego. Działalność gospodarcza stowarzyszeń i klubów podlega niemieckiemu i europejskiemu prawu konkurencji – zauważa Andreas Mundt, prezes Federalnego Urzędu Antymonopolowego.

Największymi zwolennikami utrzymania reguły są kibice oraz ich stowarzyszenia. Jest to dla nich gwarant stałego udziału w życiu klubu w dobie powszechnej komercjalizacji. W Anglii niektóre kluby zniknęły z czołówki za sprawą zadłużenia lub jest tym zagrożonych. Podobnie jest w Hiszpanii i we Włoszech, gdzie sukcesy w międzynarodowej rywalizacji niejednokrotnie przypłacono milionowymi długami.

Od lat poza granicami Niemiec za normalne uchodzi posiadanie większości w klubach przez inwestorów. Przykładem jest Chelsea FC z rosyjskim właścicielem Romanem Abramowiczem. Budżety Manchesteru City lub Paris Saint-Germain są z kolei zasilane przez petrodolary szejków.

– Wśród kibiców nigdy nie spotkałam głosu przeciwnego wobec 50+1. Zasada ta ma niesamowitą wartość dla dobra kulturowego piłki nożnej. Zmiany w ostatnich latach pokazują jednak, że potrzebujemy więcej niż jednej reguły. W dokumentach koncepcyjnych sieci kibiców Zukunft Profifußball zaproponowano wprowadzenie krajowego finansowego fair play – dodaje Helen Breit.

Inne zdanie w kwestii 50+1 ma największy rywal Bayernu w ciągu ostatnich dziesięciu lat – Borussia Dortmund. „Na tle toczącej się dyskusji na temat wstępnej oceny prawnej Federalnego Urzędu Antymonopolowego i mając na uwadze historię BVB, jesteśmy zdecydowanym zwolennikiem zasady 50+1” – powiedział dyrektor klubu Hans-Joachim Watzke.

Oficjalne oświadczenie podtrzymujące poparcie wydało także 1 FC. Koeln. „Zniesienie tej zasady nie wchodzi w grę” – czytamy. Z kolei RB Lipsk pisze w oświadczeniu przekazanym DW, że reguła nie jest staroświecka, ale w ciągu ostatnich 20 lat piłka nożna zmieniła się pod każdym względem, co oznacza konieczność jej rozwoju. „Ważne jest stworzenie warunków ramowych, które podtrzymają zasady ważne dla ligi. Z drugiej strony trzeba pozostać konkurencyjnym, także z myślą o Europie. Dobrze, że DFL z własnej woli zgłosił sprawdzenie legalności 50+1 do odpowiedniego wydziału" – mówi DW rzeczniczka prasowa RB Lipsk Silva Lone Salaender.

DFL zauważa konflikt interesów. Po ostatnim walnym zgromadzeniu ligi podjęło decyzję o odłożeniu decyzji w czasie. Odchodzący szef organizacji Christian Seifert przeprowadził także rozmowy z zarządami Bayer Leverkusen, VfL Wolfsburg i TSG Hoffenheim.

Trzy lata temu jedynie 18 z 36 uprawnionych klubów głosowało za utrzymaniem zasady. Cztery kluby wówczas sprzeciwiły się, a reszta wstrzymała się od głosu. Zarówno wtedy, jak i obecnie można zaobserwować, że reguła ograniczająca inwestorów może stać się reliktem przeszłości. Na ten moment piłka cały czas jest w grze.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Nowy sezon przynosi nowe i stare pytania. Choćby o obostrzenia pandemiczne czy ograniczanie inwestorów w Bundeslidze. 
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Regu%C5%82a%2050%2B1.%20Bundesliga%20bez%20dyktatu%20korporacji&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58707593&x4=11400&x5=Regu%C5%82a%2050%2B1.%20Bundesliga%20bez%20dyktatu%20korporacji&x6=1&x7=%2Fpl%2Fregu%C5%82a-50-1-bundesliga-bez-dyktatu-korporacji%2Fa-58707593&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210801&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/reguła-50-1-bundesliga-bez-dyktatu-korporacji/a-58707593?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/51471473_401.jpg
Image source picture-alliance/dpa/S. Stache

Item 27
Id 58721202
Date 2021-08-01
Title Krajowy Plan Odbudowy. Termin Polski minął
Short title Krajowy plan odbudowy. Termin Polski minął
Teaser Polski rząd nie zdołał uzgodnić KPO z Komisją Europejską przed początkiem sierpnia. Nawet jeśli udałoby się to szybko nadrobić, pierwsze fundusze mogą popłynąć do Polski dopiero późną jesienią.

Rząd Mateusza Morawieckiego już na początku maja złożył w Brukseli projekt Krajowego Planu Pdbudowy (KPO), prosząc jednocześnie o wydłużenie o jeden miesiąc standardowego dwumiesięcznego czasu na ocenę przez Komisję Europejską (i w rzeczywistości na końcowe rokowania co do kształtu KPO) oraz jej zielone światło. Komisja w ostatnich dniach precyzowała, że ten termin mija 1 sierpnia, a teraz już oficjalnie wiadomo, że to się nie udało.

Trzeba więcej czasu

– Komisja Europejska kontynuuje ocenę polskiego KPO na podstawie kryteriów określonych w rozporządzeniu w sprawie instrumentu naprawy i odporności. Kontynuujemy współpracę z polskimi władzami w tym procesie i pracujemy nad jak najszybszym zakończeniem naszej oceny – poinformował nas w niedzielę (01.08.2021) Tim McPhie, jeden z rzeczników Komisji Europejskiej.

Komisja na razie nie podaje, czy zamierza „zaproponować” Polsce oficjalne i kolejne wydłużenie czasu na ocenę KPO. – Nie jest wykluczone, że też w przypadku Polski będziemy potrzebować więcej czasu – zapowiadał już przed blisko tygodniem Valdis Dombrovskis, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej pilotujący sprawy wszystkich KPO.

W przypadku Węgier taki stan zawieszenia trwał około dwóch tygodni – termin na zielone światło dla KPO minął w pierwszej połowie lipca, a Dombrovskis dopiero w ubiegły poniedziałek ogłosił „propozycję” odroczenia końcowego terminu dla Węgier aż do 30 września. Nad węgierskim KPO politycznie bardzo zaciążył spór z Brukselą o homofobiczną ustawę o ochronie nieletnich, ale przede wszystkim Komisja Europejska domaga się teraz od Budapesztu dodatkowych bezpieczników antykorupcyjnych w KPO m.in. w sprawie zaskarżalności bezczynności węgierskich prokuratorów w sprawach przekrętów finansowych.

Bruksela patrzy na sądy

Natomiast projekt polskiego KPO – po ostatnich tarciach wokół zgodności z unijna polityką klimatyczną – był w zasadzie już wynegocjowany w połowie lipca. W Brukseli kończono przekładanie tego KPO na prawniczy język „decyzji wykonawczej” Rady UE, gdy do aparatu urzędniczego Komisji Europejskiej trafiło polecenie „nie spieszmy się” – po decyzji Trybunału Konstytucyjnego podważającego nadrzędność prawa Unii w Polsce oraz po odmrożeniu Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego wbrew nowej decyzji zabezpieczającej TSUE.

Dopiero najbliższe dni czy też tygodnie pokażą, czy Brukseli z opóźnianiem chodziło „tylko” o polityczną presję na Warszawę czy też – jeśli Polska nie zaczęłaby szybko wdrażać decyzji TSUE co do sądownictwa – instytucje UE zażądają w KPO dodatkowych mocnych zabezpieczeń dla poprawnego gospodarowania funduszami w warunkach ostrego sporu o sądownictwo.

Vera Jourova, która ma w Komisji pieczę nad tematyką praworządności, przed blisko dwoma tygodniami tłumaczyła, że Bruksela czeka na propozycje Węgier i Polski dotyczące systemu kontroli oraz audytu projektów finansowanych w ramach KPO. Komisja – pod groźbą wniosków o kary finansowe – dała Polsce czas do 16 sierpnia na określenie się, czy podporządkowuje się TSUE w kwestii sądownictwa.

Pieniądze bardzo późną jesienią?

Polski KPO ma być podstawą dla polskich wydatków z Funduszu Odbudowy (23,9 mld euro dotacji oraz 12,1 mld euro tanich pożyczek, a o pozostałe 22 mld rząd Polski pożyczek może poprosić do 2023 r.). Ale krajowe plany odbudowy po ich uzgodnieniu z Komisją Europejską muszą być ostatecznie zatwierdzone przed 27 ministrów finansów (lub gospodarki) w Radzie UE. Dotychczas Rada UE jednomyślnie zatwierdziła plany z 16 państw Unii, lecz przepisy pozwalają na głosowanie większościowe, w którym KPO musiałby uzyskać głosy co najmniej 15 krajów obejmujących 65 proc. ludności Unii.

Rząd Morawieckiego początkowo liczył na tak wczesne zielone światło od Komisji Europejskiej, by polski KPO mógł zostać zatwierdzony na (tele) posiedzeniu Rady UE z 26 lipca, co z kolei pozwoliłoby na wypłatę zaliczki dla Polski (13 proc. całego KPO) jeszcze w sierpniu. A ponadto jeszcze przed kilkunastu dniami w Brukseli wstępnie rozważano dodatkowe obrady ministrów w sierpniu, na które ewentualnie miałby się załapać także polski KPO, lecz słoweńska prezydencja w Radzie UE teraz oficjalnie informuje, że przed wrześniem nie będzie dodatkowych decyzji zatwierdzających krajowe odbudowy. Do września muszą poczekać nawet Czechy i Irlandia, które wprawdzie już uzgodniły swoje KPO z Komisją Europejską, lecz eksperci z 27 krajów UE nie zdążyli ich przeanalizować.

Już z obecnego kalendarza wynika, że szczegółowa analiza polskiego KPO przez ekspertów Rady UE – nawet w razie rychłego uzgodnienia z Komisję Europejską – nie zaczęłaby się przed wrześniem. A to oznacza, że zaliczkowa wypłata 13 proc. KPO, możliwa dopiero po zatwierdzeniu przez Radę UE i zakończeniu wszelkich brukselskich formalności, już teraz przesuwa się co najmniej na późny październik, jeśli nie na listopad, a w bardziej pesymistycznym scenariuszu - nawet na grudzień.

Obecnie na zielone światło do Komisji, oprócz Polski i Węgier, czekają Rumunia (poprosiła o przesunięcie terminu do końca września), Estonia, Szwecja, Finlandia i Malta. A Bułgaria i Holandia jeszcze w ogóle oficjalnie nie złożyły projektów KPO w Brukseli, bo powyborczo nie sformowały pełnoprawnych rządów władnych do zatwierdzenia KPO.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Nawet jeśli uda się to szybko nadrobić, pierwsze fundusze popłyną dopiero późną jesienią.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Krajowy%20Plan%20Odbudowy.%20Termin%20Polski%20min%C4%85%C5%82&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58721202&x4=12095&x5=Krajowy%20Plan%20Odbudowy.%20Termin%20Polski%20min%C4%85%C5%82&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkrajowy-plan-odbudowy-termin-polski-min%C4%85%C5%82%2Fa-58721202&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210801&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/krajowy-plan-odbudowy-termin-polski-minął/a-58721202?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/18956339_401.jpg
Image source picture-alliance/dpa/I. Kjer

Item 28
Id 58678630
Date 2021-08-01
Title Prawnik radzi: to musisz wiedzieć zanim założysz działalność gospodarczą w Niemczech
Short title Twoja firma w Niemczech. To musisz wiedzieć
Teaser Chcesz założyć firmę w Niemczech, a nie wiesz jakć? Zanim zrobisz pierwszy krok przeczytaj, co radzi nasz prawnik. [SERWIS]

Polacy jako obywatele UE mogą prowadzić na terenie Niemiec działalność gospodarczą na takich samych zasadach co obywatele RFN. Czy zdecydujemy się na założenie tzw. Gewerbe, czyli jednoosobowej działalności gospodarczej, czy będziemy chcieli założyć spółkę prawa cywilnego, czy spółkę prawa handlowego, zależeć będzie od naszej prywatnej sytuacji i od naszych planów. Najważniejszy jest fakt, że takie prawo nam przysługuje.

Gewerbe – jednoosobowa działalność gospodarcza

Najczęstszym sposobem, z jakiego korzystają Polacy w Niemczech, jest otwarcie „Gewerbe”. Wielu z nas nie zna języka niemieckiego albo zna go na poziomie zwykłej komunikacji. Jednak w przypadku, gdy chcemy się usamodzielnić, czeka nas załatwienie wielu formalności urzędowych, wypełnianie formularzy, dokonywanie zgłoszeń, m.in. do urzędu skarbowego. Stąd też zanim zaczniemy realizować nasz plan, dobrze jest znaleźć zaufaną osobę lub biuro, które poprowadzi nas przez ten tak ważny moment do własnej działalności.

Osobista odpowiedzialność za długi

W momencie rejestracji firmy automatycznie przyjmujemy formę prawną firmy jednoosobowej; chyba, że postanowimy inaczej. Musimy również wiedzieć i pamiętać, że sami reprezentujemy naszą firmę i sami odpowiadamy za jej zobowiązania, osobiście i bez ograniczeń, całym swoim majątkiem, także prywatnym. Oznacza to, że w przypadku długów, na ich spłatę będą przeznaczone również np. nasze mieszkanie własnościowe czy inne nieruchomości, jakie posiadamy, także te w Polsce, samochód, jak też ubezpieczenia na życie, akcje, obligacje lub inne składniki naszego majątku prywatnego.

Nie jest wymagany prawnie określony kapitał minimalny. Zaleca się wykupienie ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej lub ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej za szkody majątkowe (również dla freelancerów nie prowadzących działalności gospodarczej).

Jednoosobowa działalność gospodarcza nie musi być prowadzona samodzielnie, ale może mieć dowolną liczbę pracowników. W razie potrzeby możliwy jest wpis do rejestru handlowego. Rejestr handlowy jest publicznym spisem firm, który zawiera informacje o firmie. Posiadając wpis, jest się oficjalnie "pełnoprawnym handlowcem"
i ma się korzyści przy udzielaniu pełnomocnictw, jak również przy transakcjach kredytowych. Jednakże, jako w pełni wykwalifikowany handlowiec, jest się zobowiązanym do prowadzenia kont handlowych.

Status samozatrudnienia

Wykonywanie działalności gospodarczej to każde samodzielne, nastawione na uzyskanie dochodu, powtarzające się czynności, jak np. handel, rzemiosło, prowadzenie gastronomii, usługi jak np. opieka czy sprzątanie.

Kiedy dokładnie ktoś jest samozatrudniony? Samozatrudnionym jest każdy, kto świadczy usługi na własny rachunek, nie jest związany instrukcjami i może dowolnie ustalać swój czas i miejsce pracy. Osoby samozatrudnione nie pracują zgodnie z instrukcjami pracodawcy, lecz na zlecenie własnych klientów. Wiele osób samozatrudnionych pracuje samodzielnie, bez innych pracowników.

Mała firma bez rejestracji działalności gospodarczej?

Najprostszym modelem biznesowym jest rozpoczęcie działalności jako właściciel małej firmy tzw. Kleinunternehmer. Jeśli rozpoczynamy działalność jako jednoosobową działalność gospodarczą, zaliczamy się do kategorii małych przedsiębiorstw, a zatem mamy specjalny status wobec władz. W tym przypadku nie jest konieczna rejestracja w odpowiednim urzędzie, ani wpis do rejestru handlowego. Z reguły mały przedsiębiorca musi przedstawić jedynie dowód prowadzenia prostej księgowości. Która forma prawna jest dla nas odpowiednia zależy od różnych czynników, jak np. planowany obrót.

Od 1 stycznia 2020 r. obowiązuje nowy limit za rok poprzedni, do którego przedsiębiorcy są klasyfikowani jako "właściciele małych firm". Dotychczas obowiązująca stawka 17.500 euro została podwyższona do 22.000 euro. Oznacza to, że jeśli rzemieślnik nie osiągnął w poprzednim roku więcej niż 22.000 euro całkowitego obrotu, a obrót w roku bieżącym jest mniejszy niż 50.000 euro, może on wystąpić do urzędu skarbowego z wnioskiem o regulację dla małych przedsiębiorstw. Oba warunki muszą być spełnione.

"Gewerbe": podstawowe kroki

Żeby zgłosić "Gewerbe", musimy być najpierw zameldowani w Niemczech. Po przyjeździe do Niemiec mamy 14 dni na to, aby się zameldować w urzędzie meldunkowym (po niemiecku Anmeldeamt) właściwym dla naszego miejsca zamieszkania. Znajduje się on albo w urzędzie miasta, albo w ratuszu.

Jako osoby zakładające samodzielną działalność gospodarczą, nie wykonujące wolnego zawodu, musimy zgłosić naszą działalność w formie Gewerbeanmeldung – zameldowanie działalności gospodarczej.

Właściwym urzędem niemieckim, który zajmuje się rejestracją samodzielnej działalności gospodarczej, jest tzw. Gewerbeamt, czyli urząd do spraw działalności gospodarczej lub Ordnungsamt. W zależności od landu należy sprawdzić, jak się taki urząd właściwy nazywa. Urząd ten jest instytucją gminną i z reguły podlega Ordnungsamt, czyli Urzędowi Porządku i Bezpieczeństwa Publicznego - dlatego też opłaty za złożenie wniosku są bardzo zróżnicowane w zależności od gminy.

Koszt zgłoszenia, to obecnie od 15-66 Euro, jeśli nie zachodzą żadne inne okoliczności specjalne. Zgłoszenia dokonuje się osobiście lub przez pełnomocnika, np. tłumacza. Opłatę uiszcza się gotówką lub kartą EC, karty kredytowe nie są akceptowane przez urzędy.

Właściwym do zgłoszenia jest urząd, w obrębie którego będzie miał siedzibę nasz zakład. W przypadku przeprowadzki osoby prowadzącej działalność gospodarczą, zmiany miejsca zamieszkania i siedziby, należy również zgłosić to do Gewerbeamtu. Nasza działalność jest ponownie rejestrowana pod nowym adresem - to również podlega opłacie i jest obowiązkowe.

Regulacje dla wolnych zawodów (Freiberufe)

Dla osób wykonujących tzw. wolne zawody, czyli Freiberufler, jak lekarze, architekci, inżynierowie, artyści czy adwokaci, właściwe są ich izby. Osoby te nie muszą się rejestrować w Gewerbeamt, wystarczy, że zgłoszą swoją działalność w niemieckim urzędzie skarbowym (Finanzamt), najpóźniej w ciągu miesiąca od jej rozpoczęcia. Osoby takie nie podlegają również podatkowi od działalności gospodarczej, czyli Gewerbesteuer.

Niezbędne dokumenty, pozwolenia, koncesje i kwalifikacje osobiste:

6. Do zameldowania samodzielnej działalności gospodarczej potrzebny jest dowód osobisty lub paszport oraz aktualny meldunek. W formie formularza zgłaszamy urzędowi nasze dane osobiste. Ponadto konieczne jest również określenie, czy jest to działalność główna czy dodatkowa. Działalność dodatkowa ma sens, jeśli np. pracownik wykonuje dodatkowo do swojej głównej pracy działalność gospodarczą, ale nie jest w stanie w pełni się z niej utrzymać. Jednak każdy, kto planuje zarejestrować działalność gospodarczą równolegle
z wykonywaną pracą, powinien najpierw omówić tę kwestię ze swoim doradcą podatkowym.

7. Ponadto w zgłoszeniu należy podać treść planowanej działalności oraz ewentualną liczbę planowanych pracowników. Sensowne jest, aby nie definiować działalności zbyt wąsko w opisie zgłoszenia, aby uniknąć późniejszej korekty lub ponownej rejestracji, a tym samym niepotrzebnych kosztów.

8. Po prawidłowym zameldowaniu Gewerbe otrzymamy tzw. Gewerbeschein, czyli zezwolenie na prowadzenie działalności gospodarczej. Rozporządzenie regulujące prowadzenie działalności gospodarczej, czyli po niemiecku Gewerbeordnung (GO), w § 14 daje podstawę jej prowadzenia.

9. Gewerbeamt może od nas żądać dodatkowych dokumentów wraz
z tłumaczeniem na język niemiecki. Gewerbeschein jest ważny na czas nieokreślony. Po złożeniu wniosku jest on stale ważny.

10. Każdy, kto decyduje się na zarejestrowanie działalności gospodarczej, musi być oczywiście świadomy, że będzie musiał również płacić podatek. Ponieważ rejestracja działalności gospodarczej jest dowodem na to, że działalność jest prowadzona komercyjnie i z zamiarem osiągnięcia zysku, należy oczywiście zapłacić podatek dochodowy i ewentualnie podatek od wartości dodanej VAT. Zaleca się wcześniejszą szczegółową rozmowę z doradcą podatkowym na temat tego, czy taka działalność jest opłacalna jako pomysł na biznes i czy warto zarejestrować działalność gospodarczą.

11. Rejestracja handlowa jest ponadto powiązana z obowiązkowym członkostwem we właściwej izbie przemysłowo-handlowej – po niemiecku IHK (Industrie- und Handleskammer).

12. W zależności od branży, w jakiej chcemy działać, będą nam ewentualnie potrzebne urzędowe zgody, pozwolenia, koncesje (np. z urzędu budowlanego, urzędu do spraw zdrowia).

13. Często również musimy wykazać się odpowiednimi kwalifikacjami. Niemcy są w tej tematyce dość restrykcyjni i mają wiele branży mocniej sformalizowanych niż ma to miejsce w Polsce.

14. Wszelkie zgody i pozwolenia są zawsze płatne i należy je zawnioskować w odpowiednim do branży urzędzie, przed zgłoszeniem „Gewerbe”.

15. Wspomniany powyżej w pkt. 5 Gewerbeordnug, w §§ 29 i następnych, wskazuje nam, jakie działalności podlegają obowiązkowi uzyskania zgody. Często jest to kwestia, którą należy szczegółowo wyjaśnić z urzędem wydającym zezwolenia, czy nasza planowana działalność podlega uzyskaniu takiej zgody, czy też nie.

16. Od m.in. takich zwodów jak rzemieślnicy, którzy mają obowiązek wpisania się do tzw. Handwerksrolle, czyli spisu zawodów, prowadzonego przez Handwerkskammer – niemiecką izbę rzemieślniczą, w którym zostają wpisani wszyscy rzemieślnicy prowadzący swój zakład – wymaga się zezwolenia. Wpis następuje do Handwerksrolle A lub B1 lub B2, w zależności jakie rzemiosło wykonujemy, czy takie które wymaga Meisterbiriefu, czyli papierów mistrzowskich, czy też nie. Jeśli wymaga papierów mistrzowskich, otrzymujemy tzw. Handwerkskarte, czyli kartę poświadczenia zawodu.

Urząd skarbowy – Finanzamt i inne urzędy

O zgłoszeniu naszej działalności zostaje w każdym przypadku powiadomiony Finanzamt, czyli urząd skarbowy oraz urząd do spraw kasy i podatków miejskich (Kassen- und Steueramt), a w zależności od rodzaju wykonywanej działalności, właściwe izby, takie jak izba przemysłowo-handlowa (IHK), izba rzemieślnicza (Handwerkskammer), spółdzielnie zawodowe (Berufsgenossenschaften) itp., które zwrócą się do Państwa w celu pobrania swoich składek. Działalność gospodarczą należy zgłosić najlepiej zanim się zacznie ją wykonywać, bądź równocześnie z jej podjęciem, inaczej grożą Państwu kary w postaci Verwarngeld, kary upominawcze, jeśli minęło ponad trzy miesiące od daty podjęcia działalności, a powyżej pół roku grozi to wszczęciem postępowania o wykroczenie, czyli Busgeldverfahren.

Podatki i ubezpieczenie chorobowe

Prowadząc działalność gospodarczą jako tzw. Einzelunternehmer, czyli samodzielnie bez partnerów, podlegamy następującym podatkom: Einkommensteuer (podatek dochodowy), Gewerbesteuer (podatek od działalności gospodarczej) oraz Umsatzsteuer (podatek obrotowy). Musimy też posiadać ubezpieczenie chorobowe.

Działalność gospodarcza dla bezrobotnych?

Osoby bezrobotne mogą ubiegać się o państwową dotację na rozpoczęcie działalności w Federalnej Agencji Pracy, czyli Bundesagentur für Arbeit. Warunkiem przyznania dotacji na rozpoczęcie działalności jest wykazanie się odpowiednią wiedzą i umiejętnościami, które są niezbędne do prowadzenia działalności na własny rachunek. Instytucje eksperckie (IHK, HWK, zrzeszenia branżowe lub instytucje kredytowe) sprawdzają również, czy spełniamy inne wymagania dotyczące prowadzenia własnej działalności gospodarczej.

Polacy mogą zakładać w Niemczech również różnego rodzaju spółki, które omówimy w osobnym artykule.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Autorka artykułu jest polsko-niemieckim prawnikiem z Kolonii udzielającym porad m. in. w ramach projektu Info-Point-Polregio.

Short teaser Chcesz założyć firmę w Niemczech, a nie wiesz jak? Zanim zrobisz pierwszy krok zobacz, co radzi nasz prawnik.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Prawnik%20radzi%3A%20to%20musisz%20wiedzie%C4%87%20zanim%20za%C5%82o%C5%BCysz%20dzia%C5%82alno%C5%9B%C4%87%20gospodarcz%C4%85%20w%20Niemczech&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58678630&x4=11398&x5=Prawnik%20radzi%3A%20to%20musisz%20wiedzie%C4%87%20zanim%20za%C5%82o%C5%BCysz%20dzia%C5%82alno%C5%9B%C4%87%20gospodarcz%C4%85%20w%20Niemczech&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprawnik-radzi-to-musisz-wiedzie%C4%87-zanim-za%C5%82o%C5%BCysz-dzia%C5%82alno%C5%9B%C4%87-gospodarcz%C4%85-w-niemczech%2Fa-58678630&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210801&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/prawnik-radzi-to-musisz-wiedzieć-zanim-założysz-działalność-gospodarczą-w-niemczech/a-58678630?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 29
Id 58718218
Date 2021-07-31
Title Laschet w Warszawie: Bez Polski UE nie ma przyszłości
Short title Laschet w Warszawie: Bez Polski UE nie ma przyszłości
Teaser Kandydat CDU/CSU na kanclerza RFN przyjechał w sobotę do Warszawy, aby upamiętnić ofiary Powstania Warszawskiego i podkreślić znaczenie Polski w niemieckiej polityce. Bez Polski nie da się kształtować przyszłości UE.

Laschet jest pierwszym kandydatem ubiegającym się w wyborach parlamentarnych 26 września o fotel kanclerski, który odwiedził podczas kampanii wyborczej Polskę. Jak podkreślił w wystąpieniu pod Pomnikiem Małego Powstańca na ul. Podwale, celem jego wizyty jest "upamiętnienie Powstania Warszawskiego i walki Polaków przeciwko nazistowskiemu barbarzyństwu".

− 1 sierpnia waleczni kobiety i mężczyźni powstali przeciwko nazistowskiemu barbarzyństwu i okupacji. Ten mały pomnik przypomina o tym, że wiele rodzin do dziś pielęgnuje tę pamięć − powiedział Laschet przed polową Mszą św. na Placu Krasińskich. Polityk CDU przyznał, że wielu Niemców nie zna cierpień, jakich doznała polska ludność cywilna przed Powstaniem Warszawskim, w jego trakcie, a szczególnie po upadku powstania.

Niemcy zbyt mało wiedzą o polskim cierpieniu

− Powstańcy walczyli przez 63 dni, licząc na wsparcie Armii Czerwonej z drugiego brzegu Wisły, co jednak nie nastąpiło, i przegrali w końcu ten bój, a potem rozpoczęło się wielkie barbarzyństwo przeciwko ludności cywilnej w Warszawie. Stare Miasto zostało zrównane z ziemią, a wiele dziesiątków tysięcy ludzi straciło życie − mówił Laschet, obecnie premier landu Północna Nadrenia-Westfalia.

Jednocześnie uznał za ważne zadanie zachowanie wiedzy o Powstaniu w polsko-niemieckiej kulturze pamięci, a także przekazywanie tej wiedzy uczniom w niemieckich szkołach. −To dobrze, że Bundestag postanowił wznieść w Berlinie Pomnik polskich ofiar wojny i okupacji − dodał polityk CDU.

"Solidarność" wzorem dla młodego Lascheta

Wjaśniając motywy przyjazdu do Polski podczas wchodzącej w decydującą fazę kampanii wyborczej Laschet powiedział, że gdy miał "18-19 lat", w jego pokoju wisiała flaga "Solidarności". − Byłem wówczas pod wielkim wrażeniem odważnych ludzi, którzy w Stoczni im. Lenina powstali przeciwko komunizmowi. Gdy samemu zaczyna się polityczną karierę, podziwia się ludzi, którzy mają odwagę sprzeciwić się dyktaturze i walczą o wolność. Dlatego uważnie śledziłem drogę, którą podążała Polska − tłumaczył. I dodał, że "Wolna Europa nie byłaby możliwa bez Polski i bez papieża Jana Pawła II".

− Jako kandydat na kanclerza nie mam w planach zbyt wielu podróży zagranicznych. Ale do Polski, naszego wschodniego sąsiada, z którą łączy nas tak trudna, straszna przeszłość, ale i wiele wspólnego, chciałem przyjechać i dlatego tutaj jestem − podkreślił. − Bez Polski nie da się kształtować przyszłości Unii Europejskiej − zaznaczył.

Z prezydentem o praworządności

Armin Laschet spotkał się z prezydentem RP Andrzejem Dudą. Podczas spotkania z dziennikarzami ujawnił, że przedmiotem rozmowy były także kwestie praworządności. − Relacje z Polską są bliskie. Wstępując do UE Polska stała się jednak częścią europejskiej wspólnoty prawa. Dlatego rozmawialiśmy też o tym, jak można zapewnić wszędzie równe europejskie standardy prawne − wyjaśnił. Podkreślił też, że ważne jest, aby nadal poszukiwać wspólnej drogi.

Niemiecki polityk odwiedził też Komendę Główną Straży Pożarnej. Premier Północnej Nadrenii-Westfalii podziękował polskim strażakom za pomoc udzieloną ofiarom powodzi w jego landzie. Polski rząd wysłał w rejon katastrofy 164 osuszarki. W wyniku powodzi na zachodzie Niemiec zginęło ponad 170 osób.

W niedzielę przewidziane jest spotkanie Lascheta z premierem Mateuszem Morawieckim. Polityk CDU ma też zwiedzić Muzeum Powstania Warszawskiego. W programie jest też jego udział w uroczystości pod pomnikiem Polegli-Niepokonani upamiętniającym "Rzeź Woli". W pierwszych dniach Powstania Warszawskiego niemieckie oddziały pod dowództwem, oficera SS Heinza Reinefahrta zamordowały na Woli od 40 do 60 tys. cywili.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Kandydat CDU/CSU na kanclerza RFN przyjechał w sobotę do Warszawy, aby upamiętnić ofiary Powstania Warszawskiego.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Laschet%20w%20Warszawie%3A%20Bez%20Polski%20UE%20nie%20ma%20przysz%C5%82o%C5%9Bci&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58718218&x4=11395&x5=Laschet%20w%20Warszawie%3A%20Bez%20Polski%20UE%20nie%20ma%20przysz%C5%82o%C5%9Bci&x6=1&x7=%2Fpl%2Flaschet-w-warszawie-bez-polski-ue-nie-ma-przysz%C5%82o%C5%9Bci%2Fa-58718218&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210731&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/laschet-w-warszawie-bez-polski-ue-nie-ma-przyszłości/a-58718218?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58718341_401.jpg
Image caption Armin Laschet premier Nadrenii Północnej-Westfalii i kandydat na kanclerza przebywa z dwudniową wizytą w Warszawie
Image source Ralf Sondermann/Staatskanzlei NRW/dpa/picture alliance

Item 30
Id 58717865
Date 2021-07-31
Title Spiegel: Nie znaleziono dalszych plagiatów w książce Lascheta
Short title Spiegel: Nie ma dalszych plagiatów w książce Lascheta
Teaser Austriacki łowca plagiatów Stefan Weber uniewinnia kandydata Unii CDU/CSU na kanclerza. Wcześniej Weber upublicznił możliwy plagiat zawarty w książce kandydatki Partii Zielonych Annaleny Baerbock.

Austriacki ekspert ds. plagiatów Stefan Weber nie dopatrzył się „dalszych plagiatów” w książce z 2009 roku „Die Aufsteigerrepublik. Zuwanderung als Chance” (Republika ludzi sukcesu. Imigracja jako szansa) kandydata na kanclerza Armina Lascheta – podał „Spiegel Online”. Medioznawca opublikował w piątek na swoim blogu odpowiednią analizę.

Weber już wcześniej upublicznił szereg podobieństw między książką „Jetzt. Wie wir unser Land erneuern” (teraz. Jak odnawiamy nasz kraj) autorstwa kandydatki Zielonych na kanclerza Annaleny Baerbock i innymi publikacjami.

Wynik uniewinniający

Po przeprowadzeniu komputerowej analizy książki, do sprawdzenia której link podał sam Laschet, Weber napisał: „Mój wynik jest dla Lascheta uniewinniający. Po przejrzeniu wszystkich podkreślonych podobieństw tekstu nie znalazłem ani jednego fragmentu, który określiłbym jako fragment plagiatu”.

Jak zaznaczył dalej Weber: „Pojedynczy fragment nie jest (jeszcze) wart dyskusji, a jego publikacja raczej rozmywa problem. Rozpoznanie plagiatu polega zawsze na znalezieniu wzorca, a nie pojedynczego przypadku”. Dlatego nie można porównywać tej sprawy z książką Annaleny Baerbock, którą badał, gdyż ustalenia tam poczynione miały „zupełnie inny ciężar, ilościowy i jakościowy”.

W piątek późnym wieczorem na Twitterze ukazało się porównanie dokonane przez badacza plagiatów Martina Heidingsfeldera, które wykazało uderzające podobieństwo fragmentu książki Lascheta z publikacją naukowca, Karstena Weitzeneggera. Laschet przyznał się do błędu, przeprosił i zapowiedział weryfikację swojej książki.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Austriacki łowca plagiatów Stefan Weber uniewinnia kandydata Unii CDU/CSU na kanclerza.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Spiegel%3A%20Nie%20znaleziono%20dalszych%20plagiat%C3%B3w%20w%20ksi%C4%85%C5%BCce%20Lascheta&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58717865&x4=11395&x5=Spiegel%3A%20Nie%20znaleziono%20dalszych%20plagiat%C3%B3w%20w%20ksi%C4%85%C5%BCce%20Lascheta&x6=1&x7=%2Fpl%2Fspiegel-nie-znaleziono-dalszych-plagiat%C3%B3w-w-ksi%C4%85%C5%BCce-lascheta%2Fa-58717865&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210731&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/spiegel-nie-znaleziono-dalszych-plagiatów-w-książce-lascheta/a-58717865?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58708434_401.jpg
Image caption Publikacja Armina Lascheta
Image source Roberto Pfeil/dpa/picture alliance

Item 31
Id 58717825
Date 2021-07-31
Title UNESCO: 34 nowe miejsca na Liście Światowego Dziedzictwa
Short title UNESCO: 34 nowe miejsca na Liście Światowego Dziedzictwa
Teaser Od tego tygodnia Niemcy mają pięć nowych miejsc na Liście Światowego Dziedzictwa. To wyróżnienie jednak jest dobrodziejstwem i przekleństwem jednocześnie.

W Fuzhou w Chinach dobiegła dziś (31.07.2021) końca 44. sesja Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO. Od połowy lipca Komitet wpisał na Listę Światowego Dziedzictwa kolejne 34 miejsca na czterech kontynentach, a wśród nich pięć w Niemczech. Jednocześnie po raz trzeci skreślono z niej jedno miejsce, tym razem okazał się nim Liverpool w Wielkiej Brytanii.

Zaległe decyzje

Delegaci na 44. sesję Komitetu Światowego Dziedzictwa wykonali ogromną pracę. Tym większą, że z powodu opóźnionych przez pandemię koronawirusa nominacji za rok 2020 trzeba było podjąć zaległe decyzje. W tej chwili na Liście Światowego Dziedzictwa znajduje się 1154 miejsc i obiektów dziedzictwa kulturowego i naturalnego w 167 krajach.

Wśród nich 52 uchodzą za zagrożone z powodu konfliktów zbrojnych, zmian klimatu, katastrof naturalnych oraz projektów i przedsięwzięć budowlanych. Tuż przed zakończeniem sesji podano, że sąd w Londynie wstrzymał prace nad tunlem w pobliżu słynnej budowli megalitycznej Stonehenge. Brytyjski minister transportu Grant Shapps nie uwzględnił żadnych rozwiążań alternatywnych, które byłyby zgodne z Konwencją ws. ochrony światowego dziedzictwa kulturowego i naturalnego z 1975 roku. Liczący 3,2 km długości tunel został zaplanowany bezpośrednio pod tym miejscem, ale wjazd do niego leży na terenie Stonehenge. UNESCO zagroziło w związku z tym skreśleniem tego obiektu ze swojej listy światowego dziedzictwa.

Dobrodziejstwo i przekleństwo

Niemcy mają na Liście Światowego Dziedzictwa obecnie 51 miejsc i obiektów. Każda ze zgłoszonych przez RFN pięciu nowych propozycji została przyjęta przez Komitet. Są to: kolonia artystyczna na wzgórzu Mathildenhoehe w Darmstadt i żydowskie dziedzictwo kulturowe w Moguncji, Spirze oraz Wormacji, a oprócz nich takie ponadgraniczne projekty jak Limes Górnogermańsko-Retycki (z Holandią), Limes Dunajski (z Austrią i Słowacją) oraz projekt dotyczący ważnych uzdrowisk europejskich (z Belgią, Francją, Wielką Brytanią, Włochami, Austrią i Czechami).

Powód do radości ma zatem wiele miejsc, ale przewodnicząca niemieckiego komitetu ds. UNESCO Maria Boehmer zwróciła uwagę, że wpisanie na Listę Światowego Dziedzictwa może być "dobrodziejstwem i przekleństwem jednocześnie". Takie obiekty jak katedra w Kolonii i takie miasta jak Wenecja cierpią wskutek masowego napływu turystów. Wenecja od niedzieli 1 sierpnia wprowadza zakaz zawijania do laguny dużych statków wycieczkowych. Włoski minister kultury Dario Franceschini uzasadnił tę decyzję tym, że Wenecja, obecna na liście UNESCO od 1987 roku, jest poważnie zagrożona natłokiem turystów. UNESCO wielokrotnie domagało się wprowadzenia takiego zakazu informując, że w przeciwnym razie Wenecja zostanie uznana za zagrożone miejsce światowego dziedzictwa kulturowego.

Obok przeciążenia nadmiernym napływem turystów, wielu miejscom z listy UNESCO daje się we znaki zmiana klimatu - powiedziała Maria Boehmer w wywiadzie dla "Tagesspiegel". Takim miejscem jest Wielka Rafa Koralowa w Australii. Także w Niemczech susze i powodzie mogą poważnie zaszkodzić obiektom wpisanym na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Dotyczy to na przykład pałacu i parku Sanssouci w Poczdamie, albo ogrodów Dessau-Woerlitz. Zgromadzenie generalne UNESCO zamierza przedłożyć jesienią dokument w tej sprawie.

Dyskusyjny prestiż

Od lat toczy się debata na temat kryteriów i prestiżu wyróżnienia, jakim jest wpisanie danego miejsca czy obiektu na Listę Światowego Dziedzictwa. Dla wielu obywateli i polityków równa się to przyznaniu tytułu szlacheckiego albo beatyfikacji. Poza tym uznanie jakiegoś miejsca za posiadające "nadzwyczajną uniwersalną wartość" może uwolnić wiele dobrej energii, która pozwoli zachować je w dobrym stanie dla przyszłych pokoleń.

Krytycy jednak zwracają uwagę na możliwą inflację wpisania obiektu na listę dziedzictwa UNESCO, która coraz bardziej się wydłuża i może się przez stracić na ważności. Poza tym skarżą się na powtarzające się preferowanie miejsc i obiektów w Europie oraz niepokojącą dowolność w wyborze miejsc przeznaczonych do wpisania na tę listę.

Także w Niemczech wiele osób zadaje sobie pytanie, dlaczego znalazły się na niej katedry w Spirze, Akwizgranie, Hildesheim i w Kolonii, a nie ma na niej katedr w Wormacji, Moguncji, Magdeburgu, Ulm czy we Fryburgu? Albo dlaczego jest na niej Wyspa Muzeów w Berlinie, a nie ma placu Koenigsplatz w Monachium?

Pomimo tych i innych dyskusji "karawana idzie dalej". 45. sesja Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO odbędzie się latem 2022 roku w Rosji w Kazaniu. Między innymi zapadnie na niej decyzja o wpisaniu na listę UNESCO starej synagogi i mykwy w Erfurcie.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Od tego tygodnia Niemcy mają pięć nowych miejsc na Liście Światowego Dziedzictwa. To wyróżnienie ma też gorszą stronę.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura::UNESCO%3A%2034%20nowe%20miejsca%20na%20Li%C5%9Bcie%20%C5%9Awiatowego%20Dziedzictwa&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58717825&x4=11399&x5=UNESCO%3A%2034%20nowe%20miejsca%20na%20Li%C5%9Bcie%20%C5%9Awiatowego%20Dziedzictwa&x6=1&x7=%2Fpl%2Funesco-34-nowe-miejsca-na-li%C5%9Bcie-%C5%9Bwiatowego-dziedzictwa%2Fa-58717825&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210731&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura" />
Item URL https://www.dw.com/pl/unesco-34-nowe-miejsca-na-liście-światowego-dziedzictwa/a-58717825?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58262748_401.jpg
Image caption Kolonia artystyczna Mathildenhöhe w Darmstadt
Image source Gaby Kunz/Augenklick/picture alliance

Item 32
Id 58715911
Date 2021-07-31
Title Nieoszacowane skutki powodzi dla kultury
Short title Nieoszacowane skutki powodzi dla kultury
Teaser Po pandemii − kolejna klęska. Lipcowa powódź mocno dotknęła niemieckie instytucje kulturalne. Ucierpiały wydawnictwa, muzea, archiwa, galerie, kościoły.

Wielogodzinne ulewne deszcze, gwałtownie podnoszący się poziom rzek, podmyte domy, zalane piwnice − zniszczenia po ostatniej nawałnicy koncentrują się głównie w Nadrenii Północnej-Westfalii i Nadrenii-Palatynacie. Ponad 180 zabitych, zniszczenia i straty liczone w miliardach. Bilans katastrofy jest porażający. Jednak dopiero z czasem staje się jasne, że ucierpiało na tym również wiele instytucji kulturalnych. Ucierpiały wydawnictwa, muzea, archiwa, galerie, kościoły, a nawet − jak w Wuppertalu − opera.

− To brzmiało jak wodospad Niagara − wspomina Marietta Thien, szefowa wydawnictwa „Velbrück”. Gdy ona i jej mąż obudzili się w noc katastrofy, budzik pokazywał godzinę 3.45. Od kilku godzin padał ulewny deszcz. Kanalizacja w Metternich, dzielnicy Weilerswist koło Bonn, nie przyjmuje już wody. Woda na głównej ulicy sięga do kolan, a potem dzieje się rzecz nie do pomyślenia: aby zapobiec pęknięciu ściany zapory wyżej położonego zbiornika Steinbach, władze wypuszczają wodę. − Fala przypływu rzeki Swiss uderzyła w naszą wioskę z wielką siłą − mówi DW Andreas von Stedman. − Nikt nas nie ostrzegł!

„Wielkie brązowe jezioro”

To, że nie było ofiar śmiertelnych, graniczy z cudem. Woda zalała również budynki wydawnictwa „Velbrück”, zniszczyła magazyn książek, a meble, komputery i samochody firmowe za jednym zamachem stały się niezdatne do użytku. Ofiarą wody pada stodoła wydawnictwa, w której zwykle odbywają się odczyty i koncerty. Następnego ranka ujęcia z dronu pokazują miejsce zanurzone w ogromnym, brązowym jeziorze. W zabytkowym zespole budynków wydawnictwa naukowego „Velbrück” woda ma wysokość trzech metrów. Dyrektor Marietta Thien i dyrektor zarządzający Andreas von Stedman są oszołomieni. „Wszystko jest zniszczone!”.

Woda dała o sobie znać także w innych miejscach. Szczególnie mocno ucierpiała opera w dzielnicy Wuppertalu Barmen. Wskutek ulewnego deszczu i gwałtownie podnoszącej się wody rzeki Wupper woda przedostała się do szybu orkiestrowego zabytkowego budynku, skrzydła technicznego pod sceną, magazynu instrumentów i stroicielni 80-osobowego zespołu muzycznego. Co gorsza, zniszczeniu uległy ważne systemy, takie jak sprzęt sceniczny i oświetleniowy, wentylacja, ogrzewanie i system sygnalizacji pożaru.

− Na razie nie mogą się tu odbywać żadne przedstawienia − powiedział DW dyrektor opery Daniel Sieghaus. − Po długiej przerwie z powodu pandemii to kolejna poważna porażka! – dodał. Zarówno dla artystów, jak i dla publiczności.

Przetargi trwają zbyt długo

Tutaj, jak i w innych miejscah, trwa inwentaryzacja, rzemieślnicy i technicy szukają uszkodzeń. Wielkość szkód po powodzi jest trudna do oszacowania. Rolf Reuter, szef działu techniki scenicznej, szacuje szkody „na miliony”. Zamówienia na nowy sprzęt czy naprawę szkód są tym trudniejsze, że przedsiębiorstwa publiczne, takie jak Opera w Wuppertalu, muszą ogłaszać przetargi na zakupy i zamówienia budowlane w całej Europie. To może zająć trochę czasu. Może ustawodawca powinien pomyśleć o przyspieszonych procedurach udzielania zamówień? Na razie Opera w Wuppertalu musi korzystać z zastępczych miejsc, np. teatru Theater am Engelsgarten i miejskiej hali Historische Stadthalle.

Wody nie ominęły także prywatnych inicjatyw kulturalnych, takich jak muzeum tramwajów Bergische Straßenbahnmuseum w Wuppertalu-Kohlfurcie. − Przez 50 lat nic się tu nie działo − mówi Guido Korff z zarządu placówki. „Potem woda napłynęła z dwóch kierunków jednocześnie − z rzeki Wupper i z góry z Kaltenbach”. W ciągu kilku minut hala wagonowa, budynek socjalny z dyspozytornią i kontener handlowy znalazły się w wodzie. − Na szczęście nasze wagony kolejowe zostały oszczędzone − powiedział Korff w wywiadzie dla DW. Szkody zostały więc ograniczone do 50 tys. euro.

Dalej na zachód, w nadreńskim miasteczku Stolberg, niedaleko Akwizgranu, powódź dotknęła pamięć kulturową całego miasta. Ofiarą powodzi padły miejskie archiwa, mieszczące się w zabytkowym ratuszu oraz w piwnicach dawnego budynku handlowego. Setki starych książek, dokumentów i pism, z których najstarsze pochodzą z XVII wieku, zatonęły w wodach szalejącej rzeki Vicht. Wiele z nich można było uratować w spektakularnej akcji.

− Specjaliści z Kolonii przyjechali ze swoimi nowymi kontenerami do ochrony dóbr kultury − mówi DW archiwista Christian Altena. Wewnątrz dokumenty są myte i zamrażane szokowo, dzięki czemu nie rozpoczyna się proces rozkładu. Dwa tygodnie po katastrofie powodzi Altena oddycha z ulgą. Akcja ratunkowa jest zakończona, ostatni ładunek został wysłany do chłodni.

Niemiecki impuls do udzielenia pilnej pomocy

Powódź doprowadziła też do zalania zabytkowego kościóła św. Korneliusza w Kornelimünster koło Akwizgranu. Tutaj, podobnie jak w innych regionach Nadrenii Północnej-Westfalii, z którego pochodzi Michelle Müntefering, trwa wielkie sprzątanie. Na spotkaniu ministrów kultury krajów G20 w Rzymie niemiecki minister ds. zagranicznej polityki kulturalnej opowiedział się za ostrymi działaniami w przypadku katastrof. Mechanizm „szybkiego reagowania” polega na uruchomieniu w ciągu kilku godzin grupy ekspertów z modułowym wyposażeniem technicznym, np. laboratorium awaryjnym do konserwacji zamoczonych pism. Konsekwencje zmian klimatycznych dla obiektów Światowego Dziedzictwa są również tematem tegorocznego spotkania Komitetu Światowego Dziedzictwa w Fuzhou w Chinach, jak potwierdziła niemiecka Komisja UNESCO na zapytanie DW.

Brązowy nalot na ścianach domów i roślinach budynku wydawnictwa „Velbrück” wciąż zdradza, dokąd sięgnęła fala rzeki Swiss. To, czego nie widać, to cztery przeciekające grzejniki, prąd, telefon i internet, które nadal nie działają. Aby przenieść stosy książek z wydawnictwa na ciężarówki, trzeba było sprowadzić koparkę. Podobnie jak w wielu innych miejscach katastrofy, w sprzątaniu pomagali sąsiedzi, organizacje pomocowe i rzesze wolontariuszy.

− Jesteśmy oszołomieni chęcią pomocy − mówią jednym głosem Marietta Thien i Andreas von Stedman Ale jest też jasne, że przed parą i ich projektami kulturalnymi jest jeszcze długa droga.

.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Po pandemii − kolejna klęska. Lipcowa powódź mocno dotknęła niemieckie instytucje kulturalne. Co dalej?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura::Nieoszacowane%20skutki%20powodzi%20dla%20kultury%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58715911&x4=11399&x5=Nieoszacowane%20skutki%20powodzi%20dla%20kultury%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnieoszacowane-skutki-powodzi-dla-kultury%2Fa-58715911&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210731&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nieoszacowane-skutki-powodzi-dla-kultury/a-58715911?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1024 x 576) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2021/bpol210719_001_183fafotyw_partner.jpg

Item 33
Id 58715401
Date 2021-07-31
Title Niemcy: Zbliża się koniec darmowych testów na koronawirusa
Short title Niemcy: Zbliża się koniec darmowych testów na koronawirusa
Teaser Szybki test na koronawirusa i już po paru minutech z jego wynikiem w garści moźna pójść do restauracji albo do kina. Najpóźniej jesienią ten model powoli zacznie przechodzić do przeszłości.

Media informują o stanowisku rządu, który planuje wygaszenie możliwości zrobienia szybkich testów za darmo. Za taki test trzeba będzie zapłacić z własnej kieszeni.

Zmiana przyjdzie jesienią

W rządzie wielkiej koalicji nabierają konkretnych kształtów plany odejścia od darmowych testów na koronawirusa. Jej członkowie zgodzili się zasadniczo, że zostaną one zniesione z chwilą, gdy wszyscy obywatele RFN otrzymają możliwość zaszczepienia się przeciwko COVID-19. Poinformował o tym tabloid "Bild", powołujący się na koła rządowe. Darmowe testy wygasną pod koniec września lub na początku października.

Jak donosi "Bild", za szybkim zniesieniem darmowych testów na koronawirusa opowiadają się zwłaszcza premier Bawarii Markus Soeder z CSU i federalny minister finansów Olaf Scholz z SPD. Ten ostatni powiedział dziennikom wydawanym przez grupę medialną Funke: "Uważam, że powinniśmy w dalszym ciągu umożliwić wstęp do restauracji albo do kina wszystkim, którzy wylegitymują się ważnym testem na koronawirusa".

Zdaniem ministra finansów takie testy powinny jednak odbywać się odpłatnie od chwili, w której wszyscy chętni otrzymają możliwość zaszczepienia się. Obecne tempo akcji masowych szczepień ludności w Niemczech pozwala przypuszczać, że od jesieni nie będzie już powodu do utrzymywania darmowych szczepień dla tych, którzy w ten sposób pragną zapewnić sobie "darmową przyjemność" w postaci wybrania się do lokalu gastronomicznego lub kina na koszt ogółu społeczeństwa - dodał minister Scholz.

Wczoraj (30.07.2021) premier Szlezwiku-Holsztyna Daniel Guenther wezwał władze federalne do jak najszybszego wprowadzenia opłat za test na koronawirusa. "Rząd federalny powinien już w przyszłym tygodniu przedstawić konkretną datę, od której takie testy będą płatne" - powiedział Guenther w wywiadzie dla dziennika "Die Welt". Jego zdaniem, taką datą może być 20 września, ponieważ "do tego dnia każdy, kto jeszcze do tej pory nie jest zaszczepiony, ma szansę to uczynić".

Dla niektórych test nadal będzie za darmo

Od tej zasady będą jednak odstępstwa: "Wyjątki muszą oczywiście nadał obowiązywać dla tych, którzy nie mogą być zaszczepieni ze względów zdrowotnych, jak również dla dzieci i młodzieży" - powiedział Olaf Scholz.

Także premier Guenther opowiedział się za darmowymi testami dla osób, które nie mogą się zaszczepić ze względów zdrowotnych albo ze względu na ich wiek. "Dla tych osób, na przykład kobiet w ciąży i dzieci, testy na koronawirusa nadal będą bezpłatne" - oświadczył. Guenther podkreślił, że z uwagi na stale rosnącą liczbę nowych zakażeń koronawirusem oczekuje na jesieni wzmocnienia nacisków na przeprowadzanie testów na koronawirusa u osób niezaszczepionych.

Rząd krajowy w Kilonii podaje, że koszt przeprowadzenia szybkiego testu na koronawirusa przez fachowy personel wynosi w tej chwili, w zależności od usługodawcy, od 20 d0 30 euro. Te sumę powinni zapłacić wszyscy chętni. Tabloid "Bild" poinformował, powołując się na Federalny Urząd ds. Bezpieczeństwa Socjalnego (BAS), że koszt bezpłatnych testów na koronawirusa w Niemczech w okresie od kwietnia do końca lipca wyniósł 3,4 mld euro.

(DPA/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Darmowy test na koronawirusa i już moźna pójść do restauracji albo do kina. Najpóźniej jesienią ta możliwość zniknie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%3A%20Zbli%C5%BCa%20si%C4%99%20koniec%20darmowych%20test%C3%B3w%20na%20koronawirusa&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58715401&x4=11395&x5=Niemcy%3A%20Zbli%C5%BCa%20si%C4%99%20koniec%20darmowych%20test%C3%B3w%20na%20koronawirusa&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-zbli%C5%BCa-si%C4%99-koniec-darmowych-test%C3%B3w-na-koronawirusa%2Fa-58715401&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210731&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-zbliża-się-koniec-darmowych-testów-na-koronawirusa/a-58715401?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/57929794_401.jpg
Image caption Testy na koronawirusa niedługo przestaną być bezpłatne
Image source Christian Ohde/CHROMORANGE/picture alliance

Item 34
Id 58714117
Date 2021-07-31
Title Fake newsy o powodzi. Sprawdzamy fakty
Short title Fake newsy o powodzi. Sprawdzamy fakty
Teaser W Internecie krąży fake news o znalezieniu na terenach powodziowych 600 zwłok noworodków i dzieci. DW pokazuje, w jaki sposób rozchodzą się takie nieprawdziwe wiadomości.

Najważniejsze na początek: prezydium policji w Koblencji określiło rzekome znalezienie zwłok 600 dzieci na terenach ogarniętych katastrofalną powodzią w dolinie rzeki Ahr w Nadrenii-Palatynacie jako fake news i ostrzegło przed "bezrefleksyjnym" rozpowszechnianiem takich wiadomości w Internecie.

Rzeczniczka prezydium napisała do DW następująco: "Masowe znajdowanie zwłok to pogłoski będące obecnie w obiegu. Takie informacje nie zostały potwierdzone w żadnym z wymieniomych miejsc, a wiadomość o znalezieniu takiej liczby zwłok do tej pory w ogóle do nas nie dotarła". Według danych policji liczba ofiar śmiertelnych powodzi w Nadrenii-Palatynacie wynosi w dalszym ciągu 134 (stan na 29.07.2021), spośród których zidentyfikowano dotąd 80 osób. 69 osób uchodzi nadal za zaginione.

Skąd się biora takie fałszywe doniesienia?

Jak udało się ustalić DW, do powstania tej niezgodnej z prawdą wiadomości głównie przyczyniła się telewizyjna relacja z terenów powodziowych, którą z biegiem czasu przedstawiono w całkowicie fałszywym kontekście. Chodzi tu o fragment reportażu nadanego przez stację telewizyjną n-tv, trwający zaledwie 15 sekund i wykorzystany następnie jako dowód na rzekome odnalezienie kilkuset zwłok dzieci.

Reporter tej stacji omawiał zniszczenia widoczne z okna budynku, w którym się znajdował. Wspomniał, że mieszkańcy tego budynku jeszcze w nim przebywają i mają za sobą traumatyczne przeżycia. Następnie wspomniał, że miał okazję rozmawiać z innymi mieszkańcami, którzy w swoich domach znaleźli zwłoki dzieci przyniesione przez falę powodziową. Na koniec spytał ich, "czy należy liczyć się z kolejna powodzią, na co odpowiedzieli...", i na tym powielana w Internecie relacja sie urywa.

DW poprosiła stację n-tv o więcej informacji w tej sprawie. Rzecznik grupy medialnej RTL Deutschland, do której należy n-tv, potwierdził, że ten wideoklip jest "bardzo silnie skróconym fragmentem rozmowy" nadanej 22 lipca w wiadomościach o godzinie 9:00 i że reporter stacji znajdował się wtedy w Altenburgu w gminie Altenahr, wyjątkowo silnie dotkniętej przez powódź. Niedługo po nadaniu jego relacji ten jej fragment został podzielony na części. W zrzucie ekranu widać post na Facebooku opublikowany tego samego dnia o godzinie 10:55, ale nie ma w nim jeszcze nowy o znalezieniu 600 zwłok.

Już w tych pierwszych doniesieniach jednak można było w różnym stopniu stwierdzić tendencję do włączania ich w teorie spiskowe rozpowszechniane przez QAnon, takie jak rzekome przeprowadzanie przez pewną elitę władzy tajnych i śmiertelnych w skutkach eksperymentów na dzieciach w bunkrach albo tunelach. Teraz fala powodziowa miała wynieść ich zwłoki na światło dzienne. Kiedy po raz pierwszy pojawiła się liczba 600 ofiar, tego nie sposób jednoznacznie ustalić. Faktem jest, że w materiale stacji n-tv nie ma o niej mowy. DW dysponuje pełnym nagraniem jej relacji z terenów powodziowych.

Fake news obiega świat

W międzyczasie wiadomość o rzekomym odkryciu zwłok kilkuset dzieci obiegła świat. 26 lipca ten sam fragment wideoklipu pojawił się na YouTubie opatrzony atytułem po angielsku i opisem, że "niemiecki reporter powiedział o znalezieniu 600 zwłok dzieci przyniesionych przez powodziową falę".

Niektórzy użytkownicy Internetu podali w swych komentarzach prawidłowe tłumaczenie słów reportera stacji n-tv, ale ich uwagi zostały na ogół zignorowane. DW znalazła obok podanego wyżej wpisu po angielsku także podobne po, między innymi, japońsku, niderlandzku i hiszpańsku w mediach społecznościowych oraz na różnych forach internetowych. Jeden z tweetów po angielsku głosił, że stacja n-tv celowo skróciła wypowiedź jej reportera.

Analityk fake newsów André Wolf przeprowadził własne badania w tej sprawie i wykazał jej powiązania z ruchem QAnon. Wolf pracuje dla Mimikamy, austriackiego stowarzyszenia angażującego się na rzecz nadużywania Internetu i sprawdzającego rozpowszechniane w nim informacje pod kątem ich zgodniości z prawdą.

Klasyczne przejawy teorii spiskowych

Jak mówi André Wolf, to że w tej sprawie brakuje jakichkolwiek dowodów jest typowym przejawem teorii spiskowych opartych często na schemacie: "dopóki nie ma żadnych kontrargumentów, prawdziwe jest to, co my głosimy". Najpóźniej po dementi ze strony prezydium policji w Koblencji głosiciele teorii o rzekomym znalezieniu zwłok kilkuset dzieci powinni byli podać na to jakieś dowody − powiedział ekspert w rozmowie z DW.

W tym momencie uruchamia się jednak tzw. mechanizm samoobrony. Polega on na tym, że ci, którzy rozpowszechniają takie wiadomości i sami w nie wierzą, są przekonani, że prawdziwy bieg wydarzeń jest utrzymywany w tajemnicy przed opinią publiczną, a ci, którzy dementują fake newsy, są częścią rzekomego spisku, jak wyjaśnia André Wolf. Wszystkie oświadczenia władz są dla zwolenników teorii spiskowych wyłącznie potwierdzeniem ich zdania, ponieważ władze chcą rzekomo zatuszować "prawdziwy" przebieg zdarzeń.

− Noworodki i dzieci są częstym motywem teorii spiskowych − dodaje Wolf. Doskonale nadają się do wzbudzenia nienawiści wobec władz i rożnych elit, ponieważ "trudno jest o zarzut gorszy niż oskarżenie kogoś o torturowanie lub zabijanie dzieci". Budzi to naturalny sprzeciw i wrogość wobec rzekomych sprawców takich czynów, co sprzyja manipulowaniu ludźmi i ich radykalizowaniu − wyjaśnia ekspert.

Ale przecież znaleziono zwłoki dzieci?

Faktem jest, że podczas prac porządkowych na terenach powodziowych pomiędzy gruzami zawsze znajduje się ludzkie zwłoki. Stacja n-tv poinformowała o znalezieniu w dwóch miejscach pojedynczych zwłok dzieci. Na pytanie DW, na jakich źródłach reporter oparł swoją relację, stacja n-tv odpowiedziała: "Pojedynczy ludzie mówili nam o zmarłych dzieciach. Była wśród nich mieszkanka Altenburga, która opowiedziała naszemu reporterowi o swoich przeżyciach w nocy, gdy nadeszła fala powodziowa, a jej wypowiedż znalazła się w naszej relacji".

Prezydium policji w Koblencji nie chciało komentować doniesień o znalezieniu pojedynczych zwłok dzieci albo noworodków, tlumacząc to drażliwością tego zagadnienia i prosząc DW o zrozumienie dla zajęcia takiego stanowiska w tej sprawie. Na pewno jednak nie doszło do znalezienia większej liczby zwłok dzieci, a wszelkie doniesienia na ten temat są pozbawione podstaw.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W Internecie krąży fake news o znalezieniu po powodzi kilkuset ciał dzieci. DW pokazuje, jak rozchodzą się takie plotki.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Fake%20newsy%20o%20powodzi.%20Sprawdzamy%20fakty&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58714117&x4=11400&x5=Fake%20newsy%20o%20powodzi.%20Sprawdzamy%20fakty&x6=1&x7=%2Fpl%2Ffake-newsy-o-powodzi-sprawdzamy-fakty%2Fa-58714117&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210731&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/fake-newsy-o-powodzi-sprawdzamy-fakty/a-58714117?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58572668_401.jpeg
Image caption Altenahr: zniszczenia po powodzi
Image source Boris Roessler/dpa/picture alliance

Item 35
Id 58715120
Date 2021-07-31
Title Klęska powodzi. Władze powiatu Ahrweiler mogły na czas ostrzec
Short title Władze powiatu Ahrweiler mogły na czas ostrzec
Teaser W nocy z 14 na 15 lipca przez dolinę rzeki Ahr przetoczyła się fala powodziowa, która zaskoczyła tamtejszych mieszkańców. Chociaż władze powiatu dostały alarmujące prognozy na czas.

Powiat Ahrweiler został szczególnie mocno dotknięty powodziami. I najwyraźniej można było ostrzec tamtejszą ludność dużo wcześniej. Jak donosi „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, oprócz informacji opublikowanych w Internecie, władze powiatu otrzymały wieczorem szereg automatycznych maili od Urzędu ds. Środowiska w Nadrenii-Palatynacie. Jego rzecznik potwierdził to w rozmowie z FAZ.

Z nadesłanych maili wynikało, że w nocy 15 lipca poziom wody miał osiągnąć prawie siedem metrów. Już po południu 14 lipca urząd opublikował prognozy, które znacznie przekraczały poziom tzw. powodzi stulecia z 2016 roku (3,7 metra). Mimo to dopiero o godz. 23.15 ogłoszono stan klęski żywiołowej w dolinie rzeki Ahr i przeprowadzono ewakuację.

Starosta powiatu Ahrweiler, polityk CDU Jürgen Pfoehler, odpowiedzialny za zapobieganie klęskom żywiołowym, tłumaczył to tym, że na wczesny wieczór zapowiadano nieco niższy poziom wody.Wkrótce jednak informacje te zostały przez urząd krajowy ponownie zweryfikowane. Według FAZ Urząd ds. Środowiska bezpośrednio poinformował o godz. 21.26 również administrację powiatu, że w Altenahr należy spodziewać się poziomu 6,9 m.

Już wcześniej fale przypływu

Badacz sytuacji kryzysowych Frank Roselieb też wysunął poważne oskarżenia przeciwko staroście Pfoehlerowi. Zarządzanie klęskami żywiołowymi należy do podstawowych zadań każdego starosty i każdego burmistrza, powiedział naukowiec z Kilonii gazecie „Rhein-Zeitung” z Koblencji. Jak podkreślił, fakt, że w powiecie Ahrweiler nie został uruchomiony alarm ostrzegawczy, jest niewytłumaczalny. Według Roselieba, alarm ostrzegawczy mógł zostać ogłoszony już we wczesnych godzinach wieczornych 14 lipca, „aby można było rozpocząć działania ratunkowe”. Było to możliwe np. wtedy, gdy „poziom wody ciągle się podnosił, ale nic strasznego jeszcze się nie wydarzyło”. Ekspert mówił też o „lampkach ostrzegawczych w głowie”.

Po ogłoszeniu stanu klęski żywiołowej na poziomie ostrzegawczym 5, ogłoszono również nakaz ewakuacji budynków znajdujących się 50 metrów na prawo i lewo od rzeki Ahr. Gdy starosta Pfoehler apelował do mieszkańców o przeniesienie się na wyższe piętra, domy były już zmiecione przez masy wody - powiedział Roselieb.

Ostrzeżenie na czas sto lat temu

„Nikt nie może powiedzieć, że takie fale powodziowe jeszcze do tej pory nie wystąpiły w dolinie rzeki Ahr” - podkreślił naukowiec. „Podczas powodzi 200 lat temu jej wymiary były jeszcze straszliwsze”. Podobnie było 100 lat temu. Ponadto, ludzie byli ostrzegani w odpowiednim czasie. Według badacza nie ma więc powodu, aby nie być przygotowanym na taką falę powodziową jak ta ostatnia.

Ponad dwa tygodnie temu wyjątkowo obfite opady deszczu spowodowały niszczycielskie powodzie w Nadrenii-Palatynacie i Nadrenii Północnej-Westfalii. Wiele gmin, zwłaszcza w dolinie rzeki Ahr w Nadrenii-Palatynacie, zostało zdewastowanych. W Nadrenii-Palatynacie odnotowano do tej pory 135 ofiar śmiertelnych, a 59 osób jest nadal zaginionych. W Nadrenii Północnej-Westfalii było 47 ofiar śmiertelnych.

(DPA/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W nocy z 14 na 15 lipca przez dolinę rzeki Ahr przetoczyła się fala powodziowa, która zaskoczyła mieszkańców.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Kl%C4%99ska%20powodzi.%20W%C5%82adze%20powiatu%20Ahrweiler%20mog%C5%82y%20na%20czas%20ostrzec&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58715120&x4=11400&x5=Kl%C4%99ska%20powodzi.%20W%C5%82adze%20powiatu%20Ahrweiler%20mog%C5%82y%20na%20czas%20ostrzec&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkl%C4%99ska-powodzi-w%C5%82adze-powiatu-ahrweiler-mog%C5%82y-na-czas-ostrzec%2Fa-58715120&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210731&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/klęska-powodzi-władze-powiatu-ahrweiler-mogły-na-czas-ostrzec/a-58715120?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58714918_401.jpg
Image caption Ulice Ahrweiler dwa tygodnie po powodzi
Image source Arafatul Islam/DW

Item 36
Id 58710813
Date 2021-07-31
Title Niemiecka prasa o plagiacie Lascheta: szkody dla wizerunku
Short title Niemiecka prasa o plagiacie Lascheta: szkody dla wizerunku
Teaser Szef CDU i kandydat na kanclerza Armin Laschet musi tłumaczyć się z zarzutów o plagiat popełniony podczas pisania książki wydanej w 2009 roku. Sobotnie wydania gazet komentują.

Dziennik „Frankfurter Rundschau" pisze:

„Kandydat CDU na kanclerza Armin Laschet to kolejny polityk, który pokazał, że nie potrafi poprawnie cytować i za to przeprosił. Byłoby lepiej, gdyby w swojej pracy prawidłowo podał źródła, wtedy mógłby zająć się ważnymi sprawami w kampanii wyborczej. Nie powinno tu chodzić o wygładzone CV czy śmiech nie na miejscu, a raczej o przeciwdziałanie zmianom klimatycznym, przystosowanie się do nich czy o czwartą falę pandemii”.

Zdaniem „Stuttgarter Zeitung”:

„Pod względem demontażu swojego wizerunku Laschet zachowuje się jak klon Baerbock. Najpierw szczerzy się w nieodpowiednim momencie, gdy należałoby przyjąć postawę godną męża stanu. Teraz i on musi przyznać się do błędów w książce, które fatalnie przypominają machinacje szefowej Partii Zielonych. Wydaje się, że po prostu chce się uśmiechać w przypadku ostrych kryzysów.. Koronakryzys? Zmiany klimatyczne? Tego raczej nie zaznacza”.

Z kolei dziennik „Darmstädter Echo” konstatuje:

„Można by niemal uwierzyć, że oskarżenia o plagiat pod adresem Lascheta pojawiły się we właściwym momencie. Popełnia on bowiem poważniejsze błędy, o których teraz być może jeszcze mniej się mówi. I kto wie: może ta afera mu pomoże, zwierając za nim szeregi CDU/CSU. Tylko samo to nie wystarczy, by wygrać wybory. Kandydat musi dać z siebie więcej”.

„Neue Osnabrücker Zeitung" komentuje:

„Z jego punktu widzenia, dobrą rzeczą w przypadku zarzutu o plagiat jest to, że oszustwo nie pozbawi Armina Lascheta doktoratu. Niemniej jednak przyznanie się do błędu jeszcze bardziej szkodzi jego wizerunkowi. W CSU, ale także w części CDU, już wcześniej panowało wielkie rozczarowanie z powodu nieudolnego i merytorycznie niewyraźnego kandydata na kanclerza. A teraz jeszcze to! Jakże irytująca była ta kampania wyborcza do tej pory. Zamiast szukać właściwych odpowiedzi na ogromne zadania przyszłości, Laschet i Baerbock są zajęci samoobroną. Przez długi czas wyglądało na to, że kraj zmierza do pierwszego czarno-zielonego rządu. To nadal jest możliwe. Ale Laschet i Baerbock, poprzez swoje wpadki, zdołali sprawić, że rywalizacja stała się znów bardziej otwarta”.

Natomiast dziennik „Die Glocke" uważa, że:

„Armin Laschet nie potrafi odnaleźć się w kampanii wyborczej. Szansa na wykazanie się w działaniu kryzysowym podczas klęski powodzi została w dużej mierze przeoczona. Zamiast jako kandydat na kanclerza wyznaczyć tematy i się nimi zająć, popełnił szereg niepotrzebnych błędów. Bezsensowny śmiech na lokalnym spotkaniu z prezydentem Niemiec na zalanym obszarze jest wciąż żywy, po czym w piątek pojawiły się oskarżenia o plagiat. (...) Zarzut, że Akwizgrańczyk czasami nie traktuje rzeczy zbyt poważnie, prześladuje go od czasu afery z niechlujnymi egzaminami jako wykładowcy na Politechnice Akwizgrańskiej w 2014 r. Czy to jest materiał, z którego robi się przyszłych kanclerzy?”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Szef CDU i kandydat na kanclerza Armin Laschet musi tłumaczyć się z zarzutów o plagiat. Sobotnie gazety komentują.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%20o%20plagiacie%20Lascheta%3A%20szkody%20dla%20wizerunku&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58710813&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%20o%20plagiacie%20Lascheta%3A%20szkody%20dla%20wizerunku&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-o-plagiacie-lascheta-szkody-dla-wizerunku%2Fa-58710813&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210731&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-o-plagiacie-lascheta-szkody-dla-wizerunku/a-58710813?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 37
Id 58708763
Date 2021-07-31
Title Po powodzi. Usuwanie odpadów wyzwaniem logistycznym
Short title Po powodzi. Usuwanie odpadów wyzwaniem logistycznym
Teaser Po powodziach w zachodnich Niemczech zostało tysiące ton odpadów. Pozbycie się ich jest trudnym wyzwaniem. Ale dla mieszkańców także krokiem inicjującym odbudowę.

Po powodzi w połowie lipca, gdy woda już ustąpiła, na ulicach Ahrweiler pojawiły się góry śmieci, blokujące ulice. Mieszkańcy usunęli z domów zniszczone i zabrudzone meble oraz urządzenia elektryczne. Przed domami piętrzyły się lodówki pełne jedzenia, pralki, kanapy, a także książki, albumy fotograficzne i płyty − wszystko pokryte grubą warstwą tłustego błota. Dwa tygodnie później ulice dzielnicy Bad Neuenahr-Ahrweiler w Nadrenii-Palatynacie zostały już oczyszczone. Powoli powraca też architektoniczny urok sielskich domów przysłupowych.

Firmy zajmujące się gospodarką odpadami komunalnymi natychmiast rozpoczęły oczyszczanie ulic. Z jednej strony ze względu na ryzyko związane z higieną, z drugiej strony, aby oczyścić najważniejsze drogi dojazdowe. Dla niektórych mieszkańców usuwanie odpadów było również warunkiem pogodzenia się z katastrofą. − To wielka ulga, że śmieci zostały usunięte − mówi jedna z mieszkanek, pani Kroll (która nie chce podać swojego pełnego nazwiska, przyp. red.).

Zapomnieć o tym, co się stało

Jeszcze tydzień temu, jak relacjonuje kobieta, przed domem jej rodziców stała lodówka. Wciąż przyczepione były do niej magnesy z ogłoszeniami. A na drzwiach ktoś napisał: „Dzięki Bogu, wciąż żyjemy”. − Teraz nie musimy już codziennie przechodzić obok tych rzeczy i patrzeć, co straciliśmy. Nie musimy ciągle szukać i zastanawiać się, czy jest jeszcze coś do uratowania. Teraz możemy wreszcie pogodzić się z tym, co się stało – mówi DW pani Kroll.

Choć ulice są już prawie oczyszczone, śmieci nie zostały jeszcze ostatecznie usunięte. Większość z nich leży na poboczu drogi przy wjeździe do miejscowości. Gdzie umieścić te niespotykane dotąd ilości śmieci?

Organizacja Deutsche Umwelthilfe e.V. (DUH) ostrzega, że góry elektrośmieci muszą być składowane na solidnym podłożu, takim jak beton, aby wyciekające substancje toksyczne nie przedostawały się przez glebę do wód gruntowych. Mareike Hoffmann, kierownik projektu zarządzania recyklingiem w DUH, mówi, że duże ilości zepsutych przedmiotów na zalanych terenach obciążają środowisko na wiele sposobów. − Aby zachować nasze zasoby, powinniśmy czyścić, naprawiać i ponownie wykorzystywać rzeczy, takie jak rowery, urządzenia kuchenne, metalowe meble, zamiast wyrzucać je i zastępować nowymi sprzętami − wyjaśnia.

Pomagać sobie w potrzebie

Jak wiele innych działań na zalanych terenach, również usuwanie odpadów było dziełem zespołowym: lokalne firmy budowlane, rolnicy i straż pożarna od samego początku wspierali miejscowe firmy zajmujące się gospodarką odpadami. Zalane zostały również pomieszczenia firmy RSAG zajmującej się gospodarką odpadami komunalnymi. − Początkowo nie mogliśmy odbierać żadnych odpadów. Nasze pojazdy utknęły w wodzie i błocie, zalane zostały również nasze wysypiska − mówi rzecznik przedsiębiorstwa Christof Gerharz.

Śmieciarki wróciły teraz do pracy i odbierają tysiące ton odpadów z miast i wsi powiatu Rhein-Sieg. Dodatkowi pomocnicy pełnią dyżury, pracownicy pracują w nadgodzinach, a także wyjeżdżają w teren w weekendy. Ale nie widać końca. RSAG spodziewa się kolejnej fali odpadów wielkogabarytowych. − Niektórzy mieszkańcy dopiero teraz wracają i zaczynają sprzątać. A potem wszystko wciąż znajduje się rozproszone na prowizorycznych wysypiskach w całym regionie. Nie możemy nawet powiedzieć, ile czasu zajmie nam wywiezienie tego wszystkiego − wyjaśnia Gerharz.

Unoszący się fetor

Ralf Schaefer prowadzi kompostownię w pobliskim Muettinghoven. Udostępnił ją teraz tymczasowo, aby odciążyć okoliczne wysypiska śmieci. W powietrzu unosi się fetor stęchłej wody. − W normalnych warunkach uciążliwy zapach z kompostu nie stanowi tutaj problemu. Ale te odpady z terenów zalewowych można wyczuć wszędzie dookoła − zauważa Schaefer.

W normalnych warunkach odpady byłyby najpierw segregowane. − Ale z ilością, którą otrzymaliśmy w ubiegłym tygodniu, nie możemy zrobić nic więcej niż rozdrobnić i spalić − mówi André Lotz, dyrektor zarządzający spalarnią śmieci z Kolonii AVG. Jak podkreśla: „Wybieramy oczywiście złom, a także drewno, które nadaje się jeszcze do użytku. Problem polega jednak na tym, że większość z tego jest po prostu zbyt mokra”. I dodaje, że część jest suszona i poddawana recyklingowi, ale cały proces utylizacji potrwa wiele miesięcy.

− Zakłady nie są po prostu zaprojektowane na takie ilości. W tej chwili nie jesteśmy w stanie oszacować, ile jeszcze tego przybędzie – wyjaśnia dyrektor AVG.

Nielegalni zbieracze złomu

Większość ochotników jest bardzo pożądana w regionie popowodziowym. Przed wieloma domami mieszkańcy wywiesili transparenty z podziękowaniami. Ale policja ma na oku tych, którzy udają, że chcą pomóc, a tak naprawdę chcą się tylko wzbogacić. − Złożyliśmy już dziesięć doniesień − informuje Marcel Dilling, główny inspektor policji w Maerkischer Kreis. Jak mówi, „dotyczyły one kradzieży urządzeń elektrycznych i narzędzi, które zostały umieszczone przed domami do wyschnięcia”. Bardzo niewielu zbieraczy złomu posiadało pozwolenia. Zauważa on jednak, że liczba takich osób znacznie się zmniejszyła od czasu wzmocnienia obecności policji w regionie.

Wielu mieszkańców terenów zalanych uważa, że nadszedł czas, aby spojrzeć w przyszłość. − Gdy zniknęła pierwsza góra odpadów, poczułam się jak na Boże Narodzenie – wspomina Carmen Peitz-von-der Eichen z Ahrweiler. Przed nią i jej partnerem stoi kolejne wyzwanie. − Przejrzeliśmy już wszystko, co mogliśmy uratować. Jeśli chodzi o odbudowę, narzędzi z pewnością nie zabraknie. Przyda się każdy młotek i każda piła − mówi Niemka.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Po powodziach w zachodnich Niemczech zostało tysiące ton odpadów. Pozbycie się ich jest trudnym wyzwaniem.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Po%20powodzi.%20Usuwanie%20odpad%C3%B3w%20wyzwaniem%20logistycznym&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58708763&x4=11400&x5=Po%20powodzi.%20Usuwanie%20odpad%C3%B3w%20wyzwaniem%20logistycznym&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpo-powodzi-usuwanie-odpad%C3%B3w-wyzwaniem-logistycznym%2Fa-58708763&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210731&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/po-powodzi-usuwanie-odpadów-wyzwaniem-logistycznym/a-58708763?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58696282_401.jpg
Image caption Wysypisko odpadów powodziowych w powiecie Rhein-Sieg
Image source Christoph Hardt/Geisler-Fotopress/picture alliance

Item 38
Id 58708459
Date 2021-07-30
Title Armin Laschet oskarżany o plagiat. „Popełniłem błąd”
Short title Armin Laschet oskarżany o plagiat. „Popełniłem błąd”
Teaser Szef CDU i kandydat na kanclerza Niemiec Armin Laschet przyznał, że w książce z 2009 roku co najmniej raz zapożyczył treści innego autora, nie podając źródła.

Kolejny kandydat na kanclerza Niemiec musi tłumaczyć się z zarzutów o plagiat. Po liderce Zielonych Annalenie Baerbock, której kilka tygodni temu wytknięto, że w jej książce są informacje przepisane z różnych źródeł, podobny kłopot ma przewodniczący CDU i premier Nadrenii Północnej-Westfalii Armin Laschet.

Chodzi o książkę Lascheta z 2009 roku pod tytułem „Republika ludzi sukcesu. Imigracja jako szansa" ("Die Aufsteigerrepublik. Zuwanderung als Chance”), w której pisał o integracji imigrantów jako szansie dla Niemiec. Sugestia, że mógł on dopuścić się plagiatu pojawiła się na Twitterze, gdzie wskazano na podobieństwa fragmentu z książki Lascheta i z innej publikacji.

Uderzające podobieństwa

Chadecki polityk szybko zareagował na te zarzuty i przyznał się do popełnienia błędu. Potwierdził, że przynajmniej raz nie podał źródła materiału, jaki wykorzystał w książce. Przyznał, że sam odpowiedzialny jest za ten błąd. – Chciałbym za to serdecznie przeprosić, bo staranna praca i respektowanie praw autorskich to dla mnie kwestia szacunku dla innych autorów – oświadczył Laschet. Dodał, że niezwłocznie zleci sprawdzenie, czy w książce są też inne błędy.

Polityk tłumaczył też, że książka, którą napisał będąc ministrem ds. integracji w Nadrenii Północnej-Westfalii, miała stanowić „wkład do debaty” na temat integracji imigrantów oraz zaprezentować pracę pierwszego w Niemczech ministerstwa integracji. Wykorzystano w niej opracowania pochodzące z tego resortu, o czym autor informuje w bibliografii.

Uwagę na uderzające podobieństwo fragmentu z książki Lascheta i innej publikacji zwrócił „łowca plagiatów” Martin Heidingsfelder. Jeszcze czwartek po południu – jak sam poinformował – wysłał politykowi CDU katalog pytań; nie tylko o książkę, ale i inne sprawy, które „interesują go jako wyborcę i podatnika”. Na część z nich już otrzymał odpowiedź. W rozmowie z agencją DPA nie chciał wyjaśnić, dlaczego postanowił sprawdzić akurat książkę Lascheta. – Dyskrecja to część mojego zawodu – powiedział jedynie.

Zrujnowane kariery

Na dwa miesiące przed wyborami do Bundestagu oskarżenia o plagiat pod adresem czołowych polityków są bardzo groźne i nie bez wpływu na sondaże poparcia dla partii. Również Annalena Baerbock, po pewnych wahaniach i grożeniu pozwem sądowym za oszczerstwo, w końcu przeprosiła za zapożyczenia bez podania źródeł w swojej książce pt. „Teraz. Jak odnawiamy nasz kraj". Awantura o jej książkę, jak i inne wpadki kandydatki Zielonych na kanclerza Niemiec odbiły się na sondażowym poparciu dla tego ugrupowania.

O tym, że oskarżenia o plagiat mogą zrujnować nawet najlepiej zapowiadającą się karierę polityczną, przekonało się już kilkoro niemieckich polityków. Na przykład w maju tego roku z funkcji minister ds. rodziny zrezygnowała socjaldemokratka Franziska Giffey, gdy Wolny Uniwersytet w Berlinie rozpoczął sprawdzanie jej pracy doktorskiej. W 2013 roku tytułu doktorskiego została pozbawiona ówczesna minister edukacji i badań naukowych Anette Schavan.

Dziesięć lat temu były niemiecki minister gospodarki (w 2009 roku) oraz obrony (w latach 2009-2011) Karl-Theodor zu Guttenberg, niegdyś wschodząca gwiazda bawarskiej chadecji CSU, podał się do dymisji, złożył mandat poselski i wycofał się z polityki po ujawnieniu plagiatu w jego doktoracie z dziedziny prawa konstytucyjnego.

(DPA, RTR/widz)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Szef CDU i kandydat na kanclerza Armin Laschet musi tłumaczyć się z zarzutów o plagiat w swej książce z 2009 roku.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Armin%20Laschet%20oskar%C5%BCany%20o%20plagiat.%20%E2%80%9EPope%C5%82ni%C5%82em%20b%C5%82%C4%85d%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58708459&x4=11395&x5=Armin%20Laschet%20oskar%C5%BCany%20o%20plagiat.%20%E2%80%9EPope%C5%82ni%C5%82em%20b%C5%82%C4%85d%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Farmin-laschet-oskar%C5%BCany-o-plagiat-pope%C5%82ni%C5%82em-b%C5%82%C4%85d%2Fa-58708459&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210730&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/armin-laschet-oskarżany-o-plagiat-popełniłem-błąd/a-58708459?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58708434_401.jpg
Image caption Książka Armina Lascheta
Image source Roberto Pfeil/dpa/picture alliance

Item 39
Id 58705694
Date 2021-07-30
Title Kandydat CDU na kanclerza odda hołd powstańcom warszawskim
Short title Kandydat CDU na kanclerza odda hołd powstańcom warszawskim
Teaser Premier Nadrenii Północnej-Westfalii i kandydat CDU na kanclerza Niemiec Armin Laschet udaje się do Polski na uroczystości w 77. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.

O nadchodzącej wizycie Lascheta w Polsce i udziale w uroczystościach w Warszawie poinformowała w piątek (30.07.2021) oficjalnie kancelaria landu Nadrenia Północna-Westfalia.

„Niemieckie zbrodnie w Polsce podczas II wojny światowej przepełniają mnie głębokim wstydem” – oświadczył Laschet, cytowany w komunikacie prasowym.

„1 sierpnia 1944 roku polscy mężczyźni i kobiety, których determinacji i odwagi możemy się tylko domyślać, sprzeciwili się niemieckim oddziałom okupacyjnym i przez 63 dni bronili Warszawy przed nienawiścią, samowolą i okrucieństwem. Po stłumionym krwawo powstaniu nastąpiły masowe mordy i niemal całkowite zniszczenie Warszawy” – dodał polityk. I podkreślił, że odczuwa pokorę, mogąc 77 lat później oddać cześć pamięci bohaterów Powstania Warszawskiego u boku przyjaciół w Warszawie.

Wspólna pamięć i „głęboka wdzięczność za pojednanie i pokój” ma centralne znaczenie w relacjach polsko-niemieckich, dodał.

Rozmowy polityczne

Jak podano, w sobotę, 31 sierpnia niemiecki polityk weźmie udział w mszy polowej, rozpoczynającej oficjalne obchody, zaś w niedzielę, 1 sierpnia, na zaproszenie prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego weźmie udział w uroczystościach na Cmentarzu Powstańców Warszawskich, gdzie złoży wieniec.

Laschet ma też przeprowadzić w Warszawie „rozmowy polityczne” na temat wzmocnienia współpracy. Polityk przypomniał, że polska społeczność od setek lat jest częścią i „wzbogaceniem” dla Nadrenii Północnej-Westfalii. W tym zachodnioniemieckim kraju związkowym żyje ponad 650 tysięcy osób pochodzenia polskiego, a ponad 5 tysięcy dzieci uczy się w szkołach regionu języka polskiego jako „języka pochodzenia”. Działają liczne towarzystwa polsko-niemieckie i polskie wspólnoty katolickie. Tę bliskość między Niemcami a Polską „trzeba pielęgnować i rozwijać" - podkreślił Laschet, cytowany w komunikacie kancelarii landu.

Armin Laschet stoi na czele rządzącej Niemcami Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) i jest kandydatem tego ugrupowania na kanclerza Niemiec po wrześniowych wyborach parlamentarnych.

(Land.nrw.de/ widz)

Short teaser Szef CDU i kandydat na kanclerza Armin Laschet będzie na uroczystościach w 77. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Kandydat%20CDU%20na%20kanclerza%20odda%20ho%C5%82d%20powsta%C5%84com%20warszawskim&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58705694&x4=11395&x5=Kandydat%20CDU%20na%20kanclerza%20odda%20ho%C5%82d%20powsta%C5%84com%20warszawskim&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkandydat-cdu-na-kanclerza-odda-ho%C5%82d-powsta%C5%84com-warszawskim%2Fa-58705694&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210730&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/kandydat-cdu-na-kanclerza-odda-hołd-powstańcom-warszawskim/a-58705694?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1024 x 576) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2020/bpol200816_001_laschet2_01f_k_01_partner.jpg

Item 40
Id 58704372
Date 2021-07-30
Title Wypadek autobusu w pobliżu Berlina, wielu rannych
Short title Wypadek autobusu w pobliżu Berlina, wielu rannych
Teaser Według policji ucierpiało 19 osób, w tym dziewięć ciężko. Nie jest to polski autobus i nie ma informacji o polskich pasażerach.

Do wypadku doszło w piątek (30.07.2021) około godziny 10. Autostrada A13 na południe od Berlina pomiędzy miejscowościami Staakow i Freiwalde została zablokowana na kilka godzin w obu kierunkach. Dopiero przed godziną 13. odblokowano ruch na autostradzie w kierunku Drezna.

Ciężej ranni zostali przetransportowani do szpitali helikopterami, osobom z lekkimi obrażeniami ratownicy udzelili niezbędnej pomocy na miejscu wypadku.

Według pierwszych informacji, które podała regionalna stacja RBB, autobus jadący w kierunku Berlina przewrócił się na bok zjeżdżając na parking.

Przyczyny na razie nieznane

Jak informuje policja, chodzi o mały autobus z 34 miejscami. W chwili wypadku jechało nim 17 pasażerów i dwóch kierowców. 19 osób zostało rannych. - Pierwsze informacje mówią o dziewięciu osobach ciężko rannych – poinformował rzecznik policji w Cottbus Torsten Wendt. Dodał, że przyczyny wypadku dopiero są ustalane.

W rozmowie z DW Wendt potwierdził, że „nie ma informacji, wskazujących, iż był to autobus z Polski i polscy pasażerowie”. W piątek po południu podano, że pojazd miał niemeickie tablice rejestracyjne.

(DPA/ widz)

Short teaser Według policji ucierpiało19 osób, w tym dziewięć ciężko. Nie był to autobus z Polski.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Wypadek%20autobusu%20w%20pobli%C5%BCu%20Berlina%2C%20wielu%20rannych&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58704372&x4=11400&x5=Wypadek%20autobusu%20w%20pobli%C5%BCu%20Berlina%2C%20wielu%20rannych&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwypadek-autobusu-w-pobli%C5%BCu-berlina-wielu-rannych%2Fa-58704372&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210730&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/wypadek-autobusu-w-pobliżu-berlina-wielu-rannych/a-58704372?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58705484_401.jpg
Image caption Akcja ratunkowa po wypadku autobusu na trasie A13 pod Berlinem
Image source BLP/dpa/picture alliance

Item 41
Id 58703278
Date 2021-07-30
Title Od niedzieli obowiązkowy test przy wjeździe do Niemiec
Short title Od niedzieli obowiązkowy test przy wjeździe do Niemiec
Teaser Wjeżdżając do Niemiec z Polski trzeba będzie posiadać negatywny wynik testu na koronawirusa. Nie dotyczy to osób zaszczepionych i ozdrowieńców.

Niemiecki rząd porozumiał się w sprawie zaostrzenia zasad wjazdu do kraju. To reakcja na rosnącą liczbę infekcji koronawirusem w wielu regionach Europy i świata. Projekt rozporządzenia przygotowanego przez ministerstwo zdrowia został przyjęty na dzisiejszym (30.07.21) posiedzeniu rządu.

Od niedzieli 1 sierpnia wszystkie osoby powyżej 12 roku życia wjeżdżające do Niemiec będą musiały posiadać aktualny negatywny wynik testu na koronawirusa, bez względu na to czy przybędą do Niemiec samochodem, pociągem czy samolotem. Jak zaznaczył na konferencji prasowej szef resortu zdrowia Jens Spahn (CDU), obowiązek ten nie będzie dotyczył osób w pełni zaszczepionych oraz ozdrowieńców. Szczepienie albo przebycie choroby musi być udokumentowane. Spahn podkreślił, że „osoby zaszczepione nie muszą przechodzić kwarantanny”. Dodał też, że w okresie letnim jest oferta szczepionki dla wszystkich. „Mamy ich wystarczającą ilość”- zapewnił minister.

Inne, ostrzejsze przepisy dotyczyć będą przyjazdu do Niemiec z terenów uważanych za obszary wysokiego ryzyka (Hochrisikogebiete). Osoby niezaszczepione albo które nie przeszły choroby, będą musiały udać się na dziesięciodniową kwarantannę, która może zostać zakończona najwcześniej piątego dnia po przedstawieniu testu. Za obszary wysokiego ryzyka Niemcy uznają obecnie m.in. Wielką Brytanię, Holandię, Hiszpanię czy Portugalię. Na liście tej nie ma Polski.

W przypadku obszarów, na których występuje określony wariant wirusa, obowiązuje w dalszym ciągu 14-dniowa, nieulegająca skróceniu kwarantanna wszystkich osób, w tym osób zaszczepionych i ozdrowieńców.

Kontrole wyrywkowe

Rząd w Berlinie nie planuje wprowadzenia stałych kontroli na granicach czy dworcach kolejowych. Mają być prowadzone wyrywkowo. Projekt rozporządzenia przewiduje też zwolnienie z obowiązku testów dla pracowników w regionach przygranicznych regularnie przekraczających granice oraz dla małego ruchu granicznego.

Ogłaszając zmiany w przepisach, które dotkną też tysiące Niemców wracających właśnie z zagranicznych urlopów, wicekanclerz Niemiec Olaf Scholz mówił, że trzeba chronić zdrowie mieszkańców. „Musimy zapobiec temu aby jesienią doszło do takiej sytuacji jak w ubiegłym roku. Pomagają nam w tym szczepienia, ale też testowanie” - mówił w telewizji ARD.

Niemiecki Instytut Roberta Kocha, koordynujący w Niemczech walkę z pandemią koronawirusa informuje, że zakażenia do których doszło podczas zagranicznych podróży w coraz większym stopniu odpowiadają za coraz szybszy wzrost liczby infekcji w Niemczech.

W ciągu ostatniej doby w Niemczech zarejestrowano 2454 nowych zachorowań. Ważny wskaźnik incydencji, pokazujący liczbę zarażeń na 100 tys. mieszkańców w ciągu tygodnia, wzrósł do poziomu 16,5. Jeszcze na początku lipca wynosił on zaledwie 4,9.

(DPA,AFP/szym/ jar)

Short teaser Wjeżdżając do Niemiec wymagany będzie negatywny wynik testu. Nie dotyczy to osób zaszczepionych i ozdrowieńców.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Od%20niedzieli%20obowi%C4%85zkowy%20test%20przy%20wje%C5%BAdzie%20do%20Niemiec&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58703278&x4=11395&x5=Od%20niedzieli%20obowi%C4%85zkowy%20test%20przy%20wje%C5%BAdzie%20do%20Niemiec&x6=1&x7=%2Fpl%2Fod-niedzieli-obowi%C4%85zkowy-test-przy-wje%C5%BAdzie-do-niemiec%2Fa-58703278&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210730&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/od-niedzieli-obowiązkowy-test-przy-wjeździe-do-niemiec/a-58703278?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/55681408_401.jpg
Image source Kay Nietfeld/dpa/picture alliance

Item 42
Id 58698504
Date 2021-07-30
Title Niemiecka prasa o szczepieniach i testach: dokręcić śrubę
Short title Niemiecka prasa o szczepieniach i testach: dokręcić śrubę
Teaser Słabnące tempo szczepień oraz perspektywa testów dla osób wracających z zagranicznych urlopów zaprząta w piątek uwagę dzienników.

Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung" komentuje szczepienia dla niepełnoletnich:

„Brak stanowiska komisji Stiko jako najwyższego autorytetu naukowego w sprawach szczepień budzi wahanie wielu rodziców, ale także pediatrów. Jednocześnie spowalnia kampania szczepień, szczególnie w grupie osób do 35 roku życia. Rozwiane zostały nadzieje polityków, że do jesieni zaszczepi się wystarczająca liczba dorosłych, by dzięki odporności zbiorowej położyć kres pandemii. Niezbędny wysoki wskaźnik szczepień wśród dorosłych jest już prawie nieosiągalny, aby ochronić większość z milionów niezaszczepionych dzieci i młodzieży przed zakażeniem i możliwymi następstwami COVID-19. Jednocześnie wariant Delta wirusa sprawia, że prawdopodobne jest ryzyko masowych wybuchów epidemii w szkołach - niezależnie od testów i filtrów powietrza. Najważniejszy cel polityki edukacyjnej, jakim jest utrzymanie otwartych szkół, może zostać zaprzepaszczony. Dla pokolenia uczniów z czasów koronawirusa byłaby to katastrofa. Wciąż można tego uniknąć”.

„Kampania szczepień kuleje"- konstatuje „Suedkurier” z Konstancji.

„Odporność zbiorowa - główny cel wyznaczony przez polityków - jest w obecnym stanie rzeczy mrzonką. Zwiększa to niebezpieczeństwo rozprzestrzeniania się nowych niebezpiecznych wariantów, które mogą prowadzić do kolejnych lockdownów. Teraz mści się to, że rząd od samego początku nie potrafił uświadomić Niemcom powagi sytuacji. Nic nie pokazuje tego lepiej niż łagodne słowo "oferta szczepień". Ten, kto sprawia wrażenie tak łagodnego, nie musi się dziwić, że ludzie unikają go z czystej wygody. Skutki: Teraz należy dokręcić śrubę! Obejmuje to obowiązkowe testy, które są wprawdzie trudne do kontrolowania oraz znaki stopu dla osób nieszczepionych. Czy pomoże to ponownie zwiększyć liczbę szczepień? Jedno jest pewne: Edukacja i mobilne zespoły nie odwrócą biegu wydarzeń. Stare motto "Jeśli nie chcesz słyszeć, musisz poczuć" jest prawdopodobnie bardziej skuteczne”.

Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” odnosi się do testów dla osób powracających z zagranicznych urlopów.

„Jeżeli Niemcy chcą przetrwać zimę bez kolejnego częściowego lockdownu, należy jak najdłużej opóźnić wzrost zachorowań, a w międzyczasie promować szczepienia. Powracający podróżni mogą zagrozić temu celowi, ale kompleksowe testy dają mu szansę. Dlatego rozsądni ludzie i tak testują się przed powrotem do domu z obszaru o wysokiej zachorowalności, a następnie ponownie kilka dni po przyjeździe. Ale ponieważ nie wszyscy z nich są rozsądni, należy pomóc pozostałym, grożąc kontrolami i karami”.

Z kolei „Volksstimme” jest zdania:

„Ciężka, całodzienna walka o jak najszybsze wprowadzenie powszechnego, obowiązkowego testu dla wszystkich osób powracających z wakacji. Bądźmy szczerzy: Czy to zostanie uchwalone przez rząd federalny, czy nie, praktyczne skutki dla życia będą w najlepszym wypadku pojawiać się stopniowo. Ponieważ rozporządzenie, którego w rzeczywistości nie da się kontrolować, jest co najwyżej apelem. I zabezpieczeniem pro forma dla polityków, że zrobili wszystko, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się nowych wariantów wirusa. Ostatecznie to od każdej osoby zależy, czy spełni taki obowiązek badania, pod warunkiem, że istnieją wystarczające możliwości i wyjaśniona jest kwestia pokrycia kosztów”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Słabnące tempo szczepień oraz perspektywa testów dla osób wracających z zagranicznych urlopów zaprząta uwagę dzienników.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%20o%20szczepieniach%20i%20testach%3A%20dokr%C4%99ci%C4%87%20%C5%9Brub%C4%99&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58698504&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%20o%20szczepieniach%20i%20testach%3A%20dokr%C4%99ci%C4%87%20%C5%9Brub%C4%99&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-o-szczepieniach-i-testach-dokr%C4%99ci%C4%87-%C5%9Brub%C4%99%2Fa-58698504&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210730&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-o-szczepieniach-i-testach-dokręcić-śrubę/a-58698504?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58681016_401.jpg
Image caption Spada tempo szczepień w Niemczech i rośnie widmo czwartej fali
Image source Rogelio V. Solis/AP/dpa/picture alliance

Item 43
Id 58697585
Date 2021-07-30
Title Nadmiar szczepionek z Niemiec trafi za granicę
Short title Nadmiar szczepionek z Niemiec trafi za granicę
Teaser Od sierpnia Niemcy będą przekazywać za granicę pierwsze szczepionki. Trwają już przygotowania. Politycy mają nadzieję, że uda im się też rozwiązać inny problem.

Obecnie około 60 procent Niemców otrzymało przynajmniej jedną dawkę szczepionki, a ofertę szczepień udało się złożyć wszystkim chętnym. Wynika to z raportu Federalnego Ministerstwa Zdrowia (BMG) z dnia 26 lipca 2021 r., do którego dotarła DW. Politycy uznają to za kamień milowy.

Jednocześnie wyraźnie zmalała chęć do szczepień, a w nadchodzących tygodniach spodziewane są kolejne dostawy 100 milionów dawek szczepionek. Aktualnie ich oferta w Niemczech przewyższa zdecydowanie popyt. Już na początku czerwca rząd podjął decyzję o podarowaniu innym krajom co najmniej 30 milionów szczepionek do końca roku. Przekazane zostaną szczepionki AstraZeneca i Johnson&Johnson.

Misja: odbiór szczepionki

Teraz ma ruszyć międzynarodowa kampania przekazywania szczepionek. Ze strony niemieckiej odpowiedzialne za to jest Federalne Ministerstwo Zdrowia. Zgodnie z jego decyzją oraz ministerstw landowych z 19 lipca ma powstać w tym celu centralny plan dystrybucji. Ale wyzwanie polega na tym, że dawki szczepionek, które mają być podarowane za granicę, muszą być najpierw ponownie centralnie zebrane. W centrach dystrybucji krajów związkowych znajdują się resztki szczepionek, jak również dawki szczepionek, które zostały już dostarczone do gabinetów lekarskich lub punktów szczepień i nie zostaną tam więcej wykorzystane. Dawki te muszą być teraz odesłane do rządowych magazynów.

Najwyraźniej jednak plan dystrybucji nie jest jeszcze całkiem gotowy. Zgodnie z raportem BMG proces ten znajduje się w fazie „uzgodnień” z krajami związkowymi. Bowiem należy upewnić się, że szczepionki te są nienagannej jakości i mają odpowiednią datę ważności.

Pewne jest, że poszczególne gabinety lekarskie nie będą mogły samodzielnie przekazywać dawek szczepionek za granicę. Ostatnio niektórzy lekarze skarżyli się, że pilnie potrzebne za granicą szczepionki są w Niemczech zagrożone utratą ważności. „Przekazanie nabytej centralnie przez BMG szczepionki przeciw COVID-19 przez gabinety lekarskie, gminy lub kraje związkowe do innych państw lub projektów jest niedopuszczalne ze względów prawnych i zarezerwowane wyłącznie dla rządu federalnego”- oświadczyło ministerstwo zdrowia w odpowiedzi na zapytanie DW.

Większość darowizn przekazywana do inicjatywy COVAX

Pierwsze dawki szczepionki mają być dostarczone do globalnej inicjatywy COVAX (Covid-19 Vaccines Global Access) od 2 sierpnia, jak poinformowało BGM. Ostateczna wersja umowy znajduje się w „końcowej fazie głosowania”.

Ta światowa inicjatywa na rzecz szczepień ma na celu zmniejszenie nierówności pod względem szczepień między krajami uprzemysłowionymi z jednej strony, a krajami wschodzącymi i rozwijającymi się z drugiej. Jednak Niemcy nie wystartowały w projekcie jako pierwsze. Ostatnio Hiszpania poinformowała o rozpoczęciu przekazywania szczepionek.

Zgodnie z decyzją rządu federalnego do inicjatywy COVAX mają trafić cztery na pięć darowanych szczepionek. Następnie COVAX sam ustala, w których regionach świata dawki zostaną zaszczepione. Ewangelicka Organizacja charytatywna „Brot für die Welt” w Niemczech, wzywa do pośpiechu. Przykładowo w Afryce obecnie zaszczepiony jest tylko jeden procent populacji. Dlatego ważne jest, aby działać szybko, ponieważ groźna trzecia fala odbiera życie wielu ludziom na tym kontynencie, podała organizacja. Idealnie byłoby, gdyby COVAX od początku był znacznie lepiej zaopatrzony niż do tej pory.

Trzy miliony szczepionek dla Bałkanów Zachodnich

Natomiast 20 procent wszystkich darowanych szczepionek przekazane zostanie w szczególności do krajów Bałkanów Zachodnich, Partnerstwa Wschodniego i Namibii. Tylko dla Bałkanów Zachodnich przeznaczono trzy miliony dawek. Nie wiadomo jednak jeszcze, kiedy rozpocznie się wysyłka. Według federalnego ministerstwa zdrowia stanie się to „tak szybko, jak to możliwe. Jednak, na razie, nie podano szczegółów.

Krytyka „dyplomacji szczepień” przez kraje-donatorów

Bilateralne wsparcie w kwestii dawek szczepionek nie jest pozbawione kontrowersji. Projektowi zarzuca się, że służy strategicznym celom państw-dawców i jest częścią „dyplomacji szczepionkowej”. Inaczej postrzega to organizacja „Brot für die Welt”. Bilateralne wsparcie „nie jest idealne, ale jeśli jest wykorzystywane w regionach, gdzie nie ma innej szczepionki, to jest lepsze niż nic”. W opinii tej organizacji 30 milionów planowanych dawek szczepionek z Niemiec jest dobre, ale stanowi zaledwie niewielką część zapotrzebowania. Jedynie „rozszerzenie możliwości” może „zaprowadzić dalej”. Pierwsze kroki zostały podjęte - powstają linie produkcyjne w regionach o największych potrzebach. Nie powinno się też zapominać o sprawie uwolnienia licencji na szczepionki, czego od dawna domagają się choćby Indie i RPA.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Od sierpnia Niemcy będą przekazywać za granicę pierwsze szczepionki. Trwają już przygotowania.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Nadmiar%20szczepionek%20z%20Niemiec%20trafi%20za%20granic%C4%99&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58697585&x4=11395&x5=Nadmiar%20szczepionek%20z%20Niemiec%20trafi%20za%20granic%C4%99&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnadmiar-szczepionek-z-niemiec-trafi-za-granic%C4%99%2Fa-58697585&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210730&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nadmiar-szczepionek-z-niemiec-trafi-za-granicę/a-58697585?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/57591938_401.jpg
Image source K. Schmitt/Fotostand/picture alliance

Item 44
Id 58697383
Date 2021-07-29
Title Po szczepionce na COVID, czas na malarię. Rewolucyjna technologia mRNA
Short title Po szczepionce na COVID, czas na malarię. Rewolucyjne mRNA
Teaser Badania nad technologią mRNA w medycynie trwają od dawna. Przełom przyniosło dopiero stworzenie szczepionki na COVID-19, co może odmienić świat medycyny.

Prace nad szczepionką przeciwko malarii raczej nie postępowały do przodu w ostatnich dziesięcioleciach. Wprawdzie od paru lat istnieje szczepionka RTS,S, która może zapobiec jednej trzeciej infekcji, zaś od tego roku jest prawdopodobnie jeszcze bardziej skuteczna szczepionka o nazwie R21/Matrix-M, która osiąga 75-procentową skuteczność. Ale może da się zrobić więcej?

Tak przynajmniej sądzi założyciel firmy BioNTech Ugur Sahin, który poinformował 26 lipca we Frankfurcie nad Menem, że chce stworzyć szczepionkę na malarię. Od przyszłego roku mogłyby się rozpocząć badania kliniczne.

Zapowiedziana szczepionka ma wykorzystywać informacyjny RNA (mRNA). W tym roku producenci szczepionek BioNTech/Pfizer i Moderna po raz pierwszy wprowadzili do powszechnego użytku tego typu szczepionki na COVID-19. Ale skąd wzięła się technologia mRNA i jak powstawała? Oto najważniejsze pytania i odpowiedzi:

Jak działa mRNA?

Zadanie RNA (kwasu rybonukleinowego) w naszym organizmie polega na wykorzystaniu informacji z naszego genomu, DNA, do produkcji białek. Ma to miejsce w komórkowych fabrykach białek, rybosomach. Tam odbywa się biosynteza protein.

Medycyna wykorzystuje ten proces. W szczepionkach sztucznie wytworzony mRNA dostarcza rybosomom instrukcję budowy antygenów zarazków, które chce się zwalczać, jak na przykład białko spike koronawirusa.

Rybosomy produkując te antygeny prowokują odpowiedź immunologiczną organizmu. Ta wymierzona jest w intruzów, którzy mają określone cechy powierzchniowe białka – na przykład właśnie tego białka spike.

Pracując nad szczepionką na raka badacze identyfikują typowe białka na powierzchni określonych komórek rakowych i opracowują pasujące do nich mRNA w nadziei, że układ odpornościowy zaatakuje komórki raka. W podobny sposób badacze chcą postępować poszukując szczepionek przeciwko bakteriom albo zarodźcom (wywołującym malarię).

Czym różni się mRNA od innych szczepionek?

Podstawowa różnica polega na tym, że dotychczasowe szczepionki żywe bądź nieżywe wprowadzają antygen, na który zareagować ma układ odpornościowy. Szczepionki mRNA natomiast dopiero wywołują produkcję antygenu w komórkach. To ułatwia wytworzenie szczepionek i ich dopasowanie do innych zarazków, bo trzeba jedynie dostosować wypróbowane procedury do zmienionego specyficznego mRNA.

Kiedy pojawił się pomysł wykorzystania mRNA?

Pomysł nie jest taki nowy. Już w 1961 roku biolodzy Sydney Brenner, Francois Jakob i Matthew Meselson odkryli, że kwas rybonukleinowy jest w stanie przenosić informacje genetyczne, które mogą na przykład służyć biosyntezie białek w komórkach. Dopiero wirusolog Robert Malone zdołał to przeprowadzić w 1989 roku.

Pierwsze próby ze szczepionkami przeprowadzano w latach 1993-1994 na myszach. Takie badania prowadzono ze szczepionką na wirusa gorączki lasu Semliki, który został wykryty w 1942 roku w Ugandzie i atakuje głównie gryzonie. Pierwsze badania kliniczne nad szczepionkami mRNA z udziałem człowieka prowadzono w 2002 i 2003 roku. Koncentrowały się przede wszystkim na zwalczaniu komórek rakowych. Także w następnych latach w badaniach skupiano się przede wszystkim na walce z rakiem.

Jakie wykorzystanie szczepionek mRNA rozważa się dziś?

Obecnie w centrum badań jest wiele zarazków, które mogłyby być zwalczane dzięki szczepionce mRNA. Wśród nich jest wiele wirusów, jak HIV, wścieklizna, Zika, czikungunia, grypa czy Denga. Tu są duże nadzieje, że badania szybko przyniosą pozytywne efekty. Sukces w walce z COVID-19 pokazał bowiem, że szczepionki mRNA są skuteczne przeciwko wirusom.

Walka z rakiem należy do najstarszych i najbardziej zaawansowanych obszarów badań nad mRNA. W czerwcu BioNTech rozpoczął drugą fazę badań w walce z zaawansowanym rakiem skóry. Oczywiście nie można tu łatwo przenieść doświadczeń z prac nad szczepionką na COVID-19. Komórki rakowe są o wiele większe niż wirusy. Inna jest reakcja układu odpornościowego.

Równie duży znak zapytania dotyczy też badań nad szczepionką na malarię. Wywołują ją jednokomórkowce, które w przeszłości wielokrotnie pokazały, jak trudno je zwalczyć.

Prawdopodobnie kluczem do sukcesu w przypadku raka i malarii jest identyfikacja białek, które mają centralne znaczenie dla funkcjonowania czynnika wywołującego chorobę, a jednocześnie prowokują bardzo silną reakcję immunologiczną organizmu. Własny układ odpornościowy musi w końcu w obu przypadkach zabić komórki chore, nie szkodząc tym zdrowym.

Czy technologia mRNA zrewolucjonizuje medycynę?

Jest jeszcze za wcześnie, by to stwierdzić. Na pewno medycy wiążą duże nadzieje z technologią mRNA. Sporo dałoby już opracowanie skuteczniejszej szczepionkina grypę. A jeżeli faktycznie uda się za pomocą szczepionek mRNA zmobilizować układ odpornościowy do ataku i zniszczenia patologicznych komórek, to byłby to ogromny przełom. Technologia ta mogłaby wówczas mieć zastosowanie w całkiem innych obszarach medycyny, których badania na razie jeszcze w ogóle nie dotyczą.

Rewolucją w medycynie mogłoby być samo to, że szczepionki zyskają na znaczeniu wobec terapii lekowych. Są bowiem o wiele mniej kosztowne dla pacjentów i systemów służby zdrowia.

Short teaser Stworzenie szczepionki na COVID-19 było przełomem, który może odmienić świat medycyny.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Po%20szczepionce%20na%20COVID%2C%20czas%20na%20malari%C4%99.%20Rewolucyjna%20technologia%20mRNA&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58697383&x4=11400&x5=Po%20szczepionce%20na%20COVID%2C%20czas%20na%20malari%C4%99.%20Rewolucyjna%20technologia%20mRNA&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpo-szczepionce-na-covid-czas-na-malari%C4%99-rewolucyjna-technologia-mrna%2Fa-58697383&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210729&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/po-szczepionce-na-covid-czas-na-malarię-rewolucyjna-technologia-mrna/a-58697383?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1024 x 576) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2019/bpol190913_005_malaria_01f_partner.jpg

Item 45
Id 58695260
Date 2021-07-29
Title Niemcy: inflacja w górę, bezrobocie w dół
Short title Niemcy: inflacja w górę, bezrobocie w dół
Teaser Inflacja w lipcu mocno podskoczyła, sięgając prawie 4 procent. Niespodziewanie spadło za to bezrobocie.

Po raz pierwszy od ponad 10 lat inflacja w Niemczech wzrosła o ponad 3 procent. Jak poinformował w czwartek (29.07.21) Federalny Urząd Statystyczny wzrost wyniósł ok. 3,8 procent w odniesieniu do tego samego miesiąca ubiegłego roku.

Zdaniem statystyków tak znaczący wzrost to w dużej mierze efekt powrotu do normalnej stawki podatku VAT, którą w ubiegłym roku obniżono z powodu pandemii koronawirusa. Władze Niemiec chciały w ten sposób ulżyć gospodarce i napędzić konsumpcję. Teraz wrócono do stawek sprzed wybuchu pandemii.

Trudno jednak konkretnie oszacować, jaki udział we wzroście inflacji ma zmiana stawki VAT, bo jednocześnie wystąpiły inne zjawiska mające wpływ na ceny, na przykład zmiana stawek za emisję CO2 czy inne ruchy cen na rynku.

W porównaniu do lipca ubiegłego roku ceny energii wzrosły w Niemczech o 11,6 procent, artykułów spożywczych o 4,3 proc. Ceny usług poszły w górę o 1,3 procent – podają niemieccy statystycy,

Powód do niepokoju?

Fritzi Koehler-Geib z państwowego banku KfW zauważa, że ceny wzrosły zwłaszcza w tych sektorach, które najmocniej skorzystały na ponownym otwarciu gospodarki. Dodatkowo zaobserwowano mocny wzrost cen u producentów, co można tłumaczyć podwyżką cen energii i surowców.

Eksperci cytowani przez agencję AFP nie są zgodni w ocenie tego zjawiska. Koehler-Geib spodziewa się, że w przyszłym roku wzrost inflacji powinien ustabilizować się na poziomie 2 procent, gdy przeminie efekt wywołany powrotem do wyższego VAT-u.

Friedrich Heinemann z Centrum Europejskich Badań Gospodarczych (ZEW) ostrzega jednak przed najsilniejszą od trzech dekad spiralą inflacyjną w nadchodzących miesiącach. „Nawet jeśli część tych zjawisk ma przejściowy charakter to nie można lekceważyć ryzyka i skutków tego mocnego wzrostu” – powiedział.

Na pocieszenie spada bezrobocie

Pozytywne sygnały płyną za to z rynku pracy. Po raz pierwszy od 15 lat zanotowano spadek bezrobocia w lipcu. Zazwyczaj w tym wakacyjnym miesiącu bezrobocie w Niemczech rośnie, ale tym razem spadło w ujęciu miesiąc do miesiąca.

Jak podała Federalna Agencja Pracy zatrudnienia szukało 24 tysiące osób mniej niż przed miesiącem i 320 tysięcy mniej niż przed rokiem. Stopa bezrobocia spadła dzięki temu do poziomu 5,6 procent.

Powodem tego niecodziennego rozwoju sytuacji jest gospodarczy proces odrabiania strat, który można obserwować już od kilku miesięcy. Zwłaszcza w gastronomii, handlu i wielu usługach ludzie mogli wrócić do pracy dzięki niższej liczbie zakażeń koronawirusem. Przykryło to efekt tradycyjnego wakacyjnego spowolnienia – powiedział szef agencji Detlef Scheele.

(AFP,DPA/szym)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Inflacja w lipcu mocno podskoczyła, sięgając prawie 4 procent. Niespodziewanie spadło za to bezrobocie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Niemcy%3A%20inflacja%20w%20g%C3%B3r%C4%99%2C%20bezrobocie%20w%20d%C3%B3%C5%82%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58695260&x4=11398&x5=Niemcy%3A%20inflacja%20w%20g%C3%B3r%C4%99%2C%20bezrobocie%20w%20d%C3%B3%C5%82%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-inflacja-w-g%C3%B3r%C4%99-bezrobocie-w-d%C3%B3%C5%82%2Fa-58695260&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210729&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-inflacja-w-górę-bezrobocie-w-dół/a-58695260?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 46
Id 58694674
Date 2021-07-29
Title Alarmująca sytuacja na terenach zalanych. Lekarze obawiają się zagrożenia epidemią
Short title Groźna sytuacja. Lekarze obawiają się zagrożenia epidemią
Teaser Dwa tygodnie po niszczycielskiej powodzi w zachodnich Niemczech lekarze krytykują duże braki w podstawowej opiece medycznej.

Sytuacja jest „nadal przerażająca” i istnieje ryzyko epidemii w dotkniętych regionach, powiedziała przewodnicząca Federalnego Związku Lekarzy Publicznej Służby Zdrowia Ute Teichert gazetom grupy medialnej Funke. Zdrowie ludności na obszarach dotkniętych katastrofą jest „poważnie zagrożone, ponieważ nie działa infrastruktura”. W niektórych miejscach zniszczone zostały m.in. szpitale i gabinety lekarskie.

Mobilne jednostki lekarskie

Teichert, która do 2012 roku kierowała służbą zdrowia w dotkniętym powodzią powiecie Ahrweiler, wyjaśniła, że wiele osób musiało obejść się bez pilnie potrzebnych lekarstw. To był duży problem, zwłaszcza dla osób z chorobami takimi jak cukrzyca lub choroby serca. Teraz ważne jest, aby zorganizować mobilne jednostki lekarskie i przynieść je do poszczególnych miejscowości, powiedziała Teichert.

Wprawdzie przykładowo w Ahrweiler znajduje się tymczasowy namiot opieki medycznej, jednak mieszkańcy innych dotkniętych powodzią wiosek nie mogą się tam dostać. − Dlatego też istnieją obecnie dobrowolne inicjatywy lekarzy i pielęgniarek, którzy chodzą od domu do domu z plecakami – poinformowała szefowa Federalnego Związku Lekarzy Publicznej Służby Zdrowia.

Złe zarządzanie kryzysowe

Konsekwencją powodzi powinno być, jej zdaniem, usprawnienie zarządzania kryzysowego. − Na przyszłość, musimy lepiej przemyśleć, jak zapewnić opiekę zdrowotną dla ludzi po katastrofach − powiedziała Ute Teichert. Krytycznie oceniła, że obecnie w zarządzaniu klęskami żywiołowymi opieka zdrowotna odgrywa raczej podrzędną rolę.

Powodzie z 14 lipca szczególnie dotknęły dolinę rzeki Ahr. Zginęły co najmniej 134 osoby, 73 są nadal zaginione.

(AFP, ARD/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Dwa tygodnie po niszczycielskiej powodzi w zachodnich Niemczech lekarze krytykują braki w podstawowej opiece medycznej.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Alarmuj%C4%85ca%20sytuacja%20na%20terenach%20zalanych.%20Lekarze%20obawiaj%C4%85%20si%C4%99%20zagro%C5%BCenia%20epidemi%C4%85%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58694674&x4=11395&x5=Alarmuj%C4%85ca%20sytuacja%20na%20terenach%20zalanych.%20Lekarze%20obawiaj%C4%85%20si%C4%99%20zagro%C5%BCenia%20epidemi%C4%85%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Falarmuj%C4%85ca-sytuacja-na-terenach-zalanych-lekarze-obawiaj%C4%85-si%C4%99-zagro%C5%BCenia-epidemi%C4%85%2Fa-58694674&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210729&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/alarmująca-sytuacja-na-terenach-zalanych-lekarze-obawiają-się-zagrożenia-epidemią/a-58694674?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58606698_401.jpg
Image source Boris Roessler/dpa/picture alliance

Item 47
Id 58693478
Date 2021-07-29
Title Sąd: Facebook musi informować użytkowników o usunięciu wpisu
Short title Sąd: Facebook musi informować użytkowników o usunięciu wpisu
Teaser Walcząc z mową nienawiści Facebook nie może usuwać wpisów i blokować kont bez wiedzy użytkownika – uznał niemiecki Sąd Najwyższy.

Wyrok Federalnego Sądu Najwyższego dotyczył sprawy z 2018 roku. Wówczas to Facebook usunął dwa wpisy pogardliwe wobec muzułmanów i imigrantów oraz tymczasowo zablokował konta obojga autorów. Powołał się na obowiązujące na całym świecie standardy społeczności Facebooka, które mają zapobiec rozpowszechnianiu na przykład dyskryminujących czy gorszących treści. Jednak nie wszystkie treści, zakazane przez Facebooka są karalne na podstawie niemieckiego prawa. Zablokowani w 2018 roku użytkownicy poskarżyli się do sądu na ograniczanie wolności słowa, a sprawa dotarła aż do najwyższej instancji.

W czwartek (29.07.2021) Federalny Sąd Najwyższy w Karlsruhe uznał, że generalnie Facebook może usuwać wpisy i blokować użytkowników w Niemczech w przypadku naruszenia regulaminu serwisu społecznościowego. Użytkownicy ci muszą jednak zostać poinformowani o grożącym zablokowaniu konta i muszą mieć możliwość udzielenia wyjaśnień. Należy także poinformować o usunięciu wpisu, co może jednak nastąpić także po fakcie.

„Nie tolerujemy mowy nienawiści”

Ponieważ w 2018 roku reguły Facebooka nie przewidywały obowiązku poinformowania użytkownika o usunięciu wpisu i zablokowaniu konta, niemiecki SN uznał je za nieskuteczne. Wyrok oznacza, że Facebook musi na powrót opublikować sporne wpisy i nie może ich ponownie usunąć.

W pierwszym wpisie jego autorka broniła tzw. Obywateli Rzeszy i stwierdzała, że Niemcy są traktowani jak przestępcy, „bo mają inne poglądy niż reżim”. „Migranci mogą tu mordować i gwałcić i nikogo to nie interesuje!”. W drugim przypadku chodziło o wpis, którego autor napisał, że migranci „nigdy się tu nie zintegrują” i że „te anioły potrafią tylko jedno, mordować, kraść, rozrabiać i, co ważne, nigdy nie pracować ”.

W czwartek Facebook wyraził zadowolenie z wyroku, który generalnie pozwala serwisowi na usuwanie wpisów i blokowanie użytkowników zgodnie z własnymi zasadami. „Nie tolerujemy mowy nienawiści i staramy się usuwać niedopuszczalne treści z Facebooka” – oświadczył rzecznik firmy, cytowany przez DPA. I dodał, że wyrok zostanie dokładnie przeanalizowany, aby zapewnić, „że nadal będziemy mogli skutecznie reagować na mowę nienawiści w Niemczech”.

DPA/widz

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Walcząc z mową nienawiści Facebook nie może usuwać wpisów i blokować kont bez wiedzy użytkownika – uznał niemiecki SN.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::S%C4%85d%3A%20Facebook%20musi%20informowa%C4%87%20u%C5%BCytkownik%C3%B3w%20o%20usuni%C4%99ciu%20wpisu&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58693478&x4=11400&x5=S%C4%85d%3A%20Facebook%20musi%20informowa%C4%87%20u%C5%BCytkownik%C3%B3w%20o%20usuni%C4%99ciu%20wpisu&x6=1&x7=%2Fpl%2Fs%C4%85d-facebook-musi-informowa%C4%87-u%C5%BCytkownik%C3%B3w-o-usuni%C4%99ciu-wpisu%2Fa-58693478&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210729&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/sąd-facebook-musi-informować-użytkowników-o-usunięciu-wpisu/a-58693478?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58690195_401.jpg
Image caption Facebookowi w Niemczech trudniej będzie walczyć z mową nienawiści
Image source Metin Aktas/AA/picture alliance

Item 48
Id 58689152
Date 2021-07-29
Title Dzień długu ekologicznego. Od dziś ludzkość żyje na kredyt
Short title Dzień długu ekologicznego. Od dziś ludzkość żyje na kredyt
Teaser Na 29 lipca przypada w tym roku tzw. dzień długu ekologicznego. Oznacza to, że do dziś ludzkość zużyła wszystkie zasoby ziemi, które mogą naturalnie odnowić się w ciągu roku

Od dziś żyjemy na kredyt. Według wyliczeń organizacji Global Footprint Network w tym roku to właśnie 29 lipca jest w 2021 roku tzw. dniem długu ekologicznego, w którym ludzkość wyczerpała zasoby ziemi, odnawialne w sposób naturalny w ciągu roku. Współcześnie ludzie zużywają 74 procent więcej zasobów niż ekosystemy planety są w stanie zregenerować.

Według szacunków naukowców zużycie zasobów osiąga już poziom bliski temu sprzed pandemii koronawirusa. W 2020 roku z powodu lockdownów, wprowadzanych niemal na całym świecie dzień długu ekologicznego wypadł niemal trzy tygodnie później, 22 sierpnia. – To rzeczywiście był efekt koronawirusa – powiedział agencji DPA Rolf Buschmann z niemieckiej organizacji ekologicznej BUND. Według niego przede wszystkim w trakcie dwóch pierwszych fal pandemii na świecie zużyto znacznie mniej surowców niż zazwyczaj. – I miało to wiele wspólnego z tym, że żyliśmy w lockdownie – dodał.

Chwila wytchnienia w czasie pandemii

Jednak ta chwila wytchnienia dla planety i jej środowiska naturalnego nie trwała długo. – Teraz obserwujemy efekt odbicia, którego się obawialiśmy, czyli skokowy wzrost emisji po punkcie kulminacyjnym pandemii – wskazał Steffen Vogel z organizacji Germanwatch. I dodał, że skok ten jest „drastyczny”. Według prognozy Global Footprint Network emisje CO2 wzrosną w tym roku o 6,6 procent. Jednocześnie – dodał - niszczone są lasy, co szczególnie w przypadku lasów deszczowych Amazonii postępuje w rekordowym tempie.

Vogel zauważył też, że dla samych Niemiec dzień długu ekologicznego minął już na początku maja. – Jeżeli wszystkie kraje gospodarowałyby tak, jak Niemcy, to potrzebowalibyśmy nie jednej, a prawie trzech planet – podkreślił – Nasze życie i gospodarką w żadnym razie nie są zrównoważone.

20 lat temu dzień, w którym roczne zasoby ziemskie zostają wyczerpane, wypadał we wrześniu.

Niemiecki minister ds. polityki rozwojowej Gerd Mueller ostrzegł przed konsekwencjami coraz szybszego zużywania zasobów naturalnych ziemi. – Trzeba zdecydowanie zmienić sposób myślenia o konsumpcji – powiedział. Jego zdaniem model oparty na zasadzie „coraz więcej i coraz taniej”, powinien odejść do lamusa, zaś nowym globalnym standardem musi stać się zrównoważona konsumpcja. – 50 lat temu jeszcze na koniec roku zostawały nam zasoby. To znów musi być naszym celem – ocenił Mueller, cytowany przez niemieckie media.

Klimatyczny stan wyjątkowy

Dramatyczny apel o zmiany, służące środowisku i klimatowi, ponownie opublikowali naukowcy, którzy już dwa lata temu ogłosili „klimatyczny stan wyjątkowy” na świecie. Wówczas pod dokumentem, ostrzegającym przed zagrożeniami związanymi ze zmianami klimatu podpisało się 11 tysięcy ludzi nauki z całego świata. Teraz na łamach magazynu „BioScience”inicjatorzy deklaracji ponownie przestrzegło, że liczne powodzie, pożary lasów i fale upałów, jakie miały miejsce od 2019 roku dobitnie pokazały, co może się wydarzyć, jeżeli nadal będziemy żyć, jak do tej pory.

Na podstawie analizy ostatnich ekstremalnych zjawisk, które naukowcy nazywają „planetarnymi znakami witalnymi”, autorzy deklaracji wzywają do kategorycznych zmian, „które są potrzebne bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, by chronić życie na Ziemi”. „Tempo zmian jest kluczowe, a nowa polityka klimatyczna powinna być częścią planów odbudowy po pandemii COVID-19” – czytamy.

Współautor artykułu William Ripple z Uniwersytetu Stanowego w Oregonie ocenia, że widać coraz więcej oznak, iż „zbliżamy się do punktów zwrotnych różnych systemów Ziemi albo nawet już je przekroczyliśmy”. Jako przykłady podaje topnienie pokrywy lodowej Antarktydy Zachodniej i Grenlandii, a także sytuację w lasach deszczowych Amazonii, niszczonych przez pożary, susze, wyrąb i wylesianie, które przeobraziły się z pochłaniacza dwutlenku w emitenta CO2.

(DPA, tagesschau.de/ widz)

Short teaser Do dziś ludzkość zużyła wszystkie zasoby ziemi, które mogą naturalnie odnowić się w ciągu roku.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Dzie%C5%84%20d%C5%82ugu%20ekologicznego.%20Od%20dzi%C5%9B%20ludzko%C5%9B%C4%87%20%C5%BCyje%20na%20kredyt&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58689152&x4=11400&x5=Dzie%C5%84%20d%C5%82ugu%20ekologicznego.%20Od%20dzi%C5%9B%20ludzko%C5%9B%C4%87%20%C5%BCyje%20na%20kredyt&x6=1&x7=%2Fpl%2Fdzie%C5%84-d%C5%82ugu-ekologicznego-od-dzi%C5%9B-ludzko%C5%9B%C4%87-%C5%BCyje-na-kredyt%2Fa-58689152&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210729&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/dzień-długu-ekologicznego-od-dziś-ludzkość-żyje-na-kredyt/a-58689152?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/50236363_401.jpg
Image caption Płonące lazy deszczowe w Brazylii
Image source Reuters/B. Kelly

Item 49
Id 58686410
Date 2021-07-29
Title Skandal na igrzyskach. Niemiecki działacz wraca do kraju
Short title Skandal na igrzyskach. Niemiecki działacz wraca do kraju
Teaser Z powodu rasistowskich komentarzy wioskę olimpijską musi opuścić działacz niemieckiego związku kolarskiego. Przeprosił już za swoje zachowanie.

Dyrektor sportowy Związku Niemieckich Kolarzy Patrick Moster ma opuścic igrzyska olimpijskie w Tokio i wrócić do kraju – zdecydowały w czwartek (29.07.21) władze niemieckiego zrzeszenia olimpijskiego DOSB. To reakcja na rasistowskie komentarze jakich Moster dopuścił się podczas rozgrywanych dzień wcześniej zawodów.

Dopingując do szybszej jazdy jednego z niemieckich kolarzy Moster krzyczał do niego „wyprzedź tych poganiaczy wielbłądów, no dawaj”, co uchwyciły kamery telewizyjne. Przed Niemcem jechali w zawodach kolarze z Algierii i Erytrei.

"Nieakceptowalne zachowanie"

Dyrektor Związku Niemieckich Kolarzy Rudolf Scharping powiedział, że zachowanie Mostera było nieakceptowalne. Od dyrektora sportowego odciął się także sam „dopingowany” niemiecki zawodnik Nikias Arndt, który napisał na Twitterze, że jest wściekły z powodu tego co się stało, a tego typu słów nie można akceptować.

Patrick Moster przeprosił za incydent. „Jest mi szalenie przykro, mogę tylko przeprosić za te słowa. Jesteśmy w bardzo stresującym momencie, ale to żadne usprawiedliwienie, to nie powinno się zdarzyć” - powiedział. Zapewnił, że bardzo ceni wkład sportowców z całego świata występujących w Tokio i w żadnym wypadku nie podziela rasistowskich przekonań.

DOSB, czyli odpowiednik Polskiego Komitetu Olimpijskiego, ogłosił, że wierzy w szczerość zapewnień Mostera. „Swoją wypowiedzią Moster uchybił jednak olimpijskim wartościom. Zasady fairplay, szacunek i tolerancja są dla niemieckiej drużyny czymś co nie podlega negocjacjom” – podano po ogłoszeniu decyzji o zakończeniu misji Mostera w Tokio.

(SID,DPA/szym)

Short teaser Z powodu rasistowskich komentarzy wioskę olimpijską musi opuścić działacz niemieckiego związku kolarskiego.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Skandal%20na%20igrzyskach.%20Niemiecki%20dzia%C5%82acz%20wraca%20do%20kraju%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58686410&x4=11400&x5=Skandal%20na%20igrzyskach.%20Niemiecki%20dzia%C5%82acz%20wraca%20do%20kraju%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fskandal-na-igrzyskach-niemiecki-dzia%C5%82acz-wraca-do-kraju%2Fa-58686410&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210729&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/skandal-na-igrzyskach-niemiecki-działacz-wraca-do-kraju/a-58686410?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58682861_401.jpg
Image caption Patrick Moster na trasie środowego wyścigu w jeździe indywidualnej
Image source Sebastian Gollnow/dpa/picture alliance

Item 50
Id 58679046
Date 2021-07-29
Title Niemiecka prasa o obowiązku testów: porażka polityki
Short title Niemiecka prasa o obowiązku testów: porażka polityki
Teaser Trwająca debata dotycząca testów dla osób wracających z urlopów zagranicznych nadal zaprząta niemieckie gazety.

Dziennik „Nuerneberger Nachrichtten” ocenia:

„Debata dotycząca zasad dla osób powracających z urlopu jest szczególnie drastycznym przykładem dyletantyzmu rządzących. Jakby to było zupełnie zaskakujące, że ludzie podróżują i po dwóch-trzech tygodniach wracają. Dlaczego nie było planu na długo przed początkiem wakacji? Gdyby wszystko poszło zgodnie z wcześniejszymi założeniami, to rozporządzenie o testach dla powracających zaczęłoby obowiązywać dopiero po zakończeniu wakacji w ostatnim landzie - w Bawarii. To jest porażka polityki. Testy byłyby uzasadnione i ważne, nawet gdyby nie wzrosła gwałtownie liczba przypadków w wielu krajach. Więc cała ta sprawa była absolutnie do przewidzenia i możliwa do zaplanowania”.

„Ludwigsburger Kreiszeitung” komentuje:

„Po raz kolejny niemiecki rząd nie potrafił na czas ograniczyć ryzyka rozprzestrzeniania się infekcji świeżo przywiezionych przez setki tysięcy osób powracających do kraju. O wiele za późno pojawia się plan obowiązkowych testów dla wszystkich urlopowiczów bez szczepień lub dowodu wyzdrowienia. W północnych krajach związkowych wakacje szkolne kończą się już w przyszłym tygodniu, w tych o silnym zaludnieniu, takich jak Nadrenia Północna-Westfalia, w połowie sierpnia. Wprowadzenie obowiązkowych testów później niż 1 sierpnia jest zatem, jak słusznie zauważył lider CSU Markus Söder, wręcz " kpiną". Żądanie negatywnego wyniku testu od tych, którzy nie zostali zaszczepieni, jest minimum, czego społeczeństwo może wymagać w kwestii solidarności”.

Zdaniem dziennika „Augsburger Allgemeine":

„Obowiązkowe badania dla osób wracających z urlopu - dla wszystkich - powinny być od dawna i są właściwe. Każda infekcja wykryta na czas sprawia, że jesień staje się bezpieczniejsza, przyczynia się do otwarcia szkół, sklepów i lokali oraz obniża ryzyko konieczności zastosowania dalszych restrykcji. Oczywiście prawdą jest, że jest to całkowicie niemożliwe, aby zatrzymać każdy samochód na niemieckich granicach, by sprawdzić aktualny test.(..) Ale to nie jest mocny argument przeciwko obowiązkowym testom”.

W tym samym tonie pisze „Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung”:

„Zrobienie testu przed powrotem do domu to dla nikogo nie jest zbyt wiele. Urlopowicze nie powinni czekać, aż wszystkie otwarte kwestie zostaną wyjaśnione i podjęte będą decyzje o wdrożeniu. Całkowicie niezrozumiałe jest to, że przepis dotyczący testu miał początkowo obowiązywać po zakończeniu wakacji”.

Natomiast „Frankfurter Rundschau" konstatuje:

„Dwie szczepionki nie zapewniają bezpieczeństwa. Według badań, dwanaście na sto osób zaraża się, nawet jeśli są one uodpornione szczepionką firmy Biontech/Pfizer. Chorują mniej ciężko - ale mogą zarażać innych. Tak więc: osoby zaszczepione nie powinny być automatycznie klasyfikowane jako niegroźne. W pewnych sytuacjach potrzebują również pewności, jaką dają testy. Dlatego też muszą one pozostać nieodpłatne”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Trwająca debata dotycząca testów dla osób wracających z urlopów zagranicznych nadal zaprząta niemieckie gazety.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemiecka%20prasa%20o%20obowi%C4%85zku%20test%C3%B3w%3A%20pora%C5%BCka%20polityki&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58679046&x4=11395&x5=Niemiecka%20prasa%20o%20obowi%C4%85zku%20test%C3%B3w%3A%20pora%C5%BCka%20polityki&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-o-obowi%C4%85zku-test%C3%B3w-pora%C5%BCka-polityki%2Fa-58679046&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210729&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-o-obowiązku-testów-porażka-polityki/a-58679046?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/57039833_401.jpg
Image caption Szybkie testy antygenowe powinny znaleźć się w bagażu każdego urlopowicza
Image source Sebastian Gabsch/Geisler-Fotopress/picture alliance

Item 51
Id 58677885
Date 2021-07-29
Title Zemsta Łukaszenki. Uchodźcy na granicy białorusko-litewskiej
Short title Zemsta Łukaszenki.Uchodźcy na granicy białorusko-litewskiej
Teaser Coraz więcej uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu przybywa nielegalnie przez Białoruś na Litwę. Ten kraj UE jest coraz bardziej przeciążony. Narasta wrogość wśród mieszkańców.

Justas ostrożnie przedziera się przez poszycie leśne. Na twarz naciągnął brązową czapkę narciarską, puszcza snop światał latarki w ciemny las. 22-letni funkcjonariusz straży granicznej od wielu godzin patroluje z kolegą granicę z Białorusią. −Trzy dni temu przecięto tu ogrodzenie, więc łatwiej było ją przekroczyć − mówi Justas. Właściwie pogranicznicy chcieli zatrzymać się tylko na chwilę na tym odcinku. Ale usłyszeli głośny szelest w gęstwinie. Teraz Vitautas czeka w samochodzie, podczas gdy Justas przeszukuje okolicę na piechotę. Ale nic się już nie rusza.

Cisza radiowa na granicy

Granica Litwy z Białorusią ma prawie 680 kilometrów długości. W niektórych miejscach oba kraje oddziela jedynie niski drewniany płot lub tylko niewielki rów z wodą. Pokonanie tej przeszkody wydaje się być dziecinnie proste, ale jak dotąd nie stanowiło to dla Litwy większego problemu. Według oficjalnych danych, w 2020 roku granicę przekroczyło nielegalnie zaledwie 79 osób i byli to głównie Białorusini uciekający przed reżimem Łukaszenki. W tym roku jest to już ponad 2,5 tysiąca osób. Pochodzą z Afganistanu, Syrii, Iraku czy państw afrykańskich. Większość z nich pojawiła się w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.

Zaledwie dzień wcześniej litewska straż graniczna zatrzymała na tym odcinku sześć osób. Na zdjęciach z kamery monitoringowej widać, jak przybysze nielegalnie przekraczają granicę, pomagając sobie nawzajem w przeskoczeniu ogrodzenia i krótko po tym odpoczywają. Widać też mężczyznę po drugiej stronie, najprawdopodobniej białoruskiego strażnika granicznego, który daje grupie sygnały ręką, gdy do miejsca zbliża się litewski patrol.

− Kiedyś dobrze nam się współpracowało z białoruską strażą graniczną, ale teraz po prostu nas ignorują − mówi Justas. Dzielili się też informacjami zebranymi podczas patroli. Ale teraz często panuje cisza na łączach.

Zemsta Łukaszenki na UE

Rząd Litwy obwinia Białoruś i jej autorytarnego władcę Aleksandra Łukaszenkę za gwałtowny wzrost nielegalnej migracji na granicy. Według Wilna, Łukaszenka chce się zemścić za sankcje UE wobec jego reżimu. Mantas Adomènas, wiceminister spraw zagranicznych Litwy, powiedział DW, że białoruscy mundurowi bez identyfikatorów zabierają ludziom paszporty, usuwają dane z ich telefonów komórkowych, a następnie prowadzą ich do granicy, a jego kraj jest w stanie przyjąć maksymalnie 5 tys. osób. − Oczywiście nie chcemy dopuścić do tego, żeby pojechali dalej na Zachód. W końcu ich celem są głównie Niemcy. Ale jeśli liczba ta wzrośnie, nie będziemy mieli wystarczających możliwości i będziemy musieli pozwolić im odejść − powiedział Adomènas. Jest to zaskakująco dobitne ostrzeżenie dla innych krajów UE.

Agresywne nastroje

Nastroje wśród ludności litewskiej stają się coraz bardziej krytyczne, wręcz ksenofobiczne. Zauważa to Leva Čičelyte, która od pięciu lat pracuje z uchodźcami i migrantami w regionie przygranicznym jako kierownik projektu Caritas. − Miejscowi myślą, że przychodzą do nas terroryści – tłumaczy Čičelyte. Także strażnicy graniczni Justas i Vitautas nie rozumieją, dlaczego na Litwę przyjeżdżają ludzie z Iraku, Afganistanu czy Kongo. Przede wszystkim nie mogą pojąć, jak można wyruszyć w tak niebezpieczną podróż z dziećmi.

Strażnicy zaparkowali samochód na wzgórzu. Stamtąd przeczesują teren przy pomocy noktowizorów. − Ludzie mówią, że chcą lepszego życia. Ale w rzeczywistości chcą tylko pieniędzy − mówi Vitautas, który pracuje w straży granicznej od sześciu lat. Ale to jest tylko jego osobista opinia - zaznacza 29-latek. Tymczasem wielu uchodźców zapłaciło duże pieniądze za to, aby przemytnicy przywieźli ich na granicę litewsko-białoruską.

Winę za coraz bardziej wrogie nastroje wobec uchodźców na Litwie ponoszą również politycy, mówi wyraźnie poruszona Leva Čičelyte. − Przedstawiają całą sprawę wyłącznie negatywnie, zamiast dodać nam odwagi − dodaje. Tylko w ostatni weekend mieszkańcy przygranicznego miasta demonstrowali przeciwko budowie nowego domu dla uchodźców.

Nadzieja na lepsze życie

W Rukli, małym litewskim miasteczku nad brzegiem rzeki Wilia, od jakiegoś czasu działa schronisko dla uchodźców - ośrodek przyjmowania tych, którzy przedostali się przez granicę. Z zewnątrz obiekt wygląda raczej na zapuszczony. Za bramą bawi się kilkoro małych dzieci. Rodzina z Iraku, która wybrała się w podróż z synem, opowiada, że za przelot do Mińska i zakwaterowanie w hotelu zapłaciła 1200 dolarów. Z Mińska udali się w kierunku granicy litewskiej. Teraz utknęli właśnie tutaj.

Inny mężczyzna - mówi, że pochodzi z Bagdadu i opisuje, jak przekraczał granicę w nocy w większej grupie. W pewnym momencie prowadzący ich Białorusini powiedzieli: „Tam jest Litwa. Biegnijcie!” Na pytanie, czy mężczyźni nosili mundury? „Nie”- odpowiada Irakijczyk. − Mieli na sobie cywilne ubrania. Nie mogłem rozpoznać ich twarzy − dodaje.

Dwunastogodzinna zmiana Justasa i Vitautasa powoli dobiega końca. O świcie nad trasą ich patrolu unosi się mgła. Co się teraz liczy? − Jesteśmy tutaj, aby zabezpieczyć zewnętrzną granicę UE − mówi stanowczo Justas i wzdycha. Jutro znów będzie na nocnej zmianie.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Coraz więcej uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu przybywa nielegalnie przez Białoruś na Litwę budząc dużą niechęć.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Zemsta%20%C5%81ukaszenki.%20Uchod%C5%BAcy%20na%20granicy%20bia%C5%82orusko-litewskiej%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58677885&x4=11395&x5=Zemsta%20%C5%81ukaszenki.%20Uchod%C5%BAcy%20na%20granicy%20bia%C5%82orusko-litewskiej%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fzemsta-%C5%82ukaszenki-uchod%C5%BAcy-na-granicy-bia%C5%82orusko-litewskiej%2Fa-58677885&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210729&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/zemsta-łukaszenki-uchodźcy-na-granicy-białorusko-litewskiej/a-58677885?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58141287_401.jpg
Image caption Patrol na granicy litewsko-białoruskiej
Image source Mindaugas Kulbis/AP Photo/picture alliance

Item 52
Id 58676696
Date 2021-07-28
Title Przestępcy wykorzystują klęskę powodzi w Nadrenii Północnej-Westfalii
Short title Przestępcy wykorzystują klęskę powodzi w NRW
Teaser Kradzieże, niszczenie mienia, ataki. Według ministra spraw wewnętrznych NRW Herberta Reula zarówno powodzianie jak i niosący pomoc stali się celem przestępców.

Minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii (NRW) Herbert Reul (CDU) przedstawił w środę w komisji spraw wewnętrznych parlamentu krajowego w Duesseldorfie dane dotyczące przestępczości w rejonie klęski powodzi. Do tej pory ujawniono 65 przypadków kradzieży i 31 szczególnie ciężkich kradzieży oraz 12 przypadków oszustw. Ponadto w 15 przypadkach odnotowano uszkodzenie ciała, zniszczenie mienia i przywłaszczenie. − Dlatego też policja jest i pozostanie tam obecna – powiedział polityk. Do tej pory zatrzymano 23 osoby, a cztery z nich trafiły do aresztu śledczego.

Pomocnicy obrzucani błotem

W wielu przypadkach służby ratunkowe były blokowane przez gapiów. „To jest naprawdę nie do zniesienia” - cytuje Herberta Reula tabloid „Express”. W żadnym wypadku „nie można tolerować wykorzystywania nieszczęścia innych ludzi”. Pomocnicy byli nawet obrzucani błotem. Wydano ponad 4300 nakazów opuszczenia miejsca, poinformował minister.

Reul podkreślił jednocześnie, że „większość z tych, którzy teraz przybywają do regionów dotkniętych powodzią, nie chce niczego kraść, ani się wzbogacać kosztem innych, lecz chce pomóc. I dlatego: ogromne podziękowania dla pomocników”.

Według polityka zlokalizowano już wszystkich zaginionych, których poszukiwano po powodzi. W regionie Nadrenii Północnej-Westfalii odnotowano w sumie 47 ofiar śmiertelnych katastrofy. Według najnowszych informacji 23 osoby zostały prawdopodobnie pochłonięte przez masy wody na drodze. 23 inne osoby znaleziono martwe w ich mieszkaniach lub piwnicach. W jednym przypadku nie ustalono przyczyny śmierci. Cztery ofiary śmiertelne to strażacy.

Miliardowe straty

W ocenie ministra odbudowa dotkniętych powodzią obszarów będzie trwała bardzo długo. Po zakończeniu akcji ratunkowej i znalezieniu zaginionych, zadaniem jest teraz uprzątnięcie, naprawa i odbudowa, co w niektórych miejscach może zająć „tygodnie, miesiące, a czasem lata”.

Szkody materialne - zarówno prywatne, jak i publiczne - liczone są w miliardach. Poważnie ucierpiały również dostawy wody pitnej, energii elektrycznej, gazu i sieci telekomunikacyjne, które w niektórych regionach objętych kryzysem nadal nie działają.

Reul powiedział, że była to największa katastrofa naturalna, jaka kiedykolwiek dotknęła Nadrenię Północną-Westfalię. Zdaniem ekspertów była to „co najmniej” nawałnica stulecia. Do akcji wysłano do 23 tys. strażaków, organizacje pomocowe, organizacje pomocy technicznej oraz służby kryzysowe.

(DPA/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Kradzieże, niszczenie mienia, ataki. Niektórzy wykorzystywali trudną sytuację powodzian.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Przest%C4%99pcy%20wykorzystuj%C4%85%20kl%C4%99sk%C4%99%20powodzi%20w%20Nadrenii%20P%C3%B3%C5%82nocnej-Westfalii&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58676696&x4=11395&x5=Przest%C4%99pcy%20wykorzystuj%C4%85%20kl%C4%99sk%C4%99%20powodzi%20w%20Nadrenii%20P%C3%B3%C5%82nocnej-Westfalii&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprzest%C4%99pcy-wykorzystuj%C4%85-kl%C4%99sk%C4%99-powodzi-w-nadrenii-p%C3%B3%C5%82nocnej-westfalii%2Fa-58676696&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210728&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/przestępcy-wykorzystują-klęskę-powodzi-w-nadrenii-północnej-westfalii/a-58676696?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/54880167_401.jpg
Image source picture-alliance/Flashpic

Item 53
Id 58676277
Date 2021-07-28
Title 70 lat konwencji genewskiej o uchodźcach. Niewykorzystany potencjał
Short title 70 lat konwencji o uchodźcach. Niewykorzystany potencjał
Teaser Siedem dekad po podpisaniu konwencji genewskiej o statusie uchodźców zbyt często brakuje politycznej woli do jej poszanowania i nowelizacji – uważają eksperci. Kraje Afryki radzą tu sobie lepiej.

Obrona praw człowieka jest pasją Hamado Dipamasa, która pochłania go każdego dnia od kiedy uciekł przed przemocą polityczną ze swej ojczyzny Burkina Faso. Było to 20 lat temu, gdy jako młody student, wraz w z wieloma innymi, sprzeciwił się dyktaturze Blaise Comparoe, który twardą ręką rządził krajem przez 27 lat, aż został obalony przez powstanie ludowe w 2014 roku. Dipama przypadkowo i okrężną drogą trafił do swojej nowej, drugiej ojczyzny – stolicy Bawarii, Monachium.

„Dlaczego nie jestem chroniony?”

- Gdy byłem w trakcie ucieczki, nie wiedziałem o konwencji genewskiej o uchodźcach – mówi Dipama w rozmowie z DW. – Na globalnym południu o tym się nie mówi, ludzie mają niewiele informacji na ten temat. Gdy Dipama dotarł do Europy musiał się z tym zmierzyć. - Dlaczego niektórzy ludzie są chronieni, a ja nie, chociaż mogłem objaśnić wszystko o mojej sytuacji w Burkina Faso? – mówi Dipama.

Konwencja genewska dotycząca statusu uchodźców to niezbędna podstawa międzynarodowej ochrony uchodźców. Definiuje, kto jest uchodźcą i jakie ma prawa i obowiązki. Prawo do tego statusu ma każda osoba, która „na skutek uzasadnionej obawy przed prześladowaniem z powodu swojej rasy, religii, narodowości, przynależności do określonej grupy społecznej lub z powodu przekonań politycznych przebywa poza granicami państwa, którego jest obywatelem, i nie może lub nie chce z powodu tych obaw korzystać z ochrony tego państwa”.

Organizacja Narodów Zjednoczonych przyjęła dokument 28 lipca 1951 roku w Genewie, kilka lat po II wojnie światowej oraz w obliczu narastających napięć między Wschodem a Zachodem. Najpierw ograniczała się ona do ochrony głównie europejskich uchodźców bezpośrednio po wojnie. Aby dopasować ją do zmieniającej się sytuacji na świecie, w 1967 roku przyjęto protokół rozszerzający obszar działania konwencji. 149 państw podpisało jeden bądź oba te dokumenty.

Ciągle ważna konwencja

Do dziś konwencja genewska odgrywa ważną rolę. Jest jedynym dokumentem, który zobowiązuje państwa do ochrony uchodźców, mówi Susan Fratzke, analityczka w Migration Policy Institute w Brukseli. Jak wskazuje, dziś ludzie zmuszeni są do opuszczenia swoich domów z innych powodów niż w okolicznościach zimnej wojny. Upadają rządy, wrogie sobie grupy walczą o władze, załamuje się gospodarka w krajach ojczystych i nie mogą wyżywić swoich rodzin. – Żaden z tych powodów nie jest uwzględniony w konwencji genewskiej. Ale nie znaczy to, że stała się bezużyteczna. Musimy myśleć i być kreatywni, aby odpowiedzieć na potrzeby ludzi – mówi Fratzke w rozmowie z DW.

Już 30 lat temu urząd Wysokiego Komisarza ONZ ds. uchodźców (UNHCR) zdawał sobie sprawę z tego, że migranci gospodarczy to nowe wyzwanie. - To ludzie, którzy nie uciekają przed prześladowaniami, ale w nadziei na lepsze życie – powiedział w 1991 roku ówczesny zastępca Wysokiego Komisarza Douglas Stafford w wywiadzie z DW. – Niebawem będziemy musieli bardziej ostrożnie podchodzić do problemu migrantów gospodarczych – dodał. Jednak również po 30 latach ucieczka z powodów gospodarczych nie uprawnia do uzyskania statusu uchodźcy.

Krajom afrykańskim brakuje środków

Dziś niektóre kraje afrykańskie należą do państw, które przyjmują najwięcej uchodźców. Prawie każdy kraj tego kontynentu podpisał konwencję genewską. Jak mówi Fratzke, wiele państw poszło o krok dalej, podpisując konwencję o uchodźcach, przyjętą w ramach Organizacji Jedności Afrykańskiej (OAU). Dzięki temu przyznają one uchodźcą „legalne prawa, które nie są uwzględnione w konwencji genewskiej”.

Także Abiy Ashenafi, kierujący wydziałem do spraw migracji w Centrum Praw Człowieka na Uniwersytecie w Pretorii w Republice Południowej Afryki uważa, że dzięki konwencji OAU można rozwiązać problemy, wynikające ze zbyt wąskiej definicji uchodźcy w konwencji genewskiej. Zdaniem obojga ekspertów kłopotem pozostaje jednak wdrożenie tych zapisów, bo wielu krajom w Afryce, które przyjmują uchodźców brakuje zasobów i same są narażone na trudności gospodarcze.

Zbyt mało woli politycznej

Konwencja genewska nie nadąża za swoim potencjałem. Brakuje współpracy międzynarodowej, bo nie ma wiążących zobowiązań, ocenia Ashenafi w odpowiedzi na pytania DW. – Musi istnieć coś w rodzaju wiążącej normy w tej sprawie. Tego można dokonać poprzez reformę ONZ-owskiej konwencji o uchodźcach – dodaje.

Jego zdaniem luką konwencji jest to, że nie przewiduje ona mechanizmu odwoławczego dla uchodźców przeciwko krajom przyjmującym.

Według Fratzke w konwencji zapisane jest, że uchodźcy nie mogą zostać odesłani do kraju, w którym są prześladowani. Mogą swobodnie poruszać się w kraju przyjmującym, iść do pracy i szkoły. Ale „konwencja nie jest organem wdrażającym” – zauważa ekspertka. - Każde państwo, które ja podpisało musi zakorzenić swe zobowiązania wynikające z konwencji w odpowiednich ustawach azylowych – dodaje. Problem polega na tym – ocenia Fratzke – że „wiele krajów nie ma woli, bądź nie jest w stanie tego zrobić”. W konsekwencji uchodźcom trudno otrzymać ochronę, chociaż według konwencji mają do tego prawo.

Konwencję trzeba respektować i odnowić

Hamado Dipama uważa, że rzeczywiste działania mocno odbiegają od konwencji, a praktyki deportacyjne często budzą wątpliwości. Na przykład wtedy, gdy Niemcy odsyłają już dobrze zintegrowanych ludzi do niestabilnych krajów ojczystych. Dipama dobrze zna strach przed deportacją. Przez dziewięć lat żył w Niemczech jako tolerowany uchodźca i walczył, by go nie deportowano. W 2014 roku dostał zezwolenie na osiedlenie się, a miesiąc temu złożył wniosek o obywatelstwo. – Nie był to dla mnie łatwy krok, bo muszę oddać paszport Burkina Faso – przyznał. Od 2007 Dipama jest rzecznikiem Bawarskiej Rady ds. Uchodźców i założył koło panafrykańskie, które zajmuje się problemami osób czarnoskórych. Czego życzyłby sobie na przyszłość? – Nie trzeba stawiać wygórowanych żądań. Państwa powinny robić tylko to, pod czym podpisały się przyjmując konwencję oraz znowelizować dokument, aby uchodźcy z dzisiejszych krajów problemowych mieli większą ochronę – podkreśla.

Short teaser Zbyt często brakuje politycznej woli do szanowania i nowelizacji podpisanej 70 lat temu konwencji o statusie uchodźców.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::70%20lat%20konwencji%20genewskiej%20o%20uchod%C5%BAcach.%20Niewykorzystany%20potencja%C5%82&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58676277&x4=11395&x5=70%20lat%20konwencji%20genewskiej%20o%20uchod%C5%BAcach.%20Niewykorzystany%20potencja%C5%82&x6=1&x7=%2Fpl%2F70-lat-konwencji-genewskiej-o-uchod%C5%BAcach-niewykorzystany-potencja%C5%82%2Fa-58676277&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210728&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/70-lat-konwencji-genewskiej-o-uchodźcach-niewykorzystany-potencjał/a-58676277?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 54
Id 58674828
Date 2021-07-28
Title Czesi walczą o gigafabrykę. VW faworytem
Short title Czesi walczą o gigafabrykę. VW faworytem
Teaser Rząd w Pradze chce, by w Czechach powstała do 2028 roku co najmniej jedna fabryka baterii dla samochodów elektrycznych. Innego wyjścia nie ma, jeżeli czeski przemysł samochodowy ma przetrwać – komentują zgodnie eksperci.

We wtorek 27 lipca minister przemysłu i handlu Karel Havlíczek oraz szef na wpół państwowego koncernu energetycznego CEZ Daniel Benesz podpisali przyjęte dzień wcześniej przez rząd memorandum w sprawie wsparcia dla pierwszej czeskiej gigafabryki.

Tę nazwę wprowadził sprawca elektrycznej rewolucji na drogach świata, stworzony przez Elona Muska koncern Tesla. Wielkość takiego zakładu mierzy się bowiem w gigawatogodzinach (GWh) łącznej pojemności baterii, które może rocznie wyprodukować.

Uruchomiona trzy lata temu w Nevadzie Gigafactory 1 Tesli i Panasonica ma dziś 37 GWh. Największą w Europie, a może i na świecie jest jednak prawdopodobnie fabryka LG Energy Solution w Kobierzycach pod Wrocławiem. 10 listopada ubiegłego roku jej koreańska centrala komunikowała: „LG Chem chce zapewnić, że fabryka baterii dla pojazdów elektrycznych w Polsce osiągnie do końca tego roku zdolność produkcyjną na poziomie 65 GWh lub wyższym, co stanowi największą na świecie zdolność produkcyjną pojedynczego zakładu i pozwoli wyposażyć [w baterie] 1 milion czysto elektrycznych pojazdów o wysokiej wydajności w ciągu roku.” Firma nie ujawnia jednak, czy to się udało.

Hojna oferta dla inwestora

Według ministra Havlíczka rząd chce, by w kraju powstała przynajmniej jedna taka fabryka. Negocjuje o tym z kilkoma potencjalnymi inwestorami. Jest ich „nie więcej niż pięciu”, ale rozmowy z dwoma są już „wysoce zaawansowane”. To niemiecki koncern samochodowy Volkswagen i południowokoreańska grupa LG – informują czeskie media.

Gigafabryka ma kosztować co najmniej 50 miliardów koron (dwa miliardy euro) i zatrudniać 2300 ludzi. Rząd zamierza hojnie wesprzeć inwestora. Mowa jest o kilku miliardach koron zarówno w formie bezpośrednich dotacji, jak i ulg podatkowych. Według dziennika „Hospodárzské noviny” państwo dołoży się też do szkolenia pracowników fabryki i prawdopodobnie pokryje część ich płac.

Rząd zapewni także budowę niezbędnej infrastruktury komunikacyjnej, czyli dróg dojazdowych. Havlíczek twierdzi, że jest to jeden z kluczowych postulatów potencjalnych inwestorów.

Grunty, drogi, prąd i lit

Głównym partnerem przyszłego inwestora ma być koncern CEZ, który do wspólnego przedsięwzięcia wniesie grunty pod przyszły zakład, zapewni mu dostawy prądu i być może dostarczy także niezbędny do produkcji baterii lit.

CEZ oferuje aż sześć potencjalnych lokalizacji. Najprawdopodobniejszą jest zamknięta przed rokiem elektrownia na węgiel brunatny w Prunérzovie u podnóża Rudaw – gór na granicy Czech i Saksonii. Lit zaś ma być wydobywany około 60 km dalej na północny wschód, również w Rudawach, w okolicy granicznej osady Cínovec, gdzie znajduje się około trzech procent światowych zasobów tego metalu. CEZ planuje uruchomienie tam kopalni w 2025 roku, czyli zanim jeszcze ruszy gigafabryka, która ma być gotowa najwcześniej w 2026 roku.

Czesi chcą Volkswagena

Koncern z Wolfsburga jest dla Czechów atrakcyjny jako inwestor co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, Volkswagen chce się stać światowym liderem na rynku e-samochodów i już w marcu zapowiedział, że zbuduje w Europie sześć gigafabryk o wielkości 40 GWh każda. Jedna z nich powstanie w Europie Środkowej: w Polsce, Czechach lub na Słowacji. Czesi przekonują, że ma stanąć właśnie u nich.

Po drugie, do Volkswagena należy czeska spółka samochodowa Skoda Auto, produkująca nie tylko spalinowe octavie, superby, czy yeti, ale i elektryczne enyaqi. O ile czeską gigafabrykę będzie budował Volkswagen, to firma z Mladej Boleslavi zapewne także weźmie w tym udział. Według dziennika ekonomicznego „E15” szef VW Herbert Diess, który jest jednocześnie prezesem rady nadzorczej Skody, odwiedzi tego lata Czechy w związku z planowaną gigafabryką. To może oznaczać, że koncern jest poważnie zainteresowany umieszczeniem swojej inwestycji właśnie w tym kraju. Ale trzeba pamiętać, że Volkswagen ma także fabryki na Słowacji i w Polsce.

Koreańska alternatywa

Ponieważ koncern z Wolfsburga sam nie produkuje baterii, współpracuje z tymi, które wiedzą, jak to się robi. W już istniejących gigafabrykach w Skellefteå i w Salzgitter partnerem VW jest Northvolt AB ze Sztokholmu. Czeskie media przypuszczają, że w ich kraju technologicznym partnerem Volkswagena mógłby się stać koreański koncern LG Chem – ten sam, który ma gigafabrykę w Kobierzycach. Ale wybór jest większy. Dziennik „E15” zwraca uwagę, że w regionie są też obecni inni producenci baterii: Samsung i SK Innovation z Korei Południowej na Węgrzech, CATL i SVOLT z Chin w Niemczech, a także budująca swoją pierwszą fabrykę słowacka firma Inobat Auto, której udziałowcem jest CEZ.

„Hospodárzské noviny” nie wykluczają jednak, że koreański koncern mógłby być głównym inwestorem czeskiej gigafabryki.

Tylko ludzi brak

Największy problemem dla czeskiego przedsięwzięcia może być brak ludzi. Zdaniem cytowanego przez „E15” szefa czeskiego Stowarzyszenia Przemysłu Samochodowego Zdeńka Petzla w Czechach nie ma ich dość nawet dla jednej gigafabryki. Potwierdza to szef związków zawodowych ze Skody Jaroslav Povszík, który w rozmowie z „E15” ocenia, że potrzebowałaby ona około 350 specjalistów z najwyższymi kwalifikacjami, a rynek pracy będzie w stanie dostarczyć ich jedynie stu, co najwyżej 150. Pozostałych trzeba by szukać za granicą. „Fabryką kierowaliby w wielkiej mierze Niemcy”, twierdzi Powszík.

Cytowany przez agencję prasową CzTK analityk firmy ENA Jirzí Gavor nie ma wątpliwości, że Czechy muszą zbudować przynajmniej jedną gigafabrykę, jeżeli mają utrzymać swoją pozycję w przemyśle samochodowym. VW uważa za umiarkowanego faworyta, ze względu na jego tradycyjne powiązania z czeską gospodarką. „O ile nie przegnie ze swoimi żądaniami”, dodaje Gavor. A pokusa, by stawiać wysokie wymagania, może być spora. Premier Andrej Babisz bardzo bowiem potrzebuje spektakularnego sukcesu przed rozpisanymi na październik wyborami parlamentarnymi i dlatego może być gotów na daleko idące ustępstwa.

Short teaser Rząd w Pradze chce, by w Czechach powstała do 2028 roku co najmniej jedna fabryka baterii dla samochodów elektrycznych.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Czesi%20walcz%C4%85%20o%20gigafabryk%C4%99.%20VW%20faworytem&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58674828&x4=12095&x5=Czesi%20walcz%C4%85%20o%20gigafabryk%C4%99.%20VW%20faworytem&x6=1&x7=%2Fpl%2Fczesi-walcz%C4%85-o-gigafabryk%C4%99-vw-faworytem%2Fa-58674828&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210728&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/czesi-walczą-o-gigafabrykę-vw-faworytem/a-58674828?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/50891004_401.jpg
Image caption Bateria do samochodu elektrycznego
Image source picture-alliance/dpa/A. Burgi

Item 55
Id 58672516
Date 2021-07-28
Title Wybuch w Leverkusen. Brak nadziei na odnalezienie żywych ludzi
Short title Wybuch w Leverkusen. Brak nadziei na odnalezienie żywych
Teaser Pięciu zagionionych po wtorkowym wybuchu w Leverkusen najpewniej nie żyje - przyznają włądze parku przemysłowego.

Na terenie parku przemysłowego w Leverkusen trwały w środę (28.07.2021) poszukiwania pięciu osób, zaginionych po wtorkowym wybuchu w spalarni śmieci. Z każdą godziną akcji ratunkowej słabły nadzieje na odnalezienie żywych ludzi. - Nie mamy wielkiej nadziei na to, że zaginieni jeszcze żyją - przyznał po południu dyrektor zarządzającej parkiem firmy Currenta Frank Hyldmar, przekazując wyrazy współczucia bliskim ofiar oraz rannym.

Od wtorkowego wieczoru nie zmienił się bilans ofiar tragedii. Zginęły co najmniej dwie osoby: pracownik firmy Currenta oraz pracownik firmy zewnętrznej. 31 osób zostało rannych. Stan jednej z nich jest ciężki.

Juz w środę rano rzecznik parku przemysłowego przyznał w rozmowie z agencją DPA, że im dłuższa akcja poszukiwawcza oraz im bardziej ratownicy zbliżają się do źródła pożaru, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że odnajdą jeszcze żywych ludzi. – To była potężna eksplozja, która spowodowała duże szkody – powiedział rzecznik. Do akcji gaśniczej użyto piany, dlatego wokół miejsca wybuchu jest zła widoczność, co utrudnia poszukiwania.

Niepokojący osad

Wyjaśnianie przyczyn na miejscu eksplozji będzie mogło rozpocząć się dopiero w czwartek. Już w środę policja w Kolonii wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego doprowadzenia do eksplozji oraz nieumyślnego spowodowania śmierci.

Władze miasta nadal apelują do mieszkańców o zachowanie ostrożności ze względu na opad sadzy. Nie ma jeszcze wyników analizy laboratoryjnej osadu, dlatego tam gdzie po eksplozji go zauważono, mieszkańcy powinni się powstrzymać od spożywania owoców i warzyw z ogrodów oraz korzystania z mebli ogrodowych czy basenów. Zamknięte są place zabaw w dzielnicach Leverkusen, położonych najbliżej miejsca wybuchu. Można już jednak otwierać okna.

Po eksplozji nad okolicą parku przemysłowego uniosła się chmura czarnego dymu. Według władz miasta w okolicy zauważono potem cząstki nawet o wielkości monety euro i oleistej konsystencji. Dopiero w czwartek znane maja być wyniki analizy laboratoryjnej osadu.

Firma Currenta, na której terenie doszło do eksplozji, poinformowała, że palił się zbiornik z rozpuszczalnikiem chlorowym. W środę firma zapewniła, że na bieżąco monitorowany jest stan powietrza, ale jak dotąd nie stwierdzono obecności szkodliwych substancji.

Urząd ds. środowiska w Nadrenii Północnej-Westfalii poinformował, że zakłada wstępnie, iż wraz z chmurą dymu na okoliczne tereny mieszkalne przedostały się dioksyny, związki PCB oraz furanu. Wyniki badań będą jednak znane pod koniec tygodnia.

DPA/ widz

Short teaser Pięciu zagionionych po wtorkowym wybuchu w Leverkusen najpewniej nie żyje - przyznają włądze parku przemysłowego.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Wybuch%20w%20Leverkusen.%20Brak%20nadziei%20na%20odnalezienie%20%C5%BCywych%20ludzi&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58672516&x4=11400&x5=Wybuch%20w%20Leverkusen.%20Brak%20nadziei%20na%20odnalezienie%20%C5%BCywych%20ludzi&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwybuch-w-leverkusen-brak-nadziei-na-odnalezienie-%C5%BCywych-ludzi%2Fa-58672516&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210728&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/wybuch-w-leverkusen-brak-nadziei-na-odnalezienie-żywych-ludzi/a-58672516?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58658414_401.jpg
Image caption Chmura czarnego dymu nad parkiem przemysłowym w Leverkusen po wtorkowej eksplozji
Image source Oliver Berg/dpa/picture alliance

Item 56
Id 58671283
Date 2021-07-28
Title Axel Springer chce skupić się na rynku polskim
Short title Axel Springer chce skupić się na rynku polskim
Teaser Axel Springer oddaje szwajcarskiej grupie Ringier całość działalności w większości państw Europy Środkowej i Wschodniej – z wyjątkiem Polski.

Koncern wydawniczy Axel Springer i szwajcarska grupa Ringier ogłosiły w środę (28.07.2021) daleko idące zmiany w swej spółce joint venture w Europie Środkowej i Wschodniej. Szwajcarzy przejmą całość działalności spółki na Węgrzech, Słowacji, w Serbii oraz na Litwie, Łotwie i w Estonii. Z kolei Axel Springer, nadal we współpracy z Ringierem, zamierza skoncentrować się na kluczowym rynku w regionie, jakim jest Polska, gdzie nadal ma działać joint venture Ringier Axel Springer.

„Inwestycyjny punkt ciężkości w segmencie News Media znajduje się w Niemczech, USA i w Polsce. Odpowiednio do tego odnoszące sukcesy joint venture pomiędzy spółkami Ringier i Axel Spriger w Polsce zostaje zachowane bez zmian” - poinformowały w środę obie firmy w komunikacie.

Ringier Axel Springer Polska ma ponad 20 marek wydawniczych i internetowych. Są wśród nich m.in. dzienniki „Fakt” i „Przegląd Sportowy, tygodnik „Newsweek” oraz serwis Onet.pl.

Rozwój oferty w Polsce

„W ramach naszej strategii wzrostu skoncentrujemy się na strategicznych kluczowych obszarach i dużych rynkach – zapowiedział z kolei Jan Bayer, członek zarządu Axel Springer do spraw News Media. – Do tych rynków zalicza się Polska z blisko 40 milionami mieszkańców. Dla nich będziemy dalej digitalizować i rozwijać naszą ofertę dziennikarską i ogłoszeniową”.

Dyrektorem zarządzającym spółki w Polsce pozostanie Mark Dekan.

Spółka Ringier Axel Springer Media AG powstała w lipcu 2010 roku. Od tamtego czasu joint venture koncernu z siedzibą w Berlinie i szwajcarskiej grupy medialnej stało się jednym z największych przedsiębiorstw medialnych w Europie Środkowej i Wschodniej, zatrudniającym - jak podano w komunikacie - około 3100 pracowników. Portfolio obejmuje 200 tytułów gazet, czasopism i produktów cyfrowych.

Obecnie największym udziałowcem założonego w Niemczech koncernu Axel Springer jest amerykański fundusz inwestycyjny KKR, posiadający 35,6 procent udziałów.

(DPA, axelspringer.com/widz)

Short teaser Koncern Axel Springer odda grupie Ringier większość działalności w Europie Środkowej i Wschodniej - z wyjątkiem Polski.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Axel%20Springer%20chce%20skupi%C4%87%20si%C4%99%20na%20rynku%20polskim&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58671283&x4=11398&x5=Axel%20Springer%20chce%20skupi%C4%87%20si%C4%99%20na%20rynku%20polskim&x6=1&x7=%2Fpl%2Faxel-springer-chce-skupi%C4%87-si%C4%99-na-rynku-polskim%2Fa-58671283&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210728&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/axel-springer-chce-skupić-się-na-rynku-polskim/a-58671283?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/53225849_401.jpg
Image caption Siedziba koncernu Axel Springer w Berlinie
Image source picture-alliance/dpa/G. Fischer

Item 57
Id 58669390
Date 2021-07-28
Title Wraca temat obowiązkowego testu przy wjeździe do Niemiec
Short title Wraca temat obowiązkowego testu przy wjeździe do Niemiec
Teaser Władze Niemiec chcą zaostrzyć zasady przekraczania granicy. Zmiany mogą wejść w życie szybciej niż zakładano.

Wszystko wskazuje na to, że już od niedzieli wjeżdżając do Niemiec trzeba będzie posiadać aktualny negatywny test na obecność koronawirusa.

Premier Bawarii Markus Soeder powiedział w telewizji ARD, że otrzymał zapewnienie od władz w Berlinie, iż zostanie zrobione wszystko co możliwe, aby już od 1 sierpnia wprowadzić jednolite regulacje ws. obowiązkowych testów przy wjeździe do kraju.

Soeder poinformował, że obowiązek ma dotyczyć wszystkich, a nie tylko – jak obecnie – osób przybywających do Niemiec drogą lotniczą. „Te regulacje są dość proste. Każdy musi mieć test, czy to wjeżdżając samochodem, pociągiem czy przylatując” - powiedział.

Premier Bawarii nie poinformował jak traktowane będą osoby zaszczepione i ozdrowieńcy. Minister spraw wewnętrznych Niemiec Horst Seehofer mówił jednak w gazecie „Bild”, że osoby te będą zwolnione z obowiązkowych testów.

Nie czekać do końca wakacji

Początkowo planowano, że zaostrzone przepisy zaczną obowiązywać 11 września. Soeder powiedział jednak, że tak odległa data to „żart”, bo sezon urlopowy już dawno będzie wówczas skończony.

Soeder oraz Seehofer informowali, że kontrole testów będą odbywać się wyrywkowo i nie planuje się wprowadzania stacjonarnych kontroli granicznych. Zgodę dla planów wprowadzenia już od sierpnia obowiązkowych testów zasygnalizowała też szefowa koalicyjnej SPD Saskia Esken. Wcześniej z szeregów jej partii dobiegały krytyczne głosy w tej sprawie.

Rzeczniczka rządu w Berlinie poinformowała jednak, że ostateczna decyzja w sprawie wprowadzenia testów już 1 sierpnia jeszcze nie zapadła.

Obecnie wjeżdżając do Niemiec z Polski nie ma obowiązku rejestracji wjazdu, kwarantanny ani posiadania testu. To dlatego, że Polska nie jest uznawana przez Niemcy za obszar ryzyka pandemicznego. Jeśli zapowiadane zmiany faktycznie uda się wprowadzić już od przyszłego tygodnia, przekraczając granicę trzeba będzie mieć aktualny test na koronawirusa.

Przyjeżdżając do Niemiec z innych krajów, w których sytuacja pandemiczna jest gorsza lub gdzie występują różne warianty koronawirusa, mogą obowiązywać inne, zaostrzone regulacje, włącznie z obowiązkową kwarantanną.

(DPA,DW/szym)

Short teaser Władze Niemiec chcą zaostrzyć zasady przekraczania granicy. Zmiany mogą wejść w życie szybciej niż zakładano.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Wraca%20temat%20obowi%C4%85zkowego%20testu%20przy%20wje%C5%BAdzie%20do%20Niemiec&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58669390&x4=11400&x5=Wraca%20temat%20obowi%C4%85zkowego%20testu%20przy%20wje%C5%BAdzie%20do%20Niemiec&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwraca-temat-obowi%C4%85zkowego-testu-przy-wje%C5%BAdzie-do-niemiec%2Fa-58669390&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210728&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/wraca-temat-obowiązkowego-testu-przy-wjeździe-do-niemiec/a-58669390?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/56902955_401.jpg
Image source Matthias Rietschel/REUTERS

Item 58
Id 58664567
Date 2021-07-28
Title Prasa o kontroli wjeżdżających do Niemiec: Spóźniona decyzja
Short title Prasa o kontroli wjeżdżających do Niemiec: Spóźniona decyzja
Teaser Niemieckie gazety zajmują się planem ministra zdrowia, wedle którego każdy wjeżdżający do Niemiec będzie musiał wykonać test na koronawirusa, niezależnie od środka transportu czy kraju, w którym przebywał.

Dziennik „Mitteldeutsche Zeitung” podkreśla, że proponowana zmiana przepisów jest pilnie potrzebna i – „w przeciwieństwie do opinii minister sprawiedliwości z ramienia SPD, Christine Lambrecht, jest również adekwatna”. Po pierwsze – argumentuje komentator – zaostrzenie przepisów dla wjeżdżających wyraźnie przyczyniłoby się do ograniczenia liczby zakażeń. „Bo wirusolodzy już wskazywali na to, że powracający podróżni także tego lata przyczyniają się do rozprzestrzeniania się infekcji w Niemczech. Po drugie, znaczna część ludności może z łatwością obejść kompleksowy obowiązek badania bardzo łatwo, a mianowicie poprzez szczepienia.” Gazeta podkreśla, że zaostrzenie obowiązku testowania przy wjeździe do Niemiec „nie oznacza wprowadzania obowiązkowych szczepień tylnymi drzwiami”.

W „Badische Zeitung” czytamy: „Federalni ministrowie zdrowia i spraw wewnętrznych chcą obowiązkowego badania podróżnych powracających do Niemiec. Ale Berlin jeszcze nie znalazł sposobu, aby wprowadzić to w życie zgodnie z prawem. Po tym, jak sądy wielokrotnie unieważniały przepisy wprowadzane w pandemii, rząd dobrze robi, działając ostrożnie. Ale dlaczego dzieje się tak dopiero teraz? I dlaczego nie dochodzi do konkluzji? Fakt, że ludzie wyjeżdżają na wakacje, nie jest niczym zaskakującym.” Dziennik z Freiburga konkluduje: „Dziwne, że Berlin jest tak przerażająco spóźniony.”

Gdy tylko ludzie stają się bardziej mobilni, wskaźniki zachorowalności wzrastają, a część nowych zakażeń jest spowodowana przez powracających podróżnych – zauważa „Neue Osnabruecker Zeitung”, dodając, że postulat ministra zdrowia Jensa Spahna, by wprowadzić testowanie wszystkich wjeżdżających do Niemiec, jest spóźniony. „Ale jest również zrozumiałe, dlaczego politycy dotychczas domagali się testów jedynie przy podróżach samolotem: Łatwiej to kontrolować. Ale dlaczego nie zobowiązać do tego organizatorów wycieczek lub wynajmujących – tak jak politycy robią to z liniami lotniczymi? Śledzenie zakażeń przez organy służby zdrowia nie powinno stanowić problemu. Dzięki obowiązkowi cyfrowej rejestracji wszystkich danych podróżnych, dostępne byłyby dane osób powracających z obszarów ryzyka” – pisze dziennik.

„Nordbayerischer Kurier” komentuje: „To tylko dobrze, gdy politycy federalni zastanawiają się nad tym, co się stanie, jeśli wirus będzie się przedostawał przez granice. Słuszna jest jednak również dyskusja na temat proporcjonalności tych środków.”

Short teaser Gazety komentują plan, wedle którego każdy wjeżdżający do Niemiec będzie musiał się przetestować na koronawirusa.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Prasa%20o%20kontroli%20wje%C5%BCd%C5%BCaj%C4%85cych%20do%20Niemiec%3A%20Sp%C3%B3%C5%BAniona%20decyzja&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58664567&x4=11397&x5=Prasa%20o%20kontroli%20wje%C5%BCd%C5%BCaj%C4%85cych%20do%20Niemiec%3A%20Sp%C3%B3%C5%BAniona%20decyzja&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprasa-o-kontroli-wje%C5%BCd%C5%BCaj%C4%85cych-do-niemiec-sp%C3%B3%C5%BAniona-decyzja%2Fa-58664567&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210728&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/prasa-o-kontroli-wjeżdżających-do-niemiec-spóźniona-decyzja/a-58664567?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58582140_401.jpg
Image caption Minister zdrowia Jens Spahn (CDU)
Image source Wolfgang Kumm/dpa/picture-alliance

Item 59
Id 58663724
Date 2021-07-28
Title Powódź w Niemczech: Gdy ubezpieczyciel mówi „nie"
Short title Powódź w Niemczech: Gdy ubezpieczyciel mówi „nie"
Teaser Woda pojawiła się szybko i szybko zniknęła. Ale ogromne zniszczenia pozostają, podobnie jak rozpacz dotkniętych nimi ludzi. Zwłaszcza, że wielu z nich nie miało szansy się ubezpieczyć.

– Najgorszy brud już uprzątnęliśmy – mówi Marie-Ellen Krause, która w Menden w zachodnioniemieckim regionie Sauerland zarządza ośrodkiem dla osób niepełnosprawnych. W połowie lipca, po obfitych opadach deszczu, spokojny zazwyczaj potok Hönne w ciągu kilku godzin zamienił się w rwącą rzekę, zalewając duże części śródmieścia Menden. – Worki z piaskiem, które ustawiliśmy przed naszym domem, nie były w stanie zatrzymać powodzi – wspomina Marie-Ellen Krause. W ośrodku o nazwie Willa Dominik mieszkają 44 osoby, większość z nich to osoby niepełnosprawne w stopniu znacznym. Opieka nad nimi trwa całą dobę.

Z ośrodka nie widać małej rzeczki oddalonej o 150 metrów. Kiedy jednak Hönne wystąpiła z brzegów z dziesięciokrotnie większą niż zwykle ilością wody, wdarła się do piwnicy Willi Dominik. Mieszkańcy zdołali na czas przedostać się na wyższe piętra i w ten sposób zapewnić sobie bezpieczeństwo – i tak szybko jak Hönne wybuchła, tak szybko też powróciła do swojego koryta. Straty materialne są ogromne. Ich wartość szacuje się na około pół miliona euro – wyjaśnia Marie-Ellen Krause. To duża suma dla organizacji pożytku publicznego, która prowadzi ośrodek. W tej chwili jej przewodnicząca nie wie, jak pozyskać te pieniądze.

Wysokie koszty powodzi

Kiedy stowarzyszenie wprowadziło się do tego budynku w 2009 roku, chciało ubezpieczyć się od zagrożeń naturalnych. Ale wszystkie firmy ubezpieczeniowe, do których się zwrócono, odmówiły. Najwyraźniej wciąż pamiętały o kosztach powodzi z 2007 roku. W tamtych czasach ubezpieczyciele musieli głęboko sięgać do kieszeni, aby pokryć ubezpieczone szkody. I nie chcą przeżyć czegoś takiego ponownie. Nie w Menden.

Ostatecznie stowarzyszeniu nie udało się zawrzeć ubezpieczenia obejmującego zdarzenia naturalne, takie jak ulewne deszcze, osunięcia ziemi czy powodzie. W ten sposób stowarzyszenie zostało zmuszone, przynajmniej pośrednio, przez towarzystwa ubezpieczeniowe do samodzielnego ponoszenia ryzyka szkód powodziowych.

I nie jest w stanie tego zrobić, to oczywiste. Gdzie ośrodek dla niepełnosprawnych miałby znaleźć pół miliona euro na dalsze funkcjonowanie? Powódź zniszczyła windę, bez której osoby na wózkach inwalidzkich nie mogą się przemieszczać z jednego piętra na drugie. Zniszczone zostały również cztery specjalne transportery, system alarmu przeciwpożarowego, serwer alarmowy i wiele innych urządzeń. Marie-Ellen Krause pokłada trochę nadziei w prywatnych darczyńcach, ale jeszcze więcej w politykach.

Kto zapłaci za skutki zmian klimatu?

Klęska powodzi przerasta siły niezliczonych instytucji społecznych w Niemczech, jak również rodzin i przedsiębiorstw. Według szacunków Niemieckiego Stowarzyszenia Ubezpieczeniowego (GDV), tylko 46 procent budynków posiada ubezpieczenie od zagrożeń naturalnych. GDV odrzuca pomysł, aby takie ubezpieczenie było obowiązkowe dla wszystkich właścicieli budynków: Konsekwencje zmian klimatycznych nie mogą spoczywać jedynie na barkach ubezpieczycieli.

Zupełnie inaczej widzi to Sebastian Hartmann, poseł SPD. W wywiadzie dla Deutsche Welle opowiada się za podstawowym ubezpieczeniem od zagrożeń naturalnych dla wszystkich właścicieli domów. Państwo powinno opracować odpowiednie modele – uważa Hartmann.

Podobne poglądy ma Winfried Kretschmann, premier Badenii-Wirtembergii i członek Partii Zielonych: Właściciele budynków i nieruchomości muszą tworzyć wspólnotę solidarności. W przeciwnym razie w przyszłości trudno będzie poradzić sobie ze szkodami dla środowiska. Eksperci różnych partii są zgodni co do tego, że ekstremalne warunki pogodowe będą się nasilać wskutek zmian klimatycznych.

Tym bardziej należy szybko znaleźć rozwiązanie tego problemu. W obecnej sytuacji, po wielkich powodziach w Niemczech, państwo udostępniło już 400 milionów euro w ramach pomocy nadzwyczajnej. Planowany jest również fundusz o wartości kilku miliardów. Ma pomóc zarówno ubezpieczonym, jak i nieubezpieczonym. Skorzystałaby na tym również Marie-Ellen Krause i jej stowarzyszenie.

Short teaser Woda pojawiła się szybko i szybko zniknęła. Pozostała rozpacz. Wiele osób nie miało szansy się ubezpieczyć.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Pow%C3%B3d%C5%BA%20w%20Niemczech%3A%20Gdy%20ubezpieczyciel%20m%C3%B3wi%20%E2%80%9Enie%22&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58663724&x4=11400&x5=Pow%C3%B3d%C5%BA%20w%20Niemczech%3A%20Gdy%20ubezpieczyciel%20m%C3%B3wi%20%E2%80%9Enie%22&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpow%C3%B3d%C5%BA-w-niemczech-gdy-ubezpieczyciel-m%C3%B3wi-nie%2Fa-58663724&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210728&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/powódź-w-niemczech-gdy-ubezpieczyciel-mówi-nie/a-58663724?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1024 x 576) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2021/bpol210719_001_183fafotyw_partner.jpg

Item 60
Id 58664126
Date 2021-07-27
Title Gest solidarności polskich władz: pomoc dla powodzian w Niemczech
Short title Polskie władze pomagają powodzianom w Niemczech
Teaser Dla ofiar klęski powodzi w Nadrenii Północnej-Westfalii dotarła we wtorek pomoc polskiego rządu.

Do miejscowości Kreuzau w powiecie Dueren w Nadrenii Północnej-Westfalii przybył dziś (27 lipca) transport pomocy humanitarnej z Polski. Pięć pojazdów Państwowej Straży Pożarnej przywiozło 164 profesjonalne osuszacze do zalanych budynków. Urządzenia te zostały udostępnione przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych. Akcja realizowana wspólnie przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a także Komendę Główną Państwowej Straży Pożarnej została zorganizowana w ramach umowy między Polską i Niemcami o wzajemnej pomocy podczas katastrof i klęsk żywiołowych z 1997 roku.

Wiceminister spraw zagranicznych RP Szymon Szynkowski vel Sęk, żegnając wczoraj polski konwój Państwowej Straży Pożarnej w Strzałkowie w Wielkopolsce, pokreślił: „Polski gen solidarności sprawia, że my na takie zapotrzebowanie jesteśmy gotowi zawsze nieść pomoc”. − Wierzymy, że przekazany sprzęt przyspieszy proces naprawiania szkód wyrządzonych przez żywioł, gdyż pozwoli wrócić mieszkańcom niemieckich miast, miasteczek i wsi szybciej do ich domów oraz uporać się z traumą, której doświadczyli – mówił wiceszef polskiej dyplomacji.

„Nigdy tego nie zapomnimy”

Polski konwój przywitał w Kreuzau minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul oraz konsul generalny Jakub Wawrzyniak z Kolonii.

Herbert Reul podkreślił, że nikt w Niemczech nie pamięta takiej katastrofy, jaka miała miejsce w Nadrenii Północnej-Westfalii i Nadrenii-Palatynacie. – To, że teraz otrzymujemy od Polski 164 osuszarki, bardzo nam pomoże - powiedział landowy minister spraw wewnętrznych. Jednocześnie podziękował za „ogromny wysiłek" w zorganizowaniu pomocy w tak krótkim czasie. – Cieszymy się, że nasz polski sąsiad nam pomaga. Nigdy tego nie zapomnimy, ludzie tego nigdy nie zapomną − zapewnił Reul w Kreuznau.

W wyniku powodzi na zachodzie Niemiec zginęło ponad 170 osób. Zniszczone zostały prywatne domy, drogi, tory kolejowe, mosty, maszty telefonii komórkowej, linie elektryczne i gazowe. Wstępne szacunki mówią o wielomiliardowych stratach i latach odbudowy ze zniszczeń.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Dla ofiar klęski powodzi w Nadrenii Północnej-Westfalii dotarła we wtorek pomoc polskiego rządu.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Gest%20solidarno%C5%9Bci%20polskich%20w%C5%82adz%3A%20pomoc%20dla%20powodzian%20w%20Niemczech&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58664126&x4=11395&x5=Gest%20solidarno%C5%9Bci%20polskich%20w%C5%82adz%3A%20pomoc%20dla%20powodzian%20w%20Niemczech&x6=1&x7=%2Fpl%2Fgest-solidarno%C5%9Bci-polskich-w%C5%82adz-pomoc-dla-powodzian-w-niemczech%2Fa-58664126&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210727&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/gest-solidarności-polskich-władz-pomoc-dla-powodzian-w-niemczech/a-58664126?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1024 x 576) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2021/bpol210719_001_183fafotyw_partner.jpg

Item 61
Id 58663512
Date 2021-07-27
Title Minister Rau w Berlinie: „Zasadniczo otwarta” reakcja na temat reparacji
Short title Rau w RFN: „Zasadniczo otwarta" reakcja na temat reparacji
Teaser Szef MSZ Zbigniew Rau spotkał się z kandydatami na kanclerza Annaleną Baerbock (Zieloni) i Olafem Scholzem (SPD). Rozmawiano o Nord Stream 2, reparacjach i o pomniku polskich ofiar II wojny światowej.

Minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau spotkał się we wtorek (27.07.2021) w Berlinie z wicekanclerzem Olafem Scholzem z SPD oraz Annaleną Baerbock z Partii Zielonych, którzy walczą o fotel kanclerza w zaplanowanych na 26 września wyborach do Bundestagu.

– Poruszaliśmy całą gamę interesujących obie strony problemów, przede wszystkim w kontekście toczącej się kampanii wyborczej w RFN i wobec perspektywy stworzenia nowego niemieckiego rządu – powiedział Rau na konferencji prasowej w Instytucie Polskim w Berlinie.

Poinformował również, że na przełomie sierpnia i września planuje spotkać się z kandydatem CDU Arminem Laschetem. Tym razem, we wtorek (27.07.) w Berlinie, Rau rozmawiał z przewodniczącym Bundestagu Wolfgangiem Schaeuble z CDU.

Według sondaży przed zaplanowanymi na 26 września wyborami do Bundestagu Zieloni mogą liczyć na 18 proc. głosów, a SPD na 15 proc. Prowadzi konserwatywna CDU, uzyskując w sondażach 30 proc. głosów.

Zgodnie z niemiecką tradycją polityczną, to mniejszej z rządowych partii koalicyjnych przypada do obsadzenia ministerstwo spraw zagranicznych. Gdyby po wyborach CDU weszła zatem w koalicję z Zielonymi lub przedłużyła obecną współpracę z SPD, to Baerbock lub Scholz byliby naturalnymi kandydatami do kierowania niemiecką dyplomacją.

Baerbock: „otwarta i kontrowersyjna” rozmowa

Jednym z tematów rozmów była budowa Nord Stream 2. Wizyta Raua w Berlinie odbyła się niemal tydzień po ogłoszeniu przez USA i Niemcy porozumieniaws. dokończenia budowy gazociągu. – Moim rozmówcom zależało na tym, żeby przekonać stronę polską, że kwestia rozwiązań zabezpieczających pozycję państw Europy Środkowo-Wschodniej, także Ukrainy, nie jest zamknięta – powiedział Rau. – Oczywiście nie kryłem mojego daleko posuniętego sceptycyzmu wobec możliwości zadośćuczynienia temu, co się stało – dodał.

Szczególnie Partia Zielonych i Annalena Baerbock mocno krytykują porozumienie Berlina i Waszyngtonu: „Deklaracja nie jest żadnym rozwiązaniem – szczególnie dla bezpieczeństwa Ukrainy“, oceniła kandydatka Zielonych w ubiegłym tygodniu we „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Jej zdaniem uruchomienie gazociągu jeszcze nie jest pewne i „nadal leży w niemieckich rękach”.

Po spotkaniu z Rauem Annalena Baerbock napisała jednak na Twitterze nie o Nord Stream 2, a o „otwartej i kontrowersyjnej” rozmowie na tematy, w których Zieloni i obecny polski rząd mają odmienne punkty widzenia. Wymieniła reformę sądownictwa oraz politykę energetyczną. „Praworządność i demokracja to podstawa naszej #UE. Będziemy nadal prowadzić dialog na ten temat”, dodała.

Rau za pomnikiem polskich ofiar przy urzędzie kanclerskim

Rau poinformował, że jedną z omawianych kwestii była lokalizacja miejsca pamięci polskich ofiar II wojny światowej, które ma powstać w Berlinie. Szef MSZ odwiedził dwie rozważane obecnie lokalizacje.

Jak pisała DW, komisja ekspertów przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych Niemiec zaproponuje najprawdopodobniej dwa miejsca dla lokalizacji pomnika: Plac Askański przy ruinach dworca kolejowego Anhalter Bahnhof oraz teren w parku Tiergarten koło Urzędu Kanclerskiego. Ostateczną decyzję podjąć ma już nowy Bundestag.

– Osobiście zdecydowanie bardziej podobało mi się miejsce w Tiergarten – powiedział Zbigniew Rau.

Rau: „Zasadniczo otwarta” reakcja na temat reparacji

Minister powiedział również, że w rozmowach w Berlinie poruszył też kwestię reparacji wojennych. Choć politycy Prawa i Sprawiedliwości podnoszą ten temat od kilku lat, to nadal nie został opublikowany raport o wojennych zniszczeniach Polski ani wysunięte żądania wobec Niemiec. Rau mówił w Berlinie o „zasadniczo otwartej reakcji niektórych rozmówców” na ten temat. – Nie spotkałem się dzisiaj z takim zaprzeczeniem, że ta kwestia po prostu nie istnieje – mówił szef MSZ.

Także w tej kwestii Zieloni wydają się być blisko polskiego rządu. W ubiegłym roku poseł Zielonych do Bundestagu Manuel Sarrazin zaproponował m.in. utworzenie przez Niemcy funduszy, które pokrywałyby koszty opieki medycznej nad jeszcze żyjącymi ofiarami wojny i odszkodowania dla pominiętych dotąd ofiar i ich dzieci.

Short teaser Szef MSZ Zbigniew Rau spotkał się z kandydatami na kanclerza Annaleną Baerbock (Zieloni) i Olafem Scholzem (SPD).
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Minister%20Rau%20w%20Berlinie%3A%20%E2%80%9EZasadniczo%20otwarta%E2%80%9D%20reakcja%20na%20temat%C2%A0reparacji&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58663512&x4=11395&x5=Minister%20Rau%20w%20Berlinie%3A%20%E2%80%9EZasadniczo%20otwarta%E2%80%9D%20reakcja%20na%20temat%C2%A0reparacji&x6=1&x7=%2Fpl%2Fminister-rau-w-berlinie-zasadniczo-otwarta-reakcja-na-temat-reparacji%2Fa-58663512&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210727&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/minister-rau-w-berlinie-zasadniczo-otwarta-reakcja-na-temat-reparacji/a-58663512?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58663391_401.jpg
Image caption Zbigniew Rau przed Instytutem Polskim w Berlinie, 27 lipca 2021 r.
Image source Grzegorz Szymanowski/DW

Item 62
Id 58662910
Date 2021-07-27
Title Niemcy: Odszkodowania za krzywdy w ośrodkach wychowawczych
Short title Niemcy: Odszkodowania za krzywdy w ośrodkach wychowawczych
Teaser Blisko 19 tysięcy byłych wychowanków powojennych ośrodków dla dzieci niepełnosprawnych i upośledzonych w Niemczech otrzymało odszkodowania za doznane krzywdy.

Były bite, krępowane, molestowane. Uznawano je za upośledzone bądź sprawiające kłopoty wychowawcze. Pozbawiano edukacji szkolnej i właściwej opieki lekarskiej. Doświadczyły tego tysiące dzieci, które trafiły do domów dziecka, poprawczaków czy ośrodków dla upośledzonych i klinik psychiatrycznych w powojennych Niemczech. Dziś część dawnych wychowanków takich placówek otrzymuje odszkodowania za krzywdy od niemieckiej fundacji federalnej Uznanie i Pomoc.

Według niemieckiego Ministerstwa Pracy i Spraw Socjalnych odszkodowania wypłacono dotąd 19 tysiącom osób, które doznały krzywd w dawnych ośrodkach i szpitalach dla dzieci niepełnosprawnych bądź zaburzonych psychicznie.

Późna sprawiedliwość

Kwota odszkodowania to 9000 euro. Kto zaś podczas pobytu w placówce wykonywał pracę, która powinna podlegać ubezpieczeniu socjalnemu, może otrzymać dodatkowo do 5000 euro wyrównania za utracone świadczenia emerytalne. Suma wypłaconych dotąd odszkodowań to 196,6 milionów euro - informuje agencja DPA, powołując się na dane ministerstwa.

Do końca czerwca 2021 roku osoby, które przebywały w ośrodkach dla niepełnosprawnych albo zaburzonych psychicznie w RFN w latach 1949-1975 oraz do 1990 roku w dawnej komunistycznej Niemieckiej Republice Demokratycznej, mogły zwracać się do fundacji federalnej, założonej w 2016 roku przez niemiecki rząd, kraje związkowe oraz Kościoły ewangelicki i katolicki. O odszkodowanie wystąpiło około 31 300 osób.

Organizacje reprezentujące niepełnosprawnych długo walczyły o zadośćuczynienie dla wychowanków byłych ośrodków dla upośledzonych dzieci. Wcześniej utworzono fundusz dla ofiar placówek wychowawczych w RFN i NRD, ale nie obejmował on wychowanków ośrodków dla dzieci niepełnosprawnych i chorych psychicznie. Dopiero w 2016 roku powołano fundację, która miała wesprzeć i tę grupę. Jak informowano wówczas, władze federalne, krajowe i Kościoły długo spierały się o kwestie finansowe porozumienia.

W 2019 roku fundacja Uznanie i Pomoc opublikowała wyniki badań nad udokumentowaniem losów grupy ofiar, którym jest poświęcona. Grupa ta nie jest mała. Według szacunków badaczy obejmuje ona 116 tysięcy dzieci, które w latach 1950-1975 przebywały w placówkach dla niepełnosprawnych, szpitalach i klinikach psychiatrycznych w RFN oraz do 140 tysięcy dzieci w takich instytucjach w dawnej NRD - od 1949 roku do końca jej istnienia w październiku1990 roku.

DPA/ widz

Short teaser Blisko 19 tysięcy byłych wychowanków ośrodków dla dzieci upośledzonych w Niemczech otrzymało odszkodowania.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy%3A%20Odszkodowania%20za%20krzywdy%20w%20o%C5%9Brodkach%20wychowawczych&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58662910&x4=11400&x5=Niemcy%3A%20Odszkodowania%20za%20krzywdy%20w%20o%C5%9Brodkach%20wychowawczych&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-odszkodowania-za-krzywdy-w-o%C5%9Brodkach-wychowawczych%2Fa-58662910&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210727&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-odszkodowania-za-krzywdy-w-ośrodkach-wychowawczych/a-58662910?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (512 x 288) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2012/bpol120511_006_poprawczaki_01o.jpg

Item 63
Id 58662310
Date 2021-07-27
Title Europa: „Nie” dla obowiązku szczepień i restrykcji wobec nieszczepionych
Short title Europa: „Nie” dla obowiązku szczepień
Teaser Gotowość do szczepień spada, wskaźniki zachorowalności rosną. Kraje stosują różne zachęty do szczepień, w tym zwiększanie swobód osób zaszczepionych. To wywołuje protesty. Przegląd sytuacji.

„Wypłaszczanie krzywej" było od początku jednym z głównych haseł pandemii koronawirusa. Dotychczas chodziło o krzywą dziennych nowych zakażeń. Teraz jednak inna krzywa się spłaszcza: krzywa nowych szczepień. Podczas gdy na początku roku kampania szczepień w UE została spowolniona przez brak szczepionek, teraz coraz częściej brakuje osób, którym można je podawać.

Nie podoba się to wielu politykom, zwłaszcza w obliczu rosnących wskaźników zachorowalności i rozprzestrzeniania się wariantu Delta. Dlatego w niektórych krajach ponownie rozgorzała debata na temat tego, czy należy różnicować ograniczenia dla osób zaszczepionych i nieszczepionych. Albo czy obowiązkowe szczepienia są w ogóle drogą do osiągnięcia pożądanej odporności stadnej.

Podczas gdy w Niemczech trwa jeszcze debata, rządy innych krajów już wyciągnęły konsekwencje. Zwłaszcza obowiązkowe szczepienia dla niektórych grup zawodowych wzbudziły kontrowersje. W kilku krajach doszło do protestów.

Francja: Obowiązek szczepień warunkiem wykonywania zawodu

We Francji ponad 160 tys. osób demonstrowało w miniony weekend przeciwko rządowym planom wprowadzenia surowych ograniczeń związanych z pandemią, podały władze. Protesty budzi przede wszystkim planowane obowiązkowe szczepienie dla niektórych grup zawodowych. Od połowy września pracownicy służby zdrowia i opieki, a także pracownicy ochrony i ratownicy będą musieli udowodnić, że zostali zaszczepieni, aby móc wykonywać swoją pracę. Ci, którzy nie są w stanie tego zrobić, zostaną zawieszeni bez prawa do wynagrodzenia. Przeciwnicy tych środków uważają to za niedopuszczalną ingerencję w samostanowienie ludzi.

Protestowano także przeciw planowanej regule, by unijny cyfrowy certyfikat covidowy stał się warunkiem dostępu do miejsc otwartych dla publiczności, takich jak muzea i centra handlowe, restauracje i bary oraz pociągi dalekobieżne. Tak zwany „zielony paszport" informuje, czy dana osoba jest zaszczepiona, wyleczona lub czy wynik jej testu jest negatywny.

W większości protesty przebiegały spokojnie, doszło jednak do pojedynczych starć z policją.

Sprzeciw wobec planowanych regulacji zgłosiła również opozycja. Ostatecznie jednak parlament zdecydowaną większością głosów przyjął poprawioną wersję ustawy o restrykcjach. Sondaże pokazały, że także większość społeczeństwa opowiada się za zwiększeniem obszarów, do których dostęp możliwy jest jedynie z „zielonym paszportem”.

Grecja: Natychmiastowy obowiązek szczepień dla opiekunów

Również w Grecji doszło w zeszłym tygodniu do protestów przeciwko działaniom rządu w walce z pandemią. Tu rząd już w połowie lipca wymusił obowiązkowe szczepienia dla zawodów pielęgniarskich. Pracownicy mają jeszcze czas do połowy sierpnia, aby rozpocząć szczepienia, w przeciwnym razie grozi im zawieszenie bez wynagrodzenia. Nowe prawo ma również ułatwić pracodawcom zatrudnianie personelu pielęgniarskiego na zastępstwo na czas określony.

Od września szczepienia będą obowiązkowe w całym sektorze opieki zdrowotnej w Grecji. Pracodawcom, którzy zatrudnią nieszczepionych pracowników, będą grozić grzywny w wysokości do 200 000 euro.

Także wizyty w restauracjach i instytucjach kulturalnych w Grecji są zarezerwowane jedynie dla osób zaszczepionych. Przedłożenie negatywnego wyniku testu na koronawirusa już nie wystarczy.

W ubiegły czwartek, w dniu głosowania parlamentarnego nad ustawą o obowiązkowych szczepieniach, około 5000 osób demonstrowało przeciwko nowym regulacjom w całym kraju. W Atenach, jak podała policja, było to około 3000 osób. Funkcjonariusze użyli armatek wodnych i gazu łzawiącego, aby utrzymać demonstrantów z dala od parlamentu.

Włochy: „Nie” dla paszportów covidowych

Obowiązkowe szczepienia pracowników służby zdrowia obowiązują we Włoszech już od końca marca. Protesty, do których doszło w miniony weekend, dotyczyły innych obostrzeń. W kilku dużych miastach tysiące ludzi demonstrowały przeciwko decyzji rządu, zgodnie z którą od 6 sierpnia wiele publicznie dostępnych miejsc we Włoszech będzie zarezerwowanych dla posiadaczy „zielonego paszportu”.

Na przykład każdy, kto zechce pójść na siłownię, basen, do muzeum lub restauracji, będzie musiał udowodnić, że był szczepiony, wyzdrowiał lub niedawno uzyskał negatywny wynik testu. Co do stolików na zewnątrz restauracji, restauratorzy sami będą mogli decydować, czy obsłużą gości, którzy nie posiadają covidowych paszportów.

Short teaser Gotowość do szczepień spada, wskaźniki zakażeń rosną. Kraje stosują różne zachęty do szczepień, co wywołuje protesty.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Europa%3A%20%E2%80%9ENie%E2%80%9D%20dla%20obowi%C4%85zku%20szczepie%C5%84%20i%20restrykcji%20wobec%20nieszczepionych&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58662310&x4=11400&x5=Europa%3A%20%E2%80%9ENie%E2%80%9D%20dla%20obowi%C4%85zku%20szczepie%C5%84%20i%20restrykcji%20wobec%20nieszczepionych&x6=1&x7=%2Fpl%2Feuropa-nie-dla-obowi%C4%85zku-szczepie%C5%84-i-restrykcji-wobec-nieszczepionych%2Fa-58662310&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210727&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/europa-nie-dla-obowiązku-szczepień-i-restrykcji-wobec-nieszczepionych/a-58662310?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58302837_401.jpg
Image source Michel Euler/AP/picture alliance

Item 64
Id 58661350
Date 2021-07-27
Title Brak półprzewodników. Mercedes wstrzymuje produkcję
Short title Brak półprzewodników. Mercedes wstrzymuje produkcję
Teaser Po BMW także Daimler musi ograniczyć produkcję swoich pojazdów. Wszystko przez globalny niedobór półprzewodników.

Niemiecki koncern motoryzacyjny Daimler, wytwarzający m.in. samochody marki Mercedes-Benz, zmuszony jest do częściowego zawieszenia produkcji swoich pojazdów w europejskich fabrykach.

Firma poinformowała we wtorek (27.07.21), że wyśle na kilkudniowe postojowe tysiące pracowników z zakładów Mercedesa w Sindelfingen, Rastatt i Bremie. Taśmy produkcyjne staną także w fabryce w węgierskim Kecskemet – prawdopodobnie aż do połowy sierpnia.

Daimler nie podaje ilu dokładnie pracowników będzie musiało zostać w domach. W zakładach w Bremie zatrudnionych jest 12 tysięcy osób, w Rastatt 6,5 tys., w Sindelfingen 25 tys., w Kecskemet 4,7 tys.

Pracownicy tych zakładów w ubiegłych miesiącach już kilkakrotnie byli wysyłani na postojowe w związku z pandemią koronawirusa i aktualnym kryzysem na rynku półprzewodników, który daje się we znaki także innym producentom.

Pod koniec ubiegłego tygodnia koncern BMW poinformował o częściowym wstrzymaniu produkcji w swojej fabryce w Ratyzbonie. Już wcześniej bawarski koncern ograniczył pracę zakładu w Lipsku. Podobne problemy ma także Volkswagen.

Z powodu pandemii koronawirusa, która na początku 2020 roku doprowadziła do załamania zamówień na nowe samochody, koncerny motoryzacyjne ograniczyły zakupy półprzewodników, niezbędnych przy produkcji nowoczesnych pojazdów.

Szybkie odbicie gospodarcze połączone z globalnym wzrostem zapotrzebowania na artykuły elektroniczne w padnemii, doprowadziły jednak do niedoboru półprzewodników. W konsekwencji produkcja samochodów trwa o wiele dłużej, co odczuwają klienci próbujący zamówić w salonach fabrycznie nowy pojazd.

(DPA/szym)

Short teaser Po BMW także Daimler musi ograniczyć produkcję swoich pojazdów. Wszystko przez globalny niedobór półprzewodników.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Brak%20p%C3%B3%C5%82przewodnik%C3%B3w.%20Mercedes%20wstrzymuje%20produkcj%C4%99%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58661350&x4=11398&x5=Brak%20p%C3%B3%C5%82przewodnik%C3%B3w.%20Mercedes%20wstrzymuje%20produkcj%C4%99%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbrak-p%C3%B3%C5%82przewodnik%C3%B3w-mercedes-wstrzymuje-produkcj%C4%99%2Fa-58661350&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210727&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/brak-półprzewodników-mercedes-wstrzymuje-produkcję/a-58661350?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/54892383_401.jpg
Image caption Produkcja samochodów marki Mercedes-Benz w Sindelfingen
Image source picture-alliance/dpa/S. Stein

Item 65
Id 58661025
Date 2021-07-27
Title Niemcy. Minister zdrowia chce testów dla wszystkich przyjeżdżających
Short title Niemcy rozważają testowanie wszystkich przyjeżdżających
Teaser Według planu ministra Jensa Spahna każdy wjeżdżający do Niemiec będzie musiał wykonać test na koronawirusa, niezależnie od środka transportu czy kraju, w którym przebywał.

O propozycjach niemieckiego ministerstwa zdrowia poinformowały we wtorek (27.07.2021) gazety grupy medialnej Funke, a potwierdziła je rzeczniczka resortu. Według niej minister zdrowia Jens Spahn opowiada się za „możliwie najszybszym rozszerzeniem” obowiązku wykonania testu na koronawirusa przy wjeździe do Niemiec.

Obecnie takiemu testowi muszą poddawać się osoby podróżujące do Niemiec samolotem, przy czym muszą go wykonać i przedstawić negatywny wynik jeszcze przed wylotem. Obowiązek ten nie dotyczy w pełni zaszczepionych na COVID-19 oraz ozdrowieńców.

Wkrótce test musiałby wykonać każdy przyjeżdżający do Niemiec, niezależnie od środka transportu, jakim podróżuje oraz regionu, z którego przybywa – wynika z planów, opisywanych przez media. „Kto nie jest ani zaszczepiony ani nie przeszedł zakażenia koronawirusem musiałby wykonać test na koronawirusa także na przykład wtedy, gdy przyjeżdża samochodem z Polski. Z informacji wynika jednak, że koncepcja ta nie przewiduje stacjonarnych kontroli granicznych” – informuje agencja DPA.

„Nieproporcjonalne rozwiązanie”

„W rządzie trwają uzgodnienia w tej sprawie” – oświadczyła rzeczniczka ministra zdrowia. Według mediów plany te popiera minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer. Przeciwna jest z kolei minister sprawiedliwości Christine Lambrecht, która uważa, że proponowane rozwiązanie byłoby nieproporcjonalne.

Propozycję Spahna chwali niemiecki wirusolog Martin Stuermer, a nawet postuluje ostrzejsze zasady. Jego zdaniem testy na koronawirusa powinni wykonywać wszyscy wracający do Niemiec z urlopów za granicą. – Widzimy już, że wracający z zagranicznych podróży często przywożą do Niemiec infekcje – powiedział Stuermer w porannym programie „Morgenmagazin” w telewizji ZDF. Jego zdaniem wynika to na pewno z tego, że nie wymaga się testów od osób zaszczepionych i ozdrowieńców, nawet gdy przyjeżdżają z obszarów wysokiego ryzyka zakażenia koronawirusem. – To lekkomyślne – ocenił Stuermer, wskazując, że wiadomo już, iż zaszczepieni także mogą zakazić się wariantem Delta koronawirusa.

Agencja DPA przypomina, że w środę (28.07.2021) w życie wchodzi przyjęte już przez rząd nowe rozporządzenie dotyczące środków ostrożności wobec osób podróżujących do Niemiec. Ułatwienia dotyczą tych, którzy przyjeżdżają z obszarów występowania mutacji koronawirusa. Jak na razie osoby takie – również zaszczepieni i ozdrowieńcy – muszą odbywać 14-dniową kwarantannę po przyjeździe do RFN. Wkrótce kwarantanna będzie mogła zostać skrócona, jeżeli w międzyczasie dany region przestanie być uważany za obszar występowania mutacji koronawirusa. Zasady te miałyby obowiązywać do 10 września.

DPA/widz

Short teaser Według planu ministra Jensa Spahna każdy wjeżdżający do Niemiec będzie musiał wykonać test na koronawirusa.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy.%20Minister%20zdrowia%20chce%20test%C3%B3w%20dla%20wszystkich%20przyje%C5%BCd%C5%BCaj%C4%85cych%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58661025&x4=11400&x5=Niemcy.%20Minister%20zdrowia%20chce%20test%C3%B3w%20dla%20wszystkich%20przyje%C5%BCd%C5%BCaj%C4%85cych%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-minister-zdrowia-chce-test%C3%B3w-dla-wszystkich-przyje%C5%BCd%C5%BCaj%C4%85cych%2Fa-58661025&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210727&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-minister-zdrowia-chce-testów-dla-wszystkich-przyjeżdżających/a-58661025?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/54620121_401.jpg
Image caption Punkt testowania na koronawirusa na lotnisku w Kolinii/Bonn
Image source picture-alliance/Geisler/C. Hardt

Item 66
Id 58658316
Date 2021-07-27
Title UE: 70 procent dorosłych zaszczepionych na COVID-19 przynajmniej jedną dawką
Short title UE: 70 procent dorosłych przyjęło szczepionkę na COVID-19
Teaser Według Komisji Europejskiej w pełni zaszczepionych jest 57 proc. dorosłych mieszkańców UE. W Niemczech tempo szczepień drastycznie spadło.

O postępie szczepień na COVID-19 w Unii Europejskiej poinformowała we wtorek (27.07.2021) szefowa KE Ursula von der Leyen. – UE dotrzymała słowa – oświadczyła. I przypomniała, że celem było zaszczepienie do lipca przynajmniej 70 procent mieszkańców Unii w wieku powyżej 18 lat co najmniej jedną dawką szczepionki na koronawirusa. – Dziś osiągnęliśmy ten cel – powiedziała szefowa KE.

Jak dodała, w pełni zaszczepionych na COVID-19 jest 57 procent dorosłych mieszkańców UE; osoba w pełni zaszczepiona to taka, która otrzymała dwie dawki szczepionek BioNTech/Pfizer, Moderna bądź AstraZeneca albo jedną dawkę preparatu Johnson&Johnson.

Zdaniem von der Leyen te dane to sukces, ale jeszcze nie czas na to, by spoczywać na laurach. – Wariant Delta jest bardzo niebezpieczny. Dlatego apeluję do każdego, kto ma tę możliwość, by się zaszczepił. Dla zdrowia własnego oraz by chronić innych – oświadczyła w nagraniu wideo opublikowanym na stronie internetowej KE. Dodała, że UE zapewni wystarczającą ilość szczepionek na COVID-19.

Drastyczny spadek tempa szczepień

Dane Komisji oparte są na urzędowych informacjach z krajów członkowskich. Według Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) największy odsetek zaszczepionych wśród dorosłych mieszkańców mają Dania (83,7 proc. przynajmniej jedną dawką i 60,9 proc. z pełną ochroną), Irlandia, (odpowiednio 83,6 proc. i 68,8 proc.), Holandia (83,5 proc. i 59 proc.) oraz Belgia (82,7 proc. i 62,7 proc.). Z danych ECDC wynika, że najmniej zaszczepionych jest w Rumunii (31,1 proc. i 30,1 proc.). Aktualne dane ECDC dla Polski pokazują 58,4 proc. mieszkańców powyżej 18 lat zaszczepionych co najmniej jedną dawką oraz 55 proc. z pełną ochroną.

W ostatnich tygodniach w wielu krajach tempo szczepień na COVID-19 słabnie. O drastycznym spadku poinformowano we wtorek w Niemczech, gdzie do tej pory 61 procent ludności otrzymało przynajmniej jedną dawkę szczepionki, zaś pełną ochronę ma 49,7 procent wszystkich mieszkańców. Jednocześnie liczby nowych zakażeń koronawirusem znów rosną.

Spór o swobody dla zaszczepionych

W poniedziałek (26.07.2021) w całych Niemczech wykonano 313 275 szczepień na COVID-19 – podał Instytut Roberta Kocha. Z danych wynika jednak, że zaledwie 78 tysięcy osób poddało się szczepieniu pierwszą dawką. To najmniej od końca lutego, gdy program szczepień dopiero się rozkręcał. Aktualnie tygodniowa średnia liczba wykonywanych szczepień w Niemczech to niespełna 444,5 tys.

Nie milknie jednocześnie dyskusja o tym, czy dla osób zaszczepionych należałoby wprowadzić więcej swobód, aby w ten sposób zachęcić pozostałych do szczepienia się. Rzeczniczka rządu federalnego Ulrike Demmer zapewniła w poniedziałek, że nie ma planów wprowadzenia „obowiązku szczepień tylnymi drzwiami”. Jednocześnie niektórzy ministrowie, jak szef MSW Horst Seehofer, opowiadają się za tym, by dać zaszczepionym więcej swobód.

Ec.europa.eu, rki.de / widz

Short teaser Według Komisji Europejskiej w pełni zaszczepionych jest 57 proc. dorosłych mieszkańców UE. Tempo szczepień słabnie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::UE%3A%2070%20procent%20doros%C5%82ych%20zaszczepionych%20na%20COVID-19%20przynajmniej%20jedn%C4%85%20dawk%C4%85&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58658316&x4=11400&x5=UE%3A%2070%20procent%20doros%C5%82ych%20zaszczepionych%20na%20COVID-19%20przynajmniej%20jedn%C4%85%20dawk%C4%85&x6=1&x7=%2Fpl%2Fue-70-procent-doros%C5%82ych-zaszczepionych-na-covid-19-przynajmniej-jedn%C4%85-dawk%C4%85%2Fa-58658316&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210727&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ue-70-procent-dorosłych-zaszczepionych-na-covid-19-przynajmniej-jedną-dawką/a-58658316?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/57770068_401.jpg
Image caption Unijny cyfrowy certyfikat szczepienia na COVID-19
Image source Jakub Porzyck/ NurPhotoi/picture alliance

Item 67
Id 58657102
Date 2021-07-27
Title Wybuch w Leverkusen. Dwie ofiary, wielu zaginionych i rannych
Short title Wybuch w Leverkusen. Dwie ofiary, wielu zaginionych
Teaser W wyniku eksplozji w zakładach chemicznych zginęły co najmniej dwie osoby. Ponad 30 osób zostało rannych, trwają poszukiwania zaginionych.

W eksplozji, do której doszło we wtorek (27.07.2021) na terenie parku przemysłowego w niemieckim mieście Leverkusen, zginęły co najmniej dwie osoby, a ponad 30 zostało rannych, w tym cztery ciężko - poinformowały władze miasta. Cztery osoby nadal uznaje się za zaginione.

Do wybuchu doszło w pobliżu spalarni śmieci. Najprawdopodobniej zapaliły się zbiorniki z rozpuszczalnikiem. Straży pożarnej udało się już ugasić ogień, kontynuowana jest akcja poszukiwawcza.

Prowadzone są też pomiary stężenia szkodliwych substancji w powietrzu. Analiza przeprowadzona około południa w północnych dzielnicach Kolonii - graniczących z Leverkusen, nie wykazały jednak skażenia.

Federalny Urząd ds. Ochrony Ludności i Katastrof zakwalifikował zdarzenie jako ekstremalnie groźne.

Świadkowie relacjonują, że wybuch słyszany był w całym mieście. Straż pożarna apeluje do mieszkańców o zamykanie okien i pozostanie w zamkniętych pomieszczeniach.

Na terenie parku chemiczno-przemysłowego Chempark znajdują się dziesiątki firm z branży chemicznej. Chempark związany jest z koncernem chemiczno-farmaceutycznym Bayer.

(WDR,RTR/szym)

Short teaser W wyniku eksplozji w zakładach chemicznych zginęły co najmniej dwie osoby. Ponad 30 osób zostało rannych.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Wybuch%20w%20Leverkusen.%20Dwie%20ofiary%2C%20wielu%20zaginionych%20i%20rannych&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58657102&x4=11400&x5=Wybuch%20w%20Leverkusen.%20Dwie%20ofiary%2C%20wielu%20zaginionych%20i%20rannych&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwybuch-w-leverkusen-dwie-ofiary-wielu-zaginionych-i-rannych%2Fa-58657102&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210727&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/wybuch-w-leverkusen-dwie-ofiary-wielu-zaginionych-i-rannych/a-58657102?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58657271_401.jpg
Image caption Chmura dymu nad zakładami chemicznymi w Leverkusem
Image source Mirko Wolf/dpa/picture alliance

Item 68
Id 58651074
Date 2021-07-27
Title Prasa: niemiecki federalizm w kryzysie
Short title Prasa: niemiecki federalizm w kryzysie
Teaser Gazety włączają się w debatę o podziale kompetencji w przypadku katastrof. Powodzie i pandemia po raz kolejny obnażyły słabość landów i brak koordynacji między regionami – piszą komentatorzy.

W „Ludwigsburger Kreiszeitung" czytamy: „Jeszcze przed katastrofą powodzi przekonany federalista Horst Seehofer poczuł się zmuszony do przekazania podległemu mu Federalnemu Urzędowi Ochrony Ludności i Pomocy w Katastrofach większej odpowiedzialności za koordynację współpracy pomiędzy różnymi szczeblami administracji. Bo wcześniej, podczas federalnego Dnia Ostrzegania, podczas ćwiczeń na sucho, okazało się, że wiele rzeczy nie działa, gdy nie ma jednolitego ostrzegania i gdy regiony nie dotrzymują uzgodnień. Gdy jednak dziesięć miesięcy później nie chodziło o symulację, ale o ratowanie ludzkiego życia poprzez alarmowanie w porę, znów okazało się to ponad siły wielu regionów. Nie miały odwagi alarmować. Jeśli coś nie zafunkcjonuje najpierw na ćwiczeniach, a potem w rzeczywistości, to odpowiedzialni muszą porzucić przekonanie, że wszystko powinno toczyć się jak dotąd.”

Wydawany w Hof dziennik „Frankenpost” tak komentuje kompetencje landów w dziedzinie ochrony przed katastrofami: „Od lat landy pozwalają sobie na rzeczy, na które nie powinny sobie pozwalać, rezygnują z rzeczy, z których rezygnować właściwie nie wolno. Koronawirus i powodzie jeszcze raz to uświadomiły. Federalizm przeżywa kryzys, a jego sednem jest słabość krajów związkowych.”

Zasadniczo sensowne jest koordynowanie takich działań jak ostrzeganie przed zagrożeniami, niesienie pomocy i ewakuacja ludności tam, gdzie decydenci najlepiej znają uwarunkowania – stwierdza „Reutlinger General-Anzeiger”. I komentuje: „O postępowaniu w sytuacji powodzi na rzece Neckar nie powinien decydować sztab kryzysowy nad Szprewą w Berlinie. Z drugiej strony, obecnie stało się też jasne, że nie ma sensu, aby każda gmina z osobna decydowała, czy utrzymać swoją sieć syren alarmowych. Tego typu kwestia może i musi być regulowana na poziomie federacji. Dotyczy to również ustanowienia procedury „cell broadcasting”: Umożliwia ona wysłanie ostrzeżeń do wszystkich telefonów komórkowym na pewnym obszarze. To, co funkcjonuje w Bangladeszu, nie powinno w Niemczech rozbić się o pieniądze. Minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer okazuje się w tej dziedzinie nieustępliwy. I słusznie.”

Nie wzbudza zaufania Seehofer, gdy zapowiada, że podległy mu Federalny Urząd Ochrony Ludności i Pomocy w Katastrofach (BBK) będzie w przyszłości „centrum kompetencji” – stwierdza „Mitteldeutsche Zeitung”. Przecież już nim jest – zauważa gazeta – i nie ochroniło przed tą straszną katastrofą. Dalej pisze: „Potrzebne są dwie rzeczy: Po pierwsze, sprawny system ostrzegania z zasilanymi przez baterie syrenami, które funkcjonują i których konserwacja nie zajmuje, jak to zapowiedziano, całego roku. Po drugie, alarm cyfrowy we wszystkich, także wyciszonych, komórkach, jak to jest już w innych krajach. Szef BBK Schuster mówi, że „temat syren, przesyłania informacji na komórki, na pewno odniesie skutek w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat. Bardziej na miejscu byłyby dwa, trzy miesiące.”

Short teaser Powodzie i pandemia po raz kolejny obnażyły słabość landów i brak koordynacji między regionami – piszą komentatorzy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Prasa%3A%20niemiecki%20federalizm%20w%20kryzysie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58651074&x4=11397&x5=Prasa%3A%20niemiecki%20federalizm%20w%20kryzysie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprasa-niemiecki-federalizm-w-kryzysie%2Fa-58651074&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210727&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/prasa-niemiecki-federalizm-w-kryzysie/a-58651074?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/54870561_401.jpg
Image caption Meklemburgia-Pomorze Przednie, Lassahn: syrena alarmowa na dachu
Image source picture-alliance/dpa/J. Büttner

Item 69
Id 58649703
Date 2021-07-27
Title Rząd Niemiec: Obowiązek szczepień nie zostanie wprowadzony, nawet „tylnymi drzwiami”
Short title Rząd Niemiec: Nie będzie obowiązku szczepień
Teaser Czy zaszczepieni powinni mieć większą swobodę niż nieszczepieni z negatywnym wynikiem testu? W tej sprawie toczy się w Niemczech polityczny spór.

Liczba zakażeń koronawirusem wciąż rośnie. Rząd Niemiec szacuje, że wynika to między innymi z faktu, że nie można do końca polegać na wynikach szybkich testów. Po tym, jak kanclerz Angela Merkel zapewniła kilka tygodni temu, że w Niemczech nie będzie obowiązku szczepień, w poniedziałek (26.07.) rząd potwierdził, że nie chce wprowadzać „ogólnego obowiązku szczepień poprzez tylne drzwi". Zastępczyni rzecznika rządu Ulrike Demmer dodała, że należy jednak zrobić wszystko, co możliwe, aby zapobiec tak dramtycznej sytuacji pandemicznej, jaka miała miejsce wiosną.

Chadecy i Zieloni za ograniczeniami dla niezaszczepionych

Minister spraw wewnętrznych Helge Braun (CDU) powiedział w weekend, że w czwartej fali pandemii Covid-19 ci, którzy mogą przedstawić jedynie negatywny wynik testu, mogą mieć mniej swobód niż osoby zaszczepione. – Mogłoby to również oznaczać, że niektóre oferty, takie jak wizyty w restauracjach, kinach i na stadionach nie byłyby już możliwe nawet dla przetestowanych nieszczepionych osób, ponieważ ryzyko jest zbyt wysokie – powiedział Braun w wywiadzie dla „Bild Sonntag”.

Federalny minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer (CSU) opowiedział się za zwiększeniem swobód dla osób zaszczepionych. – To nie jest dyskryminacja osób nieszczepionych – mówił w wywiadzie dla RTL i n-tv.

Także kandydatka Partii Zielonych na kanclerza Annalena Baerbock, w obliczu rosnących wskaźników zakażeń, nie wyklucza ograniczeń dla osób nieszczepionych. Najważniejsze jest, aby najpierw wszystkim zaoferować szczepienia, powiedziała na otwarciu kampanii wyborczej brandenburskich Zielonych przed wyborami federalnymi. Gdy to nastąpi, należy „rozmawiać o tym, że w niektórych obszarach ludzie, którzy są zaszczepieni, mogą robić inne rzeczy” niż osoby niezaszczepione, wyjaśniła Baerbock.

SPD przeciw podziałom

Federalna minister sprawiedliwości Christine Lambrecht (SPD) odrzuciła w poniedziałek tę propozycję. W kontekście luzowania obostrzeń obowiązuje zasada: „zaszczepiony, wyleczony lub przetestowany" – podkreśliła w radiu Deutschlandfunk. Jej zdaniem ten system się sprawdza. Wszystkie wymienione grupy osób powinny mieć takie same prawa dostępu do imprez czy lokali.

Lambrecht wskazała również na swobodę zawierania umów. Oznacza to na przykład, że restauratorzy mogliby sami decydować, czy wpuścić do swojego lokalu tylko osoby zaszczepione. Zdaniem Lambrecht, wprowadzenie obowiązku szczepień nie jest możliwe z prawnego punktu widzenia. W jej ocenie szczepienie nie może być również warunkiem zawarcia umowy o pracę.

Dietmar Bartsch, szef parlamentarnej frakcji Lewicy, skrytykował „sianie niepewności przez Urząd Kanclerski za pomocą pseudo-oświadczeń”. – Propozycja Helge Brauna nie zostanie zrealizowana przynajmniej do wyborów do Bundestagu – stwierdził w rozmowie z RedaktionsNetzwerk Deutschland (RND).

Zakazy a gotowość do szczepień

Przewodniczący Światowego Związku Lekarzy Frank Ulrich Montgomery uważa natomiast za słuszne, by osoby zaszczepione korzystały z większych możliwości niż ci, którzy nie przyjęli szczepionki. – Nie ma powodu, by osobom zaszczepionym i uodpornionym odmawiać ich podstawowych praw tylko dlatego, że kilku wiecznych sceptyków uchyla się od szczepień – powiedział w rozmowie z gazetami grupy medialnej Funke (poniedziałek). Ta zasada powinna według niego obowiązywać w sytuacji, gdy wszyscy otrzymali ofertę szczepienia: „I to się już stało."

Ekspert w dziedzinie prawa konstytucyjnego Stephan Rixen ostrzegł przed zbyt ogólnikowymi przepisami. W radiu Bayern2 członek Niemieckiej Rady Etyki wyraził swój sceptycyzm wobec twierdzeń, iż jest to droga do zwiększenia gotowości ludzi do szczepień. Państwo ma prawo dokonać rozróżnienia pomiędzy szczepionymi i nieszczepionymi, jak podkreślił ekspert z uniwersytetu w Bayreuth. Jednak musi istnieć ku temu konkretny powód. Państwo musi zadać sobie pytanie: "Czy niebezpieczeństwo w konkretnej sytuacji – restauracja, kino, stadion – jestem w stanie opanować jedynie poprzez dowód szczepień?” – Uważam, że niekoniecznie jest to możliwe – stwierdził Rixen.

Niepewne szybkie testy

Tymczasem rzeczniczka rządu Demmer wskazała na wzrost liczby przypadków zachorowań na Covid-19, który wyniósł 75 procent. Jeśli taka sytuacja będzie się utrzymywać, konieczne będą dodatkowe środki. Podkreśliła, że liczba ozdrowieńców po jednym szczepieniu oraz osób podwójnie zaszczepionych nie miała znacznego wpływu na tempo wzrostu zakażeń – w przeciwieństwie do tych, którzy byli jedynie poddawani szybkim testom antygenowym. Zdaniem Demmer, na tych testach nie można bowiem zbytnio polegać.

Obecnie, według danych Instytutu Roberta Kocha (RKI), prawie 61 procent mieszkańców Niemiec zostało zaszczepionych przeciwko koronawirusowi. Poniżej 50 procent otrzymało pełną ochronę, co najczęściej oznacza przyjęcie dwóch szczepień. RKI szacuje, że w celu osiągnięcia odporności stadnej wymagany jest wskaźnik szczepień powyżej 80 procent.

(dpa,epd,rtr/sier)

Short teaser Większe swobody dla zaszczepionych? W tej sprawie toczy się w Niemczech polityczny spór.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Rz%C4%85d%20Niemiec%3A%20Obowi%C4%85zek%20szczepie%C5%84%20nie%20zostanie%20wprowadzony%2C%20nawet%20%E2%80%9Etylnymi%20drzwiami%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58649703&x4=11395&x5=Rz%C4%85d%20Niemiec%3A%20Obowi%C4%85zek%20szczepie%C5%84%20nie%20zostanie%20wprowadzony%2C%20nawet%20%E2%80%9Etylnymi%20drzwiami%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Frz%C4%85d-niemiec-obowi%C4%85zek-szczepie%C5%84-nie-zostanie-wprowadzony-nawet-tylnymi-drzwiami%2Fa-58649703&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210727&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/rząd-niemiec-obowiązek-szczepień-nie-zostanie-wprowadzony-nawet-tylnymi-drzwiami/a-58649703?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/57568130_401.jpg
Image source Bernd von Jutrczenka/dpa/picture alliance

Item 70
Id 58650538
Date 2021-07-26
Title Niemcy: Policjanci z zarzutami o rasizm
Short title Niemcy: Policjanci z zarzutami o rasizm
Teaser Berlińska policja prowadzi dochodzenie we własnych szeregach w sprawie zarzutów o rasistowskie wypowiedzi, których mieli się dopuscić funkcjonariusze.

Policja w Berlinie podała, że jej pracownicy zgłosili w sumie pięciu funkcjonariuszy z jednego wydziału, którzy mieli się dopuścić rasistowskich stwierdzeń oraz wypowiedzi wyrażających pogardę dla człowieka. Utworzono centralną grupę, która zajmuje się takimi przypadkami. Również we Fryburgu policja podjęła działania przeciwko kilku funkcjonariuszom z podobnych powodów.

Wypowiedzi, w sprawie których toczy się śledztwo, nie mogły być jednak usłyszane przez osoby, pod adresem których były kierowane – podano w oświadczeniu. Miały one paść podczas patroli w maju. Wprawdzie ta okoliczność ma znaczenie dla oceny z punktu widzenia prawa karnego, nie zmienia jednak faktu, że słowa te stoją w jawnej sprzeczności z wartościami, zadaniami i obwiązkami policjantów, czytamy.

„Zero tolerancji"

Zgodnie z pierwszymi ustaleniami dochodzenia ujawnionymi przez prokuraturę, wszczęto dochodzenia dyscyplinarne i podjęto środki służbowe. Po otrzymaniu wskazówek dotyczących rozmów na czacie, policja we Freiburgu skonfiskowała smartfony trzech funkcjonariuszy. Wobec funkcjonariuszy wszczęto również postępowanie dyscyplinarne. Wskazówka o „sporadycznych ksenofobicznych i dyskryminujących treściach" w grupie czatowej w 2017 i 2018 roku pochodziła z szeregów policji. – Teraz sprawdzamy, czy coś jest na rzeczy – powiedział rzecznik policji.

Analiza skonfiskowanych urządzeń przez Biuro Policji Kryminalnej „może zająć kilka dni".

Dotychczas sądzono, że nie chodzi o sprawę kryminalną, a prokuratura we Freiburgu wstrzymała śledztwo. Jednak postępowania dyscyplinarne toczą się niezależnie od tego. Jeśli podejrzenia okażą się uzasadnione, wówczas będzie obowiązywać zasada „zero tolerancji” – zapewnił rzecznik w odniesieniu do możliwych środków dyscyplinarnych. – Wtedy wszystko będzie możliwe – powiedział.

(dpa/sier)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku!

Short teaser Berlińska policja prowadzi dochodzenie w sprawie zarzutów o rasistowskie wypowiedzi we własnych szeregach.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%3A%20Policjanci%20z%20zarzutami%20o%20rasizm&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58650538&x4=11395&x5=Niemcy%3A%20Policjanci%20z%20zarzutami%20o%20rasizm&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-policjanci-z-zarzutami-o-rasizm%2Fa-58650538&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210726&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-policjanci-z-zarzutami-o-rasizm/a-58650538?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58265734_401.jpg
Image source Paul Zinken/dpa/picture alliance

Item 71
Id 58648950
Date 2021-07-26
Title Fiasko wielkiej fuzji na rynku mieszkaniowym
Short title Fiasko wielkiej fuzji na rynku mieszkaniowym
Teaser Największy niemiecki koncern mieszkaniowy Vonovia nie zdołał przejąć drugiego giganta na rynku, wartego 19 mld euro koncernu Deutsche Wohnen. Lokatorzy nie kryją zadowolenia.

Niepowodzenie uzgodnionej pod koniec maja fuzji oficjalnie potwierdzono w poniedziałek (26.07.2021). Vonovia nie zdołała przejąć wymaganych ponad 50 procent akcji Deutsche Wohnen przed upływem terminu, wyznaczonego na północ 21 lipca. Zainteresowanie sprzedażą udziałów wyrazili właściciele jedynie 47,62 procent akcji. Oferowano 52 euro za jedną akcję.

W wyniku fuzji obu firm miał powstać największy w Europie koncern na rynku nieruchomości mieszkaniowych. Vonovia jest właścicielem ponad 400 tysięcy mieszkań na wynajem, zaś Deutsche Wohnen – około 150 tysięcy, z których większość, bo aż 113 tysięcy, mieści się w Berlinie. Wartość mieszkań należących obu koncernów szacowana jest w sumie na około 90 miliardów euro.

Te plany wzbudziły niepokój lokatorów w stolicy Niemiec; około 85 procent berlińczyków żyje w wynajętych mieszkaniach. Koncerny mieszkaniowe, w tym przede wszystkim berliński potentat Deutsche Wohnen, często obwiniane są o wzrost czynszów i piętrzące się trudności na rynku mieszkaniowym, które kilka lat temu doprowadziły do protestów.

Ulga berlińskich najemców

W 2019 roku zawiązała się inicjatywa społeczna pod hasłem: „Wywłaszczyć Deutsche Wohnen i spółkę”, której celem jest przeprowadzenie w Berlinie referendum w sprawie wywłaszczenia - za odszkodowaniem - koncernów, które mają ponad 3000 mieszkań. Prawdopodobnie głosowanie odbędzie się we wrześniu. Na początku lipca inicjatorzy poinformowali, że udało się zebrać ponad 180 podpisów pod petycją o referendum, więcej niż wymagane 172 tysiące.

– Najemcom fuzja w ogóle by nie pomogła – powiedział w poniedziałek DPA szef Związku Najemców Lukas Siebenknotten. Jego zdaniem nie ma żadnych korzyści w tym, że koncerny mieszkaniowe staja się coraz większe. Sceptycznie ocenił też zapewnienia Vonovii co do ograniczenia podwyżek czynszów i modernizacji. – W przypadku form mieszkaniowych zapowiedzi i działanie nie zawsze się pokrywają – powiedział Siebenknotten.

Zabiegając w maju o poparcie władz Berlina dla fuzji, Vonovia i Deutsche Wohnen zaproponowały miastu sprzedaż 20 tysięcy mieszkań, które stałyby się lokalami komunalnymi. Miały też się zobowiązać, że przez trzy lata czynsze w Berlinie wzrosłyby maksymalnie o jeden procent rocznie, zaś przez dwa kolejne lata podwyżki miałyby wynieść nie więcej niż stopa inflacji.

W miniony weekend szef Vonovii Rolf Buch nie wykluczył kolejnej próby przejęcia Deutsche Wohnen.

DPA, AFP/ widz

Short teaser Największy niemiecki koncern mieszkaniowy Vonovia nie zdołał przejąć drugiego giganta na rynku, Deutsche Wohnen.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Fiasko%20wielkiej%20fuzji%20na%20rynku%20mieszkaniowym%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58648950&x4=11398&x5=Fiasko%20wielkiej%20fuzji%20na%20rynku%20mieszkaniowym%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Ffiasko-wielkiej-fuzji-na-rynku-mieszkaniowym%2Fa-58648950&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210726&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/fiasko-wielkiej-fuzji-na-rynku-mieszkaniowym/a-58648950?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/49350613_401.jpg
Image caption Niepowodzenie fuzji koncerów mieszkaniowych Vonovia i Deutsche Wohnen ucieszyło najemców
Image source picture-alliance/dpa/S. Steinach

Item 72
Id 58647883
Date 2021-07-26
Title Polak ratuje Festiwal Wagnerowski w Bayreuth
Short title Polak ratuje Festiwal Wagnerowski w Bayreuth
Teaser Na pięć dni przed premierą „Walkirii z występu zrezygnował jeden z głównych wykonawców. W jego miejsce w ostatniej chwili zaangażowano Tomasza Koniecznego.

Festiwal w Bayreuth znalazł nowego wykonawcę roli Wotana w operze Richarda Wagnera „Walkiria”. Będzie to polski bas-baryton Tomasz Konieczny. Śpiewak zgodził się zająć miejsce Austriaka Guenthera Groissboecka, który w minioną sobotę, zaledwie pięć dni przed planowaną premierą, zrezygnował z występu.

„Kierownictwo festiwalu bardzo serdecznie dziękuje panu Koniecznemu za przyjęcie roli z tak krótkim wyprzedzeniem” - czytamy na stronach internetowych Bayreuther Festspiele. Dla Polaka nie będzie to pierwszy występ w Bayreuth. Konieczny debiutował tam w 2018 roku w roli Friedricha von Telramunda w operze „Lohengrin”.

Ogłaszając w sobotę rezygnację Groissboecka, dyrektorka festiwalu Katharina Wagner tłumaczyła to jego słabszą formą. „On (Groissboeck) chciałby zaprezentować się tu w Bayreuth z najlepszej strony, ale z uwagi na długą przerwę spowodowaną pandemią, nie może tego zagwarantować” - mówiła.

Festiwal w Bayreuth zainaugurowano w niedzielę świetnie przyjętym przedstawieniem opery „Holender tułacz”. Po raz pierwszy w blisko 150-letniej historii festiwalu orkiestrą dyrygowała w niedzielę kobieta – pochodząca z Ukrainy Oksana Lyniw.

Z powodu pandemii koronawirusa tegoroczny festiwal odbywa się przy zaostrzonych zasadach zachowania higieny i dystansu. Liczbę widzów zmniejszono o połowę. Festiwal, uchodzący za jedno z najważniejszych wydarzeń operowych na świecie, potrwa do 25 sierpnia.

(DPA,DW/szym)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Z występu zrezygnował jeden z głównych wykonawców. W jego miejsce w ostatniej chwili zaangażowano Tomasza Koniecznego.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura::Polak%20ratuje%20Festiwal%20Wagnerowski%20w%20Bayreuth%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58647883&x4=11399&x5=Polak%20ratuje%20Festiwal%20Wagnerowski%20w%20Bayreuth%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpolak-ratuje-festiwal-wagnerowski-w-bayreuth%2Fa-58647883&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210726&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura" />
Item URL https://www.dw.com/pl/polak-ratuje-festiwal-wagnerowski-w-bayreuth/a-58647883?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58626975_401.jpg
Image caption Festiwal w Bayreuth
Image source Daniel Karmann/dpa/picture alliance

Item 73
Id 58646743
Date 2021-07-26
Title Wirusolog: Delta groźna także na świeżym powietrzu
Short title Wirusolog: Delta groźna także na świeżym powietrzu
Teaser Według niemieckiego wirusologa Ralfa Bartenschlagera nie wolno lekceważyć ryzyka zakażenia się nowym wariantem Delta również na zewnątrz.

Do tej pory panowało przekonanie, że latem na świeżym powietrzu zagrożenie infekcją koronawirusem nie jest duże, dlatego ludzie bez wielkich obaw korzystają z otwartych ogródków restauracyjnych, odwiedzają plaże i koncerny open-air. Tymczasem eksperci przestrzegają, że najnowsza mutacja koronawirusa, nazwana Delta zwiększa również ryzyko zakażenia się na zewnątrz.

– Delta jest generalnie bardziej zaraźliwa, także gdy przebywa się na świeżym powietrzu – powiedział prezes Towarzystwa Wirusologii Ralf Bartenschlager w rozmowie z agencją DPA. – Wprawdzie także wcześniejszymi wariantami koronawirusa można było zakazić się przebywając na zewnątrz, ale Delta zwiększa prawdopodobieństwo, że to nastąpi – dodał ekspert z Uniwersytetu w Heidelbergu.

1000 zakażonych na festiwalu

Wyjaśnił, że zakażeni wariantem Delta mają przypuszczalnie większą niż w przypadku poprzedniej mutacji Alfa (B.1.1.7) koncentrację wirusa. – Im więcej wirusa u osoby zakażonej, tym wyższe ryzyko jego przeniesienia, także na otwartej przestrzeni – dodał.

Ekspert zastrzegł, że to, czy dojdzie do zakażenia zależy od wielu czynników, np. na zewnątrz od tego, jak blisko siebie się znajdujemy. Nie można generalnie powiedzieć, jak szybko może dojść do infekcji, może to trwać minutę, ale i godzinę.

W połowie lipca poinformowano, że na festiwalu muzycznym w Utrechcie w Holandii koronawirusem zakaziło się co najmniej 1000 osób. Festiwal, odbywający się pod gołym niebem, odwiedziło od początku miesiąca około 20 tysięcy osób.

Badacz aerozoli Gerhard Scheuch ocenia jednak, że do zakażenia wirusem nadal dochodzi najczęściej w pomieszczeniach. Jeżeli faktycznie ryzyko infekcji na świeżym powietrzu wzrosło, to tym bardziej jest ono większe w zamkniętych przestrzeniach – ocenia. I wskazuje, że przy okazji takich imprez, jak mecze piłkarskie czy festiwale więcej osób spotyka się także w zamkniętych pomieszczeniach, np. w trakcie dojazdu, noclegu czy w toaletach. Dlatego można zakładać, że do wielu infekcji, które odnotowano w związku z imprezami pod gołym niebem, mogło dojść w pomieszczeniach, ocenił ekspert, cytowany przez agencję DPA.

RKI: zachować dystans i nosić maseczki

Jak dodał, znaczenie ma także to, czy uczestnicy takich imprez noszą maseczki i zachowują odstęp. Nawet gdy publiczność na koncercie głosno śpiewa aerozole wydzielają się w większej ilości.

Przed możliwym zwiększonym ryzykiem przenoszenia się wariantu Delta koronawirusa na świeżym powietrzu ostrzegał niedawno na Twitterze amerykański epidemiolog Eric Feigl-Ding. Wskazywał, że w Indiach do wielu infekcji przypuszczalnie doszło podczas wydarzeń religijnych, które odbywały się pod gołym niebem. Jego zdaniem Delta może przenosić się nawet podczas pobieżnych kontaktów.

Niemiecki Instytut Roberta Kocha (RKI) poinformował jednak, że nie zmienia swej oceny, iż generalnie na zewnątrz rzadko dochodzi do przenoszenia się wirusa. Jeżeli zachowuje się minimalny dystans, to prawdopodobieństwo zakażenia na świeżym powietrzu jest „bardzo niewielkie” – poinformował RKI.

Delta odporniejsza na szczepionki

Z kolei Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wskazała niedawno na badania z Chin, które potwierdza, jak niebezpieczny jest wariant Delta. Zbadano osoby, które przebywały na kwarantannie po kontakcie z osoba zakażoną. Test PCR dał u nich wynik pozytywny średnio już po czterech dniach, a nie po sześciu, jak w przypadku wcześniejszych wariantów koronawirusa. „Pozwala to sądzić, że ten niepokojący wariant może mnożyć się szybciej i już we wczesnym stadium infekcji jest zaraźliwy” – ocenia WHO.

Angielskie badania wskazują zaś, że dopuszczone aktualnie szczepionki na COVID-19 mają nieco mniejszą skuteczność przeciwko wariantowi Delta. Prepart BioNTech/Pfizer po podaniu dwóch dawek ma być skuteczny w 88 procentach, zaś AstraZeneca – w 67 procentach. Do wniosków tych doszedł Jamie Lopez Bernal z Urzędu ds. Zdrowia Publicznego w Anglii oraz zespół jego badaczy, a opisano je w piśmie „New England Journal od Medicine”.

(DPA/widz)

Short teaser Wirusolog Ralf Bartenschlager przestrzega, by także na zewnątrz nie lekceważyć ryzyka zakażenia się wariantem Delta.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Wirusolog%3A%20Delta%20gro%C5%BAna%20tak%C5%BCe%20na%20%C5%9Bwie%C5%BCym%20powietrzu&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58646743&x4=11400&x5=Wirusolog%3A%20Delta%20gro%C5%BAna%20tak%C5%BCe%20na%20%C5%9Bwie%C5%BCym%20powietrzu&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwirusolog-delta-gro%C5%BAna-tak%C5%BCe-na-%C5%9Bwie%C5%BCym-powietrzu%2Fa-58646743&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210726&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/wirusolog-delta-groźna-także-na-świeżym-powietrzu/a-58646743?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 74
Id 58644032
Date 2021-07-26
Title Premier Saksonii: zaniechać „prób wychowywania” Polski i Węgier
Short title Premier Saksonii przestrzega przed krytyką Polski i Węgier
Teaser Ostry język i wzajemne zarzuty tylko utrwalą konflikt między Brukselą a Warszawą i Budapesztem – ocenił premier Saksonii Michael Kretschmer.

W rozmowie z agencją DPA Kretschmer podkreślił, że „znalezienie właściwej miary” w utrzymujących się sporach między UE a Polską i Węgrami o praworządność jest jak „balansowanie na linie”. Przestrzegł jednocześnie przed próbami zwiększania nacisku na oba te kraje.

- Oczywiście ludzie w Polsce i na Węgrzech, którzy chcą liberalnego państwa prawa, potrzebują szerokiego poparcia. Słuszne jest także, że prowadzimy dialog o stanie praworządności w UE. Unia jest wspólnotą wartości oraz związkiem suwerennych państw i narodów. Na wiele pytań odpowiedź mogą znaleźć tylko obywatelki i obywatele poszczególnych krajów członkowskich – powiedział chadecki premier graniczącego z Polską niemieckiego kraju związkowego.

Kary finansowe coraz bardziej realne

I dodał, że „zaostrzenie języka oraz wzajemne zarzuty w rezultacie raczej umocnią konflikt”. Musimy trzymać się jasnych reguł. Tam, gdzie prawo europejskie jest naruszane, istnieją procedury. Poza tym powinniśmy zaniechać prób wychowawczych – ocenił Kretschmer w opublikowanej w poniedziałek (26.07.2021) rozmowie.

Ciągnący się od kilku lat spór między Komisją Europejską a Polską i Węgrami o praworządność eskaluje w ostatnich miesiącach i wydaje się, że oba kraje stoją przed coraz bardziej realną perspektywą kar finansowych bądź wstrzymania wypłat środków unijnych.

W zeszłym tygodniu Komisja Europejska dała polskiemu rządowi czas do połowy sierpnia na podporządkowanie się decyzji Trybunału Sprawiedliwości UE, który nakazał Polsce w ramach środka tymczasowego (zabezpieczenia) m.in. zamrożenie wszelkich działań Izby Dyscyplinarnej wobec sędziów, a ponadto ogłosił wyrok uznający system dyscyplinarny dla sędziów za sprzeczny z traktatami unijnymi. KE zamierza też zwrócić się do TSUE o nałożenie na Polskę kar finansowych w przypadku dalszego bojkotowania decyzji Trybunału przez władze w Warszawie.

W niemieckiej prasie coraz częściej pojawiają się krytyczne komentarze, sugerujące, że Polska jest na drodze do opuszczenia Unii.

DPA/ widz

Short teaser Ostry język i wzajemne zarzuty utrwalą konflikt UE z Polską i Węgrami – ocenił premier Saksonii Michael Kretschmer.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Premier%20Saksonii%3A%20zaniecha%C4%87%20%E2%80%9Epr%C3%B3b%20wychowywania%E2%80%9D%20Polski%20i%20W%C4%99gier&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58644032&x4=11395&x5=Premier%20Saksonii%3A%20zaniecha%C4%87%20%E2%80%9Epr%C3%B3b%20wychowywania%E2%80%9D%20Polski%20i%20W%C4%99gier&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpremier-saksonii-zaniecha%C4%87-pr%C3%B3b-wychowywania-polski-i-w%C4%99gier%2Fa-58644032&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210726&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/premier-saksonii-zaniechać-prób-wychowywania-polski-i-węgier/a-58644032?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 75
Id 58641902
Date 2021-07-26
Title FAZ o sporze z Polską i Węgrami: wojna kulturowa w Europie
Short title FAZ o sporze z Polską i Węgrami: wojna kulturowa w Europie
Teaser Konflikt między Brukselą a Warszawą i Budapesztem dotyczy spraw zasadniczych, ale jest nieunikniony – czytamy we „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

„To co rozgrywa się właśnie pomiędzy Komisją Europejską z jednej, a Polską i Węgrami z drugiej strony, to nic innego jak europejska wojna kulturowa” - czytamy w komentarzu opublikowanym w poniedziałek (26.07.21) na pierwszej stronie niemieckiego dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

„Formalnie rzecz biorąc, chodzi o zagadnienia prawne, o możliwość pogodzenia prawa krajowego z prawem UE. Ale dla wszystkich stron powinno być jasne, że spór sięga o wiele głębiej niż w przypadku zwykłych procedur sprawdzania naruszenia traktatów, za pomocą których Bruksela rutynowo kontroluje ustawodawstwo krajów członkowskich”.

Różne światopoglądy

Komentator gazety Nikolas Busse pisze, że w przypadku sporu z Polską i Węgrami Unia Europejska została wciągnięta w wielki konflikt światopoglądowy, który toczy się w wielu społeczeństwach, gdzie ścierają się autorytaryzm i pluralizm, nacjonalizm i wielokulturowość. „Innymi słowy, chodzi o sprawy zasadnicze” - stwierdza.

Autor tekstu ocenia, że w ostatnich latach wschód i zachód Europy rozwinęły się w odrębnych kierunkach. „Ochrona klimatu, migracja, prawa kobiet, różnorodność – wszystkie te sprawy, które na zachodzie w coraz większym stopniu definiują polityczną agendę, na wschodzie odgrywają rolę tylko dla mniejszości”.

Jak czytamy, system polityczny Unii Europejskiej nie jest niedemokratyczny, ale nie jest w stanie rozwiązywać fundamentalnych konfliktów wartości. „W państwie odbywają się wybory, aby przynajmniej połowicznie zadowalająco rozstrzygnąć tego typu sprawy. Jednak UE nie ma nawet rządu, który mógłby wykonać wolę większości. Istnieje też co najwyżej zalążek europejskiej opinii publicznej, w której można by toczyć debatę”.

Dlatego, zdaniem komentatora gazety, konflikt ląduje w Komisji Europejskiej, która jako strażniczka traktatów zamienia spór polityczny w prawny. „To niezadowalające, ale obecny kształt traktatów nie daje innego wyjścia. Konflikt musi jednak zostać rozstrzygnięty, na pewno w tych obszarach, które bezpośrednio dotykają unijnego prawa”.

Zachód ma dość

Komentator gazety przypomina, że kraje członkowskie UE mają prawo do własnej drogi politycznej. „Ale nie są całkowicie suwerenne, co od samego początku było jedną z fundamentalnych zasad europejskiej integracji. Osiągnięcia takie jak rynek wewnętrzny czy wspólny obszar prawny mogą funkcjonować tylko wtedy, gdy we wszystkich krajach przestrzegane będzie prawo UE" - dodaje.

Jak czytamy, spór wszedł teraz w decydującą fazę, bo zachodnie kraje Europy nie chcą już pozwalać na to, aby miliardy euro unijnych dotacji płynęły do odbiorców na wschodzie, którzy nie chcą przestrzegać ustalonych reguł. „Tego że tutejszy (niemiecki) podatnik finansuje rządy, które prowadzą otwartą politykę przeciwko UE i Niemcom, nie da się już obronić”.

Autor tekstu przyznaje, że trudno przewidzieć, jak skończy się spięcie między Brukselą a Polską i Węgrami. „W najlepszym przypadku ostrzejszy kurs Komisji Europejskiej doprowadzi do tego, że w obu krajach dojdzie do społecznej refleksji na temat własnej pozycji i priorytetów. W najgorszym rozpoczną się debaty o opuszczaniu Unii” - czytamy we „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Konflikt między Brukselą a Warszawą i Budapesztem dotyczy spraw zasadniczych, ale jest nieunikniony – czytamy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::FAZ%20o%20sporze%20z%20Polsk%C4%85%20i%20W%C4%99grami%3A%20wojna%20kulturowa%20w%20Europie%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58641902&x4=30855&x5=FAZ%20o%20sporze%20z%20Polsk%C4%85%20i%20W%C4%99grami%3A%20wojna%20kulturowa%20w%20Europie%20&x6=0&x7=%2Fpl%2Ffaz-o-sporze-z-polsk%C4%85-i-w%C4%99grami-wojna-kulturowa-w-europie%2Fa-58641902&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210726&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/faz-o-sporze-z-polską-i-węgrami-wojna-kulturowa-w-europie/a-58641902?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/55668364_401.jpg
Image caption Premier Mateusz Morawiecki i Viktor Orban
Image source Francois Lenoir/Pool/File Photo/Reuters

Item 76
Id 58636801
Date 2021-07-26
Title Niemiecka prasa o szczepieniach: materiał wybuchowy
Short title Niemiecka prasa o szczepieniach: materiał wybuchowy
Teaser Spowolnione tempo szczepień w Niemczech w okresie wakacyjny oraz ograniczenia dla ich przeciwników to główny temat w poniedziałkowych wydaniach gazet.

Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” komentuje:

„Zamiast wymachiwać pałką (częściowo) obowiązkowych szczepień, jak we Francji i Grecji, zaufany doradca Merkel w kwestiach pandemii chce milionom niechętnych szczepieniom obywateli drastycznie unaocznić korzyści płynące z zastrzyku. Szybki test, który i tak nie jest całkowicie pewny, wkrótce nie będzie już wystarczający, aby pójść na mecz Bundesligi lub na kolację z (zaszczepionymi) przyjaciółmi. Byłyby to obowiązkowe szczepienia tylnymi drzwiami, ponieważ zmuszałyby obywateli do szczepień, jeśli chcą nadal uczestniczyć w życiu społecznym. Ale doprowadziłoby to również do wygaśnięcia pandemii z powodu wysokiego wskaźnika szczepień. O tym jakim politycznym materiałem wybuchowym posługuje się polityk CDU Helge Braun, świadczą nie tylko ostre protesty przeciwników szczepień w Atenach i Paryżu przeciwko podobnym planom”.

Natomiast dziennik „Die Welt” jest zdania, że:

„Próby te są nieprzemyślane. Przeciwnicy szczepień nie dadzą się przekonać takimi pomysłami, które można tak różnie interpretować. Nie dotrze się także do osób, które zostały zaszczepione po raz pierwszy i z powodu urlopu nie zdążyły na drugą wizytę, bo są właśnie na wakacjach. Natomiast partie, bez żadnego naprawdę widocznego, zbliżającego się niebezpieczeństwa, wikłają się w fundamentalną dyskusję o wolnościach i ich braku, która jest tyleż hipotetyczna, co utrudniająca. Jest hipotetyczna, ponieważ w chwili obecnej nie można przedstawić dowodu na skuteczność szczepień przeciwko ewentualnym nowym mutacjom. Jest przeszkodą, ponieważ takie fundamentalne spory, z całym ich wielkim retorycznym pozycjonowaniem, dość szybko prowadzą do wysokich moralnych wymagań, z których potem trudno jest zrezygnować w kampanii wyborczej”.

Z kolei „Frankfurter Runschau” przekonuje:

„Debata z tymi, którzy nie chcą się szczepić, musi zostać przeprowadzona teraz, nawet jeśli w kampanii wyborczej nie dla wszystkich wydaje się to stosowne. Jeśli wirus i jego wariant Delta nadal będą się rozprzestrzeniać, zwiększy się prawdopodobieństwo, że pojawią się kolejne mutacje - być może nawet takie, przeciwko którym obecna szczepionka jest tylko niewystarczająco skuteczna. Tak więc szczepienia przeciwko koronawirusowi to wyścig z czasem. Szef Urzędu Kanclerskiego Helge Braun (CDU) ma zatem rację, rozpoczynając debatę na temat sposobów radzenia sobie z wysoką liczbą zakażeń jesienią. Dlaczego politycy nie mieliby otwarcie powiedzieć sceptykom szczepień, że w razie wątpliwości mogą pojawić się ograniczenia dla osób nieszczepionych? Ewentualnie również tym, od których - w zależności od aktualnej oceny ryzyka - nie mogą się uwolnić. Przynajmniej jedna rzecz musi stać się jasna. Od pewnego momentu ci, którzy odrzucą ofertę szczepień, będą musieli także sami płacić za wykonanie testów”.

W podobnym tonie pisze dziennik „Nuernberger Zeitung”:

„Należy zrobić wszystko, co możliwe, aby zapobiec kolejnemu lockdownowi jesienią, a to można zrobić tylko dzięki szczepieniom. Jak dotąd, szczepionki pomagają również przeciwko nowo powstałym mutacjom. Dlatego nie do przyjęcia jest fakt, że powoli staje się problemem, co zrobić ze szczepionkami, których termin przydatności do użycia upływa, a jednocześnie liczba szczepień rośnie bardzo powoli. Odmowa szczepienia zazwyczaj nie ma nic wspólnego z wolnością osobistą. Jest to lekkomyślne zachowanie wobec członków rodziny, kolegów, przyjaciół i sąsiadów, którzy są narażeni na niebezpieczeństwo zarażenia się bez potrzeby”.

„Rhein-Zeitung” wskazuje:

„Możliwości państwa w zakresie znacznego zwiększenia poziomu szczepień wciąż nie zostały jeszcze wyczerpane. W okresie wakacyjnym kampania szczepień uległa spowolnieniu, teraz powinna zostać ponownie w pełni uruchomiona. Wśród osób nieszczepionych są nie tylko przeciwnicy szczepień czy koronasceptycy. Wielu z nich jest też zbyt wygodnych. Uderzająca jest również niechęć do szczepień wśród migrantów. Może to mieć również związek z deficytami językowymi. Nie jest jednak jasne, dlaczego ci, którzy nie chcą się zaszczepić, nadal bezpłatnie otrzymują PCR lub szybkie testy. Kto nie chce się szczepić powinien w przyszłości sam płacić za testy”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Spowolnione tempo szczepień w Niemczech oraz ograniczenia dla ich przeciwników to główny temat poniedziałkowych gazet.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%20o%20szczepieniach%3A%20materia%C5%82%20wybuchowy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58636801&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%20o%20szczepieniach%3A%20materia%C5%82%20wybuchowy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-o-szczepieniach-materia%C5%82-wybuchowy%2Fa-58636801&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210726&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-o-szczepieniach-materiał-wybuchowy/a-58636801?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58296431_401.jpg
Image caption Mobilny punkt szczepień na Dworcu Głównym w Kolonii
Image source Thomas Banneyer/dpa/picture alliance

Item 77
Id 58635478
Date 2021-07-26
Title Koronawirus. Niemcy przed czwartą falą zakażeń
Short title Koronawirus. Niemcy przed czwartą falą zakażeń
Teaser Zachorowalność w Niemczech jest wciąż stosunkowo niska. Jednak liczba zakażeń rośnie. Zeszłego lata zbyt lekkomyślne podejście doprowadziło do kolejnej fali pandemii.

Niemcy nie są wyspą. I tak jak w sąsiednich krajach europejskich, tak i tutaj liczba nowych przypadków koronawirusa znów rośnie po tym, jak w międzyczasie dzięki ogromnemu wysiłkowi udało się opanować pandemię. Teraz siedmiodniowy wskaźnik zachorowalności znów jest dwucyfrowy. Zbliża się kolejna fala pandemii. – Ten wzrost był do przewidzenia, ponieważ wariant Delta jest bardziej zaraźliwy − powiedział prezes Instytutu Roberta Kocha (RKI), Lothar Wieler, na ostatniej wspólnej konferencji prasowej z kanclerz Angelą Merkel i federalnym ministrem zdrowia Jensem Spahnem.

Czy zatem nadejdzie kolejna jesień z pełnymi szpitalami? Rząd federalny ma nadzieję, że uda się tego uniknąć. Najważniejszym środkiem zaradczym jest szczepionka. Szczepienia pozwalają „poradzić sobie z większą liczbą zachorowań bez przeciążania systemu opieki zdrowotnej”, podkreśliła kanclerz Angela Merkel.Szczepienia poprawiły stosunek liczby zachorowań do liczby ciężkich przypadków. Ale teraz najważniejsze pytanie brzmi: „Ile osób się zaszczepi”? Rząd Niemiec ponownie zasięgnął opinii naukowców i obecnie wyznacza jako cel poziom szczepień 85 procent osób w wieku od 12 do 59 lat oraz 90 procent osób powyżej 60 roku życia. Oznacza to, że ponowny wzrost liczby zachorowań jest, zdaniem Merkel, „możliwy do opanowania”.

Zima bez odporności zbiorowej

Nie jest to jednak bynajmniej pewne. Kilka dni po konferencji prasowej, RKI opublikował dokument strategiczny „Przygotowania do sezonu jesień/zima 2021/22”. Pozostawia on znacznie mniej nadziei. „Pomysł osiągnięcia 'odporności zbiorowej' w sensie wyeliminowania wirusa nie jest realistyczny” - czytamy w raporcie. Ze względu na różne czynniki należy spodziewać się wzrostu liczby infekcji w Niemczech jesienią i zimą 2021/22 roku, twierdzą autorzy.

Ile pandemii mogą jeszcze przetrzymać Niemcy? Psycholog i badacz rynku Stephan Gruenewald powiedział DW, że wielu ludzi jest „w wewnętrznym stanie ostrożności, ale ma nadzieję - również dlatego, że grupy ryzyka zostały zaszczepione - że wszystko pójdzie łagodniej niż w zeszłym roku”. Mimo pewnej „lekkomyślności latem”, ludzie podejrzewają, że jesienią znów się to zmieni. Gruenewald był do zakończenia niedawno działalności członkiem Rady Ekspertów ds. koronakryzysu przy premierze Nadrenii Północnej -Westfalii Arminie Laschecie. Laschet jest kandydatem CDU/CSU na kanclerza w wyborach do Bundestagu we wrześniu.

Czas obowiązkowych szczepień?

W międzyczasie nieco ponad 60 procent ludności zaszczepiło się przynajmniej raz. I w przeciwieństwie do wiosny, szczepionka jest teraz dostępna w wystarczającej ilości. Jednak jak donoszą media, zainteresowanie szczepieniami w Niemczech maleje. RKI również odnotowuje spadek frekwencji. Instytut spodziewa się, że w drugiej połowie roku „odsetek szczepień wśród dorosłych wyniesie od 70 do 80 procent”. Nie wystarczy to jednak do uzyskania „szerokiej podstawowej odporności”. Czy zatem przyszła pora na obowiązkowe szczepienia? Kanclerz Merkel jest temu przeciwna. „Nie chcemy obowiązkowych szczepień, ale je propagujemy” - powiedziała Merkel. Nie będzie również obowiązkowych szczepień dla niektórych grup zawodowych - inaczej niż na przykład w sąsiedniej Francji.

Zamiast tego odchodzi się od dotychczasowego sztywnego zarządzania szczepieniami według grup wiekowych. Za przykładem niektórych landów w całym kraju powstają obecnie mobilne zespoły szczepień, na przykład przed centrami handlowymi lub na targowiskach. Nikt nie musi przebijać się przez skomplikowane formularze w sieci, aby umówić się na szczepienie. Każdy, kto przyjdzie, zostanie zaszczepiony. Psycholog Gruenewald przyjmuje to z zadowoleniem. Jego zdaniem „mobilne zespoły szczepień są dobre, aby dotrzeć do środowisk spoza klasy średniej, gdzie istnieją opory kulturowe lub bariery językowe”.

Pandemia częścią codziennego życia

Dla Niemców pandemia pozostaje nieodłączną częścią życia codziennego. Obowiązkowe maski, odstępy i zasady higieny - tak zwane środki podstawowe - nigdy nie zostały całkowicie zniesione. Wiele osób nadal pracuje z domu. Taniec i zabawa w Berlinie, na przykład, jest nadal możliwa tylko na zewnątrz, bo pomieszczenia wewnątrz klubów pozostają zamknięte.

Prawdopodobnie na razie niewiele się zmieni. Podstawowe ograniczenia zostaną utrzymane, zapowiedziała kanclerz Merkel. Również z troski o tych wszystkich, którzy nie mogą lub jeszcze nie mogą być zaszczepieni. RKI zaleca przestrzeganie tych ograniczeń do wiosny przyszłego roku.

Czy życie kiedykolwiek wróci do „normalności” tej sprzed pandemii? Gruenewald spodziewa się, że społeczeństwo nie będzie już tak dynamiczne, jak przed pojawieniem się koronawirusa. − Zmieni się nastawienie konsumentów − mówi psycholog. − Obywatele nie będą już robić zakupów, podróżować, konsumować i uczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych w takim samym stopniu jak wcześniej – przepowiada badacz. Zwłaszcza wśród osób starszych nastąpił powrót do lokalności i drobnych przyjemności życia codziennego, takich jak wędrówki, pieczenie czy gotowanie - zaobserwował Gruenewald w swojej pracy w Instytucie Badań Rynkowych Rheingold. Ludzie nie są nastawieni na wyjazdy, lecz raczej zadomowili się w „spokojnym kręgu życia, który jest dalej rozwijany”.

Zachorowalność to nie jedyny wyznacznik

Z politycznego punktu widzenia to do krajów związkowych należy teraz zajęcie się rosnącą liczbą zakażeń. Na swojej tradycyjnej letniej konferencji prasowej Angela Merkel podkreśliła odpowiedzialność krajów związkowych za reagowanie na „dramatyczną” dynamikę infekcji. Na miejscu, powiedziała, konieczne mogą okazać się środki mające na celu spowolnienie pandemii. Gdyby pojawiła się chęć powołania nowego okrągłego stołu „Corona Task Force” - nie wykluczałaby tego.

W ostatnim czasie doszło także do pewnych zmian prawnych. Pod koniec czerwca wygasł tzw. federalny hamulec bezpieczeństwa, który zobowiązywał do powiązania określonych wskaźników zachorowalności z regionalnymi godzinami policyjnymi. Zamiast tego wprowadzono nowe wymogi dla szpitali. Na przykład, muszą one zgłaszać więcej szczegółów dotyczących przypadków występowania Covid-19. Zwłaszcza w łagodniejszych przypadkach, które nie kończą się na oddziałach intensywnej terapii. Rejestrowany jest również odpowiedni status szczepień. Chodzi o sprawdzenie, ile jest przypadków pacjentów, którzy zostali już zaszczepieni, ale mimo to ulegli zakażeniu. Od lutego 2021 r. (stan na 22 lipca) RKI zarejestrowała około 6000 takich przypadków. W swoim dokumencie strategicznym RKI obawia się, że w przyszłości może to również w coraz większym stopniu dotyczyć osób starszych, „tak że w domach opieki może dojść do poważnych epidemii COVID-19”.

Szkoły strefą problemową

Na początku sierpnia w niektórych krajach związkowych kończą się letnie wakacje. Dominujący obecnie wariant Delta rozprzestrzenia się zwłaszcza wśród młodych ludzi. Czy szkoły staną się nowymi punktami zapalnymi? W końcu żadna szczepionka nie została jeszcze zatwierdzona dla osób poniżej 12 roku życia. Nie ma też ogólnych zaleceń dotyczących szczepień dla dzieci w wieku od 12 do 16 lat. W rezultacie 94 procent osób poniżej 18 roku życia w Niemczech nie jest jeszcze zaszczepionych.

Zgodnie z decyzją landowych ministrów edukacji i kultury, nowy rok szkolny rozpocznie się nauczaniem stacjonarnym. Psycholog Gruenewald ostrzega przed krótkowzrocznym działaniem, mówiąc, że Niemcy „wypracowali wiele mądrych koncepcji, jak połączyć otwartość z kontrolą”. Nie należy o tym zapominać. W każdym razie, nowy lockdown nie byłby dobrym pomysłem.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Zachorowalność w Niemczech jest wciąż stosunkowo niska. Ale liczba zakażeń rośnie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Koronawirus.%20Niemcy%20przed%20czwart%C4%85%20fal%C4%85%20zaka%C5%BCe%C5%84&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58635478&x4=11400&x5=Koronawirus.%20Niemcy%20przed%20czwart%C4%85%20fal%C4%85%20zaka%C5%BCe%C5%84&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkoronawirus-niemcy-przed-czwart%C4%85-fal%C4%85-zaka%C5%BCe%C5%84%2Fa-58635478&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210726&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/koronawirus-niemcy-przed-czwartą-falą-zakażeń/a-58635478?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58227972_401.jpg
Image caption Większość nowych zakażeń dotyczy osób w wieku 15-34 lat
Image source Christophe Gateau/dpa/picture alliance

Item 78
Id 58637041
Date 2021-07-25
Title Der Spiegel: Kohl groził dymisją w sporze o granicę z Polską
Short title Der Spiegel: Kohl groził dymisją w sporze o granicę z Polską
Teaser Liczni posłowie klubu CDU/CSU sprzeciwiali się w 1990 r. uznaniu przez zjednoczone Niemcy granicy na Odrze i Nysie. Aby skłonić ich do zmiany stanowiska, kanclerz RFN Helmut Kohl zagroził dymisją – podał „Der Spiegel”.

Redakcja tygodnika "Der Spiegel" powołuje się na list ultra-konserwatywnego deputowanego CDU Manfreda Abeleina do kanclerza Helmuta Kohla z 27 czerwca 1990 r. Dokument pochodzi ze zbioru opublikowanego przez monachijski Instytut Historii Współczesnej (IfZ).

W liście Abelein nawiązuje do przeprowadzonej tydzień wcześniej rozmowy z Kohlem. Pisze, że kanclerz zapowiedział złożenie swojego urzędu w przypadku, gdyby jego koalicja CDU/CSU i FDP podczas głosowania w Bundestagu nad rezolucją dot. granicy z Polską nie uzyskała własnej większości.

Strona polska domagała się uznania granicy przed zjednoczeniem Niemiec. Ponieważ zdaniem władz w Bonn ostateczne potwierdzenie granicy na Odrze i Nysie możliwe było dopiero po zjednoczeniu kraju, obie strony uzgodniły kompromisowe rozwiązanie: Bundestag i Izba Ludowa (parlament NRD) miały przyjąć jednobrzmiące rezolucje w sprawie granicy polsko-niemieckiej.

Chadeccy konserwatyści torpedują pojednanie

Głosowanie w obu parlamantach wyznaczono na 21 czerwca. Najwidoczniej jednak Kohl nie był pewny poparcia całego swojego klubu. Kilku posłów zapowiedziało wcześniej, że nie wezmą udziału w posiedzeniu. Abelein i inni chadecy o konserwatywnych poglądach zamierzali głosować przeciwko.

Jak wyjaśnia „Der Spiegel”, Abelein należał do przywódców narodowo-niemieckiej frakcji nazywanej potocznie „Drużyną Stahlhelmu” (Stahlhelm – związek niemieckich kombatantów – uczestników I wojny światowej). Działająca w ramach CDU/CSU grupa posłów próbowała torpedować zapoczątkowane przez socjaldemokratę Willy’ego Brandta pojednanie z Polską.

Decydująca rozmowa

Z opublikowanego listu wynika, że decydująca rozmowa między Kohlem i Abeleinem odbyła się na kilka minut przed głosowaniem. „Groźba dymisji odniosła skutek” – komentuje „Der Spiegel”. W liście Abelein przyznał, że „niechętnie przełamał się do oddania głosu za rezolucją”, gdyż nie chciał, aby kanclerzowi podwinęła się noga z powodu tej sprawy. Kohl uzyskał w głosowaniu własną większość, chociaż 15 deputowanych CDU/CSU głosowało przeciwko uchwale. Ponieważ za rezolucją głosowała także cała opozycja, dokument przeszedł ogromną większością głosów. „Der Spiegel” zwraca uwagę, że ze strony Kohla nie była to pierwsza groźba dymisji w związku z kwestią granicy z Polską.

Amerykanie naciskają, Kohl grozi dymisją

W lutym 1990 r. prezydent USA George Bush i jego minister spraw zagranicznych James Baker naciskali na niemieckiego kanclerza podczas jego wizyty w Ameryce, aby „teraz, natychmiast” uznał granicę z Polską. Kohl miał odpowiedzieć – „Jeśli znajdę się przez was w takiej sytuacji, to uznam granicę, ale podam się do dymisji”. Bush i Baker odstąpili wówczas od tego żądania.

Ze względu na ewentualny sprzeciw niemieckich wypędzonych, Kohl zamierzał odwlec ostateczne uznanie granicy na Odrze i Nysie na czas po zjednoczeniu Niemiec. Polska obawiała się jednak, że po zjednoczeniu Niemcy nie będą chciały udzielić takiej gwarancji.

21 czerwca 1990 roku Bundestag i Izba Ludowa NRD przyjęły wspólną rezolucję zawierającą wiążące zobowiązanie w kwestii granicznej przed ustanowieniem niemieckiej jedności. Ostatecznie uznanie granicy na Odrze i Nysie nastąpiło w układzie granicznym podpisanym przez ministrów Hansa-Dietricha Genschera i Krzysztofa Skubiszewskiego 14 listopada 1990 r. w Warszawie.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Liczni posłowie klubu CDU/CSU sprzeciwiali się w 1990 r. uznaniu przez zjednoczone Niemcy granicy na Odrze i Nysie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::Der%20Spiegel%3A%20Kohl%20grozi%C5%82%20dymisj%C4%85%20w%20sporze%20o%20granic%C4%99%20z%20Polsk%C4%85&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58637041&x4=30855&x5=Der%20Spiegel%3A%20Kohl%20grozi%C5%82%20dymisj%C4%85%20w%20sporze%20o%20granic%C4%99%20z%20Polsk%C4%85&x6=0&x7=%2Fpl%2Fder-spiegel-kohl-grozi%C5%82-dymisj%C4%85-w-sporze-o-granic%C4%99-z-polsk%C4%85%2Fa-58637041&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210725&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/der-spiegel-kohl-groził-dymisją-w-sporze-o-granicę-z-polską/a-58637041?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/55595603_401.jpg
Image caption Hans-Dietrich Genscher (od lewej) i Krzysztof Skubiszewski 14 listopada 1990 roku po podpisaniu układu granicznego uznającego granicę na Odrze i Nysie
Image source Roland Holschneider/dpa/picture alliance

Item 79
Id 58636268
Date 2021-07-25
Title Niemcy. Poszukiwania trzymetrowego pytona
Short title Niemcy. Poszukiwania trzymetrowego pytona
Teaser Zwierzę uciekło właścicielowi. Policja ostrzega okolicznych mieszkańców.

Policja w niemieckim landzie Saksonia-Anhalt ostrzega przed trzymetrowym pytonem, który uciekł opiekunowi i wydostał się na wolność.

Zwierze zniknęło w sobotę (24.07.2021) z domu właściciela w miejscowości Haldensleben na północy landu. Policja apeluje, aby w przypadku spotkania z wężem zachować odstęp i zawiadomić odpowiednie służby.

Podejrzewa się, że wąż dusiciel nadal przebywa na obszarze miasta albo w graniczących z nim gminach. Zwierze ma około trzech metrów długości i zielonkawą barwę.

Niektóre gatunki pytonów należą do największych węży na świecie. Pochodzą z Afryki, południowej i południowo-wschodniej Azji oraz Australii. Pytony nie są jadowite, a swoje ofiary uśmiercają okręcając się wokół nich i dusząc.

(epd/szym)

Short teaser Zwierzę uciekło właścicielowi. Policja ostrzega okolicznych mieszkańców.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy.%20Poszukiwania%20trzymetrowego%20pytona&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58636268&x4=11400&x5=Niemcy.%20Poszukiwania%20trzymetrowego%20pytona&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-poszukiwania-trzymetrowego-pytona%2Fa-58636268&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210725&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-poszukiwania-trzymetrowego-pytona/a-58636268?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/54941005_401.jpg
Image caption Pyton królewski - zdjęcie ilustracyjne
Image source picture-alliance/Xinhua/R. Sageamsak

Item 80
Id 58635491
Date 2021-07-25
Title Lewandowski piłkarzem roku w Niemczech. Drugi rok z rzędu
Short title Lewandowski piłkarzem roku w Niemczech. Drugi rok z rzędu
Teaser Polski napastnik Bayernu Monachium znowu został uznany za najlepszego gracza w Niemczech.

Imponująca kolekcja trofeów, jaką może poszczycić się Robert Lewandowski, znowu się powiększa. Napastnik Bayernu Monachium został właśnie wybrany piłkarzem roku w Niemczech. Polak wygrał z dużą przewagą plebiscyt organizowany przez fachowy magazyn piłkarski „Kicker”.

„Jestem świadomy tego, jak duże to wyróżnienie” - powiedział po ogłoszeniu wyników. To już kolejny tytuł, którym może cieszyć się polski napastnik. Lewandowski także w ubiegłym roku został wybrany najlepszym piłkarzem w Niemczech. Poza tym odebrał nagrody dla najlepszego piłkarza świata w roku 2020 oraz najlepszego piłkarza Europy.

Dodatkowo w ubiegłym sezonie Bundesligi Lewandowski pobił rekord legendarnego Gerda Muellera zdobywając w rozgrywkach aż 41 goli.

Lewandowski i długo nic

Drugie miejsce w plebiscycie Kickera zajął klubowy kolega Roberta Lewandowskiego Niemiec Thomas Mueller, trzecie napastnik Borussii Dortmund Erling Haaland. Spośród 563 ważnych głosów Polak otrzymał aż 356. Na Muellera głosowało 41 uprawnionych, na Haalanda 38.

„To wyróżnienie jest dla mnie powodem do wielkiej dumy i radości, bo rzadko zdobywa się tytuł piłkarza roku w Niemczech dwa razy z rzędu” - powiedział Lewandowski.

Za najlepszą piłkarkę w Niemczech uznano Austriaczkę Nicole Billę, grającą w barwach TSG Hoffenheim.

(DPA/szym)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Polski napastnik Bayernu Monachium znowu został uznany za najlepszego gracza w Niemczech.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Lewandowski%20pi%C5%82karzem%20roku%20w%20Niemczech.%20Drugi%20rok%20z%20rz%C4%99du&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58635491&x4=11400&x5=Lewandowski%20pi%C5%82karzem%20roku%20w%20Niemczech.%20Drugi%20rok%20z%20rz%C4%99du&x6=1&x7=%2Fpl%2Flewandowski-pi%C5%82karzem-roku-w-niemczech-drugi-rok-z-rz%C4%99du%2Fa-58635491&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210725&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/lewandowski-piłkarzem-roku-w-niemczech-drugi-rok-z-rzędu/a-58635491?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 81
Id 58634088
Date 2021-07-25
Title Niemieckie służby ostrzegają. Możliwe cyberataki przed wyborami
Short title Cyberataki przed wyborami. Niemieckie służby ostrzegają
Teaser Niemcy wybiorą we wrześniu nowy parlament. Ryzyko ataków hakerskich i aktów dezinformacji jest wysokie, ostrzegają eksperci.

Niemiecki urząd odpowiedzialny za przygotowanie i przeprowadzenie wyborów parlamentarnych ostrzega przed cyberatakami oraz rozpowszechnianiem fałszywych informacji w okresie poprzedzającym wybory do Bundestagu. Głosowanie odbędzie się 26 września.

Szef urzędu Georg Thiel powiedział gazecie „Welt am Sonntag”, że poziom zagrożenia jest wysoki. „Nasi eksperci widzą duży potencjał ryzyka w samym obszarze IT”. Jak dodał, po ostatnich wyborach prezydenckich w USA nerwowość jeszcze wzrosła.

Zdaniem Thiela niemieckie instytucje i urzędy są przygotowane na ewentualne ataki. Jak powiedział, jego urząd prowadził konsultacje z Federalnym Urzędem ds. Bezpieczeństwa Technik Informacyjnych, z Urzędem Ochrony Konstytucji, czyli niemieckim kontrwywiadem oraz z policją kryminalną. Podjęto daleko idące kroki, zapewnił.

„Od scenariusza, w którym tracimy wszystkich współpracowników z powodu zachorowania na koronawirusa, aż po prawdziwy cyberatak. Zaplanowaliśmy środki zaradcze na każdą ewentualność” - powiedział gazecie.

Fake newsy w sieci

Innym poważnym problemem może być rozpowszechnianie w mediach społecznościowych fałszywych informacji na temat wyborów. Na przykład mogą pojawić się komunikaty, że lokale wyborcze zamykane są już o godzinie 15-tej. Thiel poinformował, że jego urząd jest w kontakcie z redakcjami mediów oraz z operatorami mediów społecznościowych, aby móc szybko reagować w takich przypadkach.

Niemiecki urząd spodziewa się ponadto, że z powodu pandemii koronawirusa znacznie wzrośnie liczba głosów oddanych korespondencyjnie. Widać to było już w przypadku ostatnich wyborów do parlamentów landowych.

Inaczej niż w USA, w Niemczech nie ma jednak obaw, że podważana będzie legalność głosowania korespondencyjnego. „Nie obserwujemy obecnie żadnych kampanii idących w tym kierunku”. Thiel dodał, że po wyborach w USA jego urząd aktywnie dementował w mediach społecznościowych fałszywe informacje na ten temat.

(AFP/szym)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Niemcy wybiorą we wrześniu nowy parlament. Ryzyko ataków hakerskich i aktów dezinformacji jest wysokie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemieckie%20s%C5%82u%C5%BCby%20ostrzegaj%C4%85.%20Mo%C5%BCliwe%20cyberataki%20przed%20wyborami&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58634088&x4=11395&x5=Niemieckie%20s%C5%82u%C5%BCby%20ostrzegaj%C4%85.%20Mo%C5%BCliwe%20cyberataki%20przed%20wyborami&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemieckie-s%C5%82u%C5%BCby-ostrzegaj%C4%85-mo%C5%BCliwe-cyberataki-przed-wyborami%2Fa-58634088&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210725&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemieckie-służby-ostrzegają-możliwe-cyberataki-przed-wyborami/a-58634088?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/57953077_401.jpg
Image source Winfried Rothermel/picture alliance

Item 82
Id 58584269
Date 2021-07-25
Title Górnoślązacy: „Niewidoczni budowniczy pomostów”
Short title Górnoślązacy: „Niewidoczni budowniczy pomostów”
Teaser Górnoślązacy do perfekcji opanowali taniec na linie tożsamościowej. Dzisiaj odradza się ich dualistyczny charakter i to jest pozytywne – mówi historyk i literaturoznawca Marcin Wiatr*.

DW: Kiedy w Niemczech ktoś pytany o pochodzenie odpowiada, że jest z Górnego Śląska, to odnosi się wrażenie, że ta wiadomość wywołuje trochę inne wrażenie na Niemcach niż gdyby się powiedziało, że jest się z Mazowsza, Małopolski czy innych regionów Polski. Dlaczego?

Dr Marcin Wiatr*: Powody są złożone. Na przykład Mazury kojarzą się z zupełnie innym krajobrazem. Górny Śląsk ma tego pecha – podobnie jak Zagłębie Ruhry w Niemczech – że jest kojarzony jako region przemysłowy. Kopalnie i huty są na powolnym wymarciu, ale Zagłębie Ruhry też potrzebowało długo, żeby przezwyciężyć stereotyp czarnego regionu z hałdami. Nawet jeśli jest bardziej zielone niż niektóre okolice gór Harz. Podobnie jest z Górnym Śląskiem, który wciąż bardziej kojarzony jest z przemysłową eksploatacją i zanieczyszczonym powietrzem.

A czy fakt, że w wielu Górnoślązakach jest trochę Niemca i trochę Polaka, co pod względem narodowościowym czyniło zawsze z nich taki pierwiastek niepewny, ma negatywny wpływ na obraz Ślązaka?

- Możliwe, że coś w tym jest. Nie jestem jednak pewien, czy przeciętny Niemiec wie, gdzie leży Górny Śląsk i do kogo w przeszłości należał. Tylko pewna grupa Niemców to kojarzy – nierzadko ze względu na własne pochodzenie albo pochodzenie rodziców czy dziadków.

Górny Śląsk jest taką nieodkrytą planetą. Jadąc z Wrocławia do Krakowa, mało kto się tu zatrzymuje. Musi się już być bardzo zainteresowanym albo mieć przynajmniej rodzinne korzenie na Górnym Śląsku, żeby przystanąć np. przy radiostacji gliwickiej, która jest symbolem końca polsko-niemieckiej symbiozy na Górnym Śląsku przed drugą wojną światową.

I czego w takich miejscach dowie się Niemiec?

- W niektórych miejscach Niemcy mogą czuć się swojsko. Górnośląskość ma bliskie im elementy – model zachowania, myślenia… A z drugiej strony są też elementy obce albo zapoznane. Dobrym przykładem jest gwara śląska. Ani Polak, ani Niemiec tak naprawdę jej nie rozumie, a jednocześnie i jeden, i drugi mają wrażenie, że coś z tej gwary rozumieją. To przez elementy obu języków, a jednocześnie silne wpływy czeskiego. Takim „zlepkiem” kultur i tożsamości są też Górnoślązacy.

W najnowszym roczniku Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich** poświęconym w całości tematyce Górnego Śląsku pisze pan o Górnoślązakach w Niemczech i nazwał pan swój rozdział „Linoskoczki i hochsztaplerzy”. Skąd taki tytuł?

- Ze względu na niesamowitą umiejętność bycia niewidocznymi, roztapiania się w niemieckim morzu. Po drugiej wojnie światowej, wraz z coraz większymi falami wyjazdów (zresztą nie tylko do Niemiec Zachodnich, ale i NDR) Górnoślązacy stapiali się z tym środowiskiem i umiejętnie tańczyli na linie tożsamościowej. Ten taniec opanowali do perfekcji, bo historia nauczyła ich, że w różnych trudnych sytuacjach musieli określać się jako bardziej polscy, a mniej niemieccy, a w innych jako bardziej niemieccy, a mniej polscy. A tak naprawdę to czerpali z obu tych kultur i z kultury czeskiej czy żydowskiej, które też były silnie obecne na Górnym Śląsku.

Jaki obraz Górnoślązaka dominuje w Niemczech?

- Nie ma jednej odpowiedzi dlatego, że w różnych regionach Niemiec ten obraz jest odmienny. I to nie jest tak, że regiony czy miasta położone bliżej Polski mają bardziej wyostrzony obraz. Moim zdaniem jest zupełnie odwrotnie: im bardziej na zachód Niemiec, tym bardziej można coś kojarzyć z górnośląskością – ma to też dużo wspólnego z Zagłębiem Ruhry i długoletnią tradycją przemieszczania się ludzi z Górnego Śląska do tego silnie uprzemysłowionego regionu Niemiec.

To pozostawiło tam ślady w znajomo brzmiących nazwiskach…

- Tak. I ludzie po dziesięcioleciach odkrywają swoje korzenie. Kiedy przeanalizuje się, jakie kursy językowe niemieccy studenci wybierają na uniwersytecie, to okazuje się, że coraz więcej z nich wybiera język polski. Dzieje się to najczęściej wtedy, gdy dowiadują się, że ktoś z ich przodków pochodził z terenów dzisiejszej Polski albo sami jako turyści byli już w Polsce i zachwycili się tym krajem. Ci o górnośląskich korzeniach nierzadko uczą się języka polskiego, bo rodzice, którzy wyemigrowali do Niemiec, im tego języka nie przekazali.

A dlaczego nie przekazali?

- Przyjeżdżając do Niemiec Zachodnich (głównie pod koniec lat 80.), w momencie przekroczenia granicy, Górnoślązacy brali głęboki oddech i chcieli zostawić za sobą wszystkie elementy polskiej socjalizacji. Z dnia na dzień nie rozmawiali z dziećmi po polsku, chcąc je lepiej i szybciej zintegrować ze społeczeństwem niemieckim. I dzisiaj wielu tych młodych ludzi wybiera się w Niemczech na kursy języka polskiego.

W PRL-u zakazywano Górnoślązakom języka niemieckiego, a oni potem przyjeżdżając do Niemiec, „zapominali” polskiego. W ten sposób zubożeli w podwójny sposób. Dzisiaj odradza się ten dualistyczny charakter Górnoślązaków – i to jest bardzo pozytywne.

To zapytam teraz o ludzi. Których wybitnych Górnoślązaków znają Niemcy?

- Najbardziej rozpoznawalną osobą jest chyba Janosch, ale rozpoznawalną nie dzięki swojej górnośląskości, tylko dzięki jego bajkom. Choć to właśnie jego książka „Cholonek czyli dobry Pan Bóg z gliny” to najbardziej śląska i bardzo osobista opowieść o Górnoślązakach, pokazująca ich z jednej strony jako ofiary polsko-niemieckiego antagonizmu lat 30., ale i jako ludzi, którzy potrafili się przestawić na bardziej bezpieczne tory – po to, by przetrwać.

Janosch to jeszcze ta wczesna emigracja, wypędzenie. A potem im bliżej lat 80., to robi się bardzo sportowo. Bo jest i Lukas Podolski, i Miroslav Klose.

- Sport i Górny Śląsk są ze sobą nierozerwalnie związane, szczególnie piłka nożna. Nie odnoszę jednak wrażenia, by Niemcy mieli jakąś wielką świadomość tego, skąd pochodzą Klose czy Podolski. Myślą, że mają „coś wspólnego z Polską” albo że to „urodzeni w Polsce późni przesiedleńcy”. Niemców nie interesują ich górnośląskie korzenie. Ale to, że są dla nich ważne, świadczy na przykład fakt, że od tego sezonu Lukas Podolski gra w barwach „Górnika Zabrze”, jednego z tych piłkarskich klubów, które bardzo świadomie kultywują swoje górnośląskie tradycje.

A na ile ambasadorem górnośląskości może być obecnie Szczepan Twardoch, który bardzo konsekwentnie podkreśla, że nie jest Polakiem, tylko Ślązakiem?

- Jego książki, które ukazują się w Niemczech, trafiają na listy bestsellerów „Spiegla”, a to ewenement. Najbardziej znana jest jego powieść „Król”, która nie jest związana z Górnym Śląskiem. Jeśli dzisiaj Niemcy interesują się polskimi lub śląskimi autorami, to nie poprzez pryzmat Górnego Śląska, tylko ze względu na narracje o złożonych losach Polski w XX wieku.

Ślązacy są niewidocznymi budowniczymi pomostów, takimi budowniczymi tunelów. Są też reżyserami – weźmy na przykład list biskupów polskich do niemieckich z 1965 r. i jego głównego autora – arcybiskupa Kominka, który pochodził z górnośląskiej rodziny i był dwujęzyczny.

A poza tym górnośląskość trafia do niemieckiego serca także przez żołądek. Wystarczy na sklepie w Niemczech napisać „śląskie”, by Niemcy chętnie tam zaglądali.

- I nie tylko oni. Z uśmiechem zaglądają tam i Ślązacy prowadzeni przez wspomnienia smaków, zapachów i atmosfery dawnej małej ojczyzny.

Rozmawiała Katarzyna Domagała-Pereira

*Dr Marcin Wiatr – literaturoznawca, historyk i tłumacz. Pochodzi z Gliwic. Jest pracownikiem naukowym Instytutu Międzynarodowych Badań nad Podręcznikami Szkolnymi im. Georga Eckerta w Brunszwiku.

**Deutsches Polen-Institut „Jahrbuch Polen 2021. Oberschlesien“, Harrassowitz Verlag, Wiesbaden 2021.

Short teaser Górnoślązacy do perfekcji opanowali taniec na linie tożsamościowej – mówi historyk i literaturoznawca Marcin Wiatr*.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura::G%C3%B3rno%C5%9Bl%C4%85zacy%3A%20%E2%80%9ENiewidoczni%20budowniczy%20pomost%C3%B3w%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58584269&x4=11399&x5=G%C3%B3rno%C5%9Bl%C4%85zacy%3A%20%E2%80%9ENiewidoczni%20budowniczy%20pomost%C3%B3w%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fg%C3%B3rno%C5%9Bl%C4%85zacy-niewidoczni-budowniczy-pomost%C3%B3w%2Fa-58584269&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210725&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura" />
Item URL https://www.dw.com/pl/górnoślązacy-niewidoczni-budowniczy-pomostów/a-58584269?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/41433393_401.jpg
Image source picture-alliance/DUMONT Bildarchiv/P. Hirth

Item 83
Id 58631639
Date 2021-07-25
Title FAS: Polexit byłby geopolitycznym koszmarem
Short title FAS: Polexit byłby geopolitycznym koszmarem
Teaser UE nie może tolerować w swoim gronie państwa, które nie uznaje prymatu prawa. Jednak Polexit byłby koszmarem. Nadal istnieje szansa na to, by zwyciężył rozsądek, ale czasu jest coraz mniej - czytamy.

„Unia Europejska spiera się z polskim rządem o wspólne rozumienie demokracji i prawa. Konflikt długo rozkręcał się, teraz może się wymknąć spod kontroli. Narodowi konserwatyści Jarosława Kaczyńskiego kontynuują operację podporządkowania sobie wymiaru sprawiedliwości, chociaż Trybunał Sprawiedliwości UE wielokrotnie krytykował ich politykę” – pisze Konrad Schuller w komentarzu „Byle nie Polexit” opublikowanym w niedzielę we „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” (FAS).

Komisja Europejska grozi karami finansowymi, których władze w Warszawie raczej nie mogą zaakceptować bez poczucia kapitulacji. W filmie taką sytuację nazywamy „meksykańskim patem” (sytuacją bez wyjścia) – wyjaśnia autor dodając, że „żadna ze stron nie chce ustąpić, ale nikt nie może wygrać”.

UE i Polska zmierzają zdaniem Schullera w kierunku „fatalnej alternatywy”. Zjednoczona Europa nie może jego zdaniem tolerować w swoim gronie kraju członkowskiego, który nie uznaje prymatu prawa. Unia jest od momentu powstania „sojuszem broniącym demokracji w świecie pełnym totalitarnych zagrożeń”, a dopiero potem „wspólnym rynkiem, geopolityczną siłą i przestrzenią socjalnych dystrybucji”. Demokracja przegrywa, gdy w jej wnętrzu zaczynają dominować „ludzie letni, cynicy lub fanatycy” – ostrzega komentator.

Czy w UE jest miejsce dla Polski?

Dlatego w Europie nie może być miejsca dla krajów, w których większość nie popiera walki o demokrację i prawo. „Jeśli w Polsce nie ma co do tego zgody, to nie ma ona przyszłości we Wspólnocie” – uważa komentator.

„Z drugiej strony, perspektywa Polski nieumocowanej, dryfującej między Europą Środkową a obszarem wpływów rosyjskich, jest geopolitycznym koszmarem” – ocenia Schuller.

Jak zaznacza, w takim przypadku Polska stałaby się na dłuższą metę „widownią walki o wpływy między Moskwą a tą siłą, która w danej chwili dominuje na Zachodzie”. Komentator przypomina, że taka rywalizacja nie byłaby z historycznego punktu widzenia niczym nowym.

Historia ostrzega

W minionych 225 latach Polska była dwukrotnie całkowicie dzielona przez swoich sąsiadów. Dziś obawy dotyczą jedynie Polexitu, ale w przeszłości rzeczywistość była znacznie bardziej dramatyczna i oznaczała „Finis Poloniae”. W drugiej wojnie światowej konsekwencją walki o hegemonię między nazistowskimi Niemcami a Związkiem Sowieckim było nie tylko krwawe rozczłonkowanie Polski, lecz także najstraszniejsza w historii wojna.

Od tego czasu w Europie Środkowej od tak dawna panuje pokój, że taka perspektywa może wydawać się nierealna – zaznacza autor. „Stabilizacja nie jest jednak prawem natury” – zastrzega dodając, że Rosja powróciła do polityki ekspansji.

Polexit byłby nieszczęściem

„Czy można całkowicie wykluczyć zdobycie na Zachodzie władzy przez agresywnych polityków myślących w kategoriach siły?” – pyta Schuller i przypomina, że nikt nie mógł sobie wyobrazić Trumpa, dopóki Trump nie zdobył władzy.

Czy można wykluczyć, że także w Europie, może nawet w Niemczech, ktoś w rodzaju Trumpa będzie pewnego dnia decydował o kierunku polityki? – pyta Schuller i ostrzega – „W takim przypadku, na Wschodzie pozbawionym struktury mogłoby dojść do rywalizacji o władzę”.

„Polska nie może pozostać w UE, jeżeli pozostanie na obecnym kursie. To jedno. A drugie: wystąpienie (z UE) byłoby nieszczęściem. Jeszcze jest szansa, że zwycięży rozsądek. Czasu jest jednak coraz mniej” – konkluduje Konrad Schuller na łamach „FAS” – niedzielnego wydania „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Short teaser UE nie może tolerować w swoim gronie państwa, które nie uznaje prymatu prawa, ale Polexit byłby koszmarem - czytamy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::FAS%3A%20Polexit%20by%C5%82by%20geopolitycznym%20koszmarem&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58631639&x4=30855&x5=FAS%3A%20Polexit%20by%C5%82by%20geopolitycznym%20koszmarem&x6=0&x7=%2Fpl%2Ffas-polexit-by%C5%82by-geopolitycznym-koszmarem%2Fa-58631639&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210725&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/fas-polexit-byłby-geopolitycznym-koszmarem/a-58631639?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/41869569_401.jpg
Image source picture-alliance

Item 84
Id 58626452
Date 2021-07-25
Title Klęska powodzi. O ludzkiej solidarności w potrzebie
Short title Klęska powodzi. O ludzkiej solidarności w potrzebie
Teaser Szybka pomoc w potrzebie to podwójna pomoc. Po klęsce powodzi w Niemczech ludzie z bliska i daleka pomagają, sprzątają, przekazują datki.

Pomocnicy też potrzebują pomocy, a ich maszyny paliwa. O czwartej rano w środę Thomas Sperber i Marius Gläser wsiedli do kabiny swojej cysterny w Limburgu. W zbiornikach za kabiną kierowcy znajduje się 32.000 litrów oleju napędowego, podarowanego przez 17 sprzedawców oleju z Limburga i okolic. Chcą go przekazać na terenach powodziowych - bezpłatnie wszystkim tym, którzy pracują koparkami i ciągnikami, ciężarówkami i autobusami, którzy obsługują awaryjne generatory i pompy. Oferta pomocy będzie rozpropagowana za pośrednictwem Facebooka.

Po otwarciu zaimprowizowanej stacji paliw na parkingu w Remagen, niedaleko miasta Sinzig, które zostało poważnie dotknięte przez powódź, Rasim Cervidaku jest jednym z pierwszych "klientów", którzy przyjeżdżają swoją ładowarką kołową, trzymając w łopacie trzy puste beczki. Od czasu powodzi sprzed tygodnia ten ogrodnik z Sinzig zajmujący się architekturą krajobrazu pracuje prawie bez przerwy przy użyciu własnego sprzętu. Jak mówi DW „on sam miał szczęście”. Jego dom i firma położone są wyżej i nie zostały dotknięte przez powódź. Dla niego i jego rodziny było jednak jasne, że chcą pomóc powodzianom ze wszystkim, co mają. Jego syn bierze udział w pracach porządkowych przy użyciu własnej koparki.

Zaskoczenie uczynnością

− Największą pomoc oferują miejscowi ludzie – mówi berliński badacz katastrof Martin Voß. – Pomocy udzielają przede wszystkim ci, którzy nie zostali tak bardzo dotknięci przez los i mogą jeszcze coś zrobić.

Solidarność jest hasłem dnia, czasu potrzeb na zalanych terenach. Solidarność - chęć niesienia pomocy jest ogromna i szuka dróg poza ustalonymi strukturami państwa czy organizacji pomocowych. Wielu, którzy zazwyczaj postrzegają ludzi jako egoistów i rywali, są zdumieni ogromną falą chęci pomocy, która nadchodzi po fali powodziowej. − W momencie, gdy ludzie znajdują się w takiej sytuacji kryzysowej, wielkie społeczne i zaangażowane działanie dla siebie nawzajem jest wyraźnie podstawowym zachowaniem − mówi DW badacz Martin Voß. Badania od dziesięcioleci pokazują, że ludzie w sytuacjach kryzysowych zachowują się bardzo solidarnie.

Nie zawsze musi to sięgać tak daleko, jak w przypadku Huberta Schillesa. Ten mężczyzna w wieku około 60 lat z miasta Mechernich w Eifel z narażeniem życia użył swojej 30-tonowej koparki, aby udrożnić zatkany wylot tamy. W ten sposób mógł uratować życie tysięcy osób, które bezpośrednio ucierpiałyby w wyniku możliwego przerwania tamy.

300-kilometrowa podróż z koparką

Mężem opatrznościowym okazał się także Karsten Steiner. W środę ten silny mężczyzna siedzi za kierownicą swojej ciężkiej koparki w Sinzig. Najpierw chwytak koparki przenosi na bok zniszczoną limuzynę Mercedesa. Potem wbija się z powrotem w metrową ścianę błota i śmieci przy drodze i wrzuca je do czekającej ciężarówki. Trzy dni po katastrofie Steiner wjechał koparką na przyczepę niskopodwoziową i wyruszył na pomoc z oddalonej o prawie 300 kilometrów miejscowości Georgsmarienhütte. Wszystko na własny koszt. Zapytany o to i o utratę zarobków, Steiner odpowiada tylko: „Rozejrzyjcie się wokół siebie, ludzie tutaj są w dużo gorszej sytuacji niż ja”. Potem, niewzruszony, znów oczyszcza kawałek drogi i chce pomagać w Sinzig do weekendu.

− Prawdziwymi bohaterami tej sytuacji są wykonawcy − potwierdza Wolf Dombrowsky. − Ci, którzy natychmiast biorą się do roboty, działają i robią. Tacy, którzy idealnie też przydzielają zadania mówiąc innym: ty zrób to, ty tamto. Badacz katastrof z Bremy podkreśla, jak bardzo w sytuacji katastrofy zawieszeniu ulegają normalne mechanizmy rywalizacji w społeczeństwie. − Tutaj ludzie są pozbawieni wszystkiego. A każdy, kto pomaga, jest bohaterem – uważa Wolf Dombrowsky.

Uruchomienie starych wozów strażackich

Max Diron jest jednym z nich. 27-latek podjeżdża na darmowe tankowanie w Remagen starym prywatnym wozem strażackim. Diron handluje takimi oldtimerami w pobliskim Bonn: pojazdy z napędem na cztery koła są popularne jako samochody kempingowe wśród osób, które chcą podróżować po odległych regionach górskich poza utartymi szlakami. Teraz rodzinny region Dirona nad rzeką Ahr jest nowym szlakiem. A wycofane z użytku wozy strażackie nagle wracają do pracy. Sprzedawca oldtimerów już w noc katastrofy był w drodze na akcję ratunkową. − Teściowa zadzwoniła do mnie o wpół do trzeciej nad ranem − opowiada. W międzyczasie, każdego popołudnia, około godziny 17-tej wyrusza z grupą innych uczestników na coś, co nazywa „After-Work-Help” (Pomocą po pracy). W jego bagażu znajdują się miotły, łopaty, taczki, buty gumowe i wszystko inne, co jest potrzebne w obszarze kryzysowym. Plus ogrom motywacji.

− Ukończyliśmy już dwanaście domów − mówi Diron. I opowiada, że jego stare wozy strażackie radzą sobie również na drogach, na których utknęły nowocześniejsze wozy Niemieckiej Federalnej Agencji Pomocy Technicznej THW. Dlatego dziś po południu chce dotrzeć ze swoim oddziałem „After-Work-Help” z awaryjnym generatorem i pompą wodną do szczególnie odciętych wiosek.

Autobusem na pomoc

Tuż po tym jak doszło do klęski powodzi organizator Marc Ulrich z Bad-Neuenahr-Ahrweiler szybko zorientował się, że wiele osób chce pomóc. Istnieje jednak groźba kompletnego chaosu komunikacyjnego, jeśli wszyscy będą próbowali wjechać na teren powodzi swoimi prywatnymi samochodami. Wtedy pojazdy ratownicze i ewakuacyjne nie będą mogły się przedostać. Stąd pomysł na autobusy wahadłowe. Miejsca i godziny odjazdów są podawane na Facebooku. W drodze na misję pomocnicy otrzymują przeszkolenie. „Nie wchodzić nieproszony do pustych domów” - brzmi jedna z instrukcji. Albo: „Słuchaj ludzi, jeśli chcą mówić. Ale nie zagaduj ich”.

Kiedy słabnie chęć pomocy

W wywiadzie dla „Bonner General-Anzeiger” 42-letni przedsiębiorca Ulrich zastanawia się, jak długo będzie trwała chęć niesienia pomocy. Obawia się on, że klęska powodzi zostanie wkrótce wyparta przez inne sprawy. Również badacz katastrof, Dombrowsky, spodziewa się, że prywatne działania pomocowe będą z czasem słabnąć. − Ludzie, którzy tam chodzą i pomagają, są w większości zatrudnieni. Mają rodziny, dzieci, krewnych. I to wspaniałe uczucie bycia bohaterem, bycia ogromnie użytecznym osiąga stadium pewnego rodzaju nasycenia. I wtedy pojawia się myśl: Muszę wrócić do pracy, bo moja rodzina mnie potrzebuje. Albo zaczyna po prostu brakować sił – uważa badacz.

Wolf Dombrowsky mówi, że najpóźniej do tego czasu musi ruszyć pomoc kontynuowana na poziomie profesjonalnym. „A potem, kiedy najgorsze minęło i spontaniczna pomoc nie jest już potrzebna”, następuje faza odbudowy.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Szybka pomoc w potrzebie to podwójna pomoc. Po klęsce powodzi w Niemczech ludzie pomagają, sprzątają, przekazują datki.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Kl%C4%99ska%20powodzi.%20O%20ludzkiej%20solidarno%C5%9Bci%20w%20potrzebie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58626452&x4=11400&x5=Kl%C4%99ska%20powodzi.%20O%20ludzkiej%20solidarno%C5%9Bci%20w%20potrzebie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkl%C4%99ska-powodzi-o-ludzkiej-solidarno%C5%9Bci-w-potrzebie%2Fa-58626452&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210725&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/klęska-powodzi-o-ludzkiej-solidarności-w-potrzebie/a-58626452?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/19307561_401.jpg
Image caption W kryzysie ludzie pokazują się z najlepszej strony
Image source DW/B. Schülke

Item 85
Id 58626668
Date 2021-07-24
Title Niemieckie kurorty na liście dziedzictwa UNESCO
Short title Niemieckie kurorty na liście dziedzictwa UNESCO
Teaser Trzy niemieckie miejscowości uzdrowiskowe oraz dom sztuki wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Niemcy mogą poszczycić się kolejnymi pozycjami na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Organizacja poinformowała w sobotę (24.07.21) o przyznaniu tytułu trzem niemieckim miejscowościom uzdrowiskowym.

Wyróżnienia otrzymały kurorty Baden-Baden, Bad Ems oraz Bad Kissingen razem z ośmioma innymi europejskimi uzdrowiskami. Na listę dziedzictwa kulturalnego wpisano też dom sztuki wizualnej i użytkowej Mathildenhoehe w Darmstadt.

Oblicze Europy

UNESCO ogłosiło decyzję po obradach swojego komitetu, które odbyły się w chińskim mieście Fuzhou. – W obliczach uhonorowanych dzisiaj miast uzdrowiskowych odbija się Europa – powiedziała szefowa niemieckiej komisji UNESCO Maria Boehmer.

Sekretarz stanu w niemieckim ministerstwie spraw zagranicznych Michelle Muentefering podkreślała zaś znaczenie domu sztuki Mathildenhoehe w Darmstadt. Jak powiedziała, ośrodek symbolizuje przełom w architekturze i designie, a Niemcy do dziś czerpią z pomysłów, które tam się narodziły.

Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO, w skład którego wchodzi 21 przedstawicieli Państw-Stron Konwencji decyduje co roku o wpisaniu obiektów na listę oraz jej rozszerzeniu. Dotąd znajduje się na niej ponad 1100 obiektów kultury oraz dziedzictwa naturalnego w 167 krajach, w tym 48 obiektów w Niemczech.

Kryteria zakwalifikowania obiektów biorą pod uwagę ich niezwykłą uniwersalną wartość, plan zarządzania nimi oraz zachowania w spadku dla przyszłych pokoleń. Wraz z wpisem na Listę Światowego Dziedzictwa Państwa – Strony Konwencji zobowiązują się chronić te obiekty i zachować dla potomności.

(DPA/szym)

Short teaser Trzy niemieckie miejscowości uzdrowiskowe oraz dom sztuki wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemieckie%20kurorty%20na%20li%C5%9Bcie%20dziedzictwa%20UNESCO&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58626668&x4=11400&x5=Niemieckie%20kurorty%20na%20li%C5%9Bcie%20dziedzictwa%20UNESCO&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemieckie-kurorty-na-li%C5%9Bcie-dziedzictwa-unesco%2Fa-58626668&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210724&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemieckie-kurorty-na-liście-dziedzictwa-unesco/a-58626668?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/48284410_401.jpg
Image caption Bad Kissingen w Bawarii
Image source picture-alliance/dpa/R. Hackenberg

Item 86
Id 58625919
Date 2021-07-24
Title Niemcy. Kościół przeprasza za dyskryminację LGBT
Short title Niemcy. Kościół przeprasza za dyskryminację LGBT
Teaser Ewangelicki biskup Berlina prosi o przebaczenie za lata dyskryminacji osób nieheteroseksualnych. To pierwsza tego typu inicjatywa na tak wysokim szczeblu.

W oświadczeniu wydanym przez biskupa Christiana Staebleina czytamy, że wykluczając i dyskryminując przez lata osoby nieheteroseksualne popełniono błąd, który przyniósł wiele urazy i krzywdy. Duchowny prosi w związku z tym o przebaczenie.

Staeblein stoi na czele Kościoła ewangelickiego Berlina, Brandenburgii i śląskich Górnych Łużyc, wchodzącego w skład Kościoła Ewangelickiego w Niemczech.

Agencja DPA zwraca uwagę, że w przeszłości wpływowi przedstawiciele niemieckiego kościoła ewangelickiego występowali już z podobnymi inicjatywami, ale jeszcze nigdy nie zdecydował się na to duchowny z gremiów kierowniczych Kościoła.

„Kierownictwo Kościoła przyzwalało w minionych dekadach na dyskryminację, ale przede wszystkim samo się jej dopuszczało (…) Członkowie wspólnoty, którzy żyli w związkach tej samej płci, musieli w bolesny sposób doświadczać jak odmawia im się szacunku i uznania” - czytamy w oświadczeniu.

Berlin tęczową stolicą

Odezwa została wydana w związku z odbywającą się w sobotę (24.07.21) w Berlinie paradą Christopher Street Day, w ramach której tysiące osób demonstruje swoją nieheteroseksualną orientację seksualną albo wyraża poparcie dla ruchów LGBT.

Burmistrz Berlina Michael Mueller (SPD) wezwał z okazji parady do walki z homofobicznym sposobem myślenia. Jak powiedział, co prawda Berlin uchodzi za tęczową stolicę Europy, to jednak także tu homofobia jest problemem. – Musimy się temu razem przeciwstawić – powiedział.

Tegoroczna parada Christopher Street Day odbywa się pod hasłem „Zachowaj naszą społeczność, zachowaj swoja godność”. Wśród postulatów uczestników pochodu są m.in. żądania walki z dyskryminacją osób LGBT w miejscach pracy czy konsekwentne ściganie przestępstw wymierzonych w tę grupę.

Z powodu pandemii koronawirusa tegoroczna parada w Berlinie jest o wiele mniejsza niż zwykle i ograniczona restrykcjami higienicznymi. Szacuje się, że bierze w niej udział około 35 tys. osób.

(DPA/szym)

Short teaser Ewangelicki biskup Berlina prosi o przebaczenie za lata dyskryminacji osób nieheteroseksualnych.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy.%20Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82%20przeprasza%20za%20dyskryminacj%C4%99%20LGBT&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58625919&x4=11400&x5=Niemcy.%20Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82%20przeprasza%20za%20dyskryminacj%C4%99%20LGBT&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82-przeprasza-za-dyskryminacj%C4%99-lgbt%2Fa-58625919&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210724&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-kościół-przeprasza-za-dyskryminację-lgbt/a-58625919?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58624349_401.jpg
Image caption Biskup Christian Staeblein
Image source Jörg Carstensen/dpa/picture alliance

Item 87
Id 58623986
Date 2021-07-24
Title Za dużo chętnych do pomocy. Ciężki sprzęt nie może dojechać do zalanych terenów
Short title Ochotnicy utrudniają transport maszyn do zalanych terenów
Teaser Nieprzerwany napływ pomocników do dotkniętej powodzią doliny Ahru blokuje drogi dojazdowe. Maszyny budowlane i pojazdy transportowe stoją w korkach.

Komenda policji w Koblencji oraz sztab kryzysowy apelują do ochotników, aby nie udawali się na tereny dotknięte klęską powodzi w Nadrenii-Palatynacie. „Chęć pomocy ze strony społeczeństwa jest nadal niezmiennie przeogromna. Z powodu dużej liczby osób chętnych do pomocy, które wyruszyły dziś w rejony katastrofy, wszystkie drogi dojazdowe do doliny Ahru, jak również drogi w samym rejonie katastrofy są obecnie niestety całkowicie zatłoczone” - poinformowano w komunikacie prasowym. W szczególności całkowicie przeciążona jest główna droga 257 z kierunku Kreuz Meckenheim.

Gigantyczne korki na drogach dojazdowych

Duże maszyny budowlane, które są potrzebne do budowy dróg i mostów, a także do odbudowy zasobów wody pitnej na terenach dotkniętych klęską, podobno nie mogą dotrzeć na miejsce robót i stoją w korkach. Podobnie nie mogą przejechać pojazdy, które miały być wykorzystywane do wywozu śmieci i gruzu budowlanego, a także karetki pogotowia.

Komunikacja autobusowa w pobliżu parku przemysłowego na północ od Ahrweiler została całkowicie zamknięta. Inne autobusy wahadłowe utknęły w korkach, jak podaje policja. Na tereny powodziowe przybyło już kilka tysięcy pracowników organizacji pomocowych. „Proszę nie podróżować więcej do obszaru katastrofy”- zaapelowała policja. Pomoc z pewnością będzie potrzebna jeszcze przez długi czas i z pewnością zostanie z wdzięcznością przyjęta w innych dniach i w innych miejscach.

(DPA/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Ciągły napływ pomocników do doliny Ahru blokuje drogi. Maszyny budowlane i pojazdy transportowe stoją w korkach.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Za%20du%C5%BCo%20ch%C4%99tnych%20do%20pomocy.%20Ci%C4%99%C5%BCki%20sprz%C4%99t%20nie%20mo%C5%BCe%20dojecha%C4%87%20do%20zalanych%20teren%C3%B3w&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58623986&x4=11400&x5=Za%20du%C5%BCo%20ch%C4%99tnych%20do%20pomocy.%20Ci%C4%99%C5%BCki%20sprz%C4%99t%20nie%20mo%C5%BCe%20dojecha%C4%87%20do%20zalanych%20teren%C3%B3w&x6=1&x7=%2Fpl%2Fza-du%C5%BCo-ch%C4%99tnych-do-pomocy-ci%C4%99%C5%BCki-sprz%C4%99t-nie-mo%C5%BCe-dojecha%C4%87-do-zalanych-teren%C3%B3w%2Fa-58623986&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210724&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/za-dużo-chętnych-do-pomocy-ciężki-sprzęt-nie-może-dojechać-do-zalanych-terenów/a-58623986?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58624499_401.jpg
Image caption Korki na drogach dojazdowych w dolnie Ahru utrudniajä dojazd specjalistycznych maszyn i karetek pogotowia
Image source Joerg Niebergall/ EIBNER/picture alliance

Item 88
Id 58623941
Date 2021-07-24
Title Koronawirus w Niemczech. Liczba zakażeń rośnie coraz szybciej
Short title Koronawirus w Niemczech. Liczba zakażeń rośnie
Teaser Ważny wskaźnik zapadalności wzrósł dwukrotnie w ciągu niecałych dwóch tygodni. Eksperci ostrzegają przed „tsunami” jesienią.

Niemcy z coraz większym niepokojem spoglądają na dane dotyczące nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Nasilają się apele o szczepienie się, a eksperci kreślą czarne scenariusze na okres powakacyjny i jesień.

Coraz większe rozpowszechnienie wariantu Delta koronawirusa, powroty z urlopów, poluzowanie restrykcji pandemicznych i coraz mniejsza gotowość do szczepień powodują, że czwarta fala pandemii może uderzyć w Niemcy z wielką siłą.

Szybki wzrost

Z danych przekazanych w sobotę (24.07.21) przez Instytut Roberta Kocha wynika, że w ciągu ostatniej doby stwierdzono w Niemczech 1919 nowych zachorowań. Jeszcze tydzień wcześniej było to 1608 przypadków.

Ważny wskaźnik zapadalności, obrazujący liczbę zakażeń na 100 tys. mieszkańców w ciągu tygodnia, wzrósł do poziomu 13,6. Na początku miesiąca wynosił zaledwie 4,9. RKI zwraca uwagę, że wskaźnik wzrósł dwukrotnie w ciągu ostatnich 11 dni.

Niemiecka minister oświaty Anja Karliczek zaapelowała do osób dorosłych o szczepienie się przeciwko koronawirusowi. Jak powiedziała gazetom grupy medialnej Funke, będzie to miało wpływ na to, czy jesienią będą odbywać się normalne zajęcia w szkołach.

„Akurat teraz, kiedy liczba infekcji znowu rośnie, wszyscy dorośli powinni okazać solidarność z dziećmi i młodzieżą, poprzez skorzystanie z oferty szczepień” - powiedziała. Minister podkreśliła, że im mniej wirusa krąży wśród dorosłych, tym mniejsze jest zagrożenie dla najmłodszych.

Zapobiec „tsunami”

Przewodniczący Światowego Towarzystwa Medycznego Frank Ulrich Montgomery ostrzegł przed wzrostem zachorowań wywołanym powrotami z urlopów. „Hiszpania i Włochy to popularne cele urlopowe zwłaszcza młodych ludzi, którzy często nie przyjęli jeszcze obu dawek szczepionki” - powiedział gazecie „Rheinische Post”.

Montgomery zażądał konsekwentnej kwarantanny dla niezaszczepionych urlopowiczów powracających do Niemiec. Jak powiedział, należy zadbać o to, aby czwarta fala pandemii nie zamieniła się w „tsunami”.

Także epidemiolog i polityk Karl Lauterbach z socjaldemokratycznej SPD apeluje o rozwagę. W rozmowie z siecią RND powiedział, że nie osiągnięto jeszcze odporności zbiorowej, dlatego trzeba nadal być ostrożnym.

(DPA/szym)

Short teaser Wskaźnik zapadalności wzrósł dwukrotnie w ciągu niecałych dwóch tygodni. Eksperci ostrzegają przed jesienią.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Koronawirus%20w%20Niemczech.%20Liczba%20zaka%C5%BCe%C5%84%20ro%C5%9Bnie%20coraz%20szybciej&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58623941&x4=11400&x5=Koronawirus%20w%20Niemczech.%20Liczba%20zaka%C5%BCe%C5%84%20ro%C5%9Bnie%20coraz%20szybciej&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkoronawirus-w-niemczech-liczba-zaka%C5%BCe%C5%84-ro%C5%9Bnie-coraz-szybciej%2Fa-58623941&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210724&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/koronawirus-w-niemczech-liczba-zakażeń-rośnie-coraz-szybciej/a-58623941?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/57877175_401.jpg
Image caption Czy niebawem wróci nakaz noszenia masek na świeżym powietrzu?
Image source Peter Kneffel/dpa/picture alliance

Item 89
Id 58623868
Date 2021-07-24
Title Klęska powodzi. Pomocnicy THW znieważani i atakowani
Short title Klęska powodzi. Pomocnicy THW znieważani i atakowani
Teaser Około 4000 ochotników służb techniczno-ratowniczych THW od wielu dni niestrudzenie pracuje w zalanych regionach. Zamiast podziękowań spotykają się z wyzwiskami.

Ochotnicy z Federalnej Agencji Pomocy Technicznej (THW) są niejednokrotnie znieważani i atakowani podczas swoich działań na terenach powodziowych w Niemczech. − Doszło już do tego, że nasi pomocnicy są obrażani, a kiedy są w drodze pojazdami ratunkowymi obrzuca się ich śmieciami – powiedziała wiceprezes THW Sabine Lackner w programie RTL/ntv "Frühstart".

Za atakami stoją przede wszystkim koronasceptycy lub ludzie ze środowiska preppersów, którzy udają, że zostali dotknięci klęską powodzi i celowo podsycają nastroje. Niekiedy są także sfrustrowani powodzianie.

W niektórych miejscach pracownicy THW byli filmowani przez nieznane osoby, które nie przedstawiały się jako dziennikarze, powiedziała Lackner. Dlatego ze względów bezpieczeństwa THW zleciła praconikom usunięcie z odzieży plakietek z nazwiskami.

Jednak z powodu tych incydentów nie odwołano dotąd żadnej misji, ale sytuacja jest dla ochotników psychicznie bardzo stresująca. − Jestem nieskończenie wdzięczna naszym ochotnikom, że nadal dzielnie pracują − powiedziała Lackner.

Reakcje władz

Koronasceptycy (tzw. Querdenker), obywatele Rzeszy (Reichsbürger) i prawicowi ekstremiści wciąż próbują wykorzystać cierpienie ludzi do swoich celów w regionach dotkniętych klęską powodzi. W niektórych przypadkach władze już zareagowały. Urząd krajowy ds. społecznych, młodzieży i zaopatrzenia w Nadrenii-Palatynacie zamknął w czwartek ośrodek rodzinny „Eltern stehen auf e.V.” w Bad Neuenahr-Ahrweiler, który najwyraźniej prowadzony był przez przedstawicieli ruchu Querdenker. Szef urzędu Detlef Placzek potwierdził, że ze względu na dobro dzieci „oferta tej inicjatywy musi zostać natychmiast wstrzymana”. Jej członkowie są przeciwnikami restrykcji pandemicznych i ostrzegają przed szczepieniami.

Wątpliwe apele o darowizny

W mediach społecznościowych krążą także liczne apele koronasceptyków o datki. Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ostrzega: „Zaleca się korzystanie z szerokiej oferty informacyjnej, aby dowiedzieć się o możliwościach skutecznej pomocy, oraz uczestniczenie wyłącznie w zbiórkach pieniędzy organizowanych przez oficjalne organizacje pomocowe”.

Apelom o darowizny towarzyszą często zarzuty, że Bundeswehra i THW nie są wystarczająco obecne w regionach kryzysowych lub że pomoc jest źle skoordynowana. Według ministerstwa mają one na celu podważenie zaufania do działań i struktur rządowych.

30 tys. ludzi bez wody i prądu

Aktualnie na terenach dotkniętych powodzią stacjonuje około czterech tysięcy osób służb ratowniczych THW. Dbają m.in. o oczyszczanie wody pitnej i awaryjne zasilanie. Około trzydziestu tysięcy osób nie ma obecnie wody pitnej, prądu lub musi się obejść bez jednego i drugiego, powiedziała wiceprezes THW Sabine Lackner. Pomocnicy przygotowywali się do dłuższego pobytu. − Obecnie zakładamy, że będziemy na miejscu jeszcze przez kilka tygodni – oświadczyła Lackner.

(ARD/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Ochotnicy służb techniczno-ratowniczych THW zamiast podziękowań spotykają się z wyzwiskami.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Kl%C4%99ska%20powodzi.%20Pomocnicy%20THW%20zniewa%C5%BCani%20i%20atakowani&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58623868&x4=11400&x5=Kl%C4%99ska%20powodzi.%20Pomocnicy%20THW%20zniewa%C5%BCani%20i%20atakowani&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkl%C4%99ska-powodzi-pomocnicy-thw-zniewa%C5%BCani-i-atakowani%2Fa-58623868&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210724&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/klęska-powodzi-pomocnicy-thw-znieważani-i-atakowani/a-58623868?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58298223_401.jpg
Image caption Ochotnicy ze służb technicznych THW są często atakowani i wyzywani przez koronasceptyków
Image source Harald Tittel/dpa/picture alliance

Item 90
Id 58623004
Date 2021-07-24
Title Ekspert w „Spieglu”: spór z Polską cezurą w historii UE
Short title Ekspert w „Spieglu”: spór z Polską cezurą w historii UE
Teaser Spór z Polską o praworządność jest zdaniem austriackiego eksperta Geralda Knausa cezurą w historii Unii Europejskiej. W przypadku odmowy wykonania wyroku TSUE Bruksela powinna nałożyć na Polskę „bezprecedensową karę”.

Komisja Europejska ma powody, by w sporze o praworządność z Polską ogłosić najwyższy stopień zagrożenia – uważa Gerald Knaus – ekspert z think tanku European Stability Initiative (ESI).

„To, co dzieje się w Polsce, jest w rzeczywistości cezurą. Chodzi o to, czy kraj bez niezależnych sądów może być członkiem UE i co to oznacza dla reszty Europy. To znacznie bardziej dramatyczna sytuacja niż to, co dzieje się na Węgrzech” – ocenił Knaus w autorskim materiale opublikowanym w najnowszym wydaniu tygodnika „Der Spiegel”.

Zdaniem Knausa KE wykazywała od 2015 r. wobec Polski ostrożność i dalekowzroczność, nie doceniła jednak „zaciekłej determinacji” władz w Warszawie. Jak podkreślił, obecnie nasuwa się zapewne „ostatnia możliwość”, aby zapobiec „jeszcze głębszemu, egzystencjalnemu kryzysowi”.

Konieczny jasny sygnał

„Europejskie instytucje muszą zrobić to, czego w minionych dekadach wstydliwie unikały: muszą wysłać jasny, politycznie jednoznaczny sygnał nakładając na Polskę w ramach postępowania o naruszenie traktatów bezprecedensową karę” – tłumaczy ekspert.

Celem „podżegaczy” w polskim rządzie jest to, czego nie ma nawet na Węgrzech Viktora Orbana – „bezpośrednie panowanie rządu nad wymiarem sprawiedliwości” – czytamy w „Spieglu”.

Polska jak Turcja?

Zdaniem Knausa sytuacja w wymiarze sprawiedliwości w Polsce przypomina sytuację w dzisiejszej Turcji. Realne jest jego zdaniem niebezpieczeństwo, że także w Polsce będą politycznie więźniowie, skazani przez upolitycznione sądy. To oznacza zagrożenie dla całego europejskiego porządku prawnego.

Knaus uważa, że stosując kary finansowe KE i TSUE powinny sugerować się wysokością kar nakładanych na wielkie koncerny za naruszanie prawa o konkurencyjności. Ekspert przypomina, że w 2008 r. Microsoft musiał zapłacić 700 mln euro, a Google trzy lata temu ponad 4 mld euro.

„Jeżeli polski rząd nie zastosuje się rychło do wyroku z 15 lipca 2021 r., należy zastosować kary w podobnej wysokości” – uważa Knaus. Obrona państwa prawa jest ważniejsza od ochrony konkurencyjności.

„Nie chodzi o to, by karać Polskę, co sugeruje (Zbigniew) Ziobro. Chodzi o zachowanie fundamentalnej zasady, bez której UE jako wspólnota prawa nie ma przyszłości. W interesie także polskich demokratów jest wygrana TSUE i KE. Poparcie tych działań jest w interesie innych krajów członkowskich, także Niemiec” – kończy swój wywód w „Spieglu” Knaus.

Short teaser Spór z Polską o praworządność jest zdaniem austriackiego eksperta Geralda Knausa cezurą w historii Unii Europejskiej.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::Ekspert%20w%20%E2%80%9ESpieglu%E2%80%9D%3A%20sp%C3%B3r%20z%20Polsk%C4%85%20cezur%C4%85%20w%20historii%20UE&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58623004&x4=30855&x5=Ekspert%20w%20%E2%80%9ESpieglu%E2%80%9D%3A%20sp%C3%B3r%20z%20Polsk%C4%85%20cezur%C4%85%20w%20historii%20UE&x6=0&x7=%2Fpl%2Fekspert-w-spieglu-sp%C3%B3r-z-polsk%C4%85-cezur%C4%85-w-historii-ue%2Fa-58623004&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210724&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ekspert-w-spieglu-spór-z-polską-cezurą-w-historii-ue/a-58623004?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/53279762_401.jpg
Image caption Sąd Najwyższy w Warszawie
Image source picture-alliance/dpa/N. Skrzypczak

Item 91
Id 58622530
Date 2021-07-24
Title Der Spiegel: Niemiecki rząd ignoruje krytykę TSUE
Short title Der Spiegel: Niemiecki rząd ignoruje krytykę TSUE
Teaser Trybunał Sprawiedliwości UE uważa, że jest problem z niezależnością niemieckich prokuratur. Rząd w Berlinie ignoruje jednak krytykę.

„Niemiecki rząd ignoruje krytykę Trybunału Sprawiedliwości UE w kwestii prawa niemieckich ministrów sprawiedliwości do wydawania poleceń prokuraturom” – podał w sobotę niemiecki tygodnik „Der Spiegel”.

Redakcja przypomina, że Komisja Europejska zwróciła uwagę na ten mankament w przedstawionym w tym tygodniu raporcie o praworządności. W dokumencie jest też mowa o przedłożonej w styczniu przez ministerstwo sprawiedliwości propozycji zmian, które znajdowała się na etapie uzgodnień.

Spory w rządzie blokują ustawę

Zdaniem „Spiegla” proces konsultacji dobiegł końca – z negatywnym wynikiem. Jak twierdzi źródło w ministerstwie sprawiedliwości, rząd nie doszedł do porozumienia w sprawie projektu ustawy ograniczającej prawo wydawania poleceń w ramach współpracy prawnej z innymi krajami UE przy zachowaniu tego prawa w sprawach wewnątrz Niemiec.

Osiem (z 16) krajów związkowych oraz minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer mieli być przeciwni tej propozycji. Posłanka partii Zieloni Franziska Brantner zarzuciła rządowi, że z powodu sporu między resortami sprawiedliwości i spraw wewnętrznych „nie odrobił pracy domowej”. „Nie wolno dopuścić do tego, by niezależność prokuratury poddawana była w wątpliwość” – powiedziała opozycyjna parlamentarzystka.

TSUE orzekł w maju 2019 r., że niemieckie prokuratury nie są na tyle niezależne, aby mogły wystawiać europejskie nakazy aresztowania. Od tego czasu zadanie to muszą wykonywać niemieckie sądy.

Ze względu na federalną strukturę państwa, w Niemczech istnieje zarówno centralne ministerstwo sprawiedliwości i prokuratura federalna, jak i landowe prokuratury i resorty sprawiedliwości w 16 krajach związkowych.

Short teaser Trybunał uważa, że jest problem z niezależnością niemieckich prokuratur. Rząd w Berlinie ignoruje jednak krytykę.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Der%20Spiegel%3A%20Niemiecki%20rz%C4%85d%20ignoruje%20krytyk%C4%99%20TSUE&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58622530&x4=11397&x5=Der%20Spiegel%3A%20Niemiecki%20rz%C4%85d%20ignoruje%20krytyk%C4%99%20TSUE&x6=1&x7=%2Fpl%2Fder-spiegel-niemiecki-rz%C4%85d-ignoruje-krytyk%C4%99-tsue%2Fa-58622530&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210724&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/der-spiegel-niemiecki-rząd-ignoruje-krytykę-tsue/a-58622530?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/51605414_401.jpg
Image source picture-alliance/dpa/K.-J. Hildenbrand

Item 92
Id 58619853
Date 2021-07-24
Title Niemiecka prasa o Delcie i wskaźniku zakażeń: Zachować czujność
Short title Prasa o Delcie i wskaźniku zakażeń: Zachować czujność
Teaser Sobotnie wydania gazet z niepokojem obserwują gwałtowny spadek liczby szczepień w Niemczech przy jednoczesnym wzroście wskaźnika zakażeń wariantem Delta.

Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” stwierdza:

„Nie tylko wiodący wirusolodzy są zaniepokojeni z powodu kulejącej kampanii szczepień w tym kraju. Wielu młodych ludzi po prostu odmawia zaszczepienia się z wygodnictwa lub fałszywie rozumianego poczucia bezpieczeństwa w obliczu pozornie niskich wskaźników zachorowalności. Chociaż, w przeciwieństwie do wiosny, szczepionki jest w bród, z powodu zmęczenia szczepieniami staje się ona już nietrwałym towarem w wielu gabinetach lekarskich. Ale poziom znacznie niższy niż 85 procent osób w pełni zaszczepionych(...) nie wystarczy, aby utrzymać obłożenie szpitala na niskim poziomie także w okresie jesienno-zimowym. (...) Że może się to skończyć katastrofą w postaci rozprzestrzeniania się bez kontroli agresywnego wirusa w całkowicie otwartym kraju z wieloma nieszczepionymi ludźmi, pokazuje Anglia. Miejmy nadzieję, że Niemcy są zabezpieczone przed takimi eksperymentami”.

W podobnym tonie pisze „Mitteldeutsche Zeitung”:

„Wraz ze spadkiem wskaźnika zachorowalności spadła również czujność. Jednocześnie gotowość do szczepień ochronnych maleje w całym kraju w stopniu, który jest alarmujący. Ostrożność i szczepienia to wciąż jedyne sposoby na opanowanie tej pandemii. Tendencja spadkowa dotycząca liczby zakażeń już dawno uległa odwróceniu. Po lecie ulgi może nastąpić jesień i zima ograniczeń. W ten sposób zagrożone jest regularne funkcjonowanie szkół. To od wszystkich członków społeczeństwa zależy, czy do tego dojdzie. Maski pozostają ważne, podobnie jak dystans i przyzwoitość”.

Z kolei dziennik „Badische Zeitung” jest zdania, że:

„Z każdą podaną (podwójną) dawką, jedna osoba jest uchroniona przed Covid-19, lub przynajmniej bardzo prawdopodobne, że będzie chroniona przed ciężkim przebiegiem choroby. W tym samym czasie duża liczba zaszczepionych utrudniłaby wirusowi przemieszczanie się, a tym samym powstawanie kolejnych mutacji. Jednak z powodu wolnych postępów w szczepieniach trudno o tym mówić. To jest irytujące: Szczepionki jest obecnie w bród, przynajmniej w zamożnych krajach. Ale trzeba je reklamować jak kwaśne piwo, a jednocześnie wielka jest tęsknota, by zostawić za sobą ostatnie nawet resztki ograniczeń. (...) Ci, którzy się nie szczepią, narażają się na niebezpieczeństwo i zachowują się w sposób niesolidarny wobec tych, którzy nie mogą być zaszczepieni. Nawiasem mówiąc, wśród nich są młodzi ludzie, którzy szczególnie ucierpieli z powodu lockdownu i zdalnego nauczania”.

„Tendencja spadkowa w przypadku liczby zakażeń już dawno uległa odwróceniu” – wskazuje „Frankfurter Rundschau”.

„Jens Spahn (CDU) już teraz ostrzega, że jeśli tak dalej pójdzie, to we wrześniu wskaźnik zachorowalności przekroczy 400 na 100 tys. A może być jeszcze gorzej. Tak ważne regularne funkcjonowanie szkół po wakacjach letnich stoi teraz na krawędzi załamania. Po lecie ulgi może nastąpić długa jesień i zima lockdownu i restrykcji. Nikt nie może tego chcieć (…). Nie możemy sobie pozwolić na pobłażliwość w zakresie podstawowych zasad zwalczania pandemii (…)”.

Natomiast „Suedwest – Presse" konstatuje:

„Ponadto istnieje większe ryzyko, że nawet zakażone osoby, które początkowo nie miały prawie żadnych objawów, doznają trwałych szkód z powodu Long Covid. Nie należy więc obecnie dać się zwieść niskim wskaźnikom zachorowalności. Wirus będzie bezlitośnie wykorzystywał każdą okazję, taką jak zmęczenie szczepieniami, aby zepsuć nam jesień i zimę. Musimy zachować czujność. Nawet jeśli jest to denerwujące”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Sobotnie wydania gazet obserwują gwałtowny spadek liczby szczepień w Niemczech przy jednoczesnym wzroście zachorowań.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%20o%20Delcie%20i%20wska%C5%BAniku%20zaka%C5%BCe%C5%84%3A%20Zachowa%C4%87%20czujno%C5%9B%C4%87&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58619853&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%20o%20Delcie%20i%20wska%C5%BAniku%20zaka%C5%BCe%C5%84%3A%20Zachowa%C4%87%20czujno%C5%9B%C4%87&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-o-delcie-i-wska%C5%BAniku-zaka%C5%BCe%C5%84-zachowa%C4%87-czujno%C5%9B%C4%87%2Fa-58619853&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210724&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-o-delcie-i-wskaźniku-zakażeń-zachować-czujność/a-58619853?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 93
Id 58619648
Date 2021-07-24
Title Nauka niemieckiego, czyli jak podejść do kaktusa
Short title Nauka niemieckiego, czyli jak podejść do kaktusa
Teaser Centrum dowodzenia dużą społecznością Polaków uczących się niemieckiego znajduje się na warszawskiej Saskiej Kępie. Tu pracuje Agnieszka Drummer. Wbrew temu jak uczy, rozmowę zaczynamy od alfabetu. Ale nie po kolei.

H JAK „HAENDE HOCH”

Magdalena Gwóźdź-Pallokat (DW): Wie pani, jak ludzie reagują, jak powiem coś po niemiecku? „O rany, ten okropny język!”. I przywołują słowa, które istnieją w zbiorowej polskiej świadomości.

Agnieszka Drummer*: Pewnie „Haende hoch”? (niem. „Ręce do góry!” – przyp. red.)

Michał Gostkiewicz (WP): Właśnie. A pani mówi, że niemiecki lubi.

I Niemców też.

DW: Trudno o gorzej nacechowany politycznie język w Polsce. No, chyba, że rosyjski. Na pani zajęciach nie ma miejsca na politykowanie?

Absolutnie nie.

WP: Pod jednym z pani filmów ktoś umieścił ewidentną polityczną zaczepkę. A pani odpowiedziała wyłącznie merytorycznie. Podkreśla pani też, że każda strona ma swoje racje.

I dlatego tak bardzo mi zależy, żeby jak najwięcej Polaków nauczyć dobrze niemieckiego! Żeby się dogadali z tymi ludźmi po drugiej stronie granicy, dosłownie parę kilometrów od domu.

F JAK FACEBOOK PO NIEMIECKU

WP: Ma pani do tego odpowiednie narzędzie. Ile ludzi jest w pani grupie na Facebooku?

250 tysięcy.

DW: Czyli jedna ósma łącznej liczby Polaków uczących się niemieckiego obserwuje profil „Język niemiecki”.

To jest ogromna liczba jak na język, którego generalnie się w Polsce nie lubi. Jestem z tego dumna. To jest taki potencjał przyjaźni, małżeństw, ekonomii, pracy, rozwoju, kultury, turystyki! Po prostu wszystkiego, co mamy tuż tuż, a z czego nie korzystamy tak, jak byśmy mogli.

Choć czasy, kiedy ludzie się po prostu uczyli z Facebooka – na przykład publikowałam serię postów „jedno słówko dziennie” i zdania z nim – już nie wrócą. Ale ludzie zostali, tylko uczymy się w inny sposób. Każdy potrzebuje języka do czegoś innego.

U JAK UCZNIOWIE

WP: Kim są pani uczennice i uczniowie?

Pierwsi to ci, którzy pojechali do Niemiec i myśleli, że nauczą się łatwo na ulicy, jak usłyszą mówiących po niemiecku ludzi. A na miejscu okazało się, że to mit. Druga grupa to ci, którzy się przygotowują do wyjazdu. Mamy chociażby ogromny rynek opiekunów i opiekunek osób starszych w Niemczech. Wyjeżdżają głównie Polki po czterdziestce, pięćdziesiątce. Trzecia grupa to ambitni młodzi. Mają około trzydziestki i widzą w nauce zawodową szansę. I słusznie, bo niemiecki jest poszukiwany. Czytałam statystyki, że osoby znające niemiecki zarabiają znacznie więcej już na starcie.

Czy widzi pani wzrost zainteresowania niemieckim?

Zdecydowanie. Zwłaszcza, że po Brexicie Polacy z Wielkiej Brytanii wyjeżdżają. I rozważają: a może przenieść się do Niemiec?

Ale prawda jest taka, że moimi lekcjami pomagam głównie polskim kobietom. Jest trochę prawdy w stereotypie polskiej rodziny w Niemczech: zaczyna się od tego, że mężczyzna dojeżdża do pracy – jest inżynierem, monterem, budowlańcem, hydraulikiem. Zabiera ze sobą żonę i dzieci. No i on ma kontakt z językiem, z ludźmi, bo chodzi do pracy. Dzieci idą do szkoły i szybko zaczynają się dogadywać. A ona siedzi sama w domu w obcym kraju, z barierą językową. Staram się pokazać tej pani, od czego zacząć. Zdalna nauka ułatwia sprawę, bo uczennica nie musi szukać nikogo do opieki nad dziećmi na czas nauki.

Skojarzyłam też ze sobą kilka małżeństw.

DW i WP: Jak to?!

Jedno polsko-polskie i trzy polsko-niemieckie. Do jednego z moich kursów szukałam testerów, żeby w trakcie tworzenia kursu na bieżąco informowali, co jest ok, co nie – żeby pracować dalej nad kursem. I dwie dziewczyny w trakcie kursu zaprzyjaźniły się z Niemcami i wyszły potem za nich za mąż. Z kolei dwójka młodych z Polski tak się skutecznie razem uczyła, że aż dziecko z tego powstało!

A z jeszcze innej pani jestem bardzo dumna. Ma 50 lat, po kilku latach nauki u mnie wyjechała do Niemiec, wyszła za mąż – a ostatnio przysłała mi wiadomość, że zdała egzamin z niemieckiego na wysokim poziomie. Jestem dumna z tego, co ci „moi” ludzie osiągają. Jak pewna dziewczyna, która, jak się zaczęła u mnie uczyć, już miała wizję, że chce pracować w Szwajcarii w bankowości. Pojechała do Zurychu. Zaczynała od pracy w pizzerii, potem w parku rozrywki. A dzisiaj pracuje w tym swoim wymarzonym szwajcarskim banku.

M JAK MIŁOŚĆ

DW: Klucz do sukcesu pani metody? Te ćwierć miliona fanów nie bierze się znikąd.

Mam to szczęście, że robię to, co naprawdę kocham.

WP: M jak miłość.

I jeszcze mi za to płacą. Moja metoda? Uczę tłumaczenia całych zdań, ale tak, żeby człowiek, jak zobaczy to zdanie po raz pierwszy, zrozumiał na prostych przykładach jego konstrukcję, budowę. I udało mi się przeprowadzić wiele osób od tego stadium zerowego na wyższe poziomy – tak, że ludzie nareszcie rozumieli, o co im właściwie chodziło.

DW: „Metoda AD Agnieszki Drummer” brzmi dobrze marketingowo. Lekcje online, kilkanaście różnych podręczników, książeczek i kalendarzy. Nieźle funkcjonujące przedsiębiorstwo. A czy pani uczeń, uczony metodą „na całe zdanie”, jak potem trafi na troszeczkę inne, to będzie wiedział, co z nim zrobić?

Tak, bo – mam nadzieję – uda mi się nauczyć go logiki, która rządzi tym językiem. A logika w niemieckim jest żelazna.

WP: Czyli świadomie nie uczy pani tabelek z końcówkami wyrazów, rozwiązywania testów. Czy nie obawia się pani, że niedługo odejdzie do lamusa także motywacja do nauki z żywym człowiekiem?

Nie sądzę. Żywy człowiek zawsze lepiej pokaże, wytłumaczy. I jakoś samodzielna nauka ludziom nie wychodzi – w internecie są tony darmowych materiałów, wideo, książek do każdego języka. Gdyby ludzie z nich korzystali, to wszyscy powinni świetnie znać obce języki, bo każdy sobie może wszystko kliknąć i sprawdzić. I co? I nawet angielskiego dobrze my, Polacy, nie znamy.

WP: A dlaczego ludzie wybierają panią, a nie naukę z rodowitym Niemcem?

Niemca się boją. Bo chociażby po polsku nie mówi. A dlaczego ja? To, że znam niemiecki, jest moim zdaniem drugorzędne. Uważam, że jestem uosobieniem cierpliwości i empatii. Staram się tłumaczyć prosto, tak, żeby rzucony na głęboką wodę w obcym kraju człowiek szybko załapał. Czy to pan monter, czy jego żona.

DW: A młodsi, młodzież szkolna, studenci?

Moim zdaniem wielu jest przekonanych, że wystarczy angielski, żeby dać sobie radę na całym świecie i w każdym temacie.

WP: Akurat większość Niemców mówi nieźle po angielsku.

Niby tak, ale jak emigrujecie i chcecie wejść w nowe społeczeństwo, po prostu poznać ludzi, z kimś się zaprzyjaźnić, to jaki język się wam przyda? A jak ktoś do was w ojczystym języku mówi, to od razu go bardziej lubicie. Takiemu emigrantowi jest łatwiej – mentalnie, społecznie, kulturowo – znaleźć połączenie z nowym społeczeństwem.

DW: To tak jak pani musiała szybko wrosnąć w Niemcy. Nasz alfabet przeskakuje do E – jak emigracja.

E JAK EMIGRACJA

Wyjechałam z Polski w lutym osiemdziesiątego dziewiątego roku, jeszcze przed upadkiem muru berlińskiego. W PRL i NRD panował jeszcze totalny socjalizm. Miałam 23 lata i poznałam człowieka, który został potem moim mężem. Chciałam jechać do Anglii, zarobić, poznać lepiej angielski, ale on miał mieszkanie w zachodnim Berlinie.

DW: Pierwsze skojarzenie emocjonalne z Berlinem?

Zapach metra. Berlińska U-Bahn ma specyficzny zapach. Inny niż metro warszawskie.

W Berlinie mój przyszły mąż ukrywał się przed powołaniem do wojska – tam nie było poboru. I mówi: tu będziesz miała gdzie mieszkać i masz bliżej do domu. Ja na to, że nie znam w ogóle niemieckiego. A on: „nie szkodzi, to się nauczysz”.

Czyli, kiedy został podpisany polsko-niemiecki traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, pani była już w Niemczech. Jakie to było uczucie?

Wcześniej patrzyłam na upadek muru berlińskiego. Myślałam wtedy: nareszcie będzie normalnie. Przeżywałam to, że udało się to zrobić bez rozlewu czyjejś krwi.

Jak można było dzielić jeden naród na dwie zupełnie inne części? Atraktatprzypieczętował to, że nasze kraje wyraziły chęć współpracy. Cieszę się z niego, bo czuję się trochę, jak stojąca na granicy obu krajów.

W Berlinie poczekaliśmy, aż mój ówczesny partner skończy 28 lat, czyli wyjdzie z wieku poborowego – i pojechaliśmy do jego rodzinnej Bawarii.

WP: To są dwa różne światy. Inne Niemcy.

W Monachium i w Berlinie inaczej się je, inaczej się pije piwo i inaczej się mówi po niemiecku. Berlin jest multikulturowy, żyje 24 godziny na dobę, Bawaria ma piękne krajobrazy, jej bogactwo widać po domach, po restauracjach, po samochodach, po ludziach.

A JAK AUSLAENDER, OBCOKRAJOWIEC

DW: A – jak Auslaender. Jak się czuje obcokrajowiec w tym statecznym przeciwieństwie Berlina?

Nigdy nie miałam żadnych problemów przez to, ze byłam Auslaenderin. Niemcy przyjęli mnie z otwartymi rękami. Ktoś z rodziny mojego ówczesnego męża powiedział: słuchaj, jest taka szkoła dla tłumaczy, ty znasz angielski, rosyjski, polski, może byś tam poszła pracować?

I tak zostałam tłumaczką przysięgłą języka niemieckiego. Przypadkiem.

DW: Nie padła pani ofiarą żadnych stereotypów Niemców o Polakach?

Absolutnie nie. I dlatego lubię tych ludzi, lubię ten naród i lubię ten język. I jestem przekonana, że to właśnie brak jego znajomości tak często utrudnia polsko-niemieckie kontakty. A cały problem polega na tym, że jeżeli coś jest dla nas nieznane, obce – to wydaje się wrogie. Brzmienie języka wydaje się twarde, jakby człowiek mówił z chorobą gardła. Jak kaktus – nie wiadomo, jak się zbliżyć, jak go ugryźć.

WP i DW: A pani jak ugryzła?

Po rosyjsku. W tej szkole dla tłumaczy nie było opcji polski-niemiecki, tylko rosyjski-niemiecki. Uczyłam się rosyjskiego wiele lat. Moja niemiecka grupa uczyła się zdania: „Sasza chodit w szkołu”, a ja: „Sascha geht in die Schule”. Nie rozumiałam wykładów po niemiecku, więc pożyczałam notatki od koleżanek i całymi popołudniami przepisywałam, siedziałam ze słownikiem, bo przecież wtedy jeszcze internetu nie było. Ja z poprzedniej generacji jestem – i sprawdzałam słówko po słówku. Do tego nie miałam polskich znajomych, siedziałam w środowisku niemieckim – i wreszcie załapałam. Taka byłam szczęśliwa jak pierwszą książkę, banalną jakąś, ale po niemiecku przeczytałam i zrozumiałam!

WP: A po jakiemu pani myśli?

Pół na pół po polsku i niemiecku.

Moja córka, która jest de facto Niemką, mieszka w Berlinie, mówi że ja jestem bardzo polska. A mój obecny polski partner i wielu ludzi ocenia odwrotnie: że myślę jak Niemka.

WP: Robi pani dziś błędy?

Robię. Jakiś rodzajnik mi się omsknie czasem. Ale rzadko. Natomiast robienie błędów podczas nauki języka obcego jest naturalne! A ludzie są perfekcjonistami.

Mam uczennicę, która boi się otworzyć listonoszowi z listem poleconym, bo może nie zrozumieć, co on powie po niemiecku. Do metra ma dwa przystanki autobusowe i zamiast wsiąść w autobus, idzie piechotą – bo boi się, że nie zrozumie kierowcy autobusu, gdy będzie chciała kupić od niego bilet. Tymczasem swoje błędy popełnić trzeba. Nawet dużo błędów.

Inna sprawa, że słownictwo niemieckie jest dość ograniczone w porównaniu chociażby z angielskim. Jak ja raz na pół roku trafię na jakieś słówko, którego nie znam, to się strasznie cieszę, wow, nowe słowo!

DW: Pani to naprawdę lubi…! Ja studiowałam germanistykę mówiąc już dobrze po niemiecku, i jak dostałam do ręki gramatykę kontrastywną czy morfologiczną, to miałam dość. Nie wierzę, że pani z pasją to czytała.

(śmiech) A jednak! Logika niemieckiego jest prosta jak kolejowe szyny. I jeśli nasz pociąg po nich jedzie, to wiadomo, czego się trzymać. W zdaniu wszystko jest zorganizowane jak trzeba.

DW: O jak Ordnung, czyli porządek. Najważniejszy stereotyp Polaków o Niemcach potwierdza się nawet w języku.

Ten porządek jest fajny. Łatwiej zrozumieć i się nauczyć.

WP: Wróciła pani do Polski po w 2016 roku, po ponad 25 latach. Nie tęskni pani za tym Ordnungiem?

Tęsknię – za tym właśnie Ordnungiem i stabilnością polityczną. Za tym, że jak się z Niemcem umawiasz, że coś załatwiamy tak, a nie inaczej, to on załatwia tak, a nie inaczej. Z drugiej strony – Polacy są bardziej kontaktowi, bardziej serdeczni. Ale tak, tęsknię za Niemcami, bo spędziłam tam to ważniejsze pół życia. Miałam męża Niemca, urodziłam dziecko, prowadziłam firmy. Wrosłam w realia.

Ale do dziś pamiętam, jak na początku znajomości z moim byłym niemieckim mężem jedliśmy śniadanie u niego w domu i on – mając pełną lodówkę – wyjął dżem i bułeczki. Dla mnie to był afront. Jako porządna Polka, aby podjąć gościa w moim domu, wyjęłabym z tej lodówki wszystko!

J JAK JEDZENIE. STÓŁ POLSKO-NIEMIECKI

DW: W alfabecie pora na J jak jedzenie, po niemiecku Essen. Jak ówczesny mąż wytłumaczył się z tego skąpstwa śniadaniowego?

Że on jada na śniadanie dżem i bułeczki, i po co więcej!

W dalszym ciągu między zachodnimi i wschodnimi Niemcami istnieje różnica kulturowa. Jak jadę w gości do dawnych zachodnich Niemiec, to wiem, że przy stole będzie pięć osób, a na stole trzy ciastka! (śmiech). A w dawnych wschodnich landach na stole będzie tego jedzenia mnóstwo.

WP: Kiedyś czytałem historie kilku związków polskich dziewczyn z obcokrajowcami. Ci biedni obcokrajowcy mówili jednym głosem: podczas pierwszej wizyty u przyszłych polskich teściów niemal umarli z przejedzenia.

Jeszcze za komuny w Polsce mieliśmy gości ze Szwecji. Moja mama wzięła pożyczkę, wymieniła wszystkie kartki na jedzenie, żeby ugościć tych Szwedów, bo tak wypada. Tak samo jak w Polsce, w NRD przez kilka dekad raczej się nie przelewało – może stąd ta gościnność.

D JAK DOM

DW: Alfabet idzie dalej. D jak dom. Pani dom tam w Niemczech był polski, czy niemiecki?

Zdecydowanie polski. Jak zapraszałam gości, były góry jedzenia.

WP: A Niemcy na to: „ojej, nie trzeba było”.

Właśnie tak.

WP i DW: Ale jedli?

Oczywiście! I byli podwójnie zachwyceni, że ktoś tyle jedzenia podał.

DW: A jakiegoś niemieckiego jedzenia w Polsce brakuje?

Bawarskich precelków. Sprzedaje je tylko jedna sieć sklepów. Specjalnie po nie jeżdżę.

WP: Najpierw wyrwała się pani z korzeniami z Polski, a 25 lat później z Niemiec. Dlaczego?

Powody były dwa. Pierwszy taki, że moje małżeństwo się zakończyło.

DW: Różnice kulturowe miały tu jakiekolwiek znaczenie?

Absolutnie nie, to było świetne małżeństwo – do pewnego momentu. Akurat tak się złożyło, że się rozstaliśmy. Ale nigdy nie ścieraliśmy się o jakieś polsko-niemieckie kości niezgody. Większość polsko-niemieckich związków, które znam, jest generalnie udana. Ja sama, kiedy wychodziłam za mąż za Niemca, byłam tak zainteresowana tym innym, zachodnim światem, że problemów praktycznie nie było. Problemy widzieli – nawet kilka lat temu – członkowie mojej rodziny. Łapali się za głowę: „Jezu, za Niemca poszła”. Ja rozumiem, że wszyscy wychowaliśmy się na „Czterech pancernych” i „Stawce większej, niż życie”, ale wystarczy, że konkretny Polak pozna konkretnego Niemca osobiście, i to zdanie o Niemcach potrafi się zupełnie zmienić. Dlatego super są wymiany młodzieży, studentów – ludzie się poznają, okazuje się, że mają wspólne zainteresowania, i ten Niemiec to nagle przestaje być ten filmowy Niemiec z karabinem.

Jak przyjechałam do Warszawy, miałam ochotę całować domy i ulice. „Jezu, jestem w Warszawie, naprawdę, na stałe!”. Wróciłam do Polski zupełniej innej, lepszej, otwartej na świat.

WP: A pani córka?

Została w Niemczech.

DW: Czy Niemcy i Polacy inaczej wychowują dzieci?

Tak. Ja z moim dzieckiem mam serdeczną, bliską relację. Potrafię ją objąć, pocałować, bo jest moim dzieckiem. Dwadzieścia cztery lata skończyła kobieta, ale jest moim małym dzieckiem w dalszym ciągu! (śmiech) W Niemczech raczej nie widziałam takiej serdeczności rodziców wobec własnych dzieci. Z drugiej strony Niemcy bardzo w swoje dzieci inwestują, w ich rozwój, w naukę.

DW: Za to krócej wspierają, gdy dzieci dorosną. W Polsce rodzicielska pomoc potrafi trwać długo.

Tak, tu się różnimy. W Polsce więzy rodzinne są – mam wrażenie – silniejsze niż w Niemczech. W Polsce na rodzinnym spotkaniu szybko wyjdą też ważne, osobiste tematy. Takie, których Niemiec nigdy by nie poruszył – choroby, pieniądze.

WP: Czyli my mamy większe gadane?

Zdecydowanie.

WP: A ja sprawdziłem, że dla Niemców „mieć gadane”, to trochę co innego niż dla Polaków. Jak po polsku powiemy, że ktoś ma gadane, to jest to pozytywne. To znaczy, że ktoś umie się ogarnąć, umie się dogadać, umie się znaleźć w każdej sytuacji. A ja ze zdumieniem przeczytałem, że „mieć gadane po niemiecku” może oznaczać coś negatywnego.

Bo po niemiecku geschwaetzig sein oznacza też, że się plotkuje, obgaduje.

DW: I polsko-niemieckie nieporozumienie gotowe.

O nieporozumienia łatwo, bo ten język podręcznikowy, którego większość osób uczy się w Polsce, bardzo odbiega od języka, którym mówi się potocznie w Niemczech. Inna jest melodia, do tego obcinanie końcówek, slangowe zwroty. Nawet ludzie po germanistyce mają czasem problem ze zrozumieniem prawdziwych Niemców.

DW: A w jaki sposób Niemcy mówią o uczuciach? Czy o miłości mówi się inaczej? Który język jest bardziej czuły?

Polski. Zdecydowanie polski.

WP: Ale trudno jest w języku polskim o ładne, pozytywne nazwy chociażby dla części ciała związanych z seksualnością, ze sferą erotyczną, uczuciową.

Coś by się tam znalazło. Choćby zdrobnienia imion partnerki lub partnera. A po niemiecku po prostu: imię, kropka. I tyle.

WP: Jak pani jedzie z Niemiec do Polski, to na co się pani cieszy?

Na dom. To w Warszawie czuję się jak w domu. Tu są moje korzenie. Ja się czuję jednak bardziej Polką.

DW: A odwrotnie – w drodze z Polski do Niemiec, na co się pani cieszy?

Na Bratwurst (kiełbaskę pieczoną) i na precelki, poważnie! No i będę sobie mogła wreszcie pogadać porządnie po niemiecku.

*Agnieszka Drummer. Germanistka, tłumaczka, autorka podręczników. Przez ponad 20 lat żyła w Niemczech. W 2016 roku wróciła do Polski i zgromadziła dużą społeczność Polaków chcących wraz z nią uczyć się języka niemieckiego.

W 30. rocznicę podpisania przez Polskę i Niemcy historycznego traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaźni Deutsche Welle i Wirtualna Polska rozpoczynają akcję „DIALOG: Rozmowy polsko-niemieckie”. To seria wywiadów i reportaży z Polakami i Niemcami – politykami i polityczkami, ludźmi biznesu, nauki i kultury – w której przypominamy przeszłość, oceniamy teraźniejszość i próbujemy naszkicować wspólną przyszłość obydwu społeczeństw.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Agnieszka Drummer z Saskiej Kępy dowodzi dużą spolecznością Polaków uczących się niemieckiego. Dlaczego ją wybierają?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Nauka%20niemieckiego%2C%20czyli%20jak%20podej%C5%9B%C4%87%20do%20kaktusa%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58619648&x4=11400&x5=Nauka%20niemieckiego%2C%20czyli%20jak%20podej%C5%9B%C4%87%20do%20kaktusa%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnauka-niemieckiego-czyli-jak-podej%C5%9B%C4%87-do-kaktusa%2Fa-58619648&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210724&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nauka-niemieckiego-czyli-jak-podejść-do-kaktusa/a-58619648?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58259710_401.png
Image source DW

Item 94
Id 58615333
Date 2021-07-23
Title Podstępne objawy COVID-19
Short title Podstępne objawy COVID-19
Teaser Jak rozpoznać, że chorujemy na COVID-19? To pytanie trapi wielu od początku pandemii. Nie ma na nie jednej dobrej odpowiedzi, a objawy zmieniają się, tak jak wirus.

W 2020 roku suchy kaszel i gorączka były jednoznacznymi objawami COVID-19. Jeżeli dodatkowo bolała nas głowa i mięśnie – to na pewno była grypa. Katar i ból oznaczały, że nabawiliśmy się jedynie przeziębienia. Tak w dużym uproszczeniu można opisać, jak na początku na samym pandemii rozpoznawaliśmy COVID-19 na podstawie symptomów.

Potem zaczęto mówić o utracie smaku i powonienia jako wskazówce na zakażenie wirusem SARS-CoV-2, na której polegamy do dziś. Stwierdzenie, że zmienił się smak i powonienie zawsze powinno zapalić lampkę alarmową.

Inaczej jest w przypadku wszystkich pozostałych objawów. Można powiedzieć, że są one nieco płynne. Próbuje się rozpoznać je z pomocą biomarkerów i wzorów na podstawie grupy krwi. Dodatkowo symptomy mogą się różnić w zależności od tego, czy chory na COVID został zaszczepiony, o jaki wariant wirusa chodzi oraz od tego, w jakim wieku jest pacjent, czy jest w dobrym stanie fizycznym i ma choroby współistniejące.

Nowa „pierwsza piątka"

Danych na ten temat dostarcza prowadzone właśnie w Wielkiej Brytanii badanie „ZOE COVID Symptom Study”. Zakażeni zgłaszają swoje symptomy za pomocą aplikacji. Wynika z niego, że najwyraźniej objawy się zmieniły, co może – choć nie musi - być konsekwencją rozprzestrzeniania się wariantu Delta koronawirusa, który w Wielkiej Brytanii odpowiada za 99 procent infekcji (według stanu na 12 lipca).

Na stronie internetowej można przeczytać, że zarówno osoby zaszczepione jak i niezaszczepione zgłaszają podobne objawy. „Jednak zaszczepieni zgłaszają mniej symptomów, występujących w krótkim okresie, co wskazuje na to, że chorują lżej i szybciej dochodzą do zdrowia” – piszą autorzy badań.

Lekkie objawy u zaszczepionych

O tym, że również zaszczepieni mogą zakazić się koronawirusem, pisano już często. Ale dane potwierdzają, że mają oni wówczas tylko łagodne objawy, a szczepionki zapobiegają ciężkim i zagrażającym życiu przebiegom COVID-19.

To aktualna lista objawów u osób po dwóch szczepieniach:

  • ból głowy
  • wodnisty katar
  • kichanie
  • ból gardła
  • utrata powonienia

To objawy, które najczęściej wiążemy z przeziębieniem. Ich lekceważenie może być jednak zwodnicze i być może doprowadziło do rozprzestrzenienia się wariantu Delta w Wielkiej Brytanii.

Niezaszczepieni rzadziej tracą powonienie

Także u osób niezaszczepionych COVID-19 objawia się nieco inaczej, niż na początku pandemii półtora roku temu, choć niektóre symptomy się nie zmieniły. Chorzy zgłaszają przede wszystkim:

  • ból głowy
  • drapanie w gardle
  • wodnisty katar
  • gorączkę
  • uporczywy kaszel

Utrata powonienia spadła na dziewiątą pozycję na liście objawów, zaś płytki oddech – aż na trzydziestą pozycję. Te zmiany mogą oznaczać, że znane wcześniej objawy zmieniają się wraz z rozwijaniem się wariantów wirusa.

Młodsi pacjenci

Niemiecki wirusolog Christian Drosten skomentował w podkaście stacji NDR wyniki brytyjskich badań oraz wideo Tima Spectora, epidemiologa i kierownika badań ZOE. Uważa on, że w dyskusji medialnej na temat objawów pomijany jest ważny punkt. A mianowicie, że spektrum objawów generalnie się zmieniło z tego powodu, że „coraz więcej starszych ludzi jest zaszczepionych, a w badaniach obserwuje się coraz więcej młodych zakażonych”.

Według Drostena u osób młodszych objawy COVID-19 z reguły bardziej przypominają ogólne objawy grypy z bólem głowy, gardła i gorączką. Z kolei rzadziej obserwuje się uporczywy kaszel, który był typowy u starszych pacjentów. Niemiecki wirusolog raczej nie przypisywałby zmian w zgłaszanych symptomach wariantowi Delta, ale temu, że teraz narażeni na infekcję są przede wszystkim młodzi, a nie osoby starsze, w dużej części już zaszczepione. – Myślę, że trzeba poczekać, aż ukaże się coś naprawdę naukowego na ten temat – powiedział Drosten.

Nie lekceważyć nawet kataru

Zarówno on, jak i Tim Spector są zgodni, że w razie wątpliwości zawsze słuszne jest poddanie się testowi na koronawirusa, gdy czujemy się źle, a także zachowanie dystansu do innych osób. – Zawsze warto przypominać ludziom, zwłaszcza młodym, którzy teraz się zarażają, że trzeba uważać, nawet jeżeli nie czujemy się tak ciężko chorzy – ocenił Drosten, dodając, że taki zapewne był sens opublikowanego w serwisie YouTube nagrania Tima Spectora. – I że nie powinno się po prostu myśleć: ‘Ach, to przecież tylko katar' – dodał niemiecki wirusolog.

Opublikowane niedawno badania Uniwersytetu w Moguncji pokazały, że ponad 40 procent zakażonych SARS-CoV-2 nie wiedzą o aktualnej albo przebytej chorobie. W wywiadzie z DW autor badań Philipp Wild ocenił też, że nie należy rezygnować z testów na koronawirusa ze względu na status osoby zaszczepionej czy też niską zapadalność. Jego zdaniem testy to ważne kryterium utrzymania pandemii pod kontrolą. Zachowanie ostrożności i czujności to nie kwestia wyboru, ale obowiązek – zarówno dla zaszczepionych, ozdrowieńców czy przetestowanych, podkreślił Wild. Jego badania potwierdziły, że przestrzeganie zasad higieny, dystansu i noszenie maseczek bardzo pomaga w walce z pandemią.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Jak rozpoznać, że chorujemy na COVID-19? Nie ma na to jednej dobrej odpowiedzi, a objawy zmieniają się, tak jak wirus.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Podst%C4%99pne%20objawy%20COVID-19&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58615333&x4=11400&x5=Podst%C4%99pne%20objawy%20COVID-19&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpodst%C4%99pne-objawy-covid-19%2Fa-58615333&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210723&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/podstępne-objawy-covid-19/a-58615333?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/54550720_401.jpg
Image caption Objawy zakażenia koronawirusem mogą się zmieniać wraz z jego mutacjami, sugerują brytyjskie badania
Image source picture-alliance/Geisler-Fotopress

Item 95
Id 58615861
Date 2021-07-23
Title Wkrótce Niemcy będą ostrzegani SMS-em przed zagrożeniami
Short title Wkrótce Niemcy będą ostrzegani SMS-em przed zagrożeniami
Teaser Brak sprawnego systemu ostrzegania w Niemczech wywołał po klęsce powodzi ogromne wzburzenie. Od 2022 roku ma wejść nowy system ostrzegania poprzez usługę nadawania komórkowego.

Od lata 2022 roku Federalny Urząd Ochrony Cywilnej i Pomocy w Sytuacjach Klęsk Żywiołowych (BBK) będzie mógł wykorzystywać system ostrzegania za pomocą usługi nadawania komórkowego (Cell Broadcast). Informację o tym podała sieć medialna RND powołując się na kręgi rządowe, według których system powinien być „gotowy do użycia w połowie przyszłego roku”. Rozwiązanie takie stosowane jest już w wielu krajach, w tym w Polsce.

Planowany system wczesnego ostrzegania za pomocą wiadomości tekstowych na urządzeniach mobilnych zostanie zainstalowany jeszcze zanim zostanie przywrócona ogólnokrajowa sieć syren alarmowych.

Zdemontowoano 65 tysięcy syren

Według RND z 80 tysięcy syren ostrzegawczych, które były sprawne na początku lat 90-tych, wciąż sprawnych jest tylko około 15 tysięcy. W tym kontekście coraz głośniejsze stają się apele o alarmowanie ludności na terenach zagrożonych przez telefony komórkowe. Ich posiadacze automatycznie otrzymują wiadomość SMS, przy czym BBK oraz inne władze nie mają dostępu do ich numerów. W związku z tym nie ma żadnych obaw dotyczących ochrony danych, jak wyjaśnił na Twitterze pełnomocnik rządu ds. ochrony danych Ulrich Kelber.

Jak podają gazety, minister spraw wewnętrznych Niemiec Horst Seehofer zapowiedział, że sprawdzenie systemu ostrzegania zostanie zakończone przed wyborami do Bundestagu 26 września i prawdopodobnie z wynikiem pozytywnym. Jednocześnie Seehofer i prezes BBK Armin Schuster podkreślili, że żaden pojedynczy system ostrzegania nie pomoże, a jedynie kombinacja różnych systemów.

Podczas klęski powodzi w Nadrenii Północnej-Westfalii, Nadrenii-Palatynacie i Bawarii wykorzystano m.in. aplikację ostrzegawczą NINA, która jednak według gazet ma tylko dziesięć milionów użytkowników. Krytycy narzekali, że to nie wystarczy.

(AFP/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Od 2022 roku w Niemczech ma wejść nowy system wczesnego ostrzegania poprzez usługę nadawania komórkowego.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Wkr%C3%B3tce%20Niemcy%20b%C4%99d%C4%85%20ostrzegani%20SMS-em%20przed%20zagro%C5%BCeniami&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58615861&x4=11400&x5=Wkr%C3%B3tce%20Niemcy%20b%C4%99d%C4%85%20ostrzegani%20SMS-em%20przed%20zagro%C5%BCeniami&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwkr%C3%B3tce-niemcy-b%C4%99d%C4%85-ostrzegani-sms-em-przed-zagro%C5%BCeniami%2Fa-58615861&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210723&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/wkrótce-niemcy-będą-ostrzegani-sms-em-przed-zagrożeniami/a-58615861?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/55444124_401.jpg
Image source James Brooks/AP Photo/picture alliance

Item 96
Id 58613743
Date 2021-07-23
Title Niemiecka minister środowiska ma plan zaostrzenia walki ze zmianami klimatu
Short title Minister środowiska proponuje plan działań dla klimatu
Teaser Federalna minister środowiska Svenja Schulze (SPD) nalega na podjęcie przed wyborami do Bundestagu dodatkowych działań na rzecz większej ochrony klimatu - informuje „Spiegel”.

Jak donosi magazyn "Spiegel", Schulze opracowała w tym celu dwunastopunktowy plan. Zgodnie z informacjami, do których dotarł magazyn, plan ten przewiduje wyższe cele dotyczące rozwoju energii ze źródeł odnawialnych, obowiązek stosowania energii słonecznej w nowych budynkach oraz bardziej rygorystyczne normy emisji dla samochodów.

Według „Spiegla” część tych propozycji mogłaby zostać uchwalona na sesji Bundestagu 7 września, a pozostałe do końca roku. Tygodnik pisze jednak tylko o propozycji minister środowiska, która najwyraźniej nie została jeszcze uzgodniona w rządzie czy koalicji.

Konkretnie minister środowiska domaga się zwiększenia mocy lądowej energetyki wiatrowej do 95 gigawatów do 2030 roku, a elektrowni słonecznych do 150 gigawatów. Oprócz obowiązku stosowania energii słonecznej w nowych budynkach, można by silniej promować energooszczędne remonty starych budynków.

Zakaz gazowych systemów grzewczych

Rozważa się również wprowadzenie zakazu instalowania nowych gazowych systemów grzewczych od 2026 r. oraz ewentualnie wcześniej olejowych systemów grzewczych. Jeśli chodzi o wartości emisji dla samochodów osobowych, Svenja Schulze nawiązuje do odpowiednich planów UE. „W pakiecie 'Fit for 55' Komisja UE przedstawiła mocny projekt tego, jak może wyglądać skuteczna polityka klimatyczna w Europie” - cytuje „Spiegel” słowa minister środowiska.

−Wszyscy ci, którzy chcą teraz zrobić więcej dla ochrony klimatu, mogą natychmiast zadbać o to, by ten pakiet został w sposób odważny wypełniony treścią" - wezwała Schulze do szybkiego działania.

(EPD/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Svenja Schulze (SPD) nalega na podjęcie dodatkowych działań na rzecz większej ochrony klimatu – pisze „Spiegel”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemiecka%20minister%20%C5%9Brodowiska%20ma%20plan%20zaostrzenia%20walki%20ze%20zmianami%20klimatu&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58613743&x4=11395&x5=Niemiecka%20minister%20%C5%9Brodowiska%20ma%20plan%20zaostrzenia%20walki%20ze%20zmianami%20klimatu&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-minister-%C5%9Brodowiska-ma-plan-zaostrzenia-walki-ze-zmianami-klimatu%2Fa-58613743&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210723&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-minister-środowiska-ma-plan-zaostrzenia-walki-ze-zmianami-klimatu/a-58613743?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58095710_401.jpg
Image caption Minister środowiska Svenja Schulze apeluje o większą ochronę środowiska
Image source Jens Thurau/DW

Item 97
Id 58614550
Date 2021-07-23
Title Niemcy uznają Hiszpanię i Niderlandy za kraje wysokiego ryzyka zakażenia Covid-19
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START::Niemcy%20uznaj%C4%85%20Hiszpani%C4%99%20i%20Niderlandy%20za%20kraje%20wysokiego%20ryzyka%20zaka%C5%BCenia%20Covid-19&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58614550&x4=11394&x5=Niemcy%20uznaj%C4%85%20Hiszpani%C4%99%20i%20Niderlandy%20za%20kraje%20wysokiego%20ryzyka%20zaka%C5%BCenia%20Covid-19&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-uznaj%C4%85-hiszpani%C4%99-i-niderlandy-za-kraje-wysokiego-ryzyka-zaka%C5%BCenia-covid-19%2Fa-58614550&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210723&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-uznają-hiszpanię-i-niderlandy-za-kraje-wysokiego-ryzyka-zakażenia-covid-19/a-58614550?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 98
Id 58613604
Date 2021-07-23
Title Kiedy Bruksela odmrozi polski KPO?
Short title Kiedy Bruksela odmrozi polski KPO?
Teaser Ursula von der Leyen obecnie nie planuje podróży do Polski przed upływem terminu dla uzgodnienia KPO. Dotychczas zatwierdzenie wszystkich 18 planów obwieszczała w stolicach poszczególnych krajów Unii.

Komisja Europejska sprecyzowała dziś (23.07.2021), że jej obecny termin na uzgodnienie krajowego planu odbudowy (KPO) z Polską mija w niedzielę 1 sierpnia, bo Warszawa złożyła projekt na początku maja i od razu poprosiła Brukselę, by o jeden miesiąc wydłużyć – przewidziany unijnymi przepisami – standardowy dwumiesięczny okres na uzyskanie „zielonego światła” dla KPO.

– Wizyta przewodniczącej Ursuli von der Leyen nie jest przewidziana w obecnych planach na przyszły tydzień – potwierdziła dziś Dana Spinant, rzeczniczka Komisji Europejskiej. Szkopuł w tym, że von der Leyen już przed kilkunastoma tygodniami postanowiła, że zatwierdzenie planów odbudowy dla poszczególnych krajów będzie zawsze ogłaszać w ich stolicach. A zatem obecny brak planów wizyty w Polsce oznacza, że groźba opóźnień z polskim KPO staje się coraz większa.

Mogą pomóc szybkie ustępstwa

Polski KPO, który po zgodzie Komisji Europejskiej będzie musiał być jeszcze przegłosowany przez ministrów 27 krajów Unii, to podstawa dla polskich wydatków z Funduszu Odbudowy (23,9 mld euro dotacji oraz 12,1 mld euro tanich pożyczek, a o pozostałe 22 mld rząd Polski pożyczek może poprosić do 2023 r.). Projekt KPO – wedle naszych informacji – był „zasadniczo wynegocjowany i gotowy do zatwierdzenia” już w połowie lipca, a podróż von der Leyen do Warszawy wstępnie planowano na kończący się teraz tydzień. Jednak decyzja Trybunału Konstytucyjnego uderzająca w nadrzędność prawa unijnego, za czym poszło odwieszenie Izby Dyscyplinarnej, miała wrzucić projekt polskiego KPO do brukselskiej zamrażarki. Na jak długo? Dni? Tygodnie? Do jesieni? – To nie jest przesądzone. Będzie zapewne zależeć od stanu praworządnościowego dialogu między Brukselą i Warszawą – tłumaczył nam wczoraj jeden z naszych rozmówców w instytucjach UE.

Komisja Europejska w ostatni poniedziałek (19.07.2921) wstępnie postanowiła o tygodniowym ultimatum dla władz Polski („podporządkujcie się decyzji TSUE co do sądownictwa labo będziemy wnioskować o kary finansowe”), które po telefonie premiera Mateusza Morawieckiego do von der Leyen komisarze UE wydłużyli potem do blisko czterech tygodni, czyli do 16 sierpnia. Czy to oznacza, że Komisja wcześniej nie odmrozi polskiego KPO?

– Nie ma takiego jednoznacznego sygnału, ale to nie jest wykluczone. A jeśli Warszawa już na dniach dałaby bardzo przekonujące sygnały ustępstw w kwestii prymatu TSUE, to może i sprawy KPO bardzo szybko by się odblokowały – tłumaczą nasi rozmówcy w Brukseli.

Pierwotny termin na zatwierdzenie przez Komisję Europejską węgierskiego KPO minął już 12 lipca, ale w tej kwestii skutecznym politycznym hamulcem okazał się spór o homofobiczną ustawę o ochronie dzieci. Jednak w sprawie węgierskiego KPO brukselscy negocjatorzy oczekują także na konkretne poprawki co do systemu kontroli wydatków z Funduszu Odbudowy, by chronić unijne pieniądze. Komisja Europejska domaga się wprowadzenia do węgierskiego prawa – nieistniejącej na Węgrzech – szerokiej możliwości zaskarżania decyzji prokuratury o niepodejmowaniu spraw związanych z doniesieniami o korupcji. Za węgierski problem uważani są bowiem upolitycznieni prokuratorzy, którzy chronią ludzi władzy, ich krewniaków i znajomych.

Natomiast co projektu polskiego KPO wedle stanu z zeszłego tygodnia nie było już zastrzeżeń. I teraz nie ma jednoznacznej odpowiedzi, czy Komisja Europejska po decyzji TK będzie twardo domagać się jakichś uzupełnień czy też przyhamowanie KPO jest czysto politycznym narzędziem nacisku na władze Polski, by cofnęły się w sporze o prymat prawa UE.

Pieniądze dla Polski dopiero jesienią?

Unijni ministrowie w Radzie UE już w połowie lipca potwierdzili krajowe plany odbudowy z 12 krajów, w tym z Niemiec, Francji, Włoch i Hiszpanii, co oznacza, że tego lata będą mogły trafić do nich pierwsze zaliczki z Funduszu Odbudowy. Z kolei w najbliższy poniedziałek Rada UE zamierza potwierdzić plany z Słowenii, Chorwacji, Cypru oraz Litwy.

Słoweńska prezydencja w Radzie UE – jak poinformował nas dziś jej rzecznik – obecnie na planuje dodatkowych obrad przed wrześniem. A to bardzo zmniejsza prawdopodobieństwo zatwierdzenia pozostałych KPO przed końcem wakacji. A na taką decyzję czeka Irlandia i Czechy, które wprawdzie uzgodniły swe KPO z Komisją Europejską, lecz eksperci z pozostałych państw Unii nie zdążą ich ocenić przed poniedziałkowym (tele) posiedzeniem Rady UE. Na zielone światło do Komisji – prócz Polski i Węgier – czeka też Rumunia (poprosiła o przesunięcie terminu do końca września), Estonia, Szwecja, Finlandia i Malta. A Bułgaria i Holandia jeszcze w ogóle oficjalnie nie złożyły projektów KPO w Brukseli.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Ursula von der Leyen obecnie nie planuje podróży do Polski przed upływem terminu dla uzgodnienia KPO.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Kiedy%20Bruksela%20odmrozi%20polski%20KPO%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58613604&x4=12095&x5=Kiedy%20Bruksela%20odmrozi%20polski%20KPO%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkiedy-bruksela-odmrozi-polski-kpo%2Fa-58613604&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210723&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/kiedy-bruksela-odmrozi-polski-kpo/a-58613604?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58319714_401.jpg
Image caption Ursula von der Leyen obecnie nie planuje podróży do Polski
Image source Vit Simanek/CTK/picture alliance

Item 99
Id 58612012
Date 2021-07-23
Title Powódź w Niemczech. Kolej szacuje szkody na ponad 1,3 mld euro
Short title Powódź w Niemczech. Ponad 1,3 mld euro strat na kolei
Teaser Ponad 50 uszkodzonych mostów, 600 km zniszczonych torów, zerwane trakcje. W niektórych rejonach usuwanie szkód powodziowych na kolei potrwa lata.

Usuwanie szkód po katastrofalnej powodzi, która w ubiegłym tygodniu dotknęła zachodnioniemieckie regiony Nadrenia-Palatynat i Nadrenia Północna-Westfalia, toczy się pełną parą. Znane są też pierwsze szacunki kosztów zniszczeń. Na kolei wartość szkód to przynajmniej 1,3 mld euro. Niemiecki koncern Deutsche Bahn mówi wręcz o „zniszczeniach historycznych rozmiarów” i przyznaje, że odbudowa infrastruktury będzie „potężnym wysiłkiem”.

Woda poważnie uszkodziła ponad 50 mostów. Ucierpiało 180 przejazdów kolejowych, około 40 nastawni, ponad 1000 słupów trakcyjnych i sygnalizacyjnych, jak również wiele dworców, gdzie uszkodzone są m.in. windy i oświetlenie.

Trasy kolejowe przestały istnieć

– Jeszcze nigdy nasza infrastruktura nie została w takim stopniu zniszczona za jednym uderzeniem – przyznał Volker Hentschel, członek zarządu należącej do DB spółki Netz AG.

Jak informowano już wcześniej, na terenach dotkniętych powodzią kolej będzie musiała całkowicie od nowa zbudować albo wyremontować siedem tras kolejowych. W sumie zniszczonych zostało 600 km torów.

Władze koncernu optymistycznie zakładają, że do końca roku uda się naprawić największe zniszczenia, a komunikacja kolejowa znów będzie funkcjonować normalnie. Jednak w niektórych regionach, przede wszystkim w Nadrenii-Palatynacie, może to potrwać dłużej. W regionach gór Eifel i rzeki Ahr nie pozostało niemal nic po istniejących przed powodzią trasach kolejowych, przyznał Hentschel. – Tu będziemy potrzebować miesięcy, a w niektórych miejscach nawet lat – dodał.

Blisko 2000 osób pracuje bez przerwy nad naprawą zniszczeń infrastruktury kolejowej i uprzątnięciem po powodzi na kolei.

Wielu nieubezpieczonych

Koncern Deutsche Bahn sprawdza obecnie, w jakim stopniu koszty naprawy szkód będą mogły zostać pokryte z ubezpieczenia. Przed tym samym problemem stoi wielu poszkodowanych przez zeszłotygodniową katastrofę. Organizacja niemieckich ubezpieczycieli GDV szacuje, że zaledwie 46 procent budynków ubezpieczona jest od klęsk żywiołowych. Takie ubezpieczenie pozwala na uzyskanie odszkodowania w przypadku zdarzeń naturalnych, jak powódź. Toczy się też dyskusja o tym czy tego rodzaju ubezpieczenie nie powinno być obowiązkowe. Według GDV wartość szkód po powodzi w Nadrenii-Palatynacie i Nadrenii Północnej-Westfalii to 4-5 miliardów euro.

Ostrzeżenia przed kolejnymi ulewami

Tymczasem powodzianie boją się kolejnych ulew. Niemiecka Służba Pogodowa DWD ostrzegła, że w sobotę w Nadrenii Północnej-Westfalii, Nadrenii-Palatynacie oraz Kraju Saary oczekiwane są silne opady i burze. Według prognoz w niektórych miejscach spadnie do 40 litrów deszczu na metr kwadratowy. Obfite opady mogą wystąpić także w Bawarii, co znów grozi wzrostem poziomu rzek.

W wyniku zeszłotygodniowej powodzi na zachodzie Niemiec zginęło 175 osób. W piątek o 18:00 dzwony wielu kościołów w całych Niemczech zabiją, by uczcić pamięć ofiar i w geście z solidarności z poszkodowanymi.

(DPA, AFP/widz)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W niektórych rejonach spostoszonych przez powódź na zachodzie Niemiec usuwanie szkód na kolei może zająć lata.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Pow%C3%B3d%C5%BA%20w%20Niemczech.%20Kolej%20szacuje%20szkody%20na%20ponad%201%2C3%20mld%20euro%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58612012&x4=11398&x5=Pow%C3%B3d%C5%BA%20w%20Niemczech.%20Kolej%20szacuje%20szkody%20na%20ponad%201%2C3%20mld%20euro%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpow%C3%B3d%C5%BA-w-niemczech-kolej-szacuje-szkody-na-ponad-1-3-mld-euro%2Fa-58612012&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210723&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/powódź-w-niemczech-kolej-szacuje-szkody-na-ponad-1-3-mld-euro/a-58612012?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58606698_401.jpg
Image caption Zniszczony przez powódć most kolejowy w dolinie rzeki Ahr
Image source Boris Roessler/dpa/picture alliance

Item 100
Id 58610903
Date 2021-07-23
Title „Rheinische Post“: Powiat Kleve odsyła bezdomnych do Polski
Short title „Rheinische Post“: Powiat Kleve odsyła bezdomnych do Polski
Teaser „Rheinische Post“ opisuje sprawę bezdomnych z Polski, wobec których podjęto decyzję o deportacji. Dziennik przypomina, że nawet podstawowe swobody w UE nie są bezwarunkowo zagwarantowane.

„Kleve. Jest tu mniej niż sto osób, które tamtejsze urzędy i służby porządkowe uznają za bezdomnych. Mniej więcej dwie trzecie z nich są ‘zarejestrowane’ w tym mieście jako bezdomni. Wśród nich – licząca około 25 osób grupa, która zwłaszcza w miesiącach letnich szczególnie rzuca się w Kleve w oczy” – tak zaczyna się reportaż „Rheinische Post”.

Próby odesłania do Polski

„Mamy tu do czynienia z bezdomnymi z obszaru Europy Wschodniej, głównie z Polski” – mówi kierownik urzędu ds. porządku i bezpieczeństwa publicznego w Kleve Ralph van Hoof.

Teraz powiat Kleve potwierdził, że próbowano stamtąd odesłać do kraju pochodzenia dwóch obywateli Polski, przebywających na terenie miasta jako bezdomni. Według rzecznika powiatu Kleve Benedikta Giesbersa, Urząd do spraw cudzoziemców odebrał im prawo swobodnego poruszania się; jedną osobę odesłano w ubiegłym tygodniu do Polski, a „miejsce pobytu drugiej jest nieznane”.

Podstawowe swobody, ale z warunkami

Powiatowy urząd do spraw cudzoziemców w Kleve wyjaśnił w związku z tą sprawą, że prawo swobodnego przepływu siły roboczej w obrębie UE należy do podstawowych swobód zagwarantowanych w prawie europejskim. W tym celu muszą jednak zostać spełnione określone warunki. Niepracujący obywatele państw UE muszą mieć wystarczające ubezpieczenie zdrowotne i wystarczające środki dożycia.

„Urzędy do spraw socjalnych w gminach należących do powiatu Kleve informują regularnie urząd do spraw cudzoziemców o świadczeniach pobieranych przez wchodzących tu w grę obywateli państw UE. Urząd do spraw cudzoziemców sprawdza w związku z tym, czy w przypadku określonych osób nie należy odebrać im prawa swobodnego przemieszczania się“ – wyjaśnił w odpowiedzi na zadane mu przez „Rheinische Post” pytanie w tej sprawie rzecznik powiatu Benedikt Giesbers.

W takim przypadku dana osoba otrzymuje po rozmowie rozporządzenie wzywające ją do opuszczenia terytorium Niemiec wraz z informacją o grożącym jej wydaleniu. Jak powiedział dalej Giesbers: „Jeżeli dany obywatel UE nadal pozostaje w Niemczech po upływie terminu, w którym miał je opuścić, wtedy jego pobyt jest na ogół przymusowo zakończony, co oznacza, że osoba ta zostaje wydalona do kraju pochodzenia”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser „Rheinische Post“ przypomina w reportażu, że podstawowe swobody w UE, jak przemieszczanie się, nie są bezwarunkowe.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::%E2%80%9ERheinische%20Post%E2%80%9C%3A%20Powiat%20Kleve%20odsy%C5%82a%20bezdomnych%20do%20Polski&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58610903&x4=30855&x5=%E2%80%9ERheinische%20Post%E2%80%9C%3A%20Powiat%20Kleve%20odsy%C5%82a%20bezdomnych%20do%20Polski&x6=0&x7=%2Fpl%2Frheinische-post-powiat-kleve-odsy%C5%82a-bezdomnych-do-polski%2Fa-58610903&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210723&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/rheinische-post-powiat-kleve-odsyła-bezdomnych-do-polski/a-58610903?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1024 x 576) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2021/bpol210303_003_hotelbezdomni_01i_partner.jpg

Item 101
Id 58609602
Date 2021-07-23
Title Koronawirus atakuje młodych ludzi
Short title Koronawirus atakuje młodych ludzi
Teaser Największą zapadalność na koronawirusa w Niemczech odnotowuje się aktualnie wśród osób w wieku od 15 do 34 lat.

Od kilkunastu dni liczba nowych przypadków koronawisusa w Niemczech systematycznie rośnie, a ze statystyk wynika, że zarażają się przede wszystkim młodzi ludzie. „Aktualny wzrost zapadalności można zaobserwować w grupach wiekowych od 15 do 34 lat” – poinformował niemiecki Instytut Roberta Kocha (RKI) w raporcie o sytuacji pandemicznej, opublikowanym w czwartek wieczorem (22.07.2021).

W minionym tygodniu siedmiodniowy wskaźnik zapadalności na 100 tysięcy mieszkańców wyniósł wśród osób od 15. do 24. roku życia 32, czyli niemal dwa razy więcej niż w tydzień wcześniej. W grupie mieszkańców Niemiec w wieku od 25 do 29 lat wskaźnik ten wynosił 25, zaś w grupie osób od 30 do 34 lat – 18.

Szczepienia chronią seniorów

Osoby starsze, które pandemia dotknęła szczególnie mocno w trakcie pierwszych dwóch fal, teraz znacznie rzadziej zakażają się koronawirusem. Według RKI jest to rezultatem szczepień na COVID-19. Odsetek w pełni zaszczepionych starszych mieszkańców Niemiec jest znacznie wyższy niż wśród młodych.

W grupach wiekowych powyżej 45. roku życia wskaźniki zapadalności są jednocyfrowe. Szczególnie niski jest tenże wskaźnik u osób po 60-ce, gdzie jego wartość oscyluje między 1 a 2. Tymczasem w piątek (23.07.2021) zapadalność dla całych Niemiec wyniosła 13,2.

RKI przestrzega, że w obliczu rosnącej liczby przypadków koronawirusa „jeszcze ważniejsze” jest przestrzeganie wszystkich zasad ostrożności, chroniących przed zakażeniem. Eksperci instytutu radzą w szczególności, aby w miarę możliwości unikać okoliczności sprzyjających rozprzestrzenianiu się koronawirusa, jak imprezy masowe.

„Fałszywe poczucie bezpieczeństwa”

Według najnowszych danych w pełni zaszczepionych na COVID-19 jest 48,6 procent mieszkańców Niemiec, czyli około 40 milionów. Przynajmniej jedną dawkę szczepionki otrzymało 60,6 proc. Tempo szczepień w Niemczech, podobniej jak w wielu innych krajach, spada. Dlatego lekarze i politycy apelują do mieszkańców RFN, by nie lekceważyli szczepień. – Im więcej zaszczepionych, tym bardziej wolni będziemy – apelowała w czwartek (22.07.2021) niemiecka kanclerz Angela Merkel.

Zaniepokojenie z powodu spowolnienia akcji szczepień na COVID-19 wyraził w rozmowie z agencją DPA wirusolog Christian Drosten. – Nie posuwamy się do przodu wystarczająco szybko, chociaż mamy do dyspozycji wystarczająco dużo szczepionek – podkreślił szef Instytutu Wirusologii berlińskiej kliniki Charité.

Jego zdaniem wobec ciągle niskiej liczby nowych przypadków koronawirusa wielu mieszkańców Niemiec nabiera fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Zaapelował o bardziej intensywne informowanie społeczeństwa na temat szczepień, także w prywatnych kontaktach. Tylko szybsze zwiększenie odsetka zaszczepionych „ograniczy prawdopodobieństwo bolesnych obostrzeń zimą”, dodał.

(DPA, AFP/widz)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Największą zapadalność na koronawirusa w Niemczech odnotowuje się aktualnie wśród osób w wieku od 15 do 34 lat.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Koronawirus%20atakuje%20m%C5%82odych%20ludzi&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58609602&x4=11400&x5=Koronawirus%20atakuje%20m%C5%82odych%20ludzi&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkoronawirus-atakuje-m%C5%82odych-ludzi%2Fa-58609602&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210723&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/koronawirus-atakuje-młodych-ludzi/a-58609602?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/56942884_401.jpg
Image caption Liczba nowych przypadków koronawirusa w Niemczech znów rośnie
Image source Rupert Oberhäuser/picture alliance

Item 102
Id 58609628
Date 2021-07-23
Title „Berliner Zeitung”: Cezura dla Europy
Short title „Berliner Zeitung”: Cezura dla Europy
Teaser Berliński dziennik analizuje sytuację po podpisaniu amerykańsko-niemieckiego porozumienia w sprawie Nord Stream 2. Jak pisze, jednym z przegranych jest Polska.

„Porozumienie między USA a Niemcami w sprawie gazociągu Nord Stream 2 daje uczestniczącym w nim firmom pewność, że w najbliższym czasie nie muszą spodziewać się żadnych drastycznych sankcji. A to w czasach polityzacji procesów gospodarczych wcale nie jest takie oczywiste” – pisze „Berliner Zeitung”.

Bardzo potrzebne Niemcy

Jak podkreśla dziennik, „ironią losu jest to, że ten projekt wszedł w swą krytyczną fazę przede wszystkim za sprawą rzekomego przyjaciela Rosji, Donalda Trumpa. (…) To, że na razie powrócił spokój, należy przypisać przede wszystkim zmianie kursu w polityce zagranicznej nowego prezydenta USA Joe Bidena”.

Według „Berliner Zeitung” największym wyzwaniem geopolitycznym dla USA są obecnie Chiny. „USA potrzebują Niemiec jako swego najważniejszego sojusznika strategicznego w Europie”.

Obecne porozumienie w sprawie Nord Stream 2 – dodaje dziennik – stwarza rządowi Niemiec szansę odgrywania w Europie roli integrującej: „Dotyczy to zwłaszcza Ukrainy i Polski. Oba te kraje są dotknięte skutkami budowy gazociągu" - wskazuje gazeta. Jak dodaje, w przypadku Ukrainy Niemcy powinny zaangażować się w sposób wykraczający ponad gospodarczy wymiar tego gazociągu. Jednym z pierwszych kroków w tym kierunku jest ich współpraca w obszarze tak zwanych "czystych energii".

"Ale Kijów potrzebuje czegoś więcej niż tylko transferu niemieckich pieniędzy z podatków. (…) Niemcy muszą zadbać o to, żeby w kontekście międzynarodowym Ukraina nie była postrzegana więcej wyłącznie jako punkt wyjściowy najrozmaitszych fantazji militarnych" - przestrzega "Berliner Zeitung".

„Wspierając rozwój społeczeństwa obywatelskiego na Ukrainie i udzielając poparcia rządowi w Kijowie w jego walce z korupcją, Berlin może wnieść ważny wkład w trwały rozwój Ukrainy. Dążenie Ukrainy do wejścia do UE zasługuje na poparcie, ale nie na drodze konfrontacji z Rosja, tylko we współpracy z nią. Tym bardziej, że także Rosja może zyskać na zbliżeniu z Europą, także pod względem praw człowieka i przestrzegania demokratycznych standardów” – czytamy.

Kolejnym „przegranym” jest Polska

Jak dodaje berliński dziennik, drugim „przegranym” porozumienia w sprawie Nord Stream 2 jest Polska.

„Do Warszawy już wcześniej dotarły złe wieści: Dania wycofała swoją zgodę na budowę gazociągu Baltic Pipe, co poważnie skomplikowało ambitny polski plan stania się gazowym hubem z połączeniem do Norwegii. Jeśli UE na wschodzie Europy chce odegrać większą rolę niż tylko kanału, przez który płyną tam subwencje, to Niemcy i Polska muszą podnieść swoją współpracę na nowy, wyższy poziom, na którym dojdzie do ich pogłębionego partnerstwa w obszarze technologii” – analizuje „Berliner Zeitung”.

Decyzja Danii o tymczasowym wstrzymaniu budowy gazociągu Baltic Pipe powinna uświadomić wszystkim zainteresowanym, że w przyszłości wymiar ekologiczny projektów energetycznych będzie miał zupełnie inne znaczenie niż obecnie.

„Niemcy i Rosja powinny pogłębić swoje partnerstwo na tym polu. Ekologiczna transformacja świata, do której dążymy, nie zna żadnych granic narodowych. Rywalizujące ze sobą bloki militarne to model z przeszłości. Zmniejszenie napięć militarnych może wnieść ważny wkład w ochronę klimatu, do czego w szczególnym stopniu zobowiązały się Niemcy” – podsumowuje „Berliner Zeitung”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Dziennik analizuje sytuację po podpisaniu porozumienia w sprawie Nord Stream 2: „Jednym z przegranych jest Polska”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::%E2%80%9EBerliner%20Zeitung%E2%80%9D%3A%20Cezura%20dla%20Europy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58609628&x4=30855&x5=%E2%80%9EBerliner%20Zeitung%E2%80%9D%3A%20Cezura%20dla%20Europy&x6=0&x7=%2Fpl%2Fberliner-zeitung-cezura-dla-europy%2Fa-58609628&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210723&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/berliner-zeitung-cezura-dla-europy/a-58609628?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1024 x 576) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2021/bpol210224_001_nordstream_01i_partner.jpg

Item 103
Id 58603779
Date 2021-07-23
Title Niemiecka prasa o Merkel: Panuje nad emocjami
Short title Niemiecka prasa o Merkel: Panuje nad emocjami
Teaser Piątkowe wydania gazet poświęcone są ostatniej letniej konferencji prasowej kanclerz Angeli Merkel przed jej odejściem na emeryturę.

Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” konstatuje:

„Jeśli można gdzieś narzekać na deficyty, te rzekomo nie są spowodowane brakiem ambicji ze strony kanclerz, ale raczej panującymi okolicznościami. Biorąc pod uwagę złożone zadanie ochrony klimatu, przed którym stoi ludzkość, może wydawać się to zrozumiałe. Ale w innym obszarze, gdzie Niemcy znalazły się w złej sytuacji z własnej winy, Merkel nie może w wiarygodny sposób uchylić się od odpowiedzialności. Przecież Niemcy w końcu przekonali się podczas pandemii, jak bardzo ich kraj jest zapóźniony w cyfryzacji. Merkel zawsze widziała niebezpieczeństwo przespania przez Niemcy cyfryzacji, ale rzadko wyciągała wystarczające konsekwencje. Gdy teraz narzeka, że niemiecka administracja nadal uważa, że jest wystarczająco dobra bez cyfryzacji, bardzo źle wpisuje się to w jej osobistą historię sukcesu. Niemcy jeszcze przez długi czas będą cierpieć z powodu wielu straconych lat.”

„Gdy polityk taki jak Angela Merkel przyznaje się do zaniedbań, np. w kwestii ochrony klimatu, jest to sympatyczne i ludzkie” – stwierdza „Frankfurter Rundschau”. I pisze:

„Ale w przypadku pani kanclerz chciałoby się wiedzieć, w którym momencie jej 16-letniej pracy w rządzie podjęłaby teraz inną decyzję, zamiast słuchać, jak skomplikowana jest ochrona klimatu i że "przeżyła rozczarowania". Za mało jest też wtedy, gdy stwierdza, że niewystarczająco się wydarzyło i że nie można tak dalej, ale trzeba zwiększyć tempo. Powinna była raczej powiedzieć, w jaki sposób można przyspieszyć ochronę klimatu; za pomocą jakich środków i kroków. Gdyby poważnie traktowała to, co powiedziała, powinna była zachęcić kandydata CDU na kanclerza Armina Lascheta, aby nie był tak miękki w kwestii ochrony klimatu, jak ona sama w ostatnim czasie. Ale premier Nadrenii Północnej-Westfalii najwyraźniej woli pozostać przy dotychczasowym sposobie działania. Z pewnością nie przyspieszy to tempa ochrony klimatu.”

Z kolei dziennik „Mitteldeutsche Zeitung" komentuje:

„Szczególne w tej ostatniej wielkiej letniej konferencji prasowej Angeli Merkel ze stołecznymi dziennikarzami jest to, że było jak zwykle. Jakby nie miała wkrótce osiągnąć rekordu kadencji Helmuta Kohla, jakby jej odejście z polityki po 16 kryzysowych latach nie było nieuchronne, jakby nie obawiała się o swoją emeryturę w wieku 67 lat. Żadnej dumy, żadnej melancholii, żadnego wyczekiwania; przynajmniej nie w taki sposób, żeby można było to wyczuć. To jest jedna z wyjątkowych cech tej kobiety: panuje nad swoimi emocjami. Żadnego śmiechu w nieodpowiednim miejscu, żadnego wyolbrzymiania własnych osiągnięć, żadnych ataków na konkurentów czy wrogów. I choć dla wielu może się to wydawać nudne, wielu będzie za tym tęsknić; za tym zewnętrznie zachowanym spokojem w urzędzie.”

Według „Ludwigsburger Kreiszeitung”:

„Merkel najwyraźniej nie chce zaszkodzić swojemu potencjalnemu następcy Arminowi Laschetowi. Żadna krytyka Lascheta nie przechodzi Merkel przez usta. Ale przez moment widać jednak, jak wielki tymczasem stał się dystans między Merkel a CDU. Zapytana, gdzie będzie w wieczór wyborów do Bundestagu, Merkel odpowiada sztywno: "Będę w kontakcie z tą partią, która jest mi bliska". I nagle dodaje: "i której jestem członkiem". Jej bilans po 16 latach wypada jednak bardzo blado. Bilansu powinni dokonać inni. "To dla mnie przyjemność" - i już. To wszystko. Będzie jej brakowało, tej opartej na faktach, rozważnej i bezpretensjonalnej skuteczności”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Piątkowe wydania gazet poświęcone są ostatniej letniej konferencji prasowej kanclerz Angeli Merkel przed jej odejściem.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%20o%20Merkel%3A%20Panuje%20nad%20emocjami&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58603779&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%20o%20Merkel%3A%20Panuje%20nad%20emocjami&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-o-merkel-panuje-nad-emocjami%2Fa-58603779&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210723&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-o-merkel-panuje-nad-emocjami/a-58603779?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58602563_401.jpg
Image caption Angela Markel na ostatniej w swojej kadencji letniej konferencji prasowej w Berlinie
Image source Hannibal Hanschke/AP/picture alliance

Item 104
Id 58602905
Date 2021-07-23
Title Polityka wśród gruzów - między kampanią wyborczą a współczuciem
Short title Polityka wśród gruzów - między kampanią wyborczą a empatią
Teaser Kampania wyborcza w czasie powodzi: kto zyskuje, kto traci? Czy zarządzanie kryzysowe ma jakikolwiek wpływ na wybory parlamentarne, które odbędą się za dwa miesiące?

We wtorek (20.07.2021) kanclerz Angela Merkel odwiedza historyczne, zniszczone przez powódź miasto Bad Münstereifel. Nie spieszy się, jest wyraźnie wzruszona. Przekazują to obrazy, które wiele kanałów telewizyjnych nadaje na żywo. Niegdyś idylliczne miasteczko w Nadrenii Północnej-Westfalii zostało „tak ciężko dotknięte, że aż brak słów”, mówi kanclerz do mieszkańców.

Przed odjazdem Merkel zapewnia burmistrza, że wkrótce znów tu przyjedzie; nawet jeśli już nie będzie pełniła swojej funkcji.

Takie wizyty na terenach dotkniętych klęską żywiołową, jak mówi DW politolog Ursula Münch, są dla polityków zawsze „balansowaniem na linie”. − Jeśli się ich nie podejmuje, a jest się na stanowisku państwowym, słyszy się zarzuty o brak zainteresowania i empatii − wyjaśnia dyrektor Akademii Edukacji Politycznej w Tutzing. Z drugiej strony, bardzo szybko pojawia się też zarzut, że „chodzi o kampanię wyborczą”. Nie można o to oskarżać Angeli Merkel, gdyż nie będzie więcej kandydować wyborach.

Szansa dla rządzących

Wszyscy oni byli tam, na zalanych terenach Nadrenii-Palatynatu i Nadrenii Północnej-Westfalii: prezydent Niemiec, kanclerz, trzej kandydaci do jej fotela, ministrowie, premierzy. Kryzysy są uważane za czas działaczy, przywódców, wykonawców.

Kandydatka Zielonych na kanclerza, Annalena Baerbock, poza nieudanym startem w kampanii wyborczej ma poważną wadę: nie posiada i nie posiadała stanowiska rządowego, jak jej kontrkandydaci Armin Laschet (CDU) czy Olaf Scholz (SPD), którzy w medialnym szale odwiedzali dotknięte powodzią miejsca. W takich momentach kryzysu partie rządzące mają wyraźną „przewagę”, uważa politolog Gero Neugebauer. Również Baerbock udała się na tereny dotknięte klęską powodzi, jednak nie ma z tego żadnych zdjęć. Na własne życzenie polityk Zielonych pozostała całkowicie schowana przed opinią publiczną podczas swojej wizyty.

Czy oznacza to zatem wyraźną przewagę Armina Lascheta, potężnego przewodniczącego CDU i premiera dotkniętego powodzią landu Nadrenia Północna-Westfalia? A może Olaf Scholz jest lepszy w zarządzaniu kryzysowym i lepiej postrzegany przez opinię publiczną? Scholz jest kandydatem SPD na kanclerza i jako minister finansów jest współodpowiedzialny za finansowanie procesu odbudowy zalanych terenów. Rozdaje dziesiątki milionów na pomoc powodzianom.

Wręcz przeciwnie. Tygodnik „Der Spiegel” zlecił instytutowi badania opinii publicznej Civey przeprowadzenie ankiety: kto, jako kanclerz, byłby najbardziej zaangażowany w walkę ze zmianami klimatu? Okazuje się, że szef CDU i kandydat na kanclerza Armin Laschet plasuje się daleko w tyle z wynikiem zaledwie 26 procent. Przed nim znalazł się kandydat na kanclerza i minister finansów Olaf Scholz (SPD) z 35 procentami. A na czoło wysuwa się kandydatka na kanclerza Annalena Baerbock z Zielonych. W sondażu 56 proc. respondentów przypisuje jej najwyższe kompetencje w walce ze zmianami klimatu.

Nie jest to zaskakujące, twierdzą zarówno politolog Ursula Muench, jak i jej kolega Gero Neugebauer z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie. Naukowiec zwraca przy tym uwagę na niemiecką specyfikę. − Wybieramy partie, a nie osoby. Annalena Baerbock reprezentuje partię, która regularnie zajmuje pierwsze miejsce, jeśli zapytać, która partia ma największe kompetencje w rozwiązywaniu problemu klimatu − wyjaśnia Neugebauer. A politolog Ursula Muench dodaje, że temat polityki klimatycznej jest „autentycznie tematem” Zielonych.

Błąd Lascheta

Fakt, że szef CDU i kandydat na kanclerza z ramienia CDU/CSU Armin Laschet jest tak daleko w tyle, może być również spowodowany błędem popełnionym w ubiegłą sobotę. Wraz z prezydentem Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem odwiedził zalane tereny Erftstadt w pobliżu Kolonii. Gdy Steinmeier oszołomiony i smutny wyraża słowa współczucia, kamery w tle wyłapują premiera NRW Armina Lascheta, który stoi w gronie swoich współpracowników i się śmieje. Nieco później przeprosił na Twitterze za swoje zachowanie. Zdaniem politolog Ursuli Muench, Laschet powinien był się spodziewać upublicznienia tych zdjęć, choćby z powodu wszechobecnej obecności i „stałej obserwacji przez aparaty telefonów komórkowych”. Jej zdaniem, Laschet „nie zachował się stosownie”.

Wyborcy szybko zapominają

Obrazy niszczycielskiej powodzi pozostaną, a rumowiska po nich nie zostaną usunięte do dnia wyborów 26 września. Ale czy te obrazy rzeczywiście mają tak długotrwały efekt; czy wpływają na zachowania wyborcze? Badacze wyborów są jednomyślni: nie.

− Nie sądzę, aby w dużym stopniu wpłynęło to na decyzje wyborcze − mówi Gero Neugebauer. A badaczka Ursula Muench zwraca uwagę, że do wyborów pozostały jeszcze ponad dwa miesiące i że Niemcy żyją w „demokracji nastrojów”. Jej zdaniem „bardzo szybko o wszystkim zapominamy”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Kampania wyborcza w czasie powodzi: kto zyskuje, kto traci? Czy zarządzanie kryzysowe ma wpływ na wybory parlamentarne?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Polityka%20w%C5%9Br%C3%B3d%20gruz%C3%B3w%20-%20mi%C4%99dzy%20kampani%C4%85%20wyborcz%C4%85%20a%20wsp%C3%B3%C5%82czuciem&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58602905&x4=11395&x5=Polityka%20w%C5%9Br%C3%B3d%20gruz%C3%B3w%20-%20mi%C4%99dzy%20kampani%C4%85%20wyborcz%C4%85%20a%20wsp%C3%B3%C5%82czuciem&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpolityka-w%C5%9Br%C3%B3d-gruz%C3%B3w-mi%C4%99dzy-kampani%C4%85-wyborcz%C4%85-a-wsp%C3%B3%C5%82czuciem%2Fa-58602905&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210723&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/polityka-wśród-gruzów-między-kampanią-wyborczą-a-współczuciem/a-58602905?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58298927_401.jpg
Image caption Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier oraz premier NRW Armin Laschet w Erfstadt
Image source Staatskanzlei NRW/dpa/picture alliance

Item 105
Id 58602530
Date 2021-07-22
Title Londyn chce renegocjacji porozumienia brexitowego
Short title Londyn chce renegocjacji porozumienia brexitowego
Teaser Wielka Brytania grozi wypowiedzeniem protokołu w sprawie Irlandii Północnej i żąda moratorium. Komisja Europejska mówi „nie”.

Pobrexitowy spór między Wielką Brytania a Unią Europejską rozgorzał na nowo. Powód to brytyjskie żądania nowych negocjacji w sprawie protokołu dotyczącego Irlandii i Irlandii Północnej. Rząd w Londynie domaga się czasowego zawieszenia obowiązywania protokołu. W czwartek (22.07.2021) Premier Boris Johnson rozmawiał o tym telefonicznie z szefową KE Ursulą von der Leyen i wezwał, by Unia „poważnie” przeanalizowała propozycje jego rządu.

O postulatach Londynu mówił dzień wcześniej w brytyjskim parlamencie minister ds. brexitu David Frost. - Nie możemy dłużej tak tego ciągnąć – podkreślił. – Musimy szybko uzgodnić moratorium.

Jego zdaniem konieczne są renegocjacje, aby nadać „nową równowagę” protokołowi północnoirlandzkiemu. W ocenie sekretarza stanu ds. Irlandii Północnej Brandona Lewisa przejściowe zawieszenie stosowania protokołu pozwoliłoby, „zająć się problemami w sposób całościowy”, zamiast wpadać z jednego kryzysu w drugi.

Bruksela wyklucza renegocjacje

Odpowiedź z Brukseli jest jednak stanowcza. Unia będzie nadal „kreatywna” i „elastyczna”, poruszając się jednak w ramach protokołu północnoirlandzkiego, napisała na Twitterze von der Leyen. – Ale nie będziemy renegocjować – oświadczyła po rozmowie z Johnsonem

Już w środę wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Marosz Szefczovicz oświadczył, że renegocjacje są wykluczone. Jak dodał, UE jest wprawdzie gotowa kontynuować dialog i szukać wspólnie z Londynem „innowacyjnych rozwiązań”. Ale to musi dziać się „w ramach” protokołu północnoirlandzkiego. Szefczowicz przypomniał też, że wynegocjowane nie bez trudu regulacje zostały ratyfikowane przez brytyjski parlament.

Problematyczna granica

Protokół przewiduje, że pomiędzy należącą do Wielkiej Brytanii Irlandią Północną a będącą członkiem UE Irlandią nie będzie granicy celnej, której przywrócenie – zdaniem obu stron – zagrażałoby porozumieniu wielkopiątkowemu z 1998 roku, które zakończyło konflikt w Irlandii Północnej.

Zgodnie z protokołem kontrole celne mają być przeprowadzane między Irlandią Północną a Wielką Brytanią. Brytyjski rząd domaga się teraz przedłużenia regulacji przejściowych oraz złagodzenia kontroli dla określonych dóbr.

Stosowanie protokołu od miesięcy jest powodem sporu między UE a Wielką Brytanią. Unia już przedłużyła do 30 września wyjątki dotyczące kontroli celnych produktów mięsnych.

Również władze Irlandii odrzuciły postulaty Londynu, apelując o realistyczne podejście. Irlandzki minister spraw zagranicznych Simon Coveney powiedział w Dublinie, że protokół został uzgodniony wspólnie przez Brukselę i Londyn i musi być wspólnie wdrożony.

Krytyki nie szczędzą za to unioniści w Irlandii Północnej. Ich zdaniem protokół de facto tworzy granice morską pomiędzy Irlandią Północną a pozostałą częścią Wielkiej Brytanii. Obawiają się oni, że w ten sposób toruje się drogę do zjednoczenia Irlandii Północnej z Irlandią.

RTR, AFP / widz

Short teaser Wielka Brytania grozi wypowiedzeniem protokołu w sprawie Irlandii Północnej i żąda moratorium. Bruksela mówi „nie".
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Londyn%20chce%20renegocjacji%20porozumienia%20brexitowego&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58602530&x4=11395&x5=Londyn%20chce%20renegocjacji%20porozumienia%20brexitowego&x6=1&x7=%2Fpl%2Flondyn-chce-renegocjacji-porozumienia-brexitowego%2Fa-58602530&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210722&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/londyn-chce-renegocjacji-porozumienia-brexitowego/a-58602530?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/57144704_401.jpg
Image caption Protest w Belfaście przeciwko protokołowi ws. Irlandii Północnej między UE a Wielką Brytanią
Image source Jason Cairnduff/Reuters

Item 106
Id 58601933
Date 2021-07-22
Title Klęska powodzi. Koronasceptycy i prawicowi ekstremiści wykorzystują sytuację
Short title Koronasceptycy i prawicowcy wykorzystują sytuację
Teaser Po klęsce powodzi w zachodnich Niemczech koronasceptycy i prawicowi ekstremiści pozorują chęć niesienia pomocy. Jednocześnie szerzą nieufność wobec władz.

Policja ostrzega przed możliwą aktywnością prawicowych ekstremistów i środowisk koronasceptyków (Querdenker) w rejonie katastrofy nad rzeką Ahr w Nadrenii-Palatynacie. − Wiemy o ich obecności z mediów społecznościowych i oczywiście sami też jesteśmy obecni na miejscu − powiedział rzecznik policji. − Kiedy osoby z tej grupy prezentują się publicznie, nie ignorujemy tego, lecz oceniamy te sytuacje dla naszych potrzeb − dodał.

We wtorek 20 czerwca policja w Koblencji poinformowała na Twitterze, że jest poinformowana, iż prawicowi ekstremiści podają się obecnie na terenach klęski powodzi za „lokalnych opiekunów”. Jak poinformował rzecznik policji, władze wiedziały o tym, że po Ahrweiler, które szczególnie ucierpiało w wyniku powodzi, porusza się były służbowy samochód policyjny z napisem „pojazd pokoju”.

−Takie przemalowanie samochodu nie jest zabronione pod warunkiem, że nie ma na nim napisu policja, nie ma niebieskich świateł ani symbolu policji − powiedział rzecznik. Z dalszych ustaleń wynika, że we wtorek z tego pojazdu rozpowszechniono fałszywe komunikaty o zmniejszeniu liczebności sił ratowniczych w rejonie katastrofy.Tymczasem nieprzerwanie przebywają tam oddziały funkcjonariuszy.

Zdaniem politologa Josefa Holnburgera jednym z celów osób używających tego pojazdu było szerzenie nieufności wobec władz państwowych. Nie jest dla niego zaskoczeniem także fakt, że w Ahrweiler przebywają skrajni prawicowcy. − Lubią uchodzić za osoby chętne do pomocy – uważa politolog. Stosunkowo nowi są na tym terenie koronasceptycy. Teraz te ruchy "całkowicie zwarły szeregi", uważa Holnburger.

„Chcą trwale wstrząsnąć zaufaniem”

Z informacji służb bezpieczeństwa wynika, że w akcje ratunkową w Bad Neuenahr-Ahrweiler w ostatnich dniach zaangażowani byli również prominentni przedstawiciele ruchu koronasceptyków „Querdenker”. Na celowniku władz w rejonie katastrofy znajduje się również emerytowany pułkownik, który pojawił się w mundurze. Bundeswehra nie ma tymczasem żadnych uprawnień wobec osób cywilnych noszących mundury.

Prezes Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji Thomas Haldenwang, stwierdził, że ostatnio zmniejszyły się protesty z powodu restrykcji dotyczących pandemii. Nie zniknęli jednak niektórzy działacze, nie tylko z ugrupowań takich jak „Reichsbürger”(Obywatele Rzeszy) i „Selbstverwalter”, którzy nie uznają Republiki Federalnej za państwo identyfikując się z III Rzeszą. Szerzą oni różne ideologie spiskowe. W myśl tychże odrzucają oni demokratycznie podjęte decyzje, a ich działania mają na celu „trwałe zachwianie zaufania do instytucji państwowych i jej przedstawicieli”.

(DPA/jar)

Short teaser Po klęsce powodzi w zachodnich Niemczech koronasceptycy i prawicowi ekstremiści pozorują chęć niesienia pomocy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Kl%C4%99ska%20powodzi.%20Koronasceptycy%20i%20prawicowi%20ekstremi%C5%9Bci%20wykorzystuj%C4%85%20sytuacj%C4%99&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58601933&x4=11400&x5=Kl%C4%99ska%20powodzi.%20Koronasceptycy%20i%20prawicowi%20ekstremi%C5%9Bci%20wykorzystuj%C4%85%20sytuacj%C4%99&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkl%C4%99ska-powodzi-koronasceptycy-i-prawicowi-ekstremi%C5%9Bci-wykorzystuj%C4%85-sytuacj%C4%99%2Fa-58601933&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210722&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/klęska-powodzi-koronasceptycy-i-prawicowi-ekstremiści-wykorzystują-sytuację/a-58601933?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58589117_401.jpg
Image caption Do pomocy przy uprzątaniu skutków powodzi włączają się także prawicowi ekstremiści
Image source Michael Probst/AP Photo/picture alliance

Item 107
Id 58602067
Date 2021-07-22
Title Komentarz: Nord Stream 2 - szkodliwa polityka Angeli Merkel
Short title Komentarz: Nord Stream 2 - szkodliwa polityka Angeli Merkel
Teaser Polityka Berlina w stosunku do Rosji jest dowodem słabości niemieckiej polityki zagranicznej. Sprawa bałtyckiego gazociągu podzieliła Zachód. Niemcy muszą teraz odzyskać zaufanie - i stanąć po stronie Ukrainy. OPINIA

To wygląda tak, jakby Putin założył się o to, czy wygra przeciwko niemieckiej i europejskiej polityce klimatycznej. Konsumenci i następny niemiecki rząd zadecydują, kto wygra ten zakład: czy poddamy się słodkiej pokusie sprowadzania taniego gazu z Rosji, czy też Niemcy szybko rozwiną energię odnawialną, jako antidotum na gaz niszczący klimat?

Szkody wyrządzone polityce zagranicznej można naprawić jedynie za pomocą równie jasnego stanowiska. Budowa niemiecko-rosyjskiego rurociągu przez moskiewską maszynkę do robienia pieniędzy, jaką jest Gazprom, podzieliła Europę i Zachód. Kanclerz Niemiec, z jej wieloletnią argumentacją, że jest to projekt czysto ekonomiczny, odpowiada za szkody w polityce zagranicznej: był on realizowany wbrew woli Parlamentu Europejskiego, wbrew naleganiom najbliższych przyjaciół - Francji, krajów skandynawskich, państw bałtyckich, a przede wszystkim Polski. I wreszcie wbrew woli Kongresu USA.

Ta polityka Republiki Berlińskiej pożegnała się z dwoma dotychczas niezawodnymi stałymi elementami niemieckiej polityki zagranicznej: Niezależnie od tego, czy politykę zagraniczną prowadzili gołębie jak Willy Brandt (SPD), czy jastrzębie jak Helmut Kohl (CDU): Niemcy najpierw stawały po stronie swoich najbliższych przyjaciół i partnerów i stamtąd prowadziły politykę interesów. Tak było nawet wtedy, gdy Wielka Brytania i Francja miały wątpliwości, czy zjednoczenie Niemiec to dobry pomysł. Najpierw przekonano Paryż, potem przyszedł Traktat Dwa Plus Cztery.

Manewry Angeli Merkel

Z drugiej strony, działania Merkel w sprawie rosyjskiego gazociągu można postrzegać jako desperacki manewr, mający na celu wybrnięcie z nierozwiązywalnego dylematu. Putin i jego zwolennicy budują przecież rurociągi w ramach geopolityki, także po to, by szantażować Ukrainę.

Niemcy i odchodząca kanclerz mogą się cieszyć, że po mrocznych latach Trumpa, zawodowcy od polityki zagranicznej w Waszyngtonie pokazali teraz drogę wyjścia z tej ciemnej doliny. Nawet wbrew dwupartyjnej większości w Kongresie USA. Na korzyść Merkel przemawiał jej autorytet w wysokich kręgach politycznych stolicy USA. A fakt, że dzięki pracy nad procesem mińskim ocaliła życie wielu żołnierzy na froncie wschodnioukraińskim, pozwala Ukraińcom przynajmniej zachować resztki zaufania do niej. Ale nic więcej.

Niemcy muszą się teraz wykazać

W przyszłości Niemcy muszą zrealizować i powrócić do solidnej i godnej zaufania polityki zagranicznej. Koncesja na eksploatację Nord Stream 2 może zostać przyznana tylko w przypadku jednoznacznego kontraktu, który zagwarantuje, że Rosja nie będzie mogła finansowo zagłodzić Ukrainy jako kraju tranzytowego gazu - po 2024 roku, kiedy przestaną obowiązywać dotychczasowe rosyjsko-ukraińskie umowy.

Przede wszystkim Berlin musi pożegnać się z geopolityczną naiwnością ostatnich lat i wraz z naszymi przyjaciółmi w Paryżu reprezentować wspólne interesy Europy. Oznacza to teraz również wykorzystanie kurka z gazem w Lubminie, na Pomorzu Przednim, do tego, czym naprawdę jest. Nie jest to tylko techniczne ogniwo w łańcuchu czysto ekonomicznego projektu, ale geopolityczne narzędzie władzy. Działa w dwojaki sposób - można go otworzyć lub zamknąć.

Short teaser Berlins Pipeline-Politik mit Russland ist ein Armutszeugnis der deutschen Außenpolitik.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Komentarz%3A%20Nord%20Stream%202%20-%20szkodliwa%20polityka%20Angeli%20Merkel&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58602067&x4=11395&x5=Komentarz%3A%20Nord%20Stream%202%20-%20szkodliwa%20polityka%20Angeli%20Merkel&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkomentarz-nord-stream-2-szkodliwa-polityka-angeli-merkel%2Fa-58602067&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210722&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/komentarz-nord-stream-2-szkodliwa-polityka-angeli-merkel/a-58602067?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 108
Id 58595581
Date 2021-07-22
Title Merkel: porozumienie ws. Nord Stream 2 dobre dla Ukrainy
Short title Merkel: porozumienie ws. Nord Stream 2 dobre dla Ukrainy
Teaser Ważne jest, by Ukraina pozostała krajem tranzytu gazu – powiedziała kanclerz Angela Merkel po zażegnaniu przez Niemcy i USA sporu o gazociąg Nord Stream 2.

Zdaniem szefowej niemieckiego rządu ogłoszone w środę (21.07.2021) porozumienie między rządem Stanów z Zjednoczonych a Niemcami w sporze o gazociąg Nord Stream 2 to „dobry krok, który wymagał gotowości do kompromisu po obu stronach”. – Cieszę się, że się udało – powiedziała Merkel na czwartkowej (22.07.2021) konferencji prasowej w Berlinie, przyznając jednocześnie, że kompromis ten „nie likwiduje wszystkich różnic zdań” w tej sprawie.

Według Merkel porozumienie zawiera warunki, „które trzeba zrealizować i jasno pokazać, że także dla Niemiec ważne jest, by Ukraina pozostała krajem tranzytu gazu” oraz by nie wykorzystywano energii do postawienia tego kraju w trudnej sytuacji.

Dobre dla Ukrainy

Z tego – jak dodała – wynikają pewne zadania dla Niemiec, które muszą zastanowić się, jak zapewnić przedłużenie umowy na tranzyt rosyjskiego gazu przez ten kraj, wesprzeć transformację energetyczną na Ukrainie oraz zwiększyć jej bezpieczeństwo dostaw, np. poprzez odwrócony przepływ gazu. – To porozumienie jest „dobre także dla Ukrainy” – przekonywała.

Merkel wskazała, że w przypadku, gdyby Nord Stream 2 jednak został wykorzystany przeciwko Ukrainie, istnieje m.in. „możliwość nałożenia sankcji”. – Rosja dziś powtórzyła, że nie zamiera wykorzystywać energii jako broni. Trzymamy ją za słowo – powiedziała. I dodała, że „nie jesteśmy bezbronni”, jeżeli obietnice te nie zostaną dotrzymane. Odrzuciła także sugestię, że obrona Nord Stream 2 pokazuje, iż „Rosja jest ważniejszym partnerem dla Niemiec niż Ukraina i Polska. – Absolutnie nie, o to tu w ogóle nie chodzi – podkreśliła.

Krytyka z Warszawy i Kijowa

Już w środę szefowie dyplomacji Polski i Ukrainy Zbigniew Rau i Dmytro Kułeba wydali wspólny komunkat, w którym oceniają, że Nord Stream 2 jest zagrożeniem dla ich bezpieczeństwa i krytykują pominięcie ich w rozmowach niemiecko-amerykańskich. Jak podkreślają, rezygnacja z prób uruchomienia gazociągu „stworzyła zagrożenie dla Ukrainy i Europy Środkowej w wymiarach politycznym, militarnym i energetycznym, jednocześnie wzmacniając potencjał Rosji do destabilizacji sytuacji bezpieczeństwa w Europie oraz utrwalając podziały w gronie państw członkowskich NATO i Unii Europejskiej”.

Porozumienie spotkało się już z ostrą krytyką w Kongresie USA, gdzie panuje ponadpartyjna zgoda, że Nord Stream 2 należy zatrzymać. Nie brak także negatywnych komentarzy w niemieckiej prasie, która pisze nawet o „prezencie pożegnalnym Merkel dla Putina”.

Wspólne oświadczenie rządów USA i Niemiec w sprawie Nord Stream 2 ma zażegnać konflikt, który zapoczątkowały w 2019 amerykańskie groźby nałożenia sankcji na podmioty uczestniczące w inwestycji; Stany Zjednoczone argumentują, że rosyjsko-niemiecki gazociąg zagraża suwerenności energetycznej Europy, bo zwiększa jej zależność od gazu z Rosji i daje Moskwie narzędzie szantażu Ukrainy i krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

Teraz administracja prezydenta USA Joe Bidena gotowa jest zrezygnować z sankcji i prób powstrzymania ukończonego już prawie gazociągu, a w zamian Niemcy deklarują, że w razie konieczności zastosują sankcję wobec Rosji, jeżeli Nord Stream 2 zostanie wykorzystany do tego, by zaszkodzić Ukrainie albo innemu państwu Europy Środkowej i Wschodniej. Berlin ma też zabiegać o przedłużenie rosyjsko-ukraińskiej umowy o tranzycie gazu poza rok 2024 i wesprze finansowo transformację sektora energii na Ukrainie.

Zadowolony niemiecki biznes

Według agencji Interfax rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, iż Rosja jest gotowa rozmawiać o przedłużeniu umowy z Ukrainą o tranzycie gazu. Już w środę Merkel rozmawiała telefonicznie z Władimirem Putinem na temat porozumienia w sprawie Nord Stream 2.

Zadowolenia z zażegnania sporu o gazociąg nie kryje niemiecki biznes. „Mamy nadzieję, że osiągnięte porozumienie niemiecko-amerykańskie usunie wieloletni stan niepewności dla uczestniczących w inwestycji firm i wreszcie odblokuje drogę dla tego ważnego europejskiego projektu energetycznego. Nadal uważamy Nord Stream 2 za infrastrukturę kluczową dla przyszłego zaopatrzenia w energię Niemiec i Europy” – oświadczył przewodniczący Komisji Wschodniej Niemieckiej Gospodarki Oliver Hermes.

Jego zdaniem rosyjsko-niemiecki gazociąg pomoże pokryć większe zapotrzebowanie na gaz w okresie odchodzenia od węgla i energii atomowej, zaś na dłuższą metę może zostać wykorzystany do transportu wodoru i pozwoli „przekształcić wiarygodne partnerstwo energetyczne z Rosją w partnerstwo klimatyczne”.

Broń w rękach Putina

Socjaldemokratyczna premier niemieckiego landu Meklemburgia-Pomorze Przednie Manuela Schwesig przypomniała, że jej rząd zawsze popierał budowę gazociągu. – Słuszne jest, że odchodzimy od węgla i atomu i stawiamy na energię ze źródeł odnawialnych. Na okres przejściowy potrzebujemy gazu – oświadczyła w czwartek wschodnioniemiecka polityk. To w jej regionie kończy się rosyjsko-niemiecki gazociąg o dużym znaczeniu dla lokalnej gospodarki. Schwesig dodała, że cieszy się, iż dzięki porozumieniu Berlina z Waszyngtonem Ukraina uzyska dodatkowe pieniądze na ochronę klimatu i środowiska.

Z rezerwą do kompromisu podchodzi przewodniczący komisji spraw zagranicznych w niemieckim Bundestagu, chadek Norbert Roettgen, który w rozmowie z radiem Deutschlandfunk podkreślił, że nadal uważa gazociąg za zły projekt. – To polityczna broń w rękach Władimira Putina – ocenił. Ale – jak dodał – dobrze, że usunięto stały punkt sporny pomiędzy Niemcami a USA.

W czwartek zareagowała także Komisja Europejska, która chce, by porozumienie zostało omówione w UE. – Polityka energetyczna UE nie jest tylko sprawą narodową i wymaga uzgodnień z UE i pomiędzy państwami członkowskimi – powiedział w Brukseli rzecznik KE.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Ważne jest, by Ukraina pozostała krajem tranzytu gazu – powiedziała kanclerz Angela Merkel.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Merkel%3A%20porozumienie%20ws.%20Nord%20Stream%202%20dobre%20dla%20Ukrainy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58595581&x4=11395&x5=Merkel%3A%20porozumienie%20ws.%20Nord%20Stream%202%20dobre%20dla%20Ukrainy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmerkel-porozumienie-ws-nord-stream-2-dobre-dla-ukrainy%2Fa-58595581&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210722&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/merkel-porozumienie-ws-nord-stream-2-dobre-dla-ukrainy/a-58595581?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 109
Id 58591035
Date 2021-07-22
Title Meteorolodzy ostrzegają przed kolejnymi katastrofalnymi ulewami
Short title Meteorolodzy ostrzegają przed kolejnymi silnymi ulewami
Teaser Niemiecka Służba Meteorologiczna (DWD) dokonała pierwszej, szczegółowej oceny powodzi na zachodzie kraju. Jej wyniki są niepokojące.

Według oceny DWD w miejscach dotkniętych powodzią w ciągu paru godzin albo paru dni spadło często dwa razy tyle deszczu, ile zwykle przez cały lipiec.

Wydarzenie stulecia

Niepogodę w ubiegłym tygodniu w wielu miejscach eksperci DWD uznali za „wydarzenie stulecia”, podkreślając w ten sposób jego wyjątkowy charakter. Takie są wyniki opublikowanego dziś (22.07.2021) w Offenbach specjalnego raportu DWD w sprawie katastrofalnej powodzi. Jego autorzy zaznaczają, że w wielu miejscach opady były jeszcze wyższe, co przełożyło się na spowodowane nimi szkody.

Z pomiarów DWD wynika, że w dorzeczu rzeki Ahr w Nadrenii-Palatynacie w ubiegłą środę (14.07.2021) w ciągu 24 godzin spadło miejscami do 147 litrów wody deszczowej na metr kwadratowy. Dolina tej rzeki należy do najbardziej spustoszonych miejsc podczas minionej powodzi. Podobne, a nawet jeszcze większe ilości wody deszczowej, spadły w środę w ciągu doby między innymi w dorzeczu rzek Erft, Kyll i Mozeli, jak również w dorzeczu rzeki Wupper i Rur w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Niszczycielska siła

W sumie DWD na objętych niepogodą obszarach Nadrenii-Palatynatu i Nadrenii Północnej-Westfalii odnotowała rozległe, silne opady przekraczające 100 litrów wody deszczowej na metr kwadratowy w ciągu 72 godzin, a miejscami przeszło 150 litrów wody na metr kwadratowy. Zdaniem synoptyków z DWD gigantyczne ilości wody deszczowej przyniesionej przez niż „Bernd” trafiły na utrzymujące się od pewnego czasu opady i spadły na całkowicie nasyconą już wodą deszczową ziemię, która nie mogła wchłonąć więcej wody.

To, jak również fakt, że ekstremalnie wysokie opady wystąpiły w regionie pagórkowatym, sprawiło, że ich niszczycielska siła była szczególnie wysoka – stwierdzono w raporcie specjalnym Niemieckiej Służby Meteorologicznej.

Wąskie koryta rzek w tym regionie dodatkowo „skanalizowały” płynące nimi masy wodne, podnosząc ich odziaływanie na najbliższą okolicę. Po skierowaniu się obszaru niskiego ciśnienia na południowy wschód, w Saksonii i Bawarii także wystąpiły powodzie, ale na znacznie mniejszą skalę niż na zachodzie Niemiec.

Zagrożenie do września

DWD zwraca uwagę, że już od maja Niemcy są nawiedzane przez całą serię katastrofalnych opadów deszczu. Ich sezon potrwa do września. Oznacza to, że tym roku podobne kataklizmy mogą się jeszcze powtórzyć.

Już na najbliższy weekend synoptycy z DWD przewidują możliwość ponownego wystąpienia burz i silnych opadów deszczu. W sobotę (24.07.2021) należy liczyć się z alertem pogodowym, dotyczącym miejscowych ulew, burz i gradobicia. Może do nich dojść także na obszarze nawiedzonym przez powódź. Silnych burz należy spodziewać się zwłaszcza w Nadrenii-Palatynacie.

(AFP/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemiecka Służba Meteorologiczna dokonała pierwszej, szczegółowej oceny powodzi na zachodzie kraju. Wyniki niepokoją.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Meteorolodzy%20ostrzegaj%C4%85%20przed%20kolejnymi%20katastrofalnymi%20ulewami&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58591035&x4=11400&x5=Meteorolodzy%20ostrzegaj%C4%85%20przed%20kolejnymi%20katastrofalnymi%20ulewami&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmeteorolodzy-ostrzegaj%C4%85-przed-kolejnymi-katastrofalnymi-ulewami%2Fa-58591035&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210722&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/meteorolodzy-ostrzegają-przed-kolejnymi-katastrofalnymi-ulewami/a-58591035?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58101315_401.jpg
Image caption Katastrofalne opady deszczu w Niemczech potrwają do września
Image source Angelika Warmuth/dpa/picture alliance

Item 110
Id 58590565
Date 2021-07-22
Title Minister zdrowia ostrzega przed wzrostem zakażeń jesienią
Short title Minister zdrowia ostrzega przed wzrostem zakażeń jesienią
Teaser Teraz rozstrzyga się, jak wysoka będzie liczba nowych zakażeń koronawirusem jesienią – twierdzi minister zdrowia Jens Spahn. I wzywa do dalszego przestrzegania dotychczasowych sposobów chronienia się przed infekcją.

Minister zdrowia ostrzega przed drastycznym wzrostem siedmiodniowego wskaźnika zapadalności w kraju. Jego zdaniem we wrześniu może on przekroczyć 400, a w październiku nawet 800, o ile obecny trend się utrzyma. – Już teraz mamy do czynienia z jego szybkim wzrostem – powiedział Jens Spahn w Berlinie.

Instytut Roberta Kocha (RKI) podał dziś (22.07.2021), że zanotowano 1890 nowych zakażeń, 42 zgony, zaś wskaźnik zachorowalności na poziomie 12,2. Oznacza to wzrost wobec poprzedniego dnia, gdy incydencja wynosiła 11,4, a już wówczas mówiono o niepokojącym podwojeniu się tego wskaźnika w ciągu ubiegłych 12 dni.

Chrońmy się, wirus jest nadal groźny

Minister Spahn zaapelował o przestrzeganie dotychczasowych sposobów chronienia się przed zakażeniem koronawirusem: noszenia masek ochronnych w sklepach i innych wnętrzach, gdzie mamy do czynienia z innymi ludźmi, regularnego badania się na koronawirusa i zaszczepienia się przeciwko niemu, jeżeli ktoś do tej pory tego jeszcze nie uczynił.

– Decydujemy teraz, w tych lipcowych dniach, o tym, jak będzie we wrześniu, październiku i listopadzie – oświadczył Spahn.

Wzrost zakażeń powinien, jego zdaniem, przyspieszyć debatę o tym, od jakiej wartości granicznej powinny obowiązywać nowe obostrzenia w pandemii. Pierwsze powiaty ustanowiły je już na poziomie tygodniowego wskaźnika incydencji wynoszącego 50, a dwie dzielnice Berlina na poziomie 35, który wcześniej był wyznacznikiem dla federacji i krajów związkowych.

Jens Spahn zwrócił uwagę na to, że nie będzie można powrócić do dawnych wartości granicznych, ponieważ wskutek stale rosnącej liczby osób zaszczepionych na koronawirusa w Niemczech zmniejszyła się liczba chorych na COVID-19 przebywających na oddziałach intensywnej terapii w szpitalach i klinikach. Automatycznie oznacza to zmianę wartości, od których należy obawiać się przeciążenia niemieckiego systemu ochrony zdrowia. Jego zdaniem w tej chwili wskaźnik wynoszący 200 nowych zakażeń na sto tysięcy mieszkańców w ciągu tygodnia odpowiada w praktyce dawnemu wskaźnikowi wynoszącemu 50.

Jens Spahn zaapelował wcześniej na Twitterze do społeczeństwa, aby nie zaniedbywać szczepień. W tej chwili ponad 50 mln mieszkańców Niemiec otrzymało przynajmniej jedną dawkę szczepionki, co stanowi 60,2 procent społeczeństwa. 39,3 mln osób, czyli 47,3 procent ludności Niemiec zostało całkowicie zaszczepionych. – Ale to nie wystarczy na odmianę Delta: Proszę, zaszczepcie się! – napisał minister.

Nowe przepisy dla wjeżdżających do RFN

Rząd w Berlinie przedłużył do 10 września dotychczasowe przepisy dla osób wjeżdżających do Niemiec i wprowadził złagodzenia dotyczące kwarantanny. Dotychczasowe postanowienia w tych sprawach obowiązywałyby do 28 lipca.

Wprowadzone zmiany przewidują, że osoby w pełni zaszczepione na koronawirusa przybywające do Niemiec z obszarów, na których stanowi on zagrożenie, będą mogły skrócić okres kwarantanny, jeżeli da się udowodnić, że ich szczepionka jest skuteczna na tę odmianę koronawirusa, która grasuje na danym obszarze. Aby tak się stało, Instytut Roberta Kocha musi wymienić daną szczepionkę i daną odmianę koronawirusa na swojej stronie internetowej. Do tej pory także osoby w pełni zaszczepione przybywające z takich obszarów do Niemiec musiały udać się na kwarantannę w jej pełnym wymiarze. Ministerstwo Zdrowia poda bliższe szczegóły dotyczące kwarantanny od 28 lipca.

Zaostrzenie ograniczeń we Francji

Z uwagi na wyraźny wzrost liczby nowych zakażeń koronawirusem we Francji, tamtejsze władze wprowadziły w życie nowe ograniczenia obowiązujące zarówno jej mieszkańców jak i turystów. Od teraz w takich miejscach jak Wieża Eiffla, w parkach, salach koncertowych, muzeach i kinach, w których może przebywać jednocześnie 50 osób, prawo wejścia do nich mają tylko ci, którzy są w pełni zaszczepieni, ozdrowieńcy i osoby mogące przedstawić negatywny wynik testu na koronawirusa, który nie jest starszy niż 48 godzin. Nie stosującym się do tych zasad grozi mandat w wysokości do 1500 euro.

Aby nieco osłodzić życie miejscowym i turystom, władze Paryża ustanowiły pod Wieżą Eiffla namiot, w którym można szybko przetestować się na koronawirusa. Zagraniczni turyści muszą za to jednak zapłacić 25 euro.

(DPA, AFP, RTR/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Teraz rozstrzyga się, jak wysoka będzie liczba nowych zakażeń koronawirusem jesienią – twierdzi minister zdrowia.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Minister%20zdrowia%20ostrzega%20przed%20wzrostem%20zaka%C5%BCe%C5%84%20jesieni%C4%85&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58590565&x4=11395&x5=Minister%20zdrowia%20ostrzega%20przed%20wzrostem%20zaka%C5%BCe%C5%84%20jesieni%C4%85&x6=1&x7=%2Fpl%2Fminister-zdrowia-ostrzega-przed-wzrostem-zaka%C5%BCe%C5%84-jesieni%C4%85%2Fa-58590565&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210722&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/minister-zdrowia-ostrzega-przed-wzrostem-zakażeń-jesienią/a-58590565?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58227932_401.jpg
Image caption Letni dni zadecydują o jesiennej incydencji - ostrzega minier zdrowia.
Image source Frank Rumpenhorst/dpa/picture alliance

Item 111
Id 58588815
Date 2021-07-22
Title Pięć lat po zamachu w Monachium: ból pozostaje
Short title Pięć lat po zamachu w Monachium: ból pozostaje
Teaser W lipcu 2016 roku prawicowy ekstremista zabił dziewięć osób, niemal wszystkie miały emigranckie korzenie. Ta zbrodnia dowodzi, jak trudno Niemcy radzą sobie z rasistowskimi przestępstwami z nienawiści wobec „obcych”.

Ten zamach wstrząsnął Niemcami. 22 lipca 2016 roku 18-letni David S. zaopatrzył się w pistolet i zastrzelił w monachijskim centrum handlowym OEZ i jego okolicach dziewięć osób. Większość ofiar stanowili młodociani, najmłodsza miała zaledwie 14 lat. Ponad 30 innych osób zostało rannych. Kilka godzin później zamachowiec został otoczony przez policjantów i popełnił samobójstwo na ich oczach. Zdjęcia z tej tragedii obiegły świat. Wieża Eiffla w Paryżu została podświetlona w niemieckich barwach narodowych na znak solidarności z ofiarami zamachu.

Ich śmierć była największą stratą dla ich rodzin i krewnych. Ale to nie wszystko. Żadna z dziewięciorga ofiar tej zbrodni nie została wybrana przypadkowo. Zamachowiec, David S., zabił je z pobudek rasistowskich. Przed zamachem chwalił się, że chce „odstrzelić” kilka osób, ponieważ są muzułmanami albo Turkami. Był członkiem międzynarodowej grupy czatowej powiązanej nienawiścią wobec uchodźców. Swój zamach przeprowadził w piątą rocznicę popełnionego na wyspie Utoya zamachu norweskiego prawicowo-ekstremistycznego mordercy Andersa Breivika.

Jak ofiary mogą stać się sprawcami

Monachijska policja trzymała się w śledztwie hipotezy, że tę zbrodnię popełniono w amoku, a jej sprawca jest chory psychicznie. Co więcej, jej zdaniem był on ofiarą mobbingu ze strony migrantów i chciał się na nich zemścić.

Władze trzymały się tej wersji do października 2019 roku. Dla rodzin ofiar zbrodni była ona policzkiem. „Jeśli opisujemy sprawcę zbrodni jako 'ofiarę mobbingu', mamy do czynienia z groźną zamianą ról” – mówił adwokat reprezentujący rodziny ofiar, Onur Özata.

Ale jeden z prawników uczestniczący w procesie przeciwko sprzedawcy broni, którą posłużył się David S., też przedstawił podobny sposób myślenia. Twierdził, że jednym z powodów popełnionej zbrodni było zachowanie się ofiar przyszłego oprawcy.

Szybkie odszkodowanie dla rodzin ofiar

Sposobu, w jaki władze podeszły do zamachu w Monachium, nie da się ocenić jednoznacznie. Z jednej strony rodziny ofiar otrzymały odszkodowanie. – Miasto Monachium szybko i bez zbędnej biurokracji utworzyło fundusz odszkodowawczy w wysokości pół miliona euro – mówi Miriam Heigl, która kieruje placówką do spraw demokracji we władzach stolicy Bawarii. – Działaliśmy naprawdę szybko – podkreśla.

Nasilono i rozszerzono także szkolenie bawarskich urzędników w kwestiach dotyczących rasizmu i udzielono większego wsparcia badaniom w tym zakresie. Z drugiej strony jednak zapotrzebowanie na nie w Niemczech nadal wydaje się niewystarczające. – Do dzisiaj wiedza na temat przestępstw popełnianych z pobudek rasistowskich i uprzedzeń wobec ich ofiar nie odpowiada w pełni potrzebom – twierdzi monachijska badaczka prawicowego ekstremizmu Britta Schellenberg.

Jej zdaniem w szkoleniu funkcjonariuszy policji albo się w ogóle nie porusza tego zagadnienia albo odgrywa ono podrzędną rolę. W rezultacie rasistowskie zbrodnie z nienawiści do dziś często nie są należycie zaszeregowane, a śledztwo w takich sprawach nie jest właściwie prowadzone. Nie uwzględnia się w nim zwłaszcza punktu widzenia ofiar takich przestępstw.

Postępująca radykalizacja w internecie

Zamach w Monachium z 2016 roku wyraźnie unaocznił jeszcze jeden problem. Okazało się, że policja ma duże braki w radzeniu sobie ze zwalczaniem rasistowskiej nienawiści w internecie. Zamachowiec David S. był członkiem międzynarodowej społeczności, która zradykalizowała się w mediach społecznościowych. W jednej z grup czatowych uczestniczyło aktywnie około 250 młodych ludzi z wielu krajów. Współzałożyciel tej grupy, William A., rok po zamachu w Monachium sam stał się mordercą. W 2017 roku zastrzelił w stanie Nowy Meksyk w USA dwóch młodych ludzi. Jego motywem był rasizm.

Adwokat Onur Özata ostrzega przed połączeniem się ekstremistów w sieć. – W tej sprawie musimy być wyjątkowo czujni. Wydaje mi się, że władze są zbyt skupione na tym, co dzieje się na płaszczyźnie krajowej, ale bardzo dużo dzieje się przecież także w sieci – podkreśla.

W jednej sprawie badacze prawicowego ekstremizmu, pełnomocnicy władz różnego szczebla do spraw demokracji oraz adwokaci reprezentujący interesy rodzin ofiar przestępstw popełnionych z pobudek rasistowskich są jednomyślni: państwo i społeczeństwo muszą być bardziej solidarne wobec ofiar takich przestępstw. Po to, aby nie doszło do ich ponownego pomylenia ze sprawcami przez instytucje państwowe, policję i sądy.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W lipcu 2016 roku prawicowy ekstremista zabił dziewięć osób. Niemal wszystkie miały emigranckie korzenie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Pi%C4%99%C4%87%20lat%20po%20zamachu%20w%20Monachium%3A%20b%C3%B3l%20pozostaje&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58588815&x4=11395&x5=Pi%C4%99%C4%87%20lat%20po%20zamachu%20w%20Monachium%3A%20b%C3%B3l%20pozostaje&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpi%C4%99%C4%87-lat-po-zamachu-w-monachium-b%C3%B3l-pozostaje%2Fa-58588815&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210722&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/pięć-lat-po-zamachu-w-monachium-ból-pozostaje/a-58588815?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58326678_401.jpg
Image caption Monachium: pomnik ku czci ofiar zamachu
Image source Tobias Hase/dpa/picture alliance

Item 112
Id 58589647
Date 2021-07-22
Title Merkel apeluje: Szczepcie się!
Short title Merkel apeluje: Szczepcie się!
Teaser Im więcej zaszczepionych na COVID-19, tym bardziej będziemy wolni – przekonywała kanclerz Angela Merkel.

Szefowa niemieckiego rządu wykorzystała swoją doroczną, a zarazem ostatnią letnią konferencję prasową dziś (22.07.2021) w Berlinie, by zaapelować do mieszkańców Niemiec o zaszczepienie się na COVID-19. – Każde szczepienie się liczy – mówiła.

Jej niepokój budzi dynamika, z jaką od kilku dni znów rośnie liczba przypadków koronawirusa w Niemczech; w ciągu minionych dwóch tygodni siedmiodniowy wskaźnik zapadalności na COVID-19 w Niemczech wzrósł dwukrotnie, do 12,2 na 100 tysięcy mieszkańców. Dziś odnotowano 1890 nowych przypadków zakażenia koronawirusem.

„Krok w stronę normalności”

Dlatego „ogromnie ważne” jest – jak powiedziała Merkel – przestrzeganie zasad ostrożności: higieny, zachowanie dystansu czy noszenie maseczek. – To wszystko pozwala lepiej kontrolować pandemię, ale wszyscy wiemy, że jedynym kluczem do jej pokonania są szczepienia – podkreśliła. I wskazała, że szczepionki chronią nie tylko przed zakażeniem czy ciężkim przebiegiem choroby, ale i pozwolą zapobiec szybkiemu przeciążeniu systemu ochrony zdrowia, co jest celem całej polityki walki z pandemią koronawirusa.

– Wszyscy chcemy powrotu normalności, ale to nie uda się w pojedynkę, tylko dzięki działaniom jako wspólnota. I dlatego potrzebujemy znacznie więcej szczepień – powiedziała Merkel. – Każda zaszczepiona osoba to mały krok w stronę normalności dla wszystkich. Bowiem – jak dodała – szczepienia chronią nie tylko przed ciężką chorobą i bólem, ale i ograniczeniami codziennego życia. – Oznacza to, że im więcej będzie zaszczepionych, tym bardziej wolni będziemy, nie tylko jako jednostki, ale i społeczeństwo – przekonywała.

Do środy (21.07.2021) w pełni zaszczepionych była blisko połowa mieszkańców Niemiec (47,3 proc.).

Bilans czterech kadencji

Półtoragodzinna letnia konferencja prasowa niemieckiej kanclerz to okazja do zadawania jej pytań na każdy temat, interesujący dziennikarzy. Wiele dotyczyło katastrofalnej powodzi na zachodzie Niemiec oraz polityki klimatycznej. Według Merkel usuwanie skutków powodzi będzie długotrwałe. Zapowiedziała też, że „w nadchodzących dniach i tygodniach” władze federalne i krajów związkowych będą rozmawiać o organizacji funduszu na odbudowę po powodzi.

Przyznała się także do niepowodzeń w dziedzinie polityki walki ze zmianami klimatu w trakcie jej 16-letnich rządów, gdy nadano jej nawet przydomek „kanclerz klimatyczna”. Jej zdaniem wiele zrobiono w tej sferze, np. zwiększono udział energii ze źródeł odnawialnych w miksie energetycznym czy szybsze tempo redukcji emisji CO2. Jednak – dodała – nie „wydarzyło się wystarczająco dużo”, by osiągnąć cel, jakim jest ograniczenie tempa ocieplania się klimatu do „mniej niż 2 stopni Celsjusza czy nawet do 1,5 stopnia”.

Merkel, która po najbliższych jesiennych wyborach do Bundestagu ustąpi po 16 latach z fotela kanclerza Niemiec, nie chciała zdradzić swoich planów na przyszłość i tłumaczyła, że niewiele o tym myśli. – Jest mało czasu i miejsca, by zajmować się tym, co potem – mówiła, podkreślając, że do końca kadencji jest jeszcze wiele zadań do załatwienia. Pytana, czy żałuje, że kończy swe rządy, doparła jedynie, że „jakoś sobie poradzi”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Im więcej zaszczepionych na COVID-19, tym bardziej będziemy wolni – przekonywała kanclerz Angela Merkel.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Merkel%20apeluje%3A%20Szczepcie%20si%C4%99%21&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58589647&x4=11395&x5=Merkel%20apeluje%3A%20Szczepcie%20si%C4%99%21&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmerkel-apeluje-szczepcie-si%C4%99%2Fa-58589647&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210722&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/merkel-apeluje-szczepcie-się/a-58589647?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58589157_401.jpg
Image caption Kanclerz Angela Merkel podczas letniej konferencji prasowej w Berlinie
Image source Wolfgang Kumm/dpa/picture alliance

Item 113
Id 58583956
Date 2021-07-22
Title Niemiecka prasa: Nord Stream 2, pożegnalny prezent Merkel dla Putina
Short title Nord Stream 2, pożegnalny prezent Merkel dla Putina
Teaser Czołowe niemieckie dzienniki komentują w czwartek (22.07.21) kompromis ws. gazociągu Nord Stream 2 zawarty między Niemcami a USA.

Na pierwszy rzut oka wygląda to na sukces Berlina. Ale w rzeczywistości Nord Stream 2 szkodzi Niemcom - uważa komentator dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung":

"Nawet w świetle porozumienia między Niemcami a Stanami Zjednoczonymi w sprawie Nord Stream 2, nic nie zmienia opinii wielu, że projekt ten jest przykładem niemieckiego neomerkantylizmu. Co gorsza - to przykład niemieckiego unilateralizmu, który w niewielkim stopniu uwzględnia zastrzeżenia i obawy bliskich partnerów.

Tak, kanclerz zgodziła się na amerykański postulat nałożenia sankcji na Rosję w przypadku nasilenia przez Moskwę agresywnej polityki wobec Ukrainy. Zgodziła się zainwestować w ukraiński sektor energetyczny i zmodernizować go. Co więcej, Ukraina ma pozostać krajem tranzytowym dla rosyjskiego gazu po 2024 roku.

Nie zmienia to jednak faktu, że Nord Stream 2 jest geopolitycznym instrumentem w repertuarze Kremla, pomaga finansować jego działania w kraju i za granicą - i jeszcze bardziej uzależnia Niemcy. Nigdy nie był to projekt czysto ekonomiczny, jak się często twierdzi. To była i jest bajka. Fakt, że były kanclerz Niemiec odgrywa w tej sprawie znaczącą rolę, stanowi rozdział sam w sobie, i to rozdział niechlubny".

"Miękki kompromis"

Dziennik "Sueddeutsche Zeitung" nazywa porozumienie Berlina i Waszyngtonu "miękkim kompromisem".

"Zwolennicy gazociągu Nord Stream 2 zadali sobie wiele trudu, aby bagatelizować ten projekt i sprowadzać go do kwestii czysto ekonomicznych. Fakt, że rządy USA i Niemiec po trudnych negocjacjach musiały osiągnąć kompromis na wysokim szczeblu, aby rozładować potężny konflikt wokół bałtyckiej rury, dowodzi czegoś innego. Z geopolitycznego punktu widzenia gazociąg jest szkodliwy. Umowa niemiecko-amerykańska służy ograniczeniu tych szkód.

Wynikają one z faktu, że gazociąg nie jest bynajmniej przeznaczony wyłącznie do sprowadzania gazu ziemnego z Rosji do Niemiec. Ten nowy, drugi już system rurociągów przez Morze Bałtyckie ma przede wszystkim ominąć Ukrainę. Po zakończeniu budowy Nord Stream 2 z punktu widzenia Rosji nie ma już potrzeby transportowania gazu starym rurociągiem przez sąsiedni kraj na Zachód. Prezydent Władimir Putin dał już do zrozumienia, że jest to raczej przysługa, która zależy od dobrego zachowania Ukrainy. Taka jest twarda rzeczywistość. Celem zobowiązań podjętych obecnie przez rząd niemiecki jest jej lekkie złagodzenie. (...) Gazociąg nadal wywołuje na Ukrainie zrozumiałe obawy".

"Zwiedziona Polska"

Dziennik "Die Welt" nazywa porozumienie z Waszyngtonem "prezentem pożegnalnym Merkel dla Putina".

"Kanclerstwo Angeli Merkel kończy się prezentem pożegnalnym. Nie dla niej, ale od niej: prezent dla Władimira Putina. Rosyjski prezydent jest beneficjentem kompromisu, jaki Angela Merkel zawarła z prezydentem USA Joe Bidenem w sprawie bałtyckiego gazociągu Nord Stream 2. Merkel - w przeciwieństwie do swojego poprzednika i innych europejskich polityków - nie będzie czerpać korzyści finansowych ze swoich dobrych kontaktów z Kremlem po zakończeniu kadencji. To nie jest jej styl i nie jest jej charakter.

Tym bardziej irytujący jest ten być może ostatni ważny akcent polityczny, który stawia. Pod względem warsztatowym to zręczny ruch. Merkel wykorzystała trudną sytuację nowego amerykańskiego prezydenta. Biden potrzebuje Niemiec do swojego "sojuszu demokracji" przeciwko Chinom, nowej autorytarnej potędze świata.

Obserwatorzy po obu stronach Atlantyku od miesięcy zastanawiali się, dlaczego Merkel tak długo zwlekała z poparciem dla kursu Bidena - co zakrawało na kpinę ze wszystkich niemieckich uroczystych przemówień o polityce zagranicznej zorientowanej na wartości. Prawdopodobnie chciała zbudować masę przetargową. Chiny są ważniejsze od Rosji, nie tylko dla Bidena.

Kanclerz nie przystała nawet na tzw. klauzulę "kill-switch". Według niej Berlin mógłby wyłączyć gazociąg, gdyby Kreml szantażował kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Putin zasugerował zaledwie kilka miesięcy temu, że właśnie do tego dąży. Ukraina, nad której głową toczyły się negocjacje, została zwiedziona. Zwiedziona została Polska i demokracje bałtyckie, które jeszcze długo będą przypominać Niemcom w Brukseli i w innych miejscach o tym układzie".

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Czołowe niemieckie dzienniki krytykują kompromis ws. gazociągu Nord Stream 2 zawarty między Niemcami a USA.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%3A%20Nord%20Stream%202%2C%20po%C5%BCegnalny%20prezent%20Merkel%20dla%20Putina&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58583956&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%3A%20Nord%20Stream%202%2C%20po%C5%BCegnalny%20prezent%20Merkel%20dla%20Putina&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-nord-stream-2-po%C5%BCegnalny-prezent-merkel-dla-putina%2Fa-58583956&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210722&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-nord-stream-2-pożegnalny-prezent-merkel-dla-putina/a-58583956?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58193616_401.jpg
Image source Maksim Blinov/Sputnik/dpa/picture alliance

Item 114
Id 58583892
Date 2021-07-22
Title Polacy w Niemczech. Akcje dla powodzian
Short title Polacy w Niemczech. Akcje dla powodzian
Teaser Polacy w Niemczech ruszyli z wielką akcją pomocy dla rodaków poszkodowanych przez powódź. „Z każdej strony nadciąga ludzka pomoc i dobra energia”.

Urszula Strzelczyk od 20 lat prowadzi w Hagen (Nadrenia Północna-Westfalia) sklep z modą ślubną. Po tym jak powódź zniszczyła jej butik i połowę z 500 sukienek, pani Urszula musi zaczynać od zera. Część sukien chce wystawić na sprzedaż za symboliczną sumę. Zgłosili się ludzie, którzy chcą wyprać zabrudzone szlamem sukienki i pomóc w odbudowie.

– Z każdej strony nadciąga ludzka pomoc i dobra energia – mówi Urszula Strzelczyk w rozmowie z DW. − Donoszono nam jedzenie, picie, pomagano w usuwaniu zniszczonych rzeczy. Ludzie są bardzo solidarni – podkreśla i wierzy, że wszystko dobrze się skończy.

Pomoc poszkodowanym Polakom

Podobnie myśli pani Agnieszka z Kall w górach Eifel – jednego z najbardziej dotkniętych powodzią regionu Niemiec. Wciąż porządkuje z mężem i znajomymi zniszczoną piwnicę i parter swojego domu, w którym mieszkają od niespełna roku. Dom był ubezpieczony, więc jest nadzieja na pokrycie choć części strat.

Były pracodawca pani Agnieszki też chce pomóc. − Muszą stanąć na nogi – mówi DW Jarosław Czeczotka, właściciel restauracji Maxima w Kolonii.

To on jako jeden z pierwszych w środowisku polonijnym zareagował na dramatyczną sytuację i ruszył z pomocą poszkodowanym Polakom. − Wiedziałem, że jest mnóstwo polskich rodzin bez znajomości niemieckiego i łatwo mogłem przewidzieć, że trudno będzie im coś załatwić, prosić o pomoc – wyjaśnia restaurator. W mediach społecznościowych opublikował apel, by zgłaszali się do niego poszkodowani i ci, którzy chcą konkretnie pomóc. Dzięki temu indywidualna pomoc już trafiła do wielu.

Porady i wsparcie

Do akcji pomocy Polakom włączyła się także polska inicjatywa Info-Point-Polregio, która w kilku miastach Nadrenii Północnej-Westfalii znana jest z poradnictwa i wsparcia imigrantów. – Zaoferowaliśmy pomoc w tłumaczeniu, wypełnianiu formularzy i załatwianiu formalności – mówi Joanna Szymańska, koordynatorka projektu.

Gdy minie etap usuwania szkód i porządkowania, powodzianie będą musieli kontaktować się z urzędami, złożyć wnioski o odszkodowanie czy pomoc, będą mieli pytania do prawników. – Chcemy ich w tym wesprzeć – mówi Anna Klimaszewska-Golan, prawniczka i koordynatorka Info-Point-Polregio w Kolonii.

Już teraz napływają pierwsze zgłoszenia od poszkodowanych Polaków potrzebujących pomocy formalno-prawnej.

„Jedziemy do ludzi”

Pomoc zaoferowały także sztaby WOŚP w Niemczech. Sztab w Bonn opublikował w mediach społecznościowych apel o zgłaszanie się i przesyłanie listy potrzebnych rzeczy. Informuje także o pomocy w poszczególnych miastach, przekazuje kontakty.

W zniszczonym przez powódź Eschweiler pomaga między innymi Paulina Wujczyk. – Zainteresowaliśmy się, gdy zobaczyliśmy, że na terenie Eschweiler działają cztery punkty, do których można pójść i otrzymać wsparcie, ale w tym wszystkim zapomniano o osobach starszych i niemobilnych, które nie mają możliwości dojścia do tego punktu – mówi w rozmowie z DW.

Paulina codziennie z kilkoma znajomymi sortuje dary, które przywożone są do jej pustego domu, pakuje je w samochody i zawozi do dzielnicy, przez którą przeszła fala powodziowa. – Jedno auto z wodą, inne z jedzeniem, jeszcze inne ze środkami czystości lub zabawkami. Ruszamy na ulice zalane wodą, trąbimy i pytamy, czy ludzie czegoś potrzebują. Wśród poszkodowanych są też rodziny z Polski – mówi.

Nie wszystko jednak, co darują ludzie, można przekazać potrzebującym. – Wiele rzeczy to śmieci, których pozbywają się ludzie; zniszczone, potargane rzeczy – mówi Paulina Wujczyk.

Wczoraj kupiła świeże owoce i warzywa. – Ludzie po tygodniu jedzenia suchego prowiantu najbardziej cieszą się na świeże produkty: pomidory, ogórki, jabłka, banany – relacjonuje. Nadal potrzebne są jeszcze środki czystości i rzeczy do usuwania szkód – rękawice, wiadra, ścierki. – Ludzie są wdzięczni za pomoc, ale widok ogromu zniszczeń, jakie w naszym mieście wyrządziła powódź, ściska za serce – mówi Paulina.

Pomoc bez granic

W polskim konsulacie w Kolonii jeszcze do środy 21 lipca działała specjalna infolinia, na którą można było zgłosić zaginione osoby i uzyskać informacje o centrach kryzysowych. Jak podaje konsulat, zgłosiło się kilka poszkodowanych rodzin z Erftstadt-Blessem, gdzie tuż po przejściu powodzi wiele domów znalazło się prawie całkowicie pod wodą, a pola zamieniły w głębokie osuwisko.

Otrzymano także kilkanaście zgłoszeń o zaginionych osobach. Jedna osoba nadal pozostaje na liście zaginionych.

Do konsulatu z ofertą pomocy zgłaszali się Polacy z całych Niemiec, polskie misje katolickie oraz organizacje polonijne. Także władze regionów i miast w Polsce, które utrzymują partnerskie kontakty z Nadrenią Północną-Westfalią i Nadrenią-Palatynatem.

Inicjatywa pomocowa wykroczyła daleko poza granice tych krajów związkowych. Stowarzyszenie na rzecz Polskiej Szkoły w Eschborn (Hesja) zaoferowało pomoc polskich psychologów kryzysowych.

W Hesji połączyły siły zespół rockowy VIVI (z Polakami w składzie), przyjaciele sztabu WOŚP Darmstadt-Frankfurt oraz inicjatywa Daj Znak z Frankfurtu. Pod koniec sierpnia odbędzie się koncert, z którego dochód przeznaczony zostanie na pomoc w usuwaniu skutków katastrofy.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Polacy w Niemczech ruszyli z wielką akcją pomocy dla rodaków poszkodowanych przez powódź.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Polacy%20w%20Niemczech.%20Akcje%20dla%20powodzian&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58583892&x4=11400&x5=Polacy%20w%20Niemczech.%20Akcje%20dla%20powodzian&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpolacy-w-niemczech-akcje-dla-powodzian%2Fa-58583892&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210722&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/polacy-w-niemczech-akcje-dla-powodzian/a-58583892?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 115
Id 58583829
Date 2021-07-21
Title Niemcy-USA: spór o Nord Stream 2 zażegnany
Short title Niemcy-USA: spór o Nord Stream 2 zażegnany
Teaser Niemcy i USA zakończyły trwający od lat spór o gazociąg Nord Stream 2. Zawarcie kompromisu potwierdziła wiceszefowa amerykańskiej dyplomacji Victoria Nuland.

Jak powiedziała w środę w Waszyngtonie Victoria Nuland, porozumienie przewiduje m.in. przedłużenie o dziesięć lat tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę równolegle do Nord Stream 2. Obecne umowy wygasają w 2024 roku.

W przyszłości gaz z Rosji ma być przesyłany bezpośrednio do Niemiec kontrowersyjnym gazociągiem Nord Stream 2. Krytycy projektu obawiają się zwiększenia uzależnienia Europy od rosyjskiego gazu oraz szkód gospodarczych dla Ukrainy i innych krajów tranzytowych.

Możliwe sankcje

Umowa między Niemcami a USA przewiduje sankcje wobec Rosji w przypadku, gdy Moskwa "użyje energii jako broni" - powiedziała Nuland podczas przesłuchania w Senacie. Dotyczy to również ogólnie "agresywnego zachowania wobec Ukrainy". Berlin zobowiązał się do podjęcia działań przeciwko Moskwie w takich przypadkach, a także do pracy nad sankcjami na poziomie UE - powiedziała amerykańska dyplomatka.

- To jest zła sytuacja i zły gazociąg, ale musimy pomóc chronić Ukrainę - stwierdziła Nuland. Jak zaznaczyła, "podjęliśmy kilka ważnych kroków w tym kierunku". Według niej dalsze szczegóły porozumienia zostaną ogłoszone jeszcze w środę czasu waszyngtońskiego.

Na znak poparcia dla Kijowa Biały Dom zapowiedział spotkanie prezydenta Joe Bidena z ukraińskim prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. Odbędzie się ono 30 sierpnia.

Merkel rozmawia z Putinem

Wicerzecznika niemieckiego rządu potwierdziła, że kanclerz Angela Merkel rozmawiała w środę telefonicznie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Wśród omawianych tematów były "kwestie energetyczne, takie jak tranzyt gazu przez Ukrainę i gazociąg Nord Stream 2".

W USA panuje ponadpartyjna zgoda, że Nord Stream 2 nie powinien zostać ukończony. Sankcje nałożone za rządów poprzedniego prezydenta Donalda Trumpa przez dłuższy czas blokowały dokończenie inwestycji. Również obecny prezydent USA Joe Biden jest bardzo krytyczny wobec tego projektu.

Pomimo to, po objęciu urzędu w styczniu 2021 opowiedział się przeciwko sankcjom wobec niemieckich firm zaangażowanych w ten projekt. "Kiedy zostałem prezydentem, rurociąg był ukończony w 95 procentach. Sankcje nie miały sensu" - powiedział w zeszłym tygodniu prezydent USA, tłumacząc swoje stanowisko. Zamiast tego zdecydował się na współpracę z Niemcami. Decyzja Bidena o nienakładaniu sankcji spotkała się również z krytyką z szeregów jego własnej Partii Demokratycznej.

(AFP/du)

Short teaser Niemcy i USA zakończyły spór o gazociąg Nord Stream 2 - potwierdziła wiceszefowa amerykańskiej dyplomacji.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy-USA%3A%20sp%C3%B3r%20o%20Nord%20Stream%202%20za%C5%BCegnany&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58583829&x4=11395&x5=Niemcy-USA%3A%20sp%C3%B3r%20o%20Nord%20Stream%202%20za%C5%BCegnany&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-usa-sp%C3%B3r-o-nord-stream-2-za%C5%BCegnany%2Fa-58583829&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210721&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-usa-spór-o-nord-stream-2-zażegnany/a-58583829?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/57918714_401.jpg
Image caption Nord Stream 2 łączy bezpośrednio Rosję i Niemcy, omijając kraje bałtyckie, Ukrainę i Polskę
Image source Jens Büttner/dpa/picture alliance

Item 116
Id 58583715
Date 2021-07-21
Title Komentarz: Pegasus - cyberbroń dyktatorów
Short title Komentarz: Pegasus - cyberbroń dyktatorów
Teaser Szpiegowanie telefonów komórkowych, z nielicznymi wyjątkami, jest skandalem, który wymaga wyciągnięcia konsekwencji - przez nas wszystkich, od producenta Pegasusa po UE. OPINIA

Brzmi to jak coś z dystopicznego filmu z gatunku science fiction: w wielu krajach służby specjalne i policja wykorzystują szpiegowskie oprogramowanie "Pegasus" do monitorowania dziennikarzy, prawników czy działaczy opozycji. "Pegasus" to trojan, który zamienia telefony komórkowe w zombie danych - umożliwia czytanie maili, zaszyfrowanych wiadomości z komunikatorów i wpisów z kalendarza, a potrafi także niepostrzeżenie włączyć mikrofon i kamerę.

Atak nie musi nawet odbywać się za pośrednictwem zainfekowanego e-maila lub strony internetowej, ale może być również przeprowadzony za pośrednictwem zmanipulowanych masztów telefonii komórkowej. Oznacza to, że nawet przezorni użytkownicy nie mają szans na zabezpieczenie swoich danych. "Pegasus" jest więc skuteczną i okrutną cyberbronią, która według obecnych ustaleń została użyta również w związku z zabójstwem saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego jesienią 2018 roku.

Granica między dobrem a złem zaciera się

Prawdą jest, że producent oprogramowania, izraelska firma technologiczna NSO, twierdzi, że sprzedaje to oprogramowanie tylko sprawdzonym agencjom rządowym i wyłącznie w celu zwalczania terroryzmu i przestępczości. Z bolesnego doświadczenia wiemy jednak, że nie tylko w dyktaturach granica nielegalnej inwigilacji jest płynna.

Cała sprawa jest skandaliczna - i niestety nie nowa. Od czasu rewelacji Edwarda Snowdena wiemy, jak wielki jest głód danych, nawet w przypadku demokratycznie legitymowanych służb wywiadowczych - na przykład, gdy amerykańskie tajne służby NSA przez lata niepostrzeżenie szpiegowały telefon komórkowy kanclerz Niemiec Angeli Merkel.

Ataki "Pegasusa" na iPhone'y również nie są niczym nowym. Już pięć lat temu systemy operacyjne iOS w telefonach Apple posiadały luki w zabezpieczeniach, które pozwalały Pegasusowi na uzyskanie dostępu do danych. Apple potrzebowało kilku aktualizacji, aby załatać lukę - co trwale nadszarpnęło reputację firmy w zakresie bezpieczeństwa.

Nasze dane nie są bezpieczne

Zatem nic nowego - ale mimo to nie mniej przerażającego, ponieważ najwyraźniej chodzi tu również o morderstwa, więzienie, zastraszanie. Z rewelacji o "Pegasusie" powinny wyniknąć trzy konsekwencje - jedna dla każdego z nas, jedna dla NSO i jedna dla Unii Europejskiej.

Pierwsza z nich jest prosta: wszyscy powinniśmy być świadomi, że nasze dane przechowywane na urządzeniach mobilnych są tylko częściowo bezpieczne, nawet jeśli są zaszyfrowane. To, czego nikt inny nie powinien widzieć, nie powinno znajdować się w telefonie komórkowym - od intymnych nagrań wideo po poufne informacje. I powinniśmy być sceptyczni, gdy nasze rządy uzasadniają potrzebę tworzenia coraz większej ilości państwowych trojanów walką z przestępczością - jak to miało miejsce ostatnio w Niemczech.

Współwina NSO

Druga konsekwencja dotyczy producenta "Pegasusa" - firmy NSO, która - jak to niestety zwykle bywa w takich przypadkach - umywa ręce. Każdy, kto dostarcza oprogramowanie szpiegowskie autorytarnym rządom, takim jak te na Białorusi czy w Arabii Saudyjskiej, jest współwinny łamania praw człowieka, aż do morderstwa włącznie. Tym powinna zainteresować się izraelska prokuratura albo rząd Izraela, który powinien potraktować sprzedaż tego oprogramowania na równi z eksportem broni.

Wreszcie, swoją rolę do odegrania ma też UE. Węgierski rząd Viktora Orbana najpierw czekał 24 godziny, nie odpowiadając na oskarżenia o użycie "Pegasusa" przeciwko reporterom. Minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto zdementował jedynie, że jedna z pięciu węgierskich służb specjalnych stosowała to oprogramowanie. Prawdziwe dementi wygląda inaczej. Jeżeli okaże się prawdą, że Węgry w ten sposób zastraszają prasę, to dla tego kraju nie ma miejsca w UE. Wtedy potrzebne jest działanie, a nie tylko słowa ostrzeżenia. Bo wtedy - w końcu - trzeba nałożyć sankcje, żeby Orban nie grymasił i nie kradł unijnych funduszy, depcząc jednocześnie wartości demokratyczne. Ursula von der Leyen - to zadanie dla Pani!

Short teaser Szpiegowanie smartfonów jest skandalem, który wymaga wyciągnięcia konsekwencji przez nas wszystkich. OPINIA
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Komentarz%3A%20Pegasus%20-%20cyberbro%C5%84%20dyktator%C3%B3w&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58583715&x4=11395&x5=Komentarz%3A%20Pegasus%20-%20cyberbro%C5%84%20dyktator%C3%B3w&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkomentarz-pegasus-cyberbro%C5%84-dyktator%C3%B3w%2Fa-58583715&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210721&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/komentarz-pegasus-cyberbroń-dyktatorów/a-58583715?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 117
Id 58582718
Date 2021-07-21
Title Architektura w erze zmian klimatycznych. "Nasze słabe punkty"
Short title Architektura w erze zmian klimatycznych
Teaser Ekstremalne zjawiska pogodowe, jak powódź, są coraz częstsze. Człowiek musi się nauczyć życia w zgodzie z naturą zamiast dążyć do jej kontrolowania. To dotyczy też budownictwa.

To stary truizm: woda zawsze znajdzie sobie ujście. Tego, co może się wydarzyć, gdy zagrodzi się wodzie jej naturalne drogi, w dramatyczny sposób dowiodła katastrofa powodziowa na zachodzie Niemiec i w krajach sąsiednich.

Powódź to naturalne zjawisko, które może wystąpić w wyniku roztopów, gwałtownych bądź długotrwałych opadów deszczu. Początkowo gminy i kraje liczyły się z ryzykiem i nie budowano na terenach zalewowych. Jednak w minionych latach i dziesięcioleciach obszar takich powierzchni systematycznie redukowano.

Każdego dnia w Niemczech średnio od 50 do 60 hektarów terenów rolniczych lub zielonych przekształconych zostaje w tereny budowlane. To dwukrotnie więcej niż założył niemiecki rząd w 2018 roku. Tereny te zostają przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową, gospodarczą, budowę dróg czy powierzchni rekreacyjnych. Ziemia zostaje pokryta szczelną warstwą zabudowy, przez którą woda deszczowa praktycznie nie może odpłynąć. Do tego dochodzą regulacja rzek co zwiększa prędkość przepływu. Niemal wszystkie te ingerencje człowieka w naturę mają motywy finansowe.

Raz na 10 tysięcy lat

Najnowsza katastrofa powodziowa w Nadrenii-Palatynacie i Nadrenii Północnej-Westfalii „bezlitośnie pokazuje nam nasze słabe punkty” – mówi DW Holger Schuettrumpf, profesor budownictwa wodnego i dyrektor fakultetu inżynierii budowlanej na Politechnice w Akwizgranie. Część tych słabych punktów ma wytłumaczenie historyczne. W górach Eifel osiedlano się nad rzekami, aby wykorzystać siłę wody, najpierw w młynach, potem w przemyśle papierniczym i stalowym – tłumaczy profesor. Przez powstawanie miast stopniowo blokowano naturalne przebiegi rzek .

Schuettrumpf wskazuje na to, że w zasadzie nadzwyczajne zjawiska pogodowe występowały od zawsze. Przypomina o sztormie i spowodowanej nim powodzi w 1962 roku oraz powodzi na Odrze w 1997 roku i Łabie w 2002 roku. Ale tak ekstremalne zjawisko, jak w zeszłym tygodniu, pojawia się raz na 10 tysięcy lat.

– To naprawdę okropne, co się tu dzieje – mówi krótko po pobycie w Stolberg w Nadrenii Północnej-Westfalii. – Ludzie nie mają wody, prądu, kanalizacja nie działa.

Powódź była do przewidzenia

Badacze klimatu na świecie są zgodni, że skrajne zjawiska pogodowe będą częstsze wskutek zmian klimatycznych. Jednak wielu ludzi wydaje się zaskoczonych powodzią. Meteorolodzy i naukowcy krytykowali władze, że dotknięte katastrofa tereny nie zostały na czas ewakuowane, mimo że od dawna znana była sytuacja pogodowa.

– Takie zjawiska występują w różnych miejscach, oglądamy je w telewizji, ale uważamy, że nas osobiście nie dotyczą – mówi Schuettrumpf. Tymczasem – dodaje – w tym przypadku „wcześnie było wiadomo, że czeka nas powódź”. Aby w przyszłości zapobiec stratom ludzkim, ostrzeżenia muszą być poważnie traktowane.

Przesiedlenia z terenów ryzyka

Obok rozbudowy zbiorników retencyjnych oraz wyższych wałów powodziowych Holger Schuettrumpf apeluje o oddanie rzekom większej przestrzeni, także wtedy, gdy to trudne do wykonania na zasiedlonych obszarach.

Oddanie naturze jej przestrzeni oznacza bowiem, że człowiek musi wyprowadzić się z regionów ryzyka. Badacz architektury i urbanista Mark Kammerbauer uważa, że należy rozważyć przesiedlenia ludności. – W trakcie odbudowy należy uwzględnić to, kto jest szczególnie narażony – mówi w rozmowie z DW. Można sobie wyobrazić, że ludziom, którzy nie są w stanie wystarczająco chronić się przed powodzią i jej następstwami, zaoferuje się zachęty, by wyprowadzili się z zagrożonych rejonów. – Być może 80-latka z emerytura podstawowa nie może pozwolić sobie na ubezpieczenie od klęsk żywiołowych. Ludziom o niskich dochodach można pomóc już przed katastrofą, na przykład poprzez dobrowolne fundusze i pomoc publiczną – tłumaczy.

– Podczas odbudowy powinno chodzić o to, by nie budować ad hoc, ale lepiej – mówi Kammerbauer. Uważa, że istnieje wybór pomiędzy „zamknięciem drzwi przed naturą” albo „życiem z naturą”. – Zbudowanie budynku tak, by woda nigdzie się nie wdarła jest bardzo drogie – mówi. – Dlatego sensowne jest zaakceptowanie, że to może się wydarzyć.

Zdaniem Kammerbauera dom powinien zostać tak pomyślany, by „powódź mogła spowodować możliwie najmniejsze szkody”. Aby zminimalizować następstwa powodzi, także urzędy budowlane muszą stosować zasadę zrównoważonego rozwoju. Potrzebne są procedury, które nie dopuszczałyby planowania instalacji ogrzewania olejowego, aby w razie kolejnej powodzi znów wszystko nie zostało skażone olejem, uważa ekspert. Zagrożone przez wodę niższe kondygnacje muszą być budowane z betonu, dopiero nad nimi można stosować drewno i umieszczać urządzenia techniczne. Byłby to też powrót do starych zasad. Kammerbauer podaje tu przykład Pasawy w Bawarii. – W czasach przed rewolucją przemysłową partery wykorzystywano jako magazyny, aż zorientowano się, że można je wykorzystać w celach komercyjnych – mówi.

Short teaser Ekstremalne zjawiska pogodowe, jak powódź, są coraz częstsze. Budując, człowiek musi nauczyć się żyć w zgodzie z naturą.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Architektura%20w%20erze%20zmian%20klimatycznych.%20%22Nasze%20s%C5%82abe%20punkty%22&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58582718&x4=11398&x5=Architektura%20w%20erze%20zmian%20klimatycznych.%20%22Nasze%20s%C5%82abe%20punkty%22&x6=1&x7=%2Fpl%2Farchitektura-w-erze-zmian-klimatycznych-nasze-s%C5%82abe-punkty%2Fa-58582718&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210721&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/architektura-w-erze-zmian-klimatycznych-nasze-słabe-punkty/a-58582718?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1024 x 576) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2021/bpol210719_001_183fafotyw_partner.jpg

Item 118
Id 58580242
Date 2021-07-21
Title Mniej apostazji w Niemczech. "Rzeczywistość znów nas dopadnie"
Short title Mniej apostazji w Niemczech w 2020
Teaser Kościoły katolicki i ewangelicki w Niemczech wciąż tracą wiernych. Jednak w 2020 roku mniej osób postanowiło wystąpić z Kościoła.

Liczba członków Kościołów katolickiego i ewangelickiego w Niemczech po raz kolejny spadła w 2020 roku – wynika z najnowszych statystyk, opisanych w środę (21.07.2021) przez niemiecką Katolicką Agencję Informacyjna KNA. Na koniec zeszłego roku w Niemczech było 22,2 miliony katolików (o 417 tysięcy mniej niż w 2019 roku) oraz 20 milionów protestantów (o 477 tysięcy mniej niż rok wcześniej). W dużej mierze spadek ten wynika z przyczyn naturalnych; od lat liczba pogrzebów kościelnych jest znacznie wyższa niż liczba chrztów czy osób, decydujących się wstąpić do Kościoła bądź do niego powrócić.

W oczy rzuca się jednak to, że w roku pandemii koronawirusa na wystąpienie z obu Kościołów chrześcijańskich zdecydowało się mniej osób, niż rok wcześniej, kiedy to liczba apostazji była rekordowa. Decyzję taką podjęło w 2020 roku 221 390 katolików oraz około 220 tysięcy protestantów. To odpowiednio o 19 procent i 18 procent mniej, niż w roku 2019. Przypuszcza się, że powodem tego spadku były jednak w dużej mierze ograniczenia pandemiczne i utrudnienia w pracy urzędów, nie zaś odwrócenie utrzymującego się od lat trendu.

„Rzeczywistość znów nas dopadnie”

Przewodniczący Episkopatu Niemiec, bp Georg Baetzing, ocenił, że liczba apostazji jest „bolesna” dla jego Kościoła. – Najwyraźniej wielu utraciło zaufanie i poprzez wystąpienie z Kościoła chce dać temu wyraz – uważa ordynariusz Limburga, cytowany przez KNA. Katoliccy hierarchowie spodziewają się też, że w 2021 roku liczba apostazji znów może wzrosnąć. – W tym roku rzeczywistość znów nas dopadnie, i to – o ile wiadomo nam w tej chwili – ze znacznie wyższą liczbą wystąpień – ocenił biskup Muenster (Monastyru) Felix Glenn.

Zaskoczony najnowszymi statystykami jest przewodniczący Centralnego Komitetu Niemieckich Katolików (ZdK) Thomas Sternberg. Przyznał, że spodziewał się, iż w obliczu krytyki pod adresem archidiecezji kolońskiej i jej rozliczeń przypadków pedofilii, z Kościoła katolickiego wystąpi znacznie więcej osób. W rozmowie z siecią redakcji RND Sternberg powiedział, iż niepokoi go to, że także zaangażowani chrześcijanie odwracają się od Kościoła. – Są głęboko rozczarowani Kościołem, zgorzknieli i źli, że nie ma reformy. Głosy z Rzymu jeszcze nasiliły tę złość – ocenił.

Niepopularny podatek kościelny

Jak ocenia KNA, ciągnące się miesiącami kontrowersje wokół rozliczeń przypadków pedofilii wśród duchownych w archidiecezji kolońskiej zapewne odbiją się na tegorocznych statystykach dotyczących wystąpień z Kościoła katolickiego. Do sądu rejonowego w Koloniiwpłynęło w pierwszym kwartale 2021 roku w sumie 5658 oświadczeń o wystąpieniu z obu wielkich Kościołów; to o ponad połowę więcej niż w pierwszym kwartale rekordowego 2019 roku. Dane sądu rejonowego, gdzie składa się oświadczenia o wystąpieniu z Kościoła, nie rozróżniają między wyznaniami.

Z analizy motywów decyzji o apostazji, przedstawionej przez Kościoły ewangelickie w Wirtembergii i Westfalii, wynika, że najczęściej powodami są konieczność uiszczania podatku kościelnego oraz „wiara, ale przy braku potrzeby Kościoła”. Marginalnym zjawiskiem jest – zdaniem autorów analizy – chęć zmiany wyznania np. z ewangelickiego na katolickie. Dla osób po 40. roku życia ważnym motywem są też konkretne działania Kościoła, z kolei młodsi częściej podają jako powód utratę wiary bądź kierują się osobistym rachunkiem korzyści i strat. Część osób, które wystąpiły z Kościoła ze względu na podatek, argumentuje, że niewiele dostają w zamian. Porównano nawet podatek kościelny do opłacanej składki na klub fitness, z którego się nie korzysta.

W roku pandemii dochody z podatku kościelnego także spadły. Kościół katolicki otrzymał z tego źródła w 2020 roku 6,45 mld euro (w 2019 roku 6,76 mld). Dochody podatkowe Kościoła ewangelickiego były mniejsze o 5 procent i wyniosły 5,63 mld euro (w 2019 roku 5,95 mld).

KNA/ widz

Short teaser W 2020 roku mniej osób postanowiło wystąpić z Kościołów katolickiego i ewangelickiego w Niemczech.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Mniej%20apostazji%20w%20Niemczech.%20%22Rzeczywisto%C5%9B%C4%87%20zn%C3%B3w%20nas%20dopadnie%22&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58580242&x4=11400&x5=Mniej%20apostazji%20w%20Niemczech.%20%22Rzeczywisto%C5%9B%C4%87%20zn%C3%B3w%20nas%20dopadnie%22&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmniej-apostazji-w-niemczech-rzeczywisto%C5%9B%C4%87-zn%C3%B3w-nas-dopadnie%2Fa-58580242&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210721&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/mniej-apostazji-w-niemczech-rzeczywistość-znów-nas-dopadnie/a-58580242?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/19402496_401.jpg
Image caption Prawie 450 tysięcy osób wystąpiło w 2020 roku z Kościołów katolickiego i ewangelickiego w Niemczech
Image source picture-alliance/dpa/I. Wagner

Item 119
Id 58579826
Date 2021-07-21
Title Niemieccy ekolodzy: Nord Stream 2 to „grzech pierwszej rangi”
Short title Ekolodzy: Nord Stream 2 to „grzech pierwszej rangi”
Teaser Przed nadchodzącym porozumieniem między Niemcami a USA w sporze o Nord Stream 2, Deutsche Umwelthilfe (DUH) powraca do fundamentalnej krytyki projektu. W czasach powodzi poparcie Berlina to „szczególny skandal”.

– Z punktu widzenia polityki klimatycznej gazociąg Nord Stream 2 pozostaje grzechem pierwszej rangi – skrytykował w środę (21.07.) dyrektor DUH Sascha Müller-Kraenner.

„Niedzisiejszy” projekt

To „szczególny skandal", że „ten największy projekt infrastrukturalny w dziedzinie paliw kopalnych w Europie ma otrzymać zielone światło od niemieckiego rządu w tym samym tygodniu, w którym duża część kraju znalazła się pod wodą w wyniku powodzi spowodowanej częściowo przez zmiany klimatyczne".

Projekty na dużą skalę związane z paliwami kopalnymi, takie jak Nord Stream 2, „nie pasują już do dzisiejszych czasów" – podkreślił. DUH będzie zatem „nadal używać wszelkich środków prawnych, aby sprzeciwić się ukończeniu i uruchomieniu projektu".

Ukraina dalej krajem tranzytu

Rzecznik Departamentu Stanu USA zasugerował we wtorek, że porozumienie w sprawie Nord Stream 2 jest bliskie. – Niemcy przedstawiły korzystne propozycje – powiedział rzecznik, odnosząc się do wizyty kanclerz Angeli Merkel (CDU) u prezydenta USA Joe Bidena w Białym Domu w ubiegłym tygodniu. Obie strony zbliżyły się do wspólnego celu, jakim jest „uniemożliwienie Rosji wykorzystania przepływu energii jako broni".

Podczas wizyty w Waszyngtonie Merkel przyznała się do różnicy zdań z prezydentem Bidenem. Obydwie strony zgodziły się jednak, że Ukraina musi pozostać krajem tranzytowym dla rosyjskiego gazu ziemnego - nawet po uruchomieniu Nord Stream 2.

Potencjalne szkody gospodarcze dla krajów tranzytu rosyjskiego gazu, przede wszystkim dla Ukrainy, to jeden z punktów podnoszonych przez krytyków projektu, którzy obawiają się wzrostu uzależnienia Europy od surowca z Rosji.

(AFP/sier)

Short teaser Deutsche Umwelthilfe (DUH): W czasach powodzi poparcie Berlina dla Nord Stream 2 to „szczególny skandal”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Niemieccy%20ekolodzy%3A%20Nord%20Stream%202%20to%20%E2%80%9Egrzech%20pierwszej%20rangi%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58579826&x4=11398&x5=Niemieccy%20ekolodzy%3A%20Nord%20Stream%202%20to%20%E2%80%9Egrzech%20pierwszej%20rangi%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemieccy-ekolodzy-nord-stream-2-to-grzech-pierwszej-rangi%2Fa-58579826&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210721&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemieccy-ekolodzy-nord-stream-2-to-grzech-pierwszej-rangi/a-58579826?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/56483474_401.jpg
Image caption Rosyjski okręt Fortuna podczas budowy gazociągu Nord Stream 2
Image source Dmitrij Leltschuk/Sputnik/dpa/picture alliance

Item 120
Id 58577902
Date 2021-07-21
Title Niemcy: Zaszczepiono prawie połowę ludności
Short title Niemcy: Zaszczepiono prawie połowę ludności
Teaser Osoby w pełni zaszczepione stanowią 47,3 procent mieszkańców Niemiec – podał Instytut Roberta Kocha w środę (21.07.)

Wedle informacji Instytutu Roberta Kocha (RKI), we wtorek (20.07.) szczepionkę podano 572 482 osobom. Tym samym liczba w pełni zaszczepionych wyniosła w środę rano około 39,3 miliona. Około 50,1 mln (60,2 procent) mieszkańców Niemiec otrzymało co najmniej jedną dawkę szczepionki przeciw koronawirusowi.

„W żadnym innym kraju w Europie nie jest zaszczepionych więcej osób niż w Niemczech" – napisał w środę na Twitterze minister zdrowia Jens Spahn. Dodał, że nie wystarczy to jednak do zapanowaniem nad rozprzestrzenianiem się wariantu Delta wirusa.

Według danych RKI, liderem wśród krajów związkowych pozostaje Brema z udziałem 69,1 procent osób zaszczepionych przynajmniej raz. Land ten zajmuje również pierwsze miejsce wśród osób w pełni zaszczepionych (53,5 procent). Listę zamyka Saksonia z najmniejszym odsetkiem zaszczepionych jedną dawką (51,1 procent) oraz osób zaszczepionych w pełni (43,7 proc.).

(DPA/sier)

Short teaser Osoby w pełni zaszczepione stanowią 47,3 procent mieszkańców Niemiec – podał Instytut Roberta Kocha w środę (21.07.)
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy%3A%20Zaszczepiono%20prawie%20po%C5%82ow%C4%99%20ludno%C5%9Bci%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58577902&x4=11400&x5=Niemcy%3A%20Zaszczepiono%20prawie%20po%C5%82ow%C4%99%20ludno%C5%9Bci%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-zaszczepiono-prawie-po%C5%82ow%C4%99-ludno%C5%9Bci%2Fa-58577902&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210721&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-zaszczepiono-prawie-połowę-ludności/a-58577902?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste

Item 121
Id 58577237
Date 2021-07-21
Title Powódź w Niemczech. Rząd zatwierdził natychmiastowe wsparcie finansowe
Short title Niemcy: natychmiastowe wsparcie dla powodzian zatwierdzone
Teaser Niemiecki rząd federalny przeznaczy 200 mln euro na szybką pomoc dla dotkniętych powodzią. Taką samą kwotę mają wyłożyć kraje związkowe.

Decyzja o uwolnieniu natychmiastowej pomocy finansowej dla poszkodowanych przez powódź, która w zeszłym tygodniu nawiedziła zachodnie regiony Niemiec, zapadła na środowym (21.07.2021) posiedzeniu rządu federalnego w Berlinie. To tylko część doraźnej pomocy, na którą mogą liczyć powodzianie. Przynajmniej taką samą kwotę mają wyłożyć niemieckie kraje związkowe dotknięte powodzią. Bawaria już zapowiedziała, że przeznaczy na ten cel 50 mln euro. Z kolei władze Nadrenii-Palatynatu wypłacą „szybko i bez zbędnej biurokracji” do 3500 euro każdej rodzinie, która poniosła szkody w wyniku powodzi w tym kraju związkowym.

Według niemieckiego ministra finansów Olafa Scholza pieniądze z budżetu federalnego mają szybko pomóc przede wszystkim bezpośrednio dotkniętym przez kataklizm. Niezależnie od tego rząd federalny udostępni środki na odbudowę zniszczonej infrastruktury, co ma nastąpić niezwłocznie. Jak podkreślił, 400 mln euro na doraźną pomoc „to kwota, którą zakładamy w tej chwili”. – Ale jeżeli okaże się, że potrzeba więcej, to udostępnimy więcej pieniędzy – powiedział.

„Zrobimy, ile będzie trzeba”

Wtórował mu minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer. – Zrobimy tyle, ile będzie trzeba – mówił. – Po to ludzie płacą podatki, by w takich sytuacjach mogli liczyć na pomoc. Według niego poszkodowani mają otrzymać doraźne wsparcie w sposób niebiurokratyczny i na razie bez sprawdzania skali ich potrzeb. Za zorganizowanie wypłat odpowiedzialne będą kraje związkowe. – Chodzi o wsparcie ludzi, którzy stracili wszystko, co mieli – podkreślił Seehofer.

Rząd federalny nie obciąży też gmin dotkniętych katastrofą i kosztami akcji ratunkowych, przeprowadzonych przez podległe mu służby, jak policja federalna Agencja Pomocy Technicznej i Ochrony Ludności oraz Bundeswehrę.

Odbudowa potrwa wiele lat

W nieco dalszej perspektywie planowane jest utworzenie funduszu odbudowy po powodzi, którego wartość ustalona zostanie, gdy znana będzie skala szkód wyrządzonych przez kataklizm. Miałoby to nastąpić na przełomie lipca i sierpnia. Również na ten cel rząd federalny wyłoży połowę potrzebnej kwoty. Scholz podkreślił, że odbudowa zniszczeń potrwa lata. I przypomniał, że odbudowa po poprzedniej powodzi, jaka nawiedziła regiony Niemiec w 2013 roku, kosztowała do dziś około sześciu miliardów euro.

W wyniku powodzi na zachodzie Niemiec w zeszłym tygodniu zginęło co najmniej 170 osób.

DPA, AFP/widz

Short teaser Niemiecki rząd federalny przeznaczy 200 mln euro na szybką pomoc dla dotkniętych powodzią. Tyle samo wyłożą landy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Pow%C3%B3d%C5%BA%20w%20Niemczech.%20Rz%C4%85d%20zatwierdzi%C5%82%20natychmiastowe%20wsparcie%20finansowe&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=58577237&x4=11400&x5=Pow%C3%B3d%C5%BA%20w%20Niemczech.%20Rz%C4%85d%20zatwierdzi%C5%82%20natychmiastowe%20wsparcie%20finansowe&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpow%C3%B3d%C5%BA-w-niemczech-rz%C4%85d-zatwierdzi%C5%82-natychmiastowe-wsparcie-finansowe%2Fa-58577237&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20210721&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/powódź-w-niemczech-rząd-zatwierdził-natychmiastowe-wsparcie-finansowe/a-58577237?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste