Deutsche Welle | Gazeta.PL_news CopyPaste

INSTRUKCJA (dla firefoxa) korzystania z artykułów DW przez redaktorów Gazeta.Pl: Do tekstu dodatkowo wklejamy Analytics pixel z niniejszego kanału rss oraz kod generujący wideoplayer DW: http://vdt.dw.de/index.php?v=pl&w=620&d=1&lg=pl Dozwolone jest wykorzystanie zdjęć (wraz z artykułami DW).
http://www.gazeta.pl
Item 1
Id 64036549
Date 2022-12-09
Title Niemiecka prasa o aferze Wirecard: Porażka nadzoru
Short title Niemiecka prasa o aferze Wirecard: Porażka nadzoru
Teaser Gazety komentują początek procesu szefów firmy Wirecard, którzy zostali oskarżeni o oszustwa finansowe na wielką skalę. Także obecny kanclerz Olaf Scholz „nie wypadł dobrze” w tym skandalu – zauważają komentatorzy.

„Nordbayerischer Kurier” z Bayreuth komentuje: „W obecnej rundzie prawnej trzy osoby są sądzone za oszustwa na dużą skalę, defraudacje, manipulacje rynkami i bilansami oraz uzyskiwanie kredytów w drodze oszustwa. Bezsprzecznie Wirecard to także przypadek bezprecedensowej porażki nadzorczej na wszystkich szczeblach, od audytorów, przez organ nadzoru finansowego Bafin, po radę nadzorczą i nie tylko.”

W „Mitteldeutsche Zeitung” czytamy: „Tysiące inwestorów straciło swoje aktywa, 5 tys. pracowników swoje miejsca pracy. Trudno im będzie doświadczyć osobistej sprawiedliwości – bo zniknął niezbędny do tego kapitał”. Jednak przynajmniej „małą satysfakcję” powinno dać postawienie odpowiedzialnych przed sądem. „O to chodzi w państwie prawa. I trzeba pozwolić mu teraz w spokoju wykonywać swoją pracę” – konkluduje lipski dziennik.

Dziennik „Die Glocke" uważa, że oszustwo Wirecard jest „spektakularne i nadaje się na kryminał”. Gazeta z Oelde pisze dalej: „Rola władz była niechwalebna, w niektórych przypadkach było to wręcz karalne zaniedbanie. Nadzór bankowy Bafin zawiódł w sposób katastrofalny. A prokuratura w Monachium dopiero na krótko przed upadkiem Wirecard w czerwcu 2020 r. rozpoczęła poważne dochodzenia. Dziennikarzom z Financial Times, którzy już wcześniej – i całkiem słusznie – ostrzegali, postawiono nawet zarzuty karne. W przypadku Wirecard szkody poniosła kultura akcjonariuszy. Wielu drobnych inwestorów chciało poprzez zakup akcji Wirecard zainwestować w przyszłościowy koncern – i straciło swój wkład. Dobrze, że Bafin po aferze został zreorganizowany. Przypadek Wirecard nie może się powtórzyć.”

„Straubinger Tagblat/Landshuter Zeitung” zwraca z kolei uwagę na rolę Olafa Scholza: „W rządzie federalnym, w nadzorze, w sądownictwie, w bankach, a nawet wśród audytorów, wielu było pod wrażeniem lśniącej fasady, którą wzniósł zarząd Wirecard. Zasłaniali oczy i uszy nawet wtedy, gdy mnożyły się sygnały, że u olśniewającej gwiazdy giełdy nie wszystko jest w porządku. Nawet obecny kanclerz Olaf Scholz, ówczesny minister finansów, nie wypadł dobrze w tej aferze. Ta systematyczna nieodpowiedzialność odegra rolę w procesie.”

Short teaser Gazety komentują początek procesu szefów firmy Wirecard, którzy zostali oskarżeni o oszustwa finansowe na wielką skalę.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%20o%20aferze%20Wirecard%3A%20Pora%C5%BCka%20nadzoru%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64036549&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%20o%20aferze%20Wirecard%3A%20Pora%C5%BCka%20nadzoru%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-o-aferze-wirecard-pora%C5%BCka-nadzoru%2Fa-64036549&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221209&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-o-aferze-wirecard-porażka-nadzoru/a-64036549?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/64011290_401.jpg
Image caption Wirecard prezentuje swoją aplikacje do płatności zbliżeniowych. 2018 rok
Image source Sven Hoppe/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/64011290_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%20o%20aferze%20Wirecard%3A%20Pora%C5%BCka%20nadzoru

Item 2
Id 64029942
Date 2022-12-09
Title Kobiety w ukraińskiej armii. „Buty w rozmiarze 42+”
Short title Kobiety w ukraińskiej armii. „Buty w rozmiarze 42+”
Teaser Ukraińskie wojsko nie było gotowe na napływ kobiet. Brakuje mundurów, hełmy są ogromne, a buty za duże, mówią organizacje pomagające żołnierkom. W ukraińskiej armii służy 57 tys. kobiet, 5 tys. na pierwszej linii frontu.

Masza (24 lata, pseudonim Jaskółka) do punktu poborowego przyszła 24 lutego, razem z mężem. Przed wojną była ilustratorką, dzisiaj służy jako sanitariuszka. Tania (35 lat, pseudonim Mini) w armii służy od dwóch lat, więc wojna zastała ją już w mundurze. W poprzednim życiu była menedżerką w klubach nocnych i salonach piękności, dzisiaj jest strzelcem obrony przeciwlotniczej. – Nazywają nas cichymi draniami. To dlatego, że możemy walczyć wszędzie i z każdym. Czekamy z naszą Igłą (broń przeciwlotnicza – red.) ukryci w krzakach i jak tylko usłyszymy nadlatujący samolot czy silnik helikoptera wroga, zabieramy się cicho do pracy – mówi.

Wiktoria (20 lat, pseudonim Wasia) studiowała pielęgniarstwo, na froncie służy jako sanitariuszka, do 20 kwietnia przebywała w oblężonym przez Rosjan Mariupolu. – Nie mogę za dużo powiedzieć, ale ewakuacja z Mariupola była bardzo trudna. 259 km przemierzaliśmy przez osiem dni z minimalnymi zapasami wody i żywności, której zabrakło już trzeciego dnia. Rano przymrozki. Chociaż był kwiecień, na ziemi wciąż leżał mokry śnieg, byliśmy zmarznięci i przemoczeni do kości – wspomina. Mówi, że wtedy, w kwietniu, dostała nowe życie.

Weronika (25 lat, pseudonim Shakira) krótko przed wybuchem wojny skończyła staż na oddziale anastezjologii. Dzisiaj jest lekarzem wojskowym w pułku Azow. Pamięta jak którejś nocy jej oddział dostał wiadomość, że Rosjanie przebili się przez obronę, dowódca dał jej granat: – To zamiast bycia jeńcem – powiedział.

Mundury w rozmiarze XL

Od wybuchu wojny Ukrainki coraz liczniej wstępują do armii. Dzisiaj w wojsku służy 57 tys. kobiet, z czego 5 tys. walczy na froncie. Problem w tym, że armia nie była przygotowana na taki napływ kobiet. Brakuje mundurów, obuwia, sprzętu. – Zdarza się, że dziewczyna, która na co dzień nosi XS dostaje umundurowanie w rozmiarze XL. Hełmy są ogromne, dyndają na głowie jak dzwon. Buty w rozmiarze 42+ też nie są wygodne, kiedy na co dzień nosi się rozmiar 37 – wymienia w rozmowie z DW Ksenia Draganiuk, założycielka organizacji pozarządowej Zemliachky (pl. Rodaczki) pomagającej kobietom na froncie. Opowiada, że kiedy wybuchła wojna, a cała rodzina zastanawiała się, co dalej robić, siostra jej męża, Nastia, spakowała plecak i wstąpiła do obrony terytorialnej.

To z jej opowieści o potrzebach kobiet w wojsku zrodziły się Zemliachky. Dzisiaj – często we współpracy z innymi lokalnymi organizacjami, jak Help Center Ukraine czy COMMSX - dostarczają żołnierkom podstawowe wyposażenie, mundury, także zimowe, ocieplane buty, bieliznę termiczną, śpiwory, karimaty, hełmy, lekkie kamizelki kuloodporne czy apteczki. Na front trafiają też zestawy zawierające podstawowe środki higieniczne, jak szampony, chusteczki nawilżające tampony, leki przeciwbólowe. Wolontariuszki podrzucają czasem do paczek balsamy do ust, kremy do rąk, pincety, kawę, trochę słodyczy. – To minimum. Dziewczyny na froncie nie mają możliwości pójść do sklepu i zrobić zakupy, robimy je więc za nie – mówi Ksenia Draganiuk.

Jak dotąd na front wysłała ponad dwa tysiące paczek.

Okres? Na wojnie nie istnieje

– Przez większość czasu jesteśmy na pozycjach, czasem mamy możliwość się umyć, przeprać rzeczy. Kąpiel na wojnie? Mokre chusteczki i przenośne prysznice są na wagę złota. Okres? Na wojnie nie istnieje – śmieje się Wiktoria.

– Chyba wszystkie mamy problem z utrzymaniem higieny – ubolewa Masza.

Wiktoria mówi, że kiedy zaczęła się wojna, rosyjska armia znajdowała się półtora kilometra od jej miejscowości. – Wtedy po raz pierwszy zrozumiałam, jak to jest, kiedy wokół pada deszcz pocisków – opowiada. Jej służba na froncie polega na ewakuacji rannych żołnierzy i ustabilizowaniu ich stanu do czasu oddania ich w ręce lekarzy. Mówi, że dzisiaj już nie zliczy, ile razy jej wóz był ostrzeliwany. – Jako że Rosjanie nie przestrzegają Konwencji Genewskiej, personel medyczny jest dla nich bardzo cennym celem. Wiedzą, że bez naszej pomocy chłopcy będą mieli trudniej – tłumaczy.

Tania z obrony przeciwlotniczej mówi, że wyjazd na front to była jej decyzja. – Nie postrzegam tego jako odwagi. Tutaj człowiek dokładnie wie co ma robić i jak, tu ma możliwość się bronić. Siedzenie w schronie i czekanie jest dużo bardziej przerażające. Ja już się nie boję, na wojnie widziałam ból i krew – mówi.

Weronika, anestezjolog, służy w jednostce artyleryjskiej na froncie wschodnim. Kiedy wybuchła wojna, chłopak wywiózł ją z Kijowa, nie mogła sobie jednak znaleźć miejsca. Kiedy usłyszała od znajomych z uczelni, że armii potrzebny jest lekarz nie wahała się. – Przyzwyczaiłam się do zasypiania przy eksplozjach. Nie zdejmuję już też na noc szkieł kontaktowych. Pamiętam jak którejś nocy trwał intensywny ostrzał, przywieźli rannego żołnierza z podejrzeniem złamania kręgosłupa szyjnego, nie miał czucia w rękach i nogach. Wiozłam go do szpitala i on się mnie pytał, czy widzę, że rusza dłonią. Uspokajałam go, że tak chociaż nie ruszał – mówi.

Marzenie? Gorąca kąpiel

Ksenia Draganiuk mówi, że zdarza się, iż paczki przychodzą za późno. – Zadzwoniła się do mnie dziewczyna, prosiła o spodnie, bo stare podarła w czasie walk. Kiedy paczka była już w drodze, jej oddział został ostrzelany. Nie doczekała przesyłki. Bywa, że dostaję telefon z prośbą o siedem mundurów, a następnego dnia dostaję wiadomość, że potrzeba już tylko dwóch, trzech, bo pozostałe dziewczyny zginęły, albo są ranne. Takich historii jest niestety dużo – opowiada.

28 października Zemliachky ruszyły z produkcją mundurów dla kobiet. Pierwsza pula 300 zestawów niebawem wyjedzie ze szwalni na front.

– Tęsknię za rodziną, młodszym bratem, moim motocyklem. I ciepłymi ubraniami – wymienia Wiktoria.

– Wiem, że niedługo będziemy znowu nosić sukienki i obcasy! I będziemy świętować zwycięstwo – zapewnia Weronika.

– Po tym jak zwyciężymy, pojadę do domu wziąć gorącą kąpiel i porządnie się wyspać. Potem chcę pojechać z moim mężem do Lwowa – mówi Masza.

Short teaser Ukraińskie wojsko nie było gotowe na napływ tysięcy kobiet. Brakuje mundurów, a hełmy i buty są ogromne.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Kobiety%20w%20ukrai%C5%84skiej%20armii.%20%E2%80%9EButy%20w%20rozmiarze%2042%2B%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64029942&x4=11400&x5=Kobiety%20w%20ukrai%C5%84skiej%20armii.%20%E2%80%9EButy%20w%20rozmiarze%2042%2B%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkobiety-w-ukrai%C5%84skiej-armii-buty-w-rozmiarze-42%2Fa-64029942&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221209&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/kobiety-w-ukraińskiej-armii-buty-w-rozmiarze-42/a-64029942?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Kobiety%20w%20ukrai%C5%84skiej%20armii.%20%E2%80%9EButy%20w%20rozmiarze%2042%2B%E2%80%9D

Item 3
Id 64035496
Date 2022-12-08
Title Wyrzutnie Patriot w Polsce i pytanie o dowództwo
Short title Wyrzutnie Patriot w Polsce i pytanie o dowództwo
Teaser Rozpoczęły się robocze ustalenia ws. umieszczenia niemieckich wyrzutni Patriot w Polsce. Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych RP będzie decydował o użyciu tego systemu – informuje polski resort obrony.

Zarówno strona polska, jak i niemiecka podkreślają, że szczegóły rozmieszczenia niemieckich wyrzutni Patriot w Polsce pozostają na razie niejawne. Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej na pytanie DW o to, kto przejmie dowodzenie systemami, odpowiedziało, że „strona niemiecka przystała na to, aby system był wpięty w polski system dowodzenia, co oznacza, że to Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych RP będzie decydował o jego użyciu”. Wcześniej o „wpięciu” w polski system dowodzenia wyrzutni poinformował na Twitterze szef resortu obrony Mariusz Błaszczak.

Pozostałe kwestie, jak termin rozmieszczenia niemieckich systemów, jak również inne aspekty związane z ich działaniem, są – jak podkreśliło MON – aktualnie przedmiotem ustaleń na poziomie wojskowym.

Płk Ciszewski: polski generał jest też generałem NATO

Płk dypl. pil. Marek Ciszewski, były przedstawiciel Polski Komitecie ds. Obrony Powietrznej NATO (NADC) zastrzega w rozmowie z DW, że zna strukturę dowodzenia obroną powietrzną NATO z czasu, kiedy pracował w strukturach Sojuszu. Wówczas (w latach 1997-2003) Sojusz składał się jeszcze z 19 państw. Od tego czasu NATO wielokrotnie się rozszerzało – do 30 członków Sojuszu obecnie. Pułkownik Ciszewski przypuszcza, że struktura dowodzenia w ostatnim czasie się zmieniła.

– Mogę sobie wyobrazić, choć spekuluję, że w Warszawie powstało niejako "podcentrum" i nastąpiła większa kooperacja między polskimi siłami narodowymi wewnątrz NATO. Czyli, że na przykład większe kompetencje dano ośrodkowi w Warszawie. Minister obrony może więc mieć rację. Z powodów politycznych pewnie nazywa to jednoznacznie, czyli że pod polskim dowództwem, ale nie wykluczam, że tak faktycznie może być – mówi. Jak dodaje, „mogą za tym przemawiać względy operacyjne”.

– Są takie sytuacje, kiedy dowództwo narodowe bierze górę. Poza tym polski generał jest też generałem NATO – wyjaśnia. Zwraca również uwagę na fakt, że obecnie technologia pozwala dowodzić z wielu miejsc, więc ma to mniejsze znaczenie, skąd konkretnie dany generał dowodzi.

Niemiecki zespół rozpoznawczy uda się do Polski

Niemiecki resort obrony na pytanie DW o to, kto przejmie dowodzenie niemieckimi wyrzutniami Patriot odesłał do wczorajszej konferencji niemieckiego rządu, podczas której była mowa o „trzech systemach”, które obejmuje niemiecka oferta pod adresem Polski. Zastępca rzecznika niemieckiego resortu obrony, pytany o ewentualne polskie dowództwo odpowiedział, że strona niemiecka może je sobie wyobrazić, ale kwestia ta wymaga jeszcze przedyskutowania. – Nie wykluczam integracji z polskimi strukturami łączności i dowodzenia, ale chcę podkreślić, że Polska jest również członkiem NATO i ważne jest dla nas, aby ten środek obrony powietrznej był zawsze włączony do ogólnego planowania NATO – podkreślił w środę (7.12.22) Arne Collatz. Wiadomo też, że w najbliższym czasie do Polski ma udać się z Niemiec zespół rozpoznawczy.

Pułkownik Ciszewski zwraca uwagę na fakt, że często następuje „pomieszanie tego, czym jest dowodzenie operacyjne, a czym podległość narodowa” i podkreśla, że są to dwie różne rzeczy.

– Siły niemieckie, które znajdą się na terytorium Polski, to będą dalej żołnierze niemieccy, których utrzymywał będzie rząd niemiecki i to on będzie od nich oczekiwał wierności. Natomiast to, co oni potrafią i środki, które włożą do puli, będą używane zgodnie z planem NATO – mówi.

Minister obrony Niemiec Christine Lambrecht zaoferowała Polsce systemy Patriot po uderzeniu rakietowym w Przewodowie, w wyniku którego zginęło dwóch mężczyzn.

Wspomniała też o Eurofighterach do obrony polskiego nieba – o szczegółach tego wątku niewiele jednak do tej pory wiadomo. W niedawnej rozmowie z DW wicedyrektorka warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) Justyna Gotkowska powiedziała, że Polska obecnie potrzebuje systemów Patriot bardziej niż niemieckich myśliwców na niebie i tłumaczyła, że Eurofightery nie chronią przed atakiem rakietowym i są raczej symbolicznym gestem.

Pułkownik Marek Ciszewski zauważa natomiast, że w tej chwili w przestrzeni powietrznej Polski latają samoloty polskie, amerykańskie, włoskie, angielskie i inne. – Zdziwiłbym się, gdyby nie było wśród nich niemieckich Eurofighterów. Oczywiście nie można takiego kroku zrobić wbrew danemu krajowi, ale w ramach NATO można zrobić bardzo wiele. NATO jest sojuszem obronnym suwerennych państw o utrwalonej tradycji współpracy koalicyjnej. Podstawowa zasada współpracy w tej dziedzinie brzmi: jeśli jest wola, rozwiązanie zawsze się znajdzie – podkreśla Ciszewski.

Short teaser Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych RP będzie decydował o użyciu systemu Patriot – informuje polski resort obrony.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Wyrzutnie%20Patriot%20w%20Polsce%20i%20pytanie%20o%20dow%C3%B3dztwo&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64035496&x4=11395&x5=Wyrzutnie%20Patriot%20w%20Polsce%20i%20pytanie%20o%20dow%C3%B3dztwo&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwyrzutnie-patriot-w-polsce-i-pytanie-o-dow%C3%B3dztwo%2Fa-64035496&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221208&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/wyrzutnie-patriot-w-polsce-i-pytanie-o-dowództwo/a-64035496?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63838310_401.jpg
Image source Axel Heimken/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221128_001_steinmeierdw_01f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/63838310_401.jpg&title=Wyrzutnie%20Patriot%20w%20Polsce%20i%20pytanie%20o%20dow%C3%B3dztwo

Item 4
Id 64035074
Date 2022-12-08
Title Proces w sprawie afery Wirecard. Największe oszustwo w powojennych Niemczech
Short title Ruszył proces w sprawie afery Wirecard
Teaser W Monachium rozpoczął się proces karny przeciwko byłemu szefowi Wirecard Markusowi Braunowi i dwóm innym menedżerom koncernu, oskarżonym o oszustwa księgowe na wielką skalę.

Dwa i pół roku po bankructwie Wirecard ruszył proces karny w sprawie prawdopodobnie największego oszustwa w Niemczech od 1945 roku. Przed sądem krajowym w Monachium stanęli w czwartek (8.12.2022) były szef zarządu firmy Markus Braun i dwaj inni współoskarżeni. Monachijska prokuratura jest przekonana, że koncern finansowy Wirecard był kierowany przez grupę przestępczą.

Prezes zarządu Markus Braun wraz z czołowymi menedżerami spółki stworzyli „gang”, aby pozorować istnienie prosperującego przedsiębiorstwa, powiedział prokurator Matthias Buehring, odczytując akt oskarżenia. Oprócz Brauna na ławie oskarżonych zasiedli byli menedżerowie Wirecard Stephan von Erffa i Oliver Bellenhaus.

Według prokuratora celem gangu było zawyżanie bilansu i obrotów Wirecard za pomocą fikcyjnych przychodów od zewnętrznych partnerów biznesowych. „Plan przestępstwa” zakładał ukazanie firmy jako silniejszej finansowo i bardziej atrakcyjnej dla inwestorów i klientów. Dzięki tej manipulacji inwestorzy mieli wrażenie, że Wirecard jest wypłacalny i ma zdolność kredytową. W rzeczywistości koncern ponosił straty i potrzebował kredytów, aby uniknąć upadku. Sfałszowane dane posłużyły też do wzmocnienia kursu akcji Wirecard.

Jak to się zaczęło

Na początku zadzwonił telefon. „Słuchaj, byłbyś zainteresowany kilkoma niemieckimi gangsterami?” – zapytał australijski menedżer funduszu hedgingowego. Po drugiej stronie linii był Dan McCrum, dziennikarz gospodarczy redakcji „Financial Times” w Londynie. Był rok 2014, jak opowiadał później McCrum w telewizyjnym dokumencie na temat skandalu Wirecard. Szukał soczystego tematu o „podejrzanych firmach, oszustwie korporacyjnym i tym podobnych. Bo są to teraz świetne historie”.

To wtedy McCrum po raz pierwszy usłyszał nazwę Wirecard. Jego rozmówca dał mu znać, że po dokładniejszym przyjrzeniu się kontom Wirecard coś mogłoby się tam nie zgadzać.

Machina wielkiego oszustwa

Już wtedy trop prowadził do szczególnie korzystnych interesów w Azji, które według bilansu firmy przynosiły trzy czwarte obrotów Wirecard. To, co z zewnątrz wyglądało na historię sukcesu niemieckiej innowacji technologicznej w sektorze finansów, okazało się machiną wielkiego oszustwa, która przez wiele lat zaślepiała ekspertów finansowych, polityków i audytorów. Nawet była kanclerz Niemiec Angela Merkel podczas wizyty w Pekinie w 2019 roku miała opowiedzieć się w trakcie rozmowy z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem za umożliwieniem wejścia Wirecard na rynek chiński. Także ówczesny minister finansów, a dziś kanclerz Olaf Scholz, tak jak wielu innych polityków, mieli wstawiać się za Wirecard.

Marzenie o niemieckim gigancie internetowym

Firma świadcząca usługi płatnicze uważana była za niemiecka odpowiedź na Google, Apple i Facebooka; za dowód na to, że także Niemcy są w stanie wprowadzić na rynek cyfrowego czempiona. W 2018 roku Wirecard awansował nawet do niemieckiego indeksu giełdowego DAX, eliminując Commerzbank z pierwszej ligi spółek giełdowych. Firma z Aschheim, zamożnych przedmieść Monachium, była wówczas więcej warta na giełdzie niż Deutsche Bank czy Lufthansa. Ale ten domek z kart został wywrócony – przede wszystkim dzięki ustaleniom dziennikarza „Financial Timesa” Dana McCruma. Audytorzy i organy nadzoru finansowego przez wiele lat były zwodzone przez Wirecard jako rzekomo uczciwe przedsiębiorstwo. Bezgotówkowy przepływ pieniędzy w Internecie i biznes związany z kartami kredytowymi uchodziły za przekonujący model biznesowy, a Wirecard otrzymał nawet licencję bankową.

23 miliardy euro wyparowały

Zamiast iść tropem wskazówek McCruma, niemieckie władze wzięły pod lupę dziennikarza „FT”. Tymczasowo Federalny Urząd Nadzoru nad Usługami Finansowymi (BaFin) zabronił transakcji spekulacyjnych akcjami Wirecard, dzięki którym inwestorzy korzystali na spadających kursach. Bowiem niemiecki nadzór bankowy podejrzewał, że negatywne nagłówki prasowe i spadający kurs akcji Wirecard to ukartowany manewr. Dopiero pod presją publikacji „FT” zlecono przygotowanie nowej ekspertyzy, w której biegli rewidenci stwierdzili, iż prawie dwa miliardy euro na azjatyckich kontach powierniczych w ogóle nie istnieją. Kurs akcji spółki sięgnął dna. Cena spadła z ponad 100 euro za akcję do nieco ponad 1 euro. Tysiące inwestorów straciło pieniądze, w ciągu kilku dni 23 miliardy euro kapitalizacji giełdowej rozpłynęły się w powietrzu. We wrześniu 2020 roku ogłoszono niewypłacalność Wirecard.

Szef spółki Markus Braun został aresztowany, jego zagadkowy kolega z zarządu Jan Marsalek, któremu przypisywano bliskie kontakty z tajnymi służbami, uciekł na Białoruś. Stamtąd miał udać się do Moskwy, gdzie, jak się przypuszcza, jest do dziś. Wniosek do rosyjskich władz o jego ekstradycję pozostał bez skutku.

Po powołaniu przez Bundestag komisji śledczej szef BaFin Felix Hufeld musiał odejść. Firma EY, której audytorzy rok rocznie zatwierdzali bilans Wirecard, zwolniła swojego szefa na Niemcy.

Wielki proces w Monachium

Teraz przed monachijskim sądem rozpoczęło się prawne rozliczanie tego największego oszustwa w niemieckiej historii gospodarczej. Akt oskarżenia obejmuje kilkaset stron.

53-letniemu Braunowi grozi wieloletnie więzienie. Przez 18 lat był on jako prezes zarządu odpowiedzialny za działalność Wirecard i przekształcił obskurny start-up, który zarabiał na interesach z branżą porno i gier hazardowych, w notowanego windeksie DAX ulubieńca giełdy. Zdaniem prokuratury w Monachium przez wiele lat świadomie kreowano ten wizerunek Wirecard jako firmy sukcesu. Braun i jego towarzysze mieli w tym celu zmyślić „szczególnie dochodowe interesy, przede wszystkim w Azji”. Dzięki fikcyjnym interesom szefowie Wirecard uzyskali kredyty w wysokości ponad trzech miliardów euro – które przepadły.

Braun, który od niemal dwóch i pół roku siedzi w areszcie śledczym, jest oskarżony jako główny sprawca oszustwa dokonanego przez grupę w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, o malwersacje, manipulację rynkową i wprowadzenie w błąd. Tylko za pierwsze z wymienionych przestępstw grozi mu do dziesięciu lat więzienia.

Prokuratura zarzuca Braunowi także, że wraz z pozostałymi członkami zarządu stworzył grupę przestępczą. Najpóźniej pod koniec 2015 roku, czyli trzy lata przed wejściem firmy do indeksu DAX, wszyscy oni mieli świadomość, że w rzeczywistości Wirecard tylko popada w długi. Współoskarżeni, Stephan von Erffa i Oliver Bellenhaus mieli, zdaniem oskarżycieli, za zadanie zmyślać przychody i zyski.

Chciwość i wystawne życie

Ich głównym motywem było wzbogacenie się. Braun brał nie tylko milionową pensję, ale jako udziałowiec Wirecard otrzymywał między 2015 a 2018 rokiem dywidendy w wysokości 5,5 mln euro. Wystarczyło to, aby sprawić sobie luksusowy dom w austriackim kurorcie narciarskim Kitzbuehel, wart około 12 mln euro.

Braun został zatrzymany po ujawnieniu, że wyparowało 1,9 mld euro. Po pierwszym nakazie aresztowania wyszedł za kaucją, dopiero po pogłębieniu śledztwa ponownie trafił do aresztu śledczego. Jeszcze niewiadomo, czy Braun będzie zeznawał w trakcie procesu. Przed komisją śledczą Bundestagu milczał. W maju 2021 roku za pośrednictwem swego doradcy medialnego przekazał na łamach tygodnika „Die Zeit”, że nie wiedział o fikcyjnych strukturach i malwersacjach. Całą winą obarczył członka zarządu Wirecard Jana Marsalka, który zbiegł.

Trop prowadzi do Dubaju

Jeżeli były szef Wirecard nie złoży wyczerpujących zeznań, to prokuratura będzie musiała przedstawić dowody, że popełnił on czyny, które mu zarzucono. Śledczy uważają jednak, że ich dowody są przekonujące. Spisano je w liczącym 474 strony akcie oskarżenia, do którego dołączono 700 tomów akt.

Decydującą rolę w postępowaniu może odegrać Bellenhaus, który prowadził biznes Wirecard w Dubaju. Po ujawnieniu skandalu złożył on obszerne zeznania i stał się głównym świadkiem oskarżenia. Obrońca Brauna może próbować podważyć wiarygodność Olivera Bellenhausa. Były pracownik Wirecard Joern Leogrande ujął to najlepiej w swojej książce „Bad Company”: „Albo będzie udawał najgłupszego CEO wszech czasów, który nie wie, skąd rzeczywiście pochodzi 75 procent obrotów jego firmy. Albo się przyzna, że brał udział w grupowym oszustwie”.

Proces nie skończy się szybko. Sąd wyznaczył już terminy rozpraw na cały 2023 rok i zaplanował kontynuację w 2024 roku.

Short teaser Było to prawdopodobnie największe oszustwo w powojennych Niemczech. Byli menedżerowie Wirecard stanęli przed sądem.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Proces%20w%20sprawie%20afery%20Wirecard.%20Najwi%C4%99ksze%20oszustwo%20w%20powojennych%20Niemczech&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64035074&x4=11398&x5=Proces%20w%20sprawie%20afery%20Wirecard.%20Najwi%C4%99ksze%20oszustwo%20w%20powojennych%20Niemczech&x6=1&x7=%2Fpl%2Fproces-w-sprawie-afery-wirecard-najwi%C4%99ksze-oszustwo-w-powojennych-niemczech%2Fa-64035074&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221208&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/proces-w-sprawie-afery-wirecard-największe-oszustwo-w-powojennych-niemczech/a-64035074?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Proces%20w%20sprawie%20afery%20Wirecard.%20Najwi%C4%99ksze%20oszustwo%20w%20powojennych%20Niemczech

Item 5
Id 64034092
Date 2022-12-08
Title Dlaczego Łotwa zamknęła rosyjską telewizję Dożd
Short title Dlaczego Łotwa zamknęła rosyjską telewizję Dożd
Teaser Krytyczny wobec rządu rosyjski kanał Dożd ostatnio nadawał z Łotwy. Tamtejsze władze cofnęły stacji koncesję na nadawanie. Co się stało?

Od 8 grudnia niezależny rosyjski kanał telewizyjny Dożd (pl. Deszcz - red.), zwany także z angielska TV Rain, ma obowiązek zaprzestać nadawania z Łotwy po tym, jak cofnięto mu zezwolenie na nadawanie. Powodem jest „zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i porządku publicznego", jak twierdzi szef Narodowej Rady Mediów Elektronicznych Łotwy (NEPLP) Ivars Abolins.

Kilka dni wcześniej prezenter Aleksiej Korostelow powiedział w transmisji na żywo, że ma nadzieję, iż kanałowi Dożd udało się poprawić sytuację zmobilizowanych Rosjan na froncie. Kilka godzin później Korostelow został zwolniony, a łotewska Państwowa Służba Bezpieczeństwa wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia o pomoc „rosyjskim siłom okupacyjnym". Politolodzy, z którymi rozmawiała DW, uważają, że podłożem tej pozornie zaskakującej empatii wobec rosyjskich żołnierzy może być fakt, iż Dożd stara się przypodobać pewnym grupom widzów w Rosji, którzy w przeciwnym razie nie włączyliby antyrządowego kanału.

Protest i solidarność

Kilka godzin po relacji na żywo Aleksieja Korostelowa, w której wezwał on ludzi do zgłaszania problemów, z jakimi borykają się rosyjscy żołnierze podczas mobilizacji, kanał telewizyjny zaprzestał współpracy z dziennikarzem. Poinformowała o tym prezenterka Ekaterina Kotrikadze. Podkreśliła, że decyzja była „trudna, ale jedyna możliwa". Na znak protestu i solidarności z Korostelowem część jego kolegów również odeszła z Dożd.

Tymczasem minister obrony Łotwy Artis Pabriks wezwał na portalach społecznościowych do anulowania wiz dziennikarzy tej stacji. Oświadczył, że łotewskie władze są „u kresu cierpliwości". Minister spraw zagranicznych Łotwy Edgars Rinkevics dodał w wywiadzie dla lokalnej gazety „Neatkariga": „Nawet jeśli ktoś mówi, że moralnie pomaga zmobilizowanym, to jest to również wspieranie wojny. Istnieje granica między wolnością słowa a poparciem dla wojny".

Nie pierwsza kara

Jak wiele innych niezależnych mediów w Rosji, Dożd został zablokowany krótko po rozpoczęciu agresji Rosji na Ukrainę i musiał zaprzestać nadawania. W lipcu osoby odpowiedzialne zapowiedziały, że rozpoczną pracę na Łotwie po przyznaniu licencji przez władze łotewskie.

Choć kanał wielokrotnie dawał do zrozumienia, że odrzuca wojnę Rosji z Ukrainą, część łotewskich obserwatorów wezwała Dożd do zajęcia jednoznacznego stanowiska w sprawie doniesień o zmobilizowanych Rosjanach i warunkach panujących w rosyjskiej armii. Zastrzeżenia władz łotewskich nie ograniczają się zatem do jednego wystąpienia Korostelowa.

Kilka dni wcześniej Dożd został ukarany grzywną w wysokości 10 tys. euro za określenie w audycji rosyjskiej armii jako „naszej". Ponadto pokazano mapę Federacji Rosyjskiej z uwzględnieniem anektowanego przez Ukrainę półwyspu Krym. Wcześniej, według łotewskich władz, Dożd otrzymał już pierwsze ostrzeżenie, ponieważ programy emitowano bez napisów w języku łotewskim.

Wezwania do zamknięcia

Wezwania do zamknięcia Dożd pojawiły się po tym, jak prezenterka Ekaterina Kotrikadze poruszyła w rozmowie z burmistrzem Rygi Martinsem Stakisem kwestię niszczenia pomników z czasów sowieckich na Łotwie. Sam Stakis określił jednak ten wywiad jako „poprawny". Ale obserwatorzy są zgodni, że niezadowolenie w Rydze z Dożd zaczęło się właśnie od tego wywiadu. Brakowało jednak formalnych podstaw do złożenia skargi.

Łotewski politolog Kristians Rozenvalds mówi, że część łotewskiego społeczeństwa obawia się, że kanał może ingerować w łotewską politykę. Z kolei inny łotewski politolog Filip Rajewski zwraca uwagę, że kultura dziennikarska w Rosji i na Łotwie zasadniczo się różnią. – Nie możemy nikogo winić za to, że kanał działa inaczej niż my. Oczywiście Dożd jest bardziej agresywny niż tutejsze media. To jest kwestia gustu i tradycji. To raczej ci, którzy słabo rozumieją, jak pracują dziennikarze, uznali rozmowę z burmistrzem za bolesną – uważa Rajewski.

Gunta Sloga z Baltic Center for Media Excellence powiedziała DW, że zakaz nadawania Dożd porusza szerszą kwestię, a mianowicie wolność słowa na Łotwie. – Dożd popełnił błędy, ale szokuje mnie to, jak łatwo odebrano mu licencję. I że organ może po prostu podjąć decyzję bez wcześniejszej rozmowy z mediami, jak w przypadku Dożd. Jutro może to uderzyć w łotewskie media – mówi Sloga, stwierdzając, że nękanie tej stacji trwało kilka miesięcy, co nie jest normalne w demokratycznym kraju.

Wojna budzi silne emocje

Wkrótce po inwazji Rosji na Ukrainę i uchwaleniu w Federacji Rosyjskiej ustawy przewidującej odpowiedzialność prawną za „fałszywe doniesienia" o rosyjskiej armii, dostęp do strony internetowej Dożd został zablokowany przez władze rosyjskie na wniosek Prokuratury Generalnej. Ze względu na zagrożenie postępowaniem karnym redakcja musiała opuścić Rosję.

W czerwcu okazało się, że Dożd otrzymał licencję na nadawanie na Łotwie, po czym stacja stała się legalnie łotewską spółką medialną podlegającą miejscowemu prawu. – Łotewski nadawca nie może nazywać rosyjskiej armii „naszą” i wyrażać sympatii dla najeźdźców zaangażowanych w ludobójstwo ludności cywilnej – wyjaśnia Rajewski. Łotewski parlament zakwalifikował wojnę z Ukrainą jako ludobójstwo.

Zdaniem Rajewskiego, oprócz przepisów krajowych należy zwrócić uwagę na historyczne uwarunkowania Łotwy, a także emocjonalne podejście krajów bałtyckich do wojny w Ukrainie. Podkreśla, że powszechna jest obawa, iż wszyscy Rosjanie, w tym opozycyjni dziennikarze, mogą być agentami Putina. Zdaniem politologa, łotewska opinia publiczna widzi w cierpieniach Ukraińców paralele historyczne. – Naród łotewski przeżył coś podobnego. Tak było w 1940 roku, kiedy Armia Czerwona zajęła Łotwę, i w 1949 roku, kiedy Łotysze byli masowo deportowani na Syberię – wyjaśnia.

Narzędzie w walce z Putinem?

Politolog Abbas Galljamow tłumaczy rozkład akcentów w relacjach stacji Dożd na temat mobilizacji w Rosji. Jego zdaniem chodzi o to, że rosyjska opozycja „nie będzie w stanie pokonać reżimu, dopóki nie zdobędzie krytycznej masy głosów wahających się wyborców".

Aby pozyskać tych ludzi, należy zatem brać pod uwagę ich nastroje, podkreśla Galljamow. Narracja Dożda o zmobilizowanych Rosjanach to zatem próba znalezienia nowej publiczności. – Strategicznie kanał telewizyjny odpowiada interesom rosyjskiego ruchu liberalnego, który chce końca reżimu Putina i wojny na Ukrainie – uważa ekspert.

Filip Rajewski jest zdania, że rząd Łotwy zdaje sobie sprawę z politycznego znaczenia alternatywnej informacji, jaką Dożd oferuje rosyjskiej publiczności. – Ale na Łotwie panuje opinia, że nie uda się osłabić reżimu Putina empatycznym podejściem do armii, która zabija cywilów na Ukrainie – mówi Rajewski.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Krytyczny wobec rządu rosyjski kanał Dożd nadawał z Łotwy. Tamtejsze władze cofnęły stacji koncesję. Co się stało?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Dlaczego%20%C5%81otwa%20zamkn%C4%99%C5%82a%20rosyjsk%C4%85%20telewizj%C4%99%20Do%C5%BCd&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64034092&x4=11395&x5=Dlaczego%20%C5%81otwa%20zamkn%C4%99%C5%82a%20rosyjsk%C4%85%20telewizj%C4%99%20Do%C5%BCd&x6=1&x7=%2Fpl%2Fdlaczego-%C5%82otwa-zamkn%C4%99%C5%82a-rosyjsk%C4%85-telewizj%C4%99-do%C5%BCd%2Fa-64034092&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221208&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/dlaczego-łotwa-zamknęła-rosyjską-telewizję-dożd/a-64034092?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/62518127_401.jpg
Image caption Studio telewizji Dożd
Image source Denis Kaminev/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/62518127_401.jpg&title=Dlaczego%20%C5%81otwa%20zamkn%C4%99%C5%82a%20rosyjsk%C4%85%20telewizj%C4%99%20Do%C5%BCd

Item 6
Id 64033709
Date 2022-12-08
Title Scholz: Rosja przestała grozić użyciem broni jądrowej
Short title Scholz: Rosja przestała grozić użyciem broni jądrowej
Teaser Nie można wykluczyć, że Rosja nie zaatakuje innych państw – mówi Olaf Scholz w wywiadzie dla grupy medialnej „Funke”.

Rozmowę z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem, obchodzącym właśnie pierwszy rok swoich rządów, publikują w czwartek (08.12.2022) gazety należące do grupy medialnej Funke, m.in. „Westdeutsche Allgemeine Zeitung”. Na pytanie, czy widzi on jakieś zmiany zachodzące na Kremlu, np. rosnącą chęć dojścia do porozumienia, Scholz odpowiedział: „Widzimy, jak wojna trwa z niesłabnącą brutalnością. Na razie zmieniła się jedna rzecz: Rosja przestała grozić użyciem broni jądrowej. W reakcji na fakt, że międzynarodowa społeczność wyznaczyła czerwoną linię”.

Kanclerz Niemiec przyznał, że najpilniejszą obecnie rzeczą jest natychmiastowe zakończenie wojny przez Rosję i wycofanie przez nią wojsk. Wówczas pojawi się pytanie o kwestię bezpieczeństwa Europy. W nawiązaniu do wypowiedzi prezydenta Francji, Emmanuela Macrona, który powiedział, że Rosja potrzebuje „gwarancji bezpieczeństwa”, Scholz stwierdził: „Jesteśmy gotowi do rozmów z Rosją na temat kontroli zbrojeń w Europie. Proponowaliśmy to przed wojną i to stanowisko nie uległo zmianie”.

Wspólna tarcza obronna

Scholz podkreślił, że po USA, Niemcy są jednym z krajów, które najmocniej wspierają Ukrainę, również militarnie. „I zawsze działamy w ścisłym porozumieniu i zgodzie z naszymi sojusznikami. Przy okazji – nikt nie dostarczył bojowych czołgów produkcji zachodniej (…) A zrównoważone stanowisko rządu jest popierane przez zdecydowaną większość obywateli” – czytamy. Kanclerz zaprzeczył, aby Władimir Putin groził atakiem na Niemcy. Scholz nazwał to „bzdurą”.

Mówiąc o inicjatywie Sky Shield, zakładającej budowę europejskiej tarczy przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, którą zainteresowanie wyraziło dotąd 14 państw UE, Scholz wyraził nadzieję, że tarcza ta powstanie w ciągu najbliższych pięciu lat. Obecnie niemiecki rząd prowadzi rozmowy z producentami różnych systemów, by podjąć konkretne decyzje.

Kanclerz Niemiec, odpowiadając na pojawiające się licznie głosy, że „nie jest to nasza wojna”, odpowiedział, że Niemcy popierają europejski kraj, który został brutalnie najechany przez swojego sąsiada. „Chodzi również o uratowanie naszego ładu pokojowego w Europie. Dlatego zgadzamy się na niedogodności ekonomiczne i wydajemy więcej pieniędzy na nasze zdolności obronne. Bo nie ma gwarancji, że Rosja nie zaatakuje innych krajów” – stwierdził Scholz. Jednocześnie podkreślił, że bezpośrednia wojna między Rosją a NATO miałaby tylko przegranych i to na całym świecie. Dlatego trzeba zrobić wszystko, by do niej nie dopuścić.

Dobre widoki na zimę

Kanclerz zapewnił, że Niemcy powinni dobrze przetrwać zimę. Świadczą o tym m.in. wypełnione magazyny gazu i czasowe wydłużenie czasu funkcjonowania elektrowni atomowych i węglowych. Zdaniem Scholza nie będzie jednak powrotu do cen energii sprzed wojny w Ukrainie. Mimo to „Niemcy pozostaną silnym i odnoszącym sukcesy społeczeństwem przemysłowym” – przyznał.

Olaf Scholz, pytany, czy Niemcy są niewdzięczni, skoro większość jest rozczarowana rządem i jego kanclerstwem odpowiedział: „Jestem wdzięczny za wsparcie, które mam i za możliwość zdobycia jeszcze większego poparcia”. Zapowiedział również staranie się w 2025 roku o reelekcję.

Short teaser Nie można wykluczyć, że Rosja nie zaatakuje innych państw – mówi Olaf Scholz w wywiadzie dla grupy medialnej „Funke”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Scholz%3A%20Rosja%20przesta%C5%82a%20grozi%C4%87%20u%C5%BCyciem%20broni%20j%C4%85drowej&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64033709&x4=11395&x5=Scholz%3A%20Rosja%20przesta%C5%82a%20grozi%C4%87%20u%C5%BCyciem%20broni%20j%C4%85drowej&x6=1&x7=%2Fpl%2Fscholz-rosja-przesta%C5%82a-grozi%C4%87-u%C5%BCyciem-broni-j%C4%85drowej%2Fa-64033709&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221208&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/scholz-rosja-przestała-grozić-użyciem-broni-jądrowej/a-64033709?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63935374_401.jpg
Image caption Olaf Scholz
Image source Michael Sohn/AP Photo/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63935374_401.jpg&title=Scholz%3A%20Rosja%20przesta%C5%82a%20grozi%C4%87%20u%C5%BCyciem%20broni%20j%C4%85drowej

Item 7
Id 64032949
Date 2022-12-08
Title Koniec z kontrolami. Chorwacja wchodzi do strefy Schengen
Short title Koniec z kontrolami. Chorwacja wchodzi do strefy Schengen
Teaser Unijni członkowie strefy Schengen jednomyślnie zatwierdzili jej rozszerzenie o Chorwację od stycznia 2023 roku. Ale Bułgaria i Rumunia utknęły poza strefą. To przez Austrię i częściowo Holandię.

Od początku 2023 roku Chorwacja zacznie być pełnoprawnym członkiem zarówno strefy Schengen, jak i – dzięki wcześniejszym decyzjom unijnych ministrów finansów – członkiem strefy euro. Jej dołączenie do Schengen zostało zatwierdzone w ten czwartek [8.12.2022] przez unijnych ministrów w Radzie UE.

Ale pomimo rekomendacji Komisji Europejskiej, by do Schengen od najbliższego stycznia wpuścić również Bułgarię i Rumunię, ta wymagająca jednomyślności decyzja została dzisiaj zawetowana przez Austrię. Holenderski parlament dopiero wczoraj poparł członkostwo Rumunii w Schengen, ale Holendrzy wspólnie z Austriakami byli dziś przeciwni Bułgarii w Schengen, choć podawali odmienne przyczyny.

– Chcę powiedzieć obywatelom Bułgarii i Rumunii, że też zasługujecie, by wejść do strefy Schengen. Jestem rozczarowana, że to nie zostało zatwierdzone – powiedziała Ylva Johansson, komisarz UE ds. wewnętrznych. Minister Vit Rakuszan, który prowadził posiedzenie Rady UE z ramienia czeskiej prezydencji, dziękował zbliżającej się szwedzkiej prezydencji (pierwsze półrocze 2023 roku) za zobowiązanie, że rychło wróci do tematu Bułgarii i Rumunii w Schengen.

Sofia zirytowana

Strefa bez wewnętrznych kontroli granicznych obejmuje teraz 22 państw Unii (jeszcze bez Chorwacji, a także Bułgarii, Rumunii, Irlandii i Cypru), a ponadto Szwajcarię, Norwegię, Islandię oraz Liechtenstein. Holenderski rząd Marka Ruttego w przypadku przyjęcia Bułgarii do Schengen powołuje się na zastrzeżenia praworządnościowe. Szef holenderskiej dyplomacji Wopke Hoekstra poinformował swój parlament, że rząd w Hadze „będzie zachęcać bułgarskie władze do kontynuowania reform i wzmacniania praworządności, walki z korupcją i przestępczością zorganizowaną”. Sprawna współpraca sądów i organów ścigania jest bowiem – jak podkreślają Holendrzy – nieodzowna dla dobrego funkcjonowania strefy Schengen.

Ale premier Rutte na początku tego tygodnia zirytował Sofię, sugerując, że migranci mogą przekroczyć granicę z Turcji do Bułgarii po prostu płacąc 50 euro, czemu Bułgarzy stanowczo zaprzeczają. W Sofii pojawiły się spekulacje (niepotwierdzone oficjalnie przez rząd), że Bułgaria – w odwecie za sprzeciw Holandii co do Schengen – może blokować holenderskiego kandydata na nowego szefa Fronteksu, unijnej agencji ds. granic.

Migracja problemem?

Argumentacja Austrii przeciw rozszerzeniu Schengen o Rumunię i Bułgarię była kategoryczna – nielegalna migracja na szlaku bałkańskim dowodzi, że strefa Schengen wymaga naprawy czy też wzmocnienia przed jej rozszerzeniem. Dlaczego zatem Wiedeń zgodził się na przyjęcie Chorwacji? – To z kolei dowodzi, że wewnętrzne gry polityczne w Austrii wokół migracji mają większą rolę niż statystyki – tłumaczy jeden z urzędników UE. Zablokowanie Chorwatów, którzy wchodzą do strefy euro, byłoby ryzykownym paradoksem, bo ruch bez kontroli granicznych ma duże znaczenie również gospodarcze, co jest istotne dla unii walutowej.

Dane Fronteksu potwierdzają, że w tym roku nastąpił spory wzrost migracji do Unii szlakiem przez Bałkany Zachodnie, w szczególności przez Serbię. W ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy 2022 roku doszło do ponad 280 tysięcy przypadków nielegalnego („nieregularnego”) przekroczenia granicy Unii z kierunku Bałkanów, co stanowi wzrost o 77 proc. w porównaniu z tym samym okresem w 2021 roku. Austria jest jednym z głównych miejsc docelowych dla przybywających poprzez Bałkany migrantów, z których bardzo wielu następnie przemieszcza się do Niemiec oraz Belgii.

Współpraca z Fronteksem

Jednym z głównych punktów unijnego planu działania co do migracji, który ogłosiła Ylva Johansson, komisarz UE ds. wewnętrznych, jest zacieśnianie współpracy państw Bałkanów Zachodnich z Fronteksem, o czym rozmawiano w tym tygodniu również na szczycie UE-Bałkany Zachodnie w Tiranie. Unia chciałaby już na początku przyszłego roku rozmieścić pracowników Fronteksu na Bałkanach Zachodnich, czyli pierwszy raz poza swoim terytorium (z wyjątkiem Fronteksu w Gibraltarze) w ramach umów z rządami starającymi się o członkostwo w UE. Frontex miałby pomagać w walce z przemytem ludzi oraz w zarządzaniu procedurami co do readmisji, wniosków azylowych, deportacji.

Ponadto Unia naciska na nieunijne kraje Bałkanów, które mają ruch bezwizowy z UE, by skoordynowały z Brukselą swą politykę w sprawie wiz dla obywateli krajów spoza Europy. Chodzi przede wszystkim o Serbię, która w październiku uległa unijnym naciskom na przywrócenia wiz dla mieszkańców Burundi i Tunezji. Ale nadal przyjezdni m.in. z Indii i Egiptu – wedle unijnych ocen – traktują Serbię (dzięki łagodnej polityce wizowej) jako etap tranzytowy na szlaku bałkańskim do UE. – Rozmieszczenie Fronteksu pomoże wzmocnić zarządzanie granicami wzdłuż całego szlaku migracyjnego we współpracy z krajową strażą graniczną w celu zmniejszenia nielegalnych przepływów – przekonuje Komisja Europejska.

Short teaser Unijni członkowie strefy Schengen jednomyślnie zatwierdzili jej rozszerzenie o Chorwację od stycznia 2023 roku.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Koniec%20z%20kontrolami.%20Chorwacja%20wchodzi%20do%20strefy%20Schengen&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64032949&x4=12095&x5=Koniec%20z%20kontrolami.%20Chorwacja%20wchodzi%20do%20strefy%20Schengen&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkoniec-z-kontrolami-chorwacja-wchodzi-do-strefy-schengen%2Fa-64032949&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221208&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/koniec-z-kontrolami-chorwacja-wchodzi-do-strefy-schengen/a-64032949?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/50941675_401.jpg
Image source picture-alliance/M. Vennemann
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221111_001_rumunia_01r&image=https://static.dw.com/image/50941675_401.jpg&title=Koniec%20z%20kontrolami.%20Chorwacja%20wchodzi%20do%20strefy%20Schengen

Item 8
Id 64028559
Date 2022-12-08
Title FAZ o Patriotach: Polska czuje się wykiwana przez Berlin
Short title FAZ o Patriotach: Polska czuje się wykiwana przez Berlin
Teaser Waszyngton pozostawia decyzję Berlinowi, jaką broń chce dostarczyć Ukrainie – pisze „FAZ” powołując się na informacje amerykańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W tle pojawia się m.in. spór o Patrioty.

Sprawę przyjęcia przez Polskę niemieckich systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej Patriot komentuje w czwartek (8 grudnia) „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Dziennik opisuje, że Polska zarzuciła niemieckiemu rządowi naruszenie zaufania. „Podstawowym błędem strony niemieckiej było to, że poszła do mediów z ofertą systemów Patriot przed zakończeniem negocjacji” – FAZ cytuje wypowiedź Marcina Przydacza, wiceministra spraw zagranicznych dla TVP.

Gazeta przypomina, że po początkowej zgodzie na systemy Patriot rząd PiS zaskoczył Berlin propozycją przeniesienia tych systemów na zachodnią Ukrainę. „Jest to problematyczne, ponieważ Ukraina, w przeciwieństwie do Polski, nie jest członkiem NATO” – czytamy.

Decyzja Berlina

Tymczasem, jak pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, Waszyngton pozostawia Berlinowi decyzję, jaką broń chce dostarczyć Ukrainie. Gazeta powołuje się na oświadczenie rzeczniczki Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA, będące odpowiedzią na wcześniejsze artykuły dotyczące dostarczenia Ukrainie czołgów bojowych Leopard 2. Według „FAZ” kilka źródeł potwierdziło, że już w październiku br. Jake Sullivan, doradca prezydenta Joe Bidena ds. bezpieczeństwa, zachęcał Niemcy do dostarczenia Ukrainie czołgów bojowych. Sullivan miał powiedzieć to podczas rozmowy telefonicznej z doradcą kanclerza Olafa Scholz ds. polityki zagranicznej Jensa Ploetnera. Miał on też dodać, że amerykańska zgoda na dostawę niemieckich czołgów nie oznacza, że Waszyngton żąda tego od Berlina.

Jak informuje „FAZ”, rzeczniczka Sullivana Adrienne Watson, w przesłanym redakcji oświadczeniu, stwierdziła „zostawiamy to Niemcom i nie stawiamy im żadnych wymagań”. Dodała, że Ameryka docenia wsparcie, jakiego Niemcy już udzieliły Ukrainie. Dotyczy to dostarczenia artylerii rakietowej, obrony powietrznej i amunicji. Również rzecznik niemieckiego rządu nie potwierdził ani nie zaprzeczył przesłania Sullivana dla Ploetnera – czytamy.

Bezpieczeństwo ważniejsze niż kampania

Inaczej o decyzji w sprawie przyjęcia Patriotów pisze berliński dziennik „Die Tageszeitung”. Warszawska korespondentka gazety, Gabriele Lesser, twierdzi, że USA miały najwyraźniej dość polskich sporów o rozmieszczenie na wschodniej granicy NATO dwóch systemów antyrakietowych Patriot. „Po uderzeniu domniemanego ukraińskiego rykoszetu w Polskę rząd najpierw ‘z satysfakcją' przyjął niemiecką ofertę użyczenia sąsiadowi dwóch systemów Patriot wraz z żołnierzami do ich obsługi, potem ją odrzucił, a teraz przyjął ‘z rozczarowaniem'” – pisze Lesser.

Jej zdaniem Amerykanie podjęli w tej sprawie za kulisami decyzję. „Interesy bezpieczeństwa NATO są ostatecznie ważniejsze niż kampania wyborcza narodowo-populistycznej partii rządzącej Prawo i Sprawiedliwość” – czytamy w „TAZ”. Autorka komentarza stwierdza, że Amerykanie mają dużo cierpliwości wobec kompleksu niższości Kaczyńskiego i powtarzających się w Polsce kampanii antyniemieckich.

To była czerwona linia

„Ale są też czerwone linie. Absurdalny pomysł przekazania na Ukrainę amerykańskich systemów Patriot i niemieckich żołnierzy NATO do obrony wschodniej granicy Polski przed Rosją był jedną z takich czerwonych linii. Było całkowicie jasne, że doprowadzi to do eskalacji rosyjskiej wojny napastniczej przeciwko Ukrainie, a być może także NATO” – pisze „TAZ”.

Według korespondentki gazety Polacy o tym dobrze wiedzieli. W propozycji przekazania Patriotów Ukrainie chodziło więc o pokazanie Niemców jako hipokrytów, którzy nie chcą pomóc temu krajowi. „W ten sposób Polacy podważyli jednak wiarygodność NATO i jednocześnie USA jako najważniejszego członka NATO. Waszyngton nie mógł na to pozwolić w żadnym wypadku” – ocenia dziennik.

Short teaser Waszyngton pozostawia decyzję Berlinowi, jaką broń chce dostarczyć Ukrainie – pisze „FAZ”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::FAZ%20o%20Patriotach%3A%20Polska%20czuje%20si%C4%99%20wykiwana%20przez%20Berlin&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64028559&x4=11397&x5=FAZ%20o%20Patriotach%3A%20Polska%20czuje%20si%C4%99%20wykiwana%20przez%20Berlin&x6=1&x7=%2Fpl%2Ffaz-o-patriotach-polska-czuje-si%C4%99-wykiwana-przez-berlin%2Fa-64028559&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221208&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/faz-o-patriotach-polska-czuje-się-wykiwana-przez-berlin/a-64028559?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63838147_401.jpg
Image caption System obrony przeciwrakietowej Patriot
Image source Bernd Wüstneck/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221125_001_pevkur_01f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/63838147_401.jpg&title=FAZ%20o%20Patriotach%3A%20Polska%20czuje%20si%C4%99%20wykiwana%20przez%20Berlin

Item 9
Id 64028467
Date 2022-12-08
Title Ostatnie Pokolenie. Aktywiści znowu blokowali lotniska
Short title Ostatnie Pokolenie. Aktywiści znowu blokowali lotniska
Teaser Aktywiści z Ostatniego Pokolenia przykleili się do płyt lotnisk w Monachium i Berlinie. Policja szybko usunęła blokady.

Przez niespełna godzinę radykalni aktywiści klimatyczni z ruchu Ostatnie Pokolenie próbowali zablokować w czwartek rano (8.12.2022) lotnisko w Monachium. Kilka osób przedostało się przez ogrodzenie i przykleiła się do pasa kołowania. W efekcie zamknięto północny z dwóch pasów startowych na około 45 minut. Policja usunęła protestujących.

Według rzecznika monachijskiego lotniska akcja nie spowodowała jednak poważnych zakłóceń w ruchu lotniczym. Startująca i lądujące samoloty przekierowano na drugim południowy pas. Doszło do niewielkich opóźnień, ale żadnego lotu nie odwołano.

Bawarska policja poinformowała, że aktywiści zostali zatrzymani.

Współodpowiedzialni za katastrofę klimatyczną

Także w Berlinie akcja protestacyjna Ostatniego Pokolenia nie wpłynęła na pracę lotniska, podały jego władze. W trakcie podobnej akcji pod koniec listopada aktywistom udało się sparaliżować berlińskie lotnisko na prawie dwie godziny. Jednak tym razem policja zareagowała szybciej: tylko dwie osoby zdołały dostać się na płytę lotniska, a sześć zatrzymano wcześniej.

Rzeczniczka Ostatniego Pokolenia oświadczyła w czwartek, że blokując lotniska aktywiści bezpośrednio przeciwstawiają się „wysoko dotowanym przez państwo współodpowiedzialnym za katastrofę klimatyczną”. „W obliczu grożącego nam klimatycznego piekła potrzebujemy działań, a nie pustych słów” – dodała rzeczniczka, cytowana przez agencję Reuters.

Od kilku tygodni grupa Ostatnie Pokolenie przeprowadza radykalne akcje w Berlinie i Monachium. Aktywiści przyklejają się do dróg, blokując ruch na wiele godzin. W poczdamskim muzeum Barberini cisnęli ziemniaczanym puree w obraz Moneta. Żądają oni działań na rzecz walki ze zmianami klimatu, a konkretnie ograniczenia prędkości na autostradach do 100 km na godzinę i wprowadzenia bilety za 9 euro na transport publiczny.

Według sondaży większość Niemców nie popiera jednak radykalnych form protestu, które mogą zagrażać zdrowiu i życiu ludzi. Część polityków domaga się zaostrzenia kar za takie działania.

(RTR/widz)

Short teaser Aktywiści z Ostatniego Pokolenia przykleili się do płyt lotnisk w Monachium i Berlinie. Policja szybko usunęła blokady.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Ostatnie%20Pokolenie.%20Aktywi%C5%9Bci%20znowu%20blokowali%20lotniska%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64028467&x4=11400&x5=Ostatnie%20Pokolenie.%20Aktywi%C5%9Bci%20znowu%20blokowali%20lotniska%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fostatnie-pokolenie-aktywi%C5%9Bci-znowu-blokowali-lotniska%2Fa-64028467&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221208&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ostatnie-pokolenie-aktywiści-znowu-blokowali-lotniska/a-64028467?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Ostatnie%20Pokolenie.%20Aktywi%C5%9Bci%20znowu%20blokowali%20lotniska

Item 10
Id 64028353
Date 2022-12-08
Title Węgry blokują pomoc dla Ukrainy. UE szuka wyjścia
Short title Węgry blokują pomoc dla Ukrainy. UE szuka wyjścia
Teaser Węgry zablokowały w Brukseli pakiet finansowej pomocy dla Ukrainy. Czy Unii uda się jednak przekazać Kijowowi pieniądze? I co dalej z węgierką blokadą?

Dzień po zablokowaniu pakietu Wiktor Orban podkreślił, że ta decyzja nie jest próba szantażu wobec Unii. „Węgry są gotowe wesprzeć Ukrainę na drodze dwustronnej”, zapowiedział premier Węgier w tweecie. „Nie ma weta i nie ma szantażu” - zapewniał. Orban utrzymuje, że swoim postępowaniem chciał tylko przekonać inne kraje członkowskie, iż dalsze zaciąganie długów nie jest rozwiązaniem w obecnej sytuacji. „Jeżeli chcemy się pogrążać jako wspólnota zadłużonych, nie będziemy mieli drogi powrotnej”, dodał.

Budapeszt blokuje kilka projektów

Obserwatorzy są jednak zgodni: jeżeli tak ważna decyzja Unii jest zablokowana przez państwo, które chce przepchnąć własne korzyści, to nie jest to nic innego jak szantaż.

A Węgry doprowadzają sztukę szantażu do perfekcji: od miesięcy rząd węgierski odmawia zgody na globalny podatek minimalny, wstrzymuje ratyfikację rozszerzenia NATO o Finlandię i Szwecję, a teraz blokuje pakiet pomocowy dla Ukrainy.

Swoje rozczarowanie decyzją Rady UE w wyraził wiceprzewodniczący Komisji Valdis Dombrovkis: "Widziałem na własne oczy, jak rozpaczliwa jest sytuacja w Ukrainie. Żeby kraj przetrwał zimę, musimy już w przyszłym miesiącu przelać pierwszą transzę. Nie mamy alternatywy – i znajdziemy jakieś wyjście”.

Powodem blokady pakietu dla Ukrainy przez Węgry jest zamrożenie przez Komisję Europejską funduszy dla Budapesztu: 7, 5 miliardów euro stałej pomocy i, dodatkowo, 5, 8 miliarda pomocy do odbudowy gospodarki po pandemii. Powodem decyzji Komisji są zarzuty wobec Węgier o łamanie demokracji przez ten kraj, potwierdzonych przez liczne wyroki unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Z tego powodu Komisja zażądała od Budapesztu przeprowadzenia szeregu reform. Viktor Orban twierdzi, że wprowadził je już w życie. Ale Brukseli to nie przekonało, a słowa Orbana postrzega, jak obietnice bez pokrycia.

Bruksela żąda m.in. przywrócenia niezależnego sądownictwa, zmiany w procedurach zamówień publicznych, stworzenie urzędu do walki z korupcją i wiele innych. Zamiast tego dziennikarze na Węgrzech odnotowują ciągle nowe przypadki łamania unijnych przepisów:

"W czasie, gdy Węgry próbują przekonać Komisję Europejską, że już wprowadzają nowe środki antykorupcyjne, aby Unia uwolniła nową transzę funduszy unijnych, zięć Orbana Istvan Tiborcz otrzymuje 380 tys. euro z wcześniejszych transzy. Tiborcz i jego ojciec otrzymali łącznie 3,2 mln na 'rozwój obszarów wiejskich'” , krytykuje na Twitterze dziennikarz Szabolcs Panyi.

Co może zrobić Unia bez zgody Węgier?

Parlament Europejski uznał, że Węgry nie są państwem demokratycznym i zażądał utrzymania sankcji finansowych. Rzecznik ds. budżetu frakcji partii Zielonych tłumaczy: – Dotarliśmy do momentu, kiedy Komisja musi wypracować inny sposób sfinansowania pomocy Ukrainie. (...) Na krótką metę możemy wykorzystać środki z rezerwy budżetowej na pomoc nadzwyczajną. Dzięki temu zyskamy na czasie. Ale w dłuższej perspektywie nie jest to wystarczające. Alternatywnie państwa członkowskie mogłyby utworzyć wspólny fundusz i wypłacać dotacje ze swoich budżetów krajowych.

Decyzje w sprawach finansowych Unia może podjąć tylko jednogłośnie. Obejście tej drogi jest trudne. Pozostałe 26 krajów mogą w zasadzie wspólnie się zgodzić na pożyczenie 18 miliardów euro Ukrainie. Ale każdy kraj musiałyby wtedy przejąc odpowiedzialność finansową za swoją część, a niektórzy z członków już zapowiedzieli, że nie mają na to odpowiedniej rezerwy w planie budżetowym swojego kraju. Niektóre rządy obawiają się z kolei problemów ze strony parlamentów. Taka pożyczka byłaby poza tym droższa i wymagała więcej czasu, niż rozwiązanie w ramach UE. Ze względu na presję czasu, alternatywą mógłby być kredyt pomostowy z Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

Korzystniejszym rozwiązaniem byłoby najpierw skorzystać z rezerwy na pomoc nadzwyczajną z budżetu UE, której wysokość można by zwiększyć poza normalne ramy dzięki odpowiednim przesunięciom. Ogólnie rzecz biorąc, UE jest jednak traktatowo nieprzygotowana na takie sytuacje, częściowo dlatego, że brakuje środków karnych przeciwko państwom członkowskim, które wyłamują się z powszechnie przyjętych zasad.

W poszukiwaniu kompromisu

W kuluarach mówi się, że Niemcy i Francja starają się pośredniczyć w zawarciu kompromisu między Komisją i Węgrami. Ponowna ocena wprowadzonych na Węgrzech reform mogłoby może doprowadzić do zakończenia blokady i uwolnienia środków. Istnieje też obawa, że na szczycie unijnym w przyszłym tygodniu już nie uda się zdobyć większości kwalifikowanej dla poparcia utrzymania sankcji wobec Węgier. To oznaczałoby kompromitacje Unii i koniec jej kontroli nad państwami członkowskimi.

Do grupy nieprzejednanych krytyków kompromisu należy Holandia. – Stawką jest wiarygodność UE – powiedziała minister finansów Sigrid Kaag. Zachowanie Węgier jest, według minister, "bardziej niż godne pożałowania", a ponadto zauważa, że praworządność w tym kraju została już dawno złamana. Holandia nie chciała głosować za uwolnieniem środków dla Budapesztu.

W liście do Rady UE organizacje praw człowieka pod przewodnictwem antykorupcyjnej organizacji pozarządowej Transparency International zaapelowały o niewycofywanie się z żądań wobec Węgier. "W ciągu ostatniej dekady węgierski rząd przejął kontrolę nad sądami, podkopał wolność mediów, potępiał, a w niektórych przypadkach uznawał wręcz za przestępstwo grupy pozarządowe, ograniczył wolność akademicką i naruszył prawa migrantów, kobiet i osób LGBTQ, a wszystko to przy jednoczesnym otrzymywaniu pieniędzy z UE".

Organizacje wzywają do dalszego monitorowania sytuacji na Węgrzech i dopilnowania, żeby pieniądze UE były wydawane na właściwy cel i przynosiły korzyści obywatelom Węgier, a nie służyły interesom elit i wspierały łamanie prawa. UE nie powinna dłużej finansować rządów, które stale naruszają ich prawa – brzmią postulaty. Ale czas ucieka obu stronom: UE musi zorganizować pieniądze dla Ukrainy w ciągu kilku tygodni. A Węgrom grozi, że część środków z funduszy na odbudowę gospodarki po pandemii przepadnie, jeśli nie zostaną one uruchomione do 19 grudnia.

Short teaser Węgry zablokowały w Brukseli pakiet finansowej pomocy dla Ukrainy. Czy Unii uda się przekazać Kijowowi pieniądze?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::W%C4%99gry%20blokuj%C4%85%20pomoc%20dla%20Ukrainy.%20UE%20szuka%20wyj%C5%9Bcia%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64028353&x4=12095&x5=W%C4%99gry%20blokuj%C4%85%20pomoc%20dla%20Ukrainy.%20UE%20szuka%20wyj%C5%9Bcia%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fw%C4%99gry-blokuj%C4%85-pomoc-dla-ukrainy-ue-szuka-wyj%C5%9Bcia%2Fa-64028353&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221208&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/węgry-blokują-pomoc-dla-ukrainy-ue-szuka-wyjścia/a-64028353?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63939192_401.jpg
Image caption Premier Węgier Viktor Orban
Image source Geert Vanden Wijngaert/AP/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221202_001_ukraina_01r&image=https://static.dw.com/image/63939192_401.jpg&title=W%C4%99gry%20blokuj%C4%85%20pomoc%20dla%20Ukrainy.%20UE%20szuka%20wyj%C5%9Bcia

Item 11
Id 64022490
Date 2022-12-08
Title Prasa o planowanym przewrocie: „Nowy wymiar przemocy”
Short title Prasa o planowanym przewrocie: „Nowy wymiar przemocy”
Teaser Dzienniki w Niemczech komentują udaremniony zamach stanu, planowany przez prawicowych ekstremistów. Podkreślają, że zaskakująco konkretne plany przewrotu to alarm dla demokracji.

„Sueddeutsche Zeitung” uważa: „Można by pójść na łatwiznę i uznać tych ludzi za nieszkodliwych dziwaków, w myśl hasła: demokracja musi znosić takie typy. Ale to byłoby naiwne. Część z 52 oskarżonych, o których mówi się, że należą do organizacji terrorystycznej planującej zbrojną zmianę systemu, pochodzi z klasy średniej. Są wśród nich nauczyciele, lekarze i przedsiębiorcy. To ludzie, którzy w gruncie rzeczy powinni być filarami demokracji. (…) Ich ‘ramię zbrojne’ miało tylko tworzyć czołówkę nowej armii po przewrocie, ale najwyraźniej już wcześniej rekrutować żołnierzy i policjantów. (...) Prawicowe postawy w Bundeswehrze są zawsze niepokojące. Zadaniem polityków i dowództwa Bundeswehry jest trzymanie takich ludzi z dala od niej”.

„Mitteldeutsche Zeitung” z Halle pisze w podobnym tonie: „Obywatele Rzeszy nie powinni być traktowani przez społeczeństwo jako ludzie niespełna rozumu. Zapora przeciw prawicy musi zostać podniesiona. Choć cieszy fakt, że policji udało się aresztować kilkudziesięciu z tych, którzy planowali zamach stanu, niepokojące jest to, że grupa była w stanie uformować się bez przeszkód. Odpowiednie służby, od policji po Federalny Urząd Ochrony Konstytucji, muszą być lepiej wyposażone, aby mogły pracować szybciej i skuteczniej”.

„Volksstimme” z Magdeburga przestrzega: „Ci, którzy do tej pory traktowali tak zwanych Obywateli Rzeszy jako dziwaków i pomyleńców, ale w sumie raczej niegroźne ugrupowanie, muszą teraz zmienić swoje stanowisko w tej sprawie. Zakrojona na dużą skalę operacja władz ujawniła podejrzaną sieć terrorystyczną o skrajnie prawicowym i ekstremistycznym charakterze, napędzaną fantazjami o siłowym przewrocie w państwie i teoriami spiskowymi. To jest bardzo groźne. Państwo pokazało, że potrafi się skutecznie bronić, o czym świadczy udana akcja policji. Teraz jednak trzeba całkowicie osuszyć to brunatne bagno. Wymaga to szczegółowej analizy tego, co się stało. Jak daleko były posunięte plany przejęcia władzy? Jak można było zbudować siatkę terrorystyczną, która najwyraźniej nie była obserwowana przez tajne służby? A to, że była posłanka do Bundestagu w ramienia AfD najprawdopodobniej należała do tej siatki terrorystycznej, jest kolejnym dowodem na antykonstytucyjne i antydemokratyczne tendencje w tej partii. To całkowicie słuszne, że Urząd Ochrony Konstytucji ma AfD na celowniku”.

Zdaniem „Muenchner Merkur”: „Ich plan przypomina szturm na Kapitol przeprowadzony przez podżeganych do tego zwolenników Trumpa, a jeśli spojrzeć dalej wstecz, znajdziemy też analogie do puczu Hitlera z 1923 roku: prawicowi terroryści, którzy chcą szturmować Bundestag, okupować państwo i obalić konstytucję; taki wymiar planowania faszystowskiej przemocy to coś nowego. Można odrzucać fantazje, które szef gangu, zatrzymany przez policję arystokrata z Turyngii, obficie prezentował także w, co niezrozumiałe, nigdy nie usuwanych filmikach na YouTube, jako kompletne bzdury. Ale tak nie jest. Plany zamachu stanu były daleko zaawansowane i zaskakująco konkretne. Konspiratorzy obrali sobie za cel policjantów i żołnierzy, aby wejść w posiadanie broni. To zaś jak najbardziej mogło się zakończyć krwawą łaźnią”.

„Stuttgarter Zeitung” zaznacza: „Dzisiejszej Republiki Federalnej Niemiec nie można porównywać z Republiką Weimarską sprzed 100 lat, gdy bieda, bezrobocie oraz inflacja osiągały zupełnie inne rozmiary, a puczyści z lewicy i prawicy chcieli rozmontować demokrację. Ale poziom podżegania i nienawiści osiągnął poziom, który powinien zaalarmować przekonanych demokratów. Fantazje o obaleniu rządzących, rojone przez tych, którzy chcieli zainstalować Heinricha XIII jako głowę niemieckiego państwa, to tylko gazowe bąble wydobywające się z dużo większego bagna. Na tym tle wydaje się dość niecodzienne, że unia CDU/CSU niedawno gardłowała o ‘zielonym RAF-ie’, mając na uwadze akcje protestacyjne organizowane przez stosunkowo nielicznych buntowników klimatycznych”.

„Koelner Stadt-Anzeiger” podkreśla: „Choć cieszy fakt, że policja była w stanie aresztować w obławie dziesiątki ekstremistów planujących obalenie systemu, niepokojące jest to, że ta grupa zdołała się uformować bez przeszkód. ‘Obywatele Rzeszy’ mimo tej obławy nie zaprzestaną swojej działalności i knowań. Odrzucają bowiem prawowite państwo, jakie znamy. Z ich pokrętnego światopoglądu wynika, że muszą walczyć o nowy porządek. Przerażające jest to, że wśród aresztowanych znalazła się była posłanka do Bundestagu z ramienia AfD Birgit Malsack-Winkemann, która pracowała jako sędzia. Ludzi z takim światopoglądem nie powinno się dopuszczać do pracy w służbie publicznej ani w wojsku. Zapora przeciw prawicy musi zostać podniesiona wyżej”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Dzienniki w Niemczech komentują udaremniony zamach stanu. Podkreślają, że tak konkretne plany to alarm dla demokracji.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Prasa%20o%20planowanym%20przewrocie%3A%20%E2%80%9ENowy%20wymiar%20przemocy%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64022490&x4=11397&x5=Prasa%20o%20planowanym%20przewrocie%3A%20%E2%80%9ENowy%20wymiar%20przemocy%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprasa-o-planowanym-przewrocie-nowy-wymiar-przemocy%2Fa-64022490&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221208&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/prasa-o-planowanym-przewrocie-nowy-wymiar-przemocy/a-64022490?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/64012883_401.jpg
Image caption Aresztowanie Heinricha XIII Prinz Reußa
Image source Boris Roessler/picture alliance/dpa
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/64012883_401.jpg&title=Prasa%20o%20planowanym%20przewrocie%3A%20%E2%80%9ENowy%20wymiar%20przemocy%E2%80%9D

Item 12
Id 64022350
Date 2022-12-08
Title Rok niemieckiego rządu. Koalicja w trybie kryzysowym
Short title Rok niemieckiego rządu. Koalicja w trybie kryzysowym
Teaser Pierwszy rok koalicji SPD, Zielonych i FDP upłynął pod znakiem wojny Rosji z Ukrainą. Jak można ocenić jej rządy? Oto nasza analiza.

Kanclerz jest z siebie zadowolony. W najnowszym podkaście wideo trzeźwo i rzeczowo ogłosił, co jego rząd osiągnął w pierwszym roku sprawowania władzy: wspierał Ukrainę humanitarnie, finansowo i zbrojnie.

Poza tym starał się o zabezpieczenie dostaw energii i ustawowe przyspieszenie rozbudowy odnawialnych źródeł energii. Aby odciążyć finansowo obywateli w związku z gwałtownym wzrostem cen, podniósł płacę minimalną i przeforsował lepsze świadczenia socjalne.

Posłużył się przy tym sformułowaniem: „zatroszczyliśmy się o to; umożliwiliśmy to; nadal o to dbamy; położyliśmy pod to niezbędny fundament”. Między wierszami ukrył przesłanie: mamy sytuację pod kontrolą, mimo kryzysów egzystencjalnych, z jakimi żaden rząd federalny jeszcze nie musiał się mierzyć.

Gdyby Olaf Scholz miał wystawić szkolną ocenę „koalicji sygnalizacji świetlnej” – jak nazywa się sojusz SPD, Zielonych i FDP od barw poszczególnych partii – z pewnością nie byłaby ona zła.

Niezadowoleni niemieccy wyborcy

Wielu Niemców widzi to nieco inaczej. Od kilku miesięcy koalicja nie ma już większości w badaniach opinii publicznej. Jednocześnie wzrosło niezadowolenie wyborców z rządu. Tylko mniejszość jest zdania, że obecna koalicja dobrze daje sobie radę.

Politolog Ursula Muench nie chce oceniać jej aż tak surowo. – Rządowej koalicji daję ocenę zadowalającą – mówi DW dyrektor Akademii Kształcenia Politycznego w Tutzing. Jej zadania, jak podkreśla, były duże i trudne. Zamiast po prostu realizować umowę koalicyjną, rząd reagował elastycznie i odszedł od niektórych dogmatów politycznych.

Rządzenie w „punkcie zwrotnym”

Trójpartyjny sojusz wystartował 8 grudnia 2021 roku jako „koalicja postępu”. Obiecał, że całą energię włoży w modernizację kraju; że Niemcy będą bardziej neutralne klimatycznie; że wzrośnie cyfryzacja kraju, który będzie się szybciej dopasowywał do nowych wymogów. W umowie koalicyjnej określono punkt po punkcie niezbędne projekty.

Tymczasem już dwa i pół miesiąca później świat się diametralnie zmienił. Rosja napadła na Ukrainę, co zmusiło rząd do uznania, że znalazł się w „punkcie zwrotnym”, jak to określił kanclerz podczas przemowy w Bundestagu. Bezpośrednią konsekwencją tej zmiany była zapowiedź Scholza przeznaczenia 100 mld euro na Bundeswehrę i ogłoszenia przez niego solidarności z Ukrainą i pomocy dla niej.

Kanclerz Scholz kręci i lawiruje

Zerwanie z dotychczasową doktryną państwa niemieckiego o niedostarczaniu broni do rejonów kryzysowych głęboko uderzyło w SPD i Zielonych. Musieli porzucić swoje w gruncie rzeczy pacyfistyczne przekonania. Zielonym udało się to najlepiej i obecnie należą do najbardziej zdecydowanych zwolenników dostaw broni do Ukrainy. Natomiast SPD i kanclerzowi Scholzowi długo zarzucano nadmierne kunktatorstwo i wahania.

Politolog Ursula Muench widzi to nieco inaczej. Jej zdaniem „słusznie szukano równowagi między wsparciem dla Ukrainy, a obawami o rozszerzenie się wojny”. Niemiłym zjawiskiem jest jednak to, że zarówno europejscy partnerzy Republiki Federalnej, jak i USA wciąż nie są pewni, „jaką strategię realizuje niemiecki kanclerz”.

Koniec z dostawami rosyjskiego gazu

Na rosyjską reakcję na wsparcie Niemiec dla Ukrainy nie trzeba było długo czekać. Krok po kroku Moskwa zakręcała kurek z gazem dla Niemiec, które są w dużym stopniu uzależnione od jego dostaw z Rosji, aby wywrzeć na nie presję. Ceny energii eksplodowały, wywołując w Niemczech najwyższą od dziesięcioleci inflację.

Dramatyczne konsekwencje dla państwa, gospodarki i obywateli odtąd determinowały działania rządu w Berlinie. Uruchomiono trzy pakiety pomocowe o łącznej wielkości około 100 mld euro. Do tego dochodzi 200-miliardowy gospodarczy „parasol ochronny” z hamulcem cen gazu, ciepła i energii elektrycznej.

Nie mówiąc o funduszach dla firm dotkniętych sankcjami czy wojną oraz o pieniądzach na zakwaterowanie i opiekę nad około milionem uchodźców wojennych z Ukrainy, których Niemcy w międzyczasie u siebie przyjęły.

Nietypowa sytuacja i nietypowe działania

Jeśli zsumować wszystkie długi, które nowa koalicja musiała zaciągnąć w pierwszym roku urzędowania, uzyskujemy około 500 mld euro. Kanclerz Scholz ukuł na to termin „podwójnego łubu-du”, nawiązując do swojego pierwszego „łubu-du” w postaci nadzwyczajnych funduszy pomocowych dla poszkodowanych w pandemii koronawirusa, które ogłosił, jeszcze jako federalny minister finansów, w 2020 roku. Zawsze opanowany i spokojny, który na co dzień nie poddaje się emocjom, najwyraźniej potrzebował tak silnych sformułowań, aby podkreślić dramatyzm zaistniałej sytuacji.

Właśnie ze względu na napiętą sytuację finansową państwa, wiele projektów z umowy koalicyjnej trzeba było odłożyć w czasie. Wszyscy trzej partnerzy byli jednak w stanie przeforsować niektóre ze swoich projektów, jak podkreśla Ursula Muench. Odnosi się to zwłaszcza do partii SPD, z jej pomysłem wprowadzenia dochodu obywatelskiego i podniesienia płacy minimalnej.

– Zieloni mogą wskazać na to, że trzymają się wyjścia z energii jądrowej, za tym opowiadają się tylko ich zwolennicy, a nie większość niemieckiego społeczeństwa – mówi prof. Muench. Partii FDP, która weszła do rządu z zamiarem uzdrowienia finansów publicznych, trudniej jest pokazać swój profil.

– Solidny budżet odsunął się w czasie z powodu kryzysu, a na projekty infrastrukturalne potrzeba lat – wyjaśniła ekspertka.

Kanclerz też musiał czasem interweniować

Jej zdaniem, w obliczu ogromnych wyzwań, obecna koalicja rządowa powinna była „wyrzucić za burtę” więcej swoich dawnych przekonań.

– Uważam, że rząd dość często gubił się w fundamentalnych sporach – twierdzi Ursula Muench. W dyskusji na temat przedłużenia okresu eksploatacji elektrowni jądrowych koalicjanci posunęli się tak daleko, że kanclerz musiał interweniować i przypomnieć im, kto tu rządzi.

A przecież wewnętrzne spory, waśnie i niesnaski były czymś, czego ten rząd chciał uniknąć za wszelką cenę. Chociaż partie SPD, Zieloni i FDP są partnerami o zróżnicowanych przekonaniach politycznych, cała trójka obiecała odłożyć to, co ją dzieli, na bok dla osiągnięcia wspólnego celu. A przede wszystkim nie mówić o sobie źle, zwłaszcza na forum publicznym.

Zazdrość i wzajemne urazy

To się jednak nie sprawdzało, zwłaszcza wtedy, gdy któraś ze stron czuła, że zostaje w tyle. Latem, gdy Zieloni wyprzedzali SPD w sondażach, a wskaźniki sympatii dla ministra gospodarki z ramienia Zielonych, Roberta Habecka, znacznie przewyższały wskaźniki socjaldemokratycznego kanclerza Scholza, niektórzy prominentni członkowie SPD skwitowali to drwiącym komentarzem: „Zasada Habecka działa w ten sposób: występuje niczym gwiazda filmowa, realizacja jego pomysłów budzi duże wątpliwości, a na koniec za wszystko płacą szeregowi obywatele”.

Zieloni bronili się przed tymi uwagami mówiąc, że „słabe występy publiczne kanclerza i jego marne notowania w sondażach” nie zostaną usunięte i zrównoważone przez „nielojalne zachowanie się i wzajemne urazy w koalicji rządowej”.

Punkt zwrotny – także w polityce gospodarczej

Wszystko to dało o sobie znać w czasie, gdy ceny energii poszybowały gwałtownie w górę i stało się jasne, że nie uda się rozwiązać tego problemu bez ogromnej pomocy finansowej ze strony państwa. Dla politolog Ursuli Muench hamulec cen gazu i prądu nie jest jednak dobrym rozwiązaniem.

– Koszty energii są silnie i hojnie dotowane, a jednocześnie zbyt mało robi się, aby zwiększyć podaż dostępnej energii przyjaznej dla klimatu.

W każdym razie, jak twierdzi ekspertka, koalicja rządowa musi wymyślić na przyszłość coś innego niż wydawanie coraz większych pieniędzy. – Kryzysy i społeczne obawy przed inflacją nie będą w przyszłości uśmierzane tylko kosztownymi transferami finansowymi.

W 2023 roku może być jeszcze gorzej i trudniej

Minister finansów i lider partii FDP Christian Lindner chce w przyszłym roku ustabilizować budżet państwa i przestrzegać hamulca zadłużenia. Czy to może się udać?

Niedobór energii pozostanie. Gdy wiosną magazyny gazu zostaną opróżnione, trzeba będzie znaleźć sposób na ich ponowne napełnienie do późnej jesieni. Bez dostaw gazu z Rosji jest to iście herkulesowe zadanie.

Inflacja pozostanie wysoka w przewidywalnym czasie, niemiecka gospodarka stoi w obliczu recesji. W drugim roku urzędowania rząd federalny będzie miał prawdopodobnie znacznie więcej wyzwań niż w pierwszym. Dla kanclerza oznacza to wysiłki na rzecz utrzymania wewnętrznej spójności koalicji i pozostawanie na wyznaczonym kursie. To także nie jest łatwym zadaniem.

Olaf Scholz zapewne zajmie się tą sprawą tak, jak zawsze czynił w swojej kilkudziesięcioletniej karierze politycznej: pozostanie niezachwiany, stoicki i czasem trochę uparty.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Pierwszy rok koalicji SPD, Zielonych i FDP upłynął pod znakiem wojny Rosji z Ukrainą. Jak można ocenić jej rządy?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Rok%20niemieckiego%20rz%C4%85du.%20Koalicja%20w%20trybie%20kryzysowym&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64022350&x4=11395&x5=Rok%20niemieckiego%20rz%C4%85du.%20Koalicja%20w%20trybie%20kryzysowym&x6=1&x7=%2Fpl%2Frok-niemieckiego-rz%C4%85du-koalicja-w-trybie-kryzysowym%2Fa-64022350&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221208&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/rok-niemieckiego-rządu-koalicja-w-trybie-kryzysowym/a-64022350?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63855975_401.jpg
Image caption Kanclerz Olaf Scholz
Image source Christian Mang/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63855975_401.jpg&title=Rok%20niemieckiego%20rz%C4%85du.%20Koalicja%20w%20trybie%20kryzysowym

Item 13
Id 64020327
Date 2022-12-07
Title Rosyjska propaganda. Sojusze w Afryce
Short title Rosyjska propaganda. Sojusze w Afryce
Teaser Rosyjski nadawca państwowy Russia Today (RT) otwiera centrum medialne w RPA i szuka sojuszników. Kremlowska machina propagandowa nie zyskała jeszcze większego odzewu, ale rosyjskie wpływy w Afryce szybko rosną.

Bethlehem Endale jest dentystą. Po rosyjskim ataku na Ukrainę uciekła z dwiema siostrami z Charkowa do Stuttgartu, jej rodzice wyruszyli z Ukrainy do rodzinnej Etiopii.

– Tam są narażeni na kremlowską dezinformację – jak w wywiadzie dla DW zatytułowanym „Rosyjska propaganda aktywna w Afryce, dużo dezinformacji” powiedziała Bethlehem, zwana Betty.

„Propaganda i pranie mózgu”

– Wielu Etiopczyków ogląda Russia Today, rosyjską telewizję i słucha tej propagandy – mówi Betty. Rozmowy z rodzicami często kończyły się kłótniami. Jej rodzina przyjechała do Ukrainy, jak wielu Afrykańczyków, w ramach programu wymiany studenckiej w czasach Związku Radzieckiego. – Są wykształceni – mówi Betty.

Ale w rosyjskich ośrodkach kultury w Etiopii otrzymywali fałszywe informacje na temat wojny. – Oni nie rozumieją, że Ukraina ma prawo do istnienia, zostali poddani praniu mózgu, podobnie jak wielu Rosjan.

Już niedługo z południowoafrykańskiej metropolii gospodarczej, Johannesburga, zacznie płynąć więcej propagandy rosyjskiej za pośrednictwem nadawcy państwowego Kremla RT, wcześniej znanego jako Russia Today, a który został zakazany na Zachodzie w wyniku rosyjskiej agresji na Ukrainę. Moskwa chce stworzyć tam pierwszą anglojęzyczną centralę programową na kontynencie afrykańskim. Wcześniej centralę tę chciano umiejscowić w stolicy Kenii, Nairobi.

Propaganda to część większej strategii

Według Guido Lanfranchi z holenderskiego Instytutu Clingendael rosyjska kampania medialna jest częścią strategii Putina, by zwiększyć wpływy Moskwy w Afryce.

– Działalność rosyjskich mediów, takich jak RT czy Sputnik, w Afryce stała się ostatnio przedmiotem szczególnego zainteresowania Kremla. Zwłaszcza po rozpoczęciu wojny w Ukrainie. Ta medialna ofensywa ma związek z wysiłkami Rosji dotyczącymi ponownego wzmocnienia własnej obecności na tym kontynencie – powiedział Guido Lanfranchi w rozmowie z DW.

Nadal nie jest jasne, w jakim stopniu te propagandowe przekazy docierają do ludności. – Niektóre dowody sugerują, że coraz większa liczba ludzi w Afryce ma dostęp do tych mediów i że oddziałują one pozytywnie na ich postrzeganie Rosji – mówi ekspert.

Przekazy różnią się w zależności od kraju

Jak przebiega kremlowska kampania dezinformacyjna na tym kontynencie i jak reagują na nią media? – Niektórzy są raczej obojętni, podczas gdy inni bardzo otwarcie krytykują agresywną wojnę Rosji przeciwko Ukrainie – mówi Christoph Plate w rozmowie DW. Jest kierownikiem programu medialnego Fundacji Konrada Adenauera na rzecz Afryki Subsaharyjskiej w Johannesburgu.

– Nie ma jednego masowego przekazu, różnią się one w zależności od kraju – stwierdza Christoph Plate. Zwyczajnych ludzi na ulicy nie interesuje wojna, która ma miejsce gdzieś daleko.

– Ale ta wojna jest przedmiotem gorących dyskusji wśród dziennikarzy, dyplomatów i urzędników państwowych. Także pracownicy ambasad rosyjskich w Afryce są bardzo aktywni w rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji lub umieszczaniu odpowiednio spreparowanych artykułów w gazetach.

Aluzje do czasów kolonialnych i zimnej wojny

Rosyjska propaganda, która jest rozpowszechniana w mediach, ewoluuje w narrację mówiącą, że Rosja nigdy nie była mocarstwem kolonialnym i nigdy nie miała imperialistycznych ambicji. – Taki przekaz trafia do niektórych ludzi, ale bardziej wynika to z chęci przeciwstawiania się zachodniej dominacji – wyjaśnia ekspert.

Pomagają w tym dawne powiązania, reaktywowane w ramach obecnej polityki rosyjskiej w Afryce. Sięgają one konfliktów politycznych z okresu zimnej wojny.

– W czasach Związku Radzieckiego istniała współpraca wojskowa, a poza tym przyznawano tysiące stypendiów studentom z krajów afrykańskich – zaznacza Guido Lanfranchi.

Szybko rosnące wpływy Rosji

– Wielu ówczesnych stypendystów znalazło się na stanowiskach przywódczych w Afryce, na przykład w RPA, Angoli i Republice Środkowoafrykańskiej, i utrzymało więzi z Moskwą, zwłaszcza że ówczesny ZSRR wspierał afrykańskie ruchy wolnościowe – uważa Guido Lanfranchi.

Wpłynęło to również na sposób myślenia mieszkańców Afryki. Wiele afrykańskich rządów traktuje Rosję jako partnera, co również znalazło odzwierciedlenie podczas głosowania w ONZ.

– Oceniając zaangażowanie Rosji w Afryce, ważne jest, aby spoglądać na to z perspektywy – podkreśla Guido Lanfranchi.

– Obecnie wpływy Rosji w wielu dziedzinach gospodarki są raczej słabe, większe znaczenie mają jedynie w obszarze bezpieczeństwa: Rosja była największym dostawcą broni dla rządów afrykańskich (44 procent całości dostaw), jak podał wiosną sztokholmski Instytut SIPRI. Rosyjscy najemnicy działają także w Mali i Republice Środkowoafrykańskiej.

– Wpływy Rosji w Afryce rosną dość szybko we wszystkich obszarach – mówi Lanfranchi. Zerwanie więzi między Moskwą a Zachodem mogłoby przyspieszyć ten trend, ponieważ Rosja szuka nowych sojuszników na arenie międzynarodowej, więc w przyszłości możemy spodziewać się silniejszej rosyjskiej obecności na tamtym kontynencie.

Lepiej zapobiegać niż reagować, twierdzi Guido Lanfranchi. Zespoły sprawdzające fakty, badają przekazy strony rosyjskiej, ale organizacje medialne muszą bardziej krytycznie przyglądać się temu, jakie zagraniczne media działają w ich krajach i jakie są ich cele.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Rosyjski nadawca państwowy Russia Today (RT) otwiera centrum medialne w RPA i szuka sojuszników na kontynencie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Rosyjska%20propaganda.%20Sojusze%20w%20Afryce&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64020327&x4=11395&x5=Rosyjska%20propaganda.%20Sojusze%20w%20Afryce&x6=1&x7=%2Fpl%2Frosyjska-propaganda-sojusze-w-afryce%2Fa-64020327&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221207&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/rosyjska-propaganda-sojusze-w-afryce/a-64020327?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Rosyjska%20propaganda.%20Sojusze%20w%20Afryce

Item 14
Id 64021422
Date 2022-12-07
Title Uwaga na szpiegujące prezenty pod choinkę
Short title Uwaga na szpiegujące prezenty pod choinkę
Teaser Tuż przed Bożym Narodzeniem Federalna Agencja ds. Sieci ostrzega przed niektórymi inteligentnymi prezentami pod choinkę. Określone zabawki pluszowe czy inteligentne roboty sprzątające mogą być zakazane w Niemczech.

Zabawki lub przedmioty codziennego użytku, które w sposób niekontrolowany tworzą zapisy audio lub wideo i mogą przesyłać je do innych urządzeń odbiorczych przez WLAN lub Bluetooth, są niedozwolone – poinformowała Federalna Agencja ds. Sieci.

Decydującym kryterium stanowi to, czy funkcja zapisu jest wystarczająco widoczna. Np. okulary z mikrofonem lub kamerą są zabronione, „jeśli żadne dostrzegalne sygnały optyczne lub akustyczne nie pokazują wystarczająco wyraźnie, że trwa nagrywanie” – wyjaśniono. W ten sposób bowiem „wkraczają w prywatność ludzi w okolicy”.

Roboty sprzątające mogą również zostać zakazane, jeśli mogą potajemnie przesyłać obrazy lub nagrania dźwiękowe do smartfona właściciela. Taka funkcja jest dopuszczalna tylko wtedy, gdy urządzenie daje akustyczne lub wizualne wskazówki, że coś lub kogoś nagrywa. „Zabawki, które umożliwiają potajemny dostęp do nagrań obrazu lub dźwięku za pośrednictwem aplikacji, również zaliczają się do urządzeń szpiegowskich” – zaznacza Agencja.

– Urządzenia sieciowe, które nadają się do szpiegowania i zagrażają naszej prywatności, są zabronione. Na takie urządzenia nie ma miejsca w szczególności w pokojach dziecięcych – wyjaśnił Klaus Müller, prezes Federalnej Agencji ds. Sieci.

Szczególnie niebezpieczne są – według władz – inteligentne produkty, które wyglądają na zwykłe przedmioty. Ostatnie przykłady to donice wyposażone w mikrofony, zegary ścienne z kamerami, skarbonki z noktowizorami oraz butelki na napoje z funkcją nagrywania wideo.

(AFP/mar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Tuż przed Bożym Narodzeniem Federalna Agencja ds. Sieci ostrzega przed niektórymi prezentami pod choinkę.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Uwaga%20na%20szpieguj%C4%85ce%20prezenty%20pod%20choink%C4%99&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64021422&x4=11400&x5=Uwaga%20na%20szpieguj%C4%85ce%20prezenty%20pod%20choink%C4%99&x6=1&x7=%2Fpl%2Fuwaga-na-szpieguj%C4%85ce-prezenty-pod-choink%C4%99%2Fa-64021422&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221207&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/uwaga-na-szpiegujące-prezenty-pod-choinkę/a-64021422?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/56031777_401.jpg
Image caption Inteligente urządzenia są chętnie wybierane na świąteczne prezenty
Image source Wedel/Kirchner-Media/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/56031777_401.jpg&title=Uwaga%20na%20szpieguj%C4%85ce%20prezenty%20pod%20choink%C4%99

Item 15
Id 64020427
Date 2022-12-07
Title Obława na „Obywateli Rzeszy”: nowe fakty
Short title Obława na „Obywateli Rzeszy”: nowe fakty
Teaser Była posłanka i wojskowi są wśród zatrzymanych w Niemczech w związku z planem zamachu stanu sieci prawicowych ekstremistów. Sprawę komentują niemieccy politycy i Rosja.

Kanclerz Olaf Scholz ze zrozumieniem przyjął działania policji ws. „Obywateli Rzeszy” (Reichsbürger) – przekazał mediom rzecznik rządu Steffen Hebestreit. Dodał, że plany zamachu na państwowe instytucje i zmiany ustroju to skrajne niebezpieczeństwo. – Nie tolerujemy terroryzmu.

Ogromne zaniepokojenie sprawą wyraził prezydent Frank-Walter Steinmeier. Jak podkreślił w programie MDR Aktuell, potrzebne jest zdecydowane postawienie granic, choć Niemcy są krajem liberalnym. – Ale ta liberalna demokracja musi też być zdolna do samoobrony – dodał prezydent.

Minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser powiedziała, że plany stowarzyszenia to skutek fantazjowania o brutalnym obaleniu systemu i wiary w teorie spiskowe. Prokurator federalny wyjaśnił z kolei, że oskarżonych łączyło „głębokie odrzucenie instytucji państwa i demokracji”.

Rosja się odcina

Na doniesienia o zatrzymaniach szybko zareagował Kreml, który od lat w nadziei na zdestabilizowanie UE wspiera antydemokratyczne siły w państwach członkowskich. Agencja DPA poinformowała, że ekstremiści chcieli zorganizować w Niemczech „rząd przejściowy”, który miałby „negocjować” z innymi państwami nowy porządek. A „głównym partnerem w tych negocjacjach z punktu widzenia stowarzyszenia mogła być wyłącznie Federacja Rosyjska”. Podjęli też próby kontaktu z Kremlem.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odniósł się do sprawy: – To jest wewnętrzny problem Niemiec. Oni sami stwierdzili, że ​​nie może być tu mowy o ingerencji z Rosji.

Co wiemy o zatrzymanych

Według informacji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w środę (07.12.2022) rano 25 osób ze środowiska skrajnie prawicowych „Obywateli Rzeszy” – 22 z zarzutem przynależności do organizacji terrorystycznej i trzech z zarzutem jej wspierania – zostało zatrzymanych przez policję na polecenie prokuratora federalnego.

Na razie wobec 13 osób sąd zastosował areszt. Jedna osoba to Rosjanin, pozostali to obywatele Niemiec. Od miesięcy planowali zbrojny przewrót, w tym atak na Bundestag, i zmianę ustroju w Niemczech. Nie wykluczali ofiar.

Wśród zatrzymanych są wojskowi, berlińska sędzia, a jednocześnkie była deputowana do Bundestagu prawicowej partii AfD Birgit Malsack-Winkemann, a także uważany przez śledczych za przywódcę ruchu Heinrich XIII Reuß, arystokrata z Hesji.

Niektóre szczegóły śledztwa podał po zatrzymaniach prokurator generalny Peter Frank. Potwierdził, że stowarzyszenie postawiło sobie za cel obalenie przemocą i środkami zbrojnymi demokratycznego porządku państwowego w Niemczech.

Grupa składa się z wyznawców teorii spiskowych i zwolenników skrajnej prawicy. Peter Frank powiedział, że działała jak „rodzaj rady”.

– To miała być organizacja rządowa, Rada podzielona na departamenty na wzór tych rządowych. Przewidziano już konkretne osoby, które miały przejąć poszczególne ministerstwa, m.in. planowano, że była członkini Bundestagu stanie na czele resortu sprawiedliwości – mówił prokurator.

Wojskowi i zbrojne ramię ekstremistów

Oprócz Rady organizacja miała własne ramię wojskowe. – Miało zbudować nową armię niemiecką – ujawnił Peter Frank. Potwierdził, że zatrzymano byłych czynnych wojskowych. Jak wcześniej poinformowało Ministerstwo Obrony, wśród podejrzanych jest łącznie trzech żołnierzy, w tym czynny członek Sił Specjalnych Bundeswehry i dwóch już nieaktywnych żołnierzy.

W akcji w 11 landach wzięło udział ok. 3 tys. osób, w tym 850 funkcjonariuszy z Federalnego Urzędu Policji Kryminalnej, 460 z policji i 160 z sił specjalnych Pomiędzy. Oprócz zatrzymań przeszukano ok. 150 domów i mieszkań, skonfiskowano broń.

„Obywatele Rzeszy”: kim są

„Obywatele Rzeszy” to osoby, które nie uznają Republiki Federalnej Niemiec i jej struktur demokratycznych. Ludzie ci często odmawiają płacenia podatków, są też z reguły w konflikcie z władzami. Urząd Ochrony Konstytucji liczebność tego środowiska ocenia na około 21 tysięcy zwolenników. Według władz około 5 proc. z nich, czyli 1150 osób, to prawicowi ekstremiści.

– Środowisko to jest nadal bardzo aktywne i dynamiczne, w ubiegłym roku się odnowiło i miało znaczny napływ członków – wyjaśnił Thomas Haldenwang, szef Urzędu Ochrony Konstytucji.

W 2021 roku Urząd przypisał środowisku „Reichsbürger und Selbstverwalter” popełnienie 1011 przestępstw ekstremistycznych. Podczas wejścia na posesję w celu rewizji w 2016 roku w bawarskiej miejscowości Georgensgmünd "obywatel Rzeszy" otworzył ogień do czterech policjantów. Jeden z funkcjonariuszy zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych obrażeń. Oddział specjalny chciał skonfiskować mężczyźnie broń myśliwską.

(AFP, RTR, DPA/mar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Była posłanka wśród zatrzymanych w związku z planem zamachu stanu w Niemczech. Sprawę skomentował m.in. Kreml.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Ob%C5%82awa%20na%20%E2%80%9EObywateli%20Rzeszy%E2%80%9D%3A%20nowe%20fakty&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64020427&x4=11395&x5=Ob%C5%82awa%20na%20%E2%80%9EObywateli%20Rzeszy%E2%80%9D%3A%20nowe%20fakty&x6=1&x7=%2Fpl%2Fob%C5%82awa-na-obywateli-rzeszy-nowe-fakty%2Fa-64020427&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221207&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/obława-na-obywateli-rzeszy-nowe-fakty/a-64020427?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/64013503_401.jpg
Image caption Birgit Malsack-Winkemann w Bundestagu jeszcze jako deputowana, listopad 2019
Image source Bernd von Jutrczenka/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/64013503_401.jpg&title=Ob%C5%82awa%20na%20%E2%80%9EObywateli%20Rzeszy%E2%80%9D%3A%20nowe%20fakty

Item 16
Id 64020292
Date 2022-12-07
Title UE: Rodzina bez granic także dla rodziców LGBT
Short title UE: Rodzina bez granic także dla rodziców LGBT
Teaser Komisja Europejska chce „unijnego poświadczenia rodzicielstwa”, by poprawić los dzieci par jednopłciowych, które przeprowadzają się do takich krajów jak Polska. Ale projekt wymaga jednomyślności 27 państw UE.

Komisja Europejska przedłożyła w środę (07.12.2022) projekt reformy, która ma ułatwić ochronę praw dzieci „w sytuacjach ponadgranicznych” (tylko tej dziedziny dotyczą uprawnienia instytucji UE), czyli w państwach Unii różnych od krajów UE, gdzie akta stanu cywilnego pierwotnie poświadczyły relację dziecko-rodzic.

Prawa podstawowe

– Wszystkie dzieci powinny mieć takie same prawa niezależnie od tego, w jaki sposób zostały poczęte lub narodzone i w jakiej rodzinie dorastają. Nasz wniosek ma zagwarantować, by prawa podstawowe dzieci nie były zagrożone w sytuacjach transgranicznych w UE – powiedział komisarz UE ds. sprawiedliwości.

Didier Reynders podkreślał, że projekt Komisji Europejskiej nie zmierza do zmiany definicji rodziny w poszczególnych państwach UE, co zgodnie z unijnymi traktatami jest uprawnieniem każdego z tych państw. – Chodzi wyłącznie o prawa dziecka. Jeśli rodzicielstwo jest uznawane w jednym państwie UE, musi istnieć możliwość takiego samego uznania we wszystkich pozostałych krajach Unii – tłumaczył.

Celem jest m.in. jednoznaczne objęcie dziecka z rodziny jednopłciowej prawnie uznawanej we Francji – po przykładowo jej przeprowadzce do Polski – zwykłymi polskimi zasadami dziedziczenia po obu rodzicach, obowiązkiem alimentacyjnym, prawem szkolnym, prawem do pieczy dla obu matek (lub obu ojców), w tym ich prawem do reprezentowania interesów niedorosłego potomka. Te prawa wynikłaby z unijnych przepisów, ale dodatkowo – na życzenie każdej rodziny – mogłyby być certyfikowane „unijnym poświadczeniem rodzicielstwa” respektowanym w całej Unii.

– Dziecko jest zawsze dzieckiem. Z całego serca popieram ten wniosek, który stawia dzieci w centrum uwagi i stanowi krok we właściwym kierunku do równości dla wszystkich! – komentowała dziś holenderska europosłanka Catharina Rinzema (frakcja „Odnowić Europę”) z zespołu ds. praw dziecka.

„Wzmocniona współpraca” bez Polski?

Jednak wspólne przepisy dotyczące rodziny zawsze wymagają w Unii Europejskiej jednomyślnej zgody 27 państw UE. To oznacza, że co najmniej część dzisiejszej propozycji jest narażona na wetowanie np. przez Polskę.

Dzisiejszy projekt może zatem skończyć jako „wzmocniona współpraca”, do której potrzeba co najmniej dziewięciu krajów Unii chętnych do pogłębienia integracji w mniejszym gronie, do którego w przyszłości mogą dołączać kolejne państwa UE.

– Jeśli nie uda się przekonać wszystkich 27 państw Unii, to zobaczymy, czy są możliwości, by pójść dalej ze „wzmocnioną współpracą”. Ale jestem pewien, że będziemy w stanie przedyskutować nasz projekt z poszczególnymi państwami, wyjaśniając im, że nie chodzi nam o zmianę definicji rodziny i adopcji – przekonywał Didier Reynders.

Problem dokumentów tożsamości

Trybunał Sprawiedliwości UE już przed rokiem – odpowiadając na pytanie prejudycjalne z Bułgarii – orzekł, że małoletni obywatel każdego kraju UE ma prawo do dowodu lub paszportu na podstawie akt USC z rodzicami tej samej płci, które wydano w innym państwie Unii. W tamtej sprawie chodziło o córkę dwóch matek, małżeństwa Bułgarki oraz Brytyjki z Gibraltaru, i próbę uzyskania dla niej bułgarskiego dokumentu tożsamości (czy też paszportu) na podstawie hiszpańskich akt stanu cywilnego, według których dziewczynka ma dwie matki. Uprawnienia do dowodów i paszportów z rodzicami tej samej płci zostały wywiedzione przez TSUE z unijnej swobody przemieszczania się, a zatem i do dokumentów podróżnych.

TSUE jednocześnie potwierdził, że Bułgaria w imię traktatowego prawa do „zachowania tożsamości narodowej, nierozerwalnie związanej z ich podstawowymi strukturami politycznymi i konstytucyjnymi” (w tym przypadku chodzi o niedopuszczalność rodzicielstwa par jednopłciowych) może zachować swe obecne zasady w kwestii USC, czyli odmówić przeniesienia hiszpańskich zapisów o dwóch matkach do swych akt USC. A to w rezultacie rzutuje na wewnątrzkrajowe uprawnienia, lub raczej ich ograniczenia, związane z dziedziczeniem czy alimentami, czyli zachowuje luki w ochronie praw dziecka, które Komisja Europejska chciałaby zakleić za pomocą dzisiejszej propozycji.

Tyle, że Bułgaria dotychczas nie dostosowała się nawet do wyroku TSUE w sprawie dokumentów. A Komisja – jak wytykał dziś Rémy Bonny z brukselskiej organizacji Forbidden Colours – nadal nie wszczyna w tej sprawie postępowania przeciwnaruszeniowego.

W czerwcu tego roku TSUE na pytanie prejudycjalne z krakowskiego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego dotyczące rodziców LGBT odpowiedział przypomnieniem swej wykładni z powyższego orzeczenia bułgarskiego. A polski Naczelny Sąd Administracyjny w 2021 roku orzekł, że transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia, w którym figurują dwie matki, naruszałaby polski porządek prawny, ale niewydawanie polskich dokumentów dziecku pary jednopłciowej byłoby złamaniem Konwencji Praw Dziecka. I dlatego urzędy lub konsulaty powinny to robić bez konieczności przedstawienia transkrypcji.

W polskim rządzie trwają prace nad przepisami, które dawałby dzieciom z tęczowych rodzin prawo do zaświadczenia potwierdzającego uprawnienie do unijnej swobody przemieszczania się (podróże, zamieszkiwanie w dowolnym państwie UE). Takie zaświadczenie miałby być wydawane na wniosek każdego rodzica z zagranicznego aktu stanu cywilnego, który jednak nie podlegałby transkrypcji. A w polskim dowodzie tożsamości dziecka dwóch matek jedno miejsce pozostałoby puste, co wydaje się sprzeczne z orzecznictwem TSUE.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser KE chce „poświadczenia rodzicielstwa”, by poprawić los dzieci par jednopłciowych „w sytuacjach ponadgranicznych”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::UE%3A%20Rodzina%20bez%20granic%20tak%C5%BCe%20dla%20rodzic%C3%B3w%20LGBT&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64020292&x4=12095&x5=UE%3A%20Rodzina%20bez%20granic%20tak%C5%BCe%20dla%20rodzic%C3%B3w%20LGBT&x6=1&x7=%2Fpl%2Fue-rodzina-bez-granic-tak%C5%BCe-dla-rodzic%C3%B3w-lgbt%2Fa-64020292&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221207&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ue-rodzina-bez-granic-także-dla-rodziców-lgbt/a-64020292?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol221110_001_lgbtwide_01f.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221110_001_lgbtwide_01f_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol221110_001_lgbtwide_01f.jpg&title=UE%3A%20Rodzina%20bez%20granic%20tak%C5%BCe%20dla%20rodzic%C3%B3w%20LGBT

Item 17
Id 64015034
Date 2022-12-07
Title Rosnieft w Niemczech. Blisko miliard euro straty
Short title Rosnieft w Niemczech. Blisko miliard euro straty
Teaser Rosyjski koncern naftowy Rosnieft odnotował już w Niemczech 850 mln euro straty. Powód to działania niemieckiego rządu wobec spółek-córek giganta zgodnie z sankcjami na Rosję za jej zbrodnie w Ukrainie.

„Przeniesienie aktywów grupy w Niemczech” do Federalnej Agencji ds. Sieci doprowadziło w trzecim kwartale do straty w wysokości 56 mld rubli (850 mln euro) – poinformował koncern naftowy Rosnieft. W pierwszych dziewięciu miesiącach roku grupa nadal osiągała w Niemczech zysk: łącznie prawie 9 mld euro.

Rosnieft posiada w Niemczech kilka rafinerii, które wcześniej – przerabiając rosyjską ropę – pokrywały 12 proc. produkcji paliw w kraju.

W poniedziałek 5 grudnia weszło w życie unijne embargo na rosyjską ropę w ramach szóstego pakietu sankcji nałożonych na Kreml. W związku z tym już we wrześniu rząd Niemiec wprowadził zarząd komisaryczny w spółkach Rosneft Deutschland i RN Refining & Marketing. Przekazał należące do nich zakłady Federalnej Agencji ds. Sieci, by zabezpieczyć produkcję paliw w tych rafineriach. Wszystko to zgodnie z niemiecką ustawą o bezpieczeństwie energetycznym. Rosyjska firma złożyła przeciwko rządowi pozew do sądu administracyjnego, skarżąc się na „wywłaszczenie”.

Rosnieft skarży się na sankcje

Rosnieft, który jak Gazprom jest strategiczną firmą Kremla, w komunikatach uderza w zachodnie sankcje. Między lipcem a wrześniem „na Rosnieft w dalszym ciągu negatywnie wpływały czynniki zewnętrzne i nielegalne ograniczenia” – powiedział prezes giganta Igor Sieczin.

Mimo to wartość sprzedaży grupy za okres styczeń-wrzesień 2022 r. to 97,6 mld euro. Oznacza to wzrost o 15,7 proc. w porównaniu do pierwszych trzech kwartałów 2021. Od stycznia do września dostawy rosyjskiej ropy do Azji wzrosły o około jedną trzecią. „W pełni rekompensuje to spadek dostaw do europejskich nabywców” – oświadczył Rosnieft. Produkcja ropy – według danych grupy – w pierwszych dziewięciu miesiącach roku wyniosła 4,97 miliona baryłek dziennie, co oznacza wzrost o 2,2 proc. rok do roku.

Wg analitykówembargo na rosyjską ropę będzie ostatecznym testem skuteczności zachodnich sankcji. Zabrania ono nie tylko dostaw ropy i produktów ropopochodnych drogą morską z Rosji do UE i innych sygnatariuszy sankcji (m.in. Kanada, USA, Japonia). W przypadku UE stanowi to ok. 90 proc. ich importu. Nakłada też tzw. kaganiec cenowy na ich transport drogą morską, choć Rosja i tak sprzedaje swoją ropę już relatywnie tanio w Azji, np. Indiom - jest bowiem pod presją, by zrekompensować sobie straty w Europie. Ceną za embargo dla Zachodu będzie konieczność negocjacji z innymi dostawcami, głównie z Bliskiego Wschodu i prawdopodobny wzrost cen na stacjach benzynowych.

(AFP/mar)

Short teaser Rosnieft odnotował już 850 mln euro straty w Niemczech po decyzjach niemieckiego rządu w związku z sankcjami.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Rosnieft%20w%20Niemczech.%20Blisko%20miliard%20euro%20straty&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64015034&x4=11398&x5=Rosnieft%20w%20Niemczech.%20Blisko%20miliard%20euro%20straty&x6=1&x7=%2Fpl%2Frosnieft-w-niemczech-blisko-miliard-euro-straty%2Fa-64015034&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221207&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/rosnieft-w-niemczech-blisko-miliard-euro-straty/a-64015034?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63157584_401.jpg
Image caption Refineria Rosneft Deutschland w niemieckim Schwedt
Image source Annette Riedl/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221011_001_ezb409grecja_02f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/63157584_401.jpg&title=Rosnieft%20w%20Niemczech.%20Blisko%20miliard%20euro%20straty

Item 18
Id 64015059
Date 2022-12-07
Title „Handelsblatt“: Jak Polska walczy o węgiel
Short title „Handelsblatt“: Jak Polska walczy o węgiel
Teaser Polsce trudno zastąpić osiem milionów ton węgla, które sprowadzała z Rosji – pisze niemiecki dziennik ekonomiczny „Handelsblatt”.

Żaden inny kraj w UE nie jest tak uzależniony od węgla jak Polska. Po utracie rosyjskich dostaw grożą jej ogromne wąskie gardła – pisze Mathias Brueggmann na łamach niemieckiego dziennika ekonomicznego „Handelsblatt”.

Autor opisuje kolejki, jakie tworzą się przed kopalniami w Polsce, by zdobyć kilka ton węgla. „Miliony Polek i Polaków mają teraz ten sam problem – naglący brak węgla i nie wiedzą, jak przetrwać zimę. Pomimo ogromnych zasobów węgla w kraju” – dodaje.

Osiem milionów ton z Rosji

Polska – jak czytamy – pokrywa 70 procent swojego zapotrzebowania na energię z węgla, a po inwazji Rosji na Ukrainę wprowadziła embargo na rosyjski węgiel już w kwietniu, czyli cztery miesiące wcześniej niż inne państwa UE. „Polska w 2021 roku sprowadziła dwanaście milionów ton, z czego osiem milionów pochodziło z Rosji. Teraz ich brakuje” – pisze Mathias Brueggmann.

Tym bardziej, że 3,8 z 15,5 miliona polskich gospodarstw domowych nadal opala mieszkania węglem, którego ceny wzrosły tak, że „wiele Polek i Polaków nie może sobie na niego pozwolić”. W Polsce – jak czytamy – inflacja wynosi obecnie 17,9 procent i jest najwyższa od 17 lat. Ceny węgla wzrosły w porównaniu z ubiegłym rokiem ponad dwukrotnie.

Brakuje pieniędzy z Brukseli

„Handelsblatt” informuje także o działaniach polskiego rządu mających wesprzeć Polaków w kryzysie energetycznym (m.in. dotacje dla najbiedniejszych rodzin, ograniczenie ceny węgla, obniżenie VAT na paliwa), a które obciążają budżet państwa.

Jednocześnie Warszawa z powodu sporu z Brukselą o praworządność wciąż nie dostała 24 mld euro dotacji i 12 mld euro subsydiowanych kredytów z unijnego programu odbudowy po pandemii koronawirusa – przypomina dziennik. Mało tego, UE potrąca Polsce codziennie karę w wysokości miliona euro – z powodu szkód środowiskowych spowodowanych przez odkrywkowe wydobycie węgla brunatnego koło Turowa.

Aktywiści klimatyczni biją na alarm

Na dodatek polskie zużycie węgla martwi ekologów. „Już teraz pięć z jedenastu miast w UE o najgorszym zanieczyszczeniu powietrza znajduje się w Polsce, w tym Nowy Sącz, który ma najgorsze powietrze w Europie” – czytamy.

Polscy działacze ekologiczni szacują, że z powodu pyłu zawieszonego umiera w Polsce co roku 45 tys. osób, a 400 tys. na całym kontynencie, bo „chmury spalin z Bełchatowa, największej w Europie elektrowni opalanej węglem brunatnym i emitenta CO2, sięgają nad Atlantyk”.

Pomimo zagrożeń i wzrostu liczby chorych na raka płuc, rząd PiS dalej stawia na paliwa kopalne – zauważa autor. W Polsce powstaje pięć nowych elektrowni węglowych, pomimo miliardowych strat państwowych koncernów węglowych. Bo o ile w Australii koszty wydobycia tony węgla szacuje się na 20 euro, o tyle w Polsce co najmniej na 100 euro.

Odwrócenie uwagi

Dziennik pisze także o inicjatywach szybszego odejścia od węgla. Takie propozycje wysuwa m.in. marszałek województwa śląskiego Jakub Chełstowski, który chce zamykać kolejne kopalnie na Górnym Śląsku i stawia na transformację, także przy pomocy unijnych funduszy. Jednak górnicy, ich związki zawodowe i energetyczne spółki państwowe są w Polsce wciąż wielką siłą – zauważa „Handelsblatt”, przypominając, że osiągnięty kompromis przewiduje wycofanie się z węgla do 2049 roku.

Polski rząd stawia na skroplony gaz ziemny, nowy gazociąg Baltic Pipe z Norwegii i Danii oraz na energię jądrową, choć kwestia sfinansowania reaktorów jest jeszcze nierozwiązana. Ale rząd, „mistrz świata w propagandzie”, „próbuje odwrócić uwagę od nędzy energetycznej i inflacyjnej” – pisze „Handelsblatt, cytując Bartosza Wielińskiego, dziennikarza „Gazety Wyborczej”. Takim chwytem jest żądanie od Niemiec reparacji za straty poniesione podczas drugiej wojny światowej – uważa niemiecki dziennik.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Polsce trudno zastąpić osiem milionów ton węgla, które sprowadzała z Rosji – pisze niemiecki dziennik „Handelsblatt”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::%E2%80%9EHandelsblatt%E2%80%9C%3A%20Jak%20Polska%20walczy%20o%20w%C4%99giel%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64015059&x4=30855&x5=%E2%80%9EHandelsblatt%E2%80%9C%3A%20Jak%20Polska%20walczy%20o%20w%C4%99giel%20&x6=0&x7=%2Fpl%2Fhandelsblatt-jak-polska-walczy-o-w%C4%99giel%2Fa-64015059&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221207&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/handelsblatt-jak-polska-walczy-o-węgiel/a-64015059?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/62834118_401.jpg
Image caption Miliony polskich gospodarstw domowych opala swoje mieszkania węglem
Image source Grzegorz Momot/PAP/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221129_001_energiaw_01r&image=https://static.dw.com/image/62834118_401.jpg&title=%E2%80%9EHandelsblatt%E2%80%9C%3A%20Jak%20Polska%20walczy%20o%20w%C4%99giel

Item 19
Id 64014800
Date 2022-12-07
Title Niemieckie Patrioty dla Polski. Jest „zasadnicze” porozumienie
Short title Patrioty dla Polski. Jest „zasadnicze” porozumienie
Teaser Specjalny zespół rozpoznawczy z Niemiec ma natychmiast rozpocząć prace w Polsce związane z przygotowaniem rozmieszczenia systemów Patriot – informuje ministerstwo obrony w Berlinie.

Niemieckie Ministerstwo Obrony potwierdziło, że między Polską a Niemcami doszło do porozumienia w sprawie stacjonowania niemieckich systemów obrony przeciwrakietowej Patriot w Polsce.

– Wczoraj wieczorem minister Lambrecht i jej polski kolega (Mariusz Błaszczak) odbyli dobrą rozmowę na temat niemieckiej oferty stacjonowania systemów Patriot w Polsce i osiągnęli zasadnicze porozumienie – poinformował redakcję DW jeden z rzeczników Ministerstwa Obrony Niemiec.

Czas na szczegóły

Oba resorty mają zająć się teraz omawianiem szczegółów technicznych, w tym możliwego miejsca stacjonowania Patriotów, niezbędnej infrastruktury, jak też integracji ze strukturami komunikacji i dowodzenia.

– Planowane jest natychmiastowe wysłanie do Polski zespołu rozpoznawczego. Szczegóły relokacji takie jak liczebność oddziałów, terminy, lokalizacje itp. będą mogły być podane do wiadomości dopiero po ich zaplanowaniu – informuje DW rzecznik niemieckiego ministerstwa.

Minister obrony Niemiec Christina Lambrecht zaoferowała Polsce systemy Patriot po uderzeniu rakietowym w Przewodowie przy granicy z Ukrainą, w wyniku którego zginęło dwóch mężczyzn.

„Polska jest szczególnie narażona – to stało się jasne wraz z tragicznym uderzeniem rakiety z dwiema ofiarami śmiertelnymi. Dla mnie ważne było i jest wspieranie Polski jako dobrego sąsiada i bliskiego sojusznika w tych trudnych czasach. Stąd ta oferta: patrolowanie przestrzeni powietrznej i obrona przeciwlotnicza za pomocą Eurofighterów i Patriotów” – mówiła w końcu listopada minister Lambrecht w wywiadzie dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Zmienne stanowisko Polski

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak początkowo „z satysfakcją” przyjął propozycję rozmieszczenia Patriotów. Niedługo później premier Mateusz Morawiecki przyznał jednak, że lepiej by było, gdyby niemieckie systemy obrony przeciwrakietowej umieszczono na terytorium zachodniej Ukrainy. Na to jednak nie zgodził się Berlin, argumentując, że system Patriot jest częścią obrony powietrznej NATO, co oznacza, że jest on przeznaczony do rozmieszczenia na terytorium Sojuszu.

Wczoraj wieczorem minister Błaszczak poinformował na Twitterze o przyjęciu niemieckiej propozycji. „Po rozmowie z niemieckim MON, z rozczarowaniem przyjąłem decyzję o odrzuceniu wsparcia Ukrainy. Rozmieszczenie Patriotów na zachodniej Ukrainie zwiększyłoby bezpieczeństwo Polaków i Ukraińców” – czytamy we wpisie.

Short teaser Zespół rozpoznawczy z Niemiec ma natychmiast rozpocząć prace w Polsce związane z rozmieszczeniem systemów Patriot.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemieckie%20Patrioty%20dla%20Polski.%20Jest%20%E2%80%9Ezasadnicze%E2%80%9D%20porozumienie%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64014800&x4=11395&x5=Niemieckie%20Patrioty%20dla%20Polski.%20Jest%20%E2%80%9Ezasadnicze%E2%80%9D%20porozumienie%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemieckie-patrioty-dla-polski-jest-zasadnicze-porozumienie%2Fa-64014800&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221207&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemieckie-patrioty-dla-polski-jest-zasadnicze-porozumienie/a-64014800?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63838269_401.jpg
Image caption System przeciwlotniczy i przeciwrakietowy Patriot
Image source Axel Heimken/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221128_001_steinmeierdw_01f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/63838269_401.jpg&title=Niemieckie%20Patrioty%20dla%20Polski.%20Jest%20%E2%80%9Ezasadnicze%E2%80%9D%20porozumienie

Item 20
Id 64012989
Date 2022-12-07
Title Obława w Niemczech. W tle obawy o zamach stanu
Short title Obława w Niemczech. W tle obawy o zamach stanu
Teaser Kilka tysięcy policjantów uderzyło rano w środowisko „Obywateli Rzeszy”. Podejrzewano, że ekstremiści szykują się do zbrojnego przewrotu w Niemczech.

Szkolili się w posługiwaniu bronią i mieli planować zamach stanu. Niemiecka prokuratura federalna aresztowała 25 osób z tzw. środowiska „Obywateli Rzeszy”. W środę rano (7.12.22) w jedenastu krajach związkowych w akcji wzięło udział około 3000 policjantów – poinformowała rzeczniczka prokuratury federalnej w Karlsruhe.

Organizacja chciała obalić system państwowy w Niemczech i zastąpić go własnym, którego zarysy zostały już opracowane. Organizatorzy zamachu brali pod uwagę ryzyko ofiar śmiertelnych. Dwudziestu dwóch aresztowanych to członkowie organizacji, wśród nich jest dwóch prowodyrów. Trzej inni są uważani za osoby wspierające. Poza tym jest też 27 innych podejrzanych, jak powiedziała rzeczniczka. Przeszukano ponad 130 różnych obiektów.

Teorie spiskowe

– Nie znamy jeszcze nazwy tego ugrupowania – powiedziała rzeczniczka. Według ustaleń grupa ta składa się z wyznawców teorii spiskowych. Uważają oni, że Niemcy są obecnie rządzone przez członków tak zwanego Deep State, „głębokiego państwa”, jak napisano w oświadczeniu tej grupy. Według tej teorii zbliża się nieuchronnie atak ze strony zaawansowanego pod względem technologicznym, tajnego stowarzyszenia rządów, służb wywiadowczych i wojsk różnych krajów, w tym Federacji Rosyjskiej i Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Ugrupowanie to powstało prawdopodobnie pod koniec listopada 2021 roku. Organem centralnym jest tzw. „Rada”, która posiada strukturę rządu: istnieją w niej departamenty sprawiedliwość, spraw zagranicznych i zdrowia. – Członkowie „Rady” spotykają się potajemnie i regularnie od listopada 2021 roku i omawiają plany przejęcia władzy w Niemczech oraz utworzenia własnych struktur państwowych – poinformował prokurator federalny. „Sekcja militarna” tej organizacji miała „eliminować” struktury demokratyczne państwa konstytucyjnego również na poziomie gmin i okręgów.

Ugrupowanie to akceptowało fakt, że przewrót może pociągnąć za sobą ofiary śmiertelne. Jednak dopuszczało ten scenariusz jako niezbędny krok do osiągnięcia zmiany systemowej na wszystkich poziomach. Niektórzy podejrzani o członkostwo w tej militarnej sekcji odbyli czynną służbę w Bundeswehrze.

Komandos wśród podejrzanych

Do planowanego zamachu stanu chcieli werbować przede wszystkim członków armii i policji. Latem podejrzani promowali organizację i jej cele podczas co najmniej czterech spotkań, które miały miejsce w Badenii-Wirtembergii. Jesienią w północnych Niemczech chcieli pozyskać dla swojej inicjatywy głównie funkcjonariuszy policji. Członkowie „sekcji militarnej” obeszli koszary Bundeswehry w Hesji, Badenii-Wirtembergii i Bawarii „aby sprawdzić, czy nadają się do przyjęcia własnych oddziałów po dokonanym zamachu”. Śledztwo prokuratury federalnej dotyczy także jednego z żołnierzy z Oddziału Sił Specjalnych (KSK) Bundeswehry oraz kilku rezerwistów armii.

Według podanych informacji aresztowano osoby w Badenii-Wirtembergii, Bawarii, Berlinie, Hesji, Dolnej Saksonii, Saksonii i Turyngii oraz po jednej osobie w Austrii i we Włoszech. Przeszukań dokonano również w Brandenburgii, Nadrenii Północnej-Westfalii, Nadrenii-Palatynacie i Kraju Saary. Prokuratura federalna chciała już w środę rozpocząć przesłuchania pierwszego zatrzymanego, jak powiedziała rzeczniczka.

Federalny minister sprawiedliwości Marco Buschmann określił tę ogólnokrajową akcję policji jako „operację antyterrorystyczną”. „Demokracja broni się: od dzisiejszego ranka trwa wielka operacja antyterrorystyczna”, napisał w środę rano na Twitterze. Punktem wyjścia śledztwa mają być powiązania między członkami rozbitego ugrupowania a działaczami grupy „Zjednoczeni Patrioci”, którzy zostali aresztowani w kwietniu i mieli planować porwanie federalnego ministra zdrowia Karla Lauterbacha (SPD ).

„Obywatele Rzeszy” to ludzie, którzy nie uznają Republiki Federalnej Niemiec i jej struktur demokratycznych. Często odmawiają płacenia podatków, są też z reguły w konflikcie z władzami. Urząd Ochrony Konstytucji liczebność tego środowiska ocenia na około 21 tysięcy zwolenników. Według władz około pięciu procent z nich, czyli 1150 osób, to prawicowi ekstremiści. W 2021 roku Urząd Ochrony Konstytucji przypisał środowisku „Reichsbürger und Selbstverwalter” popełnienie 1011 przestępstw ekstremistycznych. Podczas wejścia na posesję w celu rewizji w 2016 roku w bawarskiej miejcowości Georgensgmünd jeden z "obywateli Rzeszy" otworzył ogień do czterech policjantów. Jeden z funkcjonariuszy zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych obrażeń. Oddział specjalny chciał skonfiskować mężczyźnie broń myśliwską.

(DPA/grot)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser Kilka tysięcy policjantów uderzyło rano w środowisko „Obywateli Rzeszy”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Ob%C5%82awa%20w%20Niemczech.%20W%20tle%20obawy%20o%20zamach%20stanu%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64012989&x4=11395&x5=Ob%C5%82awa%20w%20Niemczech.%20W%20tle%20obawy%20o%20zamach%20stanu%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fob%C5%82awa-w-niemczech-w-tle-obawy-o-zamach-stanu%2Fa-64012989&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221207&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/obława-w-niemczech-w-tle-obawy-o-zamach-stanu/a-64012989?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/64011456_401.jpg
Image source Christian Mang/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/64011456_401.jpg&title=Ob%C5%82awa%20w%20Niemczech.%20W%20tle%20obawy%20o%20zamach%20stanu

Item 21
Id 64011958
Date 2022-12-07
Title Niemiecka prasa: „Stosunki polsko-niemieckie pozostają napięte”
Short title Niemiecka prasa: „Napięte stosunki polsko-niemieckie”
Teaser Niemieckie dzienniki komentują wizytę Arkadiusza Mularczyka w Berlinie, który przywiózł rachunek za polskie straty wojenne.

Niemiecka prasa pisze o wizycie w Berlinie wiceszefa polskiego MSZ Arkadiusza Mularczyka, który do Berlina przywiózł rachunek za polskie straty wojenne. Opiewa on na 1,3 biliona euro.

„Antyniemiecka karta”

„Terroru i zniszczeń nie da się już cofnąć. Kwestią sprawiedliwości, jest to, by odpowiedzialni przynajmniej zapłacili za odbudowę” – komentuje Daniel Broessler na łamach „Sueddeutsche Zeitung” (SZ). Nadmienia, że ludzie na całym świecie rozumieją żądania, by Rosja zapłaciła za to, co zrobiła i zabrała Ukraińcom.

Polskie żądania i groźba wyegzekwowania ich przed ONZ są – zdaniem autora – „wysoce niepokojące”. „Nie dlatego, że Polska nie ma prawa konfrontować dzisiaj Niemiec z konsekwencjami niezliczonych zbrodni popełnionych podczas II wojny światowej” – czytamy. Argument Berlina, że sprawa jest prawnie zamknięta, nie sprawi, że ten temat zniknie, bo ewentualne niemieckie gesty nie interesują Jarosława Kaczyńskiego i jego zwolenników – pisze Broessler. Jak wyjaśnia, „z powodu ogromnych problemów gospodarczych rządzący narodowi konserwatyści znajdują się pod presją. I jak już często bywało wcześniej, pomóc ma antyniemiecka karta”.

Zagraża to jednak europejskiej solidarności – „tak potrzebnej w obliczu rosyjskiej wojny napastniczej”. Kaczyński „potrzebuje Niemiec nie jako sojusznika, ale jako wroga” – pisze „SZ”.

„Brak politycznego rozsądku"

„Astronomiczne reparacje” mają Kaczyńskiemu i jego partii PiS pomóc zmobilizować swoich wyborców – zaznacza Berthold Kohler we „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ).

Tym razem jednak Warszawa wydaje się działać bez politycznego rozsądku, kiedy Arkadiusz Mularczyk stwierdza w Berlinie, że byłoby „bardzo źle dla naszego sąsiedztwa”, gdyby Niemcy nie rozpoczęły wreszcie negocjacji w sprawie reparacji. „Czy Warszawa myśli, że złe stosunki między Polską a Niemcami byłyby złe tylko dla Niemiec?” – pyta autor. I stwierdza, że to „więcej niż zdumiewające”, że Polska otwiera kwestię reparacji, w której – w czasie rosyjskiej agresji i potrzeby solidarności – „w pokoju powinna spoczywać także kwestia niemieckich ziem wschodnich”.

„Skoro Warszawa lubi mówić o niemieckim zaniku pamięci i chce wciągnąć w to UE, to czyżby zapomniała, kto był największym zwolennikiem rozszerzenia na wschód? Kto od dziesięcioleci wpłaca na konta, z których do Polski płyną miliardy?” – kończy Kohler w „FAZ”.

Napięte relacje

„Die Welt” zwraca uwagę na „internacjonalizację” żądań reparacyjnych. Warszawa wysłała odpowiednią notę do ponad 50 państw i międzynarodowych organizacji. Niemcy pozostają przy swoim stanowisku, że kwestia reparacji jest zamknięta, a w Berlinie wielu postrzega żądania z Warszawy jako element kampanii wyborczej PiS przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.

Nie brakuje też decydentów, którzy „mają nadzieję, że uda im się przeczekać naciski” ze strony Warszawy. Według sondaży PiS może przegrać wybory, ale żądania reparacji popiera także polska opozycja. „Oznacza to, że strategia przeczekania jest mało prawdopodobna” – pisze warszawski korespondent „Die Welt”, Philipp Fritz.

Zwraca też uwagę na inne zarzuty polskiego rządu pod adresem Niemiec. W Berlinie Mularczyk wymienił m.in. nieposuwające się do przodu prace nad pomnikiem upamiętniającym polskie ofiary wojny oraz aukcję w Berlinie, podczas której sprzedany został skradziony w Muzeum Narodowym w Warszawie obraz Kandinskiego – mimo protestów polskiej ambasady. „Stosunki polsko-niemieckie pozostają napięte. A okazji nie brakuje” – czytamy w „Die Welt”.

Short teaser Dzienniki komentują wizytę Arkadiusza Mularczyka w Berlinie, który przywiózł rachunek za polskie straty wojenne.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::Niemiecka%20prasa%3A%20%E2%80%9EStosunki%20polsko-niemieckie%20pozostaj%C4%85%20napi%C4%99te%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64011958&x4=30855&x5=Niemiecka%20prasa%3A%20%E2%80%9EStosunki%20polsko-niemieckie%20pozostaj%C4%85%20napi%C4%99te%E2%80%9D&x6=0&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-stosunki-polsko-niemieckie-pozostaj%C4%85-napi%C4%99te%2Fa-64011958&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221207&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-stosunki-polsko-niemieckie-pozostają-napięte/a-64011958?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/64005743_401.jpg
Image caption Wiczeszef MSZ Polski Arkadiusz Mularczyk z wizytą w Berlinie (6.12.2022)
Image source Monika Stefanek/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221014_001_reakcniempol_01f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/64005743_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%3A%20%E2%80%9EStosunki%20polsko-niemieckie%20pozostaj%C4%85%20napi%C4%99te%E2%80%9D

Item 22
Id 64007544
Date 2022-12-07
Title Litwa. Ogrodzenie skutecznie chroni przed nielegalną migracją
Short title Nielegalna migracja przez Białoruś. Skuteczne ogrodzenie
Teaser Od kilku miesięcy Litwa odnotowuje mniejszą liczbę przypadków nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusią.

Litwa odnotowała ostatnio mniejszą liczbę przypadków nielegalnego przekroczenia granicy przez migrantów. Według litewskiej straży granicznej przyczyniło się do tego ogrodzenie i system dozoru elektronicznego na granicy z Białorusią. Ponadto w mediach społecznościowych rozprzestrzeniają się informacje o nowych fizycznych barierach. Pewną rolę odgrywa też pora roku i zimno – głosi raport służb granicznych.

Nielegalna migracja przez Białoruś

Litwa ma prawie 680-kilometrową granicę z Białorusią, która jest częścią zewnętrznej granicy Unii Europejskiej. Ponad 100 kilometrów przebiega przez jeziora i rzeki. Późnym latem i jesienią 2021 roku doszło tam do eskalacji, kiedy tysiące ludzi próbowało nielegalnie przedostać się do Unii.

UE oskarża rządzącego na Białorusi Aleksandra Łukaszenkę o sprowadzanie do zewnętrznej granicy UE migrantów z regionów objętych kryzysem.

Wysokie ogrodzenie

Początkowo najbardziej dotknięta była Litwa i stacja graniczna w Kapciamiestis. Rząd w Wilnie zareagował na to wzmocnieniem ochrony granicy, stawiając pod koniec sierpnia wysokie na cztery metry ogrodzenie, wzmocnione drutem kolczystym. Ogrodzenie ma 550 kilometrów długości.

Według oficjalnych danych w grudniu br. odnotowano na Litwie tylko pojedyncze przypadki nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusią. Podobnie było w poprzednich miesiącach.

Jednocześnie – jak informuje straż graniczna – migranci stają się coraz bardziej pomysłowi, próbując przedostać się przez ogrodzenie przy pomocy drabin lub pni drzew. Próbują też przecinać odrodzenie nożycami.

(DPA/dom)

Short teaser Od kilku miesięcy Litwa odnotowuje mniejszą liczbę przypadków nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusią.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Litwa.%20Ogrodzenie%20skutecznie%20chroni%20przed%20nielegaln%C4%85%20migracj%C4%85&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64007544&x4=12095&x5=Litwa.%20Ogrodzenie%20skutecznie%20chroni%20przed%20nielegaln%C4%85%20migracj%C4%85&x6=1&x7=%2Fpl%2Flitwa-ogrodzenie-skutecznie-chroni-przed-nielegaln%C4%85-migracj%C4%85%2Fa-64007544&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221207&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/litwa-ogrodzenie-skutecznie-chroni-przed-nielegalną-migracją/a-64007544?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/58220202_401.jpg
Image caption Ogrodzenie na granicy litewsko-białoruskiej
Image source Janis Laizans/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220928_001_litwa_01r&image=https://static.dw.com/image/58220202_401.jpg&title=Litwa.%20Ogrodzenie%20skutecznie%20chroni%20przed%20nielegaln%C4%85%20migracj%C4%85

Item 23
Id 64007817
Date 2022-12-07
Title Prasa o reformie szpitali: Potrwa wiele lat
Short title Niemiecka prasa o reformie szpitali: Potrwa wiele lat
Teaser Gazety komentują pomysł ministra zdrowia, by finansować szpitale także za bycie w gotowości, a nie tylko w zależności od liczby zabiegów. Trzeba uważać, by „nacjonalizacja" nie poszła za daleko - czytamy.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” tak pisze o planach reformy ministra zdrowia Karla Lauterbacha (SPD): „Podobnie jak straż pożarna, kliniki powinny być opłacane za to, że pozostają w gotowości, a nie za to, że uaktywniają się dopiero wtedy, gdy zaczynają wyć syreny. Pozostaje pod znakiem zapytania, czy to odejście od efektywności ekonomicznej nie idzie za daleko. Lauterbach jest dumny z tego, że w przyszłości w sektorze szpitalnym nie będzie dało się zarobić prawie żadnych pieniędzy i że prywatne praktyki prawdopodobnie skapitulują. Tymczasem konkurencja i dążenie do zysku mogą zwiększać efektywność, poprawiać jakość i przyciągać dobrych pracowników, co w ostatecznym rozrachunku może posłużyć pacjentowi. Jeśli przesadzi się z opłatą za gotowość, to klinika może nie być zainteresowana przyjmowaniem pacjentów i zapewnianiem im dobrej opieki. Trzeba dać szansę reformie Lauterbacha, ale należy uważać, żeby nie poszła za daleko w odwracaniu się od rynku i w nacjonalizacji”.

Lauterbach pozostawia otwartą kwestię, gdzie zamierza zdobyć dodatkowe fundusze na swoje reformy – pisze „Pforzheimer Zeitung”. I zastanawia się, w jaki sposób minister zdrowia zamierza poradzić sobie z niedoborem wykwalifikowanego personelu oraz jak chce zapobiec walce o dystrybucję między przychodniami a opieką stacjonarną, w której w imię odciążenia personelu ma się zatrzymywać na noc mniej pacjentów. „Opinia ekspertów zawiera rozsądne argumenty. I dobrze brzmi ich apel o lepszą jakość. Ale czy reforma stanie się wielkim sukcesem, na który liczą szpitale, pracownicy i pacjenci, dopiero się okaże. Teraz minister może pokazać, do czego jest zdolny jako ekonomista zdrowia i czy nauczył się czegoś na błędach z przeszłości” – podsumowuje dziennik.

„Rhein-Zeitung” komentuje: „Lauterbach udowodni swoją odwagę, swoje prawdziwe zdolności, dopiero wtedy, gdy po jego diagnozie nastąpi szybka i skuteczna terapia. Ale dokładnie tego brakuje. Proces reform ma zająć pięć lat. Pomijając fakt, że do tego czasu odbędą się wybory, z kampanią wyborczą włącznie, dla swojej 'rewolucji' Lauterbach potrzebuje zgody krajów związkowych, które muszą zrezygnować z części swoich kompetencji w dziedzinie planowania szpitali. Lauterbach stoi wreszcie przed ogromnym dylematem: wie, że na terapię chorego pacjenta, jakim jest szpital, ze względu na skomplikowane negocjacje z krajami związkowymi, kasami chorych i lekarzami z prywatną praktyką potrzeba będzie wielu lat”. Poza tym, zauważa koblencki dziennik, reformy będą drogo kosztowały obywateli, dlatego Lauterbach będzie musiał wycofać się z obietnicy, że nie spowodują one dodatkowych kosztów.

„Koelner Stadt-Anzeiger” powątpiewa w powodzenie reformy Lauterbacha, argumentując, że „jako federalny minister zdrowia może zmienić zasady finansowania, ale nie może ingerować w planowanie szpitali, które jest w gestii krajów związkowych”. Tymczasem „jeśli Lauterbach czegoś nie ma, to jest to wystarczająca umiejętność negocjacji i twardość, aby potrafić poradzić sobie z szesnastoma landami. Wszystkie będą z zawzięciem bronić swoich kompetencji, tak samo jak wszystkie grupy lobbystyczne będą zaciekle walczyć o pieniądze. Pieniądze, których Lauterbach nie ma”.

Short teaser Gazety komentują pomysł ministra zdrowia, by finansować szpitale za bycie w gotowości, a nie tylko za liczbę zabiegów.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Prasa%20o%20reformie%20szpitali%3A%20Potrwa%20wiele%20lat%20%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64007817&x4=11397&x5=Prasa%20o%20reformie%20szpitali%3A%20Potrwa%20wiele%20lat%20%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprasa-o-reformie-szpitali-potrwa-wiele-lat%2Fa-64007817&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221207&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/prasa-o-reformie-szpitali-potrwa-wiele-lat/a-64007817?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63561245_401.jpg
Image caption Federalny Minister Zdrowia Karl Lauterbach (SPD)
Image source MICHELE TANTUSSI/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63561245_401.jpg&title=Prasa%20o%20reformie%20szpitali%3A%20Potrwa%20wiele%20lat

Item 24
Id 64006860
Date 2022-12-07
Title Ukraina: Gdy zima staje się bronią
Short title Ukraina: Gdy zima staje się bronią
Teaser Rosja rozszerza swoje ataki na cywilną infrastrukturę Ukrainy. Wraz z początkiem zimy setki tysięcy ludzi pozostają bez prądu i ogrzewania. Reporter DW spotkał się z niektórymi z nich.

Właśnie zaczyna się najpiękniejsza pora roku – w każdym razie tak twierdzą Polina i jej przyjaciółki. Lista życzeń dla świętego Mikołaja została już bowiem napisana, a teraz nawet zaczyna padać śnieg. Od rozpoczęcia wojny prawie wszystkie pozostałe dzieci opuściły odległą wioskę na północno-wschodnim skraju obwodu charkowskiego, a szkoła również jest już od dawna zamknięta. Pierwszy śnieg w roku jest więc mile widzianą odmianą.

Strach przed spadkiem temperatury

– Od teraz możemy chodzić na sanki i urządzać bitwy na śnieżki – wyjaśnia z entuzjazmem Polina. Dziesięciolatka i jej koleżanki też już prawie skończyły lepić pierwszego bałwana. Udało im się nawet znaleźć marchewkę na jego nos. A prognoza pogody wskazuje, że ich małe dzieło sztuki raczej nie roztopi się w najbliższym czasie. Na najbliższe dni prognozowane są temperatury do minus dwunastu stopni.

Większość dorosłych w regionie jest mniej zadowolona z tej prognozy pogody. Wręcz przeciwnie: przy spadających temperaturach rośnie obawa, że nie przetrzymają tu najbliższych miesięcy. – Mróz tutaj z nocy na noc jest coraz silniejszy. Nawet nie chcę myśleć, do czego to może doprowadzić – mówi Iryna.

Emerytka mieszka na obrzeżach miasta Izjum na wschodzie Ukrainy, na typowym osiedlu z wielkiej płyty z czasów sowieckich. Sześciopiętrowy budynek został kilkakrotnie trafiony ogniem artyleryjskim, prawie wszyscy sąsiedzi uciekli. Iryna została. – A dokąd miałam iść? Żeby uciec, trzeba mieć co najmniej samochód i jakieś oszczędności – tłumaczy. – Większość osób starszych nie może tak łatwo stąd wyjechać. Poza tym gdy tu nikogo nie będzie, na pewno przyjdą szabrownicy – dodaje emerytka.

Iryna zainwestowała ostatnie pieniądze w nowe okna, zasłoniła je też grubymi kocami, aby mniej zimna przenikało z zewnątrz. Ale okna zostały wybite przez ciśnienie wybuchów. Podczas ostrzału w ostatnich miesiącach zniszczone zostało również centralne ogrzewanie jej bloku mieszkalnego. Jesienią wolontariusze przynieśli Irynie grzejnik elektryczny na zimowe miesiące. Jest za to wdzięczna do dziś – ale w jej domu nadal często jest zimno.

Od kilku tygodni Rosja masowo rozszerza ataki na infrastrukturę energetyczną Ukrainy, a przerwy w dostawie prądu są na porządku dziennym. – Całkiem niedawno przez dwa dni nie mieliśmy prądu – mówi kobieta. W takich sytuacjach pozostaje jej tylko jedno: ubrać się jeszcze grubiej, zużyć ostatnie zapasy gazu i zrobić gorącą herbatę.

Starsi nie chcą opuszczać domów

Wzdłuż całej linii frontu to właśnie osoby starsze są szczególnie narażone na skutki spadających temperatur. Nawet jeśli mają członków rodziny, którzy mogą ich zabrać do mniej zniszczonych regionów lub nawet za granicę, wielu nie chce opuszczać znanego sobie otoczenia. Jeszcze kilka dni temu matka Oksany Melnyk mieszkała we wsi po drugiej stronie linii frontu, w okupowanej przez Rosję części wschodniej Ukrainy. Przez wiele miesięcy Oksana namawiała ją, by opuściła wioskę, ostrzegając przed coraz bardziej zaciętymi walkami w regionie i zbliżającą się zimą. Ale siedemdziesięciolatka pozostała uparta. – Myślała, że jakoś to przeżyje, że wszystko jakoś minie – relacjonuje Oksana. – Jednak teraz wszyscy już wiemy: do końca jeszcze daleko – mówi.

W końcu Oksana zebrała całą swoją odwagę i wsiadła do swojej ponad 40-letniej Łady. Wraz ze znajomym jechała zniszczonymi drogami jedynego korytarza łączącego tereny kontrolowane przez Ukraińców z terenami okupowanymi przez Rosjan. Będąc już na miejscu, udało jej się przekonać matkę, by wreszcie spakowała walizki. – Ciągle jej tłumaczyłam: Tu chodzi o twoje życie. Co jest naprawdę cenne? Nie twoje mieszkanie, nie jakiś samochód czy cokolwiek innego. Tylko życie jest cenne.

W Zaporożu jest bezpiecznie – i ciepło

W drodze powrotnej kobiety kilkakrotnie utknęły w błocie, były zatrzymywane na dziesiątkach rosyjskich i ukraińskich punktów kontrolnych, także ich zabytkowa Łada miała problemy z silnikiem. W końcu jednak dotarły do centrum pomocy w stolicy regionu Zaporożu, które zostało utworzone specjalnie dla uchodźców z terenów okupowanych przez Rosję.

Dla obu kobiet jest to pierwsze od wielu dni w miarę bezpieczne schronienie – a przede wszystkim miejsce, w którym mogą się wreszcie ogrzać. Oksana mówi, że na początku nie chciała wierzyć, że Rosja celowo używa zimy przeciwko ludności cywilnej. Ale teraz jest dla niej jasne, że właśnie to się dzieje. – Modlę się tylko, żeby Bóg dał im powód do zatrzymania się – wzdycha – i niech odejdą w pokoju. Niech tylko opuszczą nasz kraj, żeby nie zginęło więcej ludzi.

Matka i córka nie wiedzą, co dalej z nimi będzie. Najpierw chcą pojechać do Odessy. Oksana ma tam mieszkanie. Jak wiele innych miejsc na Ukrainie, Odessa jest obecnie regularnym celem zmasowanych nalotów. Ale przynajmniej zimowe miesiące w tym portowym mieście na wybrzeżu Morza Czarnego nie są tak ciężkie jak tutaj, na wschodzie kraju.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Rosja atakuje cywilną infrastrukturę Ukrainy. Na początku zimy setki tysięcy ludzi pozostają bez prądu i ogrzewania.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Ukraina%3A%20Gdy%20zima%20staje%20si%C4%99%20broni%C4%85&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64006860&x4=11395&x5=Ukraina%3A%20Gdy%20zima%20staje%20si%C4%99%20broni%C4%85&x6=1&x7=%2Fpl%2Fukraina-gdy-zima-staje-si%C4%99-broni%C4%85%2Fa-64006860&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221207&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ukraina-gdy-zima-staje-się-bronią/a-64006860?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63990489_401.jpg
Image source DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63990489_401.jpg&title=Ukraina%3A%20Gdy%20zima%20staje%20si%C4%99%20broni%C4%85

Item 25
Id 64007513
Date 2022-12-06
Title Wiecha na dachu. Nowa ambasada w Berlinie coraz bliżej
Short title Wiecha na dachu. Nowa ambasada w Berlinie coraz bliżej
Teaser Zawieszono wiechę na nowym budynku ambasady RP w Berlinie. To symboliczne zakończenie głównych prac konstrukcyjnych. Placówka ma zacząć działać za rok.

Po ponad dwudziestu latach prowizorki Polska będzie miała w Niemczech ambasadę z prawdziwego zdarzenia. We wtorek (6.12.22) symbolicznie zakończono główne prace konstrukcyjne na budowie nowej placówki w samym centrum Berlina – przy reprezentacyjnej alei Unter den Linden.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to pod koniec przyszłego roku wprowadzą się do niej polscy dyplomaci, którzy od 2000 roku urzędują w nieprzystosowanej do tego celu willi w odległej od centrum dzielnicy Grunewald.

Najnowocześniejsza placówka zagraniczna

– Możemy dziś wspólnie świętować zakończenie najtrudniejszego etapu prac budowlanych, czyli zakończenie prac konstrukcyjnych stanu surowego – mówił obecny na uroczystości wiceminister spraw zagranicznych Arkadiusz Mularczyk. Jak zapewniał, dokończenie budowy pozostaje priorytetem dla jego resortu, a nowa ambasada będzie najnowocześniejszą polską placówką zagraniczną na świecie.

Mularczyk podkreślał, że rozpoczęcie tej ważnej inwestycji dwa lata temu było możliwe dzięki decyzjom premiera Mateusza Morawieckiego i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz wielkiej determinacji byłego ambasadora RP w Berlinie Andrzeja Przyłębskiego. To właśnie za czasów urzędowania Przyłębskiego podpisano umowę na budowę.

Nowy ambasador Dariusz Pawłoś, sprawujący funkcję dopiero od połowy listopada, żartował, że przyjechał do Berlina „na gotowe”. – Wiele osób nie wierzyło, że Polacy są w stanie wybudować taką piękną ambasadę, teraz pokazujemy, że Polak potrafi – mówił Pawłoś. Ambasador zapewniał, że mimo trudnych okoliczności, spowodowanych najpierw pandemią, a teraz wojną, termin zakończenia inwestycji nie jest zagrożony.

Inwestycja za 60 mln euro

Pięciokondygnacyjny budynek o powierzchni 13 tysięcy metrów kwadratowych z podziemnymi parkingami, obszernym foyer i wewnętrznymi dziedzińcami powstaje według projektu pracowni JEMS Architekci. Pomieści on ambasadę i konsulat. – Nowa ambasada będzie miała nie tylko ciekawą formę architektoniczną, ale również będzie budynkiem inteligentnym, co podniesie komfort pracy personelu i pozwoli zoptymalizować koszty – przekonywał Waldemar Wójcik z firmy Strabag, która jest głównym wykonawcą inwestycji.

W miejscu, w którym budowana jest nowa ambasada, w przeszłości stała już polska placówka dyplomatyczna. Przed upadkiem muru berlińskiego mieściła się tam ambasada PRL w Niemieckiej Republice Demokratycznej, a po roku 1989 wprowadziła się tam ambasada RP. Ale stary, skażony azbestem enerdowski budynek nie nadawał się do użytku. Dlatego w 2000 r. dyplomaci przenieśli się do dzielnicy Grunewald.

Stary, opuszczony budynek ambasady przy Unter den Linden przez lata szpecił reprezentacyjną berlińską aleję. Kolejne polskie rządy nie potrafiły albo nie chciały zająć się problemem i ruszyć z drogą inwestycją w berlińskiej stolicy. W 2016 roku opustoszały gmach został w końcu zburzony, ale przez następne cztery lata na budowie niewiele się działo. Przechodniów straszyła dziura w ziemi zasłonięta prowizorycznym płotem.

W październiku 2020 roku w Berlinie podpisano ostatecznie umowę na budowę. Koszt inwestycji planowano początkowo na nieco ponad 60 mln euro. Wobec dużego wzrostu cen materiałów budowlanych oraz kosztów pracy można jednak mieć wątpliwości, czy ta kwota nie zostanie przekroczona.

Short teaser Zawieszono wiechę na nowym budynku ambasady RP w Berlinie. To symboliczne zakończenie głównych prac konstrukcyjnych.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Wiecha%20na%20dachu.%20Nowa%20ambasada%20w%20Berlinie%20coraz%20bli%C5%BCej&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64007513&x4=11395&x5=Wiecha%20na%20dachu.%20Nowa%20ambasada%20w%20Berlinie%20coraz%20bli%C5%BCej&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwiecha-na-dachu-nowa-ambasada-w-berlinie-coraz-bli%C5%BCej%2Fa-64007513&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/wiecha-na-dachu-nowa-ambasada-w-berlinie-coraz-bliżej/a-64007513?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/64006439_401.jpg
Image caption Gmach przy Unter den Linden w Berlinie ma być gotowy za rok
Image source Wojciech Szymanski /DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221001_001_amba2w_01r&image=https://static.dw.com/image/64006439_401.jpg&title=Wiecha%20na%20dachu.%20Nowa%20ambasada%20w%20Berlinie%20coraz%20bli%C5%BCej

Item 26
Id 64007042
Date 2022-12-06
Title Spór handlowy. UE szuka sposobów na Amerykanów
Short title Spór handlowy. UE szuka sposobów na Amerykanów
Teaser Spór handlowy między Unią i USA już rozpala wewnątrzunijne spory o powtórkę z Funduszu Odbudowy. Bruksela nie porzuca nadziei na ugodę z Waszyngtonem, ale zarazem myśli o reformie zasad dotowania przemysłu.

Powodem zbliżającego się konfliktu handlowego między Unią i Stanami Zjednoczonymi jest – przyjęty w sierpniu, a wchodzący w życie od początku 2023 roku – amerykański „Inflation Reduction Act”, który oznacza 369 mld dolarów subsydiów w zielone technologie. Duża część tej kwoty ma charakter protekcjonistyczny, a najczęściej przywoływany w Brukseli przykład dotyczy 7,5 tys. dolarów dotacji (w formie ulgi podatkowej) dla konsumentów kupujących samochody elektryczne, ale wyłącznie takie, które są po końcowym montażu w USA. Kluczowe minerały, które wchodzą w skład akumulatorów, muszą również pochodzić z krajów, z którymi USA podpisały umowę o wolnym handlu, czyli nie z Unii (w przeciwnym razie muszą być poddane przeróbce w USA). Również określony odsetek baterii do aut musi być wyprodukowany w USA.

Takie hojne subsydia w amerykańską produkcję, które uderzają w unijny przemysł i europejski eksport, zostały uznane przez Komisję Europejską za sprzeczne z regułami Światowej Organizacji Handlu (WTO). Jednak Bruksela na razie nie zamierza przenosić konfliktu na poziom czasochłonnego arbitrażu WTO, który w dodatku psułby stosunki transatlantyckie, podczas gdy potrzebna jest szczególna jedność ze względu na Ukrainę. Bruksela nie porzuca nadziei na porozumienie z Waszyngtonem. – Właśnie wróciłem z USA, gdzie uczestniczyłem w posiedzeniu Rady ds. Handlu i Technologii. Omawialiśmy tam również kwestię ustawy „Inflation Reduction Act”. Ale teraz ważne, by od tych rozmów przejść do konkretnych zobowiązań i wyników, które musimy zobaczyć przed końcem tego roku – powiedział we wtorek [6.12.22] Valdis Dombrovskis, wiceszef Komisji, który zdawał relację unijnym ministrom finansów z wczorajszych rozmów w Waszyngtonie.

Napięte relacje UE-USA

– Niestety, posiedzenie Rady ds. Handlu i Technologii wygląda jak gra na skrzypcach w czasie, gdy nasze relacje płoną. W Waszyngtonie nie znaleziono żadnych odpowiedzi. Po obu stronach Atlantyku należy pamiętać o wnioskach z Wielkiej Recesji: zamykanie granic jest krótkowzroczną odpowiedzią na kryzys gospodarczy, ale... – komentuje jednak Georg Rekieles z brukselskiego European Policy Centre.

Obecnie nie ma szans na szybkie zmiany w samym „Inflation Reduction Act”, ale władze USA przed końcem roku powinny opracować przepisy wykonawcze, w których mają pewną swobodę manewru. Dlatego Bruksela doraźnie chciałaby uzyskać od Ameryki pewne preferencyjne warunki, które Waszyngton rozciągnął na Kanadę i Meksyk w kwestii aut elektrycznych. Ale nawet to byłoby wyłącznie fragmentarycznym rozwiązaniem. Dlatego z delegacji kierowanej przez Dombrovskisa wycofał się Thierry Breton, komisarz UE ds. wspólnego rynku, bo – jak tłumaczyli dziennikarzom jego doradcy – plan obrad USA-UE od początku nie dawał szans na rzetelne wynegocjowanie rozwiązań oddalających największy spór handlowy między Unią i Ameryką od czasów prezydentur Donalda Trumpa.

Nie będzie powrotu do TTIP

Pierwszą reakcją kanclerza Olafa Scholza na „Inflation Reduction Act” były sugestie, by konflikt rozwiązać w ramach odświeżonych negocjacji szerokiej umowy handlowo-inwestycyjnej TTIP, którą Trump wsadził głęboko do waszyngtońskiej zamrażarki. Ten pomysł błyskawicznie upadł, bo teraz również Demokraci boją się nowych dużych umów handlowych, w których zwykli Amerykanie upatrują zagrożenia dla swoich miejsc pracy. Dlatego Joe Biden nie zamierza odkręcać decyzji Trumpa w kwestii TTIP.

– Brak rozwiązań sporu po stronie Waszyngtonu oznacza, że reakcja Unii będzie musiała być w dużej mierze wewnętrzna, czyli wymagająca w pierwszej kolejności awaryjnych inwestycji w celu poradzenia sobie z szokiem energetycznym. To mało prawdopodobne, aby UE popadła w taki protekcjonizm, jaki obecnie prezentują USA. Ale będzie musiała zaproponować rozwiązania, które sprawią, że inwestowanie w Europie będzie nie mniej atrakcyjne niż w USA. W niektórych branżach może to oznaczać, że środki publiczne są bardziej bezpośrednio powiązane ze wspieraniem europejskich strategicznych gałęzi przemysłu krajowego, na przykład za pomocą sojuszy przemysłowych na rzecz czystego wodoru, baterii – przekonuje Riekeles.

Skąd nowe unijne pieniądze?

Wsparcie dla przemysłu w Unii, które miałoby równoważyć amerykański „Inflation Reduction Act”, zmusza państwa UE do pytań o szukanie dodatkowych wspólnych pieniędzy. Ursula von der Leyen, szefowa Komisji, w ostatnią niedzielę [4.12.22] zapowiedziała, że Unia musi ponownie ocenić, czy konieczne jest „nowe i dodatkowe finansowanie na poziomie UE”. – Istnieje ryzyko, że „Inflation Reduction Act” może prowadzić do nieuczciwej konkurencji, może zamknąć rynki i zaburzyć kluczowe łańcuchy dostaw. UE powinna podjąć działania mające na celu przywrócenie równowagi co zasad gry i poprawić nasze ramy pomocy państwa [dla przemysłu] – powiedziała von der Leyen.

Ale pomysły na nowe unijne fundusze („powtórka z Funduszu Odbudowy”), w tym w kontekście przeciwdziałania decyzjom USA, w tym tygodniu ponownie wywołały ostre spory ministrów finansów w Brukseli. Francuzi promują „najprostszą odpowiedź”, czyli „Unia musi wyposażyć się w instrument podobny do amerykańskiego”, tworząc suwerennościowy fundusz (na rzecz „Made in Europe”, jak dodaje komisarz Breton), który pomoże europejskim przedsiębiorstwom. Taka propozycja spotkała się z natychmiastowym poparciem włoskiego ministra Giancarla Giorgettiego. Ale kraje unijnej Północy są bardzo niechętne, bo – jak przekonywał niemiecki minister Christian Lindner – szybkie sięganie po kolejne wspólne instrumenty dłużne w Unii „uderzałoby w naszą konkurencyjność i stabilność”. A również Holenderka Sigrid Kaag podkreślała, że zanim Unia zacznie myśleć o nowym wspólnym długu, musi lepiej wykorzystać już istniejące narzędzia. Polska na razie nie uczestniczy aktywnie w tych debatach toczonych głównie w ramach strefy euro.

Pomysły co do nowego wspólnego wspomagania przemysłu w Unii, a zwłaszcza zielonej transformacji, której przyspieszenie narzuca Europie kryzys energetyczny, mogą wylądować w przyszłym tygodniu na negocjacyjnym stole szczytu UE. Po stronie zwolenników nowych funduszy prezydent Emmanuel Macron musiałby wtedy działać w sojuszu z premier Giorgią Meloni, która w ślad za swym poprzednikiem Mario Draghim apeluje teraz o głęboką koordynację Unii w walce z kryzysem.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Spór handlowy między Unią i USA rozpala wewnątrzunijne spory. Bruksela rozważa reformę zasad dotowania przemysłu.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Sp%C3%B3r%20handlowy.%20UE%20szuka%20sposob%C3%B3w%20na%20Amerykan%C3%B3w&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64007042&x4=12095&x5=Sp%C3%B3r%20handlowy.%20UE%20szuka%20sposob%C3%B3w%20na%20Amerykan%C3%B3w&x6=1&x7=%2Fpl%2Fsp%C3%B3r-handlowy-ue-szuka-sposob%C3%B3w-na-amerykan%C3%B3w%2Fa-64007042&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/spór-handlowy-ue-szuka-sposobów-na-amerykanów/a-64007042?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/61190854_401.jpg
Image source Ohde/Bildagentur-online/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/61190854_401.jpg&title=Sp%C3%B3r%20handlowy.%20UE%20szuka%20sposob%C3%B3w%20na%20Amerykan%C3%B3w

Item 27
Id 64005628
Date 2022-12-06
Title Tylko co drugi Polak korzysta z urzędów online
Short title Tylko co drugi Polak korzysta z urzędów online
Teaser Jedynie 55 proc. Polaków ma dostęp do urzędów online. Gorzej w UE wypadają Cypr, Grecja i Rumunia. Zgodnie z planem UE do 2030 r. wszyscy obywatele i firmy mają mieć możliwość załatwienia formalności w sieci.

Unia Europejska od lat podkreśla znaczenie rozwoju usług cyfrowych w państwach członkowskich, w tym konieczność umożliwienia obywatelom załatwiania spraw urzędowych w sieci.

Jeszcze w 2016 r. Komisja przyjęła plan działania na rzecz administracji elektronicznej na lata 2016-2020, w ramach którego w unijnych funduszach przeznaczono na rozwój cyfrowy UE ponad 5 mld euro. Także w nowym budżecie (2021-2027) Unia sfinansuje szereg inicjatyw wspierających transformację cyfrową z naciskiem na działania w zakresie administracji publicznej. I tak np. w ramach Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności 46 mld euro w całej UE przeznaczone zostanie na cyfryzację usług publicznych, a w ramach programu Cyfrowa Europa z całkowitym budżetem 7,5 mld euro, ponad 1,1 mld euro trafi na unowocześnienie urzędów w sieci. Konieczność inwestycji w cyfryzację unaoczniła zwłaszcza pandemia COVID-19, kiedy wiele aktywności życia codziennego, jak praca, edukacja, dostęp do urzędów, a nawet lekarzy, w dużej mierze przeniosło się do internetu.

Polska i Niemcy poniżej średniej UE

Zgodnie z unijną koncepcją dotyczącą rozwoju e-urzędów, do 2030 r. obywatele Unii i przedsiębiorstwa mają mieć możliwość załatwienia online najważniejszych usług publicznych. Ponadto wszyscy obywatele Unii mają mieć dostęp w sieci do swojej dokumentacji medycznej, a co najmniej 80 proc. możliwość korzystania z rozwiązań w zakresie identyfikacji elektronicznej, np. posiadać podpis elektroniczny.

Do realizacji tych celów zostało siedem lat tymczasem dzisiaj sytuacja cyfrowa w Unii, zwłaszcza jeśli chodzi o e-urzędy, wygląda różnie. Tegoroczny raport porównujący administrację elektroniczną w państwach UE (E-Government Benchmark 2022) ujawnił, że średnio w UE 71 proc. mieszkańców ma dostęp do urzędów online. Wciąż jednak istnieją znaczące różnice pomiędzy poszczególnymi krajami członkowskimi.

Do Europejskich liderów zdecydowanie należą Malta (gdzie 96 proc. obywateli ma możliwość załatwienia spraw urzędowych w sieci) oraz Estonia (90 proc.). Na górze listy są także Luksemburg, Islandia, Holandia, Finlandia, Dania, Litwa, Łotwa, Hiszpania i Portugalia.

Polska i Niemcy znalazły się natomiast poniżej unijnej średniej. Według statystyk dostęp do urzędów online ma tylko 63 proc. Niemców i 55 proc. Polaków, a zaledwie co drugi Polak i Niemiec w ubiegłym roku załatwili choć jedną sprawę urzędową przez internet. Sytuacja wygląda lepiej, jeśli chodzi o usługi publiczne dla przedsiębiorstw – w Polsce 74 proc., a w Niemczech 76 proc. firm może załatwić sprawy urzędowe online; mowa tu m.in. o takich usługach jak rozpoczęcie działalności gospodarczej, rejestracja firmy, zgłoszenie pracowników czy regularne operacje biznesowe, jak składanie deklaracji podatkowej online i płatności. Odzwierciedla to ogólną tendencję w UE, gdzie usługi administracji elektronicznej dla przedsiębiorstw są lepiej rozwinięte niż te oferowane obywatelom. – Większość organów administracji w UE zdołała usprawnić usługi cyfrowe dla przedsiębiorstw, a pandemia COVID-19 przyspieszyła ten proces – mówią unijni urzędnicy.

Szybszy i tańszy kontakt w urzędami

Postępowi w zakresie rozwoju cyfrowych usług publicznych w UE przyjrzeli się unijni audytorzy. Kontrola przeprowadzona została w pięciu krajach członkowskich, w tym w Polsce i Niemczech. Z opublikowanego we wtorek (06.12.2022) raportu wynika, że chociaż Komisja Europejska zrealizowała unijny plan działania odnośnie udostępnienia obywatelom i przedsiębiorstwom usług publicznych przez internet, to zawiodły państwa członkowskie. Wciąż nie wszystkie nowo wdrożone cyfrowe usługi publiczne są dostępne w całej UE, ponieważ część państw członkowskich ma opóźnienia w ich wprowadzaniu.

– Postępy we wdrażaniu administracji elektronicznej w UE zależą nie tylko od Komisji, ale również od woli politycznej i ambicji państw członkowskich. Jeżeli rządy nie będą stale traktować administracji elektronicznej jako głównego priorytetu w programie politycznym, starania w tym obszarze będą daremne – oceniają autorzy raportu.

Zdaniem kontrolerów Komisja Europejska popełniła błąd, ponieważ nie nałożyła na państwa UE żadnych wiążących zobowiązań w zakresie wprowadzania e-administracji, a zamiast tego pozwoliła im na dobrowolne realizowanie planu. Co ciekawe – przypominają audytorzy – taki sam błąd został popełniony już wcześniej, przy okazji poprzedniego planu na rzecz cyfryzacji urzędów. – To poważne niedociągnięcie, które było jednym z powodów trudności we wdrażaniu e-usług – piszą kontrolerzy.

Teraz to ma się zmienić, bo w ramach nowej polityki cyfrowej KE zapowiedziała utworzenie systemu monitorowania, który będzie wymagał od państw członkowskich informowania w odpowiednim terminie o poczynionych postępach. Aby przyspieszyć transformację, państwa członkowskie powinny też lepiej promować cyfrowe usługi publiczne zarówno wśród mieszkańców UE, jak i przedsiębiorców. – Cyfrowe usługi publiczne zmniejszają obciążenia administracyjne dla obywateli i przedsiębiorstw i pozwalają na szybsze, prostsze i tańsze kontaktowanie się z urzędami – przypomina Ivana Maletic z Europjskiego Trybunału Obrachunkowego odpowiedzialna za tę kontrolę.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Jedynie 55 proc. Polaków ma dostęp do urzędów online. Gorzej w UE wypadają Cypr, Grecja i Rumunia.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Tylko%20co%20drugi%20Polak%20korzysta%20z%20urz%C4%99d%C3%B3w%20online&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64005628&x4=12095&x5=Tylko%20co%20drugi%20Polak%20korzysta%20z%20urz%C4%99d%C3%B3w%20online&x6=1&x7=%2Fpl%2Ftylko-co-drugi-polak-korzysta-z-urz%C4%99d%C3%B3w-online%2Fa-64005628&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/tylko-co-drugi-polak-korzysta-z-urzędów-online/a-64005628?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/52870637_401.jpg
Image caption Plan UE: do 2030 r. wszyscy obywatele i firmy mają mieć możliwość załatwienia formalności w sieci
Image source picture-alliance/A. Franke
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/52870637_401.jpg&title=Tylko%20co%20drugi%20Polak%20korzysta%20z%20urz%C4%99d%C3%B3w%20online

Item 28
Id 64005721
Date 2022-12-06
Title Mularczyk w Berlinie: Pojednanie można budować tylko na prawdzie
Short title Mularczyk w Berlinie: Budować pojednanie tylko na prawdzie
Teaser Raport o stratach wojennych jest bardzo konserwatywny. Zakładamy osiągnięcie kompromisu we wszystkich punktach – mówi Arkadiusz Mularczyk, wiceszef MSZ. Zapowiada też powstanie podobnego raportu wobec Rosji.

– Państwo niemieckie chce być traktowane jako praworządne, przestrzegające praw człowieka i prawa międzynarodowego, dlatego musi być skonfrontowane z sytuacją, jaka dotknęła Polskę i polskie społeczeństwo – mówi Arkadiusz Mularczyk, wiceminister spraw zagranicznych, który dzisiaj (6 grudnia) rozpoczął dwudniową wizytę w Berlinie. Jak zapowiedział, celem jego pobytu jest „podjęcie trudnych tematów, które wymagają rozwiązania”. Do takich spraw zalicza żądanie przez Polskę odszkodowania za straty wojenne.

Mularczyk, który kierował pracami nad raportem o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie drugiej wojny światowej, długo przekonywał podczas spotkania w Instytucie Polskim w Berlinie, dlaczego temat odszkodowań nie jest zamknięty dla polskiego rządu. Jego zdaniem dwubiegunowy podział świata po wojnie uniemożliwił uregulowanie spraw między oboma krajami, a Polska do dziś odczuwa skutki niemieckich działań, zarówno ekonomiczne, jak i demograficzne. Według raportu straty oszacowano na ok. 1,3 mld euro.

Zdaniem Mularczyka na rozpoczęcie rozmów nie jest za późno, ponieważ zbrodnie wojenne nie ulegają przedawnieniu, prawdziwe pojednanie i porozumienie między oboma państwami może zaś zostać zbudowane tylko na prawdzie.

Raport po niemiecku

Jak przyznał wiceszef MSZ, strona niemiecka nie odpowiedziała dotąd na przekazaną przez polski rząd 3 października notę dyplomatyczną zawierającą żądanie odszkodowania. Mularczyk wierzy jednak, że sprawę uda się załatwić w drodze dialogu i negocjacji. Najbliższym krokiem ma być opublikowanie w języku niemieckim raportu o stratach wojennych i rozesłanie go do najważniejszych osób w państwie. Ma to nastąpić do końca roku, ewentualnie na początku 2023 r. Wiceszef MSZ liczy, że po zapoznaniu się ze szczegółami dokumentu będzie możliwe rozpoczęcie rozmów.

– Poczekamy kilka tygodni, jeśli nie będzie reakcji, podejmiemy działania międzynarodowe – powiedział Arkadiusz Mularczyk. Wśród instytucji, do których strona polska chce się zwrócić, wymienił ONZ, Unię Europejską, Radę Europy, OECD, UNESCO. Wiceminister spraw zagranicznych przyznał jednak, że jest mało prawdopodobne, aby polskie żądania rozpatrywał arbitraż międzynarodowy czy Trybunał w Hadze – Niemcy musiałyby najpierw wyrazić zgodę na poddanie się jurysdykcji.

– Nie możemy się zgodzić z postawą niemieckiego rządu, który mówi, że czuje się moralnie odpowiedzialny za skutki drugiej wojny światowej, ale nie czuje się odpowiedzialny politycznie i ekonomicznie – stwierdził Arkadiusz Mularczyk.

Podobny raport wobec Rosji

Zapytany o ewentualne ustępstwa Polski wobec wysuniętych żądań, wiceminister przyznał, że przygotowana wersja raportu jest wersją konserwatywną i że Polska chce uzyskania kompromisu we wszystkich punktach. Mularczyk zapowiedział również powstanie raportu opisującego straty, jakie Polska poniosła w wyniku działań Rosji. Bez tego – powiedział – nie można podjąć żadnych działań.

Spór o obraz Kandinskiego

Podczas spotkania w Instytucie Polskim Arkadiusz Mularczyk odniósł się do wystawienia w ubiegłym tygodniu na sprzedaż przez berliński dom aukcyjny akwareli Wassilego Kandinskiego. Obraz ten został skradziony w 1984 roku z Muzeum Narodowego w Warszawie. Dopiero po interwencji polskiego konsula sprzedaż wstrzymano do czasu wyjaśnienia sprawy przez sąd.

– Niepokoi nas sytuacja, w której legalnie można sprzedać skradziony obraz, jeśli przez 30 lat znajdował się on w rękach prywatnych. Dziwi nas, że prawo niemieckie na to pozwala – stwierdził Mularczyk i zaapelował do Niemiec o przegląd ustawodawstwa. – Może to oznaczać, że celem tego ustawodawstwa jest ochrona rzeczy zrabowanych innym krajom, przede wszystkim Polsce.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Zakładamy osiągnięcie kompromisu we wszystkich punktach – mówi Arkadiusz Mularczyk o odszkodowaniach za straty wojenne.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Mularczyk%20w%20Berlinie%3A%20Pojednanie%20mo%C5%BCna%20budowa%C4%87%20tylko%20na%20prawdzie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64005721&x4=11395&x5=Mularczyk%20w%20Berlinie%3A%20Pojednanie%20mo%C5%BCna%20budowa%C4%87%20tylko%20na%20prawdzie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmularczyk-w-berlinie-pojednanie-mo%C5%BCna-budowa%C4%87-tylko-na-prawdzie%2Fa-64005721&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/mularczyk-w-berlinie-pojednanie-można-budować-tylko-na-prawdzie/a-64005721?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63576505_401.jpg
Image caption Wkroczenie żołnierzy Wehrmachtu do Polski
Image source dpa/picture-alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63576505_401.jpg&title=Mularczyk%20w%20Berlinie%3A%20Pojednanie%20mo%C5%BCna%20budowa%C4%87%20tylko%20na%20prawdzie

Item 29
Id 64005047
Date 2022-12-06
Title Łańcuchy dostaw. Kwestia większej przejrzystości
Short title Łańcuchy dostaw. Kwestia większej przejrzystości
Teaser Od 1 stycznia 2023 wejdzie w życie niemiecka ustawa federalna o nadzorze nad łańcuchami dostaw. Wiele firm skarży się, że obciążenia są za wysokie.

Głosy krytyki dotyczące nowej niemieckiej ustawy o należytej staranności w łańcuchu dostaw, w skrócie Supply Chain Act, pochodzą z wielu środowisk. Według Stowarzyszenia Niemieckich Inżynierów Mechaników (VDMA) konsekwencji dla firm „nie da się już obliczyć”. Christoph Kannengiesser ze Stowarzyszenia Afrykańskiego Gospodarki Niemieckiej (Afrikaverein der deutschen Wirtschaft) uważa, że z powodu ustawy powstaną niekorzystne warunki dla konkurencji.

– W trudnej sytuacji państwo nie powinno nakładać na przedsiębiorstwa jeszcze większych obciążeń, jak ustawa o nadzorze nad łańcuchami dostaw – podkreśla Hans Peter Wollseifer, prezydent Centralnego Związku Rzemiosła Niemieckiego (ZDH).

Christoph Kannengiesser zwraca uwagę, że konsekwencją wprowadzenia ustawy może być spadek zaangażowania niemieckich firm w państwach afrykańskich. Groziłoby to redukcją miejsc pracy i utratą szans np. na wydostanie się z pracy dzieci.

Pod koniec listopada tego roku koncern budowlany Strabag ogłosił, że nie będzie już ubiegał się o nowe przetargi w Afryce. – Kończymy tylko rozpoczęte projekty – powiedział w rozmowie z „Frankfurter Allgemeine Zeitung” dyrektor zarządzający Jörg Wellmeyer. Powodem są m.in. ograniczenia wynikające z ustawy.

Od 2023 żadnych uników

Niezależnie od tego, czy branża narzeka, czy nie: 1 stycznia 2023 wejdzie w życie w Niemczech ustawa dotycząca nadzoru nad łańcuchem dostaw. Od tego momentu firmy zatrudniające ponad 3000 pracowników muszą zapewnić przestrzeganie praw człowieka i określonych środków ochrony środowiska oraz standardów socjalnych przez swoich dostawców, a także przez dostawców dostawców. Rok później ustawa będzie dotyczyła także przedsiębiorstw zatrudniających 1000 lub więcej pracowników.

W praktyce jednak ustawa może już od samego początku dotyczyć nawet małych firm, w których pracuje zaledwie kilka osób, a mianowicie wtedy, gdy sprzedają swoje produkty dużym firmom, które muszą kontrolować swój łańcuch dostaw.

Czy kontrola tysięcy dostawców jest możliwa?

Środowiska biznesowe podkreślają, że kontrolowanie dostawców to bardzo złożone zadanie. I tak Telekom ma ponad 20 tys. dostawców i usługodawców, Volkswagen około 40 tys., a największe przedsiębiorstwo chemiczne na świecie BASF posiada nawet 70 tys. bezpośrednich dostawców.

Także rodzinna firma średniej wielkości Uvex musi od 1 stycznia sprawdzać dużą liczbę dostawców. – Mamy 30 tys. bezpośrednich dostawców i usługodawców w 79 krajach – mówi Susann Schubert, odpowiedzialna w firmie za zrównoważony rozwój.

– Jednak są też nieaktywni dostawcy. Gdyby uwzględnić podwykonawców dostawców, suma wzrosłaby od pięciu do dziesięciu razy.

Uvex już wcześniej odrobił lekcje

Zdaniem Susann Schubert Uvex nie musi dokonywać żadnych większych zmian w kontrolowaniu łańcucha dostaw. – Od 2008 roku mamy wypracowane standardy socjalne dla naszych dostawców – podkreśla.

Ponieważ firma już od dawna przestrzega Krajowego Planu Działania na rzecz realizacji agendy ONZ, od lat funkcjonują więc ustalone procesy. Za pomocą Krajowego Planu Działania rząd federalny wdraża wytyczne ONZ dotyczące gospodarki i praw człowieka, które zostały jednogłośnie przyjęte przez Radę Praw Człowieka ONZ w roku 2011.

– Ponadto, wybierając dostawców, Uvex zwraca bardzo dużą uwagę na to, z kim faktycznie prowadzi interesy – mówi Susann Schubert.

– Już przed wprowadzeniem ustawy dotyczącej łańcucha dostaw byliśmy w Uveksie dobrze przygotowani na potrzeby, których wymaga od nas prawo – podkreśla Claus-Jürgen Lurz z Safety Group, spółki Uvex. Trzeba jeszcze uzupełnić odpowiednią dokumentację i zaostrzyć ocenę ryzyka. – Tak więc dostosowujemy się, a nie wdrażamy na nowo – dodaje.

– Uvex kontroluje swój łańcuch dostaw na kilku etapach – mówi Claus-Jürgen Lurz. – Po pierwsze, bezpośredni dostawcy podlegają regularnym audytom przeprowadzanym przez wyspecjalizowaną firmę. Ponadto nasi pracownicy regularnie pojawiają się u bezpośrednich dostawców, czasami nawet kilka razy w miesiącu, i zwracają uwagę na kwestię ochrony środowiska i odpowiedzialności społecznej. Oceniają sytuację produkcyjną, zlecają przeprowadzenie testów produktów, np. na obecność szkodliwych substancji, a także przyglądają się warunkom pracy – wyjaśnia Claus-Jürgen Lurz.

Nie każdego dostawcę da się sprawdzić

Kontrolowanie bezpośrednich dostawców jest trudniejsze.

– Próbowaliśmy znacznie zmniejszyć ilość skóry używanej na przykład w obuwiu ochronnym. Tam, gdzie to było możliwe, zastąpiliśmy ją materiałami syntetycznymi, ponieważ łańcuch dostaw jest łatwiejszy do kontrolowania – mówi Claus-Jürgen Lurz. – Ale nie uzyskamy dostępu do firm zajmujących się ubojem zwierząt. Po prostu dlatego, że jest to rynek spotowy.

– Ponadto Uvex na ogół kupuje skórę w Europie, gdzie ryzyko jest niższe, choćby ze względu na kraj pochodzenia – wyjaśnia Susann Schubert.

Kraje pochodzenia dostawców są podzielone na różne grupy ryzyka, w zależności od prawdopodobieństwa naruszenia praw człowieka albo zanieczyszczenia środowiska. Oprócz tego Schubert zwraca uwagę, że oceniani są również poszczególni dostawcy. – W zależności od kategorii ryzyka Uvex podejmuje konieczne środki zapobiegawcze – wyjaśnia.

Istotne jest również, aby dostawcy byli chętni do współpracy, wypełniania ankiet i tym podobnych rzeczy. – Można zauważyć, że chęć wspierania nas tutaj we wdrażaniu zasad dotyczących łańcucha dostaw jest większa w Azji niż w Europie – podkreśla Claus-Jürgen Lurz. – Pozyskujemy też z dużego europejskiego przemysłu, np. chemicznego, tworzywa sztuczne. Tej gałęzi przemysłu nie uda się nam jednak doprowadzić do wspierania nas w UE we wdrażaniu przepisów dotyczących łańcucha dostaw, bo jesteśmy dla nich przedsiębiorstwem marginalnym – konkluduje.

Europa pójdzie w ślady Azji

To się jednak wkrótce zmieni, bo Komisja Europejska zamierza również zobowiązać europejskie przedsiębiorstwa do sprawdzania całego łańcucha dostaw pod kątem łamania przez dostawców norm środowiskowych i klimatycznych oraz praw człowieka. W lutym 2022 roku Komisja Europejska przedstawiła propozycje dotyczące ogólnoeuropejskiej ustawy dotyczącej nadzorowania łańcucha dostaw. Na początku grudnia wszystkie państwa członkowskie zgodziły się co do zasady na wprowadzenie takiego prawa. I wygląda na to, że wersja europejska może okazać się jeszcze bardziej restrykcyjna niż niemiecka.

Na razie propozycja przewiduje m.in., że poszkodowani mają prawo pozwać firmy, a przedsiębiorstwa z krajów trzecich również muszą przestrzegać przepisów, jeśli generują określony obrót w UE. Jeżeli rzeczywiście okaże się, że unijne prawo jest surowsze niż niemieckie, to rząd federalny będzie musiał dostosować własne przepisy do unijnych, a więc je zaostrzyć.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Od 1 stycznia wejdzie w życie ustawa federalna o nadzorze nad łańcuchami dostaw. Wiele firm skarży się na obciążenia.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::%C5%81a%C5%84cuchy%20dostaw.%20Kwestia%20wi%C4%99kszej%20przejrzysto%C5%9Bci&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64005047&x4=11398&x5=%C5%81a%C5%84cuchy%20dostaw.%20Kwestia%20wi%C4%99kszej%20przejrzysto%C5%9Bci&x6=1&x7=%2Fpl%2F%C5%82a%C5%84cuchy-dostaw-kwestia-wi%C4%99kszej-przejrzysto%C5%9Bci%2Fa-64005047&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/łańcuchy-dostaw-kwestia-większej-przejrzystości/a-64005047?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=%C5%81a%C5%84cuchy%20dostaw.%20Kwestia%20wi%C4%99kszej%20przejrzysto%C5%9Bci

Item 30
Id 64004902
Date 2022-12-06
Title Ambasadorka Niemiec w USA o niemieckiej polityce wobec Rosji: „Zignorowaliśmy znaki ostrzegawcze”
Short title Ambasadorka Niemiec w USA: Zignorowaliśmy znaki ostrzegawcze
Teaser Niemcy popełniły w ostatnich latach błędy w swoich kontaktach z Rosją – przyznała ambasadorka Niemiec w USA Emily Haber.

Ambasadorka Niemiec w USA Emily Haber przyznała, że w ostatnich latach Niemcy popełniły błędy w swoich kontaktach z Rosją. Poprawa stosunków z Moskwą przez kilka dekad umacniała po stronie niemieckiej założenie, że uzależnienie się od siebie prowadzi do stabilności, transparencji i w końcu do zmian systemowych – napisała Haber w opublikowanym w poniedziałek artykule gościnnym dla dziennika „Washington Post”.

To, jak się okazało, było błędem – napisała Emily Haber. „Zignorowaliśmy znaki ostrzegawcze i nie potraktowaliśmy krytyki ze strony naszych sojuszników i partnerów tak poważnie, jak powinniśmy – szczególnie w odniesieniu do geopolitycznych implikacji gazociągu Nord Stream” – czytamy.

Nowy kurs Berlina

Haber podkreśliła, że „z tym wszystkim już koniec”. Po wybuchu wojny w Ukrainie Niemcy zdecydowały się obrać radykalnie nowy kurs w wielu obszarach, takich jak m.in. zwiększenie niezależności od rosyjskiej energii, eksport broni do Ukrainy i znaczne zwiększenie wydatków na obronność. „Trzeba dostrzec, jak daleko zaszły Niemcy w tak krótkim czasie”. Ta zmiana jest „prawdziwa i trwała” – zaznaczyła ambasadorka. Dodała także, że zmiana wzmacnia już i tak bliskie relacje z sojusznikami Niemiec, przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi.

Spory o Nord Stream 2

W ostatnich latach rząd USA krytykował zaangażowanie Niemiec w budowę gazociągu Nord Stream 2, łączącego Rosję i Niemcy po dnie Bałtyku.

Waszyngton usilnie ostrzegał Niemcy przed zbyt dużym uzależnieniem się od rosyjskiego gazu. Rząd w Berlinie wstrzymał ostatecznie na krótko przed atakiem Rosji na Ukrainę proces certyfikacji ukończonego gazociągu.

(DPA/dom)

Short teaser Niemcy popełniły w ostatnich latach błędy w swoich kontaktach z Rosją – przyznała ambasadorka Niemiec w USA Emily Haber.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Ambasadorka%20Niemiec%20w%20USA%20o%20niemieckiej%20polityce%20wobec%20Rosji%3A%20%E2%80%9EZignorowali%C5%9Bmy%20znaki%20ostrzegawcze%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64004902&x4=11395&x5=Ambasadorka%20Niemiec%20w%20USA%20o%20niemieckiej%20polityce%20wobec%20Rosji%3A%20%E2%80%9EZignorowali%C5%9Bmy%20znaki%20ostrzegawcze%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fambasadorka-niemiec-w-usa-o-niemieckiej-polityce-wobec-rosji-zignorowali%C5%9Bmy-znaki-ostrzegawcze%2Fa-64004902&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ambasadorka-niemiec-w-usa-o-niemieckiej-polityce-wobec-rosji-zignorowaliśmy-znaki-ostrzegawcze/a-64004902?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/61327641_401.jpg
Image caption Ambasadorka Niemiec w USA Emily Haber
Image source Britta Pedersen/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221129_001_kliczkow_01r&image=https://static.dw.com/image/61327641_401.jpg&title=Ambasadorka%20Niemiec%20w%20USA%20o%20niemieckiej%20polityce%20wobec%20Rosji%3A%20%E2%80%9EZignorowali%C5%9Bmy%20znaki%20ostrzegawcze%E2%80%9D

Item 31
Id 64001030
Date 2022-12-06
Title UE i Bałkany Zachodnie. Coraz bliżej siebie
Short title UE i Bałkany Zachodnie. Coraz bliżej siebie
Teaser Dawniej zabunkrowana, teraz w drodze do UE: Albania zaprasza na spotkanie na szczycie państw z Bałkanów Zachodnich aspirujących do Unii. Zbliżenie jest jednak trudne, dla niektórych trwa zbyt długo.

Zaledwie kilka metrów od centrum sportowo-kongresowego, w którym odbywa się szczyt UE i państw Bałkanów Zachodnich, w małym parku stoi szary betonowy bunkier przypominający zakopany grzyb. Bunkier ten jest jednym z prawie 200 tysięcy podobnych, wybudowanych w Albanii w czasie komunistycznej dyktatury. Dziś ten betonowy kloc w centrum miasta jest częścią miejsca pamięci ofiar dyktatury. Nad bulwarem, przy którym stoi bunkier, powiewają unijne flagi.

Ten kontrast pokazuje, jak daleko Albania, kiedyś całkowicie odizolowana i zubożała, zaszła w ciągu ostatnich 30 lat. W nowoczesnej Tiranie odbywa się spotkanie na szczycie 27 państw UE z sześcioma państwami Bałkanów Zachodnich: Bośnią i Hercegowiną, Kosowem, Serbią, Czarnogórą, Macedonią Północną i Albanią; po raz pierwszy w tym regionie kandydującym do UE.

– To ważny sygnał polityczny – powiedział przed rozpoczęciem szczytu wysoki rangą pewien unijny dyplomata. Spotkanie powinno pokazać, że UE naprawdę poważnie myśli o zbliżeniu i przyjęciu państw Bałkanów Zachodnich do Unii.

Nieustające obietnice

Podobne deklaracje i zapewnienia zostaną powtórzone w „Deklaracji z Tirany”, którą uchwali szczyt. Unia Europejska od lata tego roku formalnie negocjuje traktat akcesyjny z Albanią i Macedonią Północną. Oba państwa od lat czekały na rozpoczęcie negocjacji w tej sprawie.

Rozmowy z Serbią i Czarnogórą trwają już od paru lat. Bośnia i Hercegowina oraz Kosowo są nadal na wczesnym etapie formalnego procesu przystąpienia. Żaden z tych sześciu krajów nie ma jeszcze w perspektywie konkretnej daty przystąpienia do UE.

Albania nigdy nie była częścią byłej Jugosławii, jak pozostałe pięć państw Bałkanów Zachodnich i dlatego odgrywa szczególną rolę, ponieważ nie była bezpośrednio zaangażowana w konflikty i wojny po rozpadzie Jugosławii. Z kolei niektóre republiki byłej Jugosławii mają problemy i konflikty z Serbią, która kiedyś stanowiła jej rdzeń.

Obecnie w centrum uwagi ponownie znajduje się konflikt między Serbią a Kosowem, które jest traktowane przez Serbię jako prowincja separatystyczna i jest uznawane za samodzielne państwo tylko przez 22 z 27 członków UE. Prezydent Serbii Aleksandar Vučić zagroził, że nie weźmie udziału w szczycie w Tiranie z powodu sporu o serbskie tablice rejestracyjne samochodów w Kosowie. Teraz prezydent Vučić wydaje się być na to gotowy, po tym jak specjalny wysłannik UE nad nim pracował i błagał go o to ponownie w Belgradzie w poniedziałek.

Wojna na Ukrainie a rozmowy w Tiranie

– To jest oczywiście bardzo ważne wydarzenie polityczne dla Albanii – powiedziała w rozmowie DW Klodiana Beshku, politolog z Uniwersytetu w Tiranie.

Jak dodała, UE ma zupełnie nowe spojrzenie na Bałkany Zachodnie. – Wojna w Ukrainie skłania UE do podjęcia nowych działań i wysiłków. Zrozumiała bowiem, jak ważne pod względem geopolitycznym są Bałkany Zachodnie. Nie można ich pozostawić rosyjskim agresorom czy chińskim inwestorom. Niestety, UE potrzebowała dopiero wojny na progu swoich drzwi, aby to sobie uświadomić – skonstatowała Klodiana Beshku.

Bałkany mają duże znaczenie strategiczne chociażby dlatego, że przyszłe szlaki transportowe z Morza Czarnego do Włoch mają przebiegać po drogach, koleją i rurociągami przez Bułgarię, Północną Macedonię i Albanię. Dotyczy to zarówno energii, jak i towarów oraz broni. UE chce ominąć cieśninę Bosfor i rosyjskie wody terytorialne na Morzu Czarnym.

„Deklaracja z Tirany” ma podkreślać związki Bałkanów Zachodnich z Zachodem i zawierać potępienie rosyjskiej wojny napastniczej z Ukrainą. Unijni dyplomaci zakładają, że do tej deklaracji dołączy także Serbia.

Aleksandar Vučić prowadzi kurs wahający się stale między Brukselą a Moskwą. Serbia nie przyłączyła się do unijnych sankcji nałożonych na jej tradycyjnego sojusznika, Rosję. W Serbii wyrażanie sympatii wobec Rosji przez tamtejszych nacjonalistów jest normą. Dlatego Serbia będzie „zachęcana” do przyłączenia się do sankcji, jak uczyniła to większość innych państw Bałkanów Zachodnich, powiedział wysoki urzędnik UE.

„Spójność” zamiast przystąpienia do UE?

– Wojna pokazała nam, że tam, gdzie jest wola polityczna, tam znajdzie się także sposób na jej realizację – powiedział w rozmowie z DW w Tiranie Ardian Hackaj. Jego zdaniem UE może uczynić Mołdawię i Ukrainę kandydatami do wstąpienia do Unii w ciągu kilku tygodni, ponieważ jest to politycznie pożądane. Dlatego też, przy odpowiedniej woli, musi być również możliwe przyspieszenie integracji Bałkanów Zachodnich z UE.

Ardian Hackaj jest dyrektorem Instytutu Współpracy i Rozwoju, think tanku zajmującego się polityką europejską w Albanii. – UE wie teraz, jak ważne są Bałkany Zachodnie pod względem geopolitycznym. Nie powinny dłużej stanowić czarnej dziury na mapie – stwierdził.

Przed szczytem w Tiranie UE starała się podkreślić sukcesy kończącego się roku. Pojawiły się pierwsze oznaki lepszej współpracy w sprawie dostępu Bałkanów do jednolitego rynku wewnętrznego UE, opłaty za roaming danych zostaną stopniowo zniesione do roku 2027, a obywatele Kosowa prawdopodobnie będą mogli podróżować do państw UE bez wizy od 2024 roku, jak powiedział wysoki rangą urzędnik UE.

„Ludzie już wstępują do UE, jeden po drugim”

Dotychczasowe rozmowy i sposób ich prowadzenia są niewystarczające i posuwają się zbyt wolno dla Ardiana Hackaja z think tanku w Tiranie. Zgodnie z postanowieniami poszczególnych rozdziałów Traktatu o UE, Unia wciąż domaga się od państw Bałkanów Zachodnich kolejnych reform w zamian za pomoc finansową. Tymczasem, zdaniem eksperta, bardziej potrzebna jest spójność, czyli wyrównanie warunków i standardów życia wszędzie tam, gdzie jest to już możliwe. Ludzie i tak nie czekają na formalne przyjęcie do UE na mocy odpowiedniego traktatu.

– Ludzie już wstępują do UE, jeden po drugim. Wsiadają do samolotów i szukają pracy w UE, by stworzyć dla siebie przyszłość, która jest już możliwa – wyjaśnia ekspert.

– Rządy wciąż negocjują i negocjują, a kiedy wreszcie zakończą negocjacje okaże się, że nie będą mieli już żadnych obywateli, bo ci są już w Berlinie, Brukseli, Rzymie czy Kopenhadze. Oni nie czekają, tylko po prostu wyjeżdżają. I nie chodzi tu tylko o młodzież – zauważył Ardian Hackaj: rodziny z klasy średniej też są zainteresowane emigracja, jako sposobem na lepsze życie.

UE też oczywiście dostrzegła problem drenażu mózgów, czyli emigracji osób wykształconych. Dodatkowa pomoc gospodarcza i programy inwestycyjne mają na celu zwiększenie możliwości gospodarczych i kariery osobistej w państwach Bałkanów Zachodnich. Jak na razie bez powodzenia.

Politolog Klodiana Beshku mówi, że jej studenci są rozczarowani żmudnymi, przedłużającymi się i częściowo nieprzejrzystymi negocjacjami akcesyjnymi. – Istnieje pewien rodzaj politycznego wyczerpania – mówi. Dlatego jej studenci „po prostu idą na skróty i wyjeżdżają, najczęściej do UE”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W drodze do UE: Albania zaprasza na spotkanie na szczycie państw z Bałkanów Zachodnich aspirujących do Unii.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::UE%20i%20Ba%C5%82kany%20Zachodnie.%20Coraz%20bli%C5%BCej%20siebie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64001030&x4=12095&x5=UE%20i%20Ba%C5%82kany%20Zachodnie.%20Coraz%20bli%C5%BCej%20siebie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fue-i-ba%C5%82kany-zachodnie-coraz-bli%C5%BCej-siebie%2Fa-64001030&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ue-i-bałkany-zachodnie-coraz-bliżej-siebie/a-64001030?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63989894_401.jpg
Image caption Ogromny czerwony dywan: jest rozwijany przed Stadionem Lotniczym w Tiranie dla uczestników szczytu.
Image source Bernd Riegert/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63989894_401.jpg&title=UE%20i%20Ba%C5%82kany%20Zachodnie.%20Coraz%20bli%C5%BCej%20siebie

Item 32
Id 64001064
Date 2022-12-06
Title Jina Mahsa Amini. Twarz protestów w Iranie
Short title Jina Mahsa Amini. Twarz protestów w Iranie
Teaser Gwałtowna śmierć Jiny Mahsy Amini wywołała w Iranie największą od dziesięcioleci falę protestów. Z pomocą rodziny DW Farsi oraz tygodnik „Der Spiegel” rekonstruują jej życie.

„Nie mieliśmy pojęcia, że nadejdzie dzień, gdy nasza matka będzie zasypiać, płacząc na twoim łóżku, nasz ojciec zaszyje się w kącie, aby ukryć przed nami swe łzy, a ja nie będę w stanie otworzyć schowka w samochodzie, by nie patrzeć na twoją chustę, która tam została… Mam jedno jedyne życzenie, żeby przytulić cię jeszcze raz…” – napisał 11 października na Instagramie Ashkan Amini, brat Jiny Mahsy.

Jest wtorek, koniec października – 39 dni po jej śmierci – gdy jej kuzyn Diako Aili, w norweskiej wiosce niedaleko Bergen, siada na sofie i otwiera czarno oprawiony album z fotografiami wetkniętymi za przezroczystą folię. Wskazuje na jedną z nich. – Tutaj – mówi – to ona. Jina.

Mała dziewczynka w kwiecistych spodniach, czarne włosy opadają gęsto i lśniąco na kark. Wyciąga drugie zdjęcie. Jina siedzi boso na dywanie w rodzinnym domu w Saghes, drobna, długie rzęsy, biały T-shirt z napisem „Flower” z małych kryształków. Patrzy przez ramię, prosto w aparat.

Kurdyjska tożsamość

– Mahsa – mówi Diako Aili – nikt nigdy jej tak nie nazywał. Ani rodzina, ani przyjaciele, ani ona sama. Musiała otrzymać perskie imię ze względu na dokumenty, kurdyjskie imiona często nie są tutaj akceptowane. Ale mieszkała w Saghes, kurdyjskim mieście na zachodzie Iranu, liczącym 140 tys. mieszkańców, niedaleko granicy z Irakiem.

W domu rozmawiała po kurdyjsku, wszyscy tutaj nazywali ją jej prawdziwym imieniem – Jina. Ta, która kochała śpiewać, tańczyć i podróżować. Jina. Która 13 września została aresztowana przez irańską Policję Moralności i przewieziona na komisariat, gdzie chwilę później zasłabła. Dwa i pół dnia leżała w śpiączce, z urazami głowy, i była wentylowana przez rurkę tracheostomijną.

Jej krewnym trudno jest rozmawiać z dziennikarzami. Telefony są na podsłuchu, a w krótce po śmierci Amini pojawiły się pierwsze groźby. W ich rozmowach ze „Spieglem” i DW wyczuwa się dużą dozę ostrożności.

Marzenia i plany

Przed sklepem Jiny Amini w Saghes wisi teraz duża srebrna kłódka. Podczas gdy gdzieś indziej dalej toczy się życie, ludzie kupują torebki, komórki i biżuterię, w butiku Jiny nie świeci się światło.

Chciała, by ojciec, emerytowany urzędnik firmy ubezpieczeniowej, otworzył dla niej ten sklep. – Czekała na miejsce na uczelni i szukała zajęcia – mówi przez telefon. Kilka miesięcy przed jej śmiercią, latem tego roku, spełnił jej marzenie. „Best Boutique”, tak go nazwała.

Według jej krewnych z Norwegii albo ojciec, albo jej brat odwiózł ją rano do sklepu i odebrał po pracy wieczorem. Jina Amini w wieku 22 lat jeszcze mieszkała z rodzicami w ich okazałym domu, który znajduje się w Shahrak Daneshgah, dzielnicy Saghes, zamieszkanej przez klasę średnią. Mimo że już od dawna miała prawo jazdy i mogła sama jeździć do pracy, jako młoda i niezamężna kobieta prawdopodobnie nie brała tej opcji pod uwagę.

Ostrożność i strach

Aliya Aili, ciotka Jiny Amini, wybrała się latem 2022 do Saghes. Opowiada, jak Jina wielokrotnie zwracała jej uwagę, że powinna się zakrywać, pokazywała, jak nosić hidżab. – Są bardzo surowi – mówiła. Wyczuwało się wyraźny strach przed Policją Moralności.

Aili dobiega czterdziestki. Wyjechała z Iranu w latach 90., mając 18 lat. Jej dzieci urodziły się w Norwegii. Gdyby jej siostra, matka Jiny, pojechała wtedy razem z nią, czy Jina mogłaby żyć?

Czasami – mówią Diako Aili i jego matka – czuliśmy się winni z powodu tych wszystkich swobód, które dla nas są oczywiste. – Moja młodsza siostra jest w tym samym wieku co Jina – dodaje Diako. Urodziły się w odstępie zaledwie kilku tygodni, jedna w zachodniej demokracji, druga w islamistycznym reżimie. – Moja siostra może mówić, co chce, nosić, co chce, być tym, kim chce.

Jinę obowiązywały inne reguły: włosy i szyja zakryte chustą, kobiece kształty ukryte pod płaszczem, ani kawałek skóry od nadgarstków po kostki nie powinien być widoczny.

Zdrowa, spokojna dziewczyna

Jina urodziła się 21 września 1999 roku i od tego czasu nie było dnia, by się nie widzieli bądź przynajmniej nie rozmawiali, jak opowiada jej dziadek Rahman Aili. Gdy była niemowlęciem, nazwał ją „Shne”, „łagodny wiatr”, i zawsze tak się do niej zwracał, nawet gdy była dorosła. Była spokojną i opanowaną dziewczyną.

Gdy chodziła do szkoły podstawowej, wykryto u niej łagodnego guza mózgu, którego udało się usunąć. Od tego czasu nigdy nie było żadnych problemów z jej zdrowiem. Rahman Aili wyraźnie to podkreśla, ponieważ według oficjalnych ekspertyz to nie brutalność policji spowodowała jej śmierć, lecz operacja z dzieciństwa.

Dzień śmierci

Ostatnia podróż Jiny miała dotyczyć jej przyszłości. Razem z rodziną wybrała się do Urmii, miasta w północno-zachodnim Iranie, aby immatrykulować się na tamtejszym uniwersytecie, na który została przyjęta, by studiować biologię.

– Po południu 13 września, gdy aresztowano Jinę Amini, młodzi spacerowali po mieście – opowiada wujek Jiny. Jina, jej brat Ashkan Amini i dwie kuzynki. Między godziną 18:00 a 18:30 wysiedli na stacji metra Haghani. Tam Jina i jej kuzynki zostały aresztowane przez Gasht-e Ershad (Patrol Przywódczy), rzekomo z powodu „nieislamskiego ubrania”. Ale ostatecznie zabrali tylko Jinę.

Jedna z kuzynek, której nie zabrano, później opowiedziała swojej ciotce z Norwegii, co się wydarzyło: Jina próbowała stawiać opór podczas aresztowania, ale policjanci siłą wepchnęli ją do samochodu. Kuzynka opowiedziała także, że wraz innymi udała się na komisariat, na który odwieziono Jinę. I że jakieś dwie godziny po zaaresztowaniu Jiny kilka młodych kobiet wdarło się na komisariat, krzycząc: „Zabiliście ją!”.

Po tym przyjechała karetka i zabrała Jinę do szpitala Kasra. – Jestem przekonany, że zrobiono jej krzywdę – mówi dziadek Jiny. Jej ojciec wyraził w rozmowie z DW nadzieję, że odpowiedzialni za śmierć dziewczyny poniosą karę. – Dzisiaj to była Mahsa, a jutro będzie inna – dodaje wujek.

Ciotka Jiny mieszkająca w Norwegii mówi, że Jina kilka razy zwierzała się jej, iż po studiach zamierza wyjechać z Iranu. To marzenie wielu młodych Iranek i Irańczyków. Jednak marzenie Jiny zostało pogrzebane wraz z nią. Na jej nagrobku widnieje napis: „Droga Jino, nie jesteś martwa. Twoje imię stanie się symbolem”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Materiał powstał we współpracy tygodnika „Der Spiegel” i Deutsche Welle.

Autorzy: Youhanna Najdi, Omid Barin, Niloofar Gholami, Dialika Neufeld (Der Spiegel)

Short teaser Śmierć Jiny Mahsy Amini wywołała w Iranie protesty. DW oraz „Der Spiegel”, z pomocą rodziny, rekonstruują jej życie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Jina%20Mahsa%20Amini.%20Twarz%20protest%C3%B3w%20w%20Iranie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64001064&x4=11400&x5=Jina%20Mahsa%20Amini.%20Twarz%20protest%C3%B3w%20w%20Iranie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fjina-mahsa-amini-twarz-protest%C3%B3w-w-iranie%2Fa-64001064&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/jina-mahsa-amini-twarz-protestów-w-iranie/a-64001064?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63989712_401.jpg
Image caption Jina Mahsa Amini jest twarzą protestów w Iranie
Image source Peter Dejong/AP Photo/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2017/bpol171027_007_neshatwystawa_01i&image=https://static.dw.com/image/63989712_401.jpg&title=Jina%20Mahsa%20Amini.%20Twarz%20protest%C3%B3w%20w%20Iranie

Item 33
Id 64000837
Date 2022-12-06
Title Unia odwleka decyzję o zamrożeniu funduszy dla Węgier
Short title Unia odwleka decyzję o zamrożeniu funduszy dla Węgier
Teaser Niemcy i Francja naciskały, by Komisja Europejska zaktualizowała ocenę reform na Węgrzech przed rozstrzygnięciem co do mrożenia funduszy. Budapeszt na razie bez KPO. I wciąż blokuje unijną pomoc do Ukrainy.

Unijni ministrowie finansów w Radzie UE zgodnie początkowymi planami powinni byli dziś (06.12.2022) zdecydować w sprawie wniosku Komisji Europejskiej o zamrożenie 7,5 mld euro funduszy spójności dla Węgier na podstawie przepisów „pieniądze za praworządność” oraz w kwestii węgierskiego Krajowego Planu Odbudowy (5,8 mld euro dotacji), który dostał już zielone światło od Komisji.

Jednak ten sądny dzień rządu Viktora Orbana w Brukseli został odwleczony w sporej mierze – jak nieoficjalnie przyznają unijni dyplomaci – z obaw o brak wymaganej większości kwalifikowanej dla zatwierdzenia decyzji o „pieniądzach za praworządność”. Dla jej zatwierdzenia trzeba głosów 15 z 27 krajów Unii obejmujących co najmniej 65 proc. ludności Unii.

Obawy przed polityczną instrumentalizacją

Podczas obrad ambasadorów krajów Unii, które poprzedzały posiedzenie rady UE, przedstawiciel Węgier przekonywał, że ocena Komisji w sprawie stanu reform praworządnościowych i antykorupcyjnych nie uwzględnia zmian wprowadzonych po 19 listopada. A ponadto węgierski parlament jeszcze w najbliższą środę (07.12.2022) zamierza głosować nad kolejnymi reformami.

Wprawdzie uzgodniony między Komisją i Budapesztem termin końcowy w sprawie reform to był właśnie 19 listopada, ale Niemcy, Francja i Włochy podjęły ten węgierski argument i zażyczyły sobie od Komisji zaktualizowania oceny Węgier przed głosowaniem Rady UE, które musi odbyć się najpóźniej 18 grudnia. Ten postulat poparły m.in. Hiszpania, Portugalia, Bułgaria i Austria.

– Rządy prawa nie podlegają dyskusji, to jasne, to kamień węgielny Unii Europejskiej i Węgry muszą tego przestrzegać – jednak zastrzegał dziś austriacki minister Magnus Brunner.

Przedstawiciel Polski podczas obrad ambasadorów – według naszych rozmówców w Brukseli – ostrzegał przed polityczną instrumentalizacją „pieniędzy za praworządność”. Ale jednocześnie Polska unikała podczas brukselskich debat deklaracji, jak zagłosuje w sprawie Węgier, tłumacząc się niedokończeniem swej analizy argumentów Komisji Europejskiej na rzecz zamrożenia funduszy spójności dla Budapesztu.

Europarlament niewysłuchany

Już pierwsze przecieki, że Rada UE może odwlec decyzję wobec Węgier wywołały ostrą krytykę ze strony Parlamentu Europejskiego. Nawet jeśli Budapeszt rzetelnie wdroży teraz dodatkowe reformy, to – jak przekonują europosłowie – zgodnie z przepisami „pieniądze za praworządność” Rada UE powinna najpierw zawiesić fundusze, a potem ewentualnie je odwiesić po ponownej ocenie stanu praworządności. – Teraz do Rady UE należy stanięcie w obronie wartości europejskich i zapewnienie, że propozycja Komisji zostanie przyjęty. I nie chodzi tu tylko o Węgry. Chodzi o zdolność UE do utrzymania podstawowych standardów demokratycznych i praworządności we wszystkich państwach członkowskich i poza nimi. Chodzi również o ochronę pieniędzy podatników przed funduszami – apelowali przedwczoraj szefowie pięciu frakcji Parlamentu Europejskiego do unijnych ministrów finansów.

Rada UE nie posłuchała dziś ponagleń Parlamentu Europejskiego. A jeśli zaktualizowana ocena Węgier wskaże na rzeczywiste dodatkowe reformy przyjęte w ostatnich dniach, to w Brukseli zacznie się gra o co najmniej zmniejszenie zamrażanych funduszy spójności. Celem byłoby pozyskanie dodatkowych krajów z Europy Środkowo-Wschodniej dla większości kwalifikowanej na rzecz zawieszenia nawet znacznie mniej niż 7,5 mld euro dla Węgier.

– Jeśli ten wniosek Komisji całkowicie by upadł, byłby to cios w nowy system ochrony praworządności w Unii – tłumaczy jeden z zachodnich dyplomatów. Obecnie uzyskanie większości w Radzie UE na rzecz mrożenia funduszy „nie jest pewne m.in. ze względu na solidarność części krajów-beneficjentów polityki spójności z Budapesztem”.

Komisja Europejska podtrzymała przed tygodniem swój wniosek o zamrożenie 7,5 mld euro, bo krytycznie odnosi się do nowego węgierskiego Urzędu ds. Etyki, który – zgodnie z uzgodnieniami z Budapesztem – powinien mieć prawo do zawieszania przetargów publicznych, a także występować do sądu ze skargą na bezczynność innych instytucji, w tym prokuratury. Jednak w ocenie Komisji ten urząd ma niejasno ustalone uprawnienia i wątpliwą niezależność. Ponadto zastrzeżenia Komisji budzą zapisy o weryfikacji decyzji prokuratury, która często na Węgrzech pozostaje bezczynna w śledztwach antykorupcyjnych.

Węgry nadal przeciw pomocy dla Kijowa

Odwleczenie decyzji co do „pieniędzy za praworządność” sprawiło, że jednocześnie Rada UE zdecydowała o odsunięciu głosowania w sprawie węgierskiego nacisku na premiera Orbana, bo Węgry stracą 70 proc. swego KPO w razie jego niezatwierdzenia do końca tego roku. Natomiast Budapeszt dziś ponownie sięgnął po swoją kartę ukraińską w grze o pieniądze z Brukselą, a zatem podtrzymał swój sprzeciw wobec – finansowanych ze wspólnego unijnego długu – 18 mld euro unijnej pomocy dla Ukrainy w 2023 roku.

– Naszą ambicją pozostaje rozpoczęcie wypłat pomocy dla Ukrainy na początku stycznia – powiedział dziś minister finansów Zbynek Stanjura, który prowadził obrady ministrów z ramienia czeskiej prezydencji w Radzie UE. Zwrócił się do unijnych urzędników o „zbadanie alternatywnych rozwiązań wspieranych przez 26 krajów Unii”. Spora część unijnej Brukseli nadal liczy, że Budapeszt rychło odblokuje pomoc dla Ukrainy po zatwierdzeniu KPO. Ale jeśli Orban nie ustąpi w sprawie Ukrainy, Komisja Europejska – w ramach już przygotowywanego „planu B” – zamierza zaproponować Unii zebranie tych pieniędzy bez udziału Węgrów.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemcy i Francja naciskały, by Komisja Europejska zaktualizowała ocenę reform na Węgrzech przed decyzją ws. funduszy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Unia%20odwleka%20decyzj%C4%99%20o%20zamro%C5%BCeniu%20funduszy%20dla%20W%C4%99gier&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=64000837&x4=12095&x5=Unia%20odwleka%20decyzj%C4%99%20o%20zamro%C5%BCeniu%20funduszy%20dla%20W%C4%99gier&x6=1&x7=%2Fpl%2Funia-odwleka-decyzj%C4%99-o-zamro%C5%BCeniu-funduszy-dla-w%C4%99gier%2Fa-64000837&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/unia-odwleka-decyzję-o-zamrożeniu-funduszy-dla-węgier/a-64000837?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63939192_401.jpg
Image caption Premier Węgier Viktor Orban
Image source Geert Vanden Wijngaert/AP/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63939192_401.jpg&title=Unia%20odwleka%20decyzj%C4%99%20o%20zamro%C5%BCeniu%20funduszy%20dla%20W%C4%99gier

Item 34
Id 63999850
Date 2022-12-06
Title Niemcy: maseczki w transporcie publicznym. Są wyjątki
Short title Niemcy: maseczki w transporcie publicznym. Są wyjątki
Teaser Czy w Niemczech w transporcie publicznym obowiązują maseczki? Już nie wszędzie.

W Bawarii nie trzeba będzie nosić maseczki w środkach transportu publicznego. Tak zdecydowały władze tego kraju związkowego, argumentując stabilnym wskaźnikiem infekcji. Od 10 grudnia noszenie maseczki nie będzie już obowiązkowe, tylko zalecane.

Bawaria jest tym samym pierwszym krajem związkowym, który zrezygnował z wymogu maseczki. Na razie nie osiągnięto kompromisu co do jednolitych przepisów w całych Niemczech. Na poniedziałkowej (05.12.2022) konferencji ministrowie zdrowia – federalny i krajów związkowych – nie porozumieli się co do wspólnego stanowiska w sprawie maseczek w autobusach, metrach czy pociągach.

Za Bawarią podążyła Saksonia-Anhalt. W tym wschodnioniemieckim kraju związkowym maski przestaną obowiązywać już w czwartek, 8 grudnia.

Sporne zakrywanie ust i nosa

W Bawarii liczba zakażeń koronawirusem jest od dłuższego czasu najniższa w Niemczech, a bawarskie władze opierają się na przykładzie Austrii, podkreślając, że w przyszłości ważniejsza będzie odpowiedzialność osobista. Maseczki w miejscach publicznych obowiązywały w Bawarii od kwietnia 2020 roku, ostatnio jednak stopniowo znoszono ten obowiązek. Transport publiczny był ostatnim, w którym trzeba było jeszcze zasłaniać usta i nos.

Obowiązkowe noszenie masek w transporcie publicznym zawsze było punktem spornym w debatach publicznych i polityce. Eksperci medyczni są zdania, że maski powinny dalej obowiązywać, bo zakrywanie ust i nosa nie tylko chroni przed przenoszeniem koronawirusa, ale także przed innymi chorobami wirusowym, takimi jak grypa czy wirus RSV u dzieci.

Inaczej w pociągach dalekobieżnych

Niemieckie kraje związkowe mogą same decydować o maseczkach w transporcie lokalnym, za transport dalekobieżny jest jednak odpowiedzialny rząd federalny.

Dlatego – zgodnie z obowiązującą federalną ustawą o ochronie przed infekcjami – maseczki trzeba nosić w pociągach dalekobieżnych jeszcze do kwietnia 2023 roku. Takiego obowiązku nie ma jednak w ruchu lotniczym, co wielokrotnie krytykowały władze Bawarii.

(DPA/dom)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Czy w Niemczech w transporcie publicznym obowiązują maseczki? Już nie wszędzie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy%3A%20maseczki%20w%20transporcie%20publicznym.%20S%C4%85%20wyj%C4%85tki%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63999850&x4=11400&x5=Niemcy%3A%20maseczki%20w%20transporcie%20publicznym.%20S%C4%85%20wyj%C4%85tki%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-maseczki-w-transporcie-publicznym-s%C4%85-wyj%C4%85tki%2Fa-63999850&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-maseczki-w-transporcie-publicznym-są-wyjątki/a-63999850?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/56331651_401.jpg
Image caption Niemcy: maseczki w transporcie publicznym. Są wyjątki
Image source Tobias Steinmaurer/picturedesk.com/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2021/bpol210521_003_maseczki_01i&image=https://static.dw.com/image/56331651_401.jpg&title=Niemcy%3A%20maseczki%20w%20transporcie%20publicznym.%20S%C4%85%20wyj%C4%85tki

Item 35
Id 63998463
Date 2022-12-06
Title Handelsblatt: Rekordowy import LNG z Rosji
Short title Handelsblatt: Rekordowy import LNG z Rosji
Teaser W tym roku UE i Wielka Brytania kupiły od Rosji o 21 proc. więcej LNG niż przed wojną w Ukrainie – informuje „Handelsblatt”.

Według danych firmy badań rynkowych ICIS Europa importuje rekordową ilość skroplonego gazu ziemnego z Rosji, informuje we wtorek (06.12.2022) niemiecki dziennik gospodarczy „Handelsblatt”. „13 procent europejskiego importu LNG pochodzi obecnie z Rosji, a ilość ta mocno rośnie” – mówi gazecie ekspert ICIS Andreas Schroeder.

W porównaniu do ubiegłego roku UE oraz Wielka Brytania kupiły od Rosji o około 21 procent więcej LNG niż przed rosyjską inwazją na Ukrainę.

Jak pisze „Handelsblatt”, rosyjski skroplony gaz ziemny prawdopodobnie trafia też do Niemiec, które jeszcze nie posiadają czynnego terminalu LNG i kupują gaz skroplony od sąsiadów: Francji, Belgii i Holandii.

Szacuje się, że od stycznia do listopada kraje europejskie zapłaciły Moskwie za LNG prawie 27 mld euro, informuje gazeta. „Nawet jeśli przez Nord Stream nie popłynie już gaz z Rosji, Europa jest daleka od niezależności. Nadal zaopatruje się w rosyjski gaz ziemny gazociągiem przez Ukrainę oraz poprzez gwałtowny wzrost importu LNG” – dodaje.

„Po wprowadzeniu embarga UE na gaz ziemny z Rosji, kraje europejskie utraciłyby znaczną cześć zaopatrzenia” – zauważa ekspert ICIS Andreas Schroeder.

Nowi dostawcy poszukiwani

„Handelsblatt” zwraca jednak uwagę, że ilość gazu, wysyłanego przez Rosję do Europy przez terminale LNG jest „względnie niewielka”. Przez jedenaście miesięcy bieżącego roku Europa sprowadziła z Rosji około 18 mld metrów sześciennych skroplonego gazu ziemnego, zaś gazociągami sprowadzono 60 mld metrów sześciennych błękitnego paliwa. Dla porównania: od stycznia do listopada 2021 roku Rosja wysłała na zachód Europy tylko 15 mld metrów sześciennych LNG, zaś gazociągami – 133 mld metrów sześciennych.

Eksperci ICIS szacują, że w przyszłym roku na globalnym rynku LNG brakować będzie około 10 mld metrów sześciennych surowca. W tym roku Chiny miały znacznie niższe zużycie gazu ze względu na obostrzenia, związane z polityką „no covid”. Jednak w nadchodzącym roku eksperci spodziewają się, że zużycie w tym kraju znów wzrośnie do normalnego poziomu.

Obecnie kraje UE importują skroplony gaz ziemny przede wszystkim z USA, a także – oprócz Rosji – z Kataru, Nigerii i Algierii. Intensywnie poszukiwani są nowi dostawcy, przede wszystkim w Niemczech – zauważa „Handelsblatt”. I dodaje, że już w najbliższych dniach do pierwszego w Niemczech pływającego terminalu LNG w Wilhelmshaven dotrzeć ma pierwszy transport gazu skroplonego.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W tym roku UE i Wielka Brytania kupiły od Rosji o 21 proc. więcej LNG niż przed wojną w Ukrainie – pisze „Handelsblatt".
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Handelsblatt%3A%20Rekordowy%20import%20LNG%20z%20Rosji&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63998463&x4=11397&x5=Handelsblatt%3A%20Rekordowy%20import%20LNG%20z%20Rosji&x6=1&x7=%2Fpl%2Fhandelsblatt-rekordowy-import-lng-z-rosji%2Fa-63998463&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/handelsblatt-rekordowy-import-lng-z-rosji/a-63998463?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/60618630_401.jpg
Image caption Gazowiec zacumowany przy fabryce skraplania gazu ziemnego w Prigorodnoje na Sachalinie
Image source Sergei Krasnoukhov/TASS/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/60618630_401.jpg&title=Handelsblatt%3A%20Rekordowy%20import%20LNG%20z%20Rosji

Item 36
Id 63996976
Date 2022-12-06
Title Mularczyk dla DPA: Niemcy nie mogą przeczekać sprawy reparacji do wyborów
Short title Mularczyk: Niemcy nie mogą przeczekać sprawy reparacji
Teaser Brak dialogu na temat reparacji będzie zły dla sąsiedztwa Polski i Niemiec – ocenia w rozmowie z DPA wiceminister spraw zagranicznych Arkadiusz Mularczyk.

We wtorek (06.12.2022) wiceminister Arkadiusz Mularczyk rozpoczyna dwudniową wizytę w Berlinie. W rozmowie z agencją prasową DPA podkreśla, że kwestia niemieckich reparacji wojennych „ma dla Polski fundamentalne znaczenie”.

„Nie chodzi tu tylko o kwestię polityczną, ale o godność Polski” – mówi Mularczyk, cytowany przez DPA. „Teraz Niemcy mają wybór: Albo usiądą z Polską do stołu negocjacji, albo poruszymy ten temat na wszystkich międzynarodowych forach – w ONZ, w Radzie Europy i w Unii Europejskiej” – dodaje.

Według wiceministra polski rząd dopiero rozpoczął działania w tej sprawie. Oprócz rozmów dwustronnych, odbyć się ma także międzynarodowa konferencja na ten temat, ponieważ dotyczy to także innych krajów. Także Grecja od dawna domaga się reparacji od Niemiec.

„Przemilczanie, przedawnienie, zapomnienie”

Jak ocenia Mularczyk, niemiecki rząd nie może próbować „przeczekać sprawy” do najbliższych wyborów. „Musi mieć miejsce dialog na ten temat, w przeciwnym razie będzie to złe dla naszego sąsiedztwa” – ostrzega. DPA przypomina, że już dwa tygodnie temu Polska wystosowała oficjalne noty do 51 państw, należących do UE, NATO i Rady Europy, prosząc o zrozumienie dla swoich postulatów.

„Między Niemcami a Polską nie powinno być spraw zamiatanych pod dywan” – ocenił wiceminister. Zarzucił Niemcom, że od lat 50. XX wieku prowadzą politykę „przemilczania, przedawnienia i zapomnienia”.

„Znam osobiście starszych ludzi, którzy zostali ciężko ranni w czasie wojny i od tego czasu są niepełnosprawni fizycznie. Przez całe życie szukali sprawiedliwości, ale jej nie znaleźli. Niemcy nie dostrzegają tych ludzi i zachowują się tak, jakby ci nie istnieli” – powiedział Mularczyk.

Rozmowy w Berlinie

„Jednocześnie wypłaca się emerytury byłym żołnierzom Wehrmachtu i członkom SS. Trzeba pokazać światu tę politykę Niemiec” – dodał minister. I podkreślił, że jest to „wielka niesprawiedliwość dziejowa”.

Mularczyk, który pełni także funkcję pełnomocnika rządu do spraw odszkodowań za szkody wyrządzone agresją i okupacją niemiecką w latach 1939-1945, spotka się w czasie wizyty w Berlinie z niemiecką sekretarz stanu ds. europejskich Anną Luehrmann.

3 października polski rząd wystosował do Niemiec zapowiadaną od dawna notę dyplomatyczną z żądaniem wypłacenia Polsce reparacji wojennych. Opublikowany 1 września raport oszacował polskie straty wojenne na około 1,3 biliona euro.

(widz)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Brak dialogu na temat reparacji będzie zły dla sąsiedztwa Polski i Niemiec – mówi DPA wiceszef MSZ Arkadiusz Mularczyk.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Mularczyk%20dla%20DPA%3A%20Niemcy%20nie%20mog%C4%85%20przeczeka%C4%87%20sprawy%20reparacji%20do%20wybor%C3%B3w&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63996976&x4=11395&x5=Mularczyk%20dla%20DPA%3A%20Niemcy%20nie%20mog%C4%85%20przeczeka%C4%87%20sprawy%20reparacji%20do%20wybor%C3%B3w&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmularczyk-dla-dpa-niemcy-nie-mog%C4%85-przeczeka%C4%87-sprawy-reparacji-do-wybor%C3%B3w%2Fa-63996976&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/mularczyk-dla-dpa-niemcy-nie-mogą-przeczekać-sprawy-reparacji-do-wyborów/a-63996976?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol221014_001_reakcniempol_01f.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221014_001_reakcniempol_01f_AVC_640x360.mp4&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol221014_001_reakcniempol_01f.jpg&title=Mularczyk%20dla%20DPA%3A%20Niemcy%20nie%20mog%C4%85%20przeczeka%C4%87%20sprawy%20reparacji%20do%20wybor%C3%B3w

Item 37
Id 63996604
Date 2022-12-06
Title Zagrożone dziedzictwo. Na ratunek ukraińskim archiwom
Short title Zagrożone dziedzictwo. Na ratunek ukraińskim archiwom
Teaser Niszczycielska działalność Rosjan w Ukrainie nie oszczędza dóbr kultury i archiwów. By je ocalić, Instytut Pileckiego w Berlinie prowadzi akcję, w którą zaangażowały się m.in. niemieckie archiwa.

O tym, że obok pomocy humanitarnej, medycznej czy wojskowej istnieje potrzeba ochrony ukraińskich dóbr kultury, szefowa berlińskiej filii Instytutu Pileckiego (IP) zaczęła myśleć krótko po rozpoczęciu wojny.

– Sercem naszej działalności jest archiwum Pileckiego, a dostęp do archiwów jest jednym z filarów demokratycznych społeczeństw – tłumaczy Hanna Radziejowska, kierowniczka berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego. – Dlatego jasne było, że musimy pomóc ratować ukraińskie archiwa.

Ocalić przed zniszczeniem

Zabezpieczanie archiwów w Ukrainie oznacza nie tylko ich ewakuację z miejsc, w których mogą w wyniku działań wojennych ulec zniszczeniu. Równie ważne jest sprawne digitalizowanie zbiorów, aby w przypadku fizycznego zniszczenia pozostały one w formie cyfrowej.

– Bestialstwo tej wojny pokazało, że nie ma na terytorium Ukrainy obecnie żadnego bezpiecznego miejsca. Dlatego do ewakuacji trzeba podchodzić kompleksowo – mówiła podczas debaty online zorganizowanej przez IP w Dniu Archiwisty Ołesia Stefanyk, dyrektor Centralnego Państwowego Archiwum Historycznego we Lwowie, najstarszej tego typu placówki w Ukrainie. Od pierwszego dnia wojny archiwum stara się zabezpieczyć swoje zbiory. Najcenniejsze obiekty trafiły do specjalnych ogniotrwałych szaf, inne przeniesiono na niższe kondygnacje.

Przed podobnymi problemami stoją dziś wszystkie placówki archiwalne w Ukrainie. Te, które znajdują się w regionach oddalonych od frontu, przejmują zasoby archiwów z terenów ogarniętych wojną. Już samo ich pomieszczenie jest wyzwaniem. W magazynach nie zawsze jest wystarczająco dużo miejsca na dodatkowe zbiory, bywa, że w pomieszczeniach panuje nieodpowiednia temperatura czy wilgotność. Istnieje również ryzyko zalania lub zniszczenia przez gryzonie.

Zapisy sowieckich zbrodni

Na apel Instytutu Pileckiego szybko odpowiedziało niemieckie Archiwum Federalne (Bundesarchiv), które pomogło nagłośnić inicjatywę i jako pierwsze przekazało pomoc rzeczową. Były to m.in. skanery oraz specjalne skrzynki i pudełka do pakowania przeznaczonych do ewakuacji dokumentów.

– W archiwach, które pomagamy ratować, znajdują się dokumenty ważne dla tożsamości ukraińskiej, w tym również zapisy sowieckich zbrodni – mówi Hanna Radziejowska. – Wielkim wstrząsem dla nas było uświadomienie sobie, że Rosja stosuje dzisiaj te same metody niszczenia narodu ukraińskiego, jakie stosowano w czasach stalinowskich.

Do akcji ratowania archiwów w Ukrainie przyłączyło się również archiwum kraju związkowego Nadrenia-Północna Westfalia (Landesarchiv NRW).

– Archiwum z Nadrenii przekazało profesjonalny, niezwykle przydatny sprzęt, m.in. skrzynie aluminiowe do transportu dokumentów, pudła bezkwasowe, żelazka do restauracji papieru czy ruchome regały – informuje Natalia Latecka, koordynująca zbiórkę w Instytucie Pileckiego w Berlinie. Regały przydały się szczególnie w archiwum w Tarnopolu, które przejęło akta z Donbasu.

Za organizowaną z Berlina pomocą stoi cała sieć partnerów, np. konto do zbiórki finansowej użyczyła białoruska organizacja RAZAM, a transporty do Ukrainy wsparła m.in. ukraińska parafia prawosławna z Berlina. Dużego wsparcia udziela też niemiecka organizacja Ukraine Art Aid Center, która współfinansuje transporty i zakup sprzętu dla archiwów.

– To ogromny łańcuch ludzi i organizacji, bez których ta akcja nie byłaby możliwa – zapewnia Latecka.

Zima wymusiła zmianę sytuacji

Odzew na apel o ratowanie ukraińskich archiwów jest spory, ale potrzeb jest nieporównywalnie więcej. W dodatku zmieniają się one wraz z rozwojem sytuacji na wojnie.

– Wraz z początkiem zimy i celowym niszczeniem infrastruktury energetycznej przez Rosjan nastąpił zwrot w sytuacji – mówi Natalia Latecka. – Teraz najważniejszy stał się zakup agregatów prądotwórczych. Bez prądu nie działa np. ogrzewanie w archiwum w Tarnopolu, nie mówiąc o używaniu komputerów czy skanowaniu dokumentów.

Placówka w Tarnopolu zaapelowała już do organizatorów zbiórki o trójfazowy agregat o wydajności min. 6 kW, wczoraj (05.12.2022) podobna prośba przyszła z archiwum w Iwano-Frankiwsku.

– Ceny agregatów w Ukrainie są obecnie dużo wyższe niż w Polsce czy Niemczech, a niektórych modeli w ogóle nie można już kupić – przyznaje koordynatorka akcji z Instytutu Pileckiego w Berlinie.

Do zbiórki na agregaty prądotwórcze dołączyć może każdy, wpłacając datki na konto, którego numer zamieszczono na stronie internetowej Instytutu. Z prowadzonej wcześniej zbiórki udało się sfinansować zakup ośmiu skanerów. Do siedziby IP w sąsiedztwie Bramy Brandenburskiej można też przywieźć sprawne agregaty.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Rosjanie nie oszczędzają w Ukrainie dóbr kultury i archiwów. Z pomocą pośpieszyły im polskie i niemieckie organizacje.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura::Zagro%C5%BCone%20dziedzictwo.%20Na%20ratunek%20ukrai%C5%84skim%20archiwom%20%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63996604&x4=11399&x5=Zagro%C5%BCone%20dziedzictwo.%20Na%20ratunek%20ukrai%C5%84skim%20archiwom%20%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fzagro%C5%BCone-dziedzictwo-na-ratunek-ukrai%C5%84skim-archiwom%2Fa-63996604&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura" />
Item URL https://www.dw.com/pl/zagrożone-dziedzictwo-na-ratunek-ukraińskim-archiwom/a-63996604?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/42501588_401.jpg
Image caption Kijów, gablota z historycznymi dokumentami
Image source DW/L. Rzheutska
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/42501588_401.jpg&title=Zagro%C5%BCone%20dziedzictwo.%20Na%20ratunek%20ukrai%C5%84skim%20archiwom

Item 38
Id 63993370
Date 2022-12-06
Title Niemiecka prasa o słabnącej solidarności z Ukrainą: „Niemcy czeka test”
Short title Niemiecka prasa o solidarności z Ukrainą: „Czeka nas test”
Teaser Niemiecka prasa we wtorek (6.12.22) komentuje sondaże, wg których w Niemczech, ale i w innych krajach UE, słabnie solidarność z Ukrainą.

Frankfurter Rundschau” podkreśla: „To otrzeźwiająco równoległy bieg zdarzeń: doniesienia z terenów objętych wojną w Ukrainie stają się w tych dniach coraz gorsze. Rosja wykorzystuje nadejście zimy i temperatury poniżej zera w swoim byłym ‘bratnim kraju’, aby nadal celowo niszczyć tam dostawy energii elektrycznej i cieplnej, drogi oraz inną infrastrukturę. Jednocześnie – i to jest ta poważna tendencja wsteczna – badania w Europie, także w Niemczech, pokazują, że solidarność z Ukrainą słabnie. Socjologowie już teraz ostrzegają, że w najbliższych miesiącach Niemcy czeka test warunków skrajnych na solidarność z Ukrainą. Wiele wskazuje jednak na to, że sobie z nim poradzimy. Można mieć tylko nadzieję, że odpowiada to życzeniom samych Ukraińców i że się nie poddadzą, odkąd doniesienia o torturach i gwałtach uświadomiły im, czego muszą się obawiać pod rosyjską okupacją”.

Koelner Stadt-Anzeiger” pisze w podobnym tonie: „Doniesienia z Ukrainy są coraz gorsze. Jednocześnie sondaże w Unii Europejskiej pokazują, że solidarność z Ukrainą słabnie, również w Niemczech. Zwłaszcza we wschodniej części Niemiec, w Czechach i na Węgrzech większość ludzi uważa, że wsparcie dla Ukrainy powinno być ograniczone ze względu na jego konsekwencje gospodarcze i społeczne. Jeśli tak dalej pójdzie, w najbliższych miesiącach nadejdzie chwila próby dla solidarności z Ukrainą. Jest fuzją jakże ludzkiej chęci do stawiania własnych interesów na pierwszym planie, wyparcia i zmęczenia wojną wśród nas, którzy w istocie rzeczy nie dźwigają jej prawdziwego ciężaru. Ale to właśnie o tym musimy stale przypominać wciąż na nowo”.

Leipziger Volkszeitung” zaznacza: „Nie jest tak, że zabraknie nam odwagi; chęć przyjęcia ukraińskich uchodźców wojennych, przede wszystkim ich, jest wciąż bardzo duża. Aż 40 procent Europejczyków, opowiada się za zaakceptowaniem negatywnych konsekwencji pomocy udzielanej Ukrainie. Można zatem zrozumieć, że wydaje się to trudne dla tych, którzy mają mniej zapasów i rezerw, na przykład dla mieszkańców wschodniej części Niemiec”.

Zdaniem „Neue Presse” z Koburga: „Pułap cenowy na rosyjską ropę to eksperyment o niepewnym wyniku. Podjęte środki mocno uderzą finansowo w Rosję i mogą znacząco wpłynąć na przebieg wojny w Ukrainie i, miejmy nadzieję, ją skrócą. Z drugiej strony ten krok jest również testem dla Unii Europejskiej. Zrzędzenie jej obywateli jest już coraz głośniejsze wskutek stale rosnących kosztów utrzymania”.

Allgemeine Zeitung” z Moguncji zastanawia się: „Co przyniesie Niemcom pierwszy etap embarga na ropę? To, że od tego poniedziałku rosyjska ropa nie może już być dostarczana do UE drogą morską, prawdopodobnie nie będzie miało większego wpływu na sytuację zaopatrzeniową w naszym kraju. Wynika to z tego, że stowarzyszenie przemysłu paliwowo-energetycznego założyło niedawno, że rosyjska ropa z tankowców może być w pełni zastąpiona dostawami z innych miejsc do chwili wprowadzenia całkowitego zakazu jej importu. Nie wiadomo jeszcze, jaki będzie efekt drugiego środka, czyli wprowadzenia limitu cenowego, za pomocą którego UE i siedem dużych gospodarek zachodnich chce dyktować Rosji ceny ropy. W każdym razie jej ceny w poniedziałek wyraźnie wzrosły".

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemiecka prasa komentuje sondaże, wg których w Niemczech, ale i w innych krajach UE, słabnie solidarność z Ukrainą.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%20o%20s%C5%82abn%C4%85cej%20solidarno%C5%9Bci%20z%20Ukrain%C4%85%3A%20%E2%80%9ENiemcy%20czeka%20test%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63993370&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%20o%20s%C5%82abn%C4%85cej%20solidarno%C5%9Bci%20z%20Ukrain%C4%85%3A%20%E2%80%9ENiemcy%20czeka%20test%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-o-s%C5%82abn%C4%85cej-solidarno%C5%9Bci-z-ukrain%C4%85-niemcy-czeka-test%2Fa-63993370&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-o-słabnącej-solidarności-z-ukrainą-niemcy-czeka-test/a-63993370?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63577867_401.jpg
Image source Christin Klose/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221202_001_ukraina_01r&image=https://static.dw.com/image/63577867_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%20o%20s%C5%82abn%C4%85cej%20solidarno%C5%9Bci%20z%20Ukrain%C4%85%3A%20%E2%80%9ENiemcy%20czeka%20test%E2%80%9D

Item 39
Id 63993779
Date 2022-12-06
Title Niemcy: Czy Bundeswehra jest zdolna do działania?
Short title Niemcy: Czy Bundeswehra jest zdolna do działania?
Teaser Po ataku Rosji na Ukrainę rząd niemiecki chciał zmodernizować Bundeswehrę za sto miliardów euro. Ale niewiele z tych pieniędzy, jak się zdaje, dotarło już do celu.

Tylko na dwa dni intensywnych walk. Tyle amunicji rzekomo ma Bundeswehra. Alarmujące nagłówki, które w ostatnich dniach pojawiły się w niemieckich mediach, dotyczyły stanu tamtejszego wojska. Liczba ta najwyraźniej wyciekła z nienazwanych źródeł w kręgach obronnych.

Jeśli to się zgadza (a tego nie da się potwierdzić, gdyż jest to tajemnica państwowa), niemieckie zapasy amunicji są znacznie mniejsze od standardów oczekiwanych przez NATO, które wymaga od każdego kraju członkowskiego posiadania 30-dniowego zapasu amunicji. Jedynie po to, żeby wyrównać te braki, Niemcy musiałyby zainwestować 20 do 30 miliardów euro, jak twierdzą wojskowi eksperci.

Innych wąskich gardeł też nie brak. Stan wyposażenia Bundeswehry to temat, który od dawna budzi niepokój. Historie o wymagających naprawy czołgach i śmigłowcach, o karabinach, które nie strzelają prawidłowo, i o żołnierzach, którzy bez bielizny termicznej muszą trenować na mrozie, wypełniają media od lat.

Po rosyjskim ataku na Ukrainę kanclerz Olaf Scholz zapowiedział „historyczny przełom” („Zeitenwende”), który przez wielu w kraju i za granicą został okrzyknięty zmianą polityki zagranicznej i strategii wojskowej kraju. Aby udowodnić, że mówi poważnie, Scholz zapowiedział zwiększenie rocznego budżetu obronnego do najwyższego poziomu w Europie, oraz jednorazowy fundusz specjalny w wysokości 100 miliardów euro na modernizację wojska.

Wzajemne obwinienia

Dziewięć miesięcy później niektórzy pytają, gdzie spadł ten złoty deszcz. Spór o amunicję wywołał niesmaczną dysputę między rządem a niemieckim przemysłem zbrojeniowym o to, kto powinien był przejąć inicjatywę. Czy było to zadanie dla przemysłu, którego zadaniem powinno być zwiększenie mocy produkcyjnych? Czy też rząd miał szybciej zacząć składać zamówienia?

– Tym, czego teraz oczekuję od przemysłu zbrojeniowego, jest budowanie zdolności produkcyjnych – powiedział na początku tygodnia w telewizji ARD Lars Klingbeil, przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD).

– Ale oczekiwanie i tłumaczenie, że „najpierw zobaczymy, co nam zaoferuje polityka”, to nie jest postawa, dzięki której teraz skutecznie zlikwidujemy te niedostatki. Jeśli niemiecki przemysł zbrojeniowy nie może sobie z tym poradzić... to musimy zobaczyć, co możemy kupić za granicą, na przykład w innych krajach NATO – dorzucił jeszcze.

Szybko zareagował Hans Christoph Atzpodien, szef Stowarzyszenia Niemieckiego Przemysłu Bezpieczeństwa i Obronnego (Bundesverband der Deutschen Sicherheits- und Verteidigungsindustrie, BDSV), którego zdaniem Lars Klingbeil „jest w wielkim błędzie”. Agencji informacyjnej DPA powiedział, że duże niemieckie firmy zbrojeniowe podwoiły swoje moce produkcyjne już w pierwszych tygodniach po rozpoczęciu wojny na Ukrainie.

– To śmieszne, jaki spektakl rozgrywa się między przemysłem zbrojeniowym a rządem – mówi w rozmowie z DW Rafael Loss, analityk do spraw obronności w Europejskiej Radzie Stosunków Zagranicznych (European Council on Foreign Relations, ECFR) i wskazuje na przepisy, które uniemożliwiały firmom zbrojeniowym proaktywną (przewidującą, wyprzedzającą) produkcję broni lub zwracanie się do banków o pożyczki bez mandatu państwa.

Niemcom brakuje poczucia, obawia się Loss, że reagowanie na geopolityczne implikacje agresywnej wojny Rosji przeciw Ukrainie jest sprawą niecierpiącą zwłoki. – Inne kraje, zwłaszcza w Europie Wschodniej, znacznie szybciej utworzyły odpowiednie grupy robocze działający między rządem a przemysłem – mówi ekspert.

Już teraz natowscy partnerzy w północno-wschodniej Europie wyrażają obawy, że nie mogą dłużej liczyć na Niemcy jako partnera wojskowego. – My jesteśmy gotowi umierać. Wy też? – pytał minister obrony Łotwy Artis Pabriks swoich europejskich kolegów na konferencji w Berlinie pod koniec października. Zwracając się bezpośrednio do Niemców, powiedział zaś: – Wiele będzie zależało od militarnej potęgi waszego kraju, ale, proszę wybaczyć, wasza potęga militarna w tej chwili nie istnieje.

– Aby pozostać wobec Scholza sprawiedliwym, trzeba powiedzieć, że jego przemówienie o historycznym przełomie wskazywało, że jest pośrednio świadomy tego istotnego wyzwania – mówi Loss. – Wygląda jednak na to, że ministerstwo obrony i inne instytucje nie bardzo radzą sobie z utrzymaniem tych wszystkich piłek we grze.

Posiłki właśnie nadchodzą

Już za Scholza zostały złożone ważne zamówienia. Niemcy podpisały umowę na zakup 35 amerykańskich myśliwców F-35, które zastąpią starzejącą się flotę Tornado. Każdy z nich będzie kosztować 200 milionów euro. Do boju będą jednak gotowe dopiero w roku 2027.

Pozyskiwanie sprzętu wojskowego jest zawsze procesem długotrwałym i inne kraje Europy Zachodniej mają podobne problemy z odnowieniem swoich struktur z czasów pokoju. Czy skarpetki, czy samoloty bojowe, prawie wszystko, czego potrzebuje wojsko, musi być najpierw zamówione, a potem wyprodukowane.

– Pewnych systemów nie da się po prostu wziąć z półki w magazynie budowlanym – powiedziała minister obrony Christine Lambrecht podczas debaty budżetowej w Bundestagu w ubiegłym tygodniu.

– Aby zapewnić trwałe dostawy amunicji do broni dostarczonej do Ukrainy, a jednocześnie odbudować Bundeswehrę na wymaganą skalę potrzebujemy około 15 razy więcej amunicji – mówi analityk do spraw obronności w Europejskiej Radzie Stosunków Zagranicznych Rafael Loss.

Ale istnieją też liczne długoterminowe problemy. W ostatnich dekadach Bundeswehra sprzedała wiele swoich bunkrów-magazynów z czasów zimnej wojny. Oznacza to, że gdyby wojsko nawet dysponowało wymaganym przez NATO 30-dniowym zapasem amunicji, miałoby problem ze znalezieniem miejsca, w którym mogłoby ją umieścić.

Historia niedociągnięć

Dla eksperta do spraw obronności krytyka ze strony opozycyjnej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) to czcze słowa.

– W ciągu ostatnich 16 lat, gdy CDU była u władzy, sprawy nie wyglądały wcale inaczej. To zabawne, że SPD i CDU wzajemnie zrzucają na siebie winę za smutny stan Bundeswehry, ale myślę, że odpowiedzialność za to obu tych partii jest mniej więcej taka sama – uważa analityk.

Zasadnicze problemy z zaopatrzeniem są tematem już od dłuższego czasu. Pełnomocniczka Bundestagu do spraw sił zbrojnych Eva Högl powiedziała niedawno tygodnikowi „Die Zeit”, że niemieccy żołnierze wciąż muszą trenować bez niezbędnej odzieży ochronnej, bielizny termicznej i innych ważnych utensyliów.

Eva Högl mówiła o kombinacji logistycznej niewydolności, post-pandemicznego niżu i biurokratycznej inercji. – Niestety, także wśród odpowiedzialnych urzędników w biurach Bundeswehry panuje czasem obojętność i brak zainteresowania. 'Nie mamy tego, bądźcie cierpliwi, to nie będzie takie ważne, wyślemy to później' to odpowiedzi, które żołnierze wciąż słyszą.

Niektóre przeszkody biurokratyczne zostaną teraz usunięte. Wytyczne mają zostać tak zmienione, żeby mniejsze zamówienia nie musiały już być przedmiotem przetargów na obszarze całej Europy, a dowódcy mają mieć możliwość wydania do pięciu tysięcy euro bez konieczności przechodzenia przez formalną procedurę zamówień publicznych.

A rząd niemiecki zapewnił, że podstawowy sprzęt będzie dostarczony do końca roku. Przy odrobinie szczęścia niemieccy żołnierze jeszcze przed świętami dostaną zatem nowe skarpetki.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Po ataku Rosji na Ukrainę rząd niemiecki chciał zmodernizować Bundeswehrę. Ale niewiele z tych pieniędzy dotarło do celu
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%3A%20Czy%20Bundeswehra%20jest%20zdolna%20do%20dzia%C5%82ania%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63993779&x4=11395&x5=Niemcy%3A%20Czy%20Bundeswehra%20jest%20zdolna%20do%20dzia%C5%82ania%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-czy-bundeswehra-jest-zdolna-do-dzia%C5%82ania%2Fa-63993779&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221206&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-czy-bundeswehra-jest-zdolna-do-działania/a-63993779?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63955771_401.jpg
Image caption Żołnierze Bundeswehry często borykają się z brakami wyposażenia i napiętym budżetem
Image source Philipp Schulze/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63955771_401.jpg&title=Niemcy%3A%20Czy%20Bundeswehra%20jest%20zdolna%20do%20dzia%C5%82ania%3F

Item 40
Id 63992883
Date 2022-12-05
Title Niemcy. Pierwszy pływający terminal gazowy w połowie grudnia
Short title Niemcy. Pierwszy pływający terminal gazowy w połowie grudnia
Teaser W połowie grudnia zacznie działać pierwszy niemiecki terminal z płynnym gazem LNG.

W połowie grudnia do Wilhelmshaven na północy Niemiec dotrze specjalna jednostka „Hoegh Esperanza” do obsługi terminalu z płynnym gazem LNG. Informację tę podał importer gazu – firma Uniper z Duesseldorfu. Rzecznik firmy zdementował informacje, że tankowiec spodziewany był w Wilhelmshaven już w najbliższą sobotę, 10 grudnia.

Pływający terminal

294-metrowy „Hoegh Esperanza” ma być wykorzystywany w Wilhelmshaven jako pływająca jednostka magazynowania i regazyfikacji (tzw. FRSU). Na pokładzie statku dostarczany skroplony gaz ziemny LNG będzie z powrotem przekształcany w gaz i przepompowywany na ląd.

Surowiec z dostarczonego przez statek pierwszego ładunku może jeszcze przed końcem tego roku trafić do niemieckiej sieci – zapowiedział Uniper.

Uniezależnić się od Rosji

Pierwszy frachtowiec, który będzie przewoził wyłącznie LNG, ma zawinąć do Wilhelmshaven w połowie stycznia.

Terminal w Wilhelmshaven jest częścią rządowego planu uniezależnienia się od rosyjskiego gazu. Koncern z Duesseldorfu buduje go i będzie go obsługiwać z poparciem niemieckiego rządu.

Podczas oficjalnego otwarcia portu 17 grudnia br. w Wilhelmshaven obecny będzie m.in. kanclerz Niemiec Olaf Scholz oraz minister gospodarki Robert Habeck.

(DPA/dom)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W połowie grudnia zacznie działać pierwszy niemiecki terminal z płynnym gazem LNG.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Niemcy.%20Pierwszy%20p%C5%82ywaj%C4%85cy%20terminal%20gazowy%20w%20po%C5%82owie%20grudnia%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63992883&x4=11398&x5=Niemcy.%20Pierwszy%20p%C5%82ywaj%C4%85cy%20terminal%20gazowy%20w%20po%C5%82owie%20grudnia%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-pierwszy-p%C5%82ywaj%C4%85cy-terminal-gazowy-w-po%C5%82owie-grudnia%2Fa-63992883&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-pierwszy-pływający-terminal-gazowy-w-połowie-grudnia/a-63992883?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol221129_001_energiaw_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221129_001_energiaw_01r&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol221129_001_energiaw_01r.jpg&title=Niemcy.%20Pierwszy%20p%C5%82ywaj%C4%85cy%20terminal%20gazowy%20w%20po%C5%82owie%20grudnia

Item 41
Id 63991824
Date 2022-12-05
Title Embargo na ropę. Skutki dla rosyjskiej machiny wojennej
Short title Embargo na ropę. Skutki dla rosyjskiej machiny wojennej
Teaser Unia Europejska przestała kupować rosyjską ropę przewożoną drogą morską. Ma to pozbawić Moskwę dochodów kluczowych dla jej wojny w Ukrainie. To zaboli Rosję, ale nie aż tak mocno, jak by tego chciała Bruksela.

W poniedziałek (05.12.2022) weszła w życie pierwsza faza embarga Unii Europejskiej na rosyjską ropę naftową i produkty naftowe. Kraje europejskie przestały kupować ropę naftową z Rosji transportowaną zbiornikowcami, w ten sposób pozbawiając Moskwę dochodów potrzebnych jej do podtrzymywania działań wojennych w Ukrainie.

Embargo przychodzi równocześnie z pułapem cenowym na rosyjską ropę popieranym przez grupę siedmiu najbardziej rozwiniętych gospodarek świata (G7), który również ma zaszkodzić rosyjskim dochodom z ropy, a jednocześnie zapewnić, że ceny tego surowca na świecie nie poszybują w górę.

Ponieważ w ciągu ostatnich sześciu miesięcy Unia Europejska zrezygnowała już z większości ropy, którą miała zakupić w Rosji, a Rosja już teraz sprzedaje większość swej ropy z dużym upustem, nie wiadomo, jak mocno wprowadzenie embarga i pułapu cenowego uderzy w zbrojną pierś Kremla.

Jak będzie działać unijne embargo na ropę?

Unia Europejska ogłosiła w czerwcu, że w ramach szóstego pakietu sankcji wobec Rosji zakaże od 5 grudnia importu rosyjskiej ropy przewożonej drogą morską, a od 5 lutego – produktów rafinacji ropy naftowej. Zakaz obejmuje 90 procent unijnego importu ropy naftowej z Rosji, jako że w ramach wyjątku ropa przesyłana ropociągami tymczasowo nie została objęta embargiem.

Celem jest zaszkodzenie rosyjskiemu przemysłowi naftowemu, którego ogromne zyski Moskwa wykorzystuje do finansowania swej wojny w Ukrainie. W ubiegłym roku Unia Europejska kupiła w Rosji ropę naftową i produkty rafinacji ropy o łącznej wartości około 70 miliardów euro (około 320 miliardów złotych).

Embargo zabrania również europejskim firmom spedytorskim ubezpieczania i finansowania przewozów rosyjskiej ropy do krajów trzecich, jeśli zostanie kupiona za cenę powyżej ustanowionego pułapu.

Celem tego kroku jest podwyższenie kosztów transportu rosyjskiej ropy, ponieważ w razie nieobecności na rynku firm europejskich, które są dominującymi graczami w dziedzinie spedycji i innych usług morskich, rosyjskie zbiornikowce musiałyby być ubezpieczane na mniej efektywnych rynkach.

Czym jest pułap cen ropy naftowej G7?

Perspektywy embarga na import rosyjskiej ropy transportowanej drogą morską wprowadzanego przez jej największego odbiorcę (czyli Unię Europejską) oraz zakazu świadczenia usług morskich wzbudziła niepokój władz USA, które obawiały się, że embargo doprowadzi do ogromnego skoku cen ropy. Zaproponowały więc ograniczenie ceny rosyjskiej ropy morskiej. To pozwoliłoby europejskim firmom na dalsze świadczenia usług ubezpieczeniowych i finansowych dla spedytorów przewożących rosyjską ropę do krajów trzecich dopóty, dopóki ropa będzie kupowana za cenę na poziomie uzgodnionego pułapu lub niższą.

„To oznacza w gruncie rzeczy zmuszanie świata do tworzenia kartelu kupujących” – podsumował ten pomysł w lipcu brukselski think tank Bruegel.

Po wielu sporach między członkami Unii Europejskiej, G7 i Australia zgodziły się w piątek na ograniczenie cen rosyjskiej ropy transportowanej zbiornikowcami do 60 dolarów za baryłkę.

Podczas gdy pułap cenowy został wymyślony po to, by godząc w zyski Moskwy z ropy ukarać prezydenta Rosji Władimira Putina za konflikt na Ukrainie, jego celem jest też zapewnienie ciągłego dopływu rosyjskiej ropy na światowe rynki, by zapobiec gwałtownemu wzrostowi jej cen. Kraje unijne nie będą jednak mogły kupować ropy rosyjskiej przewożonej drogą morską, nawet jeśli jej ceny będą wynosiły 60 dolarów za baryłkę lub mniej, ponieważ unijne embargo na ropę jest nadrzędne wobec mechanizmu pułapu cen.

Jak embargo i pułap cen na ropę wpłyną na Rosję?

Ten ruch raczej nie powinien spowodować poważniejszego uszczerbku w finansach Rosji, ponieważ Moskwa już teraz sprzedaje większość swej ropy po około 60 dolarów za baryłkę. Jednak mógłby ograniczyć zyski kraju z ropy w wypadku, gdyby jej światowe ceny zaczęły gwałtownie rosnąć.

Ponieważ Unia, która przed wojną w Ukrainie pokrywała z Rosji około 30 procent swojego zapotrzebowania na ropę, już w ostatnich miesiącach drastycznie ograniczyła import ropy z Rosji drogą morską, Rosja została zmuszona do sprzedawania swej ropy ze znacznymi rabatami takim krajom jak Chiny, Indie i Turcja.

Cenowy pułap na poziomie 60 dolarów za baryłkę utrzymuje motywację Rosji do sprzedaży ropy, ponieważ jest to wciąż więcej niż koszty produkcji, które wynoszą od 30 do 40 dolarów za baryłkę. Chociaż Chiny, Indie i Turcja raczej nie przyłączą się do działań Zachodu, istnienie pułapu może zwiększyć ich siłę przetargową, zmuszając Moskwę do oferowania większych rabatów, co byłoby ciosem wymierzonym w jej zyski.

Embargo nałożone przez Unię Europejską oznacza, że Rosja będzie musiała przekierować kolejny milion baryłek ropy dziennie, a liczba ta prawdopodobnie wzrośnie, gdy Niemcy i Polska od 2023 roku przestaną kupować rosyjską ropę pompowaną przez ropociąg „Przyjaźń”, który jest wyłączony z obecnego zakazu. Jednak takie przekierowywanie będzie dla Moskwy wyzwaniem ze względu na ograniczone możliwości eksportowe rosyjskich portów, zbyt mało zbiornikowców i szybujące w górę koszty transportu rosyjskiej ropy, a także brak alternatywy dla ropociągu „Przyjaźń”, ponieważ ropociąg ESPO (East Siberia Pacific Ocean) do Chin już teraz pracuje na pełnych obrotach.

Co więcej, Indie i Chiny mogą mieć trudności z wchłonięciem większych ilości rosyjskiej ropy, niezależnie od głębokich zniżek, ponieważ mają długoterminowe kontrakty na dostawy z bliskowschodnimi producentami ropy, w tym z Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Niezdolność Moskwy do przekierowywania ropy, z której rezygnuje Unia Europejska, może spowodować wzrost napięcia na światowych rynkach naftowych, podnosząc ceny i zwiększając dochody Rosji z tego tytułu. Eksperci nie wykluczają, że takie ryzyko istnieje.

Oczekuje się, że w przyszłym roku, po wejściu w życie unijnego embarga, rosyjskie wydobycie ropy naftowej spadnie o 1,4 miliona baryłek dziennie – podała w ubiegłym miesiącu Międzynarodowa Agencja Energii IEA.

Jak Rosja mogłaby zareagować?

Wicepremier Rosji Aleksander Nowak powiedział w niedzielę, że Moskwa nie będzie sprzedawać ropy krajom, które stosują pułap cenowy i że jest gotowa zmniejszyć produkcję, by zrekompensować utratę eksportu.

– Pracujemy nad mechanizmami zakazującymi stosowania instrumentu pułapu cenowego, niezależnie od tego, na jakim poziom zostanie ustalony, ponieważ taka ingerencja mogłaby dodatkowo zdestabilizować rynek – powiedział Aleksander Nowak.

Georg Zachmann, ekspert do spraw energii w brukselskim think tanku Bruegel, twierdzi, że Rosja nie zgodzi się na sprzedaż ropy w warunkach działania pułapu cenowego, aby „zademonstrować niezależność, wywrzeć presję na globalne rynki i Zachód, oraz żeby uniknąć sytuacji, w której takie pułapki cenowe staną się standardowym instrumentem.”

Rosja, która w dużej mierze jest zależna od zbiornikowców pływających pod obcą banderą, może uciec się wzorem Wenezueli i Iranu, na które nałożono silne sankcje, do „floty statków-cieni”, aby ominąć zachodnie restrykcje na swoją ropę. W tym roku Moskwa miała zgromadzić flotę ponad stu starzejących się zbiornikowców. Mogłaby ona wprawdzie złagodzić część bólu Moskwy, ale nie wystarczyłaby do jego wyleczenia.

Jaki wpływ na rynki ropy?

Według oczekiwań wprowadzenie embarga na ropę i pułapu jej cen spowoduje jedynie większą niepewność na rynkach ropy, które już teraz muszą zmagać się ze słabym popytem w związku z obawami o recesję i ograniczeniami związanymi z COVID-19 w Chinach. Ceny ropy Brent obniżyły się do około 85 dolarów za baryłkę, co oznacza spadek o prawie 40 procent w stosunku do wieloletniego maksimum z marca, zaledwie kilka dni po inwazji Rosji na Ukrainę.

„Uważamy, że ryzyko dotyczące podaży ropy, a związane z wprowadzeniem unijnego embarga i pułapu cen, jest umiarkowane, ponieważ interesy azjatyckich nabywców są zbieżne z potrzebami fiskalnymi Rosji. A to ogranicza ryzyko celowego wycofania się Moskwy z dostaw” – napisali analitycy Deutsche Bank w nocie do klientów.

Rynki ropy szykują się na znacznie większe zakłócenia, gdy 5 lutego wejdzie w życie unijny zakaz importu rosyjskich produktów rafinacji ropy, takich jak olej napędowy. Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) twierdzi, że zachodnie ograniczenia zwiększą presję na globalny bilans ropy, szczególnie na wyjątkowo napiętych rynkach oleju napędowego: „Rywalizacja o nierosyjskie baryłki oleju napędowego będzie zacięta, a kraje Unii Europejskiej będą musiały walczyć o dostawy z USA, Bliskiego Wschodu i Indii, przebijając oferty ich tradycyjnych kontrahentów”.

Europa zbudowała swoje zapasy oleju napędowego przed 5 lutego poprzez zapewnienie sobie wyższego importu z reszty świata w ostatnich miesiącach. Z danych norweskiej firmy doradztwa energetycznego Rystad Energy wynika, że europejskie dowozy oleju napędowego z Rosji w ciągu ostatnich dwóch miesięcy były wyższe niż powojenne minimum 450 tysięcy baryłek dziennie zarejestrowane pewnego dnia we wrześniu. Tymczasem import z reszty świata urósł w tym roku ponad dwukrotnie.

– Jeśli chodzi o olej napędowy, Unia Europejska znalazła się między młotem a kowadłem – mówi Mukesh Sahdev z Rystad Energy. – Europa ani nie ma zdolności rafinacyjnych do produkcji oleju napędowego, ani nie może go importować, żeby załatać dziurę, która powstanie po 5 lutego.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

*Ashutosh Pandey – dziennikarz ekonomiczny koncentrujący się na handlu międzynarodowym, rynkach finansowych i sektorze energetycznym

Short teaser UE nie kupuje rosyjskiej ropy przewożoną drogą morską. Ma to pozbawić Moskwę dochodów kluczowych dla wojny w Ukrainie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Embargo%20na%20rop%C4%99.%20Skutki%20dla%20rosyjskiej%20machiny%20wojennej&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63991824&x4=11398&x5=Embargo%20na%20rop%C4%99.%20Skutki%20dla%20rosyjskiej%20machiny%20wojennej&x6=1&x7=%2Fpl%2Fembargo-na-rop%C4%99-skutki-dla-rosyjskiej-machiny-wojennej%2Fa-63991824&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/embargo-na-ropę-skutki-dla-rosyjskiej-machiny-wojennej/a-63991824?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/61226622_401.jpg
Image caption 22.03.2022: Protest przed szczytem UE i NATO w Brukseli
Image source Geert Vanden Wijngaert/AP Photo/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221011_001_ezb409grecja_02f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/61226622_401.jpg&title=Embargo%20na%20rop%C4%99.%20Skutki%20dla%20rosyjskiej%20machiny%20wojennej

Item 42
Id 63991955
Date 2022-12-05
Title Protesty Ostatniego Pokolenia. Znowu blokady dróg w Berlinie i Monachium
Short title Ostatnie Pokolenie. Znowu blokady dróg w Niemczech
Teaser Aktywiści klimatyczną nie dają za wygraną. Znowu zablokowali drogi w Berlinie i Monachium. Dla niektórych polityków to przekroczenie dozwolonych granic.

Na początku nowego tygodnia aktywiści klimatyczni z grupy Ostatnie Pokolenie po raz kolejny sparaliżowali ruch drogowy, ściągając na siebie gniew kierowców i polityków.

Przez protestujących w Berlinie w kilku miejscach utworzyły się korki, a niektóre odcinki dróg były nieprzejezdne. Jak informowała stołeczna policja, aktywiści najpierw przykleili się do drogi przed głównym dworcem kolejowym, a kilka minut później podobne akcje nastąpiły w innych miejscach miasta.

Protest na autostradzie

W Bawarii policja musiała zamknąć obwodnicę na autostradzie A9. Aktywiści klimatyczni protestowali również przy instalacjach z drogowskazami na autostradzie A96 i zablokowali ruch drogowy w centrum Monachium.

O akcjach w obu miastach grupa Ostatnie Pokolenie poinformowała wcześniej na Twitterze. „W tym samym czasie w Monachium ludzie będą wspinać się na suwnice drogowe, a inni blokować ulice w Berlinie” – napisano.

Jak poinformowała grupa, wśród uczestników protestu było wielu, którzy za podobne akcje spędzili już miesiąc w więzieniu i zostali skazani na wysokie grzywny. „Perspektywa aresztu prewencyjnego lub grzywny nie odstraszają tych ludzi” – czytamy na profilu grupy.

Miara się przebrała

W ocenie ministra spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herberta Reula państwo musi być bardzo czujne wobec aktywistów klimatycznych Ostatniego Pokolenia i po dokładnym zbadaniu akcji protestacyjnych zająć ostrzejsze stanowisko. „Państwo nie może się tylko przyglądać i pozwalać na kontynuację” – powiedział Reul radiu Deutschlandfunk. Porównał aktywistów z Ostatniego Pokolenia i tych z popularnego w Niemczech ruchu klimatycznego Fridays for Future. Ci pierwsi – jak stwierdził – przekraczają dozwolone prawem granice.

Na spotkaniu federalnych i landowych ministrów spraw wewnętrznych w Monachium w piątek, 2 grudnia, postawiono bliżej obserwować grupę.

Ostatnie Pokolenie domaga się od niemieckiego rządu podjęcia działań na rzecz ochrony klimatu, m.in. ograniczenia prędkości do 100 kilometrów na godzinę na autostradach i wprowadzenia w całych Niemczech biletu kolejowego za 9 euro miesięcznie. W ostatnich miesiącach grupa wielokrotnie blokowała drogi, obrzucała jedzeniem dzieła sztuki i sparaliżowała lotnisko w Berlinie.

(DPA/dom)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Aktywiści klimatyczną nie dają za wygraną. Znowu zablokowali drogi w Berlinie i Monachium.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Protesty%20Ostatniego%20Pokolenia.%20Znowu%20blokady%20dr%C3%B3g%20w%20Berlinie%20i%20Monachium%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63991955&x4=11400&x5=Protesty%20Ostatniego%20Pokolenia.%20Znowu%20blokady%20dr%C3%B3g%20w%20Berlinie%20i%20Monachium%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprotesty-ostatniego-pokolenia-znowu-blokady-dr%C3%B3g-w-berlinie-i-monachium%2Fa-63991955&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/protesty-ostatniego-pokolenia-znowu-blokady-dróg-w-berlinie-i-monachium/a-63991955?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63992197_401.jpg
Image caption Ostatnie Pokolenie. Znowu blokady dróg w Niemczech
Image source Matthias Balk/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221115_001_strajkw_01r&image=https://static.dw.com/image/63992197_401.jpg&title=Protesty%20Ostatniego%20Pokolenia.%20Znowu%20blokady%20dr%C3%B3g%20w%20Berlinie%20i%20Monachium

Item 43
Id 63989616
Date 2022-12-05
Title Niemcy 2070: Więcej seniorów, więcej osób wymagających opieki
Short title Niemcy 2070: Więcej seniorów, więcej wymagających opieki
Teaser Za kilkanaście lat co piąty obywatel Niemiec będzie seniorem. Ale dzięki imigracji liczba mieszkańców kraju jednak nie musi spadać.

Kto chce wiedzieć, jak wyglądają Niemcy w liczbach, sięga po dane Federalnego Urzędu Statystycznego. Czy to gospodarka, transport, energia czy edukacja, urząd dysponuje regularnie aktualizowanymi ankietami i obliczeniami dotyczącymi niemal wszystkich dziedzin życia.

Obszar rozwoju demograficznego przez lata nie krył w sobie zbyt wielu niespodzianek. Wskaźnik urodzeń w Niemczech był niski, przewidywana długość życia rosła. Nic więc dziwnego, że społeczeństwo stawało się coraz starsze. Średni wiek wynosił w 2021 roku nieco mniej niż 45 lat, czyli był o dobre pięć lat wyższy niż w 1990 roku – roku zjednoczenia Niemiec.

Decydująca staje się imigracja

Jeśli chodzi o starzenie się, w najbliższych latach zmieni się niewiele. Ale wbrew wcześniejszym założeniom, według których liczba ludności w Niemczech miałaby już spadać, utrzymywała się ona jak dotąd na niezmienionym poziomie, a nawet rosła. W 2021 roku Niemcy miały ponad 83 miliony mieszkańców, obecnie ich liczba przekroczyła już 84 miliony.

Jest to efektem imigracji, zwłaszcza z lat 2015 i 2016, a także spowodowanej przez rosyjską napaść na Ukrainę. – Bez napływu imigrantów spadek liczby ludności byłby nieunikniony, ponieważ więcej osób zmarło niż się urodziło – wyjaśnia Karsten Lummer, kierownik wydziału „Ludność” w Federalnym Urzędzie Statystycznym.

Koronawirus i wojna w Ukrainie

Urząd właśnie przedstawił aktualne prognozy dotyczące rozwoju demograficznego w najbliższych latach. Ta statystyka jest jednak naznaczona dużą niepewnością, wielką jak nigdy dotąd. Pandemia pochłonęła wiele ofiar, śmiertelność była znacznie wyższa niż w poprzednich latach. Wojna w Ukrainie powoduje jednak, że wielu jej mieszkańców ucieka ze swojego kraju, a jednym ze tego skutków jest wzrost liczby ludności Niemiec w tym roku.

Ilu uchodźców wojennych jednak zostanie, a ilu wróci do domu? Jak wysoka będzie imigracja z innych krajów w najbliższych latach? Federalny Urząd Statystyczny obliczył kilka scenariuszy, z których wszystkie zakładają umiarkowany rozwój liczby urodzeń i przewidywanej długości życia. Na oba wskaźniki będzie mieć wpływ liczba imigrantów.

Niemcy potrzebują wielu imigrantów

Przy średnim napływie 290 tysięcy ludzi rocznie, liczba ludności Niemiec wzrosłaby do 85 milionów w 2031 roku, a następnie zmniejszyłaby się do 83 milionów w 2070 roku. Przy przeciętnej imigracji 180 tysięcy ludzi rocznie, liczba mieszkańców spadłaby do 75 milionów w 2070 roku. Gdyby rok w rok imigracja utrzymywała się na wysokim poziomie około 400 tysięcy ludzi, do 2017 roku liczba ludności wzrosłaby do 90 milionów.

Nawet gdyby imigracja pozostała wysoka, nie zmieniłaby się prognoza wzrostu liczby ludzi starych. Federalny Urząd Statystyczny wyliczył, że do połowy lat trzydziestych liczba emerytów, czyli ludzi w wieku 67 lat i starszych, wzrośnie o około cztery miliony do co najmniej 20 milionów. Ten wzrost byłby tym samym nieco wyższy niż obecna liczba mieszkańców Berlina.

Co piąty obywatel to senior

Szczególnie wymowną ilustracją tych zmian jest starzenie się ludzi urodzonych w latach 1955-1970, czyli pokolenia wyżu demograficznego. Ta wciąż najliczniejsza grupa wiekowa w najbliższych latach zakończy karierę zawodową i przejdzie na emeryturę. Ten rozwój potrwa do końca lat trzydziestych.

Wtedy zaś już co piąty obywatel w Niemczech będzie seniorem. Liczba ludzi w wieku co najmniej 80 lat pozostanie względnie stabilna do połowy lat trzydziestych i wyniesie od 5,8 do 6,7 miliona. Później liczba ludzi w bardzo zaawansowanym wieku wzrośnie bardzo mocno, a wraz z nią prawdopodobnie zapotrzebowanie na opiekę nad nimi.

– W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych będzie żyło w Niemczech od siedmiu do dziesięciu milionów bardzo starych ludzi – ocenia Karsten Lummer. – A my będziemy musieli sobie poradzić z tym procesem starzenia się i związanymi z nim wyzwaniami dla społeczeństwa – podkreśla.

Na Wschodzie jest już wielu seniorów

Federalny Urząd Statystyczny również przedstawił prognozy rozwoju demograficznego w poszczególnych regionach Niemiec. Generalnie można powiedzieć, że prawdopodobnie w zachodnich landach dojdzie do stagnacji, w landach wschodnich będzie nadal spadać, natomiast wzrośnie w miastach mających jednocześnie status landów, czyli w Berlinie, Hamburgu i Bremie.

Starzenie się rozkłada się nierównomiernie. Oczekuje się, że liczba ludzi w wieku co najmniej 67 lat wzrośnie szczególnie silnie w landach zachodnioniemieckich, a mianowicie o 28 do 35 procent do 2040 roku, a następnie ustabilizuje się. Landy wschodnie mają już dziś znacznie starsze społeczeństwo. Tutaj liczba ludzi mających 67 lat i więcej wzrośnie do końca lat trzydziestych tylko o dziesięć do 17 procent, a potem zacznie się obniżać do poziomu z 2021 roku.

Coraz mniej ludzi będzie pracować

Natomiast w Berlinie, Hamburgu i Bremie liczba seniorów będzie rosła niemal nieprzerwanie do 2070 roku i osiągnie prawdopodobnie poziom o 57 do 65 procent wyższy niż w 2021 roku. Podczas gdy największym wyzwaniem dla landów zachodnich i miast-landów będzie wzrost liczby seniorów, w landach wschodnich stanie się nim kurczący się potencjał ludzi zdolnych do pracy.

Dla całych Niemiec rysuje się już prognoza, według której w najbliższych latach zmniejszy się liczba ludzi w wieku produkcyjnym, czyli od 20 do 66 lat. Obecnie w Niemczech do tej grupy wiekowej należy 51,4 miliona osób. Nawet gdyby napływ imigrantów był wysoki, ta liczba zmniejszyłaby się według Federalnego Urzędu Statystycznego do połowy lat trzydziestych o 1,6 miliona ludzi. Przy niskiej imigracji ten spadek mógłby sięgnąć nawet 4,8 miliona ludzi.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Za kilkanaście lat co piąty obywatel Niemiec będzie seniorem. Ale dzięki imigracji liczba mieszkańców nie musi spadać.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy%202070%3A%20Wi%C4%99cej%20senior%C3%B3w%2C%20wi%C4%99cej%20os%C3%B3b%20wymagaj%C4%85cych%20opieki&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63989616&x4=11400&x5=Niemcy%202070%3A%20Wi%C4%99cej%20senior%C3%B3w%2C%20wi%C4%99cej%20os%C3%B3b%20wymagaj%C4%85cych%20opieki&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-2070-wi%C4%99cej-senior%C3%B3w-wi%C4%99cej-os%C3%B3b-wymagaj%C4%85cych-opieki%2Fa-63989616&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-2070-więcej-seniorów-więcej-osób-wymagających-opieki/a-63989616?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220520_001_imigranci_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220520_001_imigranci_01r&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220520_001_imigranci_01r.jpg&title=Niemcy%202070%3A%20Wi%C4%99cej%20senior%C3%B3w%2C%20wi%C4%99cej%20os%C3%B3b%20wymagaj%C4%85cych%20opieki

Item 44
Id 63990999
Date 2022-12-05
Title Niemcy: 2 proc. PKB na obronność to wciąż odległy cel
Short title Niemcy: 2 proc. PKB na obronność to wciąż odległy cel
Teaser Pomimo 100-miliardowego specjalnego funduszu dla Bundeswehry, Niemcy nie osiągną celu NATO w postaci 2 proc. PKB na obronność w 2023 i od 2026 roku. Tak wynika z analizy Instytutu Gospodarki Niemieckiej.

Wniosek z badania: cel 2 proc. PKB na obronność przesuwa się w odległą przyszłość, a zamówienia, (nawet te niezbędne) nie posuwają się naprzód.

Jako przyczyny tego stanu rzeczy Instytut Gospodarki Niemieckiej (IW) podał duży wzrost cen, opóźnienia w realizacji zamówień na uzbrojenie oraz niedofinansowanie Bundeswehry w planach budżetowych rządu. Dopiero w latach 2024 i 2025, z uwzględnieniem specjalnego funduszu dla Bundeswehry, można oczekiwać spełnienia tego celu. Ale już w 2026 roku IW spodziewa się luki w wysokości 9,7 mld euro, która w kolejnych latach będzie się powiększać.

Miliardowa luka

W odpowiedzi na atak Rosji na Ukrainę kanclerz Olaf Scholz obiecał zwiększenie wydatków na obronność do dwóch procent niemieckiego PKB. Zdaniem analityków z IW, aby osiągnąć ten cel regularny budżet obronny musiałby być zwiększany o co najmniej pięć procent rocznie bez dodawania do niego środków specjalnych.

Według IW przyczyną rosnących potrzeb finansowych jest z jednej strony to, że produkt krajowy brutto w najbliższych latach prawdopodobnie nieznacznie wzrośnie wskutek inflacji. Wzrosną jednak także koszty zakupu uzbrojenia i innego sprzętu, a także koszty utrzymania personelu. Instytut Gospodarki Niemieckiej zakłada roczny wzrost kosztów osobowych o pięć procent, w oparciu o przewidywane rozliczenia płacowe w sektorze publicznym.

IW zwraca uwagę, że w 2023 roku, pomimo planowanych wydatków ze specjalnego funduszu dla Bundeswehry w wysokości 8,5 mld euro, nadal będzie brakowało około 18,9 mld euro do normalnego budżetu w wysokości ok. 50 mld euro, koniecznych do osiągnięcia granicy dwóch procent.

Na rok 2027, na podstawie planów finansowych rządu w Berlinie, zakłada się nawet lukę w wysokości 39 mld euro.

„Silna determinacja”

Rzecznik prasowy rządu powiedział w Berlinie, że szacunki zawarte w rządowym średnioterminowym planowaniu finansowym dla budżetu obronnego są „w dużym stopniu konserwatywne”. Zwrócił uwagę, że w poprzednich latach na Bundeswehrę zawsze przeznaczano więcej środków niż było to przewidziane wcześniej w planie finansowym.

– Rząd Niemiec i kanclerz Olaf Scholz są silnie zdeterminowani, aby najpierw jak najbardziej zbliżyć się do granicy dwóch procent, a następnie osiągnąć ten cel w dalszym okresie legislacyjnym – kontynuował Steffen Hebestreit. Później powinno to już „nastąpić na stałe”.

Rzecznik rządu ponownie uzasadnił, że cel NATO, w postaci przeznaczenia 2 procent PKB jego krajów członkowskich na obronność, nie będzie na razie w Niemczech realizowany wskutek zachowania niezbędnego czasu realizacji wcześniejszych zamówień. Ponadto niemiecki przemysł zbrojeniowy pracuje obecnie na pełnych obrotach ze względu na liczne zamówienia z różnych stron. Prowadzi to do wyższych cen, ale także do wydłużenia czasu dostaw.

(AFP/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemcy nie osiągną celu NATO w postaci 2 proc. PKB na obronność w 2023 i od 2026 roku. To wynik analizy Instytutu IW.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%3A%202%20proc.%20PKB%20na%20obronno%C5%9B%C4%87%20to%20wci%C4%85%C5%BC%20odleg%C5%82y%20cel&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63990999&x4=11395&x5=Niemcy%3A%202%20proc.%20PKB%20na%20obronno%C5%9B%C4%87%20to%20wci%C4%85%C5%BC%20odleg%C5%82y%20cel&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-2-proc-pkb-na-obronno%C5%9B%C4%87-to-wci%C4%85%C5%BC-odleg%C5%82y-cel%2Fa-63990999&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-2-proc-pkb-na-obronność-to-wciąż-odległy-cel/a-63990999?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Niemcy%3A%202%20proc.%20PKB%20na%20obronno%C5%9B%C4%87%20to%20wci%C4%85%C5%BC%20odleg%C5%82y%20cel

Item 45
Id 63988353
Date 2022-12-05
Title Niemcy. Problemy z zakupem myśliwców F-35
Short title Niemcy. Problemy z zakupem myśliwców F-35
Teaser Z niemieckiego ministerstwa obrony wyciekł dokument, który wskazuje na problemy z zakupem amerykańskich myśliwców F-35.

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz potwierdził, że niemiecki rząd zamówi amerykańskie myśliwce F-35 dla Bundeswehry. „Niemcy trzymają się swojego zobowiązania w ramach porozumienia o udostępnianiu broni jądrowej w ramach NATO, także poprzez zakup myśliwców F-35 z możliwością wykonywania podwójnych misji” – napisał Olaf Scholz w artykule dla amerykańskiego magazynu „Foreign Affairs”.

F-35 mają zastąpić Tornada

Od dziesięcioleci Niemcy uczestniczą przy pomocy swoich odrzutowców w programie odstraszania nuklearnego NATO. Samoloty te stacjonują w bazie lotniczej Buechel w

w Nadrenii-Palatynacie, aby – w razie konieczności – transportować magazynowane tam amerykańskie bomby atomowe. Przewidziane do tego celu Tornada mają być teraz zastąpione przez nowocześniejsze amerykańskie odrzutowce F-35.

Opóźnienia i koszty

Jednak członkowie komisji budżetowej w Bundestagu wskazują na możliwe zagrożenia w planowanym zakupie amerykańskich samolotów. Dziennik „Bild am Sonntag” poinformował w weekend o tajnym dokumencie, w którym niemieckie ministerstwo obrony ostrzega o znaczących ryzykach związanych z transakcją.

Nie wiadomo też, czy Bundeswehra będzie w stanie do 2026 roku przebudować lotnisko w Buechel, tak aby mogły na nim lądować F-35. „W związku z tym do momentu uruchomienia ruchu lotniczego możliwe są opóźnienia w czasie i dodatkowe koszty” – cytuje gazeta z projektu. Ponadto istnieje ryzyko, że krajowa licencja na wykonywanie operacji lotniczych może nadejść z opóźnieniem.

Opozycja: poważne błędy

Po ujawnieniu problemów z zamówieniem F-35 opozycyjna chadecja oskarża rząd Olafa Scholza o poważne błędy. – Chaos w zamówieniach publicznych przybiera coraz bardziej groteskowe formy – powiedział Christian Haase, rzecznik CDU ds. budżetowych. – Projekt ustawy o takim znaczeniu, który pozostawia bez odpowiedzi pytania o realizację, jest niedopuszczalny. Otwarte kwestie miały być już załatwione dawno – podkreślił. W marcu br. zapadła decyzja o zakupie F-35.

Ekspert CDU ds. polityki zagranicznej Roderich Kiesewetter zakwestionował decyzję o zakupie nowych myśliwców. – W przypadku F-35 nie chodzi tylko o lotnisko i certyfikację – powiedział. – Zupełnie nie wiadomo, dlaczego F-35 mają zastąpić Tornada – dodał, wskazując, że do dziś minister obrony Christine Lambrecht (z SPD) nie wyjaśniła tego. Zdaniem chadeka „mądrzej i rozsądniej byłoby” zamówić w USA odrzutowce F-18 zamiast F-35 – jak przewidywała poprzedniczka Lambrecht na stanowisku minister obrony – Annegret Kramp-Karrenbauer z CDU. To rozwiązanie byłoby znacznie tańsze i odpowiadałoby profilowi misji – podkreślił Kiesewetter.

(DPA, AFP/dom)

Short teaser Z niemieckiego ministerstwa obrony wyciekł dokument, który wskazuje na problemy z zakupem amerykańskich myśliwców F-35.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy.%20Problemy%20z%20zakupem%20my%C5%9Bliwc%C3%B3w%20F-35&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63988353&x4=11395&x5=Niemcy.%20Problemy%20z%20zakupem%20my%C5%9Bliwc%C3%B3w%20F-35&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-problemy-z-zakupem-my%C5%9Bliwc%C3%B3w-f-35%2Fa-63988353&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-problemy-z-zakupem-myśliwców-f-35/a-63988353?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220928_001_litwa_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220928_001_litwa_01r&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220928_001_litwa_01r.jpg&title=Niemcy.%20Problemy%20z%20zakupem%20my%C5%9Bliwc%C3%B3w%20F-35

Item 46
Id 63987082
Date 2022-12-05
Title Polska minister finansów: jesteśmy bliscy porozumienia z Brukselą
Short title Polska minister finansów: jesteśmy bliscy porozumienia z KE
Teaser W rozmowie z gazetą „Handelsblatt” minister Magdalena Rzeczkowska przekonuje, że Polska zrobiła wszystko, co jest konieczne, by otrzymać zamrożone środki z UE.

Według minister finansów Magdaleny Rzeczkowskiej polski rząd i Komisja Europejska są bliskie porozumienia w sprawie odblokowania środków z Funduszu Odbudowy. „W budżecie na 2023 rok uwzględniliśmy już pieniądze z UE, ponieważ powinniśmy je otrzymać. Podejmujemy wszelkie konieczne kroki, aby osiągnąć rozwiązanie z Komisją Europejską. Jesteśmy bliscy porozumienia” – powiedziała Rzeczkowska w opublikowanym w poniedziałek (5.12.2022) wywiadzie z niemieckim dziennikiem „Handelsblatt.

„Nie czekamy na pieniądze, ale realizujemy teraz projekty, które uważamy za pilne. W tym celu stworzyliśmy Polski Fundusz Rozwoju, wpływają pieniądze od firm, które spłacają wcześniej otrzymaną pomoc w związku z pandemią koronawirusa. Te projekty są dla Polski bardzo ważne, bo większość z nich służy zielonej transformacji i cyfryzacji. Obie te dziedziny są jeszcze ważniejsze od czasu wybuchu wojny w Ukrainie i kryzysu energetycznego. Finansujemy to na razie ze środków Funduszu Rozwoju i pracujemy nad tym, aby dojść do porozumienia w dialogu z Komisją Europejską” – wyjaśniła polska minister.

Według niej Polska „odrobiła pracę domową”, dlatego pieniądze z UE wpłyną. Na uwagę, ze wielu w UE, w tym w Parlamencie Europejskim ma inne zdanie na ten temat, Rzeczkowska odparła: „To polityka. Nie mam lekarstwa na politykę”.

Platforma na rzecz odbudowy Ukrainy

Polska minister opowiada się też za stworzeniem międzynarodowej platformy współpracy, w ramach której koordynowane byłoby wsparcie na rzez odbudowy Ukrainy. Wiodącą rolę powinny tu odgrywać UE i Ukraina. „Jeżeli chodzi o odbudowę Ukrainy, to już myślimy o Ukrainie jak o członku UE. Nie chodzi więc o zwykłą odbudowę, ale o zasadę ‚build-back-better', czyli odbudowę zgodnie z nowoczesnymi standardami europejskimi, działaniami dla ochrony klimatu, efektywnością energetyczną i tak dalej” – podkreśliła Rzeczkowska.

Dla sfinansowania tych działań należałoby wykorzystać, jej zdaniem, także zamrożony na Zachodzie rosyjski majątek, który powinien zostać skonfiskowany. „Kwota, o której niedawno w tej sprawie słyszałam, opiewa na około 350 mld dolarów. Chodzi zatem o całkiem dużo pieniędzy. Oczywiście są pewne prawne problemy, ale myślę, że mogą zostać rozwiązane” – dodała.

Według Rzeczkowskiej Polska będzie odgrywać dużą rolę zarówno w pomocy w odbudowie Ukrainy, jak i uzyskaniu przez ten kraj członkostwa w UE. „Polska zawsze pomagała Ukrainie w jej transformacji, a teraz również możemy być dobrym przykładem w dziedzinie niezbędnych reform administracji publicznej, funkcjonowania systemu finansowego i stawania się częścią nowoczesnej Europy. Polskie firmy są gotowe do odbudowy dróg, mostów, dzielnic mieszkaniowych i sieci energetycznych. Nasze firmy wiedzą jak prowadzić biznes w Ukrainie. I są gotowe do powrotu. Nawet teraz są otwarte na inwestowanie tam, choć wciąż istnieje ryzyko. Dlatego ważne jest, aby znaleźć środki zabezpieczające inwestorów” – podkreśla Rzeczkowska.

Koordynować walkę z kryzysem

Opowiada się ona także za wypracowaniem europejskiego rozwiązania w obliczu kryzysu energetycznego i inflacji. „Najważniejsze jest, byśmy po pierwsze koordynowali nasze krajowe działania, aby nie były nieuczciwe dla konkurencji na rynku wewnętrznym. Szeroko zakrojony program europejski, jak w czasie koronakryzysu, nie jest rozwiązaniem. Musimy wziąć pod uwagę różną sytuację państw członkowskich, jak miks energetyczny, jeżeli chcemy stworzyć europejski instrument wsparcia gospodarek narodowych” – ocenia.

Dodaje, że nie krytykuje niemieckiego programu pomocowego o wartości 200 mld euro, bo rozumie, że „wszyscy próbujemy pomagać, jak umiemy”. „Ale powinniśmy mieć na uwadze wartości UE: rynek wewnętrzny, równe warunki konkurencji. „Dlatego naprawdę ważne jest, abyśmy jako państwa członkowskie byli koordynowani przez UE, uzgadniali wspólne ramy i decydowali o dalszych środkach” – ocenia polska minister finansów.

Short teaser W rozmowie z gazetą „Handelsblatt” minister Magdalena Rzeczkowska przekonuje, że Polska powinna otrzymać środki z KPO.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::Polska%20minister%20finans%C3%B3w%3A%20jeste%C5%9Bmy%20bliscy%20porozumienia%20z%20Bruksel%C4%85%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63987082&x4=30855&x5=Polska%20minister%20finans%C3%B3w%3A%20jeste%C5%9Bmy%20bliscy%20porozumienia%20z%20Bruksel%C4%85%20&x6=0&x7=%2Fpl%2Fpolska-minister-finans%C3%B3w-jeste%C5%9Bmy-bliscy-porozumienia-z-bruksel%C4%85%2Fa-63987082&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/polska-minister-finansów-jesteśmy-bliscy-porozumienia-z-brukselą/a-63987082?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63987359_401.jpg
Image caption Minister finansów Magdalena Rzeczkowska
Image source Radek Pietruszka/PAP/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221025_001_scholzw_01r&image=https://static.dw.com/image/63987359_401.jpg&title=Polska%20minister%20finans%C3%B3w%3A%20jeste%C5%9Bmy%20bliscy%20porozumienia%20z%20Bruksel%C4%85

Item 47
Id 63986565
Date 2022-12-05
Title Ukraińskie władze: coraz więcej ofiar rosyjskich gwałtów
Short title Ukraińskie władze: coraz więcej ofiar rosyjskich gwałtów
Teaser Kijów oskarża rosyjskie wojska o celowe stosowanie przemocy seksualnej wobec mieszkańców Ukrainy. „To metoda prowadzenia wojny”.

Prokurator generalny Ukrainy Andriej Kostin widzi dramatyczny wzrost liczby przypadków przemocy seksualnej ze strony rosyjskich żołnierzy okupujących jego kraj. Ofiarami padają przedstawiciele wszystkich płci, z wszystkich grup wiekowych, nawet osoby starsze i dzieci - powiedział w poniedziałek (5.12.2022) w wywiadzie dla gazet niemieckiej grupy medialnej Funke.

Zdaniem Kostina rosyjscy żołnierze używają gwałtu jako metody prowadzenia wojny, by upokorzyć Ukrainki i Ukraińców. Jak przyznał, nie jest łatwo prześledzić proces przekazywania rozkazów. „Ale wykryliśmy wiele przypadków, w których rosyjscy dowódcy nakazywali albo przynajmniej wspierali gwałty”.

Wiele niezgłoszonych przypadków

Ukraiński prokurator powiedział, że cztery miesiące temu zarejestrowano oficjalnie 40 przypadków przemocy seksualnej ze strony rosyjskich żołnierzy. Obecnie to 110 przypadków, a ich liczba szybko rośnie. Z pewnością znacznie większa jest za to liczba niezgłoszonych gwałtów.

„W wielu przypadkach ludzie są gwałceni przez rosyjskich żołnierzy, torturowani a potem zabijani. Gwałty często zdarzają się na oczach bliskich i dzieci” - powiedział Kostin. Jak dodał, dotknięte są przede wszystkim tereny okupowane.

Zbrodnie wojenne w Ukrainie

Ukraiński prokurator generalny zażądał utworzenia międzynarodowego trybunału ds. rosyjskich zbrodni wojennych w Ukrainie, wzorowanego na tym, który działał po drugiej wojnie światowej w Norymberdze. „Ten specjalny trybunał powinien opierać się na wielostronnym, międzynarodowym traktacie” - powiedział. Jak dodał, już osiem krajów wspiera ten pomysł. „Rozmawiamy także z przedstawicielami Niemiec i Francji”.

Kostin zauważył, że wsparcie dla utworzenia trybunału przyszło ze strony Parlamentu Europejskiego oraz Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. „Teraz pracujemy nad poparciem ze strony Zgromadzenia Ogólnego ONZ”.

Prokurator przyznał, że w sprawie ścigania rosyjskich zbrodni wojennych w Ukrainie dopiero zawiązuje się międzynarodowa współpraca. Jak dotąd istnieje jedynie wspólna grupa dochodzeniowa, w skład której wchodzą, obok Ukrainy, kraje bałtyckie, Polska, Słowacja i Rumunia.

(AFP, DPA/szym)

Short teaser Kijów oskarża wojska Rosji o stosowanie przemocy seksualnej wobec mieszkańców Ukrainy. „To metoda prowadzenia wojny”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Ukrai%C5%84skie%20w%C5%82adze%3A%20coraz%20wi%C4%99cej%20ofiar%20rosyjskich%20gwa%C5%82t%C3%B3w%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63986565&x4=11395&x5=Ukrai%C5%84skie%20w%C5%82adze%3A%20coraz%20wi%C4%99cej%20ofiar%20rosyjskich%20gwa%C5%82t%C3%B3w%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fukrai%C5%84skie-w%C5%82adze-coraz-wi%C4%99cej-ofiar-rosyjskich-gwa%C5%82t%C3%B3w%2Fa-63986565&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ukraińskie-władze-coraz-więcej-ofiar-rosyjskich-gwałtów/a-63986565?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/61360233_401.jpg
Image source Sergei Malgavko/TASS/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221202_001_ukraina_01r&image=https://static.dw.com/image/61360233_401.jpg&title=Ukrai%C5%84skie%20w%C5%82adze%3A%20coraz%20wi%C4%99cej%20ofiar%20rosyjskich%20gwa%C5%82t%C3%B3w

Item 48
Id 63985915
Date 2022-12-05
Title Weser-Kurier: Kaczyński na drodze do politycznego końca
Short title Weser-Kurier: Kaczyński na drodze do politycznego końca
Teaser Berlin dobrze robi, że w miarę możliwości ignoruje wystąpienia Kaczyńskiego - ocenia lokalna gazeta „Weser-Kurier”.

Wydawany w Bremie dziennik „Weser-Kurier” komentuje w poniedziałek (5.12.2022) najnowsze krytyczne wobec Niemiec wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego. „Niemieccy politycy dobrze robią, że tak dalece, jak jest to możliwe ignorują przewodniczącego polskiej partii rządzącej Jarosława Kaczyńskiego. Jego antyniemieckie tyrady mają tylko jeden cel: wygrać wybory parlamentarne następnej jesieni” – ocenia autor komentarza Markus Peters.

W jego opinii w nadchodzących miesiącach Berlin będzie musiał nastawić się na kolejne „manewry przeszkadzające”, jak w sprawie oferty dotyczącej rozmieszczenia rakiet Patriot w Polsce. „I dobrze zrobi, jeżeli w przypadku podobnych projektów będzie podchodził z odpowiednim dystansem do tych polskich ‚partnerów” – dodaje Peters.

„O tym, jak mało obiecujący jest obrany przez Kaczyńskiego kurs na konfrontację, świadczą wyniki najnowszego sondażu wśród polskich wyborców. Według niego ponad 50 procent społeczeństwa nie zgadza się z antyniemiecką retoryką partii rządzącej, a tyli 18,7 procent popiera ten kurs” – wskazuje komentator „Weser-Kurier”.

„Kaczyński najwyraźniej jest na bezpośredniej drodze do politycznego końca. Nie ma powodu, by go powstrzymywać” – konkluduje Markus Peters.

Walka o wyborców

Wystąpienie szefa PiS w Legnicy relacjonowała w miniony weekend agencja prasowa DPA. „Gdy chodzi o Niemcy, Jarosław Kaczyński robi się szczególnie złośliwy” – napisała autorka depeszy Doris Heimann. Przytacza słowa Kaczyńskiego, który ostrzegł publiczność, że Niemcy dążą do dominacji w Europie i chcą osiągnąć pokojowymi metodami to, do czego kiedyś zmierzali za pomocą metod militarnych.

„Aluzja do nazistowskich Niemiec jest typowa dla Kaczyńskiego. Od miesięcy co weekend jeździ on po kraju i krytykuje Niemcy. Za tym kryje się przede wszystkim kalkulacja wewnątrzpolityczna: notowania PiS w sondażach spadają, a Kaczyński ma nadzieję, że antyniemiecka retoryka przysporzy partii wyborców” – ocenia dziennikarka DPA.

Dodaje, że choć Kaczyński nie sprawuje żadnej funkcji w rządzie, to uchodzi za „silnego człowieka w polskiej polityce” i – według mediów – „steruje z tylnego siedzenia” zarówno szefem rządu Mateuszem Morawieckim, jak i prezydentem Andrzejem Dudą. „O tym, jak wygląda to ‚sterowanie z tylnego siedzenia', mógł się ostatnio przekonać minister obrony Mariusz Błaszczak. Początkowo przystał on na ofertę niemieckiej minister obrony Christine Lambrecht w sprawie wsparcia obrony przeciwlotniczej Polski poprzez rozmieszczenie niemieckich rakiet Patriot. Dzień później głos zabrał Kaczyński. Zaproponował, że niemieckie systemy obrony przeciwlotniczej powinny raczej zostać rozmieszczone w Ukrainie” – przypomina DPA.

Dziwaczne formy antyniemieckiej obsesji

Dodaje, że za rządów największego rywala Kaczyńskiego, lidera PO Donalda Tuska, „między Warszawą a Berlinem układało się dobrze”. „To wystarczający powód dla Kaczyńskiego, aby także Tuskowi przypiąć łatkę złego Niemca” – dodaje DPA. „Obsesja, z jaką Kaczyński i jego zwolennicy podburzają przeciwko Niemcom i rzekomo zdominowanej przez Niemcy opozycji, przybiera dziwne formy. Gdy w zeszły czwartek na Mistrzostwach Świata w Katarze niemiecka reprezentacja grała z Kostaryką, wiceminister środowiska Jacek Ozdoba poprosił w polskim parlamencie o przerwę w obradach – aby posłowie partii Tuska ‚mogli obejrzeć mecz swojej niemieckiej drużyny'” – odnotowuje DPA.

Short teaser Berlin dobrze robi, że w miarę możliwości ignoruje wystąpienia Kaczyńskiego - ocenia lokalna gazeta „Weser-Kurier”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::Weser-Kurier%3A%20Kaczy%C5%84ski%20na%20drodze%20do%20politycznego%20ko%C5%84ca&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63985915&x4=30855&x5=Weser-Kurier%3A%20Kaczy%C5%84ski%20na%20drodze%20do%20politycznego%20ko%C5%84ca&x6=0&x7=%2Fpl%2Fweser-kurier-kaczy%C5%84ski-na-drodze-do-politycznego-ko%C5%84ca%2Fa-63985915&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/weser-kurier-kaczyński-na-drodze-do-politycznego-końca/a-63985915?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/62994238_401.jpg
Image caption Szef PiS Jarosław Kaczyński
Image source Hubert Mathis/ZUMA/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/62994238_401.jpg&title=Weser-Kurier%3A%20Kaczy%C5%84ski%20na%20drodze%20do%20politycznego%20ko%C5%84ca

Item 49
Id 63982795
Date 2022-12-05
Title Niemiecka prasa: kryzysowy rok Scholza
Short title Niemiecka prasa: kryzysowy rok Scholza
Teaser Zbliża się pierwsza rocznica objęcia funkcji kanclerza przez Olafa Scholza. Niemieccy komentatorzy zaczynają podsumowywać pierwszy rok nowego rządu.

„Można odnieść wrażenie, że jeden rok z Scholzem, to niczym dziesięć lat z Merkel. Nie dlatego, że ten rok tak się ciągnął, tylko dlatego, że świat kręcił się w tym roku tak szybko, jak nie miało to miejsca w poprzednich dziesięciu” - czytamy w poniedziałek (5.12.22) w dzienniku „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Komentator gazety pisze, że po rosyjskim ataku na Ukrainię i słowach kanclerza Olafa Scholza o „przełomie czasów” (Zeitenwende) koalicja SPD/Zielonych/FDP wie co znaczy rządzić. „Nie oznacza to odhaczania punktów w umowie koalicyjnej, tylko kierowanie w nową epokę. Kryzys stał się normalnością”. Jak czytamy, koalicja wychodzi naprzeciw tym nowym czasom. „Bo w połowie składa się na nie polityka energetyczna. (…) Drugą połowę tego przełomu – politykę bezpieczeństwa – rząd już chyba zawsze będzie traktował z dystansem. Wciąż, także wobec Ukrainy, moralność przeważa tu nad zmysłem realizmu”. Zdaniem komentatora gazety, Scholz musi solidnie wstrząsnąć czerwoną częścią swojego rządu, aby przestać traktować Bundeswehrę jak pacjenta albo kulę u nogi.

„W Berlinie rządzi, jeśli chcemy tak powiedzieć, rząd kryzysowy” – pisze komentator dziennika „Muenchner Merkur”. „Ma pełne ręce roboty, aby uprzątnąć rumowisko pozostawione przez Putina. Bo w czasach kryzysu potrzeba dwóch rzeczy: przywództwa i pragmatyzmu”. Zdaniem autora tekstu rządowej koalicji brakuje jednak jednego i drugiego. „Najbrutalniej było to widać podczas kłótni o przedłużenie okresu korzystania z elektrowni atomowych. Kanclerz zbyt długo milczał, na końcu antyatomowi ideolodzy wygrali nad pragmatykami. Trudna sytuacja także w kwestii migracji. Podczas gdy rakietowy terror Putina wygania Ukraińców z ich kraju, koalicja nie robi nic, by chociaż zredukować znowu narastającą bieda-migrację poprzez Bałkany. Zdesperowani burmistrzowie i starości znowu muszą, jak w 2015 roku, konfiskować sale gimnastyczne” - czytamy.

„Uczestnicy sondaży wydający koalicji złe oceny, najwyraźniej nie uznają okoliczności łagodzących” - czytamy w komentarzu w dzienniku „Suedwest Presse”. Gazeta zauważa, że w momencie rosyjskiego ataku na Ukrainę traktat koalicyjny stał się w dużej części makulaturą. „Z podniosłego celu 'odważyć się na więcej postępu' pozostało tylko 'jakoś przetrwać zimę'. To akurat w dużej mierze się jednak udało, nawet jeśli za bardzo wysoką cenę, przy czym jakość warsztatu przy pisaniu projektów ustaw w niektórych ministerstwach pozostawia wiele do życzenia. Przesadne pochwały pod swoim adresem są dlatego tak samo nie miejscu jak gruntowna krytyka” - czytamy.

Short teaser Zbliża się pierwsza rocznica objęcia funkcji kanclerza przez Olafa Scholza. W gazetach pojawiają się podsumowania.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%3A%20kryzysowy%20rok%20Scholza%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63982795&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%3A%20kryzysowy%20rok%20Scholza%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-kryzysowy-rok-scholza%2Fa-63982795&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-kryzysowy-rok-scholza/a-63982795?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63744744_401.jpg
Image caption Kanclerz Niemiec Olaf Scholz
Image source Kay Nietfeld/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63744744_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%3A%20kryzysowy%20rok%20Scholza

Item 50
Id 63980427
Date 2022-12-05
Title Mimo kryzysu. Miliardowe obroty koncernów zbrojeniowych
Short title Mimo kryzysu. Miliardowe obroty koncernów zbrojeniowych
Teaser Sprzedaż broni przez największych światowych producentów wzrosła siódmy rok z rzędu, choć gospodarki cierpiały z powodu pandemii. Na czele wzrostów pozostają USA, ale rosną także inne regiony.

Ubiegły 2021 rok nie był dobrym rokiem dla gospodarki. Brak rąk do pracy, przerwane łańcuchy dostaw, brak towarów. Powodem była, tak jak i rok wcześniej, głównie pandemia koronawirusa.

Najnowszy raport Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI) pokazuje jednak, że mimo tych niesprzyjających okoliczności setka największych producentów broni na świecie zdołała zwiększyć swoje obroty o dwa procent w porównaniu do roku 2020, wypracowując 592 miliardy dolarów.

Lwia część przypada wciąż na firmy z USA, które generują niemal połowę obrotów w globalnej sprzedaży uzbrojenia. Amerykańscy producenci zajmują pierwsze miejsce na tej liście od jej powstania w 2015 roku. W ubiegłym roku obroty na rynku północnoamerykańskim lekko jednak spadły.

Zdaniem Xiao Lianga, jednego z autorów raportu Siprina 2021 rok, powodem tego spowolnienia jest coś w rodzaju „długiego covidu” gospodarki, która nadal odczuwa skutki pandemii. – Problemy wywołane przez zerwanie łańcuchów dostaw najmocniej odczuły firmy amerykańskie – tłumaczy w rozmowie z DW. – Do tego dochodzi wysoka inflacja w USA w ubiegłym roku.

Europa dalej się zbroi

Obroty zwiększyły się za to w ubiegłym roku w Europie – o 4,2 procenta. Dane te dotyczą jeszcze okresu przed rosyjską inwazją na Ukrainę 24 lutego 2022. Raport potwierdza, że atak na Ukrainę doprowadził do szybkiego wzrostu popytu na uzbrojenie w Europie i USA. – Jeśli chodzi o uzbrojenie przekazywane Ukrainie to USA i Europa zużyły sporo swoich zapasów. Teraz trzeba je uzupełnić – dodaje Liang. – Jesteśmy pewni, że przełoży się to na większą liczbę zamówień, ale jest jeszcze za wcześnie, aby stwierdzić, czy będzie to oznaczało większe zyski już w 2022 roku.

Sam tylko niemiecki koncern Rheinmetall spodziewa się, że w przyszłym roku liczba zamówień zbrojeniowych wzrośnie o 30-40 procent. To ze względu na potrzebę uzupełnienia rezerw pojazdów pancernych uszczuplonych o te przekazane Ukrainie. Jak słyszymy, zamówień nie brakuje, problemem jest coś innego.

Czas – towar deficytowy

Najlepiej pokazuje to złożone przez USA zamówienie na wyrzutnie przeciwpancerne Javelin. Stany Zjednoczone przekazały Ukrainie ok. 8,5 tys. zestawów tego typu. Na wyprodukowanie takiej liczby Javelinów potrzeba zazwyczaj od trzech do czterech lat.

– To spore wyzwanie dla producentów. Dostają bowiem zamówienia, ale czy są w stanie je zrealizować? – pyta Liang. Dlatego im dłużej trwać będzie wojna, tym częściej pojawiać się będzie pytanie, ile jeszcze broni można przekazać Ukrainie. – Już widać, że niektóre kraje starają się zachować w tej sprawie równowagę. Chodzi o rozważanie między własnym zapotrzebowaniem a wsparciem dla Ukrainy, ale wiemy, że zapasy się kończą – dodaje.

W odpowiedzi na rosyjska agresję niektóre państwa Unii Europejskiej zaczęły zbroić się na potęgę. Polska chce w ciągu pięciu lat podwoić liczbę swoich żołnierzy, Finlandia wzmacnia obronę powietrzną. Grecja, Francja i Włochy kupują za miliardy euro nowe rodzaje broni. Kanclerz Niemiec zapowiedział 100 miliardów euro na specjalny fundusz na rzecz Bundeswehry.

Rosyjskie koncerny w stagnacji

A sama Rosja? Rosyjski przemysł zbrojeniowy wzrósł w 2021 roku tylko minimalnie. Zdaniem Lianga nie jest to nowe zjawisko. W raporcie Sipri czytamy, że ma to związek z zarządzeniem rosyjskich władz z 2016 roku skierowanym do sektora zbrojeniowego, aby zwiększać produkcję w sektorze cywilnym.

Rosyjski atak na Ukrainę zapewne odwróci ten trend, bo firmy zbrojeniowe będą musiały wesprzeć działania wojenne. Aktualnie Rosji brakuje głównie części do produkcji broni. Zachodnie sankcje gospodarcze powodują, że Rosja ma utrudniony dostęp do chipów i półprzewodników, bez których nie da się budować nowoczesnych pocisków rakietowych czy czołgów.

Chiny i Bliski Wschód narzucają tempo

Spoglądając na Azję i Bliski Wschód, rzuca się w oczy, że to właśnie na Bliskim Wschodzie występuje największy wzrost sprzedaży uzbrojenia. Pochodzące z tego regionu pięć firm zbrojeniowych zanotowało w 2021 roku największy wzrost obrotów w rankingu.

Inny widoczny trend w Azji to nadawanie tempa przez Chiny. W ostatnich latach kraj ten wyrósł na drugiego na świecie (po USA) producenta broni. Wzrost sprzedaży odzwierciedla skalę modernizacji chińskiego uzbrojenia i cel Pekinu, aby osiągnąć niezależność przy produkcji najważniejszych rodzajów broni. W latach 2017-2021 Chiny, tak jak Indie, Egipt i Algieria, kupowały swoją broń głównie w Rosji.

Jest jeszcze za wcześnie, aby ocenić, jak dokładnie zmieni się cały rynek po rosyjskim ataku na Ukrainę. Dynamika wzrostu obrotów z pewnością będzie jednak wyczuwalna w nadchodzących latach.

Short teaser Sprzedaż broni przez największych światowych producentów wzrosła siódmy rok z rzędu. Na czele wzrostów pozostają USA.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Mimo%20kryzysu.%20Miliardowe%20obroty%20koncern%C3%B3w%20zbrojeniowych&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63980427&x4=11395&x5=Mimo%20kryzysu.%20Miliardowe%20obroty%20koncern%C3%B3w%20zbrojeniowych&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmimo-kryzysu-miliardowe-obroty-koncern%C3%B3w-zbrojeniowych%2Fa-63980427&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221205&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/mimo-kryzysu-miliardowe-obroty-koncernów-zbrojeniowych/a-63980427?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63931868_401.jpg
Image caption Myśliwce F-35 amerykańskiej armii
Image source Jose Miguel Tamondong/U.S Ai/Planet Pix/ZUMAPRESS/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63931868_401.jpg&title=Mimo%20kryzysu.%20Miliardowe%20obroty%20koncern%C3%B3w%20zbrojeniowych

Item 51
Id 63981851
Date 2022-12-04
Title UE kłóci się z USA. Spór o dotacje do e-samochodów
Short title UE kłóci się z USA. Spór o dotacje do e-samochodów
Teaser W Waszygntonie spotkają się w poniedziałek, 5 grudnia, przedstawiciele UE i USA, aby rozmawiać o uczciwej konkurencji. Chodzi o dotacje dla amerykańskiej branży e-samochodów.

Po raz trzeci od jej powołania w 2021 roku, w Waszyngtonie odbędą się w poniedziałek, 5 grudnia, obrady na najwyższym szczeblu wspólnej amerykańsko-unijnej rady ds. handlu i technologii. Europejscy komisarze gospodarki i konkurencji – Valdis Dombrovskis oraz Margrethe Vestager będą rozmawiać z amerykańskim sekretarzem stanu Anthonym Blinkenem oraz minister gospodarki Giną Raimondo, a także pełnomocniczką ds. handlu Katherine Tai. Najważniejszy punkt sporny to z europejskiego punktu widzenia subwencje dla amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego, w ramach ustawy o redukcji inflacji – Inflation Reduction Act (IRA)

W czym problem?

Ustawa, która ma wejść w życie już 1 stycznia, przewiduje, że kupujący nowy samochód w USA będą mogli liczyć nawet na 7,5 tys. dolarów ulg podatkowych, jeśli zdecydują się na pojazd elektryczny, którego istotne części (jak baterie) pochodzą z amerykańskiej produkcji. Samochody muszą też mieć końcowy montaż w USA. Waszyngton chce w ten sposób wspomóc krajowy przemysł samochodowy i zwabić do kraju producentów ekologicznych pojazdów. Ma też zostać ograniczona zależność od półproduktów z Chin. W sumie rząd USA chce wesprzeć produkcję przyjazną klimatowi kwotą 370 miliardów dolarów w ciągu dekady, choć nie wszystkie te środki mają zostać wykorzystane jako subwencje dla branży samochodowej.

Dlaczego Europejczycy są przeciw?

Podczas wizyty w Waszyngtonie w ubiegłym tygodniu prezydent Francji Emmanuel Macron nazwał politykę dopłat USA bardzo agresywną i ostrzegł przed rozłamem w stosunkach transatlantyckich. Macron i wielu innych przedstawicieli UE ostrzegają przed konfliktem handlowym, a nawet wojną handlową, ponieważ USA, wprowadzając nowe przepisy w życie, wyłączyłyby z dotacji zagranicznych producentów pojazdów, którzy nie produkują wyłącznie w USA.

Komisarz UE ds. gospodarczych Valdis Dombrovskis uważa protekcjonistyczne zapisy w ustawie antyinflacyjnej za dyskryminację. – IRA wyraźnie zawiera elementy dyskryminacyjne, które uniemożliwiłyby firmom z UE eksport do USA i uczciwą konkurencję z produktami amerykańskimi w krajach trzecich. Chcemy sprawiedliwości i oczekujemy, że europejskie firmy będą traktowane tak samo, jak amerykańscy producenci i ich eksport w Europie – mówił Dombrovskis przed podróżą do Waszyngtonu.

Szef niemieckiego producenta samochodów BMW Oliver Zipse, który produkuje na rynek amerykański w Spartanburgu w Południowej Karolinie, otwarcie narzeka na protekcjonizm rządu USA. Samochody elektryczne nie mogą być produkowane wyłącznie z części amerykańskich, niezależnie od wszystkich innych regionów świata – skrytykował Zipse na łamach „Handelsblatt”.

Co na to Amerykanie?

Prezydent USA Joe Biden odrzucił w zeszłym tygodniu krytykę ustawy przez swojego francuskiego gościa. – Stany Zjednoczone nie przepraszają. I ja nie przepraszam – powiedział Biden. Jednocześnie jednak przyznał, że zasady przyznawania dotacji mogą zawierać pewne błędy, które można usunąć, aby ułatwić państwom europejskim uczestnictwo.

Z kolei Ron Wyden, przewodniczący senackiej komisji finansów, wykazał niewielką skłonność do kompromisu. – Kongres uchwalił ustawę, aby promować amerykański przemysł samochodowy, tworzyć dobrze płatne miejsca pracy w Ameryce i jednocześnie walczyć ze zmianami klimatu. Nie mam zamiaru otwierać sprawy na nowo – powiedział Wyden, który należy do Partii Demokratycznej prezydenta Bidena.

Jak można rozwiązać spór?

Przedstawiciele UE zaproponują w Waszyngtonie przyznanie europejskim producentom takich samych wyjątków, jak dostawcom z Kanady, Meksyku, Japonii czy Korei Południowej. Kraje te są zwolnione z niektórych przepisów jako preferowani partnerzy handlowi USA. Francja wielokrotnie podnosiła pomysł „ustawy o inwestycjach europejskich”, która zapewniałaby dotacje dla europejskich producentów, jeśli przeniosą oni swoje zakłady produkcyjne i łańcuchy dostaw do Europy. Ten ewentualny wyścig po dotacje poszedł jednak jak na razie za daleko dla Niemiec, Holandii i innych niechętnych Europejczyków.

Europoseł Bernd Lange, przewodniczący Komisji Handlu w Parlamencie Europejskim, wzywa UE do ochrony swoich interesów gospodarczych, bez natychmiastowych obaw o wspólne wartości Zachodu. „USA nie są naiwne. Egzekwują swoje interesy z zimną krwią” – pisze socjaldemokrata na swojej stronie internetowej.

Czy Europa może się bronić?

Unia Europejska mogłaby pozwać USA w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO) za faworyzowanie produktów krajowych w stosunku do zagranicznych i nieprzyznawanie wszystkim krajom tak samo korzystnych warunków handlowych. To, co dotyczy na przykład Kanady, musi dotyczyć także UE – skarżą się urzędnicy Komisji Europejskiej w Brukseli. Skarga do WTO jest jednak procesem długotrwałym i może ciągnąć się latami. Skarga nie byłaby jednak czymś niezwykłym; przed WTO toczy się cała seria podobnych spraw. Najbardziej znany jest chyba kilkudziesięcioletni spór o dotacje dla producentów samolotów – Boeinga w USA i Airbusa w Europie.

Co może się stać w Waszyngtonie?

Strona europejska nie oczekuje ostatecznego rozwiązania konfliktu. Sukcesem byłoby już porozumienie w sprawie okresów przejściowych dla europejskich producentów samochodów lub czasowe zawieszenie regulacji, aby stworzyć więcej czasu na negocjacje. – W obecnej sytuacji geopolitycznej i mając na uwadze nasze wspólne cele w zakresie polityki klimatycznej, powinniśmy skupić się na zawieraniu sojuszy w ważnych obszarach, czy to w zakresie baterii, energii odnawialnej czy recyklingu. Nie powinniśmy tworzyć niepotrzebnych barier ani potencjalnych konfliktów handlowych – ostrzegał unijny komisarz Valdis Dombrovskis na spotkaniu z przedstawicielami europejskiego biznesu i rządu w ramach przygotowań do szczytu handlowego w Waszyngtonie. – Nie będzie to łatwe do naprawienia, ale musimy to naprawić – mówił na szczycie UE w październiku.

Short teaser W Waszygntonie spotkają się w poniedziałek, 5 grudnia, przedstawiciele UE i USA, aby rozmawiać o uczciwej konkurencji.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::UE%20k%C5%82%C3%B3ci%20si%C4%99%20z%20USA.%20Sp%C3%B3r%20o%20dotacje%20do%20e-samochod%C3%B3w%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63981851&x4=11398&x5=UE%20k%C5%82%C3%B3ci%20si%C4%99%20z%20USA.%20Sp%C3%B3r%20o%20dotacje%20do%20e-samochod%C3%B3w%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fue-k%C5%82%C3%B3ci-si%C4%99-z-usa-sp%C3%B3r-o-dotacje-do-e-samochod%C3%B3w%2Fa-63981851&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ue-kłóci-się-z-usa-spór-o-dotacje-do-e-samochodów/a-63981851?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/50521347_401.jpg
Image caption Autostrada w Kalifornii w USA
Image source picture-alliance/AP/R. Pedroncelli
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221129_001_energiaw_01r&image=https://static.dw.com/image/50521347_401.jpg&title=UE%20k%C5%82%C3%B3ci%20si%C4%99%20z%20USA.%20Sp%C3%B3r%20o%20dotacje%20do%20e-samochod%C3%B3w

Item 52
Id 63981537
Date 2022-12-04
Title Bild am Sonntag: Niemiecka minister wygadała się w sprawie Patriotów
Short title Bild am Sonntag: Lambrecht wygadała się ws. Patriotów
Teaser Niemiecka minister obrony Christine Lambrecht złamała poufność negocjacji z Warszawą w sprawie rozlokowania w Polsce niemieckich baterii rakiet Patriot. To „podły faul” pani minister – pisze „Bild am Sonntag”.

Po zdarzeniu w Przewodowie na wschodzie Polski rząd niemiecki chciał wesprzeć swojego wschodniego sąsiada – Polskę. Minister obrony Christine Lambrecht otrzymała zadanie zaoferowania Polsce niemieckich baterii obrony przeciwlotniczej Patriot – czytamy w niedzielnym wydaniu „Bilda”.

Niemiecka propozycja doprowadziła do ostrego sporu z sojusznikiem z NATO, ponieważ Lambrecht dla własnego PR (wizerunku) zerwała poufność negocjacji – podkreśla Angelika Hallemann. „To absolutne no-go (niedopuszczalne)” – dodaje dziennikarka „BamS”.

Rekonstruując wydarzenia sprzed trzech tygodni, autorka informuje, że niemieckie ministerstwo obrony przedstawiło 17 listopada stronie polskiej pomysł z rozmieszczeniem Patriotów. Ze względu na napięte relacje z Polską, resort poinformował o tym współpracowników Lambrecht i zaznaczył, że należy poinformować samą Panią minister.

Polska prośba o poufność

Dzień później, 18 listopada zareagował polski MON. Piotr Pacholski (dyrektor departamentu polityki bezpieczeństwa międzynarodowego – red.) w mailu napisał – „Propozycja Państwa jest przez nas wnikliwie badana”. Zapowiedział, że w poniedziałek 21 listopada nadejdzie prawdopodobnie pierwsza odpowiedź. „Jednocześnie chcielibyśmy prosić i zalecamy rezygnację z ujawnienia informacji” – cytuje „BamS” polskiego maila.

Mówiąc prosto – Polska wezwała Berlin do utrzymania oferty w tajemnicy – zaznacza autorka. Jasper Wieck, rzecznik niemieckiego MON i równocześnie szef kierownictwa sztabu, przekazał polską sugestię wszystkim zaufanym współpracownikom pani minister.

„BamS” pisze, że wola autoreklamy była dla Lambrecht najwidoczniej ważniejsza od prośby o poufne potraktowanie sprawy. „W poniedziałek rano (21.11.2022) pani minister wytrąbiła ofertę ws. Patriotów w wywiadzie dla ‘Rheinische Post’”.

Wojskowy z niemieckiego ministerstwa obrony powiedział "BamS" - „To było nieprofesjonalne. Nie wolno w ten sposób traktować sojuszników z NATO. To szkodzi i Niemcom i Bundeswehrze".

Postępowanie Lambrecht ocenił krytycznie polityk FDP Marcus Faber. „Z partnerami z NATO, takimi jak Polska, musimy komunikować się w sposób nacechowany szacunkiem. Zalecam pani minister, aby w wywiadach nie ujawniała wbrew woli sojuszników informacji. W przeciwnym razie zniszczeniu ulegają podstawy opartej na zaufaniu współpracy".

Short teaser Niemiecka minister obrony złamała poufność negocjacji z Polską ws. Patriotów - pisze „Bild am Sonntag”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Bild%20am%20Sonntag%3A%20Niemiecka%20minister%20wygada%C5%82a%20si%C4%99%20w%20sprawie%20Patriot%C3%B3w&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63981537&x4=11397&x5=Bild%20am%20Sonntag%3A%20Niemiecka%20minister%20wygada%C5%82a%20si%C4%99%20w%20sprawie%20Patriot%C3%B3w&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbild-am-sonntag-niemiecka-minister-wygada%C5%82a-si%C4%99-w-sprawie-patriot%C3%B3w%2Fa-63981537&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/bild-am-sonntag-niemiecka-minister-wygadała-się-w-sprawie-patriotów/a-63981537?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63878193_401.jpg
Image caption Amerykańskie Patrioty na lotnisku w Rzeszowie
Image source Simon Jankowski/NurPhoto/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63878193_401.jpg&title=Bild%20am%20Sonntag%3A%20Niemiecka%20minister%20wygada%C5%82a%20si%C4%99%20w%20sprawie%20Patriot%C3%B3w

Item 53
Id 63980182
Date 2022-12-04
Title Branża opiekuńcza w Niemczech. Jakie zarobki?
Short title Branża opiekuńcza w Niemczech. Jakie zarobki?
Teaser W tym roku wynagrodzenie w niemieckich placówkach opiekuńczych nieznacznie wzrosło – wynika z wyliczeń kasy chorych.

Średnia płaca za godzinę w niemieckich domach opieki objętych układami zbiorowymi wzrosła w tym roku o około 2,7 proc. do 20,37 euro – wynika z analizy kasy chorych AOK, o której informuje sieć redakcji RND. Średnia płaca godzinowa to jednocześnie dolna granica płacowa dla całej branży.

Między 17 a 23 euro

Konkretnie, średnia płaca za godzinę dla personelu pomocniczego wynosi obecnie 17,03 euro. To o 2,53 proc. więcej niż w 2021 roku. Asystenci opiekuńczy z co najmniej rocznym stażem otrzymują średnio 19,05 euro za godzinę (wzrost o 1,98 proc.). Dla wykwalifikowanych pracowników z co najmniej trzyletnim stażem stawka godzinowa wynosi obecnie 23,38 euro (wzrost o 2,86 proc.).

W landach różne płace

Istnieją jednak duże różnice między poszczególnymi landami. Podczas gdy średnia płaca w Meklemburgii-Pomorzu Przednim wynosi 18,79 euro za godzinę, w Nadrenii Północnej-Westfalii jest to 21,05 euro.

Wszystkie placówki opiekuńcze, które podlegają zbiorowym układom pracy lub są związane z Kościołem i podlegają kościelnemu prawu pracy, musiały do końca września przekazać związkom kas chorych dane o wynagrodzeniach swoich pracowników. Ustalony na tej podstawie poziom płac jest uważany za dolną granicę wynagrodzeń, która musi być przestrzegana także przez zakłady opiekuńcze bez układu zbiorowego. W przeciwnym razie placówki te nie będą mogły już rozliczać się z ustawowymi funduszami ubezpieczenia opiekuńczego.

(RND/dom)

Short teaser W tym roku wynagrodzenie w niemieckich placówkach opiekuńczych nieznacznie wzrosło – wynika z wyliczeń kasy chorych.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Bran%C5%BCa%20opieku%C5%84cza%20w%20Niemczech.%20Jakie%20zarobki%3F%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63980182&x4=11398&x5=Bran%C5%BCa%20opieku%C5%84cza%20w%20Niemczech.%20Jakie%20zarobki%3F%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbran%C5%BCa-opieku%C5%84cza-w-niemczech-jakie-zarobki%2Fa-63980182&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/branża-opiekuńcza-w-niemczech-jakie-zarobki/a-63980182?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220520_001_imigranci_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220520_001_imigranci_01r&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220520_001_imigranci_01r.jpg&title=Bran%C5%BCa%20opieku%C5%84cza%20w%20Niemczech.%20Jakie%20zarobki%3F

Item 54
Id 63980065
Date 2022-12-04
Title Andriej Kurkow: „Putina stworzyło rosyjskie społeczeństwo”
Short title Andriej Kurkow: „Putina stworzyło rosyjskie społeczeństwo”
Teaser „Przez 20 lat Rosja była przygotowywana na bombardowanie Kijowa i zabijanie Ukraińców” – mówi w wywiadzie dla DW pisarz Andriej Kurkow.

DW: Pod koniec listopada otrzymał pan w Monachium Nagrodę Rodzeństwa Schollów za swój pamiętnik. Nadal pan go pisze?

Andriej Kurkow*: Piszę dalej – historie moich przyjaciół, kolegów i osób, o które się dziś martwię. Teraz, w czasie wojny, wszystko co materialne straciło na znaczeniu, a wszystko, co emocjonalne i ludzkie, jest pięćset razy ważniejsze niż wcześniej. Najważniejsze jest zachowanie kraju i niepodległości Ukrainy, uratowanie narodu ukraińskiego, aby inne kraje go nie anektowały. Bo Ukraińcy, ze swoim duchem inicjatywy i umiłowaniem wolności, mogą wzbogacić każdy naród. Ważne jest, aby robili to dla Ukrainy, a nie dla innych krajów.

Na początku swojego dziennika zastanawia się pan, czy będzie wojna. Zakończenie jest zdeterminowane realnymi wydarzeniami. Gdyby mógł pan opisać zakończenie tej nieludzkiej historii, jak by ono wyglądało?

– Ta wojna trwa właściwie od 313 lat. Teraz jesteśmy tylko świadkami kontynuacji bitwy pod Połtawą z 1709 roku, kiedy to car Rosji Piotr I pokonał ukraińskiego kapitana kozackiego Iwana Mazepę i popierającego go króla szwedzkiego Karola XII. Dlatego mówimy tylko o 30-, 50- lub 70-letnich przerwach. Będziemy mogli mówić o zakończeniu wojny, gdy Rosja się zmieni, gdy nie będzie już aspirować do statusu imperium i zrezygnuje ze swojej arogancji wobec wszystkich narodów, które kiedyś żyły w tym imperium.

Mówi pan w swojej książce o „wojnie Putina”, ale oczywiście nie chodzi tylko o Władimira Putina.

– Nie chodzi tylko o Putina. Putin został stworzony przez rosyjskie społeczeństwo. Na tę wojnę pracowało zarówno społeczeństwo rosyjskie, jak i sam Putin. I razem osiągnęli sukces, jednak sukces warunkowy – w tym sensie, że potrafili tę wojnę rozpocząć. Przez 20 lat Rosja była przygotowywana na bombardowanie Kijowa i zabijanie Ukraińców. Na razie nie widzę oznak zmian w Rosji. Najpierw wyjechali z kraju dysydenci, co zwiększyło odsetek tych, którzy popierają Putina. Teraz z Rosji wyjechali ci, którzy popierają Putina, ale nie chcą umierać za jego idee. Tym samym odsetek tych, którzy w Rosji popierają Putina, nie maleje.

Dopóki sytuacja jest taka, jak teraz, trzeba wiedzieć, że nie tylko Ukraina jest zagrożona. Rosja wstrzyma wojnę, by uzupełnić swój arsenał rakietowy. Zagrożona jest również Republika Mołdawii. Dla Białorusi to zagrożenie nie ma większego znaczenia, bo kraj ten nie jest już niepodległy. Polska, Litwa, Łotwa i Estonia będą mogły spać spokojnie tylko wtedy, gdy Rosja stanie się demokratycznym, normalnym państwem, szanującym międzynarodowe zasady i granice oraz suwerenność państw powstałych z dawnego Układu Warszawskiego.

Czy Rosjanie i Ukraińcy są wrogami na dziesięciolecia, a nawet wieki?

– Nie, nie na zawsze. Myślę, że mówimy o jednym lub dwóch pokoleniach. Pod względem skutków dla stosunków między zaangażowanymi stronami wojnę tę można porównać do tego, co w Rosji nazywa się Wielką Wojną Ojczyźnianą. W 1972 roku miałem jedenaście lat. Kiedy w czwartej klasie zapytano mnie, jakiego języka obcego chciałbym się uczyć, angielskiego czy niemieckiego, powiedziałem, że nigdy nie nauczę się niemieckiego, bo Niemcy zabili mojego dziadka.

Zacząłem uczyć się niemieckiego w wieku 36 lat. A teraz dostaję niemiecką nagrodę literacką. Właśnie spotkałem się z niemieckimi przyjaciółmi. Dziś przyjmują ukraińskich uchodźców i cieszą się z tej możliwości, która być może jest próbą odpokutowania win przodków.

Obawiam się tylko, że Rosja nie będzie miała takiej możliwości, że nie będzie pokolenia, które będzie chciało odpokutować winy. W tym celu Rosjanie muszą najpierw pokonać imperializm w sobie. Muszą przyznać się do swoich grzechów i uznać zbiorową odpowiedzialność za masakry na Ukraińcach w Mariupolu, Buczy i Hostomelu, w Czernihowie itd. Rosjanie nigdy nie potrafili za nic przeprosić. To stara sztuka pisać historię na nowo i przekuwać porażki w zwycięstwa; w Rosji opanowana od dawna, począwszy od księcia Aleksandra Newskiego (bohatera narodowego Rosji z XIII wieku – red.).

*Andriej Kurkow jest jednym z najbardziej znanych ukraińskich autorów i intelektualistów pochodzenia rosyjskiego. Przyznana mu nagroda upamiętnia rodzeństwo Hansa i Sophie Scholl, którzy jako członkowie organizacji Biała Róża zbuntowali się przeciwko dyktaturze nazistowskiej. Jego „Dziennik Inwazji” ukazał się w październiku 2022 r. po niemiecku nakładem wydawnictwa Haymon.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser „Przez 20 lat Rosja była przygotowywana na bombardowanie Kijowa i zabijanie Ukraińców” – mówi DW pisarz Andriej Kurkow.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura::Andriej%20Kurkow%3A%20%E2%80%9EPutina%20stworzy%C5%82o%20rosyjskie%20spo%C5%82ecze%C5%84stwo%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63980065&x4=11399&x5=Andriej%20Kurkow%3A%20%E2%80%9EPutina%20stworzy%C5%82o%20rosyjskie%20spo%C5%82ecze%C5%84stwo%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fandriej-kurkow-putina-stworzy%C5%82o-rosyjskie-spo%C5%82ecze%C5%84stwo%2Fa-63980065&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura" />
Item URL https://www.dw.com/pl/andriej-kurkow-putina-stworzyło-rosyjskie-społeczeństwo/a-63980065?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/60890400_401.jpg
Image caption Andriej Kurkow
Image source Frank May/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221014_001_rosjamob_01r&image=https://static.dw.com/image/60890400_401.jpg&title=Andriej%20Kurkow%3A%20%E2%80%9EPutina%20stworzy%C5%82o%20rosyjskie%20spo%C5%82ecze%C5%84stwo%E2%80%9D

Item 55
Id 63979816
Date 2022-12-04
Title Nowa publikacja o niemieckich zbrodniach 1939-1945
Short title Nowa publikacja o niemieckich zbrodniach 1939-1945
Teaser Punktem granicznym między klasyczną przemocą a ludobójstwem była napaść na Polskę w 1939 roku, a nie atak na Związek Sowiecki w 1941 roku – pisze Dieter Pohl w najnowszej publikacji o niemieckich zbrodniach.

„To nie napaść na Związek Sowiecki w czerwcu 1941 roku i rozpoczęcie systematycznej zagłady, lecz atak na Polskę we wrześniu 1939 roku stanowi według Pohla rzeczywistą cezurę w przekroczeniu granicy od przemocy do masowego mordu” – pisze Rene Schlott w recenzji najnowszej publikacji historyka Dietera Pohla* opublikowanej w weekendowym wydaniu „Sueddeutsche Zeitung”.

Cezurą napaść na Polskę w 1939 r.

Początek II wojny światowej oznaczał – zaznacza autor recenzji – „eksport i radykalizację” polityki prześladowania praktykowanej dotychczas na terenie Trzeciej Rzeszy. „Elementy, praktyka i formy organizacyjne późniejszej polityki zagłady, która doprowadziła do kulminacji liczby ofiar w drugiej połowie 1942 roku, została ukształtowana do połowy 1941 roku. Współpraca Wehrmachtu, SS, policji, cywilnych urzędów okupacyjnych i miejscowej administracji oraz ekspertów naukowych funkcjonowała już wtedy bez zarzutu” – czytamy w omówieniu książki.

Pohl nazywa po imieniu warunki, które umożliwiły bezkarne dokonywanie morderstw w Trzeciej Rzeszy – specyficzny nazistowski rasizm, który przyswoił sobie elementy biologiczne, religijne, narodowe, kulturowe i ekonomiczne, praktykę wykluczenia, upowszechnienie przemocy po I wojnie światowej, ograniczenie praworządności, które doprowadziło do powstania obszarów wyłączonych spod prawa i umożliwiło bezkarne mordowanie.

Europejska perspektywa

Mocną stroną publikacji Pohla jest – zdaniem recenzenta – europejska perspektywa wykraczająca poza historię narodową. Pohl uwzględnia wszystkie grupy będące przedmiotem prześladowań – „Żydów”, „cyganów”, ludzi „aspołecznych” i „niewartych życia” jak też świadków Jehowy i homoseksualistów.

„Bezprawie stosowane wobec Polaków podczas okupacji i wysiedleń odgrywa równie ważną rolę, jak zbrodnie medyczne i sądowe, los robotników przymusowych i śmierć milionów jeńców wojennych, przede wszystkim ze Związku Sowieckiego i Włoch” – czytamy w „SZ”.

Równocześnie Pohl nie pozostawia cienia wątpliwości, że w centrum nazistowskich zbrodni znajduje się mord popełniony na europejskich Żydach. „Holokaustowi autor poświęca liczący ponad sto stron najbardziej obszerny rozdział, zajmując się nawet losem Żydów w Libii i na Wyspach Normandzkich” – pisze Schlott.

Suche fakty

Recenzent podkreślił, że Pohl zrezygnował całkowicie z elementów narracji, jak choćby osobistych wspomnień ocalałych, a skoncentrował się całkowicie na chronologii faktów – miejscach, danych, nazwiskach sprawców. Jego „sprawiające czasami biurokratyczne wrażenie” podejście nie jest zdaniem „SZ” deficytem, lecz wynika z wymogów stawianych podręcznikowi.

„SZ” przypomina, że po 1945 roku niemiecka historiografia zajmowała się przede wszystkim strukturami władzy Trzeciej Rzeszy, traktując Holokaust i inne aspekty masowych mordów jako problem marginesowy. Dopiero w ostatnich czterech dekadach zbrodnie nazistowskie znalazły się w centrum badań.

*Dieter Pohl: Gebhardt: Handbuch der deutschen Geschichte. Tom 20: Nationalsozialistische Verbrechen 1939-1945. Klett-Cotta, Stuttgart 2022.

Short teaser Punktem granicznym między klasyczną przemocą a ludobójstwem była napaść na Polskę w 1939 roku, a nie atak na ZSRR.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Nowa%20publikacja%20o%20niemieckich%20zbrodniach%201939-1945&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63979816&x4=11397&x5=Nowa%20publikacja%20o%20niemieckich%20zbrodniach%201939-1945&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnowa-publikacja-o-niemieckich-zbrodniach-1939-1945%2Fa-63979816&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nowa-publikacja-o-niemieckich-zbrodniach-1939-1945/a-63979816?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/49312654_401.jpg
Image caption Selekcja na rampie obozu zagłady Auschwitz
Image source picture-alliance/dpa/Mary Evans Picture Library
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/49312654_401.jpg&title=Nowa%20publikacja%20o%20niemieckich%20zbrodniach%201939-1945

Item 56
Id 63979810
Date 2022-12-04
Title Ostatnie Pokolenie. Zbawcy świata albo klimatyczni radykałowie
Short title Ostatnie Pokolenie. Zbawcy świata albo radykałowie
Teaser Blokady ulic, ataki na dzieła sztuki, unieruchomione lotniska – tak protestuje Ostatnie Pokolenie i zapowiada w najbliższych dniach kolejne akcje w Berlinie i Monachium. Czy aktywiści posuwają się za daleko?

Być może za kilkadziesiąt lat w podręcznikach historii można będzie przeczytać, że niewielka grupa aktywistów nie była skuteczna ze swoimi akcjami protestacyjnymi. Że tłuczone ziemniaki i zupa pomidorowa na dziełach sztuki, przyklejanie się do płyty lotniska w Berlinie czy blokady dróg były czynami karalnymi, które zagrażały ludzkiemu życiu.

Ale być może zamiast tego w podręcznikach będzie napisane, jak aktywiści klimatyczni bronili się przed sądem w Monachium: „Panie sędzio, nie sądzę, żeby ludzie za 30 lat zrozumieli, dlaczego siedzimy tu w sądzie, a nie w rządzie w Berlinie”.

Lars Werner jest jednym z tych, którzy na początku listopada dwukrotnie przykleili się do asfaltu na ruchliwej obwodnicy w Monachium. I został skazany przez sąd nie tylko na grzywnę w wysokości 525 euro za dwa zarzuty stosowania przymusu, ale także odsiedział 23 dni w największym monachijskim więzieniu. Nie powstrzyma to jednak Larsa, psychologa klinicznego z Getyngi, przed kontynuowaniem protestów. – Powiedziałem sędziemu i prokuraturze, że wyrok niczego nie zmieni i nie wpłynie na to, żebym dalej szedł tą drogą, bo przecież jestem zobowiązany wobec swojego sumienia, choć faktycznie szanuję i chronię praworządność – mówi w rozmowie z Deutsche Welle. – I że musimy powstać wśród ludzi, bo inaczej przegramy w sprawie klimatu. Będziemy tak długo działać, aż ludzie zainteresują się meritum naszej krytyki.

Czego chce Ostatnie Pokolenie?

Dla 31-letniego Larsa oznacza to, że po jego obywatelskim nieposłuszeństwie we Frankfurcie, Hamburgu i Berlinie, mogą nastąpić kolejne akcje. W tym roku prawie co miesiąc przyklejał się gdzieś na ulicach niemieckich miast. On i inni z organizacji Ostatnie Pokolenie domagają się, aby niemiecki rząd trzymał się celów klimatycznych z Paryża, a konkretnie ograniczenia prędkości do 100 kilometrów na godzinę na niemieckich autostradach i wprowadzenia miesięcznego biletu za dziewięć euro w transporcie publicznym. Charakter protestów, które wywołują ostrą krytykę w całych Niemczech, jest zamierzony.

– Akcji nie można zignorować, bo to przecież zakłócenie rzeczywistości. Życie codzienne zostaje przerwane. Oczywiście to nie jest normalne, że ludzie przyklejają się do ulicy, rzucają masą ziemniaczaną w obrazy czy przykuwają się do słupka na boisku piłkarskim – mówi Lars. Ale nie jest też normalne, że żyje się dalej jakby nigdy nic, mimo „egzystencjalnego zagrożenia”.

Gniew i zastraszanie

Lars Werner akceptuje wiele w imię swojej walki o klimat. Na początku roku rzucił bezpieczną pracę w gabinecie terapeuty i od tego czasu utrzymuje się z oszczędności, których nie ma zbyt wiele. Jego przyjaciele i rodzina nie popiera jego akcji. Tak naprawdę nie potrafi już niczego zaplanować na dłuższą metę, tylko żyje z miesiąca na miesiąc. I przede wszystkim spotyka się z odrzuceniem i nieraz z czystą nienawiścią.

– W Monachium opluwano mnie na ulicy. Kiedy się na nas krzyczy, my nie podnosimy głosu. Kiedy jesteśmy bici, nie oddajemy – mówi. Nie wini ludzi za to, że nachodzi ich gniew. – Ale nie prowadzimy też kampanii, by ludzie udzielali nam rozgrzeszenia. Chcemy uniknąć załamania klimatycznego, więc nie musimy być tymi dobrymi czy kochanymi.

Miara się przebrała

Na pewno nie są takimi dla posła do Bundestagu Christopha Plossa. Po blokadzie berlińskiego lotniska pod koniec listopada dla chadeka miara się przebrała. Napisał na Twitterze, że akcja stanowi zagrożenie dla ochrony klimatu i demokratycznego społeczeństwa. Ploss, który opowiada się za większą innowacyjnością w celu osiągnięcia celów klimatycznych, a przy tym za stosowaniem technologii, takich jak e-paliwa, domaga się jasnej odpowiedzi od państwa konstytucyjnego.

– W demokracji nie może być tak, że dla małej mniejszości panują inne reguły gry niż dla wszystkich innych – niezależnie od tego, jak bardzo są przekonani o swojej racji. W demokracji te same zasady muszą obowiązywać wszystkich – mówi w rozmowie z DW.

Mało zrozumienia dla protestów

Ploss nie jest odosobniony w swojej krytyce. Prawie wszystkie partie polityczne zdecydowanie potępiły blokadę na lotnisku. Niemiecka minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser (SPD) mówiła o niedopuszczalnej eskalacji, sekretarz generalny FDP Bijan Djir-Sarai apelował o surowość państwa prawa, a wiceszef klubu poselskiego Zielonych w Bundestagu Konstantin von Notz skrytykował akcję jako „kontrproduktywną, arogancką i potencjalnie niebezpieczną”. Lider populistycznej AFD Tino Chrupalla wezwał nawet niemiecki kontrwywiad do podjęcia działań.

Konferencja ministrów spraw wewnętrznych zgodziła się teraz na sporządzenie raportu sytuacyjnego do początku przyszłego roku. – Błędem byłoby robienie ze sprawców ofiar lub trywializowanie przestępstw tylko dlatego, że można mieć sympatię dla domniemanych motywów tych radykałów. Tzw. Ostatnie Pokolenie dopuszcza się przestępstw. Państwo musi dać jasną odpowiedź. Potrzebujemy w polityce jasnego języka, gdy radykalna mniejszość myśli, że może być ponad prawem – mówi Christoph Ploss.

„Jak Frakcja Czerwonej Armii”

Lider grupy parlamentarnej CSU Andreas Dobrindt idzie nawet o krok dalej i nazywa Ostatnie Pokolenie „klimatycznym RAF” – w nawiązaniu do lewicowo-ekstremistycznej organizacji terrorystycznej Frakcji Czerwonej Armii. W latach 1971-1993 RAF była odpowiedzialna za ponad 30 morderstw w Niemczech.

Czy Dobrindt ma rację ze swoim drastycznym doborem słów? – To, co robią aktywiści, to w zasadzie łagodne przekroczenie prawa. Blokują drogi, rzucają jedzeniem na obrazy, które są dobrze chronione. Ryzykują własną nietykalność fizyczną i wolność. Ale niszczą rzeczy na małą skalę i nie zagrażają ludziom. Pod tym względem nie ma to nic wspólnego z grupami zbrojnymi, takimi jak RAF – mówi prof. Sebastian Haunss z Uniwersytetu w Bremie, który zajmuje się badaniem ruchów protestacyjnych.

Krytycy Ostatniego Pokolenia podkreślają jednak, że protesty zagrażają ludziom i wskazują na śmierć rowerzystki w Berlinie, potrąconej przez betoniarkę. Jej ratunek mogła utrudnić blokada klimatyczna. Śledztwo trwa.

Społeczeństwo przeciwne protestom

Również duża część społeczeństwa odrzuca protesty Ostatniego Pokolenia. Jednym z zarzutów jest to, że działania nie są skierowane przeciwko prawdziwym sprawcom zmian klimatycznych. Tylko, że fakt, iż Lars Werner i jego towarzysze broni odłączyli w tym roku dziesiątki rurociągów transportujących ropę, nie spotkał się z prawie żadnym zainteresowaniem mediów. W najbliższy poniedziałek, 5 grudnia, planowane są kolejne akcje, zwłaszcza w Berlinie i Monachium.

Należy się spodziewać ostrych reakcji. – W końcu demonstranci domagają się wdrożenia międzynarodowego i uchwalonego porozumienia, to żądanie realno-polityczne i powściągliwe. Wymaga to fundamentalnych zmian w dzisiejszym społeczeństwie, zarówno na poziomie indywidualnym, jak i zbiorowym. I jest wielu, którzy nie chcą tych zmian – wyjaśnia prof. Haunss. To, że Ostatnie Pokolenie spotyka się z tak dużą krytyką i złością, ma właśnie związek z tym, że ludzie nie chcą, by im przeszkadzano.

Jak ruch antynuklearny

Badacz protestu porównuje Ostatnie Pokolenie do ruchu antynuklearnego. Wtedy też chodziło o środowisko i długofalowe konsekwencje działań człowieka. Była to ważna kwestia społeczna, która wymagała od protestujących wiele cierpliwości. Dzisiejszy ruch przypomina inicjatywę z lat 70. i 80. ubiegłego stulecia także w swojej bardzo lokalnej strukturze organizacyjnej – mówi Haunss.

Uważa on, że w interakcji z ruchem Fridays for Future (Piątki dla Klimatu) Ostatnie Pokolenie jeszcze bardzo długo będzie działać Niemcom na nerwy. – Właściwie wszystkie wielkie ruchy zawsze składały się zarówno z konfrontacyjnych form działania, jak i pokojowych masowych protestów. Tak było w ruchu kobiet, ruchu antynuklearnym czy w amerykańskim ruchu na rzecz praw obywatelskich – mówi badacz z Bremy.

Nawiasem mówiąc, sędzia okręgowy w Monachium Alexander Fichtl oświadczył w swoim wyroku, że Lars Werner i jego towarzysze mają rację we wszystkim, co mówią o zmianach klimatu i niezdolności polityki do skutecznej walki z nimi. – Mylą się tylko w jednym punkcie – doborze środków – powiedział. Powinni realizować swój cel na drodze politycznej, w przeciwnym razie podważają demokratyczne państwo prawa.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Ostatnie Pokolenie znowu zapowiada blokady dróg i ataki na dzieła sztuki. Czy aktywiści posuwają się za daleko?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Ostatnie%20Pokolenie.%20Zbawcy%20%C5%9Bwiata%20albo%20klimatyczni%20radyka%C5%82owie%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63979810&x4=11400&x5=Ostatnie%20Pokolenie.%20Zbawcy%20%C5%9Bwiata%20albo%20klimatyczni%20radyka%C5%82owie%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fostatnie-pokolenie-zbawcy-%C5%9Bwiata-albo-klimatyczni-radyka%C5%82owie%2Fa-63979810&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ostatnie-pokolenie-zbawcy-świata-albo-klimatyczni-radykałowie/a-63979810?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63624357_401.jpg
Image caption Ostatnie Pokolenie blokuje drogę w Berlinie
Image source Emily Sherwin/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221115_001_strajkw_01r&image=https://static.dw.com/image/63624357_401.jpg&title=Ostatnie%20Pokolenie.%20Zbawcy%20%C5%9Bwiata%20albo%20klimatyczni%20radyka%C5%82owie

Item 57
Id 63977151
Date 2022-12-04
Title Nowy Jork poszukuje szczurołapa. Wymagany instynkt killera
Short title Nowy Jork poszukuje szczurołapa. Wymagany instynkt killera
Teaser Nowy Jork poszukuje doświadczonego specjalisty do walki z plagą gryzoni. Oferuje 170 tys. dolarów rocznego wynagrodzenia.

Nowy Jork poniósł ostatnio niechlubną porażkę. Plaga gryzoni w tym mieście jest jednak tak ogromna, że obecnie władze miasta gorączkowo poszukują profesjonalnego szczurołapa. „Czy posiadasz to, czego potrzeba, aby dokonać rzeczy niemożliwych” - tak rozpoczyna się ogłoszenie, w którym poszukuje się odpowiedniego kandydata do walki z dokuczliwymi gryzoniami. Musi mieć „instynkt killera”, aby walczyć z „prawdziwym wrogiem - nieograniczoną populacją szczurów”.

Wysokie wynagrodzenie

„Szczury znienawidzą tę ofertę pracy” - czytamy dalej w ogłoszeniu. Poszukiwana jest osoba z tytułem licencjackim i kilkuletnim doświadczeniem zawodowym między innymi w planowaniu przestrzennym. Wymagana jest także umiejętność obsługi kilku programów komputerowych i „zawziętość”.
Wybrana na szczurołapa osoba otrzymywałaby 170 tysięcy dolarów rocznego wynagrodzenia.

„Przebiegłe i żarłoczne”

Plaga szczurów w Nowym Jorku dawno już urosła do poważnego problemu. „Gryzonie roznoszą choroby, uszkadzają domy i instalacje” - informuje administracja miasta. Starają się nawet obserwować ruchy pracowników kuchni.

Jednak władze słynnej metropolii decydują się podjąć walkę. Jak podają: „nowojorskie szczury są przebiegłe, żarłoczne i płodne oraz słynną z wręcz legendarnej umiejętności przetrwania. Ale to nie one rządzą miastem, tylko my”.

(DPA/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Nowy Jork poszukuje specjalisty do walki z plagą gryzoni. Oferuje 170 tys. dolarów rocznego wynagrodzenia.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Nowy%20Jork%20poszukuje%20szczuro%C5%82apa.%20Wymagany%20instynkt%20killera&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63977151&x4=11400&x5=Nowy%20Jork%20poszukuje%20szczuro%C5%82apa.%20Wymagany%20instynkt%20killera&x6=1&x7=%2Fpl%2Fnowy-jork-poszukuje-szczuro%C5%82apa-wymagany-instynkt-killera%2Fa-63977151&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/nowy-jork-poszukuje-szczurołapa-wymagany-instynkt-killera/a-63977151?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Nowy%20Jork%20poszukuje%20szczuro%C5%82apa.%20Wymagany%20instynkt%20killera

Item 58
Id 63978204
Date 2022-12-04
Title Tagesspiegel: Do kogo należy obraz Kandinskiego?
Short title Tagesspiegel: Do kogo należy obraz Kandinskiego?
Teaser Niemiecki dziennik „Tagesspiegel” informuje o polskich zarzutach wobec domu aukcyjnego Villa Grisebach i wstrzymaniu sprzedaży akwareli Kandinskiego do czasu decyzji sądu. Redakcja nie komentuje sprawy.

Powodem rzadko spotykanego zainteresowania aukcją sztuki w domu aukcyjnym Villa Grisebach jest mała akwarela Wassilego Kandinskiego, bez tytułu, datowana na rok 1928. Ładna, ale raczej nie spektakularna praca sprzedana została za 310 tys. euro – czytamy w niedzielnym wydaniu największej stołecznej gazety.

Poruszenie wywołały zarzuty ze strony polskiej ambasady, że obraz Kandinskiego pochodzi z włamania i został skradziony w 1984 roku z Muzeum w Warszawie, co było znane Grisebachowi.

Interwencja policji

„Podczas licytacji przed domem aukcyjnym zjawiły się – jak twierdzą naoczni świadkowie – dwa policyjne samochody. Funkcjonariusze zażądali spotkania z dyrektorem zarządzającym Grisebacha” – pisze „Tagesspiegel”. Gazeta przytacza stanowisko polskiego konsula Marcina Króla, który napisał, że „podana przez dom aukcyjny proweniencja obrazu wskazuje jednoznacznie, że obraz znajdował się w publicznych polskich zbiorach, a co więcej posiada oznaczenia własności wskazujące na pochodzenie z Muzeum Narodowego w Warszawie”.

„To, że w 1984 roku obraz znajdował się w Polsce, rzeczywiście nie jest sporne” – podkreśla „Tagesspiegel”. Redakcja zwraca jednak uwagę, że istnieją różne wersje relacji o tym, w jaki sposób obraz znalazł się w kolekcji amerykańskiej, a potem stał się, za pośrednictwem monachijskiej galerii Thomas, własnością kolekcjonerki Maren Otto.

Zakup w dobrej wierze?

Jak twierdzi Grisebach, Otto kupiła obraz w „dobrej wierze”. Rzeczniczka domu aukcyjnego oświadczyła, że „Grisebach dowiedział się o ewentualnej kradzieży z polskiego muzeum na krótko przed aukcją z oświadczenia polskiego ministerstwa kultury. W reakcji na to oświadczenie wdrożono prawną kontrolę, która jednoznacznie wykazała, że nie ma prawnych zastrzeżeń wobec aukcji”.

„Tagesspiegel” zastrzegł, że trudno się dziwić, iż polski rząd widzi tę kwestię inaczej. Gazeta przypomniała, że polski minister kultury Piotr Gliński zarzucił Griesbachowi paserstwo. Konsul Król twierdzi, że praca Kandinskiego była zgłoszona jako dzieło skradzione przez Interpol. „Nie jest jeszcze jasne, czy to się zgadza” – pisze „Tagesspiegel”.

Kto zabierze obraz do domu?

„Odpowiedź na pytanie, kto ma rację, będzie miała wpływ na to, kto będzie mógł na koniec zabrać obraz do domu” – czytamy w „Tagesspieglu”. Zdaniem redakcji konieczne będą dalsze prawne badania, które powinny wykazać, czy Maren Otto kupiła w 1988 roku obraz rzeczywiście w „dobrej wierze”. Jeśli tak, to zgodnie z niemieckim prawem obraz mógł być dopuszczony na rynek, nawet jeśli chodzi o łup pochodzący z kradzieży. Grisebach poinformował, że dąży do prawnej kontroli. Do tego czasu realizacja sprzedaży została zawieszona.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser „Tagesspiegel” informuje o polskich zarzutach wobec domu aukcyjnego i wstrzymaniu sprzedaży akwareli Kandinskiego.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::Tagesspiegel%3A%20Do%20kogo%20nale%C5%BCy%20obraz%20Kandinskiego%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63978204&x4=30855&x5=Tagesspiegel%3A%20Do%20kogo%20nale%C5%BCy%20obraz%20Kandinskiego%3F&x6=0&x7=%2Fpl%2Ftagesspiegel-do-kogo-nale%C5%BCy-obraz-kandinskiego%2Fa-63978204&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/tagesspiegel-do-kogo-należy-obraz-kandinskiego/a-63978204?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63964350_401.jpg
Image caption Akwarela Wassilego Kandinskiego, bez tytułu, datowana na rok 1928
Image source Grzegorz Szymanowski/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63964350_401.jpg&title=Tagesspiegel%3A%20Do%20kogo%20nale%C5%BCy%20obraz%20Kandinskiego%3F

Item 59
Id 63961295
Date 2022-12-04
Title Żona byłego ambasadora RFN w Polsce: Polska jest częścią mojego życia i chcę, żeby tak pozostało
Short title Olivia Nikel: Chcę, by Polska pozostała częścią mojego życia
Teaser Przez sześć lat wraz z mężem, byłym ambasadorem Niemiec, żyła w Warszawie. Dziś w Berlinie można zobaczyć jej fotografie. Na wielu – Polskę. DW mówi o tym, czego brakuje jej w Niemczech i za czym tęskniła w Polsce.

DW: Nazwała pani wystawę swoich fotografii „Niemandsland” („ziemia niczyja”). Wśród zdjęć, obok fotografii ukazujących Berlin czy Francję, wiele jest także z Polski. Nie zadomowiła się pani w Polsce czy nie jej dotyczy ten tytuł?

Olivia Nikel*: „Niemandsland” odnosi się przede wszystkim do techniki fotografii, które są w pewnym sensie rozmazane, ale jednocześnie ukazują rzeczywistość. Mają w sobie coś ze „świata pomiędzy”, „ziemi niczyjej” właśnie.

Co to za technika?

– Ta technika nazywa się ICM (Intentional Camera Movement) i zakłada celowy ruch aparatem podczas wykonywania fotografii. Sprawia to, że rzeczywistość nieco się zmienia. Fotografie nawiązują do impresjonizmu, są rozmazane, poruszone. Ważne dla mnie jest też to, że ludzie na tych fotografiach, często przypadkowi, są anonimowi, że ich sfera prywatna nie została naruszona.

Porusza pani aparatem w przypadkowych czy konkretnych momentach?

– Z czasem nabywa się doświadczenie i ma lepsze wyczucie, co da dobry efekt, a co nie. Ale na początku musiałam zrobić kilkanaście zdjęć, zanim było wśród nich udane. Bardzo duży wpływ ma światło. W południe chociażby trudno o dobre zdjęcie bez filtra, a spośród tych, które zostały wystawione, wszystkie są bez filtra. Uważam, że daje to najlepszy efekt. Najbardziej lubię fotografować o świcie i późnym popołudniem.

Czy ta fascynacja fotografią zrodziła się, kiedy była pani w Polsce z mężem, ówczesnym ambasadorem Niemiec?

– Od dawna chciałam fotografować. Kiedy pracowałam w USA jako korespondentka „Berliner Zeitung” często robiłam zdjęcia do swoich tekstów. Podobnie było, kiedy pojechałam do Iraku i Afganistanu. Ale wtedy w pierwszej kolejności byłam dziennikarką. Kiedy przyjechałam do Warszawy, pomyślałam, że muszę wypróbować coś nowego, bo przecież nie mogłam, jako żona ambasadora Niemiec, pisać o Polsce w niemieckich mediach, choć oczywiście o wielu sprawach wiedziałam więcej, niż gdybym była w Polsce jako dziennikarka. Zapisałam się więc na kurs fotografii.

Czy do którejś z nich ma pani szczególny sentyment?

– Tak, do tej, na której widać bulwar nad Wisłą w Warszawie. Kocham to miejsce. Pamiętam piękny wiersz amerykańskiej autorki, w którym jest mowa o mostach i parkach w Warszawie, które przypominają jej Paryż. Ta fotografia przypomina mi o tym wierszu.

Polska jest pełna kontrastów. Z jednej strony to kraj, który jest niesamowicie gościnny i otwarty, a z drugiej – na niwie politycznej – ma skłonności do odcinania i zamykania się, czy sięgania po antyniemieckie akcenty. Jak pani to interpretuje?

– To jedno, to niejako „osobowość” Polski, a to drugie, to czysta polityka. Uwielbiam ciepło i serdeczność, której zaznałam. Pokochałam też talent improwizacyjny Polaków. To, że nie patrzy się sztywno na schematy, ma się odwagę, by wypróbowywać różne rzeczy. Niektóre moje pomysły w Niemczech zostałyby uznane za szalone lub zbyt spontaniczne, a w Polsce wszystko jest możliwe.

Wielu moich przyjaciół w Polsce nie utożsamia się z wizerunkiem Polski, który kreowany jest przez polityków. Nie czują się reprezentowani tak, jakby tego chcieli. Mówiąc to, próbuję być dyplomatyczna, bo uważam, że zawsze trzeba szukać porozumienia, ale wielu moich znajomych jest znacznie mniej dyplomatycznych. Nie godzą się na upolitycznienie ich życia. Na szczęście dziś już nie muszę na co dzień obcować z tego rodzaju polityką.

Dziś może pani być dyplomatyczna, ale nie musi. Przez sześć lat pobytu w Warszawie musiała pani ważyć słowa, uśmiechać się pewnie i wtedy, kiedy niekoniecznie miała na to ochotę. To trudne?

– W Polsce nie tak bardzo, bo z większością osób, nawet bardzo krytycznych wobec Niemiec, można rozmawiać na takie tematy, które obie strony interesują – sztuka, tradycja, historia. Ze względu na to, że jestem Niemką, uważam, co oczywiste, krzywdy wyrządzone Polakom przez Niemców za okrutne i haniebne. Mogę o tym dziś rozmawiać z Polakami, bo towarzyszą mi takie same emocje jak im. Jestem pełna podziwu dla odwagi Polaków, woli walki, siły przetrwania.

Czy właśnie ze względu na okrutną historię i krzywdy wyrządzone Polakom przez hitlerowskie Niemcy często miała pani w Polsce poczucie, że czegoś nie może lub nie powinna mówić?

– Tak, często. Pamiętam, co wydarzyło się w przeszłości i z tego powodu czasem trzeba się powstrzymać. Inaczej jest pewnie w przypadku Anglika czy Francuza. Oni pewnie prosto z mostu powiedzą, co myślą. W przypadku Niemców jest inaczej. Jako żona niemieckiego ambasadora nie uważałam, że krytykowanie Polski jest stosowne.

A czy miała pani jakikolwiek wpływ na bieg spraw, czy też świat dyplomacji nie dopuszcza takiej możliwości?

– Generalnie nie dopuszcza. Ambasada pracuje zgodnie ze swoimi zasadami, wspólnie z niemieckim Ministerstwem Spraw Zagranicznych i nie ma się na tę pracę wpływu. Oczywiście mogłam rozmawiać z mężem czy wychodzić z różnymi inicjatywami, jak chociażby świątecznym bazarem, podczas którego były zbierane pieniądze. Było dla mnie wspaniałe, że miałam bardzo dobre, przyjacielskie relacje z pierwszą damą Polski, Agatą Kornhauser-Dudą, która jest germanistką, pozytywnie nastawioną do Niemiec, zna kulturę Niemiec. Miałyśmy wiele tematów do rozmów. Poprosiłam ją, żeby patronowała naszemu bazarowi. To też forma dyplomacji.

Ale czy w takich relacjach pomija się zupełnie antyniemieckie tony w polityce?

– Tak, o tym się nie mówi. To inna płaszczyzna. Relacje polsko-niemieckie w bardzo wielu sferach są bardzo dobre. Oczywiście można szukać punktów zapalnych, ale nie chciałam w tym uczestniczyć. Wolałam skupić się na rozwoju tego, co dobrze już funkcjonuje.

Teraz żyje pani w Berlinie. Czy często jest pani pytana o Polskę?

– Tak, bardzo. Ludzie często słyszą tylko to, co mówią politycy.

I wielu mieszkańców Berlina wciąż nie było jeszcze w Polsce…

– To taki absurd. Dokonałam takiego podziału: podzieliłam znajomych i przyjaciół na tych, którzy mnie odwiedzili w Polsce (to są ci mądrzy) i na tych, którzy tego nie zrobili. Ci pierwsi szukają informacji, są ciekawi świata i kiedy przyjechali, byli zachwyceni. Ci drudzy wolą Malediwy. Z tymi pierwszymi mam teraz głębszą więź, bo wspólnie poznawaliśmy Polskę.

Czy wciąż śledzi pani wydarzenia w Polsce?

– Oczywiście. Spędziliśmy w Polsce sześć lat i była to nasza jedyna zagraniczna placówka, co sprawiło, że był to wyjątkowy czas. Wcześniej miałam już związki z Polską. Mój wujek też był ambasadorem w Polsce, moja mama w latach osiemdziesiątych wspierała transport z darami dla Polaków (Joachim Schoeller – był ambasadorem RFN w Polsce w latach 1987-1989 – red.), po zmianie systemu miałam zawsze dużo kontaktu z Polakami, również poprzez dużą polską społeczność w Monachium. Ale przyznaję, że mimo to o wiele za mało wiedziałam o Polsce, zanim pojechaliśmy do Warszawy.

Ale teraz pewnie zna ją pani lepiej niż niejeden Polak, bo przecież dużo podróżowała pani z mężem po kraju. Zastanawiam się, czy po powrocie do Niemiec inaczej postrzega pani swój kraj?

– Tak, rzeczywiście tak jest. Bardzo brakuje mi tu duchowej „elastyczności” Polaków. W Polsce wszystko jest możliwe. Polacy nie znają stwierdzenia: „to jest niemożliwe”. Polacy sprawiają, że rzeczy stają się możliwe. Zawsze znajdują wyjście.

A odwrotnie: kiedy była pani w Polsce, tęskniła za czymś, co niemieckie?

– Trochę brakowało mi planowania, choć w ambasadzie miało ono oczywiście miejsce. Ale poza ambasadą musiałam najpierw przyzwyczaić się do tego, że na końcu wszystko się udaje, choć nie jest planowane. Planowanie jest bardzo niemieckie, choć oczywiście i tu są ludzie, którzy mówią po prostu: „damy radę”. Ale jednak większość powołuje się na reguły i biurokrację.

A pani jest bardziej polska czy niemiecka?

– Jestem chyba mieszanką jednego i drugiego, ale podoba mi się takie podejście, kiedy ludzie wierzą, że sobie poradzą. Pochodzę z Bawarii, która oczywiście też jest niemiecka, ale chyba bliższa mentalnie Polsce.

Czy często rozmawia pani z mężem o Polsce?

– Tak. Mąż właśnie pisze książkę o Polsce, która niedługo się ukaże. Przez wiele lat zajmował się Polską, to był niejako „jego kraj” jako dyplomaty. Doświadczyliśmy tam tyle ciepła i gościnności. Odczuwa się to dopiero, kiedy wyjedzie się z Polski. Będąc w Polsce, pełniliśmy określoną funkcję. Ale prawda wychodzi na jaw, kiedy wyjeżdżasz. Wtedy widać jak na dłoni, kto przy tobie zostaje. A zostało na szczęście wiele osób, z którymi jesteśmy w stałym kontakcie. Polska jest częścią mojego życia i chcę, żeby tak pozostało.

* Olivia Nikel – pochodzi z Monachium, studiowała politologię w Nowym Jorku. Przez wiele lat pracowała jako dziennikarka, była m.in. korespondentką „Berliner Zeitung” w USA. Przez sześć lat przebywała wraz z mężem na placówce dyplomatycznej w Warszawie. Rolf Nikel był ambasadorem Niemiec w Polsce w latach 2014-2020. Obecnie mieszkają w Berlinie.

Short teaser Przez sześć lat z mężem, byłym ambasadorem Niemiec, żyła w Warszawie. Dziś w Berlinie wystawiane są jej fotografie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura::%C5%BBona%20by%C5%82ego%20ambasadora%20RFN%20w%20Polsce%3A%20Polska%20jest%20cz%C4%99%C5%9Bci%C4%85%20mojego%20%C5%BCycia%20i%20chc%C4%99%2C%20%C5%BCeby%20tak%20pozosta%C5%82o&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63961295&x4=11399&x5=%C5%BBona%20by%C5%82ego%20ambasadora%20RFN%20w%20Polsce%3A%20Polska%20jest%20cz%C4%99%C5%9Bci%C4%85%20mojego%20%C5%BCycia%20i%20chc%C4%99%2C%20%C5%BCeby%20tak%20pozosta%C5%82o&x6=1&x7=%2Fpl%2F%C5%BCona-by%C5%82ego-ambasadora-rfn-w-polsce-polska-jest-cz%C4%99%C5%9Bci%C4%85-mojego-%C5%BCycia-i-chc%C4%99-%C5%BCeby-tak-pozosta%C5%82o%2Fa-63961295&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221204&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura" />
Item URL https://www.dw.com/pl/żona-byłego-ambasadora-rfn-w-polsce-polska-jest-częścią-mojego-życia-i-chcę-żeby-tak-pozostało/a-63961295?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63899212_401.jpg
Image source M. Gwozdz-Pallokat/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63899212_401.jpg&title=%C5%BBona%20by%C5%82ego%20ambasadora%20RFN%20w%20Polsce%3A%20Polska%20jest%20cz%C4%99%C5%9Bci%C4%85%20mojego%20%C5%BCycia%20i%20chc%C4%99%2C%20%C5%BCeby%20tak%20pozosta%C5%82o

Item 60
Id 63976623
Date 2022-12-03
Title Bankomaty w Niemczech: Rekordowa liczba eksplozji
Short title Bankomaty w Niemczech: Rekordowa liczba eksplozji
Teaser 450 bankomatów wysadzono w tym roku w Niemczech – to nowy rekord. Coraz częściej wykorzystywano do tego materiały wybuchowe groźne również dla mieszkańców.

Jak informuje gazeta „Welt am Sonntag”, w poprzednich latach odnotowywano w Niemczech mniej tego typu przestępstw. W 2020 roku wysadzono 414 bankomatów, w 2021 przypadków takich było 381. Gazeta powołuje się na informacje, jakie uzyskała od uczestników konferencji ministrów spraw wewnętrznych niemieckich landów, którzy obradowali w tym tygodniu w Monachium.

W ostatnim czasie zmienił się sposób postępowania przestępców stojących za eksplozjami bankomatów. Zamiast mieszanek gazowych używają oni coraz częściej materiałów wybuchowych. Stwarza to duże niebezpieczeństwo dla mieszkających i przemieszczających się w pobliżu osób. „Mieliśmy już rannych pieszych, metalowe części wpadały do dziecięcych pokoi, a domy nie nadawały się do zamieszkania” – powiedział Oliver Huth, przewodniczący Stowarzyszenia Niemieckich Śledczych Kryminalnych w Nadrenii-Północnej Westfalii.

Według Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych obecny wzrost liczby eksplozji bankomatów w Niemczech ma związek z działaniami prewencyjnymi, jakie wprowadzono w Holandii. Niemal dwie trzecie podejrzanych figurujących w statystykach Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) pochodzi właśnie z tego kraju.

Podczas konferencji w Monachium ministrowie spraw wewnętrznych nie ustalili jednak wiążących wymogów dotyczących ochrony pieniędzy przez banki. Mają one nadal polegać na dobrowolnych działaniach. Według bawarskiego ministra spraw wewnętrznych Joachima Herrmanna najważniejsza jest współpraca śledczych – zarówno w skali kraju, jak i z państwami sąsiednimi.

(dpa/ stef)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser 450 bankomatów wysadzono w tym roku w Niemczech. Coraz częściej wykorzystywano do tego materiały wybuchowe.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Bankomaty%20w%20Niemczech%3A%20Rekordowa%20liczba%20eksplozji&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63976623&x4=11400&x5=Bankomaty%20w%20Niemczech%3A%20Rekordowa%20liczba%20eksplozji&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbankomaty-w-niemczech-rekordowa-liczba-eksplozji%2Fa-63976623&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/bankomaty-w-niemczech-rekordowa-liczba-eksplozji/a-63976623?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220308_001_hiszpania_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220308_001_hiszpania_01r&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol220308_001_hiszpania_01r.jpg&title=Bankomaty%20w%20Niemczech%3A%20Rekordowa%20liczba%20eksplozji

Item 61
Id 63976380
Date 2022-12-03
Title Niemcy. Kryzys energetyczny i świąteczne iluminacje trudne do pogodzenia
Short title Niemcy. Świąteczne iluminacje i kryzys energetyczny
Teaser W 2022 roku energia kojarzy się z wojną, kryzysem i wydawaniem dużych pieniędzy. Czy świąteczne dekoracje świetlne w okresie przedświątecznym są nie na miejscu, czy może są ważniejsze niż kiedykolwiek?

W tym roku początek sezonu przedświątecznego w Niemczech i pogoda tworzą wręcz idealną parę – pierwsze płatki śniegu spadły z nieba już pod koniec listopada. Grzane wino, prażone migdały, migoczące ozdoby świąteczne w ogrodzie przed domem i świątecznie oświetlone deptaki w mieście tak bardzo pasują do przedświątecznego nastroju. Gdyby nie problem z energią. Nie dość, że jest droga, to jeszcze ściśle związana z wojną w Ukrainie.

Na długo przed rozpoczęciem sezonu świątecznego w Niemczech toczyła się debata o tym, czy i w jakiej formie prywatne ogródki przed domem powinny być oświetlone, czy Święty Mikołaj zjeżdżający z balkonu i migoczące renifery są naprawdę niezbędne. Pojawiły się i pojawiają się nadal głosy wzywające do większej rezygnacji z tego typu dekoracji w tym roku. Są tacy, którzy interpretują takie kroki jako politykę symboliczną, inni zwracają uwagę, że w czasach kryzysu szczególnie ważne jest dodawanie ludziom otuchy i budowanie dobrego nastroju.

Kryzys i oszczędzanie energii

Juergen Resch, dyrektor zarządzający niemieckiej organizacji ekologicznej Umwelthilfe, zwrócił uwagę na dodatkowe zużycie energii elektrycznej podczas adwentu. Jego zdaniem szczególnie w tym roku oświetlenie powinno zostać znacznie ograniczone. – Nie chodzi o to, by w Niemczech w okresie Bożego Narodzenia było ciemno, ale zamiast rażąco jasnych ulic handlowych, które zużywają dużo energii elektrycznej, moglibyśmy skupić się na rzeczach podstawowych. Po pięciu tysiącach świątecznych gwiazdek symbolika świąteczna może się po prostu rozmyć – mówi Resch w rozmowie z DW.

Niektóre miasta odpowiedziały na apel i skróciły godziny otwarcia jarmarków świątecznych lub, jak Fulda, zamykają je nawet na jeden dzień w tygodniu. Niemieckie Stowarzyszenie Wystawców nie widzi tu realnego efektu oszczędnościowego i wskazuje również na znaczenie jarmarków świątecznych jako miejsc spotkań, zwłaszcza w trudnych czasach.

Oświetlone centra miast

We wrześniu 2022 roku senat Berlina zapowiedział, że nie będzie finansował oświetlenia świątecznego ze środków publicznych. W obliczu kryzysu energetycznego i wezwania do ogólnych oszczędności nie można było tego uzasadnić. Świąteczna iluminacja z 140 000 lampek LED wzdłuż słynnego bulwaru Kurfuerstendamm jest jednak na miejscu – dzięki prywatnym funduszom. Z kolei reprezentacyjna ulica Unter den Linden w 2022 roku pozostanie ciemna. Tutaj nie udało się pozyskać żadnych środków prywatnych.

Jarmarki i turystyka

Cała dyskusja o oszczędzaniu energii nie wydaje się przygnębiać tłumu przed „Gorącą Chatą”, czyli jednym z wielu stoisk na jarmarku świątecznym na berlińskim Bebelplatz. Nastrój jest radosny. W przeciwieństwie do wielu innych jarmarków, ten jest dyskretnie oświetlony, a duża choinka stanowi jedyny akcent świetlny na środku. Między straganami tłoczą się goście z całego świata – różnorodność języków jest ogromna.

Niemieckie jarmarki – z grzanym winem, grillowaną kiełbasą i wszystkimi migoczącymi lampkami – są znane daleko poza granicami kraju.

- Okres świąteczny, tak jak jest on u nas obchodzony, jest częścią naszej kultury i tradycji oraz szczególnie ważny dla turystyki międzynarodowej – wyjaśnia Christian Taenzler z biura Visit Berlin. Dotyczy to również świątecznie oświetlonych ulic, takich jak Kurfuerstendamm. – Żyjemy w epoce mediów społecznościowych i świątecznie oświetlony Kurfuerstendamm przekazuje światu inny obraz niż ten ciemny – stwierdza.

Wracamy na jarmark świąteczny na Bebelplatz. Nicole i Andrew z USA są zachwyceni, że udało im się załapać na sezon jarmarków. Dla Jessiki i Tillmanna z Berlina zarówno jarmarki, jak i oświetlenie są ważne dla świątecznego nastroju i samopoczucia w ciemnej porze roku. – Wszystko jest wspaniałe i przede wszystkim bardzo niemieckie – uważa pewna para ze Szwecji. – I o ile ten jarmark jest świetny, to uważam, że powinien on zostać skrócony. Zamiast miesiąca, wystarczyłyby 14 dni – żeby zaoszczędzić na prądzie – mówi mężczyzna.

Oszczędzać i wciąż świętować

Alexander Wieneke, przedsiębiorca zarządzający stoiskami z grzanym winem „Gorąca Chata”, aby zaoszczędzić energię już przed rozpoczęciem sezonu zoptymalizował wszystkie urządzenia. – Oszczędzanie energii było dla nas problemem dużo wcześniej. Już lata temu przestawiliśmy wszystko na LED-y, a w tym roku wszyscy pracownicy są zachęcani do jak największej energooszczędności – wyjaśnia.

Diody LED są znacznie bardziej energooszczędne niż żarówki, to pewne. Juergen Resch z organizacji ochrony środowiska Umwelthilfe podkreśla jednak, że chodzi mu o redukcję w ogóle, a przejście na LED-y nie ma sensu, jeśli ma się dwa razy więcej elementów świetlnych.

Okres przedświąteczny w Niemczech ze wszystkimi jarmarkami i iluminacją świetlną to hit eksportowy i magnes dla turystów z całego świata. Bez wątpienia, jest to czynnik ekonomiczny – ale jednocześnie pochłaniacz energii, jeśli się przesadzi. Ale można też zachować prostotę i wykorzystać światło w sposób subtelny, jak na Bebelplatz w Berlinie. Wtedy tworząc adwentową atmosferę można też zaoszczędzić energię.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Migoczące światła okresu przedświątecznego napotykają w tym roku na kryzys energetyczny.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Niemcy.%20Kryzys%20energetyczny%20i%20%C5%9Bwi%C4%85teczne%20iluminacje%20trudne%20do%20pogodzenia&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63976380&x4=11398&x5=Niemcy.%20Kryzys%20energetyczny%20i%20%C5%9Bwi%C4%85teczne%20iluminacje%20trudne%20do%20pogodzenia&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-kryzys-energetyczny-i-%C5%9Bwi%C4%85teczne-iluminacje-trudne-do-pogodzenia%2Fa-63976380&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-kryzys-energetyczny-i-świąteczne-iluminacje-trudne-do-pogodzenia/a-63976380?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63870763_401.jpg
Image caption Świąteczne oświetlenie bulwaru Kurfürstendamm w Berlinie
Image source Lisa Stüve/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221129_001_energiaw_01r&image=https://static.dw.com/image/63870763_401.jpg&title=Niemcy.%20Kryzys%20energetyczny%20i%20%C5%9Bwi%C4%85teczne%20iluminacje%20trudne%20do%20pogodzenia

Item 62
Id 63976421
Date 2022-12-03
Title Bruksela grozi Twitterowi: kary i zamknięcie
Short title Bruksela grozi Twitterowi: kary i zamknięcie
Teaser W sporze o postępowanie z dezinformacją na Twitterze eurokomisarz Thierry Breton grozi karami i zamknięciem serwisu Elona Muska.

Jeśli Twitter nie dostosuje się do europejskich przepisów, grożą mu kary pieniężne, powiedział dziennikom grupy medialnej „Funke” oraz francuskiej gazecie „Quest-France” komisarz unijny ds. przemysłu Thierry Breton. – A jeśli naruszenia przepisów będą postępować, możemy zamknąć platformę w Europie – dodał europolityk. Jak zaznaczył, nikt nie powinien mieć złudzeń, „zrobimy to, jeśli będzie to konieczne”. Thierry Breton pokreślił jednocześnie: „bardzo uważnie śledzimy to, co dzieje się na Twitterze od momentu przejęcia go przez Elona Muska”. Zapowiedział również, że jeszcze przed świętami dojdzie do spotkania z miliarderem.

Komisarz odniósł się także do unijnych przepisów dotyczących rynków cyfrowych i usług cyfrowych, które mają wejść w życie w przyszłym roku. Według Bretona przepisy te oferują „potężne narzędzia pozwalające ograniczyć rozprzestrzenianie się kłamstw i przejawów nienawiści”. Twitter, aby móc nadal działać na rynku europejskim musiałby spełnić te kryteria.

Ustawa o usługach cyfrowych została uchwalona przez Parlament Europejski w ubiegłym roku i ma za zadanie mocniej regulować działania szczególnie dużych firm internetowych w UE.

Już wkrótce ostrzejsze przepisy

Unijna ustawa o usługach cyfrowych ma między innymi zapewnić szybsze usuwanie z stron serwisów internetowych nielegalnych treści. Wymogi te będą obowiązywać w całej UE od połowy lutego 2024 roku. Wcześniej dotyczyć będą przede wszystkim dużych platform internetowych. Na początku 2023 roku pracownicy KE mają przeprowadzić „testy wytrzymałościowe (stres-testy) w siedzibie Twittera.

Tymczasem prezydent Francji Emmanuel Macron poinformował, że podczas podróży po USA w piątek (czasu lokalnego) odbył on w Nowym Orleanie „jasną i szczerą” rozmowę z Elonem Muskiem. Macron dał wyraz swoim obawom dotyczącym moderowania treści na Twitterze. Domagał się „przejrzystych wytycznych dla użytkowników, wyraźnego wzmocnienia moderacji treści i ochrony wolności słowa. Twitter musi dążyć do przestrzegania europejskich regulacji” – sugerował Emmanuel Macron.

Elon Musk stale podkreślał, że chce usunąć z platformy to, co uważa za zbyt poważne ograniczenie wolności słowa. Krytycy obawiają się jednak, że może on w ten sposób zachęcić do mowy nienawiści i podżegania.

Musk uznając siebie za orędownika wolnego słowa, od czasu przejęcia Twittera zwolnił licznych pracowników, których zadaniem było moderowanie treści oraz kontakt z Brukselą. Ponadto zaczął też ponownie dopuszczać użytkowników serwisu, którzy zostali wcześniej zablokowani z powodu szerzenia dezinformacji. Jednym z nich jest były prezydent USA Donald Trump.

(AfP/DPA/EPD/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W sporze o postępowanie z dezinformacją na Twitterze eurokomisarz Thierry Breton grozi karami i zamknięciem serwisu.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Bruksela%20grozi%20Twitterowi%3A%20kary%20i%20zamkni%C4%99cie%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63976421&x4=11395&x5=Bruksela%20grozi%20Twitterowi%3A%20kary%20i%20zamkni%C4%99cie%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fbruksela-grozi-twitterowi-kary-i-zamkni%C4%99cie%2Fa-63976421&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/bruksela-grozi-twitterowi-kary-i-zamknięcie/a-63976421?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Bruksela%20grozi%20Twitterowi%3A%20kary%20i%20zamkni%C4%99cie

Item 63
Id 63976159
Date 2022-12-03
Title Charles Michel: UE musi samodzielnie rozmawiać z Chinami
Short title Charles Michel: UE musi samodzielnie rozmawiać z Chinami
Teaser – Węgry są członkiem UE, więc nadal trzeba szukać jednomyślności z premierem Orbanem. Przecież zgodził się już na osiem pakietów sankcji – mówi Charles Michel. Unia „nie może stać się uboczną ofiarą” napięć USA-Chiny.

Były belgijski premier Charles Michel jest od 2019 roku przewodniczącym – obradującej podczas regularnych „szczytów UE” – Rady Europejskiej, w której zasiadają przywódcy 27 krajów Unii, jak również Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej.

Michel przed paru dniami wrócił z rozmów z przewodniczącym Xi Jinpingiem w Chinach. Niektórzy z krytyków Michela podnosili, że czas oraz format tej wizyty (bez von der Leyen) nie był najszczęśliwszy, ale szef Rady Europejskiej odrzuca te zastrzeżenia. – Trwa wojna w Ukrainie, jest zagrożenie atakami atomowymi. A Chiny są graczem globalnym i UE ma znaczące interesy gospodarcze związane z Chinami. Jeśli Europa ma być bardziej ambitna i suwerenna, że powinna być bardziej aktywna na arenie międzynarodowej. UE musi bronić swoich interesów i swoich wartości. Dlatego uważam, że powinienem był tam pojechać – tłumaczy nam Michel*.

Przewodniczący Xi podczas rozmów z Michelem powtórzył chińskie potępienie gróźb nuklearnych, a także „formalnie podkreślił, że nieprawdą jest, by Chiny dostarczały broń Rosji do wojny w Ukrainie”. – To pokazuje, że Chiny nie zamierzają zajmować stanowiska polegającego na ślepym wsparciu dla Rosji. Co nie znaczy, że popierają stanowisko UE – mówi Michel.

Problem amerykańskich subsydiów

Michel od początku swego szefowania Radzie Europejskiej podkreśla, że Unia powinna zapobiegać sytuacji, w której będzie tracić na napięciach między USA oraz Chinami, jednocześnie nie mając w sprawie tych relacji prawa do głosu czy uwzględniania swych interesów.

– Unia Europejska nie może być poboczną ofiarą napięć i rywalizacji między Chinami oraz Stanami Zjednoczonymi. Wojna rozpętana przez Rosję przyczyniła się do wzmocnienia więzi między UE oraz USA, jeśli chodzi o sprawy zasadnicze, bezpieczeństwo i pokój. Mamy do czynienia z bezprecedensową koordynacją. Ale wpływ konfliktu na USA nie jest taki sam jak na Europę. Stany Zjednoczone eksportują surowce energetyczne. UE ma ciężkie rachunki do płacenia, grozi nam recesja – wyjaśnia Michel.

Ponadto w kontekście relacji transatlantyckich Michel wskazuje na problem amerykańskiego Inflation Reduction Act („IRA”), czyli 369 mld dol. subsydiów w zielone technologie w USA. Zdaniem wielu publicystów to może doprowadzić – choć Michel w naszym wywiadzie nie wchodzi w takie oceny – do najcięższego konfliktu handlowego między UE i USA od czasów prezydentury Donalda Trumpa. Przykładowo, protekcjonistyczne dotacje „IRA” do zakupu samochodów elektrycznych tylko zmontowanych w większości z części wyprodukowanych wAmeryce ograniczą wolny handel i uderzą w konkurencyjność Europejczyków.

– Na niedawnym szczycie G20 na Bali jednym z punktów była koordynacja polityki gospodarczej w celu poradzenia sobie ze skutkami wojny – mówi Michel. Czy europejską reakcją na „IRA” powinien być unijny program subsydiów dla firm w Europie, który niejako zrównoważyłby rychłe działania Amerykanów w ramach „IRA”?

Michel odpowiada, że jego rolą jako szefa Rady Europejskiej jest bezstronne moderowanie debaty przywódców 27 krajów Unii w tej kwestii. – Na ostatnim szczycie UE poprosiliśmy Komisję Europejską o przedstawienie nowych propozycji strategicznych w reakcji na kryzys energetyczny. Po pierwsze, trzeba wykorzystać dotychczasowe narzędzia finansowe dostępne Unii, ale zdaniemniektórych przywódców to za mało. I uważają, że trzeba pomyśleć o dodatkowych narzędziach finansowych – przypomina Michel.

Szef Rady Europejskiej od września publicznie krytykuje Komisję Europejską za zbyt słabe tempo prac nad projektami związanymi z kryzysem energetycznym (w tym na limitem hurtowej ceny gazu), które są stają się potem podstawą do dalszych dyskusji i decyzji krajów Unii. Teraz ponagla Komisję także w kwestii reakcji na wyzwania „IRA”.

Co z Orbanem?

– Unijni ministrowie w Radzie UE przeprowadzą rzetelną debatę w oparciu o propozycje przedstawione przez Komisję Europejską. To możliwe, że sprawa trafi na grudniowy szczyt UE, ale teraz nie mogę tego przesądzać – odpowiada Michel na pytanie, czy kwestia procedury „pieniądze za praworządność” trafi pod obrady przywódców UE. Wniosek Komisji o zamrożenie 7,5 mld euro funduszy spójności dla Węgier musi być w grudniu poddany głosowaniu przez ministrów w Radzie UE. Jednak premier Węgier ma prawo podjęcia tego tematu także na najwyższym unijnym poziomie, czyli na szczycie UE.

– Pamiętam bardzo dobrze briefingi prasowe w lipcu 2020 roku po porozumieniu co do wprowadzenia przepisów o warunkowości budżetowej („pieniądze za praworządność). Były wątpliwości, czy to będzie rzeczywisty, działający mechanizm. A teraz możemy zaobserwować, że on działa, bo Komisja Europejska go wykorzystuje – mówi Michel. Pytany, co myśli o licznych krytycznych wypowiedziach Orbana o polityce sankcyjnej UE przeciw Rosji, szef Rady Europejskiej odpowiada, że „Unia przyjęła dotychczas już osiem pakietów sankcyjnych jednomyślnie, czyli także z poparciem Węgier”.

Jednak Węgry blokują unijną decyzję co do globalnej reformy podatku CIT. Sprzeciwiają się unijnemu planowi 18 mld euro pomocy dla Ukrainy. Orban powtarza, że sankcje nie przybliżyły nas do zakończenia wojny ani o milimetr. Czy Węgry to nadal wiarygodny kraj członkowski dla UE? – Węgry są państwem członkowskim. I musimy pracować z 27 krajami, bo Unia w wielu kwestach jest oparta na jednomyślności. Ponadto można znaleźć wiele innych przykładów, kiedy decyzje UE są blokowane przez inne państwa członkowskie – przekonuje Michel.

*wywiad dla grupy korespondentów w Brukseli

Short teaser – Węgry są członkiem UE, więc nadal trzeba szukać jednomyślności z premierem Orbanem – mówi Charles Michel.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Charles%20Michel%3A%20UE%20musi%20samodzielnie%20rozmawia%C4%87%20z%20Chinami&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63976159&x4=11395&x5=Charles%20Michel%3A%20UE%20musi%20samodzielnie%20rozmawia%C4%87%20z%20Chinami&x6=1&x7=%2Fpl%2Fcharles-michel-ue-musi-samodzielnie-rozmawia%C4%87-z-chinami%2Fa-63976159&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/charles-michel-ue-musi-samodzielnie-rozmawiać-z-chinami/a-63976159?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63952338_401.jpg
Image caption Charles Michel i przywódca Chin Xi Jinping
Image source Ding Lin/Xinhua/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63952338_401.jpg&title=Charles%20Michel%3A%20UE%20musi%20samodzielnie%20rozmawia%C4%87%20z%20Chinami

Item 64
Id 63976005
Date 2022-12-03
Title Rok kanclerstwa. Scholz wystawia sobie dobre świadectwo
Short title Rok kanclerstwa. Scholz wystawia sobie dobrą ocenę
Teaser 8 grudnia 2021 roku Olaf Scholz został kanclerzem. Mimo, że rok później świat mocno się zmienił, Scholz jest zadowolony ze swojego przywództwa.

Po roku urzędowania jako kanclerz Olaf Scholz pozytywnie ocenił pracę swojego rządu. Jak zaznaczył w przesłaniu wideo: „Ten rok oczywiście został naznaczony w pierwszym rzędzie brutalną wojną Rosji przeciwko Ukrainie”. – Nie zaniedbaliśmy jednak zadań, które są kluczowe dla spójności naszego społeczeństwa – stwierdził socjaldemokrata.

Przypomniał także, że pakiety pomocowe rządu wyniosły w sumie prawie 100 mld euro. – Uruchomiliśmy 200 mld euro, aby zapobiec gwałtownemu wzrostowi cen energii elektrycznej, gazu i ogrzewania komunalnego w bieżącym i przyszłym roku – powiedział Olaf Scholz. I dodał, że jego celem jest, utrzymanie „stabilnej gospodarki” oraz to, aby „obywatele i kraj mogli wspólnie przebrnąć przez ten kryzys”.

Żadnych słów krytyki

W przesłaniu wideo kanclerz wymienił także szereg innowacji, które wprowadził jego rząd. Między innymi 100-miliardowy fundusz specjalny na Bundeswehrę, podwyższenie płacy minimalnej do 12 euro, a także zwiększenie zasiłku na dzieci oraz dodatku mieszkaniowego. Wspomniał też o rozbudowie odnawialnych źródeł energii i budowie terminali gazu skroplonego.

Jednocześnie w wystąpieniu kanclerza nie padły żadne słowa krytyki pod adresem pracy rządu.

Rząd koalicyjny SPD, Zieloni i FDP rozpoczął pracę rok temu pod hasłem: „Odważ się na większy postęp”, a Olaf Scholz złożył 8 grudnia przysięgę kanclerską.

Po początkowym entuzjazmie między trzema partiami zaczęło dochodzić do zgrzytów. Szczególnie FDP, po słabych wynikach wyborów landowych, krytycznie odniosła się wobec współpracy koalicji rządowej. Aby rozstrzygnąć spór o dalszą eksploatację pozostałych elektrowni atomowych Olaf Scholz oficjalnie skorzystał jako kanclerz ze swoich uprawnień do wydawania dyrektyw.

(AfP/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser 8 grudnia 2021 roku Olaf Scholz został kanclerzem. Rok później świat się zmienił, ale Scholz jest z siebie zadowolony.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Rok%20kanclerstwa.%20Scholz%20wystawia%20sobie%20dobre%20%C5%9Bwiadectwo&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63976005&x4=11395&x5=Rok%20kanclerstwa.%20Scholz%20wystawia%20sobie%20dobre%20%C5%9Bwiadectwo&x6=1&x7=%2Fpl%2Frok-kanclerstwa-scholz-wystawia-sobie-dobre-%C5%9Bwiadectwo%2Fa-63976005&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/rok-kanclerstwa-scholz-wystawia-sobie-dobre-świadectwo/a-63976005?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Rok%20kanclerstwa.%20Scholz%20wystawia%20sobie%20dobre%20%C5%9Bwiadectwo

Item 65
Id 63975959
Date 2022-12-03
Title Niemcy. Będzie więcej pieniędzy na kliniki pediatryczne
Short title Niemcy. Będzie więcej pieniędzy na kliniki pediatryczne
Teaser Fala zachorowań na choroby układu oddechowego i braki kadrowe doprowadzają wiele niemieckich szpitali dziecięcych do granic możliwości. Jest reakcja polityki.

W odpowiedzi na dramatyczny brak miejsc w szpitalach dziecięcych Niemiecki Związek Ochrony Dzieci (Kinderschutzbund) wezwał do jak najszybszego stworzenia finansowego programu ratunkowego. Zdaniem prezesa organizacji, Heinza Hilgersa, mamy obecnie do czynienia z „wielkim kryzysem”, który jest wynikiem „dziesięcioleci zaniedbań”ze strony polityków. Z powodu braków kadrowych sytuacji nie można jednak szybko zaradzić – przyznał Hilgers w rozmowie z Redaktionsnetzwerk Deutschland (RND).

Zdaniem szefa organizacji Kinderschutzbund niezbędne jest stałe utrzymywanie liczby łóżek zarówno na oddziałach dziecięcych, jak i intensywnej terapii tak, aby w razie potrzeby można było z nich korzystać. O przeciążeniu szpitali oraz gabinetów lekarskich Hilgers ostrzegał od lat, nie wdrożono jednak żadnych działań „z powodu ekonomicznej orientacji systemu, która jest nastawiona na pełne obłożenie” – stwierdził Heinz Hilgers.

Więcej pieniędzy dla pediatrii

W sprawie krytycznej sytuacji niemieckich szpitali dziecięcych wypowiedział się ekspert ds. zdrowia koalicyjnej partii Zielonych, Janosch Dahme. Jak przyznał dla Niemieckiej Agencji Prasowej (DPA), potrzebne są działania, które w krótkim czasie poprawią opiekę nad dziećmi. Zaproponował, by rozszerzyć koordynację wolnych łóżek szpitalnych. Zdaniem Dahme na oddziałach dziecięcych specjaliści z innych obszarów medycznych mogliby przejąć część prostych zadań. Polityk opowiedział się również za rozszerzeniem zakresu usług ambulatoryjnych w gabinetach pełniących tzw. ostry dyżur.

Niemiecki minister zdrowia Karl Lauterbach zapowiedział już pierwsze działania pomocowe. Na oddziały dziecięce ma zostać przeniesiony personel z oddziałów dla dorosłych. Polityk zaapelował też do rodziców i pediatrów o odkładanie na później badań profilaktycznych, których wykonanie nie jest natychmiast konieczne.

W piątek niemiecki parlament uchwalił pakiet ustaw o szpitalach, który ma przynieść więcej pieniędzy dla szpitali dziecięcych i odciążyć personel pielęgniarski. W 2023 i 2024 roku na szpitale dziecięce przeznaczonych zostanie dodatkowych 300 mln euro.

Brak miejsc

Lekarze medycyny ratunkowej w Niemczech ostrzegali już kilka dni temu, że masowa fala infekcji u dzieci i ciągły brak personelu doprowadziły dziecięcą intensywną terapię do granic możliwości. „Spośród 110 szpitali dziecięcych 43 placówki nie miały ostatnio ani jednego wolnego łóżka na normalnym oddziale” – poinformowało Niemieckie Interdyscyplinarne Stowarzyszenie Medycyny Intensywnej i Ratunkowej (DIVI) w Berlinie. Na oddziałach intensywnej terapii dziecięcej w całych Niemczech były tylko 83 wolne łóżka.

(DPA/EPD/stef)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Fala zachorowań i braki kadrowe doprowadzają wiele niemieckich szpitali dziecięcych do granic możliwości.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy.%20B%C4%99dzie%20wi%C4%99cej%20pieni%C4%99dzy%20na%20kliniki%20pediatryczne&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63975959&x4=11400&x5=Niemcy.%20B%C4%99dzie%20wi%C4%99cej%20pieni%C4%99dzy%20na%20kliniki%20pediatryczne&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-b%C4%99dzie-wi%C4%99cej-pieni%C4%99dzy-na-kliniki-pediatryczne%2Fa-63975959&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-będzie-więcej-pieniędzy-na-kliniki-pediatryczne/a-63975959?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/53592841_401.jpg
Image caption Oddziały dziecięce nie radzą sobie z przyjmowaniem pacjentów
Image source picture-alliance/SvenSimon
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/53592841_401.jpg&title=Niemcy.%20B%C4%99dzie%20wi%C4%99cej%20pieni%C4%99dzy%20na%20kliniki%20pediatryczne

Item 66
Id 63971573
Date 2022-12-03
Title Wuppertal: Wstrząsająca wystawa Anisha Kapoora
Short title Wuppertal: Wstrząsająca wystawa Anisha Kapoora
Teaser Anish Kapoor to jeden z najbardziej wpływowych współczesnych artystów. Jego rzeźby od zawsze drażnią zmysły widza, ale wystawa w Wuppertalu pokazuje obiekty igrające z emocjami. Bardzo mocnymi.

Ekspozycja Anisha Kapoora w Parku Rzeźby (Skulpturenpark Waldfrieden) w Wuppertalu to niezwykłe doświadczenie. Pokazuje jego twórczość od innej, mniej znanej strony, ale przede wszystkim wywołuje niezwykłe emocje, a u niektórych może i szok. Dodatkową wartością jest samo miejsce, gdzie odbywa się wystawa.

Na granicy złudzenia

Anish Kapoor to laureat najbardziej prestiżowych nagród w świecie sztuki, jak Nagroda Turnera, Premio Duemila czy Praemium Imperiale. Jego prace są w muzeach na całym świecie, zaś na aukcjach osiągają milionowe sumy. Pochodzący z Bombaju Anish Kapoor (ojciec był Hindusem, matka Żydówką pochodzącą z Iraku) od 1973 roku mieszka w Londynie, gdzie przeniósł się w latach 70., by studiować sztukę.

Od tego czasu w swoich pracach Anish Kapoor koncentruje się wokół idei „nie-przedmiotu” („non-object”), opierając się na złudzeniu optycznym, a nawet balansując na granicy zaburzeń percepcji. Jego obiekty, często monumentalne i pokryte lśniącą powierzchnią, są niczym pośrednicy między światem rzeczywistym i niefizycznym, odbijając i tajemniczo deformując obraz tego, co dookoła.

Do najbardziej spektakularnych przykładów jego sztuki należy słynna „Cloud Gate” („Brama Chmur”) w Chicago; wielka biomorficzna forma ze stali wypolerowanej do gładkości lustra. Porównywana do wielkiej kropli rtęci lub ziarna fasoli przywodzi na myśl monolit z „2001: Odysei Kosmicznej”, czyli niewiadomego pochodzenia i przeznaczenia obiekt nie z tej ziemi.

Lecz obiekty Anisha Kapoora nie tylko odbijają świat i światło, lecz także je całkowicie pochłaniają. To właśnie on bowiem nabył wyłączne prawa do najczarniejszej czerni świata, Vantablack, którą stosuje w swoich pracach, przyprawiając odbiorców o niepokój, bowiem pokryta tym pigmentem powierzchnia zdaje się nie istnieć, jest niczym czarna dziura bezlitośnie wsysająca najmniejszą cząstkę światła. Niesamowite wrażenie.

„Sztuka jest w oku patrzącego”

Tymczasem wystawa w Skulpturenpark Waldfrieden w Wuppertalu przekracza to, z czym zwykle kojarzony jest artysta. To już nie są eleganckie, lśniące, organiczne formy. To rzeźby, które zamiast pochłaniać lub zakrzywiać rzeczywistość, odwołują się do jej „mniej pięknej”, nawet przerażającej strony.

Ekspozycja w pierwszej chwili przypomina krwawą łaźnię, krajobraz po bitwie, a obiekty – przeskalowane wnętrzności lub zakrwawione prześcieradła. Obiektów jest tam pięć: „Robe” (2012), „Shade” (2016), „Treshold Door” (2019), „Dumped” (2020) oraz “Table of Law” (2020-21).

Myśli oczywiście natychmiast biegną do wojny w Ukrainie. Sam artysta jednak zastrzegł podczas wystąpienia online z okazji otwarcia wystawy, że sztuka jest kwestią absolutnie indywidualną, a „jej interpretacja jest w oku patrzącego”. Taka jest bowiem jej rola: pobudzać do myślenia, do osobistego jej przetwarzania, każdy widz ma opuszczać wystawę z bagażem własnych przemyśleń.

Wrażenie potęguje samo miejsce ekspozycji. Obiekty – ustawione w całkowicie przeszklonym, niemal niewidzialnym pawilonie, głęboko wtopionym w okalający go park – budują bardzo mocny kontrast; łagodząca zmysły zieleń dramatycznie zderza się ze wstrząsającą, cielistą czerwienią. Dwie strony rzeczywistości.

Podróż do wnętrza

Ale ta wyprawa trwa nawet po wyjściu z pawilonu. Nieopodal bowiem, również między drzewami, stanęła monumentalna, budząca niepokój, ale i fascynację czerwono-czarna konstrukcja z PCV i stali „Sectional Body preparing for Monadic Singularity” z 2015 roku.

Ten ogromny sześcian ma niezwykłą siłę przyciągania, niemal przywołuje widza, a co więcej – dosłownie go wciąga. Do konstrukcji bowiem można wejść, ale jest to niczym przekroczenie progu innego świata. W środku panuje czerwony półmrok, a sama przestrzeń jest poprzecinana tunelami. To jak splot wielkich żył lub przejść do innych rzeczywistości. Gra koloru, światła i zmysłów, dosłowne pochłonięcie widza. W tym miejscu rozumie się geniusz Anisha Kapoora.

Zewnętrzne, czarne ściany konstrukcji mają otwory o czerwonych wnętrzach i różnych kształtach: to lej, a może tuba, prowadzący do wnętrza, to pionowe rozcięcie, niczym wielka rana, to okrągłe okno, prowadzące wzrok do nieba. Ponownie – „sztuka i jej interpretacja są w oku patrzącego”.

Magiczne miejsce

Kontemplacji sprzyja wszechogarniająca cisza, szum drzew, słońce, które przenika liście, igrające na powierzchni rzeźb, czasem sprawiając wrażenie, że żyją. To bez wątpienia magiczne miejsce.

Skulpturenpark Waldfrieden w malowniczo położonym Wuppertalu (Nadrenia Północna-Westfalia) to teren należący do uznanego rzeźbiarza Tony’ego Cragga, a dokładnie Sir Anthony’ego Douglasa Cragga. Ten brytyjski artysta przyjaźni się z Anishem Kapoorem od czasów studiów w Londynie.

Od 1977 roku zaprezentował swoje prace na niezliczonych wystawach w renomowanych muzeach na całym świecie. Kilkakrotnie uczestniczył między innymi w weneckim Biennale oraz Documenta w Kassel, zaś w roku 1988 otrzymał nagrodę Turnera. W 2003 roku został mianowany Komandorem Imperium Brytyjskiego, a w roku 2007 otrzymał Praemium Imperiale jako jeden z najważniejszych rzeźbiarzy naszych czasów.

W roku 2006 kupił opuszczoną posiadłość Waldfrieden, przebudował park i zmodernizował tamtejsze zabudowania, zachowując historyczny charakter miejsca. Dwa lata później Park Rzeźby został otwarty pod patronatem fundacji charytatywnej rodziny Craggów. Mieści się w nim stale rosnąca kolekcja rzeźb, w tym wybrane elementy z bogatego dorobku Tony'ego Cragga. Na towarzyszących wystawach czasowych – w dwóch szklanych pawilonach wtopionych w otoczenie – prezentowane są dzieła artystów o znaczeniu międzynarodowym, organizowane są wykłady z zakresu kulturoznawstwa oraz koncerty.

Wizyta w tym miejscu przypomina poszukiwanie skarbów. Dzieła są ukryte między drzewami, wyłaniają się nagle przy drodze, pojawiają znikąd. Przy wejściu wprawdzie dostaje się mapę z dokładnie zaznaczoną lokalizacją poszczególnych obiektów, ale co tam mapa! Najważniejsze to samemu szukać sztuki i ją odnaleźć. A tam jest to zapewnione.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Rzeźby Anisha Kapoora drażnią zmysły, ale wystawa w Wuppertalu pokazuje obiekty igrające z emocjami. Bardzo mocnymi.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura::Wuppertal%3A%20Wstrz%C4%85saj%C4%85ca%20wystawa%20Anisha%20Kapoora&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63971573&x4=11399&x5=Wuppertal%3A%20Wstrz%C4%85saj%C4%85ca%20wystawa%20Anisha%20Kapoora&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwuppertal-wstrz%C4%85saj%C4%85ca-wystawa-anisha-kapoora%2Fa-63971573&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura" />
Item URL https://www.dw.com/pl/wuppertal-wstrząsająca-wystawa-anisha-kapoora/a-63971573?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63959333_401.jpeg
Image caption Pawilon z wystawą Anisha Kapoora, wtopiony w okoliczny Park Rzeźby / VG Bild-Kunst Bonn
Image source VG Bild-Kunst Bonn, Anish Kapoor, Foto: Dagmara Jakubczak
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63959333_401.jpeg&title=Wuppertal%3A%20Wstrz%C4%85saj%C4%85ca%20wystawa%20Anisha%20Kapoora

Item 67
Id 63975338
Date 2022-12-03
Title FAZ: Obalenie Putina przestało być celem Zachodu
Short title FAZ: Obalenie Putina przestało być celem Zachodu
Teaser Prezydent USA Joe Biden po raz pierwszy tak otwarcie wypowiedział się o ewentualnych negocjacjach z Rosją. Pominął przy tym Ukrainę. Czy obalenie prezydenta Władimira Putina przestało być celem Zachodu?

To, co amerykański prezydent powiedział teraz o ewentualnych negocjacjach z Putinem jest z dwóch powodów godne odnotowania. Biden nigdy wcześniej nie okazywał takiej otwartości dla negocjacji o Ukrainie. Zwraca uwagę także to, że w przypadku rozmów zapowiedział konsultacje tylko z sojusznikami z NATO. Rządu Ukrainy nie wymienił” – pisze Nikolas Busse w komentarzu „Sygnał Bidena w kierunku Putina” opublikowanym w sobotnim wydaniu „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ).

Zdaniem komentatora, ze słów Bidena nie można jeszcze wysnuć wniosku, że prezydent USA zmienia politykę wobec Ukrainy. Podczas konferencji prasowej z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, Biden potwierdził swoje poparcie dla Ukrainy. Ale jego wypowiedź, nie pierwszy w ostatnim czasie tego rodzaju sygnał, świadczy o tym, że Biały Dom nie chce wykluczać rozwiązania konfliktu na drodze negocjacji.

„Putin, który zawsze był taktykiem, szybko zrozumiał, jaka szansa być może się przed nim otwiera. Od razu zgłosił swoje warunki podjęcia rozmów: uznanie rosyjskich zdobyczy w Ukrainie” – czytamy w „FAZ”.

Zmiana sytuacji na korzyść Rosji

Zdaniem Bussego zgoda Bidena na taki „deal” jest nieprawdopodobna, szczególnie obecnie. Zachód zbyt jednoznacznie potępił rosyjski zabór ziemi. Jednak już fakt, że Biden występuje z ofertą bilateralnych rozmów zmienia konflikt na korzyść Rosji – ocenia komentator przypominając, że Putin od zawsze chciał rozwiązać kwestię Ukrainy między Rosją a Ameryką, bez udziału Ukrainy, który uważał za „obiekt, którego interesów nie trzeba brać poważnie”.

„Wpływy Europejczyków są znikome“ – ocenia Busse. Macron podtrzymał dawne europejskie stanowisko, zgodnie z którym to Ukraina musi rozstrzygnąć, kiedy nadejdzie czas na rokowania. Jednak Macron też chce nadal rozmawiać z Putinem, podobnie jak kanclerz Niemiec Olaf Scholz, który w piątek przeprowadził rozmowę telefoniczną z prezydentem Rosji.

„Obalenie Putina, zapowiedziane publicznie przez Bidena, do czego miały przyczynić się zachodnie sankcje, przestało być widocznie zachodnim celem” – konstatuje w konkluzji Busse.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Prezydent USA po raz pierwszy tak otwarcie wspomniał o ewentualnych negocjacjach z Rosją. Pominął przy tym Ukrainę.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::FAZ%3A%20Obalenie%20Putina%20przesta%C5%82o%20by%C4%87%20celem%20Zachodu%20%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63975338&x4=11397&x5=FAZ%3A%20Obalenie%20Putina%20przesta%C5%82o%20by%C4%87%20celem%20Zachodu%20%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Ffaz-obalenie-putina-przesta%C5%82o-by%C4%87-celem-zachodu%2Fa-63975338&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/faz-obalenie-putina-przestało-być-celem-zachodu/a-63975338?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63606300_401.jpg
Image caption Prezydent Rosji Władimir Putin
Image source Ramil Sitdikov/AP/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221013_001_scholzkrucjat_02f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/63606300_401.jpg&title=FAZ%3A%20Obalenie%20Putina%20przesta%C5%82o%20by%C4%87%20celem%20Zachodu

Item 68
Id 63974847
Date 2022-12-03
Title TAZ: Kaczyński jak Jagiełło, niemieckie Patrioty jak krzyżackie miecze
Short title TAZ: Kaczyński jak Jagiełło, Patrioty jak krzyżackie miecze
Teaser Postawa PiS wobec niemieckich rakiet Patriot wywołuje skojarzenia z epizodem spod Grunwaldu. Anegdota o dwóch mieczach była długo symbolem uprzedzeń wobec Niemców. Kaczyńskiemu też potrzebny jest wróg.

Autorzy Karolina Wigura i Jarosław Kuisz nawiązują w komentarzu opublikowanym w sobotnim wydaniu „Tageszeitung” (TAZ) do opisanej przez Henryka Sienkiewicza w powieści „Krzyżacy” sceny przed bitwą pod Grunwaldem. Król Polski Władysław Jagiełło miał otrzymać od emisariuszy Zakonu Krzyżackiego dwa miecze jako zachętę do rozpoczęcia walki. Jak wynika z przekazów, król nie dał się sprowokować. Odpowiedział: „Mieczów ci u nas dostatek, ale i te przyjmuję jako wróżbę zwycięstwa” – czytamy w „TAZ”. Sprawą dyskusyjną jest to, czy gest Krzyżaków miał być wyrazem szacunku czy raczej podstępem – zaznaczają autorzy.

Od tego czasu upłynęło wiele wody w Wiśle. Polska, Litwa i Niemcy są w jednym sojuszu wojskowym. Oferta przekazania sojusznikowi broni jest wyrazem przyjaźni. Dlatego odpowiedź polskiego rządu na propozycję rozmieszczenia w Polsce rakiet przeciwlotniczych Patriot musi dziwić – kontynuują Wigura i Kuisz.

Autorzy opisują sprzeczne sygnały z Polski na niemiecką propozycję – początkową zgodę szefa MON, zastrzeżenia prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i propozycję przesunięcia systemu na Ukrainę. Ich zdaniem skojarzenia z sytuacją sprzed bitwy pod Grunwaldem wcale nie są przesadzone.

Patrioty jak dwa nagie miecze spod Grunwaldu

„Anegdota z gestem wykonanym przez Ulricha von Jungingena była przez długie lata symbolem polskich uprzedzeń wobec Niemców. Podstępność, dwulicowość i równocześnie prowadząca do upadku pycha są najważniejszymi elementami tego stereotypu” – piszą Wigura i Kuisz podkreślając, że postawa Kaczyńskiego odnosi się dokładnie do tego punktu.

Polska stała się państwem frontowym, dlatego dodatkowe rakiety byłyby jej bardzo potrzebne. Kaczyński nie podchodzi jednak do kwestii niemieckich patriotów z geopolitycznego punktu widzenia. „Dużo ważniejszym celem są dla niego wybory parlamentarne w 2023 roku. Antyniemieckie paliwo, uruchomione już przez kwestię reparacji, napędza jego najwierniejszych wyborców. Trauma z przeszłości ciągle działa” – piszą autorzy.

Kaczyńskiemu potrzebny jest zewnętrzny wróg

Polscy publicyści przypominają, że pamięć o zbrodniach nazistów była jednym z najważniejszych elementów służących legitymizacji komunistycznych i niedemokratycznych reżimów.

„Przyjmując rakiety Patriot, PiS zasygnalizowałby, że Niemcy są zupełnie normalnym sąsiadem, partnerem i sojusznikiem. Kaczyńskiemu potrzebny jest jednak przed wyborami wygodny zewnętrzny wróg. Racjonalność i polityka strategiczna przegrywają z doraźnym interesem partii” – piszą w konkluzji Wigura i Kuisz – publicyści związani z „Kulturą Liberalną”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Postawa PiS wobec niemieckich rakiet Patriot wywołuje skojarzenia z epizodem spod Grunwaldu.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::TAZ%3A%20Kaczy%C5%84ski%20jak%20Jagie%C5%82%C5%82o%2C%20niemieckie%20Patrioty%20jak%20krzy%C5%BCackie%20miecze&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63974847&x4=30855&x5=TAZ%3A%20Kaczy%C5%84ski%20jak%20Jagie%C5%82%C5%82o%2C%20niemieckie%20Patrioty%20jak%20krzy%C5%BCackie%20miecze&x6=0&x7=%2Fpl%2Ftaz-kaczy%C5%84ski-jak-jagie%C5%82%C5%82o-niemieckie-patrioty-jak-krzy%C5%BCackie-miecze%2Fa-63974847&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/taz-kaczyński-jak-jagiełło-niemieckie-patrioty-jak-krzyżackie-miecze/a-63974847?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63838284_401.jpg
Image caption Niemieckie systemy przeciwrakietowe Patriot
Image source Axel Heimken/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221128_001_steinmeierdw_01f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/63838284_401.jpg&title=TAZ%3A%20Kaczy%C5%84ski%20jak%20Jagie%C5%82%C5%82o%2C%20niemieckie%20Patrioty%20jak%20krzy%C5%BCackie%20miecze

Item 69
Id 63973180
Date 2022-12-03
Title Niemiecka prasa o drużynie narodowej: Potrzebuje odnowy
Short title Niemiecka prasa o drużynie narodowej: Potrzebuje odnowy
Teaser Sobotnie wydania gazet komentują przedwczesny powrót niemieckich piłkarzy z mundialu w Katarze.

„Piłkarska reprezentacja była kiedyś ulubieńcem Niemców” – wskazuje „Stuttgarter Zeitung”. I stwierdza, że to już przeszłość, głównie dlatego, że wyselekcjonowane elity oddaliły się od bazy. Jest to proces, który postępował od mistrzostw Europy w 2016 roku i trwa do dziś, mimo, że Niemiecka Federacja Piłkarska stara się temu przeciwdziałać. Według dziennika „zainteresowanie drużyną narodową spada z roku na rok. Podobnie jak wsparcie, co dobrze widać po oglądalności oraz trybunach stadionów”. Wszystko to nie umknęło graczom, którzy odczuwali nieufność, zastrzeżenia, a nawet niechęć wielu osób wobec nich i reprezentacji. „Sprawy miały się zupełnie inaczej podczas MŚ w 2006, 2010 i 2014 roku. Piłkarzy niosła wtedy fala sympatii i życzliwości” – czytamy.

Z kolei „Koelner Stadt-Anzeiger” jest zdania, że drużyna narodowa potrzebuje odnowy na wszystkich poziomach. Zarówno na poziomie zarządzania, na poziomie szkoleniowym oraz w drużynie. „Proces ten musi zainicjować prezes DFB Bernd Neuendorf, któremu w ostatnich dniach zabrakło stanowczości i który nie ma opinii człowieka czynu” – wskazuje dziennik. Do mistrzostw Europy pozostało niewiele czasu. Potrzebne są precyzyjne, szybkie decyzje odgórne z DFB. Tylko wtedy może dojść do zmian.

„W Katarze i w relacjach z tym krajem wielu Niemców wystrychnęło się na dudka” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”. Ich skłonność do wyczerpującego analizowania pod kątem moralnym dowolnego tematu prowadzi do dwóch różnych rzeczy. Do mierzenia wszystkiego własną miarą i niedoszukiwania się różnic. „Jeśli w Niemczech było jakiekolwiek zainteresowanie Katarem jako gospodarzem to wyłącznie pod kątem rzeczy zasługujących na krytykę” – uważa komentator. Ale wygasło ono najpóźniej w momencie, kiedy nastawiony wrogo do osób odmiennej orientacji seksualnej ambasador mundialu w Katarze oświadczył na antenie ZDF, że każda forma homoseksualności jest ze „szkodą dla ducha”. „Jeśli dyskredytacja tego człowieka doprowadzi do tego, że piłkarze Bundesligi o innej orientacji seksualnej będą mogli od teraz bezpiecznie ją ujawniać, to przynajmniej na coś się to zda” – konstatuje dziennik.

Natomiast „Nordwest-Zeitung” z Oldenburga krytykuje nie tylko niemieckich piłkarzy, lecz także polityków. I stwierdza, że „Niemcy w Katarze zostali mistrzami świata”. Mistrzami świata w moralizowaniu, w chełpieniu się swoją przyzwoitością, mistrzami świata, jeśli chodzi o polityczną hipokryzję. „W piłce nożnej, czyli w tym, co naprawdę się liczyło, wszystko poszło nie tak. Podobnie sytuacja wygląda w polityce”- wskazuje dziennik regionalny. Minister gospodarki Robert Habeck błaga szejków o gaz, podczas gdy jego koleżanka Nancy Faeser (minister spraw wewnętrznych) jeździ po świecie jako najwyższa „kapłanka praw człowieka i politycznej poprawności”. Dzięki miłosierdziu Katarczyków jednak jest gaz dla Niemiec – mistrza świata wszelkich cnót. „Można sobie jedynie życzyć, by rząd oszczędził światu pouczanek, kiedy sam nie wyciąga konsekwencji z własnych kazań moralnych, i czego nie uczynili również piłkarze w Katarze” – kończy komentator.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Sobotnie wydania gazet komentują przedwczesny powrót niemieckich piłkarzy z mundialu w Katarze.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Niemiecka%20prasa%20o%20dru%C5%BCynie%20narodowej%3A%20Potrzebuje%20odnowy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63973180&x4=11397&x5=Niemiecka%20prasa%20o%20dru%C5%BCynie%20narodowej%3A%20Potrzebuje%20odnowy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemiecka-prasa-o-dru%C5%BCynie-narodowej-potrzebuje-odnowy%2Fa-63973180&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecka-prasa-o-drużynie-narodowej-potrzebuje-odnowy/a-63973180?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63965535_401.jpg
Image caption Piłkarska kadra Niemiec nie przeszła do 1/8 mundialu w Katarze
Image source Nigel Keene/firo Sportphoto/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221203_001_wmwdw_01r&image=https://static.dw.com/image/63965535_401.jpg&title=Niemiecka%20prasa%20o%20dru%C5%BCynie%20narodowej%3A%20Potrzebuje%20odnowy

Item 70
Id 63971528
Date 2022-12-03
Title Dwie trzecie Niemców krytycznie ocenia pracę rządu Olafa Scholza
Short title Większość Niemców źle ocenia pracę rządu Olafa Scholza
Teaser Koalicja rządząca traci, chadecja zyskuje. Wyniki badania ARD Deutschlandtrend wskazują także, że Niemcy nie tolerują radykalnych działań aktywistów klimatycznych.

W grudniu minie rok od ustąpienia Angeli Merkel z funkcji kanclerza Niemiec. Mimo że obecnie coraz częściej krytykuje się jej spuściznę, zwłaszcza jeśli chodzi o jej politykę wobec Rosji i kwestie energetyczne, to Niemcy dalej darzą byłą kanclerz sympatią. 62 proc. jest zadowolonych lub bardzo zadowolonych z jej pracy na stanowisku kanclerza – wynika z badania ARD-Deutschlandtrend, które przeprowadził instytut infratest-dimap.

Na tak duże poparcie nie ma co liczyć obecny kanclerz Olaf Scholz. Trzeba jednak pamiętać, że jeszcze żaden niemiecki rząd nie miał na głowie tak wielu kryzysów naraz. Wojna w Ukrainie, kryzys energetyczny, zmiany klimatyczne, a także inflacja – wszystko to ma poważne konsekwencje i prowadzi do pogłębiającego się niezadowolenia w społeczeństwie. Obecnie 68 proc. uprawnionych do głosowania krytycznie ocenia koalicję Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), Zielonych i Wolnej Partii Demokratycznej (FDP).

Spór o nadawanie obywatelstwa

W koalicji złożonej z aż trzech partii regularnie dochodzi do sporów. Tak jest również w przypadku uzgodnionej na poziomie umowy koalicyjnej reformy przepisów w sprawie nadawania obywatelstwa. Kierowany przez SPD resort spraw wewnętrznych zaproponował, by w przyszłości niemiecki paszport można było uzyskać już po pięciu, a nie po ośmiu latach pobytu w Niemczech, jak ma to miejsce obecnie. W przypadku dobrych wyników w nauce, pracy zawodowej albo dobrej znajomości niemieckiego, o obywatelstwo będzie można starać się już nawet po trzech latach.

Plany te są obecnie hamowane przez liberałów z FDP. Kontrowersje wokół planowanej reformy widać też w wynikach badania ARD-Deutschlandtrend. 49 proc. popiera te plany, a 45 proc. jest przeciwko. Za zmianami są przede wszystkim wyborcy partii lewicowych (SPD, Zieloni i Lewica).

Chadecy zyskują poparcie

Kłótnie wewnątrz koalicji rządowej mają negatywny wpływ na wyniki sondażowe. Wszyscy trzej koalicjanci utracili część wyborców. Gdyby wybory odbywały się w najbliższą niedzielę, to SPD (z poparciem 18 proc.), Zieloni (18 proc.) i FDP (5 proc.) nie uzyskaliby potrzebnej do rządzenia większości. Z największego, bo 30-proc. poparcia mogą cieszyć się politycy Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) i siostrzanej, działającej tylko w Bawarii Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU).

Brak zrozumienia dla eko-radykałów

82 proc. Niemców widzi bardzo dużą lub dużą potrzebę działania na rzecz ochrony klimatu, a tylko 15 proc. wskazuje na niewielką potrzebę lub nie widzi jej wcale. W tej sprawie w Niemczech panuje konsensus obejmujący ludzi w różnym wieku, o różnych zarobkach oraz głosujących na różne partie. Przeciwko angażowaniu się na rzecz klimatu są niemal tylko wyborcy populistycznej Alternatywy dla Niemiec AfD.

Nie zmienia to faktu, że Niemcy nie popierają radykalnych form protestu, takich jak blokowanie dróg czy ataki na dzieła sztuki aktywistów z grupy „Ostatnie pokolenie”. Z badań wynika, że aktywiści nie mają co liczyć na większe poparcie nawet wśród elektoratu Zielonych.

Mundial szkodzi organizatorom

Około połowa badanych w ramach ARD-Deutschlandtrend stwierdziła, że ich ocena Kataru jest równie zła, jak przed rozpoczęciem mundialu. Co czwarty pytany ocenia organizatorów piłkarskiego turnieju nawet gorzej, niż przed rozpoczęciem imprezy. Również wizerunek FIFA pogorszył się w oczach ponad połowy respondentów. Jedna trzecia pytanych uznała, że także Niemiecki Związek Piłki Nożnej (DFB) stracił w ich oczach w związku z tym, w jaki sposób reaguje na nieprzestrzeganie praw człowieka przez państwo organizujące tegoroczne mistrzostwa w piłce nożnej.

Na koniec zapytano także o potencjalnego zwycięzcę mundialu w Katarze. Zdecydowanego faworyta brak, ale najwięcej, bo 16 proc. Niemców, stawia na Hiszpanię. 14 proc. uważa, że wygra Brazylia.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Koalicja rządząca traci, chadecja zyskuje - wynika badań ARD Deutschlandtrend.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Dwie%20trzecie%20Niemc%C3%B3w%20krytycznie%20ocenia%20prac%C4%99%20rz%C4%85du%20Olafa%20Scholza&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63971528&x4=11400&x5=Dwie%20trzecie%20Niemc%C3%B3w%20krytycznie%20ocenia%20prac%C4%99%20rz%C4%85du%20Olafa%20Scholza&x6=1&x7=%2Fpl%2Fdwie-trzecie-niemc%C3%B3w-krytycznie-ocenia-prac%C4%99-rz%C4%85du-olafa-scholza%2Fa-63971528&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221203&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/dwie-trzecie-niemców-krytycznie-ocenia-pracę-rządu-olafa-scholza/a-63971528?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63938418_401.jpg
Image caption Niemcy coraz mniej zadowoleni są z działań swojego rządu
Image source Winfried Rothermel/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63938418_401.jpg&title=Dwie%20trzecie%20Niemc%C3%B3w%20krytycznie%20ocenia%20prac%C4%99%20rz%C4%85du%20Olafa%20Scholza

Item 71
Id 63971976
Date 2022-12-02
Title UE uzgodniła limit 60 dolarów za baryłkę ropy z Rosji
Short title UE uzgodniła limit 60 dolarów za baryłkę ropy z Rosji
Teaser Polska odblokowała decyzję UE o pułapie cenowym na ropę z Rosji. Wraz z krajami bałtyckimi, a także w koordynacji z USA i Kanadą, Warszawa zbiła ją do 60 dolarów.

Sankcyjne limitowanie ceny ropy, po jakiej Rosja będzie mogła ją sprzedawać od najbliższego poniedziałku (5.12.22), to wspólna decyzja grupy G7. Jednak negocjacyjny ciężar ustalenia dokładnej kwoty ciążył na Unii Europejskiej, która potrzebowała konsensusu wszystkich 27 państw UE. Komisja Europejska początkowo proponowała limit 65-70 dolarów za baryłkę, a jeszcze na początku tego tygodnia: 63-65 dolarów. Polska, wspierana przez Litwę i Estonię, wetowała te propozycje przy cichym poparciu Amerykanów i Kanadyjczyków. Celem było bowiem ustalenie limitu na poziomie niższym od obecnej uśrednionej ceny ropy na rynkach światowych (tego wymogu nie spełniała propozycja 65 dolarów), by pułap oznaczał rzeczywistą utratę dochodów Rosji, a zatem uszczuplenie zasobów używanych do prowadzenia wojny w Ukrainie.

Ponadto w rokowaniach udało się wprowadzić mechanizm rewizji wysokości pułapu co dwa miesiące, czego nie było w projekcie Komisji. Celem jest utrzymanie sankcyjnego pułapu na poziomie niższym o 5 proc. (lub bardziej) od rynkowych cen ropy. Międzynarodowy komitet odpowiedziany za dostosowywanie wysokości pułapu będzie oparty na grupie G7, której członkiem jest Unia jako całość. Rząd Mateusza Morawieckiego liczy, że Polska będzie włączona w ten komitet w ramach reprezentacji krajów unijnych. – Teraz czekamy na reakcję Kremla – mówi polski dyplomata w Brukseli.

Postulat zbicia ceny rosyjskiej ropy o tylko około 5 proc. (obecna cena jej produkcji to wedle różnych szacunków 20-30 dolarów za baryłkę) to pomysł forsowany przez Amerykanów (a także przez Kanadyjczyków), bo większa redukcja – jak przekonują – mogłaby mocniej zachęcać Rosję oraz jej kupców do omijania sankcji i tworzenia równoległego rynku poza limitem G7. – A przy redukcji o 5 proc. ryzyko obchodzenia sankcji może się nie opłacać – tłumaczy jeden z brukselskich ekspertów.

Kraje Unii od przyszłego tygodnia przestają w ogóle kupować ropę z Rosji (poza tą sprowadzaną rurociągiem) na mocy sankcji przyjętych jeszcze w maju. Ale pułap G7 będzie egzekwowany za pomocą sankcji unijnych (i współpracy z Londynem), bo unijne i brytyjskie firmy nie będą mogły świadczyć usług finansowych (ubezpieczenia, kredytowanie) oraz transportowych dla przewozu ropy rosyjskiej np. do Azji lub Afryki po cenie wyższej niż ustalona przez G7. Unia i Wlk. Brytania dominują zwłaszcza na rynku usług finansowych, więc omijanie ich przy handlu rosyjską ropą mnożyłoby koszty m.in. poprzez korzystanie z mniej wiarygodnych wierzycieli i kredytodawców.

Wprowadzenie cenowego pułapu G7 wymaga zmian w dotychczasowym systemie sankcji Unii (dotąd w ogóle zabraniały usług transportowych dla ropy z Rosji), więc Polska i kraje bałtyckie domagały się, by przy okazji wprowadzić nowe restrykcje. – Dziewiąty pakiet sankcyjny to element naszej ugody w ramach UE – tłumaczy polski dyplomata. Polska oczekuje jego zatwierdzenia w najbliższych kilkunastu dniach, a sankcyjne konsultacje Komisji Europejskiej z krajami UE mają zacząć się w najbliższą niedzielę.

Co z rurociągiem Drużba

Bardzo możliwe, że elementem tego nowego pakietu restrykcji będzie rozwiązanie problemu północnej odnogi ropociągu Drużba (Przyjaźń) prowadzącej do Polski oraz Niemiec. Kiedy UE wiosną uzgadniała sankcję na ropę (wchodzące w życie od przyszłego tygodnia), Węgry wspierane przez Słowację i Czechy uzyskały wyjątek dla Drużby. Premier Mateusz Morawiecki i kanclerz Olaf Scholz publicznie wówczas deklarowali, że wyjątek dotyczy tylko odnogi południowej, a Polska i Niemcy będą dążyć do zamknięcia importu odnogą północną. Jednak dla przerwania długoterminowych kontraktów tą odnogą bez narażania się na żądania odszkodowawcze, Polska i Niemcy potrzebują zapisów sankcyjnych dotyczących odnogi północnej. Szef resortu gospodarki Niemiec Robert Habeck i minister środowiska Anna Moskwa podpisali wczoraj (1.12.2022) wspólną deklarację, że zabezpieczą dostawy surowca dla rafinerii w Schwedt w Niemczech, która dotąd ciągnie ropę z Drużby.

Nowy pakiet sankcji powinien – wedle przecieków – dotyczyć m.in. substancji chemicznych, dronów, technologii podwójnego zastosowania (cywilnego i wojskowego). A także wydłużać czarną listę firm oraz osób z zamrożonym majątkiem i zakazem wjazdu na teren Unii.

Komisja Europejska zaproponowała dziś projekt upodobnienia systemu 27 krajów Unii w sprawie kar za naruszanie sankcji UE. Nowe wspólne przepisy UE mają ułatwić prowadzenie dochodzeń, ściganie i karanie naruszeń restrykcji. W zależności od skali przestępstwa osoba fizyczna mogłaby podlegać maksymalnej karze co najmniej pięciu lat więzienia, a przedsiębiorstwa – podlegać karom w wysokości nie mniejszej niż 5 proc. całkowitego rocznego światowego obrotu. Ten wniosek Komisji musi być zatwierdzony przez Parlament Europejski i Radę UE (kraje Unii).

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Polska odblokowała decyzję UE o pułapie cenowym na ropę z Rosji. Wraz z krajami bałtyckim i USA zbiła ją do 60 dolarów.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::UE%20uzgodni%C5%82a%20limit%2060%20dolar%C3%B3w%20za%20bary%C5%82k%C4%99%20ropy%20z%20Rosji&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63971976&x4=11395&x5=UE%20uzgodni%C5%82a%20limit%2060%20dolar%C3%B3w%20za%20bary%C5%82k%C4%99%20ropy%20z%20Rosji&x6=1&x7=%2Fpl%2Fue-uzgodni%C5%82a-limit-60-dolar%C3%B3w-za-bary%C5%82k%C4%99-ropy-z-rosji%2Fa-63971976&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ue-uzgodniła-limit-60-dolarów-za-baryłkę-ropy-z-rosji/a-63971976?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/62938851_401.jpg
Image caption Rafineria PCK w Schwedt będzie zasilana ropą z portu w Gdańsku
Image source Patrick Pleul/dpa-Zentralbild/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221011_001_ezb409grecja_02f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/62938851_401.jpg&title=UE%20uzgodni%C5%82a%20limit%2060%20dolar%C3%B3w%20za%20bary%C5%82k%C4%99%20ropy%20z%20Rosji

Item 72
Id 63970508
Date 2022-12-02
Title Niemcy. Weganizm coraz popularniejszy
Short title Niemcy. Weganizm coraz popularniejszy
Teaser Cierpienie zwierząt, wycinka lasów czy troska o własne zdrowie. Powodów dla których przechodzi się na dietę czysto roślinną jest wiele. To więcej niż krótkotrwały trend.

Szacuje się, że na świecie jest około miliarda wegan. Tylko w Niemczech, jak podaje organizacja Vegan Society, jest ich około 1,3 mln (około 2 proc.), a tendencja jest wzrostowa. Zwłaszcza osoby poniżej 30. roku życia chętnie przechodzą na dietę rośliną, wynika z „Atlasu mięsa”, opublikowanego w 2021 roku przez Fundację Heinricha Boella. I wygląda na to, że rezygnacja z produktów pochodzenia zwierzęcego jest czymś więcej niż tylko krótkotrwałym trendem. W opinii ekspertów mamy do czynienia ze „zwrotem w sposobie odżywiania”. Oznaką tego jest zauważalna od dawna rosnąca oferta wegańskiego jedzenia i produktów w supermarketach i dyskontach.

Koncerny mięsne idą z duchem czasu

Nawet klasyczne koncerny mięsne prześcigają się w coraz to nowych wegańskich propozycjach. Przykładem jest firma Rugenwalder Muhle, która ostatnio reklamuje się hasłem: „Najlepiej smakuje, gdy smakuje wszystkim”. Produkty wegańskie są obecne w asortymencie firmy od 2014 roku, a w międzyczasie pojawiły się 24 produkty czysto roślinne. Według rzeczniczki firmy Claudii Hauschild w 2021 roku po raz pierwszy firma sprzedała więcej produktów wegańskich i wegetariańskich niż mięsnych. Jeszcze trzy lata temu stanowiły one 27 procent sprzedaży.

Jak zapewnia firma Rugenwalder Muhle, była ona pierwszą, która odważyła się na taki krok w 2014 roku. Wtedy było to przez wielu wyśmiewane i krytykowane. Sukces udowodnił, że był to właściwy wybór i firma słusznie uważa siebie za lidera rynku w tej dziedzinie. Zdaniem Claudii Hauschild przechodzenie na żywność opartą na roślinach to „fundamentalny i długoterminowy trend rozwoju społecznego”.

Szansa dla rolników

Joachim Rukwied, szef związku branżowego rolników (DBV) dostrzega w popularności wegańskiego jedzenia szansę dla lokalnych rolników. – Przecież to my, rolnicy uprawiamy surowce dla produktów zastępujących mięso – wskazał Joachim Rukwied. Na przykład na substytuty mięsa przetwarzana jest ciecierzyca. Wielu rolników rozpoczęło już uprawę lub ją planuje. – Dostarczamy zrównoważone krajowe surowce, które są przetwarzane na modną żywność – dodał szef DBV.

Przemysł mięsny pracuje pełną parą nad produktami zastępującymi mięso, których smak nie ustępuje pierwowzorowi. Kraby produkowane są z wodorostów, hamburgery z fasoli, ser z orzechów nerkowca. Niemiecki Związek Wegetarian VEBU od kilku lat nadaje produktom wegańskim i wegetariańskim międzynarodowo chroniony znak jakości V-Label. Gwarantuje on, że dany produkt jest całkowicie wolny od składników pochodzenia zwierzęcego: nie zawiera mięsa, ryb, jaj, produktów mlecznych ani miodu.

Mleko owsiane zamiast krowiego

Rosnąca liczba wegańskich barów z przekąskami oraz restauracji sprawia, że ludzie poznają smak wegańskiego jedzenia. W odkrywaniu nieznanych wegańskich potraw pomagają książki, kursy gotowania i poradniki internetowe. Jednak wiele osób ma wciąż trudności z przejściem na dietę czysto roślinną, ponieważ nie chce rezygnować z mleka w kawie czy ulubionego sera.

Anna-Lena Klapp, ekspertka ds. żywienia z organizacji pozarządowej Proveg, zachęca do stopniowej zmiany diety i sięgnięcia po mleko owsiane zamiast krowiego, spaghetti bolognese z mięsem sojowym czy kanapkę z humusem i pomidorami. Dzięki ofertom takim, jak 30-dniowe „Veggi Challenge” organizacja Proveg ułatwia takie przejście. Do tej darmowej oferty online zapisało się obecnie ponad 500 tysięcy uczestników.

Anna-Lena Klapp zachęca do zmiany diety bez rygorystycznego myślenia typu: „wszystko, albo nic”. Zamiast tego zaleca wypróbowanie różnorodnych produktów roślinnych „bez presji” - jako zamiennika czy uzupełnienia w jadłospisie. Ponieważ jednak smakuje nam to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, to dostawcy zbiorowego żywienia, tacy jak stołówki i jadłodajnie, mogliby bardzo pomóc w przechodzeniu na dania roślinne, czyniąc je standardem – uważa ekspertka. Sektor publiczny mógłby dać tu dobry przykład.

Kościół „ma władzę nad stołówkami”

Dotyczy to także Kościoła. Ale właśnie wśród jego przedstawicieli teolog i założyciel Instytutu Zoologii Teologicznej z Münster Rainer Hagencord napotyka „największy opór” - nawet wtedy, gdy chodzi o menu na grill podczas festynu parafialnego. W 2015 roku papież Franciszek w encyklice „Laudato si”, poświęconej trosce o wspólny dom odniósł się do integralnej wartości zwierząt i wezwał do zmiany paradygmatu. Apel ten przeszedł jednak „bez echa w Kościele, a już na pewno w jego władzach”. – Do struktur kościelnych nie dociera nawet papieski list dydaktyczny – skarży się Rainer Hagencord. Według niego etyka ochrony zwierząt i zrównoważone żywienie powinny być tematem przygotowań do pierwszej komunii i bierzmowania oraz lekcji religii. Ponadto Kościół „ma władzę nad stołówkami - od świetlic po domy starców”. Najpóźniej od publikacji „Laudato si” zmiana diety jest bardzo na czasie.

(KNA/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Powodów, dla których coraz wiecej osób przechodzi na dietę roślinną, jest wiele. To więcej niż krótkotrwały trend.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy.%20Weganizm%20coraz%20popularniejszy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63970508&x4=11400&x5=Niemcy.%20Weganizm%20coraz%20popularniejszy&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-weganizm-coraz-popularniejszy%2Fa-63970508&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-weganizm-coraz-popularniejszy/a-63970508?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/55477417_401.jpg
Image caption Wegańskie jedzenie zdobywa w Niemczech coraz więcej zwolenników
Image source Sarah Mischke/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2021/bpol211111_002_sery_01r&image=https://static.dw.com/image/55477417_401.jpg&title=Niemcy.%20Weganizm%20coraz%20popularniejszy

Item 73
Id 63970819
Date 2022-12-02
Title Unia chce lepiej chronić biorących kredyty
Short title Unia chce lepiej chronić biorących kredyty
Teaser Instytucje unijne porozumiały się ws. przepisów o kredytach konsumenckich. Nowe regulacje mają chronić mieszkańców UE przed nadmiernym zadłużaniem się, zwłaszcza w ramach tzw. chwilówek i przez internet.

Jak mówią unijni legislatorzy, nowe unijne przepisy o kredytach konsumenckich dostosowane będą do tzw. ery cyfrowej i obejmować będą także pożyczki zaciągane przez obywateli UE przez internet. Chodzi tu zwłaszcza o nowe formy kredytów, jak programy „kup teraz, zapłać później”, coraz częściej stosowane przez sklepy internetowe, oraz wysokooprocentowane pożyczki krótkoterminowe. Ma to pomóc chronić konsumentów przed ryzykiem, jakie tego typu kredyty często za sobą pociągają, w tym nadmiernym zadłużaniem się.

– Rosnące koszty życia oraz kryzy wywołany przez wojnę w Ukrainie postawiły miliony konsumentów w trudnej sytuacji finansowej. Coraz większa liczba Europejczyków zaciąga kredyty, żeby sfinansować swoje potrzeby. Ważne jest, aby unijni konsumenci byli odpowiednio chronieni przez nieuczciwymi praktykami, niezależnie czy zaciągają kredyt online czy offline – powiedziała w piątek wiceprzewodnicząca KE Vera Jourova.

Konsument pod lupą

Zgodnie z nowymi regulacjami kredytodawca przed udzieleniem pożyczki będzie miał obowiązek dokładnego sprawdzenia zdolności kredytowej pożyczkobiorcy. Pomoże to zapobiegać nieodpowiedzialnym praktykom kredytowym i pozwoli uniknąć sytuacji udzielania kredytów osobomnadmiernie zadłużonym lub takim, co do których istnieje ryzyko, że nie będą w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań kredytowych. Dzisiaj bywa, że konsumenci są przekonywani przez niektórych sprzedawców do zaciągnięcia pożyczki na zakup określonych produktów, w tym sprzętu domowego, jak garnki czy pościel, i udziela się im pożyczki, nawet jeśli ich sytuacja finansowa jest niestabilna, a czasem także gdy nie mają konta w banku. To może doprowadzić do spirali długów, bo nierzadko pożyczkobiorca bierze kolejny kredyt, żeby spłacić poprzedni.

Teraz w przypadku negatywnej oceny, pożyczkodawca będzie zobowiązany odmówić udzielenia kredytu. Z drugiej strony – jak podkreślają ustawodawcy – ocena zdolności kredytowej starającej się o pożyczkę osoby będzie musiała być dokonywana na podstawie danych istotnych z punktu widzenia finansów, np. informacji o dochodach i zatrudnieniu, nie może obejmować wrażliwych informacji osobistych, takich jak dane dotyczące zdrowia. Wcześniej bywało, że np. osoby, które przeszły chorobę nowotworową, a które ubiegały się o kredyt, w przypadku którego wymagane było ubezpieczenie, musiały płacić znacznie wyższe stawki niż osoby zdrowe. Teraz, po upływie odpowiedniego czasu osoby takie będą miały „prawo do bycia zapomnianym”, tak aby ich dawna choroba nie miała wpływu na stawki ubezpieczeniowe. – Po raz pierwszy w historii udało nam się wyegzekwować w przepisach unijnych gwarancję prawa do bycia zapomnianym dla pacjentów nowotworowych – mówi czeska europosłanka Lewicy Katerina Konecna, która negocjowała przepisy z ramienia Parlamentu Europejskiego.

Reklamy pod specjalnym nadzorem

Parabanki i pośrednicy kredytowi będą podlegać procesowi rejestracji i dopuszczania do rynku oraz nadzorowi ze strony niezależnych organów krajowych. Kredytodawcy będą musieli udzielać swoim klientom jasnych i wyraźnych informacji dotyczących pożyczki, również o tym, ile wyniesie całkowity koszt kredytu. Także reklamy kredytów będą musiały zawsze zawierać jasne i wyraźne ostrzeżenia o tym, że pożyczanie pieniędzy generuje dodatkowe koszty. Reklamy nie powinny zachęcać konsumentów do korzystania z kredytu, sugerując, że poprawi to ich sytuację finansową, pomoże im się wzbogacić, zaoszczędzić lub podnieść standard życia. – Reklamy pożyczek będą teraz musiały zawierać ostrzeżenie podobne do tego, które znajduje się na opakowaniach papierosów. Niektóre ryzykowne rodzaje reklam zostaną nawet zakazane w krajach członkowskich – dodaje Konecna.

Żeby zapobiec nadużyciom i nadmiernemu obciążaniu kredytobiorców kosztami pożyczki, legislator ustalił dodatkowe środki, jak ograniczenie stóp procentowych, rocznej stopy oprocentowania lub całkowitego kosztu kredytu. W przypadku, kiedy klient będzie miał problemy ze spłatą, pożyczkodawca będzie zobowiązany mu pomóc np. udzielając usług doradczych, rozkładając zaległości na raty oraz nie nakładając na niego dodatkowych opłat niż te, które są niezbędne do zrekompensowania kosztów wynikających z zaległości w spłacie Chodzi o to, żeby już zadłużonych konsumentów nie obciążać dodatkowymi karami finansowymi.

Dwa tygodnie na rezygnację

Nowością jest to, że osoba, która zaciągnęła kredyt będzie się mogła z niego wycofać w ciągu 14 dni bez podania przyczyn. Konsumenci będą też mieli prawo do wcześniejszej spłaty i obniżenia całkowitego kosztu kredytu. Informacja na ten temat powinna zostać udzielona pożyczkobiorcy przed zawarciem umowy kredytowej, powinien on również uzyskać wyraźną instrukcję co do sposobów obliczania kredytu w przypadku wcześniejszej spłaty.

Decyzja instytucji UE została przyjęta z zadowoleniem przez unijne organizacje konsumenckie. – To porozumienie to dobra wiadomość dla konsumentów, którzy zostaną objęci dodatkową ochroną, zwłaszcza w przypadku „chwilówek” i małych pożyczek, w tym typu „kup teraz, zapłać później”. To szczególnie ważne dla osób, które borykają się z trudnościami finansowymi, bo pomoże powstrzymać je przed wpadnięciem w spiralę długów – mówi Monique Goyens, dyrektor generalna unijnej organizacji konsumentów BEUC.

Przepisy dotyczą kredytów do 100 tys. euro.

Short teaser Nowe regulacje mają chronić mieszkańców UE przed nadmiernym zadłużaniem się, w tym przez internet.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Unia%20chce%20lepiej%20chroni%C4%87%20bior%C4%85cych%20kredyty&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63970819&x4=11398&x5=Unia%20chce%20lepiej%20chroni%C4%87%20bior%C4%85cych%20kredyty&x6=1&x7=%2Fpl%2Funia-chce-lepiej-chroni%C4%87-bior%C4%85cych-kredyty%2Fa-63970819&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/unia-chce-lepiej-chronić-biorących-kredyty/a-63970819?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/57234054_401.jpg
Image caption Nowe unijne przepisy mają chronić obywateli przed popadnięciem w spiralę zadłużenia
Image source Caroline Seidel/Themendienst/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/57234054_401.jpg&title=Unia%20chce%20lepiej%20chroni%C4%87%20bior%C4%85cych%20kredyty

Item 74
Id 63968018
Date 2022-12-02
Title Der Spiegel: kontrwywiad ostrzega przed aktami sabotażu w Niemczech
Short title Der Spiegel: kontrwywiad ostrzega przed aktami sabotażu
Teaser Niemiecki kontrwywiad apeluje do firm o wzmożoną czujność i przestrzega przed aktami sabotażu, wymierzonymi w infrastrukturę krytyczną – podaje „Spiegel”.

„Akty sabotażu ze strony obcych państw albo ze strony ekstremistów mogą mieć daleko idące skutki i prowadzić do poważnych szkód” – ostrzega niemiecki Federalny Urząd Ochrony Konstytucji, czyli kontrwywiad, w swych aktualnych wskazówkach, dotyczących bezpieczeństwa. Do dokumentu dotarł tygodnik „Der Spiegel”. Jak pisze, kontrwywiad apeluje o wzmożoną czujność niemieckich przedsiębiorstw – przede wszystkim tych, które działają w sektorach powiązanych z infrastrukturą krytyczną, jak energetyka, wodociągi, telekomunikacja czy transport osób i towarów.

W październiku nieznani dotąd sprawcy przecięli ważne kable komunikacyjne Deutsche Bahn, powodując wielogodzinną awarię ruchu pociągów w północnych Niemczech. Prokuratura federalna w Karlsruhe prowadzi śledztwo w tej sprawie i wstępnie podejrzewa, że był to „sabotaż antykonstytucyjny”. Jak zauważa „Spiegel”, zdarzenie to wywołało pytania o to, w jakim stopniu sprawcy sabotażu wykorzystali szczegółowe informacje o infrastrukturze kolejowej, które spółka sama umieściła w sieci.

Nietypowe incydenty

Dlatego kontrwywiad ostrzega wprost niemieckie firmy przed publikowaniem wrażliwych danych w internecie. Poprzez „publicznie dostępne dokumenty wewnętrzne”, takie jak podręczniki, przewodniki czy szczegółowe mapy, potencjalni sprawcy mogą „zidentyfikować słabe punkty” i wykorzystać tę wiedzę do fizycznych i cybernetycznych akcji sabotażowych.

Ponadto służby radzą też ostrożność przy publikowaniu danych kontaktowych pracowników lub rozpowszechnianiu danych wewnętrznych firmy w ogłoszeniach o pracę lub na portalach społecznościowych.

Z kolei pracownicy powinni zwracać większą uwagę na sygnały, mogące świadczyć o sabotażu i natychmiast zgłaszać nietypowe incydenty, jak przeloty dronów czy inne próby pozyskania informacji czy szpiegowania, informuje „Spiegel”.

(widz)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemiecki kontrwywiad apeluje do firm o wzmożoną czujność i przestrzega przed aktami sabotażu podaje „Spiegel”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Der%20Spiegel%3A%20kontrwywiad%20ostrzega%20przed%20aktami%20sabota%C5%BCu%20w%20Niemczech&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63968018&x4=11395&x5=Der%20Spiegel%3A%20kontrwywiad%20ostrzega%20przed%20aktami%20sabota%C5%BCu%20w%20Niemczech&x6=1&x7=%2Fpl%2Fder-spiegel-kontrwywiad-ostrzega-przed-aktami-sabota%C5%BCu-w-niemczech%2Fa-63968018&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/der-spiegel-kontrwywiad-ostrzega-przed-aktami-sabotażu-w-niemczech/a-63968018?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63255469_401.jpg
Image caption Wyciek z gazociągu Nord Stream był wynikiem aktu sabotażu
Image source Danish Defence Command via REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220930_001_nswybuchw_01r&image=https://static.dw.com/image/63255469_401.jpg&title=Der%20Spiegel%3A%20kontrwywiad%20ostrzega%20przed%20aktami%20sabota%C5%BCu%20w%20Niemczech

Item 75
Id 63968186
Date 2022-12-02
Title Polityka. Polonia ma pomóc w uzyskaniu odszkodowań wojennych
Short title Polityka. Polonia ma pomóc w uzyskaniu odszkodowań wojennych
Teaser Polska chce przeznaczyć 5 mln złotych na projekty organizacji polonijnych, które mają wesprzeć uzyskanie od Niemiec odszkodowań za drugą wojnę światową.

O konkursie na „Pomoc Polonii i Polakom za granicą” informuje na swojej stronie internetowej Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Podobne nabory wniosków ogłaszane przez pełnomocnika rządu ds. Polonii i Polaków za granicą odbywają się cyklicznie. Można tu otrzymać środki m.in. na rozwijanie struktur organizacji polonijnych na świecie, media polonijne, organizację wydarzeń kulturalnych czy budowanie dobrego wizerunku Polski za granicą.

Tym razem do wymienionych obszarów doszedł nowy punkt: „Wsparcie Polonii dla uzyskania odszkodowań wojennych przez Polskę”. Jak czytamy w regulaminie konkursu, wsparcie to ma służyć „intensyfikacji działań na rzecz uzyskania odszkodowań wojennych od Niemiec za okres II wojny światowej 1939 – 1945. Celem powinno być wspieranie środowisk polonijnych w podejmowaniu inicjatyw na rzecz propagowania prawdy historycznej w zakresie zbrodni niemieckich na Obywatelach RP”. W regulaminie ani razu nie pada słowo reparacje.

„Polaryzacja Polonii”

Polska chce przeznaczyć na ten cel 5 milionów złotych. Mają one być wydane m.in. na kampanie świadomościowe, publikacje czy artykuły eksperckie. Wśród organizacji polonijnych w Niemczech zawrzało.

– Dystansuję się od tego pomysłu całkowicie – komentuje w rozmowie z DW Wiesław Lewicki, przewodniczący Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech. – Jeśli są takie przesłanki, żeby starać się o odszkodowanie wojenne, to państwo polskie powinno to zrobić na drodze prawnej, a nie wykorzystywać do tego Polonię.

Według Lewickiego rozpisany konkurs to „wystawianie Polaków żyjących za granicą na próbę”, co w rezultacie może szkodzić samej Polonii.

– Ten temat bardzo polaryzuje. Jedni będą za tym, żeby się włączyć w taką kampanię, inni będą przeciw – mówi. – Poza tym wszystkie organizacje mają swoje statuty działalności. Mamy w nich zapisane cele kulturalne, społeczne, integracyjne, a nie włączanie się w sprawy polityczne.

ZPN chwali

Innego zdania jest Józef Malinowski, prezes Związku Polaków w Niemczech (ZPN), organizacji obchodzącej w tym roku stulecie istnienia. Związek ma za sobą trudną historię w czasach nazizmu, łącznie z prześladowaniami działaczy, konfiskatą majątku, w tym aktywów bankowych i nieruchomości. Ostatecznie ZPN został zdelegalizowany przez władze III Rzeszy. Część członków rozstrzelano, inni trafili do obozów koncentracyjnych. Związek mógł wznowić działalność dopiero po zakończeniu wojny.

– To bardzo dobry krok – mówi DW Józef Malinowski. Prawda historyczna jest w Niemczech bardzo mało znana lub popada w zapomnienie. Mówiąc o ofiarach drugiej wojny światowej zapomina się często o Polakach, którzy stracili życie lub cierpieli podczas niemieckiej okupacji.

Zdaniem Józefa Malinowskiego temat odszkodowań jest wciąż aktualny. Uzyskanie zadośćuczynienia uważa jednak za proces długotrwały.

– Każdy polityk w Niemczech, bez względu na to z jakiej jest partii, neguje polskie roszczenia – stwierdza szef ZPN. – Cieszę się, że doczekaliśmy się publikacji raportu o stratach wojennych Polski i że uwzględniono w nim także dążenie do odzyskania skonfiskowanego nam przed wojną majątku. Trzeba przypominać, że nie wszystko zostało załatwione.

Potrzeby są inne

Marzena Nowak ze stowarzyszenia Polki w Berlinie, wspierającego polskie kobiety i rodziny żyjące w stolicy Niemiec, przyznaje, że jej organizacja nie zajmuje się polityką. Suma 5 mln złotych, którą Polska chce przeznaczyć na inicjatywy Polonii w zakresie uzyskania wojennych odszkodowań, robi na niej jednak duże wrażenie.

– Są pilniejsze potrzeby, choćby wsparcie psychologiczne rodzin, które przyjechały do Niemiec z mężem czy partnerem na kilka lat i nie potrafią odnaleźć się na miejscu – stwierdza Marzena Nowak. – Powiedziałam kiedyś polskiemu konsulowi, że jeśli takim osobom nie pomoże się na emigracji, to wrócą do kraju jako „wraki” i trzeba będzie im pomagać w Polsce.

O tym, jak duże jest zapotrzebowanie na tego typu pomoc, świadczy ogromne zainteresowanie telefonem zaufania w języku polskim, pod którym przez dwie godziny w tygodniu dyżurują psychologowie. Mogłyby dyżurować więcej, ale nie ma na to pieniędzy. Stowarzyszenie Polki w Berlinie od niedawna prowadzi zbiórkę na tzw. „Dom Polski” (nazwa umowna), w którym odbywałyby się m.in. różnego rodzaju szkolenia, warsztaty czy porady, i który byłby miejscem także dla innych inicjatyw niemających obecnie stałej siedziby.

Marzena Nowak zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię.

– Udział w tego typu kampanii o podłożu politycznym, może zaszkodzić polonijnym stowarzyszeniom przy ubieganiu się w przyszłości od strony niemieckiej o dofinansowanie różnych projektów – przyznaje szefowa Polek w Berlinie. – Politycy kiedyś się zmienią, a my tu będziemy dalej żyć. Nie można o tym zapominać.

„Pojednania nie można kupić”

Podobne przemyślenia ma Kamila Schoell-Mazurek z Polskiej Rady Społecznej w Berlinie. Przyznaje, że informacja o 5 mln złotych na wsparcie uzyskania odszkodowań ją zszokowała i rozczarowała.

– Swego czasu polski rząd powiedział, że nie ma zbyt wiele pieniędzy na Polonię, ucięto wtedy środki na wsparcie psychologiczne. A my wiemy, jak wielu Polaków za granicą potrzebuje takiej pomocy – mówi Schoell-Mazurek. – Te 5 mln złotych to bardzo duża suma, mogłaby nam pomóc rozwijać nasze struktury i potencjał Polonii.

Według przedstawicielki Polskiej Rady Społecznej wysuwane przez Polskę roszczenia nie są w pierwszej linii ważne dla przeciętnego przedstawiciela Polonii.

– Myślę, że jest to próba przepracowania historii za pieniądze podatnika. Tymi metodami, które się nie sprawdzają. Bo nie kupi się zrozumienia czy pojednania ani za 5 mln ani za 100 mln zł zabranych mniejszości niemieckiej, dopóki nie siądzie się razem do stołu – uważa Kamila Schoell-Mazurek. – Apeluję więc, żeby przynajmniej część tych środków przenieść na pomoc psychologiczną i socjalną dla Polaków poza granicami kraju, co pozwoli rozwiązywać realne problemy.

Short teaser Polska chce przeznaczyć 5 mln zł na projekty Polonii, które mają wesprzeć uzyskanie odszkodowań wojennych od Niemiec.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Polityka.%20Polonia%20ma%20pom%C3%B3c%20w%20uzyskaniu%20odszkodowa%C5%84%20wojennych&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63968186&x4=11395&x5=Polityka.%20Polonia%20ma%20pom%C3%B3c%20w%20uzyskaniu%20odszkodowa%C5%84%20wojennych&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpolityka-polonia-ma-pom%C3%B3c-w-uzyskaniu-odszkodowa%C5%84-wojennych%2Fa-63968186&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/polityka-polonia-ma-pomóc-w-uzyskaniu-odszkodowań-wojennych/a-63968186?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/62995638_401.jpg
Image caption Zniszczenia wojenne w Warszawie
Image source akg-images/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221014_001_reakcniempol_01f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/62995638_401.jpg&title=Polityka.%20Polonia%20ma%20pom%C3%B3c%20w%20uzyskaniu%20odszkodowa%C5%84%20wojennych

Item 76
Id 63968577
Date 2022-12-02
Title Akwarela Kandinskiego. Dom aukcyjny wstrzymuje sprzedaż do wyjaśnienia
Short title Akwarela Kandinskiego. Sprzedaż wstrzymana do wyjaśnienia
Teaser Dom aukcyjny Grisebach zapowiada wstrzymanie sprzedaży skradzionej w Polsce akwareli Wassilego Kandinskiego do czasu sądowego wyjaśnienia sprawy. Wcześniej zignorował protesty z Polski i prośby o wstrzymanie aukcji.

Po tym, jak dom aukcyjny Grisebach w Berlinie ściągnął na siebie falę krytyki z Polski za sprzedaż na aukcji skradzionej z Warszawy akwareli Wassilego Kandinskiego, zapowiada on dodatkowe sprawdzenie sądowe transakcji i do tego czasu wstrzymał jej przeprowadzenie. Podczas licytacji, do której doszło w czwartek wieczorem, 1 grudnia, mimo protestów polskiego rządu, cena akwareli osiągnęła 310 tys. euro.

„Grisebach skontaktował się ze sprzedającymi oraz kupującymi i dołoży wszelkich starań, aby przeprowadzić dodatkową kontrolę sądową w celu uzyskania wiążących wyjaśnień. Do tego czasu dalsza realizacja tej transakcji przez Grisebach zostanie wstrzymana” – poinformowała Deutsche Welle rzeczniczka domu aukcyjnego Sarah Buschor.

Grisebach potwierdził, że o „możliwej kradzieży z polskiego muzeum” dowiedział się od polskiego ministerstwa kultury. „Powiadomienie to zostało natychmiast potraktowane jako okazja do wszczęcia przeglądu prawnego. Doprowadziło ono do jednoznacznego wyniku, że nie było żadnych zastrzeżeń prawnych do licytacji” – dodała rzeczniczka. Nie podała jednak prawnego uzasadnienia dla sprzedaży dzieła, które – jak przypomina Polska – zostało skradzione.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” donosi ponadto, że w wieczór przeprowadzenia aukcji „przed domem aukcyjnym na Fasanenstrasse zatrzymały się dwa wozy policyjne i zażądano rozmowy z kierownictwem” w sprawie dzieła Kandinskiego.

Wcześniej sprzedana w Sotheby's

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego poinformowało DW, że praca została skradziona z Muzeum Narodowego w Warszawie 14 czerwca 1984 r. „Z zachowanych materiałów archiwalnych wiemy nawet, że kradzież nastąpiła w godzinach 12:30-13:00, kiedy opiekunowie ekspozycji zmieniali się na stanowiskach. Wtedy też odcięte zostały dwa metalowe druciki, na których zawieszona była skradziona akwarela” – poinformowała rzeczniczka resortu Anna Turowska. Jeszcze tego samego dnia zawiadomiono organy ścigania.

Więcej wiemy też o okolicznościach, w których skradzione dzieło sztuki weszło na rynek. Jak potwierdził resort kultury, jeszcze w tym samym roku, 5 grudnia 1984 r., skradziona akwarela Kandinskiego została wystawiona na sprzedaż w domu aukcyjnym Sotheby's w Londynie. Prawdopodobnie stamtąd obiekt wyjechał do USA.

Na licytację w Londynie powołuje się także Grisebach. Dotychczasowe badanie proweniencji miało wskazać, że „obraz był w posiadaniu sprzedawców od kilkudziesięciu lat i już w pierwszej połowie lat 80. został wystawiony na publiczną aukcję w domu aukcyjnym Sotheby's w Londynie” - poinformował niemiecki dom aukcyjny. Zapewnia, że poważnie traktuje kwestię autentyczności, pochodzenia i własności, a badanie akwareli przeprowadzono „z największą starannością”.

Skradzione dzieła sztuki

W Niemczech kwestię „nabycia w dobrej wierze od osoby nieupoważnionej” regulują paragrafy 932-935 niemieckiego kodeksu cywilnego. Zgodnie z przepisami nie można nabyć w dobrej wierze dzieła, które zostało skradzione, chyba że zakupione zostało podczas aukcji. Poza tym w dyskusjach o skradzionej sztuce przywoływany jest też paragraf 852 kodeksu cywilnego który stanowi, że roszczenie o zwrot upływa po 30 latach od wystąpienia szkody. Nie wiadomo jednak na razie które przepisy mogą mieć w tej sprawie zastosowanie. Polskie ministerstwo kultury zapowiada podjęcie „wszelkich możliwych kroków prawnych w celu odzyskania dzieła”.

Jak informowała wcześniej Deutsche Welle, Grisebach zignorował prośby ze strony ministerstwa kultury o wstrzymanie aukcji. Kierownictwo domu aukcyjnego miało też odmówić spotkania z polskim konsulem w Berlinie, który kilka godzin przed licytacją osobiście interweniował w domu aukcyjnym.

Short teaser Dom aukcyjny wstrzymuje sprzedaż skradzionej w Polsce akwareli Kandinskiego do czasu sądowego wyjaśnienia sprawy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Akwarela%20Kandinskiego.%20Dom%20aukcyjny%20wstrzymuje%20sprzeda%C5%BC%20do%20wyja%C5%9Bnienia&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63968577&x4=11400&x5=Akwarela%20Kandinskiego.%20Dom%20aukcyjny%20wstrzymuje%20sprzeda%C5%BC%20do%20wyja%C5%9Bnienia&x6=1&x7=%2Fpl%2Fakwarela-kandinskiego-dom-aukcyjny-wstrzymuje-sprzeda%C5%BC-do-wyja%C5%9Bnienia%2Fa-63968577&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/akwarela-kandinskiego-dom-aukcyjny-wstrzymuje-sprzedaż-do-wyjaśnienia/a-63968577?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63968072_401.jpg
Image caption Kierownictwo domu aukcyjnego Grisebach podczas aukcji
Image source Britta Pedersen/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63968072_401.jpg&title=Akwarela%20Kandinskiego.%20Dom%20aukcyjny%20wstrzymuje%20sprzeda%C5%BC%20do%20wyja%C5%9Bnienia

Item 77
Id 63967197
Date 2022-12-02
Title Operatorzy ostrzegają przed zimowym niedoborem węgla w Polsce i Niemczech
Short title Operatorzy ostrzegają przed zimowym niedoborem węgla
Teaser Zwiększone zapotrzebowanie węgla może jeszcze tej zimy prowadzić do niedoborów surowca. Wiele krajów w Europie będzie miało problemy ze stabilnością sieci – przewidują operatorzy sieci.

Brak węgla będzie zagrażać Polsce przede wszystkim pod koniec sezonu zimowego – alarmuje w najnowszej prognozie zimowej Europejska Sieć Operatorów Elektroenergetycznych Systemów Przesyłowych (ENTSO-E), o czym informuje agencja Bloomberg. ENTSO-E zrzesza 39 operatorów systemów przesyłowych energii elektrycznej z 35 krajów w Europie. W jej skład wchodzą także Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE).

Większe potrzeby, mniejszy eksport

ENTSO-E w związku z napiętą sytuacją zaleca ciągłe monitorowanie stanu surowca w Polsce. Przestrzega też, że Polska będzie mogła w sezonie zimowym przeznaczyć mniej energii na eksport niż w ubiegłych latach.

Prognoza wskazuje również na zagrożenia, które mogą wystąpić w Niemczech. Ten kraj wytwarza obecnie więcej energii z węgla z powodu mniejszych ilości generowanych przez farmy wiatrowe. Węgiel zacznie wkrótce odgrywać jeszcze istotniejszą rolę w niemieckim miksie energetycznym. W kwietniu 2023 r., zgodnie z planami Berlina, ma dojść do wyłączenia ostatnich elektrowni atomowych. ENTSO-E zaznacza, że jeszcze przed zamknięciem, reaktory będą generować coraz mniej energii, a to ze względu na wyczerpywanie się paliwa.

W przypadku obu krajów operatorzy przewidują zwiększenie się roli elektrowni gazowych w zapewnieniu stabilności dostaw.

Problem także z atomem

ENTSO-E zwraca uwagę, że jeszcze większe problemy z zaopatrzeniem w energię mogą wystąpić m.in. we Francji, Szwecji oraz Finlandii. W tych przypadkach źródłem niepokoju nie jest węgiel, tylko stan reaktorów atomowych. Na przestrzeni ostatnich miesięcy wszystkie te kraje borykały się z awariami reaktorów, które prowadziły do ich czasowego wyłączenia. Choć szczególnie Francji udało się w ostatnim czasie zwiększyć moc generowaną z atomu, to ENTSO-E przewiduje pojawienie się problemów ze stabilnością dostaw energii, szczególnie w styczniu i lutym 2023 r.

Short teaser Zwiększone zapotrzebowanie węgla może jeszcze tej zimy prowadzić do niedoborów surowca.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Operatorzy%20ostrzegaj%C4%85%20przed%20zimowym%20niedoborem%20w%C4%99gla%20w%20Polsce%20i%20Niemczech&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63967197&x4=11398&x5=Operatorzy%20ostrzegaj%C4%85%20przed%20zimowym%20niedoborem%20w%C4%99gla%20w%20Polsce%20i%20Niemczech&x6=1&x7=%2Fpl%2Foperatorzy-ostrzegaj%C4%85-przed-zimowym-niedoborem-w%C4%99gla-w-polsce-i-niemczech%2Fa-63967197&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/operatorzy-ostrzegają-przed-zimowym-niedoborem-węgla-w-polsce-i-niemczech/a-63967197?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/60114654_401.jpg
Image caption Operatorzy ostrzegają przed zimowym niedoborem węgla w Polsce i Niemczech
Image source Florian Gaertner/photothek/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220919_001_turnbinyw_01r&image=https://static.dw.com/image/60114654_401.jpg&title=Operatorzy%20ostrzegaj%C4%85%20przed%20zimowym%20niedoborem%20w%C4%99gla%20w%20Polsce%20i%20Niemczech

Item 78
Id 63966716
Date 2022-12-02
Title Niemcy. Setki ton emisji CO2 przez podróże na szczyt klimatyczny
Short title Niemcy. Setki ton emisji CO2 przez podróże na COP27
Teaser Niemcy wyliczyli, jak bardzo szkodliwe dla klimatu były przeloty ministrów i urzędników na listopadowy szczyt klimatyczny w COP27 w Egipcie.

Około 308 ton CO2 wyemitowano w trakcie przelotów członków niemieckiego rządu i urzędników na światowy szczyt klimatyczny COP27 w egipskim kurorcie Szarm el-Szejk i z powrotem. Takie wyliczenia podało niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w odpowiedzi na interpelację byłej posłanki AfD Joany Cotar. Do treści odpowiedzi dotarła agencja DPA.

Konferencja klimatyczna COP27 odbywała się od 6 do 18 listopada. jak podaje MSZ, obliczona wielkość emisji obejmuje wszystkie loty, które odbyły się w tym okresie w związku z udziałem członków rządu w konferencji. Chodzi zarówno o loty trzech maszyn floty rządowej, jak również przeloty ministrów i ich współpracowników samolotami rejsowymi. Wyliczenia uwzględniają także emisje, które powstały wskutek wykonywania dalszych przelotów do innych krajów, np. w celu zaparkowania maszyny.

„Absurd i marnotrawstwo”

Samolotami rządowymi do Egiptu udali się kanclerz Olaf Scholz, szefowa dyplomacji Annalena Baerbock oraz minister rozwoju Svenja Schulze wraz ze współpracownikami. Pozostali przedstawiciele niemieckiego rządu podróżowali na COP27 maszynami rejsowymi.

MSZ podkreśla też, że „wszystkie emisje CO2 wytworzone w związku z podróżami służbowymi członków rządu” są kompensowane za pośrednictwem Federalnego Urzędu ds. Środowiska. Taką politykę niemiecki rząd stosuje od 2014 roku; na przykład za 2020 rok niemiecki rząd zrekompensował emisję 175 tysięcy ton CO2 w związku z podróżami służbowymi.

Posłanka Joana Cotar, która niedawno wystąpiła z AfD, zarzuciła niemieckiemu rządowi „efekciarstwo”. „Lotami na konferencję klimatyczną rząd federalny spowodował tyle emisji CO2, ile przeciętny Niemiec wytworzyłby jeżdżąc samochodem przez 150 lat” – oświadczyła Cotar, cytowana przez DPA. „W czasach wideokonferencji jest to absurd i ogromne marnotrawstwo pieniędzy polityków” – dodała.

DPA/ widz

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemcy wyliczyli, jak bardzo szkodliwe dla klimatu były przeloty ministrów na listopadowy szczyt klimatyczny.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Niemcy.%20Setki%20ton%20emisji%20CO2%20przez%20podr%C3%B3%C5%BCe%20na%20szczyt%20klimatyczny&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63966716&x4=11398&x5=Niemcy.%20Setki%20ton%20emisji%20CO2%20przez%20podr%C3%B3%C5%BCe%20na%20szczyt%20klimatyczny&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-setki-ton-emisji-co2-przez-podr%C3%B3%C5%BCe-na-szczyt-klimatyczny%2Fa-63966716&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-setki-ton-emisji-co2-przez-podróże-na-szczyt-klimatyczny/a-63966716?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63796240_401.jpg
Image caption Szefowa niemieckiej dyplomacji Annalena Baerbock na szczycie klimatycznym COP 27 w Egipcie
Image source Christophe Gateau/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63796240_401.jpg&title=Niemcy.%20Setki%20ton%20emisji%20CO2%20przez%20podr%C3%B3%C5%BCe%20na%20szczyt%20klimatyczny

Item 79
Id 63966012
Date 2022-12-02
Title Putin rozmawiał z kanclerzem Niemiec: „destrukcyjna polityka Zachodu”
Short title Putin do kanclerza Niemiec: „destrukcyjna polityka Zachodu”
Teaser Prezydent Rosji w rozmowie telefonicznej z kanclerzem Niemiec potępił militarne wsparcie Zachodu dla Ukrainy jako „destrukcyjne”.

Prezydent Rosji Władimir Putin w rozmowie telefonicznej z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem potępił militarne wsparcie Zachodu dla Ukrainy jako „destrukcyjne”. Putin nazwał też rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną na Ukrainie „koniecznymi i nieuniknionymi” – podał w piątek, 2 grudnia, Kreml.

Była to pierwsza rozmowa telefoniczna Putina z kanclerzem Scholzem od połowy września. Rzecznik rządu w Berlinie potwierdził, że obaj politycy rozmawiali ze sobą telefonicznie.

Odnosząc się do rosyjskich ataków na infrastrukturę Ukrainy, Kreml powielił w oficjalnym oświadczeniu wypowiedź Putina: „Podkreślono, że rosyjskie siły zbrojne od dawna unikają ataków rakietowych o wysokiej precyzji na niektóre cele w Ukrainie, ale w obliczu prowokacyjnych ataków Kijowa takie środki stały się konieczne i nieuniknione”. Putin miał także „zwrócić uwagę na destrukcyjną politykę państw zachodnich, w tym Niemiec, które wspierają reżim w Kijowie dostawami broni i szkolą ukraińskich żołnierzy”.

(AFP/dom)

Short teaser Prezydent Rosji w rozmowie telefonicznej z kanclerzem Niemiec potępił militarne wsparcie Zachodu dla Ukrainy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Putin%20rozmawia%C5%82%20z%20kanclerzem%20Niemiec%3A%20%E2%80%9Edestrukcyjna%20polityka%20Zachodu%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63966012&x4=11395&x5=Putin%20rozmawia%C5%82%20z%20kanclerzem%20Niemiec%3A%20%E2%80%9Edestrukcyjna%20polityka%20Zachodu%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fputin-rozmawia%C5%82-z-kanclerzem-niemiec-destrukcyjna-polityka-zachodu%2Fa-63966012&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/putin-rozmawiał-z-kanclerzem-niemiec-destrukcyjna-polityka-zachodu/a-63966012?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63158758_401.jpg
Image caption Prezydent Rosji Władimir Putin (l.) i kanclerz Niemeic Olaf Scholz
Image source Kay Nietfeld/Sputnik/AP/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221129_001_kliczkow_01r&image=https://static.dw.com/image/63158758_401.jpg&title=Putin%20rozmawia%C5%82%20z%20kanclerzem%20Niemiec%3A%20%E2%80%9Edestrukcyjna%20polityka%20Zachodu%E2%80%9D

Item 80
Id 63964945
Date 2022-12-02
Title Niemcy. Ostatnie Gepardy dla Ukrainy
Short title Niemcy. Ostatnie Gepardy dla Ukrainy
Teaser Berlin dostarczy Ukrainie siedem kolejnych dział przeciwlotniczych Gepard. Według tygodnika „Der Spiegel” chodzi o modele przeznaczone wcześniej na złom, które teraz są remontowane.

Ukraina otrzymała już od Niemiec 30 samobieżnych dział przeciwlotniczych typu Gepard. Teraz rząd w Berlinie „z wielkim trudem” przygotował dostawę siedmiu kolejnych Gepardów, które trafią do Ukrainy wiosną – informuje w piątek (2.12.2022) tygodnik „Der Spiegel”. I dodaje, że chodzi o ostatnie modele z zapasów przemysłu zbrojeniowego, które właściwie przeznaczono już na złom; mają jednak zostać wyremontowane przez monachijski koncern zbrojeniowy Krauss-Maffei Wegmann (KMW).

„Poprzez nową dostawę Gepardów Berlin chce pomóc Ukrainie chronić miasta i infrastrukturę przed rosyjskimi ostrzałami. Według ukraińskich źródeł te Gepardy, które już służą Ukrainie, okazały się bardzo skuteczne i niezawodne w walkach z rosyjską armią” – pisze „Spiegel”.

Jak dodaje, niemiecki rząd ma też nadzieję, że możliwe będzie dostarczenie większej ilości amunicji do systemów obrony przeciwlotniczej. W tej chwili 35-milimetrowe pociski są „towarem deficytowym”. „Choć na całym świecie są jeszcze ich zapasy, to większość została wyprodukowana w Szwajcarii. Rząd Szwajcarii chce jednak zachować neutralność i z tego powodu nie zezwala na eksport” – przypomina tygodnik.

System wycofany z użycia

Rzecznik niemieckiego rządu już pod koniec listopada zapowiedział, że Ukraina otrzyma kolejne Gepardy. Jak pisze agencja Reuters, możliwe jest, że rząd w Berlinie „będzie sondował władze Kataru i Brazylii, czy byłyby gotowe przekazać Ukrainie swoje Gepardy, zakupione przed laty w celu ochrony wydarzeń masowych. Bundeswehra już ponad 10 lat temu wycofała ten system broni z użycia, ponieważ obrona przeciwlotnicza nie była już uważana za priorytet wojskowy.

Informacje o tym, że dostawa kolejnych Gepardów dla Ukrainy jest przygotowywana, potwierdził w piątek niemiecki rząd, publikując listę dostaw broni, które zostały zrealizowane, są w toku, bądź są planowane. Wynika z niej także, że w zeszłym tygodniu Niemcy dostarczyły Ukrainie m.in. trzy mosty czołgowe typu Biber, osiem kolejnych dronów nawodnych, 12 kolejnych pojazdów ochrony granicznej, 30 karetek oraz części zamienne dla śmigłowców Mi-24.

RTR/widz

Short teaser Berlin dostarczy Ukrainie siedem kolejnych dział przeciwlotniczych Gepard, które miały trafić na złom – pisze „Spiegel”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy.%20Ostatnie%20Gepardy%20dla%20Ukrainy%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63964945&x4=11395&x5=Niemcy.%20Ostatnie%20Gepardy%20dla%20Ukrainy%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-ostatnie-gepardy-dla-ukrainy%2Fa-63964945&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-ostatnie-gepardy-dla-ukrainy/a-63964945?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/62926108_401.jpg
Image caption Kanclerz Olaf Scholz na samobieżnym dziale przeciwlotniczym Gepard
Image source Marcus Brandt/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/62926108_401.jpg&title=Niemcy.%20Ostatnie%20Gepardy%20dla%20Ukrainy

Item 81
Id 63964759
Date 2022-12-02
Title Na aukcji w Niemczech padł rekord. Obraz za 20 mln euro
Short title Na aukcji w Niemczech padł rekord. Obraz za 20 mln euro
Teaser Namalowany w 1943 roku „Autoportret żółto-różowy” niemieckiego ekspresjonisty Maxa Beckmanna jest najdroższym obrazem sprzedanym kiedykolwiek na aukcji w Niemczech.

„Autoportret żółto-różowy” niemieckiego artysty Maxa Beckmanna (1884-1950) ustanowił w czwartek wieczorem (1.12.2022) nowy rekord. Na aukcji w Berlinie, zorganizowanej przez dom aukcyjny Villa Grisebach obraz osiągnął cenę 20 mln euro.

Autoportret powstał w latach 1943-1944 po ucieczce Beckmanna z nazistowskich Niemiec do Amsterdamu.

Przed aukcją wartość obrazu szacowano na 20-30 milionów euro. Nigdy wcześniej nie zapłacono w Niemczech więcej za dzieło sztuki. – Okazja do kupienia autoportretu Beckmanna tej jakości już się nie powtórzy. Jest to więc coś bardzo wyjątkowego – powiedziała Micaela Kapitzky, dyrektorka domu aukcyjnego Villa Grisebach. Jej zdaniem sprzedaż ta może pobudzić niemiecki rynek sztuki, który pozostaje w tyle za Nowym Jorkiem, Londynem i Paryżem.

Wcześniej najwyższą w historii cenę aukcyjną za obraz w Niemczech osiągnięto w 2018 roku, kiedy to sprzedano „Egipcjankę” Maxa Beckmanna za 5,5 mln euro.

Światem Beckmanna była scena

Beckmann znany jest ze swojej pasji do teatru, która rozpoczęła się na początku jego kariery artystycznej w latach 20. ubiegłego stulecia i trwała do końca życia. Malował portrety aktorów, a przede wszystkim przedstawiał sceny z życia za kulisami i na scenie. Często malował obrazy i postacie z przedstawień wodewilowych, cyrków i jarmarków. Jego motywy obejmowały zarówno linoskoczków, artystów na trapezie, jak i zwierzęta cyrkowe. Niejednokrotnie artysta malował siebie w środku akcji.

W wystawionym na sprzedaż portrecie Beckmann odszedł od typowych dla siebie ciemnych barw i namalował siebie owiniętego w żółtą tkaninę. Jego odległe spojrzenie, medytacyjna poza i prawie łysa głowa przypominają buddyjskiego mnicha.

Prezent dla żony

Po tym jak naziści uznali jego obrazy za „sztukę zdegenerowaną”, Beckmann i jego żona Mathilde (znana jako „Quappi”) uciekli w 1937 roku do Holandii. W Amsterdamie Beckmann przez lata czekał na wizę do Stanów Zjednoczonych i pracował w trudnych warunkach.

Swój „Autoportret żółto-różowy” artysta podarował swojej żonie, która nigdy go nie sprzedała. Uwielbiała go i trzymała aż do swojej śmierci w 1986 roku. Ostatecznie obraz nabyła prywatna kolekcja ze Szwajcarii, a potem powierzyła go domu aukcyjnemu Villa Grisebach.

Podczas tej samej aukcji sprzedano akwarelę Wassilego Kandinskiego za 310 tys. euro. Do sprzedaży doszło mimo protestów polskiego ministerstwa kultury oraz polskiego konsula w Berlinie. Akwarela – jak podkreśla strona polska – została skradziona z Muzeum Narodowego w Warszawie w 1984 roku.

(RTR, DW/dom)

Short teaser „Autoportret żółto-różowy” Maxa Beckmanna z 1943 roku jest najdroższym obrazem sprzedanym na aukcji w Niemczech.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura::Na%20aukcji%20w%20Niemczech%20pad%C5%82%20rekord.%20Obraz%20za%2020%20mln%20euro&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63964759&x4=11399&x5=Na%20aukcji%20w%20Niemczech%20pad%C5%82%20rekord.%20Obraz%20za%2020%20mln%20euro&x6=1&x7=%2Fpl%2Fna-aukcji-w-niemczech-pad%C5%82-rekord-obraz-za-20-mln-euro%2Fa-63964759&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AKultura" />
Item URL https://www.dw.com/pl/na-aukcji-w-niemczech-padł-rekord-obraz-za-20-mln-euro/a-63964759?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63958410_401.jpg
Image caption „Autoportret żółto-różowy” Maxa Beckmanna z 1943 roku
Image source Britta Pedersen/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63958410_401.jpg&title=Na%20aukcji%20w%20Niemczech%20pad%C5%82%20rekord.%20Obraz%20za%2020%20mln%20euro

Item 82
Id 63963420
Date 2022-12-02
Title Spór o obraz Kandinskiego. Dom aukcyjny: sprzedaż jest legalna
Short title Spór o Kandinskiego. Dom aukcyjny: sprzedaż jest legalna
Teaser Berliński dom aukcyjny Grisebach sprzedał za 310 tys. euro akwarelę Wassilego Kandinskiego, skradzioną z Muzeum Narodowego w Warszawie. Zignorowano protesty polskiego rządu. Grisebach twierdzi, że sprzedaż jest legalna.

Akwarela Wassilego Kandinskiego została sprzedana w Berlinie w czwartek wieczorem, 1 grudnia, za 310 tys. euro. Aukcję zorganizował dom aukcyjny Grisebach. Do sprzedaży doszło mimo protestów polskiego ministerstwa kultury oraz polskiego konsula w Berlinie. Akwarela – jak podkreśla strona polska – została skradziona z Muzeum Narodowego w Warszawie w 1984 roku.

– Stało się bardzo źle. Akwarela jest ewidentnie skradziona, ale dom aukcyjny nie chciał z nami współpracować. Widać, że determinacja do sprzedaży była duża, bo obraz poszedł w końcu za duże pieniądze – powiedział DW na miejscu tuż po aukcji konsul RP w Berlinie Marcin Król. Kilka godzin przed rozpoczęciem licytacji osobiście interweniował on w domu aukcyjnym, ale kierownictwo Grisebach odmówiło mu spotkania. Ostatecznie konsul pozostawił na miejscu oświadczenie, w którym informował, że akwarela została skradziona.

Przedstawiciele domu aukcyjnego twierdzą, że nie mają wątpliwości co do sprzedaży. – Zleciliśmy sprawdzenie tego dzieła i nie mamy żadnej wątpliwości co do aspektów prawnych. Mamy obowiązek sprzedaży wobec właściciela – powiedziała Deutsche Welle dyrektorka Grisebach Micaela Kapitzky. Nie chciała odpowiedzieć na dalsze pytania i nie wyjaśniła, jakie jest prawne uzasadnienie dla transakcji.

Interwencja z Polski

Polskie ministerstwo kultury podjęło kontakt z domem aukcyjnym na tydzień przed aukcją. – Początkowo dom aukcyjny Grisebach przekazał zarówno fotografie, jak i informacje o proweniencji obiektu, jednak nie odpowiadał na prośbę o wycofanie akwareli z aukcji aż do dnia licytacji. Wtedy to poinformowano MKiDN, że obraz został zakupiony w 1988 r. w Niemczech w dobrej wierze przez sprzedającego i nie zostanie wycofany z aukcji – przekazała DW rzeczniczka resortu.

Po odnalezieniu obrazu na aukcji ministerstwo skierowało wniosek o rejestrację obrazu w bazie danych skradzionych dzieł sztuki Interpolu oraz wysłało informacje „do strony niemieckiej za pośrednictwem systemu wymiany informacji na rynku wewnętrznym IMI” – informuje resort.

Skradzione dobra kultury

Dyskusja o sprzedaży skradzionych dóbr kultury pojawia się w Niemczech co kilka lat, gdy na aukcjach wypływają skradzione dzieła sztuki. Kwestię „nabycia w dobrej wierze od osoby nieupoważnionej” regulują paragrafy 932-935 niemieckiego kodeksu cywilnego. Zgodnie z przepisami nie można nabyć w dobrej wierze dzieła, które zostało skradzione, chyba że zakupione zostało podczas aukcji. Poza tym w dyskusjach przywoływany jest też paragraf 852 kodeksu cywilnego który stanowi, że roszczenie o zwrot upływa po 30 latach od wystąpienia szkody.

Nie wiemy na razie, w jakich warunkach doszło do zakupu akwareli w 1988 roku i które przepisy mogą mieć w tej sprawie zastosowanie. Polskie ministerstwo kultury zapowiada podjęcie „wszelkich możliwych kroków prawnych w celu odzyskania dzieła”.

Niemieckie media skąpo informują o polskim proteście wobec sprzedaży akwareli Kandinskiego. O sprawie napisał dziennik „Berliner Zeitung” i kilka internetowych mediów lokalnych. Niemieckie gazety skupiają się na innym obrazie sprzedanym podczas tej samej aukcji – autoportrecie Maxa Beckmanna z 1943 roku, który osiągnął rekordową sumę 20 milionów euro. To najdroższe dzieło sztuki sprzedane kiedykolwiek w Niemczech. Zlicytowane zostało kilkanaście minut przed skradzioną w Warszawie akwarelą Kandinskiego.

Short teaser Mimo protestów Polski dom aukcyjny Grisebach sprzedał za 310 tys. euro akwarelę Kandinskiego skradzioną w Warszawie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Sp%C3%B3r%20o%20obraz%20Kandinskiego.%20Dom%20aukcyjny%3A%20sprzeda%C5%BC%20jest%20legalna&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63963420&x4=11400&x5=Sp%C3%B3r%20o%20obraz%20Kandinskiego.%20Dom%20aukcyjny%3A%20sprzeda%C5%BC%20jest%20legalna&x6=1&x7=%2Fpl%2Fsp%C3%B3r-o-obraz-kandinskiego-dom-aukcyjny-sprzeda%C5%BC-jest-legalna%2Fa-63963420&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/spór-o-obraz-kandinskiego-dom-aukcyjny-sprzedaż-jest-legalna/a-63963420?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63964350_401.jpg
Image caption Zdjęcie akwareli Kandinskiego w albumie domu aukcyjnego Grisebach
Image source Grzegorz Szymanowski/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63964350_401.jpg&title=Sp%C3%B3r%20o%20obraz%20Kandinskiego.%20Dom%20aukcyjny%3A%20sprzeda%C5%BC%20jest%20legalna

Item 83
Id 63962930
Date 2022-12-02
Title Komentarz: Niemcy nie należą już do piłkarskiej elity
Short title Komentarz: Niemcy nie należą już do piłkarskiej elity
Teaser Reprezentacji Niemiec po raz kolejny nie udało się wyjść z mundialowej grupy. Nie są już tak dobrą drużyną, jak kiedyś.

Historyczne odpadnięcie z turnieju w Katarze to najnowszy burzliwy zwrot w trwającej od czterech lat złej passie niemieckiej drużyny. Także podczas mundialu w Rosji w 2018 r. Niemcom nie udało się awansować. Tym razem nie pomogło nawet zwycięstwo 4:2 z Kostaryką w ostatnim meczu grupowym. Przegrywając w pierwszym meczu z Japonią, podopieczni Hansiego Flicka swoje być albo nie być uzależnili od wyniku grupowych rywali. A Japonia sprawiła niespodziankę i wygrała z Hiszpanią.

Zakończenie rywalizacji na poziomie grupowym na ostatnich dwóch mundialach i odpadnięcie już w 1/8 finału na Euro w 2020 roku wskazuje na jedno: Niemcy nie są już drużyną zdolną do wygrywania najważniejszych imprez piłkarskich.

Pomimo najlepszych starań Niclasa Fuellkruga, Niemcom brakuje klasycznej „dziewiątki”. W obronie tylko Antonio Ruediger prezentuje poziom Matsa Hummelsa i innych byłych obrońców reprezentacji. Dodajmy do tego bałagan, jaki powstał po przesunięciu Joshuy Kimmicha na środek pola i poważne kłopoty na skrzydłach.

Problemy leżą głębiej

Wszystkie te problemy są częściowo związane ze szkoleniem piłkarskiej młodzieży. W latach dwutysięcznych zbudowano w Niemczech system akademii, dzięki któremu krajowy futbol doczekał się wielu graczy uzdolnionych technicznie i posiadających taktyczny zmysł na boisku. To stało za wygraną Mistrzostw Świata w Brazylii w 2014 roku. Od tego momentu Niemcy ociągały się z wprowadzaniem zmian szkoleniowych. Czasu nie marnowała natomiast światowa konkurencja. Obecnie reforma niemieckiego futbolu jest już wdrażana, ale minie jeszcze dużo czasu, zanim zacznie przynosić konkretne efekty.

Problemów należy szukać także w kadrze trenerskiej. Poprzedni selekcjoner Joachim Loew miał problem z utrzymaniem równowagi, a w ostatnich latach raczej na siłę ciągnął drużynę przez dwa nieudane turnieje, zamiast przygotować ją na nowe czasy.

Z pojawieniem się Hansiego Flicka wiązano duże nadzieje. W końcu w krótkim czasie zrobił z piłkarzy Bayernu Monachium maszynę, która potrafiła ryzykować i zwyciężać. Tylko, że już w reprezentacji pomysł na grę pojawiał się, by za chwilę zniknąć. W kolejnych meczach brakowało chęci bezwzględnego dociśnięcia rywali. Niemiecki selekcjoner nigdy nie znalazł sposobu na wyeliminowanie problemów. Dlatego część winy za porażkę w Katarze spoczywa na jego barkach. Flick musi też usłyszeć głosy krytyków, którzy wytykają mu, że reprezentacja to nie Bayern.

To już nie ten poziom

Wniosek jest jeden: Niemcy wypadły ze światowej czołówki. Są już tylko jedną z wielu drużyn. Wystarczy spojrzeć na statystyki. W ostatnich dziesięciu meczach podopieczni Flicka odnieśli tylko trzy zwycięstwa. Z pomeczowych wypowiedzi Ilkaya Guendogana, czy Manuela Neuera wypływa ich świadomość tego stanu rzeczy. Dobry mecz z Hiszpanią był raczej wyjątkiem od reguły. Najwyraźniej Niemcy nie należą już do piłkarskiej elity.

Flick prawdopodobnie utrzyma się na stanowisku selekcjonera, a Mistrzostwa Europy w 2024 r. będą jego ostatnią szansą na rehabilitację. W trudniejszej sytuacji może znaleźć się Oliver Bierhoff, menedżer niemieckiego zespołu.

Widać, że starzejące się fundamenty drużyny czekają zmiany. Thomas Mueller po meczu z Kostaryką zasugerował odejście z reprezentacji. Nie byłoby wielkim zaskoczeniem, gdyby w jego ślady poszli także Ilkay Guendogan, Mario Goetze, a może nawet Manuel Neuer. Tryby radykalnych zmian już ruszyły i nic ich nie zatrzyma.

Prawda, która długo majaczyła gdzieś w tle, dziś stała się brutalnie wyraźna: Niemcy nie są już czołowym zespołem światowej piłki.

Short teaser Reprezentacji Niemiec po raz kolejny nie udało się wyjść z mundialowej grupy. Nie są już tak dobrą drużyną, jak kiedyś.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Komentarz%3A%20Niemcy%20nie%20nale%C5%BC%C4%85%20ju%C5%BC%20do%20pi%C5%82karskiej%20elity&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63962930&x4=11400&x5=Komentarz%3A%20Niemcy%20nie%20nale%C5%BC%C4%85%20ju%C5%BC%20do%20pi%C5%82karskiej%20elity&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkomentarz-niemcy-nie-nale%C5%BC%C4%85-ju%C5%BC-do-pi%C5%82karskiej-elity%2Fa-63962930&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/komentarz-niemcy-nie-należą-już-do-piłkarskiej-elity/a-63962930?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63963087_401.jpg
Image caption Wygrana reprezentacji Niemiec nad Kostaryką nie wystarczyła do wyjścia z grupy
Image source Markus Gilliar/GES/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221124_001_fifaw_01r&image=https://static.dw.com/image/63963087_401.jpg&title=Komentarz%3A%20Niemcy%20nie%20nale%C5%BC%C4%85%20ju%C5%BC%20do%20pi%C5%82karskiej%20elity

Item 84
Id 63962053
Date 2022-12-02
Title Współczesne niewolnictwo: 50 milionów ofiar
Short title Współczesne niewolnictwo: 50 milionów ofiar
Teaser Nowe formy niewolnictwa istnieją prawie wszędzie na świecie. Ich ofiarami jest obecnie prawie 50 milionów kobiet, mężczyzn i dzieci.

Według działaczy na rzecz praw człowieka prawie 50 milionów kobiet, mężczyzn i dzieci żyje obecnie w niewoli. Nowe formy niewolnictwa istnieją „prawie wszędzie na świecie”. Ten rodzaj wyzysku jest najbardziej rozpowszechniony w Azji – informuje Towarzystwo na Rzecz Ludów Zagrożonych. 2 grudnia przypada Międzynarodowy Dzień Pamięci o Handlu Niewolnikami i jego Zniesieniu.

Nowe formy niewolnictwa

Również w krajach Afryki Zachodniej – jak wynika z danych ONZ – odnotowuje się wiele przypadków handlu ludźmi. Nowoczesne formy niewolnictwa istnieją także w krajach zachodnich, a ich ofiary cierpią z powodu przymusowej pracy, wykorzystywania seksualnego, a nawet kradzieży organów.

Według Międzynarodowej Organizacji Pracy zjawisko współczesnego niewolnictwa przybiera na sile. Z najnowszych szacunków wynika, że w ciągu ostatnich pięciu lat znacznie wzrosła liczba przypadków pracy przymusowej i przymusowych małżeństw. W 2021 roku współczesnymi niewolnikami było o dziesięć milionów osób więcej w porównaniu do roku 2016.

Koniec z bezkarnością

Prawo międzynarodowe, które zakazuje niewolnictwa, wydaje się zawodzić – mówi Nadja Grossenbacher z Towarzystwo na Rzecz Ludów Zagrożonych z siedzibą w Getyndze. – Naszym obowiązkiem jako społeczeństwa jest ujawnianie i powstrzymanie niewolnictwa wszędzie na świecie – dodaje. Przede wszystkim musi się skończyć bezkarność. Odpowiedzialne osoby muszą zostać pociągnięte do odpowiedzialności – podkreśliła.

Organizacja Narodów Zjednoczonych przyjęła 2 grudnia 1949 roku konwencję w sprawie zwalczania handlu ludźmi i eksploatacji prostytucji. Jednocześnie 2 grudnia został ogłoszony Międzynarodowym Dniem Pamięci o Handlu Niewolnikami i jego Zniesieniu.

(EPD/dom)

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Nowe formy niewolnictwa istnieją prawie wszędzie na świecie. Ich ofiarami jest obecnie prawie 50 milionów osób.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Wsp%C3%B3%C5%82czesne%20niewolnictwo%3A%2050%20milion%C3%B3w%20ofiar%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63962053&x4=11400&x5=Wsp%C3%B3%C5%82czesne%20niewolnictwo%3A%2050%20milion%C3%B3w%20ofiar%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fwsp%C3%B3%C5%82czesne-niewolnictwo-50-milion%C3%B3w-ofiar%2Fa-63962053&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/współczesne-niewolnictwo-50-milionów-ofiar/a-63962053?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2021/bpol210708_001_handelludzmi_01i.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2021/bpol210708_001_handelludzmi_01i&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2021/bpol210708_001_handelludzmi_01i.jpg&title=Wsp%C3%B3%C5%82czesne%20niewolnictwo%3A%2050%20milion%C3%B3w%20ofiar

Item 85
Id 63961140
Date 2022-12-02
Title Niemcy. Szybsze odejście od węgla brunatnego
Short title Niemcy. Szybsze odejście od węgla brunatnego
Teaser Niemiecki parlament zdecydował o wcześniejszym końcu wydobycia węgla brunatnego w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Bundestag opowiedział się za wcześniejszym wycofaniem z węgla brunatnego w Nadrenii Północnej-Westfalii. W nocy z czwartku na piątek (2.12.2022) posłowie przyjęli rządowy projekt ustawy większością 525 głosów. Przeciwko głosowało 92 posłów, a dwie osoby wstrzymały się od głosu.

O osiem lat wcześniej

Rząd Olafa Scholza podjął decyzję na początku listopada. Ustawa przewiduje przyspieszenie odejścia od węgla brunatnego nad Renem o osiem lat – czyli do 2030 roku. Ostatnie elektrownie RWE opalane węglem brunatnym zostaną wyłączone 31 marca 2030 roku. Pierwotnie miały pracować do 31 grudnia 2038 roku.

Jednocześnie jednak dwie elektrownie na węgiel brunatny, które miały zostać wyłączone z końcem bieżącego roku, będą podłączone do sieci do końca marca 2024 roku.

Zrównana z ziemią

W sprawie wcześniejszego odejścia od węgla niemieckie ministerstwo gospodarki osiągnęło porozumienie z koncernem energetycznym RWE. Przewiduje ono między innymi, że – wbrew pierwotnym planom – szereg miejscowości nie padnie ofiarą kopalni odkrywkowej Garzweiler.

Nie dotyczy to jednak szczególnie kontrowersyjnej miejscowości Luetzerath, „okupowanej” przez aktywistów klimatycznych. Węgiel pod miejscowością jest „potrzebny do eksploatacji wysoko wydajnej floty węgla brunatnego w warunkach kryzysu energetycznego” – zaznaczono w porozumieniu. Decyzję ostro krytykują aktywiści klimatyczni.

W skali całego kraju wycofanie z węgla brunatnego nastąpi w 2038 roku. Do tego czasu będą nadal pracować elektrownie węglowe na terenach wydobywczych we wschodnich Niemczech.

(AFP/dom)

Short teaser Niemiecki parlament zdecydował o wcześniejszym końcu wydobycia węgla brunatnego w Nadrenii Północnej-Westfalii.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy.%20Szybsze%20odej%C5%9Bcie%20od%20w%C4%99gla%20brunatnego&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63961140&x4=11395&x5=Niemcy.%20Szybsze%20odej%C5%9Bcie%20od%20w%C4%99gla%20brunatnego&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-szybsze-odej%C5%9Bcie-od-w%C4%99gla-brunatnego%2Fa-63961140&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-szybsze-odejście-od-węgla-brunatnego/a-63961140?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63747897_401.jpg
Image caption Kopalnia odkrywkowa Garzweiler
Image source picture alliance / Jochen Tack
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2020/bpol200914_001_coal_01f&image=https://static.dw.com/image/63747897_401.jpg&title=Niemcy.%20Szybsze%20odej%C5%9Bcie%20od%20w%C4%99gla%20brunatnego

Item 86
Id 63959422
Date 2022-12-02
Title Prasa o fatalnej sytuacji w szpitalach dziecięcych: „Żadna niespodzianka”
Short title Fatalna sytuacja w klinikach dla dzieci: Żadna niespodzianka
Teaser Niemieckie szpitale dziecięce są u kresu wytrzymałości; drastycznie brakuje personelu, a liczba pacjentów rośnie. Prasa w Niemczech komentuje.

„Berliner Morgenpost” pisze: „Eksperci ostrzegają od lat, że kolejna ciężka fala zakażeń doprowadzi szpitale dziecięce do zapaści. Tak właśnie się stało. Już teraz na wielu oddziałach dziecięcych nie ma ani jednego wolnego łóżka. A będzie jeszcze gorzej - uważają lekarze pediatrzy. (...) Niedobór personelu w pediatrii jest jeszcze bardziej dotkliwy niż w innych obszarach opieki zdrowotnej. Nadzieja, której trzymają się teraz politycy zajmujący się tą sprawą w rządzie, jest taka, że wraz z lepszym dofinansowaniem klinik pediatrycznych zmniejszy się poziom stresu ich personelu i że zawód pediatry stanie się ogólnie atrakcyjniejszy. Wszystko to jednak wymaga czasu. Aby obecne przeciążenie szpitali dziecięcych nie skończyło się katastrofą, potrzebne są inne rozwiązania. W nagłych przypadkach personel pielęgniarski z innych oddziałów ma teraz w krótkim czasie wesprzeć swoich kolegów na oddziale pediatrycznym. Oznacza to jednak także, iż oprócz ciężko chorych dzieci i ich zrozpaczonych rodziców właśnie personel pielęgniarski po raz kolejny bierze na siebie winę za dziesięciolecia zaniedbań w polityce zdrowotnej”.

„Rhein-Zeitung” z Koblencji uważa: „To, że przychodnie muszą wybierać, które dzieci będą leczone natychmiast, a które muszą czekać godzinami na izbie przyjęć, jest wynikiem błędnych decyzji politycznych. Cierpią na tym dzieci, a wraz z nimi ich rodzice, ponieważ brakuje środków dla wszystkich. Winę za to ponosi system ochrony zdrowia, który na pierwszy plan wysunął rentowność poszczególnych oddziałów w szpitalach i klinikach. Minister zdrowia Karl Lauterbach z SPD chce to zmienić i planuje zastrzyki finansowe dla szpitali dziecięcych, ale to przychodzi zbyt późno i nie pomaga zbytnio w obecnym kryzysie”.

„Neue Osnabruecker Zeitung” krytykuje: „W bogatych Niemczech szpitale dziecięce są dramatycznie przeciążone. Nawet w poważnych nagłych przypadkach niemowlęta i maluchy są zawracane i muszą być przewożone do innych placówek, a niektóre z nich są daleko. Są trzy powody tej nadzwyczajnej sytuacji. Po pierwsze, szaleje wirus RSV, będący główną przyczyną chorób układu oddechowego i wiele dzieci musi być podłączonych do sztucznego płuca. Po drugie, z powodu pandemii często brakuje personelu. Trzeci powód to niewłaściwy system. Od lat obcina się dotacje na kliniki pediatryczne i liczbę łóżek, bo leczenie dzieci nie jest opłacalne dla koncernów medycznych. Na tym właśnie polega największe wyzwanie dla polityków i społeczeństwa, ponieważ dobra opieka medyczna dla najmłodszych nie może być obowiązującym modelem biznesowym. Jest ważnym elementem świadczenia przez państwo usług w interesie ogółu”.

„Pforzheimer Zeitung” pisze w podobnym tonie: „Całkiem niedawno Niemiecka Rada Etyki skarżyła się, że zarządzanie kryzysowe w pandemii odbyło się kosztem dzieci, nastolatków i młodych dorosłych, a ich potrzeby nie zostały w wystarczającym stopniu uwzględnione. Teraz znów stają się ofiarami: muszą płacić za kryzys w sektorze opiekuńczym i pielęgnacyjnym, który narastał od lat, ale z którym nie walczono z należytą energią. Pogorszył się nawet wskutek pandemii, ponieważ wielu pracowników tego sektora nie mogło sobie poradzić z obciążeniem. Należy się obawiać, że liczba takich pracowników opieki wzrośnie jeszcze bardziej”.

Zdaniem „OM-Medien” z Vechty/Cloppenburga: „System opieki zdrowotnej w Niemczech jest w szokująco złej sytuacji. Powód jest wszędzie taki sam: brakuje pielęgniarzy i opiekunów. Można to było zauważyć już podczas szczytowego nasilenia pandemii i wtedy za przyczynę tego stanu rzeczy uznano brak należytego prestiżu personelu zatrudnionego w sektorze opiekuńczym i zbyt niskie płace. Oba te czynniki odgrywają pewną rolę, ale główną przyczyną obecnych trudności jest wprowadzony w 2004 roku system rozliczeń ryczałtowych. Pod płaszczykiem zdrowej konkurencji doprowadzono do ekonomizacji systemu ochrony zdrowia, przy czym termin ‘ekonomizacja’ oznacza tu przede wszystkim ‘oszczędzanie, gdzie się tylko da’. Opieka medyczna jest zadaniem państwa w zakresie świadczenia przez nie usług publicznych i nie ma w niej miejsca na konkurencję gospodarczą”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemieckie szpitale dziecięce są u kresu wytrzymałości; drastycznie brakuje personelu, a liczba pacjentów rośnie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Prasa%20o%20fatalnej%20sytuacji%20w%20szpitalach%20dzieci%C4%99cych%3A%20%E2%80%9E%C5%BBadna%20niespodzianka%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63959422&x4=11397&x5=Prasa%20o%20fatalnej%20sytuacji%20w%20szpitalach%20dzieci%C4%99cych%3A%20%E2%80%9E%C5%BBadna%20niespodzianka%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fprasa-o-fatalnej-sytuacji-w-szpitalach-dzieci%C4%99cych-%C5%BCadna-niespodzianka%2Fa-63959422&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/prasa-o-fatalnej-sytuacji-w-szpitalach-dziecięcych-żadna-niespodzianka/a-63959422?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63634693_401.jpg
Image caption Klinika medycyny neonatalnej w Moguncji
Image source Fredrik von Erichsen/dpa/picture-alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220609_001_pielegniarkif_01r&image=https://static.dw.com/image/63634693_401.jpg&title=Prasa%20o%20fatalnej%20sytuacji%20w%20szpitalach%20dzieci%C4%99cych%3A%20%E2%80%9E%C5%BBadna%20niespodzianka%E2%80%9D

Item 87
Id 63959132
Date 2022-12-02
Title Pieniądze są. Co dalej z nauczaniem języka polskiego w Niemczech?
Short title Pieniądze są. Co dalej z nauczaniem polskiego w Niemczech?
Teaser W niemieckim budżecie znalazły się środki na wspieranie nauki języka polskiego. Teraz trzeba opracować plan, jak je wydać. Chętnych na dotacje nie brakuje.

Po wielu miesiącach dyplomatycznych sporów i nacisków ze strony władz w Warszawie w budżecie Niemiec znalazły się w końcu środki na wsparcie nauczania polskiego w Niemczech jako języka ojczystego. W 2023 roku będzie to milion euro, w kolejnych latach po dwa miliony euro rocznie.

Środki te trafią do Centrum Kompetencji i Koordynacji Języka Polskiego KoKoPol w Saksonii. Ta stosunkowo nowa, bo istniejąca od 2020 roku instytucja, wyrasta tym samym na jeden z kluczowych ośrodków mających wpływ na to, jak osoby polskiego pochodzenia w Niemczech będą mogły uczyć się swojego języka ojczystego za publiczne niemieckie pieniądze.

Sprawdzić na czym stoimy

Minie jeszcze jednak zapewne trochę czasu zanim dzieci z polskich rodzin faktycznie odczują skutki dotacji, która znalazła się w budżecie federalnym. Sam KoKoPol musi najpierw zorientować się w sytuacji, a ta wcale nie jest przejrzysta. W Niemczech jest 16 landów i to one samodzielnie odpowiadają za szkolnictwo, także za naukę w szkołach polskiego jako ojczystego. W każdym landzie wygląda to nieco inaczej. Niektóre rzeczywiście angażują siły i środki aby uczyć polskiego. Inne nie robią prawie nic. Równolegle istnieje też cała sieć inicjatyw pozaszkolnych prowadzonych przez środowiska polonijne. Bez nich nauka polskiego byłaby czysto symboliczna.

– Po pierwsze, i w tej sprawie dużo już zrobiliśmy, trzeba zebrać i przeanalizować dane i zalecenia dotyczące nauczania polskiego w Niemczech. To podstawa abyśmy mogli odpowiednio kierować i wyskalować nasze działania. Potrzebujemy aktualnego obrazu sytuacji – mówi Deutsche Welle dyrektor KoKoPol Gunnar Hille.

Centrum chce wspierać zarówno naukę polskiego jako języka pochodzenia w szkołach, czyli mobilizować do działania landy, jak i w systemie pozaszkolnym, czyli wspierać inicjatywy prowadzone przez organizacje polonijne. Prawdopodobnie będą one mogły liczyć na wsparcie finansowe, choć szczegóły nie zostały jeszcze ustalone.

To nie jest zwykły rynek

Hille jest zdania, że w sprawie nauczania polskiego jako języka ojczystego działał dotychczas w Niemczech mechanizm rynkowy, popyt określał podaż, to znaczy oferta nauki polskiego była taka jak sygnalizowane zapotrzebowanie. – Ale to nie jest zwykły rynek, należało robić więcej. Jedno jest jasne, w całej Europie Zachodniej za mało wie się o Polsce, o polskiej historii, kulturze i języku. Teraz coś zrobiono, ale można zrobić jeszcze zdecydowanie więcej. I w tym kierunku zmierzamy.

Zdaniem Gunnara Hillego przeznaczenia środków na szczeblu federalnym na wspieranie polskiego to w pewnym stopniu środek nacisku na landy, aby te rozwijały u siebie ofertę nauki tego języka. Ale KoKoPol chce, aby także sami rodzice aktywniej upominali się w szkołach o przysługujące im przywileje, czyli właśnie o lekcje polskiego. Dlatego Centrum planuje akcje promującą język polski w Niemczech. Mają w nią zostać zaangażowane niemieckie osobistości o polskich korzeniach ze świata kultury, polityki czy sportu. Rozmowy w tej sprawie trwają.

– Musi przebić się, że polski jest 'fajny', a polskie pochodzenie to coś szczególnego, że to kapitał, który można potem wykorzystać w czasie nauki czy kariery zawodowej – mówi Hille. Jak podkreśla, szkoły w Niemczech już w momencie zapisywania dzieci z innymi niż niemieckie korzeniami powinny zwrócić uwagę na możliwość zajęć z języka pochodzenia. – A jeśli rodzice nie dowiedzą się tego w szkołach, to powinni usłyszeć to od nas, i właśnie po to ta kampania informacyjna.

„Krok we właściwym kierunku”

Znalezienie w budżecie federalnym środków na nauczanie języka polskiego w Niemczech z satysfakcją przyjęła kierowniczka Biura Polonii w Berlinie Klaudyna Droske. „Jestem dumna z nas wszystkich: osób, organizacji i stowarzyszeń, że jednym głosem, wspólnie przekazaliśmy nasze stanowisko w sprawie nauki języka polskiego rządowi RFN. Nasz głos został wysłuchany! To sukces i pierwszy krok we właściwym kierunku!” - czytamy w oświadczeniu przekazanym DW.

Nieco mniej spójny obraz wyłania się jednak z rozmów z polonijnymi organizacjami nauczycielskimi. Niektóre z nich z mieszanymi uczuciami podchodzą do faktu, że to właśnie KoKoPol stanie się czymś w rodzaju ogólnoniemieckiego centrum dowodzenia w sprawach nauczania polskiego. Cześć działaczy aktywnych na polu polonijnej oświaty od wielu lat odnosi się z rezerwą do istniejącego zaledwie od dwóch lat i zlokalizowanego w peryferyjnym Ostritz ośrodka.

Ale nie brakuje też pozytywnych głosów. Przewodniczący działającego w Berlinie Polskiego Towarzystwa Szkolnego Oświata Jakub Nowak ubolewa co prawda nad tym, że środki na wsparcie polskiego w Niemczech znalazły się dopiero po zabraniu przez Polskę dotacji dla dzieci z mniejszości niemieckiej. Cieszy się jednak z dodatkowych pieniędzy i ma nadzieję na poprawę sytuacji instytucji podobnych do tej, którą reprezentuje.

– Bardzo się cieszę i liczę na to, że rzeczywiście zostanie dofinansowane nie tylko nauczanie w systemie szkolnym, ale też pozaszkolnym. Bardzo bym sobie życzył, żebyśmy jako Towarzystwo Szkolne Oświata mieli jakiś stały budżet i mogli pozyskiwać nowych nauczycieli – mówi Nowak w rozmowie z DW.

Towarzystwo Oświata zapewnia obecnie nauczanie polskiego dla blisko 300 dzieci w Berlinie i Poczdamie. Nowak skarży się jednak, że z powodu kiepskiej sytuacji finansowej nie jest w stanie zatrzymać u siebie wykwalifikowanych pedagogów. – Niestety za te pieniądze, które teraz płacimy, niewiele osób chce pracować. W innych miejscach mogą dostać nawet trzy razy więcej, więc odchodzą – mówi. Problemem jest także brak pomieszczeń do prowadzenia zajęć.

Polsko-niemiecka awantura

Przeznaczenie przez Niemcy dodatkowych, i to pochodzących z budżetu centralnego, a nie budżetów landowych, środków na nauczanie polskiego, było jednym ze sztandarowych żądań polskiego rządu pod adresem Berlina. Władze w Warszawie postawiły wręcz sprawę na ostrzu noża, odbierając w ubiegłym roku część środków na nauczanie języka niemieckiego dla dzieci z mniejszości niemieckiej w Polsce.

W niedawnej rozmowie z DW minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek przyznawał, że była to forma nacisku na Berlin. – Czy gdybyśmy tego ruchu nie zrobili i nie zmniejszyli środków na nauczanie języka niemieckiego (...), to czy strona niemiecka w ogóle dzisiaj podnosiłaby ten temat? Wydaje się, że było to konieczne, aby w Niemczech w końcu zaczęto myśleć o tym, jak zacząć wykonywać swoje zobowiązania – mówił w październiku Czarnek.

Deklarował również, że jeśli Niemcy zaczną finansować na poziomie federacji nauczanie języka polskiego jako ojczystego w takim wymiarze, jak robi to Polska, to jego rząd wróci do pełnego finansowania języka niemieckiego mniejszości niemieckiej.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Short teaser W niemieckim budżecie znalazły się środki na wspieranie nauki polskiego. Teraz trzeba opracować plan, jak je wydać.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3APolska%20i%20Niemcy::Pieni%C4%85dze%20s%C4%85.%20Co%20dalej%20z%20nauczaniem%20j%C4%99zyka%20polskiego%20w%20Niemczech%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63959132&x4=100218&x5=Pieni%C4%85dze%20s%C4%85.%20Co%20dalej%20z%20nauczaniem%20j%C4%99zyka%20polskiego%20w%20Niemczech%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpieni%C4%85dze-s%C4%85-co-dalej-z-nauczaniem-j%C4%99zyka-polskiego-w-niemczech%2Fa-63959132&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221202&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3APolska%20i%20Niemcy" />
Item URL https://www.dw.com/pl/pieniądze-są-co-dalej-z-nauczaniem-języka-polskiego-w-niemczech/a-63959132?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/19225061_401.jpg
Image source picture-alliance/dpa/I. Kjer
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/19225061_401.jpg&title=Pieni%C4%85dze%20s%C4%85.%20Co%20dalej%20z%20nauczaniem%20j%C4%99zyka%20polskiego%20w%20Niemczech%3F

Item 88
Id 63958428
Date 2022-12-01
Title Niemcy i Polska zabezpieczą dostawy dla rafinerii w Schwedt
Short title Niemcy i Polska zabezpieczą dostawy dla rafinerii w Schwedt
Teaser Polska obiecała dostawy ropy naftowej przez Gdańsk do rafinerii w Schwedt w Brandenburgii. Zastąpi ropę z rosyjskiego rurociągu „Przyjaźń”.

Po rezygnacji z rosyjskiej ropy Niemcy i Polska chcą zabezpieczyć dostawy surowca dla rafinerii w Schwedt w Niemczech Wschodnich. Szef resortu gospodarki Niemiec Robert Habeck (Zielon) oraz polska minister środowiska Anna Moskwa podpisali w czwartek (01.12.2022) wspólną deklarację.

Wyjaśnili, że obie strony chciały zapewnić funkcjonowanie polskich rafinerii w Gdańsku i Płocku oraz rafinerii w Schwedti Leunie oraz wezwali do współpracy niemieckie i polskie koncerny naftowe.

Jak podkreślił Robert Habeck: „Wycofanie się z rosyjskiej ropy jest wyzwaniem dla rafinerii w obu krajach”, a „deklaracja wzmacnia bezpieczeństwo energetyczne Polski i Niemiec”.

W podobnym tonie mówiła Anna Moskwa dodając, że „deklaracja będzie sygnałem dla rozwoju wspólnych projektów i inwestycji polskich i niemieckich firm”.

Droga zaopatrzenia w ropę przez Polskę ma dla Schwedt i wschodnich Niemiec ogromne znaczenie. Do tej pory rafineria PCK Schwedt zaopatrywana była w rosyjską ropę z rurociągu „Przyjaźń”. Schwedt znajduje się obecnie pod niemieckim zarządem powierniczym, ale nadal należy do rosyjskiej spółki państwowej Rosnieft. Berlin chce jednak to zakończyć od 1 stycznia i pilnie szuka innych rozwiązań. Ponieważ pojemność rurociągu z Rostocku do Schwedt nie jest wystarczająca, potrzebne są dodatkowe ilości ropy. Rząd Niemiec od miesięcy starał się przekonać Polskę do dostaw ropy przez polski port w Gdańsku i tamtejszy system rurociągów do Schwedt.

(DPA, RTR/jar)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Polska obiecała dostawy ropy naftowej przez Gdańsk do rafinerii w Schwedt w Brandenburgii. Zastąpi ropę z Rosji.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%20i%20Polska%20zabezpiecz%C4%85%20dostawy%20dla%20rafinerii%20w%20Schwedt&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63958428&x4=11395&x5=Niemcy%20i%20Polska%20zabezpiecz%C4%85%20dostawy%20dla%20rafinerii%20w%20Schwedt&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-i-polska-zabezpiecz%C4%85-dostawy-dla-rafinerii-w-schwedt%2Fa-63958428&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-i-polska-zabezpieczą-dostawy-dla-rafinerii-w-schwedt/a-63958428?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63148143_401.jpg
Image caption Rafineria PCK w Schwedt
Image source HANNIBAL HANSCHKE/REUTERS
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63148143_401.jpg&title=Niemcy%20i%20Polska%20zabezpiecz%C4%85%20dostawy%20dla%20rafinerii%20w%20Schwedt

Item 89
Id 63957140
Date 2022-12-01
Title Maryja Kalesnikawa w szpitalu: co wiedzą jej bliscy?
Short title Maryja Kalesnikawa w szpitalu: co wiedzą jej bliscy?
Teaser Znana białoruska opozycjonistka Maryja Kalesnikawa przebywa w szpitalu. Co wydarzyło się w areszcie? Co wiedzą jej krewni i towarzysze broni?

Jak poinformował w czwartek (01.12.2022) na Forum Mińskim w Berlinie poseł SPD Nils Schmidt białoruską liderkę opozycji Maryję Kalesnikawą przeniesiono z intensywnej terapii na odział chirurgii ogólnej. Wiadomość tę potwierdziło biuro Wiktara Babaryki, byłego kandydata na prezydenta Białorusi, z którym Maryja Kalesnikawa wcześniej współpracowała. Ambasada Niemiec na Białorusi zainteresowała się losem opozycjonistki i według zapewnień Nilsa Schmidta Niemcy są gotowe udzielić jej wszelkiej pomocy.

Dopiero we wtorek (29.11.2022) okazało się, że Maryja Kalesnikawa przebywa na oddziale intensywnej terapii, gdzie przewieziono ją dzień wcześniej z więzienia w białoruskim Homlu.

– Według lekarzy stan Maryji był ciężki. Nie wiadomo jednak, gdy poczuła się źle. Od 17 listopada prawnik opozycjonistki nie mógł się z nią zobaczyć – powiedziała DW siostra Kalesnikawej Tatiana Chomicz.

Latem 2020 roku 40-letnia Maryja Kalesnikowa była jedną z trzech przywódczyń protestów przeciwko prezydentowi Białorusi Aleksandrowi Łukaszence, który wcześniej doprowadził do sfałszowania wyborów prezydenckich.

Białoruski reżim brutalnie stłumił demonstracje opozycji, a współtowarzyszki Kalesnikowej: Wieranika Cepkała oraz Swiatłana Cichanouska wyjechały z kraju. Kalesnikawa została. Łukaszenka nakazał ją wprawdzie deportować do granicy Ukrainy i wyrzucić z kraju, ale opozycjonistka podarła swój paszport i trafiła do aresztu. W 2021 roku sąd skazał ją na 11 lat więzienia.

Odmowa wizyty w szpitalu

Adwokatowi opozycjonistki, który usiłował odwiedzić ją 29 listopada w więzieniu, odmówiono wizyty. Nie poinformowano go również, że Maryji Kalesnikawej już nie ma w celi. – Krótko po tym otrzymałam nieoficjalną informację, że znajduje się ona na oddziale chirurgii szpitala w Homlu – mówi siostra Marii.

Do dziś nic więcej nie wiadomo. W tym dniu dotarła jedynie informacja, że Maryję przewieziono do szpitala i natychmiast przeprowadzono u niej operację. Dzień później odmówiono wizyty zarówno prawnikowi jak i ojcu opozycjonistki. Udało mu się jednak porozmawiać z lekarzem prowadzącym.

– Rozmowa odbyła się w obecności pracowników MSW. Według lekarzy operacja się udała, Maryja odzyskała świadomość, ale jej stan jest nadal poważny. Chora miała mieć zapewnioną odpowiednią opieką i lekarstwa. Ojciec nie uzyskał jednak żadnej informacji na temat diagnozy. Rzekomo potrzebna byłaby pisemna zgoda Maryji na ujawnienie danych. Nie mamy też potwierdzonych informacji, dlaczego operacja była konieczna. Słyszałam z kilku źródeł, że miało dojść do pęknięcia wrzodu – powiedziała Tatiana Chomicz. Według niej siostra nigdy nie skarżyła się na tego typu dolegliwości.

Co wydarzyło się w odosobnieniu?

Już 22 listopada wiadomo było, że Maryja musiała spędzić dziesięć dni w odosobnieniu. – Więźniowie polityczni na Białorusi znajdują się obecnie pod szczególną presją. Nie mają w celi ani szczoteczki do zębów, nie mają pościeli, zamiast łóżka mają przymocowaną do ściany deskę. Praktycznie cały dzień muszą stać. Nie otrzymują książek i nie mogą korzystać z telefonu. Z kolei adwokatowi powiedziano, że wcale nie domagała się jego wizyty. A przecież nie miała ani papieru, ani pióra, żeby złożyć taką prośbę –tłumaczy Tatiana, opisując sposoby reżimu traktowania członków opozycji.

Choć adwokat Maryji w korespondencji do prokuratury i władz więzienia wyrażał zaniepokojenie stanem zdrowia swojej klientki, nie doczekł się żadnej reakcji.

Teraz najbliżsi opozycjonistki próbują dowiedzieć się, co się stało i jaki w ostatnim czasie był stan jej zdrowia w areszcie. – Chcemy oficjalnej informacji od lekarzy. Zdajemy sobie sprawę, że znajdują się teraz pod wielką presją, ale ważne jest, aby poświęcili jej jak najwięcej uwagi – tłumaczy Tatiana.

Franciszak Wiaczorka, zaufany człowiek przebywającej na wygnaniu na Litwie Swiatłany Cichanouskiej, podkreśla: „Żądamy, aby krewni Maryji, prawnicy i zagraniczni dyplomaci mieli do niej dostęp, aby mogli się przekonać, że Maryja żyje i ma zapewnioną odpowiednią opiekę medyczną”. Jak twierdzi, istnieją relacje świadków, którzy byli obecni przy torturowaniu więźniów politycznych na Białorusi. Są trzymani w nieogrzewanych pomieszczeniach i często padają ofiarą pobicia. Według Wiaczorki „w białoruskich więzieniach zamiast prawa rządzi całkowita samowolka”.

Wsparcie dla Marii od innych działaczek

Wiadomość o sytuacji Maryji Kalesnikawej ukazała się na pierwszych stronach licznych gazet oraz portali internetowych. Na stan zdrowia aktywistki zareagował Parlament Europejski, Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy, Departament Stanu USA oraz niemiecki MSZ.

W międzyczasie zareagowały również białoruskie działaczki: Swiatłana Cichanouska i Wieranika Cepkała. – Mamy straszne wieści. Nasza droga Maszo, mamy nadzieję, że wszystko będzie z Tobą w porządku – pisze Cichanouska. Jednocześnie apeluje do Białorusinów o przekazywanie informacji ze szpitala w Homlu, aby uniemożliwić reżimowi rządzącego Aleksandra Łukaszenki zatuszowanie sprawy.

– Droga Maryjo, słowa nie są w stanie oddać tego, co się czuje po usłyszeniu wiadomości o Tobie. Co musiało się stać w izolatce, żeby prosto stamtąd trafić na intensywną terapię – pisze w mediach społecznościowych Wieranika Cepkała. Jednocześnie zwraca się też do społeczności międzynarodowej o „odizolowanie Łukaszenki od Białorusinów”. – Co jeszcze musi się wydarzyć na Białorusi, żeby przyszła pomoc? Masza, naprawdę mam nadzieję, że wkrótce wyzdrowiejesz i wszystko będzie dobrze. Jestem z tobą – napisała Wieranika Cepkała.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Znana białoruska opozycjonistka Maryja Kalesnikawa przebywa w szpitalu. Co wydarzyło się w areszcie?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Maryja%20Kalesnikawa%20w%20szpitalu%3A%20co%20wiedz%C4%85%20jej%20bliscy%3F&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63957140&x4=11395&x5=Maryja%20Kalesnikawa%20w%20szpitalu%3A%20co%20wiedz%C4%85%20jej%20bliscy%3F&x6=1&x7=%2Fpl%2Fmaryja-kalesnikawa-w-szpitalu-co-wiedz%C4%85-jej-bliscy%2Fa-63957140&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/maryja-kalesnikawa-w-szpitalu-co-wiedzą-jej-bliscy/a-63957140?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol221007_001_cichanouska1_01r.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221007_001_cichanouska1_01r&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2022/bpol221007_001_cichanouska1_01r.jpg&title=Maryja%20Kalesnikawa%20w%20szpitalu%3A%20co%20wiedz%C4%85%20jej%20bliscy%3F

Item 90
Id 63957961
Date 2022-12-01
Title Scholz: Jesteśmy gotowi wzmocnić bezpieczeństwo Polski
Short title Scholz: Jesteśmy gotowi wzmocnić bezpieczeństwo Polski
Teaser Berlin nadal czeka na decyzję Polski w sprawie rozmieszczenia na jej terytorium niemieckich systemów Patriot. Szef NATO radzi zaś, by oddzielić ten temat od kwestii wsparcia obrony przeciwlotniczej Ukrainy.

– Nasza oferta dla Polski pozostaje bez zmian. Jesteśmy gotowi wzmocnić bezpieczeństwo Polski, rozmieszczając tam Patrioty – powiedział w czwartek (01.12.2022) w Berlinie kanclerz Niemiec Olaf Scholz. I dodał, że „dyskusja na ten temat w Polsce nie jest jeszcze zakończona”.

Niemcy zaoferowały Polsce rozmieszczenie systemów antyrakietowych Patriot po przypadkowym uderzeniu rakiety w Przewodowie przy granicy z Ukrainą, gdzie zginęły dwie osoby. Po początkowo pozytywnej reakcji, polski minister obrony Mariusz Błaszczak zasugerował, aby Niemcy przekazały systemy Patriot bezpośrednio Ukrainie. Niemiecki rząd wprawdzie nie wykluczył takiej opcji, ale wskazał, iż należy to omówić z sojusznikami w ramach NATO. Sprawa ta była w czwartek jednym z tematów wspólnej konferencji prasowej Scholza i sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga.

Szef Sojuszu pochwalił Niemcy za ofertę wzmocnienia obrony przeciwlotniczej Polski. – To jeszcze jeden przykład niemieckiego przywództwa w naszym Sojuszu i zaangażowania we wzmocnienie odstraszania i obrony NATO. – W Polsce toczy się dyskusja na ten temat i jest zbyt wcześnie, by wyciągnąć wnioski – zaznaczył.

NATO wzmocni ochronę podmorskich gazociągów

Zdaniem Stoltenberga należy oddzielić sprawy trzech systemów Patriot, które Niemcy zaoferowały, by pomóc chronić polską przestrzeń powietrzną, od o wiele szerszego tematu wsparcia obrony przeciwlotniczej Ukrainy.

– Wszyscy zgadzamy się co do pilnej potrzeby pomocy Ukrainie, w tym poprzez systemy obrony przeciwlotniczej. Niemcy już dostarczyły nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej o krytycznym znaczeniu, w tym Iris-T. Sojusznicy planują zwiększyć to wsparcie – powiedział szef NATO.

– Trzeba jednak zrozumieć, że nie chodzi tylko o dostarczanie nowych systemów, ale także o zapewnienie, by systemu, które już przekazaliśmy, mogły funkcjonować. Potrzeba zatem amunicji dla tych systemów, części zamiennych i serwisowania.

Szef Sojuszu poparł także niemiecko-norweską inicjatywę w sprawie utworzenia Centrum NATO ds. Infrastruktury Podmorskiej. – Rurociągi i kable, znajdujące się na dnie mórz i transportujące energię oraz dane, to arterie naszych gospodarek – powiedział. I dodał, że niedawny sabotaż wymierzony w gazociągi Nord Stream przypomniały, jak bardzo narażona jest ta infrastruktura.

Proponowane przez Niemcy i Norwegię nowe NATO-wskie centrum „umożliwi członkom Sojuszu na lepsze rozeznanie w sytuacji, określi słabe punkty i pomoże w odstraszaniu oraz usuwaniu następstw wszelkich zakłóceń dotyczących tej infrastruktury”, powiedział Stoltenberg.

„Nie lekceważyć Rosji”

W czwartek w Berlinie szef NATO wziął udział w międzynarodowej konferencji na temat bezpieczeństwa. W swym wystąpieniu przestrzegł, by „nie lekceważyć Rosji”.

– Rosyjskie rakiety i drony nadal spadają na ukraińskie miasta, ludność cywilną oraz infrastrukturę krytyczną, powodując wielkie ludzkie cierpienie. A zima już się zaczyna – mówił Stoltenberg. Chwalił Niemcy za udzielaną Ukrainie pomoc finansową, humanitarną i militarną. Znaczenie tego wsparcia „widać codziennie na polu walki”, przekonywał.

Wezwał także niemieckie władze do dalszych inwestycji w obronność. – Potrzebujemy silnej i gotowej do działania Bundeswehry – mówił. – To ważne dla bezpieczeństwa Niemiec, ale także Europy i bezpieczeństwa globalnego.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Berlin potwierdza ofertę ws. Patriotów dla Polski. Szef NATO radzi zaś, by oddzielić tę sprawę od wsparcia dla Ukrainy.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Scholz%3A%20Jeste%C5%9Bmy%20gotowi%20wzmocni%C4%87%20bezpiecze%C5%84stwo%20Polski&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63957961&x4=11395&x5=Scholz%3A%20Jeste%C5%9Bmy%20gotowi%20wzmocni%C4%87%20bezpiecze%C5%84stwo%20Polski&x6=1&x7=%2Fpl%2Fscholz-jeste%C5%9Bmy-gotowi-wzmocni%C4%87-bezpiecze%C5%84stwo-polski%2Fa-63957961&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/scholz-jesteśmy-gotowi-wzmocnić-bezpieczeństwo-polski/a-63957961?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63957067_401.jpg
Image caption Kanclerz Olaf Scholz i sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg
Image source Kay Nietfeld/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63957067_401.jpg&title=Scholz%3A%20Jeste%C5%9Bmy%20gotowi%20wzmocni%C4%87%20bezpiecze%C5%84stwo%20Polski

Item 91
Id 63956489
Date 2022-12-01
Title Ukraina: zimowe opcje militarne
Short title Ukraina: zimowe opcje militarne
Teaser Armia rosyjska w zasadzie potrzebowałaby teraz przerwy na froncie. To z kolei stanowi szansę dla armii ukraińskiej; tylko że Kijów potrzebuje więcej amunicji.

Zalane deszczem pola uprawne, ślady opon wypełnione wodą: takie właśnie obrazy dominują w doniesieniach z frontu od czasu odzyskania przez Ukraińców miasta Chersoń w pierwszej połowie listopada; zarówno na południu kraju, jak i na wschodzie. Jednocześnie, według burmistrza Kijowa Witalija Kliczko, Rosja swoimi bombardowaniami sprowadza na mieszkańców „najgorszą zimę od czasów drugiej wojny światowej”. Prawie w całej Ukrainie energia elektryczna jest dostępna tylko przez kilka godzin dziennie.

Władze Kijowa usiłują pomóc ludziom namiotami grzewczymi i generatorami prądu. – Rosja spowodowała już bardzo poważne zniszczenia infrastruktury, których nie da się szybko naprawić – powiedział w rozmowie z DW ekspert ds. Ukrainy i Rosji Nico Lange z Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.

Do Ukrainy dostarczane są części zamienne do zniszczonych podstacji i innej infrastruktury energetycznej, ale według Nico Langego już sama wymiana „pojedynczych transformatorów lub niektórych części” zajmuje dużo czasu.

Unia Europejska musi przygotować się na nową falę uchodźców z Ukrainy. – Nie powinniśmy rozpoczynać tej pomocy dopiero wtedy, gdy zobaczymy zdjęcia zamarzniętych ludzi z Ukrainy. Kolejna fala uchodźców jest częścią planu Putina – mówi Margarete Klein z Stiftung Wissenschaft und Politik (SWP), która doradza niemieckiemu rządowi w Berlinie. Jak dodaje, Kreml próbuje wbić klin między członków UE, a w niektórych krajach Unii już spada gotowość do przyjmowania kolejnych uchodźców.

Ciężkie straty wojsk rosyjskich

Ale rosyjskie bombardowania mają najwyraźniej także inny cel. Według analityczki SWP armia rosyjska pilnie potrzebuje przerwy w walkach na Ukrainie.

– Poniosła ogromne straty materialne i osobowe. Wygląda na to, że żołnierze, którzy zostali zmobilizowani dopiero jesienią, niezbyt wzmacniają rosyjskie siły zbrojne. Aby zwiększyć skuteczność bojową oddziałów, nie wystarczy wysłać na front słabo wyszkolonych i źle wyposażonych rezerwistów. Służą głównie jako mięso armatnie. Kreml potrzebuje czasu, aby lepiej wyszkolić nową falę rezerwistów, ponieważ wielu instruktorów bierze udział w walkach.

Najważniejszym celem strategicznym ukraińskich sił zbrojnych tej zimy wydaje się być uniemożliwienie armii rosyjskiej zrobienia jakiejkolwiek przerwy w walkach. Temperatury poniżej zera mogą wkrótce dać Ukrainie przewagę militarną, ale jednoczenie spowodować katastrofę humanitarną wśród cywilów.

Czekając na zamarzniętą ziemię

Na wschodzie kraju, gdzie armia rosyjska okupuje znaczną część obwodu ługańskiego, postępy ukraińskich sił zbrojnych są „uzależnione od zamarzniętego gruntu”, jak mówi ekspert ds. Ukrainy Nico Lange. Zwłaszcza w północno-wschodniej części kraju wojsko dysponuje wieloma pojazdami na kołach. Aby armia ukraińska mogła wykorzystać swoją siłę i mobilność, drogi nie mogą być rozmokłe.

Na wschodzie kraju armia rosyjska uzyskuje bowiem przewagę atakując wyrzutniami rakietowymi Grad, pochodzącymi jeszcze z czasów Związku Radzieckiego. Rosjanie w ten sposób codziennie masowo ostrzeliwują ukraińskie pozycje, Rosja bowiem jest w stanie stale produkować tę amunicję. Natomiast Ukraina jest uzależniona od zachodniego typu artylerii na kołach, takiego jak francuskie samobieżne haubicoarmaty Caesar, które umożliwiają uderzenia w trasy zaopatrzeniowe wroga. Właśnie dlatego potrzebna jest zamarznięta, twarda ziemia zamiast błotnistych dróg.

Obecnie, według prognoz pogody, w północno-wschodniej Ukrainie zaczynają się mrozy. – Gdy tylko ziemia zamarznie, po stronie ukraińskiej pojawią się większe możliwości działania. Wydaje się, że na to właśnie Ukraińcy czekają jeżeli chodzi o dokonanie ataku w obwodzie ługańskim – wyjaśnia Nico Lange.

W najbliższych tygodniach powinien zostać rozwiązany inny problem armii ukraińskiej. Intensywne użytkowanie zachodnich systemów artyleryjskich powoduje znaczne ich zużycie. Centrum naprawy tych broni, takich jak niemiecka samobieżna haubicoarmata PzH 2000, powinno być gotowe do połowy grudnia na Słowacji, przy granicy z Ukrainą, jak powiedziała niemiecka minister obrony Christine Lambrecht w rozmowie z „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

– Niemiecki przemysł zajmuje się teraz, na nasze zlecenie, budową centrum serwisowego. W tym celu przewidziano duży pakiet części zamiennych obejmujący około 14 000 sztuk – zapowiedziała minister Lambrecht.

Brak amunicji

– Kijów nie chce teraz stracić rozpędu. Armia ukraińska pokazała, że potrafi bardzo zręcznie wykorzystywać słabości strony rosyjskiej – jak mówi analityk SWP Margarete Klein.

Nico Lange z Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa dodaje, że siłom ukraińskim jednak brakuje amunicji. – Ukraina zużywa na przykład rakiety do systemów obrony powietrznej szybciej niż mogą być one produkowane. Dotyczy to również zwykłej amunicji artyleryjskiej, którą z kolei Rosja może dysponować właściwie bez ograniczeń, w przeciwieństwie do sterowanych częściowo przez chipy pocisków średniego zasięgu.

Stąd też wojna ta powoli staje się wyścigiem o amunicję. Putin od dawna liczy na to, że ukraińskiemu systemowi obrony przeciwlotniczej zabraknie amunicji. Jednocześnie 50 państw, które wspierają ukraińską grupę kontaktową pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych, dostarcza dodatkowe systemy przeciwlotnicze.

– Obrona powietrzna Ukrainy jest coraz lepsza – mówi Nico Lange. Rosja reaguje na to wystrzeliwując jeszcze więcej pocisków średniego zasięgu i dronów na infrastrukturę cywilną.

Taka taktyka staje się jednak coraz trudniejsza dla Kremla. Opublikowano liczne zdjęcia używanych przez Rosję pocisków, które w rzeczywistości należą do rezerwy strategicznej. A z powodu sankcji technologicznych Moskwa nie może po prostu odtworzyć tych pocisków, ponieważ nie ma do tego chipów i odpowiedniej technologii.

Zimowa faza wojny Rosji przeciwko Ukrainie to przeciąganie liny. Wynik zależy oczywiście od tego, czy Kijów, dzięki pomocy Zachodu, będzie w stanie uniknąć katastrofy humanitarnej, czy ukraińska obrona powietrzna zostanie wzmocniona, i czy armia ukraińska będzie w stanie nękać, punktowymi atakami wzdłuż linii frontu, oddziały Kremla na zamrożonej ziemi tak, aby nie dać im chwili wytchnienia. Jednak w obliczu ludzkich cierpień w Ukrainie, niewielu ekspertów dostrzega szanse na szybki pokój. Wręcz przeciwnie.

– Nie widzę w tej chwili gotowości ze strony rosyjskiej do poważnych negocjacji – mówi Margarete Klein, ekspertka SWP ds. Europy Wschodniej.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Armia rosyjska w zasadzie potrzebowałaby teraz przerwy na froncie. To z kolei stanowi szansę dla armii ukraińskiej.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Ukraina%3A%20zimowe%20opcje%20militarne&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63956489&x4=11395&x5=Ukraina%3A%20zimowe%20opcje%20militarne&x6=1&x7=%2Fpl%2Fukraina-zimowe-opcje-militarne%2Fa-63956489&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/ukraina-zimowe-opcje-militarne/a-63956489?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Ukraina%3A%20zimowe%20opcje%20militarne

Item 92
Id 63957163
Date 2022-12-01
Title Niemcy: Historyczny rekord apostazji
Short title Niemcy: Historyczny rekord apostazji
Teaser Rok 2022 jest w Niemczech przełomowy pod względem apostazji, szczególnie dla Kościoła katolickiego. Liczba chrześcijan w kraju po raz pierwszy spadła poniżej 50 procent; to kamień milowy w jego historii.

Nie będzie przesadą mówienie o kamieniu milowym w historii Niemiec. Po raz pierwszy mniej niż połowa Niemców należy do jednego z dwóch głównych Kościołów chrześcijańskich. Tylko 21,6 mln pozostaje katolikami. Mówi się nawet o końcu „Kościoła powszechnego”.

Rekord wszech czasów

Szczególnie dla Kościoła katolickiego w Niemczech statystyki pokazują trend negatywny. Masowy exodus trwa; w 2021 roku 359 338 katolików w Niemczech odwróciło się od Kościoła. To rekord.

Odsetek osób uczestniczących w nabożeństwach religijnych spadł do 4 procent. Do tego dochodzą skutki zmian demograficznych. Liczba chrztów i nowych wiernych jest znacznie niższa od liczby pogrzebów w obu Kościołach.

Wiele wskazuje na to, że zmniejsza się także wpływ Kościołów na społeczeństwo. Na tegorocznych Dniach Niemieckich Katolików w maju w Stuttgarcie obecni byli prezydent i kanclerz, ale członkowie gabinetu rządowego byli, inaczej niż zwykle, słabo reprezentowani.

Nie było prawie żadnych prominentnych polityków z unii z CDU/CSU. A podczas tradycyjnego przyjęcia Konferencji Episkopatu Niemiec w Berlinie w październiku, jedna rzecz szczególnie rzucała się w oczy: brak czołowych polityków.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec, Georg Baetzing, uważa, że rozwój sytuacji jest dramatyczny. 360.000 osób rozstało się z Kościołem jako instytucją. – To mnie boli i wewnętrznie obciąża – mówił biskup Limburga.

Georg Baetzing apeluje o nowe zaufanie. – Nadal warto być członkiem Kościoła – mówi i zwraca uwagę na wielu zaangażowanych chrześcijan, którzy działają w stowarzyszeniach, w Caritasie i innych inicjatywach na rzecz innych i spójności społeczeństwa.

Zmęczenie nadużyciami

Nierozwiązana sytuacja w Archidiecezji Kolońskiej ciąży na niemieckim Kościele katolickim niczym ołów. Ciągle odkrywane są nowe punkty zapalne: na przykład pytanie, czy kardynał Rainer Maria Woelki nie tolerował przestępstw popełnianych przez bliskich mu księży; rewelacje na temat strategii PR-owych archidiecezji; spór o kosztowne Kolońskie Kolegium Teologii Katolickiej (KHKT). Biskup Baetzing określił obecną sytuację archidiecezji i samego kardynała jako „coraz bardziej nie do zniesienia”.

Pytanie, jak papież Franciszek postąpi z jego ofertą rezygnacji z urzędu, dawno już przesłoniło inne gorące tematy ostatnich miesięcy. Pojawiły się doniesienia o nadużyciach w Muenster, Trewirze i Osnabrueck, a w lutym raport o nadużyciach seksualnych w archidiecezji Monachium i Freising zwrócił uwagę także na papieża emeryta Benedykta XVI.

Joseph Ratzinger zaprzeczył w gruncie rzeczy, że ponosi jakąkolwiek odpowiedzialność za to, że oskarżony o molestowanie seksualne ksiądz został przywrócony do pracy duszpasterskiej. Z drugiej strony musiał potem sprostować swoje oświadczenie, według którego nie był obecny na decydującym spotkaniu w sprawie tego księdza.

Wszystko to sprawia wrażenie, że niemieckie społeczeństwo jest zmęczone nie mającym końca pasmem nadużyć. A to, że rozpalone emocje z czasem wygasają, nie wróży dobrze niemieckiemu Kościołowi katolickiemu.

Brak jedności w reformach

Mimo to niemieckim biskupom udało się zreformować prawo pracy. W nowym kodeksie, przyjętym w listopadzie w Wuerzburgu, zmniejszono wymagania dotyczące przede wszystkim stylu życia pracowników zatrudnianych przez Kościół. W przyszłości ich życie prywatne, a zwłaszcza życie w związku i sfera intymna, nie powinny być już podstawą do zwolnienia z pracy. Jedyną podstawą do takiego zwolnienia będzie „zachowanie wrogie wobec Kościoła” i wystąpienie z niego.

Nadal nie wiadomo, czy proces reform, znany jako „Droga Synodalna”, może poprawić sytuację niemieckiego Kościoła katolickiego. Na obradach czwartego zgromadzenia „Drogi Synodalnej” we wrześniu we Frankfurcie nad Menem stało się jasne, że nawet w łonie Konferencji Episkopatu Niemiec nie ma jedności, ponieważ mniejszość jej członków odrzuciła dokument dotyczący reformy moralności seksualnej.

Biskup Stefan Oster z Pasawy oświadczył, że uważa różnice zdań między biskupami za „trudne do przezwyciężenia”.

Mało optymistyczna okazała się też wizyta ad limina niemieckich biskupów, gdy w połowie listopada przedstawili Watykanowi swoje wątpliwości. I, według części obserwatorów, natrafili na mur nie do pokonania. Biskup Baetzing mówił wówczas z niepokojem o „niecierpliwości ludu Bożego”.

W parafiach i stowarzyszeniach katolickich, a także na wydziałach teologicznych coraz mniej osób okazuje zrozumienie dla stanowiska Stolicy Apostolskiej w sprawach kobiet czy moralności seksualnej. Również Irme Stetter-Karp, przewodnicząca Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich, powiedziała po tej wizycie, że w Niemczech nie ma już „cierpliwego ludu Bożego”.

Kwestią otwartą pozostaje, jak papież i Kuria Rzymska zareagują na pragnienie reform coraz bardziej niespokojnej społeczności niemieckich katolików. Jeśli Stolica Apostolska kategorycznie się im przeciwstawi i pozwoli, by coraz słabsza nadzieja na zmiany wygasła całkowicie, exodus wiernych będzie trwał.

(KNA/jak)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Liczba chrześcijan w Niemczech po raz pierwszy spadła poniżej 50 procent ludności. To kamień milowy w historii.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy%3A%20Historyczny%20rekord%20apostazji&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63957163&x4=11400&x5=Niemcy%3A%20Historyczny%20rekord%20apostazji&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-historyczny-rekord-apostazji%2Fa-63957163&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-historyczny-rekord-apostazji/a-63957163?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (1280 x 720) https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2020/bpol201007_005_parafie_01i.jpg
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2020/bpol201007_005_parafie_01i&image=https://tvdownloaddw-a.akamaihd.net/stills/images/vdt_pl/2020/bpol201007_005_parafie_01i.jpg&title=Niemcy%3A%20Historyczny%20rekord%20apostazji

Item 93
Id 63955389
Date 2022-12-01
Title Handelsblatt: Wizerunek Niemiec w Europie mocno ucierpiał
Short title Handelsblatt: Wizerunek Niemiec w Europie mocno ucierpiał
Teaser Niemiecki rząd rozwścieczył partnerów w UE nieskoordynowanym podejściem do kryzysu energetycznego. Dziennik „Handelsblatt” wini za to m. in. Olafa Scholza.

„Wizerunek Niemiec nie jest obecnie w dobrej kondycji” – pisze w czwartek (01.12.2022) ekonomiczny dziennik „Handelsblatt”. Gazeta analizuje, jak doszło do sytuacji, w której decyzje podejmowane przez Niemcy budzą opór europejskich partnerów.

„Pakiet 200 mld euro w kryzysie energetycznym czy opór wobec limitu cen gazu były postrzegane przez wielu europejskich sojuszników jako polityka Berlina ‘Niemcy przede wszystkim'. O ile Niemcy lubią być postrzegani jako podobno wzorowi Europejczycy, o tyle ich wizerunek ucierpiał wśród sąsiadów. W UE szerzy się niepokój, że najpotężniejszy członek może w coraz większym stopniu realizować własne interesy” – czytamy.

Niechęć wśród sąsiadów

„Handelsblatt” zauważa, że niemieckie decyzje wywołały zgrzyty w uchodzących za zazwyczaj dobre stosunkach z Francją. Ale nie tylko. Również na wschodzie Europy niezadowolenie jest duże.

„Wschodni sąsiedzi Niemiec też czują niechęć – zwłaszcza, że to oni od lat ostrzegali Berlin o zagrożeniach wynikających z uzależnienia od rosyjskiego gazu” – pisze dziennik z Duesseldorfu. Przypomina wypowiedź, jakiej udzieliła gazecie polska minister finansów, Magdalena Rzeczkowska, która przyznała, że „niemiecki pakiet 200 miliardów euro zakłóca wewnętrzny rynek (europejski).”

Nie tylko niemieckie pomysły na wyjście z kryzysu wywołały irytację partnerów. Zdaniem gazety wina leży również w sposobie, w jaki Olaf Scholz ogłasza swoje stanowisko. Tak było np. przed szczytem UE w Pradze, kiedy to kanclerz jasno dał do zrozumienia, że europejskiego limitu cen gazu nie da się wprowadzić razem z Niemcami.

„W ten sposób obraził nie tylko 15 państw, które wzywały do wprowadzenia limitu, ale także przewodniczącego Rady UE Charlesa Michela, który umieścił tę kwestię w porządku obrad” – ocenia gazeta.

Merkel jako wzór

Dziennik zauważa jednocześnie, że zdaniem ekspertów Scholz ma rację, odrzucając limit cen gazu, a Komisja Europejska zrobiła wszystko, by zapobiec takiej interwencji rynkowej.

„Jednak komunikat z Berlina brzmiał zbyt szorstko dla partnerów” – pisze „Handelsblatt”. Gazeta podkreśla, że Angela Merkel potrafiła łagodzić sprzeczne interesy w Europie i kierować je w pożądanym kierunku. Cytuje słowa jednego z unijnych urzędników, który stwierdza, że „Scholz musi się jeszcze tego nauczyć”.

Jednocześnie nawet pod rządami Merkel wizerunek Niemiec w UE nie zawsze był dobry. „Kanclerz była znienawidzona na południu Europy w czasie kryzysu euro. Samotna decyzja Niemiec o otwarciu granic w kryzysie uchodźczym w 2015 roku rozgniewała członków UE zwłaszcza w Europie Wschodniej” – wymienia „Handelsblatt”. Problemem, którego Angela Merkel jednak nie miała, są siły odśrodkowe w obecnej koalicji rządzącej. Dziennik uważa, że Scholz ma ograniczoną możliwość działania, ponieważ musi w wielu kwestiach liczyć się z FDP i Zielonymi.

Dodatkowo wojna w Ukrainie uderza w Niemcy mocniej niż w inne kraje UE ze względu na uzależnienie gospodarki od taniego rosyjskiego gazu. Jak mówi Pascal Canfin, francuski eurodeputowany i zaufany Emmanuela Macrona, w tej sytuacji w Berlinie nastąpił nawrót do narodowych wzorców myślenia.

Zawiedzione Południe

Sceptycyzm wobec niemieckich działań panuje również na południu Europy. Grecki rząd jest wprawdzie powściągliwy w krytykowaniu Berlina, ale przedsiębiorcy, jak szef jednego z największych w kraju holdingów przemysłowych, Evangelos Mytilineos, nie przebierają w słowach: „Czuję się nieswojo, ponieważ zbyt wiele problemów Europy pochodzi z Niemiec. Niemcy rozwiązują pewne problemy, ale tworzą kolejne” – cytuje słowa Mytilineosa „Handelsblat”. Zdaniem greckiego przedsiębiorcy, Niemcy powołują się na solidarność w UE, ale „wyrzucają ją do kosza na śmieci, gdy im nie pasuje”, a „kryzys energetyczny jest w dużej mierze spowodowany złymi decyzjami Niemiec”.

Wtóruje mu Enzo Moavero, włoski polityk, minister finansów w latach 2018-2019. Jego zdaniem rozwiązania z Berlina przynoszą korzyści głównie Niemcom. Jeśli chodzi zaś o propozycje innych krajów, jak np. pomysł ograniczenia cen gazu, to z Berlina jest „więcej ciszy niż alternatywy”. Według Moavero w przeszłości było inaczej: „Merkel zawsze potrafiła sprawiać wrażenie, że myśli nie tylko po niemiecku, ale i po europejsku” – czytamy.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Niemiecki rząd rozwścieczył partnerów w UE nieskoordynowanym podejściem do kryzysu energetycznego – pisze „Handelsblat”.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::Handelsblatt%3A%20Wizerunek%20Niemiec%20w%20Europie%20mocno%20ucierpia%C5%82%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63955389&x4=11397&x5=Handelsblatt%3A%20Wizerunek%20Niemiec%20w%20Europie%20mocno%20ucierpia%C5%82%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fhandelsblatt-wizerunek-niemiec-w-europie-mocno-ucierpia%C5%82%2Fa-63955389&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/handelsblatt-wizerunek-niemiec-w-europie-mocno-ucierpiał/a-63955389?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63372172_401.jpg
Image caption Olaf Scholz podczas szczytu UE w Pradze w październiku 2022 r.
Image source Kay Nietfeld/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220608_001_merkelwide_01r&image=https://static.dw.com/image/63372172_401.jpg&title=Handelsblatt%3A%20Wizerunek%20Niemiec%20w%20Europie%20mocno%20ucierpia%C5%82

Item 94
Id 63955163
Date 2022-12-01
Title Niemieckie wsparcie dla konserwatorek z Ukrainy w muzeum Auschwitz
Short title Niemiecka dotacja dla konserwatorek z Ukrainy w Oświęcimiu
Teaser Dzięki niemieckiej dotacji, ukraińskie konserwatorki zabytków, które uciekły przed rosyjską agresją do Polski, mogą pracować i szkolić się w muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

Ambasador RFN w Polsce Thomas Bagger i dyrektor generalny Fundacji Auschwitz-Birkenau Wojciech Soczewica podpisali w czwartek (01.12.2022) w Warszawie umowę o przekazaniu przez stronę niemiecką na ten cel 180 tys. euro. Pieniądze z tegorocznego budżetu są przeznaczone na stworzenie miejsc pracy i stypendia dla Ukrainek z branży konserwatorskiej, które z powodu wojny musiały opuścić swój kraj.

– W chwilę po wybuchu wojny nasza fundacja razem z muzeum Auschwitz-Birkenau wyszły z inicjatywą, żeby zrobić coś dobrego dla uchodźców. Zapowiedzieliśmy, że jesteśmy gotowi stworzyć program stypendialny skierowany do konserwatorów i konserwatorek z Ukrainy – powiedział Wojciech Soczewica w rozmowie z Deutsche Welle .

Konserwatorki na wagę złota

Jak zaznaczył, muzeum co prawda dysponuje kompetentnym, liczącym około 30 specjalistów zespołem własnych konserwatorów, ale potrzeby Miejsca Pamięci są olbrzymie, ponieważ na jego terenie znajdują się dziesiątki tysięcy przedmiotów osobistych, ruin oraz obiektów infrastruktury obozowej. – A naszym zadaniem jest ratowanie wszystkiego, co pozostało w miejscu pamięci – podkreślił.

– Ponieważ mężczyźni nie mogą opuszczać terytorium Ukrainy, skończyło się na konserwatorkach. Częściowo były to studentki i absolwentki, które kończyły studia w Polsce, ale w większości były to konserwatorki z Ukrainy, które musiały uciekać i odpowiedziały na nasz apel – tłumaczy Wojciech Soczewica.

W programie uczestniczy obecnie osiem kobiet. – Ponieważ trwa wojna, sytuacja zmienia się. Jesteśmy gotowi na przyjęcie kolejnych kandydatek. Mamy 15 miejsc – tłumaczy dyrektor.

Berlin wspiera projekt

– Ukraińskie konserwatorki nie tylko mają zapewniony byt, ale mogą też dokształcać się w swoim zawodzie. Uznaliśmy ten pomysł za dobry i zasługujący na wsparcie przez rząd niemiecki. Cieszymy się, że udało się zrealizować ten projekt jeszcze przed końcem tego roku – powiedział ambasador Niemiec.

Thomas Bagger przypomniał o niemieckim wsparciu dla Fundacji Auschwitz-Birkenau. Berlin przekazał dotychczas na Fundusz Wieczysty Fundacji 120 mln euro. Odsetki od tego kapitału umożliwiają planowe i systematyczne realizowanie prac konserwatorskich.

– Ukraińscy konserwatorzy uczą się, jak obchodzić się z artefaktami, obiektami, jak je przygotowywać dla potrzeb muzeów, jak zachować je dla pamięci przyszłych pokoleń. To jest ważne dla mieszkańców Ukrainy, którzy zastanawiają się, jak zachować ślady po agresji Rosji, po tych zniszczeniach dokonywanych przez Rosjan, jak je zabezpieczyć i przekazać przyszłym pokoleniom – wyjaśnił niemiecki dyplomata.

Ambasador RFN podkreślił, że niemieckie zobowiązanie do zachowania (Miejsca Pamięci) Auschwitz jako „lekcji dostępnej dla całej ludzkości” pozostaje aktualne. Ważne jest jednak, aby refleksja skierowana była nie tylko w przeszłość, lecz dotyczyła także teraźniejszości i przyszłości. – W tym sensie ten projekt jest szczególnie udanym zastosowaniem – ocenił Thomas Bagger.

Zapewnić Ukrainkom poczucie bezpieczeństwa

Wojciech Soczewica podkreślił, że program stypendialny nie ogranicza się tylko do kwestii zatrudnienia. – To jest program humanitarny. Stworzyliśmy dla stypendystów dom; skromny, ale dom. Poza przygotowaniem zawodowym stworzyliśmy im warunki bytowe, stypendystki mieszkają w pokojach gościnnych muzeum. Teraz chcemy podnieść ich kwalifikacje językowe z polskiego i angielskiego – zapowiedział. Jak dodał, twórcom projektu zależy na tym, by kobiety miały poczucie bezpieczeństwa i stabilności psychologicznej.

Fundacja Auschwitz-Birkenau powstała w 2009 roku z inicjatywy Władysława Bartoszewskiego (1922-2015), byłego więźnia niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Ówczesny premier Donald Tusk zaapelował przy tej okazji do przywódców państw o finansowe wsparcie dla projektu.

Inicjatywa Władysława Bartoszewskiego

Do największych darczyńców, oprócz Niemiec, należą Stany Zjednoczone (17 mln dolarów), Polska (10 mln euro), Francja (5 mln euro) i Austria (4 mln euro). Izrael i Rosja wpłaciły po 1 mln dolarów.

Wcześniej, w 1992 roku rząd niemiecki przyznał 10 mln DM na prace inwestycyjne i remontowe na terenie muzeum Auschwitz-Birkenau.

Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu utworzone zostało w 1947 roku staraniem byłych więźniów, w celu zachowania pozostałości po niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady.

KL Auschwitz powstał w połowie 1940 roku jako niemiecki obóz dla Polaków. Od 1942 roku stał się jednym z głównych miejsc masowej zagłady Żydów. Do wyzwolenia obozu w styczniu 1945 roku, Niemcy zamordowali tam co najmniej 1,1 mln osób, głównie Żydów.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Dzięki niemieckiej dotacji, ukraińskie konserwatorki zabytków mogą pracować i szkolić się w muzeum Auschwitz-Birkenau.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemieckie%20wsparcie%20dla%20konserwatorek%20z%20Ukrainy%20w%20muzeum%20Auschwitz&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63955163&x4=11395&x5=Niemieckie%20wsparcie%20dla%20konserwatorek%20z%20Ukrainy%20w%20muzeum%20Auschwitz&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemieckie-wsparcie-dla-konserwatorek-z-ukrainy-w-muzeum-auschwitz%2Fa-63955163&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemieckie-wsparcie-dla-konserwatorek-z-ukrainy-w-muzeum-auschwitz/a-63955163?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/60546808_401.jpg
Image source Alex Pantcykov/Sputnik/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/60546808_401.jpg&title=Niemieckie%20wsparcie%20dla%20konserwatorek%20z%20Ukrainy%20w%20muzeum%20Auschwitz

Item 95
Id 63950727
Date 2022-12-01
Title Podwójne obywatelstwo w Europie. Jedne kraje pozwalają, inne nie
Short title Podwójne obywatelstwo. Jedne kraje pozwalają, inne nie
Teaser Wraz z planowaną reformą w Niemczech ponownie rozgorzała debata na temat podwójnych paszportów. Jak w innych krajach Europy wygląda ta kwestia?

Dwa paszporty, szybkie przyznawanie obywatelstwa i złote wizy: według analizy DW podwójne lub wielokrotne obywatelstwo jest już czymś oczywistym w większości krajów europejskich. Obecnie Niemcy, planując reformę prawa o obywatelstwie, dołączają do tych państw.

Tylko niewiele krajów nadal zakazuje podwójnego obywatelstwa. Poza Niemcami do grupy państw z restrykcyjnymi procedurami należą: Ukraina, Holandia, Austria, Estonia, Bułgaria, Hiszpania, Norwegia, Łotwa i Litwa.

Natomiast w niektórych krajach możliwość uzyskania dodatkowego obywatelstwa może stanowić nawet rodzaj umowy biznesowej. Tak zwane złote wizy oferują m.in. Grecja, Turcja, Portugalia czy Malta. Oznaczają one przyznanie obywatelstwa osobom, które inwestują w nieruchomości, lokują kapitał lub zakładają firmy w takim kraju.

Przeszkody na drodze do paszportu

Procedura otrzymania obywatelstwa jest w Europie uregulowana bardzo różnorodnie. Od początku nowego tysiąclecia wiele krajów europejskich zmieniło swoje przepisy dotyczące obywatelstwa ze względu na rosnącą migrację i przepływy uchodźców na całym świecie, wzrost liczby małżeństw dwunarodowych oraz powszechny brak wykwalifikowanych pracowników.

Podczas gdy w przypadku dzieci o obywatelstwie decydują zarówno pochodzenie, jak i miejsce urodzenia, to przepisy dotyczące dorosłych imigrantów mają różny kształt. Stosunkowo liberalne prawa dotyczące uzyskania obywatelstw istnieją na przykład we Francji, Wielkiej Brytanii, Portugalii, Polsce, Szwecji, Finlandii i Belgii.

W tych państwach imigranci mogą ubiegać się o obywatelstwo po pięciu latach legalnego i nieprzerwanego pobytu. Jeżeli w kraju takim żyją razem ze współmałżonkiem, okres ten skraca się do trzech lat. Po otrzymaniu nowego obywatelstwa mogą zachować to pierwotne.

W takich państwach jak Szwajcaria, Austria, Włochy, Hiszpania, Bułgaria, Czechy i Słowenia imigranci, aby móc ubiegać się o obywatelstwo, muszą przebywać w kraju nieprzerwanie i legalnie przez co najmniej dziesięć lat. W innych krajach ten okres jest nieco krótszy: Irlandia, Węgry, Rumunia i Słowacja wymagają ośmiu lat. W Danii jest to dziewięć lat.

„Umożliwić wielokrotne obywatelstwo”

Wraz z planowaną reformą prawa do obywatelstwa Niemcy dołączą do grona krajów opowiadających się za ułatwioną procedurą. Według informacji niemieckiego ministerstwa spraw wewnętrznych nowa ustawa powinna „umożliwić wielokrotne obywatelstwo i upraszczać nabywanie niemieckiego”.

Oznaczałoby to również, że obywatele niemieccy, którzy ubiegają się o drugie obywatelstwo z powodów osobistych lub zawodowych, na przykład mieszkając za granicą, nie musieliby już rezygnować z obywatelstwa niemieckiego, ani składać wniosku o możliwość jego zatrzymania. Obywatele tureccy, którzy uzyskali obywatelstwo niemieckie, mogliby również ponownie ubiegać się o turecki paszport.

Spóźniona reforma

Zdaniem prawnika i eksperta ds. migracji, Ünala Zerana, reforma jest jednak spóźniona. – Według mnie wprowadzenie wielu obywatelstw jest wręcz konieczne ze względu na zasadę równego traktowania – powiedział w rozmowie z DW. – Sporo tureckich rodzin, które mieszkają i pracują tu od 40 lat, czuje się dyskryminowanych, ponieważ opcja z drugim obywatelstwem jest już otwarta dla wielu ludzi, ale nie dla nich.

W Niemczech istnieje już kilka możliwości posiadania dodatkowego obywatelstwa obok niemieckiego. Obywatele Unii Europejskiej mogą zachować swoje obywatelstwo. Dzieci rodziców cudzoziemców, które urodziły się w Niemczech, nie muszą już decydować o rodzaju paszportu kiedy skończą 22 lata. Wielu naturalizowanych Niemców może także zachować swój paszport, ponieważ ich kraj pochodzenia nie odbiera im obywatelstwa, dotyczy to także wielu uchodźców.

Według informacji niemieckiego MSW projekt ustawy o reformie niemieckiego prawa o obywatelstwie przedstawiony przez minister Nancy Faeser jest nadal w fazie wewnętrznych uzgodnień. Nie wiadomo jeszcze, kiedy ostateczny projekt trafi do Bundestagu pod głosowanie.

Short teaser Wraz z planowaną reformą w Niemczech rozgorzała debata o podwójnych paszportach. Jak jest w innych krajach Europy?
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Podw%C3%B3jne%20obywatelstwo%20w%20Europie.%20Jedne%20kraje%20pozwalaj%C4%85%2C%20inne%20nie&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63950727&x4=11400&x5=Podw%C3%B3jne%20obywatelstwo%20w%20Europie.%20Jedne%20kraje%20pozwalaj%C4%85%2C%20inne%20nie&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpodw%C3%B3jne-obywatelstwo-w-europie-jedne-kraje-pozwalaj%C4%85-inne-nie%2Fa-63950727&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/podwójne-obywatelstwo-w-europie-jedne-kraje-pozwalają-inne-nie/a-63950727?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/38172076_401.jpg
Image caption Czy niedługo i taka kombinacja będzie możliwa? Paszport niemiecki i turecki
Image source picture-alliance/blickwinkel/McPHOTO
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/38172076_401.jpg&title=Podw%C3%B3jne%20obywatelstwo%20w%20Europie.%20Jedne%20kraje%20pozwalaj%C4%85%2C%20inne%20nie

Item 96
Id 63954933
Date 2022-12-01
Title Niemcy uwielbiają gotówkę. Bez niej ani rusz
Short title Niemcy uwielbiają gotówkę. Bez niej ani rusz
Teaser Ponad połowa niemieckich konsumentów preferuje płacić za zakupy gotówką – wynika z sondażu.

Gotówka jest nadal bardziej popularna wśród niemieckich konsumentów niż konsumentów w innych krajów Europy – wynika z analizy firmy doradczej Strategy&. Opublikowana w czwartek (1.12.2022) w Monachium analiza objęła 15 krajów.

Gotówka jest ulubionym środkiem płatniczym dla ponad połowy niemieckich konsumentów (54 proc.). Dla wszystkich 15 krajów średnia ta wynosiła tylko 37 procent. Na samym końcu skali znalazła się Dania – gdzie tylko 17 procent konsumentów woli płacić gotówką. W Polsce taką formę preferuje 32 proc. ankietowanych.

Również w porównaniu z sąsiadami z Austrii i Szwajcarii przywiązanie Niemców do gotówki jest znacznie większe. W Austrii płacić gotówką woli 47 proc. konsumentów, a w Szwajcarii już tylko 35 procent.

Zakupy bez portfela

Dla zwolenników elektronicznych płatności jest jednak dobra wiadomość – nawet w Niemczech gotówka traci stopniowo na znaczeniu. W poprzednim sondażu z 2018 roku jeszcze 61 proc. konsumentów w Niemczech preferowało gotówkę jako środek płatniczy.

Tymczasem, jak wynika z tegorocznego badania, w Europie już spory odsetek konsementów robi zakupy bez portfela i woli płacić telefonem komórkowym. Średnio w 15 krajach był to co piąty pytany (21 proc.). Taki też wynik odnotowuje się w Polsce, ale w Niemczech tylko co dziesiąty konsument (9 proc.) płaci za zakupy smartfonem.

Sektor Fintech

Niemcy na razie nie kwapią się też do założenia konta bankowego w jakimś startupie obsługującym technologie finansowe (tzw. Fintech) lub korzystania z technologii płatniczych takich firm jak Apple czy Google. W Niemczech korzystanie z tego może sobie wyobrazić tylko 27 procent pytanych (w Polsce 59 procent).

Strategy& jest częścią międzynarodowej firmy audytorskiej PwC. Na potrzeby sondażu firma przepytała we wrześniu i październiku br. łącznie 5750 osób w 15 krajach. Chodziło o konsumentów w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech, Hiszpanii, Polsce, na Węgrzech, w Holandii, Belgii, Szwecji, Austrii, Szwajcarii, Danii, Finlandii, Irlandii i Turcji.

(DPA/dom)

Short teaser Ponad połowa niemieckich konsumentów preferuje płacić za zakupy gotówką – wynika z sondażu.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka::Niemcy%20uwielbiaj%C4%85%20got%C3%B3wk%C4%99.%20Bez%20niej%20ani%20rusz&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63954933&x4=11398&x5=Niemcy%20uwielbiaj%C4%85%20got%C3%B3wk%C4%99.%20Bez%20niej%20ani%20rusz&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-uwielbiaj%C4%85-got%C3%B3wk%C4%99-bez-niej-ani-rusz%2Fa-63954933&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AGospodarka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-uwielbiają-gotówkę-bez-niej-ani-rusz/a-63954933?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/42000547_401.jpg
Image caption Niemcy uwielbiają gotówkę
Image source picture-alliance/dpa/A. Weigel
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2019/bpol190525_003_kasa_01f&image=https://static.dw.com/image/42000547_401.jpg&title=Niemcy%20uwielbiaj%C4%85%20got%C3%B3wk%C4%99.%20Bez%20niej%20ani%20rusz

Item 97
Id 63952791
Date 2022-12-01
Title Kronika zapomnienia. „Powinniśmy byli wiedzieć o Hołodomorze”
Short title „Powinniśmy byli wiedzieć o Hołodomorze”
Teaser Niemiecki parlament uznał klęskę głodu w Ukrainie za ludobójstwo. W Związku Radzieckim przez całe lata nie wolno było mówić o Hołodomorze. Ale dlaczego Zachód tak długo odwracał wzrok? Kronika zapomnienia.

Przez pół stulecia na temat jednej z największych katastrof humanitarnych XX wieku panowało milczenie. Od 1932 do 1933 roku w Związku Radzieckim zmarło z głodu około ośmiu milionów ludzi, w tym około czterech milionów w samej Ukrainie, ówczesnym „spichlerzu Europy”. Dyktator Józef Stalin i jego reżim celowo głodzili chłopów w Ukrainie, ponieważ obawiali się buntu przeciwko reżimowi komunistycznemu i przymusowej kolektywizacji gospodarstw.

W późniejszych latach zaprzeczano, aby taka klęska głodu kiedykolwiek się wydarzyła. Wyniki przeprowadzonego w tamtym czasie spisu ludności zatuszowano, a organizatorów rozstrzelano. Ponad dwa miliony ludzi zmarło z głodu także w Kazachstanie, na Północnym Kaukazie, nad Wołgą i w zachodniej Syberii. Do dziś reżim rosyjski zaprzecza jakiejkolwiek odpowiedzialności za tamte wydarzenia.

Historyk Gerhard Simon określa to mianem „ostatniego aktu zbrodni”: nie było cmentarza, pamięci, oficjalnego uznania. – Nikt o tym nie mówił, nikt o tym nie pisał.

Sowiecka propaganda: „niedobory żywności”

O „Hołodomorze” – po ukraińsku „śmierć głodowa” – mówiono na Zachodzie już wtedy. Brytyjski dziennikarz Gareth Jones w latach trzydziestych XX wieku pojechał do Związku Radzieckiego i na dotknięte głodem obszary Ukrainy. Urodzony w 1905 roku w Walii Jones był doradcą politycznym ówczesnego premiera Davida Lloyda George'a, uczył się rosyjskiego i z wielkim zainteresowaniem zajmował się Związkiem Radzieckim, chcąc dowiedzieć się więcej o komunizmie i jego utopijnych obietnicach.

Swoje ustalenia przedstawił w marcu 1933 roku na konferencji prasowej w Berlinie. Tam po raz pierwszy mówił nie o „brakach żywności”, jak nazywała to stalinowska propaganda, ale o „klęsce głodu”.

– Gareth Jones był jedynym zachodnim dziennikarzem, który podróżował na tereny Ukrainy dotknięte Hołodomorem – wyjaśnia André Erlen, członek zespołu teatralnego „Futur3”. – Mimo to nie uwierzono mu, a jego doniesienia kontrowano, pełnymi sowieckiej propagandy, artykułami z Moskwy pisanymi przez zachodnich korespondentów.

Niezależny zespół teatralny „Futur3” od lat wspiera artystów z Ukrainy i jest założycielem inicjatywy „Art Against War”.

Zachodnia lewica chciała wierzyć ZSRR

Erlen zwraca uwagę, że nawet historycy na Zachodzie zajmujący się Hołodomorem byli dyskredytowani. Ten artysta tworzy, wraz ze swoim kolegą Stefanem Kraftem, kierownictwo artystyczne sztuki teatralnej „Rewolucja głodzi swoje dzieci”, która traktuje o Hołodomorze w Ukrainie i pokazuje na scenie Garetha Jonesa jako jednego z czterech świadków tamtych wydarzeń. Spektakl miał premierę w listopadzie w teatrze w Kolonii.

– Europejska lewica chciała poprzeć sowiecki projekt – wyjaśnia Stefan Kraft. Stąd też zaprzeczała wielkiemu głodowi. – Już wtedy powinniśmy byli wiedzieć o Hołodomorze, pisano o tym przecież w gazetach. Ale nie chciano podważać utopijnego projektu socjalizmu – mówi Kraft.

Dostrzega on w tym, paralelę do polityki zagranicznej Republiki Federalnej Niemiec po 1945 roku, w szczególności do tzw. Ostpolitik, którą charakteryzowały „wyrzuty sumienia” w stosunku do Związku Radzieckiego i jego następczyni, Rosji. Agresja nazistowskich Niemiec wywołała tam terror i ludobójstwo. Po wojnie Ukraina i inne republiki sowieckie, takie jak Kazachstan, zostały po prostu pominięte jako państwa w Ostpolitik i padły ofiarą zachodnioniemieckiego dążenia do zadośćuczynienia.

Historyczne badania na Zachodzie koncentrowały się przez dziesięciolecia głównie na Moskwie, a nie na Ukrainie, Kaukazie Północnym czy Kazachstanie, co znany historyk Europy Wschodniej, Karl Schloegel, określił niedawno jako wielkie zaniedbanie.

Długa historia przemocy w Ukrainie

Dopiero po rosyjskiej inwazji na Ukrainę niemiecki Bundestag podjął decyzję o uznaniu Hołodomoru za ludobójstwo.

Amerykańska historyk Anne Applebaum nie ma co do tego wątpliwości: – To był zaplanowany i zlecony masowy mord – powiedziała w niemieckim radiu Deutschlandfunk.

Zdaniem André Erlena debata na ten temat powinna pójść jeszcze dalej. – Hołodomor powinien być postrzegany jako część długiej historii przemocy wobec Ukrainy. To inny rodzaj metod kolonialnych, których doświadczyła Ukraina za czasów Imperium Rosyjskiego, Związku Radzieckiego i współczesnej Rosji – podkreślił Erlen.

Dla Ukraińców jest oczywiste, że ten ​​ucisk trwa już od trzystu lat – dodaje. W każdej epoce pojawiają się wypędzenia, ucisk, zakaz używania ojczystego języka lub wykonywania pewnych pieśni. – To jest właśnie tematem tej sztuki, w której biorą także udział ukraińscy performerzy będący teraz uchodźcami. Chodzi o „ogrom” doświadczenia przemocy w Ukrainie, który przez długi czas był ignorowany na Zachodzie – ale od czasu rosyjskiej agresji nie może już być pomijany.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Bundestag uznał klęskę głodu w Ukrainie za ludobójstwo. Dlaczego Zachód tak długo odwracał wzrok? Kronika zapomnienia.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3AHistoria%20Najnowsza::Kronika%20zapomnienia.%20%E2%80%9EPowinni%C5%9Bmy%20byli%20wiedzie%C4%87%20o%20Ho%C5%82odomorze%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63952791&x4=12349&x5=Kronika%20zapomnienia.%20%E2%80%9EPowinni%C5%9Bmy%20byli%20wiedzie%C4%87%20o%20Ho%C5%82odomorze%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fkronika-zapomnienia-powinni%C5%9Bmy-byli-wiedzie%C4%87-o-ho%C5%82odomorze%2Fa-63952791&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka%3A%3AHistoria%20Najnowsza" />
Item URL https://www.dw.com/pl/kronika-zapomnienia-powinniśmy-byli-wiedzieć-o-hołodomorze/a-63952791?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63930803_401.jpg
Image caption Kijów. Monument upamiętniający ofiary Hołodomoru w Ukrainie
Image source Andre Luis Alves/AA/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63930803_401.jpg&title=Kronika%20zapomnienia.%20%E2%80%9EPowinni%C5%9Bmy%20byli%20wiedzie%C4%87%20o%20Ho%C5%82odomorze%E2%80%9D

Item 98
Id 63952394
Date 2022-12-01
Title Niemcy. „Katastrofalna sytuacja” w szpitalach dziecięcych
Short title Niemcy. „Katastrofalna sytuacja” w szpitalach dziecięcych
Teaser Coraz więcej dzieci w Niemczech trafia do szpitali z ostrymi infekcjami dróg oddechowych. Tymczasem w klinikach dziecięcych brakuje miejsc i personelu.

Niemieccy pediatrzy biją na alarm: w zastraszającym tempie narasta fala infekcji dróg oddechowych u dzieci, wywołanych przede wszystkim wirusem RSV (syncytialny wirus oddechowy). Coraz więcej małych dzieci z ostrym przebiegiem infekcji trafia do szpitali, które już pracują ponad swoje możliwości. Brakuje miejsc i personelu.

– W szpitalach dziecięcych mamy w tej chwili katastrofalną sytuację – mówił profesor Florian Hoffmann, ordynator szpitala dziecięcego w Monachium i sekretarz generalny Niemieckiego Interdyscyplinarnego Stowarzyszenia Medycyny Intensywnej i Ratunkowej (DIVI). Jak dodał, kulminacja fali zachorowań dopiero nastąpi.

– Nie będziemy już w stanie zapewnić odpowiedniego leczenia wszystkim dzieciom – przestrzegł Hoffmann, cytowany przez gazety grupy medialnej Funke.

W jeszcze bardziej dramatycznych słowach sytuację podsumował szef oddziału intensywnej terapii dziecięcej w Wyższej Szkole Medycznej w Hanowerze Michael Sasse. – Warunki są do tego stopnia krytyczne, że można powiedzieć, iż dzieci będą umierały, bo nie będziemy mogli zapewnić im opieki – mówił na konferencji prasowej.

Sytuacja gorsza z roku na rok

Według danych, które zebrało DIVI, na 110 zapytanych szpitali pediatrycznych 43 placówki nie dysponowały w ostatnim czasie ani jednym wolnym łóżkiem na normalnym oddziale. W całych Niemczech były tylko 83 wolne łóżka na oddziałach intensywnej terapii dziecięcej. Jak podaje portal tagesschau.de, dane te odzwierciedlają stan na 24 listopada, czyli sprzed tygodnia.

Co drugi z uczestniczących w ankiecie szpitali poinformował, że w ciągu ostatniej doby zmuszony był odmówić przyjęcia co najmniej jednego dziecka na oddział intensywnej terapii dziecięcej z powodu braku miejsc. Powodem niewystarczającej liczby miejsc jest z kolei przede wszystkim brak personelu. – Ta sytuacja zaostrza się z roku na rok, a płacą za to przede wszystkim ciężko chore dzieci – mówił szef DIVI Florian Hoffmann.

Według niego przeciążone szpitale muszą szukać wolnych miejsc dla nowych pacjentów w innych placówkach, odległych nawet o ponad 100 kilometrów. Zdarzało się, że dzieci dwa dni leżą pod tlenem na izbie przyjęć, czekając na łóżko na oddziale. W wielu szpitalach dziecięcych przesuwa się zabiegi, które nie są pilne, jak endoskopie. – Ale były też przypadki, że musieliśmy odwołać operację dziecka, u którego trzeba usunąć przerzuty do płuc, bo nie było wolnego łóżka. Teraz robimy tylko to, co jest niezbędne dla utrzymania pacjenta przy życiu – przyznał Hoffmann.

Wirus nadrabia zaległości

Niemieccy lekarze przestrzegają, że w nadchodzących dniach coraz więcej dzieci będzie chorować na infekcje układu oddechowego. „Musimy liczyć się z tym, że fala RSV będzie rosła jeszcze przez kilka dni – powiedział prezes Niemieckiej Federacji Szpitali (DKG) Gerald Gass, cytowany przez agencję Redaktionsnetzwerk Deutschland (RND). Dodał, że we Francji właśnie minął punkt kulminacyjny fali zachorowań, a w Niemczech może to nastąpić w ciągu najbliższego tygodnia.

Wprawdzie wirus RSV grasuje każdego roku. „Ale w tym roku fala jest szczególnie silna” – przyznał Gass. Jego zdaniem może mieć to związek z tym, że w poprzednich dwóch latach wiele dzieci było w mniejszym stopniu narażonych na kontakt z wirusem dzięki obostrzeniom koronawirusowym – jak zamknięte szkoły i przedszkola. Teraz wirus RSV „nadrabia zaległości”, dodał.

Infekcje wirusem RSV są u małych dzieci powszechne. Stanowią one najczęstszą przyczynę pobytu dzieci w szpitalu z powodu zakażeń układu oddechowego. Zazwyczaj objawy infekcji przypominają zwykłe przeziębienie, ale wirus jest szczególnie groźny dla niemowląt, noworodków z niską masą urodzeniową czy dzieci z wadami układu oddechowego, serca oraz niedoborami układu odpornościowego.

(AFP/ widz

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser W szpitalach dziecięcych w Niemczech brakuje wolnych miejsc i personelu. „Dzieci będą umierać” – przestrzegają lekarze.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo::Niemcy.%20%E2%80%9EKatastrofalna%20sytuacja%E2%80%9D%20w%20szpitalach%20dzieci%C4%99cych&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63952394&x4=11400&x5=Niemcy.%20%E2%80%9EKatastrofalna%20sytuacja%E2%80%9D%20w%20szpitalach%20dzieci%C4%99cych&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-katastrofalna-sytuacja-w-szpitalach-dzieci%C4%99cych%2Fa-63952394&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3ASpo%C5%82ecze%C5%84stwo" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-katastrofalna-sytuacja-w-szpitalach-dziecięcych/a-63952394?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63563997_401.jpg
Image caption Szpitale dziecięce w Niemczech są coraz bardziej przeciążone
Image source Matej Kastelic/Zoonar/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&image=https://static.dw.com/image/63563997_401.jpg&title=Niemcy.%20%E2%80%9EKatastrofalna%20sytuacja%E2%80%9D%20w%20szpitalach%20dzieci%C4%99cych

Item 99
Id 63951227
Date 2022-12-01
Title Niemiecki dziennik: Po katastrofie na Odrze UE szykuje nowe przepisy
Short title MOZ: Po katastrofie na Odrze UE szykuje nowe przepisy
Teaser Minister środowiska Brandenburgii wzywa UE, by ta wpłynęła na Polskę w celu ujawnienia zrzutów soli do Odry. Bruksela szykuje też nowe regulacje prawne.

Brandenburski dziennik „Maerkische Oderzeitung” (MOZ) informuje w czwartek, 1 grudnia, o zmianach, jakie Unia Europejska chce wprowadzić w związku z sierpniową katastrofą na Odrze. „Bruksela chce zaostrzyć przepisy dotyczące ostrzegania mieszkańców sąsiednich krajów w przypadku szkód w środowisku. W przyszłości państwa będą zobowiązane do informowania położonych w dole rzeki państw sąsiadujących oraz UE o wystąpieniu katastrofy ekologicznej” – pisze „MOZ”.

Gazeta informuje, że obecnie w przypadku wystąpienia zanieczyszczenia rzeki np. na wysokości Wrocławia trzeba poinformować o tym jedynie województwo lubuskie, ale nie Brandenburgię. Po katastrofie na Odrze w lecie br., która przyczyniła się do masowego śnięcia ryb i innych organizmów rzecznych, Polska była krytykowana przez Niemcy za brak natychmiastowego przekazania informacji o skażeniu. Teraz regulujące to przepisy mają być zmienione – pisze „MOZ”.

Alarmujący stan Odry

Wcześniej, w rozmowie ze stacją RBB minister środowiska Brandenburgii przyznał, że stan Odry nadal jest alarmujący. Vogel wezwał stronę polską do ujawnienia, kto stoi za zrzutami soli, które przyczyniły się do rozwoju toksycznych alg i w rezultacie do masowego śnięcia ryb. Zaapelował też do UE, aby ta wpłynęła w tej sprawie na Polskę.

Zdaniem ministra zrzuty soli do Odry trwają nadal. „Wiemy, że pochodzą one z Polski” – powiedział Axel Vogel w RBB. Dodał, że strona polska nie przedstawiła dotąd rejestru zrzutów. „Polacy są bardzo skąpi, jeśli chodzi o ujawnianie, kto dokonuje dozwolonych zrzutów i ile ich jest. Tego, kto odprowadza nielegalnie, polskie władze też pewnie nie wiedzą” – stwierdził minister.

Będzie kolejna katastrofa?

Vogel obawia się, że w przyszłości może dojść ponownie do masowego śnięcia ryb w rzece, jeśli wystąpi kombinacja dużej ilości zrzutów soli, wysokich temperatur i toksycznych gatunków alg. „Wtedy następnego lata będziemy mieli znowu katastrofę ekologiczną i każdego następnego lata też” – dodał. Aby do tego nie doszło, kluczowe jest ograniczenie zrzutów soli do Odry.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Minister środowiska Brandenburgii wzywa UE, by ta wpłynęła na Polskę w celu ujawnienia zrzutów soli do Odry.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie::Niemiecki%20dziennik%3A%20Po%20katastrofie%20na%20Odrze%20UE%20szykuje%20nowe%20przepisy&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63951227&x4=30855&x5=Niemiecki%20dziennik%3A%20Po%20katastrofie%20na%20Odrze%20UE%20szykuje%20nowe%20przepisy&x6=0&x7=%2Fpl%2Fniemiecki-dziennik-po-katastrofie-na-odrze-ue-szykuje-nowe-przepisy%2Fa-63951227&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa%3A%3AEcha%20polskie" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemiecki-dziennik-po-katastrofie-na-odrze-ue-szykuje-nowe-przepisy/a-63951227?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/62779831_401.jpg
Image caption Katastrofa na Odrze spowodowała masowe śnięcie ryb
Image source Frank Hammerschmidt/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221107_001_indieplastik_01f_AVC_640x360.mp4&image=https://static.dw.com/image/62779831_401.jpg&title=Niemiecki%20dziennik%3A%20Po%20katastrofie%20na%20Odrze%20UE%20szykuje%20nowe%20przepisy

Item 100
Id 63950158
Date 2022-12-01
Title Niemcy: Symboliczne odszkodowanie dla zrabowanych dzieci
Short title Niemcy: Symboliczne odszkodowanie dla zrabowanych dzieci
Teaser Rząd Badenii-Wirtembergii wypłaci zrabowanym i zgermanizowanym w czasie II wojny światowej dzieciom symboliczne odszkodowanie.

W czasie II wojny światowej Niemcy wywieźli i poddali germanizacji dziesiątki, a nawet setki tysięcy dzieci z okupowanych terenów wschodnich. Wiele z nich trafiło do Badenii-Wirtembergii. Rząd tego niemieckiego kraju związkowego postanowił teraz zadośćuczynić wyrządzonym przez Trzecią Rzeszę krzywdom. Rząd w Stuttgarcie przyjął program „Zrabowane dzieci na południowym zachodzie”. – Nasz kraj związkowy dostrzega trwające niejednokrotnie latami cierpienie ofiar (rabunku) i pragnie tym gestem uwidocznić i docenić ich losy – powiedział sekretarz stanu ds. politycznych i Europy w rządzie Badenii-Wirtembergii, Florian Hassler. – Naszym celem jest teraz w możliwie bezpośredni i niebiurokratyczny sposób wysłać ofiarom znak współczucia i zadośćuczynienia – dodał.

Symboliczna kwota

Proponowana jednorazowa suma dla każdej ofiary to 5 tys. euro na osobę – poinformował Thomas Marwein, przewodniczący komisji ds. petycji, który jest inicjatorem wypłaty symbolicznego zadośćuczynienia. Jak zaznaczył, komisja i rząd Badenii-Wirtembergii zgodnie podkreślają, że wyrządzonej przez reżim nazistowski dzieciom krzywdy nie są w stanie naprawić żadne środki finansowe.

Ofiary rabunku dzieci mogą teraz złożyć wniosek w urzędzie premiera Badenii-Wirtembergii (Staatsministerium). Muszą udowodnić, że należą do grupy dzieci, które zostały „przez reżim nazistowski wywiezione na teren dzisiejszej Badenii-Wirtembergii, przekazane rodzinie z tego obszaru lub takiej rodzinie, której miejsce zamieszkania znajduje się w Badenii-Wirtembergii” – czytamy w opublikowanej przez rząd w Stuttgarcie informacji. Wnioskami zrabowanych dzieci zajmie się specjalnie powołana z wolontariuszy komisja.

Wywiezione i zgermanizowane

Na początku lat 40. ubiegłego stulecia Niemcy wywieźli dziesiątki, a nawet setki tysięcy dzieci z okupowanych terenów wschodnich. Wybierali te, które najlepiej reprezentowały „aryjską rasę” – niebieskookie i jasnowłose. Celem było zasilanie „aryjskiej rasy” i realizacja poleceń szefa SS Heinricha Himmlera, który postanowił „ściągać germańską krew ze wszystkich zakątków świata, rabować ją i kraść, gdzie to tylko będzie możliwe”. Chodziło o to, by siłą zmuszać dzieci do nauki niemieckiego i wcielając do niemieckich rodzin, robić z nich Niemców. Germanizacją zrabowanych dzieci zajmowały się ośrodki Lebensborn. Liczbę ofiar szacuje się nawet na 200 tysięcy.

Zapomniane ofiary

W 2017 roku Deutsche Welle i Interia zapoczątkowały akcję „Zrabowane dzieci”, docierając do żyjących jeszcze ofiar i przypominając ich losy. Owocem tej akcji jest książka pt. „Teraz jesteście Niemcami”, która ukazała się w 2018 r. w krakowskim wydawnictwie M oraz w lutym 2020 po niemiecku w wydawnictwie Herder („Als wäre ich allein auf der Welt"). Na bazie projektu zrealizowano film dokumentalny ukazujący losy zrabowanych dzieci. Jego premiera miała miejsce w kwietniu 2020 roku w programie niemieckiej telewizji ARD.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Short teaser Rząd Badenii-Wirtembergii wypłaci zrabowanym w czasie II wojny światowej dzieciom symboliczne odszkodowanie.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Niemcy%3A%20Symboliczne%20odszkodowanie%20dla%20zrabowanych%20dzieci&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63950158&x4=11395&x5=Niemcy%3A%20Symboliczne%20odszkodowanie%20dla%20zrabowanych%20dzieci&x6=1&x7=%2Fpl%2Fniemcy-symboliczne-odszkodowanie-dla-zrabowanych-dzieci%2Fa-63950158&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/niemcy-symboliczne-odszkodowanie-dla-zrabowanych-dzieci/a-63950158?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&title=Niemcy%3A%20Symboliczne%20odszkodowanie%20dla%20zrabowanych%20dzieci

Item 101
Id 63949738
Date 2022-12-01
Title Sondaż: W krajach UE spada poparcie dla Ukrainy
Short title Sondaż: W krajach UE spada poparcie dla Ukrainy
Teaser Większość obywateli UE w dalszym ciągu jest za przyjęciem Ukrainy do UE i dostawami broni do tego kraju, ale poparcie po kilku miesiącach wojny nieco spadło – wynika z sondażu niemieckiej Fundacji Bertelsmanna.

Większość obywateli Unii Europejskiej w dalszym ciągu jest za przyjęciem Ukrainy do UE i dostawami broni do tego kraju, ale poparcie po kilku miesiącach wojny nieco spadło. To wniosek z opublikowanego w czwartek (1.12.2022) sondażu Fundacji Bertelsmanna.

Na potrzeby sondażu przepytano ponad 13 tys. obywateli UE w marcu, czerwcu i wrześniu tego roku. Badanie jest reprezentatywne dla UE, Niemiec i sześciu innych krajów członkowskich, w tym Polski.

Dostawy broni do Ukrainy

W Niemczech tylko 48 proc. ankietowanych opowiedziało się we wrześniu br. za dostawami broni do Ukrainy. W marcu było to jeszcze 57 proc. Również w całej UE poparcie nieznacznie spadło do 50 proc. Największe poparcie dla dostaw broni wyrazili Polacy (76 proc.), najmniejsze zaś Włosi (36 proc.). I tylko w Polsce poparcie dla dostaw utrzymuje się od marca na wysokim poziomie 75-77 proc.

Niezależność energetyczna i ceny

W marcu jeszcze 72 procent Niemców zgadzało się, że UE – nawet kosztem wzrostu cen – powinna stać się bardziej niezależna pod względem energetycznym. We wrześniu zgodziło się z tym już tylko 62 proc. pytanych. W całej UE średnia spadła z 74 do 67 procent – Można się było tego spodziewać w związku z utrzymującą się bardzo wysoką inflacją i rozpoczęciem sezonu grzewczego. Trzeba ten rozwój nadal obserwować, bo może być on źródłem potencjalnego konfliktu politycznego – ocenia Isabell Hoffmann, ekspertka Fundacji Bertelsmanna zajmująca się sprawami Europy.

W Polsce poparcie dla niezależności energetycznej jest najwyższe i wynosiło we wrześniu 80 proc. W porównaniu z marcem spadło jednak o sześć punktów procentowych.

Uchodźcy z Ukrainy

Według sondażu ponad trzy czwarte Europejczyków (77 proc.) nadal chce, by w ich kraju byli przyjmowani ukraińscy uchodźcy. Najbardziej otwarta jest Hiszpania – 89 proc. ankietowanych było „za”. W Niemczech gotowość do przyjmowania uchodźców spadła z 86 proc. w marcu do 74 proc. we wrześniu, w Polsce zaś z 83 do 73 proc.

W Niemczech, ale i całej UE spadło również poparcie dla przyjęcia Ukrainy do UE w najbliższych latach. W marcu opowiadało się za tym jeszcze 69 proc. obywateli UE i 61 proc. Niemców, ale we wrześniu już odpowiednio tylko 63 i 55 proc.

Z kolei w Polsce poparcie dla przyjęcia Ukrainy do Unii spadło z 87 do 82 procent – wynika z sondażu Fundacji Bertelsmanna.

(DPA/dom)

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >>

Short teaser Większość obywateli UE jest za przyjmowaniem ukraińskich uchodźców i dostawami broni, ale poparcie to nieco spadło.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa::Sonda%C5%BC%3A%20W%20krajach%20UE%20spada%20poparcie%20dla%20Ukrainy%20&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63949738&x4=12095&x5=Sonda%C5%BC%3A%20W%20krajach%20UE%20spada%20poparcie%20dla%20Ukrainy%20&x6=1&x7=%2Fpl%2Fsonda%C5%BC-w-krajach-ue-spada-poparcie-dla-ukrainy%2Fa-63949738&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3AEuropa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/sondaż-w-krajach-ue-spada-poparcie-dla-ukrainy/a-63949738?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/61131459_401.jpg
Image caption Ukraińska flaga w Dreźnie
Image source Rober Michael/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221129_001_kliczkow_01r&image=https://static.dw.com/image/61131459_401.jpg&title=Sonda%C5%BC%3A%20W%20krajach%20UE%20spada%20poparcie%20dla%20Ukrainy

Item 102
Id 63947368
Date 2022-12-01
Title „Jesteśmy pilnie skazani na imigrację”. Niemiecka prasa o projekcie rządu
Short title „Jesteśmy skazani na imigrację”. Prasa o projekcie rządu
Teaser Niemieckie gazety komentują projekt rządu Olafa Scholza dotyczący zmian w prawie imigracyjnym. Zgadzają się, że są one konieczne, ale różnią się co do szczegółów.

Plan przyjęty w środę (30.11.2022) przez rząd w Berlinie zakłada różne ułatwienia dla specjalistów spoza UE, którzy chcą pracować w Niemczech. To m.in. przyciąganie wykwalifikowanych imigrantów systemem punktowym i ułatwienia w uzyskiwaniu obywatelstwa.

„Nie można obwiniać Niemiec za jedną rzecz: to nieprawda, że ​​są tak mało atrakcyjne dla migrantów. (...) Niemcy są atrakcyjne, jednak nie dlatego, że szukają wykwalifikowanych pracowników, ale dlatego, że żyje się tu dobrze tym, którzy nie mają wiele” – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Zatwierdzona przez rząd walka z niedoborem wykwalifikowanych pracowników (...) jest zatem równie znacząca, co sprzeczna. (...) A kraj przyjmujący jest nim tylko wtedy, gdy tę sprzeczność pokonuje i jasno definiuje, jakiej imigracji u siebie chce. Dopiero to stwarza możliwości selektywnego otwarcia, kształcenia i określania kwalifikacji. Koalicja stawia teraz krok w dobrym kierunku. Istnieje jednak zagrożenie, że – ponieważ jest ślepa na drugie migracyjne oko – znów cofnie się wkrótce o dwa” – czytamy.

„Wskaźniki urodzeń w Niemczech były i są niskie, odsetek seniorów w populacji rośnie i rośnie. Imigracja to wentylacja demograficzna, której potrzebujemy. Jedynie nieliczni 'bio-Niemcy' podchodzą do tego czasem ze strachem” – pisze „Suedwest Presse” z Ulm. „Czy imigranci i ich potomkowie tak bardzo zmieniają ten kraj, że częściowo się go już nie poznaje? Odpowiedź oczywiście brzmi: tak. Czy przez to Niemcy są mniej warte, by tu mieszkać i je kochać? Nie, bo dlaczego miałoby tak być? Zmiany muszą się tylko spotkać z szeroką akceptacją. W tym względzie należy się zgodzić z (przewodniczącym CDU - red.) Friedrichem Merzem, który uważa za brak wrażliwości, gdy w samym środku ostrej sytuacji kryzysowej przekonuje się zaniepokojoną ludność do reformy prawa o obywatelstwie” – przestrzega gazeta.

Niemcy „pilnie skazani na imigrację”

„W Niemczech mieszka obecnie ponad 12 mln obcokrajowców. Pięć milionów pracowników nie ma niemieckiego paszportu. Potrzebujemy jeszcze więcej imigracji? To nie jest pytanie czysto ideologiczne ani humanitarne, ale także konieczność ekonomiczna. Nieobsadzone jest obecnie 1,8 mln miejsc pracy – o milion więcej od średniej wieloletniej. Gdzie i jak to szwankuje, dobrze widać w życiu codziennym: w piekarni i w restauracjach, w przychodniach i opiece, na budowach i w fabrykach – wszędzie brakuje personelu. Do 2035 roku gospodarka narodowa zgubi kolejne 7 mln pracowników. Tego nie da się zrekompensować – mimo możliwie najlepszej polityki rodzinnej – własnym przyrostem naturalnym. Wniosek brzmi zatem: tak, jesteśmy pilnie skazani na imigrację” – podkreśla „Stuttgarter Zeitung”.

„Rząd obiecuje ‚najnowocześniejsze prawo imigracyjne w Europie'. Jest jeszcze wiele do zrobienia, ponieważ rzeczywistość całkowicie temu przeczy: żaden inny kraj imigracyjny nie przyjmuje tak dużo imigrantów do systemów socjalnych i jest jednocześnie tak zbiurokratyzowany w rekrutacji wykwalifikowanych pracowników” – zauważa „Muenchner Merkur”. „To musi się zmienić. Planowane prawo imigracyjne – wraz z jego kwalifikacją, punktami przyznawanymi imigrantom z krajów trzecich za znajomość języków, doświadczenie zawodowe, związek z Niemcami i wiek – to dobre podejście. Każdy, kto może coś zrobić, nie powinien już się czuć jak petent, ale jak poszukiwane wsparcie. Za długo Niemcy wstrzymywały się z wyszukiwaniem wykwalifikowanych ludzi na całym świecie. To, że z atrakcyjnym krajem przyjmującym mniej wiąże się wysoki standard moralny lub szybko przyznany paszport, a przede wszystkim atrakcyjne stawki podatkowe, wyraźnie się jeszcze nie rozniosło”.

„Imigracją można sterować w sposób celowy”

„To prawda, Niemcy starzeją się szybciej i silniej niż większość innych krajów UE. Ale i tam zachodzą zmiany demograficzne, co oznacza, że ​​migracja wewnątrz UE się zmniejszy się i coraz większego znaczenia nabierze imigracja pracowników z krajów spoza UE. A to wymaga reguł, prawnych. Aby ta imigracja nie była obsługiwana tylko administracyjnie, ale by można było nią sterować (...). Już dawno pokazały to inne państwa” – zauważa dziennik „Nuernberger Nachrichten”.

„Rząd ma teraz na celu wspomaganie imigracji wykwalifikowanych pracowników z zagranicy. Ma ruszyć inicjatywa rekrutacyjna, zmniejszyć się biurokracja, a uznawanie zagranicznych dyplomów obcokrajowców ma być prostsze. Rząd też – wzorem kanadyjskim – chce sterować imigracją cudzoziemców spoza UE za pośrednictwem systemu punktowego. Wszystkie te kroki są jednak spóźnione, jeśli chcemy zapobiec utracie dobrobytu i upadkowi opieki społecznej. Błędne jest przekonanie, że 'imigracja do systemów socjalnych' to coś złego. Odwrotnie: powinniśmy się cieszyć z każdego imigranta, który tu pracuje, płaci podatki i składki na ubezpieczenie społeczne. Zdecydowana większość przybywa właśnie po to” – pisze „Leipziger Volkszeitung”.

Short teaser Niemieckie gazety komentują projekt rządu Olafa Scholza dotyczący zmian w prawie imigracyjnym.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa::%E2%80%9EJeste%C5%9Bmy%20pilnie%20skazani%20na%20imigracj%C4%99%E2%80%9D.%20Niemiecka%20prasa%20o%20projekcie%20rz%C4%85du&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63947368&x4=11397&x5=%E2%80%9EJeste%C5%9Bmy%20pilnie%20skazani%20na%20imigracj%C4%99%E2%80%9D.%20Niemiecka%20prasa%20o%20projekcie%20rz%C4%85du&x6=1&x7=%2Fpl%2Fjeste%C5%9Bmy-pilnie-skazani-na-imigracj%C4%99-niemiecka-prasa-o-projekcie-rz%C4%85du%2Fa-63947368&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APrasa" />
Item URL https://www.dw.com/pl/jesteśmy-pilnie-skazani-na-imigrację-niemiecka-prasa-o-projekcie-rządu/a-63947368?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/59392065_401.jpg
Image caption W Niemczech brakuje wykwalifikowanych pracowników
Image source Monika Skolimowska/dpa/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220520_001_imigranci_01r&image=https://static.dw.com/image/59392065_401.jpg&title=%E2%80%9EJeste%C5%9Bmy%20pilnie%20skazani%20na%20imigracj%C4%99%E2%80%9D.%20Niemiecka%20prasa%20o%20projekcie%20rz%C4%85du

Item 103
Id 63946787
Date 2022-12-01
Title Premier Mołdawii: „Bezpieczeństwo energetyczne to poważne ryzyko”
Short title Premier Mołdawii: „Musimy utrzymać pokój i stabilność”
Teaser „Udaje nam się utrzymać stabilność nawet w tych bardzo trudnych warunkach” – mówi w wywiadzie dla DW premier Mołdawii Natalia Gavrilita.

DW: Jakie są trzy główne zagrożenia dla Republiki Mołdawii w kontekście rosyjskiej wojny napastniczej w Ukrainie?

Natalia Gavrilita: Przede wszystkim ataki na infrastrukturę energetyczną w Ukrainie. Z powodu tych ataków mieliśmy już dwie przerwy w dostawie prądu w całym kraju: 15 listopada i tydzień temu. Dziś usłyszeliśmy o nowych potencjalnych atakach, w tym na cele w pobliskim regionie Odessy. Myślę, że zagrożenia związane z bezpieczeństwem energetycznym są głównymi zagrożeniami, przed którymi stoimy – także ze względu na połączenie przez Ukrainę, bo nie mamy linii wysokiego napięcia, którą można by połączyć z systemem rumuńskim. Pracujemy nad tym i miejmy nadzieję, że w 2024 roku będziemy mieli wspólną linię wysokiego napięcia. Do tego czasu jesteśmy bardzo narażeni.

Projekty tego typu są opóźnione od lat. Skąd nadzieja, że teraz zostaną wdrożone?

– Nie było woli politycznej. Gazociąg Jassy-Kiszyniów z Rumunii do Mołdawii został uruchomiony dopiero w październiku ubiegłego roku, po przejęciu przez nas władzy. To było po pierwszym szantażu energetycznym (ze strony Rosji – red.) w 2021 roku, ale ten gazociąg pomaga nam teraz także w dostępie do alternatywnych źródeł gazu. Choć w 2019 roku podpisaliśmy umowę o podłączeniu się do rumuńskiej sieci energetycznej przez linię Vulcanesti-Isaccea, to niestety dopiero teraz rozpoczęto finansowanie odcinka wysokiego napięcia do Kiszyniowa (do czasu jego ukończenia linia będzie przebiegać przez separatystyczny region Naddniestrza – red.). Jesteśmy pewni, że wszystkie te projekty będą teraz realizowane, ponieważ jest wola polityczna i rozumiemy, że dywersyfikacja źródeł energii jest bezpośrednio związana z naszym bezpieczeństwem.

Jak bardzo niepokoje społeczne mogą zdestabilizować sytuację w Mołdawii?

– Jesteśmy w środku wojny hybrydowej z dużą ilością dezinformacji, z finansującymi protesty oligarchami, którzy zostali umieszczeni na międzynarodowych listach sankcyjnych. Nie możemy powiedzieć, że nie ma niezadowolenia na tle rosnących cen i spadającej siły nabywczej. Jednak to, co się w ostatnich tygodniach działo na ulicach Kiszyniowa, to prowokacje przeprowadzane przy wsparciu zagranicznych służb.

Uważa pani, że Rosja nadal ma silne wpływy, by destabilizować Mołdawię, czy też jest wystarczająco dużo sił wspierających kurs rządu w Kiszyniowie?

– Po pierwsze, mamy silną większość parlamentarną – 63 ze 100 mandatów w parlamencie. Bardzo dobra współpraca łączy rząd, prezydentkę i parlament. Wszyscy koncentrujemy się na tej samej polityce integracji europejskiej, na tym samym pragnieniu zakotwiczenia Mołdawii w wolnym świecie. Mamy mandat i legitymację daną nam przez obywateli, zostaliśmy wybrani na cztery lata i krok po kroku porządkujemy sprawy – co widać. Udaje nam się utrzymać stabilność nawet w tych bardzo trudnych warunkach.

Czy ma pani dane o cyberatakach i atakach innego rodzaju pochodzących z Rosji na Republikę Mołdawii, których nie widzimy, ale które są odczuwalne?

– W tym roku mieliśmy około 300 alarmów bombowych. Właśnie dziś rano, gdy mieliśmy lecieć do Bukaresztu, w naszym samolocie ogłoszono alarm bombowy. Mamy nowe zasady postępowania w takich sytuacjach kryzysowych. Mieliśmy też 200 cyberataków, ten w sierpniu był największy. Wraz z naszymi partnerami pracujemy nad zwiększeniem naszych zdolności obronnych w celu przeciwdziałania wojnie hybrydowej. Mamy do czynienia z wrogim środowiskiem informacyjnym: wiele dezinformacji, wiele kanałów na Telegramie lub stron internetowych, które są trudne do kontrolowania nawet przez kraje o większych możliwościach niż Republika Mołdawii.

W Mołdawii debatę inicjuje Anatol Salaru, były minister obrony, który mówi o zjednoczeniu z Rumunią w przypadku ataku na Republikę Mołdawii. Czy dyskusje na ten temat są w tej chwili przydatne, czy są raczej prowokacją?

– W tej chwili musimy utrzymać pokój i stabilność. Musimy uznać, że mamy społeczeństwo wieloetniczne. Dlatego należy przyjąć w tym czasie wyważone podejście i zapewnić spójność społeczną. Nawet jeśli konieczne jest, by dyskutować o sprawach w kontekście zachodzących zmian globalnych i tego, co one dla nas oznaczają, musimy zadbać o stabilność i spójność społeczeństwa.

Jakie byłyby trzy bardzo ważne rzeczy, których Mołdawia nadal potrzebuje od Rumunii?

– Potrzebujemy wsparcia w dostępie do alternatywnych źródeł energii, potrzebujemy wsparcia w radzeniu sobie z kryzysem logistycznym, co oznacza zwiększenie możliwości odpraw na granicy, i – oczywiście – pomocy finansowej. Wiemy, że Rumunia już wiele robi dla Republiki Mołdawii. Również na konferencji szefów państw i rządów MLM* widzieliśmy wysiłki Rumunii, by zwrócić uwagę społeczności międzynarodowej na Mołdawię. Będziemy nadal współpracować z rządem rumuńskim – i razem odniesiemy sukces.

*Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa (MSC) urządziła w Bukareszcie drugie w tym roku Monachijskie Spotkanie Liderów (MLM). We współpracy z rumuńskim ministerstwem spraw zagranicznych i w ramach przygotowań do spotkania ministrów spraw zagranicznych NATO w stolicy Rumunii w dniach 27-29 listopada 2022 r. w MLM uczestniczyło około 75 liderek i liderów. Głównymi tematami były skutki rosyjskiej napaści na Ukrainę oraz wyzwania związane z bezpieczeństwa w regionie. W kuluarach spotkania DW rozmawiała z premier Mołdawii Natalią Gavrilitą.

Short teaser „Udaje nam się utrzymać stabilność nawet w tych bardzo trudnych warunkach” – mówi w wywiadzie dla DW premier Mołdawii.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Premier%20Mo%C5%82dawii%3A%20%E2%80%9EBezpiecze%C5%84stwo%20energetyczne%20to%20powa%C5%BCne%20ryzyko%E2%80%9D&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63946787&x4=11395&x5=Premier%20Mo%C5%82dawii%3A%20%E2%80%9EBezpiecze%C5%84stwo%20energetyczne%20to%20powa%C5%BCne%20ryzyko%E2%80%9D&x6=1&x7=%2Fpl%2Fpremier-mo%C5%82dawii-bezpiecze%C5%84stwo-energetyczne-to-powa%C5%BCne-ryzyko%2Fa-63946787&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221201&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/premier-mołdawii-bezpieczeństwo-energetyczne-to-poważne-ryzyko/a-63946787?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/62634695_401.jpg
Image caption Premier Mołdawii Natalia Gavrilita
Image source Manuel Balce Ceneta/AP Photo/picture alliance
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol221028_001_ukrainaw_01r&image=https://static.dw.com/image/62634695_401.jpg&title=Premier%20Mo%C5%82dawii%3A%20%E2%80%9EBezpiecze%C5%84stwo%20energetyczne%20to%20powa%C5%BCne%20ryzyko%E2%80%9D

Item 104
Id 63946123
Date 2022-11-30
Title Szef Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa: Ukraińcy mają prawo odzyskać Krym
Short title Christoph Heusgen: Ukraińcy mają prawo odzyskać Krym
Teaser Krym to część Ukrainy i Ukraina ma pełne prawo do odzyskania swojego terytorium – mówi przewodniczący Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Christoph Heusgen*.

DW: W swoim przemówieniu otwierającym spotkanie przywódców MLM w Bukareszcie prezydent Rumunii Klaus Iohannis zwrócił uwagę, że region Morza Czarnego od dawna jest głównym celem agresywnych zachowań Rosji. Co z wojskowego punktu widzenia powinno zrobić NATO w regionie, aby zniechęcić Rosję?

Christoph Heusgen: Rumuński prezydent ma rację. W ostatnich latach NATO nie koncentrowało się wystarczająco na Morzu Czarnym. Cała nasza uwaga był skierowana na Morze Bałtyckie, gdzie również obserwujemy rosyjską agresję. Ale wojna Rosji przeciw Ukrainie sprawiła, że Morze Czarne jest teraz znów w jej centrum. Tak, musimy być znacznie bardziej aktywni w regionie. Ale myślę, że takim sygnałem jest właśnie to, że w Bukareszcie odbywa się spotkanie ministrów spraw zagranicznych NATO, a Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa po raz pierwszy organizuje tu spotkanie przywódców. Myślę, że życzenie prezydenta, by zwrócić większą uwagę na ten region, jest obecnie słyszane przez partnerów.

Czy Ukraina powinna spróbować odzyskać anektowany w 2014 r. Krym?

- Krym to oczywiście część Ukrainy i Ukraina ma pełne prawo do odzyskania swojego terytorium, więc decyzja należy do niej. Niemcy bardzo się starały za pomocą środków dyplomatycznych sprostać wyzwaniom, które mieliśmy z Rosją podczas jej pierwszej inwazji w 2014 i 2015 roku. Poprzez porozumienie mińskie próbowaliśmy uzyskać rozwiązanie dyplomatyczne. Teraz Rosja odrzuciła wszystkie te wysiłki – Rosja była bardzo agresywna i jest odpowiedzialna za śmierć dziesiątek tysięcy ludzi.

Kiedy się spojrzy na Mariupol, na to, jak go zniszczyli, a zniszczyli go tak, jak Grozny (stolica Czeczenii została na przełomie 1999 i 2000 roku na polecenie prezydenta Putina prawie zmieciona z powierzchni ziemi - red.). Patrząc z tej perspektywy musimy w pełni wspierać Ukraińców i jeśli Ukraińcy są w stanie odzyskać Krym, powinniśmy ich wesprzeć.

Co NATO ma do zaoferowania Mołdawii, południowo-zachodniemu sąsiadowi Ukrainy?

- Na tym etapie musimy wspierać Mołdawię. To, co się dzieje z Mołdawią, jest bardzo przykre. Oni też są ofiarami rosyjskiej agresji. Są ofiarami, ponieważ tak wielu ludzi z Ukrainy opuściło kraj i szukało schronienia w Mołdawii, która była bardzo pomocna. To jeden z najbiedniejszych krajów w Europie. Co najważniejsze, Rosja wszędzie prowadzi gierki, ale i podbija ceny gazu, co utrudnia Mołdawianom życie. Próbuje szantażować, próbuje znów wciągnąć ten kraj w swoją strefę wpływów i dlatego musimy wspierać Mołdawię wszelkimi sposobami, ale szczególnie środkami ekonomicznymi. Potrzebują wsparcia finansowego, a my musimy im je zapewnić.

Czy w Europie można osłabić lub całkowicie zatrzymać wojnę hybrydową, np. rosyjską propagandę i szantaż gazem?

- W ciągu ostatnich kilku lat widzieliśmy, że zwłaszcza Rosja stosuje wojnę hybrydową, aby realizować swoje interesy. Widzieliśmy to i rozmawialiśmy z Amerykanami. Mówią, że wybór Donalda Trumpa (na prezydenta USA w 2016 r. - red.) również był przynajmniej częściowo wynikiem rosyjskiej ingerencji. Widzimy to wszędzie i musimy być bardziej czujni. Czasami byliśmy zbyt naiwni. Jeżeli chodzi o wolność mediów, wszyscy za nią jesteśmy. Ale jeśli propagandę stosuje się w stopniu, w którym nie ma obiektywizmu, a jest jedynie wspieranie interesów dyktatora, kogoś, kto popełnia zbrodnie wojenne i przeciwko ludzkości, musimy to powstrzymać.

To możliwe?

- Myślę, że można zrobić dużo. Po pierwsze, nie należy pozwalać na propagandę, trzeba z nią walczyć. Potem musimy wzmocnić odporność, a to zaczyna się od edukacji. W dzisiejszym świecie musimy w szkołach uczyć dzieci, jak radzić sobie z serwisami społecznościowymi, jak odróżnić fałszywe wiadomości od tych, które są dobrze wyważone i sprawdzone. Musimy wprowadzić dużo edukacji.

Co należy zrobić przeciwko Rosji na Bałkanach, gdzie Serbia jest jej historycznym sojusznikiem? Ale także w innych krajach Europy Wschodniej, gdzie Rosja jest obecna i ma wpływy dzięki propagandzie i Cerkwi?

- Widzimy to i musimy być tam dużo bardziej aktywni, dużo bardziej obecni. Czasami naprawdę boli, gdy ludzie chwalą Rosję, a nawet demonstrują na jej korzyść w krajach, w których najważniejszym inwestorem i partnerem handlowym jest UE. Myślę, że musimy stać się znacznie lepsi w publicznym eksponowaniu tego, co robi Europa. W krajach, w których Rosja jest popularna i nie jest potępiana za to, co robi w Ukrainie, musimy być bardziej aktywni. Musimy to robić także poza Europą. Jednym z wielkich wyzwań, przed którymi stoimy, jest to, że w wielu krajach tzw. globalnego Południa, patrzy się na konflikt między Ukrainą a Rosją z takim samym dystansem.

I myślę, że musimy bardzo jasno powiedzieć, że to, co Rosja robi w Ukrainie, nie jest kontynuacją konfliktu Wschód-Zachód, ale że mamy do czynienia z rażącym naruszeniem prawa międzynarodowego. Zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych Rosja dopuszcza się pogwałcenia zasad cywilizacji i musimy to jasno powiedzieć. Ale możemy to zrobić tylko wtedy, gdy jako Unia Europejska, jako poszczególne państwa, będziemy znacznie bardziej aktywni w krajach od Bałkanów Zachodnich po Azję, Afrykę i Amerykę Łacińską.

Jako dyplomata z ogromnym doświadczeniem jak pan ocenia: czy jest najlepszy czas na rozpoczęcie negocjacji i zakończenie wojny?

- Jak powiedziałem wcześniej, próbowaliśmy z Rosją wszystkiego, aby rozwiązać kryzys w Ukrainie środkami dyplomatycznymi. Putin zdecydował się na działania militarne. I rozumiem Ukraińców, którzy mówią: „Nie możemy podpisać umowy z Rosją, ponieważ Rosja nie przestrzega żadnej umowy, którą podpisała w przeszłości”. To Rosja podpisała memorandum budapeszteńskie w 1994 r. i zapowiedziała: „Jeśli Ukraina zrezygnuje z broni jądrowej na swoim terytorium, my, Rosja, gwarantujemy Ukrainie integralność terytorialną, suwerenność”.

W tym czasie rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow był ambasadorem Rosji przy ONZ i nalegał, aby memorandum budapeszteńskie stało się dokumentem Rady Bezpieczeństwa. Trzeba więc zrozumieć, że nie możemy prosić Ukraińców o podpisanie umowy z Siergiejem Ławrowem, bo wiemy, że jest kłamcą. To, czego przede wszystkim potrzebujemy, to żeby Ukraińcy przejęli inicjatywę, aby sami decydowali, kiedy należy zawrzeć porozumienie. A kiedy proszą o gwarancje bezpieczeństwa, to myślę, że musimy je Ukrainie zapewnić.

*Christoph Heusgen, przewodniczący Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa i były ambasador Niemiec przy ONZ. Wywiad przeprowadzono na dwudniowym Monachijskim Spotkaniu Liderów (MLM) w Rumunii.

Short teaser Krym to część Ukrainy i Ukraina ma pełne prawo do odzyskania swojego terytorium – mówi szef MSC Christoph Heusgen*.
Analytics pixel
<img width="1" height="1" alt="" src="http://logc279.xiti.com/hit.xiti?s=531599&s2=23&p=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka::Szef%20Monachijskiej%20Konferencji%20Bezpiecze%C5%84stwa%3A%20Ukrai%C5%84cy%20maj%C4%85%20prawo%20odzyska%C4%87%20Krym&di=&an=&ac=&x1=1&x2=23&x3=63946123&x4=11395&x5=Szef%20Monachijskiej%20Konferencji%20Bezpiecze%C5%84stwa%3A%20Ukrai%C5%84cy%20maj%C4%85%20prawo%20odzyska%C4%87%20Krym&x6=1&x7=%2Fpl%2Fszef-monachijskiej-konferencji-bezpiecze%C5%84stwa-ukrai%C5%84cy-maj%C4%85-prawo-odzyska%C4%87-krym%2Fa-63946123&x8=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste&x9=20221130&x10=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste::START%3A%3APolityka" />
Item URL https://www.dw.com/pl/szef-monachijskiej-konferencji-bezpieczeństwa-ukraińcy-mają-prawo-odzyskać-krym/a-63946123?maca=pol-volltexte_pl_gazeta_newsroom-12887-html-copypaste
Image URL (700 x 394) https://static.dw.com/image/63928187_401.jpg
Image caption Christoph Heusgen w rozmowie z DW
Image source Adelheid Feilcke/DW
RSS Player single video URL https://rssplayer.dw.com/index.php?lg=pol&pname=&type=filehls2&f=dwtv_video/flv/vdt_pl/2022/bpol220401_001_mariupol_01r&image=https://static.dw.com/image/63928187_401.jpg&title=Szef%20Monachijskiej%20Konferencji%20Bezpiecze%C5%84stwa%3A%20Ukrai%C5%84cy%20maj%C4%85%20prawo%20odzyska%C4%87%20Krym

Item 105
Id 63943560
Date 2022-11-30
Title Tak Niemcy chcą od nowa uregulować imigrację. Chodzi o pracowników spoza Unii Europejskiej
Short title Niemcy szukają pracowników. Chodzi o osoby spoza UE
Teaser W Niemczech brakuje rąk do pracy. Koalicja chce ułatwić dostep do rynku pracy osobom spoza Unii Europejskiej. Rząd RFN porozumiał się w sprawie nowych zasad.

„We need you" – „Potrzebujemy was" – apeluje do cudzoziemców niemiecki minister gospodarki Robert Habeck na rządowym portalu „Make it in Germany” („Zrób to w Niemczech”). Niemcy są różnorodnym krajem imigracyjnym, podkreśla z kolei minister spraw wewnętrznych, a rząd „chce dokonać restartu w zakresie polityki imigracyjnej”. Cudzoziemcy, którzy przybyli do Niemiec, „przyczynili się do tego, że niemiecka gospodarka jest dziś tak mocna” – powiedział kanclerz Niemiec Olaf Scholz w najnowszym nagraniu i zaapelował o ułatwienie procedury przyznawania niemieckiego obywatelstwa imigrantom.

W Niemczech brakuje coraz więcej pracowników wyspecjalizowanych i niewyspecjalizowanych, zwłaszcza w branżach technicznych, rzemieślniczych, gastronomii, logistyce, opiece nad dziećmi czy opiece medycznej. Kiedy wiek emerytalny osiągnie pokolenie wyżu demograficznego, sytuacja się jeszcze bardziej zaostrzy. – Dla wielu przedsiębiorstw brak wyspecjalizowanych pracowników to kwestia egzystencjalna, zwłaszcza w obliczu cyfryzacji i ochrony klimatu – ostrzegł Hubertus Heil, niemiecki minister pracy podczas specjalnego szczytu rządu poświęconego wykwalifikowanym pracownikom.

Szanse dla imigrantów i dla Niemiec

Koalicja rządowa socjaldemokratów (SPD), Zielonych i liberalnej FDP zapowiedziała już w umowie koalicyjnej zmiany w prawie imigracyjnym. Imigracja miałaby stać się łatwiejsza. Wypracowane zostały trzy pakiety ustaw dotyczących migracji: zmiany w prawie azylowym i szans dla osób mających status pobytu tolerowanego, ułatwienia dotyczące imigracji pracowników wyspecjalizowanych i ułatwienia procesu przyznawania obywatelstwa. Mowa jest o szansach dla imigrantów, ale chodzi też w równym stopniu o szanse dla Niemiec.

Szanse na prawo pobyt